Wiadomość pozostałe 27 września 2012, 12:24

autor: Redakcja GRYOnline.pl

Polski rząd zaczął interesować się grami

Wczoraj doszło do historycznego wydarzenia - twórcy gier komputerowych spotkali się z władzami kraju, m.in. ministrem gospodarki i wicepremierem Waldemarem Pawlakiem.

Producenci oprogramowania rozrywkowego podjęli próbę zwrócenia uwagi instytucji rządowych na gnębiące ich problemy. Do historycznego spotkania przedstawicieli takich firm jak CD Projekt RED, Techland, 11 bit Studios, one2tribe czy City Interactive z władzami doszło wczoraj w Ministerstwie Gospodarki w Warszawie. Inicjatorem seminarium „Branża gier wideo – analiza potrzeb i budowanie narzędzi wsparcia” był Krakowski Park Technologiczny, który już od jakiegoś czasu stara się aktywnie wspierać deweloperów. Wystąpieniom i dyskusjom przysłuchiwał się znany z zamiłowania do branży IT wicepremier Waldemar Pawlak.

Twórcy gier nad Wisłą nie mają tak łatwego życia jak ich koledzy z Kanady, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Francji. Dość powiedzieć, że w kanadyjskiej prowincji Quebec, gdzie powstają wszystkie odsłony cyklu Assassin’s Creed, po spełnieniu określonych warunków tamtejszy samorząd potrafi zwrócić blisko 38% kosztów zatrudnienia, a w niektórych przypadkach w znaczący sposób dotować nowo powstające studia. Z tej ostatniej opcji skorzystał dwa lata temu koncern Warner Bros., zgarniając (w przeliczeniu na naszą walutę) blisko 25 milionów złotych. Przychylność kanadyjskich władz do branży gier wideo przekłada się na wymierne efekty – w rezultacie na terytorium tego państwa działa ponad 350 firm produkujących oprogramowanie rozrywkowe, a w sektorze zatrudnionych jest ponad 16 tysięcy osób. O takich warunkach w Polsce możemy pomarzyć.

W trakcie kilkugodzinnego spotkania deweloperzy starali się przekonać władze, że w reprezentowanym przez nich segmencie tkwi ogromny potencjał i że branży tej niegroźne jest spowolnienie gospodarcze. Adam Kiciński z CD Projekt RED poparł zresztą te twierdzenia liczbami, konkretnie wyliczeniami serwisu GRY-Online, przygotowanymi przez nas jeszcze w ubiegłym roku. Z danych tych wynikało, że w 2011 roku wartość polskiego rynku oprogramowania rozrywkowego wyniosła 692 milionów złotych. W tym roku szacuje się, że nastąpi ponad sześćdziesięcioprocentowy wzrost, co pozwoli zamknąć rok sumą przekraczającą 1,10 mld zł.

Twórcy gier spotkali się z wicepremierem, Waldemarem Pawlakiem - ilustracja #2

Komentarz Michała Bobrowskiego, dyrektora zarządzającego firmy GRY-OnLine S.A.

Mimo że nie do końca była to pełna reprezentacja naszej branży (nie licząc cdp.pl, najwyraźniej „zapomniano” o dystrybutorach i wydawcach – podmiotach odpowiedzialnych za generowanie pewnie i 90% obrotów z naszego podwórka), to i tak dobrze, że takie spotkanie w ogóle doszło do skutku. Mam głęboką nadzieję, że nie było to tylko pokazowe działanie PR aktualnego Wicepremiera i Ministra Gospodarki i że przynajmniej część z poruszonych na spotkaniu tematów znajdzie swoje odzwierciedlenie w konkretnych projektach czy zmianach legislacyjnych. Jeśli tylko tak by się stało, to lekko parafrazując znany utwór, można by za jakiś czas zaśpiewać „Panie Waldku, Pan się nie boi. Cały gaming murem za Panem stoi...”

Podczas spotkania Krzysztof Krzysztofiak z Krakowskiego Parku Technologicznego wspomniał m.in. o Europejskim Centrum Gier, a z kolei Arkadiusz Cybulski przedstawił projekt stworzenia Izby Gospodarki Cyfrowej, zrzeszającej przedsiębiorców z szeroko rozumianej branży. Strona rządowa mogła też zapoznać się z problemami gnębiącymi środowisko, a także dostrzec jego potrzeby. Wojciech Ozimek z one2tribe celnie wypomniał istniejące ograniczenia prawne z 1933 roku, które nie pozwalają w Polsce wspierać produkcji poprzez tzw. crowd funding, czyli mocno popularne ostatnio w Stanach Zjednoczonych finansowanie społecznościowe (Kickstarter). Ozimek zwrócił też uwagę na konieczność pomocy mniejszym firmom w wystawianiu się na dużych imprezach branżowych, np. na targach E3. Ponoszone z tego tytułu koszty są poza zasięgiem większości deweloperów (Patryk Strzelewicz z DICE+ utrzymywał, że na wysłanie dziesięcioosobowego zespołu do Los Angeles i stworzenie stoiska w tym roku wydano milion złotych), a tymczasem na tego typu imprezach pojawiają się bez problemu takie „potęgi” branży gier wideo jak Rumunia czy Iran.

Twórcy gier spotkali się z wicepremierem, Waldemarem Pawlakiem - ilustracja #3

Komentarz Dominiki Urbańskiej-Galanciak, dyrektora zarządzającego Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Oprogramowania Rozrywkowego

Cieszymy się, że Ministerstwo zajęło się branżą gier wideo. To ważne i budujące. Muszę jednak przyznać, że nie rozumiem dlaczego jedyna organizacja tej branży, mianowicie Stowarzyszenie Producentów i Dystrybutorów Oprogramowania Rozrywkowego, nie została zaproszona na tę debatę. Stowarzyszenie zrzesza zdecydowaną większość polskiej branży gier, w tym reprezentantów tak znaczących firm jak CD Projekt, Electronic Arts Polska, Empik.com, Gram.pl, Gry-Online S.A., IQ Publishing, Licomp Empik Multimedia, Microsoft Polska, Ringier Axel Springer Polska, Sony Computer Entertainment Polska, Ubisoft Polska. SPIDOR jest także członkiem Interactive Software Federation of Europe i ściśle współpracuje z analogicznymi podmiotami w innych krajach europejskich, głównie w zakresie prawodawstwa, które nie nadąża za technologicznymi zmianami. Chciałabym przypomnieć, że działalność Stowarzyszenia spotyka się z dużym uznaniem ze strony rządu. Przygotowany przez nas Kodeks Dobrych Praktyk prezentowany był na konferencji prasowej zorganizowanej przez kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Realizowane przez nas kampanie społeczne „Graj bezpiecznie” i „Patrz, w co gram” objęte zostały patronatem Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania. Od kilku miesięcy uczestniczę też w pracach Zespołu do Spraw Bezpieczeństwa Dzieci w Cyberprzestrzeni powołanym przez Rzecznika Praw Dziecka. Nasza działalność wiąże się bowiem w dużej mierze z promocją odpowiedzialnego i bezpiecznego korzystania z gier wideo.

Wczorajsze spotkanie w Ministerstwie Gospodarki pokazało, że branża, zwłaszcza firmy deweloperskie, boryka się z pewnymi problemami i ograniczeniami. Panel dyskusyjny dotyczący legislacji obnażył szereg niedomagań systemu prawnego. Szkoda, że nikt z uczestników nie zwrócił uwagi na fakt, że brak prawnej definicji terminu „gra wideo” skutkuje dowolnością interpretacji gry jako utworu audiowizualnego lub jako programu komputerowego. Duże zainteresowanie wzbudziły też prelekcje dotyczące finansowania firm sektora gier wideo ze środków Unii Europejskiej. Jak jednak słusznie zauważyli uczestnicy spotkania, działania te zostały zaprojektowane z myślą o sektorze ICT/IT, a nie stricte o branży gier. Spotkanie wydaje się dobrym przyczynkiem do rozmów o potrzebach branży i możliwościach jej rozwoju. Cieszymy się, że Ministerstwo Gospodarki zwróciło uwagę na potencjał elektronicznej rozrywki. Liczymy na to, że kolejne spotkania będą ukierunkowane na wybrane zagadnienia i że Stowarzyszenie zostanie na nie zaproszone.

Na razie przedstawione przez władze propozycje mijają się wyraźnie z oczekiwaniami twórców oprogramowania. Konkretne porozumienia być może uda się zrealizować dopiero w kolejnych latach, gdy strona rządowa będzie przygotowywać nowe programy z uwzględnieniem postulatów deweloperów, co zresztą zostało jasno zapowiedziane. Wola do współpracy jest – Waldemar Pawlak wierzy, że dzięki grom komputerowym „już niedługo będziemy mogli pokazywać nasz kraj na świecie z zupełnie innej strony”.

Wczorajsze seminarium z pewnością było wydarzeniem ważnym, bo po raz pierwszy doszło do otwartego spotkania twórców gier z przedstawicielami władzy. Nie oznacza to jednak, że na razie sytuacja deweloperów w radykalny sposób się zmieni. Wicepremier dostrzega potencjał tkwiący w branży, ale z wystąpień jego podwładnych jasno wynika, że do stworzenia konkretnych i satysfakcjonujących rozwiązań droga jest jeszcze bardzo daleka. Niemniej ziarno zostało zasiane i jest pewne, że w przyszłości obie strony spotkają się ponownie, by kontynuować rozmowy o rozwoju i pomocy dla polskiego rynku gier.