Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

flikoutsider ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.11.2017 23:49
odpowiedz
flikoutsider
1


Na szczęście rżenie koni, z pobliskiego pastwiska zagłuszyło łoskot upadającego ciała. Ale Wilski był zły – nie tak miało być. Głodówka, wszy i wilgoć zbaraskiej twierdzy sprawiły, że siły go opuściły i szybkości brakowało. Umierający gwardzista zabulgotał jeszcze, wyprężył się i znieruchomiał na ziemi. Wilski przykrył go troskliwie, przygotowanym zawczasu kocem z trawy. Wytężył resztki sił. Wzrok mówił mu że Chan nie patrzy, rozciął więc ścianę namiotu.

Islam Girej II drzemał wpółleżąc na poduszkach. Jedną rękę wciąż trzymał w misce pełnej fig. Zbytkowe tkaniny wokół zaściełały wyplute pestki. Zwyczaje, nawyki. Chan odprawił niedawno swoją nałożnicę i zapragnął się zdrzemnąć w samotności. Jak to zwykle czynił.
– Najpierw rajski odłamek – pomyślał Wilski – to on jest najważniejszy. Od razu poznał złotą i srebrną nitkę lśniącą bardziej niż w innych przepysznych tkaninach sułtańskiego namiotu. Płaszcz Henocha. Ten sam który, był w Arce Przymierza. Wyrwany Isu...
Nagle zaczęło dziać się mnóstwo rzeczy. Do środka wpadli gwardziści, Wilski złapał płaszcz, rzucił za siebie bombę dymną, po czym wypadł na zewnątrz i ruszył między namioty.
Grzmotnęło. Podniosła się wrzawa. Wilski podwinął brzeg któregoś namiotu i rzucił petardę zapalającą. Kozacy i Tatarzy biegali jeszcze bezładnie ale już dowódcy skrzykiwali ich. Z tyłu gardłowym głosem Agał-bej, dowódca gwardii wydawał komendy. Naraz znowu wybuchł tumult. To czerń zbudzona w środku nocy, niekiełznana, bez dyscypliny, bojąc się ataku Polaków zaczęła uciekać. Na to czekał tylko Wilski.

Jeszcze klika susów i znalazł się rzut kamieniem od ostatniej linii straży otaczającej obóz.

Włożył rękę do tobołka, lecz zamiast bomby złapał i wyciągnął róg płaszcza. Zamarł - sukna nie było, jakby ktoś je udarł. Ręki też nie widział - tylko tobołek i trawę .
– Więc tym jesteś – wymruczał – w samą porę objawia mi się twoja moc.
Wilski owinął się i stwierdziwszy, że spod spodu tkanina jest niemal przezroczysta, ruszył pomiędzy strażnikami, w stronę zagajnika. Już mijał pierwsze drzewa zostawiając za sobą krzyki i gdy z boku

– Tu cię mam złodzieju. – Agał-bej uśmiechał się. – Nie uciekniesz mi tak łatwo, płaszcz zostaje ze mną.

Wilski poczuł słabość. To że Agał-bej jest templariuszem wiedział. Tego, że również ma wzrok, już nie.

Templariusz zaczął obchodzić go od prawej po czym doskoczył i ciął w dłoń. Podmuch stalowego ostrza musnął skórę Wilskiego. Agał-bej nie dał mu chwili i złożył się ósemką z góry. Wilski przyjął na trzecią cześć długości ostrza od głowni licząc. Odbił i błyskawicznie ciął w skroń, lecz głowy Agał-beja już tam nie było. „Za wolny jestem, umrę” – pomyślał Wilski i postawił wszystko na jedną kartę. Zbił ostrze, zmylił, że celuje w głowę po to tylko by zamiast cięcia na pierś, szybkiego niczym kobra, które Agał-bej odgadł, zbić szablę i wbić się pod nieosłonięty bok ostrzem asassyna. Prosto w pachę. W tętnicę
Wilski odskoczył, wycofał się. Agał-bej rzucił się do przodu ale zwiotczał i opadł na kolano. Wypuścił szable, usiłując dłońmi zatamować buchającą krew. Pomiędzy drzewami zamajaczyły sylwetki Tatarów. Wilski błyskawicznie owinął się płaszczem i ruszył pędem w stronę polskich pozycji.

– Nic z tego wam nie przyjdzie – wychrypiał Agał-bej Jak nie tą to inną rękę położymy na tym kraju. – Zakrztusił się. – Nie wszyscy są nasi, choć i tak jakby nasi byli... Jarema, Ossoliński... tylko władza i siła...
Wilski biegł i uśmiechał się, ściskając brzegi płaszcza. I nie siła go pchała do przodu, bo słaby był i nie nakaz władzy żadnej Tylko pragnienie wolności.