Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Persecuted ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

11.12.2017 20:12
Persecuted
68

To zależy. Jeżeli spodoba ci się formuła BF i nie będziesz mieć dosyć po jego ukończeniu, to tak. Ja kupiłem go kilka miesięcy po premierze za podobną cenę (około 40 zł) i bawiłem się bardzo dobrze.

Nie jest to może przygoda na dziesiątki godzin, ale dostajesz nowego bohatera (z własnym uzbrojeniem i wyposażeniem), nowy statek, kilka nowych rodzajów zadań i nowy teren do zwiedzenia (choć ten ostatni jest raczej mały), czyli jak na DLC w tej cenie to całkiem przyzwoicie.

To już zupełnie subiektywne odczucie, ale według mnie jest to jedno z lepszych rozszerzeń od Ubisoftu.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-11 20:15:24
11.12.2017 17:57
1
Persecuted
68

spoiler start

Za późno, Ukryci (protoplaści assasynów pod wodzą Bayeka) ukatrupili Cezara w Origins ;].

spoiler stop

11.12.2017 17:54
1
Persecuted
68

A co ma wspólnego z brakiem ambicji fakt, że Ubisoft produkuje fajną i popularną markę? Żeby inne korpo miały tyle jaj co Ubisoft przy inwestowaniu w nowości, to branża byłaby o wiele lepsza...

Wszystkie odsłony assassynów łączy wspólna marka, ale wiele z nich mogłoby robić za zupełnie osobne gry. Mechanika co prawda się powtarza (choć nigdy w 100%), ale obok tego dostajemy nowe realia, bohatera, historię, konstrukcję świata itd. Mało? To popatrz na inne duże marki, które co kilka lat ulepszają grafikę i dodają kolejną cyferkę w nazwie. Niekoniecznie są złymi grami (jak chociażby Arkham Knight, Uncharted 4 czy Gears of War 4) ale nie da się ukryć, że to wciąż to samo.

Porównaj sobie Arkham City z Arkham Knight, a potem Origins z Syndicate i zastanów się raz jeszcze, kto ma tu więcej ambicji...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-11 17:54:57
11.12.2017 10:47
1
Persecuted
68

Większość propozycji chętnie bym w tej serii zobaczył. Dobrze, że mają pomysły na kolejne 30 części :].

Najbardziej jednak - i na to oddałem głos - chciałbym zobaczyć Hiszpański podbój Ameryki (wszystko jedno czy Północnej czy Południowej).

11.12.2017 10:22
Persecuted
68

A przeczytałeś newsa? Gra ma być odwzorowaniem 1:1 papierowego oryginału, cieszącego się DUŻĄ POPULARNOŚCIĄ wśród fanów tego gatunku.

Nie jest to więc losowy skok na kasę z wykorzystaniem znanego uniwersum, tylko "uwirtualnienie" już istniejącej, dobrej gry karcianej. Chyba nie muszę dodawać, że dzięki temu jej zasięg wzrośnie jakieś 1000 razy? Papierowe karcianki mają dużo wyższy próg wejścia, choćby dlatego, że nie wszędzie można je kupić i są dość kosztowne.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-11 10:22:36
09.12.2017 23:19
1
odpowiedz
Persecuted
68

Biorąc pod uwagę fakt, że za grę odpowiadają wyjadacze mający na swoim koncie Painkillera i Bullet Storma, tutaj właściwie pozostaje tylko czekać na premierę i nawet nie trzeba śledzić newsów. To się po prostu nie może nie udać :D.

Gdyby dłubali przy czymś na modłę Cartera, to miałbym pewne obawy. Gra była niezła, miała świetny klimat i nowatorskie podejście do gatunku "symulatorów chodzenia" (tak to się powinno robić!), zapewniające należytą interakcję i poczucie bycia częścią historii, a nie "latającą kamerą", biernie obserwującą wydarzenia na ekranie.
Z drugiej strony fabuła była średnia, narracja tak samo, a rozgrywka potrafiła znużyć ślamazarnym tempem i powtarzalnością (zagadka z ustalaniem kolejności zdarzeń bawiła za 1 i 2 razem, ale za 3, 5 i kolejnym już niekoniecznie).

Tak czy inaczej czekam!

Może to trochę wcześnie, ale jeżeli ktoś z Astronauts to przeczyta: NIE ZAPOMINAJCIE O PUDEŁKU, przynajmniej na naszym rodzimym rynku. Cartera z dumą trzymam w swojej kolekcji ;).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-09 23:21:49
07.12.2017 23:48
Persecuted
68

@Up

Najpierw zróbcie te patche, a potem pogadamy :).

07.12.2017 22:08
5
Persecuted
68

Ale wiesz, że za sequel South Parka nadal odpowiadali Parker i Stone? Poza tym gra zebrała bardzo dobre recenzje, więc co masz na myśli pisząc o jej popsuciu?

07.12.2017 22:00
2
Persecuted
68

@kęsik

A kiedy ostatnio jakaś singlowa gra nie-Ubisoftu została zbesztana za kosmetyczne mikro transakcje? Jakieś przykłady?

Te dodatki od Ubisoftu są zazwyczaj bzdurne (jakieś ciuchy, opaski, naszywki na plecaki itp.), a ich ceny bywają absurdalne (60 zł za pakiet 3-4 ciuchów dla awatara!) ale trzeba uczciwie przyznać, że nie mają one żadnego wpływu na rozgrywkę i jedynie łechcą próżność graczy.

Sama obecność mikro transakcji w grach dla jednego gracza jest nieco... niepokojąca, ale skoro już być musi, to lepiej w takiej nieinwazyjnej formie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-07 22:09:47
07.12.2017 17:02
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Ci bossowie są trochę rozczarowujący. Bardzo łatwo ich pokonać (wszyscy za 1 podejściem), a do tego schemat walki z nimi jest identyczny. Każdy ma po 3 rodzaje "zadawaczy obrażeń", których trzeba unikać (im boss ma mniej życia, tym ich zagęszczenie jest większe) i przyzywa grupkę podstawowych przeciwników bez specjalnych wzmacniaczy (choćby w postaci tarczy czy bomb dymnych).

To już arena jest z 10 razy trudniejsza. Niemniej sprzęt jaki z nich wypada jest bardzo fajny. A na zbroję Anubisa nie czekam, bo Reda obdarował mnie niedawno strojem żołnierza skarabeusza :).

05.12.2017 21:43
Persecuted
68

@damianyk

Niepotrzebnie, bo Origins taki właśnie jest. Może nie uświadczysz tam wielu gadżetów w stylu Sama Fishera (co jest zrozumiałe z uwagi na realia historyczne), ale gra - zgodnie z twoim oczekiwaniem - jest całkiem fajną skradanką z otwartym światem. Nie podam ci dokładnej liczby, ale misji, w których TRZEBA się uciekać do otwartej walki jest raptem kilka. Całą resztę możesz przejść po cichu, jeżeli tylko masz taką ochotę. Z racji posiadania łuku Origins nawet trochę przypomina Splinter Cella pod względem rozgrywki. Też trzeba sadzić headshoty, ukrywać ciała itd. Różnica jest taka, że tu w razie porażki możesz po prostu wszystkich zarąbać, zamiast zaczynać od checkpointa :).

05.12.2017 16:37
2
Persecuted
68

@Up

Tak, ale Wildlands to w rzeczywistości zupełnie nowa gra, tylko pod starym szyldem.

05.12.2017 13:53
Persecuted
68

A co to znaczy "bardzo dobry assassyn" albo "bardzo słaby assassyn"?

Wiele osób używa tego stwierdzenia ogłaszając, że "X to słaba odsłona serii, bo różni się od Y tym, tym i tamtym".

A skąd w ogóle pomysł, że to Y jest prawdziwym assassynem wyznaczającym tory serii, a nie X? Może to właśnie AC II nie jest "prawdziwym assassynem", a Black Flag jest?

Przecież tak na prawdę nikt nigdy nie zdefiniował czym AC jest albo być powinno. Twórcy sami przyznali, że pierwsza część w ich zamyśle miała być skradanką w otwartym świecie, ale... nikt nie chciał tak w to grać. Powód był prosty - skradanie w pierwszym AC było kijowe (właściwie pozbawione jakichkolwiek, charakterystycznych dla tego gatunku elementów), a walka - jak na tamte czasy - fantastycznie płynna, widowiskowa i soczysta. Potem Ubi poszło tym tropem, a AC skręciło w kierunku dynamicznej, zręcznościowej gry akcji z otwartym światem i mechanikami pasującymi do danej epoki historycznej, ewentualnie obecnych na rynku trendów (vide tower deffense w Revelations). Stąd np. Origins jest tak samo dobrym assassynem jak AC Revelations, Unity czy Black Flag.

Są kaptury, jest walka, jest wspinaczka, jest skradanie = jest assassyn :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-05 13:58:43
05.12.2017 13:34
5
Persecuted
68

@Up

A co tu odrabiać? Jak to mówią "haters gonna hate" i nic tego nie zmieni (co widać nawet przy tej akcji, gdzie ludzie krytykują rozdawanie gier za darmo...). Ubi ma swoje za uszami co jest jasne (w końcu korpo to korpo), ale robienie z nich takiej abominacji to gruba przesada.

Ubi tworzy dosyć specyficzne gry, które jednak mają bardzo wielu fanów i odbiorców na całym świecie, głównie z racji swojej unikatowości. Z jednej strony do znudzenia powtarzają te same mechaniki i schematy (co jest chyba najgorszą z wad ich stylu produkcyjnego), ale z drugiej jako jedni z niewielu w tej branży mają odwagę by eksperymentować i inwestować ogromną kasę w wiele marek jednocześnie, w tym także zupełnie nowe (co zawsze jest ogromnym ryzykiem i może pogrążyć nawet największego rynkowego kolosa).

W czasach, w których większość gier ma cyferkę w nazwie, miło jest zobaczyć takie Watch Dogs, For Honor, Wildlands, Steep itp.

05.12.2017 12:29
4
Persecuted
68

@Up

Bo napisałeś:

"A Assasin skończył się na pierwszej części - kazda następna to był już krok wstecz. Począwszy od utraty klimatu, kończąc na mechanice."

Wybacz, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie stwierdzi, że kolejne części AC były pod względem mechaniki krokiem wstecz względem "jedynki". To nawet nie jest kwestia oceny, tylko suchych faktów. Dosłownie każda mechanika części pierwszej (walka, skradanie, wspinaczka, rozwój postaci itd.) została wzbogacona w AC II (a w późniejszych odsłonach jeszcze bardziej), natomiast nic nie zostało zmienione w drugą stronę, tj. żadna z późniejszych części nie była uboższa mechanicznie względem "jedynki".

Tylko ktoś absolutnie nieznający tej serii, "bystry alternatywnie", albo troll może twierdzić inaczej.

Re-bootu nie będzie, bo Origins jest nowym otwarciem serii i został bardzo dobrze przyjęty przez fanów.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-05 12:32:39
05.12.2017 11:58
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
68

@Orek666

Słaby troll jest słaby.

05.12.2017 11:56
Persecuted
68

Może wcale nie są licencjonowane?

04.12.2017 12:35
Persecuted
68

@Up

Otóż to. Dodatkowo - trzymając się przykładu - zwiększony nakład monety zaczęli sprzedawać w znacznie obniżonej cenie i w zestawie z darmową gablotką do jej eksponowania.

To wyjątkowo podłe z ich strony, chociaż tak na prawdę trudno być zaskoczonym. Korpo to zawsze korpo, nie ważne jak dobry ma PR.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-04 12:36:19
03.12.2017 23:12
Persecuted
68

@Up

Ok, czyli nic nie rozumiesz, szkoda mojego czasu.

03.12.2017 20:14
Persecuted
68

@dmx2000

A gdzie pisali, że nie wydadzą nigdy innej edycji po innej cenie? Wydali limitowaną edycję? Wydali. A, że potem wydali inną edycję to już inna sprawa. Trzeba było poczekać i tyle, a nie rzucać się na pierwsze "mięso" jakie pojawiło się na ladzie.

Niestety nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz. Zdajesz sobie sprawę, że cały nakład pierwszej części - rzekomo bardzo, bardzo ograniczony - rozszedł się dosłownie w 2-3 godziny po tym, jak w mediach została ogłoszona informacja o otwarciu pre-orderów?

Ja swój egzemplarz zdążyłem zamówić dosłownie w ostatniej chwili. Gdy tylko zrobiłem przelew i odświeżyłem stronę sklepu, gra widniała już jako "PRODUKT NIEDOSTĘPNY". No ale masz rację, trzeba było poczekać, głupi ja...

I naprawdę uważasz, że to zupełnie normalne, aby po takim nakręceniu otoczki kolekcjonerskiej ekskluzywności (w każdym sklepie pojawiały się informacje o bardzo małym nakładzie i wielkiej wartości kolekcjonerskiej) jak gdyby nigdy nic wypuścić zwiększony nakład w obniżonej cenie i to jeszcze z dodatkowym pudełkiem... dosłownie w tydzień po premierze poprzedniej edycji (tak, żeby ludzie nie zdążyli już wycofać swoich zamówień)?

Rozumiem ignorancję w sprawach kolekcjonerstwa - która od ciebie aż bije - ale żeby nie widzieć niczego złego w tak karygodnych praktykach biznesowych? Niepojęte.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-03 20:18:51
03.12.2017 19:53
1
Persecuted
68

@dmx2000

Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

Czyli masz ból dupy o to, że ktoś inny kupił sobie bogatszą edycję za mniejsze pieniądze? Serio?

"Bogatszą edycję", która wbrew wcześniejszym zapewnieniom została wydana tydzień po "bogatej edycji" i z obniżoną ceną? Serio?

Nie chcę Cię martwić, ale za kilka lat pewnie wyjdzie kolejna część Wiedźmina i wyjdzie też wydanie kolekcjonerskie zawierające poprzednie części. Też wtedy będziesz płakał, że jak oni śmią?

Jeżeli to będzie "hiper edycja" wydana kilka dni po "super edycji" to tak, będę "płakał".

I jeszcze ten tekst, że za 10-20 lat jakiś kolekcjoner kupi sobie inną wersję niż ta, którą Ty posiadasz. Normalnie fortuna przeszła Ci koło nosa. Pewnie jakiś milioner teraz wywali mnóstwo kasy na grę sprzed 10-20 lat po to żeby mieć metalowe pudełko.

Od razu widać, że nie masz pojęcia o kolekcjonowaniu czegokolwiek. Dla twojej wiadomości: tak, interesuje mnie "wartość handlowa" moich zbiorów. Nie dlatego, że planuję kiedyś na nich zarobić (choć tego nie wykluczam), ale dla samej satysfakcji. Każdy kolekcjoner to zrozumie, ty niestety nie. Poza tym rzadkość jest nierozerwalnie związana z wartością kolekcjonerską. Im coś łatwiej dostępne, tym (zazwyczaj) mniej dla kolekcjonera znaczy.

@szejk18

masz swoja "nagrode" za kupowanie preordera, moze nastepnym razem pomyslisz i nie bedziesz placil wydawcy zanim nie ukonczy dziela

Jakie "nieukończone dzieło" masz na myśli? Wiesz czego dotyczy dyskusja? Masz świadomość, że mówimy o (rzekomo) elitarnej re-edycji serii gier, której pierwsza odsłona wyszła w 2007, a ostatnia w 2015 roku?

@topyrz

Skoro działają razem na wyższym szczeblu, niech zadbają o jednolitą politykę.

Powtarzam, to są różne podmioty. CDP.PL (sklep) od kwietnia 2017 należy do Merlin Group, a z CDP łącz go jedynie nazwa. Odpowiedzialność - wbrew temu co mówi - ponosi samo CDP (wydawca). Ja to wiem, oni to wiedzą, ale musiałbym dziadów pozwać, bo po dobroci niczego nie uzyskam. Za 300 zł mi się po prostu nie opłaca.

CDP Red to developer. Jest co prawda częścią kolektywu CDP z Iwańskim na czele, ale trudno obwiniać producenta za działanie wydawcy.

Niemniej cała sytuacja tylko potwierdza, że krytykowane ostatnio "januszostwo" CDP nie jest bynajmniej wymysłem...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-03 20:24:16
03.12.2017 16:57
1
Persecuted
68

@Zdzichsiu

Dokładnie. Przebolałbym, że ta edycja wcale nie jest tak limitowana jak być miała (trzeba uczciwie przyznać, że jest ładnie wydana i po prostu fajnie ją mieć w swojej kolekcji, bez względu na jej rzadkość).

To czego przeboleć nie mogę, to właśnie wydanie zbiorcze. Nie dość, że jest tańsze, to jeszcze na swój sposób bogatsze. Gdyby jakiś kolekcjoner poszukiwał tej edycji za powiedźmy 10-20 lat, to w pierwszej kolejności będzie brał pod uwagę wersję z okładką, a dopiero później taką "luzem", bez niej. A widząc pazerność CDP zakładam, że pewnie wytworzyli tego z miliard i wydanie będzie się walać po sklepach do następnej gwiazdki, gdzie będzie do kupienia za cenę w granicach 100 zł. Innymi słowy posiadana przeze mnie edycja zyska jakąkolwiek wartość kolekcjonerską może za 200 lat...

Najlepsze jest to, że wystarczyło poczekać i NIE KUPOWAĆ tego wydania (a gdybym wiedział o dużym nakładzie, to w pre-orderze bym na pewno nie kupił, może nawet wcale). Zostałem więc "nagrodzony" za zaufanie, wierność marce oraz bycie kolekcjonerem i fanem. Dzięki CDP, można na was liczyć!

@sebogothic

Redzi nie mają z tym nic wspólnego. CDP Red (developer), CDP.PL (sklep) i CDP (wydawca) to trzy różne i niezależne podmioty.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-03 17:01:05
03.12.2017 13:56
4
odpowiedz
18 odpowiedzi
Persecuted
68

Tą trylogią Wiedźmina w steelbookach niech się CDP udławi!

Najpierw nakręcili otoczkę, że edycja jest super limitowana i ma niezwykłą wartość kolekcjonerską, a ludzie rzucili się na to jak wygłodniałe psy (tak, ja też). Widząc ogromne zainteresowanie, CDP (wydawca) postanowił zwielokrotnić nakład, przez co wartość kolekcjonerska całości spadła o dobre 50% albo lepiej. Co gorsze, nawet nie oznajmili tego publicznie! Głos w sprawie zabrali dopiero po wydaniu części 3 i to po tym, jak sporo osób zaczęło narzekać widząc co się dzieje. Edycja, która pierwotnie zniknęła ze sklepów w ciągu kilku godzin od otwarcia puli pre-orderów, nagle wróciła (jest teraz dostępna niemal wszędzie), cena spadła, a jej stan magazynowy zmienił się na "bardzo dużo".

"Pałę goryczy" przegięło jednak dopiero opisane w GOLowym zestawieniu wydanie zbiorcze. Nie dość, że jest sporo tańsze od pojedynczych gier sprzedawanych pierwotnie (ja za cały zestaw zapłaciłem łącznie z 3x kosztem przesyłki 310 zł), to jeszcze zawiera dodatkowe opakowanie, umożliwiające eksponowanie całości w jednym miejscu. Niby nic, zwykła tekturka, ale jednak sprawia, że wydania jej pozbawione jeszcze bardziej tracą na wartości kolekcjonerskiej.

Żeby było śmieszniej, napisałem w tej sprawie do CDP (sklepu), na co odpowiedzieli mi, że od kwietnia 2017 roku działają już tylko jako sklep, a CDP (wydawca) odpowiedzialny za całe zamieszanie, jest teraz osobnym, niezależnym od nich bytem i kazali kontaktować się z nimi.

Tak zrobiłem, a odpowiedź CDP (wydawcy) była mniej więcej taka:

"To nie nasza wina, proszę się kontaktować ze sklepem CDP.PL"...

Także tego. Za 300 zł nie chcę mi się z nimi szarpać, ale tu się aż prosi o jakiś pozew zbiorowy albo interwencję rzecznika praw konsumenta.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-03 13:57:16
01.12.2017 21:02
1
Persecuted
68

@Up

Ale Łosia to ty szanuj :).

01.12.2017 17:00
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Kolejny średniak spod skrzydeł IMGN.PRO. Thea, Kholat, Inner Chains, Husk. Po prostu pech, czy może coś więcej?

01.12.2017 16:44
8
Persecuted
68

@Up

Teoretycznie tak, ale tutaj wygląda to trochę inaczej. Bo niby skąd - jako osoba, która nigdy wcześniej nie pracowała z poradnikami (a takiej chyba szukacie, na co wskazują słowa UVa: "Pomocą redaktorom w dziale poradników, ucząc się jednocześnie jak to wszystko działa") - mam wiedzieć jak dobry jestem w te klocki i ile powinienem zarabiać?

Natomiast ktoś, kto ma doświadczenie na podobnym stanowisku (dosyć niszowym zaznaczmy), raczej nie zechce pracować jako zwykły pomocnik.

Jednak polski rynek pracy musi się jeszcze sporo nauczyć od zachodniego :). Wasz biznes, wasza sprawa.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-01 16:45:39
01.12.2017 15:30
Persecuted
68

Soulcatcher

Możesz przyjść na rozmowę i powiedzieć że chcesz 10 000 na rękę miesięcznie a za to jesteś w stanie zrobić ..., podnieść oglądalność o ... itd.

To wszystko odbywa się podczas rozmowy.

Tak z ciekawości, co musi zaoferować w czasie rozmowy kwalifikacyjnej "pomocnik działu poradników", żeby dostać u was 10 tysięcy? :).

Jakieś widełki jednak by się przydały, żeby przynajmniej mieć jakąś orientację.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-01 15:31:38
01.12.2017 08:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

O jakiej drodze prawnej mówisz? Przecież ludziom zwracano pieniądze za grę, a przez kilka miesięcy od pierwotnej premiery gry trwały prace nad naprawą beznadziejnego portu gry. Co jeszcze mieliby zrobić? Przeprosiny i zapewnienie o poprawy portu też były. Nie popadajmy w skrajności. No i też sprzedaż gry została wstrzymana do czasu jej naprawy.

Coś ty się przeczepił tego Batmana? To był tylko PRZYKŁAD. Chodziło mi o to, że producenci pralek, telefonów czy samochodów nie mogą wprowadzać wadliwych produktów do obrotu, bo czekają ich prawne konsekwencje i straty finansowe.

Niedorobione i wadliwe gry to co innego, bo ich producenci i wydawcy mogą zupełnie legalnie umyć ręce i mieć wszystko w d***. Naprawimy to dobrze, nie naprawimy to też dobrze (idealny przykład to Mortal Kombat X na PC). W innych branżach to nie do pomyślenia (wyobrażasz sobie, gdyby Samsung tak zrobił po problemach z Note'em?), a w growej zupełna norma.

Mamy teraz zwroty, ale też nie wszędzie i w bardzo ograniczonej formie. Moim zdaniem to za mało.

Wyjaśnij mi czemu wybiórczo odpowiadasz na moje komentarze? Jakaś nerwica natręctw? Czy tak po prostu, bo nie potrafisz dyskutować? Pytam się, bo nie wiem jak z tobą dyskutować, skoro sobie wybierasz wyrywkowe zdania z wypowiedzi i interpretujesz "po swojemu".

Zważ proszę, że to ty "zaczepiasz" mnie, nie odwrotnie. Skoro nie pasuje ci mój styl komentarzy, to po prostu na nie nie odpowiadaj, proste.

Z iloma pracownikami podanych przez siebie firm rozmawiałeś? Piszesz takie bzdury, że w ogóle dziwi mnie, że z jakiegoś powodu postanowiłeś się z nimi dzielić na forum.

Zarzucasz mi pisane bzdur, posługując się "argumentem" spod znaku "bo ja tak mówię". Pogratulować infantylizmu. To chyba jednak ja przestanę reagować na twoje jałowe i prowokacyjne zaczepki.

Ale na jakiej podstawie możesz twierdzić kto i jakie ma podejście do klienta?

Praktyki?

Jestem graczem od ok. 20 lat i po prostu mam różne doświadczenia. Jak PRowcom się noga powinie, to nawet najbardziej ukochane przez graczy studia zaliczają wpadki i pokazują swoją "prawdziwą twarz".

Oficjalnie każdy z nich "kocha graczy i wspaniałe, tworzone z pasji gry", ale koniec końców i tak chodzi o pieniądze. Nie ma w tym absolutnie niczego złego, bo każdy na ich miejscu robiłby to samo. Tworzenie gier to ciężki i ryzykowny kawałek chleba (w produkcje AAA trzeba zainwestować tyle, że jedno większe fiasko może położyć branżowego kolosa), więc dbanie o własny interes jest zupełnie zrozumiałe. Też bym tak robił.

Mimo wszystko są firmy, które chcą dostarczyć graczowi jak najbardziej dopracowane tytuły jak np. CDP (Wiedźmina 3 to chyba rok patchowali), Rockstar (pal licho w te karty kredytowe, które i tak nie wiele dają, a ilość detali w GTA V do dziś robi wrażenie)

Jak nie masz marki, to nie masz wyboru. Przecież CDP nie zarobiłby na słabej grze, opartej na niszowej licencji.

Ubisoft robi najlepsze gry wtedy, gdy dostanie "ochrzan" od graczy i rozumie, że musi podbudować jakoś wizerunek. Jak sprawy się normują, to znowu są bardziej skłonni do przymykania oka na niedoróbki czy ogólnie niższą jakość.

Jako-takie załatanie Batmana AK (przypominam, że port nadal nie jest wolny od wad) też nie wzięło się z niczego, a z fatalnego PRu i ogromu niezadowolenia graczy.

Odnośnie "wysokiej jakości gier od Rockstara", przypominam GTA IV na PC. Poza tym oni jeszcze dosyć delikatnie, ale bawią się w mikro-transakcje, a efekt uboczny widać już teraz. Kilka tygodni temu sami przyznali, że popularność i dochodowość GTA Online wpłynęła na brak planów odnośnie dodatków fabularnych do gry. Raz zasmakowali w mikro transakcjach (poczuli krew), to teraz już nie odpuszczą tak łatwo, bo wiedzą jaka kasa przemknęłaby im koło nosa. Nie zdziwiłbym się, gdyby następne GTA było jakimś quasi-mmo, bez typowego singla, a RDR2 na bank będzie miał w sobie coś z "gry usługi".

Zamykanie się na tak ogromny dochód z powodów tak błahych jak choćby etyka czy przyzwoitość biznesowa, to zwykła głupota...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-12-01 08:16:29
30.11.2017 23:09
Persecuted
68

@Blackthorn

dosyć niepotrzebnie rozpamiętujesz tą wtopę z Batmanem Arkham Knight

Nie o wtopę chodzi, a o przykład antykonsumenckiego działania, które powinno zostać wyeliminowane na drodze prawnej.

Ta firma ma kompletnie głęboko w rzyci satysfakcję klienta i jedyne co robi to wszystko by wyciągnąć jak najwięcej kasy od graczy.

Dokładnie tak, jak każdy inny, wielki gracz na tym rynku. Różnica jest taka, że EA ma słabiutki PR i zamiast słodkiego pierdzielenia frazesów (które gracze uwielbiają) przyznają wprost, że ich celem jest zarobek i nic więcej.

Różnica między nimi, a np. CDP, Rockstarem czy Ubisoftem jest taka, że oni nie przejmują się co myślą o nich gracze, bo i tak na nich zarabiają...

EA. Firma ta otrzymywała już w historii "prestiżową" nagrodę złotej kupy dla najgorszej firmy

No i? Nadal należą do najpotężniejszych podmiotów zajmujących się produkcją i wydawnictwem gier. Czyli gracze płaczą, ale i tak kupują.

EA jedyne co potrafi robić to zamykać przejęte przez siebie studia. Absurdem jest chwalenie EA za ich bezczelność.

Raczej bezczelną szczerość. Sęk w tym, że wszystkie korpo mają ciebie i mnie (jako konsumentów) w d***, ale tylko EA ma odwagę powiedzieć nam to prosto w twarz. Nie jest to mądre z ich strony, ale wzbudza mój szacunek :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-30 23:10:56
30.11.2017 18:54
Persecuted
68

EA robi dokładnie to samo co inni - wysysa kasę z graczy jak tylko potrafi - ale jako jedyne potrafi się do tego szczerze przyznać (choć może to kwestia lekkomyślności). Pomstować można na tych wydawców, którzy dostarczają produkt skrajnie wadliwy (np. Arkham Knight od WB). Mikro transakcje mogą się komuś podobać lub nie, ale przecież same się nie kupują...

30.11.2017 08:16
Persecuted
68

@Up

Dokładnie. EA w pogoni za zyskiem posunie się tak daleko, jak daleko posunąć się może.

Nie mam im za złe, bo na ich miejscu robiłbym pewnie podobnie. No może nie aż tak, bo moim zdaniem jest to krótkowzroczna polityka, która odbije im się czkawką, ale też robiłbym wszystko, żeby maksymalizować zysk.

29.11.2017 15:03
Persecuted
68

@Up

Ukończył 14 lat, więc w Polsce nie byłoby problemu. Poza tym u nas funkcjonuje coś takiego jak wina w nadzorze (art. 427 k.c.), a z racji filmików na YT, tutaj dochodzi jeszcze pomocnictwo w wyrządzeniu szkody (art. 422 k.c.).

U nas jednak haczyk jest taki, że samą szkodę jak i jej wysokość trzeba udowodnić, a z tym Epic Games miałoby problem. U nich w Ameryce to chyba nie do końca tak działa, bo o ile u nas odszkodowanie ma funkcję przede wszystkim kompensacyjną (a więc ma odpowiadać rozmiarowi szkody, również w zakresie utraconych korzyści), to u nich słyszy się o sprawach, w których ktoś np. poparzył się kawą w słynnej sieciówce i dostał 3 miliony.

Czyli wysokość realnej szkody wydaje się nie mieć u nich decydującego znaczenia, co powinno Epicowi ułatwić dochodzenie swoich racji (ale tak do końca nie wiem, bo nie jestem znawcą prawa amerykańskiego).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-29 15:09:17
29.11.2017 12:02
Persecuted
68

Deweloper poinformował także, że wszystkie osoby, które zalogują się do gry po premierze rozszerzenia, otrzymają za darmo trzy pakiety z dodatku oraz losową legendarną broń. Poinformowano również, że wprowadzone zostaną trzy jednorazowe zadania związane z Podziemnymi wyprawami. Za zaliczenie każdego z nich otrzymacie jeszcze po kolejnym pakiecie z Koboldów i katakumb

Ostatnim razem było tego więcej. Dodatkowo jakoś 2-3 tygodnie przed premierą dodatku, przez cały tydzień obowiązywał bonus w postaci 100% więcej złota z questów. Były też 2 darmowe bilety na arenę, w których nagrodą był pakiet z nowego dodatku.

Deweloper musiał tonować złożoność zabawy, by każdy zainteresowany mógł ukończyć przygodę i zdobyć wszystkie karty. Sprawiało to, że bardziej doświadczeni gracze nie mogli liczyć na odpowiednie wyzwanie.

Ehe i zamiast tego zrobili "przygodę" z Lich Kingiem, którą można przejść właściwie z marszu, gdy posiada się dużą kolekcję dobrych kart (dla Warlocka mam prawie wszystkie i pobiłem go przy 1 próbie). Gdy się takowej nie posiada, każdy mecz trzeba restartować dziesiątki razy, zanim RNG da nam na czas właściwie odpowiedzi na nieuczciwe zagrywki naszego rywala.

Może 1/10 osób nazywa Lich Kinga dobrą zabawą. Dla reszty to nudny i losowy RNG-fest, gdzie większość zależy od kart naszego przeciwnika. Ze skillem (a więc wyzwaniem) ma to niewiele wspólnego.

Poza tym jestem przekonany, że chodziło o odcięcie graczom źródła sensownych kart. Dawne przygody GWARANTOWAŁY przynajmniej kilka takich i można je było zdobyć po prostu za złoto. Teraz tylko losowe paczki i hazardzik.

Nie wspominając, że wartość pyłowa decków szybuje w górę. Obecnie właściwie każda klasa ma 1-2 grywalne decki (wymagające masy epicków i legend, może za wyjątkiem Huntera), a reszta to chłam, którym trudno cokolwiek ugrać nawet na casualu (powodzenia w robieniu questa typu "win 5 games with Rogue", nie mogąc sobie pozwolić na zbudowanie tempo albo miracle decku, ciągle spotykając na swojej drodze Raza Priesta, Jade / Big Druida czy Keleseth Zoolocka).

Ta gra już dawno przestała być Free2Play. Nawet koreańskie MMO nie mają takiego grindu...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-29 12:03:47
28.11.2017 12:04
2
odpowiedz
Persecuted
68

Prawo amerykańskie jest pokręcone, więc trudno tak do końca przewidzieć jak będzie, ale moim zdaniem młody nie ma większych szans. Z drugiej strony wymiar sprawiedliwości w USA nie słynie ze zbyt wielkiej sympatii do korporacji, a niestety w ich systemie sympatie mają spore znaczenie...

Nawet pomijając aspekt ingerowania w kod gry (do którego moim zdaniem doszło, ponieważ używane przez niego programy wpływały na informacje rozsyłane między serwerem gry, a komputerami innych graczy), należy przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że jego zachowanie z całą pewnością działało odstraszająco na innych graczy, robiąc grze czarny PR (dodatkowo zachęcał innych graczy do robienia tego samego). Sieciowych produkcji opanowanych przed cheaterów nie traktuje się poważnie i na dłuższą metę nikt w nie grać nie chce. Pytanie tylko, czy Epic zdoła udowodnić, że działanie gówniarza wywołało u nich szkodę.

28.11.2017 11:52
Persecuted
68

@Up

A jaki masz procek i ile ramu?

27.11.2017 18:23
2
Persecuted
68

Nero jest synem Vergila i to całkiem oficjalnie :).

http://devilmaycry.wikia.com/wiki/File:Nero_Vergil_Relation_Confirmation.jpg

27.11.2017 18:20
1
Persecuted
68

Wielka szkoda, że DmC wyszło pod szyldem Devil May Cry. Gra zapożyczała z oryginału ledwie kilka imion i nazw własnych oraz ogólną koncepcję przenikania demonów do świata ludzi. Reszta została napisana zupełnie na nowo, przez co produkcja Ninja Theory niespecjalnie przypadła do gustu fanom pierwowzoru.

Niemniej pomijając zamerykanizowanego i nieco irytującego głównego bohatera (choć mnie osobiście przeszkadzał tylko na początku), ta gra była na prawdę dobra! Taki nieco mniej hardcorowy slasher w zachodnim stylu, wysmakowany graficznie, z fajnym klimatem, przyjemnym systemem walki, niezłą fabułą.

Jestem przekonany, że gdyby odciąć dzieło Brytyjczyków od serii DMC i wydać go jako osobną markę, dziś mielibyśmy już kontynuację... albo dwie. Niestety Capcom odniósł porażkę, na skutek której powrócił do poprzedniej koncepcji DMC (chyba słusznie), a o DmC już pewnie nigdy nie usłyszymy :(.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-27 18:20:39
27.11.2017 15:04
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
68

Fajnie, chociaż DmC 2 też bym chętnie przytulił :).

27.11.2017 11:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Brodaty twardziel nie używa słowa "przepraszam"!

26.11.2017 10:02
Persecuted
68

Sprzedaż kont jest nielegalna i zabroniona przez właścicieli poszczególnych platform. Zakazy można łamać, ale to nie jest żaden argument przy tworzeniu regulacji prawnych.

26.11.2017 09:59
2
Persecuted
68

A co to obchodzi komisję hazardową?

25.11.2017 19:11
Persecuted
68

Czemu nieudolnie?

25.11.2017 16:48
3
Persecuted
68

Kto wzmacnia? Przecież nikt ludzi nie zmusza, a jednak kupują...

25.11.2017 15:58
2
odpowiedz
Persecuted
68

@Voltron54

CS:GO da się je spieniężyć, a w wielu innych grach nie, bo skrzynki są permanentnie przypisane do konta.

25.11.2017 15:55
Persecuted
68

Tak, bo bez kosmetycznych dodatków sprzedawanych przez Ubisoft, grać się po prostu nie da. Przecież nie mogę pokonać ostatniego bossa w zwykłej bluzie, bo ludzie będą się ze mnie śmiać. Muszę mieć tą super kurtkę za 9.99 euro! Normalnie jak rzyć? :(.

25.11.2017 15:52
Persecuted
68

@Up

A dlaczego reklama = wyłudzanie?

25.11.2017 14:38
1
Persecuted
68

Tylko dlaczego? Regulacje prawne muszą mieć swoje uzasadnienie, a nie "bo tak".

Te przychody same się nie generują i jak widać ludziom podobają się takie mikro transakcje...

24.11.2017 15:15
Persecuted
68

Może wierzyli, że mogą DeusExa zrobić tam samo dobrze po swojemu? W końcu to tylko cyberpunkowy cRPG akcji, co może pójść źle...

24.11.2017 15:05
odpowiedz
Persecuted
68

Fajnie to wygląda, moje prawnuki będą miały kiedyś niezły ubaw z tą grą.

24.11.2017 13:04
Persecuted
68

Trochę pograłem na tym patchu i muszę pochwalić. Gra wygląda tak samo dobrze, dostała kolejne klatki w dużych miastach, zniknęły zwiechy i tragiczne spadki FPSów w trakcie animacji na silniku gry. Wcześniej z nieznanych powodów początkowe 5-10 sekund tych animacji miało jakieś 10 FPS, po upływie których wracało do normy. Teraz cały przerywnik działa super płynnie. Zauważyłem też wyraźnie krótsze loadingi przy szybkiej podróży i na arenach.

Grafika została obcięta prawdopodobnie tylko na Radeonach (posiadacze GFów się nie skarżą). Może te karty po prostu nie wyrabiały? Gra na ultra ma ogromny dystans rysowania i jest pełna detali, a Radeony są zauważalnie słabsze od GeForce'ów, więc to całkiem możliwe.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-24 13:06:42
24.11.2017 10:48
Persecuted
68

Wygląda na to, że oberwały tylko Radeony.

23.11.2017 19:27
Persecuted
68

W opisie patcha jest coś o poprawkach wydajności dla Radeonów, więc może to o nich chodzi? Na moim GTX 1070 nie zauważyłem różnicy.

23.11.2017 13:56
Persecuted
68

@Up

Zgoda, tylko pamiętaj, że prawo nie może działać wybiórczo, a w tych kwestiach tak własnie jest...

Narkotyków zakazujemy, bo są szkodliwe dla zdrowia, bo uzależniają, bo powodują zagrożenie dla zażywającego i otoczenia... zupełnie tak jak alkohol, który - za wyjątkiem progu wiekowego - jest w większości miejsc na świecie zupełnie legalny i dostępny bez ograniczeń. Bo tradycja, bo kultura, bo inne wymówki, ale fakt jest taki, że jest to po prostu nieracjonalne. Spójrzmy prawdzie w oczy, jedne używki zwyczajnie tolerujemy bardziej, inne mniej, ale logiki nie ma w tym żadnej.

Hazard to też w pewnym sensie używka, więc zastanawia mnie, czy powinno się ją traktować jak alkohol (czyli liberalnie i pobłażliwie), czy też jak tak zwane narkotyki (czyli surowo i bezwzględnie) i dlaczego właśnie w taki sposób.

23.11.2017 12:30
Persecuted
68

Tak, wtedy na pewno będzie lepiej...

23.11.2017 12:30
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Ja to się ostatnio obawiam wszelkich aktualizacji, bo po każdym patchu gry działają mi gorzej :(.

Origins mniej gubi klatki w dużych miastach (mam średnio 10 FPS więcej), ale za to zdarzają mu się 1-2 sekundowe zwiechy, których w wersji premierowej nie miałem.

GR: Wildlands po patchach zaczął mi rysować obraz na moich oczach, znika mi dźwięk (muszę restartować grę by wrócił), a do tego mam jakieś dziwne, migające, poziome i pionowe pasy na mapie taktycznej (support milczy w tej sprawie, nawet nie potwierdził przyjęcia zgłoszenia).

Shadow of War po patchu 1.05 ma problemy z rysowaniem tekstur ognia, które często zastępuje zajmującymi pół ekranu, białymi prostokątami (głównie w Seregost w czasie opadów śniegu).

Hearthstone'a z każdy kolejnym patchem jest trudniej uruchomić. W tym ostatnim miałem coś takiego, że gra zawieszała mi się przy starcie i musiałem odpalać ją po 10-12 razy zanim zaskoczyła. Pomogło przyznanie plikowi .exe praw administratora, ale to ponoć nie u wszystkich działa...

Może to taka taktyka, żeby ludzie ogrywali nowości zaraz po premierze, kiedy jeszcze wszystko działa normalnie? -_-

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-23 12:31:33
23.11.2017 12:02
6
odpowiedz
Persecuted
68

Może jestem naiwny, ale biorąc pod uwagę okoliczności, nawet mu wierzę. Seria Hitman nie przynosiła oczekiwanego zysku (przynajmniej w skali oczekiwań dużej korporacji), więc trzeba by markę albo wygasić na kilka lat (może nawet na zawsze, różnie to bywa), albo przerobić ją na coś bardziej masowego i osiągającego lepsze wyniki sprzedaży.

Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że Hitman to jakaś skomplikowana i wymagająca produkcja dla intelektualnych elit, ale jednak jest to skradanka (co samo w sobie jest raczej niszowe), a do tego dosyć specyficzna, mocno przypominająca grę logiczną, gdzie im mniej akcji na ekranie, tym lepiej.

Wygląda na to, że prezes SE szczerze lubi serię Hitman i rozumie, że oba te rozwiązania (wygaszenie lub przeobrażenie serii w coś innego) byłyby dla dzieła Duńczyków... zabójcze (ale w złym sensie ;d). Zamiast więc zatrzymać przy sobie - mimo wszystko rozpoznawalną i cenioną - markę, a potem przetrzymać ją w developerskiej lodówce, by za kilka lat spróbować ją zmonetyzować pod skrzydłami innego studia (co z biznesowego punktu widzenia byłoby chyba najkorzystniejsze dla SE), postanowił zwrócić ją rodzicom, by dalej mogła żyć własnym życiem.

Jeżeli tak właśnie było, to ładnie ze strony SE. Skrupuły w tym biznesie? Niespotykane...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-23 12:04:20
22.11.2017 19:41
Persecuted
68

Trochę słabo, zatraciła swój unikatowy styl graficzny i stała się bardziej komiksowa ;(.

22.11.2017 17:54
1
Persecuted
68

@Matysiak G

Ano jest, ale jest w tym duża niekonsekwencja. Alkohol jest substancją psychoaktywną działającą na ośrodkowy układ nerwowy, zupełnie jak narkotyki (zresztą między innymi według WHO, czyli światowej organizacji zdrowia, alkohol JEST jednym z narkotyków), ale w wielu krajach na świecie jest zupełnie legalny i nielimitowany (głównie z powodów kulturowych).

Jeżeli będziemy przymykać oko na jedno, a piętnować drugie (mimo że w rzeczywistości są niemal tym samym), to z prawa zrobi się burdel...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-22 17:55:27
22.11.2017 11:31
16
Persecuted
68

Zauważ jednak, że flaki i cała resztą są w grach nierealne (to tylko pixele, nic więcej), a hazard jest jak najbardziej prawdziwy. Pamiętaj, że w nim nie musi chodzić o prawdziwe pieniądze czy prawdziwe nagrody materialne. Problemem jest sam mechanizm, w którym dostajesz nagrody w związku z losowością i podejmowanym przez siebie ryzykiem (objęta jest nim inwestycja zasobów - nawet niekoniecznie pieniędzy - w skrzynkę, która może wypluć coś fajnego, ale też coś bezużytecznego). Coś takiego po prostu uzależnia, nawet pomimo pozornie niewinnej formy.

Inna sprawa, czy takich rzeczy w ogóle powinno się zakazywać? Jeżeli tak, to czemu nie objąć zakazem np. alkoholu czy tytoniu? Też szkodzi, też uzależnia...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-22 11:32:03
20.11.2017 20:11
5
Persecuted
68

@Up

A wiesz, że masz rację. Przy okazji strajku rezydentów zwrócono uwagę na "ciekawy" sposób myślenia w Polsce. U nas ludzie bardzo często nie rozpatrują tego na zasadzie: "Każdy powinien zarabiać tyle, by móc żyć godnie i komfortowo", tylko raczej kalkulują, ile kto powinien - ich zdaniem - otrzymywać wynagrodzenia w stosunku do innych profesji (zwłaszcza ich własnej).

W normalnym kraju gdy ktoś walczy o wyższe zarobki, to większość go / ich popiera. U nas natomiast, odpowiedzią jest zazwyczaj festiwal narzekań w stylu: "Chłopie / babo, spróbuj mojego zawodu - prawdziwej pracy, a nie tam tego twojego pierdu pierdu - to zobaczysz jak może być ciężko w życiu i co to znaczy prawdziwa praca!".

Między ludźmi brakuje zwyczajnej solidarności i empatii, a każdy "pilnuje", żeby ten drugi nie miał przypadkiem za dobrze. Baa, są i tacy, którzy sami mogą mieć mało, byle tylko ten drugi miał jeszcze mniej... Dlatego właśnie jesteśmy tacy słabi jako społeczeństwo i niczego nie potrafimy sobie wywalczyć. Łatwo nas skłócić i nastawić przeciwko sobie, a każdy jest ukierunkowany jedynie na realizację własnych, egoistycznych celów.

Kończąc dygresję powiem tyle, że popieram cię. Jeżeli staniesz kiedyś do walki o wyższe zarobki (które - sam przyznaj - wcale takie złe nie są, ja jako adwokat chciałbym wyciągać za jedną sprawę tyle, ile niektórzy geodeci z którymi współpracuję dostają za jedną, krótką opinię ;d), to stanę z tobą w jednym szeregu.

To co mamy w tym temacie tylko potwierdza moje słowa. Oskarżenia pod adresem CDP pochodzą z wielu źródeł i są bardzo spójne, a sami zainteresowani nawet im nie przeczą (stwierdzając jedynie w oficjalnym oświadczeniu, że mają "specyficzny" styl prowadzenia działalności, co nie każdemu musi odpowiadać).

Gry robią doskonałe i trzymam za nich kciuki życząc im jak najlepiej, ale czy sympatia do ich produkcji ma nam zakładać klapki na oczy? Mamy wszyscy odwrócić wzrok i machnąć ręką?

CDP powinien się zmienić dla własnego dobra. Jeżeli tego nie zrobi, to nikt sensowny nie będzie chciał z nimi współpracować. A czym jest developer bez utalentowanych pracowników?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-20 20:23:07
20.11.2017 16:10
Persecuted
68

@Up

Tak, olejmy ludzi i zajmijmy się egoistyczną konsumpcją. A to podobno korporacje są bezduszne...

20.11.2017 13:06
Persecuted
68

Ale wtedy na prawdę źle się działo. Te dwie zmiany terminu wydania gry nie były bynajmniej przypadkowe.

20.11.2017 12:36
Persecuted
68

@Up

Naughty Dog?

@sub414

Popracujesz kiedyś dla kogoś, kto będzie cię traktował jak g***, to wtedy pogadamy o "cebulizmie"...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-20 12:37:39
20.11.2017 12:31
1
Persecuted
68

@sebogothic

Po pod względem wartości produkcyjnej dokładnie tak jest. Między pierwszym o ostatnim wieśkiem zrobili taki progress (i to w bardzo krótkim czasie), jakiego PB nie zrobi prawdopodobnie nigdy. CDP umie robić gry, ale nie umie zapanować nad procesem produkcyjnym. PB odwrotnie, ma mały i zgrany zespół, przez co robią swoje gry w miarę spokojnie i terminowo, ale jakość ich produkcji najwyraźniej dostała Zespołu Downa i zatrzymała się w rozwoju jakieś 15 lat temu...

Co innego jakość gier, a co innego zarządzanie przedsiębiorstwem. Z punktu widzenia konsumenta to pierwsze interesuje mnie bardziej.

Tak samo jak Mel Gibson może być jednocześnie bardzo dobrym aktorem ale też antysemitą, dupkiem i awanturnikiem lejącym żonę. Jedno drugiemu nie przeczy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-20 12:34:06
20.11.2017 10:41
Persecuted
68

Moim zdaniem cały CDP musi się "zresetować". Zreformować kadry, usprawnić system zarządzania projektem (najlepiej przy udziale kogoś doświadczonego, kto pracował w wielu dużych studiach i wie jak to powinno wyglądać) i przede wszystkim wdrożyć nową politykę pracowniczą. Zaproponować atrakcyjne wynagrodzenia (nie "jak na Polskę", ale w porównaniu do Europy i reszty świata) i przede wszystkim poprawić warunki pracy.

Na to są jednak małe szanse, bo ponoć szychy z CDP są mistrzami w niedostrzeganiu problemów, które ciągną się za nimi od czasów pierwszego Wiedźmina (nawet jak ktoś po prostu wskazuje im je palcem)...

Tak czy inaczej trzymam kciuki za Cyberpunka i za całe studio. Nigdy nie jest za późno na zmiany.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-20 10:43:07
20.11.2017 09:45
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
68

Nie jest żadną tajemnicą, że produkcja Cyberpunka idzie jak po grudzie (wewnętrzne przecieki głoszą, że projekt zaliczył już 3 restarty, gdzie zaczynano prace zupełnie od zera). Z jednej strony problemy techniczne (Red Engine średnio nadaje się do zbudowania na nim futurystycznego miksu strzelanki i cRPGa z pojazdami w otwartym świecie, toteż trzeba go poddać ciężkim modyfikacjom), z drugiej problemy z kadrami i zarządzaniem (CDP ponoć słynie z wewnętrznego chaosu, mnożenia zbędnych stanowisk kierowniczych, kompletnego braku umiejętności w zarządzaniu i kierowaniu projektem, nieterminowości, nietrzymania się jednolitej wizji gry i ciągłego wyskakiwania z nowymi koncepcjami, a także traktowania swoich pracowników w "nieciekawy" sposób).

Już od czasów pierwszego Wieśka panuje u nich duża rotacja kadrowa (po ukończeniu zakontraktowanej roboty mało kto ma ochotę zostać z nimi na dłużej), a chętnych na - z pozoru atrakcyjne - stanowiska coraz mniej (zwłaszcza, że wymagają na prawdę dużo, oferując w zamian dosyć mało na tle konkurencji). Przez lata CDP dał się poznać jako niefajny pracodawca i teraz zbiera żniwo (od miesięcy szukają chętnych na wręcz kluczowe stanowiska, bez których projekt nie może ruszyć).

Ja się serio martwię, czy ta gra w ogóle kiedykolwiek powstanie. Źródła (w postaci byłych pracowników związanych z projektem) twierdzą, że wydanie gry w roku 2020 jest bardzo optymistycznym założeniem CDP, a znając ich dotychczasowe poczynania, możemy realistycznie przyjąć rok 2021 lub nawet 2022.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-20 10:37:14
19.11.2017 10:28
Persecuted
68

@Yarpen z Morii

Bzdura, niczego farmić ani kupować nie trzeba. Jak ktoś nie ogarnia zasad rządzących rozgrywką i nie wie jak działa nemesis, to nawet 200 dodatkowych godzin, czy 200 dolarów wydanych na lootboxy nic mu nie da... Ale bez obaw, na youtube są już poradniki dla niekumatych i ułomnych, które podpowiadają jak rekrutować orków i wyciągnąć z nich maksymalną korzyść w defensywie czy ofensywie.

Podpowiedź na zachętę: "Biały" ork lub olog z dobrym zestawem odporności i cech klasowo-plemiennych, potrafi zdeklasować legendarnego odpowiednika ze śmiertelną słabością albo słabymi cechami epickimi (np. mocniejsze ologi... gdy ork nie ma przy sobie gangu ologów).

Ustanowienie poplecznika zarządcą fortu albo dowódcą oblężenia tylko dlatego, że jest fioletowy (legendarny), pokazuje poziom nieogarniania Shadow of War, z czym niestety wielu graczy ma problem... Na pudełku powinno być ostrzeżenie: "To nie jest gra typu Press X to win".

Nerka

Po ukończeniu Wojen Cieni (w sumie 20 potyczek) możesz zobaczyć co później stało się z Talionem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-19 10:35:16
19.11.2017 00:27
Persecuted
68

Obie są fajne, ale ACO lepszy i starczy na dłużej (ma dużo więcej zawartości).

19.11.2017 00:22
1
Persecuted
68

Bo to hejt nakręcony przez grupę zwykłych oszustów. Wszystko zaczęło się od Polygonu, który stwierdził w recenzji, że IV aktu gry nie da się przejść bez grindu lub wydania prawdziwych pieniędzy na lootboxy. Minęło trochę czasu po premierze, sporo ludzi przeszło Shadow of War od A do Z i zaczęli się zastanawiać, gdzie ten cały grind albo wymuszanie kupowania skrzynek, przed którym "znawcy" z Polygonu ostrzegali. Wtedy serwis, pod naporem krytyki i hejtu, przyznał, że w momencie pisania recenzji do IV aktu nawet nie doszli, a jedynie bazowali na "zaufanych źródłach".

No ale mleko się rozlało. Za nimi poszli inni (zwłaszcza youtuberzy), którzy nakręcili grze czarny PR (wierzę jednak, że nie to było celem samo w sobie, a chodziło o podpięcie się pod nośny temat mikro transakcji i zyskanie tym sposobem na popularności). Etyka dziennikarska w dzisiejszych czasach? A co to takiego?...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-19 00:23:52
19.11.2017 00:00
2
Persecuted
68

Vivendi to konglomerat medialny, skupiający w swoim ręku wszystko co przynosi zysk (od filmów, przez telekomunikację, aż po streaming live i gry video).

Ubisoft to też korpo nastawione na zysk (co nie powinno być żadnym zaskoczeniem, w segmencie AAA inaczej się nie da), ale przynajmniej specjalizujące się w grach video, rozumiejące rynek i upodobania graczy. Po przejęciu Vivendi może się zachować różnie. Mogą pozwolić im dalej robić swoje przy użyciu dotychczasowych metod, ale równie dobrze mogą do nich przysłać kilku "nadzorców", którzy będą pilnować maksymalizacji zysku.
Popatrzą na słupki i wykresy, a potem powiedzą: "Ej, zobaczcie ile EA zarabia na tych mikro transakcjach, my też tak musimy!".

Tak, takie rzeczy są obecne w grach Ubi już od jakiegoś czasu, ale póki co, są to stosunkowo niegroźne dodatki kosmetyczne (typu skórki) czy przyspieszacze zdobywania doświadczenia. Wolałbym, żeby tak zostało.

Vivendi już kiedyś mieszało na rynku gier video i przypominam, że to właśnie wtedy zrodziły się memy o Bobbym Koticku (ówczesnym CEO Activision-Blizzard, należącym wtedy do Vivendi) pływającym w basenie z forsą...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-19 00:06:31
18.11.2017 23:47
8
Persecuted
68

@Up

Napisałeś:

"to nie żadne wrogie przejęcie, to po prostu czysty biznes",

co jest tak samo mądre, jak zdanie:

"To nie jest samolot, to po prostu utrzymująca się w powietrzu tuba z metalu, z doczepionymi skrzydłami i silnikiem".

Innymi słowy, skrytykowałeś opisanie pewnego zjawiska jego oficjalną nazwą, pojawiającą się choćby w podręcznikach akademickich czy literaturze fachowej.

18.11.2017 12:53
1
Persecuted
68

W przypadku Titanfalla 2 powodem byłą regionalizacja cen. U nas faktycznie gra szybko spadła do ok. 50 zł za pudełko, kiedy na świecie nadal trzymała cenę na poziomie 60 dolarów. Gdyby gra miała dostęp do angielskiej ścieżki dźwiękowej, to ich zdaniem zachęcałoby to mieszkańców innych krajów, do nabywania naszego wydania.

Battlefront II kosztuje u nas (na Origin) tyle samo ile na innych rynkach, czyli 60 dolarów, także szczerze mówiąc nie widzę w tym sensu.

Zresztą wolę już blokadę regionalnąw stylu Steama, niż wymuszanie polskiego dubbingu. Efekt jest taki, że ja takich gier po prostu nie kupuję (naciąłem się z Titanfallem 2).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-18 12:53:53
17.11.2017 18:05
odpowiedz
Persecuted
68

Swoją drogą trochę to przykre, że Polacy nie zadbali o własny rynek. Liczyłem, że devsi odpowiedzialni za Ruinera zgadają się z jakimś Techlandem (który wypuszcza na prawdę fantastyczne edycje w świetnych cenach, przyćmiewające niektóre tandetne kolekcjonerki za 150 dolarów) i wypuszczą coś fajnego przynajmniej we własnym kraju (zwłaszcza, że u nas ciągle da się wyżyć z pudełek).

Reikon Games to małe studio, rozumiem, ale skoro stać ich na Special Reserve Games (które nawet nie chce wysyłać swoich wydań do Polski...) to i na Techland by starczyło. Szkoda, ale przynajmniej Seven doczeka się u nas wydania fizycznego :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 18:05:52
17.11.2017 17:45
Persecuted
68

@up

A czemu ciągnąć, czemu na siłę i czemu tasiemca?

Ludzie zupełnie źle postrzegają tego typu gry, bo ich przynależność do danej marki tak na prawdę nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Jak porównasz np. Assassin's Creed II do Assassin's Creed Origins, to trudno będzie ci doszukać się między nimi większych podobieństw, a przecież obie stanowią część jednej i tej samej serii. Tak samo Black Flagowi można by usunąć Assassin's Creed z nazwy i spokojnie ostał by się jako samodzielna gra, a Primal mógłby się obronić nawet bez przedrostka Far Cry... tylko po co? Trzymanie się jednej (popularnej) marki zmniejsza koszty marketingu, zwiększa sprzedaż (bo fan base już jest) i dodatkowo pozwala na zupełnie jawne wykorzystywanie assetów z poprzednich odsłon (to w końcu ta sama seria).

Dla fanów produkcji tego typu to bez znaczenia, czy będzie się nazywać Wild Story in Africa czy Far Cry 19. Liczy się treść, a nie przynależność do serii czy tytuł. Fanów Far Cry'ów czy Assassinów kręci przede wszystkim możliwość eksplorowania pięknych, otwartych, różnorodnych i klimatycznych światów (tu trzeba oddać Ubi, że nie idą na łatwiznę, a niemal każda z ich produkcji zabiera nas w czasy i rejony, gdzie jeszcze nikt wcześniej graczy nie zabrał). Wtórna mechanika czy miałka fabuła trochę uwierają, ale w ogólnym rozrachunku nie mają decydującego znaczenia.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 17:49:29
17.11.2017 15:31
2
Persecuted
68

Z moich obserwacji wynika, że pragnienie przez graczy "czegoś nowego" należy rozumieć przede wszystkim jako chęć otrzymywania nowych settingów, niekoniecznie zaś nowych mechanik.

Pamiętacie jakim zainteresowaniem cieszył się Battlefield 1 przed premierą? Albo Far Cry Primal? Albo Call of Dyty WW? Mechanicznie są to właściwie nakładki na poprzednie odsłony swoich serii, ale tematycznie wprowadzają coś świeżego (kolejno: I wojnę światową, prehistorię i II wojnę światową), co od razu przyciągnęło uwagę odbiorców.

Gracze wolą zapłacić np. za nowego Assassina, który mechanicznie kopiuje poprzednie odsłony ale wprowadza nowe realia historyczne, niż kupić grę z odświeżoną i miodną mechaniką, ale wałkującą te same realia. Dlatego właśnie pewne serie umierają w okolicy trylogii, a inne mogą trwać latami i rozciągać się na kilkanaście odsłon.

Premiery Arkham Knight i Arkham City dzieli okres 4 lat, ale obie gry i tak wydają się bardziej do siebie podobne, niż chociażby Far Cry 3 do Far Cry 4 (wydane w odstępie 2 lat), czy AC Unity do Syndicate (które dzieli niecały rok).

Wynika to prawdopodobnie z tego, że samych gatunków gier jest stosunkowo niewiele, a poszczególne tytuły nie różnią się zbytnio od siebie mechanicznie, toteż gracze są przyzwyczajeni do dużej powtarzalności w tym zakresie. Czego by nie wykombinować, dwa FPSy, cRPG czy RTSy zawsze będą do siebie bardzo podobne.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 15:35:45
17.11.2017 11:47
Persecuted
68

Gdybyś ty dostał średnią wypłatę z Mozambiku, a potem wrócił do swojej dawnej, to też uznałbyś się za króla życia...

17.11.2017 11:45
Persecuted
68

Nie tyle nie odważył się, co mu się nie chciało (bo trochę z tym roboty). Czasem jednak trafia się ktoś zdeterminowany i potem płacz :).

17.11.2017 11:35
Persecuted
68

Tak, też mnie to boli ;/. No ale Assassin's Creed Origins wydaje się krokiem ku dobremu, więc jest nadzieja na zmiany. Kto wie, może FC doczeka się kiedyś systemu dialogowego, nieliniowej fabuły i pełnoprawnych zadań pobocznych? :).

17.11.2017 11:30
Persecuted
68

Małe szanse. Pozostaje ci tylko popłakać ;/.

17.11.2017 11:26
Persecuted
68

Dla mnie to jest dużo prostsze. Gracze zareagowali masowym niezadowoleniem, bo EA wypuściło nastawioną na tryb wieloosobowy grę, która mimo ceny 60 dolarów, posiada bezczelny system Pay2Win. Takiej zagrywki do tej pory chyba jeszcze nie było, więc trudno się dziwić takim reakcjom.

Owszem, wcześniej były już płatne gry AAA z dodatkowymi mikropłatnościami, ale w formie niezbyt inwazyjnej (czyli bez większego wpływu na balans gry czy w ogóle rozgrywkę). Oczywiście, biedota ze wschodu (w tym polska) płakała na forach jakby świat miał się zaraz skończyć, ale większość graczy z krajów pierwszego świata miała to po prostu gdzieś, a nawet owe mikropłatności wspierała (bo co to za problem wydać 5-10 dolarów na nowe ciuszki dla awatara, skoro więcej kasy idzie w czasie jednego posiedzenia w barze czy pubie? Kto powiedział że obalenie kilku piwek jest lepszym sposobem wydawania swoich pieniędzy, niż np. nowa skórka na karabin? Oba te wydatki mają taką samą pożyteczność i przydatność, czyli żadną).

Dlatego nie nazywałbym tego "przebudzeniem się" graczy. Ot ludzie zareagowali tak a nie inaczej, bo EA przekroczyło granicę, której przekraczać nie wolno. Nie znaczy to wcale, że ludzie masowo przestaną kupować gry z mikropłatnościami. Jeżeli usługi te będą trzymane na rozsądnym poziomie i nie będą zbyt inwazyjne dla rozgrywki (vide Shadow of War, Assassin's Creed Origins czy Dead Space 3), to wszystko zostanie po staremu .

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 11:31:17
17.11.2017 10:59
2
Persecuted
68

Nie trzeba zmniejszać ilości jednego, żeby zwiększyć ilość drugiego ;). To znaczy na więcej (i lepszej jakościowo) fabuły też bym się nie obraził, ale rozmiaru świata czy ilości aktywności pobocznych bym nie ruszał. W końcu nie jest obowiązkowa, więc jak komuś nie pasuje, nie musi poświęcać jej czasu.

A "jedynka" była liniowa i takiej rozgrywki z całą pewnością bym nie chciał, biorąc pod uwagę typ settingu, w jakim ta gra zazwyczaj się porusza (tereny dzikie). Za to w produkcję w stylu Crysisa 2 chętnie bym pograł, tam liniowość bardzo mi pasowała.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 11:01:14
17.11.2017 10:56
1
odpowiedz
Persecuted
68

@antena333

O ile mamy do czynienia z kosmetycznymi dodatkami typu ciuszki czy tatuaże, to kogo to obchodzi?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 10:56:39
17.11.2017 10:45
2
Persecuted
68

Tylko co tu zmienić, żeby "zrobić coś nowego" a jednocześnie zachować ducha serii? Łatwo jest wypuścić kontynuację w postaci np. trzecioosobowego cRPG osadzonego w średniowieczu, tylko czy to nadal będzie Far Cry?

17.11.2017 08:53
Persecuted
68

A.l.e.X

To pewnie dlatego, że SoW zostało wydane pod szyldem WB, a WB to złe korpo (tutaj piszę bez ironii, to na prawdę złe korpo), więc trzeba pluć na wszystko, co od nich pochodzi, wszelkimi dostępnymi sposobami, nie wyłączając wymyślania bzdurnych, nie mających potwierdzenia w rzeczywistości argumentów, byle im tylko dokopać.

Warto shejtować chociażby - jako OCZYWIŚCIE wycięte z podstawki - nadchodzące, duże dodatki fabularne, wprowadzające nową opowieść, bohatera grywalnego i obszary do zwiedzenia. Nic to, że oba mają się pojawić kilka miesięcy po premierze i że powszechnie fapowane "Krew i Wino" było mniej więcej tym samym (minus nowy bohater grywalny). Gry od WB hejtować trzeba i kropka!... No chyba, że akurat wydali produkcję naszych rodaków (Dying Light), to wtedy nie, ale w pozostałych sytuacjach już tak!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 08:55:58
17.11.2017 08:45
Persecuted
68

@berial6

Gratuluję, kolejny post w myśl zasady: "Nie znam się, ale się wypowiem".

1. O te darmowe dodatki (zwłaszcza możliwość obrony i atakowania fortów po ukończeniu fabuły) zabiegali sami gracze i była nawet petycja do Monolithu o dodanie takich opcji do gry (nie wierzysz to poczytaj fora Steam'a i SoW).

2. Bezmyślnie powtarzana przez przygłupich hejterów teza odnośnie SoW jest taka:

"Żeby zobaczyć prawdziwe zakończenie, musisz grindować przez wiele godzin albo wydać prawdziwą kasę na lootboxy".

Możesz mi łaskawie wyjaśnić CO, JAK i PO CO należy grindować, żeby ukończyć grę bez płacenia? Ja swoją wymaksowałem już dawno (wbiłem 100%), nigdy nie grindowałem i nie wydałem ani centa na lootboxy, toteż jestem trochę ciekawy. Może ominęła mnie jakaś ciekawa część rozgrywki, której nawet nie zauważyłem...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 08:46:46
17.11.2017 00:09
Persecuted
68

@Up

Skąd, z własnych urojeń?

Nie ma to jak podwójne standardy wśród graczy. Od recenzentów wymagają najwyższej precyzji i rzetelności, ale sami nie mają oporów przed bezrozumnym powtarzaniem bzdurnych plotek, nawet nie podejmując próby ich weryfikacji.

Nie wierzysz? Poszukaj na Steamie. Kilka osób założyło tematy w stylu: "I gdzie jest ten cały grind, o którym tyle się mówiło", w których osoby mający faktyczny kontakt z grą (a nie internetowi wojownicy potrafiący tylko bić pianę) doszły do wniosku, że była to zwykła burza nakręcona przez niektóre growe media w celu zdobycia dodatkowych wyświetleń i like'ów. Podchwycili nośny temat sprzeciwu wobec mikro transakcji i rozdmuchali shitstorm, używając fałszywych, wyssanych z palca argumentów.

Czemu? Bo krótko mówiąc, lootboxy w tej grze są totalnie zbędne. Ktoś bardziej leniwy może od biedy po nie sięgnąć... tylko po co? W ten sposób ograbi sam siebie z największej zalety tej produkcji, czyli tropienia, mordowania i werbowania orków. Czemu ktoś miałby dopłacać, za psucie sobie zabawy? Poza tym obok skrzynek za prawdziwą kasę, gra oferuje także odmianę dostępną za walutę wewnątrz gry (miriany), której pod koniec kampanii ma się całe tony i nie wiadomo co z nią robić (gdybym chciał, w tym momencie mógłbym sobie za nią kupić ponad 200 takich skrzynek, z których dostałbym 400 orków i 200 rozkazów treningowych).

Najistotniejsze jest jednak to, że nie ważne ile i jakich skrzynek otworzysz, bo to i tak nie zastąpi zrozumienia mechanik rządzących rozgrywką. Orkowie w SoW to totalni kretyni, nie ważne czy zwykli, epiccy lub legendarni. Bez Taliona są niczym i bez jego wsparcia po prostu polegną, choćby nawet w najprostszym oblężeniu.

Mnie zdarza się podbić nieźle bronioną fortecę w trybie online, przy użyciu samych białych i nieumarłych popleczników, jak również przegrać z pozoru łatwe potyczki i to mając ze sobą armię legendarnych wyjadaczy. Jak? Ano wystarczy w niedogodnym dla siebie momencie trafić na rozwścieczonego skrytobójcę z trującą bronią i pozamiatane (kto grał, ten zrozumie co mam na myśli).

Jedyny grind jaki w tej grze występuje, to dla jednych "konieczność", a dla innych "przyjemność", rozegrania 20 oblężeń fortec, jedno po drugim, bez żadnych przerywników fabularnych czy dodatkowych wstawek. Ot ciąg niemal identycznych bitew i nic więcej. Jeżeli komuś się już przejadło albo oblężenia w ogóle nie przypadły mu do gustu, wtedy tak, będzie to dla niego nudny grind. Jednak nawet wtedy, nie ma to nic wspólnego z mikro transakcjami czy lootboxami, bo nawet z 1000 skrzynek za prawdziwą kasę bitwa nie stoczy się, ani nie wygra sama.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-17 00:19:26
16.11.2017 21:35
Persecuted
68

Rebellion to zapewne nic innego, jak zdradzający gracza overlordowie. Dzięki temu będzie można znowu pobawić się w podbój twierdz (nie tylko obronę) i złapać związane z nimi achievementy (jeżeli ktoś nie zdążył w kampanii).

16.11.2017 18:30
Persecuted
68

Napisał człowiek, który nie grał w Shadow of War...

16.11.2017 09:15
odpowiedz
Persecuted
68

Łatwo jest oceniać z dystansu, bo te mikro transakcje nie są skierowane na nasz rynek i nie są dostosowane do naszych możliwości finansowych. Większość z nas widząc skórkę na broń za 5 euro myśli sobie: "Kto to kupuje?!".

No ale co by było, gdyby taka skórka kosztowała 5 złotych? Czy taka cena nie jest dużo bardziej zachęcająca i akceptowalna? W naszym kraju 5 zł jest odpowiednikiem mniej niż 2 biletów autobusowych, 1 dużej butelki coli, mniej niż połowy paczki fajek, ok. 1/6 małej pizzy z dowozem itd. Innymi słowy, nie są to duże pieniądze i jestem pewien, że przy takich cenach skinów czy lootboxów, wielu Polaków (ze mną włącznie) chętnie dołączyłoby do tego procederu nabijania korporacjom sakiewek... bo czemu nie? Zarabiam i stać mnie, a chcę mieć tego skina!

A teraz pomyślcie, że w takiej właśnie sytuacji są ludzie zachodu, dzięki którym ten biznes się kręci. Dla nich wydać 5 dolarów czy 5 euro to mniej więcej tak, jak dla nas wydać 5 złotych. Ot i cała filozofia.

EA to nie jest złe korpo. EA to mądre i sprytne korpo, które wie gdzie nacisnąć, żeby popłynęła gotówka.

14.11.2017 15:00
1
odpowiedz
Persecuted
68

Mnie się nawet K&L 2 podobało. Scenariusz taki sobie i system walki nieco niedopracowany (strzelby na dłuższym dystansie były lepsze od karabinów ;d), ale klimat Azji niesamowity (zwłaszcza nocą).

14.11.2017 14:38
2
Persecuted
68

Respawn - do niedawna - nie był częścią EA, toteż nazywanie Titanfalla 2 grą EA jest sporo na wyrost. A ostatnia dobra fabuła (kampania) w ich grach, to chyba była przy okazji Mass Effecta 1-3. Niestety.

Kiedyś chciałem powrotu KOTORa, ale widząc obecną formę BioWare, chyba lepiej nie...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-14 14:38:50
14.11.2017 14:31
Persecuted
68

Z tym cRPG to bywa różnie. Gra tego typu powinna przede wszystkim w ciekawy sposób opowiadać dobrze napisaną historię, a czas gry nie ma tu nic do rzeczy. Zbyt długi cRPG, który rzuca cię po całej mapie i odwraca twoją uwagę milionem aktywności pobocznych (tylko po to, żeby wydłużyć czas rozgrywki), też wcale dobry nie jest. Treść się liczy, nie forma.

13.11.2017 17:44
odpowiedz
Persecuted
68

Jeszcze kibel oraz lodówka i będzie można nie wstawać z fotela przez kilka tygodni :D.

13.11.2017 17:22
Persecuted
68

Oczywiście, większość korpo ma swoje za uszami. WB stawiam na (anty)podium głównie z powodu polityki względem rynku PCtowego. Wypuszczenie Arkham Knighta w opłakanym stanie technicznym to jedno, ale wydanie bezczelnego oświadczenia w stylu: "Nie poświęcimy PCtowemu portowi więcej uwagi, bo szkoda nam naszego czasu i pieniędzy" to zupełnie inna liga skur****... Podobnie zresztą było w przypadku Mortal Kombat X. Kod sieciowy leżał i kwiczał, a gra cierpiała na liczne przypadłości związane z wydajnością. Wydawca wziął to sobie do serca i grę załatał? Jasne... Po prostu zakończył wsparcie dla PCtowej wersji, robiąc to dosłownie z dnia na dzień, w połowie jej "cyklu wydawniczego".
Wypuścili pierwsze DLC z nowymi zawodnikami (Kombat Pack I), drugiego już nie. Baa, poskąpili nawet kolejnych łatek z poprawkami i uaktualnień balansujących (co jest niezmiernie istotne w grze tego rodzaju). Przede wszystkim odmówili PCtowcom dużej aktualizacji, poprawiającej wydajność trybu sieciowego (konsole go dostały). Doszli do wniosku, że wersja PCtowa jest bagnem i nie warto się w nim taplać. Ot i problem z głowy.

Dopiero po wielu miesiącach (i fali niezadowolenia graczy) wypuścili Edycję Kompletną (zawierającą poprawki i wszystkie DLC), za którą oczywiście kazali sobie - słono, jak to u nich - zapłacić. A może by tak dać graczom - w ramach przeprosin za wypięcie się na nich d*** - Kombat Pack II za darmo? Że niby WB? Jasne, takiego wała! Nawet Ubisoft miał większe cohones i przyjął na klatę krytykę za Unity, a potem anulował SP i rozdał wszystkim DLC (wcale nie małe) za darmochę, w ramach zadośćuczynienia. Niewielka to pociecha, ale zawsze coś.

Teraz WB łaskawie ma zamiar wydać Injustice 2 na PC. Ehe, już lecę kupić... Tylko po obniżce, za jakieś normalne pieniądze i tylko wtedy, gdy Steamowa brać potwierdzi, że gra śmiga w stabilnych 60 klatkach. Za kolejną fuszerkę dziękuję!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-13 17:42:26
13.11.2017 13:20
3
Persecuted
68

Tylko mnie to utwierdza w przekonaniu, że w tym momencie WB to jedna z najgorszych, najbardziej antykonsumenckich korporacji. Jak widać takie same praktyki stosują w świecie filmu jak i w świcie gier.

12.11.2017 15:23
Persecuted
68

A moim marzeniem jest tam pojechać. Ot kwestia gustu.

12.11.2017 13:30
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
68

A Karaiby się nie załapały? :]

Ogólnie cała seria AC jest bardzo pocztówkowa i śmiem twierdzić, że to jest główne źródło jej rynkowego sukcesu. Z gameplayem bywa różnie (zdarzały się wzloty i upadki), ale konstrukcja świata w każdej odsłonie niezmiennie - jak to u Ubisoftu - błyszczy i na każdym kroku zachęca do zwiedzania i podziwiania niemałego kunsztu projektantów.

Trochę z innej beczki. Przemierzając egipskie bezdroża w Origins zauważyłem, że bardzo to wszystko przypomniała okolice Masjafu z pierwszej części (w końcu to też Afryka północna... tylko trochę później ;d). Tak sobie myślę, że o ile twórcy nie zechcą pozostać w starożytności (co jest możliwe, bo przebąkiwali coś o Grecji i Rzymie w kolejnych częściach*), to powrót do ziemi świętej byłby całkiem logiczny. Wszak Origins to nowe otwarcie serii (ale nie reboot) i przedstawienie historii naszych kapturników od samego początku, ze szczegółami. Pokazanie jak "Ukryci" przeobrazili się w "Assassynów" a "Zakon" w "Templariuszy" moim zdaniem również byłoby fajną opowieścią i kolejną ważną cegiełką w budowaniu tegoż uniwersum. W pierwszym AC mamy III krucjatę, a obie zwaśnione strony są już prężnie działającymi organizacjami. A gdyby tak zacząć np. od II krucjaty, albo między II a III? Gracze mogliby się wcielić np. w młodego Al Mualima :).

Setting nadal pozostałby w obrębie Afryki, więc Ubi miałoby mniej roboty z tworzeniem assetów do nowej odsłony (dźwięków, grafik, animacji itp.), choć oczywiście cala architektura byłaby do wymiany. System walki też mógłby się ostać, ewentualnie z dodaniem np. kusz czy mieczy dwuręcznych.

====
*Ja sam bym tego raczej nie chciał. Obie miejscówki lubię, ale Origins świetnie oddał ich klimat (choć w miniaturze) np. w Aleksandrii czy Cyrenie. Z drugiej strony wizja zwiedzenia starożytnego Rzymu jest nader kusząca, zwłaszcza gdyby twórcy ciekawie dobrali realia czasowe, pokazując np. najazdy Attili i rozpad cesarstwa.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-12 13:32:54
12.11.2017 12:51
1
Persecuted
68

Czyli game dev. Gratuluję i powodzenia :].

12.11.2017 08:46
Persecuted
68

To gdzie teraz można poczytać szanownego Verminusa (o ile nadal pozostał w branży)? Chyba nie w Pani Domu? ;].

11.11.2017 14:07
Persecuted
68

Mają, ale nie polscy, więc forumowa histeria na GOLu jest po prostu bezcelowa.

11.11.2017 08:27
Persecuted
68

Jak się twój opis rzeczywistości nie zgadza z faktami to cóż, tym gorzej dla faktów...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-11 08:28:45
11.11.2017 08:18
odpowiedz
Persecuted
68

Coś czuję, że właśnie patrzymy na przyszłość Titanfalla 3 ;/.

09.11.2017 15:42
Persecuted
68

A ja szczerze mówiąc byłem trochę rozczarowany pod kątem tych "wielkich pytań", jakie rzekomo film zadaje. Wpisuje się on w całkiem dobrze już przegadany w kinie nurt poszukiwania granic człowieczeństwa i zastanawiania się czym różni się człowiek od maszyny (czy też sztucznych tworów ludzio-podobnych). Jednak moim zdaniem - inaczej niż część pierwsza - BR 2049 nie dorzuca tu własnej cegiełki, nie rzuca nowego światła, nie próbuje zabrać głosu i zając stanowiska. Ot powtarza po raz n-ty to, co już wielokrotnie słyszeliśmy.

Był taki niezły film Alexa Garlanda z 2015 roku Ex Machina, który niby też traktował o tym samym, ale jednak od nieco innej strony i potrafił zmusić mnie do jakichś refleksji, co po seansie BR 2049 niestety nie miało miejsca (a przy pierwszej części owszem). Może dlatego, że jakoś tak mało czasu poświęcono samym replikantom? Nie ukazano procesu ich tworzenia ani roli czy pozycji w społeczeństwie. Wiemy że są i że ludzie nimi gardzą, tyle.

09.11.2017 15:28
Persecuted
68

Dzięki za odpowiedzi!

Czyli - jak dla mnie - to trochę nie trzyma się kupy. Z biologicznego punktu widzenia replikanci są ludźmi (albo nawet super ludźmi, biorąc pod uwagę ich możliwości), za wyjątkiem wspomnień sprzed wytworzenia (wgrywa im się sztuczne) i możliwości prokreacji. Zatem trochę trudno mi uwierzyć, że ludziom przyszłości tylko tyle wystarczyło, żeby bez wyrzutów sumienia czy jakichkolwiek emocjonalnych oporów, traktować replikantów jak rzeczy albo niewolników, których ot tak można wyrzucić czy zlikwidować. Zwłaszcza mając świadomość, że replikanci - inaczej niż np. androidy z Obcego - czują jak ludzie (strach, ból, złość itd.) i są zdolni np. do przyjaźni czy miłości. Taka "znieczulica" społeczna niby wpisuje się nieźle w cyberpunkowe realia, ale wydaje mi się jakaś taka naciągana, bo pozbawiona sensownych podstaw.

09.11.2017 14:20
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
68

BR 2049 to piękna produkcja i doskonała kontynuacja, moim zdaniem dorównująca legendzie, ale to też kino nie dla każdego. Film jest długi, dosyć powolny, mroczny, stawiający na atmosferę, niejednoznaczny, co dla niektórych może być męczące lub po prostu nużące.

Tak trochę z innej beczki. Nie jestem maniakiem tego uniwersum, więc nie wszystko rozumiem i może ktoś bardziej obcykany zechciałby rozjaśnić. Czym właściwie są replikanci i dlaczego są tak podobni do ludzi? Czemu (a właściwie w jakim celu) mogą krwawić, dlaczego potrzebują tlenu do oddychania, dlaczego mogą umrzeć od odniesionych ran, dlaczego mogą stracić przytomność, dlaczego mogą i chcą tworzyć związki uczuciowe (choćby ze sztuczną inteligencją), dlaczego mogą i chcą uprawiać seks, dlaczego czują smutek, żal, złość, ból itd, dlaczego mają wolną wolę (a więc mogą np. się buntować albo decydować o różnych rzeczach)... zupełnie jak ludzie? Skoro są rzeczami (tak się ich traktuje), to po co dawać im te wszystkie ludzkie... ułomności, które tylko umniejszają ich użyteczność? I dlaczego oprócz tych typowo ludzkich przymiotów mogą np. przebijać ściany własnym ciałem albo kleić swoje rany niczym terminator?

Początkowo myślałem, że to są jakieś roboty albo androidy (na wzór tych z Obcego), a teraz mi się wydaje, że to są po prostu zmodyfikowani genetycznie i wyhodowani w laboratoriach ludzie, których jednak - z jakiegoś niezrozumiałego powodu - traktuje się jak przedmioty użytkowe. Czy dodanie im funkcji prokreacji (wokół której kręci się cały film) na prawdę cokolwiek zmieni? Czy przez to ludzie zaczną ich traktować jak równych sobie, a nie jak rzeczy? Od kiedy zdolność do rozmnażania jest kluczowa dla człowieczeństwa? Czy cała ta lista ludzkich cech i przymiotów, które posiadają replikanci, nie wystarczy?!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-09 14:24:26
08.11.2017 16:16
Persecuted
68

@Vielo @koobun

G***o prawda. Stoczyłem ostatnią bitwę z 20 (czyli najtrudniejszą) wystawiając do obrony 100% białych orków (wśród nich kilku nieumarłych) na poziomach 50-60. Lepszych nie chciało mi się rekrutować, a poprzednią ekipę epicko-legendarną wytraciłem na oblężeniu online z jakimś cheaterem, który miał samych legendarnych orków na poziomach 70...

Efekt? Oblężenie upadło przy pierwszym punkcie kontrolnym, zaraz za główną bramą prowadzącą na zewnętrzny dziedziniec, bo większość najgroźniejszych atakujących wyrąbałem zanim zdążyli w ogóle sforsować mury. Wystarczyło tylko sprawdzić przed walką ich słabości i efekty wprawiające we wściekłość, odpowiednio dobrać ulepszenia fortecy i wybrać odpowiednie runy (np. zielona w pierścieniu zmniejsza obrażenia otrzymywane przez sojuszniczych orków o 30%). Resztę roboty wykonałem siedząc na Drake'u (zaczynając od zniszczenia artylerii) i przyzywając ulepszonych nieumarłych do pomocy.

Żeby nie było, że miałem jakieś wykoksane przedmioty ze skrzynek. Skorzystałem z zestawu upiora, który KAŻDY otrzymuje za ukończenie głównego wątku fabularnego. Grałem na normalnym (domyślnym) poziomie trudności.

No ale jak się nie ogarnia nemezis, to nawet easy będzie wyglądał jak zaporowy paywall...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-08 16:22:14
08.11.2017 15:24
Persecuted
68

@koobun

Jakim paywallem?! W którym miejscu musisz zapłacić (oraz ile i na co), żeby zobaczyć zakończenie lub cokolwiek innego?

Grałeś w ogóle w SoW?

Z tego co piszesz wynika, że albo nie miałeś z grą styczności i powtarzasz bzdety albo nie ogarniasz systemu nemezis. Jeśli wiesz jak wykorzystywać silne i mocne strony orków, to nie powinieneś mieć z SoW żadnego problemu i to na żadnym etapie (im dalej tym łatwiej, bo całość jest dużo lepiej wyważona niż "jedynka" i nie zdarzają się już wrogowie odporni na wszystko, a Talion ma o wiele szerszy wachlarz możliwości). Jeżeli nie, to marnujesz czas, bo nemezis jest esencją tej gry. Skoro szkoda ci czasu na jego zrozumienie, albo nie masz do tego cierpliwości, to lepiej pograj w coś innego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-08 15:37:48
08.11.2017 13:10
3
Persecuted
68

@Up

Tak samo jak dzień bez twojego komentarza krytykującego ilość newsów o AC na GOLu.

Wiesz po co GOL zamieszcza swoje treści? Żeby ludzie klikali (a może nawet czytali, ale to już jest opcjonalne). Ty klikasz tylko po to, żeby krytykować... ale jednak klikasz. To oznacza, że swoim zacietrzewieniem napędzasz to, przeciwko czemu protestujesz. Brawo.

08.11.2017 11:04
Persecuted
68

@Up

Mnie się Syndicate nawet podobał, ale fakt, Origins jest lepszy :).

07.11.2017 12:47
7
odpowiedz
Persecuted
68

To byłoby chyba całkiem niezłe połączenie. Mechanika z Watch Dogs mogłaby posłużyć w kolejnych Assassynach za podstawę wątku współczesnego (z pojazdami, otwartym miastem, strzelaniem, hackowaniem itd), a mechanika AC napędzałaby warstwę historyczną gry.

Tyle tylko, że to byłyby właściwie dwie gry w jednej (z osobną mechaniką, terenem gry itd.), więc to raczej mało prawdopodobne i mało wykonalne.

06.11.2017 15:19
Persecuted
68

Przecież to był humorystyczny komentarz GOLa, nie poważne stwierdzenie...

06.11.2017 14:28
3
Persecuted
68

Jeżeli coś się komuś nie podoba i potrafi wyartykułować swoją krytykę za pomocą logicznych i racjonalnych argumentów, to włos mu z głowy nie spadnie (przynajmniej w większości przypadków). Ludzi, którzy piszą: "X to gówno bo ja tak mówię!", traktuje się tak, jak na to zasługują... czyli jak idiotów.

06.11.2017 14:23
5
Persecuted
68

Ekipa GOLa powinna chyba w takich miejscach dodawać przypisy typu: UWAGA, KOMENTARZ Z PRZYMRUŻENIEM OKA, DODANY W CELACH HUMORYSTYCZNYCH.

Współczesnym ludziom chyba stępiło się poczucie humoru i umiejętność czytania między wierszami...

06.11.2017 14:20
1
Persecuted
68

@Up

Bo to Ubisoft. Gdyby coś podobnego zrobili goście z Piranha Bytes albo From Software, to mielibyśmy 5 stron komentarzowych zachwytów... Niestety trafiło na "złowrogą korporację", więc opluć trzeba. Ot, takie już jest to życie hejtera, trzeba wypełniać swoje codzienne obowiązki i nie myśleć za długo nad tym co się robi.

04.11.2017 17:01
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
68

Z Shadow of War to bzdura. Posiadanie legendarnych orków (a właśnie ich dostajemy ze skrzynek za prawdziwą kasę) nie daje żadnej przewagi w grze i niczego nie przyspiesza. Dostęp do nich co najwyżej pomaga w trybie online, który jest jedynie nieistotnym dodatkiem do kampanii i wróżę mu śmierć w przeciągu kilku kolejnych tygodni (zwłaszcza w steamowej wersji, pełnej cheaterów niszczących cały balans w rankingu).

Tak czy inaczej to Talion (protagonista) nadal odgrywa kluczową rolę i to jego poziom, umiejętności i ekwipunek mają największy wpływ na rozgrywkę. Orkowie (choćby i legendarni) sami niewiele znaczą. Są przeraźliwie głupi a do tego mogą gracza zdradzić bez powodu.

Ja w IV akcie (to w nim podobno gra wymusza grind), miałem taką sytuację, że wytraciłem wszystkich lepszych orków w regionie (polegli w bitwie online). Nie chciało mi się rekrutować nowych, więc zdecydowałem się na obronę fortu tym, co mi akurat zostało, czyli zbieraniną zwykłych i nieumarłych orków na dosyć niskich (względem armii Saurona) poziomach. Większość obrońców wytraciłem (mała strata), ale twierdza została w moich rękach.

No sorry, ale jeżeli ktoś nie ogarnia podstawowych zależności tej gry (dyktowanych przez system nemezis), albo oczekuje "press X to win", to źle zainwestował swoje pieniądze... SoW (tak jak i poprzednik) jest dosyć wymagającym tytułem (choć stawia bardziej na myślenie niż zręczność), a nie typowym samograjem.

03.11.2017 15:07
Persecuted
68

Czyli jest dobrze, kamień z serca :).

post wyedytowany przez Admina 2017-11-06 17:26:36
03.11.2017 12:05
1
Persecuted
68

@Up

To widać, ile z tych recenzji rozumiesz... Narzekania na brak easy mode w Cuphead wynikają z tego, że ta gra przyciąga do siebie masę ludzi tylko i wyłącznie swoją unikatową stylistyką. Wielu (w tym sporo dzieciaków) chciałoby spróbować, bo zobaczyli prześliczną, ręcznie rysowaną grafikę i usłyszeli doskonałą, klimatyczną oprawę dźwiękową pasującą do epoki, ale niekoniecznie oczekują wyzwania i wysokiego poziomu trudności. Brak "zagospodarowania" takiego odbiorcy jest trochę krótkowzroczny, choćby z marketingowego punktu widzenia. Nikt nie każe obniżać poziomu trudności ze względu na nich, ale czemu by nie przygotować osobnego trybu? Nikomu by z tego powodu nie ubyło, a twórcom by wręcz przybyło gotówki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-03 12:06:48
03.11.2017 11:55
Persecuted
68

Atrakcjami typu 12 godzin przy konsoli z przerwą na kibel i śmieciowe żarcie z Maca? Aż zazdroszczę :(.

03.11.2017 11:53
Persecuted
68

@Yoghurt

Dokładnie. CoD ma grono swoich odbiorców, którzy mają specyficzne oczekiwania. Jeżeli do kogoś ta gra nie trafia, to niech po prostu poszuka sobie innej (najwyraźniej nie jest jej targetem), zamiast biadolić: "ja bym chciał, żeby ta gra była inna niż jest!"

Rośnie nam pokolenie roszczeniowych egoistów, którzy nie są w stanie zrozumieć, że nie wszystko kręci się wokół nich. W ich mniemaniu wszystko ma być dla nich, skrojone pod ich gust i oczekiwania.

Jak człowiek czyta: "Assassin's Creed: Origins jest do du*y, bo rozgrywa się w nudnym Egipcie, który nikogo nie interesuje, a nie w Japonii, na którą wszyscy czekają!", to się nóż w kieszeni otwiera...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-03 11:54:03
03.11.2017 11:45
Persecuted
68

Odwrotnie? Niby dlaczego?

Lubię gry od dużych wydawców - nie ukrywam - głównie dlatego, że oni jako jedyni mają na prawdę duże pieniądze, by robić na prawdę duże produkcje. Takie czasy, że pewnych gatunków gier nie da się stworzyć na odpowiednim poziomie jakości, bez wystarczająco dużego budżetu (mam tu na myśli głównie otwarte światy).

Nie oznacza to jednak, że lubię tylko duże gry, albo że lubię wszystkie duże gry, albo że nie lubię mniejszych gier.

Potrafię się bawić tak samo dobrze przy Assassin's Creed: Origins czy Shadow of War jak i przy Cuphead czy Hellblade. To samo z resztą tyczy się krytyki. Jak dostrzegam wady to je krytykuję, nie ważne czy w grach Ubisoftu, Blizzarda, Activision, Piranha Bytes czy Cyanide.

Samego Call of Duty (nie licząc darmowych weekendów czy otwartych beta testów) nie tykam od czasów Black Ops II, bo nie podoba mi się kierunek rozwoju tej serii. WWII raczej też nie kupię (może po przecenie), ale bez względu na to, nie mam zamiaru go opluwać jak reszta głupawych hejterów. Nie grałem to się nie wypowiadam, a jeżeli gra zbiera dobre recenzje to tylko się cieszyć i mieć nadzieję, że to dobry omen na przyszłość serii.

03.11.2017 10:19
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
68

Gra od dużego korpo?! Dobra? Zła? Kij z tym, opluć trzeba, choćby dla (chorej) zasady!

01.11.2017 15:56
Persecuted
68

Za to przez takich jak ty, cały świat się stacza. Bezrozumne opluwanie wszystkich i wszystkiego, ciągłe narzekanie, niezadowolenie, hejt.

Jak się dzieje coś złego to trzeba to piętnować. Jak coś dobrego to chwalić. Ubisoft za swoje wpadki i nierzadko antykonsumenckie praktyki, przez dłuższy czas słusznie zbierał krytykę mediów i graczy. Teraz jednak nareszcie zrobił coś zupełnie przeciwnego - dobrą, przemyślaną i dopracowaną grę, z odświeżoną formułą i co? Nic, nadal zlatuje się banda przygłupów (która w większości nawet w Origins nie grała) i pluje jadem na oślep, bo przecież Ubisoft, więc nie wypada inaczej... Ale niech tylko pojawi się coś o drewnianym Elexie hulającym na technologii sprzed 10 lat i sprzedawanym w cenie klasycznego AAA, to zaraz kisiel w majtkach. Banda hipokrytów.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-01 15:57:07
01.11.2017 15:42
3
Persecuted
68

@A.l.e.X

Bezmózgim hejterom nie wytłumaczysz. Dla nich nawet kampania "Kuba Rozpruwacz" z nowym, grywalnym bohaterem i rozgrywająca się wiele lat po zakończeniu historii z podstawki, była wycięta z Syndicate i sprzedawana oddzielnie...

@oo44wo

Jak byś zagrał, to byś zrozumiał. Świat w podstawce jest tak ogromny i różnorodny, że wycinanie z niego czegokolwiek i sprzedawanie osobno po prostu mijałoby się z celem. Żeby taka wycięta zawartość kogokolwiek zainteresowała, musiałaby mieć coś atrakcyjnego, czego w podstawce brakuje. A podstawka ma po prostu wszystko. Miasta, wioski, osady, grobowce, porty, ruiny, obozy, wszystkie pełne ciekawych zakątków, aktywności pobocznych i zadań do wykonania.

Podejrzewam, że zwiedzenie tego wszystkiego będzie dla większości graczy ponad siły, więc teorie spiskowe o wycinaniu zawartości są po prostu żałosne.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-11-01 15:42:44
01.11.2017 15:24
odpowiedz
Persecuted
68

Liczyłem na obniżkę ceny podstawki, ale w takim razie zaczekam na edycje kompletną. Grałem w demko i gra na prawdę daję radę.

31.10.2017 18:12
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
68

Tak już jest, że gracze z różnych krajów mają swoje własne "zboczenia" :). Amerykanie kochają Fallouty od Bethesdy (Fallout 4 zgarniał u nich nagrody za grę czy cRPG roku) czy Halo, Koreańczycy gry od Blizzarda i grinderskie MMO, Rosjanie podobno szaleją za World of Tanks, a Polacy, jak widać, najwyraźniej lubią zabawy w drwali ;]. Nie chodzi mi tylko o gry od PB, ale ogólną tendencję to darzenia uczuciem gier dosyć topornych i niekoniecznie wysokobudżetowych (np. Mount & Blade czy różnorakie symulatory farmy).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-31 18:12:22
29.10.2017 20:29
Persecuted
68

Mam 1070 GTX + podkręcony I7 7700K + 16 GB DDR4 + dobry SSD od Samsunga i u mnie gra też nie trzyma 60 klatek w większych miastach (zwłaszcza w Aleksandrii). Poza miastami jest ok i Origins trzyma stabilne 70-80 (nawet do 100) FPS.

Procek mam topowy (lepszego do grania obecnie nie ma), więc sądziłem, że problemem może być grafika. To był jednak błędny trop, bo posiadacze Titanów i 1080 GTX w SLI też się skarżą na spadki FPS w miastach. Poza tym według narzędzia wbudowanego w grę, nawet na ultra i w 1080p zużywa ona poniżej 4 GB pamięci graficznej, także z tym nie powinno być problemu.

Ubi prawdopodobnie skopał optymalizację pod CPU, bo gra obciąża go pod kurek! Nie przeszkadza to jakoś bardzo, ale mam nadzieję, że to załatają.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-29 20:30:06
29.10.2017 08:11
Persecuted
68

@Up

Polecam, tylko pamiętaj o tym że, to wciąż jest Assassin's Creed i mimo wielu różnic względem ostatnich odsłon, nadal gra się w niego jak w typową grę tej serii. Jeżeli nie lubisz tej formuły to Origins raczej nie przypadnie ci do gustu. Jeżeli jesteś (albo byłeś kiedyś) fanem serii, biegnij do sklepu! ;].

PS. Gra ma tak cudowną (piękną i realistyczną jak nigdy wcześniej) wodę, że znowu nabrałem nadziei na Black Flag 2 :). Niestety, Skull & Bones prawdopodobnie zajmie jego miejsce ;/.

27.10.2017 15:31
5
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
68

Dinopo to troll. Nie karmić, to sam padnie z głodu albo zadławi się żółcią.

26.10.2017 22:55
2
Persecuted
68

Takie czasy. Ludzie rekompensują sobie nieudane życie, wylewając wiadra pomyj w internecie.

26.10.2017 22:50
1
Persecuted
68

@kaszanka9

To nie są fakty, tylko twoje zdanie. Jasne, masz do niego prawo, ale nie narzucaj go innym i tym bardziej nie próbuj robić z niego prawdy objawionej.

Unity dostało 9.0, bo recenzję przygotowano na bazie całkiem solidnej w dniu premiery, wersji konsolowej. A Unity pozbawiony bolączek technicznych jest po prostu bardzo dobrą grą (a prywatnie moim drugim ulubionym AC, zaraz po Black Flag). Wszystko rozbija się o gust, a z moich obserwacji wynika, że największe znaczenie dla odbiorców ma setting. Znam ludzi, dla których najlepszą odsłoną jest Syndicate, bo uwielbiają czasy wiktoriańskie. No i co im zrobisz? :). Może akurat recenzent Unity - tak jak ja - upodobał sobie rewolucyjny Paryż?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-26 22:51:43
26.10.2017 22:42
Persecuted
68

Pudełko to i tak jedynie element kolekcjonerski :). Szybciej zassać całość z neta (u mnie trwało to 46 minut).

26.10.2017 21:29
Persecuted
68

@Up

U mnie też preload już czeka na dysku. Jak mi się nie spodoba, to będzie na UV'a :).

26.10.2017 19:34
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Prawdopodobnie grafika za słaba. Zintegrowana?

26.10.2017 19:29
Persecuted
68

Masz w internecie od groma recenzji, w większości jasno wskazujących na to, że Origins jest bardzo dobrym produktem z najwyższej półki. Mimo tego nadal trąbisz gdzie tylko się da, że Ubi to zło, a ich gry to szajs (a w Origins nawet nie grałeś). Skoro ogrom pozytywnych recenzji nie jest dla ciebie choćby drobnym sygnałem, że być może nie masz racji w swoim hejterskim zacietrzewieniu.

post wyedytowany przez Admina 2017-10-27 10:27:13
26.10.2017 17:02
1
Persecuted
68

A wcześniej kogo? Tylko prostytutki?

26.10.2017 16:56
3
Persecuted
68

Racja! Recenzenci to banda o patałachów. Co oni mogą wiedzieć o grze w porównaniu z tobą?! Oni spędzili w niej jedynie kilkadziesiąt godzin, a ty przecież widziałeś gameplay na youtubie! W głowie się nie mieści.

26.10.2017 16:54
5
Persecuted
68

Tak, zwłaszcza jeżeli będzie tam wsparcie dla VR, bo za to powinno być +12 do oceny!

26.10.2017 16:48
5
Persecuted
68

Dokładnie. UV jechał na lotnisko taksówką, a wrócił Citroenem na egipskich numerach.

26.10.2017 16:05
1
Persecuted
68

@Up

A skąd wiesz, że nie mają? Nie każdy minus ma taką samą wagę i nie każdemu tak samo przeszkadza.

Ja np. przecieram oczy ze zdumienia gdy czytam o tym, że Akt IV w Shadow of War ma celowo zawyżony poziom trudności, żeby wymuszać na graczach wielogodzinny grind lub zakup lootboxów za prawdziwą kasę (część recenzentów tak twierdzi).

Kompletnie tego nie rozumiem, bo ja po prostu przeszedłem grę z marszu. Żadnego grindu, żadnych specjalnych starań, po prostu grałem. Jak mi się trafiał jakiś epicki lub legendarny ork, to zamiast go bezmyślnie zaszlachtować, wolałem go zwerbować i dołączyć do obsady mojej fortecy (akt IV polega właśnie na ich nieustannej obronie przed Sauronem).

Leniwi (którym nie chciało się orków werbować w trakcie kampanii) mogli kupować zwykłe lootboxy (białe), dostępne za walutę obecną w grze (miriany). Jedna skrzyneczka to 1500 jednostek tej waluty, a na tym etapie gry (akt IV) każdy powinien mieć spokojnie nazbierane ponad 100 tysięcy tejże. Mało tego ok. 10 tys. mirianów można zdobyć w jakieś 15 minut. Każda taka skrzyneczka zawiera 2 orków, z czego jeden musi być przynajmniej epicki (ale może się też trafić legendarny). Pełna obsada fortecy to 7 orków, czyli 7 takich skrzyneczek i masz w pełni epicką ekipę obrońców.

Po co to wszystko piszę? Żeby uświadomić, że nie każdy ogarnia wszystko w takim samym stopniu. Jeden potyka się o własne nogi i wini twórców za zawyżanie poziomu trudności, drugi maksuje grę z marszu i nie ma z niczym większych kłopotów. Nie wiem jaka jest sytuacja w Origins, ale nie dziwi mnie, że nie każdy recenzent musi wytykać grze to samo. No ale przekonam się jutro, kto ma rację :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-26 16:09:12
26.10.2017 15:35
Persecuted
68

Nie mamy.

26.10.2017 14:51
Persecuted
68

Jaką "masę niedoróbek" masz na myśli? W tekście pojawiają się:

1. Nijakie i powtarzalne zadania poboczne,
2. Zbyt uproszczona wspinaczka,
3. Sporadyczne błędy techniczne (warunkowo, bo nie wiadomo jak będzie z finalną wersją na różnych platformach),
4. Zbyt kosztowna w ulepszaniu broń legendarna (co jednak - wedle relacji autora - nie wpływa znacząco na rozgrywkę).

Jest coś jeszcze, o czym należało wspomnieć? Podziel się, chętnie poczytam.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-26 14:52:39
25.10.2017 23:00
Persecuted
68

@Blackthorn

Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Animacje modelu jazdy są w 30 fpsach i widać to szczególnie przy jeździe motocyklami. Nawet sporo ludzi na to narzeka na forum gry na steamie. Także weź się ogarnij :)

A ja tego nawet nie zauważyłem (i chyba nie muszę tłumaczyć, że w związku z tym w ogóle mi to nie przeszkadza), więc po co mam się "ogarniać" (cokolwiek to znaczy)?

Co ty za bzdury piszesz? Syndicate był uważany za grę lepszą technicznie od Syndicate, a nie "generalnie dobrze zoptymalizowaną" grę

To chyba ja powinienem zadać to pytanie... Czytasz to co napisałeś, zanim naciśniesz "ODPOWIEDZ"?

Nawet na kartach z serii Gtx 1000 nie można wyciągnąć stałych 60 fps w 1080p na wyższych ustawieniach. Miejscami gra potrafi zaliczyć spore dropy.

Dziwne, bo ja na swoim 1070 GTX + I7 7700K + 16 GB DDR4 problemów nie mam. Stałych 60 FPSów nie utrzymuje (żadna z bardziej wymagających gier tego nie robi), ale o "sporych dropach" nie ma mowy.

A może podyskutujemy o fizyce ubrań, która domyślnie była pierwotnie zablokowana na 30 fps i z patchem odblokowali prędkość renderowania, ale czasem potrafi nieźle "glitchować".

Możemy dyskutować. O blokadzie pierwsze słyszę, a glitchy związanych z ciuchami nie mam i nie miałem nawet na starym sprzęcie (GTX 670 + i5 + 16 GB DDR3).

Na stronę techniczną Black Flag też narzekano w okolicach premiery... Głownie na port pecetowy. Wciąż lepiej gra chodziła, niż AC 3.

Ja nigdy nie narzekałem, a grałem od premiery na GTX 460 + i5 + 8 GB DDR 3. Nie chodziła mi na full, ale na wysokich, działała super płynnie, wyglądała świetnie (duża w tym zasługa stylu graficznego) i nie uświadczyłem w niej żadnych problemów technicznych.

Ja pod tym względem w ogóle jestem "w czopku urodzony" i uśmiecham się ilekroć czytam o "szatańskim Denuvo, którego nienawidzą wszyscy gracze". Odkąd zaczęto stosować to oprogramowanie, zmieniałem PCta już 3 razy i PRZYSIĘGAM, że nigdy nie miałem z tym zabezpieczeniem cienia problemu, ani razu!

Ogólnie z ostatnich gier Ubisoftu to bez wątpienia najlepiej technicznie wypada jedynie The Division...

Nie grałem, to się nie wypowiem.

To i tak słabo biorąc pod uwagę ceny season passów, które potrafią przynajmniej kosztować prawie tyle co gra.

Zgadzam się, premierowe ceny są zaporowo wysokie, a oferowana za nie treść w moim odczuciu nie jest tej ceny warta. Ostatnim dobrze wycenionym dodatkiem był dla mnie Freedom Cry do Black Flag, potem już zawsze czekałem na obniżki (SP do Syndicate kupiłem dopiero miesiąc temu za ok. 30 zł, właśnie po to, żeby ograć Kubę Rozpruwacza ;d).

Nie twierdzę że Ubisoft jest czysty jak łza. Mają swoje za uszami (oj mają), a ile nerwów napsuł mi Unity, słowami jest ciężko opisać. Niemniej nie jestem też bezrozumnym hejterem i potrafię analizować fakty. Jako że sam ogrywam wiele produkcji od Ubi, to po prostu widzę, jaki mają obecnie poziom techniczny. Od czasów Syndicate nie spotykam się z niczym innym, jak tylko tendencją zwyżkową (czyli jest po prostu coraz lepiej), więc nie mam powodów sądzić, że Origins się z tej tendencji wyłamie.

Ty też nie powinieneś mieć, ale nienawiść do Ubi lub ślepa miłość do Elexa, najwyraźniej nie pozwalają ci tego zaakceptować ;/. Tyle ode mnie.

25.10.2017 22:16
Persecuted
68

Co do punktu 1 to się nie zgodzę, a przykład przez ciebie opisany, moim zdaniem oddaje idealnie to, jak dobry był ten system wyborów w pierwszym Wiedźminie :).

Czy dało się przewidzieć, że wiewiórki użyją zagrabionej broni do zabicia Colemana? Oczywiście, że nie i o to właśnie twórcom chodziło. W pewnym momencie stawiali cię w przed niekoniecznie doniosłym dylematem moralnym (mieszać się czy nie? A jeżeli tak, to po której stronie stanąć?) jednocześnie dając ci pewne wskazówki i sugestie, do czego twoja decyzja może doprowadzić w przyszłości. Nie bezpośrednio, bardziej w sensie ogólnym.

No bo do czego wiewiórki (czyli bojówkarze elfów, krasnoludów i niziołków z poczuciem krzywdy, pałający nienawiścią i chęcią zemsty wobec ludzi) mogą użyć nowiutkich mieczy i kusz? Do samoobrony? Do polowania? No raczej nie :). Oczywiście nie dało się odgadnąć kto i kiedy padnie ich ofiarą, ale można było się spodziewać, że komuś stanie się krzywda i to osobie niekoniecznie na to zasługującej. Tym pechowcem był Coleman, a że "przypadkowo" był też ważnym dla Geralta NPCem... :d.

Konsekwencje naszych decyzji celowo ujawniały się dopiero po pewnym czasie i celowo nie były bezpośrednimi następstwami naszych działań. Ty - jako gracz - miałeś decydować w skali mikro - pomóc czy nie? Stanąć po jednej czy drugiej stronie? Darować życie czy zabić? Długofalowe skutki w skali makro często były dość nieprzewidywalne, ale zawsze mieściły się w zakresie możliwych i logicznych konsekwencji, których gracz powinien się był przynajmniej spodziewać (typu: dałem im broń, więc oni coś z tą bronią zrobią).

Decyzje w Wieśku 3 są niestety dużo bardziej prostolinijne, a o ich konsekwencjach dowiadujemy się właściwie od razu. Kilka razy miałem też wrażenie, że twórcy na siłę dodawali przysłowiową łyżkę dziegciu, żeby tylko zachować tą swoją "szarość".

Było takie zadanie na Skellige, gdzie mogliśmy posłuchać młodszych z wioski i zabić leszego, mordującego chłopców wysyłanych do lasu w ramach tradycyjnego testu męstwa (że niby leszy wykrywa męstwo i odważnych nie rusza, a zabija słabych) albo na prośbę starszyzny odprawić rytuał na uspokojenie potwora i pozostawić go przy życiu.

Ja postanowiłem ukrócić ten bzdurny zabobon (nazywany szumnie "uświęconą tradycją"), ufając Geraltowi, że potwor to potwór i ma w rzyci męstwo, a zabija po prostu tych, którzy wchodzą do jego lasu.

Co się okazało po powrocie? Że młody z wioski wykorzystał sytuację, podburzył gawiedź i wymordował starszyznę, przejmując rządy w osadzie. Takie deus ex machina, byle tylko zaszokować i pokazać "chciałeś dobrze, ale nie ma tak fajnie!".

Uważam nawet, że taka wieczna "szarość moralna" jest wręcz nienaturalna. Przecież dobro i zło (bez żadnych warunków i dodatków w stylu: "no niby tak, ale...") też istnieją!

A co do Ciri, to w 100% zgadzam się z Draugiem. Dostajesz zakończenie X, bo w rozmowie z nią byłeś opanowany i smutny, zamiast rzucić dowcipem... albo śnieżką? Serio? Gdyby to jeszcze było coś w stylu: 1). Bądź dla niej czuły i delikatny, jak ojciec 2). Bądź dla niej wredny i pokaż jej, że masz ją w rzyci, to bym zrozumiał. Tam jednak mieliśmy różne (ale tak samo sensowne, pasujące do kontekstu i emocjonalne) podejścia do tego samego problemu. Czy zachowanie powagi i racjonalizacja z jednoczesnym pocieszaniem są gorsze od podśmiechujek? No chyba nie, ale to grze wystarczyło, by "nagrodzić" gracza możliwie najgorszym zakończeniem...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-25 22:33:20
25.10.2017 22:07
Persecuted
68

No trudno żeby wycieli osobne kampanie fabularne, z nowymi bohaterami w rolach głównych ;d.

25.10.2017 19:44
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
68

Ostatni dodatek zapowiada się fajnie, szkoda, że to dopiero w maju 2018 :/.

25.10.2017 18:56
Persecuted
68

@domino310

Dokładnie tak, to tylko moje zdanie. Może miała na to wpływ moja znajomość pierwowzoru (więc ujawnienie tożsamości i zamiarów Avallac'h i Gonu w ogóle mnie nie zaskoczyło), a może po prostu jestem przewrażliwiony? Nie wiem, ale ja historią opowiedzianą w "trójce" byłem po prostu rozczarowany i znudzony. Natomiast dodatki to już najwyższa półka. Fajna wariacja na temat znanych opowiadań, baśni i słowiańskiego folkloru, okraszona czarnym humorem i typowo wiedźmińską szarością moralną, dodatkowo podana w zwięzłej formie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-25 19:23:22
25.10.2017 15:58
3
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
68

W pełni się zgadzam. Wiesiek 3 to gra bardzo dobra, ale w żadnym razie nie idealna, a pewne rzeczy robiła wręcz gorzej niż poprzednie odsłony. Ja do wymienionych w tekście, dorzuciłbym jeszcze jeden istotny:

Kiepska fabuła. "Jedynka" miała co prawda opowieść w mało wiedźmińskim stylu (bliżej jej było do typowej opowiastki fantasy o walce dobra ze złem, dominacji nad światem, szalonym przywódcy itd.) ale jak to było napisane! Zwroty akcji, narracja, wybory, postaci. Moim zdaniem pierwszy Wiesiek zasługuje na miejsce wśród najlepszych, zaraz obok Tormenta i pierwszego KOTORa.

A Wiedźmin 3? Gra miała z grubsza trzy, łączące się ze sobą duże wątki fabularne: Krwawy Baron - niezły, mocno dramatyczny i życiowy, Wiedźmy - słaby, konkluzja była taka, że to prastare, leśne, złe duchy służące Gonowi i Ciri / Gon - moim zdaniem tragiczny, bo stanowiący kopiuj / wklej z książek. Całość sprowadzała się do odkrycia kim jest Ciri, Gon, Avallac'h, co łączy te postaci, czego od siebie chcą, jakie mają wobec siebie zamiary itd. Niestety, kto czytał książki, ten doskonale to wiedział od pierwszych sekund. Kto nie czytał, mógł się nawet czuć lekko zagubiony, bo gra - o ile dobrze pamiętam - nie tłumaczyła tego zbyt dokładnie (niewiele mówiąc np. o uprowadzeniu Ciri przez elfy i próbie jej zapładniania przez króla Olch). A to co gra zrobiła z Iorwethem to już w ogóle kur***wo! Tak ważną postać po prostu wymazali z fabuły :(.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-25 16:01:35
25.10.2017 14:37
Persecuted
68

@Up

1. U mnie GR Wildlands działa perfekcyjnie płynnie (śmiga na ultra) i wygląda prześlicznie (to obecnie jedna z najładniejszych produkcji z otwartym światem). Nigdy nie miałem z nim ŻADNYCH problemów natury technicznej, ani jednej zwiechy, przycinania czy bugów.

2. Ostatnie gry od Ubi pozwalają sądzić, że wyciągnęli lekcję ze swoich wcześniejszych wpadek i strona techniczna ich gier stoi na dużo wyższym poziomie, zwłaszcza teraz, gdy grozi im wrogie przejęcie przez Vivendi (pomijam kod sieciowy, bo z tym nadal są spore problemy). Trzymam kciuki, że Origins nie zmieni tego trendu.

3. Za Origins odpowiada to samo studio, które zrobiło bardzo dobrego technicznie (i nie tylko technicznie) Black Flag.

4. W przypadku gier od Ubisoftu już od jakiegoś czasu fabularne DLC są osobnymi kampaniami, które co prawda miewają różną jakość (np. te do Wildlands uważam za słabe, te do Unity i Syndicate za bardzo dobre), ale nie sprawiają już wrażenia wyciętych z podstawowej wersji gry. Bo chyba mi nie powiesz, że np. DLC o Kubie Rozpruwaczu, dające nam nowego grywalnego bohatera i rozgrywające się wiele lat po kampanii fabularnej z podstawki, należy uznawać za element wycięty i sprzedawany osobno?

5. Syndicate NIGDY nie był uważany za "spory zawód techniczny". Wręcz przeciwnie, był generalnie dobrze zoptymalizowany i większość recenzentów chwaliła jego stronę techniczną.

25.10.2017 12:30
Persecuted
68

Z mojej perspektywy w oba warto zagrać, ale biorąc pod uwagę premierową ceną, Origins jest lepszym wyborem (o ile oczywiście strona techniczna będzie dobra, niemniej ostatnio Ubi jakby bardziej o to dba, więc jestem dobrej myśli). Elex to na ten moment twór mocno zbugowany i toporny, więc raczej warto poczekać na łatki, plus znaczniejszą obniżkę ceny (ja czekam co najmniej na kwotę dwucyfrową).

No ale decyzję każdy musi podjąć sam :).

25.10.2017 12:25
Persecuted
68

@Up

To pomyłka, chodzi jedynie o możliwość powrotu do dawnego SCHEMATU sterowania, czyli obłożenia klawiszy.

@Asasyn363

Kiedyś bym się nawet z tobą zgodził, ale teraz wiem, że systemu walki w tej serii lepiej nie oceniać po filmikach. Podobne odczucia do twoich miałem odnośnie Unity i Syndicate, a finalnie oba systemy przypadły mi do gustu (nie są perfekcyjne, ale lepsze niż początkowo sądziłem). Walka w Origins na pewno nie przejdzie do historii za swoją widowiskowość, ale kto wie, może zostanie zapamiętana jako ta, która dawała najwięcej frajdy?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-25 12:25:52
25.10.2017 09:03
Persecuted
68

No właśnie to nie działa w świecie gier. W przypadku książki mogą ci się podobać lub nie pewne, konkretne aspekty, ale ogólna ocena będzie dosyć zbliżona i raczej mało prawdopodobne, że dla jednego książka będzie arcydziełem, a dla drugiego szmirą.

Z grami jest inaczej, bo tutaj różnice w preferencjach są OGROMNE. Dla jednych Assassin's Creed jest "rakiem branży gier", a dla innych "jedną z lepszych rzeczy, jaka się branży gier przydarzyła". Dla jednych "naprawą rynku" będzie doprowadzenie do stanu, w którym gier pokroju AC w ogóle nie ma, dla innych naprawa nastąpi wtedy, gdy większość gier pójdzie w ślady tej serii.

No i kto ma rację? Nikt, to po prostu różnica gustu. Ty pisałeś o tym, że ludzie muszą zacząć kupować dobre produkcje i przestać kupować słabe... co jest absolutną mrzonką :). Ludzie - ze swojej perspektywy - cały czas właśnie tak robią, tj. kupują bardzo dobre gry. Rzecz w tym, że "bardzo dobre" to nie dla każdego znaczy to samo.

Jedną z lepiej ocenianych gier tego roku jest Divinity: Original Sin II (score na MC: 93), której ja nawet nie tknąłem i nie zamierzam, bo takich produkcji po prostu nie lubię. Baa, uważam, że gier w tym stylu mogłoby w ogóle nie być, bo i po co? Mnie się nie podobają, nie gram w nie, więc nie mają racji bytu :]. Za to ograny przeze mnie Shadow of War (score na MC: 81) uważam za jeden z najfajniejszych tytułów, w jakie grałem w okresie ostatnich kilkunastu miesięcy i moim zdaniem na rynku mogłoby być dużo więcej takich gier.

I co, moja racja najmojsza? Tak niestety działa rozumowanie większości "naprawiaczy rynku". Kupujmy gry, które ja uważam za dobre, a olewajmy te, które ja uważam za złe i problem rozwiązany!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-25 09:06:19
24.10.2017 18:16
Persecuted
68

Straszne.

24.10.2017 17:27
4
Persecuted
68

@Up

Konsumenta nie obchodzi budżet gry, tylko cena końcowa. Wydawca żąda kwoty jak za grę AAA, to konsumenci mają prawo oczekiwać jakości AAA. Cuphead czy Hellblade kosztują mniej, to mniej się od nich wymaga. Tylko tyle i aż tyle.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-24 17:29:01
24.10.2017 17:23
5
Persecuted
68

Abstrahując od przepychanek związanych z Wiedźminem 3, dwie rzeczy trzeba odnotować jako fakty (a więc aspekty nie podlegające dyskusji).

1. Wiedźmin 3 na tle większości współczesnych produkcji jest grą wymagającą. Może nie tak jak produkcje od From Software, ale to na pewno wyższa półka pod względem poziomu trudności.

2. Gra odniosła ogromny, światowy sukces i przypadła do gustu większości graczy, którzy mieli z nią styczność. Najlepsza czy nie, z pewnością zasługuje na włączenie jej do grona najlepszych gier video jakie obecnie istnieją (na co wskazują w większości bardzo pozytywne recenzje, opinie graczy i morze nagród, jakie gra zdobyła w wielu kategoriach).

Sumując powyższe należy stwierdzić, że teoria o "grze zbyt trudnej dla hamburgerów" jest g*** warta. Dziękuję za uwagę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-24 17:36:38
24.10.2017 17:09
1
Persecuted
68

Nic takiego nie będzie miało miejsca, bo nie ma czegoś takiego jak "obiektywnie dobra gra". Jeden bawi się dobrze przy Dark Souls, inny przy Fifie, a jeszcze inny przy Assassin's Creed lub Cywilizacji 6.

Facet dobrze powiedział - nie ważne jakich gier chcemy, tylko za jakie jesteśmy skłonni zapłacić. Czy chciałbym emocjonujących produkcji z dobrą fabułą, umiejętnie napisanymi dialogami, ciekawą narracją itp? Oczywiście, ale bez nich też potrafię się dobrze bawić. Skoro więc nie mam czego chcę, ale mam to co i tak lubię (np. piękny, klimatyczny otwarty świat), to czemu mam nie kupić? I tak to się kręci.

24.10.2017 15:49
1
Persecuted
68

@12dura

Dlatego napisałem PRAWIE nikomu. 6 gier z jednej stajni (Sony) wiosny nie czyni. Z resztą nikt nie powiedział, że u nich nie uświadczymy podobnych praktyk co u reszty.

I owszem, nie opłaca się. Jeżeli możesz za 1 zainwestowanego dolara zarobić 3 (gry single player) albo 20 (gry multi), to co wybierzesz?

Ja na ich miejscu robiłbym dokładnie to samo. Po co mam się wysilać, szukając dobrych scenarzystów, projektantów i reżyserów, skoro mogę zarobić znacznie więcej, znacznie mniejszym nakładem pracy i środków?

Nazywanie ich "chciwymi szmatami" jest zwyczajnie dziecinne. To się nazywa biznes, zacznij inwestować w cokolwiek swoje pieniądze to zrozumiesz, że tam nie ma sentymentów. Skoro ludzie chcą ci podarować swoje pieniądze za nic, to czemu miałbyś protestować?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-24 16:26:10
24.10.2017 15:43
Persecuted
68

@Up

1. Da się odblokować wszystko bez płacenia, tylko trwa to baaaaaardzo długo.
2. For Honor to gra multi, a tam takie rzeczy - niestety - często mają miejsce.
3. AC: Origins to gra 100% singlowa, więc spodziewam się tego co opisałem wyżej, nie zamykania drogi do rozwoju za opłatą.

24.10.2017 15:10
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
68

Z drugiej strony sandboxy to prawdopodobnie ostatnia deska ratunku dla gier single player. Prawie nikomu się już nie chce produkować gier skierowanych do jednego gracza, bo to się po prostu nie opłaca. Gry multi (zwłaszcza F2P) można stworzyć za relatywnie małe pieniądze, a zarabia się na nich dużo lepiej, niż na jakiejkolwiek grze SP.

Sandbox to w sumie ostatnia forma, która się jeszcze producentom jako tako opłaca (bo poza projektem mapy, większość można zrobić przez kopiuj / wklej), więc prawdopodobnie albo sanboxy, albo multi, albo... nic.

Pamiętam materiał z TV Gry (sprzed paru lat), gdzie Lord z Dellem dyskutowali o tym, że przyszłość gier video to powielanie rozwiązań z rynku mobilnego (mikrotransakcje, boosty, paczki), ale wtedy nikt nie traktował tego serio...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-24 15:14:48
24.10.2017 14:53
odpowiedz
Persecuted
68

To gry video się robi dla pieniędzy? Serio?! Nie w ramach altruistycznej misji niesienia maluczkim dobrej zabawy i rozrywki na najwyższym poziomie?

A tak serio - nie bądźcie dziecinni. Gry to biznes (z roku na rok coraz większy), a gdy chodzi o pieniądze, to takie "nieistotne szczegóły" jak ambicje, marzenia czy pasja schodzą na dalszy plan. Jasne, można robić świetne gry, które doskonale się sprzedają... tylko po co? Skoro średnia (ale dobrze wypromowana) gra sprzedaje się tak samo dobrze (albo i lepiej) niż dobra gra, to po co silić się na robienie dobrych gier?

I wcale nie piszę tego z wyrzutem, bo na ich miejscu (ludzi, którzy inwestują w ten rynek ogromne pieniądze) robiłbym dokładnie to samo. Zastanawiałbym się jak najlepiej sprzedać swój produkt zrobiony za jak najmniejsze pieniądze i jednocześnie wycisnąć z konsumentów ostatniego dolara. W biznesie nie ma sentymentów, przyzwoitości najczęściej też nie.

Dlaczego w grach od dawna nie było dobrej i dobrze opowiedzianej fabuły? A przypomnijcie mi, kiedy ostatnio słaba fabuła odbiła się negatywnie na wynikach sprzedaży gry. No i macie odpowiedź... Gra nie musi być dobra, wystarczy, że zechcemy ją kupić. Dopóki to się nie zmieni, nie spodziewajcie się nagłej poprawy sytuacji.

Było mówione dziesiątki razy, że na mikro dodatkach w trybach wieloosobowych zarabia się 10 razy lepiej niż na jakimkolwiek trybie dla jednego gracza, więc trzeba być głupim, żeby z tego nie korzystać.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-24 15:03:09
24.10.2017 12:14
Persecuted
68

Tyle że to nie jest na zasadzie: "Zapłać, bo inaczej zabraknie ci Punktów Umiejętności", tylko: "Zapłać, to dostaniesz na start więcej Punktów Umiejętności, przez co będziesz miał łatwiejszy początek gry".

To się nazywa ULC (Unlockable Content) i pojawia się w grach nie od dziś. O nadużyciu możemy mówić wtedy, gdy brak takich punktów nieuczciwie utrudnia rozgrywkę. Zazwyczaj jest jednak odwrotnie, dodatkowe punkty za bardzo ułatwiają start i zmniejszają satysfakcję z gry.

23.10.2017 18:26
Persecuted
68

Coś w tym jest. Może facet myślał, że babka na niego leci i źle "odczytał sygnały" (z jej opowieści wynika, że spędzili całkiem miły wieczór)? Niemniej dostał wyraźną odmowę i sobie poszedł. Co prawda nie powinien się później zachowywać wobec niej jak k**as (dostał kosza i trudno żeby skakał z radości, ale dąsanie się jest raczej mało męskie), ale koniec końców do niczego nie doszło. Całe zajście było mało eleganckie, ale żeby zaraz molestowanie. Bez przesady.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-23 18:27:51
20.10.2017 18:20
1
Persecuted
68

No nie wiem. Po ich ostatnich zapowiedziach o powrocie do niższej półki jakościowej i bez Gopa na pokładzie, obawiam się o przyszłość tego projektu ;/.

20.10.2017 17:53
Persecuted
68

@p4go

Otóż nie. W rzeczywistości EK Wiedźmina 3 była nawet droższa od tych, które ma teraz Far Cry 5. Przypominam, że to nie są wydania kierowane bezpośrednio na nasz rynek, tylko "importy", a ich ceny są przeliczane 1:1 z dolarów. Oryginalna cena Resistance Edition to 199 zielonych, czyli de facto 199 jednostek płatniczych gospodarki, o której myślano przy ustalaniu ceny.

EK Wiedźmina 3 została wydana z myślą o naszym rynku i naszej gospodarce, a mimo to kosztowała 349 jednostek płatniczych, czyli o 150% więcej niż najdroższa edycja FC 5.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-20 17:55:16
20.10.2017 17:36
Persecuted
68

Zgadza się, ale to są edycje po prostu sprowadzone do Polski, a nie przygotowane z myślą o polskim rynku.

Zresztą wydaje mi się, że w Polsce nie brakuje chętnych nawet na bardziej absurdalne cenowo wydania gier. Pamiętasz mithrilową edycję gry Shadow of War, kosztującą u nas ponad 1300 zł? Nie wiem ile sztuk było przeznaczonych na nasz rynek, ale jakoś 3-4 dni po otwarciu pre-orderów, edycja widniała w sklepach internetowych jako "wyprzedana".

Może było tak, że wydawca przewidział na Polskę tylko kilka sztuk. A może po prostu są ludzie, dla których taka cena nie stanowi bariery :).

20.10.2017 16:45
Persecuted
68

Ale co jest złego w takiej edycji kolekcjonerskiej przy założeniu, że kosztuje 200 jednostek płatniczych (czyli tak, jakby w Polsce kosztowała 200zł)? Ja osobiście figurek nie lubię, ale masa ludzi owszem (inaczej nie stanowiłby one dodatku do 90% edycji specjalnych gier), więc w czym problem?

20.10.2017 16:42
2
Persecuted
68

@Up

Nie chodziło mi o moje zarobki :). Po prostu płaca rzędu 2000 zł na rękę, to niestety nadal dosyć częste zjawisko w Polsce.

20.10.2017 13:34
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
68

Bierzcie poprawkę na oryginalne ceny, nie te przeliczone na złotówki. Zapłacić 1200 zł za ekskluzywną edycję gry, przy zarobkach rzędu 2000 zł na rękę, to dla mnie czyste szaleństwo. Cena 300 dolarów przy zarobkach wynoszących 2000 dolarów (i założeniu, że pod względem siły nabywczej 1 dolar = 1 złotówka) nie wygląda już tak strasznie (choć to nadal sporo).

Czy to się w ogóle opłaca? Dla mnie nie, bo nie lubię figurek (ani to ładne, ani poręczne), ale po nieco bogatsze wydania (typu steelbook + jakiś mały gadżet) sięgam dosyć często (a właściwe sięgałem, bo dziś takie edycje są niezwykle rzadkie).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-20 13:35:38
18.10.2017 12:10
2
Persecuted
68

Ehe, zabita przez mikrotransakcje, których część graczy nawet nie zauważyła... Gra zupełnie za darmo dostarczała ci TONY surowców (można je było farmić wręcz w nieskończoność), więc nie wiem jak zdesperowanym trzeba było być, żeby dopłacać za nie realną kasą.

IMO to co najbardziej zaszkodziło grze, to wycięty z singla - na ostatnią chwilę - motyw osoby towarzyszącej. Pierwotnie miało to prawdopodobnie wyglądać tak jak w Resident Evil 5, gdzie Chrisowi zawsze towarzyszyła Sheva, sterowana przez drugiego gracza lub komputer. Fanom się to nie spodobało (i słusznie), więc na ostatnią chwilę wprowadzono dosyć nieudolne zmiany.

Np. były takie cut-scenki, gdzie bohaterowie (Isaac i Carver) rozmawiali, a po ich zakończeniu Carver zwyczajnie rozpływał się w powietrzu. Tylko po to zresztą, żeby pojawić się 10 minut później w kolejnej cut-scence, sugerującej dobitnie, że obaj bohaterowie przez ten cały czas byli razem.

Widać to było także w walkach, które często były uroczo wręcz niezbalansowane, a ilość przeciwników (atakujących z wielu stron jednocześnie) potrafiła na prawdę przytłoczyć. Ja cały czas miałem wrażenie, że to robota ewidentnie dla dwóch osób, bo jak tu ogarnąć 30 wrogów naraz, z bohaterem o responsywności drewnianego kloca (w DS1 i DS2 to była zaleta, ale w DS3 istna katorga)?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-18 12:12:31
17.10.2017 23:44
Persecuted
68

Jak dla kogo. Dla mnie oblężenia są esencją gry, więc bawię się przy nich świetnie :).

17.10.2017 21:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
68

W sumie dobra rzecz. Obecnie Shadow Wars pozwala na 20 oblężeń i koniec. Kilka achievementów można wbić tylko w czasie oblężeń, więc jeżeli ktoś nie zdążył w kampanii, ten miał pozamiatane. Poza tym na oblężeniach najprościej nabijać poziomy.

Bardziej jednak jestem ciekaw tego nowego plemienia, któremu prawdopodobnie będzie też towarzyszył nowy zestaw legendarny. Oby to nie był zwykły kopiuj / wklej jak w podstawce, gdzie niektóre zestawy powtarzają się wizualnie (jedynie ze zmienionym kolorem tekstury). Jeden skopiowano aż czterokrotnie!

17.10.2017 21:38
Persecuted
68

"Ja wiem, że mam rację... bo tak mówię, ale ty nie masz racji... bo tak mówię!".

Mentalność gimnazjalisty :D.

17.10.2017 16:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
68

Trochę dziwne zjawisko. Przeczytałem / obejrzałem z 5 recenzji Elexa i wszystkie (co do jednej) stanowiły litanię narzekania i kręcenia nosem na prawie wszystko, a na końcu pojawiała się ocena typu 6-7. Niby niezbyt wysoko, ale jeżeli przez 80% tekstu sączy się krytyka, to bardziej odpowiednią oceną byłoby chyba 5.

Prędzej czy później w Elexa zagram, ale nie wcześniej niż za dwucyfrową cenę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-17 16:51:01
12.10.2017 09:02
Persecuted
68

@Up

Zgadza się. Było The Ripper DLC czyli dodatkowa karoseria i jakieś inne duperele. Dodawano je do pre-orderów oraz Ripper Edition, ale później nie dało się nawet go kupić osobno. Rozszerzeń z nową fabuła czy lokacjami niestety nie było ;(. Jak nie przepadam za DLC, tak w tej grze strasznie byłem rozczarowany ich brakiem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-12 09:03:39
11.10.2017 17:17
2
Persecuted
68

@Dinopo

Nic nie jest wycięte, bo w dzisiejszych czasach DLC planuje się już w pre-produkcji i najczęściej tworzy się je równolegle z podstawką. Ergo - gdyby nie zamierzano sprzedawać jej w formie DLC, to ta zawartość dodatkowa nigdy by nie powstała.

To jak dodatkowe misje czy mapy dla posiadaczy Xboxa One albo PS4. To nie jest tak (choć wiele osób nadal tak myśli), że jakąś zawartość specjalnie dla nich wycina się z gry. Po prostu Sony lub MS finansują produkcję dodatków tylko dla swoich klientów, które w innych warunkach nigdy by nawet nie powstały (więc nikt by ich nie dostał).

Ja tam wolę grę z DLC, których nigdy nie kupię, niż grę bez DLC, a do której takowe bym chętnie kupił (np. Mad Max, który mimo szumnej zakładki w menu "DLC", nigdy się takowych nie doczekał ;/).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-11 17:18:54
10.10.2017 10:49
Persecuted
68

@Up

Nie grałem w Skyrima, więc się na jego temat nie wypowiadam. W takiej grze jak Skyrim są w ogóle roboty? Jeżeli można je rozbijać mieczem, to podejrzewam brak logiki, ale jak pisałem - nie grałem to nie wiem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-10 10:50:30
10.10.2017 06:39
Persecuted
68

@Up

Nie odróżniasz logiki od realizmu i na tym polega problem.

10.10.2017 00:19
1
Persecuted
68

Dorzuć jeszcze lewaków, masonów i cyklistów.

09.10.2017 22:52
Persecuted
68

@Gorn221

A czy ja kiedykolwiek pisałem, że broń biała nie ma w Elexie sensu ani racji bytu? Oczywiście że ma, pod warunkiem jednak, że zostanie dodany do tego odpowiedni kontekst, tak by zachować wewnętrzną logikę świata.

Jeżeli bohater ma prymitywną broń białą (typu miecz czy topór), której używa do walki z potworami i bestiami, to spoko, nie widzę problemu. Jeżeli jednak tej samej broni używa do walki z np. uzbrojonymi w broń palną i rakietową renegatami, albo noszącymi ultranowoczesne zbroje Albami, to coś tu chyba nie pasuje...
Podobnie z resztą jak stawanie przeciwko karabinom i broni energetycznej w pancerzu ze skór i futer zwierząt, albo szycie do robotów i mechów ze zwykłego łuku.

Sami twórcy przyznali (pisał o tym nawet UV w ostatniej zapowiedzi), że broń palna ma być bardzo limitowana (głównie dlatego, że strzelanie z niej jest przyjemne jak skrobanie zębami po betonie), a większość potyczek mamy toczyć przy użyciu broni białej. Także możemy się spodziewać, że to co widzieliśmy na gameplayach (akcje typu dzikus w hełmie z toporem naciera na mecha) będzie regułą, nie wyjątkiem od niej.

Dla mnie powód jest jeden. Co prawda ni w ząb to nie pasuje do logiki świata przedstawionego, ale PB to tak "utalentowani" ludzie, że nie potrafią zaimplementować innego systemu walki, niż proste machanie żelastwem (a i z tym miewają problemy i do dziś pamiętam ten koszmarek w postaci Risena 2 bez patchy).

Chyba najgorsze jest to, że nawet nie chciało im się wymyślić jakiejś sensownej wymówki w świecie gry. Ot tak bo tak, a przecież wszystko zależało tylko od wyobraźni.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 23:01:12
09.10.2017 22:30
Persecuted
68

@12dura

Czyli jak napisałem, dobre gry nie istnieją.

09.10.2017 20:02
2
Persecuted
68

@12dura

Nie można oczywiście stwierdzić obiektywnie, że coś jest dobre czy złe (bo to zawsze jest 100% subiektywne odczucie). W takiej sytuacji warto jednak posiłkować się statystyką, a tak się składa, że Ubisoft sprzedaje swoje gry w milionach egzemplarzy, których oceny rzadko schodzą poniżej 8 (dobijając też do 9 i więcej). Jeżeli to nie wystarczy za argument, to dobre gry po prostu nie istnieją, bo nie ma argumentów, którymi takowe istnienie dałoby się udowodnić.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 20:06:07
09.10.2017 19:49
5
Persecuted
68

Nie ma niczego złego w tym, że tobie taka konwencja nie przeszkadza. Niemniej próba jej obrony - i to jeszcze argumentacją "a u was to murzynów biją!" - jest z góry skazana na porażkę.

Star Wars - miecze świetlne i blastery

A oglądałeś kiedykolwiek, jakiekolwiek Gwiezdne Wojny? Na prawdę muszę ci tłumaczyć jak w tym uniwersum wygląda starcie mistrza miecza świetlnego z przeciwnikami uzbrojonymi w blastery? W skrócie: miecz rządzi, bo potrafi odbijać wiązki z blasterów, czyniąc je absolutnie bezużytecznymi, a mistrzowie miecza (najczęściej posługujący się także mocą), nie mają z tym najmniejszego problemu.

Warhammer 40000 - piły i blastery

Tłumaczyłem ci to ostatnim razem. W tym uniwersum walka w zwarciu jest często po prostu nieunikniona (z uwagi na obecność ras i stworzeń jak okrkowie, tyranidzi czy demony chaosu), więc dobrze jest mieć oręż na takie okazje.

Battlefield - noże i karabiny

No tak, bo żołnierze na współczesnym polu bitwy w ogóle nie używają noży :).

kij baseballowy i karabiny

Jak wyżej. W USA wszyscy mają broń palną i nikt, nigdy, nikogo nie napada przy użyciu pałki, siekiery czy kija baseballowego. To się nie zdarza.

Far Cry - łuk i karabiny

A wiesz, że łuk w przeciwieństwie do broni palnej - choćby nawet wyposażonej w tłumik dźwięku - jest niemal bezgłośny?

Mass Effect - omniostrza i miotacze bomb atomowych

Twórcy sami o to zadbali i wytłumaczyli w jednym z logów. Podobnie jak w Warhammerze 40K istniała prostu potrzeba walki w zwarciu i trzeba było dać żołnierzom broń odpowiednią do takich starć.

Star Trek - klingońska broń biała i karabiny

Ni w ząb nie znam tego uniwersum :).

Jak widać pole walki nie zmienia się aż tak bardzo na przestrzeni dziejów, a broń biała zawsze znajdzie tam swoje zastosowanie. Kiedyś były szable i bagnety, dziś noże, bagnety i toporki, a kiedyś będą omniklucze, piły mechaniczne i miecze świetlne :).

Z Elexlem natomiast jest ten problem, że sami twórcy pytani o ten aspekt przyznają, że to po prostu wydało im się fajne i tylko dlatego wykorzystali taki pomysł.

Jako że nie stoi za tym żadna logika, to być może w samej grze nigdy nie otrzymamy żadnego wyjaśnienia. Wtedy niestety klimat zdechnie.

Facet ma karabin ale spoko, ja mam przecież miecz i zbroję ze skór i futer... która w ogóle przed bronią palną nie chroni. Nie ma się jednak co przejmować, bo przecież... no ale... eeee, noo, tak. Jakoś to będzie!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 19:55:27
09.10.2017 19:00
Persecuted
68

@Dinopo

Bo gram od prawie 20 lat, dużo czytam i obserwuje całą branżę rozrywkowo elektroniczną także uważam, że mogę osobiście już od pierwszej zapowiedzi ustalić sobie który tytuł będzie zwykłym gównem i powiem ci, że zazwyczaj moje przypuszczenia zawsze się sprawdzają.

Spoko, tylko co nas to obchodzi? Bo jasnym jest, że możesz (a nawet powinieneś) mieć swoje zdanie, tylko po co je uzewnętrzniasz na forum w takiej formie? Ludzie tutaj chętnie czytają opinie innych graczy, ale POD WARUNKIEM, że są one w jakiś sposób uargumentowane i wartościowe merytorycznie, dając jednocześnie jakikolwiek asumpt do dyskusji i wymiany zdań.

Sucha opinia w stylu: "X to będzie g**no, bo ja tak mówię" jest - że tak pozostanę w temacie - g**no warta i świadczy co najwyżej o intelektualnych niedostatkach osoby, która ją wygłasza publicznie.

Natomiast Ubisoft zapowiada grę pokazuje ją na targach gdzie jest niby ogrywana na konsoli (Naprawdę jest to prezentacja nagrywana na mocnym PC) po czym wydają grę po dwóch latach która pod względem wizualnym ale też mechaniki nie ma nic wspólnego z tą początkową prezentacją, lubisz być dymany przez korporacje to powodzenia ja podziękuje i nawet z bundla za 1$ nigdy już nie zagram w żaden tytuł tego marnego studia.

Zgadzam się, że nie jest fajnie, kiedy gra na przestrzeni czasu zmienia się na gorsze, ale:

1. To domena nie tylko Ubisoftu, ale... właściwie wszystkich, nie wyłączając kochanego przez ogół graczy CDP RED. Jak sobie porównasz zapowiedzi Wiedźmina 3 z finalnym produktem, to nie uwierzysz, że to ta sama gra. Zabawy w handlarza, zamieci śnieżne, słabe punkty na ciałach potworów itd. Wszystko to miało być, ale do gry nigdy nie trafiło, z różnych powodów.

2. Gra przez cały etap produkcji ewoluuje. Twórczy często pokazują na targach kawałek kodu, jakim na danym etapie produkcji dysponują, a który potem niekoniecznie odpowiada finalnemu produktowi. Sytuacje, gdzie jest to celowo przekłamana ściema, są niezwykle rzadkie (patrz: Colonial Marines). W większości przypadków to po prostu kwestia składania gry w całość i optymalizacji pod różne urządzenia. Myślisz, że Ubisoft celowo pokazał wypasione graficznie Watch Dogs, a potem z roku na rok klecił coraz gorsze buildy, żeby wkurzyć i drażnić graczy? W ramach optymalizacji musieli sporo zejść z jakości i wyszło jak wyszło.

A farmazony o "dymaniu graczy" i "produkcie zupełnie różnym od wcześniejszych zapowiedzi", to już tylko twój bezrozumny hejt, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.

Wiesz czemu dzisiejsze gry tych największych producentów są takie słabe?

A są? A no tak, przecież TY tak mówisz, więc na pewno są...

Nawet jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza to naprawdę nigdy nie zrozumiem, jak po tych latach niespodzianek od Ubisoftu można być tak ciemnym i skakać z radości na ich tytuły.

Może dlatego, że Ubisoft robi po prostu dobre gry, które podobają się masie ludzi?
Nie wspominając również, że Ubi to właściwie jedyne korpo w tej branży, które ma na tyle duże "cohones", żeby inwestować niemałą kasę w różne marki równocześnie i tworzyć kontynuacje niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami fanów. Jeszcze ktoś inny tak robi? A mimo hejtu o wtórność, przeciętne 2 gry z serii AC mają więcej różnic, niż przeciętne kontynuacje od innych producentów (typu seria Arkham czy seria Gears of War).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 19:25:24
09.10.2017 16:34
15
odpowiedz
10 odpowiedzi
Persecuted
68

@Up

Tutaj nie ma co się rozpisywać, można kupić za 20 zł dla samej kampanii która na pewno nie będzie tak spaprana jak multiplayer dla dziwolągów.

Czyli nigdy? Nawet dziś starsze CoDy to 25 zł i więcej, o nowszych nie wspominając.

Trzeba być ciemny, żeby kupować gry od Ubisoftu, a już kupowanie ich gier na premierę za 200 zł to totalny kosmos

Jakieś argumenty, czy po prostu kolejny bezmózgi hejt?

Elex Najmniejszy tytuł z całej listy pod względem marketingu i finansów ale stawiam, że to Elex będzie najlepszy z tej listy.

Znowu, jakieś argumenty?

Gra która dużo straci przez to, że jest też robiona pod konsole, ponadto na ostatnim filmiku jaki widziałem z tej gry przeciwnik bez hełmu dostał trzy strzały w głowę z łuku i nadal się trzymał także kaszanka.

A co mają do tego konsole? No ale masz rację, gdyby Bloodborne nie wyszedł na konsole, to pewnie byłby 10x trudniejszy.

Na dłuższą metę w to nikt nie będzie grał.

Bo?

gra dla fanatyków i masochistów, nie wierzę, że ten projekt się uda

Bo?

Vampyr Kolejny tytuł który zapewne dużo straci przez konsole

Tak, bo mamy na pęczki gier, które mogłyby być cudowne, ale niestety wyszły na konsole i zmieniły się w kaszanki :(. Taki pech.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 16:36:24
07.10.2017 10:31
1
Persecuted
68

Wczoraj Steam mi zassał patcha do Hitmana ważącego ponad 700 MB i tak się zastanawiałem co to może być. No to już wiem :).

06.10.2017 13:11
7
Persecuted
68

No facet leży na plecach więc jakieś podobieństwo jest, ale żeby aż tak? Nie wykluczone, że projektant tej grafiki faktycznie wzorował się na realnej scenie zbrodni, ale przecież nie ma tu niczego strasznie charakterystycznego, wskazującego właśnie na ten konkretny przypadek.

06.10.2017 12:39
Persecuted
68

Tylko że:

1. Mikrotransakcje NIE są w tej grze inwazyjne. Recenzenci są zgodni, że nie tylko nie umilają zabawy ale wręcz ją rujnują, czyniąc grę mało satysfakcjonującą.

2. Mikrotransakcje stanowią dodatek, który przez niektórych graczy uważany jest za przydatny. Nawet nie wiesz na jakie głupoty ludzie potrafią wydawać pieniądze. Czytałem o gościu, który przez rok nawet nie zalogował się na swoje konto w WoWie, ale płacił regularnie jakiemuś Chińczykowi za nabijanie złota, przedmiotów i poziomów. Zapytany po co, sam do końca nie wiedział. Z jednej strony nie chciało mu się grać, ale z drugiej nie chciał porzucać swojego konta...

Jasne, kiedyś były od tego cheaty i trainery, tylko po co robić darmowe cheaty, skoro można na tym zarobić? Może to i jest cyniczne ale skoro ludzie chcą za to płacić, to czemu z tego nie skorzystać? Dopóki obecność mikrotransakcji nie odbija się negatywnie na doświadczeniu graczy niedopłacających, to nie widzę problemu. O dziwo projektantom - jak do tej pory - w miarę się to udaje. Dead Space 3, Assassin's Creed Unity i Syndicate, Lords of the Fallen, Ghost Recon Wildlands i jeszcze kilka innych. Żadna z tych gier nie była wyczuwalnie gorsza z powodu mikrotransakcji.

05.10.2017 23:38
Persecuted
68

No robił, ale już nie robi. Czyli był - jak piszesz - "przegenialnym studiem", ale już nie jest, bo teraz robi gry inaczej niż lubisz :).

05.10.2017 19:36
Persecuted
68

IGN dało 9.0, więc czemu nie?

05.10.2017 19:35
Persecuted
68

To nie jest gra dla każdego, o czym autor wspomniał zresztą w recenzji :).

05.10.2017 19:34
3
Persecuted
68

@Up

Zauważ, że ta "ocena", to tak na prawdę "oczekiwania" względem tytułu. Ja też mam oczekiwania na 9.0, a co dostanę, to się okaże za kilka dni :).

05.10.2017 19:33
Persecuted
68

Bo robią inne gry niż ty lubisz? A to bydlaki! :D.

05.10.2017 15:38
4
Persecuted
68

Nie całe, tylko filmy Petera Jacksona.

05.10.2017 12:35
Persecuted
68

Niepotrzebne są nam już puste światy pokroju Skyrima czy Wiedźmina, tylko faktycznie światy gdzie jest co robić za każdym krzakiem

Od PB bym tego raczej nie oczekiwał. Ich światy zwykle nie wieją nudą, bo są dosyć skondensowane i małe, toteż nie ma w nich zbyt wiele "pustych przestrzeni". Nie oznacza to jednak, że są dobrze zapełnione i ociekają ciekawą zawartością. Akurat w tym względzie nie odbiegają od standardów swojego gatunku. Tu skrzyneczka ze złotem, tam małe zadanko do wykonania, jeszcze gdzie indziej jakaś jaskinia ze szkieletem i mieszkiem złota. Sympatyczne ale niespecjalnie oryginalne ani pasjonujące.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-05 12:37:04
04.10.2017 22:28
1
odpowiedz
Persecuted
68

Wielka szkoda, SO: The Line to jedna z moich ulubionych gier zeszłej generacji ;/.

03.10.2017 09:47
Persecuted
68

Pięknie było to też widać w Empire: Total War. Twórcy wprowadzili tam po raz pierwszy decentralizację miast, dzięki czemu zamiast szturmować od razu a stolicę regionu, można było uderzyć np. na fabrykę albo farmę, odcinając tym samym wroga od dostaw odpowiednio gotówki lub jedzenia... przynajmniej w teorii. W praktyce było tak, że na SI nie robiło to żadnego wrażenia, bo ono i tak było niezależne od surowców czy posiadanych technologii i budynków. Cała nowa mechanika rozgrywki psu w... zad.

Inna sprawa, że to w ogóle była porażka, bo żeby "deaktywować" taki budynek, wystarczyło go najechać jakimkolwiek oddziałem militarnym (choćby najtańszą piechotą w najmniejszej liczbie). Jednostki można było przemieszczać po mapie bez generałów, z czego SI skwapliwie korzystało, nękając gracza ciągłymi najazdami na młyny, farmy i manufaktury (na zasadzie podpalić i spier*** do lasu). Jedyną opcją obrony, było obsadzanie wszystkich budynków zewnętrznych wojskiem, albo budowa fortów (w obu przypadkach strata kasy i czasu). Strasznie uciążliwe i wredne, bo nawet nie można było się zrewanżować SI podobną taktyką...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-03 09:49:46
02.10.2017 23:22
Persecuted
68

Zatem proszę mi podać przykład gry z otwartym światem, osadzonej na Dzikim Zachodzie z lepszymi teksturami

Czemu akurat na dzikim zachodzie? Co ma piernik do wiatraka? To umieszczenie tekstur dobrej jakości jest trudniejsze w grze o dzikim zachodzie, niż w takiej, która jest osadzona np. w wiktoriańskim Londynie (celowo podaję taki przykład, bo to mniej więcej te same czasy)?

Po drugie, ja tu samego RDR 2 nie krytykuję, bo w niego nie grałem. Zgadzam się jedynie z izbi, że grafika JEST ważna. Baa, jest jednym z NAJWAŻNIEJSZYCH elementów każdej gry, bo stanowi główną płaszczyznę, na której zachodzi całe "konsumowanie" danej produkcji przez gracza.

Po trzecie, twój zarzut jest niczym niepoparty. Krytyka grafiki, to... po prostu krytyka grafiki. Ludzie wiedzą, że na obecnym poziomie rozwoju technologicznego mogą dostać więcej (w końcu za to płacą!), więc dają wyraz swojego niezadowolenia i sygnalizują twórcom swoje oczekiwania. Będąc złośliwym mógłbym odbić piłeczkę, że to raczej z niektórych wyłazi postkomunistyczna, poddańcza mentalność w stylu paść na kolana i dziękować za każdy ochłap, bo przecież kiedyś było jeszcze gorzej, a łaskawy pan się jeszcze zeźli i batogiem prześwięci.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 23:24:18
02.10.2017 18:17
odpowiedz
Persecuted
68

Stawiam na Cień Wojny, bo to po prostu świetnie rozwinięcie koncepcji znanej z pierwowzoru. Zupełnie przypadkowo, na niecały tydzień przed oficjalną zapowiedzią gry, myślałem sobie o potencjalnej kontynuacji Cienia Mordoru, zastanawiając się co warto byłoby zmienić, usprawnić lub twórczo rozwinąć. I wiecie co? Zapowiada się, że Cień Wojny zrealizuje właściwie wszystkie moje zachcianki!

Bardziej rozbudowany system nemesis, więcej elementów cRPG (broń i pancerze!), własna armia orków, zdobywanie fortec i twierdz, większy świat, więcej "odwiedzalnych" regionów spoza Mordoru, więcej występujących w grze "nieorków" (pojawią się nie tylko Olog-Hai, czyli inteligentne trole, ale także inni ludzie, gobliny, smoki, pająki czy nawet Nazgule i Balrogowie), elementy sieciowe, czy proceduralnie generowana kampania (ma być osadzona w systemie nemesis, inna dla każdego gracza).

Trochę boli brak usprawnień względem pierwowzoru na pewnych płaszczyznach (animacje nadal bywają koślawe i nienaturalne, a detekcja kolizji płata figle) i martwią mikro-transakcje (które mogą być zupełnie niewinne i nieszkodliwe, ale mogą też całą grę zrujnować), czy niezgodność z uniwersum (autorzy gry mieszają w chronologii i logice tolkienowskieg świata), ale jestem dobrej myśli. Poza tym czy jako fan Śródziemia mogę liczyć na jakieś warte uwagi alternatywy? Nie wydaję mi się, przynajmniej nie w najbliższym czasie.

Do zobaczenia w Mordorze :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 18:19:44
02.10.2017 17:59
Persecuted
68

Daj szansę, ja przy Arcanii bawiłem się dużo lepiej niż z Risenem 2 i 3.

02.10.2017 17:53
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
68

Wow, gra wygląda jak z późnego PS3 (ma swój urok, ale on wynika raczej ze stylu graficznego i warstwy artystycznej), a w zalecanych ma GTX 1060. Japończycy bez wątpienia robią dobre gry, ale od strony technicznej mogliby się od imperialistów z zachodu sporo nauczyć, zwłaszcza względem wersji PCtowych :).

02.10.2017 10:28
Persecuted
68

Dokładnie. Zwłaszcza że klimat jest z oprawą audio-wizualną nierozerwalnie powiązany. Nie da się dziś stworzyć klimatycznej produkcji z paskudną i odpychającą oprawą graficzną bez narażana się na krytykę, bo nasze mózgi zwyczajnie na to nie pozwolą. Tak już mamy, że gdy przyzwyczaimy się do wyżej jakości, ta niższa jest dla nas po prostu nie do zaakceptowania. Dlatego gry, które 15 lat temu nazywaliśmy fotorealistycznymi, dziś wydają nam się kanciaste i kiczowate, to naturalna kolej rzeczy. Gdyby było inaczej, do dziś tkwilibyśmy w epoce tekstowych przygodówek, bo po co komu lepsza grafika?

Tak jest ze wszystkim, samochodami, telewizorami, mikserami itd. Po co mieć mniej, gdy można mieć więcej?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 10:30:37
30.09.2017 22:34
Persecuted
68

@Up

Tu nawet nie chodzi o świadomość, czy jej brak, tylko o to, że internetowi wojownicy najczęściej chcieliby robić rewolucję... ale cudzymi rękami i cudzym kosztem.

Zazwyczaj (choć oczywiście nie zawsze) działa to tak:

1. Wychodzi jakaś gra, która osobnikowi X się nie podoba (z jakichkolwiek powodów) i nie ma on zamiaru jej kupować.
2. Zamiast gry po prostu nie kupić, nakręca w internecie akcję "bojkotu w imię nierównej walki z podłymi korpo praktykami", przekonując wszystkich, że "odpuszczając jedną odsłonę, wymusimy na korporacji stworzenie lepszej kontynuacji i naprawę całej marki!".

Nic to, że dużej grupie ludzi gra się zwyczajnie podoba. Internetowy wojownik ma to w d***, bo przecież jemu gra jest obojętna, więc on sam i tak nic nie straci. Ale niech nadejdzie tylko kolejna odsłona jego ulubionej serii, to zaraz poleci złożyć pre-order (byle tylko wyrwać przedpremierowe bonusy) i nikt go od tego pomysłu nie odwiedzie.

Dlatego ja szczerze mówiąc, mam w głębokim poważaniu te wszystkie "wojny o przyszłość branży". Cokolwiek by ludzie mówili i tak kupię Assassin's Creed Origins, Shadow of War czy The Evil Within 2... bo chcę i mogę. Mnie się te gry podobają i nie mam do nich większych zastrzeżeń. A co myślą inni, mnie kompletnie nie obchodzi.

Jestem świadomy, że zarówno Ubisoft, Warner Bros i Bethesda są typowymi, opresyjnymi korporacjami, wyciskającymi z konsumentów wiadra kasy, ale i tak nie zrezygnuję ze swojej rozrywki (zwłaszcza że jestem dosyć wybredny i interesuje mnie zazwyczaj tylko parę produkcji rocznie). Nie poświęcę się dla "lepszej sprawy", mając jednocześnie świadomość, że na 99.99% moje poświęcenie g*** da i nawet nie zostanie zauważone.

A jak będą jakieś fajnie skórki czy inne duperelki, to też kupię. Bo mogę, bo chcę, bo mnie stać. Deal with it.

Call of Duty przestałem kupować koło Modern Warfare 2. Nawet nie dla jakichś wyższych idei, tylko po prostu straciłem zainteresowanie serią. Co to dało? Z mojej perspektywy nic, bo seria - mimo kilkunastu odsłon jakie wyszły od tamtego czasu - nie została "naprawiona"... cokolwiek by to miało znaczyć.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-30 22:40:11
30.09.2017 19:53
Persecuted
68

@Up

Czyli sam widzisz, że autor ów posta nie ma racji, twierdząc, że argument "nikt nie każe wam kupować" jest pozbawiony sensu. Niekupowanie - jak sam potwierdzasz - jest jedyną metodą i to sami gracze muszą zdecydować czego chcą lub nie chcą. Skoro kupują to chyba chcą i nie ma na to rady.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-30 19:53:50
30.09.2017 17:43
2
Persecuted
68

@Up

No to się pytam po raz n-ty, co - poza narzekaniem w internecie i niekupowaniem produktów, które z jakiegokolwiek powodu nam nie pasują - można twoim zdaniem zrobić?

30.09.2017 15:33
Persecuted
68

@Up

No ale przecież on napisał, że niekupowanie nic nie daje. Pytam więc, skoro nie to, to co?

30.09.2017 15:31
Persecuted
68

Czyli możemy to sprowadzić do prostego: Nie da się zrobić nic. Temat można zamknąć i przestać płakać na forach, bo nic to nie da.

30.09.2017 13:55
Persecuted
68

A w jaki sposób mają "nie pozwalać"?

30.09.2017 13:54
Persecuted
68

Czemu denny? A jaki masz inny sposób na "walkę" z praktykami koncernów, których nie akceptujesz? Weźmiesz widły i pojedziesz pod siedzibę takiego korpo? Porwiesz CEO spod domu i zażądasz zmiany polityki wydawniczej?

Jeżeli nie podoba ci się produkt, to po prostu go nie kupujesz i tyle. A inni gracze? Może im to nie przeszkadza i kupią mimo wszystko... a może nie. Na to też nie masz wpływu, więc czego oczekujesz?

29.09.2017 20:00
1
Persecuted
68

A może komuś to po prostu się podoba?

29.09.2017 18:55
6
Persecuted
68

BF1 nie był realistyczny ale jak większość "gier historycznych" (jak np. Assassin's Creed czy seria Total War) starał się w miarę dobrze oddać ducha rekonstruowanej przez siebie epoki. Może nie w sposób idealnie zgodny z realiami, ale przynajmniej na tyle przemyślany, żeby nie razić odbiorców rzucającymi się w oczy przekłamaniami i odstępstwami od rzeczywistości (czyli dokładnie tak samo jak robi to większość filmów pretendujących do miana historycznych czy osadzonych w dawnych czasach).

No ale nie powiesz mi chyba, że celownik kolimatorowy w CoD WWII można uznać za "drobne odstępstwo"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-29 18:56:59
29.09.2017 14:06
Persecuted
68

To w końcu MMO survival w stylu DayZ (i pochodnych), więc na fabułę bym się nie nastawiał. Ot zbierasz sprzęt, naparzasz do innych graczy i starasz się przetrwać jak najdłużej. Mnie taki model rozgrywki odrzuca, ale koniec końców są różne gusta. W końcu są i tacy, którym nawet grind rodem z najgorszych koreańskich MMO sprawia frajdę, więc nie wnikam :).

27.09.2017 15:05
6
Persecuted
68

@Up

Można zobaczyć jakieś źródło tych statystyk? Bo chyba nie byłbyś tak głupi, żeby wymyślać je samemu, prawda?

27.09.2017 13:25
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
68

Jeżeli kupiłem płytkę z grą (oryginalną, ze sklepu), to co ich obchodzi do czego ją wtykam? Może do PS3, może do PCta, a może do du... żego pudełka na półce - moja sprawa. Gdyby jeszcze wersja emulowana istniała równolegle do oficjalnej, to bym zrozumiał, ale wersji na PC nie na i pewnie jeszcze długo nie będzie (o ile kiedykolwiek powstanie).

Zgaduję, że chodzi o strach przed piractwem, ewentualnie jakieś umowy z Sony, które boi się o utratę... "systemsellera"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-27 13:27:15
26.09.2017 12:11
3
Persecuted
68

@Up

Dokładnie. Zauważyłem, że ludzie są obecnie coraz bardziej egoistyczni, roszczeniowi i przekonani o tym, że cały świat powinien się do nich dostosowywać. Komentarze w stylu: "Łe, gra X ssie, bo zrobili II wojnę światową, a ja bym chciał wojny napoleońskie!" są niestety coraz częstsze.

"Najlepszy" jaki ostatnio czytałem brzmiał mniej więcej tak:

Durny Ubisoft powinien zakończyć serię Assassin's Creed, zamiast robić jakiś nudny Egipt, który nikogo nie interesuje! Japonia to co innego, wtedy mogliby nawet zrobić całą trylogię, jak z Ezio".

Autor był dodatkowo przekonany, że to jest merytoryczna i konstruktywna argumentacja...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-26 12:12:06
26.09.2017 07:57
Persecuted
68

WB dysponuje jedynie licencją filmową (mogą ukazywać w grach to, co było ukazane w filmach). Szerszej licencji mógłby udzielić Tolkien Estate, czyli fundacja strzegąca spuścizny po mistrzu, złożona z jego żyjących krewnych... ale chwilowo obrazili się na gry i nowoczesność ;).

23.09.2017 17:30
Persecuted
68

@Gorn221

Bzdura bzdurę pogania :).

no to Warhammer 40000 to to dopiero musi być nielogiczne gówno. Mają laserowe karabiny a biegają z piłami mechanicznymi

Broń biała ma tam sens i jest całkowicie logiczna z punktu widzenia uniwersum. Zwróć uwagę co się dzieje z marinem w StarCrafcie, gdy Zergi zbliżą się do niego na długość pazurów i kłów. Zgadłeś(?), marine ginie. A teraz zobacz co się dzieje z kosmicznym marine w Warhammerze 40K, gdy zbliżą się do niego Tyranidzi, demony chaosu albo Orkowie z toporami. Tak jest, ponownie zgadłeś(?), kosmiczny marine ma jakieś szanse w tym starciu, bo potrafi korzystać z broni białej i nieobca jest mu walka w zwarciu. Podobnie z resztą można wytłumaczyć piły mechaniczne na karabinach żołnierzy w Gears of War. Wymusza je typ przeciwnika i nie ma w tym żadnego braku logiki.

W GTA możesz latać z bazooką oraz z kijem baseballowym

A co w tym nielogicznego? Przecież oba te narzędzia mają swoje zastosowania i swoją użyteczność w zupełnie różnych sytuacjach, zupełnie jak w życiu.

Że już nie wspomnę o wojennych FPSach, gdzie mimo broni z tłumikiem idioci latają z nożami

A wiesz, że tłumik wcale nie czyni broni bezgłośną? Strzelałeś kiedyś przynajmniej z gazowej repliki ASG? Jeżeli tak, to powinieneś wiedzieć jak głośny towarzyszy temu huk (zwłaszcza w zamkniętym pomieszczeniu). Mniej więcej podobny hałas emituje wytłumiona broń w małym kalibrze (np. .22), a te większe są jeszcze głośniejsze. Wystrzał z czegoś takiego na parterze domu bez problemu zaalarmuje wszystkich mieszkańców. Stąd właśnie noże mają jak najbardziej sens. Poza tym większość gier używa ich tylko okazyjnie (np. w oskryptowanych scenach), a nie jako realną i uniwersalną alternatywę dla broni palnej.

Piraniersi sami przyznali, że w ich uniwersum taka dziwaczna mieszanka nie ma żadnego sensu ani wytłumaczenia, tylko po prostu uznali, że tak będzie fajniej. No cóż, jak dla kogo...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-23 17:35:55
23.09.2017 07:55
2
Persecuted
68

@Up

Od... zawsze? Świat gry nie musi być realistyczny, ale powinien być spójny i logiczny. Niemniej ktoś, kto nawet nie odróżnia obiektywizmu od subiektywizmu i tak tego nie zrozumie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-23 07:56:11
22.09.2017 22:13
Persecuted
68

@Up

Tak, bo gier ze starożytnym Egiptem jako miejscem akcji mamy na pęczki, odgrzewany kotlet normalnie...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 22:13:49
22.09.2017 20:16
2
Persecuted
68

@Gorn221

Gramy facetem. Jakieś 99% mężczyzn jest hetero. To chyba wystarczy.

Za Wikipedią:

"Według badań przeprowadzonych w krajach zachodnich stałe zachowania homoseksualne wykazuje 2–7% ludzi, a orientację homoseksualną deklaruje 1,4% kobiet i 2,8% mężczyzn"

Ile procent homoseksualiści muszą osiągnąć, by - twoim zdaniem - stać się "wartymi zachodu"?

Może odwróćmy pytanie: po co w grze związki homoseksualne? Czy to jest gra BioWare'u?

A po co w grze związki heteroseksualne? Po co w grze jakiekolwiek związki?

W jakim sensie jest to nieobiektywne?

Hmmm, a może w takim, że zdanie AC to odgrzewany kotlet, a Elex to formuła, która się jeszcze nie znudziła jest 100% subiektywne i wynika JEDYNIE z osobistych preferencji a nie faktów? Równie dobrze ja mogę napisać: "Piranha Bytes to developer, który już się skończył. Ich gry są klepane taśmowo wedle jednej formuły (która już się znudziła), a przy tym są słabe, nudne, toporne, brzydkie i infantylne, więc leszy od ich Elexa będzie nawet indyk z Pakistanu". Ile takie zdanie będzie mieć wspólnego z obiektywizmem? Zero, tak samo jak twoje...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 20:21:16
22.09.2017 17:32
4
Persecuted
68

AC to odgrzewany kotlet, a Elex to formuła, która się jeszcze nie znudziła

Nie ma to jak obiektywne spojrzenie :).

Marnowanie budżetu na funkcję z której skorzystają tylko redaktorzy IGNu

Ależ to muszą być wielkie pieniądze. Poza tym skąd wiesz ile osób z tego skorzysta? Gromadzisz jakieś oficjalne statystyki? Podzielisz się? Chętnie rzucę okiem.

22.09.2017 16:40
Persecuted
68

Trafne porównanie. Do tej pory PB częstowało nas typowo niemiecką kaszanką. Mniam ;]. No dobra G1 i G2 to były całkiem smaczne kapuśniaczki :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 16:41:41
22.09.2017 16:36
7
Persecuted
68

Elex na pewno będzie dużo lepszy niż np. nowy Assassin's

Bo? Jakieś argumenty?

Dobrze też, że w główny bohater nie będzie mógł nawiązać zboczonych relacji z płcią męską, a tylko z kobietą

A ktoś ci każe nawiązywać takie relacje? No ale wiadomo, że w grze zawsze warto mieć mniej możliwości niż więcej...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 16:38:10
21.09.2017 12:18
2
Persecuted
68

Bo tak na prawdę mało która gra faktycznie warta jest ponownego przechodzenia. W Większości przypadków kilka detali czy inna scenka końcowa, nie stanowią wystarczającej zachęty.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-21 12:19:02
21.09.2017 10:26
2
Persecuted
68

Ta zapowiedź niestety prezentuje się ciekawiej niż sam gameplay. Może z czasem coś się poprawi.

19.09.2017 10:51
5
Persecuted
68

Amerykanie gadający "kreskówkową" polszczyzną, faktycznie powód do dumy...

17.09.2017 08:31
odpowiedz
Persecuted
68

Czyli zagrać można, chociaż raczej nie na premierę.

17.09.2017 08:30
3
Persecuted
68

Mało zróżnicowani NPC = armia klonów (te same twarze i ciuchy).
Niespójny wątek fabularny = nie trzyma się kupy, coś w stylu "zabili go i uciekł". Motywy postaci są bezsensowne i niezrozumiałe, w opowieści nie zachowano ciągu przyczynowo-skutkowego itp.

17.09.2017 08:27
10
Persecuted
68

Rozbudowany? Gdzie? :). Rozbudowany system walki to może mieć Nioh, względnie Bloodborne, ale Gothic?

16.09.2017 20:26
5
Persecuted
68

@Up

Nie gram ;[. Czasem sobie tylko cichutko pochlipuję w kąciku, ale jakimś cudem nadal znajduję siłę, żeby każdego dnia wstawać z łóżka (choć nie ukrywam, że oklejenie sypialni plakatami z gier od Sony i silne leki psychotropowe mogą mieć w tym swój udział) ;].

Kiedyś nosiłem się z zamiarem kupna PS4, ale mi przeszło. Z jednej strony za mało gier z tej platformy mnie interesuje, z drugiej wkurza mnie sterowanie padem. Pożyczyłem kiedyś od brata XOs. Przeszedłem na niej GoW 4 i przez większość czasu to była istna katorga. Mniej więcej od połowy potrafiłem już w coś trafić i nawet obracać kamerę tak, by widzieć świat przede mną, a nie grunt pod moimi stopami, ale nadal rozrywką bym tego nie nazwał :). Przeszedłem też Resident Evil 7 (już było łatwiej i w sumie nie miałem większych problemów), Little Nightmares i Inside, ale stwierdziłem, że to jednak nie dla mnie. Temat powróci, jeżeli RDR2 ominie PCty :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 20:26:55
16.09.2017 20:07
2
Persecuted
68

@Up

1. Wzrost cen gier w Polsce nie ma nic wspólnego z dystrybucją cyfrową. To po prostu próba zwalczania regionalizacji cen. Polska gospodarka okrzepła na tyle, że zaczęto nas traktować jak "państwo zachodu" a nie "kraj trzeciego świata". Nie twierdzę, że to dobrze, ale jest jak jest.

2. Kiedyś był wybór, bo kiedyś dystrybucja cyfrowa nie była jeszcze tak stabilna, pewna, wygodna i szeroko dostępna. Dziś jest, więc wydawanie gier "na dziko" (poza platformami cyfrowymi) się nie opłaca i nie ma większego sensu. Sam lubię pudełka (jestem kolekcjonerem i mam ich w domu setki!), co nie zmienia faktu, że chcąc w coś zagrać wolę wykonać 2 kliknięcia na Steamie czy innym Uplay'u, zamiast ruszyć tyłek po płytkę, mimo że stoi na półce 3 metry ode mnie ;d. Poza tym mój internet jest szybszy niż odczyt w moim napędzie DVD. Ostatnią zainstalowaną przeze mnie grą z płyty był Assassin's Creed: Unity. Trwało to ponad 2 godziny, po czym okazało się, że coś jest nie tak z plikami i instalator musi zassać całość z neta (ok. 50 GB). Zajęło to 20 minut... Cyfryzacja jest wygodna i tyle.

3. Gdyby Polscy gracze nie wspierali Steama... to nic by się nie zmieniło, bo nasz rynek nie ma większego znaczenia w ujęciu globalnym. Innymi słowy, to nie polscy gracze ukształtowali obecną sytuację. Możemy akceptować te zmiany lub nie, ale nasz sprzeciw niewiele znaczy. I tak powinniśmy się cieszyć z ładnych i przystępnych cenowo wydań niektórych gier na terenie naszego kraju (patrz: Techland).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 20:13:49
16.09.2017 18:06
4
Persecuted
68

@planeswalker

No właśnie to jest kwestia mocno teoretyczna ;).

Sony od samego początku reklamowało Pro jako "Mocniejszy model PS4, przeznaczony dla bardziej wymagających graczy"... czyli właściwie co? Czym się różni "zwykły użytkownik PS4" od tego "bardziej wymagającego"? Skoro wszystkie gry mają (teoretycznie) działać tak samo dobrze na obu wersjach (tak obiecywało Sony), to po co - jako potencjalny nabywca - miałbym dopłacać do droższego modelu? Ja jestem bardziej wymagający czy nie? Po czym mam to poznać?

Szybko się okazało, że to po prostu marketingowy bełkot (no kto by się spodziewał ;d), a Sony musiało w jakiś sposób naprawić swój błąd (polegający na wypuszczeniu konsoli z impotencją) i przemycić na rynek ulepszony model swojej flagowej maszynki do grania.Tylko jak to zrobić bez przyznawania się do błędu i oznajmienia wszystkim wprost, że ufając nam i kupując premierowe PS4, popełnili spory błąd? Najlepiej wymyślić slogan o "Pro dla wymagających" i nikt się nawet nie połapie!

Nie jest tajemnicą, że Pro jest teraz podstawowym modelem "PeEsCzwórki" i to pod niego optymalizuje się wychodzące gry. Na zwykłym PS4 mają po prostu działać... jako tako. A że tam gubią klatki i zapewniają (oczywiście nie zawsze) mniejszą płynność i komfort grania? No cóż, Sony zawsze ma wytłumaczenie, że przecież posiadasz starszą wersję PS4, która OCZYWIŚCIE W ŻADNYM RAZIE NIE JEST GORSZA OD PRO, może za wyjątkiem kilku detali, które sprawiają, że... jest gorsza :).

Jasne, do przesiadki nikt nie zmusza, ale świadomość bycia "członkiem rodziny Sony drugiej kategorii", raczej nie stanowi powodu do zadowolenia. Co kto lubi.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 18:08:22
16.09.2017 15:47
6
Persecuted
68

@Up

Też prawda, ale czasem bywa i tak, że gra zostanie na PC spatchowana i działa super, a na konsolach nie udaje się tego zrobić nigdy (patrz Wiedźmin 3, któremu do dziś zdarza się chrupać na PS4).

Poza tym nawet porty potrafią wyglądać dużo lepiej na PC niż konsolach, np. Ghost Recon Wildlands.

16.09.2017 14:56
3
Persecuted
68

@Up

Dokładnie tak, dlatego przekalkulowałem i sam wybrałem taki zestaw. 1080 uznałem za niepotrzebne (wtedy jeszcze ich cena nie był tak zbliżona do 1070), bo to bardziej karta pod rozdzielczości wyższe od 1080p lub VR, czyli zabawa nie dla mnie.

Im dłużej potrwa ta generacja, tym dłużej nie będę musiał niczego ulepszać ;).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 14:57:15
16.09.2017 14:51
26
odpowiedz
16 odpowiedzi
Persecuted
68

Moim zdaniem kilka lat temu wybór byłby trudniejszy. Dzisiaj konsole vs PC to tak na prawdę cena vs jakość. Jeżeli masz mniej kasy i nie zależy ci na najwyższej jakości, warto zainwestować w konsolę. Posłuży kilka lat, ale cudów nie ma co oczekiwać. Gorsza grafika i często niestabilny framerate to realne wady, z którymi trzeba się liczyć (60 FPS to nadal święty gral).

Jeżeli chcesz wypasionej grafiki, płynności i najwyższego komfortu użytkowania, a jednocześnie wysokie koszty ci nie straszne, inwestuj w PC. Zwłaszcza, że PCta łatwo zmienić w konsolę (można podpiąć mu niemal dowolne peryferia - pady, kierownice, sticki itp.), co w drugą stronę to już takie łatwe nie jest.

No i dochodzi jeszcze jeden argument. Może to nieco absurdalne, ale dziś PC jest bardziej stabilnym sprzętem i to prawdopodobnie on stanowi lepszą, długofalową inwestycję. Kupno konsoli już niestety nie gwarantuje "spokoju na lata", bo nigdy nie wiesz, kiedy Sony czy MS zechce wypuścić kolejne Pro, Neo, Omega, SuperX czy inne łubu-dubu. Najpierw mówią, że to nie nastąpi nigdy, a tydzień później ogłaszają datę premiery... Gadanie o braku różnicy między nowym a starym sprzętem też można włożyć między bajki, bo gry na tych nowszych działają po prostu lepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 15:00:10
16.09.2017 14:39
7
Persecuted
68

Ehe, tylko że wymagania sprzętowe gier PCtowych są sprzężone z możliwościami konsol (to one wyznaczają poziom graficzny). Obecna generacja konsol jest bardzo słaba, więc kombo GTX 1070 + i7 7700K (które owszem, swoje kosztuje), powinno pozwolić na odpalenie wszystkiego na full detalach, w 60 klatkach i 1080p przez co najmniej 2-3 lata.

10.09.2017 09:45
1
odpowiedz
Persecuted
68

Coś w podobnym stylu było zastosowane w Hitmanie Absolution. W niektórych misjach twórcy posługiwali się skryptami (pozornie niewidocznymi dla gracza), którymi sterowali rutyną poszczególnych NPCów.

Kto grał w Blood Money ten pewnie pamięta, że tam wszystkie kluczowe postaci miały swoje - zapętlone lub nie - schematy zachowań, przez co realne oczekiwanie na "ten właściwy" moment, potrafiło trwać nawet 10 minut i więcej, w czasie których nie działo się KOMPLETNIE NIC.

W Absolution - wałkując wielokrotnie moją ulubioną misję, czyli Blackwater Park - odkryłem całkiem przypadkowo, że cel Layla Stockton wcale nie podąża cały czas tą samą ścieżką, ale przy każdej mojej próbie zachowuje się nieco inaczej. Szukając przyczyny (i jakiegoś wzoru) zauważyłem, że mocno reaguje ona na lokalizację gracza na mapie względem jej własnej.

Przykłady? Na samym początku poziomu Layla wchodzi do małego holu na parterze apartamentu, przechodząc koło nieruchomego strażnika. Jeżeli w tym momencie gracz jest odpowiednio daleko od niej, Layla pójdzie prosto, tam gdzie wyeksponowane są samurajskie miecze i zbroje. Jeżeli się zbliży, Layla wymieni najpierw kilka zdań ze wspomnianym strażnikiem i skręci w lewo (do pomieszczenia z gablotami, wielkim szkieletem i makietą miasta).
Oczywiście jej dalsza ścieżka będzie zależała od obranej tutaj drogi.

W jednym z pokoi na pietrze ukryty jest karabin sniperski, oparty o ścianę koło otwartego okna z widokiem na taras. Layla w swojej rutynie wychodzi na ów taras tylko wtedy, gdy znajdziemy się właśnie w tym pomieszczeniu (w innym wypadku tego nie robi). Co więcej, w tym pokoju znajduje się punkt zapisu. Jeżeli z niego skorzystamy i wczytamy grę w tym samym miejscu, skrypt odpali się tak, byśmy na wyjście Layli na taras nie musieli czekać zbyt długo ("uczciwie" mogłoby to zając nawet kilka minut, w zależności od tego gdzie się znajdowała gdy dotarliśmy do pokoju z oknem; po wczytaniu zawsze jest ona w pobliżu i nie musimy czekać dłużej niż 2 minuty).

Kolejny skrypt (tym razem działający raczej na niekorzyść gracza) pojawia się wtedy, gdy w głównym salonie apartamentu zatrujemy jedzenie. W swojej rutynie Layla zazwyczaj jedzenie omija (w ogóle go tyka). Żeby stało się inaczej, musimy spełnić 2 warunki: zatruć je i być w pobliżu (dosłownie w zasięgu wzroku). Jakież było moje zdziwienie, gdy po zatruciu jedzenia ukryłem się na tarasie przyległym do salonu (a więc bardzo blisko), a Layla w moją pułapkę jakimś cudem nie wpadła (poszła dalej jak gdyby nigdy nic). Okazało się, że skrypt nie zaskoczy, jeżeli nie mamy z nią kontaktu wzrokowego! Dosłownie gracz MUSI WIDZIEĆ jak one je truciznę, inaczej nici ze sprytnego zabójstwa. Jest to o tyle niefortunne, że Layla przemieszcza się po apartamencie w asyście kilkunastu strażników, którzy momentalnie obstawiają wszystkie wyjścia z pomieszczenia, w którym ona się aktualnie znajduje. Gdy wyciągnie kopyta, oni zostają na swoich miejscach... już na zawsze. Przez to już po zabójstwie nie mogłem się wydostać z salonu (tkwiłem ukryty gdzieś za stołem) i musiałem zacząć misję od początku. Gdy pomyślałem o ucieczce wcześniej i ukryłem się na tarasie (tam strażników nie ma), skrypt wystrychnął mnie na dudka - nie widziałem jak je, więc nie zjadła...

Ostatni skrypt jaki pamiętam jest najbardziej inwazyjny, bo teleportuje Laylę w określone miejsca apartamentu, zupełnie poza jej normalną rutyną. Następuje to wtedy, gdy gracz znajdzie się w określonym momencie, w określonej lokacji (gra przewiduje co gracz chce zrobić i nie chce w ten sposób zmuszać go do zbyt długiego oczekiwania w bezczynności). W jednym miejscu skrypt totalnie się wykłada, bo teleportuje jedynie Laylę, a jej ochroniarzy już nie :). Wystarczy więc do niej podejść, zlikwidować ją bez świadków i zupełnie dowolną metodą, ukryć ciało i zakończyć poziom. Żeby zapobiec temu bugowi, wystarczy w jednym miejscu się zbytnio nie spieszyć i odczekać jakieś 5-7 sekund przed przystąpieniem do kolejnej czynności. Wtedy teleportacja też nastąpi, ale tym razem już z ochroniarzami.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-10 09:52:04
09.09.2017 21:31
Persecuted
68

Ja bym uprościł - źródłem problemu jest ludzka głupota, a religia to tylko jeden z jej przejawów :).

09.09.2017 18:12
Persecuted
68

@Up

Co kto lubi.

Ja akurat sandboxów w stylu Rockstara nie lubię, bo się w nich potwornie nudzę, z uwagi na relatywnie pusty świat i bardzo mało rzeczy do roboty poza wątkiem głównym.

Z otwartych światów od Piranii podobały mi się wszystkie z serii Gothic (z naciskiem na "trójkę"), względne pierwszy Risen, ale R2 i R3 były w mojej ocenie kiepskie (chociaż to wynikało chyba nie tyle ze świata gry, co z ogólnie bardzo słabego wykonania całości).

09.09.2017 15:28
6
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
68

Ehh, średniowiecze ;/. To w sumie dosyć zaskakujące, bo w grze nie ma Allaha czy Mahometa, a Malezja to w głównie kraj muzułmański. "Zatroszczyli się" o wrogie religie? Nie do wiary.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-09 15:30:25
09.09.2017 12:54
1
Persecuted
68

A czego się spodziewasz? Tak wygląda współczesna szkoła otwartych światów. Najpierw walną przestrzeń na 500 km2 (bo przecież musimy mieć świat 43 razy większy o Skyrima i 27 razy większy od Wiedźmina 3) a potem będą się zastanawiać, jak ten gigantyczny świat wypełnić ciekawą zawartością. Wymyślą pewnie ledwie kilka różnych aktywności pobocznych (co nie powinno dziwić, w końcu cóż takiego interesującego może robić Indianin?), a potem skopiują to 100-150 razy, dorzucając kilkaset śmieci do znalezienia (skrzynek, piórek, figurek itp.).

Niemniej o ile świat będzie fajny (ładny, dobrze zaprojektowany, klimatyczny), a rozgrywka w miarę dobra, to powtarzalność będzie do zniesienia (przynajmniej ja tak mam we współczesnych sandboxach).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-09 12:56:12
08.09.2017 22:28
Persecuted
68

@Up

A ty zerknij na stronę REDów i zakładkę praca :).

08.09.2017 22:27
Persecuted
68

Nie prawda. Szukają też ludzi na stanowiska w stylu "Lead Gemaplay Designer", gdzie wymagają - między innymi - 7 (i więcej) lat doświadczenia na podobnym stanowisku, więc to raczej "grubsza sprawa".

08.09.2017 09:48
odpowiedz
Persecuted
68

W Wildlands jest jeszcze broń startowa, karabinek P416, wzorowany na amerykańskim Para Ordnance Factory 416.

Podoba mi się jego kompaktowy wygląd (jest znacznie krótszy od M4A1 i trochę krótszy od R5 RGP), ale niestety to broń początkowa i w związku z tym ma dosyć słabe statystyki (co jest o tyle dziwne, że POF P416 to w rzeczywistości ponoć jedna z lepszych, nowocześniejszych i bardziej zaawansowanych konstrukcji na platformie AR-15 i w testach bije na głowę podstawowe M4A1). W zwykłej rozgrywce jego przeciętne statystyki nie mają zbyt wielkiego znaczenia, ale na niższych poziomach Tier One (a moim zdaniem tylko z nimi warto grać, bo wtedy zabawa jest 10x lepsza) już tak.

Warto też chyba wspomnieć, że ten sam karabinek występuje w poprzednim Ghost Recon Future Soldier pod nazwą Goblin. Tam też stanowi broń startową, ale na szczęście dużo lepszą niż w Wildlands i spokojnie może nam służyć do końca gry. Jako Goblin jest też znana z Watch Dogs 1 i 2 oraz Splinter Cell Black List, a w Far Cry'u pojawiła się - tak samo jak w Wildlands - pod nazwą P416.

Ubisoft najwyraźniej lubi tą broń ;).

http://www.imfdb.org/wiki/File:P416.jpg

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-08 09:49:51
06.09.2017 20:20
1
Persecuted
68

@Dragoonov

jeżeli w grze naprawdę znajduje się np. dźganie dzieci nożem, to możesz być pewien, że nie zostało tam wsadzone ze względów czysto fabularnych, a żeby wzbudzić kontrowersje i napędzić tym sprzedaż

To jest tylko twoja własna interpretacja, wynikająca wyłącznie ze złej woli i niechęci (zawiści?) wobec serii AC lub całego Ubisoftu.

W kinie, literaturze czy grach, od dawna stosuje się zabiegi tego typu. To znaczy jakaś postać (którą twórca chce postawić w złym świetle) dopuszcza się czegoś okropnego, z gruntu złego, podłego i niegodziwego, np. brutalnie bije kogoś na śmierć, krzywdzi seksualnie kobietę, znęca się nad dzieckiem, torturuje itp. Ma to wywołać w odbiorcy silne, negatywne emocje i zantagonizować go przeciwko tej postaci (taki motyw zastosowano choćby w filmie Mystic River, paru odcinkach serialu Black Mirror czy komiksie / serialu The Walking Dead i postaci Negana).

Może tak jest i tutaj? Może właśnie to chcieli osiągnąć twórcy, umieszczając takie sceny? Eee tam, to na pewno tani chwyt marketingowy (którego nawet nigdzie nie rozgłaszają), nic więcej!

Assassin's Creed to nie jest marka, która ma ambicje na cokolwiek. No, może pierwsze części miały. Ale teraz jest to wyłącznie dojarka pieniędzy dla Ubisoftu.

Bo ty tak mówisz? Argument nie do obalenia, poddaję się :(.

AC najmroczniejsze w serii? No i kogo to obchodzi?

Może nikogo? Może wszystkich poza tobą? Skąd możesz wiedzieć? A tak swoją drogą, zawsze czytasz i komentujesz newsy, które cię nie obchodzą?

w kwestii "mroku", w tej branży to jest głównie łapka na gimbusów

Łapka, której nikt nie zastawił? Jakoś nie widziałem, żeby Ubisoft gdziekolwiek się tym chwalił. No ale w sumie nie musi, wystarczy, że opłaca ESRB, które odwala robotę za nich :).

należałoby się zastanowić, kto jest targetem takich tekstów

Być może - choć to tylko spekulacja - GOLowi wychodzi ze statystyk, że newsy dotyczące AC Origins mają wysoką "klikalność" (która przecież jest motorem napędowym takich serwisów) i warto po prostu produkować kolejne. Inna możliwość (moim osobistym zdaniem dużo bardziej prawdopodobna) może mieć związek z tym, że ostatnio cała redakcja GOLa jeździ nowymi Citroenami...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 20:28:23
06.09.2017 17:24
1
Persecuted
68

Dlatego jak ktos reklamuje ze jego gra bedzie mroczna, to od razu wlacza sie lampka ostrzegawcza, to raczej jest minus a nie plus, bo wiekszosc tych mrocznych gier ma infantylne fabuly na poziomie wypocin gimbusow.

A kto tu cokolwiek reklamuje? Przeczytałeś w ogóle newsa?

"opis znajdujący się na stronie ESRB sugeruje, że możemy mieć do czynienia z najmroczniejszą częścią serii."

Pewnie tego nie wiesz, ale ESRB to nie agencja reklamowa działająca na zlecenie Francuzów, tylko organizacja zajmująca się klasyfikowaniem wytworów kultury i nadawaniu im kategorii wiekowych, ze względu na zawartą w nich treść.

PS. Skoro ja - jako osoba krytykująca za różne aspekty zarówno Origins jak i całą serię AC - jestem rzekomo fanbojem, to dla dla ciebie jest nim prawdopodobnie każdy, kto nie napluje na niego jakimś debilnym komentarzem przynajmniej 3-4 razy w tygodniu, zgadza się? A ty wyrobiłeś już normę? Jeżeli nie to spiesz się, bo już środa :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 17:29:01
06.09.2017 14:55
6
Persecuted
68

Wszyscy i tak wiemy, że cokolwiek zrobi (albo czego nie zrobi) Ubi, to i tak będzie źle. Za jasno, za ciemno, za wesoło, za mrocznie, za mało, za dużo itp...

Gdyby nie istniał Ubisoft i CDP RED, to nie miałbyś o czym pisać komentarzy na GOLu. Wesołe jest życie hejtera :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 14:55:23