Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Jakie raty płacicie za kredyt na mieszkanie

09.07.2015 16:38
1
rustoo
17
Centurion

Jakie raty płacicie za kredyt na mieszkanie

Czećć.Zastanawiam się obecnie nad kredytem na mieszkanie .Zastanawiam sie czy przy zarobkach 2500 zł warto jest samemu wziać taki kredyt. Z jednej strony nie chcę już wynajmowac ale z drugiej jest to duży wydatek...

09.07.2015 16:47
2
1 odpowiedź
zanonimizowany740676
69
Legend

Na kredyt raczej nie masz szans. 1 osoba i niskie zarobki.

25.03.2016 12:31
2.1
zanonimizowany803191
69
Generał

Co za bzdury. Rok temu tyle zarabialem i sam i dali bez problemu

09.07.2015 17:09
Wiarołomca
3
1 odpowiedź
Wiarołomca
77
Senator

Jak mieszkanie za 150 000 zl to dasz rade, rata 700-800 zl, czynsz 600 zl i 1100 zl ci zostanie. Sam kredytu nie mam, ale kolega pytal w banku i ma zamiar kupic

Bierz i sie nie zastanawiaj, dasz moze 100-200zl wiecej niz za wynajem ale jrest to twoje

24.03.2016 19:10
Buggi
3.1
Buggi
52
Generał

Wydawać większość zarobków na jakąś klitkę na peryferiach, to jest taniec, to jest życie.

09.07.2015 19:15
Lindil
4
9
Lindil
201
Lumpenliberał

Bierz i nie zastanawiaj się - zawsze dobra rada przy kredytach hipotecznych...

09.07.2015 19:28
5
1
1 odpowiedź
Sage
141
Arbiter Elegantiae

Bierz i nie zastanawiaj się - gratuluję odwagi z takimi radami. Bądź głupoty, wybierz sam.

Kredyt na naście lat to potężne obciążenie. Nie tylko finansowo, ale również psychicznie. Perspektywa tyrania przez pół życia bez pewnego jutra to olbrzymie brzemię. Wielu znajomych na dobrych stanowiskach i z całkiem niezłą pensją usłyszało od przełożonych, że nie mogą liczyć na nic poza gołą wypłatą przez najbliższe lata - w końcu mają kredyty hipoteczne i się nie zwolnią, a o lepszą pracę trudno. Pomiatani i niedoceniani. Weź to też pod uwagę.

Poza tym jesteś uwiązany z miejscem. Lepsza praca w oddalonym mieście? Zapomnij.

dasz moze 100-200zl wiecej niz za wynajem ale jrest to twoje oto podejście, które doprowadza ludzi do nędzy. Panuje u nas jakaś dziwna moda, kraj bogaczy na kredyt. Rozumiem dobrać kredyt jak brakuje części kwoty, ale całość za pożyczkę w banku? Prędzej czy później może to się obrócić przeciwko takiej osobie. No i obowiązkowo w obcej walucie. I potem jest płacz, protesty przed sejmem. Chcecie żyć ponad stan, to liczcie się z konsekwencjami.

Sam zarabiam na prawdę rewelacyjnie jak na nasze polskie warunki, a kredytu hipotecznego nigdy bym nie wziął. Dzisiaj mam, za rok pewnie też, ale co będzie za pięć lat nie mogę przewidzieć. Nie mówiąc już o dalej idących planach.

Tym bardziej w pojedynkę. Przy wspólności małżeńskiej zawsze jest większa szansa, jeden robi na ratę, drugi na opłaty i jedzenie.

Dobrze to przelicz, przeanalizuj, zastanów się nad najbliższymi latami. Nie mówię, że nie można wziąć, ale trzeba mieć na prawdę pewne jutro, liczenie, że jakoś się uda to nie jest dobry pomysł. Jednemu się uda, drugiemu, może i trzem, reszcie brakuje na chleb. Ale mają "swoje" mieszkanie..

09.04.2018 13:46
jopin
5.1
jopin
136
Generał

kurde ale wychodząc z takiego założenia jak mówisz to w takim razie lepiej z domu nie wychodzić bo nie wiemy co nas spotka tak ? moze masz racje nie bede sie upierał zawsze jestem gotów przyjąć czyjąś racje i nie bedę sie wymądrzał ale popatrz no cos takiego:
i tak musze gdzieś mieszkać czy płacę za mieszkanie ok 1000 + opłaty czy płacę za dom 1000 zł + opłaty (działkę kupiłem duuuużo wcześniej - też na kredyt hipoteczny, jednocześnie wynajmując mieszkanie, kedy ją spłaciłem postarałem sie o kase na dom) bo czy bede płacił komuś czy bankowi co za różnica i tak musze płacić, a jak sie noga powinie czy cokolwiek i tak muszę gdzieś mieszkać, można spróbować sprzedać lub cokolwiek, wiec przynajmniej moje dziecko cos bedzie miało jak skończę spłacać, koszt utrzymania domu w mojej okolicy to ok 500 zł miesięcznie, dla niedowiarków moge podać wyliczenia i rachunki - nie kłamie nie mam powodu, wydaje mi sie ze kredyt hipoteczny jest jakims rozwiazaniem nie mowie ze najlepszym ale jest

10.07.2015 09:31
6
mroczko35
24
Centurion

Ale moze będzie lepiej. Chłopak wcale tak mało nie zarabia. Poza tym mam kumpla, który kupił mieszkanie za 100 tys. złotych. Tyle właśnie chodzą 2 pokojowe w naszym mieście . Rata jest niska, praktycznie nic go to nie kosztuje ale jednoczęsnie ma swoje wlasne mieszkanie.

Poza tym autorze skorzystaj lepiej z takiego kalkulatora:
http://www.kredyt-mieszkaniowy.info/kalkulatory/

Wyliczysz sobie jaką masz zdolność i jaką ratę będziesz płacił.

10.07.2015 09:44
CheshireDog
7
CheshireDog
81
Desk jockey

Niedawno to przerabiałem.

Akurat mam trochę inne zarobki i u mnie rata obecnie jest ~1500 PLN. ale kilka ważnych spraw:

- teraz masz niskie raty bo są niskie stopy procentowe. Nie umiem wróżyć, ale licz się z tym, że kiedyś raty mogą Ci wzrosnąć;
- oprócz rat na własnym mieszkaniu dochodzi wiele kosztów, o których nie koniecznie zdajesz sobie sprawy np. drobne naprawy remonty, środki czystości itp. itd. / Więc jeżeli żyłeś jako student w jednym pokoju, to teraz koszty życia pójdą do góry;
- jeżeli kupujesz na rynku pierwotnym to licz się z tym, że koszty urządzenia to już na dzień dobry to około 30 000 - 50 000 PLN (łazienka, kuchnia, płytki i panele, malowania i robocizna);
- jeżeli chcesz kupić komórkę (piwnicę) albo garaż to kolejne koszty;

Na koniec praktyczna rada, jeżeli już Ci się uda to bierz mieszkanie dwupokojowe. Na sam start drugi pokój wynajmuj. Bardzo odciąża budżet.

10.07.2015 09:51
8
Fett
183
Avatar

Sage - Ja trochę żałuje, że idąc na studia x lat temu nie miałem możliwości wykupienia sobie własnej kawalerki. Płaciłbym trochę więcej za wynajem, ale prawdopodobnie byłbym już na końcu ścieżki kredytowej. Za 2-3 lata miałbym mieszkanie na własność, które mógłbym wynająć i za kasę z wynajmu spłacać kolejny kredyt. Tym razem kupić większe i bardziej komfortowe mieszkanie. W razie W zawsze miałbym zabezpieczenie finansowe w postaci sprzedaży kawalerki.
A tak to przez 10 lat płaciłem ciężki hajs za wynajem różnych mieszkań, gniotłem się, przeprowadzałem, użerałem z różnymi ludźmi i poza straconą kasą, nerwami i czasem nic z tego nie mam. Tym bardziej, że w ciągu tych 10 lat ceny kur*** poszły w górę.
Obecnie bardziej opłaca mi się wynajmować mieszkanie, a jednocześnie odkładać na koncie kasę żeby w przyszłości wziąć jak najmniejszy kredyt.

No i z tym uwiązaniem też bym nie szalał za bardzo. Mieszkanie zawsze można wynająć lub sprzedać z kredytem

10.07.2015 10:06
9
Baalnazzar
123
Generał

Sage, ChesireDog - > Świetne rady.

Faktycznie, bierz pod uwagę wszelkie dodatkowe koszta plus nieprzewidziane wydatki. Zawsze może się coś walnąć i nie ma co funkcjonować na styk. Nie ma co liczyć że jakoś to będzie. Wynajem pokoju zaproponowany wyżej to bardzo dobry pomysł, o ile nie będzie ci to jakoś przeszkadzać.

Warto przemyśleć co napisał Sage. Spłata takiego kredytu trwa długo. Nie wiadomo co się stanie przez ten czas. Bywa, że coś padnie z pracą/zdrowiem i po ptakach. Koledze przyszło spłacać siedząc w Anglii i tyle ogląda swoje mieszkanie. Również spotkałem się z wykorzystywaniem człowieka w pracy, bo przecież się nie zwolni, gdyż kredyt go wiąże. Taka presja na pewno wpływa wyniszczająco na psychikę. Warto mieć to wszystko na uwadze podejmując taką decyzję.

10.07.2015 10:20
10
1
Fett
183
Avatar

Baalnazzar - Koledze przyszło spłacać siedząc w Anglii i tyle ogląda swoje mieszkanie.
Mnóstwo ludzi mieszkających poza granicami Polski kupuje tutaj mieszkania tylko na wynajem. Ja nie widzę w tym żadnego problemu. Ty sobie siedzisz za granicą i zarabiasz kasę dorzucając się ewentualnie do czynszu, a Twój kredyt spłaca grupka studentów albo młode małżeństwo.

10.07.2015 10:30
11
Patryk2005
1
Legionista

Wlasnie, to jest troche zycie jak na bombie majac swiadomosc ze nagle moze ci zabraknac pieniedzy lub cos w ten desen, sam zastanow sie czy kupno mieszkania jest Ci az tak bardzo potrzebne.

10.07.2015 12:11
Łyczek
12
Łyczek
173
The Chosen One

Wiadomo, że biorąc kredyt bierze się ogromne ryzyko, ale co ma zrobić osoba, która nie ma własnego mieszkania i planuje rodzinę ? Nie wyobrażam sobie 4-osobowej rodziny wynajmującej mieszkanie 50-60 metrowe i płacącej 2000 zł obcej osobie przez całe życie. Dzieci nic po rodzicach nie dostaną ...

I moje pytanie co w takim razie według Was robić ? :) Pytam się, bo sam jestem w sytuacji, gdzie niedługo planujemy wziąć kredyt i tak ma się akutalnie sytuacja.

10.07.2015 14:50
Texas84
13
Texas84
116
Generał

płacącej 2000 zł obcej osobie przez całe życie.
I załóżmy mieszkając tam kilka, kilkanaście ładnych lat przyzwyczajając się do ludzi, otoczenia, okolicy itp. I w pewnym momencie właściciel mówi, że ,,sorry ale moja córka/syn/bratanek muszą mieć mieszkanie także dobrze by było jakbyś za 2 miesiące się już wyprowadził:D'' - autentyczny fakt mojego kuzyna, gdzie po 11 latach z rodziną zbierał całe manele i szukał nowego lokum w innej części miasta. Nieistotne było, że zrobił malowanie plus bieżące jakieś tam naprawy. On niestety nie ma ,,tego komfortu'';) kupna własnego mieszkania.
Ja sobie takiego życia nie wyobrażam szczerze powiedziawszy. A wynajem mieszkania byłby dla mnie większym dyskomfortem niż wzięcie kredytu. Jest to odpowiedzialność ale takich decyzji nie podejmuje się w godzinę.
Ale to tylko moje zdanie. Każdy ma inne choć szybko można je zmienić gdy przestanie się żyć ,,na garnuszku'' rodziców i trzeba będzie pójść własną drogą;)
Jestem na czasie z tym tematem:)

I moje pytanie co w takim razie według Was robić ? :) Pytam się, bo sam jestem w sytuacji, gdzie niedługo planujemy wziąć kredyt i tak ma się akutalnie sytuacja.

Ja mimo wszystko wolę być na swoim - nie cudzym.

10.07.2015 14:58
14
zanonimizowany840667
28
Generał

Jak brać kredyt to na takie mieszkanie, w którym planuje się mieszkać. Nie ma moim zdaniem sensu kupować mieszkania typu 40 m. kw. na kredyt z założeniem, że "za jakiś czas" kupi się większe. Nastawianie się na najem do końca życia to też mało komfortowe rozwiązanie, bo może nagle okazać się, że ma się miesiąc na wyprowadzkę. Najem będzie kosztował porównywalnie do kredytu ale po spłaceniu kredytu przynajmniej zostaje się z mieszkaniem a po tylu latach najmu, z gołą dupą.

10.07.2015 15:01
wysiak
15
wysiak
95
tafata tofka

Moze sie tez okazac, ze praca sie skonczyla (bo np pracodawca zbankrutowal), i w okolicy nie ma niczego sensownego - a najblizsze sensowne oferty sa w innym miescie.

10.07.2015 15:06
Loczek
16
Loczek
160
El Loco Boracho

To też jako laik w temacie zapytam - co w sytuacji, kiedy w wyniku przyczyn losowych (chociażby wspomniana utrata pracy) np. po 5 latach, przestaje mnie być stać na spłatę kredytu?

Czy mogę wtedy sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt (o ile wystarczy) a resztę sobie schować do kieszeni?

10.07.2015 15:19
CheshireDog
17
CheshireDog
81
Desk jockey

[12] Decyzji nikt za Ciebie nie podejmie :)
Jedyne co mogę doradzić z swojej strony, to z lubą starajcie się przedłużać okres jak najdłużej (dobrym punktem do podjęcia tej decyzji, jest zdecydowanie się na potomstwo). Im dłużej czekacie, tym więcej odłożycie. Sam uważam, że podjąłem bardzo ryzykowną decyzję, pomimo, że mam kredyt na mniej niż 15 lat (na 30 uważam za szaleństwo).

Nie wiem jakie miasto i gdzie mieszkasz, ale radzę kupić od razu coś co pomieści rodzinę. Bawienie się w kupno 40m a potem ich sprzedasz, jest bardzo ... hmmmm..... "intrygujące", włóż energię i czas w jedno mieszkanie, żeby je sprzedać za 5 lat.....

Tak samo milion razy przemyśl lokalizację / rozkład mieszkania. Poczytaj o planie zabudowy twoich terenów itp. itd. Ważny wątek to życie socjalne, jeżeli często lubisz się spotykać z znajomymi / wychodzić z mieszkania, wyrzucenie się na obrzeża miasta może nie być najlepszym pomysłem.

Jejku, ale się rozpisałem.... bo dochodzi jeszcze kwestia szkół / przedszkoli w okolicy, u mnie np. terenów zielonych (dużo biegam / rower), czy sklepów (zawsze mieć fajnie żabkę koło bloku jak zabraknie masła wieczorem).

Jak masz jakieś pytania to dawaj znać, sam nie dawno finalizowałem swój zakup mieszkania.

[16] nie czy możesz sprzedać, wręcz musisz, bo zrobi to za Ciebie bank z ich ceną i wtedy nie zostanie nic do twojej kieszeni

10.07.2015 15:25
Loczek
18
2 odpowiedzi
Loczek
160
El Loco Boracho

[17] Czyli hipotetycznie:

A - kredyt na 20 lat, równa rata 1500 zł/mc.
B - wynajem - 1500 zł/mc.

Po 5 latach tracę pracę, nie stać mnie na A ani B.

W przypadku A sprzedaje mieszkanie. Zostaje mi (cena mieszkania - pozostałe do spłaty zadłużenie). W przypadku B nie zostaje mi nic. To chyba wybór jest prosty. Nawet kiedy nie tracę pracy ale po prostu nie chce dłużej spłacać kredytu (bo nie) opcja A wydaje się dużo lepsza. Pomijam coś?

Może i głupie pytanie ale jestem zupełnie zielony w temacie :)

25.03.2016 12:28
😃
18.1
1
b212
78
Generał

Jak sprzedasz mieszkanie z kredytem (powodzenia) to może opcja A wydaje się być lepsza, ale jeżeli kupiłbyś mieszkanie za np. 300k zł i sprzedał za wartość rynkową to zostajesz z długiem porównywalnym z wartością mieszkania (czyli np. 1 stycznia bierzesz kredyt na mieszkanie 300k, 1 lutego sprzedajesz je za 300k, wisisz bankowi odsetki koło 300k, nie masz mieszkania).

I teraz sobie sam odpowiedz na pytanie co jest lepsze.

12.04.2017 02:33
18.2
futureman16
38
Senator

Chłopie najgorsza opcja to sie zadluzyc u banksterki na hipoteke. Tracisz pracę a następnie bank wystawia bankowy tytul egzekucyjny i masz dług i najprawdopodobniej nie masz mieszkania. Przy wynajmie jak dobrze wykombinujesz to nawet mieszkania nie stracisz. Znajdziesz pracę i uregulujesz. Do tego jesteś mobilny mozesz szukać pracy tam gdzie chcesz jawet za granicą.
Banki sa u nas uprzywilejowane. Gdyż duże lapowki (lobbing) daja wladzy maja swoich ludzi w rzadzie (w tym politykow unii) a do tego władzy pasuje kredytowiec bo tworzy pieniądze i staje sie dobrym niewolnikiem ktory ładnie zasila budżet... Ma kto robic na nierobów.

10.07.2015 15:26
Texas84
19
1 odpowiedź
Texas84
116
Generał

Najem będzie kosztował porównywalnie do kredytu ale po spłaceniu kredytu przynajmniej zostaje się z mieszkaniem a po tylu latach najmu, z gołą dupą.
I nim się człowiek obejrzy mija 5,7,10 lat .... z niczym.

Moze sie tez okazac, ze praca sie skonczyla (bo np pracodawca zbankrutowal), i w okolicy nie ma niczego sensownego
Oczywiście, że może się tak stać. Jest to wprawdzie mało prawdopodobne w większych miastach ale wiele aspektów trzeba wziąć pod uwagę. To nie kupno telewizora na raty;)

To też jako laik w temacie zapytam - co w sytuacji, kiedy w wyniku przyczyn losowych (chociażby wspomniana utrata pracy) np. po 5 latach, przestaje mnie być stać na spłatę kredytu?
Można sprzedać mieszkanie z kredytem. Wtedy również zostaje się z niczym ale to już chyba ekstremalna sytuacja. Ale to samo co wynajem. Czyli płacisz komuś i nie masz nic oprócz mebli.

Czy mogę wtedy sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt (o ile wystarczy) a resztę sobie schować do kieszeni?
Chyba nie, z tego względu, że współwłaścicielem jest właśnie bank.

(na 30 uważam za szaleństwo)
+1

12.04.2017 02:40
19.1
futureman16
38
Senator

Ja komuś kto chce brać hipotekę zadaje pytanie czy możesz przewidzieć ze nic negatywnego sie nie zdarzy w ciagu 30 lat jesli tak to bierz jeśli nie to nie ryzykuj. Cho..a wie jaki kryzys wojna czy bezrobocie sie zdarzy albo co bedzie w okolicach moze muzulmanie beda mieszkać i nikt nie bedzie chcial tutaj byc albo przemysl w którym pracujesz wyprowadzi sie zbankrutuje itp itp. Nie ryzykuj. Za 2 lata juz mozesz chcieć wiekszego albo za granicą pracować albo w innym mieście tylko kajdanki sobie zakladasz.

10.07.2015 15:53
Wiarołomca
20
Wiarołomca
77
Senator

Sage - jak sie bedziesz sral o wszystko to nigdy nic nie bedziesz mial :) Ja sam mam cos odlozone kasy ale i tak sie szykuje na kredyt, teraz mam taka prace ze starczy mi na kredyt, oplaty, paliwo , jedzenie i rozrywki , mam umowe na stale.I mowie tutaj ze starczy mi bedac samemu, bez niczyjej pomocy. Jak bedzie za kilka lat to nie wiem, ale bede sie martwil o to pozniej, bo roboty pewnej nigdzie nie ma wiec...

10.07.2015 15:54
21
1 odpowiedź
zanonimizowany840667
28
Generał

U nas nie istnieje kredyt hipoteczny (chociaż może po zmianie władzy coś się ruszy). Kredyt hipoteczny polega na tym, że zabezpieczeniem spłaty jest hipoteka i nic więcej. Nie spłacasz kredytu, bank bierze nieruchomość i koniec. U nas niestety jest tylko kredyt zabezpieczony hipoteką. Jeśli okaże się, że wartość nieruchomości jest niższa niż pozostały do spłacenia kredyt po sprzedaży mieszkania nadal masz kredyt do spłaty.

12.04.2017 02:43
21.1
futureman16
38
Senator

Dokładnie i to juz jest wystarczający powod zeby nie ryzykować.

10.07.2015 16:20
👍
22
Grzesiek23
6
Centurion

@Łyczek
I moje pytanie co w takim razie według Was robić ? :)

Kup działkę i wybuduj mały domek pod miastem :)

10.07.2015 16:27
Łyczek
😊
23
Łyczek
173
The Chosen One

Grzesiek23 ---> Pod Warszawą ? :D Jak dostanę milion kredytu to będę mógł pomyśleć :)

Dzięki za wszelkie odpowiedzi.

10.07.2015 16:35
24
1
Fett
183
Avatar

Loczek - różnica polega na tym, że jak weźmiesz kredyt... dajmy na to na 300 tys zł (ceny mieszkań w dużych miastach) to do spłacenia będziesz miał pewnie z 550 tys zł. Tego na pierwszy rzut oka się nie widzi i nie myśli o tym, ale odsetki są horrendalne.

Po 20 latach będziesz miał spłacone jedynie 360 tys zł. Po 5 latach... 90 tys zł... A jeszcze dolicz do tego koszty utrzymania mieszkania. Czynsz, media, remonty, urządzenie, sprzęt...

Generalnie im większy wkład własny i im krótszy czas spłacania kredytu (większa rata) tym lepiej.
Kiedyś nawet liczyłem z ciekawości i wyszło mi, że jeżeli stać by Cię było na wynajem mieszkania za 1500zł miesięcznie i do tego byłbyś w stanie odłożyć około 1500 zł miesięcznie to w dalszym ciągu opłacałoby Ci się wciąż wynajmować mieszkanie i odkładać jednocześnie na swoje niż wziąć kredyt w banku.

10.07.2015 16:47
Loczek
25
Loczek
160
El Loco Boracho

Fett: dzięki za info. Myślałem, o tym żeby za rok zacząć się rozglądać za własnym mieszkaniem, ale z tego co piszesz, faktycznie lepiej będzie poodkładać więcej i za pare lat pomyśleć o swoim :)

10.07.2015 16:58
A.l.e.X
26
A.l.e.X
127
Alekde

--->Fett - to wynika tylko i wyłącznie z niczego innej jak długość okresu kredytowania. Jeśli masz np. obecnie (3%) PLN / marża +WIBOR to wiadomo że jeśli weźmiesz kredyt 300K PLN na 30 lat to w pierwszym roku twoje odsetki wyniosą 9000/12 = 750 odsetki + 1/360 kredytu kapitał który będzie zwiększony o różnice w odsetkach przy ratach równych. Więc jasne jest że przy kredytach na 30 lat przez ok. 15 lat odsetki będą większe niż kapitał w racie, przy ratach równych. Cała zależność wynika tylko z okresu kredytowania. Poza tym nie można liczyć od razu kosztu kredytu ponieważ to że taki odpis idzie do zastawu bankowego to jest to po prostu wirtualne założenie tak naprawdę to oddajesz dokładnie tyle ile pożyczasz + odsetki liczone co miesiąc od pozostałego kapitału. Nikt nikomu nie karze spłacać kredytu do końca przez 30 lat.

--->Łyczek - to wszystko zależy tylko i wyłącznie od wielkości kredytu do możliwości pozyskania pieniędzy, jeśli zakładasz że niezależnie co by się działo w twoim życiu zawsze pozyskasz pewną kwotę X miesięcznie,to 1/4 kwoty X to powinna być maksymalna wartość wszystkich twoich zobowiązań miesięcznych względem banku. Kto przekracza ten wzór prędzej czy później będzie miał problemy. Większość ludzi niestety brakuje wyobraźni i trzeźwego spojrzenia.

--->Loczek - cały świat opiera się o kredyty, to normalna umowa biznesowa bank - kredytobiorca, bank w końcu istnieje i zarabia głównie na udzielaniu kredytów. Problemy ludzi wynikają tylko i wyłącznie z przeszacowania swoich możliwości.

10.07.2015 17:05
😉
27
Grzesiek23
6
Centurion

@Łyczek

A tego to nie widziałem ;)
Pod Krakowem łatwo nie było, ale udało się znaleźć 11km od centrum w rozsądnych pieniądzach ;) Także szukaj :)

Problemy ludzi wynikają tylko i wyłącznie z przeszacowania swoich możliwości.
Ot cała zagadka. Podziwiam ludzi, którzy zawierają takie umowy biznesowe na okres 30 lat.

10.07.2015 17:25
28
1 odpowiedź
Andrei
170
killah beez

Ja nie mam tego problemu. Śpię w ciężarowce i mam wywalone na banki i ich kredyty frajerskie (ileś tam lat splaty samych odsetek). Haha xD

13.03.2016 10:49
secretservice
😃
28.1
secretservice
55
Generał

Życie jak w Madrycie!

10.07.2015 18:47
29
lorien27
3
Junior

Zarobki 2500 i stała umowa o pracę powinny wystarczyć, aby dostać kredyt hipoteczny, ale nie w każdym banku. Jedna kwestia - większość banków wymaga 10% wkładu własnego, no i trzeba pamiętać o dodatkowych kosztach typu wpis do księgi wieczystej, podatek (jeżeli mieszkanie z rynku wtórnego).

10.07.2015 19:37
30
Dessloch
212
Legend

raty sa najgorsze, wystarczy jakikolwiek kalkulator kredytowy, zeby sobie to uzmyslowic.
co z tego, ze bierzesz kredyt na 350tys, bo tyle male mieszkania kosztuja, jak bankowi musisz oddac ponad 500 tys.

z drugiej strony trzeba pamietac o inflacji, nawet jak jest ponizej 3% to przez te lata sie zbiera troche. I wynajmujac mieszkanie i zarazem odkladajac traci sie na tym drugim z roku na rok.
idealnym rozwiazaniem bylaby gielda, na okres 10 lat praktycznie niemozliwe stracenie. Praktycznie bo jak cos mocna pierdyknie to mozna i wszystko stracic:)
a w banku ciezko wygrac z inflacja.

ja bym mimo wszystko odlozyl na polowe kredytu i dopiero wtedy wzial
Czyli trzymal 50/50 w funduszach inwestycyjnych i dlugich 5 letnich lokatach w roznych bankach.
fajnym tez jest treningiem np oszczedzanie "raty" kredytu przez 5 lat bez jakichkolwiek wymowek, ze teraz musisz np laptopa kupic... zobaczyc jak to jest. Sam to widze po kredycie samochodowym, ze w niektorych miesiacach mialem slabiej i nie moglem sobie juz pozwolic na to co chcialem, a w innych bylo ok. Na szczescie wzialem specjalnie dluzszy 5 letni kredyt na samochod i teraz widze to. Bo mialem wziac 3 letni kredyt i wtedy bym musial z paru rzeczy w tym czasie zrezygnowac. Bo z samych wyliczen minimalnych wydatkow wyszlo mi ze w 3 lata bym spokojnie splacil.

[29]
minimalny ustawowo wklad wlasny to 10%, w 2016 15% a w 2017 -20%
juz teraz w wiekszosci bankow minimalny wklad wlasny to 20%...

10.07.2015 19:39
Ezrael
31
Ezrael
193
Very Impotent Person

Fett - bardzo dużo zależy od aktualnych stawek procentowych. Na obecną chwilę koszt kredytu 25-letniego to około 45%. Czyli za każde 100 tys. pożyczonych oddasz łącznie 145 tys.

Są to naprawdę świetne warunki, trzeba brać jednak pod uwagę, że obecne rekordowo niskie stopy procentowe nie będą trwać wiecznie i koszt kredytu może wzrosnąć - każdy 1% w górę to koszt kredytu zwiększony z grubsza o 20%. Sporo.

Należy jednak brać pod uwagę także jeszcze kilka czynników:
Kredyt mieszkaniowy to mniej więcej kupno mieszkania na raty, wynajem to pieniądze wydane bezzwrotnie.
Nie wiem, czy został poruszony ten temat, ale kredyt mieszkaniowy można spłacić szybciej. Można iść do banku i złożyć wniosek o skrócenie okresu kredytowania. W takiej sytuacji bank przelicza całość od nowa, rata rośnie, ale natychmiast maleje całkowity koszt kredytu.
Dokładnie tak samo działa możliwość nadpłacenia raty - trzeba sprawdzić jakie są konkretne warunki, ale w większości banków można się spodziewać, że masz możliwość podwojenia płaconej raty bez dodatkowych opłat, czy też "kar", a z tym wiążą się bardzo istotne benefity (ja mogę nadpłacić 10% całej kwoty rocznie, czyli przy obecnych stawkach procentowych płacić niemal równe 300% raty)

Żeby nie rozpisywać się zbytnio, symulacja z kalkulatora na obecnych warunkach - oprocentowanie roczne 3,5% (nieco zawyżone)
Parametry dobrane tak, żeby rata wyszła niemal równiutkie 1 tys. zł. - 200 tys. na 25 lat.

Pierwsza rata - 1001 zł, z czego 583 odsetki, 418 kapitał. Po jej zapłaceniu pozostaje Ci kredyt 199580 zł. Od tej kwoty bank w kolejnym miesiącu nalicza odsetki za kolejny miesiąc pożyczki.

Dublując spłatę - wpłacając ekstra tysiąc już po pierwszym miesiącu do spłaty pozostaje Ci "zaledwie" 198580 zł. I od tej, istotnie mniejszej bank nalicza Ci odsetki za kolejny miesiąc, bo ma prawo pobierać tylko i wyłącznie odsetki za kapitał faktycznie pożyczony. Skoro kapitał zmalał nadprogramowo, maleją też całkowite odsetki.

Z megaprostego rachunku wynika, że jeśli ma się takie możliwości nadpłaty kredytu, zwłaszcza w początkowym okresie kredytowania, konsekwentnie ładując ten ekstra tysiąc miesięcznie (uwzględniając stronę techniczną raczej 3 tys. co kwartał, ale to nie wpłynie jakoś bardzo na ostateczne szacunki) już po 6-7 latach kwota pożyczki maleje do połowy, około 100 tys. zł. Co wtedy? Idziesz do banku, składasz wniosek o skrócenie okresu kredytowania z 18 pozostałych lat, do powiedzmy 10. Rata wynosi po takiej zmianie nadal niecałe 1000 zł, całkowity koszt tej końcówki kredytu - niecałe 19 tys. Można sobie na tych warunkach spokojnie doczillować do końca kredytu bez większych stresów, albo spiąć poślady jeszcze przez mniej wiecej kolejnych 5 lat i po 12 mieć spłacony cały kredyt.

Łączny koszt obsługi kredytu 200 tys. w opisanym scenariuszu - ok. 60 tys.
30% za 17 lat, czyli średnio 1,75% w skali rocznej.

Realnie wyniesie to jeszcze mniej, bo obliczenia prowadziłem chałupniczo, bez uwzględnienia, że w związku z nadpłatami co miesiąc maleją kwoty odsetek - czyli liczyłem, że przez te pierwsze 7 lat, odsetki są naliczane tak, jakby nadpłaty nie było i kwota pożyczki malała w normalnym, nie przyspieszonym tempie.

Oczywiście trzeba mieć tego ekstra tysiaka i konsekwentnie płacić go przez kilka lat, ale właśnie o to się w tym wątku rozchodzi - że kredyt blokuje na całe życie, że można się stać niewolnikiem banku na całe życie i tak dalej. Wcale nie jest to takie nieuniknione. Wystarczy trochę pogadać z pracownikiem banku, pomyśleć, spiąć poślady przez te pierwsze kilka lat, skupić się na spłacie kredytu i potraktować to jako inwestycję na bardzo dobrych warunkach i tyle. Po zaledwie kilku latach ból tyłka maleje do bardzo akceptowalnego poziomu i można kombinować dalej.

[edit]
Zerknąłem jeszcze raz i wyszło mi, że popełniłem błąd - w omawianej sytuacji dopłacając regularnie tysiaka po 7 latach spłaciliśmy ok. 130 tys. kapitału, a nie 100.
84 miesiące x 1500 zł (1000 nadpłaty idącej w całości na spłatę kapitału + ok. średnio 500 zł z "normalnej" raty). To wyliczenie nadal nie uwzględnia, że odsetki maleją w nadprogramowym tempie - prawdopodobnie realnie będzie to bliżej 140-150 tys. spłaconego kapitału po 7 latach z całkowitych 200 tys.. No ale nie chce mi się tego dokładnie liczyć. Wnioski można wyciągnąć samemu.

10.07.2015 23:56
A.l.e.X
32
A.l.e.X
127
Alekde

--->Ezrael - stawki WIBOR są zależne od rynku, obecnie są najniższe w historii, wyliczenia te miałby całkowitą rację bytu jakbyśmy przeszli na EURIBOR, niestety widocznie nikomu z rządzących nie zależy na stabilizacji, a raczej na zarobku spekulacyjnym.

11.07.2015 00:24
Coolabor
33
Coolabor
148
dajta spokój! :)

Jeśli mieszkanie kosztuje u Ciebie 100-150k, to wyjedź na 2-3 lata za granicę, zarób i pierdziel wszelkie kredyty bo to tylko złodziejstwo. Na kredyt trzeba człowieka stać. Przy wynagrodzeniu 2500 w pojedynkę to będziesz tylko jadł włosy i liczył każda złotówkę w miesiącu: ile możesz wydać na piwo, pizzę, a ile odłożyć na czynsz, ratę, prąd... takie coś to partyzantka, a nie życie. A żrąc pół-gotowe gówno z lidlów czy biedronek (bo na nic innego nie będzie Cię stać) to szybciej zachorujesz na raka niż spłacisz kredyt.

11.07.2015 03:38
34
b212
78
Generał

Przez 99% czasu jak patrzę na ludzi to widzę takich małych niewolników napierd$lających na kogoś innego, dostających ochłapy ze stołu. A jak taki niewolnik dostanie trochę lepsze ochłapy to rzuca się na kredyt bogatego banku, któremu przez całe życie oddada dwa razy więcej, niż sam pożyczył. Wtedy to już nie widzę nawet niewolnika a chomika nasuwającego na kołowrotku, widzieliście kiedyś chomiki? Same włażą w te kołowrotki, biegną jak posrane a na końcu w większości przypadków wypadają z dużym hukiem - dziwnym trafem to ich nie zabija, ale są na tyle głupie, że niczego się nie uczą, mija chwila otumanienia i chomik dalej nasuwa na kółku. Dodajcie do tej bajki kredyt i sytuacja jest podobna z tą różnicą, że w klatce zamiast trocin są żyletki. Napierdalacie w kołowrotku przez 30 lat a jak noga się Wam omcknie to ktoś otworzy szampana.

Jak można wpaść na pomysł, że zarabiając 2500 zł stać kogoś na mieszkanie? IMHO to jest za mało, żeby myśleć o Fiacie z salonu...

Łyczek, zadajesz to pytanie pewnie o kilka lat za późno, najlepsza odpowiedź - osoba która planuje mieć rodzinę, wynajmująca mieszkanie musi zrobić jedną jedyną rzecz - nigdy nie dopuścić do opisanej sytuacji :) W ogóle to ciekawa sytuacja, w której Polacy mnożą się na potęgę na wyspach i znakomita większość z nich wynajmuje mieszkania a w biednej Polsce ludzie spłacają raty kredytu w wysokości 60% ich dochodów, bo "PRZECIEŻ NIE DA SIĘ WYNAJMOWAĆ CAŁE ŻYCIE".

Z moich hintów - inwestuj w siebie, przy tym co się obecnie dzieje w IT chyba nie przesadzę mówiąc, że nigdy nie można było łatwiej zarobić dużej kasy, niż dziś. Jeżeli uważasz, że dasz radę napieprzać w kołowrotku przez 30 lat to uważam, że masz wszystko co jest potrzebne do osiągnięcia poziomu ekspert w niemal dowolnej dziedzinie, after all eksperci nie spadają z drzew a po prostu tyrali swoje dupy do tego stopnia, że znaleźli się w miejscu, w którym się znajdują.

Sam zarabiam sporo więcej, niż autor tematu, mieszkanie wynajmuję (2k + opłaty, ale kilka lat temu wynajęte, w tej chwili musiałbym za nie dać 2,5-3k), trochę mnie to boli, ale przecież kredyty to jeszcze gorsza opcja i kupa śmiechu, dodam, że mieszkanie w którym mieszkam to minimum 600k (pozdrawiam z Warszawy również), czyli kredyt na milion+? To w ogóle jest jakakolwiek alternatywa? Jeżeli autor tematu z 2,5k porywa się na mieszkanie to dlaczego ludzie zarabiający 15k nie kredytują się na np. stworzenie własnego programu kosmicznego? :>

Sorki, że tak harsh, ale come on, ludzie, posrało Was?

I jeszcze wytłumaczcie mi jak to jest, że za 20 czy 30 lat ma nie być emerytur, ZUS zbankrutuje, wszystko się spierdzieli, może dogonimy ekonomicznie jakąś Hiszpanię bo Grecy po 20 latach w recesji i tak będą od nas 5x bogatsi - i ci sami ludzie którzy to mówią biorą kredyty na całe życie, żeby coś dzieciom zostawić? A na chuy Wasze dzieci miałyby mieszkać w islamskiej Europie, w jakimś Szczecinie, Lublinie czy innym -piździnie? Naprawdę taką przyszłość im planujecie? Mieszkania do grobu też się nie weźmie, so... :)

Oczywiście rozumiem rozterki, sam nie lubię wynajmować, fajnie by było mieć swoje mieszkanie, tak samo jak fajnie by było mieć swoje Ferrari, willę z basenem na lazurowym wybrzeżu, prywatnego jeta i kilka zawsze chętnych modelek na szybkim wybieraniu w telefonie. Nie do końca tylko rozumiem dlaczego mam przez całe życie robić z siebie dziwkę, żeby spełnić jedno głupie marzenie, bo jeżeli mówimy o mieszkaniach (to takie coś co ma 60 m2+, nie 35) w mieście (tj. kilka konkretnych kwadratów w Warszawie i może 2-3 innych miastach) to to jest jak najbardziej sfera marzeń, nawet dla tych ludzi, którzy gryzą tynki w tychże mieszkaniach, żeby tylko na ratę mieć. Życzę im wszystkiego najlepszego, ale raczej z ironią, już nawet bez współczucia, bo głupich mi nie szkoda.

Jakoś niedługo lecę z dziewczyną do Azji, może na pół roku, może na rok, może na lat 10. Też mogę powiedzieć "ale ja byłem głupi, jakbym nie wynajmował tylko wziął kredyt te 10 lat temu to już bym spłacił 240 000 zł mieszkania!", ale:

a) przez te 10 lat bym osiwiał,
b) te 240 000 zł to by były odsetki a raczej ich część,
c) teraz by mnie nie było stać żeby sobie ledzieć gdzieś hen w pizdu bo mam taki kaprys, zajawkę, bo mnie boli dupa w Polsce, bo w lipcu 5 stopni, bo chcę sobie pojeść dobrego żarcia, poznać inne kultury, innych ludzi, w zasadzie sam punkt c) sprawia że kredyty można sobie wsadzić w dupę i jak znowu przejdą przez myśl - poprosić najbliższych o mocne walnięcie w łeb.

11.07.2015 13:47
A.l.e.X
35
1
A.l.e.X
127
Alekde

--->b212 - wszystko zależy od własnych potrzeb, jednak prędzej czy później przychodzi taki moment w życiu że każdy chce mieć własne miejsce do życia (nie ważne jakie i gdzie). Nie wiem też co jest gorsze zasuwać 30 lat na kołowrotku i na końcu go dostać, czy całe życie siedzieć obok kołowrotka i na końcu zostać bezdomnym. Nie oszukujmy się jeśli ktoś przez całe swoje życie nie zarobki na nieruchomość + jakieś dodatkowe środki na życie dodatkowe do emerytury, to w pewnym wieku (dla jednych będzie to 70, dla innych 90), nie będzie w stanie zarobić na wynajem, a jeśli jego uposażenie będzie niewielkie (emerytura) to nawet nie skończy w domu starców.

11.07.2015 14:54
Ezrael
36
Ezrael
193
Very Impotent Person

Alex - oczywiście, że to bardzo szacunkowe wyliczenia, uwzględniające, że stopa procentowa nie ulegnie zmianie. Pokazuje jednak na czym polega kredyt mieszkaniowy - na tym, że bank zarabia przede wszystkim przez pierwsze lata kredytu. Nie zmienia to faktu, że zmiana WIBOR i owszem wpłynie na wysokość raty kredytu, ale jeśli nadal masz możliwość nadpłacić na poczet kapitału, po już po kilku latach praktycznie przestajesz płacić odsetki. Pobawiłem się wczoraj liczbami. Zakładając, że przez 6 lat nadpłacasz ten 1 tysiąc miesięcznie (oczywiście stawka stała), rata wygląda po tym czasie mniej więcej tak - 800 zł kapitał, 200 zł odsetki. Jak dla mnie niezły deal, znacznie lepszy niż wpakowanie tych dwóch tysięcy komuś do kieszeni.

Jak dla mnie różnica między kupnem na kredyt, a wynajmem jest taka, że w kredycie przynajmniej część tej forsy idzie dla mnie, w wynajmie 100% kasy idzie dla kogoś.
Jeśli ktoś musi, lub chce często zmieniać miejsce pobytu, to jasne, że nie będzie kupował mieszkania. Ale jakoś nie wyobrażam sobie np. posiadania dzieci i mieszkania w wynajętym mieszkaniu.

Każdy ma swoje priorytety, szacunkowy kalkulator ktoś tam udostępnił powyżej, można sobie policzyć samemu różne scenariusze.

11.07.2015 18:56
frer
37
frer
124
Legend

b212 --> Ogólnie dobrze prawisz, ale jak już wyżej wspomniał Alex, nadchodzi taki moment kiedyś, że chce się już osiąść gdzieś na stałe. Przynajmniej dla większości ludzi.
Osobiście jestem raczej zwolennikiem najmu, szczególnie w młodym wieku, gdy jeszcze na dobrą sprawę nie wiadomo gdzie się wyląduje, jak się potoczy życie i kariera zawodowa. Jednak gdy zdecyduję się założyć rodzinę, to na pewno tylko i wyłącznie w mieszkaniu które kupię (na pewno na kredyt). Podstawowy powód jest prozaiczny. Choć w wynajmowanym mieszkaniu łatwo poczuć się jak na "swoim", to któregoś pięknego dnia do drzwi zapuka właściciel i oznajmi, że masz miesiąc na wyprowadzkę, bo akurat jemu będzie potrzebne mieszkanie. O ile gdy ma się 20-30 lat to tak nie boli, szczególnie, gdy wszystkie swoje rzeczy człowiek jest stanie spakować do osobówki i przewieźć do kolejnego najętego mieszkania, to z rodziną na karku nie jest to już takie proste.

11.07.2015 20:38
38
Dr_Wycior
9
Pretorianin

Oh nie wiem drogi autorze wątku, moze powinieneś zapytać o radę frankowiczów :)
Przy okazji przypominam ze kredyt hipoteczny oznacza ze az do ostatniej raty mieszkasz we własności banku.

11.07.2015 21:46
A.l.e.X
39
A.l.e.X
127
Alekde

--->Ezrael - to nie prawda że bank zarabia przede wszystkim przez pierwsze lata kredytu. Bank zarabia ciągle tyle samo marża + WIBOR (jeśli mówimy o kredycie w PLN), czyli odsetki od zadłużenia, a to że na początku odsetki są większe wynika tylko z tego że suma kapitału do spłaty jest większa. Wiadomo też że jeśli ktoś weźmie kredyt na 360 miesięcy to będzie miał kapitał niewielki do spłaty w pierwszych ratach przy racie równej. Polega to na tym aby raty były równe przez cały okres kredytowania, a ich wahania zależały tylko od zmiany WBIORU (w przypadku kredytu w PLN).

11.07.2015 21:52
Wiarołomca
40
Wiarołomca
77
Senator

b212 - jeblem smiechem :D

11.07.2015 23:24
Ezrael
41
Ezrael
193
Very Impotent Person

Alex - Dokładnie o tym mówię.
Posiłkując się wcześniejszymi założeniami (200K na 25 lat, 3,5%) całkowita suma odsetek w takim kredycie wynosi 100300 zł. Dokładnie 60 tys. (bez dosłownie 100 zł) z tej kwoty jest pobierane w ciągu pierwszych 10 lat. Po 15 latach ze 100 tys. odsetek jest spłacone już 81 tys., zostaje tylko 19 tys. Czyli w ostatnich 10 latach, przez niemal połowę czasu kredytowania bank już niemal nie zarabia. Oczywiście cały czas piszę o stałej stopie procentowej, ale to czynnik, którego uwzględnić się po prostu nie da, bo nie wiadomo jak się będzie kształtował. Więc mówię o uproszczonym modelu.

Dlatego jeśli uda Ci się w ciągu zaledwie pierwszych kilku lat nadpłacać coś na poczet kapitału, całkowity zysk banku (a tym samym Twoja strata) maleje bardzo szybko, bo w zależności od kwoty nadpłaty 2-3 krotnie szybciej maleje podstawa, od której są naliczane odsetki, niż gdybyś zostawił to bez dodatkowych działań i płacił samą ratę.

11.07.2015 23:52
42
YogiYogi
127
Generał

Duże

12.07.2015 01:16
A.l.e.X
43
A.l.e.X
127
Alekde

--->Ezrael - my się chyba nie rozumiemy ;) to weź kredyt nie na 30 lat, a na 5 wtedy w racie równej zdecydowanie większy udział będzie mieć kapitał do odsetek i tym samym będzie mniejszy koszt kredytu, bo kapitał nie oddajesz w 1/360, a 1/60 :]

Twój koszt kredytu to tylko wirtualny zapis do zastawu papierów, tak naprawdę to oddajesz dokładnie tyle ile pożyczyłeś*odsetki na daną chwilę. Spłacisz 30 letni kredyt w 5 lat, to będzie to dokładnie taki sam koszt kredytu jakbyś spłacał 5 letni kredyt w 5 lat, to jest jedno i to samo. Jeśli robisz nadpłatę to tylko zmniejszasz udział odsetek w racie kapitałowo odsetkowej, ponieważ pozostał ci mniejszy kapitał do oddania.

Wiadomo że każdy kredyt hipoteczny da się spłacić wcześniej, jeśli ktoś ma takie możliwości to powinien z nich skorzystać, bo w końcu płaci odsetki zbilansowane miesięcznie od pozostałego kapitału, jak ma mniejszą kwotę pożyczona to ma i mniejsze odsetki.

Odnośnie twojego wyliczenia
rok pierwszy
1. 200K (300) 3.5% - koszt raty odsetki 583,33 (od 200.000) i 1/300 kapitału ze wzoru (300-1) = 417.91 PLN
2. 200K-417,91 = 199582,09 - koszt raty odsetki 582,11 (od 199582,09) i 2/300 kapitału (299-1) = 419.13 PLN

dlaczego udział kapitału rośnie o różnice w odsetka ? - ponieważ wybrane zostały raty stałe dlatego od 1/300 został on wyliczony przy spadku oprocentowania od wartości

120 rata = 410,23 PLN odsetki i 591,02 kapitał, czemu 410,23 PLN ? ponieważ pozostał do oddania kapitał w wysokości 140650,29 PLN (140650,29x0.35)/12

a czemu 591.02 kapitału jest w racie 120, ponieważ wybrał raty równe na 300 miesięcy.

to jest ciągle i to samo zawsze odsetki są od kapitału który pozostał. Jak ktoś piszę że w pierwszy latach oddaje głównie odsetki dla banku to niestety powtarza w kółko ten sam mit że banki zarabiają głównie w pierwszych latach, zarabiają zawsze tyle samo, czyli odsetki od kapitału, zarobek banku możemy zmniejszyć tylko na dwa sposoby zmniejszając kapitał, lub zmniejszając okres kredytu.

12.07.2015 11:07
44
zapomnialem_stary_login
74
Konsul

W dużym skrócie to stopy procentowe teraz są niskie, a marża wysoka. Stopy procentowe kiedyś wzrosną, marża pozostanie wysoka i będzie problem. To zły moment na branie kredytu, zwłaszcza że nieruchomości tanieją i nie ma się z czym spieszyć. Wynajmując mieszkanie tak naprawdę na tym zyskujesz, tylko powinieneś jednocześnie odkładać jakieś pieniądze żeby mieć jak największą wpłatę własną gdy już rzeczywiście będziesz kupował.

12.07.2015 16:04
arabus
👎
45
arabus
36
zardzewiały

@b212, post #34

Jeden z najgłupszych postów, jakie w życiu przeczytałem... Bez kitu, aż ciężko uwierzyć, że można stworzyć tak durne wynurzenia.
No chyba, że to była prowokacja, w co wątpię...

I żeby nie było niedomówień - wydajesz się być inteligentnym, choć raczej młodym człowiekiem więc nie piję do Ciebie jako do persony.
Z Twojego wpisu wynika, że każdy obywatel powinien przegwizdać swoją kasę "tu i teraz" bo po co myśleć o przyszłości?
Jakoś to będzie, prawda. A myślałeś co będzie, jak zapragniesz założyć rodzinę? Albo będziesz miał jakiś wypadek, który uniemożliwi Ci dalszą pracę? Co wtedy?
Najgorszym sposobem wydawania "niemałych" pieniędzy jest wydawanie na same przyjemności.
Moim zdaniem, skoro zarabiasz niemało, jak sam mówisz, to powinieneś intensywnie budować swoją niezależność finansową. Mieszkanie to jeden z takich elementów majątku, który nigdy nie straci na wartości, a wprost przeciwnie - nieruchomości zawsze drożeją. Nie mówię tu o incydentalnych przypadkach, ale o regule. Tak po prostu jest i kropka. Mówię to z własnego doświadczenia.
Ogólnie zawsze nieruchomości to podstawa w portfolio każdego szanującego się biznesmena.
A mieszkania tańsze już nie będą. Będą tylko drożały.
Jeśli nie stać kogoś na ratę, to zawsze może wynająć...

A wracając do pytania autora wątku - po pierwsze musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy udźwigniesz sam ten kredyt, jaki masz dalej plan na życie, jakie masz priorytety. Zależy też ile tego kredytu chcesz bo prawdę mówiąc z takimi zarobkami to w większych miastach nie powalczysz...
Ja ogólnie polecam z zasady jak najszybsze kupno własnego kąta, zamiast wynajmowania.
Tylko trzeba mierzyć siły na zamiary...

@down

Skoro zarabiasz nieźle, to po pierwsze nie bierzesz kredytu na 30 lat. A po drugie - istnieje coś takiego jak nadpłata albo wcześniejsza spłata. Logicznie - im więcej zarabiasz, tym szybciej możesz coś spłacić.
A Detroit albo Ateny to cóż, hmmm... To jest dłuuugi temat na inną rozmowę. Ale w skrócie - Detroit to gigantyczna, wręcz epicka bańka spekulacyjna, a Ateny to wrzód na *upie, który kiedyś musiał pęknąć. Szkoda, że tak późno.
Troszkę nietrafione porównania moim zdaniem.
Szybciej Irlandia, ale tam przecież nie jest mega tanio. A tamtejsze ceny mieszkań wciąż rosną.

12.07.2015 16:11
Drendron
46
Drendron
79
Konsul

arabus ->

Jakoś to będzie, prawda. A myślałeś co będzie, jak zapragniesz założyć rodzinę? Albo będziesz miał jakiś wypadek, który uniemożliwi Ci dalszą pracę? Co wtedy?

Wtedy jest ups, niezależnie od tego czy się wynajmuje [brak kasy na czynsz i wylot z mieszkania] czy się spłaca kredyt [brak kasy na ratę i wylot z mieszkania]. Peszek.

Moim zdaniem, skoro zarabiasz niemało, jak sam mówisz, to powinieneś intensywnie budować swoją niezależność finansową.

Jak można definiować 'niezależność' finansową w kontekście 30 lat bankowego łańcucha na szyi? :)

Mieszkanie to jeden z takich elementów majątku, który nigdy nie straci na wartości, a wprost przeciwnie - nieruchomości zawsze drożeją. Nie mówię tu o incydentalnych przypadkach, ale o regule. Tak po prostu jest i kropka. Mówię to z własnego doświadczenia.

Powiedz to mieszkańcom Detroit. Albo Aten.
Cholera, powiedz to nawet Polakom.
Wyludniający się kraj i wyludniające się w perspektywie kilkudziesięciu lat miasta to raczej mizerne szanse na podwyżki cen... ;) Sytuacja na rynku mieszkaniowym już jest - poza największymi ośrodkami miejskimi - taka sobie. Górka cenowa za nami, przynajmniej poza Warszawą.

12.07.2015 17:56
frer
47
frer
124
Legend

arabus
A mieszkania tańsze już nie będą. Będą tylko drożały.

Drendron
Wyludniający się kraj i wyludniające się w perspektywie kilkudziesięciu lat miasta to raczej mizerne szanse na podwyżki cen... ;) Sytuacja na rynku mieszkaniowym już jest - poza największymi ośrodkami miejskimi - taka sobie. Górka cenowa za nami, przynajmniej poza Warszawą.

Ogólnie średnia tendencja jest zazwyczaj zwyżkowa, ale na to wpływa bardzo wiele czynników.
Niestety demografia zrobi swoje i na ogromne wzrosty cen mieszkań nie mamy co liczyć. Tylko, że jej efekt będzie widoczny dopiero za kilka lat, gdyż nadal istnieje dość duży popyt na mieszkania wśród pokolenia wyżu lat 80-tych. Najbardziej odbije się to oczywiście na terenach wiejskich i małych miejscowościach, a czołówka największych miast Polski co najwyżej popadnie w stagnację.
Ciężko dokładnie przewidzieć wpływ pozostałych czynników, czyli dalszej emigracji zarobkowej (w dłuższej perspektywie bardziej niekorzystnej niż mały przyrost naturalny), rosnących wymagań odnośnie wkładu własnego i zmian kulturowych (stawianie na mobilność na rynku pracy).

Ogólnie rzecz biorąc, ani bym się nie cieszył z zakupu mieszkania jako świetnej "inwestycji" bo ktoś twierdzi, że "ceny zawsze będą rosnąć" (przypomina mi się jak mówili to niektórzy domorośli analitycy przed wybuchem kryzysu, wróżąc w Wawie średnie ceny przekraczające 10k zł), ani nie doradzałbym zbyt długiego czekania z zakupem jak ktoś chce się już ustabilizować. Wymierne korzyści dla kupujących z tytułu wpływu demografii itp. zobaczymy nie wcześniej niż za 10-20 lat jak wymierać będzie pokolenie wyżu powojennego i zwolni się dużo mieszkań na rynku wtórnym.

12.07.2015 19:03
48
szaka24
33
Konsul

mieszkania tanieją i tanieć będą.
Najbardziej optymistyczna wersja to lekki w kilku największych ośrodkach miejskich - Warszawa, Wrocław, Kraków, etc. A i to jedynie w najlepszych miejscówkach/dzielnicach. Średnia cena mieszkań i w tych miejscach spadnie.
W ciagu najbliższych 10-15 lat jeszcze tragedii nie będzie i można liczyć na jakieś krótkotrwałe wzrosty. Zależy czy uda się rynek nieruchomości jeszcze troszkę przypompować. Potem równia pochyła - demografii nie oszukasz. Będziemy mieć o kilkaset tys. więcej mieszkań niż rodzin.

Z tego względu - nie kupowałbym mieszkania w Polsce. Do tego jeszcze piszesz o kredycie praktycznie na całość nieruchomości. Podsumowując kupisz mieszkanie warte załóżmy 200k za 500k, które w momencie gdy spłacisz kredyt będzie warte 100k. Średni biznes.

13.07.2015 13:00
49
zanonimizowany803191
69
Generał

Ja zależy od miesiąca ale te 2 500 mam zawsze. jak mieszkałem z rodzicami to odkladalem na swój wkład własny i oczywiście rodzice pomogli i mam kredytu 60k na 10 lat rata niecałe 700 i bez problemu się sam utrzymuje i wcale nie bieduje. Zdecydowanie polecam niż wynająć , a obciążenia paychicznego nie mam jak tutaj piszą co niektórzy. Jak masz możliwość i jesteś pewny pracy to bierz a nie wynajmuj, bo jak wynajmujesz to komuś splacasz.

13.07.2015 13:40
Drackula
50
Drackula
189
Bloody Rider

W ogóle to ciekawa sytuacja, w której Polacy mnożą się na potęgę na wyspach i znakomita większość z nich wynajmuje mieszkania a w biednej Polsce ludzie spłacają raty kredytu w wysokości 60% ich dochodów

bo w anglii do wyliczen zdolnosci kredytowej nie wliczaja zasilkow :p

13.03.2016 09:42
51
1 odpowiedź
angeltk
16
Chorąży

Myślicie, że przy dochodach 3000 zł netto jet szansa dostać kredyt w pojedynkę na 200 tys złotych?

13.03.2016 11:57
IGG
51.1
IGG
25
InGen

mi przy 3200+ zaproponowali ponad 200kk kredytu

dodam, że urządzenie mieszkania do 50kk jeśli stan od dewelopera :) można się zdziwić

13.03.2016 11:54
52
Fett
183
Avatar

Tak, ale musisz mieć 15% wkładu własnego

13.03.2016 12:03
NeroTFP..
53
1 odpowiedź
NeroTFP..
45
Senator

Zbieraj kasę, zbieraj. Im większy wkład własny, tym lepiej. Razem z narzeczoną obecnie nie zarabiamy kokosów. Stwierdziliśmy jeszcze, że pomieszkamy osobno, ale każdy grosz z wypłaty odkładamy na konto. Tak, aby uzbierać jak największą gotówkę przez te 2-3 lata... Jak za 2-3 lata na naszym koncie będzie potężna i fajna sumka, to wtedy będę brał hipotekę. Mieszkać gdzieś trzeba, a wynajmować nie mam zamiaru, to strzał w stopę. A wkładu własnego chcę uzbierać jak najwięcej. No i mam złudną nadzieję, że perspektywa Mieszkanie dla Młodych też mi coś dorzuci (ale to tak marzenie ścietej głowy :P)

Teraz pytanie do was. Jeżeli powiedzmy mieszkanie w mojej okolicy kosztuje około 100 tysięcy, a uzbierałbym wkładu własnego z 30-50 tysięcy, to też bez problemu dostanę kredyt hipoteczny? Chodzi mi o to, czy bank nie zabezpiecza się tak, że wymaga 15 procent, a więcej nie można. Czy będę mógł zrobić tak, że mając powiedzmy 50 tysięcy wkładu własnego, nadal będę mógł ubiegać się o kredyt hipoteczny, a bank pod hipotekę da mi po prostu tylko te brakujące 50 tysięcy? Pytanie może troszkę głupie, ale wolę się upewnić.

post wyedytowany przez NeroTFP.. 2016-03-13 12:03:45
13.03.2016 12:51
Wiarołomca
53.1
Wiarołomca
77
Senator

Tak, bez problemu. Tylko ze poki co w tym MDM co jest teraz jest tak ze, aby skorzystac z tego programu musisz miec kredyt minimum na 15 lat i minimum na 50% kwoty kredytu. I wiecej kasy bys dostal jakbyscie byli po slubie, jeszcze wiecej jak by bylo dziecko, dwa .... :) Wiec kredyt dostaniesz, ale na mdm sie nie zalapiesz :) Ja sam mysle ze tez sie nie zalape bo nie chce brac az na tyle lat i nie na taka kwote bede chcial brac. Zreszta, mdm jest tylko jeszcze przez niecale 2 lata z tego co wiem, pozniej pisiory wprowadza swoj wlasny program, bo przeciez to jest POwskie, a cos POwskiego nie moze byc dobre :)
Tez chce podobnie do ciebie nazbierac jak najwiecej kasy, zeby jak najmniej kredytu brac i na jak najmniej lat.
Wynajem to porazka....kolega mniej placi za rate kredytu i czynsz, niz jakby wynajmowal :)

post wyedytowany przez Wiarołomca 2016-03-13 12:52:58
13.03.2016 16:12
wata_PL
54
wata_PL
166
Ogniomistrz

Kredyt Bank Millenium developer zszedł z ceny ponieważ kupowałem dopiero 2 mieszkanie w danym budynku.(Zszedł z ceny 15 000zł chciał 295 000zł)
Cena mieszkania 54m2 + balkon 6m2 + komórka lokatorska 9m2(piwnica teraz się tak nazywa)280 000zł samo mieszkanie.

Ile kasy musisz mieć co najmniej aby kupić:
-wkład własny 20 000zł (obecnie pewnie trzeba więcej wpłacić u mnie było minimum 5% ale wpłaciłem więcej)
-wycena mieszkania potrzebna dla banku 500zł aby dostać kredyt
-prowizja za udzielenie kredytu dla banku 2000zł 1% udało się wynegocjować.
-Notariusz 1000zł umowa przedwstępna 1400zł umowa końcowa.
-zabezpieczanie do puki bank nie zostanie wpisany do hipoteki mieszkania w KW dokładasz co miesiąc około 300zł
np buduje się budynek lub nie ma KW to rata np 1200zł+300zł zabezpieczenie
Przy mieszkaniu za cenę 280 000zł musiałem włożyć w własnej kieszeni około 25 000zł.

Ile płace obecnie zależne oczywiście od różnych czynników rynkowych i RPP ale taki przedział jak miałem to:
maksymalna rata 1340zł minimalna 1200zł taka mam na dzień dzisiejszy 13.03.2016
+ubezpieczenie mieszkania 25zł ubezpieczenie zony 25zł i moje 25zł-75zł za ubezpieczenie jeśli komuś z nas coś się stanie to 130 000zł się spłaca mieszkanie ,mieszkanie ubezpieczone na całą kwotę...
-czyli obecnie co miesiąc 1275zł kredyt z ubezpieczeniem
-czynsz 495zł płacisz za każdy metr mieszkanie + piwnica wiec jest ponad 60m2 + raz na rok podatek od nieruchomości 1m2x0,75zł czyli 71zł raz na rok.
-prąd 140zł płyta indukcyjna(nie robią już gazu w nowym budownictwie) elektryczny czajnik 2xtv 2xkomp 2xtelefon 1xtablet wiec nie oszczędzamy a dużo wcale nie jest.
-ogrzewanie gazowe swoje ma budynek wliczone w czynsz tak samo woda śmieci i inne (miałem dopłatę za pół roku około 440zł)
1275+495+140=1910zł podstawowe opłaty za mieszkanie Kredyt+czynsz+prąd

Wykończenie mieszkania tutaj jest rożnie jeśli masz chęci można zrobić taniej np sam malujesz zaoszczędziłem 4000zł np tyle życzyli sobie za gładź i malowanie zrobiłem sam kupiłem tylko farby i inne materiały.
Kuchnie zrobiłem dopiero w lutym 2016 wiadomo trzeba było uzbierać kasę=
-szafki na zamówienie 8200zł
-płyta indykcja 1500zł +piekarnik 1500zł +zlew 300zł +okap 500zł lodówka mikrofala itd...
Ogólnie sprzęty RTV AGD jeśli nie masz to tez duży koszt.
Obecnie chce wstawić drzwi do pokoi i można powiedzieć ze mieszkanie skończone w 90%:)

P.S:Sam wynajmowałem z żona kilka lat, mam 28lat doszliśmy do wniosku ,że lepiej kupić nie żałujemy decyzji płacimy na swoje.

24.03.2016 09:34
55
markon18
8
Legionista

Tyle, że już programu mieszkanie dla młodych nie ma. W teorii jeszcze program jest ale w praktyce banki przyjmują wnioski ale udzielają odpowiedzi odmownej o przydzieleniu środków
http://www.forum-kredytowe.pl/f134/mdm-czy-naprawde-juz-koniec-srodkow-97388.html
Moja siostra chciała dostać dofinansowanie i nie dostła a podanie składała w styczniu.

24.03.2016 10:44
56
KasiaGoralczyk87
2
Junior

No ja na szczęście mam mieszkanie po dziadkach... Mam koleżankę gdzie wraz z mężem mają na umowie najniższą krajową... Sprzedali swoja kawalerke i chcieli wziąć kredyt na 2 pokoje i jako wkład własny jakieś 70% wartości z kasy za kawalerkę. Co na to bank? Mają za małe zarobki by dostać nawet te kilkadziesiąt tysięcy...

25.03.2016 12:06
Langert
📄
57
1
Langert
94
Generał

Szczerze przeczytałem ten wątek w całości i co stwierdzam, wszyscy macie tutaj rację a to dla tego że w takiej kwestii jak posiadanie mieszkania każdy ma inny priorytet, inną sytuacją życiową, ja mam 25 lat i wraz z swoją panną też w najbliższym czasie będziemy się pewnie zastanawiać co dalej, oboje jeszcze studiujemy zaocznie i pracujemy jednocześnie, więc jak na razie to tylko plany ale już teraz jakieś przemyślenia warto mieć, żeby potem nie podejmować pochopnych decyzji.
Ja osobiście nie mógłbym wynajmować mieszkania przez dłuższy okres czasu, doskonale widzę po mojej młodej, jak się dusi w wynajmowanym mieszkaniu. Na ten moment jako młoda osoba pewnie wpieprzyłbym się kredyt, ale nie więcej niż na 10 lat, wole intensywnie przepracować te lata i mieć z głowy, bo szczerze nienawidzę być w kagańcu, czy to u kolegi, czy banku.
Najbliższą mi opcją pewnie będzie kupno mieszkania, które pójdzie od razu pod wynajem i wyjazd do Niemiec robić EURO. Szkoda patrzeć jak w Polsce są wykorzystywani pracownicy co sam odczuwam na swojej skórze, ciągłe mierzenie potencjału oraz efektywności pracownika, ciągłe przesuwanie granicy, widzę ilu ludzi u mnie w pracy odpada z powodu chorób, a wcale najstarsi nie są. Niestety obowiązki rosną, a wynagrodzenie stoi w miejscu, pracodawcy nie przeszkadza gdy pracownik się zwalnia, po porostu TY przejmiesz jego obowiązku do spółki z innym i praca będzie nadal wykonywana, takie to mnie przemyślenia naszły. Poza tym zarobki w tym momencie i tak nie pozwoliły by mi żyć komfortowa z kredytem na głowie (spłata szkoły i kończę auto) więc te przemyślenia pewnie wrócą w niedalekiej przyszłości. Wiem jedno na pewno, jeśli zarobki w Polsce pozwolą mi spłacać kredyt i nie klepać biedy to nie wyjadę, jeśli będzie inaczej to raczej nie będę się zastanawiał bo wole na te 350.000 zł robić w przykładowo Niemczech niż męczyć się tutaj.

post wyedytowany przez Langert 2016-03-25 12:08:27
25.03.2016 13:03
kapciu
😃
58
1 odpowiedź
kapciu
135
kapciem

Pojebało was z tymi mieszkaniami. Ja zrobiłem tak: kupiłem ziemię, postawiłem na niej garaż, w którym zamieszkałem. Dlaczego garaż? Bo żyjemy w Polsce (w wielkim skrócie) .
W garażu oczywiście wc i kuchnia.
Tak sobie pomieszkiwałem dopóki byłem sam. Gdy sie znalazła zona to postawiłem przy garażu domek. gdy dziecko sobie domek ten rozbudowałem.
Mieszkam obecnie na 77 m2 na SWOIM. na posesji (standard 9 arów) posadziłem sobie drzewa, zona uprawia niewielki ogródek, w oczku wodnym rybki i żabki.
jaki kredyt? jaki czynsz? panie - o czym pan do mnie mówi?

Jeszcze zapytacie, no dobra - ale ziemia kosztuje, ubzrojenie jej, materiały nawet na głupi garaż też. Skąd na to?
Żaden problem. Zakładacie działalność i bierzecie dofinansowanie (jakiekolwiek) byleby bezzwrotne.

post wyedytowany przez kapciu 2016-03-25 13:21:03
25.03.2016 13:29
Wiarołomca
58.1
5
Wiarołomca
77
Senator
Image

GRatuluje

25.03.2016 14:50
59
5 odpowiedzi
Marcinwin
109
Generał

Arabus ==> Jeśli chodzi o post b212 to nie do końca się z Tobą zgodzę.

Moim zdaniem bardzo trafnie odzwierciedla sytuację panującą w naszym chorym kraju. Ludzie przyzwyczajeni do pracy na etacie, za 2,5 - 3,0 tys do ręki, uwiązaniu przez pracodawce którego najlepiej powinni po rękach całować. A jak ktoś weźmie kredyt to już w ogóle sznur na szyję - pracodawca-kapitalista ma nas na smyczy.

45 lat temu babcia brała kredyt na dom, 100 tys (wiadomo, inne cechy nieruchomości). Do oddania miała (po kilkunastulatach) około 101 tys zł, czyli kredyt kosztował około 1 %. Teraz? Spłacasz prawie 2x więcej niz bierzesz tym samym pompując bankom darmowe pieniądze. Jest to chore, tymbardziej w 21 wieku, w wielkiej Unii Europejskiej - zobaczcie jak to pogłębia różnice w społeczeństwie - garstka bogatych się bogaci, a masa biednych biednieje. Oczywiście - tak jest w większości krajach ale na pewno nie na taką skalę.

Ceny nieruchomości - abstrakcja. We Wrocku przyjmijmy 5 500 tys/m2 za mieszkanie 40-60 mkw. Ceny najmu - abstrakcja. We Wrocławiu pokój zaczyna się od 800 zł i jeszcze najemcy przeprowadzają casting wśród studentów. Zapotrzebowanie na mieszkania jest bardzo duże. Jeśli młody człowiek nie dostanie po dziadkach/rodzicach to niestety jest bez szans - wzięcie kredytu to pętla na szyję ale z drugiej strony co zrobić? Mieszkać z rodzicami do 30 roku życia? Wynajmować i tym samym zabrać sobie całkowicie możliwość bycia na swoim? Absurd.

Moim zdaniem Państwo powinno regulować pracę banków oraz deweloperów, dbać aby kredyty i nieruchomości były dostępne dla obywateli. Wiecie że średnia zarobków w Polsce to około 3200 zł do ręki (śmiesznie mało, starczy na czynsz, benzynę, jedzenie i inne bieżące potrzeby, ale żeby coś zaoszczędzić czy pozwolić sobie na odrobinę luksusu to nie ma mowy), natomiast bardziej ważna jest mediana która wynosi około 2 500 zł. Oznacza to, że połowa z nas zarabia MNIEJ niż 2 500 zł.

Jak to jest w naszym kraju, że student po np. Politechnice szuka pracy przez rok, a i tak ma oferty typu 1600 zł na start? Kiedy człowiek bez edukacji może pojechać do Anglii, Holandii, Norwegii, wykonywać najprostsze zawody, nawet fizyczne i zarobić około 10 tys miesięcznie? Pomijając fakt, ze potem nie dość że przywozi zagraniczny kapitał do kraju to jeszcze musi zapłacić za niego podatek.

25.03.2016 14:53
Wiarołomca
59.1
Wiarołomca
77
Senator

Naprawde wyjezdzasz z tym ile ktos zarobi za granica na PLN ? Serio ? To jedz do Norwegii, zarabiaj 10k PLN i zyj tam tak jakbys mial zyc w Polsce zarabiajac 10 k PLN ! Nie dasz rady ! Co z tego ze tyle zarobisz w przeliczeniu na PLN, jak zwykle rzeczy tam kosztuja kosmiczne pieniadze.... jest lepiej niz u nas, ale nie rob tych glupich porownian.....jedz tam i sobie wegetuj przez kilka lat , przywozac z polski zywnosc i inne pierdoly i sobie przywiez ta gore hajsu....

A ogolnie to biorac kredyt, trzeba tyle brac, zeby w razie straty obecnej roboty, miec jakas pewna robote za tyle, aby nas bylo stac na to by splacic ten kredyt i wegetowac od wyplaty do wyplaty.

post wyedytowany przez Wiarołomca 2016-03-25 14:55:12
25.03.2016 14:58
59.2
1
zanonimizowany840667
28
Generał

Moim zdaniem Państwo powinno regulować pracę banków oraz deweloperów, dbać aby kredyty i nieruchomości były dostępne dla obywateli.

A co to za socjalistyczne brednie. Państwo powinno odpieprzyć się od obywateli, zlikwidować podatek dochodowy i haracze typu zus tak, żeby można był zarabiać na siebie, a nie na socjal dla nieudaczników.

25.03.2016 15:05
Wiarołomca
59.3
Wiarołomca
77
Senator

Dokładnie ! Jakbym bral na reke to co mam brutto....

25.03.2016 15:07
deTorquemada
59.4
deTorquemada
196
I Worship His Shadow

Skąd masz te dane o średniej ... ?

25.03.2016 15:11
Wiarołomca
59.5
Wiarołomca
77
Senator

,.,.

post wyedytowany przez Wiarołomca 2016-03-25 15:12:52
25.03.2016 15:08
60
1
4 odpowiedzi
Marcinwin
109
Generał

Wiarołomca. Tak wyjeżdżam z tym ile ktoś zarobi za granicą. Bo nawet jeśli weźmie się pod uwagę wyższe koszty produktów i ogólnie otrzymania, to i tak uwzględniając wartość nabywczą pieniądza - za granicą za średnią krajową masz lepszy standard życia niż w Polsce na polską średnią krajową. Skoro przytoczone przezemnie kwoty powodują Wiarołomco że żyłką ci pęka pozwól że będe bazować na procentach - statystycznie anglik wydaje 8% swojego wynagrodzenia na jedzenie polak 18%. Czy to znaczy że anglik je mniej ? Statystycznie w anglii zatankowanie samochodu do pełna to dzień pracy, w Polsce trzy. Kto tu mówi o wegetacji, chyba tylko ty. Nazywając moje porównanie głupim udowodniłeś tylko że po prostu go nie rozumiesz tym samym sam zasługując na miano głupca.

deTorquemada - czytałem ostatnio raport GUS. Mogłem się pomylić +/- 100 zł, za co przepraszam, jednak tu nie chodzi o konkretną już kwotę ile o oddanie skali problemu. Na pewno łatwo znajdziesz w Internecie dokładne dane.

Wata_PL dzięki za zestawienie.

post wyedytowany przez Marcinwin 2016-03-25 15:12:59
25.03.2016 15:13
Wiarołomca
60.1
Wiarołomca
77
Senator

Nie peka mi zylka bo mam to gdzies czy ktos siedzi w kraju czy nie....tylko rozwala mnie to ciagle przyrownywanie dochodow tam na PLN, gdzie ma sie to nijak...bo nikt nie bierzed pod uwage WSZYSTKICH wydatkow jakie tam sa...Glupie naprawy aut ile pieniedzy tam kosztuja....Jest tez wiele innych rzeczy o ktorych oczywiscie nikt nie pisze ani nie mowi, bo glupio by wyszlo ze cos tam kosztuje kilka razy wiecej niz u nas i pomimo roznicy w zarobkach to tam wychodzi to duzo drozej.

Porownaj wiec WSZYSTKIE koszty i pogadamy. Nie same podstawowe jak jedzenie czy paliwo.

post wyedytowany przez Wiarołomca 2016-03-25 15:14:03
25.03.2016 15:16
deTorquemada
👍
60.2
deTorquemada
196
I Worship His Shadow

Spoko.

25.03.2016 15:24
60.3
1
szaka24
33
Konsul

Wiarołomca - usługi w porównaniu do zarobków są jeszcze tansze.

25.03.2016 15:25
Wiarołomca
60.4
Wiarołomca
77
Senator

To ciekawe ze jak ktos np w niemczech siedzi, to auto naprawia w PL bo jest kilka razy taniej :) I na czesciach i na usludze :)

25.03.2016 15:20
61
1
1 odpowiedź
Marcinwin
109
Generał

Tak masz racje, samo suche porównywanie kosztów mija się z celem, ponieważ ceny produktów i tym samym życia również są często kilkukrotnie większe. Dlatego bardziej warto porównywać siłę nabywczą pieniądza niz ceny produktów.

Przykład

Nowe subaru WRC 2016 w Stanach (wiem, dalej niż Anglia, Holandia itp. ale po prostu chcę ci uzmysłowić co mam na myśli) kosztuje 30 tys dolarów. W polsce około 120 tys złotych. Powiesz - no dobra, po kursie bliskim 4 zł za dolara wychodzi tyle samo. Tak, ale biorąc pod uwagę siłe nabywczą pieniądza: amerykanin traktuje dolara tak jak polak złotówkę. Dlaczego tak mówię? Porównując stawki godzinowe, wynagrodzenie minimalne, i średnie wynagrodzenie.
A teraz do tego dochodzi wspomniany kurs dolara, który na poziomie 4 zł jest jednak (dłuższą bo dłuższą) anomalią, z ostatnich 10 lat myślę że uśrednia się na poziomie 3 zł czyli 25% mniej.

Dlatego bulwersując się na mój poprzedni przykład - masz rację, ale tylko częściowo. Z tym że trochę odbiegliśmy i nie chciałbym z kolei rozpoczynać wątku o emigracji i zarobkach za granicą.

post wyedytowany przez Marcinwin 2016-03-25 15:26:54
25.03.2016 15:26
Wiarołomca
61.1
Wiarołomca
77
Senator

Dlatego zakonczmy to i niech inni dalej pisza na temat watku, bo wiem co masz na mysli. Samo porownanie cen aut w UK a w PL wystarcza.

post wyedytowany przez Wiarołomca 2016-03-25 15:26:52
25.03.2016 15:34
62
szaka24
33
Konsul

żona złapała gumę - zadzwoniła pod pierwszy numer z ogłoszenia. Ktoś przyjechał wymienił koło, założył nową oponę (tamta się do niczego nie nadawała). Koszt: 30GBP. Londyn

Rozumiem, że w Polsce w 30zł bym się zmieścił?
Wątpię nawet czy w 150zł bym się zmieścił...

Ale sam leczę zęby w Polsce, żeby nie było ;)
Generalnie nie można uogólniać. Sporo rzeczy w tym i usług jest tutaj mimo wszystko tańszych.

Ooo drugi przykład taksówki. Jeżdże nimi notorycznie na lotniska jak podróżuję z rodziną. Horrendalne ceny biletów kolejowych + 2-3 przesiadki w moim przypadku. Różnica pomiędzy koleją a taxówką która odbiera Cię spod domu to ~15GBP. Cały dojazd na Luton ok. 100km.
W Polsce za taką przyjemność (taksówka, ok. 100km) płacę ok. 200-250zł. W UK 55-60GBP.

55GBP zarobię w 3h, na 250zł musiałem pracować prawie 3dni ;)

post wyedytowany przez szaka24 2016-03-25 15:36:40
25.03.2016 15:40
63
Marcinwin
109
Generał

O tym właśnie mówię. A fakt faktem, że często nawet Niemcy korzystają w Polsce z usług dentystycznych co im się po prostu opłaca - zarabiając Euro i wydając je u nas ;)

post wyedytowany przez Marcinwin 2016-03-25 15:42:02
31.03.2016 13:04
64
robertovv1
1
Junior

Witam.
jeśli jesteści wstanie mi pomóc to co by pomyślelibyście o takiej sytuacji:
zarabiam ok.3800 netto zł co miesiąc z tym że 2000 brutto mam na umowie o prace, chciałbym kupić dom za 300 000zł bo taki jest do sprzedania i czy przy wzięciu takiego kredytu idzie polegnać?
byłbym wdzięczy za Waszą opinie w tym temacie

31.03.2016 13:16
Yaca Killer
👍
65
Yaca Killer
209
Regent

Przyznawanie się do przestępstwa skarbowego na ogólnodostępnym forum wymaga sporej odwagi, szczególnie gdy o anonimowość w internecie jest coraz trudniej.

11.04.2017 22:39
67
el.kocyk
131
Legend

ja bym nie kupowal
kupilem mieszkanie w 2006 roku, czyli splacam juz 11 rok
zarabialem wtedy 7000 brutto, cieszylem sie tym mieszkaniem kilka miesiecy i wyjechalem za granice
mieszkanie wynajmuje, legalnie, splaca mi sie jakies 75-80% kredytu, ale juz wiem ze nigdy do niego nie wroce
jest za male, bylo kupione dla pary a nie dla rodziny, ogolnie wielki blad

uwiazanie do jednego miejsca nie jest dobre...splata kredytu nie jest dla mnie zadnym obciazeniem, ale mimo wszystko zaluje tego zakupu..

11.04.2017 23:08
69
4 odpowiedzi
futureman16
38
Senator

Cóż tutaj można doradzić. NIE BIERZ KREDYTU HIPOTECZNEGO!!!
Jak Cię stać to kup za gotówkę ewentualnie na jakiś remont pożyczkę wez a jak nie to kombinuj albo wyjazd albo staraj się o mieszkanie albo pomysł c9 zrobić zeby wiecej zarobic itd w kazdym razie hipoteka w Polsce przy niskich zarobkach to samobójstwo ekonomiczne. Nie rób tego.

12.04.2017 01:25
69.1
Malaga
83
ma laga

jak Cię stać to kup za gotówkę

wszak Polska to kraj rentierów i szejków :)

12.04.2017 01:29
69.2
b212
78
Generał

Malaga, a to trzeba być rentierem? Znajoma mojej mamy pojechała do Francji 10 lat temu z mężem, wykonywali najprostsze prace, wrócili i kupili za gotówkę 3 mieszkania.

Jak dla mnie to trochę lepszy deal, niż spłacanie 3 kredytów przez 40 lat :)

12.04.2017 03:29
69.3
futureman16
38
Senator

Malaga - nie stać nie kupuj.

12.04.2017 13:04
kali93
69.4
kali93
135
Isildur

futureman16--> Łatwo powiedzieć. Chciałbyś całe życie mieszkać na wynajmowanym? Z dwojga złego wolałbym chyba płacić kredyt, z tą świadomością że za 15 - 20 lat będę miał spłacone, i będę mógł to uznawać za swoje niż 15 - 20 lat płacić obcym i nie mieć nic.

01.04.2018 15:54
70
OlgaMa
1
Junior

Wszystko co dotyczy kredytu hipotecznego możecie przeczytać w poradniku o kredycie mieszkaniowym
[link]

09.04.2018 14:40
72
el.kocyk
131
Legend

fajne sa te boty

Forum: Jakie raty płacicie za kredyt na mieszkanie