Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

OrkanPL ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

13.02.2013 23:54
odpowiedz
OrkanPL
8

Strelnikov - o czym Ty właściwie mówisz? Bo jeśli o samym SH2, to masz poważne kłopoty z umiejętnością czytania w ojczystym języku. Napisałem wyraźnie o sukcesie duetu SH2-DC jako całości. Trudno tutaj zatem mówić o porażce "w serii Silent Hunter". Jakie właściwie masz zarzuty poza tym, że były to "dwie oddzielne gry łączone w jedną, w trybie on-line"? Na tym właśnie polegał ich fenomen - dwie oddzielne, diametralnie różne gry można było po zagraniu w średnio udane kampanie połączyć w trybie multiplayer i złoić skórę nie głupiemu AI, ale żywemu człowiekowi. W czym tu widzisz porażkę? W rzeszy fanów którzy zarywali dnie i noce, żeby robić kolejne misje i nowe jednostki, a potem testowali je w potyczkach online? A może w gigabajtach kolejnych modyfikacji, jakie powstały własnie z myślą o trybie online w SH2-DC? Te gry miały swoje wady, również w trybie multiplayer, ale jak dotąd tylko dzięki nim można było pograć przeciwko żywemu przeciwnikowi i poczuć jak to jest, kiedy poluje na ciebie ktoś sprytniejszy od komputera. Tylko ktoś, kto nigdy nie brał udziału w takich potyczkach, będzie wywodził o "porażce", nie mając zielonego pojęcia o czym mówi.

Oczywiście SH2 bez DC prezentował się bardzo przeciętnie, choć jak na tamte czasy było nieźle i używanie w stosunku do tej gry tego rodzaju określeń świadczy, że masz duże skłonności do przesady. A w której to grze miałeś w tamtych czasach realistycznie odwzorowany "ruch na morzu"? Tak to się można przyczepić do wszystkiego. Gra miała swoje wady, ale przerywała długi, bo pięcioletni okres posuchy w tego rodzaju symulacjach, że o teatrze działań nie wspomnę. Z DC było w singlu jeszcze gorzej, ale i gra była jedyną symulacją destroyera na rynku w ogóle. Więc brało się co było i grało i to z przyjemnością, a nie smęciło, że nie ma "ruchu na morzu" i że kampania to zestaw misji. A mnie się nie podobało, że nie było ruchu na pokładzie, "wilczych stad", a załoga nie chce śpiewać "It's a Long Way To Tipperary", ale nie szukałem dziury w całym, tylko grałem w to co było.

16.08.2012 21:27
odpowiedz
OrkanPL
8

Aż trzech znajomych w wilczym stadzie? Na Posejdona! Drżyjcie alianckie konwoje, bo oto trzyosobowe wilcze stado nadciąga! Wreszcie rzucimy Wielką Brytanię na kolana, a graczom rzucimy odgrzanego po raz szósty kotleta. I tak to kupią, bo nie mają wyjścia - nic innego nie dostaną. A Destroyer Command 2 czeka cierpliwie - może ktoś wreszcie pójdzie po rozum do głowy i powtórzy sukces SH2-DC. Na Ubisoft już nie ma co liczyć - oni już liczą tylko pieniądze.

31.01.2012 09:19
odpowiedz
OrkanPL
8

To nie Sten, a raczej niemiecki Mp18/28. Trudno wymagać od tego rodzaju gier pełnej zgodności z historią, ale z oceną gry poczekajmy na więcej materiałów.

15.03.2011 20:06
odpowiedz
OrkanPL
8

Czy ktoś spotkał się z problemem przy uruchomieniu "zawartości ekskluzywnej"? Z nieznanych bliżej powodów, po wpisaniu "unikalnego kodu" otrzymuję komunikat: "Błąd. Ten kod został już użyty".

02.09.2010 19:39
odpowiedz
OrkanPL
8

Gambrinus84 -> W tym aspekcie całkowicie się z Tobą zgadzam, takie opinie są bez wątpienia krzywdzące.

MANOLITO -> I znowu ktoś stawia znak równości pomiędzy morale armii polskiej w 1939 r. i armii francuskiej w 1940 r. Cóż, najwyraźniej uczyliśmy się z różnych książek, diametralnie różnych. Zresztą to w sumie logiczne, że ta straszna (dla wroga) w boju i niepokonana blisko trzymilionowa armia Francji, mająca przeszło cztery razy więcej czołgów, trzy razy więcej artylerii i sześć razy więcej samolotów broniła się tyle, co niespełna milionowa i jak to powiedział Jaro 7788 „źle uzbrojona, średnio wyszkolona i fatalnie dowodzona” armia polska. Aż dziw bierze, że Francuzi chcieli w ogóle pomocy naszych wojsk, które tak fatalnie wypadły we wrześniu 1939 r., ponosząc jedną klęskę za drugą.

Co więcej, o ile jeszcze na początku maja nie chcieli przysłać polskim jednostkom podstawowego wyposażenia, to już za dwa tygodnie dostawy ruszyły piorunem, a Francuzi błagali by Polacy (tym razem już faktycznie fatalnie uzbrojeni i niedoszkoleni) ruszyli na front, choćby szwadronami czy półbrygadami.

Taaak, teraz faktycznie wszystko się zgadza. No i nie zapominajmy o tych pijanych tłumach przerażonych polskich żołnierzy, obładowanych bidonami z winem, uciekających we wrześniu 1939 r. i maju 1940 r. i rzucających stosy nowiutkiej, nieużywanej broni, która wala się po rowach, próbujących wymusić na mijanych oddziałach, by przestali walczyć, bo przyjdą Niemcy i się zemszczą. A te wszystkie udokumentowane relacje świadków (w tym także Polaków) o upadku morale we francuskiej armii, to po prostu produkt i efekt goebbelsowskiej propagandy. Argumentacja i logika porażająca i nie podejmuję się publicznie obrony mojego stanowiska. Mając jednak dostęp do zgoła innych, wiarygodnych ocen francuskich oficerów i szeregowych i ich postaw przed, w trakcie i po kampanii 1940 r. z uporem maniaka będę trwał przy swoim.

A autor artykułu dziwi się, że tak mało gier z polskimi wojakami. A komu by się chciało grać tak fatalnym wojskiem? W jednej chwili opadły mi wszystkie wątpliwości. Ręce również.

Dzikouak -> Zgadzam się z tą oceną. Jeśli gra będzie dobrze zrobiona to gracze ją kupią i w Polsce i na świecie bez względu na to kim się w niej gra – Polakami, Amerykanami czy Lapończykami. Z tym, że to nie jest takie proste. Żeby zapewnić odpowiednią sprzedaż trzeba grę dobrze wypromować i promować tematykę gry. Tutaj wsparcie różnorakich instytucji, nie tylko finansowe jest moim zdaniem niezbędne. Poza tym wydawcy bardzo ostrożnie podchodzą do wszystkiego co choćby ociera się o niszowość. Wiedźmin miał zdaje się spore problemy ze znalezieniem pierwszego wydawcy. Z kinematografią jest chyba podobnie jak z grami. I tu i tam trzeba po prostu chcieć zrobić coś ciekawszego niż kolejną setkę odcinków popularnego serialu kręconego w trzech pokojach jednego studia czy kolejną fantastyczną niskobudżetówke o mordowaniu milionów zombi. Ale po co skoro można nakręcić serial, zrobić gniota, nie napocić się, a i tak swoje zarobić. Pod tym względem kinematografia okresu PRL-u faktycznie wyprzedza to co jest teraz o lata świetlne. Mimo to chyba z filmami jest ostatnio lepiej - są pewne nieśmiałe próby nakrecenia czegoś historycznego. pojawiły sie "Katyń" i "Czas Honoru". Zaczęli kręcić o obronie Westerplatte i były przymiarki do nakręcenia Bitwy o Wielką Brytanię ale ostatnio nic o tym nie słychać.

02.09.2010 10:48
odpowiedz
OrkanPL
8

MANOLITO -> A przepraszam ilu ich miało zginąć? Jak już tak dobrze liczysz, to policz jeszcze i porównaj wielkość armii w obu kampaniach (nie zapomnij o Brytyjczykach), ilości poszczególnych związków taktycznych, rodzajów uzbrojenia, itd. Jak już wszystko obliczysz, to powiedz mi wtedy czy straty niemieckie były w kampanii francuskiej adekwatne czy nie.

Ja też jestem przeciwny żonglowaniu stereotypami. Jak słyszę po raz któryś z rzędu, że wszyscy Francuzi poddawali się na sam widok Niemców i ile to mieli biegów wstecznych w czołgach, to brak mi słów. Musimy jednak pamiętać, że te stereotypy nie biorą się znikąd. Na taki obraz armia francuska w 1940 r. rzetelnie sobie zapracowała. Przykłady chwalebnej walki do końca, można mnożyć, ale przykładów ogólnego rozprzężenia, pijaństwa, całkowitego lekceważenia oficerów i rozkazów, ucieczki z pola walki, porzucania uzbrojenia, grożenia między innymi polskim żołnierzom przygotowującym się do walki były bardzo powszechne i na porządku dziennym i nocnym.

To nie są jakieś stereotypy czy banialuki wyssane z palca, ale relacje naocznych świadków. Takie zachowania były w każdej armii, w polskiej także. Ale nigdy na taką skalę. Skalę nieporównywalną, szokującą wręcz polskich żołnierzy walczących we Francji. I tych faktów nie zmieni ani liczba strat armii niemieckiej ani odosobnione przykłady nadludzkiego wręcz bohaterstwa francuskich żołnierzy.

Gambrinus84 -> No cóż, jak wyżej (skupmy się może na IIWŚ). Nie wiem jednak, który obraz francuskiej armii uważasz za krzywdzący. Bo jeśli ten, który zaprezentował Defan, to się zgodzę. Należy podkreślić, że nikt nie kwestionuje udokumentowanych przykładów bohaterskiej walki francuskiej armii. Ale też nie spotkałem jeszcze historyka, który by kwestionował niespotykaną dotąd skalę rozprzężenia w tej armii w 1940 r.

I powtórzę: na taką ocenę Francuzi rzetelnie sobie zapracowali i to od pierwszych dni wojny. Począwszy od Abbeville, przez „drole de guerre”, a na kampanii francuskiej skończywszy. To dzielny naród, który wspierał nasze dążenia niepodległościowe i niejednokrotnie na polach bitew stał z Polakami ramię w ramię. Tym bardziej jednak boli, że w bitwach w 1939 r. naszego głównego sojusznika przy nas zabrakło.

Stawiać jednak znak równości pomiędzy taką armią, a armią polską, jak to czyni Jaro7788, to nieporozumienie i przykład kompletnej ignorancji. Zresztą te niejasne wzmianki o wyższości kawalerii, której mieliśmy „nieco” nad „samochodami bojowymi” na „błotnistych bezdrożach” (sic!) nie najlepiej świadczy o wiedzy autora.

Odnośnie gier: przegląd bez wątpienia niekompletny. Pal sześć już Ił-2, w którym fabrycznie dodali nie tyle pilotów, co naszą kochaną „pezetelkę” P.11c ale w „Polach Zagłady” i „Hearts of Iron” aż kipi od polskiego wojska i można rozegrać Polakami całą kampanię wrześniową. Nie wspomnieć o tych pozycjach to grzech ciężki.

02.09.2010 09:46
odpowiedz
OrkanPL
8

Jaro7788 -> Czy Francuzi nie chcieli ginąć za Gdańsk? Przede wszystkim oni nie chcieli walczyć za Gdańsk. Te kłamliwe slogany o ginięciu za Gdańsk rzucane w obieg przez francuskich komunistów i podchwytywane przez ludzi, dobrze oddają nastawienie Francuzów. Dwa słowa, ale jak bardzo różne: „ginąć” i „walczyć”. Nikt z tych ludzi, którzy tak ochoczo skandowali te komunały nie wierzył w zwycięską walkę. Historia pokazała, że nie chcieli walczyć ani za Gdańsk ani za Paryż, ale ginąć i tak musieli.

Mówisz – „nie ich kraj, nie ich problem”. Prezentujesz bardzo ciekawy punkt widzenia ludzi, których nie obchodzi co się dzieje za miedzą, za ścianą, kilka metrów dalej, o ile to ich nie dotyczy. Taka mówiąc kolokwialnie „znieczulica” i do tego daleko posunięta krótkowzroczność. Pominę milczeniem etyczny aspekt takich zachowań, ale najciekawsze jest to, że historia udowodniła właśnie wiosną 1940 r., że ta daleka wojna nie jest wojną „o Gdańsk”, upokarzając francuskie społeczeństwo jak jeszcze nigdy dotąd.

Naprawdę nie ma się co obrażać o tę „polonofobię”. Chciałem tylko zaznaczyć jak bardzo twoje zachowanie jest dalekie od „polonocentryzmu”. Rzekłbym, że uciekając przed jedną skrajnością, popadłeś w drugą. Nie egzaltuj się tak bardzo, bo nikt tu nikogo nie dzieli na prawdziwego i fałszywego Polaka. Trochę mniej nawiązań do polityki, a więcej rzeczowych argumentów.

Mam też prośbę Jaro7788, żebyś nie używał określeń, których nie rozumiesz. To tak a propos „wycierania sobie gęby”. Naprawdę polecam przeczytanie paru książek, nie tylko historycznych, ale z zakresu języka polskiego także. Wtedy może zrozumiesz jak dalekie od tego określenia było moje zachowanie i jak bliskie było Twoje, kiedy odmówiłeś J. Beckowi szlachetności.

01.09.2010 23:01
odpowiedz
OrkanPL
8

Odłóżmy Jaro7788 może na bok nasze sympatie polityczne. Partia o której wspomniałeś obecnie ma bardzo niewiele wspólnego z wartościami o które bił się i umierał polski żołnierz w latach 1939 – 1945, a także w latach powojennych. W każdym razie gdy człowiek słucha czołowych przedstawicieli tej partii.

Za obiektywne podejście do tematu przepraszać raczej nie trzeba. Obiektywna ocena to dla historyka rzecz cenna, wręcz niezbędna. Natomiast za porównywanie patriotyzmu żołnierza polskiego, który niejednokrotnie bił się do końca i typowego francuskiego „poilu”, który ma daleko gdzieś wojnę o jakiś Gdańsk i troszczy się jedynie o pełną manierkę, zakrawa raczej na polonofobię.

Proszę wyjaśnij mi jak rozumiesz słowo patriotyzm. Zgadzam się, że Francuzi jak mało który naród doświadczyli rzezi w błotnistych okopach I Wojny Światowej. Ale przecież nie oni jedni. Ponadto mylimy patriotyzm z dążeniem do pokoju za wszelką cenę. To właśnie wartości o których mówił 5 maja 1939 r. w swoim przemówieniu minister J. Beck tworzą głęboką przepaść pomiędzy typowym żołnierzem francuskim i polskim w latach 1939-1940.

Co do książek o których piszesz, nie wątpię że mogą się takie trafiać ale podaj proszę ich tytuły. Jestem bardzo ciekaw, kto w taki sposób opisywał Wojsko Polskie z 1939 r.

01.09.2010 20:35
odpowiedz
OrkanPL
8

Czytając takie teksty jak kolegi Jaro7788 można tylko ręce załamać. Cóż, ja bym się tak tą "propagandą" po 1989 r. nie przejmował. Ta wcześniejsza, z lat 1945-1989 r. już postarała się o to, aby do dzisiaj można było przeczytać tekst, w którym ktoś stawia bohaterstwo polskich żołnierzy walczących w Wojnie Obronnej 1939 r. w cudzysłów, uważa ich za "średnio wyszkolone i fatalnie dowodzone wojsko nie stanowiące dla przeciwnika prawie żadnego wyzwania" i kompletnie nie widzi różnicy między zapałem żołnierzy polskich i francuskich.

Na wszelki wypadek odsyłam jednak do stosownej literatury, pisanej po 1989 r. i nie tylko. Przeczytanie paru mądrych książek nie boli, za to często pomaga nie pisać głupot na forach.

01.09.2010 14:34
odpowiedz
OrkanPL
8

Gra „Call of Duty 3” to faktycznie ewenement, nie tylko w tej serii, ale w grach FPP w ogóle, jeśli weźmiemy pod uwagę możliwość pokierowania w kilku misjach Shermanem z polskiej 1 Dyw. Panc. gen. S. Maczka. Szkoda że producent nie raczył zrobić jej też na PC.

Natomiast jeśli chodzi o strategie, to autor pominął serię strategii turowych „Hearts of Iron” oraz RTS „Theatre of War: Pola Zagłady”. W tych dwóch stosunkowo nowych strategiach Wojna Obronna Polski 1939 r. została oddana z dużym rozmachem. Zwłaszcza seria „Hearts of Iron” zasługuje na głęboki ukłon dla autorów za bardzo szczegółowe oddanie rodzajów wojsk i typów uzbrojenia, jakimi Polska dysponowała w 1939 r. Ale i w „Polach Zagłady” miło jest popatrzeć na zgrabne sylwety 7TP i TKS-ów plujących ogniem do napastników w mundurach feldgrau. Tym bardziej, że w obu produkcjach można było dowodzić polskimi wojskami.

Czy to się zmieni? Nie sądzę. Dopóki priorytetem wydawców i producentów będzie jak największy zysk, a nie wydanie gry nieco bardziej niszowej niż zwykle, nic się zmieni. Dodatkowo brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony różnego rodzaju władz i instytucji lekceważących gry komputerowe, jako źródło popularyzacji historii naszego kraju, skazuje nas na małe grono rodzimych pasjonatów, próbujących modować zachodnie produkcje. Mody te jednak przeważnie prędzej czy później umierają zanim ujrzą światło dzienne z uwagi na brak odpowiedniej liczby chętnych programistów, grafików itp. Udane modyfikacje można policzyć na palcach jednej ręki.

A może po prostu mało kogo obchodzi, kto i kogo bił pod Krojantami, Wizną, Szackiem czy Mokrą, kto bronił Modlina, Lwowa, Tobruku, kto szedł z Visami na Tygrysy, kto zdobywał Monte Cassino, Ankonę, Bolonię, kto osłaniał konwoje na Północnym Atlantyku i kto bronił nieba nad Francją i Wielką Brytanią. Może wszyscy już dawno „wybrali przyszłość” i czasem tylko jakaś szwedzka grupa heavy metalowa odważy się napisać utwór o tych „niszowych”, niepopularnych wydarzeniach z przeszłości. Mam nadzieję, że nie.

23.12.2009 14:32
odpowiedz
OrkanPL
8

Z informacji zamieszczonych na stronie głównej gry wynika, że konkurencji będzie 14. Narciarstwo alpejskie (zjazd mężczyzn, supergigant mężczyzn, slalom gigant kobiet i slalom kobiet), bobsleje dwójki męskie, narciarstwo dowolne (skoki akrobatyczne kobiet i skicross kobiet), saneczki jedynki mężczyzn, short track 500 m kobiet, short track 1500 m kobiet, skeleton mężczyzn, skoki narciarskie (zawody indywidualne na dużej skoczni) oraz snowboard (slalom gigant równoległy mężczyzn i boarder cross mężczyzn).

Z jednej strony całkiem sporo. Zwłaszcza w narciarstwie alpejskim jest poza superkombinacją komplet. Jednak brakuje sporo konkurencji, a nawet całych dyscyplin. Brak biathlonu, łyżwiarstwa szybkiego i figurowego, to duży minus, nie wspominając o curlingu, biegach narciarskich czy jeździe po muldach.

02.11.2009 10:35
odpowiedz
OrkanPL
8

Na czym ma polegać to "niezłe naciąganie" i "taka plama"?

Wojen nie wygrywa się wyłącznie całkowitą liczbą ludności krajów biorących w niej udział. Historia pisała i będzie pisać takie scenariusze, np: wojna chińsko-japońska (1937-45). Poza tym kto powiedział, że Koreańczycy będą okupowali 100% terytorium USA?

O ile twórcy racjonalnie wytłumaczą całą historię, to fabule nie będzie można zarzucić żadnego naciągania. Z tego co widzę autorzy wspominają coś o ekonomicznej zapaści USA. Jeśli dodamy do tego związany z zapaścią chaos gospodarczy, społeczny i polityczny, cała historia zaczyna brzmieć wystarczająco wiarygodnie, by wypełnić nią fabułę takiej strzelanki, jak ta.

14.10.2009 12:39
1
odpowiedz
OrkanPL
8

Niestety jak dotąd ani Ubisoft ani żaden inny producent nawet nie próbuje powtórzyć fenomenu SH2-DC, jedynej pary kompatybilnych symulacji, pozwalających uczestniczyć nie tylko w walce niszczyciel vs okręt podwodny, ale po odpowiednich modyfikacjach także pomiędzy praktycznie każdą klasą okrętów okresu IIWŚ. Zamiast tego powstają kolejne raz lepsze, raz gorsze części „Cichego Myśliwego”, to na Atlantyku, to na Pacyfiku.

Szkoda, bo żadne AI nie zastąpi człowieka pod drugiej stronie powierzchni morskiej, a kolejne klony Silent Hunterów nie wnoszą już nic nowego do tematu, poza cyfrą w tytule. O popularności starego, dobrego duetu SH2-DC świadczy fakt, że wciąż są pasjonaci, którzy grają, modyfikują i tworzą na tych platformach.