Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

petemut ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.05.2019 09:49
odpowiedz
petemut
31

Na gramie czytałem, że THQ wraz z kontrolowanym przez nich Deep Silverem i Coffe Stain „mają wciąż 80 gier, z czego 48 nie doczekało się jeszcze oficjalnej zapowiedzi”.

Gdybym miał rzucić swoją listę życzeń kontynuacji to byłyby to:

Codename Panzers
Expeditions: *
Gothic
Imperium Galactica
Jagged Alliance
Spellforce
Titan Quest
Sacred
Kingdom Come *
może i The Fall: Last Days of Gaia
może i Alien Nations aka The Nations
może i S.W.I.N.E.
może i Kingdoms of Amalur
Zastanawiam się też, czy przypadkiem nie mają praw do Original War, Silent Storma, czy Arx Fatalis, to też byłyby dla mnie interesujące pozycje.
No i ciekaw jestem jak wypadnie Elex 2 pod ich skrzydłami.

Generalnie portfolio mają dość bogate i praktycznie z każdego gatunku są w stanie coś zrobić, co będzie kontynuacją jakiegoś starego znanego tytułu, a że przy tym nie mają ciśnienia na robienie trypel ejów i tym samym są w stanie zadowolić się mniejszymi produkcjami, to rokowałoby nieźle co do grywalności każdej z tych gier.
Jednak raczej nie mam wątpliwości, że będą celować w gry akcji i z tych powyższych tytułów niewiele doczeka się przyzwoitych kontynuacji (bo czegoś typu JA: Rage kontynuacją raczej nazwać nie można).

* - przy tym ponoć już coś dłubią

23.05.2019 09:44
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

Ta gra to żywy dowód na to, że jak coś jest dobre to się samo nie sprzeda (jak czasem naiwni myślą), bo 70k kopii, nawet jeśli pozwoliło wyjść na plus, to nie jest zawrotny wynik, oględnie rzecz biorąc.
Trochę w to kiedyś pograłem i potwierdzam (jak to ktoś wyżej wspomniał), że jeśli ktoś lubi taktyczne rpgi (tu z aktywną pauzą), to należy zacząć tę grę tylko na najwyższym poziomie trudności (od biedy trudnym), bo na normalnym gra szybko stawała się łatwa i nużąca, a niestety jedną z jej wad był brak opcji zmiany trudności po rozpoczęciu rozgrywki. Przez to, dobrych kilka godzin poszło mi w piach, bo czułem że zwykły poziom trudności nie ma sensu, że nie daje satysfakcji.

Ogólnie to miło, że gol zauważył istnienie takiej gry, co prawda dobry rok po premierze, ale lepiej późno niż wcale. Ciekawe, czy to szczęście będą miały np. solidne polskie strategie jak Driftland czy Thea 2, które ukazały się stosunkowo niedawno (ta druga wyszła z EA parę dni temu), ale raczej nie wierzę. Takie teksty jak ten powyższy można by potraktować jako pewien ukłon w kierunku tzw. misyjności czyli wspierania bardziej niszowych, ale zarazem solidnych wartościowych projektów, które zasługują na jakiś choć niewielki, ale jednak, sukcesik komercyjny. Bez wsparcia mediów takie gry mają na to nieduże szanse. Będę jednak utyskiwał, że mogłoby być tego trochę więcej. Ja wiem że gol poszedł mocno w komercję, ale nie zaszkodziłoby mu to gdyby częściej pokazywał gry spoza przedziału AAA, zwłaszcza polskie (bo rodzimy gamedev wypadałoby wspierać).

Co do Tower of Time, to mam nadzieję, że twórcy wyjdą na swoje na tyle dobrze, że będą w stanie zrobić solidną kontynuację albo grę w podobnej konwencji, bo widać, że mają do tego umiejętności. Trzymam za to kciuki, bo studiów robiących solidne taktyczne rpgi nigdy za dużo. Gorzej jeśli pójdą w inny gatunek, a wspomnienie o sprzęcie do motion-capture może świadczyć, że będzie to coś z akcją. Oby jednak to było coś co nie będzie gatunkowo zbyt odległe od ToT.

09.05.2019 00:16
petemut
31

Wiesz co zdziwiłbyś się ale sporo ludzi gra w Faerię :)
Z tego forum? Nie sądzę :I W ogóle? Też nie bardzo.

Podobnie w inną bardzo dobrą karciankę jaką jest Eternal
Owszem jest znacznie popularniejszy od Faerii, ale generalnie też niszowy.

Ludzie właśnie odchodzą od HS'a i Gwinta bo jest za duży RNG i za dużo osób mających wszystko.
Myślę, że deweloperzy Eternala, a tym bardziej Faerii życzyliby sobie, żeby liczba grających w ich produkcje odpowiadała tej liczbie jaką ma teraz Gwint z którego „ludzie właśnie odchodzą”. O HSie nawet nie wspomnę, bo ta karcianka to kosmos pod względem popularności w porównaniu do innych tytułów z tego gatunku. I nawet jeśli przez 10 lat będą ludzie od niego odchodzić to tam wciąż będzie więcej grających niż w jakąkolwiek inną grę CCG.

Faeria jest na topie cały czas
Wśród karcianek, w których mamy stół z taktyczną rozgrywką być może to jest top, ale taki top jak najwyższa górka na Żuławach Wiślanych. Brutalna prawda jest taka, że tego typu odmiana CCG to ultra nisza, a społeczności wokół nich są w większości „kanapowe”, więc nietrudno być wśród nich królem. Był moment, że Faeria i Duelyst miały trochę grających, ale to już niestety przeszłość.
Żeby jednak nie było, iż mam jakieś obiekcje do Faerii. Darzę tę grę ciepłymi uczuciami (bo jest bardzo dobra) i cieszę się że ci przypadła do gustu. Mam takie postanowienie, że spróbuję do tego wrócić zanim serwery wyłączą. Zakładam optymistycznie, że uda mi się do tego czasu rozwiązać swój problem. Może np. będę miał jakiś inny piecyk.

Serio zrezygnowałeś z gry bo coś nie chciała chodzić? ;)
No jak widać.

Znalazłem już jedną osobę która byłaby zainteresowana spolszczeniem i mimo tego że próbujemy jeszcze z petycją może byłbyś zainteresowany pomocą jednak? :)

Szanuję twój zapał, ale nie za bardzo potrafię go podzielić, więc chyba nie dołączę, aczkolwiek… mogę się jeszcze zastanowić (kwestia wygospodarowania czasu). Przez łikend nad tym pomyślę, wyślę ci wtedy zaproszenie na steamie i ewentualnie wówczas na ten temat na czacie pogadamy.

06.05.2019 19:47
petemut
31

Z tym problemem odpalania gier na XP, to przypomniał mi się Submarine Titans – bardzo przyzwoity klon Starcrafta. Ponoć na XP nie daje się go zainstalować i chyba tylko na 98 chodzi. Z czego wnoszę, że musiałem go kiedyś testować właśnie na tym systemie. Swoją drogą mocno zapomniany tytuł (ale rzecz jasna niepolski).

06.05.2019 19:37
petemut
31

Nie byłem w stanie odpalić na windows XP a co dopiero na 10...

Nie pamiętam na czym to uruchamiałem, było z kilkanaście lat temu, w czasach gdy jeszcze spotykało się W98, ale mógł być już XP. Na pewno było z oryginalnej płytki.

Another war masz teraz dwa egzemplarze na alledrogo.

Nie jestem aż tak ciekawy, żeby wydać na to 3 dychy. Tym bardziej, że mam znajomego, który na pewno to kiedyś posiadał i jeśli mnie coś najdzie, to po prostu sobie od niego to pożyczę (o ile w między czasie się tego nie pozbył)

niecierpię strategii kosmicznych czy innych 4x typu Homeworld.

Masz uprzedzenia, to są w większości bardzo przyjemne gierki (oczywiście te bardziej znaczące). Żeby jednak była pełna jasność - Homeworld to typowy RTS, a nie 4X! nie mylmy dwóch systemów walutowych. 4Xami mogą być też gry niekosmiczne, jak choćby król tego gatunku SM Civilization. Notabene to są zazwyczaj turówki, choć kilka gier w czasie rzeczywistym też się znajdzie (ale na ogół z aktywną pauzą). Grą, która próbowała łączyć RTSa z 4Xami (i przy tym toczyła się w kosmosie) był Sins of a Solar Empire – oceny ma co najmniej dobre, ja się w nią nie zagłębiałem.

A co do pierwszego Homeworlda, to warto wiedzieć, że gra ma aktywną pauzę, więc można spokojnie w to pogrywać bez większego stresu i szybkiego klikania. Nie wiem jak to jest w Starmageddonie, ale wzorem najbardziej klasycznych RTSów może tej opcji nie być, bo o grze chodziła opinia, że ma dość mocno wyśrubowany poziom trudności. Zresztą z tą przegiętą trudnością to chyba była częsta cecha ówczesnych polskich gier.

06.05.2019 17:30
odpowiedz
5 odpowiedzi
petemut
31

Z okolic moich preferencji są Krzyżacy -> https://www.gry-online.pl/gry/knights-of-the-cross/z91b0f#pc ale szybko się od tej gry odbiłem. Nie pamiętam co mnie do niej zniechęciło, czy jakieś bugi, czy ogólna toporność, ale nie miałem ochoty do tego wracać i dalej nie mam. Jednak z tego co widzę/widziałem gra ma swoich miłośników, więc może słaba nie jest.

Innym tytułem sprzed około 20 lat są Rezerwowe Psy. Nie można o niej powiedzieć, że to nieznana gra, bo swego czasu było przy niej trochę szumu, ale z całą pewnością zapomniana… i dobrze, bo jak dla mnie była ona strasznie siermiężna i prostacko wulgarna. Próbowała nawiązywać do Jagged Alliance 2, ale byłoby obraźliwe dla tego klasyka, gdyby tę grę postawić koło niego. Mam kumpla, który był jednak tą produkcją zachwycony i chyba nie była to odosobniona opinia, więc jakichś fanów to miało.

Taką grą z izometrią był jeszcze rpgowy Another War -> https://www.gry-online.pl/gry/another-war/zaafc#pc w którego nigdy nie było mi dane pograć, choć miałem na to ochotę. Początkowo oceny nie były najlepsze, ale później, po jakimś tam patchu, gra miała stać się całkiem grywalna i można było spotkać sporo pozytywnych komentarzy pod jej adresem.

Następnie robiono do tej gry sequel, który ostatecznie ukazał się jako oddzielny, niezależny tytuł, Jak rozpętałem II wojnę światową -> https://www.gry-online.pl/gry/weird-war-the-unknown-episode-of-world-war-ii/z01843#pc . Tu już opinie były nieco gorsze, choć wciąż można znaleźć takich, którzy tę grę bronią. Wala mi się to gdzieś po szafie i nie wiem czy kiedykolwiek będzie mi się chciało to sprawdzić, wolałbym najpierw poznać wcześniejsze AW, którego nie mam i które jest obecnie praktycznie niedostępne.

Podobnie nie do zdobycia jest „polski Homeworld” czyli Starmageddon -> https://www.gry-online.pl/gry/project-earth/z1f6e#pc To też miało niezłe opinie, choć do pierwowzoru miało się nawet nie zbliżać.

Czasem chodzi mi też po głowie Gorky Zero -> https://www.gry-online.pl/gry/gorky-zero-fabryka-niewolnikow/z9e13 czyli gra będąca następcą Gorky 17, ale nie wiem czy poza tytułem czymś do poprzednika nawiązuje, zwłaszcza że zmieniono gameplay upodabniając go do skradanki. Co ciekawe scenariusz do tego miał napisać niejaki Ziemkiewicz, kiedyś aspirujący do statusu zawodowego pisarza, a teraz… no mniejsza z tym.

Były też hack&slashe tj. Frater i futurystyczny Space Hack, obydwa ponoć dość siermiężne, ale od biedy mniej wybredni gracze mieli przy nich trochę zabawy, zwłaszcza ten drugi tytuł miał być w miarę znośny, i nawet jest dostępny na steamie (był rozdawany za free, ale jak do tej pory nie chciało mi się go sprawdzać).

Z przygodówek to kojarzą mi się produkcje od LK Avalon czyli np. Reah czy Schizm. Nie można o nich powiedzieć, że były nieznane (ten drugi to chyba nawet odniósł względny sukces komercyjny), ale na pewno są trochę zapomniane mimo że dostępne na GOGu.

06.05.2019 15:13
petemut
31

Nie, to nie jest dobry zabieg i Danuel ma tu rację. Według mnie to po prostu tania zagrywka marketingowa, która ma na celu podbić sprzedaż. Gdyby była ósemka, to zapewne zdaniem jakichś mądrali z ubi, mogłoby to zniechęcać do sięgnięcia po grę przez młodych, którzy nie poznali wcześniejszych części serii.

Czuję, że podobnie mogą zrobić z Heroesami – jeśli gra wróci (co przy sukcesie nowego Anno i oby również tych Settlersów byłoby dość prawdopodobne), to możliwe, że też w postaci „reboota”, bo ostatnie części nie były, mówiąc delikatnie, zbyt chwalone i sukcesu komercyjnego nie odniosły.

Ogólnie to „rebootowanie” jest nadużywane, bo zasadne byłoby to tylko względem bardzo starych pozycji, które od wielu, wielu lat (np. 20tu czy 30tu) nie miały żadnej kontynuacji (albo żadnej udanej kontynuacji). 7ka Settlersów to jeszcze w miarę współczesna epoka, a nie powrót marki po latach. Do tego była to część w miarę dobrze przyjęta przez rynek.

A zupełnie nie rozumiem zagrywki Bethesdy, która nie tak dawno wypuściła Preya, który w żaden sposób nie nawiązywał do świetnej strzelanki o tym samym tytule sprzed ponad 10 lat. To jest chwyt bez poszanowania dla starszej produkcji, może więc i dobrze, że ten nowy Prey się nie sprzedał. Oby to zniechęcało wydawców do takich zagrań, ale to raczej naiwna nadzieja.

06.05.2019 14:49
odpowiedz
3 odpowiedzi
petemut
31

Na tym forum może jest ledwo z pół tuzina ludzi, którzy grają w inne karcianki niż HS czy MtG, więc niekoniecznie to jest dobre miejsce do takich ogłoszeń. Co gorsza gatunek CCG jest takim pożeraczem czasu, że ciężko jest grać regularnie w coś więcej niż jeden, w porywach dwa tego typu tytuły. A takich produkcji jest dosłownie dziesiątki (fakt, że wiele z nich pada, ale w ich miejsce pojawiają się nowe).

Grałem trochę w Faerię, lecz po letniej aktualizacji, gdy gra wróciła do modelu płatnego, przestała mi się ładować (na początkowym ekranie wczytywania). Nie wiem jaki się pojawił konflikt ze sprzętem/systemem, ale uznałem, że to jest dobry pretekst, aby granie w to zawiesić na czas nieokreślony. Gdyby nie to, to mógłbym trochę kart potłumaczyć, no ale skoro mi się to nie odpala… to sorry, ja się na to nie piszę.

06.05.2019 14:43
odpowiedz
petemut
31

Raczej turówki odpadają, choć nie mówie stanowczo nie. :)

Jeśli początkujący chcą się zapoznać z w miarę współczesnym kanonem turówek, to do niego zaliczyłbym:
- SM Civilization (najwyżej cenione 4ka i 5tka, ta druga ma na steamie wbudowany polski)
- Total Wary (najlepsze niby Shogun 2, Medieval 2, Napoleon czy Warhammery, ale w zasadzie każda się broni co najmniej dobrze)
- XCOM (jeśli jedynka to z dodatkiem Enemy Within) – często ludzie nie gustujący w turówkach to zachwalają
- Heroes Might & Magic – obumarła seria, ale wciąż ważna dla gatunku, z dość rozbudowanym tłem fabularnym, ze starych części (1-4) w zasadzie wszystkie są warte polecenia (można jedynkę sobie odpuścić), a z tych w 3D na pewno 5tka jest warta pogrania
- Age of Wonders 3 z dodatkami – może to mniej oczywisty wybór, ale on dobrze łączy pewne pomysły z Cywilki i Heroesów, mam wrażenie że jest to jedna z lepszych opcji dla osoby dopiero chcącej poznać gatunek

Natomiast co do w miarę typowych rtsów to tutaj jest posucha. W ostatnich latach jeśli coś wychodziło i było nawet niezłe to i tak się nie sprzedawało i szybko trafiało do bundli. Zaletą jest to, że dzięki temu kluczyki do każdej z tych gier można wyrwać za drobne np. Dungeons 3, Ashes of Singularity: Escalation, czy trochę starszy od nich Grey Goo (ten to już dosłownie za grosze chodzi). Do tego pierwszy epizod do Starcrafta 2 został udostępniony za darmo. Był też Spellforce 3 (choć jeszcze nie bundlowany), ale nie wiem ile w nim rtsa, a ile rpga, bo kiedyś w jedynce tego pierwszego było całkiem sporo.
Z takich bardziej taktycznych gier szybko zbundlowany został Sudden Strike 4, rozgrywka poszła trochę w kierunku bardziej casualowego Codename Panzers, za co została zrugana przez starych miłośników, ale mi akurat ta zmiana podeszła.
Z gier ekonomicznych to są wspomniane wyżej najnowsze części Anno czy Tropico. A do niedawna taką małą gwiazdą z tych okolic był indykowy Banished, ale to już podchodzi pod typowy city builder, gdzie królem jest Cities Skylines.
Co do indyków to wciąż w EA jest They Are Bilions, ale od wielu miesięcy całkiem grywalny.
Z kolei z rtsów, które czerpią trochę więcej z elementów ekonomicznych to trochę szumu wywołał Northgard (może wybitne nie jest, lecz na pewno warte poznania), ale i tak to co najlepsze to ukazywało się przed laty czyli Settlersi od 1 do 4 (może od biedy 7), Twierdza jedynka i Knights&Merchants. To wszystko jednak gry w izometrii, więc trzeba wykazać trochę tolerancji dla oprawy wizualnej (tak jak i względem ww. Heroesów), choć jak dla mnie to wciąż dość estetyczna grafika, która godnie się starzeje. Z nowych pozycji to ma za niedługo ukazać się nowa odsłona Settlersów i może będzie dawać radę, bo najnowsze Anno pokazało, że ubisoft jeszcze nie zapomniał jak się robi strategie.

A kanonem klasycznych rtsów to są zapewne Warcraft 2 i 3, pierwszy Starcraft, drugi Age of Empires i coś z serii Command & Conquer (chyba trójka była najlepsza). Z mniej oczywistych pozycji wymieniłbym Rise of Nations i może dość specyficzny Original War, który o ile wrzuciłbym do kanonu, to raczej nietypowych rtsów.

16.04.2019 16:31
petemut
31

To byłyby śmieszki z żarcikami o pieczonej kaczce

Bez przesady. Ja też, najdelikatniej rzecz biorąc, nie jestem entuzjastą obecności grobu pana Kaczyńskiego na Wawelu, ale podobnie jak większość ludzi w tym kraju mam świadomość co to za miejsce i jakie ma znaczenie dla historii Polski, więc jedna niezbyt uprawniona osoba nic w ocenie tego miejsca nie może zmienić. Taka ewentualna katastrofa byłaby wstrząsem dla mnie i wielu innych osób, które nie są miłośnikami kultu pana K. Jestem więc pewny, że takich żartów by nie było, co najwyżej z rzadka jakieś głupie, niestosowne prztyki typu: Bozia się obraziła na pobyt pana LK w tym miejscu itp.

Nie dziel więc ludzi według prostego podziału lewicowcy/centrowcy/antyklerykałowie/kosmopolici vs. prawicowcy/katolicy/narodowcy, bo w rzeczywistości podziały są dużo bardziej złożone i często idą w poprzek przyjętym odgórnie schematom.

Katedra Notre-Dame (jak i inne wybitne stare kościoły), to świątynia, której klasę i wspaniałość potrafi docenić również stuprocentowy ateista i lewicowiec, który ma trochę rozumu i wrażliwości. Tych ludzi ta katastrofa też poruszyła i poruszy każda inna, która dotknie tak wybitny obiekt (i wiele mniej wybitnych też).
Sam zresztą mam kolegę zadeklarowanego ateistę, który wręcz uwielbia zabytki sakralne i chętnie jeździ po różnych dziurach, żeby je oglądać. Dla niego ten pożar to też bardzo smutne wydarzenie, zwłaszcza że miał to szczęście tę katedrę zobaczyć naocznie.

Nie wiem czym nieodwracalnych. To jestem prawdopodobnie jeden z najlepiej udokumentowanych budynków na świecie.

Ale jednak coś zrekonstruowanego będzie tylko czymś zrekonstruowanym, czytaj: troszkę inne robi wrażenie fresk, witraż, obraz, rzeźba czy inna konstrukcja jeśli wiesz, że ma to 800 lat i robili to jacyś praprzodkowie ze 30-40 pokoleń wstecz, a nie że jest tylko 10 czy 20 letnia kopia/odtworzenie starego zabytku i nie masz nawet przy tym pewności czy rekonstrukcja udała się w 100% czy jednak nie. Oczywiście cieszę się z tego, że jakieś zabytki są rekonstruowane, bo to jednak kawałek naszego dziedzictwa, ale coś co jest autentykiem sprzed stuleci zawsze będzie robiło większe wrażenie.

A tu dochodzi jeszcze kwestia czy oni faktycznie to odtworzą. Sprawa jest ciężka i skomplikowana. Jeśli prawdą jest że do konstrukcji dachu użyto 1300 dębów… , to coś mi się zdaje, że zrekonstruowanie tego będzie na pograniczu niemożliwości, z dość prozaicznej przyczyny – ciężko będzie znaleźć taki kawałek dębowego lasu, który się wytnie bez oporów ekologów.
Tu znaleziony w necie fragment tej więźby - http://kolomedievi.umk.pl/storage/media/18311/katedra_notre-dame_pocz_bud_1211_20171022_1892398003.jpg

I jeszcze druga kwestia. Jeśli dojdzie do zapowiadanego kryzysu gospodarczego na świecie, co mogłoby mieć potężne konsekwencje ekonomiczne dla wielu krajów, w tym Francji, to plan wiernego odtworzenia zniszczonych fragmentów katedry mogłoby przejść w stan wiecznego „później”. Na bazie dobrowolnych datków pewnie by coś przy tym dłubano, ale żeby to sprawnie zrobić, to musi się w to zaangażować państwo francuskie (a ono aktualnie ma problem z „żółtymi kamizelkami”, więc co będzie gdy jeszcze kryzys/recesja do tego dojdzie).
Tym samym nie można mieć 100% pewności czy kiedykolwiek ta wierna rekonstrukcja Notre-Dame się uda.

16.04.2019 10:49
odpowiedz
6 odpowiedzi
petemut
31

Niestety raczej nie będzie tak optymistycznie, że wszystko co istotne przetrwało. Będzie na pewno sporo nieodwracalnych strat. Tu wypowiedź jednego ze specjalistów -> https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/pozar-notre-dame-odbudowa-dr-mariusz-klarecki-komentuje/3899k3c

Oby ta katastrofa dała coś do myślenia ludziom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo takich zabytków. Bo to jest trochę niewyobrażalne, że ludzie współcześni wybrali się na księżyc, tworzą superkomputery, mają telefony komórkowe, leki na większość groźnych chorób, a nie stworzyli dobrego systemu p.poż. dla takich bezcennych obiektów.

Do tego jeszcze ta ignorancja niektórych ludzi w internetowych komentarzach w typie: „przecież to tylko pożar”. Tak sobie przy tym myślałem, a gdyby tak się paliła katedra na Wawelu…

18.03.2019 16:16
odpowiedz
petemut
31

może coś z tych ruskich turówek robionych na silniku Silent Storma np. Straż Nocna (Night Watch) -> https://www.gry-online.pl/gry/night-watch/z1178a ale nie mam pojęcia czy tam była "klepsydra", "płonące wozy", "dzikie psy", bo po prostu w to nie grałem,
potem wydali kontynuację Day Watch -> https://www.gry-online.pl/gry/day-watch/zc2bc5 ,
no i była jeszcze gra Hammer & Sickle, ale to z tego co widzę to jest w realiach drugiej wojny (a ściślej zaraz powojennych)-> https://www.gry-online.pl/gry/hammer-sickle/zc1452

23.02.2019 18:38
odpowiedz
petemut
31

Easy to jest dobry poziom dla ludzi, którzy są w określonym gatunku wybitnie nieuzdolnieni, a chcieliby poznać jakiś tytuł z tego rodzaju. Ze mną tak jest w grach akcji, mam pewną dysfunkcję manualną, co wiąże się z obiektywnymi problemami gdy gram w coś tego typu. Jednak obecne fpp są zazwyczaj na tyle proste, że mogę się w normalu pomęczyć. Bioshocka zacząłem na łatwym i po iluś godzinach zdałem sobie sprawę że jeszcze ani razu nie padłem i gra nie potrafi podnieść mi adrenaliny, a przecież takie gry powinny to robić. Przestawiłem na normal, no i wtedy było już ok.

Co innego tpp, które dziś dominują i mają sterowanie wybitnie pod pada, więc samo wykorzystywanie M+K stanowi znaczące utrudnienie. Tutaj biorę easy, bo wiem, że na jakimś bossie i tak będę się coś męczył. Tyle, że dzisiejsze gry trypel ej przeważnie mnie nudzą i niemal w ogóle mnie do nich nie ciągnie, więc rzadko mam okazję aby „polamić”.

A jak ktoś jest w czymś w miarę ograny, to tylko hard, ewentualnie na początku normal, żeby poznać mechanikę. Ja np. lubię pograć w gry z rzutem z góry (hack&slashe, taktyczne/zespołowe rpgi itp.), najczęściej w takich grach normal jest dla mnie zbyt łatwy. Pamiętam pierwszego Wiedźmina w którym przy ustawieniu kamery u góry, nawet najtrudniejszy poziom był zbyt prosty.

Teraz sobie pogrywam w Tower of Time, które posiada jedną poważną wadę – nie pozwala zmieniać poziomu trudności w trakcie rozgrywki, więc parę godzin poszło mi w piach, bo normal w tej grze jest zbyt prostacki i najlepiej od razu ruszyć ją na najtrudniejszym. Nawet nie chce sobie wyobrażać jak bardzo musi to być nudna gra na najłatwiejszym i nie mam pojęcia czy ktokolwiek mógłby z niej czerpać przyjemność (ale na epickim potrafi dać frajdę).

post wyedytowany przez petemut 2019-02-23 18:39:43
23.02.2019 17:51
odpowiedz
petemut
31

jeszcze dorzucę wydaną parę dni temu adaptację znanej planszówki Evolution -> https://store.steampowered.com/app/469800/Evolution__The_Video_Game/

22.02.2019 18:13
odpowiedz
petemut
31

Nie będę ściemniał, że grałem, ale z tego co czytałem opinie i/bądź widziałem gameplaye, to te poniższe tytuły wydają się być interesujące:

Wargroove -> https://store.steampowered.com/app/607050/Wargroove/

Sunless Skies -> https://store.steampowered.com/app/596970/SUNLESS_SKIES/

Robothorium -> https://store.steampowered.com/app/657090/Robothorium_Scifi_Dungeon_Crawler/

Mystic Vale -> https://store.steampowered.com/app/908070/Mystic_Vale/

Rogue Empire -> https://store.steampowered.com/app/650940/Rogue_Empire_Dungeon_Crawler_RPG/

while True: learn() -> https://store.steampowered.com/app/619150/while_True_learn/

Medieval Kingdom Wars -> https://store.steampowered.com/app/499660/Medieval_Kingdom_Wars/

Shieldwars Chronicles -> https://store.steampowered.com/app/951260/Shieldwall_Chronicles_Swords_of_the_North/

Guards of the Gate -> https://store.steampowered.com/app/815290/Guards_of_the_Gate/

Poza tym może niezbyt ciepło przyjęta, ale jednak kontynuacja Kingdom Two Crowns -> https://store.steampowered.com/app/701160/Kingdom_Two_Crowns/

A z gierek f2p na steamie ukazała się karcianka którą pamiętam z kongregation – War of Omens -> https://store.steampowered.com/app/345460/War_of_Omens_Card_Game/ ciekawa, nawet dość wciągająca mechanika

Myślę że coś wśród powyższych powinno być w kręgu twoich zainteresowań.

22.02.2019 17:47
odpowiedz
petemut
31

Jeśli się bawimy w listę życzeń, to ja też dorzucę parę propozycji.

Po pierwsze, chętnie bym zobaczył prawa do Disciples w rękach kogoś poważnego, bo skoro ubi chyba już pogrzebało Heroesów (swoją drogą, może dałoby się tę markę odkupić?), a Age of Wonders poszło trochę w kierunku 4Xów, to powstała luka, którą mógłby ktoś wypełnić np. przywracając do życia stare dobre Disciples.

Po drugie, byłoby nieźle gdyby ktoś większy wziął w „opiekę” Firefly wraz z ich Strongholdem. Może wówczas udałoby się doczekać części czwartej, która będąc doinwestowana zbliżyłaby się bardziej do jedynki niż średnio udane dotychczasowe kontynuacje.

Po trzecie, fajnie byłoby zobaczyć kolejną część Knights & Merchants. Z rtsów to właśnie gry z bardziej rozbudowaną ekonomią miałyby teraz jakieś szanse na zaistnienie na rynku. Formuła klasycznych rtsów w typie C&C już się chyba wyczerpała, choć czwórka AoE powinna dać pewność w tym temacie.

Po czwarte, z otwartymi ramionami przyjąłbym kolejną część Icewind Dale czyli izometrycznego rpga, który nie bawi się w sztampowe fabularne bla, bla, bla, a skupiał się na tym co esencjonalne w tym gatunku czyli porządnie zrobionej walce.

Po piąte, z gier akcji chętnie bym zobaczył kontynuację Kronik Riddicka. Pierwsza cześć to jeden z najbardziej niedocenionych tytułów w historii. Może przy innym wydawcy miałby więcej szczęścia?

Po szóste, mogliby spróbować z jakimś 4Xem. Ja bym z chęcią zobaczył już zapomnianą nieco serię Space Empires. Obecnie na rynku nieźle sobie radzą Endless Space czy szczególnie Stellaris, więc jakieś zapotrzebowanie na takie gry jest. A w settingu fantasy może Eador, tyle że to mocno niedoceniona rzecz i raczej wątpliwe aby się tym zainteresowali.

Po siódme, mogliby wziąć Two Worlds, zwany ongiś Oblivionem dla ubogich, i zrobili (czy też sfinansowali) w miarę rzetelnie kolejną część.

A poza tym liczę, że przywrócą blask Jagged Alliance, spróbują solidniej przyłożyć się do kontynuacji Sacreda i może wskrzeszą Original War lub Imperium Galacticę.

Jeśli cokolwiek z powyższego ukazałoby się pod ich skrzydłami, to byłbym ukontentowany, bo wierzę że jakościowo daliby radę (do tej pory wydawane przez nich produkcje okazywały się co najmniej zjadliwe). Gorzej jeśli pójdą mocno w kierunku trypel ejów, wtedy moje zainteresowanie ich działalnością spadnie do minimum (choć Riddick czy nawet Two Worlds mieściłyby się w tej strategii).

20.02.2019 14:46
petemut
31

Hazardous Space -> https://store.steampowered.com/app/760080/Hazardous_Space/

podobną w wyglądzie walkę ma Worshippers -> https://store.steampowered.com/app/734510/Worshippers/ choć gra jest zupełnie inna od DD, bardziej nawiązuje do gier stołowych

Co do klonów to czekam na dobre odmiany Battle Brothers, tutaj widzę że już coś w tym typie się robi -> https://www.gry-online.pl/gry/rising-lords/z05470

24.01.2019 07:48
odpowiedz
petemut
31

Wczoraj miała miejsce premiera At the Gates. Tak jak można było się spodziewać szału niby nie ma, ale nie jest też źle. Z tej recenzji wynika -> https://www.strategygamer.com/reviews/jon-shafers-at-the-gates/ że gra nie chcąc powielać utartych schematów z typowych 4Xów wprowadza kilka oryginalnych rozwiązań. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, które wyglądają na niedopracowane. Niemniej warto tę grę mieć na oku. Jeśli Shafer podejdzie do tego ambicjonalnie i nie zrazi się chłodnym przyjęciem (jak teraz patrzę, to na steamie nie dochodzi to do 60%), to może po jakichś patchach gra będzie jak najbardziej warta zdobycia.

24.01.2019 07:33
petemut
31

No dobra, sorry, niby mocno przesadziłem (z tego co sobie popatrzyłem na stosowny dział to też kilka rzeczy przeoczyłem, no i jest sporo tytułów które mnie nie interesują, więc je sobie pomijałem), ALE fakt faktem że obecnie recenzujecie dużo mniej niż kiedyś. Czytam, że macie przeszło 2900 recenzji, więc dzieląc to na 18 lat waszego istnienia wychodzi średnio… po około 160 na rok. Gdy jeszcze wziąć pod uwagę, że dziś gier wychodzi duuużo więcej niż kiedyś, to te wasze przeszło 70 recenzji wypada mizernie (średnio ledwie 6 na miesiąc).

Chwytacie się przede wszystkim mainstreamowych produkcji, a nawet i tutaj można znaleźć tytuły, które są z tych okolic (albo miały ambicje być), i zostały przez was zignorowane np. Ni No Kuni II, Strange Brigade, Valkyria Chronicles 4, czy duże dodatki do TW: Warhammera 2 (Rise of the Tomb Kings), Elder Scrolls Online (Summerset). To że pomijacie wiele twardych indyków jak Return of the Obra Dinn, Dead Cells, Celeste, Unavowed czy Iconoclasts, to mi akurat bardzo nie przeszkadza, bo większością z nich nie jestem zainteresowany, choć miłośnicy takich gier mogą mieć uzasadnione pretensje. Dla mnie z tych okolic ciekawe byłyby retro strzelanki w typie Dusk, Project Warlock, czy dungeon crawlery w rodzaju Aeon of Sands, no i rzecz jasna turowa Pit People.

Gorzej że pomijacie również gry z drugiego, trzeciego nurtu - które mogłyby zaistnieć w jakiejś szerszej świadomości - w typie (wymieniam tylko te z kręgu moich zainteresowań):

Banner Saga 3
Ashen
For the King
Tower of Time
Warhammer 40k: Mechanicus (niezły XCOMowy Warhammer, jak można było to pominąć?)
Warhammer 40k: Gladius – Relics of War (wreszcie jakiś przyzwoity 4X w tym uniwersum)
Warhammer 40k: Martyr (no i h&s, też pierwszy w tym settingu)
Space Hulk Tactics
Shadows: Awakening
Frozen Synapse 2
Star Control: Origins
Book of Demons
Artifact (pierwsza od lat produkcja Valve)
Railway Empire
Overload
Atom RPG
Dead in Vinland
Ash of Gods: Redemption
Deep Sky Derelicts
All Walls Must Fall
Attack of the Earthlings
Masters of Anima
Wartile
Prodigy Tactics

Czy nawet te które ostatecznie okazały się crapami (przynajmniej w dniu premiery), ale z różnych względów można było o nich napisać (czasem nie zaszkodzi coś zmieszać z błotem jeśli na to zasługuje) jak Underworld: Ascendant czy Jagged Alliance: Rage!

Zapewne gdyby dołożyć jeszcze trochę tytułów z innych gatunków (jakichś platformówek, przygodówek), to uzbiera się dość konkretna kupka.
Rok 2018 był naprawdę bardzo dobry dla pecetowców, tylko żeby się o tym przekonać, to trzeba samemu śledzić różne informacje i serwisy (czego większość ludzi nie robi, stąd potem jęczy w komentarzach że było słabo). U was co najwyżej jakaś zajawka w jednym z newsów, że coś tam ma wyjść i często na tym się kończy.
Uczciwie jednak przyznaję, że wspomniany ‘gram’ też trochę tytułów z powyższych pominął, no ale jednak mają tych recek co najmniej z połowę więcej niż wy.
Jeszcze jedna rzecz, która rzuca się w oczy z porównaniu z poprzednimi latami – prawie całkowicie zrezygnowaliście z zapowiedzi, czyli omawiania gier na bazie jakichś wersji beta. Ograniczacie się tylko do dużych produkcji, które wpadły wam w ręce przy okazji jakichś targów i w zasadzie tyle.

Oczywiście, to wszystko to wasza strategia, macie do tego prawo, ale jednak szkoda że tak mocno poszliście w mainstream. Przecież można by znaleźć paru współpracowników, którzy raz na jakiś czas napisaliby wam recenzję jakiejś mniej komercyjnej gry za pół darmo (czyli bardziej hobbystycznie niż za pieniądze), płacąc im jakieś grosze od kliknięć. Pomijam fakt, że dla młodych to akurat mogłoby być niezłe doświadczenie/przetarcie gdyby chcieli kiedyś poważniej w takim zawodzie działać (czy sobie w nim coś dorabiać), więc chętnych by nie zabrakło, tylko kwestia waszej woli.

23.01.2019 01:53
odpowiedz
petemut
31

Każdy z tych wyliczonych tytułów ma potencjał na coś przynajmniej solidnego.
Ja szczególnie trzymam kciuki za naszych czyli Thea 2 i Driftland, bo wciąż jest mało tytułów w historii polskiego gamedevu, które by się ładnie wpisały w gatunek strategii.

23.01.2019 01:29
😐
petemut
31

Jak to w słynnej książce stało: Ignorancja to siła.

takie czasy panie...

23.01.2019 01:18
odpowiedz
2 odpowiedzi
petemut
31

Pod jednym względem gram ma dużą przewagę nad golem – są obecnie chyba jedynym portalem w Polsce który recenzuje wszystko co istotne wychodzi na pecety (a często i mniej istotne). Gol praktycznie zrezygnował z częstych recenzji, ograniczając się tylko do kilku, kilkunastu najważniejszych mainstreamowych tytułów na rok (raz na jakiś czas biorąc coś mniej popularnego jak np. niedawno Kenshi czy Mutant Year Zero). Niestety, ale stali się portalem, którego charakter jest zdeterminowany przez clicki (patrz wyżej wpis Łosia). Niby normalne w kapitaliźmie, ale szkoda że nie mają ambicji być choć trochę portalem OPINIOTWÓRCZYM, czyli takim który nie tylko pisze o tym co ma wzięcie, ale też próbuję kształtować opinie, upodobania czy gusta graczy - czyli poniekąd wspierać mniejszych wydawców/producentów, którzy ze swoimi nieraz solidnymi grami nie są w stanie się przebić do szerszego grona odbiorców. Ja wiem, że „pieniądz wyznacza byt”, lecz troszkę przykro że jednak nie zrezygnują z tych paru groszy na rzecz trochę szerszego spoglądania na rynek.

A co do gramu, ktoś tam wyżej wspomniał o Serafinie. Szczerze mówiąc to ja chętnie jego wpisy czytam, bo nie jest to facet który próbuje się podlizywać swoim czytelnikom i pisze otwarcie co myśli o tym czy o tamtym – to rzadka cnota u dziennikarza. A gdyby ktoś pisał mdłe felietony z powszechnymi i oklepanymi tezami to właściwie po co one by powstawały? Nikt nikomu nie każe tego czytać, więc nigdy nie rozumiałem skąd ten hejt na niego (już od czasu gamecornera). Jeśli chodzi o recenzje to też ceniłem go, że potrafi pisać wprost bez żadnego respektu i pieszczenia się z producentami. Jeśli nawet się z nim nie zgadzałem, to ceniłem że facet potrafi pisać bezkompromisowo i otwarcie o tym co mu się w danej grze podoba/nie podoba (często będąc w opozycji do powszechnego odbioru danego tytułu). I niewiele ma tu do rzeczy, że jego preferencje growe z okolic strategii i rpgów są w dużej mierze zbieżne z moimi – jego po prostu dobrze mi się czyta.
Drugi facet to Wiśniewski, którego uważam za jednego lepszych, a może i najlepszego recenzenta w Polsce. W dużej mierze skupiający się na strategiach (np. total wary to jego działka). Pisze bardzo czytelnie i przejrzyście – dla mnie nikt nie potrafi tak świetnie jak on opisać czym jest gra i dać na jej temat pełne wyobrażenie. Niestety obydwaj coraz rzadziej się pojawiają na gramie, zapewne traktując to pisanie hobbystycznie. Teraz najczęściej recenzującą tytuły z okolic rpgów jest Trzyna, lecz ona prezentuje raczej standardowy poziom – nic specjalnego – ale dobrze że w ogóle te recki się pojawiają.

A poza tym to faktycznie układ głównej strony mają bardzo przeciętny – mogliby nad tym popracować (o wegetującym forum nawet nie wspominając).
Reszta serwisów mało mnie obchodzi, bo jam raczej pecetowy beton i właśnie na gramie mogę znaleźć najwięcej informacji dla mnie ciekawych. Szkoda zatem, że tak cienko dychają, bo mówiąc szczerze, to poza golem w zasadzie nikt na rynku poważniej się nie liczy. Nie wierzę bowiem, żeby przy tych liczbach jakie są podane w newsie, ktoś z wyjątkiem gola zarabiał jakieś sensowne pieniądze.

18.01.2019 23:33
petemut
31

Tym majorem mnie przekonałeś, już sobie gierkę na liście życzeń podciągam do góry :D
Tylko cena jej… - jak to u Slitherine – mało przyjazna. Może kiedyś do jakiegoś bundla trafi, choć Slitherine jak wystawia swoje paczki w najniższych cenach, to tych najlepiej ocenianych gier do nich nie daje. Tak swoją drogą ciężko mi przeżałować, gdy w tamtym roku przeoczyłem bundla od nich (bodajże w czerwcu był). W najwyższym progu była Pandora z dodatkiem (a ja lubię 4Xy) i całość kosztowała niewiele ponad 2 dychy. No i liczę, że w tym roku też coś będzie i jednak tym razem nie przeoczę.

Aktualnie kończą się bundle z Panzer Corpse i Warhammerem 40k: Armageddon – na ten drugi się skusiłem, choć nie bez oporów, bo odzwyczaiłem się od kupowania 4-letnich gier za więcej niż 20, góra 30zł, no ale skoro to od Slitherine… . Oczywiście paczki są na fanaticalu (do jutra do 9 rano).

18.01.2019 08:06
petemut
31

II wojna, II wojna, II wojna… i tak w kółko. Zastanawiam się (jako człek mało doświadczony w taktycznych heksówkach w tym settingu, znam w zasadzie tylko panzery, odrobinkę unity of command), czy tu można dodać jakieś nowe pomysły, przecież tych gier jest dziesiątki? Wiele z nich jest wysoko oceniana.
Gdzie tkwią różnice w gameplayu między nimi?

Dbanie o linie zaopatrzeniowe to stara rzecz. Wpływ pogody na starcia to też już chyba oklepany mechanizm. Nie mówiąc już o ukształtowaniu terenu (ba, widzę po screenshotach, że niekiedy wręcz areny walk są zbudowane na mapach quasihipsometrycznych). Kwestia morale i doświadczenia raczej też jest obecna od dawna. Większość najważniejszych bitew z historii II wś została w takich grach przedstawiona. W miarę wierne odwzorowywanie jednostek - czyli np. ich mobilności, realnej siły, czy zapotrzebowania na paliwo - to też chyba uwzględniają najbardziej hardcorowe tytuły z tego podgatunku.
Co tu zatem nowego mogą wnieść kolejne produkcje? Lepszą/jeszcze lepszą SI? Coś więcej? Mam wrażenie, że to jest permanentne odgrzewanie tego samego kotleta, w czym celuje szczególnie Slitherine.

Zdaje mi się, że temat ściśle opartych o historię II wojennych turowych gier taktycznych jest już wyczerpany (i RTT raczej też, choć tu można zawsze coś oprawą zaskoczyć) i wystarczyłoby teraz dbać o istniejące produkcje poprzez wypuszczanie łatek optymalizujących ich działania pod nowszy sprzęt/systemy, czy jakieś modyfikacje poprawiające wygląd, interfejs, SI itp.

Dla mnie ciekawym urozmaiceniem byłoby gdyby ktoś spróbował dodać do tego… trochę fantastyki. Jakieś próby w przeszłości bywały, ale jak dotąd chyba nieco nieudolnie (a przynajmniej nie odnosiły sukcesu). Przykładem jest taki RTS sprzed ponad 10 lat - War Front: Turning Point -> https://www.gry-online.pl/gry/war-front-turning-point/zc1a4f . Natomiast w kontekście I wojny światowej wśród gier akcji był Iron Storm, a teraz będzie zbliżać się premiera klonu CoHa czyli Iron Harvest. Krótko mówiąc: bida z nyndzą. Temat w zasadzie nigdy poważnie nie ruszony, a przecież mający duży potencjał, bo ograniczony tylko ludzką wyobraźnią.

I to też byłoby poletko, które mogłyby eksplorować turowe gry taktyczne. Może wówczas patrzyłbym na plany z wydawaniem takich gier z większym zainteresowaniem, a tak… to rzucę okiem na Panzer Corpsa 2, bo to w zasadzie główny sukcesor kanonicznego w tym gatunku PG. No i może UoC 2, bo coś tam miałem okazję poznać jedynkę i było to nawet niezłe.

Sieciowe fpp/tpp w tej scenerii kompletnie mnie nie interesują. A z kolei Eugen ze swoimi produkcjami raczej celuje w hardcorowych miłośników sieciowych szybkich RTT/RTS, więc też nie dla mnie.

post wyedytowany przez petemut 2019-01-18 08:09:22
14.01.2019 23:54
petemut
31

@silvaren
Pomysł z tym algorytmem, który w danej sytuacji zawsze da chybienie przy 95% jest ok, bo uniemożliwia graczowi stosowanie działania sejw/load/load/load (i aż siądzie) która jest pewnego rodzaju oszustwem. Problem jest wtedy gdy on pudłuje przy tym procencie wyraźnie więcej niż 1 na 20 razy. A tak miałem w tym Regicide, i to potrafiło się zdarzać seryjnie (np. 3-4 razy z rzędu pudło, potem ze 4-5 razy trafienie). Metoda algorytmu jest nieistotna, byleby ten procent się zgadzał.
Swoją drogą pewnym zbiegiem okoliczności akurat w XCOMa gram (kiedyś tylko liznąłem, teraz do niego wróciłem i chcę przejść do końca) i raczej nie zauważyłem jakichś przegięć (przy normalnym poziomie trudności), a jeśli już… to może troszeczkę na korzyść gracza. Takie miałem na początku wrażenie, że przy około 50% na trafienie siada więcej niż połowa strzałów, ale później już nie byłem tego taki pewny. Zakładam więc, że mniej więcej algorytm jest ok. Przypominam sobie to jęczenie niektórych graczy w komentarzach do tego systemu który nie pozwalał im po ponownym załadowaniu gry osiągnąć innego wyniku trafienia. Dla mnie takie granie jest bez sensu – nie daje żadnej satysfakcji. Pamiętam, że przy Heroesach 3 niektórzy to praktykowali żeby zdobyć lepsze specjalizacje dla swoich bohaterów (przy awansach) albo lepsze spelle przy rozwoju gildii magów. Nie rozumiem sensu takiego grania.

@darth angel
Nie wierzę, żeby tam było coś ukrytego. To byłoby głupie gdyby gra wprowadzała w błąd nie mówiąc o jakimś dodatkowym czynniku który wpływa na tę wartość. To trochę tak jakby w Heroesach 3 podczas walki po najechaniu kursorem na wrogą jednostkę pokazywało nam kalkulację potencjalnych obrażeń… ale bez uwzględniania obrony przeciwnika.

14.01.2019 23:47
petemut
31

W Skyrimie jakieś spojlery są w książkach, które opowiadają dzieje ubiegłe. Niestety akurat w Elder Scrollsach lubię czytać książki (dobrze budują atmosferę świata, opowiadają o nim), a że żadnej poprzedniej części nie dokończyłem… No ale spojler z Morrowinda napatoczył mi się na oczy już w innym źródle, więc nie byłem tym szczególnie zrażony. W tej chwili sam nie wiem czy wrócić do Skyrima czy do Morrowinda. Ten pierwszy miałem bardziej zaawansowany w „przerobie”, z kolei chronologicznie to ten drugi wypadałoby przejść najpierw, a potem może i Obliviona. Ale te spojlery są dosyć ogólne i jak sądzę mogą nie mówić o wielu szczegółach, więc nie jestem jeszcze zdecydowany (tak czy siak z czytania książek nie zrezygnuję). Na razie mam inne pozycje na tapecie.

13.01.2019 21:26
petemut
31

@drenz
Dzięki za odpowiedź. Przekonałeś mnie że warto tę grę podciągnąć na swojej liście życzeń.

@specshadow
Chyba nie rzuciłeś okiem na te wpisy. Rzecz się rozchodzi nie o RNG jako takie, tylko o dobrze napisany algorytm rzutu kostką/rachunku prawdopodobieństwa. Czyli np. jeśli gra daje nam szanse na trafienie 85%, to MA mniej więcej na 100 przypadków siąść 85 razy. Jeśli natomiast jest sytuacja z jaką ja się spotkałem, chyba z rok temu, w Warhammerze 40k Regicide, gdzie przy 95% na trafienie siadało mi… tak na oko (bo nie było opcji sejwa w dowolnym momencie, aby to dokładnie sprawdzić, więc liczyłem to „na oko”)… w jakichś 60%, góra w 2/3 – to to był zrąbany algorytm. Nie znam się na programowaniu, więc nie wiem czy napisanie symulacji rzutu kością jest tak trudne, czy wynikało to z niechlujstwa programistów. Wiem na pewno, że jest to kardynalna wada, która zabija przyjemność z rozgrywki, bo wszelakie kalkulacje można sobie wsadzić nie powiem gdzie. Nie wiem czy w Regicide to naprawili, ale nie ukrywam że przez to zraziłem się do tej gry i nie wiem czy kiedykolwiek do niej wrócę (gdyby nie ta ułomność byłaby całkiem dobra).

W Darkest Dungeon (który ongiś próbowałem) nie zauważyłem, żeby był z tym problem (podobnie i w Falloucie). Wydawało mi się że gra pod tym względem jest uczciwa, czyli procentowa szansa na trafienie odpowiadała późniejszym trafieniom/nietrafieniom.

Co do ocen i komentarzy na steamie, to chyba jest jasne że trzeba wyszukiwać wiarygodnych opinii. Ci zalinkowani użytkownicy mieli na swoim koncie po co najmniej 30 godzin gry w Anthariona (czyli mniej więcej tyle co drenz) i szczególnie pierwszy z nich napisał bardzo rzeczowy komentarz, zatem tego nie da się zlekceważyć przy podejmowaniu decyzji o zakupie. Zresztą on tej gry nie zmieszał z błotem, ocenił ją raczej jako średnią, no ale skoro wujek Gabe daje tylko opcję kciuk w górę lub w dół, więc zdecydował się na to drugie. I chyba jest oczywiste, że wobec tego nieszczęsnego systemu oceniania nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do sumarycznej oceny wszystkich graczy (ja się ostatnio bardzo dobrze bawiłem przy h&s Viking: Wolves of Midgard, który ma tylko trochę ponad 50% pozytywów), ale jednak jeśli masz oceny „mieszane”, to naturalne że trzeba sobie sprawdzić co ludziom nie pasi, z czym gra ma (/może mieć) problem.

Sugerowanie więc w kontekście mojej osoby „słuchania się bezkrytycznie postom” jest mało trafione (że tak delikatnie to wyrażę).

13.01.2019 01:51
petemut
31

A jak jest z RNG? Bo to jest jeden z większych zarzutów pod adresem tej gry. Na przykład to co napisał ten gościu w trzecim punkcie minusów -> https://steamcommunity.com/profiles/76561197973589694/recommended/293160/
Nie ukrywam, ze wada w postaci źle napisanego algorytmu rzutu kostką (/szans na trafienie) bardzo mnie razi i bardzo mi psuje odbiór gry (np. tak było w Warhammer 40k Regicide, czy bodajże w Space Hulku), bo to zabija cały aspekt taktyczny związany z walką.
Co prawda w jakiejś następnej recenzji jeden użytkownik napisał, że ten element naprawiono, lecz w dość młodym komentarzu (z ub.r.) znowu pojawia się ten zarzut -> https://steamcommunity.com/profiles/76561198045118691/recommended/293160/

A tak poza tym bdb recenzja, bo połączona z kilkoma użytecznymi informacjami/poradami, które mogą pozwolić uniknąć jakichś frustrujących sytuacji (typu brak specjalisty od otwierania zamków co może pozbawić lwiej części lootu w grze, o czym też jest mowa choćby w pierwszym z podanych przeze mnie steamowych komentarzy).

13.01.2019 01:42
petemut
31

Kurcze, wybacz :/ Staram się pisać jak najmniej takich rzeczy, ale czasami faktycznie może mi się zdarzyć, że napomknę o czymś, co okaże się dla kogoś spojlerem...

Spoko, mam sklerozę, więc szybko zapominam ;)

11.01.2019 23:32
petemut
31

Oki. Ja tylko zwróciłem ci uwagę, żebyś uważał przy różnych swoich wpisach na zdradzaniu fabuły. Bo nawet jeśli w twoim mniemaniu nie jest to istotne dla kluczowych rozstrzygnięć fabularnych, to czytający/oglądający może tego nie wiedzieć i podejrzewać, iż jest to coś poważniejszego, co z kolei może przełożyć się na jego negatywny odbiór. Możesz rzecz jasna to zignorować, no ale - jak napisałem wyżej - nie będzie ci to pomagać w szybszym pozyskiwaniu czytelników/widzów.

Co do tego przykładu z BG2, to tak, to byłby spoiler. Gdyby jednak pominąć „boskiego pochodzenia”, a napisać tylko że główna postać jest więziona przez tajemniczego maga z powodu o którym mowa w rozstrzygnięciu poprzedniej części (tym samym sugerując czytającemu, że powinien najpierw sobie jedynkę przejść, bo dwójka do niej fabularnie bezpośrednio nawiązuje), to już byłoby w porządku. I owszem nieraz ludzie przerzucają recenzje gier, które są kontynuacjami w sytuacji gdy jeszcze ich poprzedniczek nie ogrywali.

W kwestii publicystyki na przykładzie KotORa, to jeśli autor we wstępie wyraźnie zasugeruje, że będzie zajmował się stroną fabularną tych gier, czyli adresuje ten tekst do osób, które mają te gry ograne lub takich którym obojętne jest zdradzenie różnych wątków fabularnych w tych grach, to oczywiście jest to jak najbardziej na miejscu. Jeśli jednak np. robi przekrojowy tekst o rpgach (nazwijmy to: popularyzatorski, zachęcający do zapoznania się z określonymi tytułami, więc adresowany do mniej zaangażowanych odbiorców), to już nie byłoby fair. Swoją drogą twist w pierwszej części KotORa rzeczywiście całkiem zgrabny, ale podejrzewam że również w tym wątku mógłby się znaleźć ktoś kto KotORów nie przechodził, więc wypadałoby o tym nie wspominać, czy też używać bardzo cwanego narzędzia na tym forum o nazwie „spojler”.

Co do Wiedźmina 3, to przeszedłem bez wielkiego entuzjazmu jedynkę (momentami mnie nużyła i drażniła zupełnie zbabraną mechaniką rpg). A od dwójki się odbiłem, bo… znużyła mnie jeszcze bardziej. Może kiedyś zajmę się W3, ale wolałbym najpierw przebrnąć przez dwójkę. Ogólnie to nie jestem na tę markę napalony, bo z tego co trochę na jej temat czytałem, to zarówno druga jak i trzecia część też jest nieudolna w mechanice rpg. A jak nie bez racji ktoś napisał (bodajże Iselor?), że w rpgach fabuła jest (/ma być) głównie pretekstem do przyjemnej rozwałki, natomiast rdzeniem powinna być dobrze zaprojektowana mechanika, a to właśnie w Wiedźminie kuleje (na pewno pierwszym, a chyba też w kolejnych dwóch). To chyba jedyny rpg w moim życiu, podczas którego przechodzenia miałem sytuacje, że nie chciało mi się wchodzić do okna postaci aby rozdysponowywać punkty po awansie na wyższy level (chyba raz nawet 4 awanse z rzędu zignorowałem), bo po prostu nie miało to większego znaczenia. Gra była beznadziejnie łatwa, nawet na najwyższym poziomie trudności. Tak jak i kompletnie bezsensowny był loot, skoro przechodziło się całą grę dosłownie dwoma mieczami na krzyż. Ktoś kompletnie nie przemyślał mechaniki. Ta gra na dobrą sprawę… w ogóle nie musiałaby być rpgiem.

Zatem kult Wiedźmina wśród znacznej części nadwiślańskich graczy zupełnie na mnie nie działa. Jeśli będę miał kiedyś na to kaprys to się tego chwycę, a jak nie to nie.

post wyedytowany przez petemut 2019-01-11 23:34:01
11.01.2019 04:12
petemut
31

Thea o dziwo jak na niszową produkcję ma całkiem ładny wynik. Według steamspy mają coś w przedziale 100k-200k użytkowników na steamie (a jeszcze tego nie rozdawali za free, ani w pierwszym progu HB). Miałem okazję to ostatnio nabyć i chwilę pograć – faktycznie, przynajmniej na początku, gra zrobiła na mnie świetne wrażenie i mogę z czystym sercem polecić – udana hybryda gatunkowa, której najbliżej do strategii (z bardzo umiarkowaną złożonością) z mocnymi rpgowymi akcentami. Szkoda, więc że sequel tak słabo zaczął z early accesem (mowa jest tylko o 8k użytkowników), mimo że ma na ogół dobre opinie.
A co do tego, o czym na golu piszą i nie piszą, to trzeba brać pod uwagę liczbę clicków na poszczególne tytuły, co determinuje ich zainteresowanie. Prawdopodobnie Bannerlordem zbyt mało ludzi się ekscytuje, choć faktycznie wydawało mi się, że jest ich dostatecznie dużo, żeby od czasu do czasu coś o nim napisać. Tyle że tutaj może dochodzić kwestia rozczarowania/irytacji mocno przeciągającą się produkcją i przez to poczuciem, że z grą może być coś nie tak, że może wyjść z tego bugfest na który nie warto poświęcać miejsca.
Osobiście trochę dla mnie rozczarowujące jest to, że są tak pazerni na clicki, a nie mają przy tym ambicji, aby w większym stopniu pełnić rolę opiniotwórczą, choćby poprzez generowanie zainteresowania nieco mniejszymi produkcjami, a nie tylko skupiać się na „trypel ejach”. Stąd mogliby czasem poświęcić jakiś tekst grom takim jak Thea 2 czy ww. Project Warlock (o Bannerlordzie mimo wszystko wcześniej czy później i tak będą smażyć jakieś materiały), aby choć troszeczkę nakręcić wokół nich zainteresowanie. Niby czasem coś napiszą o takich niezależnych tytułach, które nie osiągają sukcesu/znaczącego sukcesu komercyjnego, ale jak dla mnie to zdecydowanie za rzadko.

11.01.2019 03:20
petemut
31

Chyba merytorycznie jest solidnie, ale z jednego względu przerwałem oglądanie i nie mam ochoty do tego wracać. Masz chopie wredny zwyczaj spojlerowania i to nawet bez ostrzeżenia. Naprawdę, nie każdy człowiek przeszedł do końca pierwszą część PoE i nie wszyscy są zainteresowani poznaniem zakończenia tej gry. To samo było przy którymś tam filmie o Wiedźminie 3 (a ściślej chyba temat dotyczył głównie Cyberpunka), tam też bodajże wspomniałeś o zakończeniu. W tym momencie miałem ochotę cię… no mniejsza z tym. Owszem mam niechlujną pamięć i najprawdopodobniej o tym zapomnę, a poza tym nie jest powiedziane, iż kiedykolwiek poważnie się wezmę za te gry, ale jednak takie spojlerowanie to błąd kardynalny i nie ułatwi ci pozyskiwanie widzów/czytelników, nawet jeśli dotyczy to jakiegoś znanego i raczej ogranego przez większość tytułu.

Swoją drogą drenz, którego jak inni również szanuję, też niestety czasem w swoich recenzjach przemyci jakiś spojler, co nieco irytuje. Ale jak wspomniałem wyżej, z pamięci mi mnóstwo rzeczy wylatuje, więc jakoś to przetrawię, zwłaszcza że często dotyczy jakichś niszowych pozycji, które nie wiadomo czy kiedykolwiek odpalę.
I jeszcze druga kwestia, trochę nawiązująca do mojego przedmówcy. Tak rozwlekła recenzja, to raczej tylko do wersji czytanej. Film powinien potraktować sprawę znacznie zwięźlej. Dobrze by było gdybyś mieścił się w 15-20 minutach, a ewentualnie szersze refleksje/opisy zostawiał na tekst pisany.

post wyedytowany przez petemut 2019-01-11 03:21:28
11.01.2019 02:41
1
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

Tytuł clickbaitowy i treść też ociera o trolling.

Można by ewentualnie postawić pytanie czy za chwilę ktoś z największych wydawców nie uzna, że nie ma sensu wypuszczać produkcji „trypel ej” na pecety, gdy jest taka dysproporcja w sprzedaży między wersjami na konsole i blaszaki. Tyle że taka dysproporcja jest od dawien dawna i skoro do tej pory się opłacało się wydawać na PC dla tych kilkuset tysięcy sprzedanych kopii (w pierwszych tygodniach/miesiącach od premiery), to niby dlaczego miałoby się nadal nie opłacać? Sony raczej nie stać, żeby większość molochów wydawniczych zmusić do wypuszczania produkcji tylko na ich platformę (tak jak do tej pory będzie kilka dużych exów - tytułów przez nich sfinansowanych - i to wszystko). Zresztą to i tak nie miałoby sensu, bo ewentualny efekt opóźnienia wersji pecetowej względem konsolowego odpowiednika działa/będzie działać wystarczająco dobrze. Z kolei Microsoft chce mieć ciągle odpowiednie zyski z Windowsa, więc też nie będzie robił exclusivów na xboxa.
Do tego Epic chce się rozkręcić ze swoim sklepem i rozpoczął konkurencję ze steamem na wysokość marży, którą obniżył dla gier wystawianych u niego. To z kolei powinno się przełożyć na lepszą zyskowność/rentowność pecetowych wersji.
Nie ma zatem takiej opcji żeby nagle „trypel eje” zniknęły z pecetów.

Choć dla mnie to nie byłaby strata, bo najbardziej interesują mnie strategie, rpgi (raczej nie jrpgi), czy hack&slashe, a tego z wiadomych względów (nieszczęsny pad) na konsoli jest relatywnie bardzo mało.

Pomijam fakt, że do niedawna na pecetach było znacznie więcej kasy do wzięcia niż na stacjonarnych konsolach – oczywiście za sprawą różnych gier sieciowych – i póki Chińczycy, Koreańczycy i kilka innych azjatyckich nacji będzie nadal chciała bawić się na blaszakach, to żaden wielki wydawca o rynku pecetowym nie zapomni.
Stąd… cały ten artykuł jest do kosza (no ale clicki na pewno się zgadzają).

11.01.2019 02:27
odpowiedz
petemut
31

No i wątek nie chwycił… Przez parę dni dosłownie trzy odpowiedzi. Niestety to pokazuje do jakiej niszy zeszły strategie, przynajmniej w Polsce. Niby jest ich dużo, tylko coraz mniej ludzi się nimi interesuje (jeśli już, to głównie wierne grona przy kilku najbardziej znanych seriach) i tym samym są coraz rzadziej u nas wydawane i spolszczane. Szkoda.

Natomiast co do mnie, to w zasadzie nie mam czasu grywać w strategie, choć je lubię. Częściej je testuję (po parę godzin) niż realnie ogrywam. Mam już tyle zaległości wśród starych tytułów, że nowości raczej tylko rejestruję w pamięci (+dodaję do listy życzeń na steamie) niż kupuję. Ale gdyby jakiś Mikołaj miał mi sprezentować coś z nowych rzeczy, które mają wyjść w tym roku, to najchętniej widziałbym (głównie bazując na tym powyższym filmie):

- Driftland – bo Polacy rzadko próbują robić strategie, a gdy już robią to często wychodzi… tak sobie, tutaj natomiast komentarze w early accesie są dość zachęcające, zatem może się uda
- Thea 2 – ostatnio testowałem jedynkę, bardzo mi się podobała, więc jednak Polacy potrafią… w kooperacji
- Empires of the Undergrowth - rts w settingu mrówkowo - owadzim, pomysł ciekawy
- Re-Legion – tu też ciekawa idea, trzeba stworzyć swoją religię i później zniszczyć konkurencję, a poza tym 1C potrafi wypuszczać dość udane strategie, więc wierzę że i tym razem tak będzie
- Fell Seal – nigdy nie próbowałem FF Tactics, więc czemu by nie spróbować czegoś w tym typie, zwłaszcza gdy w EA ma to ponad 90% pozytywów
- Phoenix Point – liczę że to będzie solidny konkurent dla XComa
- Skylords – nie zdążyłem sprawdzić BattleForgea przed zamknięciem serwerów, więc może tym razem będzie okazja to poznać
- Panzer Corpse 2 i Unity of Command 2 – lubię czasem pograć w coś zbliżonego do Panzer Generala, więc jestem ciekaw jak wyjdą te „heksówki”, zwłaszcza że poprzednie części były co najmniej dobre.

I jeszcze dodałbym do tego At the Gates, ale opinie napływające z bety są niezachęcające. Ponadto również chętnie bym zobaczył End State, ale też wątpię żeby się to ukazało.

Poza tym wiadomo, że z turówek najmocniejsze komercyjnie powinny być:
- Planetfall (choć skoro to Paradoxu, to pewnie wyjdzie z milion dlc w kolejnych latach),
- TW: Three Kingdoms,
- no i drugi duży dodatek przy Cywilizacji zazwyczaj domykał cykl wydawniczy przy danej części, więc Gathering Storm to też jest ważna pozycja, ponieważ powinna dać Civ6 w finalnej wersji (bo raczej następnych dodatków nie będzie).

Z rtsów z EA powinien wyjść They Are Billions. Ponadto ma być nowa część Settlersów, choć nie wierzę żeby mnie przekonała (ale i tak jestem ciekaw), bo nie wierzę w talent Ubisoftu do strategii (kiedy ostatnio wypuścili przyjętą na ogół bdb strategię? Anno 1404? nawet nie chce mi się sprawdzać ile to lat temu było). Z tego samego względu mam przeciętne zainteresowanie Anno 1800. No i Battlefleet Gothic Armada 2 wygląda ładnie, jeśli nie będzie zbyt zabugowane, to może sobie jakoś na rynku poradzi.

Resztą jestem średnio zainteresowany (z różnych względów), ale powinna być jakaś niespodzianka związana z czymś mniejszym, więc ogółem rok powinien być w miarę dobry.

02.01.2019 22:10
odpowiedz
petemut
31

Do Baldursa wybierz sobie postać wojownika, daj mu siłę 18 (najlepiej łamane przez coś tam), też coś koło tego wytrzymałości, rozwijaj go w kierunku jednego typu broni i będziesz miał czołg z którym bezproblemowo przebijesz się przez wszystkie walki (dosłownie ze 3-4, może 5 potyczek w całej grze sprawi jakiekolwiek kłopoty). W obydwu Baldursach i Icewindzie wojownicy są bardzo przegięci i gra się nimi najłatwiej, niebezpiecznie zbliżając rozgrywkę do zwykłego hack&slasha, ale dla początkujących graczy, nieobeznanych w D&D, to jest niezła opcja.
No i raczej nie warto łazić po wszystkich rozległych okolicach, tylko skupić się na głównym wątku, bo w przeciwnym razie gra robi się nużąca. Pod tym względem BG2 jest zdecydowanie lepiej przemyślana.
Z takich pobocznych lokacji koniecznie trzeba odwiedzić Wieżę Durlaga (bo to jedna z fajniej zaprojektowanych miejscówek w tego typu grach), ale nie za szybko, bo na niskim levelu da za bardzo w kość.
Trzeba tez wiedzieć, że punkty doświadczenia dzielone są przez liczbę członków drużyny, więc im więcej towarzyszy, tym mniej tych punktów przypada na głowę. Nie warto zatem biegać z pełną szóstką, bo nam postacie zbyt wolno levelują (to samo jest w pierwszym Icewindzie).
A gdyby podczas walk były jakieś kłopoty, to nie należy zapominać, że gra ma aktywną pauzę (jednak nie działa przy ekranie ekwipunku) i warto z niej korzystać.

Co do Gothica, choć sam go sobie cenię… to początkującemu bym nie polecał. Ma dość wysoki próg wejścia i łatwo się od niego odbić.

Co innego? Ze starych rzeczy na pewno warto SW: Knights of the Old Republic. Wspomniany wyżej Mass Effect to w sporej mierze zżynka z KotORa, więc jeśli to pierwsze podejdzie to może i drugie przypadnie do gustu. Tyle że tutaj będziesz miał dowodzenie drużyną, a nie jakimś pojedynczym gościem jak jest w ME. Klucz do gry jest do zdobycia za drobne na bazarze, a spolszczenie jest w necie powszechnie dostępne.

Możesz też spróbować z którymś z Elder Scrollsów. Skyrim jest chyba najbardziej przystępny, a Morrowind najbardziej ceniony przez rpgowych „hardcorowców”.

Z klimatów postapo status kultu ma Fallout, ale nie wiem czy polecałbym go początkującemu. Może dwójkę, ale… chyba jednak lepiej znienawidzoną przez fanatyków trójkę – jest prostsza. Poza tym z tego co napisałeś to raczej jesteś oswojony z 3D, więc z izometrykami możesz mieć problem… natury estetycznej, a może i nie tylko (zazwyczaj kładą większy nacisk na taktykę przez co bywają znacznie trudniejsze).

post wyedytowany przez petemut 2019-01-02 22:15:55
20.11.2018 14:50
1
petemut
31

Scenki się przeklikiwało bo były nudnym zapychaczem. Pamiętam jak wyszedł Unreal 2 i związane z nim rozczarowanie. Gra sama w sobie była co najmniej dobra, ale brakowało jej klimatu jedynki, a jedną z bardziej irytujących rzeczy były scenki na statku, których nie dało się przeklikiwać i było ich naprawdę dużo. Do dziś takie przerywniki są dla mnie jednym z bardziej denerwujących elementów we współczesnych produkcjach. W większości wytrącają z rytmu gry, psują atmosferę. Pamiętam jak się zdziwiłem gdy próbowałem demo Wolfensteina 2: New Colossus i się okazało, że gdzieś blisko połowę jego, to cut-scenki filmowe! (ponoć tak jest w całej grze) A przecież o tej serii mówi się że to „old-school”. Ale jaki to „old-school”?!? Gdzie temu do atmosfery choćby do takiego RtCW, o którym była opinia, że ma nudnego singla, ale ja bym chciał żeby teraz każdy robił tak „nudnego” singla jak miał wolfen od Gray Matter. Niestety upodobania ludzi poszły w kierunku krzyżowania gier akcji z filmową narracją, co mi kompletnie nie leży, bo jak chce filmu to oglądam film, a jak chcę grać, to chcę gry. I jak widać tu kolega wyżej pisze:

Reżyserzy, scenarzyści, porządny mocap, aktorstwo na poziomie, porządne udźwiękowienie, kosmiczne budżety

Normalnie jakbym czytał zachwyty kogoś na temat… kinematografii (notabene współczesne kino też wydaje mi się kiepskie, ale ono zepsuło się znacznie dawniej). Ja bym wolał przeczytać zachwyty w stylu: świetne projekty map, wspaniałe projekty mechaniki gier, znakomita SI, wiele opcji/taktyk na rozwiązywanie poszczególnych trudności w grach, feeling rozwałki… to bym wiedział, że rzecz dotyczy GIER. Ale dziś jak widać to nie jest priorytetem w mainstreamowych produkcjach. Parafrazując można by zapytać: ile jest współcześnie gry w grze? Nie mówię, że cut-scenki nigdy się nie sprawdzają, ale jednak w większości są niepotrzebne. Akurat Hellblade’a nie grałem, ale słyszałem, że rzecz jest ciekawa, dość eksperymentalna. Pytanie: czy gdyby twórcy tej gry robili ją dla dużego wydawcy, to ktoś pozwoliłby im na scenariusz, w którym akcja byłaby przedstawiona oczami schizofreniczki? Mam podejrzenie na granicy pewności, że nie. Microsoft przygarnął kilku pomniejszych twórców, w tym twórców Hellblade’a, jestem bardzo ciekaw czy pozwoli im na robienie gatunkowo tych samych rzeczy co robili do tej pory. Mam co do tego spore wątpliwości.

A co do cut-scenek filmowych, to pamiętam jedną grę w której mi się one spodobały (jedną z baaardzo nielicznych). To była pierwsza część Kronik Riddicka (za dwójkę do dziś się nie wziąłem, więc nie wiem jak to w niej wyglądało). Tych przerywników było niewiele (czyli w sam raz), były rzeczywiście nieźle wyreżyserowane i potrafiły wzmacniać klimat gry. Swoją drogą ponoć gra się kompletnie nie sprzedała i do dziś nie wiem dlaczego, bo poza przeciętnym feelingiem strzelania reszta gry była znakomita i wciągająca.

Nie mówię, że dziś nie ma porządnych gier (w starym rozumieniu tego słowa), tyle że mało ich jest w mainstreamie. Ze strategii to tylko Civilization, i może jeszcze na upartego Total Wary (paradoxowe strategie to już raczej drugi nurt). A i jeszcze zbliżone do tego gatunku są XCOMy (choć więcej w nich taktyki niż strategii). Z rpgów to tylko duże sandboxowe pozycje z perspektywą fpp/tpp (specyficznej japońszczyzny nie liczę). A gry akcji… no właśnie tu już jest całkowita bida. Nacisk idzie głównie na multi albo na sandboxy. Dobrych singlowych shooterów z fajnie zaprojektowanymi mapami raczej nie ma. Może Bethesda spróbowała coś takiego zrobić w ramach Dooma i Preya, ale nie ruszyłem ani jednego ani drugiego, więc się nie wypowiem. Wymowne jest jednak to, że pierwsza z tych rzeczy sprzedała się jako tako, a druga to już klapa. No ale skoro takie są upodobania współczesnych graczy… Nawet ciężko tu coś wypatrzyć na rynku gier niezależnych, bo jednak takie gry wymagają sporych budżetów i to jest dla małych studiów rzecz nie do udźwignięcia. Cóż, pozostaje poutyskiwać i powspominać stare, dobre dzieje.

A przełom lat 90ych i zerowych faktycznie był niezwykle udany i to chyba w niemal każdym gatunku (a na pewno w każdym który mnie interesował).
Co do głównego wątku, to choć cenię pierwszego Half-Life'a, to jednak większe wrażenie na mnie zrobił Unreal, też w tym roku stuknęło mu 20 lat (co ciekawe mając premierę kilka miesięcy wcześniej miał zdecydowanie lepszą grafikę od HL, a wtedy pod tym względem trwał prawdziwy wyścig w którym gra Epica zdeklasowała konkurencję). Jak byłoby miło, gdyby ktoś wziął się za jego remake, ale to raczej marzenie ściętej głowy.

17.11.2018 21:19
petemut
31

jak się spojrzy na developerów amerykańskich czy niektórych europejskich np. z Ubisoftu to większość to lewicujący okolczykowani kolorowowłosi ludzie
ej, ale bez takich argumentów. Kiedyś byli tacy u władzy, którzy wymagali od ludzi odpowiedniej postawy polityczno-światopoglądowej, właściwego ubioru czy stosownego fryzu niezależnie od miejsca czy sytuacji. Zresztą dalej kilka takich krajów jest (np. Korea Płn). Zakładam, że nie jesteś miłośnikiem tego typu porządków.

Generalnie - leję już na tych weteranów. Za to łaskawszym okiem patrzę na nieznanych (noname'ów?) świeżaków. (…) Ale to właśnie na przestrzeni lat od tych nieznanych maluczkich dostałem świetne gry z Kickstartera, dobre gry opuściły Early Access. Ale się nie sprzedały rewelacyjnie, część z nich mogła zrobić sequela ale bez szału.
A od weteranów co? Figa. Miliony wzięte i wyszły wydmuszki.

Jakie wydmuszki? Przecież te tytuły co wymieniłem wcześniej, to solidne produkcje (pomijam fakt, że „miliony” na swoje produkcje to dostawali tylko Obsidian i inXile). Natomiast od „nieznanych, maluczkich” na ogół dostaje się gry… nieznane i maluczkie. Owszem, są nieraz całkiem dobre, ale z oczywistych powodów nie mają tego rozmachu co gry „weteranów”. Mogą być od nich solidniejsze technicznie, ale jednak złożoność i skala trudności przy produkcji takich pillarsów czy innych wastelandów jest nieporównywalnie większa niż np. dungeon crawlerów w typie grimrocka. Stąd uważam, że warto wykazać się pewną wyrozumiałością wobec końcowego efektu. Jeśli zatem gra w rodzaju Bard’s Tale’a 4, Pathfindera jest w momencie premiery WZGLĘDNIE grywalna, to według mnie zasługuje ona na WZGLĘDNIE pozytywny odbiór, czy też co najmniej nie jechanie po niej jak po łysej kobyle. To twoje rozczarowanie rpg-ami od „weteranów” jest o tyle ciekawe, że jako przeciwwagę wymieniasz… Arx Fatalis, który o ile mnie pamięć nie myli, to w dniu premiery miał krytyczny błąd uniemożliwiający ukończenie gry. Potem to połatali, ale początki nie były takie różowe.

Gdyby „weterani” nie zrobili ww. gier to jednak gatunek rpg byłby dziś znacznie uboższy, więc chyba warto się cieszyć, że ktoś coś chce w tym rodzaju robić. Zwłaszcza że „weteranom” łatwiej zdobyć zaufanie i zebrać pieniądze pozwalające na stworzenie bardziej rozbudowanego i ładniejszego rpga niż „nowicjuszom”.
Podejrzewam, że miałeś zbyt wyśrubowane oczekiwania od tych nowych rpg-ów, za którymi stały znane nazwiska, i stąd twoje rozczarowanie. Ja wielkich nadziei nie miewałem, a czasem wręcz spodziewałem się crapu i potrafiłem się pozytywnie zaskoczyć.

Co do tego nowego Underworlda, to jak pokazuje ta recenzja chyba nie jest tak źle i może po jakichś patchach gra będzie na poziomie co najmniej akceptowalnym. -> https://www.youtube.com/watch?v=0siJV2RbN_0

17.11.2018 14:48
petemut
31

a ci pożal się licho "weterani" traktują to jako robotę, mają wysokie mniemanie o sobie, lata doświadczenia podnoszą ich ego ale nie umiejętności?

Problem jest raczej w środkach jakie mają na stworzenie gry. Być może przeceniają możliwości wykonania zaplanowanego projektu, podchodzą do tego zbyt optymistycznie, i niedoszacowanie kosztów skutkuje zabugowanymi premierami. Ja stoję na stanowisku, że lepiej aby wychodziły zabugowane gry z gatunków raczej niszowych jak oldschoolowe rpgi (zarówno te z rzutem z góry jak i z perspektywą fpp), mające szanse na spatchowanie, niż żeby… nie wychodziły żadne z nich lub były tworzone przez nowicjuszy, którzy przy pierwszych poważniejszych problemach wymiękną i grę porzucą.

Ten Underworld, patrząc na jeden stream, faktycznie robi kiepskie wrażenie i nie dałbym głowy, że w patchach twórcy poradzą sobie ze wszystkimi istotnymi niedoróbkami. Zwłaszcza że gra na dzień dobry została dość równo zjechana w komentarzach (okolice 4/10) i to nie wróży jakiejkolwiek sprzedaży, co znaczy, że nie będą mieli dopływu środków na dalsze prace nad nią, a to z kolei często skutkuje tym, że deweloperzy grę porzucają.

Co do Bards Tale’a 4 jestem raczej spokojny, gra będzie załatana. Z Pathfinderem może być trochę większy kłopot, bo Owlcatem nie zainteresował się bogaty inwestor w typie Microsoftu, ale wierzę że jednak dadzą radę i najważniejsze błędy zostaną wyeliminowane (bo jednak trochę kopii się sprzedało). Obsidian do tej pory też dawał sobie radę, choć często te ich gry trapiło mnóstwo bolączek. Panowie od Banner Sagi poradzili sobie bez większych technicznych problemów.
Ogólnie jeśli, przyjmijmy, jedna na pięć takich niszowych gier robionych przez tzw. „weteranów” okaże się kompletnym niewypałem, to wciąż da to niezłą średnią wartą zwracania uwagi na produkcje tworzone przez takich ludzi.

Niedawno była udana kickstarterowa zbiórka na Realms Beyond, którego też można podpiąć pod gry „weteranów” (choć akurat wcześniej nie specjalizujących się w rpgach) i również wiążę sobie pewne nadzieje na ten tytuł, ale przy tym nie mam złudzeń – w dniu premiery nie zabraknie w niej bugów. Oby tylko nie było ich za dużo, no ale niech próbują, może akurat wyjdzie w miarę ok.

15.11.2018 08:02
petemut
31

Co do dwóch pierwszych punktów zgadzam się z przedmówcą.

Natomiast co do trzeciego punktu, to nie wyobrażam sobie, żeby taka niszowa gra była wyłącznie z polskim dubbingiem. Zakładając, że będzie ona sprzedawana na steamie, to podejrzewam, że za takie rozwiązanie już na dzień dobry mogłaby dostać parę negatywów. I to nie chodzi tylko o to, że język polski (ponoć) nie jest zbyt lubiany na Zachodzie (ze względu na jego szeleszcząco-twarde brzmienie), ale po prostu tam jest kultura dubbingu i ludzie nie lubią czytać napisów. A skoro angielski jest najpopularniejszym językiem na świecie (z którym również nieanglosasi są oswojeni), to naturalne jest że dubbing powinien być w pierwszej kolejności po angielsku, bo wówczas zwiększa się liczba potencjalnych odbiorców.

Nie wiem nawet czy aby nie warto byłoby w ogóle zrezygnować z dubbingu niż dawać go wyłącznie po polsku. No chyba że byłaby opcja jego wyłączenia, ale byłoby to dość dziwne rozwiązanie i raczej ludziom z Zachodu nie przypadłoby do gustu. Z drugiej jednak strony jeśli was nie stać na wynajęcie jakiegoś angielskiego lektora (może w jakiejś szkole językowej byłby życzliwy starszawy native speaker chętny za półdarmo się udzielić), to raczej lepiej byłoby jednak darować sobie ten dubbing niż dawać kaleki angielski. A polski głos mógłby być, ale odpalający się domyślnie TYLKO dla graczy z włączonym polskim.

15.11.2018 07:25
odpowiedz
2 odpowiedzi
petemut
31

Nie wiem co oni dokładnie rozumieją pod pojęciem „rtt”, ale nie kojarzę żadnej gry z tych okolic która by się lepiej sprzedawała od strategii w stylu XCOMa.
Ancestors pół roku po premierze chyba nie dobił jeszcze do 100k sprzedanych kopii. Bardzo zachwalany Shadow Tactics zanim nie wszedł do bundla też miał problem żeby dobić do 100k. Ostatnia odsłona Sudden Strike nawet po zbundlowaniu tej granicy chyba nie osiągnęła. Men of Wary są tak popularne, że nie wychodzą kolejne części i nikt nie robi ich klonów (nie liczę tych f2p wersji). O jakim rtt dla „znacznie szerszego grona odbiorców” oni myślą? Czy aby ten gatunek nie jest jeszcze większą niszą, niż gry w typie ich dotychczasowych dwóch produkcji?

Nie lepiej pomyśleć o rozwinięciu i ulepszeniu pomysłów ze swoich dwóch gier, które nie były uznawane za przesadnie doskonałe, a mimo to jak na indyki sprzedały się/sprzedają się nie najgorzej? A może po prostu ta konwencja im się znudziła i chcą czegoś nowego, ale akurat rtt… To jest jak proszenie się o plajtę.

13.11.2018 13:35
petemut
31

A kto powiedział, że to zaraz zamkną? Zrobią to jeśli studia nie będą generować dużych zysków, czyli dokładnie tak jak zrobili z Lionhead i Ensemble (po paru latach się okaże). Dla takiego molocha jak MS (oni mają roczny budżet zbliżony wielkością do Polski, przy nich to nawet Activision-Blizzard jest mikrusem) jakieś ewentualne parę milionów dolarów zysku przy gierce typu Wasteland 3 czy PoE 3 to pryszcz przy którym nie warto sobie tyłka zawracać. Jeśli wzięto te studia to raczej ze względu na zasoby ludzkie, doświadczenie pracowników i chęć zrobienia czegoś wysokobudżetowego w okolicach gatunku rpg, a nie żeby zarabiać grosze na izometrykach, które w ostatnich latach robili Obsidian i inXile.

Nawiązując do twojego porównania - czy znasz jakiś koncern samochodowy typu Ford czy General Motors, który by produkował oldtimery? Ja nie znam branży samochodowej, ale szczerze wątpię.

W optymistycznym wariancie szefowie kupionych studiów postawili warunek, żeby dokończyć rozpoczęte projekty czyli PoE 2 i BT4 na konsole oraz później Wasteland 3. Może jeszcze coś, jeśli mieli to rozbabrane (Tyranny 2? PoE3?), ale na więcej na pewno MS by się nie zgodził. Chyba że stał się cud i panowie z Redmond postanowili poeksperymentować z grami z drugiego/trzeciego nurtu (tak jak czasem to robi Ubisoft), ale biorąc pod uwagę strategię tej firmy, skalę jej działania, wydaje się to całkowicie nieprawdopodobne.

Mógłbym zakład przyjąć, że za jakiś czas zostanie ogłoszony projekt, który będzie albo singlowym action rpg-iem w typie bethesdowych Falloutów/Elder Scrolls lub nastawiony bardziej na fabułę, taktykę w typie KotORa. Druga opcja to MMORPG próbujący konkurować z WoWem. Setting? Albo Halo, albo Gears of War, a jeśli coś w fantasy, to jakaś nowa oryginalna marka (wątpię żeby wskrzeszali Fable’a).

11.11.2018 15:21
👎
odpowiedz
2 odpowiedzi
petemut
31

Jeśli ktoś myśli, że duża korporacja, notowana na giełdzie i podatna na reakcje myślących tylko o zyskach/dywidendach akcjonariuszy, pozwoli zakupionym przez siebie studiom na robienie niszowych gier dla 100-200k odbiorców, to jest baaaardzo naiwny.

Jeżeli nawet zaryzykują i puszczą jeden tytuł zrobiony mniej więcej według wzorów dotychczasowych „izometryków”, to najpewniej wobec niedostatecznie zadowalających wyników sprzedaży (patrz: reakcje akcjonariuszy) szybko zmodyfikują pomysły na kolejne produkcje (patrz: EA i biowarowe Dragon Age), a jeśli i to nie zadowoli udziałowców, to po prostu się zamknie studio (patrz: microsoftowe Ensemble Studios albo Lionhead Studios).

Druga kwestia jest taka, że gra zrobiona dla MSa prawdopodobnie będzie miała priorytet dla Xboxa, a to z kolei oznacza fatalny/kiepski interface pod M+K. Co gorsza, może być sterowanie pod WSADem, czego z pewnego względu nie znoszę. Może być tak zatem, że owszem MS zaryzykuje z jakimś Tyranny 2 czy PoE 3 lub Wasteland 3, ale te gry w pewnych aspektach zostaną „skonsolizowane”.

Jest też opcja, że MS wyłoży grubą kasę i zechce stworzenia gry konkurencyjnej dla Elder Scrollsów, Wiedźmina czy Cyberpunka czyli jakiegoś „tripelejowego” action RPGa nastawionego na eksplorację. To jednak ostatecznie pogrzebie jakiekolwiek plany na rpgi z rzutem z góry.

Pozostaje mieć nadzieję, że kluczowe postacie w Obsidianie i inXile… pokłócą się z MSowymi nadzorcami i pójdą na własny rachunek. Tyle że wtedy będą musiały stworzyć jakieś nowe marki, w żaden sposób bezpośrednio nie nawiązujące do gier z portfolio tych dwóch studiów.

Jakby nie patrzeć, dla miłośników dotychczasowych produkcji Obsidiana i inXile, raczej żaden scenariusz nie będzie optymistyczny.

11.11.2018 14:47
😐
petemut
31

Nie wiem o co ci chodzi. O to że nie daje literki „c” przed rpg?!? Już był wyżej jeden upierdliwy, który czepiał się o pojęcie „izometryk”, a teraz to… Wydaje mi się, że jestem na forum poświęconym głównie grom komputerowym, więc raczej oczywiste jest, że pojęcie rpg jest tutaj w domyśle używane do tego typu gier. A jeśli ktoś chce pisać o papierowych rpg, to raczej to dodatkowo zaznacza.

10.11.2018 22:01
petemut
31

@topyrz
Zależy dla kogo co jest dobrym rpg. Jeśli dla kogoś ideałem jest Planescape Torment, to może i robienie rtsów nie stanowi najlepszej rekomendacji. Ale jeśli ktoś (jak ja) woli rpg-i skupione na samej mechanice czyli kształtowaniu postaci w oparciu o różne parametry, współczynniki, statystyki itp., i na samych walkach, to akurat byli twórcy rtsów lub strategii turowych prędzej sobie z tym tematem poradzą niż dajmy na to twórcy przygodówek czy gier akcji. Poza tym tu chodzi o to, żeby w ogóle taka gra powstała i była od strony technicznej w miarę grywalna. Ludzie doświadczeni w gamedevie łatwiej temu wyzwaniu podołają niż nowicjusze, nawet jeśli ci drudzy są entuzjastami gatunku. Niezłym przykładem jest Age of Decadence robiony przez takich miłośników-nowicjuszy, niby gra powstała, ale trwało to chyba z 10 lat. Ktoś kto w tej branży siedzi już sporo czasu zrobi to znacznie sprawniej.

Zresztą już jest zaprezentowany fragment gameplaya z wersji alpha, więc zakładam, że gra weszła w dość zaawansowane stadium produkcji. Jeśli ktoś lubi taktyczne turówki na heksach, i do tego system D&D, to raczej będzie zadowolony. Oczywiście biorąc pod uwagę skromne środki nie można oczekiwać cudów od oprawy wizualnej.

@SpecShadow
Zależy co rozumieć przez „radzenie sobie”. Jeśli mówimy o co najmniej niezłych grach bez patrzenia ich wyniki sprzedaży, to owszem Obsidian daje sobie radę. Podobnie jest z inXile. „Uchodźcy” z Bioware też nie zawiedli z Banner Sagą. Nawet byli członkowie Nivala jako tako poradzili sobie z tym gatunkiem, choć wiadomo że ich Pathfinder musi doczekać się jeszcze kilku patchy, żeby był w pełni zadowalający. A to czy te ich gry zarabiają na siebie czy nie, to już nie jest istotne. Należy cieszyć się, że w ogóle powstają i są na ogół niezłe.
Wspomniany wyżej Beyond Realms zapewne też na siebie nie zarobi, ale podejrzewam, że sami twórcy mogą być tego świadomi, i że grę raczej robią z pasji niż z przekonania, iż zarobią niej jakieś poważniejsze pieniądze.
Po prostu takie czasy, że nisko(/średnio)budżetowe rpgi są mało popularne i mają nikłe szanse na sukces komercyjny. Przy tym to miłe, że wbrew tej dekoniunkturze na ten gatunek są wciąż chętni do robienia takich gier, bo to znaczy, że miłośnicy rpg ciągle będą mieli jakieś nowe tytuły do grania.

10.11.2018 12:07
petemut
31

Na pewno będę chciał jeszcze raz podejść do pierwszego D:OS, ale niezależnie od wrażeń na pewno spróbuję też i dwójki. Rzecz jest w moich zainteresowaniach gatunkowych, więc wierzę że co najmniej dwójka mi podejdzie.

10.11.2018 11:59
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
petemut
31

Na kickstarterze kończy się zbiórka na kolejny izometryczny rpg, i wymowne jest to jak opornie ona idzie. Choć za tą produkcją stoi dwóch ludzi wcześniej zaangażowanych przy takich tytułach jak Settlers 2, Cultures, Spellforce czy Knights & Merchants, więc można powiedzieć że budzący zaufanie weterani, a jednak to nie wystarcza i cel powinien być osiągnięty ledwo na styk.

Gra się nazywa Realms Beyond i jak ktoś jest chętny się dołożyć, to znajdzie to tutaj -> https://www.kickstarter.com/projects/ceresgames/realms-beyond-ashes-of-the-fallen?ref=9a6745

Bardzo prawdopodobne, że rzecz będzie solidna i grywalna, ale najpewniej przejdzie nie zauważona i powtórzy klapę sprzedażową jak wielu jej gatunkowych poprzedników w ostatnich paru latach. Cieszy zatem fakt, że mimo niekorzystnych tendencji rynkowych, wciąż są chętni do robienia takich gier, bo daje nadzieję, iż ten gatunek całkiem nie umrze.

09.11.2018 20:28
petemut
31

To chyba oczywiste, że to upraszczam. Rzut z góry - lepiej?
Perspektywa bardzo podobna, to chyba można to wrzucać do jednego wora?

Jedynkę coś tam ruszyłem (najpierw odbiłem się, potem w ogóle nie chciało się odpalić, więc do tego nie wracałem), a dwójka po screenshotach wygląda podobnie, więc nie wydaje mi się żebym był w błędzie. Dla mnie perspektywa jest na tyle zbliżona, że pod tym względem to gry tego samego typu.

09.11.2018 20:01
1
petemut
31

Kiedyś tę twoją tezę przyjąłbym za żart, ale teraz faktycznie to może by się PRAWIE zgadzało, że potencjalnych odbiorców takich gier na PC jest ze 200k, tylko że… jest jeszcze D:OS2, który tę liczbę przebił WIELOKROTNIE. Przy nim wszystkie szacunki dotyczące miernego potencjału rynku dla takich gier można wyrzucić do śmieci. Ten tytuł jest dowodem, że szeroka publika nie ma przesadnej awersji do izometrii. Problem jest chyba w czymś innym, tylko… nie do końca wiadomo w czym.

09.11.2018 19:02
3
odpowiedz
8 odpowiedzi
petemut
31

Niestety to jest długotrwała tendencja wśród średnio i niskobudżetowych rpgów . Patrząc na liczby sprzedaży to wygląda to tak (na podstawie w darmowej wersji steamspy):

Tyranny 200-500k (chyba bliżej 200k)
Torment: Tides of Numenera 100-200k
Underrail <200k (chyba bliżej 100k)
Age of Decadence <100k
Shadowruny, dopóki nie zaczęli ich rozdawać za darmo i półdarmo to też miały niewielkie liczby (może poza jedynką, która na początku sprzedała się jako tako)
Pathfinder Kingmaker 100-200k (choć tu ta liczba na pewno jeszcze znacząco urośnie zanim będą to rozdawać po bundlach)
polskie Tower of Time jeszcze niedawno ledwo dobijało do 20k, teraz już jest niby coś w przedziale 20-50k
Banner Saga 3 <50k
Bard's Tale 4 <50k
dungeon crawlery m.in. na modłę Legends of Grimrock rzadko przebijają 50k, a czasem nawet nie sięgają 20k (np.: Vaporum, Heroes of the Monkey Tavern, Ruzar, Zavix Tower, The Quest).

To są wszystko gry w większości oceniane co najmniej w miarę pozytywnie.

Wyjątkiem od tej reguły były Divinity: Original Sin 1 i 2, które sprzedawały się dobrze lub bardzo dobrze. Skąd fenomen rpgów od Larian? Może obecność co-opa? Nie wiem, ale to rzecz ciekawa.

Ogólnie, czy się to komuś podoba czy nie, to wśród rpgów było jakieś jedno krótkie ożywienie, gdy ukazały się Wasteland 2 i pierwsze Pillars of Eternity (i może trochę Banner Saga czy wcześniej Legends of Grimrock), a potem młodzi gracze zapewne nie wciągnięci przez konwencję wrócili do tego co najbardziej lubią: open worldy/sandboxy, survivale, mmo, craftingi itp., i z powrotem gatunek zszedł do niszy. Z kolei starsi gracze często po prostu nie mają czasu aby w to wszystko grać (praca i rodzina swoje zabierają).

Jestem pewny, że jeśli ukaże się Wasteland 3 (co przy klęsce BT4 nie jest takie oczywiste), to też będzie klapa. Chyba że zaryzykują z jakimiś mechanikami rodem z gier eksploracyjnych i survivalowych + jakiś tryb multi (może co-op jak w D:OS). Klasyczny izometryczny rpg będący wiernym klonem Baldur’s Gate lub pierwszych Falloutów (bez znaczących dodatkowych oryginalnych rozwiązań) raczej nie znajdzie dostatecznie wielu nabywców aby na siebie zarobić. Takie czasy i raczej się to nie zmieni.

Jedynymi bardzo popularnymi (sprzedającymi się w milionach) rpgami będą tytuły AAA jak Elder Scrollsy i Fallouty od Bethesdy, czy Witchery i Cyberpunk od CD Projektu. Jednak i tu można się łatwo potknąć (vide ostatnie Deus Exy). Z grami od mniejszych studiów, próbującymi imitować lepiej lub gorzej rozmach tych powyższych, jak Kingdom Come czy Elex, to już różnie będzie bywać, ale i tak będą one miały większe szanse na dobrą sprzedaż niż izometryki czy staroszkolne dungeon crawlery.

Jak to mawiają: to nie jest kraj (rynek gier) dla starych ludzi.

post wyedytowany przez petemut 2018-11-09 19:09:21
30.10.2018 06:42
😐
odpowiedz
petemut
31

Niestety (stety?) fabuła filmu (jak i rzecz jasna książki) jest zmyślona, co znacznie pogarsza jego odbiór.
Tu masz jakiś tekst na ten temat -> http://czepiamsieksiazek.pl/?p=1771
Przyznaję, że gdy pierwszy raz go oglądałem to podobnie jak ty nie wiedziałem o tym i przez to również zrobił na mnie ogromne wrażenie. Inna rzecz, że Weir to bardzo dobry reżyser i słabych filmów raczej nie robił.

25.10.2018 00:33
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

widzę, że sympatie prolegijne mogą okazywać tylko ludzie wykazujący się stosowną narodowością (a pewnie też i rasą) - https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Pseudokibice-pobili-trzech-19-latkow-z-Niemiec.-Warszawa

spoiler start

tytuł tego wątku jest rzeczywiście idiotyczny, aż trochę głupio się tu dopisywać

spoiler stop

03.10.2018 02:24
odpowiedz
petemut
31

Widzę, że znalazło się tu kilku miłośników gier „trypel ej”. Najchętniej widzieliby steama jako platformę do sprzedaży tylko jakichś tomb raiderów, assassynów, battlefieldów, cod-ów itp. Szczęśliwie zarządzający tym sklepem ludzie wiedzą, że są osoby, które potrafią cieszyć się graniem w małe produkcje i umożliwiają ich kupowanie.

Fanom trypel ejów chciałem przypomnieć, że steam dał możliwość odsiewania niechcianych tytułów wśród tych, które mają się pokazywać na głównej stronie sklepu czy też w wyszukiwarce. Przedtem były to tylko 3 tagi, a teraz jest już ich 10. Możecie więc sobie wśród nich umieścić wszelakie „indie”, „niezależne”, „platformowe”, „pixel graphics”, „logiczne” itp.
Klikacie koło swojego nicku w prawym górnym rogu ekranu steamowego klienta, tam macie „preferencje sklepu”. Po kliknięciu na to wyświetlą wam się opcje, a wśród nich „tagi do wykluczenia”. Tam sobie możecie do 10 tagów umieścić i gry z nimi związane nie będą was razić swoim widokiem. Można nawet oddzielnie usunąć z wyświetlanych gry w early accesie.

Co do usuwanych gier ze steama, to wolałbym, żeby Valve dokładnie informował z jakich powodów danego wydawcę i jego tytuły zbanował. Jeśli powodem były jakieś kwestie związane z botami generującymi ruch przy sprzedaży kart, albo jakieś autoplagiatowanie gier, czyli wydawanie niemal nie różniących się klonów, to pół biedy, ale jeżeli powodem było np. wykorzystywanie gier do kopania walut, to ja jako posiadacz jednej z takich usuniętych gier wolałbym o tym wiedzieć.

Weźmy na przykład najświeższych kilkanaście gier, które są na górze zbanowanej listy. Pochodzą one od wydawcy Patriot Game i część z nich jest całkiem nieźle oceniana. W jedną z nich troszkę sobie pograłem. To niejaka Heroic Dungeon, która wydaje się być dość poprawnie zrobioną popierdułką. Na krótkie pogranie jest całkiem zjadliwa, przy dłuższym zaczyna drażnić robienie „zygzaków” na czas, co wyraźnie jest dedykowane pod urządzenia z dotykowym ekranem, a nie pod myszkę. Widzę, że inny tytuł Fable Rush miał całkiem znośne oceny i jest to jakiś wariant kamyczków bejeweled. Życzyłbym sobie wiedzieć co było powodem bana dla tego wydawcy. Jakieś machloje, nieetyczne działania wobec klientów (czyli potencjalnie również mnie), czy… „widzimisię” kogoś ze steam, któremu jedna z gierek się nie spodobała i zdecydował wywalić od razu wszystko co miał w portfolio ten wydawca. Jeśli to ostatnie, to by oznaczało odchodzenie steama od idei tworzenia wolnego sklepu z grami ze swoim drm, który potrafi łączyć to co mainstreamowe, z tym co małe, niezależne, co swego czasu bytowało w upadłej Desurze. Ta koncepcja pozwalała małym twórcom mieć trochę większe szanse na zaistnienie w szerszej świadomości i zarobienie na swoich grach. Bez tego nie wiadomo czy gierki typu Undertale, Hotline Miami, Binding of Isaac, Rimworld, SpaceChem, Stardew Valley itp. znalazłyby swoich odbiorców i odniosły sukces. Jest to więc niepokojący trend, bo dla mnie dzisiejsza forma steama jest w miarę ok. Mogliby dostarczyć więcej narzędzi do filtrowania, zmienić/poprawić ocenianie, czy przejrzystość sklepu, ale od biedy to co jest można zaakceptować. To że ktoś nie potrafi się w tym odnaleźć, to akurat mało mnie interesuje, choć steam… może powinien im jakieś tutoriale robić :-]

03.10.2018 02:06
👍
2
odpowiedz
petemut
31

Wreszcie porządnie zrobione zestawienie typu „najlepsze gry z gatunku…”. Wystarczyło dać to do zrobienia komuś, kto ten gatunek zna i wyliczy wszystkie ważniejsze serie i tytuły. Dla uniknięcia kontrowersji autor zrezygnował z szeregowania według miejsc, ale dla mnie to akurat nie ma większego znaczenia. Istotne, że naprawdę tu w zasadzie niczego nie brakuje, co bezwzględnie wymagało wzmianki (przynajmniej z głównego nurtu tego gatunku). Można by dyskutować czy niektóre z wymienionych tytułów były faktycznie tymi najlepszymi, najbardziej reprezentatywnymi z danej serii do której należały, ale to jest kwestia bardzo subiektywna. Jeśli ktoś chciałby coś poznać z tego gatunku, to spokojnie może się oprzeć na tym zestawieniu.

Co do pojęcia „tycoon”, to raczej tu chodziło o jakiś bardziej chwytliwy tytuł dla tego tekstu, a nie ścisłe znaczenie tego słowa w grach. Druga część tytułu wyraźnie sugeruje, że chodzi o strategie ekonomiczne, a pod nie city buildery jak najbardziej da się podpiąć.

Inna rzecz, że takie Settlers, to w zasadzie bardziej rozbudowany w aspekcie ekonomicznym rts. No ale skoro przyjęło się go wrzucać do worka ze strategiami ekonomicznymi to niech będzie. Tyle że wtedy wypadało wymienić bardzo podobnego mu przedstawiciela, i notabene bardzo niedocenionego, czyli Knights & Merchants. Ale prędzej bym widział jedno i drugie w zestawieniu najlepszych rtsów (przyjmijmy że top 50).

A tak poza tym to ta wyliczanka trochę jest argumentem za tym, że „kiedyś to były gry…”. Niby współcześnie coś tam powstaje w tych okolicach gatunkowych, no ale to jednak nie ta ilość co kiedyś. A i co do jakości gameplayu to wątpię (bo nie mam ogranych tych banishedów, northgardów itp.), żeby to było równie bardzo dobre, co gry z tego gatunku sprzed około 20 lat. Próbowałem jakiś czas temu Offworlda i choć z początku mnie wciągnął, to potem jakieś bugi zraziły mnie do tej gry. A następcę Cultures czyli Valhalla Hills to raczej pominę milczeniem, tak jak i crap o nazwie Cities in Motion 2. Sukces Cities Skylines (przyznaję, solidna rzecz), to raczej wyjątek. Z różnych opinii/komentarzy/recenzji wnoszę, że wiele innych współczesnych strategii ekonomicznych/city builderów ma całkiem sporo niedoróbek i ułomności, więc… kiedyś to były gry, a nie to co teraz ;P

01.10.2018 17:56
👍
petemut
31

Właśnie zobaczyłem, że jedna z fajniejszych strzelanin sprzed lat doczekała się wersji cyfrowej na GOGu, czyli jedna klasyka więcej do zdobycia z tych, które były dotychczas niedostępne.
Być może dziś ta grafika nie będzie się najlepiej bronić, ale pamiętam że strzelanie shotgunem robiło na mnie piorunujące wrażenie :D
Mam do tego tytułu spory sentyment, ale młodzi ze względu na oprawę wizualną mogą się od tej gry odbić.

30.09.2018 10:50
petemut
31

@Killerdiablo48
Nie ukrywam, że do Pokemonów jestem uprzedzony. Nie tyle do tej konkretnej karcianki, co do całej stylistyki. Jej infantylizm mnie odrzuca, więc do Pokemon TCG Online zawsze się zabierałem jak pies do jeża i w końcu nigdy tego nie spróbowałem i chyba już nie spróbuję. Ale fakt, że przy tej wyliczance powinienem ten tytuł wymienić, bo z pewnością ma swoich fanów, którzy jakiś ruch na serwerze generują.

Niby mogłem też jeszcze wspomnieć o innej karciance, która miała niedawno premierę na steamie w ramach early accesu czyli LotR LCG https://store.steampowered.com/app/509580/The_Lord_of_the_Rings_Living_Card_Game/ Też wykorzystuje znane uniwersum. Problem z nią polega na tym, że tak jak wielu wydawców twórcy tej karcianki popełnili kardynalny błąd wypuszczając mocno niedorobioną wersję, która miała przez to na dzień dobry chłodne przyjęcie. I mimo że ostatnio komentarze się poprawiły, to łatwo tego błędu nie będzie się dało naprawić. Gra ma w tej chwili dość małą liczbę grających i spore ryzyko, że będzie na kompletnym marginesie czyli stanie się częścią, wspomnianej we wcześniejszym moim wpisie, drobnicy.

29.09.2018 19:34
petemut
31

@Valfrend
Szczerze? Ten gatunek ledwo dycha (mimo wielu premier przez ostatni rok), więc nie oczekuj cudów. Nigdzie żadnych tłumów nie zobaczysz. Na steamie stosunkowo najlepszą (choć spadającą) frekwencję wśród CCG z modelem f2p mają Shadowverse i The Elder Scrolls Legends, ale obydwie można spokojnie podciągnąć pod etykietę „klony HSa”. Tą drugą (TESL) sobie cenię i grywam w nią, ale po ostatnim updejcie na deweloperów spadły gromy (nie do końca uzasadnione, ale to temat na inną dyskusję), więc liczba grających najpewniej będzie dalej spadać.
Problem z tym gatunkiem polega na tym, że twórcy nie potrafią skutecznie przeciwdziałać efektowi znużenia i tym samym odpływania graczy. Dlatego żadna z karcianek nie potrafi na dłużej utrzymać większej liczby grających.

Tak dla ścisłości nie lubię określenia p2w, bo tak naprawdę prawie żadna z karcianek f2p nie jest p2w. To są gry, które wymagają grindu albo ciężkiego grindu, albo morderczego grindu, albo total nolajfowego grindu. Chyba tylko w azjatyckim Epic Cards Battle spotkałem się z sytuacją, że najmocniejsze karty były za darmo praktycznie nie do wyfarmienia (inna rzecz, że ta gierka w singlu była całkiem przyjemna, a i w pvp można było trafić na przeciwników z porównywalnymi kartami). Zatem każdy gracz sam musi określić, czy dana karcianka żąda od niego zbyt dużego czasu czy nie.

Model f2p powoli odchodzi do lamusa, co widać choćby po tym powyższym newsie w którym wydawcy Gwinta zdecydowali się na wypuszczenie singlowej kampanii jako oddzielny tytuł do kupna za realne pieniądze. To samo jest w innych przypadkach: karcianka od Valve czyli Artifact ma być za kasę, Faeria przeszła na b2p, jedna z nowszych wersji Yu-Gi-Oh (Legacy of the Duelist) też jest za pieniądze. Zdaje się, że ten trend będzie się pogłębiał.

Co zatem się ostało popularnego (wyłączając HSa) z darmówek? Poza wspomnianymi SV i TESL to oczywiście jakieś odmiany Magica i Yu-Gi-Oha, dwóch najbardziej znanych papierowych CCG. Ten ostatni ma popularną darmową wersję Duel Links https://store.steampowered.com/app/601510/YuGiOh_Duel_Links/ Ten pierwszy za darmochę ma Magic Duelsa, który przestał być rozwijany, ale wciąż trochę ludzi się wokół niego kręci. Z taktycznych karcianek niby jakoś się trzyma Duelyst, ale w ciągu 1,5 roku zaliczył tak duży zjazd wśród liczby grających, że teraz jest go ciężko z czystym sercem rekomendować. Z oryginalniejszych rzeczy wciąż jakoś działa Krosmaga https://store.steampowered.com/app/609940/KROSMAGA/ ale niestety grających też nie ma wielu aby ją polecać (ale dla mechaniki z blefowanymi jajami warto poznać). Nie najgorzej sobie radzi Prismata https://store.steampowered.com/app/490220/Prismata/ nie sprawdzałem tego jeszcze, więc nie wiem na ile to dobre. No i wspomniany przez ciebie Eternal na razie utrzymuje dość sporą liczbę grających. A poza steamem jest Gwint, który przy nadchodzącej dużej aktualizacji powinien się nieco ożywić (na jakiś czas). I to byłoby na tyle. Reszta to wegetująca drobnica, której trzeba przyznać, że jest jej sporo.

Ja do takiego gierczenia podchodzę na luzie, bez ciśnienia na zbieranie kart. Raczej tylko na sprawdzenie mechaniki gry, a jak mi się spodoba, to coś popróbuję tryb pvp, ale bardziej dla testu. Generalnie lepiej się trzymać jednej, dwóch karcianek, nie ma sensu więcej. Inne tytuły można odpalać tylko do zapoznania się z mechaniką. W najbliższym (i chyba też dalszym) czasie raczej nikt w tym gatunku w modelu f2p nie da rady się przebić. W płatnym na pewno coś namiesza Artifact. Jeśli mu się uda, to pewnie będzie miał jakichś naśladowców.

27.09.2018 23:20
petemut
31

Przypomniało mi się, że jeszcze długo przed Gwintem Polacy mieli swoją karciankę na androida o nazwie Earthcore, i to nawet miała polski dubbing! Tryb singlowy miał jakąś fabułę i kilkadziesiąt potyczek do rozegrania. To było naprawdę bardzo solidne. Widzę jednak że gry nie ma w sklepie google'a, więc najpewniej serwery wyłączono. Tak jak i Chronicle Runescape Legends, któremu dodano jakąś singlową kampanię. Tytuł jednak zdechł gdzieś z początkiem sierpnia. W singlu dało się też pograć w Nightbanes, który co prawda wymagał morderczego grindu, ale mechanikę miał całkiem niezłą. Kiedyś był oczywiście DoC, ale tam singiel przez słabiutką SI więcej irytował niż cieszył.
Reasumując… śpieszmy się kochać karcianki tak szybko odchodzą.

@blastula
Co do Pathfindera, który notabene był niedawno do zdobycia w bundlu, ktoś wyżej rzucił ten tytuł, więc go pominąłem.

@Takeshi_Kovacs
To fakt, że typowe CCG na steamie są nastawione na pvp, ale nieraz tryb singlowy daje parę godzin przyjemnego pogrania albo przynajmniej pozwala poznać mechanikę gry.

27.09.2018 19:26
6
petemut
31

Trochę się tym gatunkiem interesuje, więc to pytanie sprowokowało mnie żeby zrobić sobie takie zestawienie tego co jest na steamie.
Gry karciane z naciskiem na singla (bądź wyłącznie z tym trybem), które nie były wyżej wymienione:

Card Quest https://store.steampowered.com/app/493080/Card_Quest/
Decromancer https://store.steampowered.com/app/367820/Decromancer/
Dicetiny: The Lord of the Dice https://store.steampowered.com/app/318090/DICETINY_The_Lord_of_the_Dice/
System Crash (jest demo) https://store.steampowered.com/app/481180/System_Crash/
Lucadian Chronicles https://store.steampowered.com/app/392620/Lucadian_Chronicles/
Frost (jest demo) https://store.steampowered.com/app/490950/Frost/
Shadowhand: RPG Card Game https://store.steampowered.com/app/427490/Shadowhand_RPG_Card_Game/
Dead Man’s Draw https://store.steampowered.com/app/262450/Dead_Mans_Draw/
Card Crawl https://store.steampowered.com/app/745000/Card_Crawl/
Card City Nights 1 & 2 https://store.steampowered.com/app/271820/Card_City_Nights/
Children of Zodiarcs https://store.steampowered.com/app/436290/Children_of_Zodiarcs/
Northmark: Hour of the Wolf https://store.steampowered.com/app/307010/Northmark_Hour_of_the_Wolf/
Monster Slayers https://store.steampowered.com/app/496620/Monster_Slayers/
Guild of Dungeoneering https://store.steampowered.com/app/317820/Guild_of_Dungeoneering/
I być może też Card Huntera da się przechodzić singlowo https://store.steampowered.com/app/293260/Card_Hunter/

Ja z tego poznałem:
System Crash (z demówki) - rzecz całkiem znośna, w cyberpunkowym settingu.
Dead Man’s Draw – Nie jest to CCG. Mechanika zupełnie inna od kolekcjonerskich karcianek, ale całkiem wciągająca, tyle że wpływ RNG jest dość duży. Niestety gra praktycznie bez fabuły.
Card City Nights – Z tego co pamiętam to ta karcianka szła troszkę w kierunku gry logicznej, ale już dobrze tego nie kojarzę, może się mylę. Tak czy siak gra całkiem dobra.
Northmark – Tu już jest dość konkretna fabuła (w konwencji sztampowej fantasy), a sama mechanika… taka se, no ale obleci, można pograć.
Monster Slayers – Protoplasta Slay the Spire, zdecydowanie od niego trudniejszy i bardziej frustrujący (ciężko sensowną talię zbudować na kimś innym poza Roguem), ale wciąga.
Guild of Dungeoneering – Taki trochę oryginalny, może ciut rogalikowy dungeon crawler wykorzystujący mechanikę kart. Grało mi się więcej niż dobrze.

Dorzucę do tego jeszcze Axes & Acres https://store.steampowered.com/app/448910/Axes_and_Acres/ może to bardziej gra stołowa z kostkami, ale element kart też jest. Wygląda ascetycznie, ale gameplayowo to dla mnie niemal genialna rzecz.

Oczywiście wiele karcianek CCG ma jakiś tryb singlowy z fabułą/kampanią:
Przede wszystkim nasuwa mi się The Elder Scrolls: Legends https://store.steampowered.com/app/364470/The_Elder_Scrolls_Legends/
Chyba jest też kampania w Star Crusade https://store.steampowered.com/app/415270/Star_Crusade_CCG/
Na bazie MtG cała seria Magiców, za free chyba Magic Duels https://store.steampowered.com/app/316010/Magic_Duels/
Innym klonem MtG jest Eternal, też ma coś w singlu https://store.steampowered.com/app/531640/Eternal_Card_Game/
Ongiś z najbliższych MtG karcianek najbardziej przypadł mi do gustu Spellweaver, też ma kampanię, tyle że jakieś pieniądze - https://store.steampowered.com/app/615130/Spellweaver_Chronicles__The_Holy_Child/
Shadowverse czyli HS w mangowej konwencji i jak to u azjatów dużo typowych dla nich przydługich dialogów w singlowych pojedynkach https://store.steampowered.com/app/453480/Shadowverse_CCG/
Jakieś elementy RPG i całkiem niezłe, wciągające granie pve miał Battlegrounds of Eldhelm https://store.steampowered.com/app/329020/Battlegrounds_of_Eldhelm/
Dobrze mi się grało singlowo w Kingdoms CCG - https://store.steampowered.com/app/330000/Kingdoms_CCG/
Faeria fabuły miała niewiele (co najwyżej jakaś śladowa), ale za to całkiem sporo pojedynków w singlu m.in. w ramach puzzli. Niestety gra przeszła na model płatny, więc jeśli ktoś nie miał wcześniej tam konta to musi wyłożyć kasę https://store.steampowered.com/app/397060/Faeria/
Z takich solidnych stołowo-taktycznych karcianek nie wiem czy aby jakiejś kampanii nie ma Duelyst (dawno nie zaglądałem) - https://store.steampowered.com/app/291410/Duelyst/

I jeszcze parę innych, których mi się już nie chce wyszukiwać i wyliczać. Tych powyżej jest wystarczająco dużo.

A i przypomniało mi się że dosyć cenione jest pasjansowe Faerie Solitaire, ale mnie ta gra nudziła https://store.steampowered.com/app/38600/Faerie_Solitaire/ notabene takich gierek wykorzystujących mechanikę pasjansów też da się sporo znaleźć na steamie

02.09.2018 16:48
😐
11
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

To zestawienie miało najpewniej nazywać się: „20 kamieni milowych wśród gier strategicznych”, ale żeby sprowokować większą liczbę postów w komentarzach rzucono tytuł z „najlepszych”, co rzecz jasna jest kiepskim żartem. Blisko połowa z tych gier to mało/słabo grywalne starocie (piję do rtsów). Tylko turówki po latach mogą się jako tako bronić, choć raczej nie byłaby to pierwsza część Civilization.

Proponowałbym żeby redakcja podeszła do tego solidnie i zrobiła najpierw ankietę wśród graczy, potem sprawdzenie klikalności na poszczególne tytuły, no i w końcu sprawdzić preferencje tych nielicznych redaktorów/współpracowników gola, którzy jakieś zainteresowanie tym gatunkiem wykazują (pewnie ich nie ma za wielu). Po określeniu odpowiedniej wagi dla każdego z tych źródeł zsumować i zrobić zestawienie 100 najlepszych strategii (może przy tej ilości wszystkie znane starocie się załapią). Wtedy będzie w miarę dobrze, niekompromitująco.

Notabene, ten zestaw, nawet w tekście poświęconym kluczowym tytułom w historii gatunku, jest dość słaby, bo po prostu nie można pominąć żadnej z gier Paradoxu, będących od dobrych paru lat najpopularniejszymi po Civilization „grand strategy” (ewentualnie jeszcze po Total Warach jeśli je potraktować taką etykietą). Którąś ze strategii ekonomicznych też wypadało wspomnieć (np. Transport Tycoon Deluxe albo Railroad Tycoon II, czy z innej beczki Cezar III), bo ongiś to był ceniony i dość popularny podgatunek. Z turówek trudno jest zignorować Panzer Generala. No i dochodzi kwestia gier taktycznych w typie Close Combat czy później Sudden Strike.
Z drugiej strony jest tu ewidentnie nadreprezentacja rtsów, które przecież dla wielu w ogóle nie są strategiami, czy też są nimi w mocno uproszczonej mechanice, słabo porównywalnej do np. rozbudowanych 4Xów.

Zatem nawet jako historyczny, sentymentalny zestaw, to ta 20tka słabo się broni.

07.05.2018 23:40
odpowiedz
petemut
31

Co do Heroesów nic sensownego nie odpowiem, bo w szóstkę grałem dawno temu… i się od niej odbiłem. To była pierwsza część Heroesów, która mi nie podeszła (a przechodziłem wszystko od jedynki). Natomiast co do 7-mki to czekam na dobrą promocję.

A co do innych…

Warlock rzeczywiście to zdecydowanie coś bliżej Cywilizacji niż Heroesów, jak dla mnie wydawało się całkiem w porządku, ale tylko to testowałem bez większego zagłębiania się, i to na tyle dawno że o szczegółach nic nie powiem. Natomiast niedawno ogrywałem Endless Legend https://store.steampowered.com/app/289130/Endless_Legend/ , tytuł który na ogół uchodzi za najlepszą strategię 4X fantasy (gwoli prawdy bliżej temu jakiemuś steampunkowi niż fantasy). Ja miałem troszkę mieszane uczucia, ale na bazarze widzę że kluczyk do tego chodzi za 5 zeta, to możesz spróbować. Walki w przeciwności do Cywilki są w formie tur symultanicznych na heksach wykrojonych z ogólnej strategicznej mapy, co niby trochę je upodabnia do Heroesowych bitew, ale… w EL są one skopane. W szczegóły nie będę wchodził, po prostu ten aspekt rozgrywki jest mocno niedorobiony i znacznie gorszy niż w jakichkolwiek Heroesach.

Inną cywilizacyjną grą fantasy jest Fallen Enchantress: Legendary Heroes https://store.steampowered.com/app/228260/Fallen_Enchantress_Legendary_Heroes/ . Dawno w to grałem, więc mi to ledwo majaczy w pamięci, ale chyba były tam bitwy na oddzielnych taktycznych mapkach, tyle że też nie był to zbyt mocny element w grze.

Natomiast tryb taktyczny jest ponoć bardzo dobry (a może i najlepszy w tego typu grach) w Age of Wonders 3 https://store.steampowered.com/app/226840/Age_of_Wonders_III/ . Nie mam tego zupełnie ogranego, więc się nie wypowiem, ale wierzę opiniom, że faza bitew najlepiej jest zrobiona właśnie tam. Z drugiej strony aspekt strategiczny ma kuleć, a który z kolei dość dobrze jest zrobiony we wspomnianym wcześniej Endless Legend.

Jeszcze można wymienić Eadora, który doczekał się nawet paru części i ma na ogół pochlebne komentarze. Jest też całkiem niszowa seria Dominions i chyba na tym można tę wyliczankę skończyć.

Wszystkie te wymienione gry bardziej czerpią z Cywilizacji niż z Heroesów.
Jeśli ci nie zależy na części strategicznej, to zawsze warto pamiętać o takich grach jak King’s Bounty*, Ascension to the Throne czy może Legends of Eisenwald (tego ostatniego prawie w ogóle nie kojarzę, więc nie wiem czy tam jest coś strategii czy nie). Jeszcze mi się nasuwa Fantasy Wars, gra inspirowana starym i świetnym Fantasy General, czyli gra w zasadzie czysto taktyczna, ale warta spróbowania zwłaszcza że można ją dorwać za grosze.

A w miarę wierny klon Heroesów? W zasadzie takiego nie było, co w sumie dziwne, bo potencjalnych odbiorców trochę by się znalazło.

* - przeoczyłem, że KB cię nie wciągnął, no cóż… zawsze możesz spróbować jakąś inną część, bo trochę tego wyszło

14.04.2018 22:21
2
odpowiedz
petemut
31

Główny problem polega na tym, że dziś proporcjonalnie jest więcej chcących robić gry, niż tych którzy w te gry chcieliby grać. Cały czas 300-500k sprzedanych kopii uchodzi za bardzo dobry/świetny wynik dla tytułów uznawanych za „niezależne”. Pamiętam, że dobrych kilkanaście lat temu polscy twórcy przygodówki Schizm chwalili się wynikiem w tych okolicach (chyba 300k), a z innego gatunku Sins of a Solar Empire miał coś koło pół miliona sprzedanych pudełek/kluczy. Mijają lata i odbiorców takich gier nie przybywa, a samych gier, owszem, jest dużo, dużo więcej. Logiczne jest więc, że sprzedaż rozkłada się na większą ilość tytułów, co skutkuje mniejszymi liczbami ich sprzedaży, co z kolei przekłada się na gorszą ich rentowność. I Valve nie jest tu nic winny… no może… prawie nie jest.

Głównym problemem Steama jest brak dobrej wyszukiwarki na swojej platformie. Tak naprawdę to tych gier mogłoby tam być nawet z milion i najzupełniej by to nikomu nie przeszkadzało, gdyby były odpowiednie filtry. To jest naprawdę irytujące, że w głównej wyszukiwarce…:

- nie można określić z jakiego przedziału czasowego ma pokazywać premiery,

- nie ma wykluczania gier z określonymi tagami, choć przy kolejce odkryć jest ta opcja i nie powinno stanowić problemu żeby ją przenieść do zwykłej wyszukiwarki

- nie mogę ustawić sortowania według liczby sprzedanych kopii (przecież nie musieliby podawać dokładnie w jakiej ilości co się sprzedaje, skoro tak bardzo to mierzi wydawców, tylko samą kolejność), bo liczba recenzji (wg której można sortować) nie zawsze musi się dobrze pokrywać ze sprzedażą,

- nie można sortować w oparciu np. o oceny gier, ale TYLKO graczy którzy mają określony level (żeby ograniczyć wpływ trefnych komentarzy), czy też pograli określoną liczbę godzin, czy też zdobyli achievement związany ze skończeniem gry.

Dodatkowo w kolejce odkryć choć jest opcja negatywnej selekcji tj. wykluczania gier o określonych tagach (nie działa to idealnie, ale mniej więcej ok), to tych wykreślanych tagów może być max 12, a ja bym chętnie wrzucił ze 20, a może i więcej. I chyba niestety te „negatywne” tagi nie są uwzględniane przy wyświetlaniu gier na głównej stronie. Zatem jeśli jakiś kurator, którego obserwuje, zrecenzuje grę z „wykreślonymi” tagami, to steam i tak może mi ją wyświetlić. Powinno być oczywiste, że "wykreślane" tagi powinny mieć priorytet nad grami recenzowanymi przez kuratorów.

Ponadto nie bardzo rozumiem dlaczego Valve nie chce wprowadzić normalnych ocen z przedziału 1-10 czy 1-5 (wszystko jedno jaka będzie skala). Dziś ten zero-jedynkowy system jest niesprawiedliwy i pozwala zawyżać oceny grom niewiele lepszym niż średnie (bo grze 7/10 wypada dać kciuk w górę, czyli tak samo jak grze 9/10) i zaniżać średniaków, które może nie są najgorsze, ale na tle tej obfitości ludzie często dają im kciuk w dół, żeby nie stawiać ich na równi z dużo lepszymi tytułami. To trochę wypacza aktualną ocenę i utrudnia odsiewanie z jednej strony gier bardzo dobrych/świetnych od tych ino niezłych/znośnych (na które na ogół szkoda czasu), a z drugiej strony średniaków (które w określonym gatunku mogą jednak kogoś zainteresować) od naprawdę słabych/bardzo kiepskich.

Dlaczego tego wszystkiego nie ma? Albo to wynika z niechlujstwa projektantów steama, ich minimalizmu/lenistwa, albo… Valve zarabia na eksponowaniu gier na głównej stronie (tak jak w marketach przedstawiciele płacą dodatkowo za lepsze półki dla towarów które rozprowadzają) i nie ma w tym interesu, żeby gracze mogli sobie zbyt dobrze dopasowywać co ma się im wyświetlać na głównej stronie czy w wyszukiwarce.

Reasumując kwestia Steam Direct czy Greenlight nie ma żadnego znaczenia dla problemów tzw. twórców niezależnych, a przede wszystkim odpowiedzialna jest za to klęska urodzaju gier (również tych w miarę solidnych, nie tylko śmieciowych popierdułek). Natomiast w odniesieniu do samego steama - brak dostatecznych narzędzi do personalizowania sklepu dla jego użytkowników, czyli stosowania tagów, odpowiednich filtrów w wyszukiwarce, aby ułatwić znajdowanie gier odpowiadających preferencjom danego gracza.

11.03.2018 17:46
👍
odpowiedz
petemut
31
9.0

Jak dla mnie to na razie najlepsza planszówka w wersji digital, a kilka rzeczy z tego gatunku próbowałem (np. Talismany, Ticket to Ride, Armello, 100% Orange Juice, Splendor). W przeciwności do innych, gra mi się w to nieźle nawet w trybie singlowym, czyli wyłącznie na boty (choć oczywiście pvp stanowi podstawowy tryb). Duży plus za dodanie języka polskiego, dzięki temu łatwiej się w to wgryźć, choć nie jest to zbyt złożone.

Sporą zaletą (związaną już z samym gameplayem) jest nie tak duży, jak w wielu innych tego typu grach, wpływ losowości na przebieg rozgrywki, ponieważ ruch wykonujemy za sprawą kart, które posiadamy, a nie rzutu kostką. Co prawda karty dochodzą nam losowo, i jest wiele miejsc gdzie rzucamy kostką, ale mimo wszystko RNG jest trochę mniejsze niż w typowej planszówce.

Minusem jest drobna czcionka i ogólnie brakuje opcji z jakimś powiększeniem planszy/kart, na początku, gdy grę poznajemy, może to trochę męczyć.

Jeśli ktoś lubi ten gatunek gier, to obowiązkowo powinien ten tytuł zdobyć.

Teraz jak to piszę, i jeszcze przez dobę, można na steamie wypróbować grę za free. Polecam.

post wyedytowany przez petemut 2018-03-11 17:47:46
24.02.2018 10:38
odpowiedz
petemut
31

Hack&slashe to chyba moje ulubione odmóżdżające klikadła, a że ich przesadnie wielu nie było, więc większość znaczących tytułów jeśli nie zaliczyłem, to przynajmniej trochę potestowałem. Film raczej wszystkie najbardziej istotne uwzględnił, aczkolwiek można było pokusić się o rzucenie jeszcze kilkoma nazwami.

Na pierwszy rzut oka brakuje mi Victora Vrana, choć przyznaję, że go tylko próbowałem (więc nie jestem pewny czy poziom gry nie obniża się w dalszej fazie), to feeling rozwałki ma jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy, spośród wszystkich gier z tego gatunku (jak dla mnie). System umiejętności może nieco ubogi, ale za atmosferę (mroczny steampunk) i troszkę bardziej zręcznościowe podejście do walki zasługiwał na wzmiankę.

Nie wiem czemu tak słabo został przyjęty przez rynek FIVE: Guardians of David. Może nie przechodziłem go w całości, ale te kilka, kilkanaście godzin rozgrywki, dało mi co najmniej poprawnego hack&slasha, z jakimiś tam swoimi pomysłami i dość oryginalnym settingiem. Też wydaje się być niedoceniony, czy wręcz w ogóle niezauważony (nie ma nawet wpisu w encyklopedii gola).

Z indyków chyba najbardziej znanym jest Bastion, ale ja się od niego odbiłem. Sterowanie WSADem po ukośnych platformach potrafiło mnie zbyt często dobijać. Zresztą WSADu w takich grach w ogóle niezbyt toleruje (robi się to wtedy zbyt zręcznościowe), dlatego dość popularnego wśród gier indie Hero Siege w ogóle nie mam w planach ruszać. Na szczęście kierowania przez klawiaturę nie ma w Stories: The Path of Destinies, grze która może jedynie ociera o gatunek h&s, ale jest na tyle ładna, przyjemna, ze świetną narracją (lektor jak w Bastionie, ale jeszcze lepszy), i kolejna niedoceniona, że aż szkoda jej nie wymienić.

A jeszcze co do filmu, to mam odmienne zdanie o tym co jest lepsze: czy Torchlight czy jego kontynuacja. Jedynka ma jedną fatalną wadę u wszelakich crpgów – skalowanie przeciwników, przez co rozwijanie postaci (absolutnie podstawowa rzecz w tym gatunku) traci nieco sens. Między innymi z tego powodu kompletnie bezsensownym jest penetrowanie podziemi kaplicy (czy jak to się tam nazywa). Lepiej jest po prostu skupić się na podziemiach kopalni i… na tym grę skończyć. W dwójce skalowania nie ma, i już tylko z tego powodu ta gra przewyższa swoją poprzedniczkę. Choć nie powiem, w jedynkę, mimo wspomnianej wady, też mi się grało co najmniej nieźle.

Poza tym, wypadało wspomnieć o produkcji na której Torchlight bardziej bezpośrednio się wzorował niż na Diablo, czyli Fate. Współtwórcą Runic Games był bowiem „ojciec” Fate’a niejaki Travis Baldree, i piętno tej gry jest na Torchlighcie tak silne, że śmiało można było go nazwać Fate 2. Jak dla mnie protoplasta Torchlighta dziś słabo się broni, no ale w swoich latach miał parę oryginalnych rozwiązań i był solidną produkcją, a zarazem raczej niedocenioną.

Jest w niej trochę humoru, ale tym aspektem chyba najbardziej zabłysnął Bard’s Tale od inXile. Może jako hack&slash nie jest to nic specjalnego, ale jako parodia gatunku (szczególnie w polskim tłumaczeniu) broni się nieźle. W szufladce z humorkowatymi hack&slashami jest też dobrze oceniany DeathSpank.

Z takich starszych historycznych rzeczy, to trochę dziwi mnie, że autor, fan rtsów, nie wspomniał o nieco zapomnianym dziele Westwoodu czyli Noxie. Pamiętam, że miało to nieco dziwny rzut (taka pseudoizometria), ale grało się w to całkiem nie najgorzej. Ominął mnie zachwalany przez wielu Revenant, więc nie wiem czy to było aż tak znaczące w gatunku jak niektórzy twierdzą. Podobnie z Darkstone, też nie mam zaliczonego, ale to chyba powszechnie budziło bardziej mieszane uczucia.
Można też napomknąć o niezauważonych przez rynek produkcjach ze studia Soldak (Depth’s of Peril, czy Din’s Curse). Może są nieco drewniane, ale mają parę ciekawych, oryginalnych rozwiązań.

W tym filmie należało wspomnieć o nadchodzących produkcjach tj.Wolcen, Book of Demons, Warhammer 40k: Inquisitor – Martyr od twórców Van Helsinga, czy w końcu indykowy Chronicon. Wszystkie są już obecne w early accesie i mają niezłe komentarze, więc jest szansa, że w momencie oficjalnej premiery będą co najmniej solidnymi pozycjami.

No i nie wierzę, żeby THQ Nordic mający prawa do Titan Questa, a ostatnio po przejęciu Koch/Deep Silver również Sacreda, nie pokusił się o kontynuację jednego z tych tytułów, zwłaszcza że ostatnio zainwestował w ten pierwszy wydając dodatek do niego. To jednak jest już tylko spekulowanie.

22.02.2018 10:35
1
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

Plagiatowanie, to jest chyba jeden z rosyjskich obyczajów narodowych i Ash of Gods wpisuje się w to.
Na steamie mamy np. Royal Bounty HD - http://store.steampowered.com/app/337210/Royal_Bounty_HD/ grę w stylu Kings Bounty, ale wykorzystującą, a właściwie ordynarnie plagiatującą szatę graficzną z Heroesów. W grze są po prostu wykorzystane różne ikonki, postacie prosto ze starych Heroesów.

Lepiej jest ze znajdującym się w early accesie Deep Sky Derelicts, który podobny jest do Darkest Dungeon, ale tu faktycznie można mówić o inspiracji, bo różnic chyba dałoby się znaleźć całkiem sporo (nie tylko setting przeniesiony do s-f).

Mimo wszystko, gdyby te klony potrafiły choć trochę dorównać oryginałom, to bym je bez oporów łykał. Na ogół jednak jest z tym spory problem, stąd jestem sceptyczny co do Ash of Gods.

22.02.2018 10:14
odpowiedz
petemut
31

Od dziś jest dostępne. Gra jest zadbanym klonem Hearthstone’a.
Z różnic trzeba wymienić przede wszystkim coś w rodzaju questów w każdym pojedynku. Wybieramy sobie jeden z nich i po jego wykonaniu dostajemy nagrodę w postaci określonej karty. Te questy są typu: wydaj na wykładane karty 18 golda albo użyj 3 kart zaklęć o koszcie co najmniej 1 itp. Po wykonaniu questa dostajemy następny do wyboru, ale przed tym wybieramy drogę dobra lub zła, która wpływa na odmianę drugiej umiejętności.
Mamy bowiem dwie umiejętności, z czego zawsze jedną jest możliwość uczynienia naszej jednostki taunterem/blokerem (zwał jak zwał), a druga zależy od bohatera i może być ona we wspomnianych wyżej dwóch odmianach.

Pewnie są jeszcze jakieś różnice, ale tak na pierwszy rzut oka to tylko tyle. Reszta to Hearthstone w innej oprawie wizualnej (jak dla mnie przyjemniejszej).

Nie wiem jak jest z modelem ekonomii, ale podejrzewam, że na pewno nie gorzej niż w HS, więc jeśli ktoś chciałby zaczynać od tego typu karcianek, to lepiej ruszyć Fable’a niż HS, bo ten pierwszy tytuł, jak to początkujące CCG, ma dużo mniejszą liczbę kart do wyfarmienia. Zatem dojście do kolekcji pozwalającej składać topowe decki jest na pewno znacznie krótsze.
Ja sobie od czasu do czasu pogrywam w TESLa (czyli też klona HS) i nie wiem czy będzie mi się chciało ruszać inną karciankę, ale pierwsze wrażenie robi dobre, choć wolałbym trochę więcej różnic w mechanice w stosunku do HSa.

22.02.2018 08:37
odpowiedz
petemut
31
19.02.2018 15:39
petemut
31

@Bukary

Ja nie kwestionuję, że antysemityzm był wśród chłopów, tylko twierdzę że był mniejszy niż w miastach (mniejszy, niekoniecznie znaczy mały). Z postu autora wątku wyłania się obraz chłopa żydożercy, który jest w całości odpowiedzialny za stereotyp Polaka antysemity. Upieram się, że antysemityzm wyrósł w miastach, miasteczkach (tam gdzie mieszkało wielu Żydów), a na wieś dopiero potem przyszedł i w sposób naturalny miał słabszy charakter.

Natomiast co innego kiedyś, co innego teraz. Dziesiątki lat indoktrynacji z ambon kościelnych + w ostatnich przeszło 25 latach z radia Rydzyka zrobiło swoje. Miasta przez okres komuny zaczęły się laicyzować i dalej ten proces postępuje, więc obraz złego Żyda co zabił Jezusa słabnie, zwłaszcza, że lumpenproletariat, który chętnie w różne bzdury wierzy i utrwala, też jest słabszy niż kiedyś. Ponadto Żydzi zniknęli z polskiego miejskiego krajobrazu, więc zanika też obraz Żyda lichwiarza, czy monopolisty w jakimś handlu, co szczególnie plebs kłuło w oczy.

Jestem zatem skłonny zgodzić się z tezą, że DZIŚ łatwiej o antysemityzm na wsi niż w miastach. Jednak w pierwszej połowie XX w. jestem pewny, że było odwrotnie.

19.02.2018 11:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
petemut
31

@Ahaswer

Ten twój główny post byłby niezły, gdyby nie ta głupia pogarda dla chłopów. A głupia, bo nieuzasadniona.

Chłopi początkowo nie byli antysemitami na co dowodem jest choćby fakt, że we wspomnianej później w tym wątku rzezi galicyjskiej (w praktyce powstaniu chłopskim) wymordowano od 1 do 3 tysięcy ludzi wśród których nie było ANI JEDNEGO Żyda (choć bynajmniej ich nie brakowało na obszarze działań powstańców). Trudno sobie wyobrazić, żeby chłopi mając rzekome uprzedzenie do Żydów mieli podczas takich działań zostawić ich w spokoju. A można dodać, że nie oszczędzano wówczas nawet księży, których zabito kilkudziesięciu.

Antysemityzm przyszedł później z miast, za pośrednictwem ambony kościelnej, ale i tak miał on mniejszą skalę niż w miastach.

Konopnicka w „Mendelu Gdańskim” nie pisała o ciężkiej doli Żydów wśród polskich chłopów. Główne pogromy Żydów po wojnie nie miały miejsca na wsi (owszem, również dlatego że po wsiach Żydów było mało). Sporo rodzin na wsi ratowała Żydów, mniejsza o to czy z pobudek ekonomicznych czy, jak często wspominana rodzina Ulmów, moralnych. Gdyby cofnąć się w dziejach znacznie wcześniej, to przypadki pogromów na Żydach miały miejsce w polskich miastach już w dziejach nowożytnych. Tu można poczytać sobie o przypadkach z Sandomierza - http://podroze.onet.pl/ciekawe/zydowski-mord-rytualny-na-obrazach-w-sandomierskiej-katedrze/3dmdtn

Chciałoby się więc powiedzieć niezbyt grzecznie: panie Ahaswer odpieprz się pan od chłopów, to nie od nich płynęło źródło tego zła.

I jeszcze jedno, używanie pojęcia „polskojęzyczni” w stosunku do Polaków, którzy mają inne poglądy niż ty (bądź według twojego mniemania postępują/postępowali w niezgodzie z twoimi zasadami), to jest typowa cymbałowata prawicowa retoryka. Posługując się nią de facto używasz tej samej żenującej propagandy jak ci których atakujesz.

No i w ostatnim akapicie zajechało tanim, nieco infantylnym kaznodziejstwem. Rzucanie takimi truizmami, oględnie mówiąc, nie poprawia odbioru tekstu.

20.01.2018 20:22
petemut
31

A może po prostu uważasz ich "za prostaków" bo masz inne poglądy polityczne?

Raczej pudło. Lisa nie oglądam i nie czytam, bo… generalnie nie oglądam telewizji, a na prasę też nie mam czasu (albo jak mam, to mi się nie chcę czytać, bo wolę… na przykład zagrać). Gdy jednak kiedyś trafiało mi się słyszeć jego wypowiedzi, to potrafił je mieć zbieżne z moimi. Co do tego drugiego, to w ogóle nie wiem co się z nim dzieje. Pomijam fakt, że nie wiem nic o jego poglądach (o Lisa też nie przesadnie dużo), poza tym że zaczął robić karierę za rządów SLD, co notabene nie musi od razu dowodzić jego orientacji politycznej.

Po prostu ci dwaj mi się nasunęli na język i dlatego podałem ich przykłady. Ale może coś w tym być, że łapano na folwarcznym języku ludzi z okolic PO, czy szeroko rozumianego centrum. To nagranie u Sowy na pewno odjęło Platformie kilka procent w wyborach, co przesądziło o oddaniu władzy PiSowi. Dla części ludzi poziom wypowiedzi był żenujący i kompromitujący. I bardziej tu chodziło o formę, a nie treść (która jak dla mnie nie miała nic rażącego). Te restauracyjne dialogi pokazały jak wielu prostaków pcha się do władzy i potrafi tę władzę zdobyć. Inna rzecz, że potomek wieszcza narodowego od Trylogii i Krzyżaków, tą wypowiedzią z kupą kamieni, może z czasem przebić sławą pradziadka, jeśli jego wypowiedź za 50 czy 100 lat okaże się czarnym proroctwem. Oby nie.

Przypomniało mi się, że również Ziemkiewicz „zasłynął” zbliżoną polszczyzną, i to nawet w gorszym kontekście, bo w sposób niewymuszony rzucił mięchem przy wypowiedzi członka PKW, co notabene wywołało salwy śmiechu u wielce konserwatywnego p.Warzechy. Zatem wśród prawicowców też nie brakuje speców od kwiecistego języka i zwykłej chamówy. Zresztą RAZa uważam za prostaka nie tylko za to co odstawił wtedy na antenie, ale też za jego „błyskotliwe” uwagi na Twitterze.
W ogóle dziennikarze, jako grupa zawodowa, bardzo dużo stracili w moich oczach od czasu, gdy się wszyscy powszechnie zaczęli udzielać na TT, na ogół nadużywając kolokwializmów i przechodząc w taki prosty język rodem z komentarzy na onetach i interiach. A kto jak to, ale oni powinni dbać o pewien poziom wypowiedzi.

post wyedytowany przez petemut 2018-01-20 20:24:52
20.01.2018 12:30
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
petemut
31

Jedna z moich polonistek powiedziała kiedyś, że przeklinanie to przejaw prymitywizmu słowotwórczego, co dowodzi niskiej inteligencji. Zasadniczo po latach się z nią zgadzam, choć pewnie dochodzi tu jeszcze jeden czynnik – poczucia niskiej wartości człowieka. Mam bowiem wrażenie, że osobnicy operujący gęsto „łaciną” próbują na swoich słuchaczach zrobić lepsze wrażenie, jakby dowartościować się w ich oczach(/uszach) „mocnym” słownictwem. Może dlatego ja osobiście najmocniej klnąłem gdy miałem naście lat (szczególnie 12-14), bo to taki dupkowaty wiek w życiu przeciętnego człowieka (sorry chłopaki, ale taka prawda). Dziwne dla mnie jest, że komuś to zostaje do dorosłości, no ale jeśli wychowywał się w bardzo prostym lumpenproletariackim środowisku…

I tu nie chodzi o bycie elitą, jakąś yntylygencją, czy kimś takim, ale o zwykłą elementarną kulturę słowa, której prymityw z ciężkiego środowiska nie zrozumie. Dlatego na przykład kiboli dziwi, że ludzi może zniechęcać do chodzenia na mecze ostentacyjne skandowanie jakichś wulgarnych przyśpiewek. Tak, dla w miarę normalnego, poprawnie wychowanego człowieka tworzenie takiej szowinistycznej, wulgarnej atmosfery na stadionie jest baaaardzo odpychające (budzi duży niesmak), i niech nikt nie marzy, że przy takiej kulturze kibicowania stadiony będą się w Polsce zapełniać, nawet jeśli wyniki i gra polskich klubów byłyby lepsze niż obecnie.

Dla mnie jeśli ktoś w zwykłej rozmowie rzuca mięchem na prawo i lewo, to z miejsca jest prostakiem*. Choć względem jakichś poczciwych robotników mogę spojrzeć z pewnym zrozumieniem (jeśli klną we własnym gronie), ale nie zmienia to faktu, że nadużywanie bluzgów najlepszego świadectwa człowiekowi nie wystawia. I fakt faktem, że obecnie w Polsce odsetek k******ych na ulicy, w autobusie czy w pociągu jest za zdecydowanie za duży. To trochę tak jakby palacz w miejscu publicznym dmuchał w twarz niepalącemu. To ostatnie wyrugowano (jako tako), ale z wulgaryzmami będzie dużo trudniej.

Ze szczeniackiego wieku pozostało mi tylko przeklinanie (dla złagodzenia efektu czasem w wersji angielskiej) pod wpływem jakiegoś wzburzenia, zdenerwowania, ale TYLKO gdy jestem sam (sporadycznie przy jakimś starym kumplu, dla którego wiem, że nie będzie to zbyt rażące). Oczywiście robię to dla rozładowania stresu.
-------------------
* tak, uważam Durczoka czy Lisa za prostaków, choć ich słynne przemówienia niby były trochę pod wpływem stresu, ale to ich za bardzo nie usprawiedliwia, bo jednak sytuacje, w jakich zostali nagrani, raczej nie stwarzały wrażenia tak stresogennych, żeby używać aż tak grubego słownictwa

19.12.2017 19:19
odpowiedz
petemut
31

Chyba nie ma już gier, które by spełniały wszystkie twoje warunki. Teraz gdy wersje pudełkowe sprzedają się dużo słabiej niż kiedyś wydawcy nie decydują się na pełny dubbing, bo to w przypadku rpgów są bardzo duże koszty, które mają nikłe szanse się zwrócić.
Musisz więc zdecydować na którym z warunków ci nie zależy.

Jeśli nie musisz mieć fantasy, to możesz spróbować Mass Effecta (nie dam sobie uciąć głowy, ale chyba dubbing miało).

Jeśli nie musi być tpp/fpp, to możesz spróbować z Neverwinter Nights. Kamera była z góry, ale dało się ją mocno przybliżać. Nie pamiętam czy dało się ją tak zbliżać, żeby grać w to jak w pseudo-tpp, ale sterowało się tylko jedną postacią (można było przyłączać inne, lecz praktycznie nie było nad nimi kontroli). Grafika wygląda jednak dziś okrutnie (proste od topora ciosane, brzydkie 3D). Druga część ma już konieczność sterowania drużyną.

Jeśli nie musi być dubbingu i wystarczą same napisy, to znośny może być Fable albo dwie części Two Worlds. Wspomniany wyżej Jade Empire, to chyba jednak ma coś z rpga (nie grałem w niego, ale tak jest szufladkowany), więc może też by obleciał. Masz też Divinity 2: Ego Draconis. No i skoro przeszedłeś dwie części Risen i dwójka ci się bardziej podobała, to chyba wypadałoby ci zaliczyć część trzecią.

A jeśli w ogóle nie musi być polskiego to Kingdoms of Amalur powinien ci podejść.

No i tak w ogóle warto dać szansę Elder Scrollsom, podziemia nie są takie straszne ;) (i bynajmniej nie tylko tam toczy się akcja)

post wyedytowany przez petemut 2017-12-19 19:25:14
27.11.2017 10:05
petemut
31

Hunteda nie mam, ale ponoć coś nie halo jest ze sterowaniem. Jednak z tego co czytałem wyżej (i pozwoliłem sobie wrzucić ze dwa zdania komentarza) zmęczyłeś Blood Knightsa, który jest koszmarny do grania na myszy i klawiaturze, więc może tym bardziej dasz radę z Huntedem, bo nie wierzę żeby mogło być z nim gorzej.

Aarklasha mam i chyba nawet gdzieś do połowy go przeszedłem. Na razie granie w niego mam od paru miesięcy zawieszone, ale myślę do tego wrócić, bo to co najmniej dobra gra i mogę ją śmiało polecić.

Została słabo przyjęta z paru powodów. Ludzie nie zaakceptowali ubożuchnego kształtowania postaci; tylko 4 typy przedmiotów do wykorzystania przez bohaterów (i to bez broni czy pancerza) i 4 proste ścieżki rozwoju umiejętności (wybierane przy awansach na wyższy poziom), ale dzięki temu gra jest dobrze zbalansowana. Ponadto narzekania były na sztampową pozbawioną wyborów liniową fabułę (która skądinąd zaczyna się intrygująco), lecz to przecież gra z naciskiem na taktyczne walki, a więc fabuła powinna być kwestią drugorzędną. Technicznie też nie było najlepiej, ale żadnych crashy nie miałem, a jakieś przycinki, szwankująca płynność na słabszym sprzęcie nie stanowiły dla mnie problemu, bo specyfika rozgrywki nie wymaga pod tym względem super optymalizacji. Czuć, że gra jest z typu budżetowych, więc nie można od niej cudów wymagać. Sporo narzekań jest na wyśrubowany poziom trudności, który mniej ogarniętych graczy frustrował, ale dla mnie to jest właśnie jedna z większych zalet tej produkcji. Walki już na normalnym poziomie potrafią dać w kość. Ile się namęczyłem i naklnąłem przy walce np. z większym żywiołakiem światła (gdzieś w początkowym etapie), to będę długo pamiętał, ale potem… przychodzi jednak satysfakcja że się dało radę. Te obiekcje do trudności są dla mnie o tyle dziwne, że jak dla kogoś jest za ciężko, to można w każdym momencie obniżyć sobie poziom na łatwy, a nie wierzę żeby na nim gra była nie do przejścia nawet dla osoby mało ogarniętej. Reasumując gra poniosła komercyjną porażkę, ponieważ nie trafiła w oczekiwania dzisiejszych odbiorców, a szkoda, bo takich tytułów jak Aarklash czy kiedyś Icewind Dale (który niewątpliwie był znacznie lepszy), czyli izometrycznych rpgów nastawionych na taktyczną walkę, za dużo nie ma.

King of Dragon Pass kiedyś odpaliłem. Jest tam faktycznie trochę tekstu, ale choć jestem na bakier ze znajomością angielskiego, to jakoś dawałem radę i wyobrażam sobie że mógłbym kiedyś do tej gry poważniej się przystawić, bo jak wspomniałem ma interesujący gameplay. Z powodu ciężkiego angielskiego odbiłem się od Paper Sorcerer, choć to niby tylko dungeon crawler, ale jest trochę z początku dialogów i wgryzanie się w nie było dla mnie zbyt ciężkie, a nie lubię gdy mnie za dużo omija z fabuły (zwłaszcza że w tej grze ma być dość oryginalna).

A do mojej wyliczanki z przecenionymi grami to obok Cthulhu Saves the World warto byłoby dodać inną, chyba jeszcze lepiej ocenianą parodię gatunku rpg - Doom & Destiny. 9 zł za rpgmakerowca to nie tak mało, ale 97% pozytywów przy sporej liczbie oceniających robi bardzo zachęcające wrażenie.

26.11.2017 15:46
petemut
31

11. Blood Knights - Przyjemny odmóżdżacz, choć sterowanie niekiedy denerwowało.

Niekiedy denerwowało? Ja przy tym szału dostawałem i przez to w końcu zawiesiłem przechodzenie tej gry, choć… myślę do niej wrócić, bo feeling rozwałki jest całkiem przyjemny. No i pomysł z przerzucaniem postaciami (ongiś zastosowany w platformowym Trine) sprawdza się nie najgorzej, aczkolwiek można go było wykorzystać jeszcze lepiej.

14. Shattered Planet - Gra próbująca być roguelikiem, ale pomimo dobrego pierwszego wrażenia wkrada się monotonia.

Zgadza się. Z takich bardziej casualowych rogalików lepiej sprawdzają się Quest of Dungeons czy wałkowany przeze mnie teraz Sproggiwood, bo zanim się znudzą to już się kończą. Dla doświadczonych graczy na pewno są za proste, ale dla kogoś takiego jak ja, kto woli sobie relaksująco/niezbyt stresowo pograć, to są idealne.

26.11.2017 15:41
petemut
31

Co prawda w tym wątku się nie udzielam (acz często na niego zerkam), ale skoro przerzucając steamową wyprzedaż trochę rzeczy sobie powypisywałem, więc też mogę się podzielić tym co ciekawego znalazłem spośród rpgów (i gatunkowych okolic), może kogoś to zainteresuje.

Swoją uwagę skupiłem na taniznach do ok. 10zł (część z tego znam/mam, część nie):

Divinity Anthology (pierwsze trzy części z serii) – 10,79zł (-90%) kupując oddzielnie starsze chodzą po 2,19, Div 2 za ponad 7

Dungeon Siege Collection - 10,79zł (-85%) niby jedna z lepszych ofert wśród taniochy, ale ja do trójki nie zamierzam się zbliżać (mam złą tolerancję na słabe sterowanie)

Deus Ex 1 i 2, Anachronox - po 3,5zł każdy (-86%)

Paper Sorcerer – 3,59zł (-80%) dungeon crawler w kolorze sepii, rzekomo całkiem niezły

Kult: Heretic Kingdoms – 3,59zł (-80%) technicznie trochę skopane, ale poza tym ma być co najmniej wartym uwagi hack&slashem

Soulbringer – 3,59zł (-90%) staroć z typu tych trudnych/ciężkich do przejścia, ja sobie odpuszczę

Crystal Story II - 3,62zł (-67%), nie wiem co to jest, ale ma dobre oceny

Original War – 3,79 (-80%) to w zasadzie rts, ale ma trochę elementów rpgowych, a że ma aktywną pauzę to warto polecić go tym co nie przepadają za intensywną klikaniną w rtsach, tutaj tego w singlu nie ma, a gra sama w sobie jest bardzo dobra

Realms of Arkania Trilogy Classic - 10,79zł (-70%) dość ceniona staroć, ale pewnie lepiej to mieć na gogu

One More Dungeon – 4,49zł (-75%) vortexowy rogalik fpp, ujdzie

Summoner - 4,99zł (-75%) ja kiedyś się od tego odbiłem, ale ma to swoich miłośników, czasem kusi mnie spróbować ponownie

Hunted: Demons Forge – 4,99zł (-75%) ponoć niezbyt udany tytuł od inXile, ale są i tacy którym się podobał

Shining Force 1 i 2 - po 5,49zł (-50%) cenione starocie z portfolio Segi

King of Dragon Pass - 5,59zł (-80%) interesujący miks paragrafówki, strategii, rpga, swego czasu chyba dość znane

Heroes of Arca – 5,49zł (-75%) nie wiem co to (chyba jakiś miks strategii i rpga), ale rzecz dość świeża z nie najgorszymi opiniami

One Way Heroics - 6,37zł (-50%) dość znany rogalik

Aarklash: Legacy - 6,49zł (-90%) całkiem znośny taktyczny rpg (ale nie w turach, tylko z aktywną pauzą)

Depths of Peril - 7,19zł (-80%) niszowy, drewniany hack&slash, ale z oryginalnymi pomysłami, przede wszystkim z koncepcją klanów/frakcji

Din’s Curse - 8,99zł (-85%) od tych samych twórców co powyższe tyle że nieco mniej stara pozycja

Dungeons of Dredmor - 8,99zł (-50%) chyba jeden z bardziej poważanych i popularnych rogalików

Fable - 8,99zł (-75%) dla mnie rpg na jedno przejście, nie byłem nim aż tak zachwycony jak niektórzy

Hard to be a God – 8,69zł (-70%) rpg na bazie prozy Strugackich, swego czasu raczej dość chłodno przyjęty, teraz widzę że na steamie oceny ma znośne, tyle że jest ich mało

Knights of Pen and Paper - 8,99zł (-75%) znana parodia gatunku, jak dla mnie całkiem dobra

Ember - 8,99zł (-75%) na obrazkach wygląda to na schludnego izometryka, ale gameplayowo ponoć jakiegoś szału nie ma, niemniej już się na to skusiłem

W okolicach dychy są też Shadowruny, Alpha Protocol, Puzzle Quest, Torchlight, Avadony od Spiderweba itd., itd. można by się w taką wyliczankę długo bawić. Do tego dochodzi też kupę bardzo tanich rpgmakerowców wśród których można znaleźć trochę dobrych tytułów jak np. parodiujący rpg Cthulhu Saves the World

28.09.2017 02:20
odpowiedz
petemut
31

Wydają gry hurtowo, ale zgodzę się, że są przyjemne, chyba najlepszy przykład gier bezstresowych i relaksujących. Dla mnie najlepszy był pierwszy Grim Legends – zgrabna mroczno baśniowa historyjka z poprawnie zaprojektowanymi zadaniami.
Choć co do samego wyszukiwania przedmiotów to zaczyna mnie to męczyć, bo w coraz nowszych produkcjach często próbują na siłę ukryć określone przedmioty, co bardziej irytuje niż cieszy. Przykładowo w Grim Legends 3, pod koniec gry w jednej ze scen z hidden objects, było do wyszukania jakieś koło? obręcz? (dobrze nie pamiętam) i narysowane było bokiem, tak że było je widać bardziej jako jakiś pręt niż koło. Niby można sobie to przewijać, ale wiadomo że dla achievementu człowiek chce to zmęczyć i w tym ostatnim przypadku potrafiło to być wyjątkowo frustrujące, co nieco przeczy „relaksowości” tych gier. Ponadto w GL3 wprowadzili minigierkę na refleks/szybkość, co z początku mnie nieco poirytowało (potem to jakoś zaakceptowałem), no ale jest to jakaś próba urozmaicenia konwencji i stąd trzeba uznać to za pozytyw.

Co do fabuł, to najbardziej przypadł mi do gustu 9 Clues 2 http://store.steampowered.com/app/369420/9_Clues_2_The_Ward/ gra której Artifex był tylko wydawcą. Akcja toczy się w psychiatryku i potrafi zaintrygować. Wydaje mi się (z tego co pamiętam), że nawet udało się tu zawrzeć odrobinę poważnego dramatu. Zupełnie mi nie przeszkadzało, że zadania są w tej grze łatwe (nawet jak na ten gatunek), a wręcz chyba byłem z tego zadowolony, bo szybciej mogłem pchać akcję do przodu. Rozczarowujące jest zakończenie (mało wiarygodne), ale i tak ogólny odbiór gry miałem bardzo dobry.

28.09.2017 02:08
odpowiedz
petemut
31

Patrząc na komentarze to widzę, że wśród graczy dominuje mentalność bolszewicka, która się sprowadza do zasady: jeśli ja uważam że coś jest dobre to jest dobre, a co jest szajsem/crapem to jest szajsem/crapem i wszyscy mają się z tym zgadzać… a kto się nie zgadza ten się nie zna i nie powinien mieć cokolwiek do powiedzenia.

Otóż chciałem szanownym miłośnikom blockbusterów tudzież innych dużych/dość dużych/umiarkowanie dużych produkcji powiedzieć, że są tacy ludzie, którzy potrafią się bawić wcale nie najgorzej przy małych, budżetowych gierkach, popierdółkach i są gotowi wydawać na nie pieniądze. Valve chcąc uczynić swoją platformę otwartą również na tego typu produkcje, tym samym chcąc zarabiać na graczach, którzy nie mają znaczących wymagań co do oprawy wizualnej i nieżądających wyszukanych gameplayów, wpuścili tysiące pomniejszych tytułów do sprzedaży. Czy to źle?

Komuś może przeszkadzać, że przed oczami miga mu sporo gier, które go kompletnie nie interesują, ale jeśli ja wchodzę do marketu po browary, to nie narzekam, że po drodze idąc do półki z nimi, mam półki z gaciami, proszkami do prania, makaronami, pieluchami, i wszystkim tym, co mnie w danej chwili kompletnie nie interesuje.

Nie wiem zatem skąd te pretensje wszystkich wokół, że jest na steamie kupę gier poza jego upodobaniami. Nie interesuje cię to, to po prostu omijaj! To nie jest dla ciebie, ale… jest dla kogoś innego. Steam chce być sklepem z grami dla osób o wszelakich zainteresowaniach i to jest w nim dobre. Gdyby spełnić oczekiwania dużej części obecnych tu narzekaczy, to zapewne byłyby w tym sklepie tylko gierki od EA, Activision, Ubisoftu, SquareEnix i in. dużych wydawców. Czyli byłby to sklep wyłącznie dla miłośników mainstreamowego badziewia. Tak, tak, są tacy dla których spora część gier od ww. wydawców to tandetny przerost formy nad treścią, i to co was interesuje to np. mnie w dużej mierze NIE interesuje. Czy jestem gorszym klientem od was? Dla Valve do tej pory nie, ale działając pod presją narzekaczy zaczynają bawić się w selekcję, choć wolałbym żebym to JA selekcjonował/wyszukiwał sobie gry, a nie za mnie to robił jakiś wielce mundry kontroler jakości zatrudniony przez Valve.

Z jedną uwagą, która padła powyżej całkowicie się zgodzę: pasowałoby solidnie rozbudować filtry do wyszukiwania gier czy też do odsiewania ich z głównej strony steama, bo dziś one ciągle nie są dostatecznie dobre i prawdę mówiąc to daleko im do dobrych. Może gdyby steam się za to porządnie wziął, to byłoby mniej narzekań miłośników mainstreamu na multum indyków zasypujących ten sklep. No a ja nie musiałbym widzieć przed oczami jakichś Tomb Raiderów, CoDów, Divisionów, Assassins Creedów itp.

Co do Zonitron Prod., to jeśli przeginali pałę i masowo wydawali niewiele zmienione duble, klony, kopie swoich gier, w celu wyciągania kasy na kartach, to może ban im się należał, ale te ich gierki… Jak na popierdółki chyba nie były takie najgorsze. Zetknąłem z jakimiś tam częściami GooCubelets i może jestem jakiś dziwny, ale jak dla mnie to było całkiem zjadliwe. Taka tam sobie popierdółka logiczno-zręcznościowa w której przestawiamy klockiem inne klocki według określonych reguł. Trochę minut na to poświęciłem, złe nie było. Na steamie są gorsze rzeczy i chyba lepiej byłoby gdyby Valve zbanował im ileś tam ostatnio wypuszczonych tytułów, a nie wszystko jak leci. No ale jeśli praktyki tego studia to była jakaś tam patologia… to ok, ale wolałbym żeby w przyszłości z tym banowaniem nie przesadzali, bo to będzie wylanie dziecka z kąpielą.

17.09.2017 16:40
odpowiedz
petemut
31

Najpierw kilka uwag do starego wpisu

@Wariatinho
Kart w decku jest 50, nie 70, bo nikt kto jest w miarę rozsądny i ma troszkę doświadczenia z takimi grami nie będzie ładował 70 kart do talii (choć teoretycznie tu taka opcja jest). Przy normalnie zbudowanym decku (50 sztuk), uwzględniając możliwość umieszczania 3 kopii każdej karty, prawdopodobieństwo że nam dana karta wejdzie jest w przybliżeniu 1/17. W HSie jest 30 kart w talii, ale tylko do 2 kopii każdej karty, więc tu prawdopodobieństwo wypadnięcia to 1/15, a zatem nie jest to duża różnica. Owszem wyjątkiem są karty unikatowe, których można mieć tylko jedną sztukę na deck, i w ich przypadku szansa że wyciągniemy takową w przypadku TESLa znacznie spada w stosunku do HSa, ale to akurat nie jest wadą, bo te karty na ogół są bardzo mocne (może nawet nieco przegięte) i raczej jest to lepsze w TESLu, że nie mogą one zbyt często/zbyt łatwo wypadać.
To że ktoś ma draw w którym mu wchodzi kilka kart wsparcia czy przedmiotów z rzędu, wskazuje że ma deck źle zbudowany. No chyba że mu się to zdarza raz na 10 potyczek (to trzeba czasem wliczyć w działanie danej talii), ale jeśli częściej to powinien sobie go zmienić.
Oczywiście 50 kart w decku jako minimum obowiązuje w zwykłych i rankingowych grach, natomiast na Arenie jest 30 kart czyli prawdopodobieństwo wypadnięcia jakichś kart jest dokładnie takie samo jak w HSie. A początkujący gracz powinien szybko przejść do grania głównie Aren (patrz koniec mojego wpisu).

I kilka uwag ogólnych.

Wiadomo że początkujący w takich grach robią dużo głupich błędów, ale to że tych gier nie rozumieją, to nie powinno ich uprawniać do mieszania ich z błotem. Wpisy w komentarzach steamowych, gdzie niektórzy uskarżali się że SI jest zbyt mocna i „nie da się przejść” jakiejś tam misji w kampanii, wskazuje że niestety za takie karcianki nieraz biorą się zwykli… inteligentni inaczej (żeby ich dosadniej nie nazwać). Szczęście i nieszczęście TESLa polega na tym, że bazuje na powszechnie znanym i popularnym uniwersum, co oznacza, że z jednej strony przyciągał spore zainteresowanie (jak na karciankę), a z drugiej trafiało do niego (i dalej trafia) sporo dyletantów, którzy są miłośnikami Skyrima, ale nie mają pojęcia o graniu w karcianki, w tym o ich modelu ekonomii. Stąd na steamie sporo negatywów, mimo że TESL ma jeden z mniej pazernych modeli ekonomii, a sama gra jest raczej z tych mniej trudnych/casualowych CCG.

Ja jeśli miałem jakieś obiekcje, to dotyczyły one mechaniki proroctwa, która to nieraz wymusza dość pasywne zachowanie w początkowej fazie pojedynku, osłabiając jego dynamikę. Ale już się z tym oswoiłem i doceniam to, że nie można zbyt tępo, bezmyślnie ładować w przeciwnika (jak w Hearthstonie), tylko trzeba najpierw oszacować ryzyko, co w połączeniu z podziałem stołu na dwa (nie całkiem takie same) szeregi daje zdecydowanie lepszą, bardziej wymagającą rozgrywkę niż HS czy inne jego klony. Jaki potencjał daje stół podzielony na dwa szeregi najlepiej wyobrażenie daje Arena Chaosu, która niestety jest eventem tylko przez jeden weekend w środku miesiąca. Trwa on obecnie (do poniedziałku do 9 rano…, a może do południa, pewny nie jestem) i bardzo polecam spróbować. Od zwykłej Areny (czyli trybu z wyborem kart jak w HSie) różni się tym że w każdym pojedynku mogą być inne zasady rządzące stołem, głównie jednym lub oboma szeregami. Dla przykładu może być tak, że na jednej połówce stołu rzucone karty stworzeń z mocą/atakiem 2 lub niższym dostają Znak (anulowanie obrażeń z jednego ataku) albo z mocą/atakiem 4 dają nam draw karty, albo stworzenie które ginie zostawia żeton szkieleta 1/1, albo przy pustej połówce stołu dostajemy darmo klona rzuconej kreatury, albo, co jest jednym z bardziej zabawnych choć losowych wariantów, zamienia nam kreaturę na jakąś inną losową będącą zwierzęciem (genialne kombo z „Wypełnieniem Szeregu”)… różnych opcji jest naprawdę mnóstwo, dosłownie z kilkadziesiąt. Może to tryb do grania ‘for fun’, no ale przecież o to głównie w graniu chodzi. Jestem pewny że mógłby on dobrze przeciwdziałać efektowi znużenia (standardowo pojawiającemu się przy każdej grze sieciowej, w tym karciankach, co już daje się odczuć przy TESLu), no ale musiałby być jeśli nie stale, to przynajmniej w każdy weekend, a nie tylko przez jeden z nich w miesiącu.

Jakieś uwagi dla początkujących/chcących TESLa spróbować.

Najpierw przejść co się da w kampanii (w tej początkowej da się wszystko nawet ze śmieciowymi kartami, w dodatkach być może jakieś drobne problemy będą, ale raczej tylko drobne). Potem pograć trochę gier rankingowych, koniecznie oglądnąć paru streamerów (np. z tych bardziej znanych bodajże IamCVH czy jak on się tam nazywa), w tym zobaczyć jakie oni wybierają karty przy Arenach. By w końcu samemu grać Areny… i właściwie głównie Areny, bo przy nich będzie najszybsza farma. No ale trzeba już z grubsza kojarzyć mechaniki w grach, żeby coś wygrywać (stąd pasuje najpierw podpatrzyć lepszych graczy). Już chyba przy dwóch wygranych na Arenie nagrody zwracają koszt wejścia z nawiązką (a przy jednej nie jesteśmy dużo stratni), więc się opłaca. Przy craftowaniu kart opierać się o topowe talie, które znajdziecie na tej stronie https://www.legends-decks.com/decks/all/1/rating-down

Generalnie na pewno teraz lepiej zacząć grać w TESLa niż HSa, bo kart jest mniej i tym samym łatwiej/mniej trudno jest je wyfarmić. To że gra sama w sobie jest lepsza od Hearthstone’a to już wspominałem wyżej. Nie jest to może nic szczególnie złożonego, ale jako casualowa karcianka jest bardzo dobra i potrafi dać trochę frajdy. Nie bez znaczenia jest fakt, ze ma całkiem nieźle zbalansowane karty (co bynajmniej nie jest takie oczywiste w tym gatunku), dla przykładu jest tu naprawdę sporo kart zwykłych, które są jak najbardziej grywalne.

Kiedyś trochę pogrywałem w DoCa (w ogólnych założeniach dla mnie idealna karcianka), ale skoro go nie ma, no to… z braku laku dobry (nawet bardzo) TESL. Polecam.

post wyedytowany przez petemut 2017-09-17 16:45:21
14.09.2017 23:49
1
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

Dla mnie niezbędnikowy zestaw klasyków na hdd to:

Heroes 3
Twierdza (Stronghold)
Railroad Tycoon 3
Byłoby też Civilization 2 (dla mnie najlepsza, najszybsza, najbardziej dynamiczna część serii), ale mam tylko jakąś starą płytkową wersję, z której uruchamianiem na nowszych systemach jest problem.
Na zbliżonym poziomie traktuje Icewind Dale’a i Unreala, ale nie mam w zwyczaju takich gier przechodzić po x razy. Choć jednak tego pierwszego mam ochotę przejść trzeci raz (u mnie to duża rzadkość), tym razem ekipą bez żadnego wojownika i z max siłą 16… no może 17 u każdego z 6-ciu członków, i myślę że w tym roku się za to wezmę. Unreala też chce sobie przypomnieć.
Niewiele niżej cenię sobie Disciples 2 i do niego też mam ochotę często wracać.
Z hack&slashy kiedyś D2, teraz chyba wolałbym PoE.
A, i dla szybkiej poprawy krążenia coś w typie Quake 3/Unreal Tournament.

Jest jeszcze parę rzeczy do których muszę wrócić, żeby sobie je lepiej ograć, a one mają też zadatki na obecność w moim niezbędniku: coś z rodziny EU (chyba najprędzej Hearts of Iron drugi lub trzeci), coś z Total Warów (Medieval 1 i 2, może Napoleon czy Shogun 2), Master of Orion 2, Heroes 5 z dodatkami, może któryś z XComów, może coś z Panzer Generali i jego klonów, Settlersi 2 w wersji zremakowanej (w oryginale strasznie mi przeszkadzał brak przyspieszania czasu), niewykluczone że Jagged Alliance 2, Tropico czy jakiś Zeus/Faraon… Jest tego strasznie dużo… Gdyby dziś ogłoszono koniec tworzenia gier komputerowych i nie byłoby niczego nowego, to raczej nie miałbym żadnych problemów żeby do końca swojego życia (niezależnie ile miałoby ono trwać) w coś sobie pogrywać, zwłaszcza że jest mnóstwo rzeczy których nigdy nie ruszyłem i leżą sobie na tzw. „kupce wstydu”. Wśród nich zapewne też znajdą się wybitne, ‘niezbędnikowe’ pozycje.

14.09.2017 23:46
petemut
31

To są specyficzne gry, na które duża część ludzi jest za głupia, a inna część nie akceptuje modelu ekonomii (jak i większości innych f2p, i niestety ich argumenty mają sporo racji). No i w końcu są to gry niemal wyłącznie do grania pvp, co też wielu osobom nie leży - singiel w tych grach jest co najwyżej mało istotnym dodatkiem.
Nie można tu zatem mówić o niedocenieniu, a jeśli już to nie przez recenzentów (oni gdy już czasem te gry biorą na warsztat, to oceniają je w miarę pozytywnie). Problem jest raczej z przeciętnymi graczami, których ciężko tym gatunkiem poważniej zainteresować.

14.09.2017 23:42
petemut
31

Projektanci przesadnie nie wysilili się z inwencją. Początkowo zerżnęli z Duelysta, teraz stół łudząco przypomina Cards and Castles. Czy przebiją się samą jakością grafiki i popularnością mobowej marki? Bardzo wątpliwe.
Z tych nowszych taktycznych karcianek trochę lepsze wrażenie robi na mnie Shardbound, choć to też nie grzeszy oryginalnością.

26.08.2017 17:03
petemut
31

Prawie masz rację, prawie, bo z wyjątkiem ostatniego zdania.
Po pierwsze, pchanie się na wschód było jednym z największych błędów polityki zagranicznej Polski (długi temat, którego nie będę rozwijał) i dobrze byłoby go nie powtarzać. Brak tzw. kresów wschodnich w granicach obecnej RP jest raczej jej zaletą, nie wadą.
A po drugie gdyby ktoś na siłę chciał nam wcisnąć Lwów czy Wilno, to drugie z tych miast na pewno byłoby bardziej uzasadnione (trzymając się kryterium etnicznego). Procentowo przed wojną w Wilnie żyło więcej Polaków niż we Lwowie. A gdyby wziąć pod uwagę okolice to ta przewaga była jeszcze większa, bo w powiecie wileńsko-trockim miało żyć coś około 85% Polaków, we lwowskim coś nieco ponad 50% (a w sąsiednich do lwowskiego powiatach to Ukraińcy mieli przewagę). Gdyby więc nie chęć Stalina żeby poprzez przyłączenie Wilna w granice przedwojennej Litwy nieco udobruchać bałtyjskojęzycznych Litwinów po ich wchłonięciu do ZSRR, to pewnie wileńszczyzna byłaby po dziś dzień w Polsce i tak powinno być (nie żebym postulował jakieś roszczenia terytorialne, zmiany które zaszły są nieodwracalne).
No i jeszcze jedno, Polska była w unii z Litwą tworząc de facto jedno państwo, zatem twierdzenie, że Wilno było tylko 20 lat w granicach państwa polskiego jest fałszywe. Przed rozbiorami w praktyce było to państwo polsko-litewskie (Rzeczpospolita Obojga Narodów) z orłem i pogonią w herbie. Od unii lubelskiej trzeba zatem traktować Wilno jako część państwa której kontynuatorem była II RP.
Biorąc pod uwagę szereg patologii jakie mają miejsce na współczesnej Ukrainie, to po dwakroć lepsze byłoby Wilno i należałoby powiedzieć, że to raczej Lwów powinien nam "zwisać" (zabytki i historia to nie wszystko).
Można jeszcze dodać, że i obecnie procentowo Polaków jest więcej na wileńszczyźnie niż na lwowszczyźnie, co pokazuje z którym regionem Polska ma (i/lub powinna mieć) silniejsze związki.

11.05.2017 11:15
1
odpowiedz
petemut
31

Zbiórki są konieczne, bo wiele gatunków/podgatunków siedzi dziś w głębokiej niszy. Dobrym przykładem są turówki. Jest ich pełno, ale tylko nieliczne mają szansę zaistnieć na rynku i w miarę dobrze się sprzedać. I wcale nie dlatego, że większość prezentuje słaby poziom. Po prostu tych gier jest obecnie zbyt dużo w stosunku do liczby odbiorców/potencjalnych klientów. Crowdfounding stanowi pewne zabezpieczenie, daje szansę, że dany tytuł przynajmniej wyjdzie na zero, nawet jeśli sprzedaż nie będzie zawrotna. To że te zbiórki stanowią też element marketingu i promocji, to inna rzecz.
Bez takich akcji wiele produkcji by się nie ukazało. Podejrzewam (a wręcz jestem pewny), że Obsidian nie zaryzykowałby robienia Pillars of Eternity, a inXile Wastelanda 2 czy kolejnego Tormenta, gdyby nie możliwość zorganizowania zbiórki pieniędzy.

A propos PoE, to ponoć gdy gra miała na steamie coś około 350k sprzedanych kopii, to Obsidian... dopiero wychodził na tej grze na zero. Takie Tyranny, robione bez crowdfundingu, ma teraz około 170k użytkowników na steamie, czyli słabo. Całkiem więc możliwe, że ta gra ciągle jest pod kreską i nigdy nie przyniesie zysków. Zatem zbiórka na PoE 2, to chyba nie tylko chwyt marketingowy, co pewna konieczność. Jeśli kiedykolwiek będzie miała się ukazać kontynuacja Tyranny, to wcale nie będę zdziwiony, jeśli też będzie to zapoczątkowane zbiórką.

Wyżej ktoś pisał o Banner Sadze. Druga część tej gry sprzedała się żałośnie słabo, choć oceny miała dobre. Stąd brak zbiórki na kickstarterze trzeba uznać za błąd producentów, którzy naiwnie myśleli, że część pierwsza wyrobiła sobie taką markę, iż nie będzie trzeba inwestować w promocję sequelu, czy zbierać na niego pieniądze. W konsekwencji na część trzecią MUSIELI zorganizować żebranko. Nikt z producentów przy zdrowych zmysłach nie ryzykowałby, przy tak niszowym tytule, brania kredytu bankowego, a najpewniej tylko taka byłaby alternatywa.

Co do produkcji zawartych w artykule, to liznąłem Shardbound. Pierwsze wrażenie robi bardzo dobre. Mają szansę zaistnieć w niszy taktycznych karcianek obok Faerii i Duelysta (o ile nie zabraknie im pieniędzy na promocję). W stosunku do nich różni się m.in. tym że pola walki są różne i mają przeszkody terenowe, co mi troszeczkę nasunęło skojarzenie z trybem bitewnym w Heroesach. Gra jest free to play (jeszcze w early accesie), więc każdy może spróbować. Dla tych co lubią ten podgatunek raczej się spodoba.

23.04.2017 12:52
petemut
31

Właściwie to już mi się nie chce odpowiadać, bo w dużej części będę musiał powtarzać kwestie o których pisałem wyżej, co niestety wynika z faktu, że czytasz mało uważnie/niechlujnie, tym samym, polemika z tobą (sorry) jest bezcelowa. No ale jeszcze ten ostatni raz napiszę,

Co z tego, że są różnice jak są one nieznaczące...

Już po tym pierwszym zdaniu powinienem sobie dać spokój z czytaniem twojego tekstu, bo to jak ja postrzegam słowo "znaczące" zasadniczo się różni od tego jak ty je postrzegasz, więc nie ma opcji, żebym ja ciebie, lub odwrotnie, do czegokolwiek przekonał.

Pograj w inne gry CCG to zobaczysz czemu mówię o podobieństwie. Wbrew pozorom te karcianki nie wyglądają tak samo tylko często różnią się diametralnie jak np. wspomniane przeze mnie Pokemony czy Yu Gi Oh.

Przecież wyraźnie napisałem, że siebie samego zacytuję:
"To, że są karcianki dużo bardziej różniące się od MtG niż HS (jak np. Gwint) nie ma tu nic do rzeczy."
Czyli, że gry CCG mogą się różnić mało znacząco, znacząco, bardzo znacząco bądź fundamentalnie. Różnica między HS/TESL, a MtG jest bardzo znacząca (na upartego jak ktoś bardzo chce, to "tylko" znacząca), a między Yu-Gi-Oh a MtG (być może) fundamentalna.

Jeśli chcesz podobieństw to proszę bardzo:
- celem jest zbicie punktów życia przeciwnika do zera wykorzystując zaklęcia i potwory
- karty zagrywa się za manę, każda karta ma inny koszt many, w obu grach średnio na turę otrzymuje się/zagrywa się jedną jednostkę many/land
- na początku gry otrzymujesz określoną ilość kart na rękę i co turę dobierasz jedną kartę
- głównym założeniem gry jest wygranie poprzez wystawianie stronników z różnymi zdolnościami i atakowanie gracza do momentu aż jego życie spadnie do zera

To wszystko napisałem w swoim pierwszym poście. Znowu muszę siebie zacytować:
"mamy do wyzerowania punkty życia bohaterów (czy jakichś awatarów graczy), karty stworzeń z wartością ataku oraz życia i karty zaklęć służące do kontroli stołu + wszystkie te karty mają jakiś koszt do użycia (...). Jeśli tylko tyle podobieństw nam wystarcza do przyrównywania wszelkich karcianek CCG do MtG, to w takim razie każda strzelanka fpp to tylko klon Wolfensteina 3D i Dooma".
Od siebie dodałeś jedynie to, że dociąga się jedną kartę co turę, co jak dla mnie jest tak częstym i pospolitym rozwiązaniem, iż uznałem, że nie jest to warte wspominania, bo wydaje mi się, że można to spotkać w wielu grach, niekoniecznie zbliżonych do MtG czy z drugiej strony HSa. Ale niech ci będzie, że jest to element wspólny dla tych gier, co może świadczyć o jakimś ich podobieństwie. Dla mnie to jednak ciągle za mało, dużo za mało, żeby mówić o tych grach jak o podobnych do siebie. Zresztą wystarczy powiedzieć, że z tych czterech punktów, co podałeś pierwszy z czwartym są identyczne, a w drugim w połowie napisałeś nieprawdę, nie ma żadnego: "średnio na turę dostajesz/zagrywasz 1 manę". W HS/TESL z automatu ZAWSZE dostajesz na początku tury 1 manę (do dopuszczalnego limitu, bodajże 10 w HS i 12 w TESL), a w MtG dostajesz manę, tylko jeśli stosowna karta ci podejdzie (i nie masz przy tym żadnych limitów), i to jest ZASADNICZA różnica.
Krótko mówiąc o podobieństwach HS/TESL z MtG można napisać w jednym zdaniu, a o różnicach (patrz na moją wyliczankę w jednym z powyższych postów) w wielu zdaniach.

Idąc twoim tokiem myślenia mógłbym wyrzucić z szachów pionki i zmienić działanie wież na jakieś inne i stworzyłbym nową grę - tak to nie działa, to dalej byłaby kopia szachów tylko nieznacznie zmieniona

Ok, czyli jeśli wyrzucisz figury z szachów, to powiesz że to dalej szachy nieznacznie zmienione? To idź powiedz innym, że warcaby to kopia szachów. Nie wydaje mi się żeby taka twoja opinia spotkała się z powszechnym uznaniem. Albo, żeby podać przykład bliższy grom karcianym, że 66 to taka sama gra jak Tysiąc, bo masz tam meldunki, kolor atutowy bijący pozostałe, dokładanie kart do koloru, liczenie kart według tej samej punktacji... Nie sądzisz, że to jednak trochę za mało aby mówić, że jedna jest klonem drugiej?

Co z tego, że HS i Magic się różnią jeśli są to tak drobne różnice jak podział stworów na latające czy nielatające

No w istocie "błaha" różnica. Jedne stworzenia nie mogą nic zrobić drugim (wejść z nimi przy defensywie w interakcję), i z talią "lataczy" jeśli trafi się na kogoś kto nie ma na to kontrujących stworzeń i nie za dużo kart do kontroli, wygrana jest niemal z automatu. Jak dla mnie podział stworów dodatkowo na typy, to jednak jest istotna różnica (choć oczywiście nie najważniejsza), bo wymusza określoną budowę talii (grając przeciętnym aggro-controlem, na latające zawsze trzeba mieć coś sytuacyjnego). W HSie i TESLu tego problemu nie ma, co notabene w porównaniu do MtG jest ich zaletą, bo nie wymusza grania kart sytuacyjnych, które mogą niezbyt pasować do koncepcji decku i w niektórych pojedynkach mogą być kartami martwymi lub co najwyżej średnioużytecznymi.

No i mówisz, że masz doświadczenie tylko w karciankach online. No i własnie to jest twój problem. Nigdy nie grałeś w nic co nie byłoby kopia Magica i tyle.

Owszem jest kilka gier online, które różnią się od MtG jeszcze bardziej niż TESL/HS, i które miałem okazję poznać, i nawet jedną z nich wymieniłem, czego oczywiście nie doczytałeś. Chodzi rzecz jasna o Gwinta, którego jakbyś się nie gimnastykował, to kopią MtG nie będziesz mógł nazwać, bo trudno byłoby znaleźć choćby jeden punkt wspólny dla tych CCG. Też zrobiony przez Polaków Earthcore poza zerowaniem punktów życia nie ma żadnego podobieństwa do MtG. Chronicle Runescape Legends? Też jeszcze dalej odjeżdża od Magica niż HS/TESL. Epic Cards Battle? Zupełnie inna rzecz. Wydana niedawno Krosmaga? To już bliskie karciankom taktycznym. No właśnie, karcianki taktyczne? Trzymając się twojej filozofii to pewnie też "klony MtG", choć pozycjonowanie kart na stole zasadniczo zmienia specyfikę rozgrywki. Pewnie mógłbym ci jeszcze coś takiego wymienić, ale ja domyślam się o co ci chodzi. Brakuje ci gier online, które byłyby zbliżone zasadami do tych wszystkich papierowych CCG/LCG w których masz rozgrywkę podzieloną na fazy (notabene to je ciut zbliża do Magica) i które nie polegają na zerowaniu punktów życia(/czegoś tam) przeciwnika, warunki wygranej są inne. Tyle że tegry słabo się nadają do wersji digital. Karcianka online, żeby przyciągnęła ludzi musi mieć w miarę szybkie pojedynki, a nie rozwleczone na dziesiątki minut. W przeciwnym razie graliby w nią tylko zapaleni hardcorowcy, których byłoby zbyt mało, żeby dać zarobić deweloperom. Te gry specyfiką mi się kojarzą z grami stołowymi/planszowymi, wśród których trudno znaleźć jakiś oryginalny tytuł, który by odniósł sukces w wersji digital. Na ogół są to tylko elektroniczne wersje znanych powszechnie planszówek, bo tylko przy nich wydawcy mają szansę zarobić. Już MtG w swoich komputerowych wersjach jest jak na standardy online troszeczkę za długi w rozgrywce (mi to nie przeszkadza, ale statystycznemu graczowi, zapewne tak), ale żyje dzięki sentymentowi mnóstwa graczy do wersji papierowej.
Jak przystało na fana Magica (a nie wątpię że nim jesteś) wszystko co ma to zerowanie punktów w oparciu o wystawiane na stół stwory + spelle + jakichś ich koszt, to będą dla ciebie zżynki z MtG. A ja ci powiem, że tak stawiając sprawę, to mógłbym się uprzeć, że twórca Magic the Gathering zżynał od innych. Przecież zerowanie punktów, w oparciu o jakieś parametry, to... domena prawie każdej gry elektronicznej. A przed 1993 rokiem gdy MtG powstało, było wiele rpgów, gier taktycznych. Garfield po prostu przeniósł ten pomysł do konwencji gry karcianej. Czy z tego tytułu Magicowi przynależy się monopol na te powyższe elementarne zasady i każdą grę karcianą, która z tego korzysta należy nazywać kopią MtG? A może twórców tej idei należałoby szukać jeszcze głębiej w historii, w jakichś grach planszowych? Zatem może to MtG jest kopią (trzymając się twoich zasad pojęcia "kopii", "zżynki") czegoś tam starszego.

Zresztą, popatrz sobie na te dwie karty i wykaż, że Blizzard nie patrzył nigdy na Wizardów.

Nawiązania w pojedynczych kartach do MtG nie interesują mnie, liczy się ogólna mechanika działająca na stole. A to że twórcy jakiejś karcianki puszczą oczko do fanów gry będącej ojcem całego gatunku CCG, to nie musi dowodzić plagiatu, choć w tym powyższym przypadku troszkę przesadzili. No chyba że od Blizzarda z tego tytułu popłynęło parę dolarów na konto Wizards. Swoją drogą karta dająca dodatkową turę mogłaby się znaleźć w niemal każdej karciance niezależnie od jej mechaniki.

Jak widać spisałem ścianę tekstu, więc jeśli dalej nie rozumiesz mojego punktu widzenia, to przeczytaj to jeszcze raz, a potem jeszcze raz... i aż do skutku (razem z wcześniejszymi postami). Za którymś razem na pewno złapiesz dlaczego postrzegam Hearthstone'a, The Elder Scrolls Legends, Shadowverse, Duel of Champions (R.I.P.), Nightbanes (R.I.P.) i wiele, wiele innych tego typu produkcji za gry mocno różniące się od Magic the Gathering. I tu nie chodzi o to, że ja MtG nie lubię (nie jestem szczególnie fanem, ale też nie jestem antyfanem, od biedy mógłbym w to grać, lecz jakoś wracać do tego mi się nie chce), tu chodzi o przedstawianie produkcji CCG, o jaśniejsze charakteryzowanie tych gier w komentarzach, opiniach, czy jak tutaj recenzjach. Żeby osoby, które nie mają zbyt wiele pojęcia o grach CCG nie nabrały mylnego wrażenia, że Magic the Gathering to gra taka sama/podobna do HSa czy TESLa, Bynajmniej człowiek siedzący w HSie/TESLu nie musi zakochać się w MtG i człowiek siedzący w MtG nie musi zapałać miłością do HS/TESLa, a z twojego komentarza można wyciągnąć wniosek, że powinien, no bo skoro się nie różnią....

Ten nasz spór można byłoby tylko w jeden sposób rozstrzygnąć: zlecić kilku inteligentnym gościom, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z karciankami CCG, aby pograli trochę w HS/TESL i w MtG, i na końcu zapytać się ich, czy zgadzają się, że w tych grach "różnice są nieznaczące", że pierwsze z tych tytułów to "zżynki" z tego drugiego. Postawiłbym dolary przeciw orzechom, że większość z nich, jeśli nie wszyscy, nie podzieliłoby twojej opinii.
Wyłuszczyłem mój punkt widzenia chyba wyczerpująco, więc z mojej strony EOT.

21.04.2017 15:44
petemut
31

@Agrelm
że TES:L nie jest kopią MtG się nie zgodzę. Jest tak samo kopią jak i Hearthstone, bo te gry całe podstawy, szkielet gry ściągnęły z Magica

Bądź tak dobry i napisz coś o tych "podstawach i szkielecie", bo może ja głupi jestem i czegoś istotnego nie wyłapałem. W MtG widzę:
-manę w kartach (landy)
-podział tury na fazy, w tym możliwość wykonania ruchu gracza w turze przeciwnika
-brak możliwości atakowania stworów bezpośrednio przez inne stwory (pojedynki tylko przy blokowaniu ataku na bohatera)
-reset punktów życia stworów co turę
-gra na cmentarz
-stale działające spelle
-bronie w formie oddzielnych kart
-podział stworzeń na latające i nielatające, i przy tym brak możliwości (poza wyjątkami) blokowania tych pierwszych przez te drugie
Tylko tyle co mi teraz do głowy przyszło. Teraz mi napisz ile z powyższego zostało "w całości zerżnięte" przez Hearthstone'a?

HS i MtG mają inne zasady rządzące stołem, stąd dają zupełnie inne doświadczenie. Tych gier nie można wrzucać do jednego wora, bo są zbyt od siebie różne. W TESLu coś tam doszło z tego powyższego, ściśle: cmentarz i karty wsparcia, ale doszło też parę zasad różniących tę grę od MtG (podział na szeregi, runy). To, że są karcianki dużo bardziej różniące się od MtG niż HS (jak np. Gwint) nie ma tu nic do rzeczy.

Co do mojego doświadczenia to opieram je o karcianki CCG online, których poznałem pewnie już ze 30. Papierowe omijałem, bo nie były na moją kieszeń. Ale wiem, że wśród nich jest sporo takich, których mechaniki potrafią być dość oryginalne, znacząco inne od tego co się spotyka online'owych CCG. I tak, duża większość digitalowych CCG polega na zerowaniu punktów drugiego gracza używając do tego różnych jednostek i spelli(/akcji), które wystawiamy za określony koszt.

Harrego Pottera i Pokemony ze względu na stylistykę i tematykę omijam szerokim łukiem i nie zamierzam tego nigdy tykać (zbyt infantylne jak dla mnie). W Yu-Gi-Oh nie zagłębiałem się, ale z tego co to liznąłem, to wiem, że mechanika jest znacząco inna niż MtG. Powtórzę: nie ma nic do rzeczy fakt, że są karcianki, których mechaniki różnią się jeszcze bardziej od MtG niż wiele online'owych CCG.

HS, TESL i wiele innych tego typu karcianek to nie są klony/kopie MtG. Uproszczonym (nieco) MtG jest Eternal, a nie HS. No właśnie, jeśli HS dla ciebie to kopia MtG to czym będzie Eternal? Czym będzie Hex?

To przyrównywanie wszystkiego do MtG razi mnie o tyle mocno, że MtG ma wiele archaicznych rozwiązań, które do gier online/digital słabo się nadają, jak choćby mana w kartach (w papierowej wersji miało to sens, bo wydawca chciał uniknąć używania żetonów), czy reset punktów życia stworów co turę. Szczęśliwie te dwie mechaniki nie są powielane przez twórców (większości) współczesnych karcianek. Już nawet nie chce mi się dodawać, że wydawca w Magic Duels (i o ile dobrze pamiętam również wcześniejszych Duels of the Planeswalkers) karty ustylizował na papierowe wersje (czyli np. z podanymi drobnym drukiem wartościami stworzenia w dolnym rogu karty), co jest fatalnym rozwiązaniem. Podejrzewam na granicy pewności, że gdyby dopiero dziś taka gra jak MtG się ukazała, i tylko w wersji online, to uznano by niektóre rozwiązania za dziwne i przeszłaby ona przez rynek niezauważona.

post wyedytowany przez petemut 2017-04-21 15:45:04
20.04.2017 01:20
9
odpowiedz
9 odpowiedzi
petemut
31
8.5

Recenzent nie specjalnie się popisał. Można było do tej recenzji przydzielić kogoś kto ma więcej doświadczenia z grami online (może np. A.Zechentera). Co do moich obiekcji... po kolei:

Po pierwsze to tryb fabularny jest w tego typu grach pierdołem, który ma na celu pokazanie początkującemu graczowi różnych mechanik i stanowi raczej rodzaj samouczka. Poświęcanie temu w recenzji gry dedykowanej do PvP więcej niż jednego, dwóch zdań jest z lekka bez sensu.

Po drugie, przy okazji wspomnienia o levelowaniu kart (mało istotny szczegół w mechanice, bo dotyczy on nielicznych kart) mowa jest o podbijaniu "statystyk". Ja wiem o co chodzi, inny czytelnik też raczej będzie wiedział, ale generalnie używanie pojęcia "statystyka" w tym kontekście jest błędem i w oficjalnej recenzji na poważnym portalu, to po prostu razi. Można użyć słowa parametr, wartość, liczba..., czy niech będzie po prostu "podbija siłę".

Po trzecie, nie nazwałbym TESLa karcianką "antyaggro". Nie wiem jak to teraz wygląda na topie, ale jeszcze nie tak dawno talie na goblinach (zielona) czy na cesarskich trepach (żółta), potrafiły przy dobrym rozdaniu zrushować przeciwnika w piątej-szóstej turze (broniącemu się przed takim naporem system run niewiele pomaga). Do tego karty dające różne korzyści, gdy mamy więcej punktów życia niż przeciwnik, też raczej nie potwierdzają tezy o "antyaggro" TESLa. Wydaje mi się, że niektórzy gracze jeszcze niedawno uskarżali się, że jest zbyt łatwo grać aggro.

Po czwarte, irytują mnie opinie entuzjastów MtG (w tym autora recenzji), które (prawie) wszystkie gry karciane online przyrównują do MtG, sugerując, że to są jakieś jego kopie, klony, mocne inspiracje itp. W rzeczywistości poza tym, że mamy do wyzerowania punkty życia bohaterów (czy jakichś awatarów graczy), karty stworzeń z wartością ataku oraz życia i karty zaklęć służące do kontroli stołu + wszystkie te karty mają jakiś koszt do użycia, to cała reszta potrafi być inna, zupełnie inna. Jeśli tylko tyle podobieństw nam wystarcza do przyrównywania wszelkich karcianek CCG do MtG, to w takim razie każda strzelanka fpp to tylko klon Wolfensteina 3D i Dooma. Dla mnie MtG to przede wszystkim podział tury na fazy i mana obecna w kartach (tego ostatniego nie znoszę, przez co fanem MtG i jego klonów raczej nie jestem). Zatem do "rodziny" MtG możemy zaliczyć Magic Duels (i wcześniejsze płatne jego wersje), Hex, Eternal czy Spellweaver. TESL zdecydowanie nie jest podobny do MtG, bo żadnego z najbardziej charakterystycznych elementów tej gry nie posiada.

Po piąte, na arenie gramy do siedmiu (a nie dwunastu) wygranych w trybie PvP, a vs. SI jeszcze niedawno finiszem było dziewięć zwycięstw (jeśli tego nie zmieniono, to dalej do dwunastu sporo brakuje).

Po szóste, opcja zagrania w trybie przeciwnika jest możliwa TYLKO przy zbiciu naszej runy, gdy wejdzie nam karta z "Proroctwem". Nie ma to nic wspólnego z podziałem na fazy z MtG, co sugeruje recenzent.

Po siódme, z tą słabą responsywnością klikania, to pierwszy raz się spotykam z takim zarzutem. Może faktycznie czułość klikania jest mniejsza niż w HS, ale nie nazwałbym jej kiepską. Dla tych, którzy nie mają ADHD i nie muszą wykonać pięciu ruchów w jedną sekundę raczej żadnego problemu nie ma.

Po ósme, odbiór artów to kwestia subiektywna, ale nie nazwałbym ich przeciętnymi. Recenzentowi mogły nie przypaść do gustu, ale można było wspomnieć, że są większe niż w HS i karty po rzuceniu na stół nie zamieniają się w te koszmarne żetoniki jak w HS (choć niby to widać na screenshotach). Dla mnie arty w TESLu są zdecydowanie lepsze niż infantylny styl Hearthstonea. No i być może karty premium mają lepsze efekty niż te z HSa, ale to mnie akurat nie interesuje.

Po dziewiąte, z tym "niewróżeniem jej wielkiej przyszłości", to należałoby wykazać pewną ostrożność. Niedawno gdy grałem sobie koło północy miałem przy zwykłych grach oczekiwanie na przeciwnika na poziomie 11-12 sekund, życzyłbym wielu karciankom żeby miały o tej porze taką frekwencję na serwerze.

Ogólnie to... sorry, ale ta recka napisana trochę na "odpieprz się". Widać, że recenzent nie poświęcił tej grze więcej niż kilka godzin (może w porywach z dziesięć), nie poczytał coś na jej temat (może wtedy dowiedziałby się do ilu wygranych gra się na arenie albo o okazyjnie trafiającej się arenie chaosu).

Czym zatem jest TESL? W skrócie to klon HSa, na szczęście z kilkoma istotnymi urozmaiceniami:

-inny stół podzielony na pół (z osłoną na jednej połowie), co daje nieduży element pozycjonowania (rzucamy kartę stworzenia na lewo lub na prawo),

-ubywanie życia naszemu awatarowi daje co 5 pkt kartę z naszej biblioteki, którą, o ile posiada "proroctwo", możemy natychmiast użyć za darmo,

-więcej możliwości przy budowaniu talii (karty podzielone na 5+1 kolorów/"frakcji", które możemy ze sobą mieszać, ale max. 2 kolory w jednym decku + 1 szary-neutralny),

-awatary graczy nie mają umiejętności i nie mogą brać udziału w walce np. poprzez jakąś broń,

-większa talia przy grach zwykłych/rankingowych - 50 kart (w tym max. 3 kopie jednej karty nieunikatowej), natomiast przy arenie ma ona 30 kart,

-arena vs SI jest nieco na innych zasadach, a ściślej na zmiennym stole tj. połówki stołu mogą mieć różny rozmiar (nie muszą być symetryczne i mieścić tyle samo jednostek) oraz mogą generować różne efekty, notabene to samo mamy w okazyjnie udostępnianej arenie chaosu, tyle że to jest w trybie PvP,

-różne mechaniki w kartach, niektóre inne niż w HS, w tym dające opcję na grę na cmentarz (do którego mamy cały czas podgląd),

-ponoć w mechanikach kart jest mniej RNG niż w HS, ale tego pewny nie jestem, bo dawno do HSa nie zaglądałem (i prawdę mówiąc nigdy się w niego nie zagłębiałem, bo zanim zdążyłem to mnie znudził), niemniej widzę na forach, że ludzie często uskarżają się na losowość w karciance Blizzarda, w TESLu na pewno nie jest zbyt rażąca, choć na pewno nie to żeby jej nie było.

Dzięki temu wszystkiemu powyższemu, gra nie nuży tak szybko jak Hearthstone (przynajmniej mnie). Model ekonomii jest ok, dość szybko zbieramy karty. To co nie wpadnie w paczkach, to możemy wycraftować z kryształu. Choć przyznaję nie jestem pewny jak to jest teraz po nowym dodatku. Jak wspomniane zostało w recenzji jest język polski, więc jeśli jest ktoś laikiem w takich grach i nie zna angielskiego, to bezproblemowo się w nią wgryzie. Frekwencyjnie jest na razie dobrze, szybko znajduje oponentów. Matchmaking jest ok.

Ogólnie rzecz warta polecenia, choć to tylko ciekawsza, bardziej urozmaicona wersja Hearthstone'a.

post wyedytowany przez petemut 2017-04-20 01:36:20
19.04.2017 18:42
1
petemut
31

Nie, bo to jednak gry turowe. CS, LoL, Dota, Starcraft itp. to już jednak w znaczącej mierze gry zręcznościowe, gdzie zdolności manualne i czas reakcji odgrywa dużą rolę. Nie jest to zatem to samo co brydż czy szachy.

19.04.2017 18:39
1
petemut
31

Rzecz w tym, że sport jest nierozerwalnie związany z rzeczywistym wysiłkiem organizmu w rzeczywistym świecie
A co powiesz o strzelaniu do rzutków? Czy zwykłym strzelaniu w którym Mauer zdobywała złote medale? Jaki w tym widzisz wysiłek fizyczny?

Kubica nie jest dla mnie sportowcem tylko kierowcą. On nie ponosi rzeczywistego wysiłku tylko jego auto, którym on kieruje
Ok, czyli Kusznierewicz, który zdobywał medale na olimpiadzie, to też nie sportowiec, bo on tylko kierował łódką. Jeźdźcy też nie powinni być na olimpiadzie, bo oni tylko "kierują" końmi.

19.04.2017 18:05
3
odpowiedz
petemut
31

Wbrew pozorom ta decyzja może się obronić. Zarzuty, że dyscypliny e-sportowe nie są wysiłkowymi, więc nie powinno być ich na olimpiadzie, nie są zbyt trafione, bo... takie dyscypliny już są. Takie do których uprawiania nie trzeba żadnego wysiłku albo potrzeba go stosunkowo niedużo jak np.: strzelectwo (to jest najlepszy przykład), łucznictwo, golf, żeglarstwo, curling (dla zawodników wypuszczających kamienie) czy w końcu takie jeździectwo przy którym nie jestem pewny, czy na pewno medale należą się jeźdźcom czy raczej koniom, bo jeśli trzymać się definicji, że dyscypliną olimpijską może być tylko ten sport który wymaga wysiłku fizycznego, no to chyba bardziej koniom. Nawet jeśli przyjąć, że przy niektórych z tych dyscyplin jakiś wysiłek fizyczny jest potrzebny, to spokojnie można to równoważyć wymaganiami manualnymi, czy dotyczącymi czasu reakcji, jakie trzeba mieć przy grach elektronicznych w czasie rzeczywistym (HS odpada, bo to rzeczywiście gatunkowo coś bliższego brydżowi czy szachom, grom "umysłowym", które na klasyczne olimpiady się nie łapią)

Zarzut można postawić innego rodzaju. Zarzut, którego nie da się obalić. Jest zasadą (pisaną? niepisaną? nie wiem, nie sprawdzałem), że dyscypliną olimpijską może być dyscyplina, która jest powszechnie, nieodpłatnie dostępna tzn. ktoś kto chce ją uprawiać nie musi nikogo pytać o zgodę, czy cokolwiek płacić, bo nikt do niej nie posiada WYŁĄCZNYCH praw. W przypadku gier komputerowych ten warunek nie jest spełniany, bo najbardziej znane e-sportowe dyscypliny (CS. LoL, WoT, Dota, Starcraft, Overwatch) są własnością konkretnych firm, korporacji. A zatem teoretycznie jeśli któraś z tych firm będzie miała kaprys wyłączyć serwery swojej gry, to niestety formalnie nikt nie będzie miał prawa dalej w nią grać. A już teraz niektóre z nich wymagają uiszczenia wstępnej opłaty (gry Blizzarda czy CS).

Jeśli więc gry elektroniczne mają się pojawić na klasycznej olimpiadzie, to powinny to być w pełni darmowe tytuły (oczywiście o charakterze zręcznościowo-reakcyjnym), do których kodu nikt nie będzie miał praw. Dziś tego warunku nie spełnia żadna popularna gra e-sportowa. Zatem jeśli te wszystkie CSy, LoLe itp. gry zostaną dopuszczone do igrzysk, to powstanie niezbyt dobry precedens pozwalający na wprowadzenie jakichkolwiek sportów do których konkretne firmy będą miały wyłączne prawa.

Inna rzecz, że te dyscypliny będą na ogół znacznie ciekawsze od wielce błyskotliwych konkurencji jak: rzut kulą, rzut młotem, skok w dal... brakuje mi w tym tylko plucia na odległość (żeby nie było, mięśnie policzkowe na pewno muszą przy tym pracować, a i płuca trzeba sobie nieźle wyrobić :D ).

Można też dodać, że szprycowanie się chemią jest przy e-sportach mniej efektywne niż przy klasycznych, gdzie do szybkiego przebierania rękami i nogami na ogół nie trzeba jakiegoś wyszukanego koksu, i gdzie można się nim szprycować w bezpiecznym czasie od stosownej imprezy. Przy e-sportach, żeby farmaceutyki poprawiały sprawność trzeba je zażywać zaraz przed imprezą, a zatem łatwiej byłoby wyłapywać dopingowiczów. Zawody e-sportowe byłyby zatem na ogół znacznie uczciwsze od klasycznych sportów.

Ja przyznam, od dawna klasycznych sportów indywidualnych nie oglądam (w dużej większości są prostackie w zasadach i przez to nudne do oglądania), więc gdyby zawody e-sportowe trafiły do programu igrzysk, to może byłby dla mnie pretekst, żeby cokolwiek na takich igrzyskach oglądnąć. I tak sobie myślę, że może organizatorzy olimpiad mają świadomość, że coraz więcej jest osób, które klasycznymi sportami się nie interesują, i mają w tym swój własny interes żeby część z nich przyciągnąć poprzez dodanie konkurencji e-sportowych. Szczególnie w Azji może mieć to sens.

25.03.2017 07:43
1
odpowiedz
petemut
31

Co do innych indyków, to warto zwrócić uwagę na Battle Brothers, który wczoraj wyszedł z early accesu, i w komentach ma na dzień dobry grubo ponad 90% pozytywów - http://store.steampowered.com/app/365360/ Wygląda na solidną strategię.

post wyedytowany przez petemut 2017-03-25 07:44:15
25.03.2017 07:32
odpowiedz
petemut
31

Aktualnie gra nie jest martwa. Po premierze sprzed 2 tygodni (w tym i na iOSa) jest spore ożywienie. Zaczynając gry rankingowe (czyli od 25 rangi) znajdowało mi ludzi z przedziału 25-21 czyli z tego samego poziomu, później, po przejściu 20-tej rangi to samo (różnicę w rangach miałem max do czterech, pięciu). Czas oczekiwania na przeciwnika? Jakieś od 15 do 40 sekund, więc wydaje mi się, że jest to akceptowalne,

Warto jednak zaczynać od gier solo. Można w ten sposób wyfarmić dużo skrzynek z kartami, i lepiej dopiero potem brać się za pvp.

Talie do budowania wyszukiwać tu - https://www.faeria.com/the-hub/decks

Dla całkiem początkujących najłatwiejszy do zbudowania będzie ten deck - https://www.faeria.com/the-hub/deck/251-beginner-mid-range-green

25.03.2017 07:28
petemut
31

Ile zajmuje zebranie wszystkich kart? Szczerze mówiąc nie wiem, bo jestem początkującym graczem, ale uważam że to pytanie jest źle postawione. Poprawnie ono powinno brzmieć: Ile czasu trzeba, żeby złożyć topowy deck z którym można się bić na najwyższym poziomie? Ja nie mając 40 godzin na liczniku mogę już złożyć sobie coś w rodzaju yellow rush (chyba jeden z tańszych bardzo dobrych decków) -

https://www.faeria.com/the-hub/deck/430-botg-modgnik-yellow-rush

albo w tej odmianie:

https://www.faeria.com/the-hub/deck/512-high-winrate-yellow-rush

Jakichś tam dosłownie 4-5 kart by mi z tego brakowało (m.in. tej legendy z pierwszego linku), ale mógłbym wszystko wycraftować. Fakt, że jak wróciłem do grania po paru miesiącach to miałem na koncie 20 pakietów do otwarcia, trochę kryształu do craftowania i 30k golda, czyli możliwość dokupienia następnych 30 skrzyneczek z kartami (czego w całości nie zrobiłem, bo lepiej sobie te pieniądze przeznaczyć na odblokowywanie pojedynków/kampani vs SI - dają chyba większą farmę). Nie pamiętam z jakiej okazji mi się to dostało, być może był jakiś event z okazji wyjścia z bety, a może każdy po premierze tyle dostaje na starcie? Mniejsza z tym, nawet bez tego farmienie pakietów idzie całkiem sprawnie. Nie ma porównania z tym co było w tamtym roku, gdzie jak pamiętam przy pandorze za parę wygranych pojedynków wpadła mi jakaś śmieszna ilość golda (teraz jeszcze Pandory nie sprawdzałem, ale wierzę że jest lepiej).

Jeszcze co do konkretnych talii, to ja sobie pogrywam bardzo zbliżonym do tego mid range greenem:
https://www.faeria.com/the-hub/deck/251-beginner-mid-range-green
Talia jest chyba najłatwiejsza do zbudowania dla początkujących i od niej warto zaczynać. Ja na razie po powrocie dużo pvp nie grałem (jakieś 7-8 pojedynków) i przegrałem tym tylko raz, i to dość pechowo. Nie wiem jaki jest limit dla tej talii tj. jak daleko można nią zajść w rankingu, ale sprawia wrażenie solidnej, więc dla zaczynających mogę ją śmiało rekomendować. Nie ma żadnego epika, więc można ją szybko zbudować bez craftowania (przynajmniej ja praktycznie nic nie craftowałem).

Reasumując, mimo niewielkiego stażu twierdzę, że można śmiało sobie pogrywać w Faerię bez wydawania kasy nawiązując walkę z najlepszymi (o ile skill na to pozwala, bo karty nie stanowią ograniczenia). Grałem w wiele różnych karcianek i chyba nigdy nie miałem poczucia, że tak szybko zbieram karty i mogę złożyć coś solidnego, jak teraz w Faerii. "Nieprawdopodobny grind" to był w początkowej fazie DoCa (przed dodatkiem Forgotten Realms), czy Nightbanesie (obydwie R.I.P.), gdzie było trzeba setek godzin, aby móc budować w miarę dobre talie. W tak wszędzie zachwalanym Gwincie też nie jest lekko. Przy Faerii, gdy wyfarmimy trochę kart w grach solo (vs. SI), to już powinniśmy coś sensownego zbudować do gry pvp.

Na pewno jeśli zaczynać granie w Faerię, to teraz jest do tego najlepszy okres, bo po pierwsze kart w grze nie ma przesadnie dużo (niespełna 300, więc do wyfarmienia są względnie łatwe, legend jest tylko 22, po 4 na frakcję + 6 neutralnych), a po drugie po wyjściu z bety wydawca zaczął trochę pracować na niwie marketingowej i frekwencja na serwerze jest nawet niezła (zdecydowanie lepsza niż była kiedyś), w czym też zasługa premiery na iOSa (na androida ma być w przyszłości), co oznacza że dość łatwo trafić na graczy o porównywalnym do naszego poziomie.

24.03.2017 00:04
odpowiedz
3 odpowiedzi
petemut
31

Faeria miała oficjalną premierę 2 tygodnie temu, i jak do tego po dłuższym czasie wróciłem, to z farmą kart nie ma problemu, Każdego dnia grając jakieś potyczki vs SI + coś w pvp (godzina, dwie) wpadają pakiety (chesty). Do tego dużym plusem jest możliwość wymiany (jeden raz) najrzadszej karty z otwieranego pakietu (szczególnie użyteczne gdy mamy komplet danej karty lub wpada coś słabawego/mało grywalnego), więc zbieranie kart idzie nawet sprawnie. Z tym „nieprawdopodobnym grindem” (pierwszy post) to raczej bzdura. Nie wiem jak jest teraz za wygrane w Pandorze (faeriowa arena), ale jeśli premiują granie podobnie jak w pozostałych trybach, to powinno być całkiem ok.

Dużym plusem jest obecność strony z taliami, więc początkujący mogą łatwo się zorientować co mają zbierać -> https://www.faeria.com/the-hub/decks

Polecam, fajna rzecz, każdy kto trochę gierczył w karcianki szybko załapie o co chodzi, bo choć kwestia ze stołem jest oryginalna, to same mechaniki w kartach są powszechnie spotykane i znane.

Jeszcze co do pierwszego postu, to Magic Duels nie jest żadną alternatywą dla Faerii, bo to jednak inne karcianki. Ta pierwsza to po prostu jakaś tam wersja MtG, a druga jest nastawiona na pozycjonowanie kart na stole, czego w MtG nie ma. To są zatem inne gry, nawet jeśli jakichś tam podobieństw się doszukiwać, to nie dotyczą one rdzenia rozgrywki.

06.03.2017 13:56
petemut
31

A no jeśli tak, to ok. Z tym się zgadzam, gier strategicznych jest pełno, tyle że trochę żal iż wiele z nich (tych lepszych) jest tak mało doceniana/słabo się sprzedaje. Bez większych pieniędzy na hype, wydawca mając dobrą strategię do wypuszczenia, chcąc osiągnąć jakiś sensowny zysk, musi liczyć tylko na farta.

06.03.2017 13:41
odpowiedz
petemut
31

Jak dla mnie Warbands Bushido, Pit People i Stars in Shadow. Choć co do tego ostatniego, to życzyłbym sobie żeby nie była zbyt ostrą zżynką z Master of Orion II (z niektórych opinii może coś takiego wynikać), bo po co grać po raz enty w to samo. Inna rzecz, że w MoO 2 nie nagrałem się tyle, aby się tym znużyć.

06.03.2017 13:27
odpowiedz
petemut
31

Strategie od 1C bardzo często mają przyzwoity poziom. Ta w early accesie też ma zachęcające opinie (choć jest ich niewiele), powinno być dobrze.

06.03.2017 13:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
petemut
31

Dla mnie z Cywilizacji najlepsza była dwójka, szybsza, bardziej dynamiczna od póżniejszych części. Ubolewam, że nie ma jej na GOGu.

Poza tym w zasadzie jestem w stanie łyknąć prawie każdego niezabugowanego 4Xa (czy ogólnie jakąś Grand Strategy). Te strategie to najbardziej potworne pożeracze czasu, więc przekornie staram się je omijać, ale i tak często nie potrafię im się oprzeć.

Z rtsów moim faworytem jest Twierdza, a z innej bajki Original War.
Ponadto Heroes, w zasadzie wszystko do 5 części włącznie. Z tego podgatunku do Disciples też mam sporą słabość.

Ze strategii ekonomicznych najbardziej przykuł mnie do monitora Railroad Tycoon 3.

No i w zasadzie MOBY to też strategie (taktyczne), ale z pewnych względów w nie raczej nie pogrywam, choć nie mogę powiedzieć, żeby LoL nie zabrał mi trochę czasu, i żebym czasami nie zerkał jak inni grają.

Karcianki CCG to też strategie, ale tutaj tylko ten nieszczęsny Hearthstone ma sporo odbiorców, no i teraz próbuje go troszkę podgryźć Gwint. Stałą klientelę mają online'owe wersje papierowych: Magica i YuGiOh. Ale dla mnie najlepszy, choć strasznie niedorobiony, był DoC (R.I.P.).

A, i jeszcze są taktyczne turówki, wśród których królem chyba był Panzer General i jego klony (dla mnie ulubiony Fantasy General). A propos tego podgatunku, na steamie jest dziś do 19 promo na Unity of Command -> store.steampowered.com/app/218090/ , bardzo dobra, warta polecenia rzecz. Pograłem w to niedługo, ledwie parę godzin, ale wciąga. Dzięki mniejszym mapkom, sporej liczbie jednostek, wydaje się być szybsza, dynamiczniejsza i intensywniejsza niż Panzer General/PanzerCorpse. Odczucia przypominające trochę bitewne gry stołowe.

Z hybryd nie da się nie wspomnieć o Jagged Alliance 2.

Są jeszcze rogaliki, które nie raz na upartego dałoby się podciągnąć pod etykietkę "strategia". Stąd wydaje mi się, że temat jest zbyt obszerny i chyba lepiej byłoby gdyby był oddzielny wątek dla rtsów, oddzielny dla turówek 4X, oddzielny dla strategii ekonomicznych itd.

@t-bone

Ja renesansu strategii nie widzę.

Z wyjątkiem meierowej Cywilizacji, Total Warów, rtsów od Relica czy Starcrafta 2 o żadnej innej grze z szeroko rozumianego gatunku strategii raczej nie można powiedzieć, żeby była mainstreamowa (wyłączając MOBy czy HSa z karcianek). No może jeszcze dałoby się do tego wciągnąć najpopularniejsze gry z rodziny Europy Universalis. Nie wiem jak się ma sytuacja z SimCity, choć na pewno mocną markę wyrobiła sobie Cities Skyline, które też wypadałoby na tę listę wciągnąć.

Wydaje mi się, że kiedyś z tym gatunkiem było lepiej, ot weźmy takie serie jak Heroes, Settlers, Anno, klasyczne w konstrukcji rtsy (sprzedaż tak zachwalanego niedawno Deserts of Kharak to przecież śmiech), różnorakie turówki (które miały swój złoty okres w latach 90-ych), strategie ekonomiczne, klony Jagged Alliance'a. Niby wszystkich tych gier jest całkiem sporo, a może i zatrzęsienie, tylko że w wiele z nich nikt nie gra, i nie zawsze dlatego że są słabe, po prostu za mało jest graczy, których by one kręciły.

Czy gdyby gry Microprose, SSI wychodziłyby nie 20-25 lat temu, a dziś, to ktoś by je zauważył? Raczę wątpić.
Zresztą popatrz na ten wątek, wisi już 3 dzień i choć podejmuje temat bardzo szeroko, to widzisz tu jakiś tłok?

Takich gier jest więc sporo, ale nie widać tłumów, które by się w nie zagrywały, a bez tego trudno mówić o jakimś renesansie.

post wyedytowany przez petemut 2017-03-06 13:21:35
22.01.2017 21:42
odpowiedz
petemut
31

W oczekiwaniach pominięto Endless Space 2. Zapowiada się na jednego z lepszych kosmicznych 4Xów... a tu nic. Ludzie się jarają cywilizacjami meiera, jednocześnie zapominając, że są też inne gry w tym gatunku. Szkoda.

22.01.2017 21:19
odpowiedz
petemut
31

Nie siedzę przesadnie mocno w tym gatunku (najmniej dla mnie interesujący z tych w które coś tam pogrywałem/pogrywam), ale wymienię parę rzeczy poza tymi wspomnianymi wyżej.

Ponoć Ashes of the Singularity: Escalation jest całkiem dobry.

Twierdza po latach słabych bądź w porywach przeciętnych odsłon doczekała się części, którą przynajmniej niektórzy z graczy, mimo różnych bugów i ogólnego niedopracowania, przyjęli nieźle: Stronghold Crusader 2. Jest teraz do wzięcia w humble bundle w pakiecie z innymi gierkami za naprawdę małe pieniądze (aktualnie nieco ponad 4$), więc można samemu sprawdzić.

Z takich troszkę bardziej rozbudowanych settlersopodobnych rtsów jest na rynku Valhalla Hills od twórców serii Cultures. Rzekomo szału nie ma, ale są tacy którym się podoba.

Dość kontrowersyjną rzeczą jest Planetary Annihilation, od twórców Supreme Commander (też różnie ocenianego rtsa), gry mającej nawiązywać do Total Annihilation, ale chyba nie wyszło za idealnie, choć i tu znaleźli się tacy, którym ta gra podeszła.

No i jeśli faktycznie bardzo dawno nie grałeś w żadne rtsy, to z serii Command & Conquer chyba warto sięgnąć po część trzecią z dodatkiem, zdaniem wielu najlepszą w tej serii.

Poza tym, z kosmicznych strategii mógłbyś spróbować skrzyżowanego z 4X-ami Sins of a Solar Empire: Rebellion. Bardzo ceniona rzecz.

No i w końcu wychodzi sporo starych tytułów w wersjach zremasterowanych, teoretycznie dostosowanych do współczesnych sprzętów, systemów np. jakieś Seven Kingdomsy, Warlords Battlecry, czy ostatnio Imperium Galactica 2. W praktyce z tym ich dostosowaniem to różnie bywa, ale jeśli kogoś nie razi stara grafika to można je próbować, bo na ogół na wyprzedażach chodzą za drobne pieniądze.

Oczywiście numerem jeden z takich klasycznych gameplayowo rtsów jest obecnie Starcraft 2 ze swoimi trzema odsłonami. Plus rtsy od Relica, choć te niekoniecznie staroszkolne w stylu, bo u nich aspekt ekonomiczny jest na ogół bardzo okrojony.

Jeśli więc ktoś bardzo chce w tym gatunku w coś pograć, to zawsze się coś znajdzie, zwłaszcza jeśli się miało długą przerwę.

post wyedytowany przez petemut 2017-01-22 21:20:22
22.12.2016 18:27
odpowiedz
petemut
31

Skoro niektórzy zaproponowali „koncert życzeń”, to ja korzystając z wolnego czasu też dorzucę trochę tytułów z okolic strategii, rpgów, rogalików (a właściwie to zasypie nimi, w końcu rusza steamowa wyprzedaż, więc warto wiedzieć na co patrzeć), których w większości osobiście nie znam, ale chętnie bym o nich poczytał (na ogół mają po około 80-90% pozytywów na steamie):

SOVEREIGNTY: CROWN OF KINGS – jakaś wariacja na temat strategii 4X fantasy ze stajni Slitherine

BATTLE BROTHERS - turowy taktyczny rpg

THE FALL OF THE DUNGEON GUARDIANS – jeden z dungeon crawlerów, które mają ostatnio mały renesans

STARS IN SHADOW – ponoć solidny klon Master of Orion 2, w komiksowej oprawie

THE QUEST – wspomniane we wcześniejszych postach

OVERFALL – rogalikowy rpg w który zaimplementowano generator opowieści, przy którego powstawaniu miał pomagać sam Avellone

TEMPLAR BATTLEFORCE – taktyczna rpgowa turówka s-f z aktualnie 96% pozytywów na steamie

SORCERER KING: RIVALS – niby to strategia od Stardocka, więc coś co ociera o mainstream, ale jakoś dziwnie ta produkcja przeszła całkowicie bez echa, a Rivals ponoć poprawia wiele błędów z wersji podstawowej

DOMINIONS 4: THRONES OF ASCENSION – w pewnym kręgach entuzjastów strategii znany tytuł, ale w powszechnej świadomości raczej anonimowy

CHAOS REBORN – turówka fantasy, która gdzieniegdzie pojawiała się w mainstreamowych mediach, ale jakoś to się nie przełożyło na przesadną popularność

STARCRAWLERS – dungeon crawler, tym razem dla odmiany w realiach s-f

SANCTUARYRPG – może fanów grafiki ASCII nie znajdzie się tu zbyt dużo, ale ten rogalikowy rpg naprawdę jest świetny i warto mu dać szansę

CAVES OF QUD – rzecz podobna jak powyższa

PIKE AND SHOT – jedna z solidnych pozycji w portfolio Slitherine

CONQUEST OF ELYSIUM 4 – solidna strategia 4X fantasy, choć w dość surowej oprawie

DEFENDER'S QUEST: VALLEY OF THE FORGOTTEN - tower defense zmiksowany z rpgiem

BASTARD BONDS - taktyczny rpg z rozbudowaną customizacja postaci, w izometrii

SYSTEM CRASH – karcianka CCG tylko w singlu, z fabułą inspirowaną Łowcą Androidów i Neuroshimą, nieźle brzmi, zwłaszcza że lubię karcianki

GREMLINS, INC. – ponoć zupełnie udana onlineowa gra stołowa

GUARDS – taktyczna turówka fantasy

MILITIA – wspomniano w poście wcześniej

RENOWNED EXPLORERS: INTERNATIONAL SOCIETY - zarządzanie grupą ekspedycyjną, która eksploruje poszczególne tereny w poszukiwaniu skarbów, raczej znana rzecz wśród indyków

THE CURIOUS EXPEDITION – podobna konwencja co wyżej, ale mniejsza popularność

PLANAR CONQUEST – Polacy nie gęsi i swoją strategię 4X (fantasy) mają, rzekomo już nie tak zabugowana jak Worlds of Magic, ma dawać radę

CODEX OF VICTORY – chyba taktyczna turówka w typie Massive Assault z dodanym elementem base buildingu, opinii to ma niewiele, ale wierzę że jest niezłe

ACARATUS - turowy taktyczny rpg osadzony średniowiecznym steampunku gdzie budujemy i sterujemy jakimś rodzajem mechów (?), podobnie jak wyżej niewiele opinii, ale same pozytywne

REVERSE CRAWL - cartoonowy w wyglądzie dungeon crawler z heksami, gdzie odwrócono konwencję, to gracz zarządza lochami przeciw nachodzącym je bohaterom

HEGEMONY GOLD: WARS OF ANCIENT GREECE – chyba jakaś biedniejsza odmiana total warowej konwencji, ale w tej części ponoć całkiem nieźle daje radę

KNIGHTS OF PEN AND PAPER – jedna z fajniejszych parodii rpgów, w zasadzie nie powinienem jej tu umieszczać, bo jest bardzo znana i nieźle się sprzedała, ale jak przypomnę sobie że gambrinus nie wspomniał o niej w filmiku poświęconym parodiom rpgów...

NOBUNAGA'S AMBITION: SPHERE OF INFLUENCE – konwencja Total Wara, może nie wpisuje się idealnie grupę gier niezależnych, ale na Zachodzie to ciągle niszowa pozycja

STELLAR MONARCH (pierwotnie POCKET SPACE EMPIRE) – kosmiczny 4X w którym wycięto dużo typowego dla takich gier mikrozarządzania

DESKTOP DUNGEONS – raczej popularna rzecz wśród indyków, ale pod tym względem ciągle jej jednak sporo brakuje do największych gwiazd tego segmentu

MASQUERADA: SONGS AND SHADOWS – „light RPG adventure” z aktywną pauzą

ADOM (ANCIENT DOMAINS OF MYSTERY) – stary kultowy rogalik w jakiejś odświeżonej wersji

ATLANTIC FLEET - turówka z walkami na morzu (w realiach II wojny) w ładnej 3D grafice

BARONY – rogalowy fpp dungeon crawler w vortexowej grafice

DELVER – podobnie jak wyżej, ale to już trochę bardziej popularne

ONE MORE DUNGEON – ta sama konwencja co wyżej

FOOTBAL TACTICS - piłka nożna w rozgrywce turowej, ale bardziej inspirowana x-comem, jrpgami (?), cywilką niż football managerem

SPROGGIWOOD – solidny rogalik w świecie inspirowanym fińską mitologią

THE GREAT WHALE ROAD - coś bardzo przypominającego Banner Sagę, też mamy rysunkową grafikę, też temat wikingów, którzy gdzieś tam podróżują, też RPG, też taktyczne turowe i dość trudne walki

LAST DAYS OF OLD EARTH – coś ze strategii 4X fantasy z dodatkiem karcianki od Slitherine

EMBER – dość świeży rpg w izometrii z aktywną pauzą

DARK QUEST 2 - drużynowy turowy izometryczny rpg

TWILIGHT STRUGGLE - zimna wojna w postaci gry stołowej dla dwóch graczy, singiel też jest, ale ponoć SI niedomaga

VOIDSPIRE TACTICS – kolejna solidna taktyczna rpgowa turówka

DUNGEON RATS – taktyczny rpg na bazie Age of Decadence

LEARN JAPANESE TO SURVIVE - HIRAGANA BATTLE – nauka języka japońskiego na bazie prostego w wyglądzie jrpga

SENTINELS OF THE MULTIVERSE - coś z gry stołowej i karcianej, z komiksową grafiką

PHANTOM BRAVE PC - jrpg z turową walką i elementami strategii(?)

DEAD AGE - turowy survivalowy rpg, z zombiakami w roli głównych przeciwników

DEAD STATE: REANIMATED - początkowo nieudany rpg z bohaterami walczącymi o przetrwanie w mieście pełnym zombie, ale wersja Reanimated ponoć dużo rzeczy poprawiła i teraz gra ma być całkiem ok

HERO OF THE KINGDOM – coś najbliższego grze przygodowej, choć imitujące jakąś grę ekonomiczną (zarządzanie surowcami), niby jest to prostackie (właściwie brak jakiejkolwiek trudności), ale grało mi się całkiem przyjemnie

CONCRETE JUNGLE - miks city buildera z... karcianką/grą stołową

PIXEL DUNGEON - nazwa sama wskazuje co to jest

REBUILD 3: GANGS OF DEADSVILLE - quasi symulator odbudowy miasta w scenerii postapo, co jest mieszanką city buildera, cywilizacji (takiej w wersji light), survivalu (odpieranie ataków zombie), coś tam w tym jest z rywalizacją gangów

SAKURA DUNGEON - dungeon crawler z cycastymi mango-dziewczęciami

STELLAR TACTICS - rpg s-f w izometrii, choć gdy akcja jest w kosmosie to chyba bez izometrii (raczej jakieś 3D, pseudo 3D?), walka chyba w turach

CRASHLANDS - eksploracyjna gra akcji (rpg? hack&slash?) z rzutem z góry w otwartym świecie, z craftingiem i humorkowatym klimatem

UNREAL WORLD – surowy, ciężki, wymagający survivalowy rogalik, raczej dla weteranów

THE STORM GUARD: DARKNESS IS COMING - wymagający turowy rogalik z elementami rpg, z udziałem drużyny, więc z walką taktyczną

CONVOY - taktyczny rogalik inspirowany Mad Maxem i FTLem czyli w klimatach postapo

SOLITAIRICA – „rpg and challenging roguelike progression” i do tego chyba mechanika z jakichś pasjansów

WAR OF THE HUMAN TANKS - "story driven strategy game", co jest jakąś krzyżówką strategii (gry taktycznej?) z visual novel, przygodówką

SUNRIDER: LIBERATION DAY - CAPTAIN'S ED. – to też podobnie jak wyżej, jakiś miks visual novel ze strategią

ADVANCED TACTICS GOLD – jeden z wielu slitherinowych klonów panzer generala, tyle że tutaj w bardziej złożonej mechanice

HEROES OF NORMANDIE - gra stołowa z dodatkiem karcianki osadzona w realiach 2-go wojennych ze stajni Slitherine

DUNGEON WARFARE – ponoć dość wymagający tower defense, ma 98% pozytywów

MAYAN DEATH ROBOTS – rzekomo całkiem udany klon Wormsów

SPACE GRUNTS - rogalik w scenerii s-f

PONY ISLAND - gra logiczna w opakowaniu "psychologicznego horroru" (o koniku przetrzymywanym przez szatana w zepsutym automacie do gier)

QUEST OF DUNGEONS – prosty, i jak dla mnie przyjemny, rogalik, raczej dla początkujących w tym gatunku

PIXEL HEROES: BYTE & MAGIC – nieco zbliżone koncepcją do Darkest Dungeon, tylko że mechanika jest znacznie uproszczona i grafika to pikselówka, jest też w tym szczypta humoru

SATURDAY MORNING RPG – rpg z gatunku humorkowato parodiujących, za temat wzięte są czasy disco lat 70/80-ych

Można by tak w nieskończoność wymieniać, ale już wystarczy.
Jeszcze kilka przykładowych rpgmakerowców bez żadnych opisów:

DOOM & DESTINY
ECHOES OF AETHERIA
CITY OF CHAINS
EPIC QUEST OF THE 4 CRYSTALS
PALE ECHOES
DAWN'S LIGHT
CTHULHU SAVES THE WORLD
THE DEED
SPACE PILGRIM
SUITS: A BUSINESS RPG
LIEAT
ONESHOT
HYLICS
MAD FATHER
HELEN’S MYSTEROIUS CASTLE
ARA FELL

Generalnie jeśli GOL chciałby w ramach oddzielnego działu/cyklu artykułów, filmików eksplorować rejony gier niezależnych, pozamainstreamowych, to materiału na pewno mu nie zabraknie na lata, bo poza tym co wymieniłem jest przecież jeszcze kupę platformówek, zręcznościówek, logicznych, słabiej jest grami akcji/fpp, ale i tam trafi się jakaś VISCERA CLEANUP czy DEVIL DAGGERS. Do tego mnóstwo bardzo dobrych starych gier, które są dla młodszych graczy nieznane bądź przez starszych zapomniane, a które można dostać jeśli nie na steamie, to na GOGu, jak np.: LORDS OF THE REALM II, LORDS OF MAGIC, IMPERIALISM, STONEKEEP. Naprawdę, temat rzeka.

post wyedytowany przez petemut 2016-12-22 18:29:47
20.12.2016 12:13
odpowiedz
petemut
31

Gruba przesada z tym "zalewem szamba" (choć tak, wiem, tytuł ma być chwytliwy...). Po prostu jest niemało przeciętnych, wtórnych i niedorobionych tytułów, w których statystycznemu małolatowi siedzącemu na steamie nie chce się przebierać. I co ważniejsze co najmniej 90% z tych nowych produkcji to indyki, które ze względu na skromną formę są z góry przez dużą część graczy dyskwalifikowane jako potencjalne gry do ogrywania, przynajmniej dopóki któreś z nich nie otrzyma błogosławieństwa od jakiegoś mainstreamowego portalu/serwisu czy znanego youtubera/streamera.

Przykładem są gry na rpgmakerze, które dla wielu już na dzień dobry są gównem, a one jeśli zaakceptować pewną nieco uproszczoną rpgową konwencję, to często są całkiem zjadliwe, takie nawet na 6-7/10. To samo jest z przygodówkami na tym silniku. To the Moon miało szczęście, bo mainstream go zauważył, ale inne produkcje jak np.: The Deed, seria Space Pilgrim (notabene dostępne dosłownie za grosze) już nie były wychwycone, a też są niezłe.

Ludzie są leniwi i nie chce im się używać choćby opcji "ignoruj", choć teraz jest ona już dostępna z poziomu głównego okna steamowego sklepu. Nie mówiąc już o tym, że nie chce im się używać filtrowania po tagach, a jeśli dodamy do tego filtra segregowanie według "zrecenzowane" (będą na pierwszym miejscu wyskakiwać te popularniejsze czyli lepsze tytuły), to bardzo łatwo jest wynajdować solidne gierki. Przykładowo rpgmakery - http://store.steampowered.com/search/?sort_by=Reviews_DESC&tags=5577 i już mamy parę nieznanych/mało znanych rzeczy a bardzo wysoko ocenianych jak LiEat, OneShot czy Mad Father.

Innym podgatunkiem, którego jest pełno na steamie to przygodówki typu HOPA (tag: Hidden Object / Ukryte przedmioty). Robią je teraz taśmowo, i może to nie są wybitne produkcje, ale jako lekkie relaksujące gry sprawdzają się zupełnie dobrze. Polecam choćby 9 Clues 2: The Ward z akcją w domu psychiatrycznym - końcówka jak dla mnie niezbyt przekonująca, ale udało się stworzyć całkiem niezłą atmosferę i fabuła potrafiła zaintrygować. Warto dodać, że jest wśród nich trochę robionych/wydawanych przez Polaków (Artifex Mundi), i jak wspomniany 9 Clues 2 potrafią być solidnej jakości.

Podsumowując, takich co najmniej znośnych, dosyć solidnych, przyzwoitych gier niezależnych jest pełno (nie, nie są to tylko pojedyncze perły), tylko trzeba używać filtrów. Jeśli ktoś jest leniwy, to może cykl takich artykułów otworzy mu oczy na kilka pozycji, ale dla osób które przejawiają jakieś, choć niewielkie, zainteresowanie grami spoza mainstreamu i używają filtrów w wyszukiwarce steamowej, to takie zestawienia nie są potrzebne.

13.12.2016 16:05
odpowiedz
petemut
31

zdecydowana większość z tego jest co najmniej niezła -> kolekcjaklasyki.pl/gry-z-kolekcji/ (Twierdza 3 na pewno uchodzi za crap),

gierki z tej serii znajdziesz praktycznie w każdym sklepie z multimediami, przy tych trochę mniej starych będziesz musiał mocno ciąć detale, często może nawet obniżać rozdzielczość, ale jeśli nie wszystkie to prawie wszystkie powinny dać się uruchomić

03.11.2016 08:24
petemut
31

widzę, że przeoczyłem w głównym poście Scraplanda, czyli jednak nie same fantasy, no to ok, Deusa Exa jak najbardziej można ruszyć, choć żeby zmieścić się w 20 godzinach to chyba tylko skupiając się na głównym wątku

03.11.2016 08:05
1
odpowiedz
1 odpowiedź
petemut
31

Chłopak się pyta o grę w którą ON by mógł zagrać, a wszyscy mu odpowiadają w co by ONI zagrali... poziom tego forum...
----
O Dark Souls i Arx Fatalis można powiedzieć wiele, ale nie to że są to gry "niezbyt trudne" i dające się przejść w "maksymalnie 20 godzin". Poza tym do tego pierwszego trzeba mieć pada.
----
Deus Ex to cyberpunk, nie fantasy, a autor wątku wśród swoich ulubionych wymieniał same fantasy.
----
Warhammer i Age of Empires to rtsy, choć ten pierwszy ma ponoć w singlu kampanię trochę upodabniającą ją do hack&slashy, no ale to też nie fantasy.
----
Rayman? może, nie znam tego, ale mające status kultowych platformówki mają na ogół dość wysoki poziom trudności

----------------------------
----------------------------

Co zatem? Idealnie to chyba nic nie spełnia warunków. Co najbliżej?
----
Beyond Good and Evil - to chyba miks gatunkowy, ma status klasyka więc można (należy?) spróbować
----
LOTR Return of the King - chyba coś niehalo było ze sterowaniem i tak jak przy Dark Soulsie lepiej było mieć pada, poziom trudności chyba też nie był najniższy
----
Magicka - jak dla mnie dość twarda zręcznościówka, ale ze względu na oryginalną mechanikę i zabawny klimacik warto spróbować
----
Polanie 2 - trochę rtsa, ale i hack&slasha, z tego co pamiętam byli całkiem ok
----
The I of the Dragon - coś między grą akcji a hack&slashem, a wszystko kierując... smokiem, jeśli ktoś szuka oryginalnego i przyjemnego klikadła to może to całkiem nieźle spełniać warunki
----
Two Worlds - też miałoby szanse się spodobać, ale na pewno nie jest to do przejścia w 20godzin, lecz wbrew malkontentom jest to całkiem przyjemna rąbanka w rpgowej konwencji, tylko na normalu na początku gry ludzie miewają problemy i się odbijają, bugi dla mnie nie stanowiły problemu
----
Zeno Clash 2 - jedynka jest zaskakująco dobrym miksem mordobicia i strzelanki w oryginalnej scenerii, przy tym bardzo krótka, jeśli dwójka spełnia te same warunki, to można śmiało napocząć

post wyedytowany przez petemut 2016-11-03 08:06:13
31.10.2016 20:03
1
odpowiedz
petemut
31
9.5

Przyczyną upadku nie jest niechęć do tego że ludzie zbyt długo czasu spędzali w DoCu, bo ludzi ostatnio grało w to bardzo mało, tylko co innego.

Po pierwsze zabugowany silnik, który wymagał wymiany (bo chyba był nienaprawialny).
Po drugie słaby balans kart (stały problem w karciankach w których za bardzo faworyzuje się rzadsze karty, często mocno przegięte).
Po trzecie, związane z powyższym, dość ciężki model ekonomii, który w grach CCG wymusza na graczach dość ostre grindowanie (na dłuższą metę nużące i zniechęcające). Bez tego nie da się w sensownym czasie zdobyć wszystkich istotnych epików, legend czy co tam gra oferuje z najwyższego tieru. Choć gwoli prawdy w DoCu przez dłuższy czas farmienie kart było jednym z łatwiejszych wśród istniejących karcianek, ale dla początkującego po premierze ostatniego dodatku (ToR) i tak zebranie wszystkiego istotnego było zadaniem na setki, setki godzin gry.

Jeśli kiedyś pokaże się gra online CCG, która nie będzie chciała zarabiać na kartach (czyli tępego, głupiego kopiowania modelu ekonomii z papierowego MtG), a na wszystkim co pozostałe (alternatywne arty, karty premium, awatary, tła, animacje, statystyki, tryb widza, kampanie, turnieje premium itp., itd.), będzie w miarę ładna, będzie się opierać o jakieś znane uniwersum, będzie stabilna i będzie miała fajną mechanikę z dobrze zbalansowanymi kartami + kilka trybów rozgrywki (wśród nich jakieś okolicznościowe), a twórcy będą ciągle spamowac różnymi eventami, to będzie karcianka z szansami na przetrwanie długie lata.

Dziś po innych grach tego typu widać jak szybko się nimi gracze nudzą, wszystkim tego typu tytułom po pewnym czasie popularność leci na twarz. I DoC się wpisał w tę zasadę. Choć gdyby te ww. problemy go nie dotyczyły to spadek popularności byłby dużo, dużo mniejszy i na pewno gra do dziś by sobie dość spokojnie funkcjonowała.

Jeszcze co do DoCa, gdyby ktoś chciał na pamiątkę ściągnąć sobie z niego arty, to niech skorzysta z linków w tym poście -
forums.ubi.com/showthread.php/1513647-Karty-z-opisami-i-ich-Artworki
to forum ma być chyba wyłączone, więc jeśli ktoś jest zainteresowany to niech się pośpieszy

31.10.2016 19:25
odpowiedz
petemut
31

Takich hybryd w scenerii s-f, bliskiej przyszłości, postapo nie ma za wiele, z 80-90% to gry w świecie fantasy. Wujek google (którym lepiej się posłużyć w takim szukaniu) wymienia takie tytuły jak:

Spellforce 1 & 2
Warcraft 3
Dawn of War 2
Warlords Battlecry 2 & 3
Knightshift (Polanie 2)
Sacrifice
Dimensity
Star Wolves
Battle Mages
Metal Fatigue
Magic & Mayhem
Seven Kingdoms
Kingdom Under Fire
Król Artur
Demigod
Majesty
UFO: Afterlight
Dragonshard
Heroes of Annihilated Empires

Części z nich nie znam, więc nie wiem ile w nich rtsów, a ile rpgów, ale domyślam się że większość z nich to rtsy z domieszką rpga. Takiej idealnej hybrydy, do której mógłby pretendować Original War (może Spellforce? ale tego nie znam zbyt dobrze), chyba nikt nie zrobił.

29.08.2016 20:33
petemut
31

Jakie to ma znaczenie, jaka była ekonomia przed Forgotten Wars (gdy zdobywanie boosterów faktycznie było ciężkie), skoro szczyt popularności przypadł później, kiedy gra trafiła na steama i potrafiła mieć tylko w turnieju dziennym około 10 tysięcy grających. Wtedy ekonomia była chyba najlepsza w karciankach f2p, po wyjściu FW, i wraz z nim ołtarza życzeń, w około 2 miesiące można było wyfarmić wszystkie karty grając od zera. Osłabienie ekonomii było tylko przez pewien czas po wyjściu BS2, gdy wszedł ten nieszczęsny quest z wygraniem szwajcara bez możliwości go usunięcia. Po jakichś 2 miesiącach to naprawiono, ale część ludzi zdążyła wtedy porzucić DoCa.

Granie pojedynków powyżej pół godziny? Przesadzasz, to była rzadkość, choć na pewno dobrze by zrobiła opcja powrotu okna gry na desktop (po wcześniejszym jego ściągnięciu do paska) po oddaniu tury przez przeciwnika, co by pozwalało, żeby w trakcie 2 minut (gdy przeciwnik w całości wykorzystywał swój czas) zajmować się czymkolwiek innym (choćby jakimś przerzucaniem www). Taka opcja z przywracaniem okna gry na pulpit była potem (i jest do teraz) tylko przy wyszukiwaniu rywala - po znalezieniu pojedynku gra wraca na pulpit. Gdyby to było również podczas tur to może ludzie nie narzekaliby na długość pojedynków, czy zbyt długi czas wykonywania ruchów przez przeciwnika.

Co do początkujących, to bardziej niż wysoki próg wejścia (nie był taki wysoki), mogli im przeszkadzać w grze farmerzy, którzy przed BS2 byli plagą na niskim elo. Potem wprowadzono progi, które to ograniczyły, ale to była spóźniona zmiana, bo ona powinna pojawić się jeszcze zanim gra trafiła na steama. W ogóle ta gra wiele rzeczy zmieniała, poprawiała, ale to wszystko było spóźnione (ołtarz życzeń, możliwość używania tych samych kart do różnych decków, lepszy matchmaking itd.).

Główne problemy tej gry, to był po pierwsze fatalny klient tej gry (nienaprawialny?), a po drugie długimi okresami zły balans kart, przy którym dwie-trzy talie potrafiły niszczyć prawie wszystkie inne np. Nergal po premierze Herolda, czy Ignatius przed premierą BS2 twardo kontrujący każdą controlę, czy po premierze BS2 Masfar otk, potrafiący przy dobrym rozdaniu zabić w 5-ej turze. I potem długie tygodnie zanim ubi w końcu wypuszczało patcha balansującego. To było bardzo irytujące i zniechęcające. Odnosiło się wrażenie, że projektanci tej gry przestali ją ogarniać.

Co do samego wygaszenia serwerów, to jakaś zagadkowa informacja pojawiła się w newsie poświęconym końcowi DoCa w Kwasowej Grocie. Autor notatki w ostatnim akapicie napisał, że to nie jest jeszcze koniec historii tej gry, co mogłoby sugerować, że albo jest druga część przygotowywana, albo może jakiś lewy serwer będzie powstawał. To pierwsze wbrew pozorom nie musi być dobrą informacją mając na uwadze, że taka gra najpewniej byłaby zrobiona przez Blue Byte, którego produkcje free2play są najdelikatniej mówiąc nie najlepsze. A druga ewentualność też by szału nie robiła, bo gra nie mogłaby być promowana legalnymi kanałami i tym samym jej popularność nie byłaby znacząco lepsza niż obecnie.

Jest jeszcze klon DoCa robiony przez entuzjastów tej gry - Duels of Xen'Arun, ale będzie musiało upłynąć jeszcze wiele miesięcy zanim to będzie przypominało poważną karciankę. Na razie są w początkach prac -> youtube.com /watch?v=tsRjMM_jgWQ

post wyedytowany przez petemut 2016-08-29 20:34:42
26.08.2016 21:15
petemut
31

No i stało się. Ogłoszono zamknięcie serwerów DoCa z dniem 31 października forums.ubi.com/showthread.php/1486540-Wa%C5%BCne-informacje?s=473d8d5a2199451cd80cfe474b8a18cc ,

więc gdyby się ktoś chciał jeszcze pograć to niech się pośpieszy. Powód zamknięcia? Wiadomo, spadająca frekwencja -> steamcharts.com/app/256410

Streamy z DoCa można jeszcze zobaczyć u Dalthaira - twitch.tv/niekonwencjonalny/profile
filmiki na youtubie publikuje jeszcze MrZenekHD
no ale najlepiej samemu coś jeszcze pograć

A co po DoCu?

Co do ludzi, którzy grali w DoCa to z tych lepszych część przerzuciła się na Spellweavera, część na Duelysta, Cucu na pewno przez pewien czas grywał w Faerię. Z bardziej casualowych karcianek parę znanych osób miało być widzianych na TESLu, zapewne ktoś też pogrywa w HSa. Zapewne jakieś wzięcie mają Magic Duels i Hex. Przez chwilę popularny był Chronicles Runescape Legends. Na dzień dzisiejszy to są główne alternatywy dla DoCa (+nadchodzący Gwint).

Jeśli komuś bardziej zależy na pozycjonowaniu kart na stole to Faeria i Duelyst, jeśli woli coś bardziej casualowego to TESL, a jeśli coś bliskiego MtG to Magic Duel, Hex i Spellweaver.

post wyedytowany przez petemut 2016-08-26 21:20:43
24.08.2016 17:44
petemut
31

Wczoraj na steama wszedł Duelyst, a dziś na free to play przeszła Faeria, czyli dwie świetne taktyczne karcianki, gdzie board jest polem z kwadratami (Duelyst) lub heksami (Faeria), i trzeba więcej kombinować niż w innych typowych grach CCG. Jeśli więc kogoś znużył HS i chciałby czegoś bardziej ambitnego i skillowego, to ma bardzo dobrą odtrutkę.

Pojedynki są dłuższe, ale przez to wygrane dają więcej satysfakcji.
W Duelysta przyznaję, że grałem niewiele, bo nieco estetyka kart/jednostek na stole mnie odrzuca (wielkim fanem pikseli nie jestem), ale Faeria u nikogo nie powinna budzić zastrzeżeń co do jakości audio-wizualnej.

Byłoby miło gdyby powstał film, który porównywałby te dwie gry, ale pewnie są zbyt niszowe dla GOLa żeby to zrobił. A szkoda, bo takie produkcje warto popularyzować, zwłaszcza przy obecnym zalewie casualowych tytułów.

Tak czy owak dla miłośników ambitniejszych karcianek (i/lub gier taktycznych) pozycje obowiązkowe do sprawdzenia. Polecam.

10.08.2016 22:30
odpowiedz
petemut
31

Przyszedł sezon na karcianki, TESL, Gwint, z mniejszych Chronicle, na dniach w f2p przejdzie Faeria, a za jakiś czas pewnie w końcu Riot coś wyda na bazie uniwersum LoLa, ale utrzymać się na powierzchni będzie każdemu trudno. TESL ma jakieś szanse, choć prezentuje się jak mod HSa, ale zapewne marketingowcy Bethesdy uznali, że nie ma sensu ryzykować i przyjęto bezpieczną opcję: sklonować główne założenia najpopularniejszej karcianki i dodać parę swoich rozwiązań. Głosy niezadowolonych, że to przejaw braku oryginalności szybko zginą w tłumie.

Niestety, ale żeby karcianka na siebie zarabiała musi być odpowiednio casualowa, tak żeby dała się zrozumieć niezbyt rozgarniętemu graczowi w góra 5 minut. Tych bardziej rozgarniętych i lubiących nieco bardziej złozone gry turowe nie ma tak dużo, żeby byli w stanie utrzymać przy życiu grę CCG z bogatą mechaniką. Wyjątkiem jest może Magic Duels, ale tutaj decyduje sentyment do papierowego MtG, które doczekało się armii entuzjastów. Dlatego większość nowych tytułów będzie zżynała z HS-a, a jeśli Gwint zdobyłby sobie popularność, to pewnie i z niego.

Ja fanem HS-a nie jestem, ale przyznaję, że te nowe rozwiązania w TESLu nieco urozmaicają hs-ową rozgrywkę i od biedy można w to pograć. Preferuję gry karciane ze slotami/polami na które kładzie się karty (w TESLu jedynie podział stołu na dwie połówki, niewiele, lecz dobre i to), więc życzyłbym sukcesu np. takiej Faerii, ale mam świadomość, że to prawie niemożliwe, bo mały wydawca nie ma takich pieniędzy na marketing i reklamę jak np. taka Bethesda czy CDProjekt. Zatem TESL i Gwint jakieś szanse na dłuższe zaistnienie na rynku mają, a Faeria raczej nie.

10.08.2016 21:51
odpowiedz
petemut
31

z tego co przed chwilą przeczytałem to już 24-ego sierpnia ma być w modelu f2p,

a tak poza tym jak teraz przerzucam ten gol-owy news to zauważyłem w zielonej ramce opis tej gry, w którym jest mowa o tym że to "połączenie gry strategicznej z elementami charakterystycznymi dla karcianek", wydaje się że jest raczej odwrotnie: Faeria to karcianka z dodatkiem gry taktycznej, coś jak np. Duelyst

10.08.2016 18:17
odpowiedz
petemut
31

Dla tych którzy lubią więcej pomyśleć i są rozczarowani TES Legends (że ma zbyt prostą mechanikę), to Faeria jest bardzo dobrą alternatywą. Co prawda w stosunku do pierwotnego projektu grę trochę uproszczono (co by casualowi gracze się od niej nie odbijali), ale dzięki siatce heksów po której poruszamy kartami stworzeń, rozkmin nie będzie brakować również i bardziej hardcorowym graczom. To jedna z lepszych niezależnych produkcji wśród karcianek CCG w tym roku. Warto ją poznać.

17.06.2016 09:23
odpowiedz
petemut
31

może Dragon Throne, choć gra jest osadzona w realiach starożytnych Chin, więc raczej tam samurajów nie było, no ale chyba nie miałes na myśli hack&slashowego Throne of Darkness (bo tam w istocie byli samuraje)

30.05.2016 08:22
petemut
31

Kogo brakuje? Wastelands Interactive, który dziś podejmuje kolejną próbę wydania gry niezabugowanej, technicznie stabilnej. Dotychczasowe próby ponoć wypadały słabo (znając opinie o nich postarałem się osobiście o tym nie przekonywać), ale może kiedyś im coś wypali. Ja im nawet kibicuję, bo to chyba jedyne w Polsce studio ukierunkowane na robienie strategii, a ten gatunek nad Wisłą nie jest przesadnie ceniony wśród gamedevu. Wymowne jest to, że większość gatunków gier ma/miała jakiegoś solidnego przedstawiciela z polskiego studia, natomiast strategie (te bardziej rozbudowane) tego się nie doczekały. Tą dzisiejszą premierą na steamie będzie Planar Conquest, który jak opis wskazuje ma być poprawioną wersją Worlds of Magic. Nie wierzę, żeby ta gra okazała się dobrze ocenianą, ale chciałbym się mylić. W solidnego 4Xa fantasy zawsze przyjemnie jest pograć.

post wyedytowany przez petemut 2016-05-30 08:24:59
30.05.2016 00:17
8
petemut
31

Artykuł zrobiony pod tezę: "indyki są tak naprawdę droższe w zakupie od blockbusterów". Teza kuriozalna. Dobierając sobie bardzo swobodnie tytuły, to wszystko można by udowodnić. Dlaczego w tym zestawie nie ma Mounts & Blade: Warband? Bo kompletnie nie pasowałby do tezy. A że niby tutaj mają być tylko gry, które ukazały się po 2010? To co tutaj robi Bioshock2? A może Mount & Blade nie jest grą indie? To jak definiować ten gatunek?

No ale ok, niech będzie, że Mount&Blade pomijamy. Rzucę parę innych tytułów: Kerbal Space Program, The Binding of Isaac, Terraria, Unity of Command, Panzer Corps, Dungeon Defenders, FTL, Awesomenauts, Endless Space, może nawet Frozen Synapse, SpaceChem, Orcs Must Die2, Legend of Grimrock 1 & 2 czy Xenonauts, z nowszych np. Darkest Dungeon, Dungeon of the Endless. Podejrzewam, że tytuły AAA w konfrontacji z tymi powyższymi nie wypadłyby najlepiej we wskaźniku cena/godzina gry. Wzięcie kilku indie przygodówek czy platformówek, które często są do przejścia w parę godzin i porównanie ich np. z sandboxowymi grami akcji, w których można eksplorować świat długimi godzinami, to jest robienie z czytelnika idioty. Wśród indyków jest cała kupa gier strategicznych, eksploracyjnych, rogalików, gier na które można przeznaczyć całe mnóstwo godzin i żadna wielka produkcja pod tym względem nie ma do nich startu. Chyba że twórcy stworzą dobre warunki do tworzenia modów (patrz: Elder Scrollsy).

Sorry, ale ten artykuł jest naprawdę beznadziejnie słaby. Nie byłoby złym pomysłem go ściągnąć...

post wyedytowany przez petemut 2016-05-30 00:20:18
12.04.2016 14:08
1
odpowiedz
petemut
31

Dziwi mnie brak Kronik Riddicka. Może faktycznie strzelanie nie miało tam najlepszego feelingu, ale cała reszta była doskonała. Skoro na tej liście jest Bioshock, w którym strzelanie też nie było super dobrą stroną, to tym bardziej powinien się tu znaleźć Riddick.

A poza tym to tak jak inni pisali, taki ranking powinien być podzielony między grami w singlu i multi, bo to jednak są w praktyce dwa różne gatunki, które tylko teoretycznie są tym samym. Gry singlowe nie mają szans w takich plebiscytach z armią fanbojów głosujących na aktywne sieciowe strzelaniny, a mnie z kolei te ostatnie nie interesują...
... więc moja piąteczka to:

Unreal
Half Life
Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay
Prey
Duke Nukem 3D

Gdyby temat dotyczył w ogóle gier akcji to zapewne załapałby się i Rune.

post wyedytowany przez petemut 2016-04-12 14:09:37
19.01.2016 12:23
odpowiedz
petemut
31

jeśli na pewno grałeś w II wojennego rtsa to ten tytuł musi być wśród tych które są wymienione w tej wyliczance ->

en.wikipedia.org/wiki/List_of_World_War_II_video_games#Real-time_strategy_games

jest tu prawie wszystko z tego gatunku co się ukazało (+ to co jest niżej pod rozdziałem Real Time Tactics),

czego brakuje? może polskich World War II: Panzer Claws (dwie części), inny tego tytuł to bodajże Frontline Attack: War Over Europe, czy samodzielnego dodatku do Soldiers - The Outfront

może jeszcze jakiegoś Achtung Panzer: Kharkov 1943, czy już raczej powojennego z alternatywną historią War Front: Turning Point,

tak poza tym jest chyba wszystko, więc szukaj wśród tych tytułów

post wyedytowany przez petemut 2016-01-19 12:26:08
18.01.2016 12:44
odpowiedz
petemut
31

raczej nie grywałem w takie gry, ale dorzucę inny tytuł - Rush for Berlin, może i Faces of War, czy 1944: Battle of the Bulg
tak w ogóle to powinieneś podać więcej szczegółów co do gry np.: w jakich to realiach się toczyło (II wojna czy coś bardziej współczesnego), czy na silniku 3D czy jeszcze 2D, może prędzej by ktoś trafił,
z rts-ów osadzonych bardziej współcześnie lub w bliskiej przyszłości były bodajże Joint Task Force, World in Conflict, War On Terror, może Act of War, czy jakieś Command & Conquery, ale nie mam pojęcia czy któraś z nich pasuje do twojego opisu

post wyedytowany przez petemut 2016-01-18 12:49:53
10.12.2015 07:54
odpowiedz
petemut
31

Spartan powstał bodajże na bazie Legionu, więc może o ten tytuł ci chodzi.
https://www.gry-online.pl/gry/legion/zdca9#pc

10.12.2015 07:12
odpowiedz
petemut
31

Zgadzam się co do Henryka Talara. Jego narracja w pierwszym Icewindzie jest rewelacyjna. W Baldurze 2 wziąłem Yoshimo do drużyny tylko po to żeby słuchać jego głosu... i bardzo byłem rozczarowany, że nie można było tej postaci dociągnąć do końca. Facet był zdecydowanie za mało wykorzystywany w dubbingowaniu gier. Jego głos był po prostu GENIALNY.

Z innych rzeczy, świetny był dubbing do Strongholdu/Twierdzy, bardzo dobrze oddawał humorkowaty klimat gry. Nawet nie kojarzę nazwisk aktorów, którzy to robili. W kategorii w pełni spolonizowanych strategii to jedna z lepszych, jeśli nie najlepsza pozycja.

10.12.2015 06:13
odpowiedz
petemut
31

HS to żywy dowód na to że gó*niany produkt w dobrym opakowaniu sprzeda się dużo lepiej niż solidny produkt w słabym/przeciętnym opakowaniu.

No dobra, może z tym "gó*niany" przesadziłem, ale jest to karcianka o najbardziej prostackiej ogólnej mechanice z jaką się zetknąłem. A grywałem (i czasem/często dalej grywam) już w różne Duel of Championsy, Nightbanesy, Kingdomsy, Magici, Spellweavery, Face Offy, Generalsy, SolForge'y, Infinity Warsy, Eldhelmy i inne, i przy żadnej z tych gier nie opanowywało mnie tak szybko znużene jak w HS. Chyba jedyna karcianka, w której najdalej po godzinie rozgrywki zaczynam przysypiać. Mam poczucie jakbym grał w klasycznych kartach w Wojnę. Jest to zatem też dowód na to, że POPULARNA gra musi być w ogólnych założeniach prostacka, tak żeby jej zasady mógł ogarnąć byle bezmózg najdalej w jedną minutę. Dlatego nie należy spodziewać się skutecznej konkurencji ze strony lepszej gry. Karcianka z uniwersum Elder Scrolls prawdopodobnie będzie podobnie prostacka jak HS.

Dla mnie HS w zasadzie ma tylko dwie zalety - oprawa audiowizualna (choć przekształcanie kart w te badziewne żetony po rzuceniu na stół jest wg mnie bardzo słabe) czyli to całe opakowanie, no i najważniejsze - bardzo duża pula grających. No może trzeba dodać trzecią, która raczej powinna być oczywistością - stabilność gry. Niestety nie zawsze jest oczywistością (vide aktualna kondycja DoCa).

Wobec powyższego w kwestii przyszłości HSa życzyłbym mu... żeby jak najszybciej splajtował (i tym samym poprawiła się frekwencja w innych karciankach). Niestety wiem że to marzenie niemożliwe do spełnienia. Szkoda.

Chcąc być sprawiedliwym muszę jeszcze dodać, że w kwestii modelu ekonomii chyba wszystkie/prawie wszystkie karcianki mają tą nieszczęsną koncepcję zarabiania na kartach i tym samym dla niepłacących graczy wymagają grindu/ciężkiego grindu. HS nie jest tu zatem żadnym wyjątkiem. Stosunkowo najszybciej karty są do wyciągania w DoC-u (jeśli ktoś korzysta z otchłani i ołtarza życzeń), ale po ostatnich podwyżkach cen to też nie jest takie hop-siup. Ciekawe czy kiedyś ten gatunek doczeka się przedstawiciela, który będzie chciał podobnie zarabiać jak Riot na LoLu, a nie w dużej mierze kopiując model z papierowego MtG, co w przypadku karcianek online wydaje się nonsensowne.

22.11.2015 14:02
odpowiedz
petemut
31

Z karcianek f2p hot seata ma Duel of Champions

22.11.2015 13:54
odpowiedz
petemut
31

może chodzi ci o Conquest: Frontier Wars (Wojny Pogranicza), nie pamiętam czy ta gra na pewno idealnie odpowiada twojemu opisowi, bo liznąłem ją wieki temu, ale jeśli nie, to była przynajmniej bardzo podobna do poszukiwanej

02.11.2015 15:14
2
odpowiedz
petemut
31

Lata 90-te to był złoty okres dla turówek, a tu tylko heroesy i cywilizacje, a i jeszcze UFO, ale gdzie są:

Master of Orion 2 - kanoniczny tytuł dla kosmicznych strategii 4X
Master of Magic - to samo co wyżej tylko że dla konwencji fantasy
Panzer General 2 - wzorzec dla taktycznych turówek (inna rzecz, że ja tam wolałem Fantasy General, ale to jednak był klon PG2)

no a brak Jagged Alliance 2 to po prostu kompromitacja,

a gdyby dodać coś z zupełnie innego gatunku - brak Unreal Tournamenta - to jest to już kompromitacja do kwadratu,

podejrzewam, że zapewne jak w przypadku top listy rpg-ów i przeoczenia ostatniej odsłony Deus Exa, tutaj też zapomnieli...

02.11.2015 15:04
odpowiedz
petemut
31

Z moich obserwacji: jeśli ktoś jest kawalerem to nie ma problemu, żeby z późniejszym wiekiem całkiem sporo pogrywać (wiem to po sobie). A jeśli jest żona i dzieci..., no to siłą rzeczy zostaje casualowe granie ("od niedzieli"), albo wręcz całkowite odpuszczenie. Zasadniczo jeśli ktoś dorastając grał z pasji, miał przy tym mnóstwo frajdy, to przyjemność z grania nigdy z wiekiem nie przejdzie. Cała różnica z poprzednimi pokoleniami polega na tym, że kiedyś królowały klasyczne gry karciane, czy jakieś szachy, albo zadania szaradziarskie (to też pewnego rodzaju gry logiczne), a teraz są gry komputerowe.

Mam taką propozycję dla redakcji gola. Wyszukajcie byłych dziennikarzy ze starych pism poświęconych grom komputerowym i w ramach cyklu przeprowadzajcie z nimi wywiady. Tematyka nie tylko sentymentalna, ale i popytać co teraz robią, czy dalej grają i jaki mają stosunek do aktualnej sytuacji na rynku growym (jeśli w ogóle ich to jeszcze interesuje), i na podstawie takich rozmów można by sobie wyrobić zdanie jak to jest wśród graczy 40+. Ja np. chętnie bym poczytał co słychać u takiego Pieńkowskiego (ongiś naczelnego ŚGK).

20.10.2015 14:06
odpowiedz
petemut
31

Ta dyskusja nie ma sensu, bo jeśli dla kogoś grafika jest ważna w grach i nie przyjmuje do wiadomości, że są tacy ludzie dla których nie jest ważna (czy drugorzędna), bo dla nich liczy się przede wszystkim gameplay, a reszta to tylko dodatkowe plusy lub minusy, no to trochę jak rozmawiać ze ścianą. Odezwałem się w tym wątku, bo drażni mnie takie typowo polaczkowe dostrzeganie najpierw połowy pustej szklanki, a potem połowy..., nie, nie, nie ma żadnego potem, dla polaczka* będzie zawsze wyłącznie w połowie pusta szklanka i nic ponadto. Stąd nie było tu opinii typu: "fajnie, że w końcu gierka wyszła i ma niezłą fabułę, szkoda że grafika jest słaba i mnie skutecznie odpycha od gry". Większość pojechała po grafice bez żadnych innych uwag, a niejaki jegomość "bronthion" pisał o "masakrze", "kiepskiej grze", "niewypał roku", "bezczelność twórców", tak, tak, to jest mieszanie gry z błotem panie persecuted (przecież zarzut nie musiał być w sensie ścisłym skierowany bezpośrednio do ciebie). Ja nie właże do wątku z Mass Effectem 1 pisząc że jest to przeceniana produkcja, fabularnie jedna z gorszych rzeczy w jakie grałem w tym gatunku (za wyjątkiem jednej rozmowy pod koniec, bodajże w archiwum), pretensjonalna, wtórna, będąca autoplagiatowymi popłuczynami po kotorze, z najbardziej kiczowatym finałem jaki widziałem (te tanie nadęte gadki, przerywniki filmowe w ostatniej walce, pompatyczna muzyczka, jak w mało wyszukanym kinie klasy C). Jednocześnie przy tym pomijając, że rozmach gry był imponujący i w miarę bezboleśnie ją przeszedłem nie narzekając na słaby feeling strzelania, czy na dłuższą metę nużące questy poboczne. Nie robiłem takich uwag, bo rozumiem, że byli gracze, którzy mają inną wrażliwość, których gra zachwyciła i szanuję ich zdanie, nie zamierzam nikomu wciskać, że mój gust jest lepszy i wyznacza co jest dobre/wybitne, a co nie.

Natomiast jeśli mwa hahaha pisze o "pikselowych indie gówienkach", to pośrednio sugeruje że np. setki tysięcy (a może i miliony) graczy, którzy ogrywali Hotline Miami (i w większości byli nim zachwyceni) ma gówniany gust (swoją drogą nie wiem czy ta gra by się tak dobrze broniła przy znacznie lepszej grafice). To jest obraźliwe.

Nie chce powtarzać coś o tandetnym guście, może to faktycznie niewłaściwe słowo, może raczej należałoby powiedzieć o snobistycznym guście urobionym przez mainstreamowe media, reklamy, które sugerują, że coś co jest spektakularne pod względem audio-wizualnym, czy co najmniej ładne, to jednocześnie jest dobre, najlepsze, jedyne godne uwagi. Sorry, ale są ludzie którzy mają w dupie co tam sobie media lansują, co jest hypowane czy to w grach, czy np. w kinie, i potrafią się cieszyć niszowymi, skromnymi, niezależnymi produkcjami. Szkoda że ciągle tak wiele innych osób jest tym zdziwionych.

W AoD przeszedłem w demówce tylko kilka questów i mogę powiedzieć, że ich poziom (i w ogóle poziom tekstów, dialogów) był bardzo dobry (co jak dla mnie jest rzadkie w rpgach) i jeśli tak jest przez całą grę, to ten tytuł ma prawo, albo i powinien być stawiany w panteonie gatunku, niezależnie co sobie tam esteci od grafiki jęczą. Warto więc AoD bronić, bo szkoda żeby taka gra przeszła niezauważona.

Tyle ode mnie w tym wątku.

* uprzedzając ewentualne oburzenie, przez słowo "polaczek" rozumiem nie tyle typowego człowieka z kraju nad Wisłą, co raczej uosobienie pewnego zestawu przywar dość często spotykanych u niego

19.10.2015 06:41
odpowiedz
petemut
31

@Persecuted

Talos Principle robili ludzie bardzo doświadczeni (od Seriousa Sama). Bastion pod względem mechaniki to gra banalna w porównaniu do AoD. A różnicę między jakąś platformową popierdułką, a rozbudowanym rpg-iem sam dostrzegasz.

Odbiór grafiki to rzecz względna, są tacy, którzy zagrywają się w gry sprzed 10-15-20 lat (bez ulepszających je modów) i dobrze się bawią. A kolorystyka ma pasować do wykreowanego świata, więc w przypadku AoD brudnego i syfiastego - tutaj się to jako tako broni. Mieszanie AoD z błotem przez kogoś komu sama grafika się w tej grze nie podoba jest głupie i irytujące. A jeszcze sugerowanie przez kogoś tam, że z redaktorami jest coś nie w porządku to już jest bezczelność. Mieć tandetne upodobania (czyli grafika ma być priorytetem w grze) i jeszcze wypominać innym, że nie mają takich samych... po prostu brak słów.

Reasumując, chodzi przy ocenie, żeby rozdzielać gameplay od grafiki. Jechanie po całej grze tylko ze względów wizualnych jest krzywdzące dla twórców. Jest kupa ludzi (w tym takich jak ja) dla których kluczowy jest zawsze gameplay. Niezbyt ładna/brzydka grafika będzie dla mnie minusem (raczej niedużym), a nie dyskwalifikującą wadą. Treść jest ważniejsza od formy. Chyba lepiej pograć w kiepską wizualnie grę ze świetnym gameplayem, niż odwrotnie. I dobrze, że są jeszcze recenzenci, którzy się do tego odnoszą podobnie, ale jak widać niestety wśród prostych odbiorców często jest inaczej...

18.10.2015 18:01
odpowiedz
petemut
31

"Zrobienie atrakcyjnej wizualnie produkcji współcześnie nie jest ani specjalnie trudne ani zbyt kosztowne"

No to do roboty Persecuted, co prawda cdprojekt potrzebował armii ludzi i 300 baniek do zrobienia W3, ale ty pokażesz że można to zrobić dużo taniej, przejdziesz do historii jako geniusz gamedevu...
Ludzie tracą całe lata żeby w miarę dobrze nauczyć się C++ czy z grafiki jakiegoś 3dsmaxa (obsługa unity to też nie jest takie hop siup), a tu jeden czy drugi forumowy geniusz pisze, że to nie jest "ani specjalnie trudne, ani kosztowne" i że jeśli ktoś nie zrobił efektownej grafiki w grze to jest to "tylko kwestia lenistwa". Aż by się chciało po raz enty zacytować Lema co odkrył, gdy skorzystał z internetu.

Można by też powiedzieć do ludzi utyskujących na grafikę AoD, że wam się od tych Wiedźminów i innych Skyrimów w dupach poprzewracało. Chcielibyście, żeby każdy tytuł z 3D choć trochę zbliżał się do mainstreamowego nurtu, gdzie na produkcje wydaje się grube miliony, o których małe studia, nieraz zakładane przez początkujących zapaleńców (tak jak w przypadku Iron Tower), nawet nie mają co marzyć. Zapewne byłoby lepiej gdyby twórcy AoD zdecydowali się na klasyczne izometryczne 2D, ale spróbowali z 3D i nie ma ich co za to potępiać. Jeśli ktoś nie ma 15 lat i nie wychowywał się na współczesnych wypasionych blockbusterach, to grafika w AoD powinna być dla niego do zaakceptowania. A jeśli ktoś oczekuje wodotrysków, to jest to po prostu tytuł nie dla niego i jego komentarze w tym temacie są zbędne (tak jak i moje przy jakiejś fifie, która dla mnie mogłaby nie istnieć). Dobrze, że dziennikarze gola nie mają jeszcze tak nafajdane w głowach, żeby grę zjechać z powodu grafiki.

18.10.2015 13:22
odpowiedz
petemut
31

@Mwa Haha Ha ha

Zrozum chopie, że są gry, których nie robi się dla grafiki (bo ta może być nawet umowna), a dla gameplayu (którego grafika nie jest składową, a jeśli już to podrzędną). A wizję artystyczną to może mieć malarz, albo reżyser filmowy, w grach to nie jest najważniejsze (zakładam, że dla większości/dużej części grających nie jest). Dam ci porównanie: jakbyś miał rozrysowane 64 kwadraty + 32 karteczki z figurami i pionkami czyli najbardziej prymitywnie zrobione szachy, a z drugiej strony miałbyś Piotrusia Pana z pięknie narysowanymi, namalowanymi kartami, czy upierałbyś się że Piotruś Pan jest lepszą grą? i mając wybór wyłącznie między tymi dwoma grami wolałbyś grać w Piotrusia Pana?

Gry podawane przez ciebie mają bardzo prostą grafikę, technicznie znacznie prostszą od AoD (tym samym mniej czasożerną przy tworzeniu). Domyślam się, że chodzi ci o samą estetykę, która w tych platformówkach jest dla ciebie przyjemniejsza. Ok, ale AoD jest grą postapo i ten szarobury świat daje się obronić. Być może tak jak mówił Gambrinus, że lepiej byłoby gdyby gra poszła w kierunku zwykłej paragrafówki, ale jak podejrzewam plan był na coś znacznie więcej i ze względu na ograniczone środki, umiejętności, twórcy musieli grę okroić i zminimalizować. Biorąc pod uwagę jak wiele wychodzi teraz dużych zbugowanych gier, to ich podejście okazało rozsądne, bo większości ludziom gra się spodobała (tym którzy jej spróbowali).

Pisząc, że grasz dla gameplayu, a nie fabuły to się trochę ośmieszasz, bo sugerujesz, że fabuła nie jest (nie może być?) częścią gameplayu. No to teraz odrzuciłeś dużą część przygodówek i twardszych rpg-ów do kosza (że o grach paragrafowych nie wspomnę). Dla przykładu gdybyś z takiego Tormenta wyrzucił fabułę, to by w nim nic nie zostało i dziś by nikt o nim nie pamiętał.

Może napisz po prostu, że oprawa wizualna jest DLA CIEBIE kluczowa i coś co CIEBIE wizualnie odpycha, choćby miało genialny gameplay, jest DLA CIEBIE nie do przyjęcia. Wyobraź sobie jednak, że są ludzie którzy mają inne upodobania od twoich i takie gry jak AoD ich nie odrzucają, a wręcz potrafią im się bardzo spodobać. Czyżbyś chciał zasugerować, że masz jedyny słuszny gust na którym wszyscy powinni się wzorować? I że np. taki Gambrinus powinien przyjść do ciebie na korepetycje z tematu "jakie gry są najlepsze, a jakie to crapy"?

18.10.2015 07:49
odpowiedz
petemut
31

Widzę że w komentach wszyscy jęczą i narzekają... Naprawdę wśród miłośników tego gatunku tak bardzo dominują miłośnicy wodotrysków, wypasionej grafiki? No to kolejny dowód że świat schodzi na psy... No chyba że to tylko na golowym forum takie mainstreamowe dzieciaki rządzą. Sorry, ale nie rozumiem jak można tego typu gierę (której gameplay opiera się na przechodzeniu bardzo dobrej fabuły) krytykować za grafikę. Zapewne pierwotnie planowano coś o większym rozmachu, ale biorąc pod uwagę że robili to amatorzy, którzy de facto uczyli się robić grę, to końcowy efekt wyszedł bardzo solidnie, a że tylko na parę godzin... Lepsze dobre 3-10 godzin, niż mierne, nudne 30-50h. Następną grę myślę, że zrobią szybciej i może będzie dłuższa (i może trochę ładniejsza, choć dla mnie to nieistotne).

Zabrakło w tym materiale jednej ważnej informacji. Gra, co obecnie rzadkie, ma wersję demo (jest na steamie i widzę teraz że też na golu), więc każdy może sobie ją sprawdzić bez poczucia, że ma kupować kota w worku. Ja troszkę pograłem i dla mnie ta giera jest bardzo przyjemna. Nie dziwię się, że AoD ma obecnie 87% pozytywnych komentów na steamie. Przy jakiejś okazji wyprzedażowej na pewno będę chciał go zdobyć.

Do Gambriego i Heda takie jedno życzenie: zróbcie pokaz gameplaya z SanctuaryRPG albo z powstającego Caves of Qud, żeby pokazać dzieciakom jak wygląda (skądinąd świetna!) gra rpg ze SKROMNĄ oprawą audio-wizualną, może po tym zaczną doceniać szatę wizualną na przykład takiego AoD.

12.10.2015 08:03
odpowiedz
petemut
31

@UnluckyPage71

Po co ciagle ten wątek podbijasz skoro ludzie wymienili ci wszystko co istotne?
Chcesz jeszcze raz w skrócie? Ok, mam chwilę, to specjalnie dla ciebie ją poświęcę:

Total Wary (obojętnie które, wszystkie są co najmniej dobre/bardzo dobre)

Warcraft 3 (moze być, choć początkowe mapy w singlowej kampanii są wg mnie nudne, to chyba bardziej gra do multi)

Cywilizacje Sida Meiera (4-ka uchodzi za najlepszą, ale 5-tka jest obecnie najbardziej grywana, ja mam największą słabość do stareńkiej 2-jki, wydana chyba na tym samym silniku Alpha Centauri też ma status kultowej)

Endless Space i Endless Legend (obydwie z tego samego studia, w tej samej koncepcji co Cywilizacje, czyli 4X, ale pierwsze jest s-f, drugie fantasy)

strategie historyczne Paradoxu jak najbardziej (te co podawał 'typical hater'), chyba że złożoność mechaniki miałaby cię przytłoczyć

Twierdza (bezapelacyjnie tak, i najlepiej z polskim dubbingiem)

Heroes 3 & 5 (ale i 2-jka daje radę, i 4-ka jest jak najbardziej ok, tylko nieco zbyt rozwlekłe mapy mogą w niej nieco nużyć)

Disciples 2 & Reincarnation (ten sam gatunek co Heroesy, dobra dla nich konkurencja)

King's Bounty (takie uproszczone w stylu Heroesy, bardzo grywalne)

Tropico (coś ze strategii ekonomicznych)

Homeworld 1 & 2 (najsłynniejszy rts w kosmosie)

Sins of a Solar Empire (krzyżówka kosmicznego rtsa z 4X-em, całkiem udane)

Company of Heroes (najpopularniejszy rts osadzony w II wojnie światowej)

Rise of Nations (z takich typowych rts-ów, to chyba mój ulubiony)

Starcraft 1 & 2 (grafiki z jedynki można się już przestraszyć, ale jeśli jesteś na to odporny i lubisz ten gatunek...)

Age of Empires 2 & 3 & Age of Mythology (kolejna klasyczna seria rts-ów, mnie tam nie porwała)

Dawn of Wary (trochę inne podejście do typowego schematu w rts-ach, 2-jka raczej tylko do multi, bo w singlu zbyt nudna)

od siebie dodam:

Original War (oryginalne, w zgodzie z nazwą, podejście do rts-ów w ogóle)

Command & Conquer 3 (chyba najlepsza część znanej serii rts-ów)

Settlers 2 & 3 & 4 & 7 (rts z bardziej złożoną ekonomią, w swoim rodzaju klasyk)

Cezar 3 & Zeus & Faraon & Cesarz (nieco simowe w stylu strategie, stare, ale jare)

Age of Wonders 3 (seria podobna do Heroesów, tyle że w 3-ciej części poszło to trochę w kierunku Cywilizacji)

Railroad Tycoon 3 (moja ulubiona strategia ekonomiczna, ale niestety ponoć ma problemy z odpalaniem na nowszych systemach)

Panzer General 2 (bardzo stara rzecz, ale stała się wzorem dla taktycznych strategii turowych)

Master of Orion 2 (też stary "dziadek", to z kolei wzorzec dla kosmicznych strategii 4X)

Anno 1404 (chyba coś z ekonomicznych, znana seria, jeszcze nie poznałem osobiście, ale wierzę na słowo tym co to bardzo zachwalają)

World in Conflict (też w to nie pograłem i też ma ten tytuł sporo entuzjastów)

Star Wars: Empire at War (uchodzi za najbardziej udaną strategię w uniwersum Gwiezdnych Wojen)

Commandos 1 & 2 & Desperados (ciężkie, czysto taktyczne giery, dla wytrwałych, mają swoich fanów)

Jagged Alliance 2 (bardziej taktyczna gra niż strategiczna, ale w przeciwności do np. Commandosów jest w turach, a nie w czasie rzeczywistym, jest w tym spora domieszka rpg, rzecz stara, ale wybitna)

X-Com: Enemy Unknown (na bazie kultowej i bardziej złozonej X-Com: UFO Defense, tytuł będący fuzją różnych gatunków)

To byłoby na tyle. Masz tu wszystko: miękkie i twarde strategie, w czasie rzeczywistym i turowe, s-f i fantasy, stare i nowe, do wyboru, do koloru, tematu nie podbijaj, bo tu już raczej nie ma nic więcej do dodania. Oczywiście jest kupa innych dobrych strategii, ale najpierw sprawdź sobie coś z powyższego, a potem jeśli ci się spodoba, to zagłębisz się w dany podgatunek i znajdziesz kolejne tytuły, które ci podejdą.

Co do odpalania gier na nowszych systemach, to jeśli kupisz na GOGu nie powinieneś mieć żadnych problemów (niezależnie od wieku gry). Ze steamowymi i pudełkowymi wersjami to już różnie bywa, czasem trzeba uruchamiać w zgodności ze starym systemem, czasem i to nie pomaga, wtedy trzeba kombinować z jakimś emulatorem, albo szukać pomocy u wujka google.

12.10.2015 06:14
odpowiedz
petemut
31

Skoro listę układali w dużej mierze gracze to to zestawienie powinno nosić nazwę NAJPOPULARNIEJSZYCH soundtracków, a nie najlepszych. Tylko krytycy mający po ileś setek poznanych gier mogliby taki ranking złożyć w sposób względnie sensowny.

Największy brak to Icewind Dale ->
[link] youtube.com/watch?v=vSKGsmjbq2w

Neverwinter Nights też dawał radę (choć przy swojej długości miewa słabsze momenty) ->
[link] youtube.com/watch?v=_Lc99TJS0qA

Te dwie pozycje z twórczości Soule'a wymieniłbym w pierwszej kolejności, no i oczywiście zostały zignorowane. Wiem, że Soulem można byłoby tu obstawić ze 20% pozycji (co mogłoby być nieco nudne), no ale co zrobić, facet jest prawdopodobnie najlepszym kompozytorem muzyki do gier, potrafi jej nadać filmowy rozmach.

Sorry, ale dla mnie to najgorzej zestawiony ranking spośród tych które widziałem na golu.

07.10.2015 18:51
odpowiedz
petemut
31

56 to ciągle dużo więcej niż 9, i wciąż niemało jak na grę sprzed 14 lat i to bez sukcesu komercyjnego na Zachodzie.

A co do ocen świeżych tytułów to wiadomo, że grają emocje i nie należy dosłownie odbierać oceny 20~30% jako miarodajnej, a jedynie jako przejaw rozczarowania daną produkcją. Dla fana danej serii czy gra jest na 3/10 czy 6/10 to wszystko jedno, jeśli dla nich wcześniejsze gry z tej serii mogły być na 8~10/10, to wszystko co słabsze/wtórne/kotletowe będzie rozczarowaniem. Oczywiście ocenianie zero-jedynkowe jest głupie, ale ludzie mają do tego prawo. No chyba że podejrzewasz jakiś spisek Rosjan i ich dywersję wymierzoną w EA..., no ale jaki mieliby mieć motyw?

Przy ocenie starszych gier takich emocji nie ma i oceny są bardziej na chłodno stawiane. Nawet jeśli wśród stawiających je dominują fani serii, to ich liczba może świadczyć, że gra nie mogła być słaba/średnia. Z podobnych czasów Shogun Total War ma niewiele większą liczbę ocen od użytkowników, a chyba nie powiesz że była to przeciętna gra. Pochodzący z tego samego gatunku co OW - Stell Soldiers, lepiej oceniony przez krytykę, ma dużo niższą liczbę oceniających, choć gra doczekała się niedawno reedycji.

Jeśli gra po latach ma ciągle niemałą liczbę fanów tzn. że COŚ ta gra musiała w sobie mieć i szanowni panowie redaktorzy nie raczyli użyć ŻADNYCH argumentów. Po prostu powiedzieli, że to "nic specjalnego", że "chłodno przyjęto na Zachodzie"... takie pitu, pitu, które mógłby byle miecio ze stefciem obgadać przy piwku w lokalnej pijalni piwa.

07.10.2015 17:34
odpowiedz
petemut
31

Ponad 120 komentarzy, tysiące odsłon... sukces osiągnięty! Choć żeby nabić dodatkowe kliknięcia zmieniono tytuł na głównej stronie na "gry których nie można krytykować" :D

To ja szanowne redaktory dam wam teraz za darmo radę jak znacznie przebić to osiągnięcie. Następny materiał nazwijcie: "gry AAA, które osiągnęły sukces, a były zwykłym gó*nem" (oczywiście możecie dać ten tytuł w łagodniejszej formie). W tymże filmie dwóch z was niech weźmie sobie na tapetę jakieś powszechnie znane i lubiane gry i je zmiesza z błotem np.: wiedźmin, doom, baldur's gate, torment, bioshock, diablo i cokolwiek wam tam przyjdzie do głowy (najlepiej coś co się cieszy KULTEM i ma swoich oddanych wyznawców). Będziecie mieli jak nic z pińcet komentarzy i multum odświeżeń, centrala z empiku będzie zachwycona.

A tak serio to chyba moglibyście po prostu stworzyć cykl w którym bralibyście jakieś kontrowersyjne gry i dwóch redaktorów by się o nie spierało (jeden jako krytyk, drugi obrońca). Proste i też byłoby sporo odsłon bez wywoływania na siłę sensacji. Teraz jeśli umieszczacie pierwsze dwa Gothiki w pierwszej dwudziestce top 100 największych rpg-ów w historii, a następnie nazywacie Gothica grą przeciętną/słabą to tak jakbyście pluli samym sobie w twarz, ośmieszali całe to wasze zestawienie, niszczyli jego wiarygodność (no chyba że cały gatunek rpg uważacie za dość gó*niany...).

@wysiak
"takie Original War ma przykladowo cale 61% na metacriticu."

...a od użytkowników 88%, a z kolei takie Far Cry 2 ma u recenzentów 85% a gracze dali mu 57% i teraz powiedz panie mądry kto tu jest wiarygodniejszy? Nie pomyślałeś, że są firmy, które stać na reklamę (w IGN-ach, GameSpotach itp.) i na wodotryski w grze, i takie których na to nie stać?

04.10.2015 03:30
odpowiedz
petemut
31

Ten Gothic i Original War to chyba zostały umieszczone w tym materiale w ramach prowokacji, co by rozkręcić komentarze i nabić trochę kliknięć. OW, obok Twierdzy, był bodaj jedynym rtsem, którego kampanie ukończyłem i na pewno nie mógłbym mu zarzucić, że "nie było w nim nic specjalnego". Typowe rtsy, czyli te wszystkie starcrafty, red alerty wydawały mi się przy nim nudnawe. No bo ile było rtsów w których żołnierze zdobywali doświadczenie i musieliśmy ich pilnować żeby nie ginęli i mogli przejść na następną mapę? Ile rtsów było w których jednostki składaliśmy z modułów i od tego uzależnione były ich parametry? (bardzo ten aspekt w OW lubiłem).

Wydaje się, że panowie hed i arasz pomieszali dwie kategorie: gier świetnych, bardzo dobrych, które były niedocenione (bo na ogół stali za nimi wydawcy/producenci bez kasy na oprawę audiowizualną jak z gier AAA i bez kasy na hype) z grami średniawymi/słabymi które były aż nadto docenione (przynajmniej gdzieniegdzie).

W tej ostatniej kategorii aż dziwne, że nie wymieniono skoków narciarskich czyli pokłosie małyszomani. Ponoć ta gierka nad Wisłą sprzedawała się w ogromnych ilościach (ja nigdy zainteresowany nie byłem).

31.01.2014 15:27
👍
odpowiedz
petemut
31

@16

W FAQ znajdziesz wszystkie potrzebne dla początkujących informacje w tym również: „co kupić?” -> [link] duel.acidcave.net/faq.html Nie jest to w 100% świeże więc w ramach uaktualnienia dodam, że wśród talii najbardziej (a w zasadzie wyłącznie) opłaca się brać Pakiet Mistrza Świata 2013. Kosztuje sporo ale spokojnie można nim orać do 1300elo a przy odpowiednim skillu może i więcej. Jest z Twierdzy, więc dla powyższego kolegi będzie idealny.

Statystyk w kliencie gry nie znajdziesz. Musisz mieć do tego oddzielne narzędzie, wybierz coś z tego -> [link] mmdocking.com/tools/ Ja używałem bodajże Game History Viewer ale niewykluczone że DoC Replay Manager jest lepszy. Notabene te narzędzia (przynajmniej GHV) dają po grze możliwość odczytania wszystkich kart które posiadał w swoim decku przeciwnik.

Tak w ogóle to polecam stronę mmdocking.com – jest tam zbiór wszystkich kart, różne buildy decków i wiele przydatnych informacji.
Poza tym warto czasem zaglądać na ubisoftowe forum DoCa, jest polskojęzyczny dział i można się na nim sporo dowiedzieć (choć oczywiście anglojęzyczny jest znacznie bardziej aktywny). Ponadto są organizowane tam różne eventy, turnieje np. w najbliższym czasie będzie turniej w którym brać udział będą mogły talie złożone tylko z 1 kopii danej karty (standardowo gra pozwala na 4 kopie w decku).

@18

Kiedy nie było Ołtarza Życzeń wtedy wszyscy narzekali że zdobywanie epickich kart jest karkołomnie ciężkie (i to była prawda), a teraz niektórzy narzekają że jest zbyt łatwe... no i dogódź tu wszystkim.
Ja uważam że obecny model jest idealny, bo przedtem zbyt duży wpływ na wynik miało posiadanie kart co faworyzowało nolajfów, nerdów, z przeciętnym znaczeniem skilla w grze (u każdego po jakimś czasie się wyrabia). Gra była więc w zbyt dużym stopniu kolekcjonerska i niemożliwe było rozwijanie jej w kierunku esportowym, a teraz szansa na to jest.

Parę uwag dla początkujących:
Jest singlowa kampania i pierwsza część jest samouczkiem który w sposób łopatologiczny po polsku tłumaczy mechanikę gry.
Trzeba wiedzieć żeby nie tworzyć talii złożonych z więcej niż 59 kart (ewentualnie 1-2 więcej), budowanie talii po 80 czy 100 kart to jeden z częstszych błędów u osób które zaczynają grać w DoCa.
Nie jestem pewny jak teraz, ale kiedyś z trzech dostępnych na wstępie frakcji najprostsza, najłatwiejsza była Inferno. Po ostatnim dodatku te początkowe talie pozmieniali i dołożyli do tego Twierdzę, która jest frakcją dającą najlepsze decki oparte na stworzeniach (wg mnie). Gdybym więc zaczynał od nowa to wybierałbym chyba między Inferno a Twierdzą.
I jeszcze jedno: nie mając doświadczenia i odpowiedniego skilla nie grać turniejów szwajcarskich bo początkujący są w nich owcami do strzyżenia. Lepiej sobie bilety zachować na późniejszy czas gdy będzie się dysponowało w miarę niezłą szybką talią.
Zakładając konto należy dobrze przemyśleć nick, bo jak to w grach ubisoftu nie ma potem opcji jego zmiany (nad czym ja ubolewam).

Hearthstone jest dość fajny to jednak po paru dniach grania jakoś do niego od 1,5 miesiąca nie wróciłem. DoC wciągnął znacznie bardziej, ale żeby nie było tak różowo to wspomnę o paru wadach które w tej recenzji się nie pojawiły.

Zwykły tryb rozgrywki rankingowej może niektórym wydawać się nieco nużący i frustrujący ponieważ w przedziale 500-1000elo jest sporo farmerów. Są to gracze na wyższym levelu którzy regularnie poddają seryjnie gry żeby w rankingu elo spaść i następnie mierzyć się ze słabszymi graczami. Szybko i łatwo ich ogrywają, w ten sposób szybko zdobywają gold potrzebny na kolejne pakiety z kartami. Na szczęście nie jest to większość, ale dla słabszych graczy nie znających jeszcze kart w grze (co jest ważne dla skilla) ścieranie z przeciwnikami na dużo wyższym levelu może być zniechęcające. Bogiem a prawdą potem wielu idzie w ślady tych farmerów i robi to samo, bowiem powyżej 1000elo z niewielką ilością kart raczej nie ma co szukać szczęścia. Jest to o tyle istotne że 1000elo jest granicą między którą trudno balansować tzn. dobić do tego się da, ale spaść niżej można tylko przy 10 porażkach z rzędu co praktycznie jest niemożliwe, chyba że świadomie surrenderujemy. Kolejną i ostatnią taką granicą jest 1500elo, nie muszę dodawać że bardzo trudną do osiągnięcia – trzeba mieć do tego i karty i skilla.
Jeśli ktoś chce sprawdzić siłę swojego decku to najlepszy jest do tego turniej dzienny (czyli „Pula”). Jeśli wbijemy na nim z 80-90telo (bo elo liczone jest w nim oddzielnie, od zera) to spokojnie można grać taką talią rankingówki w przedziale powyżej 1000elo. Jeśli wbijemy grubo ponad 100telo to można spokojnie myśleć o graniu szwajcarów.

Kolejna kwestia to jednak zbyt duża dynamika gry, która przy systemie pól na które możemy umieszczać karty i wymaganiami w zagrywaniu daną kartą w trzech różnych parametrach (+ koszt), powoduje że przy słabej ręce i tym samym kiepskim początku bardzo trudno o comeback. Na szczęście kart jest coraz więcej i dzięki temu łatwiej jest budować solidne talie, które w większości przypadków będą w stanie się opierać agresywnemu naporowi. Niemniej, na niższym i średnim elo, aggro talie są najlepsze, a z bohaterami o początkowych parametrach 0-2-1 w zasadzie nie ma czego szukać.

Ci bohaterowie to jeden z dowodów na inny poważny mankament gry – balans. Jak na mój gust jest zbyt dużo śmieciowych kart i tym samym zbyt duże są dysproporcje między najlepszymi i najsłabszymi kartami. Na szczęście z każdym dodatkiem twórcy starają się wypuszczać kontry na już istniejące OP karty które jakiś czas temu same potrafiły wygrywać pojedynki, więc powoli bo powoli ale zachodzi tu poprawa.

Trochę siermiężny jest interfejs, ale to ma się za niedługo poprawić. Do sieci trafił screenshot z projektem nowego interfejsu, który jak widać wygląda lepiej -> [link] i.imgur.com/sWEOawU.jpg

No i jeszcze jedna istotna wada - tryby rozgrywki. Na razie są tylko gry rankingowe i odbywające się na przemian co drugi dzień turnieje - szwajcarski oraz dzienny, dodatkowo jakieś okazyjne turnieje jak chociażby ten wyżej wspomniany z warunkiem obecności w talii tylko 1 kopii danej karty. Gry rankingowe mogą szybko znużyć a turnieje są tylko dla doświadczonych graczy bo początkujący raczej nie mają w nich większych szans. Przydałby się jakiś rodzaj draftu, może niekoniecznie w typie HS-owej Areny, ale nawet i coś takiego by obleciało. Dziś dla początkującego poza rankingówkami praktycznie nie ma nic. Coś tam wróble ćwierkają że ma się to zmienić, ale nie wiadomo kiedy.

Jeszcze 2-3 miesiące temu poważnym problemem były crushe gry. Teraz na szczęście jest ze stabilnością dużo dużo lepiej więc można to z listy wad skreślić (ale przypadki zwiechów całkiem nie zniknęły).

Jeszcze dodam że gra jest na Steamie ale gdyby ktoś chciał wydawać kasę (co nie jest konieczne) to przynajmniej ze 2 miesiące temu ceny za pieczęcie (jedna z walut w grze) były wyższe niż wchodząc do gry bez pośrednictwa Steama. Prawdopodobnie jest tak dalej i tak będzie dalej. Lepiej więc nie instalować gry przez Steama, choćby też dlatego żeby... nie wiedzieć ile czasu się na nią traci ;] Ale z drugiej strony słyszałem że niektórzy mieli problemy techniczne z odpaleniem gry i pomagała instalka właśnie przez Steama.

Ktoś tu pytał o tablety. Z tego co wiem to gra poza pecetami jest tylko na ipady. Były plany (dalej są?) żeby gra wyszła na androida, ale coś cicho na ten temat, więc nie należy mieć przesadnych nadziei.

Bardzo lubię DoCa stąd się trochę naprodukowałem, ale byłoby miło gdyby rzesza graczy się powiększyła, więc warto ten tytuł wspierać. Według mnie to obecnie jedna z bardziej niedocenionych gier na rynku. Nie rozumiem dlaczego HS ma aż o tylu więcej grających. Czy to tylko kwestia marketingu i popularności battlenetu? Czy może ludzi tak kręcą te audiowizualne duperele którymi HS góruje nad DoCem? No nieważne... Jeśli ubisoft się postara to może z DoCa uczynić popularną i cenioną online’ową karciankę, bo ta gra ma naprawdę duży potencjał.