Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

gameplay.pl Moje pierwsze gry wideo i pierwsze kroki w gamingu

14.04.2014 20:37
Haziaj
1
Haziaj
17
Legionista

Moje początki sięgają połowy lat '80. Wtedy po raz pierwszy miałem styczność z hitem tamtych lat czyli grą Pong (protoplasta Ping-Ponga). Jeździliśmy do wujka i on miał specjalną konsolę do tego z kontrolerami w kształcie pistoletów. Dla mnie, kilkuletniego brzdąca to było naprawdę coś. Szperając po sieci natknąłem się na informacje, że był to model Elwro lub Ameprod TVG-10: gry.gadzetomania.pl/2013/06/12/telewizyjna-video-gra-z-polski-bajty-z-broda

Między czasie rodzice kupili konsolę Atari 2600. Z tej konsoli pamiętam najbardziej grę River Raid (samolot lecący z dołu w górę i strzelający do wszystkiego) oraz Keystone Kaper czyli policjant ganiający złodzieja w piętrowym budynku z kultową windą w środku.

Kolejne przygody z grami to już wspomniany przez Ciebie Pegazus i Mario Bros oraz Kontra. Były też między czasie Atari i Commodore po czym Amiga, na której najczęściej grałem w War Lords, Fire Force czy Dyna Blaster nie wspominając o Lotusie. Sporej ilości gier nie pamiętam. Gdzieś przewija mi się w pamięci Super Frog, Strike Force czy Mortal Kombat.

Natomiast jeśli chodzi o PC to zaczynałem od Duke, Doom, Syndicate, Commandos czy Collin McRae. Te przynajmniej dobrze pamiętam. W każdym bądź razie dzięki za artykuł i wywołanie miłych wspomnień. To były piękne czasy z perspektywy dzieciaka.

14.04.2014 22:42
Scott P.
👍
2
odpowiedz
Scott P.
94
Generał

Ja zacząłem swoją przygodę z grami od radzieckiej podróbki przenośnej konsoli Nintendo. U nas potocznie zwanej jajeczkami.
Później otworzono u nas w szkole pracownie komputerową. Przychodziło się tam po lekcjach i grało przez długie godziny w takie perełki jak Scorch, Test Drive 3d, Wolfenstein 3d, Commander Keen i Prince of Persia.
Gdy z jakiś niewyjaśnionych przyczyn pracownie zamknięto, na polskiej ziemi zaczęły pojawiać się Pegazusy. Ja osobiście nigdy tej konsoli nie miałem, ale koledzy mieli, więc na brak kontaktu z grami nie narzekałem.
Kiedy moda na Pegazusa zaczęła gasnąć pojawiła się nowa moda na przesiadywanie w kafejkach internetowych i granie w Quake 3.
A dwa lata później dostałem pierwszego peceta, który zagotował się po iluś tam latach i trzeba było wymienić na nowego, którego używam po dziś dzień. Ale już tylko do starych gier, bo przygodę z nowymi grami zakończyłem na początku roku 2013.

PS "kiedyś gry były lepsze"
Oj nieprawda. Wczoraj ukończyłem jednego z klasyków roku 2001. Nie będę wymieniał tytułu by się nie narazić powiem tylko tyle, że granie w tą grę to była droga przez mękę.

15.04.2014 00:54
Lemur80
3
odpowiedz
Lemur80
67
Fear is the mind killer

Ja zacząłem od Atari 800XL, gdzieś tak w roku '86, lub '87. Były jakieś kosmiczne pseudo-symulatory (nazwy nie pamiętam), Boulder Dash, Spy vs. Spy (to chyba u kolegi), któraś z kolei część Conana (platformówka), Indiana Jones, The Goonies, potem oczywiście polska Misja i Fred. U kolegów na złomodorze grałem w Dizzy, Ghouls'n'Goblins, a na Atari 1000ST w moje ulubione Dogs Of War i jakiś "symulator" Abramsa.
Potem przyszły czasy Amigi 500. Było świetne pod względem klimatu i grafiki Corporation i Hired Guns, Wormsy i Lemmingi oczywiście, Cannon Fodder, Agony, Shadow Of the Beast, wspaniały Turrican, kultowy Another World, świetny muzycznie i graficznie Lotus, steampunkowy Chaos Engine, cyberpunkowy i brutalny Syndicate, obie Diuny, trudny Rick Dangerous, zaje****e to grania na 2 osoby North&South, wojenny Lost Patrol, oraz bardzo fajna strzelanka Swiv. Było też wiejące na kilometr gigerowym łobcym Alien Breed, wspaniałe przygodówki takie jak Legends of Kyrandia, już w 100% gigerowy Dark Seed, czy cRPGi jak Eye of the Beholder. W owym czasie (czyli na początku lat 90') zaraziłem się prostymi symulatorami, zagrywałem się w F-19, F-117, ale zdecydowanie moim ulubionym był Gunship 2000 i strzelanka Wings. Uwielbiałem też strategie typu The Ancient Art Of War in the Skies, czy Battle Isle.
Gdzieś koło '94/95 zaczęła się u mnie era PC-ta. Podpatrzyłem u kogoś Colorado, Alone in the Dark i inne gierki, no i oczywiście pozazdrościłem. Zaczęło się od Strike Commandera, oraz SEAL Team. Wtedy też po raz pierwszy zagrałem w UFO, Syndicate i Jagged Alliance (oraz oczywiście wcześniejszy, amigowy Sabre Team). Można powiedzieć, że te trzy gry wyrobiły mój "growy" gust na długie lata. Inną grą która odbiła na mnie potężne piętno był Fallout, dzięki niemu sentymentem do cRPG-owej retro-futurystyki i postapokalipsy w ogóle jestem zarażony do dzisiaj.
Przerobiłem wszystko, od dungeon crawlerów, przez beat'em upy (Franko!) aż po FPSy. Te ostatnie też zasługują na krótką wzmiankę. Pierwsze spotkanie z Wolfem było pozytywne, ale krótkie, nie miałem jeszcze wtedy blaszaka. Za to w Dooma zagrywałem się na śmierć. Jakiś czas później sądziłem że Duke Nukem 3D jest absolutną rewolucją i wyznaczy trend na długie lata. Bardzo się myliłem, krótko później zobaczyłem w jakimś pisemku o grach zapowiedź Quake'a. To było po prostu miażdżące. Polygony, wszędzie tekstury, pełne 3D! To było naprawdę przełomowe. W sumie to jeden z niewielu naprawdę starych FPSów które nadal wytrzymują próbę czasu.
Właściwie wszystkie (wymienione i inne, także ważne, ale nie wspomniane) gry do roku gdzieś tak 1998-2000 są dla mnie na swój sposób magiczne. Darzę je ogromnym sentymentem który jest iluzją, wytworem wspomniem. Chciałem sobie przypomnieć w co grałem, a w co nie i odpaliłem filmik z jutubca ze starymi gierkami. Inaczej się je pamięta, a zupełnie inaczej wyglądają one w rzeczywistości. Chyba lepiej zostać przy tym pierwszym, po co to niszczyć...

15.04.2014 01:15
Lemur80
4
odpowiedz
Lemur80
67
Fear is the mind killer
Image

Ooo! Właśnie!:-) Fire Force! Szukałem tytułu dość długo, dla 12-latka ta gra mimo komiksowej oprawy tchnęła realizmem i dosłownością (w sumie podobnie jak Alcatraz czy Lost Patrol). Pewnie nie powinienem w nią w wtedy grać, ale nikt się tym nie przejmował. Była jeszcze całkiem fajna gierka War Zone i zupełnie inna, choć o podobnym tytule - Zone Warrior. Aha, oryginalne pudełko od Atomic Robo Kid mam do dzisiaj:-)

15.04.2014 08:48
zmudix
5
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

Moje pierwsze granie to podróba Atari. :) Później Amiga 600, a na niej Mortal Kombat, Cannon Fodder, Apocalypse i wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeele innych gier, których w większości już nie pamiętam (ktoś może kojarzy taką platformówkę z kolesiem, który strzelał malinkami/tornadami?).

Na PC: Dungeon Keeper II, jakieś demka, Quake 3 Arena, Unreal Tournament (dla mnie UT >>> Q3 :)), Driver (to był prawdziwy szał i ten nieszczęsny tutorial :DD), Anno 1602.

Lemur80, Swiv to SWIV, czyli... Silkworm IV. :))) Również zagrywałem się w to na Amidze.

15.04.2014 21:55
Lemur80
6
odpowiedz
Lemur80
67
Fear is the mind killer

@zmudix

Jedna gra mi się kojarzy, czy nie był to Zool?

Na PC u mnie wtedy nie tyle demka były grane, co piraty jak się patrzy:-). Takie to były czasy, taka mentalność, poza tym oryginały były dość trudno dostępne (co oczywiście nie usprawiedliwia mnie ani trochę). O tak, Driver miał dość wk.........y tutorial, ale grało się wyśmienicie, podobnie jak we wcześniejsze Interstate '73.

A wiesz że nie skojarzyłem tego Silkworma? Może dlatego, że nie grałem w "jedynkę".

Aha, prócz samej umiejętności grania gry nauczyły mnie jeszcze jednego. Trzeba było jako tako rozumieć o co biega w danej grze, a 3/4 z nich było w języku angielskim. Nie wiem jaki był to proces, ale na pewno w sporej mierze umiejętność czytania, pisania i mówienia po angielsku zawdzięczam właśnie grom:-)

15.04.2014 21:57
zmudix
7
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

Ja też dłuuugo nie kojarzyłem, dopiero kumpel mnie uświadomił. :))) No i fakt, piraty, piraty, piraty + demka z CD-Action. :) A ta gra z Amigi to "Magick Pockets". :D

15.04.2014 22:07
Lemur80
8
odpowiedz
Lemur80
67
Fear is the mind killer

@zmudix

Ciekawy zlepek słów i cyfr:-)

A u mnie to były piraty i tylko piraty (głównie z bazaru europy, giełdy na Grzybowskiej i pomniejszych):-). Dziwne to, zważywszy, że granie na blaszaku zacząłem od oryginałów. Magic Pockets! Faktycznie!:-) Uwielbiałem tą grę, jednak nie przypomniałem sobie z czego ten łepek tam strzelał. Zresztą Bitmap Brothers to była rewelacyjna firma, zagrywałem się w ich Xenona, Chaos Engine, Gods i mojego ukochanego RTSa, czyli Z!:-)

15.04.2014 22:21
zmudix
9
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

Nie miałem w miasteczku żadnej giełdy tylko kilku kolegów i pirata nagrywającego gry za 20zł/płyta. :) Od niego miałem właśnie Drivera (pierwsza gra, jaką "kupiłem"), więc musiałem posiłkować się CD-A i innymi pismami.

19.04.2014 18:12
Lemur80
10
odpowiedz
Lemur80
67
Fear is the mind killer

@zmudix

Sorki za długi odstęp czasowy w pisaniu postów. W sumie byłeś w dużo gorszej sytuacji niż ja. Jakbym chciał to poszedłbym do jakiegokolwiek sklepu ze sprzętem komputerowym i kupił oryginał (o ile byłoby mnie stać). W sumie to źle to świadczy o mnie, bo brak świadomości, inna mentalność i inne bla-bla-bla mnie nie (tak jak pisałem) nie usprawiedliwia.
Jedynym "pocieszeniem" jest fakt, że mimo że grać uwielbiałem, to jeździć na giełdę, lub na stadion nie znosiłem. Tłoku nie lubiłem wtedy, nie lubię i dzisiaj. Na giełdzie można było co najwyżej zostać okradzionym przez doliniarza, natomiast na stadionie prócz "legendarnej" możliwości zakupu kałacha i wiadra "pestek", można było po prostu dostać w łeb.
W sumie jedyną fajną rzeczą na stadionie (oczywiście prócz kupienia upragnionej gry i obserwacji swoistego "kolorytu" tego miejsca) było bycie świadkiem działania mechanizmów "wczesnego ostrzegania". Jak tylko pojawiała się policja lub inne służby mundurowe, nagle przez krótkofalówki zaczynali gadać jacyś goście, a potem informacje o zbliżającym się nalocie trafiały do pomniejszych czujek. Jak tylko ostrzeżenie trafiało do sprzedawców, ci wywalali nielegalny towar do góry nogami. Dosłownie:-), gry, pornosy, lub płyty audio były przytwierdzone folią do obrotowych blatów, które bardzo szybko można było odwrócić na drugą stronę. Na drugiej stronie oczywiście wszystko było na legalu. Najczęściej zamiast płyt znajdowały się na tej drugiej stronie skarpety, majty i inne rajstopy:-)

gameplay.pl Moje pierwsze gry wideo i pierwsze kroki w gamingu