Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Agents of Mayhem Recenzja gry

Recenzja gry 15 sierpnia 2017, 09:00

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja gry Agents of Mayhem – ubogi sandbox

Nowa gra twórców Saints Row stara się połączyć najlepsze cechy poprzednich dzieł studia z rozwiązaniami typowymi dla gier MMORPG. Niestety, okazało się to chybionym pomysłem.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4.

PLUSY:
  1. przyjemny, kreskówkowy klimat;
  2. duży wybór mocno różniących się od siebie agentów;
  3. urozmaicająca zabawę możliwość kierowania trzema różnymi postaciami podczas jednej misji;
  4. pełne czarnego humoru dialogi między dobrze nakreślonymi bohaterami;
  5. ciekawy i rozbudowany arsenał.
MINUSY:
  1. bardzo duża powtarzalność wykonywanych czynności, sztucznie wydłużająca czas gry;
  2. bliźniaczo podobne do siebie tajne bazy, które na dodatek zwiedzamy przy wielu okazjach;
  3. losowe, banalne aktywności poboczne wprost z generatora;
  4. oszukujący kierowcy wrogich pojazdów, odbierający przyjemność z pościgów;
  5. kiepska warstwa techniczna – słaby silnik fizyczny, spadki animacji, niski zasięg rysowania;
  6. liczne błędy większego i mniejszego kalibru.

Z cyklem Saints Row po raz pierwszy zetknąłem się przy okazji trzeciej jego odsłony, która z miejsca skradła mi serce gigantyczną dawką czarnego humoru oraz absurdalnie przesadzonymi zadaniami. Mój entuzjazm do tej humorystycznej wariacji na temat Grand Theft Auto zgasiły jednak kolejne części sagi, które wprawdzie zachowały niezwykły urok Saints Row: The Third, ale w kwestii mechanizmów rządzących rozgrywką okazywały się mocno wtórne i coraz bardziej odstające od pędzącej naprzód konkurencji. Saints Row 4 jeszcze potrafiło jako tako zabawić, ale już samodzielny dodatek Gat out of Hell wydał mi się zwyczajnie nudny.

Odpowiedzialne za tę serię studio Volition potrzebowało sposobu na tchnięcie nowego ducha w swoje gry i taką właśnie próbą jest Agents of Mayhem – pozycja pod kilkoma względami, w tym luźnego klimatu, bardzo podobna do przygód gangu Świętych, ale oferująca też garść nowych rozwiązań, eliminujących z niej w znacznym stopniu owo dające się poprzednio we znaki wrażenie wtórności. Problem w tym, że nowy kierunek, mimo pewnych zalet, nie okazał się trafiony, na dodatek całości ewidentnie zabrakło dodatkowych testów i poprawek.

Agenci destrukcji

Akcja Agents of Mayhem toczy się po wydarzeniach przedstawionych w jednym z zakończeń Gat out of Hell. Święci pokonali szatana i odtworzyli zniszczoną Ziemię, ale cena była wysoka – w nowym świecie gang przestał istnieć, a jego członkowie zostali rozrzuceni po całej planecie. Kiedy więc pojawia się kolejne wielkie zagrożenie, tym razem w postaci organizacji terrorystycznej LEGION, w obronie ludzkości staje zupełnie nowe ugrupowanie – tytułowi agenci Mayhem, wśród których znajdziemy zarówno kilku starych znajomych, jak i wiele nowych postaci.

Gangsterskie klimaty tym razem ustąpiły nawiązaniom do animowanych seriali dla młodych chłopców, w rodzaju Action Mana, Bionic Six czy G.I. Joe – agenci mają dostęp do potężnego arsenału gadżetów, gadających samochodów i latającego statku, będącego naszą bazą wypadową, a wśród ich przeciwników dominują humanoidalne roboty dowodzone przez arcygeniuszy zbrodni ukrywających się w zlokalizowanych głęboko pod ziemią tajnych schronach. Volition nie zrobiło jednak gry dla dzieci, tylko raczej dla „dużych chłopców”, stąd dialogi pełne są wulgaryzmów, trafiają się w nich także podteksty seksualne.

Recenzja gry Agents of Mayhem – to nie jest nowe Saints Row - ilustracja #1
Kreskówkowe filmiki przerywnikowe bardzo pozytywnie wpływają na klimat zabawy.

Ostatecznie wypada to całkiem sympatycznie, chociaż zabrakło mi większych fajerwerków. Fabuła wiernie trzyma się przyjętej konwencji i w żadnym momencie nie zaskakuje, ale solidne nakreślenie charakterów postaci i relacji między nimi powoduje, że wysłuchiwanie skrzących się czarnym humorem dialogów sprawia przyjemność. Bardzo fajnie na sentymentach grają też kreskówkowe wstawki pomiędzy misjami, prezentujące kolejne fragmenty fabuły i informacje o naszych agentach.

Żałuję jedynie, że opowieść została mocno stonowana w stosunku do przygód Świętych. Zabrakło mi atrakcji pokroju ujeżdżania olbrzymiej rakiety przy akompaniamencie Aerosmith czy ostrzeliwania atakujących nas odrzutowców z pokładu spadającego z nieba czołgu. W Agents of Mayhem w najlepszym wypadku możemy pouciekać samochodem przed strzelającym w nas z nieba laserem, a przez większość czasu po prostu walczymy z regularnymi siłami LEGION-u.

Recenzja gry Agents of Mayhem – to nie jest nowe Saints Row - ilustracja #2
Eksplorowanie niemal identycznych podziemnych tajnych baz to zabawa, która bardzo szybko zmienia się w przykry obowiązek.

Troje wspaniałych

Rozgrywka nie odstaje od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić w cyklu Saints Row – mamy do czynienia z typową strzelanką w otwartym świecie z akcją pokazaną z perspektywy trzeciej osoby, w której oprócz wypełniania misji głównych możemy oddać się całej gamie pobocznych aktywności. Klasyczną formułę urozmaicają przy tym tytułowi agenci – w sumie dwunastka w podstawowej wersji gry, spośród których komponujemy trzyosobową drużynę.

Pomiędzy postaciami możemy się swobodnie przełączać w dowolnym momencie – kiedy decydujemy się na taki ruch, nowy bohater teleportuje się na pole działań, a jego poprzednik z niego znika. Wprawdzie sama rozgrywka nie wymaga stosowania szczególnie wymyślnych taktyk i bitwy z reguły sprowadzają się do beztroskiej nawalanki w starym, dobrym stylu, pozbawionym krycia się za osłonami czy bawienia w chowanego z pojedynczymi wrogami, ale mimo to różnice w „prowadzeniu” poszczególnych agentów są odczuwalne.

Recenzja gry Agents of Mayhem – to nie jest nowe Saints Row - ilustracja #3
Każdy agent dysponuje bardzo efektownym atakiem specjalnym, którego użycie wymaga najpierw zapełnienia specjalnego paska.

I tak, zależnie od preferencji, w skład naszej drużyny może wejść na przykład posiadający ogromną liczbę punktów zdrowia, zamrażający swoich oponentów Yeti, korzystająca z wieżyczek obronnych Dżulia, nastawiona na walkę w zwarciu tajemnicza Szeherezada, pewny siebie i uwielbiający efektowne eksplozje Hollywood czy budzący postrach wśród wrogów członek yakuzy Oni.

Każda z postaci dysponuje unikatowym uzbrojeniem, drzewkiem rozwoju, gadżetami i umiejętnościami specjalnymi, dzięki czemu faktycznie gra się nimi nieco odmiennie. Niczym w sieciówkach pokroju League of Legends czy Overwatcha każdy powinien bez problemu znaleźć tu sobie ulubieńców, a możliwość swobodnego przełączania się między trójką postaci przyjemnie urozmaica zabawę.

Recenzja gry Star Wars: Battlefront II (w przygotowaniu) – blasterem w stopę?
Recenzja gry Star Wars: Battlefront II (w przygotowaniu) – blasterem w stopę?

Recenzja gry

Star Wars: Battlefront II miał naprawić słabości „jedynki” z dzielącą społeczność przepustką sezonową na czele. Niestety, frajdę ze strzelania psuje miałka kampania dla jednego gracza i żerujący na portfelach graczy system mikropłatności.

Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz
Recenzja gry Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds – miły ten mróz

Recenzja gry

The Frozen Wilds to po prostu jeszcze więcej tego samego, czym zachwycał ponad pół roku temu Horizon: Zero Dawn. Dodatek nie zachwyca warstwą fabularną, ale za to daje sporo okazji do przetestowania własnych umiejętności.

Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii
Recenzja gry Call of Duty: WWII – udany powrót do korzeni serii

Recenzja gry

Seria Call of Duty powraca do swoich korzeni, czyli czasów II wojny światowej, pokazując nam mieszankę Kompanii braci z rozmachem filmów Michaela Baya. O dziwo tutaj się to udało.

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
15.08.2017 12:41
radekplug
76
Konsul

Ale będą i są ludzie do których taki grind, trafia oj widzę że autor by się zanudził w mmorpgch zwłaszcza tych z azji gdzie grind to jedyna forma punktów doświadczenia.
Pytanie czy autor skończył czy podał się pod koniec bo go gra zanudziła?

post wyedytowany przez radekplug 2017-08-15 12:53:17
15.08.2017 13:06
odpowiedz
1 odpowiedź
banenan_v3.1
0
Pretorianin

Szkoda, liczyłem na coś w stylu SR IV, a tu proszę, nuda. Może jak będzie za 30 złotych, albo za darmo to sprawdzę.

15.08.2017 13:42
2
odpowiedz
1 odpowiedź
kamochud
54
Centurion

Poczekam z rok, dwa. Wydadzą wtedy pełną wersję za 100zł (a jeśli naprawdę jest słabato nawet taniej) i może wtedy się skuszę.

15.08.2017 14:56
odpowiedz
Sttarki
16
Konsul

Gra od początku nie zapowiadała się na cokolwiek szczególnego. Ot, zapchajdziura do nowego Saints Row. Byle do piątki doczekać.

15.08.2017 15:31
odpowiedz
adam11$13
54
Pokémaniac

Gdy dosyć niedawno dowiedziałem się o tym tytule, byłem podekscytowany - uwielbiam serię Saints Row dlatego spodziewałem się godnego następcy ze strony Volition... a tu klops - po wszystkich filmach/recenzjach wychodzi na to, że Agents of Mayhem razem z takimi grami jak Just Cause 3 czy Crackdown 3 (prawdopodobnie) będzie zaliczał się do grona kompletnych średniaków z generycznym otwartym światem, które warto ograć dopiero w przypadku jakiejś promocji...

15.08.2017 16:11
odpowiedz
lis2518
16
Chorąży

We are the legion

15.08.2017 16:21
odpowiedz
Mily90
3
Chorąży

Szkoda, po szczytowym osiągnięciu jakim było SR3 Volation tak jakby stanęło w miejscu. Na chwilę obecną to imo firma może mocno wywindować tylko przez kontynuację świętych, ale mocno dopakowaną względem poprzednich części w kwestii kreacji miasta i jego rozmachu- przydałaby się kompletnie nowe tereny, bo steelport po kompletnym skopiowanu z trójki do czwórki nie ma już prawa bytu, chyba, że chcą zanudzić graczy. Na pewno wiele by dało postawienie na zdecydowanie większy świat, rewolucję co do jego wielkości w obrębie tej marki, bo SR jak na gry z otwartym światem ma bardzo skromne tereny do zwiedzenia. Stworzenie miasta zbliżonego wielkością do GTA5+ wypełniane go masą szalonych misji, o co bym się nie bał patrząc na pomysłowość volation w tej materii, to mogłoby by być zbawienie dla tej firmy.

post wyedytowany przez Mily90 2017-08-15 16:22:33
15.08.2017 18:20
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
futureman16
15
Generał

Sandbox auta konsolowosc powtarzajace sekwencje recepta jak zepsuć grę i uczynić ją niegrywalna. Znowu się udało.

16.08.2017 08:02
1
odpowiedz
marcin29l
29
Centurion
16.08.2017 11:08
odpowiedz
5 odpowiedzi
Hydro2
112
Senator

Szkoda łamać denuvo w takiej kiszce

16.08.2017 12:21
odpowiedz
4 odpowiedzi
TobiAlex
118
Senator

Naprawde smiesza mnie komentarze, gdzie przy niskiej ocenie na gry-online, zaczyna sie placz, ze gra jednak slaba. Ludzie poczytajcie rowniez inne recenzje, obejrzyjcie kilka filmow. Przekonacie sie, ze gra nie jest taka zla jak to gry-online opisuje. Fabularnie, humorystycznie i gameplayowo ta gra jest po prostu bardzo dobra.

17.08.2017 11:11
odpowiedz
3 odpowiedzi
darden
13
Centurion

"ostrzeliwania atakujących nas odrzutowców z pokładu spadającego z nieba czołgu"
Źródło: http://www.gry-online.pl/S020.asp?ID=12182

może mi ktoś wytłumaczyć to zdanie ? bo z tego co ja rozumiem to autora atakował odrzutowiec który był na pokładzie czołgu który spadał z nieba

18.08.2017 18:21
odpowiedz
Agent Toast
2
Chorąży

Jak mam być szczery to gra mi się podoba.Nie jest to może gra perfect 10/10 ,ale mimo wszystko powoduje spory fun podczas gameplayu.Bardzo dobrze zmieszano hero shootera (hmm...o ile można to nazwać hero shooterem ,futurystyczna broń jest,postacie jako takie są więc chyba tak) z grą nastawioną na singleplayer.Polecam

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze