ocena redakcji
7.0
oceń grę
więcej
zobacz więcej

"Wiatraki" nad Seattle – recenzja gry Take on Helicopters

Odpowiedzialne za Operation Flashpoint i serię ArmA studio Bohemia Interactive odchodzi od wojennych klimatów na rzecz, wydawałoby się, spokojnego życia w cywilu. Przed Wami recenzja nowego symulatora śmigłowców Take on Helicopters.

2 lutego 2012 7.0/10
• strony :12

Bohaterowie przypominają manekiny.

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
PLUSY:
  • model lotu śmigłowców;
  • dobrze zrealizowany tryb treningowy;
  • kariera i zarządzanie firmą;
  • świetnie wykonane miasta Seattle i okolic;
  • udźwiękowienie helikopterów.
MINUSY:
  • sztywne, mało naturalne animacje;
  • przewaga nudnych misji nad ciekawymi;
  • dialogi i muzyka.

Jeśli symulatory samolotów cywilnych można określić mianem niszy, to symulatory śmigłowców do niedawna stanowiły głębokie podziemie. Dzisiaj sytuacja ma się o wiele lepiej niż jeszcze 7 lat temu. DCS: Black Shark wyznaczył nowy poziom odwzorowania modelu lotu i awioniki, X-plane 10 i dodatki do Flight Simulatora X zaspokajają apetyty pasjonatów lubiących poświęcać ponad 100 GB swojego dysku na jedną grę, a na horyzoncie jawi się jeszcze symulator helikoptera Apache – Combat Helo. Gdzieś pomiędzy swoje 3 grosze dołożyła czeska Bohemia, decydując się stworzyć symulator śmigłowców, który pozwoliłby poczuć radość z lotu zarówno starym wyjadaczom, jak i zwykłym graczom.

Wiedziałem, że Take on Helicopters oparte jest na koniu roboczym Bohemii, czyli silniku Real Virtuality 3. To wzbudziło moje obawy, czy gra nie będzie popłuczynami po ArmA II: Operation Arrowhead? Czy w zamian za otwarty świat i sandboksowe elementy autorzy nie zaserwują nam czasem festiwalu bugów i tragicznej wydajności? Jak się okazało, nie wszystkie moje obawy były uzasadnione – Czesi naprawdę włożyli sporo pracy w swoje nowe dzieło.

Misje ratownicze należą do najciekawszych.

Take on... Fabuła

To, co odróżnia Take on Helicopters od gier pokroju Flight Simulator X, to porządnie zrobiony tryb kariery i inne formy zabawy, takie jak np. tryb wyzwań. Oczywiście w każdym momencie możemy wybrać się na zwykły lot, ale to tylko jedna z wielu opcji. Historia rodzinnego biznesu to w przypadku tej gry danie główne. Tom Larkin to zwykły facet, który chce pomóc bratu w prowadzeniu firmy Larkin Helicopters po śmierci ojca i w dobie kryzysu, jaki właśnie zawitał do Seattle. Jakby tego było mało, brat ma problemy z kręgosłupem i ciężki bagaż wspomnień z akcji bojowych w południowo-wschodniej Azji. Kiedy mała dzielna spółka zostaje wykupiona przez złą korporację Vrana Corp, z jeszcze bardziej złym prezesem na czele, Larkin musi walczyć o pieniądze, a nawet własne życie. Tak, fabuła brzmi dość sztampowo i przywodzi na myśl seriale z lat 80., w których to bohaterowie przeważnie mieli pod ręką śmigłowce albo znajomego z wojska z takowym, niczym w Magnum P.I.

Tryb kariery zdobywa jednak nasze uznanie, gdy odkrywamy, że oprócz kontraktów ważnych dla całej historii mamy okazję wykonywać zadania np. dla rządu. Gra daje nam pewną dozę wolności, możemy chodzić po swoim heliporcie, robić przeglądy maszyn, zmieniać ich malowanie czy dokupywać wyposażenie otwierające przed nami nowe możliwości i misje. Aspekt ekonomiczny to bardzo miły dodatek, mimo że tak naprawdę porażka finansowa nam nie grozi. Rozwijając wątek główny, dostajemy kasę i odpowiednie maszyny od korporacji.

Śmigłowce da się w pewnym stopniu modyfikować.

Zanim przystąpimy do latania, warto przeprowadzić trening, który zresztą dostępny jest w dowolnym momencie gry. Jeśli nie mamy pojęcia, co i jak działa, to tego rodzaju ćwiczenia powinny przybliżyć nam podstawy. W przypadku takiego tytułu jest to zawsze bardzo ważny element i na szczęście w ToH-u nie został pominięty. Kontrakty, które przychodzi nam realizować, są najróżniejsze. Mamy tu nudne przeloty z facetami w garniturach nad polami golfowymi, transportowanie konstrukcji budowlanych oraz wymagające wysokich umiejętności pilotażu akcje ratunkowe czy desantowanie drużyny S.W.A.T. Duch ArmA powraca, gdy nasz brat wspomina swoje misje bojowe z wojny. Mamy wtedy okazję postrzelać i to nie tylko ze śmigłowca, ale i własnoręcznie. To świetne urozmaicenie, które ponownie pokazuje, że w Take on Helicopters jest więcej wolności niż ograniczeń.

Kiedy zaliczymy karierę, pozostają nam dodatkowe tryby rozgrywki. Wyróżnia się tu tryb wyzwań, w którym wybieramy rodzaj zadania, a jego szczegóły w pewnym stopniu generowane są dynamicznie. Efekt? Nieograniczona liczba misji ratowniczych, niestety schematycznych. Edytor, jak to w tytułach Bohemii, jest obowiązkowo obecny, ku uciesze co bardziej twórczych graczy. Na koniec pozostaje tryb multiplayer, tu nie wymyślono żadnego rewolucyjnego rozwiązania, które wpłynęłoby na jego popularność. Jest ona, niestety, praktycznie zerowa, co nie znaczy, że nie można postawić serwera i polatać ze znajomym.

Gra stwarza okazję do zwiedzenia Seattle. Do naszej dyspozycji oddano 3,800 km2 terenu, czyli znaczny obszar Zatoki Puget. Główną atrakcją jest samo miasto, w którym zobaczymy różne znane obiekty.

Take on... Realizm

Take on Helicopters jest symulatorem bardziej otwartym na odbiorców niż skupiającym się tylko na wąskim hardkorowym gronie. Stopień trudności można przystosować do swoich potrzeb i możliwości, na szczęście opcji jest tyle, że nawet wymagający gracze znajdą coś dla siebie. Jeśli chcemy czerpać przyjemność z latania, mile widziany będzie joystick. Poziom Ekspert zarezerwowano dla osób chcących poświęcić dużo czasu na naukę i posiadających odpowiedni do tego sprzęt.

W grze dostajemy do dyspozycji trzy typy maszyn o różnym wyposażeniu: w kategorii lekkiej mamy śmigłowiec MD 500, średnią reprezentuje Bell 412, a ciężką masywny AW101, znany wśród wojskowych jako Merlin. Różnice widzimy już przy starcie, proces ten wygląda inaczej w przypadku maszyn jednosilnikowych, a inaczej przy dwusilnikowych. Nie mamy tu klikania po całym kokpicie jak w DCS: Black Shark, ale pewien poziom „klikalności” został zachowany. W ToH-u nie znajdziemy, niestety, żadnej komunikacji z wieżą kontrolną poza oskryptowanymi rozmowami, szkoda, że nie można zapytać nawet o pogodę.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
GRY-OnLine S.A. oraz wydawca gry Take on Helicopters, Licomp Empik Multimedia, należą do grupy EM&F.
inne
Recenzja gry Euro Truck Simulator 2 - tirem po drogach Europy

Recenzja gry Euro Truck Simulator 2 - tirem po drogach Europy

Po kilku obsuwach na półki sklepowe wreszcie trafia druga odsłona serii Euro Truck Simulator. Choć do perfekcji sporo brakuje, nie ma potrzeby przeprowadzania kompleksowego przeglądu u mechanika.  recenzja gry

Recenzja gry Farming Simulator 2013 - orka na ugorze

Recenzja gry Farming Simulator 2013 - orka na ugorze

Życie na farmie nigdy nie było proste, ale twórcy Farming Simulatora 2013 zdają się utrudniać je jeszcze bardziej – kilka niewielkich nowości to za mało, by udobruchać fanów i zachęcić nowych graczy.  recenzja gry

Recenzja gry Spintires - ciężarówek kąpiele błotne

Recenzja gry Spintires - ciężarówek kąpiele błotne

Leśna głusza, kilometry błotnistych dróg, w natarciu klasyczne radzieckie ciężarówki. Spintires pokazuje jak powinna wyglądać niemal idealna symulacja ciężkich pojazdów w ekstremalnych warunkach.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Take on Helicopters - screen - 2012-02-10 - 231417Take on Helicopters - screen - 2012-02-10 - 231416Take on Helicopters - screen - 2012-02-10 - 231415Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 220433Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 220432Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 220428Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 211602Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 229464Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 229463Take on Helicopters - screen - 2012-01-16 - 229462

komentarze czytelników


adi123321  2012-02-02 - 13:58

zapomnieliscie dodac olbrzymich wymagan sprzetowych zreszta jak wiekszosc symulatorow

StoogeR  2012-02-02 - 15:12

No to przeciez autor napisal w recenzji, ze gra wymagan wielkich nie ma i przy odpowiednim dostosowaniu detali posmiga nawet na starszych sprzetach.

przezroczysty  2012-02-02 - 16:15

a przepraszam o co chodzi z tym dopiskiem na końcu? "GRY-OnLine S.A. oraz polski wydawca gry Take on Helicopters, firma Licomp Empik Multimedia sp. z o.o., należą do grupy NFI Empik Media & Fashion S.A." ...

Robak07  2012-02-02 - 16:50

Czyli w kolejnej grze ARMA będziemy mieli jeszcze wierniej odwzorowane latanie śmigłowcami ;) świetnie.

Morgul Maugoth  2012-02-02 - 17:49

przezroczysty znaczy to tyle ile jest napisane, ze gry online i wydawca gry na naszym rynku naleza do empiku.

Mohrven  2012-02-02 - 19:07

Brawa za rzetelność w postaci dopisku.

komenty  2012-02-02 - 21:29

Na premierze nie kupilem, teraz sie zastanawiam.

hedasw  2012-02-03 - 07:03

StoogeR - detale dostosować rzeczywiście można, ale żeby polatać w ładnych otoczeniach jednak trzeba mieć lepszy sprzęt (mój przynajmniej nie wyrabia).

Sasori666  2012-02-03 - 09:28

to juz wiem czemu ocena 7/10 wystarczy przeczytać notkę pod plusami i minusami

kukiUN  2012-02-04 - 11:00

Głupiś waćpan.

Nolifer  2012-02-24 - 16:22

Nie interesują mnie niestety tego typu gry , ale same wykonanie wydaję się okej .

kr1987  2013-03-06 - 09:53

Ta gra ma kosmiczne wymagania sprzętowe. Na laptopie na którym grałem w większość nowych gier płynnie i przyjemnie w mam 6 klatek na już sporo obniżonych detalach