Master of Orion: Conquer the Stars PC

Reboot legendarnego cyklu kosmicznych strategii turowych typu 4X. Gracze wcielają się w rolę przywódcy jednej z kilkunastu dostępnych ras, a zadaniem, jakie na nich czeka, jest osiągnięcie całkowitej dominacji w galaktyce.

Strategiczne, science fiction, ekonomiczne, turowe, 4X, kosmiczne, 2D, multiplayer.

Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327973Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327972Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327971Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327970Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327969Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-08-12 - 327968Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-02-23 - 316406Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-02-23 - 316405Master of Orion: Conquer the Stars - screen - 2016-02-23 - 316404

NGD Studios | producent

Wargaming | wydawca

Wargaming | wydawca PL

Strona oficjalna   Pomoc techniczna

wersja językowa:
polska i angielska

Data premiery gry Master of Orion: Conquer the Stars | PC

25sierpnia2016

25sierpnia2016

premiera PL

PC Windows
Okładka Master of Orion: Conquer the Stars (PC)
Master of Orion: Conquer the Stars

Master of Orion: Conquer the Stars na PC Windows stanowi nowy start dla całego cyklu. Po przejęciu praw do marki przez firmę Wargaming.net, deweloperzy, wraz z zespołem NGD Studios, rozpoczęli szeroko zakrojone przygotowania. Twórcy nie tylko wsłuchiwali się w opinie fanów, lecz także zatrudnili konsultantów, którzy pracowali nad poprzednimi odsłonami serii. Mowa o takich nazwiskach, jak Tom Hughes, Jeff Johannigman, Alan Emrich, Jeff Dee oraz David Govett. W efekcie, otrzymaliśmy zupełnie nową produkcję, mocno inspirowaną legendarnym Master of Orion II.

Mechanika

Master of Orion: Conquer the Stars jest klasyczną strategią turową typu 4X wydaną na PC Windows. Rozgrywka opiera się zatem na sztandarowych filarach: eksploracji, ekspansji, eksploatacji oraz eksterminacji. Zabawę rozpoczynamy od wyboru jednej z dziesięciu dostępnych ras. Zróżnicowano je nie tylko pod kątem wyglądu, lecz także specjalizacji. Przykładowo, Psiloni realizują się w opracowywaniu nowych technologii (na odkrycie czeka ponad sto takowych), a Darlokowie znani są jako doskonali szpiedzy. Interesującym elementem jest również możliwość stworzenia od podstaw własnej rasy.

Kampania składa się z pięciuset tur, w trakcie których gracze zajmują się tworzeniem nowych jednostek, konstruowaniem specjalistycznych struktur (ich warianty zamykają się w liczbie 24), rozwojem prowadzonej przez siebie cywilizacji, utrzymywaniem stosunków dyplomatycznych z innymi nacjami, a także prowadzeniem wojen. Zwycięstwo można osiągnąć na pięć sposobów, takich jak: militarny, dyplomatyczny, finansowy, techniczny oraz punktowy. Każda z metod obwarowana jest jednak warunkami koniecznymi do osiągnięcia wygranej. Zwycięstwo finansowe na przykład, możliwe jest w momencie, w którym nasza cywilizacja zdobędzie przewodnictwo w galaktycznej giełdzie. O szybkości rozwoju decyduje ilość żywności dostępnej dla mieszkańców poszczególnych planet, przyrost naturalny, a także warunki życia panujące na konkretnym globie. Planety nastawione na produkcję przemysłową z czasem stają się mocno zanieczyszczone, a chcąc uniknąć ekstremalnego efektu cieplarnianego, gracz zmuszony jest do przestawienia mocy przerobowych na sprzątanie, bądź oddać tego typu aktywności sztucznej inteligencji. Każdy glob może mieć bowiem przypisany konkretny profil, co pozwala na automatyzację zachodzących na nim procesów. Opracowywanie ulepszeń z kolei możliwe jest w kilku kierunkach, takich jak produkcja żywności, produkcja przemysłowa, nauka lub obrona.

Niezależnie od wybranej rasy, rozgrywka rozpoczyna się na pojedynczej planecie. W miarę rozwoju infrastruktury napędzającej tworzone przez nas imperium, możliwe stają się podróże międzyplanetarne — łącznie oddano do dyspozycji graczy około setkę układów słonecznych. Ziemiopodobne globy, doskonale nadające się do życia i bogate w minerały, należą jednak do rzadkości. Częściej natrafiamy na planety niezależne, których ludność koncentruje się na własnej ścieżce rozwoju. Gracz może wykonywać dla nich rozmaite zadania poboczne — w zamian otrzymuje bonusy, choćby w postaci stanowiących tutejszą walutę kredytów.

Jak wspomniano wcześniej, ważnym elementem rozgrywki jest dyplomacja. Utrzymywanie stosunków z sąsiadami odbywa się poprzez handel, a także formowanie sojuszy militarnych. Wojna stanowi nieodłączny element międzygwiezdnej polityki, a gracz może nie tylko brać udział w konfliktach toczonych pomiędzy innymi nacjami, lecz także przyłożyć rękę do ich wywoływania. Dodatkowe zagrożenie stanowią kosmiczni piraci, grający na nosie wszystkim cywilizacjom — podobnie ma się sprawa z potworami gnieżdżącymi się w zakamarkach galaktyki. W przeciwieństwie do reszty rozgrywki, starcia odbywają się w czasie rzeczywistym, podczas których nie tylko mamy bezpośrednią kontrolę nad statkami, lecz także musimy korzystać z zaawansowanych taktyk. Pomocna okazuje się możliwość samodzielnego projektowania statków — zaimplementowany w grze system pozwala na wybór odpowiedniego wyposażenia oraz definiowanie kierunku, w jakim konkretna jednostka ma prowadzić ostrzał.

W kosmosie mają miejsce również rozmaite zdarzenia losowe, takie jak choćby rozprzestrzenianie się niebezpiecznego wirusa, dziesiątkującego populacje kolejnych planet. Gracz otrzymuje informacje o kosmicznych wydarzeniach w formie telewizyjnych wiadomości — te, wzorem poprzednich odsłon serii, zostały doprawione szczyptą humoru.

Pomimo wyraźnie widocznych inspiracji Master of Orion II, tytuł został odarty z kilku skomplikowanych elementów mechaniki oraz charakterystycznych dla tamtej produkcji elementów, takich jak na przykład bohaterowie, rozwijani poprzez zdobywanie punktów doświadczenia. Niewykluczone jednak, że w przyszłości pojawią się dodatki, które wprowadzą nową zawartość.

Kwestie techniczne

Master of Orion: Conquer the Stars na PC Windows działa w oparciu o zupełnie nową, stworzoną na potrzeby tej produkcji, technologię. Oprawa graficzna prezentuje wysoki poziom, ciesząc oczy dopracowanymi projektami statków, dobrze wykonanymi animacjami oraz zaawansowanymi efektami towarzyszącymi wymianie ognia. Całości dopełnia przejrzysty interfejs, ścieżka dźwiękowa nawiązująca do muzyki z poprzednich odsłon cyklu, a także gwiazdorska obsada. W grze usłyszymy głos Marka Hamilla znanego z roli Luke'a Skywalkera z filmowych Gwiezdnych Wojen, czy choćby Nolana Northa. Ponadto, dostosowanie rozgrywki do naszych umiejętności umożliwia wybór jednego z kilku poziomów trudności.

Zobacz pełny opis gry

Tryb gry: single / multiplayer   Tryb multiplayer:   Internet    

Ocena gry 7.365 / 10 na podstawie 92 ocen czytelników.
Oczekiwania czytelników przed premierą gry: 8.7 / 10 na podstawie 71 głosów czytelników.

Gry podobne do Master of Orion: Conquer the Stars

Klasyfikacja PEGI Master of Orion: Conquer the Stars

Wymagania wiekowe. Rating wiekowy nie uwzględnia poziomu trudności ani umiejętności niezbędnych do korzystania z danej gry. Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania sprzętowe Master of Orion: Conquer the Stars

Rekomendowane: Intel Core i7 3.0 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTX 560 Ti lub lepsza, 15 GB HDD, Windows Vista(SP2)/7/8
Minimalne: Intel Core 2 Duo 2.0 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki 256 MB GeForce 8600 GT lub lepsza, 15 GB HDD, Windows Vista(SP2)/7/8

Do tej gry rekomendujemy

ASUS ROG G752VS

Procesor: Procesor Intel® Core™ i7 7700HQ
Pamięć: GB DDR4 2400MHz SDRAM, do 64 GB SDRAM
Grafika: NVIDIA GeForce GTX 1070 z GDDR5, 8GB VRAM
Wyświetlacz: 17.3"" (16:9) z podświetleniem LED UHD (3840x2160) 100% Adobe, przeciwodblaskowa z G-Sync | 17.3"" (16:9) z podświetleniem LED FHD (1920x1080) 120Hz 72% NTSC, przeciwodblaskowa z G-Sync | 17.3"" (16:9) z podświetleniem LED FHD (1920x1080) 45% NTSC, przeciwodblaskowa z G-Sync
Magazyn danych: SSD - 256GB/512GB PCIE Gen3X4 SSD (RAID0)

Sprawdź ceny w:

* Uwaga! Specyfikacja może się różnić w zależności od modelu i sprzedawcy.

Recenzja gry Master of Orion: Conquer the Stars – zamiast sięgnąć gwiazd, gra tylko do nich macha

Recenzja 29 sierpnia 2016, 15:10

Paradoksalnie rozbudowa okazuje się najnudniejszym elementem nowego Master of Orion. Kiedy na początku mamy do dyspozycji tylko kilka kolonii, nie rzuca się to tak w oczy. Problem pojawia się w środkowym etapie rozgrywki, gdy przybywa nam planet, a wraz z nimi obowiązków. Wprawdzie możemy zdecydować się na automatyzację procesu rozbudowy, jednak sztuczna inteligencja pod tym względem czasem zawodzi. Lepiej wszystko robić samemu, choć w takim przypadku mamy do czynienia z ogromną ilością mikrozarządzania. Co gorsza, czynności, które wykonujemy, bardzo często się powtarzają. Pierwsze struktury na nowej planecie wprowadzamy zazwyczaj za pomocą tego samego schematu. Same planety też są stosunkowo mało zróżnicowane. Jasne, różnią się od siebie rozmiarem, typem czy urodzajnością, ale po dwóch czy trzech godzinach rozgrywki orientujemy się, że widzieliśmy już wszystkie. Co prawda na niektórych z nich występują dodatkowe surowce, takie jak złoto, rzadkie minerały czy artefakty, ale dodają one bonusy jedynie do trzech podstawowych walut – punktów nauki, punktów produkcji oraz kredytów.

Komentarze Czytelników (40)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
02.09.2015 15:28
odpowiedz
gepard10
25
Pretorianin
9.0

Gra będzie hitem!!!

04.09.2015 05:30
odpowiedz
Planetar
40
Pretorianin

Rasy i drzewko tech wyglądają fajnie tylko jak wyglądają bitwy i exploracja...

15.09.2015 01:10
odpowiedz
CyboRKg
37
Robocop

Jedynka byla dobra, dwojka rewelacyjna, a trojka - szkoda gadac...

25.01.2016 23:03
odpowiedz
Zyga
180
Urpianin

Dla mnie to jedynka była rewelacją. Grywam w nią do dziś :-)
Dlatego powrót do korzeni bardzo mnie rajcuje. Czekam z niecierpliwością i kupuję w ciemno.

26.01.2016 18:23
odpowiedz
gro_oby
150
Senator

A w czym trojka byla gorssa od 1?

28.01.2016 01:18
odpowiedz
Zyga
180
Urpianin

Trójka była zabugowana. Ekonomia nie trzymała się kupy. Nie było możliwości prowadzenia przewidywalnej gospodarki. Kilka razy próbowano to łatkami poprawiać, w końcu dano za wygraną i taka niedorobiona gra pozostała (o ile wiem).

24.02.2016 17:34
odpowiedz
1 odpowiedź
jamallson
3
Junior

Niestety co do trójki to prawda są nieoficjalne patche które poprawiają rozgrywkę w miarę normalnie da się w to grać, a tak ogólnie poleciłby ktoś grę podobną właśnie do MoO 3 podobnie rozbudowana i w takich klimatach ??

24.02.2016 18:02
odpowiedz
Zyga
180
Urpianin

Tak dobrej to nie znam. Nieco podobna jest Galactic Civilizations, jednak grałem tylko w I i była dla mnie słabsza. Podobno II jest sporo lepsza ale nie mogłem jej dostać.
BTW. Gdzie można znaleźć te nieoficjalne patche do MoO 3 ?

24.02.2016 19:30
odpowiedz
jamallson
3
Junior

Podaje link do strony jednak od razu mówię iż część z nich działa tylko z wersja angielską, w przypadku polskiej wystepuja różnorakie problemy:

mam nadzieję iż coś pomoże, niektóre z modów dosyć poważnie rozbudowują mechanikę rozgrywki czy dodają wiele dodatkowych badań podnosząc najwyższy tech level z 50 do 100 :)

coś linka nie moge dodać wpisz sobie w google: master of orion 3 guardian mod archive

powinieneś znaleźć bez problemu :)

post wyedytowany przez jamallson 2016-02-24 19:35:37
24.02.2016 20:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Zyga
180
Urpianin

OK. Dzięki :-)

28.02.2016 22:08
odpowiedz
rust
15
Legionista

Do moo 3 podobna jest Distant Worlds. Nawet bardzo, ale jest droga. To w zasadzie system który można obsługiwać w skali mikro albo odpuścić mikro i pracować w skali makro. Można też puścić całość do przodu, skonfigurować i obserwować co się stanie. Podobnie jak w moo3

Co do najnowszej to ją kupiłem i widzę że to zupełnie co innego. Sprawia trochę wrażenie prostszej, nawet momentami cukierkowej. Ale ciekawe jak się rozwinie. Na razie testuję. To na pewno nie moo3. Badrdziej moo 1/2

post wyedytowany przez rust 2016-02-28 22:12:06
29.02.2016 13:52
odpowiedz
Ratur13
21
Legionista

Wygląda strasznie dziecinnie. Ale przy ujęciach flot zapragnąłem zagrać w ST Armada ahh

11.03.2016 23:34
odpowiedz
Zyga
180
Urpianin

jamallson, czy grałeś może w MoO3 na Windows 10?
Bo ja próbowałem ostatnio i nie chce mi się w ogóle uruchomić. Próby ustalenia zgodności nic nie dają.
(Na starym Windowsie chodziła bez problemu)

31.03.2016 10:21
odpowiedz
Perykles85
1
Junior

Chciałem się dowiedzieć tylko jednej rzeczy... kiedy premiera, bo wczesny dostęp to sobie mogą wsadzić...

25.04.2016 11:20
odpowiedz
xao
48
Centurion
9.5

Wczesna wersja juz ma moc, a poniewaz juz kochalem MoO3 moge smialo teraz powiedziec ze to bedzie zzeracz czasu :)
Polecam!

23.06.2016 12:00
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
marzan18
9
Legionista

Jeśli dobrze kojarzę, to w starych MoO statki składało się wg własnej fantazji, pakując w kadłuby co tak komu było do szczęścia potrzebne a bitwy prowadzone potem takimi statkami były też, jak reszta rozgrywki, w turach. O co tak naprawdę chodzi w grach tego typu i co nie wiedzieć czemu twórcy wyrzucają idiotycznie do śmietnika, stawiając na szybką erteesową rozwałkę. Trochę to tak jakby w Heroes of Might and Magic po turowym zbieraniu armii i surowców nagle wrzucano nas z wojskiem na małe pole bitwy, ono tam nawalało się w totalnym chaosie mieczami, czarami i umiejętnościami, czort wie kto jak kogo czym i z jakim skutkiem, po czym następował koniec bitwy. Z głupią miną gracza, który nadal nie wie, czy zainwestował w dobry projekt jednostek i optymalny układ wojsk, czy może po prostu miał większą armię i wygrał jak Żukow, zalewając wroga kupą wojaków.
Kompletna pomyłka. Nie wiem czemu twórcy gier turowych, mierząc w gracza który lubi z wolna analizować, planować, działać z namysłem, połowę gry - i to nie wiadomo, czy nie tę ważniejszą, bo jednak walka to jest sam smaczek - robią w czasie rzeczywistym i to tak byle jak. Bo można i czas rzeczywisty tak podać, by było widać, dzięki czemu nasza rakietowa korweta sprawdza się w walce a czemu pancernik wypada tak blado, choć niby wypasiony na maksa. Tym sposobem byłyby komunikaty jak w starych grach typu Baldurs Gate, gdzie kto chciał, otwierał okienko rzutów kością i widział - oto inwestycja w miecz +2 raz po raz daje bohaterowi celny cios, podczas gdy kumple, mający broń niepodrasowaną, co rusz chybiają.
Ta gra niestety jest ogromnym krokiem wstecz. Odpada mnóstwo radości z cwanego, prowadzonego krok po kroku, manewr po manewrze, prowadzenia bitew. A że na polach bitew manewry, przemyślne ustawianie odpowiednich jednostek tam, gdzie należy i wycofywanie ich w odpowiednim momencie to klucz do zwycięstwa mądrzejszego nad głupszym - wie każdy, kto trochę postudiował historię wojskowości. Tymczasem odejście od tur do czasu rzeczywistego w bitwach jest jak powrót z dzisiejszego pola bitwy, gdzie kreśli się mapy, ustawia na nich oddziały, organizuje ich współpracę, do epoki gdy oto jakiś średniowieczny wódz machnął mieczem, posłał swoją hordę do rąbaniny i co najwyżej mógł sobie popatrzeć, kto wygra. No dobra, może aż tak źle nie jest, bo przynajmniej w MoO można jednostkom w takcie bitwy coś tam nakazać zrobić - ale tak niewiele, że w sumie szkoda się w to bawić. A gdzie tu manewry jak z książek o Honblowerze, chyba najlepiej opisanym dowódcy okrętów - co z tego, że żaglowych? Tak po prawdzie cała idea kosmicznych flot jest wzięta właśnie trochę z morskiej tradycji i skoro tak, wypadałoby dać graczom możliwości jakie mieli dowódcy marynarek wszelkiej maści. Oto okręt szybki a słaby - dajemy mu zatem trochę pancerz na dziobie, by przeżył szarżę w okolicę pancerników wroga i odpalił jakieś cwane torpedy, o krótkim zasięgu, ale za to z potężną głowicą. Inne okręty wyposażamy w mocny pancerz lewej buty, ustawiamy tam artylerię i one z daleka nawalają tą jedną lewą burtą we wroga - a nasza taktyka ma być tak pomyślana, by do prawych burt się im kto nie dobrał. I tak dalej - robimy sobie jednostki do specjalnych zastosowań, dokładnie pod naszą taktykę a może i strategię i potem w myśl tej koncepcji nimi precyzyjnie na polu bitwy dowodzimy.
Tak to wygląda w realnej wojnie. Inny pomysł na walkę z czołgami niemieckimi mieli Rosjanie - rusznica ppanc, dużo ciągnionej artylerii - inny alianci, z ich bazukami i niszczycielami czołgów. Każdy z tych patentów, by zadziałał, należało mądrze stosować na polu bitwy. No a oddanie tego w grze wymaga tur właśnie. I informacji: co podziałało, w co warto nadal inwestować, a co się okazało niewypałem.
Dlatego rasowy strateg może zrobić tylko jedno na widok nowego Master of Oriona - westchnąć z żalem, że znów ktoś głupio zmarnował dobrą okazję, choć w pierwowzorze miał doskonałe podpowiedzi, co i jak robić, by wyszło dobrze.

25.08.2016 21:23
odpowiedz
laki2217
48
Generał

Jak oceniacie tą grę? Jestem ciekaw czy warto.

26.08.2016 01:51
odpowiedz
Memodestruktor
24
Ręka Imperatora
10

Rozegrałem jak na razie niecałe 200 tur i póki co jestem zachwycony. Gra jest przyjemna, miła, schludna i ładna. Jest syndrom jeszcze jednej tury jak w cywilizacji co mnie bardzo cieszy. Nie odkryłem jeszcze wszystkiego co ta gra oferuje, nie toczyłem żadnych bitew ani wojen, więc o tym aspekcie gry powiedzieć nic nie mogę, ale mam przeczucie, że spędzę przy tym tytule wiele godzin. Wszystko jak na razie mi się w tej grze podoba.

26.08.2016 18:00
odpowiedz
laki2217
48
Generał
7.0

Pograłem grę u kumpla i niestety, ale kto grał w stellaris to raczej może się zawieść. Grafika jest wystarczająca a mechanika rozgrywki spełnia swoją rolę. Problemem jest natomiast ubogość systemów gwiezdnych, pustka wszechświata, brak opisów technologicznych ( Nie dla każdego, ale ja lubię sobie poczytać co odkrywam). Na plus mogę zaliczyć
-Animowane wstawki wiadomości
-dubbing
-Spoko bitwy....
-Grafika
-Grywalność (Dla tych, którzy nie grali w inne gry lub samą serię pierwszych Master of Orion
-Możliwości, ale nie ma ich też za wiele

Na minus:
-To co wcześniej napisałem
-Rozczarowanie dla fanów pierwszych Master of Orion ze względu na zbyt wysokie uproszczenia
-Zbyt była ilość systemów na najwyższych ustawieniach (Niestety, ale w późniejszej rozgrywce może się to odbić)
-....ale są z byt uproszczone

Gra zasługuje moim zdaniem na ocenę 7, gdyż nie grałem w poprzednie części i nie jestem zagorzałym fanem.

post wyedytowany przez laki2217 2016-08-26 18:02:00
27.08.2016 09:51
odpowiedz
1 odpowiedź
Cainoor
186
Mów mi wuju

Ciekawe, czy możemy spodziewać się recenzji na GOLu. Wczoraj była premiera, ale newsów brak. Gdyby nie promo na Steam, w ogóle bym nie wiedział, że gra została wydana. Poprzednie części ograne, więc i może tę warto spróbować ograć.

28.08.2016 10:00
odpowiedz
falonn
1
Junior

To jest jak stary dobry Master of Orion 1 i 2. Mechanika gry jest bardzo czytelna, wszystkie statystyki mamy ładnie przedstawione. Najważniejsze to świetnie zrobione projektowanie statków. Możemy tworzyć projekty pod różne taktyki walki, a później wykorzystywać je w bitwach kosmicznych. Taktyka walki może decydować o zwycięstwie w bitwach, nie tak jak w innych tego typu grach gdzie dajemy tylko rozkaz ataku i nie mamy na nic wpływu. Ekspansja imperium jest bardzo podobna do Master of Orion 2, ale nie jest to tylko klon dodano sporo nowych elementów, technologii. Gra wciągnęła mnie bardziej niż Stellaris. W końcu godny następca Master of Orion 2.

post wyedytowany przez falonn 2016-08-28 10:03:28
29.08.2016 10:36
odpowiedz
GimbusomNIE
69
Pogromca Gimbusów

Przyrónywanie tej gry do Stellaris to jest tak jakby porównywać Crusader Kings do Cywilizacji. Jedna to jest WIELKA gra, którą rozgrywasz miesiącami żeby po pierwszej rozgrywce (która jest wspaniałym przeżyciem) nie tkąć tego już nigdy więcej chyba, że za parę lat. MoO znowu to gra gdzie jedna rozgrywka przeważnie trwa kilka - kilkanaście godzin i za chwilę masz ochotę na następną. "Waga" podejścia do tematów też jest różna - Stellaris to bardzo dobre odwzorowanie jak by wyglądał podbój kosmosu przez rasę, która właśnie wymyśliła napęd na to pozwalający, MoO to "koty w kosmosie" czyli typowa space-opera. Obie gry są bardzo dobre, ale tak jak w Cywilizcję da się "pyknąć" wieczorkiem tak w Crusader Kings w tym czasie pchniesz rozgrywkę o 1% to samo jest tutaj :D

post wyedytowany przez GimbusomNIE 2016-08-29 10:37:52
02.09.2016 19:55
2
odpowiedz
VerTex
1
Junior

Jako wielki fan poprzednich części dłuuugggooo czekałem na ten tytuł. W końcu jest! Zagrałem i ...
Jedno wielkie rozczarowanie! Rozgrywka w niczym nie przypomina MoO tylko jakaś hybryda GalCiv i Endless Space. Koncepty w całości zjechane z tych gier gdzie system walki do złudzenia przypomina Endless Space nie pozostawiając nam wiele w kwestii taktyki czy użycia specjalnych atrybutów, których nie ma. Przy rozpoczęciu bitwy wstawki kinowe identyko jak w Endless o samych modelach statków nie wspomnę, bo piracki Marauder w MoO wygląda niemal identycznie jak w ES . Ambient jak i otoczka graficzna samej galaktyki przypomina mi Distant Worlds, zupełnie tak, jakby twórcy gry zrobili sobie zlepek niby dobrych patentów z różnych gier, co niekoniecznie sprawdziło się jako całość. Gospodarka polega na klepaniu budynków i i utrzymywaniu adekwatnie do przychodów odpowiedniej floty, za grosz tu innowacji a już na pewno kombinacji. Tworzenie jednostek w porównaniu do MoO III nie istnieje wbrew temu co tu niektórzy wypisują. Tylko klasyczne modele kadłubów okrętowych, żadnej różnorodności, nic pomiędzy normalnie wieje nudą... Odpalając grę po raz pierwszy miałem nadzieję, że choć trochę będzie przypominał przynajmniej trójkę a tu tylko nazwy ras te same... No i jeszcze te przypałowe roboty z GNN przelały czarę goryczy.
Cóż, jeżeli ktoś lubi takie klimaty i nie grał przynajmniej w te gry które wymieniłem może mu się spodoba, pod warunkiem że jest gimbem, starszym graczom stanowczo odradzam.
I dalej czekam na grę z jajem i pazurem a nie takie uproszczone, poobcinane i pokolorowane różową kredką "coś"...

Dla mnie jako fana kosmicznych strategii wielkie rozczarowanie... Znowu to samo już Gal Civ II był lepszy pod względem rozgrywki, a to było chyba z 10 lat temu. Może komuś spodoba się różowa i ciepluchna otoczka nowego Oriona, ale mną wstrząsnęła i to dosłownie...

03.09.2016 01:50
1
odpowiedz
Gromateist
63
Centurion

Powiem tyle - ta gra wygląda jak prosty tytuł wydany na tableta, a nie pełnoprawna gra 4X spod znaku Master of Orion. Większość dobrych pomysłów zerżniętych żywcem z Endles Space, ale z masą uproszczeń, spłyconą ekonomią, mało angażującymi walkami i bez innowacji. Ładna grafika to jedyne do czego nie można mieć zastrzeżeń. Spodziewałem się rozbudowanej, angażującej szare komórki rozgrywki, a dostałem typowego prostego przeciętniaka. Można zagrać, ale to nie jest to na co czekałem.

03.09.2016 08:57
1
odpowiedz
<Rydygier>
21
Memento mori
6.5

Ergonomiczny interfejs - gra się sprawnie. Audiowizualnie - bardzo porządna, elegancka robota (ni mniej, ni więcej). Od technicznej strony z grubsza OK, zauważyłem raptem parę bugów (typu problem z wyświetlaniem pasków wytrzymałości statków podczas bitwy czy znikająca opcja wyboru trybu AI bitewnego). Najpoważniejszym, faktycznie rzutującym na rozgrywkę (wynik starć) jest durnowaty sposób, w jaki AI moich statków używało torped fotonowych w "walce kołowej" przeciwko zwinnym statkom. Chaotyczne sianie czasem w zupełnie odwrotnym kierunku czyniące siłę mojej floty fikcją. Owszem, fakt, że drobnica może skutecznie uniknąć ognia powolnych kolosów rzeczywistymi manewrami to nawet zaleta, wzbogacenie taktyczne. Ale sposób, w jaki okręty używają tej broni w takich starciach wygląda często absurdalnie i zupełnie nieracjonalnie.

Mechanika rozgrywki nie jest szczególnie rozbudowana, tury lecą szybko. W zasadzie niczego niezbędnego od tej strony nie brakuje - ot, zestaw minimum 4x. Jeśli ktoś chce więcej i głębiej, lepiej niech spróbuje Stellaris. Kto szuka duchowych następców MoO - może próbować, ale osobiście więcej z ducha MoO widziałem w takim Stardrive 2.

O ile audiowizualnie gra jest dobrze oszlifowana, o tyle w przypadku rozgrywki i jej balansu mam wrażenie, że szlifu trochę brak.

Co do mnie - jak zwykle w takich przypadkach irytuje mnie zachowanie, sposób gry AI. Ot, tacy szpiedzy są stosunkowo mocni tutaj. Mogą burzyć cenne instalacje, redukować populację planety (głód/trucizna), nawet wywoływać bunt całej kolonii. Większość ras najwyraźniej nie ma z tym problemu i używają szpiegów rutynowo. Tak zatem - trucie populacji - spoczko, dzień jak co dzień. Użycie broni biologicznej - wielkie faux pas. Gorzej - jeśli przyłapiemy szpiega, możemy go albo deportować, albo zabić. To, co wyczyniają szpiedzy, czyni drugą opcję jak najbardziej adekwatną (wiele ich akcji to więcej niż wystarczający casus belli). Tyle, że to... pogarsza stosunki dyplomatyczne z daną rasą i może prowadzić do tego, że to oni (sic!) wypowiedzą wojnę nam. Absurd. Zwłaszcza w przypadku jednej z ras, która specjalizuje się w szpiegostwie. Tymczasem, gdy już postawi się odpowiedni budynek, produkcja szpiegów to proces ciągły, ograniczony tylko czasem i ilością slotów. Szpieg nie kosztuje nic. Rezultat: jestem zalewany szpiegami tej rasy, którzy dosłownie dewastują mi imperium. Owszem, jest kontrwywiad itp. ale zawsze co któraś próba się udaje, a próbują nieustannie. Z początku ich deportowałem. W końcu zacząłem zabijać. Wkrótce ta rasa wypowiedziała mi w związku z tym wojnę i dało to tyle, że oprócz szpiegów nasyłają również wojsko. Co "ciekawe" im więcej odnoszę zwycięstw militarnych nad przeciwnikiem, tym mniej jest skłonny do negocjacji. Być może trzeba go zdziesiątkować, by się opamiętał, ale poza tym jedyną metodą na poprawę stosunków umożliwiającą traktat pokojowy wydaje się powstrzymanie się od akcji zbrojnych przez dłuższy czas. Nie mam pewności, ale mechanika negocjacji wydaje się prostacka i nie mająca nic wspólnego z logiką - im pasek stosunków bliżej nienawiści, tym więcej trzeba oddać, by zgodzili się na pokój. A że pasek przesuwa się w stronę nienawiści w miarę moich zwycięstw skutek jest odwrotny od spodziewanego - im bardziej obrywają, tym mniej są skłonni do negocjowania pokoju i bardziej roszczeniowi.

Mechanika piratów z kolei jest dość przewidywalna, schematyczna i... pomocna. Równanie z ziemią ich wyskakujących cyklicznie na tych samych globach kolonii to dobre, bonusowe źródło populacji dla planet (częstą nagrodą są uwalniani niewolnicy w innych razach - niewspółmiernie mniej cenna garść kredytów).

Notabene obecność elementów takich jak GNN czy piraci uważam za wadę - odbierają to, czego szukam tutaj, poczucia pionierskiego odkrywania nieznanego kosmosu. Takiego na serio. Bez space operowych jajec. GNN i piratów można wyłączyć w opcjach, ale świadomość ich istnienia w grze pozostaje. No i na logikę - jeśli zaczynam grę w epoce "przedwarpowej", skąd się wszędzie w dziewiczej przestrzeni biorą ci piraci?

Przypadek ze słyszenia na koniec - któremuś recenzentowi udało się stworzyć rasę, która wymarła z głodu w pierwszej turze. To też wskazuje, że mechanika nie jest do końca przemyślana/przetestowana. Pomimo tego, że stanowi jedynie odtwórczy zlepek tego, co już było.

Bo co poza tym? Coś ekstra, coś unikalnego, wyróżniającego? Ano nie za bardzo właśnie. Nie zauważyłem. Ogólnie - solidny średniak z miejscowymi problemami. Zjadliwy odgrzewany kotlet. Da się pograć z przyjemnością, ale szału nie ma zwłaszcza, że główne zalety tyczą się oboczności a główne wady - sedna. 100 PLN to nie jest relatywnie dużo, ale osobiście oceniam, że i tak zbyt wiele.

Na koniec ogólne westchnienie - gatunek 4x (między innymi) wydaje mi się mocno skostniały. Jeśli zachodzi tu w ogóle jakakolwiek ewolucja, to pełzająca. Ileż można wałkować te same mechaniki rozgrywki? Próbuje się znaleźć jakieś optimum, dodawać szmery-bajery lub, jak tu, wskrzeszać stare klasyki ale brakuje śmiałych rewolucjonistów, eksperymentatorów, ducha pionierskiego, podejścia fundamentalnie nowatorskiego. Tymczasem nie napotkałem dotąd w życiu gry o podboju kosmosu, która oddawałaby wszystko to, czego w takich grach szukam.

post wyedytowany przez <Rydygier> 2016-09-03 09:39:06
03.09.2016 17:24
odpowiedz
Planetar
40
Pretorianin

Trójka jest lepsza. A ta wygląda jakby chciała się spodobać tylko nowym graczom (czyt. gimbazie). Stellaris i Stardrive2 lepszy.

07.09.2016 21:55
odpowiedz
Larencjusz
7
Junior
7.5

Gralem we wszystkie poprzednie czesci i musze powiedziec ze gra jest niezla aczkolwiek jest troche irytujacych rozwiazan. Np. najwiekszym minusem w multi jest rozwiazywanie bitw kosmicznych automatycznie, nie da sie sterowac statkami. Skupiajac sie jeszcze na multi to brakuje inych trybów typu hotseat czy play by mail, czy tez tak potrzebnego rejoina w razie utraty polaczenia.
Ostatnim minusem jest niewielka ilosc gier w multi :( , chyba baza graczy nie jest az tak duza

30.09.2016 13:33
odpowiedz
Rithven
8
Legionista
4.0

Mogła być to wielka gra - a tak jest poprawna. Gdyby był to tytuł wykreowany od początku przez twórców a nie bazujący na wykupionej słynnej marce dałbym 7/10. a tak 4/10 i to uważam że za dużo. Jak dla mnie to krok do tyłu jeżeli chodzi o serię. Czekam na inne gry konkurencji ..będą lepsze.

12.01.2017 12:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Kwakin
2
Legionista
4.0

Gra mnie strasznie rozczarowała - polecam w zamian Endless Space oraz Stellaris. Te dwa alternatywne tytuły sprawiają mi dużą większą radość z grania niż to dziadostwo.
Nie polecam i szkoda pieniędzy.

03.02.2017 14:47
odpowiedz
zukson
1
Junior

Gra jest warta oceny między 8-9. Wiele osób skarży się, że to nie część pierwsza tylko jakaś "podróbka" na start dając zaniżone oceny. To DOS'owa jedynka była (moim zdaniem) najbardziej przyjemna pod względem gameplay'u, a za razem najprostsza pod względem mechaniki z oczywistych powodów. Twórcami tej świetnej gry są między innymi twórcy tejże "oryginalnej" części i jak sami twierdzą to własnie z niej pragną wydobyć to co najlepsze ! Gra wprowadza wiele nowości ale nie brak w niej duchu pierwszego Oriona a błędy zdarzają się okazjonalnie. Jest to dobry i bardzo wciągający tytuł w Singlu. Na luty 2017 roku mógłby być trochę tańszy. Ale nijak nie można powiedzieć "fani będą zawiedzeni"!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze