Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika
Wiadomość sprzęt i soft 26 sierpnia 2022, 11:28

Nawet nie zauważyliśmy, kiedy staliśmy się zakładnikami baterii

Zauważyliście, jak często w sieci pojawiają się newsy o nowej technologii, która w końcu da nam wspaniałe, lepsze baterie? Przyznajcie się, klikacie w nie, bo bez baterii nie ma życia.

O tym, jak wielką popularnością w sieci cieszą się kolejne doniesienia o rewolucji w technologii produkcji baterii wiem doskonale. Mam podgląd na żywo w Wasze kliki. Zresztą, sam, szukając nowości w świecie technologii, zwykle daję się na to nabrać i z nadzieją czytam o ogniwach, które da się naładować w cztery minuty i potrafią zasilać telefon przez tydzień. Oczywiście robię to często na telefonie, który ładowałem rano, i który ma 65 procent baterii, co już mnie niepokoi.

Przez lata zapowiadano baterie z asfaltu, cementu, aluminium, drewna, grafenu, konopi i odpadów radioaktywnych. Oczywiście przy okazji bardzo często wraz z nowym materiałem przyjść miały niezwykłe właściwości baterii – niska cena, szybkość ładowania, pojemność, ekologia. Widać, że pół świata nauki szuka sposobu na efektywne i niedrogie przechowywanie energii.

Nawet nie zauważyliśmy, kiedy staliśmy się zakładnikami baterii - ilustracja #1

Oczywiście, odpowiednie baterie staną się kiedyś kluczowym elementem nowego systemu energetycznego i sprawiłyby, że wszystkie panele słoneczne i wiatraki stałyby się naprawdę sensownym rozwiązaniem. Jednak to w naszym codziennym życiu, jak się okazało, baterie stały się kluczową technologią, bez której nie da się żyć.

Jeśli cofnę się wystarczająco daleko pamięcią, powiedzmy, że 25 lat, to przypomnę sobie czasy, w których baterię posiadałem wyłącznie w zegarku. Zużywał on tak mało prądu, że mogłem nie martwić się jej istnieniem. Zegarek psułem, albo gubiłem zawsze zanim bateria padła.

20 lat temu, mniej więcej, w moim życiu pojawił się telefon komórkowy. On także zużywał niewiele prądu. Ładowanie raz w tygodniu było wystarczające, a samo urządzenie, choć szalenie przydatne, faktycznie używałem może dwa-trzy razy dziennie.

Przewińmy kalendarz do dnia dzisiejszego. Większość czasu mam przy sobie bezprzewodowe słuchawki, prosty smartwatch i oczywiście telefon. W domu jest jeszcze czytnik do e-booków, hulajnoga elektryczna (rzadko używana, ale jest), dwa laptopy, bezprzewodowy odkurzacz, kamera sportowa, aparat, golarka, wiertarka i szlifierka. Tak, narzędzia też mam na baterie i muszę powiedzieć, że to szalenie wygodne, kiedyś dokupię wkrętarkę.

Nawet nie zauważyliśmy, kiedy staliśmy się zakładnikami baterii - ilustracja #2

Mogłoby być gorzej, mógłbym mieć jeszcze urządzenia do „palenia”, to kolejny sprzęt, który masz zawsze przy sobie i ciągle go ładujesz. Są jeszcze samochody elektryczne, ale na to pewnie jeszcze poczekam i drony, które kuszą, bo jestem strasznie dziecinny.

Oczywiście, dzisiejsze baterie są wyraźnie lepsze od tych, których używaliśmy przed laty. Bateria w Nokii 3310 oferowała ledwie 900 mAh. Dziś wartości wyższe cztery czy pięć razy są standardem, choć wciąż stara Nokia wytrzymywała dłużej niż dzisiejsze smartfony. Głównie dlatego, że dziś konsumujemy przenośnie więcej energii. Mocniejsze procesory, większe ekrany, więcej seriali. To musi zużywać prąd. Faktycznie, potrzebujemy mocniejszych baterii, bo dziś mam wrażenie, że dużą część mojego życia stanowi pilnowanie, żeby każda potrzebna bateria była cały czas naładowana.

Przywykliśmy do wygody. Sprzęt bezprzewodowy to po prostu większy komfort życia, a my tak bardzo lubimy komfort. Czas się pogodzić z faktem, jesteśmy uzależnieni od baterii. Dlatego nowa, ekologiczna technologia produkcji wydajnych ogniw faktycznie jest nam potrzebna. A czy będą asfaltowe, drewniane, czy grafenowe, to już nie ma znaczenia.

Marcin Strzyżewski

Marcin Strzyżewski

Pracował w wielu miejscach od pizzerii i sklepów spożywczych, przez dział eksportu wanien, aż po redakcję portalu Onet. Z wykształcenia rusycysta. W GRYOnline.pl zaczynał w dziale publicystki, a obecnie jest kierownikiem działu technologii, co obejmuje zarówno newsy i publicystykę, jak i kanał tvtech. Od lat planuje, żeby wrócić do nurkowania, ale na razie jest zajęty głównie psem, królikiem i kanałem youtubowym, na którym opowiada o krajach byłego ZSRR.

więcej