Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

sebogothic ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

24.12.2017 13:04
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Dla mnie największym rozczarowaniem tego roku, jeśli chodzi o polskie gry, jest Seven. Mało w nim erpega (już bliżej mu do gier hack'n'slash albo bardzo uproszczonych erpegów w stylu pierwszego Neverwinter Nights niż do Baldur's Gate), nie ma jakiegokolwiek elementu, który zachęcałby do rozgrywki. Pomysł na uniwersum był ciekawy, jednak w samej grze nie czułem żadnego klimatu. Ot, biegałem po jakimś generycznym świecie, nawet nie czułem, że jest to kolonia karna. Jedynie system wiz jest ciekawy, no i w jednym zadaniu trafiało się do rzeźni w której czuło się, że jest więzieniem. Pracownicy musieli wstawać o określonej porze, a sama rzeźnia była zamknięta i strzeżona. Traf chciał, że akurat w tym zadaniu, w którym moja opinia o Seven się nieco poprawiła, gra się zbugowała, bo nie mogłem popchnąć zadania do przodu. Główny wątek nie porywa, dialogi prowadzą się same, a gamplay bardziej irytuje niż bawi, choć ma swoje momenty, jak np. system walki. To co miało być największą siłą, a więc skradanie się, było największą słabością Seven. Po kilku godzinach miałem dość.

Zresztą, tak samo jak innej polskiej gry - Observer. Podobnie jak w Seven, samo uniwersum wydaje się ciekawe, jednak dość szybko gra wywoływała u mnie ból głowy przez te filtry detektywistyczne. Jeśli więc patrzeć na moje doświadczenia, to faktycznie nie był to najlepszy rok dla polskich produkcji.

23.12.2017 14:22
sebogothic
103

Chyba Realms of Arkania. :P Nie grałem, ale podobno odświeżone wersje są słabe.

22.12.2017 14:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Głos Rockowi podkłada Tomasz Karolak.

22.12.2017 13:21
odpowiedz
sebogothic
103

Jak jest klimat Arcadia Bay to niczego więcej mi nie trzeba. Od początku było wiadomo, że Before the Storm nie dorówna fabularnie oryginałowi i będzie raczej jego uzupełnieniem. W Life is Strange urzekały mnie momenty kiedy można było usiąść pod drzewem, na ławce czy na łóżku brzdąkając na gitarze i kontemplować atmosferę gry. O klimacie stanowiła również świetna muzyka. Do dziś zdarza się, iż słucham nie tylko licencjonowanej muzyki z LiS, ale i innych utworów wykonawców, których kawałki pojawiły się w grze, jak chociażby Message to Bears. Kupię na pewno, ale razem z bonusowym odcinkiem i gdy już porządnie stanieje albo będzie na promocji.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-22 14:30:56
22.12.2017 12:43
sebogothic
103

@drenz - Ja do tych Baldurów czy innych klasycznych rolplejów już z tysiąc razy się przymierzałem i sporo razy podchodziłem. W Baldurze już ten pierwszy gość przed karczmą miażdżył mnie na puch. Najdalej doszedłem do drugiego rozdziału, jak wychodziło się z tej kopalni a za nią czekały jakieś amazonki chyba, które były praktycznie nie do pokonania dla mnie. Z Icewind Dale miałem podobnie, gdzie już przeciwnicy z pierwszej jaskini stanowili problem. Nie wiem, to było dosyć dawno, może źle się za te gry zabierałem. Póki co jedynym klasycznym erpegiem z tamtego okresu, który przeszedłem był Planescape: Torment. W 2018 roku liczę, iż uda mi się przejść przynajmniej jedną z nich. Choć jeśli zdecyduję się na Baldury to chyba je zmoduję do BG Trilogy.

22.12.2017 12:39
😂
sebogothic
103

@ewunia1818 vel Pawson18 - Nie zapomniałeś się przelogować?

20.12.2017 19:36
😂
sebogothic
103

I nie wrzuciło tam żadnego homosia, a kobiety służą tam męskim rozrywkom, do sprzątania i nie mogą rozmawiać? No raczej nie.

20.12.2017 18:53
sebogothic
103

E tam, G2:NK przechodzę spokojnie w 50 godzin. Nie bardzo wiem ile zajmie G3, bo grałem dotychczas w samą podstawkę (sama podstawka to gdzieś 50-80 godzin), a kolejnym razem zamierzam przejść go z Quest Packiem i Content Modem, ale ze 100-150 godzin powinien zająć. Poza tym to jeśli o Gothiki chodzi to w 2018 roku planuję przejść tylko część pierwszą z jakimś modem. Może z Edycją Rozszerzoną? Mam tak, że lubię sobie dodatkowo przyklimacić i często dobieram klimat gier do pory roku. Na G1 największą ochotę mam na jesień, G2:NK wiosna i G3, ZB - lato. :) Innych tytułów też się to tyczy. Na jesień i zimę wybieram gry mroczniejsze, ponure (przykład: The Last of Us, Bloodborne, Dark Souls, Max Payne), a wiosna-lato to czas na lżejsze tytuły, w słonecznych, ciepłych klimatach (Far Cry 3, seria Uncharted, Max Payne 3).
A ze Skyrimem to największy problem mam taki, iż ta gra wybitnie mi nie wchodzi, nie potrafię się wciągnąć. Morrowinda swego czasu ukończyłem trzykrotnie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-20 19:10:11
20.12.2017 18:42
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

UE została stworzona przez konserwatystów i postawiona na chrześcijańskich wartościach. Teraz jest niszczona przez politpoprawne tęczowe lewactwo.

20.12.2017 16:49
-11
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

moher podziękuj swoim kolegom z PO i N, którzy od 2 lat męczyli Timmermansa. Niech sobie ta marna ue uruchamia wobec Polski 150 artykułów wymyślonych naprędce w których jedynym argumentem są nieistniejące zapisy w danej ustawie. 60% dla PiS jest już blisko.

20.12.2017 13:39
2
odpowiedz
sebogothic
103

Oczywiście, że The Last of Us: Part II. "Jedynka" jest jedną z najlepszych gier wszech czasów, więc liczę, iż ND nie zawiedzie. Poza tym RDR 2, bo Rockstar to Rockstar, no i Kingdom Come na które czekam odkąd grę zapowiedziano, a która nie prezentuje się już tak olśniewająco. Mimo wszystko liczę, iż Warhorse stworzy przyzwoitego erpega w średniowiecznym świecie.

20.12.2017 11:59
😉
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
sebogothic
103

Jak tak w sumie na chwilę tylko. Jeśli kogoś interesował Seven, zwłaszcza erpegowy aspekt, to może sobie grę odpuścić. Rozwoju postaci właściwie nie ma, chyba, że poprzez znaleziony sprzęt i wszczepy. Dialogi prowadzą się same i są mocno spłycone. Mamy na nie niewielki wpływ, żeby nie powiedzieć żaden. Poza tym oczekiwałem więcej w kontekście klimatu kolonii karnej. W ogóle nie czułem, że biegam po więzieniu pełnym przestępców. Może i uniwersum jest całkiem nieźle przemyślane na papierze, w samej grze czuję, że biegam po jakimś generycznym, bezpłciowym świecie totalnie pozbawionym klimatu i celu. O fabule trudno wspomnieć, to co zobaczyłem nie prezentowało się zbytnio zachęcająco. Ot, kolejna historyjka o bohaterze opętanym przez demona, który kieruje nas z punktu A do punktu B by wykonać jakieś niby ważne zadanie. Zupełnie był mi obojętny główny cel, jak i sam protagonista i jego towarzysz. W reszcie aspektów Seven też nie radzi sobie najlepiej i porzuciłem grę po kilku godzinach, gdy utknąłem w jakimś zadaniu.

Podziwiam drenza, że zdołał ukończyć aż TYLE erpegów w 2017 roku. :) Jeśli o mnie chodzi to w tym roku udało mi się ukończyć: Jade Empire, DLC i dodatek do Dragon Age: Origins, Dragon Age II, The Banner Saga, Fallout 3, no i ELEX. W tym roku zdecydowanie przeważały tytuły narracyjne pokroju Firewatcha, Brothers, Unravel, Valiant Hearts, dwa sezony The Walking Dead, Games of Thrones i The Wolf Among Us od Telltale. A ostatnio za sprawą The Black Mirror wkręciłem się w przygodówki point'n'click. Przydałoby się wrócić do Skyrima i dodatków, by wreszcie ukończyć tą grę. Jakoś mi z nią nie po drodze. Gdy mam się zabrać na porządnie to pojawia się jakaś inna gra. W tym przypadku były to klasyczne przygodówki. Ostatnio zacząłem też The Bard's Tale, ale to bardziej hack'n'slash i to na dodatek MOCNO uproszczony.

Jeśli chodzi o 2018 rok to liczę, iż więcej erpegów uda mi się ukończyć. Przydałoby się wreszcie nadrobić, któryś z klasyków: seria Fallout albo Baldur's Gate. Może przejdę sobie raz jeszcze Neverwinter Nights, które to przeszedłem jakieś kilkanaście lat temu, a przy okazji ukończę dodatki w które nie grałem. W tym roku próbowałem grać w GOGową wersję, ale popsuły mi się zapisy z rozgrywki, daleko nie zaszedłem, bo udało mi się ukończyć jedynie samouczek. Cóż, spróbuję jeszcze raz. Drugą część NWN z dodatkami też wypadałoby ograć, tak samo jak Drakensaga: The River of Time. Niedawno, jak pisałem, ukończyłem Fallout 3, a ostatnio na promocji Steam wpadł Fallout: New Vegas, który ma świetne opinie, więc w następnym roku również chciałbym go ograć. No i wspomnianego już Skyrima mam nadzieję wreszcie przejść. Grę kupiłem w 2013 roku, bodajże, i do dziś nie ukończyłem. Może na dniach uda mi się wkręcić i przejść tego, podobno, RPG wszech czasów, który nie ma startu do Morrowinda. W drugiej, połowie roku, tak na jesień planuję też, po raz kolejny przejść pierwszego Gothica, a tym samym zacząć przechodzić całą serię (nawet z nieszczęsnym Zmierzchem Bogów, którego jeszcze nie ograłem), urozmaicając każdą z części jakimiś modami. A z rolplejów, które swoją premierę będą mieć w 2018 roku to chyba najbardziej ciekawi mnie Kingdom Come. Jeśli będzie miał przyzwoite opinie to może nawet zagram krótko po premierze. No i to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o moje growe plany na kolejny rok. Liczę, iż przynajmniej część z wymienionych tytułów uda mi się ukończyć, bo są też przecież i inne gatunki, jak wszelkiego rodzaju strategie w które nigdy nie grałem, a chciałbym zmienić ten stan rzeczy. :)

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-20 12:41:11
20.12.2017 11:05
odpowiedz
sebogothic
103

Może nie w klimacie średniowiecza, ale polecam serię Mass Effect, dwie pierwsze części mają nawet polski dubbing. No i oczywiście oba KotORy również są warte ogrania.

20.12.2017 11:01
sebogothic
103

Jak to nie? Gothic wyszedł rok wcześniej i miał pełny dubbing. Głos miał główny bohater, jak i NPCe bez imienia nic nie znaczące w głównym wątku. Bethesda dopiero w Fallout 4 dała głos bohaterowi. :D

17.12.2017 20:55
2
odpowiedz
sebogothic
103

Pograłem kilka godzin i nie polecam. Odnośnie samej gry mam mieszane uczucia, gdyż po obiecujących zapowiedziach spodziewałem się czegoś innego. Seven było zapowiadane jako erpeg w rzucie izometrycznym z parkourem i skradaniem się, czyli mieszanka takich produkcji jak Baldur's Gate, Commandos, Assassin's Creed czy Dishonored. I poniekąd to się zgadza, o ile BG wymienimy na Neverwinter Nights albo jeszcze lepiej: na jakiegoś hack'n'slasha, gdyż w Seven niewiele jest z erpega, więc jeśli kogoś ten aspekt szczególnie w produkcji Fool's Theory interesował to może grę sobie spokojnie odpuścić. Rozwoju postaci właściwie nie ma, chyba, że poprzez znaleziony sprzęt i wszczepy. Dialogi prowadzą się same i są mocno spłycone. Mamy na nie niewielki wpływ, żeby nie powiedzieć żaden. Poza tym oczekiwałem więcej w kontekście klimatu kolonii karnej. W ogóle nie czułem, że biegam po więzieniu pełnym przestępców. Może i uniwersum jest całkiem nieźle przemyślane na papierze, w samej grze czuję, że biegam po jakimś generycznym, bezpłciowym świecie totalnie pozbawionym klimatu i celu. O fabule trudno wspomnieć, to co zobaczyłem nie prezentowało się zbytnio zachęcająco. Ot, kolejna historyjka o bohaterze opętanym przez demona, który kieruje nas z punktu A do punktu B by wykonać jakieś niby ważne zadanie. Zupełnie był mi obojętny główny cel, jak i sam protagonista i jego towarzysz.

W innych aspektach Seven też nie radzi sobie najlepiej. Perspektywa gry, nie współgra z wielopoziomowością lokacji. Często się zdarza, że nie wiemy, iż nad nami coś jest póki nie spróbujemy wejść gdzieś wyżej, więc bywa to mocno nieczytelne. Od początku na minimapie mamy zaznaczone wszystkie dostępne zadania poboczne, schematy rzemieślnicze czy wszczepy umiejętności. Trudno więc o samodzielną eksplorację. Z drugiej strony byłaby ona męcząca, bo jak wspominałem sama gra jest mocno nieczytelna, postaci w świecie gry jest całkiem sporo, ale te ważniejsze nie są oznaczone żadnymi imionami co łatwiej pozwalałoby je wyłuskać spomiędzy zwykłych wypełniaczy. Seven też niespecjalnie radzi sobie jako skradanka. O nieczytelności świata już wspomniałem, AI przeciwników jest słabe i mocno nierówne. Często zdarza się, iż po wczytaniu save'a znajdują się oni w innych miejscach niż wtedy gdy zapisywaliśmy grę. Nie mówiąc już o tym, że któryś z przeciwników może nas nagle zauważyć po wczytaniu gry. Nie miałem też poczucia, iż sposób poruszania się przeciwników jest ściśle zaplanowany, jak w serii Commandos. Często łażą oni bez ładu i składu, niekiedy nie ma jak się przekraść w dane miejsce. Nie mówiąc już o tym, że przeciwnik z dołu może zauważyć, jak chodzimy po szybie wentylacyjnym. Od skradanki oczekuje się większej przewidywalności, bo to specyficzny gatunek. A tutaj przeciwnicy zachowują się jak idioci albo zostają zaalarmowani bez jakiegoś wyraźnego powodu. Miałem taką sytuację z mordobiciem w barze, iż po bójce wpadł strażnik, który w ogóle nie reagował na to, że zabiłem kilku ludzi, ani, że ich później ograbiam ze wszystkiego. Nieudolne próby skradania się bardziej więc męczą niż sprawiają jakąkolwiek satysfakcję. Sama wspinaczka jest wykonana całkiem dobrze, ale też zdarza spaść nam się w przepaść albo bohater uciekając przed strażnikami zamiast na schody wejdzie na poręcz. Nie mówiąc już o tym, że nie bardzo wiadomo gdzie możemy wejść, a gdzie nie. Walka wręcz też jest ok, tyle, że gramy złodziejem, większość przeciwników jest od nas silniejsza i na początku walczy się niewiele. Nie miałem też zbyt wielu okazji, ale po tym co widziałem to walczy się całkiem przyjemnie. Bohater ma dość standardowy zestaw ruchów. Dysponuje też mocami czy różnymi zabawkami pokroju granatów dymnych czy innymi odwracaczami uwagi, którymi może się wspierać.

W ciągu tych kilku godzin już kilkukrotnie dawałem Seven szansę, po czym rzucałem w cholerę i za każdym razem wracałem by dać jeszcze jedną. Połączenie tak różnorodnych mechanik wg mnie się nie sprawdza. Twórcy mogli się zdecydować na jakiś aspekt rozgrywki i dopracować go porządnie. A tak zawsze coś nam zgrzyta i zniechęca do rozgrywki. Teraz chyba na dobre porzucę Seven, bo utknąłem w zadaniu, którego nie mogę popchnąć do przodu albo sama gra się zbugowała. W tym queście trafiamy do fabryki mięsa, gdzie faktycznie można było się poczuć jak w więzieniu, bo więźniowie musieli na noc wracać do baraków. Byłem dosyć pozytywnie nastawiony w tym zadaniu do samej gry, ale zaraz potem quest utknął w martwym punkcie. Podsumowując: Seven to gra przeciętna w każdym aspekcie, w której nie ma niczego co potrafiłoby utrzymać gracza przy grze. Ani do kontynuowania nie zachęca fabuła, klimat, którego nie ma, skradanie się czy erpegowe mechaniki, które też są marne. Seven przeszło bez echa i szybko zostanie zapomniane. Trochę szkoda.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-17 21:06:01
17.12.2017 13:48
2
odpowiedz
sebogothic
103

Skoro tak to nie kupuję... :/

17.12.2017 13:22
👍
odpowiedz
sebogothic
103
8.5

Przygodówki to jeden z najwolniej starzejących się gatunków gier i ta, już 21-letnia gra to potwierdza. Praktycznie nic nie straciła ze swojej miodności. Pierwsza przygoda Georga Stobbarda i Nico Collard zabiera nas do Paryża, gdzie dwójka bohaterów ma okazję się spotkać po raz pierwszy. Akcja zaczyna się od zamachu na tajemniczego jegomościa w kawiarence przed którą wypoczywa George. Bohater chce się dowiedzieć kto stoi za zamachem, szybko więc zostaje wplątany w wir akcji. Intryga, jak sugeruje zresztą tytuł, spowita jest wokół tajemniczego skarbu templariuszy. By go odnaleźć oprócz Paryża zwiedzimy kilka zakątków świata, jak chociażby Irlandię, Hiszpanię czy Syrię. Historia jest dość ciekawie poprowadzona, posiada zwroty akcji, a całość utrzymana jest w dość lekkim, żartobliwym klimacie. Rozgrywka opiera się w głównej mierze na dialogach, co ciekawe, oprócz standardowych tematów rozmów, możemy też pokazać rozmówcy każdy przedmiot, który posiadamy w ekwipunku co dość często jest potrzebne by popchnąć fabułę. A nawet jeśli nic to nie da to można usłyszeć zabawny dialog albo komentarz. Stosunkowo mało tutaj łączenia przedmiotów, które nosimy czy bardziej rozbudowanych zagadek, choć są miejsca, gdzie trzeba trochę pokombinować. Są też momenty w których możemy zginąć i trzeba szybko reagować, ale opierają się na kliknięciu na odpowiedni obiekt, więc wykonuje się je metodą prób i błędów.
Oprawa graficzna utrzymana w komiksowej stylistyce jest bardzo ładna, więc postarzała się o tyle, iż nie obsługuje wyższej rozdzielczości. Udźwiękowienie jest bardzo dobre: angielscy aktorzy udanie wcielili się w postaci, a muzyka podkreśla klimat odwiedzanych miejscówek.
Do tej pory jedyną grą z serii, w którą grałem i przeszedłem był Anioł Śmierci, więc zamierzam ukończyć i pozostałe części przygód Georga i Nico, jak i fanowską niemalże pełnoprawną grę Broken Sword 2,5.

17.12.2017 10:33
1
odpowiedz
sebogothic
103

Szklana pułapka też musi być!

15.12.2017 17:59
😈
5
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Czytając tą zapowiedź bałem się, że zza któregoś akapitu wyskoczy Kacper.

15.12.2017 11:23
1
sebogothic
103

Nawet czeski nie będzie miał dubbingu, a szkoda, bo akcja dzieje się przecież na terenie Czech.

13.12.2017 11:51
sebogothic
103

Z tego co pamiętam to nie można gra grać po ukończeniu głównego wątku fabularnego. Jeśli chcesz jeszcze pozwiedzać to zawsze możesz sobie wczytać save'a sprzed finałowej bitwy. Jeśli zaś chodzi o to całe Epic Edition, to chyba w przeciwieństwie do podstawowej wersji ma multi, które i tak pewnie już nie działa.

Two Worlds to jedna z tych gier co do których żywiłem ogromne nadzieje. Pamiętam jak czytałem GOLową zapowiedź z wypiekami na twarzy udekorowaną oszołamiającymi screenami. Jeden z nich ------>
"Toż to wygląda jak ładniejszy, nowocześniejszy Gothic!" - pomyślałem wówczas. Nawet sama miejscówka przypominała mi las między Starym Obozem a Bractwem Śniącego. Do tego opisane było miasto, niczym Khorinis, gdzie mieliśmy wykonywać różnorodne questy z których wiele można było wykonać na szereg różnych sposobów. Wówczas, gdzieś w 2005-2006, gdy czytałem tą zapowiedź robiło to kolosalne wrażenie. To była taka trójca gier: Gothic 3, Oblivion, Two Worlds, wobec których żywiłem ogromne nadzieje, a każda zawiodła pod pewnymi względami. Two Worlds oceniam oczywiście najniżej. Teraz nie daję się nabrać nawet na najwspanialej zapowiadającą się grę. Nie czekam z wypiekami na twarzy, pełen hype'u, po prostu sprawdzam efekt końcowy.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-13 12:04:31
12.12.2017 16:40
odpowiedz
sebogothic
103

Super, będzie jak znalazł. Ostatnio, odkąd ukończyłem pierwsze The Black Mirror powróciła miłość do starych, poczciwych point'n'clicków. Dawno nie grałem w grę z taką ochotą. Aktualnie ogrywam drugą część Black Mirror i pierwszego Broken Sworda, więc Grim Fandango powszechnie uznawane za jedną z najlepszych przygodówek, obok Syberii, The Longest Journey czy Blade Runnera, idealnie się wpasuje.

11.12.2017 09:19
sebogothic
103

@Vroo - No, takich smaczków, jak w Mafii II nie było, to fakt. Ale i w samej Mafii pierwsze rozdziały były bardziej dopieszczone i im dalej, tym mniej takich rzeczy się spotykało. Chociaż w sumie w obrębie miejsc w których prowadziliśmy dochodzenia to było to wiarygodnie wypełnione i ożywione. Poza tym miło wspominam przejażdżki po LA z lat 40., może miasto nie było jakoś zatłoczone, ale w sumie pasuje to do tego okresu. Nawet jak ogląda się amerykańskie filmy z lat. 70 to miasta wydają się jakieś pustawe w porównaniu do teraźniejszości.

10.12.2017 08:40
😂
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Stany Zjednoczone Europy? Chyba raczej Związek Socjalistycznych Republik Europejskich, tylko, że zamiast Chruszczowa byłby Schultz, a zamiast Bieruta Zandberg. A tak naprawdę to niemiaszkowi marzy się 1000-letnia rzesza. Chce dorównać swojemu idolowi.

09.12.2017 12:13
sebogothic
103

Druga część była dobra, a pierwszy dodatek Pirates of the Flying Fortress, stworzony jeszcze przez pierwszą ekipę, był jeszcze lepszy.

09.12.2017 12:10
😂
sebogothic
103

@Crod4312 - To nie jest "taki drugi Pawson18", tylko to JEST Pawson18. Rozpoznałem go po pierwszym poście. Pisanie ciągle o tym samym i do wszystkiego wciskanie swoich mini rankingów modów do Gothiców. :D

07.12.2017 13:32
😜
odpowiedz
sebogothic
103

Pawson18 i ewunia1818 - dwa nicki, jeden użytkownik.

06.12.2017 13:40
sebogothic
103

@Vroo - Jak nie chcieli robić sandboksa, to trzeba było zrobić liniową grę. Jak chcieli, to trzeba było wypełnić miasto. Proste jak konstrukcja cepa. Zrobili to słabo, więc w recenzjach jest to punktowane.

Sęk w tym, że nie chcieli robić sandboksa. Dlaczego każda gra z otwartym światem jest dla ciebie sandboksem? Tak samo ostatnio pisałeś o Gothicu, przecież sam otwarty świat nie czyni z gry piaskownicy. W takich grach jak L.A. Noire, Mafia czy Gothic otwarty świat po prostu jest i sprzyja immersji, a twórcy nie mają obowiązku wpychać do niego typowej sandboksowej zawartości. Nawet kosztem tego, iż w znacznej mierze będzie świecił pustkami. Lepsze to niż starać się za wszelką cenę upchać byle co, nawet jeśli nie pasuje to do gry jako całości. A jeśli gra nie jest sandboksem to nie ma prawa mieć otwartego świata, tylko musi mieć mały korytarzowy świat?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-06 13:47:25
05.12.2017 18:43
odpowiedz
sebogothic
103

Dajcie se siana z tym CDP RED. Niech tworzą grę, a jak będą mieli co pokazać to pokażą, choćby i w 2077 roku. O co tyle szumu? Nie ma już o czym pisać w kontekście Wiedźmina 3 to wymyśliliście sobie nowy temat: "warunki w CDP RED", który będziecie odgrzewać co tydzień?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-05 18:43:50
05.12.2017 13:42
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Niedługo Playstation Experience i tam pewnie podadzą datę premiery. Liczę też na gameplay z The Last of Us 2. Coś czuję, że w tym roku Sony znowu pozamiata.

05.12.2017 06:35
😉
odpowiedz
sebogothic
103

Bawi mnie to, że praktycznie od zawsze wieszczy się wymarcie klasycznych gier przygodowych, a one nic z tego nie robią i jak wychodziły tak wychodzą. :) Czy to w powyższym tekście z 2001 roku, czy kilka lat później, czy współcześnie to kiedy nie czytałbym jakiejś recenzji czy innego tekstu poświęconego point'n'clickom ciągle trafiam na stwierdzenie, że czasy przygodówek już minęły. Nie wiem czy nie jest to taki stały frazes mający po prostu stanowić jakieś wypełnienie, bo o czymś trzeba napisać. A tymczasem na przestrzeni tych 16 lat ilość gier z tego gatunku wydaje się w miarę stała. Czasem wychodzi ich nieco więcej, czasem nieco mniej, ale jednak ciągle trwają. Sam gatunek jest dość niszowy, więc nie ma też co oczekiwać prawdziwego zalewu point'n'clicków. W skali roku to pewnie nie są setki, lecz dziesiątki. Ostatnimi laty Daedalic odwala świetną robotę. Najbardziej przygodówki cierpią, gdy stara się je uprościć i dostosować pod współczesnego, casualowego gracza. Pomijam już tutaj gry Telltale i inne podobne, bo to jednak inny podgatunek przygodówek - interaktywne filmy. Jednak na przykładzie trzeciej Syberii albo nowego Black Mirror to widać. Myślę, że gatunek point & click ma się najlepiej, gdy stoi na starych, sprawdzonych, klasycznych zasadach. Niedawno przeszedłem pierwszą część The Black Mirror, bawiłem się świetnie, a gra niewiele się zestarzała. Zamierzam też sięgnąć po inne tytuły z tamtego okresu.

Dość długi wywód mi wyszedł, jednak wracając do sedna to swoją drogą recenzent surowo potraktował Jacka Orlando i wcale nie chodzi o to, że jest to polska gra, bo dla mnie to skąd dany tytuł pochodzi nie ma większego znaczenia. Sam też dopiero co zacząłem grę, więc jeszcze za wcześnie by ją oceniać, jednak już od początku zostałem urzeczony genialnym klimatem wynikającym zarówno ze rewelacyjnej muzyki Harolda Flatermayera (z którym nawiasem mówiąc zetknąłem się też w innej grze - Two Worlds, tam jednak niezbyt pasowała ona do klimatu produkcji) oraz świetnej oprawy graficznej przywodzącej na myśl starsze kreskówki. Do tego dochodzi również klimat charakterystyczny dla produkcji z przełomu wieków. Kto wtedy zaczynał swoją przygodę z grami ten wie o czym piszę. Pytanie czy ma być to tylko ocena samego wydania Director's Cut, czy też gry jako całości. W pierwszym przypadku notę można by zrozumieć, jednak z treści wynika, iż jest to ocena dla całej gry. Paradoksalnie to co dla autora recenzji jest plusem, dla mnie jest minusem, a chodzi o sporą ilość bezużytecznych przedmiotów które można podnieść. Realizm realizmem, ale zapewne rozmywają one grę, tym bardziej, iż już na samym wstępie mamy dostęp do sporej ilości plansz. Samych zagadek charakterystycznych dla point & clicków też zbyt dużo nie ma. Oczywiście piszę o samym początku, może później coś się zmienia. Raczej gra polega na rozmawianiu z napotkanymi postaciami, próbie wręczenia im jakiegoś przedmiotu i nadziei, iż coś to poskutkuje: otrzymamy w zamian jakąś informację, inny przedmiot czy dostęp do nowej lokacji. Nie ma też z góry narzuconego celu, ot prowadzimy śledztwo i musimy sobie radzić, co może mieć pewien urok wszak wcielamy się w detektywa.

PS. Gra na Steam obecnie jest za 3,59 zł, więc mimo wszystko warto zakupić. Tym bardziej, jeśli ktoś, tak jak ja, nie miał okazji zapoznania się Jackiem Orlando, a lubi przygodówki. Director's Cut działa bezproblemowo na Win10, jedynie coś przy próbie obejrzenia filmu wprowadzającego wyskakiwał jakiś błąd. Więc wprowadzenie obejrzałem sobie na YT. Ciekaw jestem czy tyczy się to tylko intra czy w innych filmikach, o ile jakieś są, również będzie to miało miejsce.

PS2. Teraz czekam na komentarz jakiegoś spryciarza, jak to nie odkopałem 16-letniego wątku. :P Bo w końcu forum nie jest od pisania i udzielania się, tylko ganienia kogoś za to, że ten śmie się udzielać. :)

PS3. Żeby dochować tradycji tego tematu powinienem walnąć double posta. :P

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-05 08:01:04
04.12.2017 18:30
😊
1
odpowiedz
sebogothic
103
6.0

Pomysł z potencjałem, ale wykonanie nienajlepsze. Mało jest gier, które rozgrywają się na salach sądowych, a jeszcze mniej jest takich, gdzie wcielamy się w mordercę i musimy tak lawirować zeznaniami by uniknąć najsurowszej kary. Wszystko to miało potencjał, jednak ostatecznie "zeznania" sprowadzają się do odtwarzania wydarzeń, które wedle bohatera miały mieć miejsce. Dostępny teren jest żałośnie mały: ot, jedna uliczka i dwa budynki na krzyż. Najgorsze jest to, że w tej niewielkiej grze jest zatrzęsienie ekranów wczytywania, które chociaż krótkie to wybijają z rytmu. Głównym zadaniem gracza jest to by być w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Sporo więc tutaj obiektów przyspieszających czas o kilka, kilkanaście minut. Trzeba też szukać dowodów, a gdy już to wszystko wiemy to można kombinować metodą prób i błędów co z naszego postępowania wyniknie. Tak naprawdę jest tylko kilka zmiennych decydujących o końcowym wyroku. Dialogi, odbywające się bez naszego udziału, są mało interesujące, więc przy kolejnych podejściach przeklikuje się praktycznie wszystko. Narracja głównego bohatera może irytować, zwłaszcza kiedy komentuje najmniejszą pierdołę jak wejście po schodach. W sumie to spodziewałem się, iż sami będziemy mogli wybierać kwestie dialogowe i głównie na umiejętnym ich prowadzeniu polegać będzie rozgrywka. Niemniej jak się rzekło pomysł ma potencjał i choć wszędzie widać budżetowość tytułu to te kilka godzinek można spędzić na kombinowaniu i dochodzeniu do różnych zakończeń. Kodzik otrzymałem za darmo od użytkownika drenz za co serdecznie dziękuję, bo swego czasu ten tytuł mnie zaintrygował. :)

03.12.2017 22:21
odpowiedz
sebogothic
103

Kolejna, obok Art of Murder, seria gier przygodowych od City Interactive, którą miałem na oku. Jednak widzę, że o ile seria AoM doczekała się trylogii gier point & click, tak dla Chronicles of Mystery pary starczyło jedynie na dwie części. Podobnie jak Art of Murder, seria posiada zbiorcze wydanie, jednak 2 z 3 gier to hidden object. :/ Już wolę zakupić sobie osobno Rytuał Skorpiona i Drzewo Życia.

03.12.2017 21:57
odpowiedz
sebogothic
103

Zawsze miałem chrapkę na serię Art of Murder, kiedyś czytałem recenzję którejś części w CD Action i jakoś tak skojarzyło mi się z Tunguską. Swego czasu City Interactive robiło solidne przygodówki, więc mam nadzieję, iż się nie zawiodę. Na allegro można znaleźć zbiorcze wydanie trzech części z serii. Było ich pięć, ale dwie ostatnie to gry z gatunku hidden object, więc nawet nie ma co sobie nimi zawracać głowy. Swoją drogą szkoda, że obecne CI Games nie robi gier przygodowych.

03.12.2017 21:16
👍
odpowiedz
sebogothic
103
9.5

Rewelacyjna przygodówka point&click z niezwykle mroczną i zaskakującą fabułą. Pomimo swoich 15 lat nie zestarzała się praktycznie wcale. Gra odpala się w rozdzielczości 800x600, ale nawet na współczesnym 24-calowym monitorze FullHD ręcznie malowane tła prezentują się ładnie i niezwykle klimatycznie. Jedynie modele postaci i ich animacje mogą zdradzić wiek gry. Zarówno muzyka, jak i odgłosy otoczenia wykonane są na najwyższym poziomie i idealnie podkreślają atmosferę opowieści. Zwłaszcza dźwięki tła, na które przeważnie nie zwracam uwagi, ożywiają świat w The Black Mirror. Padający deszcz, plusk wody, śpiew ptaków czy tykanie zegara przy którym miałem wrażenie jakby jakiś zegarek stał obok mnie.

Historia, podzielona na sześć rozdziałów, jest niezwykle brutalna i krwawa, a klimat gęstnieje z każdą minutą. Gra cały czas trzyma w napięciu, a gracz jest ciekaw co będzie dalej. Zaczynamy w tytułowym zamku Black Mirror i już od początku otrzymujemy dostęp do całej posiadłości i ogrodów. Później dochodzą kolejne lokacje, a gra nie prowadzi nas za rączkę. Praktycznie na każdym etapie gry możemy powrócić do większości miejscówek. Wystarczy jednak uważnie rozglądać się po lokacjach i wchodzić w interakcję ze wszystkim z czym tylko się da. Ułatwieniem jest to, iż obiekty, które już nie są nam potrzebne stają się elementami tła, a kursor podświetla się, jeśli możemy użyć danego przedmiotu na jakimś obiekcie. Warto też wracać do tych samych lokacji i rozmawiać z postaciami, bo z czasem odblokowują się nowe tematy. Trzeba też pamiętać o niektórych przedmiotach, bo główny bohater ich nie podniesie póki nie będzie miał powodu by z nich skorzystać. Ogólnie przez znaczną większość gry przechodziłem jak przez masło z czasem miewałem przestoje, bo nie zauważyłem jakiegoś obiektu z którym mogłem wejść w interakcję. Zagadki nie należą do najtrudniejszych, choć jest jedna, która potrafi dać w kość tzw. piętnastka, gdzie trzeba ułożyć znaki zodiaku w odpowiedniej kolejności. Nasz bohater, Samuel często znajduje się w sytuacjach w których może zginąć, warto więc robić w miarę często zapisy i to na różnych slotach.

Ukończenie The Black Mirror zajęło mi nieco ponad 20 godzin, a gra wessała mnie na kilka dni. Jest to jedna z najlepszych przygodówek point'n'click w jakie grałem. Świetna opowieść, dobre zagadki, genialny klimat, aż chyba z rozpędu zainstaluję "dwójkę", choć wiem, że jest to gra od innych twórców to mam nadzieję, iż dorówna pierwowzorowi. A kto wie czy nie powrócę sobie kiedyś do "jedynki" raz jeszcze.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-03 21:38:28
03.12.2017 15:27
3
sebogothic
103

@up - Ten obrazek to się tyczy CDP RED, co nie? Cebulactwo ładnie z nich wylazło.

02.12.2017 21:50
sebogothic
103

@ewunia1818 vel Pawson18 - Gothic II miał mieć zawartość G2, Nocy kruka i jeszcze wysp południowych.
Czekam zatem niecierpliwie na jakieś źródło potwierdzające tą informację, bo zapewne masz jakieś, prawda?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-02 21:55:50
02.12.2017 17:01
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Nie wiem dlaczego mody graficzne miałyby być powodem by zagrać raz jeszcze. Przeszedłbym sobie trylogię Mass Effect, ale czekam, aż udostępnią DLC do ME2 i ME3 w jakiejś normalnej cenie i bez tych durnych punktów BioWare. Jak tak liczyłem to za te kilka godzin gry, które oferują wszystkie fabularne DLC łącznie to musiałbym wydać 210 zł... Jednak gdy już będę przechodził serię ME to i z tych teksturek skorzystam.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-02 17:10:08
02.12.2017 15:08
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Czyli w sumie dostaję to na co czekałem. Trochę szkoda, że opowieść nie porywa, ale liczę, iż gra nadrabia zadaniami pobocznymi i liczbą sposobów na ich wykonanie. Na pewno z Seven się kiedyś zapoznam, jak już stanieje do tych kilkudziesięciu złotych. A może do tego czasu twórcy poprawią to i owo sugerując się opiniami graczy.

02.12.2017 14:22
😊
odpowiedz
5 odpowiedzi
sebogothic
103

Zawsze miło przeczytać kolejny jubileuszowy artykuł poświęcony jednej z najlepszych serii gier. Jakoś w kwietniu był tekst z okazji 14-lecia Gothica II w Polsce, nawet wtedy pisałem, że można było poczekać do 29 listopada do okrągłej "piętnastki" G2, ale widzę, że i z tej okazji pojawił się artykuł. :)

Dwa pierwsze Gothiki to gry które nigdy mi się nie znudzą i wracam do nich regularnie. Nawet bez urozmaicania modami można w nie grać raz po raz, obierając różne ścieżki, a gdy już przejdziemy je na wszystkie sposoby to wraca się do nich, jak do dobrej książki czy filmu, dla samego klimatu i immersji, którym nie potrafią dorównać współczesne produkcje. Myślę, że te replayability Gothic zawdzięcza głównie dzięki świetnie wyważonym proporcjom i czasowi przejścia, który w "jedynce" zamyka się w 25 godzinach, a w "dwójce" z dodatkiem jakichś 50 h. Nie trzeba więc poświęcać setek godzin na ich ponowne przejście. Kolejne gry Piranha Bytes, może poza pierwszym Risenem, który idealnie odwzorowywał najważniejsze cechy dwóch pierwszych Gothiców, nie posiadają już tego, a przynajmniej nie w takim natężeniu. Nie chce się do nich wracać aż tak często. Zwłaszcza Risen 3 i ELEX mają masę zawartości i zadań, więc może po dłuższym czasie nabiorę ochoty na ich ponowne przejście. Oczywiście wspomniane powyżej kwestie to nie wszystko, bowiem Gothic miał świetne lore i postaci zapadające w pamięć. Może nie było ono jakieś rozbudowane jak świat TES, ale nakreślone w sposób wystarczający by czuć, że żyjemy w tym uniwersum. Pobudzało to wyobraźnię, gdy w pierwszej części słyszało się o zewnętrznym świecie: o Khorinis, o Nordmarze, a w "dwójce" gdy słyszeliśmy o Wyspach Południowych czy różne plotki na temat sytuacji na kontynencie. Gothiki mają taki larpowy klimacik i nie potrzebują nie wiadomo jakiej skomplikowanej fabuły i rozbudowanych postaci, ale za to zarówno warstwa fabularna, jak i gameplayowa idealnie współgrają. Nie ma takiego rozdźwięku pomiędzy fabułą a gameplayem, jak w niektórych grach. W kontekście świata i zadań sporo wyjaśnia film od RangarRox'a: https://www.youtube.com/watch?v=hVYrALStucs

Co do ankiety to mój osobisty ranking gier Piranha Bytes wygląda następująco:
1. Gothic 10/10 - może najskromniejsza ze wszystkich gier studia, ale klimat Górniczej Doliny jest nie do podrobienia. To też tutaj Piranie podłożyły podwaliny, które określiły styl studia w kolejnych ich grach.
2. Gothic II: Noc Kruka 10/10 - to jest klasyczny sequel, a więc dostajemy więcej tego samego co w pierwowzorze, a dodatek znacząco grę rozbudowuje. Klimat jest już nieco bardziej typowy dla klasycznego fantasy ze smokami, ale powrót do Górniczej Doliny, spotkania ze starymi znajomymi czy obóz bandytów w Jarkendarze przywołują genialny klimat pierwszego Gothica.
3. ELEX 8,5/10 - najmłodsze dziecko studia zaskakuje przede wszystkim jakością zadań pobocznych, które mają wiele sposobów na ich wykonanie, konsekwencjami, a czasami otwierają nam dostęp do nowych zadań. Świat jest ogromny i różnorodny, a przy tym gra posiada rozbudowany wątek fabularny, czyli Piraniom udało się to, co nie wyszło przy trzecim Gothicu. No i sam miszmasz fantasy, post-apo i sc-fi wyszedł zaskakująco dobrze. Nie sposób też nie wspomnieć o jet-packu, który eksplorację w grach PB wprowadza na nowy poziom.
4. Risen 8,5/10 - jak wspomniałem, pierwszy Risen idealnie odwzorowuje najważniejsze cechy dwóch pierwszych Gothiców. Pod względem interfejsu czy systemu walki jest to najlepsza gra PB. Interfejs jest prosty, przejrzysty, a walka odpowiednio rozbudowana i dająca masę frajdy. Dwa pierwsze rozdziały to majstersztyk, później wkrada się już powtarzalność i sporo walk. Walka z bossem też jest dziwna, wygląda jakby wycięta z jakiejś japońskiej gry zręcznościowej. Nie liczą się tam nasze statystyki czy ekwipunek, czyli nie zależnie czy gramy wojownikiem czy magiem walka z Tytanem Ognia wygląda zawsze tak samo. Choć z drugiej strony może to był jakiś sposób na wykonanie jakiejś ciekawszej walki z bossem. Gdyby nie te dwie ostatnie kwestie to pierwszy Risen górowałby nad Elexem.
5. Risen 3: Władcy Tytanów 8/10 - bardzo dobra gra będąca powrotem do korzeni po nieco spłyconej "dwójce", potrafi wciągnąć na kilkadziesiąt godzin, choć już gdzieś pod koniec czułem znużenie. Nie sposób nie wspomnieć o nijakim zakończeniu, w ogóle fabularnie Riseny nie angażowały i w sumie nie wiadomo do czego miała prowadzić ta heca z Tytanami. Na uwagę zasługuje fajny system rzucania czarów, które można łączyć w combosy, przez co nie trzeba w ogóle używać broni białej grając magiem, w przeciwieństwie do pozostałych gier PB, gdzie czary sprawdzały się jako broń dystansowa.
6. Risen 2: Mroczne wody 7,5/10 - chyba najbardziej okrojona gra z charakterystycznych dla niemieckiego dewelopera elementów. Świat był mały i liniowy, system walki sprawdzał się głównie przy człekokształtnych przeciwnikach, a interakcji ze światem było niewiele. Mimo wszystko opowieść z pirackim, tropikalnym klimatem w tle była całkiem niezła, przeszedłem ją niemal trzykrotnie. Niemal, bo za pierwszym razem pewien błąd mi to uniemożliwił (

spoiler start

za wcześnie dowiedziałem się, że Corrientes to Garcia).

spoiler stop


7. Gothic 3 7,5/10 - oprawa audiowizualna nadal może robić wrażenie. Świat jest piękny, a muzyka KaiRo pozostaje dla mnie jednym z najlepszych soundtracków w grach. G3 miał zadatki by zostać najlepszą grą Piranha Bytes i zapewne by tak było, gdybyśmy dostali porządną fabułę, podzieloną na rozdziały oraz frakcje o większym znaczeniu. Wtedy zwieńczenie przygody Bezimiennego, który powinien zostać królem na końcu (został nim dopiero w Zmierzchu Bogów), byłoby godne. A tak mamy typowego sandboksa z masą fetchquestów.

I jeszcze kilka moich wtrętów do samego tekstu:

Gothic II, bo o tym tytule mowa, pojawił się na rynku 29 listopada 2002 roku i podobnie jak pierwsza część cyklu niemal z marszu stał się w naszym kraju pozycją absolutnie kultową.
Gothiki powoli zdobywały fanów nawet kilka lat po premierze, więc jest to dość sztampowe stwierdzenie, że od razu, już, natychmiast stały się u nas grami kultowymi.

Po dziś dzień rodzimi gracze wymieniają go w jednym szeregu z takimi gigantami jak Baldur’s Gate czy Wiedźmin.
Wiedźmin wspomniany, aby się tylko znalazł? Z jakiej racji porównywać do niego Gothica skoro wyszedł 5 lat po "dwójce"? Powinno być raczej na odwrót.

Gothic II wcale nie był grą idealną – do tego miana bardzo mu daleko. Już w momencie premiery nie prezentował się zbyt pięknie, na każdym kroku nękały go błędy, a całość wydawała się dość... drewniana.
Ach i to słynne stwierdzenie wyrażające więcej nie tysiąc słów... Radzę wrócić do gier z tamtego okresu i nagle okaże się, że każda była "drewniana" wedle współczesnych standardów.

na przykład Bezimienny – czyli Jacek Mikołajczyk – zagrał Eredina w Dzikim Gonie
Chyba Jacek Mikołajczak... Poza tym lepiej było wspomnieć o jego roli Azara Javeda, skoro już Wiedźmin musiał się znaleźć, gdyż była bardziej rozbudowana w przeciwieństwie do Eredina, który rzucał dwoma mhrocznymi kwestiami na krzyż.

Austriacka firma JoWood Entertainment praktycznie wymusiła na niemieckim zespole szybszą premierę, przez co prace nad kontynuacją Gothica trwały jedynie około 20 miesięcy
Tutaj się chyba autorowi pomyliło coś z Gothikiem 3, bo nikt nie popędzał Piranii, sami się spieszyli by wydać grę nim silnik całkiem się zestarzeje. No i przed premierą przeszedł porządne testy i nie był jakoś mocno zabugowany. Tego wszystkiego można dowiedzieć się z drugiej części "Gothic... w pigułce" od arhn.eu.

Na koniec nie można nie wspomnieć o Dziejach Khorinis, które zapowiadają się fenomenalnie i mogą być wymarzonym powrotem do uniwersum dla jego fanów. Od Piranha Bytes raczej nie oczekuję kolejnego Gothica, nie wiem czy podołaliby oczekiwaniom. Na pewno musieliby zmienić silnik i stylistykę, która od drugiego Risena jest taka kreskówkowa. Zaś fanowski projekt może oddać idealnie ducha dwóch pierwszych Gothiców.
No to czas na świętowanie! Gorn zaprasza na imprezę. :P ---------> <obrazek>

post wyedytowany przez sebogothic 2017-12-02 14:59:49
27.11.2017 08:43
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Pograłem kilka godzin i póki co jest fajnie. Jako, iż jest promocja na Steam to postanowiłem się skusić i zakupiłem podstawkę ze wszystkimi dodatkami, głównie po to by zainstalować najnowszą wersję ProMods. Oprócz tego zainstalowałem kilka modów, głównie kosmetycznych jak podmiana nazw firm, stacji benzynowych na te realne czy na nowe akcesoria do ciężarówki. Fajnie jest sobie usiąść z kubkiem kawy czy herbaty, wziąć jakieś zlecenie i przemierzać Europę w towarzystwie radia internetowego. Zwłaszcza dzięki realnym stacjom radiowym czuć klimat takiej typowej podróży samochodem. Jest w tym coś odprężającego. Czasem tak mam, że nie bardzo mam ochotę by pograć w "normalną" grę, wtedy będę odpalał ETS 2. Zapewne jeszcze przyjemniej byłoby grać na kierownicy, ale spróbuję się pobawić sterowaniem, bo podobno kierując myszką gra się całkiem ok. Trochę szkoda, że nie ma Hiszpanii i Portugalii, zapewne dojdą w kolejnym dodatku, tak jak i Włochy lada chwila. Po tych dwóch dodatkach będzie już praktycznie cała Europa dostępna.

Oczywiście ETS 2 pod kilkoma względami, jak chociażby ekonomia, mógłby być bardziej realny. Z drugiej strony to zapewne uczyniło by grę znacznie nudniejszą. Stosunkowo szybko możemy zakupić własną ciężarówkę. Szkoda, że naczepy kupić nie można i samemu brać towar, nawet od kilku dostawców jeśli byłoby miejsce. Wtedy byłoby ciekawiej, bo trzeba by rozwieźć towar do kilku celów. Grze zdarza się wywalić do pulpitu i to w ściśle określonych miejscach. Zapewne jest to spowodowane modami, na szczęście gra dość często się automatycznie zapisuje i można wznowić grę w trakcie zlecenia.

25.11.2017 20:29
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

A ja zakupiłem: Titan Quest Anniversary (chociaż to jeszcze przed wyprzedażą, z okazji premiery dodatku już była promocja), Spellforce 2 Anniversary Edition, Medieval II: Total War, trylogię Black Mirror, The Night of the Rabbit, Blackguards, Fallout: New Vegas oraz Euro Truck Simulator 2. Co do ETS2 to jakoś tak zawsze miałem ochotę w to zagrać, to taka gra przy której można się zrelaksować po prostu jadąc i słuchając radia. Chcę też wreszcie pograć w jakiegoś RTSa, nigdy nie było okazji, bo zawsze jakiś erpeg do przejścia był. Spellforce i Medieval II powinny być w sam raz.

24.11.2017 18:53
sebogothic
103

Oczywiście. Moja wina, tylko moja wina. A gra 20/10!

24.11.2017 18:46
sebogothic
103

Dobra, zamiast Mars: War Log zakupiłem Fallout: New Vegas, a oprócz tego jeszcze: Blackguards, trylogię Black Mirror, The Night of the Rabbit, Never Alone, Spellforce 2 oraz Medieval II: Total War.

24.11.2017 18:38
👎
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Mi demo nie działa, nawet menu główne się nie chce otworzyć.

23.11.2017 08:15
sebogothic
103

Muszę sobie zasilić portfel Steam stówką i może coś zakupię, chociaż podświadomie wiem, że takie kupowanie na zapas to głupota. Do dziś nie ruszyłem większości gier, które zakupiłem na grudniowej promocji rok temu. :P Właśnie zwróciłem uwagę na Mars: Wars Logs, chciałbym przejść wszystkie gry Spiders, Faery już mam za sobą. Może kupię jeszcze Spellforce 2 Anniversary Edition.

22.11.2017 12:38
sebogothic
103

Nic się nie dzieje. Spokojnie można łazić po obozach innych frakcji i wykonywać dla nich zadania. Może część questów pobocznych związanych z przyjęciem do pozostałych frakcji przepada, ale ja będąc Klerykiem dalej mogłem zapytać Rangara co o mnie sądzi. Nie wykonałem dostatecznej ilości zadań na korzyść Berserków i dostałem zadanie ostatniej szansy by przekonać do siebie wszystkich trzech naczelników. Może niektóre postaci zauważają, że przyłączyliśmy się do konkurencyjnej frakcji, jak ten karczmarz z Goliet, który nie chce z nami rozmawiać.

22.11.2017 12:26
odpowiedz
sebogothic
103

Cwani goście, w takim lootboksie można przemycić bombę.

21.11.2017 10:54
11
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

EA jest na dobrej drodze by zdobyć kolejne złote gówienko.

21.11.2017 09:24
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Nie wiem czy jest sens kupować takiego remastera. Coś tam zrobią jakąś kosmetykę, a kasę zgarną jak za grę premierową. Tym bardziej, że kiedyś na GOGu NVN z dodatkami rozdawane było za darmo. Kilka miesięcy temu chciałem sobie nawet powrócić, bo o ile podstawkę przeszedłem ponad 10 lat temu, to z dodatkami nie miałem okazji się zapoznać. Ale po jakichś dwóch godzinach nie mogłem wczytać gry, ale za jakiś czas spróbuję znowu. Tym bardziej, że jeszcze nie miałem okazji ograć NVN 2 z dodatkami. I o ile pamiętam to nie miałem problemu z odpaleniem gry w 1080p., tekstury też nie są problemem, bo grę obserwujemy z góry. Natomiast sterowanie wydało mi się niewygodne, może to tylko kwestia przyzwyczajenia.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-21 09:28:26
20.11.2017 16:34
4
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Czy da się kręcić filmy na tvgry.pl bez wyskakiwania zza kadru?

20.11.2017 12:43
odpowiedz
5 odpowiedzi
sebogothic
103

A ja na Steam sobie kupiłem Titan Quest Anniversary Edition, w oryginał nie grałem, więc sprawdzę sobie z czym to się je. Wcześniej hack'n'slashe omijałem szerokim łukiem. Być może dlatego, że jak miałem okazję zagrać w grę z tego gatunku to nie była najlepsza: Frater, Loki, Legend: Hand of God. Zwykle po kilku godzinkach dawałem sobie spokój. No i grałem jeszcze trochę w Torchlighta, ale też mnie nie wciągnął jakoś. W Titan Quest pograłem sobie jakąś godzinkę i zapowiada się fajnie. Jak skończę to dodatek też zakupię przy jakiejś promocji.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-20 12:44:38
20.11.2017 11:52
sebogothic
103

Zaraz, zaraz... czy to nie ty przy każdej okazji w kontekście Piranha Bytes piszesz jak to CD Projekt RED się wspaniale rozwinęło? Skąd więc te słowa krytyki i zwątpienie? Przecież do tej pory wszystko było dobrze...

20.11.2017 06:25
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Uff... po 72 godzinach (Steam znowu pokazuje 85h) ukończyłem ELEX, zdobywając 46 poziom. Podczas gry na bieżąco sporządzałem swoje luźne spostrzeżenia, które mam nadzieję przedstawią plusy, jak i minusy najnowszej gry Piranha Bytes.

Dwie ostatnie części serii Risen kończyły się nijako, absolutnie nie informując w jakiej fazie jest ta cała heca z Tytanami. Twórcy najwidoczniej sami nie mieli pomysłu jak to dalej pociągnąć, wybrali więc ucieczkę do przodu. Zapowiedź ELEX zapewne dla wszystkich była zaskoczeniem, tak samo jak i dziwaczne uniwersum łączące sc-fi, fantasy oraz post-apo. Wielu pewnie myślało, że to nie może się udać, a jak jest w istocie? ELEX to przedstawiciel old-schoolowych erpegów akcji, nie stara się być grą dla wszystkich i bardzo dobrze. Na wstępie gra wymierza graczowi celny prawy sierpowy, poprawia z kolanka w brzuch, by na koniec wymierzyć soczystego kopa w jaja. Ci którzy się podniosą będą mieli okazję zanurzyć się w świecie Magalanu.

Założeń fabularnych przedstawiał nie będę, bo każdy zainteresowany je zna. Oczywiście sam elex może budzić skojarzenia z magiczną rudą i pod pewnym względem pełni on podobną rolę. Pożądają go wszyscy, ale każda frakcja dla własnych celów, które są inne. W grze RAGE też mamy do czynienia z post-apokaliptycznym światem na który spadła kometa zawierająca niebieski minerał - feltryt, o ile dobrze pamiętam. Ogólnie przedstawiona opowieść ma o wiele większy rozmach niż w poprzednich grach Piranha Bytes. Podobnie jak w Risen 3, już od początku otrzymujemy kilka nadrzędnych celów i pełną swobodę, który z nich wykonamy jako pierwszy. Na dobrą sprawę można przez 30 godzin nie wykonywać zadań z wątku głównego tylko robić zadania poboczne dla Berserków, Banitów i Kleryków, a robić jest co. Zadań jest multum, a większość z nich nie jest żadnym z fedeksowych zapychaczy, oferuje możliwość wyboru, a także ciekawą historię. Jax jako protagonista jest w porządku i z czasem można go polubić, choć wg mnie gothicowy Bezimienny był bardziej charyzmatyczny. Sam główny wątek skupiony wokół wojny frakcji i elexu całkiem intrygujący, choć im bliżej końca to pojawia się więcej niedopowiedzeń i urwanych wątków. Każde stronnictwo i każda postać ma swoje cele, nie możemy być pewni czy rozmówca jest z nami szczery. Albowie też wydają się tajemniczą i dość ciekawą rasą. Zawsze rozmowy między Jaxem a którymś przedstawicieli Albów czy też separatystów przypominały jakiś film szpiegowski co chyba dobrze oddaje atmosferę spisku w Xakorze. ELEX zaskakuje przede wszystkim jakością zadań pobocznych i ilością sposobów na ich wykonanie oraz konsekwencji tychże. Jest tego całkiem sporo, do tego jest sporo kwestii zależnych od naszych umiejętności, które możemy powiedzieć mając dane drzewko rozwinięte na odpowiednim poziomie. Podobnie jak w dwóch ostatnich Risenach napotykamy postaci, które mogą stać się naszymi towarzyszami podczas przygody. Może nie zżywamy się z nimi jakoś bardzo, ale możemy wykonać dla każdego zadanie, a z jedną z dwóch pań nawiązać romans. Podsumowując: główny wątek ma swoje momenty, choć pod koniec pozostawia pewien niedosyt, zaś zadania poboczne są chyba najlepsze ze wszystkich gier PB. Jeśli miałbym się jeszcze czegoś czepić to cut-scenek, które mogłyby być lepiej wykonane. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że kwestie fabularne powiązane są też ze skopaną polonizacją o czym później.

Świat jest ogromny i różnorodny. Tak jak zapowiadali twórcy to jest ich największy świat, ale przy tym nie stracił tego z czego słyną gry Piranha Bytes: świetnego projektu i zagospodarowania przestrzeni. Masa tutaj najróżniejszych zakamarków, a jego eksploracja połączona z jet-packiem daje autentyczną radość. Wypełniony jest masą zawartości a to wszystko bez ubipodobnych aktywności. Da się? Da się! Choć miałem związane z tym obawy to mnie wymieszanie fantasy z post-apo i danie jeszcze na dokładkę sc-fi absolutnie nie raziło w oczy. Podstawy tego miszmaszu są wg mnie rozsądnie wyjaśnione. Nie rażą też klimaty przypominające mieszankę takich tytułów jak Gothic, Fallout, Stalker czy Mass Effect. Całkiem fajnie to się przeplata i wg mnie twórcy dosyć sprawnie z tego wybrnęli, choć wcześniej wydawało się, że porwali się motyką na słońce. Myślę, że Magalan jest bardziej wiarygodnym i żywym miejscem od niektórych światów z gier bardziej jednolitych jeśli chodzi o setting. Często podczas mojej przygody w Magalanie towarzyszył mi uśmiech od ucha do ucha. Światy w grach Piranha Bytes zawsze były czymś więcej niż tylko miejscem które trzeba zapełnić setką znajdziek i losowych, powtarzalnych aktywności, przez który podróżuje się patrząc przez większość czasu na minimapę, a w efekcie pod koniec gry świat zna się tak jak na jej początku, czyli prawie wcale. W produkcjach PB gracz zadomawia się w tym świecie, wraca do często odwiedzanych miejsc, co błędnie poczytywane jest jako wada, bo backtraking. Osłabia mnie jak niektórzy narzekają na backtraking w grze z otwartym światem. To chyba na tym polega? Inaczej na co komu otwarty świat? Równie dobrze można stworzyć liniową grę w liniowym świecie i wtedy do wcześniejszych lokacji nie trzeba się będzie wracać. Lubię przemierzać świat w grach bez korzystania szybkiej podróży, by poczuć, że faktycznie ten świat jest otwarty. W większości gier w otwartym świecie poza głównymi ścieżkami i obszarami misji nie ma nic do roboty, w grach PB opłaca się zaglądać w każdy kąt.

Nawet po 70 godzinach docierałem do miejscówek, których wcześniej nie widziałem na oczy, a i na kilka questów pobocznych udało mi się natrafić. To jeden z tych światów, które trzeba kilkukrotnie przemierzyć wzdłuż i wszerz by mieć pewność, że znalazło i zobaczyło się wszystko. Eksploracja w ELEX bliska jest perfekcji, także dzięki jet-packowi, co do którego wcześniej miałem wątpliwości. Wystarczyło jednak kilka pierwszych godzin bym przekonał się do jet-packa. To jeden z lepszych gadżetów, które widziałem ostatnio w grach. Sprawdza się nie tylko w eksploracji, która stała się bardziej wertykalna niż kiedykolwiek, ale także w walce, o czym później. Czuję, że będzie mi go brakować w tego typu grach. Już parę razy, grając w inną grę złapałem się na tym, że chciałem skorzystać z jet-packa. Masa tu też wszelkiego rodzaju zapisków, nagrań, pod tym względem to również najbardziej rozbudowana gra PB. Dzięki temu można bliżej zapoznać się z uniwersum i światem przed tym nim uderzyła w niego kometa. Jest tu nawet rozgłośnia radiowa prowadzona przez niejakiego Herberta, i tak jak w Fallout 3 można spotkać Three Doga, tak w ELEX przemierzając świat można natknąć się na Herberta. Gothica 3 przeszedłem tylko raz i nie potrafię porównać wielkości światów w obu tych grach. Ale wydaje mi się, że ten w ELEX jest sporo większy od tego z trzeciego Gothica.

Niektórzy gracze mogą się stosunkowo szybko odbić, bo dość długo czasu zajmuje nim można się w miarę bezstresowo poruszać się po Magalanie. Jednak gdy to nastąpi, gdy przyłączymy się do frakcji i popchniemy nieco wątek główny do przodu, to nagle nasza postać jest na tyle silna, że możemy walczyć już z większością przeciwników jak równy z równym. Walka choć w stosunku do poprzednich dwóch Risenów nieco bardziej rozbudowana to nadal może budzić irytację przeciwnikami spamującymi nas serią ciosów przerywającymi nasz atak podczas, gdy w odwrotną stronę to nie działa; słabymi hitboxami czy ogólną ociężałością i zbyt małą responsywnością. W przeciwieństwie do trzeciego Risena bohater nie przykleja się do najbliższego przeciwnika, jeśli więc nie będziemy ustawieni naprzeciw niego to uderzymy w pustkę. Fajnie, że wreszcie jest możliwość blokowania kamery na przeciwniku. ELEX to RPG z silnym naciskiem na erpegową mechanikę, a na pewno silniejszym niż w większości współczesnych RPG akcji, którym bliżej do slasherów. Tutaj w przeciwieństwie do tamtych gier nadal dużą rolę odgrywają wszelakie cyferki, więc i walka, czy to wręcz czy strzelanie, nie będzie wyglądać tak efektownie, a i działać to wszystko będzie siermiężniej. I jeśli zdamy sobie z tego sprawę to to i owo można wybaczyć. Wg mnie twórcy powinni podejść do tego w ten sposób. Jeszcze bardziej uerpegowić walkę i wtedy to o czym wspomniałem nie miało by aż takiego znaczenia. W końcu zawsze tam gdzie sporą rolę grają statystyki i cyferki ten system nie jest tak płynny jak w slasherach czy strzelankach z prawdziwego zdarzenia, gdzie o wiele większą rolę gra zręczność gracza.

Zdecydowanie brakuje porządnej karty postaci, która byłaby podsumowaniem wszystkich naszych atrybutów, umiejętności, założonych przedmiotów. Niektóre umiejętności są niezbyt czytelne i nie wiadomo w jaki sposób wpływają na skuteczność naszych działać. W jaki sposób np. umiejętności rzemieślnicze z drzewka postaci (a raczej charyzmy) wpływają na te umiejętności poza zwiększeniem punktów drzewka o 10 pkt. A jaki znowu wpływ ma poziom drzewka na umiejętności, które się w nim znajdują. Nie można sprawdzić o ile wzrastają nasze punkty życia, wytrzymałości czy many w zależności od wyuczonych atrybutów bądź umiejętności, to chyba byłoby pomocne móc stwierdzić o ile wzrastają nasze obrażenia zadawane łukiem po zainwestowaniu w zręczność, powinno być coś takiego jak w Dark Soulsach, gdzie jeszcze przed zainwestowaniem w dany atrybut mamy pokazane jak zmienią się inne statystyki m.in. zadawane obrażenia. Z jednej strony mamy do czynienia z dość rozbudowanym systemem rozwoju, ale przez to, że twórcy nie udostępnili graczowi karty postaci z prawdziwego zdarzenia pozostaje on nieco nieczytelny.

Próbując się wycofać na chwilę z pola walki by się np. uleczyć często natrafiamy na kolejnych przeciwników. Jak dla mnie potwory miejscami są zbyt gęsto rozsiane. Początki przypominają, więc sceny z komedii kiedy to uciekamy przed jednym przeciwnikiem by za chwilę trafić na jeszcze silniejszego, i znowu brać nogi w pas. Irytują zwłaszcza te raptoropodobne, jak ktoś pamięta filmik Angry Joe z Risena 3 to wie o czym mówię. Potrafią błyskawicznie zaspamować nas serią ciosów niemożliwą do zablokowania. Wystarczy jednak przekroczyć punkt krytyczny by większość przeciwników była już w naszym zasięgu, a wtedy praktycznie cały ogromny Magalan stoi przed nami otworem. Wtedy też gra daje najwięcej satysfakcji. Nie oczekiwałem, że ELEX będzie strzelanką, więc feeling strzelania, a raczej jego brak mi nie przeszkadzał. Strzelanie ogólnie jest ok, każda broń ma kilka trybów strzelania i podobnie jak w takim Max Payne, widzimy lecący pocisk, co pasuje do erpega. Na plus można zaliczyć oczywiście różnorodność sprzętu, jest tego dosyć sporo: miecze, topory, tarcze, broń palna, laserowa, plazmowa, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet i wiele innych. Aha, jest jeszcze magia ta klasyczna i moce psioniczne dla Kleryków. Pod względem urozmaicenia sprzętu chyba, żaden action RPG nie może się równać z ELEX. No i do tego dochodzi zastosowanie jet-packa. Fajnie jest się wznieść i ostrzeliwać przeciwników czy to z łuku, czy to z broni palnej, czy czarem. Rodzajów potworów i przeciwników jest dość sporo, chociaż ich nazwy nie zapadają jakoś w pamięć. Jest sporo odmian ścierwojadopodobnych, raptoropodobnych, kretoszczuropodobnch. Co rozdział, tak jak to w grach PB bywa, pojawiają się nowe, silniejsze potwory, nawet na terenach, które oczyściliśmy.

Interfejs jest nieintuicyjny, chyba najgorszy ze wszystkich interfejsów w grach Piranha Bytes. Nie jest zbyt przejrzysty i wygodny, miejscami sporo się trzeba naklikać. Już chyba lepiej korzystało mi się z PipBoya3000 w Fallout 3. Szkoda, że adjutor nie pokazuje godziny, ot mały smaczek obecny w poprzednich grach PB dzięki któremu było wiadomo czy opłaca się spać do określonej pory, a by nie przespać całej doby. Interakcja z otoczeniem mogłaby być bardziej rozbudowana. Troszkę szkoda, że więcej interakcji nie odbywa się w świecie. Usmażenie mięsa czy zajrzenie do skrzyni bądź szafki powinno się odbywać w świecie gry, a tymczasem bohater wyświetla adjutor. Jax nie może zapalić papierosa, wzorem Bezimiennego palącego bagienne ziele. Tego typu interakcji przydałoby się więcej. Nie możemy też założyć jakiejś broni z poziomu ekwipunku, tylko musimy umieścić ją na pasku szybkiego wyboru. A skoro już przy tym jesteśmy to szkoda, że nie można mieć założonej jednocześnie broni dystansowej i do walki wręcz. Taki tam smaczek także wizualny obecny w Gothicach.

Wizualnie gra może nie oszołamia, ale to nie znaczy, że wygląda brzydko. Piranie, poza Gothikiem 3, nigdy nie celowały w jak najlepszą oprawę graficzną, a ich gry zawsze broniły się wspomnianym już projektem lokacji i po prostu stylem graficznym. Do tego oświetlenie nadaje grze uroku, już w Risen 2 byliśmy raczeni pięknymi wschodami i zachodami słońca. Całokształt wypada więc na plus i widoczki, jak to u Piranii potrafią sprawić, iż przystaniemy na chwilę. Nie najlepszy poziom technologiczny rekompensują niezbyt wysokie wymagania, szybkie zapisywanie i wczytywanie, no i gdy już raz załadujemy grę nie będziemy oglądać loadingów przy wchodzeniu do jakiejś lokacji, z wyjątkiem szybkiej podróży.

Najbardziej ubolewam nad skopanym tłumaczeniem. Sporo tutaj bałaganu i widać, że polonizacja została wykonana po macoszemu i po kosztach bez jakichś testów. Inną kwestią jest to, że wersja polska powstawała na bazie wersji angielskiej, która to z kolei dość mocno różni się od wersji niemieckiej na korzyść tej pierwszej. Kto ponosi za ten bałagan winę? Zapewne każdy po trochu. Szkoda, bo wersja polska zawsze w grach Piranii była mocną stroną i dawała ich grom dodatkowego klimatu. W ELEX za dużo błędów by móc się cieszyć z pełni spolszczonej gry. Są tutaj chyba wszystkie błędy jakie można popełnić przy tłumaczeniu: literówki, błędy rzeczowe, niekonsekwentne tłumaczenie nazw własnych. Podczas dialogów często natrafiamy na kwestie, które są powtórzeniem tego samego, a nieraz kolejna kwestia zaprzecza poprzedniej. Zdarzają się sytuacje kiedy nie za bardzo wiemy o czym toczy się dialog. Najgorsze jest to, iż CDP.pl najwyraźniej nie jest zainteresowane jakąkolwiek poprawą polonizacji, bo nieszczęsna "machina wojenna" nadal jest obecna.Pomijając problemy z samym tłumaczeniem, to polski dubbing zły nie jest, a głosy dobrane są dobrze. Jest całkiem spora grupa aktorów z poprzednich gier Piranha Byes więc fani szybko poczują się jak w domu, a i ja miałem czasem wrażenie podczas niektórych dialogów jakbym przeniósł się pod Magiczną Barierę.

Soundtrack w grach Piranha Bytes zawsze stał na wysokim poziomie za sprawą Kaia Rosenkranza, który w studiu był do 2009 roku, a ostatnia gra przy której pracował to Risen. Muzyka była na tyle dobra, iż słuchało się jej z przyjemnością także poza grą. Jednak od czasu odejścia ze studia KaiRo, ten element już tak nie błyszczy jak poprzednio. W ELEX muzyka jakoś nie zapadła mi w pamięć. W tle przygrywa całkiem przyjemny ambient, muzyka podczas walki jest odpowiednio dynamiczna. Często zdarza się jednak, iż muzyki w ogóle nie słychać, a świat przemierzamy przy dźwiękach otoczenia, które stoją na wysokim poziomie. Zwłaszcza w lesie w Dolinie Wyklętych jest bogate udźwiękowienie otoczenia, aż chce się przystanąć i słuchać odgłosów przyrody.

ELEX to świetna produkcja, jedni sądzą, że najlepsza ze wszystkich od PB, inni, że ustępuje jedynie dwóm pierwszym Gothicom. Trzeba jednak pogratulować twórcom odwagi, w końcu postanowili zaprzęgnąć do współpracy trzy różne uniwersa: fantasy, post-apo oraz sc-fi. Wbrew moim obawom wyszło im to doskonale, dostajemy tak jakby trzy gry w jednej. W Edanie mamy do czynienia z klimatami podobnymi do wcześniejszych gier PB. Jednak ciekawiej zaczyna się robić wedy, gdy zabrniemy do Tarvaru czy Ignadonu, gdzie klimat zmienia się diametralnie i przypomina falloutowsko-madmaksowe post-apo, a gdy chodzimy po Horcie mamy wrażenie jakbyśmy grali w któregoś Mass Effecta. Świetna sprawa, a co najlepsze, jakoś te różne settingi udanie ze sobą współgrają i nie wywołują wrażenia połączonych na siłę.

Piranie zagrały dość ryzykownie mieszając ze sobą tak różne settingi, ale myślę, że mimo wszystko wyszło im to na dobre. Bez wątpienia o Eleksie dzięki temu było głośniej niż o którymkolwiek Risenie. Oby tylko Bjorn Pankratz i spółka mieli bardziej przemyślane kwestie fabularne w kolejnych częściach i nie zapędzili się tak bardzo w kozi róg, jak to było właśnie z Risenami. Ciekawi mnie czy będzie jakiś import zapisu, bo jednak każdy gracz zostawi świat w nieco innym stanie. Z chęcią dałbym 9, bo ELEX wciąga na długie godziny. Najbardziej ubolewam nad schrzanioną polonizacją, czyli czymś co było siłą i jednym z atutów Gothiców. Ode mnie więc ELEX otrzymuje 8 z plusikiem, ocena taka jak pierwszego Risena, ale to najnowszy tytuł PB stawiam nieco wyżej. Głównie dlatego, że góruje nad Risenem rozmachem, wielkością świata. ELEX to więc najlepsza gra niemieckiego studia od G2: NK. Liczę, iż druga część będzie jeszcze bardziej przemyślana i dopracowana.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-20 07:31:15
18.11.2017 11:39
odpowiedz
sebogothic
103

Chyba sobie powrócę, pamiętam jak grałem w Spellforce 2, gdy było dodawane do CDA. Całkiem miło wspominam tą grę, ciekawy miks RPGa, hack'n'slasha oraz strategii. Do tego klimat całkiem fajny był, przy okazji info o Spellforce 3 przypomniałem sobie o "dwójce" i nabrałem chęci by doń powrócić. Tym bardziej, iż gry ostatecznie nie ukończyłem. Trzeba tylko wygrzebać skądś płytkę z CDA. Może to będzie dobra gra na początek by rozpocząć przygodę z gatunkiem? Jakoś mnie omijają wszelkie strategie czy to RTSy, czy turówki. Ciągle jest jakiś erpeg do ogrania albo gra z innego gatunku (FPS, gra akcji, przygodówka) i tak do tej pory żadnej gry strategicznej nie ukończyłem. Ba, nawet nie za wiele w nie grałem. Dobra wiadomość to to, iż Blizzard udostępnił kampanię pierwszej części Starcraft 2, a i w biblioteczce powinienem znaleźć gdzieś gry z gatunku. Mam gdzieś Blitzkriegi, RUSE i jeszcze parę strategii powinno się znaleźć. No, ale jak się rzekło Spellforce 2 pójdzie na pierwszy ogień i może uda mi się ją ukończyć.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-18 12:15:52
17.11.2017 21:31
1
odpowiedz
sebogothic
103
6.5

Na początku Hob zapowiada się całkiem intrygująco, ale stosunkowo szybko rozgrywka zamienia się w łażenie po świecie w poszukiwaniu czegoś z czym można by wejść w interakcję albo jakiejś zagadki dzięki czemu odblokowujemy dostęp do kolejnych części świata. Totalnie nie miałem chęci by dobrnąć do końca. Skończyłem w momencie w którym bohater "uzdrawia" pierwszą roślinkę, drzewko czy co to jest. Grałem kilka godzin, może byłem blisko ukończenia. Nie ma tu jakiegoś celu, jakieś fabuły, gameplay też im dalej, tym jest coraz bardziej monotonny. Zdarza się, że kilkanaście minut biegamy bez celu nie wiedząc za bardzo co zrobić i gdzie iść dalej. Zagadki są całkiem fajnie przemyślane, choć nie są zbyt trudne. Jak wcześniej pisałem, trzeba wejść w interakcję z odpowiednim obiektem, a zagadki rozwiązują się same. Dość słabo zrealizowano sterowanie, to typ gry, gdzie kamera jest z lotu ptaka, postać jest mała, więc nie bardzo ją "czujemy". Podobnie było w takim Tearaway, gdzie też często spadało się w przepaść, ale tam odradzaliśmy się przynajmniej w tym samym miejscu. W Hob postać odradza się w punktach zapisu, które mimo wszystko są dość gęsto rozsiane. Uniwersum prezentuje się ciekawie, stylistyka jest sympatyczna, choć na obrazkach gra wygląda lepiej. Poza zagadkami zbieramy różnego rodzaju znajdźki, a to kwadraciki, które zwiększają nasz pasek życia, "coś" co powiększa naszą "manę", są też kawałki oręża, różne schematy strojów czy umiejętności. Z swego rodzaju kapliczek zdobywamy coś na kształt doświadczenia za które to możemy wykupywać umiejętności. Ogólnie nic specjalnego i nic czego by nie było w innych grach. Miałem przeczucie, że gra stara się być aż za bardzo "indie". Ostatecznie wyszła produkcja troszkę bezpłciowa, bo mimo, iż może przykuwać uwagę swoją stylistyką, to sam gameplay jak dla mnie dość szybko staje się powtarzalny, miejscami nużący, miejscami frustrujący przez dość słabe elementy platformowe lub pracę kamery. Nie jest to gra, która na długo zapadnie w pamięć graczy. Raczej do jednorazowego ukończenia, o ile w ogóle komuś będzie się chciało ją ukończyć.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-17 21:56:02
14.11.2017 18:25
sebogothic
103

Ja z Andromedy pamiętam tylko Chińczyka od artów.

12.11.2017 23:24
sebogothic
103

Ej, no! Doceń pracę, w końcu Hed miesiąc spędził w grze by wyłapać te wszystkie glicze, które zmieściły się w 8-minutowym materiale. :P

12.11.2017 23:15
odpowiedz
sebogothic
103
4.5

Słaba gra, grałem w nią dawno temu, może to będzie już 10 lat, chyba od kolegi płytkę z CDA pożyczyłem. Był to jeden z moich pierwszy hack & slashy i pewnie przez tą grę do tego gatunku się zniechęciłem. Przeszedłem tylko kilka plansz, nie widziałem sensu by grać dalej. Rozgrywka polega na żmudnym przedzieraniu się przez kolejne plansze, a na każdej z nich jest kilkuset przeciwników do pokonania. Niezbyt wiele z Fratera zapamiętałem, pamiętam tylko, że akcja gry miała miejsce w Polsce, uniwersum było dość ciekawe, ale to tyle.

12.11.2017 21:39
sebogothic
103

Hehe to właśnie robię. :P Jak wcześniej pisałem początki w tej grze są trudne i zbyt długo czasu mija kiedy nie widzimy praktycznie żadnych efektów rozwoju postaci. Jednak w ELEX jest taki moment kiedy stajemy się na tyle silni by walczyć ze znakomitą większością przeciwników, którzy dotąd łoili nam skórę, przynajmniej jak równy z równym. Nadal otrzymujemy spore obrażenia, ale też i je wreszcie zadajemy w widoczny sposób, co przy odrobinie wprawy pozwala pokonywać nawet te silniejsze osobniki. I od tego momentu gra staje się dużo łatwiejsza, co też sprawia, iż szybciej zdobywamy kolejne poziomy. Na początku nie byłem przekonany do tych kleryckich wynalazków, aż odkryłem możliwości Czarnej dziury. Za jej pomocą można pokonywać spore grupy silnych przeciwników. Fajnie jest wznieść się jet packiem i z góry ostrzeliwać przeciwników którzy nic zrobić nie mogą. Później wystarczy tylko wyuczyć się umiejętności wzmacniających nasze psioniczne moce oraz Akumulator, dzięki czemu mamy więcej energii umysłowej. Albowie to pestka, o ile nie strzelają z miotaczy ognia czy wyrzutni rakiet. Swoją drogą to głupota by miotacz ognia działał jak swego rodzaju wyrzutnia kul ognia. Być może jest kilka trybów strzelania z niego. Nawet kolosy bojowe nie mają zbyt wielkich szans, o ile nie dam się trafić. Pomijając już Czarną dziurę to i zarówno łukiem, jak i bronią białą zadaję też spore obrażenia i tak też często walczę. Można by to zbalansować lepiej, bo przez 20 albo i więcej godzin większość przeciwników była nie do ruszenia, a teraz pokonuję praktycznie wszystkich bez najmniejszego problemu. Z drugiej strony to gra o bardziej otwartej strukturze i to od gracza sporo zależy, twórcy musieli też pomyśleć o tych, którzy ominą sporą część zadań pobocznych. Dlatego najlepiej na początku zajmować się zadaniami od których zależy przyjęcie do gildii oraz samym wątkiem głównym, gdzie otrzymujemy znacznie więcej punktów doświadczenia.

Mam już blisko 60 godzin na liczniku i 3 rozdział rozpoczęty. Na paladyna u Kleryków też awansowałem, ale pozostało jeszcze uciułać kilkanaście tysięcy kryształków na pancerz. Zadań pobocznych już stosunkowo mało mi zostało, więc i wątek główny udało mi się posunąć szybko. Przyznam, że zaczyna się to wszystko rozkręcać, a i gra zdecydowanie bardziej wciąga, kiedy nie musimy już uciekać od wszystkiego co się rusza i odpłacamy maszkarom pięknym za nadobne. Jestem ciekaw ile mi zajmie ukończenie gry, bo będę chciał zwiedzić Magalana wzdłuż i wszerz.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-12 21:44:46
11.11.2017 23:10
sebogothic
103

Nie wiem pod jakim względem Skyrim miałby być rewolucją. Chyba tylko pod względem casualizacji co zapewniło doskonałą sprzedaż. Skyrim to po prostu dobra gra eksploracyjna, słabszy erpeg. Jeśli już szukać w serii TES rewolucji to mogła być to jedna z pierwszych części: Arena, Daggerfall, a może Morrowind.

09.11.2017 11:32
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

To chyba już wiem jakiego moda zainstaluję, kiedy za rok będę przechodził sobie całą trylogię Gothic, ale dla urozmaicenia każdą część wzbogacę o jakiegoś moda. Do "jedynki" będzie to raczej Edycja Rozszerzona, choć zastanawiam się też na Ludźmi z Górniczej Doliny. W przypadku Gothic II: Noc Kruka idealne byłoby L'HIVER Edition, ale zbyt mocno psuje balans i znacznie podnosi poziom trudności i tak dość trudnej, szczególnie na początku, gry. Także najprawdopodobniej będzie to VarusBiker, który może nie jest jakiś bogaty w zawartość, ale wprowadza do poprawki wiele mniejszych, bądź większych usprawnień i poprawek. A do Gothica 3 to wiadomo: Community Patch 1.75, Content Mod + Konsekwencje i Quest Pack.

07.11.2017 22:38
sebogothic
103

Dokładnie, jazdę samochodem zrealizowano słabo, jest tylko nieco lepiej od Saints Row 2, gdzie samochód był nad wyraz czuły. Podobnie jest i w WD, no, ale SR2 mimo wszystko przeszedłem, może Watch Dogs też ukończę, bo zapowiada się całkiem klimatycznie.

06.11.2017 22:19
odpowiedz
sebogothic
103

Świetna wiadomość, chyba dla każdego Watch_Dogs okazał się sporym rozczarowaniem, zwłaszcza, że Ubi karmiło nas takimi klimatycznymi gameplayami: https://www.youtube.com/watch?v=xU7WGAJPRRw
Skoro Ubi rozdaje WD za darmo to jest to dobra okazja by przekonać się jak wypada sama gra 3 lata po premierze, już bez tych kontrowersji związanych z downgradem.

06.11.2017 22:01
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Jest jeszcze większa modyfikacja, tym razem niemiecka - Odyseja 2.0: W imię Króla, która zawiera jakieś 565 zadań. Raczej trudno przypuszczać, że każde z nich jest ciekawe i rozbudowane, zapewne większość tego to fedeksowa drobnica, co nie zmienia faktu, iż rozmiary moda robią wrażenie. W przeciwieństwie do Returninga 2.0, Odyseja nie rozszerza G2:NK, lecz jest jakby odrębną częścią, która rozgrywa się na Myrtanie. Można powiedzieć, że jest to taka "trójka" na silniku G2:NK, chociaż wcielamy się w innego bohatera, a akcja moda rozpoczyna się w momencie w którym Bezimienny wypływa z Dworu Irdorath na Myrtanę.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-06 22:05:21
05.11.2017 22:05
👍
odpowiedz
sebogothic
103
8.0

Całkiem sympatyczny indyczek w którym głównym celem jest kopanie w ziemi w poszukiwaniu surowców oraz jak najgłębszego dokopania się by odkryć tajemnicę śmierci stryja. Gra utrzymana jest w ciekawym westernowo-postapokaliptycznym-steampunkowym klimacie. Ogólnie lwia część zabawy polega na poszukiwaniu i zbieraniu różnych minerałów, które możemy sprzedać w mieście na powierzchni, a za zarobione w ten sposób pieniądze kupować różnorakie ulepszenia np. kilofa, wiertła czy wydłużenie paska życia. Co jakiś czas natrafiamy na jaskinie w których to możemy zdobyć jakąś specjalną umiejętność albo zdobyć przedmiot który urozmaici zabawę i da nowe możliwości kopania w ziemi. Oczywiście w kopalni znajdują się też różne przeszkadzajki i pułapki. Kopanie więc wymaga planowania by nie zaprzepaścić drogi dojścia do jakiegoś złoża. Mi ukończenie gry zajęło 7 godzin i 50 minut co uznaję za satysfakcjonujący czas. Często wracałem się do już odwiedzonych miejsc by znaleźć minerały, które ominąłem. SteamWorld Dig mimo, iż opiera się na dosyć prostych zasadach, potrafi przyciągnąć niczym magnes. Warto dać grze szansę tym bardziej, iż nadal można ją dorwać za darmo na Originie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-05 22:07:35
05.11.2017 20:09
sebogothic
103

LOL pytanie po czyjej stronie leży wina, przecież wersja niemiecka ma całkowicie inne dialogi. Czy gra była tworzona oryginalnie tylko po niemiecku, a za angielską wersję odpowiadał kto inny. Czy może Piranie tworzyli obydwie wersje jednocześnie, tylko skąd w takim razie tak ogromne różnice w dialogach?

01.11.2017 19:16
odpowiedz
sebogothic
103

Pograłem sobie troszkę w wersję próbną i muszę powiedzieć, że dawno nie grałem w FPSa w którym poruszanie się jak i strzelanie byłoby równie satysfakcjonujące. Na pewno sprawdzę, jeśli będzie można gdzieś wyrwać za grosze, chociażby dla samej kampanii fabularnej, a multika sprawdzę przy okazji.

01.11.2017 16:48
1
odpowiedz
sebogothic
103

Jeśli ktoś chce się nabawić całodziennego bólu głowy to polecam. Te wszystkie efekty graficzne, zniekształcenia obrazu, psychodele, dwa filtry detektywistyczne oraz dźwięki podczas korzystania z nich, powodują, iż gra dość szybko zaczyna męczyć. Miałem ze trzy podejścia i za każdym razem nie zdołałem wysiedzieć dłużej niż te pół godziny. Na pudełku z grą (jeśli takowe jest) powinno być ostrzeżenie, iż gra może spowodować nudności, zawroty i bóle głowy.
Sam pomysł może i ciekawy, to co zdołałem zobaczyć przez pierwszą godzinkę zapowiadało się obiecująco. Fajnie, że akcję umieszczono w Krakowie, szkoda, że nie postarano się o polski dubbing. Akcja umieszczona w Polsce, wszyscy noszą polskie nazwiska, ale mówią po angielsku. Cyberpunkowy klimat też jest na plus, a i samo śledztwo rozpoczynało się w intrygujący sposób.

30.10.2017 20:42
😊
odpowiedz
sebogothic
103

Przepiękny, klimatyczny zwiastun! Oby jak najwięcej takich remake'ów. Shadow of the Colossus zawsze mnie ciekawiło, a jako, że nie miałem PS2 to nie było okazji zagrać. Teraz wreszcie będę mógł się zapoznać z tym klasykiem w odświeżonej formie.

30.10.2017 19:39
👍
2
odpowiedz
sebogothic
103

Nie ma co ukrywać, że zwiastun robi wrażenie. Do tej pory nie bardzo mnie interesował ten Detroit, po dość średnim Beyond: Two Souls. Chyba wreszcie Cage zrozumiał, że to w nieliniowości siła i liczę, iż pod tym względem gra będzie rozbudowana. Heavy Rain był świetną, klimatyczną produkcją (chyba trzeba będzie powrócić), oby Detroit był na podobnym poziomie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-30 19:41:20
30.10.2017 19:37
😃
sebogothic
103

Zabawne, że akurat dzisiaj, jeszcze przed zapowiedzią Spelunky 2, zakupiłem sobie "jedyneczkę" na Steam.

30.10.2017 19:35
😍
2
odpowiedz
sebogothic
103

Zwiastun mapy do multi... Najwyraźniej nie ma co oczekiwać dobrej kampanii skoro skupiają się na multiplayerze.

30.10.2017 19:34
2
odpowiedz
sebogothic
103

Naughty Dog jak zwykle wymiata!

30.10.2017 02:14
😊
odpowiedz
sebogothic
103

Heh, pamiętam jak swego czasu jarałem się Obkiem. To już będzie pewnie z 10 lat. Były wtedy dwie gry, którymi strasznie się fascynowałem jako fan dwóch pierwszych Gothiców i Morrowinda. Były to oczywiście Gothic 3 oraz Oblivion. Opierałem się tylko na nielicznych strzępkach informacji, które do mnie docierały, bo jakiś kumpel gdzieś coś wyczytał. Nie miałem internetu, więc było ciężko dowiedzieć się czegoś konkretnego, aż do czasu, gdy pożyczyłem od kolegi płytkę z Encyklopedią Gier, która otworzyła przede mną wrota do growego świata i gdzie poznawałem masę tytułów o których wcześniej nie słyszałem. Była już recenzja Obliviona, jak i poradnik do niego napisane przez Gonciarza, które czytałem i przeglądałem dziesiątki razy oglądając głównie screeny. Gra robiła wtedy niemałe wrażenie pod względem oprawy graficznej. Był tam też trailer z fragmentami gameplayu. Choć uczciwie trzeba przyznać, iż materiały przedpremierowe były nieco podrasowane w stosunku samej gry. Jeśli chodzi o Gothica 3 to screeny też były, jednak recenzji już zabrakło. Była tylko zapowiedź, ale i to wystarczało by rozbudzić wyobraźnię. Ech, wspomnienia...

Wg mnie graficznie Gothic 3 zestarzał się lepiej i nawet dzisiaj może robić wrażenie. Przyznam, że gdy oglądałem screeny z Obka to klimat był dużo lepszy, niż wtedy gdy sam w niego wreszcie zagrałem. Czasami tak jest, iż na podstawie tego co się czyta i słyszy o danej grze, nasze wyobrażenie o niej jest dużo lepsze niż w rzeczywistości. Zresztą zarówno Oblivion, jak i Gothic 3 mnie zawiodły, bo nie okazały się godnymi następcami swoich poprzedniczek. W TES IV zagrałem na dość słabym kompie, nie poprzednim, a jeszcze wcześniejszym z 256MB RAM. Na najniższych, z przycinkami, ale jednak się grało. Postanowiłem skupić się jedynie na wątku głównym (z perspektywy czasu strasznie słaby opierający się na zamykaniu portali), questy poboczne dla gildii zostawiając, gdy już sprzęt pozwoli (choć oczywiście część poboczniaków zrobiłem, a i mistrzem Areny udało się zostać). Od tego czasu mam już drugiego z kolei peceta i jeszcze nie powróciłem do Obliviona.

Przydałoby się kiedyś zmienić ten stan rzeczy. Porządnie go omodować (nie tylko graficznie, ale i też chociażby usuwając albo łagodząc ten nieszczęsny levelscalling, nad którym swego czasu się rozpływano w recenzjach :P) i rozpocząć przygodę w Cyrodill, gdzie obiecałem sobie powrócić. Ale najpierw czas na Skyrima do którego, jak i wcześniej do Fallouta 3, miałem kilka podejść i za każdym razem nie zdołałem się wciągnąć na tyle by ukończyć wątek główny albo któryś z dodatków. Wracając jeszcze do Obka, na pewno zapamiętam świetny OST autorstwa Jeremy'ego Soule'a - https://www.youtube.com/watch?v=SpqSdORmCX4. Chyba kawałek albo dwa przewijają się w Skyrim, jeśli się nie mylę, kawałki z Morrka też tam są... Może to mnie nieco od Skyrima odciąga? Za każdym razem gdy je słyszę mam ochotę powrócić do dwóch poprzednich części.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-30 03:18:37
29.10.2017 21:51
odpowiedz
sebogothic
103

Mi parę razy taki błąd wyskoczył, choć nie wiem czy dokładnie taki. Raz jak już wyłączyłem grę, a później jeszcze ze dwa razy jak byłem w Abessie. Jednak nigdy z powodu tego błędu nie miałem problemu z ponownym uruchomieniem gry. Będzie już dobre kilka godzin odkąd błąd się nie pojawił. Może spróbuj sprawdzić spójność plików gry na Steamie?

29.10.2017 20:38
sebogothic
103

Tak, pojawia się nawet komunikat o wzroście oziębłości. Tylko szkoda, że oziębłość nie jest ukazywana w formie jakiegoś paska czy wartości liczbowej, tylko opisem słownym. Ciężko to jakoś kontrolować. A czytałem, że lepiej iść albo w bardzo niską oziębłość albo w bardzo wysoką, gdyż wtedy otwierają się nowe kwestie dialogowe w końcowych etapach głównego wątku. Pamiętam jak w podobny sposób skiepściłem spór między Tali a Legionem w Mass Effect 2. Miałem za mało zarówno punktów paragona jak i renegata, więc nie mogłem ich ze sobą pogodzić, co zakończyło się

spoiler start

śmiercią Tali w końcowej misji. :/

spoiler stop

29.10.2017 20:29
👍
sebogothic
103

Niezwykle ambitnie zapowiadająca się produkcja. Detektywistyczny erpeg? Starcia w formie tekstowych opisów rodem z książek? No, no, jako fan zarówno gier RPG, jak i kryminałów jestem zaintrygowany. Trzymam kciuki!

29.10.2017 19:51
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Kompletnie nie czuć klimatu Gothica.

29.10.2017 19:49
sebogothic
103

Jeśli o mnie chodzi to mam dopiero 11 poziom. Tak swoją drogą to gra za słabo sygnalizuje zdobycie poziomu, często dopiero po jakimś czasie zauważałem, że mam np. 20 punktów atrybutów do wydania. W Gothicach była fajna muzyczka i wielki napis na środku ekranu, gdy zdobyliśmy poziom. Tutaj pojawia się tylko ikonka po lewej stronie ekranu. Wróciłem się do Edanu by dokończyć kilka zadanek, których jeszcze nie ukończyłem. Z ciekawości zapuściłem się do Abessy i Fortu by zobaczyć jak tam jest. :) A i kilka zadanek w każdym z tych miast wykonałem. No i znowu spotkałem się z tym samym problemem. Od jednego przywódcy Berserków otrzymujemy zadanie znalezienia jakiegoś gościa w Dolinie Wyklętych. Znalazłem jego ciało a wokół niego z 5 Albów... To tak jakby wokół ciała Neka z pierwszego Gothica było 5 orków. Twórcy oczekują, że będziemy roznosić w puch Albów nim przyłączymy się do jakiejś frakcji?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-29 20:06:35
29.10.2017 19:39
😉
odpowiedz
sebogothic
103

W golarce można ukryć ładunek wybuchowy. Z drugiej strony islamscy radykałowie raczej się nie golą więc...

29.10.2017 19:26
1
odpowiedz
sebogothic
103

Na Cyberpunka jak na razie nie czekam. Bo i na co skoro nie pokazali niczego poza trailerem CGI? I to niemalże statycznym? Na razie czekam na Kingdom Come, bo i do premiery nie jest już daleko. Są pewne obawy związane z systemem walki czy samą fabułą i dialogami. Mimo wszystko liczę, że będzie to dobra gra i solidny erpeg w którym z wielu sytuacji będzie można wyjść bez walki. Poza tym z gier o których do tej pory nie słyszałem GreedFall oraz No Truce With the Furies prezentują się niezwykle ambitnie i ciekawie, a i Pathfinder: Kingmaker zapowiada się niczego sobie. Tylko, Panie, skąd na to wszystko wziąć czas?!

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-29 20:21:19
29.10.2017 16:00
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
sebogothic
103

Na początku byłem zachwycony, później im dłużej trwa rozgrywka to narasta frustracja z braku widocznych postępów. Po 20 godzinach nadal łażę ze znaleźnym toporkiem i łukiem z początku oraz pancerzu myśliwego zakupionym w Goliet. Wykonanie niemal każdej misji to wyzwanie, bo nawet jeśli zdanie samo w sobie nie jest ciężkie to droga dojścia do niego jest najczęściej zawalona potworami z których każdy ma nas na hita. Nawet jak jest kilka dróg to na każdej są przeciwnicy poza naszym zasięgiem. W dwóch pierwszych Gothicach wyraźniej czuć było postęp z każdym zdobytym poziomem i był lepszy balans tego wszystkiego. Można stwierdzić: "ok, ale przecież ELEX jest kilkukrotnie większą i dłuższą grą, więc czas dojścia do poziomu w którym będziemy mogli bezstresowo pokonać większość potworów, przy zachowaniu tych samych proporcji, się zwiększa". To prawda, ale i tak moim zdaniem przynajmniej w obrębie zadań które konieczne są by dołączyć do frakcji powinno to wszystko być lepiej zbalansowane. Bo to właśnie ta satysfakcja z pięcia się w górę łańcucha pokarmowego trzymała nas przy dwóch pierwszych Gothicach. A tutaj większość graczy raczej się odbije już po kilku godzinach nie widząc efektów mozolnego ciułania punktów doświadczenia i inwestowania w umiejętności. Trochę wygląda to tak jakby Piranie za bardzo zapatrzyli się w rosyjskich modderów tworzących modyfikacje do Gothica, które słyną z bezsensownie podkręconego poziomu trudności zabijającego frajdę z rozgrywki. Irytujące są zadania, które stawiają nas przed faktem dokonanym i przed tym, że musimy poradzić sobie z silniejszym od nas przeciwnikiem, jak wtedy gdy Szczur, który wrabia nas w kradzież czy Zołza stawiająca nas przed trzema potworkami, których nawet drasnąć nie mogłem (z tym na szczęście można sobie poradzić sprowadzając przeciwników na nią i jej ochronę). To przecież tak jakby dostać w Gothicu na początku zadanie zabicia cieniostwora! Paradoksalnie dobrze, że teleporty odblokowują się od początku, bo i wtedy są potrzebne. Dopiero później pod koniec gry będzie można bezstresowo przemierzać kontynent i wybijać potworki, przed którymi uciekaliśmy. Dokładnie odwrotnie niż to było w Gothicach i chyba wszystkich poprzednich grach Piranha Bytes, gdzie teleporty wprowadzone były w połowie gry po to by już nie łazić w te i wewte między tymi samymi miejscówkami. Irytuje też to, jak po dialogu rozpoczyna się walka przeciwnik wyciąga broń i zdąży nas zalać serią nim my dopiero wyciągniemy oręż. Być może część z tych zarzutów jest chybiona, bo można wykonać tylko te zadania, które trzeba by przyłączyć się do frakcji, a resztę później, o ile nie zostaną anulowane. Takie zadania, które decydują o możliwości przyłączenia się do danego stronnictwa powinny lądować w osobnej zakładce np. "Przyłączenie się do Banitów" i pod spodem lista zadań. W ogóle to interfejs mógłby być lepszy, ale o tym już pisałem. Dziwne jest też to, że gdy już pokonam jakiegoś przeciwnika, łupieżcę albo enpeca na przykład, to jego broń znika! Tak jakby twórcy celowo utrudniali graczowi zdobycie lepszego oręża, skoro nawet nie można przywłaszczyć sobie broni pokonanego przeciwnika...
No cóż, wracam ponownie na Magalan i wykonywania zadań. Liczę, że gdy już przyłączę się do jakiejś frakcji to to wszystko jakoś bardziej zdecydowanie ruszy do przodu.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-29 20:04:14
28.10.2017 10:54
odpowiedz
sebogothic
103
7.0

Wreszcie po jakichś 52 godzinach tułania się po Pustkowiach ukończyłem Fallout 3. Na wstępie dodam, iż grę oceniam z punktu widzenia osoby, która z wcześniejszymi częściami nie miała do czynienia, choć zamierzam je prędzej czy później nadrobić. FO3 jest dość przyzwoitą grą, sam wstęp i pierwsze godziny rozgrywki nastawiają optymistycznie. Dialogi wydają się rozbudowane i już w Megatonie stajemy przed dylematem, który możemy rozwiązać na kilka sposobów. Jednak im dalej tym takich wyborów jest znacznie mniej. Sam wątek główny ma swoje momenty i jest ok, choć nie porywa. W "trójce" wcielamy się w syna szukającego ojca, w "czwórce" ojca szukającego syna. Już jestem ciekaw co nasza kochana Becia wymyśli w FO5? Madka szukająca horej curki? :D

Zadań pobocznych jest z 20, ale takie zapadające w pamięć można by policzyć na palcach jednej ręki. Jak na dość spory świat, którego przemierzanie sporo zajmuje to trochę mało, choć z drugiej strony lepiej, niż gdyby upychano jakąś fedeksową drobnicę czy inne ubiaktywności. Fallout 3 wydaje się grą bez zarzutu, ale jest przy tym strasznie nijaki. Mało która postać zapada w pamięć, tak samo jeśli chodzi o zadania. Mimo wszystko przemierzanie Pustkowi w towarzystwie Galaxy News Radio (co polecam, bo oryginalny OST jest... nijaki), jest całkiem przyjemne i potrafi na swój sposób wciągnąć - https://www.youtube.com/watch?v=E3sOnASmR24

Tym bardziej, iż post-apokaliptyczny Waszyngton i jego przedmieścia mogą zrobić wrażenie. Może nie samym poziomem oprawy graficznej, ale przede wszystkim projektem lokacji oraz klimatem. O wiele bardziej podoba mi się ta ponura, brudna stylistyka "trójki" niż sterylny Fallout 4. Troszkę szkoda, że Pustkowia są trochę puste. Chociaż w sumie tak powinno być. :) Niby można spotkać karawany, bandytów czy supermutantów, jednak jak już wspomniałem przydałoby się więcej zadanek pobocznych czy kilka większych osiedli ludzkich. Ogólnie podobał mi się lekko survivalowy charakter rozgrywki. Broń i pancerz się psuje, trzeba więc dbać o to by były w dobrej kondycji, albo by mieć czym je zastąpić. Polecam inwestować w umiejętność Naprawy, gdyż przydaje się chyba jak żadna inna. Pod koniec gry w ekwipunku miałem chyba z kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt sztuk broni wszelakiej, jeśli amunicja do jakiejś pukawki się skończy zawsze można zastąpić ją inną bronią. Przezorny zawsze ubezpieczony. :) W przypadku pancerzy dochodzi też do ciekawych dylematów czy wziąć świetny, ale rzadki pancerz czy może pancerz bandyty, który jest słabszy, ale na który można natrafić częściej, co umożliwi jego naprawę. Im w gorszym stanie jest dany przedmiot tym słabsze są jego statystyki. Ogólnie system naprawy przypominał mi nieco system ulepszania broni i pancerzy z pierwszego Two Worldsa. Też musimy dysponować co najmniej dwoma sztukami tego samego przedmiotu by go naprawić/ulepszyć. Walka jest ok, choć feeling strzelania jest żaden. Z drugiej strony jest to erpeg, gdzie sporą rolę grają też statystyki postaci, a nie tylko umiejętności gracza jak w FPSach. Gra jest krwawa, kończyny i głowy latają tu nad wyraz często, więc samo to daje satysfakcję. Erpegową mechanikę starano się przenieść dość wiernie z pierwowzorów, oczywiście znacznie ją upraszczając. Trochę szkoda, że level cap ustawiony jest na 20 poziom, ale z drugiej strony udało mi się do niego dobić pod koniec wątku głównego i po wykonaniu większości zadań pobocznych.

Nie uważam za zmarnowane te 52 godziny spędzone w Falloutem 3, bo jednak była to całkiem klimatyczna przygoda.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-28 12:00:19
26.10.2017 14:02
sebogothic
103

@domino310 - Przecież nawet jak był materiał o osiągnięciach na tvgry i jeden z aczików wymagał zabicia iluś tam przeciwników headshootem z kuszy. To UV opowiadał i był pokazany filmik jak sprowadził sobie bandytów do ich granicy, której nie mogli przekraczać i strzelał im w łeb. Także tego... to nie bug.

26.10.2017 11:38
😜
sebogothic
103

@Zorpen - Wypluj te filmiki! Wiesiek 3 wielką grą jest i basta! Jak śmiesz go oczerniać?! A na deser najgorszy myśliwy na świecie: https://www.youtube.com/watch?v=sOiqlPUCYmI

26.10.2017 05:39
😎
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Czyli co? Jestem tym hejterem Wiedźmina 3 czy nie? W tekście przewija się część zarzutów jakie od czasu gdy grę ukończyłem (czyli praktycznie od 2 lat) wytaczam przeciw W3. Zresztą kilka dni temu ktoś na forum założył temat z rzeczową krytyką W3, który z niezrozumiałych dla mnie powodów został usunięty. Dotąd każda nieprzychylna opinia była nazywana hejtem. W komentarzach powyżej nic takiego nie zauważyłem by odsądzano autora od czci i wiary. Embargo na niekrytykowanie trzeciego Wieśka się skończyło?

Na sam koniec jeszcze dwa słowa podsumowania... i sprostowania, na wypadek gdyby komuś po przeczytaniu tego całego stękania na Wiedźmina 3 przyszło do głowy, że tekst napisał jakiś hejter. Nic z tych rzeczy. Ogromnie szanuję Dziki Gon i nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo cenię wkład tej produkcji w umacnianie pozycji gier wideo w kulturze, jak również w umacnianie pozycji Polski na świecie. Ale to nie oznacza, że trzeba przymykać oko na minusy owego tytułu – a pewnych niedociągnięć CD Projekt RED się nie ustrzegł.
Chyba jednak nie... O matko, najwyraźniej nie wiedziałem o tym, że po rzeczowej krytyce trzeba jeszcze oddać słuszny hołd trzeciemu Wiedźminowi, a najlepiej posypać głowę popiołem i na kolanach dojść do siedziby Redów w worze pokutnym. Zapewne gdyby autor nie dodał tego dopisku zostałby zjedzony żywcem.

W Wiedźminie 2 też wyglądało to bardziej widowiskowo...
Mowa o W2, obrazek z wczesnej wersji W3.

Ja z początku miałem silne postanowienie, że tak postąpię w sprawie zamachu na Radowida... ale koniec końców i tak się złamałem.
Też brałem udział w zamachu na Radowida. Nigdy więcej.

spoiler start

Sytuacja w której Dijkstra rzuca się na Geralta i spółkę z toporem jest jednym z najbardziej żenujących momentów w grach wideo jakie przeżyłem.

spoiler stop

A co do rzeczy w których W1 jest lepszy od W3? W tekście zdecydowanie zabrakło mi soundtracku: https://www.youtube.com/watch?v=tFIbVqHOOIU
OST z pierwszej części jest megaklimatyczny, w muzyce tej jest pewna magia, która sprawia, że po usłyszeniu chce się powrócić do gry. Scorpik i Paweł Błaszczak wykonali kawał dobrej roboty! Żałuję, że obaj panowie nie tworzyli muzyki do "trójki". Dla mnie OST z "jedynki" jest jednym z najlepszych soundtracków w grach zaraz obok takich OST jak m.in. The Last of Us, Dark Souls 3, Gothic 3, Morrowind czy Unravel. Może i wykorzystanie Percivala w W3 było ciekawym pomysłem, same kawałki też są niczego sobie, ale jest ich stanowczo za mało i są stanowczo za krótkie, jak na tak dużą grę. Wobec tego szybko powszednieją. W W1 pomimo niewielkiego świata utwory potrafią trwać nawet 7 minut. W trzeciej części 3-minutowy utwór może uchodzić za długi.

Ogólnie wyższość w niektórych aspektach "jedynki" nad "trójką" wynika z faktu, iż nie była ona tworzona pod mainstreamowego odbiorcę, twórcy nie korzystali z popularnych, sprawdzonych rozwiązań, dzięki czemu pierwsza część ma własną duszę. Zarówno W1, jak i W3 mają u mnie 9/10, nieco wyżej stawiam część trzecią głównie za rozmach niespotykany dotąd w grach. Gdybym jednak miał wybrać do której z tych gier powrócić to wybrałbym część pierwszą, którą to i tak już ukończyłem trzykrotnie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-26 07:27:13
25.10.2017 14:49
sebogothic
103

W Gothicu też w późniejszych rozdziałach nie pojawiały się nowe zdania poboczne. W "jedynce" był w sumie tylko Chromanin. W Gothic II było pod tym względem nieco lepiej, ale też im bliżej finału tym gra bardziej skupiała się na wątku głównym.

25.10.2017 08:30
😉
odpowiedz
sebogothic
103

Ci goście CD Projekt to chyba już dawno po wodzie chodzą. Co nie stworzą to mesjasz. :D

25.10.2017 08:04
😎
sebogothic
103

@planeswalker - Ja od gościa z "walker" w nicku nie oczekuję absolutnie niczego i to właśnie dostaję. Nic. Pozdrawiam!

25.10.2017 08:01
sebogothic
103

Też miałem takie wrażenie. Początek totalnie z czapy, a przecież wcześniejsze Asasyny zawsze miały efektowne wprowadzenia.

24.10.2017 11:28
1
sebogothic
103

Ja widziałem 25 tysięcy w niedzielę na SteamDB, w tym samym czasie South Park miał o połowę mniej graczy. W ogóle kiedy by nie spojrzeć i ilu graczy by nie grało w ELEX to o połowę mniej ma ich South Park.

24.10.2017 11:25
👍
odpowiedz
10 odpowiedzi
sebogothic
103

W sumie jest jak ma być. Dobry gothiclike MA nie podobać się Amerykanom i konsolowcom.

23.10.2017 10:35
sebogothic
103

Nawet zaglądałem w opcjach sterowania, ale nie zauważyłem tego. Trzeba sprawdzić jeszcze raz. :)

23.10.2017 09:39
odpowiedz
sebogothic
103

A co się zaś tyczy Dziejów Khorinis to chłopaki co jakiś czas organizują streamy, gdzie odpowiadają na pytania w większości te same. Kandydatami na głównego bohatera jest 4 aktorów (Tomasz Bednarek i młodsi aktorzy ze szkół teatralnych) i jeden półprofesjalny lektor Arcadikuss. :) Wypuszczane też są filmy, ostatnie Q&A w wersji angielskiej dla międzynarodowej społeczności oraz ostatni dokument poświęcony życiu i twórczości Andrzeja Gawrońskiego: https://www.youtube.com/watch?v=gxqIevNcAd4
Myślę, że jeszcze daleka droga nim pierwsza część DK zostanie ukończona. Podobno jest jeszcze 50 aktorów do nagrania, a poza tym cały czas tworzony jest świat, implementowane zadania itp..

23.10.2017 09:30
😊
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Dobra, a co tam wkleję swoje wrażenia z głównego tematu ELEXa, bo może stali bywalcy tego wątku tam nie zaglądają.

Pograłem póki co z 10 godzin i jak na razie jestem zachwycony. Od samej zapowiedzi, aż do premiery spodziewałem się czegoś na poziomie dwóch ostatnich Risenów, a na dodatek mieszane uczucia budziło dziwne uniwersum czy wprowadzenie jet-packa. Piraniom udało się mnie jednak pozytywnie zaskoczyć. To prawdopodobnie najlepsza gra Piranha Bytes od czasów G2: NK (a pod pewnymi względami to lepsza, bo i bardziej rozbudowana od G1 oraz G2:NK!) i naprawdę świetny old-schoolowy erpeg, ale nie uprzedzajmy faktów. :) Gracze dla których Skyrim i Wiedźmin 3 to jedne z nielicznych erpegów na koncie nie mają tutaj czego szukać. To nie jest gra, która prowadzi za rączkę i gdzie w pierwszej godzinie rozgrywki pokonujemy smoka. Takie rzeczy to nie tutaj. Najbardziej zaskoczyła mnie dostępna liczba sposobów wykonania zadania, nawet najprostszy quest ma ich kilka. Pamiętacie ilość sposobów na wejście do miasta w G2:NK? Tutaj tak jest praktycznie w każdym zadaniu. A oprócz tego pojawiają się umiejętności z których możemy skorzystać podczas dialogów. I nie musi to być tylko Charyzma, bo mając drzewko Przetrwania czy Rzemiosła na odpowiednim poziomie możemy dać jakiejś postaci bardziej praktyczną radę. Taka sama sytuacja jest z drzewkiem walki, gdy chcemy kogoś zastraszyć, a klerycy mogą wpływać również na umysły rozmówców swoją psioniką. To właśnie lubię w erpegach: dialogi i dostępne kwestie wynikające z jakichś umiejętności. Jest tego dość sporo i pojawia się od samego początku. Nie przypominam sobie by Piranie jakoś specjalnie promowały ten element, a to naprawdę rozbudowana rzecz. Takie tytuły jak KotOR II, Deus Ex czy Vapire: The Masquerade - Bloodlines były chwalone m.in. za ten aspekt.

Dialogi same w sobie są w porządku, ale cierpią na kilka problemów natury technicznej stojących czy to po stronie twórców, czy tłumaczy. Nieraz rozmówcy zdarza się powtórzyć dwie niemal te same kwestie pod rząd, tak jakby jeden z twórców nieznacznie ją poprawił by lepiej brzmiała, zapominając wykasować starą. Wychodzi z tego masło maślane, ale jakoś często, póki co, na to nie natrafiałem. Częściej zdarzają się dialogi przetłumaczone z nieznajomością kontekstu, bo zwykle w tego typu grach nie tłumaczy się całych dialogów, tylko wszystkie kwestie zbite w jedną całość, które wypowiada dana postać. Tak samo wygląda nagrywanie dubbingu. Polonizacja Gothiców powstawała rok po premierze światowej, więc i polska wersja mogła ustrzec się takich błędów. Tutaj zważywszy na tym, że tłumacze musieli wyrobić się do premiery, a także spory rozmiar samej gry nie ma się co dziwić, iż zarówno twórcy, jak i tłumacze nie ustrzegli się mniejszych bądź większych błędów. Być może kilka baboli wkradło się przy składaniu dialogów do kupy. Jednak jak już wspomniałem pomijając te kwestie to dialogi same w sobie są ok. Nie mogą się równać z tymi z Wiedźminów czy gier Rockstara, ale mają o wiele więcej kolorytu niż te z gier Bethesdy. Być może coś w tym zakresie zostanie poprawione, bo można np. wykasować te powtarzające się kwestie. Są też mniejsze kwestie w interfejsie (który mógłby być bardziej wygodny, tak swoją drogą, ale korzystanie z niego nie jest tak niewygodne jak się spodziewałem) jak np. "współczynnik" zamiast "wartość" czy drzewko "postać", które powinno nazywać się "charyzma", jako, iż pojawia się ona przy niektórych kwestiach możliwych do wykorzystania, co może wprowadzać w błąd, bo umiejętności jako takiej nie ma. To jest akurat proste do poprawienia.

Jeśli chodzi o frakcje to zauważyłem ich podobieństwo do tych z pierwszego Gothica. Klerycy przypominają mi Bractwo Śniącego, bo i czczą jakiegoś boga, i korzystają z psioniki - magii umysłu. Banici to oczywiście Nowy Obóz, a więc pospolici złodzieje, bandyci, mordercy i ogólna anarchia, gdzie każdy musi radzić sobie sam. No, a Berserkowie to Stary Obóz, mający swoją organizację, konkretny plan działania (SO zbierał rudę i bogacił się na wymianie z królem, Berserkowie natomiast zajmują się użyźnianiem Magalanu i tym by powrócił do dawnego stanu). Jeszcze nie zdecydowałem do jakiej frakcji się przyłączę, każda ma swoje plusy i minusy, może wybiorę, gdy już odwiedzę Kleryków i Banitów.

Oczywiście każde stronnictwo ma własne drzewko umiejętności, więc nie da się nauczyć wszystkiego i tego co byśmy chcieli. Co do broni to każda ma ograniczenia atrybutowe (co wolę dużo bardziej od ograniczeń poziomowych i co odpowiada temu jak to wyglądało w Gothicach), więc też nie założymy wszystkiego co chcemy i już najlepiej od początku zdecydować się w jakim kierunku chcemy pójść. Rozwój postaci wydaje się być bardziej rozbudowany i posiadać więcej głębi od wszystkich poprzednich gier PB. Opiera się na pięciu atrybutach, które sami możemy podbić po osiągnięciu poziomu. Co poziom zdobywamy 10pkt, które możemy rozdysponować między atrybutami. U nauczycieli zaś możemy się wyuczyć umiejętności z któregoś z kilku drzewek. Dość powiedzieć, że każda frakcja ma osobne drzewko umiejętności co jeszcze bardziej je różnicuje. Kwestie nauczycieli uproszczono, każdy nauczyciel uczy wszystkich umiejętności z danego drzewka. A żeby się czegoś wyuczyć musimy mieć punkty umiejętności (chyba 2pkt. za każdy zdobyty poziom), mieć odpowiednią ilość kryształków elexitu, no i posiadać rozwinięte na odpowiednim poziomie wybrane dwa atrybuty.

Sam system walki bronią białą wydaje się ciekawszy i lepszy od tych z dwóch ostatnich Risenów. Pasek wytrzymałości zmienia wszystko i sprawia, że nie możemy ciągle spamować LPM. Na początku mamy słaby i silny atak, blok, unik. Jest też pasek combosów, które możemy wykonywać, gdy naładuje się do odpowiedniego poziomu. Walka jest więc przyjemnie zręcznościowa i taktyczna zarazem. A później, gdy nauczymy się nowych umiejętności, powinna jeszcze nabrać rumieńców. Jedyna wada to to, że uniki wykonuje się dwukrotnie klikając klawisze kierunkowe. Pewnie można się do tego przyzwyczaić, ale wolałbym by za uniki opowiadał osobny klawisz. Fajnie, że wreszcie można blokować kamerę na przeciwniku, czasami w grach PB mi tego brakowało. Domyślnie włączone jest to na stałe, ale najlepiej wejść w opcje "poziom trudności" i wyłączyć to, by móc samemu decydować kiedy chcemy zablokować kamerę, a kiedy nie.

Wcześniej miałem wątpliwości co do jet-packa, ale teraz nie mam ich wcale: to absolutny GENIUSZ! Rozwiązanie to totalnie zmienia podejście do przemierzania świata oraz eksploracji, która przecież i tak stała na wysokim poziomie w grach Piranha Bytes. Eksploracja z płaszczyzny horyzontalnej przechodzi w wertykalną. Dość szybo idzie się przyzwyczaić do jet-packa i po chwili jego używania absolutnie nie wyobrażałem sobie bez niego życia. Jet-pack nie daje też możliwości bezpiecznego omijania przeciwników. Owszem można sobie nim dopomóc, ale paliwo kończy się dość szybko, a poza tym niemal każdy przeciwnik dysponuje atakiem dystansowym. Inne wątpliwości dotyczyły uniwersum Elex, ale póki co Piraniom dość zgrabnie udaje się wytłumaczyć ten miszmasz settingów. Sam świat, przynajmniej ten fragment, który dotąd widziałem, jest fajnie zaprojektowany. Jak przystało na Piranie jest wiele zakamarków w które warto zajrzeć, a i widoczki są niczego sobie. Krótko mówiąc projekt świata nie ustępuje ich poprzednim dokonaniom z tą różnicą, że jest to ich największy świat.

A tym, którzy się jeszcze nie zdecydowali: polecam. Nawet jeśli nie teraz to wtedy, gdy stanieje do odpowiedniego dla was poziomu, choć trzeba się nastawiać na mocno staroszkolnego action RPG. To na pewno nie jest gra dla każdego i też nie stara się taką być, podobnie jak Gothiki. Nie pieści się z graczem tylko już na samym początku spuszcza solidny łomot. Jeśli ktoś się podniesie i ruszy przed siebie otrzyma kawał solidnej gry. Już się nie mogę doczekać, aż powrócę na Magalan.

PS. Absolutnie nie rozumiem hipokryzji co poniektórych. Dlaczego dzisiaj niby jest miejsce dla klasycznych rolplejów z rzutu izometrycznego, które swoje tryumfy święciły jeszcze kilka lat przed Gothikiem? I dlaczego tego miejsca podobno nie ma dla Elexa? Dlaczego jedni zachwycają się pixel-artem rodem z lat 80., by po chwili wyśmiewać drewno ELEX? Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem i totalnie nie zwracam uwagi na oprawę. Nie obchodzi mnie czy grafika i animacje spełniają standardy jak na rok 2017, ale to czy całościowo oprawa sprawdza się w danym tytule. Gram w gry sprzed kilkunastu lat i te najnowsze, może to pozwala mi patrzeć inaczej na oprawę graficzną w grach, niż tylko poprzez liczbę polygonów i rozdzielczość tekstur. Bo nieważne jak gra w dniu swojej premiery jest ładna i tak prędzej czy później się zestarzeje.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-23 09:53:21
23.10.2017 06:04
👍
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
sebogothic
103

Pograłem póki co z 10 godzin i jak na razie jestem zachwycony. Od samej zapowiedzi, aż do premiery spodziewałem się czegoś na poziomie dwóch ostatnich Risenów, a na dodatek mieszane uczucia budziło dziwne uniwersum czy wprowadzenie jet-packa. Piraniom udało się mnie jednak pozytywnie zaskoczyć. To prawdopodobnie najlepsza gra Piranha Bytes od czasów G2: NK (a pod pewnymi względami to lepsza, bo i bardziej rozbudowana, od G1 oraz G2:NK!) i naprawdę świetny old-schoolowy erpeg, ale nie uprzedzajmy faktów. :) Gracze dla których Skyrim i Wiedźmin 3 to jedne z nielicznych erpegów na koncie nie mają tutaj czego szukać. To nie jest gra, która prowadzi za rączkę i gdzie w pierwszej godzinie rozgrywki pokonujemy smoka. Takie rzeczy to nie tutaj. Najbardziej zaskoczyła mnie dostępna liczba sposobów wykonania zadania, nawet najprostszy quest ma ich kilka. Pamiętacie ilość sposobów na wejście do miasta w G2:NK? Tutaj tak jest praktycznie w każdym zadaniu. A oprócz tego pojawiają się umiejętności z których możemy skorzystać podczas dialogów. I nie musi to być tylko Charyzma, bo mając drzewko Przetrwania czy Rzemiosła na odpowiednim poziomie możemy dać jakiejś postaci bardziej praktyczną radę. Taka sama sytuacja jest z drzewkiem walki, gdy chcemy kogoś zastraszyć, a klerycy mogą wpływać również na umysły rozmówców swoją psioniką. To właśnie lubię w erpegach: dialogi i dostępne kwestie wynikające z jakichś umiejętności. Jest tego dość sporo i pojawia się od samego początku. Nie przypominam sobie by Piranie jakoś specjalnie promowały ten element, a to naprawdę rozbudowana rzecz. Takie tytuły jak KotOR II, Deus Ex czy Vapire: The Masquerade - Bloodlines były chwalone m.in. za ten aspekt.

Dialogi same w sobie są w porządku, ale cierpią na kilka problemów natury technicznej stojących czy to po stronie twórców, czy tłumaczy. Nieraz rozmówcy zdarza się powtórzyć dwie niemal te same kwestie pod rząd, tak jakby jeden z twórców nieznacznie ją poprawił by lepiej brzmiała, zapominając wykasować starą. Wychodzi z tego masło maślane, ale jakoś często, póki co, na to nie natrafiałem. Częściej zdarzają się dialogi przetłumaczone z nieznajomością kontekstu, bo zwykle w tego typu grach nie tłumaczy się całych dialogów, tylko wszystkie kwestie zbite w jedną całość, które wypowiada dana postać. Tak samo wygląda nagrywanie dubbingu. Polonizacja Gothiców powstawała rok po premierze światowej, więc i polska wersja mogła ustrzec się takich błędów. Tutaj zważywszy na tym, że tłumacze musieli wyrobić się do premiery, a także spory rozmiar samej gry nie ma się co dziwić, iż zarówno twórcy, jak i tłumacze nie ustrzegli się mniejszych bądź większych błędów. Być może kilka baboli wkradło się przy składaniu dialogów do kupy. Jednak jak już wspomniałem pomijając te kwestie to dialogi same w sobie są ok. Nie mogą się równać z tymi z Wiedźminów czy gier Rockstara, ale mają o wiele więcej kolorytu niż te z gier Bethesdy. Być może coś w tym zakresie zostanie poprawione, bo można np. wykasować te powtarzające się kwestie. Są też mniejsze kwestie w interfejsie (który mógłby być bardziej wygodny, tak swoją drogą, ale korzystanie z niego nie jest tak niewygodne jak się spodziewałem) jak np. "współczynnik" zamiast "wartość" czy drzewko "postać", które powinno nazywać się "charyzma", jako, iż pojawia się ona przy niektórych kwestiach możliwych do wykorzystania, co może wprowadzać w błąd, bo umiejętności jako takiej nie ma. To jest akurat proste do poprawienia.

Jeśli chodzi o frakcje to zauważyłem ich podobieństwo do tych z pierwszego Gothica. Klerycy przypominają mi Bractwo Śniącego, bo i czczą jakiegoś boga, i korzystają z psioniki - magii umysłu. Banici to oczywiście Nowy Obóz, a więc pospolici złodzieje, bandyci, mordercy i ogólna anarchia, gdzie każdy musi radzić sobie sam. No, a Berserkowie to Stary Obóz, mający swoją organizację, konkretny plan działania (SO zbierał rudę i bogacił się na wymianie z królem, Berserkowie natomiast zajmują się użyźnianiem Magalanu i tym by powrócił do dawnego stanu). Jeszcze nie zdecydowałem do jakiej frakcji się przyłączę, każda ma swoje plusy i minusy, może wybiorę, gdy już odwiedzę Kleryków i Banitów.

Oczywiście każde stronnictwo ma własne drzewko umiejętności, więc nie da się nauczyć wszystkiego i tego co byśmy chcieli. Co do broni to każda ma ograniczenia atrybutowe (co wolę dużo bardziej od ograniczeń poziomowych i co odpowiada temu jak to wyglądało w Gothicach), więc też nie założymy wszystkiego co chcemy i już najlepiej od początku zdecydować się w jakim kierunku chcemy pójść. Rozwój postaci wydaje się być bardziej rozbudowany i posiadać więcej głębi od wszystkich poprzednich gier PB. Opiera się na pięciu atrybutach, które sami możemy podbić po osiągnięciu poziomu. Co poziom zdobywamy 10pkt, które możemy rozdysponować między atrybutami. U nauczycieli zaś możemy się wyuczyć umiejętności z któregoś z kilku drzewek. Dość powiedzieć, że każda frakcja ma osobne drzewko umiejętności co jeszcze bardziej je różnicuje. Kwestie nauczycieli uproszczono, każdy nauczyciel uczy wszystkich umiejętności z danego drzewka. A żeby się czegoś wyuczyć musimy mieć punkty umiejętności (chyba 2pkt. za każdy zdobyty poziom), mieć odpowiednią ilość kryształków elexitu, no i posiadać rozwinięte na odpowiednim poziomie wybrane dwa atrybuty.

Sam system walki bronią białą wydaje się ciekawszy i lepszy od tych z dwóch ostatnich Risenów. Pasek wytrzymałości zmienia wszystko i sprawia, że nie możemy ciągle spamować LPM. Na początku mamy słaby i silny atak, blok, unik. Jest też pasek combosów, które możemy wykonywać, gdy naładuje się do odpowiedniego poziomu. Walka jest więc przyjemnie zręcznościowa i taktyczna zarazem. A później, gdy nauczymy się nowych umiejętności, powinna jeszcze nabrać rumieńców. Jedyna wada to to, że uniki wykonuje się dwukrotnie klikając klawisze kierunkowe. Pewnie można się do tego przyzwyczaić, ale wolałbym by za uniki opowiadał osobny klawisz. Fajnie, że wreszcie można blokować kamerę na przeciwniku, czasami w grach PB mi tego brakowało. Domyślnie włączone jest to na stałe, ale najlepiej wejść w opcje "poziom trudności" i wyłączyć to, by móc samemu decydować kiedy chcemy zablokować kamerę, a kiedy nie.

Wcześniej miałem wątpliwości co do jet-packa, ale teraz nie mam ich wcale: to absolutny GENIUSZ! Rozwiązanie to totalnie zmienia podejście do przemierzania świata oraz eksploracji, która przecież i tak stała na wysokim poziomie w grach Piranha Bytes. Eksploracja z płaszczyzny horyzontalnej przechodzi w wertykalną. Dość szybo idzie się przyzwyczaić do jet-packa i po chwili jego używania absolutnie nie wyobrażałem sobie bez niego życia. Jet-pack nie daje też możliwości bezpiecznego omijania przeciwników. Owszem można sobie nim dopomóc, ale paliwo kończy się dość szybko, a poza tym niemal każdy przeciwnik dysponuje atakiem dystansowym. Inne wątpliwości dotyczyły uniwersum Elex, ale póki co Piraniom dość zgrabnie udaje się wytłumaczyć ten miszmasz settingów. Sam świat, przynajmniej ten fragment, który dotąd widziałem, jest fajnie zaprojektowany. Jak przystało na Piranie jest wiele zakamarków w które warto zajrzeć, a i widoczki są niczego sobie. Krótko mówiąc projekt świata nie ustępuje ich poprzednim dokonaniom z tą różnicą, że jest to ich największy świat.

A tym, którzy się jeszcze nie zdecydowali: polecam. Nawet jeśli nie teraz to wtedy, gdy stanieje do odpowiedniego dla was poziomu, choć trzeba się nastawiać na mocno staroszkolnego action RPG. To na pewno nie jest gra dla każdego i też nie stara się taką być, podobnie jak Gothiki. Nie pieści się z graczem tylko już na samym początku spuszcza solidny łomot. Jeśli ktoś się podniesie i ruszy przed siebie otrzyma kawał solidnej gry. Już się nie mogę doczekać, aż powrócę na Magalan.

PS. Absolutnie nie rozumiem hipokryzji co poniektórych. Dlaczego dzisiaj niby jest miejsce dla klasycznych rolplejów z rzutu izometrycznego, które swoje tryumfy święciły jeszcze kilka lat przed Gothikiem? I dlaczego tego miejsca podobno nie ma dla Elexa? Dlaczego jedni zachwycają się pixel-artem rodem z lat 80., by po chwili wyśmiewać drewno ELEX? Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem i totalnie nie zwracam uwagi na oprawę. Nie obchodzi mnie czy grafika i animacje spełniają standardy jak na rok 2017, ale to czy całościowo oprawa sprawdza się w danym tytule. Gram w gry sprzed kilkunastu lat i te najnowsze, może to pozwala mi patrzeć inaczej na oprawę graficzną w grach, niż tylko poprzez liczbę polygonów i rozdzielczość tekstur. Bo nieważne jak gra w dniu swojej premiery jest ładna i tak prędzej czy później się zestarzeje.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-23 10:21:30
20.10.2017 23:32
😁
sebogothic
103

Pewnie naparza ile wlezie i kończy mu się wytrzymałość. xD

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-20 23:40:22
20.10.2017 19:15
sebogothic
103

Od początku miałem taki zamiar by wyłączyć ten radar, bo ani to ładne, ani pożyteczne. Nie wiem dlaczego skoro to dali to nie ma nałożonej mapy na to, tylko czarne tło i czerwone kropeczki. Podobno różnych ustawień interfejsu jest całkiem sporo, więc można dostosować grę pod siebie. A ci czołowi narzekacze, którzy tyle czasu poświęcają Elexowi (który to podobno jest gównem, a każdy z tych użytkowników ma kilkanaście/kilkadziesiąt ostatnich postów napisanych pod tematami związanymi z tą grą) obejrzeli jeden film u Wonzia i już mają zdanie wyrobione, a raczej nie mają własnego zdania tylko zdanie Wonzia, który w drugim odcinku powiedział, że Elex podoba mu się zdecydowanie bardziej od Andromedy i ma ciekawszy gameplay. Teraz wystarczy porównać budżet i liczbę osób w danym studiu. A co do grafiki to zależy jak ją oceniać. Większość ocenia grafikę z punktu widzenia fotorealizmu, a przecież Elex nawet na fotorealizm się nie sili i ma wyraźnie stylizowaną oprawę graficzną. Bajkową z domieszką komiksu, zwłaszcza twarze. I bliżej tej grze właśnie do takich stylizowanych produkcji jak Life is Strange czy Firewatch niż Crysisa, co nie znaczy, że skoro nie jest fotorealistyczna to musi być brzydka. Sporo roboty robi zwłaszcza oświetlenie, już w Risen 2 i 3 to oświetlenie nadawało sporo uroku i klimatu lokacjom, zwłaszcza wschody i zachody słońca wyglądały fajnie. Wiadomo, że będą się zdarzać dużo słabsze modele, tekstury, animacje, jednak jak dla mnie całokształt jest bardzo ok. Gdy pochłania nas gameplay to reszta idzie w odstawkę.

20.10.2017 18:22
odpowiedz
sebogothic
103

Markę LotF powinno przejąć Deck13.

20.10.2017 18:02
😊
sebogothic
103

Hehe to magia gier Piranha Bytes. :)

20.10.2017 06:57
😉
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

W sklepie Steam jest edycja na Steam, która i tak pewnie do działania potrzebuje Uplay.

19.10.2017 23:58
sebogothic
103

Widzę, że narracji poprzez otoczenie jest więcej niż we wcześniejszych grach Piranii. Na gameplayach widziałem, że na sporo takich notatek i liścików można się natknąć.

19.10.2017 23:53
😜
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Dobra, nie ma co kupuję. :P Po tych wszystkich opiniach bardziej jaram się Elexem niż przed premierą. Po recenzjach wiem czego się spodziewać i na pewno się nie zawiodę. Magalanie przybywam!

19.10.2017 19:57
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Tak się zastanawiam, gdzie po 12 godzinach rozgrywki można zwrócić grę? Na ThePirateBay? :D Na Steamie nie można przekroczyć 2 godzin.

19.10.2017 17:28
😊
odpowiedz
sebogothic
103

Ja tam mam płytkę, chociaż w wydaniu brytyjskim, którą kiedyś kupiłem na allegro. Inna sprawa to to, iż do Mafii raczej nie wrócę. Niecały rok temu próbowałem i niestety się odbiłem. Byłoby fajnie gdyby powstał remake.

19.10.2017 17:22
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Nie do końca załapałem się na fenomen pierwszej Mafii, bo po raz pierwszy i ostatni ukończyłem ją jakieś 5 lat temu. Gra niewątpliwie zrobiła na mnie wrażenie dojrzałą fabułą inspirowaną klasykami gangsterskiego kina, klimatem, detalami i misjami, które stawiały na realizm, a nie na jakieś efekciarstwo i strzelaniny z dziesiątkami przeciwników. Do tego duże szczegółowe miasto oraz świetna muzyka. Jednak tym wszystkim nie do końca pozwalał cieszyć się gameplay, który bardziej irytował, szczególnie walka wręcz i bronią białą niezbędne w kilku misjach oraz wspomniany boost dla policji. Kilka miesięcy temu chciałem nawet powrócić, ale w którejś z kolei misji dałem sobie spokój. Tej grze jak żadnej innej przydałby się remake, choćby na silniku Mafii II. Szkoda, że zamiast tego powstała średnia "trójka".

19.10.2017 11:48
1
sebogothic
103

Jeśli chodził ci Risen 3 to powinno pójść, bo Draug w recenzji pisał, że na jego pececie ELEX chodzi lepiej od trzeciego Risena, ale nie wiem czy chodziło mu o zwykłą wersję czy Edycję Rozszerzoną, która zwiększyła wymagania.

19.10.2017 11:43
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Ech... korci mnie żeby kupić, ale poczekam, aż stanieje do 60-80zł. Poza tym od kilku lat mam taki zestawik gier, które ciągle porzucam na rzecz innych. Tak było z pierwszym Dark Soulsem, którego przechodzenie przerwałem 2 lata temu na rzecz trzeciego Wiedźmina. Teraz wracam, najlepsze, że przerwałem w Blighttown, chyba najtrudniejszej lokacji i na dodatek przestawiłem się z ze sterowania klawiaturą i myszą na pada do czego też trzeba się przyzwyczaić. Do Fallouta 3 i Skyrima wracam od kilku lat i od kilku lat nie mogę ich skończyć, bo zwykle pojawia się jakaś inna gra. Teraz w Fallout 3 jestem już dość daleko, więc wszystko jest na dobrej drodze by go wreszcie skończyć. Wtedy zabiorę się za Skyrima. No i jest przecież jeszcze PS4 gdzie ciągle mam nieskończone GTA V czy Bloodborne.

Wracając do ELEX to gdybym grę zakupił (na co mam sporą chęć) to wszystkie wcześniej wymienione tytuły poszłyby w odstawkę na miesiąc, dwa, może więcej. Ale z tego co oglądałem na gameplayach to prezentuje się to fajnie, nawet przekonałem się do tego miszmaszu fantasy, sc-fi oraz post-apo. Ciekawie to wygląda. Raz gra klimatami przypomina coś w stylu Mass Effecta czy Deus Ex (klerycy), innym razem klimat zmienia się na ten w stylu Fallouta lub Mad Maksa (banici), by po chwili powrócił klasyczny, gothicowy klimat w stylu fantasy (berserkowie). Do tego sporo nasłuchałem się o zadaniach pobocznych, które są ciekawe i rozwidlają się często. Są różne dylematy, które można rozwiązać na różne sposoby co ma później swoje konsekwencje, więc zapowiada się świetnie.

19.10.2017 10:35
😉
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

Po prostu wystarczy nie być ignorantem i idiotą do czego, niestety, współczesne tytuły przyzwyczajają graczy. Stąd był swego czasu szał na gry od From Software, bo tam podobnie jak w grach Piranha Bytes nikt nie cacka się z graczem, tylko rzuca go na głęboką wodę. Trzeba grać uważnie i myśleć, bo gra nie robi tego za nas.

Swego czasu RagnarRox zrobił świetny filmik o tym jak wyglądają otwarte światy w grach PB: https://www.youtube.com/watch?v=hVYrALStucs

19.10.2017 09:09
sebogothic
103

Statek kosmiczny z własną ekipą? To bardziej przypomina Spacetime nad którym od 5 lat siedzi Michael Hoge wraz z weteranami studia Piranha Bytes. Może właśnie z tego projektu powstanie ELEX 2?

18.10.2017 15:29
1
sebogothic
103

Powinien pobrać się automatycznie ze Steama, może nawet nie zauważyłeś. :)

17.10.2017 22:01
4
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Widzę, że na torrenty jako pierwsi wbijają ci, którzy przez ostatnie kilka dni z wielką gorliwością hejtowali Elexa. Chce się wam marnować łącze na takie gówno? I chciało się wam marnować czas na pisanie nic niewnoszących komentarzy na temat gry która was nie interesuje?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-17 22:06:21
17.10.2017 12:51
👍
2
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

A po co wybierać jak można mieć i to, i to, a na dodatek jeszcze post-apo w ELEX? :P Zapraszam i polecam!

16.10.2017 18:15
1
odpowiedz
sebogothic
103

Żenujące jest to jak GOL nie potrafi sobie poradzić z jednym, tępym trollem.

Dla mnie korzystanie z tych samych rozwiązań jest w porządku, ale miejscami mogliby to rozwinąć, ulepszyć, niestety w niektórych segmentach widać mniejszy bądź większy regres i uproszczenia. Nie podoba mi się na przykład jak przebiega interakcja z obiektami. Bohater chce usmażyć mięso? Klęka przy ognisku i otwiera swojego "pip-boya". :D Interakcja nie mogłaby odbywać się w świecie gry tak jak w Gothicach i pierwszym Risenie? Bohater wyciąga patelnię albo patyczka na który nadziewa mięso, siada przy ognisku i je smaży, tak jak to było w Gothicu 3. Od razu dużo bardziej klimatycznie! A nie nudne, bezpłciowe menu. Ogólnie uważam, że to pierwszy Risen był najbliżej Gothiców, a przy tym miał najlepszy z gier PB system walki, przejrzysty interfejs, no i bardziej spójny świat. Elex jak dla mnie bardziej przypomina dwa ostatnie Riseny. Może jak sam zagram i ukończę to zmienię zdanie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-16 19:42:35
16.10.2017 11:55
😊
sebogothic
103

U kleryków najbardziej mi się podoba ta powiewająca czerwona szata. Z kolei banici wydają się ciekawi sami w sobie, takie trochę post-apokaliptyczne świry rodem z Mad Maxa, a i w obozach jest na co popatrzeć. :) Też będę miał zagwozdkę do kogo dołączyć. Podobnie było w każdej grze Piranii, a zresztą, zawsze można zagrać po raz kolejny. Zobaczymy jakie Elex będzie miał replayability i czy będzie mi się chciało przechodzić drugi raz. Zawsze będzie można zrobić zapis przed wyborem frakcji, po wykonaniu wszystkich możliwych zadań pobocznych, tak jak zrobiłem to w trzecim Risenie. Mimo to w R3 po pierwszym przejściu już nie bardzo miałem ochotę przechodzić grę drugi raz. Może dlatego, że grałem na poziomie ultra co było bardziej czasochłonne i pod koniec przesyt grą był spory. Choć nie wykluczam, że za kilka lat nie przejdę sobie całej serii Risen. Najmilej wspominam "jedynkę", a pierwsze dwa, trzy rozdziały to majstersztyk!

Zauważyłem, że zarówno Draug, Hed, jak i chyba Brodaty zwrócili uwagę na to, że wszyscy nas nagabują do przyłączenia do danej gildii. Nawet trailery przedpremierowe były utrzymane w podobnym stylu. W poprzednich grach Piranha Bytes przyłączenie do danej frakcji wynikało z celów głównego bohatera (w G1 trzeba było dostarczyć list, w G2 dostać się do Lorda Hagena itp.), więc nie miało się wrażenia, że gra to jeden wielki symulator agitacji, jak to powiedział Hed. :P Może w Bractwie Śniącego ta nachalność ich członków była zauważalna, no, ale to w końcu sekta, więc jest tak jak trzeba.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-16 12:01:44
16.10.2017 03:31
odpowiedz
sebogothic
103

To w sumie dostaliśmy dwie recenzje: pierwszą od Drauga, a drugą od Heda. A już myślałem, że to tylko film w którym ktoś czyta tekstową recenzję, jak to było w kilku przypadkach. Ciekaw jestem czy Hed przeszedł całą grę, czy też przedstawił tutaj swoje wrażenia po kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu godzinach rozgrywki. No i całkiem fajne ujęcia udało się Hedowi uchwycić, podobnie jak przy materiale o graficznych modach do dwóch pierwszych Gothiców. Najwyraźniej w grze jest konsola kodów dzięki której można przejąć kontrolę nad kamerą, chyba, że są jakieś zewnętrzne programy do takich celów.

16.10.2017 03:20
sebogothic
103

Rozumiem, iż społeczność każdej gry to dla ciebie psychofani?

15.10.2017 20:58
3
odpowiedz
sebogothic
103

Kolejny rewelacyjny tekst DMa, podobnie jak w przypadku tekstu o zapleczu fabularnym w GTA: San Andreas. Zapewne niedługo Jordan zrobi o tym filmik na tvgry.pl. :P Kampanię MoHa z 2010 roku przeszedłem ze dwa razy. Całkiem fajna, choć na pewno nie tak efekciarskie jak CoDy, ale właśnie to mi się najbardziej podobało. Ta kameralność, prostota i pewien realizm miały swój urok.

15.10.2017 19:43
2
sebogothic
103

Po wysłuchaniu wrażeń Brodatego mam większą chęć na Eleksa niż kiedykolwiek przedtem. Na tyle, że byłbym w stanie grę zakupić przed premierą i jestem pewien, że dobrze, a może nawet świetnie, bym się bawił. Kto wie, może tak jak Brodaty zarwałbym nockę albo dwie. :) Jednak poczekam te kilka miesięcy, może pół roku albo i rok, niech toto porządnie upatchują, być może co nieco przemodelują (z tego co widziałem to interfejs nie jest najwygodniejszy i najpraktyczniejszy, najlepszy z gier PB był ten w pierwszym Risenie - prosty i funkcjonalny zarazem), a sama gra przez ten czas stanieje do tych 60-80 zł. Poza tym akurat przechodzę Fallouta 3, od którego jakieś trzy razy się odbijałem. Teraz zaszedłem już dość daleko, więc nie chcę porzucać gry, bo później mogłoby mi się nie chcieć wracać. Wcześniej byłem umiarkowanie zainteresowany Elexem, ale jakiegoś hype'u nie było. Niezbyt przemawiał do mnie setting i miszmasz wszystkiego. Poza tym przeczuwałem, że wbrew zapewnieniom Bjorna Pankratza o czerpaniu z Gothica, gra, przynajmniej wizualnie oraz pod względem interfejsu czy innych rozwiązań będzie przypominać dwa ostatnie Riseny. W końcu to ten sam silnik, lekko ulepszony. Swoboda, duży świat, zdania poboczne, które mogą rozwidlać się na inne questy... Każda gra Piranha Bytes ma syndrom jeszcze jednego questa, tak było też w dwóch ostatnich Risenach i tak zapewne jest w Elex. Oglądając gameplaye, aż chciałoby się samemu zagrać, zagłębić w ten świat i zająć się jego eksploracją. A na niezbyt wiarygodne uniwersum i świat miejscami trzeba będzie przymknąć oko. Czyli w miejscach, gdy te różne settingi stykają się ze sobą, tak samo jak biomy w świecie o czym pisał Draug. Bo jeśli tak popatrzeć na te frakcje na każdą z osobna to prezentują się bardzo ok. Mamy wojowników charakterystycznych dla fantasy, są banici rodem z gier post-apo oraz klerycy prezentujący nurt sc-fi. Zdaję sobie sprawę, że zetknięcie się tych w frakcji w walce może wyglądać głupio, ale jak już napisałem, przymknę na to oko i wezmę z całym dobrodziejstwem inwentarza.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-15 20:44:19
13.10.2017 23:11
😉
sebogothic
103

Ja tam Risena 3 przeszedłem na poziomie trudności uber. :) Jakoś tak po 10 godzinach rozgrywki gra stała się łatwa, więc załączyłem najwyższy poziom i grałem tak do końca. Oczywiście przełożyło się to na długość przejścia gry, która zajęła mi niemal 65 godzin. Przeciwnicy mieli więcej życia, więc i walki trwały dłużej. Może dlatego, jakoś nie mam chęci powrotu do R3, chociaż słabszą "dwójkę" ukończyłem trzykrotnie. Ale znowu przejście R2 zajmuje o połowę mniej czasu.

13.10.2017 22:24
odpowiedz
sebogothic
103

Dragon Age: Inkwizycja - singleplayer MMO z milionem znajdziek.

13.10.2017 13:33
👍
odpowiedz
sebogothic
103

No i fajnie. Oczekiwania miałem zbliżone do finalnej oceny Drauga, więc jest ok. Solidny action RPG, choć pewnie gracze, którzy lubią styl PB mogą dodać pół punkcika do oceny. Martwi trochę miałka fabuła, choć tego się spodziewałem. Bjorn Pankratz wraz z żoną tworzy trochę infantylne fabuły, którym daleko do tej z pierwszego Gothica. Chociaż takie gnomy z R2 i R3 wyszły im pierwszorzędnie. Jednak główne wątki w Risen 2 oraz 3 nie do końca wciągały i miały nijakie zakończenia. Wszystkie Riseny miały podobnie, także bardziej niż do Gothica ELEX powinien być porównywany do Risenów, zwłaszcza dwóch ostatnich. I właśnie produkcji na podobnym poziomie się spodziewałem. Zapewne zagram za kilka miesięcy, ale cieszy to, że Piraniom wyszły te elementy, które wychodzą im najlepiej i za które fani cenią ich produkcje. Dobrze, że główny bohater jest w porządku, bo nie ma chyba nic gorszego, niż granie postacią, która irytuje. Zaskoczeniem dla mnie było, gdy usłyszałem, że nie kto inny, ale Bjorn Pankratz tworzy muzykę do ELEXa. Już podczas publikowanych przed premierą gameplayów muzyczka plumkająca w grze była bardzo przyjemna. Może to nie jest takie monumentalne dzieło jak soundtrack do Gothica 3, ale cieszy, że muzyka buduje klimat.

Na szczęście Elex nie idzie tropem Wiedźmina 3 czy Assassin’s Creed Origins i nie dzieli przeciwników na poziomy.
Brawo! Nie ma nic durniejszego niż poziomowanie wszystkiego, co de facto zamyka świat.

Z przyjemnością donoszę, że nie natrafiłem na otoczone złą sławą „fedexy” rodem z Gothica 3, sprowadzające się np. do ganiania po lesie za 10 wilczymi skórami.
To dobrze, bo tego się obawiałem jak zapowiedzieli, że świat będzie 1,5 raza większy od G3.

Oczywiście nie każde zlecenie to wielka, niezapomniana przygoda, ale i tak pod względem jakości misji pobocznych Elex robi duży krok naprzód względem Risenów, a wspomnianego Mass Effecta: Andromedę połyka bez popitki.
Heh, bye bye BioWare!

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-13 15:14:39
13.10.2017 00:09
😉
sebogothic
103

@Gorn221 - Jacy trzej? W Risen 3 graliśmy synem Stalowobrodego, więc taki Bezimienny to on nie był.

12.10.2017 19:52
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

I ja byłem w tym milionie, ale jakoś za dużo nie pograłem. Przejechałem kilka wyścigów każdą z tras. W takie gry powinno się grać na kierownicy albo wcale. Na padzie sterowanie jest strasznie czułe, na początku to z lotnego startu wpadałem w poślizg niemal od razu po przejęciu kontroli nad autem. :P Z czasem przyzwyczaiłem się nieco i szło mi lepiej, ale i tak trzeba było uważać delikatnie dozować gaz i leciutko wciskać hamulec oraz wolniutko wychylać analogi. Na szutrze to już w ogóle auto ślizga się jak na lodzie i praktycznie gazu nie można wciskać, z drugiej strony fajnie wtedy wychodzi drift. No, ale taka ostrożna jazda, obchodzenie się z samochodem jak z jajkiem w ogóle nie dawała mi frajdy, bo bardziej niż na samych wyścigach skupiasz się by nie stracić kontroli nad autem. Wolę bardziej zręcznościowy model jazdy, choć z nutką symulacji jak w DriveClub, gdzie wyścigi faktycznie dają masę radochy. Wciskasz gaz do dechy, walczysz z przeciwnikami o centymetry, wchodzisz w zakręty na ręcznym...

12.10.2017 16:44
odpowiedz
sebogothic
103

Po 10h triala miałem chęci by kontynuować rozgrywkę, ale teraz po tylu miesiącach już mi się nie chce i nie wydaje mi się bym kiedykolwiek miał wrócić do Andromedy.

11.10.2017 18:13
😉
2
odpowiedz
sebogothic
103

O, Człowiek Iluzja będzie Vaderem! :P Swoją drogą to zastanawia mnie wciskanie PL dubbingu do prawie każdej strzelanki, nawet jak pasuje on jak pięść do nosa (czyli w większości strzelanek), a do erpega już nie są tak chętnie tworzone pełne polonizacje, chociaż tam pasują o wiele lepiej, a i efekt końcowy przeważnie jest dużo lepszy. No, ale to pewnie dla wydawców oczywista oczywistość. Dubbing do strzelanek jest dużo tańszy, bo i tekstu mniej, a i same gry lepiej się sprzedają.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-11 18:23:00
11.10.2017 17:01
1
odpowiedz
sebogothic
103

W sumie można będzie spróbować, bo czemu by nie drugowojennych strzelanek nigdy za wiele. Przy okazji sprawdzę jak gra prezentuje się w porównaniu do nowego CoDa.

11.10.2017 12:04
odpowiedz
sebogothic
103

Nie wiem z jakiej racji miałbym się martwić o Elexa. Gra od chwili pierwszych gameplayów z alphy wygląda coraz lepiej. Zapewne gra nie przebije dwóch pierwszych Gothiców (dla mnie mało co jest w stanie je przebić), ale z Risenami i Gothikiem 3 może powalczyć śmiało. Zwłaszcza, że ma przewagę w postaci dużego, spójnego kawałka lądu, bez ekranów wczytywania w przeciwieństwie do R2 i R3 oraz polski dubbing w przeciwieństwie do R1 i R3. Z relacji grających wynika, że walka może jakoś nie wygląda, ale walczy się o wiele lepiej niż w trzecim Risenie, gdzie tragedii nie było.

Zdecydowanie najbardziej martwię się o Kingdom Come. Już od samej zapowiedzi miałem bardzo wysokie oczekiwania, ale w przeciwieństwie do Elexa, gra prezentuje się słabiej niż na początku. Walka wydaje się mało płynna, jakby oparta na mikroturach, siły ciosów też nie czuć. Kilka innych aspektów również kuleje. Mimo to nadal trzymam kciuki za tą grę, bo jednak erpeg akcji w średniowiecznym świecie to nie jest coś co często się spotyka. Kingdom Come może nadrabiać przyzwoitą fabułą, ładnym, tętniącym życiem światem, rozbudowaną mechaniką oraz tym czym się twórcy często chwalą: sporą liczbą możliwości wykonania danego zadania. Jeśli faktycznie tak będzie to mogę przymknąć oczy na te słabsze aspekty. A jeśli gra nie odniesie wielkiego sukcesu, to cóż... Zbyt prędko takiej produkcji się nie doczekamy.

11.10.2017 11:45
👍
odpowiedz
sebogothic
103
8.5

Co jak co, ale Daedalic zna się na swojej robocie. Chains of Satinav to ich kolejna świetna przygodówka w przepięknej, baśniowej oprawie. Ręcznie rysowane tła tworzą niezapomniany klimat oraz robią wrażenie stylem i masą szczegółów. Wrażenie mogą popsuć animacje oparte na zbyt małej ilości klatek co na początku dziwnie wygląda i może sprawiać wrażenie, że gra przycina. Jeśli chodzi o sferę audio to tutaj aż takich zachwytów nie ma. Muzyki jest mało, a ta co jest nie wpada w ucho. Angielski dubbing jest poprawny, ale nic ponadto.

Klątwa wron, jak brzmi polski tytuł rozgrywa się w świecie Das Schwarze Auge, papierowego systemu RPG zza Odry, w który Niemcy się zagrywali w czasie, gdy reszta świata zachłysnęła się Dungeons&Dragons. Na systemie DSA czy jak kto woli z angielska - The Dark Eye, oparte były dwie serie komputerowych erpegów Realms of Arkania oraz, młodszy, Drakensang. Przyznam, iż Chains of Satinav, jak na przygodówkę ma dość mroczny i ponury klimat. Niewiele tu śmieszkowania jak to w wielu klasycznych point'n'clickach bywa. Zaskakuje to tym bardziej, iż przecież Drakensagi utrzymane były w klimacie high fantasy z bardzo kolorową oprawą graficzną.

Historia zaczyna się dość klasycznie. Wcielamy się w Gerona, ptaszołapa i miejscowego pechowca, którego wszyscy uważają za przyczynę nieszczęść. Poznajemy go zresztą w czasie, gdy znęca się nad nim para osiłków. To wtedy Geron odkrywa w sobie moc niszczenia przedmiotów. Opowieść rozpoczyna się dość leniwie, gdy wreszcie się uwolnimy, uczestniczymy w miejskiej zabawie, w której trzeba znaleźć kilka dębowych liści za co nagrodą jest audiencja u króla. Przyznam, iż bardzo spodobał mi się taki sielski, początkowy klimat. Później akcja się zawiązuje, gdy poznajemy Nuri, leśną nimfę, a fabuła znacząco przyspiesza. Ogólnie z opowieści jestem zadowolony, bo to nie do końca to do czego przyzwyczaiły nas point & clicki. Jak już wspomniałem sporo tutaj ponurej, smętnej atmosfery co doskonale podkreśla klimat całej historii.

Jeśli chodzi o gameplay to to jest klasyka. Chodzimy po lokacjach, zbieramy przedmioty i staramy się rozwiązać bieżące zadania czy problemy, które przed nami stoją. Czasami może nie do końca być jasne to czego dokładnie oczekują od nas twórcy. Miejscami więc całkiem sporo jest łażenia by wpaść na odpowiedni trop. Wszystko zależy od tego do ilu plansz w danym momencie mamy dostęp. Jak wiadomo im jest ich więcej tym większy poziom skomplikowania. Jednak z reguły nie ma ich więcej niż 3-4, czasami jest nawet mniej i wtedy tempo rozgrywki znacząco wzrasta. Sporym problemem jest to, że obiekty i przedmioty jakoś nie odznaczają się od tła, więc czasem zdarza się przeoczyć jakąś rzecz. Często w takich sytuacjach łaziłem bez sensu wte i wewte by w końcu zajrzeć do solucji i zobaczyć, iż przeoczyłem jakiś niewielki przedmiot co uniemożliwiło popchnięcie fabuły do przodu. Przydałoby się podświetlanie wszystkich interaktywnych przedmiotów na danej planszy, tak jak jest w większości point'n'clicków, ale w Klątwie wron tego zabrakło. Jednak można włączyć kilka ułatwień. Nazwy obiektów, które już się nam nie przydadzą są wyszarzane, zaś ikonka danego przedmiotu podświetla się, jeśli możemy go na czymś użyć. Zagadki są w miarę logiczne, choć jak już wspomniałem trzeba wpaść na odpowiedni tok myślenia, który przewidzieli twórcy. No i wykonać wszystko w odpowiedniej kolejności.

Na klasycznego point & clicka miałem chrapkę od dawna i Chains of Satinav zaspokoiło ten apetyt w 100%. Gra przepiękna, utrzymana w klimatach fantasy w świecie The Dark Eye, z nietuzinkową opowieścią o Geronie oraz Nuri. Bardzo dobra produkcja, obok której żaden fan klasycznych przygodówek nie może przejść obojętnie. Polecam!!!

11.10.2017 11:37
sebogothic
103

Na tym fejsiku można przeczytać, że gra miała problemy z płynnością, bo nie chodziła w 60fps tylko 45-50fps, serio?

10.10.2017 17:23
odpowiedz
5 odpowiedzi
sebogothic
103

Na PGA można było pograć po polsku: https://www.youtube.com/watch?v=0WMm4KUldcY
Na filmiku można też zobaczyć, że gra waży 35 GB. Jest też minigierka otwierania zamków, podobna do tej z Obliviona czy drugiego Risena. Nie wiem dlaczego Piranie nie pokazywały tego na prezentacjach. Jedyne co prezentowali to łażenie po świecie i walkę. Z mechaniki rozwoju postaci czy craftingu również nic nie pokazali. Pozostał tydzień do premiery, więc CDP.pl mógłby wypuścić przynajmniej kilka minut gameplayu z ELEX w pełnej polskiej wersji by można było zobaczyć i posłuchać jak to się prezentuje. Gry Piranii zawsze zyskują na polskim dubbingu i pewnie nie inaczej jest w przypadku Elex.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-10 17:38:16
10.10.2017 16:29
😉
2
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

A przecież istoty te nie były uzdolnione wyłącznie w sztuce walki – to także potężni szamani, odpowiedzialni za przywołanie Śniącego pod koniec pierwszej części cyklu.
Co? xD Przecież Śniący został przyzwany co najmniej kilkaset, jeśli nie tysiąc lat przed akcją pierwszej części. Gdy zdali sobie sprawę co to za gagatek, orkowi szamani swoją magią uśpili demona i zapieczętowali świątynię. I tak przez stulecia podtrzymywali ten czar. W trakcie powstawania bariery Śniący zaczął się budzić co spowodowało właśnie powiększenie się Magicznej Bariery. A pod koniec gry to Cor Kalom wraz z częścią członków Bractwa Śniącego próbował go przebudzić, ale przeszkodził mu w tym Bezimienny.

10.10.2017 14:47
odpowiedz
sebogothic
103

Pograłem trochę i w sumie ok, chociaż i tak wolę bardziej zręcznościowy DriveClub, który daje więcej frajdy i emocji. Oprawa graficzna jest bardzo ładna, choć nieco zbyt sterylna. Jestem też ciekaw czy faktycznie te wielkie sportowe maszyny wpadają w poślizg i obracają się wokół własnej osi przy najdrobniejszym ruchu albo minimalnym wjechaniu na pobocze? Na szutrze to już kompletnie jest jedna wielka ślizgawka. Tutaj żeby się utrzymać na drodze trzeba bardzo delikatnie dozować gaz, a podczas skręcania najlepiej nie oddychać i pomalutku wychylać analog. Podczas gdy w DriveClub ostro pędzę wciskając gaz do dechy, walcząc o centymetry z przeciwnikami, wchodząc w zakręty na ręcznym. Ustawień asyst też jakoś dużo nie ma, więc nawet nie mogę ustawić ich pod siebie. Jakieś pomoce mogłyby być, ale tutaj jest tak, że albo włączone są maksymalnie albo wyłączone. Nie ma czegoś pośredniego, bo po co mi na przykład autohamowanie? W takiej FM 6: Apex mogę ustawić sobie te asysty tak, że jazda sprawia mi satysfakcję. Dziwne jest też to, że nawet jak ustawimy automatyczną skrzynię biegów to wsteczny będziemy i tak musieli wrzucać ręcznie, gdy auto nam się obróci, bo nie da się wycofać wciskając po prostu hamulec, jak to większości ścigałek wygląda. Na tego typu porównaniach widać ile dzieje się w DriveClub (ten deszcz!!!), a w Project CARS 2 oraz GT Sport jakoś tak dostojnie i... nudnawo. :P - https://www.youtube.com/watch?v=YkteQfuMaX0
Ale pogram do końca bety GT Sport, pobawię się opcjami może uda mi się coś sensownego ustawić.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-10 15:31:59
09.10.2017 08:30
odpowiedz
sebogothic
103

Jakby kogoś interesowało to demo waży 43GB. Już pobrałem i teraz tylko czekać do 12 października... Swoją drogą to do tytułu jest dodany dopisek Wesja Beta, co bardziej odpowiada prawdzie, jako, iż będzie dostępna tylko czasowo.

09.10.2017 08:25
😜
sebogothic
103

Ale przecież to nie jest pełnoprawne Gran Turismo, stąd dopisek Sport. Swoją drogą to jestem ciekaw czy przynajmniej połowa graczy w miarę porządnie objeździ co najmniej połowę z tych kilku setek albo nawet z blisko tysiąca aut dostępnych w tego typu grach, jak GT, Project CARS czy Forza Motosport. Zapewne większość graczy ma kilka, kilkanaście ulubionych aut, którymi jeździ przez większość czasu.

EDIT. Właśnie doczytałem w komentarzu DM powyżej, iż niby ma nie być GT7, chociaż właśnie tak to wcześniej zapowiadali, że Sport ma być tylko spin-offem. No cóż, pewnie w DLC będą dodawać kolejne modele. Pytanie tylko czy będą one płatne, czy darmowe.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-09 08:58:03
09.10.2017 06:44
odpowiedz
sebogothic
103

MGS V dostępny jest w ramach abonamentu PS Plus nie wypadało, więc nie sprawdzić, mimo, iż styczności z serią praktycznie nie miałem. Tak jak zresztą spora część polskich graczy. Nic dziwnego, że u nas seria nie jest tak popularna skoro chyba dopiero "piątka" ma oficjalnego polskiego wydawcę, a i nawet tutaj Konami nie było zainteresowane polonizacją. Poprzednie części wychodziły przede wszystkim na konsole z rodziny PlayStation, więc to ograniczało potencjalną bazę graczy w Polsce. Jednak seria MGS jest chyba jedną z ważniejszych serii w historii gier wideo w ogóle, więc chyba każdy gracz coś tam o MGS wie. O tej serii wspomina się głównie przez pryzmat zagmatwanej fabuły, w której trudno się połapać nawet najzagorzalszym fanom, długich filmowych cut-scenek w czym zasługa niespełnionego filmowca - Hideo Kojimy oraz różnym zabawnym smaczkom charakterystycznych dla Kojimy pokroju rumieniącej się babki, gdy patrzymy na jej cycki czy chowania się w pudełkach i innych tego typu rzeczach. MGS V trochę ułatwia sprawę, bo fabuła jest tutaj podobno strasznie okrojona i poza prologiem oraz epilogiem mamy tutaj do czynienia głównie z samą rozgrywką.

Póki co mam za sobą sam prolog i to właśnie filmowość pierwsza rzuca się w oczy i uszy, bo wprowadza nas świetny i jeden z moich ulubionych kawałków Davida Bowiego "The Man Who Sold The World" (https://www.youtube.com/watch?v=dKVhodA_q-g), choć chyba jeszcze bardziej wolę ten utwór w wykonaniu Kurta Cobaina, ale mniejsza o to. Potem jest całkiem sporo cut-scenek, choć jak na standardy Kojimy niezbyt długich w których też niezbyt wiele się mówi, zwłaszcza główny bohater - Big Boss niezbyt wiele się odzywa. To co się tam dzieje sprawi, iż pewnie niejeden gracz pomyśli: "WTF?!". Ale fabuła w The Phantom Pain jest uznawana przez fanów serii za rozczarowującą, więc grając będę skupiał się na czystym gameplayu, a ten póki co zapowiada się miodnie, zwłaszcza mobilność Big Bossa. Już na gameplayach, które wcześniej oglądałem zrobiło to na mnie wrażenie. Podoba mi się, że z pozycji stojącej można błyskawicznie przejść do leżącej, a leżąc możemy strzelać w każdą stronę, a postać fajnie przewraca się na plecy, kiedy jest to wymagane. Sprawia to, że nie jesteśmy ograniczani przez grę, a rozgrywka jest dzięki temu bardziej płynna. A takich smaczków jest zdecydowanie więcej i pewnie będę je odkrywał w kolejnych godzinach rozgrywki. Takie rzeczy powinny być obecne w każdej tego typu grze. Dzięki temu pewnie sporo miejsca będzie na improwizację, a nie na ciągłe zapisywanie i wczytywanie gry, gdy dostrzeże nas przeciwnik, jak to wygląda w większości skradanek. Czy będę grał do końca? Zobaczymy. Podobno im dalej tym więcej powtarzalności. Dopóki gra będzie sprawiała mi frajdę to będę grał.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-09 07:52:14
07.10.2017 17:34
👍
2
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Cieszy 13 miejsce Gothica II, najstarszej gry w zestawieniu. Fajnie, że ta produkcja nadal, po tylu latach (w tym roku to już 15!) od premiery znajduje nabywców.

07.10.2017 13:58
😉
2
sebogothic
103

Irek22 też? :D

07.10.2017 13:27
😁
sebogothic
103

@Mily90 - Wielokrotnie na tym forum tworzycie taka narrację, na czele z sebogothiciem, który w tym kulcie popłynął tak daleko, że Wiedzminowi ujmuje w porównaniu do Gothica, uważa, że ma gorsze technikalia, kreacje świata, wszystko. Tyle. Więcej nie mam zamiaru drążyć tematu tego fenomenu. Fanboje zgnoją, a otwarci ludzie przemyślą sobie jak to jest.

Skisłem. :D Gość najwyraźniej ma jakiś kompleks na moim punkcie, bo wielokrotnie podpinał się pod moje posty domagając się atencji. Człowieku, napiszę to raz i nie będę się powtarzać: nie tworzę żadnej narracji, tylko wyrażam własne zdanie, bo taka jest funkcja forum. Jeśli masz z tym problem, bo moja opinia nie pokrywa się z twoim poglądem to twoja sprawa. Jednak nie zrezygnuję z wyrażania własnej opinii tylko dlatego, że komuś się ona nie podoba. Cóż, każdy ma prawo się ze mną nie zgadzać i ja z tym problemu nie mam. Na filmwebie napisałem nawet obszerną reckę Wiesia 3 (i wszystkich gier Piranha Bytes), ale jak chcesz to żyj dalej w przeświadczeniu, że znasz moje zdanie nt. W3. Różnimy się tym, że ty nazywasz mnie fanbojem. Mnie twoja osoba nie obchodzi i przeciwstawiam temu własną opinię o danej grze, a nie inwektywy wobec ciebie. Sayonara!

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-07 14:15:45
07.10.2017 11:24
odpowiedz
sebogothic
103

Z filmogier: Heavy Rain, Until Dawn, z braku laku Beyond: Two Souls. No i oczywiście Life is Strange, ale na PS4 jest tylko po angielsku. Jeśli to nie jest dla niej problem to warto się zapoznać z filmogrami od Telltale: The Walking Dead, The Wolf Among Us.
Ze ścigałek to DriveClub i The Crew z dodatkiem Wild Run powinny jej wystarczyć. W DriveClub właśnie gram, całkiem przyjemne wyścigi ze zręcznościowym modelem jazdy, chociaż z nutką symulacji. Mimo 3 lat od premiery gra nadal jest ładna i niektóre trasy robią wrażenie. A The Crew to gra z otwartym światem, gdzie mamy dostępny cały obszar USA.
Produkcje Naughty Dog też są godne polecenia, poza tym może zacząć na najniższym stopniu trudności by nauczyć się sterowania. Moglibyście grać wspólnie i może dzięki temu wkręciłaby się w takie "normalne" gry. Wtedy też mogła by zagrać w Horizen: Zero Dawn czy trylogię Crasha - świetnej platformówki. A skoro już przy platformówkach jesteśmy to polecam Unravel.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-07 12:08:08
07.10.2017 10:54
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

A czy sama rozgrywka multi odwzorowuje to co się działo na polach bitwy w czasie IIWŚ? Raczej nie. A tego też można by się przyczepić. Żołnierze przecież nie biegali chaotycznie po polu bitwy, równo przemieszani. Sam mam bardzo krytyczne zdanie wobec jakichś manipulacji dot. historii, najlepiej jakby twórcy wstawili o tym wielki napis na środku ekranu przy uruchamianiu trybu multi, że to co tam jest nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Z drugiej strony multi można traktować jako zabawę w klimatach II WŚ, ale bez jej wiernego odwzorowania, czyli gracze wybierają swojego awatara, ubierają się w historyczne fatałaszki i grają bronią z drugiej wojny, z drobnymi ulepszeniami by lepiej się grało. Mogły by się pojawić też tryby, które usuwają te wszystkie głupotki.

07.10.2017 09:39
odpowiedz
sebogothic
103

Od dzisiaj można pobierać demo, ktoś wie ile waży?

06.10.2017 15:43
odpowiedz
sebogothic
103

Dobrze, że odkopano temat, bo właśnie gram w FO3. Ze trzy razy się od gry odbijałem, ale teraz już gram ponad 20h i jest ok. Nie jest to zła gra, ale na pewno strasznie nijaka. Jak to u Bethesdy bywa nie ma zapadających w pamięć postaci czy zadań. Sama eksploracja stołecznych pustkowi daje radę. Całkiem przyjemnie jest pałętać się po pustkowiach słuchając radia i walcząc z napotkanymi przeciwnikami. Do tego zarządzanie ekwipunkiem i naprawianie go, co pozytywnie wpływa na klimat. Po zmodowaniu nadal wizualnie prezentuje się całkiem dobrze. Podoba mi się to, że nie napakowano tutaj niewiadomo ile zawartości, bo zadań nie jest jakoś dużo. No i jak się spojrzy na to co Becia zrobiła z FO4 to nagle "trójka" wydaje się bardzo w porządku. Stalkera na pewno zapamiętam o wiele lepiej. Gra ma więcej charakteru i o wiele lepszy klimat od bezpłciowego FO3. To dobry przykład na to, że małe, mniej zamożne studio może stworzyć grę lepszą od wielkiego molocha.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-06 16:01:24
06.10.2017 11:20
😉
odpowiedz
sebogothic
103

No, ciekawe jak ten 7DAYS wypadnie. :P

06.10.2017 11:18
sebogothic
103

Skyrimowi istotne minusy w recenzjach nie przeszkadzały w zdobywaniu dyszek. :D

06.10.2017 07:01
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Mnie jakoś nigdy pierwsza część nie zainteresowała. Takie bezsensowne latanie po świecie i "zabawa" systemem Nemezis. Na dodatek świat zaprojektowany na modłę gier Ubi, a więc duży, ładny, tylko co z tego skoro wypełniony po brzegi powtarzalną zawartością i przypominający makietę, gdzie trudno o "wczuwkę"? Może gra bawi przez pierwsze godziny, ale pewnie im dalej tym gorzej. Chyba, że ktoś lubi tego typu rozgrywkę.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-06 08:04:06
05.10.2017 08:46
sebogothic
103

Nelson czy to ty? Ta bezsensowna fotka skłania mnie do takich podejrzeń.

05.10.2017 07:37
👍
odpowiedz
sebogothic
103
8.0

Świetna opowieść w klimatach noir. Nie trzeba znać komiksów z serii Fables, wystarczy wiedzieć, że doszło do eksodusu baśniowych postaci do realnego świata, coś w stylu koniunkcji sfer z książkowego Wiedźmina. Poza tym w grze jest glosariusz, więc co nieco o postaciach i uniwersum możemy przeczytać. Najbardziej spodobał mi się klimat produkcji łączący wspomniane noir, z klimatem filmów z lat 80. i filmów z serii SinCity. Sam motyw ukrywania się postaci między ludźmi kojarzył mi się też z Vampire The Masquerade: Bloodlines, gdzie wampiry w podobny sposób co baśniowe postaci tworzyły społeczności między zwykłymi ludźmi. Fabularnie to miła odmiana od The Walking Dead z zombiakami w roli głównej. The Wolf Among Us bardziej przypomina przygodówkę czy grę w stylu L.A. Noire w której staramy się rozwikłać zagadkę kryminalną. Bigby Wolf jest taki jaki powinien być bohater: zgryźliwy, sarkastyczny, nie sposób go nie lubić.

Jeśli miałbym na coś narzekać to na to, że gra jest trochę za krótka. Przejście całości zajęło mi 8 godzin, dla przykładu pierwszy sezon TWD zajmował nieco ponad 11h, a sezon drugi 9,5 godziny. Te 8 godzin sprawia, iż większość odcinków przechodzi się w 1,5 godziny, chyba najdłuższy był pierwszy odcinek i zajmował 2 godzinki. Niemniej fabuła trzyma w napięciu, gra ma klimat, a końcówka rządzi. Pod pewnymi względami był niedosyt, myślałem, że nieco więcej zadzieje się między Wilkiem a Śnieżką. Kontynuacja niby zapowiedziana, ale coś mało o niej słychać. No i ekipa się od tamtego czasu mocno wyszczupliła, gdyż część twórców odeszło by tworzyć takie gry jak chociażby Firewatch. Nie wiadomo też czy drugi sezon dorówna pierwszemu, ale spodziewam się kontynuacji historii Bigby'ego, wszak po coś te wybory się podejmuje praktycznie do samego końca. Coś trochę za długo trzeba czekać na sezon drugi, 5 lat po premierze pierwszego. Jak na tego typu grę to znacznie za długo. Tak to jest jak Telltale rzuciło się na masę marek, a teraz po kolei je wygaszają, bo nie odniosły takiego sukcesu jak pierwszy sezon TWD.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-05 07:48:31
04.10.2017 19:29
sebogothic
103

Strona wygląda tak

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-04 19:31:25
04.10.2017 19:22
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

U mnie cała strona jak i forum rozwalone na komputerze, na wszystkich przeglądarkach: Opera, Chrome, nawet Edge. Usuwanie ciasteczek nic nie daje. Na telefonie wszystko dobrze działa zarówno na Operze Mini, jak i Chrome, więc posta dodaję z telefonu, bo na PC nawet nie mogę nic napisać.

04.10.2017 08:44
odpowiedz
8 odpowiedzi
sebogothic
103

Apeluję o ograniczenie prawa do pojazdów. Większość ostatnich zamachów została przeprowadzona przy użyciu samochodów.

04.10.2017 06:21
3
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Niech Microsoft sobie bierze, XONE i tak exów ma niewiele, poza tym Sony nie dopuści byle niedopracowanego gówna we wczesnej wersji, więc wątpię by o tego całego PUBGa miała się zacząć jakaś batalia.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-04 06:25:51
03.10.2017 08:56
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Szkoda trochę, że gra opiera się głównie na walkach z bossami. Fajnie by było gdyby w takiej oprawie powstała klasyczna platformówka w stylu tych z lat 80. na Amigę. No, ale oprawa graficzna bajeczna! Aż się przypominają wszystkie te chwile spędzone przy Zwariowanych Melodiach. Póki co zbyt dużo nie pograłem, przeszedłem samouczek, trochę połaziłem na mapie i próbowałem walczyć z jednym z przeciwników. Póki co nie rozgryzłem do końca gry, a i do sterowania trzeba się przyzwyczaić. Może dzisiaj przysiądę na dłużej.

02.10.2017 18:55
sebogothic
103

Fajnie, tyle, że zanim zaczęli publikować filmy na YT to już dawno zaprzestali robienia tego typu materiałów.

01.10.2017 22:27
odpowiedz
sebogothic
103

Pograłem już 7 godzin i bawiłem się dobrze, nie wiem o co tyle szumu. Być może taka tymczasowa moda, jak swego czasu hejt na betę nowego DOOMa by po premierze się nim zachwycać. Albo gracze przyzwyczajeni do lajtowych FPSów w stylu Overwatch po kilku szybkich zgonach, odinstalowali grę i wlepili negatywa. W sumie to ja też należę raczej do casualowych graczy w wieloosobowe FPSy i też więcej czasu spędziłem w Overwatch i Paladins, niż przy multi wszystkich Battlefildów i CoDów razem wziętych. Nie wiem czy uzbierałoby się tego z 50 godzin. Też na początku miałem mieszane uczucia, ale wystarczyło nieco cierpliwości by przyzwyczaić się do bardzo wysokiego tempa rozgrywki. Jeśli chodzi o te głupotki w stylu czarnoskórych Niemek, braku swastyk czy kolimatorów to przymknąłem na to oko, bo multi to raczej taka zabawa w II WŚ, gdzie gracze wybierają sobie awatara i ubierają się w odpowiednie fatałaszki, a nie jej wierne odwzorowanie. Zapewne w singlu tego nie będzie, a swastyki powrócą w krajach, gdzie prawo na to zezwala (dziwnym trafem w Niemczech są zakazane, to na pewno przypadek :D). Owszem fajnie byłoby zagrać w taką surową grę, bez żadnych ulepszeń niezgodnych z faktami historycznymi. Nic nie stoi na przeszkodzie by takowe tryby rozgrywki się pojawiły. Na wielkość mapek też bym nie narzekał, bo pewnie do bety dali te najmniejsze. Nie znaczy to, że w pełnej wersji też tak będzie. Może to multi mi się podobało dlatego, że z gier serii w multi grałem tylko w CoD 2, a ostatnią grą serii w jaką grałem w ogóle był CoD4, gdzie zaliczyłem tylko kampanię. Nie mam więc przesytu tego typu rozgrywką i nie oczekuję nie wiadomo czego. Strzela się całkiem przyjemnie i im dłużej się gra, tym większą ma się frajdę z rozgrywki. Tryby Hardpoint i War są całkiem spoko, większość mapek również, największy problem miałem z Aachen, gdzie jest dla mnie zbyt chaotycznie, choć gdy na tej mapce zagrałem w trybie Hardpoint to było w porządku. Najlepsze jest to, że ta mapa wczytuje się non-stop, praktycznie w każdym trybie (poza War, gdzie mapa jest tylko jedna). Twórcy tak ją sobie ukochali? Jeśli trafi się na jakąś inną mapkę to to jest już święto. Nawet gdy wychodziłem z serwera i szukałem od nowa to kilka razy pod rząd trafia się to pieprzone Aachen. Graficznie jest ok, nie jest to rewolucja graficzna, ale gra wygląda ładnie, również stylistycznie. Podobnie było w CoD 2, gra dzięki temu starzała się zdecydowanie wolniej. Na płynność, dropy i crashe też nie narzekam. Nie pamiętam by gra się przycięła, choćby na chwilę i ani razu nie wyszła do pulpitu. W rozdzielczości FullHD, gra utrzymuje bez problemu 60 fps. Żadnej z części CoD nie kupiłem na premierę, tak będzie i w tym przypadku. W tej grze liczę na porządnego singla zrobionego w stylu kampanii CoD i CoD2, rozgrywka wieloosobowa to dla mnie tylko dodatek, niemniej z bety zachowam całkiem miłe wspomnienia.

01.10.2017 21:31
sebogothic
103

A co? Jesteś autorem flashowego Wiedźmina? To zgłoś się do Archona, bo GOL, największy polski serwis o grach, potrafi tylko przepisywać newsy z zachodnich portali i tworzyć nieskończoną ilość filmów "Top czegośtam", które nic nie wnoszą. A gdzie miejsce na dziennikarską robotę? Na próbę odnalezienia twórców anulowanego projektu? Dopóki Arek Kamiński tego nie zrobił to wszystkie polskie serwisy dysponowały jedynie tą samą, oklepaną wiedzą wynikającą z kilku prasowych artykułów.

01.10.2017 19:10
13
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

W Chinach wystarczy jedna wioska oburzonych i cały Steam zalany. :P

01.10.2017 09:26
odpowiedz
sebogothic
103

Trochę szkoda, że gra nie obsługuje pada do PS4, chociaż z innymi grami jak np. z Forzą Motosport 6 czy demkiem "siódemki" tego problemu nie było. Grę na dysku mam od dość dawna i chyba zacznę w nią grać od czasu do czasu, bo jak spojrzałem sobie na mapę i gdy zobaczyłem ogromny obszar USA to to zrobiło na mnie wrażenie, więc przeboleję nawet to, że będzie trzeba ogrywać ten tytuł na klawiaturze. Tym bardziej, że gra rozdawana była za darmo. Ciekawie będzie móc przejechać całe Stany od wybrzeża do wybrzeża. Zręcznościowy model jazdy jest ok, auta fajnie się ślizgają, zobaczymy jak będzie dalej.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-10-01 09:48:06
01.10.2017 08:57
odpowiedz
sebogothic
103

Zagrałem kilka meczyków i wywaliłem z dysku. Gra nie przekonała mnie do siebie, w ogóle nie czuć emocji i napięcia, może przez kreskówkową oprawę graficzną. Strzelanie też jest nijakie i nie sprawia frajdy. Nawet oglądanie jak ktoś gra w PUBG jest bardziej emocjonujące od grania samemu w Fortnite. Najgorsze jest to, że nie można odinstalować tego całego klienta od Epic Games, tak jakby ingerował w pliki systemowe.

30.09.2017 10:56
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

To oczywiste, że Bethesda ma w dupie fanów. Ma to miejsce tak mniej więcej od 2006 roku.

29.09.2017 20:31
1
odpowiedz
sebogothic
103

Zagrałem ze dwa meczyki i jak dla mnie multi jak multi. Nigdy specjalnie nie byłem fanem tego typu multików, bo to totalna sieka jest. Małe mapki, gracze przemieszani jak groch z kapustą, więc trup ściele się gęsto i szybko się ginie. Jeśli o strzelanki chodzi to o wiele bardziej wolę te casualowe w stylu Overwatch czy Paladins, więc tutaj trzeba się było mocno przestawić, gdyż dawno w taką grę nie grałem. Ostatni CoD w jakiego zagrałem to Modern Warfare, a w multi to grałem trochę tylko w CoDa 2. Jak dla mnie strzela się całkiem przyjemnie, postać porusza się nieco ociężale w porównaniu do strzelanek w które grałem ostatnio. Oprawa jest ok, ma swój styl, tylko, że trochę wszystko zlewa się ze sobą. Nawet przeciwnika nieraz ciężko zobaczyć, zważywszy na wysokie tempo rozgrywki. Wszystko zależy od singla i od tego jak go potraktują. Jeśli będziemy mieli porządną, długą kampanię na wzór tych z CoD i CoD 2, najlepiej składającą się z kilku frontów (front wschodni z obowiązkowym Stalingradem, zachodni z D-Day oraz Afryka Północna, czyli tak jak w CoD 2) i nie tak oskryptowaną jak CoDy z serii Modern Warfare oraz pozbawioną tych głupotek z trybu multi to powinno być w porządku. Co do multi to póki będzie trwała beta to od czasu do czasu sobie odpalę przez weekend.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-29 21:16:14
29.09.2017 09:07
odpowiedz
sebogothic
103

Kruci, szkoda, że nie wiedziałem o pre-loadzie... Ile jest do pobrania?

29.09.2017 08:20
1
odpowiedz
sebogothic
103

Jako, iż PS4 nadal nie doczekało się swojej flagowej serii gier wyścigowych postanowiłem zakupić DriveClub, tym bardziej, że grę można wyrwać za jakieś 30 zł. Na start trzeba było pobrać aktualizację ważącą 16 GB, ale to dobrze, gdyż oznacza, że twórcy od premiery coś z grą robili i jest ona bardziej dopracowana od stanu na premierę. Po kilku wyścigach wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Tego właśnie oczekiwałem od wyścigówki: soczystego, zręcznościowego modelu jazdy, różnorodnych tras i przyjemnej oprawy audiowizualnej. Po 3 latach od premiery DriveClub nadal jest jedną z ładniejszych ścigałek, a myślę, iż najlepsze jeszcze przede mną. Nie doświadczyłem jeszcze efektownych warunków atmosferycznych.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-29 08:23:32
28.09.2017 22:01
😃
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Podobno nie uwzględnił żony w testamencie. Wydymał ją nawet po śmierci. :D

28.09.2017 11:51
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

A Battle Royale będzie? Jak nie to nie gram.

28.09.2017 11:06
odpowiedz
sebogothic
103

Niby fajnie, bo MGS V to całkiem świeża gra, tyle, że z serią nie miałem w ogóle do czynienia. Z drugiej strony zawsze można olać fabułę i skupić się na samym gameplayu, który podobno jest świetny. Z pewnością zagram, ale czy ukończę tego jeszcze nie wiem, bo podobno im dalej tym więcej powtarzalności.

24.09.2017 11:05
2
odpowiedz
sebogothic
103

No i fajnie, sam jeden egzemplarz zakupiłem. Aż dziw, że to Activision. Tam jeszcze szefem jest Kotick? Nie dość, że wypuszczają świetny remake trylogii Crasha od Naughty Dog, to jeszcze na dodatek w niższej niż standardowa cenie. Mam nadzieję, iż dzięki dobrej sprzedaży powstaną nowe gry z Crashem w stylu trylogii od ND.

23.09.2017 12:05
sebogothic
103

Pokaż mi ostatnio jakąś grę premierową, która kosztowała 120 zł. Oczywiście mowa tu o grze AAA. Tyle to kosztowały z 5 lat temu albo i więcej. Teraz premierowe ceny gier na PC niebezpiecznie zbliżają się do tych konsolowych. 180-215 zł to właśnie tyle ile kosztują obecnie gry AAA na premierę.

22.09.2017 21:59
sebogothic
103

Miałem tak z "jedynką", że nie instalatory jej nie widziały. To właśnie dziwne, bo niemiecka wersja G1 ma jakby starszą wersję, najnowsza to bodajże 1.08k, a niemiecka posiada wersję 1.08j. Zauważyłem to, jak kilka miesięcy temu sobie speedrunowałem Gothica, dla urozmaicenia najpierw na angielskiej i potem na niemieckiej wersji.
Spróbuj jeszcze tego fixa: http://www.worldofgothic.com/dl/?go=dlfile&fileid=122

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-22 22:03:41
22.09.2017 21:49
sebogothic
103

@drenz - No, ja na Steamie mam 19 ojro, ciekawe czy zostaną zamienione na złotówki albo czy będę miał możliwość nadal kupowania w euro. Bo raczej wycofać pieniędzy z powrotem na konto chyba nie można.

22.09.2017 21:45
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

Oczywiście wszelkie postępy zostaną utracone po zakończeniu promocji o godzinie 9:00 26 czerwca, chyba że gracz zdecyduje się na kupno pełnej wersji gry, co pozwoli na przeniesienie wszelkich zdobyczy z darmowego weekendu.
U mnie postępy się zachowały. Nadal miałem 7 poziom, który wbiłem na poprzednim weekendzie.

22.09.2017 21:43
odpowiedz
sebogothic
103

Spróbuj zainstalować systempacka jeśli tego nie zrobiłeś. Pomaga w większości problemów: https://yadi.sk/d/vuWbU8nQ3G8ZFW
W twoim przypadku to będzie trzecia pozycja od góry, gdyby problem nie zniknął możesz też zainstalować PlayerKita do G2.

22.09.2017 21:32
odpowiedz
sebogothic
103

I na takie gry się czeka!

22.09.2017 20:56
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

Podobno przelicznik będzie prezentować się następująco:

0,99 euro – 3,59 zł
1,99 euro – 7,19 zł
2,99 euro – 10,99 zł
3,99 euro – 14,49 zł
4,99 euro – 17,99 zł
5,99 euro – 21,99 zł
6,99 euro – 25,49 zł
7,99 euro – 28,99 zł
8,99 euro – 32,99 zł
9,99 euro – 35,99 zł
14,99 euro – 53,99 zł
19,99 euro – 71,99 zł
22,99 euro – 89,99 zł
27,99 euro – 107,99 zł

Tak przynajmniej twierdzi członek studia blodystation, który napisał do serwisu lowcygier.pl. Jeśli będzie taki przelicznik to będzie on niebywale dla nas korzystny w porównaniu do cen w euro.

22.09.2017 20:01
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Te postacie wyglądają jakby nie znajdowały się w grze, a zostały wklejone wprost do obrazka. Tak jakoś dziwnie odstają od otoczenia.

22.09.2017 14:14
7
sebogothic
103

Chmielarz to ten gość co lubi kręcić dramy? Pamiętna drama o żenująco niską ocenę za Zaginięcie Ethana Cartera (dostało chyba 8+/10) w CDA. Ostatnio Dark Archon nieźle go pojechał odnośnie filmu o historii powstawania Wiedźmina do którego oczywiście Adrian musiał mieć obiekcje. Okazało się, że ekipa odpowiedzialna za film pół roku starała się o spotkanie z nim, a gdy przyjechali do Polski to Chmielarzowi coś musiało wypaść. Najlepsze było jak Archon wytknął mu 4000 godzin w Destiny co kłóciło się z tym, że Chmielarz to taki zajęty gościu co to na nic nie ma czasu. :P Ogólnie gburowata postać.

22.09.2017 13:53
👍
-12
sebogothic
103

W świecie gry mamy często natykać się na zupełnie losowe zdarzenia. Jako przykład, Weidmann podaje walkę o pożywienie wśród zwierząt. „Jeśli raptor napotka małego szczura, to zaczną ze sobą walczyć”. To samo ma dotyczyć postaci neutralnych – „Jeśli jakiś potwór zbliży się do miasta, strażnicy go zaatakują".
I to mi się podoba! Żywe światy to było zawsze coś co wyróżniało gry Piranha Bytes na tle innych produkcji. Nawet dzisiaj wiele gier nie może pod tym względem się równać z pierwszymi Gothicami. Piranie też w Risenach trochę ten aspekt odpuściły. Liczę, że rzeczywiście ten element będzie w miarę rozbudowany.

Odpowiedział jedynie na pytanie dotyczące obecności romansów homoseksualnych – okazuje się, że w ELEX-ie takie się nie pojawią.
Brawo!

W przypadku popełnienia zbyt wielu przestępstw w jednym mieście, za naszą głowę może zostać wyznaczona nagroda, czeka na nas także więcej kar – między innymi nie będziemy mogli w nim handlować. Kary nie będą jednak dotyczyły pozostałych miast – będziemy w nich lubiani, dopóki znowu czegoś nie przeskrobiemy.
Wiedźmin 3 - gra wszechczasów, ten aspekt zrealizował bardzo słabo. Ogólnie to można było brać co się chce, chyba, że w pobliżu byli strażnicy. Wtedy stróże prawa przybierali zaczaszkowaną postać i kilkoma ciosami miażdżyli zabójcę potworów. Inni NPCe mieli w nosie to czy ograbiamy ich ze wszystkiego czy też nie.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-22 13:53:52
21.09.2017 10:49
5
sebogothic
103

Rozwoju postaci?

21.09.2017 10:40
10
sebogothic
103

Zróbcie "6 powodów, dlaczego kiedyś tvgry.pl było lepsze". Może da wam to do myślenia.

21.09.2017 10:38
😱
10
odpowiedz
13 odpowiedzi
sebogothic
103

Od kiedy Zelda to RPG?

20.09.2017 19:03
odpowiedz
sebogothic
103
7.5

Sezon drugi, choć wg mnie słabszy od pierwszego, nadal jest świetną i wciągającą opowieścią mającą swoje momenty. Grę przeszedłem w dwa wieczory, a jej ukończenie zajęło mi 9 godzin, czyli 2 godziny mniej od pierwszej części. Gameplay został jeszcze bardziej uproszczony i sytuacji w których możemy się dłużej rozejrzeć po jakiejś lokacji jest jeszcze mniej, ale w sumie już sezon pierwszy nie próbował się kryć z tym, iż jest po prostu interaktywnym serialem opierającym się głównie na QTE. W drugiej części jest mniej dłużyzn i akcja poprowadzona jest sprawniej i płynniej. Pierwszy sezon w porównaniu z drugim wydawał się taki bardziej kameralny, ale miło wspominam te rozmowy prowadzone podczas wędrówki przez las w "dwójce". Miały swój klimacik. Największy problem miałem z postaciami, z którymi jakoś się nie zżyłem zanadto i niezbyt obchodził mnie ich los. Clementine bardzo szybko wyrasta na nieoficjalnego lidera co też jest mało prawdopodobne by 11-letnia dziewczynka kierowała grupą dorosłych i podejmowała za nich najcięższe decyzje. Lecz skoro twórcy tak postawili sprawę, więc często podejmowałem te najbardziej hardkorowe wybory. W "jedynce" wyglądało to lepiej. Z tamtą grupą zżyłem się o wiele bardziej, a i Lee, jako protagonista był bardziej wiarygodny, no i jego motywacją była troska przede wszystkim o Clementine. Trochę brakuje podobnej relacji w Season Two, dlatego miły był dla mnie powrót jednej z postaci, a i wszelkie momenty w którym mogliśmy wspomnieć Lee i to co działo się w pierwszym sezonie były fajne, bo lubię takie sentymentalne wspominki. Może to też kwestia tego, że zwykle pierwsze sezony seriali wspomina się najlepiej, kiedy to poznajemy uniwersum i postaci w nim żyjące, a kolejne już takiego wrażenia nie robią.

20.09.2017 06:32
👍
odpowiedz
sebogothic
103

Świetnie, że powstaje remake jednej z najlepszych produkcji na PS2. Gra zaintrygowała mnie odkąd tylko o niej usłyszałem, więc fajnie, iż będę mógł się zapoznać z jej remakiem na PS4. Spodobał mi się przede wszystkim klimat i rozgrywka skupiająca się głównie na pokonywaniu tytułowych kolosów. Takim odświeżeniom genialnych tytułów z poprzednich generacji mówię zdecydowane oui!

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-20 06:36:52
19.09.2017 21:03
😈
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

Uuuuu 7,5/10, czyli crap... :/

19.09.2017 14:19
sebogothic
103

Więcej strzelania niż w Uncharted? W takim razie nie grałeś w Uncharted. :P

18.09.2017 12:48
👍
odpowiedz
sebogothic
103

Zagraj w Gothica, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, a nie pożałujesz. Gothic ma mały, ale otwarty świat z logicznymi ograniczeniami. Ten tytuł to przede wszystkim klimat i immersja.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-18 12:49:52
17.09.2017 23:02
odpowiedz
sebogothic
103

Średnio jakieś 30-50 GB, więc kup konsolę z dyskiem 1TB. Ja mam zwykłe PS4 500 GB i też jakoś nie narzekam. Jak wspomniałem instalacja gier na PS4 trwa dosłownie kilka minut, więc można bez bólu usunąć grę, którą się przeszło. A jak najdzie ochota to zainstalować ponownie. Wersja cyfrowa od wersji z płyty nie różni się ilością zajmowanego miejsca. Płyta jest potrzebna do tego by gra się odpaliła. Jeśli chodzi o stan płyt to ja nie naciąłem się na jakieś porysowane płyty. Często są praktycznie nowe, bo ktoś kupił grę, wsadził płytę do konsoli, ograł grę i po ukończeniu ją sprzedaje.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-17 23:18:19
17.09.2017 22:52
odpowiedz
sebogothic
103

2) Jeśli chcesz grać tylko w singla to połączenie z internetem nie jest potrzebne. Sam przez kilka miesięcy nim założyłem router nie miałem konsoli podłączonej do neta. Wygląda to tak jak napisałeś: wkładasz płytę do konsoli i po błyskawicznej instalacji możesz bezproblemowo grać. O ile pamiętam to zakładasz tylko profil na konsoli, gdzie wpadają trofea. I jak założysz konto w PSN i podłączysz konsolę do internetu to bezproblemowo zapisują się na twoim koncie.
3) Tak, używki działają bez problemu. Sam, jak na razie kupuję tylko używane gry w edycji pudełkowej.
4) Nie, możesz połączyć konsolę przez WiFi.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-17 22:56:10
17.09.2017 21:55
odpowiedz
sebogothic
103

Po ukończeniu pierwszej wysepki i kawałka drugiej z "jedynki" postanowiłem przejść trylogię Crasha wspak. :) Tzn. zacząć od części trzeciej a na samym końcu zabrać się za pierwszą odsłonę, która chyba jednogłośnie jest okrzyknięta najtrudniejszą częścią trylogii, tyle, że o ile w oryginale wynikało to raczej z zasad rozgrywki (m.in. sposobu zapisu), tak tutaj największą trudnością jest mechanika i sterowanie. Co prawda nie grałem w oryginał z PSX, ale potrafię sobie wyobrazić jak wyglądało sterowanie Crashem w porównaniu do remeke'u. No chyba, że się mylę to niech ktoś kto grał w oryginał mnie poprawi. Tutaj Crash jakby zyskał fizykę, a więc stał się nieco cięższy i mniej responsywny. Ponadto modele stały się dokładniejsze i bardziej złożone, więc kolizje z obiektami również niewiele wybaczają. Wszelkie skoki trzeba wykonywać z iście zegarmistrzowską precyzją i naprawdę ciężko wyczuć właściwy moment kiedy trzeba się wybić. Raz nie uda nam się przeskoczyć przepaści, a innym razem przeskoczymy jakąś platformę. Nawet delikatna korekcja i przesuwanie Crasha w kierunku krawędzi jest niebezpieczne, bo najzwyczajniej może on się nam ześlizgnąć. Mam nadzieję, że jest to do wyuczenia i wyczucia. Poziomy, które obserwujemy z boku, jak w klasycznych platformówkach także rządzą się własnymi prawami, bo nadal są w pełni trójwymiarowe, a więc obiekty mogą być względem siebie przesunięte co po prostu trzeba wyczuć albo nauczyć się na pamięć. Podobno sterowanie krzyżakiem daje lepsze efekty i zapewnia większą precyzję, ale po ograniu już całkiem sporej ilości gier na kontrolerze, jakoś do sterowania krzyżakiem nie mogę się przyzwyczaić.

Ale jak już się rzekło zacząłem sobie Warped, które jest zdecydowanie przyjemniejsze w odbiorze. Plansze są jakby szersze, nie ma też tak poupychanych przeciwników i przeszkód jeden na drugim, a poziomy chodzone oglądamy głównie zza pleców bohatera, a nie z lotu ptaka, więc widzimy jakie przeszkadzajki czyhają na nas w oddali. W większości wypadków nie trzeba nawet pokonywać przeciwników i da się ich zwyczajnie ominąć. Sam klimacik mi się podoba, bo pojawiają się tutaj m.in. motywy fantasy. Zróżnicowanie rozgrywki też jest dość spore, więc co chwila mamy do czynienia z kompletnie innym sposobem rozgrywki. Są etapy podwodne, takie w których kierujemy różnymi środkami lokomocji, więc na nudę narzekać nie można. Myślę, że maksowanie poszczególnych części zostawię sobie na później, aż będę znał każdą planszę na pamięć. Na razie skupię się po prostu na przejściu trylogii, a później będzie można się bawić w przechodzenie jej na 102% i 105%. :P Jeśli ktoś lubi tego typu gry w starym stylu to polecam, choć wymagana jest również cierpliwość, zwłaszcza przy ogrywaniu remake'u pierwszej odsłony.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-17 22:15:41
16.09.2017 20:08
😉
sebogothic
103

Mam nadzieję, że zagrasz w wysokiej jakości Uncharted 4 i The Last of Us 2 na swoim pececie. Miłej gry!

16.09.2017 10:23
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

Pojawiło się porównanie: https://www.youtube.com/watch?v=002JStrGI-g

Zbyt wielkich różnic między minimalnymi a maksymalnymi detalami nie widać.

15.09.2017 20:12
sebogothic
103

No racja. To feministka.

15.09.2017 19:50
sebogothic
103

A od kiedy o tym czy gra jest dobra, czy też nie świadczą wyniki sprzedaży?

15.09.2017 19:43
odpowiedz
5 odpowiedzi
sebogothic
103

Może troszkę nie w temacie, ale IPN wypuścił świetny film: https://www.youtube.com/watch?v=EkkkHebSTtw
Takich filmów ma być więcej.

Przypomnę słowa G. Schetyny: "Zlikwidujemy IPN!!!"

15.09.2017 13:30
sebogothic
103

Akurat gram w Psychonauts w wersji z CDA. :P Ciekawe czy będę mógł przenieść zapis na Steama.

15.09.2017 10:56
😉
sebogothic
103

Czyli za tydzień Overwatch, a za dwa CoD: WWII. Może być. :)

15.09.2017 10:41
1
odpowiedz
sebogothic
103

No i znowu sobie pogram. :P

15.09.2017 07:39
odpowiedz
sebogothic
103

Ostatnio postanowiłem powrócić sobie do karcianek, które jakoś odpuściłem. Nigdy też się w nie specjalnie nie zagrywałem, a jeśli już to grałem z SI coby nieco podreperować talie. :) Miałem może z 10 godzin w Hearthstone, 5 godzin w Gwincie, a w Legends grałem podczas otwartej bety, gdzie doszedłem do 14 rozdziału kampanii. A potem chyba na rok odpuściłem je wszystkie, może w Gwincie rozegrałem w międzyczasie kilka partyjek. Jeśli chodzi o wrażenia po powrocie to w Hearthstone pojawił się podział na talie standardowe i dzikie, w międzyczasie wyszło też chyba kilka dodatków. Z mojego punktu widzenia zmieniło się niewiele. Wciąż gram z Karczmarzem, ale udało mi się też wygrać kilka pojedynków z innymi graczami. W Gwincie wystartowała otwarta beta, a więc wszystko trzeba zaczynać od nowa, ale jak już pisałem zbyt wiele tam nie ugrałem. Fajnie, że pojawiły się wyzwania pełniące rolę samouczków. Trochę doświadczenia i jakieś nowe karty można zdobyć. A w Legends powróciłem sobie do kampanii. I chyba z tej gry mam, póki co, najlepsze wrażenia po powrocie.

Sama mechanika rozgrywki jest bardzo fajna i mimo wszystko jest sporo różnic względem Hearthstone'a. Legends też całkiem hojnie nagradza gracza co motywuje do dalszej rozgrywki. I w Gwincie, i karciance z serii TES bardziej mi się podoba, że levelujemy jako gracz, a nie jak w Hearthstone, gdzie każdą talię rozwija się z osobna co sprawia, iż lepiej skupić się na dwóch, trzech. A gdy osiągniemy wysoki poziom i nam się znudzą, zacząć od zera innym klasami. Trochę szkoda, że Legends bardziej nie czerpie z TESów, dziwię się, że nie skorzystano chociażby z soundtracku. Bo jeśli o postaci chodzi to wiadomo, że TESy jakimiś charakterystycznymi i zapadającymi w pamięć postaciami poszczycić się nie mogą i próżno szukać tu klimatu Morrowinda, Obliviona czy Skyrima. Gdyby nie kilka potworków Legends mogłoby być karcianką w klimatach generycznego fantasy. Co wcale jej nie ujmuje, bo jak napisałem gra się bardzo przyjemnie, choć troszkę szkoda, że twórcy nie chcieli bardziej nawiązać do gier z serii. No i na koniec co nieco o mobilnych wersjach. Zarówno Hearthstone, jak i Legends na Androidzie działają w porządku nie różnią się niczym od pecetowych odpowiedników. To w sumie skłoniło mnie do powrotu, bo częściej gram na smartfonie. Ciekawe kiedy Gwint doczeka się mobilnej wersji. :P

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-15 07:52:04
14.09.2017 20:46
😉
1
sebogothic
103

Ja już niedługo. :P

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-14 20:46:39
13.09.2017 21:17
odpowiedz
4 odpowiedzi
sebogothic
103

Gothic i tylko Gothic. Odkąd zagrałem po raz pierwszy jakieś 13 lat temu dwa pierwsze Gothiki cały czas goszczą na dysku komputera. Nie ma roku bym nie zagrał w przynajmniej jedną z części albo jakiegoś moda. A często przechodzę i jedno, i drugie. Nawet gdy zmieniam peceta, co już zdarzyło się parę razy, to Gothic i Gothic II: Noc Kruka są jednymi z pierwszych gier, które instaluję.

Co do artykułu to jakoś wszystkie wymienione tytuły mnie ominęły, choć, rzecz jasna, zamierzam niektóre z nich nadrobić, zwłaszcza Baldury i Fallouty. W strategie jakoś nie gram, ale mam nadzieję, że uda mi się rozpocząć przygodę z tym gatunkiem, bo jakoś nie było wcześniej okazji spróbować czy to z RTSem, turówką, czy też strategią ekonomiczną. Zawsze jest co najmniej kilka erpegów do ogrania, a że pochłaniają sporo czasu, więc nigdy nie pochyliłem się na dłużej nad strategiami. :P Mimo to mam nadzieję, że uda mi się nadrobić takie produkcje jak Heroes of Might & Magic III czy Dungeon Keeper. W pozostałych przypadkach zacznę od jakichś nowszych RTSów czy strategii ekonomicznych. A taki Carmageddon jest dostępny na smartfony, gram sobie od czasu do czasu. Na pececie jakoś nie miałem okazji.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-13 21:59:10
11.09.2017 18:52
odpowiedz
sebogothic
103

Fallout 3 to bardzo rozległa gra - wzbogacona o oficjalne dodatki staje się zaś jeszcze bardziej rozbudowana. Przygoda w postapokaliptycznym świecie może być niemożliwa do ogarnięcia przez pojedynczego gracza.
Jeśli chodzi o samą podstawkę to jakoś dużo tego nie ma. 13 zadań głównych i 18 questów pobocznych. Świat też jakiś duży nie jest, bo w sumie mamy Waszyngton i przedmieścia. Z drugiej strony podoba mi się taka kameralność. Rozmiary gry nie przytłaczają i jak tak patrzę to natrafiłem już na sporą część zadań pobocznych, choć jeszcze część została, bo jeszcze, co najmniej, kilka ważniejszych miejscówek zostało do odwiedzenia.

11.09.2017 16:18
😜
11
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Ciekawe czy GOL kiedyś zrealizuje materiał na takim poziomie, czy nadal będziemy oglądać materiały w stylu "TOP 10 krzeseł z Wiedźmina 3"?

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-11 16:18:50
11.09.2017 07:20
sebogothic
103

Tego nie wiem. Póki co, miałem tak z Falloutem 3. Myślałem, że nici z zainstalowania, a później wyskoczyło okienko z listą programów, które system sam sprawdził czy są zainstalowane i aktualne, a później pobrał te, które trzeba było. Już nie pamiętam czy to wyskoczyło automatycznie czy wybrałem opcję "rozwiązywanie problemów".

10.09.2017 18:52
👍
odpowiedz
sebogothic
103

Już jest! Pełnometrażowy film dokumentalny o powstawaniu pierwszego Wiedźmina od arhn.eu: https://www.youtube.com/watch?v=g18GgD-SNzM

10.09.2017 17:54
😉
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Liczę na Alpha Protocol 2.

10.09.2017 16:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
sebogothic
103

U mnie na Win10 64bit system automatycznie sprawdził czy mam wszystkie programy i czy są one aktualne, jak m.in. NET Freamwork, a później pobrał te, których nie miałem, jak GfW Marketplace. A później zainstalowało się bez problemu.

10.09.2017 15:15
👍
odpowiedz
sebogothic
103
8.5

Przesympatyczna, urokliwa gra z masą świetnych i różnorodnych pomysłów na rozgrywkę. Tearaway to gra przygodowa z elementami platformowymi, zręcznościowymi i logicznymi rozgrywająca się w świecie stworzonym z papieru. Już samo to sprawia, że się wyróżnia na tle innych tego typu produkcji. Do tego dochodzi charakterystyczny dla studia Media Molecule sposób narracji oraz wykorzystanie możliwości DualShocka 4. Twórcy naprawdę się tutaj popisali kreatywnością tworząc szereg różnorodnych mechanik, które nie pozwalają się nudzić. Dosłownie co chwila dochodzi coś nowego. Nie wiem czy zagram jeszcze kiedyś w taką grę, która w sposób tak kompleksowy korzysta z DS4. Twórcy kreatywności uczą także gracza, gdyż co chwila możemy sami stworzyć jakiś obiekt z papieru, który później wielokrotnie możemy spotkać w świecie gry. Poprzez swoją narrację i oprawę graficzną można odnieść wrażenie, że gra jest kierowana głównie do dzieci, ale dorosły gracz też powinien świetnie się bawić, zwłaszcza, iż są fragmenty, które nawet mu mogą sprawić problem dość wysokim poziomem trudności. A i często zdarza się spadać w przepaść, bo niezbyt dokładnie wymierzyliśmy skok, bo jakiś obiekt zasłaniał nam cel albo kamera niezbyt fortunnie się ustawiła. Praca kamery to coś do czego faktycznie można się przyczepić. Ale podobnie jak w Bastionie spadnięcie w przepaść praktycznie nic nas nie kosztuje i odradzamy się praktycznie w tym samym miejscu. Na koniec wypada wspomnieć świetny polski dubbing, który zawsze wypada dobrze w tego typu produkcjach, no i wpadającą w ucho muzykę. Zwłaszcza te utwory w których dominowały skrzypce budziły we mnie miłe wspomnienia z inną platformówką - Unravel.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-10 15:28:24
10.09.2017 12:11
👍
3
odpowiedz
sebogothic
103

Kawał dobrego artykułu! Akurat ja GTA: San Andreas cenię głównie za taki typowy amerykański klimat z muzyką country w tle. Wiele osób może się wyśmiewać z tego ziomalskiego, nigga klimatu, jednak tak naprawdę gra składa się z trzech części w których główną rolę odgrywa jedno z miast i to ono definiuje klimat. W Los Santos rzeczywiście mamy wojny gangów i raperski, ziomalski klimat będące głównym tematem powyższego (jeszcze raz dodam: świetnego!) artykułu. Dla podkreślenia atmosfery w tej części gry słucham głównie stacji Los Santos, gdzie właśnie króluje rap. Po tym jak zostaniemy wydaleni z miasta przez Tenpenny'ego, który odwozi CJa osobiście na jakąś wiochę za Los Santos, klimat się zmienia na taki dość ponury, deszczowy w którym główną rolę gra San Fiero. W tej części przełączam stacje radiowe na jakieś gdzie grają pop i rock. Na koniec zaś powracają ciepłe, pustynne klimaty z wiecznie kolorowym miastem Las Venturas. To tutaj słucham m.in. country, które sprawdza się doskonale i świetnie oddaje klimat pustynnej prowincji.

10.09.2017 11:00
sebogothic
103

@fajny Książę - Jesli chcesz lepiej argumentowac niechec do wierzen wszelakich, musisz poczytac sobie duzo madrych (lub nie) ksiazek. Moze Ryśka Dawkinsa na poczatek sobie zapodaj. Na chwile obecna jestes intelektualnym karlem.
Ale za to umie w wielokropki!!!

09.09.2017 19:55
😉
2
odpowiedz
sebogothic
103

Tak się zastanawiam... Kiedy Kacprowi znudzi się wreszcie to wyskakiwanie zza kadru? :P A materiał ciekawy, choć szkoda, że skupiał się w głównej mierze na strzelankach.

09.09.2017 19:24
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103

Jak dadzą Mahometa to kupię.

09.09.2017 16:28
2
sebogothic
103

Niemniej o ile świat będzie fajny (ładny, dobrze zaprojektowany, klimatyczny), a rozgrywka w miarę dobra, to powtarzalność będzie do zniesienia (przynajmniej ja tak mam we współczesnych sandboxach).
Ja niestety tak nie mam. Ostatnio próbowałem grać w dodatek do AC IV - Freedom Cry to odinstalowałem po góra 3 godzinach. Ta wszechobecna kontekstowość, sztuczność świata poraża. Twórcom nawet się nie chce sprawić by gracz choćby na chwilę zapomniał, że gra w grę. "Panie, nie da się! My tu mamy jeszcze dwie części do zrobienia za rok!". Najlepsze było gdy miałem pozyskać iluś tam wojowników. W tym celu musiałem uwalniać niewolników. I nagle pierwsze miasto, niezbyt duże, zaroiło się od Murzynów w klatkach i uciekających od nadzorcy. Najlepsze było to, że nawet jak w danym miejscu ich uwolniłem to po kilkudziesięciu sekundach pojawiali się znowu, bo miasteczko było zbyt małe by umieścić tam tyle wykrzykniczków by pozyskać tych wojowników bez wykonywania jeszcze raz tej samej aktywności.

Rockstar pokazuje jak można tworzyć otwarte światy bez wciskania setek pytajników będących zwykłymi zapchajdziurami. Są aktywności poboczne, ale pełnią one rolę minigierek w które można zagrać dla urozmaicenia. Ostatnio widzę, że Naughty Dog też zmierzają w tą stronę. Tworzą bardziej otwarte mapy, gdzie można poświęcić się samodzielnej eksploracji. Sądzę, że w The Last of Us 2 pójdą w tym kierunku. Widzę, że dla większości otwarty świat = sandbox. Dla mnie to nie jest takie oczywiste, bo można stworzyć grę w otwartym świecie niebędącą sandboksem. Otwarty świat powinien być wykorzystywany jako środek narracji i jej służyć, tak robiły to dwie pierwsze Mafie. Nawet jeśli spore połacie terenu pozostaną niewykorzystane to służyć będą immersji, bo czy wszystko musi służyć wyłącznie rozgrywce? Zobaczymy jak to będzie wyglądać w Days Gone, które prezentuje się obiecująco. W takim Wiedźminie 3 wolałbym by nie było pytajników, a świat zyskałby na wiarygodności. Piranie, co prawda na małą skalę, ale umieją tworzyć otwarte światy w których nie ma 3-4 aktywności na krzyż rozsianych po całym świecie w postaci 50 pytajników byleby wypełnić czymś świat.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-09 16:38:56
09.09.2017 12:07
5
odpowiedz
3 odpowiedzi
sebogothic
103

Zapowiada się pięknie. Oby tylko nie zrobili z otwartego świata ubipodobnej makiety z tysiącem znajdziek i aktywności na jedno kopyto.

08.09.2017 23:41
👍
odpowiedz
sebogothic
103
7.0

Battlefielda: Bad Company 2 kupiłem głównie dla singla, wychodząc z założenia, że i tak za multi po 7 latach od premiery gry zabierać się nie opłaca. Kampania jest w porządku. Widać, że wzorowano się na CoDzie co nie jest niczym złym, bo jeśli zrzynać to od najlepszych. Mimo dość podobnych motywów, standardowych dla FPSów etapów oraz lokacji to rozgrywka się nieco różni i bliżej jej do starszych strzelanek przed epoką silnie wyreżyserowanych i oskryptowanych CoDów. Takie podejście sprawiło, iż pomimo to, że przejście BC2 zajmuje 6 godzin to od czasu do czasu gra potrafi się dłużyć i nużyć. W takim Modern Warfare dzięki sporej dynamice 6 godzin potrafi minąć jak z bitcha strzelił. Strzelanie jest ok, czuć wyraźnie różnicę między różnymi rodzajami broni. Odgłosy strzałów też są na wysokim poziomie. AI przeciwników jak i towarzyszy jest mocno średnie, ale ci pierwsi nadrabiają to liczebnością. Gorzej w przypadku kompanii, która często potrafi stać w miejscu, aż do momentu, gdy dojdziemy do jakiegoś kontrolnego punktu. Wtedy do nas przybiegają. Zdarzają się etapy kiedy jesteśmy oblegani przez dziesiątki przeciwników, którzy nawalają czym fabryka dała. A że otoczenie ulega zniszczeniu to po takiej drewnianej chatce, w której się schroniliśmy, po krótkiej chwili nic nie zostaje, więc nie ma za czym później się schować. Dość szybko się tutaj ginie, a nawet jeśli nie zginiemy to regeneracja życia trwa za długo, podobnie jak animacja przeładowania niektórych pukawek. Rozumiem, że ma być realistycznie, ale trochę cierpi na tym dynamika starć. Historyjka jest dość standardowa dla tego typu strzelanek, więc w sumie rozwodzić się nie ma nad czym. Polski dubbing jest w porządku, zdarzają się słabsze kwestie, ale poziom jest przyzwoity. Oprawa graficzna nadal jest ładna, a walące się budynki mogą robić wrażenie nawet dzisiaj. Niezbyt mi się podobało natomiast przerywanie akcji cut-scenkami, bo, znowu, obniżało to płynność. Następuje przyciemnienie, później jest cut-scenka, potem znowu przyciemnienie i powrót do akcji. Jak już się rzekło multi w tej grze niezbyt mnie interesowało, bo wychodzę z założenia, że albo się gra od dnia premiery z zamiarem poświęcenia co najmniej kilkuset godzin, albo się nie gra wcale. Zagrałem kilka meczyków i było ok, ot standardowe multi we współczesnej strzelance. Nie zrobiło ono też na mnie takiego wrażenia, bo miałem okazję troszkę pograć w BF3, BF4 i BF1, gdzie mapy są dużo większe, a w grze znajduje się dwukrotnie więcej graczy.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-09-08 23:46:32
07.09.2017 17:44
1
sebogothic
103

Kolejne Forzy wychodzą a Gran Turismo jak nie było tak nie ma... Dobrze, że na pecetach też będzie można ograć demko. Na pewno sprawdzę. Demka Forzy Horizon 3 i FM6: Apex były świetne.

05.09.2017 06:20
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sebogothic
103
9.0

Uff... po 20 godzinach, nieco ponad 700 wykonanych zapisach ukończyłem wreszcie Tomb Raidera. Było to miejscami męczące, frustrujące, ale i jednocześnie satysfakcjonujące doświadczenie. Jest coś w tej grze, że pomimo sterowania Larą, która porusza się jak parowóz oraz koszmarnej pracy kamery chce się do niej wracać. Szczególnie rozwiązywanie kolejnych zagadek i rozgryzanie co zrobić w jakiej kolejności daje frajdę. Etapy są różnorodne, a im dalej w las tym bardziej złożone i skomplikowane.

Ostatnio ciągnie mnie do klasyków. Załączyłem sobie TR z ciekawości, chciałem zobaczyć jak to drzewiej wyglądało. Do tej pory jedyny Tomb Raider w jakiego grałem i ukończyłem to ten z 2013 roku. Nie sądziłem, że nabiorę ochoty by powrócić do klasycznych odsłon, gdyż już kiedyś postanowiłem, że je sobie odpuszczę. Mimo to jakiś czas temu postanowiłem spróbować i pomimo oczywistych mankamentów wynikających z wiekowości tej produkcji, gra mnie wessała. Nawet nużące powtarzalnie kolejnych skoków nie zniechęciło mnie do ukończenia "jedynki". Dobrze, że można zapisywać w dowolnym momencie w przeciwieństwie do wersji na PSX. A zapisywałem często, niemalże przed k