Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Wiśniowy Naleśnik ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

17.11.2017 21:41
odpowiedz
Wiśniowy Naleśnik
1

Do Johna Talbot'a

W pergamin któren teraz w prawicy trzymasz i z błogosławieństwa Ewy w zdrowiu czytasz, wsiąkł nie jedynie inkaust ciemny, a również fetor cuchnący setek ciał ducha pozbawionych. Śród nich, z agonią niemożebną na gębie wyrzeźbioną, leży sam von Jungingen. Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego i, o czym niewielu wiedzę posiada, Wielki Mistrz Zakonu Templariuszy. Leży tam z gardłem rozoranym, a jucha z niego wściekle buchająca moją to szatę spryskała. Niechaj mars konfuzji i zdumienia z Twego czoła zniknie. Pewien żem jego drugiej tożsamości i honorem za prawdziwość tego gotów ręczyć jestem.

W 154 lata od upadku Twierdzy Zarania Alah Amut, dziedzictwo La-Ahada nadal nieprzerwanym pozostaje. Wiktoria to doniosła, radości wielkiej godna. Euforii dopełnia pojęcie, iż trudem syzyfowym i nakładem istnień wielu Braci, pierwszy raz od stulecia niemalże, kiedyż to de Molay dekretem Filipa IV na stosie sczezł, a templariusze niczym szczury strachem zdjęte do podziemia zeszli i w konfidencji działać jęli, zdołaliśmy ichniego Mistrza wytropić i do śmierci doprowadzić.

W matczynej mej ziemi odpór templarskim psubratom dajemy silny, atoli knowania ich bezecnych emisariuszy i jad przezeń sączony w uszy szlachty europejskiej, wpływy ich zwiększyły niepomiernie. Ich bezdenna rządza i zachłanność, fałszywym całunem religijności okryte, doprowadziły do insurekcyi księcia Witolda na żmudzkich włościach mu przynależących. W sukurs poszedł mu brat, miłościwie nam panujący Król Władysław. Wszyscyśmy świadomi byli, że rychło bitwa nastanie i przygotowań doń pora nadeszła. Przypadkiem jeno na jednym z gościńców szpiega w przebraniu weneckiego merchanta przechwyciliśmy. Spytki zaciśnięty jęzor w mig mu rozwiązały. Wtedyśmy dowiedzieli się kim po prawdzie jest von Jungingen. Brat mój Zawisza, wiadomość ową wnet do naszego Władcy przekazał i rozkaz otrzymał by Urlich, niezależnie od batalii wyniku, pobitewnego jutrzenki blasku nie zaznał.

Eter na polu boju gęsty był od przedbitewnej ekstazy, która nawet wątłych i małej wiary ludzi, walecznością wypełnia. Patrzyłem to wszystko z gaiku skryty w kniejach zacienionych, czekając na ważki moment, który zarutko miał nadejść. Z południa objawieniem ferwor bitewny rozszalał się diabelnie. Z piątym dzwonem bitwy trwania, krzyżackie zastępy widmo śmierci swej jasno ujrzały i w rozsypkę poszły. Wtem ukazał się arcywróg nasz. Czmychnięcia próby się chwytał w świty otoczeniu. W wojenną kipiel żem się rzucił, mieczem tnąc konia jego. Ogier z impetem się zwalił na glebę ubitą stóp tysiącami, łamiąc jeźdźca nogę. Dwóch rycerzy go broniących położyły sztylety w ich lica rzucone. Resztę w pył rozbiła ariergarda księcia Witolda ścigająca umykający tabor krzyżacki. Pozostałżem z wrogiem sam. Czas spowolniał krzynę, wzrok mój zmatowiał i wyostrzył się, jako ostrze wysuwające się z mego karwasza. Mistrz pełzał niby robak za nogę kurczowo się łapiąc. Pardonu jednakowoż nie błagał. Z konsternującą mnie godnością przyjmował mój dar, gdym jego szyję na pół dzielił.

Pomnij, żem zgodnie z Kredo, na peany i zaszczyty nie łasy, przeto gloria za Mistrza głowę, na Mszczuja ze Skrzynna spłynęła, który truchło na pobojowisku odnalazł.

Raduj się zatem wspólnie ze mną póki triumf świeży.

Jan Farurej

post wyedytowany przez Wiśniowy Naleśnik 2017-11-17 21:43:58