Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Kupka wstydu i porzucanie gier

26.01.2019 13:25
1
Enigma1990
23
N7

Kupka wstydu i porzucanie gier

Na pewno każdy z was miał kiedyś taką sytuację, że kupił grę po czym stwierdził, że mu nie leży i albo sprzedał albo została na dysku jeśli to cyfrówka. Kilka takich podobnych sytuacji i już na pulpicie czy w systemie konsoli widnieje kilka ikonek gier, których nie chcę nam się uruchamiać.

I teraz pytanie.. Czy nie denerwuje was to? Wydaliście kasę , ale nie chcę wam się grać w tą grę. Co robicie? Gracie na siłę aby ją ukończyć bo kasa w błoto czy zapominacie i leci z dysku?

hmm.. mnie to strasznie denerwuję. Staram się kupować z głową i grać w jedną grę. No chyba, że mam FIFE i jakąś grę wyścigową to wtedy wiadomo, że nie gra się w to cały czas.

26.01.2019 13:28
2
odpowiedz
Heinrich_2.0
3
Generał

Zależy. Jak gra nie jest zła, ale czegoś jej brakuje, to mimo wszystko staram się ukończyć (tak zrobiłem z Shadow of the Tomb Raider, który mnie pod koniec strasznie wymęczył, ale jak już zapłaciłem pieniążki to wypada skończyć). Jak gra jest naprawdę zła i nudna, to bez żalu wyrzucam z dysku, bo nie ma co się zmuszać do gry. Czasami jest tak, że zrobię sobie z miesiąc odpoczynku od gry, która mnie trochę znudziła, i z radością ją kończę (miałem tak w przypadku Tales of Berseria - grałem, trochę mnie wynudziło, ale jak wróciłem to już chłonąłem całą aż ukończyłem).

Overwatch dla przykładu nadal mam na dysku, no bo można ogrywać cały czas, ale odpalę raz na ruski rok. A wydałem na to pełną cenę w dniu premiery. To są te detale.

post wyedytowany przez Heinrich_2.0 2019-01-26 13:32:30
26.01.2019 13:33
3
odpowiedz
Lerevanne
6
Legionista

Granie w olbrzymią większość gier ( ponad 90% ) sprawia trudność a nie przyjemność. Ja tam wolę żeby życie było przyjemne a nie trudne, a jak w coś gram to chcę żeby czas leciał przyjemnie, nie chcę się trudzić. Nie rozumiem ludzi, którzy wydają pieniądze po to żeby się trudzić, spełniać jakieś hmm ,,wymagania" twórców gier, którzy niestety zbyt często pragną sobie zakpić z gracza, tworząc w grze jakiś fragment, na którym prawie każdy padnie albo robiąc questy na zasadzie przynieś podaj pozamiataj... rpgi niszczą poczucie wartości, wmawiają ci, że jesteś nikim, ja tam wolę inną bajkę.

26.01.2019 13:41
4
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Aen
174
Anesthetize

Moim zdaniem problemem jest ogrom gier, łatwy do nich dostęp i setki promocji. Do dziś pamiętam, jak jechałem kiedyś do Empiku po Discworld II z ojcem - Wyprawa jak po bożonarodzeniowe drzewko, czekałem na tę grę jak głupi, koszt pewnie coś ok. 150 zł. I grało się w to z solucją na kolanach, bo wyboru za wielkiego nie miałem, na komputerze Pasjans i Doom II, przewalcowany już na wszystkie strony. Teraz bez poruszania się z fotela mogę przelewem kupić najróżniejsze tytuły za grosze.

Mam mnóstwo takich gier, kupionych pod wpływem impulsu, które leżą i kurzą się na twardym dysku. Od jakichś indyków czy starych klasyków, po nowsze tytuły w postaci Prey czy Kingdom Come. I, niestety, wątpię czy kiedyś w nie w ogóle zagram, a co dopiero ukończę. Jak nie chwyciły na początku, tak nie zamierzam się zmuszać by w nie pocinać. Taki znak czasów, z wiekiem nadszedł przesyt i większa ilość kasy przy dupie, którą można przeznaczać na gierki.

post wyedytowany przez Aen 2019-01-26 15:08:59
26.01.2019 13:51
😂
4.1
1
Moby7777
86
Generał

kupionych pod wpływem przymusu,

Ale że jak? Dystrybutor z bronią przy skroni kazał kupić??

26.01.2019 15:08
4.2
Aen
174
Anesthetize

Dżizas, miało być impulsu, nie wiem co za pomroczność mnie naszła. Dzięki za korektę :)

26.01.2019 13:45
5
odpowiedz
Lerevanne
6
Legionista

Dostęp do gier to nie problem a ułatwienie. Prosta zasada rynku: masz dostęp do wielu różnych produktów z tej samej kategorii, więc masz możliwość wyboru, który produkt chcesz używać. Kiedyś jedna jedyna dostępna gra cieszyła, ale nie dla tego, że była dobra, tylko dlatego, że była ta jedna jedyna gra. Jak jest większy wybór masz możliwość rozróżniania, porównywania produktów na rynku. Problemem nie jest duży wybór. Problemem jest zwyczajna słabość ponad 90% produkowanych i wyprodukowanych już gier.

26.01.2019 13:46
6
odpowiedz
12dura
45
Edgelord

Ja tam nie znam pojęcia kupka wstydu, jak w coś chcę zagrać to to przechodzę, nie mam tak, że non stop w coś gram, więcej czasu spędzam na czekaniu na jakieś informacje o tych kilku grach na które czekam niż na graniu. Aktualnie jest to Sekiro i Death Stranding

26.01.2019 13:49
7
odpowiedz
DanuelX
79
Kopalny

Dlatego na dysku trzeba mieć zainstalowane po kilka gier. Przechodzisz jedną instalujesz następną.
Rzadko kiedy gram w nowości - większość gier które ogrywam mają te swoje 2-3 lata (czasem i więcej) na spokojnie po godzinę dwie co wieczór i jakoś leci. Obecnie znowu męczę ME:A ( rok temu odbiłem się na planecie krogan) i jest tak samo głupio i nudno jak wcześniej. Grę ustawiłem na izi, nie robię większości zadań zbieraczych na szybko przelecę i zapomnę.

26.01.2019 13:52
8
odpowiedz
sevenup
56
Russischer Spion

Zazwyczaj staram sie konczyc to zaczalem.
Jednakze przechodzenie na sile takiego Hitmana 2, ostatniego Tomb Raider czy RDR 2 to byla dla mnie kara za grzechy...

26.01.2019 14:05
9
odpowiedz
Moby7777
86
Generał

U mnie jest w sumie tak trochę... dwojako. Z jednej strony nie mam zwykle problemu ze stwierdzeniem, że jakaś gra mi nie leży i rzuceniem tego w cholerę w trakcie, czasami decyduję się przemęczyć końcówkę trochę dla zasady bo nie jest aż tak źle żeby np. nie poznać zakończenia całego cyklu.

Zwykle jednak wychodzi tak, że gry raczej kończę jak już zacznę bo z wiekiem zacząłem uważniej dobierać tytuły, które mnie interesują. No i może nauczyłem się lepiej czytać między wierszami i uwzględniać to, że mój gust jest jaki jest więc zachwyty nie muszą wiele znaczyć - i tak np. w życiu spędziłem może 2 godziny na wszystkich częściach Call of Duty i Battlefield - łącznie! - przy jakichś darmowych trialach.

spoiler start

A w recenzjach RDR2 widziałem raczej "dłużyzny fabularne", "zwalone sterowanie" i "mikropłatności nadchodzą" a nie "panie, nowy zbawiciel od Rockstara". :P

spoiler stop

Na pewno nigdy nie męcze gry dlatego że mi szkoda wydanych pieniędzy bo jednak swój czas jaki musiałbym poświęcić na ogranie crapa cenię i oznaczałoby to de facto zwiększenie inwestycji w dany tytuł.

26.01.2019 14:16
10
odpowiedz
marcing805
125
PC MASTER RACE

„I teraz pytanie.. Czy nie denerwuje was to? Wydaliście kasę , ale nie chcę wam się grać w tą grę. Co robicie? Gracie na siłę aby ją ukończyć bo kasa w błoto czy zapominacie i leci z dysku?”

Ja kupuje gry już tylko na promocjach i w sumie nie wydaje na nie tyle, co jeszcze te 5 czy 6 lat temu, kiedy kupowałem na premierę. A jak gra nie podejdzie, to trudno, płakać nie będę, zbiednieć nie zbiednieje i niech sobie tam wisi w moim katalogu. Tylko, że to raczej nie zdarza się często, bo rozważnie dobieram i kupuje gry. Nie mam już 18 lat żeby żeby się hajpować czy ekscytować grami. Ten okres mam już dawno za sobą. Jeszcze 6 lat temu, nowego God of Wara kupiłbym na premierę, w obecnej sytuacji spokojnie poczekałem na promocje. Życie i priorytety a gry do niech obecnie u mnie nie należą.

26.01.2019 14:16
11
odpowiedz
adam11$13
67
Phantom Thief

Kiedyś kupowałem sporo staroci na steama za jakieś grosze jak np. ten ostatni DMC za 11zł czy The Darkness 2 za niecałą dychę i zazwyczaj łapałem się na tym, że kompletnie w nie nie grałem lub też ich po prostu nie kończyłem. Mam to samo z darmówkami - a to rozdawnictwo u epic albo w humble bundle... i również w 90% przypadków nigdy w nie nie zagrałem.

Od kiedy zacząłem grać więcej na konsoli, a także ograniczać się podczas promocji na PSN (za te 100zł wolę kupić 2-3 dobre i w miarę świeże tytuły niż kilka średniaków czy też kompletnych staroci), staram się kończyć wszystko co zaczynam. Nawet jeśli mam na dysku 3 nowo zakupione gry to zawsze gram tylko w jedną - nie lubię się rozdrabniać bo wiem, że w pewnym momencie rozproszę się na tyle, że nie skończę żadnej z nich.

Oczywiście jeśli trafię na całkowitego crapa (jak np. ostatni Homefront) to nie ma zmiłuj - gra po prostu leci z dysku i do sprzedaży (no chyba, że jest to cyfrówka).

post wyedytowany przez adam11$13 2019-01-26 14:19:28
26.01.2019 14:21
12
odpowiedz
Lerevanne
6
Legionista

Ja zanim zdecyduję się zagrać w jakąś grę sprawdzam gameplay'e na youtube.
Trailery to czysta szopka marketingowa, po trailerze ani po recenzji nie da się ocenić gry, chyba, że do opisu dołączony jest gameplay. Nie spotkałem się z przypadkiem, kiedy chciałem pograć w jakąś grę a nie znalazłem żadnego gameplay'a, na podstawie którego mogłem ocenić jakość gry.

26.01.2019 14:56
13
odpowiedz
mohenjodaro
53
Chanandler Bong

Wiadomo, tak konczy wiekszosc gier.

Ale denerwuje mnie, ze poki co tak skonczylo RDR 2... Jakos nie moge sie przelamac do wożenia po jednej skórze do bazy.

26.01.2019 15:01
14
odpowiedz
3 odpowiedzi
Kyahn
206
Rossonero

Ja generalnie gram w jedną grę "na raz" i jak już zacznę to raczej ją kończę.
W zasadzie z ostatnich lat są dwie gry, które mnie zmęczyły. Jedną jest Bloodborne, której raczej nie dogram, bo mi się nie podoba, a drugą jest Shadow Tactics
i w jej przypadku jest spora szansa, że ją dokończę. Niedawno skończyłem RDR2, teraz dogrywam DLC do Spidermana, i czekam na Nier Automata GOTY, a później zobaczymy co kupię. Kupki wstydu jako takiej więc nie mam.

post wyedytowany przez Kyahn 2019-01-26 15:02:35
26.01.2019 23:03
14.1
Moby7777
86
Generał

Niby nie moja sprawa ale jednak mnie zaciekawiło i zapytam... co jest nie tak z Shadow Tactics? Znaczy wiem, że gatunek dość specyficzny ale decydując się na grę tego typu (wielkiego wyboru w kategorii nie ma - raptem 3 inne tytuły: Commandos, Desperados i Robin Hood) wiadomo, czego się spodziewać. A już w swoim gatunku to naprawdę kawał dobrej zabawy jak dla mnie...

Pytam w sumie tylko z ciekawości bo sam skończyłem w 2 dni jak już zacząłem (a przyznam, że miałem wątpliwości bo mnie japoński klimat niespecjalnie kręci i zacząłem od godzinnego dema, po którym natychmiast kupiłem całość). Może po części w kontekście tego, że to studio robi teraz Desperados 3 (o dwójce wolę nie pamiętać :P )

26.01.2019 23:07
14.2
Kyahn
206
Rossonero

Nie wiem, może za stary już jestem, a może klimat nie ten.
Commandosi w dawnych czasach mnie zachwycili, ale np od Desperados się odbiłem.
Shadow Tactics nie jest złe, ale jakoś tak falami w nie gram, zostały mi chyba 2 misje do przejścia,
tylko jakoś mnie do nich nie ciągnie.

26.01.2019 23:19
👍
14.3
Moby7777
86
Generał

No akurat w tym tytule gra na raty może wyjść na zdrowie - zwłaszcza jak się klimatów nie lubi to można olać większą część fabuły (i tego przesadnego honoru, emfazy w wypowiedziach i ogólnej japońszczyzny) a skupić się na clou mechanik po godzinkę, dwie dziennie/tygodniowo (akurat na jedną misję).

26.01.2019 23:30
15
odpowiedz
Cyber Rekin
106
So Fabulous

Mnie najbardziej wnerwia inna tego typu rzecz. Kupuje jakąś grę i w nią gram, nie wciągnęła może jakoś niesamowicie ale jest bardzo dobra i dobrze mi się w to gra. I czasami w międzyczasie z jakiegoś powodu zaczynam grać w coś innego, bo jakaś wielka premiera na którą czekałem albo zwyczajnie mnie trochę zdążyła już zmęczyć czy coś innego i o grze zapominam. Leży sobie nieruszona od miesiąca albo dwóch. Po jakimś czasie patrze, że dobrze byłoby ją skończyć i wracam do niej. Tylko, że w tym czasie zdążyłem zapomnieć o co chodzi w fabule albo jak się w to w ogóle grało albo jeszcze coś innego i się zniechęcam i w końcu nie usuwam jej bo "dobrze by było skończyć" ale też w nią nie gram.

26.01.2019 23:52
16
odpowiedz
1 odpowiedź
Lerevanne
6
Legionista

Moby7777
W robin hooda grałem w dzieciństwie, o shadow tactic dowiedziałem się nie tak dawno, jednakże o ile do robin hooda będę wracał z sentymentu o tyle nie zamierzam przechodzić nowych gier tego typu gdyż to trochę bezcelowe klikanie.

Swoją drogą ciekawią mnię gry z fabułą opartą w dużej mierze na historii, grałem też w dzieciństwie w grę o joannie darc, fabuła naprawdę spoko znasz może jakieś inne gry z wątkiem historycznym oprócz fpsów i gier typu europa universalis?

27.01.2019 08:18
16.1
Moby7777
86
Generał

Akurat Robin Hood to w sumie najsłabszy przedstawiciel gatunku i faktycznie mógł być takim klikaniem bez sensu, bo elementy taktyczno-logiczne były w nim dość biedne. Shadow Tactics bliżej do Desperados czy Commandos (choć akurat takiego poziomu trudności nie osiągnął - może na szczęście :) ). No ale co kto lubi.

A co do gier historycznych to za bardzo nie pomogę bo szczerze mówiąc nigdy się na tym nie koncentrowałem. Było kilka dobrych strategii, znajdzie się pewnie jakieś przygodówki, akcyjniaki a może nawet RPG ale naprawdę aspekt historyczny jest dla mnie na tyle nieistotny w graniu, że zwyczajnie nie zapamiętuję tych przypadków. Lepiej zapytaj innych :)

26.01.2019 23:52
17
odpowiedz
7 odpowiedzi
Yoghurt
63
Legend

"Kiedyś nie miałem pieniędzy na gry i mnóstwo wolnego czasu, by je przejść. Teraz mam dość pieniędzy i zero wolnego czasu na ich ukończenie".

Jakieś dwadzieścia lat temu ktoś tak ładnie napisał na jakimś forum (moze na gejmspocie, a może i tutaj, w każdym razie zapadło mi w pamięć i do dziś widzę różne parafrazy tej sentancji). To jest tak zwana klęska urodzaju. Według mojej elektronicznej rozpiski mam ponad 500 tytułów w bibliotece, w formie fizycznej i elektronicznej. Plus minus kilkanaście/dziesiąt pożyczonych na wieczne nieoddanie, wymienionych na inne lub sprzedanych. Załóżmy, że może być tego z 600 sztuk w bibliotece w przeciagu ostatnich 3 dekad.

Na przestrzeni ponad 30 lat grania przeszedłem tak szczerze, z ręką na sercu, optymistycznie licząc, może z 250 tytułów . Za przejście uznaję granie od intra do napisów końcowych, zatem nie wliczam tu Tetrisów, pasjansów, River Raidów i innych Pac Manów (i nie liczę wielokrotnego kończenia pierwszych Falloutów, Baldurów, Planescape'ów, Deus Exów, X-Comów, Jagged Alliance'ów i reszty z tej garstki gier, które zawsze trzymam na dysku).

Wychodzi na to, że moja kupka wstydu to jakieś 350 gier i ta liczba wciąż rośnie. Nauczyłem się z tym żyć, inaczej już dawno rzuciłbym to hobby w pizdu. Bezustannie dokupuję nowe pozycje w stimowych promocjach czy nowe hiciory skuszony dobrymi ocenami i ogrywam je po kilka(naście, czasem dziesiat) godzin, a potem lecą w kat. Teraz zmuszam się do przejścia i polubienia RDR2, ale choć opowieść jszcze trzyma mnie przed ekranem, to gra pod względem mechaniki i tempa jest tak słaba, że łapię się na tym, iż wolę sobie odpalić coś, co znam, lubię i nad czym nie muszę się skupiać (ani walczyć ze sterowaniem). I pewnie go nigdy nie ukończę, bo w ostatnim czasie najbardziej cenię sobie gry, które szanują mój czas. Wiele współczesnych hiciorów tego nie robi, moze dlatego przez ostatnie kilka lat łapię się na tym, ze największą przyjemność sprawiają mi strzelanki z kampaniami na 6-12 godzin (Call of Duty, nowy Doom i Wofenstein) strategie, które mnie nie poganiają i dają mi czas na spokojną rozgrywkę przez kilka miesięcy (wszystko od Paradoxu) i staroszkolne RPGi (Divinity czy Pillarsy chociażby) które mimo fabularnego rozciągnięcia zmierzają do określonego celu, zamiast rozmieniać się na drobne jak te osiemset sandboxów wypuszczanych rokrocznie na rynek.

post wyedytowany przez Yoghurt 2019-01-27 00:25:47
26.01.2019 23:57
17.1
_Luke_
203
Death Incarnate

20 lat i tylko tyle skonczonych gier? Malo panie :)

27.01.2019 00:07
17.2
Yoghurt
63
Legend

30. Wychodzi 8 z hakiem rocznie. Przy czym tak naprawdę w ostatnim roku ukończyłem 4 gry, w zeszłym również podobnie, mimo, ze grałem pewnie w 30. Niektórych oczywiscie nie da się ukończyć (chocby PUBG, które pochłonęło u mnie dużą część 2018 roku), ale ja po prostu nie mam czasu na ceregiele i na zmuszanie się do grania w coś, co mi nie podchodzi. Wiedźmin 3 sprawił mi w 2015 roku wielką przyjemność, ale przechodziłem go chyba ze 4 miesiące. Mam za dużo innych zajęć na głowie, by móc jak za złotych czasów liceum czy studiów cały dzien grać i mieć na wszystko wyjebane. Jak wyszedł pierwszy Modern Warfare, to zasiadłem do niego o 21, po powrocie do domu, i nie wstałem od kompa do 6 rano. Jak wrzuciłem do Pleja Final Fantasy VII tuż po premierze, to grałem przez ponad 24 godziny z przerwami na siku i papu. Bo mogłem. Czasy się zmieniły, kupka wstydu rośnie i nawet przestała być kupką wstydu, bo się nie wstydzę tego, ze dużej cześci gier nie ukończyłem - kończe tylko te, które są faktycznie warte ukończenia.

post wyedytowany przez Yoghurt 2019-01-27 00:09:36
27.01.2019 00:15
17.3
Kyahn
206
Rossonero

Akurat co do RDR2 to masz rację. Sam zawsze gram w gry na zasadzie, wszystkie questy poboczne najpierw, a później lecimy z tymi głównymi. W RDR2 doszło do tego, że pod koniec gry 5min zajmowało mi dojeżdżanie z jednego questa głównego do drugiego, a niczego innego nie było już w grze do zrobienia (oprócz wyzwań, ale bez przesady). Pod koniec, po prostu miałem konnej jazdy dość, niczego nowego do przygody nie wnosiła, co więcej jak odpalałem tryb cinematic i szedłem np po kawę, albo zrobić coś innego to się kończyło na tym, że atakowały mnie wilki/bandyci i musiałem wczytywać stan gry.

Co do reszty to się po prostu nauczyłem, że mając odpowiedzialną pracę, dwójkę małych dzieci i masę innych hobby nie ma sensu kupować więcej gier niż jedna czy dwie, bo i tak ich nie przejdę, a to że kosztują 5zł czy 10zł nie ma znaczenia, bo za te pieniądze mogę sobie po prostu kupić dobre piwo :)

post wyedytowany przez Kyahn 2019-01-27 00:17:39
27.01.2019 01:03
17.4
1
Yoghurt
63
Legend

RDR2 to prawdopodobnie największe rozczarowanie ostatniej dekady. Gra sili się na realizm (dlatego otwieranie szuflad i ograbianie ciał trwa sto minut, dojazd gdziekolwiek zajmuje pół dnia, a Arthur Morgan rusza się jak tetryk po wylewie), jednocześnie w 3/4 misji polega na "a teraz wybiega na ciebie stu tępych jak paczka gwoździ typów, których wybija się z laserową precyzją". Po pewnej misji w Strawberry w akcie 2, gdzie jednego z kompanów odbija się z pierdla w mieścinie, w której łącznie mieszka z 50 osób, a wystrzelałem w niej z 70, stwierdziłem, ze chyba gram w inną grę niż recenzenci, bo po pierwsze było to kompletnie idiotyczne z punktu widzenia tego szumnego realizmu, a po drugie całkowicie psuło immersję i narrację, w której to Arthur niby jest targanym wątpliwościami bandziorem, ale nie psychopatą.

Otwarty świat robi wrażenie tymi wszystkimi trybikami działającymi w tle, wizualnie potrafi zwalić z nóg, a przerywniki i fabuła są wciagające. Problem w tym, że w grze chodzi o przyjemność z samego grania, najwazniejszy jest gejmplej, a w RDR2 jest on po prostu zły. Wszystko wokół gry jest zajebiste i widac te zyliardy dolarów włożone w produkcję, ale gra sama w sobie to straszliwa bida. Sterowanie jest kompletnie do dupy i miejscami jest totalnie nieprzemyślane (serio trzeba było dawać dwa oddzielne przyciski do zbierania przedmiotów i do podnoszenia kapelusza? Po co?), strzelanie jest albo jak w celowniczkach na szynach przy autoaimie, albo jest całkowicie nieprzyjemne przez deadzone kontrolera (nawet po jego zmniejszeniu w ustawieniach). Tempo gry siada już w drugim akcie, a jest ich 6 plus epilog. Projektanci mieli schizofrenię przy pisaniu mechanik rzadzących grą - z jednej strony wspomniany realizm przeszukiwania czy nacinania pojedyczno każdej kuli i oddzielne opiekanie kazdego udźca nad ogniskiem, różne ubiory na różne temperatury i te słynne kurczące się końskie jajca, a z drugiej brak potrzeby snu, kuloodporny główny bohater z samonaprowadzjącymi się pociskami (czego on się tak boi tego powrotu do Blackwater, jak w jednej misji własnoręcznie ubija z 40 stróżów prawa?), kompletny dysonans ludonarracyjny między kreowaną przez scenarzystów postacią a tym, co robi, całkowita i wręcz absurdalna zamknięta struktura misji w grze szczycącej się otwartym światem (wyjdź dwa metry poza wymyślony przez twórców obszar - fail)... można by tak mnożyć te zarzuty bez końca. Nadal gram, bo chcę zobaczyć te zalety, które zafundowały grze same dychy w recenzjach i przesłoniły wszelkie wady. Ale coraz cześciej zamiast do RDR siadam ponownie do Battletecha, odpalam któregoś Shadowruna lub pykam przez godzinę w Crusader Kings, albo po prostu rezygnuję na dany dzien z grania i idę sobie coś obejrzeć lub poczytać.

post wyedytowany przez Yoghurt 2019-01-27 01:25:05
27.01.2019 01:20
17.5
Kyahn
206
Rossonero

Wg mnie RDR2 jest 9,5 czy tam 10/10 jeśli się ją gra na zasadzie lecimy questami głównymi, a przy okazji coś tam innego zrobimy. Jeśli jednak zaczynamy skupiać się na misjach pobocznych, wyzwaniach czy też losowych zdarzeniach to z każdym kolejnym zaczynamy zauważać powtarzalność. Ja osobiście miałem więcej frajdy z grania w rozdziale I niż w pozostałej części gry, bo na początku bawiłem się grą, polowałem, robiłem wszystkie zdarzenia losowe, rozwijałem obóz itp itd, a niestety z biegiem czasu gra zrobiła się do bólu powtarzalna czy też nudna. Owszem nowe misje poboczne jak np Veteran w rozdziale 5 wprowadzają co nieco życia, ale to jest kropla w morzu potrzeb.
Co do strzelania i jego realizmu to mi nie przeszkadzało, bo po prostu zakodowałem sobie, że jestem RAMBO więc hulaj dusza, piekła nie ma :)

A z czytaniem to mam w ogóle problem, bo w ciągu roku przeczytam może 1/2 książki, a na wyjeździe wakacyjnym (2 tygodnie) potrafię przeczytać i z 5, tylko żona się denerwuje, że dzieci nie ogarniam :)

post wyedytowany przez Kyahn 2019-01-27 01:28:18
27.01.2019 11:08
17.6
1
Enigma1990
23
N7

@Yoghurt

RDR2 to prawdopodobnie największe rozczarowanie ostatniej dekady.

Miło jest poczytać komentarze odnośnie RDR 2 takich jak twój. Ja również jestem rozczarowany i zawiedziony tym co dostałem. Najbardziej to boli kiedy czytasz opinie innych, którzy rozpływają się nad tą produkcją, szczególnie UV, który chyba doszedł podczas recenzji ze trzy razy.. Człowiek się zastanawia ,, co jest ze mną nie tak? ''

Gra mnie wymęczyła strasznie. Grałem wątek główny i misje poboczne razem z innymi aktywnościami aby w pełni zobaczyć co oferuje gra. Z bólem skończyłem i bardzo szybko zapomniałem o tej grze.. Dzięki tej grze uświadomiłem sobie jak bardzo nie warte są opinie recenzentów i jak ważne jest aby mieć swoje zdanie i nie zmieniać go pod wpływem innych ludzi. Szkoda tylko, że wielu strasznie mnie hejtowało za to, że gra mi się nie podoba i opisywałem swoje wrażenia w taki sposób a nie inny..

Od teraz kompletnie nie zwracam uwagi na oceny gier czy filmów bo już nie raz się przekonałem, że są g**no warte. Gdybym dalej to robił to ominęło by mnie wiele świetnych filmów czy gier.

post wyedytowany przez Enigma1990 2019-01-27 11:09:03
27.01.2019 12:13
17.7
1
adam11$13
67
Phantom Thief

Więc niejako witam w klubie. Może nie było to dla mnie największe rozczarowanie ever... ale i tak uważam, że to jedna z najbardziej przereklamowanych gier, która obiektywnie patrząc kompletnie nie zasługuje na te wszystkie dziesiątki ze względu na ogrom irytujących mechanik i rozwiązań gameplaywoych.

Gra jest oczywiście naprawdę wyśmienita i w wielu aspektach jest wręcz przełomowa, ale jak tak patrzę na spuszczających się do niej fanbojów, którzy genialność gry argumentują tym, że końskie jaja się kurczą albo tym, że przestrzelona łódka tonie to aż mam ochotę się zaśmiać. Nie no super - te detale są fajne i w ogóle imerszyn razy pincet, ale co z tego skoro nie gra się w to jakoś mega przyjemnie? Naprawdę pod koniec gameplay mnie męczył - trzymała mnie już tylko fabuła.

Czekałem na ten tytuł latami od czasów kiedy przeszedłem pierwsze RDR no i cholera... nie uważam, że to jakiś mesjasz gejmningu. W ogóle zabawne jak przy premierze wszyscy krzyczeli, że "red ded dwa najlepszy 11/10", a dopiero z czasem widać jak mnóstwo negatywnych opinii zbiera ta gra. Hype nigdy nie jest dobry - analogicznie było z GTA IV.

post wyedytowany przez adam11$13 2019-01-27 12:15:41
27.01.2019 00:02
😊
18
odpowiedz
Alien.
3
Pretorianin

Ja zakupiłem Resident Evil 2 jako fan oryginału i już drugi dzień nie chce mi się zacząć. Znowu sobie mówię, jutro późnym wieczorkiem. Inne priorytety i pasje.

27.01.2019 01:25
19
odpowiedz
2 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
114
Senator

Ja właśnie po kilku godzinach rzuciłem w diabły pierwsze Original Sin...Dawno tak się grą nie rozczarowałem, ale trudno, na siłę grać nie będę...Szkoda tylko że tyle kasiory w to władowałem, no ale trudno.

27.01.2019 08:31
19.1
KucharKM
18
Pretorianin

Miałem podobnie z D:OS. Niestety klimat gier od Lariana mi wybitnie nie pasuje, pomimo że"mechanicznie" gra jest świetna.

Co do porzucania gier w połowie... Nie mam żadnych oporów i to z kilku powodów. Gry kupuję zazwyczaj grubo po premierze (jedynym wyjątkiem było w zeszłym roku Pillars of Eternity) więc siłą rzeczy kasy wydaję mniej. Jako że nie mam już tyle czasu niż przedtem, muszę gry selekcjonować - nie testuję na nowo gatunków, które kiedyś mi nie podeszły (np. przygodówki) więc gry które mam w bibliotece Steam, GOG i reszcie są "skrojone pode mnie". Mniejsza szansa, że gra mnie odrzuci od siebie.

No i najważniejsze- traktuję tą rozrywkę w sposób zdrowy - nie mam parcia na siłowe kończenie gier, tylko dlatego że mam. Gry mają mi dawać rozrywkę a nie męczyć. Nawet te wszystkie "acziki" na Steamie czy puchary na Vicie nie motywują mnie do gry w coś co mi się nie podoba, bo jestem dość staroszkolnym graczem który coś takiego traktuje bardziej jako ciekawostkę niż integralny element gry.

29.01.2019 00:37
19.2
MrocznyWędrowiec
57
aka Hegenox

Ja akurat przy Jedynce bawiłem się przednie, niestety 2ka wynudziła mnie nieziemsko ;(

27.01.2019 11:23
20
odpowiedz
Yarpen z Morii
25
Qverty

Aż mi się przypomniało moje napalenie na The Division, kupiłem z season passem. Pograłem do 18 levelu i rzuciłem w cholerę bo mi się znudziło, nawet nie skorzystałem z dodatków. Dokończyłem dopiero jakiś miesiąc temu i trochę dłużej pograłem.

Oprócz tego kupiłem masę gier na steama które odpaliłem dosłownie na chwilę albo wcale. Na PS4 kupiłem ostatnio Zaginione Dziedzictwo i po 2-3h gra wylądowała na półce, kupiłem dodatek do Horizona i też pograłem góra 2-3h. Nie wiem z czego się to bierze.

post wyedytowany przez Yarpen z Morii 2019-01-27 11:23:40
27.01.2019 11:33
21
odpowiedz
1 odpowiedź
Elevrilnar
7
Generał

Rzadko się zdarza, żebym nie skończył gry, którą zacząłem. Czasami robię sobie dłuższą przerwę, ale docelowo dochodzę do końca. Staram się tak dobierać tytuły, żeby być pewnym, że będą mi odpowiadać. To pozwala zazwyczaj uniknąć porzucania gier w trakcie rozgrywki. Czasami jednak się to zdarza. Tak było np. z AC4 The Black Flag. Gra wynudziła mnie tak okrutnie swoimi morskimi bitwami i drewnianym systemem walki, że nie dałem rady przebrnąć nawet przez główną fabułę. Ogólnie jestem tak zniechęcony do cyklu, że wątpliwe jest bym jeszcze kiedyś sięgnął po którąś odsłonę. Widocznie to po prostu gra nie dla mnie. W zeszłym roku nie ukończyłem też Heroes 7, które porzuciłem na przedostatniej kampanii. Grało się świetnie, ale do czasu. Pomimo ustawienia wysokiego poziomu trudności jakiekolwiek problemy miałem może w dwóch misjach. Ciekawa sytuacja była też z Falloutem 4, którego kończyłem nieco na siłę i to pomimo dużych przerw podczas przechodzenia.

27.01.2019 11:52
21.1
Moby7777
86
Generał

Z Black Flagiem miałem to samo. Kupiłem razem z PS4 w dniu premiery obydwu i... nie dałem rady. Wszystkie poprzedniej AC ogrywałem z przyjemnością, do Ezio nawet wracałem kilka razy ale Black Flag mnie zniechęcił do cyklu na lata. Po tej części miałem podobnie do CIebie postanowienie, że już nic z tej serii nie ruszę - zwłaszcza, że BF był chwalony i wyglądało na to, że będą rozwijać mechaniki, które mnie zniechęciły. Ale jakoś tak wyszło, że bardzo pozytywne opinie o Origins mnie przekonały żeby spróbować... ograłem z przyjemnością ale nie wciągnęło na tyle, żeby DLC kupować. Potem Odyssey - bardzo się wachałem czy kupić, bo znowu bitwy morskie i w ogóle ale spróbowałem i... masakra, wczoraj prawie skończyłem calakować (nie zaliczyło mi pucharku za odwiedzenie wszystkich regionów mimo, że dwa razy szukałem pominiętych obszarów) i nie żałuję ani minuty z blisko 160h spędzonych w grze i czekam z niecierpliwością na kolejne części DLC. Polecam spróbować bo to jednak zupełnie nowe doświadczenie po Black Flagu :)

27.01.2019 11:52
22
odpowiedz
madmec
28
Centurion

To nieuniknione, ze pewne gry sie nie spodobaja. To nie denerwuje, bo gry sa stosunkowo tanie. Nie ma co tracic czasu na gry, ktore odrzucaja, bo innych jest tyle, ze kazda normalna (pracujaca/uczaca) sie osoba i tak ma dobrych gier wystarczajaco wiele.

Ja np. wiem jakich rodzajow gier unikac, bo z reguly ich nie koncze. To pomaga w ich nie kupowaniu. Bo i po co kupowac? Wlasnie przejrzalem liste ukonczonych gier i nie ma tam zadnej, ktora skonczylbym z obowiazku. Ok, czasem jesli gra jest za dluga, mechanika nudzi, to szukam elementow, ktore sa pozytywne oraz przewazaja, to gre koncze, ale zdarza sie to rzadko.

Lista pomaga, bo przy ilosci gier, ktore chce sprawdzic nie ma sensu wracac do czegos co odrzucilo.

27.01.2019 11:56
23
odpowiedz
biernest
14
Konsul

Szczerze to kiedys odrzucilo mnie Arcanum, teraz nadrabiam i jest miód ;)
Morrowind tez mnie odrzucil, moze kiedys do niego wroce.

post wyedytowany przez biernest 2019-01-27 11:57:19
27.01.2019 12:01
24
odpowiedz
cswthomas93pl
78
Legend

Próbuję kontrolować wydatki i kupować tylko coś, na co jestem konkretnie najarany.

Taka Forza Horizon 3 leży i chyba leżeć będzie albo ją sprzedam. Klimat względem 2 jakoś się ulotnił..

27.01.2019 12:02
25
odpowiedz
4 odpowiedzi
Dawko062
41
Pora umierać

Ja mam inny problem - czasu w cholere, a nie mam jak grać :(

27.01.2019 12:27
25.1
Enigma1990
23
N7

Czemu?

27.01.2019 17:28
👍
25.2
Dawko062
41
Pora umierać

Nie mam na czym, poprzedni sprzęt sprzedałem a od kilkunastu miesięcy czekam na dogodną okazję na kupno nowego komputera.

Tak sobie teraz myślę, że już w lutym pewnie wleci.

post wyedytowany przez Dawko062 2019-01-27 17:30:56
28.01.2019 23:58
25.3
Enigma1990
23
N7

Kup Pan konsolę a nowego pieca po nowej generacji konsol. Tak chyba wypada..

29.01.2019 00:03
25.4
Dawko062
41
Pora umierać

A wiesz, że w pewnym momencie myślałem nad tym? Ale mimo wszystko postanowiłem kupić pieca, robię na nim masę różnych rzeczy poza samym graniem a nawet jeśli to jestem wielkim fanem modowania :)

Niby miałem czekać z kupnem na nową generację, ale nie wydaje mi się żeby coś przełomowego przyniosła. Niemniej zdaję sobie sprawę, że to głupi ruch.

post wyedytowany przez Dawko062 2019-01-29 00:05:31
27.01.2019 12:23
26
odpowiedz
JackieR3
9
Senator

Kupuję gry głównie w promocji po taniemu , więc nie irytuje mnie że czekają sobie w kolejce.Będę miał wenę to zagram a jak nie to nie.

28.01.2019 07:53
27
odpowiedz
McPatryk1995v2
17
Umbrella Corporation

Osobiście mam w głowie taką listę gier w które chciałbym zagrać i są to gry z różnych lat, starocie i zupełnie nowe, dlatego podczas różnych promocji wyłapuję największe przeceny danego tytułu i jeśli jest to zadowalający poziom cenowy to kupuję, bo w końcu i tak je zagram, jednak w przypadku łączenia tych gier z interesującymi mnie premierami wychodzi czasami na to, że dany tytuł czeka parę miesięcy, lub nawet lat, kiedy dopiero się wezmę za jego ukończenie.

Na koniec ubiegłego roku zrobiłem sobie taką listę gier, których jeszcze nie ukończyłem, a je mam, lub dopiero wyjdą w tym roku, oraz te, które chciałbym sobie powtórzyć, no i wyszło mi, że w tym roku muszę przejść 209 gier z czego 190 po raz pierwszy... Trochę dużo :) Niestety w tym roku z graniem może być ciężko, bo szykuje się do przeprowadzki z remontem, a także mam nową umowę o pracę, więc pracy też będzie więcej, ale jakoś się to ogarnie :)

Tym sposobem się jeszcze za bardzo nie przejechałem, jednak największy zawód miałem przy DreadOut, chociaż i tak ją kupiłem za grosze. Liczyłem tutaj na takiego PeCetowego odpowiednika Fatal Frame, ale zamiast z Japonii to z Indonezji, jednak w praktyce jest to bardzo amatorska gra z masą błędów i głupoty. Teoretycznie powinienem do zawodów dopisać Lucius II, jednak tę grę mam z bundla, którego kupiłem za grosze, a i ten tytuł też nie był dla mnie priorytetowy.

28.01.2019 08:55
28
odpowiedz
ShadowS_dev
11
Chorąży

Mam tak z Dark Souls 3... Kupiłem na promocji, bo myślałem że będzie to fajne wyzwanie, trudne ale wykonalne i satysfakcjonujące, a okazało się że jest frustrujące, trudne do grania na pececie i muszę się zmuszać do uruchomienia gry, w końcu wydałem na nią 50 złotych...

post wyedytowany przez ShadowS_dev 2019-01-28 08:56:52
28.01.2019 16:06
29
odpowiedz
Patryx0
127
Look for the Light

Ja zauważyłem że po pracy nigdy mi się nie chce grać - o wiele bardziej wolę włączyć Netflixa. W weekend natomiast chęci wracają i wtedy parę godzin poświęcam. Gry kupuję na promocjach także nie martwię się jeśli którejś nie dokończę. :)

28.01.2019 23:50
30
odpowiedz
1 odpowiedź
piokos
88
27 do 1

moją bibliotekę gier dobrze przedstawia ten obrazek

28.01.2019 23:54
30.1
Enigma1990
23
N7

Tak, tylko pewnie 80% tych gier to rozdane za darmo lub kupione starocie za grosze ( dosłownie ) na wyprzedażach.

Co innego zbudować taką bibliotekę z gier po cenie premierowej i ich nie ruszyć.

29.01.2019 00:02
31
odpowiedz
1 odpowiedź
Lerevanne
6
Legionista

Wy serio lubicie się trudzić? W dodatku jeszcze płacicie za trud? I jak by tego było mało to płacicie jeszcze za wykpiwanie was przez twórców gier? Dziwny świat...

29.01.2019 00:49
31.1
MrocznyWędrowiec
57
aka Hegenox

Czyli dziwi Cię też, że ludzie dbają o sylwetkę i zdrowie uprawiając bądź co bądź męczące sporty zamiast obrastać w tłuszcz na kanapie? Gdy człowiek musi się namęczyć żeby coś osiągnąć bardziej to docenia i ma większą satysfakcję. Po co grać w gry na easy gdzie wiadomo, że co byś nie zrobił to wygrasz - tyle samo satysfakcji z takiej gry co z oglądania playthrough na YT (a tam jeszcze jest za darmo).

29.01.2019 01:04
32
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
57
aka Hegenox

Mnie akurat kompletnie wali wszędobylski hype na premierę. W obecnych czasach wypuszczają niedokończone produkty, które przez kolejne miesiące czy lata łatają i rozbudowują. Ja tymczasem mam sporą listę gier do ogrania, które kupuje partiami przy okazji promocji jak już wyjdą w Definitive Edition, więc po pierwsze kupuję tanio, po 2gie z reguły dobrze zdaję sobie sprawę co kupuję, więc szansa na to, że mi się nie spodoba jest stosunkowo mała. A nawet jeśli, to mała strata - albo zostawiam na później (czasami bywa, że po pewnym czasie będę miał na daną grę "klimat"), albo usuwam - jeżeli wiem, że to napewno nie to - ale takie gry mogę na palcach policzyć.

29.01.2019 01:32
33
odpowiedz
meelosh
56
Schattenjäger

Niektórzy mówią, że z gier wyrastają, a ja mam chyba na odwrót i właśnie do gier musiałem "dojrzeć". Jak byłem młodszy to właśnie często zdarzało mi się kupować gry (jak jeszcze nie było dystrybucji cyfrowej to kupowałem jakieś gazety z grami albo "extra klasyki") i bardzo rzadko je kończyć. Zazwyczaj instalowałem, odpalałem na parę godzin, stwierdzałem że mi się nie chce w to grać i nigdy więcej nie odpalałem albo odinstalowywałem od razu. Teraz mam inne podejście i jak coś kupuję to zazwyczaj to przechodzę, a jak nie to mam wręcz wyrzuty sumienia przez wywalony hajs. Może to dlatego, że przez lata wyrobił mi się gust i nauczyłem się jakie gry absolutnie mi nie leżą i nie zawracam sobie nimi w ogóle gitary. Jakieś 90% tego co przechodzę to przygodówki i klasyczne erpegi.

29.01.2019 02:50
34
odpowiedz
Lerevanne
6
Legionista

O zdrowie to akurat dbam, oczy zielone są, dążę do złotych... Tylko nie mam skąd wziąć odpowiedniej fenyloalaniny.

Uprawianie męczących sportów na ogół nie prowadzi do dobrej sylwetki a rozrostu kości i skóry co w 90% przypadkach prowadzi do śmierci przed pięćdziesiątką.

Jeżeli chodzi o poziom trudności to wolę sam sobie wyznaczać cele, zobacz dla przykładu tę grę.

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.pinkpointer.kakuro&hl=en

W grze ogółem spędziłem ponad 500 godzin, chciałem rozwiązać wszystkie kakuro poniżej minuty i to z tymi z najwyższego poziomu trudności włącznie. Wcześniej miałem wszystkie rozwiązane poniżej półtorej minuty, rok pózniej zdecydowałem się pobić wyzwanie i ukończyłem poniżej minuty wszystkie krzyżówki. Jednak na telefonie nie wyklikam tego szybciej, jakbym grał na kompie to byłoby jeszcze trudniej.

Wolę gry logiczne od wykonywania tępych scenariuszy gier pc, a jeśli chodzi o jakieś fpsy typu moh cod czy podobne, to tym bardziej nie zamierzam wykonywać hmm rozkazów jakichś nerdów tworzących gry.

29.01.2019 04:09
35
odpowiedz
Kompo
141
Legend

Ale denerwuje mnie, ze poki co tak skonczylo RDR 2... Jakos nie moge sie przelamac do wożenia po jednej skórze do bazy.

Damn, RDR 2 po tak pięknym początku, od połowy tak strasznie mnie wynudziło, że chciałem tylko, żeby się już skończyło. Durne misje, powtarzalne dialogi (wypowiedzi Dutcha doprowadzały mnie do szału) i nuda, nuda, nuda. Leciałem misja po misji, od znacznika do znacznika na autodrive, w międzyczasie scrollując fejsa. Jak już myślałem, że nareszcie koniec, to dopierniczyli epilog dłuższy od niejednego DLC, na dodatek tak mało mnie ruszający, że byłem zrozpaczony. Trauma nie pozwala mi cieszyć się teraz z Red Dead Online, bo jak tylko widzę te menusy, to mi się nie chce grać. Pomijając fakt, że w RDO wciąż nie ma robić.

Forum: Kupka wstydu i porzucanie gier