Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

speedy79 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.01.2019 09:19
👎
odpowiedz
speedy79
23
2.0

Na początku najlepsza strategia w jaką grałem. Po tygodniu mikro-zarządzanie staje się okropnie nudne i męczące, ale ciekawość pozwala grać dalej. Widać jednak, że jest to beta, niedopracowana i słabo zbilansowana. Na koniec pojawiają się błędy uniemożliwiające grę do końca. Wytwórca tego czegoś powinien płacić graczom za to, że testują jego niedokończony wyrób, albo przynajmniej wypuścić ją za darmo jak Rimworld beta.

02.01.2018 19:20
odpowiedz
speedy79
23
0.0

Nie uruchamia się. Telefon pomocy technicznej rozłącza się po długim okresie oczekiwania, adres e-mail nie istnieje.

06.03.2017 11:23
1
odpowiedz
speedy79
23
6.5

Gra wzbudziła u mnie bardzo mieszane uczucie.
Zachwyca grafiką, by później załamać aliasingiem, paskudnymi cieniami i miejscami złą optymalizacją.
Niektóre misje są zajefajne, inne nudne na maxa. Ale od początku...

Mapa jest z San Andreas, tylko z nową bardzo ładną grafiką. Za samą mapę dałbym 10/10. Jeżdżenie i przypominanie sobie "starych czasów" dodaje jeszcze więcej uroku. Lecz niestety model jazdy jest na maxa nierealistyczny. Wszystkie samochody prowadzą się podobnie, z ograniczeniem do 200 km/h. Smart czy Bugatti - mała różnica. (Na szczęście są na to 2 mody do wyboru prostota czy realizm).

Fabuła jest ciekawa i urozmaicona. To samo dotyczy misji; za różnorodność misji 10/10. Ale... Dialogi... Jest ich bardzo dużo i są monotonne. Wszyscy wszystkich hate'ują. Gdyby ten styl dialogu był od czasu da czasu, pewnie było by śmiesznie, ale gdy bluzgi stanowią 99,99% rozmów robi się po prostu ponuro i powoduje, że wszystkie postaci stają się do siebie podobne z charakteru (z jednym wyjątkiem).

Nie wiem, może przewrażliwiony jestem :) Ale jak robię misję w której trzeba przejechać z jednego końca mapy na drugi tylko po to by można było posłuchać 10 minut bluzgania się bohaterów to odczuwam już ogromne znużenie. Na początku podobał mi się pomysł z 3 bohaterami, na końcu stwierdziłem, że wolałbym jednego, ale za to normalnego.

Mam nadzieję, że to nie spoil, ale w fabule na trzech bohaterów przypada 1 wątek romansowy. Słownie: jeden. Tak czytałem. W misji pobocznej z firmy taksówkarskiej, do którego nie udało mi się dotrzeć. Cały czas hate, hate, hate. Jestem przekonany, że słowo "suka" jest w ścisłej czołówce najczęściej używanych słów w grze, tuż obok "f...ck".

Kolejny minus dla mnie to skile bohaterów. Powodują, że gra robi się łatwa, dziecinna. Nieśmiertelność Trevora w połączeniu z 0 AI wrogów (nawet jak się chowają to tak nieudolnie, że prawie zawsze im wystaje albo głowa albo d...) powoduje, że wrogów zabija się grubymi dziesiątkami, aby gra prezentowała jakiekolwiek wyzwanie. W dodatku gra cały czas prowadzi za rączkę jakbym był malutkim dzieckiem. Odbiera to satysfakcję z ukończenia większości misji. Najwięcej satysfakcji dało mi ustawienie wozu pod centralą FBI, bo sam musiałem ją odnaleźć.

Na koniec - bugi. Bugfest. Znikają samochody, czasem nawet w garażu podczas wsiadania. Wyglądają tak przepiękniusieńko, można je tuningować i co z tego, jeżeli są zbugowane. Giełda papierów - koszmar. W ogóle się nie da z niej korzystać. Po zakupie nieruchomości nie można do nich wejść! Np kupi się klub, słychać muzyczkę, aż chce się wejść. Takiego... Niektórzy właściciele nawet nie mają nagranych głosów tylko przysyłają maile. Gra miała mieć całkiem niezły post end game, ale nie został on do końca zaprogramowany. To powoduje, że kończy się fabułę i w grze nie ma kompletnie nic do roboty, bo wszystko jest zbugowane.

Podsumowując - grafika super, ale bardzo daleko tej grze do Vice City czy San Andreas.
Fabularnie gra jest celowana do nastolatków, co jest dziwne pod kątem PEGI18, ale pewnie nie przeszkadza to wszystkim młodszym graczom :)

Dlatego niestety ale daję 6.5/10 (po przejściu po złości miałem ochotę dać 1).
Na konsoli pewnie na 9, bo niestety ta gra zmieniła się w konsolowy crap.

07.02.2017 15:13
1
speedy79
23

Powinno się przejść grę zanim się ją oceni, albo przynajmniej pograć w nią kilka dni.

03.01.2017 18:30
👎
odpowiedz
speedy79
23
5.0

Gra wydawała się prosta i łatwa dopóki z nudów nie zacząłem popełniać głupie błędy. Kliknąłem Embark, kiedy okno przedmiotów było otwarte (bez prowizji). Zapomniałem aktywować nowo kupione umiejętności. Źle wydałem pieniądze na prowizje i nie można było zwrócić ekwipunku, a nie pomyślałem, żeby sprzedać jakieś przedmioty i poszedłem na misję bez kluczy i pochodni. Przegrałem, bo gra karze najsurowiej za takie nieumyślne drobiazgi, sama zaś walka i eksploracja jest raczej prosta, wymaga tylko dużo, dużo czasu.

Tylko czy warto jest go tyle tracić na powtarzanie w kółko tych samych misji?

Jest inna dużo lepsza moim zdaniem pozycja - XCom z modem Long War. Też zarządza się bohaterami, tylko mają oni znacznie ciekawsze klasy i umiejętności (są w postaci drzewek, a nie te same skile od początku do końca gry). Dowodzi się drużynami do 8 (10,12) postaci na raz, dzięki czemu, mamy dużo więcej kombinacji. Pole walki nie jest uproszczonymi korytarzami. Zarządzanie bazą też jest znacznie bardziej rozbudowane. Gra jest dużo trudniejsza, ale karze za błędy strategiczne, a nie za to, że się zapomniało coś kliknąć.

Jeżeli już tracić na coś cenny czas, to niech jest to gra która ma jakiś głębszy sens.

post wyedytowany przez speedy79 2017-01-03 18:34:52
28.12.2016 08:40
speedy79
23

Brawo za obiektywny negatyw.

03.10.2016 11:10
speedy79
23

Zobacz ERSO AI mod. Jest zaskakująco dobry, lepszy od większości super all-in-one.

10.08.2016 11:54
speedy79
23

A mi się wydaje, że walka w MMO3 była w stylu RTS. Gry 4X tych rozmiarów są w turach, bo bardzo ciężko jest ogarnąć wszystko na raz w RTS. Gram teraz w Distant Worlds i nie można małej bitwy spokojnie rozegrać, bo co chwila wyskakują nowe powiadomienia i trzeba przenosić kamerę z miejsca na miejsce. Także wszechświat w turach, a bitwy w RTS (bez przerywania) to chyba najlepsze rozwiązanie dla gier 4X.

post wyedytowany przez speedy79 2016-08-10 11:55:15
14.06.2016 14:51
odpowiedz
speedy79
23

Powróciłem do gry i tym razem poszło bardziej gładko. Przyzwyczaiłem się do interfejsu, potraktowałem sprawę jako trening pamięci i koncentracji i na końcu udało się ogarnąć nawet 70+ kolonii.
Z chęcią zagrałbym jeszcze raz, ale nie chce mi się powtarzać eksploracji. Szkoda, że nie ma polisy dla eksploratorów, bo na początku (chyba) trzeba skoncentrować się na odwiedzeniu jak największej liczby systemów, a nie dokładnie czyścić system po systemie, jak to robi AI.
Ogólnie chciałbym zaktualizować swoją ocenę nawet do 8,5/10, bo już te błędy, cenę i interfejs to bym darował... :)
Kiedyś do niej wrócę.

14.06.2016 11:08
odpowiedz
1 odpowiedź
speedy79
23
10

Jestem tutaj jednym z większych malkontentów i na ogół wystawiam oceny poniżej średniej. Ale jeżeli Wiedźmin 3 nie zasługuje na 10 to jaka gra zasługuje?
Owszem, nie wszystko jest idealne. Ale grafika, różnorodność lokacji, fabuła, questy, bestiariusz są tak przecudne, miodne, przemyślane i wspaniałe, jak w żadnej grze, w jaką przedtem grałem.

post wyedytowany przez speedy79 2016-06-14 11:10:09
13.04.2016 12:57
odpowiedz
speedy79
23
6.0

Ta gra zawiera takie pomysły, które od razu dają jej ocenę 10/10. Niestety jednak posiada poważne wady, które mocno utrudniają rozgrywkę.

Jestem maniakiem astronomii i nareszcie znalazłem grę, która całkiem nieźle odwzorowuje dzisiejszy stan wiedzy. Mapa galaktyki z 1400 gwiazdami dorównuje rozmiarom faktycznych galaktyk karłowatych! 30-50% gwiazd ma planety, gazowe giganty są na zewnątrz układów itd itp. Warp Bubble Engine pozwalający przekroczyć prędkość światła zgodny z aktualną teorią w fizyce.

Sposób zrealizowania ekonomii w grze jest doprawdy genialny i sprawia, że cała galaktyka naprawdę żyje. Setki stateczków sektora gospodarczo-prywatnego przemierzających przestrzeń we wszystkich kierunkach cieszą oko. Nikt nie poszedł tutaj na skróty i ciekawi mnie ile setek lub tysięcy godzin poświęcono na sprawienie, by wszystko działało szybko i sprawnie.

Niestety gra posiada interfejs z gier sprzed 20 lat, który kojarzy mi się z IDE, albo CK w Skyrimie. Do tego jakaś dziwna wąska czcionka, przez którą zaczyna boleć mnie szyja od wyciągania głowy w kierunku monitora. Brakuje naprawdę podstawowych informacji. Z info o ukończeniu zadania przydały by się szczegóły jakie zadanie zostało ukończone i gdzie cel się znajduje (?!). W oknie ze szczegółami też brak położenia. Dlaczego księżyce nie mogą mieć w nawiasie nazwy planety, albo planeta.księżyc? Na mapie nie można robić notatek. Nie doświadczymy żadnej listy planet z wyłożoną na wierzchu informacją co aktualnie produkują. Dlaczego jak zaznaczę gwiazdę to lista planet wyświetla się tylko kiedy są zajęte a nie zawsze? Projektom statków nie można nadawać nazw. Wszystko to sprawia, że łatwiej ogarnąć 20 miast w Cywilizacji niż 5 kolonii w tej grze.

W dodatku gra nie chce ruszyć na moim kompie, więc muszę grać na lekko słabym laptopie, na którym muli okropnie. Dysk SSD i 8GB RAM a menu gry wczytuje kilka minut, nawet civipedia potrafi zamulać. Na szczęście wczytywanie save'a jest zoptymalizowane. Ale teraz skończyło mi się miejsce na C i zamiast wyskoczyć błąd, gra perfidnie zawiesiła się na robieniu save'a, akurat po tym jak pół godziny męczyłem się z aktualizowaniem baz. Oj na razie odechciało mi się w to grać.

Podsumowując 10 za pomysł, - 2 za tragiczny interfejs i słabą grafikę, -1 za błędy oraz -1 za cenę, bo 45 E za taką upośledzoną technicznie grę to trochę za dużo.

post wyedytowany przez speedy79 2016-04-13 13:13:07
10.02.2016 12:39
speedy79
23

Haha, dobry komentarz. Wszyscy się czepiają albo zachwycają mechaniką, ale ktoś się zastanowił jaka ta gra jest głupia od strony science-fiction? Gdyby rzeczywiście obcy nas zaatakowali, to mielibyśmy szanse tylko przy całkowitym zjednoczeniu narodów i nieograniczonym wykorzystaniu zapasów (w tym ludzkich) matki Ziemi a nie grupie super herosów z MMO. I jeszcze ten system satelit. Już nie wchodząc w szczegóły, ale satelita która jest synchroniczna z powierzchnią Ziemi musi być na wysokości 35 tys km nad powierzchnią Ziemi, a nie 500 km jak w grze, i nie wykorzystuje się ich do obserwacji powierzchni.

15.01.2016 12:05
speedy79
23

To gdzie można sprawdzić jakie się aktualnie ma umowy, albo kto z kim walczy?

post wyedytowany przez speedy79 2016-01-15 12:06:18
15.01.2016 12:03
1
speedy79
23

Były scenariusze i kongres. Zaawansowane szpiegostwo było w czwórce właśnie, w piątce szpiegostwo to lipa.
Za to nie ma wyboru ustroju, korupcji, kosztów miast, zadowolenia miast, zanieczyszczenia środowiska i korporacji.
Zubożono dyplomację i szpiegostwo właśnie.
Poprawiono jedynie religie.
Dodano miasta-państwa, ale w niedobry sposób. Np koszt aliansu nie zmienia się z upływem czasu i na początku sojusz kosztuje majątek a pod koniec gry kupujesz wszystkie miasta i wygrywasz grę na poziomie dyplomatycznym bez żadnego wysiłku.

15.01.2016 10:10
1
odpowiedz
speedy79
23
6.0

Niestety, ale dużo gorsza od części czwartej. To co mnie najbardziej załamuje to sztuczna inteligencja przeciwników. Jest tragiczna! Na zbilansowanym poziomie trudności komputerowi gracze nie budują nowych miast, nie rozwijają bieżących, większość Azji i cała Australia pozostała u mnie niezamieszkała, chociaż ustawiłem sporo cywilizacji w tamtych rejonach. W "czwórce" każde założone miasto miało koszt utrzymania zależny od odległości od stolicy i liczby miast (i korupcji).Tutaj można sobie założyć miasto na drugim końcu świata bez żadnych ujemny konsekwencji, więc komputerowi gracze zrobili szachownicę na mapie, co wygląda bezsensownie i nierealistycznie. Zamiast kosztów utrzymania miast, aby jakoś zbalansować grę wprowadzono przedziwny system globalnego niezadowolenia. Korupcję wycięto, bo jest niepolityczna? Zamiast wyboru ustroju teraz są polisy (co to Windows?). Szpiegostwo jest tak okrojone, że nic się nim nie da zrobić.

Do dziś pamiętam rozgrywkę sprzed wielu lat w "czwórce", gdzie jedna cywilizacja tak mocno wyprzedziła wszystkich, iż wydawało się, że nic się już z tym nie da zrobić. Postawiłem wszystko na jedną kartę i ukierunkowałem rozwój na odkrycie wielkiego szpiega, który założył siatkę szpiegowską we wrogim państwie. Zacząłem zatruwać wodę i wywoływać rebelie tak długo, aż udało mi obniżyć jego ranking na tyle, że inne cywilizacje za ciężką kasę odważyły je zaatakować. Po wielu wielu turach udało się je wyprzedzić.

W "piątce" a. nie da się wywoływać wojen w zamian za inne korzyści, b. szpiegostwo odgrywa marginalną rolę. Dyplomacja to kolejna, gorsza cześć gry. Chyba żeby jakoś utrudnić, komputer zapamięta Ci wszystko co zrobiłeś złe, nawet najmniejszy drobiazg, popełniony nieświadomie. Za to wszystko co dobre zostanie Ci albo umniejszone, albo zapomniane. Np. Mongolia, mój "przyjaciel" ciągle pobierał trybut od sojuszniczych miast-państwo. Więc zadenuncjowałem Mongolię, co natychmiast zrobiły niemal wszystkie inne cywilizacje na świecie. Ale dostałem u wszystkich wielki minus, że zadenuncjowałem przyjaciela i już straciłem nadzieję, że kiedyś on minie. Potem wypowiedziałem wojnę Mongolii za to, że zaatakowała 2 miasta państwa. Przejąłem jedno oryginalne miasto mongolskie za co miałem dostać małą karę do warmongering, oraz odbiłem i uwolniłem miasto-państwo za co miałem mieć odjętą małą karę warmongering. Miasto mongolskie od razu oddałem innemu graczowi. I jaki mam bilans? U wszystkich widnieję jako cywilizacja zagrażająca bezpieczeństwu. Próbując podreperować status założyłem nowe miasto i przekazałem je sąsiedniej cywilizacji. Czy poprawiło to stosunki? Ależ skąd, tylko dostałem karę do odkrywania polis i wynalazków.

Również sposób w jaki komputer kieruje wojskami podczas wojny jest tragiczne zły, np cały czas wchodzi jednostkami do wody przez co można można je wystrzelać jak kaczki. Przypomina mi to granie w Chessmastera z 5 letnim dzieckiem.

Ogólnie nie jest to zła gra, jeżeli ktoś nigdy nie grał w Cywilizację, to jest to dobry moment aby zacząć, bo gra poprowadzi go za rączkę. Niektóre elementy zmieniły się na plus, np zmiany w religii są super, bardzo mi się ten element rozgrywki teraz podoba. Ale za to, jak bardzo ta gra się uwsteczniła (zwłaszcza AI), za problemy z optymalizacją (niedoczytujące się tekstury i długie tury) dostaje ode mnie sporo punktów karnych, bo że tak powiem, życie jest jedno i jeżeli ktoś grał w poprzednią część to szkoda czasu.

post wyedytowany przez speedy79 2016-01-15 10:18:32
13.11.2015 15:04
odpowiedz
speedy79
23

Część ludzi hejtuje, bo tak ma.
Ale to jest stały odsetek dla wszystkich gier.

Natomiast cała nadwyżka hejtu dla Fallout 4 musi mieć jakąś przyczynę.

Nie kupiłem i nie grałem, ale coś tam z marketingu mi świta,
że nieważne jaki masz produkt, tylko jaki zrobiłeś do niego marketing.

Możesz mieć najlepszy produkt, ale bez marketingu go nie sprzedasz.

Wydaje mi się, że tutaj może być na odwrót.

Jakbym kupił tą grę i okazało się, że po 15h wszystko już zwiedziłem i tylko zostały bezsensowne questy, to bym się "lekko" wkurzył.

Z komentarzy użytkowników wnioskuję, że Beth zrobiła grę ala nowe Sims, licząc na to, że gracze za nich (za darmo) sami wypełnią grę contentem.

Tylko się uczyć jak się robi biznes.

Najbardziej zadziwiają mnie tak wczesne i tak wysokie oceny zawodowych recenzentów.

13.11.2015 12:44
odpowiedz
speedy79
23

Jeszcze nie widziałem tyle hejtu w stosunku do jakiejkolwiek gry.
Na meta critic 600 negatywnych komentarzy w stosunku do 375 pozytywnych.
I szalenie niska ocena graczy 5.0.
Dla porównania Elite: Dangerous 280 negatywów ale 500 pozytywów i ocena 6.4.

Co ciekawe, wszyscy recenzenci pieją z zachwytu.
A wszystkie recenzje z 9 listopada.
Kiedy i ile czasu oni musieli w to grać żeby zdążyć napisać recenzje przed premierą :)

27.08.2015 10:11
odpowiedz
speedy79
23
6.5

Najistotniejsze będzie to ile tysięcy bugów pozostanie nie usuniętych, i czy będzie dało się grać bez unofficiala :p

16.08.2015 17:32
odpowiedz
speedy79
23
3.5

Tak, lepiej by zrobili remake Gothica, bo każda kolejna na gra to bigger crap.

02.08.2015 21:43
odpowiedz
speedy79
23
7.5

Słabo się biega, słabo się strzela.
NPC zachowują się jak bezmyślne roboty, więc też słabo się skrada.
Malutkie mapki miast.
Implanty to było science-fiction 10 lat temu podczas pierwszej części Deus Ex. Dzisiaj implant ręki sterowany w naturalny sposób (zszyte nerwy z elektroniką) to już rzeczywistość.
A jednak jest coś w tej grze co wciąga i trzyma do końca.
Fajne dialogi-dyskusje.

10.06.2015 17:07
odpowiedz
speedy79
23

Dla dzieci jednak jest to bardzo dobry tytuł.

10.06.2015 17:05
odpowiedz
speedy79
23
5.0

Jak gra w szachy z szympansem. Gracz jest bogiem, a komputerowy przeciwnik nie potrafi bezbłędnie mostu wybudować. Na chwile obecną AI dyskwalifikuje tę grę. Realizm w budowaniu też mógłby być choć minimalnie zachowany.

14.03.2015 18:02
odpowiedz
speedy79
23
7.0

Gra jest spoko, ale wrzaski zombie mnie zmasakrowały i nie mogę już w to grać z powodu ścieżki dźwiękowej. Grałem kiedyś w System Shock 2 i tam była cisza i nagle "łeee", aż podskakiwałem na krześle. A tu te ciągle wrzaski wcale nie straszą, tylko... strasznie wkurzają.

26.11.2014 08:46
odpowiedz
speedy79
23

Dobra, pograłem, było super, ale AI to trochę przechwaliłem. Gospodarczo komputer śmiga szparko, ale z projektowaniem jednostek nie radzi sobie w ogóle. Broni na średni i krótki dystans opłaca się używać, jeżeli mamy największe jednostki i chcemy uniknąć tzw "overkill", natomiast komputer uparcie używa rakiet na średni zasięg i broni kinetycznej na krótki, która notabene świetnie sprawdza się również na długim. W efekcie 95% walk stoczyłem w taki sam sposób z minimalnymi stratami, bo przeciwnik ginął zanim był wstanie zadać jakieś obrażenia (Rakiety są trochę dziwne - z jakiej odległości by ich nie odpalać, zawsze lecą 3 tury.)

13.11.2014 09:10
odpowiedz
speedy79
23
9.0

Super gierka. Widać, że ktoś długo myślał nad wypełnieniem tej gry zawartością. Rasy, umiejętności, surowce, bronie, technologie itd wszytko pasuje do siebie i tworzy spójną całość. Pisanie, że ES nie dorasta do pięt MOO jest moim zdaniem krzywdzące dla tej gry i w tym kontekście napiszę swoją opinię.

ES jest mniejszą grą, zwłaszcza jeśli chodzi o ilość wynalazków. Pamiętam, że gdy skończyłem MOO i spojrzałem na wszystkie te wynalezione bronie itd, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, dało uczucie odbycia długiej podróży w czasoprzestrzeni. Jeśli dobrze pamiętam w MOO był też większy wszechświat. Skolonizowanie wszystkiego na największej mapie w MOO było ponad moje siły.

I tu jest największa zaleta ES - gra nie nuży i zamęcza tak jak MOO. Tutaj zarządzamy całymi systemami, a nie pojedynczymi planetami, nie stawiamy budynków (na siłę przeniesionych z cywilizacji) tylko ulepszenia systemu, i nie jakieś odpowiedniki spichlerzy, tylko np. ulepszenia genetyczne. To zarządzanie systemami jest dla mnie z całej gry najfajniejsze, bo zamiast męczyć się np z 30 jednostkami administracyjnymi, spokojnie sobie zarządzamy 10, i z tego tylko względu nie zamieniłbym ES na MOO już nigdy.

Jednak to nie znaczy, że ES jest grą łatwiejszą. W MOO mocno kulała AI, tutaj zaskakuje swoją sprawnością. Uprzedzony dzięki komentarzom graczy, że około 100 tury czeka mnie masakra, dużo czasu poświęciłem na planowanie rozwoju i wybór badań. Postępowałem zgodnie z zasadą najpierw max kolonizacja, potem rozwój bazy produkcyjnej, a na koniec szybka militaryzacja. Tymczasem wróg zaatakował już w 68 turze...

Walka w ES jest całkiem inna niż w MOO. Tam był klasyczny RTS, w którym prowadziliśmy każdą jednostkę za rączkę, a wygrywał w 90% silniejszy. Tutaj przed walką ustalamy formację, sposób ataku i taktykę, a potem tylko obserwujemy. Muszę przyznać, że głębia tego systemu mnie zadziwiła. Udało mi się pokonać 2x większe siły wroga bez strat własnych (szok)! Projektowanie jednostek, dobór umiejętności leadera i obranie odpowiedniej taktyki jest tutaj kluczem do zwycięstw militarnych.

Pomimo pierwszego zwycięstwa sukcesu w pierwszej grze chyba jednak nie będzie. Spodobał mi się motyw złego zjednoczonego imperium ludzi oraz niezależnych, uciekających przed nimi pielgrzymów, żywcem wyjęty z Firefly i Serenity. Wybrałem pielgrzymów, choć wiedziałem, że zjednoczeni mają większe szanse. I po spotkaniu imperium i już widzę, że będzie bardzo ciężko...jak na filmie.

Podsumowując, według mnie ES jest lepszą grą niż MOO. Ma ciekawą zawartość, przyjemniejsze zarządzanie. Niby jest grą mniejszą, ale wszystko jest sprytnie pomyślane i zrównoważone (kamień, nożyce, papier), ma też o wiele lepsze AI. Pobudza do myślenia. Polecam!

13.11.2014 07:53
odpowiedz
speedy79
23

Do połowy filmu - oldschoolowy, hardcorowy sci-fi, z naciskiem na science. Siedziałem wbity w fotel. Potem... jakaś masakra. Czekaliśmy ze znajomymi tylko żeby film już się skończył. To prawda, film zawiera podstawowy błąd logiczny skreślający cały scenariusz (nie na piszę żeby nie spoilować). Jak ktoś czytał książki z astronomii to zaraz w trakcie filmu to zauważy. Jak nie czytał i nie interesuje się tą tematyką, to też pewnie film go nie zachwyci.

"Bełkot" o miłości był świetny. Chodzi o problem zaufania gdy stawką jest przetrwanie jednostek.

15.10.2014 22:58
odpowiedz
speedy79
23

Nie pamiętam, biała plama w pamięci, chyba z tego stresu co wtedy przeżyłem :) Pamiętam, że jakiś łucznik w S cały czas do mnie strzelał, ale już prawie zakatrupiliśmy bossa, kiedy jakiś bish debil go wyleczył na max. Zaczęły mi się trząść ręce i kręcić w głowie. W końcu udało się, ale potem musiałem zrobić sobie spacerek i odetchnąć. Ten pierwszy boss mi się przypomniał - Baium.
Znalazłem serw C4 w Aregentynie z 1500 online, tylko ja no comprende espaniol. Jeszcze znalazłem angielskojęzyczny, ale ma jedynie 100 online, z czego pewnie połowa to okna...

14.10.2014 12:33
1
odpowiedz
speedy79
23

@curuntir
Oh yeah, C4 to był wypas. Trzeba było ostro przygrindować, a niektóre misje były diabelnie trudne, ale za to jaka satysfakcja! Chyba do końca życia będę pamiętał tego bossa, do którego, aby się dostać, trzeba było 8 godzin klikać w kryształ. Przez misję na noble'a miałem z rok przerwy, bo jakiś klan przez ponad miesiąc kosił wszystkich w PK i zabijał bossa. Jednak pomimo trudności, wszystko to było do ogarnięcia, a jak weszły C5+, to pamiętam, że kiedy zobaczyłem ile czasu lvl 80 wchodzi to się poddałem na 79.
Są jeszcze jakieś serwy z C4?

04.09.2014 15:31
odpowiedz
speedy79
23

@kropla zobacz sobie Duke Patrick Heavy Weaponry.
Ja używam Skyre+ASIS, które np dodały 50+ perków do bandytów. Walki są szybkie i wymagają koncentracji. Jak nie zblokuję ciężkiego ciosu to deadłem na 50%, większość przeciwników też kładę jednym ciosem. Na początku walki próbuję zrobić blok w timingu i kontratak. Jak jest więcej niż jeden przeciwnik to tylko blokuję i bashuję wycofując się i czekając na pomoc followersów, których mam 11 :) A przeciwko mnie przeważnie 20+ przeciwników (rekord 50 NPC trafionych jednym lava stone). Żeby przeżyć skradam się, rzucam czary, potem strzelam, a dobijam wręcz. Bieganie na pałę nie zdaje egzaminu, trzeba kombinować. Także można sobie zrobić ciekawą grę, ale do tego niezbędne są mody. W oryginale pustka i dziesiątki uderzeń żeby zabić jednego przeciwnika. Widziałem filmik jak na easy graczowi hp szybciej się regenerowało niż otrzymywany dps :)

04.09.2014 15:15
odpowiedz
speedy79
23

@legolas93
Jakbym słyszał mojego kolegę... a potem okazało się, że on ściągnął jakiegoś repacka z wgranymi łatkami graczy, enb, ssme, texturami itd. W oryginale to najpierw musisz tę grę oczyścić tes5edit.

18.08.2014 10:34
odpowiedz
speedy79
23

yarocorpse, dobrze to ująłeś. Sam już nie daję rady. Podchodzę do małej wieżyczki, myślę sobie - uf powinna być krótka, a tu podziemia, gigantyczne niby miasto wnętrze i jakiś dodatkowy poziom. Kuźwa, jak to się zmieściło w środku?

Dla odmiany wczoraj zacząłem quest z 3DNPC. Mój kompan usłyszał od jakiegoś półmózga (halfwit) odlewającego się za tawerną, że jakaś wiedźma trzyma skarb chroniony przez olbrzyma, którego usypia kołysanką, aby dostać się do środka.
- Wystarczy, że zatrudnimy barda, który zaśpiewa olbrzymowi i skarb jest nasz.
- Coś mi się zdaje, że ta część z kołysanką źle się skończy - odpowiadam mu.
- I właśnie dlatego zatrudnimy dodatkowo jakiegoś wojownika, a i dobrze, gdyby sam bard potrafił się obronić...

Dlaczego ludzie z 3DNPC potrafią za darmo zrobić interesujący i oryginalny kontent, z idealnie nagranymi głosami, a Bethesda robi taki nudny, powtarzalny szajs i bierze za to kasę.

12.08.2014 11:31
odpowiedz
speedy79
23

Vergil, a ty czasem jakiegoś repacka nie zarzuciłeś z wgranym już USKP i innymi modami? :) Gra jest masakrycznie zbugowana, a na dokładkę ostatnia wersja wprowadziła nowe błędy w pliku exe których modderzy w ogóle nie są w stanie poprawić, między innymi "popsuły" lipsync i animacje twarzy. I tak to Bethesda porzuciła... Biorąc pod uwagę popularność i liczbę sprzedanych kopii - chamstwo :)
Co do walki wręcz nie jest taka zła, jak się przyzwyczai do drętwych animacji. Jest lekki atak, mocny atak, parowanie, bash i mocny bash. Za koreańskimi super-atakami jakoś nie tęsknię. Brakuje mi tylko ruchliwości Wieśka oraz uników z Gothica. Bez wgrania jakiegoś moda walki strasznie się ciągną i przeciwnicy trochę upośledzeni umysłowo.

06.08.2014 12:38
odpowiedz
speedy79
23
9.5

Bez modów oceniłbym tę grę na 2/10. Była druga tak zbugowana gra w historii ludzkości? Na wiki questów nie ma questów bez załączonej buglisty. Smoki latające do tyłu, myszy tupiące jak konie, znikające (nakładające się) przedmioty z inwentarza, ginące questowe NPC, wzlatujące mamuty.

Nie opracowano ragdoll. Nie nagrano animacji walki. Dragonborn macha mieczem tak, jak moja babcia machała cepem. Myślałem, że on na początku tylko będzie tak walczył, a potem rozwinie się jak w Gothic. System magii - jak można w to grać, jeżeli aby zmienić czar to trzeba otwierać (tragiczne) menu, bo w Bethesdzie jeszcze nie wynaleziono skrótów do ataków. Tylko z łuku strzela się fajnie.

Ładna grafika? Bez wgrania co najmniej kilku modów jest brzydka jak dziura w ziemi.

Jakiś chory system skryptów, który do zmodyfikowania AI 7 NPC wymaga procesora i7. Chciałbym zobaczyć jak Bethesda robi program szachowy.

ALE PO WGRANIU MODÓW... Za możliwości, za to, że można zrobić sobie swój wymarzony świat, dałbym nawet 12/10. Gracze sami poprawili prawie wszystkie błędy w questach, dźwiękach, ragdoll, dodali lepsze menu itd. Naprawili zarządzanie pamięcią, rozbudowali system skryptów itd itd. Do tego niesamowita społeczność modderów na Nexus. Nigdy nie widziałem na żadnym forum tylu tak pomocnych ludzi. Niektóre mody są naprawdę niesamowite. Gdyby na przykład ludzie od 3DNPC połączyli siły z ludźmi od Requiem, Faalskar, Duke Patrick, SKSE, SFO/Bigger Trees, Amidianborn, ETAC... powstałaby najlepsza gra wszechczasów.

Kilka punktów jednak nadal jest problematyczna. Wciąż brak porządnych animacji, bo do tego trzeba zrobić motion capture. Problem jest z kompatybilnością modów z powodu braku dziedziczenia (wynalezionego w latach bodaj 1980, ale Bethesda jeszcze tego nie umie). Trzeba więc wgrywać długą listę patchów, bo jeżeli wgra się moda zmieniającego np zbroję NPC, a potem drugiego moda zmienijącego jego fryzurę, to ten drugi nadpisze wszystkie zmiany pierwszego z powodu braku dziedziczenia.

Przy dużej ilości modów powstaje też brak jednolitości świata. Trzeba się do tego przyzwyczaić, chociaż perfekcjonistom może być ciężko. No i największy minus, moddowanie zajmuje duuużo czasu... więcej niż samo granie :)

Dużo marudziłem, ale podsumowując...

08.07.2014 11:01
odpowiedz
speedy79
23
3.5

Biorąc pod uwagę, że prawie każda kolejna gra Piranii była gorsza od poprzedniej - oczekiwania są dziwnie wysokie.

20.06.2014 15:33
odpowiedz
1 odpowiedź
speedy79
23
5.0

Drugi władca. Cesarz oraz król razy trzy i pół.
Wschodnia Francja, Lotaryngia i Zachodnia Francja wywołały świętą wojnę. Nareszcie ktoś mnie zaatakował. Zrobiłem im wjazd, poddali się. Od razu wywołałem wojnę na nowo i wyciąłem suty kawałek terytorium. Papież założył 4 święte zakony i powołał krucjatę. Wywołałem dotąd ponad 30 (40?) wojen, a komputer dopiero teraz zakwalifikował mnie jako wyjątkowo agresywnego i niebezpiecznego osobnika.

Mówicie, że to gra o dyplomacji. Moim zdaniem, jak nazwa gry sugeruje, jest to gra o krucjatach, a ja dotarłem do sedna rozgrywki. Odparłem zupełnie nieskoordynowany atak czterech zakonów i pomaszerowałem na Rzym. Gdy oblegałem Rzym (który w tej grze okazał się być zwykłym kościołem) mijały mnie, jak gdyby mnie tam nie było, inne wrogie armie idące na mój kraj. Potem zostawiłem podbity Rzym samemu sobie i wróciłem na północ, na kolejny podbój Wschodniej Francji. Przez ponad rok nikt nawet nie próbował ocalić od pogan najważniejszego miasta na mapie. Pokoju z Rzymem nie zawarłem, bo bonus do zadowolenia i darmowy zakon bardziej się opłacają. W dodatku cała katolicka Europa atakuje mnie w tak nieporadny i nieskoordynowany sposób, że można ją teraz całą podbić jeszcze łatwiej.

Już wiem czemu jest ten dziwny system podbijania pojedynczych hrabstw/księstw z ciągłym gromadzeniem wojsk od nowa przed każdą kolejną wojną. Chodzi o wydłużenie rozgrywki. Gdyby można było podbijać państwa w całości to w ciągu kilkudziesięciu lat atakując kolejno najsłabszego sąsiada można by podbić całą mapę. Problemem jest to, że w grze nie ma w ogóle tragedii wojny: (1) ludzie regenerują się w ciągu kilku lat a nie pokoleń, (2) podbite ziemie są w idealnym ekonomicznie stanie, (3) sposób zdobywania zamków jest totalnie spaprany, (4) wywołane wojny nie pociągają za sobą żadnych dyplomatycznych konsekwencji.

11.06.2014 14:17
odpowiedz
1 odpowiedź
speedy79
23

@Cyniczny Rewolwerowiec
Zgadzam się z Tobą, ale nie do końca, ponieważ:
1. Jeśli chodzi o negocjację miałem na myśli coś w podobie do dyplomacji w Civilization. W realu władcy państw spotykali się ze sobą i negocjowali. Tutaj są tylko listy i przez to opcje dyplomatyczne są mocno ograniczone. Owszem, są małżeństwa itd, co bardzo urozmaica dyplomację, ale gdy przychodzi do rozwiązania konfliktu jedynym wyjściem jest wojna, ale nawet konflikt zbrojny jest w CK2 mocno ograniczony.
2. Wojna jest najdynamiczniejszym sposobem na rozwój z powodu braku ekonomii. Gdy nie ma wojny nic się nie dzieje, a jak się już wżeni dzieci to nawet nie ma co robić. 2 najistotniejszymi parametrami są Stewardship i Martial, uważam nawet, że lepiej mieć żonę bez pochodzenia z jak najwyższymi tymi parametrami niż wysokiego pochodzenia. Cała reszta może być na 0. Dowód? W ciągu 20 lat panowania wywołałem 15-20 tych dziwnych wojen o pojedyncze hrabstwa (miałem tylko 3 lata pokoju) i z wysokiego szefa Księstwa Wielkopolskiego dochrapałem się Króla Polski oraz Pomorza, brakuje mi tylko 4 hrabstw do tytułu Króla Litwy. Jeżeli po tym reszta Litwy szybko się przyłączy, a mój pierwszy władca dociągnie do 60tki to od razu powinien być tytuł Cesarza.
Także - konkludując - dyplomacja, ekonomia i sztuka wojenna nie są w tej grze zbilansowane.

07.06.2014 13:15
1
odpowiedz
1 odpowiedź
speedy79
23

Mocno zawiodłem się na tym tytule. Gra co prawdę wciąga i to bardzo. Jednak równocześnie pozostawia uczucie braku satysfakcji i frustrację, ponieważ moim głównym wrogiem nie okazali się komputerowi przeciwnicy, tylko ograniczony system dyplomacji oraz dziwne zasady gry.

Cały czas działo się coś, czego się nie spodziewałem. Ożeniłem doradcę - znikł. Wojna - podbiłem ziemie przeciwnika i straciłem je, bo okazało się, że mogę mieć tylko te, które prawnie mi się należą. Kolejna wojna - nagle zmienił się władca i znowu straciłem wszystkie podbite ziemie, bo wojna się "anulowała". Kolejna wojna, podbiłem tylko te ziemie, które mi się należą i znowu je straciłem bo okazało się, że mogę na raz przejąć tylko jedne księstwo. Zdemilitaryzowałem wojsko, wywołałem wojnę na nowo, powołałem wojsko (w tym momencie ludzie magicznie teleportowali się do swoich domów), podbiłem po raz kolejny to, co moje po czym uświadomiłem sobie, że rozejm został podpisany na 10 lat a ja straciłem 1200+ jakiegoś wyimaginowanego prestiżu.

W tej grze W OGÓLE NIE MA NEGOCJACJI, wszystko opiera się na akceptacji ofert, których w dodatku jest mało do wyboru. Jeżeli tych ofert się nie akceptuje, to gra jest bardzo frustrująca. Ekonomia jest na poziomie umownym, nie ma nawet jednego ekranu przedstawiającego szczegółowy bilans wydatków i zysków. 95% księstw jest identycznych, nie ma w nich ludności, nie ma produkcji żywności, jest tylko wasal, który jak jest zadowolony to płaci podatki, a jak nie to nie. Jeżeli nie płaci, to nie możemy mu nic legalnie zrobić (!), tylko trzeba mu przyznać mu jakieś tytuły, co prowadzi do jakiegoś chorego systemu nagradzania najbardziej nieposłusznych.

Również prowadzenie wojny jest na poziomie umownym. Klikamy armię i przesuwamy do sąsiedniego księstwa i na tym kończy się cała strategia. Bitwy rozgrywają się same, a my nawet nie możemy wybrać kolejności oblegania zamków. Jeżeli w księstwie są dwa zamki, mały i duży, a my mamy za mało ludzi do oblegania dużego, to wszyscy stoją i czekają na posiłki (a władca siwieje), zamiast oblegać mały. A wojsko z dużego zamku i tak nie może zaatakować stojących wrogów, bo nie ma takiej opcji w grze.

29.06.2013 20:35
odpowiedz
speedy79
23

Kilka miechów temu spróbowałem zagrać w stare UFO1 i niestety nie za bardzo jest to możliwe. Gra za bardzo lata na nowych superkomputerach, jest za mała, poustawianie ekwipunku, przemieszczanie wszystkich żołnierzy jest zbyt męczące i pracochłonne.

Za to jeśli chodzi o opcje budowania baz, zatrudniania ludzi itd to to jest prawdziwa strategia, a nowy XCOM - sorry ale to jest RPG z elementami logicznymi, a nie strategia. Dla przykładu, żeby XCOM można było nazwać strategią, gracz musiałby mieć możliwość wyboru gdzie na globie, jakie chce wybudować bazy.

Inne porównanie: w starym UFO można było kupować od początku m.in. miniguny, hand-cannon, do każdej broni 3 rodzaje amunicji, masa różnych granatów, ładunki wybuchowe... żołnierze mieli plecak, pas i po 2 "schowki" na obu rękach i nogach. Sięganie do ekwipunku było oczywiście czasochłonne i kiedy wróg już celował...

Były różne rodzaje strzałów, żołnierze mieli z 10 unikalnych statystyk... Owszem nowy XCOM oferuje specjalne umiejętności, ale wybór ekwipunku typu 1 (słownie jeden) granat, albo dodatkowa zbroja... no to jest gra logiczna po prostu albo RPG.