Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.07.2018 15:02
odpowiedz
Likfidator
95

Ściągasz instalkę VirtualBoxa, klikasz next, next, next, finish. Wchodzisz https://www.osboxes.org/ i wybierasz dystrybucję dla siebie. Ściągasz obraz wirtualnego dysku, tworzysz w kreatorzez Virtual Box maszynę z tym dyskiem i masz działający i skonfigurowany system. Bez instalacji, bez konfigurowania rozszerzeń itd.

13.07.2018 14:52
odpowiedz
Likfidator
95

Wszedłem tu tylkO po to, żeby zobaczyć, czy combo weszło... ech... GOL się starzeje.

A co do tematu, to brak kwoty jaką chcesz przeznaczyć utrudnia polecenie czegokolwiek. Pomyśl jednak o prezencie, który Twój chłopak chciałby bardzo mieć, a którego sam sobie nie kupi, bo np. boi się Twojej opinii.

Nie wiem, jakaś kolekcjonerska figurka z jego ulubionej gry, albo inne tego typu rzeczy.

13.07.2018 11:12
1
odpowiedz
Likfidator
95

Wirtualizacja to same plusy, z wyjątkiem większego zapotrzebowania na RAM oraz brak bezpośredniego dostępu do GPU w wirtualizowanym systemie. Reszta to same zalety.

Zyskujesz środowisko, które możesz przenosić między dowolnymi komputerami, masz całą gamę opcji klonowania. Robisz czystą instalkę i na bazie jej obrazu możesz tworzyć dowolną liczbę maszyn używając obrazów różnicowych.

Virtualbox ma też specjalne sterowniki, które indstalujesz na wirtualizowanym systemie, co daje łatwy sposób przenoszenia plików, dzielenia schowka, czy nawet integracji okienek wirtualizowanych aplikacji wewnątrz macierzystego systemu (nie jestem pewien, czy to nie VMWare tylko).

12.07.2018 00:08
odpowiedz
Likfidator
95

Komputronik ma wysoką marżę od gotowych zestawów, a na allegro wciskają tandetne części gdzie tylko się da. W tej aukcji nie ma podanego modelu zasilacza, jest tylko info, że 500W, czyli może to być nawet coś z czarnej listy, co grozi nawet pożarem.

Nie warto kupować żadnego z nich.

Po pierwsze parowanie Geforce'a 1050 Ti z 6-rdzeniowym i5 jest zwyczajnie głupie. Nawet kosztujący 230 zł Pentium G4560 będzie ograniczany przez tą kartę. Do 6-rdzeniowego CPU to minimum Geforce 1080 ma sens.

Standardowo https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_lipiec_2018 wybierz przedział cenowy i szukaj komputera o takich podzespołach.

Ewentualnie możesz brać 6-rdzeniowego i5 i jakąś kartę graficzną na przeczekanie. Sytuacja na rynku kart graficznych jest po prostu zła. Teraz ceny spadają, bo kryptowaluty się załamały, ale wszyscy czekamy za nową generacją kart Nvidii, która według najnowszych przecieków może być bliżej niż nam się wydaje.

Zresztą najważniejsza rzecz, to nie bierz gotowych zestawów z allegro, ani też nie kupuj gotowców ze sklepów. To strata pieniędzy.

Kilka sklepów np. morele.net oferuje składanie komputera chyba za 100 zł. Dodajesz wszystkie części do koszyka i dorzucasz opcję składania i kurier przywozi gotowy komputer.

Polecam jednak własnoręczne składanie komputera. Zajmuje to dosłownie 1-2 godziny, a zaoszczędzoną stówę lepiej wydać na lepszą obudowę, czy modularny zasilacz. Samodzielnie składając komputer porządnie nałożysz pastę na CPU, dobrze poprowadzisz kable w obudowie itd.

11.07.2018 21:13
1
odpowiedz
Likfidator
95

Wybrałem sobie stanowisko, gdzie programowanie jest "nice to have", a nie chlebem powszednim.

No o to właśnie chodzi. Wykorzystaj swoje dotychczasowe doświadczenie i szukaj pracy tam, gdzie się wprowadza automatyzacje.

Mała ciekawostka:
https://store.steampowered.com/app/375820/Human_Resource_Machine

Jak przejdziesz tę grę samodzielnie, to jesteś lepszym programistą niż połowa tych co klepią w Javie.

https://store.steampowered.com/app/370360/TIS100/

Przejście tego jest w zasadzie równoznaczne z licencjatem z informatyki na dobrej uczelni.

https://store.steampowered.com/app/92800/SpaceChem/

A tutaj nie ma co prawda takiego zwyczajnego programowania, ale gra wspaniale uczy wszystkich wyzwań w programowaniu wielowątkowym.

Tylko nie myśl, że te gry są łatwe. One są piekielnie trudne na koniec.

Bonus: https://store.steampowered.com/app/504210/SHENZHEN_IO/ a to dla tych co chcą spróbować swoich sił w konstrukcji i oprogramowywaniu systemów wbudowanych.

Te gry to najlepszy sposób, by przekonać się czy programowanie jest dla Ciebie. Jak nie możesz się od nich oderwać, to jesteś idealnym kandydatem na programistę.

No i jeszcze to: https://store.steampowered.com/app/427520/Factorio

Też bezpośrednio nie o programowaniu, choć masz tam najróżniejsze bramki logiczne i ludzie budowali w tym funkcjonalne procesory z wyświetlaczami itd.

Factorio dobrze oddaje to jak funkcjonuje programowanie obiektowe, gdzie odpowiedni plan budowy pozwala tworzyć funkcjonalne i łatwo rozszerzalne struktury.

11.07.2018 19:29
odpowiedz
Likfidator
95

To zależy od rozdzielczości. Większość z was nie ma 4K, tylko full HD więc jedna karta wystarczy.

4K to już nie jest premium. W średnio-niskiej półce znajdziemy sensowne monitory w tej rozdzielczości. W przypadku telewizorów coraz trudniej o modele 1080p, a o dobrych matrycach 1080p można zapomnieć. W tej rozdzielczości tylko totalny low-end został. Na Anthem jeszcze trochę poczekamy, więc udział ekranów 4K tylko się zwiększy.

Akurat to, że Game Pass zawiera teraz Rocket League, wcale nie jest informacją na plus.

Game Passa nie kupujesz dla jednej gry. To jest usługa dla tych, którzy chcą ogrywać, czy próbować wiele gier. Dla mnie dorzucenie Rocket League to świetna informacja. Mam grę na Steamie i Switchu, a trzeci raz jej kupować nie zamierzałem. Skoro trafiła do Passa, to i odpalę ją od czasu do czasu na XO, szczególnie że działa dużo lepiej niż na Switchu, gdzie w trybie TV rozdzielczość i detale są mocno przycięte.

11.07.2018 18:30
odpowiedz
Likfidator
95

Na ekonomii jakieś podstawy matematyki miałeś, więc masz dobry grunt do nauki programowania.

Nie myśl w kategorii języka programowania, bo dla doświadczonego programisty język jest bez znaczenia. Nowy język ogarniasz w dwa tygodnie, a w godzinę jesteś w stanie pisać bardzo dobry kod, aczkolwiek nie używając konstrukcji specyficznych dla danego języka.

Języki zarządzane jak Java są w teorii przystępniejsze, ale w praktyce i tak powinieneś wiedzieć w jaki sposób zamieniają kod źródłowy na język maszynowy. Java i jej podobne mają niski próg wejścia, ale w pewnych zastosowaniach okazują się bardzo wymagające, bo nie dają takiej wolności jak C/C++. W takich sytuacjach po prostu używa się różnych środowisk np. pisze się małe pluginy w natywnych językach, które przetwarzają kluczowe fragmenty kodu wymagające maksymalnej wydajności i świetnej optymalizacji.

Myślę, że w Twoim przypadku najlepszym wyjściem to po prostu kontynuowanie swojej obecnej kariery i nauka programowania tak, by automatyzowała Twoją pracę. Jeśli masz dobrych przełożonych, możesz dostać awans na stanowisko, gdzie będziesz zajmował się dalszą automatyzacją.

Dobre zarobki programistów w biznesie wynikają po prostu z faktu, że jeden jest w stanie zastąpić nawet kilkudziesięciu pracowników biurowych.

Excel też jest świetnym środowiskiem do automatyzacji i bardzo dobrą ścieżką kariery. Trudno nawet wyznaczyć górny limit umiejętności w tym środowisku.

Głównym czynnikiem wpływającym na zarobki pracownika jest to ile generuje dla firmy przychodu.

09.07.2018 19:57
odpowiedz
Likfidator
95

Nigdy nie rozumiałem potrzeby posiadania licencjonowanych nazwisk w grach sportowych, czy prawdziwych modeli samochodów w grach wyścigowych. Dla mnie to bez różnicy, czy kupka pikseli nazywa się ABC, czy XYZ.

Wydaje mi się to po prostu dziecinne i może w pewnym wieku ma to sens, bo dzieciaki chcą mieć wzorce i możliwość wcielenia się w wirtualną odsłonę ulubionego piłkarza jest wiele warte.

FIFA właśnie poszła w tym kierunku. Jej zadaniem jest spełnienie piłkarskich marzeń. Samodzielne pokierowanie własnej reprezentacji do zwycięstwa, czy rozwinięcie lokalnego klubu piłkarskiego z transferem najlepszych piłkarzy na świecie.

PES po prostu nie może się przebić do nowych pokoleń graczy. Ja wiem, że taka seria istnieje, ale najmłodsze pokolenie graczy nie jest w ogóle zainteresowane. Wirtualna piłka nożna zaczyna się i kończy na FIFie, z ewentualną odskocznią w postaci Rocket League.

Konami najwyraźniej się poddało. Dlaczego w ogóle nie wydali PESa na Switcha? Mieli tutaj spore pole do popisu, bo Switch dostał past-genową FIFĘ i dobry port PESa mógł bardzo pomóc marce. Tak jak teraz Paladins zdobywa popularność na Switchu dzięki braku Overwatcha na tej platformie.

09.07.2018 19:02
5
odpowiedz
Likfidator
95

Pomysł iście idiotyczny. O ile strumieniowanie gier AAA może mieć sens, bo zamiast ściągać 100 GB plików gry można po prostu ją przejść używając łącznie takiej liczby danych. Tak strumieniowanie starych gier jest po prostu głupie.

1-5 sekund streamingu zużyje więcej danych niż emulator + ROM.

Co więcej, gry 8 i 16-bitowe kompletnie nie nadają się do strumieniowania. Te platformy działały zupełnie inaczej niż dzisiejsze konsole i komputery. Miały zerowy input lag, obraz był generowany na żywo wraz z pracą działa elektronowego ekranu kineskopowego.

Emulatory dają przynajmniej 16 ms input laga, bo najpierw muszą rysować do ramki, a dopiero potem ją wyświetlić. Do tego nie zawsze są w stanie odczytać stan kontrolera na czas, efektywnie zwiększając input lag do dwóch klatek, czyli 33 ms. Jak dorzucimy opóźnienie wyświetlaczy LCD, to mamy 40-70 ms input laga względem 0 ms dla prawdziwego sprzętu.

Dodanie streamingu zwiększy efektywny input lag do 120 ms, czyniąc stare gry niegrywalnymi, bo one były trudne i projektowane pod zerowe opóźnienia.

Są co prawda nowe techniki emulacji np. emulacja z wyprzedzeniem, polegająca na podwójnej emulacji opóźnionej o 1,2 czy 3 klatki, co idealnie kompensuje input lag emulacji i sprzętu, ale czy to zostanie zastosowane w tym serwisie i czy zda egzamin przy streamingu? Wątpię.

Usługa dla mnie nie ma sensu.

09.07.2018 12:01
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

Nie warto brać używanego XO. Nową eSkę kupisz za 600-800 zł w zależności od promocji. W końcówce roku w okolicach czarnego piątku były oferty w tej cenie z zestawem 2-3 gier, które mogłeś sprzedać i konsolę miałeś praktycznie w cenie pada.

Teraz jest na niemieckim Amazonie promocja XO S 500 GB + Rocket League za 760 zł z darmową przesyłką. Rocket League możesz sprzedać za 90-100 zł.

500 GB to bardzo mało dla XO. 100 GB rezerwuje sam system, a Halo 5 czy Gears 4 to 110 GB każda. Forzy ok. 40 GB. Tak samo jak większość innych AAA to 45-60 GB. Możesz podłączyć pod USB dysk zewnętrzny i instalować tam gry. Wymagany jest jednak dysk o min. pojemności 250 GB i interfejsie USB 3.0.

Co do wyboru XO vs XO S, to tylko i wyłącznie S:

- dużo ładniejsza, mniejsza, a nowszy proces technologiczny przekłada się na niższe zużycie energii 9-16 W trybie aktywnego czuwania oraz max 70W w trakcie grania. Zwykły XO pobiera 2x tyle.

- XO S ma nowszego pada, który działa też pod bluetooth, co pozwala go sparować z PC czy telefonem na Androidzie,

- Konsola jest ok. 5% wydajniejsza. Nie jest to wielka różnica, ale z racji tego że sporo gier ma problemy z utrzymaniem 30 fps, to te 5% daje lepszą płynność. Testy Digital Foundry wykazały, że w praktyce może to być nawet 11% wzrost, bo XO S ma nie tylko wyższe zegary GPU, ale także większą przepustowość pamięci.

- 4K i HDR są mimo wszystko przydatne. Wiele gier na XO nie działa w 1080p, tylko ma dynamiczną rozdzielczość 720p,900p do 1080p. 720p skaluje się pięknie do 4K, bo to 6x w pionie i poziomie, ale i 900p na tym korzysta, bo jest więcej pikseli do interpolacji.

- HDR to fajna sprawa, ale relatywnie niewiele gier to wspiera. Są też takie jak Rise of The Tomb Raider, gdzie HDR jest dostępne tylko na XO X.

Konkretnie chodzi mi o rozdzielczość, chciałbym 32 cale, grać będę z odległości około 2,5 metra, telewizor będzie służył praktycznie tylko do grania. Ktoś coś doradzi?

Na 2,5 metra to 60" minimum:) A tak na poważnie, to nie ma sensu kupować 32" telewizora. Wszystkie modele w tej przekątnej mają tragiczne parametry. Do tego za niewiele większą cenę dostaniesz 40-43" w 4K z HDR. Też słabe, ale już nie takie dno jak 32".

Dobre TV zaczynają się od 49-55". Poniżej tego nie opłaca się produkować dobrych matryc. Chcesz ekran w 32" to tylko i wyłącznie monitory komputerowe, ale kosztują one więcej niż 55-60" TV.

07.07.2018 22:43
odpowiedz
Likfidator
95

ISA była archaiczna od samego początku tak naprawdę, co najlepiej widać po tym, że karty graficzne na PC miały dedykowaną pamięć zamiast korzystać z głównej, co byłoby nie tylko wygodne dla programistów, ale również pozwalałyby na efektywniejsze wykorzystanie CPU do generowania grafiki.

Ewolucja PC to jest temat na książkę, więc nie będę wchodził w większe szczegóły. W każdym razie PCI, które weszło w czasach 486 mogło w pełni zastąpić ISA, szczególnie że to był okres, gdy zintegrowano w płytach głównych większość złącz peryferyjnych. Wcześniej żeby podłączyć dysk twardy trzeba było kupić kartę z kontrolerem. Płyty główne miały tylko sloty na RAM, CPU oraz ISA, a z tyłu obudowy pojedyncze gniazdo na klawiaturę. ISA była obecna przynajmniej do epoki Core2Duo. Nie jako złącze na płycie, ale jako interfejs do obsługi części urządzeń np. czujników temperatury płyty i CPU. Wraz z UEFI pewnie to uległo zmianie.

Mimo iż komputery na Pentium MMX można było bez problemu zbudować tylko na PCI, to złącze ISA wciąż było bardzo pożądane.

To był po prostu standard przemysłowy. Zbudowanie własnej karty na tym złączu było bardzo proste, tak jak i oprogramowanie jej. To był trochę bardziej skomplikowany odpowiednik uniwersalnych pinów Raspberry Pi. Nawet dziś można kupić adapter ISA podłączany na USB.

Z punktu widzenia użytkowników domowych ISA była ważna, bo tylko oparte na tym złączu karty dźwiękowe miały pełną kompatybilność z grami DOSowymi. Jest kilka modeli na PCI, które mają jakąś tam kompatybilność z Sound Blasterem, ale działa to bardzo słabo.
Ja mam dwie karty na PCI, które mają jakieś tam sterowniki, ale w jednej działa tylko emulacja chipu FM, bo na DACu się wywala, a druga w ogóle nie gra FM, ale w części gier działa DAC, o ile nie używają trybu DMA z Sound Blastera... niestety prawie wszystkie używają, bo nie obciążał CPU.

Dwie grupy napędzają ceny komputerów z ISA. Pierwsza to przemysł, gdzie wciąż działają linie produkcyjne ze sterownikami w tym standardzie. Druga to retro-gracze, którzy chcą grać na prawdziwym sprzęcie, a nie na emulatorze.

Zerowa wartość komputerów tylko z PCI wynika głównie z tego, że złącze to spopularyzowało się już w epoce Windowsa 95, który zapewniał już warstwę abstrakcji i soft nie miał dostępu do sprzętu.

Za 10-20 lat wysokie ceny osiągną najszybsze komputery kompatybilne z Windows XP, oraz karty dźwiękowe PCI z EAXem i innymi rozszerzeniami. Mimo iż dziś uruchomimy sporo gier na Windows 10, to dźwięku z EAX, który był standardem 2000-2006 nie załączymy w łatwy sposób.

07.07.2018 22:11
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

bo jak weszły kolorowe monitory to dysk twardy miał pojemność 3.2gb a już lepiej lepsze 6.2 lub 8.4gb

Jak w ogóle możesz napisać coś takiego. Komputery IBM PC od początku były sprzedawane z kolorowymi monitorami. PC XT od którego się zaczęło, było oferowane z dwoma kartami graficznymi:

MDA - dzięki której komputery PC od IBMa zgarnęły rynek biznesowy. Posiadała tylko monochromatyczny tryb tekstowy 80x25 znaków, ale te 80 kolumn było premium, większość tanich komputerów miała tylko 40x25, albo mniej. Do tego wewnętrznie pracowała w rozdzielczości 720x350, choć adresowanie pojedynczych pikseli nie było możliwe. Karta ta wyświetlała bardzo czytelną czcionkę, a tryb tekstowy był bardzo lekki dla CPU.

CGA - "Color Graphics Adapter" jak sama nazwa mówi potrafiła wyświetlać kolory. tryb tekstowy 80x25 kolumn w 16 kolorach, ale z rozdzielczością 620x200, przez co czcionka była niezbyt czytelna. Do tego miała kilka trybów graficznych, od 160x100 16 kolorów, poprzez 320x200 w 4 kolorach i 620x200 tylko w 2, najczęściej czarno-biały, choć zamiast białego można było użyć dowolnego koloru.

Jeśli chodzi o monitory, to trochę było z tym zamieszania.

MDA, CGA i EGA miały złącza cyfrowe, czyli wysyłały do monitora strumień danych o kolejnych pikselach. Troszeczkę tak jak dzisiejsze DVI, Display Port i HDMI.

MDA miało swoje złącze i swoje czarno-białe, czy raczej zielone lub bursztynowe monitory, które miały wolno reagujący materiał świecący. Wadą tego rozwiązania było to, że strasznie smużył, ale one były używane do wyświetlania tekstu, a taki materiał eliminował efekt migotania ekranu i pozwalał na długą pracę przed ekranem.

CGA miało inne złącze dla monitorów kolorowych, choć były też monitory czarno-białe, które wyświetlały obraz w odcieniach szarości.

EGA była kompatybilna zarówno ze złączem CGA, jak również miała swój własny standard oferujący wyższą rozdzielczość i większą paletę kolorów, ale bardzo mało softu robiło z tego użytek.

Późniejsza VGA i dedykowane jej złącze stało się standardem na długie lata. Złącze tego typu zniknęło dopiero od Geforce'ów serii 10x0.

Uruchamiając nawet nowe komputery w trybie kompatybilności BIOS, dzisiejsze karty graficzne są w pełni kompatybilne z VGA, EGA i CGA. No powiedzmy, bo pewne tricki programistyczne mogą nie zadziałać.
To są jednak ostatnie lata tej kompatybilności, bo kwestią czasu są chipsety kompatybilne tylko z UEFI.

Obecna dekada to powolny koniec standardu IBM PC. Tak jak dziś można odpalić DOSa i soft z lat 80tych natywnie na nowych komputerach, tak za kilka lat bez emulatora się nie obejdzie.

Inna sprawa, że prawdziwe PCty skończyły się na komputerach ze złączami ISA, które zaczęło zanikać, gdy CPU poszły od 500 MHz do 1.5 GHz.

Widać to po cenach sprzętu. Za 5-15 zł można kupić 1.5-2 GHz komputery bez złącza ISA. Za starsze trzeba zapłacić nieraz 1500 zł. Starsze, firmowe komputery potrafią kosztować dużo więcej. Najlepsze karty graficzne w swoich klasach to też niezły wydatek.

Złożenie dziś 386DX na pełnym wypasie z najlepszymi dla okresu kartami graficznymi i dźwiękowymi, to wydatek w okolicach PCta do 4K w 60 fps.

Podobna sytuacja jest z Amigami. Podstawowe modele nie są jeszcze bardzo drogie, choć na równowartość XO X trzeba się przygotować za 1200, ale karty Turbo i inne dodatki podbijają cenę mocno.

Działającego sprzętu coraz mniej, a chętnych do zakupu coraz więcej. Społeczność retro graczy jest coraz większa, a do tego z roku na rok stare platformy dostają coraz więcej softu. Powstają nowe komercyjne gry na C64, Amigę, PC DOS i inne platformy.

04.07.2018 20:01
odpowiedz
Likfidator
95

A po co używasz Frapsa? Standardowe nagrywanie w Windows 10 działa bardzo dobrze. Ewentualnie korzystaj z rozwiązania Nvidii, czy AMD. To są rozwiązania sprzętowe, zgrywają obraz bezpośrednio z ramki karty graficznej zanim trafi na wyświetlacz i od razu go kompresują do h.264, tak że dysk zapisuje nie więcej niż 20-50 Mb/s.

Po co chcesz nagrywać na SSD. Zwykły dysk talerzowy nada się idealnie.

03.07.2018 21:30
odpowiedz
Likfidator
95

Niedzielny Gracz, nie rozumiesz. Matryce LCD z roku na rok miały coraz lepsze parametry, aż w pewnym momencie standard zapisu obrazu w strumieniu zaczął je ograniczać.

HDR to nowy standard przesyłu informacji o obrazie. Bardzo przyszłościowy, bo nawet podstawowy HDR10 zakłada jasność aż 10 000 nitów, mimo iż najlepsze TV nie przekraczają 2000 nitów.

Efektu HDR nie zobaczysz na tradycyjnym wyświetlaczu. To tak jakbyś miał wytłumaczyć daltoniście czym różni się zielony od czerwonego.

HDR nie zobaczysz też w sklepie, bo tryb ten zakłada oglądanie ekranu w ciemnym pomieszczeniu.

Mówiąc jeszcze inaczej, oglądając zwykłą TV twoje oko pracuje na stałej szerokości źrenicy. W przypadku HDR źrenica będzie musiała pracować i dynamicznie zmieniać rozmiar, wyzwalając efekt oślepienia np. wybuchem czy innym jasnym rozbłyskiem.

Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, by HDR nie zrobił wrażenia na kimś. Zawsze kończyło się to na "WOW".

03.07.2018 20:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Między 500 nitów, a 1000 aż tak wielkiej różnicy nie ma, a nawet na 300 nitach jakiś tam sens tego HDR jest, ale pod warunkiem że matryca ma strefowe podświetlenie LED.

HDR najłatwiej przedstawić jako zwiększoną jasność, ale nie w tym rzecz. HDR to przede wszystkim nowy standard przesyłania strumienia video, gdzie metadane opisują jasność każdego piksela.
Pozwala to wyeliminować banding, bo ciemne sceny mogą w końcu korzystać z całego 8-bitowego zakresu składowych, po prostu podświetlenie matrycy będzie na niskiej wartości.

Innymi słowy HDR daje bardzo plastyczny obraz, gdzie widzimy detale w cieniach i jasnych punktach, a jednocześnie ciemne miejsca są ciemne, a jasne rażą w oczy.

SDR vs HDR to jak wprowadzenie telewizji kolorowej.

HDR nie da się opisać. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Najlepsze wrażenie robią źródła światła w grach. Czy to lampy samochodów w Forzie, czy LEDy futurystycznych strojów w Mass Effect albo Gears of War 4.

HDR dodaje obrazowi głębi i nawet po dwóch latach oglądania treści HDR nadal zachwyca.

Największego kopa daje jednak to, gdy po obejrzeniu serialu w HDR, przełączymy się na zwykłą TV. Zwykły obraz HD wygląda tragicznie.

Gry to już w ogóle pokazówka dla HDRu, bo mogą generować zakresy jasności nieosiągalne dla profesjonalnych kamer filmowych. Choć trzeba przyznać, że każdy kolejny serial HDR od Netflixa robi z tego coraz lepszy użytek.

03.07.2018 12:12
odpowiedz
Likfidator
95

RDR 2 wcale nie musi pokonywać GTA V. Wydawca nadal świetnie zarabia na V, a w tajemnicy pracują nad VI. RDR 2 to gra z innym settingiem i stworzona dla trochę innej grupy odbiorców niż GTA V. Innymi słowy RDR 2 celuje w konsumentów, którzy w GTA V przestali grać i wydawca na nich nie zarabia.

Strategia wydawnicza jest podobna do tej z GTA V. Najpierw konsole, za rok czy dwa PC, a potem czy wcześniej edycja na PS5 czy kolejnego Xboxa. Tak jak GTA V sprzedawali po 3 razy, tak i RDR 2 czy kolejne gry będą sprzedawać w ten sam sposób.

Trudno tak naprawdę przewidzieć jakim sukcesem będzie RDR 2. Z jednej strony klimaty dzikiego zachodu nie są tak popularne jak w XX wieku, a z drugiej jest to coś nowego i będzie bardzo atrakcyjne dla fanów Westworlda.

03.07.2018 10:34
odpowiedz
Likfidator
95

A dlaczego uważasz, że Fortnite jest mało wymagający? Wielka mapa, 100 graczy, tony zaawansowanych efektów post-process. Fortnite na ultra małych wymagań nie ma. Fakt, że dobrze się skaluje, bo można większość powyłączać, ale mimo wszystko to nie jest gra o wymaganiach LOLa czy innego raka co ma działać na integrach sprzed 5 lat.

za kazdym razem fps nagle spada i zatrzymuje sie na nwm. 20-30fps i koncowke zawsze musze sie przemeczyc

Sprawdź, czy laptop się nie przegrzewa. CPU i GPU mocno zjeżdżają z zegarami, gdy się przegrzewają. Dlatego specyfikacja laptopa to nie wszystko. Wypada sprawdzić recenzje, czy laptop może długo pracować pod obciążeniem.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-07-03 10:36:54
03.07.2018 10:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

To nie jest dobry laptop do gier. Geforce 660M nawet nie dotrzymuje kroku staremu Geforce'owi GTX 460 z 2010 roku. Mówiąc jeszcze inaczej, ma ledwie 1/3 mocy PS4.
Ciesz się, że gry w ogóle się na tym czymś uruchamiają.

02.07.2018 00:31
odpowiedz
Likfidator
95

Uderzyć do pomniejszych, ale w miarę znanych studiów (typu 11 bit studios), przedstawić im swój pomysł i liczyć, że ktoś się zainteresuje?

To nie działa w ten sposób. 11 Bit Studios co prawda funkcjonuje jako wydawca, ale musisz mieć swój własny zespół i udowodnić, że potrafisz stworzyć całą grę. Bez funkcjonalnego prototypu, gdzie są zaprogramowane wszystkie kluczowe mechaniki żaden wydawca nie będzie z Tobą rozmawiał.

Na start z własnej kieszeni mógłbym włożyć z 50-100 tys, żeby pokazać, że sam wierzę w powodzenie tego projektu.

Jakbyś miał 100 tys. zł to nie potrzebujesz wydawcy. W takim budżecie zrobisz w Polsce przyzwoitą, aczkolwiek niewielką grę niezależną.

Założyć własne studio złożone z pasjonatów, którzy pracowaliby przy projekcie po godzinach.

A masz w ogóle jakiś zespół? Uwierz mi, nikt nie traktuje ludzi "mam pomysła na grę, opisałem questy i fabułę" poważnie.

Uruchomiłbym także kampanię na Kickstarterze - jeśli by się udało, to prace ruszyłyby pełną parą, wszyscy na pełny etat.

Samo uruchomienie kampanii na KS nie jest proste, a uzyskanie funduszy jeszcze trudniejsze. Bez dobrego prototypu nawet nie masz co ruszać na KSa.

Sama gra nie będzie droga w stworzeniu. 95% akcji będzie działa się w jednym, ogromnym budynku.

I widać, że nie masz kompletnie pojęcia o tworzeniu gier. To czy akcja dzieje się w jednym budynku, czy w całym mieście nie ma znaczenia. Jeśli gra ma trwać 5-10 godzin i stawiać na fabułę, to musi mieć różnorodną grafikę. Budynek składający się z kilku assetów na kopiuj/wklej będzie odpychający. Świetny level designer w parze z dobrym artystą wyczarują szybko i tanio duży i różnorodny wizualnie obszar przy bardzo małym nakładzie pracy.

Co to będzie za gra? Survival horror w starym stylu - pełno zagadek, całkowicie nastawiony na fabułę, lekko inspirowany starymi Residentami.

Jeśli pomysł na grę opisujesz poprzez inne gry, to dowód że jest on nic nie warty. Pamiętaj o tym. Pisząc design doca nie możesz bezpośrednio pisać o inspiracjach czy zapożyczeniach.

Liczę na poważne odpowiedzi. To nie jest żaden troll (piszę, bo czytałem wcześniejsze tematy dot. tworzenia gier i widzę, że często pojawiają się komentarze, "że to troll".)

Może nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy, ale porywasz się z motyką na słońce. Zamiast myśleć o tworzeniu swojej gry, dołącz do jakiegoś zespołu jako tester, czy ktokolwiek inny. Zobacz jak wygląda tworzenie gier w realnych warunkach.

Ludzi, którzy piszą to co Ty powyżej się po prostu ignoruje. Jesteście kompletnie nieświadomi jak wygląda proces tworzenia gier.

Nie myśl też, że piszę to wszystko dla Ciebie. Ten temat będzie pojawiał się w wynikach wyszukiwarki i moja wypowiedź ostudzi zapał nie jednemu dzieciakowi.

Moja rada jest jedna, zacznij od dołączenia do zespołu, a nie od tworzenia go.

25.06.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
95

Uszkodzone wyświetlacze jak najbardziej podlegają wymianie i Samsung nie robi z tym problemów. Jak szybka jest cała to śmiało oddawaj na gwarancję. Telefon musiał być wadliwy, bo nie ma opcji, by uszkodzić wyświetlacz bez zbicia szybki.

Inna sprawa, że AMOLEDy używane przez Samsunga są bardzo mało wytrzymałe. Z tego też powodu wybrałem LG G6 pół roku temu. LCD może nie jest tak dobry jak AMOLED, ale do tej pory nigdy nie zbiłem telefonu z LCD, a wszystkie moje AMOLEDy kończyły życie ze zbitym ekranem.

18.06.2018 13:34
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
95

Oczywiście jak zwykle wyniki sprzedaży gier już wydanych (choćby z UK) pomijasz:

UK pomijam, bo to niewielki rynek. Równie dobrze można by pisać o tym, że Switch poniósł porażkę, bo w Polsce nikt go nie kupił.
Chociaż nie powiem, półeczka z grami na Switcha w Media Markt troszeczkę urosła w ostatnim czasie.

Do tego w Niemczech czy Francji Switch i gry na niego sprzedają się dużo lepiej niż w UK. Ba, Anglia jest dobrze znana z niechęci do Nintendo, więc tylko kompromitujesz się wybierając ten rynek jako kontrargument.

USA to przynajmniej 50% przychodów ze sprzedaży gier konsolowych, a większość pozostałej połowy to Azja. Europa to praktycznie margines rynku gier.

O grach wydanych nie pisałem, bo tę listę podałem jako argument, że Nintendo spisało się świetnie na E3. Zapowiedzieli kilka gier, których pre-ordery biją rekordy sprzedaży i sprzedają się lepiej niż wszystko co jest w sklepach.

Na dalszych pozycjach listy jest Zelda, Splatoon 2 itd. God Of War nie zmieścił się nawet na liście, ani żaden inny exclusive od Sony.
Tak to jest jak się robi gry wydmuszki i opłaca portale gamingowe, kupując reklamy i dając materiały przedpremierowe, by sypały 10/10.

Zresztą co tu dyskutować. Samo Sony podało prognozy, że sprzedaż PS4 wyraźnie zwalnia, podczas gdy Nintendo i Microsoft biją kolejne rekordy.

Zamiast narzekać, powinniście się cieszyć. Mocna konkurencja zmusza wszystkich do pracy. Sony trochę odchodzi w cień, ale w pocie czoła pracuje nad PS5, którym znowu namiesza na rynku.

17.06.2018 22:47
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

A reszta to odgrzewane kotlety, które można było ograć już dawno temu. Chyba że ktoś ze Switchem chował się pod kamieniem.

Temat gier z Wii U był już wałkowany wielokrotnie. Dla większości posiadaczy Switcha są to całkowicie nowe gry, bo mało kto miał Wii U.
Zdziwiłbyś się też dla ilu osób Switch jest jedyną platformą. Oczywiście nie u nas, ale np. w USA. Mnie to zaskoczyło, że jest tyle osób, które jadą od NESa po Switcha tylko na konsolach Nintendo.
Średnia wieku posiadacza Switcha przekracza 30 lat. Co pokrywa się z danymi dotyczącymi Pokemonów, gdzie najwięcej fanów miała te naście lat w latach 90tych.

No, no, szczególnie Breath of the Wild. :) Grę zapowiedzieli prawie trzy lata przed premierą. Metroida rok temu, i zapadła cisza. Ja naprawdę chcę, żeby Nintendo się powiodło, ale to, co pokazali w NDirect na E3 to jakaś pomyłka. Nic dziwnego, że cena akcji natychmiast spadła o kilka procent.

1. Smash Bros. pre-order.
2. Mario Tennis Aces
3. Let's Go Pikachu + pokeball.
4. Super Mario Party pre-order.
5. Let's Go Eevee + Pokeball.
6. Pokeball Plus.
7. Mario Odyssey
8. Fallout 76 PC - wyżej niż jakakolwiek gra na PS4 i XO!
9. Fallout 76 PS4.
10. Mario Kart 8 DX.

Aktualna lista sprzedaży gier w pudełkach na Amazonie USA. Nintendo po prostu wymiata, a pad od NGC dla Smasha to najlepiej sprzedające się akcesorium. W ogóle ciekawa lista, na której ładnie widać jak Xbox One sprzedaje się coraz lepiej i wyprzedza znacznie PS4 (kwestia nasycenia rynku).

Nintendo naprawdę nie musi zapowiadać dodatkowych gier. Rywalizowałby sam ze sobą. Zarówno sprzęt jak i gry biją rekordy sprzedaży.

Ja co prawda chciałbym kolejną grę z rozmachem Mario Odyssey, czy Breath of The Wild, ale ogólnie nie jest źle. Octopath zapowiada się ciekawie, a i Let's Go Pokemon może być fajną grą. Do pierwszej części mam największy sentyment i jeśli nie spłycili gry za mocno, to będzie must-have.

Nintendo zna swoich fanów i nie licząc bardzo powolnego początku tego roku, daje im to czego chcą w regularnych odstępach.
Zresztą biblioteka się cały czas się rozszerza. Do tej pory nie zabrałem się za Splatoona 2, Pokkena czy Mario Kart 8 DX.

No i Nintendo ma gotowe system sellery, które aż proszą się o wydanie. Mario Makera brałbym z miejsca. Tak samo jak nową wersję Wii Fit.

My po prostu nie rozumiemy Nintendo. Ich produkty nie są dla nas. My lubimy drewniane i przekombinowane gry jak Gothic 2, HoMM, Fallout 2, czy co tam jeszcze było popularne.

17.06.2018 17:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Nintendo od dłuższego czasu unika zapowiadania gier, które mają wyjść za rok czy później. Smasha zapowiedzieli w zasadzie pół roku przed premierą. Pokemona też. Wspomnieli jedynie, że duża odsłona dla hardcore'owych fanów też powstaje i wyjdzie w swoim czasie.

Metroid 4 czy Bayonetta 3 miały tylko teasery. Wiemy, tylko że powstają. Bayonetta 3 być może wyjdzie jeszcze w tym roku, to nie jest gra pierwszoligowa, a tylko uzupełniacz, więc Nintendo może ją wcisnąć między Pokemony i Smasha. Nie wiadomo co też z Yoshim, gra jest trochę zawieszona w próżni, ale też może trafi do sprzedaży w końcówce roku.

Nintendo ma w tej chwili sporo premier: Mario Tennis Aces, Captain Toad, Wolfenstein 2, Octopath Traveler czy remaster Crasha i Dark Souls. Nintendo stara się te wszystkie większe gry dawkować w odpowiednich odstępach czasu.

Co jest dobrym posunięciem zważywszy na trochę ubogą pierwszą połowę 2018.

Sony pokazało więcej gier, ale oni pokazują gry nawet kilka lat przed premierą. Inne podejście. Nintendo stara się zapowiadać gry na krótko przed ich premierą, co mi odpowiada. Nie czeka się wówczas nie wiadomo jak długo, a do tego każdy Direct ogląda się z przyjemnością, bo pokazują coś nowego.

W kwestii Metroid Prime 4 myślę, że 2019 to nadal realny termin. Być może nawet pierwsza połowa roku.

15.06.2018 13:27
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
95

Artykuł jak zwykle oderwany od rzeczywistości. Końcówkę roku ponownie zgarnie Nintendo.

To raczej wygląda na sytuację, że RDR 2 wychodzi wcześniej uciekając przed premierą Pokemonów (16 listopada) i Smasha (7 grudnia).

Hype na te gry jest ogromny, co mnie też trochę dziwi, bo akurat Pokemony i Smash to nie są moje ulubione serie od Nintendo, ale USA (generujący większość przychodów na konsolach) oszalał na ich punkcie, co widać w TOP Amazonu. Pre-order Pokemonów siedzi w TOP 3 od momentu ogłoszenia, a po E3 na TOP1 jest pre-order Smasha.

Ubisoft i inni nie tyle boją się RDR 2 jako takiego. Tutaj działa po prostu to, że Rockstar rzadko wydaje gry i z tego powodu RDR 2 wydaje się bardziej atrakcyjnym zakupem niż kolejny AC, COD, Battlefield, czy Fallout.

Mimo wszystko jednak Rockstar nie będzie miał łatwo na rynku. Od ich gier oczekuje się perfekcji, a każda wada razi bardziej niż w tytułach Ubisoftu, czy EA, gdzie to niedoróbek się przyzwyczailiśmy.

Na niekorzyść RDR 2 działa też technologia. Ta gra powstaje od długiego czasu i niestety bazuje na technologii z poprzedniej generacji. Nie wygląda może źle, ale to bardziej poziom gry z X360 odpalonej w 4K na XO X niż gra obecnej generacji.

Nie ukrywajmy też, że GTA V było mimo wszystko wielkim zawodem dla fanów serii. Jako sandbox była wyraźnie gorsza od San Andreas, a pod względem fabuły i klimatu nie miała startu do GTA IV, moim zdaniem najlepszej odsłony serii.

Z mojego punktu widzenia RDR 2 brak wersji PC kompletnie ją przekreśla. Jasne, mógłbym zagrać w wersji na XO X, ale w tego typu gry gram tylko na myszy i klawiaturze.

Nie zaprzeczam, że RDR 2 zapowiada się na dobrą grę, ale żałosne jest pisanie artykułów o tym, że ktokolwiek się wystraszył. Równie dobrze można powiedzieć, że RDR 2 przesunięto z 2017 na 2018, bo z Zeldą: Breath of The Wild żaden tytuł nie miał startu, a Rockstar nie zadowoli się samymi nominacjami do GOTY.

15.06.2018 10:35
odpowiedz
Likfidator
95

https://www.youtube.com/watch?v=X94zZGKVPNA

Dobrze zrobiony skrót tego co pokazano na E3. Lepiej się to ogląda niż Direct, który został zdominowany przez Smasha. Trochę gier wychodzi, ale nie da się ukryć, że brakuje tytułu na miarę BoTW czy Mario Odyssey. Octopath Traveler nie wypełnia tej luki.

Pokemon nie wygląda najgorzej. Zaczekam jednak na recenzje. Nowy sposób łapania dzikich poksów mi się podoba. Kreatywnie ominęli grindowanie z poprzednich odsłon. Cieszy też to, że teraz poksy są widoczne w lokacji i można je łatwo ominąć. Jedyną niewiadomą jest jak duża będzie to gra i jak bardzo będzie rozwinięta względem pierwszej odsłony serii.
To na pewno będzie dobra gra, ale na prosty remake i to jeszcze ucasualowiony ciężko wydać 250 zł.

14.06.2018 19:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

BBC poprosiło Sony o komentarza i w odpowiedzi dostało "posiadacze PS4 mają 80 milionów graczy do wspólnej zabawy, a do tego mogą grać z użytkownikami PC, iOS i Androida", #4theplayers całym sercem.

Za to na twitterze oficjalne konto Xboxa do Nintendo: "Zagramy wieczorem w Fortnite?".

Microsoft ma bardzo ciekawe podejście. Xbox One X i Switch bardzo fajnie się uzupełniają. Xbox One ma wszystkie multiplatformy, a Switch ma exy i jest mobilny.

Fortnite jest też przełomowy o tyle, że można płynnie przechodzić między platformami np. po rozegraniu meczu na XO można wziąć do ręki Switcha i rozegrać kolejny w trybie mobilnym, używając tego samego konta.

Xbox One X działa wówczas jak 4K dock dla Switcha.

14.06.2018 11:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Gra jest ciekawie zaprojektowana. Lokacje są złożone z bardzo prostych brył. To jest złożoność na poziomie pierwszego Quake'a, ale z dużo lepszymi teksturami i dynamicznym oświetleniem.
Takie podejście zaoszczędziło mnóstwo mocy obliczeniowej konsol, co pozwoliło wypełnić lokacje dziesiątkami interaktywnych obiektów, które rozpadają się na tysiące kawałków.

Jeśli uda im się to urozmaicić i przedstawić ciekawą historię, to może wyjść z tego bardzo fajna gra.

13.06.2018 22:13
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Podłącz ten dysk do innego kontrolera i zobacz czy będzie działał. Z kieszeniami bywa różnie, najlepiej podłącz gdzieś do płyty głównej.

Tak na marginesie, nie mam absolutnie zaufania do dysków WD. Ilekroć trafiał mi się padnięty dysk, to właśnie tej firmy. Może miałem pecha, ale po prostu unikam.

13.06.2018 12:59
4
odpowiedz
9 odpowiedzi
Likfidator
95

A co za problem zostawić jakiegoś uproszczonego klienta, który działa na XP?

Mam na Steamie trochę starszych gier, które najlepiej działają pod XP, bo ma bezproblemowe wsparcie dla EAX jak i na ekranie w proporcjach 4:3.

Gry z GOGa mają osobne instalki i są pozbawione DRM, więc nie ma problemu z odpalaniem ich na XP czy nawet Windows 9x.

Warto pamiętać na przyszłość, jak gry to tylko z GOGa.

12.06.2018 19:51
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Albanoid, poprzednie konsole Nintendo też nie dostawały wiele gier 1st party. Na przestrzeni 5-6 lat się ich trochę uzbierało, ale 2-5 gier rocznie to był max. Teraz sytuacja jest trochę inna, bo Nintendo ma tylko jedną konsolę, a nie dwie i zamiast robić gry na TV i na handheld mogą w teorii wydawać 2x więcej gier na jedną hybrydową konsolę.
W tym roku był Kirby, będzie Mario Tennis, Smash, Let's Go Pokemon, więc już są 4 gry. Do tego dojdą jeszcze ze dwie niezapowiedziane gry i plan wykonany.
Na dokładkę kilka gier z Wii U, kolekcja gier z NESa i SNESa, i Nintendo ma rok z głowy.

Nie powiem, trochę liczyłem na jakiś duży tytuł dla pojedynczego gracza, ale to było mało prawdopodobne. Rok 2019 będzie na pewno lepszy.

12.06.2018 16:47
odpowiedz
Likfidator
95

Jak już używacie jednego komputera, to lepiej jak każdy ma własne konto. Nawet nie muszą być pod hasłami. Po prostu klikasz w użytkownika i się otwiera.
Jest to bardzo przydatne, bo każdy ma swoje nawyki internetowe i przeglądarka lepiej rozpoznaje wpisane adresy.
Podobnie z innymi programami, gdzie można automatycznie się logować itd.

A co do wpisywania hasła, to ja tak robię od Windowsa XP i wręcz dziwne dla mnie jest, gdy Windows wskakuje od razu na pulpit.

12.06.2018 01:08
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

To nie jest konferencja stricte PCtowa. Te wszystkie gry wyjdą na kilka platform. Fajnie, że ktoś robi konferencję dla twórców niezależnych. Dużo ciekawych gier, kilka z naprawdę unikatowym stylem artystycznym.

Bardzo miłe urozmaicenie na tle naprawdę schematycznych gier AAA pokazywanych na dużych konferencjach. Gry AAA z roku na rok są coraz gorsze. Pływają w szambie politycznej poprawności. Twórcy niezależni nie mają tylu pieniędzy na marketing, więc muszą iść w stronę innowacyjności, co też widać na tej prezentacji.

Naprawdę sporo gier, wartych ogrania i tu nawet nie chodzi, że na PC. Fajnie, że ktoś robi konferencję, która pokazuje gry dla których nie ma miejsca na dużych konferencjach.

11.06.2018 17:53
odpowiedz
Likfidator
95

Gdyby spojrzeć na moce ich.. Goku by rozgniótł Naruto, prawda? Nie lubię mergowania mocy bohaterów z różnych uniwersów.

Naruto i Goku istnieją w różnych wszechświatach, które mogą mieć zupełnie inne prawa fizyki. Z tego co mówi trailer, oni wszyscy zostali przeniesieni do świata, który przypomina naszą rzeczywistość. Może być tak, że moc Goku ledwie dotrzymuje kroku Naruto. Ot inna struktura materii i okazuje się, że wszystkie cząsteczki są dużo bardziej wytrzymałe niż te ze świata Dragon Balla. Przykładowo różnica może być taka, że Goku musiałby użyć całej swojej mocy, którą mógłby rozwalić u siebie planetę, a u nas ledwie zarysowałby ścianę.

Przeskalowanie poziomu mocy naprawdę nie jest problemem, przy łączeniu uniwersów w taki sposób, że każdy bohater pochodzi z innego świata równoległego.

Mnie bardziej zastanawia co tam robi Yagami Light i Ryuk. Nie wyobrażam sobie Lighta walczącego wręcz, a jeśli notes działałby normalnie, to Light by sprytnie rozwiązał cały konflikt jednocześnie się nie ujawniając. Ba, wpisałby do notesu, że wrogowie giną w walce z tymi dobrymi i po grze.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-06-11 17:56:34
11.06.2018 12:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

To oczywiste, że wydadzą nowe konsole. Xbox One X mimo całkiem dobrego GPU nadal ma archaiczne CPU. Nadchodzące odsłony Xboxa i Playstation będą mieć Ryzena, co w końcu pozwoli na bardziej złożoną fizykę, AI, czy większy zasięg rysowania.

Być może Microsoft pracuje też nad hybrydową konsolą na wzór Switcha. W tym wypadku daliby ekran OLED 1080p z HDR i odpowiednik sprzętowy Xbox One S. Za dwa lata powinno być to jak najbardziej możliwe.

Czy chcemy czy nie nowe odsłony konsol będą ukazywać się co rok, albo dwa. Tak jak ma to miejsce w smartfonach.

09.06.2018 23:02
odpowiedz
Likfidator
95

Sama idea jest świetna, ale wykonanie nie. Po pierwsze EA nie wydaje niczego wartego uwagi. Mam roczny OA za 80 zł i tylko Titanfall 2 mi się podobał, no i kilka indyków, ale te mógłbym spokojnie kupić w bundlach za mniej.

Po drugie 60 zł czy 420 zł za cały rok to zbyt dużo. Gdyby była mowa o np. 12 premierach AAA to jeszcze by nie było źle, ale to będzie ledwie Battlefield V, FIFA, Madden NFL i Anthem. Do tego jakieś pomniejsze gry. Moim zdaniem nie warto. Chyba, że wziąć na jeden miesiąc, ograć wszystkie te gry i potem kupić tylko jedną do grania przez dłuższy czas.

Poczekajmy jednak na rozwinięcie usługi. Jeśli będą gry innych wydawców też na premierę, to może i będzie opłacalne.

Xbox Game Pass jak na razie znacznie lepszy. 40 zł/miesiąc, sporo fajnych gier i wszystkie exy od Microsoftu na premierę.

Obawiam się, że niestety zwykły OA mocno straci. Teraz dostawał gry kilka miesięcy po premierze. W przyszłości pewnie będą tam trafiać po roku.

08.06.2018 15:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Może i prasa jest przestarzała, ale przy nowoczesnym podejściu można wszystko.

Najprostszy sposób: kampania crowdfunding. Specjalne wydanie GOLa w formie drukowanej. Kolekcjonerski numer specjalny z recenzjami kultowych gier starych i nowych, z wstawkami co redaktorzy myślą o nich po latach. Zbieracie po 10 zł na zwykłe wydanie. 20 zł na takie w lepszej okładce i plakatem, a za 200 zł limitowana i numerowana edycja kolekcjonerska.

Moglibyście dać nawet super premium edycję za 1000-5000 zł, która miałaby dołączone kopie wszystkich opisywanych gier. Alex by kupił:)

Później robić taki numer raz do roku, jako roczne podsumowanie i GOL miałby naprawdę fajną, kolekcjonerską serię.

08.06.2018 12:27
odpowiedz
Likfidator
95

Czarny materiał po prostu lepiej absorbuje światło widzialne. Zapewne będzie mieć to wpływ, ale bez zauważalnej różnicy.

Możesz pomyśleć o technikach stosowanych w solarnych ogrzewaczach wody, które bardzo łatwo zrobić samodzielnie. Budujesz skrzynkę np. drewnianą, izolujesz styropianem z każdej strony poza frontem, układasz spiralę z węży do ogrzewania podłogowego, możesz je pomalować na czarno, a z wierzchu przykrywasz szybą. W słoneczny, letni dzień możesz nagrzać wodę do 60-80 stopni C'.

Myślę, że przykrycie basenu szkłem, czy nawet folią powinno przyspieszyć nagrzewanie się wody. Po prostu zminimalizujesz oddawanie ciepła otoczeniu.

Mógłbyś użyć też solara powyższej konstrukcji i pompy, która przepompowywałaby wodę z basenu przez niego. W słoneczny dzień mógłbyś mieć ponad 30 stopni w basenie dzięki temu.

04.06.2018 20:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Lista jak zwykle beznadziejna. Ot wpiszemy kilka popularnych gier, by link się dobrze pozycjonował.

Umieszczenie Super Mario Odyssey to pomyłka. O ile gra jest naprawdę dobra, tak coop jest dodany po prostu na siłę. Super Mario Galaxy 1 i 2 miały fajny, asymetryczny coop, a New Super Mario Bros. i Mario 3D World wręcz powinny być grane w 2-4 osoby, tak Odyssey w coopie jest słabiutkie. ARMS, Mario Kart 8 DX, czy DKC: Tropical Freeze są znacznie lepszym wyborem do coopu na Switcha.

W zestawieniu zabrakło m.in. Overcooked, gry dostępnej na wszystkie aktualne platformy. Zamiast tego wrzucono stare past-genowe gry, w które nie zagramy na PS4, XO czy Switchu. To już lepszym wyborem byłby Rayman Legends, który jest dostępny na praktycznie wszystkie nowe i stare platformy.

03.06.2018 18:31
odpowiedz
Likfidator
95

Telefon służy mi głównie do bankowości online, maili, fejsa, sms'ów i dzwonienia. Raz na ruski rok zrobię zdjęcie albo odpalę jakąś gierkę. Inne marki nie wchodzą raczej w grę. Co byście wybrali?

Od ponad pół roku używam LG G6. Jestem z niego bardzo zadowolony, a w obecnej cenie deklasuje wszystko w kategorii cena/jakość. Fakt, że trochę więcej niż tanie modele Xiaomi, ale w zamian dostajesz praktycznie 2x wydajniejszy CPU, bardzo dobre GPU, świetny ekran 1440p z HDR i Dolby Vision w Netflixie, a także wodoszczelność i NFC. Dla mnie te dwie rzeczy to podstawa przy wyborze telefonu.

Telefony z nisko-średnich półek to zawsze jakieś kompromisy. LG G6 był projektowany jako flagowiec, więc nie ma mowy o cięciach. LG co prawda trochę skopało sprawę ze Snapdragonem 825, ale na tle 4xx i 6xx z nisko-średniej półki jest to wciąż dużo lepszy CPU. Europejska wersja tego telefonu ma tylko 32 GB flasha (+SD), brak QuadDACa i brak ładowania bezprzewodowego, ale z mojej perspektywy są to rzeczy nieistotne. Szybka ładowarka USB-C mi wystarczy, a jak chcemy lepszy dźwięk, to można użyć dowolnych słuchawek bluetooth i pomijając DACa kompletnie.

Po wielu miesiącach użytkowania muszę pochwalić też wykonanie. Flagowe Samsungi jakie miałem bardzo szybko się rysowały, lakier odpadał, a nawet tylna obudowa pękała (Galaxy S5). LG G6 jest nadal jak nowy i nie używam żadnego pokrowca. Jakość wykonania jak iPhone.
Ba, nawet mi spadł plackiem na ziemię kilka razy. Telefon Samsunga już by miał roztrzaskany ekran, a G6 bez ryski. Ma jakiś tam certyfikat wytrzymałości, ale może po prostu miałem szczęście.

Cechą szczególną LG są obiektywy szerokokątne. O ile sama zastosowana matryca w obu aparatach jest dość przeciętna, tak ten obiektyw fajnie to rekompensuje. Gorsze matryce pozwoliły za to schować obiektyw w obudowie. Z tyłu telefonu nic nie wystaje, co dla mnie było dużym plusem.

01.06.2018 10:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

1. Pokemon. (preorder)
2. Pokemon. (preorder)
3. Mario Odyssey.
4. Mario Kart 8.
5. Megaman 11 (Switch) (preorder)
6. Mario Tennis Aces (preorder)
7. DKC:TF (preorder)
8. Fallout 76 PS4 (preorder)
9. Fallout 76 XO (preorder)
10. Splatoon 2.
11. Pokemon Ultra sun 3DS.
12. Labo.
13. Detroit: Became Human.
14. Vampyr PS4
15. Octopath Traveler (preorder)
16. Fire Pro Wrestling World PS4
17. God Of War
18. Hyrule Warriors
19. Far Cry 5 PS4
20. Street Fighter 30th anniversary (Switch).

Nintendo 12 + 1 w TOP20, z czego 8/10 w TOP 10. W obozie Sony popłoch.

Sprzedaż sprzętu wygląda jeszcze ciekawiej:
1. Switch Blue/Red.
2. Switch Grey.
3. Xbox One S.
4. Xbox One X 1 TB.

I tyle. Żadna PS4 nie weszła nawet na listę. Co więcej, jeszcze miesiąc temu zdrapki z doładowaniami dla Xboxa były gdzieś w końcu listy, a teraz są zaraz na pierwszej stronie.

Microsoft naprawdę ostro walczy o klienta, a wsteczna kompatybilność to był strzał w dziesiątkę. Miliony posiadaczy X360 ma teraz możliwość wrócić do swoich ulubionych gier w 4K i z wyższą płynnością.

30.05.2018 10:34
odpowiedz
Likfidator
95

I co graliście już w nowe darmowe Pokemony? Typowa gra F2P na telefon przeportowana bez pomysłu na Switcha. Gameplay polega na odpalaniu ataków specjalnych jak tylko zejdzie cooldown. Póki co zero strategii, lepiej nawet włączyć tryb auto, gdzie gra przechodzi się sama.

Do tego gotowanie zupek, bateria ograniczająca ilość wypraw, która ładuje się z upływem czasu i jakaś itemizacja pokemonów. Nic szczególnego, wszystko to już przerabiano w dziesiątkach gier F2P. Przez godzinę gry na paywall nie natrafiłem i być może wersja Switch będzie łagodniejsza niż wersja na telefony.

Główna wada gry, która sprawia że się po prostu nie chce grać, to ciągłe loadingi. Przejście przez kilka ekranów menu to 10 sekund wczytywania. Po co? Zmienić ekwipunek pokemonom zajmuje więcej czasu niż jedna ekspedycja.

Mi to wygląda na optymalizację pod low-endowe telefony, by gra zużywała jak najmniej RAMu, ale to nie powinno mieć miejsca na Switchu. Cała gra powinna siedzieć w RAMie i przejścia powinny być błyskawiczne.

Z drugiej jednak strony jest to najlepsza darmowa pozycja na Switcha, więc nie ma co narzekać tak naprawdę.

29.05.2018 17:25
odpowiedz
Likfidator
95

W zupełności. To Geforce 970 ogranicza wydajność. 4670K niczym nie ustępuje i5 7xxx, dopiero 6-rdzeniowe i5 zostawiają go w tyle.

29.05.2018 17:11
odpowiedz
Likfidator
95

Za ok. 350 zł kupisz i5 4590 z zablokowanym mnożnikiem, a za 420 zł 4670K z odblokowanym. W teorii warto wziąć tą odblokowaną, ale w praktyce CPU może być mocno zajechany po OC. 4590 na pewno pracowała na standardowych zegarach.

800 zł starczy też na 4-rdzeniowe i3 oraz nową płytę główną, ale będziesz musiał wymienić RAM na DDR4, co byłoby kosztowne.

29.05.2018 16:55
odpowiedz
Likfidator
95

vinni, tutaj chodzi o bezsensowność włączania TVP Sport w SD. Wszystkie mecze będą w HD w TVP 1 i 2. Lepszym wyjściem byłoby przeniesienie 3 kanałów na MUX 8 na czas mundialu i podbicie bitrate'u TVP 1 i TVP 2, bo teraz mimo iż są w 1080i, to dynamiczne sceny to jeden wielki pokaz makrobloków.

Powinny bez większych problemów wytrzymać, bo z tego co wiem serwery zostaną solidnie wzmocnione, aby nie było problemów z oglądaniem.

Infrastruktura VOD TVP siada regularnie każdego dnia wieczorem, przy normalnym obciążeniu. Nie ma opcji, by to wytrzymało na meczach polskiej reprezentacji, gdy widzowie będą chcieli oglądać to w 4K.

TVP skopała sprawę, ale z drugiej strony, kto ją będzie krytykował? Jedynie kablówki widzą problem. TVN i NC+ są zadowolone, bo mają wyłączność. Polsat słowem się nie odezwie, bo nie mają w ogóle tunerów 4K i poszli w "Super HD", czyli mają nadawać mecze w HD o normalnym bitrate, czyli pewnie 8-12 Mb/s, a nie 3-5 Mb/s. Zresztą jest nawet termin "polsatowskie HD" zwane też pseudo-HD, a po drugiej stronie był termin "niemieckie HD", gdzie nasi sąsiedzi nadają płatne kanały HD w 16 Mb/s.
To też jest ciekawy temat, bo w Niemczech kanały z reklamami są darmowe i są ich dziesiątki, a płatnych jest mało, ale są w super jakości technicznej i kompletnie bez reklam.

29.05.2018 16:17
Likfidator
95

Telewizja 4K powoli rusza z miejsca także u nas. Wszystkie mecze nadchodzącego mundialu obejrzymy w 4K w Canal+, a wybrane mecze także w TVP 4K. I tu się robi ciekawie.

https://media2.pl/media/150831-TVP-ogranicza-kablowkom-dostep-do-Mundialu-w-4K-Operatorzy-zadaja-wyjasnien.html

Kanał TVP 4K będzie na wyłączność tylko w NC+ i Orange. TVP jak zwykle pokazała jak ważna jest dla niej misja. Na otarcie łez na czas mundialu włączą TVP Sport w SD w ramach telewizji naziemnej, co pozostawiam bez komentarza.

Kablówki chciały włączyć kanał 4K do swojej oferty, ale TVP im odmówiła, zasłaniając się umową na wyłączność z NC+ i Orange.

Dla mnie to jest niedopuszczalne, by telewizja polska postępowała w taki sposób. Wiadomo, że dostęp do dekoderów 4K jest ograniczony, ale mimo wszystko można było to rozegrać lepiej:

1. TVP mogła wymusić, by kanał 4K był dostępny na każdej karcie NC+. Wiele osób posiada nieparowane karty po Cyfrze, czy np. SmartHD+. Te karty włożone do wolnorynkowych dekoderów 4K mogą odbierać takie treści.
2. Powinni też udostępnić kodowanie cyfrowego polsatu, bo jest kilkadziesiąt tysięcy posiadaczy modułów CAM, które włożone do TV 4K potrafią takie treści odbierać.
3. Każda kablówka powinna dostać sygnał TVP 4K za darmo wraz z zaleceniem, by sygnał został puszczony FTA (niekodowany), tak by każdy posiadacz TV 4K mógł go oglądać po podłączeniu kabla bezpośrednio do TV z pominięciem dekodera.

Niestety tak się nie stało i mamy w zamian sytuację, która byłaby ostro krytykowana przez PiS, gdyby tylko była dziełem opozycji.

Nawet nie wiem jak nazwać faworyzowanie jednego operatora, który dodatkowo mocno ogranicza dostępność dla dotychczasowych abonentów. Posiadacze starszych dekoderów, modułów czy samych kart, muszą podpisać aneks do umowy na gorszych warunkach i wziąć nowy sprzęt z pancernymi DRMami i miesięczną opłatą.

To co zrobiła TVP jest po prostu karygodne...

Tak na marginesie, tak się składa, że mam moduł 4K od NC+ i mecze w 4K obejrzę, ale niesmak naprawdę pozostaje, że w tak perfidny sposób ograniczono dostęp do wysokiej rozdzielczości dla narodu.

25.05.2018 10:54
odpowiedz
Likfidator
95

Coś nie tak. Na tym CPU i GPU AC: Unity powinno śmigać w 60 fps w 1080p. Batman: AK podobnie, 60 fps ze wszystkim na ultra, ale z wyłączonym dymem Nvidii, bo on zjada 20 fps.

i5 7400 poradzi sobie z każdą grą w 60 fps, limitem w Twoim komputerze jest karta graficzna.

24.05.2018 18:28
1
odpowiedz
Likfidator
95

Skąd Ty dorwałeś taki antyk? Core2Quad Q9450, który jest już mocno archaicznym CPU jest 15x wydajniejszy od tego Celerona.
Nowe lodówki mają dużo wydajniejsze procesory niż ten Celeron.

Za 18 zł kupisz Core2Duo E8400, który jest absolutnym progiem minimum, by mówić o użytecznym dziś komputerze.

24.05.2018 18:16
odpowiedz
Likfidator
95

Dostałem tutaj oferty z pobliskich serwisów i chciałbym, żebyście rzucili okiem na nie i powiedzieli mi mniej więcej który byłby najlepszy. Zaznaczam, że to nie ma być komputer stricte do grania, bo taki mam ja i w najnowsze gierki możemy grać u mnie.

Te oferty są tragiczne. Absolutnie nie wiem jak w ogóle można patrzeć klientowi prosto w oczy oferując taki zestaw. Złodziejstwo w biały dzień.

Wytłumaczę Ci to najprościej jak się da. Komputer trzeba składać tak, by podzespoły nie ograniczały siebie nawzajem. Te wszystkie zestawy są dobrane tak tragicznie, że używany 7-letni komputer za 350-500 zł będzie od nich wydajniejszy.

W tej chwili cały czas najlepszym wyjście jest zakup Pentium G4560 (209 zł), który absolutnie wystarczy do płynnego grania w nawet najbardziej wymagające gry, sparowanego z Geforce 1050

Tutaj masz przykładowy zestaw: https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_maj_2018?page=0,2

Ten komputer to odpowiednik PS4 Pro, ale z dużo wydajniejszym procesorem.

Nic droższego nie bierz, bo siostra nie zrobi z tego użytku. Jedynie zastąp dysk HDD dyskiem SSD. Komputer będzie startował w 5 sekund, a nie minutę.

Kupować najlepiej z:
morele.net
x-kom.pl
lub w ostateczności z komputronika, ale tam przepłacisz z 5% ceny.

Ja polecam x-kom. Może jest troszeczkę drożej niż w morele, ale jakość usługi świetna. Sprzęt przychodzi zawsze fabrycznie zapakowany, a jak raz mi się zdarzył wadliwy zasilacz, to zwrot i wymianę na inny model załatwiłem bez problemu w kilka dni. Ogólnie sporo sprzętu zamawiałem od nich w ostatnich latach i naprawdę nie mam co narzekać.

W każdym razie zrobisz jak chcesz, ale pomyśl czy naprawdę warto dorabiać oszusta ze sklepu osiedlowego.

Zawsze mnie interesuje skąd ta nieufność do sklepów internetowych. Ja rozumiem pokolenie 50+ ale ludzie młodzi? To jakaś aberracja.

Najzabawniejsze jest, że to nawet nie są sklepy internetowe, a zwykłe sieci stacjonarne z kilkunastoma czy kilkudziesięcioma salonami w dużych miastach.

Ja bym z chęcią kupował produkty stacjonarnie, bo to wygoda wsiąść do samochodu i kupić w 30 minut cokolwiek, ale przepłacać 15% ceny to strata pieniędzy.

24.05.2018 15:09
3
odpowiedz
Likfidator
95

Quantic Dream ma swój własny styl i są mu wierni. Nie wszystkim się spodoba, ale to coś wyjątkowego. David Cage szuka złotego środka między fabułą, akcją i lekką, ale klimatyczną rozrywką.

Jedni będą narzekać na małą interakcję, inni na płytką fabułę, która boi się poruszać trudne tematy, a jeszcze inni na iluzoryczne wybory, czy relatywnie krótki czas gry.

Trudno jednak rozpatrywać to w kategorii wad i zalet, bo to po prostu cechy tych gier. Oczywiste rzeczy są zrobione dobrze, lub przynajmniej poprawnie, a reszta to kwestia gustu.

Niezależnie od tego jaką mamy opinię o jego grach, to nie ulega wątpliwości, że Fahrenheit czy Heavy Rain zainspirowały twórców innych gier, m.in. pracownicy Telltale mówili w wywiadach, że pożyczyli trochę pomysłów z gier Cage'a.

Każda gra Quantic Dream przesuwa jakąś granicę i nawet jeśli ostatecznie nie przyciągają tłumów, to zapisują się na stałe w historii gier.

23.05.2018 21:56
odpowiedz
Likfidator
95

Runner 3 od samego początku nie zachęcał. Twórcy gier ogólnie mają ciśnienie, by wydawać gry na Switcha jak najszybciej, zanim zrobi się śmietnik jak na innych platformach.

Brak stabilnych FPS to niestety standard, ale to wynika z niewiedzy programistów. Ja, gdy mam coś co jest na tyle liniowe, że można w 99% przewidzieć co się będzie działo, automatyzuję optymalizację tj. w przypadku Runnera 3 zrobiłbym tak, że AI samo by grało w kolejne levele, a przy każdej klatce byłby zapisywany mały log z informacją o tym ile milisekund zajął renderer, logika i inne podsystemy silnika.

Wystarczy zostawić wtedy devkita na noc i następnego dnia masz wszystkie informacje, gdzie gra przycina.

W ciągu kilku godzin zmniejszysz ilość efektów cząsteczkowych, przytniesz rozdzielczość tekstur, czy uprościć jakiś efekt post-process w krytycznym momencie, gdzie są gubione klatki. Zostawiasz grę do testowania na kolejną noc i kolejnego dnia sprawdzasz, czy wszystko gra.

Tak się optymalizowało gry w epoce do PS2 włącznie, ale dziś rynek jest zupełnie inny, a twórców gier czas goni niemiłosiernie.

Nie zmienia to jednak faktu, że optymalizacja gier na konsole to wspaniałe zajęcie i poniekąd sztuka.

Tylko tak naprawdę, kto zapłaci programiście za napisanie 3x tego samego, tylko za każdym razem trochę szybciej działającego?

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-23 21:57:37
23.05.2018 11:55
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

Te rankingi są mocno wybrakowane. Posiadają tylko pełne informacje o sprzedaży na PS4 i XO. Brak informacji o sprzedaży na PC oraz cyfrowej dystrybucji od Nintendo zakłamuje realną sprzedaż. To już lepszym przybliżeniem jest lista sprzedaży pojedynczego kanału dystrybucji np. Amazonu, gdzie w tej chwili:

1. Dark Souls Remaster (PS4)
2. Mario Kart 8 DX
3. Donkey Kong Country: Tropical Freeze
4. Mario Tennis Aces (preorder)
5. Hyrule Warriors
6. Mario Odyssey
7. Megaman Legacy Collection 1+2 (Switch)
8. Labo
9. God of War
10. Zelda: Breath of The Wild.

11. State of Decay 2 (Xbox One)

Nintendo ma 8/10 miejsc w TOP10, a na dalszych pozycjach też dominuje, ale to już możecie sami sprawdzić.

Także z tej perspektywy nie dziwi, że Sony mocno przyspiesza z wejściem do nowej generacji, bo Nintendo po prostu miażdży konkurencję w USA (najważniejszym rynku!) i Japonii.

Obserwuję te listy od dłuższego czasu i Xbox One radzi sobie coraz lepiej. W końcu mają grę na 11 miejscu, podczas gdy kilka tygodni temu najwyżej był Far Cry 5 na XO w okolicach 20-25 miejsca.

Switch sprzedaje się jak szalony. Sprzedaż Xbox One S i X stale rośnie, a tylko Sony zapowiada zmniejszanie sprzedaży.

22.05.2018 10:41
odpowiedz
Likfidator
95

Od kiedy mam telewizory z HDR przestałem chodzić do kina. Obraz z projektorów kinowych jest paskudny. Kompletny brak czerni, szare na szarym, a jasność maksymalna to kpina.

Projektory miały jeszcze sens przy telewizorach 40", choć i tak niewielki, ale teraz przy 55-65"? Na pewno nie warte mocno osłabionego kontrastu. Jedynym wyjątkiem są projektory laserowe i gdyby nie zaporowa cena, to bym zastanowił się nad zakupem.

Nie rozumiem waszego nacisku na rozmiar ekranu. Smartfon w odległości 20 cm wypełnia pole widzenia lepiej niż duży TV z odległości 3 metrów. Nie wiem może to kwestia wzroku, jak ktoś ma problemy ze złapaniem ostrości w niewielkiej odległości np. z wiekiem to dla niego projektor faktycznie będzie lepszą opcją.

22.05.2018 09:37
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

Czy wy jesteście nienormalni polecając projektory? Ja bym wolał obejrzeć film na telefonie niż projektorze. Co z tego, że jest duży ekran, jak obraz jest tragicznej jakości. Projektory lampowe mają tragiczny kontrast statyczny i są bardzo ciemne. Do tego 4K zaczynają się od 5 tys. zł. Polecasz coś za 2500 zł. Czyli chcesz 1080p rozciągnąć na 200". Trzeba mieć jakąś solidną wadę wzroku, by coś takiego polecać.

1080p to pikseloza już na 55-60", a na 200" to i z 8K byłby użytek.

Jedyne projektory warte polecenia, to krótkorzutujące laserówki. Stawia się na półce metr od ściany i mamy obraz 150".
Laserówki są ciche, długotrwałe oraz mają bardzo wysoką jasność i kontrast, bo piksele są zapalane pojedynczo, a nie poprzez przysłanianie źródła światła.

źle czułbym się zostawiając 6 kafli w sklepie na telewizor który ewidentnie (bezdyskusyjnie) wygląda gorzej.

W sklepie to jeszcze wielkiej różnicy między LCD, a OLEDem nie zobaczysz, bo mocne światło skutecznie ukrywa wady LCD. Prawdziwy pogrom jest przy oglądaniu w ciemności, co tak na marginesie jest zalecanym środowiskiem do oglądania materiałów HDR, są one masterowane do oglądania bez jakichkolwiek zewnętrznych źródeł światła.

OLED to prawdziwa czerń, bo piksele nie emitują światła. Nawet najlepsze LCD są po prostu szare, chyba że mowa "Full array LED", ale i tak efekt jest gorszy od OLEDa, a cenowo kosztują tyle samo.

22.05.2018 00:17
odpowiedz
Likfidator
95

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pan_Twardowski_(postać)

Jak można mówić o wierzeniach słowiańskich, gdy sama postać Twardowskiego pochodzi z XVI wieku. Film przedstawia diabła według powszechnie przyjętych norm w kulturze, bliskich wierzeniom Chrześcijan. Co daje widzom zagranicznym znajomy grunt, który stworzyły chociażby mniej lub bardziej znane horrory.

Te filmy to po prostu fantastyka i bardzo luźno podchodzą do omawianych tematów, zapożyczając z wielu źródeł jak chociażby wmieszanie Boruty do Twardowskiego.

21.05.2018 16:47
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Twardowsky był zarówno bardzo polski, jak i też poruszał się w uniwersalnej tematyce. Moim zdaniem może trafić z fajną niszę, gdzie technologia przeplata się motywem chrześcijańskiego piekła.

Netflix nieźle wychodzi na produkcjach spoza USA w ostatnim czasie, więc na pewno będą inwestować w tym kierunku. Twardowsky był po prostu dobrym i pomysłowym filmem krótkometrażowym, a jego polski klimat w niczym nie przeszkadzał.

Niezależnie od tego czy Netflix ma w tym udział, czy nie. Ograniczenie dystrybucji filmu tylko do Polski to (nomen omen) grzech, a Netflix to jedna z najlepszych opcji promocji na arenie międzynarodowej, szczególnie że ekipa od Twardowskiego już z Netflixem współpracuje w ramach innych projektów.

21.05.2018 16:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Diablo 3 to nie jest gra z miesięcznym abonamentem. Nie będą jej dalej wspierać, bo i po co, im szybciej ludzie to zrozumieją tym mniej będą rozczarowani przy okazji startu nowego sezonu

Diablo 3 jest wysycone treścią. Nie da się go sensownie rozwijać. Nowe lokacje nic nie zmienią w gameplay'u. Legend i setów jest już tyle, że zwiększanie puli zepsuje itemizację. Jedyne co mogliby zrobić, to dodać nowe przedmioty i robić rotację, wyłączając część starych setów i przedmiotów z sezonów.

Nowa klasa też nic nie da. Już w przypadku necro wielu narzekało, że to mix wcześniejszych klas.

Jedyne co czeka Diablo 3, to port na Switcha. Może dorzucą czapkę hydraulika, Master Sworda i zbroję linka jak transmog.

Może też pracują nad czwóreczką, ale miną lata zanim coś pokażą.

21.05.2018 15:55
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Ciekawe, czy Netflix w tym nie bierze udziału. Oni sporo inwestują w regionalne produkty, a tutaj mają po prostu świetny produkt, który wystarczy tylko trochę wypromować na świecie.

Żarty żartami, ale jak to by wypaliło, to i cinematic universe może powstać. Twardowskiego ogląda się lepiej niż filmy od DC, a i na efekty nie ma co narzekać. Kameralnie, bo budżet niski, ale za to kreatywnie.

21.05.2018 12:31
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Wystaw na OLX, czy w serwisie dedykowanym wymianie gier i sprawę załatwisz w kilka godzin. Tu na GOLu co najwyżej spotkasz się z odzewem, że "za drogo".

Tak na marginesie, nie wkurzają was te dodatki "Tylko na Playstation", "Day One Edition" czy jeszcze walnięte prawie na środku pudełka "Gra w polskiej wersji językowej". Przecież to wygląda ohydnie!
Na Switchu pudełka mają tylko małe czerwone logo w lewym rogu i oznaczenie wiekowe na dole. Ledwie kilka gier dostało paskudny biały baner u góry, że gra wymaga połączenia z internetem, by dociągnąć 10-15 GB, ale społeczność ostro to krytykuje.

20.05.2018 16:29
odpowiedz
Likfidator
95

Martwi mnie tylko burn-in, to będzie telewizor między innymi do gier, więc jednak sporo elementów (HUD etc) będzie wyświetlane statycznie na tych samych pikselach.

Telewizora będziesz używał 4-6 lat. Później wejdzie micro-led, HDR podbiją do 3-6 tys. nitów, będzie też 8K i będziesz chciał zmienić. W tym czasie nie ma szans, byś wypalił OLEDa przy standardowym użytkowaniu.
W przypadku OLEDów jedynym problemem jest tylko to, że każdy subpiksel jest niezależnym źródłem światła i niezależnie od materiału piksele będą różnie eksploatowane. Doprowadzi to nie tyle do wypalenia powidoków, a do nierównomiernej bieli. Nie będzie to jednak absolutnie widoczne w normalnym użytkowaniu.

LCD tak naprawdę mają gorzej. Ich podświetlenie jest przecież na diodach organicznych, które cierpią na to samo co TV OLED. Nie ma TV LCD z idealnym podświetleniem, a z biegiem lat podświetlenie się po prostu wypala.

W tym linku z tego długiego testu widać, że choć na LCD nic się nie wypala, to podświetlenie jest tragicznie nierównomierne.

20.05.2018 11:58
1
odpowiedz
Likfidator
95

Ghost2P, nie ma dobrych 32" TV. Wyższe serie zaczynają się od 49" czy nawet od 55" w zależności od producenta.

Chcesz dobry 32" ekran, to musisz brać monitor komputerowy, ale zapłacisz za niego więcej niż za 60" TV LCD ze średniej półki. Monitory komputerowe dobrej jakości są absurdalnie drogie z punktu widzenia konsumenta.

20.05.2018 11:16
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Jeśli jesteś w stanie wydać 6 tyś na TV to warto zainteresować się LG B7.

LG C7 jest w tej samej cenie, a różni się tym, że ma lepszy CPU i smartTV jest dużo bardziej responsywny.

Rozmiar TV to kwestia naprawdę indywidualna. Różnica między 55" a 65" oczywiście jest, ale dużo ważniejsza jest jakość obrazu niż rozmiar. Lepiej mieć dobrą 55" niż byle jakie 65-70".

Zdecydowanie wybrałbym 55" OLEDa niż nawet 100" LCD.

Samsung MU7000 to nie jest dobry telewizor. Pod względem parametrów jest gorszy niż KS7000 z 2016 roku. Samsung po prostu nie powtórzył tego samego błędu, wypuszczając TV ze świetnymi parametrami w średniej półce, co zabiło sprzedaż wyższych serii.

Pisałem w innym wątku, że jak ktoś ma 4 tys. zł na TV to i może dorzucić do 6500 zł i brać LG C7. Tu nawet nie ma się nad czym zastanawiać. Żaden LCD do OLEDa nie ma startu.

Jedyne w miarę sensowne LCDki to te z podświetleniem "full array led", gdzie ekran jest podzielony na kilka tysięcy stref, a nie tylko pionowe pasy jak w podświetleniu krawędziowym. Takie TV jednak kosztują dużo więcej niż OLEDy.

Jeśli zaś chodzi o projektory, to jedynymi wartymi uwagi są krótkorzutujące laserówki. Fakt, że cena zaporowa np. 20 tys. zł za DELLa, ale są wygodne, bo stawiasz na szafce zamiast TV, żywotne i ciche. Do tego dzięki zastosowaniu lasera mają zarówno wyższą jasność jak również dużo wyższy kontrast i to nie tylko w porównaniu do projektorów lampowych, ale nawet do TV LCD.
Xioami ma w ofercie za 6 tys. zł taki projektor 1080p z HDR, ale ja do marki Xiaomi nie mam najmniejszego zaufania i mimo dobrych recenzji nie odważyłbym się go kupić.

18.05.2018 18:52
odpowiedz
Likfidator
95

Przecież czerwone nie są do pisania!
Czerwone - gry.
Niebieskie - pisanie.
Brązowe - kompromis.

Trzeba było przetestować, który typ przełączników odpowiada najbardziej. Ja używam niebieskich, ale to dlatego, że potrzebowałem klawiatury przede wszystkim do pisania, a nie do grania. Niebieskie klawiatury nie są też głośne, bo jak nauczysz się na nich pisać, to wciskasz klawisze tylko do połowy, co sprawia, że słyszysz tylko te metalowe kliki, które głośne nie są.

18.05.2018 15:32
odpowiedz
Likfidator
95

Ta gra to jest Early Access, ale w formie Xbox Game Pass. Jak na grę za 30 zł ma i tak bardzo dużo treści, a to przecież tyko jedna gra spośród całej biblioteki XGP.

Niech się powoli rozwija, a gracze niech wyrażają swoją opinię. Dobrze zrobiony Early Access prowadzi do fantastycznych gier. Chociażby Factorio, które niedawno wyszło z EA i jest absolutnie fantastyczną grą. Wszystko jest w pełni dopracowane i nie sposób się do czegokolwiek przyczepić, ale to zasługa wkładu społeczności.

Odpowiednio zarządzane Sea of Thieves może w przyszłości stać się grą wielką, ale to czas pokaże.

15.05.2018 10:48
odpowiedz
Likfidator
95

Dlaczego według was szkoda ich talentu do gry wyścigowej? Według przecieków będzie to Star Fox + Diddy Kong Racing co jest naprawdę ciekawym połączeniem.

Seria Mario Kart zawsze była nastawiona na multiplayer. Nie było sensownego trybu dla pojedynczego gracza. Wybierało się puchar, postać i pojazd, i czekały nas 4 tory. Jedynym progresem, było odblokowywanie kolejnych torów, postaci i dodatków.

Diddy Kong Racing to taka hybryda platformówki z arcade'owymi wyścigami. Grało się w to fajnie, choć poziom trudności był totalnie przesadzony.

Retro Studios doskonale wiedzą co robią. Donkey Kong Country Returns było dobrym sequelem starej serii, ale nie idealnym. DKC:TF jest dla DKCR tym czym SMG 2 dla SMG 1. Retro nie musiało pracować na silnikiem i sterowaniem, bo to zrobili dobrze w pierwszej części, więc cała para poszła w design lokacji. DKC: TF jest powszechnie uznawane za najlepszą platformówkę 2D wszech czasów, a to znaczy wiele.

Dlatego też nie ma co skreślać żadnej gry od nich. Doskonale wiedzą co robią i z biegiem lat są coraz lepsi. Jeśli faktycznie pracują nad Star Foxem, to na pewno zaprojektowali fajną formułę na gameplay, inaczej by się za to nie zabierali.

14.05.2018 14:07
5
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

ale Apple w swej wspaniałomyślności uznało że ich telefony się nie zawieszają, wiec nie zrobili przycisku reset xD

Jakbyś używał kiedyś iPhone'a to byś doskonale wiedział, że można je resetować tak jak każdy inny telefon.

11.05.2018 15:33
odpowiedz
Likfidator
95

To zależy co chcesz robić. Jeśli chcesz bawić się linuxem i podłączać różne rzeczy do portu GPIO, to śmiało bierz "Zero" za 26 zł, choć lepsza jest Zero W za ok. 50 zł, bo ma WIfi i bluetooth, co ułatwia aktualizację softu i możesz sterować urządzeniem zdalnie.
Ja Zero W kupiłem z https://botland.com.pl/399-raspberry-pi

Miej jednak na uwadze, że Raspberry Pi czy ogólnie te wszystkie komputerki to po prostu komputery z wbudowanymi ogólnoużytkowymi pinami. Dobre na początek zabawy, jak nie miałeś większego kontaktu z linuksem, choć równie dobrze mógłbyś użyć zwykłego PC do tego celu. Najlepiej jakiegoś starego, gdzie trzeba się trochę pomęczyć z konfiguracją, by system działał płynnie.

Jak interesują Cię typowe systemy wbudowane, to zainteresuj się https://www.arduino.cc/ ale tu już jest wyższy próg wejścia. W Raspberry Pi możesz mieć pełnego linuksa z GUI i programować w wygodnym Pythonie, a Arduino to mikrokontroler, gdzie kod zarządza całym sprzętem.
Są tony tutoriali, ale trzeba mieć jakieś pojęcie o programowaniu niskopoziomowym, by tam działać.

Główną zaletą Arduino nad Raspberry Pi są wbudowane piny analogowe. GPIO na Raspberry przetwarza tylko cyfrowe sygnały. Arduino może komunikować się analogowo z różnymi czujnikami, czy innymi gadżetami.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by używać Arduino i Raspberry jednocześnie. Prawdę mówiąc jak się w to wciągniesz, to będziesz tworzył urządzenia, które składają się z najróżniejszych komponentów.

Raspberry Pi jest jednak najlepsza na początek i zawsze znajdziesz dla niej jakiś użytek. Mi w Raspberry Pi Zero podoba się to, że można podłączyć ją do TV i brać prąd bezpośrednio z gniazda USB TV. Do tego pad od XO po bluetooth i mam NES/SNES/Genesis Mini za kilkadziesiąt złotych.

09.05.2018 20:45
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Na PC remastery niepotrzebne, bo gry dobrze skalują się na nowe komputery, a mody usprawniają grafikę. Co najwyżej z chęcią zobaczyłbym kilka pełnoprawnych remake'ów, ale z drugiej strony wolałbym by twórcy gier postawili na nowe i innowacyjne gry.

Demon's Souls na PS4

Póki co remaster jest na PC. Gra bardzo dobrze działa w emulatorze. Pod warunkiem, że masz CPU Intela i to najlepiej wykręcony w okolice 5 GHz. Wówczas gra trzyma stałe 30 fps niezależnie od lokacji, co na PS3 było nieosiągalne. Możliwość grania w 4K to już standard w emulatorach. Nie podnosi to wymagań emulacji, a jedynie wymagania względem GPU.

Tak na marginesie, postępy prac w emulatorze RPCS3 dają realną szansę na wsteczną kompatybilność z PS3 w kolejnej konsoli Sony, która powinna być oparta na Ryzenie.

Być może "PS5" doczeka się programu na wzór Xbox Game Pass z grami z PS3? Nintendo właśnie zmierza w tym kierunku zaczynając od kolekcji gier z NESa, ale być może wprowadzą wyższe pakiety subskrypcji dla nowszych systemów. Skoro nie robią Virtual Console to będą szli w tym kierunku.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-09 20:45:42
09.05.2018 19:46
2
odpowiedz
Likfidator
95

Ten laptop demonem prędkości nie jest, ale powinien działać w miarę dobrze. Jak masz świeżo zainstalowany system, to może Windows pobiera tony aktualizacji, co takiego laptopa zabije, szczególnie jeśli nie miałby dysku SSD.

Najlepiej zainstalować Windows 10 z nowej instalki, która ma już komplet aktualizacji, albo zostawić komputer na dzień czasu w spokoju, by sobie wszystko pościągał, oczywiście ręcznie inicjując aktualizacje.

08.05.2018 19:47
odpowiedz
Likfidator
95

Dym14, Netflix w przeglądarce działa tylko w 720p. Do 1080p potrzebny jest Windows 10 i aplikacja Netflix ze sklepu Microsoftu. W Edge teoretycznie też działa, ale nigdy nie sprawdzałem. Wolę aplikację, wygodniejsza od wersji przeglądarkowej.

Jeśli chodzi o jakość techniczną, to przy każdej treści masz ikonkę HD, 4K albo HDR czy Dolby Vision. Co ciekawe nie wszystkie treści HDR/Dolby Vision są w 4K, np. Star Trek Discovery to tylko 1080p, ale w HDR.
Żeby jednak widzieć odpowiednie ikonki trzeba odpalić aplikację na odpowiednim urządzeniu. Przykładowo na moim telefonie widzę tylko HD, albo Dolby Vision, mimo iż treści 4K odpalają się w 1440p, czyli natywnej rozdzielczości ekranu telefonu.

Na komputerze z monitorem 4K, ikonek HDR/DV nie mam wcale, tylko są HD/4K.

08.05.2018 11:01
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Duckingman, Twoja argumentacja jest idiotyczna. Gry na Switcha to po prostu klasa sama w sobie, dlatego się tak świetnie sprzedają. W tej chwili GOW spadł na 5 miejsce, ustępując Hyrule Warriors.
Miej też na uwadze, że praktycznie wszyscy posiadacze Switcha mają inną konsolę, czy PC do grania. Zatem nie są ograniczeni tylko do grania w gry Nintendo.

https://www.nintendo.com/switch/online-service/
W końcu konkrety na temat on-line od Nintendo. W skrócie:
- cena 80 zł/rok na jedno konto, oraz 140 zł za plan rodzinny,
- w pakiecie 20 gier z NESa, z dodanym trybem sieciowym, jest to stała kolekcja, która będzie się rozszerzać,
- usługa będzie wymagana do grania po sieci w gry Nintendo, ale wydawcy 3rd party będą mogli zaoferować darmowe multi w swoich grach,
- będzie backup save'ów w chmurze za darmo dla wszystkich,
- niestety komunikacja głosowa będzie nadal w zewnętrznej aplikacji na telefonie.

07.05.2018 15:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Core2Duo 4300 cudownie się podkręca. Trzymanie go na 1.8 GHz to zbrodnia. Na standardowym wentylatorze idzie na 3 GHz.

Radeon x1550 absolutnie nie powinno się łączyć z Core2Duo. Karta totalnie przestarzała.

Fortnite na Core2Duo działa bardzo dobrze, ale trzeba podkręcić go do 3 GHz. Do tego potrzebna jest jakaś sensowna karta graficzna przynajmniej Geforce 460, albo 550, a lepiej np. 750 czy nowe 1030. Dobrze byłoby zmienić też CPU na Core2Quada. 4 rdzenie za 60 zł, warto.

Zawsze możesz też wziąć nowy komputer. Pentium G4560 to dobra i tania alternatywa, a w Fortnite można grać na grafice zintegrowanej.

W skrócie. Jeśli chcesz pograć tylko w Fortnite, to wymień GPU oraz bierz Core2Quada za 60 zł.

Jeśli chciałbyś pograć w inne nowe gry, to Pentium G4560 + Geforce 1050 i każda gra działa lepiej niż na PS4.

07.05.2018 12:25
odpowiedz
Likfidator
95

not2pun, TCL ma okropną numerację modeli. W USA sprzedają świetny P607, który ma 10-bitową matrycę i pełne strefowe podświetlenie LED, nie krawędziowe, ale mnóstwo stref na całej matrycy. U nas jest podobny P606, ale z krawędziowym podświetleniem. Trochę gorszy, ale w cenie ok. 2 tys. zł za 55" jest to rewelacyjny TV.

Kilka miesięcy temu kupiłem go do sypialni gościnnej i jestem pod wielkim wrażeniem. Gdyby miał wyższą jasność maksymalną, to dorównałby Samsungowi KS7000.

Pisałem już w innym wątku, że obecnie zakup TV to prosta sprawa. Albo bierzemy OLEDa za 6,5 tys. zł, albo możemy brać TCL za 2 tys. zł. Wszystko pomiędzy jest nie warte swojej ceny.

Ogólnie jednak warto brać OLEDa od LG. W ratach 0% nie będzie wielkim obciążeniem dla budżetu, a to zakup na lata. LG ma absolutnie najlepszy system Smart TV, a w OLEDach są absolutnie wszystkie możliwe funkcje, z Dolby Vision włącznie.

07.05.2018 11:11
odpowiedz
Likfidator
95

W zasadzie Enigma1990 napisał to co miałem napisać. Dodam tylko tyle, że w trybie HDR czasem trzeba pobawić się paskiem jasności z ustawień TV. Działa on inaczej niż przy zwykłych treściach, bo strumień HDR ma dużo większy zakres jasności niż obecne TV. To jest standard mocno na wyrost. Potrzebujemy około dekady, by telewizory spełniły pełne wymagania HDR10 czy Dolby Vision.

Ja miałem taki problem z Forzą 7. Gra była po prostu zbyt jasna, czy rozmyta. Czerń była czarna, ale wszystko inne było takie mleczne. Zmniejszyłem jasność (nie podświetlenie!) w TV i gra zyskała soczyste barwy.

Wszystkie gry HDR jakie testowałem miały kalibrację HDR, by dostosować zakres jasności gry do możliwości TV. W połączeniu z ustawieniem jasności w TV pozwoliło to na uzyskanie dobrego obrazu w każdej grze. Jest nawet pewne pole do dostosowania pod własne preferencje, kombinując z ustawieniami w grze i TV.

Z perspektywy czasu treści HDR są coraz lepsze. Początkowo były to szybkie łatki do gier, a później pracowali już nad nimi artyści na etapie produkcji gier. Podobna sprawa z serialami. Początki HDR w Netflixie to po prostu zwykły post-process. Na nowych treściach HDR już widać możliwości 10-bitowych matryc.

Z HDRem jest też tak, że bardzo szybko się do niego przyzwyczajasz. Największą różnicę zobaczysz jak po obejrzeniu filmu czy serialu w HDR przełączysz się na zwykłą TV. Prawie tak jakbyś włączył czarno-biały TV.

06.05.2018 23:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Nawet mimo dość małej ilości premier w 2018 roku, Switch nie zwalnia. Najlepiej sprzedające się gry w amerykańskim Amazonie na chwilę obecną:

1. Donkey Kong Country: Tropical Freeze.
2. Super Mario Odyssey.
3. Mario Kart 8 DX.
4. God Of War.
5. Hyrule Warriors.
6. Nintendo Labo.
7. Pre-order Shenmue 1 i 2 na PS4.
8. Far Cry 5 PS4.
9. Kirby.
10. Splatoon 2.

7 z 10 to po prostu dominacja, a na dalszych miejscach sytuacja podobna. Nawet jest kilka gier z 3DSa wyżej niż jakakolwiek gra na XO.
Niedawno też czytałem, że wydawcy 3rd party sprzedają swoje gry na Switchu 2:1 względem PS4.
Wygląda na to, że teraz mamy ciszę przed burzą. Na E3 Nintendo odpali taką serię exów jak i gier 3rd party, jak nigdy.

03.05.2018 12:39
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Sterowanie postacią na padzie jest o wiele bardziej precyzyjne niż na klawiaturze, bo sami możemy zdecydować z jaką prędkością się poruszamy dzięki wychyleniom gałki w przeciwieństwie do "prymitywnej" klawiatury, gdzie takiej możliwości nie ma.

Sterowanie postacią, czy też np. wychylenie kierownicy w grach wyścigowych robi się w taki sposób, że wejście z klawiatury przepuszczasz przez filtr low-pass, który wygładza zero-jedynkową naturę klawiatury. Gracze doskonale to opanowali i od dekad grają w gry wyścigowe na klawiaturze klikając rytmicznie w klawisze, intuicyjnie symulując działanie gałki analogowej.

Poza tym są na rynku klawiatury laserowe, które potrafią odczytać poziom wciśnięcia przycisku. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by sterować postacią przy użyciu analogowego joysticka od symulatora lotu.

Jakby to miało sens i było bardziej precyzyjne niż zwykła klawiatura, to gracze e-sportowi w CSa czy inne FPSy już dawno by używali kombinacji joystick + mysz.

Nie ma to jednak sensu. Pady są prymitywnymi kontrolerami, gdzie wygodę stawia się ponad precyzję.

Co więcej nie ma gatunku gier, gdzie pad byłby najlepszym kontrolerem. W grach arcade nic nie zastąpi Arcade sticka, choć dobra klawiatura mechaniczna jest bardzo blisko. Ja sam wolę grać w bijatyki na klawiaturze niż na konsolowym padzie. W Mortal Kombat 9 czy X na klawiaturze daję radę na poziomie trudności o jedno oczko wyższym niż na padzie.

03.05.2018 12:09
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

"Granie w 30 fps na prymitywnym padzie" - napisz wszystkim co takiego ma myszka i klawiatura, że nie są prymitywne, ponieważ jestem bardzo ciekawy.

W wielkim skrócie. Gałką pada nie da się efektywnie przekazywać ruchu 1:1 tj. ustawić kursor na ekranie tak, by wychylenie gałki np. 50% w jednym kierunku oznaczało przesunięcie kursora o 50% powierzchni ekranu w ten sam sposób. Jest to jeszcze mniej intuicyjne niż obecnie stosowany system kontroli. Przykładowo "Mickey's Jigsaw Puzzles" z 1991 roku używała joysticka, czy analogowego pada w taki sposób. Było to dość niewygodne i bezużyteczne tak naprawdę.

Obecnie wychylenie gałki pada interpretuje się jako prędkość, co jest dla nas bardzo nienaturalne. Sterowanie padem przypomina operowanie koparką, czy innym narzędziem, ale pozwala na w miarę sensowne sterowanie postacią przy użyciu gałki.

Sposób działania myszy pozwala jednak na to, by zmianę położenia myszy przełożyć bezpośrednio na zmianę pozycji kursora na ekranie. Jest to najbardziej naturalny i najbardziej precyzyjny sposób sterowania.

W skrócie mysz przekazuje położenie bezpośrednio, a gałka pada w postaci pierwszej pochodnej położenia po czasie, czyli prędkości. Zmiana położenia myszy to prędkość, a zmiana wychylenia gałki pada to przyspieszenie.

Warto wspomnieć o tym, że Nintendo od lat forsuje solidną alternatywę. Ich kontrolery są wyposażone w żyroskopy, które tak jak mysz pozwalają na bezpośrednie przekazanie zmian położenia. Gry takie jak Splatoon 1 i 2 wykorzystują tradycyjny system sterowania gałkami analogowymi, ale używają żyroskopów do precyzyjnego przycelowania.
Nie jest to aż tak precyzyjne jak mysz, ale oferuje precyzję dużo większą niż tradycyjny pad, a do tego umożliwia wygodne granie na kanapie.

Celowanie żyroskopowe jest tak popularne na konsolach Nintendo, że gracze piszą petycje do twórców gier, by dodali je do portów na Switcha. Z ostatnich gier DOOM dodał wsparcie żyroskopu w ostatniej łatce.

Od niedawna Steam wspiera oficjalnie pada od Switcha i gracze ustawiają żyroskop jako wirtualną mysz i wspomagają celowanie przy użyciu pada w grach PC.

EDIT: kontroler PS4 też posiada żyroskop, ale nie mam pojęcia jak wygląda na tej platformie wsparcie tej funkcjonalności.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-03 12:10:50
02.05.2018 18:34
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Trzeba pochwalić Rockstara, że trailer jest na scenach prosto z gry, a nie renderach. Niestety można trochę przyczepić się do jakości wykonania. Niska rozdzielczość tekstur wygląda miejscami okropnie, przykład na załączonym obrazku.

Widać też niską wartość filtrowania anizotropowego, czy okazjonalny aliasing. Mam też wrażenie, że gra używa dość prostego systemu materiałów, to chyba nawet nie jest Physically Based Rendering, tylko jakaś starsza metoda. Nie widać też Global Illumination, czy pokrewnych metod, które wygładzają wygląd obiektów poprzez symulację odbić rozproszonego światła. Nie jest oczywiście źle, ale to właśnie takie past-genowe podejście.

Dobra gra obroni się sama, ale Rockstarowi nie zawsze się udaje zrobić dobrą grę. Dla mnie GTA V była ogromnym zawodem. Po wspaniałej czwórce Rockstar zaserwował coś co było krokiem wstecz względem osiągnięć czwórki jak i San Andreas.

Jak będzie w RDR 2 to się jeszcze okaże. Problemem jest również brak wersji PC. Granie w 30 fps na prymitywnym padzie w taki tytuł niezbyt mi się uśmiecha, ale może skuszę się na wersję XO X, choć i to mało prawdopodobne. Nintendo podobno szykuje mocarne exy na koniec roku, więc nawet nie będę miał czasu myśleć o innych grach.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-05-02 18:34:55
02.05.2018 16:48
odpowiedz
Likfidator
95

Switch to fajny sprzęt, którego najlepszą cechą jest błyskawiczne usypianie i wznawianie. Ta konsolka pozwoli Ci wcisnąć 1-2 godziny grania każdego dnia bez zabierania czasu innym aktywnościom.

Jeśli chodzi o gry to jak na rok od wydania sprzętu nie jest źle. Jest w co grać, szczególnie że Mario Odyssey starcza na 70 godzin. Zelda 100-300 godzin w zależności jak zmotywowany będziesz do zdobycia wszystkiego w grze.
Xenoblade Chronicles 2 to 100 godzin gry praktycznie biegnąc przez sam wątek fabularny i olewając wszystkie poboczne aktywności.

Mario Kart 8, Splatoon 2 czy ARMS to gry, w które możesz grać latami każdego dnia, ale pod warunkiem że się wciągniesz, bo to dość specyficzne gry sieciowe.

Typowo japońskie gry i jakieś jRPG'i mnie nie interesują kompletnie, ale podobno przed premierą kojarzę, że Nintendo obiecało wsparcie "dużych" wydawców.

To zależy jak na to spojrzysz. Xenoblade Chronicles 2 to niby jRPG, ale ta japońskość jest dość stonowana. Początek gry jest trochę w stylu szalonego anime, ale im dalej tym coraz mocniejszy klimat hard sci-fi. Z bardzo mroczną końcówką.

Mario Odyssey i Zelda są bardzo neutralne i bliskie zachodnim grom. Co prawda dużo trudniejsze niż typowe AAA, ale nie czujesz, że grasz w dziwaczną japońszczyznę.

W ramach Nintendo funkcjonują też deweloperzy spoza Japonii np. działające w USA Retro Studios odpowiedzialne za trylogię Metroid Prime, czy wskrzeszenie marki Donkey Kong Country, a obecnie pracujący nad niezapowiedzianą grą na Switcha.

Nie zmienia to faktu, że na Switchu gier takich jak Uncharted 4, God of War, Halo, czy Forza nie ma.
Według przecieków E3 ma być przełomowe, bo oprócz zapowiedzi exclusive'ów od Nintendo, ma być mnóstwo gier AAA od innych wydawców. Jednak lepiej po prostu poczekać, bo z Nintendo nigdy nic nie wiadomo.

I czy ma jakieś ukryte wady, jakieś przeszkadzajki bądź inne rzeczy, które na początku niby nie przeszkadzają bądź po prostu się je ignoruje.

Nie ma problemów. Konsole Nintendo zawsze są porządnie wykonane. Problem jest jedynie z dockiem, który jest dość słabej jakości i pierwsze serie Switcha miały zbyt wąski otwór w docku, przez rysował się ekran konsoli. Ja nic takiego nie zauważyłem.

Gracze skarżyli się na problemy z łącznością lewego joy-cona, który rozłącza się od czasu do czasu. Ja też tego nie uświadczyłem, ale pojawiły się przecieki, że usprawniony lewy joy-con niedługo trafi do sprzedaży, więc problem sam się rozwiąże.

Jedynym tak naprawdę problemem są nakładki na joy-cony. Są tak niefortunnie skonstruowane, że możesz założyć je źle i zatrzaskują się tak, że nie da się ich zdjąć bez uszkodzenia szyny joy-cona. Trzeba po prostu o tym pamiętać.

Przykładowo - konsola bardzo się grzeje więc ciężko na niej długo grać w trybie przenośnym, częste spadki FPS, ekran jest za ciemny na zewnątrz itp itd.

W trybie przenośnym konsolka jest kompletnie cicha i zimna. W trybie stacjonarnym wentylator wchodzi na wyższe obroty, ale jest ledwie słyszalny. Na czas pracy na baterii też nie ma co narzekać. Jest znacznie lepszy niż to co można wyciągnąć na telefonie, gdzie wymagające graficznie gry zjadają baterię błyskawicznie.

Spadki FPS zależą od gry. Zelda: Breath of The Wild trzyma 30 fps praktycznie cały czas. Mario Odyssey to solidne 60 fps. Bardzo rzadko są dropy np. niektóre miejsca w New Donk City czuć dropy do 52-55 fps, ale to duża lokacja z toną NPCów.

Ogólnie gry Nintendo są świetnie zoptymalizowane. Z resztą bywa gorzej. Xenoblade Chronicles 2 ciągle zwalnia do 25-27 fps. Czasem w okolice 20 fps. Xenoblade Chronicles 2 ogólnie powinien posiedzieć jeszcze z pół roku czy rok w produkcji, bo choć gra jest dopracowana, to nie wszystkie mechaniki wyszły tak jak powinny. Overcooked to tylko 30 fps i to jeszcze z dropami w niektórych lokacjach. Niektóre gry takie jak Rime, czy WWE 2K18 nie powinny w ogóle na Switcha wyjść, działają tragicznie.

Inne działały dość dobrze, ale kolejne łatki poprawiły sporo rzeczy. Rocket League dostał niedawno łatę, która wyraźnie podniosła detale graficzne, a także dodała wybór trybu graficznego między 900p60, a 1080p30. Doom również doczekał się łaty która zwiększyła płynność w miejscach, gdzie były największe dropy.

Switch to nowa konsola na ARMie i Nvidii. Programiści gier nie mieli jeszcze takiej konsoli, więc dopiero uczą się wykorzystywać taką architekturę. Z biegiem czasu będzie tylko lepiej.

Ostatnią rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę to ceny. Konsola jest droga, gry są bardzo drogie, w eShopie nie ma wyprzedaży w ogóle. To co jest przeceniane to gnioty, których nikt nie chce kupić. Ewentualnie symboliczne przeceny dobrych gier z 250 zł na 220 zł.

Akcesoria są absurdalnie drogie. Za pro controller zapłacisz tyle co za dwa pady do XO. Za jednego joy-cona tyle co za pada do PS4.

Używając ładowarki od telefonu, czy docka 3rd party możesz usmażyć sobie konsolę. Szczególnie w najnowszym firmware, gdzie Nintendo podbiło zabezpieczenia tak, by utrudnić życie hakerom.

Musisz po prostu rozważyć mnóstwo rzeczy. Switch to fajny sprzęt, ale zdecydowanie zbyt drogi w użytkowaniu.

Jakby interesowało Cię hackowanie konsoli, to teraz są jeszcze w sprzedaży konsole ze sprzętowym exploitem, którego Nintendo nie załata. Pozwala to np. na zainstalowanie linuksa, a pod nim najróżniejsze emulatory, czy aplikacje do strumieniowania gier z PC. Docelowo na Switchu będzie można zainstalować Androida ze wszystkimi jego grami i aplikacjami. Tyle tylko, że dotyczy to konsol do tej pory wyprodukowanych. W ciągu miesiąca, albo szybciej na sklepowe półki trafi nowa rewizja sprzętowa z połatanymi lukami bezpieczeństwa.

02.05.2018 14:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

zamierzam go wymienić na Phenoma II X6 1090T-mocniejszego nie ptrzebuje

Kompletnie nieopłacalne. Używane zaczynają się od 350 zł, a za 390 zł masz nowiutkiego Pentium G4560 + płyta główna
ASRock H110M. Ten Pentium będzie pod każdym względem wydajniejszy, a do tego będzie miał dwa razy wyższą wydajność na pojedynczym rdzeniu i nowszą architekturę, która powinna dać jeszcze większego kopa aktualnemu oprogramowaniu.

No i kupując Pentiuma masz możliwość upgrade'u do i5 czy i7 w przyszłości.

02.05.2018 10:55
odpowiedz
Likfidator
95

Gra się uruchomi, ale potrzebujesz 512 MB na karcie, by gra nie przycinała. Jeśli masz wersję 256 MB to będą okazjonalne przycinki, bo karta będzie musiała używać pamięci RAM do przechowywania danych graficznych.

Skoro masz taką kartę, to i komputer nie najmłodszy, więc może nawet CPU nie uciągnie tej gry. Zintegrowane karty graficzne z tanich CPU np. z Pentium G4560 mają więcej mocy niż Geforce 9600.

02.05.2018 10:43
1
odpowiedz
Likfidator
95

Osa i Mrówkoczłek

30.04.2018 23:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Tylko, co jest w tej grze trudne? Zbieranie literek KONG i znajdowanie puzzli na planszy i dodatkowe levele.

Nie wiem jak Tropical Freeze, ale DKC Returns na Wii był piekielnie trudny. Późniejsze plansze miały trwające 5-10 minut sekcje, które trzeba było pokonać na jednym życiu, bo checkpointy były bardzo rzadko. Wykonaj serię perfekcyjnych skoków, omiń upierdliwie rozstawionych wrogów itd. DKC nigdy nie skończyłem, gra mnie po prostu znudziła. New Super Mario Bros. Wii też był piekielnie trudny, zrobienie gry na 100% to wyzwanie kilka razy trudniejsze niż Dark Souls 1. Do tego NSMB Wii zrobiłem na 100%, ale bez iskierek, bo na kilku etapach straciłem (dużo!) więcej niż 8 żyć.

Wracając do DKC:TF, gra w wersji na Switcha będzie mieć "Funky Mode". Specjalny tryb dla młodszych, czy mniej doświadczonych graczy, który ułatwia przejście gry. Zatem jak poziom trudności będzie zbyt wysoki, to zawsze będzie jakaś opcja.

Captain Toad( jak już wyjdzie) będzie super dla dzieciaków.

Captain Toad to fajna gra, ale absolutnie nie warta 250 zł. Captain Toad to poziom dobrze wykonanej gry na telefon. Gra na Wii U trafiła do taniej serii Nintendo i kosztowała 100 zł. Jakby była w tej cenie na Switchu, to można śmiało brać, a jak będzie droższa to lepiej zaczekać za remakem Crasha, który ma być za 140-160 zł.

EDIT: Na Amazonie jest pre-order Captain Toad za 40$. Czyli u nas będzie 140-160 zł. W tej cenie jeszcze warto się zastanowić.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-30 23:59:43
29.04.2018 14:22
6
odpowiedz
Likfidator
95

Labo to nowa marka Nintendo, która będzie rozwijana długie lata. Nie jest tak mainstreamowa, bo mimo wszystko kierowana do rodziców-nerdów. Variety kit to zarówno proste zabawki dla chłopców i dziewczynek, jak również bardzo dobrze zaprojektowane i przyjazne środowisko do nauki programowania. Ledwie kilka dni po premierze pojawiło się sporo fajnych projektów, robionych co prawda przez tatusiów, ale jakby nie patrzeć potencjał w tym jest.

Labo to też kolejne podejście Nintendo do szukania nowych nabywców ich konsol. Nawet jeśli samo w sobie nie osiągnie sukcesu, to jest to jakiś argument by kupić pstryczka.

W każdym razie Nintendo cały czas stawia na innowacje, a jak się robi innowacyjne produkty, to nie zawsze odnoszą spektakularne sukcesy.

Pierwsza połowa roku jest dla Switcha dość powolna. Przydałaby się choć jedna gra na miarę Mario Odyssey czy Zeldy. Póki co wychodzą drugoligowce i porty z Wii U, ale druga połowa roku ma być według przecieków bardzo mocna o czym mamy przekonać się na E3.

28.04.2018 21:37
1
odpowiedz
Likfidator
95

Starszym osobom dużo wygodniej korzysta się z większych ekranów. 27" 1080p byłby mile widziany.

Jeśli chodzi o jednostkę, to Pentium G4560 + 4 GB RAM + SSD to optymalny wybór. Desktopowe Pentiumy mają bardzo wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, dzięki czemu w podstawowym użytkowaniu jak internet, komunikatory, muzyka itd. są równie dobre co i5 czy i7 na zablokowanym mnożniku i deklasują prawie wszystkie laptopy.

Taki komputer z obudową złożysz za ok. 1000 zł.

Za 650-700 zł kupisz już monitor z matrycą IPS oraz redukcją migotania, jest to ważne bo starsze osoby nie powinny nadwyrężać wzroku. Matryca IPS ma bardzo dobre kąty i jest najlepszym wyborem do pracy z tekstem.

W używany sprzęt nie ma co się pchać. Nowy Pentium G4560 ma nowoczesne GPU, które posiada sprzętowe wsparcie dla wszystkich kodeków w tym HEVC czy VP9, więc nie będzie problemu z odtwarzaniem filmów na stronach.

EDIT: wysoka responsywność komputera jest bardzo ważna dla osób starszy. Wolno działający komputer będzie ich denerwował i zniechęcał, szczególnie jeśli dopiero uczą się z niego korzystać.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-28 21:38:39
27.04.2018 21:55
odpowiedz
Likfidator
95

GTX 260 to karta kompletnie przestarzała. Żadna nowa gra się na niej nie uruchomi, bo nie posiada shaderów 5.0. Nawet małe gry niezależne, które będą grywalne na zintegrowanych kartach z nowych CPU na 260 się nie uruchomią.

Szukaj Geforce'a 460, 550, 560, czy 650. Choć ten Phenom będzie je ograniczał. Ten procesor nawet do internetu się nie nadaje, więc co tu mówić o grach. Mógłbyś wymienić na Phenom II X4, ale kosztują one 150-200 zł, totalnie nieopłacalne, bo Pentium G4560 kosztujący podobnie za nówkę jest prawie 2x wydajniejszy.

Najbardziej budżetową opcją na komputer do grania są nadal Core2Quady, Q6600 kupisz za 60 zł, płytę do tego za grosze. Po OC ten Core2Quad poradzi sobie w 30 fps z każdą grą.

26.04.2018 11:27
odpowiedz
Likfidator
95

Sytuacja wygląda po prostu tak, że kopaczom nie opłaca się dłużej trzymać GPU obecnej generacji. Sprzedają karty, póki są coś warte. Mówiąc inaczej sprzedając kartę dziś dostanie za nią więcej pieniędzy niż byłaby w stanie wykopać przez resztę swojego życia.

Wejście ASIC i nowej generacji kart podbije trudność, co zmniejszy dochód z każdego obecnego GPU. Te karty nie zarobią na prąd, a do tego będą zajmować cenne miejsce, które lepiej wykorzystają nowoczesne układy.

Wiele się tak naprawdę nie zmieni. Dla graczy jedyna dobra nowina jest taka, że rosnąca trudność kopania podnosi poprzeczkę opłacalności kart. Tak jak do tej pory Geforce 1050 i 1050 Ti były powszechnie dostępne tak w za pół roku czy rok karty o wydajności 1060 nie powinny mieć zaporowych cen. Być może nawet odpowiednik 1070 będzie w przystępnej cenie, ale zapewne w wersji 4 GB RAM, bo 8 GB pójdą do kopalni.

24.04.2018 00:14
odpowiedz
Likfidator
95

Ostatnio bardzo dużo się dzieje w kategorii hackowania Switcha. Na lato jest zapowiedziane CFW dla wszystkich konsol z pierwszą wersją Tegry. Latem mija okres w którym hakerzy zobowiązali się Nvidii czy Nintendo o niepublikowaniu exploita. Tylko, że...

Od kilku dni trwa czyste szaleństwo. Ktoś wrzucił do sieci bootrom konsoli i się zaczęło. Upubliczniono sposób na odpalenie dowolnego kodu na każdej konsoli. Wystarczy kabel USB-C i zwarcie dwóch pinów w gnieździe prawego joy-cona.

Jak to możliwe? Switch jest zbudowany na zwykłej tegrze, która w samej dokumentacji ma opisaną metodę odpalenia trybu przywracania, przy wciśnięciu dwóch przycisków w trakcie zimnego startu. Wystarczyło znaleźć odpowiednie piny na płycie głównej konsoli. Jak się okazało te piny są nawet wyprowadzone na zewnątrz. Nie trzeba nawet konsoli rozbierać, by ją shackować.

Jakby tego było mało, druga grupa hakerów zapowiedziała, że 25 kwietnia mija ich embargo na exploita i tego dnia udostępniają przygotowane przez nich linuxowe distro, z działającymi sterownikami 3D i ekranem dotykowym. Pokazali nawet działający emulator Dolphin z grami z NGC. Być może nawet emulacja Wii wchodzi w grę.

O ile CFW mnie nie interesuje, to linuxa z emulatorami, przeglądarką, streamowaniem Steam itd. z chęcią zainstaluję jako drugi system.

EDIT: https://twitter.com/fail0verflow/status/988543541403160576 Na Switchu odpalili yuzu, czyli eksperymentalny emulator Switcha. Ktoś ma poczucie humoru.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-24 00:37:11
23.04.2018 23:28
odpowiedz
Likfidator
95

Co prawda pierwsze modele PS4 były dość głośne, ale w Twoim przypadku najprawdopodobniej konsola przypomina, że należy wymienić pastę termoprzewodzącą. Kup coś z wyższej półki, co dobrze wypada przy OC procesorów, otwórz konsolę i wymień.

Po nałożeniu dobrej pasty konsola powinna mniej hałasować niż od nowości.

20.04.2018 22:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Do grania w łóżku najlepsze jest coś takiego: https://i.redd.it/k13m7rtgj9jy.jpg czyli coś na podobieństwo uchwytu do nawigacji z samochodu. Na obrazku Switch, ale tablet też da się tak zamontować.

Do tego bezprzewodowy kontroler i można grać. Joy-cony są świetne, bo każda ręka trzyma swój kontroler, co jest bardzo wygodne. Na PC możesz używać dowolnego pada, albo kontroler steama, który bardzo dobrze sprawdza się w grach na myszkę.

20.04.2018 16:08
odpowiedz
Likfidator
95

Miałem chwilę czasu, więc też coś zrobiłem. Nawet nie wiem, czy jest w ramach regulaminu, bo to nie ulotka, ale miałem sporo frajdy z machania myszą:)

Praca pod tytułem: "Na pohybel plastykom" zainspirowana opinią większości użytkowników GOLa na temat konkursów plastycznych wygrywanych przez świeżo zarejestrowanych studentów/absolwentów ASP, których jedynym celem jest sprzedać nagrodę na allegro.

19.04.2018 17:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Nie, naprawdę nie chcę tutaj krytykować GoWa. Weźcie przeczytajcie jeszcze raz moją wypowiedź pod recenzją. Gry nie krytykowałem jako takiej. To kolejna piękne zrobiona i dopracowana pozycja na PS4, ale to nie jest gra dla mnie, co też odpowiednio uargumentowałem. Preferuję inny styl gier.

Jedyne co tak naprawdę krytykowałem, to fakt że Sony równa wszystkie swoje gry do jednego schematu. Naprawdę nie rozumiem, co im szkodziło w tym, by GoW był bliższy swoim slasherowym korzeniom?
Fakt, że to niszowy gatunek, ale skoro Nintendo potrafiło przygarnąć Bayonettę i finansuje Platinum Games by zrobili już trzecią grę z serii, mimo iż na tym dużo nie zarobią, jeśli nie dołożą, to i Sony mogłoby dać coś fanom slasherów.

Robienie gier na jeden schemat zawsze jest złe, niezależnie od tego jak dobra będzie to formuła. Może nadal wam ona odpowiada, ale gwarantuję wam, że za 5-10 lat będziecie mieć jej dość. Już teraz można było poczytać opinie fanów trylogii Nathana Drake'a, którzy się odbili od czwartej części, bo wprowadzała zbyt mało nowości.

A co do hype'u, to mnie autentycznie zaskoczyło, że jest tak mało szumu wokół GOWa w anglojęzycznym internecie. Na reddicie PS4 więcej komentarzy dotyczących Spidermana niż GOWa. W kilku miejscach, które odwiedzam sekcje dotyczące PS4 praktycznie martwe, choć ja preferuję społeczności bliskie konsolom Nintendo, a te grupy za konsolami Sony nie przepadają i PS4 robi im co najwyżej za drugorzędną platformę... Mnie to też trochę dziwi, bo są tacy co dosłownie grają tylko w tytuły od Nintendo, odcinając się od reszty platform.

Youtuberzy, których subskrybuję nikt poza arhn.eu i Digital Foundry nie zrobił materiału z GOWa. Co innego jak wychodził remaster Crasha rok temu, wszędzie miałem w polecanych.

To mnie właśnie zaciekawiło, że premiera głośnej gry, która zebrała świetne recenzje, a internet nie reaguje. Zaskoczyło mnie to, że jacyś tam topowi youtuberzy robili w tym tygodniu materiały z Fortnite zamiast GOWa.

To jest właśnie przykre, bo jakby na GoWa nie patrzeć, to jest to singlowa gra w starym stylu. Bez wahania wybrałbym GoWa przed np. Far Cry 5.

A może wy macie inne wrażenia? Youtube w końcu ma jakieś algorytmy polecające i u mnie z gamingowych kanałów przewijają się retro platformy, Switch, Xbox One oraz trochę indyków z PC.

GOW to też europejskie klimaty. Odwrotna sytuacja niż np. z Halo, które u nas jest totalną niszą, a w USA kultowe.

19.04.2018 16:14
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Walczę ze sobą żeby nie kupować na premierę bo 250 zł uderzy trochę w mój budżet

Miesiąc temu był pre-order w X-KOMie za 189 zł, co patrząc na dzisiejsze ceny było niezłą okazją.
W każdym razie gra nie ma multi, więc cena powinna się unormować dość szybko. Sklepy jak widać naliczyły podatek od nowości, bo hype w Polsce jest znacznie większy niż na zachodzie. Gdyby nie GOL to bym nawet nie wiedział, że GoW teraz wychodzi, bo na zagranicznych forach cisza. Dużo więcej szumu jest odnośnie nowego Spidermana, ale to jest silne i popularne IP.

19.04.2018 10:28
odpowiedz
Likfidator
95

To przełączanie między pojazdami jest naprawdę fajne. Jeśli gameplay zrobi z tego użytek i np. samochód i łódź będą szybsze od samolotu, ale samolot nie będzie musiał trzymać się drogi, to gameplay może zyskać sporo głębi, a gracz będzie musiał opracować najefektywniejsze ścieżki, gdzie jechać samochodem, kiedy lecieć, a kiedy popłynąć.

Tradycyjna formuła wyścigu, by mnie nie interesowała, ale po tym trailerze The Crew 2 mnie zaciekawił.

17.04.2018 11:20
odpowiedz
Likfidator
95

Nie wiem w jaki sposób chciałbyś ulepszyć moce bohaterów, by nie były przesadzone. Klasy polegają na mocach w różnym stopniu i np. dla szamana wystawienie losowego totemu jest tylko niewiele gorsze od wybrania typu. Jakby wystawiał 2 totemy, to byłby OP.

3 dmg u Huntera to wystarczająca siła. Nowe karty dały mu niezłe synergie. Jeden minion odnawia moc, drugi podwaja obrażenia. Obaj wymagają usunięcia ze stołu. Baku hunterem gra się bardzo fajnie. Trzeba od początku planować całą grę i liczyć obrażenia jakie się zada. Najczęściej kluczowa jest 5-6 tura, bo wtedy trzeba podjąć decyzję czy iść w twarz, czy walczyć o stół.

Baku i Genn będą przewijać się przez dwa lata. To są naprawdę fajne karty i dużo lepiej zbalansowane niż te, które blokowały jeden slot. Co ważne, te karty mają sens dopiero teraz, gdy mechanika discover i losowa generacja kart zostały mocno ograniczone.

Cała siła Bakudina polega na tym, że minion za 3 many pozwala mu dobrać Sunkeeper Tarim, który jest po prostu OP w parze z ulepszonym hero power.

Gra jednak zmierza w dobrym kierunku. Gdyby jeszcze znerfili warlocka, to byłoby miło. Warlock był dobrze wyważony przed koboldami. Miał dobrego DK, sporo kontrolnych kart i znośne leczenie. Koboldy dały mu totalnie przesadzone karty. Jest zbyt żywotny, przez co nie zabijesz go wcześnie, a w end-game ma zbyt wysokie value, by przegrać.

16.04.2018 11:23
odpowiedz
Likfidator
95

PS4 Pro ma grafikę dużo bliższą 960 niż 970. Xbox One X to gdzieś między 1060, a 1070. No i obie konsole są mocno ograniczane przez procesor.
Nie ma co patrzeć na porównanie czystych teraflopów. Karty AMD działają inaczej niż Nvidii. Radeony potrzebują dużo więcej surowej mocy, by doścignąć Geforce'y w grach. Ta surowa moc ma jednak znaczenie przy kopaniu kryptowalut, gdzie Radeony są dużo lepszym wyborem, a przez to ich dostępność było zerowa w okresie największego szału kopania.

16.04.2018 10:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Niestety, ale na tym laptopie gry dobrze działać nie będą. Geforce 950M to mniej więcej 50% tego co wyciąga GPU z Xbox One.

Forzy były projektowane pod XO, więc będą mieć problem ze skalowaniem się na coś mocno słabszego. Na granie w 1080p nie ma szans, ale być może da się zagrać w 720p.

Demo to mimo wszystko dobry sposób, by ocenić działanie gry. Jeśli demko w 720p jest niegrywalne na Twoim laptopie, to i pełna wersja nie będzie. Jeśli zaś demko trzyma 30 fps i tylko czasem gubi klatki, to pełna wersja powinna działać poprawnie.

A co z Forzą 7? Jak ona działa? Demko jest jakby lepiej zoptymalizowane niż Horizon 3.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-16 10:47:40
15.04.2018 16:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Ten komputer będzie nadawał się do gier tak długo jak PS4 Pro, bo ma porównywalne GPU, jeśli nie trochę lepsze oraz wyraźnie wydajniejszy CPU.

Oczywiście z 60 fps będzie problem, ale konsolowe 1080p w średnich detalach i 30 fps to jeszcze kilka lat bez problemu.

12.04.2018 10:49
odpowiedz
13 odpowiedzi
Likfidator
95
4.5

W recenzji zabrakło odpowiedzi na kilka pytań.

Czy w grze są starcia z gigantycznymi potworami? Czy późniejsze lokacje to coś więcej niż labirynty z płaską podłogą jak w Wolfenstein 3D? Oglądając przedpremierowe gameplaye wszędzie były płaskie korytarze, otoczone małymi górkami po bokach, by ograniczyć zasięg rysowania, a w nielicznych miejscach gdzie ich nie było, wszystko zakrywała mgła. Jedynym urozmaiceniem były tunelowe i bardziej wertykalne jaskinie, ale też klaustrofobiczne.

Recenzja w ogóle nie odnosi się do wad gry:
- 30 fps,
- niski skill cap tj. nawalaj X aby wygrać, zero finezji.
- porzucenie slasherowej konwecji.

No o tym ostatnim jest coś powiedziane, ale to jest zdecydowanie wada gry. Sony z jeszcze większym uporem chce robić swoje gry na jeden typ. Nie zdziwi mnie, gdy w kolejnym GoW pojawią się osłony i magiczne karabiny.

To wszystko rozchodzi się o filozofię tworzenia gier. Exy z Playstation są przystępne, casualowe. To są gry w które się nie gra, a przechodzi. Interfejs na każdym kroku podpowiada co masz robić, teraz idź do punktu X, potem strzelaj, czy machaj toporkiem. Te gry są pozbawione najlepszych składowych tj. adaptacji, planowania i eksploracji. Pozostaje tylko egzekucja, która jest najnudniejszą i praktycznie obowiązkową częścią gier.
Największą wadą gier AAA jest właśnie podział na sekcje: korytarzyk, arenka, QTE, cutsenka, korytarzyk, arenka itd. To nie jest przyjemne, to jest jak praca na taśmie w fabryce. Najlepsze co można spotkać w grach, to konieczność opracowania własnego planu działania. To jest najfajniejsze. Tak jak wczoraj prawie zarwałem noc przebudowując fabrykę w Factorio, by ograniczyć zanieczyszczenie, by nie prowokować kolejnych ataków ze strony kąsaczy.

Jest ogromna przepaść między Sony, a Nintendo. Pierwsza stawia na piękne i 'epickie' opowieści, a druga na wspaniały i wymagający gameplay.

W tym roku czeka nas starcie GoW vs Bayonetta 3. Pierwszy jest casualowym blockbusterem w 30 fps, a drugi będzie pełnoprawnym slasherem z bardzo wysokim skill capem, 60 fps i ociekającymi niesamowitością starciami, przy których machający toporkiem stary dziad wypada po prostu żałośnie. Bayonetta ma bardzo złożony system walki. Wymagający precyzji i przemyślanych sekwencji. Radość z wygranego starcia szybko mija, gdy gra przywali najniższą ocenę:) ale to tylko motywuje do szlifowania umiejętności.

Jednak kto co lubi. Sony doskonale zna swój target. Jak ktoś świetnie bawił się przy dotychczasowych exach z PS4, to GoW będzie dla niego kolejnym niesamowitym doświadczeniem.
Mnie do tej gry nie ciągnie, widzę w niej mnóstwo cech, które mnie od niej odpychają. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to po prostu trochę lepiej wykonany Ryse: Son of Rome.

Mój komentarz to po prostu przeciwwaga do tych wszystkich pochlebnych opinii. GoW to nie jest gra dla każdego, tak jak nie każdemu podchodzi styl Playstation.

Fanom God of War życzę soczystej rozrywki w ten dopracowany i wysokobudżetowy tytuł na który tak długo czekali.

11.04.2018 20:19
2
odpowiedz
Likfidator
95

PS4 emuluje ps2, poczytaj, to żadne porty

Nie masz pojęcia w temacie. PS4 nie emuluje PS2, a jedynie kilka wybranych gier z PS2, a to ogromna różnica. Dużo łatwiej napisać emulator konkretnej gry niż samej konsoli. Konsole od PS2 w górę i tak są emulowane tylko poprzez HLE. O bezpośredniej emulacji nie ma mowy.

Emulacja wysokiego poziomu (HLE) polega na tym, że zamiast emulować każdą instrukcję emulator analizuje kod i szuka znanych mu ciągów instrukcji, które odpowiadają za określone funkcje np. odtwarzanie dźwięku, czy rysowanie czegoś na ekranie. Zaletą HLE jest duża szybkość emulacji, wadą niska dokładność i konieczność tworzenia profili do każdej gry z osobna.

Pisanie emulatora pod konkretną grę pozwala iść jeszcze dalej i zoptymalizować tylko pod funkcje używane w konkretnej grze.

Czyli ps4 jest za słabe na emulację ps2 ale już ps5 będzie nawet cella z ps3 emulować? Hmmm... coś tu nie ma sensu.

PS4 ma tragiczną wydajność pojedynczego rdzenia, kluczowej rzeczy w emulacji. Ryzen 5 jest od 3 do 10 razy wydajniejszy od Jaguara z PS4 w zależności od zastosowania i to bardzo ostrożnie szacując. W praktyce różnica może być dużo większa. Taka różnica wystarczy, by mieć pełnoprawny emulator PS2 i prawdopodobnie wystarczy, by emulować CELLa.
Być może Sony nawet pokusi się o implementację sprzętową części funkcji CELLa, by taką emulację ułatwić. Tak jak Xbox One posiada GPU dostosowane do emulacji X360.

Wymagania emulatora z PC nie mają, oczywiście, tu nic do rzeczy.

Oczywiście, że mają. Praw fizyki nie przeskoczysz. Ba, nawet nie trzeba pisać emulatora, by oszacować minimalne wymagania do użytecznej emulacji.

Żaden proces tworzenia emulatora nie jest podobny i jego efekty nie powinny być porównywane do siebie.

Jak masz pisać takie bzdury, lepiej się w ogóle nie wypowiadaj. Wszystkie emulatory są do siebie bardzo podobne. Tworzysz wirtualny RAM, wirtualny CPU i wszystkie inne układy z konsoli. Zaczynasz od interpretera kodu, jest wolny, ale łatwy w implementacji i dokładny. Później powstaje dynamic recompiler, który kompiluje kod w czasie rzeczywistym przyspieszając emulację nawet kilkaset razy.

Emulacja każdego komponentu z osobna jest z reguły prosta. Problem zaczyna się przy synchronizacji i zapewnienia odpowiedniej komunikacji. W przypadku emulatorów nigdy nie jest ona idealna. Potrzeba FPGA, na którym da się zaimplementować 100% symulator, który przetwarza wszystkie podzespoły jednocześnie, a nie jak emulator jeden po drugim.

Emulacja konsol jest o tyle trudna, że twórcy gier wykorzystywali różne tricki sprzętowe, zależne np. od opóźnień w komunikacji między podzespołami, co pozwoliło im tworzyć unikalne efekty graficzne. Dlatego też część gier jest łatwiej emulować niż inne.

To jest temat rzeka, ale też bardzo dobrze opisany w internecie.

Jedyną przewagę jaką mają twórcy oficjalnych emulatorów jest dostęp do specyfikacji technicznej. Tylko, że to jest po prostu kwestia czasu. Entuzjaści rozkładają konsole na czynniki pierwsze. Jedni piszą dokumentację, inni emulatory.

Emulatory NESa, SNES, NGC i Wii są dużo lepsze niż oficjalne odpowiedniki Nintendo. Jedynie w przypadku N64 Nintendo dysponuje lepszym emulatorem, ale tutaj sprawę można załatwić odpalając gry z VC w Dolphinie:)

Emulatory konsol Sony nigdy nie były tak rozwijane jak konsol Nintendo. Po prostu mniejsza motywacja, bo i dobrych gier jak na lekarstwo na Playstation.

11.04.2018 17:37
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

daje do myślenia to, że prawdopodobnie działa na win10 z konsoli, czyli teoretycznie na pc też by dał radę.

Niestety to nie jest takie proste. Układ graficzny z XO wspiera formaty tekstur z X360 i ogólnie jest sprzętowo kompatybilny z układem z X360. Nie są to rzeczy, z których korzystają nowe gry, ale właśnie konsola była od początku zaprojektowana pod kompatybilność wsteczną. Emulator był jednak rozwijany dopiero po premierze konsoli.

Emulator X360 na PC musiałby wykonać dużo więcej pracy, by przetłumaczyć dane wysyłane do karty graficznej na zrozumiały dla PCtowych GPU format. Co nie jest łatwe, czego najlepszym dowodem jest emulator Xenia, który mimo iż działa szybciej niż emulator PS3, to ma słabiutką kompatybilność i nawet nie potrafi odtworzyć wyglądu gier z X360. Twórcy zastrzegli, że nie będą celować w identyczny wygląd, bo to jest ponad ich możliwości.

W każdym razie Microsoft jakby chciał, to by taki emulator zrobił, ale na to nie ma szans. Phil Spencer kiedyś napisał, że chciałby zaoferować emulację pierwszego Xboxa na PC. Może i to ma sens, bo te gry działałyby nawet na zintegrowanych kartach intela.

Emulator X360 mimo wszystko wymagałby czegoś lepszego i Microsoft raczej nie chce wchodzić w tony problemów z kompatybilnością i skarg klientów, którym stara gra nie działa na nowym komputerze.

Nie będzie, sony nie ma zamiaru wspierać wstecznej kompatybilności, ma co prawda emulator ps2, ale mało tytułów i jeszcze raz płatne, nie działają oryginalne płyty.

PS4 jest za słabe, by emulować PS2. Wystarczy popatrzeć jakie wymagania ma emulator na PC. Te niektóre gry z PS2 to częściowe porty ze zmodyfikowanym kodem tak, by działało to płynnie na PS4. O PS3 nawet nie ma szans.

Nadchodzi jednak PS5, które wyposażone w 8-rdzeniowego Ryzena pewnie zaoferuje pełna kompatybilność ze wszystkimi konsolami Sony. Od PSXa po PS4.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-11 17:39:58
09.04.2018 18:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

EnX, ale nad czym się tu zastanawiać. LG G6 w obecnej cenie miażdży całą średnią półkę. Masz flagowca z wodoszczelnością, NFC, świetnym ekranem 1440p, dobrą baterią, unikatowym aparatem szerokokątnym i nawet wsparciem HDR i Dolby Vision w Netflixie. G6 masz wszystkie flagowe feature'y z 2017 roku.

Wydajnościowo jest dosłownie 2x szybszy niż Mate 10 Lite. Naprawdę nie wiem jak w ogóle można rozważać zakup tych telefonów, gdy za dwie czy trzy stówy więcej masz LG G6, które miażdży je pod każdym względem.

09.04.2018 15:09
odpowiedz
Likfidator
95

Akurat kategoria 4KB na Atari 2600 wypada najgorzej. 4K robi się najłatwiej, bo to cała przestrzeń adresowa procesora. 8, 16 i 32 KB demka są trudniejsze, bo trzeba stronicować pamięć, co mocno podnosi trudność programowania.

Niedawno natrafiłem na Dooma na Commodore 64 https://www.youtube.com/watch?v=G0ct1PjBvMs
Działa to na SuperCPU, czyli unowocześnionej wersji 6502 z taktowaniem 20 MHz i 16 MB przestrzenią adresową.
Jest też port wolfensteina 3D.

07.04.2018 22:42
odpowiedz
Likfidator
95

Na każdym skrzyżowaniu w mieście jest wyścig czy inny event, ale jest tylko 9 miejsc docelowych z tego co pamiętam, więc szybko nauczysz się skrótów i innych tricków, by jak najszybciej dotrzeć do celu.

Większość wyścigów nie ma jednej najlepszej trasy, szczególnie na początku wyścigu to bez różnicy w którą drogę skręcisz, pod warunkiem, że będziesz kierował się do celu, a te są na wschodzie, zachodzie, północy, południu i pośrednich. Miejsc docelowych jest mało, więc będziesz je odwiedzał często, czyli ostatni kilometr wyścigu będziesz znał na pamięć. To uczucie prędkości i dezorientacji to jedna z ważniejszych zalet gry.

Wypróbuj wszystkie 3 rodzaje samochodów, każdy premiuje inny styl jazdy i niektóre typy wyścigów są nie do przejścia w złym samochodzie. Ja prawie cały czas jeździłem samochodami kaskaderskimi (zielony boost), bo było z tego najwięcej radochy. Ciągnęło się kombosy, by dostać jak najwięcej boostu i jeździło skrótami, gdzie więcej samochodów latał niż jeździł.

03.04.2018 19:39
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Kilgur, zależy jak na to spojrzysz. Dużo się mówi o modernizacji sprzętu, ale w praktyce mało kto się za to zabiera.

Pentium G + płyta H110 są taniutkie i w kategorii cena/wydajność nic im nie dorównuje, chyba że ktoś potrzebuje wielordzeniowego CPU, wówczas AMD wygra, ale to wykracza poza zwykły domowy użytek.

Pentium G 4560 ma 2x więcej mocy niż CPU z XO X czy PS4 Pro. Także do premiery kolejnej generacji konsol w zupełności wystarczy do 30 fps. Dla kogoś kto chce okazjonalnie sobie w coś zagrać nic lepszego nie potrzebuje.

Do tego, żeby wykorzystać 4-rdzeniowy CPU potrzeba min. Geforce'a 970 albo 1060. Dla 6-rdzeniowego i5 nawet 1080 Ti to zdecydowanie za słaba karta, by zrobić z niego użytek. 6-rdzeniowce rozwiną skrzydła za 3-4 lata. Tak jak i5 2500K rozwija skrzydła dopiero z Geforce 980.

Oczywiście dla świętego spokoju najlepiej zaczekać te kilka tygodni. Na początku maja sytuacja będzie jasna, czy nowe CPU i płyty Intela namieszają na niskiej półce cenowej, czy nie.

03.04.2018 18:56
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Pentium G to najtańsza i najgorsza możliwa opcja. Mizerna wydajność w innych zastosowaniach niż gierki i brak możliwości wymiany procesora na lepszy.

Jak masz pisać takie głupoty, to lepiej nic nie pisz.
Pentium G ma równie wysoką wydajność pojedynczego rdzenia, co i3, i5 czy i7 o takim samym taktowaniu. Przeglądarka, pakiet biurowy, czy aplikacje użytkowe, gdzie więcej się klika niż przetwarza danych będą śmigać równie dobrze co na droższych CPU.

W tych zastosowaniach Pentium G jest lepszy niż wszystkie procesory AMD razem wzięte, które mają niską wydajność pojedynczego rdzenia i starają się to nadrobić ich większą ilością, ale nie licząc gier 2 rdzenie wystarczy do domowego użytku.
Jeśli chodzi o gry to Pentium G od 4560 w górę ma 2 rdzenie i 4 wątki, a tym samym poradzi sobie z każdą grą w 30 fps, a w wielu grach także 60 fps będzie możliwe, pod warunkiem użycia karty Nvidii, które mniej obciążają CPU niż Radeony.

Kupując Pentium G 7-generacji możesz w przyszłości wymienić procesor na 4-rdzeniowe i5 czy 8-wątkowe i7.

G4560 czy 4600 mają wbudowaną dobrą zintegrowaną kartę graficzną Intel HD 630, która nawet pozwala zagrać w starsze i nowsze gry. WOT wyciąga 60 fps w 1080p na średnich detalach.
Starsze gry z epoki X360 będą grywalne w 900p na wysokich detalach.

HD630 wspiera 4K i ma sprzętowe wsparcie wszystkich nowoczesnych kodeków. Pentium G bez problemu poradzi sobie z każdą usługą video, nawet z Netflixem 4K HDR.

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_kwiecien_2018

W nowych zestawach z kwietnia Pentium wciąż są polecane w zestawach do 2000 zł.

Kilka miesięcy temu składałem domowego PCta do internetu na G4600 i komputer działa błyskawicznie. Nie używam go do gier, bo mam kompa z i5 do tego, ale we wszystkim innym śmiga.

Oczywiście Pentium G4560 to oferta dla osób z naprawdę ograniczonym budżetem. Naprawdę warto dołożyć trochę i kupić płytę + CPU nowszej generacji, które to otwierają przed nami możliwość upgrade'u do 6-rdzeniowych i5.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-04-03 18:57:39
03.04.2018 12:48
odpowiedz
Likfidator
95

Far Cry 5 można ocenić dowolnie. Od gniota po arcydzieło. Wszystko zależy od przyjętych kryteriów.

Wysoka sprzedaż pokazuje po prostu, że gra przypadła do gustu grupie docelowej dla której była tworzona i to jest właśnie sukces, za który należy Ubisoftowi pogratulować.

Mnie do FC5 nie ciągnie. Na pewno nie w tej cenie. Co najwyżej chciałbym zobaczyć jak działa na moim komputerze i trochę postrzelać. Ot przydałoby się demko w starym dobrym stylu, albo przynajmniej jakiś 30-60 minutowy trial.
Na 95% FC5 mi nie podejdzie, ale pozostaje te 5% niepewności, że gra mogłaby mnie wciągnąć, bo oglądając recenzje na youtubie recenzenci mówili, że gra ma mocno usprawnioną formułę i jest po prostu mniej powtarzalna.

Inna sprawa, że wczoraj odkryłem Factorio, przy którym spędzę 50-500 godzin w najbliższych miesiącach, a potem nadejdą kolejne exy od Nintendo na Switcha, więc Ubisoft na mnie w tym roku nie zarobi.

03.04.2018 11:30
odpowiedz
Likfidator
95

Dzień trwa teraz tyle co w pierwszych dniach września. To samo z wysokością słońca nad horyzontem. Dlatego temperatury powyżej 20'C nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Tak samo jak wahania temperatur. Ziemia jest wychłodzona po zimie, do tego różne obszary nagrzewają się w różnym stopniu, stąd takie wahania. Zmiana kierunku wiatru może zmienić temperaturę o 10-15 stopni w ciągu doby.

Stabilizacja pogody następuje w okolicy 20 maja, który jest uznawany za dzień, od którego zaczyna się okres bez przymrozków trwający do końca sierpnia.

Druga połowa roku, gdy dzień się skraca, zawsze ma stabilniejszą pogodę. Ziemia ma zmagazynowane ciepło i powoli się ochładza stabilizując różnice temperatur.
Dlatego np. kwiecień odpowiada październikowi, mimo iż jeśli chodzi o wysokość słońca i długość dnia październik to odpowiednik lutego i pierwszej połowy marca.

01.04.2018 11:50
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

W chwili obecnej masz tylko dwie sensowne opcje:
1. Zakup TCL z serii P60xx za 2000-2200 zł przy 55". 10-bitowe matryce 4K z ładnym odwzorowaniem barw i wsparciem dla HDR10, HLG oraz Youtubem w HDR. Problemem jest tylko niska maksymalna jasność, ale telewizory te są znacznie lepsze niż nisko-średnia półka LG, Samsunga czy Sony, gdzie brak 10-bitowych matryc i nawet nie ma strefowego przyciemniania LED.

2. Zakup LG C7 55" za 6500 zł. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCD, a LG ma absolutnie najlepszy system Smart i wspiera wszystkie standardy HDR10, Dolby Vision, HLG i Youtube HDR.

Nic innego nie warto brać i prawdę powiedziawszy jak rozważasz dać 4000 zł, to i możesz zwiększyć do 6500 zł. Warto. Weź w ratach 0% i nawet nie odczujesz tej kwoty.

Jeśli absolutnie nie chcesz kupować OLEDa, to na Twoim miejscu bym czekał. LG LB670V to całkiem przyzwoity TV HD, z dość dobrym odwzorowaniem barw, ale słabą czernią z powodu użycia matrycy IPS. W jednej sypialni mam ten model TV i nie zamierzam go wymieniać jak na razie, ale faktem jest że to mój najsłabszy TV. Resztę mam na matrycach VA i jedną starą plazmę, która wciąż budzi respekt pod względem kontrastu.

31.03.2018 19:56
2
odpowiedz
Likfidator
95

Nie ma szans na dobry TV 50" 4K za 1200 zł. Xiaomi nie produkuje matryc, musi brać gotowce od LG, Samsunga, Innoluxa czy innego producenta, a oni nie dadzą dobrego produktu za pół darmo. Matryca to 95% kosztów TV. Xiomi jedynie może zaprojektować obudowę i wziąć gotową płytkę z ARMem zarządzającą TV.

W cenie 1200 zł wystarczy albo na najgorszej jakości matrycę IPS, która nawet nie będzie mieć adresowania pojedynczych pikseli, albo postawią na odrzuty produkcyjne co mają setki spalonych pikseli. Paradoksalnie ta druga opcja jest lepsza. 4K ma tak dużą gęstość pikseli, że spalone subpiksele są niewidoczne przy normalnej odległości z jakiej się ogląda TV.

Wsparcie HDR w takim TV to sztuka dla sztuki. Tania matryca nawet nie spełni norm dla telewizji HD, a gdzie tu mówić o rozszerzonej przestrzeni barw? Na wysoką jasność 1000 nitów też nie ma co liczyć.

Tak tani telewizor to skok na kasę. Xiaomi powinna zaatakować półkę cenową za 3000 tys. zł, bo tam jest najgorzej. Telewizory z zakresu 2000-4000 zł w zasadzie niczym się nie różnią. Za 2000 zł kupi się TCL z 10-bitową matrycą VA o bardzo ładnych i nasyconych kolorach i strefowym przyciemnianiem LED. Gdyby nie niska maksymalna jasność, to te TV za 2000 zł nie ustępowałyby LCD za 5-6 tys. zł.

Xiaomi odniosłaby sukces z telewizorem:
1. 10-bitowa matryca VA z dobrym pokryciem rozszerzonej przestrzeni barw.
2. Porządna fabryczna kalibracja.
3. Direct LED, czyli nie podświetlenie krawędziowe, ale siatka np. 32x18 z przyciemnianiem każdej diody. Wyższe wartości np. 64x36 byłyby jeszcze lepsze, ale ponad 2000 diod podniosłoby koszty.
4. Jasność 1000 nitów - przy tak dużej ilości diod całkiem możliwe.
5. Porządny i responsywny system operacyjny TV.
6. Jak najniższy input-lag w trybie gry.
7. Wsparcie HDR10+, youtube HDR i HLG. Dolby Vision byłoby też miłe, ale opłata licencyjna podniosłaby niepotrzebnie koszt TV.

Sprzedawać taki TV w cenie:
40" - 2000 zł,
50" - 3000 zł,
55" - 4000 zł, itd.

Nie musieliby TV promować. Wystarczyłaby recenzja na rtings.com i internet sam by taki TV promował.

Pomysł jest po prostu taki, by sprzedawać dobre TV, bez sztucznego ograniczania ich możliwości jak to robi Samsung, LG czy Sony. Chociażby tanie TV Samsunga są pozbawione strefowego przyciemniania LED, co zabija efekt HDR. LG z uporem maniaka produkuje LCD w IPSie z subpikselami RGBW psującymi rozdzielczość, ale poza tym mają dobre parametry, a Sony do tanich serii wrzuca po prostu słabe matryce. Ot każdy producent specjalnie psuje tanie modele, by klient kupował te z wyższych półek.

29.03.2018 20:33
odpowiedz
Likfidator
95

Wzrost wydajności będzie, nawet w miarę zauważalny, ale moim zdaniem taka wymiana nie ma sensu. Na 750 w gry da się grać, a RX 560 do wysokich detali czy 60 fps też nie starczy.

Jeśli już wymieniać GPU to przynajmniej na Geforce 970 albo 1060, ale obecne ceny też niezbyt do tego zachęcają.

Najlepsza opcja to po prostu czekać. Wszystko wskazuje na to, że karty graficzne będą tanieć, bo rynek koparek kryptowalut się stabilizuje.

29.03.2018 12:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Skyrim miał bardzo niskie wymagania jak wyszedł. Na teraz 10 letnim Geforce 8800 da się grać w 900p przy 60 fps. Na Switchu tylko 30 fps.

Z portami ogólnie jest problem. Są robione na szybko i gry działają słabo. Rocket League dostało niedawno łatkę, która poprawia działanie gry i dodała tryb 30 fps w 1080 dla tych co wolą lepszą grafikę kosztem płynności.

O ile w trybie przenośnym Switch jest OK, to w trybie stacjonarnym naprawdę przydałoby się trochę więcej mocy. Do tego brak HDRu jest niewybaczalny. Tryb ten nie podnosi wymagań gry, a robi ogromną różnicę na odpowiednim TV. Chociażby Xenoblade Chronicles 2 wiele by zyskał w trybie HDR.

Ogólnie ma wrażenie, że Nintendo spoczęło na laurach. Zwabili miliony zaangażowanych graczy Zeldą, Mario i innymi grami dla hard-core'owców, więc teraz polują na casuali z LABO.

Mój Switch na razie zbiera kurz. Ostatnia wyprzedaż to żart. Nawet po przecenie ceny gier wyższe dwukrotnie niż na pozostałych platformach.

Ostatnia aktualizacja 5.0 też sporo namieszała. Sporo osób ucegliło sobie konsole używając docków innych producentów.

Jak tak dalej pójdzie, to Switch skończy jak pozostałe platformy Nintendo z zerowym wsparciem 3rd party.

29.03.2018 11:29
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Niestety też dołożyłem cegiełkę do tego sukcesu. W każdym razie, to był ostatni film SW na jaki wybrałem się do kina. Niezależnie jakie będą recenzję, kolejny film obejrzę co najwyżej na TV.

29.03.2018 11:16
odpowiedz
Likfidator
95

Na 3DS też są emulatory do PSX włącznie, ale trzeba mieć zainstalowane CFW, żeby bawić się w homebrew.

3DS jest wstecznie kompatybilny z NDSem, co łącznie daje kilkaset świetnych gier do ogrania.

Zarówno PSV jak i 3DS powoli są porzucane. 3DS jeszcze dostaje nowe gry, bo Nintendo nie było pewne sukcesu Switcha i miało gry na 2018 dla 3DS, ale to ostatnie miesiące wsparcia.

Jeśli o mnie chodzi to zakupu PSV bym nawet nie brał pod uwagę. 3DS po prostu miażdży pod względem ilości i jakości gier.

Lepszym pytaniem jest, czy wolisz odchodzącego 3DSa z bogatą biblioteką gier, czy droższego, ale też dużo mocniejszego Switcha ze świetnymi exami i nadchodzącymi hitami.

29.03.2018 10:56
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

lordpilot, to przecież oczywiste, że zwykłe PS4 dostanie wersję HDR. Inżynierowie Sony dokonali naprawdę wielkiej rzeczy. Zamiast użyć wyjścia HDMI z GPU konsoli, użyli nowszego Display Port i wbudowali w konsolę własną przejściówkę DP->HDMI, której hardware pozwolił zaimplementować HDMI 2.0 w momencie, gdy standard został zatwierdzony.
Microsoft musiał wydać Xbox One S, żeby gry na Xboxie działały w HDR.

Co do samej łatki, to mam wrażenie, że Microsoft sypnął trochę zielonych, by HDR jako pierwsze trafiło na XO. Microsoft bardzo dba o to, by gry multiplatformowe były w najlepszych wersjach na ich konsolach.

Ciekawe co ze wsparciem HDR dla PC? Na tej platformie przecież mogliby wydać wersję BETA i gracze sami by przetestowali HDR i zgłosili błędy.

27.03.2018 21:14
odpowiedz
Likfidator
95

Kupiłem, bo Poly Bridge kusi mnie od dawna. Ograłem kilka plansz i niestety muszę powiedzieć, że do starego Pontifexa się nie umywa. Gra wygląda jakby była portem mobilnej gierki, a fizyka jest dziwna. Pontifex miał znacznie ciekawsze plansze i mechanikę. Niby Poly Bridge to prosty klon, ale jednak gorszy.

27.03.2018 10:27
odpowiedz
Likfidator
95

Pisałem już kiedyś, że jakość techniczna HBO GO jest tragiczna. Już nawet pomijając tragiczny interfejs, samo obejrzenie filmu graniczy z cudem.

W godzinach wieczornych po prostu nie da się z tego serwisu korzystać. Zwykłe zatrzymanie obrazu i buforowanie dało by się jeszcze wytrzymać, ale często jest tak, że stream się wywala i aplikacja zaczyna odtwarzać film od początku.
Telefony mają nowszą wersję appki niż telewizory i tam działa to trochę lepiej, choć problemy z buforowaniem i zjazd na 144p wciąż się zdarzają.
Usługa jest po prostu niedorobiona. Nie tylko daleko jej do Netflixa, ale też do Amazonu i Showmaxa.

Nawet nie ma co pisać o braku 4K i HDR, skoro podstawowe funkcje usługi są tak problematyczne.

W samym HBO GO tak naprawdę nic ciekawego nie ma. Miesiąc czasu wystarczy, by obejrzeć wszystko warte uwagi. To nie jest Netflix, który możesz oglądać cały rok, każdego dnia i znajdziesz coś ciekawego.

Jak zależy Ci na filmach i chcesz obejrzeć je legalnie, to wypożycz je od Google'a, Apple, Amazona czy z innego serwisu. Cenowo wyjdzie podobnie, a przynajmniej będziesz miał 4K czy nawet HDR.

Pozostają jedynie seriale HBO, ale one są dużo niższych lotów niż to co ma Netflix. Budżet co prawda większy, ale treść mierna, dostosowane do oczekiwań masowego odbiorcy z pokolenia TV. Tylko kilka seriali prezentuje wyższy poziom, ale jak pisałem, jak się zmotywujesz to obejrzysz je w miesiąc.

26.03.2018 12:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Mną najbardziej wstrząsnęło, że obecnie uznaje się, że większość Wszechświata stanowią "ciemne" składniki (materia i energia), o których nie mamy bladego pojęcia.

Te 'ciemne' składniki mogą w ogóle nie istnieć. Mamy po prostu pewien model matematyczny, który dobrze opisuje prawie wszystkie zjawiska w lokalnej skali. Jednak wysypuje się w perspektywie całych galaktyk. Te 'ciemne' składniki to taka łatka dla aktualnie stosowanych teorii. Są też teorie, które starają się zmodyfikować działanie znanych nam zjawisk tak, by nie trzeba było posiłkować się tymi 'ciemnymi' składnikami.

Tak zresztą było z mechaniką klasyczną, która choć dobrze opisuje zjawiska towarzyszące nam na co dzień, przestaje mieć sens dla dużych prędkości oraz w mikroświecie.

Potrzebowaliśmy jednak rzeczywistych przykładów, że mechanika klasyczna nie działa, by stworzyć nowe teorie.

Tak też jest z obserwacją wszechświata w największej skali. Nasze wzory tam przestają działać, bo tak jak klasyczne wzory na prędkość wysypują się, gdy zbliżamy się do prędkości światła, tak w ogromnych skalach klasyczne oddziaływania mogą być tak słabe, że inne, pomijalne z naszej perspektywy oddziaływania mogą być dominujące.

26.03.2018 00:59
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

gdyby był skończony i wypełniony skończoną ilością materii to po jakimś czasie oddziaływanie grawitacyjne skupiło by materię w jednym punkcie

Tylko pod warunkiem, że nie istnieje żadne inne oddziaływanie, które prowadzi do rozszerzania się wszechświata. Naukowcy jednak postulują istnienie hipotetycznej ciemnej energii, która powoduje przyspieszanie oddalanie się galaktyk od siebie.

Jest tak jak pisałem. Skończone jest to co możemy obserwować, ale trudno cokolwiek powiedzieć o tym co znajduje się poza obserwowalnym wszechświatem.

Żeby spróbować odpowiedzieć na to pytanie potrzebujemy konkretnej 'teorii wszystkiego' z działającym modelem matematycznym, który przewidziałby co może znajdować się w obszarach do których nigdy nie dotrzemy.

Nieskończoność wszechświata nie ma dla nas żadnego znaczenia, dopóki nie pokonamy bariery prędkości światła, jeśli w ogóle jest to możliwe. Jeśli prędkość światła faktycznie jest nieprzekraczalną barierą, to ludzkość nigdy nie opuści lokalnej grupy galaktyk. Po prostu tempo naszej ekspansji będzie na tyle wolne, że pozostałe galaktyki będą uciekać szybciej niż byśmy mogli do nich dotrzeć.

A końcem będzie śmierć cieplna wszechświata. Ponura wizja, ale z perspektywy czasu życia ludzkiego kompletnie abstrakcyjna.

Mnie najbardziej zadziwia fakt, że wiele atomów naszych ciał powstało w odległych gwiazdach w trakcie wybuchów supernowych. Dlatego też mówi się, że jesteśmy dziećmi gwiazd. Nie naszej jednej gwiazdy, ale wielu dawnych gwiazd, których gwałtowna śmierć zsyntetyzowała pierwiastki niezbędne do istnienia życia na Ziemi.

25.03.2018 18:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Nie moze być nieskończony, bo powstał w wielkim wybuchu i od tego czasu się powiększa, więc skoro cały cały czas rośnie, to samo za siebie mówi.

Skoro powstał w wielkim wybuchu, to ten wielki wybuch kiedyś się skończył, nie? Tylko kiedy? Mały hint, ten wielki wybuch trwa nadal, wolniej, mniej spektakularnie, ale trwa.

Żeby mówić o tym, czy wszechświat jest skończony, czy nie, trzeba najpierw zdefiniować czym ta nieskończoność jest.
Można mówić o nieskończonej przestrzeni, ale żeby tę nieskończoność pokazać, trzeba wskazać dwa obiekty i odległość między nimi.
W praktyce jest to niewykonalne, bo możemy badać tylko ten obszar wszechświata, który wchodzi z nami w interakcję, czyli tzw. obserwowalny wszechświat. Choć to też za dużo powiedziane, bo obserwowalny wszechświat to ledwie promieniowanie elektromagnetyczne wyemitowane przez odległe obiekty, które do nas dotarło.

To, czy wszechświat jest skończony, czy nie nigdy się nie dowiemy. Jedyne co możemy stwierdzić, to fakt, że ledwie skończona jego część wchodzi z nami w interakcję. Możemy teoretyzować i tworzyć najróżniejsze modele matematyczne, które będą dobrze opisywać działanie wszechświata. Jednak bez możliwości weryfikacji nie będą one niczym więcej niż tylko teoriami.

24.03.2018 21:20
1
odpowiedz
Likfidator
95

Te gry są popularne, bo są tym czym gry powinny być. Nawet najlepiej wykonane tytuły AAA są nudne. Prowadzą gracza jak po sznurku i nie dają mu w ogóle swobody. Teraz strzelasz, teraz podążasz do punktu na automapie. To jest nudne. Wykonujesz tylko z góry określone rozkazy.

Sukces Battleroyale bierze się z tego, że w każdej rozgrywce gracz opowiada własną historię. Tak jak w AAA gracz ledwie wykonuje to co mu każe gra, tak w PUBG gracz musi podejmować na każdym kroku decyzje. Walczyć, czy uciekać, eksplorować czy się ukrywać. Te decyzje się nawarstwiają. Bezpieczna gra w początkowej fazie nie da przewagi w późnej grze.

Te gry tworzą dynamiczne środowiska, które są bardzo interaktywne na poczynania gracza. To zwiększa immersję. Każda porażka wynika z błędów i gracz analizując swoją grę angażuje się jeszcze bardziej. Uczy się, adaptuje. Te gry celują w nasz instynkt przetrwania, polowania i walki.

Przecie rozgrywka deathmatchowe czy last man standing to juz w quaku czy unreal turnament to 20 lat temu byly

Ale te wszystkie tryby miały usportowiony, dynamiczny charakter. Sukces Battle Royale polega na tym, że celne oko to nie jedyna droga do zwycięstwa. Zwykłe siedzenie w ukryciu przez 15 minut może wystarczyć do wygranej.

Wcześniej takich gier nie było, bo technologia na to nie pozwoliła. Teraz w epoce internetu rozrywka 1 z 100 ma sens, bo gracz po porażce może od razu opuścić grę. Rewolucją PUBG jest to, że uporał się z problemem pustoszejącej mapy. Zmniejszanie obszaru nadaje grze tempa i wymuszanie ciągłą wędrówkę, jednocześnie nie zabierając możliwości siedzenia w ukryciu.

Mnie do tych gier nie ciągnie, ale w latach 90tych Dyna Blaster, czy późniejsze Bombermany były jednymi z najpopularniejszych gier imprezowych, a to były przecież prekursory Battle-Royale. Dokładnie te same zasady. Nawet obszar gry zmniejszał się po upływie czasu.

23.03.2018 10:55
8
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego co tak naprawdę Ray Tracing umożliwi. Dodanie go na szybko do obecnych gier niewiele zmienia, bo zostały one zaprojektowane pod aktualny sprzęt i technologię.

Silniki od dobrych kilku lat potrafią wypalać off-line wszystkie złożone interakcje światła. Co przy statycznej geometrii i oświetleniu pozwala osiągnąć jakość na poziomie ray-tracingu. Od pewnego czasu stosuje się też technologie hybrydowe np. Screen Space Reflections, który to działa na zasadzie śledzenia promieni i operując na składowych ramkach techniki Deffered Shading pozwala tanim kosztem uzyskać realistycznie wyglądające odbicia światła we wszystkich obiektach.

Podobnie jest z Global Illumination, która pojawiła się w grach jakiś czas temu, ale używany algorytm działa tylko na statycznej geometrii, bo pozwala to lwią część obliczeń przetworzyć off-line i później korzystać z gotowych współczynników.

Rozwój grafiki dąży w kierunku pełnej wolności. Dzisiejsze gry są ładne, bo artyści doskonale wiedzą jak maskować ograniczenia technologii. Uncharted 4 jest tutaj dobrym przykładem, bo choć technologicznie to nic specjalnego, ale kierunek artystyczny i konstrukcja lokacji stworzyły niesamowitą wizję. PS4 nie jest w stanie uciągnąć wszystkich efektów na raz, ale Uncharted 4 świetnie tym balansuje. Duże lokacje są statyczne, mniejsze mogą mieć dużo fizyki i dynamicznej roślinności. Odpowiednie tempo gry, balansowanie między efektami, skupianie uwagi gracza na miejscach pełnych detali np. radial blur w sekwencji z jeepem, który rozmywa ubogie, choć rozległe tereny, a skupia uwagę na pieczołowicie dopracowanym modelu pojazdu.

Raytracing zniesie te ograniczenia i da ogromną swobodę. W czasie rzeczywistym będzie można zmieniać nie tylko warunki oświetlenia, ale także geometrię, co pozwoli na piękne gry z dowolną deformacją świata.

To jednak przyszłość. Elementy tej swobody mogą pojawić się w PS5 czy nawet Xbox One X, ale na pełnoprawne użycie nie mamy co liczyć przez najbliższą dekadę.

22.03.2018 18:09
odpowiedz
Likfidator
95

Ruszyła wiosenna wyprzedaż na Switchu, ale nic ciekawego. W porównaniu do ostatnich wyprzedaży na PS4, PC czy XO, przeceny 33% z 250 zł wypadają słabo.

Kilka indyków ma jeszcze w miarę dobre ceny, ale ogólnie bez rewelacji.

21.03.2018 12:39
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

nikt nie posiada tak relaksujacyh gier jak big n
Relaksujących? Zrób Mario Galaxy 1 i 2 na 100% to pogadamy:) Albo chociaż zbierz wszystkie księżyce po ciemnej stronie księżyca w Mario Odyssey. Jedno wyzwanie trwające jakieś 30 sekund zajęło mi kilka dobrych godzin. Poziom trudności wyśrubowany do granic możliwości. Trzeba było wykonać serię skoków z dokładnością co do jednej czy dwóch klatek i kontrolować punkt lądowania, gdy lokacja była rozwala na kawałki przez Bullet Bille.

Osławione Dark Souls to easy mode na tle familijnych gier Nintendo.

A co do tematu, to mimo iż Switch to fajny gadżet, to nie zastąpi komputera. PC to setki tysięcy gier. Starych, nowych, dużych, małych, niszowych. Grasz w to na co masz ochotę. Nawet proste gierki zrobione w dzień czy dwa potrafią dać mnóstwo radochy.

Switch to po prostu konsola, gdzie jest wyselekcjonowana biblioteka gier z cenami premium. Niestety kontrola jakości nie idzie w parze z wysoką ceną. Nintendo wpuszcza indyki hurtowo do eShopu, przez co łatwo się naciąć. Poza kilkudziesięcioma świetnymi grami, jest kilkaset przeciętnych, ale też kilkadziesiąt gniotów, które nie powinny w ogóle trafić do sklepu.

Mimo iż da się powiedzieć Switch ma na tyle dużo gier, że zawsze się coś znajdzie do grania, to niestety ma ogromne braki w typach gier.

Na konsoli poza Zeldą nie ma dobrych gier z otwartym światem. Z gier wyścigowych poza arcade'owym Mario Kart i futurystycznym Fast RMX nic dobrego nie ma, przynajmniej jeśli chodzi o realistyczny setting i licencjonowane samochody.

Z FPSów jest tylko DOOM, nie ma nic w realistycznych warunkach. Splatoon 2 to fajna gra, ale też specyficzna. Nie ma też ani jednej klasycznej bijatyki w stylu Mortal Kombat, czy Tekkena. Są tylko gry z Neo-Geo i odświeżony Street Fighter 2.

Może z biegiem lat jak Switch dostanie więcej gier, sytuacja ulegnie zmianie, ale w tej chwili nie da się polecić go jako jedyną platformę. Switch to świetny dodatek do PC. Konsole Nintendo oferują bardzo odmienne gry, świetnie uzupełniając to co oferuje PC.

21.03.2018 00:04
odpowiedz
Likfidator
95

Powiem tak, jeśli chcesz wydać nawet 4500 zł to zwiększ limit do 6500 zł i bierz 55" OLEDa od LG. Sprawa wygląda tak, że telewizory za 3-4 tys. zł są niewiele lepsze niż TCL za 2 tys. zł, jeśli w ogóle będą lepsze. Tanie TCLe mają 10-bitowe matryce VA z 4K i strefowe podświetlenie LED. Nie mają zbyt wysokiej jasności, ale telewizory za 3-4 tys. zł też tego nie mają.

Jak OLEDy kosztowały 10 tys. zł to jeszcze warto było rozważyć średnią półkę za 5-6 tys. zł LCD, które oferowały podświetlenie 1000 nitów.

Teraz za 6500-6800 zł masz OLEDa 55" LG C7. Jakość obrazu miażdży wszystkie LCDki, a od strony softu masz najlepszy system smart, komplet aplikacji i wsparcie dla wszystkich standardów HDR, czyli HDR10, HLG, Dolby Vision oraz Youtube w HDR.

Telewizor najlepiej kupować w kwietniu. Jest to okres, gdy są czyszczone magazyny ze starych modeli, bo wchodzą nowe. Można dostać sprzęt w świetnych cenach, a dostępność starych modeli wciąż jest wysoka. Później tj. czerwiec, lipiec dobrych modeli z poprzedniego roku już praktycznie nie ma.

20.03.2018 22:22
odpowiedz
Likfidator
95

ronn, XO jest przeceniany od dawna, ale kiedyś mu to nie pomagało. Teraz jak widać idzie mu coraz lepiej. Z naszej perspektywy to dobre wieści. Nawet Sony bardziej się stara od pewnego czasu. Wrzucają coraz lepsze gry do PS+, a niedawno zrobili niezła przecenę na swoje exclusive'y. U Nintendo też startuje duża wyprzedaż w eShopie 22 marca.

Po okresie stagnacji na rynku konsol mamy coraz większą rywalizację, co pozytywnie wpłynie na rynek.

20.03.2018 17:30
16
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
95

No to teraz dla przeciwwagi powinni zbojkotować rekolekcje. Skoro w szkole nie ma miejsca na fantastykę, to nie ma!

20.03.2018 16:31
odpowiedz
Likfidator
95

Są wyniki sprzedaży z USA z lutego:
PS4: 1.3
XBox One: 1.11
Switch: 1
Others: 0.49
3DS: 0.37

Wyniki przeskalowane względem Switcha tj. PS4 sprzedało się o 30% lepiej niż Switch. Co ciekawe Xbox One świetnie się sprzedaje i jest na drugim miejscu. Ofensywa Microsoftu przynosi dobre rezultaty. Kompatybilność wsteczna z graficznymi usprawnieniami, najlepsze wersje gier multiplatformowych na XO X oraz tani Xbox Game Pass z mnóstwem gier do ogrywania przekonały graczy do zakupu konsoli Microsoftu.

Switch zwolnił, bo nie było żadnej dużej premiery ostatnio. Jak na razie Bayonetty sprzedają się nieźle, ale to nie są mainstreamowe gry.

Patrząc na łączną sprzedaż XO + Switch, udział Sony w rynku maleje. Do końca roku pewnie spadnie poniżej 50%.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-20 16:32:50
20.03.2018 13:47
3
odpowiedz
Likfidator
95

Sukces zależy tylko i wyłącznie od gier. Jeśli konsola na starcie dostanie przynajmniej jeden super exclusive, a do końca roku będą to ze 3 dobre gry, do tego przystępny cenowo retro-katalog gier i tytuły 3rd party, to mogą liczyć na umiarkowany sukces.

W artykule jest wzmianka, że chcą by gracze mieli dostęp do gier u innych dostawców treści. Czyżby zatem konsolka Atari była ledwie brandowanym Steam Machine? Paradoksalnie to mogłoby się udać, ale Atari musi zadbać o jakieś dobre gry własne.

Tyle w teorii. W praktyce wątpię, by im się to udało. Gry ze starych Atari nie są tytułami dla których kupisz nową konsolę, szczególnie że Pac-many i inne stare arcade'ówki są dostępne wszędzie.

Na remake'i czy rebooty starych serii też nie ma co liczyć. Przy którejś tam upadłości Atari wyprzedało prawie wszystkie prawa do marek jakie posiadali. Nie mają nic poza nazwą, która też niewiele znaczy. Jakby nie patrzeć Atari jest utożsamiane z wielką konsolową zapaścią lat 80tych.

Większą popularnością cieszyły się 8- i 16-bitowe linie komputerów Atari, ale głównie w Europie i u nas, ale to też nisza nawet w naszym regionie.

Oczywiście Atari doskonale zdaje sobie z tego sprawę i może jedyne na co liczy, to naciągnąć milion czy dwa nabywców na kilkaset dolarów sprzedając sprzęt warty kilkanaście?

19.03.2018 16:04
odpowiedz
Likfidator
95

https://pcgamingwiki.com/wiki/Special:Ask/-5B-5BCategory:Games-5D-5D-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::true-5D-5D-20OR-20-5B-5Bhigh_dynamic_range::hackable-5D-5D/-3FDeveloped-20by/-3FPublished-20by/-3FRelease-20date/-3FAvailable-20on/-3Fhigh_dynamic_range/format%3Dtemplate/limit%3D100/template%3DFeature-2Frow/introtemplate%3DFeature-2Fintro/outrotemplate%3DFeature-2Foutro

Tu jest lista gier z obsługą HDR na PC. Jak widać wszystkie duże gry od EA, Activision czy Ubisoftu dostają wsparcie HDR w ostatnim czasie.

Natomiast co do monitorów HDR...Ciekawa opcja i do przemyślenia..Polecicie jakies dobre monitory z tą opcją?

Ja już straciłem orientację na tym rynku. ASUS i inni pokazywali fajne monitory z HDR np. z ogromną ilością stref lokalnego przyciemniania, ale czy one w końcu wyszły na rynek, to nawet nie wiem. Pamiętam, że przeciągali to długi czas.
https://www.asus.com/us/Monitors/ROG-SWIFT-PG27UQ/ pokazywali już rok temu na targach, ale chyba w tym roku w końcu trafi na rynek. Monitorek idealny: 4K, HDR, 144 Hz, IPS + Quantum Dot oraz mnóstwo stref lokalnego przyciemniania eliminujące słabą czerń IPSa.

19.03.2018 15:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Da się grać bez problemu. 1080p skaluję się całkowicie tj. 4 piksele monitora wyświetlają dokładnie 1 piksel z rozdzielczości 1920x1080.

Co więcej. Mając 980 Ti da się grać w 4K bez problemu. Co prawda trzeba się trochę pobawić z detalami, zmniejszyć część efektów z ultra na wysokie, ale na tej karcie da się wyciągnąć 60 fps w większości gier w 4K.

Możesz też zmniejszyć rozdzielczość do 1800p jak to robi większość gier na konsolach. Jest to niewielkie pogorszenie jakości względem natywnej 4K, ale daje to spory wzrost FPSów.

Zastanów się jednak, czy monitor 4K ma sens. Jeśli chcesz grać w 60 fps bez cięcia detali to monitor 1440p będzie lepszą opcją. Nawet 1080 Ti nie wyciągnie 60 fps na ultra w 4K w każdej grze.

A co z HDR? Moim zdaniem HDR daje dużo więcej niż rozdzielczość. 4K to miły dodatek, ale dobry HDR to opad szczęki i coraz więcej gier na PC wspiera ten tryb.

18.03.2018 09:54
odpowiedz
Likfidator
95

Ostatni komputer jest podejrzanie tani. Sprzedając na części z miejsca sprzedałby za 2200-2400 zł.

17.03.2018 20:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Te gry nie bazują na sieciach neuronowych jako takich. AI w tych grach zostało ręcznie skalibrowane pod jak najlepszą grę.

Zachowanie obcego w Alien Isolation zostało opisane ręcznie, a za rozwój jego inteligencji odpowiada stopniowe zwiększanie zakresu jego działań. Sprawia to wrażenie, jakby obcy z biegiem czasu uczył się nowych sztuczek, czy odkrywał taktyki gracza, ale po prostu algorytm jego działania dostaje coraz więcej nowych funkcji z biegiem czasu.

Jeśli chodzi o wykorzystanie sieci neuronowych w grach, to sytuacja nie jest taka prosta. Proces uczenia trwa bardzo długo. W trakcie trwającej np. 10 godzin gry raczej nie ma co liczyć na to, by AI przeżyło tyle pokoleń, by gracz zauważył zmiany. Jeśli dodamy do tego czynniki ludzki, czyli zmieniający się z biegiem gry styl grania, to sieć neuronowa może zwyczajnie zgłupieć.

Dlatego w grach sieci neuronowe pojawiają się jako gotowce, wyuczone w czasie tworzenia gry np. poziom easy to 50 pokolenie, a poziom hard to 500 pokolenie. W praktyce jednak, zwykła maszyna stanów, heurystyka i nieśmiertelny algorytm A* daje znacznie lepsze, bardziej przewidywalne i łatwiejsze do modyfikacji rezultaty.

Kolejny problem z AI jest taki, że ono nauczy się po prostu jak wygrywać i może robić to w nieuczciwy dla gracza sposób. Ludzie mają dość ograniczony czas reakcji. Pierwsze czego AI się nauczy, to reagować w jedną milisekundę. Projektując wrogów w grach ustawia się ich w taki sposób, że zaczynają strzelać po 100-700 ms od momentu, gdy zobaczą gracza. AI by strzelało natychmiast, efektywnie czyniąc grę niegrywalną.

Trochę obijamy się już o temat walki z wrogim AI w rzeczywistości. To właśnie nasze powolne odruchy są naszą największą słabością. Mamy już zresztą praktyczne zastosowania, w samochodach można spotkać systemy 'safety', które automatycznie zatrzymują samochód przed pasami, czy inną przeszkodą, efektywnie skracając drogę hamowania o czynnik ludzki.

Co do gier, to http://store.steampowered.com/app/40400/AI_War_Fleet_Command/ to cała mechanika tej gry opierała się na walce ze sztuczną inteligencją. Leży u mnie na Steamie od lat, ale nigdy się w nią nie wciągnąłem, jest dość topornie wykonana.

15.03.2018 20:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Być może producent daje tylko rok gwarancji, ale nasze prawo mówi o dwóch latach i za ten drugi rok odpowiada już sprzedawca?

Czy mając pakiet ea access trzeba te gry pobierać na konsole ?

Tak, trzeba pobrać, bo to są gry z cyfrowej dystrybucji. Plus jest taki, że nie będziesz się męczył z płytami.

15.03.2018 18:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Wycena to jedno, ale zastanów się, czy warto ten komputer w ogóle kupować.
To jest stary CPU, używany długie lata. Z serii K, więc pewnie podkręcany, co dodatkowo mogło ograniczyć mu żywotność. Kupisz sprzęt, który może zepsuć się za tydzień, miesiąc czy rok. Loteria.

Pomyśl o alternatywach. Tani Pentium G4560 wygrywa z tym i7 na wydajność pojedynczego rdzenia, czy w scenariuszach 2 rdzeniowych. Czyli w typowym, domowym użytkowaniu, jak również w części gier, nowy i tani Pentium będzie lepszy.

Pozostają aplikacje wielordzeniowe i niektóre gry. Tylko, że ten i7 wcale taki rewelacyjny nie jest. Nowe 6-rdzeniowe i5 go po prostu miażdżą wydajnością, a składając komputer za 4 tys. zł spokojnie na taki CPU starczy.

Wybór karty graficznej dziś jest bardzo trudny, szczególnie że zapowiada się na obniżkę cen, gdyż mają wejść na rynek ASICi do Ethereum.

W kategorii cena/wydajność najlepiej wypadają używane Geforce'y 970 czy nawet starsze 780 Ti. Zakup 1060 to ostateczność. Ewentualnie można kupić 1050 na przeczekanie.

Ogólnie niezależnie jak spojrzysz zakup komputer na i7 2600K jest mało opłacalny. Nie zapominajmy, że na rynku są też Ryzeny, które też wygrywają z tym i7 pod każdym względem.

Osobiście w serię Intela 2xxx bym się nie pakował. Rok temu nastąpiła rewolucja wydajnościowa zarówno po stronie AMD jak i Intela, co sprawiło, że i7 2xxx przestały się opłacać.

Kupując 6-rdzeniowego i5, nawet z zablokowanym mnożnikiem będziesz miał komputer na 5 lat. Nie daj się naciągnąć na stare procesory, bo ich ceny będą bardzo szybko spadać. Szczególnie jak wejdą nowe tanie płyty dla Coffee Lake.

14.03.2018 12:13
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Powiedzmy wprost. Jedynym obecnym atutem Sony jest ilość sprzedanych PS4. Wielu nowych nabywców kupując konsolę podejmuje decyzję patrząc na to, czy będą mogli wspólnie grać ze znajomymi.

To jest ogromny argument za PS4, bo w pozostałych wygrywa XO. Lepszy ekosystem, Xbox Game Pass, EA Access, dużo lepsza grafika na XO X i odtwarzacz Bluray UHD.

To co robi Microsoft to zwykła zagrywka PRowa. My jesteśmy fajni, ale to Sony nie chce.

Ja Sony krytykować nie zamierzam, bo w poprzedniej generacji sytuacja była całkowicie odwrotna. To Sony wychodziło z inicjatywami np. wydanie Portala 2 na PS3, gdzie dostawaliśmy klucz Steam w pudełku i możliwość grania po sieci między PC i PS3.

Microsoft tak się chwali współpracą z Nintendo, ale po prostu obie firmy mają wspólnego wroga - Sony, który kontroluje rynek.

Microsoft robi dla graczy bardzo dużo w ostatnim czasie, ale co będzie jak ponownie zdominują rynek? W poprzedniej generacji, gdy X360 sprzedawał się znacznie lepiej niż PS3, to właśnie Sony oferowało więcej i lepiej m.in. świetne gry w usłudze PS+.

Zresztą popatrzmy na PC i na zagrywki Microsoftu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że sterowniki do pada od XO są dostępne tylko dla aplikacji UWP, jeśli gra działa pod win32, to ma dostęp tylko do ograniczonych sterowników z pada X360, co nie pozwala wykorzystać dodatkowych funkcji pada np. wibracji w triggerach.
Rise of The Tomb Raider ze sklepu Microsoftu ma te wibracje, a wersja Steam nie.
Nie zapominajmy też o sztucznym ograniczaniu starszych wersji Windowsa. Windows 7 początkowo wspierał HDR poprzez sterowniki Nvidii, a gdy Microsoft wprowadził natywną obsługę HDR w Windows 10, to stało się to jedyną opcją. Bez Windows 10 w HDR nie pogramy na PC.

Cała trójka producentów konsol ma swoje złe, korporacyjne zagrania, a jedyne co trzyma ich w szeregu to konkurencja. Teraz mamy bardzo ciekawe czasy, bo mamy trzy konsole, z których każda ma szansę zdominować rynek.

Sony musi się wziąć do pracy, bo przewaga nad pozostałymi szybko topnieje. Jeszcze w tym roku łączna ilość XO i Switchy zrówna się z PS4. Na kluczowych rynkach może być dla Sony jeszcze gorzej, bo do łącznej sprzedaży wliczają się takie kraje jak Polska, gdzie PS4 po prostu dominuje, ale nasza siła nabywcza jest bardzo niska i kupujemy mało gier.

13.03.2018 10:36
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

Ta karta wiele na rynku nie zmieni. Wydajność energetyczną ma taką jak 1060 tj. dwie i pół 1060 też ma 47 MH/s w Ethereum i identyczne zapotrzebowanie na prąd.

Z drugiej strony 1080 Ti ma już 37 MH/s i zużywa więcej prądu niż ta nowa karta.

Nvidia zagrała bezpiecznie. Wzrost jest, ale symboliczny. Mogli dać kartę o wydajności 100MH/s, ale podbiłoby to trudność kopania i tym samym rynek zalałyby 1060, 1070, a być może i 1080, bo zużywałyby więcej prądu niż by wykopały.

13.03.2018 00:00
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Film jest bardzo przeciętny. Ograne motywy i bardzo płytka fabuła pełna niedopowiedzeń. Problemy z ciągłością i logiką wydarzeń, oraz wrażenie że twórcom nawet się nie chciało zadbać o spójność.

Film bardzo podobny do Prometeusza, ale przyjemniejszy w odbiorze... co jest dziwnym określeniem dla filmu, który potrafi być piękny i obrzydliwy zarazem.

Warto obejrzeć dla samego HDR, który w tym filmie wypada bardzo dobrze.

10.03.2018 20:24
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Krótko mówiąc - emulatory są legalne, ale granie na nich już nie.

W skrócie:
Emulatory: NES, SNES, Genesis, N64, Gamecube, Wii, Gameboy, DOSBox są jak najbardziej legalne i jedyne czego potrzebujemy to legalnej kopii gry. Blizzard kilka lat temu udostępnił swoje klasyki ze SNESa wraz z emulatorem, bo ROMy nie zawierały żadnego kodu Nintendo.

PSX i Amiga mogą być emulowane z otwartym odpowiednikiem BIOSu, ale z ograniczoną kompatybilnością.

Reszta emulatorów wymaga plików z BIOSem i o ile posiadamy oryginalną maszynę czy nawet samą kostkę z BIOSem, to możemy legalnie go emulować. W przypadku niektórych platform np. Amigi możemy tanio kupić licencję na pliki z BIOSem i legalnie emulować Amigę.

Są też dostępne legalne emulatory np. gry z Neo Geo na Steamie. Używając odpowiednich narzędzi możemy wyciągnąć z nich obrazy BIOSu konsoli. Ja tak zrobiłem z grami VC z Wii. Hex edytor + szukanie nagłówków wystarczyły.

Temat wałkowany naprawdę do znudzenia. W każdym razie emulatory są bardzo pozytywną częścią społeczności gier. Ich główny cel to archiwizacja starych platform, a najlepszy przykład to Dolphin, który jest nadal rozwijany, mimo iż od lat nie wychodzą gry na Wii. Twórcy skupiają się na pełnej kompatybilności z grami, w które nikt nie grał, bo ich cel to 100% zgodność z oryginalnym sprzętem.

09.03.2018 18:53
1
odpowiedz
Likfidator
95

Ze wszystkich serii Nintendo, Smash zmienia się najmniej. Jest to najbardziej e-sportowa gra Nintendo z bardzo wierną bazą fanów, ale też o bardzo konkretnych wymaganiach. Wii U dostało adapter do podłączenia gamepadów od Gamecuba'a właśnie z powodu Smasha. Kultowe postacie i lokacje są przenoszone z wersji na wersję.

Dlatego praktycznie pewnym jest, że cała zawartość z edycji Wii U będzie obecna w wersji na Switcha, tak jak wersja Wii U zawierała treści z edycji Wii.

Pytanie co odważą się zmienić. Najbardziej oczywiste są usprawnienia graficzne, bo poprzednia odsłona pracowała w 1080p60 na Wii U, a Switch będzie celował w tą samą rozdzielczość, więc zapas mocy jest spory.

Na pewno będą nowe postacie. Obstawiałbym wprowadzenie Crasha Bandicoota, co byłoby spełnieniem marzeń. Walka Mario vs Sonic vs Crash to rzecz epicka.

Bardzo prawdopodobne jest też dodanie kórlików, które towarzyszą konsolom Nintendo od swojego początku. Jak kórliki, to może i Rayman?

Nintendo ma sporo opcji na dodatkowe postacie. Na Switchu wyszło sporo kultowych indyków. Super Meat Boy świetnie nadaje się do Smasha, ale najbardziej prawdopodobnym dodatkiem byłby chef z Overcooked, bo ta gra jest szalenie popularna na Switchu.

Dobra współpraca w ostatnim czasie ze Square Enix może zaowocować jakąś postacią z tego uniwersum.

Z bardziej szalonych pomysłów... Puyo Puyo Tetris? Całkiem prawdopodobne.

Na pewno zobaczymy nowe motywy z BoTW i Mario Odyssey i innych gier Nintendo.

Smash to najbardziej przewidywalna seria Nintendo. Wiadomo, że zostanie wydana na każdej konsoli firmy i wiadomo, że nie będą zmieniać formuły, ale to nie wady, bo ta seria osiągnęła perfekcję dawno temu, teraz tylko powoli ewoluuje.

09.03.2018 15:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Ja na pewno kupię. Dawno nie grałem w Smasha, a to po prostu najlepsza rywalizacyjna gra kanapowa.
Ciekawe czy czeka nas port z Wii U z dodatkami, czy może całkowicie nowa edycja?

Ciekawostka, aktualnie najsilniejszymi postaciami z ostatniej odsłony Smasha są Bayonetta i Cloud z Final Fantasy VII. Flagowe postacie Nintendo tj. Mario i Link są na szarym końcu drabinki.

09.03.2018 14:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Jeśli nie przesadzą z ceną i port będzie porządny to się zobaczy. Nie mam jednak jakiś większych oczekiwań od tego portu. 30 fps będzie jak nic, bo i tyle było na PS4, a gra pewnie będzie działać w 720p.

Bardziej ciekawi mnie wersja na PC.

09.03.2018 14:00
odpowiedz
Likfidator
95

Wszystkie TV z ostatnich 10 lat posiadają wejście na moduł CAM, ale to nie wystarczy, by oglądać NC+ z modułu.

Telewizor musi mieć dwie rzeczy:
1. Wejście na moduł musi być w nowszym standardzie CI+ wyposażonym w lepsze DRMy. Niektóre moduły CI+ np. moduł polsatu mają tzw. tryb legacy i działają w starszych czytnikach CI, ale nie moduł NC+, on musi mieć czytnik CI+.

2. Telewizor musi mieć wbudowany tuner satelitarny w standardzie DVB-S2. W praktyce wszystkie TV z wbudowanymi tunerami satelitarnymi wspierają ten standard, więc wystarczy, że sprawdzisz czy TV ma tuner SAT.

Zanim kupisz moduł, podłącz antenę sat do TV i sprawdź czy telewizor ma opcję pobrania listy NC+. Nawet bez modułu część kanałów powinna odbierać np. TVP Info HD, bo są niekodowane z satelity.

Konkretnie chciałbym sprawić sobie NC+ telewizja na karte

Nie warto brać telewizji na kartę z modułem. Za sam moduł zapłacisz prawie tyle co za rok abonamentu. Ja wziąłem niedawno NC+ na abonament z modułem za 1 zł. Wziąłem pakiet start+, ale po miesiącu zwiększyłem do comfort+ za 30 zł/miesiąc.

08.03.2018 23:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

No i się skończyło. Zapowiedzi było sporo, ale wszystko w zasadzie było oczekiwane, czy pojawiło się w przeciekach.

Największe zaskoczenie to wydanie trylogii Crasha na Switcha, ale plotki o tym były od miesięcy. Cieszy też South Park na Switcha. Gra idealna dla tej konsolki.

Podali trochę dat premier i zapowiedzieli duży płatny single player'owy dodatek do Splatoona 2.

Direct był bardzo nastawiony na tytuły multiplayer i cieszą nadchodzące otwarte weekendy w Mario Tennis, ARMS oraz test sieciowy Dark Souls. Będzie można za darmo wypróbować wersję na Switcha.

Na koniec zostawili coś ekstra... czyli zapowiedzieli Smash Bros. na Switcha. W zasadzie to nawet nie była zapowiedź, bo wszyscy wiedzą, że Smash na Switcha trafi prędzej czy później, ale podali konkretnie 2018, czyli Smash będzie system sellerem w końcówce roku.

Wychodzi jeszcze Captain Toad na Switcha niebawem i trwają pracę nad edycją dla 3DSa.
Było też trochę mniejszych gier, w tym Undertale.

To najważniejsze rzeczy. Ogólnie Direct bez rewelacji. Ja cały czas czekam na jakiegoś killera na poziomie BoTW czy Mario Odyssey.

Gry z Wii U wydają praktycznie hurtowo, co mnie bardzo cieszy, bo Mario Maker może być bliżej niż dalej.

Cicho liczyłem na zapowiedź GTA V, CODa, AC, albo Wiedźmina 3. Ot jakieś duże 3rd party AAA. Jednak nic z tych rzeczy.

Najlepsze trzymają na E3 po prostu. Myślę, że Nintendo pozamiata.

06.03.2018 21:48
Likfidator
95

Dwa różne? Znajomy ma XO i mówił, że ma dwa abonamenty w jednym, choć on jest w sumie trochę roztrzepany i pewnie nawet nie pamięta jak opłacił jeden i drugi.

06.03.2018 20:16
odpowiedz
Likfidator
95

Jakby się nagle wszyscy obudzili. Wszyscy zapomnieli jak długi żywot miała podstawka 775 i ile generacji Core2Duo, czy nawet Pentium 4 obsłużyła.
W przypadku procesorów Core iX powinno być nawet łatwiej, bo jeszcze więcej komponentów zostało zintegrowanych w procesorze.

Skoro nikt wtedy nie narzekał, że co nowa seria, to nowa podstawka i nowe płyty. Tak samo jak nikomu nie przeszkadzało, że OC ograniczono tylko do wybranych wyżej wycenionych serii, tak teraz 'afera' Coffee Lake rozejdzie się po kościach.

Z drugiej strony w zasadzie nie ma co narzekać, bo rozwój procesorów tak spowolnił, że sprzęt spokojnie starcza na 5 lat albo dłużej. Kto kupił 6-rdzeniowca od Intela ma spokój na pół dekady.

06.03.2018 20:08
odpowiedz
Likfidator
95

350 zł to nie jest zła cena. Wychodzi poniżej 17 zł za grę, więc jak ktoś chce legalnie zagrać w te tytuły, to tańszej okazji nie znajdzie. Z tego co pamiętam w Virtual Console te gry były sprzedawane w cenie 20-40 zł. Zakup używanych też nie będzie tańszy.

Tylko Super Mario RPG (region US) chodzi po 60$ za sam nośnik i 200$ za grę w pudełku. Ceny tej gry i tak spadły, bo od lat jest dostępna w VC.

SNES Mini to bardziej sprzęt kolekcjonerski. Jak pisałem wyżej znacznie taniej wychodzi malinka, która emuluje znacznie więcej gier i systemów. Tylko pozostaje kwestia legalności ROMów.

06.03.2018 11:04
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Jeśli chcesz grać tanio i wygodnie, to tylko Xbox One. Nawet ta najstarsza wersja. Największą zaletą konsoli jest EA Access i Xbox Game Pass. Pierwszy kosztuje 15 zł/miesiąc, lub 80 zł za cały rok.
EA Access to kilkadziesiąt gier, w tym Titanfalle , Mass Effecty, Battlefieldy, NFSy, FIFA, NFL itd. z wyjątkiem najnowszych odsłon gier sportowych, ale FIFA 18 powinna trafić do usługi w ciągu 3 miesięcy, FIFA 17 też jakoś trafiła do usługi w połowie 2017.
W ramach jednego abonamentu masz też dostęp do Origin Access na PC, gdzie są dostępne dodatkowe gry.

Xbox Game Pass to ponad 100 gier. W tym sporo gier z X360. Ja ograłem naprawdę wiele gier w ostatniej dekadzie, a tym programie naliczyłem z dobre 30 gier, w które chciałbym zagrać.
W cenie 29 zł/miesiąc usługa jest wprost rewelacyjna. Szczególnie, że Microsoft obiecał wrzucać do usługi wszystkie swoje exy na premierę.

Co do awaryjności konsol, Xbox One jest w tym względzie świetnie wykonany. PS4 cechuje się niską kulturą pracy. Konsola pod obciążeniem jest głośna, a nawet na tym forum przewinęło się sporo wątków o uszkodzonej PS4. Nie kojarzę, by ktokolwiek pisał o problemach z XO.

06.03.2018 10:50
odpowiedz
Likfidator
95

Te małe konsolki to główny powód dla którego Switch nie dostał jeszcze gier z Virtual Console.

Najtańszą opcją na emulację starych konsol jest Raspberry Pi Zero.
26 zł konsolka,
20 zł za 8 GB kartę SD,
50 zł za dwa kontrolery USB w stylu SNESa,
20 zł za kabelki: HDMI, USB OTG i jakiś hub USB.
---------
ok. 120 zł + przesyłka,

Dobrą opcją jest też Raspberry Pi Zero W za 52 zł posiadającą WIFI i Bluetooth do której podłączymy pada od XO S czy od PS4 bezprzewodowo.

Jak mamy w TV wejście RCA component, to stare dobre Wii jest ciekawą opcją. Konsola ma najlepsze emulatory homebrew z bardzo niskim input-lagiem, a do tego możemy podłączyć ją do telewizora kineskopowego i emulatory będą wyświetlać obraz 1:1 jak z oryginalnej konsoli.

05.03.2018 17:21
odpowiedz
Likfidator
95

To wyjasnij mi jakim cudem np dużo wydajniejszy 780/780ti od 970 już jest trupem?

Gdzie dużo wydajniejszy? Według 3DMark Firestrike, który wciąż jest najlepszy do bezpośredniego porównywania GPU 780 jest gdzieś 10% słabsza od 970, a 780 Ti jest w najlepszym przypadku na poziomie przeciętnego 970 z lekkim fabrycznym OC.

Obie karty się różnią parametrami. Nawet jeśli osiągają podobne wyniki w testach, to różne algorytmy przetwarzają z różną prędkością. Architektura kolejnych układów graficznych jest dostosowywana do aktualnie panujących trendów. 970 ma np. 50% wyższy pixel fillrate względem 780, a ta ostatnia ma wyższy texel fillrate.

To jest głównym powodem dla których część gier działa lepiej na jednej, a część na drugiej. Nowe gry w bardzo dużym stopniu polegają na efektach post-process, w znacznie większym stopniu niż gry z epoki 780. Dlatego też jest taka różnica.

Między 9xx, a 10xx różnicy większej nie ma, bo i styl tworzenia gier się nie zmienił. Już seria 9xx była projektowana pod granie w wyższych rozdzielczościach. Jestem ciekaw jak sobie 780 radzi w 4K. Geforce 970 radzi sobie nawet nieźle, a na tle moich poprzednich kart ma najniższy spadek wydajności wraz ze wzrostem rozdzielczości.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-05 17:22:38
04.03.2018 20:00
odpowiedz
Likfidator
95

Aczkolwiek w linku jest porownanie do karty majacej 6 GB RAM. Wersja z 3'ma bedzie na pewno nieco wolniejsza wiec karty jeszcze bardziej zbliza sie do siebie wydajnosciowo.

Wersje 3 GB i 6 GB 1060-tki różnią się nie tylko ilością pamięci, ale także ilością shaderów i TMU. Z tego co pamiętam odradzano zakup wersji 3GB, bo była wyraźnie wolniejsza od 6 GB.

W tej chwili trudno powiedzieć, bo wersja 6 GB jest wykupywana przez kopaczy, a 3 GB do kopania się nie nadaje, więc może aż taką złą opcją nie jest.

Geforce 970 ma w każdym razie 3.5 GB RAM w pełnej prędkości i 512 MB działającej z 1/8 prędkości, więc jakby nie patrzeć pozwoli na więcej, a w wielu grach 4 GB jest tak na styk, a w innych 6 GB by się przydało np. w Titanfall 2.

03.03.2018 17:13
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Czemu tyle niechęci z waszej strony do Bethesdy? Firmie może nie wszystko wychodzi, ale przede wszystkich chcą robić dobre gry, a nie tak jak EA czy Activision, których głównym celem jest jak najlepsza monetyzacja ich produktów.

Bethesda nie poszła na ilość. Nadal robią jedną grę na kilka lat. Fakt, że Fallout 4 nie każdemu przypadł do gustu, ale DOOM 2016 im wyszedł nieźle, nie licząc arenowych starć, ale to wynikało z potrzeby ograniczenia ilości potworów na mapach, by utrzymać stabilny framerate.

Co mogą zapowiedzieć?
Kolejną grę ID Software i tu możliwości jest sporo. Kolejny Doom, a może Quake? Może też coś innego, ja bym bardzo chciał nowego Commandera Keena, co nie jest takie głupie biorąc pod uwagę trwający obecnie renesans platformówek 3D.

Bardziej prawdopodobny jest jednak nowy TES i tutaj mają ogromne pole do innowacji. Od czasu Skyrima wyszło sporo gier z nowymi pomysłami, począwszy od DA: Inquisition poprzez Wiedźmina 3 na Zeldzie: Breath of The Wild skończywszy. Jest się czym inspirować.

03.03.2018 12:28
odpowiedz
Likfidator
95

Konsole nie miały szczęścia do DOOMa. Dopiero PSX dostał dobry port, ale wciąż miał wycięte rzeczy względem wersji PC i kompletnie zmieniony soundtrack, co całkowicie zmieniło odbiór gry.

Największy problem z DOOMem był taki, że gra zajmowała ponad 10 MB. Co w zasadzie wykluczało jej przeniesienie na konsole z kartridżami bez cięć. Wersje na SNESa, 32X czy Atari Jaguar mają przez to mniej tekstur.

SNESowy port miał bardzo niską rozdzielczość i brak tekstur sufitu czy podłogi. Miał za to najlepszą muzykę, bo konsola miała osobny CPU do dźwięku i tutaj nie trzeba było ciąć.

Wersja na 32X mimo iż wygląda lepiej, to płynność wciąż pozostawia wiele do życzenia. Do tego strafe'owanie na jednym przycisku psuło jakość sterowania.

DOOM na Atari Jaguara był uważany za jeden z lepszych. Gra co prawda nie miała muzyki w trakcie gry, ale działała w 32 tys. kolorów oferując płynne gradienty oświetlenia względem bandingu znanego z PC i innych platform.

W przypadku platform 32-bitowych SEGA została mocno skrzywdzona. John Carmack upierał się, by zastosować software'owy renderer, który zapewniał m.in. korekcję perspektywy. Niestety Saturn nie miał dość mocy, by uciągnąć DOOMa w dobrej płynności i DOOM na Saturnie to najgorszy oficjalny port tej gry. Konsola sama w sobie poradziła sobie m.in. z Quakem.

W przypadku PSXa sytuacja była inna. Prawdopodobnie Sony uparło się, by deweloper użył sprzętowego GPU i gra nie tylko działała płynnie, ale oferowała lepsze oświetlenie niż wersja PC.

Tak naprawdę od DOOMa PCty zaczęły swój żywot jako platforma do gier. Wcześniej wyśmiewane przez amigowców i konsolowców, w końcu dostały grę, która wyprzedziła wszystko o epokę.

Doom zabił też Amigę. Ledwie roczna Amiga 1200 nie tylko była zbyt słaba, by poradzić sobie z taką grafiką, ale jej architektura dodatkowo utrudniała użycie algorytmów tego typu.

Sega Genesis oparta na tej samej motorolce co Amiga 500 dostała kilka klonów Wolfa 3D i po latach nieoficjalny port zrobiony przez fanów. W każdym razie Genesis radziła sobie z silnikami raycastowymi znacznie lepiej niż A500 mimo takiego samego CPU. Po prostu układy graficzne Segi Genesis nie wymagały dodatkowej obróbki danych jak układy ECS czy późniejsze AGA z Amig.

CD32 dostała nawet układ, który sprzętowo przetwarzał dane, ale na niewiele się to zdało. To jednak dyskusja na inny raz.

03.03.2018 12:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Przyłącze mam 22kW, ale podłączyłem kuchnię testowo do gniazda, które ma zabezpieczenie 16A i działała poprawnie. Z tego co czytałem w instrukcji kuchnia sama się dostosowuje do tego, że jest na jednej fazie tj. nie pozwoli odpalić zbyt dużej mocy na palnikach.

Podłączenie dwufazowe to nic innego jak podzielenie kuchni na pół tj. dwa palniki są na jednej fazie, dwa na drugiej, co daje możliwość włączenia boosta na dwóch palnikach jednocześnie. Na jednej fazie tylko na jednym.

Wymóg mocy jest podawany z reguły na wyrost, by uwzględnić łączne zużycie prądu w domu. Przy 4kW może się okazać, że jak używałbyś kuchni i drugiego urządzenia np. gofrownicy o dużej mocy, to bezpiecznik wyskoczy.

Ja bym w każdym razie brał indukcję. Zwiększyć moc zawsze możesz.

03.03.2018 10:24
1
odpowiedz
Likfidator
95

PI Zero startuje znacznie dłużej. Nie jest to w sumie problem, bo na PC nie będzie szybciej, bo malinka startuje od razu do emulatora. Jednak Switch to zupełnie inne doświadczenie. Bierzesz konsolę do ręki i grasz, nawet krótką chwilę i usypiasz, by później natychmiastowo wznowić. To właśnie główny powód sukcesu konsoli Nintendo.

Dziś youtube podrzucił mi coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=HDMkw6lnzmI Genialny projekt!

03.03.2018 10:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Szkoda, że nie można wymienić innej gry. Jakby zamiast God Eatera była Civka, to by był świetny zestaw.

03.03.2018 09:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

A kto Ci powiedział, że do indukcji musisz mieć 3 fazy? Ja mam płytę Boscha i ona może pracować na jednej fazie, albo na dwóch. W tym drugim przypadku jedyne co zyskujesz, to możliwość uruchomienia dwóch palników jednocześnie w trybie boost, z czego nigdy nie korzystasz, bo boosta załączasz na góra minutę i musisz jeszcze pilnować, żeby się nie przypaliło, tak ostro grzeje.

Jak mi przywieźli płytę, to podłączyłem ją na początek bezpośrednio do gniazdka, żeby sprawdzić czy działa i było ok.

Co do dyskusji gaz vs indukcja, to zdania są podzielone. Mniej więcej jak manual i automat w samochodzie. Największą zaletą gazu jest to, że działa bez prądu. Dodatkową zaletą jest możliwość gotowania na woku. Niby na indukcji też się da, ale to nie jest to.

Indukcja wygrywa w pozostałych kategoriach. Jest bardzo wygodna, płyta łatwo się czyści, a rozgrzanie patelni i czy zagotowanie wody w garnku trwa znacznie krócej niż na gazie. Dodatkową zaletą jest bardzo dokładna kontrola mocy palnika. Nie tylko możesz osiągnąć moc powyżej tego co daje gaz, ale na najniższej mocy możesz po prostu trzymać ciepło w garnku.

02.03.2018 21:24
1
odpowiedz
Likfidator
95

Na jakim procu to 4K na 970 można osiągnąć w 30 fpsach? Tak z ciekawości.

Procek nie ma nic do rozdzielczości. Do 4K w 30 fps wystarczy Pentium G4560, tylko dobre GPU będzie potrzebne.

Praktycznie każda gra jest grywalna w 4K na Geforce 970 z 30 fps. Trzeba tylko zjechać z detalami do średnich. W części gier można też włączyć szachownicę, albo dynamiczną rozdzielczość, ewentualnie ustawić 1800p, tak jak robią to gry na konsolach.
Geforce 970 to wciąż zauważalnie więcej niż to czym dysponuje PS4 Pro, ale mniej niż ma Xbox One X.

W każdym razie moim zdaniem najlepiej trzymać się 1080p, bo wtedy możemy mieć i 60 fps, i wysokie detale.

A co do gier, to MK X działa bardzo fajnie w 4K na 970. Najlepiej grało się przy 4K z 50 Hz, wówczas gra wciąż była płynna, a nie było stutteringu.
Batman: Arkham Knight działa 4K z 30 FPS bez problemu na pełnych detalach.
Alien: Isolation trzyma stałe 60 fps, pod warunkiem, że zmniejszymy jakość cieni, reszta na maxa.
W AC: Unity trzeba by bardzo mocno ciąć detale, żeby mieć 30 fps w 4K. Dużo lepszą opcją jest zostać w 1440p, czy 1080p bo w tym ostatnim ultra w 60 fps jest na 970 osiągalna.
W starszych grach np. AC: III 4K w 60 FPS to żaden problem.
Z innych gier jeszcze testowałem Forzę Horizon 3, działała bardzo dobrze w 30 fps, a Forza 7 automatycznie dostosowuje detale tak, by było 4K w 60 fps. Wygląda nieźle, ale w 1080p można grać na ultra z wszystkimi detalami.

970 to karta do 1080p, ale jak ktoś chce się bawić w 'konsolowe' 4K to będzie miał lepszy rezultat niż na PS4. Dla mnie 4K to póki co opcja, by usprawnić jakość grafiki w starszych grach. Tak cicho planowałem upgrade na GF 1080 Ti właśnie dla 4K, ale szalejące ceny skutecznie mnie zniechęciły.

Z drugiej strony, więcej gram w gry DOSowe z pierwszej połowy lat 90tych niż w nowe produkcje. Od czasu DOOMa 2016 nie grałem w żadną nową grę AAA, nie licząc exclusive'ów ze Switcha.

02.03.2018 20:44
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Spójrz na obciążenie CPU. Przy 1050 masz cały czas 100%, a w 970 70-93%, a jak wiadomo w AC:O to procesor jest wąskim gardłem. Być może sterownik, albo coś innego blokuje CPU przed wejściem na pełne obroty i stąd momentami lepszy wynik 1050 Ti.

Ogólnie te dwie karty to zupełnie inne półki cenowe. Geforce 970 jest do 50% wydajniejsza, a to sporo. Na tej karcie bez problemu dobijesz do 60 fps w 1080p w każdej grze, z minimalnym cięciem detali. Na 1050 Ti albo zadowolisz się 30 fps, albo będziesz ostro zjeżdżał z grafiką.

970 poradzi sobie z 1440p czy nawet 4K na poziomie PS4 Pro, a przy 1050 Ti o 4K zapomnij.

02.03.2018 20:21
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Łowcy gier napisali:
Aktualizacja: Mafia III jest niedostępna w Polsce! Zamiast niej otrzymacie Sid Meier’s Civilization: Beyond Earth – The Collection!

Dziwna sprawa, chyba pierwsza tego typu akcja w naszym regionie.

02.03.2018 10:59
odpowiedz
Likfidator
95

verify, ale to zależy jaki DOOM. Na malinkę są natywne porty Wolfa, Dooma i Quake'a, one chodzą nieźle. Zero bez problemu radzi sobie z DOOMem w 720p, choć do pełnej płynności trzeba zejść niżej.

Quake'a odpala w 1080p, bo port używa OpenGL, a zDOOM chyba nadal software'owo leci.

DOOM w DOSBoxie nie będzie dobrze działał. Spory kawałek temu testowałem na androidzie, który ma lepszą specyfikację od malin i DOSBOX leciał gdzieś w okolicy szybkiego 386, wolnego 486, a do DOOMa tak naprawdę potrzebujesz pentium by wymaksować FPSy.

To jest jednak kwestia samego emulatora. Pamiętam, że na Power makach 333 MHz emulowałem WIndows 98 i działało to z przynajmniej z prędkością Pentiuma 100 MHz.

Uzywam malinki glownie do emulacji retro konsol, tak na szybko jak jest 10-15 minut wolnego czasu i nie oplaca sie wlaczac kompa.

Kwestia perspektywy. Zanim malinka się odpali, to ja już gram od 3 minut na Switchu i to jest ogromna zaleta konsolki Nintendo, wracasz do gry w 3 sekundy. Malinka tego nie ma, ale sporo osób zostawia ją włączoną 24/7, bo zużywa mało prądu, ale dla mnie to marnotrawstwo energii.

01.03.2018 17:19
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Soul, kto jak kto, ale Ty, jako człowiek sukcesu (i piszę to na poważnie, bez ironii) powinieneś doskonale wiedzieć dlaczego.

Kryptowaluty nie generują pieniędzy. Ich realna wartość jest zerowa. To, że bitcoin i inne kosztują ile kosztują wynika tylko z faktu, że ludzie chcą tyle zapłacić. Pieniądze ogólnie mają wirtualną wartość, a wyceny giełdowe czy rankingi najbogatszych osób są czysto teoretyczne, ot po prostu celowo dobiera się taki, a nie inny sposób tworzenia rankingu, żeby cyferki były ładne.

Kopanie kryptowalut wytworzyło pewien, dość wrażliwy ekosystem. Nvidia, czy nawet producenci ASICów dla Bitcoina dbają o to, by ten ekosystem się nie załamał.

Stawianie własnych kopalni jest dla Nvidii nieopłacalne. Atrakcyjność kryptowalut opiera się na jak największym rozproszeniu. Sam Bitcoin jest krytykowany m.in. z powodu skupienia mocy obliczeniowej w niewielkim gronie największych kopalni, a to podważa najważniejsze cechy kryptowaluty.

Kryptowaluty odporne na ASIC nie powstały po to, by napędzić sprzedaż kart graficznych, ale po to by stworzyć zrównoważoną sieć kopalni. Kryptowaluty oparte na GPU działają w dużym rozproszeniu i tym samym trudniej manipulować rynkiem. Duże kopalnie bitcoina mogą np. wybierać, które transakcje wrzucają do swoich wykopanych bloków skutecznie sterując przepływem waluty.

W momencie, w którym powstałaby wielka kopalnia z Nvidii czy AMD, ta zaleta nowych kryptowalut ległaby w gruzach. Dlatego też Nvidia nie uruchomiła i nie uruchomi wielkich kopalni.

Natomiast jeśli chodzi o samo kopanie, to kopie zarówno AMD jak Nvidia i inne firmy. Tylko, że robią to na małą skalę, głównie na potrzeby R&D. Nadchodzące GPU na pewno zostały dokładnie przetestowane pod kątem skuteczności kopania i długiej pracy pod obciążeniem.

Nie da się jednak tego wykryć, bo te testowe kopalnie niczym się nie wyróżniają. To nie jest sytuacja jak np. w Antutu pojawia się testowe urządzenie o wielkiej wydajności, czy w bazie CPU-Z, albo passmarku jakiś nowy CPU.

Po samej działalności kopalni nie stwierdzisz, czy posiada 100x Geforce 1080, czy może 50x Geforce 2080. Nie mówiąc o tym, że Nvidia nawet nie musi kopać w rzeczywistości. Z punktu widzenia rozwoju wystarczy im analizować wydajność i nie muszą ogłaszać zweryfikowanych bloków.

Uruchomienie własnej kopalni oferuje jeszcze jedną możliwość. Nvidia może w ten sposób podnieść trudność kopania, tym samym zmuszając górników do upgrade'u sprzętu, bo stare GPU nawet na prąd nie zarobią. Jednak wątpię, by się na to zdecydowali. Górnicy sami się nakręcają.

Sytuacja z kryptowalutami jest o tyle ciekawe, że jedni chcą by bańka pękła, a innym zależy na tym, by obecna sytuacja trwała jak najdłużej.

Kryptowaluty to rzecz bardzo ciekawa. Nazywana przez wielu koniem trojańskim. Z jednej strony oferuje swobodę i brak kontroli, a z drugiej wszystkie transakcje są logowane w blockchainie. Dysponując odpowiednim superkomputerem, można śledzić przepływ całej kryptogotówki na świecie, a tym samym śledzić transakcje zorganizowanej przestępczości i grup terrorystycznych, i tych którzy ich wspierają.

Pod wielkim znakiem zapytania jest użycie algorytmu SHA-2 w bitcoinie. Dlaczego otwarta waluta używa algorytmu opracowanego przez NSA? Organizacji znanej z zostawiania backdoorów dla swojej wygody.

01.03.2018 16:10
odpowiedz
Likfidator
95

Pi 3 to zupełnie inna klasa sprzętu, więc tam wszystko działa lepiej. GODS ma jednak bardzo niskie wymagania. Działa poprawnie już na 1000 cyklach, czyli jakieś AT 8 MHz. Odpal DOOMa to zobaczysz jak przycina.

Co do maszynki do emulacji, to stare dobre Wii jest świetną opcją. Ma analogowe wyjście obrazu, więc emulatory mogą generować obraz 1:1 jak stare konsole, a jednocześnie RCA component będą działać też w 480p60.
Konsole Nintendo od zawsze są projektowane pod jak najniższą latencję i emulatory na Wii mają najlepszy input-lag spośród wszystkich platform jakie testowałem.

01.03.2018 16:03
Likfidator
95

SpecShadow, nie ośmieszaj się. Jak gra nie działa natywnie pod Windowsem to masz DOSBoxa dla najstarszych gier i wiele maszyn wirtualnych, które z lepszym lub gorszym skutkiem emulują środowisko Win 9x. Nie ma gry, której nie uruchomisz na współczesnym PC. Nie jest to zawsze łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Nowoczesne CPU bardzo w tym pomagają, bo dzięki temu można emulować całkiem szybkie procesory w PCem, który bardzo dokładnie emuluje starą architekturę PC.

Ironią losu jest to, że część starych gier Windowsowych najłatwiej uruchomić poprzez Wine na linuksie:)

01.03.2018 15:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Biedaki z piwnicznych kopalni rzucą się na stare modele, a nowa generacja zostanie dla grubych ryb i koło się zamyka. Gracze dalej zostaną wydymani :D

Nie bierzesz pod uwagę, że jak rośnie trudność kopania, a rośnie cały czas, to pewne karty graficzne przestają być opłacalne, bo zużywają więcej prądu niż wygenerują kasy.

Geforce 2080 na pewno podniesie poprzeczkę wydajności ogólnej i pewnie wydajności na wat. Po premierze kart trudność skoczy i dzisiejsi kopacze entuzjaści momentalnie zostaną z 50%, albo nawet 25% dotychczasowych zysków na obecnym sprzęcie.

Tak jak dziś nie kopie się na 1050 tak za pół roku ten sam los może spotkać 1060. Nvidia może też sprytnie wyprodukować 2060 o wydajności 2070, ale tylko z 3 GB VRAM, co nie byłoby złą opcją patrząc na sytuację na rynku. Karta z 3 GB do kopania się nie nadaje.

Warto też pamiętać o tym, że kopanie na GPU istnieje tylko dlatego, że waluty odporne na ASIC używają algorytmów zużywających tony RAMu. Zwiększenie trudności kopania podnosi też wymóg RAMu. Może być tak, że i karty z 4 GB staną się bezużyteczne, a to już otworzy trochę opcji.

Ostatecznie Nvidia mogłaby też postawić na dedykowane płyty główne z łączem NVLink i sprzedawać karty bez RAMu. Wprowadziłoby to zunifikowaną pamięć w świat PC, co byłoby rewolucją samą w sobie i uczyniło karty kompletnie nieopłacalnymi dla kopaczy.

Opcji jest sporo i prędzej czy później sytuacja się rozwiąże. Nvidia i AMD mogłyby po prostu zwiększyć produkcję, ale to bym im załamało rynek. Ilość kart graficznych jest celowo ograniczana, by nie podbijać trudności kopania powyżej progu opłacalności.

01.03.2018 15:41
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Podbiję wątek:)

Niedawno kupiłem malinkę w wersji Zero z Wifi i BT. Fajny nerdowski gadżet. Mimo iż kupiłem najsłabszą wersję, to zaskoczyła mnie bardzo niska wydajność. Po procesorze 1 GHz spodziewałem się przynajmniej wydajności dorównującej zegar w zegar starym prockom x86, ale niestety jest zupełnie inaczej.

Wszystkiemu winna stary ARMv6, w nowszych wersjach jest v8 i są 10x wydajniejsze na rdzeniu, ale z tego co widziałem też nie radzą sobie z emulacją np. N64.

W każdym razie malinka bardzo dobrze radzi sobie z emulacją NESa, SNESa i Genesis, czyli odpowiednik powiedzmy Pentium 2 333 MHz. Jednak DOSBox działa tragicznie wolno, emulując z ledwością XT 4,77 MHz. DOSBox jednak słynie z tego, że ma słabe wsparcie dla ARMa.

Z Amigą jest lepiej, ale wciąż o emulacji A500 z pełną prędkością nie ma szans. Za to Atari ST wydaje się działać OK.

Dlaczego zatem Sega Genesis oparta na tej samej motorolce jest tak dobrze emulowana? Nawet można dać OC i podbić CPU w emulatorze do 4x i nadal malinka nie ma problemów.

Emulacja PSXa to 70-80% prędkości. W teorii dałoby się grać, ale po co się męczyć.

Z innych rzeczy. Po raz kolejny uderzyła we mnie toporność linuksa. Nawet na popularnej maszynce ze zintegrowanymi podzespołami nie obyło się bez siedzenia kilku godzin w konsolce i ręcznej konfiguracji.

Dla mnie rzecz niezrozumiała, że pad od XO S jest tak słabo wspierany. Najpopularniejszy pad dla PC, a trzeba modyfikować pliki konfiguracyjne, by sparował się po bluetooth, o wariujących triggerach nie mówiąc.

Linuksowcy dziwią się, że ich system ma tak małą popularność, ale na starcie stawiają użytkownika pod taką ścianą, że mało kto przez nią przeskoczy.

Retro Pie powinna uruchamiać na starcie kreatora. Jak nie wykrywa urządzeń po USB, to powinna próbować sparować kontrolery BT. Tak jak to robi Mac OS.

Nic z tych rzeczy. Linuksowcy będą forkować wielokrotnie takie projekty i każdy fork będzie miał zestaw swoich wad i zalet.

Malinka jest fajna, ale nie aż tak jak o niej można poczytać w internecie. Do mniejszych projektów elektronicznych Arduino wydaje się przystępniejszym rozwiązaniem.

Raspberry Pi to fajna zabawka, ale ja będę szedł w kierunku robotyki, a emulację starych platform zostawię normalnemu PC.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-03-01 15:42:35
01.03.2018 15:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Spójrzcie na to z innej perspektywy. Nvidia chce zarobić na kopaczach. Czemu to sklepu mają podbijać marżę?

Wzrost wydajności w nowej karcie będzie solidny, a wydajność kopania pewnie się podwoi. To też jest pewna strategia, bo każdy wzrost wydajności kopania, podnosi trudność, a tym samym mniej wydajne karty przestają być opłacalne.

Średnia półka się jakoś ustabilizuje. Prawdopodobnie karty o wydajności Geforce'a 1070 będą w akceptowalnych cenach, a wszystko powyżej będzie kilka razy droższe.

Nowa generacja kart powinna zejść z wydajnością o półkę niżej. Geforce 2050 będzie miał wydajność na poziomie 970, albo i 1060, co wystarczy to 1080p.

Nie liczmy na wzrost wydajności dla graczy, ale na powrót normalności. Do tego rynek wtórny powoli będzie się zapełniał kartami z kopalni, których zużycie energii będzie wyższe niż generowany zysk.

Nvidia w żadnym wypadku nie zamierza odpuszczać sobie rynku graczy. Kopacze to może być chwilowa moda i problemem jest nie tylko możliwość załamania się rynku, ale wejście innego producenta koparek, który uczyni produkty Nvidii nieopłacalnymi.

Sytuacja prędzej czy później się unormuje. Ja akurat jestem w dobrej sytuacji, bo jedyne co by mi się przydało do komputera, to większy SSD, a to jedyne co tanieje w ostatnim czasie.
Geforce 970 wciąż daję radę, nawet w 4K i 60 fps, biorąc pod uwagę to że gram w zasadzie tylko w stare gry.

01.03.2018 10:35
odpowiedz
Likfidator
95

Zamiast kontynuować styl pierwszej części, poszli w ślady CODa. Jakby Crysis 2 wprowadził lepsze AI, dał jeszcze większą destrukcję otoczenia i być może dynamiczne zadania tj. od zaradności gracza zależałoby czy wykona wszystkie cele, czy tylko te podstawowe, bo dodatkowych nie zdąży, albo coś mu nie wyjdzie np. jeśli wrogowie włączą alarm, to zabiją zakładnika.

Wprowadzić jakieś rozgałęzienia fabuły np. by gracz skradankowy miał trochę inny przebieg gry niż ten grający na Rambo.

Tyle by wystarczyło. Fani jedynki byliby zadowoleni i gra przyciągnęłaby trochę nowych osób.

Zamiast tego zafundowano nam klona CoDa, który zniechęcił dotychczasowych fanów, a reszta graczy nie była zainteresowana.

Najlepsze co można o trzeciej części powiedzieć, to fakt że jest stałym gościem u Digital Foundry. Przykre trochę, że gra została zredukowana do benchmarka. Widząc ją tyle razy na youtubie postanowiłem wypróbować, bo jest w Origin Access.

Po godzinie miałem dosyć, a wiecie co mnie tak zniechęciło? Prostackie dialogi. Tego nie da się słuchać. Nie kojarzę gry z gorszymi dialogami. Chamski i prostacki Postal 2 miał więcej taktu i finezji niż Crysis 3.

28.02.2018 21:25
odpowiedz
Likfidator
95

Sony czuje oddech konkurencji na plecach. Xbox Game Pass wszystkich kusi, a Switch bije kolejne rekordy sprzedaży, w tym w wielu krajach osiągnął status najszybciej sprzedające się konsoli wszech czasów.

Walka na rynku konsol jest coraz bardziej zacięta. W czasach PS3, gdy te było w ogonie za X360, Sony dawało bardzo dobre gry w PS+. Sukces PS4 ich rozleniwił, ale teraz znów nabierają tempa.

28.02.2018 21:18
odpowiedz
Likfidator
95

Ekran troszkę za ciemny ale kwestia przyzwyczajenia.

LG G6 ma ciemny ekran? W żadnym wypadku. Nawet w pełnym słońcu nie ma najmniejszych problemów z jasnością.

Używam G6 od kilku miesięcy i telefon ma wszystko co powinien mieć flagowiec. Trochę wolniejszy w benchmarkach od innych flagowców, ale tego się nie czuje. Za to szerokokątny obiektyw to rzecz wspaniała. Żaden inny telefon nie robi tak dobrych zdjęć. Co z tego, że inne robią troszeczkę lepsze zdjęcia w nocy, jak nie mają możliwości złapania takich ujęć.

Jedyne z czym się nawalczyłem, to "wykryto wilgoć w porcie USB". Czujnik jest zbyt agresywny, ale różnymi metodami udało mi się telefon wysuszyć i teraz jest sprawny.

28.02.2018 21:12
odpowiedz
Likfidator
95

2028 roku Ludzie polecą na Wenus i odkryją nowe źródło energii. Zniknie głód na ziemi.

Nie ma szans, żebyśmy za 10 lat polecieli na Wenus. Jedyna możliwość kolonizacji to miasta w chmurach. Na wysokości 50 km ciśnienie jest bliskie ziemskiego i temperatura w okolicy 20-40'C. Tym samym nawet nie potrzebne byłyby kombinezony, a jedynie maski tlenowe. Do tego mieszanka tlenu i azotu jest lżejsza od składu atmosfery wenus, więc da się skonstruować unoszący się w powietrzu balon wewnątrz którego żyliby ludzie.

Są jednak problemy:
1. Musimy dolecieć do wenus i wylądować w chmurach. Nikt tego nie robił i rodzi to mnóstwo problemów. Jak zwolnić i w odpowiednim momencie stworzyć balon, który utrzyma się na zadanej wysokości.
2. Mieszkając na wenus nie mielibyśmy kontaktu z powierzchnią planety, co oznacza brak dostępu do surowców. Kolonia byłaby w pełni zależna od transportu z Ziemi.

Alternatywną metodą dla uczynienia Wenus bardziej gościnną jest odcięcie planety od światła słonecznego. W teorii da się to zrobić, ale potrzeba by ponad 100 lat, by planeta się ochłodziła do akceptowalnych przez nas temperatur.

Niezależnie jak na to spojrzeć. Nie polecimy na wenus jeszcze długi czas.

28.02.2018 13:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Altered Carbon byłem zachwycony. Może końcówka została trochę skopana ale klimat był świetny i mega wyczuwalny.

A ja byłem zniesmaczony. Serial może nie jest zły, ale na tle książki jest słabiutki. Z dobrej powieści kryminalnej zrobili serial dla nierozgarniętego zjadacza hamburgerów. Jedną z podstawowych różnic jest to, że w książkach stosy korowe były jak czarne skrzynki. Uszkodzenie stosu przy użyciu broni było bardzo trudne, a prawdziwa śmierć w książce występuje bardzo rzadko. W serialu stosy można miażdżyć w ręku.

Zupełnie inaczej działał też VR. Podczepiał się bezpośrednio do stosu i komputer przetwarzał VR wielokrotnie szybciej niż w czasie rzeczywistym, można było w godzinę odbyć wielodniowe wczasy. W książce scena hackowania satelity odbywała się właśnie w wirtualu, by działać kilkaset razy szybciej niż w rzeczywistości. Książkowy Takeshi był lepiej zorganizowany i bardziej wyrafinowany w tym co robił i sporo rzeczy wydarzyło się w wirtualu np. Takeshi omawiał i stosował ciekawe techniki torturowania. Z tego co pamiętam była nawet opcja skopiowania stosu na potrzeby wirtuala i jak sesja tortur nie poszła tj. nastąpiło uszkodzenie psychologiczne, to można było wczytać backup. Jedną z metod tortur było zostawienie gościa na kilkadziesiąt wirtualnych lat w towarzystwie swoich kopii. Podobno każdy po czymś takim wymiękał.

Reszta zmian dotyczy bezpośrednio fabuły, ale są tak głupie, że aż szkoda słów. Oglądanie tego serialu to było jedno wielkie WTF.

Oglądając Altered Carbon nie mogłem przestać myśleć co zrobią z ekranizacją Wiedźmina. Postać Takeshiego została tak wypaczona, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby Netflix zafundował nam czarnoskórego Geralta transwestytę.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-28 13:32:45
27.02.2018 21:09
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Wszystko wskazuje na to, że wszystkie fajne i skillowe talie będą przerzucane do wild. Standard będzie pozbawionym skilla festiwalem Pay2Win.

Zresztą ja mam dość. Byłem tydzień na urlopie, zrobiłem sobie przerwę od HSa i do tej pory nie włączyłem. Mam dość. Poziom zrakowienia gier blizzarda przekracza wszelkie granice.

A ile teraz mam wolnego czasu! Odzyskałem 3-6 godzin w każdym tygodniu.

27.02.2018 18:17
odpowiedz
Likfidator
95

Do padów to może być cokolwiek, bo zużywają mało prądu i to czy będziesz ładował raz na 3 czy 4 tygodnie nie zrobi Ci różnicy. Choć to zależy ile kto używa pada. Mi rozładowanie paluchów dołączonych do pada od XO zajęło ponad pół roku.

Warto jednak kupić Eneloopy, bo bardzo długo trzymają prąd i są na lata. W padach tj. XO i Wii Remote używam ok. 10 letnich Eneloopów i wystarczają na długie tygodnie.

Tak na marginesie, akumulatorki z Joy-conów od Switcha to dopiero rewolucja. Kontrolery malutkie, leciutkie, a baterie starczają na 20 godzin grania i wystarczy kilka minut ładowania w konsoli, by pograć kolejnych kilka godzin.

Chciałbym coś takiego w padzie od XO, który z paluchami jest po prostu ciężki.

EDIT: Co do ładowarki, to koniecznie kupuj taką co ładuje każdy akumulator z osobna, wyraźnie przedłuża to żywotność akumulatorów. Moja pierwsza ładowarka co ładowała w parach zabijała akumulatorki w kilka miesięcy.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-27 18:19:14
27.02.2018 12:15
odpowiedz
Likfidator
95

Śmiało instaluj. Jak będziesz miał problemy ze stabilnością, to dopiero myśl o nowym zasilaczu.
Komputer powinien działać bez problemu i nawet jeśli zasilacz będzie obciążony na 100%, to tylko chwilowo, bo w typowym użytkowaniu bardzo rzadko GPU czy CPU wchodzi na 100%. Stąd też tryby turbo itd. bo zapotrzebowanie gier na moc obliczeniową jest różne.

Zasilacz będzie miał chwile odpoczynku w ekranach wczytywania, czy w wolniejszych momentach.

Tak na marginesie, prędzej będziesz chciał wymienić zasilacz z powodu hałasującego wentylatora niż z tego, że jest zbyt słaby.

Najlepiej będzie jak po wymianie karty wszystko przetestujesz. Godzina czy dwie w programach testujących obciążenie wystarczy. Możesz też miernikiem sprawdzić jak trzymają się napięcia na linii 12V.

Problemem może być tylko podkręcanie, tutaj zasilacz faktycznie może nie dać rady.

26.02.2018 11:36
odpowiedz
7 odpowiedzi
Likfidator
95

HBO GO jest archaiczne nie tylko na tle Netflixa, ale także na tle Amazonu. Udostępnienie abonamentu bez podpisywania umowy z operatorem to krok w dobrym kierunku, ale przed platformą daleka droga.

HBO GO nie ma startu w kwestii jakości treści na tle Netflixa. Game Of Thrones to jedna z nielicznych rzeczy wartych uwagi w tym serwisie, a sam serial jest ledwie poprawny.

Ogromnym problemem są kwestie techniczne. Zdarza się, że niektóre odcinki w ogóle nie chcą się odtwarzać i to niezależnie czy używamy appki z TV, telefonu czy komputera.

Wieczorami usługa bywa obciążona, a odtwarzanie niestabilne. W przypadku problemów z przepustowością naszego łącza będziemy mieć problemy z buforowaniem. Netflix w tym czasie zjedzie z rozdzielczością, ale nie przerwie odtwarzania. O braku HDR czy 4K nawet nie ma co wspominać.

Inną irytującą rzeczą jest to, że usługa nie potrafi zapamiętać co ostatnio oglądaliśmy, oraz z uporem maniaka załączą polską ścieżkę dźwiękową z lektorem, co mnie po prostu wnerwia.
W Grze o Tron denerwuje też to, że trzeba załączać jakieś napisy, bo przy samej ścieżce angielskiej dialogi w natywnych językach nie mają napisów. To wszystko wynika najprawdopodobniej z faktu użytkowania polskiej wersji serwisu.

Nawigacja po serwisie pozostawia wiele do życzenia i jest sporo dziwności np. Ash vs Evil Dead ma tylko drugi sezon, bez pierwszego.

W kategorii VODów HBO GO wypada najgorzej. Nawet Showmax ma ciekawsze treści i działa po prostu lepiej.

Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego HBO jest tak zacofane technologicznie. Brak HDR jest niewybaczalny w 2018 roku dla usługi premium.

25.02.2018 18:28
odpowiedz
Likfidator
95

Nie wiem kto takie telefony kupuje. Co by o iPhone'ach nie mówić, ale w grach miażdżą wszystkie Androidy. Znacznie wydajniejszy CPU, dobre GPU, które dostaje skrzydeł dzięki niższej rozdzielczości oraz zamknięty system o praktycznie konsolowej optymalizacji.

Nie bez znaczenia jest też ekosystem. Gry w Appstorze zarabiają 10-1000x więcej niż w sklepie Google'a. Dlatego w kategorii gier Appstore jest i będzie priorytetowy.

Z drugiej strony, nawet średnia półka telefonów poradzi sobie zadowalająco w grach. Nie mówiąc o tym, że rynek mobilny to głównie proste gry na kilka minut. Jak ktoś chce grać w większe tytuły, to kupuje Switcha.

Za 3200 zł można właśnie kupić Switcha i większość exclusive'ów jakie dostał w poprzednim roku.

22.02.2018 15:23
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Dla Ubisoftu sprawa jest prosta: cenzura = sprzedaż produktu na większym obszarze = większy zysk. Cała ta korporacyjna poprawność polityczna to tylko i wyłącznie troska o sprzedaż.

Jakby im zależało, to przygotowaliby odpowiednie wersje regionalne, ale po co się męczyć, skoro z cenzurą i tak się sprzeda, a może to nawet pomóc w sprzedaży programu szkołom.

22.02.2018 15:19
odpowiedz
Likfidator
95

Jeśli Blizzard poważnie myśli o przeportowaniu Diablo 3 na Switcha, to powinni zlecić to ekipie Panic Button, która przeportowała DOOMa i Rocket League, a także pracuje nad Wolfem 2 i kilkoma nieogłoszonymi portami.

20.02.2018 20:02
odpowiedz
Likfidator
95

Od lat nie używałem IPLI, ale z ciekawości sprawdziłem. Co było za darmo nadal jest za darmo. Za resztę się płaci tak jak dawniej. Płatne pakiety są od bardzo dawna.

Tak na marginesie, od kiedy jest Netflix, Amazon i Showmax to w ogóle nie oglądam treści od polskich dostawców. Nawet nie wiem co tam Polsat i TVN robią w ostatnich latach.

20.02.2018 10:42
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
95

Jeżeli nie masz odpowiednich predyspozycji słuchowych i głosowych nigdy nie będziesz dobrze śpiewał. Po latach ćwiczeń będziesz lepszy niż większość ale od tego daleka droga do prawdziwego śpiewu.

To samo dotyczy rysowania, tańca i każdej czynności wymagającej danego typu zdolności.

Totalna bzdura. "Talent" to największe kłamstwo jakie wpajają nam od najmłodszych lat, bo trzeba podzielić społeczeństwo na motłoch i wyższe sfery. Ilu młodych się poddało, bo uwierzyło, że nie ma talentu?

Każdy może zostać wybitnym muzykiem, malarzem, piosenkarzem, czy kimkolwiek chce. Potrzeba tylko wielu lat ciężkiej pracy i to najlepiej pod okiem eksperta, który szybko skoryguje błędy i złe nawyki.

Jedyną przeszkodą może być fakt, że żeby być wybitnym w niektórych dziedzinach, trzeba zacząć bardzo wcześnie. Wybitnym pianistą nie zostaniesz, gdy nie będziesz intensywnie ćwiczył od momentu gdy zaczniesz chodzić.
Jednak gdy nawet w wieku +40 lat zaczniesz grać, to wciąż dasz radę zagrać wszystkie utwory w akceptowalny sposób, nie będziesz po prostu tak sprawny jak zawodowiec i opanowanie jednego utworu zajmie miesiące, a nie dni.

Ze śpiewaniem sprawa jest zdecydowanie prostsza. Możesz zacząć uczyć się w dowolnym momencie, aczkolwiek na poważnie dopiero po mutacji głosu.

W śpiewaniu nie ma drogi na skróty. Najlepiej trenować codziennie, przynajmniej z 15 minut, a później jak już masz wyrobiony głos przynajmniej 2 razy w tygodniu, by utrzymać formę.

Ze śpiewaniem jak z siłownią. Nie tylko musisz opanować technikę śpiewania, ale również wyrobić odpowiednie mięśnie. Na to trzeba czasu. Jak grasz od lat na instrumencie jest łatwiej, bo już masz wyrobiony słuch i możesz samodzielnie wykonywać ćwiczenia, ale i tak potrzeba wielu miesięcy czy lat, by dobrze śpiewać.

Początki są trudne, bo nic nie wychodzi. Głos jest płytki, zakres niewielki i bardzo szybko się męczysz. Uczysz się emisji głosu, śpiewania czystych dźwięków i poznajesz różne techniki śpiewania. Jednak mimo wszystkich starań i tak nie zaśpiewasz większości piosenek, bo zwyczajnie głos się będzie łamał.
Ogromnym problemem dla początkujących jest dziura między rejestrem piersiowym, a głowowym. Na to potrzeba miesięcy. W pewnym momencie w końcu się to udaje, ale bardzo cicho i wątle. Potrzeba kolejnych miesięcy, by głos nabrał siły w tym zakresie.

Warto też pamiętać o tym, że głos, który słyszymy w nagraniach to efekt złożonego procesu obróbki. Począwszy od Autotune, który skoryguje absolutnie wszystkie niedoskonałości, poprzez zwykły mastering, który poprawia barwę głosu.
Dlatego też nie ma co sugerować się głosem z 'radiowych hitów'.

Najważniejsze to po prostu ćwiczyć regularnie. Poświęcenie nawet 10 minut każdego dnia na śpiew, granie na instrumencie, czy rysowanie w przeciągu roku da ogromne efekty.

Jest takie twierdzenie, że potrzeba 10 lat, by osiągnąć mistrzostwo w dowolnej dziedzinie. 10 lat ciężkiej pracy, każdego dnia i to mowa nie tylko o sztuce, ale też programowaniu czy dowolnej innej dziedzinie nauki. 10 lat...

17.02.2018 15:53
odpowiedz
Likfidator
95

Intel ma coraz lepsze karty graficzne. W tanich Pentium G4600 jest HD 630, który ma wydajność Geforce'a 8800 GT, wspiera wszelkie nowe technologie, ma wszystkie nowe kodeki do 1080p i 4K, a także pobiera bardzo mało prądu.
Do tego całość działa na zunifikowanej pamięci RAM, co daje spore możliwości, gdyby tylko twórcy gier chcieli z tego skorzystać jak na konsolach.

Powiedziałbym, że to raczej budżetowe konstrukcje od AMD i Nvidii mocno niedomagają. Dawno temu np. Geforce 6200 z 64-bitową szyną był dobre kilkanaście razy wydajniejszy niż najlepsza integra Intela, o kompatybilności nawet nie mówiąc. Dziś geforce'y z końcówkami x20 czy x30 są od 20% do 150% wydajniejsze, co jest kompletnie nieadekwatne do ceny. Jedyny plus tych kart to HDMI 2.0, bo intele wciąż dają 4K w 60 Hz tylko po Display Port.

Wydaje mi się, że Intel mógłby spokojnie nawiązać rywalizację z Nvidią, ale zabijanie konkurencji jest dla nich kłopotliwe. Chociażby utrzymują AMD przy życiu, jak jakiś rezerwat, co pokazali dobitnie, gdy w krótkim czasie dali odpowiedź na Ryzeny. Intel mógłby spokojnie podbić wydajność pojedynczego rdzenia o kilkadziesiąt procent, gdyby miał realną konkurencję.

Intel musi mieć konkurencję, bo inaczej stanie się celem wszelkich regulacji antymonopolowych.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-02-17 15:54:43
14.02.2018 22:11
odpowiedz
Likfidator
95

czy opłaca się obecnie kupować monitor Full HD czy lepiej patrzeć przyszłościowo i kupić monitor w wyższej rozdzielczości?

Ja bym brał tylko 4K. Za ok. 1200 masz 24" monitor LG 4K z niezłą matrycą IPS, fabrycznie kalibrowaną, mój monitorek ma deltę poniżej 2, choć może miałem szczęście, bo producent gwarantuje jedynie poniżej 5, co jest wartością dość słabą.

Dlaczego 4K w 24". Daje to taką gęstość pikseli, że jak ustawisz 200% skalowanie w Windows 10, to masz efekt Retina z maka. Ostrość tekstu robi wrażenie.

Do grania w 4K potrzebujesz min. Geforce'a 970 albo 1060, a i tak nie będzie rewelacji tj. detale średnio-wysokie i 30 fps. Ogólnie i tak lepiej niż na PS4 Pro, ale gorzej niż na XO X.
Nic nie stoi na przeszkodzie ustawić 1080p, czy nawet jak gra jest bardzo wymagająca 720p. Obie rozdzielczości skalują się całkowicie na monitorze 4K tj. 1080p ma podwójne piksele, a 720p potrójne.

Co więcej, zawsze możesz ustawić 1800p, które przy tej gęstości pikseli nie wygląda źle, a daje znacznie mniejsze wymagania.

czy w monitorze 2560 x 1440 da się grać tylko w natywnej rozdzielczości, czy można sobie ustawić też rozdzielczość Full HD?

Da się grać, ale obraz jest okropny. Na taki monitorze albo natywne 1440p, albo skalujące się całkowicie 720p. Z tym, że ja bym się w 1440p nie pakował, chyba że masz Geforce 1070, albo 1080. Te karty są stworzone pod tą rozdzielczość i 60 fps.

jeśli jednak warto kupić monitor Full HD, to jakiego rozmiaru? Czy 27 lub 28 cali nie byłoby wtedy za dużo?

Zależy jak na to spojrzysz. Z jednej strony 1080p wystarczy do 32" włącznie, a z drugiej jak przyzwyczaisz się do 4K, to nawet 24" w 1080p będzie miało widoczne piksele.

- jaki jest najlepszy rodzaj matrycy? IPS, PLS, TN czy VA?
Do gier i filmów VA. Do pracy z tekstem i przeglądania netu IPS. Ja ogólnie wolę monitory IPS, bo mają świetne kąty. VA wolę w TV, gdzie mogę usiąść na wprost, bo VA co prawda ma lepsze kąty od TN, ale ma wyblakłe kolory pod kątem. W każdym razie unikaj TN.

- jaka najlepsza jest częstotliwość odświeżania w monitorze? Czy w obecnych czasach wystarczy monitor z 60 Hz?

Częstotliwość ma małe znaczenie. Liczy się input lag. Monitory 120 Hz i wyższe można polecić tylko e-sportowcom, gdzie urwanie tych 3-5 ms z każdej klatki może dać przewagę w grze.

- no i czas reakcji, do jakiej wartości w ms?

Czas reakcji nic nie znaczy. Szczególnie, że jest podawany jako grey-to-grey, czyli producent może sobie wpisać dowolnie niską wartość.

Liczy się input lag, czyli jak długo elektronika monitora przetwarza strumień z karty graficznej zanim go wyświetli: https://displaylag.com tutaj masz sporą bazę danych na temat input laga. Producenci monitorów się nim nie chwalą, bo nie mają czym.

Czy na coś jeszcze należy zwrócić uwagę?

Kontrast statyczny. Dla IPS co najmniej 1000:1, a dla VA min. 4000:1. W tym przedziale cenowym na monitory z HDR nie ma co liczyć.

Zależy mi też na tym, żeby monitor działał z moim obecnym komputerem, jaki i przyszłym, który zamierzam kupić mniej więcej za dwa lata.

Wejście HDMI i Display Port.

11.02.2018 00:36
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Jeśli podłączasz głośniki złączem analogowym np. mini jackiem, to jak najbardziej warto. Jeśli cyfrowo np. dźwięk idzie przez HDMI, to nie ma sensu. bo głośniki mają wówczas własny DAC.

Jak ponad dwa lata temu zmieniałem komputer, to dałem szansę integrze. Wydawało mi się, że nie jest źle. Ucieszyłem się nawet, że są sterowniki ASIO dla realteka. Niestety nie działały zbyt dobrze.

Po dwóch tygodniach podłączyłem stary komputer, żeby zgrać resztę danych i odpaliłem muzykę. Stary SB X-FI wgniótł mnie w fotel. Godzinę później siedział już w moim nowym komputerze i siedzi do dziś. Świetna karta z bardzo dobrym wsparciem ASIO.

Teraz kusi mnie zakup Sound Blaster AE-5. Karta ma bardzo dobre opinie i jak padnie mi X-Fi, to pewnie ją wybiorę.

Jeśli chodzi o popularne Xonary to mają bardzo złą opinię wśród muzyków. Brak sensownego wsparcia ASIO je całkowicie dyskwalifikuje.

10.02.2018 19:20
odpowiedz
Likfidator
95

A nie lepiej kupić coś nowego z Geforce MX 150? Karta jest co prawda trochę mniej wydajna niż 870m, ale jest to świetna karta do laptopa. Pobiera bardzo mało prądy i generuje niewiele ciepła, tym samym kultura pracy jest znacznie wyższa, laptop mniej się grzeje i wentylatory nie muszą wchodzić na duże obroty. Masz także dłuższą pracę na baterii.

wystarczy gtx 860 czy koniecsnie brac od gtx900 w gore
To nie działa w taki sposób. 860 będzie wydajniejszy niż 920, czy 940.

najwazniejsze jaka seria procesora, koniecznie i7 czy wystarczy i5 ?

To nie jest prosty wybór. Są różne serie np. "U" i "HQ". Ta pierwsza jest zoptymalizowana pod małe zużycie prądu kosztem wydajności, ta druga na odwrót.
Żeby się w tym nie pogubić wystarczy patrzeć na wyniki z passmarka np. https://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Core+i5-7300HQ+%40+2.50GHz jest dość wydajnym procesorem, choć gorszym niż kilkuletnie i5 ze stacjonarnych serii. Seria HQ powinna pozwolić na pracę pod obciążeniem przez długi czas, bo laptop z tym CPU będzie miał wydajniejszy system chłodzenia.

Moim zdaniem zakup używanego laptopa z 870M za 3000 zł to strata pieniędzy. Za ok. 3200 zł kupisz nowego laptopa ze znacznie wydajniejszym 1050, a za ok. 4500 zł kupisz laptop z GF 1060, co jest w tej chwili bardzo atrakcyjnym wyborem patrząc na szalejące ceny GPU stacjonarnych.
Za 2600 zł można już kupić laptopa z MX150, której to konstrukcja pozwala na produkowanie lżejszych i wygodniejszych laptopów.

10.02.2018 17:44
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Takie gry są w modzie, ale jest ich pełno na rynku. Nie wiem czy im się uda, bo w tych grach nawet nie chodzi o to jak są dobre, a to czy twitchowi celebryci je podchwycą. Te durne bugi i niedoróbki to czasem atut, który pozwala bystremu streamerowi mocniej zaangażować swoją widownię.

Sukces na rynku PC zależy tylko i wyłącznie do tego, ile gra zrobi szumu na Twitchu i youtubie. Tylko tak się masowo sprzedaje gry na Steamie. Reszta tytułów co najwyżej może liczyć na umiarkowany sukces. Niestety takie czasy.

Jestem ciekaw czy twórcy Serious Sama odniosą sukces z nową grą. Wydaje się, że mają dobrą strategię robiąc kolejne filmy z produkcji z charyzmatycznym lektorem.

Z jednej strony porządne wykonanie, popularny setting i dobre zaangażowanie graczy poprzez youtube to przepis na sukces.
Z drugiej strony w każdej chwili może trafić na rynek dziwaczna gra, na którą się wszyscy rzucą i wszystkie zombie survivale z battle royale będą przestarzałe.

09.02.2018 15:11
3
odpowiedz
8 odpowiedzi
Likfidator
95

Ta konsola ma dużo świetnych exow, ma najpotężniejszą bibliotekę gier, nawet w 2014 wychodziły na nią produkcje, produkowana do stycznia 2013 roku, sprzedaż ponad 155 mln sztuk i jeszcze coś by się znalazło...

Nintendo DS sprzedał się tylko o milion czy dwa gorzej od PS2.
Łącznie konsole Sony sprzedały się 438 milionach.
Konsole Nintendo licząc od premiery PSXa: 492 mln i to pomijając GameBoy Color, bo jest podany łącznie GB dostępnym od 1989 roku. Nintendo sprzedało 229 mln konsol z wcześniejszych generacji.
Switch w tej chwili już przegonił PS4 w porównaniu do tego samego okresu czasu, a Nintendo nie zwalnia i w tym roku wyjdzie kilka exclusive'ów co ponownie rozbiją bank.

Sam wybór króla konsoli to kwestia gustu. Najczęściej jest to nasza pierwsza konsola. Sony ma jednak inną strategię niż Nintendo. Playstation od zawsze stawiało na aktualne trendy i modne gry, a nie na innowację.

Gry z Playstation starzeją się bardzo źle. Widać to na youtubie, gdzie retro youtuberzy praktycznie nie wracają do konsol Sony. NES, SNES, Sega Genesis, Saturn, czy Dreamcast oraz N64, ale w mniejszym stopniu.

Za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o Horizon: Zero Dawn, a Zelda: Breath of The Wild będzie przewijać się długie lata, a za dwa lata na rynek trafią gry Ubisoftu, Rockstara czy EA które skopiują wiele rozwiązań z gry Nintendo.

Tak było od zawsze. Nintendo wymyśla, reszta kopiuje. Mario 64, Zelda: Ocarina of Time i GoldenEye 007 zdefiniowały współczesne gry konsolowe. GoldenEye 007 dał podwaliny pod konsolowe FPSy. Zamiast znanych z PC labiryntowych map z szukaniem kluczy i zbieraniem broni zaproponował "objective based FPS", które stały się standardem w grach na konsolach.

Mario 64 i Zelda wprowadziły poprawnie zdefiniowaną kamerę TPP i celowanie. Jeśli weźmiecie pod lupę gry z PSXa, to wszystkie zmagały się ze sterowaniem. Zła praca kamery była piętą achillesową gier z tego okresu. Jedne robiły to lepiej jak Tomb Raider, inne gorzej jak Bubsy 3D.

Nintendo, jak to Nintendo zanim zabrało się za tworzenie Mario 64, to spędzili długie miesiące nie robiąc niczego tylko testując kamerę i zakres ruchów postaci. W połączeniu z kontrolerem analogowym stworzy coś co pozwalało na dobrą nawigację z kamerą TPP.
Zelda poszła o krok dalej, wprowadziła coś co po dziś dzień w gamedevie nazywa się "Z-targeting", czyli blokowanie postaci i kamery na wybranym wrogu.

Z perspektywy dzisiejszego gracze te gry z N64 nie będą takie rewelacyjne, ale będą przypominać współczesne tytuły bardziej niż pierwszy Tomb Raider, czy Croc Legend of The Gobbos. Nawet seria Tomb Raider w pewnym momencie porzuciła swój wypracowany sposób kontroli na rzecz tego od Nintendo.

Assassin's Creed, Uncharted, seria GTA itd. wszystkie one czerpią z dokonań Nintendo.

Ja wiem, że casuali to mało obchodzi. Wy gracie po prostu w to co jest modne, ale jak już twierdzicie, że Playstation jest królem konsol, to sorry, trzeba podjąć dyskusję.

Zresztą do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. W pewnym okresie życia olewa się modę i nowości, a po prostu odkrywa nowe treści, często sięgając po klasykę, czy to w grach, filmach, muzyce, czy literaturze.

08.02.2018 12:35
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

To nie jest normalne. Sposób implementacji 30 fps z vsync na konsolach powoduje znacznie lepsze wrażenia niż zwykłe ograniczenie do 30 fps gry.

Chciałbyś. 30 fps to 30 fps. Na konsolach płynności nie ma i to jest fakt. Co gorsza granie na TV nie pomaga. Nawet w trybie gry telewizory mają 20-30 ms input laga, monitory PC 2-10 ms.

W efekcie na PC z 60 fps masz 16 ms opóźnienia klatki + np. 4 ms z elektroniki monitora. Łącznie 20 ms. Na konsoli 32 ms z 30 fps + 20 ms z telewizora, czyli 52 ms na konsoli vs 20 ms na PC.

Przejście z PC na konsolę jest traumatyczne i to jest fakt. Jedynie Xbox One X jako tako daje radę, ale niestety też poszli w 30 fps i 4K, a nie 1080p i 60 fps.

2. The last of us działa w 60 fpsach, ale na trybie 'rozdzieloczość 1800p' gra bardzo często, w różnych miejscach ma widoczne 'skakanie, stuttering itd', szczególnie podczas walk, rozdziału podczas zamieci śnieżnej( tutaj mały stuttering występował praktycznie cały czas),i różnych losowych miejscach. To normalne?

Tak, to normalne, bo PS4 Pro ma CPU rodem z 2007 roku i nawet GPU ze średnio-niskiej półki nie pomoże.

3. Dodatkowo, w grach są widoczne migotania tekstur (np. część paska bohaterki horizon miga się na czarno) czy w grach na konsole takie błędy też występują?

Zależy od gry, ale faktem jest że gry na konsolach mają ostro przycięte detale i tego typu artefakty są na porządku dziennym. Do tego dodaj rozpikselowane cienie, niską szczegółowość efektów post-process i aliasing. W przypadku PS4 Pro dodatkowo dochodzą kombinowane metody podbicia rozdzielczości. Teoretycznie sprawiają wrażenie większej ilości detali, w praktyce mogą powodować artefakty obrazu.

4. Czasem podczas przeglądania menu głównego konsoli, widoczne są przycinki, a najbardziej konsola przycina się w sklepie i oknie trofeum.

To jedna z wielu wad Playstation 4. Z konsol jedynie Nintendo Switch ma błyskawiczne i responsywne menu, ale to zasługa spartańskiego wyglądu. Nawet stare Wii miało więcej bajerów w menu niż Switch, ale faktem jest gry odpalają się błyskawicznie i nawigacja w menu jest bez jakichkolwiek opóźnień. Choć eShop potrafi czasami zamulać, szczególnie gdy mamy w tle odpaloną większą grę.

o nie wiem co robić, bo boli mnie oddawanie dwudniowej konsoli na gwarancję.

Gwarancja nic nie pomoże, PS4 Pro tak właśnie działa.

07.02.2018 19:15
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Załóż kanał na youtubie i rób filmy o wypełnianiu najróżniejszych wniosków i innych rzeczy. Wbrew pozorom rynek na to jest. Zrobisz coś niezłej jakości, to podlinkuje Twój film jakiś portal, czy gazeta i kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy wyświetleń wpadnie.
Przy odrobinie szczęścia dorobisz od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy miesięcznie.

Ogólnie po prostu wytwarzaj treści i wrzucaj je w internet. Czy to filmy, czy pisz bloga, albo cokolwiek innego. Będą wyświetlenia, to będzie kasa z reklam.

Powiem Ci, że nie ma lepszej rzeczy niż dostanie przelewu od Google po miesiącu nic nie robienia, bo Twoje treści same generują dochody:)

07.02.2018 18:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Monitory 120 Hz i wyższe mają sens tylko dla osób zainteresowanych e-sportem, albo sieciowymi strzelankami na myszkę. Tylko wtedy odczujesz różnicę między 60, a 120 Hz.

Jeśli zaś ma to być monitor dla zwyczajnego użytku, to:
- koniecznie unikaj matryc TN, ta cecha skreśla monitor.
- jeśli praca z tekstem, czytanie netu czy ogólnie programy użytkowe będą priorytetem, to szukaj monitora z matrycą IPS,
- jeśli głównym zastosowaniem będą gry i filmy, szukaj matrycy VA.

Jeśli spędzasz dużo czasu przed monitorem, to koniecznie szukaj monitora, który steruje podświetleniem przy pomocy zmian napięcia prądu stałego, a nie poprzez PWM, które polega na ciągłym włączaniu i wyłączeniu LEDów, co powoduje migotanie i męczy wzrok.

Częstotliwość odświeżania w LCD jako taka nie ma żadnego wpływu na zmęczenie wzroku. Piksele w LCD mają taką bezwładność, że nawet nie da się nimi sensownie zamigotać.

I jeśli chcesz pracować z tekstem, to koniecznie pomyśl o monitorze 4K. Wygładzenie czcionek i ogólna ostrość obrazu są tego warte.

06.02.2018 13:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Super Mario Galaxy 1 to gra dobra, ale nie idealna. End game jest trochę nieprzemyślany. Zbieranie fioletowych monet jest męczące, a niektóre gwiazdki absurdalnie trudne np. ta z podkładaniem bomb pod śmieci.

Najgorsze jest to, że jak już zbierzemy 120 gwiazdek to:

spoiler start


Odblokowuje się Luigi i gra każe nam przechodzić całość od początku po raz drugi!

spoiler stop

To nie są wady, które zauważy zwykły gracz, ale gry Nintendo aż chce się robić na 100% i tutaj poszli po linii najmniejszego oporu.

Nintendo najwyraźniej nie było zadowolone z tego jak do końca wyszło Galaxy i zrobili sequel. Galaxy 2 to gra pod każdym względem lepsza. Twórcy mieli gotowy silnik, więc zabrali się za kreatywne tworzenie nowych lokacji i mimo genialnego designu pierwszej części, druga część pokazuje jak wszystko można zrobić lepiej.

Nowe lokacje, nowe power-upy, nowi bossowie. Mimo podobnej grafiki, wszystko w drugiej części jest inne - lepsze. Najwięcej zmian przeszedł end-game. Gra jest dłuższa, a poziom trudności rośnie płynnie. Ostatnie wyzwania są znacznie trudniejsze niż to co było w SMG 1, ale gracz jest na to gotowy.
Po zebraniu 120 gwiazdek odblokowują się zielone gwiazdki, które są po prostu znajdźkami, ale umieszczonymi w takich miejscach, że aż chce się zbierać. Wymagają doskonałego opanowania wszystkich ruchów Mario i doskonale wykorzystują zakamarki każdej lokacji.

Jedyna wada obu gier to tak naprawdę brak otwartej struktury z Mario 64 czy Super Mario World. Jednak na to musieliśmy czekać aż do premiery Odyssey.

Najnowsze Mario jest grą świetną, ale zbyt łatwą. Raptem 5 trudnych księżyców ma się nijak do aż 1/3 gry z Mario Galaxy 1 i 2.

06.02.2018 10:07
odpowiedz
Likfidator
95

Ja nie mam nic przeciw fizycznym kopiom, bo mają swój urok, ale kompletnie nie rozumiem przywiązania do archaicznych formatów. Winyl jeszcze jakiś tam analogowy urok ma, ale płyta CD? Jak coś tak przestarzałego może być wciąż pożądane?

Technologia naprawdę nie stała w miejscu od lat 80tych. Mamy nowsze standardy. Nawet leciwe DVD-Audio i SACD oferują ogromny przeskok względem CD. O coraz to nowszych formach dedykowanych filmom i streamingowi nie mówiąc. Najbardziej oczywista wada CD to brak dźwięku przestrzennego.

Jest mało prawdopodobne, byśmy doczekali się nowego standardu muzyki na fizycznych nośnikach. Nic nie wyparło CD, nawet wstecznie kompatybilne SACD. W czasach popularności Spotify i youtube'a nie ma mowy, by ktoś chciał wprowadzić coś nowszego.

A im szybciej umrze CD tym lepiej, bo ten format ogranicza jakość muzyki. Studia nagraniowe masterują muzykę pod ten nośnik, na czym cierpią nawet winyle.

05.02.2018 19:55
odpowiedz
Likfidator
95

Snipperclips jest w takim samym stopniu dla dzieci co choćby Mario czy Zelda.

Tu nie chodzi o oprawę graficzną, ale o gameplay. Snipperclips jest stworzony pod młodszych graczy, tak samo jak Kirby, którego poziom trudności jest dużo niższy niż Mario, czy Donkey Konga. Mimo iż wszystkie gry Nintendo mają familijną oprawę, to większość jest piekielnie trudna, ale jest też kilka prostych i przyjemnych gier.

Snipperclips nie każdemu przypadnie do gustu. Warto zapoznać się z demem. Ogólnie gra nie zachwyca. Na iPadzie są dużo lepsze, aczkolwiek singlowe gry, ale za to za kilka złotych, a nie za stówę.

05.02.2018 19:05
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

hopkins--> dowolny laptop z w miarę nowym i3 oraz zintegrowaną kartą intela mniej więcej dorównuje Switchowi. Geforce MX150, który jest na tyle energooszczędny, że może być montowany w Ultrabookach ma już wydajność na poziomie PS4, deklasując Switcha, a na laptopie z dowolną grafiką Nvidii i CPU, który jest dobrze wentylowany możesz emulować Zeldę, czy Mario Kart 8 z dobrym skutkiem.

Co do listy. Obecność DOOMa, Skyrima, Puyo Puyo Tetris, czy Snipperclips (świetny tylko dla dzieci) po prostu dziwi. Są inne, lepsze gry. Puyo Puyo to co prawda dobra gra, ale ciężko wydać 120 zł na coś co jest gorsze niż darmowy Tetris na iOS czy Androida od EA. Szczególnie, że PPT ma kapitalne demo na Switchu, gdzie do woli można grać VS na split screenie i VS COM jak nie mamy z kim zagrać.

Ja polecam Picross S, przy tej grze spędziłem prawdopodobnie najwięcej czasu na Switchu. Wielką popularnością cieszy się też Overcooked i Rocket League, a Oxenfree okupuje TOP1 na liście bestsellerów dzięki przecenie na 17 zł. Niedawno premierę miała Celeste, którą gracze są zachwyceni.

05.02.2018 12:20
odpowiedz
12 odpowiedzi
Likfidator
95

Uncharted to własność Sony, a Crash to własność Actovision. Póki co, nie ma szans na wydanie Uncharted na PC.

A nawet jakby była szansa, to jest to mało opłacalne. PCtowcy nie lubią takich gier, a nawet jeśli to już od dawna posiadają PS4.
U nas rynek PC jest wypaczony, bo setki tysięcy dzieciaków dostało na komunię komputer do nauki zamiast konsoli. Chcą grać w konsole gry na laptopie, który do gier się nie nadaje.

Ja do Crasha nie mam sentymentu. Te gry wypadały bardzo słabo na tle Mario 64 i późniejszego Raymana 2, który bazując na innowacjach Mario 64 okazał się jedną z najlepszych platformówek 3D wszech czasów.

W remake bym jednak zagrał, bo wprowadza trochę usprawnień m.in. obsługę analogowego kontrolera. Pytanie tylko czy wybrać ubogą wersję w 30 fps na Switcha, czy 60 fps na PC.

05.02.2018 10:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Interior666, Xbox One S co chwila jest na wyprzedaży w Amazonie czy innym sklepie z darmową wysyłką do Polski w cenie ok. 650 zł. Były nawet okazję, że jeszcze gry w zestawie były. Z ostatniego miesiąca:

Xbox One S 1TB + Assassin‘s Creed Origins + Tom Clancy‘s Rainbow Six: Siege + Steep + The Crew – EUR 226,36 (950,59 zł), uwzględniając podatek i to za wersję z dyskiem 1TB.

Była też promocja na podstawową wersję z 3 miesiącami Xbox Game Pass (warte 97 zł):
Xbox One S 500GB Konsole – Starter Bundle inkl. 3 Monate Xbox Game Pass – EUR 169,52 (713,47 zł), uwzględniając podatek

Okazje oczywiście ze strony łowców gier. X-KOM rzadko daje dobre promocje, ale czasem uda się coś ustrzelić, szczególnie korzystając z kodów promocyjnych. Kilka miesięcy temu składałem komputer u nich i trafiłem na promocję na monitory. Wybrałem monitorek 4K, który nie był na wyprzedaży, ale po wpisaniu kodu obniżono cenę o 200 zł deklasując wszystkie oferty na rynku.

04.02.2018 20:02
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
95

12dura, robią tyle ile mogą. Takie opcje są opracowywane przez dział rozwoju Sony. Wprowadzenie 60 fps jest zależne od twórców gier.

Prawda jest jednak taka, że żadna z dzisiejszych konsol nie nadaje się do 60 fps. Nawet Xbox One X. Powód jest prosty: przestarzałe CPU.

Jednak przy coraz większej konkurencji na rynku konsol, być może PS5 postawi na 60 fps? Co byłoby całkiem sensowne, biorąc pod uwagę, że Sony zbuduje następcę PS4 Pro na Ryzenie.

Rynek jest tak dynamiczny, że trudno cokolwiek przewidzieć, a coraz większa popularność PC pokazała graczom jak wiele daje 60 fps.

Kwestią czasu jest też zintegrowanie Freesync czy innej technologii w nowych telewizorach. Xbox One X już to wspiera, więc i Microsoft się zabezpieczył na przyszłość.

Tak naprawdę 60 fps nie jest aż taką graniczną wartością. Między 30, a 40 fps jest kolosalna różnica, a 45 jest już wartością w zupełności wystarczającą do konsolowego grania.
Kilka lat temu miałem monitor, co przyjmował wartości odświeżania z dokładnością do 1 Hz i z nudów testowałem różne płynności. W pełni zsynchronizowane 45 fps z dobrym frame pacingiem, bez rwania i stutteringu to wartość wystarczająca. Niby można jeszcze zauważyć różnicę z 60 fps, ale jest po prostu płynnie.

Limit 30 fps to jedna z kilku pozostałości po telewizji analogowej, a wszelkie zmiany występują bardzo wolno. Nie zapominajmy, że nawet telewizja HD nadaje z przeplotem i w standardach PAL/NTSC czyli 50Hz u nas i 60 Hz w USA. Dopiero 4K wymusza tryb progresywny i ma być nadawane w 60 Hz na całym świecie - tyle w teorii, bo streamingowcy jak Netflix, czy Amazon mają swoje wytyczne i dogadują się z producentami TV bez oczekiwania na jakieś ogólne standardy, z tego też względu Netflix i Amazon mają już HDR, a telewizja satelitarna czy kablowa dopiero zaczyna wdrażać 4K.

Sytuacja jednak zmienia się na lepsze z naszego punktu widzenia ,bo producenci TV wiedzą iż to konsola jest jednym z głównych motywatorów wyboru TV w obecnych czasach. Dlatego też prędzej czy później problem FPS się rozwiąże.

01.02.2018 17:33
odpowiedz
Likfidator
95

A mnie to przesunięcie premiery nie dziwi. Ich dotychczasowe plany odnośnie multi spotkały się ze sporą falą krytyki. Chociażby czat głosowy z telefonu. Były też negatywne opinie na temat dawania starych gier z NESa w ramach abonamentu, podczas gdy Sony i Microsoft dają coraz lepsze tytuły.

Przesunięcie może też wynikać z wprowadzenia Xbox Game Pass. Nintendo woli poczekać jak usługa zostanie przyjęta i jeśli Microsoft odniesie sukces, to będą mogli wprowadzić coś podobnego.

Nintendo ma ogromną bibliotekę gier, a do tego Switch poradzi sobie z emulacją Gamecube'a, co pokazały gry Nintendo dla Shielda.

Innymi słowy Nintendo ma jak najbardziej możliwości by usługę taką jak Xbox Game Pass zrobić i jednocześnie nie zabić sprzedaży swoich exclusive'ów. Choć obstawiałbym, że po 6-12 miesiącach gry będą do tej usługi trafiać, w podstawych wersjach bez season passów.

01.02.2018 17:19
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Nintendo nie wejdzie w byle co. Po tym jak sparzyli się na współpracy w Phillipsem i potworkach z Mario i Zeldą na CD-I, firma zamknęła swoje marki na dekady. Teraz Nintendo się otwiera, ale nadal bardzo mocno kontroluje proces produkcji. Polecam poczytać czy pooglądać na youtubie jak wyglądała produkcja Mario + Rabbids, która to pokazała, że jak ktoś Ubisoft przypilnuje, to nadal potrafią zrobić dobrą grę.

Dlatego nie ma co martwić się jakość. Nintendo prędzej doprowadzi do anulowania projektu niż do wydania przeciętnego filmu.

31.01.2018 14:16
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

A to ciekawe, że Mario sprzedało się najlepiej. Pewnie zasługa bundli z grą.

Zobaczymy jakie gry wyjdą w 2018 roku. Oby niebawem ogłosili jakieś daty premier, bo Labo mimo iż fajne to nie dla każdego. Ja chcę nowe Wii Fit, kolejną odsłonę Paper Mario i Mario Makera.

Nintendo niech się stara, bo Xbox Game Pass kusi mocno. Jest tam dobrych kilkadziesiąt gier w które bym zagrał i nadciągają kolejne.

31.01.2018 12:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Bitcoin nie ma nic wspólnego z GPU. Te są używane do kopania nowszych walut, które są zaprojektowane tak, by nie dało się zrobić taniego ASICa. Chodzi głównie o to, że algorytmy wymagają ogromnej ilości pamięci RAM i dlatego karty z 2 GB możesz kupić bez problemu, bo się do kopania nie nadają. Kwestią czasu jest, gdy 4 GB karty przestaną wystarczać.
Tak na marginesie jestem ciekaw, czy doczekamy się sytuacji, że będą przerabiać PS4 Pro i Xbox One X do kopania. Jakby nie patrzeć przy obecnych cenach GPU jest to całkiem atrakcyjna opcja i konsole mają 8-12 GB zunifikowanej pamięci RAM.

EDIT: a na to, że rynek kopania się załamie nie ma co liczyć. Bitcoin może lecieć, ale zawsze znajdzie się waluta, która będzie rosnąć.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-31 12:14:38
30.01.2018 23:28
odpowiedz
Likfidator
95

https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=13921739

Tutaj jest wątek Town of Salem, ale praktycznie nikt nie gra.

30.01.2018 20:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

No tak, bo oficjalne stanowisko policji jest mniej wiarygodne niż jakieś tam relacje w filmach dokumentalnych. I te tysiące spraw...

Każdy może być jasnowidzem, wystarczy przedstawiać swoje proroctwa tak, by zawsze coś się sprawdziło, albo dawać takie ogólniki, że zawsze ktoś coś sobie dopasuje. Nauka bezlitośnie rozprawiła się z tego typu oszustami/naciągaczami. W odpowiednio przygotowanych warunkach ich przepowiednie kompletnie się nie sprawdzają.

Ich działanie opiera się nawet na obserwacji osób z którymi rozmawiają, a skuteczność opiera się na tym, że dobrze obstawiają co mogło się wydarzyć.

Naprawdę nie ma co dyskutować. Bardziej by mnie interesowało zdanie bezdomnego pijaka niż jakiegoś "jasnowidza".

30.01.2018 20:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Nie ma o czym dyskutować. Po kilku zdaniach wiadomo, że facet nie wie o czym mówi i kompletnie nie ma pojęcia o temacie.

W dodatku "jasnowidz". Przeczytajcie wpis na wikipedii:

Komenda Główna Policji wydała w 2000 raport stwierdzający znikomą skuteczność jasnowidzów. Krzysztof Jackowski ogłosił zamiar wystąpienia na drogę sądową, aby w oparciu o dokumentację prowadzonych przez siebie spraw uzyskać potwierdzenie swoich zdolności w sądzie[9]. Do listopada 2011 jednak żaden pozew tego typu nie wpłynął. W 2011 rzecznik Komendy Głównej Policji oświadczył, iż policja nie zamawia usług jasnowidzów, a także, że nie wnoszą oni istotnych informacji do śledztw[31]. W latach 1994–1999 spraw z udziałem jasnowidzów było 440, z czego 432 to wizje niepotwierdzone, a 8 przybliżone. W pięciu przypadkach można mówić o pomocy jasnowidza. W 12 sprawach policja poprosiła jasnowidza o pomoc[31]. Były rzecznik policji, który przez 10 lat badał sprawy Jackowskiego stwierdził, że żadna z jego wizji się nie sprawdziła[32]. Jesienią 2011 Fundacja Itaka stwierdziła, że: "Nie znamy sprawy, w której informacje jasnowidza przyczyniłyby się bezpośrednio do odnalezienia osoby zaginionej. Nie znamy też sprawy, w której informacje od jasnowidza byłyby precyzyjne. Najczęściej brzmią: "żyje, wyjechał za granicę" albo "nie żyje, leży w dole przy domu, który jest blisko lasu" albo rodziny dostają mapkę, która obejmuje ogromny teren i przeszukanie go właściwie nie jest możliwe"[31].

Naprawdę nie ma co dyskutować. EOT.

30.01.2018 16:02
odpowiedz
Likfidator
95

Co do jednej osoby, to gdybym ja siedział przy Diablo 3, to zrobiłbym:

1. Sezony weekendowe zaczynające się w piątek o 18 i kończące w niedzielę o 18. Gracze od razu zaczynaliby na 70 poziomie z białymi przedmiotami i zdobywanie paragonów byłoby mocno podkręcone z limitem na 800 poziomie. Dodatkowe zasady:
- tryb fabularny miałby poziom trudności na sztywno z podbijaniem co lokację/quest, tak by zacząć od T1, a skończyć na GR 80 czy 100. W ten sposób zabicie Diablo, czy Maltaela byłoby wyzwaniem, a do tego co kilka questów można by dać super nagrodę np. starożytną część setu, czy pozwolić graczowi wybrać jeden z trzech przedmiotów,
- sezony weekendowe miałyby specjalne modyfikatory np. ograniczoną ilość legend i setów, albo nawet brak setów, ale z jakimś mechanizmem craftowania unikalnych affixów,
- możliwe specjalne cechy np. brak limitu szybkości poruszania, wyłączenie czy wzmocnienie niektórych affixów jak CC,
- możliwość modyfikacji klas np. wymieszanie umiejętności specjalnych, zmiana run, czy nawet zmiana działania podstawowego zasobu,
- tryb semi-hardcore, po śmierci przedmioty zostają wyłączone na 3 godziny i trzeba mieć kilka zestawów uzbrojenia,
- pełny handel między graczami, w takim sezonie można by to włączyć, a wraz ze słabym dropem wymusiłoby to na graczach handel wymienny... nawet można by włączyć AH w niektórych tygodniach,
- na koniec sezonu gracz mógłby przenieść tylko jeden przedmiot i jeden gem na główne konto.
- unikatowe gemy tylko dla tego trybu,
- potencjał powrót do przeszłości np. sezon klasyczny z zasadami z podstawki,

2. Zadania dzienne i specjalne dzienne wyzwania:
- zadania dzienne np. zbierz 10 mln złota z potworów, zabij 3 strażników, pokonaj [nazwa bossa], pokonaj innego gracza w trybie PvP,
- 3 dzienne wyzwania na różnym poziomie trudności, byłyby to z góry ustalone grifty, gdzie gracz miałby tylko jedno podejście. Możliwe modyfikatory: zmniejszony czas (wymagana szybka klasa), same zwykłe moby, same elity i możliwość odtwarzania misji z poprzednich części np. Den of Evil z D2.

To takie proste rzeczy, które mogłaby zrobić jedna osoba, w ciągu kilku miesięcy. Wystarczy wziąć gotowe rzeczy i trochę nimi pomieszać.

Największą wadą Diablo 3 jest właśnie to, że nie motywuje do codziennych powrotów. Gdyby były zadania dziennie, to warto by wrócić, zrobić proste zadanie i np. dostać zasoby do craftu, czy sporą szansę na dobrą legendę.

29.01.2018 20:43
odpowiedz
Likfidator
95

Dobry nerf. 4000 pyłu będzie jak znalazł po rotacji. Najbardziej podoba mi się to, że Łatek i Raza dostały nerfa pod Wilda. W dziczy talie pirackie są ogólnie silniejsze, niż w standardzie i Łatek byłby problematyczny przez lata.
Raza w Wild zachowa moc ze standardu. Po prostu potrzebny będzie Thaurisan, żeby zmniejszyć koszt kart z combo.
Gdybym grywał w Wild, to bym Razę zostawił, ale priest to ostatnia klasa, którą chciałbym w dziczy grać.

29.01.2018 16:10
Likfidator
95

Henrar--> Część walut np. ETH jest zaprojektowana tak, by nigdy nie dało się zbudować taniego i wydajnego układu ASIC. Kopanie na GPU daje dobre rozproszenie. Kopanie na ASIC w praktyce ogranicza kopanie do niewielkiej grupy kopalni przemysłowych.

W ten sposób GPU zawsze będą użyteczne do kopania. Nawet jak powstanie koparka ASIC dla ETH to ktoś zrobi nową kryptowalutę jeszcze lepiej zabezpieczoną przed ASIC.

Zabezpieczenie przed ASIC jest bardzo proste, wystarczy mieć algorytm, który potrzebuje tony RAMu. Dlatego też karty z 2 GB RAM i mniejszą ilością są tanie, bo na nich kopać ETH albo już się nie da, albo nie da niebawem jak trudność wzrośnie.

29.01.2018 12:20
odpowiedz
Likfidator
95

po co ją implementować na konsolę, którą mają posiadacze bardziej zachodniego rynku

1. Sukces Zeldy i Skyrima na Switchu przyciągnął fanów tego typu gier.
2. Na Switchu jest wciąż mało dużych gier, co da Elexowi widoczność nieosiągalną na innych konsolach czy PC, innymi słowy Elex będzie trafi do TOP3 sprzedaży na 100% przynajmniej w pierwszym tygodniu.

Jedynym problemem może być jakość portu, a Switch platformą łatwą nie jest. Gry po prostu trzeba ciąć z grafiki i czasem nawet mechanik, by wyciągnąć 30 fps w 720p, a i tak na konsolę trafiło kilka technologicznych potworków jak np. Rime.

Zobaczymy też jak twórcy odchudzą grę. 35 GB to zbyt dużo jak na Switcha. 16 GB cartridge to maksimum w jakie mogą iść bez podnoszenia ceny wydania pudełkowego.

Ja ich gry nie kupię, szczególnie że jak wszystko na Switchu będzie kosztować min. 200 zł, a kwestią czasu jest wyprzedaż na Steamie czy humble bundle z nią.

29.01.2018 12:12
odpowiedz
Likfidator
95

Domsiek, nic nie zaoszczędziłeś, bo uchwyt kupisz za 20 zł i TV będzie min. 2 cm od ściany. Lepiej jednak wydać więcej i kupić coś co odsunie telewizor te 5-7 cm.

nie rozumiem tutaj jednej rzeczy, dlaczego mój obecny uchwyt się nie nadaje skoro jest w stanie utrzymać telewizory do 35 kg, a ten Sony waży 15,1 kg.

Masz stary TV to i wieszak jest z poprzedniej epoki. Kiedyś TV były po prostu większe i cięższe. 42" miał tak duże ramki, że był większy niż dzisiejsze 50", a podświetlenie świetlówkowe wymagało grubości nawet 5-7 cm.

Jedyne co jest istotne to typ mocowania VESA i waga TV, ale to nie powinno być problemem. Ja rok temu zmieniłem 40" na 58" i użyłem tego samego wieszaka. Nowy TV ważył niewiele więcej i miał taki sam rozstaw.

Moja stara Plazma 50" ma największy wieszak, ale TV waży coś ok. 50 kg.

28.01.2018 12:13
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Kilgur, dla Blizzarda zysk z Diablo 3 to strata. Jak grasz w Diablo 3 to nie kupujesz paczek do HSa, ani nie opłacasz abonementu WoWa, ani nie kupujesz innych mikropłatności np. w Overwatchu.
Diablo 3 ma słabą monetyzację i dlatego nie jest rozwijany. Necro był eksperymentem, który jak widać niekoniecznie im wyszedł.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co Blizzard odwalił w HSie w ostatnim dodatku. Wydrukowali kilka epickich kart, które są tak przesadzone, że są we wszystkich taliach u wszystkich klas. Jedynie Cubelock i Razakus mają inny styl gry, ale te talie są cholernie drogie.

W innych grach jest pewnie podobnie, zatem to co Blizz odwala z Diablo 3 to tylko wierzchołek góry lodowej. Ja mam wrażenie, że Activision-Blizzard coraz więcej Acti niż Blizza.

Zresztą popatrz co wydało rok temu Activision. CODa, Destiny 2 i remake Crasha. Jeden z największych wydawców wydał dwie średnio przyjęte gry i nisko-budżetowy remake.

Jak tak dalej pójdzie to każdy wydawca będzie miał tylko jedną gigantyczną grę z lootboxami i innymi wyciągaczami kasy.

27.01.2018 22:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Ja ogólnie nie mam nic przeciwko temu, że Intel rozwiąże sprawę poprzez wydanie nowych CPU z załatanymi lukami.

Jednak pod warunkiem, że nie zostawi na lodzie użytkowników starszych generacji. Na rynek powinien trafić przynajmniej jeden i7 dla każdej serii CPU od 4xxx w górę, a najlepiej, żeby cofnęli się aż po 2xxx.

Dla mnie zakup komputera to inwestycja na lata i wybrałem Intela m.in. z tego powodu, że miałem łatwą ścieżkę upgrade'u z zablokowanego i5 aż po odblokowane i7.

Zainteresowanie połatanymi sprzętowo Haswellami czy Skylake'ami nawet nie byłoby duże, ale ile Intel zyskałby wizerunkowo.

Tylko, że to jest właśnie monopolista, który z nikim się nie liczy. Dawno temu, w czasach 386, 486 i Pentium Intel wcale nie miał tak wielkiej przewagi. Procesory AMD i Cyrixa były bardzo popularne. Doszło do sytuacji, że nowoczesne, ale bardzo drogie Pentium od Intela przegrało na rynku z kolejnymi, coraz wyżej taktowanymi rewizjami 486 od AMD i Cyrixa, które doganiały Pentium w wydajności, a działały na starych płytach głównych.

Intel był zmuszony wprowadzić na rynek Pentium OverDrive, czyli specjalną wersję procesora działającą na starych płytach głównych z epoki 486.

Jak jest dziś? Intel ogłasza nowe CPU, które nic technologicznie nie wnoszą poza doklejonymi rdzeniami i od razu wymaga nowych płyt głównych. Co gorsza nikomu nie przeszkadza, że nowe i3 jest identyczne ze starym i5, ba nawet troszeczkę przycięte, a mimo to nie zadziała na starszym chipsecie.

Na szczęście x86 ma coraz mniejszy udział i kwestią czasu jest, gdy ARM, który funkcjonuje jako bardzo zdrowa konkurencja ostatecznie wykosi x86 z naszych domów. Już teraz ARMy dominują. x86 mamy raptem w komputerach i konsolach (nie wszystkich, Nintendo Switch to już ARM), reszta od komórek po telewizory to ARMy.

24.01.2018 15:26
odpowiedz
Likfidator
95

Ja już zapomniałem, że coś takiego jak Destiny 2 istnieje. Ta gra w ogóle nie jest obecna, a marka bez większego polotu. Chociażby społeczność Nintendo Switcha pisze o różnych grach jakie by mogły pojawić się na Switchu i nie pamiętam, by ktokolwiek napisał o Destiny 2. A pojawiają się głosy za jakimiś niszowymi grami sprzed nastu lat...

W ogóle całe Activision jakby przestało istnieć. Poza tym, że wydają co roku Call of Duty, które mnie od samej nazwy odpycha, to nic o nich nie słychać.
Patrząc na ich profil na metacritic w 2017 wydali tylko CODa + DLC, Destiny 2, oraz remake Crasha i port Skylanders na Switcha.

A pomyśleć, że 15 lat temu jednego roku potrafili wydać więcej hitów niż w obecnej dekadzie gier.

24.01.2018 15:16
odpowiedz
Likfidator
95

Ode mnie poleciały już dwie godziny i jeszcze coś tam zapuszczę.

A co do oglądania swoich własnych filmów, to uważaj, bo za klikanie we własne reklamy może nawet polecieć ban na konto.

24.01.2018 10:50
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Karta graficzna to nie GPU. Ten termin istnieje raptem od kilkunastu lat i powstał by podkreślić czym współczesne karty graficzne są.
To jest temat rzeka i żeby go ogarnąć trzeba by się cofnąć do lat 70 i wyjaśnić całą ewolucję układów graficznych. W każdym razie epoka kart graficznych skończyła się w momencie, gdy stare karty, które miały z góry zdefiniowaną listę funkcji graficznych tzw. fixed-pipeline zastąpiły karty z shaderami, co wraz z kolejnymi generacjami dało programistom nieograniczoną swobodę w tym jak generują grafikę.
Producenci kart poszli o krok dalej. Po co ograniczać kartę tylko do grafiki? I tak powstało CUDA i inne API do przetwarzania strumieniowego. Starsze karty też można wykorzystać do obliczeń, ale trzeba robić to w ramach grafiki np. poprzez operacje shaderowe na teksturach i potem odczytywać wynik jako wartość piksela. Dzięki CUDA i innym GPU mogą funkcjonować jako pełnoprawne procesory strumieniowe.

Współczesne GPU i CPU mają wiele cech wspólnych, ale zupełnie inną filozofię działania. Procesory są optymalizowane pod wykonywanie jednego (lub kilku) ciągu obliczeń, ale doskonale radzą sobie z rozgałęzieniami kodu i instrukcjami warunkowymi.

GPU zaś są stworzone pod obliczenia równoległe. Jeśli jakieś zadanie można podzielić na tysiące czy miliony pomniejszych niezależnych od siebie zadań, to GPU będą o kilka rzędów wielkości wydajniejsze niż CPU.

Kopanie kryptowalut to liczenie hashy, a to sprowadza się do wykonywania serii dodawań, mnożeń i innych podstawowych operacji, z którymi GPU radzą sobie świetnie.

Kopanie kryptowaluty to podobne obliczenia jak przy nakładaniu efektu SSAO, czy ogólnie przetwarzaniu shaderów post-process, które polegają na tym, że dla każdego piksela na ekranie jest wykonywany jakiś prosty algorytm. Dlatego GPU są tak wydajne jako koparki.

Tak na marginesie, z tego też powodu obecna generacja konsol ma bardzo słabe CPU względem GPU, bo układy graficzne mogą przejąć na siebie najtrudniejsze zadania, nie tylko grafikę, ale też np. fizykę.

23.01.2018 19:12
4
odpowiedz
Likfidator
95

Liczba bitcoinow, czy tam jak kto woli weryfikowalnych hashy jest odgornie ustalona, ale co z cala pula hashy przez ktore trzeba sie przekopac? liczbowo ile tego jest? Jest to stala liczba?

Hash to nie bitcoin. Nie kopiesz waluty, a jedynie dostajesz nagrodę za to, że znalazłeś bloczek. W uproszczeniu bloczek wygląda tak:

----------------
poprzedni hash: 000124245
transakcje:
+6 monet dla kopacza,
A przekazuje 2 monety dla B,
C przekazuje 0.5 monety dla D,
...
Z przekazuje 23 monet dla X,

+0.01 monet prowizji dla kopacza,
Znaki dodatkowe: GIFDUGSG
--------------

W pierwszym polu jest nagroda dla kopacza, w tej chwili 6.25 bitcoina, ale ta wartość się zmniejsza o połowę w stałych odstępach czasu. Dlatego Bitcoin ma skończoną ilość, bo te wartości nagród zostały ustawione tak, by szereg był zbieżny i tak z biegiem lat nagrody będą coraz mniejsze, ale jest też prowizja.

Zlecający transakcje mogą dać bonus dla kopacza, co zachęci kopalnie do uwzględnienia ich transakcji w bloczku. To jest sprytnie pomyślane, że z biegiem czasu kopalnie będą zarabiać na prowizjach, a nie na zwiększaniu puli waluty. Im dajesz wyższą prowizję, tym szybciej zlecenie zostanie zatwierdzone w blockchainie.

Znaki dodatkowe służą zaś temu, by na ich podstawie generować różne hashe. Koparka testuje miliardy kombinacji tych znaków, by otrzymać hash, który zaczyna się od jak największej liczby zer.

Idea hashy kryptograficznych opiera się na tym, że nie ma prostej metody podrobienia wiadomości pod dany hash, ale bardzo łatwo sprawdzić czy hash pod wiadomością jest poprawny.

To taka ogólna idea jak to działa. Nie wiem czy zauważyliście, ale blockchain trzyma zapis wszystkich transakcji od samego początku i tak jak trudno namierzyć przepływ tradycyjnych pieniędzy tak kryptowaluta ma logowane wszystkie transakcje.

Niektórzy mówią, że Bitcoin to koń trojański. Odpowiednio wydajny super komputer i możesz śledzić wszystkie transakcje zorganizowanych grup przestępczych. Nikt tego nie używa, by łapać płotki, ale rząd USA ustrzelił już nie jedną grubą rybę dzięki właściwościom Bitcoina. Sam algorytm SHA2 został przecież opracowany przez NSA.

23.01.2018 16:59
4
odpowiedz
Likfidator
95

kamochud, Kobiety to Kevina mogły oskarżyć co najwyżej o to, że nie był nimi zainteresowany:)

23.01.2018 16:54
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Bitcoin i sporo innych walut używa czegoś takiego jak Blockchain, czyli taki łańcuch transakcji. Nazwa kryptowaluty wzięła się po prostu z tego, że używają kryptografii by uwierzytelnić transakcje.

Każdy bloczek transakcji jest podpisany funkcją skrótu (hash), w Bitcoinie jest to SHA2. Dodatkowo na górze każdego bloczka jest hash z poprzedniego bloczka.
Decentralizacja waluty sprawia iż łańcuch rozwarstwia się na różne bloczki, bo każda kopalnia próbuje uwierzytelnić własny bloczek.

Każdy wykopany bloczek jest weryfikowany i jeśli nie ma w nim niezleconych transakcji, to kopalnie go akceptują i dołączają do swoich blockchainów. Podrabianie waluty staje się przez to niemożliwe, bo wymagałoby samodzielnego tworzenia najdłuższego blockchaina i dopóki ktoś nie będzie dysponował wydajnością min. 51% całej sieci, to nie ma szansy uwierzytelnić podrobionej transakcji.

Kopanie to nic innego jak siłowe sprawdzanie milionów hashy na sekundę, by znaleźć taki bloczek, którego hash zaczyna się od pewnej liczby zer. Im więcej zer, tym trudniej znaleźć i tym wyższa trudność kopania.

Zatem całe to kopanie to bezsensowna strata prądu tak naprawdę. Złożoność kopania jest zmienna i każda kryptowaluta ma swoje zasady. ETH ustala taką złożoność, by cała sieć znajdowała 1 bloczek na 12 sekund, czy 12 bloczków na minutę, dokładnie nie pamiętam.

Na kopanie kryptowalut można patrzeć po prostu jak na granie w loterii, gdzie spośród bilionów losów wygrywa kilka tysięcy, a im lepsza koparka tym więcej ich sprawdzi.
Wszystko jest losowe. Może być tak, że na komputerze bez GPU odpalisz koparkę i po 5 minutach znajdziesz hash co da ci 6 bitcoinów, a może być tak, że mając kilkunaście GPU do kopania nie znajdziesz ani jednego hasha przez rok.

Całe to kryptowalutowe szaleństwo nakręca fakt, że im większą mocą dysponujesz, tym więcej waluty wykopiesz i największe kopalnie są zmuszone nie tyle kupować sprzęt, to wręcz wyrywać sobie nawzajem z hurtowni.

Od strony praktycznej nie ma żadnych powodów, by złożoność kopania była aż tak wysoka, ale to sami kopacze nakręcają sobie trudność. Im więcej kopaczy tym trudniej. Sytuacja trochę tak jak w tych aukcjach za 1 grosz. Jak zainwestowałeś tony pieniędzy to inwestujesz więcej, żeby to nadal było opłacalne.

23.01.2018 15:13
odpowiedz
Likfidator
95

Irdeto dokonało zakupu na przyszłość. Firma ta od lat zabezpiecza content nadawców, ale rynek linearnej TV się kończy, więc firma stopniowo zmienia profil. Od pewnego czasu oferują zabezpieczenia strumieni w internecie np. oferują usługę zaszycia w strumieniu informacji identyfikujących klienta, która jest odporna na transkodowanie i inne transformacje. W ten sposób zwalczają nielegalne streamingi wydarzeń sportowych, bo mogą zlokalizować jaki użytkownik dokonuje transmisję i pociągnąć do odpowiedzialności prawnej. Dlatego też operatorzy tak usilnie wciskają własny sprzęt i nie chcą dawać samych kart kodowych, bo nad tymi ostatnimi nie mają żadnej kontroli jeśli chodzi o streamerów.

Teraz Irdeto wraz z Denuvo będą mogli nie tylko zabezpieczać gry, ale też software np. aplikacja usługi VOD mogłaby być zabezpieczona w ten sposób, skutecznie utrudniając spiracenie treści.

Nasz Cyfrowy Polsat w ostatnim czasie rozszerza współpracę z Irdeto. Z ich usług korzystają od lat tj. naziemna telewizja mobilna używa bezkartowych odbiorników Irdeto, a niedawno szyfrowanie Irdeto pojawiło się na satelicie. Trudno powiedzieć o co tak naprawdę chodzi, bo polsat od początku korzysta z rozwiązań Nagravision.

22.01.2018 18:14
odpowiedz
Likfidator
95

Nie wiedziałem, że Nintendo tak bardzo poszło na łatwiznę i Switch jest tylko rozszerzeniem architektury 3DSa, a nie całkiem nową konsolą. Dla twórców emulatora to dobre wieści, bo CITRA jest już solidnie dopracowana. Jedyne co jest nowe to Tegra od Nvidii, ale tutaj sytuacja jest banalna, bo w sieci jest kompletna dokumentacja układu, co szalenie ułatwi prace.

Nie zdziwię się, gdy Mario Odyssey będzie jako takie grywalne w połowie roku, a wtedy na twórców spadnie deszcz złotych monet na patreonie.

Nintendo oficjalnie potępia emulację, ale w praktyce dobrze na niej zarabia. Emulatory to takie edycje demonstracyjne, szczególnie w wypadku Switcha, bo odpaliłbyś grę na PC i pomyślisz, że możesz mieć ją na przenośnej konsolce, więc pobiegniesz do sklepu po Switcha... no chyba że nie masz na niego kasy, ale wtedy i tak byś gier od Nintendo nie kupił, więc firma stratna nie będzie, a buduje sobie markę u nowych odbiorców.

Ja sam zaczynałem od emulacji konsol Nintendo na PC dekady temu i w pewnym momencie zacząłem je kupować. Gdyby nie emulatory, to pewnie nigdy bym świata Nintendo nie poznał.

22.01.2018 10:42
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

Jak gra nie działa, to wystarczy odpalić "sprawdź spójność plików" z poziomu Steama, uPlaya czy Origin. Gry czasem potrafią namieszać w swoich plikach, a to naprawia 99% problemów. Jeśli nie, to jedno zapytanie google'a powinno sprawę rozwiązać, bo inni mieliby podobny problem.

Gram na PC od początku lat 90tych i nigdy mi się nie zdarzyło, by jakaś gra nie działała. No chyba, że nie spełniała minimalnych wymagań. Jedynym wyjątkiem był jeden z moich laptopów z Radeonem. Tysiące problemów z kompatybilnością, ale to był wypadek przy pracy. Od tej pory tylko i wyłącznie karty Nvidii.

w tym problemie nie chodzi o to ze on jest tylko o to ze nie pokazuje info dlaczego nie działa i jak to naprawić

Jak nie pokazuje? Sprawdź logi w katalogu gry, a jak nic tam nie ma, to poszukaj w logach systemowych. To, że nie umiesz obsługiwać komputera, nie znaczy że gra nic nie pokazuje.

21.01.2018 12:25
odpowiedz
Likfidator
95

No to najgorszy moment jeszcze przed Tobą. Malutki spoiler:

spoiler start


Jest sytuacja, gdy Rex ma halucynacje i musisz walczyć 1:1 z Torą, Mią, Morag itd. Jak nie grindowałeś blade'ów to pozamiatane. Zostajesz sam, więc w tym momencie nawet nie masz możliwości wrócić do innych lokacji, by podbić umiejętności blade'ów. Pokonanie Morag jest najtrudniejszą rzeczą w grze. Musisz użyć Roca z najlepszym itemem, który wykrada życie. Bez tego nie masz szans. Ja podchodziłem do tej walki z 10 razy. Do tego po każdej porażce cofasz się do początku lokacji i musisz przebiec długi korytarz co trwa 2 minuty, gdzie sama walka trwa mniej.

Dosłownie chciałem cisnąć joy-conami o ścianę!

spoiler stop

A ja utknąłem na ostatnim Bossie tj. nie mam siły go ubić. Za pierwszym uzbierałem 5 orbów, odpaliłem chain attack i zostało mu 4% HP, po czym boss się oddalił, że był poza zasięgiem ataków i przyzwał 2 mini-bossy co nawalają AOE. Dzięki, po grze.

Tego właśnie nie lubię, że bossów trzeba kończyć chain-attackiem zanim wejdą w enrage. Jak nie odpalisz chain-attack jak mają poniżej 40-50% HP to przegrywasz.

20.01.2018 21:30
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Jedyna istotna różnica to fakt, że Xbox One S wspiera HDR, a zwykła wersja nie. Jednak tak jak snopek9 napisał, bierz zwykłą wersję, bo jest znacznie tańsza. Jak będziesz potrzebował w przyszłości HDR, to sprzedasz tę konsolę praktycznie bez strat i kupisz eSkę, albo X.

18.01.2018 13:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Po pierwsze, ten film to po prostu viralowa reklama Uplaya. Ubisoft nie ma sentymentu do żadnej platformy. Wydają tam, gdzie się zarabia.

Po drugie, słaba sprzedaż Crysisa 1 to nie efekt wydania tylko na PC, ale mnóstwo większych i mniejszych czynników. Crysisowi nie pomogła łatka benchmarka, mało kto pisał o tym, że fajnie się w to gra. Dlatego też ludzie o nim mówili, piracili go, ale nikt nie kupował. O dziwo gra miała niskie wymagania, skalowała się bardzo dobrze, że nawet kilkuletnie komputery dawały sobie z nim radę przy znacznie gorszej grafice.

Jakby Crysis 1 wyszedł na konsole w tym samym czasie co na PC, to i tak niewiele by to zmieniło. Pamiętajmy, że ta gra wyszła w tym samym czasie co Modern Warfare 1.

Crysis to sztandarowy przykład, że grafika nie sprzedaje gier. Jakby skupili się na promowaniu świetnego swoją drogą gameplay'u, to może sytuacja byłaby inna, a tak sama gra została zaszufladkowana jako demko technologiczne.

Potem było jeszcze gorzej. Zamiast w drugiej części rozwinąć to co było dobre, czyli otwarte przestrzenie i swoboda wykonywania misji, zaserwowano zamknięte, tunelowe lokacje rodem z Call of Duty i tutaj nawet wersja konsolowa nie pomogła.

Na przestrzeni lat mieliśmy wiele pięknych gier, ale marketingowcy nie popełniają tego błędu i promują gameplay, i fabułę, a nie samą grafikę.

Dlatego też nigdy nie doczekamy się duchowego następcy Crysisa, bo to jest po prostu nieopłacalne niezależnie od platformy na jaką byłby wydany.

18.01.2018 12:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Zanim zaczniecie krytykować ceny, to idźcie do sklepu z zabawkami. Kilka kawałków tektury z obrazkami kosztuje 70-80 zł.

Nintendo daje 5 zestawów do składania i kilkanaście minigierek na kartridżu. To jest naprawdę dobra cena jak za taki produkt.

Cała idea Labo jest bardzo fajna i Nintendo po raz kolejny rozbije bank.

Wybór kartonu też nie jest głupi. W zestawie ma być sporo części zamiennych, a schematy będą dostępne za darmo, by kupić tani zamiennik, czy wyciąć samemu z niepotrzebnego pudła.

Jak to chwyci, to Labo przerodzi się z całą serię zabawek. Nintendo po raz kolejny pokazało, jak bardzo innowacyjnym produktem jest Switch. Kamera IR w prawym joy-conie znalazła sensowne zastosowanie.

18.01.2018 11:11
1
odpowiedz
Likfidator
95

Te plebiscyty to tylko zabawa, nic więcej. Każdy ma zupełnie inną listę.
Z wymienionych gier w tym zestawieniu grałem tylko w Zeldę i Cupheada. Choć nie pamiętam roku, bym kupił aż tyle dużych gier w premierowych cenach tj. Zelda, Mario Odyssey, Xenoblade 2 i Mario+Rabbids. W 2016 tylko DOOMa i X-COM 2, a teraz aż tyle.

Rok 2017 był rokiem Nintendo. Tu nawet nie chodzi o to, że Zelda czy Mario okazały się wspaniałymi grami. Tu liczy się fakt, że Nintendo stanęło w totalnej opozycji do coraz większego nacisku na mikropłatności i lootboxy.
Gry Nintendo albo miały tylko i wyłącznie darmowe content patche tj. Splatoon 2, ARMS i Mario Odyssey, albo dostały tylko duże season passy składające się z małych dodatków i jednego dużego rozszerzenia fabularnego tj. Zelda i Xenoblade 2.

Afera wokół Battlefronta 2 w pewnym stopniu przyczyniła się do sukcesu Switcha. Na reddicie był nawet wątek osób, które po aferze z lootboxami zdecydowało się na zakup Switcha, by wesprzeć klasyczny model gier single player.

Z perspektywy czasu możemy zapamiętać 2017 jako rok przełomowy, gdy konsumenci powiedzieli dość praktykom EA i innych dużych wydawców.

Masowy konsument się obudził i duża zasługa w tym Nintendo, które dostarczyło alternatywę.

Jasne, że Switch ma wady, nawet poważne, a Nintendo jest pazerne jak zawsze (ceny wszystkiego!!!), ale to właśnie alternatywa. Mógłbym długo pisać co mi się w Switchu nie podoba, ale jak wezmę tę konsolę w swoje łapy, czy nawet jak gram na TV to mam z tego taką radochę jak na konsolach/komputerach 16-bitowych - czyli złotej erze gier video.

17.01.2018 16:36
odpowiedz
Likfidator
95

Pad od XO nie jest zły, ale to pad do korytarzowych strzelanek, a nie do klasyków z emulacji. Do tych ostatnich najlepsze są pady od konsol Nintendo. Pad od Gamecuba jest kultowy. Do tego stopnia, że każda konsola Nintendo go wspiera, bo fanatycy Smash Brawla nie uznają innych kontrolerów.

Droższą opcją jest Swich Pro Controller. Pad jest bardzo podobny do tego od XO, ale lepiej nadaje się do gier arcade. Współpracuje z RetroPie przez bluetooth, choć trzeba ręcznie zmieniać plik konfiguracyjny, bo GUI nie rozpoznaje analogów.

Pad działa też na PC, ale jest trochę zabawy ze sterownikami, żeby emulować Xinput. Pad od XO to po prostu plug&play.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że pad od XO jest OK, ale zdecydowanie wolę Joy-cony od Switcha do gier arcade.

Największa wada pada od XO to gumiaste przełączniki przycisków. Pady Switcha mają blaszki, które dają takie same wrażenie jak klawiatura mechaniczna. Gra się na tym dużo przyjemniej.

17.01.2018 16:06
odpowiedz
Likfidator
95

Mam jednego laptopa na Pentium T4200, czyli w zasadzie to samo co Twój Core2Duo. Laptop był z Vistą i ma tylko zintegrowaną kartę graficzną.

Na Windows 10 działa dużo lepiej niż na Viście. Fakt, że ma 4 GB RAM, ale to nie robi różnicy. Mam też takiego tandetnego Lenovo 100S co ma jeszcze słabszy CPU i 2 GB RAM, i Windows 10 działa bardzo sprawnie. Jedynie strony WWW działają wolno, ale taki już dzisiejszy internet jest.

To, że Windows 10 krzyczy o braku pamięci nie jest normalne. To samo co do braku kompatybilności z BIOSem.

Sporo czasu temu zainstalowałem Win 10 na laptopie z 2006 roku, który był z XP. Windows 10 działał poprawnie na 1 GB RAMu i nawet sterowniki do starego radeona spod Visty z shaderami 2.0 zadziałały. Żadnych błędów. Jedynie zamulał jak to na stary 1 rdzeniowy CPU przystało.

Jak Windows 10 generuje Ci takie błędy, to sprawdź pamięć memtestem i dysk twardy, czy nie ma błędów. Te podzespoły padają ze starości i prowadzą do najróżniejszych problemów. Od zamulenia systemu po dziwaczne komunikaty.

16.01.2018 19:58
odpowiedz
Likfidator
95

A po co w ogóle chcesz dzielić 240 GB na partycje? To nie czasy Windowsa 98. Jeden dysk = jedna partycja. Najwygodniej.
Windows 10 się nie zepsuje i go nie będzie przeinstalowywał.

A gdy będziesz chciał z jakiegoś powodu zrobić format, to i tak ważne dane trzeba zgrać na dysk zewnętrzny. Instalacja systemu zawsze niesie ryzyko, że coś pójdzie nie tak np. mój stary laptop miał przywracanie systemu z płyty, co wyglądało tak, że jak po włączeniu kompa nacisnąłeś jakiś przycisk, to z automatu usuwał całą zawartość HDD. Jak nic nie wciskałeś to miałeś wybór odnośnie wyboru partycji.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-16 19:59:08
16.01.2018 16:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Amazon posiada seriale własnej produkcji. Trochę inny styl niż te z Netflixa, ale niektóre da się oglądać. Wszystko w 4K z HDR tak na marginesie. Główne danie Amazona to Grand Tour, który trzeba koniecznie oglądać w HDR. Krajobrazy i te piękne auta wyglądają bajecznie. Do tego masz sporo dość nowych filmów, więcej niż w Netflixie.
Amazon to nie jest usługa, by opłacać ją każdego miesiąca, ale raz na pół roku warto wziąć.

Showmax wypada najsłabiej. Nie ma ani 4K, ani HDR. Z seriali ma telewizyjne produkcje Marvela tj. Inhumans, Agents of Shield i Runaways. Z czego Agents of Shield jest zdecydowanie lepszy niż Daredevil i reszta seriali o superbohaterach od Netflixa.

Ze starszych rzeczy rzuciły mi się w oczy StarGate'y, SG-1, Atlantis i Universe. Kto nie oglądał, ma świetną okazję, by obejrzeć w 1080p.

Oprócz tego sporo nowych polskich filmów, ale to dla tych, którzy nie mają uczulenia na Karolaka i resztę. Jest też polska wersja SNL, ale nie da się tego oglądać, suchary z Familiady to przy SNL Polska humor wysokich lotów.

15.01.2018 21:41
odpowiedz
Likfidator
95

gerwant123, na konsolach gry też przycinają, szczególnie te mocno polegające na procesorze. i5 7xx to już mocno leciwy CPU, ale to samo można powiedzieć o procesorach w konsolach.
Na youtubie pełno filmów, gdzie składają bardzo budżetowe komputery do gier i nawet na gorszych CPU niż ten i5 da się sensownie grać.

Rewelacja to nie jest, ale jeszcze z rok, czy dwa da radę, a w międzyczasie można zbierać na coś lepszego.

15.01.2018 20:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

I tu pojawia się pytanie czy trudno jest się przestawiać z PC ( klawiatur i mysz ) na konsole (pad). Prosił bym o info od osób które miały podobne wątpliwości czy żałują decyzji o przesiadce czy też nie i ile im czasu zajęło aby przyzwyczaić się do pada.

Grałem w różne FPSy padem i nigdy nie grało mi się dobrze. Jedyny wyjątek to Wii Remote na Wii, gdzie można było celować kursorem jak myszką, a także gry ze sterowaniem żyroskopem np. Splatoon 2 na Switchu. Nie jest to mysz, ale przynajmniej działa to jakoś sensownie tj. używasz gałki do obracania kamerą, a żyroskopem możesz przycelować i działa to na tyle dobrze, że można strzelać headshoty całkiem skutecznie.

Inna sprawa, że nie wiem, czy jest sens kupować konsolę w Twoim przypadku. Jakbyś do tego komputera wrzucił Geforce 1050, to byś miał lepszą grafikę niż na XO czy PS4. Ten i5 powinien od biedy wystarczyć. Jest sporo filmów na youtube, gdzie zbudowano PC na i5 7xx właśnie w celu dorównania konsolom i taki PC radzi sobie nawet lepiej niż konsole o ile ma sensowną kartę graficzną.

15.01.2018 16:58
odpowiedz
Likfidator
95

A ja mam adapter wifi na pcie, sterowników do W10 brak.

Sterowniki do Visty i 7-ki ma? To ma i do Windows 10. Trzęsieniem ziemi była Vista, która wdrożyła nowe standardy i wyłączyła wsparcie dla wielu klas urządzeń i typów sterowników. Ta zmiana była konieczna, ale trochę zbyt szybka. 7ka, 8ka i 10 to cały czas Vista w nowych szatach. Co prawda większość kodu została wielokrotnie przepisana, lepiej i wydajniej, ale filozofia systemu została niezmieniona. No powiedzmy, bo Microsoft wdraża UWP, co daje całkowitą abstrakcję softu od sprzętu, ale miną lata nim to będzie mainstream.

W każdym razie, jeśli urządzenie działa na 7ce, to musi działać na 10. Z rok temu zainstalowałem Windows 10 na laptopie z 2006 roku. W zasadzie było blisko minimalnych wymagań, procesor jeszcze 32-bitowy. System jak najbardziej działał. Nie wykrył karty graficznej, ale sterownik od Visty zadziałał. Podobnie było z resztą sprzętu. Nawet karta WIFI na PCMCIA działała.

Nawet jak jakaś dostanie update odłączający działanie na W7- jejku, nie będę jej uaktualniał. Nie są to krytyczne usprawnienia zazwyczaj.

Nie rozumiesz. Microsoft zwyczajnie przestanie aktualizować komponenty. Wystarczy, że przestanie wydawać nowe wersje .NETa i już większość softu na 7-ce leży. Tak jak było z XP.

Zablokowanie aktualizacji nic Ci nie da. Windows 7 jest strasznie archaiczny. Windows 10 to dziesiątki drobnych usprawnień interfejsu. Praca jest wygodniejsza i szybsza, a wbudowany system wirtualnych pulpitów to po prostu cudo.

Windows 7 ma też skopane wsparcie dla monitorów 4K. Na takim monitorze nie da się pracować przy normalnej wielkości elementów pulpitu. Wszystko będzie za małe. Windows 10 świetnie radzi sobie ze skalowaniem. Przy ekranie 24" dobrze mieć 200% (czyli odpowiednik retiny z maków) a przy 27" 150%.

Inna sprawa, że widzę więcej sensu w używaniu Windowsa XP niż 7-ki. Na XP przynajmniej można zagrać w sporo starych gier, a na 7ce ani stare gry nie działają, ani nowe w HDR. Windows 7 - żadnych zalet, same wady.

15.01.2018 15:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Windows 10 ma taką samą kompatybilność jak 7. Jak chcesz stare gry to bez Windows XP lub 9x się nie obejdzie.
Naprawdę nie ma powodu, by siedzieć na Win 7. Microsoft sabotuje ten system tak samo jak kiedyś robił to z XP. Kwestią czasu jest jak aplikacje przestaną go wspierać. Już teraz jest sporo funkcji, które na 7-ce nie są dostępne np. HDR.

Widows 10 miał swoje gorsze i lepsze chwile, ale teraz jest już solidnie połatany i dopracowany. Jak ponad rok temu się przesiadłem z Windows 7, to system miał trochę problemów, co było niemiłą niespodzianką po stabilnym jak skała 7, ale z biegiem czasu działa lepiej.

No i Sound Blaster X-FI, który na Win 7 wywalał sterowniki raz na jakiś czas działa na 10tce bez jakichkolwiek problemów.

14.01.2018 23:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

ogólnie na padzie gra się lepiej niż na klawiaturze i myszce, więc każda gra będzie OK.

Nie, nie gra się lepiej. Mam od roku pada od XO. Wcześniej miałem kilka padów i dawno temu klasyczny joystick do PC, więc na kontrolerach gram dłużej niż na klawiaturze.
Z tym padem od XO sytuacja wygląda tak, że przez rok rozładowałem baterie co były w zestawie, a (stare!) Eneloopy włożone pół roku temu jeszcze nie zdążyły się rozładować. Co dokładnie podsumowuje jak często był używany.

Pad od XO jest stworzony pod FPSy i osłonowe shootery, ale bardzo słabo sprawdza się w grach arcade. Ja w shootery gram tylko M+K, a do arcade sama klawiatura sprawdza mi się najczęściej lepiej. Od niedawna podłączam też Joy-cony od Switcha do PC i sprawdzają się w arcade'ówkach znacznie lepiej niż pad od XO.

Kiedyś dostałem od kogoś GTA 5 na Xbox 360 leży nowe zafoliowane czyli jak je odpalę na Xbox X to będzie działać?

GTA 5 z X360 nie jest kompatybilne z XO. Musisz kupić edycję dla tej konsoli. Inna sprawa, że granie w GTA V na padzie to masochizm.

Gry kupować karta kredytowa od Microsoftu czy w internecie są lepsze oferty?

A to jak chcesz. Jakieś tam oferty się pojawiają. Sprawdzaj łowców gier.
Jak zaczynasz przygodę z Xboxem One, to na start koniecznie weź EA Access przynajmniej na miesiąc za 15 zł, choć polecam cały rok za 80 zł. W abonamencie masz wszystkie battlefieldy, pierwszego battlefronta, Titanfall 1 i 2, Mirror's Edge, Mass Effecty, FIFA 17 (wkrótce 18) i sporo innych gier.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-14 23:23:43
14.01.2018 18:20
odpowiedz
Likfidator
95

Po tylu latach na GOLu, pierwszy raz sięgnę po łopatę i odkopię wątek:)

Dawno nie grałem w Town of Salem, ale mignęło mi, że jest wyprzedaż na Steamie. Za 18 zł można kupić grę + dodatek. Niby gra darmowa, ale jak ktoś sporo grał, to warto kupić dodatek. Nowe role są ciekawe, a Wiedźmami gra się inaczej niż Mafią.

Co ważne w dodatek grają sami ogarnięci gracze. Może nie najbystrzejsi, ale wiedzą o co w grze chodzi. Gry są płynne i wchodzą ciekawe zagrania. Aczkolwiek nie grałem jeszcze rankingowych, bo muszę zrobić 10 zwycięstw w ranked practice w trybie coven, ale w porównaniu do warzyw co siedzą w otwartych trybach zwykłej wersji jest spora poprawa.

Na dobrych kilka gier przegrałem tylko raz, ale też nie dałem wygrać miastu. Nikt nie przeżył i wygrał tylko jester, którego powieszono kilka nocy wcześniej.

Z nowych ról:
- pirat jest fajny, ale trochę losowy. Grałem nim raz i udało mi się wygrać, dzięki temu, że dwie pierwsze noce wygrałem w papier/kamień/nożyce.

- plaguebearer/pestilence to bardzo trudna rola, jak miasto jest ogarnięte, to nie wygrasz. Nie dość, że trzeba wszystkich zarazić i nie dać się zabić, to potem przemieniasz się w pestilence, które jest co prawda najsilniejszą nocną postacią, której nic nocą nie zabije, ale w dzień mogą powiesić, więc jak miasto się już zorganizowało, to nie ma siły, tym bardziej że pestilence jest wrogiem nr 1, wszyscy będą głosować przeciw. Grałem raz i nawet wygrałem, ale miasto było głupie, bo jailor mnie uwięził, przez co zginął i byłem wpisany w testamencie, a oni się nie skapnęli...

Wiedźmy mają sporo ról. Mogą kontrolować, otruć, zidentyfikować, mogą na stałe zmienić czyjąś identyfikację na Wiedźmę tj. invest i szeryf będą widzieć wiedźmę u niewinnej postaci, czy nawet mają swoją super mocną wersję weterana tj. Meduzę, która zamienia w kamień wszystkich, którzy ją odwiedzą. Zamienienie w kamień usuwa testamenty i role, co wprowadza dodatkowy chaos do gry.

Jest jeszcze kilka innych neutralnych ról, oraz nowe role mafii. Dodatek daje grze nowe życie, ale jest przeznaczony dla zaawansowanych graczy. Gra jest po prostu trudniejsza, bo dzieje się więcej.

Jakbyście chcieli wypróbować podstawową wersję, to można na stronie https://www.blankmediagames.com/

Gry są po angielsku, ale używają bardzo prostego języka. W zasadzie "I'm Jailor, John Mafia" wystarczy, by grać.

14.01.2018 13:41
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
95

A co Ci da spacer po sklepach? Cenniki masz w necie. Jak na Ceneo nie ma nic po 900 zł, to i w sklepach po tyle nie dostaniesz. Trzeba było kupować jak była wyprzedaż. Teraz pozostaje Ci czekać. Amazon.de daje co jakiś czas wyprzedaże na konsole i wysyłkę gratis. Łowcy gier na bieżąco informują o tego typu okazjach.

13.01.2018 20:03
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
95

Na 1050 Ti da się pograć, ale o 60 fps w 1080p i wysokich detalach nie ma mowy. Parowanie tej karty z i5 nie ma sensu. Procesor będzie się nudził.

Jeśli Ci się bardzo nie spieszy, to poczekaj z zakupem komputera, bo w najbliższym czasie mają pojawić się tanie płyty dla procesorów z serii 8xxx i wówczas w cenie i5 7400 będziesz miał 6 rdzeniowego 8400, albo zaoszczędzisz kupując i3 z 4 rdzeniami, który będzie porównywalny do i5 7400.

Jeśli nie masz zamiaru kupować Geforce'a 1060 czy 1070, tylko zdecydujesz się na 1050 Ti, to równie dobrze możesz brać Pentium G4600. Przy tej karcie graficznej nawet ten Pentium nie będzie miał co robić.

13.01.2018 17:43
odpowiedz
Likfidator
95

Komputer ma lepszą kartę graficzną niż większość nowychtanich laptopów, więc nie będzie tak źle. Problemem może być procesor, który troszeczkę jest poniżej wymagań minimalnych większości gier.

Jednak jakby nie patrzeć wszystkie gry AAA powinny się uruchomić, a większość nawet płynnie działać w 1280x720.

Problemem mogą być gry o bardzo wysokich wymaganiach względem procesora np. nie ryzykowałbym AC: Origins, szczególnie że gra ma ciężki DRM, ale chociażby GTA V powinno być już sensownie grywalne, nawet w 1920x1080 przy nisko-średnich detalach, albo 1280x720 przy średnio-wysokich.

W każdym razie, jakbyś miał szybszy procesor, to każda nowa gra w niskiej rozdzielczości działałaby w miarę sensownie w niskich detalach, ale nawet ten CPU powinien jakoś dawać radę, w końcu CPU z PS4 i XO demonami wydajności też nie są.

12.01.2018 22:09
odpowiedz
Likfidator
95

Też mam kompa z 2001 roku. Athlon 1.3 GHz, Geforce 2 GTS Pro i 256 MB RAM, z dorzuconą później drugą kostką, co dało 512 MB.
To nie był mój pierwszy komputer, więc nigdy o nim nie mówię stary. W mojej pamięci to sprzęt do nowych gier.

Stare gry to dla mnie DOS i Windows 95 bez akceleracji, czyli epoka do Pentium włącznie.

Nostalgia swoją drogą, ale w święta grałem praktycznie w Lemmings z 1991 roku. Fakt, że fani rozwijają otwarty port, który co roku ma więcej usprawnień, ale jakby nie patrzeć komputer, który bez trudu radzi sobie z każdą grą, przy TV Nintendo Switch z zestawem kilku exclusive'ów, a ja wolny czas w święta spędziłem z grą od której zaczęła się moja przygoda z grami 25 lat temu.

Niby wszyscy jesteśmy graczami, ale czasy, sprzęt i gry z jakimi zaczynaliśmy kompletnie zmienia to jak widzimy dzisiaj gry i co od nich oczekujemy. Dla jednego hit, dla innego gniot.

11.01.2018 22:32
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Te gry nie są złe, ale to takie zapychacze. Switch cały czas potrzebuje system sellerów, bo coraz więcej graczy ograło co miało ograć i konsolka zbiera kurz.

Na pewno na koniec roku wyjdzie coś dobrego, ale potrzebujemy czegoś teraz. Ja wyczekuję za Mario Maker. Idealny tytuł na tę konsolkę, by pogrywać kilka godzin w tygodniu.
Z gier, które wyszły chciałbym zagrać w Bombermana i Puyo Puyo Tetris. Tyle tylko, że ciężko wydać 150 zł za gry na 6 godzin każda.

Z gier, których nie zapowiedziano, a ucieszyłbym się najbardziej, to kontynuacje Wii Sports i Wii Fit. Ten ostatni to główny powód dla którego Wii było u mnie codziennie uruchamiane.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-11 22:32:52
11.01.2018 14:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Jeszcze do 16 stycznia jest to możliwe, a czy później będzie trudno powiedzieć.

11.01.2018 00:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Chyba zapomnieliście, że te seriale błagały o szybką śmierć przez dwa ostatnie sezony.
Brak sensownego głównego wątku, durne scenariusze zapychaczy. Widownia topniała z każdym odcinkiem.

Stargate Universe też nie miał większego pomysłu na siebie. Zbyt dużo czasu poświęcili na wizyty na Ziemi. O ile sam pomysł pożyczania ciał miał potencjał na kilka ciekawych wątków, co zresztą było zrobione, to umieszczono także zbyt wiele zapychaczy...

Stacja nie miała siły na kontynuację, bo scenarzyści i producenci wręcz sabotowali uniwersum.

Mam nadzieję, że Stargate kiedyś doczeka się rebootu, najlepiej pod nadzorem Netflixa. W uniwersum istnieją wszechświaty równoległe, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić reboot, w którym pewne wydarzenia rozegrają się inaczej. Nowa obsada, nowe wydarzenia, nawet trochę inni wrogowi. Ba, nawet cross-over ze starym SG można zrobić w kilku odcinkach.

Szkoda, by takie uniwersum się marnowało, bo Stargate serialowy robił wiele rzeczy lepiej niż Star Trek czy Gwiezdne Wojny, a do tego nie był taki ciężki jak BSG.

10.01.2018 22:01
odpowiedz
Likfidator
95

Takiego podejścia się nie spodziewałem, ale w zamian wyłączyłem Adblocka na GOLu. Trochę dziwacznie teraz strona wygląda, ale to mnie nic nie kosztuje, a dla was pewnie kilka złotych wpadnie w ciągu roku z mojego klikania.

10.01.2018 16:02
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

Hydro2 ma rację. W przypadku VR mnóstwo mocy marnuje się na przetwarzanie całego pola widzenia, podczas gdy nasz wzrok ostro widzi tylko mały fragment. Reszta może mieć kilkanaście razy mniejszą rozdzielczość i nie zauważymy różnicy.
VR wymaga za to dużo większej płynność. Widzenie peryferyjne jest dużo bardziej wrażliwe na ruch i nawet 60 fps odczuwa się jak 15-20 fps z normalnego ekranu.

Przed VR jeszcze daleka droga, ale technologia najgorsze ma za sobą. Początkowe zainteresowanie się skończyło, ale technologia nie zniknęła z rynku tak jak 3D, tylko dalej się rozwija.

VR to cały czas proof of concept, który czeka na wydajne, mobilne podzespoły. VR czeka też na rewolucję AI, gdy lekkie okulary będą w stanie łączyć AR z VR, wykorzystując otaczającą przestrzeń.

10.01.2018 11:29
odpowiedz
Likfidator
95

Duchos żartujesz, prawda?
Za 6000 zł masz https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_styczen_2018?page=0,14
który wydajnościowo miażdży tego laptopa. Zostaje Ci 2000 zł na monitor, więc na pewno znajdziesz coś lepszego niż ekran z tego laptopa.

09.01.2018 11:42
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
95

np na ustawieniach bardzo wysokich Unity w Paryżu niestety ok. 40 kl/s ...

To coś nie tak. Na i5 4590 i Geforce 970 mam 57-60 fps w 1080p w AC:Unity przy maksymalnych detalach, ale z wyłączonym AA z tego co pamiętam.
EDIT: Co prawda i5 7400 jest trochę wolniejszy od 4590 na pojedynczym rdzeniu, ale mimo wszystko nie powinno być aż takiej różnicy.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-09 11:43:35
08.01.2018 12:31
odpowiedz
Likfidator
95

Nigdy nie będzie konsolki przenośnej dorównującej stacjonarnej. Zawsze będą jakieś cięcia w technologii. Teraz będą mieć premierę mobilne Ryzeny, których wydajność będzie porównywalna z PS4 czy w ostateczności z XO, ale raczej ich nie zmieścisz do obudowy Switcha wraz z baterią, która działałaby te 3-5 godzin.

Rynek się jednak zmienia i konsole zmieniły model. Już nie będzie kolejnych generacji, które wywracały cały rynek, a po prostu powolna ewolucja z nowymi modelami co rok czy dwa. W ten sposób XO i PS4 mogą żyć dłużej niż ich poprzednicy, bo przy tak wielkim sukcesie Switcha kwestią czasu jest mobilne PS4.

W 2019 roku doczekamy się rewizji Switcha z większą mocą obliczeniową. Nvidia jakiś czas temu pokazała Tegrę o mocy PS4.

Konsole będą dostępne w trzech wersjach:
1. Wersja stacjonarna, budżetowa. Będą to bazowe modele PS4 i XO w tańszych wersjach na nowszym procesie technologicznym.
2. Trochę droższe, odpowiadające im wersje mobilne a'la Switch.
3. Stacjonarne modele wysokiej wydajności jak PS4 Pro i XO X, które będą oferować lepszą grafikę.

W przypadku Switcha już w ubiegłym roku pojawiły się przecieki o 4K docku, rzekomo wyposażonym w Geforce'a 1060. Jakby to okazało się prawdą, to Nintendo naprawdę miałoby niezły produkt. Switch + 4K Dock kosztowałby niewiele więcej od Xbox One X, a Geforce 1060 to w zasadzie odpowiednik tego co siedzi w XO X.

Zelda, Mario i inne gry ze Switcha aż proszą się o lepsze GPU. Zelda: Breath of The Wild świetnie się skaluje, co pokazuje emulator CEMU. 60 fps + 4K + wysokiej jakości post-process.

08.01.2018 11:07
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
95

Dickingman, VGchartz podaje sprzedaż wersji pudełkowych, ale na Switchu sporo osób kupuje wersje cyfrowe. Są po prostu wygodniejsze, bo na 128-256 GB kartę SD zmieścisz sporo gier, a kartridże są małe i łatwo jest zgubić, a do tego przekładanie nośnika, by zagrać w inną grę jest upierdliwe.

Twórcy indyków pisali, że w ciągu tygodnia czy dwóch sprzedali po 40-80 tys. kopii i nawet nie byli obecni w TOP15. L.A. Noire obijało się w okolicy TOP10 kilka tygodni. Skyrim był TOP 1-3 jeszcze dłużej. Także DOOM trochę tam był, ale krócej niż pozostałe.

Tym grom nie pomaga także fakt, że można kupić je za ułamek ceny na innych platformach i są na tyle stare, że było mnóstwo okazji je przejść.

FIFA 18 sprzedała się słabo, ale to dobra wiadomość. Fani Nintendo nie przepadają za EA, a do tego Switch dostał grę na silniku z X360/PS3.
NBA 2K18 działa podobno tragicznie. Do tego stopnia, że gracze domagali się jej usunięcia ze sklepu Nintendo.

Switch to nie jest prosty rynek dla wydawców AAA. Każdą grę będziesz porównywał do Zeldy, czy Mario, a te tytuły są o klasę lepsze niż to co wydaje EA, Activision czy Ubisoft. Wychodzi też sporo fajnych gier niezależnych, które dobrze symulują styl Nintendo. Rocket League, Overcoocked itd. zarabiają tony pieniędzy na Switchu.
Konsola na pewno doczeka się jakiegoś CODa, a port GTA V jest tylko kwestią czasu.

Ja w każdym razie gier 3rd party na konsoli kupować nie będę, bo od tego mam PC. Lepsza grafika, wyższa rozdzielczość i 60 fps.

Kupiłem na Switcha Overcoocked, żeby mieć coś do grania na kanapie, ale port jest tragiczny. 30 fps w takiej grze to zbrodnia. Grać się da, ale na PC jest po prostu lepiej.

Nintendo ma sporo gier z Wii U, które może wydać na Switchu: Mario 3D World, Mario Maker, DK Tropical Freeze itd.
Te gry będą wychodzić w przerwach między nowymi tytułami. Wielkimi hitami będzie kolejny Smash Bros., Pokemon i Metroid 4.

Nintendo skupiając się na jednej konsoli praktycznie podwoiło swoją wydajność. Switch dostaje kontynuacje zarówno z Wii jak i 3DSa. Duża Zelda, Mario oraz Layton i Pokemony na jednej konsoli.

Także nawet jakby 3rd party przestały wychodzić zupełnie, to Nintendo ma co wydawać co miesiąc czy dwa przez najbliższe 3 lata.

08.01.2018 10:14
odpowiedz
Likfidator
95

Tez nie rozumiem kupowania nowego gowienka, ale kazdy ma inne potrzeby.
W tej sytuacji szukalbym pewnie czegos normalnego, uzywanego w okolicach 30k, a 20k trzymal na poczet napraw.

Nie wiem jakim idiotą trzeba być, by za 30k kupować używane auto i jeszcze trzymać 20k na naprawy.

Kto w ogóle kupuje używane samochody? Przecież to jest totalnie nieopłacalne. Samochód to jest narzędzie, wsiadasz, odpalasz, jedziesz. Nowe auto to 100-200 tys. km bez jakichkolwiek problemów. Miałem już 5 nowych samochodów i poza przeglądami w ASO absolutnie nic się nie psuło.

Nowy samochód to koszt 10-20 tys. zł/rocznie, a w praktyce 0 zł, bo jak masz działalność i bierzesz w leasing, to podatnicy za niego płacą, a dokładniej zamiast płacić 1-3 tys. zł podatku co miesiąc spłacasz ratę leasingu i masz nowy samochód co 3-5 lat.

Pierwszy właściciel, polska dystrybucja, serwisowany w ASO itd. dostajesz cenę o 30-50% wyższą niż taki sam rocznik od Niemca. Nawet nie męczysz się ze sprzedażą, oddajesz u dealera tj. przyjeżdżasz starym, wyjeżdżasz nowym, a za to, że bierzesz od nich nowy samochód dają lepszą cenę za stary, bo nie muszą na nim tyle zarobić.
Jak bierzesz w leasing, to nawet nie rejestrujesz samochodu. Podpisujesz umowy, dostajesz dokumenty i wyjeżdżasz wprost z salonu.

Jak chcesz lepsze auto za 200-300 tys. zł to ustawiasz wysoką cenę wykupu i po prostu nie wykupujesz auta na koniec umowy. Przy drogich samochodach jest to bardziej opłacalne. A tak co 3-5 lat masz nowiutki samochód z wyższej półki.

07.01.2018 17:45
odpowiedz
Likfidator
95

Windows 10 jest lżejszy niż Vista, czy 7ka, więc na 2 GB RAMu da się z niego sensownie korzystać, o ile nie otworzysz zbyt wielu kart, czy kilku programów jednocześnie.

Komunikaty o braku pamięci pojawiają się, gdy masz wyłączony plik wymiany. Bez niego Windows nigdy nie działa dobrze. Najlepiej ustaw ręcznie plik wymiany na równe 4 GB, czy nawet 8 GB.

Jak przekroczysz RAM, to komputer zwolni, bo będzie cache'ował, ale się nie zawiesi.

Sprawdź też dysk twardy. Jeśli ma błędy, to ogólne zwolnienie i tego typu błędy mogą być tego objawem.

Znam sposob - zainstaluj 7.

Absolutnie nie! Windows 10 na Core2Duo działa pięknie. Pod warunkiem, że jest dobrze skonfigurowany. Będzie szybszy niż 7ka.

post wyedytowany przez Likfidator 2018-01-07 17:46:43
07.01.2018 12:23
odpowiedz
Likfidator
95

https://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_styczen_2018?page=0,3

Tym się sugeruj. Zasilacz 400W wystarczy. Nowe procesory dużo efektywniej wykorzystują energię i Pentium G4600 mimo iż 3x wydajniejszy od E6500 to zużywa mniej energii. Także Geforce 1050 nie potrzebuje dużo.

Dlatego wystarczy wymienić płytę, procesor, RAM i nową kartę graficzną. Obudowę, zasilacz i HDD możesz zostawić stare.

To jest trochę większy wydatek, ale na lata. Do tego wymiana procesora usprawni działanie wszystkiego. Zobaczysz jak szybko strony internetowe się wczytują.