Recenzja gry 29 stycznia 2013, 11:40

autor: g40

Gra we wszystko na wszystkim. Fan retro gratów i gier w pudełkach, które namiętnie kolekcjonuje.

Recenzja gry The Cave - siedmiu wspaniałych łotrów

Tandem Ron Gilbert i Tim Schafer zabiera nas do jaskini, ale w rzeczywistości trafiamy w sam środek mrocznej, skrywającej tajemnice, ludzkiej duszy. Nie jest to podróż do jądra ciemności, ale też nie wycieczka za jeden uśmiech.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • satysfakcjonujące, choć niezbyt skomplikowane zagadki;
  • interesujący bohaterowie i ich mroczne sekrety;
  • specyficzne poczucie humoru;
  • ciekawa mieszanka gatunków.
MINUSY:
  • konieczność biegania po kilka razy tymi samymi korytarzami;
  • gra jest bardzo krótka, jeżeli nie zamierzamy jej przejść wszystkimi postaciami;
  • troszkę niewykorzystany potencjał na trudniejszą rozgrywkę i bardziej skomplikowane zagadki.

Oto ja. Jaskinia. Ale nie jakaś tam zwykła jaskinia, zimna skała milcząca przez wieki jałowej egzystencji. Jestem obserwatorem. Jestem wyjątkowa, bo poza zaduchem podziemnych sztolni i czernią wydrążonych w kamieniu korytarzy skrywam mroczne sekrety duszy milczących wędrowców. Rzeczy wstydliwe, nierzadko okrutne, te wprawiające w osłupienie i te, które lepiej przemilczeć... Tak, jestem skarbnicą sekretów, powiernikiem prawdy, partnerem w zdradzie. Moje wnętrze było świadkiem wielu przykrych wydarzeń, co jednak nie stępiło mojego błyskotliwego poczucia humoru. Cenię sobie dobre towarzystwo. Och, popatrz choćby na te siedem biednych istot czających się nieśmiało u mego progu. Czyż nie są na swój sposób słodkie?

Nawet w jaskini można natknąć się na miejscowego Robinsona Crusoe. - 2013-01-29
Nawet w jaskini można natknąć się na miejscowego Robinsona Crusoe.

Oto jaskinia Rona Gilberta, człowieka, za którym od lat kroczy sława genialnego projektanta, mającego na swoim koncie tak wiekopomne dzieła jak Maniac Mansion czy The Secret of Monkey Island, stanowiące dziś podstawę i absolutny kanon gatunku przygodówek point-and-click. The Cave to nowa propozycja Rona, który po odejściu z Hothead Games, gdzie pracował nad całkiem udanym moim zdaniem Deathspankiem, sprzymierzył swe siły z Timem Schaferem, szefem studia Double Fine i starym kolegą, jeszcze z czasów świetności firmy LucasArts. Kreatywność obu panów stanowi mieszankę wybuchową, ale czy gra The Cave aby na pewno spełnia pokładane w niej nadzieje?

Recenzja gry The Cave – siedmiu wspaniałych łotrów - ilustracja #3

Ron Gilbert, wspólnie z zapomnianym dziś Arikiem Wilmunderem, w 1987 roku zrewolucjonizował popularny wówczas gatunek przygodówek, tworząc na potrzeby gry Maniac Mansion SCUMM (Script Creation Utility for Maniac Mansion) – system komend sterujących wykonywaniem przez postacie w grze określonych czynności. Do tej pory w większości przygodówek polecenia należało wpisywać z klawiatury w linii interpretatora poleceń. W ślad za LucasFilmem poszły kolejne firmy, w tym jego największy konkurent – Sierra.

Z pozoru The Cave wygląda na całkiem przeciętną platformówkę, w której gracz naprzemiennie steruje trójką bohaterów posiadających różne umiejętności specjalne, uzupełniające się w trakcie eksploracji terenu. Otóż wcale nie. Choć poruszamy się po platformach, w grze nie ma wymagających elementów zręcznościowych. Nie ma też punktów życia. Postacie zwyczajnie nie mogą zginąć, bo po ewentualnym nabiciu sobie guza pojawiają się całkowicie sprawne, zwykle w najbliższym otoczeniu. Hołdowanie starej zasadzie przygodówek LucasArts, wedle której bohaterowie nie mogli zostać uśmierceni, jest w The Cave jak najbardziej obecne.

Gra nie przypomina też znakomitego The Lost Vikings, choć powyższy opis dotyczący wykorzystywania umiejętności może skłaniać do takiego porównania. Najtrafniejsze będzie chyba nazwanie jej hybrydą rozwiązań stosowanych w platformówkach i niezbyt skomplikowanej gry logiczno-przygodowej, w której przedstawiono motywacje głównych bohaterów do popełniania złych uczynków. Klimat The Cave można określić jako pochodną wizualnego nawiązania do LittleBigPlanet i duchowego wariactwa Psychonauts. Tak naprawdę każdy z tych opisów pasuje, a wszystkie razem mogą dać pełny obraz tego, czym owo dzieło jest.

Żadne czyny nie hańbią, a cel uświęca środki, mówi rycerz. - 2013-01-29
Żadne czyny nie hańbią, a cel uświęca środki, mówi rycerz.
Recenzja gry The Walking Dead: A New Frontier – spadek formy
Recenzja gry The Walking Dead: A New Frontier – spadek formy

Recenzja gry

A New Frontier nie przypomina pełnoprawnej kolejnej odsłony fenomenalnego cyklu The Walking Dead. Wygląda raczej na zrobiony na szybko, pełen dziur fabularnych i miałkich pomysłów wypełniacz przed ewentualnym prawdziwym trzecim sezonem.

Recenzja gry Syberia 3 – niezła przygoda w cieniu poważnych błędów
Recenzja gry Syberia 3 – niezła przygoda w cieniu poważnych błędów

Recenzja gry

Syberia 3 rodziła się przez lata w bólach – i w bólach również wkracza na rynek. Od strony koncepcyjnej trudno wiele zarzucić nowej przygodówce Benoita Sokala, ale z technicznego punktu widzenia to chodzący koszmarek.

Recenzja pierwszego epizodu Marvel's Guardians of the Galaxy: The Telltale Series – otwarcie bez polotu
Recenzja pierwszego epizodu Marvel's Guardians of the Galaxy: The Telltale Series – otwarcie bez polotu

Recenzja gry

Jeśli ktoś liczył, że adaptacja Strażników Galaktyki autorstwa Telltale Games będzie równie szaloną przejażdżką co Tales from the Borderlands, srogo się zawiedzie. Pierwszy epizod jest solidny i bez polotu.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.01.2013 12:12
GimbusomNIE
67
Pogromca Gimbusów

Pamiętam na ile starczał Maniac Mansion, Secret of Monkey Island czy Indiana Jones and Last Crusade - to były tygodnie grania, rozwiązywania zagadek a czasami "utknięcie" trawało nawet pare tygodni w jednym miejscu aż w końcu się udawało dany moment przejść samemu lub z pomocą ciężko zdobytej solucji po kumplach czy giełdach komputerowych - a teraz 2- 3 wieczory ......

29.01.2013 12:38
odpowiedz
EgonBnody
63
Centurion

Trudno powiedzieć, żeby faktycznie te stare gry zapewniały tygodnie grania, bo nie trwała tyle płynna rozgrywka. Idąc takim tropem Universe czy Kajko i kokosz na Amidze zajęły mi lata (brak save'ów) i ich w tym czasie nie ukończyłem ;)

29.01.2013 12:45
odpowiedz
U.V. Impaler
154
Hurt me plenty

W grę wchodzi też niskie doświadczenie w temacie i zapewne słaba znajomość angielskiego. Jak byłem gówniarzem, to językowo przerastał mnie Dizzy na Commodore 64. Też mogę dziś powiedzieć, że ślęczałem nad nim godzinami.

29.01.2013 12:54
odpowiedz
Wielka_Wieśniara
70
Legend

gram dopiero 3h w tym trochę "blakania" się, ale już teraz mogę powiedziec że gra jest super. wciagajaca, zaskakujaca, relaksujaca, full fun :)

29.01.2013 13:00
odpowiedz
Gambrinus84
78
GOL

Jak nie potrafiłem nagrywać stanu gry na Amidze (sformatowanie dyskietki mnie przerastało), to też myślałem, że gry się nie kończą ;p Czar prysł na pecetach. ;)

29.01.2013 13:15
odpowiedz
Ferrou
39
Centurion

UV ma rację - faktycznie kiedyś granie mogło się wydawać dłuższe, bo człek siedział przed telewizorem ze słownikiem ang/pol na kolanach. No i skala była inna - za gówniarza 45min na lekcji wydawało się wiecznością ;p A co do Amigi - dzięki sejwom można było przejść Dune II czy Gunship 2000 :D Każdy ma jakieś swoje dziwne młodzieńcze "przypadłości". Dla mnie dziwnym było ujrzenie w dwóch różnych filmach tego samego aktora, skoro w jednym z nich został zabity ;p

29.01.2013 14:51
odpowiedz
A.l.e.X
102
Alekde

gra jest świetna, aż dziwne że jeszcze nikt nie napisał - "o tylko 7 mysi być straszny crap ;)" - czyżby coś się zmieniło. 7 to bardzo dobra i wysoka ocena dla tej gry, z przygodówek i tak najlepsze ostatniego czasu to były The Testament of Sherlock Holmes oraz The Dark Eye - Klątwa Wron.

30.01.2013 13:07
odpowiedz
Papa Smerf
28
Centurion

Mam nadzieje, że już zawsze oceny 7 będą oznaczać gry dobre i bardzo dobre. A 5 i 6 gry średnie i dobre przy których można się świetnie bawić i warte zakupu. Co jest złego w ocenie dla CoD np. 6? 6 znaczy gra dobra.

03.02.2013 21:17
odpowiedz
Mich998
14
Chorąży

Jakie DLC???? Mógłby ktoś dać linka ze stroną je opisującą, albo gdzie można je zakupic?

04.02.2013 22:56
odpowiedz
Winch2005
62
Pretorianin

Wejdę też do tej rozmowy. Poruszacie kwestie znajomości języka i dostępu do solucji co miało się przekładać na czas gry. Chciałbym zauważyć że w przytoczonych powyżej grach same zagadki bywały zwyczajnie nie logiczne. Szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na serię Monkey Island. The Cave niema z tym problemu, gry są po prostu łatwiejsze.

04.02.2013 23:23
odpowiedz
Soulcatcher
197
ESO
9.5

Gra bardzo mi się podoba. Humor, grafika, grywalność na bardzi dobrym poziomie. Jak dla mnie nieco za krótka.

12.02.2013 03:42
odpowiedz
Nolifer
95
The Highest

Jeżeli gra jest krótka to zawsze jest to minus. Dlatego szkoda , że tak jest. Ale Ron zawsze robi dobre gry przygodowe . Chociaż ja i tak wolałbym rozwiązanie , że można od razu przejść grę każdym bohaterem ,a te głównie rzeczy robić tylko tymi 3 .

18.01.2015 00:52
odpowiedz
T_D_i
111
Konsul
10

Polecam z czystym sumieniem , The Cave , zabawna i wymagająca nieco pogłowkowania gra w prześlicznej oprawie graficznej (2.5D),moim zdaniem bardzo nie doceniony tytuł,ale warto,naprawdę super :yes:
Ukończyłem ją kilka razy , nie wiedzialem że jeszcze coś w tym wiekq przyciągnie mnie do monitora ;p

PS.Za gre odpowiada min.Ron Gilbert , ten od The Secret of Monkey Island , a w roli testera wziął udział Cliff Bleszynsky :w00t:

POLECAM , DLA MNIE 9/10 - bo za krótka :))

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze