Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Recenzja Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności

13.12.2017 20:08
3
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
jaro1986
120
Generał

Myślałem, że kupię tą grę rok po premierze, w edycji ze wszystkimi dodatkami, ale teraz już wiem, że nie kupię jej wcale.
Kiedy opadł już hype po premierze podstawki, nagle ludzie zaczęli uświadamiać sobie nędzę zawartości i recykling z pierwszej części, a teraz jeszcze ten "kwiatek"...

post wyedytowany przez jaro1986 2017-12-13 20:10:55
13.12.2017 17:07
1
1
berial6
97
Donut Hole

To co, panowie, wracamy do warframe'a?

13.12.2017 17:10
2
odpowiedz
Alacer
53
Pretorianin

Ja tam nie wracam. Nie opuscilem go wiec nie musze wracac.

post wyedytowany przez Alacer 2017-12-13 17:11:16
13.12.2017 20:08
3
8
odpowiedz
2 odpowiedzi
jaro1986
120
Generał

Myślałem, że kupię tą grę rok po premierze, w edycji ze wszystkimi dodatkami, ale teraz już wiem, że nie kupię jej wcale.
Kiedy opadł już hype po premierze podstawki, nagle ludzie zaczęli uświadamiać sobie nędzę zawartości i recykling z pierwszej części, a teraz jeszcze ten "kwiatek"...

post wyedytowany przez jaro1986 2017-12-13 20:10:55
13.12.2017 22:01
👍
3.1
4
topyrz
61
pogodnik duchnik

M.in. dlatego nie kupuje się gier na premierę. #dobryzwyczaj

14.12.2017 15:13
3.2
soulldelsol
17
Pretorianin

@topyrz może i tak, ale dzięki takiemu podejściu zajdą w rynku zmiany na które też będziesz narzekać, bo produkcje o zwykłym budżecie zwyczajnie nie zwrócą się na long-tailingu.

13.12.2017 22:41
😊
4
odpowiedz
d1mariusz
21
Chorąży
5.0

Wydali drugi raz niemal taką samą grę. Ileż w to można grać, wieje tam nudą. A ten dodatek to jest kpina z graczy. Tych co mają season pass. Nie kupię i nie polecam tej gry.

14.12.2017 11:54
5
odpowiedz
ikul666
61
Pretorianin

A Digital Extremes wydali nowego Warframe'a do kolekcji. Dobrze, że nie zdecydowałem się na Destiny 2. Jak na razie w tej kategorii nic nie przebije Warframe :)

14.12.2017 12:05
6
1
odpowiedz
Franusss
103
Generał

Kolejny skok na kasę ;).

Po pierwszej części nie dam się znów nabrać na tą wydmuszkę.

14.12.2017 14:34
7
odpowiedz
11 odpowiedzi
Maczeta84
3
Chorąży

Już mamy dodatek do gry, która miała premierę 1,5 miesiąca temu? :P
Widzę, że twórcy nawet nie udają, że dodatki to coś, nad czym pracują po premierze danej gry. "Pocieliśmy na kawałki przy produkcji, tu łapcie pierwszy ochłap".

14.12.2017 15:12
7.1
soulldelsol
17
Pretorianin

Oczywiście, że nie. Wiele dodatków opracowywanych jest równolegle już w trakcie tworzenia głównej produkcji, dzięki temu spora część załogi ma co robić. Takie rzeczy budżetowane są oddzielnie i dlatego sprzedawane oddzielnie.

14.12.2017 16:12
7.2
2
berial6
97
Donut Hole

Takie rzeczy budżetowane są oddzielnie i dlatego sprzedawane oddzielnie.
Kurde, to czekam na DLC pod tytułem: Głosy postaci. Albo Muzyka. Albo Tekstury. W końcu budżetowane oddzielnie, inni ludzie to robią równolegle, to czemu by nie sprzedać tego jeszcze więcej?

14.12.2017 16:26
7.3
soulldelsol
17
Pretorianin

@berial6 śmieszkuj sobie ile wlezie, piszę jak wyglądają realia i z czego to wynika, ale jak ktoś siedzi na czyimś garnuszku i w życiu dnia nie przepracował to jak ma ogarnąć rozumem jak wygląda produkcja tak specyficznego software'u (programów użytkowych to zresztą też dotyczy i nikt nie płacze, no ale może dlatego, że klientela dorosła) jakim są gry. Jeśli masz w głowie obraz zgrai zacierających łapki garniaków to mylisz się jak stąd do obłoku magellana.

14.12.2017 19:43
7.4
1
berial6
97
Donut Hole

jak ktoś siedzi na czyimś garnuszku i w życiu dnia nie przepracował to jak ma ogarnąć rozumem jak wygląda produkcja tak specyficznego software'u
Widzę wytaczamy ciężkie działa.
No patrz, kiedyś takich cyrków jak teraz nie było. Co więcej- niektóre gry nadal są od takich cyrków wolne i np. GW2 otrzymało ostatnio kolejny sezon Living Story, który jest kolejną kampanią- kontynuacją dodatku wydanego kilka miesięcy temu. Te dwie kampanie przygotowywane były przez dwa inne zespoły, prawie równolegle. Czy anet życzy sobie za to podwójnie? Nie, bo byłoby to po prostu porcjowanie gotowej gry i sprzedawanie jej po dwukrotnie wyższej cenie. To samo z Destiny 2- produkt za pełną cenę, który dostarcza nawet mniej niż poprzednia część i DLC prawie tuż po premierze. O ile w przypadku jedynki można to było nazwać próbą ratowania średniego (pół)produktu, to tutaj można mówić tylko o skąpstwie i nieuczciwym marketingu.

Poza tym- co kogokolwiek obchodzi, kto robił którą część gry? Dostajemy dodatek za 20 dolarów, czyli 1/3 oryginalnego produktu. Który nawet nie jest dobry.

post wyedytowany przez berial6 2017-12-14 19:44:53
15.12.2017 03:41
7.5
puci3104
118
Generał

Już mamy dodatek do gry, która miała premierę 1,5 miesiąca temu?
Gra miała premierę prawie 3,5 miesiąca temu, a nie 1,5.

Inna sprawa, że końcowa faza produkcji to testy, szlify i optymalizacja, więc w tym czasie inna grupa w firmie i odciążone osoby może już pracować nad wczesnymi konceptami dodatków. To nie lata 80-90., gdzie każda osoba robi wszystko i dopiero po wydaniu gry mogą zająć się myśleniem co dalej.

No patrz, kiedyś takich cyrków jak teraz nie było.
Patrz powyżej. Kiedyś firmy były małe (wiadomo nie wszystkie) i często każdy robił wszystko. A bardzo często dodatkami zajmowały się wtedy oddzielne studia. Teraz proces tworzenia gier jest bardziej skomplikowany.

Czy anet życzy sobie za to podwójnie? Nie, bo byłoby to po prostu porcjowanie gotowej gry i sprzedawanie jej po dwukrotnie wyższej cenie.
A czy anet może pozwolić sobie na taki prestiż jak studio pod wydawnictwem Activision/Blizzard? Na ile pozwalają klienci, na tyle pozwalają sobie twórcy.

To samo z Destiny 2- produkt za pełną cenę, który dostarcza nawet mniej niż poprzednia część
A czy każda kolejna część musi być dłuższa od poprzedniej? Gra ma swój kontent i raczej lepiej porównywać jakość, a nie ilość. Kto lubi tego typu gry spędzi przy niej setki godzin. To zaraz można dać porównanie, że Wolfenstein 2 jest w tej samej cenie co Destiny 2 (porównuję oficjalne ceny na świecie), a oferuje marne kilka godzin, gdzie Destiny 2 oferuje kilkadziesiąt, które rozciągają się w setki. I od razu dodam, że Wolfenstein dla mnie jest grą znacznie lepszą i gdybym miał tylko 60 euro i do wyboru jedną z tych gier, to kupiłbym właśnie Wolfa.

DLC prawie tuż po premierze
3,5 miesiąca po premierze to raczej w dzisiejszych czasach dość długo na pierwsze DLC. Zwykle takowe ukazują się jeszcze w pierwszym, a najpóźniej w drugim miesiącu od premiery.

15.12.2017 09:53
7.6
soulldelsol
17
Pretorianin

@berial6 cięzkie działa bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś kto pracuje gdziekolwiek może nie widzieć dalej niż czubek własnego nosa. Branża się rozrasta, produkcja gier jest droga i ryzykowna, wg wielu analityków gry są za tanie. Brzmi strasznie ale argumentów jest wiele i są sensowne, choć osobiście wolałbym, żeby AAA chodziły po 20$ ale to nierealne. Sami wydawcy nie chcą przekraczać ceny 60$ na premierę za hypowany tytuł, ale jakoś muszą dopiąć budżet, stąd day-one DLC (i te po premierze), które pozwala dać pracę pewnej części zespołu i utrzymać studio na powierzchni. Wynika to też z tego, że zdecydowana większość przychodów to właśnie okres premiery i kwartału po niej. Później zaczyna się long-tailing, na którym polegać mogą co najwyżej małe studia i solo developerzy, dla których 20-40 tys kopii to duży sukces.

Oczywiście, że nikogo nie obchodzi kto robił grę tylko efekt końcowy, jednak marudzisz więc Ci napisałem czemu wygląda jak wygląda.

15.12.2017 13:28
7.7
2
berial6
97
Donut Hole

wg wielu analityków gry są za tanie
A według innych analityków branża growa niedługo dogoni sport, i? Racja- gry są coraz droższe w produkcji, ale też i o wiele więcej osób je kupuje.
Mnie jako konsumenta raczej niespecjalnie powinno obchodzić, ile na grę poszło, ile osób pracowało, jak porcjowano budżet- obchodzi mnie produkt finalny, który jako bezpośredni sequel gry, która ma aspiracje do bycia MMO lite, oferuje mniej zawartości niż 'prototypowy' pierwowzór, który jeszcze długo po premierze był łatany. I teraz jeszcze ten nieszczęsny dodatek, który wychodzi niedługo po premierze (1,5 czy 3,5 miesiąca- to nadal bardzo mało) gry, która była przecież w produkcji kilka lat. Aż nie chce mi się wierzyć, że po prostu nie było innej opcji, by dodatek albo przygotować na premierę, albo go 'dopieścić' i wypuścić coś faktycznie wartego 20$.

Czemu niby konsumenci mają dostawać baty za to, że studio nie było w stanie dopracować budżetu/zaplanować produkcji? Jakim sposobem taki wiedźmin 3, który kosztował śmieszne pieniądze, był w produkcji prawdopodobnie tyle samo czasu, co Destiny 2, miał o wiele mniejszy zespół, środki itp. oferuje więcej i bardziej dopracowanej zawartości? Ten dodatek, jak i kilka kolejnych to po prostu skok na kasę, activision nawet nie stara się już sprawiać złudzenia, że nawalili, ale chcą to naprawić, a od razu wyciągają łapska po content, który jest niedopracowany i albo powinien znajdować się w podstawce, albo kosztować o wiele mniej.
Kiedyś, gdy wyszedł mierny dodatek do Dragon Age, ludzie się oburzali, że jak tak można. Teraz konsument sam stara się usprawiedliwić to, że twórcy są już bezczelni w swoich kampaniach reklamowych.
EDIT. argument ad personam, bez żadnego poparcia, przy komentarzu pod recenzją zbyt drogiego, miernego dodatku (swoją drogą- od kiedy 5.0 na GOLu to 'czerwona' ocena?). Iść już po zeszycik z pociskami na rodzicielki, czy jeszcze?

post wyedytowany przez berial6 2017-12-15 13:30:04
15.12.2017 13:52
7.8
soulldelsol
17
Pretorianin

@berial6 nie tyle dogoni co przegoni i to też przekłada się na to, że zwyczajnie to jest droga impreza, a deweloperzy wespół z wydawcami będą szukać nowych metod finansowania tego. Będą lepsze, będą gorsze, które są które zweryfikuje rynek a nie krzykacz na forum.

Nie wiem, czy uporczywie ignorujesz czy zwyczajnie trollujesz - jęczysz, że dodatek po premierze wyszedł, piszę Ci dlaczego jest jak jest, a Ty, że Cię to nie obchodzi =) super. I gdzie niby konsument dostaje baty? Jak gdzieś robią słabe żarcie to się tam nie stołuję a nie czekam aż skończą zmianę by się na nich wydzierać, że nie potrafią gotować :) inaczej nic się nie zmieni, haczyk jednak w tym, ze w większości przypadków przy tych wszystkich produkcjach target świetnie się bawi i chętnie wydaje pieniądze na zawartość dodatkową.

15.12.2017 14:08
7.9
1
berial6
97
Donut Hole

~60/100 na metacritic pokazuje, że target "świetnie się bawi"
Jak gdzieś robią słabe żarcie to się tam nie stołuję
serio? Argument "to nie graj"? Co dalej? "Zrób lepiej"?
i chętnie wydaje pieniądze na zawartość dodatkową.
w samym tym wątku masz kilka osób, które żałują, że wydały na to pieniądze, nawet recenzent uznał, że jest to świetny antyprzykład dla innych producentów

15.12.2017 14:39
7.10
soulldelsol
17
Pretorianin

@berial6 czyli jednak co jest problemem dla Ciebie? To, że DLCki wychodzą na premierę, lub krótko po niej, czy zwyczajnie jakość tego co wydano do Destiny2? Bo to dwa odmienne tematy i ja wypowiadam się na ten pierwszy.

I serio - nie graj, a nawet lepiej: nie kupuj. Naprawdę. Jeśli zbierze się wystarczająco duża grupa niezadowolonych w obrębie targetu to wiadomość dotrze gdzie trzeba (vide skuteczny jazgot na Battlefronta, który odbił się na realnej sprzedaży - stąd reakcja EA). Nikt nie namawia do bezkrytycznego łykania tego co leci, wręcz przeciwnie, ale sytuacja jaką mamy z czegoś wynika i jest zupełnie zrozumiała dla wszystkich zaangażowanych.

Zgadza się, że wydawcom chodzi o nasze pieniądze, mało tego, deweloperom również. Ale nikt tam nie czai się z łomem w ciemnym zaułku, zwyczajnie robią produkt w oparciu o sondowanie rynku i nastrojów, pod konkretny target, z projekcją przychodu, na bazie którego zakłada się budżet. Zresztą to nie miejsce na przedstawianie cyklu produkcji, ale kończy się on różnie - spójrz na takiego Batmana, niegrywalnego praktycznie na premierę. Ktoś jednak w pełni świadomie podjął decyzję, która miała być ewidentnie minimalizowaniem strat a przyklepała jeszcze większa porażkę.

Spaprali DLC? Spoko, jak się sprzeda gorzej niż się spodziewali to się zastanowią dwa razy zanim powtórzą akcję. Nie rozumiem kompletnie skąd takie emocjonalne podejście.

15.12.2017 19:28
7.11
puci3104
118
Generał

berial6

I teraz jeszcze ten nieszczęsny dodatek, który wychodzi niedługo po premierze (1,5 czy 3,5 miesiąca- to nadal bardzo mało) gry, która była przecież w produkcji kilka lat.
Przepraszam, ale wg Twojego toku myślenia przecież gra powstawała niecałe 2 lata. Bo przecież wtedy wyszedł ostatni dodatek do pierwszej części. A przecież chyba nie można robić dwóch projektów równolegle nie?

Ja uwielbiam to gadanie o tym jakie te DLC są złe, jak szybko wychodzą po premierze, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że ludzie chętnie kupują Złote Edycje na premierę, żeby mieć taniej grę+sp. Sorry, ale jeśli gracze chętnie płacą za produkty, które w 90% przypadków są gówno warte i o których nic nie wiedzą nawet to tylko i wyłącznie wina klientów.

14.12.2017 17:30
8
odpowiedz
rocketfuel
13
Legionista

bylem mega napalony na ta gre, kupilem, skonczylem, endgame nudny po 2 dniach, dodatek to sama kicha jak podstawka i czuje sie mega zawiedziony a kupilem season pass juz... chyba wroce do warframe, nie ma w co grac a gier na wszystkich platfromach mam z 200, w tym wiekszosc AAA... kiedys nie bylo czasu zeby grac w gry, teraz jest troche czasu, multum gier a wszystko to samo i w nic sie nie chce grac...

15.12.2017 03:22
😂
9
1
odpowiedz
puci3104
118
Generał

"Klątwa Ozyrysa to przykład, jak nie należy robić dodatków do gier." - Ocena 5.0. No naprawdę? To chyba słaby przykład jak nie robić skoro wciąż dostaję ocenę przeciętną (lub na waszym portalu na granicy słabej i przeciętnej).
W sumie tak się zastanawiam czemu ocena 5.0, będąca środkiem skali ma podpis "słaba" skoro środek skali powinien oznaczać przeciętność.

15.12.2017 15:36
10
1
odpowiedz
Selen
28
Pretorianin

Nie chcesz zaczynac tej dyskusji... :P

post wyedytowany przez Selen 2017-12-15 15:37:04
Recenzja Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności