Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

schwytajmnie ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.11.2017 23:55
odpowiedz
schwytajmnie
1

- Zapamiętasz?
Aram chwycił kawałek papieru, z naszkicowaną nań węglem facjatą mężczyzny. Była to dość łagodna, na swój sposób nieco chłopięca twarz, którą zdobiły wielkie oczy. Przebiegł wzrokiem po narysowanej podobiźnie, po czym zgniótł w dłoni trzymany arkusz i upuścił go do ogniska.
- Znajdziesz go? - zakapturzony osobnik zadał kolejne pytanie. Odpowiedź na poprzednie pytanie najwidoczniej go usatysfakcjonowała.
Aram skinął głową.
- Doskonale – tym razem to nieznajomy pokiwał głową – zatem wiesz co robić.
Owszem, wiedział. Dlatego obrócił się na pięcie, niemal od razu po usłyszeniu tych słów i zanurzył się w ciemności, która wgryzała się w kopułę światła, jaką tworzyło wokół siebie ognisko.
- Uważaj na Templariuszy… - Aram usłyszał jeszcze ostatnie słowa za swoimi plecami.
Wiedział, że musi na nich uważać. Jeden z wojowniczych zakonów osiadł na tutejszych ziemiach już dawno temu i przez długi czas sprawiał Polakom rozliczne problemy. A zlikwidowanie oficjalnych struktur państwa krzyżackiego wcale nie musiało oznaczać, że ich tajne służby przestały kiedykolwiek zupełnie funkcjonować. To była ostatnia rzecz, o jaką można było podejrzewać Templariuszy.

*****

Tadeusz nałożył na głowę perukę i przejrzał się w lustrze.
- Hugo – zawołał do mężczyzny siedzącego na sofie, w tym samym pomieszczeniu – wszystko gotowe?
- Tak, zebranie zwołane – odrzekł mu – myślę, że czas zacząć.

*****
Pałac Radziwiłów był prostą, choć estetyczną budowlą. Jej płaskie ściany, tu i ówdzie przyozdobione skromnymi reliefami, nie dawały zbyt wielu szans na wspinaczkę. Być może dlatego, żaden z żołnierzy stojących na straży nawet nie pomyślał, by spojrzeć na dach, po którym przemykały cienie. Wśród nich Aram.

Pierwszy cień padł martwy bez najmniejszego szelestu. Sztylet asasyna przebił mu tchawicę błyskawicznym ruchem, nawet nie zdążył dobyć z siebie żadnego jęku bólu czy rozpaczy. Drugi cień padł chwilę później, z aortą przeciętą w poprzek od nadzwyczaj ostrej klingi handżaru. Trzeci cień spostrzegł, że coś jest nie tak. Lecz nim zdążył zaragować, chwycił się za rozpłataną szyję, próbując zatamować krwawienie. Był już jednak praktycznie martwy.

Później były jeszcze trzy cienie. Umarły szybko.

Następny cień, jaki spotkał, leżał już martwy. Jednak nie z jego dłoni...

- To już wszyscy - Aram usłyszał za sobą obcy głos. Obrócił się i, o zgrozo, w cieniu stojącym nieopodal rozpoznał Templariusza - spokojnie, asasynie. Jestem tu w tym samym celu, co ty. Ochronić go...

Spojrzeli na drzwi balkonowe, na które mieli z dachu idealny widok. Nikłe światło kaganków oświetlało dwie postacie, które właśnie stały przy balustradzie.

- Spisali już tę swoją konstytucję - odezwał się nagle Templariusz - jutro ją ogłoszą. A później wybuchnie wojna z moskalami - wskazał na leżące martwe cienie - i z prusakami. O to wam chodziło? Tak jak i nam...

Aram zrozumiał. Choć nie rozumiał wielkiej polityki.

Cień Templariusza zniknął w mroku nocy.