Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Boszesz ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

03.02.2014 01:43
odpowiedz
Boszesz
2

Emil -> krótkie, krótkie, ciężko znaleźć cały wieczór żeby przysiąść z whisky i pisać, ale bardziej chodziło mi o sam język niż obszerność i treść :P

03.02.2014 01:31
odpowiedz
Boszesz
2

[77] Chciałbym hobbistycznie pisać renzje dla gier, ale najpierw chcę dowiedzieć się co ludzie tacy jak użytkownicy gry-online o nich myślą. Oczywiście są krótkie i nie omawiam raczej całej gry, tylko niektóre aspekty, ale bardziej chodzi mi o język i o to jak to się wam czyta.

03.02.2014 01:23
odpowiedz
Boszesz
2

Pany, jako że sesja to napisałem sobie recki w dziale komentarzy pod dwiema grami. Ocenilibyście je tutaj :D? Zależy mi na opini. https://www.gry-online.pl/gry/metro-2033/z85ba ; https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=4366733 . Ostatnie komenty.

03.02.2014 01:13
odpowiedz
Boszesz
2
8.5

Parę miesięcy temu, skusiłem się na zakupienie książki Glukhovskiego "Metro 2034". Po przeczytaniu czułem niedosyt i zamiast sięgnąć po kolejne dzieło tego zacnego autora postanowiłem wypróbować grę. O ile moje początkowe odczucia były mieszane, to po paru godzinach rozgrywki byłem w stanie rozpoznać świat o którym czytałem, co świadczy o świetnym oddaniu klimatu i atmosfery panującej w książce. Mroczne tunele moskiewskiego metra i barwne postacie sprawiły, że bez większych problemów zatopiłem się w świat oferowany nam przez twórców. W fabule zastosowano budowę klamrową tj. nasza historia rozpoczyna się i kończy w okolicach tego samego momentu. Zostajemy wrzuceni w chaos bitwy, której rozwiązania nie znamy, natomiast chwilę później cofamy się w czasie o parę ładnych dni i krok po kroku poznajemy historię głównego bohatera. Poznajemy też mitycznego Huntera, jednego z ważniejszych bohaterów książki, co dla takich wyjadaczy jak ja jest z pewnością miłym zaskoczeniem. Pomimo tego, że posiadam nieco słabszy komputer i nie byłem w stanie zakosztować wszystkich graficznych smaczków gry, jak na rok 2010, efekty nie pozostawiały nic do życzenia. Trujace opary obecne w ciasnych korytarzach, radioaktywne grzyby w podziemiach oraz panorama zniszczonej Moskwy - było na czym zawiesić oko. Arsenał jakim dysponował nasz bohater, był bogaty w bronie własnoręcznie tworzone przez mieszkańców metra. W pamięć najbardziej zapadło mi strzelanie ze strzelby z sześcioma nabojami w magazynku. Takie bronie zapamiętuje się na długi czas. A skoro mowa już o strzelaniu, wypada wspomieć o nasych przeciwnikach. Chociaż ich modele odbiegając nieco od moich wyobrażeń, które stworzyłem po lekturze książki, to wciąż sprawiają wrażenie krwiożerczych bestii. Nieco lepiej zostały stworzone postaci naszych głównych wrógów. To człowiekopodobne istoty, które potrafią oddziaływać na ludzką psychikę. Przedstawiono je jako byt nie z tego świata, co idealnie wpasowuje się w wizję Glukhovskiego. Jak każda gra, "Metro 2033" posiada też swoje wady. W moim mniemaniu największą jest zachowanie się postaci pobocznych, które napotykamy na swojej drodze. Dla przykładu przytoczę sytuację : Podczas jazdy drezyną nasz bohater zaczyna chwiać się na boki i w końcu traci przytomność. Nasi towarzysze ewidentnie panikują i krzyczą w naszym kierunku, jednak ich modele stoją kompletnie nieruchome. Takie małe zgrzyty odrywały mnie nieco od akcji i sprawiały, że skupiałem się na czymś innym. Na szczęście były to rzadkie przypadki. Kolejnym niedociągnieciem w grze, było wprowadzenie tak dużej ilości przeciwników. Owszem, w książce stwory też były obecne, ale ich interakcja z bohaterami była nieco subtelniejsza. Zabijanie hord bestii sprawiło, że zanikł klimat horroru i strachu, który moim zdaniem powienien nam towarzyszyć na każdym kroku rozgrywki. Pomimo tych niedociągnieć, grę ukończyłem w dwa dni, co świadczy tylko o tym jak bardzo podpasował mi ten tytuł. Pewne 8.5 za możliwość samodzielnego podjęcia przygody w świecie Metra.

27.12.2013 17:44
😊
odpowiedz
Boszesz
2

Moja długoletnia przygoda ze światem Warcrafta rozpoczęła się właśnie od Burning Crusade. Pomimo tego, iż nie byłem w stanie doświadczyć wychwalanej przez wielu "starych wyjadaczy" atmosfery samej podstawki, to bez bicia przyznam, że dodatek spędzał mi sen z powiek przez wiele nocy. Sama fabuła, stworzony świat, postacie, które z łatwością zapadają w pamięć sprawiały, że wraz z kolegami wiedliśmy niekiedy podwójne życie. Z jednej strony szkoła i obowiązki, a z drugiej wieczorna walka z siłami zła Azeroth. Z mojego punktu widzenia, to właśnie sprawiało, że World of Warcraft, za czasów swojej świetności, przyciągał przed monitor miliony fanów. Różnorakie questy, które często wybiegały poza schemat "Idź, zabij, nazbieraj", urozmaicały zdobywania poziomów. O ile mechanika gry nie była rozwinięta tak bardzo jak w dodatku Wrath of the Lich King, to można było napotkać kilka smaczków, które uprzyjemniały rozgrywkę. Cała zabawa jednak rozpoczynała się przy endgamie'e. Wprowadzenie trybu heroic dla instancji stawiało nowe wyzwania dla graczy, którzy osiągneli maksymalny poziom. Raidy, w których bossami były znaczące postacie ze świata Warcraft, dawały poczucie podróży i rzeczywistego wpływu na dalszy rozwój uniwersum. Ale czym byłoby MMO bez społeczności? Od 2007 roku wiele się zmieniło. Nowe rozwiązania, które zaproponował, a może wręcz wcisnął graczom na siłę Bilzzard, sprawiły, że zanikło wiele socjalnych aspektów gry, takich jak na przykład formowanie grupy na instancję, które teraz ogranicza się do wciśnięcia paru przycisków. Socjal był wtedy czymś więcej. Dalej utrzymuję lepszy lub gorszy kontakt z ludźmi, których miałem okazję poznać podczas rozgrywki. Jest to właśnie główny powód, dla którego Burning Crusade zajmuje pierwsze miejsce na podium produkcji firmy Blizzard. Zasłużona dziesiątka za te zarwane noce i wspomnienia :)