Co zrobić, gdy sprawdzona formuła zaczyna powoli męczyć widza? Odpowiedź jest prosta – odświeżyć ją! W Hollywood zapanowała moda na restarty. Co roku otrzymujemy produkcje nawiązujące do swoich korzeni, aczkolwiek w zmienionej formie. Był już nowy Batman, Hulk, planuje się także Supermana i Conana. Przyjrzyjmy się jednak herosowi bardziej ludzkiemu, herosowi na miarę naszych czasów. James Bond – bo o nim mowa – to postać kultowa bez dwóch zdań. Przygody tajnego agenta Jej Królewskiej Mości oglądały kolejne pokolenia i zapowiada się, że widzami następnych perypetii zostaną nasze dziatki, wnuki i prawnuki. O niesłabnącej popularności bohatera książek Iana Fleminga świadczą nie tylko filmy, ale również doskonały marketing. W 2006 roku za sprawą Casino Royale doszło do rewolucji serii. Czarującego Pierce’a Brosnana zastąpił nieznany szerszej publiczności Daniel Craig, o którym mówiło się, że posiada aparycję… kloszarda. Zmian zresztą było więcej. Bogate w gadżety i nieprawdopodobne popisy kaskaderskie przygody ustąpiły miejsca twardemu, męskiemu kinu akcji. Craig sprawdził się w nowej roli znakomicie, a Casino Royale uznano za jeden z najlepszych filmów roku.

Nowy James Bond to twardy, chłodny i nieokrzesany agent.
Za reżyserię najnowszej odsłony odpowiada specjalista od dramatów obyczajowych – Marc Forster. Autor m.in. Czekając na wyrok oraz Marzyciela wydawał się ciekawym wyborem Barbary Broccoli – producentki odpowiedzialnej za markę. Historia Quantum of Solace opiera się na dwóch fabularnych fundamentach, które zazębiają się już od początkowych sekund. Pierwszym z nich jest wątek zemsty na zabójcach Vesper. Drugi dotyczy poszukiwań przedstawicieli tajemniczej organizacji o nazwie Quantum, zajmującej się teoretycznie ekologią, a w rzeczywistości walczącej o skrawek lądu Boliwii. Bond pozostawia za sobą kolejne trupy i jednocześnie zbliża się do rozwiązania zagadki z kategorii „O co tu właściwie chodzi?”. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Kuleje zwłaszcza scenariusz, który po brzegi napakowano akcją. Nie miałbym tego za złe, gdyby sceny pościgów oraz mordobić pokazano w całej okazałości. Tymczasem na ekranie widać montażową sieczkę, która utrudnia jakiekolwiek rozeznanie, kto kogo okłada pięściami w danej chwili. Zgodnie z panującym trendem kamerę umieszczono w środku akcji, tak aby nawet chód żółwia wydał się bardzo dynamiczny. Trzęsący się obraz doprowadza do irytacji. Co dziwne, nie wszystkie działania Bonda nakręcono w ten sposób. Podczas bijatyki w haitańskim hotelu kamera elegancko obejmuje cały plan, prezentując dokładnie każdy zadany cios. Skąd ten brak konsekwencji w kręceniu scen walki? Nie mam bladego pojęcia.
Scenariusz, jak wspomniałem, jest nierówny, a przede wszystkim oklepany. Pierwsze 45 minut projekcji upływa pod znakiem solówek, wypadków samochodowych oraz strzelanin. Intryga zapoczątkowana na wstępie zostaje zepchnięta na drugi plan i dopiero od połowy filmu coś tu zaczyna się rozwijać i wyjaśniać. W ogóle początkowej fazie fabuły brakuje jakiejś sensownej, tworzącej całość kompozycji. Wydaje się, jakby Forster chciał nadrobić stracone na kręceniu kina moralnego niepokoju lata poprzez upakowanie jak największej liczby scen rodem z obrazów Johna Woo. Brak tu krzty oryginalności, stylu i wyczucia. Gdy przyjrzeć się elementom składowym QoS, dochodzimy do wniosku, że wszystko już gdzieś widzieliśmy. Klisza goni kliszę, zarówno w warstwie technicznej, jak i fabularnej. Sam wątek zemsty jest do bólu przewidywalny i spłycony.
Quantum of Solace
komentarze czytelników (27)

los_hobbitos 2008-11-10 - 23:07
Byłem dziś w kinie i muszę przyznać, że film mi się podobał. Moim zdaniem wypada gorzej od "Casino Royale" ale jednak trzyma poziom. A "trzęsąca się" kamera podczas scen pościgów i walki wcale mi nie przeszkadzała, choć fakt, że czasem ciężko było się połapać, ale to chyba nie aż tak źle - wszak to totalny chaos:) Ostatnie dwa Bondy są inne od pozostałych, ale jak dla mnie, wciąż bardzo smakowite.

X@Vier455 2008-11-10 - 23:18
Byłem dzisiaj w kinie i muszę powiedzieć, że film bardzo dobry jako film sensacyjny, ale nie do końca jako Bond. Casino Royal było moim zdaniem dużo lepsze. Sceny pościgów czy walki były chaotyczne, ale dało się połapać co i jak.
blazerx 2008-11-10 - 23:20
Film slaby, oczekiwalem czegos bardziej w klimacie Bonda.
draug_xiii 2008-11-11 - 09:35
scenariusz mnie strasznie rozczarowal
...
athlon2000 2008-11-11 - 09:39
Dlaczego Quantum of Solace jest gorszy od Casino Royale?
- Brak przyciągającej i interesującej fabuły. To co w CR było motorem napędzającym tutaj zawodzi. Wciąż nie rozumiem jak 3 ludzi odpowiadających za scenariusz nie mogła wymyślić czegoś interesującego. Motyw Bonda mszczącego się za śmierć ukochanej? - Genialny. Wykonanie? - Słabe. M raz ufa Bonowi raz nie, gdzie sens i logika?
- Słabo zrealizowane sceny akcji. Wciąż się zastanawiam jak sceny dynamiczne filmu mogą być nudne. A jednak mogą! Dawno nie widziałem tak spartolonego materiału. "Gonitwa, wybuch, mordobicie chwila odpoczynku, latanie samolotem, gonitwa wybuch..." Nie ma w nich żadnej ikry, dreszczu emocji, po prostu NIC.
Jest za to 100& irytacja i złość. W większości jest to prawdopodobnie jest to wina fatalnego montażu, ale cóż oceniam całość.
- Brak klimatu, przez bite półtorej godziny miałem wrażenie że oglądam film który został brutalnie obcięty przez producentów. Zlepek nudnych scen akcji przeplatanych 5 minutowymi wstawkami dialogowymi nienajlepszych zresztą, gdzie te docinki Bonda? gdzie te błyskotliwe dialogi?
Mark Foster zawiódł. Na całej linii. Dobry reżyser nawet z najbardziej spartolone...
weyn 2008-11-11 - 11:18
no ja jeszcze QoS nie widziałem ale na pewno do kina pójde ;) piszecie o chaotyźmie akcji i pokazywanie scen walki ;) jest tego tylko jedna zaleta.. Za każdym następnym razem będziemy oglądać film z tą samą przyjemnością i nie wykluczone że zobaczy i zrozumie się wiecej ;) i wtedy nie jest to takie szybkie. Nie macie ogólnie wrażenie że jak sie ogląda jakiś film 2 raz to nagle widzi i rozumie się więcej ??...

Ździsio 2008-11-11 - 11:30
Nie rozumiem dlaczego twierdzicie, że Casino Royale było lepsze od Quantum of Solace... Moim zdaniem CR było najsłabsza, powtarzam NAJSŁABSZĄ cześcią filmów o Bondzie. Poł filmu 007 przesiedział w kasynie grając w karty, czy tego oczekuje się od filmu akcji?? Według mnie QoS było 100 razy lepszym filmem, było więcej akcji, a sam początek z pościgiem już miadżdżył całe Casino Royale...
UnderS@n 2008-11-11 - 12:08
Zdzisio -> to ty chyba nie oglądałeś Casino Royale. Owszem grał sporo w karty, ale nie przez cały film. Fabula Casino Royale była naprawdę dobra i czasami nieprzewidywalna, niestety Quantum of Solace z fabula bardzo kuleje. Nawet nie jasnowidz domyśli się co się stanie później w filmie. Dziwne jest to, ze tak zwana dziewczyna Bonda nie miała praktycznie żadnego romansu z Craigiem i to jedyna rzecz jaka jest zaskakująca w QoS. Nawet sporo akcji w QoS, nie dorównało Casino Royale.
draug_xiii 2008-11-11 - 12:17
[15]UnderS@n
jak to ? Wlasnie koncowka jest najbardziej zaskakujaca, jest prawie tak zaskakujaca jak hiszpanska inkwizycja.
...
Buble_Dragon 2008-11-11 - 12:58
Jestem cholernie zadowolony z recenzji filmów na Golu. Trafiony pomysł... tak nawiasem na Filmwebie recenzje strasznie kuleją i dlatego lubię czytać te tutaj. Dużo bardziej zrozumiałem a co do Ciebie Salacza czy jak Ci tam... wiem, że jesteś tępym maniakiem komputerowym ale daj żyć innym.
Film gorszy od Casino ale dobrze się oglada
Kazioo 2008-11-11 - 16:21
Bond bez gadżetów to taki Bourne bez Bourne'a...
Tęsknie za Roger Moore'm - to był BOND! :)
Ja rozumiem, że oni idą w stronę realizmu, ale to właśnie jego brak był charakterystyczną cechą Bonda, która przyciągała widzów. Każdy wiedział, że to sci-fi, ale dzięki temu to były wspaniałe filmy o agencie marzeń. Każdy dzieciak kiedyś chciał mieć gadżety 007.
A w obecnej formie Bond wydaje się konkurować z Bournem... ale daleko mu do niego.
maxoll 2008-11-11 - 19:59
bourne vs obecne bondy
winner
Bourne

Jaworczyk96 2008-11-12 - 12:30
Dla mnie Casino Royala wyszło dobrze a jako fan Jamesa Bonda mam zamiar zobaczyć i ten film

Selman 2008-11-12 - 12:36
nic nie przebije tej sceny z CS : ...

Molzey 2008-11-12 - 12:39
Strasznie niektórzy fetyszyzują Casino Royale... Był pierwszym "innym" Bondem, to fakt. Był świetny, też fakt.
QoS jest taki sam, ponieważ jednak jest to drugi "inny" Bond, to nie robi już takiego wrażenia.
Dla mnie jest dokładnie na tym samym poziomie co CR. Plus boska scena z opery.
Jedyne co mnie momentami drażniło to montaż. Nie wiem jak nazywa się ten debil, który kiedyś wymyślił, że ujęcia dłuższe niż 2 sekundowe są niemodne.... Chętnie jednak bym go spotkał i pokazał mu w jednym dłuuuugim ujęciu jak się daje kopa w dupe.

yasiu 2008-11-12 - 12:45
ejay - co to znaczy że kawałek jest mocno zremasterowany?
mi się film podobał. nie nudziłem się, widziałem lepsze filmy, ale ten nie zawiódł moich oczekiwań (bo nie były jakieś ogromne, szedłem do kina bo dziewczyna chciała).
zgodzę się ze zdaniem, że momentami wzrok drażniły zbyt szybkie cięcia, akcja kręcona z ręki i krótko mówiąc montażowa sieczka :D

cRaven 2008-11-12 - 12:48
athlon2000 [12] - oddaje moje odczucia co do filmu w 95%:) (wyścigi konne jakoś mi umknęły)
Film zawiera sporo akcji, niestety skąpi fabuły i należytego rozwoju wątków. Większość z pokazanych akcji nie wzbudzała we mnie jakoś emocji i nie czułem tej satysfakcji co w CS.
Być może pokładałem zbyt wielkie nadzieje w reżyserze. Co prawda w filmie pojawiło kilka ciekawych i nie typowych dla Bonda ujęć i scen, jednak można je zliczyć na palcach obu rąk, do tego nie wnoszą zbyt wiele do klimatu. Reszty zarzutów nie będę powtarzał po poprzednikach.
Należy jednak stwierdzić kilka rzeczy:
- QoS jest drugą częścią trylogii zemsty. Prawdopodobnie scenarzysta nie za dobrze wyważył rozmieszczenie fabuły między częściami, co daje nadzieję na bogatszą część trzecią. Podobne odczucia miałem w stosunku do drugiego Bourne'a
-Film nie jest zły czy fatalny. Gdyby nie był to Bond, a do tego swoista kontynuacja, uznałbym fil za porządny film akcji. Marka jednak robi swoje.
A teraz uwaga, którą zgłosiła moja lepsza połowa. Niektórych może ubawić :))
...

kukiUN 2008-11-12 - 15:24
Jaki brak konsekwencji w kręceniu scen walk?Przecież nie można wszystkich scen w filmie pokazać w ten sam sposób!

eJay 2008-11-12 - 16:34
yasiu--->To znaczy, że wszystkie niedoróbki wokalne zostały poprawione przez komputer:) To czuć zwłaszcza w refrenie, kiedy obie gwiazdki nie mogą zaśpiewać wyżej niż ich natura wyposażyła:)
cRaven--->Jeśli jest to środkowa część trylogii "zemsty" to tym bardziej ganię scenarzystów za rozłożenie tematu zemsty na łopatki.
kloszard nadobny 2008-11-15 - 14:00
Caino Royale był pierwszym Bondem którego oglądałem z przyjemnością. Poprzednie odcinki przygód agenta 007 były dobre na swoje czasy. Jednak na dzień dzisiejszy Bond z tandetnymi gadżetami i komiksowymi przeciwnikami jest równie sugestywny co Arnold Shwarzenegger w roli Commando. Dzisiejszy Bond to poprostu płatny zabójca na zlecenie rządu, a nie błazen ze śmigłem w kieszeni. Niestety Quantum of Solace okazał sie produkcją nudną i chaotyczną. Film nie buduje napięcia. Jest poprostu zlepkiem eksplozji, pościgów i strzelanin połaczonych motywem zemsty. Czarny charakter w QoS to jakis niewyrosnięty kobieciarz ze spojrzeniem wiewiórki natomiast towarzyszka Bonda prezentuje grację dmuchanej lalki z karabinem w łapach. Zadziorność wspomnianej niewiasty jest stereotypowo eksponowana wschodnim akcentem. Praktycznie żaden z nowych bohaterów QoS nie prezentuje ciekawej osobowości. Dialogi są nudne i mało błyskotliwe. W zasadzie sceny godne zapamiętania w tym filmie nie wystepują. Nowe odsłony Bonda nadal będą zestawiane z Casino Royale, a Quantum of Solace powoli odejdzie w zapomnienie....