Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Martin von Carstein ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.02.2019 01:04
odpowiedz
Martin von Carstein
18
10

Doskonały dodatek i chyba jeden z najbardziej wiedźmińskich. Finał mocno zainspirowany opowiadaniem "Mniejsze Zło" dzięki czemu zapada w pamięć na długi czas. Niezależnie od wyboru pozostają wątpliwości co do jego słuszności... a ciąży on jeszcze bardziej z racji bajkowego klimatu Toussaint.

Pod tym względem przebija wszystkie poprzednie części. Niezależnie od wyboru w jedynce czy dwójce miałeś poczucie jego sprawiedliwości. Mogłeś polubić obydwie postacie, które potrafiły uzasadnić swoje działania i zyskać naszą sympatię. Sympatyczne Vergen bądź nostalgiczna Temeria... ale w Toussaint mogliśmy jedynie wybrać spośród złych decyzji i nawet nie wiemy które z nich było tym "mniejszym". Tak się to robi, nawet dlc do WI nie spisało się równie doskonale co "Wino i Krew".

Oglądanie tej gry na jakiś streamach to grzech śmiertelny. Niewybaczalna zbrodnia na tytule z tak ogromną dawką immersji. Zło.

29.01.2019 15:32

Aż mi się śmiać zachciało. Skyrim ("SYMULATOR ŁAŻENIA") do Wiedźmina nie ma nawet startu. Ten zabija go lokacjami, dubbingiem, zadaniami i fabułą. Postaciami.

Ile modów trzeba dograć do Skyrima aby stał się grywalny i miał bardziej zróżnicowane zadania niż kolejne łażenie po lochach i ubijanie draugów?

Przynajmniej był ładny graficznie.

18.12.2018 15:49

Mocno nieobiektywna ocena praktycznie we wszystkich aspektach.

1. Klimat... subiektywne odczucie. Do mnie świat Metra przemawiał o wiele bardziej. Antywojenna i bardzo zasmucająca gra, którą oparto na powieści. Najbardziej przerażały mnie nie stworki ale co człowiek potrafi zrobić drugiemu człowiekowi, całemu gatunkowi, kierując się dumą i polityką. Moskwa to prawdziwie martwe miasto po apokalipsie nuklearnej, w której zginęły miliony. Ich szczątki leżą tam gdzie zastało ich uderzenie nuklearne.
Na niespokojny i tajemniczy klimat Stalkerów głównie wpływała genialna muzyka.

2. Fabułę oparto na dobrej powieści Głuchowskiego. Jest ona głębsza, ma więcej wątków niż wszystkie Stalkery razem wzięte. Te fabułę mają banalną.

3. Elementy rpg? :D Jakie elementy rpg? Trochę zadań pobocznych? Żarty się tu kogoś trzymają...

4. NPC w Stalkerach to banda matołów, która sama wchodzi w anomalię i podkłada się mutantom. Stalker w egzoszkielecie nie radzi sobie z psami. Dopiero mody to poprawiły w jakimś stopniu (flankowanie i używanie granatów).

Dodajmy, że mody do stalkerów zachwycają swoją niestabilnością. "Prypeci" nie ukończyłem przez bugi...

14.12.2018 21:38

Większość crpgów nie ma wielu tabel. Mass Effect czy chociażby polski Wiedźmin są na to przykładem (tabela dla znaków, walki na miecze i alchemii... potem to nawet zaledwie jedna).

System walki... jest marny. Większość starć polega na faktycznie wybawieniu stworka ze stada (bo te nie grzeszą rozumkiem). Stoisz w miejscu i machasz mieczem w lewo-prawo bądź góra-prawo. Żadnych uników, ripost, nic więcej. Już Risen był bardziej skomplikowany (ale to była czwarta gra studia). Wybawianie znajdziesz również we Wiedźminach.

No cóż, niektórzy najwidoczniej to lubią. Ja cieszyłbym się gdyby chociaż dopracowano fabułę i zadania. GI był moim pierwszym pełnokrwistym rpgiem toteż po latach zaznajomienia się z nowymi tytułami widzę braki. Podobnie jestem w stanie zrozumieć graczy równocześnie wdawanych rpgów izometrycznych. Ich częściowy zawód. GIINK to już wyższa półka jakościowa, a w GIII oprócz optymalizacji zadań znów nie dopracowano. Risen I też zawodził... jako, że było już po pierwszym Wiedźminie, Mass Effect i chyba nawet Dragon Age (oraz parę lat po Oblivionie) to Risen nie był już w stanie zyskać swoich "kultystów".

14.12.2018 00:26

Jest tak bez wad, że męczę trzeci rozdział już kilka dni. Na siłę.
Właśnie próbuję wejść z Gornem do ruin klasztoru. Po kamień ogniskujący. Czarny wojownik blokuje się... albo gubi się po drodze... a teraz jako chrząszcz podszedłem za blisko kołowrotu i muszę znów wczytać sejw.

Rozwiązania zagadek mam dosłownie podstawiane pod nos. Nawet nie muszę ich szukać.

Gothica I najlepiej w obecnych czasach sobie... odpuścić. Zbyt archaiczny, niedorobiony. GII doczekał się dodatku i przynajmniej jest taką grą o jakiej twórcy śnili. Nie jestem już w stanie wczuć się w klimat kolonii karnej.

09.12.2018 18:45

Litościwie usunąłem moją kopię po wizycie w grobowcu orków. Niech gothiczek pozostanie miłą przeszłością.

09.12.2018 01:32

Po prostu czyściło się mapę dla doświadczenia i ewentualnego łupu w postaci rośliny bądź mikstury podnoszącej statystyki. Pozwalającej zaoszczędzić cenne punkty. Otwierało się każda skrzynię, rabowało się ludzi i lokacje ze WSZYSTKIEGO. Z zachłanności, nawet gdy mieliśmy w nich zwykłe śmieci. W GI raptem istniało jedno ukryte zadanie.

Teraz człowiekowi żal na to czasu. Wszystkie ważniejsze lokacje są powiązane z zadaniem głównym. WIII poszła o krok dalej i na mapie umieściła dziesiątki zadań ukrytych. Bez znaczników, takie na które natykamy się przypadkiem podczas podróży (co motywowało do jeździectwa). W Gothicach jeszcze tego nie było ale chyba nikt z nas jakoś nie odczuwał monotonii i nudy. Nie znaliśmy nic innego.

09.12.2018 01:21
1
odpowiedz
8 odpowiedzi
Martin von Carstein
18

Strasznie się zestarzała. Bynajmniej nie graficznie biorąc pod uwagę mody z teksturami i cieniami. To mechanika najbardziej mnie boli. Co 12-14 lat temu było jeszcze akceptowane, a wręcz wymuszało dostosowanie się gracza do sterowania, teraz zabija swoją topornością. Walkę z większą grupą przeciwników, bądź pojedynczymi ale takimi, którzy stosują proste uniki, ciężko mi ogarnąć. Za dużo Wiedźminów itp. Sterowanie klawiaturą wymagającą dwóch rąk i myszą dla płynnego obrotu kamery jest wręcz karkołomne!

Nie wiem też co kiedyś lubiłem w klasie magów. Chyba jedynie odmienność. Połowę walk muszę toczyć za pomocą noszonej przy mieczu maczugi bowiem moje czary 4 poziomu są za słabe na szeregowego orka. Strzelam i uciekam... Chyba dlatego często wybierałem klasycznych rzeźników. Chciałem przejść cały cykl magiem ognia ale teraz zapewne dam sobie spokój. Zwyczajnie nie mam sił na zabawę w gothicowego berka.

Rozstawienie potworów... o matko. Kiedyś "warstwowość" była największym plusem, a teraz natykam się na ogromne stada potworków. W drugiej połowie drugiego rozdziału kilka wilków nie potrafiło mnie już zranić (szata ognia i zbroja cienia). Więcej czasu zajmuje zebranie skór niż eksterminacja sfory po "emocjonującej" walce. Pod względem potworków na mapie GII faktycznie zrobił duży postęp dodając z czasem poszukiwaczy i orkowe patrole. Dzięki czemu poczucie straconego czasu (podczas kursów pomiędzy obozami) nie było aż tak bardzo odczuwalne.

Zadania i fabuła bardzo straciła na swym uroku. Większość dialogów pomijam kliknięciem bo nie mam siły ich wysłuchiwać. "Wielki test" na maga jaki przeprowadził arcymistrz został sprowadzony do trzech idiotycznych pytań

Jedyne co pozostało to dobra muzyka oraz klimat pierwszych kilku godzin rozgrywki. Boję się odpalać dwójki aby nie narażać dobrych wspomnień na zniszczenie.

Chyba lepiej było mi odpalić "Wiedźmina I". Klikacze wolniej się starzeją, a o fabule i dialogach trudno powiedzieć coś złego. Tylko trochę kinowości następców brak.

Wstrzymuje się od oceny aby nie krzywdzić staruszka.

08.11.2018 18:51

Czytałem o tym modzie ale nie sądzę aby mógł załatać wszystkie bolączki jakie mnie dręczyły. Ta seria niestety opiera się na grindzie - mod może tylko skomplikować ten proceder. A jak wiemy grind oparty na rutynie walki z AI po prostu zjada cenny czas gracza.

Może się za bardzo postarzałem i stałem się bardziej wymagający w stosunku do gier...

Tym niemniej jako krótki powrót po latach do serii Rome II się sprawdził. Głównie za atrakcyjny scenariusz.

24.10.2018 19:53
odpowiedz
Martin von Carstein
18

45 minut ledwie pograłem.
Póki co potwornie nudno choć zaczęło się efektywnie.
Ciągłe bicie orków po łbie, martwy świat (ale to Mordor)... System walki w miarę prosty ale jeżeli gra może zaoferować jedynie wyżynanie kolejnych hord to nie wiem czy jest w ogóle sens marnować czas.
Skradanie wygląda komicznie gdy porówna się je np. z takim Styxem.

Jedynie system awansu orków wygląda interesująco.

Nie rozumiem całego tego miru, którym cieszył się ten produkt. Widziałem bardziej interesujące przeciętniaki.

24.09.2018 15:59

Po namyślę i kolejnych (dwóch)rozegranych kampaniach stwierdzam, że właściwą oceną dla tej części powinno być 5/10.

W ostatniej fazie budowy Imperium nie ma zasadniczo nic więcej do roboty oprócz "przewijania tur". Komputer nie stanowi godnego przeciwnika, nie radzi sobie nawet z budową armii stawiając na tanie oddziały. Takimi nie jest w stanie nawiązać walki podczas bitwy.

Podczas mojej gry Sasanidami dobrze się bawiłem do momentu inwazji na rzymski Egipt. Wcześniej podbiłem cały wschód, dla draki. Obejrzałem system satrapii - nie ma on większego sensu oprócz klimatu. W pełni podbita prowincja daje większy dochód przy generowaniu takich samych problemów za rozrost imperium.

Egipt szybko się poddał (został Satrapią). Potem padły kolejne prowincje, pojedynczo. Podboju Italii sobie darowałem podpisując umowy z rzymską Galią i jej prowincjami. Byłem na prostej drodze do zwycięstwa ekonomicznego / militarnego... ale zadałem sobie pytanie: "Po co"? Ślęczenie przy tej grze na tym etapie jest jedynie gigantycznym marnowaniem czasu. Nawet front wewnętrzny można opanować bez większych problemów jeżeli w skarbcu jest dość środków aby wysyłać opozycję na misje dyplomatyczne.

Poza tym przy zdolnościach komputera 3/4 bitew rozegrałem w trybie automatycznym aby nie okładał beznadziejnych garnizonów miast. Nie stoczyłem ani jednej bitwy morskiej mimo posiadania całej eskadry okrętów.

Najlepiej się bawiłem poznając grę, poruszając się po Italii z IV p.n.e. Potem coraz większa nuda.

Quo Vadis Total War?

17.09.2018 22:34
odpowiedz
Martin von Carstein
18
10

Dziesięć lat od premiery... a graficznie ciągle wygląda dobrze. Duża w tym zasługa kolorystyki i wszechobecnego jasnego światła - widoki zapierają dech w piersiach. Starzeje się z gracją.

08.09.2018 13:40

Poza tym muzyka wyjątkowo nie zachwyca. Niegdyś seria tym się szczyciła lecz teraz uszy bolą.

08.09.2018 12:48
odpowiedz
Martin von Carstein
18
8.0

Z racji mego bzika na punkcie Etrusków pograłem ostatnimi czasy nieco w dlc "Rise of the Republic".
Nie miałem większych wymagań z powodu mych wrażeń, które przeżyłem w Napoleonie: TW. Generalnie mówiąc jestem nawet zadowolony pod warunkiem, że tą grę traktuje jedynie jako przerywnik zamiast robić z niego podstawę komputerowej rozrywki.

Co mi się podobało:

- Sensownie zrobiony system polityki wewnętrznej. Dzięki niej nawet na późnym etapie rozgrywki mamy sporo pracy przy budowaniu relacji z poszczególnymi rodami. Przy dużym Imperium musi dojść prędzej czy później do krwawej wojny domowej dzięki czemu nigdy nie cierpimy nudy.

- Rozbicie prowincji na stolicę i osady. Tych ostatnich nie da się ufortyfikować. To ułatwia podbój ale też utrudnia obronę, zwłaszcza przy ograniczonej liczbie armii.

- Drzewko technologiczne.

- ŻYWNOŚĆ. Nie wystarczy złoto, trzeba jeszcze zapewnić produkcje jedzenia dla armii i mieszkańców. Po zdobyciu ogromnego Rzymu ekspansja Etrusków została zahamowana na kilka lat. Brakuje mi niestety możliwości importowania zboża np. z Afryki. Zakładam, że na mapie Imperialnej (np. w kampanii Augusta) nie da się wywołać rozruchów w Italii poprzez odcięcie dostaw z Egiptu. :(

- Poprawione AI. W aktualnej wersji gry komputer bardzo przeciętnie radzi sobie na mapie strategicznej. Dobrze buduje relacje z innymi państwami, zakłada duże sojusze i konfederacje. Dalej nie potrafi dobrze poruszać się armiami, błądzi nimi po drugim krańcu mapy. Nadal też nie jest w stanie zbudować solidnej armii (normalny poziom trudności) przez co obok elitarnych oddziałów maszeruje masa nieszkodliwej biedoty. Dobrze wyglądają bitwy. AI wysyła kawalerię flankami i stara się uderzyć na tyły falangi bądź też zapolować na łuczników. Dzieli siły ale też potrafi je skumulować aby wyprowadzić przełamujące uderzenie. Najbardziej podobał mi się fragment bitwy, w którym taki Tarent wykorzystał konnych łuczników do zniszczenia jednego skrzydła złożonego z jednostek najemnych - najpierw przetrzebił ich ostrzałem, potem uderzył ciężką kawalerią. Jednym słowem nie jest tragicznie (poziom bitew bardzo trudny). Ba, nawet całkiem dobrze (komputer potrafi wydzielać rezerwy ze swej armii i rzucać je do boju w krytycznych sytuacjach - kto nie wierzy ten niech zagra wyrównane starcie w trybie Custom Battle i obserwuje poczynania komputera).

- Bitwy morskie. Bo są. Wymagają nieco innych umiejętności niż tradycyjne starcia lądowe, większej ilości mikro zarządzania. W zależności od wyboru cywilizacji otrzymujemy diametralnie różne od siebie floty z właściwą dla nich taktyką. Państwa basenu morza śródziemnego potrafią zadać ciężkie straty barbarzyńcom poprzez stosowanie częstego taranowania.

- Gra nadal jest rozwijana i ubogacana o kolejne dlc, które rozmiarem dorównują dawnym pudełkowym dodatkom.

- Etruskowie. :D Dopiero Liga Etruska (podzielona na kilka niezależnych prowincji) skłoniła mnie do przetestowania produktu. Armia została do pewnego stopnia złożona poprawnie. Rażą jedynie jednostki z czasów kultury Vlilanova... gdy akcja rozpoczyna się w momencie ekspansji celtyckiej w Italii. :) Już Rzymianie wyglądają lepiej ze swą hoplicką bazą. Na szczęście nieco technologii pozwala nam dotrzeć do właściwych oddziałów - Ciężka jazda i hoplici I klasy, hoplici średni II i III klasy, harcownicy IV klasy. Brakuje jedynie ostatniej reformy i wprowadzenia na uzbrojenie pilum.

Dbanie o poprawność historyczną w kwestii jednostek jest ogólnie mówiąc widoczna ale czasami więcej tu fantastyki niż faktów (typu różnych oddziałów pikinierów w armii rzymskiej w III n.e).

- Podobają mi się również drobiazgi typu rozmowy żołnierzy w oddziałach i komentarzy dotyczące bieżącej sytuacji.

Na minus

- Przede wszystkim brakuje mi zapamiętywania ustawienia formacji w bitwach. Taka opcja istniała w poprzednich częściach co często bardzo pomagało wygrać bitwy.

- Mało czytelne karty postaci... Jednakże w porównaniu z innymi grami (np. Crusader Kings) nie jest źle i można się do tego przyzwyczaić.

Lata temu straciłem nadzieję odnośnie serii ale w pełni połatany i zaopatrzony w dlc Rome II potrafił mnie mile zaskoczyć. Może nie na tyle aby spróbować z Warhammerem.... ;)

08.09.2018 12:44
odpowiedz
7 odpowiedzi
Martin von Carstein
18
8.0

Z racji mego bzika na punkcie Etrusków pograłem ostatnimi czasy nieco w dlc "Rise of the Republic".
Nie miałem większych wymagań z powodu mych wrażeń, które przeżyłem w Napoleonie: TW. Generalnie mówiąc jestem nawet zadowolony pod warunkiem, że tą grę traktuje jedynie jako przerywnik zamiast robić z niego podstawę komputerowej rozrywki.

Co mi się podobało:

- Sensownie zrobiony system polityki wewnętrznej. Dzięki niej nawet na późnym etapie rozgrywki mamy sporo pracy przy budowaniu relacji z poszczególnymi rodami. Przy dużym Imperium musi dojść prędzej czy później do krwawej wojny domowej dzięki czemu nigdy nie cierpimy nudy.

- Rozbicie prowincji na stolicę i osady. Tych ostatnich nie da się ufortyfikować. To ułatwia podbój ale też utrudnia obronę, zwłaszcza przy ograniczonej liczbie armii.

- Drzewko technologiczne.

- ŻYWNOŚĆ. Nie wystarczy złoto, trzeba jeszcze zapewnić produkcje jedzenia dla armii i mieszkańców. Po zdobyciu ogromnego Rzymu ekspansja Etrusków została zahamowana na kilka lat. Brakuje mi niestety możliwości importowania zboża np. z Afryki. Zakładam, że na mapie Imperialnej (np. w kampanii Augusta) nie da się wywołać rozruchów w Italii poprzez odcięcie dostaw z Egiptu. :(

- Poprawione AI. W aktualnej wersji gry komputer bardzo przeciętnie radzi sobie na mapie strategicznej. Dobrze buduje relacje z innymi państwami, zakłada duże sojusze i konfederacje. Dalej nie potrafi dobrze poruszać się armiami, błądzi nimi po drugim krańcu mapy. Nadal też nie jest w stanie zbudować solidnej armii (normalny poziom trudności) przez co obok elitarnych oddziałów maszeruje masa nieszkodliwej biedoty. Dobrze wyglądają bitwy. AI wysyła kawalerię flankami i stara się uderzyć na tyły falangi bądź też zapolować na łuczników. Dzieli siły ale też potrafi je skumulować aby wyprowadzić przełamujące uderzenie. Najbardziej podobał mi się fragment bitwy, w którym taki Tarent wykorzystał konnych łuczników do zniszczenia jednego skrzydła złożonego z jednostek najemnych - najpierw przetrzebił ich ostrzałem, potem uderzył ciężką kawalerią. Jednym słowem nie jest tragicznie (poziom bitew bardzo trudny). Ba, nawet całkiem dobrze (komputer potrafi wydzielać rezerwy ze swej armii i rzucać je do boju w krytycznych sytuacjach - kto nie wierzy ten niech zagra wyrównane starcie w trybie Custom Battle i obserwuje poczynania komputera).

- Bitwy morskie. Bo są. Wymagają nieco innych umiejętności niż tradycyjne starcia lądowe, większej ilości mikro zarządzania. W zależności od wyboru cywilizacji otrzymujemy diametralnie różne od siebie floty z właściwą dla nich taktyką. Państwa basenu morza śródziemnego potrafią zadać ciężkie straty barbarzyńcom poprzez stosowanie częstego taranowania.

- Gra nadal jest rozwijana i ubogacana o kolejne dlc, które rozmiarem dorównują dawnym pudełkowym dodatkom.

- Etruskowie. :D Dopiero Liga Etruska (podzielona na kilka niezależnych prowincji) skłoniła mnie do przetestowania produktu. Armia została do pewnego stopnia złożona poprawnie. Rażą jedynie jednostki z czasów kultury Vlilanova... gdy akcja rozpoczyna się w momencie ekspansji celtyckiej w Italii. :) Już Rzymianie wyglądają lepiej ze swą hoplicką bazą. Na szczęście nieco technologii pozwala nam dotrzeć do właściwych oddziałów - Ciężka jazda i hoplici I klasy, hoplici średni II i III klasy, harcownicy IV klasy. Brakuje jedynie ostatniej reformy i wprowadzenia na uzbrojenie pilum.

Dbanie o poprawność historyczną w kwestii jednostek jest ogólnie mówiąc widoczna ale czasami więcej tu fantastyki niż faktów (typu różnych oddziałów pikinierów w armii rzymskiej w III n.e).

- Podobają mi się również drobiazgi typu rozmowy żołnierzy w oddziałach i komentarzy dotyczące bieżącej sytuacji.

Na minus

- Przede wszystkim brakuje mi zapamiętywania ustawienia formacji w bitwach. Taka opcja istniała w poprzednich częściach co często bardzo pomagało wygrać bitwy.

- Mało czytelne karty postaci... Jednakże w porównaniu z innymi grami (np. Crusader Kings) nie jest źle i można się do tego przyzwyczaić.

Lata temu straciłem nadzieję odnośnie serii ale w pełni połatany i zaopatrzony w dlc Rome II potrafił mnie mile zaskoczyć. Może nie na tyle aby spróbować z Warhammerem.... ;)

12.06.2018 20:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Martin von Carstein
18

Ja tam bym chciał trzeci dodatek do Wiedźmina. Choć wierzę, że Cyberpunk 2077 może okazać się świetną grą to jednak wolę piękne zielone bory, porośnięte mchem ruiny, wioski pełne drewnianych chałup pokrytych strzechom... nie zapominajmy o świetnym systemie walki mieczem.

Póki co zapewne przyjdzie nam poczekać 3-4 lata na premierę "2077".

18.05.2018 18:26
odpowiedz
1 odpowiedź
Martin von Carstein
18

Dwieście siedemdziesiąta trzecia zapowiedź Stalkera 2...
2021? Taaaaa...

13.05.2018 16:07

Mam podobny staż (choć w latach 2015-2017 mało grywałem). Zaczynałem w 2013, gdy na niebie dominowała "Dora premium".

Jeżeli chodzi o bombowce ich marna siła nie jest winą samego gajin co graczy. Każdy imbecyl w myśliwcu dostawał szału gdy nie potrafił sprostać nieprzyjacielskiej maszynie bombowej. Mówienie im iż ich debilna taktyka polegająca na leceniu w linii prostej za B-17, przez 30 sekund, musi się skończyć tragedią nie przynosiła żadnego rezultatu.

Doświadczeni gracze w latach 2013-2014 radzili sobie z bombowcami wroga. Przeważał jednak plankton (zwłaszcza "ruski". Ten płaczem wymusił "zbalansowanie" rozrywki. Najpierw ukręcono łby strzelcom i ich karabinom, potem wytrzymałość maszyn... potem bomby. Równocześnie "myśliwski plankton" dostawał coraz mocniejsze konstrukcje. Ja odpuściłem sobie "poważniejszą" grę w momencie pojawienia się FW-190 na tierze 3.3. Swoją siłą ognia szatkowały KAŻDY bombowiec w sekundy.

Wielka szkoda. Uwielbiałem loty na Ki-49, Beufortach, B-25, A-20, Su-2. Gdy gra wymagała od Ciebie planowania lotu z i nad cel (jeżeli nie byłeś "kamikadze"). Trzeba było znać planszę i czas lotu. Znać miejsca zasadzek wrogich myśliwców oraz samemu je wciągać w pułapki wykorzystując własną artylerię plot. Było interesująco.

30.03.2018 14:15

Owszem. Pięć kosmetycznych, dwa główne. Ale to nie Wiedźmin, tutaj wybierasz je na końcu.

09.03.2018 02:35

https://www.youtube.com/watch?v=WxhaK-BWiFo

Tylko w średniowiecznych Czechach. ;)

07.03.2018 18:52
😐
odpowiedz
Martin von Carstein
18
5.0

A ja nie. Ostatni raz w jakąś grę z serii grałem w 2016. Bawiłem się jako-tako, głównie chciałem sobie przypomnieć jak ona wygląda.

Stalkery to produkty średniej klasy, na raz. W roku wyjścia faktycznie potrafiły pochłonąć gracza, zawdzięczały to przede wszystkim znakomitemu klimatowi. Postradziecki świat Czarnobyla i okolic, porzucony w panice przez pierwotnych mieszkańców, opanowany przez mutanty z którymi mierzą się dzielni śmiałkowie-stalkerzy. Szabrownicy, poszukiwacze przygód, próbujący zarobić na życie przemierzali spore mapy... Świetna szarobura grafika, dołująca muzyka i dubbing rosyjski wsparty polskim lektorem (te elementy przetrwały próbę czasu). Gra była nawet całkiem fajnym wyzwaniem zanim gracz dorobił się porządnego ekwipunku. Gra oczarowywała swą oryginalną słowiańską atmosferą.

Niestety była produktem na raz. Dość marna fabuła, brak porządnych questów. Słaby sandboks, zero elementów RPG, survivalu brak. Po zapoznaniu się ze światem i mutantami przestawała straszyć, lokacje nużyły w momencie kolejnych odwiedzin. Przestawała być tajemnicza... i nic ciekawego nie pozostawało. AI przeciwników w podstawowej wersji zabijało gracza głównie swoją głupotą.

Powstało wiele, wieeeeele modów. Niektóre dodały nową fabułę, inne mnóstwo broni, trochę wyciętych mutantów. Zadań nie poprawiono, elementów rpg nie wstawiono (bo niby jak). Skupiono się na survivalu jak konieczność snu i jedzenia. Niby fajnie - niestety w teorii. Gra na modach wymaga cholernie dużo cierpliwości bowiem archaiczny silnik dostawał czkawki nawet w wersji podstawowej "Cienia". Z modami crashe były normalnością, którą trzeba było znosić. Niektórych nie dało się nawet przeskoczyć, a gra przedwcześnie się kończyła. Robaczka x-ray pamiętam bardzo dobrze nawet dzisiaj.

Grafikę usiłuje się pudrować kolejnymi modami (z różną optymalizacją i stabilnością), gameplayu i fabuły nie da się przeskoczyć. Pozostaje jedyne miłe wspomnienie, którego nie chce się niszczyć ponowną wizytą w zonie.

Z postapokaliptycznych FPSów wolę zdecydowanie METRO. Dość ciężka gra, z nawet lepszym klimatem (utrzymującym się do dziś), świetną fabułą i postaciami obok których nie dało się przejść obojętnie. Last Light to jeden z najlepszych gier fps w jakie w życiu grałem.

27.02.2018 17:39

Nie.... klocuch to kolejny rak, tylko we wczesnym stadium.

27.02.2018 16:38

Generalizujecie. Na polskim YT również można coś ciekawego wygrzebać - przykładowo kanał NRGeeka. Stosunkowo mały ale rzetelny i zróżnicowany (poza tym kiedyś - na moje życzenie - pokazał mi swój Kaloryfer. Mrau!). Od jego materiałów przynajmniej nie dostaje się raka mózgu, tak jak w przypadku większości polskich yt gamingowych... brrr...

24.02.2018 19:49

No weź, nie odkładaj na później tego czeskiego buggerfalla, którego optymalizowano młotkiem na kowadle... Nie pozbawiaj się tej przyjemności obcowania z tymi wszystkimi śmiesznymi błędami. :D

22.02.2018 07:51

Gry rpg z serii Shadowrun

21.02.2018 12:53

Trochę nie na moją kieszeń - 5,5tyś za laptopa plus 1 tyś. za budę i kolejne 1,5tyś. za kartę graficzną do budy. Budy ze sobą nie wezmę, popatrz zresztą jakie jest to wielkie i nieporęczne... prawdopodobnie stacjonarny byłby lepszym wyborem niż taka "hybryda"
Zresztą ja w zeszłym roku pograłem może 100h łącznie, 200h w 2016. Mam inne hobby... kuszące ale nie bardzo widzę sens takiego rozwiązania dla szeregowego gracza.

21.02.2018 11:58

Nie słyszałem o czymś takim - miałem 8 lat spokoju od nowinek komputerowych. Jak dasz link to chętnie przemyślę sprawę.

21.02.2018 01:35

To laptop - jak będzie mi przeszkadzać grzanie przeniosę go w inne miejsce. Mój obecny też się potrafi grzać i żyję. :P Poza tym wydawanie 1,5 tysiąca na konsole i kilku stów na każdą grę mija się dla mnie z celem... aha - nie mam telewizora. Dla mnie laptop jest "telewizorem". :P

20.02.2018 20:58

Jeżeli znajdę coś o podobnych / lepszych parametrach to kupie coś innego. Głośność nie jest dla mnie wadą.

20.02.2018 20:33

Granie na laptopie to funkcja dodatkowa. Przede wszystkim chcę mieć komputer przenośny... gdy gdzieś wyjadę na dłużej nie zabiorę stacjonarki. Nie grałem też intensywnie od 2015 roku... Laptop jako narzędzie wielofunkcyjne sprawdza się lepiej i nawet mego leciwego Acera 5740G ciągle używam (niestety Acer poskąpił na obudowie i komputer zaczyna się sypać). Czytanie, oglądanie filmów, internet, pisanie dokumentów, pojemny dysk (dokupiłem SSD)... 8 lat się sprawdzał, miałbym trudności z przejściem na stacjonarny.

Poza tym do kosztów stacjonarki dolicz monitor itp. rzeczy - przestaje być tak miło.

20.02.2018 19:58

Celuję w ten https://www.komputronik.pl/product/444159/dell-inspiron-15-7577-002-.html?fromVariant=1 ale najchętniej poczekam aż stanieje jego wersja z i7. Na pewno też będę chciał 16gb ram. Za jakiś czas Czesi poprawią optymalizację tej gry... ale bardziej jestem ciekawy Metra.

post wyedytowany przez Martin von Carstein 2018-02-20 20:00:02
20.02.2018 18:31
odpowiedz
13 odpowiedzi
Martin von Carstein
18

A miało być tak pięknie, miał być "czeski wiedźmin"... Może za rok przynajmniej poprawią bugi ale np. brak ran po ciosach na ciele oponenta czy ta marna mimika i drewniane cutscenki pozostaną. Chciałem dla niej kupić nowego notebooka ale się wstrzymam (do premiery najnowszego Metra)

29.12.2017 20:31
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Królem ta gra nie jest... ale z pewnością zdobyła serca wielu graczy w Polsce. Prosta mechanika, dużo akcji, eksploracji, klimatu i polskojęzyczny DUBBING to jej największe atuty. Dzięki nim zapisała się w naszej pamięci bardzo pozytywnie (w porównaniu do innych tytułów RPG z przełomu wieków, gier w rzucie izometrycznym, z masą czytanego tekstu). Mimo wszystko jednak gatunek action RPG cały czas szedł naprzód i doczekaliśmy się tytułów lepszych w każdym aspekcie. Głównie chodzi tu o Wiedźminy. ;)
Chętnie do gry kiedyś wrócę... nie grałem od 2013 i ciągle czeka na mnie ścieżka Śniącego.

29.12.2017 20:23
odpowiedz
Martin von Carstein
18

BARDZO przydałoby się tej grze spolszczenie. Dużo tekstu bez dubbingu, slang, brak cutscenek odpiera sporo frajdy z rozgrywki.

23.09.2016 16:08
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Póki co gra wygląda biednie, głównie z racji ubogiego systemu walki. Brak widowiskowości przykuwającej uwagę gracza, jakiejś dramaturgi i emocji z nią związanych. Najbardziej walki broń biała kuleje - czy Piranha nie zauważyła upływu czasu, nie zerwali kalendarza "2005" ze ściany?

Walka bronią palną stoi na poziomie karygodnym, jest strasznie mało skomplikowana i wymagająca. W tej materii dokonał się spory postęp, choćby podstawowy już system osłon, zatem mietek stojący w szczerym polu i nawalający z pukawki do sobie podobnych wzbudza jedynie me zażenowanie i smutek z powodu marnowanego potencjału.

Jeżeli Piranha nie będzie podążać z duchem czasu naśladując konkurencję gdy idzie o najlepsze aspekty ich gier "Elex" stanie się ich ostatnią grą zakupioną jedynie przez wykruszającą się grupę fanów pierwszych Gothiców. Bez nich już dawno przestaliby niestety istnieć.

21.07.2016 23:57
odpowiedz
Martin von Carstein
18
5.0

Gdy dziewięć lat temu po raz pierwszy zetknąłem się ze światem wykreowanym przez Ukraińców byłem oczarowany do tego stopnia iż Zona śniła mi się po nocach. Gęsty klimat, który buduje opuszczona, niszczejąca postkomunistyczna szarobura kraina z mutantami oraz anomaliami, śmiałkowie stawiający czoło zdegenerowanej naturze...

Zew Prypeci jest niestety nudny. Do bólu, był taki nawet w dniu premiery. Produkcja stawia nadal na klimat, na większe plansze ale zapomina o clou porządnej gry czyli fabule oraz misjach. Te są niestety słabe, a za motor napędowym służy chęć eksploracji... która szybko się kończy bowiem tutaj wystarczy jeden rzut oka aby ocenić dane miejsce. Żeby chociaż mogły nam opowiedzieć jakąś historię ale cóż, CoP nawet nie próbuje udawać gry rpg. Idź, obejrzyj, zabij itd. Od nudy oraz rutyny można zdechnąć mimo szczerych chęci i entuzjazmu.
Nie mogę jej odmówić jednak widoków oraz grafiki, zwłaszcza po usprawnieniu modami.

Lepiej bawiłem się przy dowolnej części Metra, produkcji stawiającej na imersję z bardzo dobrą, emocjonująca historią, interesującymi postaciami, nietuzinkowymi lokacjami. Sandbox nie zawsze okazuje się słusznym rozwiązaniem.

28.05.2016 12:56
😐

Pięknie się seria "uwstecznia". Nie potrafisz czegoś ulepszyć, poprawić, dopracować - WYWAL TO! Nowe motto CA... Rozumiem fanów Warhammera ale bez niego ta gra jest pozbawiona uroku.

21.04.2016 16:01
2
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Bardzo dobry pomysł jeżeli chodzi o świat. Brzmi zachęcająco. Mam nadzieję, że jednak zerwą z risenogothiciem w kilku kwestiach jak np. ich archaiczny system walki. Siłą Gothiców zawsze był bezwzględny świat, klimat, fabuła z interesującymi misjami, imersja, poziom trudności, resztę można zmienić bądź też ulepszyć.

14.01.2016 21:36
2
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Po tylu latach powinniśmy dostać do rąk coś takiego:

http://www.dsogaming.com/screenshot-news/grim-fandango-environment-recreated-in-unreal-engine-4/

Ulepszone modele, oświetlenie i detale są fajne jednak mogły być lepsze. Ba, mogli wykonać solidną reedycję tego hitu. Aczkolwiek niezadowolony nie jestem ponieważ siła tej gry nie tkwi w grafice lecz w świetnym klimacie, dubbingu, humorze oraz trudnych zagadkach - to zostało zachowane.

02.12.2014 00:53
odpowiedz
Martin von Carstein
18
9.0

Zakończenie... zważywszy iż seria kontynuowana nie będzie (tak zapowiedzieli twórcy) jest ono prawdopodobnie najgorszym z możliwych (chodź jednocześnie pasuje do wałkowanego w jednym z rozdziałów przesłania "Nadzieja"). No trudno, trzeba się zadowolić tym co jest chodź to co jest zrobiono w pośpiechu co szokuje bowiem twórcy takie zakończenie obmyślili już na początku przygody z Deponią i mogli je dopracować (w porównaniu do cz.I jest słabo).

11.03.2012 13:25
👍
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Wielka niespodzianka tego roku.
Do gry podchodziłem skrajnie sceptycznie. Ruse bardzo nie przypadł mi do gustu, spodziewałem się dennej kopii w czasach współczesnych. Mało realizmu, kolejny kolorowy RTS. Zatem pozostawałem przy WiC, wietnej pozycji.
Grę zakupiłem spontanicznie (cena 69zł za nowość wyglądała kusząco). Pobrałem przez Steam, uruchomiłem.. zaskoczenie. WEE nie można stawiać na równi z WiC, ponieważ ten ostatni wypada bardzo niekorzystnie, zwłaszcza kiedy chodzi o realizm. WEE stawia na odwzorowanie starć, mamy całą plejadę sprzętu, istny zalew (wyposażenie Brytyjskie, Francuskie, Niemieckie (RFB), Amerykańskie, Czeskie, Niemieckie (NRD) i Radzieckie. Bardzo ładnie zróżnicowanie, trzeba dokonywać wyborów i można tworzyć swoją taktykę - czy wybierzemy drogie, zabójcze oddziały, pożerające zasoby w zastraszającym tempie, poszukamy czegoś pośredniego czy pójdziemy w taktykę taniego sprzętu z odzysku.
WEE przypomina mi coś pomiędzy Blitzkriegiem, a Combat Mission... z racji skali nie można było zrobić z tego kolejnego Combata, ale jest też bogatszy w szczegóły niż Blitzkrieg. Tutaj trzeba kombinować ze swoim sprzętem, dokładnie planować etc. Taka komputerowa namiastka wojny.
Dubbing jest świetny. Często z humorem. Każda nacja mówi w własnym języku.
Są i wady, brak samolotów, muzyka bez klimatu (chociaż takie menu jak najbardziej wykonano klimatycznie)... ale nie stwierdziłem ich dużej ilości. Oprawa graficzna cacy, dźwięk też niczego sobie.
Cztery odrębne kampanie, każda zaczyna się w jakimś krytycznym momencie zimnej wojny. Np. kampania druga to tłumienie Wielkiego Polsko-Czeskiego powstania przez siły rządowo-radzieckie.
Warto kupić.

14.07.2011 22:16
odpowiedz
Martin von Carstein
18

Przyznam się, że nazbyt często w przygodówki nie gram... co muszę koniecznie nadrobić (świetny trening dla umysłu). Zwłaszcza tego typu przygodówki.
Świetna muzyka (muszę poszukać w plikach lub na YT i zgrać na jakiś odtwarzacz) i dźwięk.
Dubbing ma różny poziom, ale większość postaci przemawia charakterystycznym dla siebie sposobem. Zniewalająco tym swoim francuskim akcentem i słodkim głosem przemawia Mona, nietoperz i Szprytek (cudne imię swoją drogą) także dają radę. Nie mogę pominąć też Frankiego lub Gargulców itd.
Szkoda, że jest króciutka. Szkoda też, że nie rozwinięto wątku z łowcami (wielka... ciągle pamiętam trailer z nimi i właśnie dzięki niemu gra utkwiła w mej pamięci. Przypomniałem sobie o niej całkiem niedawno, miałem szukać po sklepach... a tutaj heca, gdyż pojawia się w CDA).
Poziom zagadek... produkcja jest raczej pod familię. Nie są one zbyt karkołomne, prędzej czy później się do nich dojdzie... choćby łażąc tu i tam, stosując "TAB" i klikając wszystkim we wszystko. Nie ma zamka-nie-do-przejścia. Mało abstrakcji, albo mój mózg już nie rozróżnia jej za bardzo.
Skoro to gra familijna to humor został napisany pod familię. Trochę pochichotałem, czasami ryknąłem śmiechem, ale nie ryczałem ze śmiechu cały czas. Może to i lepiej. Zdecydowanie poprawia samopoczucie. Spokojnie można dawać dzieciom.
Świetny klimat, najlepszy w Zamku Wargów - wystrój wnętrz połączony z niesamowitą muzyką urzeka.

Podoba mi się i tyle.