Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 17 kwietnia 2017, 11:28

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Ceny gier w Polsce – dlaczego granie na PC jest u nas coraz droższe?

Spisek Iluminatów? Wpływ konsol? A może wina Denuvo? Od jakiegoś czasu wielu graczy zachodzi w głowę, jak to się stało, że w Polsce wersje PC gier dobiły już cenami do 200 zł. Postanowiliśmy przeanalizować sytuację na rynku i wyjaśnić tę zagadkę.

Wielu z Was zauważyło to już dawno temu, inni zdali sobie z tego sprawę dopiero teraz. Ceny gier na PC z segmentu AAA rosną w Polsce w zawrotnym tempie, przez co pudełkowe wersje produktów dostępnych na terenie naszego kraju są coraz mniej atrakcyjne w stosunku do ich cyfrowych odpowiedników. Z każdym rokiem musimy coraz więcej wydawać na pecetowe nowości, a ostatnie doświadczenia pokazują, że trend ten w kolejnych latach zostanie utrzymany. Dlaczego tak się dzieje? Co ma na to bezpośredni wpływ? Czy jest to świeża tendencja, czy też sukcesywnie wprowadzany od lat plan? Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Tanie premiery na PC to przeszłość

Kilkanaście lat temu sytuacja na polskim rynku gier komputerowych przedstawiała się zupełnie inaczej niż teraz. Rodzimi dystrybutorzy chcieli zachęcić fanów elektronicznej rozrywki do zakupu legalnego oprogramowania, dlatego chętnie inwestowali w pełne lokalizacje, a same produkty były wydawane w atrakcyjnej formie i za stosunkowo niewielkie pieniądze. Przez długi czas nowy tytuł AAA w dniu premiery kosztował w pecetowej wersji ok. 100 złotych, a w detalicznej cenie Fallouta 4 z 2015 roku (199,90 zł w dniu premiery) można było kupić nawet maksymalnie wypasioną edycję kolekcjonerską. Dobrym tego przykładem jest prezentowany na obrazku Gothic 3, którego najbogatsza wersja została wyceniona na 179,90 złotych.

Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że znany dziś problem odsprzedawania tytułów w zaniżonych cenach w zamożniejszych krajach praktycznie nie istniał. Produkcje oferujące polską wersję językową były tanie, ale na ich kupno nie decydował się Niemiec czy Francuz, gdyż nie znali oni naszego języka. Dzięki temu najwięksi wydawcy chętnie pozwalali sprzedawać Polakom gry w obniżonych – w stosunku do zachodnich rynków – cenach, koło się zamykało.

NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN

W krajach zachodnich problem podwyżek cen gier nie istnieje. Od wielu lat za tytuł z segmentu AAA trzeba zapłacić 50 lub 60 euro, niezależnie od tego czy mamy do czynienia z wersją na PC czy konsole. Wydawcy nauczyli się drenować portfele graczy w inny sposób – przygotowując przepustki sezonowe, których zawartość znana jest jeszcze przed premierą tytułu, wstawiając nieobowiązkowe mikropłatności nawet do produkcji single player (tzw. płatne cheaty) lub wypuszczając multum DLC, zarówno tych bardziej, jak i mniej wartościowych. Tego typu praktyki teoretycznie zwiększają koszt nabycia „kompletnej” gry, ale z drugiej strony do kupowania dodatków nikt nas przecież nie zmusza.

Dla ilu z Was ta „kolekcjonerka” była obiektem westchnień w 2006 roku? I pomyśleć, że kosztowała raptem 179,90 zł – mniej, niż dziś wynosi cena sugerowana większości gier AAA. - 2017-04-17
Dla ilu z Was ta „kolekcjonerka” była obiektem westchnień w 2006 roku? I pomyśleć, że kosztowała raptem 179,90 zł – mniej, niż dziś wynosi cena sugerowana większości gier AAA.

Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy na pecetowy rynek gier z impetem wjechał Steam. Przede wszystkim zatarły się terytorialne granice – dziś Polak może kupić tę samą wersję cyfrową gry w niemal każdym miejscu na świecie (choć od tej reguły są oczywiście wyjątki) i korzystać z wszystkich wersji językowych, nawet tych najbardziej egzotycznych. Znaczenie przestały mieć również same wydania pudełkowe. Kupione w stacjonarnym sklepie produkty i tak przypisujemy do jakiegoś konta (Origin, Uplay, Steam), a dołączona do zestawu płytka spełnia swoje zadanie jedynie częściowo, bo sporo danych (np. patche wydawane już pierwszego dnia po premierze) musimy pobierać z Internetu, czy nam się to podoba, czy nie.

Konieczność przypisywania gier do wirtualnych kont byłaby jeszcze przez wielu akceptowana, gdyby ceny pecetowych produkcji mocno odbiegały od kosztu ich konsolowych odpowiedników. Sytuacja wskazuje jednak na to, że niedługo wszystko się wyrówna. Trzeba przy tym pamiętać, że osoby posiadające PlayStation 4 czy Xboksa One mają tu ewidentną przewagę. Choć gry na konsole od wielu lat utrzymują „zachodnie” ceny (ok. 250 złotych za nowość w pudełku), wielu użytkowników odsprzedaje je niedługo po premierze, odzyskując większą część zainwestowanych wcześniej środków.

Komentarze Czytelników (232)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
17.04.2017 13:20
20
odpowiedz
1 odpowiedź
Crod4312
74
Weteran

Kaktusak

Większość robi za 2k, gdzie ponad 1k idzie na opłaty i jedzenie. Na życie zostaje ok. 500-600zł więc odpowiedz sobie sam.

17.04.2017 13:01
17
odpowiedz
5 odpowiedzi
Menator
46
Centurion

Jakieś kosmiczne wynagrodzenie podajesz. Mnóstwo osób pracuje za mniej niż 2 tys. na rękę. Ceny europejskie najlepiej walnąć ale wynagrodzenie z Syberii. Przy tych zarobkach gry powinny kosztować ok 40-50 zł . To było by odpowiednie do zarobków na zachodzie.

17.04.2017 13:00
16
odpowiedz
9 odpowiedzi
Gosen
82
Pretorianin

Bo jesteśmy okradani przez Zachód, a jako małe, nieliczące się państwo nikt się nami nie przejmuję jak Rosją, Brazylią czy Indiami, gdzie ceny są dostosowane do zarobków. Na Steamie ciągle brak regionalnych cen, płacimy za gry kilkudniową pracą, podczas gdy są one przeznaczone dla ludzi, którzy żyją w krajach, gdzie gry kosztują od trzech do pięciu godziny pracy.

Do tego dochodzi brak możliwości odsprzedaży gier, tak jak na konsoli, więc wychodzi że tam bardziej się opłaca grać.

Piractwo na konsolach jest. Konsolowe wersje na torrentach pojawiają się znacznie szybciej, ale z drugiej strony jeśli można kupić, zagrać i sprzedać to nie ma po co piracić, bo pieniądze wracają do konsumenta, który kupuje następny tytuł.

post wyedytowany przez Gosen 2017-04-17 13:07:18
17.04.2017 19:30
14
odpowiedz
6 odpowiedzi
gnoll
104
Simple Man

Gdyby dzieci kukurydzy nie kupowałyby preorderów, czekaliby cierpliwie aż gra stanieje i będzie połatana, to gwarantowałoby to obniżenie cen i lepsza jakość gier. No ale jak co chwila słyszę jak Acti chwali się liczbą preorderów do CoD, bo banda idiotów skusiła się dodatkowymi skórkami do broni, to jak ma się cokolwiek zmienić? Dlaczego studio miałoby wtedy zmieniać cenę, skoro popyt często przewyższa podaż? Przecież jak gra jest kiepska i gracze odwracają się do niej dupą, to cena tytułu leci na pysk - vide Mafia 3, którą widziałem już za 50 zł.

Proste, zacznijcie wyznawać zasadę głosowania portfelem - a gwarantuję wam, że coś się zmieni. Niestety, ale środowisko graczy to w dużej mierze banda idiotów...

post wyedytowany przez gnoll 2017-04-17 19:31:32
17.04.2017 15:37
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66
Generał

Czy drożenie gier jest podyktowane tylko i wyłączne wyrównywaniem cen? Mam wrażenie, że niekoniecznie.

Zauważcie, że w wielu przypadkach ceny gier w dolarach, euro i funtach są identyczne i dla tytułów AAA wynoszą zazwyczaj 60. Ma to sens o tyle, że nawet pomimo różnicy w realnej sile tych walut, możemy uznać, że ich siła nabywcza jest mniej więcej porównywalna. Innymi słowy, wydać dla Niemca 1 euro, to jak dla Brytyjczyka wydać 1 funt, a dla Amerykanina 1 dolara (widać to chociażby po cenach podstawowych produktów jak chleb, mleko, masło czy bilet komunikacji miejskiej).

Niestety wyrównywanie do tych modelowych 60 ma miejsce tylko wtedy, gdy równanie następuje w górę i wydawca może zgarnąć więcej. W drugą stronę to niestety nie działa. Przecież siła nabywcza złotówki nie różni się specjalnie od siły nabywczej walut wymienionych powyżej, więc zgodnie z tą logiką, gry powinny u nas kosztować 60 złotych. My jednak płacimy 5x więcej.

Czyli kiedy wydawca może na tym zyskać, równa ceny w górę do 60, przyjmując parytet siły nabywczej. Gdyby jednak miał na tym stracić, automatycznie przeskakuje na przelicznik zgodny z kursem dolara. Sprytne.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-17 15:40:19
17.04.2017 13:21
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Super Kotlet
128
Schabowy

4300pln brutto to tylko 3050pln netto więc już tak kosmicznie to wcale nie wygląda :)

17.04.2017 18:44
8
odpowiedz
ajax34
32
Porucznik

Gdy Polak coś chcę to jest traktowany jak Rumun, gdy Polak ma coś dać to jest traktowany jak obywatel Zachodu.

17.04.2017 13:22
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Duchos
19
Konsul

Sami pozwalamy na ustalanie takich cen w Polsce. Gdyby nikt nie kupował, to nie było by debilnych wydawców, którzy pozwalali by sobie na takie praktyki. Mam na myśli oczywiście EA Polska i Ubisoft, którzy uważają, że w Polsce zarabia się 3000 tyś euro miesięcznie jak na zachodzie. Każda ich gra na PC to już ponad 200 zł. Do tego dodać, że żadna z ich gier nie jest wydana w całości. Zarobki stoją na poziomie 1800 zł na rękę. Za taką pensję trzeba opłacić mieszkanie (na wynajęciu 1300 zł), jedzenie, rachunki. Raczej nie wystarczy, żeby pokryć to wszystko. A gdzie gra za 200 zł? Kupienie komputera, żeby to uciągnąć nawet w stopniu minimalnym, gdzie kończy się jakakolwiek przyjemność z rozgrywki.

Mamy rozumieć, że jako młodzi ludzie, musimy pracować jak roboty i to tylko po to, żeby przeżyć od 10 do 10. Bo na nic innego nie stać. Z takimi cenami, to pewnie, że nie. Pensja niewolnicza, a ceny europejskie.

post wyedytowany przez Duchos 2017-04-17 13:24:03
17.04.2017 17:36
7
odpowiedz
Synthetic_Sky
16
Legionista

Przeciętny Amerykanin zarabia 3800 dolarów netto, a gry kosztują u nich na PC 59 dolarów. Gdyby Polacy zarabiali tyle co Amerykanie czy Niemcy a nie 450 euro miesięcznie (tak, dominanta zarobków w Polsce to 1750 złotych netto. Nawet nie 10 złotych netto na godzinę. Dramat), to nikt nawet nie zaprzątałby sobie głowy pisaniem artykułów na temat: "Dlaczego gry są tak drogi?". Otóż gry są tanie, tylko Polacy pracują za grosze. Kasjerka w Lidlu w Szwecji zarabia 80 koron netto (40 złotych) na godzinę, gdzie koszty życia na Północy są dwukrotnie wyższe. To tak jakby pani na kasie w Polsce miała 3500 złotych na rękę za 8h pracy od poniedziałku do piątku (pod warunkiem, że parytet siły nabywczej zostałby ten sam). Tutaj leży problem.

post wyedytowany przez Synthetic_Sky 2017-04-17 17:38:35
18.04.2017 09:26
2
odpowiedz
1 odpowiedź
CyberTron
70
Imperator Wersalka

Ja rozumiem, że żyjemy w Europie bez granic i dlatego równamy cenami do zachodniego poziomu. W przeciwnym razie wszyscy robili by zakupy u nas.

Problem jest taki, że jako kraj nie równamy zarobkami i kupno takiej gry za 230 złotych to często spory wydatek. Dla większości to ponad 10% miesięcznego dochodu. Żeby to jeszcze było warte swojej ceny, to nie. Kiepska optymalizacja, bugi, dlc, przepustki sezonowe, bonusy dla preorderów...

Niemożliwe żeby te korporacyjne pijawy nie rozumiały, że lepiej sprzedać 3 kopie po stówce (a to potencjalne 3 zestawy dlc) niż jedną za ponad dwie stówy, problem w tym, że nie mają jak tego zrobić żeby w dłuższej perspektywie (jak wspomniałem-europa bez granic) nie stracić.

post wyedytowany przez CyberTron 2017-04-18 09:26:59
18.04.2017 10:21
1
odpowiedz
SethSamson
28
Legionista

preorder TitanFall w empiku wersja pudełkowa 99zl
preorder TitanFall 2 w empiku wersja pudełkowa 220zl

Arma 2 Operation ArrowHead pudełkowa empik w dniu premiery 60zl

Ghost Recon Future Soldier wersja przedpremierowa 80zl empik

ceny gier wzrosły o 200 % a wszystko przez US price tagging

http://www.pcgamer.com/how-much-should-games-cost/

post wyedytowany przez SethSamson 2017-04-18 10:30:15
18.04.2017 10:45
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Kolbertus
18
Legionista

Minimalna krajowa w Niemczech to ok 1 473,00 EUR (styczeń 2015), gra kosztuje tam około 50-60 EUR. Natomiast minimalna krajowa w Polsce to 1 459 złotych na dzień dzisiejszy, a gra kosztuje około 200 złotych. Już nie mówię tu o nadchodzących produkcjach, gdzie np. złota edycja Shadow of War będzie kosztować 400 (słownie: CZTERYSTA) złotych! Więc gdzie tkwi problem? Minimalna krajowa oczywiście netto, zapomniałem dodać. Euro stoi teraz jakoś 4,24. Skoro debile w rządzie starają się wszystko równać do cen na zachodzie to i niech zarobki równają się z tymi na zachodzie. Kto by nie kupił gry za dwie stówy, gdyby zarabiał ponad 6000 złotych? Zaznaczam, że to minimalna. :)

18.04.2017 10:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
roberto8316
39
Pretorianin

Tak widzę piratów ale nie tylko,gdy gry za 1-2 lata dojdą do 300zł - podstawka..

post wyedytowany przez roberto8316 2017-04-18 10:57:35
18.04.2017 11:10
odpowiedz
1 odpowiedź
alchemiakr
34
Konsul

W ogóle gry Ubisoftu powinny być sprzedawane na premierę w gazetach za 10-15zł tak jak to było około 15 lat temu w Polsce (Np. taki Painkiller).

W ogóle moim zdaniem gry jako rozrywka totalnie upadły, w 90% do tego przyczynił się gówniany Steam który całkowicie zabił gry w pudełkach na PC. Kolejny winowajca to konsole przez które 99% dzisiejszych gier to totalny komercyjny syf. Konsole były dobre za czasów PlayStation 1 czy też PlayStation 2, mógłbym tak pisać dalej ale szkoda czasu tak jak mówiłem jeszcze do 2005-2008 roku wszystko było w porządku, a najlepsze czasy 1997-2004 już nigdy nie wrócą teraz przez waszą głupotę będzie skazani na takiego kaszanki jak gry Ubisoftu czy też EA.
Osobiście preferuje grać w mody do starszy gier i tak frajda jest dużo lepsza niż 100% dzisiejszych nudnych gier.
Teraz nawet na siłe trzeba zmieniać Windowsa żeby mieć aktualizacje do procesora, dajcie sobie spokój najlepiej w ogóle porzucić komputery, konsole i inne dziwactwa, a jak już wam będzie trudno to tak jak pisałem wyżej, zainstaluj cię Windowsa XP i grać w stare tytuł .

18.04.2017 11:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
PanWaras
18
Generał

Kolejny winowajca to konsole przez które 99% dzisiejszych gier to totalny komercyjny syf. Konsole były dobre za czasów PlayStation 1 czy też PlayStation 2, mógłbym tak pisać dalej ale szkoda czasu Pisanie głupot część kolejna! Z tymi paranojami proponuje kandydować do MON!

post wyedytowany przez PanWaras 2017-04-18 11:13:40
18.04.2017 13:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Baalnazzar
107
Generał

Wszystko opiera się na 1 rzeczy. Kasa musi się zgadzać. Reszta to są dodatkowe okoliczności. Stopniowy wzrost to tak, z jednej strony przyzwyczajanie, a z drugiej też sprawdzanie na ile można sobie pozwolić bez strat. Póki spadek sprzedaży nie wpływa na ogólny zysk albo nawet wręcz przeciwnie, to po co ceny miałyby być niższe. Proste. A widywałem komentarze gdzie ktoś woli kupić premierową grę na Steamie, nawet jeśli przepłaci kilka dych. Bo po co mu pudło. Nie wiem w jakim stopniu takie zjawiska mają miejsce, ale z pewnością nie pomagają. Skoro ktoś woli zapłacić więcej, to sprzedawcy w to mi graj.
Kiedyś była dyskusja na temat blokad regionalnych nawiązująca m.in. też do cen. Jeśli w dzisiejszych czasach wszystko musi być spięte z jakąś platformą, to osobiście jestem zwolennikiem takich blokad w zamian za cenę dostosowaną do rynku. Co w tym wtedy złego? Pracuję tutaj, zarabiam na tutejszych warunkach, to i kupuję grę tutaj, po tutejszej cenie dostosowanej do zarobków, i tutaj aktywuję. A przez blokadę nikt nie nakupuje taniej by sprzedać drożej za granicą, bo tam klucz będzie bezużyteczny, i ten proceder też mamy z głowy.
Ogólnie sytuacja z pewnością wpłynie na zwiększenie się piractwa, cierpliwości na przeceny przy co uczciwszych, lub rozwój w kombinowaniu ze sprzedażą kont czy udostępnianiem i graniem offline co chyba jest jeszcze gorsze niż piractwo. I nie, gry nie są dobrem luksusowym. Są powszechną rozgrywką, stającą się luksusem w biednym kraju. Rozrywką tak powszechną, jak zabawa przy alkoholu z której społeczeństwo nie jest w stanie zrezygnować, choć do życia potrzebne to nie jest. I tak też od czasu silnego rozpowszechnienia na nie patrzę. Ale to już wykracza poza temat samych cen.

18.04.2017 14:18
odpowiedz
eglume
52
Konsul

tymczasem sklep GOLA ---->
odpowiedź dla inteligentnych

spoiler start

oni widzą jakie tutaj wojenki ludzie prowadzą latami więc pewnie jest to clickbait temat dla wyświetleń

spoiler stop

18.04.2017 15:05
odpowiedz
margrabina
72
Pretorianin

Gry powinny być wydawane w Polsce w dwóch wersjach, Pierwsza z pełnym polskim dubbingiem, bez możliwości zmiany na angielski i cena co najmniej połowę niższa. Druga wersja po angielsku i cena taka ja w Wielkiej Brytanii. |Tak było kiedyś i gry były tanie, ale niektórym zachciało się angielskich wersji to teraz macie.

18.04.2017 15:06
2
odpowiedz
Valzar
17
Cenzura_Emerytura

Postanowiliśmy przeanalizować sytuację na rynku i wyjaśnić tę zagadkę.
Zagadka została rozwiązana już ponad dwa lata temu czemu więc gol robi z użytkowników idiotów?
Sami o tym napisaliście:
http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=91106
Zgodnie z nowym prawem które lada chwila wprowadza UE przestaną obowiązywać na terenie UE blokady regionalne na produkty cyfrowe.
Tak jak Polak legalnie będzie mógł kupować gry w UK tak samo Niemiec będzie miał prawo kupować gry w sklepie cdp. Obie wersje będą musiały być identyczne czyli nie będzie już monopolistycznego Skyrima z polską wersją tylko od Cenegi.
Logiczne jest więc że żaden wydawca nie będzie równał w dół tylko w górę.

post wyedytowany przez Valzar 2017-04-18 15:10:53
18.04.2017 15:19
odpowiedz
2 odpowiedzi
gecko512
20
Legionista

Wiedźmin 3 w dniu premiery kosztował 150 zł. Audio-wideo na najwyższym poziomie, gra z otwartym światem, ogromna. Kasa zainwestowana w produkcję i reklamę ogromna. Ale gra w dniu premiery kosztowała 150 zł a nie 200 czy ponad 200. Da się? Da. Zarobili masę kasy dzięki temu że cena gry była w miarę dostosowana do polskich portfeli. Moja narzeczona kupiła grę chwile po premierze, nie cierpi piratów. Ja w piraty też nie gram. Potem dodatki do Wiedźmina jeden 60 zł drugi ok 100. Da się? Da. Narzeczona uwielbia Mass Effecta tak jak Wiedźmina a może nawet bardziej. I nawet by się to kupiło. Gdyby była za 120, może nawet to 150 zł. Ale gra w dniu premiery prawie 200 zł, napakowana błędami itp. I mimo całego uwielbienia do marki kupimy grę? Nie. Poczekamy aż stanieje do bardziej rozsądnego poziomu i będzie załatana, może na święta. Jeśli wydawcy chcą aby ich produkt (no przykro mi ale ważniejsze dla mnie jest czy zostanie mi pieniędzy do wypłaty a nie czy producent władował w projekt tyle czy tyle kasy) znacznie lepiej się sprzedał to cena musi być dostosowana i kropka. To trochę tak jak w sporze o kupowaniu w polskich sieciach handlowych vs w zagranicznych. Mnie, jako tego który potrzebuje przeżyć do wypłaty nie interesuje to, że Polscy płacą podatki w Polsce i przez to jest drożej. Kupuję tam, gdzie jest taniej. Jeśli ten sam produkt kosztuje w polskiej sieci 5 zł a w zagranicznej 2 no to sory, ale nie będę płacić dodatkowo za to że kapitał w Polsce zostaje. Bycie "patriotą" na swój sposób nie wypełni mi luki na koncie.

18.04.2017 15:30
1
odpowiedz
roberto8316
39
Pretorianin

Jak kogoś nie będzie stać na grę to wystarczy włączyć filmik jakiegoś youtubera,wyciszyć dźwięk i symulować,że się samemu przechodzi:) Co do denuvo to łysy z blazzers gada głupoty..w chwili złamania denuvo JC3 jeszcze tego samego dnia - DOSŁOWNIE zostało obniżone.

post wyedytowany przez roberto8316 2017-04-18 15:46:09
18.04.2017 15:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
htmzor
10
Legionista

Prawa rynku, jeśli zamiast dopracowanego produktu na premierę, który można kupić i postawić obok reszty kolekcji na półce dostajemy niegrywalne badziewie łatane miesiącami to piractwo będzie miało się dobrze. Obecna branża gier komputerowych to upadek obyczajów i totalne zbydlęcenie. Jeśli ktoś oferuje mi produkt to ma on byś zdatny do użytku, mam w d*** czekanie miesiącami na 24 patche. Co do piractwa, to posiadanie gier, filmów itp na własny użytek nie jest w Polsce nawet wykroczeniem. Dobre gry obronią się same, ludzie chcą je kupować i to robią. Najbardziej biadolą producenci dennych gier, marnych drogówek czy tuzy muzyczne typu Hołdys którzy od 20 lat nic nie nagrywali. Zachód sprzedał nas pod bratnią opiekę Stalina a tera trzyma nas za mordę , korporacje tworzące gry komputerowe wyrosły między innymi na pieniądzach wywiezionych z Polski i nie mam żadnych oporów przed użytkiem ich własności intelektualnej.

post wyedytowany przez htmzor 2017-04-18 15:48:55
18.04.2017 19:35
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Cziczaki
112
Renifer

Winna jest Unia Europejska, Polska jest jak jakaś kolonia niemiecka, gratuluję wam wspaniałej gospodarki i mocnej waluty, dziękuję, do widzenia.

post wyedytowany przez Cziczaki 2017-04-18 19:36:12
18.04.2017 20:33
odpowiedz
9 odpowiedzi
yadin
93
Senator

Tak na podsumowanie.

1. Gry kosztują tyle samo, co na Zachodzie (z dużej litery, drodzy Państwo). Jakoś nikt nie podał ani jednego sensownego argumentu za "urealnieniem" cen odpowiednio do polskich kieszeni. Nie dowiedziałem się, dlaczego mielibyśmy płacić za grę nie 200 zł, a na przykład 80 zł. Bo mało zarabiamy?

2. Niektórzy piszą też coś o tym, aby nie kupować gier w dniu premiery, a wówczas one potanieją. Na pewno? Już widzę te pełne półki i graczy z pieniędzmi ściskających tyłki po domach przez pół roku, żeby zmęczyć producentów i dystrybutorów.

3. Polacy nie są też frajerami płacącymi więcej niż na przykład Francuzi czy Niemcy. Płacimy tyle samo.

Warto wejść na strony sklepów niemieckich, francuskich, hiszpańskich, brytyjskich, amerykańskich. Od dnia premiery aż po cały proces tanienia ceny utrzymując się na tym samym poziomie. W niektórych przypadkach różnice będą wynosić najwyżej 10-20 zł. Zamiast się rzucać o ceny gier, lepiej zapytajcie rządzących, banki i deweloperów, dlaczego za nowe mieszkania będzie musieli zapłacić cztery razy więcej jak wasi dziadkowie. To jest poważny problem.

post wyedytowany przez yadin 2017-04-18 20:37:35
18.04.2017 23:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Gh_H4h
12
Pretorianin

Jedna z wielu rzeczy, przez które nie cierpię Valve.

19.04.2017 08:47
odpowiedz
1 odpowiedź
roberto8316
39
Pretorianin

Spotyka się trzech graczy:Anglik,Niemiec i Polak:
A: -Kupiłem na premierę świetną gierkę na wszystkie platformy.
N: - Ja również. Niesamowity klimat!
A,N : - A Ty Janusz?
P: - Ja gram tylko na jednej platformie - YT.

19.04.2017 09:27
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
6
Legionista

Ciekawy artykuł, choć moim zdaniem niekompletny.
Po pierwsze, jak we wszystkich skomplikowanych kwestiach - próżna nadzieja, że przyczyna jakiegoś zjawiska jest tylko jedna - a taka, jak rozumiem jest tu przedstawiona idea.
Po drugie - autor tekstu, chyba nie z powodu wrodzonej skromności, pomija bardzo ważną kwestię, to jest rolę reklamy, oraz promocji i marketingu w całym systemie. A tu z kolei chyba pierwsze skrzypce grają media.

Ktoś poniżej napisał, dlaczego wydawcy gier są tacy "głupi" i zamiast sprzedać trzy gry "po stówce" starają się sprzedać jedną za dwie, trzy.

Tak, rzecz jasna nie jest i błąd tkwi w samym założeniu. Wydawcy o wiele bardziej opłaca się zainwestować w reklamę, promocję gry, zaprosić dziennikarza (a raczej ich ich spore grupy), na zamknięte pokazy. Nawet jeśli tego typu akcje są kosztowne, to właśnie świetnie się zwracają przy ustalaniu ceny gry.
Osobiście dodam, że np co do redakcji GOL-a, co do tekstów nie mam głębszych zastrzeżeń. Bywają krytyczne uwagi, nawet z wyjazdów i generalnie nie ma się czego wstydzić.
Warto też pamiętać, że gdzie jest jest marchewka, tam musi być i kijek. Pamiętam jak wydawcy pewnego portalu o grach skarżyli się, że muszą sami kupować sobie gry do recenzji, ponieważ ich wydawca przestał wspołpracować z redakcją portalu ze względu na "tendencyjne opinie". Czytaj: nie dość entuzjastyczne.
Ja także bym się spierał co faktu, że ceny gier regulowane są w stosunku do siły nabywczej w danym kraju. Zestawienia prezentowane przez komentatorów dobitnie to pokazują, ceny producentów mówią często same za siebie. Ostatecznie, pierwsze prawo marketingu mówi, że produkt jest warty tyle, ile ktoś jest gotów za niego zapłacić.
Pytanie więc brzmi, nie czy to jest tyle warte, tylko jak skomplikowany mechanizm, czy sprytny, czy manipulacyjny by sprawić, byśmy godzili się z takimi a nie innymi cenami.
Jak widać jest coraz lepszy, można powiedzieć, coraz bardziej manipulacyjny, skoro rozbijanie sprzedaży gier na części pod hasłem DLC, sprzedawanie wadliwych produktów, nazywanie tychże produktów "usługą" a nie "produktem" z czegoś wyjątkowego w kilka lat stało się chlebem powszednim.

O tekście na temat cen gier w ogóle spodziewałbym się więc nieco więcej. Co nie znaczy, że uważam, że teza zawarta w tekście jest wadliwa. Po prostu dostaliśmy wycinek tortu, albo mówiąc językiem wydawców, dostaliśmy podstawkę, ale bez DLC.

19.04.2017 10:47
odpowiedz
1 odpowiedź
futureman16
17
Generał

W poprzednich moich postach jak i w artykule dowiedzieliśmy sie dlaczego gry sa u nas za drogie.

Teraz warto sie zastanowić co z tym można zrobić. I o dziwo system ma możliwości gdyż nawet UE twierdzi że trzeba zwalczać monopole. Więc co zrobić? Ano wystarczy uczynić grę produktem konsumlcyjnym uregulować obrót. A więc uwolnic od platformy a po prostu umożliwić sprzedaż na dowolnej platformie wraz z wersją na nosniku dla chętnych. Znika wtedy monopol jednej platformy i stopniowo zaczyna sie tworzyć konkurencja w tym cenowa. Druga sprawa gre można zakwalifikować jako usługę więc można wymusić udostepnianie jej za abonament od miesiąca wzwyż np za kwotę kilkunastu zlotych miesięcznie jako dodatkowy wybór konkurencyjny.
Tylko z ue jest pewien problem bo ona powstała jako wwspólnota korporacji celem przejmowania rynków wiec mocni monopolisci jak steam i ceny europejskie to w sumie efekt i cel UE.

post wyedytowany przez futureman16 2017-04-19 10:50:34
19.04.2017 13:17
4
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
6
Legionista

Minęło kilka godzin, gdzie miałem chwilę na syntezę artykułu i powiem, że im więcej o nim myślę, tym bardziej się z nim nie zgadzam.

Uderzyła mnie jak szybko przeszedłem do porządku dziennego nad sugestią, którą jednym słowem można by opisać jako "wyrównanie", albo np. ""unormalnienie"".

Już tłumaczę, do czego zmierzam. Według mnie, w artykule zawarta jest pierwszoplanowa teza, że w Polsce ceny gier były za niskie względem reszty rynku europejskiego i nastąpiło swego rodzaju wyrównanie.

Ale w drugim planie, jakby echo, jawi się wniosek, że ceny gier w zachodniej Europie "są normalne" i ceny w Polsce jakoby były za niskie (czyli "nienormalne") i teraz zwyczajnie jest to naprawiane.

To, co budzi moją wątpliwość, to podstawowe założenie, które tym echem wdziera się do naszej świadomości, że "wina" leży po naszej stronie. "Naszej" czyli np. tego, że my gracze w centralnej, czy wschodnio-centralnej Europie, to mieliśmy za dobrze, co gorsza wykorzystywaliśmy biednych wydawców handlując grami "wschodnimi" na zachodzie.

"Pecetowe gry w naszym kraju drożeją wyłącznie dlatego, że zachodni wydawcy chcą dostosować ich ceny do poziomu z innych krajów Unii Europejskiej. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma tu mowy o żadnym spisku, taka jest po prostu rzeczywistość." Pisze autor artykułu. I dalej: "Polska to jeden z największych krajów Wspólnoty i producenci oprogramowania rozrywkowego nie widzą powodów, żeby Polak płacił za grę mniej niż jego kolega z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. "
I tu warto zadać pytanie choćby nawet nie o źródło informacji, bo skąd autor wie, że tak właśnie uważają wydawcy, ale przede wszystkim od kiedy to kategoria wielkości danego kraju miałaby decydować o cenie produktu, czy usługi. Idąc tym tropem, można by spodziewać się najwyższych cen np. w Rosji, albo w Indiach, nie wspomnę już o Chinach, czy choćby naszym najbliższym sąsiadzie, Ukrainie. Każdy z tych krajów jest wielokrotnie większy od Polski, ale relatywnie cen wyższych nie ma.

"Nawet wtedy, gdy mieszkańcy wspomnianych krajów zarabiają więcej i wydatku rzędu 60 euro nie odczują tak mocno jak my. " - dodaje autor, jakby zbijał argumenty swojej własnej tezy.

"Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, duży kłopot stanowi także migracja polskich gier na Zachód i ogromna popularność platform typu G2A." - wypadałoby chociaż wspomnieć z jakiego kręgu te "nieoficjalne" informacje pochodzą. Cóż takiego jest w tej informacji poufnego, że musi być ona "nieoficjalna"? Dlaczego migracja polskich gier na zachód jest problemem, a po drugie dlaczego miałoby to usprawiedliwiać podniesienie cen gier w Polsce? Czy jakby - cokolwiek autor miał na myśli - Polskie gry przestały migrować na zachód, to możemy się spodziewać z powrotem obniżki cen? (Na marginesie niech ktoś mi wytłumaczy co to jest g2a - serio, nie wiem).

Inni gracze podawali przykład - uwaga - wielokrotnie większego od Polski pod każdym względem kraju - czyli USA, w którym gry, które u nas kosztują 40 euro, tam kosztują 40 dolarów? I co? Polska jest problemem, a USA już nie?

"Wydawcy chcą uniknąć sytuacji, w której dany tytuł dystrybuowany jest u nas w cenie o 30% niższej, a następnie odsprzedawany w krajach zamożniejszych za większe pieniądze." - jeśli faktycznie to jest problem, to chyba czas podnieść ceny w USA, w takim razie, a nie w Polsce. Chyba, że jednak istnieje mechanizm, który sprawia, że Amerykanie nie wykupują masowo gier po 60$ i nie sprzedają ich w Europie po 60 euro? Trochę ciężko mi uwierzyć, że Polska, kraj 40 milionowy jest dla wydawców poważniejszym problemem niż kraj 3. co do wielkości ludności na świecie i 4. pod względem "wielkości" (czyli powierzchni). Poza tym, czy naprawdę w branży wydawców gier nie ma ani jednej osoby, która miałaby odwagę przedstawić taką tezę z imienia i nazwiska, może jakieś źródło tej wiedzy jaką autor z nami się dzieli by podać? Chyba, że ta też jest "nieoficjalna".

Teraz końcowa opinia, autor napisał: "W krajach zachodnich problem podwyżek cen gier nie istnieje. Od wielu lat za tytuł z segmentu AAA trzeba zapłacić 50 lub 60 euro". O ile można zgodzić się z drugim zdaniem, to absolutnie nie ze zdaniem pierwszym. Owszem, cena podstawowej gry nie zmieniła się, ale to chyba jedyna kwestia, która nie uległa zmianie.
Po pierwsze od kiedy pamiętam dyskusje o cenach gier, na pierwszy plan wysuwały się argumenty następujące.
1. Cena gry zależy od koztów dostawy, tłoczenia CD, DVD itd.
2. Cena gry musi być wysoka ze względu na konieczność powetowania sobie strat wydawcy ze względu na piratów.
Co do piractwa można się spierać, choć moim zdaniem łatwość dostępu do gier w dystrybucji cyfrowej, większa skuteczność w gaszeniu stron pirackich, a także jednak zabezpieczenia tę "plagę" mocno ograniczyła. Zdecydowanie natomiast spadły koszty "wytworzenia" gry, ponieważ przeważa się szala w stronę dystrybucji cyfrowej. Także skoro koszty zmalały, to i bez podwyżek zysk wydawców wzrósł.

Ponadto, zakrawa na żart stwierdzenie, że problem podwyżek nie istnieje. W obliczu rozkrawania tego samego produktu i sprzedawania go kilkarotnie (remastery, dlc) a nawet płatnościach w grach singlowych - o których zresztą autor wspomniał - to śmiem twierdzić, realna cena produktu wzrosła i to bardzo. A to, że jest to dużym problemem - przynajmniej dla graczy, ale też i co uczciwszych recenzentów* można się przekonać, jeśli ktoś potrafi czytać, np. komentarze pod własnym artykułem.

*Uwielbiam tyrady Angry Joe na temat @#$ którzy umieszczają mikropłatności w grach pozwalające na osiagnięcie przewagi nad innymi graczami. Ale cenię też jego szczegółowe porównania ceny i zawartości w grze.

"Rozwiązaniem w tym przypadku ma być właśnie wyrównanie bazowej kwoty, jaką płacimy za dany produkt, i dlatego podwyżki są po prostu koniecznością. Ruchy wykonywane przez wydawców tę tezę zresztą potwierdzają."
- I tu także się nie zgodzę. Ruch taki nie jest żadnym "rozwiązaniem", tylko zwykłym pretekstem. "Ruchy wykonywane przez wydawców" nie potwierdzają tezy autora. Jest odwrotnie, to teza usprawiedliwia w tym wypadku działania wydawców. Co więcej teza w dużej mierze oparta na "nieoficjalnych" informacjach, informacjach bez podania źródła, lub błędnych argumentach, (jak argument z "wielkości" państwa), czy różnicy w cenach. Równie dobrze ja mogę napisać, że ruchy wydawców potwierdzają moja tezę, że każdy pretekst jest dobry, by podnieść cenę.

Oczywiście można teraz zapytać o faktyczną przyczynę wzrostu cen, bo z tezą podaną w artykule ani myślę się zgodzić.

Sądzę, że przyczyn jak zwykle, jest kilka, w komentarzach pojawiały się całkiem sensowne propozycje (np. monopolizacja rynku) więc nie będę się powtarzał, ale dodam coś od siebie. Dla mnie kluczem jest dysproporcja cen EU/USA. Tam rynek jest o wiele bardziej konkurencyjny, dostępne są produkcje z całego świata, sklepów z grami, promocji - ogółem wojna o klienta jest bardziej zażarta, i bierze w niej udział więcej stron, dlatego zwyczajnie na takie zagrywki jak u nas wydawcy sobie nie pozwalają.

19.04.2017 17:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Bezi2598
75
Legend

Wolałbym powrót blokad regionalnych, to durne prawo unijne tylko spowodowało, że mogę kupić grę w tak samo wysokiej cenie z każdego sklepu w Europie. Nie no, zajebiście, warto było podwoić ceny gier dla tego udogodnienia.

20.04.2017 21:02
odpowiedz
Rickerto
7
Legionista

A to nie jest spisek masoński?
Adam Jensen zna prawdę.

22.04.2017 10:01
odpowiedz
2 odpowiedzi
futureman16
17
Generał

Nie ma co narzekać mimo ze ceny gry nie sa ja jasz rynek trzeba sobie jakos radzić i na pewno nie odmawiać na kromke czy wycieczkę czy .... Żeby grę kupić.
Ja np. Jak kupuje na steam to na osobne konto jeden tytuł później mogę sie wymienić ze znajomym lub nieznajomym albo np sprzedać konto trzeba kombinować żeby żyć. Niestety my trzeci świat więc większość graczy nie ka szans z Europą. Ja juz za automate bede miał snipera 4 i syberie 3 po przejściu takie wymiany ze znajomymi. Mimo klod dajemy radę.

22.04.2017 15:15
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Stary Tapczan
1
Junior

no właśnie wystarczy spojrzeć na wieśka 3 bez zabezpieczeń to od razu widać Januszy biznesu na allegro z opisami typu... pudełko za 29 zł z grą ! działa !! bez klucza !! klucz niepotrzebny !! tylko 29!! sprzedali klucz a że klient miał gdzieś pudełko bo ma światłowód 600mb to se ściagnął w 17 minut wieśka z patchem i olał płacic 15 za wysyłke pudła.. a cebula sprzedaje drugi raz. drugi raz nie zrobią bez zabezpieczeń... tyle co sie sprzedało wieśka to żeby był klucz steam do gry a nie do samego dlc to by była sprzedaż 2x wieksza....

post wyedytowany przez Stary Tapczan 2017-04-22 15:17:39
23.04.2017 07:34
odpowiedz
topyrz
47
pogodnik duchnik

Premierowe oryginalne gry od Nintendo na NES kosztowały 50 funtów, więc coś w tym jest, że na zachodzie od lat gry kosztują mniej więcej tyle samo.
Pamiętam też czasy, gdy u nas za AoE II w zestawie z myszką IE płaciło się 179 zł.

Denuvo niewinne
...
Jedna z tych bardziej absurdalnych mówi, że za wzrostem cen pecetowych gier w Polsce stoi zabezpieczenie opracowane przez austriacką firmę Denuvo. Pokutuje tu przekonanie, że wydawcy, skuteczniej chroniąc swoje produkty przed złamaniem, windują jednocześnie ich ceny. Trzeba przyznać, iż pogląd ten zyskał ostatnio w naszym kraju dużą popularność, być może dlatego, że agresywne podwyżki zbiegły się w czasie z pojawieniem się tego rozwiązania. Nie ma w tym jednak ani krzty prawdy.

Serio bezpodstawne? Wpływ DRMów czy to w branży filmowej, czy to w postaci przypisywania do kont można zaobserwować. Może i Denuvo nie mieć znaczenia w tym kontekście czasowym z artykułu, lecz ogólnie DRM mają wpływ na cenę, na jej kontrolę, na przepływ wpływów ze sprzedaży. Jeżeli już przyglądamy się jakiemuś zagadnieniu przez lupę, róbmy to dokumentnie dobrze, a nie wybiórczo.

Sytuacja posiadaczy blaszaków do komfortowych jednak nie należy, bo o ile pudełkowe wersje gier na konsolach zawsze można odsprzedać, w przypadku PC opakowanie może co najwyżej ozdobić półkę.
Tak, może odsprzedać, lecz dwie kwestie:
- jak długo jeszcze? Już w tej generacji stan rzeczy miał się zmienić, w następnej raczej to się stanie.
- żeby odsprzedać grę premierową w dobrej cenie, trzeba grać "na zawody", śpieszyć się, aby przejść na tyle szybko, aby cena nie zdążyła zbytnio spaść.

Ogólnie tekst napisany tendencyjnie. Spodziewałem się znacznie więcej po autorze.

post wyedytowany przez topyrz 2017-04-23 07:45:50
23.04.2017 10:14
odpowiedz
5 odpowiedzi
futureman16
17
Generał

Tak drm ma wpływ na cene oczywiście skuteczny nie wiem z kad autor ten błędny wniosek wziął. Wystarczy prześledzić historie drm nie tylko gier.
No i podstawy ekonomii to potwierdzają.

24.04.2017 06:31
odpowiedz
norki
25
Chorąży

Drożeją bo każdy chce się szybko nachapać znajdą jeleni którzy kupią grę za 150 zł i tym sposobem szerzy się piractwo i o czym tu gadać zresztą wiecie jak jest

25.04.2017 08:38
2
odpowiedz
futureman16
17
Generał

Tak to wygląda:
Teraz mamy zachód :P, czyli konsole to tani sprzęt do grania.
I dlatego na zachodzie konsole wyprzedziły PC a u nas rządził PC. A jak regionalizacja skończy się na dobre u nas będzie tak samo z PC jak na zachodzie.

post wyedytowany przez futureman16 2017-04-25 08:39:35
27.04.2017 17:15
odpowiedz
n0rbji
44
Siedzący Byk

jak to dlaczego? bo jesteśmy w unii europejskiej

27.04.2017 22:05
odpowiedz
Henrar
78
Generał Whiskas

Podawanie tam wyżej w komentarzach Indii, Brazylii i Rosji jako krajów, gdzie da się gry sprzedawać taniej...

Polecam zobaczyć ich PKB, ich skalę piractwa i liczbę mieszkańców i jakim kosztem te gry są tańsze (za blokadą regionalną), by się dowiedzieć, dlaczego w Polsce tego nie będzie. To + fakt, że jesteśmy w UE.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze