Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

18.01.2019 12:06
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Ani jednej ani drugiej. Dawno temu kupiłem pierwsze Metro na wyprzedaży i po 20 minutach wyleciała z dysku. Gra kompletnie nie w moim stylu.
W Anthem kiedyś może zagram jak trafi do Origin Access Basic, ale tyle gier czeka na ogranie, że to pewnie będzie za rok, albo dwa.

Z premier w lutym sięgnę tylko po Crackdown 3 i to tylko dlatego, że będzie w Game Passie.

18.01.2019 10:30
odpowiedz
Likfidator
101

To jest gra z 2014 roku, odświeżona tylko.

Błąd, to jest gra z 1999, tylko trochę odświeżona.

Super Smash Bros. to najmniej zmieniająca się seria Nintendo, ale fani absolutnie nie chcą zmian. Tylko dla tej gry pady a NGC w wersji dla Switcha są w produkcji. Jest to jedyny kontroler używany przez e-sportową społeczność Smasha.

Każda kolejna odsłona serii dodawała nowe postacie, areny i trochę nowych elementów, ale też traciła postacie, czy areny. W najnowszej odsłonie powraca wszystko co było w poprzednich częściach, postacie i lokacje doczekały się graficznych usprawnień, a sama gra doczekała się wielkiej ilości poprawek balansu.

Smash jest dokładnie tym czego oczekiwali fani serii. To po prostu więcej tego samego, w totalnie dopracowanej formie. Jak ktoś nie miał kontaktu z serią, to tym bardziej nie ma powodów do narzekania.

Smash to najlepsza gra imprezowa wszech czasów z dobrze działającym systemem handicap, gdzie doświadczony gracz może rywalizować z początkującym.

Jedyne wady tej produkcji to niezbyt dobrze działająca infrastruktura sieciowa oraz to, że jest to po prostu kolejny Smash.

Ja powiedziałem pass, bo wystarczy mi Smash Bros. Brawl z Wii. Do pogrania ze znajomymi przed TV nic więcej nie potrzeba, szczególnie że gra pięknie działa na emulatorze w 4K, tak samo jak inne gry z Wii, do których wracam tylko w emulacji, ze względu na 480p z prawdziwej konsoli.

17.01.2019 11:18
1
odpowiedz
Likfidator
101

Wszystkie abonamenty Xbox One'a są od siebie niezależne. Jak masz opłacony Game Pass to możesz pobierać i uruchamiać dowolne gry z tej usługi.

Gold jest wymagany, żeby grać po sieci. W przypadku gier dodawanych do tej usługi, te z X360 są sprzedawane za 0 zł i są naszą własnością, możemy w nie grać bez aktywnego abonamentu, a te z Xbox One'a mogą być grane tylko wtedy, gdy mamy aktywnego Golda.

Jest jeszcze EA Access z grami od EA. Za 15 zł/miesiąc czy 80 zł/rok. Dobra usługa, choć Origin Access na PC zdecydowanie lepszy, bo gier nie tylko więcej, ale też w znacznie lepszej jakości technicznej.

15.01.2019 18:38
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Pisałem pod pierwszą wiadomością, że to zbyt piękne by było prawdziwe i tak wsparcie tylko dla 10x0 i RTXów. Z tego co mówił Linus w swoim filmie (o ile mnie pamięć nie myli) wsparcie dla Freesync będzie tylko dla Display Port, bez HDMI. Co zostawia posiadaczy zeszłorocznych modeli TV Samsunga na lodzie, a na Radeonach bez problemu działa Freesync 2 HDR.

Typowe korporacyjne zagranie, nie damy wam nic co przedłuży żywotność GTX 9xx, a jedynie zadbamy o modele obecnie sprzedawane, by nie odstawały od konkurencji.

Takie zagrywki to zawsze były po stronie AMD, a Nvidia słynęła z długiego wsparcia swoich produktów. To był powód dla którego wybierało się Geforce'y.

15.01.2019 14:01
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Dużo filmy zawierają źli policjanci, skorumpowani urzędnicy i takie tam. Nikt z nich tego nie ruszył. Ale jeśli chodzi o RDR2 i Pinkertonowie, to już mamy burze.

Co innego jest odwoływać się do ogólnych zawodów jak policjant, strażak, polityk czy ochroniarz, a co innego opierać się na wizerunku prawdziwych firm.

W GTA próżno szukać Facebooka, twittera, Fox News, demokratów, republikanów czy nawet prawdziwych marek samochodów. Są twory podobne, ale nie identyczne.

W RDR 2 użyli bez pytania o zgodę nazwy i znaków towarowych Pinkertonów, więc pozew nie dziwi. Tym bardziej jak Pinkertonowie zostali w tej grze przedstawieni.

Narzekałem już nie raz na idiotyczną fabułę RDR 2 i fakt, że postacie są płytkie, jednowymiarowe. Arthur jest przedstawiany jako rycerz na białym koniu, który nikogo nie skrzywdzi, a wszystkim pomaga. Z wyjątkiem sekwencji strzelania i rabowania pociągów, gdzie zabija i okrada stada spawnujących się NPCów bez nazwy.

Jeśli kowboje z RDR 2 kogoś zabijają z imienia i nazwiska, jest to największa szumowina.

Dlatego nic dziwnego, że Pinkertonowie chcą iść z tym do sądu, bo Andrew Milton będący twarzą Pinkertonów jest przedstawiony jako niegodziwa kanalia.

spoiler start


Morderca, porywacz itd. cutscenka w finale gry daje mnóstwo powodów, by Arthur go zastrzelił.

spoiler stop

W całej sprawie nie chodzi nawet o pieniądze. Pinkertoni podjęli decyzję, by walczyć o swój wizerunek, przy okazji zyskując darmowy rozgłos. Czy sprawa trafi do sądu, trudno powiedzieć, ale sam szum jest tego warty.
Może skończyć się nawet ugodą.

Martwią się o nadszarpnięcie wizerunku ale odpowiednio gruba koperta to zmieni. Logiczne ;)

Oczywiście, że logiczne. Takie pieniądze mogą przeznaczyć na promowanie własnej działalności, naprawiając szkody wizerunku.

14.01.2019 23:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Przecież takich gier jest pełno na Nintendo Switch. Mario Kart 8, Splatoon 2, Kirby, Donkey Kong Tropical Freeze, Smash Bros. Ultimate, ARMS itd.
Nawet niektóre singolowe gry jak Mario Odyssey mają asymetryczny coop.
Z multiplatformowych zainteresuj się Overcooked 1 i 2. Pierwsza część chyba lepsza.

13.01.2019 18:25
odpowiedz
Likfidator
101

Za 350 zł możesz kupić używanego Geforce GTX 960 2 GB.
Już za 35 zł są legendarne Core2Quady Q6600.

Oba elementy są dobrą parą, bo GTX 960 ma dość mocy, by poradzić sobie z grami w 1080p przy 30 fps ze średnio-wysokimi detalami (wyższymi niż na PS4), tak jak Core2Quad uciągnie wszystkie nowe gry w 30 fps.

Znajdzie się ledwie kilka gier, których nawet nie uruchomisz np. AC: Odyssey czy Origins. Wymagają one procesora z instrukcjami SSE 4.1, których żaden Core2 nie posiada.

Zakup Xbox One'a nie ma sensu. Zresztą konsole ogólnie nie mają startu do Core2Quadów. W grach z otwartymi światami konsole przycinają okrutnie, a na Core2Quadzie będziesz miał super stabilne 30 fps, a tam gdzie konsole ciągną 30 fps, to Core2Quad poleci w 45-60 fps.

Jedyny tak naprawdę plus Xbox One'a jest w postaci Xbox Game Pass. Niedawno na promocji opłaciłem 6 miesięcy za 80 zł i tam jest tyle gier, że w zasadzie niczego więcej nie potrzebujesz.

11.01.2019 09:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

A kto by patrzył na gameplay? Liczą się licencje i znane nazwiska. FIFA jest adresowana do dzieci, którzy choć przez chwilę chcą wcielić się w swojego idola. EA sprzedaje marzenia w sosie mikropłatności, lootboxów i hazardu.

Jak widać takie podejście się sprawdza, a rynek gier sportowych skurczył się niesamowicie. W latach 90tych każda platforma dostawała kilkanaście piłek nożnych rocznie, a dziś poza FIFĄ i PESem nie ma nic!

No jest jedna rzecz, piłka nożna z prawdziwego zdarzenia: Rocket League. Jest to najlepsza komputerowa adaptacja piłki nożnej jaka kiedykolwiek powstała. Te same emocje co na boisku, współpraca z drużyną, wspólne akcje, złość na złe zagranie.

I najlepsze jest to, że mimo iż są w grze mikropłatności, to wszystko jest kosmetyczne, a darmowy i podstawowy samochód jest uznawany za najlepszy - w zasadzie wszystkie są dobre, bo różnią się drobiazgami.

10.01.2019 19:10
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Nie obraź się, ale to chyba do samego siebie powinieneś nie mieć zaufania skoro kupiłeś coś o określonej specyfikacji, a potem byłeś niezadowolony, że jest jakie jest. :D

Kupiłem procesor, który był nie tylko reklamowany jako lepszy od Pentium IV, ale nawet recenzenci byli zgodni co do tego, że to lepszy i bardziej przyszłościowy wybór. Samo AMD mówiło, że 3D Now! jest równie dobre jak SSE, a w momencie obecności tego CPU na rynku software wspierał oba rozwiązania.

Niestety wraz z wejściem Athlona XP, AMD przestawiło się na rozwiązanie Intela. Mogli walczyć o to, by kompilatory dalej wspierały 3D Now! Niestety nic nie zrobili, wsparcie od AMD kończy się w momencie, gdy kupisz od nich produkt.

Jedyną opcją była wymiana CPU na Athlona XP, bo podstawka została ta sama, ale zapłacić kilka stów za CPU o bardzo podobnej wydajności, by był kompatybilny z nowym softem? W tym momencie przesiadłem się na Intela i była to najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć.

Zresztą teraz wszyscy zachwycają się tym, że AM4 jest tak długo wspierane, ale co to daje tak naprawdę? Zamontowanie Ryzenów 2xxx w płyty pierwszej generacji nie pozwala rozwinąć im skrzydeł. Teraz wychodzi seria 3xxx, która wspiera PCI-E 4.0 i znów potrzeba nowej płyty, by z tego skorzystać mimo iż kontroler jest przecież w CPU, a sam standard jest z 2016 roku, więc była możliwość przygotowania płyt w taki sposób, by nowe CPU mogły rozwinąć skrzydła.

Nie chcę tutaj wyjść na fanboya Intela. Konkurencja na polu CPU cieszy mnie niezmiernie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że AMD wykazuje najgorsze korporacyjne praktyki jeśli chodzi o traktowanie klienta.

Produkty Nvidii i Intela są wspierane dłużej niż większość z nich korzysta. W przypadku Radeonów, wsparcie sterowników kończy się szybciej niż te karty przestają wystarczać do gier.

10.01.2019 17:54
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Chciałbym tylko przypomnieć, że ponad 10 lat temu topowe Radeony X700 i X800 nie dostały shader model 3.0, a tylko 2.0. Producent, jeszcze ATI, powiedział że po co, skoro gry i tak z tego nie korzystają. Nvidia miała już 3.0 od roku.

Jak to się skończyło? W tym samym czasie wyszły nowe konsole z shader model 3.0 i gry bardzo szybko wpisały to do minimalnych np. Bioshock, który na topowych Radeonach sprzedawanych rok przed premierą gry nawet się nie uruchomił. Ati oczywiście olało sprawę, a jedynie gracze zaczęli robić mody, które rekompilowały shadery tak, by odpalić je na Radeonach.

To była największa wtopa w historii Radeonów, ale wiele serii zmagało się z niedopracowanymi sterownikami i innymi problemami.

Samo AMD nie było lepsze. Podobną sytuację odwalili z Athlonami, które pozbawione SSE po 2-3 latach od premiery przestały uruchamiać nowy soft, mimo iż starsze i wolniejsze Pentiumy III nadal dawały radę.

Możecie mówić co chcecie o Intelu czy Nvidii, ale oni sprzedają kompletny produkt, który wspierają długie lata. U AMD wsparcie kończy się często wtedy, gdy wyjdziemy ze sklepu, albo jak skończy się gwarancja.

To jest właśnie największy problem AMD, konkurencja idzie po prostu o krok dalej i dba o to, by soft dobrze działał z ich sprzętem. Może obecnie sytuacja zmienia się trochę na lepsze, ale wciąż wizerunek AMD na tym mocno cierpi.

Zbyt wiele osób zraziło się do AMD na przestrzeni lat, a odzyskać zaufanie bardzo trudno.

O tym, że AMD robi dobry sprzęt niech świadczą tylko konsole. Gamecube, Wii, X360, Wii U, PS4 i XO - wszystkie mają GPU albo GPU+CPU od AMD, a nigdy nie okazywały problemów typowych dla większości produktów AMD na rynku PC.

Dobre wsparcie to podstawa, ale ja wciąż nie jestem gotów zaufać AMD, nie po tym jak kupiony za spore pieniądze Athlon 1.3 GHz na początku wieku stał się bezużyteczny, bo nowe gry wywalały komunikat "Brak SSE" i się nie uruchamiały.

08.01.2019 01:41
odpowiedz
Likfidator
101
10

Jakbym miał oceniać, to:
TLJ - 10/10 (zawsze w TOP3 wszech czasów).
Dreamfall - 8.5/10
Dreamfall Chapters - 9.5/10.

Dreamfall nie jest zły, szczególnie gdy przechodzisz po raz pierwszy. Największą wadą jest ukonsolowienie i dodanie elementów akcji. Są w najlepszym wypadku poprawne. Sama historia jest ciekawa, ale urywa się w połowie, bo od samego początku planowano kontynuację. Dobrze jednak, że nie powstała od razu, tylko po latach.

Chapters to już inna gra. Wizja twórców, a nie wydawcy. Magia wylewa się z ekranu. Klimat niektórych scen jest niesamowity. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, jest to idealne zakończenie serii. Fakt, że zakończenie mogłoby być trochę lepsze, ale nie będę narzekał, bo i tak wyszło świetnie biorąc pod uwagę zmagania twórców z wyprodukowaniem tej gry.

W każdym razie nie ma sensu grać w Chapters bez Dreamfalla, tak jak nie ma sensu zabierać się za Dreamfalla bez TLJ. Te gry nie mają większego sensu, bez wprowadzenia w realia Stark i Arkadii z TLJ. Chapters jest pod tym względem interesujący, bo wracamy do wielu miejsc, zmienionych przez trwającą wojnę. Chapters jest pełne smutku, ale też i nadziei.

Chapters nie bał bardzo trudnych tematów, których komercyjne gry nawet nie poruszą. Okrucieństwo wojny pokazane od najgorszej strony.

post wyedytowany przez Likfidator 2019-01-08 01:42:20
07.01.2019 14:23
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Karty, które mają obsługi G-Sync. Czyli od serii GTX 6xx, 7xx, 9xx, 10xx i tak dalej. Potrzebujesz tylko najnowszy sterownik NVIDIA, który to umożliwia.

To nie działa w ten sposób. Można podać setki przykładów, gdy producent wspierał tylko wybrane, nowe modele swoich urządzeń. Dlatego dopóki nie będzie oficjalnej listy kart, to naprawdę nie ma robić sobie wielkich nadziei, że zadziała to poniżej GTX 10xx. Tym bardziej, że G-Sync HDR jest dostępny od 1050 w górę. Czy Nvidia naprawdę byłaby skłonna dać Freesync HDR dla GTX 9xx, jednocześnie bez G-Sync HDR (bo wymaga Display Port 1.4).

Monitor również musi mieć technologii FreeSync albo G-Sync, czyli droższy monitor od AMD lub od NVIDIA. Tanie monitory nie mają takiej technologii i użytkownicy muszą o tym zapomnieć.

Widać, że nie jesteś w temacie. Dziś naprawdę trudno o wyświetlacz bez tej technologii. Freesync jest bardzo prosty w implementacji. Elektronika monitora po prostu musi zaczekać aż GPU zacznie przesyłać nową klatkę, a LCD w przeciwieństwie do kineskopowych CRT nie muszą być odświeżane w stałym odstępie czasu.

Tak na marginesie, Gameboy z 1989 roku jest pierwszym (popularnym) urządzeniem stosującym technologię tego typu. Układy graficzne konsoli wykorzystywały fakt, że mogą odświeżać piksele w dowolnej kolejności, co ułatwiło implementację sprzętową. Poszczególne linie obrazu gameboy'a są rysowane ze zmienną prędkością, bo niektóre piksele są nadpisywane. W efekcie gry działały w zmiennych 50-60 fps, ale tego się nie czuło.

g-sync nie zginie po tym ruchu?

Powiedziałbym raczej, że obecny ruch Nvidii to efekt śmierci G-Sync. Producenci wyświetlaczy po prostu lubią otwarte standardy, bo są tanie i wygodne w implementacji.

Bardzo podobna sytuacja ma miejsce w wojnie HDR. Lepszy Dolby Vision przegrał całkowicie z otwartym HDR10, a HDR10+ tak jak Freesync 2 wprowadził ulepszenia, które pozwalają mu dorównać lepszemu komercyjnemu rozwiązaniu.

post wyedytowany przez Likfidator 2019-01-07 14:35:48
07.01.2019 12:40
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
101

Ciekawa informacja, ale rodzi mnóstwo pytań!
Jakie karty, będą to wspierać? Czy tylko RTXy, czy może aż do 9xx? Czy będzie można użyć dowolnego wyświetlacza z Freesync na własną odpowiedzialność, nawet jeśli jest spoza oficjalnej listy?

Interesujące jest też to dlaczego teraz? Spadające ceny akcji to jedno. Tak samo jak gigantyczne wsparcie dla Freesync i standaryzacja w nadchodzącej rewizji HDMI.

Może jednak cała sprawa ma drugie dno? Może Nvidia obawia się nadchodzących Radeonów? Jakby nie patrzeć AMD jest ostatnio na fali, a w kwestii rozwoju GPU współpracują z Microsoftem i Sony, bo wszystko wskazuje na to, że Ryzen + Radeon napędzi kolejną generację konsol.

W każdym razie jest to najlepsza gamingowa wiadomość tego roku.

05.01.2019 12:58
odpowiedz
Likfidator
101

Sumując GTX 1060, 1070 itd. oraz RTXy i odpowiadające im Radeony otrzymamy ponad 30% użytkowników, którzy posiadają GPU, które lepiej radzi sobie z 4K niż Xbox One X, o PS4 "1440p" Pro nie mówiąc.

Warto też mieć na uwadze to, że 1440p jest znacznie lepszą opcją, bo na dobrej GPU mamy w tej rozdzielczości ultra i 60 fps, co jest znacznie lepszym wyjściem niż 4K. W zasadzie 4K zawsze jest gorszą opcją, bo nie licząc absurdalnych kombinacji RTX 2080 Ti w SLI w parze z bardzo drogim monitorem, co ma 4K 120 Hz, granie w 1440p w 120-144 fps jest zdecydowanie lepszą opcją.

Mój główny PC wciąż jest podłączony do 1080p, ale dla gier z HDR podłączam go do TV 4K, choć to tylko kwestia zakupu ekranu 1440p 144 Hz z HDR, ale póki co czekam aż trochę więcej modeli trafi na rynek. Gdyby nie pewne problemy zgłaszane przez użytkowników, to miałbym już Samsunga CHG70, bo nie licząc możliwych problemów z matrycą jest to prawie idealny monitor w swojej cenie.

04.01.2019 16:33
odpowiedz
Likfidator
101

Rozwój technologii sprawił, że sieci komórkowe zyskiwały coraz większą przepustowość. Teraz zarabiają głównie z transmisji danych, a nie rozmów, choć to na samo tak naprawdę wychodzi.

Nawet przy stosowanym obecnie protokole wyższej jakości dźwięku, który zużywa 64 kb/s godzinna rozmowa zużyje ok. 28 MB. Nawet zakładając, że ktoś wisi na słuchawce 8 godzin dziennie, daje to mniej niż 7 GB w miesiącu.

Patrząc na ceny pakietów internetowych, to z tych 5 zł operator sobie jeszcze zarobi.

04.01.2019 12:44
3
odpowiedz
Likfidator
101

gdyby nie taki cd-keys to w Polsce naprawdę jeszcze mniej ludzi płaciłoby za gry i więcej piraciło

Sam cd-keys działa jeszcze w miarę legalnie, bo po prostu sprzedaje klucze do gier z tańszych regionów, ale są inne usługi, gdzie często można kupić klucze zdobyte przy użyciu kradzionych kart kredytowych, czy innymi nielegalnymi metodami.

W każdym razie twórcy gier mówią dość jednogłośnie. Jak nie możesz kupić gry z oficjalnej dystrybucji, ściągnij pirata. To jest znacznie mniej szkodliwe dla twórców gier niż kupowanie kluczy wątpliwego pochodzenia.

bo nie każdemu uśmiecha się wydawać 250 zł na steamie za grę jeszcze z mikrotransakcjami, których dziennikarze growi nie mają cojones potępiać

Są dziesiątki świetnych gier bez mikropłatności. Konsument ma jak najbardziej wybór, nie musi kupować gier z Pay2Win. Druga sprawa jest taka, że jest wiele oficjalnych źródeł dystrybucji poza Steamem. Przykładowo Green Man Gaming ma dużo lepsze promocje niż Steam sprzedając klucze Steam, Origin czy Uplay otrzymane bezpośrednio od wydawców gier. GMG jest oficjalnym sklepem z podpisanymi umowami dystrybucyjnymi. Tak jak nasz rodzimy Muve.pl od Cenegi.

Warto też korzystać z https://isthereanydeal.com/ gdzie są porównywane oferty tylko z w pełni legalnych źródeł dystrybucji.

03.01.2019 12:59
3
odpowiedz
Likfidator
101

Jedyną szansą dla nowej konsoli są dwa świetny exy na start. Nie dobre, czy poprawne, ale rewolucyjne gry, dla których biegnie się do sklepu po nowy sprzęt.

Do tego zapowiedź całego line-up'u gier na wyłączność na pierwszy rok oraz wsparcie 3rd party i jakiś bonus np. darmowe multi bez abonamentu. To jedyny sposób, by wprowadzić nową konsolę na rynek.

Nowa konsola musi po prostu oferować świetną treść niedostępną nigdzie indziej.

4K i 60 fps nic nie znaczą. Kto tego chce kupi PCta, gdzie ma tysiące gier do ogrania.

03.01.2019 11:37
odpowiedz
Likfidator
101

Testowałeś go może? Faktycznie jest poczucie 60 kl/s?

Mam ten TV w rozmiarze 75". Upłynniacz jest praktycznie taki sam jak w każdym innym TV, rewolucją jest bardzo niski input lag. Ten TV ma 11 ms w trybie gry, co na TV jest wartością rewelacyjną, a po włączeniu upłynniacza jest to 20 ms, co jest wartością do jakiej dążą inne TV. Pamiętajmy też o tym, że 30 ms to wciąż dobra wartość jeśli chodzi o TV.

Jeśli chodzi o działanie samego upłynniacza, to sprawdza się super, ale jak podłączymy PC do TV. Chodzi o to, by fps nie spadał poniżej 30 fps. Jak mamy skaczące 40-60 fps np. w AC: Odyssey, to TV pięknie to wygładza.

Na konsolach jest gorzej, bo upłynniacz zawodzi tam, gdzie jest najbardziej potrzebny, czyli gdy klatki spadają poniżej 30 fps.

Na konsoli upłynniacz testowałem w RDR 2 i grało się dużo przyjemniej, ale dropy w miastach wciąż dokuczały. Za to strzelaniny w lasach zyskały bardzo dużo. Celownik poruszał się jakby płynniej.

Upłynniacz wprowadza trochę artefaktów obrazu, które są widoczne jak zrobimy zdjęcie ekranu, ale w ruchu są praktycznie niezauważalne. Tak jakby lekko pływające kontury kontrastowych obiektów i to tylko wtedy, gdy tego wypatrujemy w trakcie gry tego się nie widzi.

Ogólnie jednak znacznie poprawia wrażenia z grania na konsoli. Nie jest to może idealne 60 fps z perfekcyjnym frame pacingiem, ale prawie całkowicie usuwa szarpanie typowe dla 30 fps.

02.01.2019 17:25
odpowiedz
Likfidator
101

To pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Brakuje konkretnej informacji o procesorze. Jeśli jest to Athlon 64 3000+ to tak, HL2 się uruchomi. Jednak jeśli jest to Athlon XP, to sytuacja się komplikuje. Ten CPU nie posiada instrukcji SSE2, a tym samym nie uruchomisz nawet Steama.

Jeśli jednak jakimś cudem znajdziesz starą wersję HL2 z crackiem gdzieś w odmętach internetu, to ruszy ona na dowolnym CPU z MMX. Co prawda CPU poniżej 1 GHz tej gry raczej nie udźwigną, ale przynajmniej się uruchomi.

Co do maksymalnych detali to na Radeonie 9800 powinno dać się je włączyć. Valve współpracowało wówczas z ATI i tylko na Radeonach 95xx i wyżej można było włączyć tą ładną wodę. Geforce'y FX musiały obejść się smakiem i tylko nowiutkie 6xxx był na równi z Radeonami w HL2 na premierę.

Tylko, że włączenie maksymalnych detali do dopiero połowa sukcesu. Radeon 9800 raczej nie pozwoli na zbyt wysoką rozdzielczość. 1280x720 to raczej maks, przy przyzwoitym FPS na tej karcie.

02.01.2019 12:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Nie wiem, czy taka żadna strata. Valve mocno zniechęcił do siebie najwierniejszą grupę PCtowców. Ludzi, którzy grają na tej platformie od dekad.
W środowisku retro graczy decyzja Valve odbiła się głośnym echem.
Jednak strata jednego jest zyskiem drugiego. Coraz więcej osób dostrzega siłę filozofii "DRM-Free" i przenosi się na GOGa.

Kupujesz grę i jest twoja na zawsze. Robisz tyle kopii zapasowych ile chcesz, a także nie ma przeszkód by pożyczyć znajomemu, oczywiście samemu ustalając moralne zasady, bo dzięki "DRM-Free" nie ma przeszkód, by grę uruchomić na dowolnej ilości komputerów.

31.12.2018 12:32
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Standardowe postępowanie. Wyjmij pamięć, testuj kości z osobna, w różnych slotach. Jak zadziała to odpal memtesta, by sprawdzić czy kości nie są uszkodzone.

W dalszym kroku potrzebujesz kogoś, kto ma płytę główną z tym samym typem RAMu. Trzeba po prostu sprawdzić Twój RAM w innej płycie, a także Twoją płytę z innym RAMem.

To już da jakiś obraz tego, czy padła płyta czy RAM, choć też nie jest do końca miarodajne.

30.12.2018 18:21
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Balance Board to tylko do Wii Fit i jeszcze lepszej wersji Wii Fit Plus. Jeszcze kilka innych wspiera ten kontroler, ale albo jest to symboliczne, albo te gry są niewarte uwagi.

Co do zakupu samej konsoli, to nie warto. Nintendo jutro wyłącza wszystkie usługi sieciowe, od roku nie można nic kupić, bo sklep umożliwia tylko pobranie wcześniej kupionych gier, a do tego konsola działa tylko w 480p, który wygląda okropnie na 55" i większych TV. Nie mówiąc o tym, że wiele z nowych TV w ogóle nie ma złącz analogowych do podłączenia konsoli.

Lepszym wyjściem jest zakup samego kontrolera i granie na emulatorze Dolphin. Ma on bardzo niskie wymagania, dowolny laptop ze zintegrowaną kartą graficzną wyciągnie 720p, a dedykowane karty spokojnie 1080p czy nawet 4K.

Gry z Wii odpalone w 4K wyglądają świetnie na dużym ekranie. Ja tak właśnie wracam do tej konsoli. Podłączam Wii Remote'y po bluetooth do PC, a komputer do TV i mam Wii 4K.

28.12.2018 12:52
1
odpowiedz
Likfidator
101

To może spróbuj z nowymi gatunkami gier? Ja grywam we wszystko. Od przygodówek tekstowych, poprzez strategie turowe, RTSy, wyścigi, arcade, ekonomiczne, eksperymentalne gry indie na grach AAA skończywszy.

Nie wszystkie gatunki mi podchodzą w równym stopniu, ale staram się próbować wszystko.

Jeśli robisz dobrą rotację gatunkową, to grami się nie znudzisz. Do tego dorzuć seriale, filmy, wypady do teatru, książki i spotkania ze znajomymi i naprawdę trudno narzekać na nudę.

27.12.2018 23:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Mam PC, Switcha i XO S. Miałem zamiar kupić XO X, bo na TV 4K eSka trochę jednak nie daje rady, ale z mojej perspektywy to jednak strata kasy, bo dorzucając niewiele więcej mam RTXa 2070, który zostawia XO X daleko w tyle, nie mówiąc o tym że nawet mój obecny PC jest bardzo wszechstronny od 60 fps w 1080p po 1440-1800-2160p w zależności od gry. PC to właśnie wolność wyboru.

Niektóre gry są lepsze na padzie, inne na M+K. W innych lepiej iść w 60 czy 120 fps, a w innych wyższa rozdzielczość czy detale będą lepsze.

Xbox to przede wszystkim Game Pass, ale jeśli mowa o TV 1080p i zwykłym PS4, to zakup XO X nie ma sensu. Sercem tej konsoli jest ten sam AMD Jaguar co w XO S i PS4. Trochę wyżej taktowany, ale to wciąż problemy z płynnością w grach z otwartym światem. Jeśli chrupie na PS4, to i będzie chrupać na XO X. To też kwestia gry, bo np. RDR 2 na XO X działa idealnie, a na pozostałych to mniejszy lub większy techniczny niewypał.

Nintendo Switch jest specyficzny. Fajna konsola i świetne exy, ale nie wiem czy opłacalna inwestycja. Konsola jest droga, akcesoria drogie absurdalnie, gry nie są tanie, a rynek wtórny w Polsce szczątkowy.

Ja mam jeszcze inną propozycję. Może po prostu dalej graj na PS4, a pomyśl o wymianie TV? Przesiadka na OLEDa to najlepsze usprawnienie jakie możesz zrobić. Przepiękny obraz, idealna czerń i świetny HDR.

Wiele osób Ci powie, że HDR na dobrym ekranie to więcej niż skok ze średnich konsolowych detali na PCtowe ultra, czy też podbicie rozdzielczości.

26.12.2018 21:08
odpowiedz
Likfidator
101

A dlaczego chcesz obniżać taktowanie? Ustaw limit FPS, czy VSync i w mniej wymagających grach karta z automatu będzie pracować na niskim taktowaniu i pobierać mniej prądu.

W bardziej wymagających tytułach to chyba lepiej mieć jak najwięcej wydajności, nie?

25.12.2018 19:31
odpowiedz
Likfidator
101

25 grudnia zawsze jest problem z usługami sieciowymi konsol. Po prostu sporo nowych użytkowników dostaje konsole na prezent, a reszta ma wolne, więc chce pograć po sieci.

24.12.2018 10:51
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Co do karty w PS4 pro masz grafikę mocniejszą nawet od RX480, a konsola to ile kosztuje? Więc sam się doinformuj

Czy Ty w ogóle czytasz to co wklejasz?

https://www.techpowerup.com/gpu-specs/playstation-4-pro-gpu.c2876

Masz tabelkę porównującą wydajność Radeon 480 to 138% mocy PS4 Pro. Pisałem nie raz, że PS4 Pro ma wydajność między GTX 960, a 970, z czego bliżej jej do 960 niż do 970, a ta tabelka tylko to potwierdza.

Geforce 1060 6 GB to 152% wydajności PS4 Pro, a 1060 6 GB to porównywalnie do XO X, z tym że 1060 jest minimalnie lepsza w każdej grze, choć warto pamiętać, że XO X traci z powodu archaicznego Jaguara, dlatego 1060 ma znacznie łatwiej utrzymać stały framerate, gdy CPU przetwarza dane kilka razy szybciej.

20.12.2018 19:25
odpowiedz
Likfidator
101

Po raz kolejny promocja na GOLDa, tym razem miesiąc za 4 zł, promocja dla wszystkich bez aktywnej subskrypcji. Promocja będzie przez 15 dni.

EDIT: Jest też Game Pass za 1 zł dla tych co mają nieaktywną subskrypcję.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-12-20 19:30:13
19.12.2018 14:55
19.12.2018 14:46
1
odpowiedz
Likfidator
101

Czarny Wilk, a ja odniosłem zupełnie odwrotne wrażenie. Sabrina miała bardzo niewielki wpływ na wszystko co się wokół niej działo. Próbowała się odnaleźć, ale średnio jej to wychodziło, a z opresji ratowały ją ciotki, czy inne osoby.
To, że akcja toczyła się wokół niej to przecież nic złego. Przecież ona jest główną bohaterką.

Serial ma pewne wady, jak wszystko inne, ale przyjemnie się go ogląda, szczególnie gdy akcja nabiera tempa. Początkowe odcinki to wprowadzenie, a później robi się coraz ciekawie, szczególnie że widz ma przedstawioną całą intrygę i widzi jak Sabrina wpada w pułapkę, która prowadzi tylko do jednego...

19.12.2018 10:52
2
odpowiedz
Likfidator
101

Sonic powstał jako odpowiedź Segi na Mario. Miał być inny, może nawet zbyt inny, co zrodziło mnóstwo problemów. Sega Genesis była reklamowana jako potężna (blast processing!) maszyna z szybkimi i dynamicznymi grami.

Sonic miał być szybki i zadziorny. Tylko, że ta szybkość nie oznaczała dobrego gameplay'u, co najbardziej było widoczne, gdy Sonic chciał wejść w trzeci wymiar.

Kultowe 16-bitowe odsłony były reklamowane jako szybkie, ale poza szybką startową lokacją, kolejne etapy stawiały już na bardziej klasyczne i wolniejsze sekwencje platformowe.

Warto zapoznać się z historią Sonica. Jedna z nielicznych gier, która doczekała się dwóch tworzonych niezależnie sequeli. Sonic 2 jak i Sonic CD powstawały w osobnych zespołach, powstałych po rozpadzie pierwotnego teamu. Obie usprawniły formułę na swój własny sposób i obie są kultowe.

To nie są jednak gry łatwe w odbiorze dla dzisiejszego gracza. Seria Dark Souls jest przy nich łatwym spacerkiem przez park. Ówczesne gry nie były zbyt długie, co nadrabiały poziomem trudności i koniecznością wielokrotnego przechodzenia tych samych etapów, gdy zaczynaliśmy grę od nowa.

Sonic miał tutaj wielki atut, jego levele były wielościeżkowe. Przechodząc pierwsze akty dziesiątki razy, cały czas znajdowaliśmy lepszą ścieżkę, która dawała lepszy czas. W efekcie to powtarzanie lokacji służyło jak szybka rozgrzewka przed kolejnymi levelami.

Ja w Sonica zagrałem późno, dopiero po 2000 roku. U mnie status kultowych platformówek pełni Jazz Jackrabbit czy Super Frog. Obie będące w mniejszym lub większym stopniu klonem Sonica dla PC czy Amigi. Te gry jednak nie musiałby być "inne niż Mario", więc nie mają takiego nacisku na prędkość, a przez to są bardziej platformowe i przystępniejsze.

Jak ktoś chce rozpocząć przygodę z Sonikiem dziś, powinien zacząć od Sonic Mania. Jest to gra od fanów dla fanów. Idealnie odtworzyła to co było najlepsze w początkowych odsłonach serii, jednocześnie oferując subtelne usprawnienia.

All Stars Racing Transformed są świetne, chyba najfajniejsze karty dostępne na PC. Jak się lubi/lubiło takie gry to warto.

Gra nie jest zła, ale to wciąż nie jest Mario Kart. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale kolejne odsłony Mario Kart zostały dopieszczone do granic możliwości. W All Stars Racing Transformed jeździ się fajnie, ale po prostu czuje się, że można lepiej.

18.12.2018 17:52
odpowiedz
Likfidator
101

Od ponad roku gra jest w pełni grywalna na PC, a od jakiegoś czasu jest mod na 60+ fps. Ostatnio jak patrzyłem na newsy ze świata emulacji, to mod został tak usprawniony, że nawet drobne błędy fizyczne poprawili, a sam mod pozwala, by gra działała z pełną prędkością w dowolnej liczbie klatek.

Wystarczy raz odpalić w 4K z lepszymi cieniami i innymi usprawnieniami, by później z obrzydzeniem patrzeć na wersję Switchową.

17.12.2018 11:20
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Najwięcej płaczą ludzie, którzy kupili pirackie kluczyki na allegro za 20 zł. Boją się, że Microsoft prędzej czy później się za to weźmie i zobaczą okienko aktywacyjne z prośbą o subskrypcję.

Subskrypcje same w sobie nie są złe. Zmniejszyły próg wejścia i pozbyły się problemu płatnych update'ów i zarządzania licencjami.

Opłacasz i masz najnowszą, update'ującą się z automatu wersję. Soft Adobe jest dziś przystępny jak nigdy wcześniej. Koszt miesięcznej subskrypcji zwraca się maksymalnie po kilku godzinach pracy w tym sofcie.

Subskrypcje Windowsa to jednak nie taka prosta sprawa. Microsoft prawie za darmo rozdaje licencje OEMowe producentom komputerów. Za 600 zł kupisz laptopa z Win 10 Home, a przecież sam BOX kosztuje ok. 500 zł.

Te subskrypcje nie będą dla każdego, ale ludzie którzy używają wielu komputerów, albo testują nowe zestawy, to będą zachwyceni z możliwości logowania się jednym kontem na dowolną instalację Windowsa, legalnie z tego korzystając.

15.12.2018 12:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Bo nowe pokolenie graczy pewnie pójdzie do Epic, bo znają tą firmę przez Fortnite, a że teraz dają tam gry za darmo to tylko umocni tych młodych, że Epic to jedyny wybór.

Byłbym ostrożny od takich przewidywań. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale w pierwszej połowie lat 90tych dystrybucja cyfrowa na PC też istniała i Epic MegaGames był obok Apogee najważniejszym wydawcą/sklepem.

Funkcjonował model shareware, gdzie gry dzielono na 2-3 epizody i pierwszy oferujący grę na 2-5 godzin wrzucano za darmo na BBSy (serwery, na które dzwoniło się modemem, by pobrać nowe dema gier, obrazki, pliki midi, czy pogadać na forach, które ściągało się i czytało off-line).

Takie "demo" zawierało formularz zamówieniowy wraz z katalogiem innych produktów. To był ówczesny odpowiednik świata indie. Wystarczyło zadzwonić i zamówić grę, która docierała w pudełku pocztą.
Rynek shareware był domeną głównie PC, ale podobny model funkcjonował też na Amidze, tylko może nie do tego stopnia, bo popularyzacja BBSów zbiegła się z bankructwem Commodore.

Apogee, Epic i ID Software byli największymi producentami gier tworzonych z myślą o PC, z klasykami takimi jak Commander Keen, Wolfenstein 3D, Doom, czy Jazz Jackrabbit.

I jako formę dystrybucji wykorzystano łatwość powielania softu na PC. Ktoś zostawił komputer na noc, by ściągnął nowe demko z BBSu, a potem obiegało one całą okolice na dyskietkach.

Co tylko pokazuje, że Epic nie tylko ma doświadczenie w dystrybucji, ale lata temu był jednym z pionierów tego typu rozwiązań.

Niestety w epoce DOSa PCty nie były popularną platformą do gier, choć pierwszy DOOM, który dla mnie zawsze będzie w TOP 3 gier wszech czasów, sprawił, że PC stał się najbardziej pożądaną platformą do gier. Ówczesne PCty słabo radziły sobie z grami 2D, ale w 3D nic się z nimi nie mogło równać (aż do premiery PSXa).

Napędziło to sprzedaż gier pudełkowych, a w sklepach z grami pojawiły się półki dla PC, zabijając rynek shareware.

13.12.2018 22:53
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Oj coś słabo wam pozycjonowanie wyszło z tym newsem, bo po wpisaniu w google "fortnite pornhub" w drugim linku jest gram, eurogamer i ppe, a GOLa nie ma w ogóle na pierwszej stronie.

13.12.2018 22:36
3
odpowiedz
Likfidator
101

Z tej listy prezentem, który da najwięcej emocji będzie Fallout 76. Osoba, którą obdarujesz tą grą do końca życia będzie pamiętać, że dostała taki prezent od Ciebie.

11.12.2018 21:26
6
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

A co miał napisać? Jakby pisał prawdę:

- Taki sobie CPU, jeszcze daje radę, ale jest na platformie bez przyszłości. Stary, może w każdej chwili się spalić.

- grafika Intel HD 2000, dobra do wyświetlania pulpitu, na fejsiku zamula, z youtubem ma problem, bo stara i nie ma nowych kodeków.

- najtańsza płyta główna na podstawowym chipsecie sprzed lat, zapomnij o szybkim dysku SSD, ale za to możesz podłączyć starą stację dyskietek,

- 8 GB pamięci DDR3, nawet nie najszybszej, zapomnij o 1600 MHz, u nas dostajesz 1333 MHz, ale to i tak zbyt szybko na ten komputer,

- stary dysk 1 TB, dzięki niemu ten komputer osiągnie zupełnie nowy poziom zamulenia. Gwarantujemy niesamowite emocje z powodu utraty danych w najmniej oczekiwanym momencie.

- nagrywarka DVD, nie żebyś potrzebował, ale zajmują u nas tylko miejsce, więc dajemy GRATIS.

- wspaniały zasilacz 400 W, cichy jak odłączony z prądu, wydajny, jak nie ciągniesz z niego więcej niż 120 W, zapewniamy dodatkowe wrażenia pirotechniczne przy większym obciążeniu.

- Dodajemy najtańszą możliwą obudowę, za okaleczenia z powodu ostrych krawędzi nie odpowiadamy.

Kto by wówczas kupił taki komputer? Na allegro od lat są sprzedawane takie poleasingowce. Lepsze i gorsze. Jakieś stare Delle z i5 można kupić bardzo tanio, często z systemem. Do podstawowych zadań biurowych w sam raz.

11.12.2018 18:58
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

A jak wygląda wątek współczesny w tych odsłonach? Historia Desmonda to była dla mnie główna motywacja, by przechodzić kolejne części, a po trójce to się jakoś rozmyło.

Jest jakiś nowy główny wątek, czy kompletnie olali aspekt współczesny?

09.12.2018 13:54
14
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
101

Pokaż mi twarde dowody na to że po kilku latach od powstania Origin, Uplay Czy GOG spadły ceny gier gdziekolwiek.

Na GOGu masz gry bez DRM. Ściągasz instalkę, kopiujesz na dowolny nośnik, jest twoja na zawsze. Padnie usługa, apokalipsa zniszczy internet, a ty w bunkrze będziesz mógł odpalić gry, które niegdyś kupiłeś. O tym, że możesz pożyczyć je znajomym nie mówiąc. Do tego na GOGu jest znacznie wyższa jakość gier niż na Steam, po prostu nie wpuszczają całej tej tandety. Łatwiej tam znaleźć coś dobrego.

Origin miał trudny start, ale z biegiem czasu sporo się poprawiło. Przez długi okres rozdawali za darmo sporo dobrych gier. Potem wprowadzili Origin Access, usługa jest naprawdę świetna. 80 zł/rok i jest prawie 200 gier do ogrania. Wszystkie gry od EA, nowsze i starsze, a także sporo dobrych indyków, czy trochę AAA od innych firm. Usługa na PC prawie tak dobra jak Xbox Game Pass na XO. Gry są zróżnicowane gatunkowo i znajdzie się gry dla single'a jak i pod multi, na myszę jak i na pada. Dla dorosłych i dla dzieci.
Nic lepszego na PC w kategorii cena/jakość nie ma.

Uplay wypada najgorzej, ale jest na tyle dobry, że jak kupuję grę od Ubisoftu, to Steama pomijam całkowicie. Po co mi dwa launchery jak mogę mieć tylko jeden. Uplay ma czasem dobre promocje, a i zdarzyło się im rozdawać dobre gry za darmo. Na Steamie nigdy nie rozdawano przyzwoitych gier z dużym budżetem.

Tak jak kilka lat temu Steam był dla mnie "Steam or no buy" tak teraz patrzę na niego obojętnie. Nie bawię się w zbieranie kart, czy inne pierdoły. Po prostu szkoda czasu dla tych 10-15 zł.

Epic zaś robi prawdziwe zamieszanie. Oni wiedzą, że popularność Fortnite'a prędzej czy później zacznie maleć. To jest kwestia czasu i nowej modnej gry. Dlatego też chcą wykorzystać to w jak najlepszy sposób. Nowy sklep, czy też nowa platforma, którą można promować u milionów graczy Fortnite'a przyciąga wydawców niezależnych.

Gry, które wystartowały w sklepie Epica mają widoczność, której Steam nigdy by im nie zapewnił. Na platformie Valve wychodzi tyle śmieci, że dobre tytuły po prostu toną w zalewie gier budowanych z assetów.

Zapominacie też, że miliony ludzi już ma konto Epica i to z podczepioną metodą płatności. Dodanie innych gier do platformy to naturalna kolej rzeczy. Jeśli Epic tego nie skopie, a nie powinien, to może wyrwać kawał rynku Steama. GOG raczej nie jest zagrożony, choć Epic nie narzuca DRMów, to kwestia wydawcy.

06.12.2018 10:17
odpowiedz
Likfidator
101

http://www.pimusicbox.com/

Wczoraj znalazłem taki projekt, wygląda na dobrze rozwinięty. Wrzuć obraz na SD, odpal i skonfiguruj w kreatorze. Na stronie są nawet jakieś przykładowe implementacje z ekranami.

Moje doświadczenie z malinkami nauczyło mnie jednego. Nie ma gotowych rozwiązań. Niezależnie co robisz, to ubrudzisz sobie łapy grzebiąc w konsolce i plikach konfiguracyjnych. Sztandarowa cecha linuxa, nikomu nie chce się szlifować softu. Wystarczy, że ktoś wrzuci tutorial z 20 odnośnikami do innych tutoriali i gotowe.

05.12.2018 15:04
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Nie ma czegoś takiego jak nagrywanie w 60 FPS, wszystko zależy od szybkości migawki :) i to niekoniecznie jest tak, że przy krótszym obraz będzie płynniejszy

Jak nie ma? FPS jak mówi sama nazwa to ilość klatek na sekundę. 24, 25, 30, 50 czy 60 to nie są wartości ustalone pod najlepsze wrażenia wizualne.

24 klatki wzięły się tylko z tego względu, że to najmniejsza wartość, gdy obraz jest płynny, a taśma przemieszczała się z na tyle dużą prędkością, że pozwalało to zapisać analogowo ścieżkę audio przyzwoitej jakości.

50-60 klatek, a raczej pół-obrazów to spadek po analogowej telewizji, gdzie te wartości wzięły się z częstotliwości prądu. 50 Hz w rejonie PAL i 60 Hz w rejonie NTSC.

30 fps to po prostu 60/2, co jest niestety bardzo złą wartością, bo między 30, a 40 fps jest kolosalna różnica w płynności, ale niestety dekady telewizji analogowej wciąż odciskają swoje piętno na współczesnej technologii.

Zmiany jednak idą ku lepszemu. Tak jak TV HD wciąż definiowała 25,30, 50 i 60 klatek najczęściej z przeplotem. Tak telewizyjne 4K to tylko i wyłącznie 60p. Teraz powoli wchodzi pełnoprawne 120 Hz oraz freesync i inne technologie, które pozwalają na synchronizację klatek w dowolnym czasie, a tym samym gry na konsolach będą działać z odblokowanym FPS, uzyskując 30-120 fps idealnie zsynchronizowane z TV, bez tearingu i opóźnień psujących frame pacing.

Stałe odświeżanie jest pozostałością po kineskopach. Mimo iż już w latach 90tych monitory PC potrafiły pracować z dowolnym odświeżaniem w granicach 50-240 Hz, to musiałaby być to stała wartość.

LCD nie mają takich ograniczeń, czego najlepszym przykładem jest pierwszy gameboy z 1989 roku. Czas rysowania linii w tej konsolce jest zmienny. Używając dodatkowych sprzętowych funkcji czas rysowania ekranu zmienia się od 50-60 fps. W teorii dałoby się adresować nawet pojedyncze piksele, ale dla prostoty konsola rysuje linia, po linii, choć pewne efekty realizuje tak, że nadpisuje część pikseli w każdej linii, co zmienia czas rysowania całej klatki.

I wracając do filmów. Najwyższa pora, by filmy były realizowane w 120 Hz. Tłumaczenie aktorów czy reżyserów jest idiotyczne. 120 FPS to nowe możliwości!

Lepsza mimika postaci, lepiej widoczna praca kamery. 120 klatek w filmie daje twórcom nowe możliwości pokazania swoich umiejętności.

Oni się jednak tego boją, bo to wymaga lepszych umiejętności. Im wyższa rozdzielczość i większa płynność, tym bardziej widoczne niedociągnięcia.

05.12.2018 14:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Tak jak doceniam Twoją wiedzę i zaangażowanie w nowinki ze świata hardware, tutaj prosiłbym o podanie źródła tych liczb

Porównaj wyniki w bazie passmarka. Są różne testy i będą faworyzować różne cechy CPU, ale moim zdaniem passmark jest po prostu dobry w pokazaniu różnicy wydajności, która odzwierciedla zachowanie CPU w typowych zastosowaniach.

Zresztą tu nie o same wartości chodzi, ale o fakt, że nawet tani CPU Intela ma wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, a to zwiększa responsywność systemu, przeglądarki, czy aplikacji biurowych.

Patrząc na gry Pentiumy G5xxx radzą sobie porównywalnie do Ryzena 3 2400G. W niektórych grach lepiej, w innych gorzej. Choć warto pamiętać, że Ryzena można podkręcić, a także o tym, że Athlon 200GE przegrywa z Pentiumem nawet po OC.

Tylko, że to nie jest taka prosta sprawa. Athlon 200GE to nie jest zbyt dobry CPU na 2018 rok moim zdaniem, ale platforma AM4 daje po prostu ogromne możliwości modernizacji.

Największym wrogiem AMD nie są nowe produkty Intela, ale starsze modele w naszych domach. Posiadacze 4-rdzeniowych i5 nie muszą póki co myśleć o wymianie, a kto potrzebował mocy, brał 6-rdzeniowce i5 8xxx jak tylko wyszły i były lepiej wycenione niż dziś.

05.12.2018 13:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
101

Pentiumy poszły tak bardzo w górę że są całkowicie nieopłacalne, lepiej kupic Athlona 200GE

Pentiumy mają dużo wyższą wydajność pojedynczego rdzenia, co w wielu zastosowaniach ma kluczowe znaczenie. Pentium G5400 jest tańszy niż Ryzen 3 2400G, a do pracy w aplikacjach biurowych będzie po prostu lepszy.
Pentium G5400 jest 37% wydajniejszy od Athlona i o 19% od Ryzena 2400G na pojedynczym rdzeniu.

W sytuacji, gdy dodatkowych rdzeni nie wykorzystamy, to nawet w obecnej cenie Pentium jest atrakcyjny.

Do tego gotowce Della czy innych firm to praktycznie same CPU Intela. Te firmy płacą zresztą mniej za te CPU. Intel powiedział, że w pierwszej kolejności zaopatrzy producentów komputerów, a resztę wrzuci na wolny rynek.

Inna sprawa, że 6 rdzeni za 99$ to rewolucja. AMD pięknie nadaje tempo. Tego naprawdę się nie spodziewałem. Myślałem, że CPU w konfiguracjach 4, 6 i 8 znów będą przez dobrych kilka lat, a tu niespodzianka 6,8,12.

A za rok czy dwa może będzie 8, 12, 16. Do tego w ramach jednej platformy AM4.

Nic tylko pogratulować AMD. Brawo!

05.12.2018 11:55
odpowiedz
Likfidator
101

A jaki wyświetlacz kupiłeś? Sprawa wygląda tak, że najlepsze są wyświetlacze z HDMI, wystarczy je podłączyć i działają. Wyświetlacze na inne porty wymagają dodatkowej konfiguracji i mają mnóstwo wad np. bardzo niski framerate, bo łącze jest wolne i nie pozwala na więcej niż 5 czy 10 fps dla 640x480, a do tego urządzenie działa wolniej, bo musi kopiować ramkę w każdej klatce.

Jeśli chodzi o to centrum multimedialne, to faktycznie jest kilka projektów, ale z tego co widziałem, to raczej są robione tak, by zarządzać nimi zdalnie przez HTTP przy użyciu telefonu, czy komputera.

Można też ustawić odpalanie przeglądarki na malince i zarządzanie z ekranu dotykowego.

03.12.2018 22:00
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Radę mam tylko jedną. Po prostu graj i przestań szukać informacji o tej grze. Kwestią czasu jest jak ktoś w tym wątku zdradzi Ci zakończenie.

Im mniej wiesz tym lepiej, wszystko jest wyjaśniane w trakcie gry. Przygotuj się też na to, że niektóre wątki będą zakończone dużo później, więc się tym nie przejmuj, że jakaś seria zadań urywa się w połowie. W tej grze po prostu zdarzają się rzeczy nieprzewidywalne.

01.12.2018 22:55
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Tematu upłynniacza nie poruszam bo uważam ze jest to jedne wielkie nieporozumienie, poza tym +20ms zamienia obraz z miarę płynnego do niepłynnego.

Źle przeczytałeś. To nie jest zwykły upłynniacz, to jest upłynniacz w trybie gry. TV ma 11 czy 12 ms Input Lag, nie wiem, czy TV innych producentów mają tak niski. Monitory z 2-8 ms znajdziesz bez problemu, ale dla TV 25 ms to już super wartość.

I właśnie po włączeniu upłynniacza masz ok. 20 ms łącznie. Nie jest to oczywiście pełnoprawne 60 fps z PC, ale płynność jest zdecydowanie większa. Praktycznie całkowicie eliminuje szarpanie przy szybkich ruchach kamery. To jest rewolucja. Po włączeniu tego w RDR 2 nie mogłem uwierzyć, że to tak dobrze działa.

Do tego świetnie działa z PC, gdy masz między 40-60 fps. Ten upłynniacz uzupełnia brakujące klatki. Warunek jest taki, że musi być min. 30 fps. I jak pisałem TV przyjmuje 120 Hz i wtedy jest opad szczęki jak dostarczymy mu tyle klatek.

Temat zresztą dotyczy TV do Xbox One'a, a Samsung ma wszystko co XO X obsługuje. 4K, HDR, 120 Hz i Freesync. NU8000 według rtings to najlepszy gamingowy TV tego roku.

Moje zdanie jest takie, że jeśli TV ma służyć głównie do grania i budżet jest ograniczony, to nie ma sensu na siłę brać OLEDa.

Mógłbym napisać, że OLED jest najlepszy, a ten Samsung jest wystarczająco dobry, ale no rzecz w tym, że te prawdziwe 120 Hz w TV mnie po prostu rozwaliło. Prawdopodobnie OLEDy na 2019 będą mieć 120 Hz, ale to nic pewnego. Ja wiem jedno, nie kupię więcej wyświetlacza, który nie przyjmuje więcej niż 60 klatek.

01.12.2018 17:30
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Byłem już zdecydowany na Samsunga NU80xx

Świetny telewizorek. Jeśli chodzi o gry, to postawiłbym go nad OLEDem. 120 Hz matryca, super niski input lag, oraz upłynniacz w trybie gry. Ten telewizor robi cuda, potrafi zrobić 60 fps z 30 fps, kosztem 20 ms Input lagu (lepszy wynik niż większości innych TV bez upłynniacza), a normalnie ma 11 ms Input Lag.
Do tego wspiera Freesync i świetnie dogaduje się z Xbox One.

A jeszcze lepiej z PC, gdzie można odpalać gry w 120 fps. Płynność robi wówczas gigantyczne wrażenie, szczególnie na dużym ekranie.

Jeśli chodzi o HDR to jest po prostu dobrze. Efekt jest. Nie jest to co prawda 1000 nitów jak w KS7000 z 2016 roku, ale według testów rtings.com NU8000 utrzymuje wyższą jasność w trybie ciągłym, co jest nawet ważniejsze.

Pisałem jakiś czas temu. W temacie 55" liczy się tylko Samsung NU8000, albo OLED od LG. Reszta to strata pieniędzy, chyba że ktoś naprawdę chce wydać więcej, to wówczas może zastanowić się nad OLEDami od Sony. Ewentualnie jak ktoś ceni sobie świetny HDR, to może pomyśleć o QLEDzie od Samsunga, albo o Sony XF900. Oba mają pełne strefowe podświetlenie i jasność znacznie wyższą niż OLEDy. Do tego nie ma problemu z powidokami.

a w dodatku posiadanie matrycy "QLED" to wstyd na całą okolicę

QLED to taki trochę dziwne zagranie marketingowe Samsunga. To są bardzo dobre telewizory, szczególnie modele z pełnym strefowym podświetleniem LED.

OLED ma świetną czerń, ale tylko, gdy oglądasz TV w całkowitej ciemności. Wówczas obraz miażdży. W dzień, czy przy włączonej lampce, LCD z wysoką jasnością może okazać się lepszy. To jest po prostu kwestia gustu i tego jak kto lubi oglądać TV.

Sam fakt, że QLEDy są droższe od OLEDów o czymś świadczy. Po prostu te 1200-1500 nitów daje lepszy HDR niż OLED.

Samsung niedawno pokazał telewizorki 8K, które w specyfikacji mają 4000 nitów. LG i Samsung po prostu coraz mocniej eksponują zalety swoich technologii.

OLED to nieskończony kontrast i wspaniała czerń. LCD to możliwość uzyskania kilkukrotnie wyższej jasności niż w OLEDzie.

30.11.2018 11:11
odpowiedz
Likfidator
101

Odpaliłem dzisiaj Halo 5 i...meh? Not sure, chyba nie moje klimaty i strzelanie takie jakieś plastikowe. Jakbym walił z zabawek a nie z prawdziwej broni. Może się rozkręci

Są różne rodzaje broni, lepsze i gorsze, co zresztą buduje ciekawy gameplay, bo używasz tego z czego strzelają przeciwnicy i te lepsze bronie starasz się zachować na trudniejszych wrogów.

Gra się rozkręca. Dość szybko wprowadzane są nowe rodzaje przeciwników. Początkowo jako bossowie, a później pojawiają się jako regularni wrogowie.
Zabijanie większych przeciwników wymaga ostrzeliwania ich słabych punktów, które są często z boku, albo na plecach. Pozwala to zabić ich kilkoma strzałami. Cała seria Halo jest skonstruowana pod coop, gdy część graczy przyciąga uwagę wroga na siebie, a reszta zakrada się, by ostrzelać jego słaby punkt z boku, czy z tyłu.

Flankowanie w tej grze to klucz do sukcesu, a sama gra nagradza gracza za mobilność.

Grając w pojedynkę należy używać systemu rozkazów, który jest prosty i skuteczny. Możesz wskazać wroga, którego będą ostrzeliwać towarzysze, wydać rozkaz odwrotu, czy obrony punktu. AI drużyny dobrze wykonuje rozkazy.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-11-30 11:11:48
29.11.2018 11:19
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Powiedzmy wprost, żadna retro-konsolka nie ma startu do mini-komputerka z emulatorem napędzanym piratami, czy nawet ISO, które sami zrobimy z posiadanych legalnych kopii gier.
Takie maszynki domowej roboty omijają wszelkie problemy licencyjne.

Wprowadzenie oficjalnego produktu na rynek nie jest łatwe. To nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim koszt licencji gier.

Playstation Classic nie jest drogie. 20 gier po 20 zł + 50 zł za sam sprzęt. Jedynym problemem jest fakt, że oprócz kilku naprawdę świetnych gier, reszta to co najwyżej przeciętne zapychacze.

Tak wygląda lista TOP20 najlepiej sprzedających się gier z PSXa. Pogrubiłem te, które znajdziemy na PS Classic.

Gran Turismo
Final Fantasy VII
Gran Turismo 2
Final Fantasy VIII
Crash Bandicoot 3: Warped
Crash Bandicoot
Metal Gear Solid
Final Fantasy IX
Tomb Raider II
Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back
Tomb Raider: The Last Revelation
Resident Evil 2
Spyro the Dragon
Tekken 3
Tomb Raider
Dragon Warrior VII
Rayman
Tomb Raider III
Resident Evil 3: Nemesis
Spyro 2: Ripto's Rage!

Nie wygląda to dobrze, prawda?

Co prawda konsola ma przedstawiciela z Final Fantasy, jest też pierwszy Resident Evil, Tekken 3, oraz Metal Gear Solid. Zabrakło jednak choć jednego Crasha, Spyro, Gran Turismo, czy Tomb Raidera.

Właśnie to sprawia, że trudno tę konsolę polecić komukolwiek.

Retro-konsolki to nie jest nowy pomysł. Sega czy Atari wydawały je od lat. Jednak dopiero NES i SNES classic stały się hitem. Powód był bardzo prosty. Porządnie wykonane urządzenia ze świetnymi grami. Co prawda obie konsolki nie mają wszystkich hitów jakie wyszły na te platformy, ale wszystkie dołączone gry, to tytuły dobre, jak nie wybitne.

Nintendo ma jednak znacznie prostszą sytuację, prawie wszystkie hity na ich konsole są ich własnej produkcji i mają do nich pełne prawa. Wystarczyło, że wrzucili własne gry i gotowe. SNES Classic po raz pierwszy zawierał gry posiadające chip SuperFX na kartridżu. Tylko z tego powodu warto było go kupić, a jakby tego było mało, konsolka dostała Star Foxa 2, którego Nintendo ostatecznie nie wydało, ze względu na PSXa, który miał grafikę 3D nowej generacji, co stawiałoby Nintendo w bardzo złym świetle.

Sony tak łatwej sytuacji nie miało. Gran Turismo to seria z licencjonowanymi samochodami i licencje pewnie dawno wygasły. Pozostałe gry, to w większości 3rd party, co rodzi mnóstwo problemów od kwestii ustalenia kto ma do nich prawa, na samej cenie skończywszy.

Nie było szans, by Playstation Classic miało tak dobrą listę gier jak konsolki Nintendo. Sony jednak mogło wyjść z tego obronną ręką. Wystarczyło dać opcję podłączenia napędu CD na USB i możliwość uruchamiania dowolnej gry z Playstation.

Co więcej, konsolka działa w oparciu o otwarty emulator, który prawie perfekcyjnie emuluje wszystkie gry, a do tego pozwala podbijać rozdzielczość, usprawniać grafikę, czy nawet odpalać gry w 16:9.

Zamiast iść po linii najmniejszego oporu, mogli zrobić Playstation HD. Klasyczne gry w wysokiej rozdzielczości, z możliwością uruchamiania gier z własnej kolekcji w lepszej jakości.

Wówczas konsolka byłaby ogromnym hitem, a Sony zyskałoby wielkiego plusa u swoich fanów.

27.11.2018 18:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Zapomnieliście o jednym. Rewolucją będzie AI z Deep Learning. To ma gigantyczny potencjał i może być rewolucją na miarę wprowadzenia shaderów.

RTXy od Nvidii to nie Ray Tracing, ale właśnie AI. Potrzeba jednak czasu, by programiści nauczyli siebie jak i maszynę konkretnego zastosowania.

Do czego można to wykorzystać? Ano można przygotować grę w super fotorealistycznej grafice przy pomocy superkomputera, który będzie renderował ją długie miesiące jak filmowe CGI.
Do tego stowarzyszyć bardzo uproszczoną wersję grafiki np. o szczegółowości tej z PS3/X360, w rozdzielczości 1080p.

Potem trenować AI, które na wejściu dostanie prostą konsolową grafikę, a na wyjściu fotorealistyczny obraz z super komputera.

Taka nauka maszynowa będzie trwać długie miesiące, będzie kosztować czas i potrzebować potężnych maszyn. Do tego będzie musiała być wykonana dla każdej gry z osobna.

Jeden efekt będzie powalający. Pełny fotorealizm, w 60 fps w 4K. To jest właśnie przyszłość gier.

Jednak ta metoda nie będzie prosta. Prawdopodobnie zarezerwowana dla konsolowych exów. Nie zdziwiłbym się, gdyby już jakiś zespół od Sony mocno nad tym siedział. Szczególnie, że liniowo-korytarzowe try TPP to wręcz idealny kandydat na technologię tego typu.

Odpowiednio wytrenowane AI potrafi przetwarzać w czasie rzeczywistym dane, które tradycyjnymi metodami potrzebują godzin, czy dni. Z punktu widzenia nauki niestety AI jest bezużyteczne, bo np. symulacja fizyki jest szybka, ale zbyt niedokładna do naukowych zastosowań.

Co innego jeśli chodzi o gry. Wyobraźcie sobie niczym nie ograniczoną symulację płynów? Czy w grze jest ważne, że krople wody będą lecieć o kilka stopni w złym kierunku? Liczy się efekt wizualny, a ten będzie miażdżył.

Z tego też powodu nowe konsole to mogą być Ryzeny z GPU o mocy niewiele większej od tego czym dysponuje XO X. Jednak obecność specjalistycznych rdzeni AI, tak jak w RTXach od Nvidii, może być gigantyczną rewolucją w perspektywie kilku lat, gdy programiści nauczą się z tego korzystać.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-11-27 18:06:12
26.11.2018 21:42
odpowiedz
Likfidator
101

Jak bez monitora, to za 250 zł jakiś poleasingowy komp z i5 by się znalazł i starczyłoby na SSD oraz na jakąś nową kartę graficzną, która miałaby sprzętowe kodeki dla HEVC i VP9, co pozwoliłoby odtwarzać filmy i youtube bez przycinania.

Ogólnie jednak zakup komputera za 600-700 zł to strata pieniędzy. Naprawdę. Kupisz sprzęt, który albo będzie stary i w każdej chwili będzie mógł się posypać, albo kupisz coś nowszego co będzie tragiczne wydajnościowo.

Za ok. 1100 zł złożysz przyzwoity nowy komputer stacjonarny na Athlonie 200GE bez monitora, ale z SSD. Nowoczesny CPU, ze zintegrowaną kartą graficzną która ma wszelkie nowe kodeki. Gwarancja na dwa lata.
Dostajesz też możliwość rozbudowy. Możesz zamontować 6-rdzeniowego Ryzena, więcej RAMu, czy GPU.

To jest naprawdę takie minimum opłacalności. Poniżej tego to strata pieniędzy. Podobnie z laptopami za 700-800 zł. One są na Atomach i Celeronach, to zamula jak smartfon z biedronki. Na główny komputer się nie nadają.

24.11.2018 23:05
odpowiedz
Likfidator
101

https://www.youtube.com/channel/UCy0tKL1T7wFoYcxCe0xjN6Q

Polecam tego gościa na youtubie. Kilkadziesiąt filmów, gdzie przedstawia całą historię analogowej telewizji, VHS, nośników optycznych itd.

Leci chronologicznie, od początków TV. Ma świetny materiał o mechanicznej TV. Omawiał zasadę działania czarno-białych TV, później systemy koloru, sporo czasu poświęcił na Sony Trinitron i to dlaczego był tak rewolucyjny.

Naprawdę świetne filmy, takie rzeczy powinny być puszczane na kanałach Discovery, a nie wojny na śmietnikach.

EDIT:

A co do tematu, to filmy na CD były jak najbardziej. Standard CD zaczął się od audio, dopiero później zdefiniowali dodatkowe możliwości nośników CD. Były przewidziane płyty na zdjęcia, dane, czy filmy. Sony nawet wprowadziło jakiś e-reader dla książek na CD z jakimś malutkim i paskudnym ekranem LCD, tylko w Japonii.

Video-CD to początek lat 90tych. Standard nie chwycił, bo był drogi. Wymagał sprzętowych kodeków MPEG, których produkcja sporo kosztowała w tamtym czasie, a jakość obrazu była na poziomie VHS, albo gorzej. Rozdzielczość 384x240, artefakty kompresji i audio niskiej jakości.
Do tego CD mieściło tylko 1 godzinę materiału, więc filmy były wydawane na dwóch płytach.

To się nie przyjęło, bo VHS był tańszy, wygodniejszy i oferował podobną jakość. Starszy Laser-Disc był większy, ale potrafił zmieścić cały film, nowsze odtwarzacze wspierały cyfrowy dźwięk, a jakość obrazu była znacznie lepsza niż z VHS.

Video-CD miało drugie życie w epoce DVD. Często do gazet dołączano filmy na płytach w formacie Video-CD. Jakość była słaba, ale można je było odtwarzać w odtwarzaczach DVD, a także komputerach, a do tego dołączenie filmu w formacie Video-CD było tańsze niż w DVD.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-11-24 23:13:07
24.11.2018 16:53
odpowiedz
Likfidator
101

Chcesz tanio? Xbox One S, cena 750 zł na promocjach w Amazonie z drugim padem, albo grą w cenie. Do tego Xbox Game Pass z około 200 grami, który normalnie kosztuje 40 zł/miesiąc, ale są ciągłe przeceny. Teraz jest 6 miesięcy za 87 zł, albo 1 miesiąc za 1 zł dla nowych użytkowników.

PS4 ma gry na wyłączność, jak God of War, Uncharted 4, The Last of Us itd. to główny atut tej konsoli.

PS4 Pro i XO X to konsole dla 4K, aczkolwiek PS4 Pro jest dużo słabsze od XO X i tylko nieznacznie podbija rozdzielczość, podczas gdy XO X to natywne 4K, albo nieznacznie niższa rozdzielczość jak 1800p.

Jest jeszcze Switch ze swoimi exami i stacjonarno-mobilną naturą. Konsolka ma mnóstwo dobrych gier dla 2-4 graczy do grania przy TV.

To w zasadzie tyle co można napisać. Reszta to już kwestia gustu. Jeden wybierze wygodę i niski koszt grania na Xboxie, dzięki Xbox Game Pass i EA Access masz dostęp do setek gier za kilkanaście zł/miesiąc.

Inni znów uwielbiają exy od Sony, a inni od Nintendo. Switch ma też sporo gier na kilka osób, ale i na PS4 i XO takie się znajdą np. Rayman Legends, Overcooked 1 i 2 itd.

21.11.2018 10:53
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Z grami podobnie jak z filmami. Są wysokobudżetowe produkcje dla mas, przeznaczone dla odbiorców o prostych umysłach oraz świat produkcji niezależnych, które chcą robić nowe rzeczy, rozszerzać definicję danego medium.

Gry AAA to taki odpowiednik kinowego Transformers. Różnica jest taka, że kinematografia nie dała się jeszcze tak skomercjalizować. Krytycy filmowi jeszcze pozostali niezależni, czego dowodem są recenzje kinowych blockbusterów.

Porównajcie: https://www.metacritic.com/movie/bohemian-rhapsody

oraz

https://www.metacritic.com/game/playstation-4/red-dead-redemption-2

W pierwszym wypadku mamy naprawdę dobry rozrywkowy film. Seans na którym byłem skończył się owacją na stojąco. Rozumiem jednak niskie oceny krytyków. Oni po prostu porównują ten film do całego dorobku kinematografii i taka, a nie inna średnia nie dziwi, choć to bardzo dobra rozrywka.

W drugim przypadku mamy grę technicznie wadliwą i pod wieloma względami źle zaprojektowaną. Do tego biedną fabularnie. Postacie są płytkie, świat jest czarno-biały, wszyscy są albo dobrzy albo źli. Arthur to typowy bohater, który ratuje wszystkich z opresji, chyba że Dutch każe mu iść na napad, wówczas strzela to dziesiątek anonimowych, sklonowanych NPCów, którzy biegną pod lufę jak zombie.

Drugi plan jak Cornwall, Colm O'driscoll, Milton, czy cały wątek indiański to postacie bardzo płytkie, jednowymiarowe, szablonowe.

Ludzie, którzy pisali o dorosłości fabuły RDR 2 po prostu się ośmieszyli. To jest durnota na poziomie GTA V, czy też kinowego Transformers.

Zresztą wystarczy poczytać oceny 10/10 wystawione przez graczy.

You know if a game goes as far as detail to make you brew coffee via campfire before drinking it, or getting your weapons from a horse's satchel, or literally watching it's testicles shrink in cold weather, that this is game of the decade material.

Stary artykuł, ale pokazuje patologię w branży: https://kotaku.com/5893785/yes-a-games-writer-was-fired-over-review-scores

I ciekawy fragment:
pressure from Sony and threats of pulling ad money over a less-than-perfect review for Ratchet & Clank Future: Tools of Destruction.

A potem patrzysz na gameplay z takiego exa od Sony i się zastanawiasz na jakich prochach byli recenzenci, że wystawili coś więcej niż 6/10.

Zresztą zaraz się zleci forumowe kółeczko wzajemnej adoracji Playstation i będzie krzyczeć i minusować, tak jak w każdym tego typu wątku.

Z drugiej strony, na brak dobrych gier nie ma co narzekać. Po prostu trzeba odpuścić sobie tandetę w formacie AAA. Niedawno premierę miało https://store.steampowered.com/app/653530/Return_of_the_Obra_Dinn/ o którym na GOLu cisza, bo czemu pisać o czymś co nie wygeneruje kliknięć od masowego odbiorcy?

I szkoda czasu na tłumaczenie co niektórym czemu AAA to takie gnioty. To tak jak wytłumaczyć fanowi "M jak Miłość" co tak naprawdę ogląda.

20.11.2018 22:05
1
odpowiedz
Likfidator
101

Pisałem niedawno:

1. Chcesz tanio: Samsung NU8002 - dobry HDR, dobra matryca, świetny tryb gry, wsparcie dla Freesync, oraz upłynniacz w trybie gry.
Za 55 cali ok. 3390 zł.

2. Chcesz lepiej to tylko i wyłącznie OLED, np. od LG, najlepiej z tegorocznej serii czyli B8 albo C8. Koszt ok. 5500 zł.

W rozmiarach 55 i 65 tylko te telewizory. W rozmiarze 75" dodatkowo można rozważyć Sony XF900, bo OLEDy w tych rozmiarach to ponad 30 tys. zł.

Innych telewizorów nie kupować. Samsung 7xxx absolutnie nie, a od Sony tylko i wyłącznie XF900 lub OLEDy.

20.11.2018 19:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Czytałem różne opinie na temat tej gry i ludzie, którzy dobrze ją ocenili potrafią to sensownie uzasadnić. Opis Soula jest ciekawy, a jednocześnie nie zdradza zbyt wiele.

Obejrzałem gameplay'e i wygląda ciekawie. Eksploracja wydaje się wciągająca, a do tego świat nie jest bezpieczny, w ciągu kilku chwil spokojna eksploracja może zmienić się w desperacką walkę o życie, a aspekt sieciowy dodaje grze dodatkowy wymiar.

Fallout 76 wygląda na inną grę niż poprzednie tytuły Bethesdy. Postawienie na narrację środowiskową wydaje się strzałem w dziesiątkę. Valve jest mistrzem takiej narracji, ale też ostatnia Zelda opowiadała historię świata poprzez zniszczone osady, czy zapomniane pola bitwy, gdzie natura powoli zajmuje to co niegdyś jej odebrano.

To jest oczywiście kwestia gustu, ale taka konstrukcja świata potrafi wciągnąć na całego.

Fallout 76 podzielił graczy, ale zdobył też wielu fanów. To zapewne wystarczy, by utrzymać dość dużą społeczność i rozwijać grę.

State of Decay 2 też spotkał się z bardzo mieszanym przyjęciem, a Microsoft ostatnio ogłosił, że gra ma 4 miliony aktywnych graczy i jest aktywnie rozwijana.

Właśnie takie kontrowersyjne gry mogą okazać się najlepsze. Bethesda tutaj sporo zaryzykowała. Może nie wprowadziła wielkich innowacji, ale zmieniła trochę formułę swoich gier czerpiąc z PCtowych gier survivalowych.

Fallouta 76 skreśliłem jak tylko go zapowiedzieli. Dotychczasowa formuła gier Bethesdy już mnie trochę znudziła, ale z tego co widzę Fallout 76 wygląda na grę która mogłaby mi się spodobać.

Nie pobiegnę jednak do sklepu i jej nie kupię, ale kiedyś w nią zagram, a po kilku miesiącach, czy latach, po dziesiątkach łatek i z nową treścią powinna być jeszcze lepsza niż teraz.

19.11.2018 18:40
1
odpowiedz
Likfidator
101

Retro muzykę można podzielić na kilka kategorii:

1. Chiptune, w ogólności oznacza muzykę generowaną przez układy elektroniczne, ale przyjęło się, by do tego gatunku zaliczać tylko muzykę tworzoną przez proste generatorki jak np. 3(+1) głosowy układ z NESa, ZX Spectrum, PC Tandy, czy Commodore 64, choć w tym ostatnim przypadku 3 głosowy chip SID miał dużo większe możliwości.

2. Synteza FM - znana z Segi Genesis, PCtowych kart Adlib i Sound Blaster, Neo Geo i sporej liczby automatów, czy Turbografx-16. Jest to w zasadzie chiptune, ale to już nie prosty generator, a bardziej złożony syntezator na podobieństwo instrumentów elektronicznych lat 80tych.

3. Moduły PCM - spopularyzowane przez Amigę (4 kanały), ale rozwijane w kolejnych platformach SNES (8 kanałów), PSX (24 kanały), N64 (do 100 kanałów, ale obciążały CPU) itd. Metoda popularna też na PC, np. gry na Unreal Engine używały modułów, 20-30 kanałowych. Dziś pojawia się sporadycznie w grach jako fundament dla proceduralnej muzyki, albo przy dynamicznej muzyce, gdy algorytm nakłada kilka ścieżek dźwiękowych na siebie, podmieniając ścieżki w zależności od sytuacji.

Moduły opierały się o sample, które umożliwiały odtwarzanie brzmień prawdziwych instrumentów, ale zmiana wysokości brzmienia oznaczała zmianę czasu sampla. Rodziło to mnóstwo ograniczeń, które z czasem łagodniały, gdy rosła pojemność nośników i ilość RAMu w kolejnych generacjach.

4. MIDI - w uproszczeniu to samo co moduły, czyli strumień z zapisanymi nutami i instrumentami, z tym że MIDI definiowało 128 instrumentów... tylko z nazwy. Co karta dźwiękowa, to inne brzmienie. Jedynym wyjątkiem, gdy działało to dobrze, to DOSowe (i kilka Amigowych) gier obsługujących Rolanda MT32, który miał świetne sample i np. muzyka gier Sierry była tworzona pod te moduły MIDI.

5. CD-Audio/MP3/strumienie - czyli odtwarzanie strumieni z muzyką.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-11-19 18:41:06
19.11.2018 16:55
odpowiedz
Likfidator
101

Wszyscy, którzy tęsknicie za grami z lat 90tych zagrajcie sobie w:
https://store.steampowered.com/app/427520/Factorio/

Ta gra to czysty geniusz. Dla mnie gra dekady. Duchowy następca wszystkich gier, gdzie budowaliśmy i zarządzaliśmy.

Z samego systemu budowania torów i stacji kolejowych można by robić osobną grę, a tutaj budujemy kopalnie, wozimy surowce pociągami do fabryk i wszystko automatyzujemy.

Ta gra to coś pięknego. Przykład, że Early Access może prowadzić do wielkich rzeczy. Twórcy bardzo blisko współpracowali ze społecznością i w obecnym stadium gra dosłownie ociera się o perfekcję. Do tego tony modów rozszerzających grę i setki zapaleńców robiących w tej grze wspaniałe konstrukcje.

Na wiosnę przesiedziałem 200 godzin i jak w miarę skończyłem jedną dużą fabrykę, to przestałem grać. Po prostu gra wciąga jak bagno. Boje się wrócić, bo znów wsiąknę na setki godzin.

Praktycznie każdego roku odkrywam jakąś niezależną perełkę, albo nawet kilka.

Cieszy mnie też powrót do retro maszyn. Pojawiają się coraz większe komercyjne projekty na Amigę, C64, PC DOS czy inne retro platformy.

18.11.2018 21:48
odpowiedz
Likfidator
101

Dysk USB musi pracować w standardzie 3.0. Dysk z tego linku ma w opisie, że ten standard wspiera, więc powinien działać.

18.11.2018 15:02
odpowiedz
Likfidator
101

Jak ma chodzić szybko, sprawnie, być tanie i proste w obsłudze, to jedyne co wchodzi w grę to poleasingowy komputer stacjonarny.

Za 150 zł kupisz działający komputer DELLa z Core2Duo 3 GHz 4 GB RAM i 250 GB HDD z licencją na Windows 7.

Nowe Athlony 200GE polecane w tanich komputerach są tylko o 33% wydajniejsze na pojedynczym rdzeniu, a ta cecha jest kluczowa w responsywności działania komputera do internetu.

Wysoko taktowane Core2Duo to wciąż dobre CPU do internetu. Porównywalne do procesorów Core m3 jakie są montowane np. w kosztujących ponad 6 tys. zł macbookach. Oczywiście to zupełnie inna klasa poboru prądu, ale w stacjonarnym komputerze to nie problem.

W takim tanim komputerze możesz wstawić SSD małej pojemności, które przyspieszy uruchamianie systemu, a także zamontować najtańsze GPU z nowych serii, bo jest wolny slot PCI-E.

Po co GPU do internetu?
1. Nowe GPU wspierają nowe kodeki, co odciąży CPU w odtwarzaniu filmów z youtube'a i innych serwisów.
2. Nowe GPU wspierają Display Port i rozdzielczości do 4K włącznie po HDMI. Co ma sens, bo wszystkie nowe TV są w 4K, a i monitorów z niższymi rozdzielczościami coraz mniej.

Pozostaje jeszcze kwestia systemu operacyjnego. Jeśli to ma być super prosty w obsłudze komputer do internetu, to zamiast Windowsa można użyć systemu na podobieństwo ChromeOSa, czyli systemu, który ma tylko i wyłącznie przeglądarkę.

Działa to bardzo szybko i jest super łatwe w obsłudze.

18.11.2018 14:46
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Ten sprzęt to skok na kasę. Zwykły komputerek na płytce, pewnie na jakimś atomie, czy innym x86 z DosBOXem. Sukcesu temu nie wróżę, bo retro fani DOSa idą albo w retro platformy, albo używają DOSBoxa na swoich maszynach.

Co innego, gdyby to był retro PC na FPGA na którym można by zainstalować normalnego DOSa i odpalać gry, a urządzenie wspierałoby stare karty dźwiękowe, a także miało profile prędkości do emulacji XT, AT, 386, 486, Pentium, 3DFXa itd.

Tylko po co, skoro jest DOSBox? Większość starych gier można z jego pomocą spokojnie uruchomić nawet na najnowszym sprzęcie. I nie jest się ograniczonym do zamkniętej listy kilkudziesięciu produkcji.

DOSBox nie jest idealny. Tu nie tylko chodzi o granie w gry na sprzęcie z ich epoki, ale o to, że DOSBox pozostawia wiele do życzenia. Emulacja PC jest zarówno łatwa jak i trudna. PC od samego początku był urządzeniem cyfrowym. Konsole 8 i 16-bitowe, czy komputery Atari i Commodore to hybrydy cyfrowo-analogowe tj. procesor sterował dodatkowymi układami, które były dedykowane konkretnym zadaniom. Dlatego też NES miał 2 KB RAM, a gry z niektórych gatunków wyprzedzały to co mogliśmy zobaczyć na PC z 512 KB RAM. PC miały bardzo mocne procesory, ale musiały wszystko przetwarzać software'owo. Brak sprzętowych sprite'ów, kafelków, czy innych funkcji potrzebnych grom.

W każdym razie emulowanie PC jest proste z tego względu, że wystarczy przetwarzać tylko cyfrowe dane, by mieć stabilną emulację z pełną prędkością. Trudne jest natomiast to, że PC tak jak każdy inny sprzęt miał swoje ograniczenia przepustowości szyn, szybkości układu graficznego i najróżniejsze timingi.

DOSBox jednak się tym w ogóle nie przejmuje. Z tego powodu, że bardzo szybko zaczęły powstawać PC-klony, z których każdy zachowywał się inaczej. Dlatego twórcy gier nie mogli polegać na sprzętowych trickach jak w Amidze, Atari ST, C64 czy konsolach. Ba, nawet prędkość gry musieli opierać na systemowym zegarze, albo synchronizować go z "Vertical Blanking Interval", czyli okresem, gdy działo elektronowe ekranu CRT wraca na górę ekranu. Dając 50, 60 lub 70 klatek do synchronizacji na klatkę w zależności od rozdzielczości.

Gry DOSowe są po prostu bardzo elastyczne jeśli chodzi o działanie sprzętu. Wyjątkiem są jedynie gry z lat 81-86, które pisane były pod oryginalny PC XT, który miał stałą specyfikację, więc stosowały wiele sztuczek sprzętowych. Na DosBOXie też działają, ale z błędami w grafice, albo niewłaściwą prędkością, bo cyklami DOSBoxa nie da się dokładnie przybliżyć żadnej realnej maszyny.

I właśnie w tym rzecz. Odpalasz starą grę po latach w DOSBoxie i działa tak jak pamiętasz, ale odpal w DOSBoxie i obok na prawdzimym DOSowym komputerze i w prawie każdej grze czuć różnicę. Inny input lag, inne wrażenie płynności.

DOSBox jest jednak bardzo wygodny i po prostu działa wystarczająco dobrze. Na szczęście dla fanów starych PCtów jest jeszcze https://pcem-emulator.co.uk/

Jest to emulator, który celuje w emulację prawdziwego sprzętu. To nie jest emulator środowiska DOSowego. Emulator używa BIOSów prawdziwych płyt głównych, emuluje kilkadziesiąt różnych modeli kart graficznych i stara zachować prędkość emulacji wszystkich podzespołów. W DOSBoxie można tylko ustawić ilość cykli, która wiąże prędkość CPU, grafiki i reszty. W PCem wszystko można ustawić z osobna.

Obsługa PCem nie jest taka prosta. Trzeba zainstalować system operacyjny i skonfigurować go. Tak jak DOSBox świetnie emuluje wszystkie rodzaje pamięci w DOSie, tak w PCem czeka nas zabawa z config.sys i Autoexec.bat, by uruchomić co bardziej toporne gry. Do tego PCEm ma gigantyczne wymagania sprzętowe. Mimo iż można użyć tego emulatora do epoki Windows 9x, to emulowanie wyżej taktowanych Pentiumów zabije każdy współczesny CPU... chyba, że coś się zmieniło w ostatnim czasie, bo tym emulatorem nie bawiłem się ponad rok.

17.11.2018 11:31
-25
odpowiedz
10 odpowiedzi
Likfidator
101

Wygrana Fortnite cieszy, bo to przynajmniej gra, a nie samograj jak GoW czy RDR 2.

Rozgrywka w Fortnite czy Battle-Royale w ogólności polega na ciągłym podejmowaniu decyzji o nie zawsze oczywistych konsekwencjach. Już na starcie trzeba zdecydować w którym momencie wyskoczyć z samolotu, w trakcie lądowania znaleźć bezpieczne miejsce, a później znaleźć wyposażenie nie wpadając w zasadzkę innego gracza.

Losowość finałowego obszaru daje nam przewagę, albo zmusza do walki z czasem.

Cały czas decyzje, szukanie strategii, obmyślanie planu i reagowanie na nieprzewidziane zdarzenia, a ostateczny wynik jest sumą decyzji, szczęścia i umiejętności. Każdy kolejny mecz to nowa historia, pełna emocji, nadziei, radości, czy strachu.

Battle-Royale to kwintesencja gry video.

A czym są GoW i RDR 2? To samo-odtwarzające się sekwencje skryptów "idź do punktu X", "obejrzyj filmik", "pomachaj toporkiem, albo zrób pif-paf z rewolweru", "naciskaj X, aby przejść QTE".

Wybór Fortnite czy ogólna dominacja gier sieciowych pokazuje tylko, że gracze chcą gier, a nie samograjów.

17.11.2018 00:56
odpowiedz
Likfidator
101

1. Rynek wtórny

Rynek wtórny nie jest nikomu na rękę. Tylko z jego powodu zniknęły gry single player w dużym budżecie. Pozostały albo sztucznie wydłużane sandboxy jak Assassin's Creed, gdzie albo płacisz dodatkową kasę, albo grindujesz, albo gry gdzie to tryb multi ma być głównym źródłem dochodu.

Jedynie exclusive'y wyłamują się z tego, a to tylko dlatego że mają promować platformę, więc wydawcy nie przeszkadza, że na jednej kopii zagra kilka osób. Każda z nich musi kupić konsolę.

Wydawcy muszą jednak zaoferować sensowną alternatywę dla rynku wtórnego. Nie ma opcji, by dzisiejszy gracz, płacący od 0 do 40 zł przy wymianie gier zaczął kupować gry za 250 zł.

Pewną nadzieję daje Xbox Game Pass, gdzie za 40 zł/miesiąc możemy grać w mnóstwo gier.

2. Kolekcjonowanie

Edycje kolekcjonerskie zawsze będą. Tak jak można kupić filmy na płytach czy muzykę na winylach. Wydania nie mainstreamowe, ale kolekcjonerskie. Nawet jak zabraknie płyt, to jak pisałem wyżej można stworzyć odpowiednik kartridża z wtyczką USB.

3. Gra na własność, niezależnie od internetu/serwerów

Szczerze? Na własność to masz tylko na PC. Możesz kupić na GOGu bez DRMów i zrobić tyle kopii zapasowych ile chcesz, a upadek Steam jest możliwy tylko w okolicznościach apokaliptycznych, gdzie uruchamianie gier będzie ostatnią rzeczą jaką miałbyś na głowie.

W przypadku konsol, stara generacja przechodzi do historii i tyle. Sprzęt się starzeje, na nowej konsoli nie uruchomisz. więc pozostaje albo emulator, albo zakup coraz droższych, bo starszych używanych konsol.

W tym roku Nintendo wyłącza sklep Wii. Kupiłem tam kilka gier, ściągnąłem je na konsolę i tyle. Jak mi padnie konsola, to przepadną gry. Tryb multiplayer wyłączono już kilka lat temu.

Podobny los spotkał inne konsole i spotka PS3 czy X360. Na PC mogę kupować gry z każdej epoki od lat 80tych do najnowszych hitów. Tryb sieciowy jest niezależny od infrastruktury i po sieci można grać we wszystko. Nawet w kultowe gry z lat 90tych mają w miarę aktywne serwery.

4. Konta z grami ciągle kradną, odzyskanie to też nie jest sprawą załatwiana od ręki.

A gier w pudełkach to nie kradną? Mały pożar i po płytach ani śladu. Płyty też nie są wieczne, w każdej chwili może wystąpić zjawisko "disc rot".

Jak się przestrzega podstawowych zasad bezpieczeństwa, to nie ma opcji, by stracić konto Steam, czy jakiekolwiek inne. Do tego przy kilku poziomach uwierzytelniania z SMSami, czy appkami weryfikacyjnymi z bankowym poziomem bezpieczeństwa, kradzież konta jest praktycznie niemożliwa.

W przypadku Steama zostaniesz powiadomiony o każdej próbie logowania spoza zaufanych urządzeń, a bez kodu authentificatora nie da się zalogować na konto, o zmianie haseł maili itd. nie mówiąc.

16.11.2018 23:31
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Po prostu nadchodzą nowe czasy. PCty już dawno temu pożegnały płyty, a sprzedaż gier rośnie cały czas.
Instalowanie z płyt jest takie... archaiczne. Jak ktoś ma światłowód, to szybciej grę ściągnie niż zainstaluje z płyty bluray.

Alternatywą jest pamięć flash i kartridże, które mają kilka zalet:

1. Nie trzeba instalować. Wkładasz nośnik i grasz.
2. Mają cechy SSD, m.in. lepsze czasy dostępu i wyższe średnie transfery niż HDD montowane w konsolach.
3. Są bardziej wytrzymałe niż płyty.
4. Oferują dodatkowe opcje z DRM np. kartridże dla Switcha mają unikalny numer seryjny, więc każda kopia może być osobno identyfikowana.

Na pewno 8 GB kartridż dla Switcha kosztuje tyle co płyta Bluray dla XO czy PS4, bo znalazłem źródło z taką informacją. Wydaje mi się jednak, że czytałem niedawno iż teraz 16 GB kartridże są w cenie 1 płyty.

Osiągnięcie 64 GB w cenie płyty w zasadzie przekreśli sens użycia płyt, chyba że wejdą 200 GB bluraye w odpowiednio niskiej cenie.

Kartridże nie wymagają też zaawansowanych mechanizmów jak napędy optyczne. Slot na kartridże praktycznie nie podnosi kosztu konsoli. Do tego nośniki te są rozwojowe. Teoretyczny limit pojemności jest pewnie liczony w terabajtach, a w praktyce nie ma go w ogóle, bo nośnik może mieć wbudowany kontroler ze stronicowaniem, jakby jakimś cudem protokół transmisji danych nie wystarczył.

I teraz najlepsze. Sony czy Microsoft mogą w każdej chwili wprowadzić gry na pamięci flash. Wystarczy użyć USB 3.0 do komunikacji. Taki kartridż w formie pendrive'a.

16.11.2018 18:26
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Pierwszy Alien ma bardzo dobrą i logiczną fabułę. Wszystko układa się w jedną całość, nawet trochę nielogiczne działania bohaterów w pierwszej połowie filmu. To właśnie jest siła tego filmu, że oglądając go zadajemy sobie pytanie dlaczego tak zrobili, by godzinę później dostać odpowiedź.

Alien był zbudowany w formule tajemnicy, co wyszło rewelacyjnie. Niestety takie konstrukcje mają to do siebie, że ostatecznie mniej lub bardziej się sypią, gdy tajemnica zostaje rozwiązana.

A to był właśnie cel Prometeusza i Przymierza. Dać odpowiedzi na wiele pytań, które odpowiedzi mieć nie powinny.

Wielka szkoda, że nikt nie pokusił się o ekranizacje scenariusza gry Alien vs Predator 2 z 2002 roku. W grze tej wykorzystano wszystko to co czyniło filmowe pierwowzory kultowymi.

Gra nie odpowiadała na pytania o pochodzenie obcych czy predatorów, a po prostu postawiła trzy gatunki na kursie kolizyjnym.

Potencjał na film był ogromny. Trzy kampanie z gry działy się w różnym czasie. Misje obcego zaczynają się od incydentu, przedstawiając cykl życia obcych i postępujący upadek bazy. Marines zaczynają już po zniszczeniu bazy, a wątek Predatora przeplata się z obiema kampaniami.

Film mógłby umiejętnie skakać chronologicznie, zaczynając od kampanii marines i pokazując retrospekcje z historii Obcego, a predator pojawiałby się na drugim planie od czasu do czasu.

W grze to wszystko było pretekstem, by pokazać pikający wykrywacz ruchu w ciemnych korytarza, czy doprowadzić do walki obcego z predatorem. Wszystko w znanych z filmów realiach.

To właśnie było wszystko czego fani obcego i predatora oczekiwali.

Nigdy nie zrozumiałem, po co filmowe AvP musiało umieścić akcję w czasach współczesnych i dorobić do tego taką głupią historyjkę.

15.11.2018 10:59
odpowiedz
Likfidator
101

Używam starych 10 letnich eneloopów, które dawniej służyły mi w Wii Remote'ach i wadze od Wii. Są już zbyt stare by zasilić aparat fotograficzny, ale w padach od XO pracują 10-30 godzin.
Zawsze mam przynajmniej jedną parę naładowaną, więc jak trzeba to wymieniam w kilka sekund, a stare lecą do ładowarki. Zresztą wystarczy z 15 minut w ładowarce, by starczyły na cały wieczór grania.

Z wbudowanymi akumulatorami różnie bywa. Te z padów od PS4 na długo nie starczają, ale Joy-cony od Switcha nie dość, że mają malutkie akumulatorki, to zapewniają min. 20 godzin grania. Nawet nie wiem, bo nigdy ich nie rozładowałem. Nawet wtedy, gdy grałem tylko w trybie TV przez kilka dni, joy-conów nie ładowałem.

Kontrolery Switcha to nowa generacja. Microsoft i Sony muszą zaimplementować HD Rumble, a Microsoft koniecznie żyroskop w kolejnej generacji.

Do tego Switch to kolejna po Wii konsola Nintendo, z dzielonym kontrolerem. To jest naprawdę mega wygodne, gdy nie musisz trzymać pada w obu rękach.

15.11.2018 01:53
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Wiekszosc to jednak osoby, które piraca a to na konsoli jest wrecz niemozliwe, bo jak to wydac 240zł na gre? A skąd?
To tak jak z samochodem, mozesz uzbierac kase na niego, ale to nie jest jakas wielka sztuka, sztuką jest go utrzymać i miec na czym jeździć.
Dorośniesz to zrozumiesz

To jest doprawdy zabawne. Jak już porównujemy konsole do motoryzacji, to komunikacja publiczna jest bardziej na miejscu. Wystarczy kupić tani bilet, bo w samochodzie jedzie wielu pasażerów. Komunikacja publiczna jest tania, ale nie podwiezie pod drzwi, funkcjonuje tylko w określonych porach i nie jest tak wygodna jak własny samochód.

Konsole to entry-level gamingu. Najtańsza metoda grania w gry. Sprzęt jest tani, a rynek wtórny sprawia, że można ogrywać nowości za 10-30 zł.

Niestety konsolowe AAA pozostawiają wiele do życzenia. Tak wychwalane RDR 2 jest grą po prostu archaiczną i prymitywną, żeby nie powiedzieć infantylną.
Próbuje podejmować trudne tematy, ale spłyca je totalnie, a durnowate misje fabularne zabijają cały klimat. Ilekroć myślisz, że w końcu gra się rozkręca, to wrzuca idiotyczny motyw, albo totalnie nielogiczną akcję.

Otwarty świat leży. Setki losowych eventów, które nie mają większego sensu. Świat jest martwy. NPCe to oskryptowane zombie. Żadnych złożonych "state machine", żadnych sieci neuronowych, żadnych algorytmów genetycznych... nic. Mamy 2018 rok, a nie 2002.
Skoro gry indie coraz lepiej radzą sobie z proceduralnymi światami, gdzie nawet najmniejsza aktywność może odegrać znaczenie za kilka godzin gry, będąc przysłowiowym efektem motyla, to tym bardziej oczekuje się takich rozwiązań od gier AAA, które są przedstawiane jako rewolucyjne 10/10.

Zresztą mniejsza o to. Recenzenci odjechali w opisach gry. RDR 2 to gra liniowa, bez jakiegokolwiek wyboru. Gracz ma po prostu odtwarzać zaprogramowaną historię i nic więcej.

W tym aspekcie RDR 2 jest po prostu OK. Ani zły, ani wybitny. Gra do której możesz usiąść wieczorem i pograć 2-3 godzinki. Odpowiednik przeciętnego serialu, który oglądasz z nudów, bo nic lepszego nie masz pod ręką.

RDR 2 to przykład, że zbyt długi okres produkcji i zbyt duży zespół tylko szkodzą produkcji. Gra cierpi na to samo co Duke Nukem Forever. Różne sekcje gry mają różną jakość, bo były robione w różnych odstępach czasu.
W RDR 2 są zarówno fragmenty na 7/10 jak i takie na 4/10. Są też momenty wspaniałe, ale jest ich tak mało, że to wyjątek od reguły.

RDR 2 ma konflikt tożsamości. Z jednej strony chce być realistyczne, a z drugiej kompletnie ten realizm można olać. Chce mieć otwarty świat, ale gracz porusza się po sznurku, z bardzo ograniczoną możliwością wyboru kolejności części zadań.
Gra chce być poważna, by chwilę później wprowadzić misję, która może być równie absurdalna, co parkowanie samolotu w samolocie w locie w GTA V.

To właśnie to sprawia, że immersja wylatuje przez okno, a na usta ciśnie się "o matko, jakie to głupie!".

Jeszcze to nasyłanie hord przeciwników. Naprawdę zabicie 3-8 przeciwników na misję by wystarczyło. Nie wiem po co sekwencje strzelania rozciągnięto do 20-50 wrogów w zależności od misji.

Po prostu bardzo przeciętna gra, z nielicznymi przebłyskami. Takie 6.5/10 i ani punktu więcej.

14.11.2018 15:56
odpowiedz
Likfidator
101

https://lowcygier.pl/promocje-cyfrowe/abonament-xbox-live-gold-na-miesiac-za-zlotowke-dla-osob-bez-aktywnej-subskrypcji/

Gold za złotówkę, dla tych co nie mają aktywnej subskrypcji. Biorąc dziś, będziecie mogli dopisać Victor Vrana i pierwszego Assassin's Creed do konta, które znikają jutro.

14.11.2018 13:32
odpowiedz
Likfidator
101

Do tego Sunset Overdrive burzy czwartą ścianę co jakiś czas i fajnie wyśmiewa schematy obecne w grach. To jest prosta i przyjemna rozrywka.

Gameplay jest bardziej otwarty niż w innych grach. Najczęściej dostajemy ogólne cele np. dotarcia do wyznaczonego punktu, albo aktywacji kilku przełączników. Sprawia to, że mutanty stają się tylko elementem tła i strzelanie do nich nie jest celem samo w sobie.

W grze nie ma osłon, gameplay wymaga by być cały czas w ruchu i ciągnąć kombosy jak w Tony Hawku. Grindujemy poręcze, biegamy po ścianach, skaczemy na trampolinach i w locie strzelamy headshoty. To jest właśnie fajne i dynamiczne, a cały czas trzeba myśleć gdzie skoczyć, by móc kontynuować kombo.

Co jakiś czas mamy walki z różnorodnymi bossami i misje gdzie trzeba bronić kilku punktów, odpierając kilka fal wrogów, w czym pomagają nam rozstawiane przez gracza pułapki.

To jest po prostu taka typowa konsolowa gra w dawnym stylu. Niegdyś właśnie dla takich gier kupowało się konsole.

13.11.2018 12:12
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Gra sprzedała ponad milion kopii, więc aż taką porażką nie była. Teraz ma drugie życie w Xbox Game Pass, gdzie zagrało w nią znacznie więcej osób.

Sunset Overdrive ucierpiało na tym, że wyszło w początkowym okresie życia XO, gdy baza użytkowników tej konsoli nie była duża, a marka Xbox przeżywała najgorszy okres, po serii nietrafionych pomysłów.

To nie był też tytuł zrobiony pod casuali. Sunset Overdrive to gra czerpiąca całymi garściami z klasyków takich jak Tony Hawk Pro Skater, czy Jet Set Radio. Nie każdemu się spodoba, ale fani szalonych gier konsolowych z końca ubiegłego wieku byli zachwyceni. Kiedyś dla takich gier kupowało się konsole.

Oby tylko wraz z wersją PC dali też łatkę dla Xbox One X.

12.11.2018 23:57
Likfidator
101

https://www.windowscentral.com/sunset-overdrive-pc-debuts-november-16-preorders-now-live

W skrócie:
- premiera 16 listopada,
- cena 80 zł, ale to edycja z kompletem DLC,
- będzie w Windows Store, na Steamie a także w pudełkach.

Jest to naprawdę fajna gra z otwartym światem. Trochę zwariowana jak seria Saints Row, ale trochę mniej wulgarna.

Połączenie strzelanki, otwartego świata, kombosów i akrobacji w stylu Tony Hawka i Jet Set Radio z absurdalnym humorem i burzeniem czwartej ściany.

Ciekawe czy będzie dostępna w ramach Play Anywhere, albo mówiąc inaczej, dałoby się ją ograć na PC w ramach Xbox Game Pass.

W każdym razie, jeśli lubicie dynamiczne i nie do końca poważne gry akcji, to szczerze polecam.

12.11.2018 20:40
odpowiedz
Likfidator
101

Część banków ma darmowe karty wirtualne, którymi możesz płacić przy pomocy telefonu z NFC.

11.11.2018 00:31
odpowiedz
Likfidator
101

Gang Dutcha to Jackass na dzikim zachodzie, albo konkurs na nagrodę Darwina. Oni w ogóle nie mają instynktu samozachowawczego.

Fabuła jest chaotyczna, nielogiczna. Rozgrzebują sporo wątków i je porzucają, albo rozwiązują w prostacki sposób. Niestety widać, że scenarzyści byli przepracowani.

Skończyłem 3 rozdziały i tylko jedna scena zrobiła na mnie wrażenie:

spoiler start


Jak gang w odwecie za porwanie Jacka wymordował całą rodzinę Braithwaitów, zostawiając tylko starą matkę na oczach której zamordowali jej synów. To jedyna mocna scena jaka była w grze do tej pory.

spoiler stop

W czwartym rozdziale Arthur z Dutchem biegają po mieście i proszą się o kulkę prosto między oczy... Samo miasto jest naprawdę dobrze zrobione, ale na XO S gra gubi klatki okrutnie w tym mieście.

Ogólnie jednak poza beznadziejnym drugim rozdziałem, gdzie wszędzie było daleko i mechaniki gry tylko irytowały, w kolejnych obozowiskach gra się po prostu przyjemniej. Misje są pod nosem, przypadkowej grzywny nie złapiesz, więc flow gry jest znacznie lepszy.

Drugi rozdział to 4/10, a dalej to takie 6.5/10. Mimo wszystko RDR 2 to najgorsza gra w jaką zagrałem w tym roku.

10.11.2018 15:54
odpowiedz
Likfidator
101

Game Pass za 1zł jest dla wszystkich, nawet tych, którzy już mieli Game Passa kiedyś kupionego :)

Nie jest. Jak tylko się zaloguje na swoje konto, to mam 40 zł i jedynie widzę tą 6-miesięczną promocję. Może jakiś błąd, a może dlatego że wziąłem ostatnio 3 miesiące za 29 zł...

09.11.2018 13:44
13
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
101

To jest naprawdę wspaniała wiadomość. Sony oficjalnie użyło emulatora tworzonego przez społeczność. Może nie otwiera to nowego rozdziału w retro świecie, ale pokazuje, że Sony nie tylko pogodziła się z istnieniem emulacji retro-konsol, ale również potrafiła to wykorzystać.

Emulatory tworzone przez pasjonatów są dużo bardziej zaawansowane niż to czym dysponuje Nintendo, albo Sega. Sony mogło wydać sporo pieniędzy na stworzenie własnego emulatora, albo użyć świetnej alternatywy na otwartych źródłach.

Takie podejście ma jeszcze jedną zaletę. Prędzej czy później ktoś odkryje metodę instalowania dodatkowych gier na tej mini konsolce, a ten otwarty, rozwijany dekady emulator radzi sobie dosłownie ze wszystkim.

Na NESie i SNESie Mini można w nieoficjalny sposób instalować inne gry, ale emulator Nintendo nie nadaje się do emulacji gier spoza listy dostępnych tytułów.

Emulator to emulator. Tu i tu nie mamy sprzętowych rozwiązań znanych z oryginalnego sprzętu.

Część retro platform doczekała się idealnych emulatorów, które emulują 99% gier w sposób 100% identyczny z prawdziwym sprzętem, czego najlepszym przykładem są TASy (tool assisted speedrun), gdzie w specjalnym emulatorze opisuje się sekwencje przycisków pada z klatki na klatkę, mogąc dowolnie przewijać grę w przód i w tył. Osiągając tym samym idealny speedrun.
Są specjalne adaptery do prawdziwych konsol, które potrafią odtworzyć te sekwencje przycisków.
Widząc jak prawdziwa konsola odtwarza cały TAS identycznie jak emulator, łącznie z powielaniem glitchy i innych tricków wymagających super dokładnych timingów, nie sposób zaprzeczyć iż emulatory potrafią być w 100% dokładne.

Poza emulatorami software'owymi są jeszcze emulatory sprzętowe, a raczej symulatory stworzone w FPGA jak Analogue Super NT. Zbudowany we współpracy z twórcami dokładnych emulatorów SNESa, Super NT idealnie odtwarza hardware konsoli wraz z możliwością mixowania dźwięku wyższej jakości, czy z lepszym wyjściem wideo.

Różnica między FPGA, a emulatorem jest taka, że emulator przetwarza podzespoły sekwencyjnie, a w FPGA wszystkie podzespoły działają równocześnie jak w prawdziwej konsoli, łącznie z idealnymi timingami.

Do super poprawnej emulacji potrzebny jest komputer kilka tysięcy razy mocniejszy niż konsola, szczególnie że stare konsole były pod wieloma względami analogowe i dokładna emulacja wymaga wysokich częstotliwości próbkowania.

Ostateczną formą emulacji jest symulacja fizyczna samych chipów, opierając się o właściwości fizyczne materiałów z jakich zostały zbudowane.
Już mamy taki emulator CPU 6502, który napędzał Atari 2600, Commodore 64, Apple II czy NESa.
Emulacja jest super poprawna, ale bardzo wolna. O ile mnie pamięć nie myli jest to ok. 1% prędkości prawdziwego CPU na najszybszym konsumenckim CPU.

Projekt emulacji 6502 to ciekawy temat sam w sobie, bo jakaś grupa odtworzyła dokumentację tego CPU, fizycznie skanując go warstwa po warstwie.

08.11.2018 21:44
odpowiedz
Likfidator
101

W tym roku sytuacja wygląda tak:

1. Mały TV 55":
Większy budżet: LG OLED.
Mniejszy budżet: Samsung NU8000.

Telewizor Samsunga ma trochę gorszy obraz, ale wciąż świetny HDR, a także najniższy input lag, rewolucyjny upłynniacz w trybie gry, dający iluzję 60 fps tj. nie czuć rwania obrazu typowego dla 30 fps i wsparcie dla Freesync. Jest to najlepszy TV dla gracza.

2. Średni TV: 65":
Tutaj do gry wchodzi Sony XF900, który można kupić za 6800 zł, a OLEDy zaczynają się od ok. 9000 zł w tym rozmiarze, a NU8000 jest za ok. 5800 zł.

Sony XF900 jest jaśniejszy, ma lepsze kolory i pełne strefowe podświetlenie LED, a nie krawędziowe jak w Samsungu NU8000. Daje to znacznie lepszą czerń, choć nie ma mowy o nieskończonym kontraście OLEDa.

3. Duży TV: 75" i większe:

OLEDy w tym przedziale są absurdalnie drogie. Pozostaje Sony XF900, a także NU8000. Można też sprawdzić QLEDy Samsunga, które są super jasne i mają pełne strefowe podświetlenie.
Pewną alternatywą jest kosztujący ok. 6800 zł projektor laserowy Xiaomi, krótkiego rzutu. Nie będzie tak jasny jak LCD, rozdzielczość to tylko 1080p, ale rozmiar 100-120" swoje robi, a do tego kontrast jest na bardzo wysokim poziomie.

07.11.2018 22:44
odpowiedz
Likfidator
101

zelda breath of the wild podobno jest seksistowska

Zelda dyskryminuje mężczyzn. Na pustyni jest miasto rządzone przez kobiety, gdzie wstęp mają tylko kobiety. Żeby się tam dostać trzeba zdobyć damskie ciuszki i tylko wtedy można tam wejść.

A co do RDR 2, to gra jest bardzo politycznie poprawna. W gang Dutch'a panuje równouprawnienie dla płci czy ras. Tęczowych póki co tam nie widziałem, ale kto wie jak to się dalej potoczy.
Jak na razie robiłem misję w której Arthur brał udział w paradzie feministek.

07.11.2018 13:14
odpowiedz
Likfidator
101

Na konsoli możesz kupować gry cyfrowo, tak jak na PC. Tworzysz konto, wybierasz grę ze sklepu, płacisz i przypisuje się do Twojego konta i jest Twoja na zawsze.

Jeśli chodzi o gry na płytach. To wkładasz płytę do napędu, konsola sprawdza jej legalność (fizyczny DRM na wytłoczonej płycie i w napędzie) i pozwala na instalację.

Żeby uruchomić taką grę musisz mieć niestety płytę w napędzie. To jest forma sprawdzenia legalności kopii.
Nie da się podczepić gry z płyty do konta i grać bez płyty.

Jeśli chodzi o dodatki, DLC czy np. kody dodawane w pudełkach z grą, to wszystko przypisuje się do głównego konta.

Jeśli kupisz grę z dodatkiem, to są dwie możliwości. Niektóre gry mają podstawową edycję na płycie i dodatek w formie cyfrowego klucza, a inne potrafią mieć wszystko na płycie. To zależy od konkretnej gry.
Przykładowo Diablo 3 występuje w kilku edycjach. Jest wersja podstawka + ROS, do której można dokupić osobno nekromantę, a jest także edycja kompletna, co ma wszystko na płycie, z nekromantą włącznie.

02.11.2018 19:14
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Ogralem obie gry i obie zasługują na te 97 na metacritic. Ty sobie graj dalej w RDR2 na Youtube i pisz te farmazony o jablkach lol

To jest właśnie najlepsze, że Ty uważasz, że pisałbym to, bo nie mam gry i mi żal, że nie mogę zagrać. Doprawdy żałosne. Specjalnie dla Ciebie zdjęcie mojej kopii gry.

Na GOLu wytworzyło się kółeczko wzajemnej adoracji wokół PS4, które żyje w swoim małym świecie, który uważa że konsole i gry AAA to największe osiągnięcie ludzkości.

Dyskusje na GOLu to takie moje guilty pleasure, szczególnie w takich wątkach, pełnych konsolowych fanboy'ów.

Ja wam po prostu rozwalam system. Wszelką krytykę próbujecie gasić tym samym argumentem, nie wyszło na PC, to żal że nie zagrałeś.

Zresztą jest drugi wątek o tym co w RDR 2 się graczom nie podoba. Powstał szybciej niż myślałem.

Rockstar naprawdę musi zastanowić się co u nich działa źle. Już przy GTA V, produkcja szła ciężko, a tony błędów i nietrafionych, nieprzetestowanych rzetelnie mechanik pokazują, że zarządzanie produkcją RDR 2 było marne.

To nie sztuka wrzucić tony nijakiej treści do gry. Sztuką jest zrobić spójną i grywalną grę.

31.10.2018 22:10
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Nie nadajesz się do tej gry, to Cię przerasta. Jak Ci nikt nie da znacznika i jasnych instrukcji co masz zrobić, to nie potrafisz ogarnąć jednej z najprostszych misji, która jest w drugim rozdziale. Którą można - UWAGA - zrobić na 3,5 sposobu, a może nawet cztery, o ile stealth w całości jest wykonalny:

1) Wbijając się do obozu siłą i wyjeżdżając przez bramę. Wiążę się to z zabiciem pogoni. Nie łowców nagród, ale pogoni, która ruszy za Tobą.
2) Wyeliminować stealthem tyle strażników ile się da i powtórzyć punkt pierwszy.
3) Poczekać aż wóz wyjedzie z obozu i zdobyć go bez świadków.
4) Znaleźć ten wóz na drodze.

1) https://youtu.be/2K763cYesL8?t=393 żadnej pogoni, mimo iż wszyscy widzieli, jak wyjeżdża wóz. Mi za trzecim czy czwartym razem też się tak udało, nie było pogoni, może z powodu wybrania innej trasy. Na wcześniejszych próbach przeciwnicy spawnowali się losowo, po lewej i po prawej. Specjalnie patrzyłem się czy nikt za mną nie jedzie. W każdym razie udało się ukończyć misję bez zbędnych morderstw.

2) No tak, wybić wszystkich, albo przynajmniej tych blisko wozu. Zresztą to jest bardzo realistyczne, by dla ukradzenia jednego wozu zabijać ludzi. Bez różnicy czy po cichu, czy jak rambo.

3) Widziałem, że jeden wóz zniknął, czyli musiał gdzieś wyjechać, ale przy tych wszystkich topornych mechanikach RDR 2, musiałbym z pół godziny czekać aż wróci, albo polować na odpowiednią porę dnia. Dlatego też chciałem zobaczyć czy to w ogóle jest możliwe i poszukałem w necie jakie są sposoby ukończenia tej misji. Jedyne co znalazłem, to wbiegnij i wyjedź, albo wszystkich wybij.

4) No wspaniały pomysł, jeździć bez celu, aż gra raczy w losowy sposób taki wóz rzucić nam pod nogi. Choć prawdopodobnie ten wóz ma oskryptowaną jakąś trasę, zrobi większe kółeczko wokół fabryki i wraca.

Tylko dlaczego nie znalazłem informacji o tym, że ktoś zrobił tą misję w sposób 3 lub 4? No właśnie? Gracze po prostu nie mają siły walczyć z topornością tej gry i nie szukają dodatkowych rozwiązań misji. Jakbym znalazł potwierdzenie, że ten wóz wyjeżdża, to bym zaczekał. Nie byłem jednak pewien, to mógł być równie dobrze jeden z wielu błędów, że jeden wóz po prostu zniknął i tracić godzinę albo dwie testując poprawność skryptów gry.

I tak na marginesie, póki co jedyna misja, która miała jakąś tam iluzję swobody. Reszta rozgrywa się wedle określonego scenariusza, co samo w sobie nie byłoby złe, bo tak było we wszystkich poprzednich grach Rockstara. Tylko, źe RDR 2 cierpi na tę samą przypadłość co GTA V, brak wiarygodności. Z jednej strony chce być realistyczna aż do poziomu, że psuje to rozgrywkę, a z drugiej misje główne porażają durną logiką.

A co z misją:

spoiler start


Wyciągania Micah z więzienia? Jedyny sposób to wybić pół miasta. Nie można było poczekać do zmierzchu, podpiłować kraty i go ukradkiem wyciągnąć?
Już bardziej liczyłem na to, że poczekamy aż będzie miał być powieszony i wówczas go odbijemy, niż na to, że trzeba będzie wybić pół miasta.

spoiler stop

A co powiecie na fakt, że można wybić wszystkich w mieście, opłacić grzywnę i wszyscy się respawnują? RDR 2 jest tak realistyczne!

Z jednej strony piszesz, że zelda miała fajnie generowane zadania poboczne, z drugiej piszesz, że RDR2 ma bzdurne, prostackie i oderwane od siebie generowane zadania poboczne. Takie widzimisię jeżeli chodzi o fajność gry.

Tutaj chodzi o jakość treści. Zelda miała świetnie zaprojektowany świat, gdzie każdy kamień był ręcznie położony. Duży obszar, ale w każdym rogu czekała jakaś zagadka, czy coś wartego sprawdzenia. Wszystko w świecie gry było na swoim miejscu, a gra miała świetny flow. Cały czas było coś ciekawego do zrobienia, a znajdowane kapliczki z naprawdę ciekawymi puzzlami logicznymi nagrodą samą w sobie.

Wy od razu zakładacie, że uważam iż Zelda to 10/10. Ja po prostu napisałem, że Zelda i RDR 2 mają wiele wspólnych mechanik, z czego Zelda praktycznie wszystko robiła lepiej.
Breath of The Wild, to nie jest ani moja ulubiona Zelda, a seria nie jest nawet w moim TOP5 gier wszech czasów. W moim TOP 5 nawet nie ma gry Nintendo, ale to mało ważne.
Moja wstępna ocena dla RDR 2 to 6.5/10 i co ciekawe jest to dość bliskie ocenie graczy na metacritic. To jest dobra ocena, powyżej średniej.

A powiedzcie mi co jest takiego fajnego w tym, że gdzieś sobie jedziesz i przy drodze spotykasz kogoś z jakimś dziwnym, losowym problemem. Gdyby to jeszcze było raz na jakiś czas, ale to jest po prostu co chwila.
Jak w GTA IV Roman wydzwaniał co kilkanaście minut, to się wszyscy irytowali, a tutaj jest dosłownie to samo.

Te zadania są na jeden schemat. Zatrzymaj się, pogadaj, zrób coś naciskając X, albo gdzieś podwieź, czy zaprowadź. Psuje to immersję niezmiernie. Czasem są jakieś modyfikatory np. łowcy wiozą gościa, którego chcą oddać szeryfowi i możesz go uwolnić, po czym nacisnąć X...

RDR 2 jest właśnie zrobione z ogromnej ilości takich oderwanych od siebie zadań. Designerzy po prostu klepali jedno za drugim. Te zadania oczywiście mają kilka etapów. Uratujesz gościa, dostaniesz mapę, albo potem pojawi się gdzieś w mieście i w czymś pomoże.

Tylko, że to cały czas są skrypty, skrypty, SKRYPTY!

Mamy 2018 i coraz więcej gier idzie w kierunku AI, proceduralnej treści i opisywania możliwych akcji, a nie całych wydarzeń.

Przykładowo jabłka w Zeldzie mają masę, są zaczepione do drzewa przy użyciu obiektu "joint" silnika fizycznego, który ma zdefiniowaną siłę zerwania.
W efekcie jabłko może zostać zerwane, spadnie jak zetniesz drzewo, może je zerwać podmuch wiatru, czy od uderzenia maczugą/kijem w pień.
To tylko jeden z przykładów. Wszystkie obiekty w Zeldzie są tak zrobione, co prowadzi do ogromnej ilości interakcji.

W podobny sposób można opisać NPCe, całe wioski, miasta. Nie skryptować wydarzeń, a opisywać akcje i tworzyć AI, które na podstawie sygnałów wejściowych wykona jedną z wielu predefiniowanych czynności.

Co widać np. w zachowaniu wrogów w Zeldzie, którzy mają krótką listę czynności jakie mogą zrobić, ale fakt że decyzje podejmują w zależności od ilości mobów, obecności obiektów otoczenia i stanu reszty bandy powoduje, że prowadzi to do gigantycznej ilości scenariuszy w każdej walce, a co ciekawe gracz się tego z biegiem czasu uczy i przewiduje zachowania tych dość prymitywnych bestii, co można wykorzystać na własną korzyść.

Dlatego absolutnie nie jestem w stanie zaakceptować 10/10 dla gry, która opiera się na archaicznych rozwiązaniach i to jeszcze dość nieudolnie zrobionych.
Ja nie twierdzę, że RDR 2 to zła gra, ale nie jest żadną rewolucją. Rzemieślnicza robota na wielkim budżecie.

Zresztą to kwestia czasu. Hype opadnie i narzekanie na RDR 2 stanie się równie popularne co narzekanie na Skyrima czy GTA V, które przecież też miały być tak rewolucyjne. Zresztą opinie na temat RDR 1 też są mocno podzielone. Sporo osób porzuciło grę z nudów.

Jakby RDR 2 wyszła też na PC, to negatywnych opinii byłoby więcej już teraz. GTA V ma tylko 68% pozytywnych opinii ogólnie i 72% od ostatniej łaty, a to są oceny ludzi, którzy grę kupili.

Ot mam nauczkę na przyszłość, absolutnie nie ufać "profesjonalnym" recenzjom, ani przehajpowanym konsolowcom, którzy po obejrzeniu intra stawiają 10/10.

Od RDR 2 naprawdę nie oczekiwałem wiele. Plan minimum zakładał, że będę jeździł od misji do misji i cieszył się z dość sensownej linii fabularnej. Niestety nawet w tak minimalnym założeniu gra w zasadzie zawiodła.

31.10.2018 10:36
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

misje są niespójne, "oderwane od siebie" to jest ORDYNARNE KŁAMSTWO i właśnie tak to trzeba nazwać, bez ogródek, bez owijania w bawełnę i bez bycia grzecznym wobec gościa, który świadomie mówi nieprawdę. Kłamcę trzeba zawstydzić, żeby było mu głupio, ale przede wszystkim zapytać wprost: Likfidator dlaczego kłamiesz? Masz w tym jakiś cel? Czy to taki charakter?

Wy macie klapki na oczach. To tak jak wytłumaczyć fanom "M jak Miłość", że co tak oni naprawdę oglądają.

Jestem cały czas w drugim rozdziale. Gra jest przeraźliwie nudna. Schematy gonią schematy, a miliony dziwacznych pierdół tylko wywołują uśmiech politowania.
Misje są durne. Dialogi to poziom gimnazjalnych opowiadań. Wczoraj zabrałem się za misję, gdzie należy ukraść wóz z ropą.
No to udałem się do fabryki i tu mała nadzieja, że będzie to wymagało użycia szarych komórek. Badam teren, patrzę na strażników i ich ścieżki. Niestety nie ma opcji, by wyciągnąć wóz niepostrzeżenie za dnia. Rozbijam obóz, czekam do nocy. Pracowników mniej, ale strażników nadal pełno. Próbuję zagadać do jednego z nich, żadnej opcji dialogowej.

Nie chce mi się dalej kombinować, więc patrzę w necie jakie są sposoby na wykonanie misji:
1. Wybij wszystkich w fabryce.
2. Wskocz przez płot obok wozu, wsiadaj i zmykaj, skrypty strażników mają opóźnienie zanim zaczną strzelać...

Wybrałem opcję nr 2. Udało mi się uciec z fabryki i odjechać z pół kilometra. Niestety zyskałem status "poszukiwany", a co to oznacza? Ano to, że na pustkowiu, gdzie niczego nie ma, w odległości 50 metrów spawnują się NPCe na koniach, którzy strzelają bez ostrzeżenia.

Za którymś razem mi się udało schować w lesie i stracić status "wanted" i wykonać misję. Grę wyłączyłem, nie miałem więcej siły na takie durnoty.

Realizm wylatuje przez okno. To jest właśnie idiotyczne, jak bardzo gra forsuje strzelanie do wszystkiego co się rusza.

Paradoksalnie absurdalne Saints Row IV miało więcej realizmu, bo w dialogach wytłumaczono jak te wszystkie szalone rzeczy wykonywane w symulacji przybliżają do celu. Sam główny bohater zadawał pytania dlaczego to robimy i dostawał sensowną odpowiedź.

Nie przeszedłem może dużo, jestem dopiero gdzieś na początku drugiego rozdziału. Jednak od samego początku wszystkie misje są ze sobą powiązane, mają ciąg przyczynowo - skutkowy, a jedna wynika z drugiej.

W prologu to jeszcze jakoś wygląda, choć i tak stawia wiele pytań, po co to robią? Ten napad na pociąg z prologu to nic innego jak konieczność wrzucenia czegoś mocnego zaraz na początku gry.

Musieli uciekać z Blackwater i są ścigani, a w drugim rozdziale jak gdyby nigdy nic robią dalej napady, strzelaniny itd.

Zresztą nieważne. Można by na to przymknąć oko i przechodzić misja za misją. Może w końcu akcja nabierze tempa.

Tylko, że wszędzie trzeba udać się na koniu, co zajmuje mnóstwo czasu i jest nudne, bo po drodze nic się nie dzieje... a przepraszam, silnik skryptowy podrzuca nam jakieś prostackie zadania w stylu zejdź z konia, naciśnij LT, przywitaj się, posłuchaj dwóch zdań, naciśnij kilka przycisków w QTE, żeby np. wyssać jad węża i jedź dalej.
Do tego pisałem wcześniej, że części tych zadań nie da się wykonać, jak masz na koniu jakiś ładunek.

Bardzo irytuje mnie fakt, że zwierzyna sama wpada pod nogi. To jest idiotyczne, że przy drodze co chwila stado saren, indyków, królików itd. w środku dnia.
To już w grach Ubisoftu jest to lepiej rozwiązane, bo na polowanie trzeba iść z dala od osad, czy dróg.

Czy wy naprawdę nie widzicie jak nędznie ta gra została zaprojektowana? Wszystko się sypie, tony archaizmów i przestarzałych rozwiązań. To jest gra na 6/10 i nic więcej. Doceniamy ilość pracy, ale nie podoba się nam ogólna jakość.

btw. jak tam Zelda - wersje na Switcha w końcu połatali i już nie ma sekcji, że chodzi w 20 fps, a jak wersja na WiiU - naprawili, czy nadal chodzi w 20 klatkach?

Zelda na Switchu od samego początku działała w 30 fps. Obejrzyj materiały Digital Foundry. W pierwszej wersji był tylko problem ze streamowaniem danych w tle. Co jakiś czas gra potrafiła spowolnić do 20 fps, niezależnie od tego co się działo na ekranie. Ogólnie jednak występowało to bardzo rzadko i trwało chwilę, po czym gra wracała do 30 fps. W kolejnych wersjach zostało to naprawione i gra trzyma 30 fps cały czas. Tak na marginesie, Zelda to jeden z nielicznych exów Nintendo, który nie działa w 60 fps.

RDR 2 działa znacznie gorzej, jakby przestrzegała zasady "zwolnij w obszarze zabudowanym". Tylko na XO X działa poprawnie, a na pozostałych wyraźnie zwalnia w miejscach, gdzie jest więcej budynków czy NPC, ale ja już nie mam siły tego nawet komentować. Na tle innych wad, te braki płynności to naprawdę najmniejszy problem.

https://www.youtube.com/watch?v=hJgXQ3qNg74
A oszukany HDR to już wisienka na torcie.

30.10.2018 17:48
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
101

Ironią losu jest to, że jak ta gra kiedyś w końcu trafi na PC, to moderzy wszystko naprawią w miesiąc czy dwa po premierze.

Produkcja RDR 2 musiała być naprawdę koszmarna. Lead designerzy po prostu wrzucili wszystko jak leci. Przychodzi pracownik, hej zrobiłem system robienia kupy przez konia. Super, wrzucaj do głównego buildu.

Oni pewnie mieli taką dłuuuugąąąą listę tego typu rzeczy i je implementowali.

Podobnie wypadają zadania z wątku głównego. Są tak od siebie oderwane, że sprawiają wrażenie że robili je różni ludzie, bez komunikacji między sobą.

Piszecie o realizmie, ale to przecież jest poziom symulatora farmy, czy innej koparki. Wielki zbiór czynności, które po prostu są i nie mają większego sensu.

Wszystkie rzeczy możesz olać. Zdarzenia losowe ignorować, bo i tak nie mają na nic wpływu. Rozbudowa obozu nie ma praktycznie większego znaczenia. Do tego nawet pogadać z członkami gangu nie ma jak. Tylko przywitaj się i po rozmowie.

Myślałem, że to będzie zrobione chociaż tak jak w Mass Effectach, gdzie między misjami mogliśmy porozmawiać z członkami załogi, z których każdy ciągnął swój mały wątek.

Odnoszę wrażenie, że tryb fabularny jest robiony po prostu na siłę. Skupiono się głównie na trybie sieciowym, a misje fabularne są taką nakładką na ten tryb. Co by tłumaczyło ten problem z grzywną.

Jestem ciekaw trybu multi, bo dopiero to może być rewolucją i te dziwne mechaniki nagle zaczną mieć sens.

Widać też, że RDR 2 to dopiero fundament, czy też baza na której dopiero powstanie gra. Tryb multi będzie żył długie lata i regularnie będzie dostawał nową treść.

Może to dopiero będzie rewolucją.

30.10.2018 16:05
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Nintendo ma nas gdzieś, bo na nas nie zarabia na tyle, żeby chciało im się w to inwestować. Brutalny świat wolnego rynku Kolego

To chyba nie rozumiesz jak działa rynek. Na początku lat 90tych zaczęto lokalizować gry na PC, a także profesjonalny soft. Tu nie chodziło o to, że się na tym zarobi. Takie firmy jak Apple czy Microsoft lokalizowały swoje produkty z myślą o przyszłości. Lokalizacja oprogramowania jest bardzo tania. Głupotą jest z niej rezygnować.

Trudno znaleźć jakikolwiek elektroniczny gadżet bez wsparcia języka polskiego. Jedynym wyjątkiem są konsole Nintendo, ale tu nie tylko Polska jest pominięta.

Dla kontrastu spójrzmy na Sony. PS2 w Polsce sprzedała się nie najgorzej, ale to nie była dobra wiadomość dla producenta, bo sprzedawał konsole poniżej kosztów produkcji, licząc na zyski z gier. Nad Wisłą sprzedano więcej niż 100 tys. PS2 (pewnie więcej, z tego co pamiętam na pewno przekroczono 100 tys.), ale nie pociągnęło to sprzedaży gier ze względu na piractwo.

Sony mogło olać Polskę i skupić się na innych, dochodowych rynkach. Zrobili jednak zupełnie odwrotnie. Zaczęli lokalizować gry, co nabrało rozpędu wraz z PS3, gdzie postawiono na pełne lokalizacje z aktorami.

Dziś to właśnie marka Playstation jest synonimem konsoli u nas. Sony po prostu zadbało o nasz rynek i dba nadal, a dzięki odpowiedniej polityce cenowej w gry z PS4 może zagrać każdy, bo z biegiem czasu exy są solidnie przecenianie.

Sony po prostu dostarcza na rynek produkt przyjazny dla konsumenta, a Nintendo po prostu wrzuca swoje produkty tak jak uważa i ma gdzieś oczekiwania konsumentów.

Switch do tej pory nie ma przeglądarki, Netflixa, youtube'a i wciąż brak mu dziesiątek funkcji, które były dostępne w 3DSie, czy Wii U.

Nintendo jest geniuszem jeśli chodzi o gry konsolowe, ale sprzęt i traktowanie klienta pozostawia wiele do życzenia.

30.10.2018 15:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Tylko, że działania dystrybutora nie mają znaczenia, w momencie, gdy Nintendo ma nas totalnie w dupie. Jeszcze bym zrozumiał, że nie chce im się tłumaczyć Zeldy, Mario czy innych gier na język polski, dla tych 500-1500 osób, które te gry u nas kupią. Jednak brak języka polskiego w menu, a co gorsza brak polskiego w API językowym, podchodzi wręcz pod dyskryminację, czy rasizm.

Gdyby jeszcze Switch nie był dostępny u nas oficjalnie, to bym nie narzekał. Jeśli jednak wprowadzili w końcu polski sklep i to z walutą PLN, to brak języka jest niewybaczalny.

W sklepie brak informacji o tym, które gry są w języku polskim. Jak pisałem, API konsoli nie przewiduje języków spoza tej listy ok. 9 języków. Jak twórca gry chce dodać inny język, to musi zrobić to samodzielnie. Część gier jest po polsku, ale nie wiadomo które, bo brak informacji w sklepie.

Inne np. Rocket League są po polsku na pozostałych platformach, ale z racji tego, że korzystają tylko z API systemowego, polskiego języka nie da się ustawić na Switchu.

Kilka miesięcy temu była nawet nieoficjalna informacja, że Cenega zaoferowała Nintendo polskie tłumaczenie dla Wolfensteina 2, ale Nintendo, które było wydawcą wersji Switch, po prostu odmówiło.

Przydałoby się całą sprawę nagłośnić na arenie międzynarodowej, albo przynajmniej zrobić to lokalnie.

Warto też wspomnieć, że Switche sprzedawane u nas nie tylko nie mają wsparcia dla języka polskiego, ale są nawet pozbawione zlokalizowanej instrukcji obsługi, a to łamie nasze prawo.

Nie wolno sprzedawać elektroniki, która nie posiada instrukcji obsługi w języku polskim.

29.10.2018 23:32
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Co do toporności. Właśnie robię misję ratowania Sean, czy jak się tam zwie. Przejechałem przez rzekę, szukam drogi między skałami. Koń wpada na drzewo, przewraca się razem z Arthurem. Próbuję go wyciągnąć, zaklinował się w drzewie. Po kilku chwilach motania się w hit boxami udało mi się uwolnić.

Docieramy na miejsce, robimy misję. Po długiej sekwencji jazdy nad brzegiem rzeki, trzeba wyciągnąć lornetkę. Naciskam RT, żeby jej użyć i trzymam cały czas mimo iż gra przechodzi w cutscenkę. Przerywnik się kończy, a ja mam cały czas wciśnięty RT... i Arthur wyciąga broń i strzela. Koniec misji, bo spłoszono strażników.

Gra automatycznie przełączyła lornetkę na pistolet... zaczynamy misję od początku.

Za drugim razem puściłem RT wcześniej i nie było problemu. Kolejna sekwencja to skradanie i zabicie dwóch strażników. Poszło gładko, idziemy dalej. Próbuję przemykać między głazami. Wychylam gałkę do przodu i Arthur wskakuje jakby nigdy nic i nagle wszyscy odkrywają, że ktoś zbliża i zaczyna się strzelanina.

Powiedzcie, jak w ogóle coś takiego przeszło przez testy! To są podstawy gry. To są właśnie te chwile, które psują cały odbiór.

Niby zgryźliwy żart, ale w tych konsolowych beta-testach trochę prawdy jest.

29.10.2018 22:57
odpowiedz
Likfidator
101

Ja póki co nie wystawiam oceny. W tą grę trzeba po prostu wejść. W weekend grałem mało, bo po prostu się nie chce. To nie jest gra, jako gra. RDR 2 należy traktować jak doświadczenie relaksacyjne po ciężkim dniu.

Ja na każdym kroku porównuje ją do zeszłorocznej Zeldy, bo obie gry dzielą bardzo dużo podobnych mechanik. Zelda jednak wszystko robiła lepiej. Twórcy Zeldy spędzili długie miesiące na prototypowaniu gry. Miało być po prostu fajnie i grywalnie, dopiero potem zabrano się za tworzenie gry.

Zelda jest po prostu bardzo spójna i konkretna, a wszystkie mechaniki są zrobione tak, by grało się jak najlepiej.

RDR 2 na tle Zeldy jest strasznie archaiczny. Gra Rockstara to niekończący się festiwal skryptów, co niestety czuć. Zelda postawiła na ręcznie zaprojektowany świat, ale sama rozgrywka to tysiące interakcji na silniku fizycznym prowadzące do setek tysięcy proceduralnych zdarzeń.

Trzeba powiedzieć wprost. Fizyka w Zeldzie po prostu miażdży to co zaserwował Rockstar, a styl eksploracji, gdzie w ogóle nie ma questów, czy znaczników to rewolucja. Questy co prawda są, ale na zasadzie, że ktoś ci o czymś opowiada i daje wskazówki gdzie się udać. Równie dobrze możesz zrobić questa samodzielnie i potem jak go przyjmiesz od NPCa to będzie zaskoczony, że już tam byłeś.

RDR 2 sprawia też wrażenia bycia sumą wielu minigierek i losowych zdarzeń. Jest tego dużo, ale to naprawdę nie działa dobrze. Już po kilku godzinach zaczyna irytować, gdy wyruszając w podróż zaraz trafi się jakieś durne zadanko, które nie zawsze możesz wykonać np. podwiezienie panny do miasta mimo iż wracasz ze skórą niedźwiedzia na koniu.

To na pewno nie jest gra 10/10. RDR 2 to sandbox jakich wiele. Powiedziałbym, że nawet gorszy od tego co serwuje Ubisoft, z tym że gier od Ubi zatrzęsienie i się zwyczajnie znudziły.

Na dziś dałbym maksymalnie 6.5/10, ale może gra się rozkręci, albo się w nią wciągnę. RDR 2 potrafi szalenie irytować, by za kilka minut wciągnąć na całego i za kilka minut znowu irytować. Strasznie to wszystko nierówne.

Inna sprawa, że ja rozumiem tą toporność, mocne ograniczenie szybkiej podróży i inne "wady". Rockstar podszedł odważnie, to nie ma być sama przyjemność, ale i cierpienie. To jest doświadczenie, a nie tylko rozrywka.

29.10.2018 15:43
odpowiedz
Likfidator
101

Po co jemu odpowiadać? Przecież on nawet nie ma PS4 A ocenił nowego GOW na 4.5. Nie dajcie się trollowac.

Jakbyś sprawdził, to 4.5 było wystawione pod recenzją GOWa. Przed premierą, na co GOL pozwala, bo jest to traktowane jako nasze oczekiwania. Oczywiście fanboye strzelili focha na to co napisałem, a kilka tygodni później był wątek o rozczarowaniach i GOW był często wymieniany ze wszystkimi wadami jakie wymieniłem w recenzji.

RDR 2 kupiłem na XO w piątek. Mając wolny weekend zagrałem łącznie z 8 godzin i to trochę pod przymusem, bo liczę jeszcze na to, że gra się w końcu rozkręci. Więcej czasu spędziłem na oglądaniu Netflixa, czy na graniu w indyki na PC, bo RDR 2 po prostu przynudza.

RDR 2 jest archaiczny i toporny, a sterowanie padem tylko to potęguje. Milion pierdół, ale wszystko wykonane byle jak. Rockstar powinien w trybie natychmiastowym udać się na staż do Nintendo, bo Zelda: Breath of The Wild wyznaczyła nowy standard jak robić gry z otwartym światem.

To, że RDR 2 nie powali gameplayem było pewne. Liczyłem jednak na dobrą i dorosłą fabułę. Niestety nic z tych rzeczy. Schematy i oklepane westernowe motywy, a fabuła ciągnie się jak telenowela.

RDR 2 to gra o niczym. Prolog, który powinien nadać ton całej grze jest sekwencją misji przynieś, podaj, pozamiataj. Nie wiemy kim Arthur jest, ani co nim w życiu kieruje. Gdyby jeszcze to był sandbox z prawdziwego zdarzenia, to moglibyśmy sami go ukształtować, problem w tym że wszystkie aktywności w RDR 2 są od siebie oderwane. Nasze działania mają zerowy wpływ na świat, a misje fabularne nie mają żadnych rozgałęzień, ani dróg wyboru, a nawet jeśli pojawia się jakiś wybór, to nie ma na nic wpływu.

Zeszłoroczna Zelda miała wspaniały świat, gdzie każdy kamień był ręcznie położony. Jednak była prawie kompletnie pozbawiona oskryptowanych eventów. Twórcy zaprojektowali tysiące interakcji, które prowadziły do milionów proceduralnych scenariuszy.

W RDR 2 tego po prostu nie ma. Gra rzuca nam losowe eventy w trakcie podróży, ale są one tak sztuczne, że aż boli.
Przykładowo podróżując nocą zaskoczy nas gang na koniach. Po co? Dlaczego? Nie wiadomo. Toporność sterowania sprawia, że zanim zareagujemy, to gryziemy piach. Gra przeniesie nas do jakiegoś pobliskiego punktu respawnu i wszystko zniknęło, łącznie z 10$ z naszego portfela.

Jest jeszcze gorzej. Wracając ze skórą legendarnego niedźwiedzia na koniu, gra wygenerowała mi kobitę, której padł koń. Zadanie nie do zrobienia, bo musisz zostawić łup, aby zabrać kobitę na konia.

Jechałem dalej, patrzę że droga omija takie wzgórze, no to robię skrót. Po drodze natrafiłem na rozpalone ognisko z obozem. No to sobie usiadłem, żeby zregenerować rdzenie. Przybiegł typ i zaczął na mnie krzyczeć, próba uspokojenia nie pomogła, a zanim zdążyłem wstać Arthur zginął od ran postrzałowych.

Gra robi respawna, a na koniu nie ma skóry niedźwiedzia. Jak się okazuje, sporo osób straciło ten łup w taki czy inny sposób. Okazuje się, że w jednym miejscu możesz takie stracone łupy odkupić... Doprawdy idiotyczne.

Takie przykłady można mnożyć. W tak skopaną grę dawno nie grałem. Nawet robione na szybko sandboxy Ubisoftu są pod tym względem lepsze.

Zresztą średnia ocen graczy szybko spada. Rozżaleni PCtowcy wystawiali 0/10 pierwszego dnia. Teraz coraz więcej 5/10, często dokładnie opisujących tony archaizmów i niedoróbek.

Ot po prostu najbardziej przehajpowana gra dekady.

Ostatecznie do zakupu przekonała mnie wzmianka o dorosłej fabule w recenzji GOLa. Nic z tych rzeczy.

spoiler start


Gonienie pijanego wielebnego po prerii, czy straszenie wykastrowaniem poprzez obcięcie jajek takimi dużymi szczypcami, albo upicie się w barze do upadłego, podtapianie gościa w korycie dla koni, czy sikanie pod murkiem, to nie jest dorosła fabuła.

spoiler stop

Jest naprawdę minimalna szansa na to, że gra się jeszcze rozkręci. W dawce 1-2 godziny dziennie RDR 2 jest jeszcze strawne. Może gra przyspieszy jak uzbieram 300 dolców na odblokowanie fast-travel, bo teraz 3/4 czasu zabiera mi podjeżdżanie koniem do celu. Niepotrzebnie kupiłem chatę dla Dutch'a, bo miała zwiększyć szybkość generowania kasy przez członków gangu. Nie zauważyłem, że na końcu listy jest upgrade dający fast-travel.

No i jeszcze te ciągłe problemy z płynnością...

28.10.2018 22:33
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
101

Powiem Ci, że nie warto. Kupiłem grę w piątek i pograłem może z 8 godzin przez weekend. Fabuła to nudna westernowa telenowela, mechaniki gry są strasznie toporne, a misje szybko wpadają w schematy.

Na razie mam plan, by ograć główny wątek, ale nie wiem na ile starczy mi cierpliwości.

RDR 2 to chyba najbardziej przehajpowana gra tej dekady. Już teraz słychać wiele głosów niezadowolenia, a to dopiero początek.

27.10.2018 19:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Pocophone F1 nie ma NFC, a dla mnie to dyskwalifikuje telefon. Płacenie telefonem jest nie tylko bezpieczniejsze od karty, bo NFC jest aktywne tylko gdy odblokujemy telefon, albo w ogóle możemy je włączać tylko wtedy, gdy chcemy zapłacić.
NFC w telefonie pozwala nam korzystać z wirtualnych kart wydawanych przez banki czy np. Revoluta.

Inna sprawa, że tak naprawdę nie potrzebujesz topowego CPU w telefonie, a Pocophone poza tym, że ma flagowego Snapdragona i dobre wyniki w benchmarkach w niczym się nie wyróżnia, no może jeszcze ma dobrą baterię.

Za trochę mniej możesz kupić LG G6, który jest lepszy pod każdym względem, z wyjątkiem starszego, ale wciąż wydajnego CPU. Za trochę więcej jest LG V30 z lepszym CPU, lepszym ekranem OLED oraz lepszymi aparatami. Telefony LG mają świetne drugie aparaty szerokokątne.

Od roku używam LG G6 i jestem zadowolony. System operacyjny nie jest tak dopracowany jak w Samsungu, ale w swojej kategorii cenowej jest nadal świetny.

Jakbym miał kupować dziś telefon za ok. 1500 zł, to pewnie brałbym ponownie G6. Jednak szczerze mówiąc, w momencie, gdy G6 mi się zepsuje, to nie będę bawił się w oszczędności i biorę najnowszego Galaxy Note jaki będzie na rynku.

26.10.2018 17:34
odpowiedz
Likfidator
101

Pisałeś niedawno, że jak ta gra zbierze świetne recki to ją zakupisz. Recki są perfekcyjne, więc przymierzasz się do kupna tego świetnego (tak sądzę, bo jeszcze nie mam go w rękach) tytułu?

Pisałem, że będę czekał za niezależnymi recenzjami marudnych youtuberów, ale to już nie ważne. Gra właśnie instaluje się na mojej konsoli... tylko ile to trwa.

Ostatnią grą z płyty jaką instalowałem był Diablo 3 w 2012 roku i to też był wyjątek. Tak wszystko cyfrowo, z wyjątkiem gier na Switcha, ale tam po prostu wkładasz kartridż i możesz grać.

Może następna generacja Xboxów i Playstation też wprowadzi kartridże? Tanie nośniki 128-256 GB byłyby znacznie wygodniejsze niż płyty BR.

26.10.2018 13:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Spodziewałem się w tym temacie najróżniejszych wypowiedzi, ale tego, że ktoś oskarży A.l.e.X o granie na piratach nawet mi przez myśl nie przeszło. Jeszcze przez kogoś, kto jest tak długo na forum.

Myślę, że A.l.e.X prędzej by kupował dla każdej gry bundle z PS4 czy XO X, żeby zagrać na limitowanej wersji konsoli dedykowanej danej grze, niż cokolwiek spiracił.

25.10.2018 14:54
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
101

https://www.youtube.com/watch?v=_mTIPXwcDGQ

Rockstar skopał optymalizację na słabszych konsolach. Jedynie na XO X nie ma się do czego przyczepić. Pełne 4K oraz stałe 30 fps z bardzo rzadkimi dropami do 29 fps.

Na PS4 Pro rozdzielczość zmniejszona do połowy 1920x2160 + szachownica + TAA. W porównaniu do XO X obraz jest rozmyty i widać artefakty kompresji. Są problemy z płynnością 27-30, choć nie tak źle jak na podstawowych konsolach.

PS4 to 1080p, ale w miastach są dropy do 23-25 fps.

XO S ma zaledwie 860p, co daje bardzo rozmyty obraz, pełen artefaktów rekonstrukcji obrazu i ma takie same problemy z płynnością jak podstawowe PS4. Z tym, że problemy są w różnych miejscach. Są lokacje, gdzie XO działa lepiej od PS4 i na odwrót.

Ogólnie, patrząc na to jak dobrze działało GTA V na obecnej generacji i mnogości opcji konfiguracyjnych z GTA V na PC aż ciężko uwierzyć, że w przypadku RDR 2 ograniczono się tylko do użycia różnych rozdzielczości.

To nawet Ubisoft lepiej optymalizuje swoje gry, dopasowując zasięg rysowania, jakość tekstur, czy jakość LOD, by uzyskać stabilne 30 fps na wszystkich konsolach.

25.10.2018 13:58
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

To, że RDR 2 będzie lepsze od innych gier z otwartym światem było oczywiste. W recenzji jednak ani słowa o porównaniu do Zeldy: Breath of The Wild, która przecież wniosła mnóstwo nowych pomysłów i wyznaczyła nowy standard w tym gatunku.

Na koniec informacja o autorze, który uwielbia westerny i przechodził RDR 1 trzy razy - grę, którą wielu odstawiło po kilku godzinach, bo była przeraźliwie nudna.

Mi ta recenzja w niczym nie pomogła. RDR 2 kupować nie zamierzam, bo dziki zachód to nie moje klimaty, a GTA V mnie totalnie zawiodło. Czytając recenzję odniosłem wrażenie, że RDR 2 bliżej do wspaniałego, poważnego GTA IV niż do ziomalsko-durnowatej fabuły z GTA V, co sprawia, że w jakimś stopniu kusi mnie, by jutro podjechać do sklepu i kupić pudełko.

Jednak jak przypomnę sobie oskryptowane polowanie z wrzuconego wczoraj gameplay'u to czuję, że gra będzie mnie mocno irytować.

W każdym razie gry w ciemno nie kupuję. Poczekam na rozwój wydarzeń i niezależne opinie. Prasa branżowa jest tak uzależniona od reklam wydawców, że boi się cokolwiek skrytykować.

25.10.2018 12:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

wpierw niech dadzą pierwsze RDR (warto marzyć :-( )

Od zagrania w RDR 1 na PC dzieli nas mniej niż rok. Gra już w tej chwili jest w pełni grywalna pod emulatorem PS3 (RPCS3). Jedynym problemem jest szybkość działania, choć pewnie znalazł się nie jeden desperat co przeszedł grę w taki sposób ze skaczącym frameratem 12-30 fps. W każdym razie emulator ten dynamicznie się rozwija, więc kwestią czasu jest uzyskanie pełnej płynności na dość przeciętnym komputerze.

W tej chwili można już zagrać w Demon's Souls w stabilnych 30 fps i 4K, czyli lepiej niż na PS3, gdzie gra mocno gubiła klatki.

Xbox to praktycznie PC i na tyle mocny aby emulować gry z X360 co mu się udaje bez zająknięcia.

To nie jest takie proste. Xbox One ma specjalne GPU, które posiada sprzętową kompatybilność z formatem tekstur i sprzętowymi funkcjami GPU z X360.
Polecam poczytać wpisy twórców Xenii (emulatora X360) i problemów z ogarnięciem tłumaczenia shaderów X360 dla PCtowych GPU.

Spośród nowych emulatorów tj Cemu (Wii U), Citra (3DS), RPCS3 (PS3), Yuzu (Switch) i Xenia(X360). To właśnie ten ostatni jest w najgorszym stadium. Niby emulacja X360 jest taka prosta, bo XO robi to z łatwością, a jednak nawet super trudne w emulacji PS3 jest znacznie lepiej emulowane na PC niż X360.

24.10.2018 20:04
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Klasyczne żarówki zostały wycofane z tego powodu, że to stara technologia na którą patenty wygasły dawno temu, a więc żadna korporacja nie mogła zmonopolizować rynku.

Do tego są tanie i proste w produkcji, więc łatwo stworzyć lokalne fabryki na potrzeby lokalnego rynku.

Co gorsza, wszyscy lubią klasyczne żarówki, więc trudno sprzedać kilka razy droższego LEDa, szczególnie że klasyczna żarówka generuje najbardziej naturalne i przyjazne dla naszych oczu światło.

Zwykłe żarówki są też bardzo ekologiczne. Zrobione w całości z materiałów wielokrotnego użytku.

Do tego ich zwiększone zużycie energii nie ma negatywnego wpływu dla środowiska, z tego względu, że używamy ich głównie w sezonach grzewczych. Przy obecnych kotłach ze sterownikami, czy też systemach grzewczych zaopatrujących całe osiedla, ciepło wygenerowane przez klasyczne żarówki pomaga ogrzewać mieszkania, co przekłada się na mniejsze spalanie opału.

W momencie, gdy cały świat coraz bardziej ruszył w kierunku elektrowni ze źródeł odnawialnych, zwykła żarówka wydaje się być najbardziej przyjaznym dla środowiska źródłem oświetlenia.

Nie zapominajmy o tym jak trudny jest proces produkcji "energooszczędnych" alternatyw, gdzie koszt produkcji zużyje więcej energii niż takie nowoczesne oświetlenie zaoszczędzi. O zużywaniu zasobów naturalnych, czy używaniu toksycznych substancji nie mówiąc.

23.10.2018 11:15
odpowiedz
Likfidator
101

https://i.imgur.com/0CKLIqc.jpg

Czyżby nowy Tomb Raider miał niebawem trafić do Game Passa? Zobaczymy, ale po tak szybkiej przecenie wydaje się to prawdopodobne.

22.10.2018 10:06
Likfidator
101

https://streamable.com/pqhov oraz https://my.mixtape.moe/pcszbl.mp4

Ktoś pewnie dostał płytę przed premierą. 20 sekundowy filmik, bez spoilerów, także możecie obejrzeć, żeby zobaczyć jak wygląda strzelanie czy HUD.

21.10.2018 18:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Chcą 150 tys. podpisów. Zebrali do tej pory 77 tys. Dziennie na Steama loguje się 33 mln unikalnych użytkowników.

Jakby to powiedzieć... RDR 2 na PC #nikogo.

Zresztą kolejny wątek, te same osoby. Zamiast cieszyć się, że za kilka dni zagracie w fajną grę, to jedyne o czym myślicie to, że nie wyjdzie na PC.

Jesteście żałośni, naprawdę.

spoiler start


Jeszcze z miesiąc temu poważnie myślałem, żeby kupić RDR 2 i ograć na XO, ale brak jakiegokolwiek gameplay'u z gry do tej pory skutecznie mnie zniechęcił. Zachwalanie gry milionem pierdół wygląda na powtórkę z No Man's Sky.
Poczekam do premiery, zobaczę niezależnie recenzje kilku podstarzałych, marudnych youtuberów, którzy podobnie jak ja mają uczulenie na gry AAA i jeśli im się ta gra spodoba, to może... ale to może się skuszę. Tylko, że te 30 fps... zgroza.

spoiler stop

20.10.2018 21:33
odpowiedz
Likfidator
101

A myślałeś o Xbox One? Zbliża się czarny piątek, a wtedy XO S potrafi być totalnie przeceniony. Z tego co pamiętam rok temu za ok. 650 zł można było kupić konsolę z jakąś nową grą w pakiecie, którą szło odsprzedać za 130-170 zł. Konsola w cenie pada.

Xbox One to taki PC z zamkniętym Windows 10. Wszystkie VODy są dostępne. Netflix, Showmax, Amazon, Ipla, player itd. Jest też pełnoprawna przeglądarka - Edge. Działa to sprawnie, wszystkie streamy z netu odpala jak normalny komputer.

Można zainstalować KODI, prosto ze sklepu Microsoftu, a pod Kodi wszelkie pluginy.

Interfejs jest prosty. Możesz podczepić wszystkie używane appki w menu podręcznym, gdzie będą widoczne po naciśnięciu jednego przyciski. Nawigacja padem od XO jest intuicyjna, ale możesz też dokupić zwykły pilot.

Dodatkowo dostajesz odtwarzacz DVD/BR/BR UHD oraz możliwość uruchamiania gier.

XO ma znacznie mocniejszy procesor niż te PC sticki, czy pudełka z androidem. Mam w telewizorze smart TV, który działa płynnie, ale często korzystam z appek w XO, bo po prostu szybciej i do tego często działają w tle, więc można przełączyć się z Netflixa na youtube, gdzie jest ostatnio odtwarzany film czy playlista.

Nie wiem jak teraz, ale Netflix bardzo źle działał z Androidowymi boxami. Tylko na nielicznych odpalał rozdzielczość wyższą niż 540p. Na XO działa do 4K z HDR i Dolby Vision włącznie. Na PC Sticku z Windows 10 zadziała do 1080p włącznie, chyba że ma najnowszą generację integry Intela z nowymi DRM, wówczas 4K też pójdzie.

Xbox One jest też mocno wspierany przez Microsoft. Kwestią czasu jest dodanie porządnego asystenta głosowego w języku polskim, który będzie włączał o co go poprosimy. To jest już standard w nowych TV, więc Microsoft nie zostanie w tyle.

I ostatnim argumentem jest fakt, że XO łatwo sprzedać. Znacznie łatwiej niż stary PC Stick, czy pudło z Androidem.

20.10.2018 21:13
odpowiedz
Likfidator
101

Wymiana pasty na CPU/GPU powinna pomóc. Te fabryczne mają niskie parametry, ale można używać ich długie lata. Pasty o dobrych parametrach powinno wymieniać się co 2-3 lata.

Pasjonaci zmieniają całe systemy chłodzenia w PS4 Pro, więc tak naprawdę wszystko jest możliwe.

20.10.2018 09:38
odpowiedz
14 odpowiedzi
Likfidator
101

Zacznijmy od tego, że każdy PCtowiec ma jakąś konsolę. Wyjątkiem są ludzie mniej zamożni, ale oni i tak nie kupują gier, tylko piracą, albo uprawiają paserstwo dzieląc konta usług sieciowych, czy sprzedając używane kopie gier na konsolach.

Opóźnianie premier wersji PC jest dla Rockstara po prostu opłacalne. Sprzedają dzięki temu przynajmniej kilkaset tysięcy więcej kopii wersji konsolowej. Wystarczy śledzić społeczność, by zobaczyć, że sporo osób kupiło GTA V trzy razy na starą i nową generację konsol, a później na PC dla 60 fps i modów.

Nie było opcji, by RDR 2 wyszło na PCty razem z wersją na konsole. Czy wyjdzie później?Raczej tak, bo żaden wydawca nie odpuści dodatkowych milionów $$$ zysku.

Jest jeszcze jedna kwestia. Rockstar chce być w centrum uwagi. Wśród posiadaczy Xboxa i Playstation jest wielce ceniony. Na PC tylko przez część graczy, ale już wśród oddanych fanów Nintendo gry Rockstara #nikogo, o czym świadczą porażki sprzedażowe gier tego studia na kolejnych konsolach wielkiego N.

Dlatego też traktuje te platformy po macoszemu.

Wszystko jest kwestią perspektywy. Konsolowcy nie mogą doczekać się tej gry, a PCtowcy wolą swoje indyki czy symulatory.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-10-20 09:39:15
16.10.2018 22:40
odpowiedz
Likfidator
101

Pierwszego Tomb Raidera jeszcze jakoś ogarnęli. Nie było rewelacji, ale gra miała swoje momenty i fabuła choć niezbyt wysokich lotów trzymała przed ekranem.

Gra miała mnóstwo wad i wiele rzeczy było zaprojektowane po prostu źle.

Rise Of The Tomb Raider mógł naprawić mnóstwo wad np. wywalić cały ten crafting i drzewko umiejętności. Po co to? W takich grach tylko i wyłącznie fabularne odblokowywanie umiejętności w stylu metroidvanii, który prowadzi do lekkiego backtrackingu (uwielbiam backtracking w grach!) i odkrywa nowe ścieżki.

Niestety RoTR to jeszcze więcej tego samego. Większy nacisk na crafting, więcej umiejętności, więcej aren z wrogami, więcej.... wszystkie co irytowało w pierwszym Tomb Raiderze.

Tego po prostu nie dało się przejść. Gry ma się dość zanim w ogóle fabuła się rozwinie na dobre.

I tu właśnie leży cały problem. Shadow Of the Tomb Raider jest bezpośrednią kontynuacją gry, którą mało kto w ogóle przeszedł.

Bez znaczenia, czy SoTR jest dobry, czy zły. Gracze ocenią go z perspektywy SoTR, a wielu nowych graczy czekając na premierę najnowszej części sięgnęło po powszechnie dostępną poprzednią część i się zniechęciło.

Słaba sprzedaż nowego Tomb Raidera to dobra rzecz, oby tylko wydawcy wyciągnęli dobre wnioski. Na grach single player wciąż można zarobić, pod warunkiem, że są dobre.

16.10.2018 12:34
2
odpowiedz
Likfidator
101

Różne daty premier to nic nowego. Jest tego znacznie więcej:

1. Edycja premium z wcześniejszym dostępem: termin -kilka dni.
2. Edycja "kurier przywiózł mi wcześniej pre-ordera".
3. Edycja standardowa, termin zerowy.
4. Edycja torrentowa - z tym różnie od terminu kilka(naście) dni przed premierą do kilkudziesięciu dni po premierze.
5. Edycja GOTY, często kilka miesięcy po premierze.
6. Edycja "Wyprzedaż", czy to cyfrowa czy pudełkowa.
7. Edycja abonamentowa w ramach "Xbox Game Pass", "Origin Access", "Games with Gold" czy w Humble Monthly.
8. Edycja bundlowa, w paczce z innymi grami.
9. Edycja "bonus pre-orderowy" do zakupu innej gry np. Civilization V dodawane jako bonus dla pre-orderu pierwszego X-COMu.
10. Edycja "za darmo" jak np. rozdawnictwo starszych gier w Originie czy UPlay.

Cechą wspólną tych edycji jest to, że im wcześniejsza tym droższa, więc nowy sposób na udostępnianie gry kilka dni wcześniej dla tych co kupili edycję premium nie jest niczym nowym.

Stopniowe zmniejszanie cen gier ma bardzo pozytywny wpływ na branżę. Ja sam w pełnej cenie kupuję bardzo niewiele gier, tylko te które uważam za absolutny must-have. Na wyprzedażach za to kupuję prawie wszystkie dobrze oceniane tytuły.

15.10.2018 12:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Mam 10 letnią plazmę Samsunga. Działa do tej pory i problemu z powidokami nie ma. Fakt, że ten telewizor często używany nie był, a rodzinka została przeszkolona jak należy z niego korzystać. Jednak mimo wszystko nie było z tym problemów.

W przypadku plazmy warunek był jeden. Nigdy nie oglądać treści ze stałymi elementami obrazu dłużej niż ok. 2 godziny. Najgorsze były filmy 21:9, ale po nich wystarczyło odpalić czyszczenie z menu TV i po 5 minutach problem znikał.

Rodzinka nauczyła się, żeby po oglądaniu TVN24 czy innego programu z paskami przełączyć na inny kanał, by matryca się wyrównała. Tyle wystarczyło. Częste przerwy reklamowe były pomocne.

Wypalanie w OLEDach jest znacznie mniej dokuczliwe. Tutaj nawet nie chodzi o to, by ekran czyścić, ale żeby go równomiernie wypalać. Jeśli będzie używany tylko w jednej grze, to może być problem np. jak ktoś gra tylko w FIFĘ, to zielone subpiksele zostaną mocniej wypalone niż pozostałe, a HUD może pozostawić ślady na ekranie.

Jednak jeśli będą odpalane inne gry, a do tego filmy, seriale czy teledyski, to problemu nie będzie.

OLED działa tak, że każdy piksel świeci coraz słabiej wraz z ilością czasu działania. Nie da się zrobić tak, by wszystkie wypalały się równo. Dlatego główną wadą tego matryc jest bardzo nierówna biel, która pogarsza się z czasem. Po roku czy dwóch nie zobaczysz może powidoków, ale na białym ekranie będą widoczne różnokolorowe plamy przebarwień.

I nie myśl, że LCD się nie wypalają. Dotyka ich ten sam problem, bo mają LEDowe podświetlenie. Z biegiem czasu są coraz ciemniejsze.

15.10.2018 11:15
1
odpowiedz
Likfidator
101

Oskryptowane singlowe kampanie raczej przeszły do historii. Bardzo drogie w produkcji, a zainteresowanie niewielkie. Innymi słowy nieopłacalne.

CODa sprzedaje tylko tryb multi. Dla kampanii kupiłowało go pewnie mniej niż 1% nabywców, z czego większość po ograniu kampanii odsprzedawała swoją kopie następnego dnia, więc tym bardziej nie liczyli się dla Activision.

Singlowe FPSy wciąż powstają, tę niszę próbuje wypełnić Bethesda DOOMem, Wolfem czy Prayem, z różnym skutkiem niestety.

Gry single player potrzebują też czegoś więcej niż korytarze i areny, by się sprzedawać. FPSy idą w kierunku gier z otwartym światem i wprowadzają coraz więcej elementów cRPG.

Cały czas powstają też mniej typowe gry z mniejszym budżetem, jak nadchodzący Serious Sam 4. Także wśród gier niezależnych znajdzie się trochę fajnych FPSów, z ciekawymi motywami np. Ion Maiden, działający na silniku Duke Nukem 3D, co zarówno oddaje klimat starych FPSów jak również pozwoliło zbudować dużo bardziej złożone graficznie mapy, wykorzystującej kilka tysięcy razy mocniejsze podzespoły niż to na czym działał DN 3D.

14.10.2018 13:35
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Ja miałem taki problem, że konto Microsoftu było ustawione na Polskę, a konto Xbox Live dla X360 na USA, co nie pozwalało mi kupować cyfrowych gier z X360, a nawet nie dało się ściągać darmowych gier z GOLDa (z passa było OK).

Gdzieś w necie znalazłem linka do zmiany regionu konta X360 i teraz wszystko działa ok.

13.10.2018 20:27
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Ja mam nadal aktywnego passa. Wyłączyłeś odnawianie subskrypcji? Jak masz aktywną to promocje nie są widoczne. Chyba na łowcach kiedyś o tym czytałem.

Passa mam do końca października jeszcze aktywnego.

13.10.2018 18:55
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Na passa promocja jest w sklepie Microsoftu. Tydzień temu był 1-miesiąc za 15 zł, teraz jest dla 3 miesięcy 43 zł zamiast 87.

A na golda jest tu: https://www.mediaexpert.pl/lp,4375-microsoft-xbox-live-w-prezencie

Z tym, że u mnie włączył się tryb cebuli i czekam na coś lepszego. Normalnie bym brał bez wahania, ale niebawem czarny piątek, więc pewnie będą jeszcze lepsze promocje, a po drugie opłacanie golda i passa motywuje, by z nich korzystać i grać... a ja muszę sobie przerwę w graniu zrobić, bo tyle zaległości w serialach to nie miałem od czasu jak wsiąknąłem w Diablo 3 kilka lat temu.

12.10.2018 17:15
odpowiedz
Likfidator
101

Kupione na promocji Game Pass i Gold powoli zbliżają się u mnie do końca, ale widzę, że znów są promocje. 3 miesiące passa za 43 zł i za 80 zł gold na 3 + 3 można dostać.

Przy tak częstych promocjach kupuje ktokolwiek te usługi w pełnych cenach?

I tak przy okazji, wychodzi na to, że tak naprawdę kupując konsolę najlepiej kupować tą najmniej popularną, bo producent musi się bardziej starać.

W poprzedniej generacji Sony dawało hit za hitem do PS+, a teraz to na konsoli Microsoftu dostajemy tony gier za grosze. Jedynie Nintendo jak było drogie tak jest nadal, niezależnie od sukcesu jaki odnoszą.

12.10.2018 11:49
odpowiedz
Likfidator
101

Nie wiem, kto by w ogóle chciał coś takiego. Nowe iPhone'y w grach wygrają z każdym Androidem. Tylko, że to sztuka dla sztuki.

Wydawca każdej gry dla o to, by była grywalna na jak największej liczbie urządzeń. Telefonu do grania używamy w ostateczności, gdy nie mamy innego urządzenia pod ręką.

Jak ktoś chce grać mobilnie, to Switch albo GPD Win 2 są znacznie lepszym wyborem. Ekran dotykowy nadaje się do prostych gier, albo takich, gdzie zręczność ma niewielkie znaczenie.

12.10.2018 11:15
1
odpowiedz
Likfidator
101

Z chęcią zagrałbym w nowego AC, żeby zobaczyć jak seria zmieniła się od Unity, ale szkoda mi wydawać pieniędzy na coś co mi się na pewno nie spodoba na dłuższą metę.

Jeśli Ci się nie podoba i masz wersję pudełkową, to sprzedawaj jak najszybciej, póki trzyma cenę. Tyle fajnych gier, filmów, seriali itd. że szkoda marnować wolnego czasu na coś co średnio Ci się podoba.

12.10.2018 10:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

kurde nie wiem jak to zrobiłem że jakość tak dramatycznie padła między grabberem a uploadem na YT

Youtube działa tak, że najpierw robi szybką i brzydką konwersję do swojego kodeka, a dopiero po kilku godzinach pojawia się wersja poprawnie skonwertowana.

Mi się podoba :P ciekaw jestem waszej opinii :)

Nawet fajne, a tak na marginesie źle ustawiłeś opcje filmu. Pod filmem nie pokazuje, że materiał dotyczy Forzy Horizon 4. Bez tego algorytmy propagujące nie zadziałają, a ten film ma szansę na min. kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń.

Wrzuć go tutaj: https://www.reddit.com/r/xboxone/
Tam siedzą totalne fanboye XO (podobnie jak na redditach Nintendo, PCMR i Playstation), więc mógłbyś liczyć na spore zainteresowanie.

Co do Forza Horizon 4 - mi się zajebiście podoba
A dla mnie to takie trochę 'meh'. Pojeździłem kilka godzin, popatrzyłem na widoczki, przejrzałem listę samochodów i tyle. Chyba się starzeje, bo pośród tych sportowych wozów szukałem zwykłych marek i modeli, by zrobić sobie jazdy próbne, bo trochę myślę o zakupie nowego wozu.

11.10.2018 12:45
odpowiedz
Likfidator
101

1080p na 24" oznacza ok. 92 PPI, a dla 27" jest to 81,5 PPI.

Powszechnie przyjęło się, że monitor komputerowy powinien mieć min. 75 PPI, by ze standardowej odległości piksele nie rzucały się w oczy. Dlatego też 27" w 1080p daje jeszcze radę.

Na pewno dużo lepszym wyborem jest 1080p w 27" i granie w natywnej rozdzielczości niż skalowanie 1080p do 1440p. To będzie po prostu paskudnie wyglądać.

Najlepszą opcją jest jednak zakup monitora 4K. Pozwala to zarówno grać w 1080p, bo skaluje się całkowicie tj. na jeden piksel 1080p przypadają 4 piksele monitora, a w mniej wymagających, czy starszych grach możesz odpalić 4K.

Na monitorze 4K ustawia się skalowanie 200% co Apple nazywa efektem retina. Wielkość elementów pozostaje taka sama jak w 1080p, ale są pięknie wygładzone.

W skrócie:
1. Nie chcesz wydać dużo i masz słabsze GPU -> 27" w 1080p.
2. Chcesz wydać więcej na monitor, ale zostawić starsze GPU-> 27" w 4K.
3. Zmienisz kartę graficzną na min. Geforce 1070, bo chcesz grać w 60 fps -> 27" 1440p.

10.10.2018 16:16
1
odpowiedz
Likfidator
101

Nie wiem czy to zasługa marketingu Intela, czy czegoś innego, ale nie wiem skąd się bierze przekonanie, że np.7xxx są znacznie lepsze od 2xxx.

Między 2xxx, a 7xxx jest tylko kilkanaście % różnicy wydajności zegar w zegar i co więcej, ta różnica jest widoczna tylko na odblokowanych CPU, gdy bawimy się w OC.

W niższych modelach z blokadami Intel zmniejszył taktowanie np. i5 4590 jest nawet minimalnie wydajniejsze od i5 7400, bo 7400 ma niższe taktowanie.

Dzisiaj 2500K rekordów wydajności nie pobije, ale z solidnym OC co najmniej dorówna nowym 4-rdzeniowcom z zablokowanym mnożnikiem.

Prawdziwą różnicę robi posiadanie 6 czy 8 rdzeni.

Wszystko wskazuje na to, że kto kupił i5 z rodziny 8xxx ten może spać spokojnie długie lata, ale pozostaje niepewność związana z rywalizacją AMD vs Intel. Nie ukrywajmy, AMD wciąż odstaje wydajnością. Nie jest to przepaść jak w czasach FXów, ale dla tych co chcą jak najwięcej FPS jest to wciąż zauważalne.

Dlatego jest szansa, że za rok czy dwa Ryzeny 5 mogą dostać 8 rdzeni, a 7ki aż 12.

Zresztą każdy kto kupował 7xxx jest sam sobie winien, bo wyszły one w podobnym okresie co Ryzeny. Wiadomo było, że AMD podbija liczbę rdzeni, więc Intel zareaguje.

10.10.2018 00:14
1
odpowiedz
Likfidator
101

Telewizory mają od 10 lat, albo i dłużej. Działa to w prosty sposób, bierze się dwie klatki i uśrednia, tworząc klatkę pośrednią. Da się to zrobić na mnóstwo sposobów, a limitem jest tylko moc obliczeniowa, bo im lepsza analiza obrazu, tym lepszy efekt. Daje to lepszą płynność choć kosztem ostrości, a same algorytmy potrafią generować artefakty.

O ile można mieć to włączone do filmów czy treści nieinteraktywnych, tak w grach jest to kompletnie bezsensowne.

Większa płynność w 60 fps to tylko jedna strona medalu. Dużo ważniejsza jest redukcja input laga z silnika gry do wartości 16 ms.

Dla 30 fps jest to 33 ms i trzeba doliczyć min. 20 ms opóźnienia dla TV. Przyzwoite monitory schodzą do 2-6 ms.

Włączenie takiego wygładzacza wymaga wygenerowania dwóch klatek (67 ms) i jeszcze ich przemielenia, czyli lecimy w okolice 80-100 ms Input Laga.

Tak się po prostu nie da grać.

Inna sprawa, że techniki rekonstrukcji obrazu to technologia, na którą silniki gier kładą największy nacisk. Używa się tylko technik, które wykorzystują poprzednią klatkę do generowania obecnej, w celu wygładzenia krawędzi, albo podbicia rozdzielczości.

09.10.2018 12:47
odpowiedz
Likfidator
101

Ta, GTA IV miało najlepszy port w historii.

GTA IV było jedną z pierwszych gier projektowanych od podstaw dla PS3 i X360. Pamiętajmy, że PS3 i X360 były sprzedawane poniżej kosztów produkcji i na starcie dostały high-endowe PCtowe podzespoły. To tak jakby Xbox One X miał Geforce GTX 1080 Ti, 16 GB RAM i 8-rdzeniowego Ryzena 7.

Do tego GTA IV miała mocne dropy na konsolach. Działała ledwie w 23-30 fps, przy PCtowych detalach low-medium i niskim zasięgu rysowania.

Port PCtowy nie był zły, ale do 30 fps potrzebny był Core2Duo taktowany w okolicy 3 GHz, a gra rozwijała skrzydła dopiero na Core2Quadzie.

A to były czasy, gdy mnóstwo osób wciąż posiadało 1-rdzeniowe Athlony 64, na których GTA IV po prostu nie miała szansy działać dobrze.

Nacisk na silniki fizyczne i symulację miasta odbił się na grafice, która była ledwie przeciętna. Gracze porównywali ją do Crysisa, ale było to porównanie bardzo niesprawiedliwe, bo Crysis od podstaw był tworzony pod architekturę PC, gdzie rysowanie tysięcy drzew jest prostsze niż kilkudziesięciu miejskich budynków.

Rockstar przedobrzył też ustawieniami graficznymi. Jakby detale medium nazwał ultra i na tym skończył nie byłoby źle. Jednak oni po prostu pomyśleli przyszłościowo i w menu opcji dali możliwość podbicia poziomu detali do absurdalnie wysokiego poziomu. Zwykłe zwiększenie odległości rysowania zabije każdy komputer.

Zadziałał tutaj efekt psychologiczny. Większość graczy musiała grać na LOW z dość niską ilością klatek. Średnie gamingowe komputery radziły sobie z 30 fps na medium, a tylko topowe zestawy w SLI odpalały ustawienia wysokie.

Co ciekawe wydany rok później Assassin's Creed 2, miał nawet wyższe wymagania od GTA IV, ale w tym okresie większość graczy zdążyła porzucić jednordzeniowe procki i zakupić karty o wydajności Geforce'a 8800.

Po prostu każda generacja ma gry, które po prostu wymagają modernizacji sprzętu.

09.10.2018 12:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Hmm... widać inspirację Zeldą: Breath of The Wild. Może jednak z tego RDR 2 coś sensownego będzie.

W Zeldzie minimapa była, ale nie było na niej w ogóle znaczników. Można było ją wyłączyć, ale w niczym nie przeszkadzała. To raczej była pomoc w orientowaniu się co już zwiedziliśmy.

Eksploracja polegała na tym, że wypatrywaliśmy coś ciekawego gdzieś w oddali i tam szliśmy znajdując jakąś zagadkę środowiskową, kapliczkę czy inną rzecz.

Questy od NPCów były właśnie takie opisowe, w jakim kierunku się udać, jakich punktów orientacyjnych wypatrywać itd.

i z racji tego, że cały świat w Zeldzie był ręcznie zaprojektowany, a nie przez generator kopiuj/wklej, grało się po prostu świetnie.

Z biegiem czasu mapa zapełniała się znacznikami, ale pojawiały się one dopiero jak skończyliśmy zadanie. Czyli zamiast biegać od znacznika do znacznika po prostu zwiedzaliśmy świat, w praktyce robiąc to samo co w grach Ubisoftu, ale zamiast na ślepo iść za automapą angażowaliśmy szare komórki w poszukiwaniu drogi i nietypowych obiektów.

To właśnie takie drobiazgi decydują o tym, czy gra jest słaba, czy wspaniała.

Zobaczymy jak to będzie z RDR 2, bo może to byś zarówno świetna gra jak GTA IV, albo gniot na miarę GTA V.

09.10.2018 11:53
odpowiedz
Likfidator
101

Hearthstone ma jeden zasadniczy problem w przyciągnięciu nowych graczy. Trzeba wydać min. 500 zł, by złożyć talię dobrą na tyle, by wbić legendę. Niegdyś zawodowcy wbijali legendę na podstawowych kartach, co najwyżej z kilkoma niebieskimi. Dziś jest to niemożliwe, bo epiki są zbyt potężne.

Dodanie nowych rang nic nie da na dłuższą metę. Gracze szybko trafią na paywall i grę porzucą, a nikt nie będzie się męczył w zbieranie złota dwa lata, by kupić dość paczek za złoto.

Najpopularniejsze gry F2P są faktycznie darmowe. Mikropłatności idą na kosmetykę. To jest właśnie ogromna wada Hearthstone'a. Brak sensownej kosmetyki. Jakby można było tworzyć własne awatary i je odpicować, to można by zmniejszyć koszt paczek.

Mogliby też wprowadzić jakieś passy np. specjalny tryb, płacisz 10€ raz na 3 miesiące i masz dostęp do wszystkich kart w specjalnym trybie ranked.

Ja przestałem grać w HSa ponad pół roku temu. Im dłużej nie gram, tym większe braki w kartach i tym mniejsza szansa, że wrócę.

Po prostu zła monetyzacja, a prędzej czy później wszyscy gracze odejdą.

Moją dzienną grą jest teraz Rocket League. Fakt, że trzeba ją kupić, ale to jedyna wymagana opłata. Dalej można grać za darmo, robić sobie wielodniowe przerwy, bo nie ma dziennych zadań, a jak chcemy wydać kasę, to są lootboxy z kosmetyką, które można całkowicie wyłączyć w opcjach, jeśli nas to denerwuje.

08.10.2018 20:03
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

W GTA V da się grać na 2 GB RAM, a na 3 GB już na luzie. Proces gry zużywa ok. 2 GB RAM przy nisko-średnich detalach.

A spadki FPS po kilku minutach biorą się z tego, że ustawiłeś zbyt wysokie detale i pewnie przekroczyłeś zużycie pamięci karty graficznej. W momencie, gdy zużyjesz całą pamięć na GPU, to gra doczytuje dane z pamięci głównej, co prowadzi do spowolnień.

07.10.2018 19:47
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

ale co do dętych to chyba lekko przesadził :P

Nie. Na instrumentach dętych po prostu szybko osiągniesz maksymalny poziom, przynajmniej na części z nich. Albo mówiąc inaczej osiągniesz poziom na tyle wysoki, by zatrudnili Cię w dobrej orkiestrze. W przypadku skrzypiec, pianina i innych instrumentów po prostu nie masz szans, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto trenuje od dziecka i to daje mu przewagę.

Zaczynając naukę na pianinie w wieku 25 lat, zawsze będziesz te 20 lat do tyłu w nauce, a z biegiem lat sprawność fizyczna będzie tylko gorsza.

To jednak dyskusja czysto teoretyczna, bo dotyczy grania tylko na najwyższym poziomie. Dla amatorskiego grania nie ma znaczenia kiedy zaczniesz. Żeby grać muzykę popularną też wiele nie trzeba.

Relatywnie szybko dochodzi się do poziomu "zagram wszystko, ale trudnych kawałków uczę się 2 tygodnie". Profesjonalista od amatora różni się tym, że po prostu siada do dowolnych nut i gra.
Z biegiem miesięcy czy lat, jesteś w tym coraz lepszy i coraz trudniejsze kawałki możesz grać z marszu, a nauka jeszcze trudniejszych przychodzi coraz łatwiej.

Ważna jest tylko jedna rzecz, granie regularne. Im dłuższe przerwy, tym większy regres w umiejętnościach. Dlatego pisałem 15 minut każdego dnia, albo chociaż 2-3 razy w tygodniu bardzo dużo daje.

W początkowym stadium nauki bardzo ważny jest nauczyciel. Nauka idzie wówczas szybko i skoryguje złe nawyki. Do tego odpowiednio dobierze utwory do nauki, by cały czas rozszerzać umiejętności, a jednocześnie uczeń się nie pogubił.

Co zacznę się czegoś uczyć to albo nie daję rady bo za trudne, albo mi się znudzi zanim się nauczę choćby połowy, smutne to.

Podstawowa zasada, rozbijasz trudny utwór na prostsze fragmenty. Bardzo ważne jest wyczucie rytmu. Uczysz się grać bardzo wolno, a potem stopniowo zwiększasz tempo. Dlatego pisałem, że potrzeba dwóch tygodni, bo w 2-3 dni opanujesz cały 3-5 minutowy utwór na dwie ręce, a potem powtarzasz, powtarzasz aż poradzisz sobie z pełnym tempem.

To wszystko po prostu wymaga czasu i cierpliwości. Jeszcze raz to napiszę, usiąść każdego dnia na kilka minut i w ciągu kilku miesięcy będzie coraz lepiej.

To dotyczy wszystkiego. Niezależnie czy mowa o muzyce, grafice, albo programowaniu.

klasyczne pianino pewnie byloby duzo ciezsze, drozsze, do tego dochodzą kwestie strojenia

W erze smartfonów strojenie jest proste. Widzisz na ekranie, czy dźwięk jest zbyt wysoki, czy zbyt niski. Zresztą po kilku latach grania wyrobisz słuch na tyle dobry, że nastroisz ze słuchu. Cyfrowe pianino jest po prostu praktyczniejsze.

07.10.2018 15:54
2
odpowiedz
Likfidator
101

Juz wspolczuje sasiadom :D

Czemu? Na (nastrojonym!) pianinie nie da się zagrać nieczystego dźwięku.

Co innego takie skrzypce, gdzie potrzebny jest słuch muzyczny, by czysto grać. Do gry na pianinie wystarczy opanować wyczucie rytmu i czytanie nut, słuch przychodzi z czasem.

Co do tematu, to gra na pianinie jest zarówno łatwa jak i trudna. To chyba jedyny instrument, gdzie zacząć jest super łatwo, ale osiągnięcie mistrzostwa wymaga morderczych treningów od dziecka. Wiele innych instrumentów np. dęte można zabrać się w dowolnym wieku i osiągnąć profesjonalny poziom.

Co prawda najtrudniejsze kawałki klasyczne będą dla Ciebie poza zasięgiem długie lata, ale do przyzwoitego poziomu tj. przyjdą znajomi i im coś fajnego zagram, rok regularnej nauki, najlepiej pod okiem zawodowca wystarczy.

Ważne, by ćwiczyć każdego dnia. Najgorszy jest początek, bo łatwo się zniechęcić. Przychodzi jednak taki moment w którym obowiązek staje się przyjemnością i siadasz, bo chcesz i lubisz.

07.10.2018 12:41
odpowiedz
Likfidator
101

Dla Nintendo Switch kraj nie robi różnicy. Gry będą w takim języku w jaki masz ustawiony w menu konsoli. Tylko, że języka polskiego nie ma. Angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, rosyjski, chiński i japoński.

Switch nie ma też blokad regionalnych. Jedyne co jest regionalne, to sklep, gdzie masz regionalne ceny, u nas płaci się w złotówkach. Nic nie stoi na przeszkodzie, by użyć np. VPN i kupować w USA czy Japonii.
Ostatnio było trochę o tym szumu, bo South Park: Stick of Truth w wersji EU ma ocenzurowaną pewną scenę, a kupując w sklepie USA dostaniemy wersję bez cenzury.

Gry w pudełkach są takie same na całą Europę, mogą mieć tylko zlokalizowane okładki.

Jak jest z Xbox One niestety nie wiem. Ja ograniczam się tylko do dystrybucji cyfrowej na tej konsoli, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć. Wydaje mi się jednak, że gry po prostu działają w takim języku w jakim masz ustawione menu w konsoli.

W przypadku wersji pudełkowych informacja o wspieranych językach jest napisana na pudełku.

07.10.2018 12:18
odpowiedz
Likfidator
101

Gry potrzebują szybkiego RAMu na GPU. Z głównego RAMu większego użytku nie zrobią. Wszystkie dane graficzne i tak muszą siedzieć na GPU, szyna PCI-E jest zbyt wolna.

Gry będą działać dużo lepiej na komputerze z 4 GB RAM i Geforce 1060 6 GB niż na 8 GB RAM + Geforce 1060 3 GB.

Po prostu mając 4 GB RAM trzeba pamiętać o tym, by nie odpalać aplikacji w tle. Idealnie mieć uruchomioną samą grę.

Pamiętaj też, że pisałem o jak najefektywniejszym wykorzystaniu pieniędzy na zakup komputera do gier, gdy liczy się każdy grosz.
Zaoszczędzone pieniądze na pamięci lepiej wykorzystać na lepsze GPU czy inną część. Do tego rozbudowa pamięci RAM to rzecz najłatwiejsza. Wystarczy kupić drugą kość.

07.10.2018 11:01
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

i5 2400 albo 2500K + płyta + 4 GB RAM + jakikolwiek HDD = 500-600 zł.
Do tego Geforce 970 za 650-750 zł i w cenie PS4 Pro masz komputer, który odpala każdą grę w 1080p (albo nawet w 1440p) 60 fps przy średnio-wysokich detalach.

Ewentualnie 1800p, albo pełne 4K w 30 fps przy średnich detalach.

W najgorszym wypadku, bo na 970 wciąż sporo gier to b.wysokie, albo ultra.

W tej chwili nowy sprzęt warto kupować tylko wtedy, gdy chcesz 6 rdzeniowe CPU. W przypadku 4-rdzeniowców lepiej szukać czegoś starszego, bo sprzęty poleasingowe są bardzo tanie, a w przypadku Intela od serii 4xxx do 7xxx wydajność w praktyce nie wzrosła.

Oczywiście 7xxx są wydajniejsze zegar w zegar w porównaniu do 4xxx, ale np. 7400 ma niższe zegary niż 4590, co w efekcie sprawia, że mają porównywalną wydajność, choć 4590 dostajesz dodatkowo wyższą wydajność pojedynczego rdzenia.

No i w starszych generacjach możesz użyć znacznie tańszych DDR3.

05.10.2018 12:57
8
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Kolejny, zwykły dzień. Pomyślał Brandon, mając cały czas w pamięci swój wczorajszy wpis na reddicie. Nie chciał jednak o tym myśleć. Skupił się na porannych czynnościach. Śniadanie, kawa, dzieci do szkoły. Nie minęło jednak dużo czasu i został sam, a najróżniejsze myśli zaczęły krążyć mu po głowie.
Czy warto było komentować sprawę Wiedźmina na reddicie? Wydawca pewnie będzie zachwycony, sprzedamy trochę więcej książek, ale czy było warto?
Dom wypełniała cisza, którą przerywało rytmiczne tykanie starego zegara i delikatne podmuchy wiatru, który przypominał o zbliżającej się jesieni.
Szybkim ruchem chwycił laptopa i odpalił przeglądarkę. Komunikat
masz nieprzeczytanych 392 wiadomości na reddicie błysnął na ekranie. Co ja zrobiłem? - pomyślał Brandon, patrząc się przez chwilę w ekran. Nie miał jednak odwagi, by czytać odpowiedzi. Zamknął laptopa i próbując wyciszyć myśli spojrzał pustym wzrokiem przed siebie, widząc tylko zimny kominek, w którym wypalone resztki drewna leżały bezczynnie.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Brandon zaskoczony wstał i powolnym krokiem ruszył w stronę drzwi. Po drugiej stronie zobaczył dwóch panów w czarnych płaszczach, powoli otworzył drzwi.

- Pan Sanderson?
- Tak, panowie w jakiej sprawie?
- Widzi Pan, wczoraj przeczytaliśmy pańską wypowiedź na reddicie.
(Brandon stanął jak wryty, nie spodziewał się takiej eskalacji)
- Tak?
- Pracujemy dla jednego z największych wydawców gier i moglibyśmy nawiązać z panem współpracę.

Mówiąc to wyciągnął wizytówkę i podał ją Brandonowi. Drugi, milczący do tej pory człowiek powiedział:
- Jeśli byłby Pan zainteresowany, to prosimy o kontakt.

Odeszli w stronę drogiego czarnego samochodu, a Brandon został sam na progu. Odwrócił się, wszedł do domu i zamknął za sobą drzwi. Spojrzał na pięknie wykonaną wizytówkę.

Pośród gąszczu małych literek z mailem, telefonem, stanowiskiem i nazwiskiem jego uwagę zwróciły dwie wielkie litery: EA...

04.10.2018 11:15
odpowiedz
Likfidator
101

Przecież tam nie bylo zadnych swiezych pomysłow, jedynka byla innowacyjna, a reszta tylko jedzie na tym samym schemacie.

Typowa gra AAA działa tak, że jedzie na jednym schemacie i dalej kopiuj/wklej. GoW 4 różni się tym, że każde kolejne starcie ma jakiś modyfikator. A to nowy wróg, a to nowa broń, a to szalejąca pogoda itd.

Gra cały czas wprowadza coś nowego, co sprawia, że trzeba się chwilę zastanowić co dalej robić.

Areny są zrobione w taki sposób, że albo możesz siedzieć za jedną osłoną i strzelać czekając aż kompanii wybiją wrogów, albo aktywnie się przemieszczać flankując wrogów, albo wykorzystując elementy otoczenia na swoją korzyść.

Z połowa GoW 4 to symulator chodzenia, gdzie słuchamy dialogów. Bardzo mi się to podobało. Akcji i strzelania jest mało, akurat tyle by była atmosfera zagrożenia.

W przeciwieństwie do większości gier AAA przy GoW 4 się nie nudziłem. Fabuła była dobra, bez durnej epickości, bez QTE i ratowania się w ostatniej sekundzie.

Po prostu dobra gra, znacznie lepsza niż nudny jak flaki z olejem Tomb Raider, w którym niby wszystko jest poprawne, ale po kilku godzinach ciężko się zmotywować, by grać dalej.

03.10.2018 12:31
odpowiedz
Likfidator
101

Chyba, że GoW4 nie jest ściśle związany z fabułą poprzednich części.

Nie jest. GoW 4 zaczyna nową trylogią. Na początku masz tylko krótkie wprowadzenie o dawnej wojnie, które przedstawia wszystko co musisz wiedzieć.

Moim zdaniem lepiej najpierw ograć czwórkę, a jak będzie mało wrócić do pierwszej trylogii. Po prostu nie psuj sobie dobrej gry jaką jest GOW 4 znużeniem jakie wywołają poprzednie odsłony.

W GoW 4 nie podobały mi się nowe postacie, niby wraca Marcus i postacie z poprzednich części, ale to już nie to samo.

A mi te nowe postacie podobały się bardziej niż jednowymiarowi bohaterowie GoW 1. Fakt, że te bycze chłopy były sztandarem serii i fanom może to nie odpowiadać, ale mogę powiedzieć iż GoW 4 to praktycznie mój pierwszy kontakt z serią (GOW 1 na PC nigdy nie ukończyłem).

Fabuła też nie powala, nie ma żadnych mocnych momentów jak w dwójce czy w trójce.

Ale to jest właśnie fajne. Nie lubię gier, które silą się na wielką epickość. Fabuła GoW 4 całościowo nie jest może wybitna, ale to jedna z tych gier, gdzie nie liczy się cel, a podróż.

Ta gra świetnie balansuje między różnymi zadaniami. Mamy misje w stylu, włam się, ukradnij i zmykaj. W wielu miejscach zmagamy się z pogodą. Szalony wiatr, wyładowania itd. gra szczyci się wówczas fajną fizyką. Są też pościgi na pojazdach jak również uproszczone sekcje tower defense, czy starcia z bossami.

To jednak nie nudzi, bo te wszystkie sekwencje trwają 15-30 minut. W pewnym momencie gra zmienia się też w klimatyczny horror, gdzie zwiedzamy stary pałac w którym coś czai się za rogiem.

GoW 4 to też różnorodne bronie i przeciwnicy. Co jakiś czas wprowadzany jest nowy rodzaj wroga, najczęściej jako miniboss, by później pojawiał się w starciach coraz częściej.

Mi się po prostu grało w GOW 4 przyjemnie. Poziom doszlifowania tej gry był znacznie wyższy niż oczekiwałem i w przeciwieństwie do innych gier AAA cały czas wprowadzała świeże pomysły do rozgrywki.

03.10.2018 11:44
odpowiedz
Likfidator
101

Jak nie możesz się zdecydować, to poczekaj aż Digital Foundry zrobi materiał.

na S będą spadki patrząc na to jak ta gra wygląda, nie chce mi się wierzyć, że będzie wszystko smooth.

Wbrew pozorom XO (a szczególnie mocniejsze S) dużo od PS4 nie odstaje. Na początku różnice były duże, bo PS4 ma prostszą architekturę tj. CPU, GPU i szybki RAM w jednym kawałku. XO ma trochę słabsze GPU, ale za to trochę wyżej taktowane CPU. Największym problemem jest jednak to, że ma wolny RAM z dodatkiem 32 MB bardzo szybkiego cache'u, którego zadaniem jest przetwarzanie kluczowych operacji na ramkach.

Innymi słowy na PS4 programuje się łatwiej, a XO wymaga odpowiednich optymalizacji, których programiści nauczyli się z biegiem czasu.

O ile początkowe gry działały w niższych rozdzielczościach i przycinały, tak nowe tytuły z reguły lecą w 1080p, albo w dynamicznej rozdzielczości 900-1080p, a techniki rekonstrukcji obrazu pozwalają wycisnąć znacznie więcej.

Początkowo Microsoft rezerwował kilka rdzeni CPU na system i Kinecta, efektywnie blokując dostęp grom do CPU. Później z którymś updatem gry mogły wziąć dla siebie 6 rdzeni oraz współdzielić 7-my z systemem, który dla siebie rezerwował ostatni 8-rdzeń.

Uwzględniając wyższe bazowe taktowanie CPU niż w PS4, gry z otwartymi światami mogą nawet stabilniej trzymać 30 fps niż na PS4, aczkolwiek słabsze GPU przełoży się na trochę cięć graficznych.

Rockstar pokazał w GTA V, że potrafi doskonale dostosować grę do platformy, co najlepiej było widać po mnogości opcji graficznych wersji PC.

RDR 2 będzie działał dobrze na każdej platformie. Na bazowym XO możemy spodziewać się 1080p w stabilnych 30 fps. PS4 będzie dodatkowo oferować trochę gęstszą trawę i zasięg rysowania obiektów.

Jak wypadną wersje PS4 Pro i XO X trudno powiedzieć. PS4 Pro na pewno dostanie 1440p, a XO X 1800p, albo i pełne 4K.
Dużo ważniejsze jest jednak, czy konsole te dostaną wsparcie dla 1080p w lepszej grafice.

Idealnym rozwiązaniem byłyby 3 opcje:
1. 4K 30 fps.
2. 1080p 30 fps w lepszej grafice.
3. 1080p 60 fps.

Dodam, że nienawidzę głośnej pracy Pro i dlatego ta konsola u mnie przegrywa ale jest niby ździebko mocniejsza?

Kultura pracy jest wielką zaletą Xboxów. Wiesz, że nawet Switch w trybie docked potrafi rozkręcić swój świszczący wentylator tak, że jest znacznie głośniejszy od XO pod obciążeniem? To jednak kwestia w co gramy. Konsola jest cicha w grach ograniczanych przez CPU, ale tam gdzie GPU leci cały czas 100%, to wentylator szaleje. Nic dziwnego, że Switch spada z zegarami na połowę w trybie przenośnym, bo tego hałasu by się nie wytrzymało trzymając konsolę w rękach.

03.10.2018 10:06
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

zassalem już pierwszego GoWa

Pierwszy GoW jest słabiutki. Niby wszystko jest dobrze zrobione, ale jest bardzo schematyczny. Wąskie korytarze, osłony, te same fale wrogów. Możesz się zniechęcić.

Lepiej zacznij od czwórki. Ma bardzo ładną grafikę, a design gry jest dużo lepiej przemyślany. Jest bardzo dużo eksploracji i mało strzelania, a jak już to strzelanie jest to każda kolejna arena czy lokacja stara się mieć jakiś motyw, by nie popadać w schematy. Pierwszy GoW to było strzelanie dla strzelania, a w czwórce strzelanie jest tylko po to, by dać poczucie zagrożenia. Oddział cały czas jest w ruchu, więc unika starć.

instaluje się Shadow od the Tomb Raider

Najpierw skończ RoTR, bo shadow to bezpośrednia kontynuacja. O ile dasz radę skończyć RoTR, ja odpadłem po 5 godzinach, nudne to niesamowicie. Jeszcze pierwszą część z 2013 przemęczyłem, ale RoTRa nie dałem rady, bo mimo iż miał być lepszy, to okazał się jeszcze bardziej napakowany kopiuj/wklej.

Zawsze chciałem zagrać w Fable 2
Ściągnij, zagraj. Jak nie podejdzie wywal. Najlepsza cecha game passa, możesz próbować gier, których normalnie byś nie kupił, nawet na wyprzedaży.

Może seria Halo? Też jest kolekcja w passie.

Halo ma ten sam problem co GoW. Pierwsza odsłona szybko się nudzi. W te gry i tak nie gra się dla fabuły, bo to telenowela, ale dla gameplay'u. Ja zacząłem od piątki i byłem zachwycony. Gra doszlifowana i pozbawiona wad poprzedniczek, a z racji tego, że serii nie znałem, nie byłem znużony powracającymi motywami.

Podobno konsola od pierwszego włączenia jakby odlicza czas

Wątpię, by miała jakiś mechanizm zliczający godziny pracy. To jest raczej kwestia zwykłych Windowsowych logów, oraz tego, że jest zapisywana w danych konta data pierwszego logowania na konsoli. Poza tym jak kupiłeś konsolę w sklepie Microsoftu, to oni już wszystkie potrzebne dane mają.

02.10.2018 18:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Trzeba być menelem, albo inną patologią żeby używać takiego laptopa. To coś jest warte 50 zł i kompletnie nie nadaje się do gier a i przeglądanie internetu to tortura.

Ten zintegrowany intel jest zbyt wolny do gier z jego czasów, a także będzie miał ogromne problemy z kompatybilnością z grami starszymi. Najtańsze smartfony z dyskontów mają lepsze GPU.

Za 200-300 zł kupisz stary komputer, co poradzi sobie z grami do 2009 może do 2011 roku włącznie. Za 500 zł kupisz coś co od biedy odpali wszystkie tytuły np. https://www.youtube.com/watch?v=V6d4TI8x_88

Możliwości są ogromne. Zawsze możesz też polować na promocję Xbox One'a za 650 zł i kupować triale Xbox Game Passa 10 zł/miesiąc gdzie jest ponad 150 gier w tym nowe gry Microsoftu, dzisiaj dodali Forzę Horizon 4.

Nie rozumiem po co ludzie katują się graniem na takich złomach, jak za niewielkie pieniądze można grać we wszystko w przyzwoitych warunkach.

01.10.2018 18:14
odpowiedz
Likfidator
101

Cieszcie się, że jest alternatywa w postaci AMD. Choć niestety w najniższej półce, Athlon 200GE to marna alternatywa dla Pentium z serii G.

Pentium G5400 wyciąga ok. 2200 punktów passmarku na pojedynczym rdzeniu, a ten Athlon tylko 1600. W przypadku Ryzenów można pobawić się w OC, a niestety Athlon ma zablokowany mnożnik.

Wysoka wydajność pojedynczego rdzenia odpowiada za responsywność systemu, za szybkość przetwarzania skryptów na stronach internetowych, a w grach za możliwość odpalenia 60 fps.

Co prawda 2-rdzeniowce nie wyciągną 60 fps w ultra, ale jeśli zmniejszymy trochę detale, to do 60 fps dobijemy. Na CPU z mniejszą wydajnością na jednym rdzeniu możemy natrafić na ścianę w postaci kluczowego komponentu silnika, który w nie nie wyrobi się w 16 ms, czyli do 60 fps nie dobijemy niezależnie od detali.

Dlatego radziłbym wszystkim dołożenie tych dwóch stów do CPU i wzięcie 4-rdzeniowego Ryzena z odblokowanym mnożnikiem.

01.10.2018 15:16
Likfidator
101

Temat kierowany m.in. do Hydro2, bo on w temacie zorientowany.

Telewizorów trochę w domu mam, więc wpadłem na pomysł, żeby w jednym pokoju zainstalować projektor.

Główny wymóg, to projektor krótkoogniskowy. Taki, by postawić go na szafce RTV.

Myślałem o czymś takim: https://www.gearbest.com/projector-accessories/pp_660919.html?lkid=10669837

Główna cecha, laser. Czyli większa żywotność, lepszy kontrast i mniejsze zużycie energii niż lampa. Jedyną wadą jest tylko 1080p, ale elektronika projektora radzi sobie z HEVC, HDR i sygnałem 4K.

Urządzenie jest w miarę tanie i ma świetne opinie. Zarówno te z pierwszego dnia, jak i po wielu miesiącach użytkowania.

Jednak z racji tego, że średnio mi się chce zagłębiać w tematykę, liczę na waszą pomoc. Może w kategorii cenowej 6-7 tys. zł, ostatecznie 8 tys. zł będzie coś lepszego?

Koniecznie jednak krótkoogniskowe, by postawić na półce RTV.

01.10.2018 11:12
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Jestem ciekaw jaką średnią prędkość ma Plus i Cyfrowy Polsat. Czy w ogóle przekracza 1 Mb/s. Ich nielimitowany internet przycina prędkość już po kilkudziesięciu GB, do poziomu 0,5 Mb/s albo i wolniej.

Z operatorów LTE najwyżej T-Mobile, a to dlatego że jako jedyni nie przycinają prędkości... no dobra przycinają, ale dopiero jak przekroczysz 2 TB w miesiącu.

28.09.2018 13:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Super! A później tą myszką można grać w Forzę :)

Dzięki za pomysł, jak tylko udostępnią pełną wersję, to robię moda na mysz. Prawy przycisk gaz, rolka zmiana biegów, wciśnięcie rolki - sprzęgło, lewy hamulec, a przesuwanie lewo-prawo po blacie, obroty kierownicą.

28.09.2018 10:13
odpowiedz
Likfidator
101

https://www.microsoft.com/de-ch/p/xbox-one-x-1tb-konsole/8nq33jvv1s9v/hb2p?irgwc=1&OCID=AID681541_aff_7811_1246483&tduid=(ir_a4813adfNb0d938bb9a17033692676a7e)(7811)(1246483)((be30f22103dbf9574d2099e9a01cb358)(278693)(2208151)()())(be30f22103dbf9574d2099e9a01cb358)&irclickid=a4813adfNb0d938bb9a17033692676a7e

Tutaj masz nówkę XO X + Fifa 2019, którą możesz sprzedać za 100-150 zł. W cenie ok. 1690 zł. Darmowa przesyłka do Polski. Możesz płacić kartą, a używając Revoluta nie dopłacisz za przewalutowanie.

Te oferty na allegro z marżą to właśnie takie konsole. Zamawiają kilka sztuk i potem wystawiają zarabiając kilkadziesiąt złotych marży.

27.09.2018 18:18
odpowiedz
Likfidator
101

Brak polskiej wersji językowej to wynik epizodycznego wydania gry. Jakby gra była wydana w całości, to pewnie zostałaby przetłumaczona. Tłumaczenie każdego epizodu z osobna podnosi koszty, a czekanie na koniec, by przetłumaczyć wszystko od razu nie przełoży się na dobrą sprzedaż, bo fanom przygodówek granie po angielsku nie przeszkadza i będą ogrywać epizody na bieżąco.

Niestety takie czasy. Niegdyś przygodówki były jednym z ulubionych gatunków gier Polaków i dostawaliśmy świetne lokalizacje np. polska wersja Najdłuższej Podróży jest znacznie lepsza niż oryginał.

26.09.2018 18:10
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
101

Złodziej zawsze znajdzie uzasadnienie, by za usługę nie zapłacić.

Netflix ma dość ograniczone możliwości jeśli chodzi o to co oferuje w każdym kraju. Rynek licencji telewizyjnych cechuje ogromna fragmentaryzacja, a u nas Netflix musi walczyć z HBO, Showmaxem, C+, Polsatem, TVN i innymi.

Chyba zapomnieliście, że Netflix wystartował u nas bez House of Cards, bo wcześniej Netflix sprzedał czasowe prawa na wyłączność Cyfrze+.

Poszczególne prawa są sprzedawane na wieloletnie okresy. Często w pakietach. Stacja chce jakiś film, a w pakiecie dostaje kilka mniej znanych seriali, którymi nie jest zainteresowana, a zyskuje prawa na wyłączność.

Już jakiś czas temu ktoś z Netflixa wypowiadał się, że oni będą dążyć do ujednolicenia oferty, bo nowe umowy w miarę możliwości negocjują globalnie. Biorąc jednak pod uwagę długie okresy zawierania umów, ujednolicenie oferty zajmie im ponad 10 lat.

Czy warto opłacać Netflixa, to już kwestia indywidualna. Na pewno nie warto co miesiąc. Może jak zaczynamy przygodę z usługą, to oglądania jest na kilka miesięcy, ale później wystarczy raz na kwartał, albo i raz na pół roku.

Najlepiej wypada rotacja. Raz HBO GO, potem Netflix, Showmax, Amazon itd.

26.09.2018 17:59
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Pady, joysticki, czy ogólnie kontrolery do gier towarzyszą graczom PCtowym od samego początku, od pierwszego IBM PC. Zanim USB stało się standardem PCty posiadały własne 15-pinowe gniazdo Game port. Początkowo jako dedykowana karta rozszerzeń, później w ramach kart IO posiadających kontrolery HDD IDE, dyskietek oraz porty szeregowe i równoległe, by ostatecznie stać się standardem każdej karty dźwiękowej, gdzie poza możliwością podłączenia Joysticka, czy pada port ten był używany do kontroli urządzeń MIDI.

Gameport miał znacznie większe możliwości niż powszechnie stosowany 9-pinowy port w C64, Atari, Amidze czy Sedze Genesis. Gameport obsługiwał 4 osie analogowe i 4 przyciski. Co w dużej mierze przyczyniło się do rozwoju rynku symulatorów lotniczych na PC i kultowych Joysticków jak Thrustmaster FCS z ery DOSa.

Z biegiem lat joysticki zaczęły ustępować pola padom. Zaczęło się od Gravis Gamepad, który przypominał kontroler SNESa, a potem rynek zalały najróżniejsze konstrukcje, które wraz z wejściem portu USB mogły obsługiwać dziesiątki przycisków i osi analogowych.

Dlatego też mówienie, że PCtowcy grają na klawiaturach i myszach jest po prostu błędne.
PC to wolność wyboru. Można grać na czymkolwiek, co widać w tym zestawieniu Steama. Pady od nowych i starych konsol, a także najdziwniejsze kontrolery mogą być użyte w każdej grze.

Miejmy nadzieję, że konsole w przyszłości też pozwolą na większą swobodę. Brak wsparcia dla myszy i klawiatury w nadchodzącym RDR 2 jest chyba głównym powodem dla którego grę sobie odpuszczę, brak możliwości gry w 60 fps też boli.

26.09.2018 13:37
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

I tutaj się niestety mylisz. Proponuję najpierw zdobyć trochę więcej wiedzy na temat konsol, PC, systemów operacyjnych, programowania, architektur, pamięci i software niż aktualnie posiadasz, gdyż gdybyś ją miał, to nawet na myśl by Ci nie przyszło robić takich porównań ani o czymś takim marzyć...

Może zacznij od siebie. Wyglądasz na kogoś, kto nie ma absolutnie pojęcia o niczym, bo nawet rzeczowej dyskusji nie nawiązuje. Xbox One to jest PC z Windows 10. Jedyne co go różni od zwykłego PC, to dedykowany i zaszyfrowany firmware, który nie pozwala uruchamiać niczego poza systemem operacyjnym Xbox One'a. Być może są jeszcze jakieś drobne różnice niskopoziomowe w przerwaniach i adresach itd. ale te rzeczy należą do warstwy jądra systemu, zwykły soft nie ma do tego dostępu, wszystko realizuje poprzez odwołania API.

To samo można powiedzieć o PS4, która mimo posiadania CPU x86 PCtem nie jest, bo ma inny layout sprzętowy. Jest dokumentacja o różnicach między PS4, a PC związana z portowaniem linuksa na PS4. W każdym razie udało się na tyle, że da się zainstalować Steama na PS4 i nawet uruchomić część gier.

Wracając do XO. Sprzęt ten posiada wszystkie cechy PC. W drugą stronę niekoniecznie, bo GPU Xbox One'a posiada m.in. specjalne rozszerzenia związane z obsługą formatów i struktur danych z X360, przygotowano to na potrzeby kompatybilności wstecznej. Podobnie jeśli chodzi o zarządzanie pamięcią. XO ma zunifikowaną pamięć, co pozwala przetwarzać te same dane na GPU i CPU, podczas gdy na PC bywa to problematyczne, z powodu dość wolnej szyny PCI-E. W drugą stronę jednak problemu nie ma. Tak jak na tej nowej chińskiej konsoli na Ryzenie z APU. Po odpaleniu Windowsa na sztywno przydziela 2 GB na potrzeby GPU.

W każdym razie, jakby Microsoft chciał, mógłby udostępnić pełnoprawnego Windowsa, szczególnie że Windows 10, a w szczególności UWP były tworzone pod oddzielenie warstw sprzętowych od software'owych.

Jak to powiedział SciFun w swoim ostatnim filmie na temat czytania książek - "Warto przechodzić ze stanu ślepej ignorancji do stanu świadomości swojej niewiedzy."

A Twoja wypowiedź to dosłownie taka ślepa ignorancja. Kolego skompromitowałeś się na całego tą wypowiedzią:)

26.09.2018 12:00
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Ja bym najbardziej chciał, żeby na XO można było uruchomić pełnoprawnego Windowsa. Zainstalować Steama, stare gry z GOGa itd.

Wsteczna kompatybilność z X360 to fajna rzecz, ale wersje Windowsowe tych gier po prostu działałyby lepiej. GTA IV działa we wstecznej kompatybilności w 30-35 fps na XO S, albo 45 na XO X, w obu wersjach tylko 720p nawet na X.
Na PC wydajności porównywalnej z XO S, można grać w GTA IV w stałych 60 fps, na wyższych detalach i do tego w 1080p czy nawet 1440p, bo wielkich wymagań od GPU ta gra nie miała.

Ja bym nawet za coś takiego zapłacił z 250 zł. Jakby XO S mógł funkcjonować jako zwykły PC, to byłby masowo kupowany do biur, bo za 700 zł tak dobrego PC się nie złoży. Cichy, solidnie zbudowany, z 8 GB RAM, 5 GHz Wifi, 500 GB HDD oraz dobre GPU radzące sobie w 4K z biurowymi czynnościami, czego o kartach Intela nie da się powiedzieć.

26.09.2018 11:45
odpowiedz
Likfidator
101

TCL U43P6006 - cena ok. 1400 zł. Za 1700-1900 zł jest w rozmiarze 55".

Usługi smart ma słabiutkie, ale Netflix i Youtube w HDR działa. Do tego wspiera HLG, czyli telewizyjny HDR, który kiedyś tam pewnie ruszy i u nas.

Matryca 10-bitów, z całkiem niezły kontrastem (bo typ VA). Mój 55" calowy model wyciąga jasność 430 nitów, choć wynik może być przekłamany, bo testowany telefonem (aczkolwiek ten sam test wskazuje równe 1000 nitów na moim Samsungu, który powinien dokładnie tyle mieć).

Nie jest to najlepszy TV, ale nie wiem, czy w tej cenie znajdziesz coś lepszego. W każdym razie tryb HDR wygląda poprawnie, co nie jest regułą w tanich TV. 10-bitowa matryca z rozszerzoną przestrzenią barw sporo daje, choć maksymalna i minimalna jasność wypadają tak sobie.

Input laga nie testowałem, ale z tego co gdzieś czytałem nie jest zły.

Czy to najlepszy model w tej cenie trudno mi powiedzieć. Może coś innego zostało mocno przecenione.

26.09.2018 10:56
odpowiedz
Likfidator
101

Nowe gry na październik w Game Pass:

Wolfenstein: The New Order
Metro 2033 Redux
Westerado Double Barreled
LEGO Indiana Jones: The Original Adventures
Shantae Genie Hero
Split/Second

No i Forza Horizon 4 od drugiego.

Nie licząc Forzy jest to najsłabszy dla mnie miesiąc. Te gry albo mam na Steamie od lat, albo mnie nie interesują.
No w sumie można było się spodziewać, że jak wrzucą Forzę, to reszta będzie taka sobie.

Jest obecnie jakaś promocja na gamepass czy wszystkie się pokończyły?

Z nowym XO dostajesz kod na miesiąc Game passa. Ewentualnie możesz taki kod kupić za 10 zł. Takie kody działają tylko na nowych kontach, które z passa jeszcze nie korzystały.

Co więcej, aktywując kod zostaniesz zapytany o podczepienie metody płatności. Jeśli to zrobisz dostaniesz dodatkowy miesiąc. Czyli z nowym XO dostajesz dwa miesiące Game Passa w cenie.

Później też możesz korzystać z tych kodów dla nowych. Wystarczy założyć za każdym razem nowe konto na jakiegoś maila, dodać konto w konsoli i pass będzie dostępny dla wszystkich kont na tym Xboxie.

Ja miałem taki przypadek, że po założeniu konta aktywowałem 14-dniowy trial passa bez kodu, a potem moje konto nie chciało zaakceptować klucza co dostałem z konsolą. Pomoc techniczna Microsoftu poleciła mi założenie drugiego konta, także ten sposób jest przez Microsoft tolerowany.

Na główne konto passa warto brać tylko na promocjach. Pod koniec lipca dawali 3 miesiące za 29 zł, a w sierpniu były 2 miesiące za 6 zł. Niestety te promocje działają tylko wtedy, gdy nie masz aktywnego passa. Są jednak na tyle często, że branie usługi w pełnej cenie nie ma sensu. Podobnie jest zresztą z GOLDem.

24.09.2018 10:32
1
odpowiedz
Likfidator
101

Telltale samo jest sobie winne. Zamiast wykorzystać sukces TWD, by zapewnić sobie rezerwę finansową na lata, oni po prostu rozbudowali studio do granic możliwości i zalali rynek przeciętnymi produktami. To się nie mogło dobrze skończyć.

Bardzo szybko zapomnieli, że powstali po to, by odciąć się od korporacyjnego stylu tworzenia gier i wrócić do stylu przygodówek point&click, które cały czas miały małą, ale wierną rzeszę fanów.

To właśnie ta grupa pozwoliła im żyć i się rozwijać. Dla mnie TWD to był właśnie początek końca. Gra może nie była zła, ale to już nie była przygodówka w starym stylu. Sukces TWD uderzył im do głowy i skupili się na nowej grupie casualowych graczy, którzy chcieli więcej treści ze swoich seriali.

W ten sposób stracili wiernych fanów, którzy ich utrzymywali zanim zyskali rozgłos. Masowa produkcja kolejnych gier, zniechęcała coraz więcej osób. Grami od Telltale nikt nie był zainteresowany. Ewentualnie wszyscy czekali aż zrobią kolejną paczkę w Humble Bundle.

A pomyśleć, że mogli cały czas istnieć jako 20-50 osobowy zespół i wydawać jedną, może dwie gry co roku. Eksperymentując z formułą, dając ciekawe zagadki i angażować graczy niebanalnymi historiami.

Wystarczy popatrzeć na hype wokół Life is Strange 2. Niby ten sam gatunek co gry Telltale, ale DONTNOD robi te gry po prostu lepiej.

Inny przykład, Thimbleweed Park. Gra w totalnie retro stylu, ale świetnie wykonana, dzięki czemu odniosła spory sukces jak na swój gatunek.

Nic w przyrodzie nie ginie. Pracownicy studia założą własne zespoły, albo dołączą do innych. Koniec Telltale to bardzo dobra wiadomość. Koniec z odcinaniem kuponów od popularnych marek i początek czegoś nowego. Za kilka miesięcy zapewne ruszy Kickstarter czegoś fajnego.

19.09.2018 10:33
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Wystarczy, że wrzucą jakiegoś wyjątkowo trudno dostępnego klasyka i konsolka rozejdzie się w pre-orderach.

NES i SNES mini były kilka razy tańsze niż gry tam dostępne. SNES Mini był tańszy niż np. Super Mario RPG. Oryginalne kopie Earthbound są wyceniane na 500 zł, a edycje zafoliowane 7-9 tys. zł.

Z Playstation Classic będzie dokładnie ta sama sytuacja. W okresie świątecznym konsola pobije sprzedaż PS4, XO i Switcha.

Wielką niewiadomą pozostaje sama emulacja. Już na trailerze widać, że te gry mają dropy do 15-20 fps.

Fajnie byłoby, jakby trochę się przyłożyli i dostosowali emulator tak, by gry działały lepiej niż na konsoli, a także umożliwili grę w 16:9 i w wyższych rozdzielczościach. Z grami 3D da się takie rzeczy zrobić. Ot takie małe remastery. Niestety obawiam się, że będzie to po prostu najprostsza forma emulacji.

19.09.2018 00:02
2
odpowiedz
Likfidator
101

ajax34, a czemu nie masz karty płatniczej jak normalny człowiek? Załóż jedno z darmowych kont, albo zrób sobie kartę Revoluta, czy wirtualną w mbanku, o ile jeszcze oferują.

Naprawdę nie wiem, po co korzystać z jakichś dziwacznych paysafecard, czy innych, jak zwykła karta płatnicza i ewentualnie paypal są obsługiwane absolutnie wszędzie.

16.09.2018 18:27
1
odpowiedz
Likfidator
101

Interior666, dopóki będzie to zwykła "wolna" ładowarka to nie powinno być problemu.
Co do kabla, to według oficjalnych zaleceń Nintendo:

using a USB-A to USB-C charging cable is perfectly fine as long as it has a 56K OHM resistor

W zasadzie oznacza to, że wszystkie normalne, markowe kable do telefonów powinny być OK, ale taniocha po 3 zł z allegro pewnie tego rezystora nie ma, co może usmażyć płytę główną w konsoli.

16.09.2018 16:14
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Switch ma zwykły USB typu C. Aczkolwiek Nintendo olało standardy i wprowadziło własny schemat zasilania.

W skrócie, możesz używać dowolnej ładowarki, czy kabla samochodowego, pod warunkiem, że jest to wolna ładowarka starego typu, czyli 5V i niskie natężenie prądu. Chyba wszystkie tanie ładowarki do gniazdka samochodowego powinny dać radę.

Problemy są z szybkimi ładowarkami "fast charge". Otóż Switch niby wspiera szybkie ładowanie, ale ma swój własny schemat zasilania. Podłączając konsolę pod taką ładowarkę możesz spalić płytę główną konsoli tj. urządzenie będzie dalej działać, ale nie będzie się ładować nawet z oficjalnej ładowarki.

Co ciekawe, problemu nie było przez prawie rok działania konsoli. Dopiero firmware 5.0 wydany w pierwszej połowie roku coś tam namotał i spaliło się tysiące konsol, które wcześniej działały dobrze ze wszystkimi kablami USB.

16.09.2018 11:44
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

TataLeona, nie wtrącaj się w to jak ktoś wychowuje swoje dzieci. Zakup konsoli może działać na zasadzie kija i marchewki. Dzieciak dobrze się uczył dostanie w nagrodę konsolę. Jak będzie źle, to konsolę można zamknąć z szafie, albo ograniczyć ilość spędzanego czasu. Nie wiem czy Playstation 4 ma coś takiego, ale na Switchu jest appka na telefon z kontrolą rodzicielską, gdzie możesz sprawdzić kiedy i jak długo konsola jest użytkowana i np. wyznaczyć limity czasu dzienne, weekendowe itd.

Są dwa rodzaje limitów, pierwszy wyświetla na ekranie powiadomienie, że czas minął, ale grać można dalej i drugi, który od razu wyłącza konsolę. Nintendo zaleca ten pierwszy, bo dzieciaki z reguły przeciągną czas o 5-15 minut, żeby skończyć poziom, czy walkę z bossem.

Wracając do tematu, to w cenie 2 tys. zł to zbyt dużego wyboru nie masz. Poza oczywistymi markami jak LG, Samsung itd. pomyśl może o telewizorze TCL?

Na początku roku kupiłem 55" P60xxx od TCL jako TV do pokoju gościnnego. Nie oczekiwałem dużo, ale jakościowo TV jest bardzo dobry. Z tego co czytałem w necie, ma niski input lag i gra się na nim bardzo dobrze. Co ciekawe, TV przyjmuje 1080p w 120 Hz. Problem jest tylko taki, że w menu serwisowym dorwałem nominały matrycy i według specyfikacji z internetu jest ona 60 Hz (no i 10-bitowa z kontrastem 1:4500, czyli niezła). Jak kiedyś znajdę czas, to podłączę komputer do tego TV i zobaczę czy faktycznie wyświetla 120 Hz, a nie np. elektronika TV sygnał przyjmuje, ale wyświetla co drugą klatkę na TV.

TV ten ma bardzo ubogie Smart TV, choć ma Netflixa i youtube w HDR, a do tego głośniki są bardzo słabe.

Broni się jednak obrazem. Bardzo dobre kolory dzięki 10-bitowej matrycy, a strefowe podświetlenie LED daje znacznie lepszy HDR niż w podstawowych modelach Sony czy Samsunga. Efektu WOW z matrycy 1000 nitów nie będzie, ale dobry kontrast statyczny + strefowe podświetlenie LED coś tam dają, szczególnie że HDR to nie tylko duża jasność, ale też rozszerzona przestrzeń barw i dodanie detali w jasnych i ciemnych scenach.

14.09.2018 01:51
odpowiedz
Likfidator
101

Direct słaby. Żadnego zaskoczenia. Zapowiedziano kilka nowych exów, ale wszystko z oczekiwanych serii i do tego tytuły mniejsze.

Zabrakło czegoś dużego na poziomie BoTW, czy Super Mario Odyssey. Widać, że końcówkę roku Nintendo stawia na Smasha i Let's Go Pokemon. Cały czas czekam na Mario Makera. Dla mnie zakup natychmiastowy.

Nintendo to jednak korporacja i nie spieszy im się z wydawaniem gier. Chcą sprzedać jak najlepiej Smasha i tą pomniejszą odsłonę Pokemona. O pełnej odsłonie Poksów wiadomo jedynie, że powstaje i dopiero na wiosnę coś ruszy się w temacie.

W zasadzie trudno im się dziwić. Wszystko związane ze Switchem sprzedaje się jak złoto. Zbyt dużo gier i zabiją ciągle bardzo wysoką sprzedaż Zeldy i Mario. Smash w ogóle osiągnął status najlepiej sprzedającej się gry roku na Amazonie USA, pokonując Far Cry 5 i inne wydane już gry.

I ta strategia po prostu działa. Sam myślę nad zakupem Smasha, albo Poksów. Gdyby obok nich wyszedł Mario Maker, czy Metroid Prime 4, to skusiłbym się na nie.

Najbliżej jestem jednak Pokemonów, to będzie gra na kilkadziesiąt, jak nie setki godzin. W te gry można grać z doskoku od 5 minut do kilku godzin. Ostatnio oglądałem na youtubie różne filmy z wyzwań np. czy da się ukończyć pierwszego pokemona mając tylko Magikarpa jako starter i złapałem hype:)

Jestem ciekaw co też RDR 2 będzie sobą reprezentować. Tyle tylko, że tutaj odstrasza mnie sterowanie padem. W takich grach to jednak mysz i klawiatura są najlepsze, a niestety wersję PC olali.

13.09.2018 19:34
odpowiedz
Likfidator
101

Prawdziwe wsparcie to masz na Androidzie. Kup popularny model, a społeczność będzie portować na niego nowe wersje Androida dłużej niż iPhone'y są wspierane. Do tego te porty są dość dobrze optymalizowane, bo robią je użytkownicy danych modeli.

W przypadku Apple'a masz dwa wyjścia, albo cieszyć się z płynnego działania na starej wersji i stracić wsparcie dla nowych aplikacji czy aktualizacji, albo zrobić update i powoli zabić urządzenie.

Tak jest od lat. Być może coś się jednak zmieni, bo iOS 12 według wstępnych testów działa na starszych urządzeniach szybciej niż iOS 11 czy nawet 10.
Nie są to jednak czasy Steve'a Jobsa, który wyznawał filozofię, że nowy sprzęt kupujesz, bo chcesz, a nie bo musisz. Za jego czasów Maki na 300 MHz procesorach były użytecznymi komputerami w momencie, gdy PCty dobijały do 3 GHz. Potem wszystko zaczęło się psuć.

13.09.2018 18:37
odpowiedz
Likfidator
101

Od samej premiery było mówione, że multi będzie na Switchu płatne, a na pudełkach z grami była informacja, o płatnym multi w przyszłości.

Samą usługę trudno tak naprawdę ocenić. Niebawem będziemy płacić za coś, co do tej pory było za darmo. Z drugiej strony 7 zł/miesiąc za sam dostęp do 20 klasyków z NESa, to nie dużo. Pytanie tylko jak ta biblioteka gier będzie rozszerzana w przyszłości. Jeśli co miesiąc będą dodawane dobre gry i miejmy nadzieję z innych platform, do Wii włącznie, to usługa będzie jak najbardziej godna polecenia.

Zresztą kto gra po sieci w Mario Kart, czy Splatoona kupi i tak, więc Nintendo w ogóle usługi promować nie musi.

Tylko, że to budzi standardowe obawy. To jest Nintendo. Oni potrafią przywalić ceny z kosmosu i nawet jeśli produkt się nie sprzedaje, to ich nie obniżą. Wyjątkiem od reguły, była przecena 3DSa, ale Nintendo było przyparte do muru. Sprzedaż Wii i NDSa zwolniła, a bez 3DSa nie mieliby na co gier wydawać.

Ja w każdym razie nie kupuję. Nie ma po co. Jakby usługa była droższa, ale oferowała lepsze gry jak Gold, czy PS+, to pewnie bym się skusił. Jednak nie ma takiej opcji. Wrzucą jakieś gry z NESa i tyle.

13.09.2018 15:53
odpowiedz
Likfidator
101

Nie wiem, moze mam cos ze wzrokiem ale uwazam ze ludzie piszacy ze tyle ppi wystarczy na takich malych ekranach maja racje.

Telefony z ekranami 1080p, czyli 400-420 PPI nie są wcale drogie. To standard na średniej półce. Za 1440p też się dużo nie płaci. Flagowce i wyższa średnia półka też mają to w standardzie.

Jak pisałem wyżej, przy ok. 550 PPI nie ma szans, by dostrzec jakikolwiek ślad, że obraz jest zrobiony z małych kwadracików. Przy 326 PPI mimo już ładnie zaokrąglonej czcionce elementy tworzące obraz nadal są widoczne.

I tutaj nawet nie chodzi o dyskusję, czy to jest potrzebne, czy nie. Jeśli widać, że 450 PPI jest lepsze niż 326, to w telefonie premium za 3700 zł wypadało też to dać, szczególnie że kosztujące poniżej 1000 zł Xiaomi mają PPI wynoszące 403 punkty.

Pozatym (serio pytam) po co mi w telefonie, Dolby Vision i HDR10.

Sporo osób ogląda filmy, czy seriale na telefonie. Niekoniecznie jest to główny sposób oglądania, ale po prostu jest. Czasem położysz się do łóżka wieczorem i na telefonie obejrzysz jeszcze jeden odcinek. Ten sam mechanizm przyczynił się do sukcesu Nintendo Switcha. Te małe ekrany ułatwiają nam konsumować treść.

Telefon zmieniamy częściej niż telewizor i dla wielu to może być pierwszy kontakt z HDR, a nawet motywacją, by zmienić TV. HDR na telefonach z OLEDami wygląda cudnie, na LCD trochę gorzej, ale wciąż lepiej niż na TV SDR. Posiadanie HDR10 czy Dolby Vision pozwala oglądać seriale z Netflixa i innych VODów w lepszej jakości, a HDR jest niezależny od rozdzielczości.
Nawet na tak małym ekranie widać ten zwiększony kontrast, szerszą paletę barw i wysoką jasność, która i tak jest ważna dla telefonu, bo ekran musi być czytelny w pełnym słońcu.

Kwestią czasu jest, gdy telefony zaczną robić filmy i zdjęcia w HDR. Nie tonemappować do SDR jak to obecnie jest określany HDR, ale zapisywać filmy i zdjęcia w szerszej palecie barw z metadanymi HDRu.

Wówczas nawet zwykli użytkownicy pstrykający fotki zobaczą różnicę, a treści HDR wejdą także do internetu np. zdjęcia czy filmy na stronach internetowych.

13.09.2018 14:43
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
101

Czarodziejami to są marketingowcy, którzy wmówili ludziom, że do 6 calowych urządzeń potrzebują więcej niż to 720p.

Używałem iPhone'ów przez lata i wydawało mi się, że 326 PPI wystarcza. Później przesiadka na Androida i coraz wyższe rozdzielczości. Od roku używam LG G6 z 1440p i 564 PPI, i różnica w jakości obrazu względem iPhone'ów z niższą rozdzielczością jest kolosalna. W ogóle nie widać pikseli, czcionki super ostre i czytelne. Na zdjęciach widać też dużo więcej detali. No i telefon wspiera HDR10 jak i Dolby Vision, tak jak najnowsze iPhone'y, no poza "budżetowym" kosztującym ponad 3700 zł XR.

326 PPI to nie jest żadna magiczna wartość od której nie widać pikseli. Po prostu tyle wyszło jak podbili rozdzielczość 2x w pionie i poziomie dla iPhone'a 4. Wtedy robiło to ogromne wrażenie, bo ekrany LCD miały wówczas niską rozdzielczość. Nawet wcześniejsze iPhone'y z 163 PPI były traktowane jako ekrany wysokiej rozdzielczości.

326 PPI dość dobrze ukrywa piksele, ale nie na tyle, by przestały być widoczne. Nie bez powodu topowe iPhone'y mają PPI wynoszące 458. Nadal mniej niż ok. 550 spotykane we flagowcach konkurencji, ale już na tyle wysoko, że pikseli gołym okiem nie zobaczymy.

Prawdę mówiąc jak zobaczyłem specyfikację iPhone'a XR pomyślałem, że Apple w końcu będzie mieć fajny telefon ze średnio-górnej półki. Idealny telefon za 2 tys. zł. No jeszcze 2500 zł bym zrozumiał. Drogo, ale to Apple. 3700 zł to jednak ponury żart.

Jeszcze pozbawienie go HDR10 i Dolby Vision, podczas gdy starszy i tańszy iPhone 8 HDR10 wspiera jest decyzją dla mnie dziwną.

Nie wiem co Apple tak naprawdę myśli. Oni chyba naprawdę mają swoich klientów za idiotów.

12.09.2018 19:46
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
101

Niemniej wystarczy zestawić produkcie b. wymagające aby zobaczyć że nie jest to prawda nawet jakby specyfikacja wydawała się podobna to gry na konsole są ze względu na jednolity system i jednolite środowisko dużo mniej wymagające przy tych samych efektach co wersja PCtowa.

Nie masz racji. Jedyna różnica między PC, a konsolą jest taka, że na PC jest dodatkowa warstwa systemowa GPU - sterownik - API - silnik. Na konsoli sterownik jest zintegrowany w API.
Jak już CPU przemieli dane to GPU różnicy żadnej nie robi. Niezależnie czy mowa o konsoli, czy komputerze, to GPU przetwarza dane w ten sam sposób, przetwarzając shadery niskopoziomowo.

Gdyby konsole miały np. Ryzeny, to faktycznie mogłyby mieć przewagę nad PCtami, ale tam jest przestarzały, netbookowy Jaguar, który jest słabszy od 3 GHz Core2Quadów. Te Core2Quady mają na tyle zapasu mocy, że starczy i na dodatkowy narzut Windowsa.

Podanie przykładu z Core2Quad to już odlot w inną galaktykę ponieważ popełniasz standardowy błąd w pomijaniu CPU. Wydajność w grach to kombinacja CPU/GPU. Na konsolach na pewno nie grasz w 13fpsach. Obok przykład ->

A tu masz przykład, że Core2Quad (po OC) wyciąga 60 fps w Battlefield 1 na ultra https://www.youtube.com/watch?v=cEmWuuj7Ygo
I na konsolach nie masz ultra w battlefieldzie, co najwyżej medium-high. Może tylko XO X ma ultra.

Core2Quad wystarczy do obecnej generacji? To spróbuj uruchomić na tym chociażby AC: Origins który wymaga SSE 4.2 a żaden procesor na LGA 775 tego nie ma.

Jakby Ubisoft przestawił jedną opcję w kompilatorze, to by się odpaliła. AC: Origins to też szczególny przypadek, bo gra ma ultra ciężki DRM, który zabija procesory. Tak na marginesie, wraz z wejściem Denuvo odpadły Core2Duo. Po prostu narzut tego zabezpieczenia jest zbyt wysoki.

Core2Quad to przykład ekstremalny. Bardzo tanio można kupić i5 2x00 i konsole nie mają z nimi żadnego startu.

GTX 660 to ma wydajność PS4 co ma się nijak do faktycznych możliwości obu sprzętów

Są dziesiątki testów na youtubie. Geforce 660 czy 750 Ti wygrywają bez problemu z PS4. Trochę pomaga w tym PCtowy procesor, bo jednak gry z otwartym światem potrafią przycinać na konsolach.

https://www.youtube.com/watch?v=KvN0w51xYdY

Nowy materiał Digital Foundry. Xbox One X, wszystkie detale na średnie i tylko tekstury na ultra. Na wczorajszym materiale porównywali konsole i była mowa, że XO X ma wyższy poziom detali niż PS4, PS4 Pro i XO S.

Piszę to wszystko, by uświadomić wam, że nawet w kategorii cena/wydajność konsole przegrywają z PC.

I nie mam nic przeciwko konsolom, ale niech Microsoft, Sony czy Nintendo wezmą się do roboty, a nie sprzedają przestarzałe buble.

PS3 i X360 odpowiadały high-endowym PC na premierę. Podobnie było z PS2, czy pierwszym Xboxem.

11.09.2018 22:41
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
101

Za 2000zł to się można porozglądać za kartą kartą graficzną o wydajności xbox
a nie pc składać.Co za 2k złożysz i3 8100 GTX 1050ti i 8gb ramiku i to się będzie ksztusić nawet w starociach sprzed 3 lat już nie mówiąc o reszcie komponentów.

https://www.youtube.com/watch?v=dGa_7Ds13Ls i tyle w temacie. PC w cenie XO X, który wygrywa z konsolą Microsoftu w każdym teście.

i3 8100 spokojnie będzie mogło nawiązać rywalizację z PS5. Do obecnej generacji wystarczą Core2Quady sprzed 10 lat po małym OC, a i5 2xxx czy nowsze to już jest ogromny skok wydajności względem konsol.

Fakt jest taki, że konsole jeszcze nigdy nie były tak zacofane na tle PC jak w tej generacji. Co ma też swoje plusy, bo można grać w nowe gry na wiekowym komputerze.

EDIT:

gram sobie w Spidermana na Pro ,koncze yakuze 0 i kiwami a potem efekt docelowy 2018 -RDR 2,ktory pozamiata rynek growy

No a Spider-man to nie jest ogrzewany kotlet? Wymieszany Sunset Overdrive z Batmanem. W dodatku mocno uproszczony względem Sunset Overdrive, który fajnie łączył styl Jet Set Radio i Tony Hawka z sandboxową strzelanką. System kombosów, gdzie łączyło się akrobacje i celne strzały dawał najwięcej frajdy, a luźna fabuła z motywami burzenia czwartej ściany była naprawdę przyjemna.

Jedyne co ratuje Spider-mana to niezły klimat. Gameplayowo ta gra po prostu leży, zresztą jak wszystkie exy od Sony.

A RDR 2 czym niby ma pozamiatać? Póki co same obietnice, a po gigantycznym zawodzie jakim było GTA V, nie mam najmniejszego zaufania do Rockstar. Obym się mylił. Dobrych gier nigdy za wiele, ale nie liczę na nic szczególnego. Lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować.
W przypadku GTA V dałem się po prostu zwieść recenzjom i opiniom konsolowców. Czekałem długie lata na wersję PC, a jak dostałem ją w swoje łapy to zamiast wielkiej rewolucji dostałem najsłabszą grę z serii.

Ot kolejny przykład, że sfrustrowani konsolowcy idealizują wszystko czego nie ma na PC. Po prostu trzeba brać na to poprawkę.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-11 22:49:10
11.09.2018 21:40
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
101

Inna sprawa, że na komputerze za 800 zł Tomb Raider może w ogóle się nie uruchomić i dlatego wolę konsole.

Za 300 zł kupisz gotowy komputer z Core2Quadem, 8 GB RAM i jeszcze licencją na Windows 7. Za 500 zł da się kupić używanego Geforce'a 960. Tyle wystarczy, by nowy Tomb Raider działał w 1080p w 30 fps w lepszych detalach niż na konsoli, a pewnie i da radę zagrać w 1440p na konsolowych detalach.

Wydając niewiele więcej tj. już za 350 zł można kupić komputer stacjonarny z i5 2400 oraz Windows 7. Ta i5 wydajnościowo miażdży PS4 Pro i Xbox One Xa. Wystarczy dodać Geforce 970 czy 1060 i zagramy w 1800p czy 2160p (pełne 4K) na konsolowych detalach, albo w 60 fps w 1080p.

Można zejść nawet taniej. Geforce 960 GTX to wydajność bliska PS4 Pro. Zwykłą PS4 pokona tańszy Geforce 660 czy 750 Ti.

Wy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy z tego jak niskie wymagania są dla 30 fps i średnich detali - odpowiednika konsol.
60 fps i wysokie detale mocno utrudnia sprawę, bo i mocniejszy CPU potrzebny, jak i GPU, a także większe obciążenie szyn danych, bo trzeba wszystkie dane przetworzyć w 16 ms, a nie 33 ms.

Zła opinia dotycząca PC bierze się z tego, że nieświadomi ludzie kupują zestawy z osiedlowych sklepów, gdzie janusze biznesu biorą 500-1000 zł marży montując kompletnie niedopasowane komponenty, albo kupując gotowce z marketów, o równie fatalnych konfiguracjach.

Taki gotowiec za 3000 zł, będzie gorszy od PS4 Pro, o XO X nie mówiąc. Samodzielnie za 2000 zł złożysz komputer, który pokona XO X w każdym teście.

Z konsolami jest po prostu o tyle dobrze, że kupujesz sprzęt za 800 zł i masz wydajność poprawnie złożonego PC w tej cenie.

11.09.2018 12:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Komputer masz na dobre kilka lat. Chyba, że nagle wejdą tanie 8-rdzeniowce, ale na to się nie zanosi.

8 GB RAMu do grania w sam raz. Więcej nie potrzebujesz, chyba że chodzi o jakieś typowe gry na PC, jakieś strategie, czy inne, które przechowują tony informacji o świecie gry.

Najsłabszym ogniwem jest karta graficzna Geforce 960 ciągnie cały komputer w dół. Dla tego Ryzena takim minimum jest Geforce 1070, a do komfortowej gry na ultra w 1440p potrzeba GF 1080.

Wymiana na PS4 Pro nie ma najmniejszego sensu. Procesor tragiczny, a układ graficzny tej konsoli jest tylko troszeczkę wydajniejszy niż GF 960. PS4 Pro nie ma startu do 970 czy 1060.

Jak masz większy budżet, to poczekaj do premiery Geforce 2070 i 2080. Ta ostatnia nada się idealnie do Twojego komputera.

08.09.2018 17:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Z odtwarzaczy Bluray 4K najlepiej wypada Xbox One S. Jest po prostu tani, na wyprzedażach kupisz go za ok. 650 zł, czasem nawet z grą w zestawie, którą możesz odsprzedać za 100 zł. Poza dodatkowymi plusami, że to konsola i ma sklep z aplikacjami jest np. oficjalnie dostępne KODI, to Xboxa łatwo sprzedasz, a z używanym odtwarzaczem Bluray 4K niewiele zrobisz jest niewielkie zainteresowanie tymi urządzeniami.

Same płyty Bluray 4K są drogie, a filmów zbyt wiele nie ma i są trudno dostępne.

Dużo łatwiej, taniej i wygodniej jest po prostu korzystać z Netflixa, czy Amazon Prime, gdzie treści 4K jest sporo i są w tanim abonamencie.

Filmy w 4K (i z HDR) możemy też wypożyczać z Amazonu czy applowskiego iTunes.

Bluray 4K to niszowy format i ogólnie wszystkie płytowe formaty są w mocnym odwrocie.

08.09.2018 17:05
odpowiedz
Likfidator
101

Procesor jest dość wiekowy, ale wciąż lepszy niż to co jest w PS4 Pro czy Xbox One X.

Geforce'a 1060 kupuje się albo do grania w 60 klatkach w 1080p, albo do 30 klatek w 4K. Twój CPU 60 klatek nie wyciągnie, więc jeśli masz ekran 4K, to Geforce 1060 do tego CPU ma sens.

Jeśli zamierzasz grać w 1080p, to 1050 Ti w zupełności wystarczy, bo wyciąga 30 fps bez problemu w tej rozdzielczości.

W każdym razie wymiana 650 na 1050 Ti da kolosalną różnicę w działaniu gier.

03.09.2018 19:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Bierz od razu za 80 zł/rok. Usługa jest bardzo dobra, a gier jest sporo. Chyba wszystkie gry od EA tam są, z wyjątkiem FIFY 18. Oczywiście nadchodzące nowości jak Battlefield V, Fifa 19 itd. trafią do podstawowego Origin Access dopiero w przyszłym roku, ale i tak warto.

Poza grami od EA jest coraz więcej gier innych wydawców. Jakiś czas temu dodano Mad Maxa, który nie jest zbyt grywalny, ale fanom otwartych światów może przypaść do gustu.

Jest też sporo dobrych indyków np. Oxenfree, czy Inside.

Origin Access jest znacznie lepszy od EA Access z Xbox One'a. Usługi zaczynały podobnie, ale ta z PC zaczęła dostawać coraz więcej i coraz bardziej różnorodnych gier.

Polecam szczególnie Titanfalla 2. Kampania z tej gry to najlepszy singlowy FPS ostatnich lat. Bawiłem się chyba lepiej niż przy DOOMie. Titanfall 2 może nie ma zbyt intrygującej fabuły, ale misje z kampanii są ciekawe i różnorodne, a w połowie gry pojawiają się motywy mieszające zagadki logiczne ze strzelaniem.

Mój abonament skończył się miesiąc temu. Nie przedłużam, bo ograłem co miałem ograć i teraz ogrywam gry z Xbox Game Pass.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-03 19:48:01
02.09.2018 18:09
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
101

Mówcie co chcecie, ale Origin Access to najlepsza usługa abonamentowa na rynku. Wersja basic kosztuje mniej niż 7 zł/miesiąc przy zakupie na cały rok, a oferuje prawie wszystkie gry od EA oraz coraz więcej gier od innych wydawców. Jest też trochę indyków, ale tylko najwyższej jakości jak np. Inside.

Origin Access na PC w kategorii cena/jakość wygrywa bez dwóch zdań z Xbox Game Pass, który tak prawdę mówiąc jest opłacalny tylko w tych promocjach, gdzie można go dostać za 5-10 zł/miesiąc.

EA Access na XO jest podobny, ale ma znacznie mniej gier i praktycznie tylko te od EA. Choć na plus są takie gry jak Dante's Inferno ze wstecznej kompatybilności X360, których na PC nie ma.

W każdym razie ograniczenie dostępu do dema abonentom tych pakietów trudno uznać za wadę. Płaczą jak zwykle posiadacze PS4, gdzie Sony nie pozwoliło EA na taką formę dostępu do gier.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-09-02 18:10:57
01.09.2018 18:12
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Potrzebujesz tego RAMu do konkretnego zastosowania, czy myślisz, że jak zwiększysz RAM, to będzie działał lepiej?

Jak masz 8 GB RAM w komputerze z 2010 roku, to zwiększanie nic nie da. Chyba, że chcesz otwierać dziesiątki kart w przeglądarce i odpalać grę w tle, albo używać maszyn wirtualnych.

Jeśli nie, to zostań z 8 GB RAM. Testy pokazują, że nawet 4 GB RAMu wystarcza do grania, pod warunkiem, że na GPU masz 4 czy 6 GB na tekstury i dane graficzne. Pamięć główna jest bezużyteczna dla gier, a 8 GB to tak w sam raz, żeby system i gra miały tyle ile potrzeba.

01.09.2018 16:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Microsoft wygasza Windows 7. Coraz trudniej robić na ten system sterowniki, czy tworzyć oprogramowanie. Jak skończy się wsparcie dla Win 7, to i nowe wersje narzędzi deweloperskich przestaną go wspierać. To jest umierający system i nie ma powodu, by na nim siedzieć.

Do starych rzeczy jest Windows 9x albo XP, a do nowych 10tka. Tyle w temacie. Vista, 7 i 8 są bezwartościowe.

01.09.2018 14:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

A co się boisz tak tej 10tki? Najlepszy Windows jaki Microsoft zrobił. Siódemka jest archaiczna i słabo sobie radzi z 4K, a HDRu nie wspiera wcale.

Jakbyś jeszcze używał XP, to bym zrozumiał, bo to ostatni klasyczny system Microsoftu, który wspiera technologie potrzebne starym grom i programom. Windows 7 nie ma niczego czego nie byłoby w 10tce.

A sam Windows 10 jest lżejszy, szybszy i wygodniejszy. Początki 10tki były trochę trudne, ale już rok po premierze wszystko działało tak jak należy.
Windows 7 sprawiał mi problemy ze starą kartą dźwiękową Sound Blaster X-Fi. Zdarzało się, że sterownik głupiał i trzeba było kartę włącz/wyłącz w menadżerze urządzeń.

Po updacie do Windows 10 żadnych problemów.

29.08.2018 21:08
1
odpowiedz
Likfidator
101

Nie patrz na czas reakcji, bo to jest kompletnie niemiarodajne. Sprawdzaj input lag, czyli opóźnienie z elektroniki monitora. https://displaylag.com na tej stronie jest ładna baza danych. Producenci monitorów input lagiem się nie chwalą, bo najczęściej nie ma czym.

29.08.2018 20:38
odpowiedz
Likfidator
101

Przy odrobinie wysiłku można jogurt zrobić samemu. Wystarczy zwykłe mleko, 2% albo 3.2%. Do tego łyżka Danone Activia czy innego co ma bakterie jogurtowe. Wymieszać, zostawić w ciepłym miejscu, by mleko miało ok. 30'C. Następnego dnia mamy przepyszny jogurt.

Żeby zrobić kolejną porcję, wystarczy zalać z 50 ml starego jogurtu świeżym mlekiem i następnego dnia będzie kolejna porcja.

Ja tak robię w sezonie grzewczym, bo pojemnik z jogurtem stawiam na grzejniku, dzięki czemu jogurt utrzymuje temperaturę w okolicy 30'C.

28.08.2018 22:55
10
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
101

Tutaj nawet nie ma co dyskutować. Hipoteza jest idiotyczna. Branża gier już dawno temu odeszła od przemocy, bo ta się nie sprzedaje. W najpopularniejszych grach trudno szukać przemocy na większą skalę niż w kinowych blockbusterach na które chodzą 13 latki.

W grach sieciowych trudno spotkać urywanie kończyn czy bryzgające wnętrzności. Fotorealizm ustąpił pola kolorowej i lekko kreskówkowej grafice czego przykładem jest Overwatch czy Fortnite.

Podobnie z toksycznością graczy. Dotyczy to głównie gier free2play i też niskich rang, gdzie można spotkać okazjonalnych graczy, często nadpobudliwych nastolatków.

Na wyższych rangach, gracze są bardzo kulturalni. Dlaczego? Po toksyczność się im nie opłaca. Skupiają się na grze, bo chcą awansować do wyższych rang. Trenują codziennie po kilka godzin, czytają o strategiach, oglądają pro-graczy na streamach i youtubie itd.

No i z empatią kompletnie nietrafiona uwaga. Wystarczy popatrzeć na statystyki gier Telltale, czy innych fabularnych z wyborami. Większość graczy 60-80% podejmuje decyzje stawiające dobro innych, a nie własne.

A najlepszym dowodem, że przemoc nikogo nie obchodzi jest klęska naszego rodzimego Agony. Gra wyznaczyła nowe poziomy obrzydliwości, a nawet nagonki w mediach nie było, bo przemoc w grach dzisiaj #nikogo.

28.08.2018 22:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Jeśli chodzi o początek gier 3d to nie zapominajmy o takich grach jak "Alone in the dark" 1992

Z tym, że Alone in The Dark technologicznym przełomem nie był. Było sporo tzw. wektorówek na rynku w tym czasie, a sama gra ma się nijak do tematu tekstur. AITD to przede wszystkim ciekawe połączenie statycznych teł z grafiką 3D. Pomysł rozwijany później w Resident Evil.

Przy okazji AITD warto wspomnieć o Esctatica, która oferowała podobną grafikę, ale zamiast wielokątów budowała postacie i przedmioty ze sfer, a dokładniej rysowała cieniowane okręgi i elipsy, co nawet nieźle wyglądało w tamtych czasie. Postacie były pozbawione kanciastości znanej z innych gier.

28.08.2018 14:17
odpowiedz
Likfidator
101

Podam też taką małą ciekawostkę na Allegro dotąd grę kupiło 59 osób dla porównania GOWA miesiąc przed premierą kupowało już kilkaset osób, natomiast takiego AC Origins ponad miesiąc przed premierą kupowało kilka tysięcy osób, coś słabe zainteresowanie tą grą w naszym kraju.

W naszym kraju. Na zachodzie Spiderman jest bardzo znaną i lubianą postacią, a same komiksy dużo bardziej powszechne.

Spiderman na PS4 może być najlepiej sprzedającą się grą na tej platformie tego roku.

a zwykli rabusie w tym Spider-Manie zachowują się jakoś głupkowato mam nadzieję, że AL nie będzie spaprane

A jak mają się zachowywać? W grach Insomniac zwykli wrogowie to tylko tło. W Sunset Overdrive liczyły się akrobacje, kombosy, skillowe zabijanie wrogów itd. w grze były naprawdę nieliczne momenty, gdzie można było zginąć, no chyba że stało się w miejscu.
W Spidermanie wrogowie nie muszą być bystrzy, wystarczy że będą wymuszać na graczu mobilność, a będzie dobrze.

Naprawdę nie ma co doszukiwać się w tej grze jakiejś rewolucji. To będzie po prostu dobry Spajdi, w którym będzie można robić to co pajączek robi w filmach i komiksach.

Insomniac Games tego nie skopie, bo jadą na dobrze im znanych schematach. Jasne zawsze można ponarzekać, że to wciąż te same schematy, tutaj chodzi o postacie, klimat, wierność komiksom i samą fabułę.

Jedyne co może zepsuć tę grę to powtarzalność, ale jeśli wzorem Arkham Asylum pójdą w stronę Metroidvanii, gdzie co kilkanaście minut dostajemy nowy gadżet do zabawy, który otwiera nowe przejścia i daje nowe możliwości pokonywania nowych rodzajów wrogów, to Spiderman nudny nie będzie.

Już samo płynne balansowanie między elementami platformowymi, bijatyką oraz skradanką da niezły pacing tej grze.

28.08.2018 13:01
12
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Tak beznadziejnego artykułu na GOLu dawno nie było... Lepiej zastanówcie się zanim będziecie robić przedruki z niemieckich stron.

Artykuł to lista losowych gier, w których napisano "o jakie to ładnie w porównaniu do wcześniejszych gier".

Historia tekstur w grach wyglądała mniej więcej tak:

1. Brak tekstur, tylko jednokolorowe wielokąty. To był początek gier 3D. Pięknym przykładem jest Virtua Racing od Segi, która mimo iż wyszła w czasie, gdy gry z teksturami już były, to zachwycała ilością detali, rozdzielczością i płynnością. Takich gier było sporo na PC, Amidze, a także pojawiały się na konsolach np. Star Fox na SNESie.

2. Początki tekstur były trudne. Najpierw pojawiły się gry "Super Scaler", które wykorzystywały sprzętowe układy potrafiące skalować i obracać sprite'y w czasie rzeczywistym. Pamiętny AfterBurner z automatów to doskonały przykład tej technologii. Na PC pierwszy Wing Commander używał tej technologii, aczkolwiek na znacznie mniejszą skalę generując tylko pojedyncze statki kosmiczne na tle ciemnego kosmosu.

3. Później konkurowały ze sobą dwie technologie. Voxele, mogące generować piękne jak na tamte czasy tereny oraz raycasty (i ich pochodne). Comanche robił niezły użytek z Voxeli, a Wolfestein 3D, czy DOOM doskonaliły technikę raycastów. SIlnik Duke Nukem 3D był najbardziej zaawansowanym przedstawicielem tej technologii, kreatywnie unikając wielu limitów tej technologii. Pojawiły się skośne podłogi, oraz możliwość wielopoziomowych pomieszczeń. DOOM miał tylko jedną podłogę i sufit.

4. Wejście w prawdziwe 3D było trudne. Descent to jedna z pierwszych gier z prawdziwą trójwymiarową i oteksturowaną geometrią, a także z modelami wrogów w 3D. Silnik gry opierał się na podzieleniu lokacji na zamknięte pomieszczenia łączone korytarzami, co rozwiązało problem testowania widoczności.

5. O ile raycasty i voxele pięknie radziły sobie z problemem perspektywy i skalowania, tak oteksturowanie polygonów niosło ze sobą nowe wyzwania. Głównym problemem była perspektywa, która była piętą achillesową pierwszego Playstation. Skalowanie tesktur z korekcją perspektywy to był feature wymieniany w materiałach promujących pierwsze generacje akceleratorów 3D na PC. Wiele gier z PSXa zmagało się z pływającymi teksturami.

Początkowo używanie trójkątów do rysowania 3D nie było takie oczywiste. Sega Saturn generowała obraz przy pomocy quadów, co miało sporo wad, ale również jedną zaletę. Na pojedynczego Quada potrzeba dwóch trójkątów. Specjalnie przygotowane modele np. w Virtua Fighter robiły z tego użytek i były bardziej szczegółowe niż w konkurencyjnych grach z tego okresu.

6. Rewolucją w teksturowaniu był Quake. Jako pierwszy wprowadził lightmapy, czyli dodatkową teksturę, liczoną przy pomocy raytracingu w czasie tworzenia gry, która symulowała statyczne oświetlenie. Od Quake'a zaczęło się podwójne teksturowanie. To właśnie jest największą rewolucją wprowadzoną przez Quake'a. Przy okazji warto wspomnieć o bardzo sprytnych metodach generowania półprzezroczystości dla wody i innych obiektów. To co Quake i Quake II osiągnęli w tym zakresie w 256 kolorach, było wybitne, w necie jest świetne opracowanie na ten temat.

7. Dynamiczne oświetlenie realizowano poprzez kolorowanie wierzchołków. Początkowe płaskie cieniowanie zastąpiono algorytmem Gourada dającym płynne przejście kolorów. Rozwiązanie nie było idealne, ale bardzo szybkie i implementowane sprzętowo w konsolach i akceleratorach 3D dla PC.

8. Przez pewien okres czasu gry rozwijały te metody. Tak jak Quake używał 2 tekstur, tak Unreal posiadał miejsca, gdzie używano aż 7. Nowe generacje kart dodawały kolejne ciekawe efekty. Warto wspomnieć tutaj o problemie kart Voodoo, które nie potrafiły wyświetlać tekstur większych niż 256x256 pikseli. Konkurencja pozwalała na 2048x2048. Co prawda takich tekstur w grach nie używano bezpośrednio długie lata, ale programiści zaczęli stosować tzw. atlasy, czyli na jednej dużej teksturze umieszczali wiele mniejszych. Pozwoliło to nie tylko na łatwe zarządzanie teksturami o wymiarach nie będących wielokrotnością potęg dwójki, ale również na optymalizacje. Atlasowanie tekstur zmniejsza ilość tzw. Draw Calls, które są ciężkie dla CPU.

9. Ostatnim gigantycznym przełomem były shadery. W kolejnych wersjach programista miał coraz większą kontrolę nad tym w jaki sposób karta generuje obraz.

10. Pojęcie tekstury zniknęło, a pojawił się materiał, czyli tekstury + shader. Materiał to nie tylko kolor, ale także definiuje jak odbija światło. Wzrost mocy obliczeniowej pozwalał na coraz więcej, aż gry w końcu przeszły na Physically Based Rendering, czyli prawie wszystkie obiekty w grze używają jednego materiału, który ma wiele parametrów definiujących jak materiał reaguje na światło zgodnie z prawami fizyki.

11. Poprzednia generacja wprowadziła techniki deffered, gdzie fazę geometrii oddzielono od oświetlenia. Silnik gry generuje kilka ramek obrazu, a złożone algorytmy post-process przetwarzają je, by uzyskać finalny obraz. W ten sposób odseparowano koszt geometrii od oświetlenia, co pozwoliło na używanie setek źródeł światła w pojedynczej scenie.

To tak w wielkim skrócie. Pominąłem mnóstwo rzeczy i ciekawych implementacji różnych technologii. Szczególnie lata 90te były pod tym względem ciekawe, bo co kilka miesięcy wychodziła gra, która robiła coś nietypowo.

27.08.2018 20:16
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

To wszystko było takie... średnie. Sporo mechanik, ale wszystko gdzieś już było. Grafika raczej OK, ale też bez fajerwerków. Z tym, że to taki typ grafiki, że trzeba zobaczyć to na żywo, a nie na mocno skompresowanym streamie, by ocenić jakość tekstur i efektów.

Na pewno będzie to pokaz możliwości HDR z tymi wszystkimi kolorowymi neonami, a także i Ray Tracing od Nvidii powinien dać tej grze gigantycznego kopa w jakości wyświetlanego obrazu.

Wielką niewiadomą pozostaje fabuła i to jak wielki wpływ będą miały decyzje gracza na całą historię. Jeśli CDPR mówi prawdę i faktycznie świat będzie reagował na nasze działania, to będziemy mogli mówić o rewolucji.

W zasadzie nie było źle, ale ogromny hype jaki towarzyszy tej grze, podsycany przez dziennikarzy, którzy byli na zamkniętym pokazie, po prostu zaszkodził.

Zamiast pozytywnego zaskoczenia, było lekkie rozczarowanie. Mimo iż tak naprawdę trudno się do czegoś przyczepić, to oczekiwaliśmy gamingowej rewolucji, a po prostu zapowiada się na bardzo dobrą w starym stylu.

Po tym co zobaczyłem pre-orderować gry nie zamierzam, ale skłaniam się do tego, by kupić na premierę, o ile opinie będą dobre.

27.08.2018 18:12
odpowiedz
Likfidator
101

Myślałem, że CDP się bardziej wysili, a oni po prostu nadają PNG o wymiarze 1920x1080 w BASE64.

Początkowy ciąg znaków po przetłumaczeniu w Base64 daje nagłówek pliku PNG. Ktoś wyliczył na reddicie, że przesłanie całego obrazu 1920x1080 zajmie im ok. 28-30 godzin przy tempie w jakim to wysyłają.

Cały problem, to znaleźć metodę na zapisanie całego strumienia w TXT. Później wystarczy użyć Base64, by uzyskać to w formacie binarnym i można wyświetlać.

Chyba, że CDPR pójdą z tym o krok dalej i okaże się, że obraz PNG będzie składał się z losowych pikseli, z powodu użycia jakiegoś algorytmu szyfrującego.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-08-27 18:12:49
27.08.2018 12:45
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak Base64. Tylko co tam jest zawarte? Myślę, że dla samego wrzucania postów z chata, to by się nie fatygowali.

Zapewne czekają, aż ktoś z nadmiarem wolnego czasu napisze program/skrypt, który użyje OCR, by przerzucić to do formatu tekstowe. To nawet proste zadanie. Wystarczy brać jedną klatkę raz na kilkanaście sekund, użyć OCR, odszukać odczytany wcześniej fragment i dodać to co nowego się pojawiło... całość zapętlić.

Nawet jeśli są zapisywane tylko posty z chata, to mogą mieć jakieś modyfikacje. Wówczas wypadałoby analizować różnice i na ich bazie otrzymalibyśmy jakiś strumień danych.

Co zapewne da nam jakiś obrazek, GIFa, kawałek audio, albo w najlepszym wypadku jakąś paczkę ZIP z minigierką.

Jestem zbyt leniwy, by się za to zabrać, poczekam, aż ktoś inny się pofatyguje.

27.08.2018 10:02
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Wzorowanie się na CSie w Cyberpunku wydaje mi się co najmniej kontrowersyjne.
To nie jest gra, która przyciągnie do siebie e-sportowców grających na myszy i klawiaturze. Cyberpunkiem będą zainteresowani głównie gracze preferujący gry fabularne, ewentualnie konsolowe strzelanki.

Dlatego uważam, że twórcy powinni inspirować się mechaniką strzelania z exów Playstation 4, CoDa, Battlefielda, GTAV czy ostatniego DOOMa. Po drodze spychając realizm na drugi plan. Strzelanie ma być fajne i efektowne.

W takiej grze aż prosi się o walkę wolną, taktyczną, a postać powinna mieć sporą bezwładność na bazie czego można by zbudować system implantów, usprawniających odruchy, siłę, zręczność itd. jak na cRPG przystało.

W każdym razie można to rozwiązać na wiele różnych sposobów, ale na pewno nie wzorując się na CS.

Z drugiej strony, to wszystko może być ledwie zagraniem marketingowym. Zaprosili tego gracza, dali mu pograć, poprosili o wypełnienie ankiety i tyle. Teraz ogłosili światu, że gracz CSa pomaga w mechanice strzelania, by Cyberpunk zaistniał w świadomości społeczności CSa. Tak na to patrząc, to świetne zagranie marketingowe zwiększające rozpoznawalność marki u nowej grupy odbiorców.

26.08.2018 16:37
odpowiedz
Likfidator
101

W 55" kupisz LG B7. Lepszego nie potrzebujesz. We wszystkich modelach OLEDów matryce są identyczne, a modele na 2018 rok mają dodane AI z którego i tak mało kto będzie korzystał.

https://www.mediaexpert.pl/telewizory/telewizor-lg-oled65b7v,id-823490
Za 8300 zł jest nawet 65". Ceny mocno poleciały w dół w ostatnim czasie. Przy takich cenach nawet nie warto myśleć o jakimkolwiek LCD.

26.08.2018 14:16
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

VirtualManiac, obecnie nie jestem w temacie. Orientowałem się w modelach na 2016 i 2017 rok. Jak z tegorocznymi nie wiem, ale ogólnie na niskiej półce cenowej TCL ma najciekawsze modele tj. 10-bitowe matryce, strefowe podświetlenie LED, tylko jasność maksymalna niska.

Niezły LCD 55" powinien kosztował ok. 4500-5500 zł, czyli 10-bitów, 1000-nitów i strefowe podświetlanie LED. Tyle tylko, że za 6200-6500 zł możesz kupić 55" OLEDa od LG, który wspiera wszystkie standardy HLG, HDR10 i Dolby Vision. Ma jakość obrazu której żaden LCD nie dorówna i ma najlepszy system Smart TV. Super płynny, z toną aplikacji i funkcji.

Ogólnie w tej chwili niczego poza OLEDem bym nie kupował. Biorąc na raty nie powinno się tego odczuć.

Planowałem w tym roku kupić w końcu OLEDa, ale ceny ich cały czas spadają. Mam 60" Samsunga z 2016 roku KS7000, co ma 1000 nitów, więc mogę na spokojnie czekać. Tak cicho liczę, że za te 6500 zł w przyszłym roku da się kupić 65" OLEDa.

26.08.2018 14:04
odpowiedz
Likfidator
101

Trochę gier z HDR jest w Origin Access. Jak chcesz tylko zobaczyć jak ta technologia sprawdza się w grach, to kup dostęp na miesiąc za 15 zł.

Warto ściągnąć demko Forzy Motorsport 7. Ta gra jest wprost stworzona pod 1000 nitów i 10-bitowe matryce.

Świetnie wygląda też Battlefield 1. Ta szara gra dostaje mnóstwo akcentów kolorystycznych, a wybuchy robią ogromne wrażenie.

Szkoda, że Microsoft nie dał trybu HDR w Sea of Thieves czy GoW 4 pod Windows. Obie to niezły pokaz możliwości HDR.

26.08.2018 13:58
25.08.2018 23:55
odpowiedz
Likfidator
101

Kilka miesięcy temu kupiłem coś takiego: https://www.x-kom.pl/p/294297-router-tp-link-tl-mr6400-300mbps-b-g-n-3g-4g-lte-150mbps-4xlan.html jak na 350 zł działa nieźle.

Jedyna wada to Ethernet tylko 100 Mb/s, ale do internetu LTE wystarcza. Mam też Huawei e5186s do internetu firmowego i w zwykłym użytkowaniu oba są równie dobre.

Komputer możesz podłączyć kablem Ethernet, albo kupić kartę WIFI na pci-e albo USB.

PS4 ma wifi i powinna mieć też ethernet, mój Xbox One ma, więc i konsola Sony powinna mieć.

25.08.2018 20:49
2
odpowiedz
Likfidator
101

Zastanawiam się, czy jeśli nie mam TV 4K, jest sens pchać się w ps4 pro? Głównie chodzi mi o możliwość grania w większej ilości FPS niż 30.

PS4 Pro w najgorszym przypadku będzie skalować rozdzielczość do 1080p, dając supersampling, czyli antyaliasing najlepszej jakości.

Część gier na PS4 Pro czy XO X pozwala wybrać jedną z kilku opcji graficznych, najczęściej jest to:
- wysoka rozdzielczość, czyli coś między 1440p, a pełnym 2160p,
- wysoka wydajność, czyli 40-60 fps w 1080p.
- wyższe detale w 1080p.

Jedną z takich gier jest Rise of The Tomb Rider. W God Of War można np. włączyć tryb 60 fps w 1080p.

Są też gry, które w ogóle nie działają w 4K. Tekken 7 na PS4 Pro działa w 1080p, a na zwykłym PS4 w 900p.

Jest też tryb boost, który pozwala usprawnić działanie gier, które patcha obsługującego PS4 Pro nie dostały. W ten sposób gry, które miały problemy z płynnością na zwykłym PS4 i działały w 20-25 fps na PS4 Pro trzymają stałe 30 fps.

Są też gry jak np. Deus Ex: Manking Divided, który na zwykłym PS4 Pro ma solidne problemy z płynnością, a na PS4 Pro działa w stabilnych 30 fps.

PS4 Pro to po prostu wydajniejszy sprzęt i twórcy robią z tego lepszy czy gorszy użytek. Na pewno zysk jakiś będzie, ale czy jest on wart różnicy w cenie, to odpowiedź sobie sam.

Korzystam z internetu LTE, który jest podłączony do komputera przez modem usb. Chciałbym, żeby konsola i komputer były podłączone do internetu równocześnie. Czy w tym celu wystarczy kupić tylko router?

Router wystarczy, ale pozostaje kwestia jaki? Jak masz modem USB, to możesz spróbować jakiegoś taniego routera za ok. 100 zł, do którego podłączysz posiadany modem przez port USB.
Jest to opcja tania, ale dość ryzykowna, bo musisz sprawdzić, czy dany model routera współpracuje z Twoim modemem USB.

Druga opcja to zakup routera z wbudowanym modemem USB. Wówczas do takiego routera wkładasz kartę SIM i wszystko działa. Lepsza opcja, ale takie routery są znacznie droższe.

Pytanie jeszcze w jakiej sieci masz LTE. Konsole ogólnie zjadają dziesiątki GB miesięcznie na update'y systemu i gier. Często jest tak, że nawet jak kupujesz gry na płytach, to i tak musisz pobrać 10-20 GB łatę, żeby grać po sieci.

Z operatorów jedynie T-Mobile daje nielimitowany LTE z prawdziwego zdarzenia. Sam mam taki internet i z powodu Xbox Game Pass zdarza mi się ściągnąć nawet 1300 GB miesięcznie. U innych operatorów miałbyś dawno przyciętą prędkość.

24.08.2018 18:22
odpowiedz
Likfidator
101

Z tego co usłyszałem to lepiej kupować karty na PCI niż karty na USB, bo są po prostu lepsze. To samo tyczy się też kart sieciowych.

Nie mieszaj kart sieciowych do dźwiękowych. Na PCI czy teraz PCI-E to można kupić karty dla zwykłych użytkowników. Nawet nie wiem, czy nawet są jakieś profesjonalne karty do montażu wewnątrz PC. Być może są jakieś co mają interfejs PCI-E, dla wysokiej przepustowości i niskich opóźnień, ale i tak całe pudło jest podłączane kablem na zewnątrz. Wnętrze komputera po prostu ma sporo zakłóceń elektromagnetycznych od GPU i CPU. Uniemożliwia to nagrania najwyższej jakości.

Oczywiście na USB też są słabe karty. Ba, są nawet modele gorsze od kart zintegrowanych na płytach. Dlatego też nie można mówić, że na jakimś złączu są karty lepsze.

Dobra opinia kart PCI wzięła się stąd, że zawsze były lepsze od zintegrowanych.

Dla mnie 256kb/s to optymalna wartość. Wartość dla której dźwięk jest już naprawdę dobry to 320 kb/s, maksymalna dla mp3, i na tym poziomie dźwięk już ma ten sam poziom co na oryginalnych cd. Minimum dla mnie to 160 kb/s.

MP3 to ogólnie przestarzały standard. Nawet przy 320 kb/s jakość jest po prostu słaba, a w 128-160 kb/s to już tragedia.
Nowoczesne kodeki dają już niezłą jakość w 160 kb/s, ale mając Spotify premium można włączyć 320 kb/s, które gra naprawdę ładnie i wyraźnie słychać różnicę między jakością standardową.

24.08.2018 13:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

To zależy co do tej karty podłączysz. Jeśli będą to głośniki stereo, albo słuchawki, to lepiej poczytaj o DACach na USB. Lepsza jakość dźwięku, ale tylko na dwa kanały. Dźwiękówki na USB mają tę zaletę, że są z dala od zakłóceń elektromagnetycznych z wnętrza obudowy, co ogranicza szumy.

I czy w Colinie 04/2005 można w niej ustawić efekt EAX?

Nie wiem, czy nowsze karty Creative'a na PCI-E w ogóle wspierają EAX. Dla Visty i nowszych Creative opracowało Alchemy, czyli specjalną nakładkę, która działała w niekoniecznie zalecany przez Microsoft sposób, ale pozwalała włączyć EAX w starszych grach.

Ktoś odkrył, że ALchemy może pracować w pełni software'owo i zrobiono cracka, że działa nawet na integrach. Oczywiście CPU musi to wszystko przetworzyć, ale dzisiejsze procesory mają bardzo duży zapas mocy dla gier z 2000-2006 roku, które używały EAX.

Ogólnie musisz poczytać jak to wygląda na Windows 10. Ja sobie odpuściłem. Jak chce mi się zagrać w starą grę, to mam stary komputer z Core2Duo i Windows XP, gdzie to wszystko po prostu działa.

23.08.2018 22:27
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Jeśli przesyłasz dźwięk cyfrowo np. przez HDMI, albo w inny sposób, to bez różnicy. Komputer po prostu prześle strumień danych, które zostaną przetworzone przez DAC w TV czy kinie domowym.

Jeśli korzystasz z wyjścia analogowego, to dźwięk na pewno będzie lepszy, ale to zależy od karty i głośników.

Integra integrze nierówna. Jest niby standard Intel HD Audio, ale on tylko precyzuje protokół komunikacyjny system -> DAC w integrze.
W tanich płytach wciąż można spotkać bardzo słabe implementacje dźwiękówek.

Najważniejszą różnicą między integrą, a dźwiękówkami jest wsparcie dla standardu ASIO, który zapewnia bardzo niskie opóźnienia np. 1-4 ms, zamiast 20-60 ms. Jest to kluczowe dla programów do tworzenia muzyki. Do grania, czy oglądania filmów bez znaczenia.

W zasadzie jeśli ktoś zastanawia się, czy kartę dźwiękową kupić, to jej nie potrzebuje.

Dla typowego użytkownika karta dźwiękowa przydaje się tylko jak ma lepsze słuchawki, których integra nie uciągnie.
Lepsze zestawy głośników i tak podłącza się cyfrowo i mają własny DAC.

No chyba, że chcesz odciążyć procesor. Już wielokrotnie się przekonałem, że zawsze zyskuję parę klatek więcej, czasem nawet paręnaście lecz to wybryki natury.

Kiedyś faktycznie tak było. Sound Blaster Live, który miał kilkadziesiąt sprzętowych kanałów dawał nawet kilkanaście FPS więcej. Przetwarzanie dźwięku było ciężkie dla ówczesnych CPU.

Jeszcze w epoce Core2Duo były z tego korzyści. SB X-FI wspierał EAX, a później dawał sprzętową akcelerację w OpenAL. Pamiętam, że zawsze miałem te 5-10 fps więcej tylko dzięki temu w grach mocno polegających na CPU np. w Mass Effect 2. Na Core2Duo miałem wydajność jak na Core2Quadzie.

Dziś to bez różnicy, bo jeśli CPU ogranicza gry, to tylko w wydajności pojedynczego rdzenia, a przetwarzanie dźwięku i tak działa w osobnym wątku, więc znajdzie sobie miejsce na wolnym rdzeniu. Może na 2-rdzeniowych CPU jak Pentium G4560 są jakieś zyski, ale na 4-rdzeniowcach już nie.

23.08.2018 14:26
odpowiedz
Likfidator
101

To ja poproszę jeszcze wersję w pełni elektroniczną za 7,99 zł i kupuję. Ostatnie CD-Action kupiłem chyba w 2004 roku, ale nigdy nie byłem regularnym czytelnikiem. Bajtek, Top Secret i SS. Do samego końca.

22.08.2018 21:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Widzę, że ktoś tu na forum leczy swoje kompleksy.

Mylisz się. To kwestia tego, że po prostu walczę z konsolowym terroryzmem. Mam swoje zdanie i tyle. Poza PC mam jeszcze Switcha i XO z obecnej generacji.

Irytuje mnie, że konsolowcy na każdym kroku muszą podkreślać, że mają najlepsze czy najładniejsze gry. To jest po prostu żałosne. Po co tyle nienawiści do PC?
Jeszcze ten argument, że PC jest gorszy, bo droższy. Już nawet pomijając fakt że jak ktoś zna się na sprzęcie to w cenie konsoli złoży PC co da lepszą płynność i grafikę, to po prostu jak coś może być lepsze, tylko dlatego że jest tańsze, szczególnie, że oferuje mniej?

Naprawdę nieliczni napiszą, że mają gdzieś grafikę, bo liczy się gameplay i wygoda. Tylko ciągły hate w stronę PC.

Najzabawniejsze jest to, że traktują mnie jak wroga, bo ośmielam się krytykować konsole, a nie widzą jak bardzo Sony czy Microsoft ich oszukują.

Społeczność PC ma mnóstwo wad, ale przynajmniej nie dają się wrobić w tandetne porty jak konsolowcy. Dark Souls 1 czy Batman: Arkham Knight zostały zbojkotowane przez graczy PC, a porty tych gier były po prostu 1:1 z konsol. DS miał zablokowaną rozdzielczość, 30 fps i konieczność gry padem. Batman był trochę lepszy, bo miał nawet dodatki graficzne i dopóki zostawiło się limit 30 fps, to gra działała poprawnie, ale właśnie ten limit wystarczył, by gra została zbojkotowana.

Konsolowcy za to biorą wszystko. Z ostatnich przykładów, nikomu nie przeszkadzał remaster Crasha w 30 fps, a Digital Foundry nawet odpaliło grę na PC z Jaguarem i kartą o mocy PS4 Pro czy XO, by pokazać, że gra działa w stabilnych 60 fps w 1080p i PS4 Pro czy XO X powinny mieć taką opcję udostępnioną. Szczególnie, że wersja PC pokazała, że gra w 60 fps działa wyśmienicie.

Może to kwestia też tego, że rynek się mocno posortował. Ludzie wrażliwi na płynność i jakość działania gier siedzą na PC, a reszta bierze tanie konsole.
Znam kilku konsolowców, co nigdy nie grali na PC, a teraz to ich główna platforma, właśnie ze względu na 60 fps.
Wystarczy tylko zobaczyć ile japońszczyzny wyszło i wychodzi na Steamie. Opłaca się portować nawet jakieś stare, dziwaczne gry z PSP, które nie trafiają ani na PS4 ani na XO.

Ja tam gram na wszystkim, ale patrzę na jakość gier. Jeśli wersja konsolowa jest wyraźnie wybrakowana, to biorę na PC.

Na Amazonie uk czy gamestopie RDR2 jest w top 3 a Pokemonow nie ma nawet w pierwszej 20. ;) taka to wielce popularna gra. Chińskie przedłużacze się tam lepiej sprzedają od Pokemonow.

Nawet nie chce mi się odpowiadać na Twoje idiotyczne i pozbawione logiki argumenty. Odniosę się tylko do tego, że jako argument podajesz UK, czy gamestopa. Miejsca, gdzie RDR 2 będzie wyjątkowo faworyzowany. W Amazonie USA po RDR 2 ani śladu, za to Pokemony i Smash okupują od TOP 1 do TOP 10.

Wszystko to co napisałeś nie ma sensu. Pokemon to fenomen kulturowy wart tyle, jeśli nie więcej co Gwiezdne Wojny. Pomijasz fakt, że marka zyskała drugie życie wraz z Pokemon GO. Rozpoznawalność serii jest gigantyczna. Praktycznie każdy ma jakieś pojęcie o Pokemonach, a RDR jest znane tylko wśród nerdów. Pokemony to też zabawki, ubrania, serial anime, filmy kinowe i mnóstwo innych rzeczy. To jest po prostu cały przemysł.

Sam zresztą jesteś po prostu ignorantem. Jak zresztą większość użytkowników tego forum, ba sam GOL nawet nie kryje się z faktem, że po prostu przyciąga typowego polskiego gracza, który zna tylko HOMM III, Fallouta 2, a z nowszych Wiedźmina 3. Za czasów Gonciarza było trochę inaczej i GOL starał się poszerzać horyzonty, ale te czasy dawno minęły.

Nowe Pokemony sprzedadzą się świetnie w każdym regionie. Ostatnio opublikowane prognozy analityków przewidują bardzo dobrą sprzedaż Switcha w końcówce roku, właśnie z powodu Pokemonów i Smasha.

RDR 2 sprzeda się świetnie w Europie, tutaj może iść łeb w łeb z Pokemonami, a w części krajów wygra.
RDR 2 w USA sprzeda się bardzo dobrze, bo gra wpasowuje się w ich kulturę, ale Pokemonów nie pokona. W USA jest szaleństwo na punkcie tej marki.

W Azji RDR 2 sprzeda się słabo, albo bardzo słabo. Wynik Pokemonów jest bez znaczenia, na pewno będzie wyższy.

Mylisz się też co do różnego targetu. Obie gry to produkty rywalizujące o ten sam budżet. Let's Go Pokemon to bardzo sprytnie zaprojektowana odsłona. Na tyle rozbudowana, by fani hardcore'owych odsłon wciąż byli zainteresowani, a do tego przystępna i atrakcyjna dla casuali i fanów Pokemon Go.

Dla rodzinnych budżetów Pokemon będzie priorytetem na wielu rynkach. RDR 2 będzie na drugim miejscu. Ma szansę wygrać jedynie w grupie wiekowej 18-30.

I nie myśl, że ja uważam Pokemony za lepszą grę. Prawdę mówiąc chyba wybiorę RDR 2 w pierwszej kolejności, ale poczekam na niezależne recenzje, bo na GTA V tak się zawiodłem, że Rockstar stracił całe moje zaufanie.
Nie rozumiem też fenomenu Smash Brosa. Tak, fajna seria do grania ze znajomymi przed TV, ale żeby grać tysiące godzin po sieci i robić z tego e-sport? Wolę inne gry do tego celu np. ostatnimi czasy Rocket League jako tzw. grę dzienną.

Inna sprawa, że ta cała dyskusja RDR 2 vs Pokemony, była ledwie moim komentarzem do idiotycznego wpisu na GOLu, że wszyscy przestraszyli się nowej gry Rockstara.

Gry nie tylko porównuje się między sobą, ale również z serialami czy dowolnymi innymi produktami rozrywkowymi, które zajmują nasz wolny czas i rywalizują o ten sam budżet. To jest bardzo płynny rynek.

Pojawiły się nawet analizy, że na sukces Nintendo Switcha wpłynął fakt, że o ile PS4 czy XO muszą rywalizować z Netflixem o nasz czas, to na Switchu można grać w trakcie oglądania seriali na TV.
Czego sam doświadczyłem. Gdyby nie Switch, to bym w życiu nie wysiedział przy Grze o Tron. Jak były dłużyzny, to grałem na konsoli, jak coś się działo, to pauzowałem grę.

21.08.2018 13:52
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Ten sam typ pisał że Rockstar boi się Nintendo i Pokemonow.

Nie wiem jak głupim trzeba być, by uważać że RDR 2 może nawiązać walkę z Pokemonami. Marka ta jest więcej warta niż GTA, a RDR to produkt niszowy. Trudno nawet powiedzieć, czy RDR 2 sprzeda się lepiej niż Far Cry 5. Rockstar to pchełka na tle Nintendo i marek jakimi dysponują.

Hype na Pokemony i Smasha jest gigantyczny, od momentu zapowiedzi pre-ordery tych gier schodzą lepiej niż większość innych gier już dostępnych w sprzedaży. Pre-ordery RDR 2 trudno nawet dostrzec na listach, ale to trochę wina tego, że na razie tylko edycje specjalne są dostępne.

Bierz XOX bo w tej cenie A nawet i drożej kompa lepszego nie złożysz. Nie ma takiej opcji.

https://www.youtube.com/watch?v=dGa_7Ds13Ls i tyle w temacie. Xbox One X nie ma startu do wiekowego komputera z Geforce 1060.

Dodatkowo masz PS4 do eksow które wyglądają lepiej niż te Multiplatformy na pecetach.

Nie. Nie wyglądają. We wszystkich grach jest przycięte filtrowanie anizotropowe, co rozmywa tekstury w odległości 2 metrów od kamery. Efekty post-process są ustawione na niską szczegółowość, a cienie w większości gier to pikseloza. Nawet w Uncharted 4. W tej grze można na palcach policzyć piksele cieni postaci.

Do których wciska się frajerom karty po 4-5 tysięcy.

Kto bogatemu zabroni? Co najwyżej jakiś biedak, co ledwo uzbierał na konsolkę i próbuje zaklinać rzeczywistość, że ma najlepsze i najładniejsze gry.

Jeśli nie zależy Ci na dobrym HDR to możesz kupić tańszego Samsunga z 4k. HDR na nim nie zobaczysz ale jakościowo tv mają świetne + chyba najlepsze do grania.

Tanie TV Samsunga lepiej omijać szerokim łukiem. Bardzo słabe matryce, a system operacyjny TV beznadziejny. Nawet w wyższej półce płynność działania menu TV jest tragiczna.

Z tanich TV tylko TCL ma coś ciekawego. Dobre 10-bitowe matryce z bardzo ładnymi kolorami, lokalne przyciemnienia podświetlenia, co sprawia, że HDR jeszcze jakieś wrażenie robi. Niestety jasność maksymalna ok. 350 nitów sprawia, że HDR opadu szczęki nie spowoduje. Z tym, że to i tak dużo lepiej niż tanie Samsungi, które mają zwykłe 8-bitowe matryce, brak lokalnego przyciemniania i jasność też ledwie 350 nitów.

Z niższej półki cenowej to każdy tak na prawdę będzie dobry (byleby miał game Mode)

I po co się wypowiadasz, jak nie masz pojęcia w temacie? Wiele tanich TV jest na matrycach IPS, które mają bardzo słaby kontrast. To, że TV ma tryb gry też nic nie znaczy. Trzeba poszukać informacji o input lagu, bo ten może wynosić między 20-120 ms i to niezależnie od tego, czy tryb gry jest dostępny, czy nie.

21.08.2018 11:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Z Xbox One X wcale tak różowo nie jest. W Game pass jest w tej chwili ok. 120 gier na XO, z czego tylko 22 wspierają XO X. Pozostałe będą działać tak jak na zwykłym XO.

W przypadku wstecznej kompatybilności też nie jest lepiej. Spośród 55 gier dostępnych w passie, tylko 6 z X360 działa w 4K na XO X, reszta tylko 720p jak na zwykłym XO.

Sam Xbox One X mimo iż jest najwydajniejszą konsolą, to i tak nie ma szans nawet z Pentium G4560 + Geforce 1060. Taki budżetowy PC w każdej grze będzie miał więcej klatek, albo i lepszą grafikę w 4K. Do tego na PC masz opcję gry w 1080p i 60 fps, choć do 60 fps Pentium G4560 nie zawsze wystarczy i potrzebny jest i5.

Niezależnie jaką konsolę kupisz to i tak poczujesz się jakbyś wracał do poprzedniej generacji. PCty, nawet te ze średniej półki to już poziom PS5. Jest mało prawdopodobne, by nowe konsole mogły dorównać 6-rdzeniowemu i5 + Geforce 1070. No chyba, że będą kosztować 2500-3000 zł na premierę, ale to jest nierealne. Już Xbox One X ma zaporową jak na konsolę cenę.

Też planowałem kupić XO X, ale patrząc na te wszystkie porównania doszedłem do wniosku, że wystarczy mi taniutki XO S do Game passa, a resztę pieniędzy lepiej dołożyć do nowej karty graficznej dla PC.

I jestem zadowolony. Wiadomo, że XO X byłby lepszy, ale za cenę jaką trzeba za niego zapłacić. Do 4K czy 60 fps mam PC.

17.08.2018 20:11
odpowiedz
Likfidator
101

Szczytem marzeń byłby porządny monitor oled 40" z HDRVESA1000.

Monitorów OLED mieć nie będziesz. Co prawda zdałyby egzamin u graczy, czy nawet u użytkowników domowych, ale jakby ktoś kupił taki monitor, by pracować 8 godzin dziennie? Po kilku tygodniach miałby wypalony ekran roboczy.

Czekamy na mikroledy, czy też ledy nieorganiczne, który są może nie tyle bardziej trwałe, co pojedyncze ledy w mniejszym stopniu zmieniają parametry pracy.

Póki co najlepszą opcją są ekrany z pełnym podświetleniem strefowym posiadającym ponad 300 stref.

Za taki 30" monitor zapłacisz więcej niż za 55" OLEDa, a mowa cały czas o monitorach do użytku domowego i półprofesjonalnego:)

17.08.2018 12:31
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Poważnie tylko pierwsza część na płycie, a reszta tylko jako kody podczepiane do konta? Tego się nie spodziewałem na PS4 czy XO.

Takie rozwiązanie to norma na Switchu. Wydawcy tłumaczą się niską pojemnością nośnika np. Bayonetta 1 + 2 ma tylko dwójkę na kartridżu, a jedynka jako kod do pobrania z eShopu. To powszechna praktyka na Switchu, przy zestawach zawierających dwie lub więcej gier. Tylko remake Crasha jest jako całość.

Jak widać, rozwiązanie to skutecznie blokuje rynek wtórny, więc wydawcy przeniosą to na inne platformy.

Mi takie podejście się podoba, bo i tak gry kupuję cyfrowo, a dzięki temu, że Spyro zostanie rozbity na trzy gry, to pewnie każda z nich będzie za 60-80 zł, więc można będzie zaryzykować zakup pierwszej części, bez obaw że wyrzucę 250 zł w błoto, bo gra mi nie podejdzie.

16.08.2018 18:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Lepiej podzielić niż potem przy przeinstalowywaniu windowsa usuwać wszystkie dane z niego .

A po co miałbym przeinstalowywać Windowsa? Od czasów XP absolutnie nie ma takiej potrzeby. No chyba, że ktoś jest na tyle głupi i klika w "ściągnij ten EXE aby obejrzeć film z tej strony".

Poza tym wcale nie trzeba formatować partycji do reinstalacji systemu. Można ją ręcznie wyczyścić zostawiając tylko to co chcemy.

Dzielenie dysku na partycje jest w 99% przypadków głupie. Pozostały 1% to jak chcemy mieć drugi system operacyjny.

16.08.2018 17:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Skąd ta obsesja na dzielenie dysku na partycje? 250 GB dzielić Jedna partycja to jedyna rozsądna opcja.

Dyski dzieliło się na partycje kiedyś, bo Windows potrafił się zasyfić tak, że tylko reinstall pomagał. Drugim argumentem było to, że FAT32 co prawda obsługiwał duże partycje, ale miał ograniczoną ilość sektorów na partycję, co wymuszało sektory dużych rozmiarów np. 32 KB. Przy dyskach o pojemności kilkudziesięciu GB przestrzeń się marnowała, bo każdy sektor mógł należeć co najwyżej do jednego pliku, a plików 1-8 KB było całe zatrzęsienie i potrafiły zająć nawet 30x więcej powierzchni dyskowej niż powinny.

Od czasów Windowsa XP. Dzielenie na partycje nie ma sensu. Szczególnie dziś, gdy używamy SSD na system i HDD jako magazyn.

EDIT: 10 lat temu miałem komputer z dyskiem 500 GB i 4 partycjami. 100 GB na XP, 80 GB na Vistę i potem 7, 200 GB na gry i resztę na zdjęcia, filmy itd. Podział taki okazał się wyjątkowo niewygodny. Jedyny plus był taki, że jak wywaliłem Vistę i zainstalowałem 7-kę, to reszta dysku pozostała bez zmian.

Dziś wolę po prostu podłączyć drugi dysk, jeśli chcę mieć kolejny system.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-08-16 17:57:25
16.08.2018 12:45
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Poza tym to gra stworzona na myszkę, skróty na klawiaturze, czy połączenie sieciowe na odpowiednim poziomie.

A wersja na konsole poprzedniej i obecnej generacji to co? Diablo 3 na padzie wyszło Blizzardowi całkiem nieźle. Jest to trochę inna gra niż ta na PC, ale nadal dobrze się gra.

Na switchu jeżeli rozsądnie rozłożą mapowanie klawiszy to może być ok.

Przecież Switch ma identyczny układ przycisków jak pad od XO. Różnica tylko taka, że A zamienione z B, oraz X z Y. Mogą użyć sterowania wprost z innych konsol. Co najwyżej dodatkowo mogą dodać wsparcie dla ekranu dotykowego w trybie przenośnym, ale wątpię, by im się chciało.

Wolałbym aby zapowiedzieli Diablo 4 na PC, PS4 , Xboxa oraz Nintendo Switch a nie marną według mnie część 3.

Nie wiem, czemu myślisz, że czwarta część Diablo byłaby bliższa dwójce czy jedynce niż trójce? Trzecia część sprzedała się dużo lepiej niż poprzedniej, a płacze na forach to są zawsze, gdy nowa odsłona popularnej serii jest inna niż poprzedniej.

Nie pamiętasz ile płaczu było, że Diablo 2 jest inne, czy nawet gorsze niż pierwsza część?

W Diablo 2 przegrałem setki, jeśli nie tysiące godzin, ale po premierze trzeciej części nigdy do Diablo 2 nie wróciłem. Tyle w temacie jeśli chodzi o "Diablo 3 jest gorsze od dwójki".

14.08.2018 15:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
101

śmieszne trochę, że przy takich peanach na cześć xboxa pojawiają się 4 tytuły, w tym jeden którego jeszcze nie ma :)

Exów jest znacznie więcej. Sea of Thieves, State of Decay 1 i 2, Forzy, Cuphead itd. Tylko co z tego?

Kupujesz konsolę, żeby na niej grać, a na XO w ogóle nie czujesz, że brakuje jakiejś gry.
Nie wspomniałem jeszcze o kulturze pracy. XO S i X są bardzo ciche, czego nie da się powiedzieć o PS4 i Pro, które potrafią wyć jak odkurzacz pod obciążeniem.

Ja opisałem swoje wrażenie. Xbox One mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Chciałem go kupić dla Xbox Game Passa, a okazał się znacznie bardziej użyteczny.
To świetne pudełko pod TV. Prawie jak normalny komputer. Pełnoprawna przeglądarka, aplikacje ze sklepu Windowsa. Jest nawet KODI oficjalnie dostępne, a jak włączymy tryb deweloperski, to możemy instalować dowolne aplikacje. Jest np. specjalna wersja RetroArch na XO, na której możemy emulować dziesiątki starszych platform.

Autor tematu chce kupić konsolę dla RDR 2. Ja tylko napisałem jak to wygląda z perspektywy XO.

Z platform brakuje mi tylko PS4 i jakby był choć jeden mały sensowny powód, by ją kupić, to już bym ją dawno miał. Tyle tylko, że na PS4 po prostu nie ma w co grać, z mojej perspektywy.

14.08.2018 12:51
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Wojenka jak zwykle w takich tematach. Żeby jednak było na temat:

Mam PC, Switcha i Xbox One'a. Konsolę Microsoftu kupiłem ze względu na Xbox Game Pass. Drugorzędnym powodem jest RDR 2 i Kingdom Hearts 3, ale prawdę mówiąc nie jestem nawet przekonany, czy się na te gry skuszę.

W każdym razie. Xbox One X oferuje wyraźnie lepszą grafikę niż PS4 Pro. Konsola Sony to 1440p i detale średnio-wysokie z PC. Xbox One X to 1800p czy nawet pełne 4K oraz detale wysokie-ultra z PC.

Wszystkie gry wyglądają i działają lepiej na XO X. Różnice czasem są małe, czasem gigantyczne. Jest chyba tylko jedna gra, która działa na XO X gorzej, ale to wina słabego portu. Porównań w sieci sporo, więc możesz wyrobić sobie własną opinię.

Xbox One X to dość nowa konsola. Programiści jeszcze nie ogarnęli jej w pełnym zakresie. XO X ma sprzętową implementację DirectX 12, co w dużej mierze łagodzi fakt, że konsola nadal jest oparta na przestarzałym Jaguarze.

Xbox One to świetne pudełko pod TV. Ma odtwarzacz Bluray UHD, pełnoprawną przeglądarkę (ta z PS4 to nieporozumienie) i sporo aplikacji VOD, których próżno szukać w sklepach SmartTV. No i jest jeszcze KODI, dostępne oficjalnie w sklepie Microsoftu.

Najlepszy jest jednak Xbox Game Pass. Tony gier, za grosze. To jest prawdziwa rewolucja. Możesz testować dziesiątki gier, nawet takich których byś nie kupił na wyprzedaży.

Tylko dzięki tej usłudze zagrałem w Gears of War 4 i Halo 5. Obu serii unikałem, bo pierwsze Gearsy i Halo mi nie podeszły. Ostatnie odsłony to zupełnie inne gry. Dużo lepiej zaprojektowane, oferujące zróżnicowany gameplay.

Dzięki XO nie muszę już przynosić PC do pokoju z TV, żeby zagrać na dużym ekranie. Podoba mi się także to, że Microsoft łączy platformy. Jeśli jakaś gra będzie wyjątkowo niegrywalna w 30 fps, to zawsze mogę zainstalować ją na PC i grać w 60 fps.

Ktoś powie, że wybierając PC + PS4 zyskasz więcej gier na wyłączność. Tylko, czy są one tego warte? Mi exy od Sony kompletnie nie podchodzą, a na XO też trochę exów jest np. Halo 5 czy Sunset Overdrive, w które na PC nie zagrasz.

Największą wadą japońskich konsol czyli PS4 i Switcha jest to, że nie ma tam odpowiednika Xbox Game Passa. Musisz kupować gry za 200-250 zł, albo korzystać ze złodziejskiego rynku wtórnego.

Ja wolę po prostu zapłacić abonament i nie kombinować z kupowaniem/sprzedawaniem używanych gier. Szkoda na to czasu. Szczególnie, że rotacja gier w Xbox Game Pass jest coraz lepsza.

Xbox One to też kompatybilność wsteczna. Jeśli nie grałeś w RDR 1, to na XO masz taką możliwość, a na XO X gra działa w 4K.

Wybór konsoli to trudny wybór, najlepiej byłoby mieć wszystkie. Mam jednak wrażenie, że wielu graczy nie zdaje sobie sprawy z tego co oferuje Xbox One. Jednym z mitów jest brak exów. Gier na wyłączność jest sporo i są bardzo grywalne i różnorodne.

Konsole z ostatniego miejsca muszą bardziej walczyć o klienta. Sukces Switcha rozleniwił Nintendo totalnie. Po pełnym premier 2017 roku mamy mocną stagnację. Sony też spoczęło na laurach, choć dzięki mocnej ofensywie Microsoftu i Nintendo, zaczęli wrzucać lepsze gry do PS+.

Microsoft zaś walczy jak lew. Wyrzucił ludzi odpowiedzialnych za "tv, tv, tv, tv" i zmienił XO w urządzenie do gier. Xbox One S można kupić na wyprzedażach w absurdalnie niskich cenach, a Xbox Game Pass sprawia wrażenie, że Microsoft dopłaca do interesu.

Z perspektywy gracza PC Xbox One S jest rozdawany za darmo. Z konsolą są dwa darmowe miesiące Xbox Game Passa i przez ten czas na pewno przejdziesz gry warte te 600-700 zł na PC.

No i masz urządzenie na którym zagrasz w RDR 2, czy Kingdom Hearts.

13.08.2018 10:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

GeForce RTX 2070 7GB - Co to ma być, mniej V-Ramu od poprzednika! Poza tym stagnacja w ilości V-Ramu dla każdego segmentu to lekka żenada

Powinieneś się cieszyć, że dają mało RAMu. Im więcej RAMu tym bardziej atrakcyjne dla kopaczy kryptowalut. Nowe karty z większą wydajnością podbiją trudność kopania, a tym samym i zapotrzebowanie na RAM kart. Dzięki temu kopacze w ogóle nie będą zainteresowani 2060 z 5 GB RAM, a karta ta w zupełności wystarczy mainstreamowym graczom do 1080p na ultra, albo 4K z płynnością na poziomie Xbox One X.

13.08.2018 10:09
odpowiedz
Likfidator
101

Ten boxowy wentylator wystarcza, ale może być głośny pod obciążeniem. Jeśli jednak jest on w zestawie z procesorem, to możesz go wypróbować. Jeśli nie spełni oczekiwań, to wtedy kup inny.

13.08.2018 10:06
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Zaraz po zachodzie słońca, jak tylko zrobiło się ciemno, było widać wiele przelatujących satelitów. Nawet nie myślałem, że tyle tego jest na orbicie.

Co do perseidów, to raczej słabo. W innych latach miałem wrażenie, że więcej i częściej. Choć trafiło się kilka większych, co zostawiły ślad na sporym kawałku nieba.

12.08.2018 19:43
odpowiedz
Likfidator
101

Zwiększenie RAMu w ogóle nie wpłynie na działanie gier. Najsłabszym ogniwem jest Geforce 950M. Nic z tym laptopem nie zrobisz. Szkoda pieniędzy na wymianę czegokolwiek. Pozostaje zakup nowego komputera i jeśli ma to być komputer do grania, to mimo wszystko lepiej kupić stacjonarnego. Taniej i lepiej.

12.08.2018 18:04
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
101

Gra trafi do Xbox Game Pass z którego można też korzystać na PC w grach Play anywhere czyli Gearsy 4, Forza horizon 3, motorsport 7 i nadchodzące Horizon 4.

Usługa ma 14 dniowy okres próbny, wystarczy podczepić metodę płatności. Lepiej jednak zdobyć 1-miesięczny klucz, które np. są dodawane do nowych XO, albo można je kupić na allegro za 10 zł. Działają tylko z nowymi kontami, ale jak podczepicie metodę płatności to dostaniecie łącznie dwa miesiące Passa.

Co jakiś czas pojawiają się też promocje np. ostatnio był 3 miesięczny abonament za 29 zł dla tych co nie mieli aktywnej usługi.

Także nawet na PC jest sporo opcji, by tanio Forzę Horizon 4 wypróbować.

11.08.2018 22:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

W Australii dzikie koty są gigantycznym problemem.(...)

Problemem nie są koty, ale głupi ludzie, którzy introdukowali gatunki inwazyjne do nieznanego im ekosystemu. Ot Anglicy chcieli zrobić sobie tam drugą Anglię.

Nie tylko koty są problemem. Jest wiele wysp, gdzie wytworzyły się mikroekosystemy np. pozbawione drapieżników, które załamały się gdy ludzie nawet przypadkowo zawlekli tam węże, które wyjadają dzikim ptakom jaja.

Ba, nawet zwierzęta roślinożerne okazywały się problemem niszcząc lokalne rośliny.

Zresztą czego spodziewać się po Aureliusie. Typowe lewackie rozumowanie. Koty złe, ale żeby pomyśleć o przyczynie, to już rozumek za mały.

11.08.2018 19:31
odpowiedz
Likfidator
101

Złącze IDE różniło się wtyczką w zależności od tego czy był to desktop czy laptop. Laptopowy dysk można było podpiąć do stacjonarnego używając takiej przejściówki https://www.amazon.com/2-5-Laptop-Hard-Disk-Adapter/dp/B0010MKARA

W drugą stronę przejściówek nie było, bo dużego dysku do laptopa i tak nie zmieścisz, a 2.5" IDE miały te laptopowe złącza.

Inna sprawa, że laptopy z IDE są tak wiekowe, że trudno z nich dzisiaj korzystać. Co najwyżej będziesz miał Celerona M albo Pentium M, które będą zamulać na zwykłej stronie internetowej.

Jakbyś bardzo chciał reaktywować taki komputer, to albo kup odpowiedni dysk twardy, albo kup przejściówkę SD to IDE, która umożliwi zamontowanie karty SD w takim laptopie. 16-32 GB w zupełności wystarczy, a karta wysokiej prędkości będzie działać znacznie szybciej niż jakikolwiek talerzowy HDD z tamtych czasów.

11.08.2018 15:33
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Ten temat to najprawdopodobniej prowokacja i autor się z was śmieje. Szkoda czasu na takie wątki.

11.08.2018 12:22
odpowiedz
Likfidator
101

Doom na XO X to przede wszystkim wyższa rozdzielczość. Czy podbili detale trudno mi powiedzieć, Digital Foundry wersji XO X i PC nie porównali.

Szkoda, że nie dali opcji grania w 1440p czy 1080p, ale na ultra w idealnych 60 fps.

Gra na konsolach nie wygląda może źle, ale wersja PC to był opad szczęki. Gry na ID Tech 6 zachwycają plastycznymi teksturami, niestety kosztem ostrości na konsolach. Nie wiem po co poszli w 4K, jak na PC w 1080p gra wygląda zdecydowanie lepiej.

11.08.2018 11:59
odpowiedz
Likfidator
101

Zagrasz to się przekonasz. DOOMa przechodziłem na PC na myszy i klawiaturze. Na poziomie trudności ultra-violence. Nie warto grać na niższych, bo gra jest wtedy zbyt łatwa i nie musisz szukać sekretów, odblokowywać wszystkich run itd.

Jak jest na padzie? Trudno mi powiedzieć. Jak kupiłem pada od XO to odpaliłem DOOMa, by pograć w trybie arcade i... grało się nawet nieźle. Z tym, że to nie jest poziom precyzji myszy i klawiatury. W tak dynamicznej grze mysz sporo daje, a headshoty w trakcie skoków dają ogromną satysfakcję.

Na padzie tego mieć nie będziesz i gra troszeczkę zwolni, ale grać się nadal da.

Ja póki co waham się czy ściągać grę na XO. Mam cały czas zainstalowaną na PC. Patrzyłem na porównania wersji PC vs konsole i downgrade na konsolach jest gigantyczny. Tekstury są rozmyte, gra gubi klatki i ogólnie grafika wygląda jak mydło na tle super ostrej i pełnej detali, a jednocześnie organicznie wygładzonej wersji PC.

Z DOOMem 2016 jest jeszcze taki motyw, że jak przejdziesz raz to już nie chcesz wracać. Co najwyżej do trybu arcade, ale przechodzić kampanii po raz drugi nie zamierzam, szczególnie że niektóre wyzwania run były po prostu męczące.

09.08.2018 15:13
odpowiedz
Likfidator
101

A to tylko dla tych co golda nie mają, czy może też wydłużą opłacony okres dla wszystkich.

09.08.2018 13:30
odpowiedz
Likfidator
101

Sporo dobrego słyszałem o tabletach Huion, znajomi graficy ich używają. Dawniej używali Wacomów bez ekranu, a od pewnego czasu mają Huiony z LCD, bo znacznie tańsze od Wacoma, a jakościowo porównywalne.

Główna różnica jest taka, że Wacom ma rysik bez baterii. Kwestia patentów. Huion baterię co prawda ma, ale jakąś malutką, która wystarcza na rok pełnoetatowej pracy 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu.

Konkretnych modeli nie polecę, ale po prostu sprawdź co Huion ma do zaoferowania w tym przedziale cenowym.

09.08.2018 00:50
odpowiedz
Likfidator
101

10 sierpnia biblioteka Xbox Game Pass zostanie wzbogacona o grę DOOM 2016.

Widać, że Xbox Game Pass rozwija się na całego. Kto nie miał okazji zagrać, polecam. Gra jest świetna, choć port na XO dość słaby. Z tego co pamiętam tylko 900p, średnie detale i dropy do 47-51 fps, ale 'za darmo' w passie można przetestować, o ile nie przerazi was rozmiar gry 60 GB czy nawet więcej.

Pewnie ściągnę i zobaczę jak działa, i trochę pogram w trybie arcade. DOOMa zrobiłem na 100% na PC na poziomie trudności Ultra Violence. Nie było lekko, a zebranie wszystkiego i zdobycie wszystkich run trochę trwało, ale na powtórkę z rozrywki nie mam ochoty.
Co innego z trybem arcade, który jest beztroskim mordowaniem demonów.

08.08.2018 19:12
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

A co niby mogą pokazać? Jakąś ciekawą i różnorodną misję fabularną, która dużo nie zdradza, a jednocześnie jest efektowna.
Rockstar zawsze ma kilka takich lepszych misji w swoich grach poza typowym idź z A do B i postrzelaj trochę po drodze.

Trochę nie rozumiem hype'u wokół tej gry, ale każdy ma swój gust. Ja nie mogłem się doczekać Mario Odyssey rok temu, a RDR 2 jest u mnie na granicy kupić na premierę, czy czekać na wyprzedaż. Najbardziej boli brak wersji PC. W gry R* na padzie grać wyjątkowo nie lubię, a i 60 fps by się w takim tytule przydało.

Jedyny plus taki, że na konsoli mogę zagrać na złodzieja, czyli grę kupić, przejść i sprzedać na allegro.

08.08.2018 10:54
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
101

Między innymi z tego względu emigrowałem do konkurencji.

I co masz z tego, że co roku dostajesz iOSa z wyższym numerkiem? Funkcjonalnie iPhone'y nie zmieniły się od iPhone'a 4 tak naprawdę. Może X ma trochę zmian wynikających z usunięcia przycisku home, ale poza tym są 2-3 lata za Androidem cały czas.

Android rozwija się inaczej. Wersje systemu mało znaczą tak naprawdę. System ten ewoluuje płynnie. Starsze wersje dostają poprawki bezpieczeństwa, o czym można zapomnieć na iOS, a systemowe aplikacje są rozwijane niezależnie od wersji systemu.

Interfejs, launcher itd. to wszystko można dostosować do własnych potrzeb.

Android to wolność. Wymaga to co prawda minimalnej świadomości ze strony użytkownika, ale daje to nieograniczone możliwości.

07.08.2018 18:25
odpowiedz
Likfidator
101

FH2 to nadal ładna gra, ale 30 fps trochę daje się we znaki. Niestety na PC w nią nie zagramy. Przydałby się też tryb HDR.

Trudno mi ocenić gameplay, bo od ponad 10 lat ciężko mi się wciągnąć w jakąkolwiek grę wyścigową. Zaliczyłem kilka wyścigów i było OK, ale drugi raz gry nie odpaliłem. Dam jej jednak jeszcze szansę, ale jak tu znaleźć czas na ścigałkę, gdy Rocket League wciąga jak bagno?

06.08.2018 12:44
2
odpowiedz
Likfidator
101

Siłą Star Treka od zawsze było odkrywanie nieznanego. Dobry pomysł na scenariusz i nawet przegadane odcinki oglądało się z zapartym tchem. Discovery może nie było złe, ale to nie był Star Trek jakiego znamy i kochamy. Odbiór Discovery na pewno byłby lepszy jakby towarzyszył on innemu serialowi.

Powrót Patricka Stewarta dobrze rokuje, a jak będzie Picard, to będzie i Riker przynajmniej epizodycznie. Jonathan Frakes wyreżyserował 3 odcinki Discovery i nawet jeden odcinek Orville.

W nowym serialu powrotu starych postaci ze Star Treka może być znacznie więcej.

05.08.2018 23:12
odpowiedz
Likfidator
101

U nas zainteresowanie Switchem jest niskie, ciężko będzie sprzedać konsolkę. Spróbuj może na ebay'u.

Ewentualnie po prostu poczekaj 6-9 miesięcy. Posiadasz konsolę z pierwszej rewizji, ze sprzętowym exploitem. W tej chwili w sprzedaży pojawiły się wersje połatane i kwestią czasu jest, gdy nie da się w sklepie kupić konsoli podatnej na hackowanie.

Myślę, że za jakiś czas konsolki umożliwiające bootowanie w RCM, ale nigdy nie hackowane będą w dobrej cenie. Bardzo dużo osób dostało bana na online za hackowanie konsoli. Cały czas nie rozpracowano wszystkich miejsc logowania błędów i tego co jest wysyłane do Nintendo, przez co każdy kto hackował konsolę może dostać bana bez ostrzeżenia. Tym samym takich konsol jest na rynku coraz mniej.

Mnie kusi linux dla Switcha, ale sobie na spokojnie czekam aż będzie w pełni bezpieczna metoda odpalania homebrew, tak by nie zostały żadne ślady w systemie.

30.07.2018 00:20
odpowiedz
Likfidator
101

z drugiej cos tam jeszcze sie da pewnie zrobic

Z tym uniwersum jest tak, że jak zmieniasz planetę, to zmienia się cały świat. Druga książka była po prostu inna. Bardziej bym ją widział jako 2 godzinny film akcji niż 8 odcinkowy serial. Szczególnie że pierwszy sezon w ogóle nie zagłębiał się w historię świata i pradawnych obcych, których śladami podąża ludzkość.

Fabuła drugiej książki krąży już tak bardziej wokół tych artefaktów obcych. Trochę przypomina to niektóre motywy z Mass Effecta, czy raczej Mass Effect przypominał tę serię, bo te książki wydano kilka lat wcześniej.

Z tym, że zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Ot jedna z tych opowieści, gdzie liczy się podróż, a nie jej cel.

ale powodzenia zycze z trzecim tomem, ktorego sie nie dalo czytac.

No ja podchodziłem do trzeciego tomu dwa razy na przestrzeni kilku lat. Odpadałem po około 100 stronach.

Trzecia część jest przekombinowana i w ogóle nie nawiązuje do zakończenia drugiej... a zakończenie Broken Angels troszeczkę namieszało na skalę, że tak powiem międzygwiezdną.

29.07.2018 19:40
1
odpowiedz
Likfidator
101

No wydanie tej gry tylko na PS4 i XO jest po prostu dziwne. Jakby to był tytuł tylko na PS4 to nie byłoby problemu. Wiadomo Sony dba o swoje exy, ale spośród wszystkich dostępnych platform wybrać jako drugą tę, na której jRPGi sprzedają się najgorzej? Nie rozumiem.

Na Steamie japońszczyzna schodzi kilka razy lepiej niż na XO. Na Switchu każdy dobry jRPG rozbija bank.

Ale nie, wydajmy grę na XO, gdzie sprzedaży dobrej nie będzie.

Co prawda mam XO i nawet skłaniam się do tego, by KH3 ograć na konsoli Microsoftu, ale mimo wszystko wersja PC powinna być większym priorytetem niż XO.

Brak wersji na Switcha można usprawiedliwić faktem mimo wszystko niższej mocy obliczeniowej konsolki.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-29 19:41:30
27.07.2018 09:52
odpowiedz
Likfidator
101

To ostatni moment by wrzucić Forzę Horizon 2 do Golda. Jak czwórka trafi do Passa, to dwójka już nie będzie tak atrakcyjna.

25.07.2018 20:22
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
101

Sytuacja taka jak z Netflixem. Microsoft negocjuje ograniczone czasowo prawa do umieszczenia każdego tytułu w usłudze za określoną kwotę. Zapewne jest to jakaś płacona kwota z góry i jakiś tam % od popularności gry w usłudze.

Dla Microsoftu budowanie jak największej biblioteki gier w Game passie nie jest korzystne. To zawsze będzie usługa co będzie mieć 150-300 gier. Na miejsce jednych będą wchodzić inne. Kwestią czasu są też powroty wcześniej usuniętych gier. Taka rotacja gier motywuje konsumenta do ciągłego opłacania usługi.

Biorąc pod uwagę regularne przeceny usługi np. teraz 3 miesiące za 29 zł, to usługa jest naprawdę warta uwagi.

Co do DIRT 4, to go ściągnąłem, przejechałem kilka odcinków i więcej nie wróciłem. Od ponad dekady nie potrafię się wciągnąć w gry wyścigowe, ale zawsze dobrze je sobie przetestować. Dirt 4 w Xbox Game Pass, czy NFS Payback w Origin Access.

I to jest właśnie w tego typu usługach najlepsze, możesz zagrać w gry, których normalnie bym nie ruszył.

Jak macie teraz passa to koniecznie zagrajcie w Late Shift ( https://www.youtube.com/watch?v=YqQOY-aQGzM ). Jest to interaktywny film wzorowany na niesławnych produkcjach z Segi CD, ale jest naprawdę dobrze wykonany. Gra trwa 90 minut w trakcie których oglądacie film i raz na kilka minut trzeba podjąć jedną z dwóch, czy trzech decyzji. Niby proste, ale historia trochę się rozgałęzia i kończy na 7 bardzo różnych sposobów.

Late Shift sam w sobie to bardzo dobry film telewizyjny, a podejmowanie wyborów bardziej angażuje widza.
Normalnie bym nie wydał 30-40 zł za tego typu grę, ale w passie taki format gry na jeden wieczór sprawdza się idealnie.

22.07.2018 22:03
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Mnie wkurzają wielkie pop-upy achievementów na XO. Na Steamie czy Origin jest to subtelne w rogu i nie przeszkadza, choć ogólnie wkurzające jest to, że większość gier wali osiągnięciami za przejście etapów w czasie cut-scenek jest to szalenie anty-klimatyczne.

Pewnie można te notyfikacje wyłączyć, ale z drugiej strony achievementy są fajne, gdy dostajemy je za coś nietypowego w trakcie gry.

Problemem są też te wszystkie znajdźki, audiologi itd. Gry bez tego były lepsze. Kilka miesięcy temu odpaliłem staruszka AvP 2 i brak tych dodatków mocno poprawił wczucie w klimat gry, napisałbym immersję, ale ostatnio jest to piętnowane.

Jak ja bym chciał, żeby można było wyłączać je w grach. Znajdźki i durny crafting to chyba główny powód dla którego nie miałem siły ukończyć Rise of The Tomb Raider. Strasznie mnie to rozpraszało.

22.07.2018 21:52
odpowiedz
Likfidator
101

Halo 5 jest trochę podobne do DOOMa 2016. Premiuje mobilność. Bohater jest szybki, a pociski wolne. Większość możesz uniknąć w biegu. Gra jest trochę wolniejsza od DOOMa i bardziej taktyczna. Więksi przeciwnicy mają słabe punkty w które musisz celować, co pozbawi ich pancerza i odsłoni na ostrzał.
Dobrze działa wydawanie rozkazów drużynie. Jest relatywnie proste tj. możesz kazać im skupić ogień na wybranym wrogu, obsadzić wieżyczkę, czy wskazać miejsce gdzie mają iść. Pomaga to oskrzydlać przeciwników i zajść ich od tyłu, gdzie na plecach mają najsłabszy punkt.

Nie ma żadnych mega jumpów. Jest tylko pojedynczy skok i chwytanie krawędzi żeby wejść na półkę. Nie ma biegania po ścianach, ani innych akrobacji. To po prostu klasyczny shooter na podobieństwo DOOMa, Quake'a czy Unreala.

Większość aren jest bardzo duża. Większe niż w DOOMie czy Gearsach. Są też dobrze skonstruowane. Przeciwnicy atakują z przodu, boków czy z góry.

Najlepsze jest jednak to, że gra stara się jak może urozmaicić rozgrywkę. Każda lokacja ma swój motyw. Najgorszy fragment to ciasne korytarze stacji kosmicznej, ale to sekwencja na 20 minut. Skończy się zanim zacznie irytować.

Na pochwałę zasługują bronie, które są po prostu różnorodne. To nie jest COD, gdzie masz strzelbę albo karabin przez 95% czasu gry. Arsenał Halo 5 przypomina klasykę FPS, co czyni grę dużo ciekawszą, bo co chwila dostajesz nową zabawkę, z której uczysz się strzelać.

I na tej grze właśnie widać największą zaletę abonamentów. Pozwalają zagrać w gry, których w inny sposób byśmy nie ruszyli. Gdyby nie Xbox Game Pass, to nie tknąłbym ani Halo 5, ani Gearsów 4, a obie były pozytywnym zaskoczeniem. Rewelacyjne gry na tle tych wszystkich multiplatform.

Mogliby wrzucić do passa resztę odsłon Halo, z chęcią bym je wypróbował. Na razie odpaliłem Halo Wars i po 30 minutach jakoś tak mi nie podeszło.

Z innych gier polecam Sunset Overdrive. To taka hybryda Tony Hawka z Saints Row 4. Świetnie się w to gra, choć nie dłużej godzinkę czy dwie. Od zawsze lubiłem takie odjechane klimaty.

Sunset Overdrive jest jednak trochę mniej wulgarny niż Saints Row, choć też 18+. Robisz misje dla nerdów, larpowców, skautów trenujący wschodnie sztuki walki. Taki typowy amerykański odmóżdżacz, ale bardzo fajnie zrobiony.

22.07.2018 20:26
odpowiedz
Likfidator
101

Microsoft obiecał wrzucać wszystkie exy od razu do passa i na E3 o ile mnie pamięć nie myli po trailerach pokazywało się info, że gra trafia do passa. Horizon 4 w passie będzie.

Brak Forzy też mnie dziwi. Daliby jakąkolwiek, nawet coś ze wstecznej kompatybilności. Jak na razie tylko Gearsy są w komplecie, chyba że wyszła jakaś mniej znana odsłona, tak dobrze to tej serii nie znam.

To samo mogliby zrobić z Halo. Ograłem Halo 5 i gra mnie totalnie zachwyciła. Początkowo żal mi było ściągania tych 100 GB, ale gra okazała się mega grywalna. Podobnie zresztą z Gears of War 4.

Dawno temu grałem w GoW 1 i Halo 1. Obie mi nie podeszły, bo były mocno powtarzalne. Ostatnie odsłony zaś są bardzo dobrze zaprojektowane. Gearsy 4 mają znacznie mniej akcji niż pierwsza odsłona. Pacing gry jest perfekcyjny. Chwile pełne akcji powoli przechodzą w wolną eksplorację, a żeby nie było nudno co jakiś czas pojawia się sekwencja z pojazdami, czy np. hybrydowe tower-defense. Pięknie też wyszła sekwencja horroru, gdzie szukamy nowego wroga.

Podobnie jest z Halo 5, w którym walka jest jeszcze lepsza. Żadnego systemu osłon, a dynamiczna walka premiująca mobilność. W coopie ta gra musi być świetna, bo większych przeciwników najłatwiej rozwala się strzelając w ich słabe punkty, a żeby się do nich dostać, trzeba wrogów oskrzydlić, w czym może pomóc drugi gracz, albo całkiem sprawne AI drużyny.

22.07.2018 20:17
odpowiedz
Likfidator
101

W sklepach internetowych są dostępne tylko wersje pre-order z pajączkiem i innymi grami, a tak resztki w sklepach.
Dziwna sytuacja, ale też nic zaskakującego.

Sony może wstrzymała chwilowo produkcję, bo przestawili się na nową rewizję sprzętu, co ma miejsce kilka razy w ciągu życia każdej konsoli. Jesienią na pewno będzie sporo konsol na półkach.

Nowa rewizja od strony użytkowej nic nie zmieni, ale może być np. wykonana w nowszym procesie technologicznym, co zmniejszy zużycie prądu i hałas generowany przez konsolę.

22.07.2018 20:03
odpowiedz
Likfidator
101

Co tu mówić, promocja słaba. Fajne ceny są w Argentynie i kilku innych krajach. Wiedźmina 3 za 20 zł bym wziął od razu, ale nie chce mi się kombinować z VPN.
Wezmę tylko passa za 29 zł i zastanawiam się nad GOLDem na 3 miesiące.
Powiedzcie mi jak to z grami z GOLDa jest? Przypisują się do konta na stałe, czy po miesiącu znikają?

Myślałem nad DiRTem ale w sumie jest w gamepassie

DIRT Rally jest w passie do końca lipca. Jak wejdziesz w listę gier na passie to znajdziesz pozycję z grami, które wkrótce zostaną usunięte z usługi.

22.07.2018 19:52
1
odpowiedz
Likfidator
101

Tak. Pad XO jest widoczny pod Windowsem jako pad od X360.

Pad od XO używa też nowszej wersji Direct Xinput, która daje m.in. wibracje w triggerach. Niestety gry ze Steama, czy ogólnie aplikacje Win32 nie mają dostępu do tego. Jedynie gry z Microsoft Store, albo ogólniej aplikacje UWP mogą z tego korzystać.

Jest to widoczne m.in. w Rise of The Tomb Raider, gdzie wersja Steam używa trybu kompatybilności z X360, a wersja Windows Store używa wibracji w triggerach tak jak na Xbox One.

EDIT: Pad od pierwszej wersji XO działa z PC tylko po kablu, albo przez dedykowany odbiornik. Wersja od XO S i X obsługuje też bluetooth, więc wystarczy mieć w komputerze bluetooth w wersji 4.0 lub nowszej, by połączyć pada bezprzewodowo.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-22 19:53:46
22.07.2018 11:18
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

A tak z ciekawości to czego ci Japończycy w kwestii gier mogą uczyć innych?

Nintendo w latach 90tych zdefiniowało większość konsolowych gatunków gier. Super Mario World to ostateczna definicja platformówki i idealna kamera 2D. Nic lepszego od tej pory nie wymyślono.
Mario 64 i Ocarina of Time zdefiniowały kamerę 3D z trzeciej osoby. Wszystkie dzisiejsze gry od Assassin's Creed, przez Uncharted, GTA na Tomb Raiderze skończywszy używają rozwiązań Nintendo. Część tych serii jak GTA czy Tomb Raider miało własne rozwiązania w przeszłości, ale z biegiem czasu wykorzystali rozwiązania Nintendo.
Nie mówiąc o tym, że od pierwszej Zeldy rozpoczęła się era gier, gdzie liczyła się opowieść, a nie hi-score. Zelda na NESa to pierwsza gra, gdzie można było zapisać stan gry.

Przykłady można mnożyć, ale w latach 80tych i 90tych, co chwila jakaś japońska gra rozwalała system.

Dzisiaj trochę zjadają własny ogon, bo na upartego nie chcą adaptować rozwiązań z gier zachodnich. Breath of The Wild byłaby dużo lepsza, gdyby miała system lootu i ekonomię z Diablo 3. W tych aspektach gra leży totalnie, zdobycie najlepszego uzbrojenia wymaga tony waluty, a jedynym sensownym sposobem jest grindowanie jednej głupiej minigierki. To zresztą problem większości gier Nintendo. Ekonomia w ich grach leży. Może to też kwestia kulturowa, Azjaci uwielbiają grind.

22.07.2018 00:55
odpowiedz
Likfidator
101

Absolutnie nie kupuj Full HD. Najgorsze 4K mają lepsze parametry niż wszystkie obecnie produkowane 1080p.

W cenie 2000 zł niestety nie ma w czym wybierać. Jak ostatnio siedziałem w temacie, najlepiej wypadały telewizory TCL. Dużo lepsze matryce niż u LG, Samsunga i innych w tej półce cenowej. 10-bitów, dobre odwzorowanie kolorów, w miarę równomierne podświetlenie.

Reszta wypadała źle. Niska maksymalna jasność, ale przynajmniej lokalne przyciemnianie LED, więc HDR jakoś tam jeszcze wyglądał.
system operacyjny TV tragiczny, ale to bez znaczenia jak podłączasz konsolę.
Głośniki też bardzo złe, ale kto w ogóle używa wbudowanych w telewizor głośników?

Szkoda, że TCL najlepsze modele wrzuca na rynek USA np. https://www.rtings.com/tv/reviews/tcl/s-series-4k-2017-s405 u nas niedostępny, a mimo swojej niskiej ceny wygrywa z 2-3 krotnie droższymi od niego LG czy Samsungami.

20.07.2018 22:35
odpowiedz
Likfidator
101

Alex, mam wrażenie, że mylisz tutaj standard transmisji strumienia video (HDR10 i DolbyVision) z certyfikatem jakości wyświetlacza (VESA HDR 400/600/1000).

Komputer, czy konsola nie ma pojęcia jakie parametry ma monitor. Po prostu uzgadnia obsługiwane formaty np. rozdzielczość 2160p, 30-bitowy kolor, przestrzeń BT.2020, 60 Hz i kompatybilność z metadanymi HDR10 czy Dolby Vision.
Resztą zajmuje się wyświetlacz.

VESA HDR pełni tę samą rolę co "HDR Premium", "HDR Pro", "HDR1000" czy "SUHD" u różnych producentów TV, którzy w ten sposób pozwalają w łatwy sposób odróżnić konsumentowi lepszy TV od gorszego.

DisplayHDR od VESY poza informacją dla klienta nie ma żadnej wartości dla komunikacji PC - ekran.

Wciąż będziesz musiał kalibrować jasność HDR w menu opcji, bo jeden wyświetlacz wymaksuje jasność na 1000 nitów, a inny na 4000. Jest to trochę upierdliwe, bo np. w ramach testów podłączam Xboxa czy PCta do moich TV 4K i każdy wymaga innych ustawień w grze.

Ba, wstępnie trzeba nawet pobawić się ustawieniami jasności, kontrastu itd. w menu TV.

Może z Dolby Vision jest mniej problemów, bo to bardziej doszlifowany standard, ale póki co mam tylko telefon obsługujący ten format.

Na pewno w przyszłości problem ten zostanie jakoś sensownie rozwiązany i wyświetlacz wymieni się danymi kalibracyjnymi z urządzeniem dostarczającym treść.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-20 22:36:24
19.07.2018 17:58
odpowiedz
Likfidator
101

Ostatnio kusi mnie Halo Wars 2. W sklepie sześć dyszek. Pomyślałem promocja w MSS. Świetnie.
Nie świetnie. Bieda i tyle.

Halo Wars 2 jest w Xbox Game Pass.

Przeceny w polskim sklepie niezbyt ciekawe, ale już w kilku zagranicznych są konkretne np. w argentyńskim MS Store Wiedźmin 3 jest za 20 czy 30 zł i sporo gier za 15-30 zł, a u nas 50-110 zł.

https://www.pepper.pl/promocje/xbox-ultimate-game-sale-2018-wystartowaa-wyprzedaz-93831

Tutaj rozpiska z różnych krajów.

U nas warto wziąć Xbox Game Passa za 29 zł. Ewentualnie Golda na 3 miesiące. Choć w innych krajach ceny są zapewne lepsze.

Sama promocja nie zachwyca, przynajmniej u nas. Cicho liczyłem na przecenę pierwszego Red Dead Redemption, ale oczywiście nic z tego.

17.07.2018 21:31
odpowiedz
Likfidator
101

Alex to jest trochę bardziej skomplikowane. HDR10 jedynie określa format metadanych, reszta jest kwestią strumienia. HDR10 będzie działał na 8, 10 czy 12 bitach. Najczęściej z przestrzenią BT.2020.

Różnica w metadanych jest taka, że HDR10 tylko na początku przesyła dane konfiguracyjne, a w późniejszych klatkach tylko informacje o jasności. Meta dane słane są cały czas.

Dolby Vision zakłada od razu wyższe parametry strumienia i format metadanych jest bardziej wszechstronny.

Dla obecnych wyświetlaczy użyty format nie ma różnicy, bo nie spełniają norm ani HDR10, ani tym bardziej DV.

Jest jeszcze trzeci format HLG, używany przez nadawców telewizyjnych. W ogóle nie używa metadanych i jest wstecznie kompatybilny ze zwykłymi TV. To jednak tylko namiastka HDRu.

Komputery PC wspierają zarówno HDR10 jak i DV. Mass Effect: Andromeda może wyświetlać obraz w obu formatach.

Xbox One ma dostać wsparcie dla DV niedługo, ale na razie tylko dla strumieni.

No i jest jeszcze ulepszony HDR10+, który rozszerza HDR10 do specyfikacji Dolby Vision.

16.07.2018 14:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
101

Jak masz telefon z Androidem, to kup sobie to https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dsemu.drastic&hl=pl

Do tego jakiegoś pada na bluetooth z allegro i możesz grać we wszystkie gry z NDSa. Jak się spodoba, to możesz kupić prawdziwą konsolę, ale prawdę powiedziawszy lepiej grać na emulatorze.

Ekrany telefonów mają dużo lepszą jakość obrazu, a emulator pozwala podbić rozdzielczość gier, co eliminuje pikselozę.

13.07.2018 15:02
odpowiedz
Likfidator
101

Ściągasz instalkę VirtualBoxa, klikasz next, next, next, finish. Wchodzisz https://www.osboxes.org/ i wybierasz dystrybucję dla siebie. Ściągasz obraz wirtualnego dysku, tworzysz w kreatorzez Virtual Box maszynę z tym dyskiem i masz działający i skonfigurowany system. Bez instalacji, bez konfigurowania rozszerzeń itd.

13.07.2018 14:52
odpowiedz
Likfidator
101

Wszedłem tu tylkO po to, żeby zobaczyć, czy combo weszło... ech... GOL się starzeje.

A co do tematu, to brak kwoty jaką chcesz przeznaczyć utrudnia polecenie czegokolwiek. Pomyśl jednak o prezencie, który Twój chłopak chciałby bardzo mieć, a którego sam sobie nie kupi, bo np. boi się Twojej opinii.

Nie wiem, jakaś kolekcjonerska figurka z jego ulubionej gry, albo inne tego typu rzeczy.

13.07.2018 11:12
1
odpowiedz
Likfidator
101

Wirtualizacja to same plusy, z wyjątkiem większego zapotrzebowania na RAM oraz brak bezpośredniego dostępu do GPU w wirtualizowanym systemie. Reszta to same zalety.

Zyskujesz środowisko, które możesz przenosić między dowolnymi komputerami, masz całą gamę opcji klonowania. Robisz czystą instalkę i na bazie jej obrazu możesz tworzyć dowolną liczbę maszyn używając obrazów różnicowych.

Virtualbox ma też specjalne sterowniki, które indstalujesz na wirtualizowanym systemie, co daje łatwy sposób przenoszenia plików, dzielenia schowka, czy nawet integracji okienek wirtualizowanych aplikacji wewnątrz macierzystego systemu (nie jestem pewien, czy to nie VMWare tylko).

12.07.2018 00:08
odpowiedz
Likfidator
101

Komputronik ma wysoką marżę od gotowych zestawów, a na allegro wciskają tandetne części gdzie tylko się da. W tej aukcji nie ma podanego modelu zasilacza, jest tylko info, że 500W, czyli może to być nawet coś z czarnej listy, co grozi nawet pożarem.

Nie warto kupować żadnego z nich.

Po pierwsze parowanie Geforce'a 1050 Ti z 6-rdzeniowym i5 jest zwyczajnie głupie. Nawet kosztujący 230 zł Pentium G4560 będzie ograniczany przez tą kartę. Do 6-rdzeniowego CPU to minimum Geforce 1080 ma sens.

Standardowo https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_lipiec_2018 wybierz przedział cenowy i szukaj komputera o takich podzespołach.

Ewentualnie możesz brać 6-rdzeniowego i5 i jakąś kartę graficzną na przeczekanie. Sytuacja na rynku kart graficznych jest po prostu zła. Teraz ceny spadają, bo kryptowaluty się załamały, ale wszyscy czekamy za nową generacją kart Nvidii, która według najnowszych przecieków może być bliżej niż nam się wydaje.

Zresztą najważniejsza rzecz, to nie bierz gotowych zestawów z allegro, ani też nie kupuj gotowców ze sklepów. To strata pieniędzy.

Kilka sklepów np. morele.net oferuje składanie komputera chyba za 100 zł. Dodajesz wszystkie części do koszyka i dorzucasz opcję składania i kurier przywozi gotowy komputer.

Polecam jednak własnoręczne składanie komputera. Zajmuje to dosłownie 1-2 godziny, a zaoszczędzoną stówę lepiej wydać na lepszą obudowę, czy modularny zasilacz. Samodzielnie składając komputer porządnie nałożysz pastę na CPU, dobrze poprowadzisz kable w obudowie itd.

11.07.2018 21:13
1
odpowiedz
Likfidator
101

Wybrałem sobie stanowisko, gdzie programowanie jest "nice to have", a nie chlebem powszednim.

No o to właśnie chodzi. Wykorzystaj swoje dotychczasowe doświadczenie i szukaj pracy tam, gdzie się wprowadza automatyzacje.

Mała ciekawostka:
https://store.steampowered.com/app/375820/Human_Resource_Machine

Jak przejdziesz tę grę samodzielnie, to jesteś lepszym programistą niż połowa tych co klepią w Javie.

https://store.steampowered.com/app/370360/TIS100/

Przejście tego jest w zasadzie równoznaczne z licencjatem z informatyki na dobrej uczelni.

https://store.steampowered.com/app/92800/SpaceChem/

A tutaj nie ma co prawda takiego zwyczajnego programowania, ale gra wspaniale uczy wszystkich wyzwań w programowaniu wielowątkowym.

Tylko nie myśl, że te gry są łatwe. One są piekielnie trudne na koniec.

Bonus: https://store.steampowered.com/app/504210/SHENZHEN_IO/ a to dla tych co chcą spróbować swoich sił w konstrukcji i oprogramowywaniu systemów wbudowanych.

Te gry to najlepszy sposób, by przekonać się czy programowanie jest dla Ciebie. Jak nie możesz się od nich oderwać, to jesteś idealnym kandydatem na programistę.

No i jeszcze to: https://store.steampowered.com/app/427520/Factorio

Też bezpośrednio nie o programowaniu, choć masz tam najróżniejsze bramki logiczne i ludzie budowali w tym funkcjonalne procesory z wyświetlaczami itd.

Factorio dobrze oddaje to jak funkcjonuje programowanie obiektowe, gdzie odpowiedni plan budowy pozwala tworzyć funkcjonalne i łatwo rozszerzalne struktury.

11.07.2018 19:29
odpowiedz
Likfidator
101

To zależy od rozdzielczości. Większość z was nie ma 4K, tylko full HD więc jedna karta wystarczy.

4K to już nie jest premium. W średnio-niskiej półce znajdziemy sensowne monitory w tej rozdzielczości. W przypadku telewizorów coraz trudniej o modele 1080p, a o dobrych matrycach 1080p można zapomnieć. W tej rozdzielczości tylko totalny low-end został. Na Anthem jeszcze trochę poczekamy, więc udział ekranów 4K tylko się zwiększy.

Akurat to, że Game Pass zawiera teraz Rocket League, wcale nie jest informacją na plus.

Game Passa nie kupujesz dla jednej gry. To jest usługa dla tych, którzy chcą ogrywać, czy próbować wiele gier. Dla mnie dorzucenie Rocket League to świetna informacja. Mam grę na Steamie i Switchu, a trzeci raz jej kupować nie zamierzałem. Skoro trafiła do Passa, to i odpalę ją od czasu do czasu na XO, szczególnie że działa dużo lepiej niż na Switchu, gdzie w trybie TV rozdzielczość i detale są mocno przycięte.

11.07.2018 18:30
odpowiedz
Likfidator
101

Na ekonomii jakieś podstawy matematyki miałeś, więc masz dobry grunt do nauki programowania.

Nie myśl w kategorii języka programowania, bo dla doświadczonego programisty język jest bez znaczenia. Nowy język ogarniasz w dwa tygodnie, a w godzinę jesteś w stanie pisać bardzo dobry kod, aczkolwiek nie używając konstrukcji specyficznych dla danego języka.

Języki zarządzane jak Java są w teorii przystępniejsze, ale w praktyce i tak powinieneś wiedzieć w jaki sposób zamieniają kod źródłowy na język maszynowy. Java i jej podobne mają niski próg wejścia, ale w pewnych zastosowaniach okazują się bardzo wymagające, bo nie dają takiej wolności jak C/C++. W takich sytuacjach po prostu używa się różnych środowisk np. pisze się małe pluginy w natywnych językach, które przetwarzają kluczowe fragmenty kodu wymagające maksymalnej wydajności i świetnej optymalizacji.

Myślę, że w Twoim przypadku najlepszym wyjściem to po prostu kontynuowanie swojej obecnej kariery i nauka programowania tak, by automatyzowała Twoją pracę. Jeśli masz dobrych przełożonych, możesz dostać awans na stanowisko, gdzie będziesz zajmował się dalszą automatyzacją.

Dobre zarobki programistów w biznesie wynikają po prostu z faktu, że jeden jest w stanie zastąpić nawet kilkudziesięciu pracowników biurowych.

Excel też jest świetnym środowiskiem do automatyzacji i bardzo dobrą ścieżką kariery. Trudno nawet wyznaczyć górny limit umiejętności w tym środowisku.

Głównym czynnikiem wpływającym na zarobki pracownika jest to ile generuje dla firmy przychodu.

09.07.2018 19:57
odpowiedz
Likfidator
101

Nigdy nie rozumiałem potrzeby posiadania licencjonowanych nazwisk w grach sportowych, czy prawdziwych modeli samochodów w grach wyścigowych. Dla mnie to bez różnicy, czy kupka pikseli nazywa się ABC, czy XYZ.

Wydaje mi się to po prostu dziecinne i może w pewnym wieku ma to sens, bo dzieciaki chcą mieć wzorce i możliwość wcielenia się w wirtualną odsłonę ulubionego piłkarza jest wiele warte.

FIFA właśnie poszła w tym kierunku. Jej zadaniem jest spełnienie piłkarskich marzeń. Samodzielne pokierowanie własnej reprezentacji do zwycięstwa, czy rozwinięcie lokalnego klubu piłkarskiego z transferem najlepszych piłkarzy na świecie.

PES po prostu nie może się przebić do nowych pokoleń graczy. Ja wiem, że taka seria istnieje, ale najmłodsze pokolenie graczy nie jest w ogóle zainteresowane. Wirtualna piłka nożna zaczyna się i kończy na FIFie, z ewentualną odskocznią w postaci Rocket League.

Konami najwyraźniej się poddało. Dlaczego w ogóle nie wydali PESa na Switcha? Mieli tutaj spore pole do popisu, bo Switch dostał past-genową FIFĘ i dobry port PESa mógł bardzo pomóc marce. Tak jak teraz Paladins zdobywa popularność na Switchu dzięki braku Overwatcha na tej platformie.

09.07.2018 19:02
5
odpowiedz
Likfidator
101

Pomysł iście idiotyczny. O ile strumieniowanie gier AAA może mieć sens, bo zamiast ściągać 100 GB plików gry można po prostu ją przejść używając łącznie takiej liczby danych. Tak strumieniowanie starych gier jest po prostu głupie.

1-5 sekund streamingu zużyje więcej danych niż emulator + ROM.

Co więcej, gry 8 i 16-bitowe kompletnie nie nadają się do strumieniowania. Te platformy działały zupełnie inaczej niż dzisiejsze konsole i komputery. Miały zerowy input lag, obraz był generowany na żywo wraz z pracą działa elektronowego ekranu kineskopowego.

Emulatory dają przynajmniej 16 ms input laga, bo najpierw muszą rysować do ramki, a dopiero potem ją wyświetlić. Do tego nie zawsze są w stanie odczytać stan kontrolera na czas, efektywnie zwiększając input lag do dwóch klatek, czyli 33 ms. Jak dorzucimy opóźnienie wyświetlaczy LCD, to mamy 40-70 ms input laga względem 0 ms dla prawdziwego sprzętu.

Dodanie streamingu zwiększy efektywny input lag do 120 ms, czyniąc stare gry niegrywalnymi, bo one były trudne i projektowane pod zerowe opóźnienia.

Są co prawda nowe techniki emulacji np. emulacja z wyprzedzeniem, polegająca na podwójnej emulacji opóźnionej o 1,2 czy 3 klatki, co idealnie kompensuje input lag emulacji i sprzętu, ale czy to zostanie zastosowane w tym serwisie i czy zda egzamin przy streamingu? Wątpię.

Usługa dla mnie nie ma sensu.

09.07.2018 12:01
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
101

Nie warto brać używanego XO. Nową eSkę kupisz za 600-800 zł w zależności od promocji. W końcówce roku w okolicach czarnego piątku były oferty w tej cenie z zestawem 2-3 gier, które mogłeś sprzedać i konsolę miałeś praktycznie w cenie pada.

Teraz jest na niemieckim Amazonie promocja XO S 500 GB + Rocket League za 760 zł z darmową przesyłką. Rocket League możesz sprzedać za 90-100 zł.

500 GB to bardzo mało dla XO. 100 GB rezerwuje sam system, a Halo 5 czy Gears 4 to 110 GB każda. Forzy ok. 40 GB. Tak samo jak większość innych AAA to 45-60 GB. Możesz podłączyć pod USB dysk zewnętrzny i instalować tam gry. Wymagany jest jednak dysk o min. pojemności 250 GB i interfejsie USB 3.0.

Co do wyboru XO vs XO S, to tylko i wyłącznie S:

- dużo ładniejsza, mniejsza, a nowszy proces technologiczny przekłada się na niższe zużycie energii 9-16 W trybie aktywnego czuwania oraz max 70W w trakcie grania. Zwykły XO pobiera 2x tyle.

- XO S ma nowszego pada, który działa też pod bluetooth, co pozwala go sparować z PC czy telefonem na Androidzie,

- Konsola jest ok. 5% wydajniejsza. Nie jest to wielka różnica, ale z racji tego że sporo gier ma problemy z utrzymaniem 30 fps, to te 5% daje lepszą płynność. Testy Digital Foundry wykazały, że w praktyce może to być nawet 11% wzrost, bo XO S ma nie tylko wyższe zegary GPU, ale także większą przepustowość pamięci.

- 4K i HDR są mimo wszystko przydatne. Wiele gier na XO nie działa w 1080p, tylko ma dynamiczną rozdzielczość 720p,900p do 1080p. 720p skaluje się pięknie do 4K, bo to 6x w pionie i poziomie, ale i 900p na tym korzysta, bo jest więcej pikseli do interpolacji.

- HDR to fajna sprawa, ale relatywnie niewiele gier to wspiera. Są też takie jak Rise of The Tomb Raider, gdzie HDR jest dostępne tylko na XO X.

Konkretnie chodzi mi o rozdzielczość, chciałbym 32 cale, grać będę z odległości około 2,5 metra, telewizor będzie służył praktycznie tylko do grania. Ktoś coś doradzi?

Na 2,5 metra to 60" minimum:) A tak na poważnie, to nie ma sensu kupować 32" telewizora. Wszystkie modele w tej przekątnej mają tragiczne parametry. Do tego za niewiele większą cenę dostaniesz 40-43" w 4K z HDR. Też słabe, ale już nie takie dno jak 32".

Dobre TV zaczynają się od 49-55". Poniżej tego nie opłaca się produkować dobrych matryc. Chcesz ekran w 32" to tylko i wyłącznie monitory komputerowe, ale kosztują one więcej niż 55-60" TV.

07.07.2018 22:43
odpowiedz
Likfidator
101

ISA była archaiczna od samego początku tak naprawdę, co najlepiej widać po tym, że karty graficzne na PC miały dedykowaną pamięć zamiast korzystać z głównej, co byłoby nie tylko wygodne dla programistów, ale również pozwalałyby na efektywniejsze wykorzystanie CPU do generowania grafiki.

Ewolucja PC to jest temat na książkę, więc nie będę wchodził w większe szczegóły. W każdym razie PCI, które weszło w czasach 486 mogło w pełni zastąpić ISA, szczególnie że to był okres, gdy zintegrowano w płytach głównych większość złącz peryferyjnych. Wcześniej żeby podłączyć dysk twardy trzeba było kupić kartę z kontrolerem. Płyty główne miały tylko sloty na RAM, CPU oraz ISA, a z tyłu obudowy pojedyncze gniazdo na klawiaturę. ISA była obecna przynajmniej do epoki Core2Duo. Nie jako złącze na płycie, ale jako interfejs do obsługi części urządzeń np. czujników temperatury płyty i CPU. Wraz z UEFI pewnie to uległo zmianie.

Mimo iż komputery na Pentium MMX można było bez problemu zbudować tylko na PCI, to złącze ISA wciąż było bardzo pożądane.

To był po prostu standard przemysłowy. Zbudowanie własnej karty na tym złączu było bardzo proste, tak jak i oprogramowanie jej. To był trochę bardziej skomplikowany odpowiednik uniwersalnych pinów Raspberry Pi. Nawet dziś można kupić adapter ISA podłączany na USB.

Z punktu widzenia użytkowników domowych ISA była ważna, bo tylko oparte na tym złączu karty dźwiękowe miały pełną kompatybilność z grami DOSowymi. Jest kilka modeli na PCI, które mają jakąś tam kompatybilność z Sound Blasterem, ale działa to bardzo słabo.
Ja mam dwie karty na PCI, które mają jakieś tam sterowniki, ale w jednej działa tylko emulacja chipu FM, bo na DACu się wywala, a druga w ogóle nie gra FM, ale w części gier działa DAC, o ile nie używają trybu DMA z Sound Blastera... niestety prawie wszystkie używają, bo nie obciążał CPU.

Dwie grupy napędzają ceny komputerów z ISA. Pierwsza to przemysł, gdzie wciąż działają linie produkcyjne ze sterownikami w tym standardzie. Druga to retro-gracze, którzy chcą grać na prawdziwym sprzęcie, a nie na emulatorze.

Zerowa wartość komputerów tylko z PCI wynika głównie z tego, że złącze to spopularyzowało się już w epoce Windowsa 95, który zapewniał już warstwę abstrakcji i soft nie miał dostępu do sprzętu.

Za 10-20 lat wysokie ceny osiągną najszybsze komputery kompatybilne z Windows XP, oraz karty dźwiękowe PCI z EAXem i innymi rozszerzeniami. Mimo iż dziś uruchomimy sporo gier na Windows 10, to dźwięku z EAX, który był standardem 2000-2006 nie załączymy w łatwy sposób.

07.07.2018 22:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

bo jak weszły kolorowe monitory to dysk twardy miał pojemność 3.2gb a już lepiej lepsze 6.2 lub 8.4gb

Jak w ogóle możesz napisać coś takiego. Komputery IBM PC od początku były sprzedawane z kolorowymi monitorami. PC XT od którego się zaczęło, było oferowane z dwoma kartami graficznymi:

MDA - dzięki której komputery PC od IBMa zgarnęły rynek biznesowy. Posiadała tylko monochromatyczny tryb tekstowy 80x25 znaków, ale te 80 kolumn było premium, większość tanich komputerów miała tylko 40x25, albo mniej. Do tego wewnętrznie pracowała w rozdzielczości 720x350, choć adresowanie pojedynczych pikseli nie było możliwe. Karta ta wyświetlała bardzo czytelną czcionkę, a tryb tekstowy był bardzo lekki dla CPU.

CGA - "Color Graphics Adapter" jak sama nazwa mówi potrafiła wyświetlać kolory. tryb tekstowy 80x25 kolumn w 16 kolorach, ale z rozdzielczością 620x200, przez co czcionka była niezbyt czytelna. Do tego miała kilka trybów graficznych, od 160x100 16 kolorów, poprzez 320x200 w 4 kolorach i 620x200 tylko w 2, najczęściej czarno-biały, choć zamiast białego można było użyć dowolnego koloru.

Jeśli chodzi o monitory, to trochę było z tym zamieszania.

MDA, CGA i EGA miały złącza cyfrowe, czyli wysyłały do monitora strumień danych o kolejnych pikselach. Troszeczkę tak jak dzisiejsze DVI, Display Port i HDMI.

MDA miało swoje złącze i swoje czarno-białe, czy raczej zielone lub bursztynowe monitory, które miały wolno reagujący materiał świecący. Wadą tego rozwiązania było to, że strasznie smużył, ale one były używane do wyświetlania tekstu, a taki materiał eliminował efekt migotania ekranu i pozwalał na długą pracę przed ekranem.

CGA miało inne złącze dla monitorów kolorowych, choć były też monitory czarno-białe, które wyświetlały obraz w odcieniach szarości.

EGA była kompatybilna zarówno ze złączem CGA, jak również miała swój własny standard oferujący wyższą rozdzielczość i większą paletę kolorów, ale bardzo mało softu robiło z tego użytek.

Późniejsza VGA i dedykowane jej złącze stało się standardem na długie lata. Złącze tego typu zniknęło dopiero od Geforce'ów serii 10x0.

Uruchamiając nawet nowe komputery w trybie kompatybilności BIOS, dzisiejsze karty graficzne są w pełni kompatybilne z VGA, EGA i CGA. No powiedzmy, bo pewne tricki programistyczne mogą nie zadziałać.
To są jednak ostatnie lata tej kompatybilności, bo kwestią czasu są chipsety kompatybilne tylko z UEFI.

Obecna dekada to powolny koniec standardu IBM PC. Tak jak dziś można odpalić DOSa i soft z lat 80tych natywnie na nowych komputerach, tak za kilka lat bez emulatora się nie obejdzie.

Inna sprawa, że prawdziwe PCty skończyły się na komputerach ze złączami ISA, które zaczęło zanikać, gdy CPU poszły od 500 MHz do 1.5 GHz.

Widać to po cenach sprzętu. Za 5-15 zł można kupić 1.5-2 GHz komputery bez złącza ISA. Za starsze trzeba zapłacić nieraz 1500 zł. Starsze, firmowe komputery potrafią kosztować dużo więcej. Najlepsze karty graficzne w swoich klasach to też niezły wydatek.

Złożenie dziś 386DX na pełnym wypasie z najlepszymi dla okresu kartami graficznymi i dźwiękowymi, to wydatek w okolicach PCta do 4K w 60 fps.

Podobna sytuacja jest z Amigami. Podstawowe modele nie są jeszcze bardzo drogie, choć na równowartość XO X trzeba się przygotować za 1200, ale karty Turbo i inne dodatki podbijają cenę mocno.

Działającego sprzętu coraz mniej, a chętnych do zakupu coraz więcej. Społeczność retro graczy jest coraz większa, a do tego z roku na rok stare platformy dostają coraz więcej softu. Powstają nowe komercyjne gry na C64, Amigę, PC DOS i inne platformy.

04.07.2018 20:01
odpowiedz
Likfidator
101

A po co używasz Frapsa? Standardowe nagrywanie w Windows 10 działa bardzo dobrze. Ewentualnie korzystaj z rozwiązania Nvidii, czy AMD. To są rozwiązania sprzętowe, zgrywają obraz bezpośrednio z ramki karty graficznej zanim trafi na wyświetlacz i od razu go kompresują do h.264, tak że dysk zapisuje nie więcej niż 20-50 Mb/s.

Po co chcesz nagrywać na SSD. Zwykły dysk talerzowy nada się idealnie.

03.07.2018 21:30
odpowiedz
Likfidator
101

Niedzielny Gracz, nie rozumiesz. Matryce LCD z roku na rok miały coraz lepsze parametry, aż w pewnym momencie standard zapisu obrazu w strumieniu zaczął je ograniczać.

HDR to nowy standard przesyłu informacji o obrazie. Bardzo przyszłościowy, bo nawet podstawowy HDR10 zakłada jasność aż 10 000 nitów, mimo iż najlepsze TV nie przekraczają 2000 nitów.

Efektu HDR nie zobaczysz na tradycyjnym wyświetlaczu. To tak jakbyś miał wytłumaczyć daltoniście czym różni się zielony od czerwonego.

HDR nie zobaczysz też w sklepie, bo tryb ten zakłada oglądanie ekranu w ciemnym pomieszczeniu.

Mówiąc jeszcze inaczej, oglądając zwykłą TV twoje oko pracuje na stałej szerokości źrenicy. W przypadku HDR źrenica będzie musiała pracować i dynamicznie zmieniać rozmiar, wyzwalając efekt oślepienia np. wybuchem czy innym jasnym rozbłyskiem.

Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, by HDR nie zrobił wrażenia na kimś. Zawsze kończyło się to na "WOW".

03.07.2018 20:59
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

Między 500 nitów, a 1000 aż tak wielkiej różnicy nie ma, a nawet na 300 nitach jakiś tam sens tego HDR jest, ale pod warunkiem że matryca ma strefowe podświetlenie LED.

HDR najłatwiej przedstawić jako zwiększoną jasność, ale nie w tym rzecz. HDR to przede wszystkim nowy standard przesyłania strumienia video, gdzie metadane opisują jasność każdego piksela.
Pozwala to wyeliminować banding, bo ciemne sceny mogą w końcu korzystać z całego 8-bitowego zakresu składowych, po prostu podświetlenie matrycy będzie na niskiej wartości.

Innymi słowy HDR daje bardzo plastyczny obraz, gdzie widzimy detale w cieniach i jasnych punktach, a jednocześnie ciemne miejsca są ciemne, a jasne rażą w oczy.

SDR vs HDR to jak wprowadzenie telewizji kolorowej.

HDR nie da się opisać. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Najlepsze wrażenie robią źródła światła w grach. Czy to lampy samochodów w Forzie, czy LEDy futurystycznych strojów w Mass Effect albo Gears of War 4.

HDR dodaje obrazowi głębi i nawet po dwóch latach oglądania treści HDR nadal zachwyca.

Największego kopa daje jednak to, gdy po obejrzeniu serialu w HDR, przełączymy się na zwykłą TV. Zwykły obraz HD wygląda tragicznie.

Gry to już w ogóle pokazówka dla HDRu, bo mogą generować zakresy jasności nieosiągalne dla profesjonalnych kamer filmowych. Choć trzeba przyznać, że każdy kolejny serial HDR od Netflixa robi z tego coraz lepszy użytek.

03.07.2018 12:12
odpowiedz
Likfidator
101

RDR 2 wcale nie musi pokonywać GTA V. Wydawca nadal świetnie zarabia na V, a w tajemnicy pracują nad VI. RDR 2 to gra z innym settingiem i stworzona dla trochę innej grupy odbiorców niż GTA V. Innymi słowy RDR 2 celuje w konsumentów, którzy w GTA V przestali grać i wydawca na nich nie zarabia.

Strategia wydawnicza jest podobna do tej z GTA V. Najpierw konsole, za rok czy dwa PC, a potem czy wcześniej edycja na PS5 czy kolejnego Xboxa. Tak jak GTA V sprzedawali po 3 razy, tak i RDR 2 czy kolejne gry będą sprzedawać w ten sam sposób.

Trudno tak naprawdę przewidzieć jakim sukcesem będzie RDR 2. Z jednej strony klimaty dzikiego zachodu nie są tak popularne jak w XX wieku, a z drugiej jest to coś nowego i będzie bardzo atrakcyjne dla fanów Westworlda.

03.07.2018 10:34
odpowiedz
Likfidator
101

A dlaczego uważasz, że Fortnite jest mało wymagający? Wielka mapa, 100 graczy, tony zaawansowanych efektów post-process. Fortnite na ultra małych wymagań nie ma. Fakt, że dobrze się skaluje, bo można większość powyłączać, ale mimo wszystko to nie jest gra o wymaganiach LOLa czy innego raka co ma działać na integrach sprzed 5 lat.

za kazdym razem fps nagle spada i zatrzymuje sie na nwm. 20-30fps i koncowke zawsze musze sie przemeczyc

Sprawdź, czy laptop się nie przegrzewa. CPU i GPU mocno zjeżdżają z zegarami, gdy się przegrzewają. Dlatego specyfikacja laptopa to nie wszystko. Wypada sprawdzić recenzje, czy laptop może długo pracować pod obciążeniem.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-03 10:36:54
03.07.2018 10:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

To nie jest dobry laptop do gier. Geforce 660M nawet nie dotrzymuje kroku staremu Geforce'owi GTX 460 z 2010 roku. Mówiąc jeszcze inaczej, ma ledwie 1/3 mocy PS4.
Ciesz się, że gry w ogóle się na tym czymś uruchamiają.

02.07.2018 00:31
odpowiedz
Likfidator
101

Uderzyć do pomniejszych, ale w miarę znanych studiów (typu 11 bit studios), przedstawić im swój pomysł i liczyć, że ktoś się zainteresuje?

To nie działa w ten sposób. 11 Bit Studios co prawda funkcjonuje jako wydawca, ale musisz mieć swój własny zespół i udowodnić, że potrafisz stworzyć całą grę. Bez funkcjonalnego prototypu, gdzie są zaprogramowane wszystkie kluczowe mechaniki żaden wydawca nie będzie z Tobą rozmawiał.

Na start z własnej kieszeni mógłbym włożyć z 50-100 tys, żeby pokazać, że sam wierzę w powodzenie tego projektu.

Jakbyś miał 100 tys. zł to nie potrzebujesz wydawcy. W takim budżecie zrobisz w Polsce przyzwoitą, aczkolwiek niewielką grę niezależną.

Założyć własne studio złożone z pasjonatów, którzy pracowaliby przy projekcie po godzinach.

A masz w ogóle jakiś zespół? Uwierz mi, nikt nie traktuje ludzi "mam pomysła na grę, opisałem questy i fabułę" poważnie.

Uruchomiłbym także kampanię na Kickstarterze - jeśli by się udało, to prace ruszyłyby pełną parą, wszyscy na pełny etat.

Samo uruchomienie kampanii na KS nie jest proste, a uzyskanie funduszy jeszcze trudniejsze. Bez dobrego prototypu nawet nie masz co ruszać na KSa.

Sama gra nie będzie droga w stworzeniu. 95% akcji będzie działa się w jednym, ogromnym budynku.

I widać, że nie masz kompletnie pojęcia o tworzeniu gier. To czy akcja dzieje się w jednym budynku, czy w całym mieście nie ma znaczenia. Jeśli gra ma trwać 5-10 godzin i stawiać na fabułę, to musi mieć różnorodną grafikę. Budynek składający się z kilku assetów na kopiuj/wklej będzie odpychający. Świetny level designer w parze z dobrym artystą wyczarują szybko i tanio duży i różnorodny wizualnie obszar przy bardzo małym nakładzie pracy.

Co to będzie za gra? Survival horror w starym stylu - pełno zagadek, całkowicie nastawiony na fabułę, lekko inspirowany starymi Residentami.

Jeśli pomysł na grę opisujesz poprzez inne gry, to dowód że jest on nic nie warty. Pamiętaj o tym. Pisząc design doca nie możesz bezpośrednio pisać o inspiracjach czy zapożyczeniach.

Liczę na poważne odpowiedzi. To nie jest żaden troll (piszę, bo czytałem wcześniejsze tematy dot. tworzenia gier i widzę, że często pojawiają się komentarze, "że to troll".)

Może nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy, ale porywasz się z motyką na słońce. Zamiast myśleć o tworzeniu swojej gry, dołącz do jakiegoś zespołu jako tester, czy ktokolwiek inny. Zobacz jak wygląda tworzenie gier w realnych warunkach.

Ludzi, którzy piszą to co Ty powyżej się po prostu ignoruje. Jesteście kompletnie nieświadomi jak wygląda proces tworzenia gier.

Nie myśl też, że piszę to wszystko dla Ciebie. Ten temat będzie pojawiał się w wynikach wyszukiwarki i moja wypowiedź ostudzi zapał nie jednemu dzieciakowi.

Moja rada jest jedna, zacznij od dołączenia do zespołu, a nie od tworzenia go.

25.06.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
101

Uszkodzone wyświetlacze jak najbardziej podlegają wymianie i Samsung nie robi z tym problemów. Jak szybka jest cała to śmiało oddawaj na gwarancję. Telefon musiał być wadliwy, bo nie ma opcji, by uszkodzić wyświetlacz bez zbicia szybki.

Inna sprawa, że AMOLEDy używane przez Samsunga są bardzo mało wytrzymałe. Z tego też powodu wybrałem LG G6 pół roku temu. LCD może nie jest tak dobry jak AMOLED, ale do tej pory nigdy nie zbiłem telefonu z LCD, a wszystkie moje AMOLEDy kończyły życie ze zbitym ekranem.

18.06.2018 13:34
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
101

Oczywiście jak zwykle wyniki sprzedaży gier już wydanych (choćby z UK) pomijasz:

UK pomijam, bo to niewielki rynek. Równie dobrze można by pisać o tym, że Switch poniósł porażkę, bo w Polsce nikt go nie kupił.
Chociaż nie powiem, półeczka z grami na Switcha w Media Markt troszeczkę urosła w ostatnim czasie.

Do tego w Niemczech czy Francji Switch i gry na niego sprzedają się dużo lepiej niż w UK. Ba, Anglia jest dobrze znana z niechęci do Nintendo, więc tylko kompromitujesz się wybierając ten rynek jako kontrargument.

USA to przynajmniej 50% przychodów ze sprzedaży gier konsolowych, a większość pozostałej połowy to Azja. Europa to praktycznie margines rynku gier.

O grach wydanych nie pisałem, bo tę listę podałem jako argument, że Nintendo spisało się świetnie na E3. Zapowiedzieli kilka gier, których pre-ordery biją rekordy sprzedaży i sprzedają się lepiej niż wszystko co jest w sklepach.

Na dalszych pozycjach listy jest Zelda, Splatoon 2 itd. God Of War nie zmieścił się nawet na liście, ani żaden inny exclusive od Sony.
Tak to jest jak się robi gry wydmuszki i opłaca portale gamingowe, kupując reklamy i dając materiały przedpremierowe, by sypały 10/10.

Zresztą co tu dyskutować. Samo Sony podało prognozy, że sprzedaż PS4 wyraźnie zwalnia, podczas gdy Nintendo i Microsoft biją kolejne rekordy.

Zamiast narzekać, powinniście się cieszyć. Mocna konkurencja zmusza wszystkich do pracy. Sony trochę odchodzi w cień, ale w pocie czoła pracuje nad PS5, którym znowu namiesza na rynku.

17.06.2018 22:47
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
101

A reszta to odgrzewane kotlety, które można było ograć już dawno temu. Chyba że ktoś ze Switchem chował się pod kamieniem.

Temat gier z Wii U był już wałkowany wielokrotnie. Dla większości posiadaczy Switcha są to całkowicie nowe gry, bo mało kto miał Wii U.
Zdziwiłbyś się też dla ilu osób Switch jest jedyną platformą. Oczywiście nie u nas, ale np. w USA. Mnie to zaskoczyło, że jest tyle osób, które jadą od NESa po Switcha tylko na konsolach Nintendo.
Średnia wieku posiadacza Switcha przekracza 30 lat. Co pokrywa się z danymi dotyczącymi Pokemonów, gdzie najwięcej fanów miała te naście lat w latach 90tych.

No, no, szczególnie Breath of the Wild. :) Grę zapowiedzieli prawie trzy lata przed premierą. Metroida rok temu, i zapadła cisza. Ja naprawdę chcę, żeby Nintendo się powiodło, ale to, co pokazali w NDirect na E3 to jakaś pomyłka. Nic dziwnego, że cena akcji natychmiast spadła o kilka procent.

1. Smash Bros. pre-order.
2. Mario Tennis Aces
3. Let's Go Pikachu + pokeball.
4. Super Mario Party pre-order.
5. Let's Go Eevee + Pokeball.
6. Pokeball Plus.
7. Mario Odyssey
8. Fallout 76 PC - wyżej niż jakakolwiek gra na PS4 i XO!
9. Fallout 76 PS4.
10. Mario Kart 8 DX.

Aktualna lista sprzedaży gier w pudełkach na Amazonie USA. Nintendo po prostu wymiata, a pad od NGC dla Smasha to najlepiej sprzedające się akcesorium. W ogóle ciekawa lista, na której ładnie widać jak Xbox One sprzedaje się coraz lepiej i wyprzedza znacznie PS4 (kwestia nasycenia rynku).

Nintendo naprawdę nie musi zapowiadać dodatkowych gier. Rywalizowałby sam ze sobą. Zarówno sprzęt jak i gry biją rekordy sprzedaży.

Ja co prawda chciałbym kolejną grę z rozmachem Mario Odyssey, czy Breath of The Wild, ale ogólnie nie jest źle. Octopath zapowiada się ciekawie, a i Let's Go Pokemon może być fajną grą. Do pierwszej części mam największy sentyment i jeśli nie spłycili gry za mocno, to będzie must-have.

Nintendo zna swoich fanów i nie licząc bardzo powolnego początku tego roku, daje im to czego chcą w regularnych odstępach.
Zresztą biblioteka się cały czas się rozszerza. Do tej pory nie zabrałem się za Splatoona 2, Pokkena czy Mario Kart 8 DX.

No i Nintendo ma gotowe system sellery, które aż proszą się o wydanie. Mario Makera brałbym z miejsca. Tak samo jak nową wersję Wii Fit.

My po prostu nie rozumiemy Nintendo. Ich produkty nie są dla nas. My lubimy drewniane i przekombinowane gry jak Gothic 2, HoMM, Fallout 2, czy co tam jeszcze było popularne.