Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika
Wiadomość sprzęt i soft 24 stycznia 2023, 14:00

Tak lepiej nie podłączać RTX 4090, traci na wydajności

Wydawać by się mogło, że kupno wydajnej desktopowej karty graficznej i połączenie jej z laptopem będzie dobrym pomysłem. Najnowszy test takiego rozwiązania udowadnia, że pozory mogą mylić.

Źródło fot. Nvidia
i

Użytkownicy posiadający laptopy bez dedykowanych kart graficznych do niedawna stali na straconej pozycji, przynajmniej jeśli chodzi o możliwość grania w najnowsze tytuły. W obecnych czasach mają do dyspozycji iGPU bardziej wydajne niż przed laty oraz przede wszystkim możliwość gry w chmurze.

Obydwa przykłady nie są jednak idealne i mają swoje ograniczenia. Osoby z bardziej zasobnym portfelem mogą skorzystać z innej opcji – kupna desktopowej karty graficznej, umieszczenia jej w stacji zewnętrznej i podłączenia do laptopa przy użyciu złącza Thunderbolt.

Karty graficzne kupisz tutaj

Jeden z użytkowników forum dedykowanego tematowi eGPU postanowił sprawdzić, jak takie rozwiązanie wpłynie na flagowego GeForce RTX 4090. W założonym przez niego wątku możemy przeczytać, że w celu testów kupił model Founders Edition wspomnianej karty i podłączył ją do ultrabooka ASUS Zenbook 14X Space Edition poprzez interfejs Thunderbolt 4.

Laptop raczej nie spowodował bottlenecka, ponieważ korzysta z 14-rdzeniowego i 20-wątkowego procesora Intel Core i9-12900H oraz pamięci RAM typu LPDDR5 o efektywnej prędkości 4800 MHz. Do tego użytkownik wykorzystał stację eGPU Razer Core X. Jak więc poradził sobie taki zestaw?

GeForce RTX 4090 Founders Edition w formie eGPU – wyniki wydajności:

  • 3DMark Time Spy – 30 373 punktów (karta wpięta do komputera: ok. 35 tys. punktów; różnica -16%);
  • 3DMark Time Spy Extreme – 17 830 pkt (karta wpięta do komputera: ok. 19,5 tys. punktów; różnica -8%);
  • 3DMark Port Royale – 19 652 pkt (karta wpięta do komputera: ok. 26 tys. punktów; różnica -25%);
  • 3DMark Fire Strike – 53 415 pkt (karta wpięta do komputera: ok. 74 tys. punktów; różnica -28%);
  • 3DMark Fire Strike Extreme – 36 021 pkt (karta wpięta do komputera: ok. 45 tys. punktów; różnica -21%).

Okazało się, że GeForce RTX 4090 Founders Edition pracujący w formie eGPU nie zapewnił takiej wydajności, jak ta sama karta zamontowana w desktopie. Wyniki testów pokazują, że różnice w porównaniu z desktopową wersją układu są znaczące i potrafią sięgać ponad 20%. W dużej mierze spowodowane jest to jednak bottleneckiem ze strony złącza Thunderbolt 4. Przepustowość na poziomie 40 Gbps nie pozwala na pełne rozwinięcie skrzydeł testowanego GPU.

Warto jednak wspomnieć, że umieszczony w stacji RTX 4090 poddany został procesowi overclockingu, a jego limit mocy zwiększony został do 133%. Bez tego osiągnięte wyniki byłyby jeszcze gorsze.

Czy w związku z tym desktopowa karta graficzna w formie eGPU jest rozwiązaniem nieopłacalnym? W porównaniu z normalną wersją układu z pewnością tak, ale nawet 20% strata wydajności sprawia, że GPU posiada większy zapas mocy, aniżeli modele montowane w laptopach.

Tak lepiej nie podłączać RTX 4090, traci na wydajności - ilustracja #1

Zapraszamy Was na nasz kanał na YouTubetvtech, który jest poświęcony zagadnieniom związanym z nowymi technologiami. Znajdziecie tam liczne porady dotyczące problemów z komputerami, konsolami, smartfonami i sprzętem dla graczy.

ZASTRZEŻENIE

Firma GRY-OnLine S.A. otrzymuje prowizję od wybranych sklepów i usług, których oferty prezentowane są powyżej.

Marcin Nic

Marcin Nic

Przygodę z pisaniem zaczął na nieistniejącym już Mobilnym Świecie. Następnie tułał się po różnych serwisach technologicznych. Chociaż nie jest typowym graczem, a na jego komputerze znajduje się tylko Football Manager, w zeszłym roku wylądował w GOL-u. Nie ma dnia, w którym nie oglądałby recenzji nowych smartfonów, dlatego początkowo pisał o wszelkiego rodzaju technologii. Z czasem jednak przeniósł swoje zainteresowania bardziej w kierunku kinematografii. Przez większą część roku chodzi niewyspany, w związku z zarywaniem nocek na oglądaniu meczów NBA. Nadal jednak uważa, że Michael Jordan jest lepszy od LeBrona Jamesa, a koszykówka z lat 90-tych była przyjemniejsza dla oka.

więcej