Recenzja gry 9 marca 2012, 13:47

autor: Stranger

Krwawe żniwa na Ziemi – recenzja gry Mass Effect 3

Czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy. Trylogia Mass Effect ma swój wielki finał, w którym Shepard wraz z resztą załogi Normandii musi ocalić galaktykę przed Żniwiarzami. Przed nami jedno z najlepszych RPG akcji ostatnich lat!

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji X360

1
2
3
4
5
6
7
8
9
PLUSY:
  • arcyciekawa fabuła z trzymającym w napięciu i dość zaskakującym finałem;
  • wysokiej jakości oprawa audiowizualna;
  • mnóstwo nawiązań do poprzednich części;
  • dobrze opracowane systemy rozwoju postaci i doboru ekwipunku;
  • udoskonalone i całkiem wymagające potyczki z siłami wroga;
  • satysfakcjonujący multiplayer.
MINUSY:
  • niezbyt porywająca swobodna eksploracja galaktyki;
  • ograniczona dowolność wyboru w sytuacji utworzenia nowego stanu gry;
  • niski poziom skomplikowania i jakość wykonania niektórych zadań pobocznych.

Premiery trzeciej części przygód Sheparda wyczekiwałem ze zniecierpliwieniem, będąc ciekawym, jak cała ta kosmiczna epopeja się zakończy i czy przypadkiem po raz kolejny nie zobaczymy znienawidzonego napisu „ciąg dalszy nastąpi...”. O nowej grze mówiło się dużo jeszcze przed jej wydaniem, ale warto przypomnieć, że akcja Mass Effecta 3 nie rozpoczyna się w jakimś odległym zakątku kosmosu, a na naszej rodzimej planecie, na której Shepard jest uziemiony razem z Normandią. Ludzie bardzo szybko zostają zaatakowani przez Żniwiarzy. Już w pierwszych minutach zabawy jesteśmy świadkami bezsilności obrony wobec przepotężnego agresora, a nasz podopieczny z niechęcią opuszcza niszczony glob, wyruszając na Cytadelę z zamiarem poproszenia członków Rady Przymierza o pomoc. Sprawy oczywiście komplikują się jeszcze bardziej, bo wrogowie zaczynają pojawiać się w całej galaktyce…

Mass Effect 3 zwiastun na premierę (PL)

Mass Effect 3 zwiastun na premierę (PL) [2:14]

„Trójka” powiela schemat znany z wcześniejszych odsłon cyklu – o ile jednak poprzednio zajmowaliśmy się wyłącznie werbowaniem członków drużyny, tak tutaj próbujemy przekonać do współpracy całe cywilizacje, dysponujące dużą siłą militarną i zdolne stawić opór najeźdźcom. Nie jest to oczywiście takie proste. Nikt nie ofiarowuje się nam od razu ze wsparciem, bo każda nacja na pierwszym miejscu stawia potrzeby własnych obywateli. Nie chcę jednak zdradzać zbyt wiele, tak więc powiem tylko, że akcja rozwija się w bardzo ciekawy sposób, niejednokrotnie zmuszając nas do wkradania się w łaski innych ras i do jednoczesnego radzenia sobie z działalnością organizacji Cerberus, wcale nie dążącej do unicestwienia Żniwiarzy. Gra w kilku miejscach zaskakuje niespodziewanymi zwrotami akcji, skutecznie podtrzymując motywację do odkrywania kolejnych intryg. Nie można też nowej przygodzie odmówić dużej dawki pompatyczności, szczególnie w sytuacjach, gdy okazuje się, że nawet najbardziej rozwinięte rasy nie są w stanie na własną rękę ocalić galaktyki przed zbliżającą się zagładą.

Seria Mass Effect bez dwóch zdań posiada jedno z najbardziej ciekawych, złożonych i przekonujących uniwersów, jakie kiedykolwiek stworzono na potrzeby gier komputerowych, i także trzecia część ma się w tej materii czym pochwalić. Recenzowana gra to przede wszystkim przekrój postaci, ras, lokacji i innych rozpoznawalnych elementów kosmicznej sagi, dzięki czemu niemal na każdym kroku przypomina ona o swojej bogatej przeszłości. A to zauważymy jakąś znaną twarz, odwiedzimy lubiane miejsce czy też spotkamy przedstawicieli rasy oficjalnie uznawanej za wymarłą... wszystko to wywołuje duże zainteresowanie wykreowaną opowieścią i mobilizuje do troszczenia się o losy głównych bohaterów. Radosne „spotkania po latach” przewijają się ze smutnymi momentami, w tym z dość licznymi pożegnaniami, w trakcie których łatwo o uronienie łezki. Nie oznacza to oczywiście, że „trójka” nie ma nic od siebie do zaoferowania. Co to, to nie. Warto w tym miejscu przywołać chociażby zupełnie nowych członków drużyny, wśród których znajdują się dwie unikalne postacie.

Żniwiarze powrócili, a Shepard nieraz poczuje się jak przysłowiowy Dawid walczący z Goliatem.
Recenzja dodatku Extended Cut do gry Mass Effect 3 - czy warto było czekać na rozszerzone zakończenie?
Recenzja dodatku Extended Cut do gry Mass Effect 3 - czy warto było czekać na rozszerzone zakończenie?

Recenzja gry

Extended Cut do Mass Effect 3 oferuje graczom upragniony epilog i wyjaśnia kilka kwestii. Sprawdzamy, czy finał tej historii nabrał większego sensu.

Recenzja gry Final Fantasy XV – triumfalny powrót serii kultowych RPG-ów
Recenzja gry Final Fantasy XV – triumfalny powrót serii kultowych RPG-ów

Recenzja gry

Część piętnasta to triumfalny powrót serii Final Fantasy do grona najlepszych gier RPG. Rewelacyjne postacie, przepiękny świat, cudowna muzyka oraz szybka i efektowna walka, to tylko najważniejsze z jej licznych zalet.

Recenzja gry The Dwarves – liche krasnoludzkie rzemiosło
Recenzja gry The Dwarves – liche krasnoludzkie rzemiosło

Recenzja gry

Bacznie obserwujemy studio King Art Games, odkąd Jakub Różalski wybrał je na twórców gry Iron Harvest. The Dwarves można uznać za sprawdzian przed egzaminem z gatunku RTS. Niestety wyszło średnio…

Komentarze Czytelników (292)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
15.03.2012 18:31
odpowiedz
duncan777
69
Pretorianin

Najgorsze nie jest zakończenie, najgorsze jest to że to już koniec, nie zobaczę już więcej Sheparda, Garusa, Jokera, Liary, Thena, Mordina, Wrexa i całej reszty jego kompanii. Wiele razy się wzruszyłem, a gdy ktoś giną czułem dużą pustkę.
Strasznie się zżyłem z wirtualnymi kompanami (w żadnej innej grze to mi się nie przytrafiło) i bardzo mnie boli że to już koniec. Cała trylogia jest w pierwszej 10 moich ulubionych gier.
Mimo to 3 część ma swoje minusy np:
- gra miała mieć 2-krotnie większą ilość linii dialogowych niż część 2, a wydaje mi się że jest jej 2-krotnie mniej niż w 2
- gra miała być tak samo długa jak część 2 a jest o 1/3 krótsza (a ja chciałbym dużo dużo więcej)
- największy minus to misje poboczne, strasznie to skopali, niemal wszystkie polegają na skanowaniu planety w celu znalezienia artefaktu i przywiezienia go danej osobie na Cytadelę.

Cała reszta czyli fabuła, muzyka, dialogi, walka, ekwipunek, towarzysze, nawiązania do poprzednich części, epickość to ogromny PLUS.

A co do zakończenia było dobre nawet bardzo (bardzo nietypowe), ale faktycznie powinni dodać to w typowo Hollywoodzkim stylu.

Cóż czas wrócić do rzeczywistości. Ale nadal mi smutno :(

15.03.2012 20:01
odpowiedz
Gastovski
57
Generał

TYM RAZEM BIOWARE SIE OSMIESZYLO!

Okazuje sie, ze zakonczenie ME3 to po prostu kopia piosenki "Starchild" zespolu Wintersun. Tekst owej piosenki (ktora powstala dawno temu) pasuje idealnie do zakonczenia.

Natomiast ostatnia scena z gry (oraz twarz Tali) to po prostu skopiowanie obrazkow dawno fruwajacych w necie.

---------->>>>>>

Piosenka na YT

http://www.youtube.com/watch?v=rm82gjZDIDU

Temat na forum BW:

http://social.bioware.com/forum/1/topic/355/index/9993946/1

15.03.2012 22:11
odpowiedz
Miszczogrzmot
46
Pretorianin

@Llordus
"Żeby zobaczyć na końcu ten filmik, w którym

spoiler start

Shepard jakoby przeżywa

spoiler stop

musisz mieć 4000 efektywnej siły militarnej (i to przy założeniu, że


spoiler start

Anderson przeżyje spotkanie z illusive man-em

spoiler stop


"

sekretne zakończenie ponoć można zobaczyć dopiero przy przejściu new game plus.

15.03.2012 23:54
odpowiedz
Godfire
7
Chorąży

The end. Łączna siła zbrojna 5328 (wymierna 2664) bez multi i starego save'a. Misje poboczne wykonane w 99%.

16.03.2012 00:38
odpowiedz
duncan777
69
Pretorianin

Czyli żeby mieć najlepsze zakończenie trzeba jednak grać w multi i wygrywać ???
A niedawno pisali że to nie prawda i grając wyłącznie w singla równie można odblokować najlepsze zakończenie!!!

16.03.2012 00:39
odpowiedz
_Luke_
175
Death Incarnate

[267] Po prostu klamali.

16.03.2012 09:16
odpowiedz
Yancy
157
Legend

Ja wczoraj dokończyłem. Stopień gotowości - 95%
Siła zbrojna 7100. Wymierna - ok 6740.

Zakończenie bardzo mnie rozczarowało. Nie chodzi nawet o samo zakończenie ale poczułem się oszukany. Wszystkie te moje wielkie wybory w trakcie 3 części gry... praktycznie nie mają wpływu na nic. Nie odczuwa się ich ani nie zauważa :/

spoiler start


Shep i Anderson ciężko ranni na Cytadeli. Zindoktrynowany Człowiek Iluzja strzela sobie w łeb. Shep i Anderson oglądają akcję ale... nic się nie dzieje. Shep wjeżdża windą na górę, gdzie spotyka prześladującego nas od pierwszej sceny dzieciaka, który przedstawia się jako Katalizator i rozpoczyna swoje wywody na temat zasadności Cykli. Wyrzynamy zaawansowane cywilizacje, aby młode miały szansę przetrwać do kolejnego Cyklu. Wówczas też je Wyrżniemy. Jej. Ale to głębokie :/

W tym momencie tylko czekałem kiedy powie: "Witaj Neo jestem Architekt. Żaden inny Neo przed tobą nie dotarł aż tak daleko ale to i tak nie zmienia absolutnie niczego". Miałko. Miałko jak cholera. Zjednoczona flota galaktyki w globalnej konfrontacji Chaosu i Porządku i taki marny finał?

Pamiętacie scenkę z intra, kiedy dzieciak bawił się modelem Normandii? To niby miała być zapowiedź wyjaśnienia tego że wszystkie nasze działania i tak były bez znaczenia, bo od początku byliśmy zabawką w rękach samozwańczego "boga"? Bytu, któremu się wydaje że wie wszystko i zna każde rozwiązanie i potrafi przewidzieć wszystko (dzień dobry, skąd my to znamy i ile razy to widzieliśmy?).

Na końcu Shep wchodzi w promień (ścieżka na wprost - Synergia), Żniwiarze giną, przekaźniki massy ulegają zniszczeniu, Shep zostaje bohaterem galaktyki. Wielka szczęśliwość, dostajecie swoją szansę na przerwanie cyklu od teraz radźcie sobie sami. Będziemy/Będę was obserwować/obserwował, jak sobie nie poradzicie po synergii, zrobimy nowych, lepszych Żniwiarzy i wrócimy do pierwotnego planu.

Jest jeszcze scenka z EDI i zmienionym już Jockerem. Czyli nowymi Adamem i Ewą wersji 2.0. Zapowiedź tego że Syntetycy może będą w stanie przerwać to, co zapoczątkowało cykl.
Wydawało mi się że razem z nimi ze statku wysiadła Tali ale mogło mi się wydawać, albo był to inny Quarianin.

Tyle ja zobaczyłem. Dziś sprawdzę jak wyglądały inne ścieżki.

Tak, czytałem wersję o tym jakoby całe zakończenie było tylko próbą indoktrynacji Shepa. Ok. Nawet wiarygodne, zwłaszcza w kontekście tej oleistej pleśni, która w końcu widzimy. Ale co dalej? Prawdziwe zakończenie w płatnym DLC? Nie no... tej wersji na razie dajmy spokój. Mało prawdopodobne? Cytując twórców - wszystko jest możliwe.

Podczas całej gry z towarzyszy zginął chyba tylko Mordin oraz Drell. Reszta przeżyła do końca.

spoiler stop

16.03.2012 10:03
odpowiedz
Miszczogrzmot
46
Pretorianin

Czy ja wiem? ja mialem chyba jakieś 6700 (z multi x 100%), postać zaimportowana z me2 (z dwójki wszystkich miałem żywych), paragon na max, quest log wyczyszczony i wszystkiego na pewno nie miałem - gralem na ps3 bez interaktywnego komiksu przed dwójką i np. gra uznała za mnie że Wrex padł w jedynce (jedynkę skonczylem z kolei lata temu na pc), parę misji mi zniknęło, albo nie mogłem ogarnąć misji przez skopanego questloga w paru miejscach. Nie miałem wszystkich dlc do poprzednich czesci, wiec przez to też trochę straciłem. Nie promowałem postaci z multi do singla jako war asseta - nie wiem ile punktów to daje, ale z multi, czy aplikacją na ios można podbić ostateczny wynik dużo wyżej. Pakując postać w multi do lv20 i zamieniając na asseta można chyba w ten sposób podwyższać liczbę aż do limitu. Miałem do wyboru 3 zakończenia, wybrałem

spoiler start

połączenie istot organicznych z syntetycznymi - wszyscy teoretycznie przeżyli (shepard niby też żyje w sekretnym zakończeniu, którego oczywiście jeszcze nie miałem)

spoiler stop


Nawet bez multi miałem jakieś 3350. Z wszystkimi postaciami z dlc z jedynki i dwójki, bez questów których nie mogłem skończyć, bo opuściłem lokację (eden prime), lub które mi po prostu poznikały myślę że bym dobił do tych min. 4000, czyli min. do najlepszego zakończenia.

Jedyny problem jaki mam z zakończeniem to to, ze jest w stylu deus ex HR - zamiast wynikać z wyborów dokonanych po drodze dostajemy na końcu 3 opcje do wyboru i praktycznie dopiero tam decydujemy (w deusie też były 4 przyciski do wyboru) - granie w poprzednie części i jakiekolwiek wybory ostatecznie nie miały żadnego znaczenia. Zakończenia same w sobie są ok, nie potrzebuję notki biograficznej w stylu fallouta kto ożenił się z kim, kto co potem robił, itd.

spoiler start

Ostatecznie i tak zakończenia są prawie identyczne poza kolorem fali uderzeniowej i drobnymi zmianami - jedynie zakończenie renegade jest kijowe, bo giną wszystkie syntetyki i organizmy z wszczepami(EDI, Gethy), a tak zakończenie paragon i syntezy prawie na jedno wychodzi. Więc nie kumam o co cały ten raban z wymaganym multi - bez multi zakończenie jest prawie takie samo. Skoro losy bohaterów nie toczą się dalej co to komu za różnicę robi czy ostatecznie zyskuje się kontrolę nad reaperami i nimi odlatuje w siną dal, czy łączy syntetyki z istotami organicznymi. Rozczarowała mnie trochę śmierć sheparda, ale skoro i ten problem załatwia sekretne zakończenie (które też można chyba zdobyć bez multi kończąc new game+?), to jest ok.

spoiler stop

16.03.2012 10:13
odpowiedz
Yancy
157
Legend

Miszczogrzmot ->

spoiler start


Najciekawsze, najsensowniejsze i najbardziej satysfakcjonujące wyjaśnienie zakończenia - przedstawił kolega, który opisał dlaczego uważa że cała końcówka to próba indoktrynacji Shepa i dlatego to czerwone zakończenie należy uznać za dobre. Mi się to wyjaśnienie bardzo podoba. Wybrałem białe bo myśl o zniszczeniu Getów i EDI wcale nie była dla mnie dobrym wyjściem z sytuacji. Po zakończeniu i tak gra cofa nas do momentu sprzed ataku na bazę Cerberusa. Nawet nie wiem czy w tej sytuacji chciałoby mi się przechodzić trudną końcówkę, by mieć zaliczone inne zakończenie. W końcu i tak na nic to nie wpływa póki co.

Shep przeżywa? Hmm... Jeżeli teoria o indoktrynacji jest prawdziwa (a wiele na to wskazuje) to nie ma żadnego przeżywa. Od momentu trafienia promieniem - jest indoktrynowany, a cała reszta, łącznie z zakończeniami - to fikcja. Te 5 sekund to nie "Shep przeżywa, ale przebudzenie po ataku i wstęp do prawdziwego zakończenia.

16.03.2012 11:29
odpowiedz
Astinus
9
Junior

UWAGA!!! SPOILERY

Boże ale wy chrzanicie aż mi się.. lepiej nie będę pisał bo jeszcze cenzura mnie zamiecie.. albo jakiś fanboy/dziecko podłoży bombę pod domem.

Perfect ending... dobre sobie jak wybicie połowy galaktyki można uznać za perfekt ending tylko dla tego że jest szansa na to że na 2 sekundach filmiku widać jakąś spopieloną sylwetkę wciągającą powietrze do płuc...

Od początku od 1szej części grałem dobrym Shepardem, w sensie byłem po paragonowej stronie mocy, łagodziłem spory i walczyłem o dobrą sprawę, ratowałem gethy i rakni, pomagałem kształtować ich "osobowość" i humanizm że o EDI i na dobre jej miłości bo inaczej tego nazwać nie można do Jeffa/Jokera nie będe się rozpisywał, ci syntetycy stali się żywi i czujący, i wg was w najlepszym zakończeniu tylko po to żeby uratować własny tyłek mam sprzeniewierzyć się własnym ideałom i sprawie o którą walczyłem i stać się niczym Żniwiarze sędzią i katem dla nich zabijając ich wszystkich? To najgorsze z możliwych zakończeń wg mnie.

Śmierć Sheparda w zamian za uratowanie tylu istnień to piękne i moim zdaniem godne zakończenie sagi, jak dla mnie dobre zakończenia to 2 pozostałe, i mówicie że nie mamy wyboru na koniec oczywiście że mamy i to jest największy i najbardziej znaczący wybór bo od tego zależy los całej galaktyki, a podjęte decyzje jak najbardziej mają spory wpływ ot chociażby na liczebność naszych wojsk przystępujących do finalnej bitwy o ziemie, tyle tylko że nie ma do tego nawiązania w ostatnim filmiku co jak dla mnie nie ma żadnego znaczenia bo ja tak czy inaczej miałem świadomość dokonania rzeczy wielkiej, połączyłem wszystkie rasy i zażegnałem wszystkie niemal konflikty.

Co do RPG i czepiania się tego to proszę was, od samego początku było mówione że to action rpg...

A co to w ogóle jest RPG? Z tego co mogę wywnioskować po lekturze niektórych komentarzy to tylko kilka punkcików i możliwość ich rozdysponowania, zresztą tak jest od dobrych kilku lat. Gdzie w tym przygoda, decyzje i możliwość wczucia się w postać zachęcam wszystkich do powrotu do korzeni, papierkowych RPG gdzie to właśnie odgrywanie roli było esencją spotkań/sesji, możliwość oderwania się od szarej rzeczywistości. RPG to nie tylko głupie punkciki opisujące naszą postać na miłość Boską to znacznie więcej, oczywiście w całej trylogii ME z tego prawdziwego RPG jest mało ale jednak coś tam jest i nie jest to zwykła strzelanka z fabułą ot dajmy na to taki Crysis, z drugiej strony do prawdziwych i dobrych strzelanek także trochę brakuje, dla tego to jest Action RPG!!!

ME3 to bardzo dobra i fajna gra, bardzo mi się podobały nawiązania do fabuły poprzednich części i możliwość spotkania wszystkich członków mojego zespołu z ME2. Jeśli o mnie chodzi to ta gra ma zasłużone 9+/10 a nie całe 10 tylko dla troszkę głupawego filmiku na koniec gdzie to z Normandii wysiadają towarzysze którzy nie mieli możliwości tam się znaleźć i faktycznie trochę to skopane i może nie najwyższych lotów grafiki ale z drugiej strony mogę odpalić ME3 u siebie w pracy na kompie kilkuletnim gdzie to mam procek c2d 1,8 i trochę nowszą kartę graficzną i mogę tą grę odpalić na full ustawieniach i normalnie grać bez żadnych ścinek.

Zaraz mi tu ktoś wyskoczy z jakimś patosem wyciekającym gdzieś z d...y, to jest gra i mi się podoba.

Najlepsze są narzekania na brak misji zbierackich hehe to co zawsze mnie bawiło w grach to fakt że mimo iż galaktyka ginie, co dzień wybijane są tysiące istnień a ja pewnie mam zapierniczać gdzieś specjalnie na drugi koniec galaktyki żeby komuś miotłę zanieść, albo wybić 10 gethów bo jeszcze odłączą zamrażarkę od prądu i komuś się kurczak odmrozi i zepsuje...

Gdybym był sławnym Chuckiem to napisałbym teraz: I'm Chuck Norris And I Approve This Game!

Narzekacie na grafikę itd, jak dla mnie jedynym sensownym kryterium oceny gier powinna być ocena grywalności/miodności a ta jest wielka w przypadku tej gry.

16.03.2012 22:17
odpowiedz
Evander
19
Legionista

Skończyłem.

Miałem trzy zakończenia do wyboru, podążając ścieżką pośrodku (równo paragon/renegat).

No więc... mogę zniszczyć syntetyków... przejąć kontrolę... albo dokonać syntezy życia organicznego i syntetycznego.

Szczerze? Obejrzałem wszystkie zakończenia i WSZYSTKIE są dla mnie tragiczne.
A na koniec ten dziadek opowiadający bajkę o Shepardzie jakiemuś bachorowi? fking joke!

poczułem się oszukany.

Pora na petycję do BioWare o DLC - czwarte zakończenie. Shepard znajduje sposób na wypuszczenie sygnału terminującego istnienie wszystkich dużych Reaperów bez niszczenia Mass Relays. Oczywiście wszystkie małe pomioty dalej żyją... ale to inna bajka.

Nie po to romansowałem przez trzy części z tą samą postacią, żeby zniszczyć wszystko to, czego moja postać chciała bronić i stracić wszystko, co dla niej cenne.

Poza tym gra jest strasznie krótka i to jest tak z połowa dwójki pod względem ilości misji/walki.
No i nie ma New Game+

16.03.2012 22:19
odpowiedz
inkub69
56
Pretorianin

a ja sie zdenerwowalem gdy importowalem postac, nie zaimportowalo mi twarzy wyskoczylo ze jest jakis blad, potem odkrylem o co chodzi gdy od nowa tworzylem twarz, mianowicie blad polega na tym ze w trezeciej czesci nie ma blizn a ja taka mialem na twarzy ciagnaca sie przez oko i po policzku, niestety w tej czesci nie mozna pacnac blizny na twarz i stad problem i teraz zaluje ze w czesniej taka blizne sobie zrobilem przy tworzeniu facjaty(a bylo to gdy gralem w mass czesc pierwsza.

17.03.2012 17:14
odpowiedz
Yancy
157
Legend

Cubituss -> Jednak stopień gotowości spada o 3% na dzień.

17.03.2012 17:41
odpowiedz
Wolf€x
44
Chorąży

inkub69 --> Ja nawet zapomniałem o tym, że były jakieś blizny i mi o nich przypomniałeś :) Pamiętam, że robiłem bliznę na policzku, ale postać z poprzednich części mi normalnie działa w ME3, nie ma żadnego błędu...

18.03.2012 00:33
odpowiedz
Miszczogrzmot
46
Pretorianin

@evander
mi przejście me3 zajęło ok. 40h(nie licząc multi). Podobnie jak me2, z tym że tam dużo czasu straciłem na porywającą rozrywkę, jaką niewątpliwie było skanowanie planet...Nie wydaje mi się, żeby gra była krótka, albo żeby miała mniej zawartości niż me2.
A co do new game +, to można przejść ponownie me3 importując postać z me3. Ponoć wtedy właśnie pokazuje się sekretne zakończenie. Na razie tego nie sprawdzam - poczekam na patche i może jakieś dobre dlc.

18.03.2012 19:35
odpowiedz
Evander
19
Legionista

Gra jest krótsza od Me2.

a co do zakończeń, to myslę, że ten filmik podsumowuje je najlepiej:
http://www.youtube.com/watch?v=8dIGQfc3Nv8

20.03.2012 21:38
odpowiedz
sakhar
99
Animus Mundi

Nieśmiertelny Upadek po raz kolejny przerobiony :)
http://www.youtube.com/watch?v=0ESYWgKptJQ&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=_qYm738hq1o&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=b33tJx8iy0A&feature=related

Co do zakończenia to miałem możliwość wybrać"czerwone" i "przeżyć" - ale co to znaczy? :P
Ogólnie to jestem ciekaw co wyniknie z tej całej zadymy :)

21.03.2012 11:39
odpowiedz
GhostRaider
50
Pretorianin

SPOILERY!!!

Tak naprawdę, to nie wiem, jakiego zakończenia większość graczy oczekiwała po tej grze. Z całą paczką mieliśmy sobie na koniec zasiąść przy grillu na Ziemi i wygłosić zdanie "jesteśmy najlepsi i ich pokonaliśmy. Inaczej być nie mogło"? Bioware stworzył jedną z najlepszych gier w jakie można zagrać. Świetna długa opowieść, w którą gra się tak, jakby oglądało się długi film Sci-Fi. Cały czas tylko narzekanie, że Bioware to dupki, bo co oni porobili.
Naprawdę to taka wielka tragedia?
Wielki minus należy im się na pewno za połączenie multi z singlem. Niepotrzebne to ich gadanie, że tak naprawdę w singlu można grę wymaksować, bo wiadomo, że tak nie jest. Twarz Tali to następna sprawa, którą potraktowali ot tak sobie. Przygotowali chociażby całą postać niczego sobie reporterki, która z nami lata, a nie mogli dać twarzy Tali? Eeee...
Pomyślcie, jakie trzeba mieć łby, żeby wymyślić uniwersum, które w dzisiejszych czasach może spokojnie konkurować z Gwiezdnymi Wojnami. Ile łbów musiało myśleć, żeby to wszystko ze sobą grało. Jest tu materiał na taki film, że ten, kto zdecyduje się to zekranizować będzie miał nie lada zadanie, ale i dozgonną moją wdzięczność (jeśli nie spieprzy roboty).
A gra? Według mnie świetnie to zakończyli. W najlepszym wyjściu Shepard przecież przeżył. Trylogia z Shepardem jest ponoć zakończona, ale Bioware chyba nie powiedziało, że to koniec Mass Effect.
Joker i dwie postacie uciekli na jakąś planetę. Ileś tam lat później jakiś dziadek opowiada dzieciakowi o Shepardzie itp.
Gierka jest długa w samym singlu i niech dadzą sobie spokój ci, którzy narzekają na długość mówiąc, że przepykali w 15 czy 20 godzin. Ja grałem ponad 40 godzin zamykając wszystkie zadania poboczne, eksplorując co się da. Słuchając i gadając z kim się da. Grając na spokojnie na tyle ta gra wystarcza.
Grafika jest świetna. Wiadomo, że tu i ówdzie mogłyby być lepsze tekstury, ale ogólnie UnrealEngine3 wykorzystany jest tu poprawnie. Zwłaszcza postacie są zrobione świetnie.
Dzwięk? Za muzykę należą się twórcom brawa. Świetne klimatyczne utwory idealnie pasujące do akcji, które genialnie przyspieszają w dynamicznych momentach. Nie bez kozery za muzykę odpowiadają trzej ludzie. Ostatni utwór na fortepianie, kiedy to Shepard podejmuje decyzję łapie za serce. Ja osobiście miałem łzy w oczach. Szacunek za ścieżkę dźwiękową.
Ja zapamiętam przygody Sheparda na długo.
Dziękuję Bioware.

21.03.2012 11:55
odpowiedz
NewGravedigger
98
spokooj grabarza

mam takie pytania

czy normalne jest, że na starcie, przy pierwszej misji na marcie, mam do dyspozycji 56 pkt umiejętności i po 26 dla towarzyszy? Czy jest to efekty importowania sejwa

czy uderzenia fizyczne np. klawiszem F coś dają?

21.03.2012 12:32
odpowiedz
Llordus
171
exile

NewGravedigger --> strzelałbym, że to efekt importu. Ale pewności nie mam - nie robiłem nowej gry bez importu :)

Co do F - jak dłużej potrzymasz - to robisz atak omniblade-m. Jak krótko - to takie po prostu opędzanie się od much - ale jakiś tam dmg chyba też zadaje.

21.03.2012 12:35
odpowiedz
zmudix
153
Professor Fate

Llordus, owszem, zadaje, często dobijałem tym huski lub mocniejszych drani po przywaleniu mocnym melee.

21.03.2012 12:35
odpowiedz
NewGravedigger
98
spokooj grabarza

no właśnie jakoś wydaje mi się sporo tych pkt na wejściu.

21.03.2012 12:45
odpowiedz
Llordus
171
exile

NewGravedigger --> Cóż. To chyba próba rozwiązania problemu pt "w poprzedniej części mój hero był już wymiataczem, a tutaj zamiast wymiatacza znowu na początku dostaje wymoczka".
A tak - dostajesz dokładnie to, co miałeś na koniec ME2 + troche punktów żeby obskoczyć nowe umiejętności, których nie było w ME2.

21.03.2012 12:45
odpowiedz
Yancy
157
Legend

NewGravedigger -> Miałem 30 lev i 32punkty do dyspozycji na starcie + oczywiście wszystkie moce rozwinięte tak jak w ME2. Nie wiem skąd wyczesałeś aż tyle :)

Musiałeś mieć furę nierozdanych punktów w ME2 i stąd ten wynik. Albo grasz inną postacią i moce ci się po prostu zresetowały.

23.03.2012 00:36
odpowiedz
abesnai
35
Centurion

Tak się zastanawiam i chyba wiem czego brakuje mi w tej grze. Wiem, że to zabrzmi schematycznie, ale chodzi mi o wybranie konkretnego scenariusza rozgrywki wraz z jego indywidualnym zakończeniem. Dajmy na to, w połowie rozgrywki (bądź znacznie wcześniej) dochodzi do dokonania brzemiennego w skutkach wyboru, który by częściowo tłumaczył dane zakończenie (niekoniecznie w obecnym układzie). Gracze niestety zostali postawieni w sytuacji, że Cereberus jest "beee" i ubijać go należy. Pomyślmy ... Czy nie lepiej byłoby, żebyśmy mieli wybór podążania bardziej zindywidualizowaną drogą ? Przecież gra dała nam teoretycznie takie możliwości dzięki rozbudowanym poprzednim częściom z ich dodatkami. Zawsze można by było również dokonać w stosunku do poprzednich części drastycznego zwrotu. Teoretycznie zostaliśmy postawieni w sytuacji "bycia dobrymi" pomimo opcji dialogowych i jakiś tam negatywnych działań oraz ich konsekwencji. Chciałbym natomiast bardziej zindywidualizowanej gry, dającej więcej możliwości i bardziej charakterystycznej dla RPG. Wiem, że twórcy mieli coś innego w zamierzeniu, jednak ...

Dlaczego na przykład jako "Renegat" nie mogę się przyłączyć do Cerberusa, olewając tych ignorantów z Rady Cytadeli, zamiast się przed nimi płaszczyć i wchodzić w tyłek ? Ponadto mogłem dojść do wniosku, że pomimo moralnych i etycznych zahamowań, ich metody są bardziej wymierne oraz ostatecznie przynoszące lepszy rezultat w starciu ze Żniwiarzami. Ponadto lubię "palacza", poważnie :) Wykorzystujemy ich technologię badań nad Żniwiarzami, mając na względzie "mniejsze zło" i starając się wyhamować "destruktywne" zapędy Człowieka Iluzji. Albo wręcz odwrotnie :) Co z tego, że jest owładnięty manią wielkości i wyniesienia rasy ludzkiej ponad inne. Wyobrażacie sobie rozgrywkę, jakbyśmy mieli do wyboru pchnąć Cerberusa w kierunku Przymierza bądź walczyć na dwa (trzy ?) fronty ?

"Idealista" ? Proszę bardzo. Jako Widmo walczymy o szeroko pojęte dobro i interes wszystkich ras i cywilizacji uniwersum ME. Na pierwszym miejscu zawsze stawiamy zlecone przez Radę zadania otrzymując tym samym większą reputację właśnie wśród "obcych" i zyskując wśród nich coraz coraz to potężniejszych sprzymierzeńców.

"Neutralni" jako Komandor Shepard moglibyśmy skoncentrować działania głównie na pomocy Andersonowi i Hacketowi, gdzie zadania N7 zyskały by na większym znaczeniu i to one miały by większy wpływ na zakończenie gry. Przeciwieństwo Cerberusa stawiające na współprace z obcymi rasami oraz starające się im pomagać. Ze wzajemnością, ma się rozumieć :)

Zamiast nękania skanerem planety, dlaczego nie ma krótkich rozgrywek polegających np. na desancie na daną jednostkę (planetę) i odbiciu jej z łap zbieraczy (gdzie oni się u diabła podziali, całkowicie pozdychali w ME2 ?!?), agentów Cerberusa bądź ... samego Przymierza i zaprzyjaźnionych obcych ?

Znajomy "schemat" ? ;) Widzicie możliwości ? Trzy różne sposoby na ukończeni tej samej gry. Teraz dodajcie do tego wszystkie konsekwencje z danych decyzji uwzględniając te z poprzednich części i sami oceńcie. Przecież można było równocześnie postawić na dynamikę rozgrywki i szerzej zakrojony wątek fabularny, typowy dla RPG. Jedno nie stoi w sprzeczności z drugim. Potencjał jaki został zbudowany dzięki poprzednim częściom uznaję za częściowo zaprzepaszczony. Gra pomimo to w moich odczuciach i pod obecną postacią jest dobrze zrealizowana, nawet bardzo dobrze. Co niestety nie zmienia faktu, że odrobinę inaczej wyobrażałem sobie finalną część (?) ME, czy też raczej Sheparda. Nie rozczarowałem się, jednak mam duży niedosyt oraz świadomość tego, że w znacznym stopniu uproszczoną rozgrywkę znacznym kosztem fabuły. Coś tak mi się wydaje również, że dodanie trybu multi (który imo pasuje tutaj jak pięść do nosa) również się do tego przyczyniło.
Tak, tak ... Wiem co poniektórzy czytający sobie pomyślą na temat moich przemyśleń "ściętej głowy". Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem :)
Pozdrawiam ;)

26.03.2012 12:05
odpowiedz
Zorpen
42
Pretorianin

@abesnai

Tak, pieknie, tyle ze czas developingu takiej gry to pewnie z 10 lat :)
Mowisz o 3 zupelnie roznych fabulach dla tej samej gry.

Idac Twoim tokiem rozumowania dlaczego w ME2 musielismy dzialac z Cerberusem? Ja nie chcialem, nigdy ich nie lubilem. Wolalbym powiedziec im na wstepie "Dzieki za to ze przywrociliscie mnie do zycia a teraz sie pier..." i pojsc swoja droga.

Kazda gra ma swoje ramy i musi je miec (mowie o fabule glownej).

Inna sprawa to bycie "dobrym". Zle to zrozumiales wedlug mnie. w ME3 nie jest sie dobrym lub zlym. Mozna byc egoista ktory osiaga cel bez wzgledu na koszta, albo mozna byc czlowiekiem prawym, ktory stara sie osiagnac cel tak aby nie "zranic" innych.

To główna zmiana w stosunku do poprzednich czesci. Mamy ogolna reputacje i to ona decyduje o mozliwosci pojawienia sie i dokonaia jakiegos tam wyboru. Zauwaz ze jak osiagniesz jakis poziom reputacji ogolnej to w dialogu mozesz wybrac zarowno opcje prawosci jak i egoisty - to odzwierciedla Twoj wybor w tej konkretnej chwili, a nie Twoj ogolny charakter. W danym momencie uznajesz ze wybor prawosci jest dla Ciebie (czy tez galaktyki) lepszy, a innym razem zabijasz kogos z zimna krwia, bo uznajesz ze tak bedzie lepiej.

07.04.2012 10:58
odpowiedz
kamilpmi94
1
Junior

To poczekaj na DLC z wyjaśnieniem zakończenia :P

25.04.2012 22:30
odpowiedz
voltar78
38
Centurion

ME3 w porównaniu do ME2 to śmiech na sali, potwornie infantylna fabuła, denna walka, masa uproszczeń, do tego nawet grafikę pogorszono by zwiększyć płynność na konsolach...

Jeden z gorszych sequeli w jakie grałem ...

26.04.2012 10:06
odpowiedz
Owen
99

No cóż przeszedłem. Zakończeniem nie jestem zachwycony ale tez nie do końca rozumiem narzekania o bezsensowności i o tym, że decyzje nie miały znaczenia. Miały w trkacie rozgrywki. Do licha - to jest mega wielka wojna. Ile razy w zwykłym życiu podejmujemy decyzje które mają znaczenie wtedy kiedy je podejmujemy, ale koniec końców życie wykręca wszytko do góry nogami i okazuje się, że niezaleznie co byśmy zrobili wyżej d**y nie podskoczymy i tyle. A co dpoiero na wojnie...

spoiler start

Shepard przeżył? Ta kupka umazana krwią i błotem z symbolem N7 w gruzach rozumiem to był Shepard... Nie poznałem. Ah... oczywiście chodzi o zakończenie polegające na zniszczeniu Żniwiaży mając jakieś 6000 wymiernej siły zbrojene...

spoiler stop

08.11.2013 11:25
odpowiedz
EdekWrex
33
Chorąży
10

Moim skromnym zdaniem Seria MASS EFFECT jest Legendarna a sama Gra to Piękne Arcydzieło :D Ja Grę z czystym sumieniem polecam.To już raczej kwestia gustu ale dla mnie Gra ma Wszystko za co te Serie Kocham Ma Genialną niezapomnianą Fabułę, Ciekawe i Barwne Postacie Świetny Dźwięk(Muzyka,Głosy Postaci Miażdżą!) Grafa też jak dla mnie z Górnej Półki Przy kooperacji też się super bawiłem Jeśli Chodzi o Zakończenie to Uważam że to grzecznie mówiąc przesada i czepialstwo. A ja nie wychwalam ani nic jakby co To takie moje zdanie a w internecie każdy ma prawo do Swojego Zdania :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze