Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

agimagi ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

24.11.2017 17:18
agimagi
1

Jesli nadal by mialy byc strinnicze konkursy to szkoda czasu na nie jak tylko wywala sie juniorow z wolki o wygrana

17.11.2017 23:58
odpowiedz
agimagi
1

Do Zbaraża dotarłem z Mikołajem Skrzetuskim który przybył by wspierać księcia w obronie Zbaraża. Jednak jednym z moich zadań po za zlikwidowaniem Tuhaj-beja było ocalenie rajskiego jabłka przed żądnymi władzy nad światem templariuszami , było ono bowiem ukryte w murach twierdzy. Twierdza była nacierana przez ordy tatarów tabory kozaków , nie miałem jak opuścić twierdzy by ukryć artefakt w bezpiecznym miejscu gdzie templariusze nie mieli sposobności na jego zdobycie. Ataki trwały w nieskończoność, wydawało by się że nigdy nie ustaną, ale odpieraliśmy je jeden za drugim. W końcu w twierdzy zaczęło brakować żywności i książę podjął próby wysłania posłańców o odsiecz do króla. Gdy ci nie wracali ani nie było widać by odsiecz nadciągała wpadłem na pomysł jak wyniosę artefakt z twierdzy i gdzie go ukryje. Gdy zaczęło brakować prochu za moją namową Skrzetuski wstawił się do księcia z chęcią wyruszenia z posłaniem do króla, który był wraz z armią w Toporowie(tam ukryje jabłko). Zgłosiłem się więc wraz ze Skrzetuskim do wykonania zadania doręczenia listu królowi,w ten sposób mogłem ocalić nie tylko artefakt ale i mojego kompana Mikołaja Skrzetuskiego przed losem wcześniejszych śmiałków. Posłańcy wyruszający samotnie nie wracali pewnie ranni nie docierali a inni trafiali na pal ku przestrodze ze nie ma wyjścia po za granice obozów tatarskich i nie ma drogi ucieczki, choć nikt w twierdzy nie myślał o ucieczce, dumni i honorowi Polacy nie tylko szlachta ale i prości ludzie walczący u boku księcia Jeremiego nie myśleli uciekać przed tatarami i kozakami mimo wyczerpania i głodu. Ale miałem jeszcze jeden cel Tuhaj-bej którego bractwo nakazało zabić.
Jeszcze tego samego dnia miałem szanse wypełnić zadanie zabicia Tuhaj-beja. W trakcie odpierania natarcia zauważyłem go ruszyłem w jego stronę w ferworze walki pokładając jeden za drugim stojących na drodze tatarów. Dotarłem do Tuhaj-beja i utopiłem ostrze tuż pod jego sercem o ile je miał . Gdy zsunął sie z konia prawie martwy, wielki Tuhaj-bej prosił o łaskę i prosił o szybką śmierć. Zostawiłem go konającego w męczarniach na polu bitwy ale dzięki temu co powiedział bym nie pozwolił mu zdychać jak psu wiem jak opuścić w miarę niezauważonym przez tatarów . W nocy wraz ze Skrzetuskim ruszyliśmy na moczary gdzie wypływało dziennie wiele trupów one pomogły maskować naszą obecność w wodzie. Przed opuszczeniem Zbaraża wydostałem artefakt i ukryłem w menażce dla niepoznaki. Udało nam się ominąć 2 punkty kontrolne tatarów ale przy trzecim niespodziewanie Skrzetuski natknął się na tatara który okradał wypływające zwłoki i (gdyby był sam nie wiem czy dotarł by do króla) wtedy kazałem Skrzetuskiemu uciekać a tatar i jego kompan posmakowali mojego ostrza. Upewniając się ze jest bezpiecznie dogoniłem kompana i ruszyliśmy do Toporowa. Zadanie poselskie wykonane a król ruszył z odsieczą ja z nim ,ale przed tym ukryłem artefakt w podziemiach Toporowa . W drodze z odsieczą zaskoczyły nas orda tatarów z Chanem i kozacki tabor z Chmielnickim. Chan był pazerny na łupy i łasy pochlebstw wiec udało się go przekupić paktem ziemie którymi będą wracać mogą plądrować a Zbaraż i czernie i ich ziemie trafią do kozaków nie całkiem o to chodził mi ale i tak templariusze nie dostana tego co chcieli a ludzie z księciem mogą opuścić spokojnie bez obaw twierdze