ocena redakcji
7.5
oceń grę
więcej
zobacz więcej

Recenzja Soulcalibur V - testujemy kandydata do bijatyki roku

Soulcalibur V, najnowsza odsłona popularnej serii firmy Namco Bandai, wydawała się murowanym kandydatem do tytułu bijatyki roku. W recenzji sprawdzamy, czy twórcy wykorzystali potencjał.

3 lutego 2012 7.5/10
• strony :123
PLUSY:
  1. dynamiczny, efektowny i satysfakcjonujący system walki;
  2. balans postaci;
  3. nowi bohaterowie mimo wszystko wprowadzają trochę świeżości;
  4. świetna grafika;
  5. rozbudowany edytor postaci;
  6. licencje graczy w multi.
MINUSY:
  1. skandalicznie krótka i słabo wyreżyserowana kampania fabularna;
  2. ubogie tryby – zwłaszcza singlowe;
  3. brak Muzeum i ciekawszych nagród motywujących do gry;
  4. dla weteranów serii: spłycenie niektórych postaci.

Po paru godzinach spędzonych w zeszłym miesiącu z wersją preview do piątego Soulcalibura podchodziłem z nadzieją i optymizmem. Deweloperzy z ekipy Project Soul zdawali się doskonale wiedzieć, co robią, i wprowadzili do serii trochę świeżości, niwelując równocześnie większość przypadłości, trapiących ją od dłuższego czasu. Począwszy od modyfikacji systemu walki przez oprawę audiowizualną po wymianę połowy obsady – wszystko sprawdzało się świetnie i zapowiadało, że dostaniemy najlepszą jak dotąd odsłonę cyklu. I po części faktycznie tak się stało. Sęk w tym, że za pierwszym podejściem przy pełnej wersji wysiedziałem zaledwie parę godzin. Nie dlatego, że Soulcalibur V jest grą słabą. Po prostu po przejściu skandalicznie krótkiej kampanii nie miałem co robić, dopóki w sieci nie pojawili się amerykańscy gracze.

Zmarnowany potencjał

Jedynym, co budziło we mnie niepokój po pierwszym kontakcie z tą produkcją, był tryb fabularny, ponieważ ewidentnie miał on stanowić tym razem główną atrakcję dla pojedynczego gracza. W przypadku tej serii ciężko w ogóle mówić o sensownej fabule (takowa teoretycznie istnieje, ale konia z rzędem temu, kto umie się w niej rozeznać bez zaglądania do Wikipedii), a kampania w najlepszym razie sprowadzała się do odkrywania na mapie kolejnych misji, których wykonanie poprzedzane było ścianą nudnego tekstu streszczającego poczynania bohatera.

Twórcy odeszli zupełnie od schematów znanych z poprzednich odsłon i kampania nie polega teraz ani na (nieco erpegowym w wydźwięku) wybieraniu kolejnych zadań z mapy świata, ani na rozgrywaniu serii lekko fabularyzowanych walk – innych dla każdej postaci. Tym razem główny tryb dla pojedynczego gracza faktycznie stara się opowiedzieć dość spójną historię, która została przedstawiona za pomocą w pełni udźwiękowionych scenek przerywnikowych, podobnie jak w ostatnim Mortal Kombat. Za mało jest, niestety, ślicznych filmików na silniku gry (w tej części zupełnie zrezygnowano z prerenderowanych animacji), a za dużo mniej lub bardziej statycznych plansz z niezbyt urodziwymi obrazkami utrzymanymi w typowo mangowym stylu.

Areny zostały zaprojektowane ciekawiej i gustowniej niż w poprzedniej części.

Scenariusz skupia się na postaci Patroklosa i jego porwanej za młodu siostry Pyrrhy – potomstwie doskonale znanej fanom Sophitii, która zakończyła swój żywot 17 lat po wydarzeniach z „czwórki”, czyli na krótko przed rozpoczęciem akcji najnowszej części. Przez większość czasu śledzimy więc poczynania greckiego młodziana, którym wprawdzie kierują szczytne pobudki (pomszczenie matki oraz odnalezienie jedynej żyjącej krewniaczki), lecz jest tak arogancki i nieprzyjemny w obyciu, że po prostu nie sposób z nim sympatyzować. Pod pewnymi względami Pyrrha okazuje się jeszcze gorsza, bo jedyne, co umie robić, to rozpaczać nad własnym losem, aczkolwiek jej ciężki przypadek jest przynajmniej uzasadniony fabularnie. Oboje rzecz jasna przeżywają pod koniec iście kmicicową przemianę wewnętrzną, co jednak nie zmienia faktu, że kreacje protagonistów są, niestety, fatalne.

Pyrrha nie zmienia wyrazu twarzy praktycznie przez całą grę.

Mimo tych zastrzeżeń uczynienie rodzeństwa głównymi dramatis personae było dobrym pomysłem. Cały szkopuł w tym, że drzemiący w tym potencjał zupełnie zmarnowano. Patroklos tylko biega po siedemnastowiecznej Europie w poszukiwaniu siostry (jego podróże sprowadzają się zresztą do natychmiastowej teleportacji przez pół kontynentu) i co pewien czas stacza z jakimś delikwentem banalnie prostą walkę. Większość wydarzeń i zwrotów akcji jest, niestety, przewidywalna aż do bólu i przedstawiona w wybitnie nieciekawy sposób. Nie można też liczyć na bardziej zajmujące dialogi i budowanie relacji z innymi osobami, bo niemal wszyscy bohaterowie pojawiają się w kampanii tylko na krótką chwilę albo zgoła wcale. Jedynie Siegfried oraz debiutujący w tej części Z.W.E.I. mają swoje pięć minut (tym drugim w paru momentach nawet kierujemy), choć ich rola i tak jest marginalna. Miałem nadzieję, że przynajmniej nowa ekipa zostanie jakoś sensownie przedstawiona i wpleciona w historię, ale grubo się myliłem.

Tekst przygotowany na podstawie wersji X360. Dotyczy również wersji PS3
inne
Recenzja gry Mortal Kombat na PC - fatality dla klawiatur

Recenzja gry Mortal Kombat na PC - fatality dla klawiatur

Mortal Kombat powraca na pecety w konwersji dziewiątej odsłony serii z 2011 roku. W recenzji udowadniamy, że chociaż nie jest to „flawless victory”, gra na pewno spodoba się fanom cyklu i zrobi „fatality” ich klawiaturom.  recenzja gry

Recenzja gry Injustice: Gods Among Us od twórców Mortal Kombat

Recenzja gry Injustice: Gods Among Us od twórców Mortal Kombat

Po Mortal Kombat z 2011 roku studio NetherRealm wróciło do pierwszej ligi twórców bijatyk. W recenzji sprawdzamy, czy kolejna gra Eda Boona, Injustice: Gods Among Us, obroni ten tytuł.  recenzja gry

Street Fighter IV - recenzja gry

Street Fighter IV - recenzja gry

Gracze pecetowi nareszcie doczekali się wyśmienitej bijatyki, którą można odpalić bez konieczności korzystania z emulatorów innych platform. Street Fighter IV to najlepsza obecnie gra walki na PC.  recenzja gry

A jaki jest Twój werdykt?

Oceń sam tę grę
Soulcalibur V - screen - 2012-05-10 - 237343Soulcalibur V - screen - 2012-05-10 - 237342Soulcalibur V - screen - 2012-05-10 - 237341Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229286Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229285Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229284Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229283Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229282Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229281Soulcalibur V - screen - 2012-01-16 - 229280

komentarze czytelników (23)


PePe PL  2012-02-03 - 20:09

Mogę się troszkę nie zgadzać z ogólnym wydźwiękiem recenzji, ale w sumie jeśli chodzi o szeroko rozumianą zgodność z rzeczywistością to trudno się dopatrzeć jakiś uchybień. Nie zauważyłem praktycznie żadnych błędów rzeczowych czy wyolbrzymiania jednych faktów, a pomijania innych. SC V faktycznie ma słabą zawartość single player i brakuje wielu elementów, które były w poprzednich odsłonach. Kreator postaci jest na serio rozbudowany, ale ze wspomnianego braku "udziwnień" (jak special mode z SC IV) ma znaczenie tylko wizualne i służy głównie do trybu multiplayer (żeby grać "swoją", unikatowo wyglądającą postacią). Osobiście mi to jakoś nie przeszkadza - z SC IV spędziłem chyba z 300 czy 400 godzin, a nigdy nawet nie przeszedłem Tower of Souls czy jak się to tam nazywało :) Tak samo nigdy nie korzystałem z trybu "special" czy innych udziwnień. Dodatkowo tryb online zdaje się być wyraźnie lepszy niż w SC IV (mniejsze lagi). A więc dla graczy nastawionych na walkę z żywym przeciwnikiem i w miarę "na poważnie" tytuł może być bliższy 9/10 czy wręcz 10/10 (w zależności od tego jak komu przypasują zmiany w systemie i cięcia w liście ciosów). Dla fanów single player gra nie oferuje niczego ci ...

lazarus cień  2012-02-03 - 21:42

MK9 Rules

Franusss  2012-02-03 - 21:50

Ja tam wolę Soul calibur 4 od najnowszego Mortala :), 5 części jeszcze nie odpalałem ale myślę, że przypadnie mi do gustu.

Kazijashi  2012-02-03 - 23:33

Uwielbiam wszystkie SC ale jakoś nie potrafię wybaczyć im tego jak okroili ilość postaci :/ SC4 miał ich 29-34 (zależy czy liczyć postacie jak Shura czy Angol Fear), a SC5 tylko 28 i wliczając w to 2 mimic postacie oraz po 1 alternatywie do Pyrhy i Patroklosa. Totalnie nie rozumiem czemu niema Zasalemela, Talim, Seong Miny czy nawet Setsuki (mimo, że Alpha Patroklos ma identyczny styl walki). Może się czepiam ale jakoś tak odczuwam ich brak :D Ale znowu nowe postacie jak Zwei i Viola bardzo mi się podobają, a że aPatroklos walczy jak Setsuka tylko bez "parasolki" też jest na plus. ...

Asmodeusz  2012-02-03 - 23:39

W minusach zapomniales dodac: - Zasalamel - Setsuka - Yun-seong - Seong Mina ...

PePe PL  2012-02-04 - 00:02

^ || || Alfa Patroklos ma ciosy Setsuki więc możesz nim grać. Ale Zasa i Yun faktycznie znikneli.

tomcio92  2012-02-04 - 00:04

Grałem w 3 na PS2. Grałem w 4 już na Xboxie a teraz w piątkę :P , I przyznam że 5 jest beznadziejna jak dla mnie :P. Strasznie szybko mi się znudziła :P. Strasznie okrojona :p . Do tego tworzenie postaci ;) , ja wiem nie zauważyłem by zbytnio się statystyki zmieniały :P , przy wyborze stroju. Do tego 4 bardziej mi się podobała :P , bo już sam fakt przechodzenia tej mapy i walki o odkrywania skrzyń :p , a tutaj nic :P . Nawet jak kumpel by przyszedł :p , to max 20/30 minut gry i zmiana :P . Niestety za tak okrojoną wersję :P , nie polecam kupować ;P , chyba że ktoś jednak się napalił :P

Kazijashi  2012-02-04 - 00:05

O właśnie i jeszcze Yun-seong, też mi go brakuje ze względu na podobieństwo do Hwoaranga (?), nie jestem pewien czy dobrze napisałem.

Asmodeusz  2012-02-04 - 00:07

[9] Ta, przeczytalem wlasnie wpis [7] i zobaczylem z Alfa Pedalosem. Niestety (a moze stety) gry nie kupie, za malo zmian, za duzo wywalonych postaci. Do tego czesc starych postaci zamieniono w mniej ciekawe nowe wersje (zamiast Cassandry i Sophitii mamy Pedalosa i te druga klientke, zamiast Taki mamy tez jakies emo-niewiadomoco itd). ...

Khalosh  2012-02-04 - 00:49

Aj, widzę, że ten tytuł promo (nie ja go zresztą wymyśliłem) wprowadził sporo niepotrzebnego zamieszania i rzutuje nieco na wydźwięk całej recenzji. W żadnym momencie nie porównuję SCV z MK9 pod względem samej walki czy rozgrywki jako takiej. Ba - nie twierdzę nawet, że MK jest grą ewidentnie lepszą, bo (jak już kilkakrotnie zostało zauważone w komentarzach) bezpośrednie zestawianie dwóch różnych bijatyk, zwłaszcza 2D i 3D, nie ma większego sensu. W tekście porównuję jedynie fabułę obu produkcji, jako że SCV usiłuje ją realizować w podobny sposób co MK9, oraz dostępną zawartość, która w nowym Soulcaliburze jest dosyć żałosna, co widać najlepiej właśnie na tle Mortala. ...

PePe PL  2012-02-04 - 02:55

Faktycznie nikt nie wspomniał, że Amy też zniknęła. Sam o tym zapomniałem. W sumie więc wychodzi na to, że z czysto matematycznego punktu widzenia SC V jest na minusie w tym temacie (wiecej straconych postaci niż zyskanych). Co do Amy - tak naprawdę mało kto lubił nią grać. Była na serio silną postacią, z super atakami na leżącego/wstającego, hiper bezpieczna, ale skuteczne granie nią sprowadzało się do używania 2-3 bezpiecznych na bloku zagrań, które w razie trafienia dawały duży dmg. Do tego od czasu do czasu używało się jej aGi oraz UB. Raczej nie była zbyt lubiana, pewnie dlatego mało ludzi ją opłakuje :D Taki Zasa był dużo słabszy (w sumie jak ktoś wiedział jak na niego grać i gdzie można się schylić to był mega żałosny), ale jednak bardziej wyrazisty i ludzie za nim tęsknią. ...

Tuminure  2012-02-04 - 06:40

brak jakichś sensownych trybów oprócz śmiesznie krótkiej kampanii i niezłego technicznie, ale niezbyt urozmaiconego multi Przeciętny gracz bijatyk pewnie spędza 0.1%-1% czasu gry w tych trybach. Resztę czasu siedzi w practice i versusie. ...

helias16  2012-02-04 - 09:50

Ja tam i tak nie miałem zamiaru ruszać singla, interesuje mnie tylko walka z kolegą na jednej konsoli oraz online, i z recenzji wynika że się nie zawiodę, zresztą soulcalibur zawsze był moją idealną bijatyką choć system walki mógł by być troszkę trudniejszy

Mikki03  2012-02-04 - 10:15

Jeśli chodzi o Yuna, to trafiłem na postać w kampanii, która walczyła jego stylem. Może doczekamy się DLC z postaciami, ewentualnie chociaż ze stylami do tworzenia. Ja jestem dobrej myśli, bo gra mi się naprawdę przyjemnie :].

Khalosh  2012-02-04 - 15:56

@PePe PL W recenzji napisałem tak: Nagle przypadła mi do gustu gra postaciami, których zwykłem unikać – twórcom udało się wykrzesać maksimum możliwości ze wszystkich bohaterów, równocześnie zachowując odpowiednią równowagę między nimi. Rzekłbym, że walki są teraz bardziej wyważone niż kiedykolwiek, przynajmniej na ile byłem w stanie to stwierdzić, nie potykając się jeszcze z większą ilością osób przez sieć. Nie twierdzę zatem, że mamy tutaj najbardziej wyważoną grę wszech czasów, tylko że raczej nie ma już postaci ewidentnie silnych bądź słabych. Zaznaczyłem też, że wniosek ten opieram na stosunkowo małej liczbie walk, z czasem więc mogą zostać odkryte jakieś tanie taktyki, które będą w stanie rozgromić większość osób w kilka sekund - chwilowo jednak z żadnymi kwiatkami tego typu się nie spotkałem ;) ...

victripius  2012-02-08 - 18:22

Spodziewałem się czegoś lepszego, a przynajmniej przyzwoitego. MK jest pod tym względem mistrzem i nic tego nie zmieni. Jak dla mnie ocena trochę ze wysoka, minusów jest naprawdę sporo...

helias16  2012-02-08 - 20:00

Witam, mam problem z Critical Edge, wchodzę w trening wklepuje poprawną kombinację(widzę na dole ekranu że wklepuje ją dobrze) i nic się nie dzieje. Strasznie mnie to denerwuje, widzę że ładuje mi się pasek do critika ale nie moge go wykorzystać. Też używasz do niego R2?

Khalosh  2012-02-09 - 08:44

@victripius Faktycznie, minusów jest sporo i sam zastanawiałem się nawet nad niższą oceną. Koniec końców zdecydowaliśmy jednak, że w bijatyce zdecydowanie najważniejszy jest system walki, a ten jest tutaj na tyle dobry, że winduje notę do mocnego 7,5. Jak już było powiedziane, SCV to dosyć kontrowersyjna gra i zależnie od preferencji praktycznie każdy będzie ją postrzegał i oceniał inaczej. ...

Nolifer  2012-02-24 - 16:23

Kampania szkoda że jest taka krótka , ale w bijatykach chyba najmniej ważna jest , tak mi się bynajmniej wydaje .

DB Mafia  2012-02-24 - 16:27

kandydat do bijatyki roku - Bez przesady. Luty dobrze się nie zaczął (data recenzji), a Ty już uważasz ją za najlepszego Kandydata. Wczoraj wyszedł Naruto i jest lepszy od SC V. Pod koniec roku wyjdzie jakiś nowy Dragon Ball, więc twoje spekulację mogą być omylne.