Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Publicystyka Czy twój głos ma znaczenie? Wybory moralne w grach od lupą

24.03.2020 18:45
thekid2
2
9
odpowiedz
thekid2
55
iLove

karbon44

No nie wiem, ja tam jak przechodzę jakąś grę to staram się podejmować decyzje zgodnie z tym "co ja bym zrobił na miejscu bohatera". Nie przechodziłbym jeszcze raz tej samej gry tylko po to by zobaczyć jak będą wyglądać konsekwencje decyzji podjętych "wbrew sobie".

24.03.2020 17:52
1
karbon44
8
Legionista

Najbardziej właśnie ubolewam że deweloperzy kłamią że w ich grach wybory mają znaczenie, a jeszcze nikt nie spróbował stworzyć małej gry np niewielkie miasteczko akcja dzieje się przez 3 dni i koniec ale nasze decyzje mają rzeczywiste znaczenie więc skończenie gry w np te 4 godziny zachęci nas do ponownego odegrania jej na zupełnie inny sposób, warto dodać aby same wybory nie były tylko linią dialogów tylko np widzimy spaloną wioskę wypytujemy się ocalałych jak do tego doszło, za drugim razem kiedy będziemy przechodzić tę grę wiedząc że stanie się to 2 dnia po prostu tam wyruszymy wcześniej żeby nie dopuścić do takiego stanu rzeczy.

24.03.2020 18:45
thekid2
2
9
odpowiedz
thekid2
55
iLove

karbon44

No nie wiem, ja tam jak przechodzę jakąś grę to staram się podejmować decyzje zgodnie z tym "co ja bym zrobił na miejscu bohatera". Nie przechodziłbym jeszcze raz tej samej gry tylko po to by zobaczyć jak będą wyglądać konsekwencje decyzji podjętych "wbrew sobie".

24.03.2020 19:15
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Jerry_D
8
Pretorianin

Ach to pytanie w ankiecie. Niby takie proste, a takie trudne. Niby z matematycznego i pragmatycznego punktu widzenia oczywiste jest, że lepiej, żeby zginęła jedna osoba niż pięć.

Ale to tylko w sferze matematycznej abstrakcji, a kiedy w grę wchodzą prawdziwi ludzie, nic nie jest tak proste. Co jeśli wiesz, że ta jedna osoba jest "dobrym człowiekiem" z kochającą rodziną i wieloma przyjaciółmi, a te pięć to seryjni zabójcy czy inni zwyrodnialcy, po których nikt by nie zapłakał? Albo w drugą stronę. Co jeśli ta jedna osoba jest kimś kogo znasz, może przyjacielem, członkiem rodziny, a tamte pięć to wycieczka z jakiegoś kraju na drugim końcu świata, ludzie, o których zupełnie nic nie wiesz, nigdy ich nawet nie spotkałeś i nawet nie posługujecie się tym samym językiem? I jakie właściwie mamy prawo decydować? Etyka i prawdziwe wybory moralne nigdy nie są tak proste, jak się wydaje przy abstrakcyjnych rozważaniach o wagoniku.

A jeśli chodzi o same gry, to chciałbym, żeby wybory gracza rzeczywiście potrafiły wiele zmieniać, ale rozumiem, że z przyczyn technicznych i finansowych to zwykle niemożliwe. Tu jeszcze przez wiele lat będą miały przewagę klasyczne RPG prowadzone przez dobrego mistrza gry. Ale naprawdę dobrego, bo miałem okazję grać u takiego, który jak już wymyślił sobie historię, to nie dało się zboczyć z wyznaczonej ścieżki, niezależnie od tego, jakich nieprawdopodobnych środków musiał użyć MG, żeby nas na niej utrzymać.

24.03.2020 20:01
Zły Wilk
3.1
1
Zły Wilk
21
Pretorianin

Pytanie w ankiecie to znany i miliony razy wałkowany w internecie tzw "dylemat wagonika". Życie mnie nauczyło że to kompletna bzdura. Deklaracje ludzi przeważnie nie mają żadnego zdarzenia w konfrontacji z rzeczywistością. Nie żebym znał takich którzy stanęli przed opisanym wyborem. Znam za to ludzi którzy mówili "gdybym był/miał/mógł, to wtedy..." a kiedy rzeczywiście byli/mieli/mogli " zachowywali się zupełnie inaczej niż deklarowali. Taki dylemat ma dokładnie taką samą wartość jak w grze, czyli zerową.

24.03.2020 20:19
Metaverse
3.2
Metaverse
14
Konsul

Jerry_D - nie o to tutaj chodzi kim sa ci ludzie. Zakladamy ze nie mamy pojecia kim sa i wszyscy wygladaja podobnie (na wypadek gdyby ktos mial podjac decyzje z pobudek rasistowskich).
Przestawiajac zwrotnice bezposrednio powodujesz ze ginie ten jeden czlowiek czyli wykonujesz na nim wyrok smierci.
Jesli nie przestawisz to owszem zginie 5 ale wlasciwie nie bedziesz ich mial na sumieniu, w koncu to nie Ty ich tam przywiazales i nie twoja wina ze jakis wagonik wyrwal sie spod kontroli. I wreszcie, jak to slusznie zauwazyles, jakie mamy prawo zeby decydować kto ma życ a kto ma umrzec.

25.03.2020 22:03
3.3
hemik9
81
Pretorianin

Ten dylemat z wagonikiem to już widziałem. Był on opisany jako test na psychopatę. Podobno jest opracowany przez psychiatrę. Chodzi o to, że tylko psychopata jest w stanie podjąć decyzję o zabiciu kogoś, nawet w celu uratowania innych.

26.03.2020 17:51
Metaverse
😉
3.4
Metaverse
14
Konsul

hemik9 - nie wiedzialem ze to taki test, napisalem co mysle. Czyli wynika z tego ze nie jestem psychopata? A tak sie staram za takiego uchodzic.. probuje np nie zarazac sie ziewaniem

24.03.2020 20:22
4
1
odpowiedz
stix_78
7
Legionista

Grą w której naprawdę czułem, że wybory moralne mają znaczenie był Detroit Become Human.
Można grać kilka lub kilkanaście godzin.
Bohaterowie mogą zginąć (ich wątek nieodwracalnie się kończy), lub żyć dalej, a każda śmierć ma wpływ na zakończenie (na fabułę również).
Mogą przeżyć wszyscy, a może nikt.
Gra może być przez twoje działania znacznie krótsza, niemniej wiesz, że na to miały wpływ twoje decyzje.
Nie oceniam tutaj, czy jakikolwiek wybór w grze był "moralniejszy", "lepszy", bardziej "humanitarny".
Warunek świetnej zabawy jest jeden- żadnych spojlerów przed grą.

24.03.2020 20:22
5
3
odpowiedz
VODKA18
6
Legionista

Spycham grubasa.

24.03.2020 20:52
StormRaven
6
2
odpowiedz
StormRaven
13
Centurion

zatrzymuję wagonik

24.03.2020 22:12
Flambeed
7
odpowiedz
1 odpowiedź
Flambeed
7
Legionista

"Jeśli mam wybierać, pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale."

24.03.2020 23:52
arianrod
7.1
arianrod
17
Pretorianin

GŁEMBOKIE!

24.03.2020 22:15
rj
8
odpowiedz
rj
127
Konsul

W Detroit jak ktoś wyżej pisze, też czułem że moje wybory mają znaczenie a patrząc na gameplaye widać że niekiedy niektórych scen w ogóle nie zobaczymy, inne wyglądają po prostu inaczej, a los bohaterów którymi kierujemy jak i pobocznych, też jest w rękach gracza. Wiedźminy robiły to całkiem nieźle. Alpha Protocol też miał bardzo fajnie zrobione wybory które miały potem jakieś konsekwencje.

24.03.2020 22:26
typical hater
😁
9
1
odpowiedz
typical hater
44
Aedan Cousland

Wybór w TWD podany jako dobre rozwiązanie jest akurat nienajlepszym przykładem, bo po pierwsze jest dwubiegunowy, choć rozgrywka na to nie wskazuje, mając do wyboru wstrzymać się z decyzją albo strzelić do kobiety dostajemy widok celownika, czyli mogę strzelać, w co chcę? Otóż nie, gra nie przewiduje możliwości spudłowania ani zastrzelenia jednego z zombie uganiających się za ową kobietą, co przy ich ilości może byłoby bez sensu, ale gdy celujesz z pół metra od niej a trafiasz prosto w nią, i jeszcze gra mówi ci jak to przez łaskę marnujesz nabój i ściągasz zagrożenie sytuacja staje się kuriozalna. Poza tym skoro nie możesz nawet spróbować jej ocalić, jej śmierć też nie wywiera na graczu wrażenia, skoro bezwzględnie od jego decyzji kobieta ginie, brak poczucia sprawczości, i to nieumyślny z winy dewelopera. Co najlepsze cały tragikomizm można byłoby obrócić pozytywnie bez implementacji systemu trafiania, bo najwyraźniej celowanie (nie) działa na zasadzie bardzo szerokich pól, dogrywając dialog i custcenkę, gdy bohatera coś rozprasza i nie trafia, załamująca się skrzynia, a może kenny próbowałby nas powstrzymać, co dawałoby pole do konfliktu, do działania, wyboru moralnego.

post wyedytowany przez typical hater 2020-03-24 22:34:56
24.03.2020 23:49
berial6
10
odpowiedz
1 odpowiedź
berial6
112
Donut Hole

Problem z wyborami w grach jest taki, że często "moralność" to kwestia bycia zwykłym człowiekiem albo skończonym ch***em.
Najbardziej to chyba widać w niesławnym Fable, gdzie można wybrać ścieżkę bohatera bądź kręcącego wąsa złolca gorszego od najbardziej typowych złolców ze starych filmów z Bondem- no po prostu typ człowieka, który zabiera dziekcu lizaka.

A najlepszy wybór, z jakim się się spotkałem to ten w Nier: Automata- wybór z Pascal, gdzie opcje są 3, z czego moralność każdej jest zupełnie odwrotna od tej, która wydaje się być odpowiednia. A jeśli chodzi o "wielkie" wybory- zdecydowanie Shin megami tensei, praktycznie każda odsłona.

Ale najczęściej i tak się słyszy o "moralności" rodem z Heavy Rain czy Detroit, gdzie zazwyczaj gracz ma do wyboru opcje normalną oraz bycie wypranym z emocji degeneratem.

post wyedytowany przez berial6 2020-03-25 00:21:59
25.03.2020 01:32
10.1
stix_78
7
Legionista

Nie czytajcie spojlerów, jak nie chcecie popsuć sobie zabawy.

W Detroit wybory nie są proste,już od pierwszych scen-

spoiler start

jesteś "miękki" może ci się udać i ocalisz dziewczynkę na dachu- choć pośrednio lub bezpośrednio zabijesz Dawida. Z kolei w domu Todda jeśli jesteś miękki i stoisz grzecznie to doprowadzisz do śmierci Alice i Kary. Jeśli zaś grasz kozaka to możesz zabić Todda- co później okazuje sie dość wątpliwe moralnie

spoiler stop


Nie da się tutaj tak jednoznacznie być tym złym lub dobrym- wszyscy bohaterowie są ciekawi.
Jeśli jednemu się powiedzie i oczekujesz fanfar na koniec to dostajesz kubeł pomyj

spoiler start

Connor w nagrodę za wykonanie misji zostaje wyłączony i zastąpiony przez nowszy model- dzięki.

spoiler stop


Zachowanie jednego bohatera wpływa na innych

spoiler start

jeśli Marcus jest agresywny to ginie na granicy Luther/Jerry/Kara/Alice- w zależności od wcześniejszych wyborów.

spoiler stop


I to są wybory, a nie jaki mieczyk dostanę na końcu i czy będzie buzi od wybranki.
Już bym widział wrzaski, jakby u Mengego nieodwracalnie ginęła Triss, Geralt z Ciri nie był nieśmiertelny, a grę kończył by Lambert i to wcale nie byłoby też takie pewne.

post wyedytowany przez stix_78 2020-03-25 01:41:30
24.03.2020 23:55
Miodowy
11
2
odpowiedz
Miodowy
41
Nigdy nie był młody

Przykład Fallaouta jest chybiony - to są opcje, a nie wybory miedzy czymś a czymś. Nie musimy nic robić z powyższych. A jeśli decydujemy się robić "źle", bo kreślimy swoja postać na kogoś złego to chyba oczywiste, że to właśnie jest roleplay.

post wyedytowany przez Miodowy 2020-03-25 00:06:21
25.03.2020 09:02
Śniący
12
odpowiedz
Śniący
0
Legionista

Najgorzej jak jakiekolwiek wybory są wciśnięte na siłę i przecież i tak z góry wiadomo co wybierzemy - dajmy na to z ostatnich gier Terminator - możemy odmówić poszukania czegoś dziecku, ale automatycznie zamyka nam to questa i w perspektywie exp. Więc nie opłaca się w ogóle nikomu odmawiać.

26.03.2020 08:29
13
odpowiedz
TheLastJedi
59
Konsul

karbon44 chyba najbliżej takiej gry jest pathologic 1 i 2

26.03.2020 09:40
Irek22
14
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Irek22
106
Grzeczny już byłem

Brak wyborów moralnych mi nie przeszkadza. Wkurza mnie natomiast, gdy przed premierą twórcy pitolą, jak to duży wpływ na fabułę i świat oraz postrzeganie naszego protagonisty będą mieć wybory, których dokonamy, a po premierze gry okazuje się, że to wszystko pic na wodę. I na tym polu największym rozczarowaniem jest dla mnie Wiedźmin 3, w którym z jednej strony wybory same w sobie nie mają praktycznie żadnego znaczenia*, a po drugie rozczarowanie jest tym większe, że w Wiedźminie 2 CD Projekt Red pokazał, że potrafi dobrze rozwiązać rozgałęzienia fabularne spowodowane wyborami gracza i w 2011 wydawał się w tej kwestii iść w dobrą stronę, ale po 4 latach cofnął się w rozwoju.

*Jedną z wielu takich ściem w tej grze, ale za to bardzo symboliczną jest to, że nawet jeśli romansuje się z Triss, a na Skellige powie się Yennefer, żeby spadała, to - gdy Geralt przyprowadza Ciri - w Kaer Morhen i tak Yennefer rzuca się na szyję Geralta i go całuje.

Albo taki Letho - OK, jego oszczędzenie w Wiedźminie 2 daje nowe, krótkie zadanie, ale to za mało, bo później i tak to nie ma znaczenia. Bitwa o Kaer Morhen skończy się tak, a nie inaczej bez względu na udział Letho. A mógł CD Projekt Red rozwiązać to tak, że gdybyśmy oszczędzili Letho w Wiedźminie 2, to pomógłby on w bitwie o Kaer Morhen w ten sposób, że uratowałby Vesemira (ewentualnie sam by zginął), co diametralnie wpłynęłoby na późniejsze zachowanie Ciri.

post wyedytowany przez Irek22 2020-03-26 09:46:02
26.03.2020 10:12
14.1
1
Mily90
18
Centurion

Oj tak. W3 to normalny action rpg, gdzie konsekwencje wyborów mają znaczenie najczęściej tylko w ramach danego questa. Baron się powiesi i tyle, nie ma to żadnego nacisku na resztę świata. Ciri nie dowiaduje się o Baronie itd. Mało tego gra ma bolączki każdej gry tego typu na czele z produkcjami bethesdy. Zamach na Radowida? Wielka sprawa, a potem i tak nie odczuwamy konsekwencji tego. Poza paroma slajdami w zakończeniu, nie ma to żadnego impaktu na świat gry. Nie widzimy, żeby wojska Redanii zwinęły się z Novigradu po przegranej, bo ot twórcy znaleźli sobie wygodną wymówkę, że po finale w3 gra przenosi się do stanu zapisu sprzed finału. Co i tak nawiasem mówiąc nie ma sensu, bo krew i wino to dodatek fabularnie wyraźnie dziejący się po podstawce, o czym twórcy ochoczo przypominają gadaniem o emeryturze Geralta albo co dopiero takimi smaczkami jak odwiedziny Ciri i rozmową z nią o jej dalszych planach. Wspomniałem o bethesdzie bo przypomina mi to motyw zamachu na Cesarza w ramach linni fabularnej mrocznego bractwa w TESV, gdzie to wydarzenie, ma praktycznie 0% odczuwalnego wpływu na otaczający gracza świat.

post wyedytowany przez Mily90 2020-03-26 10:13:03
26.03.2020 16:32
15
odpowiedz
Doniczkapl
31
Konsul

Zakonczenie metro tak bardzo wywolalo na mnie " co by sie stalo gdyby" ze nastepnej nocy przeszedlem szybciutko wszystko od nowa poznajac to drugie.

Publicystyka Czy twój głos ma znaczenie? Wybory moralne w grach od lupą