ocena redakcji
7.0
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Recenzja gry Slender: The Arrival - przerażająco, ale krótko

Darmowe Slender: The Eight Pages, mimo prostoty rozgrywki i słabej oprawy graficznej, podbiło serca amatorów horrorów. The Arrival rozbudowuje prosty pomysł do formatu pełnoprawnej gry, nie zatracając przy tym klimatu oryginału.

3 kwietnia 2013 7.0/10
• strony :12
PLUSY:
  • gęsta atmosfera;
  • duża satysfakcja z ukończenia poziomów;
  • nowy przeciwnik;
  • sposób prowadzenia fabuły;
  • świetna oprawa dźwiękowa.
MINUSY:
  • bardzo krótki czas potrzebny na ukończenie rozgrywki;
  • lekko rozczarowujące ostatnie etapy;
  • drobne błędy techniczne.

Podczas gdy kolejne odsłony cyklu Silent Hill okazują się coraz większymi rozczarowaniami, a seria Resident Evil z prawdziwym horrorem ma już niewiele wspólnego, fani tego typu produkcji zmuszeni zostali szukać mocnych wrażeń wśród dzieł niezależnych. Mniejsze studia na szczęście radzą sobie z tematem całkiem nieźle, a Slender: The Eight Pages był tego doskonałym przykładem – prosty, ale udany pomysł i surowe wykonanie wystarczyły, by gra stała się internetowym fenomenem. Co jednak podoba się za darmo, może okazać się niedostateczne, gdy trzeba za to zapłacić. Deweloperzy z Parsec Productions dobrze o tym wiedzieli, dlatego komercyjna kontynuacja serii, Slender: The Arrival, oferuje znacznie więcej niż jej pierwowzór.

Horror powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć

Kto miał już okazję pobiegać nocą po lesie, szukając ośmiu kartek, w The Arrival poczuje się jak w domu. Mechanika rozgrywki doczekała się jedynie drobnych korekt – świat gry nadal obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, o jakiejkolwiek broni możemy zapomnieć, a zabawa sprowadza się do odnajdywania konkretnych przedmiotów i wchodzenia z nimi w interakcje. Zmuszeni jesteśmy również unikać czyhających zagrożeń, w tym nienaturalnie wysokiego, odzianego w garnitur i pozbawionego twarzy Slendermana.

Początek gry jest dość spokojny. - 2013-04-03
Początek gry jest dość spokojny.

Pierwsze chwile spędzone z grą są dość spokojne. Początkowy, będący prologiem, etap rozgrywki skupia się na zawiązaniu akcji i odpowiednim zbudowaniu napięcia przed właściwą jej częścią. Główna bohaterka odwiedza dom swojej przyjaciółki, gdzie zastaje poprzewracane meble i niepokojące rysunki na ścianach. Nie otrzymujemy żadnych informacji wprost, ale znajdowane tu i ówdzie papiery oraz listy pozwalają na zrozumienie zarysu fabularnego gry. Chociaż na tym etapie nie jesteśmy jeszcze bezpośrednio zagrożeni, twórcy wyjątkowo skutecznie zwiększają napięcie i rozbudzają niepokój.

Zwiastun gry Slender: The Arrival.

Zwiastun gry Slender: The Arrival. [1:04]

Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada

Kolejne etapy to już dramatyczne próby przeżycia. Cele, jakie stawia przed graczem Slender: The Arrival, są dość jednorodne – jeśli nie musimy akurat dotrzeć w konkretne miejsce, to skupiamy się na poszukiwaniu kilku istotnych z punktu widzenia fabuły przedmiotów, takich jak znane z Eight Pages strony manuskryptu czy generatory prądotwórcze potrzebne do uruchomienia windy. Cały czas jesteśmy przy tym ścigani przez tytułowego antagonistę, z którym bezpośrednie spotkanie, a nawet zbyt długie patrzenie na niego, kończy się śmiercią. Slenderman zachowuje się dokładnie tak jak w pamiętnym oryginale – choć pozornie nieruchomy, ma tendencje do czajenia się na gracza za jego plecami, okazyjnie potrafi także zaskoczyć, pojawiając się tuż przed naszymi oczami. Oprócz mężczyzny na jednym z poziomów poluje na nas także tajemnicza zakapturzona postać kobieca i jest to najciekawszy element, jaki wprowadzili twórcy względem darmowego pierwowzoru. Jej sposób działania jest zupełnie inny niż głównego przeciwnika i tym samym wymusza stosowanie odmiennych taktyk, by przetrwać, co znacząco urozmaica rozgrywkę.

Taki widok przyprawia o szybsze bicie serca. - 2013-04-03
Taki widok przyprawia o szybsze bicie serca.

Rozległość lokacji, wysoki stopień trudności oraz częściowa losowość położenia kluczowych przedmiotów sprawiają, że powtórne przechodzenie tych samych plansz jest równie emocjonujące. Pochwalić należy też ekipę deweloperską za fakt, że nie zdecydowano się na żadne ułatwienia w postaci planów, strzałek wskazujących lokalizację celów czy kompasu. Zdani jesteśmy na własny zmysł orientacji, a jeśli zgubimy się, w panice uciekając przed wrogiem... cóż, nasz problem. A mapa? Mapę można sobie narysować samemu. Jak za starych, dobrych czasów.

Tekst przygotowany na podstawie wersji PC.
inne
Recenzja gry Dreamfall: Chapters - najdłuższa podróż trwa!

Recenzja gry Dreamfall: Chapters - najdłuższa podróż trwa!

Po ośmiu latach oczekiwania wreszcie jest! Kontynuacja jednej z najlepiej opowiedzianych historii w branży gier komputerowych, opowieść o równoległych światach, trafia na ekrany naszych monitorów w formie epizodycznej. Oto pierwszy odcinek...  recenzja gry

Recenzja gry Zaginięcie Ethana Cartera - piękna eksploracja z Lovecraftem w tle

Recenzja gry Zaginięcie Ethana Cartera - piękna eksploracja z Lovecraftem w tle

Pierwsza gra polskiego studia The Astronauts stawia przede wszystkim na klimat. W The Vanishing of Ethan Carter eksploracja jest esencją rozgrywki, a świetna oprawa i podszyta Lovecraftem historia sprawiają, że trudno opędzić się od uroku tej produkcji.  recenzja gry

Recenzja gry Sherlock Holmes: Zbrodnia i kara – niezbyt trudne sprawy

Recenzja gry Sherlock Holmes: Zbrodnia i kara – niezbyt trudne sprawy

W grze Sherlock Holmes: Zbrodnia i kara studio Frogwares próbuje wprowadzić skostniały gatunek przygodówek detektywistycznych na nowe tory. Zastanówmy się, czy im się to udało.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258959Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258958Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258957Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258956Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258955Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258954Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258953Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258952Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258951Slender: The Arrival - screen - 2013-04-03 - 258950

komentarze czytelników


8.0

JeffreJ  2013-04-03 - 14:23

Pamietam jak z 4ką znajomych zorganizowalismy sesyjke skypowo-gameplayowa w niekomercyjnego Slendera. Nie powiem bylo strasznie i niejeden z nas "pisnal". Efekty "boo" rozbily nas totalnie. Slender: The Arrival potraktowalismy juz raczej jako eksperyment czy zalozenia pierwowzoru nadal potrafia nas wystraszyc. I okazalo sie ze owszem, ale podobnie jak przy pierwszej czesci - jest to chwilowe. Kiedy poczujemy "moc" mozliwosci ucieczki przed Slendermanem i sprobojemy w miare mozliwosci przelaczyc sie na wpajanie sobie do glowy ze ZARAZ COS SIE STANIE jest o niebo lepiej dla gracza, ale o pieklo gorzej dla tworcow, ze mozna na ich zabiegi sie uodpornic. Nie zmienia to faktu ze rzeczywiscie Slender jest horrorem jak na dzisiejszcze czasy bardzo dobrym, wzmagajacym u gracza poczucie strachu przed tym czego nie widzi. Swietne udzwiekowanie i gesta atmosfera doslownie "dusza" nas przed komputerem. I to sie chwali. Mimo wszystko na pierwszym miejscu w mojej glowie pozostaje Amnezja - poprostu wymielkem lekowo i nie skonczylem tej gry :) - 2 punkty dla Slendera za to ze jest krotki oraz za to ze mozna uodpornic sie na strach. No chyba ze posadzicie przed komputerem np swoja dziewczyne, albo ...

karvimaga  2013-04-03 - 14:30

A o optymalizacji nic nie napisaliście. trzeba dodać że jest okropnie skopana.

Czarny Wilk  2013-04-03 - 14:51

O optymalizacji nie wspomniałem, bo nie miałem z nią większych problemów - na pececie gra chodziła na najwyższych detalach ze stałym framerate'em, na lapku musiałem pójść na kilka kompromisów, ale po kilku minutach grzebania w ustawieniach graficznych również udało się doprowadzić Slendera do płynności.

A.l.e.X  2013-04-03 - 15:09

Będę musiał zapoznać się bliżej z tą pozycją, jakoś nie miałem wcześniej kontaktu z serią Slender. Po przeczytaniu tej recenzji to wiem, że nawet muszę.

karvimaga  2013-04-03 - 15:12

Właśnie to jest dziwne , bo u mnie gdy zmieniałem na low czy na High nie widziałem żadnej różnicy :/

Kerth  2013-04-03 - 17:01

No to problem leży u ciebie, ja także problemów żadnych nie miałem, a komp ma jakieś 5-6 lat.

KMyL  2013-04-03 - 18:54

Ja to chyba jednak jestem ciota :S Podchodziłem do pierwszego Slendera 4 razy: za każdym razem odpalałem grę gdy było już ciemno na dworze, gdy byłem sam w domu i obowiązkowo oglądałem przed zagraniem trailer filmu "Sinister" (o tak żeby się wczuć xD). Znalazłem max 5 kartek 2 razy poleciał alt+F4, później już mnie Slender dopadał... Gacie miałem pełne, ale jak zauważa JeffreJ z czasem człowiek się przyzwyczaja. Kilka dni temu wieczorem oglądałem na youtybe fragment z recenzowanej tu części: gdy był fragment z tymi generatorami (?) to tak podskoczyłem w pewnym momencie, że aż tą wysuwaną szufladkę na klawiaturę wykopałem D: Przez takie gry, czy tego typu filmy człowieka czasami nachodzą dziwne myśli... Ale jakoś tak człowiek lubi ten zastrzyk lęku -.-

Darth Mario  2013-04-03 - 22:34

A ja tam cały czas czekam na The Legend. pomijając wykorzystanie CryEngine 3, pod względem klimatu zapowiada się wybornie - dotychczasowe filmiki są naprawdę nastrojowe, motyw muzyczny wyborny, a dodatkowe historie zapowiadają się równie ciekawie ;) A za Arrival też trzeba się będzie wziąć.

kuba1711  2013-04-04 - 20:49

Nie wiem, co było straszne w pierwszym Slenderze, dla mnie to wogóle nie był horror, szczególnie żałosne są filmy na youtubie, na których dzieciaki udawały, że srały w gacie ze strachu. Mam nadzieję, że Arrival będzie lepsze.

lollol695  2013-04-06 - 12:17

ja mialem wymaksowane wszystko poza cieniami i mialem stale 30 klatek. To cienie zzeraja najwiecej fps-a a roznicy w nich nie widac i w dodatku wydaja sie miejscami kwadratowe

Seboolek  2013-04-07 - 09:07

Przeszedłem już. Kilka razy prawie zszedłem z tego świata gdy slender pojawiał się tuż przede mna. Ta "laska" w kopalni strasznie wkurzająca ale tez przerazająca. Natrudziłem sie by przejsc. Czasami po uruchomieniu generatorów i wracaniu do windy mnie dopadła i musiałem to robic od nowa. Ogólnie gra jest niezłe tylko faktycznie za krótko. Mi zajęła raptem niecałe 2 godziny. Nie wiem czy im sie nie chciało czy jak ale dali ciała z tym. Ogólnie polecam ale długo nie pogracie.

Nolifer  2013-04-17 - 01:42

Gra jest rzeczywiście straszna , kilka razy zdarzyło mi się podskoczyć na krześle , co moim zdaniem jest dobrym wyznacznikiem horroru

5.5

Vlad Tepes  2014-07-24 - 22:30

Ukończyłem wg czasu podanego w grze w 40 min, a faktycznie z 2, 3 razy dłużej się męczyłem z tym frustrującym bieganiem po kopalni. Przed Proxy uciekłem dopiero chyba za 4 razem, bo cały czas gdzieś mi się chował ostatni generator i biegałem, jak debil po tej nudnej lokacji (na hardcorze podobno trzeba jeszcze znaleźć kanistry!). Przyznam, że grając parę razy podskoczyłem na fotelu, ale emocją przebijająca strach stało się z pewnością wkur.... Generalnie nie polecam, lepiej "odpalić" Outlast wraz z dodatkiem lub Amnesję...