Little Nightmares Recenzja gry

Recenzja gry 25 kwietnia 2017, 17:45

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów

Little Nightmares zabiera nas w świat dziecięcych koszmarów, który wprawdzie nie jest wolny od wad, ale z nawiązką wynagradza je gęstym klimatem, zapadającym w pamięć scenariuszem i mrocznymi lokacjami.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4.

PLUSY:
  1. gęsty i ponury klimat;
  2. świetna oprawa audiowizualna;
  3. oszczędny, ale zawierający sporo mocnych scen scenariusz;
  4. różnorodne wyzwania, sprawiające, że podczas zabawy nie ma mowy o znużeniu spowodowanym robieniem w kółko tego samego.
MINUSY:
  1. problemy z perspektywą, przez które łatwo można zginąć nie ze swojej winy;
  2. przez to, że za często giniemy i powtarzamy sekcje zręcznościowe, lekko siada immersja i klimat.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogą spotkać gracza, jest sytuacja, gdy uruchamia on grę, co do której nie ma szczególnych oczekiwań, a ta okazuje się być tytułem wyjątkowym. Dokładnie z taką sytuacją miałem do czynienia w przypadku Little Nightmareswprawdzie materiały promocyjne zapowiadały niezłą produkcję, ale nie przygotowały mnie na taką karuzelę emocji.

Produkcja studia Tarsier to hybryda platformówki i gry logicznej, w której znajdziemy też elementy skradanki oraz horroru. Najbliżej jej chyba do mrocznego Limbo, choć z dziełem studia Playdead równie wiele „Małe koszmary” łączy, co dzieli. Pod względem mechanizmów rządzących rozgrywką to „tylko” solidna produkcja, mająca zresztą pewne drobne problemy, ale nadrabia to wyciekającym z ekranu klimatem i niesamowitym światem przedstawionym.

Little Nightmares fragment rozgrywki - Gra w chowanego

Little Nightmares fragment rozgrywki - Gra w chowanego [7:46]

Prawie ośmiominutowy pokaz rozgrywki z niepokojącej platformówki Little Nightmares. Ubrana w żółty płaszczyk Six zawita na PC, PS4 i XOne 28 kwietnia.

W Paszczy

W grze wcielamy się w rolę małej dziewczynki, która budzi się wygłodzona w tajemniczym i przerażającym miejscu, z którego stara się uciec. Jeśli chodzi o fabułę, to w zasadzie tyle – nie wiemy, co to za miejsce, kim jest główna bohaterka ani skąd się tu wzięła. Część elementów układanki możemy rozwikłać dzięki obserwacji otoczenia, ale pozbawiona jakichkolwiek dialogów opowieść do samego końca pozostaje mocno enigmatyczna i podatna na różne interpretacje.

Mimo – a po części właśnie za sprawą – prostej formy prezentacji, scenarzyści Tarsiera zdołali zawrzeć w scenariuszu wiele naprawdę mocnych i zapadających w pamięć scen. O których więcej prócz tego, że są, powiedzieć nie powinienem, gdyż jest to jeden z tych tytułów, do których dobrze jest podchodzić, wiedząc o nim jak najmniej. Nawet kilka zdań opisu fabularnego dostępnego w oficjalnych materiałach promocyjnych, z którego znamy choćby imię głównej bohaterki (Six) i nazwę miejsca, z którego uciekamy (Paszcza), zdradza poza wymienionymi przeze mnie elementami więcej, niż powinno.

Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów - ilustracja #2
Gra od początku rzuca nas na głęboką wodę, nie wyjaśniając, kim jest główna bohaterka, gdzie jest ani jak się tam znalazła.
Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów - ilustracja #3
Mrok można w niewielkim stopniu rozproszyć za pomocą zapałek.

Six kontra wapniaki

Oszczędność formy nie dotyczy przy tym warstwy wizualnej, która prezentuje się fantastycznie. Świat w Little Nightmares prezentuje się tak, jak mogłyby wyglądać koszmary przerażonego dziecka. Skąpe światło minimalnie oświetla wyblakłe, nienaturalnie wysokie meble czy przedmioty użytku codziennego. Dorośli prezentują się monstrualnie i karykaturalnie, jeszcze bardziej potęgując wrażenie kruchości Six. Gdzieś pomiędzy cieniami przemykają stworzenia równie niewielkie co główna bohaterka, zdające się być przerażone naszą obecnością.

A wszystko to dopracowane, świetnie korzystające z oświetlenia i pełne drobnych, acz istotnych szczegółów. Eksplorowany przez nas tajemniczy kompleks składa się w dużej mierze z groteskowych wersji dosyć zwyczajnych dla każdego dziecka pomieszczeń – kuchni, salonu, jadalni czy sypialni rodziców. Pomiędzy nimi przemykamy zaś przez okolice znacznie mniej zwyczajne, a jeszcze bardziej przerażające. I to przerażające nie w typowo horrorowym znaczeniu (choć makabryczne widoki też się czasem pojawiają), ale ze względu na wzbudzane przez nie skojarzenia. Jedno z pomieszczeń potrafi na przykład zadziałać na wyobraźnię równie skutecznie, co wizyta w oświęcimskim muzeum, wzbudzając jednoznaczne skojarzenia z Holokaustem.

Klimat lokacji dopełniają ich rezydenci. Na naszej drodze stają głównie próbujący złapać Six dorośli. Nienaturalnie olbrzymi, szybsi od głównej bohaterki. Jedni z groteskowo długimi rękami próbującymi „wymacać” protagonistkę pod szafkami, w których może się skrywać, inni z fałdami tłuszczu, pomimo których potrafią skutecznie dogonić uciekinierkę w razie pościgu. Nie można ich pokonać, należy więc przemykać pod albo pomiędzy ich masywnymi ciałami, licząc na to, że uda nam się dotrzeć dalej.

Recenzja gry Little Nightmares – podróż do świata dziecięcych koszmarów - ilustracja #4
Posągi to jeden z dwóch typów opcjonalnych znajdziek, jakie możemy zbierać w trakcie rozgrywki.

Twórcy zdecydowali się na udostępnienie dość nietypowej wersji demonstracyjnej swojej gry. Aby w nią zagrać, wystarczy przejść pod ten adres i uruchomić krótką, przeglądarkową produkcję, która odtwarza oprawę wizualną i klimat oryginału, ale zamiast dać nam bezpośrednią kontrolę nad Six, pozwala na kształtowanie sytuacji w uproszczonej, przypominającej przygodówki formie. Demko nie pozwoli więc na zapoznanie się ze sterowaniem, ale daje za to niezły obraz tego, jakiego klimatu można spodziewać się po pełnej wersji.

Wpływ na gęstą atmosferę ma także oszczędna warstwa dźwiękowa. Jak już wspomniałem, w trakcie zabawy nie uświadczymy ani jednego słowa – towarzyszą nam tylko odgłosy otoczenia. Oraz dawkowana w niewielkich ilościach muzyka, którą twórcy zarezerwowali sobie jedynie na szczególne sytuacje. Pod tym względem grę porównałbym do pierwszych Silent Hillów, w których samo pojawienie się dźwięków innych niż te wywoływane przez otoczenie potrafiło doprowadzić do szybszego bicia serca.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

sanczopanczo91 VIP 29 kwietnia 2017

(PS4) Pierwsza gra, którą moja żona przeszła sama w całości, cudowny klimat i wciągająca rozgrywka. Polecam na wieczory z dziewczyną/żoną ;)

10
Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców
Recenzja gry RiME – twórcy Ico mają godnych naśladowców

Recenzja gry

Produkcja hiszpańskiego studia pod pastelową oprawą skrywa intrygującą i grającą na emocjach opowieść oraz sporą różnorodność, której nie psują drobne problemy związane z rozgrywką.

Recenzja gry Yooka-Laylee – platformówka oldskulowa do bólu
Recenzja gry Yooka-Laylee – platformówka oldskulowa do bólu

Recenzja gry

Yooka-Laylee przywołuje czasy świetności firmy Rare i konsoli Nintendo 64. Jednak od tamtej pory minęło kilkanaście lat – czy świat jest gotowy na powrót do tak oldskulowej formuły platformówki 3D?

Recenzja gry Snake Pass – myśl jak wąż
Recenzja gry Snake Pass – myśl jak wąż

Recenzja gry

Nieco w cieniu Yooka-Laylee zadebiutował Snake Pass – platformówka z elementami gry logicznej, która nie tylko prezentuje się solidnie, ale też może pochwalić się oryginalnym pomysłem na sterowanie.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.04.2017 20:52
dishar
82
Pretorianin

Liczę na ten tytuł po kapitalnym Inside mam ochotę na więcej podobnych produkcji ;)

26.04.2017 22:27
odpowiedz
monkeykingbar
5
Centurion

to bedzie genialna gra jak inside

13.05.2017 02:07
odpowiedz
Nolifer
93
The Highest

Takie perełki warto doceniać :)

26.05.2017 12:50
odpowiedz
Enigma1990
5
Centurion

przez to, że za często giniemy i powtarzamy sekcje zręcznościowe, lekko siada immersja i klimat.
Źródło: http://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=11976

Yyyy, że co? Nie uważam się za gracza PRO, ale max 3 razy zginąłem..Gra jest prosta, a zagadki nie stanowią żadnego problemu.

Gra jest super, ale Inside nadal królem w tym gatunku i klimacie.