Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 8 września 2012, 12:00

autor: Hed

Prosto z indie #8 - powakacyjny wszechświat możliwości

W tym odcinku nadrabiamy wakacyjne zaległości i testujemy m.in. Qasir al-Wasat, They Bleed Pixels, La-Mulana. Ponadto przyglądamy się nowościom i sprawdzamy nadlatującego z prędkością światła FTL.

Qasir al-Wasat

Qasir al-Wasat:
  • Premiera: 31 sierpnia 2012
  • Cena: 34,90 zł
  • Dostępność: oficjalna strona
  • Producent: Aduge Studios

Niewidzialna istota zostaje przyzwana przez potężnego maga, aby wyeliminować trzech niewygodnych wasali, znajdujących się w pradawnym pałacu, ukrytym przed światem. Tak zaczyna się Qasir al-Wasat, jedna z ciekawszych produkcji niezależnych, w jakie grałem w tym roku. Dzieło brazylijskiego Aduge Studios wybija się na tle dzisiejszych trendów, bo chociaż technicznie jest czymś prostym, stawia na oryginalne wykonanie i gwarantuje dobrą treść. W konfrontacji z wieloma tytułami, których pomysł polega na cytowaniu klasyki (do tej kategorii pasuje nawet They Bleed Pixels), Qasir al-Wasat opowiada swoją historię w nietypowy, spójny i przemyślany sposób. Dawno nie zetknąłem się z pozycją, której fabuła zainteresowałaby mnie równie mocno.

Na czym polega fenomen tej opowieści? Chodzi o to, że oparto ją na kilku zasadach, o których się zapomina. Przede wszystkim gra jest tajemnicza do samego końca i powoli odkrywa przed nami swoje sekrety. W tym procesie najistotniejszy jest główny bohater, funkcjonujący niezależnie od nas. Kierujemy jego poczynaniami, ale nie myślami. Demon komentuje zdarzenia i sam próbuje poskładać łamigłówkę w całość – nie jest pustym awatarem naszej ekspresji, ale pełnoprawną kreacją psychologiczną. To po prostu ktoś, o kim chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej. Ktoś taki jak Garrett, skryty i niezbyt przychylny własnemu bohaterstwu złodziej z serii Thief.

Wspominam o produkcji studia Looking Glass nieprzypadkowo, bo Qasir al-Wasat to także skradanka. Od strony mechaniki rozgrywki tytuł jest prostszy, ale ciekawy i wzbogacony o poboczne motywy. Dostajemy otwarty pałac, który stopniowo poznajemy, zyskując nowe możliwości. Przekradamy się obok strażników, zdejmujemy magiczne pieczęcie, tworzymy mikstury, aby usuwać blokady – każdy z tych elementów wypada dobrze i prawdziwie. Klimat buduje genialna oprawa, łącząca świetne tła, „wycinanki” postaci i gęstą, przejmującą muzykę z szarpnięciami strun instrumentów. To intrygująca podróż pod niemal każdym względem. [9/10]

Szymon Hed Liebert