Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

19.09.2018 10:33
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Wystarczy, że wrzucą jakiegoś wyjątkowo trudno dostępnego klasyka i konsolka rozejdzie się w pre-orderach.

NES i SNES mini były kilka razy tańsze niż gry tam dostępne. SNES Mini był tańszy niż np. Super Mario RPG. Oryginalne kopie Earthbound są wyceniane na 500 zł, a edycje zafoliowane 7-9 tys. zł.

Z Playstation Classic będzie dokładnie ta sama sytuacja. W okresie świątecznym konsola pobije sprzedaż PS4, XO i Switcha.

Wielką niewiadomą pozostaje sama emulacja. Już na trailerze widać, że te gry mają dropy do 15-20 fps.

Fajnie byłoby, jakby trochę się przyłożyli i dostosowali emulator tak, by gry działały lepiej niż na konsoli, a także umożliwili grę w 16:9 i w wyższych rozdzielczościach. Z grami 3D da się takie rzeczy zrobić. Ot takie małe remastery. Niestety obawiam się, że będzie to po prostu najprostsza forma emulacji.

19.09.2018 00:02
2
odpowiedz
Likfidator
97

ajax34, a czemu nie masz karty płatniczej jak normalny człowiek? Załóż jedno z darmowych kont, albo zrób sobie kartę Revoluta, czy wirtualną w mbanku, o ile jeszcze oferują.

Naprawdę nie wiem, po co korzystać z jakichś dziwacznych paysafecard, czy innych, jak zwykła karta płatnicza i ewentualnie paypal są obsługiwane absolutnie wszędzie.

16.09.2018 18:27
1
odpowiedz
Likfidator
97

Interior666, dopóki będzie to zwykła "wolna" ładowarka to nie powinno być problemu.
Co do kabla, to według oficjalnych zaleceń Nintendo:

using a USB-A to USB-C charging cable is perfectly fine as long as it has a 56K OHM resistor

W zasadzie oznacza to, że wszystkie normalne, markowe kable do telefonów powinny być OK, ale taniocha po 3 zł z allegro pewnie tego rezystora nie ma, co może usmażyć płytę główną w konsoli.

16.09.2018 16:14
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Switch ma zwykły USB typu C. Aczkolwiek Nintendo olało standardy i wprowadziło własny schemat zasilania.

W skrócie, możesz używać dowolnej ładowarki, czy kabla samochodowego, pod warunkiem, że jest to wolna ładowarka starego typu, czyli 5V i niskie natężenie prądu. Chyba wszystkie tanie ładowarki do gniazdka samochodowego powinny dać radę.

Problemy są z szybkimi ładowarkami "fast charge". Otóż Switch niby wspiera szybkie ładowanie, ale ma swój własny schemat zasilania. Podłączając konsolę pod taką ładowarkę możesz spalić płytę główną konsoli tj. urządzenie będzie dalej działać, ale nie będzie się ładować nawet z oficjalnej ładowarki.

Co ciekawe, problemu nie było przez prawie rok działania konsoli. Dopiero firmware 5.0 wydany w pierwszej połowie roku coś tam namotał i spaliło się tysiące konsol, które wcześniej działały dobrze ze wszystkimi kablami USB.

16.09.2018 11:44
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

TataLeona, nie wtrącaj się w to jak ktoś wychowuje swoje dzieci. Zakup konsoli może działać na zasadzie kija i marchewki. Dzieciak dobrze się uczył dostanie w nagrodę konsolę. Jak będzie źle, to konsolę można zamknąć z szafie, albo ograniczyć ilość spędzanego czasu. Nie wiem czy Playstation 4 ma coś takiego, ale na Switchu jest appka na telefon z kontrolą rodzicielską, gdzie możesz sprawdzić kiedy i jak długo konsola jest użytkowana i np. wyznaczyć limity czasu dzienne, weekendowe itd.

Są dwa rodzaje limitów, pierwszy wyświetla na ekranie powiadomienie, że czas minął, ale grać można dalej i drugi, który od razu wyłącza konsolę. Nintendo zaleca ten pierwszy, bo dzieciaki z reguły przeciągną czas o 5-15 minut, żeby skończyć poziom, czy walkę z bossem.

Wracając do tematu, to w cenie 2 tys. zł to zbyt dużego wyboru nie masz. Poza oczywistymi markami jak LG, Samsung itd. pomyśl może o telewizorze TCL?

Na początku roku kupiłem 55" P60xxx od TCL jako TV do pokoju gościnnego. Nie oczekiwałem dużo, ale jakościowo TV jest bardzo dobry. Z tego co czytałem w necie, ma niski input lag i gra się na nim bardzo dobrze. Co ciekawe, TV przyjmuje 1080p w 120 Hz. Problem jest tylko taki, że w menu serwisowym dorwałem nominały matrycy i według specyfikacji z internetu jest ona 60 Hz (no i 10-bitowa z kontrastem 1:4500, czyli niezła). Jak kiedyś znajdę czas, to podłączę komputer do tego TV i zobaczę czy faktycznie wyświetla 120 Hz, a nie np. elektronika TV sygnał przyjmuje, ale wyświetla co drugą klatkę na TV.

TV ten ma bardzo ubogie Smart TV, choć ma Netflixa i youtube w HDR, a do tego głośniki są bardzo słabe.

Broni się jednak obrazem. Bardzo dobre kolory dzięki 10-bitowej matrycy, a strefowe podświetlenie LED daje znacznie lepszy HDR niż w podstawowych modelach Sony czy Samsunga. Efektu WOW z matrycy 1000 nitów nie będzie, ale dobry kontrast statyczny + strefowe podświetlenie LED coś tam dają, szczególnie że HDR to nie tylko duża jasność, ale też rozszerzona przestrzeń barw i dodanie detali w jasnych i ciemnych scenach.

14.09.2018 01:51
odpowiedz
Likfidator
97

Direct słaby. Żadnego zaskoczenia. Zapowiedziano kilka nowych exów, ale wszystko z oczekiwanych serii i do tego tytuły mniejsze.

Zabrakło czegoś dużego na poziomie BoTW, czy Super Mario Odyssey. Widać, że końcówkę roku Nintendo stawia na Smasha i Let's Go Pokemon. Cały czas czekam na Mario Makera. Dla mnie zakup natychmiastowy.

Nintendo to jednak korporacja i nie spieszy im się z wydawaniem gier. Chcą sprzedać jak najlepiej Smasha i tą pomniejszą odsłonę Pokemona. O pełnej odsłonie Poksów wiadomo jedynie, że powstaje i dopiero na wiosnę coś ruszy się w temacie.

W zasadzie trudno im się dziwić. Wszystko związane ze Switchem sprzedaje się jak złoto. Zbyt dużo gier i zabiją ciągle bardzo wysoką sprzedaż Zeldy i Mario. Smash w ogóle osiągnął status najlepiej sprzedającej się gry roku na Amazonie USA, pokonując Far Cry 5 i inne wydane już gry.

I ta strategia po prostu działa. Sam myślę nad zakupem Smasha, albo Poksów. Gdyby obok nich wyszedł Mario Maker, czy Metroid Prime 4, to skusiłbym się na nie.

Najbliżej jestem jednak Pokemonów, to będzie gra na kilkadziesiąt, jak nie setki godzin. W te gry można grać z doskoku od 5 minut do kilku godzin. Ostatnio oglądałem na youtubie różne filmy z wyzwań np. czy da się ukończyć pierwszego pokemona mając tylko Magikarpa jako starter i złapałem hype:)

Jestem ciekaw co też RDR 2 będzie sobą reprezentować. Tyle tylko, że tutaj odstrasza mnie sterowanie padem. W takich grach to jednak mysz i klawiatura są najlepsze, a niestety wersję PC olali.

13.09.2018 19:34
odpowiedz
Likfidator
97

Prawdziwe wsparcie to masz na Androidzie. Kup popularny model, a społeczność będzie portować na niego nowe wersje Androida dłużej niż iPhone'y są wspierane. Do tego te porty są dość dobrze optymalizowane, bo robią je użytkownicy danych modeli.

W przypadku Apple'a masz dwa wyjścia, albo cieszyć się z płynnego działania na starej wersji i stracić wsparcie dla nowych aplikacji czy aktualizacji, albo zrobić update i powoli zabić urządzenie.

Tak jest od lat. Być może coś się jednak zmieni, bo iOS 12 według wstępnych testów działa na starszych urządzeniach szybciej niż iOS 11 czy nawet 10.
Nie są to jednak czasy Steve'a Jobsa, który wyznawał filozofię, że nowy sprzęt kupujesz, bo chcesz, a nie bo musisz. Za jego czasów Maki na 300 MHz procesorach były użytecznymi komputerami w momencie, gdy PCty dobijały do 3 GHz. Potem wszystko zaczęło się psuć.

13.09.2018 18:37
odpowiedz
Likfidator
97

Od samej premiery było mówione, że multi będzie na Switchu płatne, a na pudełkach z grami była informacja, o płatnym multi w przyszłości.

Samą usługę trudno tak naprawdę ocenić. Niebawem będziemy płacić za coś, co do tej pory było za darmo. Z drugiej strony 7 zł/miesiąc za sam dostęp do 20 klasyków z NESa, to nie dużo. Pytanie tylko jak ta biblioteka gier będzie rozszerzana w przyszłości. Jeśli co miesiąc będą dodawane dobre gry i miejmy nadzieję z innych platform, do Wii włącznie, to usługa będzie jak najbardziej godna polecenia.

Zresztą kto gra po sieci w Mario Kart, czy Splatoona kupi i tak, więc Nintendo w ogóle usługi promować nie musi.

Tylko, że to budzi standardowe obawy. To jest Nintendo. Oni potrafią przywalić ceny z kosmosu i nawet jeśli produkt się nie sprzedaje, to ich nie obniżą. Wyjątkiem od reguły, była przecena 3DSa, ale Nintendo było przyparte do muru. Sprzedaż Wii i NDSa zwolniła, a bez 3DSa nie mieliby na co gier wydawać.

Ja w każdym razie nie kupuję. Nie ma po co. Jakby usługa była droższa, ale oferowała lepsze gry jak Gold, czy PS+, to pewnie bym się skusił. Jednak nie ma takiej opcji. Wrzucą jakieś gry z NESa i tyle.

13.09.2018 15:53
odpowiedz
Likfidator
97

Nie wiem, moze mam cos ze wzrokiem ale uwazam ze ludzie piszacy ze tyle ppi wystarczy na takich malych ekranach maja racje.

Telefony z ekranami 1080p, czyli 400-420 PPI nie są wcale drogie. To standard na średniej półce. Za 1440p też się dużo nie płaci. Flagowce i wyższa średnia półka też mają to w standardzie.

Jak pisałem wyżej, przy ok. 550 PPI nie ma szans, by dostrzec jakikolwiek ślad, że obraz jest zrobiony z małych kwadracików. Przy 326 PPI mimo już ładnie zaokrąglonej czcionce elementy tworzące obraz nadal są widoczne.

I tutaj nawet nie chodzi o dyskusję, czy to jest potrzebne, czy nie. Jeśli widać, że 450 PPI jest lepsze niż 326, to w telefonie premium za 3700 zł wypadało też to dać, szczególnie że kosztujące poniżej 1000 zł Xiaomi mają PPI wynoszące 403 punkty.

Pozatym (serio pytam) po co mi w telefonie, Dolby Vision i HDR10.

Sporo osób ogląda filmy, czy seriale na telefonie. Niekoniecznie jest to główny sposób oglądania, ale po prostu jest. Czasem położysz się do łóżka wieczorem i na telefonie obejrzysz jeszcze jeden odcinek. Ten sam mechanizm przyczynił się do sukcesu Nintendo Switcha. Te małe ekrany ułatwiają nam konsumować treść.

Telefon zmieniamy częściej niż telewizor i dla wielu to może być pierwszy kontakt z HDR, a nawet motywacją, by zmienić TV. HDR na telefonach z OLEDami wygląda cudnie, na LCD trochę gorzej, ale wciąż lepiej niż na TV SDR. Posiadanie HDR10 czy Dolby Vision pozwala oglądać seriale z Netflixa i innych VODów w lepszej jakości, a HDR jest niezależny od rozdzielczości.
Nawet na tak małym ekranie widać ten zwiększony kontrast, szerszą paletę barw i wysoką jasność, która i tak jest ważna dla telefonu, bo ekran musi być czytelny w pełnym słońcu.

Kwestią czasu jest, gdy telefony zaczną robić filmy i zdjęcia w HDR. Nie tonemappować do SDR jak to obecnie jest określany HDR, ale zapisywać filmy i zdjęcia w szerszej palecie barw z metadanymi HDRu.

Wówczas nawet zwykli użytkownicy pstrykający fotki zobaczą różnicę, a treści HDR wejdą także do internetu np. zdjęcia czy filmy na stronach internetowych.

13.09.2018 14:43
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Czarodziejami to są marketingowcy, którzy wmówili ludziom, że do 6 calowych urządzeń potrzebują więcej niż to 720p.

Używałem iPhone'ów przez lata i wydawało mi się, że 326 PPI wystarcza. Później przesiadka na Androida i coraz wyższe rozdzielczości. Od roku używam LG G6 z 1440p i 564 PPI, i różnica w jakości obrazu względem iPhone'ów z niższą rozdzielczością jest kolosalna. W ogóle nie widać pikseli, czcionki super ostre i czytelne. Na zdjęciach widać też dużo więcej detali. No i telefon wspiera HDR10 jak i Dolby Vision, tak jak najnowsze iPhone'y, no poza "budżetowym" kosztującym ponad 3700 zł XR.

326 PPI to nie jest żadna magiczna wartość od której nie widać pikseli. Po prostu tyle wyszło jak podbili rozdzielczość 2x w pionie i poziomie dla iPhone'a 4. Wtedy robiło to ogromne wrażenie, bo ekrany LCD miały wówczas niską rozdzielczość. Nawet wcześniejsze iPhone'y z 163 PPI były traktowane jako ekrany wysokiej rozdzielczości.

326 PPI dość dobrze ukrywa piksele, ale nie na tyle, by przestały być widoczne. Nie bez powodu topowe iPhone'y mają PPI wynoszące 458. Nadal mniej niż ok. 550 spotykane we flagowcach konkurencji, ale już na tyle wysoko, że pikseli gołym okiem nie zobaczymy.

Prawdę mówiąc jak zobaczyłem specyfikację iPhone'a XR pomyślałem, że Apple w końcu będzie mieć fajny telefon ze średnio-górnej półki. Idealny telefon za 2 tys. zł. No jeszcze 2500 zł bym zrozumiał. Drogo, ale to Apple. 3700 zł to jednak ponury żart.

Jeszcze pozbawienie go HDR10 i Dolby Vision, podczas gdy starszy i tańszy iPhone 8 HDR10 wspiera jest decyzją dla mnie dziwną.

Nie wiem co Apple tak naprawdę myśli. Oni chyba naprawdę mają swoich klientów za idiotów.

12.09.2018 19:46
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Niemniej wystarczy zestawić produkcie b. wymagające aby zobaczyć że nie jest to prawda nawet jakby specyfikacja wydawała się podobna to gry na konsole są ze względu na jednolity system i jednolite środowisko dużo mniej wymagające przy tych samych efektach co wersja PCtowa.

Nie masz racji. Jedyna różnica między PC, a konsolą jest taka, że na PC jest dodatkowa warstwa systemowa GPU - sterownik - API - silnik. Na konsoli sterownik jest zintegrowany w API.
Jak już CPU przemieli dane to GPU różnicy żadnej nie robi. Niezależnie czy mowa o konsoli, czy komputerze, to GPU przetwarza dane w ten sam sposób, przetwarzając shadery niskopoziomowo.

Gdyby konsole miały np. Ryzeny, to faktycznie mogłyby mieć przewagę nad PCtami, ale tam jest przestarzały, netbookowy Jaguar, który jest słabszy od 3 GHz Core2Quadów. Te Core2Quady mają na tyle zapasu mocy, że starczy i na dodatkowy narzut Windowsa.

Podanie przykładu z Core2Quad to już odlot w inną galaktykę ponieważ popełniasz standardowy błąd w pomijaniu CPU. Wydajność w grach to kombinacja CPU/GPU. Na konsolach na pewno nie grasz w 13fpsach. Obok przykład ->

A tu masz przykład, że Core2Quad (po OC) wyciąga 60 fps w Battlefield 1 na ultra https://www.youtube.com/watch?v=cEmWuuj7Ygo
I na konsolach nie masz ultra w battlefieldzie, co najwyżej medium-high. Może tylko XO X ma ultra.

Core2Quad wystarczy do obecnej generacji? To spróbuj uruchomić na tym chociażby AC: Origins który wymaga SSE 4.2 a żaden procesor na LGA 775 tego nie ma.

Jakby Ubisoft przestawił jedną opcję w kompilatorze, to by się odpaliła. AC: Origins to też szczególny przypadek, bo gra ma ultra ciężki DRM, który zabija procesory. Tak na marginesie, wraz z wejściem Denuvo odpadły Core2Duo. Po prostu narzut tego zabezpieczenia jest zbyt wysoki.

Core2Quad to przykład ekstremalny. Bardzo tanio można kupić i5 2x00 i konsole nie mają z nimi żadnego startu.

GTX 660 to ma wydajność PS4 co ma się nijak do faktycznych możliwości obu sprzętów

Są dziesiątki testów na youtubie. Geforce 660 czy 750 Ti wygrywają bez problemu z PS4. Trochę pomaga w tym PCtowy procesor, bo jednak gry z otwartym światem potrafią przycinać na konsolach.

https://www.youtube.com/watch?v=KvN0w51xYdY

Nowy materiał Digital Foundry. Xbox One X, wszystkie detale na średnie i tylko tekstury na ultra. Na wczorajszym materiale porównywali konsole i była mowa, że XO X ma wyższy poziom detali niż PS4, PS4 Pro i XO S.

Piszę to wszystko, by uświadomić wam, że nawet w kategorii cena/wydajność konsole przegrywają z PC.

I nie mam nic przeciwko konsolom, ale niech Microsoft, Sony czy Nintendo wezmą się do roboty, a nie sprzedają przestarzałe buble.

PS3 i X360 odpowiadały high-endowym PC na premierę. Podobnie było z PS2, czy pierwszym Xboxem.

11.09.2018 22:41
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
97

Za 2000zł to się można porozglądać za kartą kartą graficzną o wydajności xbox
a nie pc składać.Co za 2k złożysz i3 8100 GTX 1050ti i 8gb ramiku i to się będzie ksztusić nawet w starociach sprzed 3 lat już nie mówiąc o reszcie komponentów.

https://www.youtube.com/watch?v=dGa_7Ds13Ls i tyle w temacie. PC w cenie XO X, który wygrywa z konsolą Microsoftu w każdym teście.

i3 8100 spokojnie będzie mogło nawiązać rywalizację z PS5. Do obecnej generacji wystarczą Core2Quady sprzed 10 lat po małym OC, a i5 2xxx czy nowsze to już jest ogromny skok wydajności względem konsol.

Fakt jest taki, że konsole jeszcze nigdy nie były tak zacofane na tle PC jak w tej generacji. Co ma też swoje plusy, bo można grać w nowe gry na wiekowym komputerze.

EDIT:

gram sobie w Spidermana na Pro ,koncze yakuze 0 i kiwami a potem efekt docelowy 2018 -RDR 2,ktory pozamiata rynek growy

No a Spider-man to nie jest ogrzewany kotlet? Wymieszany Sunset Overdrive z Batmanem. W dodatku mocno uproszczony względem Sunset Overdrive, który fajnie łączył styl Jet Set Radio i Tony Hawka z sandboxową strzelanką. System kombosów, gdzie łączyło się akrobacje i celne strzały dawał najwięcej frajdy, a luźna fabuła z motywami burzenia czwartej ściany była naprawdę przyjemna.

Jedyne co ratuje Spider-mana to niezły klimat. Gameplayowo ta gra po prostu leży, zresztą jak wszystkie exy od Sony.

A RDR 2 czym niby ma pozamiatać? Póki co same obietnice, a po gigantycznym zawodzie jakim było GTA V, nie mam najmniejszego zaufania do Rockstar. Obym się mylił. Dobrych gier nigdy za wiele, ale nie liczę na nic szczególnego. Lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować.
W przypadku GTA V dałem się po prostu zwieść recenzjom i opiniom konsolowców. Czekałem długie lata na wersję PC, a jak dostałem ją w swoje łapy to zamiast wielkiej rewolucji dostałem najsłabszą grę z serii.

Ot kolejny przykład, że sfrustrowani konsolowcy idealizują wszystko czego nie ma na PC. Po prostu trzeba brać na to poprawkę.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-11 22:49:10
11.09.2018 21:40
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
97

Inna sprawa, że na komputerze za 800 zł Tomb Raider może w ogóle się nie uruchomić i dlatego wolę konsole.

Za 300 zł kupisz gotowy komputer z Core2Quadem, 8 GB RAM i jeszcze licencją na Windows 7. Za 500 zł da się kupić używanego Geforce'a 960. Tyle wystarczy, by nowy Tomb Raider działał w 1080p w 30 fps w lepszych detalach niż na konsoli, a pewnie i da radę zagrać w 1440p na konsolowych detalach.

Wydając niewiele więcej tj. już za 350 zł można kupić komputer stacjonarny z i5 2400 oraz Windows 7. Ta i5 wydajnościowo miażdży PS4 Pro i Xbox One Xa. Wystarczy dodać Geforce 970 czy 1060 i zagramy w 1800p czy 2160p (pełne 4K) na konsolowych detalach, albo w 60 fps w 1080p.

Można zejść nawet taniej. Geforce 960 GTX to wydajność bliska PS4 Pro. Zwykłą PS4 pokona tańszy Geforce 660 czy 750 Ti.

Wy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy z tego jak niskie wymagania są dla 30 fps i średnich detali - odpowiednika konsol.
60 fps i wysokie detale mocno utrudnia sprawę, bo i mocniejszy CPU potrzebny, jak i GPU, a także większe obciążenie szyn danych, bo trzeba wszystkie dane przetworzyć w 16 ms, a nie 33 ms.

Zła opinia dotycząca PC bierze się z tego, że nieświadomi ludzie kupują zestawy z osiedlowych sklepów, gdzie janusze biznesu biorą 500-1000 zł marży montując kompletnie niedopasowane komponenty, albo kupując gotowce z marketów, o równie fatalnych konfiguracjach.

Taki gotowiec za 3000 zł, będzie gorszy od PS4 Pro, o XO X nie mówiąc. Samodzielnie za 2000 zł złożysz komputer, który pokona XO X w każdym teście.

Z konsolami jest po prostu o tyle dobrze, że kupujesz sprzęt za 800 zł i masz wydajność poprawnie złożonego PC w tej cenie.

11.09.2018 12:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Komputer masz na dobre kilka lat. Chyba, że nagle wejdą tanie 8-rdzeniowce, ale na to się nie zanosi.

8 GB RAMu do grania w sam raz. Więcej nie potrzebujesz, chyba że chodzi o jakieś typowe gry na PC, jakieś strategie, czy inne, które przechowują tony informacji o świecie gry.

Najsłabszym ogniwem jest karta graficzna Geforce 960 ciągnie cały komputer w dół. Dla tego Ryzena takim minimum jest Geforce 1070, a do komfortowej gry na ultra w 1440p potrzeba GF 1080.

Wymiana na PS4 Pro nie ma najmniejszego sensu. Procesor tragiczny, a układ graficzny tej konsoli jest tylko troszeczkę wydajniejszy niż GF 960. PS4 Pro nie ma startu do 970 czy 1060.

Jak masz większy budżet, to poczekaj do premiery Geforce 2070 i 2080. Ta ostatnia nada się idealnie do Twojego komputera.

08.09.2018 17:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Z odtwarzaczy Bluray 4K najlepiej wypada Xbox One S. Jest po prostu tani, na wyprzedażach kupisz go za ok. 650 zł, czasem nawet z grą w zestawie, którą możesz odsprzedać za 100 zł. Poza dodatkowymi plusami, że to konsola i ma sklep z aplikacjami jest np. oficjalnie dostępne KODI, to Xboxa łatwo sprzedasz, a z używanym odtwarzaczem Bluray 4K niewiele zrobisz jest niewielkie zainteresowanie tymi urządzeniami.

Same płyty Bluray 4K są drogie, a filmów zbyt wiele nie ma i są trudno dostępne.

Dużo łatwiej, taniej i wygodniej jest po prostu korzystać z Netflixa, czy Amazon Prime, gdzie treści 4K jest sporo i są w tanim abonamencie.

Filmy w 4K (i z HDR) możemy też wypożyczać z Amazonu czy applowskiego iTunes.

Bluray 4K to niszowy format i ogólnie wszystkie płytowe formaty są w mocnym odwrocie.

08.09.2018 17:05
odpowiedz
Likfidator
97

Procesor jest dość wiekowy, ale wciąż lepszy niż to co jest w PS4 Pro czy Xbox One X.

Geforce'a 1060 kupuje się albo do grania w 60 klatkach w 1080p, albo do 30 klatek w 4K. Twój CPU 60 klatek nie wyciągnie, więc jeśli masz ekran 4K, to Geforce 1060 do tego CPU ma sens.

Jeśli zamierzasz grać w 1080p, to 1050 Ti w zupełności wystarczy, bo wyciąga 30 fps bez problemu w tej rozdzielczości.

W każdym razie wymiana 650 na 1050 Ti da kolosalną różnicę w działaniu gier.

03.09.2018 19:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Bierz od razu za 80 zł/rok. Usługa jest bardzo dobra, a gier jest sporo. Chyba wszystkie gry od EA tam są, z wyjątkiem FIFY 18. Oczywiście nadchodzące nowości jak Battlefield V, Fifa 19 itd. trafią do podstawowego Origin Access dopiero w przyszłym roku, ale i tak warto.

Poza grami od EA jest coraz więcej gier innych wydawców. Jakiś czas temu dodano Mad Maxa, który nie jest zbyt grywalny, ale fanom otwartych światów może przypaść do gustu.

Jest też sporo dobrych indyków np. Oxenfree, czy Inside.

Origin Access jest znacznie lepszy od EA Access z Xbox One'a. Usługi zaczynały podobnie, ale ta z PC zaczęła dostawać coraz więcej i coraz bardziej różnorodnych gier.

Polecam szczególnie Titanfalla 2. Kampania z tej gry to najlepszy singlowy FPS ostatnich lat. Bawiłem się chyba lepiej niż przy DOOMie. Titanfall 2 może nie ma zbyt intrygującej fabuły, ale misje z kampanii są ciekawe i różnorodne, a w połowie gry pojawiają się motywy mieszające zagadki logiczne ze strzelaniem.

Mój abonament skończył się miesiąc temu. Nie przedłużam, bo ograłem co miałem ograć i teraz ogrywam gry z Xbox Game Pass.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-03 19:48:01
02.09.2018 18:09
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
97

Mówcie co chcecie, ale Origin Access to najlepsza usługa abonamentowa na rynku. Wersja basic kosztuje mniej niż 7 zł/miesiąc przy zakupie na cały rok, a oferuje prawie wszystkie gry od EA oraz coraz więcej gier od innych wydawców. Jest też trochę indyków, ale tylko najwyższej jakości jak np. Inside.

Origin Access na PC w kategorii cena/jakość wygrywa bez dwóch zdań z Xbox Game Pass, który tak prawdę mówiąc jest opłacalny tylko w tych promocjach, gdzie można go dostać za 5-10 zł/miesiąc.

EA Access na XO jest podobny, ale ma znacznie mniej gier i praktycznie tylko te od EA. Choć na plus są takie gry jak Dante's Inferno ze wstecznej kompatybilności X360, których na PC nie ma.

W każdym razie ograniczenie dostępu do dema abonentom tych pakietów trudno uznać za wadę. Płaczą jak zwykle posiadacze PS4, gdzie Sony nie pozwoliło EA na taką formę dostępu do gier.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-02 18:10:57
01.09.2018 18:12
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Potrzebujesz tego RAMu do konkretnego zastosowania, czy myślisz, że jak zwiększysz RAM, to będzie działał lepiej?

Jak masz 8 GB RAM w komputerze z 2010 roku, to zwiększanie nic nie da. Chyba, że chcesz otwierać dziesiątki kart w przeglądarce i odpalać grę w tle, albo używać maszyn wirtualnych.

Jeśli nie, to zostań z 8 GB RAM. Testy pokazują, że nawet 4 GB RAMu wystarcza do grania, pod warunkiem, że na GPU masz 4 czy 6 GB na tekstury i dane graficzne. Pamięć główna jest bezużyteczna dla gier, a 8 GB to tak w sam raz, żeby system i gra miały tyle ile potrzeba.

01.09.2018 16:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Microsoft wygasza Windows 7. Coraz trudniej robić na ten system sterowniki, czy tworzyć oprogramowanie. Jak skończy się wsparcie dla Win 7, to i nowe wersje narzędzi deweloperskich przestaną go wspierać. To jest umierający system i nie ma powodu, by na nim siedzieć.

Do starych rzeczy jest Windows 9x albo XP, a do nowych 10tka. Tyle w temacie. Vista, 7 i 8 są bezwartościowe.

01.09.2018 14:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

A co się boisz tak tej 10tki? Najlepszy Windows jaki Microsoft zrobił. Siódemka jest archaiczna i słabo sobie radzi z 4K, a HDRu nie wspiera wcale.

Jakbyś jeszcze używał XP, to bym zrozumiał, bo to ostatni klasyczny system Microsoftu, który wspiera technologie potrzebne starym grom i programom. Windows 7 nie ma niczego czego nie byłoby w 10tce.

A sam Windows 10 jest lżejszy, szybszy i wygodniejszy. Początki 10tki były trochę trudne, ale już rok po premierze wszystko działało tak jak należy.
Windows 7 sprawiał mi problemy ze starą kartą dźwiękową Sound Blaster X-Fi. Zdarzało się, że sterownik głupiał i trzeba było kartę włącz/wyłącz w menadżerze urządzeń.

Po updacie do Windows 10 żadnych problemów.

29.08.2018 21:08
1
odpowiedz
Likfidator
97

Nie patrz na czas reakcji, bo to jest kompletnie niemiarodajne. Sprawdzaj input lag, czyli opóźnienie z elektroniki monitora. https://displaylag.com na tej stronie jest ładna baza danych. Producenci monitorów input lagiem się nie chwalą, bo najczęściej nie ma czym.

29.08.2018 20:38
odpowiedz
Likfidator
97

Przy odrobinie wysiłku można jogurt zrobić samemu. Wystarczy zwykłe mleko, 2% albo 3.2%. Do tego łyżka Danone Activia czy innego co ma bakterie jogurtowe. Wymieszać, zostawić w ciepłym miejscu, by mleko miało ok. 30'C. Następnego dnia mamy przepyszny jogurt.

Żeby zrobić kolejną porcję, wystarczy zalać z 50 ml starego jogurtu świeżym mlekiem i następnego dnia będzie kolejna porcja.

Ja tak robię w sezonie grzewczym, bo pojemnik z jogurtem stawiam na grzejniku, dzięki czemu jogurt utrzymuje temperaturę w okolicy 30'C.

28.08.2018 22:55
10
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
97

Tutaj nawet nie ma co dyskutować. Hipoteza jest idiotyczna. Branża gier już dawno temu odeszła od przemocy, bo ta się nie sprzedaje. W najpopularniejszych grach trudno szukać przemocy na większą skalę niż w kinowych blockbusterach na które chodzą 13 latki.

W grach sieciowych trudno spotkać urywanie kończyn czy bryzgające wnętrzności. Fotorealizm ustąpił pola kolorowej i lekko kreskówkowej grafice czego przykładem jest Overwatch czy Fortnite.

Podobnie z toksycznością graczy. Dotyczy to głównie gier free2play i też niskich rang, gdzie można spotkać okazjonalnych graczy, często nadpobudliwych nastolatków.

Na wyższych rangach, gracze są bardzo kulturalni. Dlaczego? Po toksyczność się im nie opłaca. Skupiają się na grze, bo chcą awansować do wyższych rang. Trenują codziennie po kilka godzin, czytają o strategiach, oglądają pro-graczy na streamach i youtubie itd.

No i z empatią kompletnie nietrafiona uwaga. Wystarczy popatrzeć na statystyki gier Telltale, czy innych fabularnych z wyborami. Większość graczy 60-80% podejmuje decyzje stawiające dobro innych, a nie własne.

A najlepszym dowodem, że przemoc nikogo nie obchodzi jest klęska naszego rodzimego Agony. Gra wyznaczyła nowe poziomy obrzydliwości, a nawet nagonki w mediach nie było, bo przemoc w grach dzisiaj #nikogo.

28.08.2018 22:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Jeśli chodzi o początek gier 3d to nie zapominajmy o takich grach jak "Alone in the dark" 1992

Z tym, że Alone in The Dark technologicznym przełomem nie był. Było sporo tzw. wektorówek na rynku w tym czasie, a sama gra ma się nijak do tematu tekstur. AITD to przede wszystkim ciekawe połączenie statycznych teł z grafiką 3D. Pomysł rozwijany później w Resident Evil.

Przy okazji AITD warto wspomnieć o Esctatica, która oferowała podobną grafikę, ale zamiast wielokątów budowała postacie i przedmioty ze sfer, a dokładniej rysowała cieniowane okręgi i elipsy, co nawet nieźle wyglądało w tamtych czasie. Postacie były pozbawione kanciastości znanej z innych gier.

28.08.2018 14:17
odpowiedz
Likfidator
97

Podam też taką małą ciekawostkę na Allegro dotąd grę kupiło 59 osób dla porównania GOWA miesiąc przed premierą kupowało już kilkaset osób, natomiast takiego AC Origins ponad miesiąc przed premierą kupowało kilka tysięcy osób, coś słabe zainteresowanie tą grą w naszym kraju.

W naszym kraju. Na zachodzie Spiderman jest bardzo znaną i lubianą postacią, a same komiksy dużo bardziej powszechne.

Spiderman na PS4 może być najlepiej sprzedającą się grą na tej platformie tego roku.

a zwykli rabusie w tym Spider-Manie zachowują się jakoś głupkowato mam nadzieję, że AL nie będzie spaprane

A jak mają się zachowywać? W grach Insomniac zwykli wrogowie to tylko tło. W Sunset Overdrive liczyły się akrobacje, kombosy, skillowe zabijanie wrogów itd. w grze były naprawdę nieliczne momenty, gdzie można było zginąć, no chyba że stało się w miejscu.
W Spidermanie wrogowie nie muszą być bystrzy, wystarczy że będą wymuszać na graczu mobilność, a będzie dobrze.

Naprawdę nie ma co doszukiwać się w tej grze jakiejś rewolucji. To będzie po prostu dobry Spajdi, w którym będzie można robić to co pajączek robi w filmach i komiksach.

Insomniac Games tego nie skopie, bo jadą na dobrze im znanych schematach. Jasne zawsze można ponarzekać, że to wciąż te same schematy, tutaj chodzi o postacie, klimat, wierność komiksom i samą fabułę.

Jedyne co może zepsuć tę grę to powtarzalność, ale jeśli wzorem Arkham Asylum pójdą w stronę Metroidvanii, gdzie co kilkanaście minut dostajemy nowy gadżet do zabawy, który otwiera nowe przejścia i daje nowe możliwości pokonywania nowych rodzajów wrogów, to Spiderman nudny nie będzie.

Już samo płynne balansowanie między elementami platformowymi, bijatyką oraz skradanką da niezły pacing tej grze.

28.08.2018 13:01
12
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Tak beznadziejnego artykułu na GOLu dawno nie było... Lepiej zastanówcie się zanim będziecie robić przedruki z niemieckich stron.

Artykuł to lista losowych gier, w których napisano "o jakie to ładnie w porównaniu do wcześniejszych gier".

Historia tekstur w grach wyglądała mniej więcej tak:

1. Brak tekstur, tylko jednokolorowe wielokąty. To był początek gier 3D. Pięknym przykładem jest Virtua Racing od Segi, która mimo iż wyszła w czasie, gdy gry z teksturami już były, to zachwycała ilością detali, rozdzielczością i płynnością. Takich gier było sporo na PC, Amidze, a także pojawiały się na konsolach np. Star Fox na SNESie.

2. Początki tekstur były trudne. Najpierw pojawiły się gry "Super Scaler", które wykorzystywały sprzętowe układy potrafiące skalować i obracać sprite'y w czasie rzeczywistym. Pamiętny AfterBurner z automatów to doskonały przykład tej technologii. Na PC pierwszy Wing Commander używał tej technologii, aczkolwiek na znacznie mniejszą skalę generując tylko pojedyncze statki kosmiczne na tle ciemnego kosmosu.

3. Później konkurowały ze sobą dwie technologie. Voxele, mogące generować piękne jak na tamte czasy tereny oraz raycasty (i ich pochodne). Comanche robił niezły użytek z Voxeli, a Wolfestein 3D, czy DOOM doskonaliły technikę raycastów. SIlnik Duke Nukem 3D był najbardziej zaawansowanym przedstawicielem tej technologii, kreatywnie unikając wielu limitów tej technologii. Pojawiły się skośne podłogi, oraz możliwość wielopoziomowych pomieszczeń. DOOM miał tylko jedną podłogę i sufit.

4. Wejście w prawdziwe 3D było trudne. Descent to jedna z pierwszych gier z prawdziwą trójwymiarową i oteksturowaną geometrią, a także z modelami wrogów w 3D. Silnik gry opierał się na podzieleniu lokacji na zamknięte pomieszczenia łączone korytarzami, co rozwiązało problem testowania widoczności.

5. O ile raycasty i voxele pięknie radziły sobie z problemem perspektywy i skalowania, tak oteksturowanie polygonów niosło ze sobą nowe wyzwania. Głównym problemem była perspektywa, która była piętą achillesową pierwszego Playstation. Skalowanie tesktur z korekcją perspektywy to był feature wymieniany w materiałach promujących pierwsze generacje akceleratorów 3D na PC. Wiele gier z PSXa zmagało się z pływającymi teksturami.

Początkowo używanie trójkątów do rysowania 3D nie było takie oczywiste. Sega Saturn generowała obraz przy pomocy quadów, co miało sporo wad, ale również jedną zaletę. Na pojedynczego Quada potrzeba dwóch trójkątów. Specjalnie przygotowane modele np. w Virtua Fighter robiły z tego użytek i były bardziej szczegółowe niż w konkurencyjnych grach z tego okresu.

6. Rewolucją w teksturowaniu był Quake. Jako pierwszy wprowadził lightmapy, czyli dodatkową teksturę, liczoną przy pomocy raytracingu w czasie tworzenia gry, która symulowała statyczne oświetlenie. Od Quake'a zaczęło się podwójne teksturowanie. To właśnie jest największą rewolucją wprowadzoną przez Quake'a. Przy okazji warto wspomnieć o bardzo sprytnych metodach generowania półprzezroczystości dla wody i innych obiektów. To co Quake i Quake II osiągnęli w tym zakresie w 256 kolorach, było wybitne, w necie jest świetne opracowanie na ten temat.

7. Dynamiczne oświetlenie realizowano poprzez kolorowanie wierzchołków. Początkowe płaskie cieniowanie zastąpiono algorytmem Gourada dającym płynne przejście kolorów. Rozwiązanie nie było idealne, ale bardzo szybkie i implementowane sprzętowo w konsolach i akceleratorach 3D dla PC.

8. Przez pewien okres czasu gry rozwijały te metody. Tak jak Quake używał 2 tekstur, tak Unreal posiadał miejsca, gdzie używano aż 7. Nowe generacje kart dodawały kolejne ciekawe efekty. Warto wspomnieć tutaj o problemie kart Voodoo, które nie potrafiły wyświetlać tekstur większych niż 256x256 pikseli. Konkurencja pozwalała na 2048x2048. Co prawda takich tekstur w grach nie używano bezpośrednio długie lata, ale programiści zaczęli stosować tzw. atlasy, czyli na jednej dużej teksturze umieszczali wiele mniejszych. Pozwoliło to nie tylko na łatwe zarządzanie teksturami o wymiarach nie będących wielokrotnością potęg dwójki, ale również na optymalizacje. Atlasowanie tekstur zmniejsza ilość tzw. Draw Calls, które są ciężkie dla CPU.

9. Ostatnim gigantycznym przełomem były shadery. W kolejnych wersjach programista miał coraz większą kontrolę nad tym w jaki sposób karta generuje obraz.

10. Pojęcie tekstury zniknęło, a pojawił się materiał, czyli tekstury + shader. Materiał to nie tylko kolor, ale także definiuje jak odbija światło. Wzrost mocy obliczeniowej pozwalał na coraz więcej, aż gry w końcu przeszły na Physically Based Rendering, czyli prawie wszystkie obiekty w grze używają jednego materiału, który ma wiele parametrów definiujących jak materiał reaguje na światło zgodnie z prawami fizyki.

11. Poprzednia generacja wprowadziła techniki deffered, gdzie fazę geometrii oddzielono od oświetlenia. Silnik gry generuje kilka ramek obrazu, a złożone algorytmy post-process przetwarzają je, by uzyskać finalny obraz. W ten sposób odseparowano koszt geometrii od oświetlenia, co pozwoliło na używanie setek źródeł światła w pojedynczej scenie.

To tak w wielkim skrócie. Pominąłem mnóstwo rzeczy i ciekawych implementacji różnych technologii. Szczególnie lata 90te były pod tym względem ciekawe, bo co kilka miesięcy wychodziła gra, która robiła coś nietypowo.

27.08.2018 20:16
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

To wszystko było takie... średnie. Sporo mechanik, ale wszystko gdzieś już było. Grafika raczej OK, ale też bez fajerwerków. Z tym, że to taki typ grafiki, że trzeba zobaczyć to na żywo, a nie na mocno skompresowanym streamie, by ocenić jakość tekstur i efektów.

Na pewno będzie to pokaz możliwości HDR z tymi wszystkimi kolorowymi neonami, a także i Ray Tracing od Nvidii powinien dać tej grze gigantycznego kopa w jakości wyświetlanego obrazu.

Wielką niewiadomą pozostaje fabuła i to jak wielki wpływ będą miały decyzje gracza na całą historię. Jeśli CDPR mówi prawdę i faktycznie świat będzie reagował na nasze działania, to będziemy mogli mówić o rewolucji.

W zasadzie nie było źle, ale ogromny hype jaki towarzyszy tej grze, podsycany przez dziennikarzy, którzy byli na zamkniętym pokazie, po prostu zaszkodził.

Zamiast pozytywnego zaskoczenia, było lekkie rozczarowanie. Mimo iż tak naprawdę trudno się do czegoś przyczepić, to oczekiwaliśmy gamingowej rewolucji, a po prostu zapowiada się na bardzo dobrą w starym stylu.

Po tym co zobaczyłem pre-orderować gry nie zamierzam, ale skłaniam się do tego, by kupić na premierę, o ile opinie będą dobre.

27.08.2018 18:12
odpowiedz
Likfidator
97

Myślałem, że CDP się bardziej wysili, a oni po prostu nadają PNG o wymiarze 1920x1080 w BASE64.

Początkowy ciąg znaków po przetłumaczeniu w Base64 daje nagłówek pliku PNG. Ktoś wyliczył na reddicie, że przesłanie całego obrazu 1920x1080 zajmie im ok. 28-30 godzin przy tempie w jakim to wysyłają.

Cały problem, to znaleźć metodę na zapisanie całego strumienia w TXT. Później wystarczy użyć Base64, by uzyskać to w formacie binarnym i można wyświetlać.

Chyba, że CDPR pójdą z tym o krok dalej i okaże się, że obraz PNG będzie składał się z losowych pikseli, z powodu użycia jakiegoś algorytmu szyfrującego.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-08-27 18:12:49
27.08.2018 12:45
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak Base64. Tylko co tam jest zawarte? Myślę, że dla samego wrzucania postów z chata, to by się nie fatygowali.

Zapewne czekają, aż ktoś z nadmiarem wolnego czasu napisze program/skrypt, który użyje OCR, by przerzucić to do formatu tekstowe. To nawet proste zadanie. Wystarczy brać jedną klatkę raz na kilkanaście sekund, użyć OCR, odszukać odczytany wcześniej fragment i dodać to co nowego się pojawiło... całość zapętlić.

Nawet jeśli są zapisywane tylko posty z chata, to mogą mieć jakieś modyfikacje. Wówczas wypadałoby analizować różnice i na ich bazie otrzymalibyśmy jakiś strumień danych.

Co zapewne da nam jakiś obrazek, GIFa, kawałek audio, albo w najlepszym wypadku jakąś paczkę ZIP z minigierką.

Jestem zbyt leniwy, by się za to zabrać, poczekam, aż ktoś inny się pofatyguje.

27.08.2018 10:02
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Wzorowanie się na CSie w Cyberpunku wydaje mi się co najmniej kontrowersyjne.
To nie jest gra, która przyciągnie do siebie e-sportowców grających na myszy i klawiaturze. Cyberpunkiem będą zainteresowani głównie gracze preferujący gry fabularne, ewentualnie konsolowe strzelanki.

Dlatego uważam, że twórcy powinni inspirować się mechaniką strzelania z exów Playstation 4, CoDa, Battlefielda, GTAV czy ostatniego DOOMa. Po drodze spychając realizm na drugi plan. Strzelanie ma być fajne i efektowne.

W takiej grze aż prosi się o walkę wolną, taktyczną, a postać powinna mieć sporą bezwładność na bazie czego można by zbudować system implantów, usprawniających odruchy, siłę, zręczność itd. jak na cRPG przystało.

W każdym razie można to rozwiązać na wiele różnych sposobów, ale na pewno nie wzorując się na CS.

Z drugiej strony, to wszystko może być ledwie zagraniem marketingowym. Zaprosili tego gracza, dali mu pograć, poprosili o wypełnienie ankiety i tyle. Teraz ogłosili światu, że gracz CSa pomaga w mechanice strzelania, by Cyberpunk zaistniał w świadomości społeczności CSa. Tak na to patrząc, to świetne zagranie marketingowe zwiększające rozpoznawalność marki u nowej grupy odbiorców.

26.08.2018 16:37
odpowiedz
Likfidator
97

W 55" kupisz LG B7. Lepszego nie potrzebujesz. We wszystkich modelach OLEDów matryce są identyczne, a modele na 2018 rok mają dodane AI z którego i tak mało kto będzie korzystał.

https://www.mediaexpert.pl/telewizory/telewizor-lg-oled65b7v,id-823490
Za 8300 zł jest nawet 65". Ceny mocno poleciały w dół w ostatnim czasie. Przy takich cenach nawet nie warto myśleć o jakimkolwiek LCD.

26.08.2018 14:16
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

VirtualManiac, obecnie nie jestem w temacie. Orientowałem się w modelach na 2016 i 2017 rok. Jak z tegorocznymi nie wiem, ale ogólnie na niskiej półce cenowej TCL ma najciekawsze modele tj. 10-bitowe matryce, strefowe podświetlenie LED, tylko jasność maksymalna niska.

Niezły LCD 55" powinien kosztował ok. 4500-5500 zł, czyli 10-bitów, 1000-nitów i strefowe podświetlanie LED. Tyle tylko, że za 6200-6500 zł możesz kupić 55" OLEDa od LG, który wspiera wszystkie standardy HLG, HDR10 i Dolby Vision. Ma jakość obrazu której żaden LCD nie dorówna i ma najlepszy system Smart TV. Super płynny, z toną aplikacji i funkcji.

Ogólnie w tej chwili niczego poza OLEDem bym nie kupował. Biorąc na raty nie powinno się tego odczuć.

Planowałem w tym roku kupić w końcu OLEDa, ale ceny ich cały czas spadają. Mam 60" Samsunga z 2016 roku KS7000, co ma 1000 nitów, więc mogę na spokojnie czekać. Tak cicho liczę, że za te 6500 zł w przyszłym roku da się kupić 65" OLEDa.

26.08.2018 14:04
odpowiedz
Likfidator
97

Trochę gier z HDR jest w Origin Access. Jak chcesz tylko zobaczyć jak ta technologia sprawdza się w grach, to kup dostęp na miesiąc za 15 zł.

Warto ściągnąć demko Forzy Motorsport 7. Ta gra jest wprost stworzona pod 1000 nitów i 10-bitowe matryce.

Świetnie wygląda też Battlefield 1. Ta szara gra dostaje mnóstwo akcentów kolorystycznych, a wybuchy robią ogromne wrażenie.

Szkoda, że Microsoft nie dał trybu HDR w Sea of Thieves czy GoW 4 pod Windows. Obie to niezły pokaz możliwości HDR.

26.08.2018 13:58
25.08.2018 23:55
odpowiedz
Likfidator
97

Kilka miesięcy temu kupiłem coś takiego: https://www.x-kom.pl/p/294297-router-tp-link-tl-mr6400-300mbps-b-g-n-3g-4g-lte-150mbps-4xlan.html jak na 350 zł działa nieźle.

Jedyna wada to Ethernet tylko 100 Mb/s, ale do internetu LTE wystarcza. Mam też Huawei e5186s do internetu firmowego i w zwykłym użytkowaniu oba są równie dobre.

Komputer możesz podłączyć kablem Ethernet, albo kupić kartę WIFI na pci-e albo USB.

PS4 ma wifi i powinna mieć też ethernet, mój Xbox One ma, więc i konsola Sony powinna mieć.

25.08.2018 20:49
2
odpowiedz
Likfidator
97

Zastanawiam się, czy jeśli nie mam TV 4K, jest sens pchać się w ps4 pro? Głównie chodzi mi o możliwość grania w większej ilości FPS niż 30.

PS4 Pro w najgorszym przypadku będzie skalować rozdzielczość do 1080p, dając supersampling, czyli antyaliasing najlepszej jakości.

Część gier na PS4 Pro czy XO X pozwala wybrać jedną z kilku opcji graficznych, najczęściej jest to:
- wysoka rozdzielczość, czyli coś między 1440p, a pełnym 2160p,
- wysoka wydajność, czyli 40-60 fps w 1080p.
- wyższe detale w 1080p.

Jedną z takich gier jest Rise of The Tomb Rider. W God Of War można np. włączyć tryb 60 fps w 1080p.

Są też gry, które w ogóle nie działają w 4K. Tekken 7 na PS4 Pro działa w 1080p, a na zwykłym PS4 w 900p.

Jest też tryb boost, który pozwala usprawnić działanie gier, które patcha obsługującego PS4 Pro nie dostały. W ten sposób gry, które miały problemy z płynnością na zwykłym PS4 i działały w 20-25 fps na PS4 Pro trzymają stałe 30 fps.

Są też gry jak np. Deus Ex: Manking Divided, który na zwykłym PS4 Pro ma solidne problemy z płynnością, a na PS4 Pro działa w stabilnych 30 fps.

PS4 Pro to po prostu wydajniejszy sprzęt i twórcy robią z tego lepszy czy gorszy użytek. Na pewno zysk jakiś będzie, ale czy jest on wart różnicy w cenie, to odpowiedź sobie sam.

Korzystam z internetu LTE, który jest podłączony do komputera przez modem usb. Chciałbym, żeby konsola i komputer były podłączone do internetu równocześnie. Czy w tym celu wystarczy kupić tylko router?

Router wystarczy, ale pozostaje kwestia jaki? Jak masz modem USB, to możesz spróbować jakiegoś taniego routera za ok. 100 zł, do którego podłączysz posiadany modem przez port USB.
Jest to opcja tania, ale dość ryzykowna, bo musisz sprawdzić, czy dany model routera współpracuje z Twoim modemem USB.

Druga opcja to zakup routera z wbudowanym modemem USB. Wówczas do takiego routera wkładasz kartę SIM i wszystko działa. Lepsza opcja, ale takie routery są znacznie droższe.

Pytanie jeszcze w jakiej sieci masz LTE. Konsole ogólnie zjadają dziesiątki GB miesięcznie na update'y systemu i gier. Często jest tak, że nawet jak kupujesz gry na płytach, to i tak musisz pobrać 10-20 GB łatę, żeby grać po sieci.

Z operatorów jedynie T-Mobile daje nielimitowany LTE z prawdziwego zdarzenia. Sam mam taki internet i z powodu Xbox Game Pass zdarza mi się ściągnąć nawet 1300 GB miesięcznie. U innych operatorów miałbyś dawno przyciętą prędkość.

24.08.2018 18:22
odpowiedz
Likfidator
97

Z tego co usłyszałem to lepiej kupować karty na PCI niż karty na USB, bo są po prostu lepsze. To samo tyczy się też kart sieciowych.

Nie mieszaj kart sieciowych do dźwiękowych. Na PCI czy teraz PCI-E to można kupić karty dla zwykłych użytkowników. Nawet nie wiem, czy nawet są jakieś profesjonalne karty do montażu wewnątrz PC. Być może są jakieś co mają interfejs PCI-E, dla wysokiej przepustowości i niskich opóźnień, ale i tak całe pudło jest podłączane kablem na zewnątrz. Wnętrze komputera po prostu ma sporo zakłóceń elektromagnetycznych od GPU i CPU. Uniemożliwia to nagrania najwyższej jakości.

Oczywiście na USB też są słabe karty. Ba, są nawet modele gorsze od kart zintegrowanych na płytach. Dlatego też nie można mówić, że na jakimś złączu są karty lepsze.

Dobra opinia kart PCI wzięła się stąd, że zawsze były lepsze od zintegrowanych.

Dla mnie 256kb/s to optymalna wartość. Wartość dla której dźwięk jest już naprawdę dobry to 320 kb/s, maksymalna dla mp3, i na tym poziomie dźwięk już ma ten sam poziom co na oryginalnych cd. Minimum dla mnie to 160 kb/s.

MP3 to ogólnie przestarzały standard. Nawet przy 320 kb/s jakość jest po prostu słaba, a w 128-160 kb/s to już tragedia.
Nowoczesne kodeki dają już niezłą jakość w 160 kb/s, ale mając Spotify premium można włączyć 320 kb/s, które gra naprawdę ładnie i wyraźnie słychać różnicę między jakością standardową.

24.08.2018 13:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

To zależy co do tej karty podłączysz. Jeśli będą to głośniki stereo, albo słuchawki, to lepiej poczytaj o DACach na USB. Lepsza jakość dźwięku, ale tylko na dwa kanały. Dźwiękówki na USB mają tę zaletę, że są z dala od zakłóceń elektromagnetycznych z wnętrza obudowy, co ogranicza szumy.

I czy w Colinie 04/2005 można w niej ustawić efekt EAX?

Nie wiem, czy nowsze karty Creative'a na PCI-E w ogóle wspierają EAX. Dla Visty i nowszych Creative opracowało Alchemy, czyli specjalną nakładkę, która działała w niekoniecznie zalecany przez Microsoft sposób, ale pozwalała włączyć EAX w starszych grach.

Ktoś odkrył, że ALchemy może pracować w pełni software'owo i zrobiono cracka, że działa nawet na integrach. Oczywiście CPU musi to wszystko przetworzyć, ale dzisiejsze procesory mają bardzo duży zapas mocy dla gier z 2000-2006 roku, które używały EAX.

Ogólnie musisz poczytać jak to wygląda na Windows 10. Ja sobie odpuściłem. Jak chce mi się zagrać w starą grę, to mam stary komputer z Core2Duo i Windows XP, gdzie to wszystko po prostu działa.

23.08.2018 22:27
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Jeśli przesyłasz dźwięk cyfrowo np. przez HDMI, albo w inny sposób, to bez różnicy. Komputer po prostu prześle strumień danych, które zostaną przetworzone przez DAC w TV czy kinie domowym.

Jeśli korzystasz z wyjścia analogowego, to dźwięk na pewno będzie lepszy, ale to zależy od karty i głośników.

Integra integrze nierówna. Jest niby standard Intel HD Audio, ale on tylko precyzuje protokół komunikacyjny system -> DAC w integrze.
W tanich płytach wciąż można spotkać bardzo słabe implementacje dźwiękówek.

Najważniejszą różnicą między integrą, a dźwiękówkami jest wsparcie dla standardu ASIO, który zapewnia bardzo niskie opóźnienia np. 1-4 ms, zamiast 20-60 ms. Jest to kluczowe dla programów do tworzenia muzyki. Do grania, czy oglądania filmów bez znaczenia.

W zasadzie jeśli ktoś zastanawia się, czy kartę dźwiękową kupić, to jej nie potrzebuje.

Dla typowego użytkownika karta dźwiękowa przydaje się tylko jak ma lepsze słuchawki, których integra nie uciągnie.
Lepsze zestawy głośników i tak podłącza się cyfrowo i mają własny DAC.

No chyba, że chcesz odciążyć procesor. Już wielokrotnie się przekonałem, że zawsze zyskuję parę klatek więcej, czasem nawet paręnaście lecz to wybryki natury.

Kiedyś faktycznie tak było. Sound Blaster Live, który miał kilkadziesiąt sprzętowych kanałów dawał nawet kilkanaście FPS więcej. Przetwarzanie dźwięku było ciężkie dla ówczesnych CPU.

Jeszcze w epoce Core2Duo były z tego korzyści. SB X-FI wspierał EAX, a później dawał sprzętową akcelerację w OpenAL. Pamiętam, że zawsze miałem te 5-10 fps więcej tylko dzięki temu w grach mocno polegających na CPU np. w Mass Effect 2. Na Core2Duo miałem wydajność jak na Core2Quadzie.

Dziś to bez różnicy, bo jeśli CPU ogranicza gry, to tylko w wydajności pojedynczego rdzenia, a przetwarzanie dźwięku i tak działa w osobnym wątku, więc znajdzie sobie miejsce na wolnym rdzeniu. Może na 2-rdzeniowych CPU jak Pentium G4560 są jakieś zyski, ale na 4-rdzeniowcach już nie.

23.08.2018 14:26
odpowiedz
Likfidator
97

To ja poproszę jeszcze wersję w pełni elektroniczną za 7,99 zł i kupuję. Ostatnie CD-Action kupiłem chyba w 2004 roku, ale nigdy nie byłem regularnym czytelnikiem. Bajtek, Top Secret i SS. Do samego końca.

22.08.2018 21:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Widzę, że ktoś tu na forum leczy swoje kompleksy.

Mylisz się. To kwestia tego, że po prostu walczę z konsolowym terroryzmem. Mam swoje zdanie i tyle. Poza PC mam jeszcze Switcha i XO z obecnej generacji.

Irytuje mnie, że konsolowcy na każdym kroku muszą podkreślać, że mają najlepsze czy najładniejsze gry. To jest po prostu żałosne. Po co tyle nienawiści do PC?
Jeszcze ten argument, że PC jest gorszy, bo droższy. Już nawet pomijając fakt że jak ktoś zna się na sprzęcie to w cenie konsoli złoży PC co da lepszą płynność i grafikę, to po prostu jak coś może być lepsze, tylko dlatego że jest tańsze, szczególnie, że oferuje mniej?

Naprawdę nieliczni napiszą, że mają gdzieś grafikę, bo liczy się gameplay i wygoda. Tylko ciągły hate w stronę PC.

Najzabawniejsze jest to, że traktują mnie jak wroga, bo ośmielam się krytykować konsole, a nie widzą jak bardzo Sony czy Microsoft ich oszukują.

Społeczność PC ma mnóstwo wad, ale przynajmniej nie dają się wrobić w tandetne porty jak konsolowcy. Dark Souls 1 czy Batman: Arkham Knight zostały zbojkotowane przez graczy PC, a porty tych gier były po prostu 1:1 z konsol. DS miał zablokowaną rozdzielczość, 30 fps i konieczność gry padem. Batman był trochę lepszy, bo miał nawet dodatki graficzne i dopóki zostawiło się limit 30 fps, to gra działała poprawnie, ale właśnie ten limit wystarczył, by gra została zbojkotowana.

Konsolowcy za to biorą wszystko. Z ostatnich przykładów, nikomu nie przeszkadzał remaster Crasha w 30 fps, a Digital Foundry nawet odpaliło grę na PC z Jaguarem i kartą o mocy PS4 Pro czy XO, by pokazać, że gra działa w stabilnych 60 fps w 1080p i PS4 Pro czy XO X powinny mieć taką opcję udostępnioną. Szczególnie, że wersja PC pokazała, że gra w 60 fps działa wyśmienicie.

Może to kwestia też tego, że rynek się mocno posortował. Ludzie wrażliwi na płynność i jakość działania gier siedzą na PC, a reszta bierze tanie konsole.
Znam kilku konsolowców, co nigdy nie grali na PC, a teraz to ich główna platforma, właśnie ze względu na 60 fps.
Wystarczy tylko zobaczyć ile japońszczyzny wyszło i wychodzi na Steamie. Opłaca się portować nawet jakieś stare, dziwaczne gry z PSP, które nie trafiają ani na PS4 ani na XO.

Ja tam gram na wszystkim, ale patrzę na jakość gier. Jeśli wersja konsolowa jest wyraźnie wybrakowana, to biorę na PC.

Na Amazonie uk czy gamestopie RDR2 jest w top 3 a Pokemonow nie ma nawet w pierwszej 20. ;) taka to wielce popularna gra. Chińskie przedłużacze się tam lepiej sprzedają od Pokemonow.

Nawet nie chce mi się odpowiadać na Twoje idiotyczne i pozbawione logiki argumenty. Odniosę się tylko do tego, że jako argument podajesz UK, czy gamestopa. Miejsca, gdzie RDR 2 będzie wyjątkowo faworyzowany. W Amazonie USA po RDR 2 ani śladu, za to Pokemony i Smash okupują od TOP 1 do TOP 10.

Wszystko to co napisałeś nie ma sensu. Pokemon to fenomen kulturowy wart tyle, jeśli nie więcej co Gwiezdne Wojny. Pomijasz fakt, że marka zyskała drugie życie wraz z Pokemon GO. Rozpoznawalność serii jest gigantyczna. Praktycznie każdy ma jakieś pojęcie o Pokemonach, a RDR jest znane tylko wśród nerdów. Pokemony to też zabawki, ubrania, serial anime, filmy kinowe i mnóstwo innych rzeczy. To jest po prostu cały przemysł.

Sam zresztą jesteś po prostu ignorantem. Jak zresztą większość użytkowników tego forum, ba sam GOL nawet nie kryje się z faktem, że po prostu przyciąga typowego polskiego gracza, który zna tylko HOMM III, Fallouta 2, a z nowszych Wiedźmina 3. Za czasów Gonciarza było trochę inaczej i GOL starał się poszerzać horyzonty, ale te czasy dawno minęły.

Nowe Pokemony sprzedadzą się świetnie w każdym regionie. Ostatnio opublikowane prognozy analityków przewidują bardzo dobrą sprzedaż Switcha w końcówce roku, właśnie z powodu Pokemonów i Smasha.

RDR 2 sprzeda się świetnie w Europie, tutaj może iść łeb w łeb z Pokemonami, a w części krajów wygra.
RDR 2 w USA sprzeda się bardzo dobrze, bo gra wpasowuje się w ich kulturę, ale Pokemonów nie pokona. W USA jest szaleństwo na punkcie tej marki.

W Azji RDR 2 sprzeda się słabo, albo bardzo słabo. Wynik Pokemonów jest bez znaczenia, na pewno będzie wyższy.

Mylisz się też co do różnego targetu. Obie gry to produkty rywalizujące o ten sam budżet. Let's Go Pokemon to bardzo sprytnie zaprojektowana odsłona. Na tyle rozbudowana, by fani hardcore'owych odsłon wciąż byli zainteresowani, a do tego przystępna i atrakcyjna dla casuali i fanów Pokemon Go.

Dla rodzinnych budżetów Pokemon będzie priorytetem na wielu rynkach. RDR 2 będzie na drugim miejscu. Ma szansę wygrać jedynie w grupie wiekowej 18-30.

I nie myśl, że ja uważam Pokemony za lepszą grę. Prawdę mówiąc chyba wybiorę RDR 2 w pierwszej kolejności, ale poczekam na niezależne recenzje, bo na GTA V tak się zawiodłem, że Rockstar stracił całe moje zaufanie.
Nie rozumiem też fenomenu Smash Brosa. Tak, fajna seria do grania ze znajomymi przed TV, ale żeby grać tysiące godzin po sieci i robić z tego e-sport? Wolę inne gry do tego celu np. ostatnimi czasy Rocket League jako tzw. grę dzienną.

Inna sprawa, że ta cała dyskusja RDR 2 vs Pokemony, była ledwie moim komentarzem do idiotycznego wpisu na GOLu, że wszyscy przestraszyli się nowej gry Rockstara.

Gry nie tylko porównuje się między sobą, ale również z serialami czy dowolnymi innymi produktami rozrywkowymi, które zajmują nasz wolny czas i rywalizują o ten sam budżet. To jest bardzo płynny rynek.

Pojawiły się nawet analizy, że na sukces Nintendo Switcha wpłynął fakt, że o ile PS4 czy XO muszą rywalizować z Netflixem o nasz czas, to na Switchu można grać w trakcie oglądania seriali na TV.
Czego sam doświadczyłem. Gdyby nie Switch, to bym w życiu nie wysiedział przy Grze o Tron. Jak były dłużyzny, to grałem na konsoli, jak coś się działo, to pauzowałem grę.

21.08.2018 13:52
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Ten sam typ pisał że Rockstar boi się Nintendo i Pokemonow.

Nie wiem jak głupim trzeba być, by uważać że RDR 2 może nawiązać walkę z Pokemonami. Marka ta jest więcej warta niż GTA, a RDR to produkt niszowy. Trudno nawet powiedzieć, czy RDR 2 sprzeda się lepiej niż Far Cry 5. Rockstar to pchełka na tle Nintendo i marek jakimi dysponują.

Hype na Pokemony i Smasha jest gigantyczny, od momentu zapowiedzi pre-ordery tych gier schodzą lepiej niż większość innych gier już dostępnych w sprzedaży. Pre-ordery RDR 2 trudno nawet dostrzec na listach, ale to trochę wina tego, że na razie tylko edycje specjalne są dostępne.

Bierz XOX bo w tej cenie A nawet i drożej kompa lepszego nie złożysz. Nie ma takiej opcji.

https://www.youtube.com/watch?v=dGa_7Ds13Ls i tyle w temacie. Xbox One X nie ma startu do wiekowego komputera z Geforce 1060.

Dodatkowo masz PS4 do eksow które wyglądają lepiej niż te Multiplatformy na pecetach.

Nie. Nie wyglądają. We wszystkich grach jest przycięte filtrowanie anizotropowe, co rozmywa tekstury w odległości 2 metrów od kamery. Efekty post-process są ustawione na niską szczegółowość, a cienie w większości gier to pikseloza. Nawet w Uncharted 4. W tej grze można na palcach policzyć piksele cieni postaci.

Do których wciska się frajerom karty po 4-5 tysięcy.

Kto bogatemu zabroni? Co najwyżej jakiś biedak, co ledwo uzbierał na konsolkę i próbuje zaklinać rzeczywistość, że ma najlepsze i najładniejsze gry.

Jeśli nie zależy Ci na dobrym HDR to możesz kupić tańszego Samsunga z 4k. HDR na nim nie zobaczysz ale jakościowo tv mają świetne + chyba najlepsze do grania.

Tanie TV Samsunga lepiej omijać szerokim łukiem. Bardzo słabe matryce, a system operacyjny TV beznadziejny. Nawet w wyższej półce płynność działania menu TV jest tragiczna.

Z tanich TV tylko TCL ma coś ciekawego. Dobre 10-bitowe matryce z bardzo ładnymi kolorami, lokalne przyciemnienia podświetlenia, co sprawia, że HDR jeszcze jakieś wrażenie robi. Niestety jasność maksymalna ok. 350 nitów sprawia, że HDR opadu szczęki nie spowoduje. Z tym, że to i tak dużo lepiej niż tanie Samsungi, które mają zwykłe 8-bitowe matryce, brak lokalnego przyciemniania i jasność też ledwie 350 nitów.

Z niższej półki cenowej to każdy tak na prawdę będzie dobry (byleby miał game Mode)

I po co się wypowiadasz, jak nie masz pojęcia w temacie? Wiele tanich TV jest na matrycach IPS, które mają bardzo słaby kontrast. To, że TV ma tryb gry też nic nie znaczy. Trzeba poszukać informacji o input lagu, bo ten może wynosić między 20-120 ms i to niezależnie od tego, czy tryb gry jest dostępny, czy nie.

21.08.2018 11:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Z Xbox One X wcale tak różowo nie jest. W Game pass jest w tej chwili ok. 120 gier na XO, z czego tylko 22 wspierają XO X. Pozostałe będą działać tak jak na zwykłym XO.

W przypadku wstecznej kompatybilności też nie jest lepiej. Spośród 55 gier dostępnych w passie, tylko 6 z X360 działa w 4K na XO X, reszta tylko 720p jak na zwykłym XO.

Sam Xbox One X mimo iż jest najwydajniejszą konsolą, to i tak nie ma szans nawet z Pentium G4560 + Geforce 1060. Taki budżetowy PC w każdej grze będzie miał więcej klatek, albo i lepszą grafikę w 4K. Do tego na PC masz opcję gry w 1080p i 60 fps, choć do 60 fps Pentium G4560 nie zawsze wystarczy i potrzebny jest i5.

Niezależnie jaką konsolę kupisz to i tak poczujesz się jakbyś wracał do poprzedniej generacji. PCty, nawet te ze średniej półki to już poziom PS5. Jest mało prawdopodobne, by nowe konsole mogły dorównać 6-rdzeniowemu i5 + Geforce 1070. No chyba, że będą kosztować 2500-3000 zł na premierę, ale to jest nierealne. Już Xbox One X ma zaporową jak na konsolę cenę.

Też planowałem kupić XO X, ale patrząc na te wszystkie porównania doszedłem do wniosku, że wystarczy mi taniutki XO S do Game passa, a resztę pieniędzy lepiej dołożyć do nowej karty graficznej dla PC.

I jestem zadowolony. Wiadomo, że XO X byłby lepszy, ale za cenę jaką trzeba za niego zapłacić. Do 4K czy 60 fps mam PC.

17.08.2018 20:11
odpowiedz
Likfidator
97

Szczytem marzeń byłby porządny monitor oled 40" z HDRVESA1000.

Monitorów OLED mieć nie będziesz. Co prawda zdałyby egzamin u graczy, czy nawet u użytkowników domowych, ale jakby ktoś kupił taki monitor, by pracować 8 godzin dziennie? Po kilku tygodniach miałby wypalony ekran roboczy.

Czekamy na mikroledy, czy też ledy nieorganiczne, który są może nie tyle bardziej trwałe, co pojedyncze ledy w mniejszym stopniu zmieniają parametry pracy.

Póki co najlepszą opcją są ekrany z pełnym podświetleniem strefowym posiadającym ponad 300 stref.

Za taki 30" monitor zapłacisz więcej niż za 55" OLEDa, a mowa cały czas o monitorach do użytku domowego i półprofesjonalnego:)

17.08.2018 12:31
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Poważnie tylko pierwsza część na płycie, a reszta tylko jako kody podczepiane do konta? Tego się nie spodziewałem na PS4 czy XO.

Takie rozwiązanie to norma na Switchu. Wydawcy tłumaczą się niską pojemnością nośnika np. Bayonetta 1 + 2 ma tylko dwójkę na kartridżu, a jedynka jako kod do pobrania z eShopu. To powszechna praktyka na Switchu, przy zestawach zawierających dwie lub więcej gier. Tylko remake Crasha jest jako całość.

Jak widać, rozwiązanie to skutecznie blokuje rynek wtórny, więc wydawcy przeniosą to na inne platformy.

Mi takie podejście się podoba, bo i tak gry kupuję cyfrowo, a dzięki temu, że Spyro zostanie rozbity na trzy gry, to pewnie każda z nich będzie za 60-80 zł, więc można będzie zaryzykować zakup pierwszej części, bez obaw że wyrzucę 250 zł w błoto, bo gra mi nie podejdzie.

16.08.2018 18:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Lepiej podzielić niż potem przy przeinstalowywaniu windowsa usuwać wszystkie dane z niego .

A po co miałbym przeinstalowywać Windowsa? Od czasów XP absolutnie nie ma takiej potrzeby. No chyba, że ktoś jest na tyle głupi i klika w "ściągnij ten EXE aby obejrzeć film z tej strony".

Poza tym wcale nie trzeba formatować partycji do reinstalacji systemu. Można ją ręcznie wyczyścić zostawiając tylko to co chcemy.

Dzielenie dysku na partycje jest w 99% przypadków głupie. Pozostały 1% to jak chcemy mieć drugi system operacyjny.

16.08.2018 17:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Skąd ta obsesja na dzielenie dysku na partycje? 250 GB dzielić Jedna partycja to jedyna rozsądna opcja.

Dyski dzieliło się na partycje kiedyś, bo Windows potrafił się zasyfić tak, że tylko reinstall pomagał. Drugim argumentem było to, że FAT32 co prawda obsługiwał duże partycje, ale miał ograniczoną ilość sektorów na partycję, co wymuszało sektory dużych rozmiarów np. 32 KB. Przy dyskach o pojemności kilkudziesięciu GB przestrzeń się marnowała, bo każdy sektor mógł należeć co najwyżej do jednego pliku, a plików 1-8 KB było całe zatrzęsienie i potrafiły zająć nawet 30x więcej powierzchni dyskowej niż powinny.

Od czasów Windowsa XP. Dzielenie na partycje nie ma sensu. Szczególnie dziś, gdy używamy SSD na system i HDD jako magazyn.

EDIT: 10 lat temu miałem komputer z dyskiem 500 GB i 4 partycjami. 100 GB na XP, 80 GB na Vistę i potem 7, 200 GB na gry i resztę na zdjęcia, filmy itd. Podział taki okazał się wyjątkowo niewygodny. Jedyny plus był taki, że jak wywaliłem Vistę i zainstalowałem 7-kę, to reszta dysku pozostała bez zmian.

Dziś wolę po prostu podłączyć drugi dysk, jeśli chcę mieć kolejny system.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-08-16 17:57:25
16.08.2018 12:45
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Poza tym to gra stworzona na myszkę, skróty na klawiaturze, czy połączenie sieciowe na odpowiednim poziomie.

A wersja na konsole poprzedniej i obecnej generacji to co? Diablo 3 na padzie wyszło Blizzardowi całkiem nieźle. Jest to trochę inna gra niż ta na PC, ale nadal dobrze się gra.

Na switchu jeżeli rozsądnie rozłożą mapowanie klawiszy to może być ok.

Przecież Switch ma identyczny układ przycisków jak pad od XO. Różnica tylko taka, że A zamienione z B, oraz X z Y. Mogą użyć sterowania wprost z innych konsol. Co najwyżej dodatkowo mogą dodać wsparcie dla ekranu dotykowego w trybie przenośnym, ale wątpię, by im się chciało.

Wolałbym aby zapowiedzieli Diablo 4 na PC, PS4 , Xboxa oraz Nintendo Switch a nie marną według mnie część 3.

Nie wiem, czemu myślisz, że czwarta część Diablo byłaby bliższa dwójce czy jedynce niż trójce? Trzecia część sprzedała się dużo lepiej niż poprzedniej, a płacze na forach to są zawsze, gdy nowa odsłona popularnej serii jest inna niż poprzedniej.

Nie pamiętasz ile płaczu było, że Diablo 2 jest inne, czy nawet gorsze niż pierwsza część?

W Diablo 2 przegrałem setki, jeśli nie tysiące godzin, ale po premierze trzeciej części nigdy do Diablo 2 nie wróciłem. Tyle w temacie jeśli chodzi o "Diablo 3 jest gorsze od dwójki".

14.08.2018 15:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

śmieszne trochę, że przy takich peanach na cześć xboxa pojawiają się 4 tytuły, w tym jeden którego jeszcze nie ma :)

Exów jest znacznie więcej. Sea of Thieves, State of Decay 1 i 2, Forzy, Cuphead itd. Tylko co z tego?

Kupujesz konsolę, żeby na niej grać, a na XO w ogóle nie czujesz, że brakuje jakiejś gry.
Nie wspomniałem jeszcze o kulturze pracy. XO S i X są bardzo ciche, czego nie da się powiedzieć o PS4 i Pro, które potrafią wyć jak odkurzacz pod obciążeniem.

Ja opisałem swoje wrażenie. Xbox One mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Chciałem go kupić dla Xbox Game Passa, a okazał się znacznie bardziej użyteczny.
To świetne pudełko pod TV. Prawie jak normalny komputer. Pełnoprawna przeglądarka, aplikacje ze sklepu Windowsa. Jest nawet KODI oficjalnie dostępne, a jak włączymy tryb deweloperski, to możemy instalować dowolne aplikacje. Jest np. specjalna wersja RetroArch na XO, na której możemy emulować dziesiątki starszych platform.

Autor tematu chce kupić konsolę dla RDR 2. Ja tylko napisałem jak to wygląda z perspektywy XO.

Z platform brakuje mi tylko PS4 i jakby był choć jeden mały sensowny powód, by ją kupić, to już bym ją dawno miał. Tyle tylko, że na PS4 po prostu nie ma w co grać, z mojej perspektywy.

14.08.2018 12:51
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Wojenka jak zwykle w takich tematach. Żeby jednak było na temat:

Mam PC, Switcha i Xbox One'a. Konsolę Microsoftu kupiłem ze względu na Xbox Game Pass. Drugorzędnym powodem jest RDR 2 i Kingdom Hearts 3, ale prawdę mówiąc nie jestem nawet przekonany, czy się na te gry skuszę.

W każdym razie. Xbox One X oferuje wyraźnie lepszą grafikę niż PS4 Pro. Konsola Sony to 1440p i detale średnio-wysokie z PC. Xbox One X to 1800p czy nawet pełne 4K oraz detale wysokie-ultra z PC.

Wszystkie gry wyglądają i działają lepiej na XO X. Różnice czasem są małe, czasem gigantyczne. Jest chyba tylko jedna gra, która działa na XO X gorzej, ale to wina słabego portu. Porównań w sieci sporo, więc możesz wyrobić sobie własną opinię.

Xbox One X to dość nowa konsola. Programiści jeszcze nie ogarnęli jej w pełnym zakresie. XO X ma sprzętową implementację DirectX 12, co w dużej mierze łagodzi fakt, że konsola nadal jest oparta na przestarzałym Jaguarze.

Xbox One to świetne pudełko pod TV. Ma odtwarzacz Bluray UHD, pełnoprawną przeglądarkę (ta z PS4 to nieporozumienie) i sporo aplikacji VOD, których próżno szukać w sklepach SmartTV. No i jest jeszcze KODI, dostępne oficjalnie w sklepie Microsoftu.

Najlepszy jest jednak Xbox Game Pass. Tony gier, za grosze. To jest prawdziwa rewolucja. Możesz testować dziesiątki gier, nawet takich których byś nie kupił na wyprzedaży.

Tylko dzięki tej usłudze zagrałem w Gears of War 4 i Halo 5. Obu serii unikałem, bo pierwsze Gearsy i Halo mi nie podeszły. Ostatnie odsłony to zupełnie inne gry. Dużo lepiej zaprojektowane, oferujące zróżnicowany gameplay.

Dzięki XO nie muszę już przynosić PC do pokoju z TV, żeby zagrać na dużym ekranie. Podoba mi się także to, że Microsoft łączy platformy. Jeśli jakaś gra będzie wyjątkowo niegrywalna w 30 fps, to zawsze mogę zainstalować ją na PC i grać w 60 fps.

Ktoś powie, że wybierając PC + PS4 zyskasz więcej gier na wyłączność. Tylko, czy są one tego warte? Mi exy od Sony kompletnie nie podchodzą, a na XO też trochę exów jest np. Halo 5 czy Sunset Overdrive, w które na PC nie zagrasz.

Największą wadą japońskich konsol czyli PS4 i Switcha jest to, że nie ma tam odpowiednika Xbox Game Passa. Musisz kupować gry za 200-250 zł, albo korzystać ze złodziejskiego rynku wtórnego.

Ja wolę po prostu zapłacić abonament i nie kombinować z kupowaniem/sprzedawaniem używanych gier. Szkoda na to czasu. Szczególnie, że rotacja gier w Xbox Game Pass jest coraz lepsza.

Xbox One to też kompatybilność wsteczna. Jeśli nie grałeś w RDR 1, to na XO masz taką możliwość, a na XO X gra działa w 4K.

Wybór konsoli to trudny wybór, najlepiej byłoby mieć wszystkie. Mam jednak wrażenie, że wielu graczy nie zdaje sobie sprawy z tego co oferuje Xbox One. Jednym z mitów jest brak exów. Gier na wyłączność jest sporo i są bardzo grywalne i różnorodne.

Konsole z ostatniego miejsca muszą bardziej walczyć o klienta. Sukces Switcha rozleniwił Nintendo totalnie. Po pełnym premier 2017 roku mamy mocną stagnację. Sony też spoczęło na laurach, choć dzięki mocnej ofensywie Microsoftu i Nintendo, zaczęli wrzucać lepsze gry do PS+.

Microsoft zaś walczy jak lew. Wyrzucił ludzi odpowiedzialnych za "tv, tv, tv, tv" i zmienił XO w urządzenie do gier. Xbox One S można kupić na wyprzedażach w absurdalnie niskich cenach, a Xbox Game Pass sprawia wrażenie, że Microsoft dopłaca do interesu.

Z perspektywy gracza PC Xbox One S jest rozdawany za darmo. Z konsolą są dwa darmowe miesiące Xbox Game Passa i przez ten czas na pewno przejdziesz gry warte te 600-700 zł na PC.

No i masz urządzenie na którym zagrasz w RDR 2, czy Kingdom Hearts.

13.08.2018 10:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

GeForce RTX 2070 7GB - Co to ma być, mniej V-Ramu od poprzednika! Poza tym stagnacja w ilości V-Ramu dla każdego segmentu to lekka żenada

Powinieneś się cieszyć, że dają mało RAMu. Im więcej RAMu tym bardziej atrakcyjne dla kopaczy kryptowalut. Nowe karty z większą wydajnością podbiją trudność kopania, a tym samym i zapotrzebowanie na RAM kart. Dzięki temu kopacze w ogóle nie będą zainteresowani 2060 z 5 GB RAM, a karta ta w zupełności wystarczy mainstreamowym graczom do 1080p na ultra, albo 4K z płynnością na poziomie Xbox One X.

13.08.2018 10:09
odpowiedz
Likfidator
97

Ten boxowy wentylator wystarcza, ale może być głośny pod obciążeniem. Jeśli jednak jest on w zestawie z procesorem, to możesz go wypróbować. Jeśli nie spełni oczekiwań, to wtedy kup inny.

13.08.2018 10:06
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Zaraz po zachodzie słońca, jak tylko zrobiło się ciemno, było widać wiele przelatujących satelitów. Nawet nie myślałem, że tyle tego jest na orbicie.

Co do perseidów, to raczej słabo. W innych latach miałem wrażenie, że więcej i częściej. Choć trafiło się kilka większych, co zostawiły ślad na sporym kawałku nieba.

12.08.2018 19:43
odpowiedz
Likfidator
97

Zwiększenie RAMu w ogóle nie wpłynie na działanie gier. Najsłabszym ogniwem jest Geforce 950M. Nic z tym laptopem nie zrobisz. Szkoda pieniędzy na wymianę czegokolwiek. Pozostaje zakup nowego komputera i jeśli ma to być komputer do grania, to mimo wszystko lepiej kupić stacjonarnego. Taniej i lepiej.

12.08.2018 18:04
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Gra trafi do Xbox Game Pass z którego można też korzystać na PC w grach Play anywhere czyli Gearsy 4, Forza horizon 3, motorsport 7 i nadchodzące Horizon 4.

Usługa ma 14 dniowy okres próbny, wystarczy podczepić metodę płatności. Lepiej jednak zdobyć 1-miesięczny klucz, które np. są dodawane do nowych XO, albo można je kupić na allegro za 10 zł. Działają tylko z nowymi kontami, ale jak podczepicie metodę płatności to dostaniecie łącznie dwa miesiące Passa.

Co jakiś czas pojawiają się też promocje np. ostatnio był 3 miesięczny abonament za 29 zł dla tych co nie mieli aktywnej usługi.

Także nawet na PC jest sporo opcji, by tanio Forzę Horizon 4 wypróbować.

11.08.2018 22:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

W Australii dzikie koty są gigantycznym problemem.(...)

Problemem nie są koty, ale głupi ludzie, którzy introdukowali gatunki inwazyjne do nieznanego im ekosystemu. Ot Anglicy chcieli zrobić sobie tam drugą Anglię.

Nie tylko koty są problemem. Jest wiele wysp, gdzie wytworzyły się mikroekosystemy np. pozbawione drapieżników, które załamały się gdy ludzie nawet przypadkowo zawlekli tam węże, które wyjadają dzikim ptakom jaja.

Ba, nawet zwierzęta roślinożerne okazywały się problemem niszcząc lokalne rośliny.

Zresztą czego spodziewać się po Aureliusie. Typowe lewackie rozumowanie. Koty złe, ale żeby pomyśleć o przyczynie, to już rozumek za mały.

11.08.2018 19:31
odpowiedz
Likfidator
97

Złącze IDE różniło się wtyczką w zależności od tego czy był to desktop czy laptop. Laptopowy dysk można było podpiąć do stacjonarnego używając takiej przejściówki https://www.amazon.com/2-5-Laptop-Hard-Disk-Adapter/dp/B0010MKARA

W drugą stronę przejściówek nie było, bo dużego dysku do laptopa i tak nie zmieścisz, a 2.5" IDE miały te laptopowe złącza.

Inna sprawa, że laptopy z IDE są tak wiekowe, że trudno z nich dzisiaj korzystać. Co najwyżej będziesz miał Celerona M albo Pentium M, które będą zamulać na zwykłej stronie internetowej.

Jakbyś bardzo chciał reaktywować taki komputer, to albo kup odpowiedni dysk twardy, albo kup przejściówkę SD to IDE, która umożliwi zamontowanie karty SD w takim laptopie. 16-32 GB w zupełności wystarczy, a karta wysokiej prędkości będzie działać znacznie szybciej niż jakikolwiek talerzowy HDD z tamtych czasów.

11.08.2018 15:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Ten temat to najprawdopodobniej prowokacja i autor się z was śmieje. Szkoda czasu na takie wątki.

11.08.2018 12:22
odpowiedz
Likfidator
97

Doom na XO X to przede wszystkim wyższa rozdzielczość. Czy podbili detale trudno mi powiedzieć, Digital Foundry wersji XO X i PC nie porównali.

Szkoda, że nie dali opcji grania w 1440p czy 1080p, ale na ultra w idealnych 60 fps.

Gra na konsolach nie wygląda może źle, ale wersja PC to był opad szczęki. Gry na ID Tech 6 zachwycają plastycznymi teksturami, niestety kosztem ostrości na konsolach. Nie wiem po co poszli w 4K, jak na PC w 1080p gra wygląda zdecydowanie lepiej.

11.08.2018 11:59
odpowiedz
Likfidator
97

Zagrasz to się przekonasz. DOOMa przechodziłem na PC na myszy i klawiaturze. Na poziomie trudności ultra-violence. Nie warto grać na niższych, bo gra jest wtedy zbyt łatwa i nie musisz szukać sekretów, odblokowywać wszystkich run itd.

Jak jest na padzie? Trudno mi powiedzieć. Jak kupiłem pada od XO to odpaliłem DOOMa, by pograć w trybie arcade i... grało się nawet nieźle. Z tym, że to nie jest poziom precyzji myszy i klawiatury. W tak dynamicznej grze mysz sporo daje, a headshoty w trakcie skoków dają ogromną satysfakcję.

Na padzie tego mieć nie będziesz i gra troszeczkę zwolni, ale grać się nadal da.

Ja póki co waham się czy ściągać grę na XO. Mam cały czas zainstalowaną na PC. Patrzyłem na porównania wersji PC vs konsole i downgrade na konsolach jest gigantyczny. Tekstury są rozmyte, gra gubi klatki i ogólnie grafika wygląda jak mydło na tle super ostrej i pełnej detali, a jednocześnie organicznie wygładzonej wersji PC.

Z DOOMem 2016 jest jeszcze taki motyw, że jak przejdziesz raz to już nie chcesz wracać. Co najwyżej do trybu arcade, ale przechodzić kampanii po raz drugi nie zamierzam, szczególnie że niektóre wyzwania run były po prostu męczące.

09.08.2018 15:13
odpowiedz
Likfidator
97

A to tylko dla tych co golda nie mają, czy może też wydłużą opłacony okres dla wszystkich.

09.08.2018 13:30
odpowiedz
Likfidator
97

Sporo dobrego słyszałem o tabletach Huion, znajomi graficy ich używają. Dawniej używali Wacomów bez ekranu, a od pewnego czasu mają Huiony z LCD, bo znacznie tańsze od Wacoma, a jakościowo porównywalne.

Główna różnica jest taka, że Wacom ma rysik bez baterii. Kwestia patentów. Huion baterię co prawda ma, ale jakąś malutką, która wystarcza na rok pełnoetatowej pracy 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu.

Konkretnych modeli nie polecę, ale po prostu sprawdź co Huion ma do zaoferowania w tym przedziale cenowym.

09.08.2018 00:50
odpowiedz
Likfidator
97

10 sierpnia biblioteka Xbox Game Pass zostanie wzbogacona o grę DOOM 2016.

Widać, że Xbox Game Pass rozwija się na całego. Kto nie miał okazji zagrać, polecam. Gra jest świetna, choć port na XO dość słaby. Z tego co pamiętam tylko 900p, średnie detale i dropy do 47-51 fps, ale 'za darmo' w passie można przetestować, o ile nie przerazi was rozmiar gry 60 GB czy nawet więcej.

Pewnie ściągnę i zobaczę jak działa, i trochę pogram w trybie arcade. DOOMa zrobiłem na 100% na PC na poziomie trudności Ultra Violence. Nie było lekko, a zebranie wszystkiego i zdobycie wszystkich run trochę trwało, ale na powtórkę z rozrywki nie mam ochoty.
Co innego z trybem arcade, który jest beztroskim mordowaniem demonów.

08.08.2018 19:12
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

A co niby mogą pokazać? Jakąś ciekawą i różnorodną misję fabularną, która dużo nie zdradza, a jednocześnie jest efektowna.
Rockstar zawsze ma kilka takich lepszych misji w swoich grach poza typowym idź z A do B i postrzelaj trochę po drodze.

Trochę nie rozumiem hype'u wokół tej gry, ale każdy ma swój gust. Ja nie mogłem się doczekać Mario Odyssey rok temu, a RDR 2 jest u mnie na granicy kupić na premierę, czy czekać na wyprzedaż. Najbardziej boli brak wersji PC. W gry R* na padzie grać wyjątkowo nie lubię, a i 60 fps by się w takim tytule przydało.

Jedyny plus taki, że na konsoli mogę zagrać na złodzieja, czyli grę kupić, przejść i sprzedać na allegro.

08.08.2018 10:54
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

Między innymi z tego względu emigrowałem do konkurencji.

I co masz z tego, że co roku dostajesz iOSa z wyższym numerkiem? Funkcjonalnie iPhone'y nie zmieniły się od iPhone'a 4 tak naprawdę. Może X ma trochę zmian wynikających z usunięcia przycisku home, ale poza tym są 2-3 lata za Androidem cały czas.

Android rozwija się inaczej. Wersje systemu mało znaczą tak naprawdę. System ten ewoluuje płynnie. Starsze wersje dostają poprawki bezpieczeństwa, o czym można zapomnieć na iOS, a systemowe aplikacje są rozwijane niezależnie od wersji systemu.

Interfejs, launcher itd. to wszystko można dostosować do własnych potrzeb.

Android to wolność. Wymaga to co prawda minimalnej świadomości ze strony użytkownika, ale daje to nieograniczone możliwości.

07.08.2018 18:25
odpowiedz
Likfidator
97

FH2 to nadal ładna gra, ale 30 fps trochę daje się we znaki. Niestety na PC w nią nie zagramy. Przydałby się też tryb HDR.

Trudno mi ocenić gameplay, bo od ponad 10 lat ciężko mi się wciągnąć w jakąkolwiek grę wyścigową. Zaliczyłem kilka wyścigów i było OK, ale drugi raz gry nie odpaliłem. Dam jej jednak jeszcze szansę, ale jak tu znaleźć czas na ścigałkę, gdy Rocket League wciąga jak bagno?

06.08.2018 12:44
2
odpowiedz
Likfidator
97

Siłą Star Treka od zawsze było odkrywanie nieznanego. Dobry pomysł na scenariusz i nawet przegadane odcinki oglądało się z zapartym tchem. Discovery może nie było złe, ale to nie był Star Trek jakiego znamy i kochamy. Odbiór Discovery na pewno byłby lepszy jakby towarzyszył on innemu serialowi.

Powrót Patricka Stewarta dobrze rokuje, a jak będzie Picard, to będzie i Riker przynajmniej epizodycznie. Jonathan Frakes wyreżyserował 3 odcinki Discovery i nawet jeden odcinek Orville.

W nowym serialu powrotu starych postaci ze Star Treka może być znacznie więcej.

05.08.2018 23:12
odpowiedz
Likfidator
97

U nas zainteresowanie Switchem jest niskie, ciężko będzie sprzedać konsolkę. Spróbuj może na ebay'u.

Ewentualnie po prostu poczekaj 6-9 miesięcy. Posiadasz konsolę z pierwszej rewizji, ze sprzętowym exploitem. W tej chwili w sprzedaży pojawiły się wersje połatane i kwestią czasu jest, gdy nie da się w sklepie kupić konsoli podatnej na hackowanie.

Myślę, że za jakiś czas konsolki umożliwiające bootowanie w RCM, ale nigdy nie hackowane będą w dobrej cenie. Bardzo dużo osób dostało bana na online za hackowanie konsoli. Cały czas nie rozpracowano wszystkich miejsc logowania błędów i tego co jest wysyłane do Nintendo, przez co każdy kto hackował konsolę może dostać bana bez ostrzeżenia. Tym samym takich konsol jest na rynku coraz mniej.

Mnie kusi linux dla Switcha, ale sobie na spokojnie czekam aż będzie w pełni bezpieczna metoda odpalania homebrew, tak by nie zostały żadne ślady w systemie.

30.07.2018 00:20
odpowiedz
Likfidator
97

z drugiej cos tam jeszcze sie da pewnie zrobic

Z tym uniwersum jest tak, że jak zmieniasz planetę, to zmienia się cały świat. Druga książka była po prostu inna. Bardziej bym ją widział jako 2 godzinny film akcji niż 8 odcinkowy serial. Szczególnie że pierwszy sezon w ogóle nie zagłębiał się w historię świata i pradawnych obcych, których śladami podąża ludzkość.

Fabuła drugiej książki krąży już tak bardziej wokół tych artefaktów obcych. Trochę przypomina to niektóre motywy z Mass Effecta, czy raczej Mass Effect przypominał tę serię, bo te książki wydano kilka lat wcześniej.

Z tym, że zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Ot jedna z tych opowieści, gdzie liczy się podróż, a nie jej cel.

ale powodzenia zycze z trzecim tomem, ktorego sie nie dalo czytac.

No ja podchodziłem do trzeciego tomu dwa razy na przestrzeni kilku lat. Odpadałem po około 100 stronach.

Trzecia część jest przekombinowana i w ogóle nie nawiązuje do zakończenia drugiej... a zakończenie Broken Angels troszeczkę namieszało na skalę, że tak powiem międzygwiezdną.

29.07.2018 19:40
1
odpowiedz
Likfidator
97

No wydanie tej gry tylko na PS4 i XO jest po prostu dziwne. Jakby to był tytuł tylko na PS4 to nie byłoby problemu. Wiadomo Sony dba o swoje exy, ale spośród wszystkich dostępnych platform wybrać jako drugą tę, na której jRPGi sprzedają się najgorzej? Nie rozumiem.

Na Steamie japońszczyzna schodzi kilka razy lepiej niż na XO. Na Switchu każdy dobry jRPG rozbija bank.

Ale nie, wydajmy grę na XO, gdzie sprzedaży dobrej nie będzie.

Co prawda mam XO i nawet skłaniam się do tego, by KH3 ograć na konsoli Microsoftu, ale mimo wszystko wersja PC powinna być większym priorytetem niż XO.

Brak wersji na Switcha można usprawiedliwić faktem mimo wszystko niższej mocy obliczeniowej konsolki.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-29 19:41:30
27.07.2018 09:52
odpowiedz
Likfidator
97

To ostatni moment by wrzucić Forzę Horizon 2 do Golda. Jak czwórka trafi do Passa, to dwójka już nie będzie tak atrakcyjna.

25.07.2018 20:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Sytuacja taka jak z Netflixem. Microsoft negocjuje ograniczone czasowo prawa do umieszczenia każdego tytułu w usłudze za określoną kwotę. Zapewne jest to jakaś płacona kwota z góry i jakiś tam % od popularności gry w usłudze.

Dla Microsoftu budowanie jak największej biblioteki gier w Game passie nie jest korzystne. To zawsze będzie usługa co będzie mieć 150-300 gier. Na miejsce jednych będą wchodzić inne. Kwestią czasu są też powroty wcześniej usuniętych gier. Taka rotacja gier motywuje konsumenta do ciągłego opłacania usługi.

Biorąc pod uwagę regularne przeceny usługi np. teraz 3 miesiące za 29 zł, to usługa jest naprawdę warta uwagi.

Co do DIRT 4, to go ściągnąłem, przejechałem kilka odcinków i więcej nie wróciłem. Od ponad dekady nie potrafię się wciągnąć w gry wyścigowe, ale zawsze dobrze je sobie przetestować. Dirt 4 w Xbox Game Pass, czy NFS Payback w Origin Access.

I to jest właśnie w tego typu usługach najlepsze, możesz zagrać w gry, których normalnie bym nie ruszył.

Jak macie teraz passa to koniecznie zagrajcie w Late Shift ( https://www.youtube.com/watch?v=YqQOY-aQGzM ). Jest to interaktywny film wzorowany na niesławnych produkcjach z Segi CD, ale jest naprawdę dobrze wykonany. Gra trwa 90 minut w trakcie których oglądacie film i raz na kilka minut trzeba podjąć jedną z dwóch, czy trzech decyzji. Niby proste, ale historia trochę się rozgałęzia i kończy na 7 bardzo różnych sposobów.

Late Shift sam w sobie to bardzo dobry film telewizyjny, a podejmowanie wyborów bardziej angażuje widza.
Normalnie bym nie wydał 30-40 zł za tego typu grę, ale w passie taki format gry na jeden wieczór sprawdza się idealnie.

22.07.2018 22:03
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Mnie wkurzają wielkie pop-upy achievementów na XO. Na Steamie czy Origin jest to subtelne w rogu i nie przeszkadza, choć ogólnie wkurzające jest to, że większość gier wali osiągnięciami za przejście etapów w czasie cut-scenek jest to szalenie anty-klimatyczne.

Pewnie można te notyfikacje wyłączyć, ale z drugiej strony achievementy są fajne, gdy dostajemy je za coś nietypowego w trakcie gry.

Problemem są też te wszystkie znajdźki, audiologi itd. Gry bez tego były lepsze. Kilka miesięcy temu odpaliłem staruszka AvP 2 i brak tych dodatków mocno poprawił wczucie w klimat gry, napisałbym immersję, ale ostatnio jest to piętnowane.

Jak ja bym chciał, żeby można było wyłączać je w grach. Znajdźki i durny crafting to chyba główny powód dla którego nie miałem siły ukończyć Rise of The Tomb Raider. Strasznie mnie to rozpraszało.

22.07.2018 21:52
odpowiedz
Likfidator
97

Halo 5 jest trochę podobne do DOOMa 2016. Premiuje mobilność. Bohater jest szybki, a pociski wolne. Większość możesz uniknąć w biegu. Gra jest trochę wolniejsza od DOOMa i bardziej taktyczna. Więksi przeciwnicy mają słabe punkty w które musisz celować, co pozbawi ich pancerza i odsłoni na ostrzał.
Dobrze działa wydawanie rozkazów drużynie. Jest relatywnie proste tj. możesz kazać im skupić ogień na wybranym wrogu, obsadzić wieżyczkę, czy wskazać miejsce gdzie mają iść. Pomaga to oskrzydlać przeciwników i zajść ich od tyłu, gdzie na plecach mają najsłabszy punkt.

Nie ma żadnych mega jumpów. Jest tylko pojedynczy skok i chwytanie krawędzi żeby wejść na półkę. Nie ma biegania po ścianach, ani innych akrobacji. To po prostu klasyczny shooter na podobieństwo DOOMa, Quake'a czy Unreala.

Większość aren jest bardzo duża. Większe niż w DOOMie czy Gearsach. Są też dobrze skonstruowane. Przeciwnicy atakują z przodu, boków czy z góry.

Najlepsze jest jednak to, że gra stara się jak może urozmaicić rozgrywkę. Każda lokacja ma swój motyw. Najgorszy fragment to ciasne korytarze stacji kosmicznej, ale to sekwencja na 20 minut. Skończy się zanim zacznie irytować.

Na pochwałę zasługują bronie, które są po prostu różnorodne. To nie jest COD, gdzie masz strzelbę albo karabin przez 95% czasu gry. Arsenał Halo 5 przypomina klasykę FPS, co czyni grę dużo ciekawszą, bo co chwila dostajesz nową zabawkę, z której uczysz się strzelać.

I na tej grze właśnie widać największą zaletę abonamentów. Pozwalają zagrać w gry, których w inny sposób byśmy nie ruszyli. Gdyby nie Xbox Game Pass, to nie tknąłbym ani Halo 5, ani Gearsów 4, a obie były pozytywnym zaskoczeniem. Rewelacyjne gry na tle tych wszystkich multiplatform.

Mogliby wrzucić do passa resztę odsłon Halo, z chęcią bym je wypróbował. Na razie odpaliłem Halo Wars i po 30 minutach jakoś tak mi nie podeszło.

Z innych gier polecam Sunset Overdrive. To taka hybryda Tony Hawka z Saints Row 4. Świetnie się w to gra, choć nie dłużej godzinkę czy dwie. Od zawsze lubiłem takie odjechane klimaty.

Sunset Overdrive jest jednak trochę mniej wulgarny niż Saints Row, choć też 18+. Robisz misje dla nerdów, larpowców, skautów trenujący wschodnie sztuki walki. Taki typowy amerykański odmóżdżacz, ale bardzo fajnie zrobiony.

22.07.2018 20:26
odpowiedz
Likfidator
97

Microsoft obiecał wrzucać wszystkie exy od razu do passa i na E3 o ile mnie pamięć nie myli po trailerach pokazywało się info, że gra trafia do passa. Horizon 4 w passie będzie.

Brak Forzy też mnie dziwi. Daliby jakąkolwiek, nawet coś ze wstecznej kompatybilności. Jak na razie tylko Gearsy są w komplecie, chyba że wyszła jakaś mniej znana odsłona, tak dobrze to tej serii nie znam.

To samo mogliby zrobić z Halo. Ograłem Halo 5 i gra mnie totalnie zachwyciła. Początkowo żal mi było ściągania tych 100 GB, ale gra okazała się mega grywalna. Podobnie zresztą z Gears of War 4.

Dawno temu grałem w GoW 1 i Halo 1. Obie mi nie podeszły, bo były mocno powtarzalne. Ostatnie odsłony zaś są bardzo dobrze zaprojektowane. Gearsy 4 mają znacznie mniej akcji niż pierwsza odsłona. Pacing gry jest perfekcyjny. Chwile pełne akcji powoli przechodzą w wolną eksplorację, a żeby nie było nudno co jakiś czas pojawia się sekwencja z pojazdami, czy np. hybrydowe tower-defense. Pięknie też wyszła sekwencja horroru, gdzie szukamy nowego wroga.

Podobnie jest z Halo 5, w którym walka jest jeszcze lepsza. Żadnego systemu osłon, a dynamiczna walka premiująca mobilność. W coopie ta gra musi być świetna, bo większych przeciwników najłatwiej rozwala się strzelając w ich słabe punkty, a żeby się do nich dostać, trzeba wrogów oskrzydlić, w czym może pomóc drugi gracz, albo całkiem sprawne AI drużyny.

22.07.2018 20:17
odpowiedz
Likfidator
97

W sklepach internetowych są dostępne tylko wersje pre-order z pajączkiem i innymi grami, a tak resztki w sklepach.
Dziwna sytuacja, ale też nic zaskakującego.

Sony może wstrzymała chwilowo produkcję, bo przestawili się na nową rewizję sprzętu, co ma miejsce kilka razy w ciągu życia każdej konsoli. Jesienią na pewno będzie sporo konsol na półkach.

Nowa rewizja od strony użytkowej nic nie zmieni, ale może być np. wykonana w nowszym procesie technologicznym, co zmniejszy zużycie prądu i hałas generowany przez konsolę.

22.07.2018 20:03
odpowiedz
Likfidator
97

Co tu mówić, promocja słaba. Fajne ceny są w Argentynie i kilku innych krajach. Wiedźmina 3 za 20 zł bym wziął od razu, ale nie chce mi się kombinować z VPN.
Wezmę tylko passa za 29 zł i zastanawiam się nad GOLDem na 3 miesiące.
Powiedzcie mi jak to z grami z GOLDa jest? Przypisują się do konta na stałe, czy po miesiącu znikają?

Myślałem nad DiRTem ale w sumie jest w gamepassie

DIRT Rally jest w passie do końca lipca. Jak wejdziesz w listę gier na passie to znajdziesz pozycję z grami, które wkrótce zostaną usunięte z usługi.

22.07.2018 19:52
1
odpowiedz
Likfidator
97

Tak. Pad XO jest widoczny pod Windowsem jako pad od X360.

Pad od XO używa też nowszej wersji Direct Xinput, która daje m.in. wibracje w triggerach. Niestety gry ze Steama, czy ogólnie aplikacje Win32 nie mają dostępu do tego. Jedynie gry z Microsoft Store, albo ogólniej aplikacje UWP mogą z tego korzystać.

Jest to widoczne m.in. w Rise of The Tomb Raider, gdzie wersja Steam używa trybu kompatybilności z X360, a wersja Windows Store używa wibracji w triggerach tak jak na Xbox One.

EDIT: Pad od pierwszej wersji XO działa z PC tylko po kablu, albo przez dedykowany odbiornik. Wersja od XO S i X obsługuje też bluetooth, więc wystarczy mieć w komputerze bluetooth w wersji 4.0 lub nowszej, by połączyć pada bezprzewodowo.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-22 19:53:46
22.07.2018 11:18
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

A tak z ciekawości to czego ci Japończycy w kwestii gier mogą uczyć innych?

Nintendo w latach 90tych zdefiniowało większość konsolowych gatunków gier. Super Mario World to ostateczna definicja platformówki i idealna kamera 2D. Nic lepszego od tej pory nie wymyślono.
Mario 64 i Ocarina of Time zdefiniowały kamerę 3D z trzeciej osoby. Wszystkie dzisiejsze gry od Assassin's Creed, przez Uncharted, GTA na Tomb Raiderze skończywszy używają rozwiązań Nintendo. Część tych serii jak GTA czy Tomb Raider miało własne rozwiązania w przeszłości, ale z biegiem czasu wykorzystali rozwiązania Nintendo.
Nie mówiąc o tym, że od pierwszej Zeldy rozpoczęła się era gier, gdzie liczyła się opowieść, a nie hi-score. Zelda na NESa to pierwsza gra, gdzie można było zapisać stan gry.

Przykłady można mnożyć, ale w latach 80tych i 90tych, co chwila jakaś japońska gra rozwalała system.

Dzisiaj trochę zjadają własny ogon, bo na upartego nie chcą adaptować rozwiązań z gier zachodnich. Breath of The Wild byłaby dużo lepsza, gdyby miała system lootu i ekonomię z Diablo 3. W tych aspektach gra leży totalnie, zdobycie najlepszego uzbrojenia wymaga tony waluty, a jedynym sensownym sposobem jest grindowanie jednej głupiej minigierki. To zresztą problem większości gier Nintendo. Ekonomia w ich grach leży. Może to też kwestia kulturowa, Azjaci uwielbiają grind.

22.07.2018 00:55
odpowiedz
Likfidator
97

Absolutnie nie kupuj Full HD. Najgorsze 4K mają lepsze parametry niż wszystkie obecnie produkowane 1080p.

W cenie 2000 zł niestety nie ma w czym wybierać. Jak ostatnio siedziałem w temacie, najlepiej wypadały telewizory TCL. Dużo lepsze matryce niż u LG, Samsunga i innych w tej półce cenowej. 10-bitów, dobre odwzorowanie kolorów, w miarę równomierne podświetlenie.

Reszta wypadała źle. Niska maksymalna jasność, ale przynajmniej lokalne przyciemnianie LED, więc HDR jakoś tam jeszcze wyglądał.
system operacyjny TV tragiczny, ale to bez znaczenia jak podłączasz konsolę.
Głośniki też bardzo złe, ale kto w ogóle używa wbudowanych w telewizor głośników?

Szkoda, że TCL najlepsze modele wrzuca na rynek USA np. https://www.rtings.com/tv/reviews/tcl/s-series-4k-2017-s405 u nas niedostępny, a mimo swojej niskiej ceny wygrywa z 2-3 krotnie droższymi od niego LG czy Samsungami.

20.07.2018 22:35
odpowiedz
Likfidator
97

Alex, mam wrażenie, że mylisz tutaj standard transmisji strumienia video (HDR10 i DolbyVision) z certyfikatem jakości wyświetlacza (VESA HDR 400/600/1000).

Komputer, czy konsola nie ma pojęcia jakie parametry ma monitor. Po prostu uzgadnia obsługiwane formaty np. rozdzielczość 2160p, 30-bitowy kolor, przestrzeń BT.2020, 60 Hz i kompatybilność z metadanymi HDR10 czy Dolby Vision.
Resztą zajmuje się wyświetlacz.

VESA HDR pełni tę samą rolę co "HDR Premium", "HDR Pro", "HDR1000" czy "SUHD" u różnych producentów TV, którzy w ten sposób pozwalają w łatwy sposób odróżnić konsumentowi lepszy TV od gorszego.

DisplayHDR od VESY poza informacją dla klienta nie ma żadnej wartości dla komunikacji PC - ekran.

Wciąż będziesz musiał kalibrować jasność HDR w menu opcji, bo jeden wyświetlacz wymaksuje jasność na 1000 nitów, a inny na 4000. Jest to trochę upierdliwe, bo np. w ramach testów podłączam Xboxa czy PCta do moich TV 4K i każdy wymaga innych ustawień w grze.

Ba, wstępnie trzeba nawet pobawić się ustawieniami jasności, kontrastu itd. w menu TV.

Może z Dolby Vision jest mniej problemów, bo to bardziej doszlifowany standard, ale póki co mam tylko telefon obsługujący ten format.

Na pewno w przyszłości problem ten zostanie jakoś sensownie rozwiązany i wyświetlacz wymieni się danymi kalibracyjnymi z urządzeniem dostarczającym treść.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-20 22:36:24
19.07.2018 17:58
odpowiedz
Likfidator
97

Ostatnio kusi mnie Halo Wars 2. W sklepie sześć dyszek. Pomyślałem promocja w MSS. Świetnie.
Nie świetnie. Bieda i tyle.

Halo Wars 2 jest w Xbox Game Pass.

Przeceny w polskim sklepie niezbyt ciekawe, ale już w kilku zagranicznych są konkretne np. w argentyńskim MS Store Wiedźmin 3 jest za 20 czy 30 zł i sporo gier za 15-30 zł, a u nas 50-110 zł.

https://www.pepper.pl/promocje/xbox-ultimate-game-sale-2018-wystartowaa-wyprzedaz-93831

Tutaj rozpiska z różnych krajów.

U nas warto wziąć Xbox Game Passa za 29 zł. Ewentualnie Golda na 3 miesiące. Choć w innych krajach ceny są zapewne lepsze.

Sama promocja nie zachwyca, przynajmniej u nas. Cicho liczyłem na przecenę pierwszego Red Dead Redemption, ale oczywiście nic z tego.

17.07.2018 21:31
odpowiedz
Likfidator
97

Alex to jest trochę bardziej skomplikowane. HDR10 jedynie określa format metadanych, reszta jest kwestią strumienia. HDR10 będzie działał na 8, 10 czy 12 bitach. Najczęściej z przestrzenią BT.2020.

Różnica w metadanych jest taka, że HDR10 tylko na początku przesyła dane konfiguracyjne, a w późniejszych klatkach tylko informacje o jasności. Meta dane słane są cały czas.

Dolby Vision zakłada od razu wyższe parametry strumienia i format metadanych jest bardziej wszechstronny.

Dla obecnych wyświetlaczy użyty format nie ma różnicy, bo nie spełniają norm ani HDR10, ani tym bardziej DV.

Jest jeszcze trzeci format HLG, używany przez nadawców telewizyjnych. W ogóle nie używa metadanych i jest wstecznie kompatybilny ze zwykłymi TV. To jednak tylko namiastka HDRu.

Komputery PC wspierają zarówno HDR10 jak i DV. Mass Effect: Andromeda może wyświetlać obraz w obu formatach.

Xbox One ma dostać wsparcie dla DV niedługo, ale na razie tylko dla strumieni.

No i jest jeszcze ulepszony HDR10+, który rozszerza HDR10 do specyfikacji Dolby Vision.

16.07.2018 14:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Jak masz telefon z Androidem, to kup sobie to https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dsemu.drastic&hl=pl

Do tego jakiegoś pada na bluetooth z allegro i możesz grać we wszystkie gry z NDSa. Jak się spodoba, to możesz kupić prawdziwą konsolę, ale prawdę powiedziawszy lepiej grać na emulatorze.

Ekrany telefonów mają dużo lepszą jakość obrazu, a emulator pozwala podbić rozdzielczość gier, co eliminuje pikselozę.

13.07.2018 15:02
odpowiedz
Likfidator
97

Ściągasz instalkę VirtualBoxa, klikasz next, next, next, finish. Wchodzisz https://www.osboxes.org/ i wybierasz dystrybucję dla siebie. Ściągasz obraz wirtualnego dysku, tworzysz w kreatorzez Virtual Box maszynę z tym dyskiem i masz działający i skonfigurowany system. Bez instalacji, bez konfigurowania rozszerzeń itd.

13.07.2018 14:52
odpowiedz
Likfidator
97

Wszedłem tu tylkO po to, żeby zobaczyć, czy combo weszło... ech... GOL się starzeje.

A co do tematu, to brak kwoty jaką chcesz przeznaczyć utrudnia polecenie czegokolwiek. Pomyśl jednak o prezencie, który Twój chłopak chciałby bardzo mieć, a którego sam sobie nie kupi, bo np. boi się Twojej opinii.

Nie wiem, jakaś kolekcjonerska figurka z jego ulubionej gry, albo inne tego typu rzeczy.

13.07.2018 11:12
1
odpowiedz
Likfidator
97

Wirtualizacja to same plusy, z wyjątkiem większego zapotrzebowania na RAM oraz brak bezpośredniego dostępu do GPU w wirtualizowanym systemie. Reszta to same zalety.

Zyskujesz środowisko, które możesz przenosić między dowolnymi komputerami, masz całą gamę opcji klonowania. Robisz czystą instalkę i na bazie jej obrazu możesz tworzyć dowolną liczbę maszyn używając obrazów różnicowych.

Virtualbox ma też specjalne sterowniki, które indstalujesz na wirtualizowanym systemie, co daje łatwy sposób przenoszenia plików, dzielenia schowka, czy nawet integracji okienek wirtualizowanych aplikacji wewnątrz macierzystego systemu (nie jestem pewien, czy to nie VMWare tylko).

12.07.2018 00:08
odpowiedz
Likfidator
97

Komputronik ma wysoką marżę od gotowych zestawów, a na allegro wciskają tandetne części gdzie tylko się da. W tej aukcji nie ma podanego modelu zasilacza, jest tylko info, że 500W, czyli może to być nawet coś z czarnej listy, co grozi nawet pożarem.

Nie warto kupować żadnego z nich.

Po pierwsze parowanie Geforce'a 1050 Ti z 6-rdzeniowym i5 jest zwyczajnie głupie. Nawet kosztujący 230 zł Pentium G4560 będzie ograniczany przez tą kartę. Do 6-rdzeniowego CPU to minimum Geforce 1080 ma sens.

Standardowo https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_lipiec_2018 wybierz przedział cenowy i szukaj komputera o takich podzespołach.

Ewentualnie możesz brać 6-rdzeniowego i5 i jakąś kartę graficzną na przeczekanie. Sytuacja na rynku kart graficznych jest po prostu zła. Teraz ceny spadają, bo kryptowaluty się załamały, ale wszyscy czekamy za nową generacją kart Nvidii, która według najnowszych przecieków może być bliżej niż nam się wydaje.

Zresztą najważniejsza rzecz, to nie bierz gotowych zestawów z allegro, ani też nie kupuj gotowców ze sklepów. To strata pieniędzy.

Kilka sklepów np. morele.net oferuje składanie komputera chyba za 100 zł. Dodajesz wszystkie części do koszyka i dorzucasz opcję składania i kurier przywozi gotowy komputer.

Polecam jednak własnoręczne składanie komputera. Zajmuje to dosłownie 1-2 godziny, a zaoszczędzoną stówę lepiej wydać na lepszą obudowę, czy modularny zasilacz. Samodzielnie składając komputer porządnie nałożysz pastę na CPU, dobrze poprowadzisz kable w obudowie itd.

11.07.2018 21:13
1
odpowiedz
Likfidator
97

Wybrałem sobie stanowisko, gdzie programowanie jest "nice to have", a nie chlebem powszednim.

No o to właśnie chodzi. Wykorzystaj swoje dotychczasowe doświadczenie i szukaj pracy tam, gdzie się wprowadza automatyzacje.

Mała ciekawostka:
https://store.steampowered.com/app/375820/Human_Resource_Machine

Jak przejdziesz tę grę samodzielnie, to jesteś lepszym programistą niż połowa tych co klepią w Javie.

https://store.steampowered.com/app/370360/TIS100/

Przejście tego jest w zasadzie równoznaczne z licencjatem z informatyki na dobrej uczelni.

https://store.steampowered.com/app/92800/SpaceChem/

A tutaj nie ma co prawda takiego zwyczajnego programowania, ale gra wspaniale uczy wszystkich wyzwań w programowaniu wielowątkowym.

Tylko nie myśl, że te gry są łatwe. One są piekielnie trudne na koniec.

Bonus: https://store.steampowered.com/app/504210/SHENZHEN_IO/ a to dla tych co chcą spróbować swoich sił w konstrukcji i oprogramowywaniu systemów wbudowanych.

Te gry to najlepszy sposób, by przekonać się czy programowanie jest dla Ciebie. Jak nie możesz się od nich oderwać, to jesteś idealnym kandydatem na programistę.

No i jeszcze to: https://store.steampowered.com/app/427520/Factorio

Też bezpośrednio nie o programowaniu, choć masz tam najróżniejsze bramki logiczne i ludzie budowali w tym funkcjonalne procesory z wyświetlaczami itd.

Factorio dobrze oddaje to jak funkcjonuje programowanie obiektowe, gdzie odpowiedni plan budowy pozwala tworzyć funkcjonalne i łatwo rozszerzalne struktury.

11.07.2018 19:29
odpowiedz
Likfidator
97

To zależy od rozdzielczości. Większość z was nie ma 4K, tylko full HD więc jedna karta wystarczy.

4K to już nie jest premium. W średnio-niskiej półce znajdziemy sensowne monitory w tej rozdzielczości. W przypadku telewizorów coraz trudniej o modele 1080p, a o dobrych matrycach 1080p można zapomnieć. W tej rozdzielczości tylko totalny low-end został. Na Anthem jeszcze trochę poczekamy, więc udział ekranów 4K tylko się zwiększy.

Akurat to, że Game Pass zawiera teraz Rocket League, wcale nie jest informacją na plus.

Game Passa nie kupujesz dla jednej gry. To jest usługa dla tych, którzy chcą ogrywać, czy próbować wiele gier. Dla mnie dorzucenie Rocket League to świetna informacja. Mam grę na Steamie i Switchu, a trzeci raz jej kupować nie zamierzałem. Skoro trafiła do Passa, to i odpalę ją od czasu do czasu na XO, szczególnie że działa dużo lepiej niż na Switchu, gdzie w trybie TV rozdzielczość i detale są mocno przycięte.

11.07.2018 18:30
odpowiedz
Likfidator
97

Na ekonomii jakieś podstawy matematyki miałeś, więc masz dobry grunt do nauki programowania.

Nie myśl w kategorii języka programowania, bo dla doświadczonego programisty język jest bez znaczenia. Nowy język ogarniasz w dwa tygodnie, a w godzinę jesteś w stanie pisać bardzo dobry kod, aczkolwiek nie używając konstrukcji specyficznych dla danego języka.

Języki zarządzane jak Java są w teorii przystępniejsze, ale w praktyce i tak powinieneś wiedzieć w jaki sposób zamieniają kod źródłowy na język maszynowy. Java i jej podobne mają niski próg wejścia, ale w pewnych zastosowaniach okazują się bardzo wymagające, bo nie dają takiej wolności jak C/C++. W takich sytuacjach po prostu używa się różnych środowisk np. pisze się małe pluginy w natywnych językach, które przetwarzają kluczowe fragmenty kodu wymagające maksymalnej wydajności i świetnej optymalizacji.

Myślę, że w Twoim przypadku najlepszym wyjściem to po prostu kontynuowanie swojej obecnej kariery i nauka programowania tak, by automatyzowała Twoją pracę. Jeśli masz dobrych przełożonych, możesz dostać awans na stanowisko, gdzie będziesz zajmował się dalszą automatyzacją.

Dobre zarobki programistów w biznesie wynikają po prostu z faktu, że jeden jest w stanie zastąpić nawet kilkudziesięciu pracowników biurowych.

Excel też jest świetnym środowiskiem do automatyzacji i bardzo dobrą ścieżką kariery. Trudno nawet wyznaczyć górny limit umiejętności w tym środowisku.

Głównym czynnikiem wpływającym na zarobki pracownika jest to ile generuje dla firmy przychodu.

09.07.2018 19:57
odpowiedz
Likfidator
97

Nigdy nie rozumiałem potrzeby posiadania licencjonowanych nazwisk w grach sportowych, czy prawdziwych modeli samochodów w grach wyścigowych. Dla mnie to bez różnicy, czy kupka pikseli nazywa się ABC, czy XYZ.

Wydaje mi się to po prostu dziecinne i może w pewnym wieku ma to sens, bo dzieciaki chcą mieć wzorce i możliwość wcielenia się w wirtualną odsłonę ulubionego piłkarza jest wiele warte.

FIFA właśnie poszła w tym kierunku. Jej zadaniem jest spełnienie piłkarskich marzeń. Samodzielne pokierowanie własnej reprezentacji do zwycięstwa, czy rozwinięcie lokalnego klubu piłkarskiego z transferem najlepszych piłkarzy na świecie.

PES po prostu nie może się przebić do nowych pokoleń graczy. Ja wiem, że taka seria istnieje, ale najmłodsze pokolenie graczy nie jest w ogóle zainteresowane. Wirtualna piłka nożna zaczyna się i kończy na FIFie, z ewentualną odskocznią w postaci Rocket League.

Konami najwyraźniej się poddało. Dlaczego w ogóle nie wydali PESa na Switcha? Mieli tutaj spore pole do popisu, bo Switch dostał past-genową FIFĘ i dobry port PESa mógł bardzo pomóc marce. Tak jak teraz Paladins zdobywa popularność na Switchu dzięki braku Overwatcha na tej platformie.

09.07.2018 19:02
5
odpowiedz
Likfidator
97

Pomysł iście idiotyczny. O ile strumieniowanie gier AAA może mieć sens, bo zamiast ściągać 100 GB plików gry można po prostu ją przejść używając łącznie takiej liczby danych. Tak strumieniowanie starych gier jest po prostu głupie.

1-5 sekund streamingu zużyje więcej danych niż emulator + ROM.

Co więcej, gry 8 i 16-bitowe kompletnie nie nadają się do strumieniowania. Te platformy działały zupełnie inaczej niż dzisiejsze konsole i komputery. Miały zerowy input lag, obraz był generowany na żywo wraz z pracą działa elektronowego ekranu kineskopowego.

Emulatory dają przynajmniej 16 ms input laga, bo najpierw muszą rysować do ramki, a dopiero potem ją wyświetlić. Do tego nie zawsze są w stanie odczytać stan kontrolera na czas, efektywnie zwiększając input lag do dwóch klatek, czyli 33 ms. Jak dorzucimy opóźnienie wyświetlaczy LCD, to mamy 40-70 ms input laga względem 0 ms dla prawdziwego sprzętu.

Dodanie streamingu zwiększy efektywny input lag do 120 ms, czyniąc stare gry niegrywalnymi, bo one były trudne i projektowane pod zerowe opóźnienia.

Są co prawda nowe techniki emulacji np. emulacja z wyprzedzeniem, polegająca na podwójnej emulacji opóźnionej o 1,2 czy 3 klatki, co idealnie kompensuje input lag emulacji i sprzętu, ale czy to zostanie zastosowane w tym serwisie i czy zda egzamin przy streamingu? Wątpię.

Usługa dla mnie nie ma sensu.

09.07.2018 12:01
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

Nie warto brać używanego XO. Nową eSkę kupisz za 600-800 zł w zależności od promocji. W końcówce roku w okolicach czarnego piątku były oferty w tej cenie z zestawem 2-3 gier, które mogłeś sprzedać i konsolę miałeś praktycznie w cenie pada.

Teraz jest na niemieckim Amazonie promocja XO S 500 GB + Rocket League za 760 zł z darmową przesyłką. Rocket League możesz sprzedać za 90-100 zł.

500 GB to bardzo mało dla XO. 100 GB rezerwuje sam system, a Halo 5 czy Gears 4 to 110 GB każda. Forzy ok. 40 GB. Tak samo jak większość innych AAA to 45-60 GB. Możesz podłączyć pod USB dysk zewnętrzny i instalować tam gry. Wymagany jest jednak dysk o min. pojemności 250 GB i interfejsie USB 3.0.

Co do wyboru XO vs XO S, to tylko i wyłącznie S:

- dużo ładniejsza, mniejsza, a nowszy proces technologiczny przekłada się na niższe zużycie energii 9-16 W trybie aktywnego czuwania oraz max 70W w trakcie grania. Zwykły XO pobiera 2x tyle.

- XO S ma nowszego pada, który działa też pod bluetooth, co pozwala go sparować z PC czy telefonem na Androidzie,

- Konsola jest ok. 5% wydajniejsza. Nie jest to wielka różnica, ale z racji tego że sporo gier ma problemy z utrzymaniem 30 fps, to te 5% daje lepszą płynność. Testy Digital Foundry wykazały, że w praktyce może to być nawet 11% wzrost, bo XO S ma nie tylko wyższe zegary GPU, ale także większą przepustowość pamięci.

- 4K i HDR są mimo wszystko przydatne. Wiele gier na XO nie działa w 1080p, tylko ma dynamiczną rozdzielczość 720p,900p do 1080p. 720p skaluje się pięknie do 4K, bo to 6x w pionie i poziomie, ale i 900p na tym korzysta, bo jest więcej pikseli do interpolacji.

- HDR to fajna sprawa, ale relatywnie niewiele gier to wspiera. Są też takie jak Rise of The Tomb Raider, gdzie HDR jest dostępne tylko na XO X.

Konkretnie chodzi mi o rozdzielczość, chciałbym 32 cale, grać będę z odległości około 2,5 metra, telewizor będzie służył praktycznie tylko do grania. Ktoś coś doradzi?

Na 2,5 metra to 60" minimum:) A tak na poważnie, to nie ma sensu kupować 32" telewizora. Wszystkie modele w tej przekątnej mają tragiczne parametry. Do tego za niewiele większą cenę dostaniesz 40-43" w 4K z HDR. Też słabe, ale już nie takie dno jak 32".

Dobre TV zaczynają się od 49-55". Poniżej tego nie opłaca się produkować dobrych matryc. Chcesz ekran w 32" to tylko i wyłącznie monitory komputerowe, ale kosztują one więcej niż 55-60" TV.

07.07.2018 22:43
odpowiedz
Likfidator
97

ISA była archaiczna od samego początku tak naprawdę, co najlepiej widać po tym, że karty graficzne na PC miały dedykowaną pamięć zamiast korzystać z głównej, co byłoby nie tylko wygodne dla programistów, ale również pozwalałyby na efektywniejsze wykorzystanie CPU do generowania grafiki.

Ewolucja PC to jest temat na książkę, więc nie będę wchodził w większe szczegóły. W każdym razie PCI, które weszło w czasach 486 mogło w pełni zastąpić ISA, szczególnie że to był okres, gdy zintegrowano w płytach głównych większość złącz peryferyjnych. Wcześniej żeby podłączyć dysk twardy trzeba było kupić kartę z kontrolerem. Płyty główne miały tylko sloty na RAM, CPU oraz ISA, a z tyłu obudowy pojedyncze gniazdo na klawiaturę. ISA była obecna przynajmniej do epoki Core2Duo. Nie jako złącze na płycie, ale jako interfejs do obsługi części urządzeń np. czujników temperatury płyty i CPU. Wraz z UEFI pewnie to uległo zmianie.

Mimo iż komputery na Pentium MMX można było bez problemu zbudować tylko na PCI, to złącze ISA wciąż było bardzo pożądane.

To był po prostu standard przemysłowy. Zbudowanie własnej karty na tym złączu było bardzo proste, tak jak i oprogramowanie jej. To był trochę bardziej skomplikowany odpowiednik uniwersalnych pinów Raspberry Pi. Nawet dziś można kupić adapter ISA podłączany na USB.

Z punktu widzenia użytkowników domowych ISA była ważna, bo tylko oparte na tym złączu karty dźwiękowe miały pełną kompatybilność z grami DOSowymi. Jest kilka modeli na PCI, które mają jakąś tam kompatybilność z Sound Blasterem, ale działa to bardzo słabo.
Ja mam dwie karty na PCI, które mają jakieś tam sterowniki, ale w jednej działa tylko emulacja chipu FM, bo na DACu się wywala, a druga w ogóle nie gra FM, ale w części gier działa DAC, o ile nie używają trybu DMA z Sound Blastera... niestety prawie wszystkie używają, bo nie obciążał CPU.

Dwie grupy napędzają ceny komputerów z ISA. Pierwsza to przemysł, gdzie wciąż działają linie produkcyjne ze sterownikami w tym standardzie. Druga to retro-gracze, którzy chcą grać na prawdziwym sprzęcie, a nie na emulatorze.

Zerowa wartość komputerów tylko z PCI wynika głównie z tego, że złącze to spopularyzowało się już w epoce Windowsa 95, który zapewniał już warstwę abstrakcji i soft nie miał dostępu do sprzętu.

Za 10-20 lat wysokie ceny osiągną najszybsze komputery kompatybilne z Windows XP, oraz karty dźwiękowe PCI z EAXem i innymi rozszerzeniami. Mimo iż dziś uruchomimy sporo gier na Windows 10, to dźwięku z EAX, który był standardem 2000-2006 nie załączymy w łatwy sposób.

07.07.2018 22:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

bo jak weszły kolorowe monitory to dysk twardy miał pojemność 3.2gb a już lepiej lepsze 6.2 lub 8.4gb

Jak w ogóle możesz napisać coś takiego. Komputery IBM PC od początku były sprzedawane z kolorowymi monitorami. PC XT od którego się zaczęło, było oferowane z dwoma kartami graficznymi:

MDA - dzięki której komputery PC od IBMa zgarnęły rynek biznesowy. Posiadała tylko monochromatyczny tryb tekstowy 80x25 znaków, ale te 80 kolumn było premium, większość tanich komputerów miała tylko 40x25, albo mniej. Do tego wewnętrznie pracowała w rozdzielczości 720x350, choć adresowanie pojedynczych pikseli nie było możliwe. Karta ta wyświetlała bardzo czytelną czcionkę, a tryb tekstowy był bardzo lekki dla CPU.

CGA - "Color Graphics Adapter" jak sama nazwa mówi potrafiła wyświetlać kolory. tryb tekstowy 80x25 kolumn w 16 kolorach, ale z rozdzielczością 620x200, przez co czcionka była niezbyt czytelna. Do tego miała kilka trybów graficznych, od 160x100 16 kolorów, poprzez 320x200 w 4 kolorach i 620x200 tylko w 2, najczęściej czarno-biały, choć zamiast białego można było użyć dowolnego koloru.

Jeśli chodzi o monitory, to trochę było z tym zamieszania.

MDA, CGA i EGA miały złącza cyfrowe, czyli wysyłały do monitora strumień danych o kolejnych pikselach. Troszeczkę tak jak dzisiejsze DVI, Display Port i HDMI.

MDA miało swoje złącze i swoje czarno-białe, czy raczej zielone lub bursztynowe monitory, które miały wolno reagujący materiał świecący. Wadą tego rozwiązania było to, że strasznie smużył, ale one były używane do wyświetlania tekstu, a taki materiał eliminował efekt migotania ekranu i pozwalał na długą pracę przed ekranem.

CGA miało inne złącze dla monitorów kolorowych, choć były też monitory czarno-białe, które wyświetlały obraz w odcieniach szarości.

EGA była kompatybilna zarówno ze złączem CGA, jak również miała swój własny standard oferujący wyższą rozdzielczość i większą paletę kolorów, ale bardzo mało softu robiło z tego użytek.

Późniejsza VGA i dedykowane jej złącze stało się standardem na długie lata. Złącze tego typu zniknęło dopiero od Geforce'ów serii 10x0.

Uruchamiając nawet nowe komputery w trybie kompatybilności BIOS, dzisiejsze karty graficzne są w pełni kompatybilne z VGA, EGA i CGA. No powiedzmy, bo pewne tricki programistyczne mogą nie zadziałać.
To są jednak ostatnie lata tej kompatybilności, bo kwestią czasu są chipsety kompatybilne tylko z UEFI.

Obecna dekada to powolny koniec standardu IBM PC. Tak jak dziś można odpalić DOSa i soft z lat 80tych natywnie na nowych komputerach, tak za kilka lat bez emulatora się nie obejdzie.

Inna sprawa, że prawdziwe PCty skończyły się na komputerach ze złączami ISA, które zaczęło zanikać, gdy CPU poszły od 500 MHz do 1.5 GHz.

Widać to po cenach sprzętu. Za 5-15 zł można kupić 1.5-2 GHz komputery bez złącza ISA. Za starsze trzeba zapłacić nieraz 1500 zł. Starsze, firmowe komputery potrafią kosztować dużo więcej. Najlepsze karty graficzne w swoich klasach to też niezły wydatek.

Złożenie dziś 386DX na pełnym wypasie z najlepszymi dla okresu kartami graficznymi i dźwiękowymi, to wydatek w okolicach PCta do 4K w 60 fps.

Podobna sytuacja jest z Amigami. Podstawowe modele nie są jeszcze bardzo drogie, choć na równowartość XO X trzeba się przygotować za 1200, ale karty Turbo i inne dodatki podbijają cenę mocno.

Działającego sprzętu coraz mniej, a chętnych do zakupu coraz więcej. Społeczność retro graczy jest coraz większa, a do tego z roku na rok stare platformy dostają coraz więcej softu. Powstają nowe komercyjne gry na C64, Amigę, PC DOS i inne platformy.

04.07.2018 20:01
odpowiedz
Likfidator
97

A po co używasz Frapsa? Standardowe nagrywanie w Windows 10 działa bardzo dobrze. Ewentualnie korzystaj z rozwiązania Nvidii, czy AMD. To są rozwiązania sprzętowe, zgrywają obraz bezpośrednio z ramki karty graficznej zanim trafi na wyświetlacz i od razu go kompresują do h.264, tak że dysk zapisuje nie więcej niż 20-50 Mb/s.

Po co chcesz nagrywać na SSD. Zwykły dysk talerzowy nada się idealnie.

03.07.2018 21:30
odpowiedz
Likfidator
97

Niedzielny Gracz, nie rozumiesz. Matryce LCD z roku na rok miały coraz lepsze parametry, aż w pewnym momencie standard zapisu obrazu w strumieniu zaczął je ograniczać.

HDR to nowy standard przesyłu informacji o obrazie. Bardzo przyszłościowy, bo nawet podstawowy HDR10 zakłada jasność aż 10 000 nitów, mimo iż najlepsze TV nie przekraczają 2000 nitów.

Efektu HDR nie zobaczysz na tradycyjnym wyświetlaczu. To tak jakbyś miał wytłumaczyć daltoniście czym różni się zielony od czerwonego.

HDR nie zobaczysz też w sklepie, bo tryb ten zakłada oglądanie ekranu w ciemnym pomieszczeniu.

Mówiąc jeszcze inaczej, oglądając zwykłą TV twoje oko pracuje na stałej szerokości źrenicy. W przypadku HDR źrenica będzie musiała pracować i dynamicznie zmieniać rozmiar, wyzwalając efekt oślepienia np. wybuchem czy innym jasnym rozbłyskiem.

Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, by HDR nie zrobił wrażenia na kimś. Zawsze kończyło się to na "WOW".

03.07.2018 20:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Między 500 nitów, a 1000 aż tak wielkiej różnicy nie ma, a nawet na 300 nitach jakiś tam sens tego HDR jest, ale pod warunkiem że matryca ma strefowe podświetlenie LED.

HDR najłatwiej przedstawić jako zwiększoną jasność, ale nie w tym rzecz. HDR to przede wszystkim nowy standard przesyłania strumienia video, gdzie metadane opisują jasność każdego piksela.
Pozwala to wyeliminować banding, bo ciemne sceny mogą w końcu korzystać z całego 8-bitowego zakresu składowych, po prostu podświetlenie matrycy będzie na niskiej wartości.

Innymi słowy HDR daje bardzo plastyczny obraz, gdzie widzimy detale w cieniach i jasnych punktach, a jednocześnie ciemne miejsca są ciemne, a jasne rażą w oczy.

SDR vs HDR to jak wprowadzenie telewizji kolorowej.

HDR nie da się opisać. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Najlepsze wrażenie robią źródła światła w grach. Czy to lampy samochodów w Forzie, czy LEDy futurystycznych strojów w Mass Effect albo Gears of War 4.

HDR dodaje obrazowi głębi i nawet po dwóch latach oglądania treści HDR nadal zachwyca.

Największego kopa daje jednak to, gdy po obejrzeniu serialu w HDR, przełączymy się na zwykłą TV. Zwykły obraz HD wygląda tragicznie.

Gry to już w ogóle pokazówka dla HDRu, bo mogą generować zakresy jasności nieosiągalne dla profesjonalnych kamer filmowych. Choć trzeba przyznać, że każdy kolejny serial HDR od Netflixa robi z tego coraz lepszy użytek.

03.07.2018 12:12
odpowiedz
Likfidator
97

RDR 2 wcale nie musi pokonywać GTA V. Wydawca nadal świetnie zarabia na V, a w tajemnicy pracują nad VI. RDR 2 to gra z innym settingiem i stworzona dla trochę innej grupy odbiorców niż GTA V. Innymi słowy RDR 2 celuje w konsumentów, którzy w GTA V przestali grać i wydawca na nich nie zarabia.

Strategia wydawnicza jest podobna do tej z GTA V. Najpierw konsole, za rok czy dwa PC, a potem czy wcześniej edycja na PS5 czy kolejnego Xboxa. Tak jak GTA V sprzedawali po 3 razy, tak i RDR 2 czy kolejne gry będą sprzedawać w ten sam sposób.

Trudno tak naprawdę przewidzieć jakim sukcesem będzie RDR 2. Z jednej strony klimaty dzikiego zachodu nie są tak popularne jak w XX wieku, a z drugiej jest to coś nowego i będzie bardzo atrakcyjne dla fanów Westworlda.

03.07.2018 10:34
odpowiedz
Likfidator
97

A dlaczego uważasz, że Fortnite jest mało wymagający? Wielka mapa, 100 graczy, tony zaawansowanych efektów post-process. Fortnite na ultra małych wymagań nie ma. Fakt, że dobrze się skaluje, bo można większość powyłączać, ale mimo wszystko to nie jest gra o wymaganiach LOLa czy innego raka co ma działać na integrach sprzed 5 lat.

za kazdym razem fps nagle spada i zatrzymuje sie na nwm. 20-30fps i koncowke zawsze musze sie przemeczyc

Sprawdź, czy laptop się nie przegrzewa. CPU i GPU mocno zjeżdżają z zegarami, gdy się przegrzewają. Dlatego specyfikacja laptopa to nie wszystko. Wypada sprawdzić recenzje, czy laptop może długo pracować pod obciążeniem.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-03 10:36:54
03.07.2018 10:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

To nie jest dobry laptop do gier. Geforce 660M nawet nie dotrzymuje kroku staremu Geforce'owi GTX 460 z 2010 roku. Mówiąc jeszcze inaczej, ma ledwie 1/3 mocy PS4.
Ciesz się, że gry w ogóle się na tym czymś uruchamiają.

02.07.2018 00:31
odpowiedz
Likfidator
97

Uderzyć do pomniejszych, ale w miarę znanych studiów (typu 11 bit studios), przedstawić im swój pomysł i liczyć, że ktoś się zainteresuje?

To nie działa w ten sposób. 11 Bit Studios co prawda funkcjonuje jako wydawca, ale musisz mieć swój własny zespół i udowodnić, że potrafisz stworzyć całą grę. Bez funkcjonalnego prototypu, gdzie są zaprogramowane wszystkie kluczowe mechaniki żaden wydawca nie będzie z Tobą rozmawiał.

Na start z własnej kieszeni mógłbym włożyć z 50-100 tys, żeby pokazać, że sam wierzę w powodzenie tego projektu.

Jakbyś miał 100 tys. zł to nie potrzebujesz wydawcy. W takim budżecie zrobisz w Polsce przyzwoitą, aczkolwiek niewielką grę niezależną.

Założyć własne studio złożone z pasjonatów, którzy pracowaliby przy projekcie po godzinach.

A masz w ogóle jakiś zespół? Uwierz mi, nikt nie traktuje ludzi "mam pomysła na grę, opisałem questy i fabułę" poważnie.

Uruchomiłbym także kampanię na Kickstarterze - jeśli by się udało, to prace ruszyłyby pełną parą, wszyscy na pełny etat.

Samo uruchomienie kampanii na KS nie jest proste, a uzyskanie funduszy jeszcze trudniejsze. Bez dobrego prototypu nawet nie masz co ruszać na KSa.

Sama gra nie będzie droga w stworzeniu. 95% akcji będzie działa się w jednym, ogromnym budynku.

I widać, że nie masz kompletnie pojęcia o tworzeniu gier. To czy akcja dzieje się w jednym budynku, czy w całym mieście nie ma znaczenia. Jeśli gra ma trwać 5-10 godzin i stawiać na fabułę, to musi mieć różnorodną grafikę. Budynek składający się z kilku assetów na kopiuj/wklej będzie odpychający. Świetny level designer w parze z dobrym artystą wyczarują szybko i tanio duży i różnorodny wizualnie obszar przy bardzo małym nakładzie pracy.

Co to będzie za gra? Survival horror w starym stylu - pełno zagadek, całkowicie nastawiony na fabułę, lekko inspirowany starymi Residentami.

Jeśli pomysł na grę opisujesz poprzez inne gry, to dowód że jest on nic nie warty. Pamiętaj o tym. Pisząc design doca nie możesz bezpośrednio pisać o inspiracjach czy zapożyczeniach.

Liczę na poważne odpowiedzi. To nie jest żaden troll (piszę, bo czytałem wcześniejsze tematy dot. tworzenia gier i widzę, że często pojawiają się komentarze, "że to troll".)

Może nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy, ale porywasz się z motyką na słońce. Zamiast myśleć o tworzeniu swojej gry, dołącz do jakiegoś zespołu jako tester, czy ktokolwiek inny. Zobacz jak wygląda tworzenie gier w realnych warunkach.

Ludzi, którzy piszą to co Ty powyżej się po prostu ignoruje. Jesteście kompletnie nieświadomi jak wygląda proces tworzenia gier.

Nie myśl też, że piszę to wszystko dla Ciebie. Ten temat będzie pojawiał się w wynikach wyszukiwarki i moja wypowiedź ostudzi zapał nie jednemu dzieciakowi.

Moja rada jest jedna, zacznij od dołączenia do zespołu, a nie od tworzenia go.

25.06.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
97

Uszkodzone wyświetlacze jak najbardziej podlegają wymianie i Samsung nie robi z tym problemów. Jak szybka jest cała to śmiało oddawaj na gwarancję. Telefon musiał być wadliwy, bo nie ma opcji, by uszkodzić wyświetlacz bez zbicia szybki.

Inna sprawa, że AMOLEDy używane przez Samsunga są bardzo mało wytrzymałe. Z tego też powodu wybrałem LG G6 pół roku temu. LCD może nie jest tak dobry jak AMOLED, ale do tej pory nigdy nie zbiłem telefonu z LCD, a wszystkie moje AMOLEDy kończyły życie ze zbitym ekranem.

18.06.2018 13:34
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
97

Oczywiście jak zwykle wyniki sprzedaży gier już wydanych (choćby z UK) pomijasz:

UK pomijam, bo to niewielki rynek. Równie dobrze można by pisać o tym, że Switch poniósł porażkę, bo w Polsce nikt go nie kupił.
Chociaż nie powiem, półeczka z grami na Switcha w Media Markt troszeczkę urosła w ostatnim czasie.

Do tego w Niemczech czy Francji Switch i gry na niego sprzedają się dużo lepiej niż w UK. Ba, Anglia jest dobrze znana z niechęci do Nintendo, więc tylko kompromitujesz się wybierając ten rynek jako kontrargument.

USA to przynajmniej 50% przychodów ze sprzedaży gier konsolowych, a większość pozostałej połowy to Azja. Europa to praktycznie margines rynku gier.

O grach wydanych nie pisałem, bo tę listę podałem jako argument, że Nintendo spisało się świetnie na E3. Zapowiedzieli kilka gier, których pre-ordery biją rekordy sprzedaży i sprzedają się lepiej niż wszystko co jest w sklepach.

Na dalszych pozycjach listy jest Zelda, Splatoon 2 itd. God Of War nie zmieścił się nawet na liście, ani żaden inny exclusive od Sony.
Tak to jest jak się robi gry wydmuszki i opłaca portale gamingowe, kupując reklamy i dając materiały przedpremierowe, by sypały 10/10.

Zresztą co tu dyskutować. Samo Sony podało prognozy, że sprzedaż PS4 wyraźnie zwalnia, podczas gdy Nintendo i Microsoft biją kolejne rekordy.

Zamiast narzekać, powinniście się cieszyć. Mocna konkurencja zmusza wszystkich do pracy. Sony trochę odchodzi w cień, ale w pocie czoła pracuje nad PS5, którym znowu namiesza na rynku.

17.06.2018 22:47
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

A reszta to odgrzewane kotlety, które można było ograć już dawno temu. Chyba że ktoś ze Switchem chował się pod kamieniem.

Temat gier z Wii U był już wałkowany wielokrotnie. Dla większości posiadaczy Switcha są to całkowicie nowe gry, bo mało kto miał Wii U.
Zdziwiłbyś się też dla ilu osób Switch jest jedyną platformą. Oczywiście nie u nas, ale np. w USA. Mnie to zaskoczyło, że jest tyle osób, które jadą od NESa po Switcha tylko na konsolach Nintendo.
Średnia wieku posiadacza Switcha przekracza 30 lat. Co pokrywa się z danymi dotyczącymi Pokemonów, gdzie najwięcej fanów miała te naście lat w latach 90tych.

No, no, szczególnie Breath of the Wild. :) Grę zapowiedzieli prawie trzy lata przed premierą. Metroida rok temu, i zapadła cisza. Ja naprawdę chcę, żeby Nintendo się powiodło, ale to, co pokazali w NDirect na E3 to jakaś pomyłka. Nic dziwnego, że cena akcji natychmiast spadła o kilka procent.

1. Smash Bros. pre-order.
2. Mario Tennis Aces
3. Let's Go Pikachu + pokeball.
4. Super Mario Party pre-order.
5. Let's Go Eevee + Pokeball.
6. Pokeball Plus.
7. Mario Odyssey
8. Fallout 76 PC - wyżej niż jakakolwiek gra na PS4 i XO!
9. Fallout 76 PS4.
10. Mario Kart 8 DX.

Aktualna lista sprzedaży gier w pudełkach na Amazonie USA. Nintendo po prostu wymiata, a pad od NGC dla Smasha to najlepiej sprzedające się akcesorium. W ogóle ciekawa lista, na której ładnie widać jak Xbox One sprzedaje się coraz lepiej i wyprzedza znacznie PS4 (kwestia nasycenia rynku).

Nintendo naprawdę nie musi zapowiadać dodatkowych gier. Rywalizowałby sam ze sobą. Zarówno sprzęt jak i gry biją rekordy sprzedaży.

Ja co prawda chciałbym kolejną grę z rozmachem Mario Odyssey, czy Breath of The Wild, ale ogólnie nie jest źle. Octopath zapowiada się ciekawie, a i Let's Go Pokemon może być fajną grą. Do pierwszej części mam największy sentyment i jeśli nie spłycili gry za mocno, to będzie must-have.

Nintendo zna swoich fanów i nie licząc bardzo powolnego początku tego roku, daje im to czego chcą w regularnych odstępach.
Zresztą biblioteka się cały czas się rozszerza. Do tej pory nie zabrałem się za Splatoona 2, Pokkena czy Mario Kart 8 DX.

No i Nintendo ma gotowe system sellery, które aż proszą się o wydanie. Mario Makera brałbym z miejsca. Tak samo jak nową wersję Wii Fit.

My po prostu nie rozumiemy Nintendo. Ich produkty nie są dla nas. My lubimy drewniane i przekombinowane gry jak Gothic 2, HoMM, Fallout 2, czy co tam jeszcze było popularne.

17.06.2018 17:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Nintendo od dłuższego czasu unika zapowiadania gier, które mają wyjść za rok czy później. Smasha zapowiedzieli w zasadzie pół roku przed premierą. Pokemona też. Wspomnieli jedynie, że duża odsłona dla hardcore'owych fanów też powstaje i wyjdzie w swoim czasie.

Metroid 4 czy Bayonetta 3 miały tylko teasery. Wiemy, tylko że powstają. Bayonetta 3 być może wyjdzie jeszcze w tym roku, to nie jest gra pierwszoligowa, a tylko uzupełniacz, więc Nintendo może ją wcisnąć między Pokemony i Smasha. Nie wiadomo co też z Yoshim, gra jest trochę zawieszona w próżni, ale też może trafi do sprzedaży w końcówce roku.

Nintendo ma w tej chwili sporo premier: Mario Tennis Aces, Captain Toad, Wolfenstein 2, Octopath Traveler czy remaster Crasha i Dark Souls. Nintendo stara się te wszystkie większe gry dawkować w odpowiednich odstępach czasu.

Co jest dobrym posunięciem zważywszy na trochę ubogą pierwszą połowę 2018.

Sony pokazało więcej gier, ale oni pokazują gry nawet kilka lat przed premierą. Inne podejście. Nintendo stara się zapowiadać gry na krótko przed ich premierą, co mi odpowiada. Nie czeka się wówczas nie wiadomo jak długo, a do tego każdy Direct ogląda się z przyjemnością, bo pokazują coś nowego.

W kwestii Metroid Prime 4 myślę, że 2019 to nadal realny termin. Być może nawet pierwsza połowa roku.

15.06.2018 13:27
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
97

Artykuł jak zwykle oderwany od rzeczywistości. Końcówkę roku ponownie zgarnie Nintendo.

To raczej wygląda na sytuację, że RDR 2 wychodzi wcześniej uciekając przed premierą Pokemonów (16 listopada) i Smasha (7 grudnia).

Hype na te gry jest ogromny, co mnie też trochę dziwi, bo akurat Pokemony i Smash to nie są moje ulubione serie od Nintendo, ale USA (generujący większość przychodów na konsolach) oszalał na ich punkcie, co widać w TOP Amazonu. Pre-order Pokemonów siedzi w TOP 3 od momentu ogłoszenia, a po E3 na TOP1 jest pre-order Smasha.

Ubisoft i inni nie tyle boją się RDR 2 jako takiego. Tutaj działa po prostu to, że Rockstar rzadko wydaje gry i z tego powodu RDR 2 wydaje się bardziej atrakcyjnym zakupem niż kolejny AC, COD, Battlefield, czy Fallout.

Mimo wszystko jednak Rockstar nie będzie miał łatwo na rynku. Od ich gier oczekuje się perfekcji, a każda wada razi bardziej niż w tytułach Ubisoftu, czy EA, gdzie to niedoróbek się przyzwyczailiśmy.

Na niekorzyść RDR 2 działa też technologia. Ta gra powstaje od długiego czasu i niestety bazuje na technologii z poprzedniej generacji. Nie wygląda może źle, ale to bardziej poziom gry z X360 odpalonej w 4K na XO X niż gra obecnej generacji.

Nie ukrywajmy też, że GTA V było mimo wszystko wielkim zawodem dla fanów serii. Jako sandbox była wyraźnie gorsza od San Andreas, a pod względem fabuły i klimatu nie miała startu do GTA IV, moim zdaniem najlepszej odsłony serii.

Z mojego punktu widzenia RDR 2 brak wersji PC kompletnie ją przekreśla. Jasne, mógłbym zagrać w wersji na XO X, ale w tego typu gry gram tylko na myszy i klawiaturze.

Nie zaprzeczam, że RDR 2 zapowiada się na dobrą grę, ale żałosne jest pisanie artykułów o tym, że ktokolwiek się wystraszył. Równie dobrze można powiedzieć, że RDR 2 przesunięto z 2017 na 2018, bo z Zeldą: Breath of The Wild żaden tytuł nie miał startu, a Rockstar nie zadowoli się samymi nominacjami do GOTY.

15.06.2018 10:35
odpowiedz
Likfidator
97

https://www.youtube.com/watch?v=X94zZGKVPNA

Dobrze zrobiony skrót tego co pokazano na E3. Lepiej się to ogląda niż Direct, który został zdominowany przez Smasha. Trochę gier wychodzi, ale nie da się ukryć, że brakuje tytułu na miarę BoTW czy Mario Odyssey. Octopath Traveler nie wypełnia tej luki.

Pokemon nie wygląda najgorzej. Zaczekam jednak na recenzje. Nowy sposób łapania dzikich poksów mi się podoba. Kreatywnie ominęli grindowanie z poprzednich odsłon. Cieszy też to, że teraz poksy są widoczne w lokacji i można je łatwo ominąć. Jedyną niewiadomą jest jak duża będzie to gra i jak bardzo będzie rozwinięta względem pierwszej odsłony serii.
To na pewno będzie dobra gra, ale na prosty remake i to jeszcze ucasualowiony ciężko wydać 250 zł.

14.06.2018 19:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

BBC poprosiło Sony o komentarza i w odpowiedzi dostało "posiadacze PS4 mają 80 milionów graczy do wspólnej zabawy, a do tego mogą grać z użytkownikami PC, iOS i Androida", #4theplayers całym sercem.

Za to na twitterze oficjalne konto Xboxa do Nintendo: "Zagramy wieczorem w Fortnite?".

Microsoft ma bardzo ciekawe podejście. Xbox One X i Switch bardzo fajnie się uzupełniają. Xbox One ma wszystkie multiplatformy, a Switch ma exy i jest mobilny.

Fortnite jest też przełomowy o tyle, że można płynnie przechodzić między platformami np. po rozegraniu meczu na XO można wziąć do ręki Switcha i rozegrać kolejny w trybie mobilnym, używając tego samego konta.

Xbox One X działa wówczas jak 4K dock dla Switcha.

14.06.2018 11:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Gra jest ciekawie zaprojektowana. Lokacje są złożone z bardzo prostych brył. To jest złożoność na poziomie pierwszego Quake'a, ale z dużo lepszymi teksturami i dynamicznym oświetleniem.
Takie podejście zaoszczędziło mnóstwo mocy obliczeniowej konsol, co pozwoliło wypełnić lokacje dziesiątkami interaktywnych obiektów, które rozpadają się na tysiące kawałków.

Jeśli uda im się to urozmaicić i przedstawić ciekawą historię, to może wyjść z tego bardzo fajna gra.

13.06.2018 22:13
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Podłącz ten dysk do innego kontrolera i zobacz czy będzie działał. Z kieszeniami bywa różnie, najlepiej podłącz gdzieś do płyty głównej.

Tak na marginesie, nie mam absolutnie zaufania do dysków WD. Ilekroć trafiał mi się padnięty dysk, to właśnie tej firmy. Może miałem pecha, ale po prostu unikam.

13.06.2018 12:59
4
odpowiedz
9 odpowiedzi
Likfidator
97

A co za problem zostawić jakiegoś uproszczonego klienta, który działa na XP?

Mam na Steamie trochę starszych gier, które najlepiej działają pod XP, bo ma bezproblemowe wsparcie dla EAX jak i na ekranie w proporcjach 4:3.

Gry z GOGa mają osobne instalki i są pozbawione DRM, więc nie ma problemu z odpalaniem ich na XP czy nawet Windows 9x.

Warto pamiętać na przyszłość, jak gry to tylko z GOGa.

12.06.2018 19:51
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Albanoid, poprzednie konsole Nintendo też nie dostawały wiele gier 1st party. Na przestrzeni 5-6 lat się ich trochę uzbierało, ale 2-5 gier rocznie to był max. Teraz sytuacja jest trochę inna, bo Nintendo ma tylko jedną konsolę, a nie dwie i zamiast robić gry na TV i na handheld mogą w teorii wydawać 2x więcej gier na jedną hybrydową konsolę.
W tym roku był Kirby, będzie Mario Tennis, Smash, Let's Go Pokemon, więc już są 4 gry. Do tego dojdą jeszcze ze dwie niezapowiedziane gry i plan wykonany.
Na dokładkę kilka gier z Wii U, kolekcja gier z NESa i SNESa, i Nintendo ma rok z głowy.

Nie powiem, trochę liczyłem na jakiś duży tytuł dla pojedynczego gracza, ale to było mało prawdopodobne. Rok 2019 będzie na pewno lepszy.

12.06.2018 16:47
odpowiedz
Likfidator
97

Jak już używacie jednego komputera, to lepiej jak każdy ma własne konto. Nawet nie muszą być pod hasłami. Po prostu klikasz w użytkownika i się otwiera.
Jest to bardzo przydatne, bo każdy ma swoje nawyki internetowe i przeglądarka lepiej rozpoznaje wpisane adresy.
Podobnie z innymi programami, gdzie można automatycznie się logować itd.

A co do wpisywania hasła, to ja tak robię od Windowsa XP i wręcz dziwne dla mnie jest, gdy Windows wskakuje od razu na pulpit.

12.06.2018 01:08
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

To nie jest konferencja stricte PCtowa. Te wszystkie gry wyjdą na kilka platform. Fajnie, że ktoś robi konferencję dla twórców niezależnych. Dużo ciekawych gier, kilka z naprawdę unikatowym stylem artystycznym.

Bardzo miłe urozmaicenie na tle naprawdę schematycznych gier AAA pokazywanych na dużych konferencjach. Gry AAA z roku na rok są coraz gorsze. Pływają w szambie politycznej poprawności. Twórcy niezależni nie mają tylu pieniędzy na marketing, więc muszą iść w stronę innowacyjności, co też widać na tej prezentacji.

Naprawdę sporo gier, wartych ogrania i tu nawet nie chodzi, że na PC. Fajnie, że ktoś robi konferencję, która pokazuje gry dla których nie ma miejsca na dużych konferencjach.

11.06.2018 17:53
odpowiedz
Likfidator
97

Gdyby spojrzeć na moce ich.. Goku by rozgniótł Naruto, prawda? Nie lubię mergowania mocy bohaterów z różnych uniwersów.

Naruto i Goku istnieją w różnych wszechświatach, które mogą mieć zupełnie inne prawa fizyki. Z tego co mówi trailer, oni wszyscy zostali przeniesieni do świata, który przypomina naszą rzeczywistość. Może być tak, że moc Goku ledwie dotrzymuje kroku Naruto. Ot inna struktura materii i okazuje się, że wszystkie cząsteczki są dużo bardziej wytrzymałe niż te ze świata Dragon Balla. Przykładowo różnica może być taka, że Goku musiałby użyć całej swojej mocy, którą mógłby rozwalić u siebie planetę, a u nas ledwie zarysowałby ścianę.

Przeskalowanie poziomu mocy naprawdę nie jest problemem, przy łączeniu uniwersów w taki sposób, że każdy bohater pochodzi z innego świata równoległego.

Mnie bardziej zastanawia co tam robi Yagami Light i Ryuk. Nie wyobrażam sobie Lighta walczącego wręcz, a jeśli notes działałby normalnie, to Light by sprytnie rozwiązał cały konflikt jednocześnie się nie ujawniając. Ba, wpisałby do notesu, że wrogowie giną w walce z tymi dobrymi i po grze.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-06-11 17:56:34
11.06.2018 12:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

To oczywiste, że wydadzą nowe konsole. Xbox One X mimo całkiem dobrego GPU nadal ma archaiczne CPU. Nadchodzące odsłony Xboxa i Playstation będą mieć Ryzena, co w końcu pozwoli na bardziej złożoną fizykę, AI, czy większy zasięg rysowania.

Być może Microsoft pracuje też nad hybrydową konsolą na wzór Switcha. W tym wypadku daliby ekran OLED 1080p z HDR i odpowiednik sprzętowy Xbox One S. Za dwa lata powinno być to jak najbardziej możliwe.

Czy chcemy czy nie nowe odsłony konsol będą ukazywać się co rok, albo dwa. Tak jak ma to miejsce w smartfonach.

09.06.2018 23:02
odpowiedz
Likfidator
97

Sama idea jest świetna, ale wykonanie nie. Po pierwsze EA nie wydaje niczego wartego uwagi. Mam roczny OA za 80 zł i tylko Titanfall 2 mi się podobał, no i kilka indyków, ale te mógłbym spokojnie kupić w bundlach za mniej.

Po drugie 60 zł czy 420 zł za cały rok to zbyt dużo. Gdyby była mowa o np. 12 premierach AAA to jeszcze by nie było źle, ale to będzie ledwie Battlefield V, FIFA, Madden NFL i Anthem. Do tego jakieś pomniejsze gry. Moim zdaniem nie warto. Chyba, że wziąć na jeden miesiąc, ograć wszystkie te gry i potem kupić tylko jedną do grania przez dłuższy czas.

Poczekajmy jednak na rozwinięcie usługi. Jeśli będą gry innych wydawców też na premierę, to może i będzie opłacalne.

Xbox Game Pass jak na razie znacznie lepszy. 40 zł/miesiąc, sporo fajnych gier i wszystkie exy od Microsoftu na premierę.

Obawiam się, że niestety zwykły OA mocno straci. Teraz dostawał gry kilka miesięcy po premierze. W przyszłości pewnie będą tam trafiać po roku.

08.06.2018 15:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Może i prasa jest przestarzała, ale przy nowoczesnym podejściu można wszystko.

Najprostszy sposób: kampania crowdfunding. Specjalne wydanie GOLa w formie drukowanej. Kolekcjonerski numer specjalny z recenzjami kultowych gier starych i nowych, z wstawkami co redaktorzy myślą o nich po latach. Zbieracie po 10 zł na zwykłe wydanie. 20 zł na takie w lepszej okładce i plakatem, a za 200 zł limitowana i numerowana edycja kolekcjonerska.

Moglibyście dać nawet super premium edycję za 1000-5000 zł, która miałaby dołączone kopie wszystkich opisywanych gier. Alex by kupił:)

Później robić taki numer raz do roku, jako roczne podsumowanie i GOL miałby naprawdę fajną, kolekcjonerską serię.

08.06.2018 12:27
odpowiedz
Likfidator
97

Czarny materiał po prostu lepiej absorbuje światło widzialne. Zapewne będzie mieć to wpływ, ale bez zauważalnej różnicy.

Możesz pomyśleć o technikach stosowanych w solarnych ogrzewaczach wody, które bardzo łatwo zrobić samodzielnie. Budujesz skrzynkę np. drewnianą, izolujesz styropianem z każdej strony poza frontem, układasz spiralę z węży do ogrzewania podłogowego, możesz je pomalować na czarno, a z wierzchu przykrywasz szybą. W słoneczny, letni dzień możesz nagrzać wodę do 60-80 stopni C'.

Myślę, że przykrycie basenu szkłem, czy nawet folią powinno przyspieszyć nagrzewanie się wody. Po prostu zminimalizujesz oddawanie ciepła otoczeniu.

Mógłbyś użyć też solara powyższej konstrukcji i pompy, która przepompowywałaby wodę z basenu przez niego. W słoneczny dzień mógłbyś mieć ponad 30 stopni w basenie dzięki temu.

04.06.2018 20:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Lista jak zwykle beznadziejna. Ot wpiszemy kilka popularnych gier, by link się dobrze pozycjonował.

Umieszczenie Super Mario Odyssey to pomyłka. O ile gra jest naprawdę dobra, tak coop jest dodany po prostu na siłę. Super Mario Galaxy 1 i 2 miały fajny, asymetryczny coop, a New Super Mario Bros. i Mario 3D World wręcz powinny być grane w 2-4 osoby, tak Odyssey w coopie jest słabiutkie. ARMS, Mario Kart 8 DX, czy DKC: Tropical Freeze są znacznie lepszym wyborem do coopu na Switcha.

W zestawieniu zabrakło m.in. Overcooked, gry dostępnej na wszystkie aktualne platformy. Zamiast tego wrzucono stare past-genowe gry, w które nie zagramy na PS4, XO czy Switchu. To już lepszym wyborem byłby Rayman Legends, który jest dostępny na praktycznie wszystkie nowe i stare platformy.

03.06.2018 18:31
odpowiedz
Likfidator
97

Telefon służy mi głównie do bankowości online, maili, fejsa, sms'ów i dzwonienia. Raz na ruski rok zrobię zdjęcie albo odpalę jakąś gierkę. Inne marki nie wchodzą raczej w grę. Co byście wybrali?

Od ponad pół roku używam LG G6. Jestem z niego bardzo zadowolony, a w obecnej cenie deklasuje wszystko w kategorii cena/jakość. Fakt, że trochę więcej niż tanie modele Xiaomi, ale w zamian dostajesz praktycznie 2x wydajniejszy CPU, bardzo dobre GPU, świetny ekran 1440p z HDR i Dolby Vision w Netflixie, a także wodoszczelność i NFC. Dla mnie te dwie rzeczy to podstawa przy wyborze telefonu.

Telefony z nisko-średnich półek to zawsze jakieś kompromisy. LG G6 był projektowany jako flagowiec, więc nie ma mowy o cięciach. LG co prawda trochę skopało sprawę ze Snapdragonem 825, ale na tle 4xx i 6xx z nisko-średniej półki jest to wciąż dużo lepszy CPU. Europejska wersja tego telefonu ma tylko 32 GB flasha (+SD), brak QuadDACa i brak ładowania bezprzewodowego, ale z mojej perspektywy są to rzeczy nieistotne. Szybka ładowarka USB-C mi wystarczy, a jak chcemy lepszy dźwięk, to można użyć dowolnych słuchawek bluetooth i pomijając DACa kompletnie.

Po wielu miesiącach użytkowania muszę pochwalić też wykonanie. Flagowe Samsungi jakie miałem bardzo szybko się rysowały, lakier odpadał, a nawet tylna obudowa pękała (Galaxy S5). LG G6 jest nadal jak nowy i nie używam żadnego pokrowca. Jakość wykonania jak iPhone.
Ba, nawet mi spadł plackiem na ziemię kilka razy. Telefon Samsunga już by miał roztrzaskany ekran, a G6 bez ryski. Ma jakiś tam certyfikat wytrzymałości, ale może po prostu miałem szczęście.

Cechą szczególną LG są obiektywy szerokokątne. O ile sama zastosowana matryca w obu aparatach jest dość przeciętna, tak ten obiektyw fajnie to rekompensuje. Gorsze matryce pozwoliły za to schować obiektyw w obudowie. Z tyłu telefonu nic nie wystaje, co dla mnie było dużym plusem.

01.06.2018 10:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

1. Pokemon. (preorder)
2. Pokemon. (preorder)
3. Mario Odyssey.
4. Mario Kart 8.
5. Megaman 11 (Switch) (preorder)
6. Mario Tennis Aces (preorder)
7. DKC:TF (preorder)
8. Fallout 76 PS4 (preorder)
9. Fallout 76 XO (preorder)
10. Splatoon 2.
11. Pokemon Ultra sun 3DS.
12. Labo.
13. Detroit: Became Human.
14. Vampyr PS4
15. Octopath Traveler (preorder)
16. Fire Pro Wrestling World PS4
17. God Of War
18. Hyrule Warriors
19. Far Cry 5 PS4
20. Street Fighter 30th anniversary (Switch).

Nintendo 12 + 1 w TOP20, z czego 8/10 w TOP 10. W obozie Sony popłoch.

Sprzedaż sprzętu wygląda jeszcze ciekawiej:
1. Switch Blue/Red.
2. Switch Grey.
3. Xbox One S.
4. Xbox One X 1 TB.

I tyle. Żadna PS4 nie weszła nawet na listę. Co więcej, jeszcze miesiąc temu zdrapki z doładowaniami dla Xboxa były gdzieś w końcu listy, a teraz są zaraz na pierwszej stronie.

Microsoft naprawdę ostro walczy o klienta, a wsteczna kompatybilność to był strzał w dziesiątkę. Miliony posiadaczy X360 ma teraz możliwość wrócić do swoich ulubionych gier w 4K i z wyższą płynnością.

30.05.2018 10:34
odpowiedz
Likfidator
97

I co graliście już w nowe darmowe Pokemony? Typowa gra F2P na telefon przeportowana bez pomysłu na Switcha. Gameplay polega na odpalaniu ataków specjalnych jak tylko zejdzie cooldown. Póki co zero strategii, lepiej nawet włączyć tryb auto, gdzie gra przechodzi się sama.

Do tego gotowanie zupek, bateria ograniczająca ilość wypraw, która ładuje się z upływem czasu i jakaś itemizacja pokemonów. Nic szczególnego, wszystko to już przerabiano w dziesiątkach gier F2P. Przez godzinę gry na paywall nie natrafiłem i być może wersja Switch będzie łagodniejsza niż wersja na telefony.

Główna wada gry, która sprawia że się po prostu nie chce grać, to ciągłe loadingi. Przejście przez kilka ekranów menu to 10 sekund wczytywania. Po co? Zmienić ekwipunek pokemonom zajmuje więcej czasu niż jedna ekspedycja.

Mi to wygląda na optymalizację pod low-endowe telefony, by gra zużywała jak najmniej RAMu, ale to nie powinno mieć miejsca na Switchu. Cała gra powinna siedzieć w RAMie i przejścia powinny być błyskawiczne.

Z drugiej jednak strony jest to najlepsza darmowa pozycja na Switcha, więc nie ma co narzekać tak naprawdę.

29.05.2018 17:25
odpowiedz
Likfidator
97

W zupełności. To Geforce 970 ogranicza wydajność. 4670K niczym nie ustępuje i5 7xxx, dopiero 6-rdzeniowe i5 zostawiają go w tyle.

29.05.2018 17:11
odpowiedz
Likfidator
97

Za ok. 350 zł kupisz i5 4590 z zablokowanym mnożnikiem, a za 420 zł 4670K z odblokowanym. W teorii warto wziąć tą odblokowaną, ale w praktyce CPU może być mocno zajechany po OC. 4590 na pewno pracowała na standardowych zegarach.

800 zł starczy też na 4-rdzeniowe i3 oraz nową płytę główną, ale będziesz musiał wymienić RAM na DDR4, co byłoby kosztowne.

29.05.2018 16:55
odpowiedz
Likfidator
97

vinni, tutaj chodzi o bezsensowność włączania TVP Sport w SD. Wszystkie mecze będą w HD w TVP 1 i 2. Lepszym wyjściem byłoby przeniesienie 3 kanałów na MUX 8 na czas mundialu i podbicie bitrate'u TVP 1 i TVP 2, bo teraz mimo iż są w 1080i, to dynamiczne sceny to jeden wielki pokaz makrobloków.

Powinny bez większych problemów wytrzymać, bo z tego co wiem serwery zostaną solidnie wzmocnione, aby nie było problemów z oglądaniem.

Infrastruktura VOD TVP siada regularnie każdego dnia wieczorem, przy normalnym obciążeniu. Nie ma opcji, by to wytrzymało na meczach polskiej reprezentacji, gdy widzowie będą chcieli oglądać to w 4K.

TVP skopała sprawę, ale z drugiej strony, kto ją będzie krytykował? Jedynie kablówki widzą problem. TVN i NC+ są zadowolone, bo mają wyłączność. Polsat słowem się nie odezwie, bo nie mają w ogóle tunerów 4K i poszli w "Super HD", czyli mają nadawać mecze w HD o normalnym bitrate, czyli pewnie 8-12 Mb/s, a nie 3-5 Mb/s. Zresztą jest nawet termin "polsatowskie HD" zwane też pseudo-HD, a po drugiej stronie był termin "niemieckie HD", gdzie nasi sąsiedzi nadają płatne kanały HD w 16 Mb/s.
To też jest ciekawy temat, bo w Niemczech kanały z reklamami są darmowe i są ich dziesiątki, a płatnych jest mało, ale są w super jakości technicznej i kompletnie bez reklam.

29.05.2018 16:17

Telewizja 4K powoli rusza z miejsca także u nas. Wszystkie mecze nadchodzącego mundialu obejrzymy w 4K w Canal+, a wybrane mecze także w TVP 4K. I tu się robi ciekawie.

https://media2.pl/media/150831-TVP-ogranicza-kablowkom-dostep-do-Mundialu-w-4K-Operatorzy-zadaja-wyjasnien.html

Kanał TVP 4K będzie na wyłączność tylko w NC+ i Orange. TVP jak zwykle pokazała jak ważna jest dla niej misja. Na otarcie łez na czas mundialu włączą TVP Sport w SD w ramach telewizji naziemnej, co pozostawiam bez komentarza.

Kablówki chciały włączyć kanał 4K do swojej oferty, ale TVP im odmówiła, zasłaniając się umową na wyłączność z NC+ i Orange.

Dla mnie to jest niedopuszczalne, by telewizja polska postępowała w taki sposób. Wiadomo, że dostęp do dekoderów 4K jest ograniczony, ale mimo wszystko można było to rozegrać lepiej:

1. TVP mogła wymusić, by kanał 4K był dostępny na każdej karcie NC+. Wiele osób posiada nieparowane karty po Cyfrze, czy np. SmartHD+. Te karty włożone do wolnorynkowych dekoderów 4K mogą odbierać takie treści.
2. Powinni też udostępnić kodowanie cyfrowego polsatu, bo jest kilkadziesiąt tysięcy posiadaczy modułów CAM, które włożone do TV 4K potrafią takie treści odbierać.
3. Każda kablówka powinna dostać sygnał TVP 4K za darmo wraz z zaleceniem, by sygnał został puszczony FTA (niekodowany), tak by każdy posiadacz TV 4K mógł go oglądać po podłączeniu kabla bezpośrednio do TV z pominięciem dekodera.

Niestety tak się nie stało i mamy w zamian sytuację, która byłaby ostro krytykowana przez PiS, gdyby tylko była dziełem opozycji.

Nawet nie wiem jak nazwać faworyzowanie jednego operatora, który dodatkowo mocno ogranicza dostępność dla dotychczasowych abonentów. Posiadacze starszych dekoderów, modułów czy samych kart, muszą podpisać aneks do umowy na gorszych warunkach i wziąć nowy sprzęt z pancernymi DRMami i miesięczną opłatą.

To co zrobiła TVP jest po prostu karygodne...

Tak na marginesie, tak się składa, że mam moduł 4K od NC+ i mecze w 4K obejrzę, ale niesmak naprawdę pozostaje, że w tak perfidny sposób ograniczono dostęp do wysokiej rozdzielczości dla narodu.

25.05.2018 10:54
odpowiedz
Likfidator
97

Coś nie tak. Na tym CPU i GPU AC: Unity powinno śmigać w 60 fps w 1080p. Batman: AK podobnie, 60 fps ze wszystkim na ultra, ale z wyłączonym dymem Nvidii, bo on zjada 20 fps.

i5 7400 poradzi sobie z każdą grą w 60 fps, limitem w Twoim komputerze jest karta graficzna.

24.05.2018 18:28
1
odpowiedz
Likfidator
97

Skąd Ty dorwałeś taki antyk? Core2Quad Q9450, który jest już mocno archaicznym CPU jest 15x wydajniejszy od tego Celerona.
Nowe lodówki mają dużo wydajniejsze procesory niż ten Celeron.

Za 18 zł kupisz Core2Duo E8400, który jest absolutnym progiem minimum, by mówić o użytecznym dziś komputerze.

24.05.2018 18:16
odpowiedz
Likfidator
97

Dostałem tutaj oferty z pobliskich serwisów i chciałbym, żebyście rzucili okiem na nie i powiedzieli mi mniej więcej który byłby najlepszy. Zaznaczam, że to nie ma być komputer stricte do grania, bo taki mam ja i w najnowsze gierki możemy grać u mnie.

Te oferty są tragiczne. Absolutnie nie wiem jak w ogóle można patrzeć klientowi prosto w oczy oferując taki zestaw. Złodziejstwo w biały dzień.

Wytłumaczę Ci to najprościej jak się da. Komputer trzeba składać tak, by podzespoły nie ograniczały siebie nawzajem. Te wszystkie zestawy są dobrane tak tragicznie, że używany 7-letni komputer za 350-500 zł będzie od nich wydajniejszy.

W tej chwili cały czas najlepszym wyjście jest zakup Pentium G4560 (209 zł), który absolutnie wystarczy do płynnego grania w nawet najbardziej wymagające gry, sparowanego z Geforce 1050

Tutaj masz przykładowy zestaw: https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_maj_2018?page=0,2

Ten komputer to odpowiednik PS4 Pro, ale z dużo wydajniejszym procesorem.

Nic droższego nie bierz, bo siostra nie zrobi z tego użytku. Jedynie zastąp dysk HDD dyskiem SSD. Komputer będzie startował w 5 sekund, a nie minutę.

Kupować najlepiej z:
morele.net
x-kom.pl
lub w ostateczności z komputronika, ale tam przepłacisz z 5% ceny.

Ja polecam x-kom. Może jest troszeczkę drożej niż w morele, ale jakość usługi świetna. Sprzęt przychodzi zawsze fabrycznie zapakowany, a jak raz mi się zdarzył wadliwy zasilacz, to zwrot i wymianę na inny model załatwiłem bez problemu w kilka dni. Ogólnie sporo sprzętu zamawiałem od nich w ostatnich latach i naprawdę nie mam co narzekać.

W każdym razie zrobisz jak chcesz, ale pomyśl czy naprawdę warto dorabiać oszusta ze sklepu osiedlowego.

Zawsze mnie interesuje skąd ta nieufność do sklepów internetowych. Ja rozumiem pokolenie 50+ ale ludzie młodzi? To jakaś aberracja.

Najzabawniejsze jest, że to nawet nie są sklepy internetowe, a zwykłe sieci stacjonarne z kilkunastoma czy kilkudziesięcioma salonami w dużych miastach.

Ja bym z chęcią kupował produkty stacjonarnie, bo to wygoda wsiąść do samochodu i kupić w 30 minut cokolwiek, ale przepłacać 15% ceny to strata pieniędzy.

24.05.2018 15:09
3
odpowiedz
Likfidator
97

Quantic Dream ma swój własny styl i są mu wierni. Nie wszystkim się spodoba, ale to coś wyjątkowego. David Cage szuka złotego środka między fabułą, akcją i lekką, ale klimatyczną rozrywką.

Jedni będą narzekać na małą interakcję, inni na płytką fabułę, która boi się poruszać trudne tematy, a jeszcze inni na iluzoryczne wybory, czy relatywnie krótki czas gry.

Trudno jednak rozpatrywać to w kategorii wad i zalet, bo to po prostu cechy tych gier. Oczywiste rzeczy są zrobione dobrze, lub przynajmniej poprawnie, a reszta to kwestia gustu.

Niezależnie od tego jaką mamy opinię o jego grach, to nie ulega wątpliwości, że Fahrenheit czy Heavy Rain zainspirowały twórców innych gier, m.in. pracownicy Telltale mówili w wywiadach, że pożyczyli trochę pomysłów z gier Cage'a.

Każda gra Quantic Dream przesuwa jakąś granicę i nawet jeśli ostatecznie nie przyciągają tłumów, to zapisują się na stałe w historii gier.

23.05.2018 21:56
odpowiedz
Likfidator
97

Runner 3 od samego początku nie zachęcał. Twórcy gier ogólnie mają ciśnienie, by wydawać gry na Switcha jak najszybciej, zanim zrobi się śmietnik jak na innych platformach.

Brak stabilnych FPS to niestety standard, ale to wynika z niewiedzy programistów. Ja, gdy mam coś co jest na tyle liniowe, że można w 99% przewidzieć co się będzie działo, automatyzuję optymalizację tj. w przypadku Runnera 3 zrobiłbym tak, że AI samo by grało w kolejne levele, a przy każdej klatce byłby zapisywany mały log z informacją o tym ile milisekund zajął renderer, logika i inne podsystemy silnika.

Wystarczy zostawić wtedy devkita na noc i następnego dnia masz wszystkie informacje, gdzie gra przycina.

W ciągu kilku godzin zmniejszysz ilość efektów cząsteczkowych, przytniesz rozdzielczość tekstur, czy uprościć jakiś efekt post-process w krytycznym momencie, gdzie są gubione klatki. Zostawiasz grę do testowania na kolejną noc i kolejnego dnia sprawdzasz, czy wszystko gra.

Tak się optymalizowało gry w epoce do PS2 włącznie, ale dziś rynek jest zupełnie inny, a twórców gier czas goni niemiłosiernie.

Nie zmienia to jednak faktu, że optymalizacja gier na konsole to wspaniałe zajęcie i poniekąd sztuka.

Tylko tak naprawdę, kto zapłaci programiście za napisanie 3x tego samego, tylko za każdym razem trochę szybciej działającego?

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-23 21:57:37
23.05.2018 11:55
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

Te rankingi są mocno wybrakowane. Posiadają tylko pełne informacje o sprzedaży na PS4 i XO. Brak informacji o sprzedaży na PC oraz cyfrowej dystrybucji od Nintendo zakłamuje realną sprzedaż. To już lepszym przybliżeniem jest lista sprzedaży pojedynczego kanału dystrybucji np. Amazonu, gdzie w tej chwili:

1. Dark Souls Remaster (PS4)
2. Mario Kart 8 DX
3. Donkey Kong Country: Tropical Freeze
4. Mario Tennis Aces (preorder)
5. Hyrule Warriors
6. Mario Odyssey
7. Megaman Legacy Collection 1+2 (Switch)
8. Labo
9. God of War
10. Zelda: Breath of The Wild.

11. State of Decay 2 (Xbox One)

Nintendo ma 8/10 miejsc w TOP10, a na dalszych pozycjach też dominuje, ale to już możecie sami sprawdzić.

Także z tej perspektywy nie dziwi, że Sony mocno przyspiesza z wejściem do nowej generacji, bo Nintendo po prostu miażdży konkurencję w USA (najważniejszym rynku!) i Japonii.

Obserwuję te listy od dłuższego czasu i Xbox One radzi sobie coraz lepiej. W końcu mają grę na 11 miejscu, podczas gdy kilka tygodni temu najwyżej był Far Cry 5 na XO w okolicach 20-25 miejsca.

Switch sprzedaje się jak szalony. Sprzedaż Xbox One S i X stale rośnie, a tylko Sony zapowiada zmniejszanie sprzedaży.

22.05.2018 10:41
odpowiedz
Likfidator
97

Od kiedy mam telewizory z HDR przestałem chodzić do kina. Obraz z projektorów kinowych jest paskudny. Kompletny brak czerni, szare na szarym, a jasność maksymalna to kpina.

Projektory miały jeszcze sens przy telewizorach 40", choć i tak niewielki, ale teraz przy 55-65"? Na pewno nie warte mocno osłabionego kontrastu. Jedynym wyjątkiem są projektory laserowe i gdyby nie zaporowa cena, to bym zastanowił się nad zakupem.

Nie rozumiem waszego nacisku na rozmiar ekranu. Smartfon w odległości 20 cm wypełnia pole widzenia lepiej niż duży TV z odległości 3 metrów. Nie wiem może to kwestia wzroku, jak ktoś ma problemy ze złapaniem ostrości w niewielkiej odległości np. z wiekiem to dla niego projektor faktycznie będzie lepszą opcją.

22.05.2018 09:37
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

Czy wy jesteście nienormalni polecając projektory? Ja bym wolał obejrzeć film na telefonie niż projektorze. Co z tego, że jest duży ekran, jak obraz jest tragicznej jakości. Projektory lampowe mają tragiczny kontrast statyczny i są bardzo ciemne. Do tego 4K zaczynają się od 5 tys. zł. Polecasz coś za 2500 zł. Czyli chcesz 1080p rozciągnąć na 200". Trzeba mieć jakąś solidną wadę wzroku, by coś takiego polecać.

1080p to pikseloza już na 55-60", a na 200" to i z 8K byłby użytek.

Jedyne projektory warte polecenia, to krótkorzutujące laserówki. Stawia się na półce metr od ściany i mamy obraz 150".
Laserówki są ciche, długotrwałe oraz mają bardzo wysoką jasność i kontrast, bo piksele są zapalane pojedynczo, a nie poprzez przysłanianie źródła światła.

źle czułbym się zostawiając 6 kafli w sklepie na telewizor który ewidentnie (bezdyskusyjnie) wygląda gorzej.

W sklepie to jeszcze wielkiej różnicy między LCD, a OLEDem nie zobaczysz, bo mocne światło skutecznie ukrywa wady LCD. Prawdziwy pogrom jest przy oglądaniu w ciemności, co tak na marginesie jest zalecanym środowiskiem do oglądania materiałów HDR, są one masterowane do oglądania bez jakichkolwiek zewnętrznych źródeł światła.

OLED to prawdziwa czerń, bo piksele nie emitują światła. Nawet najlepsze LCD są po prostu szare, chyba że mowa "Full array LED", ale i tak efekt jest gorszy od OLEDa, a cenowo kosztują tyle samo.

22.05.2018 00:17
odpowiedz
Likfidator
97

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pan_Twardowski_(postać)

Jak można mówić o wierzeniach słowiańskich, gdy sama postać Twardowskiego pochodzi z XVI wieku. Film przedstawia diabła według powszechnie przyjętych norm w kulturze, bliskich wierzeniom Chrześcijan. Co daje widzom zagranicznym znajomy grunt, który stworzyły chociażby mniej lub bardziej znane horrory.

Te filmy to po prostu fantastyka i bardzo luźno podchodzą do omawianych tematów, zapożyczając z wielu źródeł jak chociażby wmieszanie Boruty do Twardowskiego.

21.05.2018 16:47
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Twardowsky był zarówno bardzo polski, jak i też poruszał się w uniwersalnej tematyce. Moim zdaniem może trafić z fajną niszę, gdzie technologia przeplata się motywem chrześcijańskiego piekła.

Netflix nieźle wychodzi na produkcjach spoza USA w ostatnim czasie, więc na pewno będą inwestować w tym kierunku. Twardowsky był po prostu dobrym i pomysłowym filmem krótkometrażowym, a jego polski klimat w niczym nie przeszkadzał.

Niezależnie od tego czy Netflix ma w tym udział, czy nie. Ograniczenie dystrybucji filmu tylko do Polski to (nomen omen) grzech, a Netflix to jedna z najlepszych opcji promocji na arenie międzynarodowej, szczególnie że ekipa od Twardowskiego już z Netflixem współpracuje w ramach innych projektów.

21.05.2018 16:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Diablo 3 to nie jest gra z miesięcznym abonamentem. Nie będą jej dalej wspierać, bo i po co, im szybciej ludzie to zrozumieją tym mniej będą rozczarowani przy okazji startu nowego sezonu

Diablo 3 jest wysycone treścią. Nie da się go sensownie rozwijać. Nowe lokacje nic nie zmienią w gameplay'u. Legend i setów jest już tyle, że zwiększanie puli zepsuje itemizację. Jedyne co mogliby zrobić, to dodać nowe przedmioty i robić rotację, wyłączając część starych setów i przedmiotów z sezonów.

Nowa klasa też nic nie da. Już w przypadku necro wielu narzekało, że to mix wcześniejszych klas.

Jedyne co czeka Diablo 3, to port na Switcha. Może dorzucą czapkę hydraulika, Master Sworda i zbroję linka jak transmog.

Może też pracują nad czwóreczką, ale miną lata zanim coś pokażą.

21.05.2018 15:55
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Ciekawe, czy Netflix w tym nie bierze udziału. Oni sporo inwestują w regionalne produkty, a tutaj mają po prostu świetny produkt, który wystarczy tylko trochę wypromować na świecie.

Żarty żartami, ale jak to by wypaliło, to i cinematic universe może powstać. Twardowskiego ogląda się lepiej niż filmy od DC, a i na efekty nie ma co narzekać. Kameralnie, bo budżet niski, ale za to kreatywnie.

21.05.2018 12:31
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Wystaw na OLX, czy w serwisie dedykowanym wymianie gier i sprawę załatwisz w kilka godzin. Tu na GOLu co najwyżej spotkasz się z odzewem, że "za drogo".

Tak na marginesie, nie wkurzają was te dodatki "Tylko na Playstation", "Day One Edition" czy jeszcze walnięte prawie na środku pudełka "Gra w polskiej wersji językowej". Przecież to wygląda ohydnie!
Na Switchu pudełka mają tylko małe czerwone logo w lewym rogu i oznaczenie wiekowe na dole. Ledwie kilka gier dostało paskudny biały baner u góry, że gra wymaga połączenia z internetem, by dociągnąć 10-15 GB, ale społeczność ostro to krytykuje.

20.05.2018 16:29
odpowiedz
Likfidator
97

Martwi mnie tylko burn-in, to będzie telewizor między innymi do gier, więc jednak sporo elementów (HUD etc) będzie wyświetlane statycznie na tych samych pikselach.

Telewizora będziesz używał 4-6 lat. Później wejdzie micro-led, HDR podbiją do 3-6 tys. nitów, będzie też 8K i będziesz chciał zmienić. W tym czasie nie ma szans, byś wypalił OLEDa przy standardowym użytkowaniu.
W przypadku OLEDów jedynym problemem jest tylko to, że każdy subpiksel jest niezależnym źródłem światła i niezależnie od materiału piksele będą różnie eksploatowane. Doprowadzi to nie tyle do wypalenia powidoków, a do nierównomiernej bieli. Nie będzie to jednak absolutnie widoczne w normalnym użytkowaniu.

LCD tak naprawdę mają gorzej. Ich podświetlenie jest przecież na diodach organicznych, które cierpią na to samo co TV OLED. Nie ma TV LCD z idealnym podświetleniem, a z biegiem lat podświetlenie się po prostu wypala.

W tym linku z tego długiego testu widać, że choć na LCD nic się nie wypala, to podświetlenie jest tragicznie nierównomierne.

20.05.2018 11:58
1
odpowiedz
Likfidator
97

Ghost2P, nie ma dobrych 32" TV. Wyższe serie zaczynają się od 49" czy nawet od 55" w zależności od producenta.

Chcesz dobry 32" ekran, to musisz brać monitor komputerowy, ale zapłacisz za niego więcej niż za 60" TV LCD ze średniej półki. Monitory komputerowe dobrej jakości są absurdalnie drogie z punktu widzenia konsumenta.

20.05.2018 11:16
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Jeśli jesteś w stanie wydać 6 tyś na TV to warto zainteresować się LG B7.

LG C7 jest w tej samej cenie, a różni się tym, że ma lepszy CPU i smartTV jest dużo bardziej responsywny.

Rozmiar TV to kwestia naprawdę indywidualna. Różnica między 55" a 65" oczywiście jest, ale dużo ważniejsza jest jakość obrazu niż rozmiar. Lepiej mieć dobrą 55" niż byle jakie 65-70".

Zdecydowanie wybrałbym 55" OLEDa niż nawet 100" LCD.

Samsung MU7000 to nie jest dobry telewizor. Pod względem parametrów jest gorszy niż KS7000 z 2016 roku. Samsung po prostu nie powtórzył tego samego błędu, wypuszczając TV ze świetnymi parametrami w średniej półce, co zabiło sprzedaż wyższych serii.

Pisałem w innym wątku, że jak ktoś ma 4 tys. zł na TV to i może dorzucić do 6500 zł i brać LG C7. Tu nawet nie ma się nad czym zastanawiać. Żaden LCD do OLEDa nie ma startu.

Jedyne w miarę sensowne LCDki to te z podświetleniem "full array led", gdzie ekran jest podzielony na kilka tysięcy stref, a nie tylko pionowe pasy jak w podświetleniu krawędziowym. Takie TV jednak kosztują dużo więcej niż OLEDy.

Jeśli zaś chodzi o projektory, to jedynymi wartymi uwagi są krótkorzutujące laserówki. Fakt, że cena zaporowa np. 20 tys. zł za DELLa, ale są wygodne, bo stawiasz na szafce zamiast TV, żywotne i ciche. Do tego dzięki zastosowaniu lasera mają zarówno wyższą jasność jak również dużo wyższy kontrast i to nie tylko w porównaniu do projektorów lampowych, ale nawet do TV LCD.
Xioami ma w ofercie za 6 tys. zł taki projektor 1080p z HDR, ale ja do marki Xiaomi nie mam najmniejszego zaufania i mimo dobrych recenzji nie odważyłbym się go kupić.

18.05.2018 18:52
odpowiedz
Likfidator
97

Przecież czerwone nie są do pisania!
Czerwone - gry.
Niebieskie - pisanie.
Brązowe - kompromis.

Trzeba było przetestować, który typ przełączników odpowiada najbardziej. Ja używam niebieskich, ale to dlatego, że potrzebowałem klawiatury przede wszystkim do pisania, a nie do grania. Niebieskie klawiatury nie są też głośne, bo jak nauczysz się na nich pisać, to wciskasz klawisze tylko do połowy, co sprawia, że słyszysz tylko te metalowe kliki, które głośne nie są.

18.05.2018 15:32
odpowiedz
Likfidator
97

Ta gra to jest Early Access, ale w formie Xbox Game Pass. Jak na grę za 30 zł ma i tak bardzo dużo treści, a to przecież tyko jedna gra spośród całej biblioteki XGP.

Niech się powoli rozwija, a gracze niech wyrażają swoją opinię. Dobrze zrobiony Early Access prowadzi do fantastycznych gier. Chociażby Factorio, które niedawno wyszło z EA i jest absolutnie fantastyczną grą. Wszystko jest w pełni dopracowane i nie sposób się do czegokolwiek przyczepić, ale to zasługa wkładu społeczności.

Odpowiednio zarządzane Sea of Thieves może w przyszłości stać się grą wielką, ale to czas pokaże.

15.05.2018 10:48
odpowiedz
Likfidator
97

Dlaczego według was szkoda ich talentu do gry wyścigowej? Według przecieków będzie to Star Fox + Diddy Kong Racing co jest naprawdę ciekawym połączeniem.

Seria Mario Kart zawsze była nastawiona na multiplayer. Nie było sensownego trybu dla pojedynczego gracza. Wybierało się puchar, postać i pojazd, i czekały nas 4 tory. Jedynym progresem, było odblokowywanie kolejnych torów, postaci i dodatków.

Diddy Kong Racing to taka hybryda platformówki z arcade'owymi wyścigami. Grało się w to fajnie, choć poziom trudności był totalnie przesadzony.

Retro Studios doskonale wiedzą co robią. Donkey Kong Country Returns było dobrym sequelem starej serii, ale nie idealnym. DKC:TF jest dla DKCR tym czym SMG 2 dla SMG 1. Retro nie musiało pracować na silnikiem i sterowaniem, bo to zrobili dobrze w pierwszej części, więc cała para poszła w design lokacji. DKC: TF jest powszechnie uznawane za najlepszą platformówkę 2D wszech czasów, a to znaczy wiele.

Dlatego też nie ma co skreślać żadnej gry od nich. Doskonale wiedzą co robią i z biegiem lat są coraz lepsi. Jeśli faktycznie pracują nad Star Foxem, to na pewno zaprojektowali fajną formułę na gameplay, inaczej by się za to nie zabierali.

14.05.2018 14:07
5
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

ale Apple w swej wspaniałomyślności uznało że ich telefony się nie zawieszają, wiec nie zrobili przycisku reset xD

Jakbyś używał kiedyś iPhone'a to byś doskonale wiedział, że można je resetować tak jak każdy inny telefon.

11.05.2018 15:33
odpowiedz
Likfidator
97

To zależy co chcesz robić. Jeśli chcesz bawić się linuxem i podłączać różne rzeczy do portu GPIO, to śmiało bierz "Zero" za 26 zł, choć lepsza jest Zero W za ok. 50 zł, bo ma WIfi i bluetooth, co ułatwia aktualizację softu i możesz sterować urządzeniem zdalnie.
Ja Zero W kupiłem z https://botland.com.pl/399-raspberry-pi

Miej jednak na uwadze, że Raspberry Pi czy ogólnie te wszystkie komputerki to po prostu komputery z wbudowanymi ogólnoużytkowymi pinami. Dobre na początek zabawy, jak nie miałeś większego kontaktu z linuksem, choć równie dobrze mógłbyś użyć zwykłego PC do tego celu. Najlepiej jakiegoś starego, gdzie trzeba się trochę pomęczyć z konfiguracją, by system działał płynnie.

Jak interesują Cię typowe systemy wbudowane, to zainteresuj się https://www.arduino.cc/ ale tu już jest wyższy próg wejścia. W Raspberry Pi możesz mieć pełnego linuksa z GUI i programować w wygodnym Pythonie, a Arduino to mikrokontroler, gdzie kod zarządza całym sprzętem.
Są tony tutoriali, ale trzeba mieć jakieś pojęcie o programowaniu niskopoziomowym, by tam działać.

Główną zaletą Arduino nad Raspberry Pi są wbudowane piny analogowe. GPIO na Raspberry przetwarza tylko cyfrowe sygnały. Arduino może komunikować się analogowo z różnymi czujnikami, czy innymi gadżetami.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by używać Arduino i Raspberry jednocześnie. Prawdę mówiąc jak się w to wciągniesz, to będziesz tworzył urządzenia, które składają się z najróżniejszych komponentów.

Raspberry Pi jest jednak najlepsza na początek i zawsze znajdziesz dla niej jakiś użytek. Mi w Raspberry Pi Zero podoba się to, że można podłączyć ją do TV i brać prąd bezpośrednio z gniazda USB TV. Do tego pad od XO po bluetooth i mam NES/SNES/Genesis Mini za kilkadziesiąt złotych.

09.05.2018 20:45
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Na PC remastery niepotrzebne, bo gry dobrze skalują się na nowe komputery, a mody usprawniają grafikę. Co najwyżej z chęcią zobaczyłbym kilka pełnoprawnych remake'ów, ale z drugiej strony wolałbym by twórcy gier postawili na nowe i innowacyjne gry.

Demon's Souls na PS4

Póki co remaster jest na PC. Gra bardzo dobrze działa w emulatorze. Pod warunkiem, że masz CPU Intela i to najlepiej wykręcony w okolice 5 GHz. Wówczas gra trzyma stałe 30 fps niezależnie od lokacji, co na PS3 było nieosiągalne. Możliwość grania w 4K to już standard w emulatorach. Nie podnosi to wymagań emulacji, a jedynie wymagania względem GPU.

Tak na marginesie, postępy prac w emulatorze RPCS3 dają realną szansę na wsteczną kompatybilność z PS3 w kolejnej konsoli Sony, która powinna być oparta na Ryzenie.

Być może "PS5" doczeka się programu na wzór Xbox Game Pass z grami z PS3? Nintendo właśnie zmierza w tym kierunku zaczynając od kolekcji gier z NESa, ale być może wprowadzą wyższe pakiety subskrypcji dla nowszych systemów. Skoro nie robią Virtual Console to będą szli w tym kierunku.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-09 20:45:42
09.05.2018 19:46
2
odpowiedz
Likfidator
97

Ten laptop demonem prędkości nie jest, ale powinien działać w miarę dobrze. Jak masz świeżo zainstalowany system, to może Windows pobiera tony aktualizacji, co takiego laptopa zabije, szczególnie jeśli nie miałby dysku SSD.

Najlepiej zainstalować Windows 10 z nowej instalki, która ma już komplet aktualizacji, albo zostawić komputer na dzień czasu w spokoju, by sobie wszystko pościągał, oczywiście ręcznie inicjując aktualizacje.

08.05.2018 19:47
odpowiedz
Likfidator
97

Dym14, Netflix w przeglądarce działa tylko w 720p. Do 1080p potrzebny jest Windows 10 i aplikacja Netflix ze sklepu Microsoftu. W Edge teoretycznie też działa, ale nigdy nie sprawdzałem. Wolę aplikację, wygodniejsza od wersji przeglądarkowej.

Jeśli chodzi o jakość techniczną, to przy każdej treści masz ikonkę HD, 4K albo HDR czy Dolby Vision. Co ciekawe nie wszystkie treści HDR/Dolby Vision są w 4K, np. Star Trek Discovery to tylko 1080p, ale w HDR.
Żeby jednak widzieć odpowiednie ikonki trzeba odpalić aplikację na odpowiednim urządzeniu. Przykładowo na moim telefonie widzę tylko HD, albo Dolby Vision, mimo iż treści 4K odpalają się w 1440p, czyli natywnej rozdzielczości ekranu telefonu.

Na komputerze z monitorem 4K, ikonek HDR/DV nie mam wcale, tylko są HD/4K.

08.05.2018 11:01
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Duckingman, Twoja argumentacja jest idiotyczna. Gry na Switcha to po prostu klasa sama w sobie, dlatego się tak świetnie sprzedają. W tej chwili GOW spadł na 5 miejsce, ustępując Hyrule Warriors.
Miej też na uwadze, że praktycznie wszyscy posiadacze Switcha mają inną konsolę, czy PC do grania. Zatem nie są ograniczeni tylko do grania w gry Nintendo.

https://www.nintendo.com/switch/online-service/
W końcu konkrety na temat on-line od Nintendo. W skrócie:
- cena 80 zł/rok na jedno konto, oraz 140 zł za plan rodzinny,
- w pakiecie 20 gier z NESa, z dodanym trybem sieciowym, jest to stała kolekcja, która będzie się rozszerzać,
- usługa będzie wymagana do grania po sieci w gry Nintendo, ale wydawcy 3rd party będą mogli zaoferować darmowe multi w swoich grach,
- będzie backup save'ów w chmurze za darmo dla wszystkich,
- niestety komunikacja głosowa będzie nadal w zewnętrznej aplikacji na telefonie.

07.05.2018 15:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Core2Duo 4300 cudownie się podkręca. Trzymanie go na 1.8 GHz to zbrodnia. Na standardowym wentylatorze idzie na 3 GHz.

Radeon x1550 absolutnie nie powinno się łączyć z Core2Duo. Karta totalnie przestarzała.

Fortnite na Core2Duo działa bardzo dobrze, ale trzeba podkręcić go do 3 GHz. Do tego potrzebna jest jakaś sensowna karta graficzna przynajmniej Geforce 460, albo 550, a lepiej np. 750 czy nowe 1030. Dobrze byłoby zmienić też CPU na Core2Quada. 4 rdzenie za 60 zł, warto.

Zawsze możesz też wziąć nowy komputer. Pentium G4560 to dobra i tania alternatywa, a w Fortnite można grać na grafice zintegrowanej.

W skrócie. Jeśli chcesz pograć tylko w Fortnite, to wymień GPU oraz bierz Core2Quada za 60 zł.

Jeśli chciałbyś pograć w inne nowe gry, to Pentium G4560 + Geforce 1050 i każda gra działa lepiej niż na PS4.

07.05.2018 12:25
odpowiedz
Likfidator
97

not2pun, TCL ma okropną numerację modeli. W USA sprzedają świetny P607, który ma 10-bitową matrycę i pełne strefowe podświetlenie LED, nie krawędziowe, ale mnóstwo stref na całej matrycy. U nas jest podobny P606, ale z krawędziowym podświetleniem. Trochę gorszy, ale w cenie ok. 2 tys. zł za 55" jest to rewelacyjny TV.

Kilka miesięcy temu kupiłem go do sypialni gościnnej i jestem pod wielkim wrażeniem. Gdyby miał wyższą jasność maksymalną, to dorównałby Samsungowi KS7000.

Pisałem już w innym wątku, że obecnie zakup TV to prosta sprawa. Albo bierzemy OLEDa za 6,5 tys. zł, albo możemy brać TCL za 2 tys. zł. Wszystko pomiędzy jest nie warte swojej ceny.

Ogólnie jednak warto brać OLEDa od LG. W ratach 0% nie będzie wielkim obciążeniem dla budżetu, a to zakup na lata. LG ma absolutnie najlepszy system Smart TV, a w OLEDach są absolutnie wszystkie możliwe funkcje, z Dolby Vision włącznie.

07.05.2018 11:11
odpowiedz
Likfidator
97

W zasadzie Enigma1990 napisał to co miałem napisać. Dodam tylko tyle, że w trybie HDR czasem trzeba pobawić się paskiem jasności z ustawień TV. Działa on inaczej niż przy zwykłych treściach, bo strumień HDR ma dużo większy zakres jasności niż obecne TV. To jest standard mocno na wyrost. Potrzebujemy około dekady, by telewizory spełniły pełne wymagania HDR10 czy Dolby Vision.

Ja miałem taki problem z Forzą 7. Gra była po prostu zbyt jasna, czy rozmyta. Czerń była czarna, ale wszystko inne było takie mleczne. Zmniejszyłem jasność (nie podświetlenie!) w TV i gra zyskała soczyste barwy.

Wszystkie gry HDR jakie testowałem miały kalibrację HDR, by dostosować zakres jasności gry do możliwości TV. W połączeniu z ustawieniem jasności w TV pozwoliło to na uzyskanie dobrego obrazu w każdej grze. Jest nawet pewne pole do dostosowania pod własne preferencje, kombinując z ustawieniami w grze i TV.

Z perspektywy czasu treści HDR są coraz lepsze. Początkowo były to szybkie łatki do gier, a później pracowali już nad nimi artyści na etapie produkcji gier. Podobna sprawa z serialami. Początki HDR w Netflixie to po prostu zwykły post-process. Na nowych treściach HDR już widać możliwości 10-bitowych matryc.

Z HDRem jest też tak, że bardzo szybko się do niego przyzwyczajasz. Największą różnicę zobaczysz jak po obejrzeniu filmu czy serialu w HDR przełączysz się na zwykłą TV. Prawie tak jakbyś włączył czarno-biały TV.

06.05.2018 23:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Nawet mimo dość małej ilości premier w 2018 roku, Switch nie zwalnia. Najlepiej sprzedające się gry w amerykańskim Amazonie na chwilę obecną:

1. Donkey Kong Country: Tropical Freeze.
2. Super Mario Odyssey.
3. Mario Kart 8 DX.
4. God Of War.
5. Hyrule Warriors.
6. Nintendo Labo.
7. Pre-order Shenmue 1 i 2 na PS4.
8. Far Cry 5 PS4.
9. Kirby.
10. Splatoon 2.

7 z 10 to po prostu dominacja, a na dalszych miejscach sytuacja podobna. Nawet jest kilka gier z 3DSa wyżej niż jakakolwiek gra na XO.
Niedawno też czytałem, że wydawcy 3rd party sprzedają swoje gry na Switchu 2:1 względem PS4.
Wygląda na to, że teraz mamy ciszę przed burzą. Na E3 Nintendo odpali taką serię exów jak i gier 3rd party, jak nigdy.

03.05.2018 12:39
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Sterowanie postacią na padzie jest o wiele bardziej precyzyjne niż na klawiaturze, bo sami możemy zdecydować z jaką prędkością się poruszamy dzięki wychyleniom gałki w przeciwieństwie do "prymitywnej" klawiatury, gdzie takiej możliwości nie ma.

Sterowanie postacią, czy też np. wychylenie kierownicy w grach wyścigowych robi się w taki sposób, że wejście z klawiatury przepuszczasz przez filtr low-pass, który wygładza zero-jedynkową naturę klawiatury. Gracze doskonale to opanowali i od dekad grają w gry wyścigowe na klawiaturze klikając rytmicznie w klawisze, intuicyjnie symulując działanie gałki analogowej.

Poza tym są na rynku klawiatury laserowe, które potrafią odczytać poziom wciśnięcia przycisku. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by sterować postacią przy użyciu analogowego joysticka od symulatora lotu.

Jakby to miało sens i było bardziej precyzyjne niż zwykła klawiatura, to gracze e-sportowi w CSa czy inne FPSy już dawno by używali kombinacji joystick + mysz.

Nie ma to jednak sensu. Pady są prymitywnymi kontrolerami, gdzie wygodę stawia się ponad precyzję.

Co więcej nie ma gatunku gier, gdzie pad byłby najlepszym kontrolerem. W grach arcade nic nie zastąpi Arcade sticka, choć dobra klawiatura mechaniczna jest bardzo blisko. Ja sam wolę grać w bijatyki na klawiaturze niż na konsolowym padzie. W Mortal Kombat 9 czy X na klawiaturze daję radę na poziomie trudności o jedno oczko wyższym niż na padzie.

03.05.2018 12:09
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

"Granie w 30 fps na prymitywnym padzie" - napisz wszystkim co takiego ma myszka i klawiatura, że nie są prymitywne, ponieważ jestem bardzo ciekawy.

W wielkim skrócie. Gałką pada nie da się efektywnie przekazywać ruchu 1:1 tj. ustawić kursor na ekranie tak, by wychylenie gałki np. 50% w jednym kierunku oznaczało przesunięcie kursora o 50% powierzchni ekranu w ten sam sposób. Jest to jeszcze mniej intuicyjne niż obecnie stosowany system kontroli. Przykładowo "Mickey's Jigsaw Puzzles" z 1991 roku używała joysticka, czy analogowego pada w taki sposób. Było to dość niewygodne i bezużyteczne tak naprawdę.

Obecnie wychylenie gałki pada interpretuje się jako prędkość, co jest dla nas bardzo nienaturalne. Sterowanie padem przypomina operowanie koparką, czy innym narzędziem, ale pozwala na w miarę sensowne sterowanie postacią przy użyciu gałki.

Sposób działania myszy pozwala jednak na to, by zmianę położenia myszy przełożyć bezpośrednio na zmianę pozycji kursora na ekranie. Jest to najbardziej naturalny i najbardziej precyzyjny sposób sterowania.

W skrócie mysz przekazuje położenie bezpośrednio, a gałka pada w postaci pierwszej pochodnej położenia po czasie, czyli prędkości. Zmiana położenia myszy to prędkość, a zmiana wychylenia gałki pada to przyspieszenie.

Warto wspomnieć o tym, że Nintendo od lat forsuje solidną alternatywę. Ich kontrolery są wyposażone w żyroskopy, które tak jak mysz pozwalają na bezpośrednie przekazanie zmian położenia. Gry takie jak Splatoon 1 i 2 wykorzystują tradycyjny system sterowania gałkami analogowymi, ale używają żyroskopów do precyzyjnego przycelowania.
Nie jest to aż tak precyzyjne jak mysz, ale oferuje precyzję dużo większą niż tradycyjny pad, a do tego umożliwia wygodne granie na kanapie.

Celowanie żyroskopowe jest tak popularne na konsolach Nintendo, że gracze piszą petycje do twórców gier, by dodali je do portów na Switcha. Z ostatnich gier DOOM dodał wsparcie żyroskopu w ostatniej łatce.

Od niedawna Steam wspiera oficjalnie pada od Switcha i gracze ustawiają żyroskop jako wirtualną mysz i wspomagają celowanie przy użyciu pada w grach PC.

EDIT: kontroler PS4 też posiada żyroskop, ale nie mam pojęcia jak wygląda na tej platformie wsparcie tej funkcjonalności.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-03 12:10:50
02.05.2018 18:34
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Trzeba pochwalić Rockstara, że trailer jest na scenach prosto z gry, a nie renderach. Niestety można trochę przyczepić się do jakości wykonania. Niska rozdzielczość tekstur wygląda miejscami okropnie, przykład na załączonym obrazku.

Widać też niską wartość filtrowania anizotropowego, czy okazjonalny aliasing. Mam też wrażenie, że gra używa dość prostego systemu materiałów, to chyba nawet nie jest Physically Based Rendering, tylko jakaś starsza metoda. Nie widać też Global Illumination, czy pokrewnych metod, które wygładzają wygląd obiektów poprzez symulację odbić rozproszonego światła. Nie jest oczywiście źle, ale to właśnie takie past-genowe podejście.

Dobra gra obroni się sama, ale Rockstarowi nie zawsze się udaje zrobić dobrą grę. Dla mnie GTA V była ogromnym zawodem. Po wspaniałej czwórce Rockstar zaserwował coś co było krokiem wstecz względem osiągnięć czwórki jak i San Andreas.

Jak będzie w RDR 2 to się jeszcze okaże. Problemem jest również brak wersji PC. Granie w 30 fps na prymitywnym padzie w taki tytuł niezbyt mi się uśmiecha, ale może skuszę się na wersję XO X, choć i to mało prawdopodobne. Nintendo podobno szykuje mocarne exy na koniec roku, więc nawet nie będę miał czasu myśleć o innych grach.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-02 18:34:55
02.05.2018 16:48
odpowiedz
Likfidator
97

Switch to fajny sprzęt, którego najlepszą cechą jest błyskawiczne usypianie i wznawianie. Ta konsolka pozwoli Ci wcisnąć 1-2 godziny grania każdego dnia bez zabierania czasu innym aktywnościom.

Jeśli chodzi o gry to jak na rok od wydania sprzętu nie jest źle. Jest w co grać, szczególnie że Mario Odyssey starcza na 70 godzin. Zelda 100-300 godzin w zależności jak zmotywowany będziesz do zdobycia wszystkiego w grze.
Xenoblade Chronicles 2 to 100 godzin gry praktycznie biegnąc przez sam wątek fabularny i olewając wszystkie poboczne aktywności.

Mario Kart 8, Splatoon 2 czy ARMS to gry, w które możesz grać latami każdego dnia, ale pod warunkiem że się wciągniesz, bo to dość specyficzne gry sieciowe.

Typowo japońskie gry i jakieś jRPG'i mnie nie interesują kompletnie, ale podobno przed premierą kojarzę, że Nintendo obiecało wsparcie "dużych" wydawców.

To zależy jak na to spojrzysz. Xenoblade Chronicles 2 to niby jRPG, ale ta japońskość jest dość stonowana. Początek gry jest trochę w stylu szalonego anime, ale im dalej tym coraz mocniejszy klimat hard sci-fi. Z bardzo mroczną końcówką.

Mario Odyssey i Zelda są bardzo neutralne i bliskie zachodnim grom. Co prawda dużo trudniejsze niż typowe AAA, ale nie czujesz, że grasz w dziwaczną japońszczyznę.

W ramach Nintendo funkcjonują też deweloperzy spoza Japonii np. działające w USA Retro Studios odpowiedzialne za trylogię Metroid Prime, czy wskrzeszenie marki Donkey Kong Country, a obecnie pracujący nad niezapowiedzianą grą na Switcha.

Nie zmienia to faktu, że na Switchu gier takich jak Uncharted 4, God of War, Halo, czy Forza nie ma.
Według przecieków E3 ma być przełomowe, bo oprócz zapowiedzi exclusive'ów od Nintendo, ma być mnóstwo gier AAA od innych wydawców. Jednak lepiej po prostu poczekać, bo z Nintendo nigdy nic nie wiadomo.

I czy ma jakieś ukryte wady, jakieś przeszkadzajki bądź inne rzeczy, które na początku niby nie przeszkadzają bądź po prostu się je ignoruje.

Nie ma problemów. Konsole Nintendo zawsze są porządnie wykonane. Problem jest jedynie z dockiem, który jest dość słabej jakości i pierwsze serie Switcha miały zbyt wąski otwór w docku, przez rysował się ekran konsoli. Ja nic takiego nie zauważyłem.

Gracze skarżyli się na problemy z łącznością lewego joy-cona, który rozłącza się od czasu do czasu. Ja też tego nie uświadczyłem, ale pojawiły się przecieki, że usprawniony lewy joy-con niedługo trafi do sprzedaży, więc problem sam się rozwiąże.

Jedynym tak naprawdę problemem są nakładki na joy-cony. Są tak niefortunnie skonstruowane, że możesz założyć je źle i zatrzaskują się tak, że nie da się ich zdjąć bez uszkodzenia szyny joy-cona. Trzeba po prostu o tym pamiętać.

Przykładowo - konsola bardzo się grzeje więc ciężko na niej długo grać w trybie przenośnym, częste spadki FPS, ekran jest za ciemny na zewnątrz itp itd.

W trybie przenośnym konsolka jest kompletnie cicha i zimna. W trybie stacjonarnym wentylator wchodzi na wyższe obroty, ale jest ledwie słyszalny. Na czas pracy na baterii też nie ma co narzekać. Jest znacznie lepszy niż to co można wyciągnąć na telefonie, gdzie wymagające graficznie gry zjadają baterię błyskawicznie.

Spadki FPS zależą od gry. Zelda: Breath of The Wild trzyma 30 fps praktycznie cały czas. Mario Odyssey to solidne 60 fps. Bardzo rzadko są dropy np. niektóre miejsca w New Donk City czuć dropy do 52-55 fps, ale to duża lokacja z toną NPCów.

Ogólnie gry Nintendo są świetnie zoptymalizowane. Z resztą bywa gorzej. Xenoblade Chronicles 2 ciągle zwalnia do 25-27 fps. Czasem w okolice 20 fps. Xenoblade Chronicles 2 ogólnie powinien posiedzieć jeszcze z pół roku czy rok w produkcji, bo choć gra jest dopracowana, to nie wszystkie mechaniki wyszły tak jak powinny. Overcooked to tylko 30 fps i to jeszcze z dropami w niektórych lokacjach. Niektóre gry takie jak Rime, czy WWE 2K18 nie powinny w ogóle na Switcha wyjść, działają tragicznie.

Inne działały dość dobrze, ale kolejne łatki poprawiły sporo rzeczy. Rocket League dostał niedawno łatę, która wyraźnie podniosła detale graficzne, a także dodała wybór trybu graficznego między 900p60, a 1080p30. Doom również doczekał się łaty która zwiększyła płynność w miejscach, gdzie były największe dropy.

Switch to nowa konsola na ARMie i Nvidii. Programiści gier nie mieli jeszcze takiej konsoli, więc dopiero uczą się wykorzystywać taką architekturę. Z biegiem czasu będzie tylko lepiej.

Ostatnią rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę to ceny. Konsola jest droga, gry są bardzo drogie, w eShopie nie ma wyprzedaży w ogóle. To co jest przeceniane to gnioty, których nikt nie chce kupić. Ewentualnie symboliczne przeceny dobrych gier z 250 zł na 220 zł.

Akcesoria są absurdalnie drogie. Za pro controller zapłacisz tyle co za dwa pady do XO. Za jednego joy-cona tyle co za pada do PS4.

Używając ładowarki od telefonu, czy docka 3rd party możesz usmażyć sobie konsolę. Szczególnie w najnowszym firmware, gdzie Nintendo podbiło zabezpieczenia tak, by utrudnić życie hakerom.

Musisz po prostu rozważyć mnóstwo rzeczy. Switch to fajny sprzęt, ale zdecydowanie zbyt drogi w użytkowaniu.

Jakby interesowało Cię hackowanie konsoli, to teraz są jeszcze w sprzedaży konsole ze sprzętowym exploitem, którego Nintendo nie załata. Pozwala to np. na zainstalowanie linuksa, a pod nim najróżniejsze emulatory, czy aplikacje do strumieniowania gier z PC. Docelowo na Switchu będzie można zainstalować Androida ze wszystkimi jego grami i aplikacjami. Tyle tylko, że dotyczy to konsol do tej pory wyprodukowanych. W ciągu miesiąca, albo szybciej na sklepowe półki trafi nowa rewizja sprzętowa z połatanymi lukami bezpieczeństwa.

02.05.2018 14:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

zamierzam go wymienić na Phenoma II X6 1090T-mocniejszego nie ptrzebuje

Kompletnie nieopłacalne. Używane zaczynają się od 350 zł, a za 390 zł masz nowiutkiego Pentium G4560 + płyta główna
ASRock H110M. Ten Pentium będzie pod każdym względem wydajniejszy, a do tego będzie miał dwa razy wyższą wydajność na pojedynczym rdzeniu i nowszą architekturę, która powinna dać jeszcze większego kopa aktualnemu oprogramowaniu.

No i kupując Pentiuma masz możliwość upgrade'u do i5 czy i7 w przyszłości.

02.05.2018 10:55
odpowiedz
Likfidator
97

Gra się uruchomi, ale potrzebujesz 512 MB na karcie, by gra nie przycinała. Jeśli masz wersję 256 MB to będą okazjonalne przycinki, bo karta będzie musiała używać pamięci RAM do przechowywania danych graficznych.

Skoro masz taką kartę, to i komputer nie najmłodszy, więc może nawet CPU nie uciągnie tej gry. Zintegrowane karty graficzne z tanich CPU np. z Pentium G4560 mają więcej mocy niż Geforce 9600.

02.05.2018 10:43
1
odpowiedz
Likfidator
97

Osa i Mrówkoczłek

30.04.2018 23:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Tylko, co jest w tej grze trudne? Zbieranie literek KONG i znajdowanie puzzli na planszy i dodatkowe levele.

Nie wiem jak Tropical Freeze, ale DKC Returns na Wii był piekielnie trudny. Późniejsze plansze miały trwające 5-10 minut sekcje, które trzeba było pokonać na jednym życiu, bo checkpointy były bardzo rzadko. Wykonaj serię perfekcyjnych skoków, omiń upierdliwie rozstawionych wrogów itd. DKC nigdy nie skończyłem, gra mnie po prostu znudziła. New Super Mario Bros. Wii też był piekielnie trudny, zrobienie gry na 100% to wyzwanie kilka razy trudniejsze niż Dark Souls 1. Do tego NSMB Wii zrobiłem na 100%, ale bez iskierek, bo na kilku etapach straciłem (dużo!) więcej niż 8 żyć.

Wracając do DKC:TF, gra w wersji na Switcha będzie mieć "Funky Mode". Specjalny tryb dla młodszych, czy mniej doświadczonych graczy, który ułatwia przejście gry. Zatem jak poziom trudności będzie zbyt wysoki, to zawsze będzie jakaś opcja.

Captain Toad( jak już wyjdzie) będzie super dla dzieciaków.

Captain Toad to fajna gra, ale absolutnie nie warta 250 zł. Captain Toad to poziom dobrze wykonanej gry na telefon. Gra na Wii U trafiła do taniej serii Nintendo i kosztowała 100 zł. Jakby była w tej cenie na Switchu, to można śmiało brać, a jak będzie droższa to lepiej zaczekać za remakem Crasha, który ma być za 140-160 zł.

EDIT: Na Amazonie jest pre-order Captain Toad za 40$. Czyli u nas będzie 140-160 zł. W tej cenie jeszcze warto się zastanowić.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-30 23:59:43
29.04.2018 14:22
6
odpowiedz
Likfidator
97

Labo to nowa marka Nintendo, która będzie rozwijana długie lata. Nie jest tak mainstreamowa, bo mimo wszystko kierowana do rodziców-nerdów. Variety kit to zarówno proste zabawki dla chłopców i dziewczynek, jak również bardzo dobrze zaprojektowane i przyjazne środowisko do nauki programowania. Ledwie kilka dni po premierze pojawiło się sporo fajnych projektów, robionych co prawda przez tatusiów, ale jakby nie patrzeć potencjał w tym jest.

Labo to też kolejne podejście Nintendo do szukania nowych nabywców ich konsol. Nawet jeśli samo w sobie nie osiągnie sukcesu, to jest to jakiś argument by kupić pstryczka.

W każdym razie Nintendo cały czas stawia na innowacje, a jak się robi innowacyjne produkty, to nie zawsze odnoszą spektakularne sukcesy.

Pierwsza połowa roku jest dla Switcha dość powolna. Przydałaby się choć jedna gra na miarę Mario Odyssey czy Zeldy. Póki co wychodzą drugoligowce i porty z Wii U, ale druga połowa roku ma być według przecieków bardzo mocna o czym mamy przekonać się na E3.

28.04.2018 21:37
1
odpowiedz
Likfidator
97

Starszym osobom dużo wygodniej korzysta się z większych ekranów. 27" 1080p byłby mile widziany.

Jeśli chodzi o jednostkę, to Pentium G4560 + 4 GB RAM + SSD to optymalny wybór. Desktopowe Pentiumy mają bardzo wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, dzięki czemu w podstawowym użytkowaniu jak internet, komunikatory, muzyka itd. są równie dobre co i5 czy i7 na zablokowanym mnożniku i deklasują prawie wszystkie laptopy.

Taki komputer z obudową złożysz za ok. 1000 zł.

Za 650-700 zł kupisz już monitor z matrycą IPS oraz redukcją migotania, jest to ważne bo starsze osoby nie powinny nadwyrężać wzroku. Matryca IPS ma bardzo dobre kąty i jest najlepszym wyborem do pracy z tekstem.

W używany sprzęt nie ma co się pchać. Nowy Pentium G4560 ma nowoczesne GPU, które posiada sprzętowe wsparcie dla wszystkich kodeków w tym HEVC czy VP9, więc nie będzie problemu z odtwarzaniem filmów na stronach.

EDIT: wysoka responsywność komputera jest bardzo ważna dla osób starszy. Wolno działający komputer będzie ich denerwował i zniechęcał, szczególnie jeśli dopiero uczą się z niego korzystać.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-28 21:38:39
27.04.2018 21:55
odpowiedz
Likfidator
97

GTX 260 to karta kompletnie przestarzała. Żadna nowa gra się na niej nie uruchomi, bo nie posiada shaderów 5.0. Nawet małe gry niezależne, które będą grywalne na zintegrowanych kartach z nowych CPU na 260 się nie uruchomią.

Szukaj Geforce'a 460, 550, 560, czy 650. Choć ten Phenom będzie je ograniczał. Ten procesor nawet do internetu się nie nadaje, więc co tu mówić o grach. Mógłbyś wymienić na Phenom II X4, ale kosztują one 150-200 zł, totalnie nieopłacalne, bo Pentium G4560 kosztujący podobnie za nówkę jest prawie 2x wydajniejszy.

Najbardziej budżetową opcją na komputer do grania są nadal Core2Quady, Q6600 kupisz za 60 zł, płytę do tego za grosze. Po OC ten Core2Quad poradzi sobie w 30 fps z każdą grą.

26.04.2018 11:27
odpowiedz
Likfidator
97

Sytuacja wygląda po prostu tak, że kopaczom nie opłaca się dłużej trzymać GPU obecnej generacji. Sprzedają karty, póki są coś warte. Mówiąc inaczej sprzedając kartę dziś dostanie za nią więcej pieniędzy niż byłaby w stanie wykopać przez resztę swojego życia.

Wejście ASIC i nowej generacji kart podbije trudność, co zmniejszy dochód z każdego obecnego GPU. Te karty nie zarobią na prąd, a do tego będą zajmować cenne miejsce, które lepiej wykorzystają nowoczesne układy.

Wiele się tak naprawdę nie zmieni. Dla graczy jedyna dobra nowina jest taka, że rosnąca trudność kopania podnosi poprzeczkę opłacalności kart. Tak jak do tej pory Geforce 1050 i 1050 Ti były powszechnie dostępne tak w za pół roku czy rok karty o wydajności 1060 nie powinny mieć zaporowych cen. Być może nawet odpowiednik 1070 będzie w przystępnej cenie, ale zapewne w wersji 4 GB RAM, bo 8 GB pójdą do kopalni.

24.04.2018 00:14
odpowiedz
Likfidator
97

Ostatnio bardzo dużo się dzieje w kategorii hackowania Switcha. Na lato jest zapowiedziane CFW dla wszystkich konsol z pierwszą wersją Tegry. Latem mija okres w którym hakerzy zobowiązali się Nvidii czy Nintendo o niepublikowaniu exploita. Tylko, że...

Od kilku dni trwa czyste szaleństwo. Ktoś wrzucił do sieci bootrom konsoli i się zaczęło. Upubliczniono sposób na odpalenie dowolnego kodu na każdej konsoli. Wystarczy kabel USB-C i zwarcie dwóch pinów w gnieździe prawego joy-cona.

Jak to możliwe? Switch jest zbudowany na zwykłej tegrze, która w samej dokumentacji ma opisaną metodę odpalenia trybu przywracania, przy wciśnięciu dwóch przycisków w trakcie zimnego startu. Wystarczyło znaleźć odpowiednie piny na płycie głównej konsoli. Jak się okazało te piny są nawet wyprowadzone na zewnątrz. Nie trzeba nawet konsoli rozbierać, by ją shackować.

Jakby tego było mało, druga grupa hakerów zapowiedziała, że 25 kwietnia mija ich embargo na exploita i tego dnia udostępniają przygotowane przez nich linuxowe distro, z działającymi sterownikami 3D i ekranem dotykowym. Pokazali nawet działający emulator Dolphin z grami z NGC. Być może nawet emulacja Wii wchodzi w grę.

O ile CFW mnie nie interesuje, to linuxa z emulatorami, przeglądarką, streamowaniem Steam itd. z chęcią zainstaluję jako drugi system.

EDIT: https://twitter.com/fail0verflow/status/988543541403160576 Na Switchu odpalili yuzu, czyli eksperymentalny emulator Switcha. Ktoś ma poczucie humoru.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-24 00:37:11
23.04.2018 23:28
odpowiedz
Likfidator
97

Co prawda pierwsze modele PS4 były dość głośne, ale w Twoim przypadku najprawdopodobniej konsola przypomina, że należy wymienić pastę termoprzewodzącą. Kup coś z wyższej półki, co dobrze wypada przy OC procesorów, otwórz konsolę i wymień.

Po nałożeniu dobrej pasty konsola powinna mniej hałasować niż od nowości.

20.04.2018 22:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Do grania w łóżku najlepsze jest coś takiego: https://i.redd.it/k13m7rtgj9jy.jpg czyli coś na podobieństwo uchwytu do nawigacji z samochodu. Na obrazku Switch, ale tablet też da się tak zamontować.

Do tego bezprzewodowy kontroler i można grać. Joy-cony są świetne, bo każda ręka trzyma swój kontroler, co jest bardzo wygodne. Na PC możesz używać dowolnego pada, albo kontroler steama, który bardzo dobrze sprawdza się w grach na myszkę.

20.04.2018 16:08
odpowiedz
Likfidator
97

Miałem chwilę czasu, więc też coś zrobiłem. Nawet nie wiem, czy jest w ramach regulaminu, bo to nie ulotka, ale miałem sporo frajdy z machania myszą:)

Praca pod tytułem: "Na pohybel plastykom" zainspirowana opinią większości użytkowników GOLa na temat konkursów plastycznych wygrywanych przez świeżo zarejestrowanych studentów/absolwentów ASP, których jedynym celem jest sprzedać nagrodę na allegro.

19.04.2018 17:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Nie, naprawdę nie chcę tutaj krytykować GoWa. Weźcie przeczytajcie jeszcze raz moją wypowiedź pod recenzją. Gry nie krytykowałem jako takiej. To kolejna piękne zrobiona i dopracowana pozycja na PS4, ale to nie jest gra dla mnie, co też odpowiednio uargumentowałem. Preferuję inny styl gier.

Jedyne co tak naprawdę krytykowałem, to fakt że Sony równa wszystkie swoje gry do jednego schematu. Naprawdę nie rozumiem, co im szkodziło w tym, by GoW był bliższy swoim slasherowym korzeniom?
Fakt, że to niszowy gatunek, ale skoro Nintendo potrafiło przygarnąć Bayonettę i finansuje Platinum Games by zrobili już trzecią grę z serii, mimo iż na tym dużo nie zarobią, jeśli nie dołożą, to i Sony mogłoby dać coś fanom slasherów.

Robienie gier na jeden schemat zawsze jest złe, niezależnie od tego jak dobra będzie to formuła. Może nadal wam ona odpowiada, ale gwarantuję wam, że za 5-10 lat będziecie mieć jej dość. Już teraz można było poczytać opinie fanów trylogii Nathana Drake'a, którzy się odbili od czwartej części, bo wprowadzała zbyt mało nowości.

A co do hype'u, to mnie autentycznie zaskoczyło, że jest tak mało szumu wokół GOWa w anglojęzycznym internecie. Na reddicie PS4 więcej komentarzy dotyczących Spidermana niż GOWa. W kilku miejscach, które odwiedzam sekcje dotyczące PS4 praktycznie martwe, choć ja preferuję społeczności bliskie konsolom Nintendo, a te grupy za konsolami Sony nie przepadają i PS4 robi im co najwyżej za drugorzędną platformę... Mnie to też trochę dziwi, bo są tacy co dosłownie grają tylko w tytuły od Nintendo, odcinając się od reszty platform.

Youtuberzy, których subskrybuję nikt poza arhn.eu i Digital Foundry nie zrobił materiału z GOWa. Co innego jak wychodził remaster Crasha rok temu, wszędzie miałem w polecanych.

To mnie właśnie zaciekawiło, że premiera głośnej gry, która zebrała świetne recenzje, a internet nie reaguje. Zaskoczyło mnie to, że jacyś tam topowi youtuberzy robili w tym tygodniu materiały z Fortnite zamiast GOWa.

To jest właśnie przykre, bo jakby na GoWa nie patrzeć, to jest to singlowa gra w starym stylu. Bez wahania wybrałbym GoWa przed np. Far Cry 5.

A może wy macie inne wrażenia? Youtube w końcu ma jakieś algorytmy polecające i u mnie z gamingowych kanałów przewijają się retro platformy, Switch, Xbox One oraz trochę indyków z PC.

GOW to też europejskie klimaty. Odwrotna sytuacja niż np. z Halo, które u nas jest totalną niszą, a w USA kultowe.

19.04.2018 16:14
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Walczę ze sobą żeby nie kupować na premierę bo 250 zł uderzy trochę w mój budżet

Miesiąc temu był pre-order w X-KOMie za 189 zł, co patrząc na dzisiejsze ceny było niezłą okazją.
W każdym razie gra nie ma multi, więc cena powinna się unormować dość szybko. Sklepy jak widać naliczyły podatek od nowości, bo hype w Polsce jest znacznie większy niż na zachodzie. Gdyby nie GOL to bym nawet nie wiedział, że GoW teraz wychodzi, bo na zagranicznych forach cisza. Dużo więcej szumu jest odnośnie nowego Spidermana, ale to jest silne i popularne IP.

19.04.2018 10:28
odpowiedz
Likfidator
97

To przełączanie między pojazdami jest naprawdę fajne. Jeśli gameplay zrobi z tego użytek i np. samochód i łódź będą szybsze od samolotu, ale samolot nie będzie musiał trzymać się drogi, to gameplay może zyskać sporo głębi, a gracz będzie musiał opracować najefektywniejsze ścieżki, gdzie jechać samochodem, kiedy lecieć, a kiedy popłynąć.

Tradycyjna formuła wyścigu, by mnie nie interesowała, ale po tym trailerze The Crew 2 mnie zaciekawił.

17.04.2018 11:20
odpowiedz
Likfidator
97

Nie wiem w jaki sposób chciałbyś ulepszyć moce bohaterów, by nie były przesadzone. Klasy polegają na mocach w różnym stopniu i np. dla szamana wystawienie losowego totemu jest tylko niewiele gorsze od wybrania typu. Jakby wystawiał 2 totemy, to byłby OP.

3 dmg u Huntera to wystarczająca siła. Nowe karty dały mu niezłe synergie. Jeden minion odnawia moc, drugi podwaja obrażenia. Obaj wymagają usunięcia ze stołu. Baku hunterem gra się bardzo fajnie. Trzeba od początku planować całą grę i liczyć obrażenia jakie się zada. Najczęściej kluczowa jest 5-6 tura, bo wtedy trzeba podjąć decyzję czy iść w twarz, czy walczyć o stół.

Baku i Genn będą przewijać się przez dwa lata. To są naprawdę fajne karty i dużo lepiej zbalansowane niż te, które blokowały jeden slot. Co ważne, te karty mają sens dopiero teraz, gdy mechanika discover i losowa generacja kart zostały mocno ograniczone.

Cała siła Bakudina polega na tym, że minion za 3 many pozwala mu dobrać Sunkeeper Tarim, który jest po prostu OP w parze z ulepszonym hero power.

Gra jednak zmierza w dobrym kierunku. Gdyby jeszcze znerfili warlocka, to byłoby miło. Warlock był dobrze wyważony przed koboldami. Miał dobrego DK, sporo kontrolnych kart i znośne leczenie. Koboldy dały mu totalnie przesadzone karty. Jest zbyt żywotny, przez co nie zabijesz go wcześnie, a w end-game ma zbyt wysokie value, by przegrać.

16.04.2018 11:23
odpowiedz
Likfidator
97

PS4 Pro ma grafikę dużo bliższą 960 niż 970. Xbox One X to gdzieś między 1060, a 1070. No i obie konsole są mocno ograniczane przez procesor.
Nie ma co patrzeć na porównanie czystych teraflopów. Karty AMD działają inaczej niż Nvidii. Radeony potrzebują dużo więcej surowej mocy, by doścignąć Geforce'y w grach. Ta surowa moc ma jednak znaczenie przy kopaniu kryptowalut, gdzie Radeony są dużo lepszym wyborem, a przez to ich dostępność było zerowa w okresie największego szału kopania.

16.04.2018 10:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Niestety, ale na tym laptopie gry dobrze działać nie będą. Geforce 950M to mniej więcej 50% tego co wyciąga GPU z Xbox One.

Forzy były projektowane pod XO, więc będą mieć problem ze skalowaniem się na coś mocno słabszego. Na granie w 1080p nie ma szans, ale być może da się zagrać w 720p.

Demo to mimo wszystko dobry sposób, by ocenić działanie gry. Jeśli demko w 720p jest niegrywalne na Twoim laptopie, to i pełna wersja nie będzie. Jeśli zaś demko trzyma 30 fps i tylko czasem gubi klatki, to pełna wersja powinna działać poprawnie.

A co z Forzą 7? Jak ona działa? Demko jest jakby lepiej zoptymalizowane niż Horizon 3.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-16 10:47:40
15.04.2018 16:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Ten komputer będzie nadawał się do gier tak długo jak PS4 Pro, bo ma porównywalne GPU, jeśli nie trochę lepsze oraz wyraźnie wydajniejszy CPU.

Oczywiście z 60 fps będzie problem, ale konsolowe 1080p w średnich detalach i 30 fps to jeszcze kilka lat bez problemu.

12.04.2018 10:49
odpowiedz
13 odpowiedzi
Likfidator
97
4.5

W recenzji zabrakło odpowiedzi na kilka pytań.

Czy w grze są starcia z gigantycznymi potworami? Czy późniejsze lokacje to coś więcej niż labirynty z płaską podłogą jak w Wolfenstein 3D? Oglądając przedpremierowe gameplaye wszędzie były płaskie korytarze, otoczone małymi górkami po bokach, by ograniczyć zasięg rysowania, a w nielicznych miejscach gdzie ich nie było, wszystko zakrywała mgła. Jedynym urozmaiceniem były tunelowe i bardziej wertykalne jaskinie, ale też klaustrofobiczne.

Recenzja w ogóle nie odnosi się do wad gry:
- 30 fps,
- niski skill cap tj. nawalaj X aby wygrać, zero finezji.
- porzucenie slasherowej konwecji.

No o tym ostatnim jest coś powiedziane, ale to jest zdecydowanie wada gry. Sony z jeszcze większym uporem chce robić swoje gry na jeden typ. Nie zdziwi mnie, gdy w kolejnym GoW pojawią się osłony i magiczne karabiny.

To wszystko rozchodzi się o filozofię tworzenia gier. Exy z Playstation są przystępne, casualowe. To są gry w które się nie gra, a przechodzi. Interfejs na każdym kroku podpowiada co masz robić, teraz idź do punktu X, potem strzelaj, czy machaj toporkiem. Te gry są pozbawione najlepszych składowych tj. adaptacji, planowania i eksploracji. Pozostaje tylko egzekucja, która jest najnudniejszą i praktycznie obowiązkową częścią gier.
Największą wadą gier AAA jest właśnie podział na sekcje: korytarzyk, arenka, QTE, cutsenka, korytarzyk, arenka itd. To nie jest przyjemne, to jest jak praca na taśmie w fabryce. Najlepsze co można spotkać w grach, to konieczność opracowania własnego planu działania. To jest najfajniejsze. Tak jak wczoraj prawie zarwałem noc przebudowując fabrykę w Factorio, by ograniczyć zanieczyszczenie, by nie prowokować kolejnych ataków ze strony kąsaczy.

Jest ogromna przepaść między Sony, a Nintendo. Pierwsza stawia na piękne i 'epickie' opowieści, a druga na wspaniały i wymagający gameplay.

W tym roku czeka nas starcie GoW vs Bayonetta 3. Pierwszy jest casualowym blockbusterem w 30 fps, a drugi będzie pełnoprawnym slasherem z bardzo wysokim skill capem, 60 fps i ociekającymi niesamowitością starciami, przy których machający toporkiem stary dziad wypada po prostu żałośnie. Bayonetta ma bardzo złożony system walki. Wymagający precyzji i przemyślanych sekwencji. Radość z wygranego starcia szybko mija, gdy gra przywali najniższą ocenę:) ale to tylko motywuje do szlifowania umiejętności.

Jednak kto co lubi. Sony doskonale zna swój target. Jak ktoś świetnie bawił się przy dotychczasowych exach z PS4, to GoW będzie dla niego kolejnym niesamowitym doświadczeniem.
Mnie do tej gry nie ciągnie, widzę w niej mnóstwo cech, które mnie od niej odpychają. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to po prostu trochę lepiej wykonany Ryse: Son of Rome.

Mój komentarz to po prostu przeciwwaga do tych wszystkich pochlebnych opinii. GoW to nie jest gra dla każdego, tak jak nie każdemu podchodzi styl Playstation.

Fanom God of War życzę soczystej rozrywki w ten dopracowany i wysokobudżetowy tytuł na który tak długo czekali.

11.04.2018 20:19
2
odpowiedz
Likfidator
97

PS4 emuluje ps2, poczytaj, to żadne porty

Nie masz pojęcia w temacie. PS4 nie emuluje PS2, a jedynie kilka wybranych gier z PS2, a to ogromna różnica. Dużo łatwiej napisać emulator konkretnej gry niż samej konsoli. Konsole od PS2 w górę i tak są emulowane tylko poprzez HLE. O bezpośredniej emulacji nie ma mowy.

Emulacja wysokiego poziomu (HLE) polega na tym, że zamiast emulować każdą instrukcję emulator analizuje kod i szuka znanych mu ciągów instrukcji, które odpowiadają za określone funkcje np. odtwarzanie dźwięku, czy rysowanie czegoś na ekranie. Zaletą HLE jest duża szybkość emulacji, wadą niska dokładność i konieczność tworzenia profili do każdej gry z osobna.

Pisanie emulatora pod konkretną grę pozwala iść jeszcze dalej i zoptymalizować tylko pod funkcje używane w konkretnej grze.

Czyli ps4 jest za słabe na emulację ps2 ale już ps5 będzie nawet cella z ps3 emulować? Hmmm... coś tu nie ma sensu.

PS4 ma tragiczną wydajność pojedynczego rdzenia, kluczowej rzeczy w emulacji. Ryzen 5 jest od 3 do 10 razy wydajniejszy od Jaguara z PS4 w zależności od zastosowania i to bardzo ostrożnie szacując. W praktyce różnica może być dużo większa. Taka różnica wystarczy, by mieć pełnoprawny emulator PS2 i prawdopodobnie wystarczy, by emulować CELLa.
Być może Sony nawet pokusi się o implementację sprzętową części funkcji CELLa, by taką emulację ułatwić. Tak jak Xbox One posiada GPU dostosowane do emulacji X360.

Wymagania emulatora z PC nie mają, oczywiście, tu nic do rzeczy.

Oczywiście, że mają. Praw fizyki nie przeskoczysz. Ba, nawet nie trzeba pisać emulatora, by oszacować minimalne wymagania do użytecznej emulacji.

Żaden proces tworzenia emulatora nie jest podobny i jego efekty nie powinny być porównywane do siebie.

Jak masz pisać takie bzdury, lepiej się w ogóle nie wypowiadaj. Wszystkie emulatory są do siebie bardzo podobne. Tworzysz wirtualny RAM, wirtualny CPU i wszystkie inne układy z konsoli. Zaczynasz od interpretera kodu, jest wolny, ale łatwy w implementacji i dokładny. Później powstaje dynamic recompiler, który kompiluje kod w czasie rzeczywistym przyspieszając emulację nawet kilkaset razy.

Emulacja każdego komponentu z osobna jest z reguły prosta. Problem zaczyna się przy synchronizacji i zapewnienia odpowiedniej komunikacji. W przypadku emulatorów nigdy nie jest ona idealna. Potrzeba FPGA, na którym da się zaimplementować 100% symulator, który przetwarza wszystkie podzespoły jednocześnie, a nie jak emulator jeden po drugim.

Emulacja konsol jest o tyle trudna, że twórcy gier wykorzystywali różne tricki sprzętowe, zależne np. od opóźnień w komunikacji między podzespołami, co pozwoliło im tworzyć unikalne efekty graficzne. Dlatego też część gier jest łatwiej emulować niż inne.

To jest temat rzeka, ale też bardzo dobrze opisany w internecie.

Jedyną przewagę jaką mają twórcy oficjalnych emulatorów jest dostęp do specyfikacji technicznej. Tylko, że to jest po prostu kwestia czasu. Entuzjaści rozkładają konsole na czynniki pierwsze. Jedni piszą dokumentację, inni emulatory.

Emulatory NESa, SNES, NGC i Wii są dużo lepsze niż oficjalne odpowiedniki Nintendo. Jedynie w przypadku N64 Nintendo dysponuje lepszym emulatorem, ale tutaj sprawę można załatwić odpalając gry z VC w Dolphinie:)

Emulatory konsol Sony nigdy nie były tak rozwijane jak konsol Nintendo. Po prostu mniejsza motywacja, bo i dobrych gier jak na lekarstwo na Playstation.

11.04.2018 17:37
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

daje do myślenia to, że prawdopodobnie działa na win10 z konsoli, czyli teoretycznie na pc też by dał radę.

Niestety to nie jest takie proste. Układ graficzny z XO wspiera formaty tekstur z X360 i ogólnie jest sprzętowo kompatybilny z układem z X360. Nie są to rzeczy, z których korzystają nowe gry, ale właśnie konsola była od początku zaprojektowana pod kompatybilność wsteczną. Emulator był jednak rozwijany dopiero po premierze konsoli.

Emulator X360 na PC musiałby wykonać dużo więcej pracy, by przetłumaczyć dane wysyłane do karty graficznej na zrozumiały dla PCtowych GPU format. Co nie jest łatwe, czego najlepszym dowodem jest emulator Xenia, który mimo iż działa szybciej niż emulator PS3, to ma słabiutką kompatybilność i nawet nie potrafi odtworzyć wyglądu gier z X360. Twórcy zastrzegli, że nie będą celować w identyczny wygląd, bo to jest ponad ich możliwości.

W każdym razie Microsoft jakby chciał, to by taki emulator zrobił, ale na to nie ma szans. Phil Spencer kiedyś napisał, że chciałby zaoferować emulację pierwszego Xboxa na PC. Może i to ma sens, bo te gry działałyby nawet na zintegrowanych kartach intela.

Emulator X360 mimo wszystko wymagałby czegoś lepszego i Microsoft raczej nie chce wchodzić w tony problemów z kompatybilnością i skarg klientów, którym stara gra nie działa na nowym komputerze.

Nie będzie, sony nie ma zamiaru wspierać wstecznej kompatybilności, ma co prawda emulator ps2, ale mało tytułów i jeszcze raz płatne, nie działają oryginalne płyty.

PS4 jest za słabe, by emulować PS2. Wystarczy popatrzeć jakie wymagania ma emulator na PC. Te niektóre gry z PS2 to częściowe porty ze zmodyfikowanym kodem tak, by działało to płynnie na PS4. O PS3 nawet nie ma szans.

Nadchodzi jednak PS5, które wyposażone w 8-rdzeniowego Ryzena pewnie zaoferuje pełna kompatybilność ze wszystkimi konsolami Sony. Od PSXa po PS4.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-11 17:39:58
09.04.2018 18:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

EnX, ale nad czym się tu zastanawiać. LG G6 w obecnej cenie miażdży całą średnią półkę. Masz flagowca z wodoszczelnością, NFC, świetnym ekranem 1440p, dobrą baterią, unikatowym aparatem szerokokątnym i nawet wsparciem HDR i Dolby Vision w Netflixie. G6 masz wszystkie flagowe feature'y z 2017 roku.

Wydajnościowo jest dosłownie 2x szybszy niż Mate 10 Lite. Naprawdę nie wiem jak w ogóle można rozważać zakup tych telefonów, gdy za dwie czy trzy stówy więcej masz LG G6, które miażdży je pod każdym względem.

09.04.2018 15:09
odpowiedz
Likfidator
97

Akurat kategoria 4KB na Atari 2600 wypada najgorzej. 4K robi się najłatwiej, bo to cała przestrzeń adresowa procesora. 8, 16 i 32 KB demka są trudniejsze, bo trzeba stronicować pamięć, co mocno podnosi trudność programowania.

Niedawno natrafiłem na Dooma na Commodore 64 https://www.youtube.com/watch?v=G0ct1PjBvMs
Działa to na SuperCPU, czyli unowocześnionej wersji 6502 z taktowaniem 20 MHz i 16 MB przestrzenią adresową.
Jest też port wolfensteina 3D.

07.04.2018 22:42
odpowiedz
Likfidator
97

Na każdym skrzyżowaniu w mieście jest wyścig czy inny event, ale jest tylko 9 miejsc docelowych z tego co pamiętam, więc szybko nauczysz się skrótów i innych tricków, by jak najszybciej dotrzeć do celu.

Większość wyścigów nie ma jednej najlepszej trasy, szczególnie na początku wyścigu to bez różnicy w którą drogę skręcisz, pod warunkiem, że będziesz kierował się do celu, a te są na wschodzie, zachodzie, północy, południu i pośrednich. Miejsc docelowych jest mało, więc będziesz je odwiedzał często, czyli ostatni kilometr wyścigu będziesz znał na pamięć. To uczucie prędkości i dezorientacji to jedna z ważniejszych zalet gry.

Wypróbuj wszystkie 3 rodzaje samochodów, każdy premiuje inny styl jazdy i niektóre typy wyścigów są nie do przejścia w złym samochodzie. Ja prawie cały czas jeździłem samochodami kaskaderskimi (zielony boost), bo było z tego najwięcej radochy. Ciągnęło się kombosy, by dostać jak najwięcej boostu i jeździło skrótami, gdzie więcej samochodów latał niż jeździł.

03.04.2018 19:39
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Kilgur, zależy jak na to spojrzysz. Dużo się mówi o modernizacji sprzętu, ale w praktyce mało kto się za to zabiera.

Pentium G + płyta H110 są taniutkie i w kategorii cena/wydajność nic im nie dorównuje, chyba że ktoś potrzebuje wielordzeniowego CPU, wówczas AMD wygra, ale to wykracza poza zwykły domowy użytek.

Pentium G 4560 ma 2x więcej mocy niż CPU z XO X czy PS4 Pro. Także do premiery kolejnej generacji konsol w zupełności wystarczy do 30 fps. Dla kogoś kto chce okazjonalnie sobie w coś zagrać nic lepszego nie potrzebuje.

Do tego, żeby wykorzystać 4-rdzeniowy CPU potrzeba min. Geforce'a 970 albo 1060. Dla 6-rdzeniowego i5 nawet 1080 Ti to zdecydowanie za słaba karta, by zrobić z niego użytek. 6-rdzeniowce rozwiną skrzydła za 3-4 lata. Tak jak i5 2500K rozwija skrzydła dopiero z Geforce 980.

Oczywiście dla świętego spokoju najlepiej zaczekać te kilka tygodni. Na początku maja sytuacja będzie jasna, czy nowe CPU i płyty Intela namieszają na niskiej półce cenowej, czy nie.

03.04.2018 18:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Pentium G to najtańsza i najgorsza możliwa opcja. Mizerna wydajność w innych zastosowaniach niż gierki i brak możliwości wymiany procesora na lepszy.

Jak masz pisać takie głupoty, to lepiej nic nie pisz.
Pentium G ma równie wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, co i3, i5 czy i7 o takim samym taktowaniu. Przeglądarka, pakiet biurowy, czy aplikacje użytkowe, gdzie więcej się klika niż przetwarza danych będą śmigać równie dobrze co na droższych CPU.

W tych zastosowaniach Pentium G jest lepszy niż wszystkie procesory AMD razem wzięte, które mają niską wydajność pojedynczego rdzenia i starają się to nadrobić ich większą ilością, ale nie licząc gier 2 rdzenie wystarczy do domowego użytku.
Jeśli chodzi o gry to Pentium G od 4560 w górę ma 2 rdzenie i 4 wątki, a tym samym poradzi sobie z każdą grą w 30 fps, a w wielu grach także 60 fps będzie możliwe, pod warunkiem użycia karty Nvidii, które mniej obciążają CPU niż Radeony.

Kupując Pentium G 7-generacji możesz w przyszłości wymienić procesor na 4-rdzeniowe i5 czy 8-wątkowe i7.

G4560 czy 4600 mają wbudowaną dobrą zintegrowaną kartę graficzną Intel HD 630, która nawet pozwala zagrać w starsze i nowsze gry. WOT wyciąga 60 fps w 1080p na średnich detalach.
Starsze gry z epoki X360 będą grywalne w 900p na wysokich detalach.

HD630 wspiera 4K i ma sprzętowe wsparcie wszystkich nowoczesnych kodeków. Pentium G bez problemu poradzi sobie z każdą usługą video, nawet z Netflixem 4K HDR.

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_kwiecien_2018

W nowych zestawach z kwietnia Pentium wciąż są polecane w zestawach do 2000 zł.

Kilka miesięcy temu składałem domowego PCta do internetu na G4600 i komputer działa błyskawicznie. Nie używam go do gier, bo mam kompa z i5 do tego, ale we wszystkim innym śmiga.

Oczywiście Pentium G4560 to oferta dla osób z naprawdę ograniczonym budżetem. Naprawdę warto dołożyć trochę i kupić płytę + CPU nowszej generacji, które to otwierają przed nami możliwość upgrade'u do 6-rdzeniowych i5.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-03 18:57:39
03.04.2018 12:48
odpowiedz
Likfidator
97

Far Cry 5 można ocenić dowolnie. Od gniota po arcydzieło. Wszystko zależy od przyjętych kryteriów.

Wysoka sprzedaż pokazuje po prostu, że gra przypadła do gustu grupie docelowej dla której była tworzona i to jest właśnie sukces, za który należy Ubisoftowi pogratulować.

Mnie do FC5 nie ciągnie. Na pewno nie w tej cenie. Co najwyżej chciałbym zobaczyć jak działa na moim komputerze i trochę postrzelać. Ot przydałoby się demko w starym dobrym stylu, albo przynajmniej jakiś 30-60 minutowy trial.
Na 95% FC5 mi nie podejdzie, ale pozostaje te 5% niepewności, że gra mogłaby mnie wciągnąć, bo oglądając recenzje na youtubie recenzenci mówili, że gra ma mocno usprawnioną formułę i jest po prostu mniej powtarzalna.

Inna sprawa, że wczoraj odkryłem Factorio, przy którym spędzę 50-500 godzin w najbliższych miesiącach, a potem nadejdą kolejne exy od Nintendo na Switcha, więc Ubisoft na mnie w tym roku nie zarobi.

03.04.2018 11:30
odpowiedz
Likfidator
97

Dzień trwa teraz tyle co w pierwszych dniach września. To samo z wysokością słońca nad horyzontem. Dlatego temperatury powyżej 20'C nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Tak samo jak wahania temperatur. Ziemia jest wychłodzona po zimie, do tego różne obszary nagrzewają się w różnym stopniu, stąd takie wahania. Zmiana kierunku wiatru może zmienić temperaturę o 10-15 stopni w ciągu doby.

Stabilizacja pogody następuje w okolicy 20 maja, który jest uznawany za dzień, od którego zaczyna się okres bez przymrozków trwający do końca sierpnia.

Druga połowa roku, gdy dzień się skraca, zawsze ma stabilniejszą pogodę. Ziemia ma zmagazynowane ciepło i powoli się ochładza stabilizując różnice temperatur.
Dlatego np. kwiecień odpowiada październikowi, mimo iż jeśli chodzi o wysokość słońca i długość dnia październik to odpowiednik lutego i pierwszej połowy marca.

01.04.2018 11:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

W chwili obecnej masz tylko dwie sensowne opcje:
1. Zakup TCL z serii P60xx za 2000-2200 zł przy 55". 10-bitowe matryce 4K z ładnym odwzorowaniem barw i wsparciem dla HDR10, HLG oraz Youtubem w HDR. Problemem jest tylko niska maksymalna jasność, ale telewizory te są znacznie lepsze niż nisko-średnia półka LG, Samsunga czy Sony, gdzie brak 10-bitowych matryc i nawet nie ma strefowego przyciemniania LED.

2. Zakup LG C7 55" za 6500 zł. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCD, a LG ma absolutnie najlepszy system Smart i wspiera wszystkie standardy HDR10, Dolby Vision, HLG i Youtube HDR.

Nic innego nie warto brać i prawdę powiedziawszy jak rozważasz dać 4000 zł, to i możesz zwiększyć do 6500 zł. Warto. Weź w ratach 0% i nawet nie odczujesz tej kwoty.

Jeśli absolutnie nie chcesz kupować OLEDa, to na Twoim miejscu bym czekał. LG LB670V to całkiem przyzwoity TV HD, z dość dobrym odwzorowaniem barw, ale słabą czernią z powodu użycia matrycy IPS. W jednej sypialni mam ten model TV i nie zamierzam go wymieniać jak na razie, ale faktem jest że to mój najsłabszy TV. Resztę mam na matrycach VA i jedną starą plazmę, która wciąż budzi respekt pod względem kontrastu.

31.03.2018 19:56
2
odpowiedz
Likfidator
97

Nie ma szans na dobry TV 50" 4K za 1200 zł. Xiaomi nie produkuje matryc, musi brać gotowce od LG, Samsunga, Innoluxa czy innego producenta, a oni nie dadzą dobrego produktu za pół darmo. Matryca to 95% kosztów TV. Xiomi jedynie może zaprojektować obudowę i wziąć gotową płytkę z ARMem zarządzającą TV.

W cenie 1200 zł wystarczy albo na najgorszej jakości matrycę IPS, która nawet nie będzie mieć adresowania pojedynczych pikseli, albo postawią na odrzuty produkcyjne co mają setki spalonych pikseli. Paradoksalnie ta druga opcja jest lepsza. 4K ma tak dużą gęstość pikseli, że spalone subpiksele są niewidoczne przy normalnej odległości z jakiej się ogląda TV.

Wsparcie HDR w takim TV to sztuka dla sztuki. Tania matryca nawet nie spełni norm dla telewizji HD, a gdzie tu mówić o rozszerzonej przestrzeni barw? Na wysoką jasność 1000 nitów też nie ma co liczyć.

Tak tani telewizor to skok na kasę. Xiaomi powinna zaatakować półkę cenową za 3000 tys. zł, bo tam jest najgorzej. Telewizory z zakresu 2000-4000 zł w zasadzie niczym się nie różnią. Za 2000 zł kupi się TCL z 10-bitową matrycą VA o bardzo ładnych i nasyconych kolorach i strefowym przyciemnianiem LED. Gdyby nie niska maksymalna jasność, to te TV za 2000 zł nie ustępowałyby LCD za 5-6 tys. zł.

Xiaomi odniosłaby sukces z telewizorem:
1. 10-bitowa matryca VA z dobrym pokryciem rozszerzonej przestrzeni barw.
2. Porządna fabryczna kalibracja.
3. Direct LED, czyli nie podświetlenie krawędziowe, ale siatka np. 32x18 z przyciemnianiem każdej diody. Wyższe wartości np. 64x36 byłyby jeszcze lepsze, ale ponad 2000 diod podniosłoby koszty.
4. Jasność 1000 nitów - przy tak dużej ilości diod całkiem możliwe.
5. Porządny i responsywny system operacyjny TV.
6. Jak najniższy input-lag w trybie gry.
7. Wsparcie HDR10+, youtube HDR i HLG. Dolby Vision byłoby też miłe, ale opłata licencyjna podniosłaby niepotrzebnie koszt TV.

Sprzedawać taki TV w cenie:
40" - 2000 zł,
50" - 3000 zł,
55" - 4000 zł, itd.

Nie musieliby TV promować. Wystarczyłaby recenzja na rtings.com i internet sam by taki TV promował.

Pomysł jest po prostu taki, by sprzedawać dobre TV, bez sztucznego ograniczania ich możliwości jak to robi Samsung, LG czy Sony. Chociażby tanie TV Samsunga są pozbawione strefowego przyciemniania LED, co zabija efekt HDR. LG z uporem maniaka produkuje LCD w IPSie z subpikselami RGBW psującymi rozdzielczość, ale poza tym mają dobre parametry, a Sony do tanich serii wrzuca po prostu słabe matryce. Ot każdy producent specjalnie psuje tanie modele, by klient kupował te z wyższych półek.

29.03.2018 20:33
odpowiedz
Likfidator
97

Wzrost wydajności będzie, nawet w miarę zauważalny, ale moim zdaniem taka wymiana nie ma sensu. Na 750 w gry da się grać, a RX 560 do wysokich detali czy 60 fps też nie starczy.

Jeśli już wymieniać GPU to przynajmniej na Geforce 970 albo 1060, ale obecne ceny też niezbyt do tego zachęcają.

Najlepsza opcja to po prostu czekać. Wszystko wskazuje na to, że karty graficzne będą tanieć, bo rynek koparek kryptowalut się stabilizuje.

29.03.2018 12:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Skyrim miał bardzo niskie wymagania jak wyszedł. Na teraz 10 letnim Geforce 8800 da się grać w 900p przy 60 fps. Na Switchu tylko 30 fps.

Z portami ogólnie jest problem. Są robione na szybko i gry działają słabo. Rocket League dostało niedawno łatkę, która poprawia działanie gry i dodała tryb 30 fps w 1080 dla tych co wolą lepszą grafikę kosztem płynności.

O ile w trybie przenośnym Switch jest OK, to w trybie stacjonarnym naprawdę przydałoby się trochę więcej mocy. Do tego brak HDRu jest niewybaczalny. Tryb ten nie podnosi wymagań gry, a robi ogromną różnicę na odpowiednim TV. Chociażby Xenoblade Chronicles 2 wiele by zyskał w trybie HDR.

Ogólnie ma wrażenie, że Nintendo spoczęło na laurach. Zwabili miliony zaangażowanych graczy Zeldą, Mario i innymi grami dla hard-core'owców, więc teraz polują na casuali z LABO.

Mój Switch na razie zbiera kurz. Ostatnia wyprzedaż to żart. Nawet po przecenie ceny gier wyższe dwukrotnie niż na pozostałych platformach.

Ostatnia aktualizacja 5.0 też sporo namieszała. Sporo osób ucegliło sobie konsole używając docków innych producentów.

Jak tak dalej pójdzie, to Switch skończy jak pozostałe platformy Nintendo z zerowym wsparciem 3rd party.

29.03.2018 11:29
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Niestety też dołożyłem cegiełkę do tego sukcesu. W każdym razie, to był ostatni film SW na jaki wybrałem się do kina. Niezależnie jakie będą recenzję, kolejny film obejrzę co najwyżej na TV.

29.03.2018 11:16
odpowiedz
Likfidator
97

Na 3DS też są emulatory do PSX włącznie, ale trzeba mieć zainstalowane CFW, żeby bawić się w homebrew.

3DS jest wstecznie kompatybilny z NDSem, co łącznie daje kilkaset świetnych gier do ogrania.

Zarówno PSV jak i 3DS powoli są porzucane. 3DS jeszcze dostaje nowe gry, bo Nintendo nie było pewne sukcesu Switcha i miało gry na 2018 dla 3DS, ale to ostatnie miesiące wsparcia.

Jeśli o mnie chodzi to zakupu PSV bym nawet nie brał pod uwagę. 3DS po prostu miażdży pod względem ilości i jakości gier.

Lepszym pytaniem jest, czy wolisz odchodzącego 3DSa z bogatą biblioteką gier, czy droższego, ale też dużo mocniejszego Switcha ze świetnymi exami i nadchodzącymi hitami.

29.03.2018 10:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

lordpilot, to przecież oczywiste, że zwykłe PS4 dostanie wersję HDR. Inżynierowie Sony dokonali naprawdę wielkiej rzeczy. Zamiast użyć wyjścia HDMI z GPU konsoli, użyli nowszego Display Port i wbudowali w konsolę własną przejściówkę DP->HDMI, której hardware pozwolił zaimplementować HDMI 2.0 w momencie, gdy standard został zatwierdzony.
Microsoft musiał wydać Xbox One S, żeby gry na Xboxie działały w HDR.

Co do samej łatki, to mam wrażenie, że Microsoft sypnął trochę zielonych, by HDR jako pierwsze trafiło na XO. Microsoft bardzo dba o to, by gry multiplatformowe były w najlepszych wersjach na ich konsolach.

Ciekawe co ze wsparciem HDR dla PC? Na tej platformie przecież mogliby wydać wersję BETA i gracze sami by przetestowali HDR i zgłosili błędy.

27.03.2018 21:14
odpowiedz
Likfidator
97

Kupiłem, bo Poly Bridge kusi mnie od dawna. Ograłem kilka plansz i niestety muszę powiedzieć, że do starego Pontifexa się nie umywa. Gra wygląda jakby była portem mobilnej gierki, a fizyka jest dziwna. Pontifex miał znacznie ciekawsze plansze i mechanikę. Niby Poly Bridge to prosty klon, ale jednak gorszy.

27.03.2018 10:27
odpowiedz
Likfidator
97

Pisałem już kiedyś, że jakość techniczna HBO GO jest tragiczna. Już nawet pomijając tragiczny interfejs, samo obejrzenie filmu graniczy z cudem.

W godzinach wieczornych po prostu nie da się z tego serwisu korzystać. Zwykłe zatrzymanie obrazu i buforowanie dało by się jeszcze wytrzymać, ale często jest tak, że stream się wywala i aplikacja zaczyna odtwarzać film od początku.
Telefony mają nowszą wersję appki niż telewizory i tam działa to trochę lepiej, choć problemy z buforowaniem i zjazd na 144p wciąż się zdarzają.
Usługa jest po prostu niedorobiona. Nie tylko daleko jej do Netflixa, ale też do Amazonu i Showmaxa.

Nawet nie ma co pisać o braku 4K i HDR, skoro podstawowe funkcje usługi są tak problematyczne.

W samym HBO GO tak naprawdę nic ciekawego nie ma. Miesiąc czasu wystarczy, by obejrzeć wszystko warte uwagi. To nie jest Netflix, który możesz oglądać cały rok, każdego dnia i znajdziesz coś ciekawego.

Jak zależy Ci na filmach i chcesz obejrzeć je legalnie, to wypożycz je od Google'a, Apple, Amazona czy z innego serwisu. Cenowo wyjdzie podobnie, a przynajmniej będziesz miał 4K czy nawet HDR.

Pozostają jedynie seriale HBO, ale one są dużo niższych lotów niż to co ma Netflix. Budżet co prawda większy, ale treść mierna, dostosowane do oczekiwań masowego odbiorcy z pokolenia TV. Tylko kilka seriali prezentuje wyższy poziom, ale jak pisałem, jak się zmotywujesz to obejrzysz je w miesiąc.

26.03.2018 12:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Mną najbardziej wstrząsnęło, że obecnie uznaje się, że większość Wszechświata stanowią "ciemne" składniki (materia i energia), o których nie mamy bladego pojęcia.

Te 'ciemne' składniki mogą w ogóle nie istnieć. Mamy po prostu pewien model matematyczny, który dobrze opisuje prawie wszystkie zjawiska w lokalnej skali. Jednak wysypuje się w perspektywie całych galaktyk. Te 'ciemne' składniki to taka łatka dla aktualnie stosowanych teorii. Są też teorie, które starają się zmodyfikować działanie znanych nam zjawisk tak, by nie trzeba było posiłkować się tymi 'ciemnymi' składnikami.

Tak zresztą było z mechaniką klasyczną, która choć dobrze opisuje zjawiska towarzyszące nam na co dzień, przestaje mieć sens dla dużych prędkości oraz w mikroświecie.

Potrzebowaliśmy jednak rzeczywistych przykładów, że mechanika klasyczna nie działa, by stworzyć nowe teorie.

Tak też jest z obserwacją wszechświata w największej skali. Nasze wzory tam przestają działać, bo tak jak klasyczne wzory na prędkość wysypują się, gdy zbliżamy się do prędkości światła, tak w ogromnych skalach klasyczne oddziaływania mogą być tak słabe, że inne, pomijalne z naszej perspektywy oddziaływania mogą być dominujące.

26.03.2018 00:59
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

gdyby był skończony i wypełniony skończoną ilością materii to po jakimś czasie oddziaływanie grawitacyjne skupiło by materię w jednym punkcie

Tylko pod warunkiem, że nie istnieje żadne inne oddziaływanie, które prowadzi do rozszerzania się wszechświata. Naukowcy jednak postulują istnienie hipotetycznej ciemnej energii, która powoduje przyspieszanie oddalanie się galaktyk od siebie.

Jest tak jak pisałem. Skończone jest to co możemy obserwować, ale trudno cokolwiek powiedzieć o tym co znajduje się poza obserwowalnym wszechświatem.

Żeby spróbować odpowiedzieć na to pytanie potrzebujemy konkretnej 'teorii wszystkiego' z działającym modelem matematycznym, który przewidziałby co może znajdować się w obszarach do których nigdy nie dotrzemy.

Nieskończoność wszechświata nie ma dla nas żadnego znaczenia, dopóki nie pokonamy bariery prędkości światła, jeśli w ogóle jest to możliwe. Jeśli prędkość światła faktycznie jest nieprzekraczalną barierą, to ludzkość nigdy nie opuści lokalnej grupy galaktyk. Po prostu tempo naszej ekspansji będzie na tyle wolne, że pozostałe galaktyki będą uciekać szybciej niż byśmy mogli do nich dotrzeć.

A końcem będzie śmierć cieplna wszechświata. Ponura wizja, ale z perspektywy czasu życia ludzkiego kompletnie abstrakcyjna.

Mnie najbardziej zadziwia fakt, że wiele atomów naszych ciał powstało w odległych gwiazdach w trakcie wybuchów supernowych. Dlatego też mówi się, że jesteśmy dziećmi gwiazd. Nie naszej jednej gwiazdy, ale wielu dawnych gwiazd, których gwałtowna śmierć zsyntetyzowała pierwiastki niezbędne do istnienia życia na Ziemi.

25.03.2018 18:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Nie moze być nieskończony, bo powstał w wielkim wybuchu i od tego czasu się powiększa, więc skoro cały cały czas rośnie, to samo za siebie mówi.

Skoro powstał w wielkim wybuchu, to ten wielki wybuch kiedyś się skończył, nie? Tylko kiedy? Mały hint, ten wielki wybuch trwa nadal, wolniej, mniej spektakularnie, ale trwa.

Żeby mówić o tym, czy wszechświat jest skończony, czy nie, trzeba najpierw zdefiniować czym ta nieskończoność jest.
Można mówić o nieskończonej przestrzeni, ale żeby tę nieskończoność pokazać, trzeba wskazać dwa obiekty i odległość między nimi.
W praktyce jest to niewykonalne, bo możemy badać tylko ten obszar wszechświata, który wchodzi z nami w interakcję, czyli tzw. obserwowalny wszechświat. Choć to też za dużo powiedziane, bo obserwowalny wszechświat to ledwie promieniowanie elektromagnetyczne wyemitowane przez odległe obiekty, które do nas dotarło.

To, czy wszechświat jest skończony, czy nie nigdy się nie dowiemy. Jedyne co możemy stwierdzić, to fakt, że ledwie skończona jego część wchodzi z nami w interakcję. Możemy teoretyzować i tworzyć najróżniejsze modele matematyczne, które będą dobrze opisywać działanie wszechświata. Jednak bez możliwości weryfikacji nie będą one niczym więcej niż tylko teoriami.

24.03.2018 21:20
1
odpowiedz
Likfidator
97

Te gry są popularne, bo są tym czym gry powinny być. Nawet najlepiej wykonane tytuły AAA są nudne. Prowadzą gracza jak po sznurku i nie dają mu w ogóle swobody. Teraz strzelasz, teraz podążasz do punktu na automapie. To jest nudne. Wykonujesz tylko z góry określone rozkazy.

Sukces Battleroyale bierze się z tego, że w każdej rozgrywce gracz opowiada własną historię. Tak jak w AAA gracz ledwie wykonuje to co mu każe gra, tak w PUBG gracz musi podejmować na każdym kroku decyzje. Walczyć, czy uciekać, eksplorować czy się ukrywać. Te decyzje się nawarstwiają. Bezpieczna gra w początkowej fazie nie da przewagi w późnej grze.

Te gry tworzą dynamiczne środowiska, które są bardzo interaktywne na poczynania gracza. To zwiększa immersję. Każda porażka wynika z błędów i gracz analizując swoją grę angażuje się jeszcze bardziej. Uczy się, adaptuje. Te gry celują w nasz instynkt przetrwania, polowania i walki.

Przecie rozgrywka deathmatchowe czy last man standing to juz w quaku czy unreal turnament to 20 lat temu byly

Ale te wszystkie tryby miały usportowiony, dynamiczny charakter. Sukces Battle Royale polega na tym, że celne oko to nie jedyna droga do zwycięstwa. Zwykłe siedzenie w ukryciu przez 15 minut może wystarczyć do wygranej.

Wcześniej takich gier nie było, bo technologia na to nie pozwoliła. Teraz w epoce internetu rozrywka 1 z 100 ma sens, bo gracz po porażce może od razu opuścić grę. Rewolucją PUBG jest to, że uporał się z problemem pustoszejącej mapy. Zmniejszanie obszaru nadaje grze tempa i wymuszanie ciągłą wędrówkę, jednocześnie nie zabierając możliwości siedzenia w ukryciu.

Mnie do tych gier nie ciągnie, ale w latach 90tych Dyna Blaster, czy późniejsze Bombermany były jednymi z najpopularniejszych gier imprezowych, a to były przecież prekursory Battle-Royale. Dokładnie te same zasady. Nawet obszar gry zmniejszał się po upływie czasu.

23.03.2018 10:55
8
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego co tak naprawdę Ray Tracing umożliwi. Dodanie go na szybko do obecnych gier niewiele zmienia, bo zostały one zaprojektowane pod aktualny sprzęt i technologię.

Silniki od dobrych kilku lat potrafią wypalać off-line wszystkie złożone interakcje światła. Co przy statycznej geometrii i oświetleniu pozwala osiągnąć jakość na poziomie ray-tracingu. Od pewnego czasu stosuje się też technologie hybrydowe np. Screen Space Reflections, który to działa na zasadzie śledzenia promieni i operując na składowych ramkach techniki Deffered Shading pozwala tanim kosztem uzyskać realistycznie wyglądające odbicia światła we wszystkich obiektach.

Podobnie jest z Global Illumination, która pojawiła się w grach jakiś czas temu, ale używany algorytm działa tylko na statycznej geometrii, bo pozwala to lwią część obliczeń przetworzyć off-line i później korzystać z gotowych współczynników.

Rozwój grafiki dąży w kierunku pełnej wolności. Dzisiejsze gry są ładne, bo artyści doskonale wiedzą jak maskować ograniczenia technologii. Uncharted 4 jest tutaj dobrym przykładem, bo choć technologicznie to nic specjalnego, ale kierunek artystyczny i konstrukcja lokacji stworzyły niesamowitą wizję. PS4 nie jest w stanie uciągnąć wszystkich efektów na raz, ale Uncharted 4 świetnie tym balansuje. Duże lokacje są statyczne, mniejsze mogą mieć dużo fizyki i dynamicznej roślinności. Odpowiednie tempo gry, balansowanie między efektami, skupianie uwagi gracza na miejscach pełnych detali np. radial blur w sekwencji z jeepem, który rozmywa ubogie, choć rozległe tereny, a skupia uwagę na pieczołowicie dopracowanym modelu pojazdu.

Raytracing zniesie te ograniczenia i da ogromną swobodę. W czasie rzeczywistym będzie można zmieniać nie tylko warunki oświetlenia, ale także geometrię, co pozwoli na piękne gry z dowolną deformacją świata.

To jednak przyszłość. Elementy tej swobody mogą pojawić się w PS5 czy nawet Xbox One X, ale na pełnoprawne użycie nie mamy co liczyć przez najbliższą dekadę.

22.03.2018 18:09
odpowiedz
Likfidator
97

Ruszyła wiosenna wyprzedaż na Switchu, ale nic ciekawego. W porównaniu do ostatnich wyprzedaży na PS4, PC czy XO, przeceny 33% z 250 zł wypadają słabo.

Kilka indyków ma jeszcze w miarę dobre ceny, ale ogólnie bez rewelacji.

21.03.2018 12:39
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

nikt nie posiada tak relaksujacyh gier jak big n
Relaksujących? Zrób Mario Galaxy 1 i 2 na 100% to pogadamy:) Albo chociaż zbierz wszystkie księżyce po ciemnej stronie księżyca w Mario Odyssey. Jedno wyzwanie trwające jakieś 30 sekund zajęło mi kilka dobrych godzin. Poziom trudności wyśrubowany do granic możliwości. Trzeba było wykonać serię skoków z dokładnością co do jednej czy dwóch klatek i kontrolować punkt lądowania, gdy lokacja była rozwala na kawałki przez Bullet Bille.

Osławione Dark Souls to easy mode na tle familijnych gier Nintendo.

A co do tematu, to mimo iż Switch to fajny gadżet, to nie zastąpi komputera. PC to setki tysięcy gier. Starych, nowych, dużych, małych, niszowych. Grasz w to na co masz ochotę. Nawet proste gierki zrobione w dzień czy dwa potrafią dać mnóstwo radochy.

Switch to po prostu konsola, gdzie jest wyselekcjonowana biblioteka gier z cenami premium. Niestety kontrola jakości nie idzie w parze z wysoką ceną. Nintendo wpuszcza indyki hurtowo do eShopu, przez co łatwo się naciąć. Poza kilkudziesięcioma świetnymi grami, jest kilkaset przeciętnych, ale też kilkadziesiąt gniotów, które nie powinny w ogóle trafić do sklepu.

Mimo iż da się powiedzieć Switch ma na tyle dużo gier, że zawsze się coś znajdzie do grania, to niestety ma ogromne braki w typach gier.

Na konsoli poza Zeldą nie ma dobrych gier z otwartym światem. Z gier wyścigowych poza arcade'owym Mario Kart i futurystycznym Fast RMX nic dobrego nie ma, przynajmniej jeśli chodzi o realistyczny setting i licencjonowane samochody.

Z FPSów jest tylko DOOM, nie ma nic w realistycznych warunkach. Splatoon 2 to fajna gra, ale też specyficzna. Nie ma też ani jednej klasycznej bijatyki w stylu Mortal Kombat, czy Tekkena. Są tylko gry z Neo-Geo i odświeżony Street Fighter 2.

Może z biegiem lat jak Switch dostanie więcej gier, sytuacja ulegnie zmianie, ale w tej chwili nie da się polecić go jako jedyną platformę. Switch to świetny dodatek do PC. Konsole Nintendo oferują bardzo odmienne gry, świetnie uzupełniając to co oferuje PC.

21.03.2018 00:04
odpowiedz
Likfidator
97

Powiem tak, jeśli chcesz wydać nawet 4500 zł to zwiększ limit do 6500 zł i bierz 55" OLEDa od LG. Sprawa wygląda tak, że telewizory za 3-4 tys. zł są niewiele lepsze niż TCL za 2 tys. zł, jeśli w ogóle będą lepsze. Tanie TCLe mają 10-bitowe matryce VA z 4K i strefowe podświetlenie LED. Nie mają zbyt wysokiej jasności, ale telewizory za 3-4 tys. zł też tego nie mają.

Jak OLEDy kosztowały 10 tys. zł to jeszcze warto było rozważyć średnią półkę za 5-6 tys. zł LCD, które oferowały podświetlenie 1000 nitów.

Teraz za 6500-6800 zł masz OLEDa 55" LG C7. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCDki, a od strony softu masz najlepszy system smart, komplet aplikacji i wsparcie dla wszystkich standardów HDR, czyli HDR10, HLG, Dolby Vision oraz Youtube w HDR.

Telewizor najlepiej kupować w kwietniu. Jest to okres, gdy są czyszczone magazyny ze starych modeli, bo wchodzą nowe. Można dostać sprzęt w świetnych cenach, a dostępność starych modeli wciąż jest wysoka. Później tj. czerwiec, lipiec dobrych modeli z poprzedniego roku już praktycznie nie ma.

20.03.2018 22:22
odpowiedz
Likfidator
97

ronn, XO jest przeceniany od dawna, ale kiedyś mu to nie pomagało. Teraz jak widać idzie mu coraz lepiej. Z naszej perspektywy to dobre wieści. Nawet Sony bardziej się stara od pewnego czasu. Wrzucają coraz lepsze gry do PS+, a niedawno zrobili niezła przecenę na swoje exclusive'y. U Nintendo też startuje duża wyprzedaż w eShopie 22 marca.

Po okresie stagnacji na rynku konsol mamy coraz większą rywalizację, co pozytywnie wpłynie na rynek.

20.03.2018 17:30
16
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
97

No to teraz dla przeciwwagi powinni zbojkotować rekolekcje. Skoro w szkole nie ma miejsca na fantastykę, to nie ma!

20.03.2018 16:31
odpowiedz
Likfidator
97

Są wyniki sprzedaży z USA z lutego:
PS4: 1.3
XBox One: 1.11
Switch: 1
Others: 0.49
3DS: 0.37

Wyniki przeskalowane względem Switcha tj. PS4 sprzedało się o 30% lepiej niż Switch. Co ciekawe Xbox One świetnie się sprzedaje i jest na drugim miejscu. Ofensywa Microsoftu przynosi dobre rezultaty. Kompatybilność wsteczna z graficznymi usprawnieniami, najlepsze wersje gier multiplatformowych na XO X oraz tani Xbox Game Pass z mnóstwem gier do ogrywania przekonały graczy do zakupu konsoli Microsoftu.

Switch zwolnił, bo nie było żadnej dużej premiery ostatnio. Jak na razie Bayonetty sprzedają się nieźle, ale to nie są mainstreamowe gry.

Patrząc na łączną sprzedaż XO + Switch, udział Sony w rynku maleje. Do końca roku pewnie spadnie poniżej 50%.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-20 16:32:50
20.03.2018 13:47
3
odpowiedz
Likfidator
97

Sukces zależy tylko i wyłącznie od gier. Jeśli konsola na starcie dostanie przynajmniej jeden super exclusive, a do końca roku będą to ze 3 dobre gry, do tego przystępny cenowo retro-katalog gier i tytuły 3rd party, to mogą liczyć na umiarkowany sukces.

W artykule jest wzmianka, że chcą by gracze mieli dostęp do gier u innych dostawców treści. Czyżby zatem konsolka Atari była ledwie brandowanym Steam Machine? Paradoksalnie to mogłoby się udać, ale Atari musi zadbać o jakieś dobre gry własne.

Tyle w teorii. W praktyce wątpię, by im się to udało. Gry ze starych Atari nie są tytułami dla których kupisz nową konsolę, szczególnie że Pac-many i inne stare arcade'ówki są dostępne wszędzie.

Na remake'i czy rebooty starych serii też nie ma co liczyć. Przy którejś tam upadłości Atari wyprzedało prawie wszystkie prawa do marek jakie posiadali. Nie mają nic poza nazwą, która też niewiele znaczy. Jakby nie patrzeć Atari jest utożsamiane z wielką konsolową zapaścią lat 80tych.

Większą popularnością cieszyły się 8- i 16-bitowe linie komputerów Atari, ale głównie w Europie i u nas, ale to też nisza nawet w naszym regionie.

Oczywiście Atari doskonale zdaje sobie z tego sprawę i może jedyne na co liczy, to naciągnąć milion czy dwa nabywców na kilkaset dolarów sprzedając sprzęt warty kilkanaście?

19.03.2018 16:04
odpowiedz
Likfidator
97

https://pcgamingwiki.com/wiki/Special:Ask/-5B-5BCategory:Games-5D-5D-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::true-5D-5D-20OR-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::hackable-5D-5D/-3FDeveloped-20by/-3FPublished-20by/-3FRelease-20date/-3FAvailable-20on/-3Fhigh_dynamic_range/format%3Dtemplate/limit%3D100/template%3DFeature-2Frow/introtemplate%3DFeature-2Fintro/outrotemplate%3DFeature-2Foutro

Tu jest lista gier z obsługą HDR na PC. Jak widać wszystkie duże gry od EA, Activision czy Ubisoftu dostają wsparcie HDR w ostatnim czasie.

Natomiast co do monitorów HDR...Ciekawa opcja i do przemyślenia..Polecicie jakies dobre monitory z tą opcją?

Ja już straciłem orientację na tym rynku. ASUS i inni pokazywali fajne monitory z HDR np. z ogromną ilością stref lokalnego przyciemniania, ale czy one w końcu wyszły na rynek, to nawet nie wiem. Pamiętam, że przeciągali to długi czas.
https://www.asus.com/us/Monitors/ROG-SWIFT-PG27UQ/ pokazywali już rok temu na targach, ale chyba w tym roku w końcu trafi na rynek. Monitorek idealny: 4K, HDR, 144 Hz, IPS + Quantum Dot oraz mnóstwo stref lokalnego przyciemniania eliminujące słabą czerń IPSa.

19.03.2018 15:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Da się grać bez problemu. 1080p skaluję się całkowicie tj. 4 piksele monitora wyświetlają dokładnie 1 piksel z rozdzielczości 1920x1080.

Co więcej. Mając 980 Ti da się grać w 4K bez problemu. Co prawda trzeba się trochę pobawić z detalami, zmniejszyć część efektów z ultra na wysokie, ale na tej karcie da się wyciągnąć 60 fps w większości gier w 4K.

Możesz też zmniejszyć rozdzielczość do 1800p jak to robi większość gier na konsolach. Jest to niewielkie pogorszenie jakości względem natywnej 4K, ale daje to spory wzrost FPSów.

Zastanów się jednak, czy monitor 4K ma sens. Jeśli chcesz grać w 60 fps bez cięcia detali to monitor 1440p będzie lepszą opcją. Nawet 1080 Ti nie wyciągnie 60 fps na ultra w 4K w każdej grze.

A co z HDR? Moim zdaniem HDR daje dużo więcej niż rozdzielczość. 4K to miły dodatek, ale dobry HDR to opad szczęki i coraz więcej gier na PC wspiera ten tryb.

18.03.2018 09:54
odpowiedz
Likfidator
97

Ostatni komputer jest podejrzanie tani. Sprzedając na części z miejsca sprzedałby za 2200-2400 zł.

17.03.2018 20:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Te gry nie bazują na sieciach neuronowych jako takich. AI w tych grach zostało ręcznie skalibrowane pod jak najlepszą grę.

Zachowanie obcego w Alien Isolation zostało opisane ręcznie, a za rozwój jego inteligencji odpowiada stopniowe zwiększanie zakresu jego działań. Sprawia to wrażenie, jakby obcy z biegiem czasu uczył się nowych sztuczek, czy odkrywał taktyki gracza, ale po prostu algorytm jego działania dostaje coraz więcej nowych funkcji z biegiem czasu.

Jeśli chodzi o wykorzystanie sieci neuronowych w grach, to sytuacja nie jest taka prosta. Proces uczenia trwa bardzo długo. W trakcie trwającej np. 10 godzin gry raczej nie ma co liczyć na to, by AI przeżyło tyle pokoleń, by gracz zauważył zmiany. Jeśli dodamy do tego czynniki ludzki, czyli zmieniający się z biegiem gry styl grania, to sieć neuronowa może zwyczajnie zgłupieć.

Dlatego w grach sieci neuronowe pojawiają się jako gotowce, wyuczone w czasie tworzenia gry np. poziom easy to 50 pokolenie, a poziom hard to 500 pokolenie. W praktyce jednak, zwykła maszyna stanów, heurystyka i nieśmiertelny algorytm A* daje znacznie lepsze, bardziej przewidywalne i łatwiejsze do modyfikacji rezultaty.

Kolejny problem z AI jest taki, że ono nauczy się po prostu jak wygrywać i może robić to w nieuczciwy dla gracza sposób. Ludzie mają dość ograniczony czas reakcji. Pierwsze czego AI się nauczy, to reagować w jedną milisekundę. Projektując wrogów w grach ustawia się ich w taki sposób, że zaczynają strzelać po 100-700 ms od momentu, gdy zobaczą gracza. AI by strzelało natychmiast, efektywnie czyniąc grę niegrywalną.

Trochę obijamy się już o temat walki z wrogim AI w rzeczywistości. To właśnie nasze powolne odruchy są naszą największą słabością. Mamy już zresztą praktyczne zastosowania, w samochodach można spotkać systemy 'safety', które automatycznie zatrzymują samochód przed pasami, czy inną przeszkodą, efektywnie skracając drogę hamowania o czynnik ludzki.

Co do gier, to http://store.steampowered.com/app/40400/AI_War_Fleet_Command/ to cała mechanika tej gry opierała się na walce ze sztuczną inteligencją. Leży u mnie na Steamie od lat, ale nigdy się w nią nie wciągnąłem, jest dość topornie wykonana.

15.03.2018 20:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Być może producent daje tylko rok gwarancji, ale nasze prawo mówi o dwóch latach i za ten drugi rok odpowiada już sprzedawca?

Czy mając pakiet ea access trzeba te gry pobierać na konsole ?

Tak, trzeba pobrać, bo to są gry z cyfrowej dystrybucji. Plus jest taki, że nie będziesz się męczył z płytami.

15.03.2018 18:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Wycena to jedno, ale zastanów się, czy warto ten komputer w ogóle kupować.
To jest stary CPU, używany długie lata. Z serii K, więc pewnie podkręcany, co dodatkowo mogło ograniczyć mu żywotność. Kupisz sprzęt, który może zepsuć się za tydzień, miesiąc czy rok. Loteria.

Pomyśl o alternatywach. Tani Pentium G4560 wygrywa z tym i7 na wydajność pojedynczego rdzenia, czy w scenariuszach 2 rdzeniowych. Czyli w typowym, domowym użytkowaniu, jak również w części gier, nowy i tani Pentium będzie lepszy.

Pozostają aplikacje wielordzeniowe i niektóre gry. Tylko, że ten i7 wcale taki rewelacyjny nie jest. Nowe 6-rdzeniowe i5 go po prostu miażdżą wydajnością, a składając komputer za 4 tys. zł spokojnie na taki CPU starczy.

Wybór karty graficznej dziś jest bardzo trudny, szczególnie że zapowiada się na obniżkę cen, gdyż mają wejść na rynek ASICi do Ethereum.

W kategorii cena/wydajność najlepiej wypadają używane Geforce'y 970 czy nawet starsze 780 Ti. Zakup 1060 to ostateczność. Ewentualnie można kupić 1050 na przeczekanie.

Ogólnie niezależnie jak spojrzysz zakup komputer na i7 2600K jest mało opłacalny. Nie zapominajmy, że na rynku są też Ryzeny, które też wygrywają z tym i7 pod każdym względem.

Osobiście w serię Intela 2xxx bym się nie pakował. Rok temu nastąpiła rewolucja wydajnościowa zarówno po stronie AMD jak i Intela, co sprawiło, że i7 2xxx przestały się opłacać.

Kupując 6-rdzeniowego i5, nawet z zablokowanym mnożnikiem będziesz miał komputer na 5 lat. Nie daj się naciągnąć na stare procesory, bo ich ceny będą bardzo szybko spadać. Szczególnie jak wejdą nowe tanie płyty dla Coffee Lake.

14.03.2018 12:13
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Powiedzmy wprost. Jedynym obecnym atutem Sony jest ilość sprzedanych PS4. Wielu nowych nabywców kupując konsolę podejmuje decyzję patrząc na to, czy będą mogli wspólnie grać ze znajomymi.

To jest ogromny argument za PS4, bo w pozostałych wygrywa XO. Lepszy ekosystem, Xbox Game Pass, EA Access, dużo lepsza grafika na XO X i odtwarzacz Bluray UHD.

To co robi Microsoft to zwykła zagrywka PRowa. My jesteśmy fajni, ale to Sony nie chce.

Ja Sony krytykować nie zamierzam, bo w poprzedniej generacji sytuacja była całkowicie odwrotna. To Sony wychodziło z inicjatywami np. wydanie Portala 2 na PS3, gdzie dostawaliśmy klucz Steam w pudełku i możliwość grania po sieci między PC i PS3.

Microsoft tak się chwali współpracą z Nintendo, ale po prostu obie firmy mają wspólnego wroga - Sony, który kontroluje rynek.

Microsoft robi dla graczy bardzo dużo w ostatnim czasie, ale co będzie jak ponownie zdominują rynek? W poprzedniej generacji, gdy X360 sprzedawał się znacznie lepiej niż PS3, to właśnie Sony oferowało więcej i lepiej m.in. świetne gry w usłudze PS+.

Zresztą popatrzmy na PC i na zagrywki Microsoftu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że sterowniki do pada od XO są dostępne tylko dla aplikacji UWP, jeśli gra działa pod win32, to ma dostęp tylko do ograniczonych sterowników z pada X360, co nie pozwala wykorzystać dodatkowych funkcji pada np. wibracji w triggerach.
Rise of The Tomb Raider ze sklepu Microsoftu ma te wibracje, a wersja Steam nie.
Nie zapominajmy też o sztucznym ograniczaniu starszych wersji Windowsa. Windows 7 początkowo wspierał HDR poprzez sterowniki Nvidii, a gdy Microsoft wprowadził natywną obsługę HDR w Windows 10, to stało się to jedyną opcją. Bez Windows 10 w HDR nie pogramy na PC.

Cała trójka producentów konsol ma swoje złe, korporacyjne zagrania, a jedyne co trzyma ich w szeregu to konkurencja. Teraz mamy bardzo ciekawe czasy, bo mamy trzy konsole, z których każda ma szansę zdominować rynek.

Sony musi się wziąć do pracy, bo przewaga nad pozostałymi szybko topnieje. Jeszcze w tym roku łączna ilość XO i Switchy zrówna się z PS4. Na kluczowych rynkach może być dla Sony jeszcze gorzej, bo do łącznej sprzedaży wliczają się takie kraje jak Polska, gdzie PS4 po prostu dominuje, ale nasza siła nabywcza jest bardzo niska i kupujemy mało gier.

13.03.2018 10:36
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
97

Ta karta wiele na rynku nie zmieni. Wydajność energetyczną ma taką jak 1060 tj. dwie i pół 1060 też ma 47 MH/s w Ethereum i identyczne zapotrzebowanie na prąd.

Z drugiej strony 1080 Ti ma już 37 MH/s i zużywa więcej prądu niż ta nowa karta.

Nvidia zagrała bezpiecznie. Wzrost jest, ale symboliczny. Mogli dać kartę o wydajności 100MH/s, ale podbiłoby to trudność kopania i tym samym rynek zalałyby 1060, 1070, a być może i 1080, bo zużywałyby więcej prądu niż by wykopały.

13.03.2018 00:00
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Film jest bardzo przeciętny. Ograne motywy i bardzo płytka fabuła pełna niedopowiedzeń. Problemy z ciągłością i logiką wydarzeń, oraz wrażenie że twórcom nawet się nie chciało zadbać o spójność.

Film bardzo podobny do Prometeusza, ale przyjemniejszy w odbiorze... co jest dziwnym określeniem dla filmu, który potrafi być piękny i obrzydliwy zarazem.

Warto obejrzeć dla samego HDR, który w tym filmie wypada bardzo dobrze.

10.03.2018 20:24
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
97

Krótko mówiąc - emulatory są legalne, ale granie na nich już nie.

W skrócie:
Emulatory: NES, SNES, Genesis, N64, Gamecube, Wii, Gameboy, DOSBox są jak najbardziej legalne i jedyne czego potrzebujemy to legalnej kopii gry. Blizzard kilka lat temu udostępnił swoje klasyki ze SNESa wraz z emulatorem, bo ROMy nie zawierały żadnego kodu Nintendo.

PSX i Amiga mogą być emulowane z otwartym odpowiednikiem BIOSu, ale z ograniczoną kompatybilnością.

Reszta emulatorów wymaga plików z BIOSem i o ile posiadamy oryginalną maszynę czy nawet samą kostkę z BIOSem, to możemy legalnie go emulować. W przypadku niektórych platform np. Amigi możemy tanio kupić licencję na pliki z BIOSem i legalnie emulować Amigę.

Są też dostępne legalne emulatory np. gry z Neo Geo na Steamie. Używając odpowiednich narzędzi możemy wyciągnąć z nich obrazy BIOSu konsoli. Ja tak zrobiłem z grami VC z Wii. Hex edytor + szukanie nagłówków wystarczyły.

Temat wałkowany naprawdę do znudzenia. W każdym razie emulatory są bardzo pozytywną częścią społeczności gier. Ich główny cel to archiwizacja starych platform, a najlepszy przykład to Dolphin, który jest nadal rozwijany, mimo iż od lat nie wychodzą gry na Wii. Twórcy skupiają się na pełnej kompatybilności z grami, w które nikt nie grał, bo ich cel to 100% zgodność z oryginalnym sprzętem.

09.03.2018 18:53
1
odpowiedz
Likfidator
97

Ze wszystkich serii Nintendo, Smash zmienia się najmniej. Jest to najbardziej e-sportowa gra Nintendo z bardzo wierną bazą fanów, ale też o bardzo konkretnych wymaganiach. Wii U dostało adapter do podłączenia gamepadów od Gamecuba'a właśnie z powodu Smasha. Kultowe postacie i lokacje są przenoszone z wersji na wersję.

Dlatego praktycznie pewnym jest, że cała zawartość z edycji Wii U będzie obecna w wersji na Switcha, tak jak wersja Wii U zawierała treści z edycji Wii.

Pytanie co odważą się zmienić. Najbardziej oczywiste są usprawnienia graficzne, bo poprzednia odsłona pracowała w 1080p60 na Wii U, a Switch będzie celował w tą samą rozdzielczość, więc zapas mocy jest spory.

Na pewno będą nowe postacie. Obstawiałbym wprowadzenie Crasha Bandicoota, co byłoby spełnieniem marzeń. Walka Mario vs Sonic vs Crash to rzecz epicka.

Bardzo prawdopodobne jest też dodanie kórlików, które towarzyszą konsolom Nintendo od swojego początku. Jak kórliki, to może i Rayman?

Nintendo ma sporo opcji na dodatkowe postacie. Na Switchu wyszło sporo kultowych indyków. Super Meat Boy świetnie nadaje się do Smasha, ale najbardziej prawdopodobnym dodatkiem byłby chef z Overcooked, bo ta gra jest szalenie popularna na Switchu.

Dobra współpraca w ostatnim czasie ze Square Enix może zaowocować jakąś postacią z tego uniwersum.

Z bardziej szalonych pomysłów... Puyo Puyo Tetris? Całkiem prawdopodobne.

Na pewno zobaczymy nowe motywy z BoTW i Mario Odyssey i innych gier Nintendo.

Smash to najbardziej przewidywalna seria Nintendo. Wiadomo, że zostanie wydana na każdej konsoli firmy i wiadomo, że nie będą zmieniać formuły, ale to nie wady, bo ta seria osiągnęła perfekcję dawno temu, teraz tylko powoli ewoluuje.

09.03.2018 15:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Ja na pewno kupię. Dawno nie grałem w Smasha, a to po prostu najlepsza rywalizacyjna gra kanapowa.
Ciekawe czy czeka nas port z Wii U z dodatkami, czy może całkowicie nowa edycja?

Ciekawostka, aktualnie najsilniejszymi postaciami z ostatniej odsłony Smasha są Bayonetta i Cloud z Final Fantasy VII. Flagowe postacie Nintendo tj. Mario i Link są na szarym końcu drabinki.

09.03.2018 14:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Jeśli nie przesadzą z ceną i port będzie porządny to się zobaczy. Nie mam jednak jakiś większych oczekiwań od tego portu. 30 fps będzie jak nic, bo i tyle było na PS4, a gra pewnie będzie działać w 720p.

Bardziej ciekawi mnie wersja na PC.

09.03.2018 14:00
odpowiedz
Likfidator
97

Wszystkie TV z ostatnich 10 lat posiadają wejście na moduł CAM, ale to nie wystarczy, by oglądać NC+ z modułu.

Telewizor musi mieć dwie rzeczy:
1. Wejście na moduł musi być w nowszym standardzie CI+ wyposażonym w lepsze DRMy. Niektóre moduły CI+ np. moduł polsatu mają tzw. tryb legacy i działają w starszych czytnikach CI, ale nie moduł NC+, on musi mieć czytnik CI+.

2. Telewizor musi mieć wbudowany tuner satelitarny w standardzie DVB-S2. W praktyce wszystkie TV z wbudowanymi tunerami satelitarnymi wspierają ten standard, więc wystarczy, że sprawdzisz czy TV ma tuner SAT.

Zanim kupisz moduł, podłącz antenę sat do TV i sprawdź czy telewizor ma opcję pobrania listy NC+. Nawet bez modułu część kanałów powinna odbierać np. TVP Info HD, bo są niekodowane z satelity.

Konkretnie chciałbym sprawić sobie NC+ telewizja na karte

Nie warto brać telewizji na kartę z modułem. Za sam moduł zapłacisz prawie tyle co za rok abonamentu. Ja wziąłem niedawno NC+ na abonament z modułem za 1 zł. Wziąłem pakiet start+, ale po miesiącu zwiększyłem do comfort+ za 30 zł/miesiąc.

08.03.2018 23:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

No i się skończyło. Zapowiedzi było sporo, ale wszystko w zasadzie było oczekiwane, czy pojawiło się w przeciekach.

Największe zaskoczenie to wydanie trylogii Crasha na Switcha, ale plotki o tym były od miesięcy. Cieszy też South Park na Switcha. Gra idealna dla tej konsolki.

Podali trochę dat premier i zapowiedzieli duży płatny single player'owy dodatek do Splatoona 2.

Direct był bardzo nastawiony na tytuły multiplayer i cieszą nadchodzące otwarte weekendy w Mario Tennis, ARMS oraz test sieciowy Dark Souls. Będzie można za darmo wypróbować wersję na Switcha.

Na koniec zostawili coś ekstra... czyli zapowiedzieli Smash Bros. na Switcha. W zasadzie to nawet nie była zapowiedź, bo wszyscy wiedzą, że Smash na Switcha trafi prędzej czy później, ale podali konkretnie 2018, czyli Smash będzie system sellerem w końcówce roku.

Wychodzi jeszcze Captain Toad na Switcha niebawem i trwają pracę nad edycją dla 3DSa.
Było też trochę mniejszych gier, w tym Undertale.

To najważniejsze rzeczy. Ogólnie Direct bez rewelacji. Ja cały czas czekam na jakiegoś killera na poziomie BoTW czy Mario Odyssey.

Gry z Wii U wydają praktycznie hurtowo, co mnie bardzo cieszy, bo Mario Maker może być bliżej niż dalej.

Cicho liczyłem na zapowiedź GTA V, CODa, AC, albo Wiedźmina 3. Ot jakieś duże 3rd party AAA. Jednak nic z tych rzeczy.

Najlepsze trzymają na E3 po prostu. Myślę, że Nintendo pozamiata.

06.03.2018 21:48

Dwa różne? Znajomy ma XO i mówił, że ma dwa abonamenty w jednym, choć on jest w sumie trochę roztrzepany i pewnie nawet nie pamięta jak opłacił jeden i drugi.

06.03.2018 20:16
odpowiedz
Likfidator
97

Jakby się nagle wszyscy obudzili. Wszyscy zapomnieli jak długi żywot miała podstawka 775 i ile generacji Core2Duo, czy nawet Pentium 4 obsłużyła.
W przypadku procesorów Core iX powinno być nawet łatwiej, bo jeszcze więcej komponentów zostało zintegrowanych w procesorze.

Skoro nikt wtedy nie narzekał, że co nowa seria, to nowa podstawka i nowe płyty. Tak samo jak nikomu nie przeszkadzało, że OC ograniczono tylko do wybranych wyżej wycenionych serii, tak teraz 'afera' Coffee Lake rozejdzie się po kościach.

Z drugiej strony w zasadzie nie ma co narzekać, bo rozwój procesorów tak spowolnił, że sprzęt spokojnie starcza na 5 lat albo dłużej. Kto kupił 6-rdzeniowca od Intela ma spokój na pół dekady.

06.03.2018 20:08
odpowiedz
Likfidator
97

350 zł to nie jest zła cena. Wychodzi poniżej 17 zł za grę, więc jak ktoś chce legalnie zagrać w te tytuły, to tańszej okazji nie znajdzie. Z tego co pamiętam w Virtual Console te gry były sprzedawane w cenie 20-40 zł. Zakup używanych też nie będzie tańszy.

Tylko Super Mario RPG (region US) chodzi po 60$ za sam nośnik i 200$ za grę w pudełku. Ceny tej gry i tak spadły, bo od lat jest dostępna w VC.

SNES Mini to bardziej sprzęt kolekcjonerski. Jak pisałem wyżej znacznie taniej wychodzi malinka, która emuluje znacznie więcej gier i systemów. Tylko pozostaje kwestia legalności ROMów.

06.03.2018 11:04
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Jeśli chcesz grać tanio i wygodnie, to tylko Xbox One. Nawet ta najstarsza wersja. Największą zaletą konsoli jest EA Access i Xbox Game Pass. Pierwszy kosztuje 15 zł/miesiąc, lub 80 zł za cały rok.
EA Access to kilkadziesiąt gier, w tym Titanfalle , Mass Effecty, Battlefieldy, NFSy, FIFA, NFL itd. z wyjątkiem najnowszych odsłon gier sportowych, ale FIFA 18 powinna trafić do usługi w ciągu 3 miesięcy, FIFA 17 też jakoś trafiła do usługi w połowie 2017.
W ramach jednego abonamentu masz też dostęp do Origin Access na PC, gdzie są dostępne dodatkowe gry.

Xbox Game Pass to ponad 100 gier. W tym sporo gier z X360. Ja ograłem naprawdę wiele gier w ostatniej dekadzie, a tym programie naliczyłem z dobre 30 gier, w które chciałbym zagrać.
W cenie 29 zł/miesiąc usługa jest wprost rewelacyjna. Szczególnie, że Microsoft obiecał wrzucać do usługi wszystkie swoje exy na premierę.

Co do awaryjności konsol, Xbox One jest w tym względzie świetnie wykonany. PS4 cechuje się niską kulturą pracy. Konsola pod obciążeniem jest głośna, a nawet na tym forum przewinęło się sporo wątków o uszkodzonej PS4. Nie kojarzę, by ktokolwiek pisał o problemach z XO.

06.03.2018 10:50
odpowiedz
Likfidator
97

Te małe konsolki to główny powód dla którego Switch nie dostał jeszcze gier z Virtual Console.

Najtańszą opcją na emulację starych konsol jest Raspberry Pi Zero.
26 zł konsolka,
20 zł za 8 GB kartę SD,
50 zł za dwa kontrolery USB w stylu SNESa,
20 zł za kabelki: HDMI, USB OTG i jakiś hub USB.
---------
ok. 120 zł + przesyłka,

Dobrą opcją jest też Raspberry Pi Zero W za 52 zł posiadającą WIFI i Bluetooth do której podłączymy pada od XO S czy od PS4 bezprzewodowo.

Jak mamy w TV wejście RCA component, to stare dobre Wii jest ciekawą opcją. Konsola ma najlepsze emulatory homebrew z bardzo niskim input-lagiem, a do tego możemy podłączyć ją do telewizora kineskopowego i emulatory będą wyświetlać obraz 1:1 jak z oryginalnej konsoli.

05.03.2018 17:21
odpowiedz
Likfidator
97

To wyjasnij mi jakim cudem np dużo wydajniejszy 780/780ti od 970 już jest trupem?

Gdzie dużo wydajniejszy? Według 3DMark Firestrike, który wciąż jest najlepszy do bezpośredniego porównywania GPU 780 jest gdzieś 10% słabsza od 970, a 780 Ti jest w najlepszym przypadku na poziomie przeciętnego 970 z lekkim fabrycznym OC.

Obie karty się różnią parametrami. Nawet jeśli osiągają podobne wyniki w testach, to różne algorytmy przetwarzają z różną prędkością. Architektura kolejnych układów graficznych jest dostosowywana do aktualnie panujących trendów. 970 ma np. 50% wyższy pixel fillrate względem 780, a ta ostatnia ma wyższy texel fillrate.

To jest głównym powodem dla których część gier działa lepiej na jednej, a część na drugiej. Nowe gry w bardzo dużym stopniu polegają na efektach post-process, w znacznie większym stopniu niż gry z epoki 780. Dlatego też jest taka różnica.

Między 9xx, a 10xx różnicy większej nie ma, bo i styl tworzenia gier się nie zmienił. Już seria 9xx była projektowana pod granie w wyższych rozdzielczościach. Jestem ciekaw jak sobie 780 radzi w 4K. Geforce 970 radzi sobie nawet nieźle, a na tle moich poprzednich kart ma najniższy spadek wydajności wraz ze wzrostem rozdzielczości.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-05 17:22:38
04.03.2018 20:00
odpowiedz
Likfidator
97

Aczkolwiek w linku jest porownanie do karty majacej 6 GB RAM. Wersja z 3'ma bedzie na pewno nieco wolniejsza wiec karty jeszcze bardziej zbliza sie do siebie wydajnosciowo.

Wersje 3 GB i 6 GB 1060-tki różnią się nie tylko ilością pamięci, ale także ilością shaderów i TMU. Z tego co pamiętam odradzano zakup wersji 3GB, bo była wyraźnie wolniejsza od 6 GB.

W tej chwili trudno powiedzieć, bo wersja 6 GB jest wykupywana przez kopaczy, a 3 GB do kopania się nie nadaje, więc może aż taką złą opcją nie jest.

Geforce 970 ma w każdym razie 3.5 GB RAM w pełnej prędkości i 512 MB działającej z 1/8 prędkości, więc jakby nie patrzeć pozwoli na więcej, a w wielu grach 4 GB jest tak na styk, a w innych 6 GB by się przydało np. w Titanfall 2.

03.03.2018 17:13
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
97

Czemu tyle niechęci z waszej strony do Bethesdy? Firmie może nie wszystko wychodzi, ale przede wszystkich chcą robić dobre gry, a nie tak jak EA czy Activision, których głównym celem jest jak najlepsza monetyzacja ich produktów.

Bethesda nie poszła na ilość. Nadal robią jedną grę na kilka lat. Fakt, że Fallout 4 nie każdemu przypadł do gustu, ale DOOM 2016 im wyszedł nieźle, nie licząc arenowych starć, ale to wynikało z potrzeby ograniczenia ilości potworów na mapach, by utrzymać stabilny framerate.

Co mogą zapowiedzieć?
Kolejną grę ID Software i tu możliwości jest sporo. Kolejny Doom, a może Quake? Może też coś innego, ja bym bardzo chciał nowego Commandera Keena, co nie jest takie głupie biorąc pod uwagę trwający obecnie renesans platformówek 3D.

Bardziej prawdopodobny jest jednak nowy TES i tutaj mają ogromne pole do innowacji. Od czasu Skyrima wyszło sporo gier z nowymi pomysłami, począwszy od DA: Inquisition poprzez Wiedźmina 3 na Zeldzie: Breath of The Wild skończywszy. Jest się czym inspirować.

03.03.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
97

Konsole nie miały szczęścia do DOOMa. Dopiero PSX dostał dobry port, ale wciąż miał wycięte rzeczy względem wersji PC i kompletnie zmieniony soundtrack, co całkowicie zmieniło odbiór gry.

Największy problem z DOOMem był taki, że gra zajmowała ponad 10 MB. Co w zasadzie wykluczało jej przeniesienie na konsole z kartridżami bez cięć. Wersje na SNESa, 32X czy Atari Jaguar mają przez to mniej tekstur.

SNESowy port miał bardzo niską rozdzielczość i brak tekstur sufitu czy podłogi. Miał za to najlepszą muzykę, bo konsola miała osobny CPU do dźwięku i tutaj nie trzeba było ciąć.

Wersja na 32X mimo iż wygląda lepiej, to płynność wciąż pozostawia wiele do życzenia. Do tego strafe'owanie na jednym przycisku psuło jakość sterowania.

DOOM na Atari Jaguara był uważany za jeden z lepszych. Gra co prawda nie miała muzyki w trakcie gry, ale działała w 32 tys. kolorów oferując płynne gradienty oświetlenia względem bandingu znanego z PC i innych platform.

W przypadku platform 32-bitowych SEGA została mocno skrzywdzona. John Carmack upierał się, by zastosować software'owy renderer, który zapewniał m.in. korekcję perspektywy. Niestety Saturn nie miał dość mocy, by uciągnąć DOOMa w dobrej płynności i DOOM na Saturnie to najgorszy oficjalny port tej gry. Konsola sama w sobie poradziła sobie m.in. z Quakem.

W przypadku PSXa sytuacja była inna. Prawdopodobnie Sony uparło się, by deweloper użył sprzętowego GPU i gra nie tylko działała płynnie, ale oferowała lepsze oświetlenie niż wersja PC.

Tak naprawdę od DOOMa PCty zaczęły swój żywot jako platforma do gier. Wcześniej wyśmiewane przez amigowców i konsolowców, w końcu dostały grę, która wyprzedziła wszystko o epokę.

Doom zabił też Amigę. Ledwie roczna Amiga 1200 nie tylko była zbyt słaba, by poradzić sobie z taką grafiką, ale jej architektura dodatkowo utrudniała użycie algorytmów tego typu.

Sega Genesis oparta na tej samej motorolce co Amiga 500 dostała kilka klonów Wolfa 3D i po latach nieoficjalny port zrobiony przez fanów. W każdym razie Genesis radziła sobie z silnikami raycastowymi znacznie lepiej niż A500 mimo takiego samego CPU. Po prostu układy graficzne Segi Genesis nie wymagały dodatkowej obróbki danych jak układy ECS czy późniejsze AGA z Amig.

CD32 dostała nawet układ, który sprzętowo przetwarzał dane, ale na niewiele się to zdało. To jednak dyskusja na inny raz.

03.03.2018 12:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Przyłącze mam 22kW, ale podłączyłem kuchnię testowo do gniazda, które ma zabezpieczenie 16A i działała poprawnie. Z tego co czytałem w instrukcji kuchnia sama się dostosowuje do tego, że jest na jednej fazie tj. nie pozwoli odpalić zbyt dużej mocy na palnikach.

Podłączenie dwufazowe to nic innego jak podzielenie kuchni na pół tj. dwa palniki są na jednej fazie, dwa na drugiej, co daje możliwość włączenia boosta na dwóch palnikach jednocześnie. Na jednej fazie tylko na jednym.

Wymóg mocy jest podawany z reguły na wyrost, by uwzględnić łączne zużycie prądu w domu. Przy 4kW może się okazać, że jak używałbyś kuchni i drugiego urządzenia np. gofrownicy o dużej mocy, to bezpiecznik wyskoczy.

Ja bym w każdym razie brał indukcję. Zwiększyć moc zawsze możesz.

03.03.2018 10:24
1
odpowiedz
Likfidator
97

PI Zero startuje znacznie dłużej. Nie jest to w sumie problem, bo na PC nie będzie szybciej, bo malinka startuje od razu do emulatora. Jednak Switch to zupełnie inne doświadczenie. Bierzesz konsolę do ręki i grasz, nawet krótką chwilę i usypiasz, by później natychmiastowo wznowić. To właśnie główny powód sukcesu konsoli Nintendo.

Dziś youtube podrzucił mi coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=HDMkw6lnzmI Genialny projekt!

03.03.2018 10:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Szkoda, że nie można wymienić innej gry. Jakby zamiast God Eatera była Civka, to by był świetny zestaw.

03.03.2018 09:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

A kto Ci powiedział, że do indukcji musisz mieć 3 fazy? Ja mam płytę Boscha i ona może pracować na jednej fazie, albo na dwóch. W tym drugim przypadku jedyne co zyskujesz, to możliwość uruchomienia dwóch palników jednocześnie w trybie boost, z czego nigdy nie korzystasz, bo boosta załączasz na góra minutę i musisz jeszcze pilnować, żeby się nie przypaliło, tak ostro grzeje.

Jak mi przywieźli płytę, to podłączyłem ją na początek bezpośrednio do gniazdka, żeby sprawdzić czy działa i było ok.

Co do dyskusji gaz vs indukcja, to zdania są podzielone. Mniej więcej jak manual i automat w samochodzie. Największą zaletą gazu jest to, że działa bez prądu. Dodatkową zaletą jest możliwość gotowania na woku. Niby na indukcji też się da, ale to nie jest to.

Indukcja wygrywa w pozostałych kategoriach. Jest bardzo wygodna, płyta łatwo się czyści, a rozgrzanie patelni i czy zagotowanie wody w garnku trwa znacznie krócej niż na gazie. Dodatkową zaletą jest bardzo dokładna kontrola mocy palnika. Nie tylko możesz osiągnąć moc powyżej tego co daje gaz, ale na najniższej mocy możesz po prostu trzymać ciepło w garnku.

02.03.2018 21:24
1
odpowiedz
Likfidator
97

Na jakim procu to 4K na 970 można osiągnąć w 30 fpsach? Tak z ciekawości.

Procek nie ma nic do rozdzielczości. Do 4K w 30 fps wystarczy Pentium G4560, tylko dobre GPU będzie potrzebne.

Praktycznie każda gra jest grywalna w 4K na Geforce 970 z 30 fps. Trzeba tylko zjechać z detalami do średnich. W części gier można też włączyć szachownicę, albo dynamiczną rozdzielczość, ewentualnie ustawić 1800p, tak jak robią to gry na konsolach.
Geforce 970 to wciąż zauważalnie więcej niż to czym dysponuje PS4 Pro, ale mniej niż ma Xbox One X.

W każdym razie moim zdaniem najlepiej trzymać się 1080p, bo wtedy możemy mieć i 60 fps, i wysokie detale.

A co do gier, to MK X działa bardzo fajnie w 4K na 970. Najlepiej grało się przy 4K z 50 Hz, wówczas gra wciąż była płynna, a nie było stutteringu.
Batman: Arkham Knight działa 4K z 30 FPS bez problemu na pełnych detalach.
Alien: Isolation trzyma stałe 60 fps, pod warunkiem, że zmniejszymy jakość cieni, reszta na maxa.
W AC: Unity trzeba by bardzo mocno ciąć detale, żeby mieć 30 fps w 4K. Dużo lepszą opcją jest zostać w 1440p, czy 1080p bo w tym ostatnim ultra w 60 fps jest na 970 osiągalna.
W starszych grach np. AC: III 4K w 60 FPS to żaden problem.
Z innych gier jeszcze testowałem Forzę Horizon 3, działała bardzo dobrze w 30 fps, a Forza 7 automatycznie dostosowuje detale tak, by było 4K w 60 fps. Wygląda nieźle, ale w 1080p można grać na ultra z wszystkimi detalami.

970 to karta do 1080p, ale jak ktoś chce się bawić w 'konsolowe' 4K to będzie miał lepszy rezultat niż na PS4. Dla mnie 4K to póki co opcja, by usprawnić jakość grafiki w starszych grach. Tak cicho planowałem upgrade na GF 1080 Ti właśnie dla 4K, ale szalejące ceny skutecznie mnie zniechęciły.

Z drugiej strony, więcej gram w gry DOSowe z pierwszej połowy lat 90tych niż w nowe produkcje. Od czasu DOOMa 2016 nie grałem w żadną nową grę AAA, nie licząc exclusive'ów ze Switcha.

02.03.2018 20:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Spójrz na obciążenie CPU. Przy 1050 masz cały czas 100%, a w 970 70-93%, a jak wiadomo w AC:O to procesor jest wąskim gardłem. Być może sterownik, albo coś innego blokuje CPU przed wejściem na pełne obroty i stąd momentami lepszy wynik 1050 Ti.

Ogólnie te dwie karty to zupełnie inne półki cenowe. Geforce 970 jest do 50% wydajniejsza, a to sporo. Na tej karcie bez problemu dobijesz do 60 fps w 1080p w każdej grze, z minimalnym cięciem detali. Na 1050 Ti albo zadowolisz się 30 fps, albo będziesz ostro zjeżdżał z grafiką.

970 poradzi sobie z 1440p czy nawet 4K na poziomie PS4 Pro, a przy 1050 Ti o 4K zapomnij.

02.03.2018 20:21
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
97

Łowcy gier napisali:
Aktualizacja: Mafia III jest niedostępna w Polsce! Zamiast niej otrzymacie Sid Meier’s Civilization: Beyond Earth – The Collection!

Dziwna sprawa, chyba pierwsza tego typu akcja w naszym regionie.

02.03.2018 10:59
odpowiedz
Likfidator
97

verify, ale to zależy jaki DOOM. Na malinkę są natywne porty Wolfa, Dooma i Quake'a, one chodzą nieźle. Zero bez problemu radzi sobie z DOOMem w 720p, choć do pełnej płynności trzeba zejść niżej.

Quake'a odpala w 1080p, bo port używa OpenGL, a zDOOM chyba nadal software'owo leci.

DOOM w DOSBoxie nie będzie dobrze działał. Spory kawałek temu testowałem na androidzie, który ma lepszą specyfikację od malin i DOSBOX leciał gdzieś w okolicy szybkiego 386, wolnego 486, a do DOOMa tak naprawdę potrzebujesz pentium by wymaksować FPSy.

To jest jednak kwestia samego emulatora. Pamiętam, że na Power makach 333 MHz emulowałem WIndows 98 i działało to z przynajmniej z prędkością Pentiuma 100 MHz.

Uzywam malinki glownie do emulacji retro konsol, tak na szybko jak jest 10-15 minut wolnego czasu i nie oplaca sie wlaczac kompa.

Kwestia perspektywy. Zanim malinka się odpali, to ja już gram od 3 minut na Switchu i to jest ogromna zaleta konsolki Nintendo, wracasz do gry w 3 sekundy. Malinka tego nie ma, ale sporo osób zostawia ją włączoną 24/7, bo zużywa mało prądu, ale dla mnie to marnotrawstwo energii.

01.03.2018 17:19
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Soul, kto jak kto, ale Ty, jako człowiek sukcesu (i piszę to na poważnie, bez ironii) powinieneś doskonale wiedzieć dlaczego.

Kryptowaluty nie generują pieniędzy. Ich realna wartość jest zerowa. To, że bitcoin i inne kosztują ile kosztują wynika tylko z faktu, że ludzie chcą tyle zapłacić. Pieniądze ogólnie mają wirtualną wartość, a wyceny giełdowe czy rankingi najbogatszych osób są czysto teoretyczne, ot po prostu celowo dobiera się taki, a nie inny sposób tworzenia rankingu, żeby cyferki były ładne.

Kopanie kryptowalut wytworzyło pewien, dość wrażliwy ekosystem. Nvidia, czy nawet producenci ASICów dla Bitcoina dbają o to, by ten ekosystem się nie załamał.

Stawianie własnych kopalni jest dla Nvidii nieopłacalne. Atrakcyjność kryptowalut opiera się na jak największym rozproszeniu. Sam Bitcoin jest krytykowany m.in. z powodu skupienia mocy obliczeniowej w niewielkim gronie największych kopalni, a to podważa najważniejsze cechy kryptowaluty.

Kryptowaluty odporne na ASIC nie powstały po to, by napędzić sprzedaż kart graficznych, ale po to by stworzyć zrównoważoną sieć kopalni. Kryptowaluty oparte na GPU działają w dużym rozproszeniu i tym samym trudniej manipulować rynkiem. Duże kopalnie bitcoina mogą np. wybierać, które transakcje wrzucają do swoich wykopanych bloków skutecznie sterując przepływem waluty.

W momencie, w którym powstałaby wielka kopalnia z Nvidii czy AMD, ta zaleta nowych kryptowalut ległaby w gruzach. Dlatego też Nvidia nie uruchomiła i nie uruchomi wielkich kopalni.

Natomiast jeśli chodzi o samo kopanie, to kopie zarówno AMD jak Nvidia i inne firmy. Tylko, że robią to na małą skalę, głównie na potrzeby R&D. Nadchodzące GPU na pewno zostały dokładnie przetestowane pod kątem skuteczności kopania i długiej pracy pod obciążeniem.

Nie da się jednak tego wykryć, bo te testowe kopalnie niczym się nie wyróżniają. To nie jest sytuacja jak np. w Antutu pojawia się testowe urządzenie o wielkiej wydajności, czy w bazie CPU-Z, albo passmarku jakiś nowy CPU.

Po samej działalności kopalni nie stwierdzisz, czy posiada 100x Geforce 1080, czy może 50x Geforce 2080. Nie mówiąc o tym, że Nvidia nawet nie musi kopać w rzeczywistości. Z punktu widzenia rozwoju wystarczy im analizować wydajność i nie muszą ogłaszać zweryfikowanych bloków.

Uruchomienie własnej kopalni oferuje jeszcze jedną możliwość. Nvidia może w ten sposób podnieść trudność kopania, tym samym zmuszając górników do upgrade'u sprzętu, bo stare GPU nawet na prąd nie zarobią. Jednak wątpię, by się na to zdecydowali. Górnicy sami się nakręcają.

Sytuacja z kryptowalutami jest o tyle ciekawe, że jedni chcą by bańka pękła, a innym zależy na tym, by obecna sytuacja trwała jak najdłużej.

Kryptowaluty to rzecz bardzo ciekawa. Nazywana przez wielu koniem trojańskim. Z jednej strony oferuje swobodę i brak kontroli, a z drugiej wszystkie transakcje są logowane w blockchainie. Dysponując odpowiednim superkomputerem, można śledzić przepływ całej kryptogotówki na świecie, a tym samym śledzić transakcje zorganizowanej przestępczości i grup terrorystycznych, i tych którzy ich wspierają.

Pod wielkim znakiem zapytania jest użycie algorytmu SHA-2 w bitcoinie. Dlaczego otwarta waluta używa algorytmu opracowanego przez NSA? Organizacji znanej z zostawiania backdoorów dla swojej wygody.

01.03.2018 16:10
odpowiedz
Likfidator
97

Pi 3 to zupełnie inna klasa sprzętu, więc tam wszystko działa lepiej. GODS ma jednak bardzo niskie wymagania. Działa poprawnie już na 1000 cyklach, czyli jakieś AT 8 MHz. Odpal DOOMa to zobaczysz jak przycina.

Co do maszynki do emulacji, to stare dobre Wii jest świetną opcją. Ma analogowe wyjście obrazu, więc emulatory mogą generować obraz 1:1 jak stare konsole, a jednocześnie RCA component będą działać też w 480p60.
Konsole Nintendo od zawsze są projektowane pod jak najniższą latencję i emulatory na Wii mają najlepszy input-lag spośród wszystkich platform jakie testowałem.

01.03.2018 16:03

SpecShadow, nie ośmieszaj się. Jak gra nie działa natywnie pod Windowsem to masz DOSBoxa dla najstarszych gier i wiele maszyn wirtualnych, które z lepszym lub gorszym skutkiem emulują środowisko Win 9x. Nie ma gry, której nie uruchomisz na współczesnym PC. Nie jest to zawsze łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Nowoczesne CPU bardzo w tym pomagają, bo dzięki temu można emulować całkiem szybkie procesory w PCem, który bardzo dokładnie emuluje starą architekturę PC.

Ironią losu jest to, że część starych gier Windowsowych najłatwiej uruchomić poprzez Wine na linuksie:)

01.03.2018 15:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Biedaki z piwnicznych kopalni rzucą się na stare modele, a nowa generacja zostanie dla grubych ryb i koło się zamyka. Gracze dalej zostaną wydymani :D

Nie bierzesz pod uwagę, że jak rośnie trudność kopania, a rośnie cały czas, to pewne karty graficzne przestają być opłacalne, bo zużywają więcej prądu niż wygenerują kasy.

Geforce 2080 na pewno podniesie poprzeczkę wydajności ogólnej i pewnie wydajności na wat. Po premierze kart trudność skoczy i dzisiejsi kopacze entuzjaści momentalnie zostaną z 50%, albo nawet 25% dotychczasowych zysków na obecnym sprzęcie.

Tak jak dziś nie kopie się na 1050 tak za pół roku ten sam los może spotkać 1060. Nvidia może też sprytnie wyprodukować 2060 o wydajności 2070, ale tylko z 3 GB VRAM, co nie byłoby złą opcją patrząc na sytuację na rynku. Karta z 3 GB do kopania się nie nadaje.

Warto też pamiętać o tym, że kopanie na GPU istnieje tylko dlatego, że waluty odporne na ASIC używają algorytmów zużywających tony RAMu. Zwiększenie trudności kopania podnosi też wymóg RAMu. Może być tak, że i karty z 4 GB staną się bezużyteczne, a to już otworzy trochę opcji.

Ostatecznie Nvidia mogłaby też postawić na dedykowane płyty główne z łączem NVLink i sprzedawać karty bez RAMu. Wprowadziłoby to zunifikowaną pamięć w świat PC, co byłoby rewolucją samą w sobie i uczyniło karty kompletnie nieopłacalnymi dla kopaczy.

Opcji jest sporo i prędzej czy później sytuacja się rozwiąże. Nvidia i AMD mogłyby po prostu zwiększyć produkcję, ale to bym im załamało rynek. Ilość kart graficznych jest celowo ograniczana, by nie podbijać trudności kopania powyżej progu opłacalności.

01.03.2018 15:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
97

Podbiję wątek:)

Niedawno kupiłem malinkę w wersji Zero z Wifi i BT. Fajny nerdowski gadżet. Mimo iż kupiłem najsłabszą wersję, to zaskoczyła mnie bardzo niska wydajność. Po procesorze 1 GHz spodziewałem się przynajmniej wydajności dorównującej zegar w zegar starym prockom x86, ale niestety jest zupełnie inaczej.

Wszystkiemu winna stary ARMv6, w nowszych wersjach jest v8 i są 10x wydajniejsze na rdzeniu, ale z tego co widziałem też nie radzą sobie z emulacją np. N64.

W każdym razie malinka bardzo dobrze radzi sobie z emulacją NESa, SNESa i Genesis, czyli odpowiednik powiedzmy Pentium 2 333 MHz. Jednak DOSBox działa tragicznie wolno, emulując z ledwością XT 4,77 MHz. DOSBox jednak słynie z tego, że ma słabe wsparcie dla ARMa.

Z Amigą jest lepiej, ale wciąż o emulacji A500 z pełną prędkością nie ma szans. Za to Atari ST wydaje się działać OK.

Dlaczego zatem Sega Genesis oparta na tej samej motorolce jest tak dobrze emulowana? Nawet można dać OC i podbić CPU w emulatorze do 4x i nadal malinka nie ma problemów.

Emulacja PSXa to 70-80% prędkości. W teorii dałoby się grać, ale po co się męczyć.

Z innych rzeczy. Po raz kolejny uderzyła we mnie toporność linuksa. Nawet na popularnej maszynce ze zintegrowanymi podzespołami nie obyło się bez siedzenia kilku godzin w konsolce i ręcznej konfiguracji.

Dla mnie rzecz niezrozumiała, że pad od XO S jest tak słabo wspierany. Najpopularniejszy pad dla PC, a trzeba modyfikować pliki konfiguracyjne, by sparował się po bluetooth, o wariujących triggerach nie mówiąc.

Linuksowcy dziwią się, że ich system ma tak małą popularność, ale na starcie stawiają użytkownika pod taką ścianą, że mało kto przez nią przeskoczy.

Retro Pie powinna uruchamiać na starcie kreatora. Jak nie wykrywa urządzeń po USB, to powinna próbować sparować kontrolery BT. Tak jak to robi Mac OS.

Nic z tych rzeczy. Linuksowcy będą forkować wielokrotnie takie projekty i każdy fork będzie miał zestaw swoich wad i zalet.

Malinka jest fajna, ale nie aż tak jak o niej można poczytać w internecie. Do mniejszych projektów elektronicznych Arduino wydaje się przystępniejszym rozwiązaniem.

Raspberry Pi to fajna zabawka, ale ja będę szedł w kierunku robotyki, a emulację starych platform zostawię normalnemu PC.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-01 15:42:35