Publicystyka

Publicystyka 12 lipca 2017, 16:30

autor: Maciej Pawlikowski

Poza grami zajmuje się krytyką literacką, czasami trochę życiem, czasami trochę przeżyciem.

Metal Gear Solid – 30 lat największej skradankowej sagi gier wideo

Prawdziwe życie zaczyna się po trzydziestce – powiedziałby dziś Solid Snake, gdyby nie zabiło go Konami. 13 lipca mija równo 30 lat od premiery pierwszej gry z cyklu Metal Gear wydanej na 8-bitowe komputery MSX2.

Niewiele jest tytułów z lat 80., które tak mocno zapisały się w świadomości graczy i – co równie ważne – przetrwały na światowych rynkach. Co ciekawe, większość to pozycje japońskie: wszyscy kojarzymy Super Mario, Final Fantasy, The Legend of Zelda czy Metroida. Każda z tych gier ukazuje się do dzisiaj, stale zbierając dobre recenzje i sprzedając całe systemy kolejnych konsol. Metal Gear wpisuje się w ten trend, choć trudno nie zauważyć, że punktem przełomowym, który zaważył na późniejszym sukcesie cyklu, był dopiero rok 1998.

Od 1987 do 2017 roku Snake przeszedł naprawdę sporą metamorfozę. - 2017-07-14
Od 1987 do 2017 roku Snake przeszedł naprawdę sporą metamorfozę.

Zazwyczaj w artykułach o serii Metal Gear mocno zaznaczona jest postać jej ojca założyciela. Autorzy skupiają się więc na odrobinę smutnym, wczesnym życiu Hideo Kojimy, tym samym kreśląc jego legendę jako genialnego i ekscentrycznego z jednej strony, a wyzyskiwanego oraz oszukiwanego przez pracodawców z drugiej. Wspomina się o jego raczej posępnym sposobie bycia, mającym związek, jak powszechnie się sądzi, z dzieciństwem – niezbyt radosnym, choć niepozbawionym wielkich marzeń, które potem udało mu się ziścić.

My zaczniemy odrobinę inaczej i skupimy się na pozytywnych aspektach. Ważne dla nas będzie raczej to, co pozostało po przygodach Snake’a i co wniosły one do samego gatunku, jak i elektronicznej rozrywki w ogóle, wspomnimy również te momenty, które okazały się dla serii kamieniami milowymi. Powiemy, w jaki sposób Kojima tworzył swoje opowieści i przytoczymy te sytuacje z fabuły, które zapadły nam mocno w pamięć. Historia i nieodłączny konflikt z japońskim koncernem będą jedynie tłem – niezbywalnym i ważnym, ale sądzimy, że z okazji 30. urodzin zasłużonego agenta FOXHOUND/FOX/CIA warto raczej zaserwować coś optymistycznego niż skupiać się na bezwzględnych mechanizmach rynku.

Skromny początek

W 1987 roku ukazał się pierwszy Metal Gear – na system MSX2. Hideo Kojima miał dopiero 24 lata, a w Konami pracował zaledwie od niecałych dwóch. Nie był to szczególnie udany początek – Kojima kończył studia ekonomiczne, nigdy nie zajmował się komputerowym kodem i choć chciał tworzyć gry, to ambicje znacznie wyprzedzały umiejętności. Jego pierwszy projekt, nad którym rzeczywiście w pełni pracował, Lost Warld (co miało być, zdaje się, połączeniem słów „world” i „war”) opowiadał o kobiecie wrestlerce, a produkcja miała być utrzymana w stylistyce filmów z Indianą Jonesem. Tak się jednak nie stało, gra została skasowana przez Konami, które wolało postawić na pozycję wojenną. Kojima rozpoczął więc prace nad Metal Gearem. Lub – jak twierdzą inne źródła, a co może być dla niektórych czytelników prawdziwym wstrząsem – zaledwie przejął ten projekt po innym, starszym pracowniku Konami.

Wbrew powszechnemu przekonaniu gra nie stanowiła przełomu. Owszem, została ciepło przyjęta, a źródła mówią o udanej sprzedaży, jednak weźmy pod uwagę, że 8-bitowa platforma MSX2 nigdy nie powtórzyła sukcesu swojego poprzednika. Sam Microsoft wycofał się ze wsparcia natychmiast po premierze komputera w 1985 roku, najprawdopodobniej chcąc skupić się na zdecydowanie potężniejszym i bardziej przyjaznym 16-bitowym środowisku Windowsa. I choć MSX2 był w kolejnych latach rozwijany, nieuchronnie zbliżał się zmierzch maszyn 8-bitowych.

Pierwsza konfrontacja bohatera ze swoim niedawnym pracodawcą, Big Bossem. Od tego wszystko się zaczęło. - 2017-07-14
Pierwsza konfrontacja bohatera ze swoim niedawnym pracodawcą, Big Bossem. Od tego wszystko się zaczęło.

Pierwszy Metal Gear początkowo nie odniósł więc sukcesu w USA, a wielu graczy usłyszało o nim dopiero w 1988 roku, gdy produkcja ta została wydana na znacznie bardziej dostępnej platformie – NES-ie. Port gry, co warto zauważyć, przygotowano bez nadzoru Kojimy, a samą rozgrywkę dość poważnie pozmieniano. Skradankowy rdzeń, owszem, został zachowany, ale diabeł zawsze tkwi w szczegółach. To ważny punkt tej opowieści, bo choć dziś wszyscy wiemy o scysjach na linii Kojima – Konami, niewielu pamięta, że pierwsze starcia miały miejsce już 30 lat temu.

Pisząc o Metal Gear Solid, niemal zawsze przedstawia się dualistyczną wizję świata, w którym miałyby zderzać się ze sobą dwie antagonistyczne siły – zdolny i cichy geniusz oraz wielka, zła korporacja. To piękna opowieść oparta na uniwersalnym etosie. Nie dajmy się jednak zwariować, bo nie zawsze ma ona uzasadnienie. Choć sercem jesteśmy po stronie artysty, warto może choćby spróbować zrozumieć sposób myślenia włodarzy Konami.

Hideo nie był wówczas cenionym twórcą, nikt też nie widział w nim ani geniusza, ani nawet szczególnie zdolnego producenta. Był młodym pracownikiem wielkiej japońskiej firmy, szarym członkiem korporacji, któremu powierzono projekt i oczekiwano rezultatów. Nie było tam miejsca na realizację marzeń, a sam Kojima, jak sądzę, nie tylko nie mógł protestować, ale nawet nie przyszło mu do głowy, że powinien. Była to dla niego, cóż, zwyczajna praca, która wprawdzie pokrywała się z jego marzeniami, ale jednak za jej wykonywanie płaciła mu wielka firma. Hideo nie tworzył pierwszych Metal Gearów w garażu, nie był niezależnym i anarchizującym artystą, tylko jednym z wielu pracowników japońskiego koncernu. Czasami, jak sądzę, lubimy o tym zapominać.

Być może to pierwsze „starcie” dwóch sił da się wytłumaczyć racjonalnie i bez większych emocji: w latach 1987–1988 Kojima mógł już pracować nad swoim innym, autorskim projektem – cyberpunkową grą Snatcher wydaną w 1988 roku, a same zmiany w porcie mogły wynikać z żelaznego, trzymiesięcznego deadline’u, ale również z ograniczeń platformy NES czy zwyczajnie być efektem decyzji firmy. Jak na ironię to właśnie ten nieco okrojony i pozmieniany Metal Gear bez Hideo Kojimy odniósł sukces, sprzedając się w Ameryce w ponad milionie egzemplarzy, i to właśnie wtedy świat tak naprawdę poznał początek przygód melancholijnego komandosa – Solid Snake’a.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Metal Gear Solid

Metal Gear Solid

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots

Metal Gear Solid 3: Snake Eater

Metal Gear Solid 3: Snake Eater

Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty

Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty

Metal Gear

Metal Gear

Metal Gear 2: Solid Snake

Metal Gear 2: Solid Snake

10 najbardziej pamiętnych etapów skradankowych - wszędzie dobrze, ale w cieniu najlepiej
10 najbardziej pamiętnych etapów skradankowych - wszędzie dobrze, ale w cieniu najlepiej

Skradanki to bardzo specyficzny gatunek, który najbardziej utalentowanym deweloperom stwarza naprawdę spore pole do popisu. Przyglądamy się tym etapom, które oprócz zmuszania nas do siedzenia cicho i poruszania się w żółwim tempie zachwycały pomysłowością

Najlepsze serie skradankowe wszech czasów - ranking gry-online.pl
Najlepsze serie skradankowe wszech czasów - ranking gry-online.pl

Nasi redaktorzy wybrali najlepsze skradanki w historii i zebrali je w formie rankingu. Kto najlepiej radzi sobie z unikaniem przeciwników?

Komentarze Czytelników (25)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
12.07.2017 18:46
6
berial6
83
Donut Hole

Jak to dobrze, że seria jest w dobrych rękach! Na horyzoncie mamy przecież sandbox/ survival z zombie w co-opie dla 4 gra..czy....

12.07.2017 19:12
6
odpowiedz
Szatek iks de
49
Pretorianin

Świetny artykuł, aczkolwiek można było wspomnieć o Peace Walkerze, który jest bardzo ważny dla dalszych przygód Big Bossa. Miller to przecież istotna postać prawda? ;)

12.07.2017 21:30
5
odpowiedz
Czarny Wilk
55
Bo jestem czarny

Ależ przyjemnie się czytało. Nabrałem ochoty żeby sobie znowu pograć w którąś ze starszych części, a czasu na to chwilowo brak :/

12.07.2017 18:46
6
berial6
83
Donut Hole

Jak to dobrze, że seria jest w dobrych rękach! Na horyzoncie mamy przecież sandbox/ survival z zombie w co-opie dla 4 gra..czy....

12.07.2017 19:12
6
odpowiedz
Szatek iks de
49
Pretorianin

Świetny artykuł, aczkolwiek można było wspomnieć o Peace Walkerze, który jest bardzo ważny dla dalszych przygód Big Bossa. Miller to przecież istotna postać prawda? ;)

12.07.2017 19:24
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
kluha666
109
See you space cowboy

W tytule jest błąd. Powinno być "30 lat najlepszej sagi gier wideo".

12.07.2017 23:10
Yarpen z Morii
12
missing gamer

Nie

12.07.2017 23:29
Blackthorn
95
Senator

Zdecydowanie masz rację kluha. Pamiętam jak cię kiedyś namawiałem i namawiałem aż w końcu nadeszła ta chwila. :)

12.07.2017 21:30
5
odpowiedz
Czarny Wilk
55
Bo jestem czarny

Ależ przyjemnie się czytało. Nabrałem ochoty żeby sobie znowu pograć w którąś ze starszych części, a czasu na to chwilowo brak :/

12.07.2017 21:32
odpowiedz
2 odpowiedzi
yadin
92
Senator

"Homofobiczne epitety...". - bardzo was proszę, bądźmy normalni.

Co do materiału, to jest mocno niekompletny. Jak już kręcicie materiały video, to o każdej ważnej części. Prawie nic o rewelacyjnym "Ground Zeroes", o którym do dziś fani mówią, że to DLC lepsze od podstawowej wersji piątej części gry.

Poza tym jako fan serii, najlepszej serii w dziejach przemysłu gier, bardzo dziękuję.

A ty tam u góry nie narzekaj na sanboksy. Nie każdy musi lubić "dopieszczone liniówki".

12.07.2017 22:24
5
berial6
83
Donut Hole

A ty tam u góry nie narzekaj na sanboksy. Nie każdy musi lubić "dopieszczone liniówki".
Nie narzekam na sandboxy. Narzekam na to, że z MGSa robią kolejne DayZ/Rust/H1Z1/Unturned. I to jeszcze w jakimś alternatywnym wymiarze, tfu.

12.07.2017 23:05
yadin
92
Senator

A, ten nadchodzący Metal Gear? To faktycznie, masz rację. Sam jestem ciekaw, do czego się posuną i co spieprzą.

12.07.2017 23:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Nerka
80
Generał

Ciekawe czy będzie kontynuacja historii z Phantom Pain.

12.07.2017 23:32
5
berial6
83
Donut Hole

Już jest i się nazywa: Metal Gear, Metal Gear 2, Metal Gear Solid 1, 2 i 4

12.07.2017 23:57
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
kęsik
70
Legend

Z wiadomych względów grałem tylko w Ground Zeroes i Phantom Paina (oczywiście przed premierą MGSV przyswoiłem cały lore) i jak dla mnie TPP to najlepsza skradanka w jaką kiedykolwiek grałem. Gameplay jest po prostu genialny. Nie jest to może najlepszy MGS w historii ale grało się w to po prostu świetnie.

13.07.2017 00:01
planeswalker
25
Senator

Przez wielu recenzentów ta gra została okrzyknięta najlepszą skradanką jaka wyszła, więc coś w tym musi być.

post wyedytowany przez planeswalker 2017-07-13 00:02:09
13.07.2017 09:26
3
MAJOT14
68
Pieseł

Zgadzam się, miażdży wszystkie inne skradanki praktycznie wszystkim, zaczynając od mechanik, przez gameplay, aż po konstrukcję świata i lokacji. Tak naprawdę jedynym mankamentem, który powoduje, że nie jest to najlepszy MGS to fabuła, która nie jest taka typowo MGSowa, a cutscencki też nie porywają.

13.07.2017 11:29
Zmroku
9
Maciej Rakieta

W punkt, dokładnie. Bawiłem się super, obserwując i planując infiltrację bazy, ale w tle brakowało mi jakiegoś story, które utrzyma mnie przy padzie i zachęci do dalszej eksploracji.

13.07.2017 20:33
topyrz
46
pogodnik duchnik

@MAJOT1466 Pieseł
Zgadzam się, miażdży wszystkie inne skradanki praktycznie wszystkim, zaczynając od mechanik, przez gameplay, aż po konstrukcję świata i lokacji. Tak naprawdę jedynym mankamentem, który powoduje, że nie jest to najlepszy MGS to fabuła, która nie jest taka typowo MGSowa, a cutscencki też nie porywają.

Heh, a ostatnio ktoś mnie przekonywał żarliwie, iż gry sprzedaje tylko mechanika tj. wyłącznie gameplay.

13.07.2017 13:57
1
odpowiedz
przemas478
97
Senator

Podpisuje się pod tym tekstem rękami i nogami. Niezapomniana i w moim odczuciu najlepsza seria w ogóle. Żadna gra, bez znaczenia jaka dobra by nie była nie pozostawiała w moim sercu takich emocji jak dowolna część Metal Gear.

13.07.2017 16:08
odpowiedz
yadin
92
Senator

Jeszcze dwa lata temu byłem przekonany, że częścią, która zmieni wszystko będzie "Metal Gear Solid V: The Phantom Pain". Było tak za sprawą "Metal Gear Solid: Ground Zeroes", które zwiastowało gigantyczną rewolucję nie tylko w serii, ale też w całym przemyśle. Gdyby "The Phantom Pain" utrzymał ten klimat, tę samą strukturę, co "Ground Zeroes", gracze do dziś nie odchodziliby od swoich urządzeń. Niestety, jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że między premierą jednej i drugiej części w studiu Kojima Productions dzieje się coś bardzo złego.

post wyedytowany przez yadin 2017-07-13 16:10:21
13.07.2017 16:43
odpowiedz
1 odpowiedź
UserWithoutSpecialName
12
Centurion

Przez wszystkie te gry rdzeń rozgrywki pozostawał ten sam – kierowaliśmy bohaterem, który mógł biegać, skradać się, kucać lub czołgać

A nie potrafił ...skakać xD

14.07.2017 00:36
yadin
92
Senator

Nigdy nie potrafił skakać. Taki schemat gry. Zawżdy mnie to frapowało. Co ciekawe, niewielu graczy to zauważało.

13.07.2017 21:57
1
odpowiedz
A.l.e.X
104
Alekde

Kawał historii, kawał życia z grami i kawał emocji które te gry mi dostarczyły, dziękuje za tę wspaniałą serię.

13.07.2017 23:05
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Raiden
70
Generał

Publikacja na plus - więcej takich o wielkich seriach.
Co do konkretów, to trochę zdawkowo o Sons of Liberty (które, według części fanów, chronologicznie jest ostatnią częścią - tak jakby czwórki nie było).

Poza tym: "...cut-scenki płynnie przechodziły w rozgrywkę..." (dot. Guns of the Patriots)
Jest to prawda w odniesieniu do drugiej oraz trzeciej odsłony, ale w czwartej filmiki na koniec rozdziałów burzyły całe tempo rozgrywki.

14.07.2017 09:26
Zmroku
9
Maciej Rakieta

Raiden-> Prawdą jest, że cut-scenki w MGS4 było niemożebnym wręcz przegięciem; w tej wypowiedzi chodziło mi jednak o te in-game cut-scenki, krótkie i płynnie przechodzące w gameplay. W jednym momencie oglądamy, jak Snake skrada się przez pole walki, w drugim wjeżdża na ekran interfejs. Dziś to standard, wtedy wciąż robiło wrażenie.

Co do samego MGS4... nie była to część bez wad. Ale prawdę mówiąc, gdyby wyszła na PS4, sięgnąłbym po grę raz jeszcze :)

14.07.2017 14:09
1
odpowiedz
Rick Grimes
7
Pretorianin

Abstrahując od MGS1-3, które są świetne, dla mnie Ground Zeroes i tytułowa misja nocą w deszczu to najlepszy kawałęk kodu jeśli chodzi o skradanki. Infiltracja bazy na wszelakie sposoby, świetne mechaniki, realistyczna oprawa graficzna i dźwiękowa.
Tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza, w jaki sposób chcemy "ugryżć" tą misję. Phantom Pain miało podobną misję ale jako całość zostało zbyt rozwodnione. poza tym nie przepadam za skradaniem się w dżungli. Wolę to robić w zabudowanych kompleksach jak właśnie ten w GZ, cały MGS1 i Tanker z MGS2 - obok GZ mój chyba ulubiony etap z całęgo uniwersum.
Mimo wszystko jako całośc MGS1 to najlepsza gra z serii a Guns of The Patriots najgorsza imho. Phantom pain obronił się świetnym gameplayem i miał swoje momenty a GotP był archaiczny, naładowany przesadnym patosem i przydługimi cut-scenkami.

15.07.2017 07:27
odpowiedz
n0rbji
43
Siedzący Byk

pfff też mi 30 lecie... mogli z tej okazji udostepnic ktoras czesc za darmo.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze