Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

eustachy80 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

15.01.2020 00:22
2
odpowiedz
eustachy80
19

251 MLN zysku z tytułu gier zewnętrznych wydawców.
Dla porównania wpływy Valve za rok 2017, jeśli idzie o dystrybucję za pośrednictwem Steama wyniosły 4 mld.
Epic przy tej skali inwestycji, rozdawnictwa wypada tak, a nie inaczej.
Nie za dobrze można rzec, a wręcz zwyczajnie źle. Plotki o rzekomo cudownej sprzedaży niektórych gtytułów można włożyć między bajki.
Tu się nie ma czym chwalić Tim, tylko zastanowić, czy aby przypadkiem anty konsumenckie praktyki nie przynoszą więcej strat niż korzyści.

Konkurencja na pewno graczom nie zaszkodzi, ba, to zjawisko pożądane, ale jedynie w zdrowej formie. Zdrowej, czyli innej aniżeli to, co do tej pory uskuteczniał Epic.

Sklepu nie skreślam, liczę, że się ogarną.
Jeśli Epic zrezygnuje z wyłączności, wprowadzi nieco funkcjonalności (m.in. poszerzy listę dostępnych form płatności) to chętnie się z rzeczoną platformą przeproszę. Póki co czekam.

post wyedytowany przez eustachy80 2020-01-15 00:23:47
20.09.2019 22:39

Twoja opinia, twoje prawo. Ja tam na przykład uważam, ze trzeba być - cytuję "dzbanem" żeby z Epica w ogóle korzystać.
Darmówki darmówkami, jednak w dłuższej perspektywie wolę mieć rynek gier, gdzie za nowość nie trzeba będzie płacić (plus minus) 300 złotych, może więcej, bo taka jest polityka cenowa Epica jeśli idzie o segment AAA.
To sytuacja na dziś, a co będzie, gdy Tim Świnka i spółka zdobędą dominującą pozycję na rynku?
Warto się nad tym zastanowić zanim się rzuci na garść kości, bo "przecie za darmo dajo, ino gupi by nie wzioł."

04.09.2019 18:14
odpowiedz
3 odpowiedzi
eustachy80
19

Im więcej pojawia się materiałów z gier obsługujących RT, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że w obecnej formie, na tym etapie, jest to technologia pozbawiona sensu.
Dlaczego? Z prostego powodu, załączenie RT z reguły powoduje, że wszystko świeci się jak psu wiadomo co. Odbicia wręcz biją po oczach, są tak przesadnie wyeksponowane, że w rezultacie zamiast poprawiać odbiór sprawiają, że całość wygląda nieestetycznie. I tak, w Control jest tak samo.
Czemu? Najpewniej dlatego, że gdyby postarać się o bardziej naturalny, stonowany efekt, to nagle okazałoby się, że klasyczne metody dają podobne rezultaty nie kosztując przy tym mnóstwa pieniędzy i klatek.
Najlepiej sytuację z RT podsumowuje jeden z komentarzy pod filmem prezentującym rzeczoną technologię w Control właśnie, na kanale Candyland.

RTX on = the janitor has mopped the floors today.

I tyle w temacie.

21.06.2019 00:52

@kAjtji, 2060/2070 to żaden high-end, tylko średnia półka właśnie, podobnie jak zapowiedziane dopiero co Navi, czyli przedział cenowy od 200 do maksymalnie 350$, a że producenci gpu są pazerni i nagle dowalili za średnią półkę ceny premium? Niech sobie dowalają, przecież nikt normalny tego za tyle nie kupi... Chwila, moment, niestety ludzie kupują i tu jest problem, szczególnie w kontekście nadchodzących konsol.
Te faktycznie mogą zaoferować wydajność na poziome 2070/5700 XT i jeśli przewidywania względem cen się sprawdzą, to za 400$. Cała platforma taniej aniżeli 2060 Super, gdzie jedyne, co jest w tym gpu super, to ego włodarzy Nvidii mających czelność wołać tak wiele za tak niewiele.
Przypominam tylko, że wymagania po premierze nowych konsol znacząco wzrosną i może się nagle okazać, że RX570/580/590/1060/1070, a nawet 2060, to za mało do komfortowej gry, podobnie jak wszystkie proce 4/8; 6/0. W skrajnie niekorzystnym scenariuszu również 6/12 może się okazać kapkę zbyt słaby. Pograć się rzecz jasna da, ale nie w jakości równej temu, co zaoferują wyraźnie tańsze konsole.
W takiej sytuacji, przy obecnych cenach, rynek PC ucierpi i to znacznie, nowych graczy nie będzie przybywać, bo nikt nie lubi przepłacać, część starych, wkur... odpłynie w kierunku konsol, lub w ogóle porzuci granie, segment PC się skurczy, a producentom gier średnio się będzie opłacało pchać kasę tam, gdzie raz, graczy mało, dwa spora część z nich dysponuje przestarzałym sprzętem.
Już teraz nie brakuje ludzi, którzy od kilku lat nie mogą dokonać znaczącego upgrade'u bo za drogo, bo wskaźnik cena/wydajność/opłacalność stoi w miejscu i takich osób przybywa i jeśli nic się nie zmieni przybywać tylko będzie, bo niestety segment PC jest doszczętnie zepsuty.

post wyedytowany przez eustachy80 2019-06-21 00:54:23
10.06.2019 18:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
eustachy80
19

Zastanówmy się chwilę, czy podana specyfikacja jest w ogóle prawdopodobna.
28GB DDR6, żadne gpu nawet nie zbliża się do tej wartości, owszem w przypadku konsol pamięć jest współdzielona, ale jednak taka wartość oznaczałaby, że w zasadzie wszystkie współczesne gpu wędrują do kosza (w tym dopiero co zapowiedziany RX 5700 XT), co raczej jest nie na rękę zarówno AMD jak i Nvidii.
12 rdzeni i układ graficzny o mocy 14TFLOP’s wcale nie wydają się tu bardziej na miejscu, dlatego nie brakuje osób odnoszących się sceptycznie względem tegoż wycieku i wskazujących, że podane wartości mogą dotyczyć dev kitu, który to zazwyczaj jest dużo mocniejszy aniżeli produkt docelowy.
Na reddicie pokuszono się nawet o wycenę takiej maszyny.
Nie wliczając obudowy, zasilacza, chłodzenia, kontrolera (co można wrzucić w koszta i dzięki temu nieco obniżyć cenę) wyszło około 2000$, co jest równe odpowiednikowi totalnego pecetowego high endu.
Więc tak, taki zestaw jest możliwy, jak najbardziej, pod warunkiem, że jesteś skłonny graczu wyłożyć 10500 złotych (po doliczeniu podatku) na nową konsolę.
Jeśli jednak zamierzasz wydać 2500-3000 wówczas nie, nie ma szans. No chyba, że producenci sprzętu opracowali jakieś nowe rewolucyjne rozwiązania, tyle że na żadną rewolucję w sprzęcie się nie zanosi, przeciwnie. Albo też postanowili popełnić spektakularne samobójstwo, bo zaoferowanie takiego sprzętu w podobnie niskiej cenie zaowocuje tym, że niemal nikt nie kupi podzespołów Nvidii/AMD/Intela, o ile ci, w segmencie PC, nie zaczną oferować cen kilkukrotnie niższych aniżeli obecnie. Oj, byłoby miło, nie powiem, bo tanio nie jest, ale nie łudzę się, tak się nie stanie.
Oczywiście do czasu debiutu nowych konsol jeszcze 1.5 roku, wyjdzie coś nowego, coś tam potanieje, ale przy obecnym tempie rozwoju sprzętu komputerowego różnice nie będą znaczące.
Obecnie progres jest na tyle powolny, że i na siedmioletnim sprzęcie możemy odpalić w zasadzie każdą nową grę, rzecz jasna w 30 klatkach, ale jednak.
Takiego obrotu spraw, to jest sporego wzrostu mocy dla przeciętnego gracza za rozsądne pieniądze chciałbym bardzo, ale od jakiegoś czasu idzie to w przeciwnym kierunku, dlatego nie mam złudzeń. Przedstawiona w artykule wizja jest wprawdzie piękna, ale niestety mocno naiwna, można rzec, życzeniowa.

post wyedytowany przez eustachy80 2019-06-10 18:07:38
10.06.2019 01:19
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
eustachy80
19

4K/8K/120 fps/8 wydajnych rdzeni cpu/11TFLOPs/SSD plus tyle ramu, albo i więcej za jedyne 600 zielonych. M$/Sony (niepotrzebne skreślić) płakało jak sprzedawało.
Tylko smoka w tej bajce brakuje.
Są dwie opcje, albo nowe konsole będą naprawdę wydajne i naprawdę drogie, albo będą przystępne cenowo, czytaj - nie za mocne.
Zapowiedziany RX 5700 XT od AMD nie dobije nawet do 10 TFLOPs, docelowo ma konkurować z RTX 2070 i kosztować bagatela 499$. A w PS5 ma siedzieć coś mocniejszego? Jasne.
No, ale konsole będą sprzedawane poniżej kosztów, no nie? Możliwe, że tak, ale na pewno nie za bezcen, a bez tego się za tych kilkaset dolców za wiele nie dostanie.
AMD też nie ma zamiaru nikomu robić łaski, co pokazują prognozowane ceny i wydajność nowych Ryzenów i Navi. Krótko, ma być wyraźnie drożej (i gorzej względem specyfikacji) aniżeli sugerowały przecieki.
Ale, ale, mityczna optymalizacja. Właśnie, mityczna, obecne konsole też miały mieć nie wiadomo jakie pokłady ukrytej potęgi rzekomo tylko czekającej na wyzwolenie. I co się okazało? Że często, gęsto, dotrzymywał im kroku słabiutki GTX 750Ti. Jasne, z czasem konsole tej karcie odskoczyły, ale nawet teraz niejeden nowy tytuł ów staroć udźwignie w tych 30 klatkach (o ile nie wykluczy go na starcie zbyt mała ilość pamięci). Tak, zamknięta architektura daje pewną przewagę, ale nie aż taką jak próbowano nam wmawiać.
PS4/XOne też miały mieć cuda, wianki na kiju i w ogóle być rewolucją na miarę wynalezienia koła, a skończyło się jak skończyło.
Nie bez powodu marketing PS5 Sony opiera jak na razie głównie na SSD.
Czy nowe konsole będą na starcie lepsze aniżeli obecna generacja w analogicznym okresie? Raczej tak, ale nie ma co oczekiwać cudów, bo cudów nie ma, w każdym razie nie w tej branży, tutaj jest maksymalizacja zysków nade wszystko.

post wyedytowany przez eustachy80 2019-06-10 01:21:48
08.06.2019 19:35

"A gdzie szumnie "na Epic nawet za darmo nie wezmnem"?"

Choćby tutaj, nie kupuję nie biorę "darmówek", słowem ignoruję. Przygarnąłem jedynie Subnauticę, ale to jeszcze wtedy, gdy wydawało się, że będzie to zwyczajny sklep, nie taki toksyczny syf jakim się okazał. I podobnych mnie jest więcej i nie, nie musimy pod każdym wpisem o Epicu zaznaczać, że go ignorujemy.
Najlepszym dowodem na to, że większość graczy ma rzeczony sklep gdzieś jest chociażby aktualna wyprzedaż, której przecież, wedle zapowiedzi Tima kłamczuszka miało nie być. Nie dajesz kilkudziesięcioprocentowej przeceny, na w zasadzie nowe gry, jeśli te dobrze się sprzedają. Znamienne jest i to, że wynikami sprzedaży zaczynają się chwalić (a i to nieśmiało) właśnie teraz, przy okazji wyprzedaży.
Chociaż nie powiem, nie skreślam EGS, jak już zacznie działać jak normalny sklep, o ile w ogóle do tego dojdzie, o ile wcześniej nie padnie, to się z nim przeproszę.

20.03.2019 21:53

@DiabloManiak, partnerstwo z Humble, to krok w dobrym kierunku, na pewno, ale raptem pierwszy z wielu potrzebnych. Przynajmniej daje nadzieję na bardziej ludzką politykę cenową w przyszłości.
Co się zaś kluczy tyczy napisałem, "produkcje (...) są w zasadzie niedostępne nigdzie indziej, a nawet jeśli, to i tak w cenach zbliżonych do tych na samym EGS, więc na jedno wychodzi."
Na Kinguinie Metro od 211 PLN (nic tylko brać) CDKeys lepiej, 170 złociszy, ale...
Przed przenosinami na Epica można było trafić na oferty poniżej 140 złotych, generalnie było taniej. Sama dostępność to też raczej rezultat umów zawartych jeszcze przed przenosinami na Epica, a nie dobrego serduszka, bo w przypadku innej ichniej gry wygląda to tak.

https://www.allkeyshop.com/blog/buy-ashen-cd-key-compare-prices/

Walka o klienta na całego...

Krótko, aktualnie EGS jest nawet nie tyle zły, co szkodliwy i jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie nim będzie można tam coś normalnie nabyć, o ile w ogóle. Z takim EA (ze względu na ich praktyki) dałem sobie spokój blisko siedem lat temu i jakoś żyję. Epic próbuje na graczach wymusić korzystanie ze swojej platformy. Ja natomiast bardzo nie lubię być do czegoś zmuszany, szczególnie jeśli każe mi się za to płacić, w takim wypadku zwyczajowo staję okoniem.
Epic powinien zachęcać graczy, nie zmuszać, tymczasem zaczęli od dupy strony.
Dlatego póki co, dziękuję, zaczekam.

post wyedytowany przez eustachy80 2019-03-20 21:56:29
20.03.2019 21:00
13
odpowiedz
5 odpowiedzi
eustachy80
19

Zaraz, jak to było w tym niedawnym felietonie GoL'a? Zły monopolista Steam i dobry ziomek EGS? Nie, żeby dosłownie, ale taki płynął przekaz. Zaiste świetny tekst, taki nie za rzetelny, ale mimo wszystko fajny.
No, ja to się bardzo cieszę z takiego obrotu spraw. Dzięki EGS mamy multum, istne zatrzęsienie ofert, poszczególne sklepy rywalizują ceną, gry tanieją dzięki temu w niespotykanym dotąd tempie, wybór taki, że nie wiadomo na co się zdecydować. Wiadomo, to ta mityczna (bo póki co, nikt jej nie widział) konkurencja tak dobra dla konsumenta.
Tylko, że nie.
Jak na razie jedyne co mamy z istnienia Epic Store'a, to wyższe ceny.
Szkopuł w tym, że zamieszczane na tej kancerogennej platformie produkcje są w zasadzie niedostępne nigdzie indziej (w przeciwieństwie do gier niedobrego monopolisty Steama), a nawet jeśli, to i tak w cenach zbliżonych do tych na samym EGS, więc na jedno wychodzi.
Primo, jest drożej i nie zanosi się na to, by miało być taniej, secundo sklep nie wspiera wygodnych dla mnie form płatności, więc nawet gdybym chciał coś tam kupić, to i tak nie da rady.
Co za wspaniałe czasy dla PC gamingu. Stagnacja i wysokie ceny sprzętu, plus psucie rynku gier syfem pokroju Windows Store’a i EGS. Super. Ciekawe kiedy pc gaming dupnie, bo jeśli nic się nie zmieni, to tylko kwestia czasu.
Jedynie krawaciarzom z Epica poczucie humoru dopisuje. Na tyle, że opowiadają bajki o 2.5 razy wyższej sprzedaży. Tzn. możliwe, pod warunkiem, że sami tyle wykupili, bo nie wierzę, aby jakikolwiek gracz, któremu zależy na segmencie PC wsparł to coś. W każdym razie żaden świadomy.
Zresztą Epicy mogą sobie gadać co chcą, skoro i tak wyników nie publikują, ja bym na ich miejscu rzucił, że sprzedaż jest „pińcset” razy wyższa. Jak szaleć to szaleć.

30.01.2019 00:08

Przecież Deep Silver samo przyznało, że przenieśli grę na Epic ze względu na marżę. Nikt nikogo nie musiał podkupywać, po prostu oferta Epica jest konkurencyjna, no tak chyba działa wolny rynek, nie?

Można się spierać, czy ta marża faktycznie jest tak korzystna mając w perspektywie utratę rzeszy potencjalnych klientów przywiązanych do Steama i przeciwnych podobnym antykonsumenckim praktykom. Śmiem wątpić.
Przyznać się nie przyznają, to oczywiste, w tej branży niemal nikt tego nie robi, bo PR. Tym bardziej, że już raz postrzelili się w kolano uciekając ze Steama na chwilę przed premierą, dokładka im do niczego potrzebna nie jest.
Co się zaś wolnego rynku tyczy, ten działa tak, że konsument kupuje tam, gdzie najkorzystniej, a jako, że do czasu przenosin na Epica można było Metro kupić wyraźnie taniej, to korzystniej już było.
Natomiast brak możliwości wyboru, do czego Epic ewidentnie dąży z wolnością nie ma nic wspólnego.
Gdyby gra nie miała wcześniej regionalnych kanałów dystrybucji, (Cenega, tfu, Techland znaczy, u nas) nowe Metro nie byłoby dostępne nigdzie poza platformą Epica, podobnie jak ma to miejsce z Ashenem. Jak to ma być dobre dla graczy, dla rynku PC, nie wiem.
Wiem natomiast, że gry obowiązku kupować nie ma i dobrze, bo taka platforma dystrybucji jest pecetom równie potrzebna, co tonącemu kamień u szyi.

post wyedytowany przez eustachy80 2019-01-30 00:13:34
29.01.2019 22:53
odpowiedz
5 odpowiedzi
eustachy80
19

O ile z początku byłem nastawiony do całego tego pomysłu sceptycznie, choć nie negatywnie i miałem cichą nadzieję, że wyjdzie z tego coś dla graczy dobrego, tak teraz już widać, że nie wyjdzie, zatem jestem na nie.
Pomijając już fakt, że sam sklep jest mocno nieintuicyjny, że w przeciwieństwie do Steama i GoG’a, nie wspiera płatności przelewem (co akurat dla mnie jest szalenie ważne), nie daje możliwości recenzowania produktów przez użytkowników, nie obsługuje zapisów w chmurze itd. Najgorsze jest co innego.
Mianowicie przekupywanie deweloperów i próba zaprowadzenia monopolu, co nie służy społeczności pececiarzy w żadnym stopniu.
Nieco ponad dekadę temu Epic krzyczał, że na blaszakach to sami złodzieje i piraci, że PC nie ma przyszłości, po czym zwiał na konsole, gdzie też koniec końców sobie nie poradził, więc wrócił z podkulonym ogonem, dzięki Fortnite odniósł sukces, a teraz usiłuje zepsuć rynek PC (kto wie, czy w rezultacie go nie zniszczy), chcąc wymusić na graczach zakupy na jedynie słusznej ichniej platformie.
I nigdzie indziej. Coby nie być gołosłownym, spróbujcie kupić takiego Ashena poza tym „epickim” sklepem. Nie da się, prawda? W przeciwieństwie do Steama, gdzie klucze oferowanych tam gier możemy nabyć, często taniej w dziesiątkach rozmaitych sklepów, tutaj nie mamy takiej opcji.
Nie tylko przypisz graczu tytuł do naszej platformy, ale kup go wyłącznie u nas, za określoną z góry kwotę, bez możliwości manewru.
Cóż, ja ładnie dziękuję, postoję.
Jako typowy Polak, gdy próbuje mnie się do czegoś zmusić staję okoniem i pokazuję wymuszającym wała. I jak do czasu trzeciego Mass Effecta nie kupiłem niczego od EA, tak nie kupię niczego od Epica.
Nie mam w zwyczaju wspierać praktyk, które mi jako graczowi szkodzą. Byłoby to zwyczajnie głupie.

28.12.2012 21:44
odpowiedz
eustachy80
19

Rozczarował i to bardzo, przynajmniej jeśli o segment "AAA" idzie. W pełni usatysfakcjonowany jestem jedynie Borderlands 2. Niezgorszy był też Far Cry 3, nie porywa, aczkolwiek jest w porządku.
Cała reszta w mniejszym lub większym stopniu zawodzi, Dishonored, AC III, nowy Hitman, Max Payne 3 i rzecz jasna Diablo III. Z tym ostatnim jest o tyle gorzej, że czekałem nań jak na nic innego, oczekując godnego następcy dwójki, a dostałem tylko dobrą grę. Zdecydowanie za mało zważywszy na dorobek Blizzarda, budżet jakim dysponują i czas jaki mieli do dyspozycji. Niemniej zawód ów, choć znaczny nie boli tak silnie jak skopany w wielu aspektach, a z utęsknieniem przeze mnie wypatrywany drugi Wiedźmin.
No, ale zostawmy to, wszak temat tyczy bieżącego roku.
A w tym kandydata do "złotej kupy" mamy jednego, niekwestionowanego lidera. Pobił konkurencję o kilka długości, mianowicie Mass (d)Effecta trzeciego. Idiotyczna, debilna wręcz, pozbawiona krztyny sensu fabuła (tak się kończy, gdy w ekipie nie ma nawet jednego scenarzysty wartego tego miana), tani, wciskany na siłę patos w najgorszym hollywodzkim wydaniu, okrojone do minimum drętwe opcje dialogowe, same dialogi przemianowane na długie nieinteraktywne filmy, gdzie rola gracza ogranicza się do funkcji biernego obserwatora, szpetna oprawa (w moim przekonaniu nawet ME1 prezentuje się w tym aspekcie zdecydowanie lepiej), kiepskawe animacje, a co najgorsze do bólu nudny, powtarzalny gameplay ograniczający się do wyrzynania wszystkiego, co nawinie się pod celownik. Skopane zakończenie to akurat najmniejszy z problemów trapiących tegoż potworka. Smutne, jak z niezłego action-rpg'a jakim był ME1 zrobiono coś, co jest niemal czystej próby klonem Gears of War, w dodatku klonem takim sobie i obok crpg nawet nie leżało. Doprawdy, trzeba mieć klapki na oczach, by nie zauważyć jak marny produkt, tworzony po najmniejszej linii oporu nam rzucono.
Bioware, takie jakim było de facto przestało istnieć, jest martwe. Gwoździem do trumny była ucieczka z tonącego okrętu ojców założycieli tegoż, Muzyki i Zeschuk'a.
Rok 2012 mam za słaby, podobnie zresztą jak kilka poprzednich, ostatnim naprawdę dobrym był bodaj 2007.
2013 zapowiada się niestety niewiele, o ile w ogóle, lepiej od bieżącego, najciekawszy tytuł z nadchodzących może w ogóle nie trafić na pc (mowa o GTA V), a jeśli nawet to zaliczy spory poślizg. Dostaniemy wprawdzie nowego Total Wara i być może Europę Universalis, ale z radością powitałbym wreszcie jakiś pecetowy, lub przynajmniej multiplatformowy odpowiednik Forzy/GT. Czekam na takowego z utęsknieniem już lat kilkanaście, niestety bezowocnie.
Z segmentu "AAA" nadzieję wiążę w zasadzie wyłącznie na nowym Tomb Raiderem, wspomnianego Total Warem i Dragonbornem. Jednak bardziej liczę na niektóre z tytułów z kickstartera, ale co z tego dobrego wyjdzie jeszcze się okaże.

28.08.2012 13:41
odpowiedz
eustachy80
19

Sterowanie na padzie kapkę dziwne, ale takie urządzenie to tutaj podstawa.
Polecam sprzęt logitecha, a jeśli komuś te za drogie niech bierze jakiegoś speedlinka, oferują przyzwoitą jakość, choć nic ponadto.

Konwersja skaszaniona, skalowalna rozdziałka, blokada trzydziestu fps'ów, okazjonalne dropy tychże na 2500k/8 GB Ram/HD 7950. Uroczo. Co nie znaczy, że nie da się grać na sprzęcie dużo słabszym, jak najbardziej się da i wcale gorzej działać nie będzie. Po prostu taki już urok rzeczonej konwersji, ale...

Cholerstwo wciąga bez reszty, nie pamiętam kiedy ostatnim razem jakaś gra mnie tak zauroczyła. Krzyżówka Diablo, slashera i RPG. Diabelnie grywalne, walka i eksploracja dają niesamowitą frajdę. Klimat wręcz się wylewa.

Do sklepów marsz, obowiązkowa pozycja każdego pecetowca, który uważa się za hardkorowego gracza.
A jeśli ktoś spiraci ten zacny kawałek kodu niechaj mu karta graficzna i proc eksplodują w twarz, bo na nic więcej nie zasługuje.

11.07.2012 14:00
odpowiedz
eustachy80
19

Zdecydowanie najsłabsza część. Później było lepiej, a za najbardziej udane, jak dotąd mam Brotherhood.
Szkoda, że Revelations to jednak nieco niższa półka. Niemniej przybliżenie w tymże sylwetki Altaira zdecydowanie na plus, ale...

Edzia Auditore nikt nie przebije. Jedna z moich naj postaci bez podziału na kategorie (to jest niezależnie od medium, film, książka, gra).
Będzie mi go cholernie brakowało. Oby jakieś drobne sekwencje z nim wrzucono do ACIII

05.06.2012 22:33
odpowiedz
eustachy80
19

Zaliczyłem pierwszy od lat opad szczęki. Wygląda to zjawiskowo, ale...
Nie wierzę, nie ma mowy aby ta gra została wydana na obecne konsole.
Nawet wziąwszy pod uwagę, że trzeba by zdrowo przyciąć grafę.
Tego się zrobić nie da i tyle. Animacje, fizyka, oświetlenie, szczegółowość świata. No nie da się, nawet w wersji okrojonej...

Obstawiam premierę najszybciej za jakieś dwa lata, wraz z debiutem nowej generacji konsol, tym bardziej, że Ubisoft, jak dotąd nie potwierdziło plotek odnośnie platform docelowych, ani nie podało przybliżonej daty premiery.
Obawiam się, że nagle okaże się, że wersji na "pecety" nie będzie i otrzymamy durną wymówkę rodzaju.
Sorry, misie, ale się nie dało.

14.05.2012 17:41
odpowiedz
eustachy80
19

Mi pozostaje czekać na drugi rzut.
Będzie (w rozsądnej cenie), biorę, nie będzie, cóż...
Najwyżej nie kupię, na drogą "cyfrówkę" Blizzard mnie nie złapie.

14.05.2012 16:53
odpowiedz
eustachy80
19

@Coy2k, "w ubiegły czwartek". Właśnie.
Czyli dawno i nieprawda. Wtedy jeszcze wyglądało na to, że towaru jest sporo, teraz nic, zero, a jeśli już coś się znajdzie cena jest b. wysoka. Absurdalna sytuacja. Premiera nawet nie miała miejsca, a gry już w wielu punktach brak.

Najważniejsza premiera ostatnich lat.
Karny... Wiadomo co dla Blizzarda...

14.05.2012 14:42
odpowiedz
eustachy80
19

Sam miałem zamawiać z końcem tego, lub początkiem przyszłego tygodnia i cóż...
Stwierdzenie, że zabraknie to, żadne dmuchanie balonika, straszenie itp.
To fakt dokonany. Sklepy internetowe praktycznie wypstrykały się z nakładu. Gram, muve, GoL itp.
Premiery jeszcze nie było, a gry już nie ma i nie wiadomo czy będzie.

Paru moich znajomych ma podobny problem (innej aniżeli sklepy internetowe, możliwości zakupu nie mamy), chcieli na dniach zamawiać i pupa blada. Towaru nie ma.
Blizzard ewidentnie pokpił sprawę.

Jeśli w ten sposób chcą zwiększyć sprzedaż cyfrówek, to kij im w oko.
Już pędzę wybulić blisko 260 złotych za coś czego nawet na półce (podobnie jak pirata) postawić nie można, o niczym innym nie marzę, tym bardziej że wersji cyfrowych nie trawię.

13.05.2012 18:41
odpowiedz
eustachy80
19

Również edycji standardowej w internetowych sklepach praktycznie nie ma, a jeśli nawet to po iście kosmicznych cenach.
Jako że dla mnie takowe portale stanowią jedyną możliwość zakupu wersji pudełkowej (inna w rachubę nie wchodzi) zostaję z niczym. Ktoś tu ewidentnie dał ciała. Nie obchodzi mnie, Blizzard, czy może CDP.
To bez znaczenia, istotnym jest, że nie mogę (podobnie jak mój znajomy) nabyć gry.

02.05.2012 16:02
odpowiedz
eustachy80
19

Niestety z Mass Effectem jest tak, że każda kolejna odsłona jest słabsza.
Trójka to co najwyżej kompetentny shooter i żenujący crpg.
Wykastrowano i tak już silnie zredukowane elementy eksploracji, dialogi to binarny system paragon/renegat, a ich rola i znaczenie... Cóż, praktycznie tego znaczenia zostały pozbawione. Wybór kwestii to żaden wybór, bo niemal zawsze rezultat jest jeden.

Gra jest do bólu liniowa, zaś gracz został sprowadzony do roli celowniczka, którego zadaniem jest przebić się przez kolejne zastępy mięsa armatniego. Z niezłego action RPG jakim był pierwszy ME nie zostało nic poza samym uniwersum.

ME3 to niekomplikowany shooter nadziany skryptami, przepełniony iście hollywoodzkim patosem, którego zwyczajnie nie jestem w stanie strawić. Ogólna zgrzebność, oprawa przystająca raczej do budżetówki niż produkcji z segmentu AAA i pretensjonalna, idiotyczna, od zawiązania po finał fabuła sprawiają, iż coś takiego jak imersja praktycznie nie istnieje. Próby wzbudzenia emocji za pomocą ckliwych, sentymentalnych i niestety oklepanych, zdartych schematów (np. śmierć Mordina) wywołują uśmiech zażenowania i co najwyżej uczucie politowania nad marnym poziomem umiejętności studia. Widać wyraźnie, że Kanadyjczycy są wypaleni i nie stać ich na stworzenie czegoś autentycznie dobrego.
Rodzime CDP Red mimo, iż zdecydowanie mniejsze, uboższe już tworzy gry zdecydowanie lepsze, zwłaszcza pierwszy Wiedźmin bije na głowę wszystko, co popełniło kanadyjskie studio od czasu Baldur's Gate 2.

ME3 stanowi przykład tego, jak absolutnie nie należy tworzyć gier (mój niekwestionowany faworyt do "zaszczytnego" miana "badziewia roku"), a już szczególnie finału wziętej serii.
Szczęśliwie gracze zaczynają dostrzegać, jak mizerne, nijakie w tym co robi jest Bioware, o czym świadczą chociażby noty przez nich wlepiane na serwisie Metacritic.

Szkoda jedynie, że rozmaici redaktorzy tradycyjnie już zaczynają dostrzegać ewidentne braki, niedoróbki dopiero w kilka tygodni po wystawieniu z pupy wziętych, zupełnie nie przystających do stanu faktycznego dziewiątek i dziesiątek. Z drugiej strony lepiej późno niż wcale.

Krótko, szukasz dobrego shootera tpp lepszym wyborem będzie chociażby Gears of War (choć w tym aspekcie ME3 jest akurat całkiem przyzwoity). Szukasz crpg z przyzwoitą fabułą? To szukaj dalej, ME3 koło crpg, choćby i action, nawet nie stało.

02.04.2012 12:12
odpowiedz
eustachy80
19

Przecież to gniot był niesamowity, gra prostacka, wręcz prymitywna, a grafika już wówczas wołała o pomstę.
Jak to nie żart to... Wróć! To oczywiste, że ekipa robi sobie jaja. Nie ma innej opcji.

30.03.2012 14:29
odpowiedz
eustachy80
19

Był i taki co czytał CDA lat naście, od 1996, głównie z uwagi na zawarte tam treści.
Na podstawie recenzji dokonywał zakupu tej czy innej gry i każdorazowo był nowym nabytkiem usatysfakcjonowany, tytuły przeważnie otrzymywały noty adekwatne do prezentowanej przez nie jakości.
Taki stan rzeczy miał miejsce do czasu, niestety wszystko co dobre się kiedyś kończy.
Gdy czytelnik coraz to częściej miast obiecanej porządnej gry, sugerując się recenzją, nabywał przereklamowanego średniaka, gdy zmiany jakie miały miejsce do gustu mu nie przypadły, postanowił przygodę z pismem zakończyć.
Choć tego co było dobre nie zapomni nigdy.

09.03.2012 21:58
odpowiedz
eustachy80
19

Co się ME3 tyczy. Oglądałem (dużo), grałem (zdecydowanie więcej), i nie podzielam zachwytów.
Jeśli pierwsze ME to ferrari, tutaj mamy do czynienia z fiatem 126p.
Są koła, silnik, kierownica, nawet lakier może być czerwony, niby to samo, co nie zmienia faktu, że to rzęch.
Nie zostało prawie nic z tego za co cenię jedynkę. Z wyjątkiem uniwersum i postaci.
Jeśli ktoś lubi rozbudowane shootery z takim sobie czuciem spluw, masą skryptów i rozmachem niech spróbuje, może się spodoba.
Jeśli natomiast szukacie solidnego action rpg omijajcie ten tytuł szerokim łukiem, bo z tym gatunkiem gra ma nawet mniej wspólnego niż ferrari z polskim fiatem.
Moim zdaniem mamy do czynienia z najgorszym tworem Bioware, a grałem niemal we wszystko co popełnili (odpuściłem wyłącznie DA2 i SWToR), począwszy od Baldur's Gate, przez KotOR'a i Jade Empire, na Dragon Age, Mass Effect skończywszy. Wiem też z całą pewnością, że nic sygnowanego ichnim logo nigdy już nie kupię. Dla mnie są spaleni.
Wierzyć się nie chce, że ludzie odpowiedzialni za sagę Baldur's Gate mogli stworzyć coś takiego jak ME3.

Każdy zrobi co uważa za słuszne, ale naprawdę warto się dwa razy zastanowić zanim zasugeruje się zdrowo "przehypeowanymi" notami branżowych portali.
Jedna rada, jeśli komuś podobało się ME, dwójka już mniej, niech nawet się nie zastanawia. Część trzecia mu nie podejdzie, jeśli natomiast dwójkę masz za zdecydowanie lepszą, to może jest nadzieja. Chociaż raz jeszcze podkreślam to najgorsza gra serii i jak dla mnie najgorszy tytuł ze stajni Bioware.

09.03.2012 16:56
odpowiedz
eustachy80
19

Jestem skołowany. Wysokie noty jakie grze przyznają ludzie z branży zupełnie nie przystają do faktycznego stanu rzeczy. Tak słabego tytułu, ponoć z segmentu "AAA", nie widziałem już dawno.
Jeśli o sprawy czysto techniczne chodzi mamy do czynienia bodaj z jednym z najbrzydszych tytułów na UE3.
Już pierwsze ME (które odświeżyłem sobie ledwie kilka miesięcy temu) prezentuje się lepiej pod względem wizualnym.

RPG? Serio? Czy ktoś w redakcji jest w ogóle w stanie odróżnić crpg od np. symulatora glebogryzarki? Śmiem wątpić.

Sam, wcale nie bardziej rozbudowany, (i zrealizowany na odwal się) niźli w ME rozwój postaci oraz customizacja broni nie czyni jeszcze z "trójki" crpg. Bo jeśli tak, to CoD również pod ten gatunek podpada, wszak "levelovanie" jest, coraz to lepsze uzbrojenie (wprawdzie tylko w multi, ale jednak), a także "epicka", oparta na skryptach (zupełnie jak w ME3) fabuła.
ME3 okrojono o elementy erpegowe, tak dalece jak tylko się dało. Dialogi to już wyłącznie wybór pomiędzy binarnym paragon/renegat (który przeważnie prowadzi do tego samego), a i te są sporadyczne.
Opcja investigate trafia się od czasu do czasu i to jedyne, co dobrego można rzecz o dialogach, które często są do bólu nadęte i drewniane. Przynajmniej w wykonaniu main hero.
Lwią część czasu Shepard niestety gada sam, choć lepiej by było gdyby milczał, a gracz ma za zadanie gapić się na ekran, bo ograniczony zostaje do roli widza.
"Filmowe", (w złym znaczeniu), dialogi przerywane są nawalaniem do wszystkiego co się rusza. Po scenach akcji (te wykonane są nieźle, ale GoW toto nie jest) mamy znowuż z rzadka interaktywne cutscenki i tak w kółko. Schemat ten przełamują areny non-combat, jak Normadia i Cytadela. Sam podział na strefy combat i non-combat (których tym razem miało nie być) to kolejna wada.
Wywalono w cholerę elementy eksploracji, wyrzucono niemal wszystko, co było dobre w ME i to co z tego ostało się w ME2 stawiając na "radosną", nieskomplikowaną łupaninę.
Już więcej z erpega znaleźć można w GTA IV. Nie ma wprawdzie rozwoju postaci, ale za to od groma nieskrępowanej eksploracji, pewna dowolność w wyborze zadań, ba trafiają się nawet wybory i interakcje z enpecami (dbamy o dobre relacje z Romanem, Jacobem itd. są i romanse). O klasę lepsze dialogi i naprawdę ciekawa fabuła.
A jednak nikt GTA IV mianem crpg nie określa. Ciekawe dlaczego?

Recenzent [ najwidoczniej nielegalnego w świetle regulaminu forum serwisu z "gram" w tytule ] przynajmniej był szczery i nie próbował wciskać kitu. Już na wstępie zaznaczył, że ME3 nie ma wiele wspólnego z gatunkiem crpg podkreślając, że mamy do czynienia z shooterem. I o ile ktoś cenił serię za warstwę erpegową i tego w grze poszukuje, z miejsca winien podzielić notę na pół. Co daje 4.25/10.

"Niski poziom skomplikowania" jest reprezentatywny dla gry jako takiej, nie tylko misji pobocznych. Rozgrywka jest jak najbardziej liniowa, ważkie wybory zaś rzadkie i tak naprawdę nie mają istotnego wpływu na finał.
Całość zaś sprawia wrażenie budżetówki (wielki bohater shepard, co to kładzie zastępy niemilców pokotem nie jest w stanie nawet schować broni - słynna już jakość Bioware).
Może i strzela się fajnie, tyle że, przynajmniej mnie, ten element na dłuższą metę, zawsze w serii nużył. Natomiast teraz stanowi rdzeń gry i właściwie jedyny jej aspekt, gdzie możliwość ingerencji gracza nie została zmarginalizowana. Krótko, odarto ME ze wszystkiego co tak naprawdę było weń dobre.

Zdecydowanie najsłabsza gra serii i najgorszy tytuł z dorobku Bioware (przynajmniej tych z jakimi miałem kontakt, a odpuściłem jedynie DA2 i SWToR).
Za coś takiego studio powinno dostać solidnego kopa w rzyć. Jestem rozczarowany i zdegustowany tym przypalonym schabowym, jaki zaserwowali Kanadyjczycy. Studio to, już od dawna (ME1) nie zaoferowało niczego naprawdę wartościowego i doprawdy lepiej, by ich wreszcie szlag trafił niźli w dalszym ciągu mieli tak kaleczyć zacny gatunek jakim jest crpg.

Oceny branży zaś wprawiają w zdumienie i stanowią potężny kontrast z notami samych graczy.
W tym kontekście zarzuty o manipulacje nie brzmią wcale zabawnie.

17.02.2012 18:51
odpowiedz
eustachy80
19

Wymagania wcale wysokie nie są, przynajmniej te oficjalne. To kwestia silnika i totalnego braku optymalizacji.
Skoro gra potrafi się ciąć na czymś takim, to coś jest nie teges;

I7-3930K @ 4.2
16GB 4X4 2133mhz
2 XFX 6970 in crossfire mode

KA2 rżnie się nawet na potężnych configach, problem jest nagminny i raczej nie zostanie rozwiązany. Z drugiej strony gra potrafi działać płynnie na niezbyt mocnych piecach (takich przypadków jest jednak zdecydowanie mniej).
W obecnej formie tytuł bywa często niegrywalny i z tego co można wyczytać wynika, że odebrał palmę pierwszeństwa w kategorii, najgorzej zoptymalizowana gra wszechczasów, GTA IV co jest nie lada osiągnięciem.
Jeśli ktoś zamierza KA2 kupić niech się zastanowi dwa razy, istnieje bowiem spore ryzyko, że będą to pieniądze wyrzucone w błoto niezależnie od tego, jak mocnego blaszaka posiadacie.

16.01.2012 17:57
odpowiedz
eustachy80
19

@Chiczkok, zastosuj się łaskawie do własnej "złotej" rady i sam pograj w "The Run", a nie doradzaj innym kontaktu z czymś czego i za darmo nawet kijem by nie tknęli.
Takiś pro-gamer, a w Forzę grasz na padzie? Gratuluję.
Zupełnie jakbyś konsumował lizaka nie odwinąwszy go uprzednio z foli.
Tu i tu liżesz, ale opakowanie sprawia, że smak jest cokolwiek nijaki.
Jak dla mnie gra w Forzę na padzie zabija całą frajdę i totalnie mija się z celem.
Skoro grywasz w te niby to poważne produkcje powinieneś wiedzieć, że porządna (słowo klucz) kierownica oferuje taką masę frajdy, że do zabawy z pomocą pada wrócić zwyczajnie nie sposób, bo czego byś nie tknął nudzi śmiertelnie.

Sam próbowałem zarówno rFactora, GTR'a, Race 07, GTL (swoją drogą na padzie da się w to grać z równym powodzeniem, co w produkcje Turn10/Polyphony) i żadna nie przypadła mi do gustu.
Po pierwsze nie przepadam za grą po sieci, bardziej cenię rozbudowany tryb kariery, a wozy po modyfikacjach, torowe i owszem, mogą być, ale bardziej w ramach dodatku, urozmaicenia, nie zaś, gdy tworzą trzon rozgrywki.
Po stokroć bardziej bawią mnie modele seryjne, od klasyków, przez popierdółki pokroju Forda Ka, na potworach rodzaju Veyrona kończąc.
Produkcje takie jak rFactor cenię wyłącznie za model jazdy, który swoją drogą jest mocno gloryfikowany i jednocześnie demonizowany, gdyż wcale nie jest tak wymagającym, jak go malują.
Tytuł bez problemu ogarnie każdy fan gier wyścigowych, który ma na podorędziu solidną kierownicę.
I mowa tu o jeździe beż żadnych, absolutnie żadnych wspomagaczy.

Co się jeszcze wspomnianej Forzy tyczy ta często chwalona jest właśnie za dobry, wiarygodny model jazdy i to przez osoby, które od stricte pecetowych simów nie stronią.
Ci, którzy tytuł ten stawiają na równi z arcadówkami maści wszelakiej, stanowią z reguły niereformowalny, twardy beton, (jakiś mikry promil ogółu graczy) który z zasady "hejtuje" wszystko, co nie nie jest, wyłącznie w ich mniemaniu, hadkorową produkcją dla wirtualnych mistrzów kierownicy, bez mała półbogów przy których Schumacher i Senna to totalni amatorzy.

Owszem, z jednej strony fajnie, że tytuły takie jak C.A.R.S. powstają, ale z drugiej rynek jest nimi nasycony, a wkrótce będzie przesycony, gdyż trafią nań cztery kolejne.
I szkoda, że dla ot, po prostu fanów motoryzacji, programów takich jak "Fifth Gear", czy "Top Gear", co to lubią się od czasu do czasu pościgać, ale przede wszystkim testować coraz to inne bryki, "budować" wirtualny garaż, porównywać osiągi, czasy nie ma totalnie nic co byłoby produkcją naprawdę udaną.

Zapewne główną przyczyną takiego stanu rzeczy są koszta. Wiadomo, że licencje zdrowo kosztują, a by stworzyć godnego konkurenta dla gry Turn 10 trzeba ich od groma. Stać byłoby na to jakiegoś molocha, jak na przykład EA, ale wiadomo na co ów gigant stawia .
Pozostaje czekać i może pewnego dnia... Chociaż szanse są marne.

16.01.2012 14:54
odpowiedz
eustachy80
19

Wiązałem pewne nadzieje z tym projektem, jak tylko pojawiły się pierwsze informacje i nie do końca było jeszcze wiadomo z czym to się je.
Nadzieje umiarkowane, nie rozbuchane i okazuje się, że słusznie.
Właściwie jedynym pozytywnym, dla mnie, elementem jest wiarygodny, nie arcadowy model jazdy, to lubię.
Całej reszty natomiast, to jest czynienia z gry produktu nastawionego wyłącznie na rozgrywki sieciowe, zatrzęsienia aut modyfikowanych, torowych zamiast szerokiego wachlarza pojazdów seryjnych, nie trawię totalnie. GTR/rFactor/iRacing/Race... No ileż można, motyla noga, wałkować non stop to samo?
Tego rodzaju produkcji na pc powstała już masa, natomiast odpowiednika takiej Forzy nie ma ni jednej sztuki i żaden wydawca nie kwapi się, by tę irytującą lukę wreszcie wypełnić.
No cóż, pewnie nie doczekamy się na blaszaki czegoś tej klasy, a konwersja samej Forzy jest równie prawdopodobna, co zagłada znanego nam świata w roku bieżącym.
Zakup xboxa również rozwiązaniem nie jest zważywszy na durną politykę M$ względem urządzeń peryferyjnych w ogóle, a kierownic w szczególności.
Śpij spokojnie w kącie mój logitechu, obrastaj kurzem i pajęczynami, pozostaniesz bezrobotny jeszcze długie lata, przynajmniej do premiery nowej generacji konsol.

13.01.2012 12:41
odpowiedz
eustachy80
19

Niezgorszy materiał. Co do samej gry, ta zdaje się być mocno przeciętnym średniakiem (ta, wiem masło maślane), ocierającym się wręcz o granicę gniota (może zyskuje przy dłuższym z nią obcowaniu). Ewidentnie nie sposób traktować jej poważnie, gdyż sama w sobie stanowi niezamierzoną parodię podobnych tytułów. Dead Rising zdaje się przy tym poważnym i nader mrocznym dziełem.

24.12.2011 14:03
odpowiedz
eustachy80
19

Całkiem, całkiem, a i prawda nie był to najgorszy rok dla growej branży, choć trafiały się lepsze.
No i mimo wszystko nowe gry sadze BG, czy Planescape'owi mogą co najwyżej buty czyścić (podobnie jak Wiedźmin 2 (tfu!) swemu poprzednikowi).
Te produkcje w ogóle się nie starzeją.

No, mniejsza z tym. Najlepszego dla szacownej redakcyji.

18.10.2011 19:15
odpowiedz
eustachy80
19

Czekam, choć gwoli ścisłości do premiery zostało więcej jak miesiąc (mowa o wersji pc). Oczywiście możliwe, że Ubi, ni z tego ni z owego przesunie "Revelations" na 2012, tak by tradycji stało się zadość.

Aktualnie wałkuję "Brotherhooda" (zaraz potem biorę się za nowego "Deusa"), którego mam za zdecydowanie najlepszą odsłonę cyklu.
O ile jedynka była przeraźliwie nudna, tak dwójka stanowiła spory krok naprzód, choć nadal bywała nużąca. Za to trójka owej monotonni zawiera zdecydowanie najmniej, choć oczywiście pewnej powtarzalności rozgrywki uniknąć się nie udało. Jedyne co mógłbym grze zarzucić to relatywnie krótki główny wątek fabularny.

Revelations zaklepałem na gramie w pakiecie ze Skyrimem, jeśli tylko któraś z produkcji okaże się nijaka będzie dość czasu, by anulować zamówienie, tyle dobrego w związku z późniejszą datą premiery na piecach.
Natomiast dyskusję odnośnie wyższości TES'a nad AC (czy też odwrotnie) uważam za bezcelową, wszak to dwa różne gatunki. Życzę sobie i Wam by obie były po prostu dobre.

27.09.2011 15:56
odpowiedz
eustachy80
19

Wprawdzie opowiadam się za kinówkami, ale jako że obsada naprawdę mocna, a studio zasłużone chyba w tym wypadku zrobię wyjątek. Zanosi się dubbing na niespotykanym od lat poziomie, co oczywiście nie oznacza, że taki na 100% będzie, nie ma co "chwalić dnia przed zachodem słońca", trzeba spokojnie poczekać na efekty. Niemniej podstawy do optymizmu są.

16.09.2011 14:54
odpowiedz
eustachy80
19

Zaiste udany to, pełen "uroku" materiał. Głos narratora rzeczywiście przypomina ten pana Henryka Talara, ale czy to on? Głowy bym nie dał. No nic, tak czy siak zacne wideo, oby więcej takich.

26.08.2011 15:46
odpowiedz
eustachy80
19

@Conath, jakiś czas temu pojawiły się informacja jakoby wczesna, robocza wersja Forzy 3 takowy support posiadała (jakoś zatem udało się to obejść), został on jednak usunięty, można się domyślać na czyje "życzenie". Nawet gdyby takie wsparcie nie było możliwe obowiązkiem wydawcy/ów jest zagwarantowanie odpowiednich urządzeń peryferyjnych stosownej klasy przy zachowaniu rozsądnej ceny. Tymczasem w przypadku xklocka mamy albo świetny, acz horrendalnie drogi produkt, bądź totalne "krapiszcze" w cenie wyższej aniżeli bdb. DFGT.
T10 jako podmiot M$ oczywiście nie sprzeciwi się centrali i nie pójdzie graczom na rękę. Właśnie zerowa kompatybilność xboxa ze wszelkiej maści peryferiami, czy to porządnymi, niededykowanymi zestawami słuchawek, czy też kierownicami sprawiła, że xboxa dotąd nie nabyłem i nie nabędę, choć z uwagi na Forzę byłem na to zdecydowany. Miałem okazję pograć co nieco w trzecią odsłonę i cóż, pad to niestety nie to samo co DFGT z którego skorzystać nie mogłem. Nie miałem praktycznie żadnej frajdy z obcowania z tytułem.
Z tego względu konsekwentnie omijam choćby wszelkie stricte arcadowe ścigałki w których to kierownica zwyczajnie nie ma racji bytu. Nie bawią mnie. Toteż nowe NSF: The Run podobnie jak przedtem HP3 daruję sobie.
Szkoda że tak uznana marka jak Porsche marnować się musi w arcadówkach pokroju wspomnianego The Run, ale cóż M$ do spółki z T10 sami są sobie winni. Doświadczywszy dobroczynnej polityki M$ na przestrzeni lat ostatnie w co skłonny jestem wierzyć, to ichnia chęć dzielenia się licencją Ferrari z EA.
Dla mnie z perspektywy gracza to i tak zajedno. Ferrari jak w pecetowych produkcjach jest nader rzadkim gościem tak rzadkim pozostanie (zresztą za wyjątkiem arcadówek praktycznie nic wartego uwagi na tę platformę nie wychodzi), zaś Forza nigdy nie opuści pieleszy X'a, a skoro tak na absencji Porsche nic nie tracę.
Rozumiem wprawdzie rozczarowanie graczy konsolowych, jednak miast pomstować na EA (na oficjalnym forum Forzy) winni pamiętać o tym, że Porsche w kolejnych odsłonach dzieła T10 obecne było, choć Ferrari próżno było szukać w produkcjach EA. Wina nie leży po jednej ze stron.
Jeśli chodzi o PS3 tam bodaj T10 nie ma nic do gadania, ichnia licencja Ferrari obejmuje Xboxa i blaszaka, gdyby było inaczej wątpię, by Polyphony Digital miało tę markę w GT5.

26.08.2011 14:23
odpowiedz
eustachy80
19

Co do blokowania licencji Ferrari przez T10, ta ma miejsce i to od dłuższego czasu (T10 ma bodaj wyłączność jeśli o tę markę chodzi w przypadku xboxa i pc). Poza jednym dlc w żadnej grze od EA nie uświadczymy modeli włoskiej stajni. Skoro T10 nie ma oporów przed udostępnianiem licencji, to dlaczego brak ferrarek w ścigałkach EA?
W każdej Forzie tymczasem porsche było obecne. Koniec końców EA straciło cierpliwość i powiedziało basta.
T10 ględzi jak to tego rodzaju blokady są szkodliwe dla społeczności graczy. Jak jednak im wierzyć skoro w kwestii blokowania (nie tylko licencji) są ekspertami. Blokada forzy wyłącznie na xklocku jest dalece bardziej szkodliwa dla tejże społeczności właśnie. O ile jednak jestem w stanie ten stan rzeczy zrozumieć, o tyle nie łapię dlaczego mając taką markę, jak Forza po dziś dzień nie wdrożono supportu dla kierownic logitecha? Przecież to rzecz absolutnie podstawowa. Gracze apelowali, prosili latami o takowe wsparcie. Bezskutecznie. Mamy więc albo kosmicznie drogiego Fanateca (pełen zestaw z wysyłką to wydatek na przeszło 2100 złotych!), albo też Mad Catza, czy oficjalne kółko M$ w cenie wyższej aniżeli bardzo dobry DFGT. Tymczasem produkty Mad Catza, czy M$ winny być dodawane do płatków śniadaniowych tak bezwartościowe, nędzne są w każdym aspekcie. Nie warte złamanego grosza.
Potencjał Forzy jako marki jest sukcesywnie marnowany z uwagi na durną politykę M$ i T10. Zakup xboxa dla tegoż tytułu nie ma sensu. Z powodu braku dobrych kontrolerów w akceptowalnych dla przeciętnego śmiertelnika cenach mało kto jest w stanie w pełni cieszyć się grą. Zabawa z użyciem pada jest niczym lizanie lizaka przez folię. Niby to samo, ale smak coś mało wyrazisty.
T10 miast płakać nad złym EA w pierwszej kolejności powinno zerknąć na własne podwórko. Jestem pewien, że gdyby faktycznie byli tak chętni do dzielenia się licencją Ferrari, jak sami twierdzą znalazłoby się i w czwartej Forzie miejsce dla Porsche. Niestety nie można wiecznie wypinać się na graczy i konkurencję bez ponoszenia konsekwencji.

12.05.2011 15:27
odpowiedz
eustachy80
19

Heh, wszystko ślicznie, kolekcjonerka dotarła, płytka powędrowała do napędu, instalacja, a tu mi się Avira wtrąca i bezczelnie sugeruje, że w pliku .exe gnieździ się Trojan. Interesujące...

07.05.2011 00:04
odpowiedz
eustachy80
19

Panowie, panowie, co to ma być?
Materiał do bólu tendencyjny. Całość argumentacji sprowadzacie do mocno dyskusyjnej tezy jakoby gracze tzw. "hardkorowi" mieli grom współczesnym za złe li tylko uproszczenia polegające na okrojeniu do minimum mechaniki, całej tej masy statystyk, tabelek.

Toż to bzdura wierutna. Problem w tym, że w ślad za statystykami podąża cała reszta. Na przykład miałka warstwa fabularna, tak wychwalany drugi Mass Effect pod tym względem nie ma absolutnie się czym szczycić. Przeciwnie, fabuła w tymże jest szczątkowa.
Ta gra koncentruje się na opowiadaniu historii? Jakiej niby? Żeby takową przedstawić trzeba ją w grze zawrzeć, a tego tam nie uświadczymy.

Brak swobody, iluzja dokonywania wyborów, czego nie zrobimy, tak zwane wybory, niemal zawsze prowadzą do tego samego, zatem tak naprawdę ich brak. Banalne questy oparte niemal wyłącznie na schemacie, zabij wszystko co się rusza. Niewiele opcji dialogowych, okraszonych na domiar złego systemem skrótów.
Brak swobody, klaustrofobiczne, liniowe lokacje, sterylne światy wypełnione "enpecami" manekinami z którymi interakcja nie jest możliwa, w najlepszym razie szczątkowa. Brak nawet takich podstaw jak pełny cykl dobowy. Wszędobylski level scalling, który zabija ideę rozwijania postaci, wręcz zniechęca do gry. Grzechy można by mnożyć w nieskończoność. To co mamy aktualnie, zresztą nie tylko w gatunku crpg, to recesja pełną gębą, nie żadna ewolucja a regres.

Tak wychwalane Bioware żeruje na opinii, dawno już zdezaktualizowanej. Wypuszcza niegrywalne gnioty, Wy zaś je wychwalacie i usiłujecie wmówić graczom, że uwstecznione, okrojone ze wszystkiego, co dobre gry, to mega hiper hity. Przyszłość gatunku.

Wolne żarty, ME2 w starciu ze staroszkolnymi erpegami, choćby i Icewind Dale dostaje ostre baty na każdym, za wyjątkiem oprawy wizualnej, polu. A przecież IWD swego czasu określany był mianem nieco bardziej rozbudowanego hack'n'slasha, niczym więcej. Dziś jednak ze świecą szukać równie obszernego, rozbudowanego tytułu. Określanie ME2 mianem crpg zakrawa wręcz na kpinę.

Chcecie ferować wyroki, wyznaczać co jest dobre a co złe, to u licha przypomnijcie sobie, jak wyglądają gry "crpg" godne tego miana. Polecam Planescape Torment, skutecznie leczy z syndromu "zaniżonych standardów". Sam fakt występowania dialogów i banalnej fabułki nijak nie czyni z tytułu przedstawiciela tegoż gatunku, a jeśli nawet to marnego.

Dawne crpg nieprzystępne? Może i tak. Dla kompletnego "każuala", dla którego istotna jest wyłącznie oprawa, zapewne. Gry ambitne, wymagające, rozbudowane, to gatunek na wymarciu. Owszem, trzeba się było przy takowych nieco wysilić, ale satysfakcja z obcowania z takim tytułem była nieporównanie większa, aniżeli ze współczesnymi miałkimi, tak zwanymi hitami.

Nie twierdzę, że dziś nie trafiają się gry dobre, trafiają, choć nie ma ich wiele. Niestety na poletku crpg panuje straszna posucha.

27.10.2010 18:21
odpowiedz
eustachy80
19

Next - genowość to jest to. Efekciarskie, przykrótkie, każualowe produkcje z masą badziewia w postaci DLC. Oto aktualny rynek growy. Dla mnie określenie next - gen stało się synonimem słowa crap. Dlaczego jest tak, że aktualnie 95% gier to przereklamowane gnioty? Co jeszcze ciekawsze, jakim cudem to się sprzedaje? Wielkie koncerny postrzegają graczy wyłącznie jako maszynki do trzepania kasy.

Są, rzecz jasna, wyjątki takie jak Rockstar, który nie traktuje nas niczym bandy przygłupich szympansów gotowych rzucić się na każdy badziew, byle tylko należycie zareklamowany. Ale to wyjątki. Reszta wychodzi z założenia, że ciemne masy wezmą wszystko. Poniekąd słusznie...

Lucas Arts również kieruje się tym mottem.
Za co TFU II, najnowszy z tegorocznych mega kitów miałby otrzymać więcej? Za fabułę, niegodną tego miana? Spartoloną przykładowo walkę, monotonię, czas gry nieznacznie przebijający ten, który spędziłem nad demem Baldur's Gate 2? Za to że stanowi kontynuację mocno średniawej jedynki? Wolne żarty.

Jako gracz starej daty preferuję grę singlową. Długi, rozbudowany tryb dla pojedynczego gracza to podstawa, multi traktuję jako dodatek, w żaden sposób jego braku nie postrzegam jako wady. Natomiast kampania raptem kilkugodzinna dyskwalifikuje tytuł z miejsca. Dlatego CoD -y i inne TFU - fy z zasady omijam szerokim łukiem. TFU 2 jest skandalicznie krótkie, a walka przy użyciu miecza to jakaś kpina, nie ma startu do ośmioletniego już Jedi Outcast. Łopatologiczna i prostacka, nie wymaga od gracza umiejętności, nie angażuje. Nie wspominając o kretynizmach pokroju szturmowców zdolnych przyjąć na klatę z kilka ciachnięć mieczem świetlnym (widać bateryjki Starkillerowi siadają, albo to jarzeniówki made in China).

Ocena z pewnością jest adekwatna do poziomu jaki przedstawia sobą owo rozbudowane demo. Za co więcej? Za grafikę? Nie ona, nie efekciarskie fajerwerki warunkują poziom danej produkcji. Gdyby tak było Fallout: New Vegas winno się okrzyknąć kaszanką roku, a przecież to jedna z nielicznych, ciekawych premier 2010. Grafa to tylko dodatek, środek wyrazu, zdecydowanie najmniej istotny

Cóż, jeśli już TPP w klimatach Star Wars, to tylko Jedi Outcast (świetny tytuł) i Jedi Academy (dobry, miejscami bardzo dobry). Oba TFU lepiej omijać szerokim łukiem.

04.10.2010 16:09
👍
odpowiedz
eustachy80
19

Co się tyczy systemu oceniania, tutejszy jest jak najbardziej w porządku.
Owszem zdarzają się wpadki (Mafia 2 i jej 85%, za co skoro grywalność, rzecz najistotniejsza, leży?) ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.
Ostatnimi czasy redaktorzy zaostrzyli kryteria oceniania i temu rozwiązaniu muszę przyklasnąć.

Epidemia przeszacowanych not to istna plaga branży gier. W CDA niemal każdy z większych marketingowo tytułów dostać musi przynajmniej 8/10. To zdaje się jakieś ustawowe minimum. Mają przy tym irytujący zwyczaj ignorowania naprawdę poważnych wad recenzowanych produkcji.

Po stokroć wolę werdykty GOL'a aniżeli reszty, pożal się Boże, tzw. profesjonalnych recenzentów, którzy chwalą sobie arcadowy model jazdy w F1 2010, czy kiwają głowami z uznaniem nad mocno przeciętnym, by nie powiedzieć słabym K&L 2 (8/10), rozpływają w zachwytach nad split/second 9/10 i znak jakości. Noż w mordę, same hity dokoła.

Niemniej dziwnym trafem zagrawszy w kilka z rzekomych, mocno zachwalanych, hiciorów umoczyłem kilka stów, gdyż te najczęściej okazują się niczym więcej, jak średniakami. Toteż na recki rodem z CDA zwykłem patrzeć, jak na konia trojańskiego, ostrożnie bez przesadnej dozy zaufania.

Toteż panowie redaktorzy z GOL'a idealnie nie jest, ale obraliście właściwy kierunek. Podążajcie nadal tą drogą .