Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.04.2018 22:07
odpowiedz
Likfidator
93

Do grania w łóżku najlepsze jest coś takiego: https://i.redd.it/k13m7rtgj9jy.jpg czyli coś na podobieństwo uchwytu do nawigacji z samochodu. Na obrazku Switch, ale tablet też da się tak zamontować.

Do tego bezprzewodowy kontroler i można grać. Joy-cony są świetne, bo każda ręka trzyma swój kontroler, co jest bardzo wygodne. Na PC możesz używać dowolnego pada, albo kontroler steama, który bardzo dobrze sprawdza się w grach na myszkę.

20.04.2018 16:08
odpowiedz
Likfidator
93

Miałem chwilę czasu, więc też coś zrobiłem. Nawet nie wiem, czy jest w ramach regulaminu, bo to nie ulotka, ale miałem sporo frajdy z machania myszą:)

Praca pod tytułem: "Na pohybel plastykom" zainspirowana opinią większości użytkowników GOLa na temat konkursów plastycznych wygrywanych przez świeżo zarejestrowanych studentów/absolwentów ASP, których jedynym celem jest sprzedać nagrodę na allegro.

19.04.2018 17:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Nie, naprawdę nie chcę tutaj krytykować GoWa. Weźcie przeczytajcie jeszcze raz moją wypowiedź pod recenzją. Gry nie krytykowałem jako takiej. To kolejna piękne zrobiona i dopracowana pozycja na PS4, ale to nie jest gra dla mnie, co też odpowiednio uargumentowałem. Preferuję inny styl gier.

Jedyne co tak naprawdę krytykowałem, to fakt że Sony równa wszystkie swoje gry do jednego schematu. Naprawdę nie rozumiem, co im szkodziło w tym, by GoW był bliższy swoim slasherowym korzeniom?
Fakt, że to niszowy gatunek, ale skoro Nintendo potrafiło przygarnąć Bayonettę i finansuje Platinum Games by zrobili już trzecią grę z serii, mimo iż na tym dużo nie zarobią, jeśli nie dołożą, to i Sony mogłoby dać coś fanom slasherów.

Robienie gier na jeden schemat zawsze jest złe, niezależnie od tego jak dobra będzie to formuła. Może nadal wam ona odpowiada, ale gwarantuję wam, że za 5-10 lat będziecie mieć jej dość. Już teraz można było poczytać opinie fanów trylogii Nathana Drake'a, którzy się odbili od czwartej części, bo wprowadzała zbyt mało nowości.

A co do hype'u, to mnie autentycznie zaskoczyło, że jest tak mało szumu wokół GOWa w anglojęzycznym internecie. Na reddicie PS4 więcej komentarzy dotyczących Spidermana niż GOWa. W kilku miejscach, które odwiedzam sekcje dotyczące PS4 praktycznie martwe, choć ja preferuję społeczności bliskie konsolom Nintendo, a te grupy za konsolami Sony nie przepadają i PS4 robi im co najwyżej za drugorzędną platformę... Mnie to też trochę dziwi, bo są tacy co dosłownie grają tylko w tytuły od Nintendo, odcinając się od reszty platform.

Youtuberzy, których subskrybuję nikt poza arhn.eu i Digital Foundry nie zrobił materiału z GOWa. Co innego jak wychodził remaster Crasha rok temu, wszędzie miałem w polecanych.

To mnie właśnie zaciekawiło, że premiera głośnej gry, która zebrała świetne recenzje, a internet nie reaguje. Zaskoczyło mnie to, że jacyś tam topowi youtuberzy robili w tym tygodniu materiały z Fortnite zamiast GOWa.

To jest właśnie przykre, bo jakby na GoWa nie patrzeć, to jest to singlowa gra w starym stylu. Bez wahania wybrałbym GoWa przed np. Far Cry 5.

A może wy macie inne wrażenia? Youtube w końcu ma jakieś algorytmy polecające i u mnie z gamingowych kanałów przewijają się retro platformy, Switch, Xbox One oraz trochę indyków z PC.

GOW to też europejskie klimaty. Odwrotna sytuacja niż np. z Halo, które u nas jest totalną niszą, a w USA kultowe.

19.04.2018 16:14
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

Walczę ze sobą żeby nie kupować na premierę bo 250 zł uderzy trochę w mój budżet

Miesiąc temu był pre-order w X-KOMie za 189 zł, co patrząc na dzisiejsze ceny było niezłą okazją.
W każdym razie gra nie ma multi, więc cena powinna się unormować dość szybko. Sklepy jak widać naliczyły podatek od nowości, bo hype w Polsce jest znacznie większy niż na zachodzie. Gdyby nie GOL to bym nawet nie wiedział, że GoW teraz wychodzi, bo na zagranicznych forach cisza. Dużo więcej szumu jest odnośnie nowego Spidermana, ale to jest silne i popularne IP.

19.04.2018 10:28
odpowiedz
Likfidator
93

To przełączanie między pojazdami jest naprawdę fajne. Jeśli gameplay zrobi z tego użytek i np. samochód i łódź będą szybsze od samolotu, ale samolot nie będzie musiał trzymać się drogi, to gameplay może zyskać sporo głębi, a gracz będzie musiał opracować najefektywniejsze ścieżki, gdzie jechać samochodem, kiedy lecieć, a kiedy popłynąć.

Tradycyjna formuła wyścigu, by mnie nie interesowała, ale po tym trailerze The Crew 2 mnie zaciekawił.

17.04.2018 11:20
odpowiedz
Likfidator
93

Nie wiem w jaki sposób chciałbyś ulepszyć moce bohaterów, by nie były przesadzone. Klasy polegają na mocach w różnym stopniu i np. dla szamana wystawienie losowego totemu jest tylko niewiele gorsze od wybrania typu. Jakby wystawiał 2 totemy, to byłby OP.

3 dmg u Huntera to wystarczająca siła. Nowe karty dały mu niezłe synergie. Jeden minion odnawia moc, drugi podwaja obrażenia. Obaj wymagają usunięcia ze stołu. Baku hunterem gra się bardzo fajnie. Trzeba od początku planować całą grę i liczyć obrażenia jakie się zada. Najczęściej kluczowa jest 5-6 tura, bo wtedy trzeba podjąć decyzję czy iść w twarz, czy walczyć o stół.

Baku i Genn będą przewijać się przez dwa lata. To są naprawdę fajne karty i dużo lepiej zbalansowane niż te, które blokowały jeden slot. Co ważne, te karty mają sens dopiero teraz, gdy mechanika discover i losowa generacja kart zostały mocno ograniczone.

Cała siła Bakudina polega na tym, że minion za 3 many pozwala mu dobrać Sunkeeper Tarim, który jest po prostu OP w parze z ulepszonym hero power.

Gra jednak zmierza w dobrym kierunku. Gdyby jeszcze znerfili warlocka, to byłoby miło. Warlock był dobrze wyważony przed koboldami. Miał dobrego DK, sporo kontrolnych kart i znośne leczenie. Koboldy dały mu totalnie przesadzone karty. Jest zbyt żywotny, przez co nie zabijesz go wcześnie, a w end-game ma zbyt wysokie value, by przegrać.

16.04.2018 11:23
odpowiedz
Likfidator
93

PS4 Pro ma grafikę dużo bliższą 960 niż 970. Xbox One X to gdzieś między 1060, a 1070. No i obie konsole są mocno ograniczane przez procesor.
Nie ma co patrzeć na porównanie czystych teraflopów. Karty AMD działają inaczej niż Nvidii. Radeony potrzebują dużo więcej surowej mocy, by doścignąć Geforce'y w grach. Ta surowa moc ma jednak znaczenie przy kopaniu kryptowalut, gdzie Radeony są dużo lepszym wyborem, a przez to ich dostępność było zerowa w okresie największego szału kopania.

16.04.2018 10:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Niestety, ale na tym laptopie gry dobrze działać nie będą. Geforce 950M to mniej więcej 50% tego co wyciąga GPU z Xbox One.

Forzy były projektowane pod XO, więc będą mieć problem ze skalowaniem się na coś mocno słabszego. Na granie w 1080p nie ma szans, ale być może da się zagrać w 720p.

Demo to mimo wszystko dobry sposób, by ocenić działanie gry. Jeśli demko w 720p jest niegrywalne na Twoim laptopie, to i pełna wersja nie będzie. Jeśli zaś demko trzyma 30 fps i tylko czasem gubi klatki, to pełna wersja powinna działać poprawnie.

A co z Forzą 7? Jak ona działa? Demko jest jakby lepiej zoptymalizowane niż Horizon 3.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-16 10:47:40
15.04.2018 16:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ten komputer będzie nadawał się do gier tak długo jak PS4 Pro, bo ma porównywalne GPU, jeśli nie trochę lepsze oraz wyraźnie wydajniejszy CPU.

Oczywiście z 60 fps będzie problem, ale konsolowe 1080p w średnich detalach i 30 fps to jeszcze kilka lat bez problemu.

12.04.2018 10:49
odpowiedz
13 odpowiedzi
Likfidator
93
4.5

W recenzji zabrakło odpowiedzi na kilka pytań.

Czy w grze są starcia z gigantycznymi potworami? Czy późniejsze lokacje to coś więcej niż labirynty z płaską podłogą jak w Wolfenstein 3D? Oglądając przedpremierowe gameplaye wszędzie były płaskie korytarze, otoczone małymi górkami po bokach, by ograniczyć zasięg rysowania, a w nielicznych miejscach gdzie ich nie było, wszystko zakrywała mgła. Jedynym urozmaiceniem były tunelowe i bardziej wertykalne jaskinie, ale też klaustrofobiczne.

Recenzja w ogóle nie odnosi się do wad gry:
- 30 fps,
- niski skill cap tj. nawalaj X aby wygrać, zero finezji.
- porzucenie slasherowej konwecji.

No o tym ostatnim jest coś powiedziane, ale to jest zdecydowanie wada gry. Sony z jeszcze większym uporem chce robić swoje gry na jeden typ. Nie zdziwi mnie, gdy w kolejnym GoW pojawią się osłony i magiczne karabiny.

To wszystko rozchodzi się o filozofię tworzenia gier. Exy z Playstation są przystępne, casualowe. To są gry w które się nie gra, a przechodzi. Interfejs na każdym kroku podpowiada co masz robić, teraz idź do punktu X, potem strzelaj, czy machaj toporkiem. Te gry są pozbawione najlepszych składowych tj. adaptacji, planowania i eksploracji. Pozostaje tylko egzekucja, która jest najnudniejszą i praktycznie obowiązkową częścią gier.
Największą wadą gier AAA jest właśnie podział na sekcje: korytarzyk, arenka, QTE, cutsenka, korytarzyk, arenka itd. To nie jest przyjemne, to jest jak praca na taśmie w fabryce. Najlepsze co można spotkać w grach, to konieczność opracowania własnego planu działania. To jest najfajniejsze. Tak jak wczoraj prawie zarwałem noc przebudowując fabrykę w Factorio, by ograniczyć zanieczyszczenie, by nie prowokować kolejnych ataków ze strony kąsaczy.

Jest ogromna przepaść między Sony, a Nintendo. Pierwsza stawia na piękne i 'epickie' opowieści, a druga na wspaniały i wymagający gameplay.

W tym roku czeka nas starcie GoW vs Bayonetta 3. Pierwszy jest casualowym blockbusterem w 30 fps, a drugi będzie pełnoprawnym slasherem z bardzo wysokim skill capem, 60 fps i ociekającymi niesamowitością starciami, przy których machający toporkiem stary dziad wypada po prostu żałośnie. Bayonetta ma bardzo złożony system walki. Wymagający precyzji i przemyślanych sekwencji. Radość z wygranego starcia szybko mija, gdy gra przywali najniższą ocenę:) ale to tylko motywuje do szlifowania umiejętności.

Jednak kto co lubi. Sony doskonale zna swój target. Jak ktoś świetnie bawił się przy dotychczasowych exach z PS4, to GoW będzie dla niego kolejnym niesamowitym doświadczeniem.
Mnie do tej gry nie ciągnie, widzę w niej mnóstwo cech, które mnie od niej odpychają. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to po prostu trochę lepiej wykonany Ryse: Son of Rome.

Mój komentarz to po prostu przeciwwaga do tych wszystkich pochlebnych opinii. GoW to nie jest gra dla każdego, tak jak nie każdemu podchodzi styl Playstation.

Fanom God of War życzę soczystej rozrywki w ten dopracowany i wysokobudżetowy tytuł na który tak długo czekali.

11.04.2018 20:19
2
odpowiedz
Likfidator
93

PS4 emuluje ps2, poczytaj, to żadne porty

Nie masz pojęcia w temacie. PS4 nie emuluje PS2, a jedynie kilka wybranych gier z PS2, a to ogromna różnica. Dużo łatwiej napisać emulator konkretnej gry niż samej konsoli. Konsole od PS2 w górę i tak są emulowane tylko poprzez HLE. O bezpośredniej emulacji nie ma mowy.

Emulacja wysokiego poziomu (HLE) polega na tym, że zamiast emulować każdą instrukcję emulator analizuje kod i szuka znanych mu ciągów instrukcji, które odpowiadają za określone funkcje np. odtwarzanie dźwięku, czy rysowanie czegoś na ekranie. Zaletą HLE jest duża szybkość emulacji, wadą niska dokładność i konieczność tworzenia profili do każdej gry z osobna.

Pisanie emulatora pod konkretną grę pozwala iść jeszcze dalej i zoptymalizować tylko pod funkcje używane w konkretnej grze.

Czyli ps4 jest za słabe na emulację ps2 ale już ps5 będzie nawet cella z ps3 emulować? Hmmm... coś tu nie ma sensu.

PS4 ma tragiczną wydajność pojedynczego rdzenia, kluczowej rzeczy w emulacji. Ryzen 5 jest od 3 do 10 razy wydajniejszy od Jaguara z PS4 w zależności od zastosowania i to bardzo ostrożnie szacując. W praktyce różnica może być dużo większa. Taka różnica wystarczy, by mieć pełnoprawny emulator PS2 i prawdopodobnie wystarczy, by emulować CELLa.
Być może Sony nawet pokusi się o implementację sprzętową części funkcji CELLa, by taką emulację ułatwić. Tak jak Xbox One posiada GPU dostosowane do emulacji X360.

Wymagania emulatora z PC nie mają, oczywiście, tu nic do rzeczy.

Oczywiście, że mają. Praw fizyki nie przeskoczysz. Ba, nawet nie trzeba pisać emulatora, by oszacować minimalne wymagania do użytecznej emulacji.

Żaden proces tworzenia emulatora nie jest podobny i jego efekty nie powinny być porównywane do siebie.

Jak masz pisać takie bzdury, lepiej się w ogóle nie wypowiadaj. Wszystkie emulatory są do siebie bardzo podobne. Tworzysz wirtualny RAM, wirtualny CPU i wszystkie inne układy z konsoli. Zaczynasz od interpretera kodu, jest wolny, ale łatwy w implementacji i dokładny. Później powstaje dynamic recompiler, który kompiluje kod w czasie rzeczywistym przyspieszając emulację nawet kilkaset razy.

Emulacja każdego komponentu z osobna jest z reguły prosta. Problem zaczyna się przy synchronizacji i zapewnienia odpowiedniej komunikacji. W przypadku emulatorów nigdy nie jest ona idealna. Potrzeba FPGA, na którym da się zaimplementować 100% symulator, który przetwarza wszystkie podzespoły jednocześnie, a nie jak emulator jeden po drugim.

Emulacja konsol jest o tyle trudna, że twórcy gier wykorzystywali różne tricki sprzętowe, zależne np. od opóźnień w komunikacji między podzespołami, co pozwoliło im tworzyć unikalne efekty graficzne. Dlatego też część gier jest łatwiej emulować niż inne.

To jest temat rzeka, ale też bardzo dobrze opisany w internecie.

Jedyną przewagę jaką mają twórcy oficjalnych emulatorów jest dostęp do specyfikacji technicznej. Tylko, że to jest po prostu kwestia czasu. Entuzjaści rozkładają konsole na czynniki pierwsze. Jedni piszą dokumentację, inni emulatory.

Emulatory NESa, SNES, NGC i Wii są dużo lepsze niż oficjalne odpowiedniki Nintendo. Jedynie w przypadku N64 Nintendo dysponuje lepszym emulatorem, ale tutaj sprawę można załatwić odpalając gry z VC w Dolphinie:)

Emulatory konsol Sony nigdy nie były tak rozwijane jak konsol Nintendo. Po prostu mniejsza motywacja, bo i dobrych gier jak na lekarstwo na Playstation.

11.04.2018 17:37
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

daje do myślenia to, że prawdopodobnie działa na win10 z konsoli, czyli teoretycznie na pc też by dał radę.

Niestety to nie jest takie proste. Układ graficzny z XO wspiera formaty tekstur z X360 i ogólnie jest sprzętowo kompatybilny z układem z X360. Nie są to rzeczy, z których korzystają nowe gry, ale właśnie konsola była od początku zaprojektowana pod kompatybilność wsteczną. Emulator był jednak rozwijany dopiero po premierze konsoli.

Emulator X360 na PC musiałby wykonać dużo więcej pracy, by przetłumaczyć dane wysyłane do karty graficznej na zrozumiały dla PCtowych GPU format. Co nie jest łatwe, czego najlepszym dowodem jest emulator Xenia, który mimo iż działa szybciej niż emulator PS3, to ma słabiutką kompatybilność i nawet nie potrafi odtworzyć wyglądu gier z X360. Twórcy zastrzegli, że nie będą celować w identyczny wygląd, bo to jest ponad ich możliwości.

W każdym razie Microsoft jakby chciał, to by taki emulator zrobił, ale na to nie ma szans. Phil Spencer kiedyś napisał, że chciałby zaoferować emulację pierwszego Xboxa na PC. Może i to ma sens, bo te gry działałyby nawet na zintegrowanych kartach intela.

Emulator X360 mimo wszystko wymagałby czegoś lepszego i Microsoft raczej nie chce wchodzić w tony problemów z kompatybilnością i skarg klientów, którym stara gra nie działa na nowym komputerze.

Nie będzie, sony nie ma zamiaru wspierać wstecznej kompatybilności, ma co prawda emulator ps2, ale mało tytułów i jeszcze raz płatne, nie działają oryginalne płyty.

PS4 jest za słabe, by emulować PS2. Wystarczy popatrzeć jakie wymagania ma emulator na PC. Te niektóre gry z PS2 to częściowe porty ze zmodyfikowanym kodem tak, by działało to płynnie na PS4. O PS3 nawet nie ma szans.

Nadchodzi jednak PS5, które wyposażone w 8-rdzeniowego Ryzena pewnie zaoferuje pełna kompatybilność ze wszystkimi konsolami Sony. Od PSXa po PS4.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-11 17:39:58
09.04.2018 18:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

EnX, ale nad czym się tu zastanawiać. LG G6 w obecnej cenie miażdży całą średnią półkę. Masz flagowca z wodoszczelnością, NFC, świetnym ekranem 1440p, dobrą baterią, unikatowym aparatem szerokokątnym i nawet wsparciem HDR i Dolby Vision w Netflixie. G6 masz wszystkie flagowe feature'y z 2017 roku.

Wydajnościowo jest dosłownie 2x szybszy niż Mate 10 Lite. Naprawdę nie wiem jak w ogóle można rozważać zakup tych telefonów, gdy za dwie czy trzy stówy więcej masz LG G6, które miażdży je pod każdym względem.

09.04.2018 15:09
odpowiedz
Likfidator
93

Akurat kategoria 4KB na Atari 2600 wypada najgorzej. 4K robi się najłatwiej, bo to cała przestrzeń adresowa procesora. 8, 16 i 32 KB demka są trudniejsze, bo trzeba stronicować pamięć, co mocno podnosi trudność programowania.

Niedawno natrafiłem na Dooma na Commodore 64 https://www.youtube.com/watch?v=G0ct1PjBvMs
Działa to na SuperCPU, czyli unowocześnionej wersji 6502 z taktowaniem 20 MHz i 16 MB przestrzenią adresową.
Jest też port wolfensteina 3D.

07.04.2018 22:42
odpowiedz
Likfidator
93

Na każdym skrzyżowaniu w mieście jest wyścig czy inny event, ale jest tylko 9 miejsc docelowych z tego co pamiętam, więc szybko nauczysz się skrótów i innych tricków, by jak najszybciej dotrzeć do celu.

Większość wyścigów nie ma jednej najlepszej trasy, szczególnie na początku wyścigu to bez różnicy w którą drogę skręcisz, pod warunkiem, że będziesz kierował się do celu, a te są na wschodzie, zachodzie, północy, południu i pośrednich. Miejsc docelowych jest mało, więc będziesz je odwiedzał często, czyli ostatni kilometr wyścigu będziesz znał na pamięć. To uczucie prędkości i dezorientacji to jedna z ważniejszych zalet gry.

Wypróbuj wszystkie 3 rodzaje samochodów, każdy premiuje inny styl jazdy i niektóre typy wyścigów są nie do przejścia w złym samochodzie. Ja prawie cały czas jeździłem samochodami kaskaderskimi (zielony boost), bo było z tego najwięcej radochy. Ciągnęło się kombosy, by dostać jak najwięcej boostu i jeździło skrótami, gdzie więcej samochodów latał niż jeździł.

03.04.2018 19:39
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Kilgur, zależy jak na to spojrzysz. Dużo się mówi o modernizacji sprzętu, ale w praktyce mało kto się za to zabiera.

Pentium G + płyta H110 są taniutkie i w kategorii cena/wydajność nic im nie dorównuje, chyba że ktoś potrzebuje wielordzeniowego CPU, wówczas AMD wygra, ale to wykracza poza zwykły domowy użytek.

Pentium G 4560 ma 2x więcej mocy niż CPU z XO X czy PS4 Pro. Także do premiery kolejnej generacji konsol w zupełności wystarczy do 30 fps. Dla kogoś kto chce okazjonalnie sobie w coś zagrać nic lepszego nie potrzebuje.

Do tego, żeby wykorzystać 4-rdzeniowy CPU potrzeba min. Geforce'a 970 albo 1060. Dla 6-rdzeniowego i5 nawet 1080 Ti to zdecydowanie za słaba karta, by zrobić z niego użytek. 6-rdzeniowce rozwiną skrzydła za 3-4 lata. Tak jak i5 2500K rozwija skrzydła dopiero z Geforce 980.

Oczywiście dla świętego spokoju najlepiej zaczekać te kilka tygodni. Na początku maja sytuacja będzie jasna, czy nowe CPU i płyty Intela namieszają na niskiej półce cenowej, czy nie.

03.04.2018 18:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Pentium G to najtańsza i najgorsza możliwa opcja. Mizerna wydajność w innych zastosowaniach niż gierki i brak możliwości wymiany procesora na lepszy.

Jak masz pisać takie głupoty, to lepiej nic nie pisz.
Pentium G ma równie wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, co i3, i5 czy i7 o takim samym taktowaniu. Przeglądarka, pakiet biurowy, czy aplikacje użytkowe, gdzie więcej się klika niż przetwarza danych będą śmigać równie dobrze co na droższych CPU.

W tych zastosowaniach Pentium G jest lepszy niż wszystkie procesory AMD razem wzięte, które mają niską wydajność pojedynczego rdzenia i starają się to nadrobić ich większą ilością, ale nie licząc gier 2 rdzenie wystarczy do domowego użytku.
Jeśli chodzi o gry to Pentium G od 4560 w górę ma 2 rdzenie i 4 wątki, a tym samym poradzi sobie z każdą grą w 30 fps, a w wielu grach także 60 fps będzie możliwe, pod warunkiem użycia karty Nvidii, które mniej obciążają CPU niż Radeony.

Kupując Pentium G 7-generacji możesz w przyszłości wymienić procesor na 4-rdzeniowe i5 czy 8-wątkowe i7.

G4560 czy 4600 mają wbudowaną dobrą zintegrowaną kartę graficzną Intel HD 630, która nawet pozwala zagrać w starsze i nowsze gry. WOT wyciąga 60 fps w 1080p na średnich detalach.
Starsze gry z epoki X360 będą grywalne w 900p na wysokich detalach.

HD630 wspiera 4K i ma sprzętowe wsparcie wszystkich nowoczesnych kodeków. Pentium G bez problemu poradzi sobie z każdą usługą video, nawet z Netflixem 4K HDR.

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_kwiecien_2018

W nowych zestawach z kwietnia Pentium wciąż są polecane w zestawach do 2000 zł.

Kilka miesięcy temu składałem domowego PCta do internetu na G4600 i komputer działa błyskawicznie. Nie używam go do gier, bo mam kompa z i5 do tego, ale we wszystkim innym śmiga.

Oczywiście Pentium G4560 to oferta dla osób z naprawdę ograniczonym budżetem. Naprawdę warto dołożyć trochę i kupić płytę + CPU nowszej generacji, które to otwierają przed nami możliwość upgrade'u do 6-rdzeniowych i5.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-03 18:57:39
03.04.2018 12:48
odpowiedz
Likfidator
93

Far Cry 5 można ocenić dowolnie. Od gniota po arcydzieło. Wszystko zależy od przyjętych kryteriów.

Wysoka sprzedaż pokazuje po prostu, że gra przypadła do gustu grupie docelowej dla której była tworzona i to jest właśnie sukces, za który należy Ubisoftowi pogratulować.

Mnie do FC5 nie ciągnie. Na pewno nie w tej cenie. Co najwyżej chciałbym zobaczyć jak działa na moim komputerze i trochę postrzelać. Ot przydałoby się demko w starym dobrym stylu, albo przynajmniej jakiś 30-60 minutowy trial.
Na 95% FC5 mi nie podejdzie, ale pozostaje te 5% niepewności, że gra mogłaby mnie wciągnąć, bo oglądając recenzje na youtubie recenzenci mówili, że gra ma mocno usprawnioną formułę i jest po prostu mniej powtarzalna.

Inna sprawa, że wczoraj odkryłem Factorio, przy którym spędzę 50-500 godzin w najbliższych miesiącach, a potem nadejdą kolejne exy od Nintendo na Switcha, więc Ubisoft na mnie w tym roku nie zarobi.

03.04.2018 11:30
odpowiedz
Likfidator
93

Dzień trwa teraz tyle co w pierwszych dniach września. To samo z wysokością słońca nad horyzontem. Dlatego temperatury powyżej 20'C nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Tak samo jak wahania temperatur. Ziemia jest wychłodzona po zimie, do tego różne obszary nagrzewają się w różnym stopniu, stąd takie wahania. Zmiana kierunku wiatru może zmienić temperaturę o 10-15 stopni w ciągu doby.

Stabilizacja pogody następuje w okolicy 20 maja, który jest uznawany za dzień, od którego zaczyna się okres bez przymrozków trwający do końca sierpnia.

Druga połowa roku, gdy dzień się skraca, zawsze ma stabilniejszą pogodę. Ziemia ma zmagazynowane ciepło i powoli się ochładza stabilizując różnice temperatur.
Dlatego np. kwiecień odpowiada październikowi, mimo iż jeśli chodzi o wysokość słońca i długość dnia październik to odpowiednik lutego i pierwszej połowy marca.

01.04.2018 11:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

W chwili obecnej masz tylko dwie sensowne opcje:
1. Zakup TCL z serii P60xx za 2000-2200 zł przy 55". 10-bitowe matryce 4K z ładnym odwzorowaniem barw i wsparciem dla HDR10, HLG oraz Youtubem w HDR. Problemem jest tylko niska maksymalna jasność, ale telewizory te są znacznie lepsze niż nisko-średnia półka LG, Samsunga czy Sony, gdzie brak 10-bitowych matryc i nawet nie ma strefowego przyciemniania LED.

2. Zakup LG C7 55" za 6500 zł. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCD, a LG ma absolutnie najlepszy system Smart i wspiera wszystkie standardy HDR10, Dolby Vision, HLG i Youtube HDR.

Nic innego nie warto brać i prawdę powiedziawszy jak rozważasz dać 4000 zł, to i możesz zwiększyć do 6500 zł. Warto. Weź w ratach 0% i nawet nie odczujesz tej kwoty.

Jeśli absolutnie nie chcesz kupować OLEDa, to na Twoim miejscu bym czekał. LG LB670V to całkiem przyzwoity TV HD, z dość dobrym odwzorowaniem barw, ale słabą czernią z powodu użycia matrycy IPS. W jednej sypialni mam ten model TV i nie zamierzam go wymieniać jak na razie, ale faktem jest że to mój najsłabszy TV. Resztę mam na matrycach VA i jedną starą plazmę, która wciąż budzi respekt pod względem kontrastu.

31.03.2018 19:56
2
odpowiedz
Likfidator
93

Nie ma szans na dobry TV 50" 4K za 1200 zł. Xiaomi nie produkuje matryc, musi brać gotowce od LG, Samsunga, Innoluxa czy innego producenta, a oni nie dadzą dobrego produktu za pół darmo. Matryca to 95% kosztów TV. Xiomi jedynie może zaprojektować obudowę i wziąć gotową płytkę z ARMem zarządzającą TV.

W cenie 1200 zł wystarczy albo na najgorszej jakości matrycę IPS, która nawet nie będzie mieć adresowania pojedynczych pikseli, albo postawią na odrzuty produkcyjne co mają setki spalonych pikseli. Paradoksalnie ta druga opcja jest lepsza. 4K ma tak dużą gęstość pikseli, że spalone subpiksele są niewidoczne przy normalnej odległości z jakiej się ogląda TV.

Wsparcie HDR w takim TV to sztuka dla sztuki. Tania matryca nawet nie spełni norm dla telewizji HD, a gdzie tu mówić o rozszerzonej przestrzeni barw? Na wysoką jasność 1000 nitów też nie ma co liczyć.

Tak tani telewizor to skok na kasę. Xiaomi powinna zaatakować półkę cenową za 3000 tys. zł, bo tam jest najgorzej. Telewizory z zakresu 2000-4000 zł w zasadzie niczym się nie różnią. Za 2000 zł kupi się TCL z 10-bitową matrycą VA o bardzo ładnych i nasyconych kolorach i strefowym przyciemnianiem LED. Gdyby nie niska maksymalna jasność, to te TV za 2000 zł nie ustępowałyby LCD za 5-6 tys. zł.

Xiaomi odniosłaby sukces z telewizorem:
1. 10-bitowa matryca VA z dobrym pokryciem rozszerzonej przestrzeni barw.
2. Porządna fabryczna kalibracja.
3. Direct LED, czyli nie podświetlenie krawędziowe, ale siatka np. 32x18 z przyciemnianiem każdej diody. Wyższe wartości np. 64x36 byłyby jeszcze lepsze, ale ponad 2000 diod podniosłoby koszty.
4. Jasność 1000 nitów - przy tak dużej ilości diod całkiem możliwe.
5. Porządny i responsywny system operacyjny TV.
6. Jak najniższy input-lag w trybie gry.
7. Wsparcie HDR10+, youtube HDR i HLG. Dolby Vision byłoby też miłe, ale opłata licencyjna podniosłaby niepotrzebnie koszt TV.

Sprzedawać taki TV w cenie:
40" - 2000 zł,
50" - 3000 zł,
55" - 4000 zł, itd.

Nie musieliby TV promować. Wystarczyłaby recenzja na rtings.com i internet sam by taki TV promował.

Pomysł jest po prostu taki, by sprzedawać dobre TV, bez sztucznego ograniczania ich możliwości jak to robi Samsung, LG czy Sony. Chociażby tanie TV Samsunga są pozbawione strefowego przyciemniania LED, co zabija efekt HDR. LG z uporem maniaka produkuje LCD w IPSie z subpikselami RGBW psującymi rozdzielczość, ale poza tym mają dobre parametry, a Sony do tanich serii wrzuca po prostu słabe matryce. Ot każdy producent specjalnie psuje tanie modele, by klient kupował te z wyższych półek.

29.03.2018 20:33
odpowiedz
Likfidator
93

Wzrost wydajności będzie, nawet w miarę zauważalny, ale moim zdaniem taka wymiana nie ma sensu. Na 750 w gry da się grać, a RX 560 do wysokich detali czy 60 fps też nie starczy.

Jeśli już wymieniać GPU to przynajmniej na Geforce 970 albo 1060, ale obecne ceny też niezbyt do tego zachęcają.

Najlepsza opcja to po prostu czekać. Wszystko wskazuje na to, że karty graficzne będą tanieć, bo rynek koparek kryptowalut się stabilizuje.

29.03.2018 12:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Skyrim miał bardzo niskie wymagania jak wyszedł. Na teraz 10 letnim Geforce 8800 da się grać w 900p przy 60 fps. Na Switchu tylko 30 fps.

Z portami ogólnie jest problem. Są robione na szybko i gry działają słabo. Rocket League dostało niedawno łatkę, która poprawia działanie gry i dodała tryb 30 fps w 1080 dla tych co wolą lepszą grafikę kosztem płynności.

O ile w trybie przenośnym Switch jest OK, to w trybie stacjonarnym naprawdę przydałoby się trochę więcej mocy. Do tego brak HDRu jest niewybaczalny. Tryb ten nie podnosi wymagań gry, a robi ogromną różnicę na odpowiednim TV. Chociażby Xenoblade Chronicles 2 wiele by zyskał w trybie HDR.

Ogólnie ma wrażenie, że Nintendo spoczęło na laurach. Zwabili miliony zaangażowanych graczy Zeldą, Mario i innymi grami dla hard-core'owców, więc teraz polują na casuali z LABO.

Mój Switch na razie zbiera kurz. Ostatnia wyprzedaż to żart. Nawet po przecenie ceny gier wyższe dwukrotnie niż na pozostałych platformach.

Ostatnia aktualizacja 5.0 też sporo namieszała. Sporo osób ucegliło sobie konsole używając docków innych producentów.

Jak tak dalej pójdzie, to Switch skończy jak pozostałe platformy Nintendo z zerowym wsparciem 3rd party.

29.03.2018 11:29
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Niestety też dołożyłem cegiełkę do tego sukcesu. W każdym razie, to był ostatni film SW na jaki wybrałem się do kina. Niezależnie jakie będą recenzję, kolejny film obejrzę co najwyżej na TV.

29.03.2018 11:16
odpowiedz
Likfidator
93

Na 3DS też są emulatory do PSX włącznie, ale trzeba mieć zainstalowane CFW, żeby bawić się w homebrew.

3DS jest wstecznie kompatybilny z NDSem, co łącznie daje kilkaset świetnych gier do ogrania.

Zarówno PSV jak i 3DS powoli są porzucane. 3DS jeszcze dostaje nowe gry, bo Nintendo nie było pewne sukcesu Switcha i miało gry na 2018 dla 3DS, ale to ostatnie miesiące wsparcia.

Jeśli o mnie chodzi to zakupu PSV bym nawet nie brał pod uwagę. 3DS po prostu miażdży pod względem ilości i jakości gier.

Lepszym pytaniem jest, czy wolisz odchodzącego 3DSa z bogatą biblioteką gier, czy droższego, ale też dużo mocniejszego Switcha ze świetnymi exami i nadchodzącymi hitami.

29.03.2018 10:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

lordpilot, to przecież oczywiste, że zwykłe PS4 dostanie wersję HDR. Inżynierowie Sony dokonali naprawdę wielkiej rzeczy. Zamiast użyć wyjścia HDMI z GPU konsoli, użyli nowszego Display Port i wbudowali w konsolę własną przejściówkę DP->HDMI, której hardware pozwolił zaimplementować HDMI 2.0 w momencie, gdy standard został zatwierdzony.
Microsoft musiał wydać Xbox One S, żeby gry na Xboxie działały w HDR.

Co do samej łatki, to mam wrażenie, że Microsoft sypnął trochę zielonych, by HDR jako pierwsze trafiło na XO. Microsoft bardzo dba o to, by gry multiplatformowe były w najlepszych wersjach na ich konsolach.

Ciekawe co ze wsparciem HDR dla PC? Na tej platformie przecież mogliby wydać wersję BETA i gracze sami by przetestowali HDR i zgłosili błędy.

27.03.2018 21:14
odpowiedz
Likfidator
93

Kupiłem, bo Poly Bridge kusi mnie od dawna. Ograłem kilka plansz i niestety muszę powiedzieć, że do starego Pontifexa się nie umywa. Gra wygląda jakby była portem mobilnej gierki, a fizyka jest dziwna. Pontifex miał znacznie ciekawsze plansze i mechanikę. Niby Poly Bridge to prosty klon, ale jednak gorszy.

27.03.2018 10:27
odpowiedz
Likfidator
93

Pisałem już kiedyś, że jakość techniczna HBO GO jest tragiczna. Już nawet pomijając tragiczny interfejs, samo obejrzenie filmu graniczy z cudem.

W godzinach wieczornych po prostu nie da się z tego serwisu korzystać. Zwykłe zatrzymanie obrazu i buforowanie dało by się jeszcze wytrzymać, ale często jest tak, że stream się wywala i aplikacja zaczyna odtwarzać film od początku.
Telefony mają nowszą wersję appki niż telewizory i tam działa to trochę lepiej, choć problemy z buforowaniem i zjazd na 144p wciąż się zdarzają.
Usługa jest po prostu niedorobiona. Nie tylko daleko jej do Netflixa, ale też do Amazonu i Showmaxa.

Nawet nie ma co pisać o braku 4K i HDR, skoro podstawowe funkcje usługi są tak problematyczne.

W samym HBO GO tak naprawdę nic ciekawego nie ma. Miesiąc czasu wystarczy, by obejrzeć wszystko warte uwagi. To nie jest Netflix, który możesz oglądać cały rok, każdego dnia i znajdziesz coś ciekawego.

Jak zależy Ci na filmach i chcesz obejrzeć je legalnie, to wypożycz je od Google'a, Apple, Amazona czy z innego serwisu. Cenowo wyjdzie podobnie, a przynajmniej będziesz miał 4K czy nawet HDR.

Pozostają jedynie seriale HBO, ale one są dużo niższych lotów niż to co ma Netflix. Budżet co prawda większy, ale treść mierna, dostosowane do oczekiwań masowego odbiorcy z pokolenia TV. Tylko kilka seriali prezentuje wyższy poziom, ale jak pisałem, jak się zmotywujesz to obejrzysz je w miesiąc.

26.03.2018 12:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Mną najbardziej wstrząsnęło, że obecnie uznaje się, że większość Wszechświata stanowią "ciemne" składniki (materia i energia), o których nie mamy bladego pojęcia.

Te 'ciemne' składniki mogą w ogóle nie istnieć. Mamy po prostu pewien model matematyczny, który dobrze opisuje prawie wszystkie zjawiska w lokalnej skali. Jednak wysypuje się w perspektywie całych galaktyk. Te 'ciemne' składniki to taka łatka dla aktualnie stosowanych teorii. Są też teorie, które starają się zmodyfikować działanie znanych nam zjawisk tak, by nie trzeba było posiłkować się tymi 'ciemnymi' składnikami.

Tak zresztą było z mechaniką klasyczną, która choć dobrze opisuje zjawiska towarzyszące nam na co dzień, przestaje mieć sens dla dużych prędkości oraz w mikroświecie.

Potrzebowaliśmy jednak rzeczywistych przykładów, że mechanika klasyczna nie działa, by stworzyć nowe teorie.

Tak też jest z obserwacją wszechświata w największej skali. Nasze wzory tam przestają działać, bo tak jak klasyczne wzory na prędkość wysypują się, gdy zbliżamy się do prędkości światła, tak w ogromnych skalach klasyczne oddziaływania mogą być tak słabe, że inne, pomijalne z naszej perspektywy oddziaływania mogą być dominujące.

26.03.2018 00:59
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

gdyby był skończony i wypełniony skończoną ilością materii to po jakimś czasie oddziaływanie grawitacyjne skupiło by materię w jednym punkcie

Tylko pod warunkiem, że nie istnieje żadne inne oddziaływanie, które prowadzi do rozszerzania się wszechświata. Naukowcy jednak postulują istnienie hipotetycznej ciemnej energii, która powoduje przyspieszanie oddalanie się galaktyk od siebie.

Jest tak jak pisałem. Skończone jest to co możemy obserwować, ale trudno cokolwiek powiedzieć o tym co znajduje się poza obserwowalnym wszechświatem.

Żeby spróbować odpowiedzieć na to pytanie potrzebujemy konkretnej 'teorii wszystkiego' z działającym modelem matematycznym, który przewidziałby co może znajdować się w obszarach do których nigdy nie dotrzemy.

Nieskończoność wszechświata nie ma dla nas żadnego znaczenia, dopóki nie pokonamy bariery prędkości światła, jeśli w ogóle jest to możliwe. Jeśli prędkość światła faktycznie jest nieprzekraczalną barierą, to ludzkość nigdy nie opuści lokalnej grupy galaktyk. Po prostu tempo naszej ekspansji będzie na tyle wolne, że pozostałe galaktyki będą uciekać szybciej niż byśmy mogli do nich dotrzeć.

A końcem będzie śmierć cieplna wszechświata. Ponura wizja, ale z perspektywy czasu życia ludzkiego kompletnie abstrakcyjna.

Mnie najbardziej zadziwia fakt, że wiele atomów naszych ciał powstało w odległych gwiazdach w trakcie wybuchów supernowych. Dlatego też mówi się, że jesteśmy dziećmi gwiazd. Nie naszej jednej gwiazdy, ale wielu dawnych gwiazd, których gwałtowna śmierć zsyntetyzowała pierwiastki niezbędne do istnienia życia na Ziemi.

25.03.2018 18:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Nie moze być nieskończony, bo powstał w wielkim wybuchu i od tego czasu się powiększa, więc skoro cały cały czas rośnie, to samo za siebie mówi.

Skoro powstał w wielkim wybuchu, to ten wielki wybuch kiedyś się skończył, nie? Tylko kiedy? Mały hint, ten wielki wybuch trwa nadal, wolniej, mniej spektakularnie, ale trwa.

Żeby mówić o tym, czy wszechświat jest skończony, czy nie, trzeba najpierw zdefiniować czym ta nieskończoność jest.
Można mówić o nieskończonej przestrzeni, ale żeby tę nieskończoność pokazać, trzeba wskazać dwa obiekty i odległość między nimi.
W praktyce jest to niewykonalne, bo możemy badać tylko ten obszar wszechświata, który wchodzi z nami w interakcję, czyli tzw. obserwowalny wszechświat. Choć to też za dużo powiedziane, bo obserwowalny wszechświat to ledwie promieniowanie elektromagnetyczne wyemitowane przez odległe obiekty, które do nas dotarło.

To, czy wszechświat jest skończony, czy nie nigdy się nie dowiemy. Jedyne co możemy stwierdzić, to fakt, że ledwie skończona jego część wchodzi z nami w interakcję. Możemy teoretyzować i tworzyć najróżniejsze modele matematyczne, które będą dobrze opisywać działanie wszechświata. Jednak bez możliwości weryfikacji nie będą one niczym więcej niż tylko teoriami.

24.03.2018 21:20
1
odpowiedz
Likfidator
93

Te gry są popularne, bo są tym czym gry powinny być. Nawet najlepiej wykonane tytuły AAA są nudne. Prowadzą gracza jak po sznurku i nie dają mu w ogóle swobody. Teraz strzelasz, teraz podążasz do punktu na automapie. To jest nudne. Wykonujesz tylko z góry określone rozkazy.

Sukces Battleroyale bierze się z tego, że w każdej rozgrywce gracz opowiada własną historię. Tak jak w AAA gracz ledwie wykonuje to co mu każe gra, tak w PUBG gracz musi podejmować na każdym kroku decyzje. Walczyć, czy uciekać, eksplorować czy się ukrywać. Te decyzje się nawarstwiają. Bezpieczna gra w początkowej fazie nie da przewagi w późnej grze.

Te gry tworzą dynamiczne środowiska, które są bardzo interaktywne na poczynania gracza. To zwiększa immersję. Każda porażka wynika z błędów i gracz analizując swoją grę angażuje się jeszcze bardziej. Uczy się, adaptuje. Te gry celują w nasz instynkt przetrwania, polowania i walki.

Przecie rozgrywka deathmatchowe czy last man standing to juz w quaku czy unreal turnament to 20 lat temu byly

Ale te wszystkie tryby miały usportowiony, dynamiczny charakter. Sukces Battle Royale polega na tym, że celne oko to nie jedyna droga do zwycięstwa. Zwykłe siedzenie w ukryciu przez 15 minut może wystarczyć do wygranej.

Wcześniej takich gier nie było, bo technologia na to nie pozwoliła. Teraz w epoce internetu rozrywka 1 z 100 ma sens, bo gracz po porażce może od razu opuścić grę. Rewolucją PUBG jest to, że uporał się z problemem pustoszejącej mapy. Zmniejszanie obszaru nadaje grze tempa i wymuszanie ciągłą wędrówkę, jednocześnie nie zabierając możliwości siedzenia w ukryciu.

Mnie do tych gier nie ciągnie, ale w latach 90tych Dyna Blaster, czy późniejsze Bombermany były jednymi z najpopularniejszych gier imprezowych, a to były przecież prekursory Battle-Royale. Dokładnie te same zasady. Nawet obszar gry zmniejszał się po upływie czasu.

23.03.2018 10:55
8
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego co tak naprawdę Ray Tracing umożliwi. Dodanie go na szybko do obecnych gier niewiele zmienia, bo zostały one zaprojektowane pod aktualny sprzęt i technologię.

Silniki od dobrych kilku lat potrafią wypalać off-line wszystkie złożone interakcje światła. Co przy statycznej geometrii i oświetleniu pozwala osiągnąć jakość na poziomie ray-tracingu. Od pewnego czasu stosuje się też technologie hybrydowe np. Screen Space Reflections, który to działa na zasadzie śledzenia promieni i operując na składowych ramkach techniki Deffered Shading pozwala tanim kosztem uzyskać realistycznie wyglądające odbicia światła we wszystkich obiektach.

Podobnie jest z Global Illumination, która pojawiła się w grach jakiś czas temu, ale używany algorytm działa tylko na statycznej geometrii, bo pozwala to lwią część obliczeń przetworzyć off-line i później korzystać z gotowych współczynników.

Rozwój grafiki dąży w kierunku pełnej wolności. Dzisiejsze gry są ładne, bo artyści doskonale wiedzą jak maskować ograniczenia technologii. Uncharted 4 jest tutaj dobrym przykładem, bo choć technologicznie to nic specjalnego, ale kierunek artystyczny i konstrukcja lokacji stworzyły niesamowitą wizję. PS4 nie jest w stanie uciągnąć wszystkich efektów na raz, ale Uncharted 4 świetnie tym balansuje. Duże lokacje są statyczne, mniejsze mogą mieć dużo fizyki i dynamicznej roślinności. Odpowiednie tempo gry, balansowanie między efektami, skupianie uwagi gracza na miejscach pełnych detali np. radial blur w sekwencji z jeepem, który rozmywa ubogie, choć rozległe tereny, a skupia uwagę na pieczołowicie dopracowanym modelu pojazdu.

Raytracing zniesie te ograniczenia i da ogromną swobodę. W czasie rzeczywistym będzie można zmieniać nie tylko warunki oświetlenia, ale także geometrię, co pozwoli na piękne gry z dowolną deformacją świata.

To jednak przyszłość. Elementy tej swobody mogą pojawić się w PS5 czy nawet Xbox One X, ale na pełnoprawne użycie nie mamy co liczyć przez najbliższą dekadę.

22.03.2018 18:09
odpowiedz
Likfidator
93

Ruszyła wiosenna wyprzedaż na Switchu, ale nic ciekawego. W porównaniu do ostatnich wyprzedaży na PS4, PC czy XO, przeceny 33% z 250 zł wypadają słabo.

Kilka indyków ma jeszcze w miarę dobre ceny, ale ogólnie bez rewelacji.

21.03.2018 12:39
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

nikt nie posiada tak relaksujacyh gier jak big n
Relaksujących? Zrób Mario Galaxy 1 i 2 na 100% to pogadamy:) Albo chociaż zbierz wszystkie księżyce po ciemnej stronie księżyca w Mario Odyssey. Jedno wyzwanie trwające jakieś 30 sekund zajęło mi kilka dobrych godzin. Poziom trudności wyśrubowany do granic możliwości. Trzeba było wykonać serię skoków z dokładnością co do jednej czy dwóch klatek i kontrolować punkt lądowania, gdy lokacja była rozwala na kawałki przez Bullet Bille.

Osławione Dark Souls to easy mode na tle familijnych gier Nintendo.

A co do tematu, to mimo iż Switch to fajny gadżet, to nie zastąpi komputera. PC to setki tysięcy gier. Starych, nowych, dużych, małych, niszowych. Grasz w to na co masz ochotę. Nawet proste gierki zrobione w dzień czy dwa potrafią dać mnóstwo radochy.

Switch to po prostu konsola, gdzie jest wyselekcjonowana biblioteka gier z cenami premium. Niestety kontrola jakości nie idzie w parze z wysoką ceną. Nintendo wpuszcza indyki hurtowo do eShopu, przez co łatwo się naciąć. Poza kilkudziesięcioma świetnymi grami, jest kilkaset przeciętnych, ale też kilkadziesiąt gniotów, które nie powinny w ogóle trafić do sklepu.

Mimo iż da się powiedzieć Switch ma na tyle dużo gier, że zawsze się coś znajdzie do grania, to niestety ma ogromne braki w typach gier.

Na konsoli poza Zeldą nie ma dobrych gier z otwartym światem. Z gier wyścigowych poza arcade'owym Mario Kart i futurystycznym Fast RMX nic dobrego nie ma, przynajmniej jeśli chodzi o realistyczny setting i licencjonowane samochody.

Z FPSów jest tylko DOOM, nie ma nic w realistycznych warunkach. Splatoon 2 to fajna gra, ale też specyficzna. Nie ma też ani jednej klasycznej bijatyki w stylu Mortal Kombat, czy Tekkena. Są tylko gry z Neo-Geo i odświeżony Street Fighter 2.

Może z biegiem lat jak Switch dostanie więcej gier, sytuacja ulegnie zmianie, ale w tej chwili nie da się polecić go jako jedyną platformę. Switch to świetny dodatek do PC. Konsole Nintendo oferują bardzo odmienne gry, świetnie uzupełniając to co oferuje PC.

21.03.2018 00:04
odpowiedz
Likfidator
93

Powiem tak, jeśli chcesz wydać nawet 4500 zł to zwiększ limit do 6500 zł i bierz 55" OLEDa od LG. Sprawa wygląda tak, że telewizory za 3-4 tys. zł są niewiele lepsze niż TCL za 2 tys. zł, jeśli w ogóle będą lepsze. Tanie TCLe mają 10-bitowe matryce VA z 4K i strefowe podświetlenie LED. Nie mają zbyt wysokiej jasności, ale telewizory za 3-4 tys. zł też tego nie mają.

Jak OLEDy kosztowały 10 tys. zł to jeszcze warto było rozważyć średnią półkę za 5-6 tys. zł LCD, które oferowały podświetlenie 1000 nitów.

Teraz za 6500-6800 zł masz OLEDa 55" LG C7. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCDki, a od strony softu masz najlepszy system smart, komplet aplikacji i wsparcie dla wszystkich standardów HDR, czyli HDR10, HLG, Dolby Vision oraz Youtube w HDR.

Telewizor najlepiej kupować w kwietniu. Jest to okres, gdy są czyszczone magazyny ze starych modeli, bo wchodzą nowe. Można dostać sprzęt w świetnych cenach, a dostępność starych modeli wciąż jest wysoka. Później tj. czerwiec, lipiec dobrych modeli z poprzedniego roku już praktycznie nie ma.

20.03.2018 22:22
odpowiedz
Likfidator
93

ronn, XO jest przeceniany od dawna, ale kiedyś mu to nie pomagało. Teraz jak widać idzie mu coraz lepiej. Z naszej perspektywy to dobre wieści. Nawet Sony bardziej się stara od pewnego czasu. Wrzucają coraz lepsze gry do PS+, a niedawno zrobili niezła przecenę na swoje exclusive'y. U Nintendo też startuje duża wyprzedaż w eShopie 22 marca.

Po okresie stagnacji na rynku konsol mamy coraz większą rywalizację, co pozytywnie wpłynie na rynek.

20.03.2018 17:30
16
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
93

No to teraz dla przeciwwagi powinni zbojkotować rekolekcje. Skoro w szkole nie ma miejsca na fantastykę, to nie ma!

20.03.2018 16:31
odpowiedz
Likfidator
93

Są wyniki sprzedaży z USA z lutego:
PS4: 1.3
XBox One: 1.11
Switch: 1
Others: 0.49
3DS: 0.37

Wyniki przeskalowane względem Switcha tj. PS4 sprzedało się o 30% lepiej niż Switch. Co ciekawe Xbox One świetnie się sprzedaje i jest na drugim miejscu. Ofensywa Microsoftu przynosi dobre rezultaty. Kompatybilność wsteczna z graficznymi usprawnieniami, najlepsze wersje gier multiplatformowych na XO X oraz tani Xbox Game Pass z mnóstwem gier do ogrywania przekonały graczy do zakupu konsoli Microsoftu.

Switch zwolnił, bo nie było żadnej dużej premiery ostatnio. Jak na razie Bayonetty sprzedają się nieźle, ale to nie są mainstreamowe gry.

Patrząc na łączną sprzedaż XO + Switch, udział Sony w rynku maleje. Do końca roku pewnie spadnie poniżej 50%.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-20 16:32:50
20.03.2018 13:47
3
odpowiedz
Likfidator
93

Sukces zależy tylko i wyłącznie od gier. Jeśli konsola na starcie dostanie przynajmniej jeden super exclusive, a do końca roku będą to ze 3 dobre gry, do tego przystępny cenowo retro-katalog gier i tytuły 3rd party, to mogą liczyć na umiarkowany sukces.

W artykule jest wzmianka, że chcą by gracze mieli dostęp do gier u innych dostawców treści. Czyżby zatem konsolka Atari była ledwie brandowanym Steam Machine? Paradoksalnie to mogłoby się udać, ale Atari musi zadbać o jakieś dobre gry własne.

Tyle w teorii. W praktyce wątpię, by im się to udało. Gry ze starych Atari nie są tytułami dla których kupisz nową konsolę, szczególnie że Pac-many i inne stare arcade'ówki są dostępne wszędzie.

Na remake'i czy rebooty starych serii też nie ma co liczyć. Przy którejś tam upadłości Atari wyprzedało prawie wszystkie prawa do marek jakie posiadali. Nie mają nic poza nazwą, która też niewiele znaczy. Jakby nie patrzeć Atari jest utożsamiane z wielką konsolową zapaścią lat 80tych.

Większą popularnością cieszyły się 8- i 16-bitowe linie komputerów Atari, ale głównie w Europie i u nas, ale to też nisza nawet w naszym regionie.

Oczywiście Atari doskonale zdaje sobie z tego sprawę i może jedyne na co liczy, to naciągnąć milion czy dwa nabywców na kilkaset dolarów sprzedając sprzęt warty kilkanaście?

19.03.2018 16:04
odpowiedz
Likfidator
93

https://pcgamingwiki.com/wiki/Special:Ask/-5B-5BCategory:Games-5D-5D-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::true-5D-5D-20OR-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::hackable-5D-5D/-3FDeveloped-20by/-3FPublished-20by/-3FRelease-20date/-3FAvailable-20on/-3Fhigh_dynamic_range/format%3Dtemplate/limit%3D100/template%3DFeature-2Frow/introtemplate%3DFeature-2Fintro/outrotemplate%3DFeature-2Foutro

Tu jest lista gier z obsługą HDR na PC. Jak widać wszystkie duże gry od EA, Activision czy Ubisoftu dostają wsparcie HDR w ostatnim czasie.

Natomiast co do monitorów HDR...Ciekawa opcja i do przemyślenia..Polecicie jakies dobre monitory z tą opcją?

Ja już straciłem orientację na tym rynku. ASUS i inni pokazywali fajne monitory z HDR np. z ogromną ilością stref lokalnego przyciemniania, ale czy one w końcu wyszły na rynek, to nawet nie wiem. Pamiętam, że przeciągali to długi czas.
https://www.asus.com/us/Monitors/ROG-SWIFT-PG27UQ/ pokazywali już rok temu na targach, ale chyba w tym roku w końcu trafi na rynek. Monitorek idealny: 4K, HDR, 144 Hz, IPS + Quantum Dot oraz mnóstwo stref lokalnego przyciemniania eliminujące słabą czerń IPSa.

19.03.2018 15:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Da się grać bez problemu. 1080p skaluję się całkowicie tj. 4 piksele monitora wyświetlają dokładnie 1 piksel z rozdzielczości 1920x1080.

Co więcej. Mając 980 Ti da się grać w 4K bez problemu. Co prawda trzeba się trochę pobawić z detalami, zmniejszyć część efektów z ultra na wysokie, ale na tej karcie da się wyciągnąć 60 fps w większości gier w 4K.

Możesz też zmniejszyć rozdzielczość do 1800p jak to robi większość gier na konsolach. Jest to niewielkie pogorszenie jakości względem natywnej 4K, ale daje to spory wzrost FPSów.

Zastanów się jednak, czy monitor 4K ma sens. Jeśli chcesz grać w 60 fps bez cięcia detali to monitor 1440p będzie lepszą opcją. Nawet 1080 Ti nie wyciągnie 60 fps na ultra w 4K w każdej grze.

A co z HDR? Moim zdaniem HDR daje dużo więcej niż rozdzielczość. 4K to miły dodatek, ale dobry HDR to opad szczęki i coraz więcej gier na PC wspiera ten tryb.

18.03.2018 09:54
odpowiedz
Likfidator
93

Ostatni komputer jest podejrzanie tani. Sprzedając na części z miejsca sprzedałby za 2200-2400 zł.

17.03.2018 20:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Te gry nie bazują na sieciach neuronowych jako takich. AI w tych grach zostało ręcznie skalibrowane pod jak najlepszą grę.

Zachowanie obcego w Alien Isolation zostało opisane ręcznie, a za rozwój jego inteligencji odpowiada stopniowe zwiększanie zakresu jego działań. Sprawia to wrażenie, jakby obcy z biegiem czasu uczył się nowych sztuczek, czy odkrywał taktyki gracza, ale po prostu algorytm jego działania dostaje coraz więcej nowych funkcji z biegiem czasu.

Jeśli chodzi o wykorzystanie sieci neuronowych w grach, to sytuacja nie jest taka prosta. Proces uczenia trwa bardzo długo. W trakcie trwającej np. 10 godzin gry raczej nie ma co liczyć na to, by AI przeżyło tyle pokoleń, by gracz zauważył zmiany. Jeśli dodamy do tego czynniki ludzki, czyli zmieniający się z biegiem gry styl grania, to sieć neuronowa może zwyczajnie zgłupieć.

Dlatego w grach sieci neuronowe pojawiają się jako gotowce, wyuczone w czasie tworzenia gry np. poziom easy to 50 pokolenie, a poziom hard to 500 pokolenie. W praktyce jednak, zwykła maszyna stanów, heurystyka i nieśmiertelny algorytm A* daje znacznie lepsze, bardziej przewidywalne i łatwiejsze do modyfikacji rezultaty.

Kolejny problem z AI jest taki, że ono nauczy się po prostu jak wygrywać i może robić to w nieuczciwy dla gracza sposób. Ludzie mają dość ograniczony czas reakcji. Pierwsze czego AI się nauczy, to reagować w jedną milisekundę. Projektując wrogów w grach ustawia się ich w taki sposób, że zaczynają strzelać po 100-700 ms od momentu, gdy zobaczą gracza. AI by strzelało natychmiast, efektywnie czyniąc grę niegrywalną.

Trochę obijamy się już o temat walki z wrogim AI w rzeczywistości. To właśnie nasze powolne odruchy są naszą największą słabością. Mamy już zresztą praktyczne zastosowania, w samochodach można spotkać systemy 'safety', które automatycznie zatrzymują samochód przed pasami, czy inną przeszkodą, efektywnie skracając drogę hamowania o czynnik ludzki.

Co do gier, to http://store.steampowered.com/app/40400/AI_War_Fleet_Command/ to cała mechanika tej gry opierała się na walce ze sztuczną inteligencją. Leży u mnie na Steamie od lat, ale nigdy się w nią nie wciągnąłem, jest dość topornie wykonana.

15.03.2018 20:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Być może producent daje tylko rok gwarancji, ale nasze prawo mówi o dwóch latach i za ten drugi rok odpowiada już sprzedawca?

Czy mając pakiet ea access trzeba te gry pobierać na konsole ?

Tak, trzeba pobrać, bo to są gry z cyfrowej dystrybucji. Plus jest taki, że nie będziesz się męczył z płytami.

15.03.2018 18:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Wycena to jedno, ale zastanów się, czy warto ten komputer w ogóle kupować.
To jest stary CPU, używany długie lata. Z serii K, więc pewnie podkręcany, co dodatkowo mogło ograniczyć mu żywotność. Kupisz sprzęt, który może zepsuć się za tydzień, miesiąc czy rok. Loteria.

Pomyśl o alternatywach. Tani Pentium G4560 wygrywa z tym i7 na wydajność pojedynczego rdzenia, czy w scenariuszach 2 rdzeniowych. Czyli w typowym, domowym użytkowaniu, jak również w części gier, nowy i tani Pentium będzie lepszy.

Pozostają aplikacje wielordzeniowe i niektóre gry. Tylko, że ten i7 wcale taki rewelacyjny nie jest. Nowe 6-rdzeniowe i5 go po prostu miażdżą wydajnością, a składając komputer za 4 tys. zł spokojnie na taki CPU starczy.

Wybór karty graficznej dziś jest bardzo trudny, szczególnie że zapowiada się na obniżkę cen, gdyż mają wejść na rynek ASICi do Ethereum.

W kategorii cena/wydajność najlepiej wypadają używane Geforce'y 970 czy nawet starsze 780 Ti. Zakup 1060 to ostateczność. Ewentualnie można kupić 1050 na przeczekanie.

Ogólnie niezależnie jak spojrzysz zakup komputer na i7 2600K jest mało opłacalny. Nie zapominajmy, że na rynku są też Ryzeny, które też wygrywają z tym i7 pod każdym względem.

Osobiście w serię Intela 2xxx bym się nie pakował. Rok temu nastąpiła rewolucja wydajnościowa zarówno po stronie AMD jak i Intela, co sprawiło, że i7 2xxx przestały się opłacać.

Kupując 6-rdzeniowego i5, nawet z zablokowanym mnożnikiem będziesz miał komputer na 5 lat. Nie daj się naciągnąć na stare procesory, bo ich ceny będą bardzo szybko spadać. Szczególnie jak wejdą nowe tanie płyty dla Coffee Lake.

14.03.2018 12:13
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

Powiedzmy wprost. Jedynym obecnym atutem Sony jest ilość sprzedanych PS4. Wielu nowych nabywców kupując konsolę podejmuje decyzję patrząc na to, czy będą mogli wspólnie grać ze znajomymi.

To jest ogromny argument za PS4, bo w pozostałych wygrywa XO. Lepszy ekosystem, Xbox Game Pass, EA Access, dużo lepsza grafika na XO X i odtwarzacz Bluray UHD.

To co robi Microsoft to zwykła zagrywka PRowa. My jesteśmy fajni, ale to Sony nie chce.

Ja Sony krytykować nie zamierzam, bo w poprzedniej generacji sytuacja była całkowicie odwrotna. To Sony wychodziło z inicjatywami np. wydanie Portala 2 na PS3, gdzie dostawaliśmy klucz Steam w pudełku i możliwość grania po sieci między PC i PS3.

Microsoft tak się chwali współpracą z Nintendo, ale po prostu obie firmy mają wspólnego wroga - Sony, który kontroluje rynek.

Microsoft robi dla graczy bardzo dużo w ostatnim czasie, ale co będzie jak ponownie zdominują rynek? W poprzedniej generacji, gdy X360 sprzedawał się znacznie lepiej niż PS3, to właśnie Sony oferowało więcej i lepiej m.in. świetne gry w usłudze PS+.

Zresztą popatrzmy na PC i na zagrywki Microsoftu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że sterowniki do pada od XO są dostępne tylko dla aplikacji UWP, jeśli gra działa pod win32, to ma dostęp tylko do ograniczonych sterowników z pada X360, co nie pozwala wykorzystać dodatkowych funkcji pada np. wibracji w triggerach.
Rise of The Tomb Raider ze sklepu Microsoftu ma te wibracje, a wersja Steam nie.
Nie zapominajmy też o sztucznym ograniczaniu starszych wersji Windowsa. Windows 7 początkowo wspierał HDR poprzez sterowniki Nvidii, a gdy Microsoft wprowadził natywną obsługę HDR w Windows 10, to stało się to jedyną opcją. Bez Windows 10 w HDR nie pogramy na PC.

Cała trójka producentów konsol ma swoje złe, korporacyjne zagrania, a jedyne co trzyma ich w szeregu to konkurencja. Teraz mamy bardzo ciekawe czasy, bo mamy trzy konsole, z których każda ma szansę zdominować rynek.

Sony musi się wziąć do pracy, bo przewaga nad pozostałymi szybko topnieje. Jeszcze w tym roku łączna ilość XO i Switchy zrówna się z PS4. Na kluczowych rynkach może być dla Sony jeszcze gorzej, bo do łącznej sprzedaży wliczają się takie kraje jak Polska, gdzie PS4 po prostu dominuje, ale nasza siła nabywcza jest bardzo niska i kupujemy mało gier.

13.03.2018 10:36
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
93

Ta karta wiele na rynku nie zmieni. Wydajność energetyczną ma taką jak 1060 tj. dwie i pół 1060 też ma 47 MH/s w Ethereum i identyczne zapotrzebowanie na prąd.

Z drugiej strony 1080 Ti ma już 37 MH/s i zużywa więcej prądu niż ta nowa karta.

Nvidia zagrała bezpiecznie. Wzrost jest, ale symboliczny. Mogli dać kartę o wydajności 100MH/s, ale podbiłoby to trudność kopania i tym samym rynek zalałyby 1060, 1070, a być może i 1080, bo zużywałyby więcej prądu niż by wykopały.

13.03.2018 00:00
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Film jest bardzo przeciętny. Ograne motywy i bardzo płytka fabuła pełna niedopowiedzeń. Problemy z ciągłością i logiką wydarzeń, oraz wrażenie że twórcom nawet się nie chciało zadbać o spójność.

Film bardzo podobny do Prometeusza, ale przyjemniejszy w odbiorze... co jest dziwnym określeniem dla filmu, który potrafi być piękny i obrzydliwy zarazem.

Warto obejrzeć dla samego HDR, który w tym filmie wypada bardzo dobrze.

10.03.2018 20:24
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Krótko mówiąc - emulatory są legalne, ale granie na nich już nie.

W skrócie:
Emulatory: NES, SNES, Genesis, N64, Gamecube, Wii, Gameboy, DOSBox są jak najbardziej legalne i jedyne czego potrzebujemy to legalnej kopii gry. Blizzard kilka lat temu udostępnił swoje klasyki ze SNESa wraz z emulatorem, bo ROMy nie zawierały żadnego kodu Nintendo.

PSX i Amiga mogą być emulowane z otwartym odpowiednikiem BIOSu, ale z ograniczoną kompatybilnością.

Reszta emulatorów wymaga plików z BIOSem i o ile posiadamy oryginalną maszynę czy nawet samą kostkę z BIOSem, to możemy legalnie go emulować. W przypadku niektórych platform np. Amigi możemy tanio kupić licencję na pliki z BIOSem i legalnie emulować Amigę.

Są też dostępne legalne emulatory np. gry z Neo Geo na Steamie. Używając odpowiednich narzędzi możemy wyciągnąć z nich obrazy BIOSu konsoli. Ja tak zrobiłem z grami VC z Wii. Hex edytor + szukanie nagłówków wystarczyły.

Temat wałkowany naprawdę do znudzenia. W każdym razie emulatory są bardzo pozytywną częścią społeczności gier. Ich główny cel to archiwizacja starych platform, a najlepszy przykład to Dolphin, który jest nadal rozwijany, mimo iż od lat nie wychodzą gry na Wii. Twórcy skupiają się na pełnej kompatybilności z grami, w które nikt nie grał, bo ich cel to 100% zgodność z oryginalnym sprzętem.

09.03.2018 18:53
1
odpowiedz
Likfidator
93

Ze wszystkich serii Nintendo, Smash zmienia się najmniej. Jest to najbardziej e-sportowa gra Nintendo z bardzo wierną bazą fanów, ale też o bardzo konkretnych wymaganiach. Wii U dostało adapter do podłączenia gamepadów od Gamecuba'a właśnie z powodu Smasha. Kultowe postacie i lokacje są przenoszone z wersji na wersję.

Dlatego praktycznie pewnym jest, że cała zawartość z edycji Wii U będzie obecna w wersji na Switcha, tak jak wersja Wii U zawierała treści z edycji Wii.

Pytanie co odważą się zmienić. Najbardziej oczywiste są usprawnienia graficzne, bo poprzednia odsłona pracowała w 1080p60 na Wii U, a Switch będzie celował w tą samą rozdzielczość, więc zapas mocy jest spory.

Na pewno będą nowe postacie. Obstawiałbym wprowadzenie Crasha Bandicoota, co byłoby spełnieniem marzeń. Walka Mario vs Sonic vs Crash to rzecz epicka.

Bardzo prawdopodobne jest też dodanie kórlików, które towarzyszą konsolom Nintendo od swojego początku. Jak kórliki, to może i Rayman?

Nintendo ma sporo opcji na dodatkowe postacie. Na Switchu wyszło sporo kultowych indyków. Super Meat Boy świetnie nadaje się do Smasha, ale najbardziej prawdopodobnym dodatkiem byłby chef z Overcooked, bo ta gra jest szalenie popularna na Switchu.

Dobra współpraca w ostatnim czasie ze Square Enix może zaowocować jakąś postacią z tego uniwersum.

Z bardziej szalonych pomysłów... Puyo Puyo Tetris? Całkiem prawdopodobne.

Na pewno zobaczymy nowe motywy z BoTW i Mario Odyssey i innych gier Nintendo.

Smash to najbardziej przewidywalna seria Nintendo. Wiadomo, że zostanie wydana na każdej konsoli firmy i wiadomo, że nie będą zmieniać formuły, ale to nie wady, bo ta seria osiągnęła perfekcję dawno temu, teraz tylko powoli ewoluuje.

09.03.2018 15:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ja na pewno kupię. Dawno nie grałem w Smasha, a to po prostu najlepsza rywalizacyjna gra kanapowa.
Ciekawe czy czeka nas port z Wii U z dodatkami, czy może całkowicie nowa edycja?

Ciekawostka, aktualnie najsilniejszymi postaciami z ostatniej odsłony Smasha są Bayonetta i Cloud z Final Fantasy VII. Flagowe postacie Nintendo tj. Mario i Link są na szarym końcu drabinki.

09.03.2018 14:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Jeśli nie przesadzą z ceną i port będzie porządny to się zobaczy. Nie mam jednak jakiś większych oczekiwań od tego portu. 30 fps będzie jak nic, bo i tyle było na PS4, a gra pewnie będzie działać w 720p.

Bardziej ciekawi mnie wersja na PC.

09.03.2018 14:00
odpowiedz
Likfidator
93

Wszystkie TV z ostatnich 10 lat posiadają wejście na moduł CAM, ale to nie wystarczy, by oglądać NC+ z modułu.

Telewizor musi mieć dwie rzeczy:
1. Wejście na moduł musi być w nowszym standardzie CI+ wyposażonym w lepsze DRMy. Niektóre moduły CI+ np. moduł polsatu mają tzw. tryb legacy i działają w starszych czytnikach CI, ale nie moduł NC+, on musi mieć czytnik CI+.

2. Telewizor musi mieć wbudowany tuner satelitarny w standardzie DVB-S2. W praktyce wszystkie TV z wbudowanymi tunerami satelitarnymi wspierają ten standard, więc wystarczy, że sprawdzisz czy TV ma tuner SAT.

Zanim kupisz moduł, podłącz antenę sat do TV i sprawdź czy telewizor ma opcję pobrania listy NC+. Nawet bez modułu część kanałów powinna odbierać np. TVP Info HD, bo są niekodowane z satelity.

Konkretnie chciałbym sprawić sobie NC+ telewizja na karte

Nie warto brać telewizji na kartę z modułem. Za sam moduł zapłacisz prawie tyle co za rok abonamentu. Ja wziąłem niedawno NC+ na abonament z modułem za 1 zł. Wziąłem pakiet start+, ale po miesiącu zwiększyłem do comfort+ za 30 zł/miesiąc.

08.03.2018 23:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

No i się skończyło. Zapowiedzi było sporo, ale wszystko w zasadzie było oczekiwane, czy pojawiło się w przeciekach.

Największe zaskoczenie to wydanie trylogii Crasha na Switcha, ale plotki o tym były od miesięcy. Cieszy też South Park na Switcha. Gra idealna dla tej konsolki.

Podali trochę dat premier i zapowiedzieli duży płatny single player'owy dodatek do Splatoona 2.

Direct był bardzo nastawiony na tytuły multiplayer i cieszą nadchodzące otwarte weekendy w Mario Tennis, ARMS oraz test sieciowy Dark Souls. Będzie można za darmo wypróbować wersję na Switcha.

Na koniec zostawili coś ekstra... czyli zapowiedzieli Smash Bros. na Switcha. W zasadzie to nawet nie była zapowiedź, bo wszyscy wiedzą, że Smash na Switcha trafi prędzej czy później, ale podali konkretnie 2018, czyli Smash będzie system sellerem w końcówce roku.

Wychodzi jeszcze Captain Toad na Switcha niebawem i trwają pracę nad edycją dla 3DSa.
Było też trochę mniejszych gier, w tym Undertale.

To najważniejsze rzeczy. Ogólnie Direct bez rewelacji. Ja cały czas czekam na jakiegoś killera na poziomie BoTW czy Mario Odyssey.

Gry z Wii U wydają praktycznie hurtowo, co mnie bardzo cieszy, bo Mario Maker może być bliżej niż dalej.

Cicho liczyłem na zapowiedź GTA V, CODa, AC, albo Wiedźmina 3. Ot jakieś duże 3rd party AAA. Jednak nic z tych rzeczy.

Najlepsze trzymają na E3 po prostu. Myślę, że Nintendo pozamiata.

06.03.2018 21:48
Likfidator
93

Dwa różne? Znajomy ma XO i mówił, że ma dwa abonamenty w jednym, choć on jest w sumie trochę roztrzepany i pewnie nawet nie pamięta jak opłacił jeden i drugi.

06.03.2018 20:16
odpowiedz
Likfidator
93

Jakby się nagle wszyscy obudzili. Wszyscy zapomnieli jak długi żywot miała podstawka 775 i ile generacji Core2Duo, czy nawet Pentium 4 obsłużyła.
W przypadku procesorów Core iX powinno być nawet łatwiej, bo jeszcze więcej komponentów zostało zintegrowanych w procesorze.

Skoro nikt wtedy nie narzekał, że co nowa seria, to nowa podstawka i nowe płyty. Tak samo jak nikomu nie przeszkadzało, że OC ograniczono tylko do wybranych wyżej wycenionych serii, tak teraz 'afera' Coffee Lake rozejdzie się po kościach.

Z drugiej strony w zasadzie nie ma co narzekać, bo rozwój procesorów tak spowolnił, że sprzęt spokojnie starcza na 5 lat albo dłużej. Kto kupił 6-rdzeniowca od Intela ma spokój na pół dekady.

06.03.2018 20:08
odpowiedz
Likfidator
93

350 zł to nie jest zła cena. Wychodzi poniżej 17 zł za grę, więc jak ktoś chce legalnie zagrać w te tytuły, to tańszej okazji nie znajdzie. Z tego co pamiętam w Virtual Console te gry były sprzedawane w cenie 20-40 zł. Zakup używanych też nie będzie tańszy.

Tylko Super Mario RPG (region US) chodzi po 60$ za sam nośnik i 200$ za grę w pudełku. Ceny tej gry i tak spadły, bo od lat jest dostępna w VC.

SNES Mini to bardziej sprzęt kolekcjonerski. Jak pisałem wyżej znacznie taniej wychodzi malinka, która emuluje znacznie więcej gier i systemów. Tylko pozostaje kwestia legalności ROMów.

06.03.2018 11:04
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

Jeśli chcesz grać tanio i wygodnie, to tylko Xbox One. Nawet ta najstarsza wersja. Największą zaletą konsoli jest EA Access i Xbox Game Pass. Pierwszy kosztuje 15 zł/miesiąc, lub 80 zł za cały rok.
EA Access to kilkadziesiąt gier, w tym Titanfalle , Mass Effecty, Battlefieldy, NFSy, FIFA, NFL itd. z wyjątkiem najnowszych odsłon gier sportowych, ale FIFA 18 powinna trafić do usługi w ciągu 3 miesięcy, FIFA 17 też jakoś trafiła do usługi w połowie 2017.
W ramach jednego abonamentu masz też dostęp do Origin Access na PC, gdzie są dostępne dodatkowe gry.

Xbox Game Pass to ponad 100 gier. W tym sporo gier z X360. Ja ograłem naprawdę wiele gier w ostatniej dekadzie, a tym programie naliczyłem z dobre 30 gier, w które chciałbym zagrać.
W cenie 29 zł/miesiąc usługa jest wprost rewelacyjna. Szczególnie, że Microsoft obiecał wrzucać do usługi wszystkie swoje exy na premierę.

Co do awaryjności konsol, Xbox One jest w tym względzie świetnie wykonany. PS4 cechuje się niską kulturą pracy. Konsola pod obciążeniem jest głośna, a nawet na tym forum przewinęło się sporo wątków o uszkodzonej PS4. Nie kojarzę, by ktokolwiek pisał o problemach z XO.

06.03.2018 10:50
odpowiedz
Likfidator
93

Te małe konsolki to główny powód dla którego Switch nie dostał jeszcze gier z Virtual Console.

Najtańszą opcją na emulację starych konsol jest Raspberry Pi Zero.
26 zł konsolka,
20 zł za 8 GB kartę SD,
50 zł za dwa kontrolery USB w stylu SNESa,
20 zł za kabelki: HDMI, USB OTG i jakiś hub USB.
---------
ok. 120 zł + przesyłka,

Dobrą opcją jest też Raspberry Pi Zero W za 52 zł posiadającą WIFI i Bluetooth do której podłączymy pada od XO S czy od PS4 bezprzewodowo.

Jak mamy w TV wejście RCA component, to stare dobre Wii jest ciekawą opcją. Konsola ma najlepsze emulatory homebrew z bardzo niskim input-lagiem, a do tego możemy podłączyć ją do telewizora kineskopowego i emulatory będą wyświetlać obraz 1:1 jak z oryginalnej konsoli.

05.03.2018 17:21
odpowiedz
Likfidator
93

To wyjasnij mi jakim cudem np dużo wydajniejszy 780/780ti od 970 już jest trupem?

Gdzie dużo wydajniejszy? Według 3DMark Firestrike, który wciąż jest najlepszy do bezpośredniego porównywania GPU 780 jest gdzieś 10% słabsza od 970, a 780 Ti jest w najlepszym przypadku na poziomie przeciętnego 970 z lekkim fabrycznym OC.

Obie karty się różnią parametrami. Nawet jeśli osiągają podobne wyniki w testach, to różne algorytmy przetwarzają z różną prędkością. Architektura kolejnych układów graficznych jest dostosowywana do aktualnie panujących trendów. 970 ma np. 50% wyższy pixel fillrate względem 780, a ta ostatnia ma wyższy texel fillrate.

To jest głównym powodem dla których część gier działa lepiej na jednej, a część na drugiej. Nowe gry w bardzo dużym stopniu polegają na efektach post-process, w znacznie większym stopniu niż gry z epoki 780. Dlatego też jest taka różnica.

Między 9xx, a 10xx różnicy większej nie ma, bo i styl tworzenia gier się nie zmienił. Już seria 9xx była projektowana pod granie w wyższych rozdzielczościach. Jestem ciekaw jak sobie 780 radzi w 4K. Geforce 970 radzi sobie nawet nieźle, a na tle moich poprzednich kart ma najniższy spadek wydajności wraz ze wzrostem rozdzielczości.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-05 17:22:38
04.03.2018 20:00
odpowiedz
Likfidator
93

Aczkolwiek w linku jest porownanie do karty majacej 6 GB RAM. Wersja z 3'ma bedzie na pewno nieco wolniejsza wiec karty jeszcze bardziej zbliza sie do siebie wydajnosciowo.

Wersje 3 GB i 6 GB 1060-tki różnią się nie tylko ilością pamięci, ale także ilością shaderów i TMU. Z tego co pamiętam odradzano zakup wersji 3GB, bo była wyraźnie wolniejsza od 6 GB.

W tej chwili trudno powiedzieć, bo wersja 6 GB jest wykupywana przez kopaczy, a 3 GB do kopania się nie nadaje, więc może aż taką złą opcją nie jest.

Geforce 970 ma w każdym razie 3.5 GB RAM w pełnej prędkości i 512 MB działającej z 1/8 prędkości, więc jakby nie patrzeć pozwoli na więcej, a w wielu grach 4 GB jest tak na styk, a w innych 6 GB by się przydało np. w Titanfall 2.

03.03.2018 17:13
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

Czemu tyle niechęci z waszej strony do Bethesdy? Firmie może nie wszystko wychodzi, ale przede wszystkich chcą robić dobre gry, a nie tak jak EA czy Activision, których głównym celem jest jak najlepsza monetyzacja ich produktów.

Bethesda nie poszła na ilość. Nadal robią jedną grę na kilka lat. Fakt, że Fallout 4 nie każdemu przypadł do gustu, ale DOOM 2016 im wyszedł nieźle, nie licząc arenowych starć, ale to wynikało z potrzeby ograniczenia ilości potworów na mapach, by utrzymać stabilny framerate.

Co mogą zapowiedzieć?
Kolejną grę ID Software i tu możliwości jest sporo. Kolejny Doom, a może Quake? Może też coś innego, ja bym bardzo chciał nowego Commandera Keena, co nie jest takie głupie biorąc pod uwagę trwający obecnie renesans platformówek 3D.

Bardziej prawdopodobny jest jednak nowy TES i tutaj mają ogromne pole do innowacji. Od czasu Skyrima wyszło sporo gier z nowymi pomysłami, począwszy od DA: Inquisition poprzez Wiedźmina 3 na Zeldzie: Breath of The Wild skończywszy. Jest się czym inspirować.

03.03.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
93

Konsole nie miały szczęścia do DOOMa. Dopiero PSX dostał dobry port, ale wciąż miał wycięte rzeczy względem wersji PC i kompletnie zmieniony soundtrack, co całkowicie zmieniło odbiór gry.

Największy problem z DOOMem był taki, że gra zajmowała ponad 10 MB. Co w zasadzie wykluczało jej przeniesienie na konsole z kartridżami bez cięć. Wersje na SNESa, 32X czy Atari Jaguar mają przez to mniej tekstur.

SNESowy port miał bardzo niską rozdzielczość i brak tekstur sufitu czy podłogi. Miał za to najlepszą muzykę, bo konsola miała osobny CPU do dźwięku i tutaj nie trzeba było ciąć.

Wersja na 32X mimo iż wygląda lepiej, to płynność wciąż pozostawia wiele do życzenia. Do tego strafe'owanie na jednym przycisku psuło jakość sterowania.

DOOM na Atari Jaguara był uważany za jeden z lepszych. Gra co prawda nie miała muzyki w trakcie gry, ale działała w 32 tys. kolorów oferując płynne gradienty oświetlenia względem bandingu znanego z PC i innych platform.

W przypadku platform 32-bitowych SEGA została mocno skrzywdzona. John Carmack upierał się, by zastosować software'owy renderer, który zapewniał m.in. korekcję perspektywy. Niestety Saturn nie miał dość mocy, by uciągnąć DOOMa w dobrej płynności i DOOM na Saturnie to najgorszy oficjalny port tej gry. Konsola sama w sobie poradziła sobie m.in. z Quakem.

W przypadku PSXa sytuacja była inna. Prawdopodobnie Sony uparło się, by deweloper użył sprzętowego GPU i gra nie tylko działała płynnie, ale oferowała lepsze oświetlenie niż wersja PC.

Tak naprawdę od DOOMa PCty zaczęły swój żywot jako platforma do gier. Wcześniej wyśmiewane przez amigowców i konsolowców, w końcu dostały grę, która wyprzedziła wszystko o epokę.

Doom zabił też Amigę. Ledwie roczna Amiga 1200 nie tylko była zbyt słaba, by poradzić sobie z taką grafiką, ale jej architektura dodatkowo utrudniała użycie algorytmów tego typu.

Sega Genesis oparta na tej samej motorolce co Amiga 500 dostała kilka klonów Wolfa 3D i po latach nieoficjalny port zrobiony przez fanów. W każdym razie Genesis radziła sobie z silnikami raycastowymi znacznie lepiej niż A500 mimo takiego samego CPU. Po prostu układy graficzne Segi Genesis nie wymagały dodatkowej obróbki danych jak układy ECS czy późniejsze AGA z Amig.

CD32 dostała nawet układ, który sprzętowo przetwarzał dane, ale na niewiele się to zdało. To jednak dyskusja na inny raz.

03.03.2018 12:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Przyłącze mam 22kW, ale podłączyłem kuchnię testowo do gniazda, które ma zabezpieczenie 16A i działała poprawnie. Z tego co czytałem w instrukcji kuchnia sama się dostosowuje do tego, że jest na jednej fazie tj. nie pozwoli odpalić zbyt dużej mocy na palnikach.

Podłączenie dwufazowe to nic innego jak podzielenie kuchni na pół tj. dwa palniki są na jednej fazie, dwa na drugiej, co daje możliwość włączenia boosta na dwóch palnikach jednocześnie. Na jednej fazie tylko na jednym.

Wymóg mocy jest podawany z reguły na wyrost, by uwzględnić łączne zużycie prądu w domu. Przy 4kW może się okazać, że jak używałbyś kuchni i drugiego urządzenia np. gofrownicy o dużej mocy, to bezpiecznik wyskoczy.

Ja bym w każdym razie brał indukcję. Zwiększyć moc zawsze możesz.

03.03.2018 10:24
1
odpowiedz
Likfidator
93

PI Zero startuje znacznie dłużej. Nie jest to w sumie problem, bo na PC nie będzie szybciej, bo malinka startuje od razu do emulatora. Jednak Switch to zupełnie inne doświadczenie. Bierzesz konsolę do ręki i grasz, nawet krótką chwilę i usypiasz, by później natychmiastowo wznowić. To właśnie główny powód sukcesu konsoli Nintendo.

Dziś youtube podrzucił mi coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=HDMkw6lnzmI Genialny projekt!

03.03.2018 10:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Szkoda, że nie można wymienić innej gry. Jakby zamiast God Eatera była Civka, to by był świetny zestaw.

03.03.2018 09:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

A kto Ci powiedział, że do indukcji musisz mieć 3 fazy? Ja mam płytę Boscha i ona może pracować na jednej fazie, albo na dwóch. W tym drugim przypadku jedyne co zyskujesz, to możliwość uruchomienia dwóch palników jednocześnie w trybie boost, z czego nigdy nie korzystasz, bo boosta załączasz na góra minutę i musisz jeszcze pilnować, żeby się nie przypaliło, tak ostro grzeje.

Jak mi przywieźli płytę, to podłączyłem ją na początek bezpośrednio do gniazdka, żeby sprawdzić czy działa i było ok.

Co do dyskusji gaz vs indukcja, to zdania są podzielone. Mniej więcej jak manual i automat w samochodzie. Największą zaletą gazu jest to, że działa bez prądu. Dodatkową zaletą jest możliwość gotowania na woku. Niby na indukcji też się da, ale to nie jest to.

Indukcja wygrywa w pozostałych kategoriach. Jest bardzo wygodna, płyta łatwo się czyści, a rozgrzanie patelni i czy zagotowanie wody w garnku trwa znacznie krócej niż na gazie. Dodatkową zaletą jest bardzo dokładna kontrola mocy palnika. Nie tylko możesz osiągnąć moc powyżej tego co daje gaz, ale na najniższej mocy możesz po prostu trzymać ciepło w garnku.

02.03.2018 21:24
1
odpowiedz
Likfidator
93

Na jakim procu to 4K na 970 można osiągnąć w 30 fpsach? Tak z ciekawości.

Procek nie ma nic do rozdzielczości. Do 4K w 30 fps wystarczy Pentium G4560, tylko dobre GPU będzie potrzebne.

Praktycznie każda gra jest grywalna w 4K na Geforce 970 z 30 fps. Trzeba tylko zjechać z detalami do średnich. W części gier można też włączyć szachownicę, albo dynamiczną rozdzielczość, ewentualnie ustawić 1800p, tak jak robią to gry na konsolach.
Geforce 970 to wciąż zauważalnie więcej niż to czym dysponuje PS4 Pro, ale mniej niż ma Xbox One X.

W każdym razie moim zdaniem najlepiej trzymać się 1080p, bo wtedy możemy mieć i 60 fps, i wysokie detale.

A co do gier, to MK X działa bardzo fajnie w 4K na 970. Najlepiej grało się przy 4K z 50 Hz, wówczas gra wciąż była płynna, a nie było stutteringu.
Batman: Arkham Knight działa 4K z 30 FPS bez problemu na pełnych detalach.
Alien: Isolation trzyma stałe 60 fps, pod warunkiem, że zmniejszymy jakość cieni, reszta na maxa.
W AC: Unity trzeba by bardzo mocno ciąć detale, żeby mieć 30 fps w 4K. Dużo lepszą opcją jest zostać w 1440p, czy 1080p bo w tym ostatnim ultra w 60 fps jest na 970 osiągalna.
W starszych grach np. AC: III 4K w 60 FPS to żaden problem.
Z innych gier jeszcze testowałem Forzę Horizon 3, działała bardzo dobrze w 30 fps, a Forza 7 automatycznie dostosowuje detale tak, by było 4K w 60 fps. Wygląda nieźle, ale w 1080p można grać na ultra z wszystkimi detalami.

970 to karta do 1080p, ale jak ktoś chce się bawić w 'konsolowe' 4K to będzie miał lepszy rezultat niż na PS4. Dla mnie 4K to póki co opcja, by usprawnić jakość grafiki w starszych grach. Tak cicho planowałem upgrade na GF 1080 Ti właśnie dla 4K, ale szalejące ceny skutecznie mnie zniechęciły.

Z drugiej strony, więcej gram w gry DOSowe z pierwszej połowy lat 90tych niż w nowe produkcje. Od czasu DOOMa 2016 nie grałem w żadną nową grę AAA, nie licząc exclusive'ów ze Switcha.

02.03.2018 20:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Spójrz na obciążenie CPU. Przy 1050 masz cały czas 100%, a w 970 70-93%, a jak wiadomo w AC:O to procesor jest wąskim gardłem. Być może sterownik, albo coś innego blokuje CPU przed wejściem na pełne obroty i stąd momentami lepszy wynik 1050 Ti.

Ogólnie te dwie karty to zupełnie inne półki cenowe. Geforce 970 jest do 50% wydajniejsza, a to sporo. Na tej karcie bez problemu dobijesz do 60 fps w 1080p w każdej grze, z minimalnym cięciem detali. Na 1050 Ti albo zadowolisz się 30 fps, albo będziesz ostro zjeżdżał z grafiką.

970 poradzi sobie z 1440p czy nawet 4K na poziomie PS4 Pro, a przy 1050 Ti o 4K zapomnij.

02.03.2018 20:21
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

Łowcy gier napisali:
Aktualizacja: Mafia III jest niedostępna w Polsce! Zamiast niej otrzymacie Sid Meier’s Civilization: Beyond Earth – The Collection!

Dziwna sprawa, chyba pierwsza tego typu akcja w naszym regionie.

02.03.2018 10:59
odpowiedz
Likfidator
93

verify, ale to zależy jaki DOOM. Na malinkę są natywne porty Wolfa, Dooma i Quake'a, one chodzą nieźle. Zero bez problemu radzi sobie z DOOMem w 720p, choć do pełnej płynności trzeba zejść niżej.

Quake'a odpala w 1080p, bo port używa OpenGL, a zDOOM chyba nadal software'owo leci.

DOOM w DOSBoxie nie będzie dobrze działał. Spory kawałek temu testowałem na androidzie, który ma lepszą specyfikację od malin i DOSBOX leciał gdzieś w okolicy szybkiego 386, wolnego 486, a do DOOMa tak naprawdę potrzebujesz pentium by wymaksować FPSy.

To jest jednak kwestia samego emulatora. Pamiętam, że na Power makach 333 MHz emulowałem WIndows 98 i działało to z przynajmniej z prędkością Pentiuma 100 MHz.

Uzywam malinki glownie do emulacji retro konsol, tak na szybko jak jest 10-15 minut wolnego czasu i nie oplaca sie wlaczac kompa.

Kwestia perspektywy. Zanim malinka się odpali, to ja już gram od 3 minut na Switchu i to jest ogromna zaleta konsolki Nintendo, wracasz do gry w 3 sekundy. Malinka tego nie ma, ale sporo osób zostawia ją włączoną 24/7, bo zużywa mało prądu, ale dla mnie to marnotrawstwo energii.

01.03.2018 17:19
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Soul, kto jak kto, ale Ty, jako człowiek sukcesu (i piszę to na poważnie, bez ironii) powinieneś doskonale wiedzieć dlaczego.

Kryptowaluty nie generują pieniędzy. Ich realna wartość jest zerowa. To, że bitcoin i inne kosztują ile kosztują wynika tylko z faktu, że ludzie chcą tyle zapłacić. Pieniądze ogólnie mają wirtualną wartość, a wyceny giełdowe czy rankingi najbogatszych osób są czysto teoretyczne, ot po prostu celowo dobiera się taki, a nie inny sposób tworzenia rankingu, żeby cyferki były ładne.

Kopanie kryptowalut wytworzyło pewien, dość wrażliwy ekosystem. Nvidia, czy nawet producenci ASICów dla Bitcoina dbają o to, by ten ekosystem się nie załamał.

Stawianie własnych kopalni jest dla Nvidii nieopłacalne. Atrakcyjność kryptowalut opiera się na jak największym rozproszeniu. Sam Bitcoin jest krytykowany m.in. z powodu skupienia mocy obliczeniowej w niewielkim gronie największych kopalni, a to podważa najważniejsze cechy kryptowaluty.

Kryptowaluty odporne na ASIC nie powstały po to, by napędzić sprzedaż kart graficznych, ale po to by stworzyć zrównoważoną sieć kopalni. Kryptowaluty oparte na GPU działają w dużym rozproszeniu i tym samym trudniej manipulować rynkiem. Duże kopalnie bitcoina mogą np. wybierać, które transakcje wrzucają do swoich wykopanych bloków skutecznie sterując przepływem waluty.

W momencie, w którym powstałaby wielka kopalnia z Nvidii czy AMD, ta zaleta nowych kryptowalut ległaby w gruzach. Dlatego też Nvidia nie uruchomiła i nie uruchomi wielkich kopalni.

Natomiast jeśli chodzi o samo kopanie, to kopie zarówno AMD jak Nvidia i inne firmy. Tylko, że robią to na małą skalę, głównie na potrzeby R&D. Nadchodzące GPU na pewno zostały dokładnie przetestowane pod kątem skuteczności kopania i długiej pracy pod obciążeniem.

Nie da się jednak tego wykryć, bo te testowe kopalnie niczym się nie wyróżniają. To nie jest sytuacja jak np. w Antutu pojawia się testowe urządzenie o wielkiej wydajności, czy w bazie CPU-Z, albo passmarku jakiś nowy CPU.

Po samej działalności kopalni nie stwierdzisz, czy posiada 100x Geforce 1080, czy może 50x Geforce 2080. Nie mówiąc o tym, że Nvidia nawet nie musi kopać w rzeczywistości. Z punktu widzenia rozwoju wystarczy im analizować wydajność i nie muszą ogłaszać zweryfikowanych bloków.

Uruchomienie własnej kopalni oferuje jeszcze jedną możliwość. Nvidia może w ten sposób podnieść trudność kopania, tym samym zmuszając górników do upgrade'u sprzętu, bo stare GPU nawet na prąd nie zarobią. Jednak wątpię, by się na to zdecydowali. Górnicy sami się nakręcają.

Sytuacja z kryptowalutami jest o tyle ciekawe, że jedni chcą by bańka pękła, a innym zależy na tym, by obecna sytuacja trwała jak najdłużej.

Kryptowaluty to rzecz bardzo ciekawa. Nazywana przez wielu koniem trojańskim. Z jednej strony oferuje swobodę i brak kontroli, a z drugiej wszystkie transakcje są logowane w blockchainie. Dysponując odpowiednim superkomputerem, można śledzić przepływ całej kryptogotówki na świecie, a tym samym śledzić transakcje zorganizowanej przestępczości i grup terrorystycznych, i tych którzy ich wspierają.

Pod wielkim znakiem zapytania jest użycie algorytmu SHA-2 w bitcoinie. Dlaczego otwarta waluta używa algorytmu opracowanego przez NSA? Organizacji znanej z zostawiania backdoorów dla swojej wygody.

01.03.2018 16:10
odpowiedz
Likfidator
93

Pi 3 to zupełnie inna klasa sprzętu, więc tam wszystko działa lepiej. GODS ma jednak bardzo niskie wymagania. Działa poprawnie już na 1000 cyklach, czyli jakieś AT 8 MHz. Odpal DOOMa to zobaczysz jak przycina.

Co do maszynki do emulacji, to stare dobre Wii jest świetną opcją. Ma analogowe wyjście obrazu, więc emulatory mogą generować obraz 1:1 jak stare konsole, a jednocześnie RCA component będą działać też w 480p60.
Konsole Nintendo od zawsze są projektowane pod jak najniższą latencję i emulatory na Wii mają najlepszy input-lag spośród wszystkich platform jakie testowałem.

01.03.2018 16:03
Likfidator
93

SpecShadow, nie ośmieszaj się. Jak gra nie działa natywnie pod Windowsem to masz DOSBoxa dla najstarszych gier i wiele maszyn wirtualnych, które z lepszym lub gorszym skutkiem emulują środowisko Win 9x. Nie ma gry, której nie uruchomisz na współczesnym PC. Nie jest to zawsze łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Nowoczesne CPU bardzo w tym pomagają, bo dzięki temu można emulować całkiem szybkie procesory w PCem, który bardzo dokładnie emuluje starą architekturę PC.

Ironią losu jest to, że część starych gier Windowsowych najłatwiej uruchomić poprzez Wine na linuksie:)

01.03.2018 15:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Biedaki z piwnicznych kopalni rzucą się na stare modele, a nowa generacja zostanie dla grubych ryb i koło się zamyka. Gracze dalej zostaną wydymani :D

Nie bierzesz pod uwagę, że jak rośnie trudność kopania, a rośnie cały czas, to pewne karty graficzne przestają być opłacalne, bo zużywają więcej prądu niż wygenerują kasy.

Geforce 2080 na pewno podniesie poprzeczkę wydajności ogólnej i pewnie wydajności na wat. Po premierze kart trudność skoczy i dzisiejsi kopacze entuzjaści momentalnie zostaną z 50%, albo nawet 25% dotychczasowych zysków na obecnym sprzęcie.

Tak jak dziś nie kopie się na 1050 tak za pół roku ten sam los może spotkać 1060. Nvidia może też sprytnie wyprodukować 2060 o wydajności 2070, ale tylko z 3 GB VRAM, co nie byłoby złą opcją patrząc na sytuację na rynku. Karta z 3 GB do kopania się nie nadaje.

Warto też pamiętać o tym, że kopanie na GPU istnieje tylko dlatego, że waluty odporne na ASIC używają algorytmów zużywających tony RAMu. Zwiększenie trudności kopania podnosi też wymóg RAMu. Może być tak, że i karty z 4 GB staną się bezużyteczne, a to już otworzy trochę opcji.

Ostatecznie Nvidia mogłaby też postawić na dedykowane płyty główne z łączem NVLink i sprzedawać karty bez RAMu. Wprowadziłoby to zunifikowaną pamięć w świat PC, co byłoby rewolucją samą w sobie i uczyniło karty kompletnie nieopłacalnymi dla kopaczy.

Opcji jest sporo i prędzej czy później sytuacja się rozwiąże. Nvidia i AMD mogłyby po prostu zwiększyć produkcję, ale to bym im załamało rynek. Ilość kart graficznych jest celowo ograniczana, by nie podbijać trudności kopania powyżej progu opłacalności.

01.03.2018 15:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Podbiję wątek:)

Niedawno kupiłem malinkę w wersji Zero z Wifi i BT. Fajny nerdowski gadżet. Mimo iż kupiłem najsłabszą wersję, to zaskoczyła mnie bardzo niska wydajność. Po procesorze 1 GHz spodziewałem się przynajmniej wydajności dorównującej zegar w zegar starym prockom x86, ale niestety jest zupełnie inaczej.

Wszystkiemu winna stary ARMv6, w nowszych wersjach jest v8 i są 10x wydajniejsze na rdzeniu, ale z tego co widziałem też nie radzą sobie z emulacją np. N64.

W każdym razie malinka bardzo dobrze radzi sobie z emulacją NESa, SNESa i Genesis, czyli odpowiednik powiedzmy Pentium 2 333 MHz. Jednak DOSBox działa tragicznie wolno, emulując z ledwością XT 4,77 MHz. DOSBox jednak słynie z tego, że ma słabe wsparcie dla ARMa.

Z Amigą jest lepiej, ale wciąż o emulacji A500 z pełną prędkością nie ma szans. Za to Atari ST wydaje się działać OK.

Dlaczego zatem Sega Genesis oparta na tej samej motorolce jest tak dobrze emulowana? Nawet można dać OC i podbić CPU w emulatorze do 4x i nadal malinka nie ma problemów.

Emulacja PSXa to 70-80% prędkości. W teorii dałoby się grać, ale po co się męczyć.

Z innych rzeczy. Po raz kolejny uderzyła we mnie toporność linuksa. Nawet na popularnej maszynce ze zintegrowanymi podzespołami nie obyło się bez siedzenia kilku godzin w konsolce i ręcznej konfiguracji.

Dla mnie rzecz niezrozumiała, że pad od XO S jest tak słabo wspierany. Najpopularniejszy pad dla PC, a trzeba modyfikować pliki konfiguracyjne, by sparował się po bluetooth, o wariujących triggerach nie mówiąc.

Linuksowcy dziwią się, że ich system ma tak małą popularność, ale na starcie stawiają użytkownika pod taką ścianą, że mało kto przez nią przeskoczy.

Retro Pie powinna uruchamiać na starcie kreatora. Jak nie wykrywa urządzeń po USB, to powinna próbować sparować kontrolery BT. Tak jak to robi Mac OS.

Nic z tych rzeczy. Linuksowcy będą forkować wielokrotnie takie projekty i każdy fork będzie miał zestaw swoich wad i zalet.

Malinka jest fajna, ale nie aż tak jak o niej można poczytać w internecie. Do mniejszych projektów elektronicznych Arduino wydaje się przystępniejszym rozwiązaniem.

Raspberry Pi to fajna zabawka, ale ja będę szedł w kierunku robotyki, a emulację starych platform zostawię normalnemu PC.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-01 15:42:35
01.03.2018 15:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Spójrzcie na to z innej perspektywy. Nvidia chce zarobić na kopaczach. Czemu to sklepu mają podbijać marżę?

Wzrost wydajności w nowej karcie będzie solidny, a wydajność kopania pewnie się podwoi. To też jest pewna strategia, bo każdy wzrost wydajności kopania, podnosi trudność, a tym samym mniej wydajne karty przestają być opłacalne.

Średnia półka się jakoś ustabilizuje. Prawdopodobnie karty o wydajności Geforce'a 1070 będą w akceptowalnych cenach, a wszystko powyżej będzie kilka razy droższe.

Nowa generacja kart powinna zejść z wydajnością o półkę niżej. Geforce 2050 będzie miał wydajność na poziomie 970, albo i 1060, co wystarczy to 1080p.

Nie liczmy na wzrost wydajności dla graczy, ale na powrót normalności. Do tego rynek wtórny powoli będzie się zapełniał kartami z kopalni, których zużycie energii będzie wyższe niż generowany zysk.

Nvidia w żadnym wypadku nie zamierza odpuszczać sobie rynku graczy. Kopacze to może być chwilowa moda i problemem jest nie tylko możliwość załamania się rynku, ale wejście innego producenta koparek, który uczyni produkty Nvidii nieopłacalnymi.

Sytuacja prędzej czy później się unormuje. Ja akurat jestem w dobrej sytuacji, bo jedyne co by mi się przydało do komputera, to większy SSD, a to jedyne co tanieje w ostatnim czasie.
Geforce 970 wciąż daję radę, nawet w 4K i 60 fps, biorąc pod uwagę to że gram w zasadzie tylko w stare gry.

01.03.2018 10:35
odpowiedz
Likfidator
93

Zamiast kontynuować styl pierwszej części, poszli w ślady CODa. Jakby Crysis 2 wprowadził lepsze AI, dał jeszcze większą destrukcję otoczenia i być może dynamiczne zadania tj. od zaradności gracza zależałoby czy wykona wszystkie cele, czy tylko te podstawowe, bo dodatkowych nie zdąży, albo coś mu nie wyjdzie np. jeśli wrogowie włączą alarm, to zabiją zakładnika.

Wprowadzić jakieś rozgałęzienia fabuły np. by gracz skradankowy miał trochę inny przebieg gry niż ten grający na Rambo.

Tyle by wystarczyło. Fani jedynki byliby zadowoleni i gra przyciągnęłaby trochę nowych osób.

Zamiast tego zafundowano nam klona CoDa, który zniechęcił dotychczasowych fanów, a reszta graczy nie była zainteresowana.

Najlepsze co można o trzeciej części powiedzieć, to fakt że jest stałym gościem u Digital Foundry. Przykre trochę, że gra została zredukowana do benchmarka. Widząc ją tyle razy na youtubie postanowiłem wypróbować, bo jest w Origin Access.

Po godzinie miałem dosyć, a wiecie co mnie tak zniechęciło? Prostackie dialogi. Tego nie da się słuchać. Nie kojarzę gry z gorszymi dialogami. Chamski i prostacki Postal 2 miał więcej taktu i finezji niż Crysis 3.

28.02.2018 21:25
odpowiedz
Likfidator
93

Sony czuje oddech konkurencji na plecach. Xbox Game Pass wszystkich kusi, a Switch bije kolejne rekordy sprzedaży, w tym w wielu krajach osiągnął status najszybciej sprzedające się konsoli wszech czasów.

Walka na rynku konsol jest coraz bardziej zacięta. W czasach PS3, gdy te było w ogonie za X360, Sony dawało bardzo dobre gry w PS+. Sukces PS4 ich rozleniwił, ale teraz znów nabierają tempa.

28.02.2018 21:18
odpowiedz
Likfidator
93

Ekran troszkę za ciemny ale kwestia przyzwyczajenia.

LG G6 ma ciemny ekran? W żadnym wypadku. Nawet w pełnym słońcu nie ma najmniejszych problemów z jasnością.

Używam G6 od kilku miesięcy i telefon ma wszystko co powinien mieć flagowiec. Trochę wolniejszy w benchmarkach od innych flagowców, ale tego się nie czuje. Za to szerokokątny obiektyw to rzecz wspaniała. Żaden inny telefon nie robi tak dobrych zdjęć. Co z tego, że inne robią troszeczkę lepsze zdjęcia w nocy, jak nie mają możliwości złapania takich ujęć.

Jedyne z czym się nawalczyłem, to "wykryto wilgoć w porcie USB". Czujnik jest zbyt agresywny, ale różnymi metodami udało mi się telefon wysuszyć i teraz jest sprawny.

28.02.2018 21:12
odpowiedz
Likfidator
93

2028 roku Ludzie polecą na Wenus i odkryją nowe źródło energii. Zniknie głód na ziemi.

Nie ma szans, żebyśmy za 10 lat polecieli na Wenus. Jedyna możliwość kolonizacji to miasta w chmurach. Na wysokości 50 km ciśnienie jest bliskie ziemskiego i temperatura w okolicy 20-40'C. Tym samym nawet nie potrzebne byłyby kombinezony, a jedynie maski tlenowe. Do tego mieszanka tlenu i azotu jest lżejsza od składu atmosfery wenus, więc da się skonstruować unoszący się w powietrzu balon wewnątrz którego żyliby ludzie.

Są jednak problemy:
1. Musimy dolecieć do wenus i wylądować w chmurach. Nikt tego nie robił i rodzi to mnóstwo problemów. Jak zwolnić i w odpowiednim momencie stworzyć balon, który utrzyma się na zadanej wysokości.
2. Mieszkając na wenus nie mielibyśmy kontaktu z powierzchnią planety, co oznacza brak dostępu do surowców. Kolonia byłaby w pełni zależna od transportu z Ziemi.

Alternatywną metodą dla uczynienia Wenus bardziej gościnną jest odcięcie planety od światła słonecznego. W teorii da się to zrobić, ale potrzeba by ponad 100 lat, by planeta się ochłodziła do akceptowalnych przez nas temperatur.

Niezależnie jak na to spojrzeć. Nie polecimy na wenus jeszcze długi czas.

28.02.2018 13:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Altered Carbon byłem zachwycony. Może końcówka została trochę skopana ale klimat był świetny i mega wyczuwalny.

A ja byłem zniesmaczony. Serial może nie jest zły, ale na tle książki jest słabiutki. Z dobrej powieści kryminalnej zrobili serial dla nierozgarniętego zjadacza hamburgerów. Jedną z podstawowych różnic jest to, że w książkach stosy korowe były jak czarne skrzynki. Uszkodzenie stosu przy użyciu broni było bardzo trudne, a prawdziwa śmierć w książce występuje bardzo rzadko. W serialu stosy można miażdżyć w ręku.

Zupełnie inaczej działał też VR. Podczepiał się bezpośrednio do stosu i komputer przetwarzał VR wielokrotnie szybciej niż w czasie rzeczywistym, można było w godzinę odbyć wielodniowe wczasy. W książce scena hackowania satelity odbywała się właśnie w wirtualu, by działać kilkaset razy szybciej niż w rzeczywistości. Książkowy Takeshi był lepiej zorganizowany i bardziej wyrafinowany w tym co robił i sporo rzeczy wydarzyło się w wirtualu np. Takeshi omawiał i stosował ciekawe techniki torturowania. Z tego co pamiętam była nawet opcja skopiowania stosu na potrzeby wirtuala i jak sesja tortur nie poszła tj. nastąpiło uszkodzenie psychologiczne, to można było wczytać backup. Jedną z metod tortur było zostawienie gościa na kilkadziesiąt wirtualnych lat w towarzystwie swoich kopii. Podobno każdy po czymś takim wymiękał.

Reszta zmian dotyczy bezpośrednio fabuły, ale są tak głupie, że aż szkoda słów. Oglądanie tego serialu to było jedno wielkie WTF.

Oglądając Altered Carbon nie mogłem przestać myśleć co zrobią z ekranizacją Wiedźmina. Postać Takeshiego została tak wypaczona, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby Netflix zafundował nam czarnoskórego Geralta transwestytę.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-28 13:32:45
27.02.2018 21:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Wszystko wskazuje na to, że wszystkie fajne i skillowe talie będą przerzucane do wild. Standard będzie pozbawionym skilla festiwalem Pay2Win.

Zresztą ja mam dość. Byłem tydzień na urlopie, zrobiłem sobie przerwę od HSa i do tej pory nie włączyłem. Mam dość. Poziom zrakowienia gier blizzarda przekracza wszelkie granice.

A ile teraz mam wolnego czasu! Odzyskałem 3-6 godzin w każdym tygodniu.

27.02.2018 18:17
odpowiedz
Likfidator
93

Do padów to może być cokolwiek, bo zużywają mało prądu i to czy będziesz ładował raz na 3 czy 4 tygodnie nie zrobi Ci różnicy. Choć to zależy ile kto używa pada. Mi rozładowanie paluchów dołączonych do pada od XO zajęło ponad pół roku.

Warto jednak kupić Eneloopy, bo bardzo długo trzymają prąd i są na lata. W padach tj. XO i Wii Remote używam ok. 10 letnich Eneloopów i wystarczają na długie tygodnie.

Tak na marginesie, akumulatorki z Joy-conów od Switcha to dopiero rewolucja. Kontrolery malutkie, leciutkie, a baterie starczają na 20 godzin grania i wystarczy kilka minut ładowania w konsoli, by pograć kolejnych kilka godzin.

Chciałbym coś takiego w padzie od XO, który z paluchami jest po prostu ciężki.

EDIT: Co do ładowarki, to koniecznie kupuj taką co ładuje każdy akumulator z osobna, wyraźnie przedłuża to żywotność akumulatorów. Moja pierwsza ładowarka co ładowała w parach zabijała akumulatorki w kilka miesięcy.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-27 18:19:14
27.02.2018 12:15
odpowiedz
Likfidator
93

Śmiało instaluj. Jak będziesz miał problemy ze stabilnością, to dopiero myśl o nowym zasilaczu.
Komputer powinien działać bez problemu i nawet jeśli zasilacz będzie obciążony na 100%, to tylko chwilowo, bo w typowym użytkowaniu bardzo rzadko GPU czy CPU wchodzi na 100%. Stąd też tryby turbo itd. bo zapotrzebowanie gier na moc obliczeniową jest różne.

Zasilacz będzie miał chwile odpoczynku w ekranach wczytywania, czy w wolniejszych momentach.

Tak na marginesie, prędzej będziesz chciał wymienić zasilacz z powodu hałasującego wentylatora niż z tego, że jest zbyt słaby.

Najlepiej będzie jak po wymianie karty wszystko przetestujesz. Godzina czy dwie w programach testujących obciążenie wystarczy. Możesz też miernikiem sprawdzić jak trzymają się napięcia na linii 12V.

Problemem może być tylko podkręcanie, tutaj zasilacz faktycznie może nie dać rady.

26.02.2018 11:36
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
93

HBO GO jest archaiczne nie tylko na tle Netflixa, ale także na tle Amazonu. Udostępnienie abonamentu bez podpisywania umowy z operatorem to krok w dobrym kierunku, ale przed platformą daleka droga.

HBO GO nie ma startu w kwestii jakości treści na tle Netflixa. Game Of Thrones to jedna z nielicznych rzeczy wartych uwagi w tym serwisie, a sam serial jest ledwie poprawny.

Ogromnym problemem są kwestie techniczne. Zdarza się, że niektóre odcinki w ogóle nie chcą się odtwarzać i to niezależnie czy używamy appki z TV, telefonu czy komputera.

Wieczorami usługa bywa obciążona, a odtwarzanie niestabilne. W przypadku problemów z przepustowością naszego łącza będziemy mieć problemy z buforowaniem. Netflix w tym czasie zjedzie z rozdzielczością, ale nie przerwie odtwarzania. O braku HDR czy 4K nawet nie ma co wspominać.

Inną irytującą rzeczą jest to, że usługa nie potrafi zapamiętać co ostatnio oglądaliśmy, oraz z uporem maniaka załączą polską ścieżkę dźwiękową z lektorem, co mnie po prostu wnerwia.
W Grze o Tron denerwuje też to, że trzeba załączać jakieś napisy, bo przy samej ścieżce angielskiej dialogi w natywnych językach nie mają napisów. To wszystko wynika najprawdopodobniej z faktu użytkowania polskiej wersji serwisu.

Nawigacja po serwisie pozostawia wiele do życzenia i jest sporo dziwności np. Ash vs Evil Dead ma tylko drugi sezon, bez pierwszego.

W kategorii VODów HBO GO wypada najgorzej. Nawet Showmax ma ciekawsze treści i działa po prostu lepiej.

Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego HBO jest tak zacofane technologicznie. Brak HDR jest niewybaczalny w 2018 roku dla usługi premium.

25.02.2018 18:28
odpowiedz
Likfidator
93

Nie wiem kto takie telefony kupuje. Co by o iPhone'ach nie mówić, ale w grach miażdżą wszystkie Androidy. Znacznie wydajniejszy CPU, dobre GPU, które dostaje skrzydeł dzięki niższej rozdzielczości oraz zamknięty system o praktycznie konsolowej optymalizacji.

Nie bez znaczenia jest też ekosystem. Gry w Appstorze zarabiają 10-1000x więcej niż w sklepie Google'a. Dlatego w kategorii gier Appstore jest i będzie priorytetowy.

Z drugiej strony, nawet średnia półka telefonów poradzi sobie zadowalająco w grach. Nie mówiąc o tym, że rynek mobilny to głównie proste gry na kilka minut. Jak ktoś chce grać w większe tytuły, to kupuje Switcha.

Za 3200 zł można właśnie kupić Switcha i większość exclusive'ów jakie dostał w poprzednim roku.

22.02.2018 15:23
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Dla Ubisoftu sprawa jest prosta: cenzura = sprzedaż produktu na większym obszarze = większy zysk. Cała ta korporacyjna poprawność polityczna to tylko i wyłącznie troska o sprzedaż.

Jakby im zależało, to przygotowaliby odpowiednie wersje regionalne, ale po co się męczyć, skoro z cenzurą i tak się sprzeda, a może to nawet pomóc w sprzedaży programu szkołom.

22.02.2018 15:19
odpowiedz
Likfidator
93

Jeśli Blizzard poważnie myśli o przeportowaniu Diablo 3 na Switcha, to powinni zlecić to ekipie Panic Button, która przeportowała DOOMa i Rocket League, a także pracuje nad Wolfem 2 i kilkoma nieogłoszonymi portami.

20.02.2018 20:02
odpowiedz
Likfidator
93

Od lat nie używałem IPLI, ale z ciekawości sprawdziłem. Co było za darmo nadal jest za darmo. Za resztę się płaci tak jak dawniej. Płatne pakiety są od bardzo dawna.

Tak na marginesie, od kiedy jest Netflix, Amazon i Showmax to w ogóle nie oglądam treści od polskich dostawców. Nawet nie wiem co tam Polsat i TVN robią w ostatnich latach.

20.02.2018 10:42
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
93

Jeżeli nie masz odpowiednich predyspozycji słuchowych i głosowych nigdy nie będziesz dobrze śpiewał. Po latach ćwiczeń będziesz lepszy niż większość ale od tego daleka droga do prawdziwego śpiewu.

To samo dotyczy rysowania, tańca i każdej czynności wymagającej danego typu zdolności.

Totalna bzdura. "Talent" to największe kłamstwo jakie wpajają nam od najmłodszych lat, bo trzeba podzielić społeczeństwo na motłoch i wyższe sfery. Ilu młodych się poddało, bo uwierzyło, że nie ma talentu?

Każdy może zostać wybitnym muzykiem, malarzem, piosenkarzem, czy kimkolwiek chce. Potrzeba tylko wielu lat ciężkiej pracy i to najlepiej pod okiem eksperta, który szybko skoryguje błędy i złe nawyki.

Jedyną przeszkodą może być fakt, że żeby być wybitnym w niektórych dziedzinach, trzeba zacząć bardzo wcześnie. Wybitnym pianistą nie zostaniesz, gdy nie będziesz intensywnie ćwiczył od momentu gdy zaczniesz chodzić.
Jednak gdy nawet w wieku +40 lat zaczniesz grać, to wciąż dasz radę zagrać wszystkie utwory w akceptowalny sposób, nie będziesz po prostu tak sprawny jak zawodowiec i opanowanie jednego utworu zajmie miesiące, a nie dni.

Ze śpiewaniem sprawa jest zdecydowanie prostsza. Możesz zacząć uczyć się w dowolnym momencie, aczkolwiek na poważnie dopiero po mutacji głosu.

W śpiewaniu nie ma drogi na skróty. Najlepiej trenować codziennie, przynajmniej z 15 minut, a później jak już masz wyrobiony głos przynajmniej 2 razy w tygodniu, by utrzymać formę.

Ze śpiewaniem jak z siłownią. Nie tylko musisz opanować technikę śpiewania, ale również wyrobić odpowiednie mięśnie. Na to trzeba czasu. Jak grasz od lat na instrumencie jest łatwiej, bo już masz wyrobiony słuch i możesz samodzielnie wykonywać ćwiczenia, ale i tak potrzeba wielu miesięcy czy lat, by dobrze śpiewać.

Początki są trudne, bo nic nie wychodzi. Głos jest płytki, zakres niewielki i bardzo szybko się męczysz. Uczysz się emisji głosu, śpiewania czystych dźwięków i poznajesz różne techniki śpiewania. Jednak mimo wszystkich starań i tak nie zaśpiewasz większości piosenek, bo zwyczajnie głos się będzie łamał.
Ogromnym problemem dla początkujących jest dziura między rejestrem piersiowym, a głowowym. Na to potrzeba miesięcy. W pewnym momencie w końcu się to udaje, ale bardzo cicho i wątle. Potrzeba kolejnych miesięcy, by głos nabrał siły w tym zakresie.

Warto też pamiętać o tym, że głos, który słyszymy w nagraniach to efekt złożonego procesu obróbki. Począwszy od Autotune, który skoryguje absolutnie wszystkie niedoskonałości, poprzez zwykły mastering, który poprawia barwę głosu.
Dlatego też nie ma co sugerować się głosem z 'radiowych hitów'.

Najważniejsze to po prostu ćwiczyć regularnie. Poświęcenie nawet 10 minut każdego dnia na śpiew, granie na instrumencie, czy rysowanie w przeciągu roku da ogromne efekty.

Jest takie twierdzenie, że potrzeba 10 lat, by osiągnąć mistrzostwo w dowolnej dziedzinie. 10 lat ciężkiej pracy, każdego dnia i to mowa nie tylko o sztuce, ale też programowaniu czy dowolnej innej dziedzinie nauki. 10 lat...

17.02.2018 15:53
odpowiedz
Likfidator
93

Intel ma coraz lepsze karty graficzne. W tanich Pentium G4600 jest HD 630, który ma wydajność Geforce'a 8800 GT, wspiera wszelkie nowe technologie, ma wszystkie nowe kodeki do 1080p i 4K, a także pobiera bardzo mało prądu.
Do tego całość działa na zunifikowanej pamięci RAM, co daje spore możliwości, gdyby tylko twórcy gier chcieli z tego skorzystać jak na konsolach.

Powiedziałbym, że to raczej budżetowe konstrukcje od AMD i Nvidii mocno niedomagają. Dawno temu np. Geforce 6200 z 64-bitową szyną był dobre kilkanaście razy wydajniejszy niż najlepsza integra Intela, o kompatybilności nawet nie mówiąc. Dziś geforce'y z końcówkami x20 czy x30 są od 20% do 150% wydajniejsze, co jest kompletnie nieadekwatne do ceny. Jedyny plus tych kart to HDMI 2.0, bo intele wciąż dają 4K w 60 Hz tylko po Display Port.

Wydaje mi się, że Intel mógłby spokojnie nawiązać rywalizację z Nvidią, ale zabijanie konkurencji jest dla nich kłopotliwe. Chociażby utrzymują AMD przy życiu, jak jakiś rezerwat, co pokazali dobitnie, gdy w krótkim czasie dali odpowiedź na Ryzeny. Intel mógłby spokojnie podbić wydajność pojedynczego rdzenia o kilkadziesiąt procent, gdyby miał realną konkurencję.

Intel musi mieć konkurencję, bo inaczej stanie się celem wszelkich regulacji antymonopolowych.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-17 15:54:43
14.02.2018 22:11
odpowiedz
Likfidator
93

czy opłaca się obecnie kupować monitor Full HD czy lepiej patrzeć przyszłościowo i kupić monitor w wyższej rozdzielczości?

Ja bym brał tylko 4K. Za ok. 1200 masz 24" monitor LG 4K z niezłą matrycą IPS, fabrycznie kalibrowaną, mój monitorek ma deltę poniżej 2, choć może miałem szczęście, bo producent gwarantuje jedynie poniżej 5, co jest wartością dość słabą.

Dlaczego 4K w 24". Daje to taką gęstość pikseli, że jak ustawisz 200% skalowanie w Windows 10, to masz efekt Retina z maka. Ostrość tekstu robi wrażenie.

Do grania w 4K potrzebujesz min. Geforce'a 970 albo 1060, a i tak nie będzie rewelacji tj. detale średnio-wysokie i 30 fps. Ogólnie i tak lepiej niż na PS4 Pro, ale gorzej niż na XO X.
Nic nie stoi na przeszkodzie ustawić 1080p, czy nawet jak gra jest bardzo wymagająca 720p. Obie rozdzielczości skalują się całkowicie na monitorze 4K tj. 1080p ma podwójne piksele, a 720p potrójne.

Co więcej, zawsze możesz ustawić 1800p, które przy tej gęstości pikseli nie wygląda źle, a daje znacznie mniejsze wymagania.

czy w monitorze 2560 x 1440 da się grać tylko w natywnej rozdzielczości, czy można sobie ustawić też rozdzielczość Full HD?

Da się grać, ale obraz jest okropny. Na taki monitorze albo natywne 1440p, albo skalujące się całkowicie 720p. Z tym, że ja bym się w 1440p nie pakował, chyba że masz Geforce 1070, albo 1080. Te karty są stworzone pod tą rozdzielczość i 60 fps.

jeśli jednak warto kupić monitor Full HD, to jakiego rozmiaru? Czy 27 lub 28 cali nie byłoby wtedy za dużo?

Zależy jak na to spojrzysz. Z jednej strony 1080p wystarczy do 32" włącznie, a z drugiej jak przyzwyczaisz się do 4K, to nawet 24" w 1080p będzie miało widoczne piksele.

- jaki jest najlepszy rodzaj matrycy? IPS, PLS, TN czy VA?
Do gier i filmów VA. Do pracy z tekstem i przeglądania netu IPS. Ja ogólnie wolę monitory IPS, bo mają świetne kąty. VA wolę w TV, gdzie mogę usiąść na wprost, bo VA co prawda ma lepsze kąty od TN, ale ma wyblakłe kolory pod kątem. W każdym razie unikaj TN.

- jaka najlepsza jest częstotliwość odświeżania w monitorze? Czy w obecnych czasach wystarczy monitor z 60 Hz?

Częstotliwość ma małe znaczenie. Liczy się input lag. Monitory 120 Hz i wyższe można polecić tylko e-sportowcom, gdzie urwanie tych 3-5 ms z każdej klatki może dać przewagę w grze.

- no i czas reakcji, do jakiej wartości w ms?

Czas reakcji nic nie znaczy. Szczególnie, że jest podawany jako grey-to-grey, czyli producent może sobie wpisać dowolnie niską wartość.

Liczy się input lag, czyli jak długo elektronika monitora przetwarza strumień z karty graficznej zanim go wyświetli: https://displaylag.com tutaj masz sporą bazę danych na temat input laga. Producenci monitorów się nim nie chwalą, bo nie mają czym.

Czy na coś jeszcze należy zwrócić uwagę?

Kontrast statyczny. Dla IPS co najmniej 1000:1, a dla VA min. 4000:1. W tym przedziale cenowym na monitory z HDR nie ma co liczyć.

Zależy mi też na tym, żeby monitor działał z moim obecnym komputerem, jaki i przyszłym, który zamierzam kupić mniej więcej za dwa lata.

Wejście HDMI i Display Port.

11.02.2018 00:36
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Jeśli podłączasz głośniki złączem analogowym np. mini jackiem, to jak najbardziej warto. Jeśli cyfrowo np. dźwięk idzie przez HDMI, to nie ma sensu. bo głośniki mają wówczas własny DAC.

Jak ponad dwa lata temu zmieniałem komputer, to dałem szansę integrze. Wydawało mi się, że nie jest źle. Ucieszyłem się nawet, że są sterowniki ASIO dla realteka. Niestety nie działały zbyt dobrze.

Po dwóch tygodniach podłączyłem stary komputer, żeby zgrać resztę danych i odpaliłem muzykę. Stary SB X-FI wgniótł mnie w fotel. Godzinę później siedział już w moim nowym komputerze i siedzi do dziś. Świetna karta z bardzo dobrym wsparciem ASIO.

Teraz kusi mnie zakup Sound Blaster AE-5. Karta ma bardzo dobre opinie i jak padnie mi X-Fi, to pewnie ją wybiorę.

Jeśli chodzi o popularne Xonary to mają bardzo złą opinię wśród muzyków. Brak sensownego wsparcia ASIO je całkowicie dyskwalifikuje.

10.02.2018 19:20
odpowiedz
Likfidator
93

A nie lepiej kupić coś nowego z Geforce MX 150? Karta jest co prawda trochę mniej wydajna niż 870m, ale jest to świetna karta do laptopa. Pobiera bardzo mało prądy i generuje niewiele ciepła, tym samym kultura pracy jest znacznie wyższa, laptop mniej się grzeje i wentylatory nie muszą wchodzić na duże obroty. Masz także dłuższą pracę na baterii.

wystarczy gtx 860 czy koniecsnie brac od gtx900 w gore
To nie działa w taki sposób. 860 będzie wydajniejszy niż 920, czy 940.

najwazniejsze jaka seria procesora, koniecznie i7 czy wystarczy i5 ?

To nie jest prosty wybór. Są różne serie np. "U" i "HQ". Ta pierwsza jest zoptymalizowana pod małe zużycie prądu kosztem wydajności, ta druga na odwrót.
Żeby się w tym nie pogubić wystarczy patrzeć na wyniki z passmarka np. https://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Core+i5-7300HQ+%40+2.50GHz jest dość wydajnym procesorem, choć gorszym niż kilkuletnie i5 ze stacjonarnych serii. Seria HQ powinna pozwolić na pracę pod obciążeniem przez długi czas, bo laptop z tym CPU będzie miał wydajniejszy system chłodzenia.

Moim zdaniem zakup używanego laptopa z 870M za 3000 zł to strata pieniędzy. Za ok. 3200 zł kupisz nowego laptopa ze znacznie wydajniejszym 1050, a za ok. 4500 zł kupisz laptop z GF 1060, co jest w tej chwili bardzo atrakcyjnym wyborem patrząc na szalejące ceny GPU stacjonarnych.
Za 2600 zł można już kupić laptopa z MX150, której to konstrukcja pozwala na produkowanie lżejszych i wygodniejszych laptopów.

10.02.2018 17:44
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Takie gry są w modzie, ale jest ich pełno na rynku. Nie wiem czy im się uda, bo w tych grach nawet nie chodzi o to jak są dobre, a to czy twitchowi celebryci je podchwycą. Te durne bugi i niedoróbki to czasem atut, który pozwala bystremu streamerowi mocniej zaangażować swoją widownię.

Sukces na rynku PC zależy tylko i wyłącznie do tego, ile gra zrobi szumu na Twitchu i youtubie. Tylko tak się masowo sprzedaje gry na Steamie. Reszta tytułów co najwyżej może liczyć na umiarkowany sukces. Niestety takie czasy.

Jestem ciekaw czy twórcy Serious Sama odniosą sukces z nową grą. Wydaje się, że mają dobrą strategię robiąc kolejne filmy z produkcji z charyzmatycznym lektorem.

Z jednej strony porządne wykonanie, popularny setting i dobre zaangażowanie graczy poprzez youtube to przepis na sukces.
Z drugiej strony w każdej chwili może trafić na rynek dziwaczna gra, na którą się wszyscy rzucą i wszystkie zombie survivale z battle royale będą przestarzałe.

09.02.2018 15:11
3
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
93

Ta konsola ma dużo świetnych exow, ma najpotężniejszą bibliotekę gier, nawet w 2014 wychodziły na nią produkcje, produkowana do stycznia 2013 roku, sprzedaż ponad 155 mln sztuk i jeszcze coś by się znalazło...

Nintendo DS sprzedał się tylko o milion czy dwa gorzej od PS2.
Łącznie konsole Sony sprzedały się 438 milionach.
Konsole Nintendo licząc od premiery PSXa: 492 mln i to pomijając GameBoy Color, bo jest podany łącznie GB dostępnym od 1989 roku. Nintendo sprzedało 229 mln konsol z wcześniejszych generacji.
Switch w tej chwili już przegonił PS4 w porównaniu do tego samego okresu czasu, a Nintendo nie zwalnia i w tym roku wyjdzie kilka exclusive'ów co ponownie rozbiją bank.

Sam wybór króla konsoli to kwestia gustu. Najczęściej jest to nasza pierwsza konsola. Sony ma jednak inną strategię niż Nintendo. Playstation od zawsze stawiało na aktualne trendy i modne gry, a nie na innowację.

Gry z Playstation starzeją się bardzo źle. Widać to na youtubie, gdzie retro youtuberzy praktycznie nie wracają do konsol Sony. NES, SNES, Sega Genesis, Saturn, czy Dreamcast oraz N64, ale w mniejszym stopniu.

Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o Horizon: Zero Dawn, a Zelda: Breath of The Wild będzie przewijać się długie lata, a za dwa lata na rynek trafią gry Ubisoftu, Rockstara czy EA które skopiują wiele rozwiązań z gry Nintendo.

Tak było od zawsze. Nintendo wymyśla, reszta kopiuje. Mario 64, Zelda: Ocarina of Time i GoldenEye 007 zdefiniowały współczesne gry konsolowe. GoldenEye 007 dał podwaliny pod konsolowe FPSy. Zamiast znanych z PC labiryntowych map z szukaniem kluczy i zbieraniem broni zaproponował "objective based FPS", które stały się standardem w grach na konsolach.

Mario 64 i Zelda wprowadziły poprawnie zdefiniowaną kamerę TPP i celowanie. Jeśli weźmiecie pod lupę gry z PSXa, to wszystkie zmagały się ze sterowaniem. Zła praca kamery była piętą achillesową gier z tego okresu. Jedne robiły to lepiej jak Tomb Raider, inne gorzej jak Bubsy 3D.

Nintendo, jak to Nintendo zanim zabrało się za tworzenie Mario 64, to spędzili długie miesiące nie robiąc niczego tylko testując kamerę i zakres ruchów postaci. W połączeniu z kontrolerem analogowym stworzy coś co pozwalało na dobrą nawigację z kamerą TPP.
Zelda poszła o krok dalej, wprowadziła coś co po dziś dzień w gamedevie nazywa się "Z-targeting", czyli blokowanie postaci i kamery na wybranym wrogu.

Z perspektywy dzisiejszego gracze te gry z N64 nie będą takie rewelacyjne, ale będą przypominać współczesne tytuły bardziej niż pierwszy Tomb Raider, czy Croc Legend of The Gobbos. Nawet seria Tomb Raider w pewnym momencie porzuciła swój wypracowany sposób kontroli na rzecz tego od Nintendo.

Assassin's Creed, Uncharted, seria GTA itd. wszystkie one czerpią z dokonań Nintendo.

Ja wiem, że casuali to mało obchodzi. Wy gracie po prostu w to co jest modne, ale jak już twierdzicie, że Playstation jest królem konsol, to sorry, trzeba podjąć dyskusję.

Zresztą do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. W pewnym okresie życia olewa się modę i nowości, a po prostu odkrywa nowe treści, często sięgając po klasykę, czy to w grach, filmach, muzyce, czy literaturze.

08.02.2018 12:35
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
93

To nie jest normalne. Sposób implementacji 30 fps z vsync na konsolach powoduje znacznie lepsze wrażenia niż zwykłe ograniczenie do 30 fps gry.

Chciałbyś. 30 fps to 30 fps. Na konsolach płynności nie ma i to jest fakt. Co gorsza granie na TV nie pomaga. Nawet w trybie gry telewizory mają 20-30 ms input laga, monitory PC 2-10 ms.

W efekcie na PC z 60 fps masz 16 ms opóźnienia klatki + np. 4 ms z elektroniki monitora. Łącznie 20 ms. Na konsoli 32 ms z 30 fps + 20 ms z telewizora, czyli 52 ms na konsoli vs 20 ms na PC.

Przejście z PC na konsolę jest traumatyczne i to jest fakt. Jedynie Xbox One X jako tako daje radę, ale niestety też poszli w 30 fps i 4K, a nie 1080p i 60 fps.

2. The last of us działa w 60 fpsach, ale na trybie 'rozdzieloczość 1800p' gra bardzo często, w różnych miejscach ma widoczne 'skakanie, stuttering itd', szczególnie podczas walk, rozdziału podczas zamieci śnieżnej( tutaj mały stuttering występował praktycznie cały czas),i różnych losowych miejscach. To normalne?

Tak, to normalne, bo PS4 Pro ma CPU rodem z 2007 roku i nawet GPU ze średnio-niskiej półki nie pomoże.

3. Dodatkowo, w grach są widoczne migotania tekstur (np. część paska bohaterki horizon miga się na czarno) czy w grach na konsole takie błędy też występują?

Zależy od gry, ale faktem jest że gry na konsolach mają ostro przycięte detale i tego typu artefakty są na porządku dziennym. Do tego dodaj rozpikselowane cienie, niską szczegółowość efektów post-process i aliasing. W przypadku PS4 Pro dodatkowo dochodzą kombinowane metody podbicia rozdzielczości. Teoretycznie sprawiają wrażenie większej ilości detali, w praktyce mogą powodować artefakty obrazu.

4. Czasem podczas przeglądania menu głównego konsoli, widoczne są przycinki, a najbardziej konsola przycina się w sklepie i oknie trofeum.

To jedna z wielu wad Playstation 4. Z konsol jedynie Nintendo Switch ma błyskawiczne i responsywne menu, ale to zasługa spartańskiego wyglądu. Nawet stare Wii miało więcej bajerów w menu niż Switch, ale faktem jest gry odpalają się błyskawicznie i nawigacja w menu jest bez jakichkolwiek opóźnień. Choć eShop potrafi czasami zamulać, szczególnie gdy mamy w tle odpaloną większą grę.

o nie wiem co robić, bo boli mnie oddawanie dwudniowej konsoli na gwarancję.

Gwarancja nic nie pomoże, PS4 Pro tak właśnie działa.

07.02.2018 19:15
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

Załóż kanał na youtubie i rób filmy o wypełnianiu najróżniejszych wniosków i innych rzeczy. Wbrew pozorom rynek na to jest. Zrobisz coś niezłej jakości, to podlinkuje Twój film jakiś portal, czy gazeta i kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy wyświetleń wpadnie.
Przy odrobinie szczęścia dorobisz od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy miesięcznie.

Ogólnie po prostu wytwarzaj treści i wrzucaj je w internet. Czy to filmy, czy pisz bloga, albo cokolwiek innego. Będą wyświetlenia, to będzie kasa z reklam.

Powiem Ci, że nie ma lepszej rzeczy niż dostanie przelewu od Google po miesiącu nic nie robienia, bo Twoje treści same generują dochody:)

07.02.2018 18:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Monitory 120 Hz i wyższe mają sens tylko dla osób zainteresowanych e-sportem, albo sieciowymi strzelankami na myszkę. Tylko wtedy odczujesz różnicę między 60, a 120 Hz.

Jeśli zaś ma to być monitor dla zwyczajnego użytku, to:
- koniecznie unikaj matryc TN, ta cecha skreśla monitor.
- jeśli praca z tekstem, czytanie netu czy ogólnie programy użytkowe będą priorytetem, to szukaj monitora z matrycą IPS,
- jeśli głównym zastosowaniem będą gry i filmy, szukaj matrycy VA.

Jeśli spędzasz dużo czasu przed monitorem, to koniecznie szukaj monitora, który steruje podświetleniem przy pomocy zmian napięcia prądu stałego, a nie poprzez PWM, które polega na ciągłym włączaniu i wyłączeniu LEDów, co powoduje migotanie i męczy wzrok.

Częstotliwość odświeżania w LCD jako taka nie ma żadnego wpływu na zmęczenie wzroku. Piksele w LCD mają taką bezwładność, że nawet nie da się nimi sensownie zamigotać.

I jeśli chcesz pracować z tekstem, to koniecznie pomyśl o monitorze 4K. Wygładzenie czcionek i ogólna ostrość obrazu są tego warte.

06.02.2018 13:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Super Mario Galaxy 1 to gra dobra, ale nie idealna. End game jest trochę nieprzemyślany. Zbieranie fioletowych monet jest męczące, a niektóre gwiazdki absurdalnie trudne np. ta z podkładaniem bomb pod śmieci.

Najgorsze jest to, że jak już zbierzemy 120 gwiazdek to:

spoiler start


Odblokowuje się Luigi i gra każe nam przechodzić całość od początku po raz drugi!

spoiler stop

To nie są wady, które zauważy zwykły gracz, ale gry Nintendo aż chce się robić na 100% i tutaj poszli po linii najmniejszego oporu.

Nintendo najwyraźniej nie było zadowolone z tego jak do końca wyszło Galaxy i zrobili sequel. Galaxy 2 to gra pod każdym względem lepsza. Twórcy mieli gotowy silnik, więc zabrali się za kreatywne tworzenie nowych lokacji i mimo genialnego designu pierwszej części, druga część pokazuje jak wszystko można zrobić lepiej.

Nowe lokacje, nowe power-upy, nowi bossowie. Mimo podobnej grafiki, wszystko w drugiej części jest inne - lepsze. Najwięcej zmian przeszedł end-game. Gra jest dłuższa, a poziom trudności rośnie płynnie. Ostatnie wyzwania są znacznie trudniejsze niż to co było w SMG 1, ale gracz jest na to gotowy.
Po zebraniu 120 gwiazdek odblokowują się zielone gwiazdki, które są po prostu znajdźkami, ale umieszczonymi w takich miejscach, że aż chce się zbierać. Wymagają doskonałego opanowania wszystkich ruchów Mario i doskonale wykorzystują zakamarki każdej lokacji.

Jedyna wada obu gier to tak naprawdę brak otwartej struktury z Mario 64 czy Super Mario World. Jednak na to musieliśmy czekać aż do premiery Odyssey.

Najnowsze Mario jest grą świetną, ale zbyt łatwą. Raptem 5 trudnych księżyców ma się nijak do aż 1/3 gry z Mario Galaxy 1 i 2.

06.02.2018 10:07
odpowiedz
Likfidator
93

Ja nie mam nic przeciw fizycznym kopiom, bo mają swój urok, ale kompletnie nie rozumiem przywiązania do archaicznych formatów. Winyl jeszcze jakiś tam analogowy urok ma, ale płyta CD? Jak coś tak przestarzałego może być wciąż pożądane?

Technologia naprawdę nie stała w miejscu od lat 80tych. Mamy nowsze standardy. Nawet leciwe DVD-Audio i SACD oferują ogromny przeskok względem CD. O coraz to nowszych formach dedykowanych filmom i streamingowi nie mówiąc. Najbardziej oczywista wada CD to brak dźwięku przestrzennego.

Jest mało prawdopodobne, byśmy doczekali się nowego standardu muzyki na fizycznych nośnikach. Nic nie wyparło CD, nawet wstecznie kompatybilne SACD. W czasach popularności Spotify i youtube'a nie ma mowy, by ktoś chciał wprowadzić coś nowszego.

A im szybciej umrze CD tym lepiej, bo ten format ogranicza jakość muzyki. Studia nagraniowe masterują muzykę pod ten nośnik, na czym cierpią nawet winyle.

05.02.2018 19:55
odpowiedz
Likfidator
93

Snipperclips jest w takim samym stopniu dla dzieci co choćby Mario czy Zelda.

Tu nie chodzi o oprawę graficzną, ale o gameplay. Snipperclips jest stworzony pod młodszych graczy, tak samo jak Kirby, którego poziom trudności jest dużo niższy niż Mario, czy Donkey Konga. Mimo iż wszystkie gry Nintendo mają familijną oprawę, to większość jest piekielnie trudna, ale jest też kilka prostych i przyjemnych gier.

Snipperclips nie każdemu przypadnie do gustu. Warto zapoznać się z demem. Ogólnie gra nie zachwyca. Na iPadzie są dużo lepsze, aczkolwiek singlowe gry, ale za to za kilka złotych, a nie za stówę.

05.02.2018 19:05
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

hopkins--> dowolny laptop z w miarę nowym i3 oraz zintegrowaną kartą intela mniej więcej dorównuje Switchowi. Geforce MX150, który jest na tyle energooszczędny, że może być montowany w Ultrabookach ma już wydajność na poziomie PS4, deklasując Switcha, a na laptopie z dowolną grafiką Nvidii i CPU, który jest dobrze wentylowany możesz emulować Zeldę, czy Mario Kart 8 z dobrym skutkiem.

Co do listy. Obecność DOOMa, Skyrima, Puyo Puyo Tetris, czy Snipperclips (świetny tylko dla dzieci) po prostu dziwi. Są inne, lepsze gry. Puyo Puyo to co prawda dobra gra, ale ciężko wydać 120 zł na coś co jest gorsze niż darmowy Tetris na iOS czy Androida od EA. Szczególnie, że PPT ma kapitalne demo na Switchu, gdzie do woli można grać VS na split screenie i VS COM jak nie mamy z kim zagrać.

Ja polecam Picross S, przy tej grze spędziłem prawdopodobnie najwięcej czasu na Switchu. Wielką popularnością cieszy się też Overcooked i Rocket League, a Oxenfree okupuje TOP1 na liście bestsellerów dzięki przecenie na 17 zł. Niedawno premierę miała Celeste, którą gracze są zachwyceni.

05.02.2018 12:20
odpowiedz
12 odpowiedzi
Likfidator
93

Uncharted to własność Sony, a Crash to własność Actovision. Póki co, nie ma szans na wydanie Uncharted na PC.

A nawet jakby była szansa, to jest to mało opłacalne. PCtowcy nie lubią takich gier, a nawet jeśli to już od dawna posiadają PS4.
U nas rynek PC jest wypaczony, bo setki tysięcy dzieciaków dostało na komunię komputer do nauki zamiast konsoli. Chcą grać w konsole gry na laptopie, który do gier się nie nadaje.

Ja do Crasha nie mam sentymentu. Te gry wypadały bardzo słabo na tle Mario 64 i późniejszego Raymana 2, który bazując na innowacjach Mario 64 okazał się jedną z najlepszych platformówek 3D wszech czasów.

W remake bym jednak zagrał, bo wprowadza trochę usprawnień m.in. obsługę analogowego kontrolera. Pytanie tylko czy wybrać ubogą wersję w 30 fps na Switcha, czy 60 fps na PC.

05.02.2018 10:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Interior666, Xbox One S co chwila jest na wyprzedaży w Amazonie czy innym sklepie z darmową wysyłką do Polski w cenie ok. 650 zł. Były nawet okazję, że jeszcze gry w zestawie były. Z ostatniego miesiąca:

Xbox One S 1TB + Assassin‘s Creed Origins + Tom Clancy‘s Rainbow Six: Siege + Steep + The Crew – EUR 226,36 (950,59 zł), uwzględniając podatek i to za wersję z dyskiem 1TB.

Była też promocja na podstawową wersję z 3 miesiącami Xbox Game Pass (warte 97 zł):
Xbox One S 500GB Konsole – Starter Bundle inkl. 3 Monate Xbox Game Pass – EUR 169,52 (713,47 zł), uwzględniając podatek

Okazje oczywiście ze strony łowców gier. X-KOM rzadko daje dobre promocje, ale czasem uda się coś ustrzelić, szczególnie korzystając z kodów promocyjnych. Kilka miesięcy temu składałem komputer u nich i trafiłem na promocję na monitory. Wybrałem monitorek 4K, który nie był na wyprzedaży, ale po wpisaniu kodu obniżono cenę o 200 zł deklasując wszystkie oferty na rynku.

04.02.2018 20:02
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
93

12dura, robią tyle ile mogą. Takie opcje są opracowywane przez dział rozwoju Sony. Wprowadzenie 60 fps jest zależne od twórców gier.

Prawda jest jednak taka, że żadna z dzisiejszych konsol nie nadaje się do 60 fps. Nawet Xbox One X. Powód jest prosty: przestarzałe CPU.

Jednak przy coraz większej konkurencji na rynku konsol, być może PS5 postawi na 60 fps? Co byłoby całkiem sensowne, biorąc pod uwagę, że Sony zbuduje następcę PS4 Pro na Ryzenie.

Rynek jest tak dynamiczny, że trudno cokolwiek przewidzieć, a coraz większa popularność PC pokazała graczom jak wiele daje 60 fps.

Kwestią czasu jest też zintegrowanie Freesync czy innej technologii w nowych telewizorach. Xbox One X już to wspiera, więc i Microsoft się zabezpieczył na przyszłość.

Tak naprawdę 60 fps nie jest aż taką graniczną wartością. Między 30, a 40 fps jest kolosalna różnica, a 45 jest już wartością w zupełności wystarczającą do konsolowego grania.
Kilka lat temu miałem monitor, co przyjmował wartości odświeżania z dokładnością do 1 Hz i z nudów testowałem różne płynności. W pełni zsynchronizowane 45 fps z dobrym frame pacingiem, bez rwania i stutteringu to wartość wystarczająca. Niby można jeszcze zauważyć różnicę z 60 fps, ale jest po prostu płynnie.

Limit 30 fps to jedna z kilku pozostałości po telewizji analogowej, a wszelkie zmiany występują bardzo wolno. Nie zapominajmy, że nawet telewizja HD nadaje z przeplotem i w standardach PAL/NTSC czyli 50Hz u nas i 60 Hz w USA. Dopiero 4K wymusza tryb progresywny i ma być nadawane w 60 Hz na całym świecie - tyle w teorii, bo streamingowcy jak Netflix, czy Amazon mają swoje wytyczne i dogadują się z producentami TV bez oczekiwania na jakieś ogólne standardy, z tego też względu Netflix i Amazon mają już HDR, a telewizja satelitarna czy kablowa dopiero zaczyna wdrażać 4K.

Sytuacja jednak zmienia się na lepsze z naszego punktu widzenia ,bo producenci TV wiedzą iż to konsola jest jednym z głównych motywatorów wyboru TV w obecnych czasach. Dlatego też prędzej czy później problem FPS się rozwiąże.

01.02.2018 17:33
odpowiedz
Likfidator
93

A mnie to przesunięcie premiery nie dziwi. Ich dotychczasowe plany odnośnie multi spotkały się ze sporą falą krytyki. Chociażby czat głosowy z telefonu. Były też negatywne opinie na temat dawania starych gier z NESa w ramach abonamentu, podczas gdy Sony i Microsoft dają coraz lepsze tytuły.

Przesunięcie może też wynikać z wprowadzenia Xbox Game Pass. Nintendo woli poczekać jak usługa zostanie przyjęta i jeśli Microsoft odniesie sukces, to będą mogli wprowadzić coś podobnego.

Nintendo ma ogromną bibliotekę gier, a do tego Switch poradzi sobie z emulacją Gamecube'a, co pokazały gry Nintendo dla Shielda.

Innymi słowy Nintendo ma jak najbardziej możliwości by usługę taką jak Xbox Game Pass zrobić i jednocześnie nie zabić sprzedaży swoich exclusive'ów. Choć obstawiałbym, że po 6-12 miesiącach gry będą do tej usługi trafiać, w podstawych wersjach bez season passów.

01.02.2018 17:19
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Nintendo nie wejdzie w byle co. Po tym jak sparzyli się na współpracy w Phillipsem i potworkach z Mario i Zeldą na CD-I, firma zamknęła swoje marki na dekady. Teraz Nintendo się otwiera, ale nadal bardzo mocno kontroluje proces produkcji. Polecam poczytać czy pooglądać na youtubie jak wyglądała produkcja Mario + Rabbids, która to pokazała, że jak ktoś Ubisoft przypilnuje, to nadal potrafią zrobić dobrą grę.

Dlatego nie ma co martwić się jakość. Nintendo prędzej doprowadzi do anulowania projektu niż do wydania przeciętnego filmu.

31.01.2018 14:16
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

A to ciekawe, że Mario sprzedało się najlepiej. Pewnie zasługa bundli z grą.

Zobaczymy jakie gry wyjdą w 2018 roku. Oby niebawem ogłosili jakieś daty premier, bo Labo mimo iż fajne to nie dla każdego. Ja chcę nowe Wii Fit, kolejną odsłonę Paper Mario i Mario Makera.

Nintendo niech się stara, bo Xbox Game Pass kusi mocno. Jest tam dobrych kilkadziesiąt gier w które bym zagrał i nadciągają kolejne.

31.01.2018 12:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Bitcoin nie ma nic wspólnego z GPU. Te są używane do kopania nowszych walut, które są zaprojektowane tak, by nie dało się zrobić taniego ASICa. Chodzi głównie o to, że algorytmy wymagają ogromnej ilości pamięci RAM i dlatego karty z 2 GB możesz kupić bez problemu, bo się do kopania nie nadają. Kwestią czasu jest, gdy 4 GB karty przestaną wystarczać.
Tak na marginesie jestem ciekaw, czy doczekamy się sytuacji, że będą przerabiać PS4 Pro i Xbox One X do kopania. Jakby nie patrzeć przy obecnych cenach GPU jest to całkiem atrakcyjna opcja i konsole mają 8-12 GB zunifikowanej pamięci RAM.

EDIT: a na to, że rynek kopania się załamie nie ma co liczyć. Bitcoin może lecieć, ale zawsze znajdzie się waluta, która będzie rosnąć.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-31 12:14:38
30.01.2018 23:28
odpowiedz
Likfidator
93

https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=13921739

Tutaj jest wątek Town of Salem, ale praktycznie nikt nie gra.

30.01.2018 20:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

No tak, bo oficjalne stanowisko policji jest mniej wiarygodne niż jakieś tam relacje w filmach dokumentalnych. I te tysiące spraw...

Każdy może być jasnowidzem, wystarczy przedstawiać swoje proroctwa tak, by zawsze coś się sprawdziło, albo dawać takie ogólniki, że zawsze ktoś coś sobie dopasuje. Nauka bezlitośnie rozprawiła się z tego typu oszustami/naciągaczami. W odpowiednio przygotowanych warunkach ich przepowiednie kompletnie się nie sprawdzają.

Ich działanie opiera się nawet na obserwacji osób z którymi rozmawiają, a skuteczność opiera się na tym, że dobrze obstawiają co mogło się wydarzyć.

Naprawdę nie ma co dyskutować. Bardziej by mnie interesowało zdanie bezdomnego pijaka niż jakiegoś "jasnowidza".

30.01.2018 20:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Nie ma o czym dyskutować. Po kilku zdaniach wiadomo, że facet nie wie o czym mówi i kompletnie nie ma pojęcia o temacie.

W dodatku "jasnowidz". Przeczytajcie wpis na wikipedii:

Komenda Główna Policji wydała w 2000 raport stwierdzający znikomą skuteczność jasnowidzów. Krzysztof Jackowski ogłosił zamiar wystąpienia na drogę sądową, aby w oparciu o dokumentację prowadzonych przez siebie spraw uzyskać potwierdzenie swoich zdolności w sądzie[9]. Do listopada 2011 jednak żaden pozew tego typu nie wpłynął. W 2011 rzecznik Komendy Głównej Policji oświadczył, iż policja nie zamawia usług jasnowidzów, a także, że nie wnoszą oni istotnych informacji do śledztw[31]. W latach 1994–1999 spraw z udziałem jasnowidzów było 440, z czego 432 to wizje niepotwierdzone, a 8 przybliżone. W pięciu przypadkach można mówić o pomocy jasnowidza. W 12 sprawach policja poprosiła jasnowidza o pomoc[31]. Były rzecznik policji, który przez 10 lat badał sprawy Jackowskiego stwierdził, że żadna z jego wizji się nie sprawdziła[32]. Jesienią 2011 Fundacja Itaka stwierdziła, że: "Nie znamy sprawy, w której informacje jasnowidza przyczyniłyby się bezpośrednio do odnalezienia osoby zaginionej. Nie znamy też sprawy, w której informacje od jasnowidza byłyby precyzyjne. Najczęściej brzmią: "żyje, wyjechał za granicę" albo "nie żyje, leży w dole przy domu, który jest blisko lasu" albo rodziny dostają mapkę, która obejmuje ogromny teren i przeszukanie go właściwie nie jest możliwe"[31].

Naprawdę nie ma co dyskutować. EOT.

30.01.2018 16:02
odpowiedz
Likfidator
93

Co do jednej osoby, to gdybym ja siedział przy Diablo 3, to zrobiłbym:

1. Sezony weekendowe zaczynające się w piątek o 18 i kończące w niedzielę o 18. Gracze od razu zaczynaliby na 70 poziomie z białymi przedmiotami i zdobywanie paragonów byłoby mocno podkręcone z limitem na 800 poziomie. Dodatkowe zasady:
- tryb fabularny miałby poziom trudności na sztywno z podbijaniem co lokację/quest, tak by zacząć od T1, a skończyć na GR 80 czy 100. W ten sposób zabicie Diablo, czy Maltaela byłoby wyzwaniem, a do tego co kilka questów można by dać super nagrodę np. starożytną część setu, czy pozwolić graczowi wybrać jeden z trzech przedmiotów,
- sezony weekendowe miałyby specjalne modyfikatory np. ograniczoną ilość legend i setów, albo nawet brak setów, ale z jakimś mechanizmem craftowania unikalnych affixów,
- możliwe specjalne cechy np. brak limitu szybkości poruszania, wyłączenie czy wzmocnienie niektórych affixów jak CC,
- możliwość modyfikacji klas np. wymieszanie umiejętności specjalnych, zmiana run, czy nawet zmiana działania podstawowego zasobu,
- tryb semi-hardcore, po śmierci przedmioty zostają wyłączone na 3 godziny i trzeba mieć kilka zestawów uzbrojenia,
- pełny handel między graczami, w takim sezonie można by to włączyć, a wraz ze słabym dropem wymusiłoby to na graczach handel wymienny... nawet można by włączyć AH w niektórych tygodniach,
- na koniec sezonu gracz mógłby przenieść tylko jeden przedmiot i jeden gem na główne konto.
- unikatowe gemy tylko dla tego trybu,
- potencjał powrót do przeszłości np. sezon klasyczny z zasadami z podstawki,

2. Zadania dzienne i specjalne dzienne wyzwania:
- zadania dzienne np. zbierz 10 mln złota z potworów, zabij 3 strażników, pokonaj [nazwa bossa], pokonaj innego gracza w trybie PvP,
- 3 dzienne wyzwania na różnym poziomie trudności, byłyby to z góry ustalone grifty, gdzie gracz miałby tylko jedno podejście. Możliwe modyfikatory: zmniejszony czas (wymagana szybka klasa), same zwykłe moby, same elity i możliwość odtwarzania misji z poprzednich części np. Den of Evil z D2.

To takie proste rzeczy, które mogłaby zrobić jedna osoba, w ciągu kilku miesięcy. Wystarczy wziąć gotowe rzeczy i trochę nimi pomieszać.

Największą wadą Diablo 3 jest właśnie to, że nie motywuje do codziennych powrotów. Gdyby były zadania dziennie, to warto by wrócić, zrobić proste zadanie i np. dostać zasoby do craftu, czy sporą szansę na dobrą legendę.

29.01.2018 20:43
odpowiedz
Likfidator
93

Dobry nerf. 4000 pyłu będzie jak znalazł po rotacji. Najbardziej podoba mi się to, że Łatek i Raza dostały nerfa pod Wilda. W dziczy talie pirackie są ogólnie silniejsze, niż w standardzie i Łatek byłby problematyczny przez lata.
Raza w Wild zachowa moc ze standardu. Po prostu potrzebny będzie Thaurisan, żeby zmniejszyć koszt kart z combo.
Gdybym grywał w Wild, to bym Razę zostawił, ale priest to ostatnia klasa, którą chciałbym w dziczy grać.

29.01.2018 16:10
Likfidator
93

Henrar--> Część walut np. ETH jest zaprojektowana tak, by nigdy nie dało się zbudować taniego i wydajnego układu ASIC. Kopanie na GPU daje dobre rozproszenie. Kopanie na ASIC w praktyce ogranicza kopanie do niewielkiej grupy kopalni przemysłowych.

W ten sposób GPU zawsze będą użyteczne do kopania. Nawet jak powstanie koparka ASIC dla ETH to ktoś zrobi nową kryptowalutę jeszcze lepiej zabezpieczoną przed ASIC.

Zabezpieczenie przed ASIC jest bardzo proste, wystarczy mieć algorytm, który potrzebuje tony RAMu. Dlatego też karty z 2 GB RAM i mniejszą ilością są tanie, bo na nich kopać ETH albo już się nie da, albo nie da niebawem jak trudność wzrośnie.

29.01.2018 12:20
odpowiedz
Likfidator
93

po co ją implementować na konsolę, którą mają posiadacze bardziej zachodniego rynku

1. Sukces Zeldy i Skyrima na Switchu przyciągnął fanów tego typu gier.
2. Na Switchu jest wciąż mało dużych gier, co da Elexowi widoczność nieosiągalną na innych konsolach czy PC, innymi słowy Elex będzie trafi do TOP3 sprzedaży na 100% przynajmniej w pierwszym tygodniu.

Jedynym problemem może być jakość portu, a Switch platformą łatwą nie jest. Gry po prostu trzeba ciąć z grafiki i czasem nawet mechanik, by wyciągnąć 30 fps w 720p, a i tak na konsolę trafiło kilka technologicznych potworków jak np. Rime.

Zobaczymy też jak twórcy odchudzą grę. 35 GB to zbyt dużo jak na Switcha. 16 GB cartridge to maksimum w jakie mogą iść bez podnoszenia ceny wydania pudełkowego.

Ja ich gry nie kupię, szczególnie że jak wszystko na Switchu będzie kosztować min. 200 zł, a kwestią czasu jest wyprzedaż na Steamie czy humble bundle z nią.

29.01.2018 12:12
odpowiedz
Likfidator
93

Domsiek, nic nie zaoszczędziłeś, bo uchwyt kupisz za 20 zł i TV będzie min. 2 cm od ściany. Lepiej jednak wydać więcej i kupić coś co odsunie telewizor te 5-7 cm.

nie rozumiem tutaj jednej rzeczy, dlaczego mój obecny uchwyt się nie nadaje skoro jest w stanie utrzymać telewizory do 35 kg, a ten Sony waży 15,1 kg.

Masz stary TV to i wieszak jest z poprzedniej epoki. Kiedyś TV były po prostu większe i cięższe. 42" miał tak duże ramki, że był większy niż dzisiejsze 50", a podświetlenie świetlówkowe wymagało grubości nawet 5-7 cm.

Jedyne co jest istotne to typ mocowania VESA i waga TV, ale to nie powinno być problemem. Ja rok temu zmieniłem 40" na 58" i użyłem tego samego wieszaka. Nowy TV ważył niewiele więcej i miał taki sam rozstaw.

Moja stara Plazma 50" ma największy wieszak, ale TV waży coś ok. 50 kg.

28.01.2018 12:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Kilgur, dla Blizzarda zysk z Diablo 3 to strata. Jak grasz w Diablo 3 to nie kupujesz paczek do HSa, ani nie opłacasz abonementu WoWa, ani nie kupujesz innych mikropłatności np. w Overwatchu.
Diablo 3 ma słabą monetyzację i dlatego nie jest rozwijany. Necro był eksperymentem, który jak widać niekoniecznie im wyszedł.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co Blizzard odwalił w HSie w ostatnim dodatku. Wydrukowali kilka epickich kart, które są tak przesadzone, że są we wszystkich taliach u wszystkich klas. Jedynie Cubelock i Razakus mają inny styl gry, ale te talie są cholernie drogie.

W innych grach jest pewnie podobnie, zatem to co Blizz odwala z Diablo 3 to tylko wierzchołek góry lodowej. Ja mam wrażenie, że Activision-Blizzard coraz więcej Acti niż Blizza.

Zresztą popatrz co wydało rok temu Activision. CODa, Destiny 2 i remake Crasha. Jeden z największych wydawców wydał dwie średnio przyjęte gry i nisko-budżetowy remake.

Jak tak dalej pójdzie to każdy wydawca będzie miał tylko jedną gigantyczną grę z lootboxami i innymi wyciągaczami kasy.

27.01.2018 22:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ja ogólnie nie mam nic przeciwko temu, że Intel rozwiąże sprawę poprzez wydanie nowych CPU z załatanymi lukami.

Jednak pod warunkiem, że nie zostawi na lodzie użytkowników starszych generacji. Na rynek powinien trafić przynajmniej jeden i7 dla każdej serii CPU od 4xxx w górę, a najlepiej, żeby cofnęli się aż po 2xxx.

Dla mnie zakup komputera to inwestycja na lata i wybrałem Intela m.in. z tego powodu, że miałem łatwą ścieżkę upgrade'u z zablokowanego i5 aż po odblokowane i7.

Zainteresowanie połatanymi sprzętowo Haswellami czy Skylake'ami nawet nie byłoby duże, ale ile Intel zyskałby wizerunkowo.

Tylko, że to jest właśnie monopolista, który z nikim się nie liczy. Dawno temu, w czasach 386, 486 i Pentium Intel wcale nie miał tak wielkiej przewagi. Procesory AMD i Cyrixa były bardzo popularne. Doszło do sytuacji, że nowoczesne, ale bardzo drogie Pentium od Intela przegrało na rynku z kolejnymi, coraz wyżej taktowanymi rewizjami 486 od AMD i Cyrixa, które doganiały Pentium w wydajności, a działały na starych płytach głównych.

Intel był zmuszony wprowadzić na rynek Pentium OverDrive, czyli specjalną wersję procesora działającą na starych płytach głównych z epoki 486.

Jak jest dziś? Intel ogłasza nowe CPU, które nic technologicznie nie wnoszą poza doklejonymi rdzeniami i od razu wymaga nowych płyt głównych. Co gorsza nikomu nie przeszkadza, że nowe i3 jest identyczne ze starym i5, ba nawet troszeczkę przycięte, a mimo to nie zadziała na starszym chipsecie.

Na szczęście x86 ma coraz mniejszy udział i kwestią czasu jest, gdy ARM, który funkcjonuje jako bardzo zdrowa konkurencja ostatecznie wykosi x86 z naszych domów. Już teraz ARMy dominują. x86 mamy raptem w komputerach i konsolach (nie wszystkich, Nintendo Switch to już ARM), reszta od komórek po telewizory to ARMy.

24.01.2018 15:26
odpowiedz
Likfidator
93

Ja już zapomniałem, że coś takiego jak Destiny 2 istnieje. Ta gra w ogóle nie jest obecna, a marka bez większego polotu. Chociażby społeczność Nintendo Switcha pisze o różnych grach jakie by mogły pojawić się na Switchu i nie pamiętam, by ktokolwiek napisał o Destiny 2. A pojawiają się głosy za jakimiś niszowymi grami sprzed nastu lat...

W ogóle całe Activision jakby przestało istnieć. Poza tym, że wydają co roku Call of Duty, które mnie od samej nazwy odpycha, to nic o nich nie słychać.
Patrząc na ich profil na metacritic w 2017 wydali tylko CODa + DLC, Destiny 2, oraz remake Crasha i port Skylanders na Switcha.

A pomyśleć, że 15 lat temu jednego roku potrafili wydać więcej hitów niż w obecnej dekadzie gier.

24.01.2018 15:16
odpowiedz
Likfidator
93

Ode mnie poleciały już dwie godziny i jeszcze coś tam zapuszczę.

A co do oglądania swoich własnych filmów, to uważaj, bo za klikanie we własne reklamy może nawet polecieć ban na konto.

24.01.2018 10:50
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Karta graficzna to nie GPU. Ten termin istnieje raptem od kilkunastu lat i powstał by podkreślić czym współczesne karty graficzne są.
To jest temat rzeka i żeby go ogarnąć trzeba by się cofnąć do lat 70 i wyjaśnić całą ewolucję układów graficznych. W każdym razie epoka kart graficznych skończyła się w momencie, gdy stare karty, które miały z góry zdefiniowaną listę funkcji graficznych tzw. fixed-pipeline zastąpiły karty z shaderami, co wraz z kolejnymi generacjami dało programistom nieograniczoną swobodę w tym jak generują grafikę.
Producenci kart poszli o krok dalej. Po co ograniczać kartę tylko do grafiki? I tak powstało CUDA i inne API do przetwarzania strumieniowego. Starsze karty też można wykorzystać do obliczeń, ale trzeba robić to w ramach grafiki np. poprzez operacje shaderowe na teksturach i potem odczytywać wynik jako wartość piksela. Dzięki CUDA i innym GPU mogą funkcjonować jako pełnoprawne procesory strumieniowe.

Współczesne GPU i CPU mają wiele cech wspólnych, ale zupełnie inną filozofię działania. Procesory są optymalizowane pod wykonywanie jednego (lub kilku) ciągu obliczeń, ale doskonale radzą sobie z rozgałęzieniami kodu i instrukcjami warunkowymi.

GPU zaś są stworzone pod obliczenia równoległe. Jeśli jakieś zadanie można podzielić na tysiące czy miliony pomniejszych niezależnych od siebie zadań, to GPU będą o kilka rzędów wielkości wydajniejsze niż CPU.

Kopanie kryptowalut to liczenie hashy, a to sprowadza się do wykonywania serii dodawań, mnożeń i innych podstawowych operacji, z którymi GPU radzą sobie świetnie.

Kopanie kryptowaluty to podobne obliczenia jak przy nakładaniu efektu SSAO, czy ogólnie przetwarzaniu shaderów post-process, które polegają na tym, że dla każdego piksela na ekranie jest wykonywany jakiś prosty algorytm. Dlatego GPU są tak wydajne jako koparki.

Tak na marginesie, z tego też powodu obecna generacja konsol ma bardzo słabe CPU względem GPU, bo układy graficzne mogą przejąć na siebie najtrudniejsze zadania, nie tylko grafikę, ale też np. fizykę.

23.01.2018 19:12
3
odpowiedz
Likfidator
93

Liczba bitcoinow, czy tam jak kto woli weryfikowalnych hashy jest odgornie ustalona, ale co z cala pula hashy przez ktore trzeba sie przekopac? liczbowo ile tego jest? Jest to stala liczba?

Hash to nie bitcoin. Nie kopiesz waluty, a jedynie dostajesz nagrodę za to, że znalazłeś bloczek. W uproszczeniu bloczek wygląda tak:

----------------
poprzedni hash: 000124245
transakcje:
+6 monet dla kopacza,
A przekazuje 2 monety dla B,
C przekazuje 0.5 monety dla D,
...
Z przekazuje 23 monet dla X,

+0.01 monet prowizji dla kopacza,
Znaki dodatkowe: GIFDUGSG
--------------

W pierwszym polu jest nagroda dla kopacza, w tej chwili 6.25 bitcoina, ale ta wartość się zmniejsza o połowę w stałych odstępach czasu. Dlatego Bitcoin ma skończoną ilość, bo te wartości nagród zostały ustawione tak, by szereg był zbieżny i tak z biegiem lat nagrody będą coraz mniejsze, ale jest też prowizja.

Zlecający transakcje mogą dać bonus dla kopacza, co zachęci kopalnie do uwzględnienia ich transakcji w bloczku. To jest sprytnie pomyślane, że z biegiem czasu kopalnie będą zarabiać na prowizjach, a nie na zwiększaniu puli waluty. Im dajesz wyższą prowizję, tym szybciej zlecenie zostanie zatwierdzone w blockchainie.

Znaki dodatkowe służą zaś temu, by na ich podstawie generować różne hashe. Koparka testuje miliardy kombinacji tych znaków, by otrzymać hash, który zaczyna się od jak największej liczby zer.

Idea hashy kryptograficznych opiera się na tym, że nie ma prostej metody podrobienia wiadomości pod dany hash, ale bardzo łatwo sprawdzić czy hash pod wiadomością jest poprawny.

To taka ogólna idea jak to działa. Nie wiem czy zauważyliście, ale blockchain trzyma zapis wszystkich transakcji od samego początku i tak jak trudno namierzyć przepływ tradycyjnych pieniędzy tak kryptowaluta ma logowane wszystkie transakcje.

Niektórzy mówią, że Bitcoin to koń trojański. Odpowiednio wydajny super komputer i możesz śledzić wszystkie transakcje zorganizowanych grup przestępczych. Nikt tego nie używa, by łapać płotki, ale rząd USA ustrzelił już nie jedną grubą rybę dzięki właściwościom Bitcoina. Sam algorytm SHA2 został przecież opracowany przez NSA.

23.01.2018 16:59
4
odpowiedz
Likfidator
93

kamochud, Kobiety to Kevina mogły oskarżyć co najwyżej o to, że nie był nimi zainteresowany:)

23.01.2018 16:54
7
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

Bitcoin i sporo innych walut używa czegoś takiego jak Blockchain, czyli taki łańcuch transakcji. Nazwa kryptowaluty wzięła się po prostu z tego, że używają kryptografii by uwierzytelnić transakcje.

Każdy bloczek transakcji jest podpisany funkcją skrótu (hash), w Bitcoinie jest to SHA2. Dodatkowo na górze każdego bloczka jest hash z poprzedniego bloczka.
Decentralizacja waluty sprawia iż łańcuch rozwarstwia się na różne bloczki, bo każda kopalnia próbuje uwierzytelnić własny bloczek.

Każdy wykopany bloczek jest weryfikowany i jeśli nie ma w nim niezleconych transakcji, to kopalnie go akceptują i dołączają do swoich blockchainów. Podrabianie waluty staje się przez to niemożliwe, bo wymagałoby samodzielnego tworzenia najdłuższego blockchaina i dopóki ktoś nie będzie dysponował wydajnością min. 51% całej sieci, to nie ma szansy uwierzytelnić podrobionej transakcji.

Kopanie to nic innego jak siłowe sprawdzanie milionów hashy na sekundę, by znaleźć taki bloczek, którego hash zaczyna się od pewnej liczby zer. Im więcej zer, tym trudniej znaleźć i tym wyższa trudność kopania.

Zatem całe to kopanie to bezsensowna strata prądu tak naprawdę. Złożoność kopania jest zmienna i każda kryptowaluta ma swoje zasady. ETH ustala taką złożoność, by cała sieć znajdowała 1 bloczek na 12 sekund, czy 12 bloczków na minutę, dokładnie nie pamiętam.

Na kopanie kryptowalut można patrzeć po prostu jak na granie w loterii, gdzie spośród bilionów losów wygrywa kilka tysięcy, a im lepsza koparka tym więcej ich sprawdzi.
Wszystko jest losowe. Może być tak, że na komputerze bez GPU odpalisz koparkę i po 5 minutach znajdziesz hash co da ci 6 bitcoinów, a może być tak, że mając kilkunaście GPU do kopania nie znajdziesz ani jednego hasha przez rok.

Całe to kryptowalutowe szaleństwo nakręca fakt, że im większą mocą dysponujesz, tym więcej waluty wykopiesz i największe kopalnie są zmuszone nie tyle kupować sprzęt, to wręcz wyrywać sobie nawzajem z hurtowni.

Od strony praktycznej nie ma żadnych powodów, by złożoność kopania była aż tak wysoka, ale to sami kopacze nakręcają sobie trudność. Im więcej kopaczy tym trudniej. Sytuacja trochę tak jak w tych aukcjach za 1 grosz. Jak zainwestowałeś tony pieniędzy to inwestujesz więcej, żeby to nadal było opłacalne.

23.01.2018 15:13
odpowiedz
Likfidator
93

Irdeto dokonało zakupu na przyszłość. Firma ta od lat zabezpiecza content nadawców, ale rynek linearnej TV się kończy, więc firma stopniowo zmienia profil. Od pewnego czasu oferują zabezpieczenia strumieni w internecie np. oferują usługę zaszycia w strumieniu informacji identyfikujących klienta, która jest odporna na transkodowanie i inne transformacje. W ten sposób zwalczają nielegalne streamingi wydarzeń sportowych, bo mogą zlokalizować jaki użytkownik dokonuje transmisję i pociągnąć do odpowiedzialności prawnej. Dlatego też operatorzy tak usilnie wciskają własny sprzęt i nie chcą dawać samych kart kodowych, bo nad tymi ostatnimi nie mają żadnej kontroli jeśli chodzi o streamerów.

Teraz Irdeto wraz z Denuvo będą mogli nie tylko zabezpieczać gry, ale też software np. aplikacja usługi VOD mogłaby być zabezpieczona w ten sposób, skutecznie utrudniając spiracenie treści.

Nasz Cyfrowy Polsat w ostatnim czasie rozszerza współpracę z Irdeto. Z ich usług korzystają od lat tj. naziemna telewizja mobilna używa bezkartowych odbiorników Irdeto, a niedawno szyfrowanie Irdeto pojawiło się na satelicie. Trudno powiedzieć o co tak naprawdę chodzi, bo polsat od początku korzysta z rozwiązań Nagravision.

22.01.2018 18:14
odpowiedz
Likfidator
93

Nie wiedziałem, że Nintendo tak bardzo poszło na łatwiznę i Switch jest tylko rozszerzeniem architektury 3DSa, a nie całkiem nową konsolą. Dla twórców emulatora to dobre wieści, bo CITRA jest już solidnie dopracowana. Jedyne co jest nowe to Tegra od Nvidii, ale tutaj sytuacja jest banalna, bo w sieci jest kompletna dokumentacja układu, co szalenie ułatwi prace.

Nie zdziwię się, gdy Mario Odyssey będzie jako takie grywalne w połowie roku, a wtedy na twórców spadnie deszcz złotych monet na patreonie.

Nintendo oficjalnie potępia emulację, ale w praktyce dobrze na niej zarabia. Emulatory to takie edycje demonstracyjne, szczególnie w wypadku Switcha, bo odpaliłbyś grę na PC i pomyślisz, że możesz mieć ją na przenośnej konsolce, więc pobiegniesz do sklepu po Switcha... no chyba że nie masz na niego kasy, ale wtedy i tak byś gier od Nintendo nie kupił, więc firma stratna nie będzie, a buduje sobie markę u nowych odbiorców.

Ja sam zaczynałem od emulacji konsol Nintendo na PC dekady temu i w pewnym momencie zacząłem je kupować. Gdyby nie emulatory, to pewnie nigdy bym świata Nintendo nie poznał.

22.01.2018 10:42
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

Jak gra nie działa, to wystarczy odpalić "sprawdź spójność plików" z poziomu Steama, uPlaya czy Origin. Gry czasem potrafią namieszać w swoich plikach, a to naprawia 99% problemów. Jeśli nie, to jedno zapytanie google'a powinno sprawę rozwiązać, bo inni mieliby podobny problem.

Gram na PC od początku lat 90tych i nigdy mi się nie zdarzyło, by jakaś gra nie działała. No chyba, że nie spełniała minimalnych wymagań. Jedynym wyjątkiem był jeden z moich laptopów z Radeonem. Tysiące problemów z kompatybilnością, ale to był wypadek przy pracy. Od tej pory tylko i wyłącznie karty Nvidii.

w tym problemie nie chodzi o to ze on jest tylko o to ze nie pokazuje info dlaczego nie działa i jak to naprawić

Jak nie pokazuje? Sprawdź logi w katalogu gry, a jak nic tam nie ma, to poszukaj w logach systemowych. To, że nie umiesz obsługiwać komputera, nie znaczy że gra nic nie pokazuje.

21.01.2018 12:25
odpowiedz
Likfidator
93

No to najgorszy moment jeszcze przed Tobą. Malutki spoiler:

spoiler start


Jest sytuacja, gdy Rex ma halucynacje i musisz walczyć 1:1 z Torą, Mią, Morag itd. Jak nie grindowałeś blade'ów to pozamiatane. Zostajesz sam, więc w tym momencie nawet nie masz możliwości wrócić do innych lokacji, by podbić umiejętności blade'ów. Pokonanie Morag jest najtrudniejszą rzeczą w grze. Musisz użyć Roca z najlepszym itemem, który wykrada życie. Bez tego nie masz szans. Ja podchodziłem do tej walki z 10 razy. Do tego po każdej porażce cofasz się do początku lokacji i musisz przebiec długi korytarz co trwa 2 minuty, gdzie sama walka trwa mniej.

Dosłownie chciałem cisnąć joy-conami o ścianę!

spoiler stop

A ja utknąłem na ostatnim Bossie tj. nie mam siły go ubić. Za pierwszym uzbierałem 5 orbów, odpaliłem chain attack i zostało mu 4% HP, po czym boss się oddalił, że był poza zasięgiem ataków i przyzwał 2 mini-bossy co nawalają AOE. Dzięki, po grze.

Tego właśnie nie lubię, że bossów trzeba kończyć chain-attackiem zanim wejdą w enrage. Jak nie odpalisz chain-attack jak mają poniżej 40-50% HP to przegrywasz.

20.01.2018 21:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Jedyna istotna różnica to fakt, że Xbox One S wspiera HDR, a zwykła wersja nie. Jednak tak jak snopek9 napisał, bierz zwykłą wersję, bo jest znacznie tańsza. Jak będziesz potrzebował w przyszłości HDR, to sprzedasz tę konsolę praktycznie bez strat i kupisz eSkę, albo X.

18.01.2018 13:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Po pierwsze, ten film to po prostu viralowa reklama Uplaya. Ubisoft nie ma sentymentu do żadnej platformy. Wydają tam, gdzie się zarabia.

Po drugie, słaba sprzedaż Crysisa 1 to nie efekt wydania tylko na PC, ale mnóstwo większych i mniejszych czynników. Crysisowi nie pomogła łatka benchmarka, mało kto pisał o tym, że fajnie się w to gra. Dlatego też ludzie o nim mówili, piracili go, ale nikt nie kupował. O dziwo gra miała niskie wymagania, skalowała się bardzo dobrze, że nawet kilkuletnie komputery dawały sobie z nim radę przy znacznie gorszej grafice.

Jakby Crysis 1 wyszedł na konsole w tym samym czasie co na PC, to i tak niewiele by to zmieniło. Pamiętajmy, że ta gra wyszła w tym samym czasie co Modern Warfare 1.

Crysis to sztandarowy przykład, że grafika nie sprzedaje gier. Jakby skupili się na promowaniu świetnego swoją drogą gameplay'u, to może sytuacja byłaby inna, a tak sama gra została zaszufladkowana jako demko technologiczne.

Potem było jeszcze gorzej. Zamiast w drugiej części rozwinąć to co było dobre, czyli otwarte przestrzenie i swoboda wykonywania misji, zaserwowano zamknięte, tunelowe lokacje rodem z Call of Duty i tutaj nawet wersja konsolowa nie pomogła.

Na przestrzeni lat mieliśmy wiele pięknych gier, ale marketingowcy nie popełniają tego błędu i promują gameplay, i fabułę, a nie samą grafikę.

Dlatego też nigdy nie doczekamy się duchowego następcy Crysisa, bo to jest po prostu nieopłacalne niezależnie od platformy na jaką byłby wydany.

18.01.2018 12:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Zanim zaczniecie krytykować ceny, to idźcie do sklepu z zabawkami. Kilka kawałków tektury z obrazkami kosztuje 70-80 zł.

Nintendo daje 5 zestawów do składania i kilkanaście minigierek na kartridżu. To jest naprawdę dobra cena jak za taki produkt.

Cała idea Labo jest bardzo fajna i Nintendo po raz kolejny rozbije bank.

Wybór kartonu też nie jest głupi. W zestawie ma być sporo części zamiennych, a schematy będą dostępne za darmo, by kupić tani zamiennik, czy wyciąć samemu z niepotrzebnego pudła.

Jak to chwyci, to Labo przerodzi się z całą serię zabawek. Nintendo po raz kolejny pokazało, jak bardzo innowacyjnym produktem jest Switch. Kamera IR w prawym joy-conie znalazła sensowne zastosowanie.

18.01.2018 11:11
1
odpowiedz
Likfidator
93

Te plebiscyty to tylko zabawa, nic więcej. Każdy ma zupełnie inną listę.
Z wymienionych gier w tym zestawieniu grałem tylko w Zeldę i Cupheada. Choć nie pamiętam roku, bym kupił aż tyle dużych gier w premierowych cenach tj. Zelda, Mario Odyssey, Xenoblade 2 i Mario+Rabbids. W 2016 tylko DOOMa i X-COM 2, a teraz aż tyle.

Rok 2017 był rokiem Nintendo. Tu nawet nie chodzi o to, że Zelda czy Mario okazały się wspaniałymi grami. Tu liczy się fakt, że Nintendo stanęło w totalnej opozycji do coraz większego nacisku na mikropłatności i lootboxy.
Gry Nintendo albo miały tylko i wyłącznie darmowe content patche tj. Splatoon 2, ARMS i Mario Odyssey, albo dostały tylko duże season passy składające się z małych dodatków i jednego dużego rozszerzenia fabularnego tj. Zelda i Xenoblade 2.

Afera wokół Battlefronta 2 w pewnym stopniu przyczyniła się do sukcesu Switcha. Na reddicie był nawet wątek osób, które po aferze z lootboxami zdecydowało się na zakup Switcha, by wesprzeć klasyczny model gier single player.

Z perspektywy czasu możemy zapamiętać 2017 jako rok przełomowy, gdy konsumenci powiedzieli dość praktykom EA i innych dużych wydawców.

Masowy konsument się obudził i duża zasługa w tym Nintendo, które dostarczyło alternatywę.

Jasne, że Switch ma wady, nawet poważne, a Nintendo jest pazerne jak zawsze (ceny wszystkiego!!!), ale to właśnie alternatywa. Mógłbym długo pisać co mi się w Switchu nie podoba, ale jak wezmę tę konsolę w swoje łapy, czy nawet jak gram na TV to mam z tego taką radochę jak na konsolach/komputerach 16-bitowych - czyli złotej erze gier video.

17.01.2018 16:36
odpowiedz
Likfidator
93

Pad od XO nie jest zły, ale to pad do korytarzowych strzelanek, a nie do klasyków z emulacji. Do tych ostatnich najlepsze są pady od konsol Nintendo. Pad od Gamecuba jest kultowy. Do tego stopnia, że każda konsola Nintendo go wspiera, bo fanatycy Smash Brawla nie uznają innych kontrolerów.

Droższą opcją jest Swich Pro Controller. Pad jest bardzo podobny do tego od XO, ale lepiej nadaje się do gier arcade. Współpracuje z RetroPie przez bluetooth, choć trzeba ręcznie zmieniać plik konfiguracyjny, bo GUI nie rozpoznaje analogów.

Pad działa też na PC, ale jest trochę zabawy ze sterownikami, żeby emulować Xinput. Pad od XO to po prostu plug&play.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że pad od XO jest OK, ale zdecydowanie wolę Joy-cony od Switcha do gier arcade.

Największa wada pada od XO to gumiaste przełączniki przycisków. Pady Switcha mają blaszki, które dają takie same wrażenie jak klawiatura mechaniczna. Gra się na tym dużo przyjemniej.

17.01.2018 16:06
odpowiedz
Likfidator
93

Mam jednego laptopa na Pentium T4200, czyli w zasadzie to samo co Twój Core2Duo. Laptop był z Vistą i ma tylko zintegrowaną kartę graficzną.

Na Windows 10 działa dużo lepiej niż na Viście. Fakt, że ma 4 GB RAM, ale to nie robi różnicy. Mam też takiego tandetnego Lenovo 100S co ma jeszcze słabszy CPU i 2 GB RAM, i Windows 10 działa bardzo sprawnie. Jedynie strony WWW działają wolno, ale taki już dzisiejszy internet jest.

To, że Windows 10 krzyczy o braku pamięci nie jest normalne. To samo co do braku kompatybilności z BIOSem.

Sporo czasu temu zainstalowałem Win 10 na laptopie z 2006 roku, który był z XP. Windows 10 działał poprawnie na 1 GB RAMu i nawet sterowniki do starego radeona spod Visty z shaderami 2.0 zadziałały. Żadnych błędów. Jedynie zamulał jak to na stary 1 rdzeniowy CPU przystało.

Jak Windows 10 generuje Ci takie błędy, to sprawdź pamięć memtestem i dysk twardy, czy nie ma błędów. Te podzespoły padają ze starości i prowadzą do najróżniejszych problemów. Od zamulenia systemu po dziwaczne komunikaty.

16.01.2018 19:58
odpowiedz
Likfidator
93

A po co w ogóle chcesz dzielić 240 GB na partycje? To nie czasy Windowsa 98. Jeden dysk = jedna partycja. Najwygodniej.
Windows 10 się nie zepsuje i go nie będzie przeinstalowywał.

A gdy będziesz chciał z jakiegoś powodu zrobić format, to i tak ważne dane trzeba zgrać na dysk zewnętrzny. Instalacja systemu zawsze niesie ryzyko, że coś pójdzie nie tak np. mój stary laptop miał przywracanie systemu z płyty, co wyglądało tak, że jak po włączeniu kompa nacisnąłeś jakiś przycisk, to z automatu usuwał całą zawartość HDD. Jak nic nie wciskałeś to miałeś wybór odnośnie wyboru partycji.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-16 19:59:08
16.01.2018 16:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Amazon posiada seriale własnej produkcji. Trochę inny styl niż te z Netflixa, ale niektóre da się oglądać. Wszystko w 4K z HDR tak na marginesie. Główne danie Amazona to Grand Tour, który trzeba koniecznie oglądać w HDR. Krajobrazy i te piękne auta wyglądają bajecznie. Do tego masz sporo dość nowych filmów, więcej niż w Netflixie.
Amazon to nie jest usługa, by opłacać ją każdego miesiąca, ale raz na pół roku warto wziąć.

Showmax wypada najsłabiej. Nie ma ani 4K, ani HDR. Z seriali ma telewizyjne produkcje Marvela tj. Inhumans, Agents of Shield i Runaways. Z czego Agents of Shield jest zdecydowanie lepszy niż Daredevil i reszta seriali o superbohaterach od Netflixa.

Ze starszych rzeczy rzuciły mi się w oczy StarGate'y, SG-1, Atlantis i Universe. Kto nie oglądał, ma świetną okazję, by obejrzeć w 1080p.

Oprócz tego sporo nowych polskich filmów, ale to dla tych, którzy nie mają uczulenia na Karolaka i resztę. Jest też polska wersja SNL, ale nie da się tego oglądać, suchary z Familiady to przy SNL Polska humor wysokich lotów.

15.01.2018 21:41
odpowiedz
Likfidator
93

gerwant123, na konsolach gry też przycinają, szczególnie te mocno polegające na procesorze. i5 7xx to już mocno leciwy CPU, ale to samo można powiedzieć o procesorach w konsolach.
Na youtubie pełno filmów, gdzie składają bardzo budżetowe komputery do gier i nawet na gorszych CPU niż ten i5 da się sensownie grać.

Rewelacja to nie jest, ale jeszcze z rok, czy dwa da radę, a w międzyczasie można zbierać na coś lepszego.

15.01.2018 20:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

I tu pojawia się pytanie czy trudno jest się przestawiać z PC ( klawiatur i mysz ) na konsole (pad). Prosił bym o info od osób które miały podobne wątpliwości czy żałują decyzji o przesiadce czy też nie i ile im czasu zajęło aby przyzwyczaić się do pada.

Grałem w różne FPSy padem i nigdy nie grało mi się dobrze. Jedyny wyjątek to Wii Remote na Wii, gdzie można było celować kursorem jak myszką, a także gry ze sterowaniem żyroskopem np. Splatoon 2 na Switchu. Nie jest to mysz, ale przynajmniej działa to jakoś sensownie tj. używasz gałki do obracania kamerą, a żyroskopem możesz przycelować i działa to na tyle dobrze, że można strzelać headshoty całkiem skutecznie.

Inna sprawa, że nie wiem, czy jest sens kupować konsolę w Twoim przypadku. Jakbyś do tego komputera wrzucił Geforce 1050, to byś miał lepszą grafikę niż na XO czy PS4. Ten i5 powinien od biedy wystarczyć. Jest sporo filmów na youtube, gdzie zbudowano PC na i5 7xx właśnie w celu dorównania konsolom i taki PC radzi sobie nawet lepiej niż konsole o ile ma sensowną kartę graficzną.

15.01.2018 16:58
odpowiedz
Likfidator
93

A ja mam adapter wifi na pcie, sterowników do W10 brak.

Sterowniki do Visty i 7-ki ma? To ma i do Windows 10. Trzęsieniem ziemi była Vista, która wdrożyła nowe standardy i wyłączyła wsparcie dla wielu klas urządzeń i typów sterowników. Ta zmiana była konieczna, ale trochę zbyt szybka. 7ka, 8ka i 10 to cały czas Vista w nowych szatach. Co prawda większość kodu została wielokrotnie przepisana, lepiej i wydajniej, ale filozofia systemu została niezmieniona. No powiedzmy, bo Microsoft wdraża UWP, co daje całkowitą abstrakcję softu od sprzętu, ale miną lata nim to będzie mainstream.

W każdym razie, jeśli urządzenie działa na 7ce, to musi działać na 10. Z rok temu zainstalowałem Windows 10 na laptopie z 2006 roku. W zasadzie było blisko minimalnych wymagań, procesor jeszcze 32-bitowy. System jak najbardziej działał. Nie wykrył karty graficznej, ale sterownik od Visty zadziałał. Podobnie było z resztą sprzętu. Nawet karta WIFI na PCMCIA działała.

Nawet jak jakaś dostanie update odłączający działanie na W7- jejku, nie będę jej uaktualniał. Nie są to krytyczne usprawnienia zazwyczaj.

Nie rozumiesz. Microsoft zwyczajnie przestanie aktualizować komponenty. Wystarczy, że przestanie wydawać nowe wersje .NETa i już większość softu na 7-ce leży. Tak jak było z XP.

Zablokowanie aktualizacji nic Ci nie da. Windows 7 jest strasznie archaiczny. Windows 10 to dziesiątki drobnych usprawnień interfejsu. Praca jest wygodniejsza i szybsza, a wbudowany system wirtualnych pulpitów to po prostu cudo.

Windows 7 ma też skopane wsparcie dla monitorów 4K. Na takim monitorze nie da się pracować przy normalnej wielkości elementów pulpitu. Wszystko będzie za małe. Windows 10 świetnie radzi sobie ze skalowaniem. Przy ekranie 24" dobrze mieć 200% (czyli odpowiednik retiny z maków) a przy 27" 150%.

Inna sprawa, że widzę więcej sensu w używaniu Windowsa XP niż 7-ki. Na XP przynajmniej można zagrać w sporo starych gier, a na 7ce ani stare gry nie działają, ani nowe w HDR. Windows 7 - żadnych zalet, same wady.

15.01.2018 15:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Windows 10 ma taką samą kompatybilność jak 7. Jak chcesz stare gry to bez Windows XP lub 9x się nie obejdzie.
Naprawdę nie ma powodu, by siedzieć na Win 7. Microsoft sabotuje ten system tak samo jak kiedyś robił to z XP. Kwestią czasu jest jak aplikacje przestaną go wspierać. Już teraz jest sporo funkcji, które na 7-ce nie są dostępne np. HDR.

Widows 10 miał swoje gorsze i lepsze chwile, ale teraz jest już solidnie połatany i dopracowany. Jak ponad rok temu się przesiadłem z Windows 7, to system miał trochę problemów, co było niemiłą niespodzianką po stabilnym jak skała 7, ale z biegiem czasu działa lepiej.

No i Sound Blaster X-FI, który na Win 7 wywalał sterowniki raz na jakiś czas działa na 10tce bez jakichkolwiek problemów.

14.01.2018 23:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

ogólnie na padzie gra się lepiej niż na klawiaturze i myszce, więc każda gra będzie OK.

Nie, nie gra się lepiej. Mam od roku pada od XO. Wcześniej miałem kilka padów i dawno temu klasyczny joystick do PC, więc na kontrolerach gram dłużej niż na klawiaturze.
Z tym padem od XO sytuacja wygląda tak, że przez rok rozładowałem baterie co były w zestawie, a (stare!) Eneloopy włożone pół roku temu jeszcze nie zdążyły się rozładować. Co dokładnie podsumowuje jak często był używany.

Pad od XO jest stworzony pod FPSy i osłonowe shootery, ale bardzo słabo sprawdza się w grach arcade. Ja w shootery gram tylko M+K, a do arcade sama klawiatura sprawdza mi się najczęściej lepiej. Od niedawna podłączam też Joy-cony od Switcha do PC i sprawdzają się w arcade'ówkach znacznie lepiej niż pad od XO.

Kiedyś dostałem od kogoś GTA 5 na Xbox 360 leży nowe zafoliowane czyli jak je odpalę na Xbox X to będzie działać?

GTA 5 z X360 nie jest kompatybilne z XO. Musisz kupić edycję dla tej konsoli. Inna sprawa, że granie w GTA V na padzie to masochizm.

Gry kupować karta kredytowa od Microsoftu czy w internecie są lepsze oferty?

A to jak chcesz. Jakieś tam oferty się pojawiają. Sprawdzaj łowców gier.
Jak zaczynasz przygodę z Xboxem One, to na start koniecznie weź EA Access przynajmniej na miesiąc za 15 zł, choć polecam cały rok za 80 zł. W abonamencie masz wszystkie battlefieldy, pierwszego battlefronta, Titanfall 1 i 2, Mirror's Edge, Mass Effecty, FIFA 17 (wkrótce 18) i sporo innych gier.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-14 23:23:43
14.01.2018 18:20
odpowiedz
Likfidator
93

Po tylu latach na GOLu, pierwszy raz sięgnę po łopatę i odkopię wątek:)

Dawno nie grałem w Town of Salem, ale mignęło mi, że jest wyprzedaż na Steamie. Za 18 zł można kupić grę + dodatek. Niby gra darmowa, ale jak ktoś sporo grał, to warto kupić dodatek. Nowe role są ciekawe, a Wiedźmami gra się inaczej niż Mafią.

Co ważne w dodatek grają sami ogarnięci gracze. Może nie najbystrzejsi, ale wiedzą o co w grze chodzi. Gry są płynne i wchodzą ciekawe zagrania. Aczkolwiek nie grałem jeszcze rankingowych, bo muszę zrobić 10 zwycięstw w ranked practice w trybie coven, ale w porównaniu do warzyw co siedzą w otwartych trybach zwykłej wersji jest spora poprawa.

Na dobrych kilka gier przegrałem tylko raz, ale też nie dałem wygrać miastu. Nikt nie przeżył i wygrał tylko jester, którego powieszono kilka nocy wcześniej.

Z nowych ról:
- pirat jest fajny, ale trochę losowy. Grałem nim raz i udało mi się wygrać, dzięki temu, że dwie pierwsze noce wygrałem w papier/kamień/nożyce.

- plaguebearer/pestilence to bardzo trudna rola, jak miasto jest ogarnięte, to nie wygrasz. Nie dość, że trzeba wszystkich zarazić i nie dać się zabić, to potem przemieniasz się w pestilence, które jest co prawda najsilniejszą nocną postacią, której nic nocą nie zabije, ale w dzień mogą powiesić, więc jak miasto się już zorganizowało, to nie ma siły, tym bardziej że pestilence jest wrogiem nr 1, wszyscy będą głosować przeciw. Grałem raz i nawet wygrałem, ale miasto było głupie, bo jailor mnie uwięził, przez co zginął i byłem wpisany w testamencie, a oni się nie skapnęli...

Wiedźmy mają sporo ról. Mogą kontrolować, otruć, zidentyfikować, mogą na stałe zmienić czyjąś identyfikację na Wiedźmę tj. invest i szeryf będą widzieć wiedźmę u niewinnej postaci, czy nawet mają swoją super mocną wersję weterana tj. Meduzę, która zamienia w kamień wszystkich, którzy ją odwiedzą. Zamienienie w kamień usuwa testamenty i role, co wprowadza dodatkowy chaos do gry.

Jest jeszcze kilka innych neutralnych ról, oraz nowe role mafii. Dodatek daje grze nowe życie, ale jest przeznaczony dla zaawansowanych graczy. Gra jest po prostu trudniejsza, bo dzieje się więcej.

Jakbyście chcieli wypróbować podstawową wersję, to można na stronie https://www.blankmediagames.com/

Gry są po angielsku, ale używają bardzo prostego języka. W zasadzie "I'm Jailor, John Mafia" wystarczy, by grać.

14.01.2018 13:41
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

A co Ci da spacer po sklepach? Cenniki masz w necie. Jak na Ceneo nie ma nic po 900 zł, to i w sklepach po tyle nie dostaniesz. Trzeba było kupować jak była wyprzedaż. Teraz pozostaje Ci czekać. Amazon.de daje co jakiś czas wyprzedaże na konsole i wysyłkę gratis. Łowcy gier na bieżąco informują o tego typu okazjach.

13.01.2018 20:03
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

Na 1050 Ti da się pograć, ale o 60 fps w 1080p i wysokich detalach nie ma mowy. Parowanie tej karty z i5 nie ma sensu. Procesor będzie się nudził.

Jeśli Ci się bardzo nie spieszy, to poczekaj z zakupem komputera, bo w najbliższym czasie mają pojawić się tanie płyty dla procesorów z serii 8xxx i wówczas w cenie i5 7400 będziesz miał 6 rdzeniowego 8400, albo zaoszczędzisz kupując i3 z 4 rdzeniami, który będzie porównywalny do i5 7400.

Jeśli nie masz zamiaru kupować Geforce'a 1060 czy 1070, tylko zdecydujesz się na 1050 Ti, to równie dobrze możesz brać Pentium G4600. Przy tej karcie graficznej nawet ten Pentium nie będzie miał co robić.

13.01.2018 17:43
odpowiedz
Likfidator
93

Komputer ma lepszą kartę graficzną niż większość nowychtanich laptopów, więc nie będzie tak źle. Problemem może być procesor, który troszeczkę jest poniżej wymagań minimalnych większości gier.

Jednak jakby nie patrzeć wszystkie gry AAA powinny się uruchomić, a większość nawet płynnie działać w 1280x720.

Problemem mogą być gry o bardzo wysokich wymaganiach względem procesora np. nie ryzykowałbym AC: Origins, szczególnie że gra ma ciężki DRM, ale chociażby GTA V powinno być już sensownie grywalne, nawet w 1920x1080 przy nisko-średnich detalach, albo 1280x720 przy średnio-wysokich.

W każdym razie, jakbyś miał szybszy procesor, to każda nowa gra w niskiej rozdzielczości działałaby w miarę sensownie w niskich detalach, ale nawet ten CPU powinien jakoś dawać radę, w końcu CPU z PS4 i XO demonami wydajności też nie są.

12.01.2018 22:09
odpowiedz
Likfidator
93

Też mam kompa z 2001 roku. Athlon 1.3 GHz, Geforce 2 GTS Pro i 256 MB RAM, z dorzuconą później drugą kostką, co dało 512 MB.
To nie był mój pierwszy komputer, więc nigdy o nim nie mówię stary. W mojej pamięci to sprzęt do nowych gier.

Stare gry to dla mnie DOS i Windows 95 bez akceleracji, czyli epoka do Pentium włącznie.

Nostalgia swoją drogą, ale w święta grałem praktycznie w Lemmings z 1991 roku. Fakt, że fani rozwijają otwarty port, który co roku ma więcej usprawnień, ale jakby nie patrzeć komputer, który bez trudu radzi sobie z każdą grą, przy TV Nintendo Switch z zestawem kilku exclusive'ów, a ja wolny czas w święta spędziłem z grą od której zaczęła się moja przygoda z grami 25 lat temu.

Niby wszyscy jesteśmy graczami, ale czasy, sprzęt i gry z jakimi zaczynaliśmy kompletnie zmienia to jak widzimy dzisiaj gry i co od nich oczekujemy. Dla jednego hit, dla innego gniot.

11.01.2018 22:32
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Te gry nie są złe, ale to takie zapychacze. Switch cały czas potrzebuje system sellerów, bo coraz więcej graczy ograło co miało ograć i konsolka zbiera kurz.

Na pewno na koniec roku wyjdzie coś dobrego, ale potrzebujemy czegoś teraz. Ja wyczekuję za Mario Maker. Idealny tytuł na tę konsolkę, by pogrywać kilka godzin w tygodniu.
Z gier, które wyszły chciałbym zagrać w Bombermana i Puyo Puyo Tetris. Tyle tylko, że ciężko wydać 150 zł za gry na 6 godzin każda.

Z gier, których nie zapowiedziano, a ucieszyłbym się najbardziej, to kontynuacje Wii Sports i Wii Fit. Ten ostatni to główny powód dla którego Wii było u mnie codziennie uruchamiane.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-11 22:32:52
11.01.2018 14:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Jeszcze do 16 stycznia jest to możliwe, a czy później będzie trudno powiedzieć.

11.01.2018 00:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Chyba zapomnieliście, że te seriale błagały o szybką śmierć przez dwa ostatnie sezony.
Brak sensownego głównego wątku, durne scenariusze zapychaczy. Widownia topniała z każdym odcinkiem.

Stargate Universe też nie miał większego pomysłu na siebie. Zbyt dużo czasu poświęcili na wizyty na Ziemi. O ile sam pomysł pożyczania ciał miał potencjał na kilka ciekawych wątków, co zresztą było zrobione, to umieszczono także zbyt wiele zapychaczy...

Stacja nie miała siły na kontynuację, bo scenarzyści i producenci wręcz sabotowali uniwersum.

Mam nadzieję, że Stargate kiedyś doczeka się rebootu, najlepiej pod nadzorem Netflixa. W uniwersum istnieją wszechświaty równoległe, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić reboot, w którym pewne wydarzenia rozegrają się inaczej. Nowa obsada, nowe wydarzenia, nawet trochę inni wrogowi. Ba, nawet cross-over ze starym SG można zrobić w kilku odcinkach.

Szkoda, by takie uniwersum się marnowało, bo Stargate serialowy robił wiele rzeczy lepiej niż Star Trek czy Gwiezdne Wojny, a do tego nie był taki ciężki jak BSG.

10.01.2018 22:01
odpowiedz
Likfidator
93

Takiego podejścia się nie spodziewałem, ale w zamian wyłączyłem Adblocka na GOLu. Trochę dziwacznie teraz strona wygląda, ale to mnie nic nie kosztuje, a dla was pewnie kilka złotych wpadnie w ciągu roku z mojego klikania.

10.01.2018 16:02
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Hydro2 ma rację. W przypadku VR mnóstwo mocy marnuje się na przetwarzanie całego pola widzenia, podczas gdy nasz wzrok ostro widzi tylko mały fragment. Reszta może mieć kilkanaście razy mniejszą rozdzielczość i nie zauważymy różnicy.
VR wymaga za to dużo większej płynność. Widzenie peryferyjne jest dużo bardziej wrażliwe na ruch i nawet 60 fps odczuwa się jak 15-20 fps z normalnego ekranu.

Przed VR jeszcze daleka droga, ale technologia najgorsze ma za sobą. Początkowe zainteresowanie się skończyło, ale technologia nie zniknęła z rynku tak jak 3D, tylko dalej się rozwija.

VR to cały czas proof of concept, który czeka na wydajne, mobilne podzespoły. VR czeka też na rewolucję AI, gdy lekkie okulary będą w stanie łączyć AR z VR, wykorzystując otaczającą przestrzeń.

10.01.2018 11:29
odpowiedz
Likfidator
93

Duchos żartujesz, prawda?
Za 6000 zł masz https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_styczen_2018?page=0,14
który wydajnościowo miażdży tego laptopa. Zostaje Ci 2000 zł na monitor, więc na pewno znajdziesz coś lepszego niż ekran z tego laptopa.

09.01.2018 11:42
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

np na ustawieniach bardzo wysokich Unity w Paryżu niestety ok. 40 kl/s ...

To coś nie tak. Na i5 4590 i Geforce 970 mam 57-60 fps w 1080p w AC:Unity przy maksymalnych detalach, ale z wyłączonym AA z tego co pamiętam.
EDIT: Co prawda i5 7400 jest trochę wolniejszy od 4590 na pojedynczym rdzeniu, ale mimo wszystko nie powinno być aż takiej różnicy.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-09 11:43:35
08.01.2018 12:31
odpowiedz
Likfidator
93

Nigdy nie będzie konsolki przenośnej dorównującej stacjonarnej. Zawsze będą jakieś cięcia w technologii. Teraz będą mieć premierę mobilne Ryzeny, których wydajność będzie porównywalna z PS4 czy w ostateczności z XO, ale raczej ich nie zmieścisz do obudowy Switcha wraz z baterią, która działałaby te 3-5 godzin.

Rynek się jednak zmienia i konsole zmieniły model. Już nie będzie kolejnych generacji, które wywracały cały rynek, a po prostu powolna ewolucja z nowymi modelami co rok czy dwa. W ten sposób XO i PS4 mogą żyć dłużej niż ich poprzednicy, bo przy tak wielkim sukcesie Switcha kwestią czasu jest mobilne PS4.

W 2019 roku doczekamy się rewizji Switcha z większą mocą obliczeniową. Nvidia jakiś czas temu pokazała Tegrę o mocy PS4.

Konsole będą dostępne w trzech wersjach:
1. Wersja stacjonarna, budżetowa. Będą to bazowe modele PS4 i XO w tańszych wersjach na nowszym procesie technologicznym.
2. Trochę droższe, odpowiadające im wersje mobilne a'la Switch.
3. Stacjonarne modele wysokiej wydajności jak PS4 Pro i XO X, które będą oferować lepszą grafikę.

W przypadku Switcha już w ubiegłym roku pojawiły się przecieki o 4K docku, rzekomo wyposażonym w Geforce'a 1060. Jakby to okazało się prawdą, to Nintendo naprawdę miałoby niezły produkt. Switch + 4K Dock kosztowałby niewiele więcej od Xbox One X, a Geforce 1060 to w zasadzie odpowiednik tego co siedzi w XO X.

Zelda, Mario i inne gry ze Switcha aż proszą się o lepsze GPU. Zelda: Breath of The Wild świetnie się skaluje, co pokazuje emulator CEMU. 60 fps + 4K + wysokiej jakości post-process.

08.01.2018 11:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Dickingman, VGchartz podaje sprzedaż wersji pudełkowych, ale na Switchu sporo osób kupuje wersje cyfrowe. Są po prostu wygodniejsze, bo na 128-256 GB kartę SD zmieścisz sporo gier, a kartridże są małe i łatwo jest zgubić, a do tego przekładanie nośnika, by zagrać w inną grę jest upierdliwe.

Twórcy indyków pisali, że w ciągu tygodnia czy dwóch sprzedali po 40-80 tys. kopii i nawet nie byli obecni w TOP15. L.A. Noire obijało się w okolicy TOP10 kilka tygodni. Skyrim był TOP 1-3 jeszcze dłużej. Także DOOM trochę tam był, ale krócej niż pozostałe.

Tym grom nie pomaga także fakt, że można kupić je za ułamek ceny na innych platformach i są na tyle stare, że było mnóstwo okazji je przejść.

FIFA 18 sprzedała się słabo, ale to dobra wiadomość. Fani Nintendo nie przepadają za EA, a do tego Switch dostał grę na silniku z X360/PS3.
NBA 2K18 działa podobno tragicznie. Do tego stopnia, że gracze domagali się jej usunięcia ze sklepu Nintendo.

Switch to nie jest prosty rynek dla wydawców AAA. Każdą grę będziesz porównywał do Zeldy, czy Mario, a te tytuły są o klasę lepsze niż to co wydaje EA, Activision czy Ubisoft. Wychodzi też sporo fajnych gier niezależnych, które dobrze symulują styl Nintendo. Rocket League, Overcoocked itd. zarabiają tony pieniędzy na Switchu.
Konsola na pewno doczeka się jakiegoś CODa, a port GTA V jest tylko kwestią czasu.

Ja w każdym razie gier 3rd party na konsoli kupować nie będę, bo od tego mam PC. Lepsza grafika, wyższa rozdzielczość i 60 fps.

Kupiłem na Switcha Overcoocked, żeby mieć coś do grania na kanapie, ale port jest tragiczny. 30 fps w takiej grze to zbrodnia. Grać się da, ale na PC jest po prostu lepiej.

Nintendo ma sporo gier z Wii U, które może wydać na Switchu: Mario 3D World, Mario Maker, DK Tropical Freeze itd.
Te gry będą wychodzić w przerwach między nowymi tytułami. Wielkimi hitami będzie kolejny Smash Bros., Pokemon i Metroid 4.

Nintendo skupiając się na jednej konsoli praktycznie podwoiło swoją wydajność. Switch dostaje kontynuacje zarówno z Wii jak i 3DSa. Duża Zelda, Mario oraz Layton i Pokemony na jednej konsoli.

Także nawet jakby 3rd party przestały wychodzić zupełnie, to Nintendo ma co wydawać co miesiąc czy dwa przez najbliższe 3 lata.

08.01.2018 10:14
odpowiedz
Likfidator
93

Tez nie rozumiem kupowania nowego gowienka, ale kazdy ma inne potrzeby.
W tej sytuacji szukalbym pewnie czegos normalnego, uzywanego w okolicach 30k, a 20k trzymal na poczet napraw.

Nie wiem jakim idiotą trzeba być, by za 30k kupować używane auto i jeszcze trzymać 20k na naprawy.

Kto w ogóle kupuje używane samochody? Przecież to jest totalnie nieopłacalne. Samochód to jest narzędzie, wsiadasz, odpalasz, jedziesz. Nowe auto to 100-200 tys. km bez jakichkolwiek problemów. Miałem już 5 nowych samochodów i poza przeglądami w ASO absolutnie nic się nie psuło.

Nowy samochód to koszt 10-20 tys. zł/rocznie, a w praktyce 0 zł, bo jak masz działalność i bierzesz w leasing, to podatnicy za niego płacą, a dokładniej zamiast płacić 1-3 tys. zł podatku co miesiąc spłacasz ratę leasingu i masz nowy samochód co 3-5 lat.

Pierwszy właściciel, polska dystrybucja, serwisowany w ASO itd. dostajesz cenę o 30-50% wyższą niż taki sam rocznik od Niemca. Nawet nie męczysz się ze sprzedażą, oddajesz u dealera tj. przyjeżdżasz starym, wyjeżdżasz nowym, a za to, że bierzesz od nich nowy samochód dają lepszą cenę za stary, bo nie muszą na nim tyle zarobić.
Jak bierzesz w leasing, to nawet nie rejestrujesz samochodu. Podpisujesz umowy, dostajesz dokumenty i wyjeżdżasz wprost z salonu.

Jak chcesz lepsze auto za 200-300 tys. zł to ustawiasz wysoką cenę wykupu i po prostu nie wykupujesz auta na koniec umowy. Przy drogich samochodach jest to bardziej opłacalne. A tak co 3-5 lat masz nowiutki samochód z wyższej półki.

07.01.2018 17:45
odpowiedz
Likfidator
93

Windows 10 jest lżejszy niż Vista, czy 7ka, więc na 2 GB RAMu da się z niego sensownie korzystać, o ile nie otworzysz zbyt wielu kart, czy kilku programów jednocześnie.

Komunikaty o braku pamięci pojawiają się, gdy masz wyłączony plik wymiany. Bez niego Windows nigdy nie działa dobrze. Najlepiej ustaw ręcznie plik wymiany na równe 4 GB, czy nawet 8 GB.

Jak przekroczysz RAM, to komputer zwolni, bo będzie cache'ował, ale się nie zawiesi.

Sprawdź też dysk twardy. Jeśli ma błędy, to ogólne zwolnienie i tego typu błędy mogą być tego objawem.

Znam sposob - zainstaluj 7.

Absolutnie nie! Windows 10 na Core2Duo działa pięknie. Pod warunkiem, że jest dobrze skonfigurowany. Będzie szybszy niż 7ka.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-07 17:46:43
07.01.2018 12:23
odpowiedz
Likfidator
93

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_styczen_2018?page=0,3

Tym się sugeruj. Zasilacz 400W wystarczy. Nowe procesory dużo efektywniej wykorzystują energię i Pentium G4600 mimo iż 3x wydajniejszy od E6500 to zużywa mniej energii. Także Geforce 1050 nie potrzebuje dużo.

Dlatego wystarczy wymienić płytę, procesor, RAM i nową kartę graficzną. Obudowę, zasilacz i HDD możesz zostawić stare.

To jest trochę większy wydatek, ale na lata. Do tego wymiana procesora usprawni działanie wszystkiego. Zobaczysz jak szybko strony internetowe się wczytują.

07.01.2018 11:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

nie musza to byc karty pokroju gtx 1050 /750ti itp lecz taka ktora zapewni bardziej zbilansowaną rozgrywke np w cs go lub fortnite.

Karta nic nie pomoże, skoro procesor nie spełnia minimalnych wymagań.
To już lepiej grać na Pentium G4600 przy zintegrowanej grafice, bo na nowym CPU przynajmniej będziesz miał stabilną ilość FPS, niż na starym CPU z najlepszą grafiką, bo E6500 jest tak wolny, że nawet w CS GO będzie zacinał.

A modernizację komputera polecam też z tego względu, że jak będziesz miał Pentium 4600 z GF 1050, to sięgniesz po normalne gry, a nie po toksyczny CS: GO czy patologię F2P.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-07 11:41:40
06.01.2018 22:37
1
odpowiedz
Likfidator
93

Jak już piszecie o słabym doborze gier w kategorii fabuła, to ja dorzucę Xenoblade Chronicles 2. Gra nie jest idealna, ba ma sporo dziwacznych mechanik z azjatyckich MMO, ale fabularnie po prostu wciąga i ma naprawdę fajne postacie te pierwszoplanowe jak i drugoplanowe. Fabuła nie sili się na wielkie zwroty akcji, a także trudno wskazać prawdziwie dobrych jak i złych. Każdy ma tam jakieś motywacje, ale sprowadza się to do tego, że wszyscy szukają sensu życia, ale w inny sposób, stosując inne metody.

A najlepsze co można o XC2 powiedzieć, to po 90 godzinach gry, na 4 godziny przed finałem wciąż nie wiesz kto będzie ostatecznym przeciwnikiem.

Jak pisałem, gra wady ma, ale fabularnie jest wybitna, przynajmniej jak na 2017 rok.

06.01.2018 22:20
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Najpierw pomyśl o wymianie płyty głównej i procesora. Żadna większa nowa gra na nim nie zadziała niezależnie od tego jakiej karty graficznej użyjesz. Wiele się nawet nie uruchomi, bo procesor ma tylko 2 wątki.

Jedyna sensowna opcja, to Pentium G4600 + płyta główna + 4 GB DDR4 = 700 zł. Do tego karta graficzna np. Geforce 1050 za dodatkowe 500 zł i masz komputer na dobrych kilka lat z bardzo sensowną ścieżką rozbudowy. Nic innego nie będzie tak opłacalne.

W ostateczności możesz kupić Core2Quada za 60 zł do Twojej płyty głównej i używaną kartę graficzną np. Geforce 660 czy 750, ale to nawet nie ma startu do Pentium G4600 z Geforce 1050. Moim zdaniem szkoda pieniędzy na coś takiego.

06.01.2018 12:05
odpowiedz
Likfidator
93

https://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Celeron+N3060+%40+1.60GHz

Zobacz, ma tylko 500 punktów na jednym rdzeniu. Budżetowe laptopy sprzed 8 lat miały więcej. Dzisiaj potrzebujesz ok. 1500 punktów do komfortowego korzystania z netu, a tanie desktopy z Pentium G4600 mają 2000 punktów.

Ten Celeron jest ledwie minimalnie lepszy od Atoma. Połącz to z wolnym RAMem, brakiem SSD i działa to jak działa.

4 GB jest temu komputerowi kompletnie zbędne. 2 GB to aż za dużo na ten CPU i tak więcej niż 2-3 kart w przeglądarce nie otworzysz.

Jak pisałem wyżej trzeba było brać 100s, bo CPU ten sam, a ma eMMC o cechach SSD i jakoś to wtedy działa, a najlepiej w ogóle laptopów z tej kategorii cenowej unikać.

Kilka miesięcy temu byłem przed podobnym dylematem i sensowne laptopy zaczynały się od 2500 zł tj. CPU był na tyle wydajny, by strony WWW działały tak jak powinny. Jednak z powodu, że laptop i tak stałby cały czas na biurko, złożyłem komputer stacjonarny: Pentium G4600, 120 GB SSD i 4 GB RAM, do tego starczyło na monitor 24" z rozdzielczością 4K i fabryczną kalibracją. Malutka obudowa, modularny zasilacz o mocy 600W (tak wiem, overkill, ale to na lata). Internet działa jak marzenie i sprzęt starczy na ponad 10 lat, biorąc pod uwagę możliwości wymiany podzespołów.

Sytuacja w laptopach to patologia. Większość rynku to gamingowa tandeta, ani to przenośne, ani do grania. Solidne sprzęty zaczynają się od 4 tys. zł.

Może w przyszłości w końcu pojawią się laptopowe docki do smartfonów, bo bez trudu kupisz telefon w cenie laptopa o większej wydajności.

06.01.2018 10:39
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Czy w ogóle sprawdziłeś co to za laptop przed zakupem?

Celeron N3060 ma wydajność gorszą niż najsłabsze Core2Duo sprzed ponad 10 lat. Do tego kupiłeś jeszcze kupiłeś wersję z HDD, który dodatkowo wszystko zamula.

Lepszym wyjściem był zakup Lenovo 100s 14ibr. Ten sam CPU, ale dysk 32GB eMMC funkcjonuje prawie jak SSD, czyli system startuje w kilka(naaaścieee) sekund i jakoś da się tego laptopa używać.
Mam takiego laptopa od roku i jest to moja ulubiona maszyna do gier DOSowych tj. DOSBox działa świetnie, a do tego laptop jest kompletnie cichy. Za śmieszne pieniądze jest to pudełko co ma Wifi ac i bluetooth 4.0, a tym samym daje radę ze streamowaniem Steama wraz z obsługą pada od XO. Dodatkowo zintegrowane GPU ma wydajność na poziomie Geforce 6600, czyli da się grać w gry do 2004 roku włącznie.

Internet na tym działa tragicznie i poza okazjonalnym przeglądaniem stron naprawdę nie ma co tego używać.

Smartfon ze średniej półki wydajnościowo miażdży ten CPU.

Jak już musisz używać tego laptopa do internetu, to wywal Windowsa i zainstaluj www.neverware.com/ jest to otwarty odpowiednik ChromeOSa, internet na tym działa wyraźnie szybciej niż na Windows 10.

04.01.2018 11:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

pisz, ale już Tobie nie przeszkadza jak fani Friends zawsze muszą dorzucić swoje trzy grosze w tematach dotyczących innych seriali. Tak było chociażby z HIMYM, gdzie zawsze jakaś zbłąkana owieczka musiała się wypowiedzieć iż jest to słaba podróba Friends, mimo iż po obejrzeniu HIMYM na Friends wręcz patrzeć się nie da... takie to prymitywne.

A żeby było na temat, to pewnie kiedyś zerknę na Netflixie, może mnie wciągnie, ale jak kilka lat temu podchodziłem do tego serialu, to wydał mi się tak prymitywny, że nie miałem siły oglądać. Choć pamiętam, że jak dawno temu leciał u nas na Canal+ to oglądałem, ale to były lata 90te, gdzie poziom seriali był dużo niższy.

04.01.2018 11:10
odpowiedz
Likfidator
93

Lubię sci-fi, ale te filmy to taki recykling mocno ogranych tematów. Jedynie Captive State ma jakiś potencjał, ale też nie mam większych oczekiwań.

Cieszy jedynie to, że Anihilacja będzie mieć premierę na Netflixie, więc pewnie ją obejrzę.

Po technicznej biedzie z jaką miałem kontakt w multikinie na ostatnim Star Wars obiecałem sobie, że dopóki nie wprowadzą laserowych projektorów, albo kinowych ekranów OLED, to do kina się nie wybieram. 60" telewizor HDR w zupełności wystarcza, a jakością obrazu miażdży to co oferują kina.

Mam nadzieję, że Netflix zarobi na wysokobudżetowych filmach tyle, że kwestią czasu jest koniec kinowej wyłączności na premiery. 10 lat temu chodziłem do kina nawet kilka razy w miesiącu. Teraz jestem 2-3 razy do roku i to tylko dlatego, że na niektóre filmy nie chce mi się czekać 3-4 miesięcy do obejrzenia w domu.

03.01.2018 12:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
93

A czym się różni oglądanie meczu piłki nożnej w TV od oglądania e-sportu? W obu przypadkach siedzisz przed ekranem.
Typowy fan piłki nożnej nie ma lepszej sylwetki niż fan e-sportu. Powiedziałbym, że jest wręcz przeciwnie, bo wizerunek wąsatego Janusza z brzuchem piwnym przed TV nie wziął się z powietrza.

A jak wyglądają zawodowi e-sportowcy? Piękni i młodzi, bo sponsorzy wymagają od nich dbania o wygląd. W przeciwieństwie do tradycyjnych sportowców nie muszą faszerować się chemią i mogą się normalnie odżywiać. Sportowcy z wielu dyscyplin wyglądają karykaturalnie, bo odpowiednia dieta i treningi są skupione tylko i wyłącznie na określonej aktywności.
Tak wyżyłowany organizm mówi dość w wieku 40-50 lat i taki sportowiec po karierze ma sprawność 70-80 latka. Sport dla zdrowia, lub zdrowie dla sportu niestety.

Wypowiedzi Bońka nawet nie zamierzam komentować. Ten pan sam się podsumował wypowiadając się w taki, a nie inny sposób.

02.01.2018 20:32
odpowiedz
Likfidator
93

Shenzhen I/O to świetna gra, ale bez zacięcia do assemblera nawet się nie zbliżać. Gry programistyczne Zachtronics mają poziom trudności kilka razy większy niż najtrudniejsze zadania programistyczne jakie stoją przed większością programistów.
Każdego kto ukończył te gry zatrudniłbym z miejsca bez zadawania jakichkolwiek pytań, bo jak ktoś je samodzielnie przeszedł, to poradzi sobie z każdym zadaniem jakie tylko mu zlecę.

02.01.2018 11:30
odpowiedz
Likfidator
93

Meta zaczyna się od rank 3. Poniżej tego jest strefa dziwności, gdzie zatrzymują się wszystkie dziwne talie.

A to, że face hunter nie działa to świetna wiadomość. Blizzard od dwóch dodatków mocno spowolnił metę i bardzo dobrze. Priest i warlock mają bardzo fajne karty do kontroli stołu, więc żadna talia oparta na wczesnej agresji i tanich minionach nie ma szans.
Wyjątkiem jest paladyn, który nie tylko nadaje szalone tempo, ale również nie boi się AOE, bo ma świetne karty do uzupełniania stołu.
Do tego ma niezły mid-game, a legendarna broń daje mu jeszcze szanse w late-game.

Popularność warlocka i priesta to świetna wiadomość, bo pozwala na tworzenie kombo talii. Tylko właśnie nikomu się nie chce...
Kilka dni temu oglądałem jak Stancifka grał Jade druidem z nową legendą co wymienia talie, ale myk był taki, że najpierw dobierał przeciwnikowi karty do 10, a potem wymieniał swoją pustą talię z jego, nie dając mu możliwości odzyskania kart, bo palił kartę wymiany. Pięknie kontrowało to priesta.

02.01.2018 11:14
1
odpowiedz
Likfidator
93

W tym przedziale cenowym nie kupi się nic dobrego. Wolałbym już kupić 24-27" monitor w tej kwocie niż 40" TV. Różnica w jakości obrazu byłaby kolosalna.

Jak już naprawdę musicie kupować tak tani TV, to koniecznie szukajcie recenzji. Wiele z tych telewizorów nie potrafi adresować pojedynczych pikseli. Dla telewizji to nie problem, bo i tak wszystko idzie w 4:2:2 czy 4:2:0. Gorzej jednak z graniem na konsoli czy podłączeniem PC.
W tym przedziale cenowym nie ma co liczyć na inną matrycę niż IPS i to z nędznym kontrastem statycznym w parze z nierównym podświetleniem.

Naprawdę nie warto wydawać pieniędzy. Na chwilę obecną najlepszym tanim TV jest TCL z serii P607, aczkolwiek to jest model na USA, u nas będzie miał inne oznaczenie:
https://www.rtings.com/tv/reviews/tcl/p-series-2017-p607

Ten tani TV ma matryce VA, lokalne przyciemnianie LED, 10-bitową matrycę, bardzo niski input lag i szeroką przestrzeń barw. Dorównuje dużo droższym Samsungom.

Idealny TV przejściowy, by móc doświadczyć HDR i spokojnie czekać na OLEDy w rozsądnych cenach.

31.12.2017 18:20
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Idź do kumpla, złóżcie jakiś złom i wrócisz założyć wątek "wydajny komputer, a gry działają słabo" i niestety piszę to na poważnie, bo co tydzień trafia się ktoś z komputerem na idiotycznie dobranych podzespołach.

Modernizacja Twojego komputera mija się z celem. Używane i5 czy i7 na Twoją podstawkę kosztują niewiele mniej (i5 760) niż Pentium G4600, albo znacznie więcej (i7 870), a żaden z nich nie ma do tego procesora startu. Szkoda po prostu pieniędzy.

Pentium G4600 + płyta główna + 4 GB RAM = 700 zł. Stare podzespoły sprzedasz za 100-200 zł.
Do tego wymień kartę graficzną na Geforce 1050 i pograsz dosłownie w każdą grę w dobrej płynności.

Nic innego nie wchodzi w grę. Po prostu nieopłacalne.

31.12.2017 16:20
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Tylko autor newsa zapomniał, że Switch już od dawna ma aktualizacje softu v4.1.0 a nie jakąś mega starą v3.0.0

Bundle z Mario Odyssey mają 3.0.0, a to chyba najnowsza edycja konsoli. Fakt, że żeby ściągnąć grę ze sklepu, trzeba mieć 4.0.1, ale jak ktoś chce konsolę do homebrew, to może kupić dowolny nowy zestaw.

Co do samej konsoli, to oczywistym jest, że zostanie złamana. Nintendo ma najwięcej problemów z piractwem i emulatorami, bo każdy chce zagrać w ich gry, a nikt nie chce ich przestarzałych platform.

Złamanie wersji 3.0.0 daje już niezły punkt startu hakerom. Kwestią czasu jest wyciągnięcie danych z konsoli i powstanie emulatorów kartridży, a to jest niezły biznes co widać po popularności tego typu urządzeń dla NDSa i 3DSa.

Największym błędem Nintendo jest trzymanie bardzo wysokich cen. Patrząc na ceny softu w eShopie można się przerazić.
Przez dwa miesiące posiadania Switcha wydałem na gry więcej niż na PC przez cały rok, czy dwa, a na PC ogrywam praktycznie wszystko co tylko wychodzi. Bundle, wyprzedaże itd. pozwalają grać za grosze. Na Switcha indyki po 80-160 zł, a gry AAA po 200-300 zł. No i kompletnym idiotyzmem jest fakt, że gry w pudełkach są tańsze niż w dystrybucji cyfrowej!

Sony i Microsoft mają w tym aspekcie ogromną przewagę i jak w przyszłym roku wyjdzie przenośne PS4, to Nintendo po raz kolejny obudzi się z ręką w nocniku, a na konsoli poza Pokemonami, Mario, Zeldy i ton indyków niczego nie będzie.

31.12.2017 14:13
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Te pojęcia nie mają szczegółowych definicji i w najogólniejszym znaczeniu oznaczają konkretny kod maszynowy wykonywany przez komputer w określonym celu.

Termin aplikacja istnieje dużo dłużej niż smartfony. Dla większości różnica jest po prostu taka:
program - backend,
aplikacja - frontend.

Innymi słowy aplikacjami zwykło się nazywać programy, które używają graficznego interfejsu użytkownika i użytkowanie ich wymaga ciągłej interakcji ze strony użytkownika np. kalkulator, gdzie obliczenia to nawet nie 0,01% czasu działania programu.
Programami zwykło nazywać się soft, który uruchamiasz z odpowiednimi parametrami i sobie działa w tle. Większość poleceń z konsolki jest tego typu, ale też defragmentator dysku, czy antywirus dobrze pasują do tego określenia.

W przypadku telefonów nie mówi się o programach, bo smartfony to tylko i wyłącznie frontend. Na telefonie nie przetwarzasz danych w tle, bo byś szybko rozładował baterię.

W przypadku telefon funkcjonuje też termin App-ek, co dodatkowo wprowadza podział:
- program - soft, który więcej przetwarza niż wchodzi w interakcję z użytkownikiem,
- aplikacja - pełny desktopowy program z mnóstwem funkcji
- appka - mobilny soft z mocno ograniczoną, ale też ukierunkowaną funkcjonalnością.

30.12.2017 18:40
odpowiedz
Likfidator
93

Pentium G4600 na zintegrowanej karcie graficznej bardziej nadaje się do grania niż ten i3 z jakąkolwiek kartą graficzną. Pierwsza generacja i3, i5 i i7 to już trupy nie warte reanimacji.

30.12.2017 12:25
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Wystarczy. Ten procek nie uciagnie dobrych GPU. Lepiej mu dac GTX 1050 Ti

Absolutnie się z tym nie zgodzę. Nie ma czegoś takiego jak limit CPU. Procesor ogranicza jedynie zasięg rysowania i ilość klatek. Pentium G4560 to procesor, który w zupełności wystarcza do 30 fps, a w wielu grach daje radę także w 60 fps.

Możesz sparować dowolnie wydajną kartę z tym procesorem. Współczesne gry dobrze się skalują. Nawet wrzucają Geforce 1080 możesz wykorzystać potencjał karty. Zawsze można podbić filtrowanie, czy ustawić supersampling np. generować obraz w 4K i skalować go do 1080p dzięki Nvidia DSR.

Do tego coraz więcej gier ma tony opcji np. GTA V pozwala świetnie dostosować działanie gry pod dowolną parę GPU + CPU. Masz dobry CPU, a słabe GPU? Możesz podbić ilość samochodów, przechodniów itd. Masz lepsze GPU i słabe CPU? No to możesz podbić efekty post-process, teselację, shadery itd.

A między Geforcem 1050 Ti, a 970 jest po prostu przepaść. Sam mam 970 i do 1080p lepszej karty nie trzeba. Czasem trzeba tylko zmniejszyć jedną czy dwie opcje z ultra na high, żeby mieć stałe 60 fps. W przypadku 1060 tego robić nie trzeba, a 1070 pozwala dodatkowo włączyć AA w tej rozdzielczości.

Myślę jednak nad zmianą karty, ale to dlatego, że planuję przesiadkę na 4K. Oczywiście Geforce 970 czy 1060 jak najbardziej nadają się do 4K. Radzą sobie lepiej niż PS4 Pro, ale tu już trzeba ciąć detale mocniej i zadowolić się 30 fps.

29.12.2017 10:28
odpowiedz
Likfidator
93

To nie jest średni PC, to tragicznie złożony PC!
Karta zintegrowana w tym i3 ma prawie taką samą wydajność jak GT 610. Nie mam pojęcia, kto w ogóle montowałby tą kartę do komputera. Chyba tylko po to, żeby na ulotce w markecie napisać DŻIFORS DWA GIGA.

Wymień kartę graficzną na Geforce'a 1050, czy nawet 1060 i bez problemu zagrasz w każdą nową grę. Ten Core i3 nie jest zły, to mniej więcej odpowiednik Pentiuma G4560, może troszeczkę wolniejszy, ale nie na tyle, by gry miały problem z działaniem.

27.12.2017 16:56
odpowiedz
Likfidator
93

Ja przeszedłem tylko raz, udało mi się właśnie magiem. Już nie pamiętam co brałem, ale to była trochę wolniejsza talia z dużym value w end-game.

Te ostatnie dodatki w roku wypadają najgorzej. Najwięcej zamieszania robi rotacja z pierwszym dodatkiem, bo to zmienia całą metę.

Nowe talie jakieś takie nijakie są, a meta dziwna. Równie dobrze można grać starymi taliami.

27.12.2017 12:47
2
odpowiedz
Likfidator
93

A nvidia gdyby była w porządku to po przestaniu wypuszczania 32bitowych sterów powinna otworzyć kod dla ludzi którzy będą robili upy za free.

Równie dobrze można ponarzekać, że nie robią sterowników pod XP dla nowych kart, albo dlaczego skończyli wsparcie dla Windowsa 3.x na kartach Riva TNT.
Ba, nawet implementacja kompatybilności z VGA/SVGA pozostawia wiele do życzenia. Od Geforce'ów 4xx w górę niektóre DOSowe gry wyświetlają błędy.

Tak na poważne, bardzo trudno o komputer posiadający złącze PCI-E i nie posiadający CPU z instrukcjami 64-bitowymi. Wydaje mi się, że jedynie Pentium M i Celeron M były na płytach z PCI-E, ale to i tak rozwiązania laptopowe, więc Geforce'a 10xx tam nie zainstalujesz, a nawet jeśli to i tak mija się to z jakimkolwiek celem.

Druga kwestia to bardzo małe zrozumienie co tak naprawdę znaczy ilość bitów. Dla większości 64-bitowy system jest równoznaczny z możliwością użytkowania więcej niż 4 GB RAMu.
W praktyce jest to dużo bardziej skomplikowane. Systemy 32-bitowe mogą używać do 64 GB RAMu, co linuksy robiły z automatu, a Windows XP wymagał zmiany kilku opcji.
Wszystko dzięki PAE - Physical Address Extension obecnego w wielu późniejszych 32-bitowych procesorach x86. Po prostu przestrzeń adresowa może mieć inną wielkość niż rejestry procesora.

Pojęcie 8-, 16-, 32- i 64-bitowych CPU oznacza po prostu rozmiar rejestrów procesora i rzutuje na wielkość zmiennych. Przykładowo standardowy typ "integer" przyjmuje 256 różnych wartości w maszynie 8-bitowej, 65 tys. w 16 i 4 mld w 32. Obecnie w praktyce stosuje się inne typy np. int32, który dokładnie określa wielkość zmiennej.

Przykładowo procesor 80386SX miał 16-bitową szynę danych, 32-bitowe rejestry i 24-bitową przestrzeń adresową, czyli mógł adresować maksymalnie 16 MB pamięci RAM.

Pierwszy PC na procesorze 8086 miał 16-bitową szynę, 16-bitowe rejestry i 20-bitową przestrzeń adresową, czyli mógł adresować maksymalnie 1 MB pamięci. Z tego też powodu powstał słynny limit 640 KB RAM w systemie DOS, a słynne powiedzenie, że 640 KB wystarczy każdemu wzięło się stąd, że DOS rezerwował aż 384 KB przestrzeni adresowej procesora na funkcje specjalne np. pamięć karty graficznej i innych kart rozszerzeń. Powstało też sprzętowe rozszerzenie EMS, które dawało 64 KB pamięci w tym wyższym obszarze, które funkcjonowało jak okienko tj. specjalna karta EMS mogła mieć 8 czy 16 MB pamięci do której system miał dostęp poprzez te 64-bitowe okienko. Arkusze kalkulacyjne i inny profesjonalny soft robił z tego użytek, a później także gry zaczęły z tego korzystać, wykorzystując te dodatkowe miejsce na przechowywanie grafik i dźwięku. W epoce 386, który jako pierwszy oferował wirtualizację pamięci wprowadzono software'ową implementację EMS (poprzez EMM386.EXE), ale to już za bardzo schodzi z tematu.

W każdym razie PCty przeszły naprawdę długą drogę i ten nieszczęsny limit 640 KB ciążył im długie lata. Windows 95 był rewolucyjny, bo jako pierwszy spopularyzował tzw. flat memory model, czyli cała pamięć była dostępna w jednym kawałku dla programisty. Nie było podziału na różne typy i wynikające z tego trudności.

Kolejnym trudnym etapem było przejście na systemy 64-bitowe, co trwało dość długo. Mimo iż 64-bitowe Windowsy są z nami ponad 10 lat, to dopiero od kilku lat możemy mówić migracji softu do tego formatu.

27.12.2017 01:23
1
odpowiedz
Likfidator
93

Każda gra sieciowa, gdzie zyskujesz przewagę przez poziomy, skrzynki itd.jest zła. Powinien liczyć się skill, a nie wygrana przez zasiedzenie.

Nawet jeśli mowa o wszystkim darmowym, ale wymagającym grindu do zdobycia, to wciąż jest to praktyka zła. Nie ma gorszej rzeczy niż przegrywać tylko dlatego, że przeciwnik ma przewagę nie w umiejętnościach, ale bonusy za czas zainwestowany w grze.

Dlatego też płacz o P2W jest tak naprawdę dziwny, biorąc pod uwagę, że nie krytykuje się grindu czasowego.

Z drugiej strony gracze mają różne oczekiwania i gry z grindowaniem też mają swoich zwolenników np. sezonowcy z Diablo 3 co grają po kilkanaście godzin dziennie przez 3 miesiące bez przerwy.

Poza tym w czym tak naprawdę problem? Gracze napisali co im się nie podobało i gry po prostu nie kupili. Jakby gra się sprzedawała według oczekiwań, to EA absolutnie nic by nie zrobiła.

Gier na rynku całe mnóstwo. Jak nie podobają się DLC i mikropłatności, to można kupić Mario Odyssey, grę kompletną bez DLC i jakichkolwiek dodatków. Cały Nintendo Switch jest konsolą pod gry single player, bez DLC, a jedynie z dużymi season passami składającymi się z dużego dodatku fabularnego i kilku mniejszych content patchy. Tak było z Zeldą i teraz Xenoblade 2 dostaje bardzo podobny pakiet.

Na rynku jest wybór, a gigantyczny sukces Switcha daje niezłą nadzieję na przyszłość. Gracze zagłosowali portfelami czego chcą.
Tak na marginesie, wszyscy wydawcy są zachwyceni ze sprzedaży na Switchu, z wyjątkiem EA, których FIFA 18 to kompletna porażka na tej konsoli. Wielce obrażeni ogłosili, że konsoli wspierać nie będą, a potem poleciały newsy od innych wydawców, że Switch mocno przekroczył ich oczekiwania i szykują sporo gier dla Nintendo na 2018.

To jest chyba najlepsza wiadomość w tym wszystkim, że na rynku w końcu jest konsola z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko casualowe pudła do gier z QTE nafaszerowanych mikropłatnościami.

Cała afera z Battlefrontem 2 tylko pomogła Nintendo. Czytałem sporo opinii nowych posiadaczy Switcha, że właśnie całe to zamieszanie z P2W było finalnym impulsem do zakupu konsoli Nintendo.
Sama konsola zaś to dla wszystkich powrót do wrażeń z dzieciństwa i czasów 8 i 16-bitowych konsol, czyli złotej ery konsol.

26.12.2017 20:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ten Atom jest gorszy od Pentiuma T3200. Dla responsywności systemu kluczowa jest wydajność pojedynczego rdzenia, a Atomy wypadają w tym tragicznie. 4 rdzenie tego w żaden sposób nie rekompensują. System będzie działał bardzo wolno.

To czy CPU się nada, czy nie najlepiej widać po wynikach z passmarka, baza jest w necie. Patrz na wynik pojedynczego rdzenia. Jeśli CPU ma poniżej 1000 punktów, to nawet nie zawracaj sobie nim głowy.
Zauważ, że współczesne desktopowe CPU Intela mają ponad 2000 punktów na pojedynczym rdzeniu.

Za 1200 zł złożysz komputer z Pentium G4600 i SSD w małej obudowie. Ja składałem taki komputer dla rodziców i są zachwyceni. Startuje błyskawicznie i z ekranu 24" mogą korzystać bez okularów.

Jeśli byś chciał coś taniej, to szukaj poleasingowych desktopów Della. W 300 zł znajdziesz coś z Core2Duo, który ma wydajność ponad 1000 punktów w pojedynczym rdzeniu i jeszcze na SSD starczy.

Ogólnie tak się mówi, że rodzice wymagań nie mają, ale każdy doceni wygodę użytkowania responsywnego komputera.

26.12.2017 19:04
odpowiedz
Likfidator
93

Wiosną kupiłem 5S, dziewczyna SE i przy codziennym użytkowaniu nie widać między nimi różnicy, dopiero jak aparat włączy i pojawiają się nowe funkcje w SE.

Różnica między nimi jest i to spora. 5S już solidnie zamula na iOS 10, a na 11 działa jeszcze gorzej. Mam kilka iPhone'ów w domu na różnych wersjach iOS np. dwa iPhone'y 4, jeden na iOS 6, drugi na 7. iPhone 5S na iOS 10 jest minimalnie wolniejszy od IP4 na iOS6, ale iOS 7 jako że to ostatni iOS dla 4ki to zamulił ten telefon konkretnie.

Sprzętowo iPhone 5S jest 4-10x wydajniejszy od 4ki i na wcześniejszych iOSach był niesamowicie szybki.

iPhone SE z racji nowszych podzespołów działa dużo lepiej i iOS 11 raczej go jeszcze nie zwolnił. Pewnie 12 go zacznie zabijać.

Można zostać na starym iOSie, ale w ciągu roku straci się dostęp do nowych aplikacji. Apple dość szybko usuwa wsparcie dla starszych iOSów w XCode i twórcy aplikacji nie mają wyjścia, muszą starsze iOSy porzucić.

To wszystko sprawia, że ta niezła wydajność w benchmarkach nic nie daje. Zakup flagowca Androida ma sens, bo wysoka wydajność pozwoli używać go kilka lat, a samo urządzenie jest wykonane z dużo lepszych materiałów niż średnia czy niska półka. Kolejną zaletą jest to, że jak producent oleje aktualizację, to można wgrać custom rom. W przypadku flagowców społeczność jest bardzo aktywna i urządzenie jest wspierane długie lata np. Samsung Galaxy S3 ma Androida 8 i działa to nawet znośnie, a tak jak iPhone 4S z każdym rokiem był coraz gorszy do zamulonej śmierci pod iOS 9, tak SGS 3 tylko zyskiwała nowe funkcje, mimo iż na premierę iPhone 4S był pod każdym względem lepszy.

Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałem sobie użytkowania telefonu z Androidem. System ten to była jedna wielka beta, a Appstore miał tony aplikacji na wyłączność. Dziś iOS nie ma żadnej przewagi, a zachował stare ograniczenia. Teraz od telefonu oczekuję znacznie więcej niż dzwonienia, odtwarzania muzyki i przeglądarki, a iOS niestety niewiele więcej potrafi. Jest do tego rasistą i nie dogada się z niczym co nie ma logo Apple.

Do Androida podłączysz po Bluetooth praktycznie wszystko, nawet pady od Xbox One działają. Połączy się z każdą drukarką, dogada się z każdym wyświetlaczem bezprzewodowym, czy będziesz mógł używać Android Pay, albo aplikacja banku użyje sama chipu NFC.

Użytkownicy sprzętu Apple po prostu nie zdają sobie sprawy jak bardzo wybrakowany jest iOS czy Mac OS. Ja używam obu tych systemów w pracy, ale w możliwie najmniejszym wymiarze, są po prostu niewygodne, a niska ergonomia spowalnia tempo mojej pracy.
Mac OS wciąż ma bliżej do Windows 98, niż do XP, a o tym, by dorównał Windows 10 to nawet nie ma mowy. Najlepiej to widać to po tym, że większość power userów cały czas używa terminala w Mac OSie. Po prostu z poziomu GUI mało co da się zrobić, albo robi się to mało wydajnie. W Windowsie rzadko kiedy sięga się po konsolkę, bo nie ma takiej potrzeby.

26.12.2017 00:37
2
odpowiedz
Likfidator
93

Absolutnie nie warto brać iPhone'a starszego niż 7ka. Jak chcesz dobry telefon, który nie kosztuje majątku, bierz LG G6. Mam ten telefon prawie 3 miesiące i jestem z niego bardzo zadowolony.
Wydajnościowo miażdży iPhone'a 6, dopiero 6S mu dorównuje, ale w kwestii funkcjonalności co najwyżej iPhone X może z G6 konkurować.

G6 to w końcu tegoroczny flagowiec:
- ekran o proporcjach 18:9
- bardzo duża gęstość pikseli i rozdzielczość 1440p, ekran robi genialne wrażenie i deklasuje wszystkie iPhone'y z LCD, choć mógłby być trochę lepiej skalibrowany, temperatura barw jest trochę zbyt wysoka.
- dwa obiektywy nie wystające z obudowy, ten szerokokątny robi świetne zdjęcia, aż dziw że inni producenci nie poszli w tym kierunku.
- wsparcie dla HDR10 i Dolby Vision, w tym oficjalne wsparcie Netflixa, ledwie kilka telefonów je posiada.

Soft w telefonie nie jest co prawda tak dopieszczony jak we flagowcach Samsunga, ale i tak wypada lepiej niż to co Apple odwaliło z iOS 11.
Nie ma się do czego przyczepić i nakładka LG jest bliższa czystego Androida niż rozwiązanie Samsunga.

Wielką niewiadomą pozostaje wsparcie. Jak na razie LG mocno ociąga się z update'ami. Jakoś tydzień temu poleciał update listopadowy, pierwszy od lipca! Oczywiście będzie aktualizacja do Androida 8, ale kiedy trudno powiedzieć.

Ja w każdym razie nie mam powodów do narzekania. Oficjalne wsparcie Netflixa w HDR było dla mnie decydującym argumentem (Galaxy S8 go nie ma!), bo wieczorem lubię oglądać seriale leżąc w łóżku.

24.12.2017 22:45
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ja cały czas gram w jakieś DOSowe klasyki, ale w święta wracam od zawsze do Lemmingów. Od kilku lat jest świetny port na nowe systemy: https://www.neolemmix.com/?page=neolemmix

A tutaj macie paczki z klasycznymi levelami: https://www.neolemmix.com/?page=official

Port jest wierny oryginałowi w najdrobniejszym szczególe, ale ma też sporo usprawnień. Działa w natywnej rozdzielczości ekranu i możecie dowolnie zoomować na planszę rolką myszy. Jakiś czas temu wprowadzono podpowiedzi co do działania wszystkich umiejętności np. wiesz jaką dziurę zostawi po sobie wybuch, albo jak daleko i gdzie dokopie się lemming. W początkowych planszach to nie robi różnicy, ale przechodzenie późniejszych etapów, gdzie potrzebna jest precyzja co do piksela, takie narzędzie jest rewelacyjne!

Gra oferuje też pełną kontrolę czasu:
F - przyspieszenie ON/OFF,
spacja - przesuwa czas o budowę mostu tj. klikasz buduj, spacja i lemming kończy ostatni stopień.
środkowy przycisk/P - aktywna pauza, możesz wydawać polecenia.

W trybie pauzy:
B i N - klatka w tył, klatka do przodu,
< i > - 5 sekund w tył, 5 do przodu.

Gra wspiera aktywny system replay tj. jak cofniesz o 10 sekund to włącza się replay i będzie powtarzał wydane komendy, tak samo jak naciskając ESC restartujesz poziom i zaczyna się replay. Przydatne, gdy chcesz poprawić jedną czy dwie akcje.

To są ogólnie rzeczy dla pro graczy, którzy grają w najtrudniejsze poziomy. Połowę pierwszej części tj. 60 poziomów można zrobić bez wysiłku nie korzystając z tych udogodnień, o ile zna się wszystkie sztuczki z mechaniki gry.

Na stronie jest dostępnych sporo paczek z dodatkowymi poziomami.

Jak ktoś nigdy nie grał w Lemmingi to polecam koniecznie pierwszą część. Dla mnie jest to definitywnie jedna z TOP3 gier wszech czasów i o ile miałbym naprawdę wielką trudność wskazać dwie inne gry do TOP3 tj. Zelda, Mario, X-COM, The Longest Journey, przygodówki Lucas Arts, tak co do Lemmings jest w 100% pewny, że do TOP 3 zawsze ją wrzucę.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-12-24 22:46:54
24.12.2017 20:37
odpowiedz
Likfidator
93

Grę uruchomisz, ale grać się w to nie da. Geforce 920M jest tylko troszeczkę wydajniejsza od zintegrowanych kart Intela. Geforce 630 ma porównywalną wydajność i na nim AC: Origins się uruchomi, ale masz całkowicie niegrywalne 1-3 fpsy w najniższych możliwych ustawieniach.

23.12.2017 11:05
odpowiedz
Likfidator
93

Powiem tak, spodziewałem się czegoś innego. Obejrzałem do połowy i wyłączyłem. Film jest chaotyczny, świat nieciekawy, bohaterowie pozbawieni charakteru, a wykonaniem bliżej temu do filmu telewizyjnego niż blockbustera.
Jedyne co mnie trzymało to dość dobrze zrealizowany HDR, ale po godzinie powiedziałem dość.

Film nie dla mnie, ma cechy, które mogą się komuś podobać. Ja po prostu wolę inne podejście do tematu.

22.12.2017 11:21
odpowiedz
Likfidator
93

Ja już prawie 60 godzin i zacząłem 7 rozdział. Końcówka szóstego była żenująca. Miało być emocjonalnie, a wyszło po prostu słabo.

Gra nie jest może zła, ale przez tragicznie zaprojektowane mechaniki psuje się immersja. Walcząc z przeciwnikiem nie myślę o walce, tylko o tym jak wykorzystać wady systemu na swoją korzyść.

Największym wrogiem w tej grze jest RNG, który jest gorszy niż w X-COMach. Tam przynajmniej można było wypracować sytuację, że jak kilka strzałów nie trafi, to wciąż masz pole manewru.

W Xenoblade 2 wszystkie trudniejsze walki sprowadzają się do tego, by odpalić chain combo jak wrogowi spadnie HP poniżej 50%, żeby go wykończyć zanim załączy enrage, które sprowadza się do zabójczych AOE rozwalających drużynę na dwa ciosy.

Wykonanie blade combo bywa trudne. AI potrafi durnie przełączać blade'y i np. czekasz na wiatr, a Nia ładuje wodę. Nie pomaga fakt, że większość bossów ma ataki blokujące naszą drużynę.

Cała walka zmienia się w festiwal RNG. Praktycznie nie ma w tym strategii. Jedyne co możesz zrobić to ustawić konfigurację drużyny przed walką. Tylko, że walki z bossami często pojawiają się znienacka, a do tego musisz przegrać żeby wiedzieć na jakie ataki przygotować odporności! O ile będziesz jeszcze miał odpowiednie itemy. Mało prawdopodobne, bo w tej grze zdobywanie wszystkiego to toporny grind.

Na całe szczęście można to wszytko olać i iść przed siebie. Przegrasz dwa razy, to gra zmniejsza poziom trudności i bossa pokonasz.

Coraz trudniej mi się zabrać za Xenoblade'a. Jak już usiądę to siedzę 2-4 godziny, ale żeby usiąść to mam coraz mniejszą ochotę.

21.12.2017 12:22
odpowiedz
Likfidator
93

Wkładasz płytę, klikasz instaluj i klikasz 'dalej' kilka razy i jest. Potem logujesz się do Rockstar social club, gra pościąga łatki i grasz.
Jak masz na Steamie to czy z innej cyfrowej wersji to nawet płytami żonglować nie musisz.

21.12.2017 00:31
odpowiedz
Likfidator
93

Ktoś kto sprzedał Ci tego laptopa w tej cenie Cię po prostu oszukał. Ten model jest kompletnie nie warty tej ceny.
Za mniej niż 3000 zł kupisz laptopa z Geforce 150 MX, który jest 2x wydajniejszy, a do tego zużywa mniej prądu i ma wyższą kulturę pracy niż 940MX.

Gracz tego laptopa nie kupi, a ktoś kto chce mobilny komputer nie do gier, ma znacznie ciekawsze modele, które w sklepie kosztują znacznie mniej.

Może po prostu dalej go używaj, bo na sprzedaży sporo stracisz.

20.12.2017 21:02
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
93

Rozwój idzie w dobrym kierunku, jedyne czego mi teraz brakuje w konsolach to 60fps i k+m, a jedno i drugie zaczyna powoli wchodzić w świat konsoli.

Wygląda na to, że 60 fps na konsolach to tylko kwestia czasu. Ogromny sukces Switcha zachęcił wszystkich do tworzenia gier na tę konsolę, a porty istniejących gier pokazały, że Switch daje radę w 30 fps gdy mowa o grach co działają w 60 fps na PS4 i XO np. DOOM czy Sonic Forces.

Jeśli sukces Switcha pociągnie sprzedaż gier 3rd party na tej konsoli, a dobra sprzedaż L.A. Noire, DOOMa i Skyrima daje ku temu powody, to przyszłe gry mogą być właśnie tak projektowane: 30 fps na Switchu i 60 fps na mocniejszych platformach.

18.12.2017 12:42
odpowiedz
Likfidator
93

i7 7500U to poziom co najwyżej Pentium G4600 i to pod warunkiem, że system chłodzenia pozwoli mu pracować na 100% wydajności, w przypadku laptopa mało prawdopodobne, by CPU utrzymał najwyższe taktowanie dłużej niż kilka minut.

Geforce 940MX to karta na poziomie Geforce'a 550 Ti, czyli nawet minimalnie gorsza od Geforce'a 460. Do nowych gier się to absolutnie nie nadaje, chyba że zejdziesz mocno z rozdzielczością i dasz detale na minimum, a i tak będą problemy z 30 fps.

Takich laptopów nie kupuje się do gier. To sprzęt do przeglądania netu, a dedykowana karta graficzna jest po to, by laptop poprawnie współpracował z telewizorami i monitorami 4K. Karty Intela wciąż nie mają tego dobrze rozwiązanego tj. 4K działa poprawnie jedynie przez Display Port, a po HDMI idzie jedynie w 30p.

Wydaje mi się ze na grach takich jak fortnite i minecraft na grafice średniej powinno być więcej niż 50 fpsów

A na pewno uruchamiasz te gry na dedykowanej karcie, a nie na Intelu? Trzeba kliknąć prawym przyciskiem i wybrać opcję, by uruchomić grę na Geforce 940MX.

15.12.2017 14:25
odpowiedz
Likfidator
93

Problemem jest to, że gra nie bardzo pozwala na korzystanie z tych wszystkich dobrodziejstw.

No dokładnie. Z trakcie zwykłych walk z reguły nawet nie możliwości odpalenia kombosów, bo wróg pada zbyt szybko. Jak walczysz z 3-7 przeciwnikami jednocześnie, którzy są jeszcze słabsi, bo inaczej byś nie miał szans, to tym bardziej nie odpalisz tych ciekawszych mechanik.

Jedynie walki z bossami są bardziej złożone, ale one też są najczęściej tak łatwe, że nie musisz niczego robić. Po prostu im więcej kombosów odpalisz tym szybciej ich pokonasz. Jedynym wyjątkiem są sytuacje, gdy niektórzy z nich wchodzą w enrage jak mają mniej niż połowę HP i wtedy rzucają debuffy na nasze postacie, które uniemożliwiają odpalanie kombosów. Innymi słowy, w takich walkach trzeba jak najszybciej skompletować orby i odpalić chain attack, który wykończy przeciwnika jak ten ma z połowę paska HP.

Pisałem zresztą jeszcze przed premierą Xenoblade 2, że ten system walki czasu rzeczywistego z klikaniem cooldownów jak w MMO to najgorsze co spotkało jRPGi w ostatnich dwóch dekadach.

Xenoblade 2 złą grą nie jest, ale ma dużo takich dziwnie zaprojektowanych systemów, które nie wiadomo po co są. Najlepsze wyjście to olanie tego wszystkiego, bo to i tak nie ma znaczenia na rozgrywkę. Jedyne co się liczy to różnica poziomów doświadczenia. Jak przeciwnik ma +10 więcej od nas, to nie ma siły go pokonać bo zadaje zbyt wielkie obrażenia. Jak ma tyle co my, albo mniej to auto-atak wystarczy, by go pokonać.

15.12.2017 11:11
odpowiedz
Likfidator
93

Rozdzielczość to najmniejszy problem. Gra ciągle ma spadki płynności. Gdyby to było tylko gubienie klatek, to nie byłoby problemu, ale gra po prostu zwalnia, co zmienia powolne z natury walki w taniec ślimaków.

Wczoraj gra mnie wkurzyła, bo musiałem podchodzić 3x do walki z bossem. System na upartego przełączał focus na jednego wroga i musiałem ręcznie przerzucać się na drugiego co zadawał gigantyczny damage. Przełączanie się między wrogami działa tragicznie. Najpierw zrób full stop, potem trzymaj R i czekaj aż się zmienią ikonki, i dopiero wtedy X lub A żeby zmienić lewo/prawo. Najgorsze jest to, że w trakcie walki to praktycznie nie działa! Jak gra na chama przełączy przeciwnika, gdy budujesz combo, bo to po zawodach, timer się skończy i zaczynasz od początku.

Im dłużej gram, tym system walki mnie coraz bardziej irytuje, a sama gra poraża swoim prostactwem i niedorobionym designem. Całkiem fajna eksploracja i tak nic nie daje.
W Dark Souls każda trudno dostępna miejscówka miała ukryty skarb. W Xenoblade wszędzie wypadają losowe śmieci. RNG zabiło tę grę.

Teraz lecę główny wątek, grindując po drodze potwory, jak jestem w tyle z poziomem.

Gra jest zrobiona bez większego pomysłu. Fabularnie to się z tego telenowela zrobiła. Ciągle wyskakuje jakiś zapchaj wątek, byle tylko pobiegać 3 godziny po nowej lokacji i pobić potwory. Może w 5-tym rozdziale akcja trochę nabierze tempa i w końcu coś się wydarzy.

14.12.2017 19:13
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

3DS sprzedawał się po prostu słabo i Nintendo dość szybko mocno zjechało z ceną konsoli co mocno podbiło sprzedaż.

Trochę z tym było kontrowersji, bo najwięksi fani marki poczuli się nabici w butelkę. W ramach rekompensaty dostali tuzin gier ze starych konsol, ale graczom to się nie spodobało.

14.12.2017 12:41
7
odpowiedz
Likfidator
93

Nie lubię platform wars, ale kupiłem ostatnio PS4, przeszedłem Uncharted Lost Legacy, potem odpaliłem Rise of Tomb Raider na pc. Wcześniej pocinałem na pc w Just Cause 3, teraz gram w Horizon Zero Dawn no i przykro mi, ale jeśli ktoś za atut konsol uważa grafikę to widać porównuje z kiepskim kompem.

Takie wojenki wszczynają zakompleksieni jednoplatformowcy. Jak ktoś dostał komputer z marketu czy innego allego na komunię, a potem przesiadł się na PS4 to nic dziwnego, że jest zachwycony.

Niestety dzisiejsze konsole, a dokładniej podstawowe modele to już z ledwością uciekają zintegrowanym kartom intela, więc nie ma opcji, by gry wyglądały dobrze od strony technicznej.

PC po prostu oferuje dużo wydajniejszy hardware, co pozwala nie tylko na 60 fps, ale też na wygładzenie krawędzi i wysoką szczegółowość efektów post-process.
Sprawia to, że gry na PC wyglądają bardzo gładko i organicznie, podczas gdy na konsolach widać ząbki, aliasing, a niski poziom filtrowania anizotropowego generuje paskudne rozmycie.

Grać się oczywiście da, ale pozostaje ogromny niesmak. Teraz ogrywam Xenoblade Chronicles 2 na Switchu i granie w 30 fps to po prostu ból.
Nie wiem po co twórcy gier silą się na złożone shadery i większą szczegółowość świata, gdy cierpi na tym płynność i obraz jest pełen najróżniejszych artefaktów.

Na szczęście twórcy gier powoli wprowadzają możliwość wyboru poziomu detali w grach. Nawet prosty przełącznik z opcjami: większa płynność/wyższa rozdzielczość/więcej detali pozwala graczom dostosować grę do swoich potrzeb. Rise of The Tomb Raider ma coś takiego na PS4 Pro i Xbox One X.

Ja zdecydowanie wolę 60 fps i natywną rozdzielczość niż bardziej złożone efekty graficzne. Inni przyzwyczaili się do 30 fps i wybraliby lepsze detale zamiast 60 fps.

13.12.2017 21:22
odpowiedz
Likfidator
93

Astounding! You had a win streak of 8 games in Tavern Brawl!

Your win rate as Mage in Ranked - Wild was 78.6%.
Niesamowite osiągnięcie, gdy gra się na rangach 20-18, byle zrobić daily jak najszybciej.

13.12.2017 18:21
odpowiedz
Likfidator
93

Zapisujcie często grę w Xenoblade, bo nie ma autosave'ów, a gra potrafi się wywalić. Właśnie straciłem 30 minut gry... i to akurat farmienia Tiger, Tiger! Na reddicie był o tym temat, niektórzy stracili 10 godzin.

Jak dla mnie idiotyzm, żeby gra nie miała funkcji autozapisu. Jakiś auto-save powinien być i powinien zapisywać grę po każdym fast-travel, czy po każdym checkpoincie fabularnym.

Xenoblade 2 jest właśnie strasznie niedorobione w takich kwestiach.

Dziwne, że nie dali jej samych szpilek, podwiązek i jeszcze większych cycków. Kogo jarają takie rzeczy?

Widocznie kogoś jarają:) Faktem jest, że wygląda to mało estetycznie. Jakby gra była na PC, to pewnie gra doczekałaby się unikatowego moda na małe cycki... obok tuzinów modów na szpilki, podwiązki czy ogólnie na brak ubrań.
Gra jest zresztą +12 więc taki gimnazjalny humor niekoniecznie dziwi.

13.12.2017 13:00
odpowiedz
Likfidator
93

Xenoblade Chronicles 2 - wydawało mi się że walka w XCX jest skompilowana...

System walki w XBC2 nie jest skomplikowany. Jest co najwyżej przytłaczający, ale jak już załapiesz, to zmienia się w rytmiczne klikanie. Walki nie są trudne, dopóki walczysz z przeciwnikami na podobnym poziomie doświadczenia. Bossów pokonasz nawet auto-atakiem, ale trwałoby to z 3 godziny. Im więcej specjalnych mechanik używasz tym szybciej wygrasz. Jedyne co jest wymagane w niektórych walkach to mała ingerencja w pozycjonowanie i wskrzeszanie tanka. Może później jest trudniej, ale na 32 poziomie postaci i 28 godzinach gry poziom trudności nie powala.

mimo fatalnej mapy, słabego systemy menu w którym ciągle trzeba być i niskiej rozdzielczości w trybie handheld

Wszyscy narzekają na mapę, ale to najmniejszy problem. Przez 90% czasu wystarczy podążać za znacznikiem na kompasie. Minimapa działa jak w Diablo, może być w rogu, albo możesz dać na cały ekran. Użyteczne w momentach, gdy jesteś 10 metrów od znacznika i nie wiesz gdzie się schował, na mapie zobaczysz, że np. jest w budynku, czy po drugiej stronie ulicy.

Do większej skali najlepiej używać mapy z menu szybkiej podróży. Można włączać i wyłączać kategorie POI i bez problemu znajdziemy wszystko co może nas interesować.

W kwestii menu to jedyną wadą są długie przejścia. Przyciemnianie trwa ok. 1 sekundy i animacje GUI to często nawet połowa czasu spędzanego w menu.
Na szczęście mało się z nich korzysta. Najpotrzebniejsze, czyli questy i szybsza podróż są zbindowane pod Y i X.

Rozdzielczość w trybie mobilnym faktycznie jest tragiczna, ale nie jest źle, wygląda trochę jak filtr VHS, co daje taki retro klimat. Inna sprawa, że i tak ciężko grać w trybie handheld.

Kilka uwag:
- wchodźcie co kilka walk do drzewek Blade'ów, dopiero wtedy są aktywowane umiejętności, których wymagania spełniliście, co otwiera kolejne poziomy drzewa. Chociażby Pyra ma umiejętność, która daje 48% większe obrażenia, żeby ją aktywować trzeba w trakcie gry zadać z 20 obrażeń krytycznych. Jednak są one liczone dopiero wtedy, gdy ten konkretny poziom drzewa jest otwarty.

- warto co jakiś czas odwiedzić gospodę, to 1-3 dodatkowe poziomy doświadczenia gratis,

- questy poboczne nie mają żadnej wartości, warto je jednak zbierać, bo często robi się je przy okazji np. idąc gdzieś ubijecie 4 potwory, czy zbierzecie jakieś ziółko.

- każdy blade ma arta AOE, ale domyślnie jest nieaktywny. W menu wybiera się 3 z 4 dostępnych. Arty AOE pomagają rozprawiać się z grupami wrogów.

- najszybciej wbija się XP atakując grupę 4-6 wrogów jednocześnie, ale muszą mieć 3-5 poziomów mniej niż nasze postacie, w innym przypadku szybko nas wykończą. Skupiamy całą drużynę na jednej postaci i rozprawiamy się jeden za drugim. Stosując ataki AOE każdy kolejny ma coraz mniej HP jak się za niego zabieramy.

- warto trzymać każdą postać w jednej roli np. Nia powinna mieć tylko blade'y HLR, Rez ATK, a Tora to TNK.

- Poppi też ma 3 arty z 4 do wyboru, ta ukryta to tarcza i warto ją wstawić, mocno podnosi żywotność.

W innym wątku pisałem, że gry nie kupię, ale jednak dałem jej szansę i nie żałuję. Jest to świetny jRPG, który łączy klimat 16-bitowych klasyków z nowoczesnością.

13.12.2017 10:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Z tym jest większy problem. Próbowałem wielokrotnie restartować grę i nie pomogło. Zmiana regionu też nie pomogła, dostałem broń huntera w USA tak na marginesie, dopiero zmiana języka odblokowała zadania tak jak radzili na hearthpwn.

Jak tam wasze eksperymenty z taliami? Warlock dostał fajne nowe demony, a nowa broń daje szalone tempo. Fakt, że oznacza to pass w 5 turze, ale później wystawiasz za free demony 5/6 czy lepsze co turę.
Wbiłem rank 10 z win ratio coś ok. 70% tą talią. Jak w 6 turze wyciągnie demona 3/9 co w agonii zostawia 3x 1/3 z prowo, to tempo talie mają pozamiatane.

12.12.2017 18:36
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Wystarczy, żeby na pudełku były ostrzeżenia:

"Gra posiada agresywny system mikropłatności, jeśli kupujesz ją swojemu dziecku, bądź świadom, że będzie ono zachęcane do dodatkowych opłat, by nawiązać równą rywalizację z innymi graczami"

Ewentualnie niech PEGI czy inne zrobią wskaźnik Pay2Win, tak jak na lodówkach czy innym AGD jest diagram z klasą energooszczędności.

Klasy:
A+ - gra nie ma mikropłatności i dostaje darmowe rozszerzenia np. Wiedźmin 3 przez długie miesiące od premiery,
A - gra nie posiada mikropłatności i jest w pełni kompletna np. Mario Odyssey,
B - gra ma zapowiedziane fabularne rozszerzenia np. Zelda: Breath of The Wild,
C - w grze są kosmetyczne DLC,
D - postępy w grze można przyspieszyć mikropłatnościami w trybie single player,
E - gracz może uzyskać niewielkie korzyści w trybie multiplayer, ale przyspieszają rozwój postaci o maksymalnie 5 godzin gry, a system match-makingu dba o wyrównane szanse,
F - gra of EA.

12.12.2017 13:52
odpowiedz
Likfidator
93

Bardzo źle dobrane podzespoły. Nie licząc obudowy i monitora wydajesz 4300 zł za komputer wydajnościowo gorszy niż
https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_grudzien_2017?page=0,7
który bez dysku kosztuje 2900 zł.

Patrząc na monitor itd. masz budżet ok. 5 tys. zł. W tej cenie możesz mieć znacznie lepszy sprzęt. W kwestii części sugeruj się zestawami z PurePC.
Nie przepłacaj za płytę główną i procesor. Lepiej bierz Geforce'a 1070.

Koniecznie weź też inny monitor. Matryc TN unikaj jak ognia.

12.12.2017 13:22
odpowiedz
Likfidator
93

Takiego klimatu XVIII-wiecznych Karaibów nie ma żadna inna gra.

Jak dla mnie trylogia Monkey Island nie ma sobie równych jeśli chodzi o piracki klimat. Co prawda lekki i wesoły, ale wspaniały.
Do AC IV nigdy nie mogłem się przekonać. Ani to AC, ani to gra piracka.

12.12.2017 12:27
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

berial6 wykazujesz się ogromną ignorancją porównując Blade Runnera do Modyfikowanego Węgla. Temat AI praktycznie nie jest ruszany. W drugiej książce jest tylko wspomniane, że początkowo systemy bojowe AI były skuteczniejsze od ludzi, ale gdy pojawiło się VR potrafiące przetwarzać pracę stosu korowego (tego zdigitalizowanego mózgu) tysiące razy szybciej od czasu rzeczywistego, to ludzie dorównali AI.

Modyfikowany Węgiel ma więcej wspólnego z Mass Effectem niż z Blade Runnerem. Choć nie ma mowy o odpowiedniku żniwiarzy, a jedynie o tym, że ludzkość ruszyła śladami wymarłej cywilizacji.

Pierwsza powieść na podstawie której będzie pierwszy sezon to niezły kryminał. Serial ma wspaniały materiał źródłowy.
Takeshi zostaje zatrudniony przez jednego z najbogatszych ludzi na Ziemi, by odkrył kto tego bogacza zamordował.
W tym świecie funkcjonuje coś takiego jak stosy korowe, czyli takie implanty, które robią kopię zapasową mózgu. Czarne skrzynki, które można przenieść do innej powłoki.

Najbogatsi mają dodatkowe backup'y tj. co 24 godziny jest robiona kopia ich stosu i zapisywana na stacji kosmicznej. Dlatego jak ktoś ich zamorduje, to tracą nie więcej niż ostatnie 24 godziny.

Takeshi będzie właśnie odkrywał co się wydarzyło w ciągu tych utraconych 24 godzin życia jego zleceniodawcy.
Cała historia jest dobrze prowadzona i ma kilka niespodziewanych zwrotów akcji. Dokładnie już nie pamiętam, bo książkę czytałem ponad dekadę temu, ale jeśli ekranizacja będzie dobra, to może to być najlepszy serial sci-fi wszech czasów.

ciekaw jestem, czy poruszy aspekt psychicznego zmęczenia zbyt długim życiem.

Te długie życie jest dla wybranych. Ponowne upowłokowienie sporo kosztuje i zwykłych ludzi na to nie stać. Umierasz i stos korowy idzie do przechowalni. Można też wypożyczyć powłokę, by np. zaprosić dziadka na imprezę rodzinną.

Na długie życie stać tylko wybranych. Z tego co pamiętam Takeshi w trakcie swojego śledztwa ma rozmowę o tym znużeniu życiem. Jedna osoba mu tłumaczy, że 200 lat temu życie było bardziej interesujące, bo statki kolonizacyjne wciąż leciały do pierwszych ludzkich kolonii i ludzkość była pełna nadziei na lepsze jutro.

Ziemia w Modyfikowanym Węglu jest bardzo dystopijna. Główny bohater Takeshi pochodzi ze Świata Harlana, który funkcjonuje trochę inaczej np. jest społeczne ubezpieczenie, które pokrywa koszty upowłokowienia w następstwie nieszczęśliwego wypadku, czy morderstwa. Na Ziemi nic takiego nie funkcjonuje.

Poruszana była kwestia chrześcijaństwa, które nigdy nie zaakceptowało stosów korowych. Według nich stosy nie potrafią zapisać duszy i główną zasadą chrześcijaństwa jest całkowita rezygnacja z ponownego upowłokowienia. Jest z tym związany poboczny wątek, ale nie będę spoilował.
W każdym razie przesłanie książki jest takie, że w momencie, gdy nauka dała to co obiecywały religie, te ostatnie straciły rację bytu. Chrześcijaństwo w tym świecie to tylko ledwo zipiąca sekta najniższych warstw społecznych.

11.12.2017 15:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Niepotrzebnie to komplikujesz. Patrz na model karty i na to jaki wyciąga wynik w 3DMark Firestrike.

Poniżej 3000 - nie da się na tym grać w nowe gry. Nawet na najniższych ustawieniach nie będzie 30 fps w wielu grach.
3000-5000 - Moc gdzieś między Xbox One, a PS4 - da się grać, ale bez rewelacji. Jeśli laptop ma rozdzielczość 1366x768 to będzie dobrze. Jeśli ma ekran 1080p to będą problemy w natywnej rozdzielczości.

Gamingowy PC ze średniej półki powinien mieć min. 9500 punktów. Tyle wystarczy do 1080p i 60 fps jeśli przytniesz trochę detale.

Firestrike to wciąż najlepszy test dla kart graficznych, bo jego wyniki najlepiej odzwierciedlają działanie gier.

11.12.2017 10:59
2
odpowiedz
Likfidator
93

Jak masz pakiety premium z obrazem zyleta i widowiskami sportowymi i najnowszymi filmami to troche zmienia pojecie "telewizja"

Polska telewizja to przy 'premium' nawet nie stała. Kanały tematyczne są po brzegi wypchane reklamami. Są nieliczne wyjątki jak paczka multi+ z NC+ tj. Ale Kino+, Planete+ itd. oraz HBO i Canal+.

Na HBO trudno znaleźć cokolwiek wartego uwagi, a jak już to i tak ogląda się w HBO GO, a nie z kanału TV. Samo HBO GO techniczne jest mocno przestarzałe. Jakość obrazu słabiutka, o braku HDR i 4K nawet nie mówiąc.

Canal+ w ostatnich latach drożał i tracił treści sportowe i filmowe. Niegdyś legendarna stacja, dziś jest śmietnikiem w cenie premium.

Pozostaje jeszcze kwestia techniczna naszej telewizji. Kanały HD są nadawane w bitrate 3-5 Mb/s. Nieliczne 8 Mb/s. Przy 3 Mb/s artefakty gonią artefakty. Przy 8 Mb/s da się jakoś oglądać, ale jak widziałeś kiedyś piłkę nożną w niemieckim Sky, gdzie dają 16 Mb/s dla zwykłego HD, to byś na pewno nie powiedział żyleta o polskiej telewizji.

09.12.2017 09:53
odpowiedz
Likfidator
93

Koboldy paczki:
9 - Czaszka Manri - broń Warlocka
22 - Broń maga
56 - mistrz dębosercy
83 - ciemność
Łącznie 88 paczek.

W gratisie broń priesta.

Ogólnie bardzo słabo, ale cieszę się z tego, że dostałem Darkness. Na pewno bym nie craftował, ale będę kombinował jak tę kartę wykorzystać. Póki co czekam aż się meta zacznie się stabilizować.

07.12.2017 19:32
odpowiedz
Likfidator
93

Rozszerzenie już dostępne!
Zaraz będę otwierał 80 paczuszek:D

07.12.2017 19:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Odświeżanie ekranu nigdy nie miało znaczenia. Wszystkie TV i tak pracują na 60 Hz, a nasza telewizja to ledwie 50i, a sygnał bluray to 24p albo 60p. Z konsolami podobnie. 100 Hz czy 200 Hz to ściema i najmniej istotny parametr telewizora.

Pierwsze na co zwracasz uwagę to rodzaj matrycy. Teraz liczą się tylko matryce VA. Mają trochę gorsze kąty niż IPSy, ale za to statyczny kontrast 5000:1 czy nawet wyższy. IPSy to 1000:1, czyli w nocy ekran świeci się na siwo w ciemnych scenach.

Druga rzecz. Efekt HDR nie istnieje bez strefowego lokalnego przyciemniania. Strumień video z HDR zawiera bezpośrednią informację o jasności, co pozwala telewizorowi dynamicznie dopasowywać jasność np. podświetlić lewą stronę ekranu, gdzie są reflektory samochodu i trzymać ciemną prawą stronę zachowując detale w cieniach. Ten zabieg pozwala podbić kontrast pojedynczego ujęcia do poziomu 20 000:1.

Trzecia rzecz, dwie cechy: wysoka maksymalna jasność i rozszerzona przestrzeń barw z 10-bitową matrycą. Obie odpowiadają za jeszcze lepszą jakość HDR, ale są też związane z wyższą półką cenową TV, dlatego też w ostatniej kolejności.

Jak wypada ten Sony? Ano wypada bardzo źle. Matryca IPS, bardzo niska maksymalna jasność, brak podświetlenia strefowego i słabe odwzorowanie barw.

https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=14452255&N=1 w tym tamacie Enigma1990 opisał wrażenia z posiadania tego TV:

4K jest ok. Input lag jest bardzo niski ( 19ms ), więc jeśli zależy ci na tym to bierz śmiało 7005 ( to są praktycznie te same modele ) Natomiast HDR ssie pałę tak mocno, że skóra schodzi..Poza tym ostatni raz w życiu wziąłem matryce IPS! W nocy denerwuje mnie światło wybijające się z czarnych stref, szczególnie przy ciemnych scenach. Szukaj z matrycami VA.

Szukaj czegoś innego. Tanie Samsungi mają matryce VA, ale HDR też na nich nie zachwyca. Ogólnie jest przepaść między niską, a średnią półką TV, a teraz jest najgorsza możliwa pora na zakup TV. Rok temu w okolicy 20 grudnia poszła konkretna przecena na TV.

Najlepiej kupować telewizory koniec kwietnia - maj, bo wchodzą nowe modele i sklepy czyszczą magazyny. Ja w kwietniu kupiłem Samsunga 60" KS7000 za 5200 zł, który w grudniu kosztował 6500 zł.

Niestety w tym roku nie jestem w temacie, które z tanich modeli warto kupić. W przyszłym roku będę kupował kolejny TV, ale to już będzie OLED na 100%, powoli już na niego odkładam:)
W zasadzie jakby mnie ktoś zapytał jaki TV kupić, to odpowiedziałbym, że brać OLEDa nawet na raty.

07.12.2017 14:37
2
odpowiedz
Likfidator
93

Kto układał tę listę? Zelda 13 mln wyświetleń nawet 2x bo dwa trailery, Mario 23 mln wyświetleń. Powinny być na tej liście.

06.12.2017 18:31
odpowiedz
Likfidator
93

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_grudzien_2017?page=0,4

Na tym zagrasz we wszystkie nowe gry w miarę komfortowych warunkach i komputer starczy na 3 lata, a jak potem wymienisz GPU i ewentualnie procesor to nawet na 5-7 lat wystarczy.

Jak chcesz taniej, to możesz kupić tańszą kartę graficzną, czy wziąć 4 GB RAM zamiast 8. Jednak oszczędzisz może 300 zł. Poniżej tego zakup nowego komputera nie ma sensu.

Zakup używanych komputerów też jest pod wielkim znakiem zapytania. Nowy Pentium G4600 poddaje w wątpliwość sens kupowania i5 2500 i podobnych używanych procesorów.

EDIT: co jakiś czas pojawia się nowy Xbox One S za ok. 650 zł na wyprzedażach. Nowego kompa w tej wydajności nie złożysz w tej cenie, a i zakup starego nie będzie prosty, szczególnie jak się nie znasz.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-12-06 18:32:52
05.12.2017 14:24
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Gra nie wygląda zbyt okazale i Switch nie miałby problemu z taką grafiką, najwyżej gra działałaby w 720p, a nie 1080p jak na PS4.

Na Xbox One raczej nie wyjdzie, ta platforma jest omijana przez większość japońszczyzny. Steam jest raczej jak w banku, jak nie teraz to za 5-10 lat. Za to wersja Switchowa jest niemal pewna, bo konsolka jest szalenie popularna wśród fanów takich gier.

04.12.2017 15:38
odpowiedz
Likfidator
93

Przenośne Dark Souls! Jezu Chryste. Szkoda, że cena za zestaw pewnie odstraszy.

Drożej niż 250-280 zł nie będzie, a nośnik fizyczny pewnie za 199-219 zł będzie w sprzedaży. Do tego powinny pojawić się też pojedyncze odsłony w sklepie w cenie 80-120 zł.

W przyszłym roku czeka nas wysyp gier na Switcha. Chciałbym zobaczyć jak Activision pluje sobie w brodę, że nie wydali jakiegoś CODa na Switcha. Nawet remaster MW1 by się nadał i milion kopii mieliby jak w banku. Dobrze, że chociaż dzięki temu DOOM się dobrze sprzedaje, bo to jedyny tradycyjny multiplayerowy FPS na Switchu.

04.12.2017 13:23
odpowiedz
Likfidator
93

Czy Just Dance 2018 posiada również utwory z wcześniejszych wersji ?

Oczywiście, że nie posiada. Każda edycja ma swoje własne piosenki + sklep z mikropłatnościami.

Jeśli zależało Ci na Just Dance, to trzeba było kupić Switcha, a nie PS4. Na joyconach możesz grać w dwie osoby i zawsze możesz użyć smartfonowej appki dla większej ilości.

04.12.2017 10:28
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Switch nie ma startu do PS4, XO czy PC. Nikt nie kupi tej konsoli jako głównej platformy do grania, bo konsole Nintendo mają bardzo ograniczony wybór gier.

Sukces Switcha to wynik tego, że Nintendo po raz kolejny znalazło nową grupę odbiorców. Wii trafiło do casuali i przyciągnęło do grania osoby starsze. Wii było hitem w domach starości na zachodzie.

W przypadku Switcha mówi się o nowej grupie tzw. exgraczy, czyli osoby, które w młodości dużo grały, ale obecnie nie mają na to czasu, albo tryb życia im nie pozwala. Grupa ta to w dużej mierze specjaliści, którzy często podróżują i mimo iż mają PS4 cz XO, to nie mają czasu na nich grać.

Switch po prostu daje okazję do pełnoprawnego konsolowego grania w każdej wolnej chwili. W zabieganym dniu możesz wyrwać nawet godzinę czy dwie grania korzystając z 3-10 minutowych przerw np. pracujesz przy komputerze i kompilujesz projekt co zajmie 5 minut i zamiast siedzieć w necie, grasz np. w Zeldę, Mario czy Dooma.
Jak masz czas i możliwości to grasz na TV siedząc w fotelu.

I nie można powiedzieć, że grafika nie ma znaczenia. Sukces Switcha to właśnie grafika! Nie było wcześniej konsolki przenośnej, która zatarła granice między konsolą stacjonarną, a przenośną. Jasne, grafika jest trochę gorsza niż na Xbox One, ale między Switchem, XO, a PS4 wielkiej różnicy nie ma. Te trzy platformy cierpią na te same konsolowe wady tj. upscaling, brak AA i cięte detale post-process. Dla kogoś kto gra na PC przesiadka na konsole jest bolesna, bo z pięknego wygładzonego obrazu dostajemy poszarpany, pełny artefaktów bohomaz.

I tutaj nie ma wyjątków, nawet Uncharted 4 na to cierpi. Mnie to osobiście odpycha, bo przyzwyczaiłem się przez lata do innego wyglądu gier, ale jak gra jest dobra, to się o tym zapomina.

Nintendo jest jednak pazerne jak zwykle i Switch jest po prostu drogi. Konsola sporo kosztuje, a gry są koszmarnie drogie. Szczególnie widać to na grach 3rd party, gdzie wersje Switch są nawet 10x droższe niż porty z innych konsol czy PC. Najbardziej boli brak wyprzedaży. 10-20% z 280 zł to nie jest żadna atrakcja. Choć to zależy od rynku, bo w USA dostają coraz lepsze oferty z przecenami 50%. W Europie niestety nic ciekawego.

Switch wyznaczył nowy konsolowy trend. Sony i Microsoft na pewno pracują nad swoimi Switchami, a AMD pokazało niedawno mobilne Ryzeny, które mogłyby takie konsole napędzać.
W momencie, gdy na rynek wejdzie mobilne PS4, z całą biblioteką gier tej platformy, to Switch nie będzie niczym więcej niż tylko gadżetem nerdów Nintendo.

03.12.2017 19:11
odpowiedz
Likfidator
93

Po pierwsze, używanie dekoderów cyfrowego polsatu poza granicami kraju łamie regulamin korzystania z usługi.

Po drugie, Polsat nadaje tylko i wyłącznie z hotbirda. Dlatego jest potrzebna instalacja antenowa, która to umożliwi. Sytuacja jednak nie jest taka beznadziejna. Musiałbyś pogadać z właścicielem kamienicy na temat modyfikacji instalacji. Wyglądałoby to tak:

1. Na antenie zostanie założony zez, czyli dodatkowy konwerter obok pierwszego patrzący na antenę pod kątem. U nas w Polsce takie konfiguracje Hotbird + Astra były bardzo popularne swego czasu.

2. Z racji tego, że jest to instalacja zbiorcza, potrzebne będą modyfikacje, które z jednej strony powinny być łatwe od strony technicznej tj. wystarczy wpiąć kilka urządzeń między kable, a z drugiej te urządzenia będą drogie. Koszt nawet kilku tysięcy złotych.

Wówczas każdy mieszkaniec miałby w gniazdku sygnał z HB i Astry, a w dekoderach ustawiałoby się opcję DiSEqC.

Tak na marginesie po co Ci polsat? Weź sobie Sky DE, który jakością obrazu miażdży nasze platformy. Do tego Netflix, a do polskich treści jakiś VPN i oglądasz IPLĘ, TVP itd.

30.11.2017 23:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Weź coś od Logitecha. Będziesz miał mysz na długie lata. Moja najstarsza 12 letnia wciąż działa i przeżyła 3 komputery, choć od trzech lat używam G400, albo jakiegoś pokrewnego modelu.

30.11.2017 15:01
odpowiedz
Likfidator
93

U mnie bliski zera. Pierwsza część na Wii mnie odrzuciła dziwacznym systemem walki, jakby nie mogli dać klasycznego turowego jak za czasów SNESa.

Nad drugą częścią trochę się zastanawiałem, bo na Switchu nie bardzo jest w co grać, ale recenzje na metacritic nie zachęcają. Gra zbyt mocno polega na grindzie.

Kilka dni temu zrobiłem Mario Odyssey na 100% i teraz gram w Picrossa, świetna sprawa jak się ogląda film czy serial.
Niebawem będę kupował kolejną dużą grę i Xenoblade 2 już skreśliłem. Prawdopodobnie wybiorę Mario + Rabbids.

30.11.2017 10:52
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Jedyne co trzyma pudełkowe wersje przy życiu, to niższa cena. Tu nawet nie ma o czym dyskutować, bo wydać 250-280 zł na grę, która na stałe przypisze się do konta, czy tą samą kwotę za pudełko, które później można sprzedać za 100-200 zł.

Gry w dystrybucji cyfrowej powinny kosztować maksymalnie połowę tego co w pudełku, ale tutaj ostro protestują zagraniczne sieci sklepów, które zagroziły, że usuną konsole i gry ze swoich półek, jeśli cyfrowe wersje będą tańsze niż pudełkowe.

Najlepiej widać to na Switchu, gdzie gry w pudełkach są droższe niż z PS4 czy XO, bo koszt wyprodukowania kartridża jest wyższy niż płyty. Pociągnęło to za sobą również wyższe ceny w dystrybucji cyfrowej.

Co prawda wydawcy obchodzą to poprzez wyprzedaże, które w największym stopniu nakręcają dystrybucję cyfrową. Nawet Sony i Microsoft do tego dołączyły.

Jedynie Nintendo trzyma absurdalnie wysokie ceny w swoim sklepie, a wyprzedaże to marne 10-15% z 200-300 zł.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-30 10:52:57
28.11.2017 18:39
2
odpowiedz
Likfidator
93

Gry i tak bym nie spiracił, mam dobre kilkadziesiąt gier z wyprzedaży i bundli, które czekają na ogranie. Mimo iż AC kupić nie planowałem, seria mnie zawiodła po Unity, które początkowo świetne staje się niedopracowaną i niekompletną alfą po kilku godzinach gry.

Jednak po bardzo pozytywnym odbiorze gry przez graczy nawet pojawiła się myśl, by grę kupić, szczególnie że już jest w cenie 150 zł. Niestety dla Ubisoftu, mam zasadę, że gier z agresywnymi DRM nie kupuję. Gdyby jeszcze DRMy były transparentne dla użytkownika, ale nie są. Nawet Digital Foundry podkreśliło w ostatnim materiale iż wersja PC działa źle, bo DRMy obciążają zbyt mocno CPU.

Jedyna gra Ubisoftu jaką planuję w najbliższym czasie kupić to Mario + Rabbids na Switcha i to tylko dlatego, że Nintendo ostro ich przypilnowało jeśli chodzi o jakość wykonania.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-28 18:39:54
25.11.2017 20:21
odpowiedz
Likfidator
93

Worms mają być na nośniku dopiero w 2018 roku. Póki co tylko cyfrowo.

24.11.2017 19:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Bardzo dziwny zestaw. Po prostu nieoptymalny. Budowę komputera zaczynasz od karty graficznej. Geforce 1060 to dobra para do Pentium G4600, albo i3, w ostateczności i5 z zablokowanym mnożnikiem, ale taki i5 nie będzie miał co robić. Pomyśl o Geforce 1070 czy 1080. Skok wydajności konkretny.

Co do CPU i płyty to robi się albo tak, że kupujesz przyszłościową podstawkę i słabszy CPU np. i3 z Coffee Lake, co też daje 4 rdzenie, ale masz możliwość upgrade'u na 6-rdzeniowy CPU.

Albo kupujesz coś starszego bez większych możliwości upgrade'u, ale pod warunkiem, że wypada to dobrze cenowo.

Moim zdaniem nie warto iść w i5 z odblokowanym mnożnikiem. Takie procesory mają sens tylko wtedy, gdy zależy Ci na graniu w 120-144 fps. Do 60 fps zwykłe i5 to aż za dużo.

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_listopad_2017
Tutaj masz dobry punkt odniesienia od czego zacząć.

22.11.2017 22:50
odpowiedz
Likfidator
93

lez, 4/4 to tylko dodatek do battle cry. Jak masz w talii tylko drogie spelle, a da się tak zrobić tempo talie np. zoolock, to za 6 many dostajesz 4/4 + 8/8 w 90% przypadków, bo slot za 8 many ma prawie same dobre miniony. Jak nie 8/8 to 6/6 z dobrym efektem. Jest nawet 7/7 z szarżą i "battle cry: W tej turze nie może atakować bohatera", które się nie aktywuje. Mała szansa, ale evolve szaman pokazuje, że to instant win najczęściej.
Zauważ też, że Bonemare jest grany w praktycznie każdej talii opartej na minionach. Ta karta daje 9/9 za 7 many, świetne value w tempo.

Ten minion za 6 many to taki Keleseth. Świetny efekt, ale pod warunkiem spełnienia specyficznych warunków w talii. Na pewno trafi do mety i pojawi się w kilku taliach.

22.11.2017 20:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Pytam serio, bo ciekaw jestem czy dalej nas rżną, czy się ogarnęli...

Netflix nawet na premierę miał ofertę miażdżącą to co jest kablówkach czy platformach. Brak lektora to zaleta. Ja telewizję przestałem oglądać dawno temu, bo nawet jak kanały nadawały dwie ścieżki, to często i tak waliły lektora na obydwu.
Nie ma takiej siły, bym cokolwiek obejrzał z lektorem. Tylko oryginalne dialogi i ewentualnie napisy.

Co do oferty to co prawda nie ma w Netflixie wszystkiego, ale jest tyle, że po prostu mi się nie chce szukać w innych źródłach. Odpalam TV, komputer czy telefon i oglądam. Niewątpliwą zaletą jest 4K i HDR. Tylko Amazon dorównuje Netflixowi pod tym względem, ale ma trochę gorsze treści i interfejs jest toporny.

22.11.2017 12:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

na chwilę obecną nie zaprezentowali nic co by rzuciło na kolana.

Nic? A sekrety łotra? Mocno namieszają w tej klasie.
Podoba mi się też minion 4/4 za 6 many co przyzywa losowego miniona w koszcie odkrytego zaklęcia. Szalone tempo, gdy w 6 turze wystawiasz 4/4 i np. Lisza 8/8. Oczywiście będzie to działać w taliach bez tanich spelli, ale np. zoolocka można tak zrobić, wrzucając mu tylko spell za 6 many co niszczy miniona i Twisting Nether za 8 many, by odzyskać stół w late game. Przy wsparciu DK może wyjść z tego ciekawa talia.

22.11.2017 12:25
odpowiedz
Likfidator
93

Kilka razy ostatnio pracowałem na Macach i nie wiem czy ich monitory takie dobre, czy mój obecny monitor taki słaby.

No wiesz, jak komputer kosztuje 5-8 tys. zł, ma podzespoły za 1500 zł, to te 3 tys. zł mogą na monitor przeznaczyć i jeszcze sporo zarobią:)
Druga rzecz, to jak sprzedaje się komputer z wbudowanym monitorem, to można lepiej go skalibrować. Cała tajemnica.

A co do monitorka, to ostatnio kupiłem LG 24UD58-B do komputera domowego (do gier mam inną maszynę). W X-KOMie była promocja za 1199 zł z kodem rabatowym. W ten cenie super oferta za monitor 4K. Ostrość tekstu i zdjęć robi wrażenie.

Monitorek jest fabrycznie skalibrowany i w pudełku masz raport z kalibracji. O ile nie pracujesz w programach graficznych, to jakość obrazu będzie wystarczająca. Monitor ma matrycę 8bit + FRC tj. przyjmuje sygnał 10 bit i nieźle sobie z nim radzi. Grałem na nim w Alien Isolation, które jako jedna z nielicznych gier wspiera tryb 10bit. Gradienty oświetlenia wyglądały naprawdę dobrze.

22.11.2017 12:14
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

Na pewno cały pierwszy sezon jest za darmo? Pobrałem grę i tylko 1 epizod jest dostępny, za pozostałe trzeba zapłacić.

22.11.2017 11:25
odpowiedz
Likfidator
93

Sprawdź inny kabel. Może coś w nim słabo łączy i stąd takie problemy. Mam jeden stary kabel, ba najdroższy kabel, bo za 60 zł kupiony na szybko w markecie. Po kilku latach coś przestało w nim łączyć i obraz zrywał. Na części urządzeń nie było na nim w ogóle obrazu, na innych był, ale np. wycinało zielone piksele, a na innych pojawiały się czarne klatki. Wszystko zapewne zależne od użytych parametrów transmisji, bo standard HDMI trochę opcji oferuje.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-22 11:27:08
22.11.2017 01:27
odpowiedz
Likfidator
93
21.11.2017 14:09
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
93

W zasadzie nie określiłeś czego dokładnie oczekujesz od serwera.

Ilu użytkowników będzie jednocześnie z niego korzystać?
Czy będzie potrzeba transkodowania np. masz stary TV co po DLNA przyjmuje MPEG2 i MPEG4? Co w zasadzie nie powinno być problemem, bo jak pisałem wyżej stare DivXy to 480p, które każdy CPU przerobi do MPEG2 w czasie rzeczywistym, a do tego każda zintegrowana karta intela ma sprzętowy encoder h.264, więc ewentualne transkodowanie nie powinno być problemem na żadnym komputerze x86, choć Rasberry PI może mieć z tym problem.

Podpytam go o konfig tego raspberry zatem, bo sam jestem ciekaw, co mu nie styka.

Pisałeś, że było to Rasberry Pi 2, które ma ethernet tylko 100 Mb/s. Obstawiam, że to był problem przy streamach 4K. W praktyce trudno na tym łączu wyciągnąć 50 Mb/s, a tyle mają np. filmy robione telefonem w 4K. Trójka też nie ma gigabitowego ethernetu.
Dziwna rzecz, że te komputerki mają szybsze wifi niż kabel.

A co do dyskusji, to raczej mało osób stawia takie serwery. Prościej jest kupić pod każdy TV pudełko z androidem, czy linuksem i odtwarzać filmy ze zwykłego NASa. Nowe telewizory chyba też jakoś sobie z tym radzą. Coś mi się wydaje, że mój stary Samsung potrafił nawet przeglądać zasoby SMB jak mu się podłączyło kabel sieciowy, a żadnych usług Smart nie posiadał.

21.11.2017 11:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Ale co to zmienia? Zrobi się afera w sieci, setki osób pokrzyczą na forach, a konsument-warzywo i tak kupi gry EA, bo będą na pierwszej półce w sklepie w kategorii najlepiej sprzedających się tytułów.
Niezależnie co EA zrobiłaby z Battlefrontem, to i tak się sprzeda, bo to Star Wars.

Wypada jedynie liczyć na to, że powstanie drugi obóz, który pójdzie w klasyczny model. Wydaje się, że Nintendo Switch nim będzie. Zelda miała co prawda season pass, ale sama gra jest kompletnym doświadczeniem, a dodatki to mniejsze i większe rozszerzenie.
Mario Odyssey w ogóle nie ma żadnych DLC. Gra ma mnóstwo treści i jest kompletna. Aż dziwne, bo potencjał na DLC i mikropłatności w tym tytule ogromny, wystarczyłoby, żeby można było kupić monety za gotówkę. Grindu w grze praktycznie nie ma, ale nie każdemu chce się zbierać 9999 monet na kostium szkieletu.

21.11.2017 10:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Gier o przygodach Zorro było wiele, ale wszystkie były słabe. Największy budżet miały tytuły na marce ostatniego filmu, ale one wyszły słabiutko.

Zorro nie jest zbyt rozpoznawalną marką i nie pociągnie sprzedaży. Do tego trzeba i tak zapłacić za licencję, więc z biznesowego punktu widzenia lepiej wziąć na tapetę jakiegoś superbohatera z komiksu niż lisa.

20.11.2017 13:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Dla serwera to bez różnicy, czy przesyła 4K czy inną rozdzielczość. To telewizor go przetwarza. Liczy się tylko bitrate strumienia i tu obstawiałbym, że głównym problemem będzie wydajność sieci, a nie CPU, bo nawet wiekowe 15 letnie komputery bez trudu przetrawią przesyłanie 50 Mb/s.

i3 czy i5 nic Ci nie da. Chyba, że będziesz miał 4-8 klientów jednocześnie. Jak chcesz wydajności, to szukaj jak najwyższej wydajności pojedynczego rdzenia. Dobrym wyborem jest Pentium G4600. AMD do tego typu serwera to najgorszy wybór. Niska wydajność i tragiczny pobór prądu.

A jak te Rasberry było podłączone? Może nie procesor był problem, a łącze sieciowe czy dysk?
50 Mb/s na ethernecie 100 Mb/s już może być problematyczne. Po WIFI będzie wymagało standardu N lub nawet AC i raczej nieobciążonej infrastruktury.

Z dobre 6 lat temu bawiłem się w takie rzeczy tj. stawiałem serwer DLNA na PC, bo TV Sony niczego poza MPEG2 i MPEG4 nie rozumiał. Po WIFI w standardzie G działało to dobrze w 480p. Przy materiałach 1080p już nie było stabilności, bo choć komputer bez problemu transkodował do MPEG2, to już bitrate'u nie starczyło.

Dziś nawet mi się nie chce w takie rzeczy bawić. Poza Netflixem mało co oglądam, a jak już to mam dysk USB na stałe podłączony do TV i jak coś nowego chcę obejrzeć to podłączam go do komputera i wgrywam.

20.11.2017 11:38
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

A jaki jest problem z transkodowaniem? Od dobrych kilku lat wszystkie treści zapisuje się w h.264, który jest wspierany na absolutnie wszystkim. Teraz dodatkowo popularność zyskuje HEVC, który jest małą rewolucją, bo daje dobrą jakość w 1080p przy 1 GB/godzina.

Czy DivXów i rmvb dawno minęły, a nawet jak masz treści w tym formacie, to low-endowy 2 rdzeniowy CPU bez problemu je transkoduje do MPEG2. W normalnym użytkowaniu serwer PLEXa będzie ledwie strumieniował dane z dysku, ewentualnie zmieniając kontener, ale nie ruszając ramek MPEG.

Innymi słowy nawet Raspberry PI powinno być aż nadto do obsługi jednego czy nawet dwóch klientów jednocześnie.

Jak chcesz komputer, to możesz postawić PCta na Pentium G4600. Zmieścisz się w 1200 zł. Tylko jeśli to ma pracować 24/7 to zużycie energii może być zauważalne i jeśli nie zamierzasz robić czegoś więcej na takim serwerze, to różnicy między Rasberry PI poza ceną urządzenia i użyciem energii nie zauważysz.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-20 11:40:19
19.11.2017 18:35
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Nie wiem czy mnie do końca zrozumiałeś. W moim odczuciu pierwszy sezon funkcjonuje jako spójna historia z małą furtką na kontynuację.
Drugi sezon zaś sprawia wrażenie, że został rozpisany jako fragment dłuższej opowieści, która zostanie rozciągnięta na sezony 2-4. Trochę to przypomina Matrixa, gdzie pierwsza część stanowi zamkniętą całość, a druga i trzecia to jedna historia.

Zobaczymy co przyniosą przyszłe sezony. Jeśli uda im się dobrze rozwinąć wątek Ósemki, czy nadać jakiś większy sens upside down i głównemu złemu to na drugi sezon spojrzymy z innej perspektywy.

Najlepsze co można o drugim sezonie powiedzieć to jaki grunt zostawił pod kolejny. Cała ekipa jest zgrana i gotowa do akcji. Główny wątek jest zarysowany, a jednocześnie bardzo mało wiemy o tym kim jest ta zła istota. Na takim fundamencie trzeci sezon ma szansę być lepszym niż pierwszy.

19.11.2017 17:38
Likfidator
93

Soul, Apple music jest jak najbardziej dostępny na Androidzie https://play.google.com/store/apps/details?id=com.apple.android.music&hl=pl
Apple nie zrobiło tej usługi na wyłączność dla iOSa.

19.11.2017 14:37
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
93

Zwłaszcza w okresie PS One którego mało kto miał za to klony konsol Nintendo były w co drugim domu.

Nigdy nie było konsol Nintendo, tylko pirackie podróby NESa. Nintendo nie weszło na nasz rynek chociażby z tego powodu. Poziom piractwa przekraczał wszelkie normy. Strategia Sony była inna. Oni musieli walczyć z monopolem Segi i Nintendo, a że sprzedawali sprzęt RTV i mieli sieć dystrybucji wszędzie, to weszli też do krajów rozwijających się. Co z perspektywy czasu było dla nich bardzo korzystne.

Zresztą tutaj nawet nie ma o czym mówić. Switch dla 7 latka to dużo lepszy wybór niż PS4 czy XO. Brak języka polskiego to wręcz zaleta. Na początku lat 90 pojawił się u mnie komputer i oczywiście wszystko było po angielsku. Nic mnie tak nie zmotywowało do nauki języka angielskiego jak chęć grania.

Oczywiście nie mam zamiaru na siłę przekonywać, ale jeszcze nie spotkałem dzieciaka, który nie byłby zachwycony po kontakcie z konsolą Nintendo.

19.11.2017 13:03
odpowiedz
13 odpowiedzi
Likfidator
93

Dodatkowe pytanie, PS może robić za odtwarzacz BR czy netflixa, a klockiem też są jakieś ciekawe wartości dodane?

Xbox One S to świetny odtwarzacz multimedialny. Ma w tym zakresie większe możliwości niż PS4. Wspiera odtwarzenie w 4K, HDR i odtwarza filmy w standardzie Bluray UHD.

Jak w temacie co byście polecili do kupna dla 7 latka? Z tego co wiem to PS ma kilka fajnych gier dla dzieciaków typu crash, ratchet, knack, do tego dochodzą gry które nie są na wyłączność jak cała masa lego, rayman.

Exclusive'y targetowane dla dzieci są słabe na tych konsolach w porównaniu do tego co wydaje Nintendo. Co prawda Switch jest obecnie drogi, ale to chyba najlepszy wybór dla dziecka. Mario Odyssey jest fenomenalne i gra bardzo dobrze stopniuje poziom trudności. Początek jest łatwy, a im dalej tym trudniej. Ostatnie wyzwania to już kosmos, ale to dla Azjatów i ogólnie tych co chcą zrobić grę na 100%.

Młody ma 7 lat i będzie pilnowany co by nie grał w battlefieldy, shadow of mordor, gta itd. To ma być prezent typowo pod niego.

Switch ma świetną kontrolę rodzicielską. Nie tylko ustawiasz kategorie wiekowe, ale masz też appkę na telefon, gdzie możesz w kazdej chwili sprawdzić log tj. kiedy, w co i jak długo grano.
Możesz ustawić też limit czasowy na każdy dzień np. 1 godzina w tygodniu i 3 godziny w weekend. Są dwa rodzaje limitów:
1. Łagodny tj. po przekroczeniu czasu można grać nadal, ale jest wyświetlana informacja, że czas minął.
2. Twardy tj. kończy się czas, konsola się wyłącza.

Pierwszy jest lepszy, bo przeciągnięcie kilku minut, by zakończyć walkę z bossem to nie problem. Zresztą to wszystko można sprawdzać w appce na telefonie.

Z gier na Switcha, to oczywiście Mario, ale są też Lego, Rayman itd.
Fajne jest ARMS: https://www.youtube.com/watch?v=k7s3UB_8dFM gra używa kontrolerów ruchowych, więc młody będzie miał trochę ruchu przed ekranem.

Snipperclips to dobra gra logiczna. Demko wciąga, a z tego co czytałem im dalej tym coraz trudniej. Fajnie się gra w dwie osoby: https://www.youtube.com/watch?v=ysJindVKx4s

No i największą zaletą Switcha jest to, że jest to zarówno konsola pod TV jak i konsola przenośna. Zatem jeśli macie jeden duży TV w domu, to nie będzie rywalizacji kto ma z niego korzystać.

EDIT: Switch świetnie się sprzedaje. Już dwa miesiące z rzędu zgarnął 2/3 amerykańskiego rynku i wszyscy wydawcy zapowiedzieli, że w 2018 będą wydawać na niego gry. Z dużych gier jest teraz DOOM, Skyrim, czy L.A. Noire. Te dwie pierwsze sprzedają się rewelacyjnie jak na tego typu tytuły na konsoli Nintendo, a i niszowe L.A. Noire obija się gdzieś na dole rankingu TOP15.

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-19 13:06:23
18.11.2017 20:37
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
93

szczerze mówiąc jak patrzę na swojego P9 Lite, który teoretycznie ma kilka razy mocniejsze bebechy to aż dziw mnie zebrał że 4 letni telefon zawstydza mój roczny od premiery model Huaweia który ma te 8 rdzeni....

Zdajesz sobie sprawę z tego, że iPhone 5S ma ponad 2x wydajniejsze GPU, co w połączeniu z prawie 3x mniejszą liczbą pikseli na ekranie czyni go znacznie wydajniejszym urządzeniem?

Podobnie z CPU. Oba mają te same wyniki w benchmarkach, tyle, że 5S robi to na 2 rdzeniach, a P9 Lite na 8. Jakieś 95% czynności wykonywanych na smartfonie używa jednego rdzenia, co sprawia, że 5S będzie w praktyce nawet 4x wydajniejszy niż P9 Lite w typowym użytkowaniu.

Nie oceniaj Androida z perspektywy bardzo słabego telefonu. Wiesz dlaczego Xiaomi tak zyskują na popularności? Bo to jedne z nielicznych nisko i średnio półkowych telefonów, które mają sensowną specyfikację, która pozwala systemowi działać płynnie.

Mam iPhone od modelu 3s i zapewniam cię że poprzedni model 7 jest sporo szybszy od SE. Jak ci się podoba SE to nowymi będziesz zachwycony.

Jak miałeś tyle iPhone'ów, to powiedz, czy nie irytuje Cię fakt, jak Apple ubija te urządzenia aktualizacjami? Ja zaczynałem od iPhone'a 3G. Ba to był najlepszy iPhone jakiego miałem i najlepszy okres iOSa. Pełno innowacji, super gry i aplikacje w Appstore, brak mikropłatności. Później 4ka zrobiła rewolucję technologiczną i moim zdaniem jest to najlepszy iPhone pod względem designu. Kolejne urządzenia to już odgrzewane kotlety.

Dwa miesiące temu musiałem zmienić telefon i rozważałem iPhone 7, 8kę, Galaxy S8 i LG G6.
iPhone'y skreśliłem na starcie, zbyt niska wartość cena/jakość. iPhone 7 kompletnie nie jest warty swojej ceny: mały ekran, niska rozdzielczość, brak HDR i gigantyczne ramki. iPhone 8 w zasadzie wypada jeszcze gorzej, za wyższą cenę dostajemy ten sam przestarzały design i jedyne co dostajemy to HDR i wydajniejsze CPU.

Wybór został między Galaxy S8 i LG G6. Wybrałem jednak tego ostatniego, bo to nie tylko 1000 zł mniej(co w dużej mierze pozwoliło mi kupić Nintendo Switch na premierę Mario), ale głównym czynnikiem było oficjalne wsparcie Netflixa w Dolby Vision. Dla mnie istotne, bo często oglądam seriale na telefonie przed snem. Bonusem jest szerokokątny obiektyw, co absolutnie miażdży konkurencję. To trzeba zobaczyć na żywo. Fotografowanie krajobrazów, czy architektury osiągnęło zupełnie inny wymiar.
Małe ramki i ekran 18:9 z gigantyczną rozdzielczością na tle iPhone'a to też wielki plus. Nie wyobrażam już sobie powrotu do 16:9, o absurdalnie niskiej rozdzielczości iPhone'ów nie mówiąc.

No i oczywiste zalety Androida jak Android Pay, czy też dowolna inna aplikacja np. bankowa mogąca używać NFC telefonu, iOS na to nie pozwala, Apple pay albo nic.
iOS praktycznie nie rozmawia z niczym innym poza sprzętem z logiem Apple. Android dogada się z każdą drukarką WIFI, połączy się bezprzewodowo z każdym monitorem, czy TV, rozpozna klawiaturę, mysz czy pada od Xboxa albo Nintendo Switcha. Takie przykłady można mnożyć. Jeśli coś jest możliwe od strony software'owej to Android na to pozwoli. Na iPhonie zrobisz to tylko wtedy, gdy Apple o tym pomyślało.

Dawno temu, w czasach pierwszych iPhone'ów każda software'owa nowość trafiała do starszych urządzeń. Później nie. Chociażby Siri została ograniczona do iPhone'a 4S i nowszych, mimo iż pokazano iż działała bardzo dobrze w iPhonie 4, który przedstawiał się numerem seryjnym 4S, bo to przecież usługa po stronie serwera.

Mógłbym pisać długo na temat Apple. Miałem iPhone'y, iPady i Maki. Obecnie nie używam żadnego z tych urządzeń na co dzień. Użytkuję je tylko w pracy, gdy muszę zapewnić kompatybilność softu z urządzeniami Apple.

Jeszcze kilka lat temu krytykowałem Androida i chwaliłem Apple. Wtedy jednak było zupełnie inaczej. Android to była jedna wielka beta. System nie ogarniał oszczędzania energii, nie miał kontroli nad działaniem aplikacji. Stabilność była znikoma, wycieki pamięci wymagały częstych restartów. Ogólnie nie dało się tego używać. iOS od początku był stabilny i filozofia systemu tworzyła spójne środowisko.
Minęło jednak sporo czasu i Android pozbył się wszystkich swoich wad, dodał nowe funkcje, a Apple? Dodało animowaną kupę w telefonie za 5 tys. zł.

18.11.2017 19:38
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

DanuelX robisz z siebie idiotę. Od pewnego poziomu skilla urwanie każdej milisekundy input laga ma znaczenie.

A jak chcesz wiedzieć, jedyną sieciówkę w którą gram to turowy Hearthstone, a responsywność mechanika zauważyłem m.in. w http://store.steampowered.com/app/330180/Pix_the_Cat/ w którą to przegrałem kilkadziesiąt godzin i na mechaniku robię 20-30% wyższy high-score w wyzwaniach daily.
Podobna sytuacja miała miejsce w wielu starych grach DOSowych, czy ogólnie arcade, na mechaniku stały się znacznie łatwiejsze.

18.11.2017 18:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

A dlaczego upierasz się przy klawiaturze membranowej? Lepiej trochę dołożyć i kupić mechaniczną. Są one lepsze w każdym zastosowaniu.

Do mechanika przyzwyczajasz się szybko i początkowo nie czuć aż takiej różnicy. Trudno jednak opisać dyskomfort jaki odczujesz, gdy po kilku miesiącach używania mechanika siadasz do membranówki.

Mechaniki mają sporo zalet jak równą siłę nacisku klawiszy, czy taką przyjemną płynność użytkowania. Dla gier jednak najważniejszą cechą jest to, że aktywacja następuje w połowie skoku klawisza.

W porównaniu do membranówki urywasz dobre kilka milisekund opóźnienia reakcji. Połącz to z monitorem co ma 4-5 ms Input lag i w momentalnie wskakujesz na wyższy poziom rankingów w grach sieciowych.

18.11.2017 18:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

truskolodz, jak chcesz zagrać w Zeldę, to zobacz emulator CEMU. W tej chwili emulacja jest perfekcyjna i jest to najlepsza edycja gry tj. możesz włączyć 1080p, 4K i lepsze efekty post-process, cienie itd. Ba, odblokowano nawet FPSy i w zależności od wydajności komputera możesz grać 40-90 fps, mały programik dynamicznie zmienia klatki w zależności od obciążenia. Choć nawet najmocniej wykręcone i7 nie dają rady utrzymać 60 fps w każdej lokacji.
30 fps wyciągniesz na i3 czy i5 od Haswella w górę. Geforce 750 Ti spokojnie wystarczy, chyba nawet z 1080p daje radę. 970 w zupełności wystarcza do 4K + lepsze efekty. Żeby grać legalnie wystarczy kupić grę na Wii U.

Emulator Cemu jest nawet na rękę Nintendo. Głównym zadaniem Zeldy była promocja Switcha i emulator przez dwa miesiące funkcjonował jako demo. Tylko pierwsza tutorialowa lokacja była grywalna, co zachęciło wiele osób do zakupu Switcha, bo Zelda wciąga totalnie. Teraz emulowana Zelda to najlepsza wersja gry i jak można poczytać na reddicie sporo posiadaczy Switcha przerzuciło się na tę wersję, bo działa płynniej, ma lepszą grafikę i jest coraz więcej modów.

17.11.2017 14:11
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
93

Vita jako platforma do gier to już trup. Lepiej odłożyć na Switcha, bo konsolka ma przed sobą bardzo ciekawą przyszłość.

A Switch to niemowlak. Gier na konsolkę jest mało. Poza genialną Zeldą i Mario nie ma tak naprawdę w co grać. W teorii można znaleźć jeszcze kilka gier, ale są po prostu drogie. Chociażby DOOM 250 zł, a na PS4 80 zł, czy PC 40 zł. Podobnie Skyrim, czy L.A. Noire.

Mario Kart 8, czy Splatoon 2 też są moim zdaniem wycenione nieadekwatnie do zawartości. Choć to też kwestia tego czy wciągnie nas multi, czy nie.

Wielka popularność konsolki przełoży się na ogromny wysyp gier. W końcu Switch sprzedaje się lepiej niż PS4 czy XO, ale każdy będzie chciał na tym zarobić, więc tanio na tej konsolce nie pogramy.
Szczególnie u nas, gdzie niska popularność platformy nie zbuduje dużego rynku wtórnego, jak ma to miejsce w przypadku PS4.

Ja Switcha mam, ale zakup był pod wpływem impulsu. Mario to jedna z moich ulubionych serii gier i wszelkie inne argumenty przestały mieć znaczenie.
W każdym razie, Mario powoli kończę, jeszcze mi zostało z 25% gry, a potem nie bardzo będę miał w co grać. Zeldę już dawno temu przeszedłem. DOOMa, L.A. Noire, Skyrima, Raymana i z połowę indyków ze sklepu mam na Steamie.

Z zakupem gier wstrzymuję się do czarnego piątku, mogą być konkretne przeceny.

Matysiak G, zamiast PSP lepiej kupić pada bluetooth do telefonu, albo użyć pada od XO. Na Androidzie masz komplet emulatorów. Emulacja PSP, N64, DSa czy Dreamcasta jest jak najbardziej możliwa. Jak masz flagowca, to nawet emulować Gamecuba możesz z dobrym skutkiem. Do tego smartfony mają dużo lepsze ekrany niż jakakolwiek konsola, w tym Switch.

No i smartfona możesz używać jak Switcha, kupujesz kabelek HDMI, podłączasz do TV i grasz na wielkim ekranie.

17.11.2017 13:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Drugi sezon jest pod każdym względem gorszy. Tutaj nie ma co ukrywać. Pierwsza część, bo tak twórcy wolą odnosić się do swojego dzieła, była spójna i kompletna. Zostawiono furtkę na drugi sezon, ale bardzo wąską.

Drugi sezon zaczyna się wolno i ma trudne zadanie do wykonania. Musi rozszerzyć horyzonty bardzo spójnej jedynki. To, że wszystko tak dobrze zagrało w pierwszym sezonie jest bardzo trudne do przełamania i choć proces jest mało komfortowy dla widza, to jest robiony na tyle delikatnie, że nie tracimy zainteresowania.

Najbardziej zawodzi wątek Eleven. Postać dostaje relatywnie mało czasu na ekranie, a jej wątek niewiele wnosi, choć sporo porządkuje. To jednak świadoma decyzja twórców, bo oparcie fabuły na 11 byłoby wtórne, a tak ma bardzo dobrze ułożony grunt na trzeci sezon, gdzie ósemka może sporo namieszać.

Bardzo podobało mi się rozwinięcie wątków Steve'a i Nancy. Ten pierwszy zyskał sporo głębi i stał się ciekawą postacią, wręcz dołączył do pierwszoplanowych.
Cały sezon jest tym dla serii czym Aliens dla 8 pasażera Nostromo.

Drugi sezon obejrzałem w dwa dni. Cały czas towarzyszył mi lekki zawód. Od wolnego początku, poprzez słaby wątek Eleven, na dość mało rozwiniętym i pozbawionym wyobraźni wątku głównego zła, byłem po prostu zawiedziony, choć obejrzałem serial z zaciekawieniem.

Teraz z upływem czasu całość sprawia lepsze wrażenie. Sezon pierwszy był wprowadzeniem, a drugi sezon to pierwsza część trzy częściowej opowieści. Twórcy mają sporo swobody nad dalszym rozwijaniem fabuły zarówno od strony nadprzyrodzonych wątków, jak również samego rozwijania postaci.

Tak jak 5-ty sezon House of Cards mnie zawiódł do tego stopnia, że nawet nie czekam na 6-ty, tak pod Stranger Things 3 zorganizuję sobie czas tak, by obejrzeć go na jednym czy dwóch posiedzeniach.

15.11.2017 11:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Co ciekawe, mikrofon w dyktafonie dziala dobrze, nawala tylko przy rozmowach telefonicznych
To może coś z konfiguracją sieci? Może telefon nie może ustanowić połączenia w trybie HD Voice i używa starego protokołu?

Może to być kwestia software'owa, bo z coraz to nowszą wersją iOS firmware jest coraz mniej stabilny. Kiedyś Steve Jobs dbał o wszelkie szczegóły, był wręcz tyranem, ale wszystko działało jak powinno.

Druga sprawa, to ryzyko kupowania gadżetów na premierę. Pierwsze partie zawsze mają najwięcej błędów. Tysiące beta-testerów zgłasza błędy, projektanci siadają, poprawiają i wchodzi pierwsza rewizja sprzętu.

Niedawno kupiłem Nintendo Switcha w bundlu z Mario. Nie zauważyłem żadnej wady na jakie skarżono się w premierowych egzemplarzach.

Podobnie będzie z iPhonem X. Już w grudniu powinny być produkowane urządzenia z usprawnieniami.

To jest trochę nie fair, że najwięksi fani elektroniki, którzy kupują urządzenia pierwszego dnia dostają najgorsze wersje.

EDIT: a jak audio w połączeniach face time? Albo poprzez messengery?

post wyedytowany przez Likfidator 2017-11-15 11:12:28
09.11.2017 01:10
odpowiedz
Likfidator
93

narazie oczyściłem Cascadę z wszystkich region coinów i power moonów dostępnych na tym etapie gry; trochę dziko kamera mi działa, ale ogólnie to całkiem spoko,

Czyszczenie lokacji nie ma sensu dopóki nie przejdziesz gry. Po prostu graj, rób zadania i jak Cię coś zaciekawi to eksploruj, ale żeby wszystko dokładnie sprawdzać, to nie ma sensu.

Jedna podpowiedź, żeby oszczędzić późniejszego biegania po tych samych miejscach. Wszystkie pomniejsze lokacje, do których wchodzisz przez drzwi, czy rury mają dwa księżyce. Jeden oczywisty, drugi ukryty.
Jeśli nie wiesz, czy wszystko zebrałeś, to wejdź do lokacji drugi raz i czapek powie, czy już wszystko zebrane, czy jeszcze jakiś księżyc czeka.

Mógłbym napisać wiele wskazówek, ale najlepiej odkrywać samemu. Najważniejsze to skupić się na głównym wątku, a dopiero potem zabrać się za eksplorację, bo pojawi się kilka nowych możliwości.

05.11.2017 12:47
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
93

Komputer to moje marzenie, ale mi wyszlo, ze nie stac mnie na to.

Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że i5 2500K po OC + Geforce 1070, to więcej niż Xbox One X? Do tego możesz ustawić grafikę jak chcesz. W Xbox One X póki co tylko 4K w 30 fps będzie dostępne, a na PC możesz grać w 1080p w 60 fps czy lepszych detalach. i5 2500K po OC dorównuje nowym 4 rdzeniowym i5 z zablokowanym mnożnikiem.

Xbox One X to fajna opcja, jak już masz dobry PC. Możesz wtedy mieć komputer z monitorem do grania M+K, a XO X pod TV do gier na pada.

Dysponując ograniczonym budżetem wolałbym mimo wszystko zmodernizować PC, tym bardziej, że Forzę i reszta exclusive'ów jest dostępna w sklepie Windows 10.

04.11.2017 22:31
odpowiedz
Likfidator
93

No i w zestawie nie masz fizycznej kopii, a tylko kod do ściągnięcia gry.

Ja wziąłem wersję z czerwonymi joyconami. Mario i tak bym nie sprzedał, bo do gry będę wracał nie raz, tak jak wracam do Mario 64 i innych odsłon.
Drugi argument jest taki, że te Switche z zestawów były wyprodukowane niedawno tj. jest wielce prawdopodobne, że są pozbawione pomniejszych problemów jakie trapiły premierowe urządzenia.

Tak było we wcześniejszych konsolach Nintendo, które przechodziły wiele rewizji sprzętowych, usuwających zaobserwowane wady np. wadliwe lasery w Wii, które nie czytały gier na płytach dual layer. Problem się pojawił dwa lata po premierze konsoli, gdy na rynek trafił Smash Bros. Brawl. Nintendo na szczęście naprawiało konsole za darmo.

03.11.2017 21:20
odpowiedz
Likfidator
93

Recruit: Cards with the Recruit keyword immediately summon minions from your deck and put them into play. Some cards recruit minions that match certain conditions; others recruit randomly chosen minions.

Brawo Blizzard. Najwyraźniej stwierdzili, że Patches jest za mało grany. Albo, że walka z Big Priestem zawsze jest ciekawa nawet jak mu podejdą karty i RNG, że w 4 turze wyciągnie 10/10 na stół.

Po co oni buffują aggro/tempo, albo forsują control. Czemu mid-range i combo są traktowane po macoszemu.