Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Jakie NAPRAWDĘ są Chiny?

18.01.2011 12:36
1
Mietek Fajansiarz
3
Pretorianin

Jakie NAPRAWDĘ są Chiny?


Mam problem z Chinami, z jednej strony masa Chińczyków studiuje na najlepszych uczelniach w USA, tysiące siedzą w Europie, Australii, wszędzie ich pełno. Z drugiej strony to komunistyczny kraj ciemiężący swoich ludzi, pełen obozów koncentracyjnych, cenzurujuący internet (blokada YouTube, Wikipedii, Amensty International, Google obchodzi przekierowując ruch na Hong Kong - co to za problem dla Chin wprowadzic cenzuję w Hong Kongu? Dlaczego tego nie zrobią? Dlaczego HK ma takie przywileje?).

O co chodzi? Internet jest pełen sprzecznych opinii, jedni jadą Chiny za Tybet (myślę, że niekoniecznie słusznie biorąc pod uwagę historię Tybetu i zwyczaje tam panujące), inny twierdzą, że to straszna komuna i można zostać rozstrzelanym za złe słowo a cała reszta, że jest super, kolorowo, że tylko tam jeździć, zwiedzać, i że nie widać, że jak się tam pomieszka, to jest jak w państwie niemal demokratycznym i przeciętny człowiek nie zobaczy różnicy (jak wygląda turystyka w Chinach? każdy może jechać gdzie chce, bez żadnego państwowego przewodnika jak w Korei Północnej? po PRL-u też tak każdy mógł jeździć? i wszystko oglądąć)?

18.01.2011 12:37
2
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

Jakie NAPRAWDĘ są Chiny?

Chiny są NAPRAWDĘ WIELKIE. I to jest sensowna odpowiedź na twoje pytania.

18.01.2011 12:41
3
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

W Chinach decyzje podejmują mądrzy ludzie, a nie jakieś zbiorowisko cmentarnych miro, zdzicho i reszta bandy.

18.01.2011 12:41
4
odpowiedz
Mietek Fajansiarz
3
Pretorianin

ZSRR też mały nie był, ale śmiało bym odpowiedział, że to chory twór, którego powinno się zmieść z powierzchni ziemi. Niezależnie czy mowa o PRL czy Syberii.

Natomiast Chiny jakoś tak sprytnie lawirują, że ciężko stwierdzić co to właściwie jest? Lepiej tam, niż u nas za PRL? Czasami czytam, że lepiej, niż u nas TERAZ? :O Jeśli tak, to czy to nie jest żywy dowód na to, że komunizm to świetny (gospodarczo) ustrój? Jak to w ogóle możliwe? Jak się żyje w Chinach? Czy naprawdę można być rozstrzelanym bez sądu za byle co? Czy za plunięcie na chodnik grożą tortury? Jak wyglądają chińskie więzienia (pomijając obozy zagłady)?

Co z tego, że Chiny są wielkie, komunizm to dość specyficzny ustrój :)

18.01.2011 12:45
5
odpowiedz
r_ADM
176
Legend

lol, mirencjum - jak wkleiles zdjecie z korei polnocnej to juz trzeba bylo zostawic :P

18.01.2011 12:48
6
odpowiedz
Pit17
44
Dolotek

Hong Kong jest specjalnym regionem administracyjnym Chin i posiada zasadę "Jeden kraj, dwa systemy" (jak inne regiony/miasta) dlatego rządzi się trochę swoimi prawami, ale nadal jest to Chińska Republika Ludowa. Tak Mi się zdaje

Natomiast Chiny jakoś tak sprytnie lawirują, że ciężko stwierdzić co to właściwie jest? Lepiej tam, niż u nas za PRL? Czasami czytam, że lepiej, niż u nas TERAZ? :O Jeśli tak, to czy to nie jest żywy dowód na to, że komunizm to świetny (gospodarczo) ustrój?

Sam się nad tym zastanawiałem, raz przeczytałem, że już tylko na papierze są państwem socjalistycznym, a de facto panuje tam kapitalizm. Może trochę tego i trochę tego skoro jest zasada "Jeden kraj, dwa systemy"? O zgrozo.."kapitalistyczny komunizm" ;p

[edit] O no właśnie. W roku 1947 wygaśnie jako taka niezależność Hong Kongu i zostanie już całkowicie włączony w system Chińskiej Republiki Ludowej (a jakie w tym roku będą Chiny? Tego nie wiem).

18.01.2011 12:51
7
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

Mietek Fajansiarz: Jaki komunizm? W sporej czesci Chin panuje skrajny kapitalizm i tam faktycznie, tak jak pisze mirencjum, rzadza madrzy ludzie. Chiny to wielki kraj, sa miasta przy ktorych Warszawa wydaje sie mega pipidowa, a sa obszary (zdecydowana wiekszosc) skrajnej biedy i nedzy. Tylko niewielka czesc, co zreszta nie dziwne, korzysta z blyskawicznego rozwoju.

18.01.2011 12:51
8
odpowiedz
COOLek
53
Konsul

Chiny nie ciemiężą swoich ludzi. Chiny dbają o dobro własnych obywateli, a obywatele kochają swój kraj. Przykładem jest kara śmierci dla polityków, którym udowodni się korupcję.
Jeśli ktoś chce sprawić, żeby to wszystko się zawaliło, to wtedy, rzeczywiście, mogą być problemy.

Zawsze mnie śmieszyli wielce oświeceni Europejczycy, czy Amerykanie, którzy burzą się na brak wolności słowa i pewne ograniczenia w Chinach, bo są zwyczajnie zbyt ograniczeni, żeby pojąć, że ludzie mogą żyć szczęśliwie według innych wartości, niż oni.

18.01.2011 12:56
9
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

COOLek: LOL, ale zartujesz, tak? :) Slyszales o buntach spolecznych na wioskach, krwawo tlumionych przez wojsko? O pacyfikacji fabryk, gdzie robotnicy sie buntowali? Skorumpowani sa tam wszyscy z pewnoscia, a bat "korupcji" stosuje sie wobec tych, ktorzy akurat sa na wylocie, sposob doskonale znany w PRLu.

18.01.2011 12:57
10
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

bylem pare razy na dluzsze okresy w chinach (powyzej miesiaca), raz krotszy i powiem tak...
same miasta sa bogate i bardzo szybko sie rozwijaja.
Jak pojedzie sie na prowincje, np w rejony przemyslowe, to widocznosc jest doslownie na parenascie metrow przez smog, dym, pyl... po prostu paskudnie, ledwo da sie oddychac.

i wlasnie chiny to taki kontrastowy kraj. Z jednej strony bogate panstwo i garstka ludzi, z drugiej darmowa lub niskooplacana sila robocza spoza duzych miast.

Ludzie ktorzy pracuja z adoslownie miske ryzu, i to nie ze dostaja pieniadze, a dostaja miske ryzu. Zawsze opowiadam pewna anegdote, znajomy na budowie (dyrektor budowy) opowiastki zawsze mowil.
Pewnego dnia do hutungow przyjezdzaja ciezarowki i koparki. Ciezarowki pakuja ludzi i wywoza. Gdzie? niewiadomo, moze na jakies nowe miejsce, moze po prostu poza miasto. Koparki rownaja wszystko z ziemia.
nastepnego dnia zaczyna sie ogromna budowa.
przyjezdza ciezarowka z setka chinczykow i zaczyna sie praca.
do jedzenia dostaja miske ryzu. Caly dzien nic nie jedza (chociaz raz jak rybki do fontanny wpusczono, to zezarli wszystkie w ciagu godziny.

aczkolwiek sam kraj jest piekny i bardzo duzo rzeczy do zobaczenia. No i w duzych miastach naprawde widac postep.
w malych... juz gorzej. wszyscy sie na ciebie patrza i nei rozumieja, czemu jak do ciebie po chinsku gadaja, to ty nie rozumiesz... po prostu nie maja jakby swiadomosci, ze bedac w chinach mozna nieznac chinskiego.

18.01.2011 13:03
11
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Zabawne akurat siedzę w Guangzhou a w Chinach spędziłem większość 2010 :)

Chiny po pierwsze są ogromne i bardzo zróżnicowane, o wiele bardziej niż Europa. Z jednej strony w tym kraju są całe obszary funkcjonujące jak w Średniowieczu, z ludźmi z którymi nie sposób się porozumieć bo nie znają innego języka niż swój dziwaczny dialekt, z drugiej - masa światowców, ludzi kształcących się na najlepszych uczelniach, masa nowobogackich, masa rzutkich biznesmenów i tak dalej.
Co min. oznacza, że są miejsca gdzie w zasadzie wystarczy angielski i są miejsca, gdzie w zasadzie nie wystarczy mandaryński.

Na pewno widać, że Chiny dopiero się rozkręcają - w wielu miejscach widziałem coś takiego że z jednej strony ulicy już stoi supernowoczesny hotel czy inne centrum handlowe, z drugiej strony lepianki przy których biedne dzielnice naszych miast to luksus i cywilizacja.

Z jednej strony jest zamordyzm i trzymanie ludzi za pysk - z drugiej są ludzkie masy które nie są przesadnie cywilizowane i nie wiem, czy dojrzały do innego sposobu działania niż zamordyzm.
Z jednej strony są ludzie o szerokich horyzontach i bardzo krytyczni względem partii ( nawet jeśli sami do niej należą, spotkałem się z takimi przypadkami ), z drugiej są ludzie którzy popierają oficjalną linię, koniec i kropka własnego zdania nie mają albo je zwalczają.

Chiny to kraj gdzie tego samego dnia może być -20 w Xinjiang i na północy oraz +25 na południu.

Co do rządów - rozwój Chin wygląda jak wygląda także dlatego, że władze NIE przejmują się ludźmi czy środowiskiem. Mieszkasz w biednej dzielnicy gdzie mają powstać wieżowce? Sorry, Twój pech, chałupa idzie do wyburzenia. Nowy zakład spowoduje zatrucie wody z której korzystają wieśniacy? Trudno, ich pech. I tak dalej.
Do tego dochodzi planowanie w skali dekad - no ale to dość oczywiste, partia przewiduje zachowanie wpływów w takiej perspektywie czasowej, to i planuje odpowiednio...

18.01.2011 13:03
12
odpowiedz
PSXFAN
63
Last Samurai

Wiem że uwielbiają pandy i sa tam specjalne ośrodki w których te zwierzęta mają życię jak w 5 gwiazdkowym hotelu(ogladałem program w Tv)

18.01.2011 13:05
13
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

A mógłby ktoś opowiedzieć coś o Szanghaju? Pretty pliz? :-D

18.01.2011 13:09
14
odpowiedz
COOLek
53
Konsul

LooZ^ - a ty żartujesz podając mi przykłady z zachodnich mediów? Bo jak rozumiem ludzie, którzy wypisują takie bzdury, nigdy w Chinach nogi postawić nie będą mogli, a tu się okazuje, że wiedzą o rzeczach, o których nawet Chińczycy nie wiedzą!
I spodobała mi się ta opowieść o tłumieniu buntu w fabryce. Możesz mi powiedzieć, od którego roku w Chinach istnieje obowiązek pracy? Bo chyba to przeoczyłem.
Ale masz racje, wpuśćmy tam Zachód, bo nie dokończył tego, co zaczął w 19 wieku. Tak to tylko mak jest tam zakazany, a można by jeszcze parę substancji dodać.

I czy chcesz, czy nie, Chińczycy kochają swój kraj i zawsze reagują alergicznie na jakąkolwiek próbę krytyki. Zdają sobie sprawę z tego, że nie zawsze jest różowo, ale istnieje tam przekonanie o "wyższym dobrze", już od tysięcy lat. Toteż poświęcenie procenta ludzi dla lepszego bytu setek milionów to dla nich nie problem.

18.01.2011 13:11
15
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

Hayabusa --> Pracujesz czy uczysz się tam? Znasz trochę chińskiego?

18.01.2011 13:14
16
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Pracuję. Dogaduję się po chińsku ale znacznie lepiej piszę/czytam niż mówię...

18.01.2011 13:18
17
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

COOLek: Wiem to od osoby ktora biznesowo lata do Chin kilka/nascie razy w roku od paru lat. A on to wie, bo tak jak pisze Hayabusa, jest tam tez duzo osob ktorym nie podoba sie polityka partii, ale nic z tym nie robia.

18.01.2011 13:38
18
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Mała uwaga odnośnie tej krytyki: tutaj na początku bardzo się zdziwiłem gdy zetknąłem się ze sporą ilością osób krytykujących władze, krytykujących partię itd bez żadnych obaw. Dopiero potem dowiedziałem się kilku istotnych rzeczy.
Po pierwsze, zasadniczo w Chinach każdy może mieć poglądy jakie chce i może je sobie prywatnie głosić.
Po drugie, pewne słowa krytyki czy pewien poziom krytyki jest jak najbardziej dopuszczalny.
ALE i to po trzecie: niedozwolone jest publiczne wyrażanie poglądów czy zrzeszanie się. Dopóki siedzisz w domu i mówisz sąsiadom co myślisz o partii jest ok, gadaj sobie do woli. Ale gdybyś spróbował znaleźć podobnie myślących i zorganizować jakąś inicjatywę bardzo szybko odwiedziliby cię smutni panowie.
Po czwarte: tutaj NIKT nie wierzy w komunizm, poza niedobitkami Rewolucji Kulturalnej i starymi dziadkami z których wszyscy się nabijają. Młodsze pokolenia są pragmatyczne do bólu. Partia jest partią władzy i przy okazji partią przywilejów. Jako partyjny jesteś zaufany i możesz więcej. Jako partyjny możesz postarać się o lepszą przyszłość dla siebie i dzieci.

Jeszcze ciekawa sprawa: trudno dostać się do partii, to jest jak zamknięta kasta uprzywilejowanych. Możesz tam trafić, jeśli masz odpowiednich rodziców. Możesz tam trafić, jeśli np. jesteś wybijającą się jednostką, kimś kto ma spore widoki na przyszłość. Możesz tam trafić jeśli np. jesteś biznesmenem, dobrze dogadujesz się z miejscowymi strukturami i chcesz rozbudować fabrykę. Może być i tak, że jako wybijająca się jednostka czy rzutki biznesmen dostaniesz w pewnym momencie propozycję, by koniecznie wstąpić do partii. Dlaczego? Bo partia chce mieć kontrolę. Tak na wszelki wypadek. Ot, transakcja.

EDIT:

Orlando, Szanghaj to jedno z najbardziej dynamicznych miast globu i jak przypuszczam zastąpi Nowy Jork w charakterze stolicy świata. Już mają tu najwięcej miliarderów na świecie, już mają tu obszary obłędnego luksusu... obok lepianek zresztą. Które to lepianki są systematycznie kasowane, jest ich dużo mniej niż w Guangzhou.
Cały Szanghaj z przyległościami to ca 22 miliony mieszkańców. A także największy na świecie otwieracz do butelek, kilkanaście linii metra i dzielnica Pudong która w całości została zbudowana w ciągu 10 lat a ma wielkość lewobrzeżnej Warszawy jak nie więcej.
Szanghaj to także pozostałości getta w którym znaleźli schronienie min. Żydzi z Polski uratowani dzięki akcji Senpo Sugihary. O którym w miejscowym muzeum nie ma ani słowa, bo dobry Japończyk to coś co bardzo nie pasuje do linii oficjalnej.

PS na zdjęciu rzeczony otwieracz ;)

18.01.2011 13:55
19
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

Hayabusa

Nie przerywaj sobie, bardzo przyjemnie sie czyta o tym jakze egzotycznym kraju od kogos z pierwszej reki.

18.01.2011 14:32
20
odpowiedz
Bart2233
131
Peaceblaster

Hayabusa-->A jak ma się sprawa z imigrantami? Czy w dużych miastach można spotkać sporo ludzi różnych narodowości i jak w ogóle traktuje się białych?

18.01.2011 14:38
21
odpowiedz
albz74
113
Legend

i jak w ogóle traktuje się białych?

Biali bywają zatrudniani w roli atrakcji w knajpach. No i mają loda bez kolejki, wystarczy głową skinąć.

18.01.2011 14:39
22
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Hayabusa, a co uważasz o przestępczości? Jest faktycznie tak jak zachodnie media kreują, jak np. w K&L 2?

18.01.2011 14:41
23
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

Hayabusa --> Jak się zapatrujesz z perspektywy prawie mieszkańca Chin na wytwarzane przez nich produkty? Czy tam na miejscu też panuje opinia, że chińskie to byle jakie, kiepska jakość i kicz.

18.01.2011 14:51
24
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Bart2233 et consortes:

Rzeczywiście w dużych miastach wybrzeża widać imigrantów. Nie tylko białych - w Szanghaju owszem, białych było sporo ale w Guangzhou widzę na ulicach o wiele więcej czarnych, Arabów, Pakistańczyków. Widać to zresztą po jeszcze jednym drobiazgu - w Szanghaju w wielu miejscach ( co NIE znaczy że wszędzie! ) widziałem nazwy i napisy dwujęzyczne, chińskie i angielskie. W Guangzhou i wielu miejscach dochodzi jeszcze arabski i rosyjski.
W ogóle Chiny to kraj zróżnicowany - tu na południu ceny wszystkiego są dużo niższe niż w Szanghaju ale za to o wiele częściej można trafić na sklepy które w ogóle nie są zainteresowane handlem detalicznym. Para dżinsów? Eeee tam, panie, ale pięćdziesiąt sprzedadzą bardzo chętnie.
No i tutaj jednak widać dużo więcej ruder i nieco mniej wysokościowców w porównaniu do Szanghaju ale jak się dowiedziałem Szanghai to centrum finansowe. Guangzhou to przede wszystkim centrum handlu.

albz74 --> potwierdzam. W ogóle na wszelki wypadek biali traktowani są uprzejmie choć zdarza się, że Chińczycy na widok białego spluwają na jezdnię ( żeby była jasność: Chińczycy w ogóle się nie przejmują więc to że Chińczyk pluje nie znaczy że nie lubi białego. No ale jeśli dodaje przy tym coś w stylu 'wracaj do domu' to wiadomo... ).

Orlando --> niewiele wiem na ten temat, poza tym że w Chinach kradną. I druga sprawa - trzeba uważać przy handlu, można trafić na oszustów/naciągaczy. Są ludzie rzetelni i uczciwi ale są i tacy dla których okantować białego to honor.
Z drugiej strony słyszałem że w okresie EXPO w Szanghaju miejscowe władze wydały zarządzenie na mocy którego wszelkie przestępstwa wymierzone w białych w okresie trwania EXPO miały być karane z najwyższego rozdzielnika. Czyli za kradzież portfela - kula w łeb.
Co prawda nie widziałem tego zarządzenia i nie mogę powiedzieć bym o nim słyszał z absolutnie pewnego źródła.

EDIT: obrazek z Guangzhou. Bulwar nadrzeczny, przewóz towaru.

mirencjum --> różnie z tym jest. Oficjalnie chińskie towary są super, w praktyce wielu Chińczyków podchodzi do nich sceptycznie ale dużo zależy od firmy i nadzoru przy produkcji. Trudno nie zauważyć przy tym że chińskie wyroby są znacznie tańsze od zachodnich a przy chińskich zarobkach które nie są nie wiadomo jak wielkie to bardzo istotny czynnik.

18.01.2011 14:56
25
odpowiedz
jiser
94
generał-major Zajcef

No i zrobiło się "100 pytań do..." :)

Jak pisał draug - nie przeszkadzaj sobie, Hayabusa, pisz, pisz. Sporo osób w ramach rewanżu chętnie opowie Ci o Polsce ;>

18.01.2011 14:58
26
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

O, tutaj drobny przykład budownictwa w Guangzhou. Po prawej widać ścianę apartamentowca. W tle bloki na oko z lat osiemdziesiątych a w środku proza życia - i tak wyglądająca jeszcze względnie dobrze...

18.01.2011 15:03
27
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

I jeszcze jeden przykład z Guangzhou. Podejrzewam że z racji tutejszego tempa zmian tych budynków za parę lat po prostu nie będzie. Zamiast tego pojawi się kolejny apartamentowiec albo od razu supernowoczesne osiedle.

Rozmawiałem z człowiekiem który prowadzi biznes w Chinach od 1991 i powiedział że chińskie miasta zmieniają się bardzo szybko - sam praktycznie za każdym razem gdy przyjeżdżał do Pekinu musiał poznawać miasto od nowa bo całe dzielnice wyglądały zupełnie inaczej. Nawet jeśli jest w tym nieco przesady to dość dobrze oddaje to zarówno tempo jak i skalę zmian.

No ale jak się rzekło w Chinach pewne spray załatwia się bez zawracania sobie głowy drobiazgami...

18.01.2011 15:06
28
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dla porównania może nie najlepsze zdjęcie ale daje pewne pojęcie: dzielnica Pudong w Szanghaju.

18.01.2011 15:09
29
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

A statek płynął z Chongming?

(Chłopie, pisz pisz, my nie mamy dość :-D)

18.01.2011 15:09
30
odpowiedz
elo.ziom
36
Pretorianin

Hayabusa ---> Zalatwisz mi numer do tej chinki w futrze?

18.01.2011 15:12
31
odpowiedz
Bart2233
131
Peaceblaster

Hmm to może jeszcze zadam takie ciekawe pytanie, a jak z kobietami?
Jak jest z urodą u Chinek czy jest sporo ładnych, a jak już to czy jako "biały" zwracają na ciebie bardziej uwagę itp.

18.01.2011 15:14
32
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

elo.ziom --> LOL, nie ale mogę dać namiar na lepsze. Sam jestem w szczęśliwym związku z dziewczyną poznaną w Chinach.

Nie Chinką jednakowoż.

Orlando --> zdjęcie akurat przez barierkę, z drugiego brzegu.
Swoją drogą mały przykład tego co znaczy zróżnicowanie miast i miejsc w Chinach:
w Szanghaju, o którego wielkości już pisałem, znajdują się TRZY mosty. Dostępne WYŁĄCZNIE dla dwuśladów. Rowerów, motocykli, pieszych NIE wpuszczają, cały ruch tego rodzaju odbywa się poprzez sieć promów, za które można płacić miejscowym odpowiednikiem karty miejskiej.
W Guangzhou mostów jest więcej i wszystkie dopuszczają także pieszych oraz rowerzystów ( ba, dla rowerzystów oddzielne pasy... ).

Zdjęcie: Szanghaj, okolice Placu Ludowego wieczorem.

18.01.2011 15:15
33
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

Jak wygląda sprawa opieki lekarskiej? Emerytury jakieś mają?

18.01.2011 15:15
34
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Boooooosze. *_____*

18.01.2011 15:17
35
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Bart2233 -->

Chinki są bardzo zróżnicowane jeśli chodzi o typy urody, są i wysokie babki na ogół z regionów północnych jak i takie bardziej kompaktowe z południa ( BARDZO uogólniając ). Podobnie z karnacją widziałem babki od porcelanowych laleczek o autentycznie białej skórze do ciemnoskórych. I w ramach każdego typu można znaleźć naprawdę ładne jak i wprost przeciwnie.

Bycie białym w Chinach oznacza łatwe rwanie. Jesteś białym, jesteś kimś innym, być może na wysokim poziomie --> masz duże szanse. Serio.

18.01.2011 15:23
36
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

mirencjum --> sprawa jest prosta. Masz kasę, masz DUŻO kasy jest ok. Nie masz kasy i coś Ci się stanie - zdychasz. Naprawdę tutaj można przekonać się nawet do tak kiepskich rozwiązań jak ZUS. Przypuszczam raczej że będzie z czasem jak w Japonii tzn. firma może w ramach kontraktu zaproponować ubezpieczenie i fundusz emerytalny ale na jakiś powszechny system ubezpieczeń bym nie liczył. Państwo trochę pomaga ale bez szału.

EDIT: Więcej Chinek. A co tam...

18.01.2011 15:27
37
odpowiedz
r_ADM
176
Legend

Nie masz kasy i coś Ci się stanie - zdychasz

I prysly marzenia o robotniczym raju :>

18.01.2011 15:29
38
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

No to dorzućmy jeszcze jedno zdjęcie...

r_ADM --> W rzeczy samej. Warto dodać że przy tej liczbie ludności i jej zróżnicowaniu jakiś masowy system opieki socjalnej brzmi jak szaleństwo. W ogóle tutaj zawsze gdzieś w tle jest kwestia skali - Chiny to KONTYNENT połączony w jeden organizm państwowy. Stwierdzenie że to tylko jedno państwo naprawdę nie oddaje całej złożoności, nawet w przybliżeniu.

Z tym wiąże się jeszcze jedna kwestia czyli system znajomości i powiązań, tzw. guangxi. W tak olbrzymim państwie jednostka sama z siebie jest nikim, nie ma siły przebicia. Dlatego naturalną koleją rzeczy człowiek znaczy tyle, ile znaczy jego rodzina i znajomi. Masz znajomych, masz wpływy i siłę przebicia. Bez tego własną pracą może coś tam osiągniesz, ale dużo mniej. Przy dobrych znajomościach poradzisz sobie, dlatego min. w Chinach zwraca się uwagę na życie towarzyskie. Jeśli ktoś pije wódkę z miejscowym towarzyszem to wiadomo, musi być kimś. I tak dalej i tak dalej i tak dalej...

18.01.2011 15:29
39
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

Hayabusa

Nie masz jakiegos bloga czasem ?

Jak z mieszkaniem, posiadasz tam wlasne lokum (pewnie nie sa drogie jak na europejskie zarobki) czy firma ci hotelik wynajmuje. Pracujesz dla firmy Europejskiej czy tez Azjatyckiej ?
Jak wyglada sprawa z narodowym sportem chinczykow jakim sa sztuki walki. Czy wyglada to jak w filmach z Jackie Chanem i faktycznie jest to bardzo popularne czy tez sa ta brednie i bujdy.

18.01.2011 15:37
40
odpowiedz
Drackula
171
Bloody Rider

Pewnie na miejscu tam to fajne chinki sa bo po pobycie w UK to mozna odniesc wrazenie ze chinki to zazwyczaj jakies pokraki :)) no i materialistki...

18.01.2011 15:39
41
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Bloga nie mam, najfajniejsze strony z blogami jak wordpress są blokowane. Możliwe, że jak wrócę do PL to coś z tym zrobię... zwłaszcza wybiorę trochę więcej z tych 12k zdjęć które tu zrobiłem :D

Wynajem mieszkań jest dość tani, podobnie z hotelami. W tej chwili siedzę w mieszkaniu wynajętym przez znajomych dziewczyny ( biznes robię niejako swoją drogą a mój obecny pobyt jest dość krótki ).
Jeszcze jedna ważna uwaga: jedzenie. W Chinach jest masa (obłędna!) różnych restauracji kantyn tawern i barów serwujących dania z różnych regionów Chin. Wybór jest potężny a ceny zwłaszcza na tle europejskich - śmieszne.
Przykład: byłem ze znajomą w restauracji w Szanghaju zaliczanej do nieco lepszych lokali. Menu: pikantne dania z kuchni prowincji Yunnan, jedyne 300 pozycji... najedliśmy się do wypęku a cały obiad kosztował w przeliczeniu obłędne 70 zł. Warto tutaj dodać że bez problemu można znaleźć lokale kilkakrotnie tańsze. Dobry obiad dla jednej osoby za 15-20 zł to żaden kłopot...

18.01.2011 15:40
42
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Drackula --> pokraki też się trafiają ale ładnych nie brakuje. Co kto lubi zresztą...

18.01.2011 15:49
43
odpowiedz
Drackula
171
Bloody Rider

jak sporo tych ladnych to zapodaj jakies przyklady ... ;)

miejscowe tez straszne materialistki jak te na emigracji?

18.01.2011 15:53
44
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Drackula - część tak, część nie zależy od perspektyw, sytuacji, środowiska. Przynajmniej tyle mogę powiedzieć na podstawie moich obserwacji a te nie są nie wiadomo jak bogate i zróżnicowane więc ciężko się wypowiadać na pewno.

18.01.2011 15:55
45
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

To wrzucałem już na jednym wątku, konkretnie poświęconym spotkaniom na Marszałkowskiej :) ale co tam :D

18.01.2011 16:03
46
odpowiedz
Drackula
171
Bloody Rider

moze to tylko moje wrazenie, ale przez lata spotkalem wielu chinczykow i chinek i sa oni w wiekszosci przypadkow jakby na przeciwnych biegunach pod wzgledem mentalnosci i podejscia do zycia. zawsze sie zastanawialem skad taka rozbieznosc. Juz nie chodzi nawet o sprawy mesko-damskie ale o normalne wspolzycie w spoleczenstwie. Z facetami znacznie lepiej idzie mi sie dogadywac. W przypadku kobiet zazwyczaj mam odczucie jakby wiecej oczekiwaly niz byly w stanie dac.

No i moj gust jest calkiem inny niz Twoj, bo te na fotkach to takie przecietne dziewczyny dla mnie :)

18.01.2011 16:07
47
odpowiedz
Bullzeye_NEO
147
1977

hayabusa - ja mam inne, podejrzewam, ze najwazniejsze pytanie... jak ty ich rozrozniasz?

18.01.2011 16:11
48
odpowiedz
sturm
141
Australopitek

Hayabusa-->

Mowisz, ze warto by sie przeniesc do Szanghaju?:) Zdjecia wygladaja sympatycznie. Jeszcze nie bylem a w sumie "najsamprzod" po studiach mialem wybor Chiny/Japonia. Obecnie pracuje z Kanadyjczykiem, ktory spedzil 5 lat w Chinach (miejscowosci nie pamietam ale gdzie niedaleko Rosji) i mowi mniej wiecej to co Ty:)

18.01.2011 16:15
49
odpowiedz
Qverty™
0
Legend

W Chinach decyzje podejmują mądrzy ludzie,

Komuno wróć...już patrzeć na twoje pro-socjalistyczne posty nie mogę miłośniku systemu...Kiedy w końcu będzie opcja ignorowania użytkowników?

W Chinach decyzje podejmują mądrzy ludzie? Lecz sie...Kraj w którym nagminnie łamie się prawa człowieka, rozstrzeliwuje ludzi pod ścianą, bieda aż piszczy(mówię o zwykłych śmiertelnikach a nie karierowiczach którzy opływają w złoto i diamenty), jedyne co w tym kraju działa dobrze to gospodarka prowadzona na wzór kapitalistyczny a ty mi pierdolisz, że tam decyzje podejmują mądrzy ludzie. Powiedz mi jeszcze, że Korea Północna to kraj miodem i mlekiem płynący i będzie komplet...Faktycznie jak ktoś w innym wątku(twoim) podsumował, siekiera się w kieszeni otwiera...

Bo byłeś i wiesz.

Nie, bo czytam gazety i oglądam wiadomości i programy dokumentalne...

18.01.2011 16:17
50
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Bo byłeś i wiesz.

18.01.2011 16:26
51
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

Qverty™

Nie rob prosze syfu i watku o podlozu politycznym, chce poczytac o chinach takich jakimi je widzi Hayabusa ktory tam mieszka i za przeproszeniem gowno mnie obchodza wasze polityczne potyczki.
Wiec zaloz sobie inny watek a jemu daj opowiadac bo opowiada ciekawie i wbrew pozorom nie tylko o ustroju tam obecnie panujacym.

18.01.2011 16:31
52
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

Qverty™ --> W Chinach decyzje podejmują mądrzy ludzie? Lecz sie...

Czy do Ciebie dociera, że Chiny to potęga? Czy podjęte decyzje o sposobie rozwoju gospodarki i państwa nie dają świadectwa o trafności wyboru i ogromnej wiedzy?

18.01.2011 16:31
53
odpowiedz
Dzikouak
26
Generał

Z tego, co widziałem, to na pytanie "jakie są chiny" można odpowiedzieć "takie jak Europa" albo "takie jak Ameryka" - w pierwszej jest Sztokholm i Norylsk (niby Azja, ale kraj teoretycznie europejski), w drugiej jest Las Vegas i Ciudad Mexico. Szukanie wspólnego wyznacznika dla Chin to ja próby znalezienia podobieństw pomiędzy zauralską, niezelektryfikowaną wioską, a centrum Londynu.

Z tego, co wyniosłem z wizyt i z rozmów z Chińczykami, to ciężko mówić o jakiejś planowej różnicy - Chiny po prostu rozwijają się po swojemu i średnio interesuje, jak rozwijały i rozwijają się inne kraje. Zważywszy na fakt, że ciągu pół wieku nadrobili kilkaset lat różnic techniczno-cywilizacyjnych między nimi a Zachodem, zachowując przy tym własną kulturę o czymś świadczy.

Pewnie, jest dużo rzeczy, które mogą się nam nie podobać, ale przypominam, że raptem 70 lat temu w Europie można było zginąć za złe pochodzenie a jedno z państw oficjalnie wprowadziło politykę ludobójstwa. Obowiązkowe ubezpieczenia, nowoczesna służba zdrowia i inne takie wynalazki też nie są stare (radzę zainteresować się, jak wyglądało życie robotników w USA na początku wieku). Jak znam życie, to Chińczycy będą wprowadzać je w miarę bogacenia się. Francja i Niemcy narzekają na imigrantów z krajów arabskich i afrykańskich, którzy wegetują na zasiłkach nie chcąc podejmować pracy, chociaż jest ich góra kilka milionów (zapewne mniej bo imigranci w dużej mierze przyjeżdżają właśnie do pracy). A teraz pomyślcie, że Chiny wprowadzają podobną ochronę dla _setek milionów_. Niewykonalne. Na wszystko trzeba czasu. A co do Tybetu, to jest to sytuacja podobna do tej pomiędzy Wielką Brytanią a Irlandią Północnej czy sytuacji niektórych państw arabskich (zwłaszcza Iranu lub Afganistanu) w czasie Zimnej Wojny. Każde mocarstwo podbija tereny.

18.01.2011 16:33
54
odpowiedz
Alien.pl
34
Generał

Cała różnica to dwa słowa. Zwiedzać, a tam żyć. Zwiedzać oczywiście Cool, ale i tak trzeba uważać co się ze sobą bierze tam i z powrotem, aby o szpiegostwo czy przemyt nie pójść siedzieć.
Żyć - w wielkich miastach nie jest tak tragicznie, ale, poza nimi już różnie to bywa.

18.01.2011 16:37
55
odpowiedz
aope
115
Corporate Occult

@Qverty: ludzie tutaj z przyjemnością czytają teksty od @Hayabusa, więc jak chcesz to psuć, to w$@#% do swojego wątku a jak nie masz, to zakładaj. Maturą się zajmij, a nie wylewaniem swoich dziwnych życiowych i politycznych frustracji. One naprawdę nikogo tutaj nie interesują.

@Hayabusa: liczę na to, że podzielisz się jakimś większym tekstem, a może nawet blogiem po powrocie do kraju. Świetnie się czyta to co piszesz i przyjemnie ogląda :)

18.01.2011 16:52
56
odpowiedz
raziel88ck
120
Reaver is the Key!

Qverty™ - Nie wiem czy zauważyłeś, ale to nie jest kolejny wątek o polityce.

18.01.2011 17:19
57
odpowiedz
pooh_5
96
Czyste Rączki

Hayabusa - kiedyś miałem w ręku książkę Polaka który w Chinach spędził tam pół życia nauczając angielskiego. Czy ucząc ich języka (np w ramach korepetycji) można naprawdę tam wyżyć, ewentualnie zarobić trochę kasy i wrócić do Polszy? Z tego co pamiętam, gość twierdził że żyło mu się tam nieźle jako białemu przedstawiającemu się za kogoś z kraju angielskojęzycznego. Mógłbyś się do tego jakoś odnieść? :)

18.01.2011 17:23
58
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Chciałbym zauważyć że jeśli chodzi o Chiny to podkreślam jeszcze raz - to kraj ogromny, zróżnicowany i w związku z tym nie da się go ogarnąć w prosty sposób czy zamknąć w kilku formułkach. Zawsze może się okazać jakieś 'ale'.
Poza tym - owszem, trochę czasu spędziłem w Chinach. Owszem, dużo rozmawiałem i rozmawiam o Chinach z miejscowymi, mam tu paru znajomych i staram się zawsze dogrzebywać do wiarygodnych źródeł informacji. Niemniej choćby z uwagi na wielkość kraju mogę powiedzieć jak jest w Szanghaju, jak jest w Guangzhou ( i zapewne w ciągu roku będę w stanie dopisać do tej liczby jeszcze parę miast ), jak się tu robi interesy i jak wygląda życie codzienne ale w przypadku prowincji, interioru i wielu spraw mam częściowe informacje, nie byłem tam, nie wiem na pewno.
O tym też proszę nie zapominać :) nawet jeśli staram się przekazywać wszystko możliwie rzetelnie.

Qverty --> rzeczywistość Chin jest złożona.

Właśnie, może trochę o władzy i złożoności. Chiny są rządzone przez partię która jest komunistyczna tylko z nazwy - to prawda. Nie można jednak zapominać, że centralizacja w Chinach jest słabsza niż była np. w PRL co zresztą jakoś tam wynika z rozmiarów kraju. KC zajmuje się wytyczaniem ogólnego kursu ale polityka w terenie ( w tym na przykład skala cenzury ) zależy od lokalnych komitetów partyjnych. Może być tak, że w jednym mieście czy prowincji mamy konkretny zamordyzm, a prowincję obok gazety piszą o korupcji na szczeblu lokalnym. Partia zresztą stosuje cały wachlarz metod - zamordyzm i represje jak najbardziej mają miejsce ale raczej jako ostateczność czy środek specjalny a nie codzienność. Zamiast tego partia zatrudnia np. doradców dbających o jej PR, buduje się pozytywny wizerunek policji, nagłaśnia określone działania - trochę propaganda sukcesu jak za Gierka.
Kiedy wiosną miało miejsce ciężkie trzęsienie ziemi media jak najbardziej pokazywały skalę katastrofy, ogłoszono żałobę narodową itd -z tego co wiem, 15-20 lat temu ogłoszono by że żadnego trzęsienia nie było i tyle, na szczeblu krajowym miałaby miejsce blokada informacji. Tyle, że obok gruzowisk i nieszczęścia pokazywano oddziały inżynieryjne ratujące ludzi, pokazywano działania władz, organizację pomocy, solidarność międzyludzką i sprawne kierowanie akcją ratunkową przez władze.
To zresztą podobnie jak umożliwienie bogacenia się sprawia, że władza generalnie cieszy się poparciem. Ostatecznie wielu ludzi może rozejrzeć się dokoła i uczciwie powiedzieć sobie że kraj się zmienia, rozwija, dopuszczalne jest to co jeszcze niedawno było zakazane...

W ogóle z rozmów z ludźmi znającymi Chiny na przestrzeni więcej niż 10 lat wyłania się jeden ciekawy obraz - Chiny ewoluują i to szybko. Lista rzeczy zakazanych się kurczy, pomalutku wprowadzane są różnego rodzaju inicjatywy... bardzo możliwe, że dożyjemy momentu wprowadzenia demokracji w Chinach ale na razie ten kraj nie jest na to gotowy.

Pooh_5 --> krótko: tak, da się wyżyć, da się odłożyć. Zależy jeszcze gdzie się uczy i dla kogo ale oferty bywają BARDZO kuszące.

18.01.2011 17:41
59
odpowiedz
ZgReDeK
99
Legend

bardzo możliwe, że dożyjemy momentu wprowadzenia demokracji w Chinach ale na razie ten kraj nie jest na to gotowy.

Z twojej relacji jak i innych źródeł wynika, że Chińczycy są za mądrzy by wprowadzać demokrację.
Demokracja oznaczałaby bardziej początek końca niż początek czegoś nowego.

Coś więcej możesz powiedzieć o (raczej błędnie określanym ) chińskim "kapitalizmie" ? Partia i powiązania polityczne mają ogromne znaczenie ale wydaje się, że w mniejszym stopniu duszą rozwój niż "opodatkowanie" i przeregulowanie pracy w Polsce..

http://www.heritage.org/index/visualize?countries=Poland|China|HongKong

18.01.2011 17:50
60
odpowiedz
zapomnialem_stary_login
72
Konsul

Bo byłeś i wiesz.

Nie, bo czytam gazety i oglądam wiadomości i programy dokumentalne...

Zawsze mnie bawią wszechwiedzący ludzie czerpiący wiedzę z polskojęzycznej telewizji. Od nich dowiaduję się więcej o Chinach, niż można się dowiedzieć od samych Chińczyków.

Hayabusa--> bardzo możliwe, że dożyjemy momentu wprowadzenia demokracji w Chinach Lepiej dla nich żeby tak się nie stało.

18.01.2011 17:53
61
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

ZgReDeK --> Co do demokracji to tak naprawdę ciężko powiedzieć cokolwiek na pewno. Nie wykluczam, że Chiny np. staną się demokratyczne do pewnego stopnia (np. wybory do władz od samorządu do powiedzmy władz prowincji ale i tak wyżej jest nieobieralne KC i przywódcy), bo sami Chińczycy dostrzegają pewne zalety jak np. możliwość względnie łatwego odsuwania skompromitowanych ludzi ( a nie tylko np. w wyniku walk frakcyjnych czy jednej kliki z drugą ) czy fakt że wymuszałoby to pewien poziom liczenia się z przeciętnym obywatelem.
Zobaczymy.

Jeśli chodzi o kapitalizm - oczywiście, są podatki, jest prawo i sporo regulacji ale tak naprawdę BARDZO dużo zależy od guanxi. W przypadku małej firmy czy biznesu nie jest to może aż tak widoczne ( tzn. masz kogoś zaufanego z kim prowadzisz interesy,jest ok ) ale w przypadku dużych przedsięwzięć dobre znajomości oznaczają że miejscowe kontrole nie będą Ci się naprzykrzać, sprawy administracyjne dają się gładko załatwić, nie będzie problemów z siłą roboczą itd.

Z drugiej strony są pewne elementy o których trzeba pamiętać że też się trafiają.

Po pierwsze często jest tak, że Chińczycy dają zarobić swoim a więc np. dostaniesz narzuconego z góry wykonawcę lub kontrahenta z jego stawkami i okaże się że w zasadzie nie możesz z tym nic zrobić.
Po drugie bywa i tak, że bez dogadania się jest ciężko bo tego się nie da tamtego się nie da.
Po trzecie, o oszustwach i naciągaczach wspominałem - można źle trafić, po prostu.
Po czwarte wreszcie - wielu Chińczyków to bardzo tania ale też nisko wykwalifikowana siła robocza. W efekcie wykonają robotę za grosze, ale niekoniecznie wykonają ją dostatecznie dobrze.
Po piąte chińska mentalność i kultura - to co my uznajemy za oczywiste nie zawsze jest takie dla Chińczyków i vice versa. Trzeba o tym pamiętać przy rozmowie, przy negocjacjach itd - na przykład może się zdarzyć, że chiński pracownik weźmie naszą kulturę osobistą za oznakę słabości za to będzie pracował jak się na niego ryknie - całkowicie odwrotnie niż w Japonii.

Podejrzewam, że tak naprawdę ta lista mogłaby być dłuższa - tutaj wspominam tylko o tym, z czym sam się zetknąłem albo czego sam byłem świadkiem.

Jednym słowem - pod pewnymi względami jest dużo łatwiej. Pod pewnymi niekoniecznie...

18.01.2011 18:07
62
odpowiedz
Cliffton The Second
28
Konsul

cały obiad kosztował w przeliczeniu obłędne 70 zł. Warto tutaj dodać że bez problemu można znaleźć lokale kilkakrotnie tańsze. Dobry obiad dla jednej osoby za 15-20 zł to żaden kłopot...

Może się nie znam, ale za 70 zł na dwie osoby u nas też można się najeść całkiem porządnie i znalezienie obiadu za 15-20 zł to też żaden kłopot - np. w zwykłym sfinksie, shoarma za 18,90 zł chyba, myślałem, że jest taniej...

18.01.2011 18:11
63
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

Hayabusa: A w jakiej branzy tam pracujesz?

18.01.2011 18:12
64
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Cliffton The Second -> 70 zeta za obiad dla dwóch osób w lokalu z wyższej półki do którego trzeba rezerwować miejsca z jednodniowym wyprzedzeniem? Może być ciężko. Zresztą znalazłem tu miejsca gdzie można zjeść obiad i za 4 złote. Co kto lubi...

LooZ --> pracowałem na EXPO a obecnie import - eksport - dekownictwo ;)

18.01.2011 18:15
65
odpowiedz
Montera
63
Legend

Cliffton -> Ale jeśli ktoś zarabia kilka/kilkanaście tysięcy złotych to sorry, ale 7 dyszek za obiad dla dwojga osób to śmieszna kwota.

Hayabusa -> Zmieniłeś mój pogląd na ten kraj, czy jak wolisz prawie "kontynent" :) Widać, że tam też jest cywilizacja i źle się nie żyje :)

18.01.2011 18:25
66
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

Czy to jedyny kraj w jakim miałeś okazje spędzić nieco więcej czasu czy tez miałeś okazje odwiedzić jakiś inny kraj azjatycki ? Pytam bo porównałeś w którymś zdaniu Chiny do Japonii i chciałbym wiedzieć czy masz takich porównań więcej. Dla przeciętnego europejczyka kulturowo pewnie się te kraje za bardzo nie różnią a jak przypuszczam różnice potrafią być kolosalne.

No i jeszcze chciałbym wiedzieć czy ludzie tam przejmują się tym co się dookoła dzieje ? Np. czy wypowiadają własne zdanie nt. Tajwanu albo czy nie przeszkadza im to ze Hongkong właściwie rządzi się swoimi o wiele bardziej liberalnymi prawami.

18.01.2011 18:32
67
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Montera -> do usług! Chodzi mi przede wszystkim o pokazanie, że Chiny są tak złożone i zróżnicowane że o czymkolwiek by nie mówić zawsze prawda jest złożona. Cywilizacja? Tak, ALE... prawa człowieka tak, ALE... ;)

draug_xiii --> spędziłem w robocie ponad pół roku w Japonii. Dość powiedzieć że Chiny i Japonia różnią się diametralnie. To kompletnie inne kraje, inna tradycja, mentalność, społeczeństwo, poziom rozwoju i tak dalej i tak dalej. Wspólną mają część pisma i niewielką część tradycji. I to by było na tyle z podobieństw.

Co do przejmowania się - ciężko mi powiedzieć. Nie rozmawiałem na temat Tajwanu, ale zauważyłem że ludzie ( przynajmniej niektórzy ) lekko zazdroszczą tym z Hong Kongu - przede wszystkim rozwoju, wyższego poziomu życia, braku ograniczeń. Ale nie miałem okazji poruszać jakoś głębiej tego tematu, może jeszcze zdarzy się okazja.

18.01.2011 19:17
68
odpowiedz
COOLek
53
Konsul

Radzę nie rozmawiać na temat Tajwanu, bo z nimi to o tym nie ma dyskusji. "Taiwan belongs to China" i tyle. A jak zaczniesz mówić, że może powinni mieć niepodległość, to zostaniesz wyklęty i nigdy się do ciebie nie odezwą.

18.01.2011 19:26
69
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

COOLek --> fakt że w jednym przypadku słyszałem mantrę o tym że Tajwan należy do Chin i że to są wewnętrzne sprawy Chin w które nikt nie powinien się mieszać... no ale słyszałem to od osoby dość mało krytycznie nastawionej do otaczającego świata.

W związku z tym ciężko mi powiedzieć na pewno jakie są faktyczne opinie Chińczyków na ten temat, poza tym że na pewno trafiają się takie jak wspomniana wyżej.

18.01.2011 20:02
70
odpowiedz
Herr Pietrus
157
Ubecka Wdowa

Hmm... to ja może o Japonie zapytam, jeśli amsz na takie tematy wiedzę. bo wspominałeś - w sumei słusznie - zę państwowa służba zdrowia dla ponad miliarda obywateli to mrzonka, można co najwyżej dostać od pracodawcy j jakieś ubezpieczenie - jak w Japonii... Jak to jest w Japonii? Bo ktoś kiedyś na forum przy okazji narzekania na Polske pisał o systemie na wzór niemieckiego - państwowa z dopłatami...

A tak ad rem - wiemy juz jak wygląda zycie rekinów biznesu i wiejskiej biedoty z zapadłej prowincji... A jak to jest z przecietnymi ludźmi? Raz - klasą srednia, a dwa - taka klasą średnią typu polskiego - akiś nauczyciel, ikerowca autobusu ;), sprzedawca w sklepie. Dal nich też życie w lepiance, czy jakimś postawionym na dowal sie bloku jakie znamy ze zdjeć w internecie ( tkaigo co to przy nim nasza wielka plyta to prawdziwa twierdza i postoi 100 lat ) czy jednak jest neico lepiej. Innymi słowy - jak to wyglada w tych wielkich miastach, bo wiadomo, zę w ksali kraju tych co żyja na znośnym poziomie jest jeszcze chyba niewielu.

18.01.2011 20:10
71
odpowiedz
Mietek Fajansiarz
3
Pretorianin

Czyli tak.

Połowę stron WWW masz poblokowanych.
Organizacji domagającej się jakichś praw żadnej nie założysz, bo Cię ukatrupią.
Kontrahentów w biznesie możesz dostać "z góry" i nic z tym nie zrobisz.
Każdy odpowiednio wysoko ustawiony dostaje od partii propozycję wstąpienia - tzw. nie do odrzucenia.
Na domiar złego wszystkie laski, które wrzuciłeś są MOCNO przeciętne, żeby nie powiedzieć brzydkie (przepraszam jeśli Cię uraziłem, bo to dobre znajome, albo coś...).

Jak dla mnie to jednak porażkowy kraj, mirencjum mówi że to potęga i że musi być zarządzany przez "mądrych ludzi" - a III Rzesza i ZSRR to niby potęgi nie były? Ba, ZSRR to wszak supermocarstwo. Hue...

Piszesz świetnie i chętnie poczytam więcej, niemniej jednak troszkę się nie zrozumieliśmy. Wszyscy tutaj pieją, że Chiny to kontynent, że zróżnicowanie (...). A mi w ogóle nie o to chodziło, dobrze wiedzieć, ale wyobraźmy sobie taką sytuację. Wyjeżdża Chińczyk do USA, zakłada organizację "Wolny Tybet" i wysyła swoich chłopców z kamieniami żeby obrzucali chińskich polityków (przyznasz pewnie, że w Chinach to raczej nie do pomyślenia, co nie?). I co się z takim typem dzieje? Tu nie ma znaczenia z jakiej części Chin jest... I właśnie w kontekście takich rzeczy chciałem się dowiedzieć jakie są Chiny.

SKORO W CHINACH PANUJE TAKA WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI TO DLACZEGO MASZ ZABLOKOWANEGO WORDPRESSA? Czyżby jednak było coś do ukrycia?

Ktoś słyszał o ostatnim festiwalu filmowym w Wenecji?

Obraz zdominowały wstrząsające sceny ludzi żyjących w jamach wykopanych w ziemi, żywiących się jak szczury i dopuszczających się kanibalizmu.

Zgadnijcie o jaki kraj chodzi.

I teraz pytanie - takie przybytki też się "stawia" lokalnie? Nie wydaje mi się. Nie chcę oczerniać Chin, nie o to mi chodzi, ale widzę jak wszyscy się nimi jarają, i biorąc pod uwagę poszanowanie dla praw człowieka i zamordyzm (może jedynie w niektórych częściach, ale obozy koncentracyjne są w wielu miejscach Chin, right?) coś tu jest nie tak.

Na Wiki jest nawet mapka, ale jej nie zobaczysz, bo nie masz do Wikipedii dostępu przecież:

http://en.wikipedia.org/wiki/Laogai

Wrzuciłbym zdjęcie, ale boję się, że jeszcze coś Ci zrobią, też najlepiej krytykuj jak już wrócisz :P

BTW najwięcej Laogai jest wokół miejsca Twojego zamieszkania.

[edit]

Ponawiam, nikogo nie oczerniam, chodzi o to, że Chiny "przodują" i jeśli nasze systemy w końcu padną, to może wielu ludzi zechce iść drogą Chin - srać na ludzi, srać na ekologię, ktoś wyskoczy to kula między oczy i robimy "byznes".

Jacy są Chińczycy? Skoro Polacy w kilkudziesięciu latach PRL-u zostali sprani tak, że co drugi 60-cio latek założyłby sobie ołtarzyk Jaruzelskiego a wielu jak mantrę powtarza "w PRL było lepiej", to co musi się dziać z nimi w Chinach? Nie uwierzę, że cenzura nie ma wpływu na to co ludzie myślą i robią.

18.01.2011 20:28
72
odpowiedz
paściak
143
carpe diem

Japonia w porownaniu z Chinami wypada na plus czy minus? Bo napisales ze tak bardzo sie roznia. Tzn z perspektywy naszej, bialych ludzi ;)

18.01.2011 20:37
73
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Mietek Fajansiarz ---> tak i nie. Znowu wychodzi cała ta złożoność. Nie żebym bronił Chin bo uważam że każdy powinien sam sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie, co ma o nich myśleć. Ja tylko staram się dostarczyć informacji jak to tutaj działa.

Połowę stron WWW masz poblokowanych
Owszem, choć powiedziałbym że mniej niż połowę. Tyle tylko że większosć blokad daje się ominąć przez proxy lub specjalne płatne strony - kilkanaście USD miesięcznie i masz wszystko, co chcesz. Nie zmienia to faktu że strony SĄ blokowane, NIE wejdziesz na nie z poziomu np. kafejki internetowej a ich obejście ( czyli albo użycie proxy albo ww. opłata ) może być problemem dla większości chętnych, dla przeciętnego Chińczyka w zasadzie nie do przeskoczenia.

Na domiar złego wszystkie laski, które wrzuciłeś są MOCNO przeciętne, żeby nie powiedzieć brzydkie

No to już kwestia gustu - nie powiem żebym wrzucał zdjęcia najlepszych jakie widziałem albo żebym wrzucał najlepsze zdjęcia. Zresztą jak się rzekło kobieta z którą zamierzam spędzić życie NIE pochodzi z Chin nawet jeśli poznaliśmy się tutaj. Powiedzmy, że wśród setek milionów mogą trafić się koszmary, mogą trafić się też całkiem niezłe babki, co kto lubi...

Jak dla mnie to jednak porażkowy kraj, mirencjum mówi że to potęga i że musi być zarządzany przez "mądrych ludzi"

Żeby była jasność: owszem, to JEST potęga z racji swej ekonomii, banków, rynku metali kolorowych i jeszcze paru rzeczy i z całą pewnością zarządzanie tak ogromnym i złożonym krajem wymaga niezłego kombinowania. Nie zmienia to rzecz jasna faktu, że przyszłość może zweryfikować ambicje mocarstwowe, potęga ekonomiczna nie jest dana raz na zawsze i tak dalej i tak dalej. ZSRR jak zauważyłeś też prężyło muskuły i było wielkim mocarstwem... do czasu.

SKORO W CHINACH PANUJE TAKA WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI TO DLACZEGO MASZ ZABLOKOWANEGO WORDPRESSA?

Wydaje mi się, że tutaj się nie do końca zrozumieliśmy. Owszem, panuje wolność wypowiedzi tzn. możesz mieć poglądy i wypowiadać je w gronie znajomych ale JEST cenzura a i o konsekwencjach wypowiadania się na forum publicznym wspominałem. Proszę, weź to pod uwagę.

Na Wiki jest nawet mapka, ale jej nie zobaczysz, bo nie masz do Wikipedii dostępu przecież

To akurat jest dobry przykład jak działa net w Chinach. Wikipedia działa jak najbardziej i mogę z niej korzystać swobodnie... Z WYJĄTKIEM TAKICH WŁAŚNIE HASEŁ.

I rozumiem Twoje obawy odnośnie chińskiej drogi. Wiesz, widziałem tutaj i widzę wielu ludzi autentycznie jarających się systemem chińskim. Wielu ludzi z biednych krajów, do których to przemawia. Brak wolności słowa czy poszanowania praw jednostki? Często mają u siebie to samo ale bez chińskich możliwości robienia biznesu i chińskiego tempa rozwoju. Widziałem również ludzi z Zachodu którzy są pod wrażeniem albo nie przejmują się niczym, biznes to biznes...

Ja tam tylko relacjonuję a przy okazji zawsze zadaje sobie stare żydowskie pytanie: a ile toto kosztuje? Bo ten koszt i rozmach mają swoją cenę.

Herr Pietrus --> nie znam wszystkich szczegółów ale w Japonii wygląda to tak że nie masz ogólnego socjalu za to firmy w pakiecie mogą zaproponować i proponują ( to samo w sektorze państwowym ) pakiety zdrowotne, emerytury i tak dalej.
Co do Twojego pytania o klasę średnią - powoli się tworzy, ale to są raczej właściciele niewielkich przedsiębiorstw, handlarze, artyści... klasa średnia tutaj powstaje ale wciąż nie jest jakoś bardzo liczna. Heh, znów rozbijamy się tu o skalę a ja nawet nie próbuję podawać statystyk. Przeciętny kierowca autobusu czy nauczyciel NIE zarabia kokosów. Na życie starczy, owszem, ale bez rewelacji. Można założyć że mają podobne warunki jak w Polsce. Minus ZUS i emerytura.

paściak ---> bardzo to tutaj niepolityczne, ale Japonia. W Chinach łatwiej rozwinąć skrzydła, łatwiej wejść w biznes i tak dalej ale... Japonia to kultura. Uczciwość. Przejrzystość. Ludzie na poziomie. Brak cenury i łącza które u nas będą za dziesięć lat.
Ogólnie mógłbym tak długo wymieniać i pewnie to zrobię ale to za kilka postów :)

PS O właśnie, to mi przypomniało o jednej cholernie ważnej rzeczy jeśli chodzi o rozumienie Chin. A właściwie dwóch.
Po pierwsze, Chiny są jako cywilizacja bardzo wpatrzone w siebie i w pewnym sensie uchodzą czy raczej chcą uchodzić za samowystarczalne. Własny język, własna kultura, własna tradycja, własna popkultura, własna historia, własna filozofia. Chińczycy porównując odnoszą się przede wszystkim do SWOJEJ tradycji kultury i tak dalej. Nie OBCEJ.
Zresztą nieźle to się odzwierciedla w tutejszej telewizji. Na okrągło seriale historyczne i filmy o różnych epokach - Chin. Programy rozrywkowe wg formatów zachodnich, ale z chińskimi prowadzącymi, uczestnikami i chińskimi gwiazdami. Muzyka pop? Chińska, oczywiście. Wiadomości? O tym, co dzieje się w rozległych Chinach. I tak dalej i tak dalej. Dla przeciętnego Chińczyka Stany czy kultura Zachodu mogą być czymś bardzo, bardzo odległym. Ot takim czymś na horyzoncie.

Muszę powiedzieć że w Japonii jest inaczej - mają swoje tradycje i tak dalej ale sporo wiedzą o Europie, mają o nas pewne pojęcie i swego rodzaju poszanowanie - nawet jeśli wynika to z grzeczności a wiedza jest stricte książkowa. Jakieś punkty zaczepienia jednak są.

I sprawa numer dwa, związana z pierwszą: Chińczycy porównują obecną sytuację w pierwszym rzędzie nie z Zachodem ( ILU Chińczyków, jaki procent z nich wie naprawdę jak tam jest, skoro z Chin NIEŁATWO wyjechać o ile nie jest się nomenklaturowym? ) ale swoją przeszłością. I widzą dość jasno, że obecnie w Chinach prawa jednostki są respektowane jak nigdy dotąd. Że sądy traktują podejrzanych lepiej niż kiedykolwiek. Że możliwości bogacenia się są nie gorsze, ba! lepsze niż kiedykolwiek. Że Chiny w naturalny sposób po trwającej kilka stuleci przerwie wracają do należnej im pozycji lidera ( tu akurat bym polemizował, piszę jak to wygląda z pozycji przeciętnego Chińczyka ). Że dokonują się zmiany a kraj się rozwija ( za jaką cenę? Cóż, kiedyś za samo to pytanie można było zginąć ).

Nie piszę tego żeby bawić się w peany na cześć tego kraju - próbuję pokazać jak to wygląda z chińskiej perspektywy żeby łatwiej było zrozumieć co i jak.

18.01.2011 23:14
74
odpowiedz
Maziomir
39
Senator

cześć Haya, pozdrowienia ze Szkocji - ktora u Ciebie teraz godzina? :)

Po pierwsze, Chiny są jako cywilizacja bardzo wpatrzone w siebie i w pewnym sensie uchodzą czy raczej chcą uchodzić za samowystarczalne.

A nie kojarzy Ci się to z genezą powstania Strefy Wspólnego Dobrobytu Wielkiej Azji Wschodniej? U jej podstaw rownież leżało poczucie własnej wyższości.

18.01.2011 23:17
75
odpowiedz
Cliffton The Second
28
Konsul

Montera - Ale jeśli ktoś zarabia kilka/kilkanaście tysięcy złotych to sorry, ale 7 dyszek za obiad dla dwojga osób to śmieszna kwota.

hę? Co to ma do rzeczy? Mówiłem, że myślałem, że w Chinach jedzenie kosztuje grosze (słyszałem to już od paru osób), a tu 15-20 zł, to dla mnie nie są grosze tylko normalna cena. W każdym razie jak do tego ma się Twoja wypowiedź, bo nie rozumiem? Że w Chinach każdy zarabia po kilka/kilkanaście tysięcy zł i dla nich to są grosze?

18.01.2011 23:25
76
odpowiedz
peners
94
SuperNova

Ja i tak uważam że Chiny są minimum 10 albo więcej lat przed polską w gospodarce, ekonomii itd... jest to kraj niebywale rozwijający się. Wystarczy mi by żyć w takim przekonaniu gdzie firma w której pracuje wchodzi w rynki Chińskie, podpisujący umowy z koncernami takimi jak np: Sany który w sprzedaży sprzętu budowlanego nie ustępuje Caterpillarowi, JCB, Terexowi, itd.... Pokazuje to jak Chiny gonią zachód.

18.01.2011 23:45
77
odpowiedz
ZgReDeK
99
Legend
19.01.2011 03:00
78
odpowiedz
jiser
94
generał-major Zajcef

Hayabusa [78] ~~~>
O właśnie, to mi przypomniało o jednej cholernie ważnej rzeczy jeśli chodzi o rozumienie Chin. A właściwie dwóch.

Wyboldowałbym powyższe dwa akapity, bo według mnie to właśnie jest klucz do zrozumienia sytuacji Chin z europejskiej perspektywy. To, co powyżej napisałeś, dokładnie pokrywa się z moimi amatorskimi przemyśleniami na ten temat. Przykład na niezrozumienie tematu, w ramach anegdoty: nie wiem, czy ktoś to pamięta, ale w PRLu raczono nas wszystkich wiadomościami (made in CPPP), jak to Chiny, już za rok czy dekadę, zmienią alfabet na łaciński, niach niach niach. Prędzej kultury europejskie pójdą w stronę pisma ideogaficznego, niż chińczycy zrezygnują ze swojego :) Ba, po trochu już wracamy do ideografii.

Dzikouak [53] ~~~>
A co do Tybetu, to jest to sytuacja podobna do tej pomiędzy Wielką Brytanią a Irlandią Północnej czy sytuacji niektórych państw arabskich (zwłaszcza Iranu lub Afganistanu) w czasie Zimnej Wojny. Każde mocarstwo podbija tereny.

Porównanie, według mnie, nietrafione. Nie chodzi o podbój militarny czy kontrolę polityczną. Tybetańczykom chodzi o to, że BP KPCh traktuje Tybet jako przestrzeń ekspansji demograficznej. W tej chwili, w Lhasie trudno jest spotkać Tybetańczyka, bo stolicę dosłownie skolonizowano w dwa lata. Dotychczasowych mieszkańców wschodnich i południowych regionów powysiedlano na północny zachód. Trwa rżnięcie resztek tamtejszej kultury materialnej w ramach "dynamicznego rozwoju". Nie mówiąc o podstawieniu fałszywego Panczenlamy, ale to akurat wpisuje się w Twoje porównanie z Afganistanem.

To nie moje zdanie, to opinia samych Tybetańczyków, konkretniej tych, którym udało się przedostać do Indii. Ale przecież właśnie to samo było fundamentem protestów z 2008 roku, więc spora liczba tych, którzy jeszcze tam żyją, też tak uważa. Emigracyjny Centralny Rząd Tybetański nie próbuje uzyskać praw do niepodległości. Nie chcą być wypatroszeni z kultury i kawałka świata, w którym żyli od wieków. Do zrozumienia stanowiska Tybetańczyków nie trzeba nawet oglądać dokumentów, ani czytać wikipedii, tylko wczytać się głębiej w wiadomości z regionu, podawane na codzień.

W Irlandii ostatnia kolonizacja to czasy Cromwella. W Afganistanie i Iranie chodziło o kontrolę polityczno-militarną. Oba przypadki chyba nie bałdzo pasują, nie?

19.01.2011 07:35
79
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Mazio :D

Masz rację, przypomina. W ogóle IMHO jeśli chodzi o mentalność azjatycką to działa to w ten sposób:
Japończycy przed wojną byli ultranacjonalistami, inne postawy nie były dobrze widziane. Szowinizm, militaryzm, przekonanie o własnej wyższości którego nie podzielała tylko część elit, znacznie lepiej niż społeczeństwo zorientowana w tym jak wygląda świat na zewnątrz.
Japonia rzuciła wyzwanie białym i w krótkim czasie została do 1945 rzucona na kolana w sposób który nie budził wątpliwości że klęska jest całkowita. To zmieniło Japończyków, nadal czują się mocni w Azji ale mają respekt wobec białych. No i wojna nie budzi w nich entuzjazmu, podobnie jak prężenie muskułów.
Chińczycy są inni bo nigdy nie zostali przez białych rzuceni na kolana w otwartej rywalizacji. Upokorzeni, tak. Pobici, tak. Traktowani z wyższością, tak. Niemniej nigdy nie zaliczyli tego co japońskie społeczeństwo po 1945 więc patrzą na świat i swoje w nim miejsce w inny sposób.

Cliffton The Second

Ano, wielkość zarobków tutaj akurat nie ma wiele do rzeczy. Chciałem pokazać ile kosztuje tutaj wyżywienie na mieście i dlaczego właściwie nie warto gotować w domu... no chyba że ktoś zarabia naprawdę naprawdę niewiele ale w przypadku białych to rzadkość.

jiser --> Mogę się tylko zgodzić co do boldowania.
Jeśli chodzi o pismo to tak i nie.
Z jednej strony rzeczywiście za czasów Mao pojawił się pomysł uproszczenia pisowni i przejścia wyłącznie na alfabet łaciński ( to zresztą zostało zrealizowane w Wietnamie ) i nawet podjęto kroki w tym kierunku. Wdrożono pierwszy z planowanych pięciu etapów reformy pisma upraszczając sposób pisania niektórych znaków, skutkiem czego wiele chińskich hanzi wygląda nieco inaczej niż japońskie kanji ( tradycyjną pisownię zachowano jednak na Tajwanie ). Potem jednak pomysł zarzucono w efekcie czego dziś mamy chiński zapis tradycyjny oraz zapis uproszczony.

Swoją drogą - podobne pomysły krążyły w Japonii w epoce Meiji ale również zostały szybko zarzucone, a sama idea w Chinach była propagowana pod hasłem walki z analfabetyzmem. Pojawiały się głosy na miarę Marra że pismo chińskie powstało po to, by ciemiężyć feudalnych chłopów i takie tam ( małe wyjaśnienie: radziecki językoznawca Marr miał min. teorię, że języki o skomplikowanej gramatyce jak np. polski są tak złożone właśnie po to, by chłopi nie mogli się ich nauczyć więc służyły utrzymaniu feudalizmu ).

Odnośnie Tybetu: jest niestety jak piszesz. Pewien poziom niezależności utrzymuje się ale za to władze chińskie prowadzą metodyczną akcję modernizacji rozbudowy miejskiej ( co jak wszędzie w Chinach oznacza kasację starej architektury ) PLUS intensywną kolonizację tak że Tybetańczycy szybko stają się mniejszością w swoim własnym kraju.
Podobnie zresztą ma się rzecz z Ujgurami w Xinjiang. Jest ich podobnie jak Tybetańczyków niewielu, podobnie jak w przypadku Tybetańczyków mają własną kulturę i tradycje i podobnie jak w przypadku Tybetańczyków wystarczy wrzucić x milionów Chińczyków Han by cały kraj uległ sinizacji...

19.01.2011 08:18
80
odpowiedz
sturm
141
Australopitek

Hayabusa --> To sie ponowie bo chyba utonal moj post poprzedni w tym zalewie pytan:) Ctrl+C

Powiedzialbys, ze warto by sie przeniesc z Tokio do Szanghaju?:) Zdjecia wygladaja sympatycznie. Jeszcze nie bylem a w sumie "najsamprzod" po studiach mialem wybor Chiny/Japonia. Obecnie pracuje z Kanadyjczykiem, ktory spedzil 5 lat w Chinach (miejscowosci nie pamietam ale gdzie niedaleko Rosji) i mowi mniej wiecej to co Ty:)

19.01.2011 08:23
81
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

sturm --> Przepraszam, nie zauważyłem.
Wiesz jeśli chodzi o wybór Tokyo - Shanghai to szczerze mówiąc... nie wiem.
Shanghai to na pewno rozmach i spore możliwości, mam wrażenie że większe niż w przypadku Japonii.
Z drugiej strony Tokyo to znikoma przestępczość, spokój, kultura... a i ceny w większości przypadków porównywalne lub ( elektronika, aparaty foto ) niższe.
Tak naprawdę mam zbyt mało danych by z ręką na sercu powiedzieć gdzie byłoby lepiej. Oba miejsca mają sporo zalet, oba mają pewne wady.

19.01.2011 08:47
82
odpowiedz
Son of the Beach
42
Pretorianin

Niech wypowiedzą się sami chińczycy: http://www.youtube.com/watch?v=9n8rlMlT7CM&feature=related

19.01.2011 09:00
83
odpowiedz
jiser
94
generał-major Zajcef

Ja wiem o tych projektach. O historii pisma wietnamskiego też troszkę wiem (jeden z moich promotorów jest Wietnamczykiem, a zajmuje się specjalizacją w systemach decyzyjnych rozpoznawania pisma :).

Jak sam wspomniałeś, pomijając komunistyczną ideologię i jej propagandę, istotą zmian było uproszczenie form pisma oraz inkorporację odpowiednio dostosowanego fragmentu alfabetu łacińskiego. Na tyle, na ile mi wiadomo, zamiana była nierealna, właśnie ze względu na sinocentryczny obraz świata. Natomiast tuby propagandowe ZSRR podawały informację o mającym nadejść niedalekim "cywilizowaniu się" tego komunistycznego, acz dzikiego państwa. Szczególnie przy okazji pierwszego rozluźnienia po konflikcie o Zhenbao, w listopadzie '69. W tym właśnie widzę wymienioną przez Ciebie wcześniej sprzeczność punktów widzenia.

sturm ~~~>
A nie stać Cię na dwutygodniowy urlop w Szanghaju na przetestowanie? Przecież Japończycy lubią się rozbijać po Azji w ramach odreagowania ;)

Son ~~~>
Jasne. Tylko trzeba pamiętać, że to zdanie partyjniaka lokalnie wysokiego szczebla w oficjalnym materiale. Jemu na nic nie brakuje, a miliony młodych pracują na jego pozycję :) Inna rzecz, że gdy mówi o socjalno-związkowej Francji, to trudno się z nim nie zgodzić :)

19.01.2011 09:20
84
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

A jak bardzo rozni sie spoleczenstwo miedzy Chinami a Japonia (ehh gdybys jeszcze przypadkiem byl w Koreii PLD to juz mielibysmy pelny poglad na najwieksze potegi w azji). Dla przykladu jako polakowi mieszkajacemu w UK bardzo latwo bylo mi sie przystosowac kulturowo jako iz roznice miedzy tymi krajami sa moglbym rzec marginalne. Oba kraje posiadaja podobne systemy wartosci oraz oba posiadaja podobna kulture. Biorac pod uwage iz zarowno w Chinach jak i w Japonii buddyzm jest przodujaca religia to chyba jakies podobienstwa wystepuja chociazby z tego wzgledu.

Tak wiec czy odnoszac sie do spoleczenstwa mozna sprobowac porownania w stylu europejskim czy raczej roznice sa zbyt diametralne (pomijajac otwartosc na zachod o ktorym wspomniales)

19.01.2011 09:28
85
odpowiedz
r_ADM
176
Legend

Jasne. Tylko trzeba pamiętać, że to zdanie partyjniaka lokalnie wysokiego szczebla w oficjalnym materiale.

No tak, ale przeciez on nie powiedzial nic nienormalnego ani moralnie nagannego. Przynajmniej w Chinach nadal istnieje zwiazek logiczny miedzy checia posiadania a pracą, ktora ma to zaspokoic.

19.01.2011 10:13
86
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

Hayabusa=> widze ze miales podobne hobby co ja w Chinach.
Robienie fotek ladnym chinkom. Jak bede mial zcas to wrzuce swoja kolekcje ;)

ZgReDeK --> Co do demokracji to tak naprawdę ciężko powiedzieć cokolwiek na pewno. Nie wykluczam, że Chiny np. staną się demokratyczne do pewnego stopnia (np. wybory do władz od samorządu do powiedzmy władz prowincji ale i tak wyżej jest nieobieralne KC i przywódcy), bo sami Chińczycy dostrzegają pewne zalety jak np. możliwość względnie łatwego odsuwania skompromitowanych ludzi ( a nie tylko np. w wyniku walk frakcyjnych czy jednej kliki z drugą ) czy fakt że wymuszałoby to pewien poziom liczenia się z przeciętnym obywatelem.
Zobaczymy.

w Chongqingu (tak btw to miasto mocarne, ogromne nad rzeka, ponoc 30mln ludzi ma- choc google mowi, ze cala jednostka organizacyjna) fajnego chinczyka poznalem, ktory psioczyl na partie, wrecz mowil, ze rewolucja sie szykuje... wiec poczekamy zobaczymy, wraz z bogactwem, spoleczenstwo sie ksztalci... w koncu sie moga zbuntowac, ze garstka rzadzi nimi...

19.01.2011 11:17
87
odpowiedz
Behemoth
47
Legend

(Pomyłka, sorry)

19.01.2011 11:35
88
odpowiedz
jiser
94
generał-major Zajcef

r_ADM ~~~>
"No tak, ale przeciez on nie powiedzial nic nienormalnego ani moralnie nagannego. Przynajmniej w Chinach nadal istnieje zwiazek logiczny miedzy checia posiadania a pracą, ktora ma to zaspokoic.

... a ja nie napisałem, że powiedział coś nienormalnego ani nagannego. Przedstawił swój punkt widzenia i mnóstwa innych Chińczyków, którzy w tym systemie za swoją (często ciężką... choć może nie w przypadku wiceprezydenta Chongqing) pracę dostają wysokie wynagrodzenie. Inny punkt widzenia zapewne miałaby szwaczka w szwalni dzinsów, pracująca za 10$ miesięcznie (cieszy się, że w ogóle dostaje wynagrodzenie) w niespecjalnie przyjaznych dla zdrowia warunkach i w kiepskich warunkach zakładowego "hotelu" robotniczego... miałaby, gdyby mogła to porównać z jakimikolwiek warunkami o ustalonym prawie pracy i BHP :)

Myślę o pewnej konkretnej Chince-szwaczce, którą kiedyś poznałem. Niestety, tylko za pomocą szklanego ekranu. Tam właśnie dziennikarz śledził pewne zmagania o egzekwowanie (zapisanych w chińskim kodeksie) przepisów prawa pracy od pewnego konkretnego fabrykanta. Tam akurat się udało. Ale pokazano (z daleka) inne fabryczki tej samej okolicy, w których dyrektorzy nie byli tak skłonni do bycia miłymi kapitalistami ... i wpuszczenia dziennikarzy na teren.

Disclaimer: nie jestem antykapitalistą :) Ale jeśli w Chinach, Bangladeszu czy Indiach produkcja jest tańsza niż w Europie, to nie jest to do końca przypadkiem ;)
Disclaimer 2: program był zrealizowany... jakieś 6 lat temu. A może 8?

19.01.2011 12:48
89
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dessloch --> między innymi, bardzo między innymi. Zresztą nie tylko Chinkom. Jak widać choćby na załączonym obrazku ;) Ale po obrazki tego rodzaju zapraszam do wątku o spotkaniach na Marszałkowskiej.

Co do demokracji to jest jak piszesz. Tak naprawdę pożyjemy, zobaczymy. Przy okazji widać że partia obawia się zagrożenia ze strony młodszych i bardziej wykształconych - stąd IMHO z jednej strony wciąganie ich w szeregi a z drugiej pilnowanie, by niezadowoleni się NIE zjednoczyli pod jakimkolwiek sztandarem.

jiser --> to TEŻ jest cena tzw. chińskiego cudu gospodarczego. Innym elementem jest sztuczne zaniżanie kursu yuana po to by cały czas mieć do zaoferowania naprawdę tanią i nieograniczoną liczebnie siłę roboczą. Co prawda władze nastawiają się powoli na usługi i nowe technologie, bardzo inwestują w naukę i szkolnictwo ale nikt nie ma złudzeń że przejście w skali kraju od masowej produkcji tandety do high tech to będzie proces bardzo długotrwały.

19.01.2011 13:02
90
odpowiedz
devileq does
3
Konsul

chiny to tandeta dziś mi motor przyszedł chiński jeb bak rozdupcony i benzyna cieknie

19.01.2011 13:08
91
odpowiedz
Drackula
171
Bloody Rider

[89] - mo wreszcie jakas lepsza fotka :p, choc fotografa to z Ciebie nie bedzie :)))

mnie zawsze bardzo smieszy to chinskie przekonanie o ich "wyzszosci ". wiem, wiem, dotyczy to kazdej nacji ale moje wrazenie jest takie ze oni wszystkich przebijaja. Spotkalem sie czesto z opiniami typu "nasz nowy samochod to lepszy od Mercedesa jest i same szychy u nas nim jezdza", co tyczy sie innych przedmiotow takze. W sprawach nauki tez sa ciekawi, kopiuja rozwiazania innych, czesto nieudolnie, jezdza na konferencje gdzie staraja sie wszystkim dookola wcisnac kit, ze to oni cos wymyslili lub tez ze to ich rozwiazanie jest to najlepsze. Szopka zaczyna sie czesto kiedy ludzie zaczynaja zadawac pytania. Choc musze przyznac ze chinski plan w tej dziedzinie jest bardzo sprytny, wysylaja tysiace do europy i stanow aby sie ksztalcily i obowiazkowy powrot z nowa wiedza i technologiami. Ostatnio mielismy wizytacje chinczykow i byli tak bezczelni ze chcieli pstrykac fotki wszedzie i wszystkiemu.
Nie wiem jak miejscowi ale ci na emigracji edukacyjnej bardzo czesto sa zindokrynowani do granic absurdu. Przykladem moze byc jedna ze studentek sprzed kilku lat, ktora o swoim kraju wiedziala tyle ile jej partia kazala wiedziec. Moze i nie fer bylo smiac sie z niej ale zawsze byly jaja jesli poruszalismy sprawy, tybetu, tajwanu w jej obecnosci. Probowala nawet negowac takie fakty jak spozywanie mrowek w chinach itp. Pewnie dzieki niej wszelakie chinskie klatwy wisza nade mna :).
Fajne efekty sa tez w yniki polityki jednego dziecka. Znam conajmniej 2 kobiety, ktore zostaly odeslane z dzieckiem do UK tylko po to aby facet mogl wziasc sobie inna kobiete i miec kolejne dziecko. Jak to wyglada u tych ktorych nie stac na taki zabieg?
Hayabusa jak to wyglada w twoich oczach?

19.01.2011 13:31
92
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Drackula --> hm, wiesz i tak uważam - nie jest to wyłącznie moja opinia - że zdecydowanie najlepsze zdjęcia zrobiłem w Chinach nie Azjatkom ale niektórych nie pokażę z powodów osobistych. A czy nie będę fotografem... już raz oficjalnie zostałem, zobaczymy co przyszłość przyniesie :D :D :D

No ale do rzeczy.

Jeśli chodzi o politykę jednego dziecka - z tego, co mi tutaj wiadomo wygląda to tak: normalnie rodzina może mieć jedno dziecko, chyba że rodzice też są jedynymi dziećmi rodzin wtedy dwójka. Za odpowiednią, wysoką dopłatą podobno można mieć o dziecko więcej niż przewiduje limit, podobno też osoby o odpowiednich koneksjach mogą sobie pozwolić na więcej. To znaczy nie wolno ale nikt słowa nie powie. Podobno, zaznaczam że tego nie weryfikowałem.
Na głębokiej wsi ponoć bywają rodziny wielodzietne bo po prostu nie ma jak egzekwować przepisów a kontrole są bardzo rzadkie.
Co do przykładów o jakich wspominałeś - nie wiem na pewno ale nie brzmią jak wymysł. Możliwe, że tak jest.

Jeśli chodzi o indoktrynację - z tym tutaj też się zetknąłem. To znaczy, owszem, spotkałem sporo osób myślących niezależnie ale też wiele takich które wiedzą dokładnie od do, mają przygotowane odpowiedzi i wyuczone formułki a w momencie gdy pada jakaś kwestia której nie było w podręczniku/instrukcji momentalnie się gubią. W ogóle po x rozmowach z wykształconymi osobami tutaj mam wrażenie, że chiński model edukacji przynajmniej ten stosowany w odniesieniu do samych Chińczyków w miarę przypomina nasz z okresu PRL . Tzn. sporo wiedzy w tym wiedzy fachowej obok odpowiedniej porcji propagandy i przede wszystkim nacisk na naukę w określonych ramach. Tych ludzi uczy się wiedzy ale nie zadawania pytań, wyrażania wątpliwości czy samodzielnego myślenia.
Podejrzewam - bo to by się zgadzało z tym co tutaj widziałem - że na Zachód jadą w pierwszej kolejności właśnie takie osoby, odpowiednio naładowane ideologicznie i nauczone od do a nie tego, że mają same myśleć dochodzić prawdy czy też pytać.

19.01.2011 14:23
93
odpowiedz
Orrin
174
Najemnik

A co się dzieje gdy rodzina, która ma "prawo" tylko do jednego dziecka, mając już dziecko zaliczy wpadkę?

19.01.2011 14:26
94
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

AFAiK aborcja. Wiesz, niezależnie od wzrostu liczby wierzących tam zasadniczo nie ma kościoła który by tłumaczył że aborcja to grzech. Zresztą Chińczycy się nie przejmują...

19.01.2011 14:42
95
odpowiedz
Orrin
174
Najemnik

I rozumiem, że jeśli w jakiejś mniejszej miejscowości przyjedzie ktoś na kontrole i będzie "ciąża ponad normę" to niezależnie od miesiąca - aborcja?

To jest naprawdę nie fajne.

Swoja drogą ironia, że u nas władze by chciały więcej dzieci w rodzinie a nie ma a tam na odwrót.

I jeszcze jedno pytanie odnośnie równouprawnienia. Jak to wygląda w Chinach? Jaka jest pozycja kobiety?

19.01.2011 15:17
96
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Orrin --> co do mniejszych miejscowości to mogę tylko podejrzewać że tak jest. Na pewno nie wiem.

Co do równouprawnienia... w Chinach? Patriarchat i tyle, zresztą w Japonii podobnie...

19.01.2011 15:25
97
odpowiedz
sturm
141
Australopitek

Hayabusa --> Dzieki. Wiekszosc osob, ktore tu spotkalem a przeprowadzily sie z Chin wlasnie psiocza rowno. I zdecydowanie twierdza, ze Japonia jest duzo lepsza a Chiny tylko tansze. Niby tu sie rozwijam ale ciagle mysle czy aby wlasnie w Chinach nie byloby lepiej.

jiser --> Niby jechac mozna ale w 2 tygodnie (szczegolnie odreagowywujac;) wiele sie nie dowiem a i pewnie nieduzo bede pamietal:) Poza tym jak mam tyle czasu to ja glownie wizytuje Tajlandie:)

20.01.2011 09:16
98
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

Jeśli chodzi o politykę jednego dziecka - z tego, co mi tutaj wiadomo wygląda to tak: normalnie rodzina może mieć jedno dziecko, chyba że rodzice też są jedynymi dziećmi rodzin wtedy dwójka. Za odpowiednią, wysoką dopłatą podobno można mieć o dziecko więcej niż przewiduje limit, podobno też osoby o odpowiednich koneksjach mogą sobie pozwolić na więcej. To znaczy nie wolno ale nikt słowa nie powie. Podobno, zaznaczam że tego nie weryfikowałem.

mozna sobie pozwolic na wiecej niz jedno ponoc, jesli sie oplaci szkoly itd, ktore sa bardzo drogie.
czyli jestes kasiasty. mozesz miec wiecej dzieci.
no i jedynaki rodzice moga miec 2 jak juz napisales.

a wracajac do studentow, to np na niemieckich uczelniach, jest takie prawo, ze nie trzeba dzielic sie praca naukowa z uczelnia... i skosne przyjezdzaja, nawet nie probuja sie uczyc jezyka, korzystaja z laboratoriow, wiedzy, knowhow uczelni i przekazuja wszystko do chin. czyli zwykle szpiegostwo, nie mowiac o zwyklej kradziezy badan i przesylanie do centrali.

z kolejnych anegdot.
z pekinu do shanghaju w pociagu spotkalem chinczyka, mowiacego po polsku, ktory mieszkal na ursynowie w wawie... w wagonie restauracyjnym. zdziwienie bylo ostre. pewnie szpieg, ale cotam:)

co do porownania chin do japonii... to sorry, rownei dobrze mozna porownywac indie z wenezuela

20.01.2011 09:30
99
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Hong Kong jest specjalnym regionem administracyjnym Chin i posiada zasadę "Jeden kraj, dwa systemy" (jak inne regiony/miasta) dlatego rządzi się trochę swoimi prawami, ale nadal jest to Chińska Republika Ludowa. Tak Mi się zdaje

Masz rację i jednocześnie jej nie masz. :) Faktycznie HKG to w teorii część Chin - jej specjalna strefa administracyjna, jednak w praktyce jest to osobne państwo. To samo Macau.

20.01.2011 10:30
100
odpowiedz
Belert
148
Legend

to jak z rosja.To imperium prowadzace imperialna polityke .Dlatego masz takie kontrasty , ludzie (niektorzy ) zyja sobie niezle ale na to musi sporo innych zap... za pol darmo :)A ze maja 6 tys lat historii to i zabytki piekne.Ale ze maja te zabytki i te 6 tys lat to uwazaja nas bialych za ignorantow i smierdzieli :)

20.01.2011 10:35
101
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dessloch --> pozostaje się zgodzić. Swoją drogą w Szanghaju trafiłem na Chińczyka który w latach 70tych pracował w Stoczni Gdańskiej, mówił całkiem nieźle po polsku. Zabawnie się rozmawiało :)

O szpiegostwie się nie wypowiadam poza tym że jak żartowaliśmy na EXPO z Chińczykami sprawa jest prosta - wszyscy są agentami ;)

A Chiny i Japonia wydają się podobne wyłącznie ludziom którzy mają znikome pojęcie o obu tych krajach.

Belert --> a najlepsze jest to, że do historii i zabytków przyznają się z dumą. Ale o tym że w czasie Rewolucji Kulturalnej niszczono jedno i drugie o wiele skuteczniej niż dokonywali tego dowolni najeźdźcy to już cichosza...

20.01.2011 10:39
102
odpowiedz
micmur13
16
Generał

[3] - na pewno nie twojego" pokroju"...

20.01.2011 11:27
103
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

A ze maja 6 tys lat historii to i zabytki piekne.

tu sie nie zgodze.
Chinczycy wiekszosc zabytkow w rewolucji kulturalnej po prostu rozwalili, przerobili itd.
dopiero moze od 10 lat je naprawiaja, rekonstruuja.
takie wyjatki to np wiszace klasztory, ktore jedynie odmalowano i dodano detali.
wszedzie widac bylo rekonstrukcje, odnawianie lub wrecz odbudowywanie na wyglad starego.
bardzo niewiele miejsc jest tak naprawde nietknietych
taki glupi mur chinskich w wiekszosci jest odrestaurowany, odbudowany.
za to jak sie pojedzie w mniej turystyczne miejsca, to wtedy dopiero jest piekny, bo jest po prostu rumowiskiem cegiel, pagorki itd.
a turysci w wiekszosci jada sobie do pekinu i na badaling, gdzie mur jest od nowa zbudowany de facto, szeroki, wysoki, itd.
/edit pomylka miejsc/ groty yungyang przy datongu- sa slynne rzezby buddyjskie i tam najbardziej widac rewolucje kulturowa, jest to komlpeks jaskin z buddami, czesc po chamsko niszczona mlotami pneumatycznymi/zwyklymi, po rostu widac cale posagi po chamsku zniszczone nie wiem czy jest jakis ktory w ogole nie byl tkniety.

do wlasnie zachowanych zabytkow, ktore niewiele sie zmienily to cmentarz gdzie uczyl i zmarl konfucjusz (qufu), prawdziwe stare miasto chinskie Pingyao, co tak naprawde jest ogrodzonym hutungiem, wpisane na liste unesco, wiec ponoc wszystko stare i bez zmian - aczkolwiek i tak pare budow tam bylo.

jak sie wchodzi na swieta gore (Tai Shan) to na calej trasie schody sa od nowa wybudowane (a wchodzi sie 4-5 godzin). Dopiero na sama swieta gore, schody sa z kamienia, niektore majace 10cm, a niektore 50cm, przy tym strome itd. No i hotele w zoltych gorach na szczytach sa, ze pietra ida w dol (czyli ma 1 pietro w gore, i 5 pieter w dol, w skale)...
juz nie mowiac o jednej wielkiej sciemie jaka jest rejs rzeka yangtze... w przewodnikach, ze wysokie gory itd... a tu pac.
bylo tak 10 lat temu, ale przez tame, poziom wody podniosl sie o kilkadziesiat metrow w gore... przez co wszystkie zabytki i fajne rzeczy zatopione byly (ale i tak sam rejs bardzo krajobrazowy- 4-5 dni odpoczynku).

warto obejrzec ogrody suzhou na wiosne/lato, mnostwo kwiatow, po prostu sliczne. pare parkow/ogrodow w suzhou zreszta warto obejrzec
Palac letni w pekinie bylem przed remontem, w trakcie remontu i po remoncie... nienaturalnie nowe wszystko po wszystkim bylo

a najwieksze wrazenie robi: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wisząca_Świątynia
po prostu super wrazenia. ale tez wszystko w srodku odnowione...

sorry rozpisalem sie, zebralo mi sie na wspomnienia

20.01.2011 11:39
104
odpowiedz
W_O_D_Z_U
47
Senator

Hayabusa - Nie mam za bardzo czasu czytać calego wątku, może wspomniałeś o tym. W jakim rejonie Guangzhou mieszkasz? Często mi się zdarza przebywać w Panyu District i tak z czystej ciekawości pytam :)

20.01.2011 11:42
105
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

A jak wyglada kwestia bezpieczenstwa w Chinach? Cudzoziemiec moze czuc sie bezpiecznie?

20.01.2011 11:45
106
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Tak jak w prawie całej Azji, jest bardzo bezpiecznie.

Chyba jedynym zagrożeniem dla europejczyków są różnego rodzaju scamy, których jednak łatwo uniknąć, jeżeli ma się głowę na karku. :) Kultowe jest już "zaproszenie na herbatę" - najśmieszniejsze, że wielu ludzi po fakcie nawet nie ma pojęcia, że zostali oszukani. :) To scam idealny. :)

20.01.2011 11:47
107
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

LooZ --> z wyjątkiem złodziei i oszustów/naciągaczy... no ale to jest rodzaj ryzyka z którym wszędzie można się zetknąć.

W_O_D_Z_U --> mieszkam to za dużo powiedziane skoro za tydzień wracam do kraju a potem pewnie znów zamieszkam w innym miejscu, ale obecnie przebywam w pobliżu Panyu a wcześniej byłem w rejonie Hengfu Rd.

Awerik --> daj spokój, słyszałem o Herbatce i znam paru co się nacięli. Epic, pure epic :D

20.01.2011 11:52
108
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Hayabusa -> Nie wrzucałbym oszustów i naciągaczy do jednego wora... Oszust to złodziej i tyle, a naciągacz ma po prostu pracę, która polega na namówieniu Cię do usługi, której często i tak potrzebujesz. ;) Dzięki naciągaczom wiele razy udało mi się w Azji znaleźć np. tani jak barszcz hotelik o którym nie było ani słowa w LP...

A co do herbatki, czytałem kiedyś bloga w którym jakiś gość opisywał swoją podróż po Chinach. W jednym z wpisów chwalił się, że jacyś bardzo mili studenci zaprosili go na herbatkę, i autentycznie cieszył się, bo nie dość, że poznał fajnych ludzi, to miał okazję spróbować prawdziwej chińskiej herbaty w lokalnej knajpie, do której pewnie jako zwykły turysta nigdy by nie dotarł. Dopiero w komentarzach ludzie uświadomili go, że został konkretnie skrojony. :)

20.01.2011 11:54
109
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Awerik --> żeby była jasność: mówiąc o naciągaczach miałem na myśli speców od herbatki i temu podobnych a nie tych którzy uczciwie potrafią zaproponować tani nocleg, wyżywienie czy czego tam człowiekowi potrzeba.
Zresztą słusznie że zwróciłeś na to uwagę, ktoś mógłby zrozumieć że każdy kto coś proponuje w Chinach to oszust a to nie tak.

Właśnie, odnośnie herbatki: wiem że gdzieś w okresie krótko po rozpoczęciu EXPO w Szanghaju parę osób zostało zaproszonych na herbatkę do lokalu do którego sami by nie dotarli. Zostali zaproszeni przez grupkę studentów którzy zaproponowali że znają taki fajny lokal... a potem był rachunek za kilka gatunków herbatki, ponoć ponad 2000 yuanów.

20.01.2011 11:59
110
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Hayabusa -> Aha, jeżeli tak, to się zgadzam.

Aha, dodam jeszcze, że w Chinach istnieje niezawodny chwyt na wszelkiego rodzaju oszustów - wystarczy wklepać na komórce numer na policję, a większość cwaniaczków odpuści sobie dalszą grę. :) Nikt tam widocznie nie ma ochoty na konfrontację z władzą, co innego np. w takiej Tajlandii, gdzie telefon na policję oszuści kwitują pustym śmiechem...

20.01.2011 12:35
111
odpowiedz
r_ADM
176
Legend

o co chodzi z ta herbata?

20.01.2011 12:42
112
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

r_ADM:

wygląda to w zarysie następująco:

grupa ludzi podających się za studentów ( w każdym razie są młodzi, mówią po angielsku ) krąży w pobliżu miejsca gdzie łatwo znaleźć białych i w razie spotkania potencjalnego jelenia tłumaczy mu, że są studentami i chętnie pokażą parę fajnych miejsc albo jakiś fajny lokal. Następnie prowadzą ofiarę do znanego sobie lokalu, z reguły tak by ofiara straciła po drodze orientację ( kilka szybkich skrętów, jakieś podziemne przejścia czy coś w ten deseń ) po czym po dotarciu na miejsce zapraszają do herbaciarni. W herbaciarni ma miejsce ceremonia z masą różnych herbatek do spróbowania a potem przychodzi rachunek w takiej wysokości, że człowiek łapie się za głowę. Na przykład kilka tysięcy yuanów z czego połowę ma zapłacić jeleń o 'studenci' nie mają dość pieniędzy albo coś w ten deseń.

Ot i cała historia z tego co słyszałem od różnych ludzi tu na miejscu - scenariusz zawsze wygląda podobnie.

20.01.2011 12:45
113
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

r_ADM -> Trik polega na tym, że zagaduje do Ciebie studentka, która twierdzi, że chętnie by z Tobą pokonwersowała, żeby podszkolić swój angielski i proponuje żebyś poszedł z nią do jakiejś knajpki. Ładnej dziewczynie nie sposób odmówić. ;) Po drodze opowiada Ci, że zna małą herbaciarnie, o której rzecz jasna wiedzą tylko lokalsi, w której można się napić wielu rodzajów lokalnych herbat. Po randce dostajesz za herbatki rachunek, który wynosi zazwyczaj 2000-3000 juanów.

Scam ma rzecz jasna wiele odmian, czasami zamiast studentki jest student, albo grupa studentów, którzy twierdzą, że np. studiowali w Twoim mieście - trudno w to uwierzyć, ale są oszuści dysponujący encyklopedyczną wiedzą o większości europejskich uniwesytetów i nawet jeśli studiowałeś w jakimś zadupiu typu Białystok (no offence), to będą w stanie powiedzieć o tym mieście tyle, że zdobędą Twoje zaufanie...

Oj ogólnie temat oszustw w Azji to materiał na długą książkę. :)

[EDIT]

Ech, Hayabusa znów mnie wyprzedził. :P

20.01.2011 12:47
114
odpowiedz
LooZ^
111
Legend

A kto jest "prowodyrem" oszustwa? Wlasciciel herbaciarni? ;) Czy ograniczaja sie do wypicia herbatek na twoj koszt? :D

20.01.2011 12:52
115
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Awerik -> no problem. W sumie lepiej żeby ludzie wiedzieli :) może komuś zaoszczędzimy sporego wydatku.

LooZ --> uczciwie mówiąc NIE wiem, ale przypuszczam że właściciele takich herbaciarni jak najbardziej są w zmowie.

EDIT: Przypomniało mi się, jak jeden z Polaków którzy padli ofiarą 'herbatki' odgrażał się że po powrocie to już on założy taki mały browar i będzie zapraszać Azjatów ;)

20.01.2011 12:52
116
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

LooZ -> Stawiam, że całe te "herbaciarnie" często istnieją po to, żeby naciągać białasów, przecież wystarczy jeden albo dwóch skrojonych dziennie, żeby cała grupka żyła na godziwym poziomie...

W sumie ta herbatka to dość lajtowy scam, bo tak jak pisałem - często wystarczy sama groźba telefonu na policję, żeby wyjść z opresji obronną ręką. Dużo poważniej sytuacja wygląda w innych azjatyckich krajach, gdzie policjanci bywają w zmowie z oszustami, np. słynny jet ski scam w Tajlandii:

http://www.youtube.com/watch?v=zsPuoaktoAw

Żeby nie było - uważam Tajlandię za jeden z najbardziej lajtowych dla backpackera krajów na świecie, ale mimo to, jak widać, trzeba uważać.

20.01.2011 16:03
117
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

Awerik [ gry online level: 31 - Backpacker ]

Tak jak w prawie całej Azji, jest bardzo bezpiecznie.

tiaaa jasne:)
w Indiach. Wypadek samochodowy, zabite dziecko, bialego gonia z kamulcami zeby ukamieniowac.

Nepal->jedziemy samochodem, nagle blokada drogowa, dzieciarnia w ilosci 30-40 z kamulcami, blokuej samochod, zeb dalej nie przejechal. (od znajomego hindusa dostalismy cynk, zeby miec bardzo duzo drobnych, rzuca sie w powietrze i myto zaplacone, dzieci puszczaja... nawet jak sie wracalo ta sama droga, to pamietaly ze sie juz im dalo i dali spokoj.

Indie-> wielki narabany obdarty hindus na srodku drogi, z ogromna maczuga... jakbysmy jechali wolniej niz 40 i mieli otwarte okno by byla sieczka

/edit
a i jeszcze na ziemi lezacy czlowiek po wypadku, proboja zatrzymac, nie dalismy sie bo slyszelismy ze na takie cos trzeba uwazac. 3 minuty pozniej znajomi jada... i po wypadku nici, a jedynie grupa rozweselonych hindusow.

ale co do Chin jest bardzo bezpiecznie. Wrecz widzialem jak koles probowal okrasc cudzoziemca. nagle z dupy tlum tajniakow sie pojawia i sytuacja spacyfikowana (zdjecia przypilnowali zebym skasowal). tam po prostu superbezpiecznie jest. mirencjumowi by sie na pewno podobalo, bo on komuchem zalatuje.

Hayabusa -> Nie wrzucałbym oszustów i naciągaczy do jednego wora... Oszust to złodziej i tyle, a naciągacz ma po prostu pracę, która polega na namówieniu Cię do usługi, której często i tak potrzebujesz. ;) Dzięki naciągaczom wiele razy udało mi się w Azji znaleźć np. tani jak barszcz hotelik o którym nie było ani słowa w LP...

w Chinach akurat naciagaczy sporo, nie mowiac o zwyklym targowaniu w sklepie...
ale jak wchodzilismy na Tai Shan (swieta gora), to kazal sobie oprowadzac z gory zaplacic za hotel, bo jesli wejdziemy to miejsc na pewno nie bedzie... okazalo sie, ze wycieczka na swieta gore 8-9 godzin nam zajela, po prostu caly dzien wlazenia po schodach... i nawet do tego hotelu bysmy niedoszli. typowy oszust. na szczescie nie dalismy sie...

r_ADM -> Trik polega na tym, że zagaduje do Ciebie studentka, która twierdzi, że chętnie by z Tobą pokonwersowała, żeby podszkolić swój angielski i proponuje żebyś poszedł z nią do jakiejś knajpki. Ładnej dziewczynie nie sposób odmówić. ;) Po drodze opowiada Ci, że zna małą herbaciarnie, o której rzecz jasna wiedzą tylko lokalsi, w której można się napić wielu rodzajów lokalnych herbat. Po randce dostajesz za herbatki rachunek, który wynosi zazwyczaj 2000-3000 juanów.

nio to ja uczciwa studentke musialem spotkac, bo w pekinie do knajpki zaprosilem, bo chciala porozmawiac po angielsku, bo sie uczy.. no ale moze dlatego ze przed olimpiada i cale chiny uczyly sie angielskiego kazda mozliwa metoda.

20.01.2011 16:12
118
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Dessloch -> Napisałem "prawie". :)

21.01.2011 03:34
119
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dessloch -> wyjątki się trafiają. A i możliwe że przed olimpiadą było dość dużo tajniaków by nie ryzykować choć nie popadałbym w paranoję.

Odnośnie handlu i targowania się - to jedna z rzeczy które bardzo mi się podobają w Chinach. Praktycznie wszędzie można coś kupić taniej, dostać coś w gratisie i tak dalej.

Najlepszy cyrk jaki zaliczyłem do tej pory:
kupowałem laptopa. Poszedłem do sklepu mając dość jasną opinię co chcę kupić jakiej firmy i za plus minus ile.
Zaczęło się od tego, że nie mieli akurat tego modelu ale mogli zorganizować. Potem cyrki z windą ( panie, mamy kopię, jest świetna!), potem zacząłem naciskać żeby odpalili przy mnie, zainstalowali wszystko od windy począwszy tak bym się przekonał że wszystko gra, do tego jeszcze negocjacje w sprawie ceny...
Koniec końców kupiłem sprzęt i byłem całkiem zadowolony ale na targach zeszły trzy godziny. A na samym końcu sprzedawca zapytał, czy może przypadkiem nie jestem z Izraela bo mieli klienta stamtąd i tylko on się tak ostro targował :D

21.01.2011 08:27
120
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

w Chinach na nasza korzysc dziala podobienstwo jezykowe do rosjan... a rosjanie sa najbardziej skapi i ostro sie targuja.
moi znajomi mieszkali w chinach 4lata i czesto to wykorzystywali... do tego uznawali targowanie jako hobby/zabawe...

najsmieszniejsze jak gdzies tam w malo popularnym miejscu muru chinskiego bida straszna i babka mi sprzedac chciala "oryginalna" ksiazke maou tse tunga za 1000yuanow!! w koncu kupilem za 10 yuanow, nastepna za 5, a trzecia juz kupilem za 2 yuany...

jeszcze lepiej... silk market w pekinie. patrze grupa turystow amerykanskich sie targuje... z 20 minut, w koncu sprzedawca sie poddal i zgodzil sie sprzedac koszulke (wiadomo polo z koniem, te sprawy) za 50 yuanow (co i tak bylo sporo). No ale sprzedawca wsciekly w koncu poszedl na ugode.
A te matoly wyciagaja dolary i dali mu 50 dolcow... sprzedawca az zdebial.

-> nie popadajmy w paranoje? ide sobie z baba glowna ulica przy zakazanym palacu. Podchodzi chinczyk, zagaduje... tak zadaje pytania, pokazuje nam swoje zdjecia, ze WSZYSTKO wyspiewalismy jak z nut, pokazalismy zdjecia, powiedzielismy co robimy w chinach, po co... a niby tylko krotka rozmowa przyjazna z pokazywanienm zdjec. Po czym chinczyk zniknal.. pare minut pozniej ocknalem sie, ze tak naprawde bylo to najnormalniejsze przesluchanie ale w malo inwazyjny sposob, bo z wlasnej woli dalem WSZYSTKIE informacje jakie chcial :) i tutaj akurat na milion procent pewien jestem ze byl to agent. Po pierwsze w jego wieku malo kto angielski zna, po drugie caly kontakt trwal z3-4 minuty a dostal tyle informacji o nas ze bania mala :)

24.01.2011 09:50
121
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Jeden z efektów dzisiejszego spaceru, czyli ulice w Guangzhou.

24.01.2011 10:39
122
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

[121] fotka - Kontrast jest niesamowity.

Hayabusa

bylbys w stanie odpowiedziec na post 84 gdybys mial chwilke czasu ?

Ciekawi mnie to jako ze w europie mimo ogromnej ilosci krajow a przy tym kultur odnosi sie jednak wrazenie iz sa one do siebie mimo wszystko podobne i nie ma wiekszych problemow z adaptacja zmieniajac miejsce zamieszkania.

24.01.2011 10:53
123
odpowiedz
miczek2008
33
Generał

[121]niezły kontrast

24.01.2011 11:31
124
odpowiedz
Orrin
174
Najemnik

Ale drogi jakie ładne :) bez dziur i w ogóle

24.01.2011 11:33
125
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

draug_xiii

Akurat dziś mam trochę czasu więc chętnie.

Pierwsza sprawa: Japonia i Chiny różnią się w ogromnym stopniu. Od czego zacząć?
Myślę że od jednej uwagi: w Japonii nie było rewolucji takiej jak w Chinach. Olbrzymie przemiany społeczne miały miejsce od połowy XIX w. i przy całej gwałtowności było to stopniowe przejście od społeczeństwa feudalnego z liczną warstwą samurajów ( rzecz istotna nie w kontekście wojskowości ale tego że nadawali oni ton społeczeństwu a jednocześnie byli dość liczną warstwą wykształconą ). Chiny tymczasem to społeczeństwo w przeważającej części złożone z chłopów i w dodatku od II wojny zaliczyło kilka poważnych przemian.

Po tym wstępie idźmy dalej:
W Japonii panuje dużo większe uśrednienie niż w Chinach. Wynika to po części z mentalności ale skutek jest taki że przytłaczająca większość Japończyków jest wykształcona i należy do klasy średniej. Oczywiście są wyjątki w obie strony ale uśrednienie jest widoczne. Podobnie sprawa ma się z krajem - są różnice regionalne ( kultura, tradycja japońska nie jest homogeniczna wbrew pozorom, trochę lokalnego folkloru się znajdzie ) ale poziom rozwoju całego kraju jest Z GRUBSZA taki sam, nawet jeśli wiadomo że nowinki przede wszystkim pojawiają się w Tokyo czy Osace.

W przypadku Chin różnice między prowincjami są gigantyczne. To samo dotyczy poziomu życia - nowoczesne miasta wybrzeża prezentują rozmach i nowoczesność najwyższego rzędu, tymczasem w głębi kraju nie brak enklaw rodem ze średniowiecza. Podobnie NIE da się zdefiniować czegoś takiego jak przeciętny Chińczyk. Przeciętny Japończyk to będzie wykształcony pracownik biurowy należący do klasy średniej. Przeciętny Chińczyk? W tym kraju jest powstająca klasa średnia. Są wojskowi i towarzysze. Są setki milionów niepiśmiennych wieśniaków z którymi nie ma żadnego kontaktu chyba że ktoś opanuje ich dialekt...

Japończycy są kulturalni - pewne normy obyczajowe są w nich wmuszane od dzieciństwa. Z jednej strony to sztywny gorset, z drugiej panuje pełna kultura. Chińczycy się nie przejmują, potrafią się wydzierać, pobić, zesrać na środku ulicy - ale ci wykształceni mogą prezentować podobny poziom kultury co Japończycy.
Na obrazku: plakat uczący kultury.

Dalej: Japończycy mają często niezłe pojęcie o kulturze europejskiej. Oczywiście jest z tym różnie ale często gęsto wiedzą naprawdę sporo nawet jeśli jest to wiedza czysto książkowa. Chińczycy są dużo bardziej zainteresowani własnym krajem niż Europą - przynajmniej na ogół bo zdarzają się wyjątki.
Może tak: w kulturze japońskiej ( popatrzmy na mangę czy anime ) obecne są wątki europejskie, widać zainteresowanie kulturą Europy nawet jeśli czasem efekty są pocieszne.
Ktoś widział wątki europejskie w chińskich produkcjach filmowych? W jakiś filmach historycznych czy wuxia? Nie widziałem wszystkich, możliwe więc że istnieją ale są o wiele mniej widoczne.

Dalej: Japończycy są bardzo grzeczni, w Japonii osoba która nie potrafi panować nad sobą czy zachowuje się po chamsku będzie spalona społecznie bez względu na swoją pozycję. Żeby była jasność: widziałem coś takiego na własne oczy. Polak który wydzierał się na japońskich podwładnych w końcu zaczął być traktowany jak powietrze.
W Chinach niektórzy ludzie przejmują się kulturą ale często gęsto jest wręcz przeciwnie. Ktoś się wydziera? Znaczy się ważny. Poruszanie się w chińskim metrze? Kopniak kopniak z łokcia i do przodu.

Chińczycy są bardziej bezpośredni i bardziej otwarci. Są jacy są i tyle. W przypadku Japończyków jest inaczej - z reguły potrzebują czasu by się EWENTUALNIE otworzyć przed cudzoziemcem i zacząć mówić co myślą. Przykład: w czasie pobytu w Japonii po paru miesiącach znajomości z miejscowymi nagle zacząłem się dowiadywać co ci ludzie myślą naprawdę, jakie są ich zainteresowania i tak dalej. Jak jeden z nich mi powiedział: ' Jesteś cudzoziemcem, można z Tobą porozmawiać otwarcie bo jesteś spoza naszego społeczeństwa. Nie uznasz kogoś za dziwaka dlatego, że interesuje się europejską Art deco'

Dalej: Chińczycy mają w większości nastawienie bardzo biznesowe i konkretne do bólu. Chcesz zrobić biznes - super, bardzo chętnie, pierwsza klasa i zaraz gotowi omawiać szczegóły. Japończycy wykazują większą powściągliwość. Najpierw muszą człowieka poznać, trochę pogadać, zastanowić się...

Kolejna sprawa: Japończycy są bardzo zorganizowani i uporządkowani. Wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Jeśli jest jakiś projekt do wykonania to praca nad nim zostanie odpowiednio zaplanowana z uwzględnieniem wszystkich możliwych aspektów. Chiny pod tym względem to radosna twórczość.

Niby jednym ze wspólnych elementów dla obu kultur jest to, że jednostka się nie liczy i człowiek znaczy tyle co grupa, którą reprezentuje. Teoretycznie tak, ale istnieją pewne różnice.
W Japonii jednostce też należy się szacunek. Jednostka z drugiej strony musi znać swoje miejsce w szeregu i nie wyróżniać się zbytnio.
W Chinach jednostce nie należy się nic, chyba że ma odpowiednie guanxi. Wtedy to zupełnie co innego. Z drugiej strony o miejscu jednostki w szeregu decyduje wzmiankowane guanxi a czasem i to, kto się głośniej wydrze i wybije ponad resztę.
Przy okazji drobiazg odnośnie wyglądu: Chińczycy są dużo bardziej zróżnicowani pod tym względem niż Japończycy. Widać to choćby w przypadku wzrostu - tutaj widuje się często wysokich i bardzo wysokich ludzi podobnie jak naprawdę niskich. Japończycy z bardzo nielicznymi wyjątkami są wzrostu średniego lub niskiego. I tak dalej :)

Zapewne znajdzie się jeszcze wiele innych różnic ale te są najbardziej widoczne, przynajmniej teraz.

EDIT:
Wiedziałem że zapomnę o czymś ważnym. O estetyce.
Japończycy mają niezły i bardzo wyrafinowany gust, ogromnie cenią sobie prostotę ( ale to jest taki rodzaj prostoty, który często wymaga masy pracy ). Epatowanie bogactwem czy drogimi materiałami jest dla nich w złym guście. Wystarczy powiedzieć że tak znane budowle jak Złoty Pawilon czy Nikko były przez wielu uznawane za obciach i ekstrawagancję.
Chińczycy są jak główny bohater filmiku 'Hitler w poszukiwaniu elektro'. Liczy się pierdolnięcie, tysiąc słoni i milion złotych posążków. Są wyjątki, ale na ogół panuje podejście więcej=lepiej
Z drugiej strony widziałem miejscowy komiks malowany pędzlem i estetycznie to był absolutny odjazd.

Orrin --> Bo nowe. W Japonii przejechałem ponad 3000 km na rowerze i po drodze widziałem DWIE dziury. Przy jednej już pracowali drogowcy... :)

24.01.2011 11:53
126
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Eh, cały czas coś się przypomina.
Więc tak: stosunek do przeszłości jest trochę odmienny. To znaczy obie nacje są dumne ze swojej przeszłości z pewnym istotnym ALE.

Japończycy mieli krótką fazę odrzucenia własnej przeszłości w okresie Meiji gdy zaczęto rozwalać zamki jako zaszłości feudalizmu i przerzucano się na kulturę europejską. Zniszczenia były stosunkowo nieznaczne - efekt jest taki że poza zamkami jedyne zabytki ( NIE domy prywatne ale świątynie, chramy et c. ) które uległy zniszczeniu lub zostały odbudowane to te zniszczone podczas wojny.

Chińczycy niedawno zaliczyli Rewolucję Kulturalną gdy w ramach maoizmu hunwejbini radośnie niszczyli co tylko się dało. Efekt jest taki, że większość zabytków to rekonstrukcje bo oryginalne często zostały rozwalone rękami samych Chińczyków. Zresztą wspominanie o tym że zniszczenia okresu maoizmu są większe niż te uczynione przez Japończyków jest bardzo niepolityczne.

Druga sprawa, o której wspominałem: z uwagi na historię Japończycy mają pewien respekt czy może kompleks na punkcie białych i nawet jeśli są nacjonalistami to jest to podszyte pewną niepewnością.
Chińczycy nigdy nie zostali pobici tak jak Japończycy i wielu z nich jak najbardziej prezentuje podejście nacjonalistyczne. Chiny są wielkie, wspaniałe, najstarsza cywilizacja świata i oczywiście najlepsza i tak dalej. Oczywiście nie każdy tak mówi ale można spotkać ludzi o takim właśnie podejściu...

Na zdjęciu: idzie nowe i my burzymy stare.

24.01.2011 14:49
127
odpowiedz
draizer
12
Legionista

Potrafisz ciekawie opowiadać o Azji. Znasz się może z tą Polką?

http://zachinyludowe.net/

24.01.2011 16:10
128
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Nie znam jej. Z drugiej strony świat jest mały - nie zdziwiłbym się gdybyśmy mieli wspólnych znajomych, nawet o tym nie wiedząc.

26.01.2011 19:44
129
odpowiedz
mirencjum
66
Legend

Hayabusa --> Wierzysz w taki projekt? To się w pale nie mieści jakie tam są liczby. 42 miliony mieszkańców w metropolii.

"Największa metropolia świata ma powstać przez połączenie miast Kanton (Guangzhou), Shenzhen, Foshan, Dongguan, Zhongshan, Zhuhai, Jiangmen, Huizhou i Zhaoqing. Zajmie ona powierzchnię ponad 41 tys. km kwadratowych - tyle, co jedna ósma powierzchni Polski. Liczba ludzi zamieszkujących mega-miasto przekroczy liczbę mieszkańców Polski (obecnie ok. 38 mln ludzi).

Koszt połączenia miast to 300 mld dolarów"

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9008440,Chiny_stworza_najwieksza_metropolie_swiata.html

26.01.2011 22:45
130
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Obłęd... ale Chiny mają środki, mają możliwości, lubią faraońskie projekty.

Tak post scriptum: tego posta piszę już z Polski.

I znów jestem tysiące mil od mej najdroższej. Smutno mi, Boże.

27.01.2011 08:33
131
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

mirencjum--> spojrz na chongqing, tam 31mln ludzi.
nie samo miasto, ale jako rejon (a musi byc rejon, bo jest to miasto nad rzeka i ciezko zeby byla to zbita metropolia... ale fakt faktem, przez chinczykow uwazane za miasto i sami mowia ze ma 31-2 mln ludzi.
zreszta bardzo ciekawe, bo w lekko pagorkowatym terenie i rowerow w tym miescie sie nie uswiadczy, bo sa za strome ulice.
ale minusem jest, ze drugiego brzegu wiekszosc czesc roku nie widac przez smog, ktory jest skupiany przez okoliczne gory/pagorki...

a co do srodkow, to tak jak arabskie kraje. maja kase i proboja robic wielkie, olbrzymie, zwariowane, przegiete projekty.

27.01.2011 08:58
132
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dessloch --> dobrze, że wspomniałeś o smogu. W sumie to jest dobre wyjaśnienie dlaczego będąc zarówno w Szanghaju jak i w Guangzhou często łapałem się na tym że właściwie jestem w stanie bez większego problemu patrzeć na słońce. I nie da się tego wyjaśnić wyłącznie wilgotnością powietrza nad morzem...

30.01.2011 19:26
133
odpowiedz
zawilec
78
Konsul

Hayabusa -> sorki za odkopywanie wątku i męczenie Ciebie, ale mam małe pytanko ^^ Od kilku lat interesuje się kulturami różnych krajów azjatyckich, a szczególnie Koreą Południową i zauważyłem jak w mediach koreańskich często mówią o sukcesach aktorów, zespołów muzycznych koreańskich w Chinach. Właściwie z ich relacji wręcz wynika, że Chiny są zalewane koreańskimi gwiazdami. W związku z tym jak to wygląda od środka? Wiesz coś może na ten temat, czy zwykły normalny obywatel chiński rzeczywiście bez problemów może zobaczyć takie gwiazdy w TV czy może jest to jednak sukces bardziej odczuwalny w internecie?
Dzięki wielkie za wszystkie wcześniejsze informacje, świetnie się czytało ^^

31.01.2011 22:40
134
odpowiedz
Zielona Żabka
114
jaka jestem rozpieprzona

[127] --> ten blog jest CUDOWNY! nie mogę się oderwać :)

31.01.2011 22:44
135
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

I nie da się tego wyjaśnić wyłącznie wilgotnością powietrza nad morzem...

a pojedz sobie do shanxi, zupelnie nieturystyczne miejsca w zaglebiach weglowych... w dzien jestprawie tak ciemno jak w noc przy pelni ksiezyca, a slonca ledwo kontury widac... patrzec? mozna zoom naslonce kliszowym aparatem zrobic, aitak sie nie przeswietli:) to jest dopiero hardcore.

31.01.2011 22:54
136
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dessloch --> tam JESZCZE nie dotarłem. Ale z czasem to zobaczę. Nie mógłbym sobie darować czegoś takiego.

20.02.2011 00:47
137
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Dwa tygodnie temu wróciłem do Polski. Z jednej strony niby dobrze, z drugiej oznacza to ze do kobiety znowu mam 8000 km...

Moze czas,by wrocic do pisania tutaj?

20.02.2011 11:30
138
odpowiedz
JasterMereel
38
aka Grievous

Jeżeli chodzi o mnie - mam cały czas podwieszony ten wątek i czekam aż wysmarujesz coś ciekawego ;)

20.02.2011 11:52
139
odpowiedz
Tal_Rascha
126
The Night We Met

jak przypuszczam,wiele osob czeka na "dalszy ciag opowiesci", wszak raczej malo z nas ma okazje obcowac z tak, jakby nie patrzac, egzotycznym dla polakow panstwem, kultura

20.02.2011 12:44
140
odpowiedz
lastkill3r
8
Chorąży

Przeczytałem cały wątek. Brawo, świetna robota!

20.02.2011 19:08
141
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

W takim razie postaram się w ciągu paru dni napisać coś więcej - w tej chwili nie mam za bardzo czasu, a i net tak z doskoku... :(

20.02.2011 21:41
142
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Powiem szczerze, że nawet trochę zazdroszczę Ci realizacji tego co lubisz, tj. podróży po świecie, zwiedzaniu nowych kultur. Niewielu jest takich ludzi.

Przeczytałem cały wątek i jestem pod ogromnym wrażeniem. Przyznam, iż nawet nie spodziewałem się wielu rzeczy, o których wyczytałem z Twoich postów, a czytało mi się bardzo przyjemnie :).

Skoro już tu jestem, chciałbym spytać o... w zasadzie nie jestem w stanie wymyślić niczego na chwilę obecną - główne sprawy zostały już rozjaśnione. Z chęcią poczytam dalej, jak tylko - jak obiecałeś w [141] ;) - będziesz mieć czas. UP-nięcie wątku jest w tym momencie dobrym pomysłem, bo i może parę innych osób zacznie to czytać, a może i im przyjdą na myśl pewne pytania i nierozstrzygnięte sprawy.

Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne słowa... i zdjęcia z tamtejszego kra... tzn. "kontynentu", lub też "tworu" ;).

21.02.2011 09:18
143
odpowiedz
Orrin
174
Najemnik

Ok to ja mam pytanie
Jak wygląda zwykły tydzień Chińczyka
Możesz opisać z różnych warstw społecznych
Czy Chiny żyją tylko praca i miską ryżu czy potrafią się bawić. Jeśli tak to jak?

21.02.2011 21:57
144
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Przypomniało mi się pewne zjawisko od napisania [142], o które chciałbym zapytać.

Sprawa dotyczy raczej Japonii, ale z tego co mówiłeś - byłeś również i tam. Chodzi mi o farbowanie włosów na (bodaj) różowo. Miało to symbolizować przeciwieństwo patriarchatu obecnego w tym kraju, a nastolatki (nastolatkowie?) mający takie włosy sprzeciwiali się wszelkim zasadom. Słyszałem, że spowodowało to niemalże rozpad obecnej Japonii pod względem stosunków ludzi między sobą. Ile w tym prawdy - nie wiem. Stąd moje pytanie jest następujące: czy wiesz coś o tym zjawisku i czy rzeczywiście mogło mieć ono tak silny wpływ na japońskie obyczaje i zachowania?

Pozdrawiam.

21.02.2011 22:56
145
odpowiedz
sturm
141
Australopitek

Tomuslaw --> Jako, ze tez sledze z zainteresowaniem watek :) to postaram sie odpowiedziec na Twoje pytanie odnosnie Japonii. Otoz nigdy nie slyszalem o tym co napisales. Rzadko widuje sie tutaj mlodych z rozowymi wlosami (blond jest zdecydowanie bardziej popularny) i przewaznie jest to zwiazane z ktoras z subkultur mlodziezowych (manga/anime, visual kei, etc.). Imo, watpliwe jest aby mialo to tak destrukcyjny wplyw na stosunki miedzyludzkie. Szczegolnie, ze jest wiele innych powaznieszych problemow.

Natomiast farbowanie wlosow w ogole jest zabronione w wiekszosci szkol (publicznych i prywatnych). W szkolach srednich wielu uczniow (a raczej uczennic) farbuje wlosy. A nauczyciele regularnie patroluja przy szkolnej bramie i wylapuja tych nieodpowiednich (wlosy, ubranie) odsylajac do pokoju nauczycielskiego. Tam kolejni porownuja kolor wlosow delikwenta/ki z wzorcowymi (takim paskami wlosow jak u fryzjera) i jak nie pasuje to odsylaja z miejsca do domu. Ale i w tym wypadku raczej nie widzi sie wiecej jak blondy czy brazy.

Rowniez spora czesc (konserwatywnych) korporacji tego nie toleruje (tu zalezy tez o jakim kolorze mowa - braz przechodzi, blond raczej nie).

Generalnie japonskie spoleczenstwo stawia na grupe a nie idywidualizm. Farbujesz wlosy = wygladasz inaczej. Niektorzy robia to tylko z tego powodu.

22.02.2011 15:49
146
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

sturm - dzięki bardzo za odpowiedź i dalsze rozwinięcie tematu :)

22.02.2011 20:38
147
odpowiedz
Hayabusa
159
Mule dji va la!

Wróciłem :)

Najpierw mała uwaga odnośnie Japonii: byłem tam 5 lat temu i wówczas owszem widziało się młodych ludzi farbujących włosy ale nie powodowało to dramatycznych napięć, raczej kwestia mody.
Co do reszty wypowiedzi to mógłbym podpisać się po tym, co już napisał Sturm :)

Orrin --> zadałeś cholernie trudne pytanie bo nie mam pojęcia, jak wygląda zwykły tydzień Chińczyka. Mogę tylko podejrzewać, że prezentuje się zupełnie inaczej w zależności od miejsca.
To co mogę powiedzieć: Chińczycy niekoniecznie zasuwają jak małe samochodziki - przynajmniej z tego, co widziałem. Owszem, często pracują długo bo tego się od nich wymaga ale to nie znaczy, że przez ten czas zasuwają na 150%.
Drugi detal - Chińczycy to gadżeciarze. Mogą zarabiać niewiele, mogą zasuwać jako zwykli robotnicy na budowie ale komórka musi być wypasiona.

Może napiszę więcej jak będę miał znów nieco czasu, teraz ciągle z doskoku wszystko...

PS Tomusław - -> dziękować ale żeby była jasność: nie bawię się jedynie w hobby no i - niestety, przynajmniej na razie - nie podróżuję tak bardzo jak bym chciał. To raczej kwestia tego, że staram się wykorzystywać pewne opcje przy okazji.
Może za czas jakiś się to zmieni i rzeczywiście zrobi się ze mnie włóczęga pełną gębą :)

Pozdrawiam !

22.02.2011 21:40
148
odpowiedz
ZgReDeK
99
Legend

Ciekawa notka o bańce :)

http://slomski.us/2011/02/22/chinska-wydmuszka/#comments

xxx pisze:
02/22/2011 o 18:16

A ja jako mieszkajacy w Chinach powiem jak to wyglada – ceny kilka lat temu 2-4tys na dzien dzisiejszy 20-40tys RMB koszta budowy wcale tak drastycznie nie wzrosly mozna strzelac ze to 30-50% nawet ale liczac od tych wspomnianych 2-4tys to widzimy gdzie wszystko jest teraz. Cena zycia – w Polsce to teraz tanie Chiny sa w porownaniu do tego co sie dzieje tutaj. Dodam tylko ze mieszkanie z ktorego pisze 98m2 (wynajmuje oczywiscie) kupione przez wlasciciela po cenie ~4tys RMB m2 jest warte na dzien dzisiejszy ~30tys RMB m2 czyli trzeba przygotowac prawie 3miliony RMB 5lat temu wystarczylo wylozyc ~400-500tys RMB, sa tacy co maja po 5 kupionych w tanich czasach, ilosc milionerow z dnia na dzien na ulicach sie powieksza w mysl zasady pieniadz szybko zarobiony to pieniadz szybko wydany wszsytko zaczyna oplywac luksusem. Jak to powiedzial moj znajomy – dziwny to swiat jezeli 9lat prowadzil firme w Chinach troche zarobil przez ten okres czasu a jego pracownica z mezem kredyty + oszczednosci zakupila 2 mieszkania po 2tys RMB, dzisiaj Ona jest bogatsza od wspomnianego znajomego. No i na zakonczenie dodam ze dla Chinczyka nie chce sie juz pracowac za 1000RMB (~500zl) ba nawet za 1800RMB sie juz nie oplaca, teraz to wystarcza tylko aby przezyc za czasow jak ogladalismy materialy o wyzysku w Chinach gdzie zarabiali po 800RMB wystarczylo na przezycie i jeszcze polowe wyslac dla rodziny gdzie to bylo naprawde cos i realny pieniadz tania sila robocza napewno zacznie uciekac do mniejszych miast gdzie jeszcze da sie jakos przezyc ale wielkie miasta w tym galopie przekroczyly ceny znane gdziekolwiek na swiecie.

No i właśnie, możesz Hayabusa powiedzieć trochę o rynku nieruchomości ?

23.02.2011 11:55
149
odpowiedz
simian-raticus
37
Generał
02.03.2011 14:26
150
odpowiedz
Qbaa
113
Senator

http://pclab.pl/art19741.html
Fotoreportaż z fabryki elektroniki w Chinach, plus trochę zdjęć z ulic Shenzhen.

Czy w Chinach krótkie spodnie u faceta to jakiś obciach, a może Chińczycy się nie pocą? :)
W powyższym artykule, autor napisał, że był wielki upał, a na tych wszystkich zdjęciach chyba z 2 facetów ma krótkie. Pomijam to, że większość akurat wychodzi z pracy, bo na pewno nie wszyscy.

04.03.2011 16:32
151
odpowiedz
bialychinczyk
1
Junior

mieszkam od lat w Chinach

poczytajcie

http://bialychinczyk.blox.pl/html

a takze

http://www.sinoforum.pl/

04.03.2011 16:39
152
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Qbaa --> Nie wiem jak w Chinach, ale np w Indiach baaardzo niewielu tubylcow nosi szorty, praktycznie jedynie dzieci i turysci, a jest tam chyba jeszcze cieplej. W krajach arabskich praktycznie tylko dzieci, taki obyczaj. Zreszta krotkie spodnie nie sa wcale takie super na ciezkie upaly, szczegolnie przy bialej skorze, mozna sobie tylko lydki spalic. Duzo lepsze sa spodnie dlugie ale lekkie i przewiewne. Koszule zreszta tez, sam nie nosze na zewnatrz krotkiego rekawka.

04.03.2011 17:42
153
odpowiedz
Mateusz XD
7
Generał

[1] - Chiny są tak wielkie że społeczeństwo dzieli się jakby na 2 grupy! jedna z nich to ludzie ubodzy żyjący z pól kawowych itp. a druga grupa to bogaci i normalni ludzie mieszkający w ogromnych i bogatych metropoliach!

16.03.2011 09:53
154
odpowiedz
draug_xiii
51
Generał

up coby mi sie watek nie odwiesil.

Nadal czekam na info odnosnie bloga zakladanego przez Hayabuse.

16.03.2011 10:07
155
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

shenzhen jest na poludniu Chin, wiec klimat tropikalny bardziej, wiec jest goraco. Nie od dzis wiadomo, ze jak jest super upal to najlepiej miec cale cialo zakryte, luznym ubraniem, najlepiej bialym.
wyjatkiem sa burki czarne, ale arabow/muzulmanow czesto ciezko zrozumiec ;) aczkolwiek sa przewiewne, ale czarny nie jest specjalnie dobryn kolorem na slonce.

16.03.2011 10:08
156
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

bialychinczyk, patrze na twojego bloga... znasz chinski? dalbym ci zdjecie opakowania od herbatki ziolowej, ktora mi przypisal lekarz w chinach... (konczy mi się, na trawienie ogólnie) i chcialbym poznac jej dokladny sklad lub przynajmniej przyblizony
bylbys w stanie to jakos przeczytac, czy chinskiego nie znasz?

16.03.2011 10:12
157
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

Hayabusa [ gry online level: 85 - Niecnie Pełzająca Świnia ]

Dessloch --> dobrze, że wspomniałeś o smogu. W sumie to jest dobre wyjaśnienie dlaczego będąc zarówno w Szanghaju jak i w Guangzhou często łapałem się na tym że właściwie jestem w stanie bez większego problemu patrzeć na słońce. I nie da się tego wyjaśnić wyłącznie wilgotnością powietrza nad morzem...

wiesz, w shanxi w poludnie, srodek lata, upal 35stopni... mozna sie patrzec na slonce bez mruzenia oczu.
w ogole nie razi, taki smog jest:) wilgotnosci takiej tam nie ma, jak w rejonach ktorych ty jestes... wiec na to nie mozna zwalic:)

16.03.2011 12:48
158
odpowiedz
bialychinczyk
1
Junior

Dessloch, wklej tutaj zdjecie tej herbatki. Jesli sam nie potrafie, to mam kilku ludzi wokolo ktorzy znaja chinski i angielski, nie bedzie problemow

wejdz takze (pozniej) na moj blog, bedzie tam zdjecie tej herbatki na odchudzanie i ogolne przeczyszcenie, ktora uzywam, dziala

16.03.2011 13:29
159
odpowiedz
Awerik
62
Backpacker

Qbaa --> Nie wiem jak w Chinach, ale np w Indiach baaardzo niewielu tubylcow nosi szorty, praktycznie jedynie dzieci i turysci, a jest tam chyba jeszcze cieplej. W krajach arabskich praktycznie tylko dzieci, taki obyczaj. Zreszta krotkie spodnie nie sa wcale takie super na ciezkie upaly, szczegolnie przy bialej skorze, mozna sobie tylko lydki spalic.
Żadne odkrycie, tak jest w wielu miejscach na świecie - np. w prawie całej Azji, nie mówiąc już o Ameryce Południowej, gdzie wszyscy faceci chodzą w jeansach i obowiązkowo białych grubych skarpetach. Białas włóczący się po mieście, ubrany w koszulkę i krótkie spodnie to dla latynosa dość śmieszno-żenujący widok. :) Dla azjaty pewnie też, ale oni raczej nie dają tego po sobie pokazać, a w niektórych krajach (np. Tajlandia) się po prostu przyzwyczaili.

17.03.2011 09:41
160
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

jakos edytujac nie chce sie dodac... /edit
obrazki nizej

jest to ta herbatka bialy chinczyku.
bylbym wdzieczny o ogolny zarys co to jest. wyczuwam imbir, cayenne... reszty nie moge zidentyfikowac po smaku

17.03.2011 09:44
161
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

photo2

17.03.2011 09:45
162
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

proba 2, wyslania photo1

17.03.2011 09:51
163
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

po ichnim pismie doszedlem do:

http://www.medste.gd.cn/Html/Article/25958.html

zapomnialem o google translatorze

http://translate.google.pl/translate?u=http%3A%2F%2Fwww.medste.gd.cn%2FHtml%2FArticle%2F25958.html&sl=zh-CN&tl=en&hl=&ie=UTF-8

nazw i tak nie przetlumaczyli tych ziol.. wiec duzo mi nie mowi :)

17.03.2011 10:00
164
odpowiedz
Dessloch
188
Legend

teraz rozszyfrowac z angielskiego ciezko.

【Indication】 temperature in the tonic, to reconcile the liver and spleen, qi and blood circulation, pain myogenic. For Liver and Spleen Deficiency and gastric ulcer, duodenal ulcer, chronic gastritis, Zheng Jian epigastric abdominal pain, abdominal abdominal thermophilic, acid belching. Dosage boiled water, a 4g, 3 times a day. Taboo avoid cold, hard, greasy and other food.

czyli wspomaganie pracy watroby i sledzione, poprawic krazenie, zgaga sraga itd.
ciekawe, myslalem ze to na moje trawienie, a to ciut inne dzialanie ma.

dobra chyba nie musisz znajomych prosic o pomoc, nie wiedzialem ze jest po angielsku cos napisane na tym (cud!, bo na niczym innym nie ma nawet literki angielskiej)

Forum: Jakie NAPRAWDĘ są Chiny?