ocena redakcji
7.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Recenzja gry Worms: Revolution - dobre Wormsy z kilkoma nowościami

Niech was nie zmyli tytuł. Rewolucji brak, ale kilka nowości i wciągający tryb dla wielu graczy sprawiają, że Worms: Revolution można zaliczyć do udanych odsłon tej legendarnej serii.

9 października 2012Miro (gry-online.pl) 7.5/10
• strony: 123
PLUSY:
  • wyśmienita zabawa w trybie dla wielu graczy;
  • przyjemny tryb łamigłówek;
  • ciekawe i urozmaicające rozgrywkę zmiany;
  • różnorodność broni;
  • humor, szczególnie w komentarzach Matta Berry'ego.
MINUSY:
  • potraktowana po macoszemu kampania ze zbyt długim samouczkiem;
  • nierówna sztuczna inteligencja;
  • przeciętna, niezróżnicowana oprawa audiowizualna.

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. A przynajmniej – jak pokazały doświadczenia ekipy Team 17 – lepiej, żeby się nigdy nie zmieniała. Do 2003 roku Brytyjczycy cieszyli się uznaniem graczy za sprawą swojego sztandarowego produktu – Wormsów. Potem jednak zaczęły się modyfikacje, związane z przejściem w 3D, a w znamienitej serii zabrakło kolejnych arcydzieł pokroju Armageddonu. Teraz studio próbuje przywrócić temu cyklowi należną mu chwałę przy pomocy nowej odsłony robaczych konfliktów. W Revolution rewolucji tak naprawdę jest niewiele, ale to nie przeszkadza. Robale powróciły w całkiem niezłej formie.

Dla niewielkiej garstki tych, którzy nie wiedzą, o co w Wormsach chodzi: przeciwko sobie stają oddziały dżdżownic. Cel: wyeliminować wszystkie wrogie jednostki. Jeśli jednak uznacie, że robaki nic nie wiedzą o zabijaniu, będziecie w wielkim błędzie. Areny tych potyczek, najpierw gładkie i foremne, już po paru rundach zmieniają się w pobojowisko za sprawą masowego użycia strzelb, granatów, nalotów powietrznych i eksplodujących staruszek. A wszystko to okraszone specyficznym dla cyklu humorem. Niepoważne? Owszem, lecz nie zmienia to faktu, że chociażby w Armageddon zagrywał się kiedyś niemal każdy.

Podstawy na szczęście pozostały nienaruszone. Nadal mamy rozgrywkę turową, sporo humoru i wyśmienitą zabawę dla wielu graczy. Czy jest to więc kolejny remake, różniący się od poprzedników wyłącznie grafiką? Zdecydowanie nie. Jak już mówiłem, Revolution w podtytule jest pewną przesadą, ale nie brak zmian, które – gdy już nauczymy się z nich korzystać – znacznie ubarwiają całość. Pierwszą z nich jest obecność obiektów podatnych na działanie fizyki. Na planszach pojawiły się muszle, zapalniczki, martwe ryby, telefony komórkowe – słowem: różne rzeczy, które można bez problemu znaleźć, gdy odpowiednio dużo pogrzebie się w ziemi. Na pozór bezużyteczne, na polu bitwy zmieniają się w cele o kluczowym strategicznym znaczeniu. Każdy z tych przedmiotów da się przenieść w inne miejsce za pomocą broni czy nowych narzędzi – chociażby telekinezy. Odpowiednio ustawiona śrubka służy jako most lub blokada dla przeciwnika. Obiekty te warto także niszczyć, by ranić wrogie robaki. Przykładowo, trafiona z bazooki zapalniczka wybucha, ryba rozpyla trujący gaz, który zabiera każdemu zakażonemu 5 punktów życia na rundę, zaś piersiówka uwalnia wodę. Ta ostatnia opcja nie brzmi zapewne zbyt efektownie, ale w rękach dobrego gracza to właśnie ona staje się bronią potężniejszą od betonowego osła.

Worms: Revolution Intro Trailer

Worms: Revolution Intro Trailer [3:43]

Film z gry Worms: Revolution - kontynuacji popularnego cyklu strategii turowych, w których sterujemy robakami uzbrojonymi w rozmaite bronie.

Do tej pory płyny pełniły w serii funkcję statycznego zabójcy – dół planszy wypełniony był cieczą, a wpadnięcie do niej oznaczało natychmiastowy zgon. W tym aspekcie nic się nie zmieniło – dodatkiem są za to wodne bronie: pistolet, bomba oraz atak z powietrza. Każda z nich zamiast zadawać bezpośrednie obrażenia wystrzeliwuje kilkadziesiąt kropli, które – połączone ze sobą – tworzą potężny nurt porywający wszystko. Ponadto zalanie przeciwnika w jakimś zagłębieniu w terenie odbiera mu 5 punktów życia na rundę i ogranicza możliwość ruchu. Dla cierpliwych umiejętne korzystanie z cieczy może być więc kluczem do wygranej w każdej potyczce.

Tych zaś – aby przejść całą kampanię – trzeba rozegrać 32. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to małą liczbą, jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że pierwsze osiem to w zasadzie samouczek, a kolejne 24 – niczym nieurozmaicony deathmatch, przestaje być już tak ciekawie. Tym bardziej że gdy już opuścimy wprowadzenie, gra prawie od razu rzuci przeciw nam przeważające siły rywala.

Gracz do boju zabiera za każdym razem cztery robaki, komputer w niektórych misjach ma ich około dziesięciu. Żeby było jeszcze trudniej, sztuczna inteligencja najwidoczniej ma za sobą snajperską przeszłość, bowiem wszelkie granaty czy rakiety z bazooki – nawet z pozycji, z których zwyczajny śmiertelnik nie próbowałby strzelać – idealnie trafiają w rywala. Nie przeszkadza jej to jednak w bezmyślnym pakowaniu się do wody ani w strzelaniu ze strzelby do grubych ścian. A najbardziej rozczarowujące są walki z bossami. Gdy już zwyciężymy w siedmiu bitwach, możemy rozpocząć finałowe starcie z silniejszym przeciwnikiem. Problem w tym, że taka potyczka jest zazwyczaj po prostu niezbyt trudną zagadką, która nawet mniej wytrawnym graczom nie powinna zająć więcej niż 5 minut. Nie zmienia to jednak faktu, że przejście całej kampanii w Revolution to dość żmudna praca, wymagająca nie tylko celności i zwinności, ale także wiele szczęścia.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC. Dotyczy również wersji X360, PS3
inne
Recenzja gry Battlefleet Gothic: Armada - średniowiecze w kosmosie

Recenzja gry Battlefleet Gothic: Armada - średniowiecze w kosmosie

Do imponującej kolekcji gier osadzonych w uniwersum Warhammera 40K dołącza właśnie kolejny ciekawy tytuł. Battlefleet Gothic: Armada – wirtualna wariacja na temat planszówki z 1999 roku – to kawał naprawdę udanego taktycznego RTS-a.   recenzja gry

Średniowiecze pełną gębą - recenzja gry Crusader Kings II: Mroczne Wieki

Średniowiecze pełną gębą - recenzja gry Crusader Kings II: Mroczne Wieki

Pozbawiony wielkiej kampanii reklamowej i większych nadziei na sukces, Crusader Kings II okazał się być jedną z najciekawszych strategii ostatnich lat. O tym, czemu warto się nim zainteresować, przeczytacie w naszej recenzji.  recenzja gry

Recenzja gry Offworld Trading Company – bezlitosny kapitalizm na Marsie

Recenzja gry Offworld Trading Company – bezlitosny kapitalizm na Marsie

Biorąc pod uwagę, że Soren Johnson (człowiek odpowiedzialny za Civilization i Spore) sprawuje pieczę nad projektem, wypadało założyć, że gra będzie dobra i bez wątpienia będzie oryginalna. Sprawdzamy jak Offworld Trading Company prezentuje się w akcji.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250966Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250965Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250964Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250963Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250962Worms: Revolution - screen - 2012-11-08 - 250961Worms: Revolution - screen - 2012-07-02 - 241836Worms: Revolution - screen - 2012-07-02 - 241835Worms: Revolution - screen - 2012-05-21 - 238170Worms: Revolution - screen - 2012-05-21 - 238169
Anno Online

Anno Online

Zagraj za Darmo!

Might & Magic Heroes Online

Might & Magic Heroes Online

Zagraj za Darmo!

Europa Universalis IV: Mare Nostrum - PC - 46,90 zł

kup w sklepie

PC 46,90 zł

Commandos 2: Ludzie Odwagi - PC - 7,90 zł

kup w sklepie

PC 7,90 zł

Total War: ATTILA – Ostatni Rzymianin DLC - PC - 59,90 zł

kup w sklepie

PC 59,90 zł

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
09.10.2012 15:20
maestro2006
13
Legionista

No to czekam aż będzie dostępne na Steamie.

09.10.2012 17:21
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
154
Farben

Kiedy wyjdzie (o ile wyjdzie) w naszym nadwiślańskim kraju, i będzie w rozsądnej cenie, to kupię chętnie bo lubię wormsy w starym stylu.

09.10.2012 18:00
odpowiedz
Mr.Wichtig
28
Chorąży

Na kampanię bym przymknął oko, tak naprawdę stanowi ona tylko samouczek do trybu multiplayer, czyli tego co w wormsach najlepsze :) Spodziewałem się wyższej oceny, poprzednia część "reloaded" też dostała 7,5 a nowa część oferuje znacznie więcej.

@up
Jeśli chodzi Ci o wersję pudełkową to nie została takowa zapowiedziana (ale może kiedyś będzie). A co do ceny, to ja kupiłem przedpremierowo za 35żł, myślę że to jest rozsądna cena.

A donkey! A donkey! My kingdom for a donkey!

09.10.2012 18:54
odpowiedz
Likfidator
69
Senator

Mi wystarczy Reloaded, a nawet wystarczyłby stary Armageddon czy WWP, ale niestety dość kiepsko one działają na nowszych Windowsach (w tym XP:) ).

Poza tym jest jeszcze darmowy HedgeWars, który cały czas się rozwija i prędzej, czy później dostanie nowości wprowadzone w Worms:Revolution.

09.10.2012 20:53
odpowiedz
mikros
54
M7

Mogliby zrobić remake pierwszej części, wg. mnie najlepszej. Oczywiście tymi Wormsami nie pogardzę... Wormsów nigdy za mało ;P

10.10.2012 09:34
odpowiedz
Maxs
99
Pretorianin

Myślałem że klasyczne wormsy to właśnie ta celność a nie bicie bejsbolem ;)

10.10.2012 10:00
odpowiedz
|eLKaeR|
104
live long and prosper

"Worms never changes" - ja rozumiem, że licentia poetica, ale gramatycznie przegięta. ;-)

10.10.2012 10:05
odpowiedz
w0o0t
0
Chorąży

Zakupiłem na GreenManGaming Pre-Order... Dostałem Worms Armagedon gratis... Dziś powinien się pojawić klucz do Worms Revolution :)

10.10.2012 10:11
odpowiedz
ricopl18
6
Konsul

Nawet spoko wormsy ,ale pożyjemy zobaczymy co z tej produkcji będzie.

10.10.2012 11:41
odpowiedz
.jakoz.
5
Legionista

jesli posiadam Worms 2: Armageddon, to czy warto kupic Revolution? Ktos juz pogral w obie czesci? glownie zalezy mi na frajdzie z gry w 2 osoby na plejaku

10.10.2012 11:43
odpowiedz
Stra Moldas
92
Wujek Samo Stra

Osobiście dużo lepiej bawiłem się przy Wormsach trójwymiarowych. Dziwne, ale tak jest. :)

10.10.2012 17:18
odpowiedz
Jon221456
24
Chorąży

Mi się zdaje, że ten recenzent ma trochę słabą kartę graficzną, a on narzeka, że graficznie jest słabo...

10.10.2012 17:24
odpowiedz
Adexx
51
Konsul

.jakoz.

Gra naprawdę warta kupienia. racja że w małym stopniu przypomina Armagedon ale zabawa jest przednia. Nieporównywalnie przewyższa poprzednie wersje. Styl Armagedonu a rozgrywka polepszona. Nowe bronie oraz oprawa graficzna dodaje smaczku. A rozgrywka ze znajomymi wciąga na długie godziny. Polecam dla mnie 9/10 bo zawsze jest jakiś uchyłek a rzadko daje 10

10.10.2012 17:33
odpowiedz
.jakoz.
5
Legionista

Adexx -> dzieki za opinie, w takim razie pewnie sie skusze, bo nawet wczoraj ze dwie godziny spedzilem ze znajomymi zagrywajac sie w Armageddon :) przydalaby sie jeszcze jakas znizka dla posiadaczy Plusa

11.10.2012 10:03
odpowiedz
Saint GutFree
21
Chorąży

Jon221456 -> Karta graficzna lata największej świetności ma już za sobą, ale wciąż odpala wszystkie nowe tytuły. Worms: Revolution ma po prostu bardzo niskie wymagania sprzętowe, co niestety ciągnie za sobą spadek jakości grafiki w stosunku do Reloaded, które miało bardzo fajny, komiksowy styl i patrzyło się nań przyjemniej.

11.10.2012 10:31
odpowiedz
rzaba89nae
50
Aes Sedai

Te Wormsy nie są w "starym dobrym stylu", mam Armageddon i wersję jakąś Steamową, arma lepsze, jakby inna "fizyka" gry- zachowanie broni, robali gdy upadają, trajektoria lotu, niszczenie plansz...

12.10.2012 15:40
odpowiedz
szyszka_PC
44
Generał

[11]

Stra Moldas, nie jesteś sam :)

22.10.2012 18:21
odpowiedz
Nolifer
80
The Highest

Wormsy to jedna z lepszych serii gier jakie kiedykolwiek wyszły i chyba najlepsza w hot seat :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze