Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Trader98904510 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.11.2017 22:14
odpowiedz
Trader98904510
2

Zbudził mnie jakiś dziwny dźwięk. W zasadzie nie dziwny, był znajomy, ale zupełnie niepasujący do snu, który ów czas miałem. Moment później poczułem chłód stalowego ostrza na szyi. Ciemność była absolutna, w nozdrza uderzyła kwaśna woń spoconego ciała.

"Jasny gwint! Dałem się podejść jak rekrut" – to nie była podbudowująca myśl. Ze zmęczenia nie ustaliłem systemu wart, w efekcie wszyscy spaliśmy jak knury. Jednak nie było czasu na samokrytykę. Błyskawicznym ruchem złapałem za nadgarstek zbója, jednocześnie uderzając kolanem w jego krocze. Postać jęknęła, po czym z głuchym hukiem zwaliła się na drewniane deski.

W ułamku sekundy zerwali się moi żołnierze, usłyszałem kroki na schodach, a po chwili pojawił się karczmarz z kagankiem, którego światło nieco rozświetliło mrok.

Żołdacy wiedzieli co robić. Rzucili się na śmierdzącego draba, rozpoczynając "taniec powitaniec", standardowy dla tej sytuacji. Po chwili przybysz cały był posiniaczony i jakby taki pokurczony, ze dwa razy mniejszy. Z doświadczenia wiedziałem, że to był jeno początek. Żołnierze wywlekli pechowca przed karczmę, przywiązali do solidnego krzesła i jęli oblewać zimną wodą. A trzeba wam wiedzieć, że to dopiero początki wiosny były.

- Gadaj, ktoś ty?! – krzyknąłem jak tylko związany odzyskał przytomność – popatrzył na mnie błędnymi wzrokiem. Mimo tego z oczu można było wyczytać nienawiść.

Solidne uderzenie pięścią sprawiło, że z ust bandyty potoczyła się krew.

- Posłuchaj mnie dobrze – ponownie zwróciłem się do naszej ofiary – Podejrzewam, że twoja obecność tutaj nie jest przypadkowa. Zdradź nazwiska twoich mocodawców, a zapewnię ci szybką śmierć. W przeciwnym razie, w ciągu najbliższych kilku godzin, zamienię cię w strzęp człowieka. Uwierz mi, mam w tym doświadczenie – żołnierze popatrzyli na siebie znacząco, mrucząc coś pod nosem.
- Dla takich jak ja, dla takich którzy zawiedli, jest tylko jedno wyjście i jest nim śmierć – spuścił głowę na pierś i zamarł w bezruchu.
- Zdradzisz wszystko, jakem pułkownik Jogaila! - ryknąłem wściekle – Przywiązać go do siodła! - krzyknąłem do żołnierzy.

Dwóch żołnierzy rzuciło się na więźnia i jęli zawiązywać sznur wokół jego nadgarstków. Ten moment wykorzystał zbój, i uderzył jednego z nich w gardło. Żołnierz jęknął, zesztywniał, po czym runął, jak długi, w błoto zmieszane z końskimi ekskrementami. Z nieosłanianej dłużej rany trysnęła krew. Żołdak charczał, nie było wątpliwości, że to agonia. Wyciągnąłem pistolet i wypaliłem, celując w kark więźnia, który właśnie wskakiwał na konia. Pocisk trafił w łopatkę, bandyta zwalił się pod końskie kopyta. W ułamku sekundy byłem przy nim. Zza kontusza wyciągnąłem zwój z tekstem Prawa konstytucyjnego, nad którym dzień wcześniej zakończył prace kanonik Kołłątaj. Złapałem za szyję bandytę, zacisnąłem palce. Patrzyłem w wytrzeszczone z przerażenia oczy.

- Tego chcesz?! - nie poznawałem swojego głosu – zwój rzuciłem jednemu z żołnierzy, a sam zdjąłem kontusz i owinąłem ofierze wokół szyi. Po krótkiej szamotaninie sprawa była załatwiona. Nasza misja dotarcia do Króla, mogła być kontynuowana.

Po zabójstwie mojego żołnierza, zorientowałem się z kim mam do czynienia i jakiego rodzaju bronią dysponuje. Zrozumiałem, że z tego zabójcy niczego nie wyciągnę. Spotykałem się z tym już wcześniej, kilkukrotnie wychodząc cało z podobnych opresji. Wyszkolenie oraz wieloletnie doświadczenie procentowało, a przynależność do Zakonu Świątyni dodatkowo wzmacniała moją motywację. Jeszcze wiele przede mną.

06.01.2017 17:17
😉
odpowiedz
Trader98904510
2

Świetna gra detekywistyczna. Co do opisu gry, to akcja ma miejsce w Pirenejach, a nie Alpach francuskich.