Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Fenomen Baldur's Gate

03.08.2016 19:04
1
2
wiko123
70
Pretorianin

Fenomen Baldur's Gate

Witam,
od całkiem długiego czasu, a konkretnie od lat dwóch, kiedy to zakupiłem Sagę Baldur's Gate, borykam się z dręczącą mnie myślą, która nieustępliwie i regularnie do mnie powraca. Mianowicie - co ludzie widzą w tym Baldurze?

Jestem miłośnikiem gier cRPG i kiedy tylko dostałem w swoje ręce płytę z Sagą Baldur's Gate byłem podekscytowany równie mocno, gdy po raz pierwszy instalowałem Fallouta 1. Jednak, gdy odpaliłem Baldur's Gate 1, a jeszcze przedtem wpoiłem w siebie całą instrukcję i wszelkie niezbędne zasady drugiej edycji AD&D... no cóż - zawiodłem się. W przeciwieństwie do Fallouta 1 nie zostałem pochłonięty już od pierwszej minuty, wręcz przeciwnie - grałem w tego "erpega nad erpegami" z lekkim grymasem na twarzy, który nie jestem pewien czy miał być wymuszonym uśmiechem, czy może wynikał on z mojego politowania dla tejże gry. No więc zacznijmy od początku - chyba najczęściej wymienianą zaletą Baldur's Gate 1 jest fabuła, nieprawdaż? Ale tak właściwie - co w niej niezwykłego? Do bólu przewidywalna i oklepana, ślimaczy się niczym winniczek, w skąpanej rosą podwarszawskiej działce u końca sezonu wakacyjnego. Nie ma w niej nic wyjątkowego, a historia z Tormenta zjada ją na śniadanie. Dalej, żeby nie przedłużać, klimat - całkiem przyjemny z początku, potem męczący i nijaki. Podczas moich wygranych (na siłę) 20-30 godzin najbardziej zaintrygowały mnie postacie - a konkretniej ich osobliwość. Nie wiem czy to tylko ja, ale mam wrażenie, że spora część postaci na Wybrzeżu Mieczy zatrzymała się na etapie rozwoju umysłowego przedszkolaka - czasami miałem wrażenie, że postacie i dialogi w tej grze zostały nakreślone tak, jakby docelowym odbiorcą gry był 7-mio latek. Oczywiście nie można zapomnieć o towarzyszach, podobno tak wspaniałych i ponadczasowych, którzy jednak dzisiaj okazują się nijacy i (uwaga uwaga) infantylni do bólu. Pół biedy, gdyby choć można było zamienić z nimi kilka zdań... A, właśnie - dialogi - większość dialogów w tej grze jest mimo wszystko liniowa, a duża część opcji dialogowych to po prostu iluzja. I jak tu Baldur wypada przy takim o rok starszym Falloucie, gdzie można było przegadać ostatniego bossa, by wysadził siebie i cały budynek w powietrze? Dubbing jest no cóż... nierówny. Obok naprawdę dobrego Piotra Fronczewskiego - wcielającego się w narratora opowieści, mamy np. taką nieszczęsną Imoen, która mówi z przekomicznym quasi-rosyjskim akcentem. System walki - tutaj niby wszystko jest na miejscu - taktyczna walka zawsze na plus, gro zaklęć maga i kapłana, aktywna pauza... Ale mimo wszystko prawie każdy pojedynek jest tak samo nudny i bez polotu, szczególnie gdy nie mamy żadnych zapamiętanych zaklęć, a nasi zbrojni, pomimo odpowiednio wysokiego TraK0, chybiają raz za razem. Na koniec świat Zapomnianych Krain - według mnie uniwersum to ma ogromny potencjał, który został zaprzepaszczony przede wszystkim prze monotonne i nudne lokacje. 70-80% terenu, który udało mi się zwiedzić to bliźniaczo podobne lasy i łąki, które na domiar złego są prawie kompletnie nieinteraktywne, stanowiąc po prostu ręcznie rysowane, ale bądź co bądź brzydkie i sztuczne makiety.

Na podsumowanie pragnąłbym zadać pytanie - czy jestem samotny wśród tłumu wielbicieli Baldur's Gate? Czy może to nostalgia tak bardzo upiększa obraz tej gry z dawnych lat? Być może to nie gra dla mnie lub czegoś w tej układance nie dostrzegam. Zapraszam do wyrażania swoich opinii. Na wszelki wypadek rzucam na siebie czar pierwszego poziomu "Tarcza" w razie nagłego ataku hejtu ;)

post wyedytowany przez wiko123 2016-08-03 19:07:22
03.08.2016 19:14
nagytow
2
1
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

Gwarantuje ci, ze sa inne osoby, ktore nie lubia BG.

Chcesz dyskutowac o 18-letniej grze, od ktorej sie odbiles, bo zagrales dwa lata temu? Dokladnie tak samo ci, co nie grali w Fallouta odbijaja sie od niego, bo nie grali jak wyszedl.

post wyedytowany przez nagytow 2016-08-03 19:18:49
03.08.2016 19:17
Aen
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Aen
177
Anesthetize

Nie jesteś jedyny. Pomimo iż mogę do upadłego zagrywać się w Planescape, dwa pierwsze Fallouty, Icewindy, Arcanum czy M&M, od obu Baldurów odbijałem się niezliczone ilości razy po jakichś 4-5 godzinach gry. Naprawdę nie mogę racjonalnie wytłumaczyć dlaczego. Niby jest wszystko co lubię, niby gram z wypiekami na twarzy w gry, które różnią się od tej serii w sumie tylko postaciami i historią, a mimo to...No nudzi mnie Baldur kosmicznie. Nudne postaci, nudna historia- nie potrafię się wciągnąć tak jak w powyższe gry. Niemniej jednak seria zmieniła gatunek i mam do niej ogromny szacunek. Może kiedyś, jako trzęsący się dziad, siądę i to przejdę z przyjemnością? Oby.

03.08.2016 20:31
davis
3.1
davis
178

Podpisuję się pod opinią bo mam identycznie.

03.08.2016 19:19
4
odpowiedz
zanonimizowany1116266
19
Konsul

post wyedytowany przez zanonimizowany1116266 2017-04-06 17:14:13
03.08.2016 19:24
Szyszkłak
5
odpowiedz
Szyszkłak
148
Człek Wonsz

Rzucam
Zatrzymanie czasu
Sekwencer
Wyłom
Przebicie tarczy
Palec śmierci

Są ludzie którzy nie lubią BG, tak jak są tacy co nie lubią Tormenta, Fallouta czy Gothica. Jeden lubi rybki drugi pipki :). Swoją drogą BG2 w dużo większym stopniu mi się podoba aniżeli BG1 który faktycznie ciągnie się momentami niemiłosiernie.

03.08.2016 19:26
mohenjodaro
6
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

Chcesz czy nie chcesz, Baldur's Gate ukształtował gatunek współczesnych cRPG, nawet Wiedźmin 3 i Skyrim czerpią z jego standardów pełnymi garściami. Na pewno wracanie do Baldura 20 lat po premierze może w pewien sposób rzutować na jego odbiór....

To trochę jak z Władcą Pierścieni - moim zdaniem ta książka jest zupełnie średnia, ale gdyby nie Władca to nie wiadomo jak w ogóle wyglądałoby współczesne fantasy.

Przy czym w odróżnieniu od LotR, Baldur's Gate nadal broni się jako gra, a nie tylko prekursor gatunku (aha, oczywiście znam i wiem, że przed Baldurem były gry tego typu, ale to on stał się punktem odniesienia).

Moim zdaniem wielkim atutem Baldur's Gate jest fabuła, fantastyczny materiał na telewizyjny serial. Dojrzała, z ciekawymi zwrotami akcji, wielowymiarowa - intryga polityczna, ten cały religijny syf, w to wszystko wplecione małe i większe problemy zwykłych ludzi oraz legendy Wybrzeża Mieczy. Super świat, z głęboką mitologią. 20 razy przeszedłem pierwszą część Baldur's Gate, a i tak zawsze potrafiłem znaleźć jakiegoś nowego gadającego kobolda czy skrytkę za kamieniem, które potrafiły mnie zaskoczyć.

Oprawa graficzna przetrwała 20 lat i nadal imponuje swoją artystyczną koncepcją, muzyka była rewelacyjna, polonizacja zjawiskowa. Wszystkie te elementy napędzały grywalność.

To prawda, że gra była liniowa i relacji między bohaterami nie było wiele. ALE - pomijając fakt, iż gra powstała w 1998 roku i była fundamentem pod wszystko czego teraz oczekujesz od gry - mnie osobiście ta liniowość bardzo odpowiadała. Dziś kończę Dragon Age i Mass Effect i jestem przybity, bo mam wrażenie, że przeszedłem tylko pół gry. Z drugiej strony nie chce mi się zaczynać od nowa... bo przecież drugie pół gry już przeszedłem.

No i ten piękny, jednolity, pełen zawartości świat. Można było zrobić Wybrzeże Mieczy pełne atrakcji bez misji typu "zbierz 500 kryształków w każdej lokacji".

W mojej ocenie Baldur's Gate to najlepsza gra w historii.

03.08.2016 19:32
7
odpowiedz
zanonimizowany1074990
29
Generał

BG1 się człowiek jarał, bo to była bodaj pierwsza taka gra dostępna w Polsce. Poprzeczka była tu przy samej ziemi wówczas. A człowiek jeszcze nie zblazowany tuzinami cRPGów, które przyszły potem. To było coś świeżego. Mnie osobiście fabuła jakoś zahaczyła. Wczułem się w protagonistę. Grafika nie trąciła myszką. Ale danie głównie to BG2 (TB na pyszny deser). Lepsza rozgrywka, lepszy dubbing (Kolberger!), więcej wszystkiego, fajnie rozwinięta historia. Naprawdę się jarałem losami bohatera. Na ówczesne czasy dobra grafika, bardzo dobra muzyka... Grało się nieraz cały dzień i pół nocy. A gra jest długa, zwłaszcza na dzisiejsze standardy.

A teraz? Mam tę nową, zremasterowaną edycję dwójki, ale doszedłem tylko do połowy TB i odechciało mi się. Fakt faktem, tak samo już nie chce mi się wracać do genialnego przecież (nadal tak uważam) Tormenta czy Falloutów 1 i 2. Było, minęło, przejadło się. Samej nostalgii za mało.

W pamieć zapada ówczesne wrażenie, jakie gra zrobiła, nie ona sama.

post wyedytowany przez zanonimizowany1074990 2016-08-03 20:05:18
03.08.2016 20:21
Irek22
8
odpowiedz
1 odpowiedź
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Pamiętając o tym, czym był pierwszy Baldur's Gate dla ówczesnych gier RPG i jak (moim zdaniem pozytywnie) wpłynął na ten gatunek, stwierdzam, że ta gra jest najzwyczajniej w świecie słaba.
I nie, nie "z dzisiejszej perspektywy" ani dlatego, że "jest stara". Bo przy takim np. Falloucie czy - zwłaszcza - Planescape Tormencie także i dziś świetnie się bawię. Natomiast Baldur's Gate nie ma absolutnie nic ciekawego ani wyjątkowego do zaoferowania. Fabuła? No nie. Rozwój postaci? Też nie. Walka? Wolne żarty. Towarzysze? Tacy-nijacy. Świat gry? Nudny i nieciekawy, a przy tym brzydki. Do tego Baldur's Gate - w przeciwieństwie np. do wspomnianego Fallouta i Planescape Torment - jest strasznie infantylny*, co akurat z perspektywy czasu dla mnie ma znaczenie i w pewnym sensie razi.

W wielu przypadkach ludzie podniecają się tą grą, bo - głównie ze względu na sentyment, lecz także w myśl zasady "bo tak trzeba" - patrzą na nią przez różowe okulary. I nikt mi nie wmówi, że sentyment nie gra roli przy odbiorze bądź ocenianiu tej konkretnej gry.

*A - jak zauważyłeś - polski dubbing wcale tego stanu rzeczy nie poprawia (polska Imoen to dla mnie tragedia). No i do tego dochodzi głupkowaty Minsc, nad którym zachwytów nigdy nie potrafiłem pojąć.

PS
Baldur's Gate II jest pod każdym względem lepsza od "jedynki".
Fabuła to rzecz względna (są tacy, którzy się zachwycają głównym wątkiem fabularnym Skyrima...), ale przynajmniej Główny Zły ma jakąś osobowość i motywacje (czego o Sarevoku powiedzieć się nie da). Towarzysze - bez porównania ciekawsi i bardziej złożeni. Świat gry o wiele bardziej zróżnicowany, ciekawiej zaprojektowany i ładniejszy. Co prawda walka nadal opiera się na tym samym nieszczęsnym systemie, ale przynajmniej wspomniani towarzysze to wynagradzają - tu czuć, że u boku protagonisty walczą "postacie z krwi i kości", a nie tylko wydmuszki-ze-statystykami-które-nie-do-końca-nam-odpowiadają. Gra nie jest też tak infantylna, jak "jedynka". Jeśli tylko się przebrnie początkowe Lochy Irenicusa...

post wyedytowany przez Irek22 2016-08-03 20:38:27
04.08.2016 23:42
kuba1711
8.1
kuba1711
93
Ten post może kłamać?

Dokładnie, mam identycznie. Chyba ze 4 lata temu, odświeżałem gry, w które grałem za dzieciaka i właśnie padło na kultowe RPGi. M&M 7 i 8, Fallout 1 i 2, Arcanum, Wizardry 8, Planescape Torment - te gry łyknąłem bez popitki, barykadując się w pokoju wsiąkałem w nie. A Baldur? Dotarłem jak dobrze pamiętam do kopalni, i miałem dosyć, tak jak wcześniej.

post wyedytowany przez kuba1711 2016-08-04 23:42:28
03.08.2016 20:38
Diobeuek
9
odpowiedz
Diobeuek
155
Quid est veritas?

głównie ze względu na sentyment, lecz także w myśl zasady "bo tak trzeba"
Pewna część pewnie tak, jednak ostatnio zacząłem grać w rozszerzone edycje i już przeszedłem jedynkę z obydwoma dodatkami i prolog BG2 i skutecznie mnie to odciągnęło od grania w "Krew i wino" mimo, że obydwie gry przechodziłem po kilkanaście razy, więc to nie sam sentyment bo już od niejednej starej gry się odbiłem .

Niektórzy nadal się będą dobrze bawić przechodząc je co parę lat i tego nie zmienisz.
Poza tym właśnie mi się podoba w jedynce między innymi to, że niektóre lokacje są prawie puste oraz powolny klimat przygody, a nie skondensowanie miliona wątków i walk w 3h rozgrywki.

post wyedytowany przez Diobeuek 2016-08-03 20:39:36
03.08.2016 20:45
mohenjodaro
😃
10
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

Fabuła to rzecz względna (są tacy, którzy się zachwycają głównym wątkiem fabularnym Skyrima...), ale przynajmniej Główny Zły ma jakąś osobowość i motywacje (czego o Sarevoku powiedzieć się nie da).

Wywołanie kryzysu żelaznego połączone z zamachem stanu w celu wywołania krwawej wojny zmierzającej do przeistoczenia się w boga mordu to rzeczywiście marna motywacja.

A do tego Sarevok to postać tragiczna, na którą BG2 i Tron Bhaala rzucają inne światło. Taki trochę Andrzej Kmicic Faerunu.

Najlepszy czarny charakter ever :)!

post wyedytowany przez mohenjodaro 2016-08-03 20:46:45
03.08.2016 20:59
Irek22
11
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

mohenjodaro [10]
Wywołanie kryzysu żelaznego połączone z zamachem stanu w celu wywołania krwawej wojny zmierzającej do przeistoczenia się w boga mordu to rzeczywiście marna motywacja.

Mam wrażenie, że mylisz motywacje z działaniami. I owszem, sam w jakimś wątku na GOLu (chyba nawet w głównym wątku o Baldur's Gate) pisałem kiedyś, że z fabuły "jedynki" akurat mi się podoba to podłoże fabularne z problemami z żelazem itd. Problem w tym, że jest to podane w nudnawej i niezbyt atrakcyjnej formie.
Jeżeli natomiast chodzi o motywacje, to Sarevok chce zawładnąć światem, bo... chce zawładnąć światem*. Zieeeeeew...

*Tak, Arcydemon z Dragon Age był jeszcze - że tak to ujmę - gorszym Głównym Złym (co dla mnie osobiście jest bezsprzecznie największą i niewybaczalną wadą tej gry).

BTW
To nie ja ci daję minusy. ;) Nawet cię "splusowałem" (żeby wyrównać), no ale jak widać, ktoś zamiast konstruktywnie i merytorycznie "się pospierać", woli uciec się do prymitywnej formy wyrażenia innego zdania.

post wyedytowany przez Irek22 2016-08-03 21:01:58
03.08.2016 21:02
mohenjodaro
12
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

Motywacja to zmienić się ze zwykłego śmiertelnika w boga. Naprawdę to jest Twoim zdaniem kiepskie? To co, House of Cards też Ci się nie podoba?

To dużo lepsza motywacja niż np. "zniszczyć cały świat" typowa dla 99% czarnych charakterów w grach.

03.08.2016 21:10
Irek22
13
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Może nie tyle kiepskie, co oklepane - widzieliśmy i czytaliśmy to już wiele razy w różnych formach. I największym problemem, według mnie, jest właśnie forma, w jakiej BioWare zaserwowało ten wątek - ślamazarna, z nijakimi towarzyszami i infantylnymi dialogami.

spoiler start

A pogoń za Sarevokiem przez labirynt to istna MA-SA-KRA.

spoiler stop

03.08.2016 21:15
mohenjodaro
14
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

No to ja się kompletnie nie zgadzam, właśnie cała ta intryga uszlachetnia motywację Sarevoka, jest na dodatek bardzo wiarygodna (Frank Underwood by się nie powstydził). Jak czytałem list Goriona w Candlekeep to miałem ciarki na plecach i łzy w oczach z emocji :)

Finał BG1 też jest bardzo dobry, doskonale zbudowane napięcie, ten labirynt... nigdy go specjalnie nie lubiłem, bo był po prostu trudny, ale mimo wszystko panuje tam już jakaś taka atmosfera pogoni za Sarevokiem. Taki kulminacyjny moment filmu, gdy już cały czas gra dramatyczna muzyka, a ty biegniesz za typem nie zważając na śluzy i pułapki. Dla mnie spoko. Samo starcie z Tamoko czy w świątyni pod miastem też bardzo wymowne. Myślę, że gdyby zrobili film/serial BG to moment przebicia Sarevoka mieczem dobrze wyreżyserowany mógłby zapisać się w historii kina*

*choć z tego co Jędrek mówił na YouTubie "no fuckin' way" żeby można było przebić taką zbroję ;)

Sarevok był zdecydowanie najlepszym z bossów w Baldur's Gate. Irenicus kompletnie mnie nie urządzał, to jego motywacja i miejsce w tej historii było naciągane. A finałowa walka? Ot, wychodzisz sobie z Podmroku i stoi facet na drzewie i czeka...

Podobnie miałem problem z Amelissaną. Po cichu liczyłem, że na końcu sagi zmierzymy się jednak z Cyrikiem albo Bhaalem. Sarevok jako jedyny z trójki był naprawdę bezpośrednio zaangażowanym w całą rywalizację.

03.08.2016 21:28
Irek22
15
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Cóż, pozostaniemy przy swoich zdaniach.
Ale dobrze jest poczytać wypowiedzi tych, z którymi się nie zgadzamy, a które to wypowiedzi nie sprowadzają się do "bo to klasyk" czy "bo to gra dzieciństwa". I za to łapka w górę (choć ktoś cię już zminusował... :P).

03.08.2016 21:30
mohenjodaro
📄
16
odpowiedz
2 odpowiedzi
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

do tych co mnie minusują: wasza stara gra w gothica

04.08.2016 05:44
😁
16.1
wiko123
70
Pretorianin

Ale Gothica to Ty szanuj!

04.08.2016 14:03
Aen
16.2
1
Aen
177
Anesthetize

Sęk w tym, że za bardzo nie ma za co...

03.08.2016 21:57
17
odpowiedz
Sage
136
Arbiter Elegantiae

A to ja jestem na absolutnie drugim biegunie. Może to z sentymentu, ale gram w nią do dzisiaj. I to dosłownie - przed chwilką chwilkę grałem. Na telefonie i właśnie to mi się podoba najbardziej. Klasyk pod ręką, zawsze i wszędzie.

BG to moja pierwsza oryginalna gra kupiona w życiu. Jeszcze gdzieś mam mapę, 6 płyt, instrukcja jak mała książka. Obecnie ogrywam maga, wcześniej kilka razy wojownik.

Gra jest świetna, ale trzeba w nią wsiąknąć. Mnie każda kwestia, każde zadanie przypomina dzieciństwo i 10-letniego chłopaka grającego z zasłoniętymi zasłonami na oknach.

Obok Age of Empires 2, Diablo 2 i StarCrafta jest to najlepsza gra w jaką kiedykolwiek grałem.

Wszystkie obecne gry są jak filmy - niby ciekawe, dużo lepsze, ale w większości blockbustery na raz. Przejść, obejrzeć, wyrzucić. O żadnej z obecnych gier nie będzie nikt pamiętał za 18 lat

04.08.2016 09:12
Tuthrick
18
odpowiedz
Tuthrick
23
Centurion

Problem w dużej mierze polega na samym fakcie, że seria Baldur's Gate jest wielokrotnie wychwalana i przytaczana jako inspiracja, nawet na liście GOL najlepszych cRPGów BG2 jest na pierwszym miejscu. To powoduje, że rosną oczekiwania u osób, które nie grały zaraz po premierze, bo w końcu skoro jest to tak zacna seria, to musi być na prawdę wyjątkowa. O ile sam uwielbiam pierwszego Baldura, to muszę przyznać, że w dużej mierze gry te pojawiły się po prostu w odpowiednim momencie. Wówczas brakowało cRPGa w świecie fantasy "dla każdego", był co prawda genialny Fallout, ale post-apo wtedy nie cieszyło się aż taką popularnością (jak np. obecnie). Dungeon crawlery z widoku pierwszej osoby powoli dogorywały, no i było też Diablo, które dla wielu nie było w ogóle cRPGiem. W wyniku tej suszy pojawienie się takiego Baldur's Gate wywołało niemałe poruszenie. Gra nie była i nie jest idealna, była nawet krytykowana w momencie premiery, ale wypełniła pewną lukę i stąd jej popularność. Dodatkowo w Polsce, był to jeden z lepszych dubbingów, szczególnie biorąc pod uwagę rozmiar gry i fakt, że nie było to wtedy normą.

Jednak, czy sama seria zasługuje na aż taką popularność? Raczej nie i wg. mnie bardziej na tym cierpi z powodu wygórowanych oczekiwań młodszych graczy. Dla mnie pierwszy Baldur's Gate jest moją ulubioną grą ever, podkreślam - ulubioną, nie najlepszą. Przyznaję rację, że Planescape: Torment bije ten tytuł fabułą i postaciami, a Icewind Dale ma ciekawsze walki. Baldur's Gate jest gdzieś po środku trzymając balans pomiędzy walką, a fabułą/dialogami, jednocześnie nie będąc znakomitym tytułem pod tymi względami. Również świat gry dla jednych jest pusty, dla innych oferuje swobodę eksploracji. Tutaj dochodzę do elementu, który dla mnie powoduje, że mimo wszystko bardziej przypadł mi do gustu Baldur's Gate, niż inne cRPGi z tamtych lat. BG oferuje bardzo dużo swobody w prowadzeniu gry: tworzenie swojej postaci, dobieranie drużyny, eksploracja świata, toczenie walk itd. Sam zauważyłem, że już od pierwszych podejść w 1999 roku nabrałem pewnych nawyków, które później przechodziły na inne gry, ale z powodu mniejszej wolności nie zawsze dawało to taką frajdę jak w BG.

Pozwolę sobie wspomnieć pewną cechę, którą pierwszy Baldur's Gate dzieli z pierwszą grą z serii Gothic. Obie gry były tworzone równocześnie z silnikiem, stąd też w obu powycinano sporo elementów, które pierwotnie miały się w nich znaleźć. To sprawia, że zawierają sporo "smaczków", które są pozostałościami z wyciętej zawartości. W Baldur's Gate jest spora ilość dialogów ze zwykłymi mieszkańcami, które dla mnie są fajnymi ciekawostkami. Podobnie lokacje mają w sobie tajemnice, które pozostaje graczowi sobie dopowiedzieć.

Natomiast fabuła rzeczywiście nie powala na kolana, ale mnie osobiście bardzo odpowiada motyw z Nieśmiertelnego "There can be only one!", a samego Sarevoka po prostu lubię. Dość fajnie się to powoli odkrywa idąc po sznurku do kłębka, od zwykłych plotek w gospodzie po zatopienie kopalni itd.

Baldur's Gate II dla mnie to chyba największy zawód w historii gier i nigdy tej gry nie polubiłem (choć przeszedłem), podobnie poczynania Beamdog z ich Enhanced Edition mnie wielce smuci, ale to wywód na inną okazję, póki co.

04.08.2016 09:25
Soulcatcher
19
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Soulcatcher
219
ESO

Baldur's Gate jest grą z 1998 roku. I wtedy odniosła sukces. Jak na tamte czasy gra była fenomenalna.
Teraz jest klasykiem.

To tak jak z filmami. Casablanca jest świetnym filmem, przez lata była wzorem dla filmów. Ale teraz nie błyszczy już tak bardzo jak kiedyś.

Baldur's Gate obecnie wyraźnie trąci myszką, jest przestarzałe. Zresztą jak większość gier z tamtych lat.

Zupełnie innym problemem jest to że odbiorcy też się zmieniają. BG jest grą "Pokolenia X", teraz po prostu są już inni ludzie.

Przemijanie jest straszne. Sam bardzo bym chciał abym potrafił grać z takim zaangazowanie jak w 1998 roku grałem w BG. No ale wszystko przemija.

04.08.2016 09:50
Szyszkłak
19.1
1
Szyszkłak
148
Człek Wonsz

Zabrzmiałeś z lekka jak bohater komisów Kryzys Wieku.

04.08.2016 12:13
19.2
ligant
20
Centurion

"Jak na tamte czasy gra była fenomenalna"

Lmao.

Nie tylko pierwszy fallout masakruje bg1 pod każdym względem ( z wyjątkiem grafiki ) ale nawet wydany 5 lat wcześniej Dark Sun: Shattered Lands totalnie niszczy bg1 pod każdym względem ( znowu, z wyjątkiem grafiki ).

Bg1 już w momencie wydania była marna, teraz to nic innego niż abominacja.

04.08.2016 10:32
Iselor (Łódź)
20
odpowiedz
1 odpowiedź
Iselor (Łódź)
114
Senator

Pierwszy Baldurs Gate zawsze był dla mnie przeciętny. Czy dzisiaj czy te 18 lat temu. Ot taki symulator chodzenia po łące. Słaba mechanika, średnia fabuła, nieciekawe lokacje, niewiele klimatu, nieciekawi NPCe. Tak samo słabe jak pierwszy Gothic. Dopiero drugi Baldurs Gate jest czymś wybitnym i od niego radzę zaczynać. Swoją drogą oba Icewind Dale są lepsze od pierwszego Baldura.

04.08.2016 12:35
20.1
zanonimizowany1074990
29
Generał

Zacząć od BG1 warto przynajmniej z jednego względu - jeśli komuś zależy, by przeżyć całą historię Dziecięcia od początku. Inaczej to trochę jak oglądanie serialu począwszy od 2 sezonu, bo pierwszy był nienajlepszy. Można, ale...

post wyedytowany przez zanonimizowany1074990 2016-08-04 12:36:06
04.08.2016 10:51
Tal_Rascha
21
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Tal_Rascha
144
Lady of the Void

W czasie gdy wychodził pierwszy Baldur sporo grałem w papierowe RPGi, głównie Warhammer FRP. BG był przełomem, czy może raczej odrodzeniem gatunku komputerowych gier fabularnych, wspaniała muzyka i bardzo dobra fabuła z setkami zadań do wykonania i klimatem przygody z papierowych RPG.
Więcej, znacznie więcej jednak czasu spędziłem przy części drugiej, przeszedłem ją dziesiątki razy, z całą pewnością była ona bardziej rozbudowana pod każdym względem ale wg. mnie utraciła ona swoj klimat przygody, tego podróżowania przez lasy i góry by dość do jakiejś lokacji; świat gry był bardziej pocięty na lokacje. BG2 to chyba też pierwsza gra gdzie na poważniej zacząłem bawić się w modowanie
Ta seria to dziś klasyka, najlepsze gry cRPG jakie wyszły, może z wyjątkiem Tormenta który od wielu lat nie ma konkurencji jeżeli chodzi o klimat.
Dodam jeszcze, że aktywność w wątku seryjnym o BG to moje ulubione lata na GOLu :)

04.08.2016 11:40
Iselor (Łódź)
21.1
Iselor (Łódź)
114
Senator

Jeżeli ktoś chce podróżować to niech nie tyka Baldura tylko serie Might and Magic albo TESy. Pierwszy Baldur pod każdym względem dostawał po dupie w dniu premiery od szóstego Might and Magic, później od siódmego. Też grałem wtedy w Warhammera ale w polubieniu Baldura to nie pomogło. Dopiero drugi Baldur mnie do siebie przekonał. Najlepsze cRPG jakie wyszły? Drugi Baldur tak, pierwszy zdecydowanie nie, zestarzał się masakrycznie, bardziej od serii M&M, każda z pozostałych gier Bioware zjada go bez popity, nie mówiąc już o takich rzeczach jak Arcanum czy Vampire the Masquarade Bloodlines. Pierwszy BG to dzisiaj ciekawostka historyczna. Lepiej odpalić wiecznie grywalne Icewind Dale

04.08.2016 11:40
Iselor (Łódź)
21.2
Iselor (Łódź)
114
Senator

Jeżeli ktoś chce podróżować to niech nie tyka Baldura tylko serie Might and Magic albo TESy. Pierwszy Baldur pod każdym względem dostawał po dupie w dniu premiery od szóstego Might and Magic, później od siódmego. Też grałem wtedy w Warhammera ale w polubieniu Baldura to nie pomogło. Dopiero drugi Baldur mnie do siebie przekonał. Najlepsze cRPG jakie wyszły? Drugi Baldur tak, pierwszy zdecydowanie nie, zestarzał się masakrycznie, bardziej od serii M&M, każda z pozostałych gier Bioware zjada go bez popity, nie mówiąc już o takich rzeczach jak Arcanum czy Vampire the Masquarade Bloodlines. Pierwszy BG to dzisiaj ciekawostka historyczna. Lepiej odpalić wiecznie grywalne Icewind Dale.

04.08.2016 11:40
Iselor (Łódź)
21.3
Iselor (Łódź)
114
Senator

Jeżeli ktoś chce podróżować to niech nie tyka Baldura tylko serie Might and Magic albo TESy. Pierwszy Baldur pod każdym względem dostawał po dupie w dniu premiery od szóstego Might and Magic, później od siódmego. Też grałem wtedy w Warhammera ale w polubieniu Baldura to nie pomogło. Dopiero drugi Baldur mnie do siebie przekonał. Najlepsze cRPG jakie wyszły? Drugi Baldur tak, pierwszy zdecydowanie nie, zestarzał się masakrycznie, bardziej od serii M&M, każda z pozostałych gier Bioware zjada go bez popity, nie mówiąc już o takich rzeczach jak Arcanum czy Vampire the Masquarade Bloodlines. Pierwszy BG to dzisiaj ciekawostka historyczna. Lepiej odpalić wiecznie grywalne Icewind Dale

04.08.2016 11:40
Iselor (Łódź)
21.4
Iselor (Łódź)
114
Senator

Jeżeli ktoś chce podróżować to niech nie tyka Baldura tylko serie Might and Magic albo TESy. Pierwszy Baldur pod każdym względem dostawał po dupie w dniu premiery od szóstego Might and Magic, później od siódmego. Też grałem wtedy w Warhammera ale w polubieniu Baldura to nie pomogło. Dopiero drugi Baldur mnie do siebie przekonał. Najlepsze cRPG jakie wyszły? Drugi Baldur tak, pierwszy zdecydowanie nie, zestarzał się masakrycznie, bardziej od serii M&M, każda z pozostałych gier Bioware zjada go bez popity, nie mówiąc już o takich rzeczach jak Arcanum czy Vampire the Masquarade Bloodlines. Pierwszy BG to dzisiaj ciekawostka historyczna. Lepiej odpalić wiecznie grywalne Icewind Dale.

04.08.2016 12:37
MichałPolak
22
1
odpowiedz
MichałPolak
86
Generał

Sam się od tych gier odbiłem. A z kolei Planescape Torment uwielbiam. To moja ulubiona gra.

04.08.2016 17:53
Cobrasss
23
odpowiedz
Cobrasss
139
Senator

Mam jednego kumpla co też nie łapie fenomenu BG i podobnych gierek opartych na tych papierkowych systemach.

Ano na przykład zarzuca że gra nie jestem RPG podobna...nie dziwię się że tak mówi bo on zasiedział sporo czasu na Action RPGach czy Hack & Slashach gdzie zazwyczaj liczy się frajda z akcji w pojedynkę a nie sprawne wykorzystaniu członków drużyny.

Albo zarzuca że w początkowej fazie BG2 za rzucanie czarów jesteśmy narzuceni że nam nie wolno czarować, Jakby nie doczytał się w dialogu że można kupić pozwolenie na czarowanie.

04.08.2016 18:36
24
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Theddas
122
Mighty Pirate

What Soul said.

BG to gra na miarę czasów, w których powstała - wtedy na rynku nie było nic lepszego jeśli chodzi o _fantasy_ crpg (nie, Fallout to nie fantasy, a Dark Sun można zakopać w ogródku z tabliczką 'spectrum style').

BG dało ludziom to czego od dawna oczekiwali:
- drużynowego crpg fantasy z mnóstwem postaci oraz bardzo dobrą grafiką izometryczną,
- efektownej graficznie (czary!) i szybkiej walki (porównywalnej z Diablo), ale z możliwością rozegrania taktycznego vide Falloit (efekt: aktywna pauza),
- bardzo długiej i urozmaiconej rozgrywki (dungeony, open space, różnorodne pomieszczenia),
- a w PL dodatkowo - bardzo dobrej polskiej lokalizacji (mimo niuansów z głosami typu Imoen to mimo wszystko ta lokalizacja to był fenomen swoich czasów - ilość gier ogólnie profesjonalnie spolszczonych można było policzyć na palcach obu rąk, a tu dostaliśmy coś takiego...).

Całość doprawiono lubianym w świecie systemem AD&D (choć ja go akurat nie lubię) i okraszono rozbudowaną fabułą rodem z przygodówek - jasne, że z dzisiejszej perpektywy miejscami mocno przewidywalną i infantylną, ale wtedy tak tego nie postrzegano.

To wszystko razem po prostu "zaskoczyło" i gra została 'kultowa'. Na wysyp cprgów fantasy nie trzeba było długo czekać.

Mnie też lepiej się grało w Fallouta, ale po genialnym F2 w zasadzie nie powstało nic więcej, aż do czasów współczesnych, niestety.

A dzisiaj? Dzisiaj nie potrafię na dłużej zatopić się ani w BG ani w starych Falloutach - zatem nic dziwnego, że jeśli ktoś nie grał i nie polubił tych gier gdy wyszły, to dzisiaj jest mało prawdopodobne by coś "zaskoczyło" - chyba że ktoś jest retromaniakiem i jeszcze lubi dany gatunek, sporo warunków do spełnienia. Ale to nie problem tylko BG czy F, z wieloma wspaniałymi w swoich czasach grami tak już jest.

04.08.2016 20:25
Battle_Axe
👍
24.1
Battle_Axe
44
Krasnolud

Dobrze prawi. Polać mu! :)

04.08.2016 20:42
Iselor (Łódź)
24.2
Iselor (Łódź)
114
Senator

W drugiego Baldura czy Fallouty wciąż potrafię się zatopić.

Natomiast pierwszy BG miał taki wpływ na rozwój cRPG jak badania doktora Mengele na rozwój medycyny. Jego największą siłą jest polska lokalizacja. Co dostajemy poza tym? Nudnych, niemych NPCów, nudne lokacje (a gdzie im tam do tego co było w którymkolwiek Might and Magic - to też fantasy! - gdzie każdy nowy obszar zaskakiwał, były ciekawe miasta, lochy, nowe potwory, gildie itd.), walki z kolejnymi gibberlingami potrafiły doprowadzić do nerwicy, w pewnym momencie także awans na nowy poziom postaci gówno daje, bo dostajemy kilka punktów życia i punkcik do trafienia. Fabularnie też dupy nie urywa.

04.08.2016 20:58
Battle_Axe
24.3
Battle_Axe
44
Krasnolud

Nie no BG 2 i Fallout 2 to zupełnie inna liga niż BG 1, oczywiście dużo wyższa. Nie można jednak BG odmówić tego, że trafił w odpowiednim momencie w potrzeby rynku. Bioware zaproponowało po prostu fajną przygode w FR, z walką z aktywną pauzą, rzutem izometrycznym i zasadami AD&D. Rozwój postaci to faktycznie słabizna (praktycznie nie istniał), ale atmosfera i walka były na tyle fajne, że nie miałem z tym problemu. Nigdy nie sięgałem po BG żeby łechtać swoje eRPeGowo-cyferkowe ego i dobrze na tym wyszedłem (od tego miałem inne tytuły). BG to po prostu typowa przygoda heroic fantasy i jak na tamte czasy tytuł przynajmniej dobry w swoim gatunku.

post wyedytowany przez Battle_Axe 2016-08-04 20:59:50
04.08.2016 21:17
24.4
Theddas
122
Mighty Pirate

Ja BG traktuję jako całość, tzn. BG + BG2 + dodatki. W BG2 przy pierwszym podejściu zaimportowałem drużynę z BG1, jak w Isharach, i nie tylko :). Podobnie traktuję Fallouty - jedynka bez dwójki (lub w porównaniu) to gra nie tej klasy co 'ogarniana' jako całość.

Nie zgadzam się z 'niemymi' npctami (to akurat idzie udowodnić empirycznie), nudnymi lokacjami (to z kolei jest mocno subiektywne - dla mnie lokacje w pierwszym BG były czymś niesamowitym jeśli chodzi o świat fantasy w rzucie izometrycznym, oczywiście dzisiaj po niemal 20 latach są słabiutkie w porównaniu do tego co dostaliśmy w międzyczasie, ale to normalne), walki z gibberlingami po 1/3 gry były zapchajdziurą jak w każdym crgpu tego typu walki (wcześniej i później), a awans na kolejny poziom... tu racja - ale to wina AD&D, którego nie lubię - niemniej dodatki + BG2 całkowicie to zmieniły :).

04.08.2016 21:09
A.l.e.X
👍
25
odpowiedz
A.l.e.X
123
Alekde

Baldur's Gate ma świetnie nakreślone postacie, wielu towarzyszy z którzy mogą się lubić lub wręcz nienawidzić, bardzo dobrze nakreślony koncept gry. Niezły poziom trudności, oraz wiele epickich walk w tym do dzisiaj pamiętanego Kangaxx'a. Poza tym całość BG1EE + BG2EE skończenie zajmuje kilkaset godzin. Wg. licznika steam mi przejście całości od A do Z ok. 500.

04.08.2016 21:13
mohenjodaro
26
odpowiedz
5 odpowiedzi
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

Jak to jest, że Baldur's Gate niby miał takie beznadziejne postacie, a jednak do dziś znakomicie pamiętam Minsca, Imoen, Viconię, Jaheirę, Korgana, Edwina, już nie wspominam o szybko odłączanych postaciach typu Montaron, Xzar, Dynaheir czy niedołączalnych Drizzta, Elminstera, Ultraunta czy Volo, a ze wspaniałego Dragon Age z wyrazistymi postaciami pamiętam jedynie Morrigan i że było strasznie dużo gejów?

04.08.2016 21:22
davis
26.1
2
davis
178
Image

ok...

znakomicie pamiętam
pewnie dlatego, że: 20 razy przeszedłem pierwszą część Baldur's Gate

post wyedytowany przez davis 2016-08-04 21:29:01
04.08.2016 21:28
A.l.e.X
26.2
A.l.e.X
123
Alekde

mohenjodaro - m.in. dlatego seria BG jest wspaniała.
davis - i co w związku z tym Minca i Boo każdy pamięta

05.08.2016 08:01
Szyszkłak
26.3
Szyszkłak
148
Człek Wonsz

Jaheira to mega wkurwiająca postać. Pyskata druidzka elfia szmata. A po drugiej stronie barykady Aerie słotka i tempa dziunia z cyrku.

05.08.2016 09:50
26.4
Theddas
122
Mighty Pirate

Dragon Age nie jest godzien nawet pięt lizać Baldurowi :)

05.08.2016 10:17
Szyszkłak
26.5
Szyszkłak
148
Człek Wonsz

słodka* :F

05.08.2016 01:58
Bullzeye_NEO
27
odpowiedz
Bullzeye_NEO
166
1977

w jedynke juz dluzszy czas nie gralem, glownie dlatego, ze znam na pamiec, ale tez dlatego, ze dwojka o wiele lepsze i wole jednak grac high level postaciami

tak czy siak jakbym mial sie zastanawiac jaki jest najlepszy crpg w hisorii to albo bg2, albo fallout 2, innej opcji nie widze

no, moze deus ex, ale to nie calkiem ten gatunek

05.08.2016 08:36
Scorpi_80
😊
28
odpowiedz
Scorpi_80
84
Generał

Dla mnie jest to kultowa seria i żadne Fallouty i Gothicy tego nie zmienią :) BG1 to wędrówki po lasach,kopalniach itp. Ulubieni bohaterowie jak Minsc ze swoim Boo czy Viconia. Setki godzin, różne romanse. Oczywiście gra nie była idealna w swoich czasach, ale dla mnie i tak jest super. Najbardziej drażnił rozwój postaci, bo po pewnym czasie dostawało się marne punkty do obrony i kilka HP. Do dzisiaj gram w obie części bo lubię przenosić bohatera do BG2 i dalej awansować. Nigdy nie byłem fanem magów, więc najczęściej grałem tankami typu wojownik czy paladyn. Liczę, że kiedyś zrobią część 3 :)
p.s. Alex - co Ty robiłeś w grze te 500h? :) Chyba, że każdą klasą przechodziłeś.

post wyedytowany przez Scorpi_80 2016-08-05 08:37:12
05.08.2016 10:00
A.l.e.X
29
odpowiedz
A.l.e.X
123
Alekde

Scorpi_80 - tak jakoś wyszło, zrobiłem wydaje mi się 100% questów, ale do końca nie jestem nigdy pewny czy coś nie przeszło obok,

BG1 EE zawiera w sobie BG1 + rozszerzenie + dodatek wyszło 152 godziny
BG2 EE zawiera w sobie BG2 + rozszerzenie + dodatek tron baala wyszło 306 godzin

grałem tylko jedną postacią, końcówkę trochę przeciągnąłem, bo chciałem poczytać zakończenia różnych postaci ale wyszło dokładnie tyle, tak podaje steam :)

05.08.2016 10:03
mohenjodaro
30
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

Ja mam ten problem, że ostatnich parę razy przechodziłem BG wieloklasowcem wmz i teraz naprawdę źle mi się gra drużyną :)

05.08.2016 10:25
😊
31
odpowiedz
3 odpowiedzi
wiko123
70
Pretorianin

Dla mnie BG i jego sukces wciąż pozostaje zagadką :P Przecież rok starszy Fallout miał wszystko to co przykładnie "erpegowe" w Baldur's Gate, tylko IMHO zrobione lepiej. Mniej chaotyczna, taktyczna walka w turach, z której to satysfakcja była niepomiernie większa (te animacje śmierci podczas trafienia krytycznego!), gęsty jak smoła klimat (to uczucie niepokoju na Pustkowiach, potęgowane przewspaniałą muzyką!), fabuła której to zwieńczenie jest solidnym kopem w ... , postacie których po prostu nie sposób nie polubić/znienawidzić - Harold (!) i w końcu ten brutalny, postapokaliptyczny świat, okraszony miejscami absurdalnym, czarnym humorem...

A co z innymi erpegami fantasy z tamtego okresu? Owszem była to nieco inna bajka, bo dungeon crawling był tematem numer jeden wśród ówczesnych erpegów. Ale co było z tymi grami nie tak? Taki M&M VI Mandate of Heaven z 1998 roku jest do dziś świetną grą, w której to miodna eksploracja grała pierwsze skrzypce. Światem gry można było się oczarować, walki miejscami trudne, które sowicie wynagradzały trud i ten magiczny klimat... Jedyne, czego nie mogę w tej grze ścierpieć to umieszczenie w niej elementów science fiction (absurdalne blastery!), które niszczyły dla mnie klimat. O dziwo, umieszczanie w erpegach fantasy "gwiezdnowojennych wynalazków" było powszechną praktyką w takich grach jak Ultima, Wizardry i właśnie seria Might & Magic.

post wyedytowany przez wiko123 2016-08-05 10:28:45
05.08.2016 12:36
Iselor (Łódź)
31.1
Iselor (Łódź)
114
Senator

Od czasu powstania Might and Magic I, seria ta była misz maszem science fiction i fantasy a cała fabuła oparta jest na konflikcie dwóch starożytnych ras przemierzających wszechświat. Wg mnie to świetne rozwiązanie, połączenie sf i fantasy, odejście od typowo tolkienowskiej sztampy. W Might and Magic VI są nawet motywy zaczerpnięte z filmu "Gwiezdne wrota". Ja połączenie takie lubię i nie przeszkadza mi ono w żadnym z ww. erpegów, przecież science - fantasy występuje też w Gwiezdnych Wojnach czy Dragon Ballu.
Tu Rankin wszystko ładnie wyjaśnił:
http://www.ppe.pl/blog/54005/6993/wycieczka-po-mocy-i-magii.html

05.08.2016 12:50
31.2
Theddas
122
Mighty Pirate

Fallout to nie fantasy - nie wiem jak można to porównywać. Ja uwielbiam obie, ale doskonale rozumiem ludzi, którzy postapo nie trawią i nawet najlepiej zrobiona gra tego nie zmieni.

M&M6 to fajna gra, ale widok fpp to zupełnie inna immersja świata, do tego przeciętna grafika z tym związana, bo fpp w tamtych czasach było po prostu słabe. W BG masz widok quasi izometryczny, widzisz wszystkich członków drużyny, możesz ich dowolnie rozmieszczać po ekranie, walka nabiera dzięki temu mocno taktycznego rysu, widok z oczu 'głównej' postaci nie jest w stanie tego oddać. No i izometryk to dużo mniejsze wymagania, dzięki temu lokacje są o wiele ciekawiej zrobione. Dodaj do tego, że fpp było w tamtych czasach czymś normalnym w takich grach, wystarczy przypomnieć sobie wszelkiej maści Beholdery, Ishary, Elviry, itd. Jasne, tutaj mieliśmy pełne 3d, ale czy to coś tak naprawdę istotnie zmieniało? Natomiast modę na izometryki przywróciło Diablo w '96, które pokazało jak atrakcyjna może być gra action-fantasy-rpg tego typu. BG to była odpowiedź na zapotrzebowanie ludzi w tym temacie, mniej action, więcej rpg, ogromny świat, nie tylko podziemia, świetnie zrealizowane. Po prostu strzał w '10' w tamtych czasach.

To co opisuję pokazują doskonale kolejne gry crpg takie jak Fallout właśnie, F2, BG2, ID czy Arcanum - wszystko izometryki lub coś podobnego. A gry crpg fpp? Pomijając genialnego Morrowinda i ogólnie Elder Scrolls to dopiero wydany duuużo później F3 przywrócił temu rozwiązaniu blask. A i tak współczesny 'kultowy' crpg czyli W3 jest TPP, action-rpgi pokroju Dark Souls to też TPP, a tpp dużo bliżej do izometryka tak naprawdę - generalnie ludzie chcą widzieć swoje postacie na ekranie. O D3 nie wspomnę.

post wyedytowany przez Theddas 2016-08-05 12:54:27
05.08.2016 15:22
Iselor (Łódź)
31.3
Iselor (Łódź)
114
Senator

Theddas -----> ludzie lubią widzieć swoje postacie? Czyżby gracze FPS nie lubili? ;)

" dopiero wydany duuużo później F3 przywrócił temu rozwiązaniu blask. "

Czy blask oznacza że zaczyna w to grać horda casuali? czy takie produkcje jak Wizardry 8, Arx Fatalis, Wizards & Warriors, Demise: Podziemia Dejenol były kupsztolami? No nie, ale to tytuły dla hardkorowców, nie dla dzieci neostrady/Gothica/fanbojów Bioware. Najlepszy wg mnie cRPG ever czyli Vampire the Masquarade Bloodlines też ma widok FPP gdy używamy broni strzelającej.

05.08.2016 15:24
32
odpowiedz
2 odpowiedzi
ligant
20
Centurion

Morrowind jako przykład genialnego fpp crpg. Check.
F3 przywrócił blask fpp erpegom. Check.

Gol, gol never changes.

05.08.2016 15:48
Iselor (Łódź)
32.1
Iselor (Łódź)
114
Senator

Morrowind jest arcydziełem komputerowego RPG. Po tylu latach wciąż genialny i najlepszy TES:)

W F3 nie grałem bo a) nie przepadam za post-nuclear b) podobno najsłabszy z całej serii więc się nie śpieszę z zapoznaniem

05.08.2016 15:56
32.2
ligant
20
Centurion

Morrowind jest arcydziełem ,tak, szczególnie mechanika walki, system dialogowy, system tworzenia postaci brutalnie 'dumbed down' w porównaniu do daggerfalla, fabuła i design questów to były arcydzieła. Oh wait.

05.08.2016 16:11
33
odpowiedz
zanonimizowany813590
57
Generał

Baldur?
Lubię, ale ma swoje wady. Większość ująłeś, autorze wątku, ale IMO największym grzechem było skalkowanie systemu papierowego, prawie 1:1 - do gry komputerowej. Nie chce mi się rozprawiać nad bezsensownością tego zabiegu, bo już o tym pisałem. I o ile Torment jeszcze się broni z mechaniką, bo kilka zasad jest dostosowanych do tego typu gry, a sama mechanika odchodzi na dalszy plan, to Baldur już się nie broni. Zwyczajnie w kilku (wielu) przypadkach brakuje Mistrza Gry.

PS. Ale co jak co, Baldur klimat ma fajny. Może nie unikalny, ale taki... swojski. Idealny do gry osadzonej w baśniowym świecie. Aż przypomina taką typową sesję w świecie fantasy przy ciepłej kawie/piwku ( w zależności od preferencji).

A tak BTW. Iselorze, już naprawdę nikomu nie chce się słuchać Twoich sławnych wywodów o panteonie cRPG. Wiemy, znamy. Spamujesz tym od lat.

post wyedytowany przez zanonimizowany813590 2016-08-05 16:25:05
05.08.2016 16:16
👍
34
odpowiedz
3 odpowiedzi
zanonimizowany970791
47
Generał

Nigdy nie grałem w Baldura, ale mam za to podobną grę, do której wracam co jakiś czas i mam do niej mega sentyment.
Jest nią Lionheart Legacy of the Crusader. Gra jest po prostu świetna.

05.08.2016 16:19
34.1
zanonimizowany813590
57
Generał

A co to ma do tematu?

05.08.2016 16:22
34.2
zanonimizowany970791
47
Generał

Możesz mnie teraz zniszczyć.

05.08.2016 16:23
34.3
zanonimizowany813590
57
Generał

Z przyjemnością :).

05.08.2016 17:40
35
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

@Iselor
Czy blask oznacza że zaczyna w to grać horda casuali?

Nie, blask oznacza, że dana gra pokazuje kierunek, w którym powinny podążać produkcje danego typu wszystkim firmom, które wcześniej próbowały, ale dały ciała.

Vampire - fajna gra, ale gatunek jeszcze cięższy niż postapo, stąd jej niewielki sukces, chociaż branża ją z tego co pamiętam doceniła. Ale to trochę inne czasy.

Chciałem przypomnieć, że rozmawiamy o roku 1998. Przed BG nie było nic ze świata fantasy, tak rozbudowanego fabularnie, z tak dobrą grafiką izometryczną, gdzie pozostałe elementy też dawały radę. I o to w tym chodziło. Tylko o to i aż o to :).

05.08.2016 20:18
Irek22
36
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

ligant [32.2]
system tworzenia postaci brutalnie 'dumbed down' w porównaniu do daggerfalla

Tyle tylko, że w Daggerfalla grają dzisiaj już tylko fanatycy pokroju Zarica Zhakarona (choć w jego przypadku fanatyk to może obraźliwe słowo, no ale...), natomiast Morrowind ujdzie nawet i dziś i to wśród graczy, którzy (jak np. ja) nie darzą estymą produkcji Bethesdy. I w porównaniu do takiego Skyrima... Tu nawet nie ma co porównywać, bo pod względem rozwoju postaci Morrowind zjada Skyrima na śniadanie; bez popity. Nie będę już nawet porównywać możliwości zaklęć czy zaklinania przedmiotów, bo samym takim porównaniem ze Skyrimem bym tylko uwłaczał Morrowindowi. Problem w tym, że TESy to gry przede wszystkim eksploracyjne i pod tym (ważniejszym dla tej serii) względem, Skyrim wypada lepiej.
Oblivionowy system tworzenia postaci też by dawał radę (a w samych założeniach jest o niebo lepszy od tego skyrimowego), gdyby nie to, że z uwagi na przedebilnie rozwiązany level-scalling system rozwoju postaci w tej grze de facto jest kompletnie niepotrzebny, a przy złym rozłożeniu współczynników może wręcz przeszkadzać w zabawie i frustrować.

post wyedytowany przez Irek22 2016-08-05 20:27:39
05.08.2016 22:55
Iselor (Łódź)
37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
114
Senator

o ile Torment jeszcze się broni z mechaniką

Zeusie, przecież Torment broni się tylko fabułą i NPCami, może muzyką i grafiką. Walka jest drewniana bardziej niż w starych Falloutach i aż zęby bolą gdy do niej dochodzi, mechanika AD&D pasuje do tej gry jak pięść do nosa - okrojona, przerobiona, lepiej jakby Torment działał pod jakimś autorskim systemem.

A tak BTW. Iselorze, już naprawdę nikomu nie chce się słuchać Twoich sławnych wywodów o panteonie cRPG. Wiemy, znamy. Spamujesz tym od lat.

Czas się przyzwyczaić :)

Nie, blask oznacza, że dana gra pokazuje kierunek, w którym powinny podążać produkcje danego typu wszystkim firmom, które wcześniej próbowały, ale dały ciała.

Czyli to co się najlepiej sprzeda - niezbyt trudne, ładne kolorowe, żeby murzyńskie dziecko bez podstawówki z jedną ręką dało radę przejść. Drugi Baldur jest arcydziełem i jest mega epicki ale od tamtego czasu nie powstało nic podobnego bo dla casuala, za długie, za trudne, za dużo gadki. Ok, pojawił się Pillars i spółka, ale te tytuły jadą na sentymencie i to pomimo ich wspaniałej jakości.

Vampire - fajna gra, ale gatunek jeszcze cięższy niż postapo, stąd jej niewielki sukces, chociaż branża ją z tego co pamiętam doceniła. Ale to trochę inne czasy.

Zabawne, bo Wampira kocham, ale klimat postapo w grach nigdy mi nie leżał i z tego powodu falloutów nigdy nie skończyłem. Swoją drogą - patrz co pisałem wyżej. Troika stworzyła trzy arcydzieła, ale zbyt odmienne od "kanonu baldurowego" i dlatego przepadły i dziś grają w to tylko prawdziwi fani gatunku. No ale ktoś mi kiedyś napisał że Troika stworzyła cRPG dla hipsterów co wg mnie jest uwłaczająe, bo to są po prostu świetne tytuły (dla przypomnienia: Arcanum, Świątynia Pierwotnego Zła i właśnie Vampire: Bloodlines)

Chciałem przypomnieć, że rozmawiamy o roku 1998. Przed BG nie było nic ze świata fantasy, tak rozbudowanego fabularnie, z tak dobrą grafiką izometryczną, gdzie pozostałe elementy też dawały radę. I o to w tym chodziło. Tylko o to i aż o to :).

Trafił do casuali bo wielu starych wyjadaczy kręciło na Baldura nosem (choćby Jacek Piekara). Baldur miał farta, bo Might and Magic był za trudny dla wielu, fabularnie jest bardziej rozwinięty ale podzielony na cykle, Betrayal at Krondor zjada fabułą Baldura bez popity, ale to gra z jeśli mnie pamięć nie myli 1993 roku, zaś zawsze mi się wydawało że jeśli ktoś nie czytał książek to nic z tego nie zrozumie; Fallout wyszedł przed Baldurem i oferował znacznie więcej na 1 płycie niż baldur na 4, ale klimat ludziom pewnie nie leżał. Baldur miał niestety szczęście. Bo przed nim było mnóstwo świetnych cRPG.

06.08.2016 00:33
37.1
1
zanonimizowany813590
57
Generał

Zeusie, przecież Torment broni się tylko fabułą i NPCami, może muzyką i grafiką. Walka jest drewniana bardziej niż w starych Falloutach i aż zęby bolą gdy do niej dochodzi, mechanika AD&D pasuje do tej gry jak pięść do nosa - okrojona, przerobiona, lepiej jakby Torment działał pod jakimś autorskim systemem.

Owszem, fabuła, bohaterowie etc. są o wiele mocniejszą stroną Tormenta, niż mechanika. Walka w nim jest na tyle drugorzędna, że słaba jej mechanika zbytnio nie przeszkadza w odbiorze gry. Za to w odróżnieniu od Baldura, Torment ma uplastycznioną mechanikę Atrybutów. Mądrość i Inteligencja zaczęła się liczyć w przypadku, kiedy nie graliśmy magiem, Charyzma stała się bardzo ważną cechą. Baldur był pod tym względem kaleki i brakowało Mistrza Gry, który mógłby ocenić mądrość, czy prezencję bohatera w dialogach. Dochodziło do takich absurdów, że woj - imbecyl o Inteligencji 8 był tak samo elokwentny, co mędrzec z inteligencją 20.

Wampir jest grą świetną, ale klimatu aż tak ciężkiego nie ma. Chociażby względem swojego papierowego oryginału. Co nie zmienia faktu, że Bloodlines to jeden z najlepszych cRPGów w jakiego grałem i jest świetnym przykładem osadzenia RPGa w grze komputerowej, tak aby zachować ducha systemu, a rozgrywkę zachować plastyczną.

A tak na marginesie, to wciąż nie rozumiem Iselorze tego Twojego upartego podejścia do gier. Jeden będzie grał w Wampira, drugi w nowego Fallouta, a trzeci w Might&Magic. Co tu roztrząsać? Każdy gra w to, co mu się podoba i zwyczajnie nie da się wyłowić gier lepszych i gorszych, bo w natłoku wielu opinii niemożliwym jest wyłonić tę jedną prawdziwą. Zresztą, nawet jeśli coś jest powszechnie uznane za kupę, a ktoś wciąż odczuwa przyjemność grając w coś takiego, to co jest w tym złego? W końcu chyba po to są gry, nie?

post wyedytowany przez zanonimizowany813590 2016-08-06 00:38:57
06.08.2016 12:43
37.2
Theddas
122
Mighty Pirate

Czyli to co się najlepiej sprzeda - niezbyt trudne, ładne kolorowe, żeby murzyńskie dziecko bez podstawówki z jedną ręką dało radę przejść.

W wielu przypadkach tak, ale w przypadku BG stwierdzenie niczym kulą w płot. Podobnie jak w przypadku Demon's Souls - gra przywróciła blask crpgom bez mapy, bez fabuły podanej na tacy, niewybaczającej błędów, wymagającej pomyślunku, wytrwałości i - o ironio - nieco zręczności. Coś co kiedyś w crpgach było normą, ale gdzieś tam po drodze się zagubiło. Jasne, że nadal stosunek gier samoprzechodzących się do pozostałych jest ogromną liczbą, ale idzie ku lepszemu moim zdaniem.

Drugi Baldur jest arcydziełem i jest mega epicki

Drugiego Baldura nie byłoby bez pierwszego, tak jak drugiego Fallouta bez pierwszego. A dla mnie, jak już pisałem, BG to jeden ciąg - tym bardziej dzięki funkcji importu drużyny.

ale od tamtego czasu nie powstało nic podobnego bo dla casuala, za długie, za trudne, za dużo gadki. Ok, pojawił się Pillars i spółka, ale te tytuły jadą na sentymencie i to pomimo ich wspaniałej jakości.

I dzisiaj powstaje trochę gier, które za 20 lat będą uważane za kultowe crpgi wyznaczające kierunek, jak swego czasu Baldur. Nie jest to Pillars, bo to raczej eksperyment, wybryk natury. Jest to natomiast chociażby nasz rodzimy Wiedźmin trzeci, gra z dodatkami na 200 godzin grania, na najwyższym poziomie trudności stawiająca odpowiednie wyzwanie, dobra graficznie, świetna fabularnie, 'odpowiednio' epicka, doceniona zarówno przez ludzi jak i branżę. Bardzo jestem ciekaw Cyberpunka, bo to temat bez porównania trudniejszy niż fantasy i grom z tym gatunku nie wiodło się - z paroma wyjątkami - póki co za dobrze.

06.08.2016 19:00
mohenjodaro
😃
38
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong
Image

no i patrzcie co narobiliscie

ale dobrze sie sklada, bo przeciez wyszlo to siege of dragonspear, zawsze chcialem to ograc, a zupelnie zapomnialem

06.08.2016 21:14
Luremaster
39
odpowiedz
Luremaster
116
Pierwszy Sekretarz

Chciałbym sobie zagrać w Baldura. Proszę powiedzcie które rozwiązanie na połączenie klasycznych BG1 i BG2 w jedno jest najlepsze - Big Picture czy są jakieś inne rozwiązania?

06.08.2016 21:20
mohenjodaro
40
odpowiedz
1 odpowiedź
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

BGTuTu

07.08.2016 19:29
Szyszkłak
40.1
Szyszkłak
148
Człek Wonsz

Albo World of Baldurs Gate

07.08.2016 14:36
Irek22
41
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Theddas [37.2]
Wiedźmin trzeci, gra z dodatkami na 200 godzin grania, na najwyższym poziomie trudności stawiająca odpowiednie wyzwanie, dobra graficznie, świetna fabularnie, 'odpowiednio' epicka

Tego, co napiszę nie bierz tego do siebie, bo to tylko taka uwaga ogólna.
Nawet po przycięciu grafiki* (w stosunku do pierwotnych materiałów i zapowiedzi) Wiedźmin 3 to wizualny majstersztyk i graficzne arcydzieło, aktualnie jest to najładniej wyglądająca i najbardziej zaawansowana wizualnie gra, jaka wyszła. Napisać więc, że ma "dobrą grafikę" to zdecydowanie zbyt mało.
I nawiązując do tematu - Baldur's Gate w momencie premiery taką grą nie był.

*Oczywiście wielka szkoda, że CDP Red zdecydował się na downgrade, ale patrząc na to, jak ta gra wygląda i jakim w momencie jej premiery zdecydowana większość graczy dysponowała sprzętem, w sumie się twórcom nie dziwię.

post wyedytowany przez Irek22 2016-08-07 14:38:38
07.08.2016 19:22
Iselor (Łódź)
42
odpowiedz
Iselor (Łódź)
114
Senator

Nie jest to Pillars, bo to raczej eksperyment, wybryk natury.

Lords of Xulima, Serpent in Staglands, Wasteland 2, oba Legend of Grimrock i za chwilę Tyranny to też eksperymenty i wybryki natury? Nie, tak właśnie powinny i tak wyglądają znakomite erpegie.

Jest to natomiast chociażby nasz rodzimy Wiedźmin trzeci

Wiesz że jeszcze nie grałem? Dopiero rok temu, w wieku 29 lat przeczytałem sagę wiedźmińską. Mam teraz ochotę na całą sagę gier. Sęk w tym że parę lat temu pierwszego Wiedźmina parę godzin pograłem i usnąłem. Kompletnie nie rozumiem jak grą/serią może jarać się ktoś kto nie czytał książek, bo bez tego nie wiem jak można poczuć klimat. No ale niedługo wrócę i zobaczymy. Bo jednak póki co Wiedźmin jest dla mnie takim Mass Effectem fantasy - dużo zręcznościowej walki, dużo bluzgania, mechanika dupy nie urywa, ot taki typowy erpeg dla casuali (lubię ME ale wliczanie go do najlepszych cRPG....).

08.08.2016 11:29
43
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

@Irek22
Napisałem dobrą, by nie wszczynać flame'a. Też uważam ją za bardzo dobrą+. Mimo iż w większości grałem W3 na PS4, gdzie grafika i fpsy nijak się mają do high-endowego pieca.

BG w momencie premiery miał dobrą grafikę - nie mówię tu o poziomie technicznym, tylko artystycznym. Nie było wcześniej gry w rzucie izometrycznym z tak różnorodną grafiką przy takiej skali gry. Pomijam przygodówki, które zawsze w tamtych czasach miały najlepszą grafikę w branży, ale to zupełnie inny typ gry i o wiele łatwiej postawić na grafikę niż w crpg.

@Iselor
Jestem fanem postapo i oczywiście Falloutów, dwa 'stare' ograłem na multum sposobów, trzy 'nowe' przeszedłem po 2-3 razy i wyplatynowałem @PS4, ale od Wasteland 2... się odbiłem. Dawałem tej grze szansę już dwukrotnie, będzie pewnie jeszcze trzeci, ale po prostu brakuje 'tego czegoś'. Grimrock jest tylko dla fanów dungeon crawlerów, do których nigdy nie należałem (chociaż serię EoB lubiłem). A Xulima i SiS to produkcje o dwie-trzy klasy gorsze niż Pillars, niszowe, ciężko je w ogóle przytaczać jako coś innego niż ciekawostki, grało w nie łącznie trzech ludzi zapewne :).

Co do Wiedźmina - ja miałem to szczęście, że czytałem na bieżąco jak Sapek wypuszczał najpierw opowiadania a potem sagę, miałem też z tym uniwersum kontakt w zupełnie innym wymierze w postaci grania i prowadzenia pbema opartego o ten świat, było też trochę grania w fabularnego 'Wiedźmina', zatem poziom wejścia w pierwszą grę komputerową był z jednej strony prosty, z drugiej oczekiwania były ogromne. I powiem tak - pierwszy Wiedźmin to idealny przykład gry, która na moment wyjścia była po prostu doskonała, jak omawiany BG. Była bardzo dobra graficznie i genialnie udźwiękowiona (soundtrack z tej gry do dzisiaj gości na moich playlistach), miała nieco kulawy, ale grywalny system walki, była rozbudowana, świetnie zdubbingowana i absolutnie przesycona klimatem wiedźmińskiego świata - najbardziej ze wszystkich trzech części wierna oryginałowi moim zdaniem. Dzisiaj, po niemal 10 latach, gra się w tę grę ciężko, grafika się mocno postarzała, system walki i pewne inne rozwiązania techniczne wku*wi*ją (zupełnie jak w BG), zatem jedyne co może przyciągnąć to sentyment, do samej gry lub do wiedźmińskiego uniwersum. Jeśli przynajmniej jednej z tych dwóch rzeczy nie ma, to lepiej obejrzeć gameplay na YT, a samemu zagrać w W2 lub od razu w W3 :).

post wyedytowany przez Theddas 2016-08-08 11:31:03
08.08.2016 11:57
Irek22
44
odpowiedz
Irek22
97
Grzeczny już byłem
Image

Theddas [43]

Jeśli chodzi o "różnorodność i skalę", to masz rację (Diablo i Fallout pod tym względem nie mogły się równać z grą BioWare), jednakże co do warstwy wizualnej Baldur's Gate jako takiej*, zacytuję sam siebie z tego wątku https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=12005963 (post [175]):
Według mnie ten jeden pamiętny screen ---> ze starszej o ponad rok gry, ma więcej klimatu niż wszystkie miejscówki z pierwszego Baldur's Gate razem wzięte. A fanem klimatów postapo nie jestem i preferuję fantasy.
Z szacunku (litości?) dla tego, co znaczyło Baldur's Gate dla komputerowych RPGów, nawet nie będę porównywać go pod omawianym tu względem do zrobionego na tym samym silniku i zaledwie rok młodszego Planescape Torment...
Nawiasem mówiąc ciekawe jest to, że - w odróżnieniu od takiego np. Epic Games - BioWare jakoś nie potrafiło wykorzystać w pełni swojego autorskiego silnika. Inni (czyt. Black Isle) lepiej go wykorzystywali.

Tutaj dodam, że wiele budynków (najbardziej to chyba widać w Beregoście) w Baldur's Gate kojarzy mi się z budownictwem z wielkiej płyty (czyt. mój zmysł estetyczny wyje z bólu) i nijak nie kojarzą mi się one z budownictwem fantasy. ;P

*Mam tu na myśli właśnie warstwę artystyczną (dla mnie dużo ważniejszą), a nie techniczną.

post wyedytowany przez Irek22 2016-08-08 12:10:55
08.08.2016 12:31
45
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

Pamięć bywa wybiórcza, wspisz(cie) sobie "baldur's gate screenshots' na google'u i wyświetlą się dziesiątki świetnych, klimatycznych screenshotów. Mnie, fanowi Diablo, Fallouta i dziesiątek innych crpgów w momencie premiery BG bardzo, ale to bardzo się podobało graficznie. I przez pryzmat tego wrażenia dzisiaj oceniam artyzm tej grafiki :).

08.08.2016 12:35
46
odpowiedz
niesmiertelny21
39
Pretorianin

Och widzę że nastał tutaj zlot fanatyków Wiedźmina 3 na czele z "wielkim znawcą gatunku" irekiem22 (człowiekiem który wystawił dla BG ocenę w okolicach 4-6 i mieni się znawcą gatunku nie warto dyskutować, szczególnie biorąc pod uwagę jego prowokacyjny i szyderczy styl wypowiadania się o grach, firmach i użytkownikach którzy nie podzielają jego zdania). Którzy prześcigają się w argumentacji dotyczącej słabości BG. No cóż, wpierw był Skyrim vs Wiedźmin 3, potem Dragon Age Inkwizycja vs Wiedźmin 3 a teraz widzę BG vs Wiedźmin 3, no to teraz tylko czekać aż ktoś wyskoczy z Eye of Beholder vs Wiedźmin 3. Budowanie kultu Wiedźmina 3 jako "mesjasza gatunku rpg i najlepszej gry rpg jaka
kiedykolwiek wyszła" trwa nadal.

08.08.2016 12:58
47
odpowiedz
1 odpowiedź
Theddas
122
Mighty Pirate

Masz z tym jakiś problem, że W3 jest świetną grą, i w efekcie za 10-20 lat będzie tytułem kultowym, do którego ludzie będą się odnosić jak dzisiaj do BG? Bo nie kumam wywodu.

08.08.2016 14:01
Irek22
47.1
Irek22
97
Grzeczny już byłem

Tego typka mało kto na tym forum kuma. Osobiście go ignoruję - polecam! :)

08.08.2016 15:06
Iselor (Łódź)
48
odpowiedz
Iselor (Łódź)
114
Senator

Grimrock jest tylko dla fanów dungeon crawlerów, do których nigdy nie należałem (chociaż serię EoB lubiłem).

Dla mnie dungeon cralwer jest kwintesencją cRPG ;)

A Xulima i SiS to produkcje o dwie-trzy klasy gorsze niż Pillars, niszowe, ciężko je w ogóle przytaczać jako coś innego niż ciekawostki, grało w nie łącznie trzech ludzi zapewne :).

Oceny wysokie więc dla fanów klasycznego RPG w rzucie izometrycznym to też będą tytuły kultowe.

Dzisiaj, po niemal 10 latach, gra się w tę grę ciężko, grafika się mocno postarzała, system walki i pewne inne rozwiązania techniczne wku*wi*ją (zupełnie jak w BG), zatem jedyne co może przyciągnąć to sentyment, do samej gry lub do wiedźmińskiego uniwersum.

Jeżeli w jakąś grę po 10 latach gra się ciężko to jest to wina gry i dobrze to oniej nie świadczy. Czy po 16 latach ciężko gra się w Diablo 2? Po 18 latach wciąż świetnie gra się w szóste i siódme Might and Magic, wciąż grywalne są stare Fallouty, drugi Baldurs, właśnie wczoraj powróciłem do mojej ukochanej Sagi Icewind Dale, kilkanaście lat minęło od gier Troiki i dalej wszystkie są grywalne a Vampire wciąż jest the best cRPG ever, czy w Tormenta gra się ciężko? Czy Divine Divinity po 16 latach jest niegrywalne? Albo Morrowind?Proszę nie żartować.

Och widzę że nastał tutaj zlot fanatyków Wiedźmina 3 na czele z "wielkim znawcą gatunku" irekiem22 (człowiekiem który wystawił dla BG ocenę w okolicach 4-6

Akurat pierwszy BG nie zasługuje na więcej, podobnie jak pierwszy Gothic i ta cała chujnia pod nazwą Dragon Age.

Wiedźmin 3 jest zbyt zręcznościowy i ma zbyt słabą mechanikę żeby zostać najlepszym cRPG ever. Pomijam że Redzi po prostu zerżnęli bohaterów i lore z książek więc też mieli łatwiej. Najlepsze cRPG już się pojawiły a biorąc pod uwagę casualowatość graczy i lizanie takowym tyłków przez developerów lepszych nie będzie.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2016-08-08 15:08:40
08.08.2016 17:09
49
odpowiedz
1 odpowiedź
Theddas
122
Mighty Pirate

Dla mnie dungeon cralwer jest kwintesencją cRPG ;)

A dla mnie to tylko wojna cyferek w labiryncie, niczym nie różniąca się od roguelike w ascii. Prawdziwe cRPG to fabuła i epickość świata, a cyferki mają być dodatkiem do całości.

Oceny wysokie więc dla fanów klasycznego RPG w rzucie izometrycznym to też będą tytuły kultowe.

Tia, w mojego adventure-roguelike z początku XXI w. grało swego czasu 50 osób, każda dała co najmniej 9/10, nie wiedziałem, że to z automatu oznacza status gry kultowej %).

Jeżeli w jakąś grę po 10 latach gra się ciężko to jest to wina gry i dobrze to oniej nie świadczy.

Wszystkie bez mała tytuły, które wymieniłeś, są dziś 'ciężko grywalne'. Najbardziej z tej listy uwielbiam Fallouty, ale od 10 lat nie mogę skończyć F2 po raz n-ty, po prostu po ograniu F3, NV i F4 na wszystkie sposoby powrót do archaicznej rozgrywki i archaicznej grafiki w archaicznej rozdzielczości (używanie interfejsu to mordęga) jest bardzo, bardzo trudny. Przydałby się jakiś remaster, bo sam świat, historia i cała otoczka broni się nadal po tych wszystkich latach.

Wiedźmin 3 jest zbyt zręcznościowy i ma zbyt słabą mechanikę żeby zostać najlepszym cRPG ever.

Nie ma i nie będzie jednej gry 'best ever', można jedynie wyróżniać tytuły jako przełomowe i wyznaczające kierunek.

BG był takim tytułem i W3 też takim będzie, jak sądzę. Zbyt zręcznościowy? Wrzuć easy mode i gra się sama pod kątem walki przejdzie samym mieczem. Druga opcja to granie na normalu, ale korzystanie z całego arsenału tego co Geralt potrafi. Czyli build vs environment + szczypta (niewielka) zręczności. Ja poszedłem trzecią drogą i grałem na najwyższym poziomie trudności, bo jednak Wiedźmin to Wiedźmin, trzeba poczuć ten fach, używać tego co zaoferowali twórcy i jeszcze lubię czasem przegrać po prostu. Jedyne zastrzeżenie do walki jakie mam to jej 'drewnianość', szczególnie w porównaniu do soulsów, no ale soulsy to 90% walka, W3 to 10% walka, więc da się przeżyć. Słaba mechanika? Poniekąd tak, nie mamy tu tony cyferek i statystyk, z drugiej strony to co jest, bardzo dobrze daje radę. Fanom cyferek i statystyk zostaje NBA i roguelike'dungeon'crawlery ;).

Pomnij moje słowa, za 10-15 lat, jak dożyjemy, W3 mimo wad i niedoskonałości będzie wyznacznikiem zajebistego RPG, tak jak dziś BG. Po prostu, takie gry zdarzają się raz na 10-15 lat.

08.08.2016 23:10
Iselor (Łódź)
49.1
Iselor (Łódź)
114
Senator

Prawdziwe cRPG to fabuła i epickość świata, a cyferki mają być dodatkiem do całości.

Prawdziwe RPG. Nie cRPG. Podstawą cRPG jest mechanika. Co do fabuły to max. 5 tytułów historii gatunku miało dobrą fabułę. Radzę poczytać mój wykład o cRPG:

http://www.ppe.pl/blog/20587/7084/o-crpg-slow-kilka.html

Pomijam że cRPG pod względem fabuły ssą gdy je przyrównać do przeciętnej przygodówki. Epickość? Czyli najlepszym cRPG jest Neverwinter Nights: Hordes of Underdark. Trolololo.

Wszystkie bez mała tytuły, które wymieniłeś, są dziś 'ciężko grywalne'.

To że dla ciebie i innych casuali którzy chuja o gatunku mają pojęcie nie znaczy że są ciężko grywalne.

Pomnij moje słowa, za 10-15 lat, jak dożyjemy, W3 mimo wad i niedoskonałości będzie wyznacznikiem zajebistego RPG

A gdzieś napisałem że nie jest? Będzie on po prostu stał w jednym rzędzie z grami Troiki, Might and Magic czy Baldurami i Falloutami. Jeżeli ktoś jest fanem gatunku będzie się dziś delektował grami sprzed 10, 15 czy nawet 20 lat, jeśli jest tylko casualem, który nie będzie pamiętał za 2 lata czym się różni Mass Effect od Jade Empire to po cholerę zawrcać sobie nim głowę? Hm, zły przykład, Jade Empire do dzisiaj jest grywalne ale skoro wyjeżdżasz z tekstem że pierwszy Wiedźmin jest dziś niegrywalny to nie wiem o czym ty piszesz.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2016-08-08 23:13:45
08.08.2016 17:32
mohenjodaro
50
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong
Image

Wiedźmin 3 jest super, ale nie dałbym sobie głowy uciąć, że za 20 lat będę go przechodził 21 raz, jak ma to miejsce w przypadku BG :)

Szczerze mówiąc nie przejdę go już nawet drugi raz :)

post wyedytowany przez mohenjodaro 2016-08-08 17:37:02
08.08.2016 22:03
51
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

Przejście W3 trzy razy (z dlc) to czasowo porównywalna inwestycja jak przejście BG trzydzieści razy (z dlc), także ten ;).

A przeszedłeś BG2 20 razy? Bo ja trzy i to była naprawdę poważna inwestycja czasowa :).

08.08.2016 22:55
mohenjodaro
52
odpowiedz
mohenjodaro
56
Chanandler Bong

BG2 z ToB tylko 2 razy przeszedlem, teraz mam ambitny plan zrobić SoD i dwójkę EE też całą. Jak na razie dawno mnie nic tak nie wciągnęło jak na powrót Baldurek i to dzięki temu wątkowi.

Aczkolwiek przypomniała mi się chyba najistotniejsza wada gry - fatalnie się gra złymi postaciami. Pomijam już fakt, że wybory mają charakter czysto moralny, więc zwykle jest "zabij - nie zabij" zamiast "zabij i zgarnij 400 złota - nie zabij". Do tego złym postaciom prawie nie leci exp za questy. Tutaj jednak wielkie niedopatrzenie.

Idę zaraz zapolować na Drizzta, bo mi przecież pół drużyny ucieknie jak nie zrobię czegoś złego ;)

08.08.2016 23:11
Iselor (Łódź)
53
odpowiedz
1 odpowiedź
Iselor (Łódź)
114
Senator

Prawdziwe cRPG to fabuła i epickość świata, a cyferki mają być dodatkiem do całości.

Prawdziwe RPG. Nie cRPG. Podstawą cRPG jest mechanika. Co do fabuły to max. 5 tytułów historii gatunku miało dobrą fabułę. Radzę poczytać mój wykład o cRPG:
http://www.ppe.pl/blog/20587/7084/o-crpg-slow-kilka.html

Pomijam że cRPG pod względem fabuły ssą gdy je przyrównać do przeciętnej przygodówki. Epickość? Czyli najlepszym cRPG jest Neverwinter Nights: Hordes of Underdark. Trolololo.

Wszystkie bez mała tytuły, które wymieniłeś, są dziś 'ciężko grywalne'.

To że dla ciebie i innych casuali którzy chuja o gatunku mają pojęcie nie znaczy że są ciężko grywalne.

Pomnij moje słowa, za 10-15 lat, jak dożyjemy, W3 mimo wad i niedoskonałości będzie wyznacznikiem zajebistego RPG

A gdzieś napisałem że nie jest? Będzie on po prostu stał w jednym rzędzie z grami Troiki, Might and Magic czy Baldurami i Falloutami. Jeżeli ktoś jest fanem gatunku będzie się dziś delektował grami sprzed 10, 15 czy nawet 20 lat, jeśli jest tylko casualem, który nie będzie pamiętał za 2 lata czym się różni Mass Effect od Jade Empire to po cholerę zawrcać sobie nim głowę? Hm, zły przykład, Jade Empire do dzisiaj jest grywalne ale skoro wyjeżdżasz z tekstem że pierwszy Wiedźmin jest dziś niegrywalny to nie wiem o czym ty piszesz.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2016-08-08 23:13:32
09.08.2016 00:35
53.1
zanonimizowany813590
57
Generał

Nie. Podstawą RPG jest odgrywanie postaci, nie epicki świat, ani nawet fabuła.
Ale co do cRPG chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzam. Co wciąż nie zmienia faktu, że podstawą nie może być jedynie jeden aspekt, a co najmniej kilka.

09.08.2016 13:33
54
2
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

Podstawą cRPG jest mechanika. Co do fabuły to max. 5 tytułów historii gatunku miało dobrą fabułę

Mechanika tak, statystyka nie. Dobra mechanika niekoniecznie oznacza pierdyliard cyferek. To samo w grach fabularnych - większość systemów ma bardzo rozbudowaną warstwę 'cyferkową', a w praktyce pierdyliardy rzutów kostką i kłócenie się o to czy dany test wykonywać D6 czy D12 tylko psują zabawę - najlepsze sesje to te gdzie kostki były tylko dodatkiem. Podobnie najlepsze cRPG to te, gdzie cyferki to tylko dodatek, a nie esencja. Mechanika to oczywiście też inne rzeczy, system rozwoju postaci (levele i ich wpływ na rozwój postaci), system magii, crafting, interakcje między PC a NPC - to odróżnia gry cRPG od innych. Natomiast bez fabuły mamy grę fascynującą niczym tabelki w Excelu. Musi ona być, nawet szczątkowa i 'trudna' jak w serii souls, musi być klimat, musi być odpowiednie 'tło' świata, musi on żyć swoim życiem, na tyle na ile to możliwe w grze komputerowej.

Pomijam że cRPG pod względem fabuły ssą gdy je przyrównać do przeciętnej przygodówki.

Przeszedłem w życiu setki przygodówek, więcej niż gier cRPG i statystycznie masz rację, ale statystycznie mój pies i ja mamy po trzy nogi.

Epickość? Czyli najlepszym cRPG jest Neverwinter Nights: Hordes of Underdark. Trolololo.

http://sjp.pl/epicko%C5%9B%C4%87

Uważasz, że ta gra spełnia tę definicję w najlepszym stopniu wśród gier cRPG?

To że dla ciebie i innych casuali którzy chuja o gatunku mają pojęcie nie znaczy że są ciężko grywalne.

Oho, skończyły się argumenty to zaczynają się wycieczki osobiste. Classic.

Ale, by nie wchodzić w to bagienko - polecam lekturę:
http://goo.gl/JEp3fi

Po lekturze koniecznie podaj swoją definicję casuala, bo łatwo komuś przypiąć łatkę, ale trudniej ją obronić. Dawaj.

skoro wyjeżdżasz z tekstem że pierwszy Wiedźmin jest dziś niegrywalny to nie wiem o czym ty piszesz.

Zacytuj gdzie napisałem, że jest niegrywalny lub wycofaj się z twarzą z tej nadinterpretacji.

post wyedytowany przez Theddas 2016-08-09 13:37:19
09.08.2016 16:08
Iselor (Łódź)
55
odpowiedz
1 odpowiedź
Iselor (Łódź)
114
Senator

Podobnie najlepsze cRPG to te, gdzie cyferki to tylko dodatek, a nie esencja

Najlepsze RPG. Nie cRPG. cRPG z RPG niewiele mają poza nazwą. Tyle co Indie z Indianami. Rozwińmy to niżej:

Mechanika to oczywiście też inne rzeczy, system rozwoju postaci (levele i ich wpływ na rozwój postaci), system magii, crafting, interakcje między PC a NPC - to odróżnia gry cRPG od innych.

Mechanika to jest system rozwoju postaci (levele). Tyle. Natomiast z cRPG (nie przeczytałeś mojego wpisu na blogu) mamy do czynienia gdy mamy:
- mechanikę (czyli zdobywanie leveli i tabelki)
- interakcję (walka, handel, rozmowy itp.)
- quest główny + questy poboczne
- sterowanie jednym bohaterem bądź grupą, przy założeniu że nie mamy do czynienia z armiami gdyż wtedy automatycznie dostajemy strategię

Natomiast bez fabuły mamy grę fascynującą niczym tabelki w Excelu. Musi ona być, nawet szczątkowa i 'trudna' jak w serii souls, musi być klimat, musi być odpowiednie 'tło' świata, musi on żyć swoim życiem, na tyle na ile to możliwe w grze komputerowej.

Bardzo ładnie, ale każdy cRPG ma fabułę choćby w cholerę szczątkową. Tyle że sama jakość czy też fakt istnienia fabuły nie definiuje z automatu gry jako cRPG.

Oho, skończyły się argumenty to zaczynają się wycieczki osobiste. Classic.

Nie. Po prostu w pewnym momencie szlag mnie trafia od walenia głupot. Większość graczy cRPG (a raczej graczy w ogóle) nie ma o cRPG pojęcia, znają 10 tytułów na krzyż ale wszyscy wielcy znawcy, w dodatku kompletnie nie rozumieją czym jest owe cRPG błędnie definiując je jako gry gdzie najważniejsza jest fabuła i gdzie najważniejsze jest "odtwarzanie roli" co wynika z błędnego przenoszenia RPG na cRPG (bowiem cRPG to nazwa błędna, gdyż bliżej im do paragrafówek - ale jak wyżej, przeczytaj dokładnie co napisałem w blogu).

Po lekturze koniecznie podaj swoją definicję casuala, bo łatwo komuś przypiąć łatkę, ale trudniej ją obronić. Dawaj.

Moja definicja jest taka że jest to gracz, który gra w gry najpopularniejsze, tworzone "dla wszystkich" (Bioware, EA), o niezbyt wygórowanym poziomie trudności, bez znajomości szerszego spektrum znajomości gier i ich historii.

Zacytuj gdzie napisałem, że jest niegrywalny lub wycofaj się z twarzą z tej nadinterpretacji.

Dzisiaj, po niemal 10 latach, gra się w tę grę ciężko, grafika się mocno postarzała, system walki i pewne inne rozwiązania techniczne wku*wi*ją (zupełnie jak w BG), zatem jedyne co może przyciągnąć to sentyment, do samej gry lub do wiedźmińskiego uniwersum. Jeśli przynajmniej jednej z tych dwóch rzeczy nie ma, to lepiej obejrzeć gameplay na YT, a samemu zagrać w W2 lub od razu w W3 :).

Być może to jest nadinterpretacja, ale z tekstem że Wiedźmin jest ciężko grywalny sam stawiasz się w kategorii uber - casuali/niedzielnych graczy, którzy chcą wszystko lekkie, łatwe i przyjemne.

Przeszedłem w życiu setki przygodówek, więcej niż gier cRPG i statystycznie masz rację, ale statystycznie mój pies i ja mamy po trzy nogi.

Gry cRPG z dobrą fabułą:
Planescape Torment
Pillars of Eternity
Neverwinter Nights 2: Maska Zdrajcy

Coś pominąłem?

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2016-08-09 16:13:35
09.08.2016 21:31
😜
55.1
wiko123
70
Pretorianin

Ekhm, KOTOR

post wyedytowany przez wiko123 2016-08-09 21:31:27
10.08.2016 15:59
56
odpowiedz
Theddas
122
Mighty Pirate

Najlepsze RPG. Nie cRPG. cRPG z RPG niewiele mają poza nazwą. Tyle co Indie z Indianami. Rozwińmy to niżej:

Naprawdę nie ma sensu tego rozwijać - powtórzę - najlepsze cRPG to takie, gdzie cyferki to tylko dodatek, a nie esencja.

Prościej: warunkiem koniecznym by gra była cRPGiem są te cyferki. Jak ich nie ma to gra nie jest cRPGiem.

I teraz, obracając się już tylko w wyselekcjonowanych w ten sposób grach cRPG, znajdujemy te najlepsze. Ich definicję podałem wyżej.

Bardzo ładnie, ale każdy cRPG ma fabułę choćby w cholerę szczątkową.

A jak nie ma fabuły to można ją sobie dorobić do każdej gry, nawet takiej w ASCII, 'kropeczka poszukuje brata kwadracika w labiryncie pełnym groźnych sióstr kreseczek, pomożesz jej?'. Tylko co to zmienia? Gra nadal jest cRPG czy ma fabułę czy nie, ale nie dyskutujemy czy BG czy też inny tytuł jest cRPGiem, tylko czy jest dobrym cRPGiem. Dobry cRPG musi mieć coś więcej niż cyferki. Patrz wywód powyżej.

Większość graczy cRPG (a raczej graczy w ogóle) nie ma o cRPG pojęcia, znają 10 tytułów na krzyż ale wszyscy wielcy znawcy, w dodatku kompletnie nie rozumieją czym jest owe cRPG błędnie definiując je jako gry gdzie najważniejsza jest fabuła i gdzie najważniejsze jest "odtwarzanie roli"

Gram w cRPG od czasów PRLu, nie wiem ile ich ograłem lub przeszedłem, bo nie prowadzę takich statystyk, to drugi obok przygodówek gatunek, gdzie gry 'zaliczałem' w setkach, bo od zawsze mnie fascynowały, w życiu jednak bym nie zarzucił komuś, że jest 'casualem, który ma chuja o gatunku pojęcie', bo gra w cRPG 5 lat krócej ode mnie i na dodatek omija szerokim łukiem jcRPG, które dla gatunku mają bardzo istotne znaczenie... Rings a bell? Że o MMORPG z litości nie wspomnę.

Moja definicja (casuala, przyp. Theddas) jest taka że jest to gracz, który gra w gry najpopularniejsze, tworzone "dla wszystkich" (Bioware, EA), o niezbyt wygórowanym poziomie trudności, bez znajomości szerszego spektrum znajomości gier i ich historii.

No no, to dosyć interesująca definicja, przyznam. Tym bardziej jednak kulą w płot, niestety.

Wiesz, są na tym forum ludzie, którzy nie tworzą blogów czy nie piszą artykułów o grach, nie dlatego, że nie mają wiedzy, tylko dlatego, że nie mają czasu lub ochoty, ale nie wywyższają się i nie podbudowują sobie ego na tej podstawie. Polecam to podejście, sporo zdrowsze długoterminowo.

Być może to jest nadinterpretacja, ale z tekstem że Wiedźmin jest ciężko grywalny sam stawiasz się w kategorii uber - casuali/niedzielnych graczy, którzy chcą wszystko lekkie, łatwe i przyjemne.

Mhm. Tym tekstem jedyne co pozytywnego mogę założyć, by nie brnąć we flame'a, to że po prostu nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

Uproszczę ją - Wiedźmin (pierwszy) jest ciężko grywalny, bo postarzał mu się interfejs, postarzała mu się grafika, a jego mechanika walki jest mocno upierdliwa i mało satysfakcjonująca w porównaniu do chociażby jego następców. Nie oznacza to, że Wiedźmin (pierwszy) stał się przez to grą trudną - jest tak samo trudny jak w momencie premiery, czyli jest grą lekką, łatwą i przyjemną. I jednocześnie ciężko grywalną w roku 2016 z powodów, które opisałem. W roku 2007 był grą lekko grywalną, bo gracze nie mieli bagażu doświadczeń i oczekiwań powstałych w latach 2007-2016.

Na tej samej zasadzie Ishar w roku 1992 był zajebiście grywalnym cRPGiem. A dzisiaj jest toporną mordęgą z uwagi na interfejs czy rozdzielczość grafiki (pierdoła, ale zupełnie inaczej się grało na 14" monitorze crt a inaczej na 29" lcd lub 60" tv, a nie każdy lubi grać w okienku lub z pikselami wielkości pięści). Nadal jednak jest zajebistą grą, po prostu współcześnie ciężko grywalną, bo na plecach ma bagaż kilkuset innych gier z lat 1992-2016 i świetnych rozwiązań w nich zastosowanych oraz zwykłego postępu technologicznego.

Jeszcze to uproszczę - kiedyś grałem myszką kulkową, która się brudziła i zacinała, więc się ją czyściło, ale było to mimo wszystko bardzo grywalne urządzenie. Dzisiaj gram mega precyzyjnym laserem z 6000 dpi i niedawna próba gry na myszce z tamtych lat była dla mnie... nie zgadniesz... ciężka. W zasadzie to ten przypadek, gdzie napisałbym niegrywalna. A kiedyś na takiej myszce wygrywałem turnieje. Dziś nierealne by nawet na niej zwyczajnie przejść grę.

Tak, lubię współczesną technologię i pod kątem hardware'u i software'u - przy okazji jestem retromaniakiem, ale w ograniczonym stopniu, bo zdaję sobie sprawę, że to głównie sentymenty. Nijak się to ma jednak do lubienia jak to ująłęś wszystkiego 'lekkiego, łatwego i przyjemnego', ta łatka tu po prostu nie pasuje.

Gry cRPG z dobrą fabułą:
(..)
Coś pominąłem?

Wiedźminy?
New Vegas?
FF VII / X?
Arcanum?
Tales of Symphonia?
KOTOR?

Poza tym to nie są gry z dobrą, tylko bardzo dobrą fabułą - bez problemu dałoby się je przerobić na udane przygodówki, ot tak po prostu.

Natomiast gier cRPG "z po prostu dobrą fabułą" jest cała masa, z BG i Falloutami na czele - nie są to dzieła sztuki, ale ich rozległość i 'epickość' pozwoliłaby stworzyć niezłe książki, nawet z samych wątków głównych, a przecież jest jeszcze masa powiązanych sidequestów. Chociaż ja akurat książek FR nie trawię.

10.08.2016 16:24
Iselor (Łódź)
57
odpowiedz
Iselor (Łódź)
114
Senator

Naprawdę nie ma sensu tego rozwijać - powtórzę - najlepsze cRPG to takie, gdzie cyferki to tylko dodatek, a nie esencja.

To ciekawe, biorąc pod uwagę że najlepsze cRPG mają dosyć dużo tabelek i cyferek. Podkreślam: cRPG. jRPG to inna bajka, nie grywam w nie, bo manga w RPG przyprawia mnie o wymioty.

Dobry cRPG musi mieć coś więcej niż cyferki.

O widzisz, tu się zgadzamy bo jeszcze nie natrafiłem na dobrego erpega który ma tylko cyferki.

Że o MMORPG

Jestem typowym niemal stuprocentowym singlowcem, MMO dla mnie nie istnieje.

Wiesz, są na tym forum ludzie, którzy nie tworzą blogów czy nie piszą artykułów o grach, nie dlatego, że nie mają wiedzy, tylko dlatego, że nie mają czasu lub ochoty, ale nie wywyższają się i nie podbudowują sobie ego na tej podstawie.

Piszę bloga jak tysiące innych bo lubię i taką mam czasem ochotę. Do bloga Cię odesłałem bo nie chciałem robić kopiuj-wklej całego wpisu w którym jasno swoje stanowisko na temat tego czym jest a czym nie jest cRPG wyraziłem.

Uproszczę ją - Wiedźmin (pierwszy) jest ciężko grywalny, bo postarzał mu się interfejs, postarzała mu się grafika, a jego mechanika walki jest mocno upierdliwa i mało satysfakcjonująca w porównaniu do chociażby jego następców. Nie oznacza to, że Wiedźmin (pierwszy) stał się przez to grą trudną - jest tak samo trudny jak w momencie premiery, czyli jest grą lekką, łatwą i przyjemną. I jednocześnie ciężko grywalną w roku 2016 z powodów, które opisałem. W roku 2007 był grą lekko grywalną, bo gracze nie mieli bagażu doświadczeń i oczekiwań powstałych w latach 2007-2016.
Na tej samej zasadzie Ishar w roku 1992 był zajebiście grywalnym cRPGiem. A dzisiaj jest toporną mordęgą z uwagi na interfejs czy rozdzielczość grafiki (pierdoła, ale zupełnie inaczej się grało na 14" monitorze crt a inaczej na 29" lcd lub 60" tv, a nie każdy lubi grać w okienku lub z pikselami wielkości pięści). Nadal jednak jest zajebistą grą, po prostu współcześnie ciężko grywalną, bo na plecach ma bagaż kilkuset innych gier z lat 1992-2016 i świetnych rozwiązań w nich zastosowanych oraz zwykłego postępu technologicznego.

Czyli jednak da się z Tobą dojść do porozumienia ale może po prostu lepiej byłoby prowadzić tę dyskusję w pubie przy piwie niż na forum gdzie z pewnością nasza rozmowa jest obserwowana przez hordy postronnych i gdzie nie zawsze od razu można wszystko wyjaśnić. Więc może powiem tak:
Obaj wiemy że Wiedźmin i Ishar i wszelkie inne gry z tego gatunku, które były nazywane zajebistymi w dniu premiery są nimi do dzisiaj. Natomiast ja po prostu nie zgadzam się na twierdzenie że gra która wyszła 5,10, 15, 20 lat temu jest z automatu dzisiaj niegrywalna i nie warto zawracać sobie nią głowy bo ma dajmy na to toporny interfejs czy "brzydką" grafikę. Traktuję gry tak samo jak książki, filmy czy muzykę i dla mnie to jest jak twierdzenie że dzisiaj nie warto słuchać Deep Purple bo na esce rock jest od groma nowych kapel, że nie warto oglądać "Planety Małp" bo nie ma zajefajnych efektów specjalnych skoro dzisiaj jest Avatar, Incepcja i tasiemce od Marvela i DC itd. Nie widzę powodu dla którego nie można porównywać gier starych z nowymi jeżeli poziom jakościowy jest zbliżony a zazwyczaj jest. Ok, Beholdery i Ishary mogą mieć problem w starciu z Divinity: Original Sin, ale Might and Magic VI, Fallout, Diablo czy Baldurs Gate niech stają w szranki ze współczesnymi bo czemu nie? Sapkowski stworzył kiedyś fajny kanon fantasy, z którym każdy szanujący się fan gatunku powinien się zapoznać - nawet jeśli któraś/eś książka/ki mu nie podejdą to będzie miał pojęcie o czym dany kanoniczny tytuł jest i z czym sie go je. Nie widzę powodu dla którego współczesny fan cRPG, który ma lat dajmy na to 16 (czyli w czasie gdy ty i ja czytaliśmy Gamblera - nie wiem czy czytałeś ale podejrzewam że tak - on nie był w planach albo robił w pieluchy) nie zapoznał się dziś z grami Black Isle, Troiki, New World Computing, Sir-tech czy starego Bioware i innych firm. Jeżeli chce uchodzić za fana i poznać dobre tytuły powinien je poznać - jeśli nie chce to nie, jego strata, ale też nie ma powodu by tracić czas na dyskusje z nim.

Wiedźminy?
New Vegas?

Kiedyś zagram:)

FF VII / X?
Tales of Symphonia?

Zdaję sobie sprawę że jRPG fabularnie stoją lepiej niż cRPG ale ze względu na specyfikę ani ich nie lubię ani nie gram i w zasadzie traktuję jako osobny gatunek.

KOTOR

Jedyny wielki cRPG w którego nie grałem. Posiadam obie części, kocham Star Wars ale zarówno moja karta graficzna (ATI się gryzie z KOTORami, przynajmniej niektóre modele), w dodatku mam win7 który też odmawia posłuszeństwa z tymi grami.

Arcanum

To jest kolejna opowieść o Wybrańcu. Kij że kończy się inaczej niż się spodziewałem, ale jednak mamy tu Wybrańca Przeznaczenia. Pomijam świat gry, postacie, mechanikę, muzykę, bo gra jest piękna i wspaniała.

Forum: Fenomen Baldur's Gate