Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Paranoja ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

10.11.2018 09:22
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Paranoja
42

Pierwsze Pillarsy to była swego rodzaju euforia po długim okresie posuchy. Faktycznie jak teraz o tym myślę gra miała lepsze i gorsze momenty, ale sam fakt, że można było usiąść do nowego izometrycznego crpg dawał dużo radośći z gry.

Numenera: dla mnie straszne rozczarowanie, mimo, że i tak nie liczyłam na cokolwiek co przebije PS:T (a i po co). Klimat był dla mnie genialny, ale mechanika gry zupełnie mi nie podpasowała.

Tyrrany ograłam i z tego co pamiętam było ok, ale w sumie to nie pamiętam z tej gry za wiele oprocz tego, że kończyła się praktycznie "w połowie". Nie lubie niedokończonych histori więc drugi raz już raczej nie podejde.

A teraz ten rok: wreszcie mam kupe czasu na granie, więc było i poe2, divinity 2 a teraz przechodze Pathfindera. PoE2 wydawało się fajne dopóki nie zagrałam w kolejne tytuły. Przepaść w poziomie dopracowania, contentu, wszystkiego, między poe2 a divinity 2 której nie da się opisać - a większość osób grało przecież w divinity 2 PRZED poe2! Z tej perspektywy nie dziwie sie slabszej sprzedazy, ALE i tak to troche smutne, że byle gnioty sprzedaja sie w milionach egzemplarzy, a gry robione z pasja przepadaja i czesto doprowadzaja tworcow na skraj bankructwa. Niestety, takie juz prawa rynku, inne gry inne czasy.

22.09.2018 10:55
😂
odpowiedz
Paranoja
42

Ciekawe, akurat w tym momencie (17:00) od godziny w chińskiej tv leci program o streamingu i esporcie, i jakie to super. Wiec chyba chodzi jak zwykle o kase i o to, aby to chińskie serwisy streamingowe robiły kase a nie twitch.

Edit: Oczywisvie o twitchu ani słowa ;)

post wyedytowany przez Paranoja 2018-09-22 10:59:47
18.07.2018 05:45
odpowiedz
Paranoja
42

Ciekawe zestawienie. Mi osobiście wydaje sie, że gry kiedys były jednak troszkę dłuższe (głownie crpg) i oferowały na ogol bardziej rozwinięty wątek główny. Inna sprawa, ze na ogol grało sie w te tytuły będąc o wiele młodszym i głupszym, często bez znajomosci jezyka i na czuja.

MnM6 Mandate of Heaven to moim zdaniem kolos na sporo więcej godzin niz wyliczono w zestawieniu, szczególnie jeśli gra sie pierwszy raz. A z drugiej strony wydaje mi sie, że PS:T nie było aż tak długie, ale moze to kwestia tego, że gre przechodziłam juz tyle razy, że znam ja na pamięć. Z pewnością przejście jej po raz pierwszy zajęło mi sporo czasu.

TLDR: Ech, kiedys to były gry. Żarty żartami, ale POE2 to pierwsza gra od długiego czasu która dała mi tyle radosci jak stare tytuły. Moze jeszcze jest nadzieja dla starszej generacji graczy ;)

12.08.2015 20:33
odpowiedz
Paranoja
42

Skyrim na 3 miejscu i przestałam czytać. Z całym szacunkiem, to bardzo dobra gra ale umieszczanie jej między Falloutem a BG (i przed PS:T!!) to lekkie przegięcie.

28.07.2014 22:52
odpowiedz
Paranoja
42

Gra legenda, cieszę się, że odświeżają stare tytuły chociażby dlatego, że oryginalne wersje nie zawsze chcą działać na nowych systemach, a jak już to wcześniej trzeba się nieźle nagimnastykować.

Też uważam, że trochę głupio, że zrobiono quick save. Esencja gry polegała właśnie na wyśrubowanym poziomie trudności i wymaganej precyzji, tak, aby przejść całą sekwencję perfekcyjnie. Ale jaką to dawało satysfakcję:D

11.05.2014 19:30
odpowiedz
Paranoja
42

Haha pamiętam, że pierwszy Unreal to był szok, potem wiele lat późnej czekałam na Morrowinda jakby już nigdy miała nie wyjść ładniejsza gra.

Pamiętam kiedyś artykuł w jakimś piśmie poświęconym grom na maca (chyba amerykańskie) gdzie był zachwyt na pół numeru nad polygonami i grafiką w pierwszym Alone in the Dark :D A ja wtedy siedziałam ze smutną miną, że fajna giera tylko szkoda, że mam monitor który odsługiwał jakąś minimalną liczbę kolorów :P

24.02.2014 23:00
odpowiedz
Paranoja
42

To było do przewidzenia. Nie ma co robić sobie nadziei, że stary Thief wróci. Dlatego zamiast kupować nową odsłonę i się frustrować, lepiej odpalić jedynkę i dwójkę i jest zabawa :)

26.01.2014 20:30
odpowiedz
Paranoja
42

Tego się najbardziej obawiałam - małych lokacji. Tym co sprawiało, że T1 i T2 były grami wyjątkowymi były właśnie ogromne lokacje i swoboda jaką zostawiały graczowi. Szkoda, że większość młodszych graczy będzie teraz patrzyć na Thiefa jedynie jak na klona Dishonored, może właśnie przez zbliżony klimat. Miło, że zostawili możliwość dopasowania opcji do swoich preferencji, ale z drugiej strony w starych T były tylko 3 poziomy trudności do zmiany, a każdy oferował naprawdę wiele nowego dla gracza, nie trzeba było mnożyć masy różnych opcji itp.

Wiadomo, starzy gracze i tak będą narzekać, więc i ja sobie trochę ponarzekam a za jakiś czas znów odpalę T1 lub dwójkę ;) W T4 pewnie szybko nie zagram, ale życzę grze szczęścia, bo to w końcu ta sama marka :)

07.05.2013 05:00
odpowiedz
Paranoja
42

Jak zwykle będzie z pewnością grało się bardzo przyjemnie, niemniej jednak martwię się czy zawartość podstawki nie zostanie zbytnio okrojona i - tak jak ktoś już napisał wyżej - nie dojdzie do kuriozalnej sytuacji, w której każdy element, który na dobrą sprawę powinien znaleźć się w pełnoprawnym produkcie będzie miał własne DLC.

19.10.2012 00:21
odpowiedz
Paranoja
42

Luke: dzięki za pomoc, już mam i gram haha coś czuje, że jutro w pracy będzie przysypianie

18.10.2012 21:41
odpowiedz
Paranoja
42

Rozumiem, że to są łatki do starej, oryginalnej angielskiej wersji?

18.10.2012 21:13
odpowiedz
Paranoja
42

Właśnie kiedyś coś czytałam, że jest praktycznie cała nowa gra zrobiona z nowym bohaterem, misjami, fabułą, wszystkim tylko jakoś o tym zapomniałam. Dzięki za info, chyba muszę odświeżyć w wolnej chwili tę grę.

18.10.2012 20:45
odpowiedz
Paranoja
42

Wonderboy:

Myślę, że masz rację w wielu kwestiach. W Dishonored na bank zagram gdy ciut stanieje, a tak na marginesie myślę, że wiele narzekania na tę grę bierze się właśnie z różnych nietrafionych porównań do Thiefa i tego, że na dobrą sprawę od długiego czasu seria ta nie miała żadnego prawdziwego następcy, a ile można ciągle grać w te same gry skoro wszyscy fani serii znają je już pewnie na pamięć. Szkoda tylko, że większość osób troszkę narzeka na fabułę w Dishonored, gdyby gra miała jakieś ciekawe zwroty akcji i naprawdę porywającą historię, może więcej osób przymknęłoby oko na różne elementy, które ich zdaniem tu nie pasują. Byłoby pewnie podobnie jak z Bioshockiem, który chociaż miał być spadkobiercą Systemshocka, oferował przecież inny model rozgrywki a i tak trafił w gusta większość "sceptyków" właśnie ze względu na oryginalną fabułę. Oczywiście, to kwestia subiektywnych opinii, bo zawsze się można do czegoś przyczepić, ale wydaje mi się, że w tym leży jakaś część problemu.

Tak czy siak, zagram to zobaczę, na pewno gra kusi ciekawym projektem świata, najważniejsze, żeby nie przechodziła się sama jak 90% współczesnych produkcji. No i ciekawe, kiedy wreszcie pojawią się jakieś newsy o tak długo zapowiadanym Thiefie 4!

18.10.2012 19:47
odpowiedz
Paranoja
42

Ok, może w Thiefie było sporo kuriozalnych sytuacji (dało się ogłuszać od przodu, mikroskopijne kropki cienia, które nas ukrywały itp), ale ile lat ma ta gra a ile Dishonored? Skoro teraz w grach mamy taką technologię, to nic dziwnego, że powinny być bardziej realistyczne.

Poza tym, może faktycznie jeśli ktoś przechodził Thiefa na normalu, to rezygnował z większości ekwipunku, bo i po co go używać skoro można wszystkich zabić mieczem od tylca? Ale na najwyższym poziomie trudności tak naprawdę prawie każdy przedmiot robił różnicę i ułatwiał rozgrywkę (no, może, że ktoś grał metodą quick save/load "5h" w jednym miejscu a nuż się wreszcie uda prześlizgnąć).

Nie będę jeździć po Dishonored, bo sama nie grałam, ale sądząc z recenzji i wypowiedzi na forum to gra faktycznie ma niewielkie lokacje. Wada? Zaleta? Nieistotne, ale Thief miał naprawdę ogromne lokacje i liczbę sekretów, więc nie wiem o co chodzi z "bieganiem po jednej rezydencji w kółko". Może, że mówimy o T3, ale ta gra to dla mnie w ogóle niepełnoprawna odsłona serii (choć fabułę miała bardzo zacną i może ze 2 naprawdę fajne misje) WŁAŚNIE ze względu na małe, pocięte lokacje, idiotyczny system "celów" i jeszcze z paru innych powodów.

Thief był rasową skradanką (jak ktoś przeszedł "na chama" z mieczem w ręku to współczuję, bo musiał się nudzić), a wszystko wskazuje na to, że Dishonored ma tylko (albo właśnie) dużo elementów skradankowych, a to jest ogromna różnica, więc nie wiem po co w ogóle takie porównanie w tytule.

18.10.2012 09:43
odpowiedz
Paranoja
42

Z całą pewnością gra jest miodna, ale co ma wspólnego z serią Thief...??? Faktycznie, porównanie do Deus Ex jest już bardziej na miejscu.

12.10.2012 15:38
odpowiedz
Paranoja
42

Z zapowiedzi jak zwykle wyłaniał się obraz duchowego następcy starych dobrych skradanek z fajną fabułą, ale z tego co czytam teraz o grze, wynika, że ma ona np. do serii Thief tyle co piernik do wiatraka.

Skoro tak, to chyba podziękuję.

20.07.2012 11:38
odpowiedz
Paranoja
42

Alien vs. Predator – Arcade - Aaaa, to było to!!! Ile złotówek na to poszło, jeden z moich ulubionych arcade, aż łezka się w oku kręci!

19.07.2012 13:33
odpowiedz
Paranoja
42

Kolejny "skok na kasę" jak ktoś już wcześniej wspomniał. A co do problemu, to oczywiście, że istnieje, ale jakoś dziwnym trafem ostatnio można odnieść wrażenie, że gry komputerowe stały się przyczyną wszelkiego ZŁA na świecie. Pomijając tę kampanię, ostatnimi czasy już kolejny raz trafiłam na artykuł poświęcony zgubnemu wpływowi gier na młodych ludzi i to bynajmniej nie w "naszym dzienniku" ale w czasopiśmie, które zawsze bardzo ceniłam. Szkoda komentować, tak to jest jak dziennikarze, nawet bardzo dobrzy zabierają się za zagadnienie A) o którym nie mają pojęcia, a B) które traktują w sposób naprawdę prymitywnie stereotypowy, no bo przecież "powszechnie wiadomo", że w gry gra plebs, ludzie z problemami z agresją, ludzie odizolowani od społeczeństwa itp.

Po prostu śmieszy mnie takie pitolenie, sama jak byłam młodsza i nie miałam nic lepszego do roboty grałam całymi dniami, i jakoś nie miałam ani problemów z agresją, izolacją, itp. Fakt, rodzice się czasem wkurzali ale ogólnie podchodzili do tematu na zasadzie "wyrośniesz" i jakoś cholera nic złego się nie stało.

Krótka piłka - niech się wszyscy ci domorośli specjaliści łaskawie od... od tematu który ich tak naprawdę zupełnie nie dotyczy i przestaną szukać taniej sensacji. Już i tak tego typu akcje natworzyły od groma negatywnych stereotypów nt. gier, które z powodzeniem funkcjonują w społeczeństwie.

19.07.2012 13:23
odpowiedz
Paranoja
42

Boję się, że z Hitmana faktycznie wyjdzie jakiś @&#^ dla 10 latków, typu wszystko super i pięknie ale gra nie będzie dawała żadnej satysfakcji.
Mam nadzieję, że udział ludzi z ekipy od Thiefa w pracach nad Dishonoured zaowocuje czymś ciekawym :)

04.07.2012 12:37
odpowiedz
Paranoja
42

[20] -> w sumie racja, ale jakoś chyba dłużej trwało pakowanie postaci no a poza tym można było kompletować zbroję deadryczną :P

03.07.2012 15:55
odpowiedz
Paranoja
42

Wszystko ładnie pięknie, ale znow jeśli ktoś ma przypakowaną postać w podstawce nie ma na co liczyć... rany, czy tak trudno zrobić kilku silniejszych wrogów z wyższymi statsami, aby gra dalej stanowiła wyzwanie? Bethesda jak widać ze skrajności w skrajność - albo level scalling i mordowanie goblina przez pół godziny, albo po 60+ godzinach nasza postać jest istnym czołgem. Żenada jak na grę z otwartym światem. Widać dodatek taki sam.

Prędzej zainstaluję jeszcze raz Morka z dodatkami :P

26.06.2012 23:52
odpowiedz
Paranoja
42

Podobnie jak wyżej: też ok 80 godzin i przechodzenie watku glownego na samym koncu bylo prawdziwa meczarnia. Od jakis 60h nie ma lepszego sprzetu, itemow, silniejszych wrogow itp i tak naprawde gra staje sie do niczego. Wole przejsc jeszcze raz Dragons Dogma niz ruszac te gre.

11.06.2012 12:37
odpowiedz
Paranoja
42

Gram już od kilku dni, uważam, że recenzja bardzo dobrze oddaje prawdę o grze. Czytałam kilka innych, w których dosłownie zmieszali Dogmę z błotę - zupełnie niezasłużenie. Gra ma swoje wady (czasem upierdliwe bieganie w tę i z powrotem aby tylko "oddać" komuś questa, czy znikające questy, których nie możemy potem ukończyć, no ale to kwestia tego, czy polujemy na "acziki" czy nie), ale ma też masę zalet - świetny klimat, ciekawy i naprawdę z sensem skonstruowany świat, który chce się zwiedzać, trochę odmienny system prowadzenia fabuły niż w zachodnich crpgach (co dla mnie jest sporym plusem), fajny system craftingu i zabawy z itemami...
Oczywiście, co kto lubi, ale nie polecam sugerować się negatywnymi recenzjami, które tu i ówdzie się pojawiają, bo gdyby tak krytycznie oceniać każdą grę, to Skyrim powinien dostać 6+ albo mocne 7.

19.05.2012 17:51
odpowiedz
Paranoja
42

Gram po malutku, bo nie mam za wiele czasu, na razie akt III i powiem szczerze, że przynajmniej na normalu gra jest smiesznie latwa. Zgadzam sie z tym co juz pare osob tu pisalo, caly ekran wrogow, 2-3 ciosy i nagle juz po starciu. Bossy w dwoch pierwszych aktach - szkoda mowic, nie wiem kto napisal ten tekst pod screenem na pierwszej stronie przy belialu, ze niby wymagajace starcie. Zginelam parokrotnie w normalnych lokacjach (nawet nie na champach) tylko dlatego ze gram na przedpotopowym kompie bez wymagan i gra potrafi konkretnie zamulic (nie wiem od czego to zalezy, 98% czasu dziala swietnie, a np w kanalach ledwo dalo sie grac, no ale trudno)...

Nie wiem czy to kwestia tego, ze w D2 gralam 12 lat temu, ale jakos wydawalo mi sie bardziej wymagajace.

16.05.2012 22:21
odpowiedz
Paranoja
42

Ja gram dopiero od dzisiaj, ale wkurzyłam się, kiedy na koniec I Aktu okazało się, że nie mam ZADNYCH aczików za rzeczy zrobione do króla szkieletów (za niego też nic nie mam...)... po prostu wcieło. :/

05.05.2012 18:42
odpowiedz
Paranoja
42

Jedna z moich pierwszych gier, obok Prince of Persia... ech, co za sentyment. Do dziś pamiętam kod na nieśmiertelność + wszystkie bronie. Tylko pamiętam, że miałam na macu jakąś wersje w której normalnie było 6 epizodów, wszystko tak jak tutaj ALE było więcej broni - była wyrzutnia rakiet i miotacz ognia (który właściwie miotał takie ogniste kule). Ktoś wie, co to za wersja?

21.04.2012 17:51
odpowiedz
Paranoja
42

Trudno mi uwierzyć, że to gra z 1996 roku... jakoś tak wydawało mi się, że to nie było aż tak dawno temu. ;P Ale do dziś pamiętam te emocje no i oczywiście "fresh meat!". Zagrałoby się jeszcze raz, gdyby nie to, że oryginał już dawno komuś pożyczyłam na święte nigdy i nie mam go w kolekcji... :(

14.04.2012 15:22
odpowiedz
Paranoja
42

Wygląda zacnie, ale i tak wolałabym T4. Mam nadzieję, że powstanie (coś ostatnio nic i nim nie słychać)

09.04.2012 18:43
odpowiedz
Paranoja
42

No i dobrze, że wychodzi na pc, ostatnio faktycznie to konsole przejęły pałeczkę jeśli chodzi o "hardkorowe" tytuły (choć w sumie to nadal w większości bijatyki, albo jrpg, których hardkorowość polega na czasie gry, tudzież nieustannym farmowaniu). Gra jest naprawdę kapitalna, więc fajnie, że teraz każdy będzie mógł w nią zagrać, chociaż nie każdy pewnie da rade. ;P

28.03.2012 20:57
odpowiedz
Paranoja
42

Acha, czyli BG było popularne na świecie tylko dlatego, że miało świetny polski dubbing? I NWN też? Ja rozumiem, że fajnie, jak uda nam się zrobić coś porządnie, np. dubbing, ale bez przesady, nie bądźmy śmieszni w swoim samozachwycie. To tak, jakby mówić, że D&D to ogólnie nie ma klimatu, ale jak się gra po polsku to jest spoko. Nie wiedziałam, że język polski zmienia średnie giery w super produkcje... Brednie.

Zupełnie nie obchodzi mnie, czy gra będzie po polsku czy po angielsku, jeśli jest szansa, że będzie to ciekawa niezależna produkcja crpg - kupuję (prawie) w ciemno. Chyba na PS:T2 nie ma co liczyć, biorąc pod uwagę mierne wyniki jedynki (+ jeszcze w dzisiejszych czasach?), ale liczę na coś na poziomie Fallout: New Vegas, które było świetne. Nie wiem, w DS3 nie grałam, ale chyba jedyną jego wadą była długość (no bo co to za wada, że to h&s jak to zawsze była seria h&s?)

27.03.2012 13:19
odpowiedz
Paranoja
42

Akcja + symulator zwierzątka? Brzmi słodko, na pewno wszyscy kupią, a jeszcze do tego kinect. Ja podziękuję, po ostatnim Fable, poza tym nie koniecznie przypadł mi do gustu kierunek w którym poszła ta seria. Na całe szczęscie powstają jeszcze od czasu do czasu niezłe crpg

17.03.2012 11:45
odpowiedz
Paranoja
42

Ciekawe ilu młodszych graczy sięgnie po grę...i czy nie okaże się dla nich zbyt dużym zaskoczeniem, chociaż jeśli poprawią grafikę aby była trochę czytelniejsza i trochę przyśpieszą poruszanie się postaci (mnie to już nawet wtedy doprowadzało do szału) to nagle może się okazać, że nie trzeba super grafy, cut scenek co 5 min, jakiś znaczników gdzie mam iść i co zrobić aby powstała świetna gra crpg :)

Ja trzymam kciuki za projekt i na pewno enchanced edition kupię!

15.03.2012 14:04
odpowiedz
Paranoja
42

Mitsukai dobrze mówi, większość osób, które się tyle wypowiadają w kwestii tego, jak długo powinni produkować diablo III w czasach 2 robiło w pieluszki i jest przyzwyczajona do dzisiejszych trendów na zasadzie "co rok nowa część gry, nie ważne jaka, i tak wszyscy kupią i będzie z tego hajs". Od D2 wyszły 4 assassin's creedy? Dobry żart. Nic nie ujmując AC, ale żadna z tych gier nie jest, nie była, i nigdy nie będzie mieć takiego statusu jak np. właśnie Diablo. Wydają nowe części, bo po jednorazowym przejściu gry nie nadają się już do niczego. Na szczęście Blizzard nic sobie nie robi z dzisiejszych tendencji i wyda grę wtedy, kiedy uzna za słuszne. Jakoś nigdy się na takim podejściu nie przejechali.

Btw, ciekawa jestem ile z tych "mądrych" osób które już wszystko wiedzą o D3 faktycznie gra/grało w betę. Jak każdy zagra, to dopiero wtedy oceni. Akurat oceny na serwisach są kiepskim wyznacznikiem faktycznej wartości gry (np. taki Oblivion prawie wszędzie miał 10/10, 90%+ itp i co z tego?)

13.03.2012 22:54
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wierzę w to co czytam: nie grałam jeszcze w ME3 ale wszyscy moi znajomi strasznie narzekają na kijowy ending, a tu się nagle okazuje, że w ogóle aby mieć perfect ending trzeba grać w multi czy robic dlc... śmiech na sali. Nie wiem, czy ja się dobrze orientuję, ale chyba za multi na xboxie trzeba placic (jakies grosze niby, ale zawsze), za dlc także. Nie wiem na jakie wyrzyny bezczelnosci chca sie wspinac tworcy gier, ale to jest zdecydowanie przesada O.o

26.02.2012 23:57
odpowiedz
Paranoja
42

Faktycznie, jak już ktoś wspomniał wyżej Igrzyska Śmierci wyglądają jak kopia Battle Royale (książka jest z 2008 roku więc też ewidentnie powstała po filmie i mandze). Temat oklepany, ale pewnie dla 90% ludzi z Europy i Stanów wielka nowość i na pewno się sprzeda.

Nota bene, Battle Royal był puszczany jako film od 15 lat... Skoro to jest od 13 i to w Stanach to z pewnością będzie moralizatorskie i "upudrowane".

01.02.2012 21:36
odpowiedz
Paranoja
42

Rany, przecież to tylko dodatek z akcesoriami... trudno uwierzyć, że ktoś jeszcze jest skłonny do wydawania kasy na te simsy

29.01.2012 12:20
odpowiedz
Paranoja
42

"Gracze"... 90% osób w komentarzach nie zwróciło uwagi na to, że będą nowe przygody, filmik itp tylko emocjonują się grafiką. Szkoda słów.

06.01.2012 14:33
odpowiedz
Paranoja
42

Super, naprawdę. Wiedźmin jest naprawdę dobrą grą, ale widać, że nie potrafiliśmy głosować naprawdę na gry najlepsze, tylko na zasadzie "o, bo to polskie". Tak naprawdę nr. 1 i 2 powinny należeć do Diablo II i Gothica, to oddaje stan rzeczywisty.
Inna sprawa, że pewnie 3/4 głosujących dopiero od połowy dekady ma lub używa świadomie komputera, więc w sumie i tak nie można narzekać na wyniki.

01.01.2012 22:12
odpowiedz
Paranoja
42

Rany, a co za różnica, na jakim silniku będzie Thief 4. Liczy się, czy nie schrzanią misji i klimatu...

30.12.2011 15:35
odpowiedz
Paranoja
42

Nie ma co narzekać, tylko sięgnąć na półkę po stare tytuły i przeżyć to jeszcze raz. W dragon age II nie grałam, bo po tym czego się nasłuchałam, to kijem tego nie ruszę, a już na pewno nie wydam na to kasy, z dwojga złego już wolę Mass Effect bo konwencja jest ciekawsza.
Dark Souls jest grą genialna i oldschoolem na całego, choć elementów rpg ma stosunkowo niewiele, to jednak powinien zadowolić każdego starego wyjadacza poziomem trudności.
W Deusa i Wieśka nie miałam czasu (ten pierwszy) ani okazji (stary komp i brak konsolowej wersji) zagrać, trudno oceniać bo opinie słyszałam naprawdę różne i skrajne.
Skyrim... czym dłużej gram, tym mniej mi się ta gra podoba (BUGI i brak konsoli na xboxie ><) ale obiektywnie rzecz biorąc gra kontynuuje tradycję crgp w stylu Elder Scroll w całkiem godny sposób, w tej serii nigdy nie było dialogów na 100 stron (o ile pamiętam, to z z często wymienianych jako klasyczne gier tylko w PS:T były naprawdę masywne dialogi) ani jakiejś pokręconej fabuły, więc nie ma się do czego przyczepić, może, że do uproszczeń (dlaczego nie mogę biegać w zbroi deadrycznej i kiecy? -10 do swobody w stosunku do Morka).

Prawda jest taka, że przy dzisiejszej technologii tworzenia gier najistotniejsze jest to co się widzi i słyszy, niż to, jakie obrazy gra generuje w umyśle gracza poprzez dialogi, klimat, itp, a przecież właśnie to było zawsze esencja oldskulowych crpg, rpg w ogóle. Wniosek? Powrotu do tamtych gier nie będzie, choć i w tym zalewie chałtury "dla każdego" (5 latek też ma prawo przejść grę która jest od 18 lat... taaak...) zdarzają się perełki, jak choćby zeszłoroczny Fallout New Vegas. Na takie gry warto czekać.

22.12.2011 00:47
odpowiedz
Paranoja
42

Graczem jest się przez całe życie :) Po prostu w pewnym momencie zaczynasz czekać na konkretne gry, a nie grać w co popadnie tylko dlatego, że jest fajne (nie ma na to zbyt dużo czasu). Ja w Warcraft IV zagrałabym z pełną przyjemnością, nie ważne czy będę mieć 30, czy 50 lat. :P

17.12.2011 23:09
odpowiedz
Paranoja
42

Mr_Hyde: mnie mało interesuje jaka będzie cena, ale jaki jest stosunek ceny do tego, ile przeciętny człowiek zarabia. Dlatego mówię, że czy w oficjalnym sklepie, czy też nie, nawet 1000zł to są jednak pieniądze, z którymi większość ludzi musi się liczyć. Nie wykluczam, że kupię konsolkę w Japonii, zawsze fajny gadżet.

17.12.2011 15:06
odpowiedz
Paranoja
42

Na japońskie warunki to stosunkowo nie drogo, niestety ponownie w Polsce to dla wielu graczy kupa kasy, pewnie znając życie w wielu sklepach będzie kosztować po 1500 zeta.

16.12.2011 13:35
odpowiedz
Paranoja
42

Bez dwóch zdań najlepsza gra jaka kiedykolwiek powstała i mój osobisty no. 1 ever. Nadal mam koszulkę (sprała się trochę, ale przynajmniej przestała być na mnie za duża...) i trochę już powycierane na kantach pudełko na 4 cd. Aż chce mi się znowu zacząć grać i przeżyć to wszystko jeszcze raz!

16.12.2011 08:17
odpowiedz
Paranoja
42

"twórcy wyraźnie dążą do zadowolenia zarówno niedzielnych, jak i hardkorowych graczy" to zdanie to chyba oczywisty oksymoron. Nie da się zrobić takiej gry.

03.12.2011 18:55
odpowiedz
Paranoja
42

Całkiem trudny wybór, dużo tytułów, w które świetnie mi się grało (choć nie wiem co na tej liście robią takie tytuły jak Oblivion czy Gothic III...? Moze w danych rocznikach nie było lepszych gier, sama nie wiem...), ale ostatecznie nie mogło być inaczej: Morrowind, Neverwinter Nights i Gothic, chyba najmilej wspominam chwile spędzone właśnie z tymi grami.

Swoją drogą, trochę się zgasiłam, patrzę na listę i zastanawiam się, dlaczego nie ma takich tytułów jak stare Thiefy, PS:T czy HoMMIII... zapomniałam, że to nie ta dekada... Czas leci ><

03.12.2011 17:00
odpowiedz
Paranoja
42

O rany pamietam ile krwi mi napsul ten bug w Wizardry, wtedy w ogole jakos srednio jeszcze ogarnialam ze istnieja takie rzeczy jak patche i juz myslalam ze nic z tego. Szkoda ze nie wspomnieli tez o Morrowindzie, gdzie watki rodow mogly sie zbuggowac do tego stopnia, ze niemozliwe bylo ich ukonczenie bez wpisywania kodow w konsoli.

24.11.2011 15:58
odpowiedz
Paranoja
42

Ale to w końcu zakazują internetu w ogóle, czy tylko gier sieciowych..? Bo jakoś tak niejasno jest to powiedziane. Z pewnością niektórym się przyda...

02.11.2011 15:15
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wiedziałam, że są takie problemy z dostaniem tej gry... ja kupiłam w dniu premiery za 180 i jak widać dobrze zrobiłam. Gra majstersztyk, nie mam zbyt wiele czasu więc gram weekendowo i zostało mi jeszcze duuużo do przejścia, ale takich emocji i takiej satysfakcji z rozrywki nie miałam od wielu, wielu lat. Oby więcej takich tytułów, które naprawdę warte są wydanych na nie pieniędzy.

09.10.2011 20:33
odpowiedz
Paranoja
42

Haha, ja nie wiem czy nie jestem juz za stara na takie wyzwania ale skoro ciagle narzekam na postepujace zdziecinnienie poziomu gier to nie moge sie oprzec wrazeniu, ze musze w Dark Souls zagrac...

09.10.2011 20:05
odpowiedz
Paranoja
42

Cholera, skoro jest na xboxa to az nie moge sie powstrzymac aby sie nie skusic... ale czy jest w ogole sens grac w singla, bo wolalabym uniknac granie po sieci, ale czy wtedy gra ma jakikolwiek sens?

09.10.2011 19:50
odpowiedz
Paranoja
42

Nic nie przebije Dooma, I i II, tyle w temacie.

26.08.2011 17:42
odpowiedz
Paranoja
42

kategoria: prawdziwe rpg - przykłady 3, w tym dwa sprzed X lat... co za bolesna prawda

25.08.2011 21:34
odpowiedz
Paranoja
42

GOTY we wrzesniu wychodzi? Nie sledzilam tematu, ale czy bedzie wersja na xboxa? Dam kazde pieniadze aby miec wersje ze wszystkimi dodatkami, to byla dla mnie jedna z lepszych gier ever, a juz na pewno w ostatnich latach.

25.08.2011 14:20
odpowiedz
Paranoja
42

Twarze kapitalne, widać, zwrot w stronę Morka

23.08.2011 11:14
odpowiedz
Paranoja
42

Mam podobne odczucia, jakoś od paru lat prawie nie było gier, które mogłyby mnie naprawdę zadowolić (poza genialnym Fallout New Vegas czy Risenem, a i one "jadą" na starym patencie). Niestety obawiam się, że problem nie tkwi w braku dobrych gier, tylko w tym, że gracze pamiętający "stare dobre czasy wielkich gier" po prostu się... starzeją. Zawsze najprzyjemniej wspomina się serie gier które wyszły "kiedyś", szczególnie - że jak ktoś dobrze napisał wcześniej - kiedyś gier było mniej i człowiek łapał co było i miał z tego nieporównywalnie większą frajdę.

Inna sprawa, że dzisiejsze gry są zbyt uproszczone i brakuje dobrych crpg czy skradanek, mało jest gier naprawdę takich, których po przejściu nigdy nie oddalibyśmy kumplowi albo wymienili na inne gry.

15.08.2011 21:16
odpowiedz
Paranoja
42

Dla mnie jedna z najważniejszych i najlepszych gier ever, obawiam się, że tak jak nigdy nie przebił jej Oblivion (bez żartów...), tak i Skyrim nigdy nie dorówna jej klimatem. Cała tego zasługa właśnie w egzotycznym i niesamowicie dopracowanym świecie gry.

13.08.2011 15:33
odpowiedz
Paranoja
42

Spiderweb Software rządzi! Pamiętam jak jako dziecko grałam w ich Exile na maca, to były gry!

07.08.2011 20:27
odpowiedz
Paranoja
42

[57]

O ile rozumiem, co masz na myśli, mówiąc, że Fallout był lepszym crpg niż Torment, jeśli jako kryteria dobrego rpg weźmiemy swobodę kreowania swojej własnej postaci (bliżej w tym do idei papierowego rpg, zgadzam się z tym), to niestety nie mogę się zgodzić z zarzutem, że w PS:T historia nie jest zbytnio rozgałęziona i nie możemy kierować fabułą. Faktycznie, twórcy mogli inspirować się serią FF (którą też, swoją drogą cenię, ale jakby w innej kategorii niż tradycyjne "nasze" crpg), jednak porównywanie tych dwóch gier (tzn PS:T i np. fajnala 7) jest bardzo krzywdzące, szczególnie dla PS:T.

Jestem ogromną fanką PS:T więc moja opinia na pewno nie będzie obiektywna :P ale wydaje mi się, że gra oferuje naprawdę mnogość rozwiązań i potencjalnych podejść do rozgrywki. Przy pierwszym przejściu gry (bez solucji!) nie odkryjemy wszystkich questow i możliwości, skopiemy parę spraw, a podjęte decyzje będą miały duuuży wpływ na to jak wygląda rozgrywka. Fabuła jest liniowa, ale w ramach tej liniowości, możemy grać postacią o dowolnym charakterze i doprowadzić do różnych zakończeń i rozwiązań fabularnych, a to samo w sobie jest już rodzajem kreacji bohatera. Nasz bezimienny będzie taki, jakie będą decyzje, które podejmujemy. Fallout mógł poszczycić się świetnym, moim zdaniem, systemem dzięki któremu. nasze parametry miały FAKTYCZNY wpływ na konwersacje i nasze działania. PS:T, jeśli chodzi o wykorzystanie parametrów w dialogach, wcale dużo od tego standardu nie odbiega, powiem więcej - jeśli chodzi o konwersacje, to są ona mistrzowskie. Ok, grając półgłowkiem z int=3 stracimy połowę przyjemności z gry (o ile w ogóle ją przejdziemy, bo nie wiem na czym w PS:T nabijać xp jak nie na questach "gadanych", to jest trochę wada), ale prawda jest taka, że grając debilem w jakimkolwiek rozsądnym crpg pozbawiamy się wielu przyjemności i smaczków.

PS:T na pewno nie jest "klasycznym" rpg, ale nie można odmówić tej grze wielu elementów, w których jej "erpegowość" jest naprawdę miodna.
Dla porównania, gry z serii FF oferują kapitalne historie, ale w nich to dopiero mamy zerowy wpływ na to, co się dzieje. Po prostu inne podejście, ja to kupuję.

Ale żeby nie było całkowitego offtopu - jak już mówiłam, za 500 zł można nabyć naprawdę świetne kolekcjonerskie figurki z różnych gier i serii, ja jednak oszczędzę moje pieniądze.

07.08.2011 20:07
odpowiedz
Paranoja
42

Mam nadzieję, że Skyrim będzie odrobinę lepiej zbalansowany niż Oblivion. Nie twierdzę, że Obliv. był złą grą, ale też nie do końca podobał mi się kierunek w którym poszła seria. Morrowind miał to coś, co sprawiało, że nawet nieźle przypakowaną postacią nadal chciało się grać i zwiedzać, bo zawsze można było znaleźć coś nowego (np. kompletować daedric armour, nikt mi nie powie, że bez solucji to było proste).

Oblivion niby miał wielki świat, super grafikę (na tamten czas), ale nigdy nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jakby w połowie gry, szczególnie jak się wykonało wszystkie questy dla wszystkich gildii (absurdem był fakt, że każdy mógł wykonać każdy quest, ale cóż...) gra stawała się po prostu nudna. Nie zachęcała w żaden sposób do eksploracji, prowadziła za rękę, a z byle złodzieja wypadały magiczne artefakty, więc po co grać dalej? I jakoś niespecjalnie mnie kręciły dodatki w postaci zbroi dla konia czy nowego lokum (za wyjątkiem Shivering Isles).
Morrowind może i był w wielu rozwiązaniach "prymitywny" z punktu widzenia dzisiejszego gracza, ale dawał o niebo więcej satysfakcji i przyjemności z gry.

Mam nadzieję, że Skyrim postara się wyciągnać z poprzednich TESów to co w nich było najlepsze.

06.08.2011 12:53
odpowiedz
Paranoja
42

Wygląda bardzo fajnie, chociaż mimo wszystko 600 zł to trochę dużo... za 500-600 złotych można kupić w sklepach zagraniczych naprawdę kosmiczne figurki wykonane ze świetnych materiałów.

24.07.2011 11:47
odpowiedz
Paranoja
42

ee, czy tego fragmentu nie pokazywali już dłuuugi czas temu? O.o

07.07.2011 20:31
odpowiedz
Paranoja
42

Oblivion i tak miał uproszczony w stosunku do Morrowinda system broni i zbroi,mam nadzieję, że nie posuną się jeszcze dalej no bo bez przesady...

07.07.2011 18:47
odpowiedz
Paranoja
42

Będę trzymać kciuki za ten projekt, widać, że robią to ludzie kochający Morrowinda, którym czegoś brakowało w Oblivionie. Wygląda świetnie.

24.06.2011 16:23
odpowiedz
Paranoja
42

Wiadomo, że żadna recenzja nie będzie w 100% obiektywna, no ale z tego co poczytałam o grze to wydaje mi się, że może to być kawałek naprawdę przyzwoitej roboty. Wydaje mi się, że negatywne opinie płyną w dużej mierze z rozczarowania graczy, którzy chcieliby tą samą legendarną jedynkę, ale z lepszą grafiką. Niestety, wydaje mi się, że jest to rzecz nie do spełnienia. Naprawdę, bardzo rzadko zdarza się, aby wskrzeszony wzorzec legendarnej gry okazał się udany i może dlatego twórcy chcieli pójść w innym, nowym kierunku. Zagram, zobaczę.

18.06.2011 18:37
odpowiedz
Paranoja
42

Hehe, kto grał w zeldę, ten zrozumie. Niestety po 5 godzinach ganiania po mapie w tę i z powrotem nie dało się nie sięgnąć po poradnik :P

15.06.2011 15:41
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wiem o co taka panika... Grafika oczywiście jest dość ważna, ale w grach crpg nie przesądza o jakości rozgrywki (no może, że już jest taka pikseloza, że nie można wytrzymać). Poza tym ciekawa jestem, ile procent tych graczy, co narzekają na grafikę portu, mogła u siebie na kompach grać na max detalach. :P

10.06.2011 16:52
odpowiedz
Paranoja
42

Widać, że głupota jednak boli - wyszła strzelanka nie "po polskiemu" i już płacz i zgrzytanie zębów. W sumie nie dziwie się, że gry ostatnimi laty tak schodzą na psy i są upraszczane do granic możliwości, skoro są adresowane do pokolenia graczy, którzy nie potrafią ogarnąć FPP(!!!) w języku innym niż ojczysty.
A jeżeli ktoś nie ogarnia Duke'a po angielsku to może jest jeszcze w wieku, w którym w ogóle mało co się ogarnia i powinien sobie darować, ew. jakieś fajne "crpg" sobie znaleźć gdzie jest polski dubbing i w ogóle git :P

10.06.2011 13:36
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wierzę własnym oczom! Nigdy bym nie przypuszczała, że ta seria była tak popularna w Japonii, chociaż w sumie można się było tego spodziewać... Design designem (no cóż...) ale z sentymentu dla serii i tak zagram!

09.06.2011 19:35
odpowiedz
Paranoja
42

Haha ja się najbardziej głowię, jak można w takiej serii jak Mass Effect mówić o zwiększeniu dostępności gry (czyt. ułatwieniu). W grę z pewnością zagram, jak pożyczę od kogoś ze znajomych. Sorry, ale ponad 150 zeta to za dużo za interaktywny film z fajną fabułą. :P

08.06.2011 12:36
odpowiedz
Paranoja
42

Nie mogę się doczekać, ale już prędzej z miłości do całej serii niż z tego, że mam jakieś wielkie nadzieje co do Skyrim... Co by nie było, Morrowind to nie będzie.

03.06.2011 16:22
odpowiedz
Paranoja
42

Rozmazana sweet loli i androgeniczny shonen w gaciach od Alladyna - pierwsze wrażenie średnie, no ale w sumie to jest FF. No nie wiem, XIII zdecydowanie nie należy do jednej z moich ulubionych części serii więc wolę podejść ostrożnie.

01.06.2011 18:18
odpowiedz
Paranoja
42

Czy współpraca twórców gier z PEGI jest obowiązkowa? Pytam, bo szczerze mówiąc nie wiem jak to wygląda z tej strony, ale skoro większość gier (wszystkie wydawane np w Europie?) ma PEGI to chyba musi być na to jakaś idiotyczna dyrektywa... Dla mnie szczyt absurdu, nie wiem komu to potrzebne, powinno być tak jak kiedyś, znaczek 18+ na grach kierowanych dla dorosłych i tyle, skoro ktoś kupuje to swojemu np. 10 letniemu dziecku to już jego sprawa.

Inna kwestia, że sama mając z 10 lat kupowałam po kryjomu z ojcem Duke Nukem 3D i jakoś mi się w głowie nie poprzewracało (tak jak pewnie większości ludzi) od widoku rozpikselowanej krwi i cycków. :P

Skoro już naprawdę prawo chce chronić dzieci przed zgubnym wpływem przemocy i golizny (często bardziej chodzi o to drugie niż pierwsze...), to skąd takie kampanie reklamowe jak ta o której mówi Kazioo w Empiku? Absurd.

29.05.2011 16:12
odpowiedz
Paranoja
42

Nie rozumiem zupełnie argumentu, że obecnie gry są łatwiejsze, bo dawni "hardcorowi" gracze teraz są dorośli i mają mniej czasu i jest to naturalna kolej rzeczy. Nikt nikomu nie karze katować w grę po 8 godzin na dobę, można grać po godzinie dziennie, albo tylko w weekendy i poziom trudności nie ma tu nic do tego. Po prostu wtedy dłużej można cieszyć się grą i czerpać więcej satysfakcji. Kto jak kto, ale chyba właśnie dorośli gracze z normalnym życiem powinni to jak najbardziej rozumieć, a nie zadowalać się papką, która przechodzi się sama. Masz godzinę na grę między pracą a wyjściem na piwo ze znajomymi? Nie przeszedłeś misji za pierwszym podejściem? Trudno, spróbuj następnego dnia. Wiadomo, że gracze z wiekiem robią się leniwsi, ale bez przesady. I konsole też nie mają z tym żadnego związku, żal mi patrzeć, jak ludzie wykorzystują takie informacje do wylewania swoich fanboyowych żalów. Nie może być tak, że gra jest albo "dla hardkorów" (czytaj: nie do przejścia, jeśli nie katujesz po 10 godzin dziennie i umierasz 10 razy na minutę), albo "dla każdego" (czytaj: przechodzi się sama). Widzę wiele opinii graczy, którzy nie należą do żadnej z tych grup, po prostu chcą gier, które dają frajdę i satysfakcję i to powinno być najważniejsze.

29.05.2011 13:33
odpowiedz
Paranoja
42

Bez komentarza... Nie wiem co było "hardcorowego" w poprzednich częściach (ok, nie licząc jedynki) na normalnym poziomie trudności. Czyli znowu będzie super-świetna fabuła i zero wymaganego wysiłku od gracza. Ciekawa jestem kiedy pojawią się podobne doniesienia prasowe o nowym Thief 4 (3 i tak była łatwiejsza od poprzednich)

27.05.2011 00:23
odpowiedz
Paranoja
42

Niby fajna sprawa, bo obecnie nie licząc konsoli gram tylko na laptopie (w to co pójdzie, bo już ma kilka ładnych lat :P), ale serwis niestety bardzo brzydko pachnie reklamą Asusa... Troszkę bieda.

24.05.2011 14:27
odpowiedz
Paranoja
42

Fable 3 był dla mnie chyba największym rozczarowaniem zeszłego roku... naprawdę po kapitalnej jedynce i dwójce oczekiwałam czegoś o wiele lepszego.

15.05.2011 22:02
odpowiedz
Paranoja
42

[13] Hahahhaha dobre, ja też się zastanawiam co to niby za "ukryte obiekty" xDDD

Może chodzi o escape the room? To są nieźle nienormalne ale wciągające zarazem gierki.

12.05.2011 21:30
odpowiedz
Paranoja
42

@Defan: Dobrze powiedziane, miałam to samo skojarzenie. Trochę za kolorowo jak na mój gust, ale ufam twórcom, że wiedzą, co robią.

12.05.2011 14:37
odpowiedz
Paranoja
42

(Na wstępie zaznaczę, że nie jest moim celem wywoływanie flameów, obrażanie kogokolwiek czy czyiś ulubionych gier, tylko polemika co do filmiku, wywołującego bardzo swoją drogą potrzebną dyskusję)

Mass Effect NIGDY nie będzie dla mnie crpg, z poziomem trudności dla pięciolatka, rozgrywką prostą jak drut, liniowością i prymitywnym systemem dialogowym. Dlaczego?

Dlaczego jest tyle oburzenia dotyczącego jrpg, że co to za rpg, że interaktywna telenowela itp, a nikt nie zauważa, że z grami zachodnimi dzieje się to samo? Nie mogę się niestety zgodzić, że nadrzędną wartością dla crpg jest koniecznie fabuła. Jakbym chciała obejrzeć dobrą fabułę, to bym poszła do kina, ale od gry oczekuję tego, że w jakiś sposób zaangażuje mnie w rozrywkę.
Nie trzeba chyba nikomu mówić, że w rpg chodzi odgrywanie ról, a nie o oglądanie, co mój bohater robi na ekranie prawie sam z siebie i kliknięcie raz na 30 min w opcję dialogową (odpowiednio oznaczoną, żebym czasem nie musiała jej czytać i się zastanawiać, czy odpowiedź "nie, nie zrobię tego, *****!" jest agresywna czy nie).

To po pierwsze, czyli dobre dialogi, a po drugie: wolność. Skoro to ma być crpg, to gra powinna oferować otwarty świat i swobodę działania. Zaraz odezwą się głosy, że ktoś grał w Morrowinda i nie wiedział gdzie iść na początku gry bo nie miał samouczka. No to jego problem, skoro tysiące osób jakoś sobie z tym poradziło, to ja nie widzę problemu ani potrzeby upraszczania gry do poziomu każdego gracza. Ja nie gram w gry wyścigowe bo kompletnie nie umiem, ale będę zaraz będę żądać gry, w której niezależnie czy naciskam lewo czy prawo i tak nie wypadnę z trasy i wygram, no bo przecież gra musi być przystępna.

Inna sprawa, że stereotyp hardkorowego gracza crpg i poziomu trudności samych gier jest błędny. Okej, może gry przełomu lat 80 i 90 były hardkorowe, a teraz są jeszcze gorsze bo mają archaiczną mechanikę, ale nie przesadzajmy: pokazujecie w tle Fallouta, Baldurs Gate, Morrowinda i tą cąłą generację gier wraz z komentarzem o hardkorowości. Nie wiem zupełnie w czym rzecz, bo nie tylko ja, ale i całe pokolenie osób w moim wieku grało w te gry pierwszy raz mając po 10-11 lat i jakoś dawało sobie radę, a jak nie to wracało do nich za kilka lat. Właśnie: wracało. Ciekawe, kto za parę lat wróci do ME? Inna sprawa, że teraz w grach nie da się "utknąć", więc nawet będąc półmózgiem i podejmując absurdalne decyzje grę można skończyć.

Chyba jedyną "hardkorową" grą (i chyba jedną z ostatnich), która wyszła w tamtych czasach było Wizardry 8, a efekt był taki, że seria upadła. Nic dziwnego, bo gra była naprawdę... trudna. Ale co jest trudnego w Planescape: Torment? To, że trzeba umieć czytać? Jak ktoś nie lubi tego typu rozrywek to niech nie gra i tyle.

Do czego zmierzam: zdaję sobie sprawę z tego, że obecnie bardziej niż kiedykolwiek kształt gry zależy od speców od marketingu i obliczeń "jak wcisnąć grę możliwie największemu kręgowi odbiorców?". Takie prawa rynku. Ale to nie znaczy, że należy się na to godzić i przyklaskiwać myśli, że gra powinna być praktycznie dla każdego. Dlatego właśnie wyewoluowały najróżniejsze gatunki gier i ich mieszkanki, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. A teraz, pod płaszczykiem "unowocześniania mechaniki" ten cały rozwój, przynajmniej w przypadku crpg, jest wywalany na śmietnik. Nie potrafię się na to zgodzić i myślę, że nie tylko ja.

I nie są to narzekania szalonego hardkorowego fana crpg, który katuje po 12 godzin dziennie w jakieś gry sprzed 25 lat. Obecnie gram bardzo mało, częściowo dlatego, że mało jest gier naprawdę potrafiących coś graczowi zaoferować. I zamiast usiąść drugi raz do Mass Effect wolę obejrzeć któryś tam raz z rzędu Obcego w telewizji, bo lepsza i fabuła, i efekty i nawet dialogi.

PS: Tak, grałam w oba ME i bardzo mi się podobały, ale zupełnie nie jako crpg.

05.05.2011 23:19
odpowiedz
Paranoja
42

Niby fajnie, ale szczerze mówiąc liczyłam na nową postać. Ezio jest spoko, ale nie jest to aż tak charakterna postać, aby chciało mi się oglądać jego facjatę kolejny raz, niestety. I tak zagram, ale bez szału.

05.05.2011 11:40
odpowiedz
Paranoja
42

właśnie, MnM 10! Powrót crpg z fpp i mordkami bohaterów na dole/po bokach!

28.04.2011 14:35
odpowiedz
Paranoja
42

Umarlaki być muszą, sama ich nienawidzę, ale prawda jest taka, że to przy misjach z nimi człowiek prawie robił pod siebie. Mam nadzieję, że będą większe i bardziej skomplikowane mapy niż w 3, a także powrót do starego systemu poziomów trudności (w sensie, że na wyższych są nowe objectives, a nie tylko to, że trzeba uciułać więcej lootu). Trójka niby była spoko, ale w sumie z całej gry tylko sierocinien zapada w pamięć, a szkoda, bo fabuła była mocna.

11.04.2011 18:01
odpowiedz
Paranoja
42

Nareszcie, JoWood powinien trzymać ręce zdala od tej serii, Arcania to plama na honorze.

04.04.2011 12:43
odpowiedz
Paranoja
42

hahah trafnie oddaje istotę rzeczy... Tak jak napisał wyżej GIST, rzeźnia w krach jest ok, ale cycki już nie. Niestety podobnie jest np. w telewizji, wiele dobrych filmów dostaje czerwony znaczek bo jest w nich jedna "scena" i potem lecą o 23:55, a w paśmie po dobranocce nie raz lecą niezłe mordobicia i nikomu to nie przeszkadza.

27.03.2011 13:28
odpowiedz
Paranoja
42

Jakoś mi ta kolorystyka nie pasuje do Morrowinda... Jak dla mnie ta gra nadal wygląda wystarczająco dobrze, przynajmniej nie ma w niej upośledzonych twarzy jak w Oblivionie.

21.03.2011 20:36
odpowiedz
Paranoja
42

Zdenio:

To też prawda, akurat PS:T był wybitny pod względem ilości opisów postaci i sytuacji, niemniej jednak nawet same kwestie stricte dialogowe też należały do bardzo bogatych. W PS:T aby np. kogoś do czegoś przekonać naprawdę należało najpierw przeczytać możliwe opcje, zdecydować, która z nich jest rozsądna, a nie kliknąć w zaznaczoną z góry opcję "perswazji", w której jest tak naprawdę zupełnie nieistotne, co powie nasz bohater, bo i tak dostaniemy to, czego chcieliśmy.

Faktycznie rozwój grafiki sprawił, że nie ma już potrzeby męczyć oczu gracza długimi opisami, ale nadal mam wrażenie, że nawet w NWN, które przecież nie posiadało super skomplikowanej i bogatej fabuły tekstu było więcej niż w przeciętnym crpg "nowej generacji", a gra posiadała już na tyle ładną grafikę, że opisy były niepotrzebne. Podobnie z serią TES - Morrowind był jak na tamte czasy bardzo zaawansowany graficznie, także dzisiaj nie można mu zarzucić braku przejrzystości i wyrazistości. System dialogowy był z innej beczki, ale i tak tekstu było sporo, a sytuacje, kiedy 1000x raz słyszysz tą samą bezbarwną odpowiedź były dość rzadkie. A Oblivion? Nic tej grze nie ujmując, ale w dialogu królują jednozdaniowe odpowiedzi na każdą kwestię (i jeszcze są solidne błędy z głosami postaci). Czyli jednym słowem - wszystko dąży do maksymalnego uproszczenia.

Nie chodzi o to, że mam coś przeciwko nowym grom crpg, po prostu moim zdaniem trudno wytworzyć klimat faktycznego zaangażowania w postać i w to, co dzieje się na ekranie, kiedy wszystkie, nawet najbardziej zasadnicze kwestie rozstrzygają się w 2-3 zdaniach. Oczywiście nadaje to dynamizmu rozgrywce, sprawia, że jest bardziej filmowa. Ale czy właśnie o to chodzi w crpg? Mass Effect 2 miał bardzo dobrą fabułę, ale niewiele różnił się w kwestii samej rozgrywki od FF. Z tym zastrzeżeniem, że seria FF ma jednak lepsze "dialogi", ale przecież jrpg ma rpg tylko w nazwie.

21.03.2011 18:27
odpowiedz
Paranoja
42

Zdenio: Wystarczy porównać ilość stron tektsu w grach crpg na przestrzeni lat. A najlepszym przykładem jest informacja, która pojawiła się na GOLU z jakiś miesiąc temu dotycząca skryptu DAII - nie pamiętam dokładnych liczb, ale miał być sporo krótszy, a to właśnie za sprawą "systemu dialogowego" z ME2.

Nie chodzi mi o to, że dobra gra = tona tekstu, siedź i czytaj aż wypali ci oczy. Chodzi o to, że siłą rzeczy voice over wymusza (przynajmniej na razie, ale trudno mi sobie wyobrazić jakąkolwiek firmę, która chciałaby wyłożyć kasę np. na DOBRY voice over 800 000 słów PS:T) pewne ograniczenia, które niekoniecznie muszą wyjść grom na dobre.

21.03.2011 15:43
odpowiedz
Paranoja
42

Pełen voice over = siłą rzeczy mniej tekstu = mniej treści, mniej klimatu. W przypadku czytania questów w MMO to jeszcze pół biedy, ale wcale nie widzi mi się to rozwiązanie w crpg. I tak przeciętnie rozgarnięta osoba czyta ze 3 razy szybciej z ekranu niż na głos aktor, więc jak dla mnie, to nie jest to coś niezbędnego. Denerwuje mnie, że np. w takim Mass Effect przewijając dialog nawet z jakąś kompletnie nieistotną osobą z głośników dochodziły tylko pourywane początki zdań. No, może akurat ME to kiepski przykład, bo tekst się nie przelewa, a i crpg to bym tego nie nazwała, ale chodzi o tendencję.

20.03.2011 21:01
odpowiedz
Paranoja
42

Niech sobie gada co mu się żywnie podoba, najważniejsze, aby seria się rozwijała, a nie cofała, jak to było w przypadku Fable III. Uwielbiam zarówno FI i FII, ale trójka była dla mnie - i wnioskując po reakcjach innych - nie tylko dla mnie, ogromnym rozczarowaniem.

18.03.2011 16:43
odpowiedz
Paranoja
42

Oba terminy oznaczają dokładnie to samo, tylko mają znaki w innej kolejności (niech każdy zainteresowany sobie sprawdzi, bo jak tu podam to niekoniecznie się wyświetlą znaczki), właściwsze jest "seppuku" bo jest terminem pierwotnym i grzeczniejszym, "harakiri" jest faktycznie uproszczoną nazwą, chociaż często używa się ich wymiennie, na co w sumie Japończycy przymykają oko, ale to wyśmiewają. Nie wydaje mi się, aby w tego typu artykule był to jakiś bardzo istotny błąd, ale aby była konsekwencja, bo naprawdę ktoś pomyśli, że to dwie zupełnie inne rzeczy.

17.03.2011 16:50
odpowiedz
Paranoja
42

"Nie ulega wątpliwości, że omawiana epoka była okresem przejściowym – od skostniałego, średniowiecznego państwa do nowego, niemal nowożytnego imperium"

Tak dla ścisłości: okres Edo, czyli od 1603 roku to już japońska nowożytność, a do roli imperium Japonia mogła zacząć pretendować dopiero po I Wojnie Światowej.

15.03.2011 14:02
odpowiedz
Paranoja
42

Nie do wiary, a pamiętam jak dostałam Gothica I i odpalałam go z bijącym sercem jakby to było wczoraj... Starość nie radość XD
Ale seria jak dla mnie na 3 się skończyła. Risen to godny następca, czekam na dwójkę, ale niestety o Arcanii to się nawet nie wypowiem, bo szkoda czasu...

01.03.2011 16:06
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wiem, mnie tam te informacje nastrajają mało optymistycznie... pal licho długość gry, jak ktoś dobrze powiedział, lepiej, żeby było 30h zabawy niż 60h ostrego przynudzania, chociaż są i gry, które przez 100h potrafią nie nudzić. Większym problemem wydaje mi się to, że spadły liczby dotyczące dialogów i liczby npc. Niby to nie musi o niczym świadczyć, jednak tendencja jest niepokojąca, biorąc pod uwagę, że DAII aspiruje do miana crpg, a wygląda na to, że dostaniemy coś w rodzaju Mass Effect II (nic tej grze nie ujmując, była okej, ale z crpg to niewiele miała wspólnego).

26.02.2011 22:35
odpowiedz
Paranoja
42

Fajny gadżet, ale to już nie to samo co Gameboy kiedyś ;D

25.02.2011 18:59
odpowiedz
Paranoja
42

Nie do końca widzi mi się pomysł z widokiem TPP podczas części gry (o ile tak będzie w wersji ostatecznej)... Thief zawsze był FPP i niech tak zostanie. Seria i tak ma moim zdaniem czasy świetności za sobą, ale w sumie nie można niczego przesądzać... O ile nie popadną w jeszcze większe uproszczenia niż w Deadly Shadows, powinno być świetnie. A i tak zagram.

21.02.2011 18:33
odpowiedz
Paranoja
42

O rany, chciałam na Planescape zagłosować ale się zorientowałam, że to nie ten przedział czasowy... O.o

18.02.2011 13:46
odpowiedz
Paranoja
42

Brzmi naprawdę nieźle, wygląda super i oczywiście kupię grę w dniu premiery, ale jest jedno ALE... trochę martwi mnie zapowiedź uproszczeń chociażby w systemie rozwoju postaci. Już z niejedną grą tak było, że po wprowadzeniu takich "innowacyjnych, intuicyjnych i ogólnie skierowanych dla dobra graczy" okazywało się, że faktycznie doszło do spłycenia rozgrywki, a gra zamieniała się w samograj, niewiele mający wspólnego z jakimkolwiek crpg...

16.02.2011 09:15
odpowiedz
Paranoja
42

Niesamowite zmiany! Nie wierzę! Bieda, bieda, i jeszcze raz bieda, jedynym, co może uratować tę serię to jeszcze Risen.

01.02.2011 15:54
odpowiedz
Paranoja
42

Głosuję na New Vegas, wiem, że raczej gra nawet nie zbliży się do wygranej w plebiscycie, ale dla mnie i tak gra roku :)

01.02.2011 12:56
odpowiedz
Paranoja
42

Nic dziwnego, że ludzie się bulwersują, że jest po angielsku - skoro od wielu lat gry są tłumaczone, to tylko naturalne, iż przeciętny gracz może mieć problemy z tytułem po angielsku. Kiedyś było chyba łatwiej, bo nie tłumaczono żadnych gier, wszystkie były po angielsku, a delikwent siedział i się biedził, ale przynajmniej uczył się języka. A jakość pierwszych tłumaczeń, na ogół kinowych, też często pozostawiała wiele do życzenia (nie licząc baldurów itp), więc wiele osób darowało sobie łatki i grało w oryginale.
Wiadomo, że gry są dla przyjemności, a nie po to, aby uczyć się języka, ale skoro już są tytuły niespolszone, to zamiast się awanturaować i narzekać to lepiej usiąść i próbować coś rozkminić. Może słownictwo w Dead Space może dla niektórych być problemem, ale jak się włączy napisy to od razu jest łatwiej.

31.01.2011 11:35
odpowiedz
Paranoja
42

No, no kolejny skok na kasę, ale raczej wątpię, aby Abe przyciągnął do siebie pokolenie graczy wychowanych na "grach nowej generacji" (dobra grafika = dobra gra, reszta się nie liczy). Nadal mam stare płytki z Abe'm, działają bez zarzutu i chyba jednak nie skuszę się na konsolową wersję :) To była genialna gra!

27.01.2011 17:09
odpowiedz
Paranoja
42

Chętnie bym zagrała... gdybym miała 10 lat mniej i nie dostawała takich nerwów przy survivalach jak teraz. xDD

27.01.2011 17:05
odpowiedz
Paranoja
42

Najbardziej chyba na Simy plują tacy "dorośli" gracze, którzy sami mają po 16 lat i się wściekają, że ich starsze siostry wyganiają od komputera. xD Nie wiem, to prawda, że gra jest powtarzalna i szybko się nudzi, ale wymaga zupełnie zerowego zaangażowania i jest niezłym zabijaczem czasu, a na jakiś czas potrafi dostarczyć rozrywki. Jak dla mnie idealna gra na chorobę, która przykuwa do łóżka (klikniesz 5 razy w ciągu 10 min a i tak jest zabawa), albo na porobienie sobie jajec ze znajomymi przy piwku.

27.01.2011 17:00
odpowiedz
Paranoja
42

Niby się cieszę, ale... trudno mi nie pamiętać euforii, z jaką odbierałam premierową edycję Obliviona, oraz rozczarowania, jakie nastąpiło po kilku godzinach grania. Zwalałam to wtedy na to, że kiepski sprzęt odbiera mi radość gry, ale potem przy kolejnym podejściu na nowym kompie było to samo. Gra z milionem możliwości... niewykorzystanych. Piękna fasada, całkowicie pusta w środku i pozbawiona tego czegoś, co sprawiało, że przy Morrowindzie z dodatkami można było siedzieć miesiącami.
Czekam na Skyrim, ale ze sporym sceptycyzmem. Akurat kwestie graficzne mało mnie interesują, Oblivion był wystarczająco ładny (ok, nie licząc "brzydkich mord", ale w sumie crpg to nie konkurs piękności :P), ale najbardziej liczę na dużą ilość gildii i questów z nimi związanych, oraz na przywrócenie systemu podróży z Morka zamiast nieograniczonej teleportacji od samego początku gry. Oddanie do dyspozycji graczy od razu wszystkich wielkich miast, jak to miało miejsce w Oblivionie, całkowicie zabiło by klimat przygody i odkrywania, który przecież był jedną z największych zalet Morrowinda.
Liczę na to, że skoro wybór padł na Skyrim, to dostaniemy krainę z całą jej historią, zwyczajami, odpowiednią otoczką, bo Cyrodil było całkowicie bezpłciowe i możnaby je podmienić do jakiegokolwiek crpg i nikt by się nie zorientował.

13.01.2011 16:16
odpowiedz
Paranoja
42

FFXIII nie było chyba aż tak dobrą grą, aby opłacało się robienie sequela... wiało nudą, i to solidnie. Już lepiej zajeliby się versusem, a tu nic nie słuchać?

10.01.2011 15:32
odpowiedz
Paranoja
42

Oczywiście Morrowind nie był wolny od błędów, np. właśnie z rozłożeniem sprzętu i tym, że jak ktoś wiedział jak, to stosunkowo wcześnie mógł zdobyć niezły sprzęt. Inna sprawa, że postać na niskim lvlu o deadrycznej zbroi mogła zapomnieć, bo miała za mało siły aby w ogóle unieść taki pancerz. No, ale prawda, ktoś obeznany z grą mógł dać sobie już na samym początku przewagę. Ale było to dość realistyczne.
Oblivion to zupełnie inna bajka, gry nie mogę opisać innymi słowami niż "debilna", bo chyba dla takich odbiorców była przeznaczona. Jeżeli ktoś pakował na questach pobocznych przez całą grę, to potem każda brama do zamknięcia była drogą przez mękę - potworki z 1000x hp i WIECZNIE psująca się zbroja, która pękała po 2 ciosach. No i bandyci w środku dziczy ubrani od stóp do głów w magiczny deadryczny sprzęt - całkowicie logiczne. Pomijając już to, co było najidiotyczniejsze: niezależnie kim grałeś, mogłeś wykonać WSZYSTKIE quest WSZYSTKICH gildii. Będąc stuprocentowym warriorem można było z łatwością zdobyć tytuł arcymaga i mistrza zabójców - ponownie, gdzie tu jakikolwiek sens, logika, realizm?
Morrowind bije Obliviona na głowę w każdej dziedzinie (no, oprócz grafiki, ale Morek też ma swój urok nawet dziś), niestety obawiam się, że kolejny TES będzie jeszcze bardziej "przystępną dla graczy" czytaj: wypraną z jakiejkolwiek przyjemności grania grą, którą wszyscy najpierw odpalą z wielkim "woooow", a potem będą płakać z rozczarowania.
No, to tyle, muszę sobie pojeździć czasem po Oblivionie, tak bardzo mnie ta gra zraniła xDDD Ale TESV i tak kupię :P

07.01.2011 16:15
odpowiedz
Paranoja
42

Thief 4, nareszcie! Będzie to chyba najbardziej wyczekiwana przeze mnie gra tego/przyszłego roku!

28.12.2010 14:39
odpowiedz
Paranoja
42

Dobre wieści, jednak to jest kawałek dobrej gry.

Btw, gośc nazywa się OdaSHIma a nie Odahisma ;)

23.12.2010 19:31
odpowiedz
Paranoja
42

"rpg akcji" = rąbanka. Kiedyś takie gry nazywano hack n slash, a teraz wystarczy, że dodadzą kilka statystyk i levelowanie, które nie mają żadnego realnego odzwierciedlenia w rozgrywce, a gra od razu wchodzi do kategorii cprg. Bieda...

12.12.2010 14:42
odpowiedz
Paranoja
42

Taaak! Tylko teraz mam nadzieję, że nie zrobią z tej gry jakiegoś biednego casuala jeszcze gorszego od Obliviona, tylko pełnoprawne crpg ze złożonością i klimatem Morrowinda :)

30.11.2010 17:17
odpowiedz
Paranoja
42

Myślę, że bezsensem jest próba ujęcia w jakiekolwiek ramy i zasady tego dlaczego i w co grają kobiety, bo tu nie ma jakiejkolwiek logiki, a wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Wiele kobiet nie gra tylko dlatego, że po prostu nie jest tym zainteresowana i tyle, tak samo jak wiele osób nie jest zainteresowanych czytaniem książek, albo słuchaniem muzyki. Wydaje mi się, że jedynym czynnikiem, który być może w jakiś sposób warunkuje, czy kobieta będzie, czy też nie będzie grać, jest to, że mniej kobiet styka się z grami od małego. Nie mówię, że tak jest wszędzie, ale mam wrażenie, że częściej to chłopiec dostanie pod choinkę grę, a dziewczynka nie wiem, może nie lalkę, ale klocki lego itp, niż na odwrót. Oczywiście część dziewczynek może być z tego faktu niezwykle niezadowolonych, ale wiele z nich nawet o tym nie wspomni, a z czasem zapomni, bo zajmie się czymś innym. Prawda jest taka, że jak ktoś sobie wyrobił porządny "nałóg" :P grania w dzieciństwie, to nigdy do końca z tego nie wyrośnie.
Ja gram już od 19 lat, wprawdzie od kilku lat jest to granie mało hardcorowe i nie tak częste jak kiedyś, ale jednak w tym siedzę. I wiem, że nie ważne, czy masz 12, czy 25 lat, to zawsze znajdzie się facet, który będzie uważał grające kobiety za herezję, zło, zepsucie, a synonimem kobiety gracza będzie dla niego gruba, brzydka dziewczyna z wadą wzroku -20 i aparatem na zębach. Cóż, ich błąd. Na ogół męscy gracze nie są aż tak przystojni, aby "graczki" zwracały na nich jakąkolwiek uwagę. ;D

29.11.2010 18:37
odpowiedz
Paranoja
42

do pytania w temacie: może dlatego, że ktoś je kupuje? Gdyby gracze się ogarnęli i przestali kupować ten shit, to może twórcy jakoś by się ogarnęli.

12.11.2010 21:45
odpowiedz
Paranoja
42

haha, i tak Cloud górą xDD

27.10.2010 21:17
odpowiedz
Paranoja
42

Okej, fabuła fabułą, ale czy to znaczy, że gra musi zmieniać się w interaktywny film akcji, którym de facto był Mass Effect 2? Nic nie mam do tej gry, świetnie się przy niej bawiłam, co nie znaczy, że była w moim mniemaniu zbyt uproszczona (z serii "samograj", w sumie można przysnąć przed padem i i tak szansa, że zginiesz, czy że coś schrzanisz jest praktycznie zerowa) i liniowa aby dać się nazwać crpg. Obawiam się, że taki sam los czeka DA2, a szkoda, bo jedynka była bardzo rozbudowana i zostawiała graczowi sporą swobodę, co bardzo w tego rodzaju grach cenię.
Poza tym mamy ostatnio świetny przykład, że zainwestowanie w fabułę nie musi odbywać się kosztem innych aspektów gry - Fallout New Vegas. Wiem, zaraz ktoś naskoczy, że te gry to zupełnie inna bajka, ale to tak naprawdę bez znaczenia w jakich klimatach ktoś gustuje. Chodzi o to, że można zrobić grę z fajnym klimatem i fabułą, a przy okazji taką, która wymaga od gracza zaangażowania. W DA2 z pewnością zagram, ale zbyt wiele sobie po tym tytule nie obiecuję.

20.10.2010 23:07
odpowiedz
Paranoja
42

Myślę, że ocena F:T jest trochę niesprawiedliwa. Gra nigdy nie była zapowiadana jako crpg lub jako kontynuacja serii, więc porównywanie jej z "prawdziwymi" Falloutami mija się z celem. Jako spinoff F:T był naprawdę wciągającą grą taktyczną/akcji, z fajną jak na tamten czas grafiką, ciekawymi misjami i fabułą (choć oczywiście liniową i będącą jedynie tłem akcji, ale to żadna wada w takim tytule), które całkiem przyzwoicie oddawały klimat serii.
Jestem wielką miłośniczką dwóch pierwszych Falloutów, ale osobiście o wiele wyżej stawiam F:T niż Fallout 3, nie kierując się w tym kryterium gatunku lecz ogólnej frajdy z gry.

02.10.2010 02:47
odpowiedz
Paranoja
42

O nie Alistar... ja nic do niego nie mam, ale mimo wszystko gorszego głosu na głównego bohatera dobrać nie mogli...

28.09.2010 20:12
odpowiedz
Paranoja
42

Gra legenda, w moim osobistym rankingu cały czas, po tylu latach, numer 1. I jeszcze nawet koszulka mi się nie porwała, choć mocno wyblakła :D

17.09.2010 19:40
odpowiedz
Paranoja
42

Dobrze, że w produkcji jest ponoć nowy Risen. Tak bardzo jak uwielbiam serię Gothic, to jednak na najnowszą jej "odsłonę" nie mam zamiaru się skusić.

07.09.2010 16:43
odpowiedz
Paranoja
42

Niby wszystko ładnie pięknie, ale jednak brakuje mi tej charakterystycznej "epickości", która sprawiła, że DS (szczególnie I cześć) był grą tak wciągającą i niezapomnianą. Chociaż w sumie filmik jest bardzo krótki i trudno na jego podstawie wywnioskować jak to będzie ostatecznie wyglądało.

05.09.2010 17:00
odpowiedz
Paranoja
42

O rany... jeśli to faktycznie prawda, to będzie to pierwsza strzelanka od dłuuuugiego czasu jaką sobie zafunduję. Dobrze pamiętam jaki dostałam szlaban za "skryte" kupno DN3D xDD

01.09.2010 14:46
odpowiedz
Paranoja
42

"co za ciul" <-- dobry tekst, nawet się uśmiałam xD

17.08.2010 15:56
odpowiedz
Paranoja
42

straszna szkoda, że cykl MnM skończył się (jak na razie) właśnie w taki sposób. "Hirołsy" oczywiście trzymają poziom i jakaś jest z tego pociecha, ale to jest jednak zupełnie inna gra i miło byłoby móc jeszcze raz zagrać w coś pokroju MnM VI (VII też złe nie było, ale mimo wszystko tendencja raczej spadkowa...). Nie wydaje mi się, aby taki gatunek rpg był koniecznie skazany na porażkę, w 2001 o ile pamiętam wyszło Wizardry 8, a jedynymi wadami tej gry były bugi i poziom trudności, więc jednak może coś dałoby się w tej dziedzinie zrobić. Miło byłoby zobaczyć MnM X z ładną grafiką i grywalnością dorównującą najlepszym częściom cyklu.

16.08.2010 19:18
odpowiedz
Paranoja
42

Thief 4 - jak dla mnie rzecz najbardziej wyczekiwana, chodź mam wiele obaw aby gra nie zmieniła się w pseudo-skradankę z "konsolowym" (z całym szacunkiem dla konsoli i dla niektórych gier) poziomem trudności. No i Garret obowiązkowo być musi! ;D

13.08.2010 17:21
odpowiedz
Paranoja
42

@Matekso: Haha, takie samo było moje pierwsze skojarzenie - żaden nowy pomysł, praktycznie kropka w kropkę to samo. No ale cóż, biorąc pod uwagę ile ten film ma lat (1986? chyba?) to nic dziwnego, że gra powiewa świeżością. Choćby ze względu na Laputę zagram koniecznie. :)

12.08.2010 11:37
odpowiedz
Paranoja
42

Świetna sprawa, od dawna brakowało mi takiej publikacji, nawet sama się zastanawiałam, czy kiedyś nie zabrać się za coś takiego (30 lat stażu z gramie wprawdzie nie mam, ale 20 lada moment stuknie xD). Zaraz lecę do empiku.

12.08.2010 00:33
odpowiedz
Paranoja
42

Mogłoby być nowe MnM, chociaż zarówno VIII jak i IX prezentowały tendencję spadkową tej genialnej serii... chyba już po prostu skończyła się era tego typu gier, a szkoda.

10.08.2010 14:09
odpowiedz
Paranoja
42

I bardzo dobrze, jeszcze nikomu nie zaszkodziło czytanie napisów na ekranie. Do kina też nie chodzicie na filmy bez dubbingu? Dubbing ma sens tylko wtedy, gdy jest naprawdę dobrze zrobiony, a nie można takim nazwać takiego, w którym dobiera się aktorów prawie na chybił trafił, głównie wg. klucza sławnych nazwisk. Ok, faktycznie to trochę dziwne, że rodzima produkcja ukaże się w wersji kinowej, ale najwyraźniej priorytetem jest dla twórców podbicie rynku angielskojęzycznego.

A tak na marginesie, to jak czytam te wszystkie płaczliwe komentarze, to się zastanawiam jakim cudem 20 lat temu ludzie w ogóle grali w jakiekolwiek gry (crpg też!), skoro wszystkie były po angielsku, a do wersji kinowych nawet muchy się nie goniły. Naprawdę niesamowite!

10.08.2010 13:17
odpowiedz
Paranoja
42

widzi mi się to, do tego czasu to zdążę na ps3 uzbierać xD

09.08.2010 12:18
odpowiedz
Paranoja
42

ok, rozumiem, że te komiksy mają być z założenia w jakiś sposób "edukacyjne", ale bez przesady kolejne są coraz gorsze, a ten to już całkowita bieda... trudno mi sobie wyobrazić do kogo to w ogóle jest kierowane...

28.07.2010 13:36
odpowiedz
Paranoja
42

Kiedyś na grach były po prostu znaczki "18" w kółeczku, to było w zupełności wystarczające. Naprawdę, wierzę głęboko, że rodzice kupujący grę dla dziecka mają na tyle oleju w głowie, że chociażby obejrzą pudełko i będą w stanie zorientować się, czy to jest Lego adventures czy Manhunt, po czym zdecydować, czy to jest właśnie to, co chcieliby kupić swojemu dziecku. A jeśli grę kupuje sam zainteresowany, to nie oszukujmy się, ale jak dzieciak ma kupić brutalną grę to i tak ją nabędzie, a jak nie to zagra u kumpla. Śmieszne jest to całe rozdmuchiwanie rzekomego "złego wpływu" gier na dzieciaki i młodzież. Zupełnie jak kiedyś był szum o to, że manga i anime propagują pornografię. Śmiechu warte.

25.07.2010 18:07
odpowiedz
Paranoja
42

@Rex: Nie wiem jaki system był a AP, szczerze mówiąc zupełnie nie śledziłam tej produkcji. Chodzi mi raczej o to, że takie uproszczenie musi wywoływać smutek u ludzi, którzy czekali z niecierpiętliwością na serię DA jako na następcę klasycznych rpg z rodzaju chociażby BG. Zresztą, tak właśnie promowano pierwsze DA i jeśli chodzi o rozwiązania techniczne, to faktycznie był to godny następca wielkich crpg (można się czepiać komu przypadł do gustu klimat, itp, ale to już kwestie subiektywne). Nie twierdę, że kierunek rozwoju crpg (a raczej może action rpg) jaki przybrano w ME jest zły, mi się ta seria bardzo podoba. Chodzi tylko o to, że spodziewałam się (i pewnie nie tylko ja), że DA zaprezentuje jednak klasyczne podejście do tematu, które oczywiście nie każdemu się spodoba, ale z pewnością zapełni lukę na rynku, na którym zwyczajnie brak, solidnego crpg.

25.07.2010 12:59
odpowiedz
Paranoja
42

To ma być system "dialogowy" w grze, która chce aspirować do miana crpg? Rozumiem, że teraz graczom nie chce się już czytać elaboratów na pół ekranu wypowiadanych przez bohaterów, ale bez przesady, takie uproszczenie jest nie do przyjęcia. Już wystarczy, że w ME uproszczono wybór dialogów i nigdy nie miało się wątpliwości, która opcja jest tą dobrą, a która tą złą (nie mówiąc o kolorowym zaznaczaniu kwestii "persfazyjnych"...porażka) ale nie spodziewałam się, że można posunąć się jeszcze krok do przodu w spłycaniu crpg.

14.05.2010 10:09
odpowiedz
Paranoja
42

PoP i PoPII to były niesamowite gry... wystarczy popykać kilka minut (szczególnie w I) a nawet dzisiaj ta gra potrafi zniszczyć człowiekowi nerwy XD Wspomnienia, wspomnienia...

21.03.2010 20:32
odpowiedz
Paranoja
42

Nie wiem co jest złego w nazywaniu FFVII grą kultową. Może oznacza to po prostu, iż wielu graczy uważa ją w jakiś sposób nie tylko za przełomową, ale też za bliską ich - że się tak wyrażę - sercu? I tylko dlatego, że setki osób uznają grę za dobrą, a ja również tak stwierdzę, moje uwielbienie straci na autentyczności? Wydaje mi się, że gra kultowa, to taka, która dla danego pokolenia graczy oznacza jakiś ważny moment, przywołuje wspólne wspomnienia, jest po prostu miłym przeżyciem. Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, komu akurat ten tytuł nie pasuje, ale to już w zupełności kwestia gustu.
Nie bardzo jestem w stanie zrozumieć sugestię, jakoby np. uwielbienie dla PS:T miało być bardziej "prawdziwe" niż uwielbienie dla chociażby FFVII. Myślę, że oba tytuły w równej mierze zasługują na miano gier kultowych, a to, w co ktoś osobiście woli grać i czy lubi dany gatunek czy nie, to już jego osobista sprawa, powinien jednak wykazywać szacunek dla opinii innych.

Czy piszę to tylko dlatego, że jakoś bardzo nie zgadzam się z autorem? Nie, po prostu wydaje mi się, że przykład FFVII jest lekko nietrafiony, jest cała masa innych gier, którym można by zarzucić "naciągany kult"

21.03.2010 11:14
odpowiedz
Paranoja
42

To chyba naprawdę zależy od danej osoby, bo ja mam w FFXIII nabite 17 godzin, a też jestem w 10 rozdziale. Dla porównania, w FFVI po 20 godzinach nie doszłam nawet do połowy gry, a przejście FFVII zajęło mi chyba z 25-30 godzin. Więc tu chyba nie ma żadnej zależności...

Dla mnie gra naprawdę w porządku, może bez niespodziewanych rewelacji i szaleństw, ale gra się naprawdę przyjemnie. I akurat liniowość nie jest dla mnie w tym momencie wadą, bo jak się gra raz na tydzień po 2-3 godziny to czasem trudno spamiętać gdzie się było itp, co w przypadku starszych fajnali niestety kończyło się często na bezmyślnym bieganiu po mapie i czekaniu aż coś się stanie. Na pewno FFXIII jest dla mnie tytułem ciekawszym niż XII, w której niby miałam nabite z 40+ godzin, ale jakoś tak nie miałam wrażenia, że gram w FF.

16.02.2010 22:40
odpowiedz
Paranoja
42

Może Duke Nukem 3D? Myślę, że może być zabawnie :D

16.02.2010 22:29
odpowiedz
Paranoja
42

Gra legenda - do dzisiaj jedna z moich ukochanych serii

03.02.2010 12:15
odpowiedz
Paranoja
42

Jakiś taki mało wyrazisty z facjaty :P To mnie odstręcza od DA niestety, że wszyscy tam mają (szczególnie postacie męskie) takie swojsko-wiejskie rysy, no ale może to kwestia nie najlepszej grafiki (np. w Mass Effect bohaterowie wyglądali bardziej charakterystycznie)

02.02.2010 10:48
odpowiedz
Paranoja
42

Wielka mi sensacja, wkurzające żonglowanie płytkami to było w przypadku BG lub PS:T, jeśli chodzi o serię FF to wystarczyło raz zmienić płytę na wiele godzin i nigdy nie trzeba było zmieniać do tyłu. Oczywiście "gracze" wychowani na takich prawdziwych crpg jak Oblivion, Fallout 3 czy nawet Mass Effect (choć lubię tę grę) na pewno będą polemizować...

28.01.2010 15:47
odpowiedz
Paranoja
42

choleraaaa.... a ja mam jeszcze sesję... Jednak pograłoby się...

26.01.2010 22:18
odpowiedz
Paranoja
42

Świetny pomysł z tym cyklem, tylko faktycznie filmik mógłby być troszkę dłuższy. Another World to była gra, te robaki mnie do dzisiaj przyprawiają o dreszcze :P Tytuł cyklu też dobry, ale niestety przypomina ile to już lat minęło od tych gierek...

Dajcie koniecznie PoPa, Wolfa 3D, którąś starą Ultimę

22.01.2010 21:43
odpowiedz
Paranoja
42

nóż się w kieszeni otwiera, jak czytam te wszystkie komentarze (nie tylko dot. Drakensanga) z narzakaniami na brak dubbingu i konieczność CZYTANIA (chroń mnie Panie od tego słowa!) dialogów... nic dziwnego, że graczy uważa się ogólnie za jakiś ćwierć inteligentów. Faktycznie prawdziwi fani cRPG.

30.12.2009 20:31
odpowiedz
Paranoja
42

60-90 minut rozrywki..? Wolne żarty to ma być poważne rpg dla poważnych graczy? Tendencja krótkich i g... wartych DLC jest przerażająca, tym bardziej, że ludzie to kupują i ludziom to się podoba. Wiadomo, że nie ma sensu wracać do dodatków pudełkowych, ale czy to od razu znaczy, że trzeba wypuszczać jakieś "zalążki" produktów? Litości,to nie są The Sims, gdzie możesz sobie dokupić buciki i nowy stolik nocny i już gra będzie ciekawsza, a niestety w takim kierunku to zmierza. Chwilami cieszę się, że już nie mam tyle czasu na gry, bo to co widzę mnie przeraża...

21.12.2009 15:50
odpowiedz
Paranoja
42

Nie przesadzałabym z tą wybitnością Dragon Age'a, no ale cóż - być może z braku lepszej konkurencji tytuł ten zasłużenie się jej należy...

21.11.2009 01:03
odpowiedz
Paranoja
42

mikmac - > jak przeczytasz mój post ponownie, to zauważysz, że nie mówiłam nic o tym, jakoby gry miały być kiedykolwiek niekomercyjne (nie licząc,jak zauważyłeś małych produkcji). Chodziło mi tylko o stopień nachalności, z jaką próbuje się teraz opchnąć dodatki i dodateczki niewiele na ogół wnoszące do rozgrywki. Poza tym trochę to psuje klimat, mimo wszystko.

Wiem wiem, że czasy się zmieniły, ja też rzadko kiedy mam czas grać 12 godzin na dobę i jak znajdę w ciągu dnia godzinkę na DA to już się cieszę ale... poprostu smuci mnie, że tak bardzo rozpowszechniła się tendencja mini dodatków (które wprowadził na taką skalę chyba niechlubny Oblivion). Przez to coraz częściej (nie mówię o DA akurat) dostajemy 70% produktu w podstawce, a za resztę stopniowo musimy płacić w DLC.

20.11.2009 22:35
odpowiedz
Paranoja
42

Odchodzą już chyba czasy prawdziwych, pełnoprawnych dodatków... być może właśnie takie są obecnie potrzeby graczy, godzinka (litości!) gry między jednym zajęciem i drugim. Ja podziękuję za takie umilacze czasu, oczekuję tylko, że podstawowa wersja gry będzie oferowała mi maksimum zabawy. Niestety trochę mnie odrzuca, jak w takim DA w obozowisku stoi sobie typ, który da mi questa tylko wtedy, kiedy pobiorę dodatkową zawartość. Nie mogę uwierzyć, że nawet gry skomercjalizowały się już do granic dobrego smaku.

07.11.2009 09:03
odpowiedz
Paranoja
42

Gdzie są te nieczytelne ikony? To 10 lat temu było wiadomo, że jak się kliknie plecak, to jest ekwipunek, a teraz już coś się w tej kwestii zmieniło..? Oczywiście, gra nie wygląda wybitnie na monitorach z wysoką rozdzielczością, ale są gry z większą pikselozą, która w HD wręcz oczy wypala i jakoś da się grać.

02.11.2009 18:44
odpowiedz
Paranoja
42

Powrót do FFX w tej kwestii.......?? Nieee!

Jednak w FF MUSZĄ być poziomy postaci...

16.10.2009 20:31
odpowiedz
Paranoja
42

coś czuję, że to będzie dobry Fajnal (abym się nie myliła!), wreszcie głównym bohaterem (tu bohaterką) jest ktoś normalny, nie mający problemów z płcią albo nastoletnim wiekiem :P

14.10.2009 20:33
odpowiedz
Paranoja
42

@kazimek: Zgadzam się w zupełności, jak czytam, że ludzie się kłócą o to, czy dobry jest termin crpg, czy rpg to mnie krew zalewa. A to jak będzie napisane "np. Risen gatunek RPG" to już nikt się nie domyśli, że to jest gra komputerowa bo nie ma c..? Litości...

09.10.2009 21:16
odpowiedz
Paranoja
42

Cudowne wieści! Oj, pamiętam ile nerwów straciłam przy Abe's Oddysey jako dzieciak, nie mogący po raz X przejść któregoś z poziomów :P, ale była to jedna z najbardziej niesamowitych i charakterystycznych gier w jakie przyszło mi grać, głownie za sprawą nieziemskiego klimatu!

08.10.2009 17:05
odpowiedz
Paranoja
42

W którym empiku???????

08.10.2009 15:57
odpowiedz
Paranoja
42

Właśnie dzwoniłam do MM w Wawie i powiedzieli mi, że nie ma, i może przyjdzie jeszcze dziś, ale w sumie to ten pan nawet nie wiedział, że dzisiaj ta gra miała u nich być :-// W Saturnie i Empiku też totalne puchy.

Jak ktoś się dowie, że gdzieś jest, to niech da znać :D

28.09.2009 14:35
odpowiedz
Paranoja
42

Przede wszystkim XII miała bohaterów płaskich jak naleśnik, już nie mówiąc o głównym hermafrodytycznym dzieciaku, który jest chyba najfatalniejszym bohaterem w FF (nie licząc może IX, nie wiem). Było kilka dobrze zapowiadających się wątków, ale w sumie gra wypadała pod względem fabuły nijak. Okej, może X była tandetna i trochę emo, ale w sumie takie właśnie są fajnale.

No a poza tym to FFVII i koniec dyskusji :D

Przynajmniej w XIII jest nadzieja na jakąś rozsądną główną bohaterkę, która nie wygląda na dziecko pokrzywdzone przez los.

25.09.2009 13:16
odpowiedz
Paranoja
42

"Spośród trzech nieonline’owych Final Fantasy dostępnych na PS2 ta jest najpiękniejsza, najdłuższa i najbardziej oryginalna."

Wydaje mi się, że można z tym polemizować... FFXII nie można zarzucić braku grywalności, ale jest jeden drobny szczegół - mianowicie, ta gra nie posiada praktycznie żadnej fabuły w takim znaczeniu tego słowa, do jakiego przyzwyczaiły nas poprzednie odsłony serii. Oczywiście to wszystko kwestia gustu, ale mam wrażenie, że FFX bardziej zasługiwałoby na uwzględnienie na liście, lepiej bowiem reprezentuje całą serię.