Kingdoms of Amalur: Reckoning - Teeth of Naros Recenzja gry

Recenzja gry 29 kwietnia 2012, 10:04

autor: Kwiść

Lubi gry trudne, ładne lub z dobrą fabułą. Nie kończy ich przez LoL-a i Overwatcha. PS Vita FTW!

Recenzja dodatku Teeth of Naros do gry Kingdoms of Amalur: Reckoning

Teeth of Naros to kolejne rozszerzenie do gry Kingdoms of Amalur, które tym razem zabiera nas do mitycznej krainy Kolosów oraz ich dryfującego w przestworzach miasta Idylli. Z recenzji dowiesz się, czy warto wziąć udział w tej przygodzie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • bardzo dobrze prezentujące się lokacje;
  • ciekawie zaprojektowane przedmioty;
  • klimat greckiej mitologii.
MINUSY:
  • przewidywalna historia;
  • brak interesujących postaci;
  • nudne i schematyczne misje poboczne;
  • brak zwiększonego limitu doświadczenia oraz nowych umiejętności.

Minął ledwie miesiąc od premiery The Legend of Dead Kel, a twórcy Kingdoms of Amalur przygotowali kolejne rozszerzenie, zatytułowane Teeth of Naros. Tak jak poprzedni dodatek, tak i to DLC oferuje kilkadziesiąt zadań, zestaw nowych przedmiotów oraz kilku niespotykanych dotychczas przeciwników. Tym razem trafiamy do unoszącego się w chmurach miasta, gdzie tajemnicza rasa Kolosów szuka wybrańca mogącego dopełnić boskiego planu zbawienia. The Legend of Dead Kel było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem, więc i po Teeth of Naros spodziewałem się dobrego, jeśli nie bardzo dobrego, wykonania. Niestety, w tym przypadku srodze się zawiodłem.

Historia w Teeth of Naros rozpoczyna się dość groteskowo. Nasz bohater zostaje zaproszony do udziału w wielkiej wyprawie, której zadaniem jest odkryć opisywaną w legendach krainę Kolosów. Jak się jednak okazuje, ekspedycja liczy ledwie cztery osoby, a do celu prowadzi naszą drużynę kilkusetmetrowy korytarz. Jakby tego było mało, towarzyszy podróży tracimy po drodze w błyskawicznym w tempie, z zupełnie absurdalnych powodów.

Po tym dziwnym i mało zachęcającym prologu scenariusz nieco się poprawia, ale nadal daleki jest od doskonałości. Przede wszystkim brakuje ciekawych bohaterów. W głównym wątku fabularnym spotykamy praktycznie trzy postacie, z których żadna nie wzbudza większego zainteresowania. Wszystkie są bowiem do bólu sztampowe i nijakie. Podobnie ma się sprawa z całą opowiadaną historią. Znacznej części fabuły możemy domyślić się już po kontakcie z pierwszym Kolosem, a finałowy zwrot akcji wcale nie poprawia sytuacji. Jeszcze gorzej prezentują się zadania poboczne. W The Legend of Dead Kel misje dodatkowe były często rozbudowane i pełne ciekawych person. W przypadku Teeth of Naros nie uświadczymy ani jednego, ani drugiego. Niemal wszystkie zadania stoją na bardo niskim poziomie, polegając najczęściej na bezmyślnym zabijaniu przeciwników lub zbieraniu porozrzucanych po mapie artefaktów.

Dużo lepiej od fabuły wypada świat, który przychodzi nam zwiedzać. Tytułowe Naros jest bardzo urokliwą krainą, pełna zielonych równin, rozbudowanych formacji skalnych oraz starożytnych ruin. Jej eksplorowanie sprawia dużą przyjemność, a dzięki wielu różnorodnym regionom na każdym kroku jesteśmy zaskakiwani pięknymi widokami. Nieco gorzej prezentuje się, niestety, unoszące się w przestworzach miasto. Jest ono bardzo sterylne i puste. Ze względu na podział na wiele mniejszych lokacji stale ma się wrażenie przebywania w małym zamkniętym pomieszczeniu, a nie w potężnej, otoczonej chmurami metropolii.

Recenzja gry Mass Effect: Andromeda – znajoma podróż w nieznane
Recenzja gry Mass Effect: Andromeda – znajoma podróż w nieznane

Recenzja gry

5 lat przyszło nam czekać na kolejną odsłonę sagi Mass Effect. Tym razem bez Sheparda, bez znajomych towarzyszy i w zupełnie nowej galaktyce. Czy najnowsza gra BioWare spełnia oczekiwania fanów i zachęca nowe pokolenie do podróży kosmicznych?

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku
Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku

Recenzja gry

Po latach niezliczonych przesunięć premiery Torment: Tides of Numenera w końcu trafił na rynek. Czy warto było tyle czekać? Absolutnie tak!

Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność
Recenzja gry Dragon Ball: Fusions – taktyczne RPG, które zepsuła powtarzalność

Recenzja gry

Nad marką Dragon Ball ciąży fatum – ciągle czekamy na grę wideo godnie reprezentującą mangowo-animowany pierwowzór. Ostatnia próba przełamania klątwy jest dość odważna. Dragon Ball: Fusions to miks bijatyki, taktycznego RPG i… pinballa.

Zagraj w najlepsze gry!

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
29.04.2012 10:34
Tymbarkowy
27
Centurion

""Tytułowa kraina jest bardzo urokliwa kraina, pełna zielonych równin,""

polska język trudna język

29.04.2012 20:26
odpowiedz
TobiAlex
110
Senator

Tymbarkowy jakby nie patrzeć to jeżyk polski jest jednym z najtrudniejszych języków świata.

29.04.2012 22:10
odpowiedz
GimbusomNIE
64
Pogromca Gimbusów

TobiAlex - czyli redaktor polskiego pochodzenia może walić błędy na poziomie pierwszoklasisty w podstawówce ?

30.04.2012 01:27
odpowiedz
TobiAlex
110
Senator

GimbusomNIE oj oj, nie o to mi chodziło :)

30.04.2012 13:56
odpowiedz
Sasori666
101
Korneliusz

bym zagrał jak by nie miał buga w grze który uniemożliwia mi granie
wbiłem do takiego miejsca z którego nie da się wyjść
ciągle crashuje gre ;/

30.04.2012 23:51
odpowiedz
Lionel_PL
9
Chorąży

skok na kasę i nic więcej

04.05.2012 16:01
odpowiedz
Mellygion
77
Generał

To nie dodatek ale DLC, proszę nie bezcześcić chlubnej historii gier określaniem tym zaszczytnym mianem takich spekulacyjnych polucji japiszonów od finansów branży ;)

13.05.2012 16:44
odpowiedz
Nolifer
91
The Highest

To powinno być w normalnej grze , a nie w dlc .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze