Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Śródziemie: Cień Wojny Recenzja gry

Recenzja gry 5 października 2017, 15:00

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry Śródziemie: Cień wojny – w Mordorze rządzi powtarzalność

Druga część dowolnej serii powinna być większa, lepsza i mocniej kopać w cztery litery. Czy takie jest Śródziemie: Cień wojny? I tak i nie.

Recenzja powstała na bazie wersji XONE.

Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,

Siedem dla krasnoludów w ich kamiennych komnatach,

Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,

Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie,

I jeszcze jeden, bo deweloper miał w nosie kanon,

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. (…)

Najbardziej w grach wideo lubię być zaskakiwany. Znacie to uczucie. Uruchamiacie bez specjalnych oczekiwań jakiś tytuł i bum! No, może nie od razu bum, ale kiedy przez pierwszych kilkadziesiąt minut ciągle nurkujecie ku podłodze po wypadającą szczękę, znaczy to, że właśnie daliście się znienacka zaskoczyć. To fantastyczne uczucie, o które dzisiaj nie jest łatwo.

O zaskoczeniu słów kilka

PLUSY:
  1. kapitalny, poprawiony w stosunku do „jedynki” system walki;
  2. zmieniony, mniej dynamiczny, ale ciekawszy, system Nemezis;
  3. ulepszanie posiadanych armii;
  4. rozwój postaci i umiejętności bohatera;
  5. muzyka co najmniej tak dobra, jak w pierwszej części;
  6. pomimo powtarzalności brnie się naprzód, żeby zobaczyć, co będzie dalej.
MINUSY:
  1. rozwlekła fabuła;
  2. duża powtarzalność i jeszcze większy schematyzm niż poprzednio;
  3. paradoksalnie zbyt wiele pobocznych aktywności, przez co całość wolno się rozkręca;
  4. niskiej jakości oprawa graficzna na konsolach.

Z pozycjami nawiązującymi do twórczości Tolkiena w ostatniej dekadzie miałem tak dwa razy. Najpierw przy okazji Władcy Pierścieni: Wojny o Śródziemie, a potem Śródziemia: Cienia Mordoru, które już na samym wstępie jakością wykonania intra i pomysłem na historię wessało mnie niczym tornado wody Zatoki Meksykańskiej. Pamiętam, że na żadną z tych produkcji nie postawiłbym przed ich premierą babki w piaskownicy, a jednak życie przerosło moje niewygórowane oczekiwania o lot rakietą na Księżyc.

Nie dziwicie się zatem, że do zabawy w Śródziemie: Cień wojny podchodziłem jak naiwny mały chłopczyk, dla którego ekipa studia Monolith zdecydowała się przenieść Gwiazdkę na październik. Kampania marketingowa wzbudziła we mnie trochę podejrzeń, ale na hurtowo pojawiające się w ostatnich miesiącach filmiki machałem ręką i zwyczajnie ich nie oglądałem. Tu popełniłem błąd, przyznam otwarcie. Przeceniłem deweloperów, mając nadzieję, że poradzą sobie z materią, i kiedy kilkanaście dni temu po raz pierwszy odpalałem grę, szybko sam rzuciłem szczękę na podłogę, gotowy na przyjęcie zaskoczenia. „Nie dam się tym razem znienacka” – pomyślałem. Czekałem i czekałem, a kiedy zaskoczenie nie przychodziło, poczułem się lekko skonfundowany. To uczucie towarzyszyło mi przez następne kilkadziesiąt godzin i nawet teraz, kiedy piszę te słowa, nie mogę się go do końca pozbyć.

Recenzja gry Śródziemie: Cień wojny – w Mordorze rządzi powtarzalność - ilustracja #1
Pełna gotowość do przeprowadzenia szturmu na wrogą twierdzę.

W Mordorze zaległy cienie

Żeby było jasne, już teraz zastrzegę, że jeżeli komuś nie podobała się czy nudziła go powtarzalna rozgrywka w Cieniu Śródziemia, to od Cienia wojny także raczej się odbije. Jest to bowiem w dużej mierze powtórka z rozrywki, w której jedną średniej wielkości w skali gier z otwartymi światami mapę zastąpiono kilkoma nieco mniejszymi lub o podobnych rozmiarach, przedstawiającymi poszczególne prowincje Mordoru, pomiędzy którymi podróżujemy za pośrednictwem zaklęcia „loading”. Mapy te w większości nie przypominają też tej z „jedynki”, charakteryzującej się w miarę regularnym kształtem – bardziej stanowią sieć korytarzy łączących nieduże otwarte przestrzenie. Każda prowincja posiada obowiązkową twierdzę, której zdobycie, a następnie utrzymanie stanowi właściwie sedno dokonanych zmian.

Akapit wyżej wspomniałem, że osoby, którym nie przypadł do gustu Cień Mordoru, odbiją się od sequela, ale zasadne byłoby zastrzec, że gracze niezaznajomieni z marką mogą mieć z kolei kłopoty ze zrozumieniem fabuły. Ta jest bowiem bezpośrednią kontynuacją opowieści z „jedynki”, niespecjalnie silącą się na wytłumaczenie wcześniejszych niuansów. Kłopot tym większy, że część postaci znanych z poprzedniej gry pojawia się i tym razem, a głównym bohaterem, Strażnikiem Talionem, kierują do pewnego stopnia niejasne pobudki.

Recenzja gry Śródziemie: Cień wojny – w Mordorze rządzi powtarzalność - ilustracja #2
Na szczytach wież służących do szybkiej podrózy znajdziemy haediry - kamienie widzenia. Za ich pomocą szukamy poukrywanych po mapie artefaktów i wspomnień.

Oczywiście część wątpliwości rozwiewa wbudowane w program kompendium, ale to jednak nie to samo, co organoleptyczne przeżycie wcześniejszej historii sojuszu dwojga protagonistów, bo przecież nie zapominajmy, że w ciele Taliona uwięziony jest również upiór Celebrimbor – za życia najsłynniejszy elfi kowal Drugiej Ery, twórca i współtwórca Pierścieni Władzy.

Orkowie się zebrali czy orki zebrały się?

Recenzja gry Śródziemie: Cień wojny – w Mordorze rządzi powtarzalność - ilustracja #3

Choć nazwa „orki”, według słownika języka polskiego, jest poprawna i może być używana nie tylko w stosunku do wodnych ssaków lubujących się w polowaniach na foki, to jednak w polskich tłumaczeniach dzieł Tolkiena, jak i w literaturze fachowej, w stosunku do inteligentnej rasy orków zamieszkującej tereny Śródziemia przyjęło się używać określenia „orkowie”. Stosowanie w tym przypadku rodzaju męskoosobowego i form gramatycznych przynależnych istotom inteligentnym – „zebrali się”, a nie „zebrały się” – jest bardziej eleganckie i zgodne z intencją profesora.

Niestety, z jakiegoś powodu tłumacze gry zdecydowali, że w stosunku do paskud z Mordoru bardziej adekwatny będzie termin „orki”. Decyzja ta jest niezrozumiała tym bardziej, że w pierwszej części mieliśmy do czynienia z tą bliższym nam nazwą „orkowie”. Z drugiej strony bez trudu da się znaleźć inne gry, które również operowały tą mniej rozpowszechnioną w literaturze formą – vide Władca Pierścieni: Wojna na Północy.

Recenzja gry Dishonored: Death of the Outsider – godne pożegnanie serii
Recenzja gry Dishonored: Death of the Outsider – godne pożegnanie serii

Recenzja gry

„Śmierć Odmieńca” – już sam tytuł samodzielnego dodatku do Dishonored 2 intryguje. Arkane spełniło pokładane w nim nadzieje: to najlepsza opowieść w serii. W połączeniu z wciąż świetną mechaniką rozgrywki dostaliśmy więc skradankę prawie idealną. Prawie.

Recenzja gry Destiny 2 – diablo dobra strzelanka
Recenzja gry Destiny 2 – diablo dobra strzelanka

Recenzja gry

Destiny 2 to w pewnym sensie restart gry, by przyciągnąć nowych graczy i zarazem eksperymentalna ewolucja rozwijanej od trzech lat produkcji. W tej chwili nacisk położono na to pierwsze. Co jest halo, a co jest nie halo w nowej grze twórców Halo?

Recenzja gry Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – mocny kandydat na grę roku
Recenzja gry Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – mocny kandydat na grę roku

Recenzja gry

Jeśli mieliście jeszcze wątpliwości przy premierze Hellblade, Uncharted: Zaginione Dziedzictwo rozwieje je ostatecznie – sezon hitów rozpoczął się na dobre. I to od razu z przytupem – Naughty Dog zaserwowało Uncharted w mistrzowskim stylu.

Komentarze Czytelników (110)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
08.10.2017 22:22
17
odpowiedz
1 odpowiedź
Cyniczny Rewolwerowiec
43
Senator

Bronienie tych mikrotransakcji to już jest jakaś odmiana syndromu sztokholmskiego, a linia obrony pod tytułem "to nie wpływa na rozgrywkę" była już wielokrotnie obalana. TAK, to WPŁYWA na rozgrywkę bo twórcy sztucznie wydłużają grind, żeby jak najwięcej łosi im za lootboxy zapłaciło i Shadow of War jest tego idealnym przykadem - patrz grind do "true ending".

05.10.2017 17:54
9
odpowiedz
1 odpowiedź
Ghost2P
84
Still Alive

Tak jak w przypadku pierwszej czesci meta wysokie, a gra na 5/10

Chyba najbardziej przereklamowana seria w ostatnim czasie

Nuda do potęgi

05.10.2017 15:14
8
odpowiedz
Elessar90
34
GRYOnline.pl

Zostałem fanem początkowego wierszyka. Rośnie nam drugi Tolkien!

06.10.2017 10:03
8
odpowiedz
5 odpowiedzi
KucharKM
1
Junior

Gra singlowa (płatna i to ile!) ma mikrotransakcję? -2 do oceny z miejsca i bez dyskusji, przynajmniej dla mnie. Dodając do tego cenę "super" edycji mithrillowej to jest jakiś żart.

Nie mówiąc już o tym, że dla mnie jako wielkiego fana uniwersum Tolkiena ciężko było przełknąć brednie fabularne z pierwszej części, a co dopiero pojawienie się "drugiego Jedynego" Pierścienia? CO TO MA BYĆ JA SIĘ PYTAM!?

05.10.2017 20:46
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
rvn0000
81
Pretorianin

Z tego co widzę, sporo stron zawyża ocenę. Te 70% wydają się sprawiedliwe.

05.10.2017 20:59
2
odpowiedz
velociraper
7
Pretorianin

Muszą dawać pozytywne oceny, bo więcej wydawca nie wysłałby im wcześniej kopii do recenzji, w efekcie recenzja nie pojawiłaby się na stronie == mniejsza ilość wyświetleń, a większa u konkurencji gdzie taka recenzja by się pojawiła.

05.10.2017 21:56
1
odpowiedz
szopen469
24
Chorąży
8.0

Fajny system walki czyli gra dla mnie.

05.10.2017 22:00
odpowiedz
Yarpen z Morii
13
missing gamer
06.10.2017 07:01
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
100
Senator

Mnie jakoś nigdy pierwsza część nie zainteresowała. Takie bezsensowne latanie po świecie i "zabawa" systemem Nemezis. Na dodatek świat zaprojektowany na modłę gier Ubi, a więc duży, ładny, tylko co z tego skoro wypełniony po brzegi powtarzalną zawartością i przypominający makietę, gdzie trudno o "wczuwkę"? Może gra bawi przez pierwsze godziny, ale pewnie im dalej tym gorzej. Chyba, że ktoś lubi tego typu rozgrywkę.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-06 08:04:06
06.10.2017 07:47
1
odpowiedz
Keiran
7
Junior

Czy ktoś z redakcji mógłby się odnieść do tematu 'prawdziwego zakończenia'? W sieci krążą plotki, że takowe wymaga dłuuugiej zabawy w system twierdz (ok. 50 godzin grindu) lub użycia prawdziwej kasy.

06.10.2017 10:03
8
odpowiedz
5 odpowiedzi
KucharKM
1
Junior

Gra singlowa (płatna i to ile!) ma mikrotransakcję? -2 do oceny z miejsca i bez dyskusji, przynajmniej dla mnie. Dodając do tego cenę "super" edycji mithrillowej to jest jakiś żart.

Nie mówiąc już o tym, że dla mnie jako wielkiego fana uniwersum Tolkiena ciężko było przełknąć brednie fabularne z pierwszej części, a co dopiero pojawienie się "drugiego Jedynego" Pierścienia? CO TO MA BYĆ JA SIĘ PYTAM!?

06.10.2017 10:31
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Father Nathan
24
Chorąży

Upiór Celebrimbor...

06.10.2017 13:53
odpowiedz
3 odpowiedzi
DarkViest
12
Centurion
8.5

Aha inkwizycja dużo lepsza ocena a miała podobną ilosc minusów i dostała 9/10 chyba :D
cien wojny 7/10? brawo redakcja :D

Nie canon? to gra mam to w dupie szczerze
powtarzalnosc? w jedynce też była dlatego przeszedłem tylko główny wątek , dlc i miałem wyjebke.
słaba grafika na konsolach? na pc bedzie zajebista :D

I patrząc na plusy spokojne 8,5/10 ;)

06.10.2017 14:02
odpowiedz
FanBoyRPG
10
Chorąży
9.0

Nie mogę się doczekać!
Jedynka była rewelacyjna pomijając powtarzalność to i dwójka będzie czytając recenzje redakcji , Albanoid i na innych stronach.

06.10.2017 16:38
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
szczypiorofixpw
45
Pretorianin

1.To jest po prostu chore. Ta gra grzebie jeden z najlepszych kanonów fantasy jakie kiedykolwiek powstały, bo wydawca/producent jest pazerny i trzeba coś wymyśleć.
2. Mikrotransakcje, w grze single. Płacić za to, żeby szybciej ukończyć grę? Ja móglbym zapłacić za to, żeby grę sobie wydłużyć/utrudnić ale nigdy skrócić i ułatwić. Strasznych czasów się doczekaliśmy, żeby dopłacać do szybszego ukończenia gry...

post wyedytowany przez szczypiorofixpw 2017-10-06 16:39:49
07.10.2017 17:14
odpowiedz
Errox
30
Centurion

Zapowiada się z tej recenzji na więcej tego samego. Pierwsza część okazała się dla mnie małym zaskoczeniem, więc na pewno ogram dwójkę, jednak zakupię ją już raczej gdy ceny troche spadną.

07.10.2017 22:52
odpowiedz
Godlike87
10
Legionista

A poza Władcą Pierścieni co autor recenzji jeszcze czytał z fantastyki?

post wyedytowany przez Godlike87 2017-10-07 22:54:16
08.10.2017 15:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
mareczeklubigry
19
Pretorianin

Mówiąc szczerze jestem chyba jednym z niewielu których jedynka nie przekonała mimo tego że lubię powtarzalność tak ta w jedynce mocno mnie denerwowała no i przede wszystkim za Chiny ludowe nie rozumiałem na czym polega system nemezis. Jak widać jedynka chyba też mnie nie przekona P.S recenzję momentami ciężko się czyta np to zdanie ,,Niestety, dbałość o detale i zgodność z kanonem czasem jest tylko pozorna. Najlepszy przykład jego zbyt lekkiego potraktowania stanowi postać pajęczycy Szeloby" musiałem przeczytać 3 razy zanim je zrozumiałem ( ale to może też wina dzisiejszej migreny ;) ) P.S 2 jestem zaskoczony słabością grafiki screeny naprawdę wyglądają okropnie dużo gorzej niż te z pierwszej części

08.10.2017 16:00
odpowiedz
1 odpowiedź
C0rtex
1
Junior

Witam. Mam pytanie o shadow of war. Mój komputer posiada procesor i5-7400 , gigabyte g1 gaming rx 470 i 8GB RAMU . Gdy zobaczyłem wymagania okazało się że wszystkie rekomendowane części mam oprócz RAMU bo potrzeba go aż 12 a w minimalnych wymaganiach 8GB . A moje pytanie jest takie. Jak mój brak rekomendowanego RAM może pogorszyć granie w tą grę jeżeli mój procesor i karta graficzna spełniają rekomendowane wymagania ?

08.10.2017 16:26
odpowiedz
WarriorOI
4
Legionista
0.0

internety podają, że na "true ending" trzeba sporo pofarmić, albo kupić "opcjonalne" skrzyneczki. dodają też, że pozyskanie legendarnych lordów na podobieństwo tych ze skrzyneczek jest BARDZO trudne i najlepiej w kółko umierać i wzmacniać orka przed przejęciem (fun!!!). jedyny plus tej gry: nieśmiało na większych stronach pojawiają się głosy że loot boxy to rak gier. ale nie tutaj. jedynka była bardzo przyjemna, dwójce przez skrzynki podziękuje. zasłużone ZERO za extra płatny hazard w grze AAA.

08.10.2017 20:21
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Heinrich07
1
Chorąży

"Co za głupek a czytałeś w ogóle kiedy są mikrotransakcje i czy w ogóle trzeba z nich korzystać? ;) "

Tak, przydają się m.in. do trybu online, gdzie gracze mogą atakować fortecę innego gracza. Wtedy wygrywa ten, kto ma lepszą ekipę, a ekipę zebrał ze skrzynek.

I tak, to wpływa na grę. I tak, jest to zrobione chamsko. Inaczej niż w przypadku takiego Mass Effect 3, tam to było chamskie, ale nie było inwazyjne. Tutaj jest, bo korzyści z użycia karty płatniczej są znaczące dla trybu online. Dlatego nie wciskaj nikomu głodnych kawałków, że "nie musisz kupować", bo równie dobrze można zadać pytanie po co wrzucać w ogóle mikro do gry, skoro rzekomo nie wpływają?

W ogóle jak można w jakiejkolwiek grze pisać o tym, że mikro na nic nie wpływają xD Przecież jedno i drugie się wyklucza, bo skoro ktoś implementuje mikro to chce zbijać na tym szmalec, ergo: musi zachęcić cię do kupna.

Beka z ludzi broniących takich praktyk, do czego wy się innego nadajecie jak nie do strzyżenia? I ja dlatego nie kupię tej gry bardzo długo - bo nie wspieram procederu opierającego się na płaceniu podstawowej gry + "opcjonalne" mikrotransakcje.

Chcesz to kupuj, wspieraj rozwój tego raka, mi osobiście nic do tego, bo mam kolejkę gier do ogrania + zawsze mogę czegoś nie kupić i żalu nie mam o to (coś takiego jak praca bardzo pożera czas). Ale nie wmawiaj nikomu, że mikro nie mają na nic wpływu, bo to jest zwykłe kłamstwo, które wam wmawiają chciwi wydawcy, a wy to łykacie jak ryby haczyk.

Już nie wspominam o to, że kompletne zakończenie w tej grze wymaga albo wyłożenia kapuchy albo grindowania po kilka h, co już ociera się po prostu o zwykły bandytyzm.

post wyedytowany przez Heinrich07 2017-10-08 20:24:21
08.10.2017 22:22
17
odpowiedz
1 odpowiedź
Cyniczny Rewolwerowiec
43
Senator

Bronienie tych mikrotransakcji to już jest jakaś odmiana syndromu sztokholmskiego, a linia obrony pod tytułem "to nie wpływa na rozgrywkę" była już wielokrotnie obalana. TAK, to WPŁYWA na rozgrywkę bo twórcy sztucznie wydłużają grind, żeby jak najwięcej łosi im za lootboxy zapłaciło i Shadow of War jest tego idealnym przykadem - patrz grind do "true ending".

09.10.2017 02:03
odpowiedz
Dylexan
13
Chorąży

Kupa jak jedynka, nudne flaki z olejem i siekanina bez celu. A ze śródziemiem lotr to ma tyle wspólnego co ja z prezydentem dudą.

09.10.2017 08:19
2
odpowiedz
szczypiorofixpw
45
Pretorianin

Grałem kiedyś w pierwszą część gdy był darmowy weekend. Po kilku walkach z orkami kręcącymi się po okolicy i pokonaniu pierwszego obozu z kapitanem zapytałem kumpla czy rozgrywka wygląda tak samo do końca gry. Gdy to potwierdził to usunąłem grę z dysku. Nuda, powtarzalność i ciągle odradzający się przeciwnicy.

post wyedytowany przez szczypiorofixpw 2017-10-09 08:21:34
09.10.2017 08:55
odpowiedz
futureman16
17
Generał

Gra nie dla mnie o czym już wspominałem podczas pojawienia się pierwszych informacji w tym propagamdy wydania wersji tylko konsolowej. Nie kupuję. Może sprawdzę na czyimś koncie.

09.10.2017 09:00
odpowiedz
WarriorOI
4
Legionista

A coś o multi w recenzji? Coś o legendarnych lordach, którzy umierają na amen w ranked pvp? Padnie pewnie formułka, że przedpremierowo multi nie działało... Rozumiem, że kliki się mają zgadzać, ale niesmak jest. A może jest jakieś embargo i przypadkiem o multi nie wspomnieliście bo nie możecie? Była podobna afera przy premierze "jedynki", więc po WB spodziewam się najgorszego.

PS: ilu legendarnych lordów zdobył recenzent podczas swojego przejścia? I ile godzin zajęło to przejście. Dziękuje za informacje :)

09.10.2017 10:39
odpowiedz
zabski1989
2
Junior
9.0

Widzę że im bliżej premiery tym zdania robią się coraz bardziej podzielone, gdzie wcześniej na grę spadł tylko hejt.
Ja wychodzę z założenia że nie ma gier które nie miały by powtarzalnych mechanik. Taki np genialny wiedzmin ... którego swoją drogą kocham. Każde polowanie na stwora to ta sama mechanika, tyle że opleciona inną ciekawą historyjką. Tak samo inne tytuły, GTA dajmy na to. Zawsze to kończy się na znajdź pojazd, dojedź i kogoś zastrzel. I mnie to osobiście nie przeszkadza.
Takie same mam nastawienie do Cienia Wojny. A dlaczego? Bo jestem takim graczem który bardziej bawił się tą powtarzalnością niż misjami w pierwszej części tytułu, serio, polowanie na orków, specjalne podkładanie się by doszły in nowe buffy, a na koniec walka w której muszę wymyślić jak do typa się dobrać. Jeśli to jest właśnie ten opłakiwany grind w tej grze, to ja jestem szczęśliwy.
Oczywiście myślę że musimy poczekać na własne doświadczenia bo wielu z was koledzy wypowiada się nie grając jeszcze.
Wszystkie te wady jak mikropłatności, tony płatnych dlc, patche po pierwszych godzinach od premiery. Do tego stopniowo wydawcy nas przyzwyczajali a my na to przystaliśmy, wiem, bo sam kupuje DLC, ale jeszcze nigdy nie skorzystałem z opcji mikropłatności. Dopiero jak dobiorę się do gry i okaże się że opłacanie kapitanów czy przedmiotów jest konieczne do przejścia gry na najwyższych poziomach trudności. Dopiero wtedy przyznam rację każdemu kto wyraża się negatywnie o tej grze.
Tymczasem życzę miłej gry tym którzy jak ja już wydali swoje PLN'y na tytuł w który jutro będziemy zacinać do białego rana ;)
Pozdrawiam

09.10.2017 13:16
odpowiedz
Yaboll
96
Generał

Ja poczekam na jakąś promocje wersji GOTY.

09.10.2017 18:40
1
odpowiedz
Maverick0069
25
Pretorianin

Jeżeli faktycznie jest ta powtarzalność która odstraszyła mnie w połowie 1 części to ja podziękuje.... fabuła i jej różnorodność była jest i będzie najważniejsza w każdej grze.
Dzięki za recenzję.

post wyedytowany przez Maverick0069 2017-10-09 18:41:17
09.10.2017 20:50
odpowiedz
2 odpowiedzi
A.l.e.X
105
Alekde

Śmieszne są te rozważania o microtransakcjach z których korzysta się opcjonalnie, a wiem trzeba grać, a można kupić. Pamiętam ostatnie głosy krytyki o for honor. W tej grze nic nie kupiłem, a mam wszystko, co najlepsze tak samo puszczano bąki i w tamtym przypadku i nawet puszczają je do dzisiaj ci co w grę w ogóle nie grali (norma w Polsce). Jak gra jest dobra to chce się w nią grać, a jak jest słaba to nie uratują ją żadne transakcje i tutaj warto być sprawiedliwym. Zakładając że Cień Wojny jest tak samo dobrą kontynuacją liczę na wiele dziesiątek dobrej zabawy w tym świetnie nakreślonym uniwersum.

Rozumiem też głosy krytyki że coś jest nie kanoniczne, powiem tak przy SoM bawiłem się lepiej i fabuła była mroczniej przedstawiona niż we wszystkich bajkowo obrazowych adaptacjach od Peter Jackson. Dlatego książki są dużo lepsze od filmów, a jak pokazuje życie gry też.

10.10.2017 10:26
1
odpowiedz
szczypiorofixpw
45
Pretorianin

Coś dla obrońców mikrotransakcji: https://youtu.be/el39hB8t37A

10.10.2017 18:56
odpowiedz
1 odpowiedź
A.l.e.X
105
Alekde

Od wczoraj gram i powiem tak, bawię się wyśmienicie. System Nemesis w obecnej formie (poziom trudności Nemesis) osiągnął chyba szczyty swoich możliwości, to co tutaj się dzieje nie da się tego po prostu opisać. Jesteś zwierzyną pośród orków, bez odkrycia jak pokonać danego kapitana, mnie mówiąc o wodzu, na co ma fobie ginie się szybko i boleśnie. Fabularnie do tego momentu co gram gra trzyma b. wysoki poziom, oprawa A/V super - bez zastrzeżeń. Niemniej chce wrócić jeszcze do poziomu Nemesis, tutaj ma się wrażenie że wszystko żyje, dosłownie, gra się w to jakby się grało przeciwko innym graczom, wszystko jest nieprzewidywalne. Kupiłem wersje gold, nie wiem czy od razu są dołożone dodatkowe klany orków, czy będzie to dodawane zgodnie z SP, ale przerosło moje największe oczekiwania w stosunku do możliwości tego systemu. Względem poprzedniej części jest to przepaść. Gry nie oceniam, bo za mało w nią grałem, ale system jest nieziemski. Długa noc dzisiaj przede mną:)

12.10.2017 12:43
odpowiedz
Aitor
5
Junior

Szeloba przez całą grę jest wciśniętą w grę feminazi czy zmienia się później w pająka?

12.10.2017 22:57
odpowiedz
C0rtex
1
Junior

Mam pytanie gdzie mogę znaleźć mojego poplecznika z shadow of mordor bo rywala z mordoru już pokonałem w bitwie na arenie w minas ithil a pierwszą twierdzę już przejąłem i cały czas go nie ma ?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze