Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Piotrek ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

10.10.2015 19:47
odpowiedz
Piotrek
129

Dziwię się, że ktoś twierdzi, że HoM&M w 1995 roku miało swoje problemy. Nie miało, już wtedy gra była kapitalna i robiła wrażenie. Gra na swoje czasy wyglądała fenomenalnie i nie dało się od niej oderwać. To trochę tak, jak z twierdzącymi, że pierwszy Fallout był brzydki jak na swoje czasu. Nie był, wprost przeciwnie - graficznie robił bardzo dobre wrażenie. Tyle że niektórzy nie grali na premierę i nie mieli okazji się przekonać ;)

13.12.2014 21:12
odpowiedz
Piotrek
129

Zgadzam się, że oryginalny SS był fajny do któregoś numeru. Ja zacząłem kupować gdzieś w okolicy 25, a byłem pewnie gdzieś w połowie podstawówki. I wtedy było to moje ulubione pismo o grach.
Po jakichś dwóch latach okazało się, że sporo rzeczy mi przeszkadza, m.in.:
- recenzje gier jeszcze nie wydanych (czasem na kilka miesięcy przed zachodnią premierą)
- bardzo słaby poziom wielu tekstów
- publikowanie poradników do gier, które w rzeczywistości okazywały się klawiszologią lub instrukcją, tak jakby redakcja zatrzymała się w pierwszej połowie lat 90'
- duża rotacja autorów, jakieś nieznane pseudonimy
- oceny gier z kosmosu
W którymś momencie stwierdziłem, że ktoś mnie robi w balona i generalnie ma mnie w dupie.

W tym czasie zmienił się naczelny Gamblera, dzięki czemu pismo zarządziło jeśli chodzi o teksty. Żółte strony i kąciki stanowiły namiastkę późniejszych for internetowych. W piśmie pojawiały się kontrowersyjne, odmienne i autorskie opinie o grach, z klasycznymi już Final Fantasy VII, Starcraft czy Baldur's Gate na czele. Gambler miał kilku stałych, bardzo ciekawie piszących autorów, którzy nadawali klimat i byli autorytetami. Nigdy nie byłem fanem shooterów FPP, a teksty Zooltara uwielbiałem czytać. Jacek Piekara na lata zaszczepił mi miłość do cRPG. Tego wszystkiego brakowało mi w Secret Service, które w pewnym momencie albo gdzieś się pogubiło, albo rzeczywiście od zawsze było skierowane do odpowiedników dzisiejszej gimbazy. Najbardziej bym się chyba jednak skłaniał ku opinii, że zatrzymało się w rozwoju, nie poszło z duchem czasu i zostało rozjechane przez konkurencję, przy okazji dobijając się jakimiś wewnętrznymi rozgrywkami. Co nie zmienia faktu, że pozostało dla mnie kultowe i strasznie było mi go szkoda po upadku.

Z tą reaktywacją SS od początku były niezłe jaja. W pierwszej chwili chciałem nawet wpłacić kasę, ale odstraszyły mnie dwie rzeczy:
1. Reaktywacja bez kultowych, starych autorów (również z konkurencyjnych pism) oczywiście nie miałaby sensu. Tyle że większość tych gwiazd w grach już od dawna nie siedzi, a "młode wilczki" były mi kompletnie nieznane (nie można było ściągnąć kogoś z Neo Plus czy PSX Extreme?). Coś mi tu śmierdziało i generalnie zapowiadało brak profesjonalizmu w samym piśmie.
2. Nachalne, momentami wręcz bezczelne wpisy na Facebooku, a czarę goryczy przepełniło kasowanie niewygodnych opinii.

Całe to wskrzeszenie pachniało mi więc nieuczciwą zagrywką i żerowaniem na sentymentach. Ktoś chciał sprzedać produkt i zaczął to robić w nachalny, bezczelny i amatorski sposób. Rodem z lat 90'. Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest tak, że na nowego SS wpłacały głównie osoby ponad trzydziestoletnie i niewiele lub wręcz w ogóle dzisiaj nie grające, nie interesujące się specjalnie tym rynkiem, czyli podatne na taką manipulację. Tak to wygląda wśród moich znajomych, ale trudno po samych znajomych uogólniać. Natomiast moim zdaniem cała ta akcja od początku była robiona z premedytacją. Wyciągnąć ile tylko się da ze znanej marki i zaraz potem się zwinąć. Ewentualnie panowie pokłócili się o kilka numerów za wcześnie, bo na starcie wpadło 100-200k więcej niż sobie założyli.

Lukxxx, [74] --> ŚGK zastąpiło mi swego czasu Gamblera. Dla mnie był to numer 2 na rynku. Niestety bardzo późno zacząłem ŚGK czytać. A poziom tekstów w CDA rzeczywiście był (nadal jest?) koszmarny. Miałem problem z doczytaniem do końca jakiejkolwiek recenzji. Były po prostu tak nudne.
Do niedawna miałem jeszcze jakieś pojedyncze numery tych starych pism i wciąż fajnie czytało się ŚGK oraz Gamblera. SS i Reset były już niestety ciężkostrawne. Zwłaszcza ten drugi, którego kultowości nigdy nie potrafiłem zrozumieć :)

10.12.2014 09:42
odpowiedz
Piotrek
129

Na początku byłem zażenowany - wysoka cena, mało stron, krótkie teksty. Ale kupiłem i przejrzałem pismo. Wrażenia są całkiem pozytywne. Sporo mi przeszkadza, generalnie zgadzam się z D'P'G, ale czyta się to fajnie. Następny numer na pewno kupię.

16.07.2014 11:44
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Zacząłem czytać "Gwiazdę Pandory" Hamiltona. Wczoraj na tapetę poszedł drugi tom i chyba jeszcze dzisiaj zabiorę się za "Judasza wyzwolonego". Nie mogę się oderwać, właśnie czegoś takiego szukałem :)

29.06.2014 12:05
odpowiedz
Piotrek
129

Ok, dzięki za odpowiedzi. Postanowiłem zacząć od Hamiltona, a później zainteresować się pozostałymi cyklami.

Yaca Killer --> Czytałem całkiem niedawno pierwszą Helikonię i bardzo mi się podobała. Pewnie wkrótce zabiorę się za kolejne. "Pieścień" czytałem kilka miesięcy temu, ale szedł jakoś opornie i chwilowo robię sobie przerwę od Nivena.

OldDorsaj --> "Świt nocy" zostawiam na kolejne podejście, bo niestety jest kłopot z drugą częścią, czyli "Widmem alchemika". Zaczynam dopiero polowanie na tę książkę :)

Mazio --> Trylogię Borunia i Trepki koniecznie muszę sobie sprawić, ale dopiero za jakiś czas, bo już trochę się tych książek uzbierało. Na szczęście solarisowe APF nie ucieknie :)

21.06.2014 20:26
odpowiedz
Piotrek
129

Szukam jakiejś długiej, kilkutomowej space opery. Poczytałem ten wątek i widzę, że polecaliście "Sagę wspólnoty" Hamiltona. Niezłych recenzji na różnych portalach doczekała się też seria "Skok w..." Donaldsona. Od której polecalibyście zacząć? A może od czegoś zupełnie innego?
Od razu powiem, że wytypowałem te dwie, bo wszystkie tomy są dostępne w sprzedaży (czego niestety nie można powiedzieć o bardzo chwalonym Reynoldsie...). Z dłuższych cyklów SF czytałem chyba tylko Diunę i Hyperiony, które bardzo mi się podobały.

11.04.2014 21:23
odpowiedz
Piotrek
129

Zgadzam się z Kajdorfem. W poprzednich częściach były bardzo fajne kampanie z bohaterem, który przechodził z misji na misję i stawał się coraz potężniejszy. Tutaj ten aspekt praktycznie wyeliminowano, co dla mnie jest kompletną pomyłką. Poza tym gra wydaje się w porządku.

14.04.2013 17:49
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Świetna gra, nie wiem, czy lepsza od God of War 3 (do niedawna tak myślałem, ale ostatnio ponownie odpaliłem sobie GoWa i mimo wszystko jest to znakomita gra, na dużym tv grafika wciąż robi olbrzymie wrażenie), ale na pewno warta przejścia co najmniej 2x. Jedna z najprzyjemniejszych platyn na PS3, rzadko kiedy wyciąganie z gry wszystkiego sprawiało mi tyle przyjemności. Projekty poziomów oraz klimat są fenomenalne, do tego genialna muzyka. Fajnie, że w końcu ukazuje się na PC.

23.09.2012 18:01
odpowiedz
Piotrek
129

Ja mam plazmę Panasonic 50ST50 i w filmach sprawuje się super. Wcześniej miałem kilka lat Bravię i różnica jest kolosalna na niekorzyść Sony. Tyle że Bravia to ekran 40 cali, a Panasonic 50 cali, to na pewno też swoje robi. Cenowo mieścisz się akurat (tyle że przez net, bo w takim MM widziałem ostatnio ten TV za 5400zł). Aha, Panasonic posiada 3D, co akurat Tobie nie odpowiada.

21.09.2012 11:49
odpowiedz
Piotrek
129

W Vesperię nie grałem, ale wszędzie piszą, że jest lepsza od Graces. Postacie jak na razie podobają mi się, ale to się tyczy wszystkich gier z tej serii, po prostu zawsze je tutaj lubię :) Poziom trudności jest niski, na razie ani razu nie przegrałem walki i zaledwie kilka razy padła któraś z postaci. Początek z dzieciństwa podobał mi się, później już niestety z każdą godziną było coraz gorzej.
Na końcu instrukcji (lub artbooka) do Graces jest reklama Vesperii... w pierwszej chwili myślałem, że na PS3, bo okładka BD, ale to niestety tylko anime. Szkoda :(

A jak Dark Souls? Warto kupować? Mam Demon's Souls, trochę kiedyś pograłem, baaaardzo się spodobało (i wcale nie było tak strasznie trudno), ale coś mnie odciągnęło od konsoli i jakoś tak ciężko teraz wrócić.

21.09.2012 00:08
😱
odpowiedz
Piotrek
129

Pograłem już trochę w Tales of Graces. Pierwszych 10h - rewelacja. Podobało mi się praktycznie wszystko - system walki, fabuła, bohaterowie, świat gry. Po prostu świetne jRPG. Po 20h emocje opadły i niestety ocena idzie mocno w dól.

Co do systemu walki zdania nie zmieniam, jest po prostu świetny - bardzo dynamiczny, szybki, nawet walki z bossami są krótkie. Walki ze zwykłymi przeciwnikami w ogóle nie męczą i się nie nudzą. Bardzo dobry jest system zdobywania tytułów i ich levelowania. Co chwila wpadają nowe zdolności, co bardzo, ale to bardzo wciąga i ciężko się oderwać. Rozwijanie postaci + walka trzymają mnie przy tej grze, idealnie udało się zgrać te elementy.

Co mi się nie podoba:
- puste miasta - pewnie można zwalić to na Wii, bo w końcu gra pierwotnie ukazała się na konsolę Nintendo, ale z drugiej strony nie przypominam sobie takich pustek w Tales of Symphonia (GameCube) czy Tales of the Abyss (PS2)
- fabuła - miała to być najsłabsza strona gry, co na początku się nie potwierdzało, ale niestety po dłuższym czasie już niestety tak, w okolicy 15h robi się już bardzo nudno, praktycznie nic się nie dzieje, nie ma żadnych nowych bohaterów, wpadamy w schemat miasto - dungeon - miasto bez jakichkolwiek urozmaiceń, w takim Tales of the Abyss fabuła w tym momencie zaczynała ostro przyspieszać i tam to dopiero się działo, w Graces za to nie dzieje się kompletnie nic :/
- budowa świata gry - mapa świata jest nietypowa (choć z drugiej strony dobrze, że jest jakakolwiek), brak na niej dużych, otwartych terenów, poruszamy się po zamkniętych, niezbyt długich ścieżkach (podobne rozwiązanie było chyba w Atelier Iris 1), na początku prezentuje się to nawet fajnie, ale później jest po prostu nudno i monotonnie, i niestety świat gry staje się przez to po prostu sztuczny i mało wiarygodny

Początkowo były to dla mnie najlepsze Talesy albo przynajmniej tak się zapowiadały, ale w tej chwili widzę, że Abyss rozkłada tę grę na łopatki, w każdym innym aspekcie niż walka jest po prostu grą dużo lepszą. Tyle że tam pod względem złożoności rozgrywki, fabuły, budowy świata, subquestów czy epickości mieliśmy poziom najlepszych części Final Fantasy. Tutaj jak na razie jest zaledwie dobrze.

16.09.2012 23:03
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Yancy, gram właśnie w Tales of Graces. Już kilka ładnych godzin na liczniku i jestem pod wielkim wrażeniem. jRPG w starym dobrym stylu ze świetnym, dynamicznym systemem walki (który nigdy wcześniej w tej serii nie podobał mi się i zawsze musiałem się do niego przekonywać). Fabularnie jak na razie jest zaskakująco dobrze. Nie sądziłem, że ta gra spodoba mi się aż tak bardzo. Siadłem koło 18 i nie mogę się oderwać przez cały ten czas.

31.08.2012 16:11
odpowiedz
Piotrek
129

A mi wczoraj Zavvi wysłało Tales of Graces F :) Może pod koniec przyszłego tygodnia dojdzie :)

19.08.2012 20:56
odpowiedz
Piotrek
129

Już niedługo premiera Tales of Graces F na PS3, czyli konwersji gry wydanej wcześniej na Wii. A to jest bardzo solidne jRPG.
A ja w oczekiwaniu powoli przechodzę sobie Disgaea 3. Ta seria to są jednak najlepsze tacticsy wszechczasów. Fabuła w tej części w ogóle mi się nie podoba i po prostu olewam wszystkie scenki, ale do całej reszty nie mam żadnych zastrzeżeń. No i nie rozumiem tych narzekań na grafikę - jak na tego typu grę jest bardzo ok...

07.03.2012 23:47
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Bohaterowie są rzeczywiście świetni. No i super jest, że można ich prowadzić w różny sposób. Np. ten różowy pluszak może chyba robić za wojownika, maga i healera, wszystko zależy od wybranych zdolności. :) Melię można wykorzystać ponoć w różny sposób w zależności od tego, czy jest pierwszym, czy też drugim lub trzecim bohaterem w drużynie. Pamiętam, że od pewnego momentu jest dostęp do strasznych ilości ekwipunku i można się naprawdę długo bawić w wybór optymalnego sprzętu dla bohaterów walczących wręcz - lepiej postawić na maksymalną szybkość, czyli od cholery słabszych ciosów oraz uniki (tak właśnie wybrałem, było to bardzo skuteczne i cholernie efektownie wyglądało), czy jednak dużo HP i wolne, ale potężne uderzenia.
Questów jest bardzo dużo, chyba grubo ponad 400. Można odnieść wrażenie, że w ogóle się nie kończą. :) Niby powtarzalne, niby takie same, ale jednak trudno się było od nich oderwać. No i dają dużo doświadczenia. :)
Dla mnie wielką zaletą była jeszcze muzyka. Strasznie mi się podobała. :)
Pogadałbym o jeszcze jednej rzeczy, ale boję się, że jeszcze tam nie doszedłeś i nie chcę robić spoilerów. W każdym razie graj jak najszybciej, to wtedy dopiero się pogada. :)

07.03.2012 22:12
odpowiedz
Piotrek
129

vorsten --> Ja bym się tam przyczepił do fabuły, ale to też właściwie trochę na siłę. Patrzyłem na Xenoblade trochę jak na następcę Xenogears i miałem pod tym względem bardzo duże oczekiwania. Oczywiście niesłusznie, bo to w końcu zupełnie inny, nowy tytuł, poza tym recenzje wersji japońskiej oraz opinie graczy jednoznacznie udowadniały, że nie ma co liczyć na dorównanie pod tym względem Xenogears. Jakaś nadzieja zawsze jednak była. :) W każdym razie nie jest źle, jest po prostu ok. Natomiast przed Tobą dopiero wszystko, co najlepsze. Będzie się działo. :)
Jeszcze mógłbym się przyczepić do tego, że praktycznie każdego przeciwnika w tej grze da się pokonać poprzez przede wszystkim podwyższenie poziomu doświadczenia. Np. na 45lvl nie daję rady jakiemuś rzadkiemu potworowi na 50lvl, po prostu nie mam szans, ale jeśli dojdę do np. 52lvl, to wygrywam już bez żadnego problemu. Gra jest tak skonstruowana, że trochę za mało tu miejsca na kombinowanie, a podstawą jest jednak poziom doświadczenia. Wyjątek to zadania dodatkowe już pod sam koniec, bo tam są już bardzo silni przeciwnicy (chyba 120lvl max, podczas gdy my możemy dojść tylko do 99lvl) i po prostu trzeba już maksymalnie wykorzystać ekwipunek (a wcześniej go zdobyć) oraz zdolności bohaterów.
Dla mnie największą zaletą tej gry jest ilość rzeczy do zrobienia (być może dla niektórych nudnych rzeczy). Leciałem główną linią fabularną i starałem się robić jak najwięcej zadań dodatkowych, i właściwie nie wiadomo kiedy pękło 100h. A nie zrobiłem wszystkiego: nie doszedłem do maksymalnego poziomu doświadczenia, nie zebrałem najlepszego ekwipunku, nie dokończyłem odbudowy kolonii, nawet nie widziałem najsilniejszych wrogów. :)

06.03.2012 23:29
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Pograłem kilka godzin w The Last Story. Z tego, co czytam w recenzjach, wynika, że jestem już w 1/4 fabuły i nie za bardzo mi się to podoba. Wrażenia mam mieszane:
- wiem, że to Wii, ale grafika w Xenoblade mi się podobała, tutaj już nie... mimo że niektóre sceny czy ujęcia są bardzo ładne, to całość jednak robi średnie wrażenie
- są olbrzymie spadki FPS, praktycznie podczas wszystkich walk gra skacze
- system walki bardzo dynamiczny i szybki, ale z drugiej strony wydaje się całkowicie pozbawiony jakiejkolwiek głębi - zobaczymy, co będzie dalej
- głosy nie pasują mi do bohaterów, robią wrażenie sztucznych, za to muzyka jest bardzo, ale to bardzo dobra
- bardzo fajni bohaterowie, dla mnie duży plus
- świat gry, fabuła - zapowiada się ok, ale ma być niestety krótko, zupełnie jak w Final Fantasy 13-2
- niektóre momenty w fabule czy lokacje bardzo mi się kojarzą ze starymi jRPG z ery SNesa i PS One, scenki albo naiwne, albo po prostu lokacje zaprojektowane w odpowiedni sposób, bardzo mi się to podoba :)
- ogólnie mam wrażenie, że to będzie takie biedne, stworzone na szybko jRPG - prosty system walki i rozwoju postaci, krótka fabuła, ciekawy, ale mały świat i wrzuceni w to wszystko świetni bohaterowie, taki zmarnowany potencjał - trzeba było zrobić grę dla Nintendo, to ludzie od Sakaguchiego zrobili i nawet zaproponowali parę ciekawych pomysłów, ale generalnie to się nie przemęczali
O ile dla Xenoblade warto było kupić Wii, to już dla The Last Story niekoniecznie. Chyba. ;)

23.02.2012 23:28
👍
odpowiedz
Piotrek
129

pasterka -->
Grałem na monitorze LCD z tunertem TV, czasem na 42 calowym LCD i na żadnym nie było problemów z obrazem. Było widać piksele, nawet bardzo, na pewno nie za ładnie wyglądały postacie (paskudne dłonie), ale w sumie nie wyglądało to jakoś tragicznie. Czytałem opinie o grze na różnych forach i dość często pojawiały się narzekania na grafikę, ale równie często ludzie twierdzili, że gra jest piękna. Mi graficznie Xenoblade bardzo się podobało.
Natomiast nie przypominam sobie, żeby obraz mi skakał, może podczas największych walk, ale nie było to nic spektakularnego. Na pewno jednak nic takiego nie miało miejsca podczas zmiany pory dnia.

Yancy -->
Grałem w Tales of Abyss na PS2 i jest to pierwsza gra z serii, która mnie wciągnęła (dzięki temu wrócę do Tales of Symphonia). Wśród fanów jRPG uchodzi za jedną z najlepszych w gatunku na poprzedniej generacji konsol - takie przynajmniej odnoszę wrażenie czytając różne fora dyskusyjne.
Moje wrażenia:
- gra długa
- sporo częściowo poukrywanych, ciągnących się przez całą grę mini questów w stylu zbierania umiejętności, przedmiotów na broń, odbywania stopniowego treningu (np. któryś z bohaterów odbywa jakąś pielgrzymkę - po prostu w pewnym momencie trzeba zagadać do pewnego mistrza, a później pilnować się i odbyć odpowiednie rozmowy w miastach odwiedzanych wraz z rozwojem fabuły)
- fabuła początkowo wydaje się słaba i nudna, ale z czasem jest coraz lepiej, duuużo lepiej (w necie można spotkać się z teoriami, że gry z serii Ar Tonelico to prequele Tales of Abyss, że to niby ten sam świat, ta sama mitologia, po prostu pewne rzeczy nazywają się trochę inaczej, ale jest to nieźle wyjaśnione fabularnie, zresztą Namco brało udział w produkcji którejś części Ar Tonelico)
- gra bardzo skupia się na głównych bohaterach, zresztą jak to w Talesach, dużo jest nieobowiązkowych rozmów pomiędzy nimi
- pojawia się coś, co uwielbiam w jRPG - fabuła rzuca nas z powrotem do już odwiedzanych miast, ale w zupełnie innych okolicznościach, z innymi misjami itp, jest to bardzo fajnie zrobione, zupełnie jak w Finalach z PS One, dzięki czemu gra nie sprowadza się do schematu miasto - loch - miasto - loch, a świat staje się bardziej wiarygodny
- gry nie przeszedłem, zostawiłem na później, ale wynika to z ostatnio małej ilości czasu na granie, na pewno jednak przeszedłem jakieś 50%
- gdybym miał 3DSa, a nie posiadał Tales of Abyss, prawdopodobnie byłby to dla mnie must have :)
- ogólnie wrażenia z obcowania z Tales of Abyss są takie, że to tytuł bardzo, bardzo dobry, wciągający i mający coś ze starych jRPG z PS One, na pewno warto kupić :)

Zavvi już w piątek wysłało Last Story. Już się nie mogę doczekać. :)

19.02.2012 13:26
odpowiedz
Piotrek
129

Ja już przeszedłem, ale na razie nie chce mi się wykonywać tych wszystkich dodatkowych rzeczy. Męczy mnie walka w tej grze, jakoś nie podpasował mi ten system. Na pewno jednak kiedyś, tzn całkiem niedługo, do niej wrócę i pokuszę się o platynę. :)
Na razie jednak nastawiam się na The Last Story. Zavvi rozpoczęło już wysyłanie paczek z grą. :) Ciekawe jak wypadnie w porównaniu z Xenoblade. :)

06.02.2012 18:22
odpowiedz
Piotrek
129

Bodziu --> Postgamingu chyba jest bardzo dużo, ale to się jeszcze okaże. :)

Yancy --> Ja na początku też zwiedzałem wszystko, ale gdzieś w połowie już sobie darowałem i poleciałem jak najszybciej z fabułą. Zaczęły mnie już dobijać walki. Owszem, są bardzo szybkie, ale jak dla mnie jest ich za dużo.

06.02.2012 12:48
odpowiedz
Piotrek
129

No to ja powiem, że fabuła pęka w około 20h. Mam mniej więcej tyle na liczniku i doszedłem do głównego bossa. Niestety przegrałem, więc wracam trochę ulepszyć postacie.

Pierwsze wrażenia z tego Finala były bardzo dobre. Jedno trzeba przyznać - potwornie wciąga. Myślałem sobie, że jest znacznie lepiej niż się spodziewałem. To wszystko do pewnego momentu. Z czasem czar pryska.

Kilka zarzutów:
- z czasem bardzo nudna walka, Yancy już wspomniał o niemożliwości uniknięcia losowych walk w kilku lokacjach
- fabuła zapowiada się nieźle, podróże w czasie to też fajny motyw (patrz Chrono Trigger), ale pod koniec staje się po prostu beznadziejnie głupia, poza tym jak to w FFXIII - masa górnolotnych tekstów, z których nic konkretnego nie wynika
- nie podoba mi się muzyka, całkowicie nie pasuje mi do Final Fantasy (choć wiem, że gracze raczej ją zachwalają)
- wciąż nie podoba mi się ten system łapania potworków, w grach z serii Shin Megami Tensei z PS2 podobał mi się znacznie bardziej, a przede wszystkim był bardziej czytelny
- rozwój postaci całkowicie liniowy - zaryzykowałem, Noela jak najszybciej rozwinąłem na 99lvl Commando, a Serah na 99lvl Ravager, całkowicie olałem pozostałe klasy i... lecę jak burza, dopiero pod koniec mam jakieś nieduże w sumie problemy i czeka mnie trochę expienia przed ostatnim bossem, przez prawie cały główny wątek korzystam z dwóch paradygmatów - Com/Rav/Rav i Com/Rav/Med, nie ma żadnego kombinowania, taktyki itp

Liczę, że pozytywnie zaskoczą mnie te wszystkie rzeczy dostępne już po przejściu gry. A zdaje się, że jest co robić.

29.01.2012 11:21
odpowiedz
Piotrek
129

pasterka -->
Żadnych rad. Ta gra jest tak skonstruowana, że właściwie nie da się niczego na stałe stracić lub przegapić. Wyjątkiem są tylko questy, które przepadają po dojściu do określonego punktu w fabule, ale:
- mamy na ich zrobienie bardzo dużo czasu
- gra informuje nas, o które konkretnie zadania chodzi
Poziom trudności nie jest ani za wysoki, ani za niski. Każda drużyna jest dobra, więc można sobie dobrać bohaterów według upodobań. Warto wykonywać jak najwięcej questów, ponieważ doświadczenie leci wtedy w błyskawicznym tempie. :)
Czasem dostajesz zlecenie na potwora, którego za cholerę nie można znaleźć. Spróbuj zmienić porę dnia, poczekaj na deszcz, burzę itp. :) To samo z NPC w miastach.

Artilio -->
1. 40-50h z areną (tak na oko, bo grałem w to z rok temu).
2. Uważana jest za trudną, na początku może się taka wydawać. Wszystko jest kwestią opanowania i zrozumienia dość złożonego systemu walki. Generalnie im dalej, tym łatwiej - grę mamy już rozpracowaną, a system walki pozwala na więcej (mamy więcej bezeli), nawet jeśli przeciwnicy są dużo silniejsi.
3. Grindu moim zdaniem nie ma dużo, bardzo łatwo jest doprowadzić drużynę na wysokie poziomy doświadczenia. Po prostu trzeba wykonywać wszystkie zadania dodatkowe, zabijać dodatkowych przeciwników (czerwone heksy) i w pewnym momencie, gdzieś pod koniec, pofarmić przez jakąś godzinkę heksy określonego koloru.
Jest bardzo monotonnie. Środek gry bardzo się dłuży. Miałem dość chodzenia po tych samych 3 miastach, jeżdżenia windą i walk z gangsterami w kapeluszach. Questy są nudne i monotonne (4-5 na rozdział).
Końcówka jest za to super, bo pojawiają się ogromni przeciwnicy i bossowie, walki są bardzo efektowne, w końcu korzystamy ze wszystkich dobrodziejstw systemu walki.
4. Wszystko co napisałem wyżej. Na pewno jest złożony. Daje spore możliwości do kombinowania. Koniecznie trzeba przejść tutorial, ale dopiero przy pierwszym lub drugim bossie okaże się, na ile załapaliśmy, o co w ogóle chodzi. Pewien minus moim zdaniem stanowi brak możliwości szybkiego rozprawiania się ze słabymi przeciwnikami (zwłaszcza, jeśli atakują w dużej grupie).

Aha, questy w Resonance of Fate przepadają z każdym rozdziałem, więc trzeba je wykonywać systematycznie. Niestety pojawiają się we wszystkich miastach, więc nie unikniemy nudnego podróżowania windą między poziomami. :/

16.01.2012 23:30
odpowiedz
Piotrek
129

Chciałem kupić sobie edycję Crystal, ale z tych samych powodów chyba jednak odpuszczę (poza tym są już problemy z jej dostępnością), oleję również kolekcjonerkę i skuszę się na najzwyklejsze, najprostsze wydanie. ;)

16.01.2012 12:06
odpowiedz
Piotrek
129

FF13 nie podobało mi się (nudziło mnie), odpadłem krótko po dojściu do Gran Pulse. Za to demo FF13-2 spodobało mi się i zamierzam kupić grę już na premierę. :) Zastrzeżeń mam niby sporo (na czele z parą głównych bohaterów), ale co tam, to w końcu FF. :)

03.01.2012 23:24
odpowiedz
Piotrek
129

Arena fajna jest pod koniec, jak są super silni wrogowie. Na bardzo wysokich poziomach z bardzo dobrymi broniami jest wciąż bardzo trudno. Oczywiście maksymalnie dopieszczona i dopakowana drużyna jakoś sobie poradzi, po prostu będzie to jakieś wyzwanie. I warto pamiętać, że pod koniec areny poziomy doświadczenia lecą w jakimś niesamowitym tempie, to jest zdecydowanie przyjemne.
Problem z areną jest taki: do platyny trzeba stoczyć tam jakieś 500 walk. 50 szczebli po 10 walk (jeśli dobrze pamiętam). Walki niestety nie należą do najkrótszych. Środkowe szczebelki są po prostu cholernie nudne - jest łatwo, bo jesteśmy dopakowani na maksa, ale z racji mechaniki gry każda walka trochę trwa, to nie jest bezmyślne naciskanie przycisków (najpierw trzeba niszczyć osłony wrogów, dopiero później dobieramy się do właściwych punktów życia, wszystko to trwa ileś tam tur - i tak niszczymy każdego wroga, a jest ich na arenie od kilku do kilkunastu).

Artilio -->
Powiem też inaczej - arena może być rzeczywiście fajna, jeśli walczymy dla własnej przyjemności (np. 3 walki na każdym szczebelku), ale robienie jej na maksa jest bardzo nudne. :)

Samą grę RoF oceniam jak najbardziej pozytywnie. Na PS3 widziałem tylko kilka jRPG, ale żadne mi się nie podobało jakoś specjalnie. Z wyjątkiem tej jednej tylko gry. Dzisiaj, patrząc z jakiejś tam perspektywy, oceniłbym ją na 7-8/10.
Z ostatnio wydanych jRPG polecam Xenoblade, ale niestety tylko na Wii (lub emulatorze). :(

Dzisiaj doszło do mnie Ar Tonelico 3. Szkoda tylko, że Ar Tonelico 2 zacząłem kiedyś tam i gdzieś tam sobie leży w szafie od kilku miesięcy.

03.01.2012 21:57
odpowiedz
Piotrek
129

Asmodeusz -->
Też zamierzam wyplatynować RoF. W sumie została mi tylko arena, przejście gry drugi raz i kilka trofeów związanych z walką.
Warto pamiętać o jednym - koniecznie trzeba robić dodatkowe questy, bo za nie jest na pewno jakieś trofeum. Po każdym rozdziale niewykonane questy przepadają i masa czasu stracona, bo nie wykonaliśmy jakieś questa.
Arena to cholernie nudne trofeum, warto ją robić systematycznie w czasie przechodzenia gry. Mi zostało do zrobienia jakieś 100-200 walk gdzieś ze środka, początkowe i końcowe mam porobione.

20.12.2011 00:16
odpowiedz
Piotrek
129

Mi też grafika bardzo się podobała. Poczekaj na dalsze lokacje, tam to dopiero będzie co podziwiać. :) No i trzeba przyznać, że tereny są olbrzymie i nic się w nich nie doczytuje. Ludzie narzekają na brzydkie dłonie, twarze i w ogóle postacie, ale mi tam one nie przeszkadzały, były po prostu ok. :)

Pogadałbym dłużej o tej grze, ale niespecjalnie jest jak. Można wymienić wady, zalety, omówić pod kątem różnych rozwiązań, systemu walki, ale o fabule praktycznie nie sposób nic powiedzieć, bo właściwie od samego początku będą spoilery za spoilerami. :)

Sam za to skończyłem dzisiaj Mass Effecta 2 i jestem bardzo zadowolony. Świetna gra, chyba wszystkie zmiany i pozorne uproszczenia w stosunku do pierwszej części, która średnio mi podeszła, na plus.

19.12.2011 16:18
👍
odpowiedz
Piotrek
129

vorsten, Xenoblade to najlepsze jRPG co najmniej kilku ostatnich lat. Ze sterowaniem nie powinieneś mieć problemów, najlepiej gra się na zwykłym padzie, czyli klawiatura spokojnie powinna go zastąpić.

Co do samej gry, to zalet jest masa:
- świetne systemy walki oraz rozwoju postaci
- masa rzeczy do zrobienia
- grafika (choć tutaj można już dyskutować) i muzyka (jak dla mnie po prostu super)
- od cholery różnych usprawnień zupełnie nieobecnych w gatunku
- gra jest bardzo długa (trudno zejść poniżej 100h, jeśli chcesz zrobić wszystko - tzn wszystkie questy i mieć maksymalny poziom doświadczenia)
- prawie w ogóle nie ma bezmyślnego levelowania postaci, ewentualnie może pojawić się tuż pod koniec przy zadaniach dodatkowych (ale to i tak wciąż niewiele)
- mieszane odczucia mam co do fabuły, nie jest zła, ale od twórcy Xenogears spodziewałem się jeszcze więcej :), jest po prostu (zaledwie?) dobrze lub bardzo dobrze
- świetny skład drużyny, bardzo zróżnicowani bohaterowie, wszyscy są przydatni, są różne możliwości ich rozwoju, inne zdolności są ważne, jeśli dana postać będzie naszym "głównym", inne, jeśli ma tylko wspomagać, poza tym są bohaterowie, którzy mogą robić i za tanka, i za healera, zależy od tego, jak ich poprowadzimy :)

NIE polecam oglądania trailerów tej gry, ponieważ mogą zawierać spoilery. Szczególnie japońskie trailery i reklamy!

14.11.2011 00:18
odpowiedz
Piotrek
129

Skończyłem dzisiaj Crysisa na PS3. Bardzo dobra gra, żadna tam demonstracja silnika. Jest fabuła, jest dobrze zrealizowane strzelanie, dla chętnych lub grających na poziomie trudności Delta jest też skradanie, przede wszystkich jednak jest klimat. Grafika na PS3 lepsza niż się spodziewałem. Jak najbardziej da się grać i wcale nie straszy. Jakby co - mam Crysisa w wersji PC i widziałem tę grę na wysokich ustawieniach grafiki.

02.11.2011 10:28
odpowiedz
Piotrek
129

Wydawało się, że to będzie crap, a tu proszę, gra zbiera bardzo przyzwoite oceny. :)

30.10.2011 23:51
odpowiedz
Piotrek
129

W końcu przekonałem się do serii "Tales of". Wszystko dzięki Tales of the Abyss. Pograłem ze 2 tygodnie temu, ale niespecjalnie mnie wciągnęło i właściwie chciałem sobie grę darować. Na szczęście wczoraj dałem jej jeszcze jedną szansę - oj, warto było. Świetny tytuł, zdecydowanie godny tych wszystkich pochwał, które zbiera wśród fanów jRPG. Nie zgodziłbym się z opinią, że to najlepsze jRPG na PS2, ale poziom na pewno jest bardzo wysoki. Taki pod każdym względem solidny, bardzo klasyczny japoński erpeg. I co dla mnie bardzo ważne - jest tradycyjna mapa świata. :)

21.10.2011 21:49
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Nigdy nie grałem w żadną Zeldę, ale tę na pewno kupię. :)
W tekście wspomniano Xenoblade - dla tej gry kupiłem Wii i nie żałuję. Najlepsze jRPG od kilku ładnych lat. Bawiłem się przy tym tytule lepiej niż przy jakimkolwiek z PS2 (a ukazało się tam przecież wiele hitów - Suikoden V, Finale, Persony, Tales of the Abyss, Shadow Hearts 2). Właściwie trudno mi wskazać na jakąkolwiek wadę tej gry. :)

06.10.2011 00:16
odpowiedz
Piotrek
129

Ponoć te starsze części Fire Emblem, wydane jeszcze na Super Nintendo, były najlepsze. Tyle że nigdy nie zostały one oficjalnie przetłumaczone, w sieci znajdują się jedynie tłumaczenia fanowskie. Zdaje się, że w jednej części wykorzystano rozwiązanie znane ostatnio np. z Record of Agarest War, czyli kilka pokoleń bohaterów. Ale głowy nie dam.
Grałem kiedyś w dwie części na GBA i baaardzo mi się one podobały. Path of Radiance było świetne, nie mogłem się oderwać, Radiant Dawn spodobało mi się jeszcze bardziej, ale grałem praktycznie od razu po zakończeniu poprzedniczki, więc musiałem zrobić sobie przerwę (jestem tuż przed punktem, w którym będziemy wystawiać te 16 postaci). Moje ulubione postacie to paladyni z mieczami i włóczniami na koniach. Na najwyższych stopniach rozwoju robią totalną miazgę z wrogów praktycznie do samego końca. W Path of Radiance wymiękli mi dopiero w ostatniej misji, ale w ogóle podobało mi się, że było ich tak wielu. :)

Wrócę jeszcze do Xenoblade. Zdecydowanie najlepszy jRPG, w jakiego grałem od bardzo wielu lat. Każdy element stoi na bardzo wysokim poziomie. Rozwój postaci, walka, tereny do zwiedzenia, świat - wszystko to jest po prostu świetne. Graficznie jak na Wii jest bardzo dobrze, soundtrack jest znakomity. Najsłabiej wypada chyba fabuła. Nie powiem, że jest zła. Wprost przeciwnie - jest w porządku, ale jednak oczekiwania miałem bardzo wysokie (twórcy Xenogears). Niby było wiadomo już od momentu samych zapowiedzi, że to nie ten stopień skomplikowania fabuły, ale jednak chciałoby się czegoś więcej. Jak na bardzo dobrego jRPG jest więc ok, po prostu ja chciałem i oczekiwałem czegoś wybitnego. Warto dodać, że początkowo może się wydawać, że fabuły nie ma zbyt wiele, zwłaszcza jeśli utoniemy w trudnych do zliczenia zadaniach dodatkowych (poradniki do niedawna wymieniały około 450), ale pod koniec scenki (wszystkie na silniku gry) lecą z częstotliwością znaną z Xenosagi. Trzeba wspomnieć, że w fabule są pewne bardzo widoczne nawiązania do Xenogears oraz Xenosagi. :)
W kilku momentach fabuła może zaskoczyć, ale niestety trailery, a zwłaszcza japońskie reklamy zawierają krytyczne spoilery, więc przestrzegam przed oglądaniem.
Ukończenie zajęło mi troszkę ponad 100h, ale nie wymaksowałem postaci, nie wykonałem wszystkich zadań dodatkowych, nie zdobyłem najlepszego ekwipunku oraz nie pokonałem najsilniejszych przeciwników. Podejrzewam, że spokojnie mógłbym nabić jeszcze z 20h.
Dodam jeszcze, że jest to chyba jeden z niewielu, a może i pierwszy jRPG, który umożliwia tak różne drogi rozwoju postaci, specjalizacji itp. System rozwoju postaci, ekwipunku oraz walki został niesamowicie dopracowany, można kombinować z tym wszystkim na różne sposoby i właściwie żaden nie jest zły. Co czytam różne fora, to okazuje się, że gracze walczą na zupełnie różne sposoby, dobierają inne składy, inną postać na prowadzącą itp. Bohater, którego nie wykorzystałem ani razu (odpowiednik Chu Chu z Xenogears), u niektórych jest głównym healerem, ktoś tam bierze go na tanka, a ktoś jeszcze inny na coś w rodzaju maga. Jedni twierdzą, że to najsilniejsza postać w grze, inni, że całkowicie nieprzydatna. Twórcy pozostawili graczowi olbrzymie pole do eksperymentowania - wszystko zależy od wybranego ekwipunku, założonych kryształów, ustawionych umiejętności oraz oczywiście predyspozycji samej postaci. :) Moja drużyna po około 60h została całkowicie wywrócona do góry nogami, zupełnie zmieniłem styl gry i bohaterów. Inny skład wystawiałem na bossów oraz przeciwników z bardzo wysokimi poziomami (mniejsze obrażenia, wolniejszy, ale za to bardziej wytrzymały i z dużymi możliwościami leczenia się), inny na zwykłych przeciwników (szybkość i obrażenia na maksa, całkowite olanie leczenia się).

05.10.2011 21:57
odpowiedz
Piotrek
129

Ostatnio mało w co grałem, głównie w gierki z PSN (Renegade Ops, Street Fighter 3). Czekam aż dojdzie do mnie tytuł PS2 - Tales of the Abyss i zabieram się za to. Ponoć jest naprawdę niezłe.

Poza tym Xenoblade tak bardzo mi się podobało, że jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do jakiejkolwiek innego tytułu.

vorsten --> Widzę, że i Tobie bardzo podoba się Radiant Dawn. Wydaje mi się, że jest to jeden z najniżej ocenionych Fire Emblemów, ale mi podobał się znacznie bardziej od Path of Radiance. Świetny tytuł i np. zapowiedź kolejnej odsłony serii na Wii U byłaby dla mnie mocnym argumentem do kupna konsoli. :)

28.08.2011 00:12
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Można powiedzieć, że ta gra połączyła najlepsze elementy z Final Fantasy XII i tradycyjnych jRPG. Gracz ma wybór - skupić się na fajnej fabule lub odłożyć ją na kilka czy nawet kilkanaście godzin, aby zająć się wykonywaniem dodatkowych zadań oraz zwiedzaniem wielkiego świata. :)

Walka rzeczywiście jest świetna - szybka, dynamiczna, bez żadnych zbędnych opcji, nie ma męczarni jak w większości jRPG. I co najlepsze - słabsi od nas przeciwnicy w ogóle nie rozpoczynają walki, to my musimy ich zaatakować, dzięki czemu nie tracimy czasu niszcząc 50x tego samego słabego potwora.
W ogóle pojawiło się tutaj sporo różnego rodzaju mniejszych lub większych usprawnień (w stosunku do całego gatunku jRPG), które dynamizują i moim zdaniem bardzo uatrakcyjniają rozgrywkę. Kilka przykładów:
- zapisywanie stanu gry w KAŻDYM (poza walką) momencie - nie kojarzę innego jRPG z taką możliwością
- nie ma też napisu "Game Over" (no chyba że podczas walk z bossami, ale jeszcze żaden mnie nie pokonał, jak na razie są bardzo prości), po śmierci po prostu cofamy się do ostatniego "punktu szybkiego transportu" na mapie, zachowując wszystkie przedmioty, doświadczenie, stan wykonanych zadań itp.
- po zakończonej walce punkty życia regenerują się same, nie ma żadnych mikstur leczniczych, many itp.
- transport po świecie jest błyskawiczny dzięki wspomnianym wyżej punktom na mapie, loadingi są sporadyczne, w dodatku niezbyt długie, cofnięcie się do jakiegokolwiek wcześniej odwiedzanej lokacji trwa moment
- pojawia się jakaś chora ilość raczej krótkich zadań dodatkowych (zabij potwora/grupę potworów, znajdź przedmiot, odszukaj jakąś postać, napraw coś itp), ale pewna ich część przepada, jeśli dojdziemy do określonego punktu fabularnego, gra sama nas informuje, o które zadania chodzi, abyśmy przypadkiem niczego nie stracili :)
- pojawia się od cholery różnego rodzaju uzbrojenia i zbroi, fani przebierania postaci rodem z M&M 6-8 będą zadowoleni, nawet na scenach przerywnikowych widać, jakie aktualnie zbroje posiadają nasi bohaterowie :) (wywaliłem z drużyny Reyna, takiego typowego osiłka, ale i tak kupuję mu ciągle nowe, ciężkie pancerze, bo fajnie wygląda podczas dialogów)
- żeby nie było - gra absolutnie nie jest uproszczona, wprost przeciwnie :)

Z tradycyjnych cech:
- są sklepy i normalne, duże miasta :)
- nie ma mapy tradycyjnej mapy świata, właściwie żadnej nie ma, świat jest w pewnym sensie otwarty, swobodnie się po nim poruszamy
- pancerz składa się z kilku elementów - hełmu, głównej zbroi, spodni i butów - co niezbyt często zdarza się w naszym gatunku ;)
- ekipa bardzo standardowa jak na jRPG, w sumie wszystkie postacie są ok

I na koniec ukochana cecha Wii - konsola włącza się błyskawicznie, podobnie sama gra, nie wspominając o wczytaniu jej stanu. Żebym to samo mógł powiedzieć o moim PS3... tam to trzeba się trochę naczekać. ;)

W Xenoblade mam już prawie 50h na liczniku, postacie są chyba na 47lvl. Tutoriale wyskakiwały mi jeszcze przy nabitych prawie 40h. Sądzę, że jeszcze się pojawią.
W świetnym Skies of Arcadia nabijanie 50h pod koniec było już bardzo męczące, całościowo trwało kilka tygodni, po prostu od pewnego momentu musiałem grę sobie dawkować. Od Xenoblade nie mogę się oderwać nawet na moment. :)

20.08.2011 20:21
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Opinie graczy i jak na razie jednomyślne recenzje mówią same za siebie.

Rok temu kupiłem konsolę dla tej gry, już myślałem, że się nie ukaże, a tu taka niespodzianka. Po 5h zabawy nie żałuję, jest nawet lepiej niż na to liczyłem (a oczekiwania miałem wygórowane).

A kiedy recenzja na GOLu? :)

17.08.2011 22:23
odpowiedz
Piotrek
129

Do premiery Xenoblade zostały 2 dni. :) Już się nie mogę doczekać. Oficjalne filmiki prezentujące rozgrywkę jeszcze bardziej mnie zachęciły. Pojawiają się też pierwsze recenzje:
http://www.metacritic.com/game/wii/xenoblade-chronicles
Jak widać, na razie jest więcej niż dobrze. :)

Tymczasem pograłem trochę w Growlansera 2 z Growlanser Generations (PS2). To dla mnie pierwszy kontakt z tą serią, ale jak na razie bardzo udany. Gra bardzo oldschoolowa, niby to już coś więcej niż PS One, ale jak na poziom PS2 to też troszkę nijako. Czyli grafika 2D, fajny klimacik starych gier, klasyczna rozgrywka rodem z FFT/Tactics Ogre w przerwach między walką (unikalną dla tej serii, ani to gra taktyczna, ani tradycyjne jRPG) - podoba mi się i bardzo wciąga. :)

13.08.2011 14:36
odpowiedz
Piotrek
129

Skończyłem w nocy Skies of Arcadia Legends.

Kilka spostrzeżeń:

- niektóre lokacje są fenomenalne, zwłaszcza miasta, mają odpowiedni klimat, pozwalają wczuć się w świat gry, coś takiego czułem chyba tylko przy Final Fantasy VII, z drugiej strony niektóre wydają się bardzo słabe, zwłaszcza te z początku gry, to samo tyczy się lochów - przede wszystkim te z początku są słabe (długie i puste korytarze, mało szczegółów), później jest znacznie lepiej (niekoniecznie takie długie, ale za to ciekawie zaplanowane)
- o grafice wspominałem poprzednio, ale te 10 czy nawet więcej lat temu na DC musiała robić olbrzymie wrażenie
- muzyka strasznie przypominała mi Final Fantasy VII :)
- walka jest straszliwie powolna, powiedziałbym, że to niestety najsłabszy element gry, w sumie tyczy się to wszystkich jRPG z ery pierwszego Playstation, ale tutaj autorzy przeszli chyba samych siebie
- system walki sam w sobie jest bardzo klasyczny (turowy), za to z pewnymi dodatkami, które tylko czynią ją jeszcze bardziej atrakcyjną (gdyby tylko nie wada wymieniona w poprzednim punkcie...), przyczepiłbym się do starć z bossami, które od pewnego momentu stają się bardzo schematyczne (rzucamy czar zabezpieczający przed nagłą śmiercią i magią szefa, ładujemy punkty do najsilniejszego ataku, przy okazji reszta drużyny po prostu broni się, odpalamy w końcu atak, leczymy jeśli potrzeba i tak w kółko)
- walki statkami są świetne i bardzo emocjonujące, ale znowu powraca ta sama wada - wszystko odbywa się w zbyt wolnym tempie :)
- pojawiają się elementy znane i lubiane z serii Suikoden - własny zamek i zbieranie załogi do statku, jednak w tytułach od Konami były one znacznie bardziej rozbudowane i ogólnie ciekawsze, tutaj to po prostu taki miły dodatek :)
- jest od cholery losowych starć, zwłaszcza na mapie świata (która swoją drogą została genialnie zaprojektowana)
- fabuła jest ok, po prostu zbieranie kryształów, walka ze złym imperium, widzieliśmy to wiele razy, mi tam się podobało, dużym plusem na pewno są same realia - zniszczony świat, podniebne podróże, powietrzni piraci, bitwy na statkach, armada imperium itp
- bohaterowie na plus, choć bez rewelacji
- dodatkowych questów nie ma zbyt wiele, ale ciągną się praktycznie przez całą grę
- czas gry - równo 50h, zrobione prawie wszystko, pomagałem sobie mapami do odkryć, przejście samego głównego wątku bez żadnego opisu to pewnie minimum 35-40h

Podsumowując: bardzo dobre, klasyczne jRPG w stylu Final Fantasy z ery PS One, które niestety bardzo się postarzało (grafika 3D wygląda dzisiaj brzydko, powolny system walki, który, mimo fajnej mechaniki i dobrego systemu rozwoju postaci, wymaga mnóstwo cierpliwości). Fabularnie bardzo standardowo i bez zaskoczeń (właściwie wszystko to już przerabialiśmy), ale sam świat, jego wygląd i zaprojektowanie oraz klimat wynagradzają wszystkie wady. :)

Trudno z dzisiejszej perspektywy ocenić tego typu grę. Na pewno zasługuje na wysoką ocenę. Sam wystawiłbym mocne 8/10. Trudno mi powiedzieć, jak odebrałbym ją w momencie premiery lub krótko po niej, ale pewnie ocena byłaby jeszcze wyższa.

05.08.2011 23:42
👍
odpowiedz
Piotrek
129
Wideo

http://www.youtube.com/watch?v=h6FH_4guK5A&feature=player_embedded
Pierwsze 10 min Xenoblade Chronicles, tym razem po angielsku. :)

Kosmitus -->

Może u mnie też tych godzin było więcej, musiałbym sprawdzić na karcie pamięci, ale nie chce mi się podłączać PS2. :/

DarkestOść -->

Na PS2 polecam Shadow Hearts (niestety mocno już leciwe) oraz Shadow Hearts: Covenant. Poza tym Suikoden 5. DQVIII to świetna gra, ale do bólu klasyczna, przez co na początku może wydawać się dość trudna i w ogóle jakaś taka monotonna. Moim zdaniem warto jednak dać jej szansę, bo pod wieloma względami właściwie całkowicie niszczy konkurencję. Persona 3 i Persona 4 (w tę drugą nie grałem, ale ponoć jest równie dobra jak poprzedniczka) to must have, nawet jeśli to nie fantasy. :)
Rogue Galaxy to niestety action RPG, nie ma walk turowych. Tej gry akurat nie polecam, bardzo mnie wynudziła mniej więcej od połowy, ale ma wielu fanów. Jeśli się spodoba i postanowisz wymaksować - wieeeele godzin zabawy przed Tobą (olbrzymia ilość dodatkowych rzeczy do zrobienia).
Trochę odwrotnie mam z Final Fantasy XII - wielu fanów starych Finali krytykuje tę właśnie część, ale ja tam świetnie się przy niej bawiłem.
Xenosagi nie podobały mi się, przynajmniej dwie pierwsze części (a Xenogears to moje ulubione jRPG w ogóle i m.in. dlatego tak bardzo czekam na Xenoblade, mimo że obie gry nie mają ze sobą właściwie nic wspólnego), ale ponoć Xenosaga 3 to jedno z najlepszych jRPG na PS2. :)
Ukazało się kilka części Wild Arms. W WA3 grałem przez parę godzin, ale odłożyłem na później, gra bardzo zalatuje PS One i wydała mi się trochę zbyt monotonna. Natomiast WA4 widziałem tylko przez moment, ale bardzo mi się podobało i chyba warto zainteresować się od razu dwoma częściami - 4 i 5, które wyglądają prawie identycznie i korzystają z tego samego, oryginalnego systemu walki.
Disgaea, przynajmniej jedna część, to must have. Po prostu. :)
Turowe gry od Gust też są ok - albo seria Atelier (w sumie 5 gier - Atelier Iris 1-3, Mana Khemia 1-2), albo Ar Tonelico (2 części, wielu zażartych fanów, twierdzących, że to najlepsze jRPG ever, ale ja tam zdecydowanie wolę Atelier).
Z innych gier polecam Okami. :)

Jeszcze parę lat temu cRPG to był mój ulubiony gatunek. Tyle że teraz nie ma już tamtych gier - Baldur's Gate, Icewind Dale, Torment, Fallouty 1 i 2 czy moje ukochane Might & Magic 6. Obecni reprezentanci gatunku ani trochę mi nie odpowiadają (z pojedynczymi wyjątkami, np. Wiedźmin). Dlatego teraz naprawdę lubię tylko jRPG, choć i tutaj zaczyna być ciężko. :)

04.08.2011 21:55
odpowiedz
Piotrek
129

Ile dokładnie? Tego nie wiem. Na pewno bliżej 50 niż 100h.
Powiem inaczej. Długość Persony 3 oceniam mniej więcej tak samo jak np. Dragon Questa VIII, Final Fantasy 7, Final Fantasy 8 czy Final Fantasy 9. Wg mnie są to jedne z dłuższych tytułów w gatunku. Przypuszczam, że przejście każdego z nich za pierwszym razem bez wykonywania dodatkowych zadań zabrało mi właśnie około 50h (choć w przypadku FF8 i FF9 stawiałbym chyba na jeszcze krótszy czas rozgrywki).

Za zdecydowanie krótsze gry uznaję Suikodena 2 i 5 czy Shadow Hearts: Covenant.

Też chciałbym jRPG na 150h, ale dotąd żadna mi tyle czasu nie zabrała. Rekord to niecałe 100h przy Final Fantasy XII, ale tam zrobiłem prawie wszystko, co tylko się dało.

Teraz gram sobie w Skies of Arcadia Legends z Gamecube'a i też zanosi się na tytuł na ponad 50h. W tym momencie na liczniku mam już ponad 30h, a do zrobienia najprawdopodobniej jeszcze masa różnych rzeczy. Na razie zbieram jakieś kryształy, a potem muszę pokonać złe imperium. Jak na razie jestem w połowie drogi (3/6 kryształów).
Przypuszczam, że gra w oryginalnym wydaniu na Dreamcascie musiała robić piorunujące wrażenie. Grafika dzisiaj nie zachwyca, ale da się spokojnie grać. Momentami nawet pozytywnie zaskakuje. W czasach PS One i Dreamcasta musiała za to szokować jakością, na co zresztą wskazują praktycznie jednomyślne pod tym względem recenzje na Game FAQs. :)

Sama gra bardzo kojarzy mi się z Final Fantasy VII - podobna muzyka, klimat w niektórych lokacjach, postacie SD. Spotkałem się z tego typu porównaniami również u innych graczy.

W sumie mam jedno zastrzeżenie - podczas latania własnym statkiem (a mamy go przez całą grę) spotykamy olbrzymie ilości losowych przeciwników. Bywa, że trafiamy na nich co kilka sekund. Sam system walki, mimo że świetny pod względem mechaniki, jest niestety jak na dzisiejsze standardy potwornie wolny. Gra opiera się na podróżach, ale niestety przez tę jedną przypadłość stają się one strasznie męczące i długie. :/

03.08.2011 22:08
odpowiedz
Piotrek
129

Wiele dobrego słyszałem o The Legend of Heroes: Trails in the Sky. Gdybym miał PSP, pewnie w pierwszej kolejności zabrałbym się właśnie za ten tytuł. :) Recenzje gra ma niezłe, ale nie jakieś mega optymistyczne, za to opinie graczy wskazują na jedno z najlepszych jRPG ostatnich lat w ogóle. :)

Persona 3 to cholernie długa gra. Mi przejście zajęło na pewno ponad 50h bez robienia wszystkiego na maksimum (Social Linki, bonusowi przeciwnicy itp). Dodatek FES to też jakieś 20-30h (chociaż wyjątkowo nudnych, spokojnie można go sobie darować).

31.07.2011 12:28
odpowiedz
Piotrek
129

19 sierpnia premiera Xenoblade Chronicles. :) Zobaczymy, czy warto były kupować Wii dla tej jednej gry. ;)

14.06.2011 23:53
👍
odpowiedz
Piotrek
129

W zapowiedziach Wii U bardzo mi się podoba. Nawet zastanawiam się nad kupnem w dniu premiery. Gry o wszystkim zadecydują. Byle tylko były te od Nintendo (jakaś Zelda, następca Super Mario Galaxy, Fire Emblem i ewentualnie jakiś porządny erpeg, ponoć ekipa od Xenoblade zabiera się za coś zupełnie nowego), bo nie chcę kolejnej konsoli do strzelanek, slasherów i sandboxów.
Wii kupiłem rok temu po zapowiedzi jednej gry i jak na razie jestem bardzo zadowolony. Jako fan jRPG i gier pokrewnych zdecydowanie wolę konsolę Nintendo od PS3. W ogóle bardzo fajnie się one uzupełniają.
Zdaję sobie sprawę, że przepaść technologiczna między pierwszym Wii, a PS3/X360 jest olbrzymia, usługa sieciowa Nintendo praktycznie nie istnieje w porównaniu z PSN/Live, więc porównanie z następnego zdania będzie może trochę bez sensu. W każdym razie na Wii żadna z gier mi nie klatkowała, loadingi są błyskawiczne, zapisywanie i wczytywanie również, nigdy nic się nie zawiesiło, menu konsoli działa szybko. A jak jest na PS3? :) Nawet gry z GameCube'a uruchamiają się szybciej niż niż te z PSOne. ;) Mnie tam takie rzeczy baaardzo do Nintendo przekonują i z niecierpliwością czekam na nową konsolę. :)

Aha, nigdy nie byłem fanem Nintendo i nie lubiłem Mario. Wii kupiłem dla Xenoblade, które jeszcze się u nas nie ukazało, poza tym interesował mnie Fire Emblem, czyli żaden tam super hit. Rok temu zagrałem w Super Mario Galaxy i parę innych tytułów, które mnie po prostu przekonały.

24.05.2011 21:04
odpowiedz
Piotrek
129

Mi podeszły prawie wszystkie postacie w FF7-13. Niektóre mniej, inne bardziej, ale generalnie wszystkie były ok. Najbardziej podobały mi się w FF7 i FF9, najmniej w FF10. W FF13 nie było źle, ale gra sama w sobie mi nie podeszła i jeszcze jej nawet nie skończyłem.

08.05.2011 20:33
odpowiedz
Piotrek
129

Ostatnio nie grałem za dużo w jRPG, właściwie tylko trochę w Fire Emblem: Radiant Dawn. W sumie większość graczy uważa poprzednią część, Path of Radiance z Game Cube'a, za znacznie lepszą, ale mi jednak ta wydana na Wii spodobała się dużo bardziej.
Powodów jest kilka:
- możliwość zapisywania gry podczas bitwy, gra staje się znacznie łatwiejsza, nie trzeba powtarzać całej bitwy (często kilkudziesięciu minut), bo akurat boss w dziesiątej turze zabił któregoś z bohaterów
- fabuła - w obu częściach jest bardzo standardowa i właściwie w żadnym momencie nie zaskakuje, wiele wydarzeń można przewidzieć już na samym początku, ale w Radian Dawn pojawia się rozwiązanie znane z którejś części z GBA, tzn. trzy linie fabularne, które zazębiają się, bohaterowie walczą częściowo nawet przeciwko sobie, ale w pewnym momencie sprzymierzają się i tworzą jedną super potężną armię (swoją drogą to bardzo fajne uczucie wytrenować swordmastera, który sam czyści prawie wszystko na mapie, a tu nagle w następnej misji stajemy po przeciwnej stronie barykady i musimy go pokonać - nasi potężni paladyni, którzy też robią z wroga miazgę, otrzymują krytyka za krytykiem, często nawet nie zadawszy ciosu...)
- jest sporo usprawnień różnego rodzaju, pojawia się nowy, trzeci stopień rozwoju postaci

23.04.2011 16:48
odpowiedz
Piotrek
129

Też nigdy nie grałem, ale była łatwo dostępna i mocno reklamowana w branżowej prasie. Nie wiem, czy nie był to jeden z pierwszych tytułów z Extra Klasyki (czy jak to się wtedy nazywało).

10.04.2011 21:24
😒
odpowiedz
Piotrek
129

Mogliby to wydać na PS3... ;)

06.04.2011 20:49
odpowiedz
Piotrek
129

Nie zawiodłem się na Yakuzie 3, to bardzo dobra gra i ją polecam (nowy, zafoliowany egzemplarz można zamówić za max 80-90zł z wiadomych sklepów z UK), ale moim zdaniem Yakuza 2 była lepsza. Natomiast Yakuza 4 wg wszelkich opinii, które można znaleźć w necie, uchodzi za najlepszą część serii. Myślę, że warto dać szansę jednej i drugiej grze.
Seria bardzo specyficzna - połączenie chodzonej bijatyki i jRPG (questy, fabuła, losowe walki na oddzielnym ekranie, rozwijanie postaci), z klimatem, ale też wieloma archaizmami (które wielu graczom w ogóle nie przeszkadzają). I pisząc troszkę złośliwie - ta seria nie ma nic wspólnego z GTA. Wspominam o tym, ponieważ przy okazji premiery każdej części recenzenci uciekają się do tych porównań lub przynajmniej wspominają grę Rockstar. Jedno z drugim nie ma zupełnie nic wspólnego i ogólnie można odnieść wrażenie, że poszczególni redaktorzy nie mają pojęcia, o jakiej właściwie grze piszą.

04.04.2011 17:03
odpowiedz
Piotrek
129

Jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych poprzedniego roku - Nier. Gra otrzymała bardzo różne recenzje, ale praktycznie wszystkie chwaliły muzykę.
Swoją drogą Nier momentami budzi skojarzenia z Shadow of the Colossus oraz Ico.

01.04.2011 01:16
odpowiedz
Piotrek
129

Dwie super wiadomości dla posiadaczy Wii:

potwierdzono Xenoblade w wersji PAL!

Dragon Quest X powstaje jednak na Wii.

Powiem tylko tyle - dla pierwszego tytułu kupiłem konsolę Nintendo. :)

29.03.2011 23:18
odpowiedz
Piotrek
129
Image

A oto i mój najnowszy nabytek. Tyle że jeszcze nie doszedł. Gra bardzo trudna do zdobycia, więc jestem zadowolony. W ten oto sposób właściwie udało mi się zebrać wszystkie warte zainteresowania jRPG na GameCube'a. :) No, może poza jednym, Baten Kaitos: Origins, ale ta konkretna gra akurat nie ukazała się w wersji PAL i zdobycie jej graniczy z cudem. :)
Ciekawe, czy Skies of Arcadia okaże się tak dobrym tytułem, jak opisują w recenzjach. Gra ląduje wysoko w plebiscytach na najlepsze jRPG ostatniej dekady, więc bardzo jestem zainteresowany...

29.03.2011 16:44
😃
odpowiedz
Piotrek
129

Ten gość z Symphonii nazywa się Zelos i w momencie, gdy go poznajemy, nie może opędzić się od fanek. Tym większe zaskoczenie i w ogóle zdziwienie. ;)

28.03.2011 21:55
😊
odpowiedz
Piotrek
129
Image

Yancy --> Miałem identyczną sytuację w Tales of Symphonia. Do momentu aż ta postać w końcu pojawiła się w grze, byłem przekonany, że to dziewczyna. :)

26.03.2011 10:49
odpowiedz
Piotrek
129

W sumie w 30 min. można zyskać nawet 100 leveli w danej broni, nie trzeba nawet wygrywać walk, wystarczy po prostu atakować przeciwników.

24.03.2011 21:48
odpowiedz
Piotrek
129

Te bronie można chyba tylko wykorzystać w najtrudniejszych walkach w Neverlandzie, ewentualnie na arenie.
Samo wejście do Neverlandu to jest szok, od razu zostajemy wykończeni, właściwie zero szans, nie wiadomo, co się dzieje. Dopiero po solidnej optymalizacji sprzętu i podbiciu trochę poziomów dało się tam grać. Ważne, aby dojść do takiego poziomu w MG, że wskakuje od razu Full Scratch Damage, bez tego ani rusz. Trzeba też odpowiednio planować każdy ruch, te pierwsze walki wielokrotnie musiałem powtarzać, bo co chwila okazywało się, że jednak nie dotrwam do końca. ;)

EDIT
Odnośnie Neverlandu dodam tylko, że przy Full Scratch Damage dla dwóch postaci (czyli tak naprawdę bardzo wysokich poziomach MG), najlepszych broniach i modyfikacjach, praktycznie nikt nie jest nam tam w stanie zagrozić. Oczywiście pod warunkiem, że rozsądnie rozgrywamy walki. Czyli na początku jest tam bardzo trudno, lokacja wydaje się niemożliwa do przejścia, ale później jest już dużo łatwiej.
Pamiętam, że jakoś ogarnąłem temat, rozpracowałem wszystkich przeciwników i koniec końców już bez problemu doszedłem do ostatniego bossa w Neverlandzie, ale za żadne skarby nie byłem go w stanie pokonać. Wystarczyła gruntowna modyfikacja broni - okazało się, że wiele da się poprawić. I tym razem to on nie był mnie w stanie pokonać, różnica była kolosalna!

21.03.2011 18:34
odpowiedz
Piotrek
129
Image

Niestety, takich walk na arenie jest najwięcej... :( Dlatego ja sobie na razie darowałem, ale kiedyś jeszcze do gry wrócę, chcę jednak zrobić tę arenę na maksimum. :)

Dobra wiadomość - Wizrardy z PSN (Wizardry: Labyrinth of Lost Souls) doczeka się lokalizacji. Pograłem kiedyś w japońskie demo i bardzo mi się podobało, ale nie sądziłem, że kiedykolwiek doczekamy się zrozumiałej wersji. Kto wiem, może doczekamy się nawet drugiej części (w Japonii dwie gry wydano też na jednej płycie).

21.03.2011 15:54
odpowiedz
Piotrek
129

Z fabułą mniej więcej tak już zostanie.

Arena robi się fajna, ale dopiero pod sam koniec, jakieś 10 ostatnich walk. Tam już nie ma miejsca na błędy, trzeba wszystkie ruchy dobrze zaplanować, drużyna musi być bardzo mocna, ale też doświadczenia wpada po prostu mnóstwo. No i przeciwników czasem jest więcej niż 2-3, takich naprawdę silnych. :)
Celowałem w platynę w RoF, ale właśnie arena mnie na razie zatrzymała. Zostało mi od cholery tych prostych, nudnych i dość długich walk z mniej więcej środka areny. :/

20.03.2011 02:25
odpowiedz
Piotrek
129

Ostatnim klasycznym cRPG w trybie FPP było chyba Wizardry VIII (2001). Albo Arx Fatalis (2002), ale w to już nie grałem i trudno mi się odnieść do tej gry.

18.03.2011 23:07
👍
odpowiedz
Piotrek
129
Image

Oj, też czekam na Personę 5! :)

Dorzucę screena z gry, pod której wrażeniem aktualnie jestem. :P

18.03.2011 22:41
odpowiedz
Piotrek
129
Image

Uuu, linki mi wcięło.

To tutaj jeszcze jeden screen (Atelier Iris):

18.03.2011 22:30
18.03.2011 21:55
😜
odpowiedz
Piotrek
129

Jakiś czas temu odpaliłem sobie takiego Summonera, który kiedyś miał całkiem ładną grafikę i w ogóle bardzo mi się podobał. Dzisiaj gra wygląda tak obleśnie, że nie byłem już w stanie grać dłużej niż kilkanaście minut. :P

Mi się Many Khemie, Atelier Irisy i Ar Tonelico strasznie podobają pod względem graficznym, akurat w tych seriach grafika się dla mnie liczyła, typowy oldchool, czułem się tak jak w tych wszystkich starszych grach, dlatego trochę boję się Rorony. Jak dla mnie zupełnie niepotrzebne było przejście w 3D. :(

18.03.2011 12:01
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Atelier Rorona ponoć wcale nie jest zła. Dla mnie to must have, ale ja jestem fanem serii, bardzo polubiłem Atelier Iris oraz Manę Khemię z PS2. To są takie lekkie jRPG, bardzo staroszkolne, z raczej prostą i krótką fabułą, niezbyt trudnymi, ale widowiskowymi, bardzo kolorowymi walkami (ciągle coś się dzieje na ekranie), oczywiście rozgrywanymi w turach i przede wszystkim bardzo złożonym systemem alchemii (dziesiątki jeśli nie setki przedmiotów do zbierania, które służą do syntez coraz to nowszych przedmiotów, które służą za kolejne składniki syntez, ewentualnie robią za lepsze eliksiry, bronie, zbroje... i tak cały czas). Mnie te gry urzekły, przypuszczam, że Rorona wiele się nie różni. Zamówiłem grę, ale przyjdzie pewnie dopiero w przyszłym tygodniu. Trochę martwię się o to, jak gra wypadnie na konsoli nowej generacji. Opinie są raczej pozytywne, ale na trailerach jakby gdzieś się ten duch części z PS2 ulotnił. :/ Trzeba sprawdzić samemu. ;)

Last Rebellion ponoć bardzo słabe i bardzo krótkie. Kiedyś nawet chciałem kupić, ale ostatecznie zrezygnowałem.

Trinity Universe ponoć odrobinę lepsze od Cross Edge, ale wciąż słabe. Ogólnie to jest taka trójca gier od Idea Factory: Cross Edge, Trinity Universe i ostatnio wydana Neptunia. Sądząc z opinii graczy raczej nie warto sobie głowy zawracać, chyba że nie mamy już naprawdę nic lepszego do grania. ;)

EDIT
Roronę zamówiłem w Zavvi lub The Hut za niecałe 18 funtów bez kosztów wysyłki. Cena tej gry cały czas się tam zmienia, raz jest 24, innym razem 18 funtów, trzeba akurat upolować. ;)

17.03.2011 12:46
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Genialna, niedoceniona gra. Jak dla mnie jeden z najlepszych tytułów tej generacji. Na PS3 nic mnie tak nie wciągnęło. Dla miłośników japońszczyzny po prostu must have.
Grafiką się nie przejmować, na początku może lekko odstraszać, ale później nie zwracamy na nią uwagi. Nie jest zresztą tak tragicznie, jak może się wydawać na trailerach czy screenach. ;)
Powiem tylko, że to gra, w której produkcję włożono mnóstwo serca, z klimatem, świetną fabułą. Tak jak napisał ktoś wyżej - czułem tutaj to samo, co chociażby 10 (?) lat temu przy Final Fantasy VII.

17.03.2011 01:16
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Mam 2x PS2 + PS3 + Wii. Chodzi mi właśnie o obecną generację. :) W sumie kupno Wii było już trochę wymuszone, bo z samego PS3 nie jestem w stanie skończyć tych wszystkich gier. O kupce wstydu z PS2 już nawet nie wspominam. :D PSP, DS, 3DS baaaaardzo kuszą, ale już sobie powiedziałem, że nie ma mowy i tak musi zostać. ;)

W tym momencie gram w sumie w kilka gier na raz, przy takiej ilości nie umiem się skupić na jednej:
- King's Bounty i Crysis na PC
- Ogre Battle 64 na Wii (choć ostatnio włączałem też Tales of Symphonia)
- Nier na PS3 (swoją drogą super gra, straszliwie niedoceniona, sponiewierana w recenzjach, ale na PS3 chyba tylko Batman tak mnie wciągnął! rozmowy między bohaterami, po prostu genialne teksty, w ogóle sami bohaterowie miażdżą, klimat niesamowity, przypominający trochę Ico oraz Shadow of the Colossus, a do tego wszystkiego ta muzyka...)
Niestety bardzo wciągają mnie małe gry z PSN i ostatnio częściej wolę uruchomić coś takiego niż duże tytuły. Np. przed chwilą Sword & Soldiers, niedawno grałem też w Plants vs Zombies, a wkrótce zamierzam w Tales of Monkey Island.

16.03.2011 22:24
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Kosmitus -->

Zgadzam się z Tobą, nie do końca się zrozumieliśmy.
Chciałem bronić tych starych gier. Co ostatnio czytam, że ktoś grał w Xenogears lub Chrono Cross (i właśnie te dwie gry są najczęściej wymieniane, akurat strasznie je lubię, ta pierwsza to moja ulubiona gra w ogóle), to chyba za każdym razem mowa jest o rozczarowaniu. ;) Wydaje mi się, że całokształt (grafika, fabuła, system walki, rozwoju postaci itp) tych starych gier dzisiaj odbieramy jednak trochę gorzej niż kiedyś i stąd to rozczarowanie wielu osób. Staram się usprawiedliwiać te stare gry. :)

Ja osobiście mam wrażenie, że 10 lat temu Final Fantasy 7 wydawało mi się grą dużo bardziej rozbudowaną pod wieloma różnymi względami niż kilka miesięcy temu podczas przechodzenia wersji z PSN - mniej więcej o to mi chodziło.

Natomiast w bezpośrednim porównaniu stare jRPG vs nowe jRPG rzeczywiście widać przewagę tych pierwszych. Już na PS2 wiele tytułów stanowiło krok do tyłu. Moim zdaniem najlepszym przykładem jest tutaj Final Fantasy X. Choć wyjątków nie brakowało, a nawet ciężko mówić o wyjątkach, bo tych świetnych gier ukazało się przecież równie wiele co tych coraz bardziej upraszczanych - Persona 3, 4 i w ogóle wszystko z Shin Megami Tensei czy np. Suikoden V, który okazał się grą do bólu klasyczną, bardzo przypominającą pierwsze dwie odsłony serii, czy nawet seria Atelier Iris i jej kontynuacja w postaci Many Khemii, niby proste gry, niekoniecznie dobrze ocenione (bardzo niesłusznie niestety), ale jednak mogące się poszczycić ciekawą i rozbudowaną rozgrywką.

Bardzo brakuje mi dzisiaj tytułu w stylu Final Fantasy z PSX - z wielkim światem i mapą z tamtych czasów, epicką, długą fabułą i kilkoma trudnymi, trochę przegiętymi zadaniami dodatkowymi. Mam wrażenie, że nie na PS2 nie ukazała się ani jedna tego typu gra...

Natomiast nie zgadzam się co do grafiki. Owszem, nie uważam jej za najważniejszą, lubię wracać do starszych tytułów (np. przez dłuższy czas ostatnio Ogre Battle 64), ale jednak takie Finale 7 i 8 pewne standardy wtedy wyznaczały. Pierwszy summon z FF7, czyli taki wielki Chocobo robił na mnie olbrzymie wrażenie. A zdobywane krótko później Shiva oraz Ifrit to już była miazga. :) W demo FF8 zagrywałem się godzinami i oglądałem po prostu efekty czarów oraz summonów. Te gry wyglądały naprawdę bardzo dobrze. To samo tyczy się Chrono Cross, niekoniecznie już Xenogears.... ;)
Pamiętam, że ja i wielu mi podobnych przygodę z gatunkiem rozpoczęliśmy od FF7, które przyciągało również oprawą graficzną, dopiero później spróbowaliśmy gier z Super Nintendo. Zresztą wtedy Chrono Trigger, Seiken Densetsu 3, Bahamut Lagoon czy Final Fantasy VI wcale nie wyglądały źle, spokojnie dało się grać (gorzej wyglądały za to starsze produkcje: Final Fantasy V czy Secret of Mana 2).
Moim zdaniem grafika ma spory wpływ na całościowy odbiór gry, zwłaszcza jeśli odpalamy ją po raz pierwszy.

Yancy -->

Vesperii bardzo zazdroszczę, ale trzeciej konsoli na pewno sobie już nie kupię. :( W każdym razie niektórzy mawiają, że to najlepsze jRPG tej generacji. :)

15.03.2011 16:00
odpowiedz
Piotrek
129

Kosmitus -->

Powiem tak: po raz pierwszy grałem w Chrono Crossa już kilka ładnych lat temu, chyba jeszcze nie było PS2 lub jego premiera odbyła się niedawno, wtedy ta gra miażdzyła. To samo tyczy się Xenogears, jak również Final Fantasy 7-9 i na pewno kilku innych gier.

Dzisiaj często można przeczytać, że Chrono Cross czy Xenogears to gry przeciętne lub co najwyżej dobre, a nawet przereklamowane. Tyle że inaczej gra się w nie dzisiaj, inaczej grało się kiedyś. Grafika we wszystkich tych tytułach odstrasza, widać pewne uproszczenia i umowność, długość rozgrywki też pozostawia sporo do życzenia. Wtedy odbieraliśmy te wszystkie gry w jakiś tam konkretny sposób, ale dzisiaj jest to już niemożliwe. Ukazało się zbyt wiele innych produkcji, przyzwyczailiśmy się do nowych standardów itp.

Yancy --> Arena bardzo przydaje się pod koniec gry. To właśnie na niej w krótkim czasie dochodzimy do maksymalnych lub prawie maksymalnych poziomów doświadczenia. Właściwie w godzinę, może dwie można załatwić sprawę (warunek: doprowadzenie odpowiednich heksów do areny).
Warto zajrzeć do FAQ i sprawdzić, na których poziomach areny pojawiają się unikalni wrogowie (dostępni tylko na jedną walkę!), pozwalający na znaczne podwyższenie poziomu wszystkim bohaterom. Bodaj koło 20 poziomu areny walczymy z jakimś szlamem, na którym błyskawicznie zyskujemy doświadczenie w MG.
Z HG i MG nie ma reguły. Wszystko zależy od tego, jaki mamy obecnie sprzęt, jaką chcemy obrać taktykę itp. W dalszej części gry na pewno nie obędzie się bez dwóch postaci z MG i jednej z bardzo wysokim HG, żeby od razu wykańczać wrogów. Warto też pamiętać, że od pewnego poziomu doświadczenia HG obezwładnia na chwilę przeciwników i jest to bardzo przydatne (chyba że to jednak MG i się mylę...).
U mnie pod koniec chyba jedna postać miała drugiego HG, ale głównie po to, aby wykończyć wrogów, których nie udało się zabić tej pierwszej postaci. W sumie jednak można się było bez tego obyć.

13.03.2011 13:11
odpowiedz
Piotrek
129

O ile pamiętam główne zadanie w każdym rozdziale jest tylko jedno. Chyba zawsze dla jakiegoś bogacza. Całą resztę można olać, ale niestety przepadają wraz z przejściem do kolejnego rozdziału. :/
Fabuła w tej grze istnieje, ale została przedstawiona w bardzo nietypowy sposób i przez długi czas właściwie nie wiadomo, o co w niej chodzi i czy to wykonywanie zadań ma w ogóle jakiś sens i do czegokolwiek nas prowadzi. Pod koniec coś tam się już wyjaśnia, ale wciąż jest tego nie za wiele. Spokojnie można powiedzieć, że fabuła jest szczątkowa. Ciekaw jestem, czy taki był cel autorów czy po prostu zabrakło im czasu...

Pograłem w nisko ocenioną grę Nier. Takie action RPG z Japonii. :)
Po obejrzeniu trailerów miałem się trzymać od tego z daleka, ale jednak, po kilku recenzjach bardzo podekscytowanych graczy, zdecydowałem się na kupno w duuużej przecenie i nie żałuję. Fakt, walka to czyste action, ale są też jakieś szczątkowe statystyki, masa przedmiotów, sporo dodatkowych zadań, po kilku godzinach więcej tu w sumie chodzenia i gadania, ewentualnie szukania przedmiotów niż zabijania potworów. Na duży plus zasługują klimat i wygląd świata gry, świetni bohaterowie, nieźle zapowiadająca się fabuła i oczywiście genialna, chyba wszędzie chwalona muzyka. Na minus na pewno grafika, która bardzo odstaje od najnowszych produkcji, ale w sumie nie jest tak źle i można się szybko przyzwyczaić. Przypuszczam, że to właśnie kiepska oprawa graficzna była powodem wystawiania tak kiepskich ocen w sumie niezłej grze.

12.03.2011 13:55
odpowiedz
Piotrek
129

Z tego, co pamiętam, na początku nie miałem problemów z levelowaniem. Wykonywałem wszystkie dodatkowe zadania i jakoś to szło. Jedynym problemem był pierwszy boss, ale to oczywiście kwestia nauczenia się systemu walki, bo po jego opanowaniu już nie był taki trudny.
Dopiero gdzieś w drugiej części gry zaczynały się momentami schody, ale też nie było jakichś naprawdę wielkich problemów. Na pewno trudne są dodatkowe walki, czyli czerwone heksy na mapie świata.
Warto wybrać się na arenę i tam nabić kilka poziomów. Bardzo dużo daje wykupienie wszystkich najlepszych w danym momencie modyfikacji do broni. Trudno mi powiedzieć, na ile poprawi to sytuację w 4 rozdziale, ale w ostatnich różnica w walce była kolosalna, a bonusowego dungeonu chyba nawet nie dało się przejść bez ulepszenia pistoletów.
Jeszcze jedna rada - warto zmieniać co jakiś czas, właśnie na czas levelowania, bronie naszym bohaterom. Nabijamy wtedy poziomy doświadczenia dla konkretnych rodzajów broni i bardzo szybko przyrastają nam punkty życia. Na pewno warto zwrócić uwagę na granaty, pozwalają szybko nabić kilka poziomów, zwłaszcza na bossach (a przy okazji bardzo ułatwiają walkę, jeśli akurat boss jest wrażliwy na dany rodzaj granatu).

Co do Finali - najbardziej lubię FF7, zaraz potem FF9.
Bardzo, ale to bardzo podobało mi się FF12. Zrobiłem tam prawie wszystko, co tylko się dało (7h walka z Yiazmatem, Zodiack Spear i cała reszta ekwipunku, ostatni, trudny do ubicia summon, czyli chyba Zodiark itp) i powiedziałem sobie, że już nigdy do tej gry nie wrócę, prawie 100h mi to wszystko zabrało. Dzisiaj jednak bardzo dobrze wspominam FF12 i mam ochotę do niej wrócić. Oj, jak bardzo chciałbym wersję na PS3 w podbitej rozdzielczości, bo niestety na telewizorach LCD przygody Vaana wyglądają marnie.
Ze starych Finali najbardziej podobało mi się FF6. Ponoć świetne jest FF5, ale jakoś ta część mnie ominęła.

04.03.2011 09:34
odpowiedz
Piotrek
129

Bodziu - załóżmy, że chciałbym zrobić platynę w SO4, czyli czeka mnie wieeele godzin gry. Zakładam, że jest opcja New Game + i pierwsze przejście mogę sobie zrobić zupełnie na luzie, nie zważając na zadania dodatkowe i te osiągnięcia zdobywane podczas walk?

A przy okazji kusi mnie jeszcze jeden tytuł. Właściwie dwa. Niedawno na amerykańskim PSN ukazała się seria Arc the Lad z PS One. O ile od trzeciej części trzymam się z daleka (nie jest zła, ale straszliwie przegadana i niekoniecznie miałbym ochotę znowu ją przechodzić), to już pierwsze dwie są dla mnie must have. Pierwszego Arca udało mi się kiedyś nawet wymaksować (krótki i prosty tytuł), przeniosłem wszystkie przedmioty i postacie do drugiej części, ale z różnych powodów przerwałem zabawę. Teraz chciałbym zacząć od początku i skończyć grę.

23.02.2011 19:41
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Bodziu, Yancy --> Tak potraficie opowiadać o tych grach, że aż od razu chce się je włączyć. :) Star Ocean 4 nie podobał mi się, a teraz mam ochotę poszukać płytkę. Podobnie z Eternal Sonatą, do której niespecjalnie mnie ostatnio ciągnęło. ;)

Resonance of Fate - na PS3 wszystko działa idealnie, nie przypominam sobie żadnych zwolnień, zawieszania się (co jest np. dolegliwością Fallouta: New Vegas, na dodatek bardzo upierdliwą), w ogóle jakichkolwiek problemów. Sądzę, że tak samo jest na Xboxie. :)

15.02.2011 15:48
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Eternal Sonaty nie przeszedłem, trochę mnie nudziła, ale zamierzam jeszcze kiedyś do niej wrócić. Na pewno nie nazwałbym jej złą grą. Przypuszczam, że gdyby system walki nie był zręcznościowy, skończyłbym od razu za pierwszym podejściem.

DQ8 baaardzo mi się podobało. Początkowo straszliwie nudziło i po pierwszym bossie odpuściłem sobie na 2-3 miesiące, ale później spróbowałem raz jeszcze, pokonałem może 2-3 kolejnych bossów, niby też się nudziłem i musiałem zmuszać do grania, ale w pewnym momencie okazało się, że nie potrafię się już oderwać. Czułem się mniej więcej tak jak w Final Fantasy 7-9 - wielki świat (i wbrew pozorom bardzo ciekawy oraz rozbudowany), masa dodatkowych, czasem wymagających zadań, bardzo długi główny wątek. Wielkim plusem był dla mnie klasyczny system walki, bardzo brakuje mi czegoś takiego w dzisiejszych grach. Strasznie chciałbym, aby DQ10 ukazało się jednak jeszcze na Wii. Niby zostało zapowiedziane jakiś czas temu (już chyba ponad rok), ale od tej pory właściwie brak jakichkolwiek informacji i chyba należy spodziewać się premiery na 3DS lub nową konsolę stacjonarną Nintendo. :(

Po Waszych tekstach chyba za chwilę odpalę Star Ocean IV, tak bardzo potraficie zachęcić człowieka do gry, w dodatku źle nastawionego. :)

04.02.2011 22:05
odpowiedz
Piotrek
129

Musisz założyć drugie konto w PS3, tym razem na USA i z niego logować się do sklepiku. Mają tam trochę większy wybór dem, tapet, większość gier dostają wcześniej. Jest jeden problem - sklepik nie uznaje naszych kart (kiedyś było inaczej, niecały rok temu zablokowano nam tę możliwość), trzeba kupić kartę zdrapkę czy jak to się nazywa, koniecznie w dolarach, można takie znaleźć na Allegro.

04.02.2011 16:04
odpowiedz
Piotrek
129

vorsten -->
Też chciałbym, aby Vesperia wyszła przynajmniej w takiej formie.
Ar Tonelico 3 wyjdzie po angielski już niedługo. Premiera w USA 22 marca. Nie mam pojęcia, kiedy u nas, ale przecież gry na PS3 nie mają zabezpieczeń regionalnych. :)
Agarest można ściągnąć z amerykańskiego PSN.

03.02.2011 22:02
odpowiedz
Piotrek
129

GoW3 jest znacznie łatwieszy od Bayonetty. :) Ba, jest łatwiejszy nawet od poprzednich części.

Ostatnio jestem chory, więc w ogóle nie grałem, ale w sobotę sporo posiedziałem przy Tales of Symphonia i chyba doszedłem do dużego zwrotu akcji, i zarazem jakiegoś przełomowego momentu. W sumie nie jest źle, ale jakoś specjalnie zachwycony też nie jestem.

A w ogóle to warto wiedzieć, że zapowiedziano angielską wersję Tales of Graces F na PS3. :)

Sporo ostatnio wieści ze Square Enix na temat FF XIII-2, Versusa itp, ale coraz bardziej mnie one drażnią. Taka zabawa w kotka i myszkę, w sumie wciąż niewiele nowego, bardziej jakieś ogólniki. Pewnie jeszcze kilka lat temu byłbym w stanie ekscytować się tymi informacjami, ale teraz coraz bardziej odechciewa mi się czekać na gry tej firmy. :/

25.01.2011 03:40
odpowiedz
Piotrek
129

Jeśli ktoś tęskni za starymi jRPG - polecam gry Gust. Atelier Iris 1-3, Ar Tonelico 1-2, Mana Khemia 1-2. Wszystkie lub prawie wszystkie można aktualnie dostać na Allegro. Tyle jeśli chodzi o gry 2D. Natomiast pseudo 3D pojawia się w Shadow Hearts 1-2 (pierwsza część pierwotnie miała ukazać się na PS One, w ostatniej chwili została przeniesiona na PS2, co niestety widać, ale klimat i oryginalną fabułę posiada, zdecydowanie warto dać szansę, natomiast 'dwójka' to jeden z czołowych tytułów w gatunku, z długą, wielowątkową fabułą, świetnymi bohaterami i sporą ilością zadań dodatkowych, a przede wszystkich bez monotonii obecnej w prawie wszystkich nowych jRPG) oraz Suikodenie V. Wszystko na PS2.

24.01.2011 22:04
odpowiedz
Piotrek
129

Jakby zabrakło czasu na rozwinięcie tej historii z Rogue Galaxy i wyszło takie byle co trochę... ;)

Wspominasz, że Star Ocean na Xboxa to must have. Kupiłem grę w wersji na PS3, ale w ogóle mnie nie wciągnęła. Problem taki sam jak w Rogue Galaxy, podobne odczucia miałem też do bardzo chwalonego Star Ocean 3. Fabuła w tych grach mi się podoba, klimat jest w porządku, bohaterów da się lubić, ale nie mogę przetrawić tego systemu walki oraz długich, krętych lochów, których obecność lub złożoność nie ma odzwierciedlenia w samej fabule. :(

Asmodeusz -->
No fakt, zapomniałem. Pewnie dlatego, że na razie sobie odpuściłem, ale każda Disgaea jest warta polecenia. Poza tym są to już chyba ostatnie taktyczne RPG na konsole nowej generacji. :(

24.01.2011 17:14
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Po Twoim opisie wydaje mi się, że Symphonia oraz Abyss są baaardzo podobne, po kilku godzinach mam podobne spostrzeżenia. ;) Ale w końcu to jest ta sama seria. :) Oczywiście są też te dodatkowe rozmowy, wciskane oddzielnym przyciskiem. Same w sobie są bardzo fajne, ale jednak nie przypadły mi do gustu - nie da się ich przyspieszyć (napisy przesuwają się straaaasznie wolo), a przy okazji nie ma do nich nagranych głosów.

Na Xboxa ukazało się kilka gier, których nie ma na PS3:
Tales of Vesperia - ponoć jedne z lepszych Talesów
Lost Odyssey - prawdziwe Final Fantasy XIII? ;)
Blue Dragon - trudno mi cokolwiek powiedzieć
Last Remnant - niby słabe, wielką wadą mają być długie czasy wczytywania, ale grałem tylko w pecetowe demo, które bardzo bardzo mi się podobało, wielka szkoda, że nie wyszło na PS3
Infinite Undiscovery - ponoć słabe...

Tylko na PS3 pojawiły się za to Demon's Souls (japońskie RPG, ale w stylu zachodnim, nie ma nic wspólnego z naszym gatunkiem), Valkyria Chronciles (moim zdaniem wysokie oceny są bardzo przesadzone, a swoją drogą erpega w tym niewiele), Atelier Rorona , a już niedługo Ar Tonelico 3 (jeszcze nie grałem, ale podejrzewam, że to must have dla fanów serii) oraz Yakuza 3 i wkrótce 4 (nie do końca RPG, ale ma trochę wspólnego).

Całkowicie zgadzam się co do Rogue Galaxy. Długie, monotonne, wypełnione dziesiątkami tak samo wyglądających potworów lochy praktycznie zabiły w moich oczach tę świetnie zapowiadającą się grę. Właściwie wszystko stało tam na najwyższym poziomie - genialna grafika, zwłaszcza jak na możliwości PS2, wspaniała muzyka, ładnie zaprojektowane lokacje, masa dodatkowych, długich zadań, , polowania na potwory rodem z Final Fantasy XII (zresztą w ogóle te dwa tytuły są bardzo podobne pod kilkoma względami, posiadają kilka niemal identycznych rozwiązań), masa dodatkowych wątków. Nie podobała mi się tylko fabuła, początkowo nawet niezła, ale z czasem rozmywająca się podczas zwiedzania kolejnych korytarzy i dobijania do 10k zabitych przeciwników, a pewnym momencie po prostu naiwna. Udało mi się ją przejść, ale nie wykonałem wszystkich questów (choć początkowo bardzo chciałem), pod koniec bardzo się męczyłem i musiałem ją sobie ostro dawkować.

19.01.2011 23:54
odpowiedz
Piotrek
129

Kosmitus -->

Wszystko dzięki Wii. :) Kupiłem konsolę dla Xenoblade oraz The Last Story, które na razie nie ukazały się w zrozumiałych dla mnie wersjach i jest spora szansa, że się nie ukażą, ale i tak jestem zadowolony, właśnie ze względu na możliwość grania w tytuły z GameCube'a. W sumie nie ma ich zbyt wiele (na razie udało mi się zdobyć Zeldę, Symphonię, Baten Kaitos, Fire Emblem oraz Paper Mario, drugiego Baten Kaitosa muszę odpuścić ze względu na zabezpieczenia regionalne, a Skies of Arcadia na razie nie udało mi się dorwać), ale wszystkie zostały ocenione wysoko i jak się na razie okazuje - zasłużenie.
Te kilka gier z samego Wii też oceniam bardzo pozytywnie (Little King's Story to momentami szok, tak dobra i wciągająca to gra, poza tym genialne Super Mario Galaxy, chyba nie widziałem nic lepszego przez ostatnich kilka lat), a przy okazji mogę pograć w starocie typu Ogre Battle (choć na emulatorze pewnie też można...).

W Tales of the Abyss nie grałem. Jest to jeden z niewielu tytułów, których brakuje mi do kolekcji PS2.

Wracając do GameCube'a - wielkim minusem jest dostępność tych gier. Strasznie ciężko dorwać cokolwiek na Allegro. A jak już się pojawiają, cena często zabija, chętnych do licytacji niestety nie brakuje. ;) Później, już po wygraniu aukcji i wykosztowaniu się, stan tych używanych gier okazuje się wcale nie taki idealny, jak to zachwalali sprzedawcy. ;)

19.01.2011 01:11
👍
odpowiedz
Piotrek
129
Image

Ostatnio ostro pogrywałem w Ogre Battle 64 na Wii. Świetny tytuł, trudno się oderwać, zapewnia minimum 30-40h zabawy. Oj, jak bardzo chciałbym, aby dzisiaj ukazała się tego typu gra. :(

Jakiś czas temu skończyłem Fire Emblem z GC. Wysokie oceny w pełni zasłużone. :)

Teraz w sumie pogrywam po trochu w kilka gier - Red Dead Redemption (chcę zdobyć platynę...), Little King's Story (niepozorny, świetny tytuł, super wysokie oceny wcale nie dziwią), Tales of Symphonia (ponoć świetne, ale na razie nie jestem do końca przekonany) oraz kończę Ogre Batlle 64.

Aschman -->

Mana Khemia oraz Atelier Iris jak najbardziej, świetne gry. Są łatwe, przyjemne, z lekkim klimatem, zapisywać można często.
Persona 3/4 - tu już jest trudniej, ale gry są rozbudowane, zapisywanie niestety średnio często.
Suikoden 5, Shadow Hearts: Covenant - klasyczne, długie jRPG rodem z PSOne, bardzo dobre, niezbyt trudne i jest częsty zapis. ;)
Jeśli lubisz taktyczne gry, Disgaea jest must have. :)
Jeżeli możesz odpalić NTSC, polecam Devil Summonera 2. Bardzo, ale to bardzo dobry, oryginalny i mroczny tytuł, znajomość pierwszej części absolutnie nie jest konieczna, w dodatku usprawniono praktycznie wszystkie jej wady. Niezła fabuła, gra całkiem rozbudowana, moim zdaniem raczej łatwa, z zapisami też nie powinno być problemu.
W sumie jest tych tytułów jeszcze cała masa, w samej Europie ukazało się co najmniej 20-30 jRPG!
Z innych gatunków - Ico, Shadow of the Colossus, MGS3, koniecznie Okami (moja ulubiona gra na PS2, ma coś z RPG), warto zaznajomić się z Yakuzą 1 i 2 (choć 2 lepsza pod każdym względem, obie gry zawierają sporo elementów RPG).

02.01.2011 22:16
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Jestem z Wami od początku. Gratuluję i życzę kolejnych 10 lat! :)

21.11.2010 23:52
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Ja za to gram sobie powoli, na przemian z nowym Falloutem, w Fire Emblem: Path of Radiance z GameCube'a (ale odpaliłem na Wii). Bardzo mi się ten tytuł podoba i już zbliżam się do końca. :)

W sobotę odpaliłem na chwilę 3D Dot Gaming Heroes i też wszystko wskazuje na to, że gra jest bardzo dobra. Klimat starych action RPG w stylu Secret of Mana rządzi (do Zeldy nie porównuję, bo nigdy w żadną nie grałem). Odpaliłem w sumie tylko na chwilę, ale i tak nie mogłem się oderwać.

Chyba ponad tydzień temu na próbę włączyłem Fragile Dreams na Wii. W sieci można znaleźć skrajne opinie na temat tego tytułu, erpega w tym raczej niewiele i w sumie trudno cokolwiek więcej powiedzieć. Jestem jednak dobrej myśli. ;)

22.09.2010 11:32
odpowiedz
Piotrek
129

Zagrałem w demo i kupuję w dniu premiery. :)

12.09.2010 21:55
odpowiedz
Piotrek
129

W okolicach Cranktown można zdobyć sporo kolorowych heksów. Na arenie też warto, ale dopiero w tych dalszych walkach. Kolorowe heksy najczęściej wypadają nie z żadnych robotów czy potworków, ale po prostu ludzi (gangsterów w szczególności?). Warto też po prostu iść dalej z fabułą i wykonywać wszystkie questy oraz dodatkowe walki, bardzo dużo najróżniejszych heksów wtedy wpada.

Taikun --> Miałem dokładnie takie same odczucia, jak przechodziłem FFVII jeszcze kilka miesięcy temu. Początkowo ciężko było się do tej toporności przyzwyczaić, ale z czasem było znacznie lepiej. Inna sprawa, że musiałem sobie grę dawkować, dopiero końcówka tak mnie wciągnęła, że wytrzymałem bez większych przerw. ;)

03.08.2009 10:27
odpowiedz
Piotrek
129

Dariomario dobrze napisał.

Cena nie dotyczy przecież PS3 Slim, ale używanych egzemplarzy PS3 60GB z kompatybilnością wsteczną od dwóch różnych sprzedawców. Co ciekawego, każdy wyraźnie napisał, że nie sprzedaje PS3 Slim. Nigdzie na stronie nie ma podanej ceny samego PS3 Slim. :)

29.06.2009 21:42
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Fajnie było sobie przypomnieć Mad Doga. Kiedyś sporo się w niego zagrywałem.

Jedną z ostatnich gier American Laser Games był The Last Bounty Hunter, zarazem pierwszy tytuł wydany przez CD Projekt (i przy okazji jedna z moich pierwszych oryginalnych gier, kosztowała 99zł i był to wtedy najtańszy oryginał na naszym rynku).

02.04.2009 15:59
😉
odpowiedz
Piotrek
129

Bardzo dobrze, że powstał taki artykuł. Dzięki niemu przypomniałem sobie o Gothicu 3. Pamiętam, że dwa lata temu demo zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, ale niestety komputer z 1GB RAMu nie podołał i pełną wersję musiałem sobie odpuścić. Chyba w końcu nadszedł odpowiedni moment do kupna tej nieszczęsnej gry. ;)

01.04.2009 15:19
odpowiedz
Piotrek
129

Saed -->
W Benchmarku miałem średnio powyżej 60 FPS. Później ściągnąłem grywalne demo i niestety momentami bardzo zwalniało. Dziwne to o tyle, że rewelacyjnej grafiki The Last Remnant na pewno nie oferuje (zwłaszcza w porównaniu z takim Crysisem, który śmiga u mnie aż miło). Mimo wszystko demo bardzo mi się spodobało i prędzej czy później kupuję pełną wersję. Sam system walki wypada ciekawie na tle innych jRPG.
Pecetowym fanom jRPG poleciłbym jednak kupno taniego dzisiaj PS2. Masa gier w świetnych cenach, spora część z nich spokojnie może stawać w szranki z klasyką ze Snesa czy PSXa. Te starocie są rzeczywiście genialne, sam grałem w prawie wszystko z czołówki, ale jednak graficznie to już nie jest to. Fabularnie wiele z nich też nie zrobi już takiego wrażenia. Tymczasem spora część gier z PS2 prezentuje się dzisiaj zaskakująco dobrze, np. cała seria Shin Megami Tensei, FFXII albo DQVIII. :)

12.03.2009 00:06
odpowiedz
Piotrek
129

I oby nie było loadingów przed każdą walką (i chyba nie ma, przynajmniej na trailerach nie było).

11.03.2009 23:54
odpowiedz
Piotrek
129

Pierwsza część Yakuzy mocno mnie zawiodła, choć nie powiem, że była to zła gra. Była niezła, ale spodziewałem się jednak dużo więcej. Ze względu na sam klimat kupiłem część drugą, ponoć wyeliminowali część wad jedynki. Trójka to dla mnie must have, ale tylko w zrozumiałej wersji językowej. Najmocniejszy punkt trójki, obok klimatu oczywiście, to fabuła. Nie wyobrażam sobie grania bez jej zrozumienia. Mam jednak obawy, że fabuła w dwójce i trójce rozpływa się w monotonnej mimo wszystko rozgrywce.

czekers --> Ta gra to połączenie chodzonej bijatyki, przygodówki, japońskiego erpega z dodatkiem całej masy mini gierek. W pierwszej części przemieszczaliśmy się bohaterem po niewielkim fragmencie miasta. W międzyczasie podbiegał do nas jakiś gangster i na zupełnie nowym ekranie rozpoczynała się walka, zupełnie jak w jRPG. Sama walka to typowa bijatyka. Za punkty doświadczenia można podwyższać jakieś tam pojedyncze współczynniki. Po dojściu do określonego punktu na mapie ruszamy fabułę naprzód, czyli po prostu odpalają się całkiem długie filmiki. Do tego cała masa dodatkowych zadań wykonania (zlecają je zwykle ludzie na ulicy) i najróżniejszych mini gier, których jednak w ogóle nie trzeba ruszać. Przypuszczam, że w Yakuzie 3 ten schemat wygląda podobnie, tyle że wszystkiego jest więcej, wygląda to ładniej i nie ma zbyt wielu loadingów (w jedynce ciągłe ładowanie pomiędzy bardzo częstymi przypadkowymi walkami było moim zdaniem poważną wadą).
Największa zaleta - klimat. Po prostu wylewa się z telewizora. Można wchodzić do sklepów, kiosków, barów, restauracji, poza tym same ulice, niesamowicie to wszystko wyglądało na PS2. Bardzo ciekaw jestem trzeciej części, ponoć jest jeszcze lepiej. :)
W jedynce najwięcej czasu spędzaliśmy na bieganiu po ulicach i walkach.

22.02.2009 13:11
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Mam nadzieję, że wszystkie trzy dodatki ukażą się w jakimś zbiorczym wydaniu na PC. Kupiłbym w ciemno.

Jestem wielkim fanem starych Falloutów. W część drugą grałem dwukrotnie tuż przed premierą Fallouta 3, którego zresztą jakoś specjalnie nie miałem ochoty kupować. Na szczęście cały ten szum na forum udzielił mi się i polazłem do sklepu. Nie żałuję, bo to chyba najlepszy tytuł, w który grałem w zeszłym roku. Te wszystkie narzekania sprzed premiery, jakieś listy wad - niewiele z tego się sprawdziło. Dodam jeszcze, że nigdy nie przepadałem za Morrowindem i Oblivionem. Te gry mnie po prostu nudziły, natomiast Fallout 3 wprost przeciwnie.

31.01.2009 00:19
odpowiedz
Piotrek
129

Pierwsza część wyszła na Super Nintendo, druga na PSX. Obie zostały wznowione (i chyba w sporym stopniu odnowione) na PSP, wydaje je u nas Cenega.

Natomiast SO3 średnio mi się podoba, nie dałem rady jej skończyć. Z jednej strony świetny klimat, niezła fabuła (później ponoć rozkręca się jeszcze bardziej), niesamowity świat, bardzo dokładnie opisany w dostępnej w grze encyklopedii. Z drugiej bardzo dużo schematycznych, monotonnych walk. Dungeony są długie, nudne, również monotonne, a przede wszystkim sprawiają wrażenie dodanych na siłę.

07.12.2008 23:14
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Disgaea 3 chodzi po bardzo dobrych cenach na Allegro (poniżej 120zł), ale mimo wszystko fajnie, że oficjalnie ukaże się u nas. Natomiast Persona 4 to świetna wiadomość - gra została oceniona bardzo wysoko. Kolejny z ostatnich wielkich erpegów na PS2. ;)

03.12.2008 11:46
😒
odpowiedz
Piotrek
129

Grałem w niemieckie demo Drakensanga i dla jest to zakup obowiązkowy. Świetnie się zapowiada.

Ta recenzja Gregoriusa to z CDA? Hm, Mass Effect dostał w tym czasopiśmie jakąś bardzo wysoką ocenę, a teraz, kilka miesięcy po premierze, jest określany wydumanym bieda-erpegiem? Podobnie było chyba z Jade Empire. Ocena wysoka, a w którymś z dalszych numerów (chyba nawet którymś z ostatnich, nie pamiętam dokładnie) podobny, negatywny komentarz.

05.11.2008 10:58
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Premiera w USA już niedługo. Są już nawet jakieś pierwsze recenzje, jak na razie bardzo optymistyczne. Oby i u nas wydali Personę 4.

04.11.2008 00:36
odpowiedz
Piotrek
129

MaFFej --> Też nie jestem zadowolony z tego, co się dzisiaj dzieje z cRPG, praktycznie nie mam w co grać (ale liczę na Fallouta 3). Z drugiej jednak strony dam Ci przykład jRPG, mojego drugiego ulunionego gatunku - na PS2 pojawiła się cała masa doskonałych tytułów, dużo lepszych niż klasyka z PSXa (i niejednokrotnie dużo bardziej rozbudowanych). Podobnie z wieloma innymi gatunkami. Moim zdaniem dzisiejsze gry są dużo, dużo lepsze.

04.11.2008 00:02
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Wasylus -->
Myślę, że warto porównywać dzisiejsze gry z niektórymi starociami. Sprawa jednak nie jest taka prosta. Zwykle porównujemy gry dzisiejsze z wyobrażeniami starych gier, nie zaś tym, czym one naprawdę są. Ostatnio odświeżyłem sobie moją ulubioną grę cRPG i zarazem ulubioną grę w ogóle - M&M6. Do tego momentu biła ona wszystko na głowę, ale po takim odświeżeniu okazało się, że taka super to już ona po tych wszystkich latach nie jest. Owszem, grało się świetnie, strasznie trudno było się oderwać, ale pewne archaiczne już rozwiązania nie mają już dzisiaj racji bytu. Jeśli miałoby dzisiaj powstać nowe M&M, chciałbym aby rozgrywka była dostosowana do dzisiejszych rozwiązań. W swoim czasie ta gra była absolutnie genialna i najlepsza, ale dzisiaj pewne rozwiązania są już nie do przyjęcia.

Inna sprawa, że taki Fallout 2, którego stawiałem zawsze odrobinę za M&M6, postarzał się dużo mniej. Akurat grałem w ten weekend i bawiłem się świetnie (lepiej nawet niż w ukochanym M&M). Nie mogę się już doczekać aż zobaczę w akcji Fallouta 3, ale nawet nie będę próbował porównywać tamtych staroci do najnowszej produkcji. Zresztą zawsze czekałem na Fallouta FPP + cRPG, bo po Deus Exie i System Shocku 2 takie rozwiązanie najbardziej pasuje mi do tego gatunku (cRPG).
Swoją drogą między bajki można włożyć twierdzenia, że w dawnych Falloutach grafika była szczątkowa, że to głównie tekst tworzył klimat itp. Widziałem już na forum tego typu stwierdzenia. Akurat grafika była ważnym elementem, który współtworzył ten klimat. Czym byłby pierwszy Fallout bez takiego właśnie, w swoim czasie bardzo atrakcyjnego graficznego przedstawienia Power czy Combat Armora, karabinu plazmowego, Death Clawów, super mutantów, ghouli czy Junk Town (zresztą wielu forumowiczów miało w pewnym momencie zastrzeżenia co do wyglądu mutantów i ghouli w F3)?
Nieprawdą są też twierdzenia o miesiącu rozgrywki po 12h, żeby w ogóle grę ukończyć. Owszem, przy pierwszym podejściu Fallout 2 był tytułem stosunkowo długim, ale każda kolejna sesja mocno skracała czas rozgrywki. Tak naprawdę grę można skończyć spokojnie w jeden dzień, wykonując 50% questów. W 1,5 dnia zrobiłem wszystko prócz New Reno, Redding i Broken Hills (i oczywiście ostatniej bazy Enklawy). Zaś postać była praktycznie nie do ruszenia. Nie wiem, co miałbym dzisiaj robić w Falloucie przez 3 dni po 12h, zrobiłbym tam chyba wszystko na 100% i zostałoby walczenie z przypadkowymi wrogami.

27.10.2008 10:44
odpowiedz
Piotrek
129

Tekst nie traktuje o grze Yakuza 3 (czyli Ryū ga Gotoku 3), ale o spin offie serii, czyli Ryu ga Gotoku Kenzan! Panowie, wypadałoby to poprawić.
Kenzan ukazał się w Japonii w tym roku, nie został wydany poza jej granicami i tak już pewnie zostanie. Oryginalna Yakuza 3 jest dopiero w zapowiedziach i ma kontynuować linię fabularną dwóch części wydanych na PS2.
Swoją drogą Kenzan jest podobno świetną grą (szkoda, że raczej nie ukaże się poza Japonią), a Yakuza 3 ma być jeszcze lepsza. :)

21.10.2008 21:01
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Fable 2 bardzo mnie interesowało. Dzięki recenzji już wiem, że nie jest to tytuł dla mnie.
Przy okazji jest to jedyna od bardzo dawna recenzja, która porusza kwestie istotne z punktu widzenia fana cRPG (bezcelowość szukania najlepszego ekwipunku, niski poziom trudności czy "praktycznie nie ma sytuacji, w których jedna technika jest w danych okolicznościach skuteczniejsza od innej"). Szkoda, że nie powstaje więcej tego typu tekstów.

02.10.2008 16:33
😊
odpowiedz
Piotrek
129

I jak Wam się podoba Yakuza 2? Warto zagrać? Ja kilka dni temu zamówiłem sobie pierwszą część. Mam nadzieję, że warto było (na screenach i w recenzjach, nawet mimo braku bardzo wysokich ocen, jak dla mnie prezentuje się rewelacyjnie).

09.09.2008 01:42
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Mi tam się Deus Ex 2 bardzo podobał. Przeszedłem 2x, a na pewno jeszcze nie raz wrócę do tego tytułu. Nie zawierał elementów RPG, mapy zostały mocno ograniczone (chyba największa wada), interfejs drastycznie zmienony, fabuła wydawała się dużo gorsza, ale nie zabrakło świetnego klimatu. O ile pierwszy Deus Ex dostałby ode mnie 9,5-10/10, to Invisible War wystawiłbym 7-8/10. Trójki nie mogę się już doczekać. :)

29.07.2008 13:04
odpowiedz
Piotrek
129

Co do fabuły jak najbardziej zgadzam się. Chodzi mi jednak o ocenę innych elementów gry - ekwipunku, rozwoju postaci (bardzo często dopiero po iluś tam godzinach gry okazuje się, że większość współczynników to pic, ich rozwijanie nie ma po prostu sensu, co w pewnym sensie dyskwalifikuje grę jako cRPG), zadań dodatkowych czy miejsc, które przyjdzie nam zwiedzić.
Wiele erpegów zaczyna się całkiem nieźle, ale im bliżej końca, tym coraz więcej wad się ujawnia. Znowu przytoczę Gothica 2, który bardzo mi się podobał, ale nie da się ukryć, że pewna część tej gry była mocno niedopracowana. Tyczyło się to obszarów świecących pustkami oraz nagłego obniżenia poziomu trudności. Czytałem kilka recenzji Gothica 2 i w żadnej z nich autorzy o tym nie wspomnieli (zachwycali się za to, że gra oferuje dostęp do części terenów z pierwszej części, a to właśnie ten obszar był tak mocno niedopracowany, nie dało się tego nie zauważyć). Podobnie było z KotORem, który doczekał się samych pozytywnych recenzji, a mnie zawiódł w kilku aspektach (czas rozgrywki, maleńkie i sztucznie ograniczone lokacje, cała masa durnych pomysłów pod koniec gry).

Celowo pisałem o grach długich, bo z drugiej strony mamy Fable, Jade Empire czy KotOR, których przejście w krótkim czasie chyba nie powinno stanowić żadnego problemu.

29.07.2008 12:34
odpowiedz
Piotrek
129

yasiu -->
Naprawdę wyobrażasz sobie recenzje cRPG bez ich przechodzenia? Bo ja nie wyobrażam sobie obiektywnej oceny Might & Magic 6, gry cholernie długiej jak na dzisiejsze standardy, która największe moim zdaniem atrakcje oferuje dopiero w drugiej połowie zabawy. Inne przykłady, Deus Ex i Gothic 2, posiadające znakomite początki i znacznie słabsze końcówki. Albo ostatnio wydany u nas Requital - tragiczny początek, ale druga połowa gry już mocno przeciętna, co znacznie podwyższa wartość tytułu w oczach kupującego. Jeszcze trudniej mi sobie wyobrazić obiektywną ocenę jRPG bez ukończenia takiego tytułu.
Piszesz o przechodzeniu gry przez tydzień. Jak wiele z obecnie wydawanych gier zajmuje nam tydzień grania? Większość to dwa, może trzy dni zabawy.

22.07.2008 15:58
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Wszczebrzeszyn -->
Napisałeś do mnie dwa długie posty, ale nie rozumiem ich sensu. Chcesz mnie przekonać, że gry Troiki były lepsze od gier Bethesdy? Ale przecież ja też tak uważam. W ogóle nie porównywałem tych firm. Napisałem tylko, że gry Troiki były dalekie od doskonałości.
Piszesz, że grywalność chociażby w Arcanum była na najwyższym poziomie - z tego co pamiętam, nie mogłem wykorzystać wszystkich zdolności technologa do momentu wydania patcha, m.in. słynnego mechanicznego pająka (a przecież i tak polskie wydanie było na tyle opóźnione, że już jakieś patche były dostępne, więc nie byliśmy w najgorszej sytuacji), a przy drugim podejściu patrzyłem znudzony jak wojownik z przeciętnym poziomem doświadczenia w kilka sekund sieka wszystko i wszystkich. Owszem, był to tytuł grywalny, ale na pewno nie na najwyższym poziomie.
Jeśli chodzi o Świątynię Pierwotnego Zła to pamiętam, że postacie z drużyny miały ogromne problemy z reagowaniem na polecenia (np. nagminnie gubiły drogę). Już w owym czasie była to rzecz nie do pomyślenia. Na taką skalę nie występowało to chyba nawet w dużo starszym Baldur's Gate. Wydanie takiej gry jest chyba niepoważne, prawda? Choć przyznaję, że Świątynia podobała mi się i swego czasu wypowiadałem się o niej jak najbardziej pozytywnie (o Arcanum zresztą też).
Osobiście wolałbym Fallouta od Troiki, jak chyba zresztą każdy, ale firma sama jest sobie winna utraty praw i zakończenia działalności, skoro nie potrafiła wydać ani jednej gry bez rażących, kompromitujących wręcz bugów. Owszem, założenia i plany mieli ambitne, ale widocznie zabrakło umiejętności lub środków do ich realizacji.
O ile Arcanum kupiłem w dniu premiery, to już na Świątynię szkoda mi było pieniędzy jako na produkt potencjalnie mocno niedopracowany, po prostu niedokończony (co okazało się jak najbardziej słuszne) i poczekałem na wydanie w tańszej serii.
Ostatnie dwie gry Bethesdy, czyli Morrowind i Oblivion, nie za bardzo mi się podobały. Morro wciągnął mnie na kilka czy kilkanaście dni, ale nie dałem rady go ukończyć, Oblivion odrzucił mnie praktycznie natychmiast, bo dostałem powtórkę z rozgrywki. Nie bardzo jednak wiem, jaka inna firma miałaby dzisiaj odpowiadać za nowego Fallouta. Najgłosniejsze cRPG wydają od pewnego czasu Bioware oraz Obsidian, ale te wszystkie KotORy i Jade Empire w ogóle nie są grami dla mnie. Prędzej wyobrażam sobie Fallbliviona niż Knights of the New Fallout.

17.07.2008 21:57
😈
odpowiedz
Piotrek
129

Wszczebrzeszyn -->
Gry od Troiki były dalekie od doskonałości. Trudno się dziwić, że firma upadła, skoro w żaden z ich tytułów nie dało się grać bez patchy.
W Arcanum, owszem, zawarto wiele świetnych pomysłów, ale przede wszystkim była to produkcja z niewykorzystanym potencjałem (trzeba przyznać, że ogromnym). Pomijając te niezliczone ilości bugów, daleko jej było do Falloutów choćby z jednego powodu - całkowicie niezbalansowanej walki i nierównego rozwoju postaci (wojownikiem prawie nie dało się zginąć, technolog ginął na każdym kroku). Zresztą dziś mało kto wymienia Arcanum na równi z Falloutami, co też w pewien sposób świadczy o różnicy w jakości tych tytułów.
W Vampire nie grałem, bo na moim mocnym te kilka lat temu kompie, po zainstalowaniu patchy, zabawa i tak nie miała sensu. Ilość pozytywnych opinii jest jednak na tyle duża, że jeszcze kiedyś dam Wampirowi szansę.
Natomiast Temple of Elemental Evil to kolejny tytuł z niewykorzystanym potencjałem i, tradycyjnie już dla tej firmy, całą masą kompromitujących błędów. Takie uboższe Icewind Dale (mało przedmiotów, nudne i puste lokacje, niewielka różnorodność wśród przeciwników itp).

A co do nowego Fallouta to jestem dobrej myśli. Wiadomo było, że gra zostanie uproszczona, bo od czasów pierwszego KotORa taki los spotyka chyba wszystkie cRPG. Ja tam liczę na solidną, rzemieślniczą robotę. Powinienem być zadowolony.
Gier o stopniu skomplikowania pierwszego czy drugiego Fallouta duże firmy nie wydają już od kilku dobrych lat, więc tym bardziej dziwić może zaskoczenie co poniektórych po filmikach z E3. Swoją drogą ciekawe, że takiego KotORa, tytuł mocno uproszczony, wymienia się dziś na równi ze starymi Falloutami czy Tormentem, jednocześnie narzekając na uproszczenie Fallouta 3. :)

16.07.2008 00:58
👍
odpowiedz
Piotrek
129

A mi trailer podoba się. Od samego początku jestem dobrej myśli. Co prawda Oblivion nie przypadł mi do gustu, Morrowind znudził bardzo szybko, ale też KotORy i Jade Empire były grami kompletnie nie dla mnie, a sądząc po recenzjach i opiniach forumowiczów Mass Effecta powinienem omijać szerokim łukiem. :P
Powinno być naprawdę nieźle. Jeżeli oczywiście dostaniemy ciekawą fabułę, dosyć spory, otwarty świat, z dużą ilością dodatkowych zadań i bohaterów niezależnych, i systemem rozwoju postaci mniej więcej jak w poprzednich częściach Fallouta.

13.07.2008 19:24
odpowiedz
Piotrek
129

Kilka lat temu bardzo lubiłem Dragon Balla. Zastanawiam się więc nad kupnem tej gry.
Kilka pytań:
1. Czy gra jest monotonna i szybko się nudzi (czy jest sporo ciosów, czy tymi dziesiątkami postaci nie gra się identycznie i w gruncie rzeczy nie ma znaczenia, czy wybieram Vegetę czy jakiegoś tam Yamchę)?
2. Rozumiem, że każda postać jest w stanie wykonać każdy swój cios z anime/mangi? :P
3. Można poczuć się jak w anime czy jest to kolejna, przeciętna nawalanka?
4. Jak gra ma się do innych bijatyk - Tekkena, Soul Calibur czy nawet Mortala?

12.07.2008 16:17
odpowiedz
Piotrek
129

Hiob1992 --> A co konkretnie jest lepsze w wersji pudełkowej? Bo w TW jeszcze nie grałem, a posiadam tylko wersję KŚG. Błędy są na tyle duże, że lepiej brać wersje pudełkową?

10.07.2008 23:54
odpowiedz
Piotrek
129

Na screenach i filmikach wygląda po prostu wspaniale. Sprawiłbym sobie od razu, ale że mam w co grać, to poczekam aż jeszcze trochę stanieje. :)
W dzisiejszych czasach gra oryginalna, chyba jedyna tego typu na PS2. Pamiętam jednak G.I. Joe (bo chyba tak się to zwało) na Nintendo. Tam też bohaterowie zyskiwali doświadczenie, a całość była utrzymana w konwencji platformówki/strzelanki 2D. Chyba nawet można była wybrać którego bohatera puszczamy na misję. :)

08.07.2008 23:58
👎
odpowiedz
Piotrek
129

Pierwsza część Star Wolves mogła się podobać. Autorzy z powodzeniem połączyli elementy Homeworlda z cRPG. Wielka szkoda, że gra była praktycznie w 100% liniowa i nie mogliśmy swobodnie pozwiedzać kosmosu. W Star Wolves tkwił spory potencjał, który w pełni wykorzystać miała dopiero kontynuacja.
Co nowego? Otrzymaliśmy mapę galaktyki, latamy gdzie tylko dusza zapragnie, zlecenia dostajemy w stacjach kosmicznych. Główny wątek może rozwinąć się na kilka sposobów, a do tego wszystkiego dochodzą statki kolejnej generacji. Czyli taka rozszerzona 'jedynka'. Ale tylko teoretycznie.
Zlecenia są schematyczne, monotonne i często długotrwałe. Jakakolwiek mapa z pierwszej części była ciekawsza od każdej ze Star Wolves 2. Gra była liniowa, ale misje zaprojektowano ciekawie. Tutaj wszystkie sektory są takie same, praktycznie nic się w nich nie dzieje. Poziom trudności - wyjątkowo niski, bardzo szybko dostajemy sprzęt wystarczający do pokonania ostatniego wroga. Jeden wieczór wystarczył na przejście gry - nawet nie zdążyłem kupić najlepszych broni, nie wspominając o rozwinięciu postaci.
Jedna wielka porażka. Szkoda, że Star Wolves 2 w ogóle się ukazało. Pierwsza część była niezłym, oryginalnym tytułem, wciągała i zapewniała 20-30h rozgrywki. Tutaj nie grałem nawet 10h... Miało być rozszerzone, ulepszone Star Wolves, a wyszedł produkt krótszy, prostszy i w dodatku uproszczony, którego największa potencjalnie zaleta - wielki, otwarty kosmos - stanowi tak naprawdę największą wadę z powodu fatalnego zrealizowania! Do tego te tragiczne głosy postaci...
Kupiłem za 19,90zł - nie było warto. ;)

28.06.2008 12:17
👍
odpowiedz
Piotrek
129

To już chyba wszystko wiemy... :)
Diablo 3!

22.06.2008 18:12
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Moja pierwsza gra uruchomiona pod Windowsem 95. W swoim czasie całkiem niezła, choć ustępowała najlepszym wtedy RTSom, Red Alertowi i Warcraftowi 2. Grafika robiła wrażenie, do dziś pamiętam te jednostki kosmitów. :)

25.05.2008 20:54
odpowiedz
Piotrek
129

Jeśli dojdzie jeszcze kilka niezłych tytułów - nie sądzę. ;) Poza tym nikt w tym wątku nie pisał o kupowaniu X360 tylko dla jRPG.

25.05.2008 20:49
odpowiedz
Piotrek
129

Wciąga bardziej niż Lost Odyssey, Blue Dragon czy Eternal Sonata? Coraz więcej jest tych jRPGów na X360. Jeszcze kilka tytułów i może sprawię sobie konsolę. :)

27.04.2008 15:09
😜
odpowiedz
Piotrek
129

Jak dla mnie najlepiej zapowiadająca się w tym roku gra na PC. Liczę, że będzie mogła powalczyć z Age of Wonders: Shadow Magic, moim ulubionym tytułem w gatunku, miażdżącym nudnych, wciąż takich samych przez te wszystkie lata Heroesów. Na screenach i trailerach King's Bounty wygląda po prostu znakomicie. :)

23.04.2008 22:00
odpowiedz
Piotrek
129

Heh, podczas walki nie ustawiam w gambitach żadnych czarów wspomagających, za dużo czasu się na to traci i zbyt łatwo zginąć. Inna sprawa walki z bossami - czasem, w zależności od sytuacji, rzucam Bravery, Haste czy Bubble (a bywały walki, że udawalo się rzucić dodatkowo np. Shella). Haste mam ustawione w gambitach, ale na samym końcu, więc postacie korzystają z niego tylko w przypadku, gdy w pobliżu nie ma żadnych wrogów.
W Henne Mines nie rzucałem tych wszystkich czarów przed każdą walką, ale po prostu tylko przed tymi najtrudniejszymi, czyli w miejscach, gdzie już wcześniej ginąłem. Takie drugie podejście kończyło się wtedy stosunkowo szybko, a czary pozostawały aktywne na tyle długo, że zdążyłem wygrać jeszcze kilka kolejnych bez praktycznie żadnych problemów.

Udało się pograć trochę w FFXII. Znowu wciągnęło mnie jak cholera. :) Szkoda, że mam tak mało czasu... :/
Na początek polazłem na Cerobi Steppe i zdobyłem Ribbon, bardzo pomocny w podziemiach Pharos. Później polazłem już do Pharos. Było bardzo ciężko, ale tylko na początku, kilka razy myślałem, że już po mnie. Na szczęście dość szybko dobiłem do 99lvl i zdjąłem Embroidered Tippets (wcześniej też nie chciałem ich zdejmować, bardzo zależało mi na expie), założyłem za to Bashowi Ribbon, a Fran i Vaanowi Bubble Belty, co baaaardzo ułatwiło sprawę. Potwory rzucały całą masę negatywnych statusów, a jedna odporna na nie postać odmieniła sytuację na moją korzyść. W sumie najtrudniej było na pierwszy poziomie podziemi, czyli w Penumbrze. Im głębiej, tym łatwiej.
Czekało też na mnie kilka miłych niespodzianek - bez założonego Diamond Armlet znalazłem całkiem niezłe przedmioty: Circlet, Dragon Whisker, Zeus Mace i drugą Ultima Blade (którą dałem Fran za Ragnaroka, w tej chwili Bash walczy Tournesolem, a Fran z Vaanem Ultimami).
Sam Shadowseer okazał się nie taki znowu straszny. Walka przypominała trochę tę z Ancient Man of Mystery, ale jednak na takim poziomie doświadczenia i z takimi przedmiotami gościu niewiele mógł ździałać. Zaledwie dwa razy ingerowałem w ustawienia gambitów - najpierw wyłączyłem Bashowi Esunagę, aby zajął się głównie masakrowaniem przeciwnika, a drugi raz znowu ją włączyłem, bo nie miał kto zdjąć Silence z pozostałej dwójki.
Aha, Phoenix to była czysta formalność. :)

No proszę, do wczoraj byłem przekonany, że na emulatorze PS2 nie da się grać. :)
Choć mój komp na pewno by mi na to nie pozwolił. :)

22.04.2008 19:01
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Niestety, któraś urna została już otworzona i Zodiaka nie zdobędę. A zabawę z losową skrzynią w Henne Mines odpuszczam sobie (ale się autorzy uparli na tę lokację - najlepsza broń, najsilniejsi przeciwnicy, najpotężniejszy esper i najlepsze miejsce do levelowania).
Podobną sytuację do opisanej przez Ciebie mam z Tournesolem. Tzn. Bash zadaje Tournesolem zwykle 9999 obrażeń, a np. Ragnarokiem około 7000, przy wyjątkowo silnych przeciwnikach oczywiście odpowiednio mniej, np. ostatnio przy którymś mark huncie z milionem punktów życia (ale i tak padł w kilka minut).
A wracając jeszcze do problemów z potworami w Henne Minnes - problem znika jeśli użyjemy odpowiednich czarów (Haste, Protect, Shell, Bubble, Bravery dla wszystkich i już jest ok). Wydaje mi się, że założenie akcesoriów chroniących przed negatywnymi statusami też powinno wyeliminować jakiekolwiek problemy. I tak też pewnie zrobię, jak już będę szedł po głowę Zodiarka.

Hm, jeśli korzystasz z emulatora i load/save, to możesz już mieć 2x Zodiak Spear. :)
No właśnie, jak oceniasz emulator? Są jakieś problemy z grafiką, wieszaniem się itp?

Pod wpływem tej naszej rozmowy nabrałem ochoty na dokończenie FFXII. :) Jutro powinienem mieć trochę czasu, więc spróbuję wybrać się do Pharos i zapolować na Phoenixa, który pewnie od razu padnie i Seera, który może okazać się niespodzianką. :)
Szkoda, że mam już za sobą walkę z Ancient Man of Mystery. Ciekaw jestem po prostu jak przebiegałaby na 99lvl z Ragnarokiem/Ultimą/Tournesolem. Pewnie gość padłby strasznie szybko. Z jednej strony fajnie popatrzeć na mocarną drużynę wykańczającą TAKIEGO bossa, ale z drugiej trudne walki stanowią jednak największą atrakcję i dają najwięcej satysfakcji.

22.04.2008 15:50
odpowiedz
Piotrek
129

I jak ta Zodiak Spear? Jest czego żałować, jeśli jej nie posiadam? :)
Henne Mines to jak na razie bezdyskusyjnie najtrudniejsza lokacja w grze. Nie byłem tylko w Crystal II, ale nie sądzę, abym miał tam spotkać coś jeszcze silniejszego (nie licząc oczywiście bossów).
Piwnice pod Pharos, czyli Umbra, Penumbra i coś tam jeszcze, też do łatwych nie należą. Drużyną koło 70 poziomu miałem naprawdę spore problemy i wycofałem się po Tournesola i resztę porządnego ekwipunku, i oczywiście dodatkowe poziomy. Jednak Ixiona zabiłem, dostałem za niego jakiś dobry miecz (chyba Ragnarok), ale walka trwała dość długo. Kluczem było jak zwykle odpowiednie ustawienie gambitów. :)

21.04.2008 22:39
odpowiedz
Piotrek
129

Radzik --> Zodiark, Ultima i Chaos - te espery zostały mi do ubicia. Z mark huntów i bossów Omega, Yiazmat i reszta tych najsilniejszych. No i Earth Tyrant, którego przez całą grę zostawiałem na później. :P Na razie jednak FFXII mam dość, gra jest strasznie czasochłonna, więc czeka na bardziej sprzyjające chwile. Nawet nie mam kiedy siąść i załatwić za jednym podejściem do konsoli tych wszystkich mocnych przeciwników (dojście do Chaosa, Zodiarka, Ultimy, Omegi czy tego potwora w Umbrze/Penumbrze wymaga jednak sporo zachodu).
Save'y nie tylko przy kryształach? Tzn? :) Przydałoby się, bo w Henne Mines, gdy zbierałem przedmioty na Tournesol, rozwaliły mnie potwory, które wyrzucały przedmiot, który można było też ukraść Vorresowi (Soul Powder chyba). A byłem na 96-97 poziomie!

Selman --> O ile w poprzednich Finalach nie miałem problemów ze zrozumieniem fabuły, to tutaj angielski jest już o wiele trudniejszy. Pewnie FFX będzie o wiele lepszym rozwiązaniem (w którego akurat zacząłem grać).

19.04.2008 16:34
😒
odpowiedz
Piotrek
129

Już nie zdążyłem wyedytować, więc wkleję brakującą treść poniżej. :/

Dodam jeszcze małą poradę - w grze jest kilka miejsc ze szkieletami, które idealnie nadają się na nabijanie expa:
- w Lhusu Mines na jednym z mostów spokojnie można dobić do 20-25lvl w dość krótkim czasie
- w Nabreus Deadlands jest ukryty obszar ze szkieletami (patrz poradnik), spokojnie można dobić przy nich do 70-75lvl z zastrzeżeniem, że drużyna powinna już być powyżej 50lvl, bo szkielety mogą sprawić sporo kłopotów
- po 75lvl najlepiej udać się do Henne Mines (tym razem już do nietoperzy) i dobić do np. 95lvl (do 99 nie ma co, bo i tak to doświadczenie zdobędzie się przy okazji, dochodząc do najsilniejszych Mark Huntów czy ostatnich Esperów)

19.04.2008 16:25
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Poradnik bardzo dobry, ale mam kilka "ale":
- wymieniona już na początku wątku Zodiak Spear, przydałoby się to jednak poprawić ;)
- brak dokładnej instrukcji jak zdobyć najlepszy ekwipunek, np. Tournesol i właśnie Zodiak Spear
- w opisach ekwipunku autor wymienił miejsca, gdzie dany przedmiot można zdobyć, ale w co najmniej kilku przypadkach nie uwzględnił ich wszystkich (o ile pamiętam np. przy Diamond Armlet), zdaję sobie jednak sprawę, że zebranie tego wszystkiego do kupy to naprawdę ogromna praca i chyba nie ma co narzekać
- opisany został Auto Level-Up z Negalmuurem, ale brakuje już informacji o nietoperzach w Henne Mines, czyli najszybszym i największym źródle doświadczenia (w ciągu 2h awansowałem z około 70 do 97 poziomu doświadczenia)
- przy Rare Game chyba też jest parę nieścisłości, na pewno jeśli chodzi Thalassinona i Vorresa, bo te akurat wykonywałem w celu zdobycia Tournesola, potrzebowałem pomocy, ale poradnik niestety zawiódł (inna sprawa, że prawie każdy poradnik w necie miał przy tych potworach błędy), reszty Rare Game nie sprawdzałem :)
Mimo tych kilku braków poradnik jest oczywiście świetny. Widać, że autor się napracował. :)
Dołożyć tylko Tournesola, nieszczęsną Zodiak Spear i resztę mega broni, opisać miejsce z nietoperzami w Henne Mines, i poradnik będzie praktycznie kompletny. :)

08.09.2007 11:12
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Lady -->

Podchodziłem do FF8 dwa razy. Za pierwszym razem odepchnęła mnie właśnie walka. Ile razy można oglądać Shivę? Ok, fajnie to wygląda, ale nie kupuję gry dla kilku co chwila powtarzanych animacji. Po jakimś czasie sytuacja ulega oczywiście zmianie, GFy wykorzystujemy w znacznie mniejszym stopniu, poznajemy możliwości Junction i gra wygląda zupełnie inaczej. Ale nie przy pierwszym podejściu, przez pierwsze kilka bądź kilkanaście godzin. Fajnie, jeśli gra jest długa, ale nie lubię wydłużania na siłę.
Na temat innych aspektów systemu walki nie napisałem ani słowa. System podobał mi się, ale na jego docenienie potrzeba było wielu godzin rozgrywki. Od pewnego momentu walki w FF8 rzeczywiście są świetne - po prostu nie wykorzystujemy GFów.
Walki nudne? Tak, korzystanie z GFów jest potwornie nudne. I zresztą w poprzedniej wypowiedzi wytknąłem FF8 tylko i wyłącznie tę jedną wadę.
Napisałaś, że ludzie nie lubią kombinować i dlatego psioczą na Junction. Tyle tylko, że prawie wszystkie jRPG są grami stosunkowo prostymi, z uproszczonym systemem rozwoju postaci, na który zwykle nie mamy większego wpływu. Tutaj chodzi przede wszystkim o fabułę, klimat i walkę. W FF8 ten ostatni element mógł nie podobać się niektórym, jeśli rzeczywiście był aż tak rozbudowany (choć ja akurat wcale go tak nie zapamiętałem, ale dawno już nie grałem w FF8).

A co z FF7? Jeden woli FF7, inny FF8, a jeszcze inny FF5. Tyle tylko, że jakoś tak już jest, że co poniektórzy uczepili się fanów tej pierwszej gry, czego kompletnie nie rozumiem. Ok, inne jRPG z PSX mogą się bardziej podobać (nie tylko Finale, ale chociażby mój ulubiony Xenogears czy Chrono Cross), ale po co czepiać się ludzi? :)

I jeszcze jedna sprawa - moim zdaniem FF6 ustępuje siódemce na każdym kroku. :)

21.03.2007 16:44
odpowiedz
Piotrek
129

Kang jest w obozowisku z resztą grupy (tam, gdzie weszliśmy do miasta po raz pierwszy).

15.12.2006 12:41
odpowiedz
Piotrek
129

Llordus --> Te 250h rozgrywki potrzebne na ukończenie BG2 to gruba przesada, podobnie zresztą z BG1 (nawet licząc większość zadań dodatkowych). Gdybyś pisał o Might and Magic 6, zgodziłbym się, ale nie w przypadku Baldurów, które są od niej wiele, wiele krótsze.

11.11.2006 03:54
odpowiedz
Piotrek
129

Athlon 3000+, 6600GT, 1GB RAM - długie wczytywanie, rozdzielczość 1024x768 z detalami na high, chodzi całkiem nieźle, wygląda bardzo dobrze, ale w niektórych momentach potrafi zwolnić na kilka sekund. Przy obniżeniu detali na medium nie wygląda dużo gorzej, a chodzi trochę płynniej.
Po wypowiedziach z forum spodziewałem się, że Gothic 3 będzie działał tragicznie, a tu się okazuje, że na takim sprzęcie można pograć bez większych problemów przy całkiem ładnej grafice. Pierwsze opinie raczej nie zachęcały mnie do gry, powiem więcej - spisałem nowego Gothica na straty. Demo jednak pokazuje, że mamy do czynienia z bardzo udanym tytułem. Zalety poprzednich części, poprawiony ewipunek, zmieniony system walki (zdecydowanie na lepsze!), znacznie rozbudowane statystyki, ogromny świat - wygląda to wszystko rewelacyjnie. Demo przekonało mnie do zakupu gry.

01.09.2005 18:42
😊
odpowiedz
Piotrek
129

legrooch --> Przypadkiem to nie IPS Computer Group wydawał C&C oraz Red Alert? :)

10.08.2005 19:50
odpowiedz
Piotrek
129

O ile pamiętam, to ambrozję dla niego zdobywamy dopiero po wykonaniu następnej misji (w porcie). Później powinna byc okazja, aby mu ją oddać.

02.05.2005 00:34
😊
odpowiedz
Piotrek
129

"Twórcy bardziej skupią się na elementach strategicznych, niż role-playing"
I bardzo dobrze. Od RPG było Might and Magic :)
Chociaż z drugiej strony kolejne części Heroes of Might and Magic miały coraz więcej elementów cRPG, dzięki czemu możliwe stało sie uczestnictwo bohatera w walce (czekałem na to od pierwszej części, niestety dopiero czwarta przyniosła jakieś zmiany...). Boję się, że to skupienie się na elementach strategicznych będzie polegało na wywaleniu większości zmian z Heroes IV, zwłaszcza tych dotyczących rozwoju bohatera, a reszta zostanie po staremu. Oby nie doszło do takiego uproszczenia tej gry...
"Nowy system rozgrywania pojedynków. "
Brzmi to niepokojąco, ale trzeba dać szansę twórcom nowego Heroesa. Oby ten nowy system walki był równie wciągający jak ten, który tak bardzo cieszył nas do tej pory.
"Gra będzie używała w pełni trójwymiarowego silnika graficznego"
Na screenach wygląda to bardzo ładnie. Co prawda modele postaci nie za bardzo mi odpowiadają. Są ładne, ale jakoś nie nie za bardzo mi pasują do świata Might and Magic. Ale co tu się dziwić, w końcu za grę odpowiedzialni są zupełnie inni ludzie. Być może to, co dostaniemy, ze starymi Heroesami będzie miało wspólną tylko nazwę? :/

Cainoor -->
"Nikomu nie dogodzisz. Jedni marudzą, że bohater stoi, inni, że chodzi... może powinien fruwać?"
Niestety wszystkim nie da się dogodzić. Ja tam jestem ciekawy, jak duża będzie krytyka za te kilka miesięcy :)
Zauważyłem, że na Heroes IV najbardziej narzekają fani, którzy przygodę z serią rozpoczęli od części trzeciej, która była mega grywalną, bardzo ładną i na swój sposób dość wyjątkową grą, wyciągała wszystko, co najlepsze z pierwszych dwóch części i jeszcze nieznacznie to ulepszała. I nagle pojawiła sie "czwórka", która wprowadziła pewne, momentami dosyć spore zmiany. Trudno się dziwić, że wielu osobom ta gra się nie spodobała.
Z kolei wielu starszych fanów bardzo ucieszyło się z powodu zmian. Ja tam już od pierwszej części czekałem na wiele różnych nowości. Część druga co prawda mnie nie zawiodła - było wszystko, co poprzednio, ale w większej ilości i ładniej przedstawione, ale przy Heroes 3 nie byłem już w stanie wysiedzieć tyle, co przy poprzednich częściach - gra mnie nudziła, gdyż zabrakło w niej nowości. Owszem, była jakby ukoronowaniem całej serii, ale ile można grać w to samo? :)

02.04.2005 00:47
odpowiedz
Piotrek
129

Ja z kolei nie wiążę jakiś wielkich nadziei z Gothic 3. Część pierwsza kiedyś bardzo mi się podobała, wczoraj skończyłem część drugą, która mimo wielu błędów i niedoróbek również wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Chciałbym tylko, aby Gothic 3 w niczym im nie ustępował pod względem grywalności i klimatu :) Tyle mi wystarczy :) (przeżyję nawet tony różnego rodzaju żelastwa w plecaku :P)

25.03.2005 22:55
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Wiele razy zaczynałem grać w tą grę, ale jakoś nigdy nie udawało mi się jej ukończyć. Zawsze rezygnowałem pod koniec.
Pierwsze misje jednak bardzo wciągały. Podobało mi sie nawet bardziej niż Theme Park (nie mówiąc o Theme Park World, którego chyba jeszcze gdzieś tam mam... :)

10.03.2005 22:10
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Grałem w kilka częsci FF i rzeczywście ta wydaje się być zdecydowanie najlepsza. Może jeszcze FF6 jej dorównuje. W FF10 nie grałem.
Nie zgodziłbym się, że system walki w ósemce był ciekawszy. Moim zdaniem byłby co najwyżej porównywalny, gdyby nie przydługie animacje GF'ów... A tak to większość walk w FF8 jest po prostu nudna... Zabrakło opcji przyśpieszania lub skracania animacji przywoływania...

27.02.2005 12:14
odpowiedz
Piotrek
129

Gralem w dwie pierwsze części Suikodena i były to jedne z najlepszych jRPG, jakie miałem okazję poznać. Postawiłbym je na równi chociażby z serią FF.
Aha, Suikoden 2 był znacznie lepszy od części pierwszej. Jeśli ta tendencja jest zachowana w kolejnych częściach, to może w końcu zdecyduję się na zakup PS2 :P

21.02.2005 14:41
odpowiedz
Piotrek
129

Jeśli tak miałby wyglądać następca Fallouta, to warto byłoby na niego czekać :)
Ciekawe co się stanie z tą grą...

gladius --> Masz na myśli The Fall: Last Days Of Gaia? Czyżby była aż tak kiepska? :(

11.02.2005 23:06
odpowiedz
Piotrek
129

Divine Divinity to takie połączenie Baldura z Diablo. W pewnym momencie w grze pojawi się dużo zadań do wykonania, NPC, sporo różnych przedmiotów itp. Warto przebrnąć przez początek, bo później robi się naprawdę ciekawie :)
Szkoda tylko, że sama końcówka jest totalnie zepsuta. Tylko i wyłącznie hack and slash, niestety nawet nie umywające się do Diablo. Miałem wrażenie, że autorzy po prostu nie mieli czasu na dokończenie tej gry...
Aha, warto zainstalować patcha, który poprawia sporo błędów (ja grałem z patchem i wielu problemów, o których wspominano chociażby na GOLu, nie zauważyłem).

10.02.2005 12:26
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Miałem okazję zagrać w Archon Ultra na PC w pierwszej połowie lat 90' i jest to jedna z najmilej wspominanych przeze mnie gier. Oby Archon: Evolution wciągał równie mocno :)

23.01.2005 23:52
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Szkoda tylko, że nie ma zbyt dużej konkurencji :)
O ile sie orientuję, to na PC wydano: Final Fantasy VII, VIII, Grandię 2 oraz Breath Of Fire 4. Z czystym sumieniem poleciłbym trzy pierwsze tytuły. Z kolei w BOF3 grałem tylko na PSX i nie za bardzo mi się spodobało.
W samej Grandii 2 brakowało mi przede wszystkim jednego - lepszej, dłuższej fabuły. Może wtedy gra dorównałaby najlepszym pozycjom z tego gatunku. Na pewno warto jednak w nią zagrać :)

31.12.2004 14:37
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Ulthar --> WoW ukazał się na razie tylko w USA, a EuroGamer to, jak sama nazwa wskazuje, europejska strona :) Pewnie nie brali Warcrafta pod uwagę.

05.12.2004 17:29
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Chyba kupię tą wersję kolekcjonerską za 99zł. W końcu gra (podobno rzeczywiście niezła) + 2 dodatki za taką cenę, to nie jest jakoś specjalnie dużo :P W CDA pewnie kiedyś Morrowinda dadzą, ale czy z dodatkami... :P

04.12.2004 15:54
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Waham się nad kupnem Morrowinda. Nie wiem tylko, czy kupować wersję kolekcjonerską z obydwoma dodatkami, czy tą z Extra Klasyki, ale już bez dodatków. Czy jest w ogóle szansa, że dodatki zostaną wydane oddzielnie za jakiś czas w tańszej cenie? (wszystko jedno czy w Extra Klasyce).

Wszystkie wymienione w artykule cRPG posiadam. Tormenta kupowałem kilka dni po premierze. Kupowałem tak trochę przypadkiem, nie do końca byłem do tej gry przekonany, zwłaszcza do specyficznego świata. O wiele bardziej czekałem na BG2, o którym wiadomo już było co nieco. Zaryzykowałem jednak i okazało się, że Torment stał się moim ulubionym cRPG na engine Infnity i jedną z tych gier, które najmilej wspominam. W moim prywatnym rankingu najlepszych gier na pewno znalazłby się w pierwszej piątce :)
Fallout'ów chyba przedstawiać nie trzeba. Niesamowity klimat, ogromne możliwości. Jeśli ktoś nie nia zapoznal się z tym tytułem, to marsz do sklepu, bo grzechem byłoby nie spróbować Fallout'ów za taką cenę :) (Fallout 2 to znowu pierwsza 5 :)
Z Icewindami jest już niestety nieco gorzej. Posiadam obie części i obie bardzo mi się podobały. Niestety nie każdemu przypadną one do gustu z powodu dużej ilości walk, dosyć prostej fabuły czy braku zadań dodatkowych. Ja osobiście wolę chyba część drugą, chociaż "jedynka" niewiele jej ustępuje.
Do spisu dodałbym jeszcze Sea Dogs, czyli grę, którą gdzieniegdzie zalicza się do cRPG. Warto zagrać, ale przede wszystkim należy zapoznać się z wyżej wymienionymi tytułami :)
Najchętniej w NXK zobaczyłbym teraz albo wspomniane na początku dodatki do Morrowinda albo Gothica 2, w którego niestety nie miałem okazji zagrać... :)

19.08.2004 19:32
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Około 10 lat temu ukazały się gry The Wolf oraz The Lion (mam nadzieję, że nie przekręciłem tytułów). W którymś z naszych pism komputerowych nazwano je symulatorami wilka oraz lwa :P Moja przygoda z tymi grami skończyła się na recenzjach, ale trzeba przyznać, że były one zachęcające. Wilk/lew miał polować, uciekać itp.

03.08.2004 18:18
odpowiedz
Piotrek
129

Alone 4 miało już w Polsce swoją premierę (wg encyklopedii GOL'a lipiec 2001). Teraz pewnie chodzi o premiere polskiej wersji językowej :/

07.07.2004 15:48
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Akurat niedługo będę miał Divine Divinity z Game 4U. Od początku będę mógł pograć sobie z patchem :)
Inna sprawa że miałem mały kłopot ze zdobyciem DD. Byłem w kilku kioskach i w Empiku, a gry nie było. Z pomocą przyszedł jednak sklep interentowy (udało się uaktualnić wcześniejsze zamówienie).

18.06.2004 01:45
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Niby spóźniony, ale z drugiej strony całkiem niedawno na konsole wyszedł jakiś Mortal Kombat, podobno naprawdę niezły. Tylko czy dobrze się sprzedał?
Poza tym nazwa 'Mortal Kombat' nadal jest bardzo znana (chyba...).

18.06.2004 01:16
😃
odpowiedz
Piotrek
129

Na Mortal Kombat wyciągnąłem tatę w podstawówce, to był chyba początek lub środek podstawówki. Wtedy bardzo mi się podobało. Teraz pewnie nie spodobałoby mi się, ale jednak miłe wrażenie pozostało i ciężko mi spojrzeć na ten film nieprzychylnym okiem :)
Za to jakoś niedawno miałem okazję obejrzeć drugą część Mortal Kombat. Straszny gniot... :P

08.06.2004 23:13
odpowiedz
Piotrek
129

Kontynuacja hitu sprzed lat? :) I jeszcze CDP? :)
Nie ma to jak dobra wiadomość, szkoda tylko, że dowiaduję się o tym pod koniec dnia, a nie rankiem. Od razu złapałbym humor na cały dzień :P

01.06.2004 18:00
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Vein -->
Pierwotnego Chrono Triggera można ściągnąć z wielu stron o emulacji. Gra zajmuje niewiele, spakowana jakieś 2MB. Emulator to jakies 0,5MB. Naprawdę warto.
Z oryginalem byłoby ciężko, ale na jakiś aukcjach (zwłaszcza za granicą) można kupić wersję na PSX z animacjami jak anime.

24.05.2004 18:57
odpowiedz
Piotrek
129

Miron_77 -->
Skąd masz informacje, że oprócz engine'u i fabuły reszta ma być kiepska?
A gra została zdaje się pokazana przez Bioware, ale na pokazie zamkniętym. (o ile się nie mylę)

16.05.2004 03:24
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Również nie słyszałem o czymś takim. Raczej mało prawdopodobne, ponieważ w przygodówki zwykle grają ludzie dobrze znający angielski. Ale może jakiś fan spróbował przetłumaczyć... (zadanie to jednak karkołomne, czekałaby go masa pracy... a to tylko zmniejsza szanse na patcha)
W każdym razie powodzenia w szukaniu :)

13.05.2004 00:22
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Cóż, pierwsze screeny wyglądały bardzo obiecująco.
Za to te najnowsze są o niebo lepsze.
Wszystko wskazuje na to, że CD Projekt szykuje nam bardzo, ale to bardzo dobrą grę... :)
Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia :)

13.04.2004 15:35
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Gdy kupowałem w CD-Projekcie, to prawie zawsze byłem zadowolony jeśli chodzi o cenę, poziom lokalizacji oraz wydania. Gdyby tylko gry były wydawane nieco szybciej...
Powodzenia w dalszej działalności CD-Projekt :)

25.03.2004 23:53
👍
odpowiedz
Piotrek
129

deTorquemada --> Spróbuj zagrać ponownie. Naprawdę warto - Deus Ex ma wyjątkową fabułę oraz klimat, grę można przechodzić na wiele sposobów, tzn. każda misja ma wiele rozwiązań... Ale co ja tam Ci będę opowiadał, na pewno sam wiesz o tym wszystkim :) Oczywiście nie musi Ci się spodobać, ale kto wie, może tym razem Cię wciągnie... :)

20.03.2004 16:47
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Zodiac ma rację. Kilka lat temu to była naprawdę dobra gra. A grafa, którą tak krytykujecie, uważana była za bardzo dobrą...
i.

02.03.2004 01:21
😒
odpowiedz
Piotrek
129

Grałem jakiś czas temu w pierwszy rozdział Siege of Avalon i grało się całkiem fajnie. Jakoś mnie wciągnęło. Wątpię jednak, abym teraz zainteresował się tą grą - mam zbyt duże zaległości jeżeli chodzi o cRPG - Gothic 2, Icewind Dale 2, Morro z dodatkami, Anachronox i kilka japońskich RPG. Wszystkie te gry są jak dla mnie o wiele ciekawsze niż SoA, które po prostu zostało wydane zbyt późno (jak to pisze Mastyl w pierwszym poście)...

16.02.2004 11:57
odpowiedz
Piotrek
129

Swego czasu grałem trochę w Raymana 2 i gra jest rzeczywiście fajna. Dobra grafika, wysoka grywalność, jakiś taki specyficzny klimat. Warto zagrać. i.

08.02.2004 04:39
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Hm, o ile się nie mylę, to z tego poradnika korzystałem jeszcze na Tower of Dreams... :)
(poradnik do M&M VII na 100% pojawił się jeszcze na ToD, jeśli chodzi o M&M VIII to chyba też tak było, ale właśnie nie jestem pewny... :/)
i.

10.04.2003 22:06
👍
odpowiedz
Piotrek
129

Gra powinnna chodzić tak samo jak część pierwsza:)
T.i T.i. M.i.

04.12.2002 15:26
odpowiedz
Piotrek
129

Pograłem sobie chwilkę w to demo i zapowiada się ciekawie. Jakiś ogromnych zmian nie widać jak na razie. Grafika, sterowanie, walka - tutaj prawie wszystko zostało po staremu ( na szczęście zmieniono system zmiany ewkipunku na wygodnieszy). Jak dłuzej pogram to coś więcej napiszę. W każdym razie Gothic II zapowiada się bardzo ciekawie.

03.07.2002 22:56
😍
odpowiedz
Piotrek
129

Kupiłem to w 1 numerze Extra Gry. Recenzje gra miała rózne (w SS miała chyba dobrą, w ŚGK stwierdzili, że gra jest beznadziejna). Gra może nie była najgorsza. Ale teraz raczej mało prawdopodobne, żeby się podobała. Już wtedy można było czepiać się grafiki. A co by nie mówić, grafika ma w takich grach duże znaczenie.

24.06.2002 13:38
odpowiedz
Piotrek
129

Ktoś już pisał o tym w tym wątku. Na Regnę dostajesz się z Dagger Wound Island (Krwawego Sztyletu czy jak to tam jest w polskiej wersji). Na jednej z wysepek będzie budynek chroniony przez piratów, a w nim łódź podwodna.
Aha, budynek pojawi się dopiero po jakimś czasie. Najpierw musisz dostać zadanie, aby popłynnąć na Regne i zrobić co trzeba.

24.06.2002 13:29
odpowiedz
Piotrek
129

Rzeczywiście gra ma wszystkie wymienione w recenzji wady. Na początku niezbyt podobała mi się. Miałem nawet ochotę przestać w nią grać. Ale potem jest już tylko lepiej. Gra niesamowicie wciąga. Grafika przestaje już przeszkadzać. Może trochę żał wciąż tego inventory (chociaż narysowane tam postacie wyglądają bardzo ładnie, szkoda tylko że jest ich tak mało). Jak ktoś jest fanem serii M&M, to gra mu się powinna spodobać.

13.06.2002 14:29
odpowiedz
Piotrek
129

A dlaczego niby NWN ma mieć większą cenę od pozostałych? Gra jak każda inna.

22.04.2002 15:19
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Ja z kolei nudę czułem przy Heroes 3. Właściwie dlatego, że tyle grałem w poprzednie części, a ta nie oferowała prawie niczego nowego. W HoMM4? Pograłem kilka godzin i pewnie wkrótce też mi się znudzi (chociaż jak na razie zmiany bardzo mi się podobają).

05.03.2002 13:54
😱
odpowiedz
Piotrek
129

A jeśli mowimy już o recenzji Gorasula to powiem jedno. Wszyscy trabią o tym jak CDP spartaczył polska wersję: blędy przy instalacji, brak polskich liter przez co ine można przejść trybu przygodowego. O kiepskiej lokalizacji było tez w recenzji na Gry-Online. Co ciekawe na jednym z serwisów napisali coś takiego:
"Spolszczenie gry zostało wykonane w sposób profesjonalny, ale do tego firma CD PROJEKT chyba już nas przyzwyczaiła. Brak błędów literowych, pozostawienie nazw własnych i dowcipne dialogi, sprawiają że texty po prostu chce się czytać."

Dziwne, co? Do tego wszyscy mówią, że gra jest krótka (Adamus w recenzji także o tym napisał). A tu fragment recenzji pewnego serwisu:
"Biorąc pod uwagę jakość produktu (4 CD!!!), długość gry i cenę, nie pozostaje mi nic innego jak wystawić tej grze ocenę bardzo dobrą."

Co jesli ktoś zasugerował się taką recenzją i kupił Gorasula spodziewając się świetnie spolszczonej i długiej gry cRPG?!

06.02.2002 16:44
odpowiedz
Piotrek
129

Nie trzeba w Icewind Dale cofać się co chwila, aby otpoczywać! Wystarczy, że wybijesz wrogów, którzy są w pobliżu ciebie.

16.12.2001 19:48
😃
odpowiedz
Piotrek
129

Też tak myslałm po przytaniu p.r.g.k. i zapowiedzi tej gry. Demo mnie jednak totalnie dobiło. Gra jest strasznie powolna. Nasz bohater porusza sie po prostu ślimaczym tępem. Zanim gdzieś dobiegnie można się już zniechęcic do samej gry. Poza tym jak wskażesz na jakiś obiekt np. szafę to bohater do niej zawsze idzie. Nie można mu kazać biec! Nie wiem, czy to ja coś źle robiłem, ale podwójne kliknięcie nie działało. Biegnie tylko, jak mu się kliknie na powierzchnie, po której łazi.
Grafika nie wygląda najlepiej. Ale może być (oczywiście jeśli ktos oczekuje BG2 w 800x600 i full detali to się zawiedzie - nie ma nawet porównania)
Ale gra ma niewątpliwie kilka plusów. Na pewno na uwagę zasługuje fakt, iż miecz dostępny od początku gry zyskuje doświadczenie. Jakos mi sie skojarzyło z Tormentem. Z mieczem chyba można gadać (ale grałem jakis czas temu, więc nie mogę tego stwierdzić na 100%). Cały poczatek jest zresztą podobny do Tormenta.
Gra zapowiadała się ciekawie, ale jesli w stosunku do dema w pełnej wersji nic sie nie zmieni, to może to być duża porażka. Na szczęście demo było wydane chyba już dość dawno i część błędów być może została naprawiona. Poza tym gra ma być na 4CD, więc chyba nikt nie robiłby kiepsiego produktu aż na tylu płytkach. Zobaczymy już niedługo.
A co wy myslicie o Gorasulu? Grał ktoś w to demo lub pełną wersję?

13.12.2001 22:53
odpowiedz
Piotrek
129

Już jutro!

09.12.2001 17:29
odpowiedz
Piotrek
129

Aha, ja chcę grę głównie na multiplayera. Uważacie, że HL jest wiele lepszy od Wolfa? Czy mając Blue Shifta będę mół grać na multi?

09.12.2001 17:24
odpowiedz
Piotrek
129

Coraz więcej gier On-Line - fajnie, ale niekoniecznie fajnie w Polsce. Zbyt wiele osób ma kiepskie łącza i niestety osoby takie nie wiedzą, co gry takie mogą zaoferować. I na razie coś się to nie zmienia.

09.12.2001 13:35
odpowiedz
Piotrek
129

Ja tam uważam, że Jagged Alliance jest trudniejszy od FT.

05.12.2001 00:00
odpowiedz
Piotrek
129

To ja mam pytanie. Lepiej kupić Wolfa czy HL Generacja ver 2.5. Demo Wolfa bardzo mi się podoba. Ale ta cena. Jest w ogóle sens to kupować? Za Hl płace mniej, a dostaje kilka płytek. Co wy radzicie?

11.11.2001 11:34
odpowiedz
Piotrek
129

Ciągle próbuje się zabrać do FF8 raz jeszcze i po przeczytaniu tego wątku chce mi się coraz bardziej. W grze byłem już daleko i podobała mi się (ale nie tak jak siódemka czy szóstka), ale musiałem przestać chwilowo grać, a ktoś z rodzinki akurat skasował mi save'y.
Teraz boję się, że nie starczy mi cierpliwości przez GF. Ale chyba trzeba w końcu skończyć tą grę.

09.11.2001 17:37
odpowiedz
Piotrek
129

Jeśli już mówimy i japońskich RPG to lepsze wg. mnie są FFVI i FFVII no i Chrono Trigger. FFVIII nie jest złe, ale walki są mocno przydługie. Ja własnie przez nie gry nie ukończyłem. Finale lubie i grałem w różne części, ale podczas animacji GF'ów strasznie się nudziłem.

29.09.2001 20:52
odpowiedz
Piotrek
129

MM6 nie było tłumaczone. Masz rację jeżeli chodzi o część 7 i 8.

29.09.2001 19:48
odpowiedz
Piotrek
129

Leo987 --> Dlaczego uważasz, że EU nie warto kupować za 30 zł?

29.09.2001 15:05
👍
odpowiedz
Piotrek
129

A ja właśnie kupiłem ŚGK. I mam problem. Czekam na Arcanum, mam M&M6, ściągam właśnie Daggerfalla (za jakąś godzinkę będę miał) i kusi mnie EU, bo dawno nie grałem w porządną strategię. I co wybrać:)

29.09.2001 12:20
odpowiedz
Piotrek
129

Cholera, M&M6, Europa Universalis. I co tu wybrać? Na razie czekam na Arcanum. M&M6 mam tylko pirata. W EU nie grałem, więc może w oczekiwaniu na Arcanum warto sobie zagrać.

28.09.2001 15:44
odpowiedz
Piotrek
129

Ja kupiłem 2 lata temu Celerona 500 MHz z Rivą TNT2 i gram na nim do dziś. A że gram w cRPG, to mi w zupełności wystarcza. Jedyny problem to tylko moje 64 MB RAM...

22.09.2001 11:08
odpowiedz
Piotrek
129

Ja gram na Celeronie 500 MHz, Rivie TnT2 M64 32 MB i uwaga tylko 64 MB RAM. Gra dość dugo się wczytuje, ale jak się już wczyta to chodz nieźle. A co do gry, to jest świetna. Dawno już nie grałem przez kilka dni w jakieś demo non stop

21.09.2001 20:55
😊
odpowiedz
Piotrek
129

Randall - człowiek, który kilka lat temu artykułami w Gamblerze zachęcił mnie do cRPG. Niby nic specjalnego, że takie gry mi się spodobały, ale ja wcześniej cRPG po prostu nie znosiłem.

07.09.2001 18:03
😒
odpowiedz
Piotrek
129

Kurcze, Play-It przesuwa premiere już kolejnej gry, którą lokalizuje. Najpierw Arcanum, teraz Max. Na cholere biorą się za to jak nie mogą sobie poradzić.

08.04.2001 12:26
odpowiedz
Piotrek
129

Co do nowego produktu Metropolis to dowiedziałem się o nim dopiero z wywiadu. Szkoda, że w wywiadzie nie było nic na temat upadku projektu Two Worlds.
A tak wogóle to jak to w końcu ma być z Wiedzminem i Metropolis. Były pierwsze screeny, a potem cisza. Czy ktoś coś wie?

31.12.2000 21:15
odpowiedz
Piotrek
129

Nie znam perfekcyjnie angielskiego, więc do tłumaczenia się nie będę przyczepiał. Jednak to, co najbardziej razi w DII PL to głosy bohaterów. Trochę dziwne jest, gdy opowiadająca o problemach całego miasta (które mają być przerażające) osoba ma głos całkowicie szczęśliwy i zadowolony. Niszczy to zupełnie klimat. Co do tego, że DII wogóle zostało przetłumaczone na polski, to uważam, że to całkowita pomyłka. Nie ma tu zbyt dużo tekstu (w porównaniu do wielu innych spolszczanych gier) i zadania są na tyle łatwe, że mało doświadczony gracz sobie poradzi.