
Data wydania: 25 października 2005
Przygodowa gra akcji w konwencji horroru. Produkcja nawiązuje do twórczości H.P. Lovecrafta i stworzonego przez niego uniwersum. W grze przenosimy się do roku 1920 i wcielamy w detektywa Jacka Waltersa, który musi odnaleźć pewną zaginioną osobę. W podejrzanej mieścinie bohater trafia na trop mrocznej tajemnicy. Podczas zabawy przemierzamy kolejne lokacje, walczymy z przeciwnikami i szukamy dalszych wskazówek.
GRYOnline
Gracze
Steam
Call of Cthulhu to przygodowa gra akcji utrzymana w konwencji horroru (podobnie jak Undying czy Resident Evil). Fabuła gry toczy się w 1920 roku i oparta jest o świat Mitów Cthulhu, stworzony przez jednego z najsłynniejszych pisarzy grozy początku XX wieku – H.P. Lovecrafta. Wymyśleni przez niego „Wielcy Przedwieczni”, w tym tytułowy Cthulhu, przedostają się na Ziemię próbując nią zawładnąć.
Wszystko zaczyna się niewinnie, gracze stają się prywatnym detektywem Jackiem Waltersem, ex-policjantem, który dostaje zlecenie odnalezienia zagonionej osoby w tajemniczej osadzie rybackiej - Innsmouth. Jednak już niedługo okazuje się, że nie jest to zwykłe dochodzenie. Jack odkrywa najciemniejsze sekrety Innsmouth i niedługo staje oko w oko z samymi „Przedwiecznymi”. W walce z tymi istotami posłuży się nie tylko inteligencją, lecz także szeregiem broni, jak: rewolwer kaliber 45, karabin czy materiały wybuchowe.
Gra przepełniona jest autentyczną atmosferą strachu i grozy typową dla twórczości Lovecrafta. W mrocznych miejscach, siły zła czekają na każdą okazję aby zniszczyć niczego nie świadomych ludzi. Call of Cthulhu wykorzystuje nowoczesny w pełni trójwymiarowy silnik graficzny, co w połączeniu niesamowitym klimatem tworzy niezapomnianą mieszankę – dla fanów Lovecrafta, pozycja niemal obowiązkowa.
Autor opisu gry:
Redakcja GRYOnline.pl
Recenzja GRYOnline
Dla wielbicieli prozy Howarda Phillipsa Lovecrafta, Innsmouth to nazwa kultowa – a Dark Corners of the Earth bardzo intensywnie nawiązuje do literackiego pierwowzoru. Przy czym produkt to bardzo specyficzny, który wymyka się zaszufladkowaniu.
Recenzja GRYOnline
Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth w końcu wtargnęło na sklepowe półki. Czy najmłodsze dziecko Brytyjczyków z Headfirst spełni oczekiwania wymagających miłośników prozy Lovecrafta?
Opinie14 maja 2022
Opinie6 czerwca 2021
Opinie25 listopada 2018
Opinie2 lutego 2018
Poradnik do gry Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth zawiera bardzo szczegółowe rozwiązanie gry, bogato ilustrowane zdjęciami. Całość została podzielona na rozdziały, których tytuły odpowiadają poszczególnym aktom.
Poradnik do gry Aktualizacja: 10 kwietnia 2006
opinie 11 kwietnia 2026 18:00
gry 13 sierpnia 2010 11:27
gry 17 czerwca 2009 10:15
gry 13 czerwca 2009 13:19
pozostałe 11 maja 2007 13:25
gry 5 kwietnia 2006 09:13
gry 3 kwietnia 2006 10:44
gry 28 marca 2006 14:08
gry 7 marca 2006 07:02
gry 2 listopada 2005 10:32
Popularne pliki do pobrania do gry Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata.
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - DCoTE Unofficial Patch v.1.5 - 18 października 2015
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - The Darkest Corners ENB - 25 września 2015
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - Call of Cthulhu Widescreen Fix v.16052020. - 7 listopada 2022
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth - Retail Executable - 29 czerwca 2019
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - Sharp Corners of the Earth v.0.9 - 2 grudnia 2020
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - CoC HDR ReShade v.1.0 - 5 grudnia 2020
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - Creepy ReShade v.1.0 - 30 listopada 2020
mod Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - CoD: DCotE 2k Remaster v.1 - 1 sierpnia 2025
Wymagania sprzętowe gry Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata:
PC / Windows
Rekomendowane wymagania sprzętowe:
Pentium III 800 MHz, 256 MB RAM, karta grafiki 128MB (GeForce 4 lub lepsza), 2 GB HDD, Windows 2000/XP.
Średnie Oceny:
Średnia z 5 ocen gry wystawionych przez Recenzentów i Redaktorów GRYOnline.pl, Ekspertów i wybranych Graczy.
Średnia z 2856 ocen gry wystawionych przez użytkowników i graczy z GRYOnline.pl.
"Mieszane"
Średnia z 3307 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
Krystian Smoszna
Recenzent GRYOnline.pl
2006.03.31
Dla wielbicieli prozy Howarda Phillipsa Lovecrafta, Innsmouth to nazwa kultowa – a Dark Corners of the Earth bardzo intensywnie nawiązuje do literackiego pierwowzoru. Przy czym produkt to bardzo specyficzny, który wymyka się zaszufladkowaniu.
Maciej Kurowiak
Recenzent GRYOnline.pl
2005.12.06
Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth w końcu wtargnęło na sklepowe półki. Czy najmłodsze dziecko Brytyjczyków z Headfirst spełni oczekiwania wymagających miłośników prozy Lovecrafta?
Codename 23
Ekspert
2026.05.13
Call of Cthulhu: Dark Corners of Earth to gra z widokiem z pierwszej osoby, inspirowana mitologią Cthulhu, stworzoną przez Howard’a Philips’a Lovecraft’a. Produkcja najwięcej czerpie z powieści „Widmo nad Innsmouth”.Ciężko jednak sprecyzować gatunek tej gry, ponieważ czerpie ona z wielu rodzajów gier. Jest FPS-em, zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Posiada elementy survival horror’u, gdyż o zasoby trzeba dbać, a sama gra jest dość mroczna, z elementami nadprzyrodzonymi. Jest grą typu Stealth, bo nie jeden etap będziemy zmuszeni przejść skradając się. A pod względem narracyjnym, najbliżej jej do przygodówek typu point’n’click, gdyż lwia część gry opiera się na rozwiązywaniu zagadek i rozmowami z postaciami niezależnymi, zbierając przy tym przedmioty, które na pierwszy rzut oka (i logiczną myśl), kom-pletnie nie przydadzą nam się w dalszej rozgrywce. Grę, na poczet napisania tej recenzji, przechodzę po raz drugi. Pierwszy raz był dawno temu i mało co z niej zapamiętałem.Gra nie jest FPS-em czystej krwi. Oczywiście znajdują się tu etapy w których postrzelamy i to z różnego rodzaju broni z początku XX wieku. Jednak gra większy nacisk kładzie na fabułę, niż strzelanie. Dlatego często będziemy się skradać, uciekać, rozmawiać, czy rozwiązywać zagadki.Tempo gry jest zmienne. Przez pierwsze, powiedzmy 1,5 godziny, nie ma żadnej akcji. Po prostu eksplorujemy miasteczko, prowadząc śledztwo i poszukując wskazówek. A potem… Bach! Ucieczka pełna adrenaliny, by z kolei po cichutku przemykać między przeciwnikami. A potem? Gra zmienia się w rasowego FPS-a, gdzie za pomocą pistoletu, strzelby i pistoletu maszynowego wycinamy sobie drogę w dalszej ucieczce.Ciekawą mechaniką jest sposób leczenia, który jest mocno rozbudowany. Nie znajdziemy tu regeneracji zdrowia. Są apteczki. Ale te nie leczą ogółu zdrowia. Trzeba oddzielnie zająć się każdą z kończyn, korpusem, czy głową. Rozwiązanie takie przywodzi mi namyśl serię Fallout.Fabuła jest dość dziwna i zawiła i opiera się na powieści „Widmo nad Innsmouth”. Jako prywatny detektyw Jack Walters, jesteśmy wynajęci do odnalezienia kierownika sklepu, który przybył do Innsmouth, by zarządzać jedną z placówek handlowych. Po dotarciu na miejsce zauważamy, że mieszkańcy nie są zbyt mile nastawieni do obcych. Prowadząc śledztwo odkrywamy, że miastem rządzi sekta okultystyczna, której nasze „węszenie” nie jest na rękę.Choć gra jest raczej krótka, to zawiera całą masę dość długich filmików przerywnikowych. Sama fabuła gry, jest… dziwna. Pod tym względem dość dobrze kopiuje styl pisania Lovecraft’a.Pod względem graficznym gra jest… dość toporna. Animacjom NPC-ów brak płynności, a modele postaci… są mało atrakcyjne. I nie chodzi o to, że mieszkańcy Innsmouth są zdeformowani, bo tacy powinni być. Nawet „zwykli” ludzie tak jakoś dziwnie wyglądają i pod względem graficznym (i animacją) przypominają gry z przed 2-3 lat, przed produkcją gry.Dźwiękowo gra jest zrobiona na przyzwoitym poziomie. Ale coś co mi się najbardziej rzuciło „w uszy” to Milton Lawrence, czyli aktor głosowy grający głównego bohatera – Jack’a Walters’a. Aktor został dobrany perfekcyjnie. Brzmi jak prawdziwy prywatny detektyw z początku XX wieku. Aż dziwi mnie, że aktor nie wystąpił w większej ilości produkcji.Niestety są takie miejsca w grze, że gra potrafi się przyciąć. I nie chodzi tu o jakieś fajerwerki graficzne (np. dym lub ogień), przy których gry lubią zwolnić. Po prostu, są takie miejsca w grze, gdzie gra mi się „haczyła”.Natomiast główny bohater ma problemy z kolizją otoczenia, przez co skradanie się i korzystanie z drabinek czasem stwarza problemy – miałem wrażenie, że steruję klockiem, a nie człowiekiem. W rafinerii Marsh’ów np. miałem spory problem ze wskoczeniem na kolejkę (balkonik?) bo bohater blokował się o stelaż.Sztuczna inteligencja również pozostawia sobie wiele do życzenia. Bywało, że przeciwnik, z odległości na wyciągnięcie ręki, nie potrafił we mnie trafić ze strzelby. Natomiast drugi przeciwnik oddalony o kilkadziesiąt metrów, trafiał raz za razem z rewolweru. Ostrzeliwany przeciwnik biegał w kółko. A gdy uciekałem przed wrogiem, który biegł pięć kroków za mną, wystarczyło skręcić za winkiel, by ten nas zgubił.Gra całkowicie pozbawiona jest HUD-u. Celowanie odbywa się przez korzystanie z przyrządów celowniczych. Co kładzie duży nacisk na realizm. Niestety celowanie ze strzelby i pistoletu maszynowego jest niedokładne – gra nie pokazuje przyrządów celowniczych przy tych broniach, tylko odrobinę przybliża widok, przez co nie można prawidłowo wycelować.Nie wiadomo również ile mamy obecnie naboi w broni. Ponadto, jeśli wystrzelimy ostatni nabój, musimy ręcznie przeładować (bohater nie przeładowuje broni samodzielnie).Niski poziom zdrowia natomiast możemy wywnioskować po tym, że obraz traci kolory.Niestety gra posiada pewien błąd uniemożliwiający jej ukończenie. Podczas jednej z ostatnich walk z boss’em, przejmujemy kontrolę nad jednym z przeciwników i naszym zadaniem jest wciśnięcie czterech dźwigni. Tylko, że często zdarza się, że dźwigni nie da się wcisnąć. Nie pomaga również załadowanie poprzedniego zapisu. To nie jest błąd, który pojawia się za każdym razem (przy moim pierwszym podejściu, lata temu, ukończyłem grę).Podsumowując, Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth to mieszanka wielu gatunków gier w konwencji horroru, przede wszystkim dla miłośników mitologii Cthulhu. Posiada dość ciekawą fabułę i styl, choć horror… jest tu słowem trochę na wyrost. Trzeba przyznać, że samo strzelanie jest dość przyjemne. Niestety gra posiada bardzo dużo mniejszych błędów, czy może raczej niedociągnięć. Niestety posiada jeden duży problem – błąd z wyżej omawianymi dźwigniami. To uniemożliwia ukończenie gry.PLUSY:+ Fabuła.+ Przyjemne strzelanie.+ Mieszanka gatunkowa (strzelanie, skradanie, rozwiązywanie śledztwa).+ Główny aktor głosowy.MINUSY:- Toporna grafika.- Sztuczna inteligencja.- Błąd podczas walki z boss’em uniemożliwiający zakończenie gry.- Długie filmy przerywnikowe, którym brak dynamiki.- Brak przyrządów celowniczych podczas korzystania z niektórych broni.
Wiedźmin
Ekspert
2024.01.05
Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth to gra wydana jesienią 2005 roku na Xbox, a wiosną 2006 pojawiła się wersja pc. To produkcja FPP, która łączy w sobie elementy akcji, skradanki i przygody w równych częściach. Dark Corners to jedna z tych rzadkich gier, które nie tylko zapożyczają obrazy i elementy Lovecrafta (potwory przypominające ryby, tomy zakazanej wiedzy), ale także nadają im odpowiedni ton. Ostatnią grą inspirowaną Lovecraftem, która tak dobrze łączyła przerażającą wiedzę i złowrogą atmosferę była całkowicie przerażająca gra przygodowa Infogrames "Shadow of the Comet" z 1993 roku.Fabuła jest kolosalnym połączeniem niezliczonych dzieł H.P.Lovecrafta, ale w przeważającej części dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w "The Shadow Over Innsmouth". Mając do dyspozycji takie bogactwo niepokojącego materiału źródłowego nic dziwnego, że ta historia jest jedną z najmocniejszych stron DCotE. Wcielamy się w prywatnego detektywa Jacka Waltersa. Początkowo mamy za zadanie odnaleźć osobę, która zaginęła w Innsmouth. Co więcej Jack dochodzi do siebie po blisko sześcioletnim okresie amnezji i ma skłonność do niepokojących wybuchów wspomnień o strasznych wizjach obcych. Prowadząc śledztwo wkrótce zostaje uwikłany w naprawdę niepokojącą serię wydarzeń. Trafia do mało znanej dzielnicy slumsów w Innsmouth zamieszkanej przez dość zuchwałą ludność. Na pierwszy rzut oka jest to ponure miejsce, pełne zniszczonych budynków i bandytów, którzy bulgoczą zawoalowanymi groźbami w odpowiedzi na pytania detektywa. Wkrótce Jack zaczyna odkrywać złowrogi sekret czający się tuż pod powierzchnią. Zadaje o jedno pytanie za dużo i wkrótce zaczyna walczyć o życie z niewypowiedzianymi okropnościami. Gdy zacznie dostrzegać prawdę stojącą za ezoterycznym zakonem Dagona, kultem religijnym, który zdaje się całkowicie kontrolować Innsmouth jego zdrowie psychiczne będzie zagrożone. Wspaniała historia w dużym stopniu przyczynia się do splotu złowrogiej atmosfery.Gameplay. Gra oferuje widok pierwszoosobowy. Nie ma żadnych pasków zdrowia, liczników amunicji ani niczego co mogłoby przeszkadzać w immersji, a mimo to gra nadal zapewnia wystarczającą ilość informacji wizualnych i dźwiękowych. Niewidzialny interfejs Call of Cthulhu zdecydowanie jest zaletą gry. Mamy tu świetną atmosferę, projekty postaci, historię i tempo. Początkowo wydaje się grą przygodową, która łączy interakcję z NPC-ami, rozwiązywaniem zagadek i zbieranie przedmiotów. Gdy zdobywamy kilka rodzajów broni palnej jak strzelbę, karabin, pistolet maszynowy gra nabiera cięższego klimatu. Od tego momentu gra łączy intensywne i czasami szalone sekwencje ucieczek z strzelaninami i zagadkami. Spędzamy dużo czasu wpatrując się w ekran informujący o naszej śmierci, bo gra kryje w sobie wiele niespodzianek, a niektóre z nich są śmiertelne. Większość z nich jest niezwykle trudna do uniknięcia za pierwszym razem. W miarę krwawienia lub dalszego otrzymywania obrażeń ekran zaczyna się rozmazywać i zmieniać kolor. Aby się wyleczyć musimy użyć bandaże, szwy, antidotum na określone części ciała w zależności od tego jak poważne mamy obrażenia. Gra zawiera system skradania, który pozwala chować się za skrzyniami, pochylać się na zakrętach i przeskakiwać niskie przeszkody. Elementy ukrywania się są całkiem niezłe, a zwłaszcza dlatego, że gra nigdy nie zmusza nas do ukrywania się, bo to tylko środek do celu przydatny do unikania walki. DCotE zawiera także ciężkie elementy przygodowe w postaci eksploracji i rozwiązywania zagadek. Kilka łamigłówek wymaga rozpoznawania wzorców podczas gdy inne wymagają po prostu użycia odpowiednich obiektów ekwipunku we właściwych miejscach. Łamigłówki nie są bardzo trudne, ale w połączeniu z dość dużym i złożonym środowiskiem gry mogą sprawić, że czasem trzeba użyć szarych komórek. Nie mamy tu mapy i nie ma ekranu celów misji ani niczego podobnego więc możliwe, że czasami ktoś może poczuć się zdezorientowany. Na szczęście fabuła i założenia są na tyle przekonujące, że warto przejść przez trudniejsze momenty. Jest to tym bardziej ekscytujące i satysfakcjonujące, gdy w końcu uda się nam pokonać te części i postawić stopę na nowym terytorium. Istnieje również doskonałe tempo rozwoju wydarzeń. W radośnie powolny i przemyślany sposób obserwujemy jak tracimy zdrowie psychiczne, gdy powoli odkrywamy coraz więcej z historii schodząc coraz głębiej w niewyobrażalne horrory przenikające Innsmouth. Ilekroć zobaczymy niepokojące obrazy, a jest ich mnóstwo spowoduje to spowolnienie ruchu, a otoczenie rozpływa się w senną rozmazaną plamę. W końcu ekran zacznie pływać i zniekształcać się co bardzo utrudni poruszanie się. Jeśli będzie wystarczająco źle stracimy zdrowie psychiczne i umrzemy. Oprócz regularnie pojawiających się wpisów w pamiętniku, które zapewniają wgląd w stan psychiczny postaci i przemyślenia na temat tego co dzieje się wokół niego znajdujemy także książki i tomy opisujące szereg mrożących krew w żyłach szczegółów. Oprócz złowrogich wrogów i otoczenia mamy retrospekcje i przeczucia, które podkręcają tętno. W połączeniu z efektami zdrowego rozsądku i niezakłóconym, pierwszoosobowym wyświetlaczem ta funkcja w dużym stopniu przyczynia się do uczynienia tej gry wciągającym, unikalnym doświadczeniem. Gra świetnie radzi sobie ze stopniowym zwiększaniem poczucia zagrożenia i ogromu bałaganu w jaki wpakował się Jack, a także całkiem nieźle radzi sobie z przywołaniem okresu z początków XX wieku w którym toczy się akcja. Na szczególne słowa pochwały zasługuje stworzenie naprawdę wstrząsających sekwencji pościgów, które zmuszają nas do ucieczki. Chociaż sceny ucieczki są za każdym razem zaplanowane w określony sposób to absolutnie sprawiają, że czujemy podczas nich adrenalinę, gdy desperacko pragniemy przetrwać. Aby spowolnić wrogów możemy zaryglować drzwi dzięki czemu zyskujemy cenne sekundy na dalszą ucieczkę. Muzyka wzrasta, a krzyki wrogów są ogłuszające, gdy próbujemy znaleźć wyjście. Te ucieczki to zdecydowanie jedne z momentów, które z perspektywy czasu najbardziej zostają w pamięci. Niektóre sekwencje pochodzą prosto ze słynnej noweli jak mrożąca krew w żyłach nocna ucieczka z obskurnego hotelu. Ograniczony system zapisu jest pod pewnymi względami prawdopodobnie najlepszy, ponieważ zwiększa napięcie, by nie zawalić sekwencji. Gra jest unikalna. Jedyna w swoim rodzaju. Przejście całej gry zajmuje w przybliżeniu ok 10-12 godzin.Grafika i udźwiękowienie. Kompozycje smyczkowe dobrze komponują się z atmosferą. Efekty dźwiękowe i dźwięki otoczenia w grze są naprawdę niepokojące. Modele postaci robią świetne wrażenie. Wyglądają upiornie niczym zombie. Chociaż wiele tekstur w grze jest wyblakłych, a geometria otoczenia jest blokowa niektóre elementy przyciagają uwagę barokowym designem.Podsumowanie. DCotE mimo swych błędów jest bardzo wciagającym, niepokojącym i przyjemnym doświadczeniem. Gra umiejętnie łączy elementy akcji pierwszoosobowej, skradania się i przygody z przerażającą historią wypełnioną różnymi niespodziankami. Polecam koniecznie sprawdzić fanom horrorów i przygodowych gier akcji. Jeśli potrafisz tolerować kilka niedociągnięć technicznych i jesteś gotowy na poważne wyzwanie możesz spodziewać się, że Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth zrobi na Tobie ogromne wrażenie i przerazi. Fanów Thief, Deus Ex, System Shock, The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay, Dishonored powinna zaciekawić. Wersja Pc jest obecnie lepsza niż na Xbox, bo mamy wygodniejsze sterowanie myszą i klawiaturą, które jest nieco bardziej responsywne, wyższe rozdzielczości ekranu oraz do tej wersji idzie dograć nieoficjalny patch, który łata wiele bugów oraz również są tekstury HD z którymi obraz jest wyraźniejszy i milszy dla oka. Historia powstawania gry w załączonym linku.https://www.youtube.com/watch?v=j7Ncaro9Q4g&ab_channel=arhn.eu
1up
Ekspert
2013.12.06
Call of Cthulhu: Dark Corners of The Earth był dla mnie ciężkim kawałkiem chleba. Plusy... Gra jest mocno urozmaicona. Niech wystarczy fakt, że jest zarazem grą akcji, skradanką, strzelanką, horrorem i przygodówką, więc ma do zaoferowania całkiem sporo. Do tego zachowuje zdrowy balans między tymi aspektami. Napotkane po drodze zagadki były racjonalne, a kody do sejfów logicznie wynikały ze zdobytych informacji. Intrygujące są dzienniki, notatki i dowody w sprawie. Historia wydała mi się interesująca i składna. Aktów jest dziesięć, na każdym zleci trochę czasu, z czego niektóre bywają napraaawdę długie. W sumie wyjęło mi to z życia całkiem pokaźną liczbę godzin. Tutaj muszę pochwalić misje, gdyż są różnorodne i ciekawe, a przy tym tworzą logiczną całość. Jest sporo eksploracji, trochę szalonych ucieczek, odrobina zagadek i niemało strzelania. Produkcja pod różnymi względami okazała się wymagająca. Słusznie rozwiązano system zachowywania postępów, gdzie punkt zapisu gry to Znak Starszych Bóstw - taka bezpieczna przystań. Niekiedy symbole te są gdzieś ukryte. Poza tym program korzysta z opcji autosave w ważniejszych momentach. Jako że jestem zwolennikiem minimalizmu na ekranie, brak hud-a doskonale tu pasuje. Ponadto fajny jest ekran ekwipunku, ze szczególnym uwzględnieniem wizualizacji rannych części ciała. Ogromny plus należy się za zajebiście zrobiony system zdrowia fizycznego i psychicznego Jacka Waltersa. Niekontrolowane ruchy i myśli bohatera, zawroty głowy, zaburzenia wzroku i słuchu, tajemnicze głosy w świadomości, przyspieszone oddech, tętno czy bicie serca bezpośrednio przekładają się na wzrost czułości sterowania, zniekształcony lub zamazany obraz, drżenie kamery czy też spowolnione reakcje. W najgorszym wypadku postać odbierze sobie życie. Również leczenie ran odniesionych w wyniku obrażeń świetnie pomyślano. Ukłony w stronę twórców za takie niuanse jak utykanie na jedną nogę po postrzale w udo, zawężone pole widzenia w związku z rozbitym okiem czy drżenie zranionej ręki wpływające na celowanie z broni. Zaprawdę, diabeł tkwi w szczegółach. Ponadto, grze nie można odmówić gęstej, posępnej i złowrogiej atmosfery. Przyznać też muszę, że ma kilka momentów, gdzie włos jeży się na głowie. Całość podkreślają motywy muzyczne z pogranicza dark ambientu, a także inne, bardziej dynamiczne kawałki. Dźwięk jest wysokiej jakości. Dobrze brzmią również kwestie wypowiadane przez Jacka. Aha, i na koniec to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci – motyw muzyczny z menu głównego. Istny majstersztyk! Minusy... Na pierwszy ogień idzie bug wersji pecetowej uniemożliwiający przejście etapu na statku. Niedopuszczalne! Przez to musiałem nieźle kombinować ze znalezieniem odpowiedniego save'u w sieci. Po drugie, cała masa błędów: zacięcia i utknięcia bohatera, przenikanie obiektów, momentalnie znikające ciała czy skrypty, które zabijają. Kolejnym aspektem jest cała mechanika gry. Przede wszystkim toporne strzelanie oraz walka wręcz. W poruszaniu się trochę brakowało mi biegu, gdzieniegdzie przydałaby się też latarka, a i niektóre interakcje bym poprawił. Na przykład kłopotliwe otwieranie i zamykanie drzwi, zwłaszcza podczas pościgów. Jakością nie grzeszy też strona techniczna produkcji. Grafika jest nierówna i w większości miejsc po prostu bardzo słaba. Miejscami wręcz odpycha. Animacja wygląda co najwyżej przeciętnie. Fizyki za dużo tu nie uświadczymy. Praktycznie zerowa inteligencja wrogów. Martwi również fakt, że właściwie żadne stwory nie wydają się być godnymi przeciwnikami. Arsenał jest mocno ograniczony, przez co szybko się nudzi. Lokacje, mówiąc wprost, nie zachwycają. Przerywniki filmowe z założenia nie są złe, jednak kilkukrotne oglądanie tej samej sekwencji może irytować. Szczególnie, gdy co poniektórych przerwać się nie da. A nieraz miałem tak, że trzeba kilka razy powtarzać ten sam etap. Nie obyło się również bez zaglądania do poradnika, bo czasami naprawdę nie wiadomo co w danej chwili zrobić. Podsumowując, co do Mrocznych Zakątków Świata mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony czuć, iż jest to błyskotliwa próba podejścia do przygodowych gier akcji, z wieloma ciekawymi zabiegami. Z drugiej zaś mam w pamięci moje zmęczenie i zirytowanie, bo gra cierpi na masę błędów i niedoróbek technicznych. Po całej przygodzie stwierdzam, że nie wróciłbym już do niej. Zbyt ciężki był to dla mnie kawałek chleba. Szkoda, bo serio starałem się polubić tę gierkę. Moja ocena – 5.0/10
Ocena STEAM
Mieszane (3 307)
Główne zalety gry
Główne wady gry
Funkcje lub elementy, których brakuje w grze według użytkowników
Podsumowanie
Podsumowanie recenzji użytkowników wygenerowane przez AI,