Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Assassin's Creed Origins Recenzja gry

Recenzja gry 26 października 2017, 13:00

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Recenzja gry Assassin's Creed Origins – najlepsza gra w historii tej serii?

Ubisoft próbował i próbował, ale kolejne odsłony serii Assassin's Creed (po Black Flag) zbierały mieszane opinie. Na szczęście w końcu się udało – Origins to jedna z najlepszych części cyklu. Kto wie, czy w ogóle nie najlepsza?

Recenzja powstała na bazie wersji XONE.

Czy starego konia można nauczyć nowych sztuczek? Gdyby uwzględnić dokonania twórców serii Assassin’s Creed z kilku ostatnich lat, odpowiedź na to pytanie brzmiałaby „nie”. Nie to, żeby Ubisoft nie próbował. Kolejne części popularnego cyklu poddawane były różnym modyfikacjom, ale dostrzegali je tylko ci fani, którzy regularnie śledzili opowieść o zakonie skrytobójców. Nie były to jednak zabiegi rewolucyjne, więc wrażenie wtórności nadal okazywało się bardzo mocne. Dopiero teraz, wraz z nadejściem Origins, da się ze stuprocentową pewnością rzec, iż zastosowana kuracja podziałała na tę markę odświeżająco. Tak skutecznie, że możemy dziś odważnie mówić o najlepszej odsłonie tej serii w całej jej historii, a już na pewno stojącej w jednym szeregu z darzoną niezwykłą estymą „dwójką” i nie mniej udaną „czwórką”.

Kompletna historia

PLUSY:
  1. najlepszy setting w historii serii, bardzo zróżnicowana i rewelacyjnie wykonana kraina;
  2. przemyślane zmiany, które nie wypaczyły klasycznej formuły;
  3. masa smaczków dla fanów uniwersum Assassin’s Creed;
  4. główny wątek dający radę do samego końca;
  5. bohater, którego wreszcie da się polubić;
  6. duży nacisk na skradanie się;
  7. system walki, starcia z bossami;
  8. powrót wątku współczesnego z prawdziwego zdarzenia;
  9. jeden z najlepszych soundtracków w historii serii;
  10. ogromna liczba aktywności pobocznych dla masochistów.
MINUSY:
  1. niespecjalnie interesujące zadania poboczne;
  2. zubożona wspinaczka.

Zmiana w ogólnym odbiorze gry jest tak duża, że już po solidnie przepracowanych kilku godzinach wydaje się, jakby stał za nią zupełnie nowy zespół deweloperów – pamiętający oczywiście o definiującej cykl formule, ale niebojący się wprowadzić do niej innych, dotychczas niewidzianych rozwiązań. Origins rozkręca się stosunkowo powoli, początek jest wręcz sztampowy, ale kiedy opowieść wreszcie nabiera odpowiedniego dla przygodowej gry akcji tempa, trudno nie zachwycać się tym, z jaką lekkością cały temat został potraktowany.

To najbardziej poukładana odsłona tej serii, niecierpiąca na żadną bolączkę poprzednich części, przynajmniej w kontekście fabuły. Po zakończeniu długiej przygody Bayeka miałem takie same odczucia jak po zaliczeniu całej trylogii Ezia Auditore. Historia okazała się kompletna, głównemu bohaterowi poświęcono odpowiednio dużo uwagi, a jego motywacje nie wydały mi się tak płytkie, jak to drzewiej bywało. Assassin’s Creed Origins płynnie przechodzi od wyświechtanego motywu „dopadnę morderców swojego dziecka” do „będę walczyć o dobro moich ziomków”, i to w sposób niebudzący zastrzeżeń. Kiedy porównamy to z hasłem „dobra, to jedziemy odbić Londyn” z Assassin’s Creed: Syndicate, w mig pojmiemy, jak wiele tak naprawdę się zmieniło.

Recenzja gry Assassin's Creed Origins – najlepsza gra w historii tej serii? - ilustracja #1
Skoki wiary to jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów serii - nie mogło ich zabraknąć.

Ogromnym plusem Origins jest też to, że autorzy postanowili pobawić się konwencją i do wielu rzeczy, które w poprzednich odsłonach serii traktowali śmiertelnie poważne, tutaj podeszli z wielkim dystansem. W dialogach nigdy nie pada słowo „assassin” – jeśli mnie pamięć nie myli, wyraz ten pojawia się tylko raz w całej grze, i to w formie czasownikowej „assassinate”.

Do absolutnego minimum ograniczono elementy science fiction, czego najlepszy przykład stanowi słynne Jabłko Edenu. Choć obecne w grze, przez długi czas dla bohaterów jest jedynie fikuśną metalową kulką, za pomocą której można okazjonalnie zmasakrować łeb przeciwnikowi. Kompletnie zignorowano też wątek Pierwszej Cywilizacji – nawet jeśli główni bohaterowie trafiają do lokacji, która kojarzy się z czymś zupełnie nie-z-tego-świata, dla nich jest to jedynie przejaw boskiej interwencji. Tak po prostu. W kontekście tego, czego dowiedzieliśmy się wcześniej o Junonie, apokalipsie i innych hokus-pokus, ta rozbrajająca naiwność Bayeka w odniesieniu do tych rzeczy jest naprawdę urocza.

Recenzja gry Assassin's Creed Origins – najlepsza gra w historii tej serii? - ilustracja #2
Miasta w Origins robią świetne wrażenie.

Gra dla fanów

Origins zdobywa też złoty medal w kategorii „fan service”. To niesłychane, jak wiele cudownych smaczków odnajdą tu miłośnicy tej serii, którzy od dawna poszerzają swoją wiedzę o całym uniwersum. Nie chcę zdradzać czegokolwiek, żeby nie psuć Wam zabawy, napiszę więc jedynie, że uzyskacie odpowiedzi na większość pytań dotyczących zakonu i jego członków, nawet takich, które w ogóle nie przyszłyby Wam do głowy. Jestem pełen podziwu, z jaką lekkością deweloperzy podeszli do tej kwestii – wiele razy udało im się porządnie mnie zaskoczyć, a niejednokrotnie rozbawić. Co ważne, detale te zostały podane w sposób nienachalny, jak na dobre tego typu wtręty przystało.

Trzeba też podkreślić, że Ubisoft ewidentnie wsłuchał się w głosy fanów. Nudziły Was napisy końcowe po finale fabuły? W porządku, teraz nie zobaczycie ich wcale. Chcieliście powrotu wątku współczesnego z prawdziwego zdarzenia, ale niebędącego nudnym przerywnikiem od zmagań w starożytnym Egipcie? OK, macie go, tyle że w maksymalnie skondensowanej formie, tak aby zadowolić jedną i drugą stronę. Denerwowała Was nieudolna próba stworzenia wrażenia, że bohater walczy o losy całego świata? Dobrze, zejdźmy zatem na poziom ulicy, gdzie Bayek zajmuje się zwykłymi problemami zwykłych ludzi, ratując ich krewnych z opałów lub przenosząc snopki siana z miejsca na miejsce. Kiedy po kilkudziesięciu godzinach odchodzimy od ekranu, my, fani, zdajemy sobie sprawę, że ten produkt faktycznie powstawał z myślą o nas. Naprawdę.

Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II – blasterem w stopę

Recenzja gry

Star Wars: Battlefront II miał naprawić słabości „jedynki” z dzielącą społeczność przepustką sezonową na czele. Niestety, frajdę ze strzelania psuje miałka kampania dla jednego gracza i żerujący na portfelach graczy system mikropłatności.

Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz
Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz

Recenzja gry

The Frozen Wilds to po prostu jeszcze więcej tego samego, czym zachwycał ponad pół roku temu Horizon: Zero Dawn. Dodatek nie zachwyca warstwą fabularną, ale za to daje sporo okazji do przetestowania własnych umiejętności.

Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii
Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii

Recenzja gry

Seria Call of Duty powraca do swoich korzeni, czyli czasów II wojny światowej, pokazując nam mieszankę Kompanii braci z rozmachem filmów Michaela Baya. O dziwo tutaj się to udało.

Komentarze Czytelników (306)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
26.10.2017 17:25
13
odpowiedz
13 odpowiedzi
Dominiques111
4
Junior

Może to nie miejsce na takie rozkminy, ale zastanawiam się skąd biorą się ludzie hejtujący różne gry tak o, dla zasady. Ani nie grał, albo ani gra nie wyszła, a ten i tak napisze swoje na temat danej gry xD No po prostu niepojęte jest to dla mnie. W przypadku serii AC to chyba tych gości jest najwięcej.

post wyedytowany przez Admina 2017-10-27 08:04:57
26.10.2017 19:54
6
odpowiedz
1 odpowiedź
wojto96
94
I am no one

Co się porobiło na tym forum... Ludzie, przestańcie w końcu oceniać gry na długo przed premierą, bo to jest chore, potem wasze przewidywania się nie sprawdzają i okazuje się, że gra jest dużo lepsza niż oczekiwaliście, a swoją frustrację wylewacie na recenzencie dlatego, że wystawił wyższą ocenę niż wy byście dali, nie grając nawet w daną grę.

post wyedytowany przez wojto96 2017-10-26 20:32:00
28.10.2017 23:32
1
odpowiedz
yadin
94
Senator

Wszystkim niezdecydowanym graczom, którzy lubią sandboksy i czekają na coś lepszego od dotychczasowych części, mogę tylko polecić. Tę grę kazał mi wczoraj kupić @U.V. Impaler i kupiłem. Generalnie należę do wybrednych graczy i ciężko mi znaleźć coś dla siebie wśród zalewa kreatywnego chłamu z potworami.

Jaka jest ta gra?

1. Gameplay skłania do skradania się. Odradzam otwartą walkę, ponieważ nawet z dobrym sprzętem w reku łatwo zginąć. Jest sporo eksploracji. Gameplay jest inny jak we wszystkich dotychczasowych częściach "Assassin's Creed". Na tyle inny, że nie

2. Ogromny świat. To, co byłem do tej pory w stanie przemierzyć, to raptem jedna dziesiąta tego, co widzę na mapie. Świat jest nie tylko ogromny, ale i zróżnicowany. Dla przykładu w "Horozon Zero Dawn" co rzeczka, co łąka czekały takie same konio- i byko-maszyny. W "Assassin's Creed Origin" widać ogromne zróżnicowanie. Aleksandria sama w sobie może być areną osobnej gry, a to tylko jedno miejsce na północy Egiptu. Tylko pierwszą oazę, Siwę, robiłem przez kilka godzin, aby poznać mechanikę gry. Już pierwsza lokacja zaskakuje ogromem i zróżnicowaniem.

3. Grafika. Czasami jest nierówna. W niektórych lokacjach jest nieco komiksowa, by w innych miejscach pokazywać do detale dopieszczone do perfekcji.

4. Fabuła oczywiście pozostawia sporo do życzenia. Nie jest to historia z rozmachem godnym poprzednich części.

5. Sokół jako dron spisuje się znakomicie i bardzo ułatwia rozgrywkę. Możemy poznać strzeżone miejsca z lotu ptaka zanim zdecydujemy się eksplorację.

6. System walki jest bardzo zmieniony w stosunku do poprzednich części. Na początku kręciłem nosem, ale po jakimś czasie, gdy udało mi się nieco usprawnić oręż, stwierdziłem, że programiści zrobili coś naprawdę interesującego. Bayek nie jest herosem i nawet jeśli zdobędzie wysokie umiejętności, to nie pokona dwóch silnych przeciwników za jednym razem. O zabicie całej bandy biegnących na niego żołnierzy nie ma co marzyć.

7. Podróżowanie. Oprócz opcji szybkiej podróży, którą odradzam tym, którzy mają ochotę na eksplorację, można jeździć wielbłądem lub podróżować na piechotę.

8. Wspinanie zostało uproszczone. Obecnie gracz może wspinać się intuicyjnie po wszystkich ścianach i skałach i nie musi szukać tego jedynego miejsca, które pozwoli mu się przytrzymać rękoma. Natomiast wspinaczka do punktu synchronizacji w górach na szczyt wysoki na kilkaset metrów to przygoda rzadko spotykana w grach. Widoki są podobne do tych, jakich gracz doświadcza w "Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands".

9. Eksploracja to obecnie chwytliwe hasło w grach. Akurat tutaj przeszukiwanie otoczenia wydaje się niezwykle zróżnicowane. Pomagają w tym zadania poboczne. Niektóre są banalnie proste. W przypadku innych trzeba czasami wrócić więcej jak raz lub dwa. Jest gzie szukać i jest czego szukać. To nie do końca prawda, że zrobicie 50 questów i każdy jest taki sam. Co to znaczy taki sam? Że trzeba pomóc handlarzom napadanym przez bandytów lub należy zapewnić dostawy wody blokowane przez żołnierzy faraona? W która gra nie jest dziś powtarzalna?

10. Wciągalność i miodność gry, czyli to, co sprawia, że gramy, nie możemy przestać, gdy przestajemy, to chcemy wracać i sprawdzić, co będzie dalej. W tej części "Assassin's Creed" to właśnie podoba mi się najbardziej. Wszystkie elementy tworzą wciągającą całość. Nawet nie czuję, że gram w kolejną część czego, co mi najczyściej nie przypadało do gustu.

Nie sięgnąłem po te dwa ostatnie hity, nad którymi większość się rozpływała. Jak tam tej jednej grze... nie pamiętam. Pstrząc na oceny i komentarze, to "Assassin's Creed Origins" naprawdę robi furorę.

post wyedytowany przez yadin 2017-10-29 00:37:24
29.10.2017 00:57
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
TomPo75
55
Pretorianin

"Koszty wyjazdu i pobytu autora recenzji w Paryżu w celu zrecenzowania gry Assassin’s Creed Origins pokryła firma Ubisoft." - i pewnie nie ma to zadnego wplywu na ocene 9/10. Tak jak mowilem ostatnio pod artykulem o EA. Za cala sytuacje sa tez odpowiedzialne takie poratle jak ten, za kase czy wycieczke na event ocena 9 a pozniej ocena graczy w porywach 7. Za same lootbox-y i mikrotransakcje w grze single, ta gra nie powinna dostac wiecej jak 5 - to powinno byc napietnowane.

post wyedytowany przez TomPo75 2017-10-29 01:00:05
29.10.2017 00:58
1
odpowiedz
amigo2000
121
Generał
9.0

Jak dla mnie rewelacja. Gra mnie wciągnęła i nie mogę przestać grać. Egipt w grze robi naprawdę wrażenie.

29.10.2017 07:26
odpowiedz
1 odpowiedź
hemik9
53
Centurion

Nie oceniam gry, nie podoba mi się jednak system mikrotransakcji dodany do gry SP. Po co psują sobie tym opinię, sugerują drogę na skróty za kasę. Dawniej ktoś kto dokupował sobie złoto w grze kodem to był cheater i nie które gry karały go nawet osiągnięciami, dzisiaj nie zrobisz tego samego kodem, bo dostęp do konsoli zablokowany, tylko musisz zapłacić i już jesteś cheaterem premium :-)

Gra ogólnie do kupienia, ale za rok, może 2 jak już ją połatają na jakiejś wyprzedaży.

29.10.2017 10:55
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
NewGravedigger
110
spokooj grabarza

Z czystej ciekawości - czemu mój komentarz pomimo 8 lajków nie jest u góry strony?

29.10.2017 14:52
2
odpowiedz
10 odpowiedzi
Arookun
73
Pretorianin

Po pierwsze radzę wszystkim podchodzić z rezerwą do tej recenzji z racji na to, że dwa materiały na tvgry traktujące o tej grze zostały zasponsorowane przez Ubisoft (naprawdę fajnie i ciekawie zrobione materiały, ale fakt pozostaje faktem).
Po drugie chciałbym wesprzeć stanowisko jednego z komentujących, dlatego pozwolę sobie przytoczyć tu jego wypowiedź:

"Eskel_
Właśnie przystając na takie zagrywki od strony wydawców niedługo obudzimy się w z ręką w nocniku i to kwestia czasu jak nie będzie można spokojnie grać bez mikrotransakcji nawet w singlu. Podobnie było z DLC tak teraz będzie z mikropłatnościami, bo pozwalamy wydawcom na zbyt wiele moim zdaniem. I to źle że GOL nie wypisało tego w minusach, trzeba coś takiego jak mikrotransakcje w AAA za pełną cenę piętnować. To nie gra F2P by istniały takie elementy. Płacimy normalną cenę i tak z roku na rok coraz wyższą i jeszcze im mało."

Kluczem w tej wypowiedzi są fakty i spojrzenie na temat z szerszej perspektywy:
1. Faktycznie gry są coraz droższe i był nawet o tym artykuł na tym portalu.
2. Obecność mikrotransakcji w grach F2P jest w pełni uzasadniona i oczywista - twórcy wydają tytuł (na którego tworzenie poświęcili ogromną ilość czasu i wysiłku) za darmo, dlatego muszą otrzymać gratyfikację za swoją pracę w inny sposób. Przy tzw. grach AAA taka sytuacja nie ma miejsca bo twórcy jasno określają cenę za swój produkt już na starcie. Ceny te są bardzo wysokie i tendencja nadal jest wzrostowa dlatego sama obecność mikrotransakcji w takich grach jest już co najmniej oburzająca. Wydawcę stosującego takie zabiegi można by porównać z bardzo bogatym dyrektorem wielkiej korporacji, który po pracy zamiast wracać do swej willi z basenem przebiera się za żebraka, wychodzi na ulicę i żebra. Z tą różnicą, że zyski z żebrania są nieporównywalnie mniejsze od tych zarobionych w firmie, a mikrotransakcje w grach F2P generują niejednokrotnie zysk dużo większy niż zysk z gier AAA. Wspólnym mianownikiem w tym porównaniu jest przerażająca wręcz chciwość i determinacja, by dopiąć swego. Dlatego sprzeciwiam się nazywaniu takich zabiegów "opcją dla leniwych". Gdyby tak było to twórcy powinni zamiast sklepu stworzyć w grze przyciski typu "Awansuj o jeden poziom", "Dodaj do sakwy 1000 drachm" itd. których aktywowanie nie kosztowałoby zupełnie nic! Trzeba nazywać rzeczy po imieniu i patrzeć na problem z szerszej perspektywy - jest to bowiem nic innego jak niezauważalne, ale jednak sumienne przesuwanie kroczek po kroczku granicy coraz bliżej w stronę płacenia dwa razy za ten sam produkt. "Teraz wprowadzimy do gry sklep, za dwa lata dodamy więcej żmudnego grindu, a za cztery lata nasze gry AAA będą miały paywall" - tak to działa.

Na koniec pragnę wyrazić rozczarowanie postawą Pana redaktora U.V. a dokładnie fragmentem jednej z jego wypowiedzi, odnoszącym się do jednego z użytkowników:

"
U.V. Impaler
....Masz za to wyłożone kawa na ławę w tekście czy lootboksy i mikropłatności cokolwiek zmieniają, tak żebyś nawet Ty zrozumiał o co chodzi."

"nawet Ty" czyli kto? Osoba gorsza? Upośledzona? Ton tej wypowiedzi ewidentnie to sugeruje. Raczej nie wypada, żeby redaktor odnosił się do czytelników, z tak rażącym brakiem szacunku. Nie tędy droga Szanowny Panie Redaktorze, każdy ma prawo mieć swoje zdanie i wypadałoby to uszanować, szczególnie jeśli piastuje się takie stanowisko.

Pozdrawiam

29.10.2017 16:06
odpowiedz
asasyn537
41
Pretorianin

[hejter mode on]
Te w większości pozytywne oceny ACO to spisek serwisów growych! To niemożliwe, żeby gra Ubiszajsu była dobra, bo oni robią tylko słabe gry dla ćwierćinteligetów, którzy napychają im kabzy pieniędzmi wyłudzonymi od rodziców!!!1111 Przecież widzę na gejmplejach, że to nudna i powtarzalna gierka, więc wiem lepiej niż jakiś tam opłacony redaktorek, który spędził przy niej prawie tydzień. I to skandal, że w grze są nieinwazyjne mikropłatności! Gra powinna z miejsca dostać za nie jedno wielkie null.
[hejter mode off]

post wyedytowany przez asasyn537 2017-10-29 16:07:13
29.10.2017 16:12
odpowiedz
4 odpowiedzi
Ragn'or
152
mortificator minoris

Byłbym zadowolony jakby wydali grę w czasach feudalnej Japonii...

29.10.2017 16:53
odpowiedz
7 odpowiedzi
Enigma1990
11
N7

Czy ktoś się orientuje czy wpada trofeum/osiągnięcie za przejście gry na poziomie '' Trudny ''?

Pytam bo nie wiem czy jest sens się męczyć a przyjemnie mi się czyści świat i coś czuję, że mogę się pokusić o Platyne :) A, no i czy nie jest czasem tak, że jedno trofeum wpada za wykupienie mega dużego pakietu kredytów Helixa? :D Mam nadzieję, że nie..

post wyedytowany przez Enigma1990 2017-10-29 16:55:52
29.10.2017 17:40
odpowiedz
jonash01
1
Legionista

Mam nadzieję, że przyjdzie mi w najbliższym czasie przetestować. Wygląda na to, że przerwa dobrze assasinowi zrobiła

29.10.2017 18:53
odpowiedz
6 odpowiedzi
Hyack
1
Junior

Czy tylko ja mam spadki do 19 fpsów w Alexandrii? Nie mam co prawda i7, tylko i5-6600K (podkręcone do 4.5) i GTX'a 1080 TI, ale wydaje mi się, że mogli lepiej postarać się nad optymalizacją terenu w zaludnionych miastach. Albo dodać przynajmniej opcję zmniejszenia zagęszczenia ludności, bo to ludzkie pojęcie przechodzi.

29.10.2017 21:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Novameh
19
Chorąży

Da się grać dalej po skończeniu wątku głównego?

29.10.2017 21:14
odpowiedz
1 odpowiedź
DanteHaHaHa
9
Pretorianin

Czekam aż @yadin znowu napisze komentarz, że U.V kazał mu kupić te grę myśląc, że to takie zabawne.

29.10.2017 22:59
odpowiedz
FrankerZ
17
Centurion

A Ubisoft jak zwykle ma was w dupce i dodali VMProtect, który zwiększa obciążenie na CPU o prawie 40%. Na szczęście crack to kwestia kilku dni i po pobraniu cracka będzie można usunąć te złośliwe oprogramowanie z nowego asasyna.

30.10.2017 00:39
odpowiedz
A.l.e.X
106
Alekde

Bukary - moim zdaniem gra wygląda lepiej niż Unity, które także wyglądało solidnie, jak dojedziesz do Aleksandrii, a wcześnie pozwiedzać trochę pustynnych oaz, to dopiero to docenisz. Zresztą skala tej gry widoczna jest dopiero w dużym mieście. Gra jest przepiękna.

Poza tym że jest świetna sama w sobie.

30.10.2017 02:44
odpowiedz
5 odpowiedzi
Nivar
8
Legionista

Z góry napiszę, że nie hejtuję nie grając, gram, jeszcze przed premierą zacząłem, jestem ogromnym fanem serii, grałem nawet w te na DSa, ale ta gra jest po prostu wnerwiająca.

W minusach brakuje przykładowo:
- masa bugów (Bayek buguje i klinuje gdzie popadnie ; Wróg może nas zabić na 100% hp 1 strzałą w ramię)
- System levelowania jest zrobiony wręcz idiotycznie, co zmusza do wykonywania prawie wszystkich aktywności pobocznych, a jak sama nazwa wskazuje, tak być nie powinno bo to aktywności POBOCZNE
- Ukryte Ostrze nie zabija przeciwnika kiedy ma 2-3 levele więcej niż my... wystarczy trafić na takiego przeciwnika i już jesteśmy martwi, gdyż zostanie mu 10hp i wzniesie alarm.
- AI jest tragiczne, po uwolnieniu sojusznika z klatki, postanawia on skradać się przez środek placu, gdzie wszyscy strażnicy go widzą i wtedy my najczęściej giniemy...
- System Checkpointów jest zrobiony tak samo idiotycznie i to za mało powiedziane. Przykład, z gościem powyżej. Kiedy po uwolnieniu go nas zabiją, checkpoint zostaje po uwolnieniu, więc nas cały czas spawnuje w randomowych miejscach naokoło twierdzy w której mamy questa (zwykle 500m od celu). W tym momencie tamten idiota biegnie przez plac, a my biegniemy na złamanie karku aby go ocalić.
- Idiotyczne zagrywki twórców. Misja z ratowaniem (znowu) musimy wynieść gościa z twierdzy, a kiedy wyniesiemy go daleko i postawimy na ziemi, on stwierdza, że nic mu nie jest i sam trafi do domu... To po co kazaliście mi go nieść? W tej samem misji drugi typek siedzi w niestrzeżonym domu i trzeba go stamtąd uratować i odeskortować, mimo że nikt na niego nie zwraca uwagi...
- Kiedy ktoś nam daje pomocników do wykonania questa, biegają jak poje*ani i wzniecają alarm za alarmem, w końcu się zdenerwowałem ukradłem co miałem ukraść i zostawiłem ich, żeby tam zginęli.
- Na poziomie trudności HARD, natężenie bugów sięga zenitu i nie da się momentami grać. Po 3 sekwencjach musiałem zmienić poziom na Normalny.
- Dodatkowo w wersji na PS4 (na XONE pewnie jest gorzej biorąc pod uwagę, że jest słabsze, na PC możliwe że jest lepiej) nieraz ładowanie gry potrafi trwać z 2-3 minuty. Albo przejście z orła na Bayeka także ładuje się dobre 30 sekund.

A poza tym fabuła świetna, postacie fajne, piękny świat, i fajne misje poboczne z których każda jest osobną opowieścią wewnątrz świata gry, a nie popierdółką typu odprowadź Machiavelliego do domu. Dodatkowo wraca wątek teraźniejszości co dla mnie jest wielkim plusem.

Czekamy na patcha ważącego 30GB.

post wyedytowany przez Nivar 2017-10-30 02:46:33
30.10.2017 04:07
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
yadin
94
Senator

Akurat zaliczyłem przelot orzełkiem nad całą mapą. Odblokowałem wszystkie lokacje nie ruszając się z miejsca. Niektórzy pewnie nie wiedzą, że taki przelot, trwający kilka dni według zegara gry, jest możliwy. Ekipa odwaliła niesamowitą robotę. Z lotu ptaka zoczyłem początek Afryki Subsaharyjskiej, Cyrenajkę, Nubię, Saharę, byłem nad Fajum, Memfis jest fantastyczne, powyżej Sakkara. Tego się nie da opisać. Jeden gracz nie da rady na piechotę przemierzyć tej mapy nawet przez miesiąc tak, aby zwiedzić wszystkie miejsca. Nawet podróż wielbłądem nie pozwoli zajrzeć w każdy kąt. Są takie zakątki, w których z lotu ptaka człowiek niczego się już nie spodziewa, a nagle zza skały wyłania się maleńka oaza z Nubijczykami. Oprócz kilkudziesięciu dużych miast są małe osady. Miłośnicy poznawania tylko samej fabuły i przechodzenia od lokacji do lokacji za pomocą szybkiej podróży właściwie nigdy nie poznają dobrze klimatu tej gry.

30.10.2017 11:45
odpowiedz
1 odpowiedź
A.l.e.X
106
Alekde

Udało mi się już zrobić 4 zagadki papirusa zabawa jest przednia, ale wymaga chwili pomyślenia :)

30.10.2017 15:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
Bukary
150
Senator

A.l.eX --->

Jestem już w Aleksandrii. :) Niestety, nadal - moim zdaniem - "Unity" prezentuje się lepiej pod względem graficznym. Może to kwestia gustu, ale w "Unity" świat wydawał się jakby bardziej... ostry. :) Tutaj wszystko jest takie "rozmazane". (Uprzedzam pytanie: tekstury ustawione ma maksa, podobnie większość innych "wodotrysków"). Oświetlenie również jest zdecydowanie gorsze.

Nie wiem też, jak zwiększyć coś w stylu "ambient light". Chodzi o to, żeby kolory w ciemności się nie zlewały i nie zbliżały za bardzo do czerni. Obiekty i postacie w cieniu (za dnia) lub widziane "pod słońce" są niemal czarne u mnie, więc nie sposób rozróżnić szczegółów. Zwiększenie ogólnego podświetlenie niewiele daje - sprawia tylko, że wszystko jest bardziej "wypłowiałe".

Gra się przyjemnie, ale ten problem z oświetleniem jest wkurzający. Do tego dochodzi jeszcze zła optymalizacja: gra strasznie chrupie, jeśli wziąć pod uwagę, że działa na 1080 oraz i7. Nie chodzi o to, że liczba fps jest mała, bo średnio wychodzi ok. 55-60. Chodzi o to, że nagle, na ułamek sekundy spada do bardzo niskiej wartości z nieznanych przyczyn. I stąd "zacinanie", którego do tej pory nie uświadczyłem w żadnej grze na moim sprzęcie.

30.10.2017 19:55
odpowiedz
bluesme
17
Legionista
9.0

Świeży powiew... bardzo przyjemny.

BAAARDZO duży plus za Egipt Ptolomeuszy.
Można oglądać jak dzbany wypalają, podziwiać monumentalny rozmiar budowli, irygacja pól w pełnej krasie, krokodyle i hipcie szorują po błocie aż miło...

Ogromną miarę przywiązali do odtworzenia rzemieślnictwa i pokazania jak znaczny wpływ na życie miała religia(70% questów to pomoc NPCom w ich drodze w zaświaty)..

Gameplay też lepszy. Trochę a'la Thief: gram stealth&arrow -tak lubię i na HARd jest przyjemnie).
Rozmaitość sposobu walki poprzez rozmaitość dostępnych broni też jest miłą odmianą. Cztery typy łuków to zupełnie inne rozwiązania na różne sytuacje.
Strzały trzeba na początku oszczędzać, co też urozmaica.... (gania człowiek po krzakach i szuka gdzie spudłował - jak w rzeczywistości).
Monotonna i oklepana rozgrywka poprzednich części staje się dużo ciekawsza.

30.10.2017 20:57
odpowiedz
5 odpowiedzi
darden
13
Centurion

po raz kolejny mam wrazenie ze recenzent gra w inna gre niz ja. Przetestowalem to wspinanie sie na sciany i nie jest tak ze mozna wspiac sie na kazda jest tak jak w poprzednich assassynach wspina sie po wybojach i nierownosciach nie da sie wspiac na plaska sciane

30.10.2017 23:11
odpowiedz
wytrawny_troll
11
Centurion

Można tej grze zarzucić wiele. Można nie zgadzać się z oceną recenzenta. Ale wszystko to pryszcz przy tym jak twórcy pokusili się o przedstawienie jednego z siedmiu cudów antycznego świata. Oczywiście wspominam latarnię w Faros. Możliwość obejrzenia tej konstrukcji i wejście na nią to element dla, którego warto tę grę kupić. Nawet jak gameplay skopany, walka bez sensu, a fabuła taka se.
Ale ta latarnia w Faros to jest na serio cud elektronicznej rozrywki. Warto. Dla tej jednej chwili. Robi wrażenie.

30.10.2017 23:51
odpowiedz
Bukary
150
Senator

Nie chcę wywoływać kolejnej kłótni, ale ten nowy "Asasyn" zrzyna na potęgę z "Wiedźmina 3". Wykonałem już kilka misji, w których miałem uczucie deja vu (pijaństwo, bójka, wyścigi itp.). A dopiero zaczynam zabawę. Nie byłoby nic złego w takiej "kradzieży" dobrych pomysłów, gdyby nie fakt, że sposób wprowadzenia tego rodzaju motywów jest znacznie gorszy niż to, co widzieliśmy w produkcji CDPR (m.in. ze względu na wręcz prymitywne dialogi i przerywniki).

Oby dalej było nieco bardziej oryginalnie.

31.10.2017 02:10
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
A.l.e.X
106
Alekde

Po ok. 50 godzinach z grą i odkryciu jakieś 1/3 map, rozwiązaniu 6 zagadek z papierusa, i zabiciu trzech łowców, odkryciu kim był skarabeusz, oraz po bitwie morskiej z Aya mogę powiedzieć tak : to jest naprawdę wielka gra, a wiem że jeszcze dużo przede mną : myślę że spokojnie pęknie 100+ godzin. Polecam grać na wysokim poziomie trudności walki z łowcami dadzą wam tyle emocji że próżno tego szukać w innych grach.

Bukary - W W3 grałem na najtrudniejszym poziomie za co dostałem aczka na steamie, praktycznie bez emocji i wyzwań, tylko walka z żabim księciem z dodatku była trudna, AC:O dla mnie to zupełnie inny poziom doznań. W3 był rpgiem tutaj czuje się wolność i strasznie mi się to podoba ! Jak pisałem już wcześniej i nie tylko tutaj Elex i AC:O dwa największe pozytywne zaskoczenia w tym roku.

post wyedytowany przez A.l.e.X 2017-10-31 02:11:36
31.10.2017 19:34
odpowiedz
3 odpowiedzi
SuperShadowNinja
5
Junior

Czy znajomość poprzednich części jest jakoś szczególnie ważna w przypadku Origins, grałem w główne części serii do trójki i czy pomijając kolejne dużo stracę?

31.10.2017 19:57
odpowiedz
3 odpowiedzi
Bukary
150
Senator

No i dotarłem do Sfinksa...

02.11.2017 16:20
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Agrelm
47
Pretorianin

Nie niepokoi was to, że średnia ocen użytkowników na metacriticu to było coś około 6/10, a kilka dni temu boty dodały dziesiątki opinii kopiuj-wklej 10/10, i teraz średnia wynosi jakies 8/10?

03.11.2017 19:45
odpowiedz
1 odpowiedź
vistula
6
Legionista

Zgodzicie się, że to najbrzydszy assassyn z całej serii ? Okropnie uwydatnione chyba wszelkie możliwe cechy, kości twarzy, usta - jakby neandertalczyk po kilku operacjach plastycznych.

05.11.2017 02:30
odpowiedz
sevenup
45
Pretorianin

Grałem jedynkę na premierę,bodajże 2007 rok i mnie odrzuciło,nuda była pamiętam straszna.
Zaryzykowałem po latach z Black Flag i też było nie to....
Tutaj przepadłem,normalnie wciągnęło chłopa na amen.
Jak to mówią-do trzech razy sztuka.
Gratuluję,wyszło super!

post wyedytowany przez sevenup 2017-11-05 02:31:06
09.11.2017 03:22
odpowiedz
5 odpowiedzi
markiz9
1
Junior
5.5

Ta gra i jej recenzja to dla mnie kolejny dowód, by nie sugerować się recenzjami na GOLu. Było do przewidzenia, że skoro ktoś sypie dużo kasy na za reklamę, swego czasu, z każdych targów było pierdyliard filmów, newsów i innych bzdur z tej gry, to skończy się to rekomendacją i wysoką oceną w serwisie :D Było do przewidzenia. Niemniej, grałem we wszystkie części assassyna. Byłem i właściwie wciąż jestem fanem uniwersum. Po słabym Syndicate, byłem do tej gry nastawiony sceptycznie, ale jednak recenzja przekonała mnie by dać jej szansę. Gra już sprzedana(na szczęście jako posiadacz wersji konsolowej mogłem pozwolić sobie na ten luksus) i żałuję każdej złotówki, której jestem stratny. Zaraz będzie, że jestem hejterem. Nim ktoś wystawi minus, to niech przeczyta co mam do powiedzenia. Wątek fabularny ukończyłem. Grze daje 5/10. Klimat świata przedstawionego potrafi urzec, ale to właściwie jedyny plus tej gry. Ewentualnie, można pochwalić jeszcze fabułę, mimo, że bardzo prosta i oklepana, to jest spójna. Na tym koniec plusów.

Wszystko co było dobre w tej serii, zostało spieprzone. Począwszy od wspinaczki, poprzez walkę, na systemie rozwoju kończąc. Przymknijmy oko na wspinaczkę, przejdźmy do walki. Tragedia. W przypadku prostszych przeciwników, polega to na napieprzaniu w przyciski, ewentualnie naciśnięciu w odpowiednim momencie przycisku "kontraataku". Śmiesznie się robi w przypadku przeciwników trudniejszych. Jak pojawi się goryl z tarczą wielkości naszego bohatera(a takich tutaj jest cała masa), to robi się zabawnie wyglądające fikołki, byleby tylko dostać się za jego plecy i tam naciskać przyciski na padzie.

System rozwoju... Cała gra opiera się na levelowaniu. Tak jak w gównianej Tibii zabijało się szczury, by mieć wyższy level, tak tutaj zmuszani jesteśmy wykonywać MISJE POBOCZNE, by zdobywać wyższy poziom. Tak, POBOCZNE, nawet autorzy gry tak je nazwali. Moim zdaniem określenie to nie pasuje do tego schematu. Ma to jednak logiczne wyjaśnienie. Misje poboczne są STRASZNIE NUDNE, niektóre wręcz usypiające, sprowadzają się do tego samego, a ich tło fabularne(nie licząc kilku wyjątków) jest marne, ani trochę nie przyciąga uwagi. Stąd podpięcie ich pod "misje główne" brzydko by wyglądało "na papierze".

System rozwoju prowadzi do paradoksu, który jeszcze bardziej zabija tą serię. Mianowicie? Jeśli przeciwnik ma od nas wyższy level, to mimo, że nie ma hełmu na głowie i jest naszej postury, to nie odczuje w ogóle... UWAGA. Strzału z łuku w głowę. Mało? Zachodząc go od tyłu z ukrytym nożem jesteśmy w stanie zadać mu lekkie obrażenia, w żadnym razie go zabić. Nie mówię już o karykaturalnych "gorylach" z gigant tarczami, którzy nawet będąc na niższym poziomie od nas, są w stanie jednym ciosem nas zabić, a sami nie reagują na nasze działania.

Nie wspomnę nawet o "bossach", z którymi trzeba walczyć jak ze słoniami, mają pasek zdrowia oparty na 10 częściach składowych(podczas gdy nasz składa się z trzech), a nasz cios lekko narusza 1/10 jednego z nich :D Porównanie ze słoniami jest uzasadnione, bo z takowym też przyjdzie nam walczyć. Z tymże tam jego przewaga jest uzasadniona :D

Zmuszanie do walki. Walka, jak już pisałem, jest tragiczna, a jesteśmy do niej nieustannie zmuszani. W wielu sytuacjach nie da się jej uniknąć. Zresztą jaką frajdę daje skradanie, gdzie z ukrycia wielu osób nie jesteśmy w stanie zabić STRZAŁEM Z ŁUKU W GŁOWĘ. Główny filar tej serii właśnie upadł. Poprzednie odsłony starały się cały czas dawać wybór między skradaniem a walką, a skradanie miało często uzasadnioną przewagę nad walką.

"Dron", a właściwie latający sobie ptak, którego wystarczy "odpalić" po komendzie "znajdź". Całe poszukiwania polegają na ruszaniu gałką w kierunku strzałki, które się pokazują. Innymi słowy, nie trzeba szukać przeciwnika, ukrytego skarbu, czegokolwiek. Dron znajduje wszystko. Już pomijam brak logicznego uzasadnienia faktu, że ptaszek sobie lata, widzi wszystko i nam to w sposób nadprzyrodzony przekazuje. To tylko gra. Jednak strasznie przez to okaleczona, staje się po prostu zbyt prosta.

Masa błędów. Nikt o tym nie wspomina, a śmieszne, bo Pan UV czepiał się wielu gier pod kątem bugów, a tutaj jakoś był bardzo tolerancyjny. Pomijam już fakt, że ANI RAZU nie zdarzyło mi się, by wpadając wielbłądem w ścianę, jego głowa w nią nie wniknęła. Śmiesznie wygląda też "taranowanie" ludzi. Przebijanie tekstur, wpadanie jednej w drugą, czy brak kolizji postaci, które po prostu przesuwają się a nie odskakują. Jest jednak o wiele zabawniej. Była na przykład misja, gdzie kolesia musiałem wynieść z jakiegoś fortu. Jedyna droga wiodła przez okupowaną strażą bramę. No to mówię sobie - ta gra jest tak zaorana błędami, że pobiegnę z nim dachem. No przecież nie zeskoczę prawda? No to tego rannego kolesia zrzuciłem z wysokości wieżowca. Najpierw była animacja jak spada, po czym wrócił na dach, całym ciałem wisząc w powietrzu, na dachu została tylko jego głowa. Wziąłem go więc i rzuciłem jeszcze raz. Spadł. Ja skoczyłem za nim. Tym sposobem wyniosłem go niezauważenie z fortu. Nic mu oczywiście nie było po tym upadku. Jeśli to recenzenci mają na myśli mówiąc, że jest kilka rozwiązań, to zaiste - duża swoboda! Nawet w Mafii 3 nie spotkałem tyle "glitchy" ile tutaj, a nie sądziłem że to możliwe :D

Płynność gry na Xboxie One i PS4 jest tragiczna. 30 klatek to to w ogóle nie widziało, a spadki poniżej 28 to norma, szczególnie w miastach

Podsumowując - jest to bardzo słaba, zabugowana gra, która stara się być oryginalna i nie być "assassin's creedem". No i nie jest, z tym że żadna zmiana nie wyszła na dobre. Gra jest totalnie nudna, polega na nabijaniu leveli i komicznych walkach z bossami, którzy są niemal immortal, nawet jeśli mamy taki sam level jak oni :D Fabuła jest schematyczna, prosta jak budowa cepa, ale można jej mniej zarzucić niż wszystkim pozostałym elementom.

Grę dostałem odpłatnie, kupiłem za zarobione pieniądze, a recenzowałem w domu, po grze na moim Xboxie, nie w hotelu w Paryżu :D Hejterem nie jestem, grałem we wszystkie poprzednie części tej serii. W kolejną raczej nie zagram, bo kierunek w którym zaczyna zmierzać ją w moich oczach skreślił.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze