Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Depresja potrafi całkowicie zniszczyć człowieka

04.10.2021 17:34
adam11$13
📄
1
adam11$13
95
Phantom Thief
Wideo

Depresja potrafi całkowicie zniszczyć człowieka

Wątek bardziej z serii tych "do wygadania" aniżeli prezentujący jakąkolwiek merytoryczną wartość... chociaż w sumie to też nie do końca bo mój przypadek będzie lekką przestrogą dla tych, którzy cierpią na różnego rodzaju zaburzenia depresyjne czy to lękowe i nie chcą udać się po pomoc psychologiczną/farmakologiczną.

Niecały rok temu prezentowałem podobny wątek (z całkiem dużym odzewem), lecz niestety niewiele się od tego momentu zmieniło - deprecha niemal całkowicie przekreśliła moje szanse na jakąkolwiek sensowną sytuację zawodową - jak byłem bezrobotny tak dalej jestem bo po prostu nie byłem w stanie pójść do jakiejkolwiek pracy. Rok właśnie poszedł w plecy bo nie nauczyłem się właściwie niczego nowego, ani w jakikolwiek sensowny sposób nie poprawiłem swoich kwalifikacji bo jedyne o czym myślałem to jak bardzo chciałbym w końcu zaznać jakiejkolwiek stabilizacji psychicznej. Przestałem grać w gry, w kosza, chodzić na wycieczki, szukać jakiejś miłości... praktycznie wszystkie pasje, za które dałbym się kiedyś pociąć, przestały mi sprawiać jakąkolwiek przyjemność.

Ktoś pewnie powie, że "przestań gęstochować i idź do lekarza i dupy nie zawracaj" - welp... poszedłem i mimo jakiejś tam lekkiej poprawy dzięki lekom to w sumie nie widzę sposobu, aby jakkolwiek się wygrzebać z tego bagna. Dalej mnie męczą myśli samobójcze (imho nie zdechłem tylko ze względu na rodzinę, muzykę i myśl, że mogę zostać kaleką do końca już nędznego życia), nie widzę dla siebie żadnych perspektyw, a najgorsze, że obwiniam się za to jakim jestem jedynie ciężarem dla rodziny i przyjaciół.

Może gdybym zaczął leczenie wcześniej... ale według mnie jest już niestety za późno. Dlatego główną puentą tego mojego wywodu jest to, że jeśli cierpisz na deprechę, lękówkę itp. to nie bądź taką parówą jak ja i zamiast się czaić to od razu wbijaj do Pana/Pani psychiatry bo niestety samo nie przejdzie, a z własnego doświadczenia potwierdzam, że może być tylko gorzej.

https://www.youtube.com/watch?v=NtPk22NWB5Y&ab_channel=planet2K

04.10.2021 17:38
PanSmok
👍
2
2
odpowiedz
PanSmok
218
Senator

Nie poddawaj sie Kolego. Nigdy nie jest za pozno na wyjscie z depresji. Wg Ciebie jest za pozno, lekarz na pewno bedzie mial inne zdanie. Szczerze radze - po raz kolejny idz do specjalisty. Wierze ze Ci pomoze.

04.10.2021 17:46
Bezi2598
3
odpowiedz
9 odpowiedzi
Bezi2598
112
Legend

No ja w szpitalu obecnie jestem już 6 tygodni, a wyjść mam wstępnie w grudniu o ile mi się poprawi. Już jestem na maksymalnej dawce leków i się nie poprawia, czekać muszę jeszcze dwa tygodnie, a jak mi się nie poprawi to coś innego dostanę. Leki to jest mega gówno jeżeli chodzi o dopasowanie, bo niewiadomo nigdy jaką dawkę potrzeba, który lek i niewiadomo jakie efekty uboczne wystąpią. Nie poddawaj się, bierz leki i chodź regularnie do lekarza i stosuj się do zaleceń. Ja odpuszczałem leki, bo poprawiało mi się lekko, ale dalej nie było dobrze. I to był błąd, nie miałem samodyscypliny wystarczającej, a potem przyszły jak zwykle wątpliwości co do tego czy mogę zostać wyleczony.
Poszukaj sobie jakiegoś psychoterapeuty albo psychologa (omijaj terapuetów). Jeżeli myślisz, że nie dasz rady wszystkiego upilnować to może warto się udać do szpitala tak jak ja? Plusem jest to, że psychiatra porozumiewa się z psychoterapeutą, druga sprawa to będą cię pilnować z lekami, jak będziesz miał cięższy dzień to inni pacjenci cie podniosą na duchu, albo możesz w każdej chwili porozmawiać z lekarzem. No i są też terapie grupowe.

Jeżeli chodzi o miejsce do wygadania się to ja korzystam z prywatnych grup wsparcia na facebooku. Dużo łatwiej jest wygadać się osobom, które cie zrozumieją, bo przechodzą przez to samo. Tam zawsze dostaniesz wsparcie i dobre słowo, warto sobie zobaczyć. Jak wpiszsz depresja w wyszukiwarkę i wejdziesz w grupy to ci dużo grup wyskoczy. W grupach prywatnych twoi znajomi nie zobaczą co piszesz (chyba, że też są w tej grupie) więc o to się nie martw. Gol to raczej takie średnie miejsce do takich rzeczy. Znaczy zawsze warto jest mówić o swoich problemach psychicznych otwarcie, przy okazji uświadamiać innych ludzi, ale musisz się liczyć, że na GOLu się spotkasz z durnymi komentarzami wobec własnej osoby.

edit:
Dodam jeszcze, że terapia bardzo mi pomaga, pozwala spojrzeć na pewne sprawy inaczej.
Ważne jest też dojście do prawdziwej przyczyny tej depresji, ja ostatnio po wielu rozmowach z psychologami doznałem możnaby powiedzieć olśnienia ;)

I nigdy nie jest za późno, krótko się leczysz tak naprawdę, nie przekreślaj jeszcze leczenia.

post wyedytowany przez Bezi2598 2021-10-04 17:57:55
04.10.2021 18:37
adam11$13
3.3
adam11$13
95
Phantom Thief

Chodzę regularnie od początku wakacji, ale tbh coraz bardziej się skłaniam ku przestaniu bo czuję, że ładuję kupę siana w błoto.

04.10.2021 18:43
Bezi2598
3.4
Bezi2598
112
Legend

Nie no, nie odpuszczaj, tylko jak następnym razem będziesz szedł powiedz, że ci się nie poprawiło tak jak na to liczyłeś. Ważne żeby być w 100% szczerym z lekarzem. Lekka poprawa to nie jest efekt jaki powinien być. Jeżeli dalej masz myśli samobójcze to raczej efekt żaden. Lekarz powinien ci coś zmienić.

Jeżeli chodzi o wydatki to co niby jest ważniejszego? Po co ci pieniądze jeżeli nie możesz korzystać z życia? To powinien być twój priorytet.

post wyedytowany przez Bezi2598 2021-10-04 18:46:12
04.10.2021 19:11
3.5
5
ASHERIX
27
Chorąży

Walczcie dzielnie. Straciłem mega wartościowego kumpla, ojca siedmiolatka, prowadzącego fundację mega inteligentnego gościa bo za późno zaczął. Jeśli już podjęliście się tego zadania, nie odpuszczajcie. Szczerze trzymam kciuki, depresja to wredna suka ale da się ją obić.

post wyedytowany przez ASHERIX 2021-10-04 19:18:31
04.10.2021 20:16
CheshireDog
3.6
CheshireDog
105
Desk jockey

Bezi2598

Ty dalej jesteś w Krakowie?
Kojarzę Cię z wątku o Hearthstone, więc jakbyś potrzebował gęby do odezwania się na żywo to daj znać. Nie obiecuję cudów, ale czasem wyjście z samego mieszkania powinno pomóc ;)

04.10.2021 22:36
Bezi2598
3.7
Bezi2598
112
Legend

Wawa od zeszłego roku. Liczę kiedyś wrócić do Krakowa, w sensie mieszkać, na razie mi sytuacja nie pozwala ;)

Chociaż wpadam i odwiedzam kiedy tylko mogę.

Z wychodzeniem z domu nie mam problemów, problem jest kiedy się zostanie samemu sobie ze swoimi myślami bez żadnego zajęcia żeby odwrócić od nich uwagi :/

post wyedytowany przez Bezi2598 2021-10-04 22:36:26
05.10.2021 10:04
CheshireDog
😁
3.8
CheshireDog
105
Desk jockey

Zawsze można grać w Hearthstone i dobić do legendy :) :)

A tak serio, dzięki za info. Jak osiądziesz w Krakowie i będziesz potrzebował gęby do odezwania się to daj znać. Tylko tak jak pisałem, nie znam się totalnie na tych sprawach, po prostu pogadam i tyle.

05.10.2021 12:45
dVk.
3.9
dVk.
138
dawit

Bezi2598 mało brakowało a raz byśmy wyszli na piwo, pamiętam. Jakbyś chciał pogadać, to dawaj jakiś kontakt. Z tego co pamiętam to jesteśmy w podobnym wieku chyba, też mam lekkie problemy, które leczę. Zawsze lepiej mieć jedną osobę więcej do pogadania o takich rzeczach, albo czymkolwiek innym. Kurde byłbyś w Krakowie, to byśmy mogli wyskoczyć na jakieś piwo, czy kawę, jedzenie.

adam11$13 nie wiem, jak tam z wiekiem, czy jesteśmy rówieśnikami (a z takimi się lepiej gada), więc też wal śmiało, jak coś.

05.10.2021 12:50
adam11$13
3.10
adam11$13
95
Phantom Thief

nie wiem, jak tam z wiekiem, czy jesteśmy rówieśnikami (a z takimi się lepiej gada), więc też wal śmiało, jak coś.

25 lat. Ja niestety siedzę w dziurze pod Wawą :(

05.10.2021 13:00
dVk.
3.11
dVk.
138
dawit

Ja 23, więc podobnie. Jak coś to pisz na: d 4 w t 0 n AT g m a i l . c o m

Nie wiem, czy takie pajacowanie w formie zapisu maila coś da, ale lepiej dmuchać na zimne. XD

04.10.2021 17:53
EzioAuditore1991
5
odpowiedz
1 odpowiedź
EzioAuditore1991
75
DEV

Istnieje prawda, która dotknęła mnie gdy byłem pewnie w podobnym stanie co Ty. Nie pomoże Ci nikt, jeśli sam sobie nie chcesz pomóc. Byłem w takim punkcie gdzie czułem się jakbym utknął, nie potrafiłem nic zmienić, a moja własna wola jakby zniknęła i mimo, że czułem, że wszyscy na około chcą mi pomóc, nie przyjmowałem tej pomocy, bo sam nie chciałem sobie pomóc.
Tak jest ze wszystkim, nie sprawisz, że ktoś w coś uwierzy, jeśli sam w to nie wierzysz czy nie będziesz szanował ludzi, jeśli nie szanujesz sam siebie.
Druga sprawa, to wiele osób myśli, że to jak się czujesz narzuca Ci to co robisz. Bo jak czujesz się dobrze to chce Ci się działać czy być miłym, jednak to nie do końca jest tak, ponieważ to co robisz kreuje twoje samopoczucie. Jeśli czujesz się, źle powinieneś robić coś, co sprawi, że będziesz czuł się potrzebny czy wartościowy, ewentualnie coś co Cię rozwija. Spróbuj zaakceptować, że twoja egzystencja jest względnie bezsensowna, więc spróbuj pomóc w miarę możliwości innym. Czy to jest twoja najbliższa rodzina, czy jak masz ambicje to miasto, kraj albo cały świat.
Droga do wyjścia może być ciężka ale zastanów się czy jest rzeczywiście cięższa niż pozostanie w obecnej sytuacji.

Wiem, że trochę coachingowe gadanie ale życzę Ci powodzenia i służę pomocą. Gdybyś chciał porozmawiać to możemy się zgadać :)

post wyedytowany przez EzioAuditore1991 2021-10-04 17:57:04
04.10.2021 18:13
w o y t e k
5.1
w o y t e k
139
Gavroche

Dobrze radzi Kolega, dodam jeszcze że zamiast się atakować - postaraj się być swoim własnym przyjacielem. Weź głęboki oddech i uśmiechnij się do siebie jak do dobrego przyjaciela.

Pamiętaj, że nie jest Twoją winą to jak sie czujesz. Nie zaprojektowałeś swojego mózgu ani swoich emocji, tak jak nie zaprojektowałeś swoich rąk , wątroby i porannej wizyty w toalecie. Wszystko to zostało zbudowane przez geny i ewolucję a ta niestety zainteresowana jest tylko w przetrwaniu a nie w dobrym samopoczuciu. Dlatego wszelkie emocje związane z przetrwaniem, takie jak lęk, wstyd czy depresja - zawsze łatwo dominują Twój i wszystkie inne umysły.

To nie Twoja wina. Tak po prostu jest.

04.10.2021 18:00
BartekTenMagik
6
odpowiedz
BartekTenMagik
36
Admirał Gwiezdnej Floty

Dobrą metodą przynajmniej dla mnie jest znalezienie odległego celu (nie za daleko) - ale takiego który ma wiele "punktów kontrolnych". Osiąganie ich powoli zawraca głowę w takim stopniu że nie ma czasu na zmartwienia. Ale wiadomo że w takiej sytuacji to łatwo mówić... Nigdy nie miałem depresji raczej, bo nigdy się nie poddawałem tylko zastanawiałem się co mi się właściwie nie podoba i powoli to zmieniałem- chociażby po poziom i kolor światła w pokoju po głupie ułożenie mebli tak jak zawsze chciałem. Lepsze to niż nic nie zmieniać tylko akceptować, ponieważ Daje to choć trochę satysfakcji, bowiem najgorsza jest bezczynność. Wtedy ma się za dużo czasu na szukanie negatywów życia i otoczenia. Bardzo dużo daje gdy pomaga się komuś i widzi się jego zadowolenie, jest się komuś potrzebnym... Nigdy nie wolno skreślać siebie! Co do pracy- warto wziąć taką która daje ci poczucie przyziemności- tak to określę. Czyli żadne pisanie w biurze, tylko coś gdzie możesz na własne oczy podziwiać co zrobiłeś. Swoje postępy... Na przykład układanie płytek jest moim zdaniem świetne i motywujące gdy zobaczy się jak praca wre :) Jest też spokojna i zajmuje główkę, taka praca zadaniowa- jest cel. Nie myśli się o niczym innym tylko o tym aby to po prostu robić.

Tak czy inaczej- odwiedź może lekarza raz jeszcze. Nie myśl za dużo- naprawdę to nie pomaga zbytnio :/
Jeśli chcesz pogadać- jestem zwarty i dostępny. Wydaje mi się to ciekawą alternatywą. Rozmowa z ludźmi, nie przejmując się o to że to osoba znajoma czy coś takiego. Nie tylko o problemach, ale po prostu. Dyskusja- czymś się zająć, a może znajdzie się światełko w tunelu :)

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2021-10-04 18:13:15
04.10.2021 18:18
\/
😐
7
odpowiedz
1 odpowiedź
\/
2
Pretorianin

Jeden z moich kumpli miał duży problem z buraczeniem się. Po prostu palił cegłę w kontaktach z każdą nowo napotkaną osobą. Nie mógł sobie z tym poradzić. Dopadła go przez to bezsenność i skończyło się depresją bo widziałem co się z nim dzieje na co dzień. Ocierało się to już o jakąś chorobę psychiczną. Popadał ze skrajności w skrajność jeśli chodzi o wyrażanie emocji i nastrój. W końcu trafił na jakąś lekarkę w WWa co go z tego wyleczyła jakimiś falami z tego co mówił etc - nie pamiętam. Potem zaczął ostro uderzać do panien wiec faktycznie podziałało. Dziś już nie mamy kontaktu bo widział kumpli tylko wtedy jak był singlem a gdy miał pannę to dla niego nie istnieli - ale naprawdę odmieniła go ta kuracja.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ze mną jest tak, że ja się absolutnie niczym nie przejmuję i to aż za bardzo. Mój koleżka mi zazdrościł i opowiadał o tym tej swojej znachorce. Stwierdziła, że takie przesadne zdystansowanie do wszystkiego i totalna olewka świadczy o tym, że mam coś nie tak z garem i zapraszała mnie do siebie.
Mimo wszystko jest mi z tym dobrze po dziś dzień, nikomu krzywdy tym nie robię przecież. Współczuję wszystkim zmagającym się z deprechą, sam straciłem bliską osobę w wieku 22 lata która odebrała sobie życie. Chciałbym zarażać moim podejściem ale niestety, nie mogę.

04.10.2021 22:09
7.1
toyminator
46
Generał

Właśnie takie nastawienie chciałbym mieć.I kiedyś przejmowałem się wszystkim dużo mniej.Będzie co będzie.A teraz boję się wszystkiego.Chorób,cięższych kontuzji,kalectwa ,że nie potrafię się już porozumiewać dobrze z nowo napotkanymi ludźmi.Chociaż zawsze z tym miałem problem. Boję się rzeczy,które się mogą nigdy nie wydarzyć.Dodatkowa słabe zarobki też nie ułatwiają takich myśli. A chciałbym się cieszyć życiem,nie przejmować się,będzie co będzie.Jechać gdzieś,i nie myśleć o czarnym scenariuszu,nie bać się utraty haseł,albo że banda złodziei okradnie mi konto bankowe.Starać się nie myśleć,że rodzice coraz starsi,i mogę sobie z tym wszystkim nie poradzić.Jak w grudniu miałem Covid, to depresja wskoczyła na nowy poziom,i zacząłem myśleć o rzeczach, o których nie myślałem.Jak przez depresję i brak odwagi,skopałem sobie 10 lat życia,i teraz ruszyć, i nadrobić to,jest praktycznie niemożliwe. Że rodzice coraz starsi,i już sobie nie radzę z tym,że są inni. W sensie charakterów,coraz słabsi itp itd.Boli mnie,że nie wyszło to,że będe miał samochód, bedzie mnie stać na jego eksploatację ,i będę przynajmniej im woził zakupy,albo gdzieś ich wezmę,chociaż po kraju. Poczucie winny mnie zjada. A świat i ten kraj,nie ułatwiają mi zobaczenia dobrej przyszłości.Raczej widzę ją coraz gorszą.Gdybym wygrał w totka,to bym pewnie zmienił nastawienie,przynajmniej trochę.Milion by wystarczył aż nadto. Ale marzyc można .

post wyedytowany przez toyminator 2021-10-04 22:10:48
04.10.2021 18:39
NoBraiN
9
odpowiedz
1 odpowiedź
NoBraiN
159
Konsul

Nie jesteś żadną parówą, nic nie przegrałeś.

Życie ma to do siebie, że czasami znajdujemy się w sytuacji, która wydaje się beznadziejna, Bez wyjścia.

Na podstawie tego co napisałeś to widzę że masz dużą świadomość tego co się obecnie z Tobą dzieje, jesteś świadomy swojej egzystencji. I to już jest coś, to jest jakiś punkt odniesienia.
Potrafisz też wymienić elementy, które na chwilę obecną Ciebie przygniatają. Odbieram to jako dowód na to, że chcesz aby było dobrze, chcesz się otrząsnąć z tego i ruszyć śmiało przed siebie.

Opisujesz swoją podróż przez życie jako nieszczęśliwą, może to przytłoczyć. Wszystko to co Tobie się przytrafiło ubierasz w negatywne emocje. Zupełnie niepotrzebnie, popatrz ile w tym jednym poście wymieniłeś pozytywnych rzeczy:

przyjaciele
muzyka
gra w kosza
chęć podjęcia pracy
podróże

To wszystko jest Twoje, to jest coś. Ja raczej widzę kogoś kto chce wrócić i dalej cieszyć się życiem. Widzę tęsknotę za tym co było dobre. Dlaczego uważasz, że to już przeszłość?

Nie mam dla Ciebie rady idealnej. Ale jestem przekonany, że jeżeli ukierunkowujesz swoją świadomość na to za czym tęsknisz i zaczniesz krok po kroku realizować się w tym kierunku to przyjdzie ulga. Nie każdą bitwę wygrasz ale już sam czyn może dać Tobie motywację na którą czekasz.

Nie bój się zatroszczyć o swoje życie, czuję że jeżeli to zrobisz to życie się odwdzięczy.

Powodzenia.

04.10.2021 22:06
adam11$13
9.1
adam11$13
95
Phantom Thief

Bo ja wiem - mam już pełną świadomość, że moje życie już nie będzie nigdy wyglądać tak samo.

04.10.2021 19:14
Xinjin
😒
10
odpowiedz
4 odpowiedzi
Xinjin
147
MYTH DEEP SPACE 9

Welp adam11$13 nie pocieszyłeś mnie..... skoro odwlekane leczenie nic w zasadzie nie daje u Ciebie to jestem w d**** i nie ma już nadziei dla mnie. Wydaje mi się adam że mamy podobne problemy tylko, że ja nie potrafie sie zmusić do pójścia do lekarza....

post wyedytowany przez Xinjin 2021-10-04 19:38:16
04.10.2021 19:22
Bezi2598
10.1
Bezi2598
112
Legend

Za pierwszym razem jest dość trudno, ale potem jest coraz łatwiej. Jak ze wszystkim, najtrudniejszy jest pierwszy krok :)

04.10.2021 19:46
adam11$13
10.2
adam11$13
95
Phantom Thief

Imho gdyby nie to, że rodzinka na siłę mnie zapisała to pewnie wgl bym nie poszedł, a tak to chociaż trochę mi się przez wakacje poprawiło i mogłem sobie ich poużywać... ale za każdym razem leki i tak przestawały działać.

04.10.2021 19:52
Xinjin
10.3
Xinjin
147
MYTH DEEP SPACE 9

Moja chyba nawet nie wie co jest grane imho, a szkoda, bo mogą się kiedyś zdziwić. Fajny odzew masz adam11$13 tu na forum, zdrowia!

04.10.2021 20:37
cswthomas93pl
10.4
cswthomas93pl
107
Legend

a szkoda, bo mogą się kiedyś zdziwić.

Gadaj tak dalej to zaraz się dowiedzą >:(

04.10.2021 20:05
ddawdad
👍
11
odpowiedz
ddawdad
35
Przegryw

Nie jestem dobry w takich sprawach, ale najważniejsze to, żeby się nie poddawać, nawet wtedy, gdy wydaje się, że to wszystko stracone. Niby twierdzisz, iż jest już za późno, aczkolwiek jak to się mówi - "nigdy nie jest za późno". Nie przestawaj chodzić na te terapie i kto wie? Może w pewnym momencie zacznie się to wszystko poprawiać.
Jak mówiłem, najważniejsze to się nie poddawać, a koniec końców wszystko może się jeszcze ułożyć. Trzymam kciuki.

04.10.2021 21:02
madmec
12
odpowiedz
madmec
60
Konsul
Wideo

Wychowuje sie nas od malego na osiaganie celow, wiec szukamy rozwiazan. Szybkich. A czasem trzeba wolniej, z nastawieniem na proces, nie rezultat, szczegolnie jak sie ma do czynienia z umyslem. Moze sie komus przyda:

https://www.youtube.com/watch?v=A4XmVDirqOk

04.10.2021 21:43
13
odpowiedz
1 odpowiedź
toyminator
46
Generał

Mam od 15 lat.. Dodatkowo dobiłem się,jak zacząłem coraz częściej,używać sieci do poznawania świata. I po dowiedzeniu się,jak to naprawdę wszystko wygląda, kto nas robi w bambuko ,jaki jest syf,niewolnictwo ,katastrofy,masa chorób,dzieci na onkologii i wiele innych takich rzeczy,to jednak mnie przygniotło jeszcze bardziej,i przestałem całkowicie żyć. Głupie,bo wiem że równie dobrze mogło mi się coś stać wcześniej,że nawet w domu przecież mogą coś mieć,rak zaatakuje od czapy itp itd.Mam po prostu już papkę ,i nie wiem nic. A powinienem doceniać to co mam,i nie martwić się na zapas.Bo masa ludzi ma gorzej .I przynajmniej do zdrowia, mam w miarę szczęście.
A kiedyś było inaczej.Nie przejmowałem się chorobami,czy coś mi się zbytnio stanie.Myślę że trzymało mnie po prostu to,że miałem znajomych.I wychodziło się częściej,grało się w coś. Nie myslało się o samych złych rzeczach, bo też nie było jak,internetu się nie miało. Potem coraz rzadziej się cieszyłem,w rodzinie zaczęły się poważniejsze tarcia(35 lat różnicy to ogrom w sposobie myślenia ) I jakoś totalnie już sie skupiłem na grach /filmach .Bo wygodnie,bo łatwo i spokojnie.Kasę miałem z fuksa,więc mogłem. Ale jak tak teraz myślę, to mnie powoli zabijało.I myślę że bardzo źle jest od 3 lat.Jakoś zacząłem się zmieniać,to co lubiłem zaczynało mnie męczyć,stałem się wycofany.Zawsze byłem spokojny i cichy z boku,ale nie aż tak. A teraz długo już nie jestem wśród ludzi zbyt często.I mam masę wątpliwości .Szczególnie,że przez 10 lat świat zmienił się diametralnie ,a ostatnie właśnie 3-4 lata jeszcze bardziej,jeśli chodzi o zachowania.Czuję się obcy,tak jakby to nie był mój świat.Jestem wychowany raczej w starym stylu ,wiele rzeczy mi przeszkadza i nie lubię.I tu jest bardzo dużo mojej winy .Tak jakby się z pierdla wyszło. A od pandemii jest jeszcze gorzej,już nawet nie trenuję,rano nie chce mi się jeść,ogólnie często mam takie głodówki oprócz obiadu. Nie widzę w niczym sensu,boję się czegoś,co może się nigdy nie wydarzyć,boję się tego co się pewnie wydarzy,i sobie nie poradzę. A specjalista mi nie pomógł.Ani jeden,ani drugi. Jestem tu,i piszę,czasami jest lepiej,tylko dlatego,że parę rzeczy mnie trzyma na tym świecie. I jeszcze jestem winny to rodzicom,żeby opiekowac się nimi w razie W. Gdybym był już dawno sam,albo by mnie już nie było,albo bym nie miał nic do stracenia,i spróbował żyć gdzie indziej. Trzymaj się,czasami do poprawy,wystarczy ta druga osoba.Jedna rzecz i będzie lepiej,chociaż łatwo powiedzieć.
W sumie w wielu rzeczach,które mnie blokują, jest brak kasy.Gdybym miał więcej samozaparcia ,to może miałbym kasę,i wtedy problem leczenia,czy obawy przed chorobami, nie byłyby takie duże. Może nowe leki na bazie trawki jakoś pomogą?

post wyedytowany przez toyminator 2021-10-04 22:00:21
05.10.2021 08:13
Ognisty Cieniostwór
13.1

Próbowałeś się jakoś od tego odciąć? W mediach podają tyle negatywnych informacji, że gdyby przejmować się każdym wydarzeniem możnaby było od tego zwariować. Ja przez te wszystkie lata oglądania telewizji i słuchania o różnego rodzaju wypadkach, gwałtach, zabójstwach itd. już się na to tak uodporniłem, że mnie to kompletnie przestało ruszać. W zasadzie to ja już w ogóle nie oglądam kanałów informacyjnych (głównie przez ciągłe nawijanie o covidzie) i żyje mi się z tym bardzo dobrze.

04.10.2021 21:47
Wrzesień
14
odpowiedz
6 odpowiedzi
Wrzesień
30
Julka z twittera

Ziomeczki, czy ktoś może mi powiedzieć, jak wygląda w tym momencie cała procedura, jeśli chodzi o leki antydepresyjne? W sensie, czy musisz dzwonić najpierw do rodzinnego, a on rozpoznaje, czy się kwalifikujesz na skierowanie do psychiatry? Czy można to jakoś prościej załatwić?

04.10.2021 21:49
adam11$13
14.1
adam11$13
95
Phantom Thief

Najlepiej prywatnie. Po wizycie u psycha od razu dostajesz receptę na leki oraz instrukcję kiedy i w jakich ilościach je brać.

04.10.2021 21:53
Herr Pietrus
14.2
Herr Pietrus
200
Ubecka Wdowa

Do psychiatrów chyba nadal nie ma skierowań?...

04.10.2021 21:55
Wrzesień
14.3
Wrzesień
30
Julka z twittera

Dzięki, Adam, o to mi chodziło.

04.10.2021 22:39
Bezi2598
14.4
Bezi2598
112
Legend

Prywatnie od razu dostaniesz. Publicznie nie korzystałem ale wiem, że skierowanie nie jest potrzebne, ale podobno problem jest z mega długim terminem na pierwsze spotkanie, może to trwać nawet kilka miesięcy. A przy poważniejszym problemie raczej nie ma co tyle czekać tylko lepiej się zgłosić prywatnie.

04.10.2021 22:54
Wrzesień
14.5
Wrzesień
30
Julka z twittera

Tak zrobię. Jeśli się w końcu zdecyduję, bo generalnie myśl, że miałbym się uzewnętrzniać w jakimś gabinecie mocno mnie odrzuca. Ale bez leków się pewnie nie obejdzie.

05.10.2021 20:40
adam11$13
14.6
adam11$13
95
Phantom Thief

Jeśli się w końcu zdecyduję, bo generalnie myśl, że miałbym się uzewnętrzniać w jakimś gabinecie mocno mnie odrzuca.

Akurat w przypadku psychiatry to nie ma co za bardzo się uzewnętrzniać. Mówisz o problemie i tyle. To typowy lekarz, bo od bezwartościowej gadki szmatki masz psychologów.

04.10.2021 22:40
WolfDale
😉
15
1
odpowiedz
WolfDale
47
VIP

Adamie walcz i nie przestawaj, wiem że to tylko jeden z milionów postów w internecie ale wierzę że dasz radę i zaczniesz patrzeć na świat z uśmiechem.

spoiler start

PS nie zapominaj że nadal czekam na wspólne ogrywanie Gothica z Tobą na jednej kanapie

spoiler stop

04.10.2021 23:25
16
odpowiedz
matirixos
181
BLAUGRANA

Trzymam Adamie za Ciebie kciuki. Chodź to największy banał to nie wolno się nigdy poddawać.
Również polecam jak jakiś kolega wyżej posłuchać wykładów Ajahna Brahma. Świetny gość. Jego filmiki są jak terapia. Do tego możesz zainteresować się Davidem Gogginsem i trochę poczytać o nim i jego filozofii. Jego postepowanie jest bardzo skrajne ale na pewno motywujące i pokazuje jak się człowiek potrafi podnieść i osiągać rzeczy prawie niemożliwe.
POWODZENIA!

05.10.2021 13:24
Mat3iz
17
odpowiedz
Mat3iz
122
Unknown
Wideo

Odpisywałem Ci już kiedyś w innym wątku, i nawet niedawno w jakimś innym, innego twórcy.

Leczenie depresji może zając lata, i będą one przepełnione momentami zwątpienia. Klucz to siedzieć w tych negatywnych emocjach i je zrozumieć. Wywlec wszystkie brudy z szafy i zacząć układać na nowo. Ba, czasami równie ważnym jest zrozumienie chemii w mózgu tak więc jeśli dobrze mówisz po angielsku - łap.

https://www.youtube.com/watch?v=Xu1FMCxoEFc

Jeżeli zakładasz tutaj wątek i jesteś w stanie o tym rozmawiać to jeszcze nie jest za późno. Te same informacje co w pierwszym poście powinieneś przekazać swojemu lekarzowi - jego zadaniem jest dobieranie/modyfikowanie rodzajów i dawek leków na bieżąco w zależności od braku czy poprawy sytuacji. Jeżeli tego nie robi - idź do innego. Powinien objąć Cię - jeśli będzie trzeba - nawet wieloletnią opieką i być dostępny pod telefonem w razie kryzysu.

Każdy ma inną sytuację, inne uwarunkowania, inne źródła tejże choroby - mnie walka zajęła wiele lat, był to niezły emocjonalny rollercoaster. Naprawdę da się wyjść z tego gunwa zwycięsko a jeśli to zrobisz - będziesz nie do zdarcia :) Ten kto przeżył prawdziwą depresję bądź boryka się z zaburzeniami osobowości wie, jaka to jest męka a zdrowy człowiek nigdy nawet sobie tego nie wyobrazi.

Z jakiego regionu polski jesteś? Mam paru dobrych lekarzy, którzy na pewno by się podjęli pomocy.

post wyedytowany przez Mat3iz 2021-10-05 13:27:37
05.10.2021 20:37
adam11$13
😢
18
odpowiedz
4 odpowiedzi
adam11$13
95
Phantom Thief

Miałem właśnie kolejną rozmowę z psychem i cóż - dostałem te same leki tyle, że w jeszcze większej ilości żebym mógł trochę lepiej spać. Zakładam, że znowu podziałają miesiąc max. Zostaje już chyba tylko zamówić te 2 metry sznura bo nie ma opcji abym się z tego wyrwał.

05.10.2021 20:45
BartekTenMagik
18.1
BartekTenMagik
36
Admirał Gwiezdnej Floty

No gdzie sznur... Trzeba dalej próbować i to przezwyciężyć. Nie jest to proste, ale to jak z nałogami- może i uda Ci się wyjść na chwilę, ale bez ultra silnej woli zaraz wessie cie z powrotem. Zadaniem jest utrzymanie się na powierzchni, a już nie będzie do czego wracać
-> nawet gdy myślisz że jest dobrze czy lepiej- trzeba dalej jakoś zapobiegać, bo to złudne. Słaby ze mnie motywator, ale słowa nie dadzą wiele i tak, człowiek potrzebuje kontaktu fizycznego i prowadzenia jak po szynach w tej sytuacji.

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2021-10-05 20:46:56
05.10.2021 21:05
Bezi2598
18.2
Bezi2598
112
Legend

To jest normalna procedura. Lek będziesz miał zmieniony jeżeli będziesz odporny na jego działanie, lub jeżeli będziesz miał niepożądane skutki uboczne. Uznaje się, że pacjent jest odporny na działanie leku po 6 tygodniach stosowania w dawce terapeutecznej. Kluczowe jest tu określenie "dawka terapeutyczna", to zazwyczaj nie jest startowa dawka od której zaczynasz leczenie. Więc na jednym leku możesz nawet parę miesięcy być przed zmianą. Możliwe, że zareagujesz na ten lek, ale dopiero w większej dawce. Pewnie lekarz ci powiedział, że na tej dawce poczujesz efekt po paru tygodniach. No musisz czekać i tyle.
Musisz się po prostu trzymać zaleceń lekarza. Pytaj się go dokładnie co będzie jeżeli nie poczujesz się lepiej, jaki jest dalszy plan działania oraz czego się spodziewać. Chodzi o to żeby wiedzieć na czym się stoi.
Dobrze jest założyć sobie dziennik. Jak się gorzej czujesz to dobrze wylać swoje myśli na papier. Potem jak zaczniesz je czytać to może nawet będziesz miał łatwiej zrozumieć samego siebie. Przynajmniej mi to pomaga.

Jeżeli będzie naprawdę źle, zgłoś się do szpitala psychiatrycznego. Oddział ratunkowy przyjmuje zawsze, o każdej porze, nie potrzebujesz skierowania.

05.10.2021 22:46
adam11$13
18.3
adam11$13
95
Phantom Thief

Mój przyjaciel z dwubiegunówką trafił do szpitala na dwa miesiące i powiedział, że jest mu tylko gorzej. Nie dość, że w szpitalu nuda to jeszcze gdy już wyszedł to nie miał za bardzo do czego wracać. Obawiam się, że prędzej czy później sam będzie rozważał samobójstwo (o ile już tego nie robi). Staram mu się jakkolwiek pomagac mimo, że sam jestem zdepresjonowanym warzywem.

Dobrze jest założyć sobie dziennik. Jak się gorzej czujesz to dobrze wylać swoje myśli na papier.

Miałem, ale pisałem tam takie bzdety, że odpuściłem :P

post wyedytowany przez adam11$13 2021-10-06 00:09:13
06.10.2021 07:57
BartekTenMagik
18.4
BartekTenMagik
36
Admirał Gwiezdnej Floty

Co do dziennika- a ja osobiście jestem taką osobą że jak mam problem to zaraz jakiś bardzo dobry znajomy o tym wie w większym lub mniejszym stopniu. Pisanie na papierze mi nie pomaga, bo po prostu pisanie nie nadąża za lawiną myśli. Gadanie do siebie też odpada, bo wykreśla się samego siebie.

Warto mieć osobę do której można się odezwać i porozmawiać. Nie jako lekarz, ale bardziej przyjaciel. Gdzieś wyjść razem... Chociażby połazić sobie ciemną nocą. Takie jest moje zdanie. A i o głupoty to się nie martw. Czasami takie błachostki mnie niszczyły, że z perspektywy czasu dziwię się niewyobrażalnie. Ale trzeba było porozmawiać aby przezwyciężyć bo najwyraźniej na tamten określony moment było to dla mnie bardzo bardzo ważne.
Dalej wydaje mi się że potrzeba tu więcej uspołecznienia troszkę.

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2021-10-06 08:00:01
05.10.2021 22:14
IGG
20
odpowiedz
1 odpowiedź
IGG
37
Hohner

10 lat temu byłem blisko zakończenia tego żywota przez depresję, wyciągnęła mnie rodzina i lekarze, miesiąc temu mój dobry kolega nie wytrzymał i skończył ze sobą, strych, whisky, sznur, krzesło, zgasło światło.

Nie skończ w ten sposób, idź do lekarza który zmieni leki i pomoże w terapii, to nie tak, że zaczynasz coś brać i jest lepiej, to są lata pracy nad sobą z pomocą lekarzy i prochów.

Zdrowia.

06.10.2021 00:07
adam11$13
20.1
adam11$13
95
Phantom Thief

10 lat to kurde faja strasznie długo :(

06.10.2021 12:47
EzioAuditore1991
21
odpowiedz
4 odpowiedzi
EzioAuditore1991
75
DEV

Ludziska nie mówcie takich rzeczy, zostawcie te sznury. Depresja wynika z bardzo zafixowanego mindsetu. Jesteś w jednym miejscu, z którego nie możesz wyjść i masz dwie opcje. Kopiesz się dalej w tym co masz lub robisz krok do przodu, zmieniasz coś na lepsze i żyjesz. Wykorzystaj to co daję Ci bycie gatunkiem ludzkim czyli np. zdolność adaptacji. Pojedź do pracy za granicę, wskocz na głęboką wodę. Wbijesz się na dobre tory, zarobisz trochę pieniędzy i będziesz miał to czego aktualnie nie widzisz, czyli możliwości. Pomóż samemu sobie.

06.10.2021 13:39
drenz
21.1
2
drenz
86
Le réveil du lion

Gość nie ogarnia w kraju a ty chcesz go za granicę rzucić na głęboka wodę? Tam jeszcze bardziej przepadnie.

06.10.2021 13:43
EzioAuditore1991
21.2
EzioAuditore1991
75
DEV

Jakby wszyscy ogarniali w kraju to nikt by nie wyjeżdżał.

06.10.2021 13:53
drenz
21.3
4
drenz
86
Le réveil du lion

Tylko nie wszyscy mieli depresję. Wyjechać, opuścić rodzinę, która najbardziej wspiera, trafić do miejsca, gdzie człowiek jeszcze bardziej będzie się czuł wyobcowany... Tutaj prędzej trafi na ulicę niż powalczy z depresją.

06.10.2021 16:00
adam11$13
21.4
adam11$13
95
Phantom Thief

Miałem w planach, ale wszystkie kraje anglojęzyczne są na razie "zablokowane", a dojcze i inne niderlandy to dla mnie zupełnie obcy świat.

06.10.2021 13:15
lordpilot
22
odpowiedz
lordpilot
182
Legend

Może gdybym zaczął leczenie wcześniej... ale według mnie jest już niestety za późno.

Nigdy nie jest za późno. Nigdzie tego nie przeczytałem, wiem, po mojej babci, którą to choróbsko dopadło kiedy była już po sześćdziesiątce. Wylądowała w końcu w Gnieźnie - wtedy, na początku lat 90-tych XX w., to miałem związane z tym jak najgorsze przeczucia. Wylądowanie w takim miejscu, w czasach, kiedy za pójście do psychiatry (lub psychologa, niezbyt wtedy popularnego) dostawało się łatkę "czuba", kiedy wiązało się to ze społecznym ostracyzmem, to nie był "łatwy kawałek chleba" - dość powiedzieć, że wówczas, osobom chorym na depresję, mówiło się banały, w rodzaju: "weź się w garść" albo "inni mają gorzej"....

I tamtejsi lekarze, z tego szpitala, jej pomogli, za co zresztą jestem im dozgonnie wdzięczny. Być może (a nawet jest to prawdopodobne) lekarze z gnieźnieńskiego szpitala, uratowali jej wówczas życie. Przeżyła jeszcze dobre 25 lat, w dobrym zdrowiu, także psychicznym, zaliczając (bo takie już jest, po prostu życie) takie traumy jak nagła śmierć mojego dziadka (umarł we śnie), a później śmierć siostry bliźniaczki. I poradziła sobie z tym, psychicznie.

Tobie też się uda - nie wybrałeś chłopie "sznura", poprosiłeś o pomoc. To pierwszy krok, najważniejszy, bez niego nie byłoby kolejnych.

06.10.2021 13:46
23
odpowiedz
maciula
151
Generał

Moja znajoma jakiś czas temu wpadła w depresję. Czwarty miesiąc jest na zwolnieniu. Nie odbiera telefonów. Nie chce żebym przyjechał. Nie chce pisać. Jakieś szczątkowe informacje mam poprzez jej córkę.
Na początku bardzo dużo pisałem, starałem podtrzymywać ją na duchu, proponowałem pomoc. Wszystko bez odzewu. W końcu odpisała, że prosi abym przestał pisać. Da znać jak będzie lepiej. Mija czwarty miesiąc.......
Podpowiedzcie; pisać dalej w nadziei że gdzieś tam mimo wszystko jej to pomaga, świadomość że jest ktoś kto się o nią martwi, myśli o niej, czy odpuścić i poczekać aż sama się odezwie?

06.10.2021 13:47
24
odpowiedz
2 odpowiedzi
Carrol
17
Pretorianin

Człowiek z "depresją":
- beznadziejna pogoda, deszcz pada, zmoknę do dupy
- nie mam pieniędzy, bo słabo zarabiam, wszystko bez sensu
- k... jestem samotny, siedzę na Tinderze i nikt nie odpisuje, jestem żałosny

Człowiek, zwykły człowiek:
- beznadziejna pogoda, deszcz pada... wezme parasol, założe kurtkę z kapturem i za bardzo nie zmoknę
- nie mam pieniędzy, słabo zarabiam... dobra szukam dodatkowego zajęcia albo nowej pracy.
- k... jestem samotny, na Tinderze cisza... walić to, zapiszę się na kurs salsy, bachaty czy szydełkowania.

Depresja sresja

06.10.2021 16:08
Wiedźmin
24.1
Wiedźmin
9
Senator

Nie do końca to tak wygląda jak piszesz. Ludzie są bardzo różni :)

Osoba z depresją może mieć więcej pozytywnych myśli niż ponurak bez depresji.

Różnica zasadnicza to zmiana chemii w mózgu osób z depresją.

Moje zdanie jest takie, że najcięższe przypadki są osób, które doznały dużej krzywdy poniżej 4 roku życia.

Jest to ciekawe, że osoby z depresją widzą w ciemnych kolorach życie, gdy tak wielu zamieniłoby się z nimi, którzy stracili wzrok, kończynę, stracili cały majątek życia, wpadli uzależnienie od heroiny czy zostali sami na świecie jak palec, bo najbliższe im osoby zmarły.

Słowo klucz czemu ludzie dzielą się na trzy grupy. Jedni nie poddają się mimo wielu niepowodzeń, aż zrobią swoje. Inni próbują, ale w końcu zniechęcają się porażkami. A jednostki z trzeciej grupy poddają się błyskawicznie przy porażkach lub nie podejmują nawet próby, bo kiedyś nie udało się i mają tak zakotwiczone, że nie warto starać się.

Mózg dzieli się trzy strefy:
1) Rdzenna część, gdzie nikt nas nie musi niczego uczyć. Mamy zapisane w DNA, że musimy spać, jeść, pić, wydalać, rozmnażać się.
2) Podświadoma część. Wszystkie bodźce i reakcje wyuczone dzieją się automatycznie poza naszą logiką.
3) Logiczna część. Najsłabsza. Może ktoś sobie wmawiać i tłumaczyć, a bez zmiany reakcji na poziomie podświadomym logiczna część nic nie zdziała.

Dlatego zła chemia w mózgu leczona przez antydepresanty jest tak mało skuteczna i wszystko wraca po rzuceniu zamulaczy. Antydepresanty służą jako substytut. Coś pomocnego, by wyrwać się z koła. Nie leczą przyczyny, a skutek. Długa praca z dobrym psychoterapeutą lub nauka samemu z książek jak zmienić całkowicie swoje myślenie na poziomie podświadomym to wyjście z tego błędnego koła.

Przykładowo rodzice uczyli dziecka "uważaj na dorosłych. Nie ufaj im. Mogą cię przekupić i kazać wsiąść do auta". W życiu dorosłego człowieka takie kotwice są nieprzydatne nie ufaj czy bój się obcych, bo nie ma prawie żadnego niebezpieczeństwa. 99% ludzi jest niegroźnych. Więc warto oduczyć się takiej kotwicy, a żyje się lepiej.

Ciężko ludziom wyjść z depresji i nerwic, ale jest to możliwe przy długiej pracy nad zmianą stylu życia i myślenia, które wpędziły ich w błędne koło.

post wyedytowany przez Wiedźmin 2021-10-06 16:15:08
06.10.2021 18:08
kali93
24.2
1
kali93
159
Isildur

Carrol--> Jest takie mądre przysłowie że jak nie ma się nic do powiedzenia to lepiej milczeć...

Forum: Depresja potrafi całkowicie zniszczyć człowieka