Recenzja gry 29 września 2011, 12:30

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Niemal idealna zręcznościówka - recenzja gry Trackmania 2: Canyon

Trackmania 2: Canyon to przykład mało rewolucyjnego tytułu, który wciąż smakuje wybornie. W żadnej grze nie zobaczycie tak szybkich i efektownych wyścigów w sieci.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Ostra jazda na krawędzi, długie skoki, emocje, walka o ułamki sekund – wymienione cechy z pewnością mogłyby być kluczowe w kampanii reklamowej kolejnej odsłony Need for Speed. Jednakże gra Elektroników będzie miała naprawdę trudne zadanie, aby zyskać miano wyścigów roku. W marcu pojawił się wszak całkiem dobry Shift 2, a do rywalizacji włączy się z pewnością najnowsza Trackmania o podtytule Canyon. Francuskie studio Nadeo solidnie dopieściło swoje dzieło, wstrzykując tu i ówdzie świeżą energię. Wierni fani otrzymali to, co najlepsze – prostą, aczkolwiek pozytywnie zakręconą zręcznościówkę.

Trackmania 2: Canyon nie ma w sobie nic z symulatora. To wymagająca cierpliwości oraz tzw. „masterowania” pozycja, która zgodnie z tradycją przenosi gracza w bezkresny świat zmagań sponsorowanych przez szybkość, kreatywność i precyzję. Tak jak w przypadku Trackmanii Nations do obsługi wystarczą zaledwie 4 klawisze kierunkowe, Backspace, a w niektórych przypadkach myszka (głównie do poruszania się po menu). Wydaje się nieskomplikowane? Tylko na pierwszy rzut oka. Po dłuższym posiedzeniu przed monitorem dochodzimy bowiem do wniosku, że byle jaka jazda nie gwarantuje dobrych wyników. I wtedy do zabawy wkracza syndrom „jeszcze jednej próby”. Dzieło Francuzów wciąga bowiem jak dobry odkurzacz. Rozpoczynając wieczorem typową rozgrywkę, możemy niespodziewanie ocknąć się po północy ze świadomością pobicia personalnego rekordu danego toru o 0.07 sekundy. Palce bolą, oczy swędzą, ale satysfakcja z uzyskania niemożliwego wcześniej rezultatu jest wielka.

ManiaPlanet w całej okazałości.

Od razu chciałbym uspokoić tych, którzy zarzucą twórcom brak innowacji, a także skok na kasę. Trackmania Nations była darmowym prezentem, zbudowanym na bazie poprzednich części serii. Trackmania 2: Canyon to skromny, ale wciąż zauważalny krok naprzód. Kosztujący niecałe 20€ produkt (czyli mniej więcej 50% ceny normalnej gry – mowa o standardach zachodnich) wprowadza kilka ciekawych udoskonaleń. Pierwsze, z czym użytkownicy stykają się po uruchomieniu aplikacji, to społecznościowy system ManiaPlanet. Dzięki niemu gracze z różnych zakątków świata mogą komunikować się, wymieniać doświadczenia, dzielić twórczością, a także błyskawicznie rozwiązywać problemy związane z grą. W dobie Facebooka, Google Plus oraz konkurencyjnych mechanizmów przepływu informacji polityka studia nie dziwi. Mam nadzieję, że panel ManiaPlanet będzie „żył”, a przede wszystkim wzbogaci się o większe możliwości.

Innego rodzaju nowością jest split-screen pozwalający grać dwóm osobom na jednym komputerze. Opcja sprawdza się bajecznie i nie mam żadnych wątpliwości, że w niektórych domach będzie większym hiciorem niż tradycyjne trzaskanie czasów w sieci. Kilku modyfikacji doczekał się też edytor tras, ale zmiany są doprawdy kosmetyczne. Cieszy przede wszystkim wciąż niski stopień komplikacji narzędzia. Nowe poziomy i przeróbki starych rosną jak grzyby po deszczu, a coraz więcej serwerów korzysta z niestandardowych trackpacków wykonanych przez uzdolnioną społeczność. Szkoda tylko, że Nadeo nie postarało się o jakąkolwiek instrukcję dla aplikacji ManiaScript – do dzisiaj posiadacze gry muszą pracować w tym środowisku po omacku.

Recenzja gry Forza Horizon 3 – najlepsze wyścigi aż po horyzont
Recenzja gry Forza Horizon 3 – najlepsze wyścigi aż po horyzont

Recenzja gry

Forza Horizon 3 nie idzie drogą poprzednich tytułów Microsoftu i udowadnia, że to dla niej warto mieć Xboksa One lub przesiąść się w końcu na system Windows 10.

Recenzja gry Need for Speed na PC - bryka szybka, ale ma rysy na lakierze
Recenzja gry Need for Speed na PC - bryka szybka, ale ma rysy na lakierze

Recenzja gry

Po całkiem niemałym opóźnieniu premiery, w końcu posiadacze komputerów PC mogą wrócić do ulicznych wyścigów w najszybszych, tuningowanych furach. Czy pecetowa wersja jest warta aż czterech miesięcy dodatkowego czekania?

Recenzja gry DiRT Rally - Richard Burns Rally może wreszcie odejść w niebyt
Recenzja gry DiRT Rally - Richard Burns Rally może wreszcie odejść w niebyt

Recenzja gry

Oj, wyposzczeni są pecetowi fani rajdowych symulatorów. Brytyjczycy z Codemasters wyciągnęli w końcu pomocną dłoń i zaoferowali kolejną grę z serii Dirt. Ale za to jaką!

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.09.2011 13:10
Saves35
46
Konsul

Hmmm brak wersji pudełkowej? A niby 27 października takowa ma się ukazać, na Alledrogo idzie złożyć preordera.

29.09.2011 15:22
odpowiedz
Harry M
99
Master czaszka

Świetne

29.09.2011 15:26
odpowiedz
lukasz8532
55
Centurion

No w dniu pisania recenzji przecież wersji pudełkowej nie ma ;p

29.09.2011 18:12
odpowiedz
adi123321
97
Generał

wymagania zanizone mocno :P

29.09.2011 18:33
odpowiedz
HETRIX22
107
PLEBS

Mnie się wydaje że o wiele lepiej jest mieć wersje UNITED, która posiada wiele różnych rodzai pojazdów, środowisk i przeszkód. Ponad to grafika też jest tam ładna. Myśle że sie nie opłaca kupować Canyona jeśli się ma UNITED

30.09.2011 07:07
odpowiedz
vojak_2
40
Generał

ładnie wyglada

03.10.2011 15:34
odpowiedz
victripius
82
Joker

Szkoda, że nie ma wersji pudełkowej i że gra jest tylko na pc :) Poza tym ma same plusy i jest naprawdę spoko.

07.10.2011 00:29
odpowiedz
Nolifer
87
The Highest

Gdyby była edycja pudełkowa to kupiłbym , tak , zostaje przy darmowej wersji

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze