ocena redakcji
7.0
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Recenzja gry Shadowrun Returns - powrót legendy, test dla Kickstartera

Shadowrun Returns jest ważne z dwóch powodów: to powrót uniwersum łączącego wpływy Tolkiena i Gibsona oraz sprawdzian dla Kickstartera. Chociaż gra nie okazała się doskonała i pozostawia pewien niedosyt, z powodzeniem spełnia część obietnic.

30 lipca 2013 7.0/10
• strony :123
PLUSY:
  • oddanie klimatu uniwersum;
  • ciekawy scenariusz;
  • poprawna rozgrywka z niezłym systemem walki;
  • przyjemna oprawa wizualna;
  • prosty w obsłudze, ale rozbudowany edytor.
MINUSY:
  • małe lokacje, niedobór zadań pobocznych i poważnych wyzwań;
  • liniowość i brak większego wpływu na przebieg zdarzeń;
  • system zapisu, błędy techniczne.

Jordan Weisman, twórca Shadowrun, powrócił, a Shadowrun Returns jest grą, na którą fani uniwersum czekali od dawna” – obiecywali w swojej akcji na Kickstarterze deweloperzy ze studia Harebrained Schemes. 400 tysięcy dolarów miało pozwolić stworzyć grę z ciekawą fabułą, znaczącym rozwojem postaci oraz kontekstową walką w systemie turowym. Zaufanie fundatorów było duże, bo pomysłodawcy projektu otrzymali blisko pięć razy tyle pieniędzy. Sceptycy zacierali ręce i szykowali się na spektakularną porażkę, pokazującą, że ta alternatywna i podobno zdrowsza od współpracy z wydawcami forma pozyskiwania środków zupełnie się nie sprawdza.

Małe, obskurne mieszkanko – idealny początek shadowrunnowej opowieści. - 2013-07-30
Małe, obskurne mieszkanko – idealny początek shadowrunnowej opowieści.

Postrzeganie gry przez pryzmat dyskusji o Kickstarterze jest nieco krzywdzące, bo to przede wszystkim okazja do odwiedzenia jednego z ciekawszych uniwersów, które od lat nie otrzymało przyzwoitej adaptacji. Niemniej mamy niedobre wieści dla osób, które źle życzą finansowaniu społecznościowemu. Shadowrun Returns może nie jest doskonałe, ale jako gra broni się przed krytyką. Co więcej, dzieło Harebrained Schemes wydaje się ciekawą inwestycją na przyszłość, bo powinno dać fanom zajęcie na długi czas.

Recenzja gry Shadowrun Returns - powrót legendy i sprawdzian dla Kickstartera - ilustracja #2

Shadowrun to uniwersum stworzone przez Jordana Weismana i innych autorów w 1989 roku. Świat ten doczekał się wielu adaptacji – systemów fabularnych, karcianki, powieści i oczywiście gier wideo. Pierwsza ukazała się w 1993 roku na konsolę SNES, później pojawiły się też odsłony na platformy firmy SEGA. W 2007 wydano jeszcze jedną pozycję – strzelankę pierwszoosobową z trybem multiplayer. Produkt ten zasłynął głównie tym, że po raz pierwszy w historii pozwalał rywalizować użytkownikom pecetów i Xboksów 360. Furory jednak nie zrobił.

Gramy w Shadowrun Returns

Gramy w Shadowrun Returns [14:01]

Gęsta mieszanka fantasy z cyberpunkiem i oldschoolowy posmak prawdziwego RPG. Tym właśnie jest Shadowrun Returns - zobaczcie, czy tytułowy powrót okazał się udany.

Przygodowy kryminał

Gra składa się z kampanii The Dead Man’s Switch oraz edytora własnych scenariuszy. Opowieść zaczyna się niewinnie, by ostatecznie przeistoczyć w zakrojoną na szeroką skalę intrygę. Proces kreacji postaci oparto na bazie systemu Shadowrun, dzięki czemu możemy wybrać płeć, rasę, klasę oraz znajomość etykiety społecznej. Tak dużo opcji sugeruje rozbudowaną i pełną interakcji produkcję, co jest nieco mylące, bo przez większość czasu podążamy jedną wytyczoną ścieżką i nie mamy za wiele do powiedzenia. To pierwsza rzecz, jaką trzeba wiedzieć o tej grze: twór studia Harebrained Schemes nie jest współczesnym Falloutem. Ma klimat przygodowego kryminału z walką w systemie turowym, a nie wielogodzinnego i rozbudowanego RPG. Zapomnijcie więc o swobodzie działania i podejmowaniu decyzji, które mają realne znaczenie dla przebiegu historii. Wybory i różne drogi do celu są obecne, ale jest ich niewiele. Z tych i innych względów podstawowa kampania Shadowrun Returns stanowi jednorazowe doświadczenie i raczej nie ma sensu rozgrywać jej ponownie.

Bohater gry rozlicza się z przeszłością i ma nadzieję, że na tym zarobi. - 2013-07-30
Bohater gry rozlicza się z przeszłością i ma nadzieję, że na tym zarobi.

Liniowość oraz brak realnego wpływu na przebieg historii brzmią jak poważne wady. Shadowrun Returns ma jednak coś, dzięki czemu zapomniałem o tych ograniczeniach: angażującą fabułę. Gracz wciela się w nie najlepiej radzącego sobie finansowo shadowrunnera, czyli najemnika w uniwersum Shadowrun, który otrzymuje telefon od kompana sprzed lat. Sam Watts, niestroniący od alkoholu towarzysz wielu akcji, prosi o rozwikłanie zagadki własnej śmierci i obiecuje w zamian niebotyczną sumę pieniędzy. Żeby odkryć, kto zabił Sama i dlaczego zrobił to w dość nietypowy sposób, odwiedzamy kostnicę, miejsca zbrodni, korporacyjne biurowce oraz pewien bar, który stanowi bazę wypadową. Opowieść wciąga, bo potrafi być tajemnicza, buduje ciekawe postacie i z czasem rozwija się w coś, co wykracza poza losy naszego bohatera.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
inne
Recenzja gry Wasteland 2 - najlepszy Fallout, na jakiego stać Kickstartera

Recenzja gry Wasteland 2 - najlepszy Fallout, na jakiego stać Kickstartera

Twórcy Wasteland 2 obiecywali na Kickstarterze powrót postapokaliptycznych erpegów w wielkim stylu. Czy gra rzeczywiście jest następcą Fallouta?  recenzja gry

Dragon Age: Początek - recenzja gry

Dragon Age: Początek - recenzja gry

Doczekaliśmy się! Dragon Age: Początek po trwającej kilka dobrych lat produkcji trafił w końcu na sklepowe półki. Czy BioWare po raz kolejny udowodniło swoje mistrzostwo w dziedzinie tworzenia gier cRPG?  recenzja gry

Recenzja gry Divinity: Original Sin - klasyczny, turowy RPG warty grzechu

Recenzja gry Divinity: Original Sin - klasyczny, turowy RPG warty grzechu

Jeszcze do niedawna wydawało się, że gatunek klasycznych gier RPG już na dobre zniknął ze sceny. Dzięki Kickstarterowi i Divinity: Grzech Pierworodny od studia Larian jego wielki renesans właśnie się rozpoczął.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266852Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266851Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266850Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266849Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266848Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266847Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266846Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266845Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266844Shadowrun Returns - screen - 2013-07-25 - 266843

komentarze czytelników (34)


GimbusomNIE  2013-07-30 - 18:45

Shadowrun Edytor - tak - daje wiele możliwości i kiedyś miejmy nadzieję ktoś stworzy dobrą kampanie - Shadowrun Gra w chwili obecnej - kiszka - rozwiązania, grafika, ubogość, brak interaktywności i zadań pobocznych jak w czasach przed Fallout 1 więc kawał czasu temu.

wladsenty  2013-07-30 - 19:05

Irek22, SpecShadow, jesteście z jakiegoś Zapizdowa, gdzie nie dochodzą niusy z branży? Macie problem ze zebraniem faktów do kupy (Kickasterowe "afery", popłuczyny mające być uber grami, przeginanie pałki przez producentów, etc.) i skonfrontowanie ich z tymi trzema wyrazami? No przeca do tego trzeba pięciu fakultetów... A wersja audio ssie, imo. Po przejściu "kampanii" rzygałem melodyjką w kilku wariantach. :/

bullgod  2013-07-30 - 20:52

@Blackthorn, dzięki za linka, kampania zapowiada się ambitnie. Przygody na Steam Workshopie są jeszcze we wczesnych fazach, więc chyba sobie poczekam trochę. A z tym testem kickstartera, to coś jest na rzeczy o tyle, że mam wrażenie, że wydawca często stanowi pewną gwarancję jakości produktu. Dzisiaj bardzo łatwo można wydać płytę z muzyką samemu, albo książkę własnym nakładem, ufa się jednak wydawcom, bo to oni przesiewają ziarna od plew i nie wypuszczają czegoś poniżej pewnego poziomu(zależy od wydawcy, rzecz jasna). W przypadku tej gry jest o tyle dobrze, że twórcy są doświadczeni i dobrzy w swoim fachu, ale mam wrażenie, że wydawca jednak mógłby wymagać od nich czegoś więcej- uznać na przykład, że kampania nie jest jednak wystarczająco bogata (czy długa) jak na ostateczny produkt. Oczywiście mogłoby się to różnie skończyć, może nawet upadkiem projektu, gdyby nie wywiązywali się z terminów np , więc wszystko ma swoje "zady i walety" jak powiada klasyk. Dla mnie nadal projekty z kickstartera, mimo kilku fajnych rzeczy, są małe, przykrótkie. Zobaczymy co z Elite, albo Wasteland będzie.

Irek22  2013-07-30 - 21:14

bullgod [17] mam wrażenie, że wydawca jednak mógłby wymagać od nich czegoś więcej- uznać na przykład, że kampania nie jest jednak wystarczająco bogata (czy długa) jak na ostateczny produkt. Oczywiście mogłoby się to różnie skończyć, może nawet upadkiem projektu, gdyby nie wywiązywali się z terminów No to masz złe wrażenie.

bullgod  2013-07-30 - 21:18

a, to przepraszam @Irek22, przekonałeś mnie.

Bart2233  2013-07-30 - 21:32

Obecnie ciężko znaleźć wydawcy dla izometrycznych RPG w stylu rodem z lat 90-tych. Nic dziwnego że te tytuły takie jak Shadowrun, Wasteland czy też Project Eternity zostały finansowane za pomocą crowfundingu, dobre czasy dla fanów tego typu produkcji ;). Irek22-->Woah, widzę że znasz branżę od środka.

wladsenty  2013-07-30 - 22:15

W końcu gimnazjaliści to znamienici znawcy branży...

Irek22  2013-07-30 - 22:35

bullgod [19] Pomyśl trochę, zdejmij różowe okulary z napisem "wydawca", a sam sobie uświadomisz, że (duży) wydawca nie jest gwarantem jakości gry. (Duży) wydawca jest potrzebny przede wszystkim do reklamy i marketingu, dzięki którym jest w stanie opchnąć nawet największy badziew. Dobre/średnie/słabe gry wychodzą zarówno ze stajni (dużych) wydawców, jak i "indyczej farmy" i sposób finansowania nie ma tu żadnego znaczenia.

bullgod  2013-07-30 - 23:38

@Irek22 Nie mam jakiegoś wyidealizowanego wyobrażenia o wydawcach, staram się też myśleć i jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że wydawcy są różni i mogą mieć różną politykę wydawniczą, to jednak inwestując w coś pieniądze starają się mieć nad tym jakąś kontrolę - w tym kontrolę jakości. Efekty tego mogą być różne; czasem lepsze, czasem gorsze, ale czegoś takiego jak kontrola produktu przed wydaniem brak w kickstarterze, dlatego każda kolejna gra w ten sposób finansowana jest jednak jakimś testem tego systemu. Co prawda jest bardziej testem twórców, bo od tego jaką grę zrobią, będzie zależało, czy następnym razem ludzie równie chętnie im dadzą pieniądze. Na razie mam wrażenie, że gry w ramach tego systemu wychodzą nieco karłowate w porównaniu do tytułów inaczej produkowanych. Ja sam traktuję kickstartery z pewnym dystansem, czego przykładem jest Shadowrun. Gdyby taką grę wydano normalnie, to uznałbym, że zawartości jest trochę za mało, bo jednak edytor, to trochę zwalenie odpowiedzialności na graczy, a kampania jest nieco krótka i byłbym trochę oburzony. A tak, jestem zaskoczony na plus. Zresztą, wszystko to też kwestia ceny za produkt, a większość wydawców woli tytuły drogie, co trzeb ...

Bart2233  2013-07-30 - 23:38

Dobre/średnie/słabe gry wychodzą zarówno ze stajni (dużych) wydawców, jak i "indyczej farmy" i sposób finansowania nie ma tu żadnego znaczenia. Jasne, tylko rozróżnij tytuły AAA (Assassins's creed, GTA) od tytułów Indie(Chivalry, FEZ) To są dobre gry, ale kosztują inne pieniądze i są innego kalibru. Twórcy Shadowrun zebrali $1.8, żaden wydawca nie dał by im tyle pieniędzy na ich grę, dodatkowo gdyby jakiś już zdecydował się na sfinansowanie projektu, to miałby duży wpływ na kształt gry(aspekty gry mogą być zakontraktowane i być podstawą do sfinansowania projektu). Crowfunding powoduje że twórcy prezentują swoją wizję, a następnie bez przeszkód urzeczywistniają ją za pieniądze tych którzy wsparli projekt.

Relax13  2013-07-31 - 01:22

Ehhhh... szkoda że tylko 7, z reguły nie dotykam gier które dostają ocenę niższą niż 8 chyba że ta gatunkowo, światem idealnie trafia w mój gust wtedy sprawa jest otwarta. Jeśli chodzi o system zapisów to chciałbym żeby w ogóle tego nie było :D Torment wydaje się grą w której dosyć łatwo można by było coś takiego zrobić ale raczej się na to nie zapowiada. Pocieszające jest to że 2 z 3 minusów o których napisaliście nie zamykają drzwi tej grze no bo przecież jest edytor. I teraz w głowie rodzi mi się pytanie czy mechanika gry, walki, system rozwoju postaci, umiejętności, zróżnicowanie przedmiotów, ilość rodzajów przeciwników itd. stanowią dobrą bazę do tworzenia kolejnych scenariuszy? Ale zaraz chyba uciekła mi strona (albo dwie...) bo w recenzji o wyżej wymienionych nic nie przeczytałem, trzeba sprawdzić. Nie ma... Zaraz zaraz jak w recenzji klasycznego rpg można było o tym nie napisać? No jak? Słowo daje jak bym był tam szefem to ten co napisał tą recenzję tydzień by na grochu klęczał przed tym swoim komputerkiem :D Pozdrawiam ;)

eiri  2013-07-31 - 02:08

Ale walicie ściany tekstu. Pozwólcie że podsumuję za wszystkich. 1. "Sprawdzian dla kickstartera" to głupawe i błędne określenie (gdyż jest to sprawdzian dla autorów) 2. Gra jest niezła i dostanie świetne kampanie. 3. Kickstarter również ma się nieźle 4. Niewiele osób czyta długie wypowiedzi

V4n-d-all  2013-07-31 - 07:41

Po pierwsze uważam, że jest to sprawdzian KS dlatego że to duży tytuł (jak na KS) i wyrabia opinie samych darczyńców o tym czy warto płacić. Moim zdaniem gra jest słaba. Niema w niej ani sekundy dubbingu, co sprawia bardzo toporne wrażenie. Przydały by się chociaż pojedyncze zwroty. Fabuła od niezłego cyberpunkowego startu schodzi do kompletnej bzdury przy końcu. System walki jest biedny, wyjątkowo uproszczony. Przedmioty maja minimalna liczbę statystyk. System inwentarza woła o pomstę do nieba bo praktycznie nic nie można zrobić. Muzyka jest wtórna do bólu. Dostępne z charyzmy "etykiety" nie mają żadnego realnego wpływu, generalnie decyzje gracza zwykle prowadzą do tego samego rezultatu. System savów to kpina. No i finalnie gra jest bardzo krótka - można ją przejść w kilka godzin, tragedia zważywszy że połowa tego czasu to czytanie tekstu w niewygodnie umieszczonym okienku...

GimbusomNIE  2013-07-31 - 22:40

"tragedia zważywszy że połowa tego czasu to czytanie tekstu w niewygodnie umieszczonym okienku..." - fakt - łeb mnie rozbolał po godzinie czytania z tego okienka po prawej - nie wiem czemu ale bardzo niewygodna lokalizacja - chyba ma to coś wspólnego z praworęcznością lub lewo (ale tylko zgaduje :D ) ale o wile lepiej czytać coś co jest po lewej stronie lub wycentrowane :D

djmaciek  2013-08-02 - 01:24

V4n-d-all ma niestety rację. Za 1,8 mln $ otrzymaliśmy grę liniową, pozbawioną praktycznie interakcji z otoczeniem, z beznadziejną siatką dialogową, która jak pisano wyżej, prowadzi praktycznie zawsze do tego samego, a nade wszystko krótką. Czy to było tyle warte? Nie. I żaden edytor tego nie uratuje. Wasteland 2 kosztował 1 mln $ więcej i już teraz prezentuje się nieporównywalnie lepiej.

dirty  2013-08-05 - 11:31

Podobno istnieje już fanowskie spolszczenie. Testował już ktoś? http://www.polskiegranie.pl/spolszczenie/spolszczenie-do-shadowrun-returns/

Goladkin  2013-08-08 - 20:13

@djmaciek - 1,8 mln to śmiesznie mało jak na grę, zwlaszcza ze 400 tys poszlo na fanow - to taki troche bardziej utuczony indyk lub bardzo uboga gra ze średniego segmentu.

yadin  2013-08-14 - 03:40

Oby, oby. Te gry wyglądają dziś tak samo.

Nolifer  2014-07-25 - 16:50

Chyba każdy oczekiwał za dużo od tej gry, jednakże ona miała być właśnie tym, czego oczekiwano. Myślę, że dodatkowe kampanie stworzone przez ludzi jakoś to zrekompensują.

Irek22  2014-07-25 - 17:13

Mi tam nawet się podoba ta gra (i dodatek do niej). Może wynika to właśnie z tego, że... w ogóle na nią nie czekałem, bo uniwersum Shadowrun kompletnie do mnie nie trafia. Poza rzeczonym Shadowrun Returns. Podoba mi się RPGowa mechanika tej gry z systemem walki na czele, a także fabuła i klimat. Nie żebym uważał ją za najlepszego RPGa w historii czy choćby jednego z najlepszych, ale z czystym sumieniem 7,5/10 mogę dać tej grze, zwłaszcza jeśli rozpatrywać ją wraz z dodatkiem, który według mnie klimat ma jeszcze lepszy niż podstawka. Łącznie z dodatkiem dałbym może nawet 8/10. Nie wiem, czy to z braku laku (czyt. nowych oldskulowych RPGów - przypominam, że gra wyszła kilkanaście miesięcy przed Divinity: Original Sin, Wasteland 2 i Pillars of Eternity) czy co, ale mnie ta gierka wciągnęła* i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę. W przeciwieństwie do takiej np. Świątyni Pierwotnego Zła, w której - poza walką - nie widzę absolutnie nic ciekawego, atrakcyjnego ani wciągającego. *Ba, nawet śledziłem doniesienia o dodatku (a przypominam, że informacje o podstawce przed jej premierą spływały po mnie jak po kaczce) i go kupiłem niedługo po premierze właśnie dzięki podstawce.