Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

gameplay.pl 10 największych różnic między serialową Grą o Tron a jej książkowym pierwowzorem

10.09.2015 12:05
MSTAT
1
MSTAT
6
Legionista

Ciekawe przedstawienie różnic między serialem a książką. Od siebie dorzuciłbym wątek homoseksualny Lorasa o którym w książkach nic nie wiadomo. Można mieć pewne podejrzenia jak ktoś jest przeczulony na tym punkcie, ale nic nie jest powiedziane wprost w przeciwieństwie do serialu. No i co do tego, że Sandor dobrze wyszedł na zmianie nie mogę się zgodzić. Śmierć z ręki kobiety raczej chwałą go nie okryła.

10.09.2015 12:11
Czarny  Wilk
2
odpowiedz
Czarny Wilk
83
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

@MSTAT: Za te 3 lata, jak już Brienne powali też Szarego Robaka, Ramsaya, Wielkiego-Szefa-Nieumarłych, nowego bodyguarda Cersei, wszystkie Żmije na raz i zasiądzie na tronie, to ludzie będą na to inaczej patrzeć ;)

A na serio, sposób, w jaki Ogar "zginął" (wink, wink) w książce jest wręcz ironiczny - wielki wojownik pokonany przez drobną ranę, która uległa zakażeniu, bo bał się ją przypalić. Pokonanie przez kobietę, która wielokronie dowiodła że jest kozakiem, na tym tle nie wypada źle.

10.09.2015 12:58
3
odpowiedz
Kerethzimierz
17
Legionista

To ja od siebie dorzucam jeszcze

spoiler start

pokręcony wątek Żelaznych Ludzi, gdzie Balon ma się dobrze i nie pływa z krabami na brzegu Pyke, a Yarasha Greyjoy dzielnie ratuje swojego brata z rąk złego Ramsaya Boltona.

spoiler stop

Dla mnie największym nonsensem tego serialu jest wspomniane tutaj przez Ciebie autorze kompletne spłycenie postaci Stannisa Baratheona, który w serialu jawił się jako największy i gorliwy fanatyk R'hlora jakiego Westeros widziało.

spoiler start

Ba! Nawet własną córkę oddał płomieniom byleby zdobyć jakiś magiczny atut i pomyślne wiatry przeciwko przebiegłym Boltonom (oj przebiegłym, ale o tym potem).

spoiler stop

I pomyśleć, że lubię bardzo książkową postać i kibicuje mu zwycięstwo - przynajmniej na krótko - w wyścigu o Żelazny Tron. Bardzo się na tym zawiodłem.

Ogólnie dla mnie cały piąty sezon Gry o Tron, to była jakaś farsa. Scenarzystom i tak starczyło książkowego materiału na tyle, aby mogli ukręcić z tego w miarę przyzwoity sezon. Jednak oczywiście fanfiki muszą tutaj być.

spoiler start

Seks Tommena (7 letniego w książce, sic! ) z Margaery Tyrell. 20 niewidzialnych ludzi Ramsaya Boltona i Idy Murowe Jona Snowa, w którym tak samo jak Stannisa zeźlili również ser Allisera Thorne'a (bo przecież on się z Jaśkiem tak nie lubi w serialu, choć w książce mają do siebie choć trochę szacunku) i pogłębienie emo zachowania Olly'ego (o nim nie wspomnę, bo to dno i wodorosty). Na plus mogę tylko - o ironio - docenić odcinek z Hardhome, gdyż to był kawał dobrej roboty choć jechało fanfikiem na kilometr.

spoiler stop

10.09.2015 16:41
cichy10
4
odpowiedz
cichy10
64
Pretorianin

@Kerethzimierz A Tommen przypadkiem nie ma 10 lat teraz w książce? Bo jeśli tak, to staje się to trochę bardziej możliwe :P A to że postacie są starsze w serialu jest dla mnie ok, bo połowa obsady to byłyby dzieciaki.
Mi z kolei pomysł, żeby serial szedł swoją drogą, a książka swoją nie przeszkadza. Ba, nawet chciałbym, żeby skończył się inaczej, coby nie spoilerować zakończenia :D Inna sprawa, że Weiss&Benioff mogliby to robić sensowniej. Nie obejrzałem jeszcze całego sezonu 5., więc nie mogę się na ten temat zbytnio wypowiadać, ale strasznie spłaszczyli niektóre wątki. Stannisa w książce bardzo lubię, w serialu ani trochę. Wysłanie Sansy Ramsayowi nie pasuje mi do Littlefingera. No ale cóż i tak będę oglądać, nawet jakby szmirę z tego zrobili :P

10.09.2015 17:17
5
odpowiedz
zanonimizowany528762
44
Centurion
Wideo

Książki czytałem do tomu Taniec ze smokami, serial oglądałem do śmierci Tywina. I szczerze mówiąc dla mnie i książka i serial są strasznie ponure. Jakoś nie przekonuje mnie ciągłe pastwienie się autora nad głównymi bohaterami. I jeszcze ta nawałnica postaci. Ilość którą ciężko ogarnąć. W związku z tym ja aż tak bardzo nie zauważam tych różnic między książką a serialem , bo po prostu ponad połowy tych postaci nie rozróżniam.
Sytuację doskonale obrazuje filmik z YT https://www.youtube.com/watch?v=gDJDut_P6vY

10.09.2015 18:20
6
odpowiedz
Seklez
34
Chorąży

Jeśli chodzi o Stannisa, to w książce był tak samo fanatyczną postacią jak w serialu. Nie kojarze żadnej sceny z książki gdzie zachowałby się w 100% sprawiedliwie bo ta jego pseudosprawiedliwość zawsze opierała się na fanatyźmie i przekonaniu o tym, że dobry los królestwa to on. Zawsze zaskakiwało mnie czemu ludzie uważają go za sprawiedliwego jeśli:

spoiler start


-zdradzał żone
-spalił ludzi, którzy pozostali przy swojej starej wierze, którą kiedyś on wyznawał lub podlegał
-uciekł ze stolicy nie mówiąc Robertowi o swoich podejrzeniach i śledztwie prowadzonym z Jonem Arynem na temat kazirodztwa Jamiego i Cersei (wiedział ze Robert mu nie uwierzy ale człowiek uważajacy się za tak praworządnego powinien zrobić co słuszne a nie korzystne dla niego)
-za pomocą magi krwi przyczynił się do śmierci Robba i Joffreya (nie wytłumaczono jak duża była w tym zasługa tej magi ale na podstawie innych wydarzeń można uznać, że duża) jako kara za nieposłuszeństwo wobec prawdziwego króla. Oficjalnie nie udowodniono, że Joffery nie jest prawowitym królem więc o ile był winien wielu krzywd, w tej sprawie można uznać go za niewinnego bo skąd miał wiedzieć, że nie ma praw do korony. Tak samo pełnej wiedzy nie miał Robb i dla niego walka o autonomie północy, wymierzenie sprawiedliwości za krzywdy ojca, ratowanie sióstr nie różniło się niczym od rebeli przeciwko Targaryenom, nie wiedział że spadkobiercą Roberta był Stannis.
- poza tym jeśli jesteśmy przy temacie tej rebeli to przecież o ile odrzucic racje moralne to też nie była ona zgodna z prawem i korona należała się potomkom Targaryenów czyli Deanerys i Viserysowi

spoiler stop

Tych przypadków niekonsekwencji u Stannisa było jeszcze kilka a to takie największe i zupełnie nie rozumiem czemu uznany był za sprawiedliwego

PS.Jeśli chodzi o scenę z córką:

spoiler start


Poświęcenie córki będzie też w książce, bo ten wątek twórcy dostali od Martina. Podobno od początku był planowany.

spoiler stop


10.09.2015 20:40
7
odpowiedz
Kerethzimierz
17
Legionista

Seklez, ja jednak się upieram, że Stannis jednak nie jest aż tak przesadnie zły za jakiego go uważasz:

spoiler start


- Ok, zdradził żonę i zabił brata. To prawda, jednak Stannis przez ten cały czas po śmierci Renly'ego wspomina dość często moment z brzoskwinią i to, że ma co chwile koszmary, co miałoby oznaczać że żałuje śmierci swojego brata. Jednak tu się zgodzę.
- A jak myślisz, czemu nie zdradził Robertowi fakt kazirodczego związku Cersei z Jaimem? To dość proste, Cersei by i tak ich wyprzedziła, a zapewne Robert bez dowodu by nic nie zrobił. Poza tym zawsze uważałem Roberta za słabego króla, co dość dobitnie pokazała pierwsza część sagi Martina. Odwracał wzrok od wszystkiego, nawet od brutalnej śmierci dzieci Rhaegara.
- Tak, za pomocą magii krwi. Jednak nie możemy opierać tego od razu na magicznych zdolnościach pijawek, a raczej na zbiegu okoliczności. Joffrey wykitował, bo taki był plan Littlefingera i Olenny Tyrell. Robb Stark zginął, bo był naiwny i popełnił wiele błędów (powierzyć większość sił Północy Roose'owi Boltonowi to była jedna z głupot, zdradzenie Freyów to już druga głupota, ścięcie głowy Karstarkowi to trzecia głupota) a Balon zginął bo tak chciał Euron Greyjoy (prawdopodobnie - w końcu dziwnym przypadkiem jest to, że zjawił się od razu tuż po śmierci Balona. Nawet taka Asha dowiedziała się o tym fakcie zbyt późno). A sam Stannis uważał, że to nie magia ich zabiła. On nigdy w to nie za bardzo wierzył. Stannis książkowy to realista, a nie oddany fanatyk.
- Zresztą osobiście uważam, że Stannisowi jest bliżej do deisty niż do jakiegoś gorliwego wierzącego. A spalał zdrajców przede wszystkim, rzadko tych którzy nie wierzyli w Czerwonego Boga.
- Poza tym zapomniałeś dodać jak Stannis rozprawił się ze swoimi żołnierzami, którzy oddali się kanibalizmowi podczas wyprawy na Winterfell. Co zrobił z nimi? Stracił ich oczywiście.

- A sam wątek spalenia córki, to wiem, że będzie w Wichrach Zimy. Jednakże rozkaz jej spalenia NIGDY by nie wyszedł od Stannisa Baratheona, który sam zaznaczył do swoich rycerzy, że jeżeli on zginie to mają za wszelką cenę umieścić na tronie jego córkę. To Benioff i Weiss zrobili z tego kalkę by zrobić z Stannisa jeszcze bardziej powalonego na umyśle niż jest.

spoiler stop

Moja konkluzja jest prosta - Stannis korzysta z religii tylko dla osiągnięcia celu, nic dla niego to nie znaczy. Nigdy nie był fanatykiem, a przynajmniej ten książkowy.

10.09.2015 22:33
8
odpowiedz
Seklez
34
Chorąży

Jeśli chodzi o sprawę z magią krwi to przy osądzaniu Stannisa nie chodzi mi nawet o to, czy to rzeczywiście zadziałało tylko, że wydał niesprawiedliwy wyrok, a czy został wykonany przy jego pomocy czy nie to nie ma znaczenia. Chciał zabić.

Religię w Czerwonego Boga, fanatyzm z tym związany łączył personalnie ze sobą i rzeczywiście innowierców potraktował jak zdrajców, bo oddanie Czerwonemu Bogowi oznaczało dla niego oddanie i jemu. Niekoniecznie ci którzy nie zmienili wiary nie byliby mu wierni a jeśli nawet, to on ich skazał za ewentualną możliwość zdrady a nie jej dokonanie. Zabijał (dosłownie) niepewność w zarodku, być może brutalnie racjonalne ale na pewno nie sprawiedliwe.

10.09.2015 22:44
9
odpowiedz
Kerethzimierz
17
Legionista

Mogę przyznać rację, że sposób pojmowania sprawiedliwości przez Stannisa działał na tej samej zasadzie co pojmowanie sprawiedliwości przez Aerysa II. Jednak niezmiernie podoba mi się u Stannisa to, że gdyby wparował do KP to już by się postarał zrobić coś z tymi służalcami jak Pycelle, Slynt (którym zresztą i tak pogardzał i nawet apropobował egzekucje Slynta przez Snowa na Murze - uważał za "sprawiedliwą) i ogólnie z samymi Lannisterami. Littlefinger i Varys pewnie by się jakoś wywinęli.

11.09.2015 13:00
Lukasz1991
10
odpowiedz
Lukasz1991
15
Legionista

Dla mnie najbardziej denerwujące jest robienie z Brienne niezniszczalnej feministki.
Najpierw walka z Jaimem, gdzie w książce była ona wyrównana a sama Brienne przyznaje że gdyby Lannister nie spędził miesięcy w niewoli i nie miał kajdan z pewnością przegrałaby. Zresztą Jaime dostający bęcki z kim popadnie a ten o którym Martin powiedział że jest 'one of the best swordsman in history of Westeros' to osobna kwestia.
Potem Ogar. Kolejna przesada którą trudno było mi przełknąć. Co prawda skłaniam się ku teorii mówiącej że Ogar żyje jako grabarz wśród zakonników, ale jeśli miałby zginąć to już wolałbym żeby od infekcji niż z ręki niezniszczalnej baby.
No i Stannis. Tam to już całkowicie miarka się przebrała. Raz że w książkach jego los pozostaje niejasny a jego śmierć to spory spoiler, dwa w serialu na Stannisa i jego piechotę szarżuje kilkukrotnie liczniejsza konnica to jemu udaje się ujść z życiem tylko po to aby mogła go zgodnie z przysięgą zabić niepokalana dziewica której wszystko się udaje i która każdego rozkłada na łopatki.

Wiem że serial żyje już własnym życiem ale skoro już temat dotyczy zmian to wymienię te które także mnie irytują:
- zmiany w charakterze postaci. Stannis zamiast być stanowczym, silnym władcą kierującym się swoimi przekonaniami w serialu robi wszystko co rozkaże mu Melisandre. Do tego pali na stosie własną dziedziczkę - to po co właściwie ta całą walka o tron skoro po jego śmierci wybuchnie kolejna ? Jaime który zamiast znienawidzić Cersei pragnie zginąć w jej ramionach. Loras z którego zrobiono naczelnego homosia Westeros i wykorzystywany wtedy gdy trzeba wcisnąć jakieś homosiowe sceny.
- wątek Dorne. W UdW jeden z moich ulubionych, w serialu zepsuty po całości i beznadziejnie rozpisany. Doran przez cały 5 sezon był na ekranie może 15 minut. Do tego wesoła eskapada Jaime'a i Bronna którzy wpadają do wrogiego miasta aby odbić silnie strzeżoną księżniczkę co udaje im się niemal bezproblemowo, bo oczywiście w momencie kiedy ją znaleźli musieli wpaść akurat na Żmijowe Bękarcice które wpadły na ten sam pomysł w tym samym czasie. Nie wiem po co decydują się na wprowadzenie jakiegoś wątku skoro potem go olewają i wolą poświęcać czas rzeczom które są znacznie mniej ważne.
- Żelazne Wyspy. Co prawda cieszy mnie że w szóstym sezonie pojawi się Wronie Oko, ale nie zmienia to faktu że póki co wątek ten potraktowano po macoszemu. Nie wiem dlaczego przeciągają tak śmierć Balona, widzowie dawno zapomnieli już o trzech pijawkach i uzurpatorach. Jego zgon w następnym sezonie już po śmierci Stannisa jest bez sensu.
- Wycinanie postaci. Ja wiem że serial to nie książka i część postaci/wątków trzeba poświęcić. Nie rozumiem jedynie dlaczego robi się to z tak kluczowymi postaciami jak Arianne czy Gryf, a jednocześnie czas antenowy na takie rzeczy jak romans Missandei z Grey Wormem, Sam i Goździk, cycki, burdele, geje etc. się znajduje.
- Robienie głupka z Littlefingera. Gość ma klucz do Północy w postaci jej dziedziczki, twierdzę nie do zdobycia, jego ziemie i armia są nietknięte przez wojnę i mógłby spokojnie rozgrywać wszystko wedle własnego widzimisię, a w serialu decyduje się wydać Sansę za największego psychola w Westeros dodatkowo będąc przekonanym o zwycięstwie Stannisa. Takie ruchy godne przedszkolaka zupełnie nie pasują do jego książkowego wizerunku.
- Spojlery. Wiem że twórcy o tym informowali i niejako to mój wybór że serialu oglądać nie przestałem, ale trochę dziwnie się czuje wiedząc że postacie które w książkach wydają się kluczowe (Aegon, Arianne) prawdopodobnie nie odegrają tam żadnej większej roli skoro wycięto je w serialu, a inne które mają się dobrze lub ich los nie jest do końca jasny (Stannis, Barristan) zginą.

11.09.2015 13:05
Lukasz1991
11
odpowiedz
Lukasz1991
15
Legionista

MSTAT - z tą orientacją Lorasa jest akurat ok bo sam Martin potwierdził to na jakimś konwencie. Podobnie jak z odcięta fujarką Theona gdzie w książce były jedynie poszlaki a w serialu pojechali po bandzie. Po prostu przyjęto taką koncepcję by serial pokazywał dosłownie i rozwiewał wątpliwości w miejscach gdzie czytelnik mógł coś jedynie podejrzewać.
Choć fakt że Lorasa z całkiem niezłego rycerza uprościli do roli gościa który ma dbać o zapewnienie poprawności i tolerancji i zadowolenie tęczowych.

11.09.2015 20:53
Cartoons
12
odpowiedz
Cartoons
191
Network Ninja

spoiler start

Jest jeszcze kwestia zmartwychwstania Catelyn Stark, po tym jak Beric Dondarrion oddaje jej swoje życie. W serialu już powinna wieszać Brienne, a na razie nadal wesoło gdzieś pluska w wodzie z podciętym gardłem.

spoiler stop

Jest jeszcze parę głupich zmian, mniejszych i większych. Piąty sezon odebrał mi dużo chęci do kontynuowania go w 2016 r.

22.05.2019 09:17
topyrz
13
odpowiedz
topyrz
75
chockity!

Zdecydowanie najgorsza różnica to pominięcie ważkich i po prostu interesujących wątków np. Lady Stoneheart. Mogli dłużej ciągnąć serial w duchu świetnych sezonów 1-3 czerpiąc z materiału źródłowego. Nie wiem skąd pośpiech. Z reguły raczej scenarzyści chcą tworzyć jak najdłużej trwający tasiemiec, jeżeli jest bardzo intratny.

gameplay.pl 10 największych różnic między serialową Grą o Tron a jej książkowym pierwowzorem