Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Prawdziwa miłość nie zazdrości czyli o słowo o chorych relacjach w związku. Panowie opanujcie się!

28.10.2013 02:13
1
krukilis
136
Generał

Prawdziwa miłość nie zazdrości czyli o słowo o chorych relacjach w związku. Panowie opanujcie się!

Dlaczego kobiety pozwalają, aby ich zazdrośni faceci decydowali o ich życiu prywatnym?
Ostatnio spotkałem się z kilkoma sytuacjami, kiedy facet miał dosłownie kontrolę nad wszystkim co robi jego dziewczyna: Decyduje: z kim może się spotkać, z kim może rozmawiać, kogo może mieć w znajomych na fb, chce znać hasła do fb, maila, chce mieć dostęp do jej telefonu, chce wiedzieć z kim wychodzi, gdzie i kiedy.

Najbardziej boli mnie to, że kobiety odbierają to jako cechę pozytywną czyli "bo on się o mnie troszczy".
Niestety drogie Panie on po prostu myśli, że jeśli Was nie będzie kontrolował to puścicie się z pierwszym lepszym... Takie ma do Was zaufanie....
Związek powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu. Jeśli kobieta mnie kocha to ufam jej i wiem, że nie zrobi niczego czego bym nie chciał.
Druga sprawa jest taka, że jeśli kobieta będzie chciała to mnie zdradzi czy rzuci czy ją będę kontrolował czy nie, czy stanę na głowie czy nie.

28.10.2013 02:16
reksio
2
odpowiedz
reksio
170
Pies Pogrzebany

Nie spotkałem jeszcze kobiety, która odbierałaby takie zachowanie pozytywnie. Co najwyżej lubią, jeśli chłopak jest delikatnie zazdrosny, gdzieś tam się obruszy, coś tam burknie. Ale to co opisujesz to zazdrość chorobliwa, która nie buduje, a niszczy. Ludzie z takim zaburzeniem powinni szukać pomocy u psychoterapeuty.

28.10.2013 02:24
qLa
3
odpowiedz
qLa
193
Temet nosce

Z moich obserwacji wynika coś zupełnie przeciwnego - to kobiety mają ciągłą potrzebę kontrolowania mężczyzny.

28.10.2013 02:40
reksio
4
odpowiedz
reksio
170
Pies Pogrzebany

Przecież to zależy od indywidualnego charakteru człowieka, nie od płci.

28.10.2013 02:41
.:Jj:.
5
odpowiedz
.:Jj:.
117
    Ennio Morricone    

Dokładanie, nie można na pojedynczych przykładać formułować ocen dla ogółu, szczególnie w takich sprawach.

spoiler start

Będą jakie Sznekersy?

spoiler stop

28.10.2013 03:50
Lopot
6
odpowiedz
Lopot
65
Generał

[5] Tu miały być i ani widu, ani słychu :(
https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=12946133

28.10.2013 03:59
👍
7
odpowiedz
PanPi
4
Pretorianin

Moja żona nigdy nie mogła rozmawiać / spotykać się z byłym czy z gostkami co wiedziałem, że się do niej ślinią (chyba, że ze mną), hasła wszystkie jej znam (ona moje też, pieprzona, jeszcze mi się na krzywy ryj na Steama ładuje), nie wiem czy to już ekstremum czy nie, ale nigdy nie było z tego żadnych problemów a pierwszy zakaz był dla niej tak oczywisty, że nawet nie musiałem tego mówić, bo mając IQ powyżej 40 można się samemu domyślić.

Co do zaufania to jakaś bajka, chciałbym napisać, że "ufam tylko sobie", ale ja sam sobie nie ufam a co dopiero kobiecie... Nie mam z tego powodu jazd, nie jestem nieufny na zasadzie "gadaj gdzie byłaś, pokaż telefon, pewnie mnie zdradzasz", ale nie jestem też idiotą i kobietom nie ufam, politykom nie ufam, kolegom nie ufam, księdzu też nie ufam. Nie dlatego, że się wszyscy puszczą jak nie będę na nich patrzył a dlatego, że to zwykli, słabi ludzie i nie wiem kto i kiedy wymyślił hasło, że związek opiera się na zaufaniu, bo to jakaś totalna bzdura. Związek opiera się na miłości, to, że nie mogę matce powierzyć żadnego sekretu, bo miele ozorem na prawo i lewo nie znaczy, że jej nie kocham, także darujcie sobie teksty typu "ale bez zaufania nie ma miłości!".

Puść swoją babę do kina z kolegą z pracy i potem mi opowiadaj o zaufaniu.

Zupełnie inną sprawą jest to, że kobiety są przy facetach po prostu wątłe, jak mówię babie "nie spotkasz się z Markiem" to nie dlatego, że jej nie ufam a dlatego, że Marek to taki pedał co do wszystkich startuje "na przyjaciela", ma 50 cm w bajcepsie i zgwałciłby byka nie pocąc się przy tym. Czaisz? Także nawet jak masz spoko kobietę (a wierzę, że masz) to ten kolega z pracy może ją w tym kinie złapać za cyca i co wtedy? Czyja wina? Będziesz do końca życia zachodził w głowę. I zaufanie też uj strzeli.

Rozsądek panowie, rozsądek, nie zaufanie.

Akcja sprzed tygodnia: stary znajomy żony zaprasza nas do siebie na obiad, spoko, rozchorowałem się, wysłałem żonę samą. I co się okazuje? Gościu do niej świrował. Czy podobał mi się pomysł, że moja żona idzie do kumpla na obiad? Jasne, że urwa nie, od początku jej mówiłem, że mi ten facet śmierdzi podejrzanie jak umyty Cygan, ale nie chciała słuchać. Na szczęście za dużo nie poświrował, ale po pijaku jej nagadał jak bardzo ją kocha. I ona już wie, że się z nim nigdy więcej nie spotka. Prawdziwy Hitler ze mnie, c'nie?

28.10.2013 06:53
8
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

Oczywiście, że to zależy od płci. Oczywiście, mówię z własnych doświadczeń. Mało istotne, czy jest to wrodzone, czy wynika z kultury. Wiele kobiet ma nadmierną tolerancję dla takich zachowań i tłumaczy to w idiotyczny sposób. Nie jeden raz zdarzało mi się słyszeć hasła, że to dlatego, że on kocha itp. Jest to zjawisko dużo częściej spotykane wśród kobiet. To tak samo jak z przemocą domową. Jakiś syndrom sztokholmski.

Używanie tutaj jakiejś poprawności politycznej, że kobieta się od mężczyzny nie różni itp. to objaw typowej społecznej głupoty dzisiejszych czasów. Nie pojmujecie różnicy między niedopuszczalnym uogólnieniem (każda kobieta; tylko kobiety itp.), a stwierdzeniem prawidłowości?

To jest chorobliwa zazdrość i część kobiet żyjących w takich związkach nie umie się z tego wywikłać, albo wręcz na tyle się oszukuje, że nie widzi problemu. Ale są też takie, które to po prostu lubią. Lubią być kontrolowane. Nie twierdzę, że jest to zdrowe, ale tak bywa.

Z tym że nie ma też co przesadzać. Nie widzę nic dziwnego w tym, że np. faceta interesuje z kim się jego baba spotyka. Tyle, że nie takie numery ludzie potrafią odstawiać. Jak ktoś zaczyna angażować czujki, śledzić, bez wiedzy drugiej strony zaglądać w telefon itd. to można sobie wyobrazić, że coś jest już bardzo nie tak.

qLa --

Nie chodzi o to, kto ma większą tendencję do aktywnej roli w takich zjawiskach, tylko kto ma większą tendencję, żeby coś takiego nie tylko tolerować, ale wręcz sobie tłumaczyć w durny sposób i to w momencie, kiedy naprawdę osiąga to chorobliwy wymiar. Facetowi coś takiego może nie pasować, znosi to, a potem wyzywa te zachowania od stu diabłów z kumplami przy piwie. Kobieta jeszcze się na ciebie rzuci, że poruszyłeś temat.

28.10.2013 07:15
9
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

Co za bzdura...Moja dziewczyna krzywo na mnie patrzy gdy chociaz dotkne jej telefonu, gdy przeczytalem przez przypadek jednego smsa do niej (od kolezanki) dostalem taka zjebke, ze az mi sie z glowy dymilo wiec raczej nie odbiera mojej "troski" jako pozytywnej cechy

28.10.2013 07:33
10
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

No tak, jeden przypadek to zaiste szeroka baza doświadczeń.

28.10.2013 07:42
11
odpowiedz
Greggster
43
Pretorianin

Moja dziewczyna nie jest zazdrosna praktycznie wcale bo mi ufa... a ja w sumie chciałbym poczuć czasem, że jednak czuje zagrożenie.

28.10.2013 07:46
😒
12
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

sir Qverty - sprawdz czy się nie goli w łazience...

28.10.2013 07:54
13
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

alpha omega---> autor uogolnia wiec ja moge podac jeden przypadek+osobiscie nie znam zadnej ktora by sie cieszyla, ze chlopak jej czyta fejsika czy smsy...Z pierwszego postu wynika, ze wszystkie kobiety wrecz uwielbiają byc kontrolowane. krukilis bardzo lubi uogolnienia

28.10.2013 08:00
14
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

Z moich doświadczeń wynika jednak, że ma trochę racji. Słyszałem - nie jeden raz - dokładnie takie gadki: bo kocha (albo wręcz - to właśnie znaczy, że kocha) itp. od kobiet w takich sytuacjach.

A co do tego, że wszystkie. Oczywiście, że nie wszystkie. To są skrajnie wyjątkowe sytuacje.

28.10.2013 08:08
15
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Problem jest trudny.
Kobiety uwielbiają być adorowane. Lubią wzbudzać podziw, lubią widzieć, że wielu facetów się do niej ślini. W ten sposób buduje swoje poczucie wartości i utwierdza się w przekonaniu o swojej atrakcyjności. Zatem lubi mieć "kolegów" czy też "przyjaciół", na zasadzie: "ale on przecież jest dla mnie jak brat" itp. To samo dotyczy też facetów. Ta sama gadka: "to tylko przyjaciółka, znajoma z pracy... szef wysłał akurat mnie i ją na delegację w góry.."
Obserwując związki znajomych i ich losy na przestrzeni ostatnich 15 lat widzę jedną, niezwykle wyraźną i silną prawidłowość. Że 99% związków, które nie przetrwały próby czasu - rozpadły się właśnie przez pojawianie się osoby trzeciej, która od "kolegi" czy też "prawie brata" przeistacza się nagle w "coś więcej". Jak to się dzieje?
Ludziom się wydaje, że panują nad swoim życiem i swoimi emocjami. Że jeśli są z kimś w związku, to że nie ma absolutnie żadnej siły mogącej wpłynąć na ich życiowe status quo. Wchodzę zatem w relacje z osobami trzecimi, coraz bliższe i bliższe, nie pilnując żadnych rozsądnych granic. A gdy już okazuje się, że wplątali się w coś, z czego nagle nie ma jak wyjść - to już wtedy jest za późno.
Dodatkową sprawą jest to, że ludzie nie szanują związków innych osób. Podbijanie do zajętej kobiety nie jest utożsamiane z czymś negatywnym ale raczej ze "zdobywaniem". W towarzystwie taką osobą traktuje się jako "zdobywcę, który odbił tą laskę temu frajerowi", a nie jako sk....syna, który nie szanuje związków innych osób i zachowuje się jak łajza pozbawiona honoru, za co w dawnych czasach by musiał zmierzyć się z kimś w pojedynku na pistolety :) Mając świadomość tego faktu - tym bardziej się człowiek negatywnie nastawia źle na "kolegów, przyjaciół i prawie braci" :)

Każdy rozsądny człowiek, który myśli, obserwuje i nie jest idiotą, i który nie daje wiary w głodne slogany pokroju "musisz mi zaufać!" - pilnuje swojego partnera. Tak jak wśród zwierząt, samiec pilnuje swoich samic przed innymi samcami. Po co? Właśnie po to, by ograniczyć prawdopodobieństwo, że jego partner/partnerka przekroczy w którymś momencie tą granicę. O swojego partnera trzeba dbać, ale partnerzy też muszą się pilnować nawzajem. Powinna być jasno wyrysowana granica.

Mówi się czasem, że związki opierają się na zaufaniu. To największy slogan jaki istnieje. Związek opiera się na miłości, pożądaniu, na przywiązaniu, na współpracy, na wspólnym spędzaniu czasu - a później: na współtworzeniu rodziny. Na zaufaniu? Nigdy w życiu.

Nie można też trzymać partnera w złotej klatce. To oczywiste. Ale trzeba pewnych granic pilnować. Kto nie dba o swoje - ten traci.

28.10.2013 08:10
16
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

Dlatego ja nie twierdze, ze nie ma takich kobiet ktore lubia byc kontrolowane. Są takie ktore przemoc męża/chlopaka tlumacza "ja wiem, ze on mnie kocha i wcale tego nie chcial" i, ze sa takie ktore scisłą kontrole tlumacza troszczeniem sie...Obie sytuacje to patologia, z reszta w druga strone tak samo. Jezeli kobieta wychodzi sobie i nawet nie mowi gdzie bo "co cie to obchodzi, nie jestem twoją wlasnoscią" to tez cos jest nie tak...

28.10.2013 08:26
17
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

Vader --

100% zgoda. Rozpady związków jakie ja obserwowałem nastąpiły na dokładnie tej samej zasadzie, jaką tak ładnie nam opisałeś. Niestety - ludzie lubią slogany, których sens zresztą wypaczają. Nie ma większego zagrożenia dla związku, niż dobry "przyjaciel", czy "przyjaciółka".

I to wcale nie musi być płeć przeciwna. Niebezpieczne są wianuszki tzw. psiapsiółek. To jak taka wścibska grupka potrafi namieszać kobiecie w głowie, to przechodzi pojęcie. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę, jest nagle całkowita przemiana myślenia. To tak naprawdę nie tak, tylko mi się wydawało, doszłam do wniosku, że jednak jest zupełnie inaczej, że ty wcale mnie nie kochasz, siamto owamto. Bo była sesyjka z psiapsiółkami na temat drobnej sprzeczki. To potrafi wyglądać jak pranie mózgu. Momentalne przewartościowanie całego obrazu świata.

Oczywiście, to zawsze bazuje na jakichś istniejących problemach. Ale każdy związek, od zarania dziejów, miał, ma i będzie miał problemy. Ludzie współcześnie bywają tak infantylni, że nawet tego nie rozumieją. Nad związkiem się pracuje. Ideały to istnieją w bajkach dla małych dzieci i meksykańskich telenowelach.

sir Qverty --

"Dlatego ja nie twierdze, ze nie ma takich kobiet ktore lubia byc kontrolowane."

Są takie. I niekoniecznie jest to patologia. Właściwie cokolwiek sobie wymyślisz - jest gdzieś na świecie ktoś, kto to lubi. Istnieje, nazwijmy to, fetyszyzm kontroli. Facet decyduje w co się ubiorę, gdzie pójdę, co mam robić. Będzie mi nawet wyznaczał zadania przez telefon, które będę wykonywać, albo zabierze klucze od łazienki, żebym musiała prosić.

To już jest na pograniczu sadomasochizmu, ale cóż... są tacy ludzie. I jeśli nie wymyka się to spod kontroli, nie jest nadmierne, to nie powiedziałbym, że to jest patologia. Jak kogoś bawi bieganie do sklepu z wibratorem w majtkach, bo mąż kazał, to niech sobie biega. Nie moja sprawa. Jednak raczej nie takie przypadki miał na myśli autor wątku :) Bo to o czym teraz mówię, to taka gra, po części nawet seksualna, której obie strony są świadome i się na nią godzą.

Ale są też kobiety, i to już jest choroba i patologia, jakieś zaburzenie osobowości, które po prostu wybierają sobie prawdziwych okrutników na partnerów. I to już są sytuacje tragiczne. Bo tego rodzaju kobiety wcale tego nie lubią. Im się wydaje, że to lubią, bo mają problemy osobowościowe. Dają się traktować jak szmaty.

28.10.2013 08:48
Ahaswer
18
odpowiedz
Ahaswer
79
ciwun

Tak jak są różni ludzie, tak są różne rodzaje miłości. Określenie "prawdziwa miłość" brzmi trochę jak "prawdziwy Polak". Nie ma czegoś takiego jak "jedynie słuszny" model miłości. Każdy kocha (o ile potrafi) inaczej.

28.10.2013 08:53
Morbus
19
odpowiedz
Morbus
196
settler

Vader + dla Ciebie

28.10.2013 09:06
graf_0
20
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

Mi wystarczyły tekst o tym że

Związek powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu. Jeśli kobieta mnie kocha to ufam jej i wiem, że nie zrobi niczego czego bym nie chciał.

Litości. Gdyby tak istotnie było to związki by się nie rozpadały, nie byłoby zdrad i rozwodów. Tylko miłość i zaufanie :)

A swoją drogą. Zwróćcie uwagę jak BARDZO różnią się zachowania kobiet i mężczyzn w sferze miłości.
Najpopularniejszy grzech faceta - ZDRADA z "dupą na boku".
Najpopularniejszy grzech kobiety - WYMIANA faceta na lepszego.

Mężczyźni rzadko zostawiają swoje partnerki bo znaleźli nową lepszą. Zdecydowana większość rozstań jest inicjowana przez kobiety. Które to kobiety dość rzadko sypiają z kimś na boku, ale za to bez wyrzutów sumienia robią podmiankę na nowszego, fajniejszego. Bo starego już nie kochają...

28.10.2013 09:13
👍
21
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

Cóż, wiele kobiet po prostu leci na status. Jakoś nie znam faceta, który by w ten sposób rozumował o kobietach. Fajna jest? Cycki ma? Może być moją żoną. U kobiet częściej - a dlaczego ty mi nic nie kupujesz, już mnie nie kochasz? A Zosia ze Zdzisiem właśnie kupili nowy samochód itp.

28.10.2013 09:18
graf_0
22
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

alpha_omega - sugestia że kobiety lecą na "status" jest moim zdaniem nieco wobec kobiet obraźliwe. To tak jak napisać że nas interesuje wymiar cycków.
Właściwym określeniem jest iż kobiety widzą atrakcyjność mężczyzn inaczej niż mężczyźni atrakcyjność kobiet.

Co do statusu i pieniędzy - to NIE TO(najczęściej :)) pociąga kobiety. Pociągaję je akurat te cechy mężczyzny które najczęściej pozwalają mu osiągnąć sukces społeczny czy finansowy.

28.10.2013 09:27
23
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

Co w tym obraźliwego? Tak jest. Takie podmianki na "lepszego" faceta idą właśnie najczęściej po takiej linii. Przynajmniej jak na to sobie patrzę z boku.

Weźmy wyjaskrawione przykłady. Nie powiesz mi chyba, że jakiś żigolak jest tak samo częstym zjawiskiem, jak tzw. blachara. Jeśli jest tu różnica częstotliwości w tych skrajnościach, to z czegoś to wynika.

Oczywiście, że to nie chodzi o sam pieniądz. Sam pieniądz to papier. Chodzi o status, bezpieczeństwo, wizerunek wśród znajomych, oraz dobra jakie można sobie za ten pieniądz kupić.

O cechy charakteru też. Ale wcale nie zawsze. Te cechy o jakich mówisz, że pozwalają osiągnąć sukces zawodowy i społeczny, to współcześnie nierzadko arogancja granicząca z bezczelnością (nazywana też - niesłusznie - pewnością siebie), egoizm, cynizm, brak skrupułów itp. No i co? I taki koleś sobie w kobietach, jako szef firmy, nierzadko przebiera. A wcale miły dla nich nie jest. Cóż, po części jest tak pewnie dlatego, że istnieje coś takiego jak lecenie na łobuza, ale czy tylko? Wątpię.

Po prostu kobiety - nie wszystkie - bywają materialistkami w tych sprawach. Faceci rzadziej łączą sprawy serca z finansami. Właściwie nie widziałem jeszcze sytuacji, żeby ktoś pomyślał od tej strony (może pomyślał, a nie pokazał, nie wiem; ale po sobie wiem, że jest to mi dogłębnie obce; nie interesuje mnie to absolutnie). Kobiet łasych na prezenty, nawet łaszących się o prezenty, trochę obserwowałem w życiu.

Nie widzę w tym nic obraźliwego. Uważam bowiem, że prawda jest taka, że w prawdziwej miłości (takiej trwałej, wiecznie takiej jak w pierwszych chwilach), żyje może promil par. Reszta - szczęśliwa reszta - się do siebie z czasem przyzwyczaja i żyje w specyficznej, głębokiej przyjaźni. A nieszczęśliwa reszta (większość?), ot tak, bo tak wyszło i tyle.

28.10.2013 09:29
pasterka
24
odpowiedz
pasterka
183
Paranoid Android

graf_0 --> a to nie wynika raczej z wygodnictwa faceta, a nie jego 'milosci'? Bo skoro zdradzil, to czegos mu brakowalo, ale dalej trwa w zwiazku zamiast ruszyc 4-litery i go probowac naprawic?

28.10.2013 09:32
😊
25
odpowiedz
Maziomir
39
Senator

Każdy związek jest inny i nie da się tego uogólnić. I dlatego nie nazwę bzdurami waszych wspaniałych uwag o konieczności pilnowania "swego". Być może tak macie. U mnie od wielu lat jest spokój - kobieta studiuje, pracuje, znamy swoje hasła, bo czasem trzeba coś tam załatwić - zresztą są zapisane na stałe w kompie. Telefony walają się wokół łóżka i nikt nie obszczywa swego wokół, żeby dać świadectwo. Nie obchodzą mnie jej maile, smsy - czasem poczytam co pisze na forach, bo interesuje mnie jak myśli. Gdyby chciała mogłaby już dać się przelecieć połowie Szkocji, a ja nadal widziałbym jak przed nią bieży baranek. Na początku byłem zazdrosny, ale jakoś mi przeszło. Zrozumiałem bowiem, że się sam muszę pilnować raczej, bo jej nie upilnuję. Dopóki obojgu z nas odpowiada kierunek i prędkość pociągu, w którym jedziemy, nie będę się martwił o przesiadki. A wam - współczuję. Zamartwiacie się tym poważnie czy tylko na zapas?

28.10.2013 09:33
graf_0
26
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

pasterka - Zgaduję że jak kobieta faceta zostawia to też wina faceta, prawda?
Bo widocznie nie dość się starał, nie dawał jej tego co potrzebowała i miłość sie wypaliła?

Jak wspominałem, w płciach są różne modele zachowań , co więcej są one wręcz bezpośrednim spadkiem po naszych strategiach rozrodczych.
Samcowi opłaca się spłodzić potomka na boku, samicy opłaca się wymienić partnera na najlepszego z możliwych.

alpha_omega - poza skrajnymi przypadkami, gdzie faktycznie bezspornie da się ocenić że kobieta wymienia w związku ciało za pieniądze, to najczęściej jest tak że ten arogancki, bezwzględny facet po prostu JEST ATRAKCYJNY dla kobiet.
Nieważne że później za to zainteresowanie kobieta musi emocjonalnie zapłacić, jak wiadomo pożądanie nie działa racjonalnie (no, chyba że spojrzymy na to z ewolucyjnego puntku widzenia - wtedy racjonalny sens jest).

No i oczywiście że dla facetów kwestie finansów kobiety są w zasadzie obojętne. Bo z ewolucyjnego punktu widzenia nie miało to znaczenia.

28.10.2013 09:39
pasterka
😊
27
odpowiedz
pasterka
183
Paranoid Android

graf_0 --> to zle zgadujesz. Jak kobieta zostawia faceta bez proby naprawy, to nie widze roznicy. Ale to Ty zaczales od ogolnikow, jakie to zle kobiety 'wymieniaja' kogos na lepszego. I nie wyjezdzaj tu z biologia, bo jakby tak nami rzadzila, to by wszyscy sie na ulicy zalatwiali, a jakos (wiekszosc) moze sie powstrzymac ;-)

28.10.2013 09:43
😊
28
odpowiedz
Dan590
30
Konsul
Wideo

http://m.youtube.com/watch?v=0iyeUcFKRv4

A teraz odwrocmy role. Wlascicielem tego pojazdu jest kobieta, a podrywanym jest facet. Jak myslicie, przejdzie? :)

28.10.2013 09:44
graf_0
29
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

pasterka - No ale tak jest.
Jeżeli 80% rozstań i rozwodów jest inicjowanych przez kobiety, to jest to coś więcej niż przypadek.
To jest zbyt drastyczna różnica

Ale wiesz co jest ciekawe?
Że zdrada jest uznawana w naszej kulturze za zjawisko negatywne, a zmiana partnera wynikając z "końca miłość" jako coś normalnego i właściwego.

28.10.2013 09:51
pasterka
30
odpowiedz
pasterka
183
Paranoid Android

graf_0 --> czy statystyki tez mowia, ile rozwodzacych sie kobiet odchodzi do 'tego lepszego', czy to juz sobie sam dopowiedziales?
Ale wiesz co jest ciekawe?
Że zdrada jest uznawana w naszej kulturze za zjawisko negatywne, a zmiana partnera wynikając z "końca miłość" jako coś normalnego i właściwego.

Moze dlatego, ze zdrada jest uwazana za cos gorszego niz hipokryzja. Ale masz racje, to tylko kulturowe uwarunkowanie.

28.10.2013 09:51
31
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

graf_0 --

Te wyjaskrawienia były tylko dla zobrazowania, że coś musi być na rzeczy. Skoro istnieją blachary, to jest coś takiego ogólnie w kobietach (uogólniając), co jest pierwiastkiem materialistycznym w sprawach partnerstwa. I to widać. Nie tylko w sytuacjach w których kobieta sprzedaje się za pieniądze. Nie kocha, ale jest z kimś dla kasy. Nie, właśnie kocha, ale i tak jest łasa na na podarki. Uznaje to za istotny element związku. Źle odbiera jakąś zmianę w tym względzie. Takie swoiste karmienie próżności. Popatrz co mi Zdzisiek kupił.

Zgodzę się, że często taki arogancki, bezwzględny facet jest atrakcyjny dla kobiet. Ale, że co - że wygląd mu się zmienia? Nie, on jest atrakcyjny jako samiec alfa, z czym wszelako bezpośrednio wiąże się właśnie status, pozycja i... - nie zawsze, ale często - pieniądz.

Wydaje mi się, że np. kobiety przykładają znacznie większą wagę do tego, jak ich partner jest odbierany przez otoczenie (pod tym względem inne kobiety to są dla nich rywalki), niż jest to wśród mężczyzn. Mężczyźni mogą się chwalić tym jaką wyrwali laskę (jak wygląda), ale kwestie statusu społecznego, są tu wyłączone z rozważań. Tak nie jest wśród kobiet.

Teraz, możesz sobie mówić, że tu nie chodzi o pieniądze. A o co? Pieniądze bez swojego aspekty społecznego to jest zwykły papier. Że niby co, pomachasz banknotem i kobieta się zakocha w wizerunku Lincolna? Przecież mówiąc o pieniądzach nikt nie ma takiej niedorzeczności na myśli. Kobiety to nie McKwacze pławiące się w skarbcu pełnym złota. Pieniądze coś reprezentują. Między innymi status społeczny, to że ich facet jest ważny, jest kimś. Drogi ubiór czy biżuteria, w gruncie rzeczy reprezentują to samo. Mój facet jest kimś. I o tym mowa.

28.10.2013 09:52
32
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

a to nie wynika raczej z wygodnictwa faceta, a nie jego 'milosci'? Bo skoro zdradzil, to czegos mu brakowalo, ale dalej trwa w zwiazku zamiast ruszyc 4-litery i go probowac naprawic?

wynika. Genetycznie każdy samiec to polygamista. Dlaczego ma zostawić swoją stałą partnerkę tylko z tego powodu, że na boku ma inne partnerki "z doskoku". To uwarunkowanie genetyczne samca - którego zadaniem jest rozsiać swoje geny w jak największej ilości samic.

28.10.2013 10:03
graf_0
33
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik

Alpha - masz racje.

W facetach kobietom podoba się ten pierwiastek alfa, ale nie jako EFEKT bogactwa, ale jako jego źródło.
Wśród ludzi bogatych, ludzi sukcesu, można łatwo wyszukać właśnie tych, oni będą mieli wianuszek kobiet, ci którzy tego pierwiastka nie mają - czegoś takiego mieć nie będą.

Taki sztandarowy przykład - Tiger woods. Tutaj nie bogactwo czy pozycja powodowało że był aktrakcyjny, tylko jego natura. Swoją drogą zdradziecka i fałszywa, ale męska...


Wydaje mi się, że np. kobiety przykładają znacznie większą wagę do tego, jak ich partner jest odbierany przez otoczenie

To w mojej opinii jest ABSOLUTNIE najważniejsze. I sprawdza się zawsze i w każdym środowisku.
Czy jesteś bandytą, czy poetą, czy punkrockowcem czy programistą, najważniejsze dla atrakcyjności jest umiejętność wywierania wpływu na otoczenie.
Nawet taki drobiazg jak poczucie humoru (co jest uznawane za bardzo atrakcyjne) - to jest ekspresja tej samej umiejętności. Umiejętności wpływania na innych ludzi, bo to inni ludzie oceniają czy dany żart był śmieszny.

28.10.2013 10:05
pasterka
34
odpowiedz
pasterka
183
Paranoid Android

Kolejny genetyczny fatalista :-). Przykro mi, ale bardziej szanuje faceta, ktory mowi, ze zdradzil, bo mial na kogos ochote, niz takiego zaslaniajacego sie biologia. Od razu widac, ktory jest w stanie wziac odpowiedzialnosc za swoje wybory i czyny.

No, ale chyba zjechalismy z glownego tematu, wiec teraz sie wylacze. Co to problemu w tytule, to podobalo mi sie zdanie uslyszane w jakims filmie: We all accept love we think we deserve.

28.10.2013 10:08
35
odpowiedz
Dessloch
208
Legend
Wideo

Dan590 [ gry online level: 14 - Pretorianin ]

http://m.youtube.com/watch?v=0iyeUcFKRv4

A teraz odwrocmy role. Wlascicielem tego pojazdu jest kobieta, a podrywanym jest facet. Jak myslicie, przejdzie? :)

prank nie przejdzie, bo jesli powyzej przecietnej laska zaczepi randomowego faceta to nie bedzie potrzebowal dodatkowych katalizatorow, zeby z taka laska sie umowic. Wiec nie doszloby nawet do takiej sytuacji...

Tak juz jestesmy stworzeni.

http://www.youtube.com/watch?v=kFrHxuN4lcA

28.10.2013 10:12
36
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

pasterka---> ale co to znaczy "miał ochote"? Pożądanie jest scisle powiazane z biologią. Facetom nie podobaja sie cycki i tyłek kobiety bo mamy takie widzimisie. Mamy ochote na sex z pewną kobietą gdy nasz mozg podpowie "ta kobieta jest w stanie urodzic ci zdrowego potomka"...No i dalej duze cycki=nie bedzie klopotu z wykarmieniem dziecka, szerokie biodra, kragly tyłek=nie bedzie problemu z urodzeniem dziecka. Wiec jak facet mowi "mialem na nia ochote" tzn ni mniej ni wiecej "moj mozg powiedzial mi - pompuj krew w odpowiednie miejsce, ta kobieta da ci zdrowe dziecko"...No sorry ale tak jest i zadne gadanie o milosci tego nie zmieni. pożądanie=biologia

28.10.2013 10:13
37
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

graf_0
to też uwarankowanie genetyczne.
Facet jest od tego by zapewnić przetrwanie potomstwu. Jak mieszkaliśmy w jaskiniach i o przetrwaniu decydował obwód bicepsa było to dosyć proste. Aktualnie synonimem męskości może być chudy okularnik o ile taka samica uzna, że jest w stanie zapewnić godziwą przyszłość dla potencjalnego potomstwa. Wtedy taki samiec w jej oczach staje się atrakcyjnym potencjalnym partnerem.

To tylko chemia. Wszystko łatwo można wytłumaczyć. Wbrew pozorom dorośli zachowują się identycznie jak maluch tuż po narodzinach który ma zakodowane - "dobrać się do cyca i ssać", tylko zmieniają się cele i priorytety.

Sir Qverty - dokładnie. Jesteśmy niewolnikami chemii w naszym mózgu.

28.10.2013 10:14
graf_0
38
odpowiedz
graf_0
117
Nożownik
Wideo

pasterka - genetycznym fatalistą jestem na poziomie abstrakcyjnej dyskusji w internecie, bo tutaj dowody anegdotyczne nie wagi jako argumenty.

W życiu jestem zwolennikiem podejścia wolnościowego i brania odpowiedzialności za swoje czyny.
I nie widzę powodu aby bliskie relacje ograniczać do jednej osoby, choć nie mam w zwyczaju zdradzać.

btw fajny filmik co do znaczenia seksu w naszym życiu, może tylko nieco upraszczający sprawy
http://www.youtube.com/watch?v=N7vXX33C6Mg

28.10.2013 10:21
pasterka
39
odpowiedz
pasterka
183
Paranoid Android

sir Qverty --> tak, 'pompowanie krwi w odpowiednie miejsce' to biologia, ale zdrada, to juz wybor. Tak samo jak jedziesz glodny z pracy, ktos obok je kanapke i zaczyna Ci w brzuchu burczec - to biologia. Ale jak sie rzucisz na niego i mu kanapke zabierzesz - to juz Twoj wybor.

28.10.2013 10:39
erton
40
odpowiedz
erton
63
Fink

PanPi --> Akcja sprzed tygodnia: stary znajomy żony zaprasza nas do siebie na obiad, spoko, rozchorowałem się, wysłałem żonę samą. I co się okazuje? Gościu do niej świrował.(...) Na szczęście za dużo nie poświrował, ale po pijaku jej nagadał jak bardzo ją kocha.

Tanczysz jak Ci żona zagra i jeszcze się cieszysz :D Sama Ci nakręca tą sprężynkę zazdrości i jej to pasuje najwyraźniej bo jesteś wtedy bardziej uległy , bardziej "kochasz" i ogólnie to jest jej model związku i tyle. Po co ona Ci takie pierdoły opowiada? Obudź się chłopaku, możesz być pewien, że jeśli ktoś do niej na prawdę "świruje" to o tym nie wiesz, a opowiada Ci tylko o jakiś palantach których i tak nie chce, albo nie chce żebyś Ty się z nimi kolegował :)

To jest swoją drogą zabawne (choć też irytujące), byłem pare razy po drugiej stronie - gościa o którego ktoś ma być zazdrosny. Jak laska podrywa Cię w towarzystwie męża, a olewa sam na sam to wiedz, że coś się dzieje. Najzabawniejsze, że to jest dla mnie tak wielka żenada, że kijem bym jej nie tknął. Granie na zazdrości, litości, przemoc, niszczenie czyjejś samooceny - wszystkie takie zachowania leżą u mnie w osobnej szufladce, na której napisane jest coś bardzo brzydkiego, nie wróżę przyszłości żadnej kobiecie która pomyli sobie ją z szafką z narzędziami ;)

28.10.2013 10:40
41
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

pasterka - czasami cieżko powstrzymać instynkty.
Na swoim przykładzie - ile czasu byś musiała nie jeść by rzucić się na inną osobę z zamiarem wyrwania jej kanapki? ;)

28.10.2013 10:45
42
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

-1 -> to tak jak w tym kawale. "-dzisiaj zapobieglem gwaltowi. - jak? -nie zgwalcilem jej"
taka sama glupia logika...

28.10.2013 10:51
qLa
👍
43
odpowiedz
qLa
193
Temet nosce

alpha
Należałoby jeszcze dodać, że jak już kobieta straci panowanie nad sobą i dojdzie do rękoczynów, należy wziąć to na siebie z dumą faceta i nadstawić drugi policzek.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=fp1H150eZL8

28.10.2013 10:52
44
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

oj Dessloch, to jest jedynie dowód na to, że kierują nami instynkty. Każdym. Bez wyjątków.
Oczywiście jeden jest bardziej opanowany, drugi mniej. Ale przyparty do muru każdy zachowa się prawie identycznie. Bo instynkty mamy praktycznie identyczne.

A Ty próbujesz dorabiać do tego jakąś ideologię.

28.10.2013 11:34
reksio
😊
45
odpowiedz
reksio
170
Pies Pogrzebany

Kompletnie nie rozumiem argumentu z cyklu: "Musisz pilnować swojego, bo tracisz".

Po pierwsze, drugi człowiek nie jest twój. Nie jest twoją własnością, nie jest wynajmowany, nie jest na raty.
Po drugie, facet przyjmujący w związku pozycję kontrolera, stróża prawa z kosmosu, to sprawa, która niejednokrotnie świadczy nie o niesfornej kobiecie, ale o prymitywizmie mężczyzny... Tu nie ma miejsca na żadne sankcje, kary i zadośćuczynienia, to nie jest zwykła kłótnia o przypaloną zupę. Jeśli druga osoba - czy to kobieta, czy to mężczyzna - nie szanuje zasad, które ustaliliście - lub które "ustaliły się same" na początku - to po prostu się odchodzi. Ryczy się, krzyczy się, płaczę się, pije się, pracuje się, zapomina się. Ale łapanie kogoś za rękę w takiej sytuacji może się sprawdzić tylko na krótką metę. Nawracanie "wolnego ducha" na twoją wizję świata nigdy w historii się nie sprawdzało.

PanPi pisał o swoim niewinnym, jak sądzi, kontrolowaniu żony. Ok, PanPi nie puściłby żony z kolegą na imprezę. Ale ja mam chyba jednak jakichś innych znajomych, bo wielokrotnie spędzałem - i spędzam nadal - wieczory, ba, całe noce potrafię zapić sam z "cudzą" dziewczyną w jakimś klubie, do piątej rano zamawiając drinki. I nie przychodzi mi myśl, żeby skończyć z nią w łóżku, bo kompletnie nie czuję chemii. A jeśli nawet w jakiś majaku poczuję, to nie rozumiem, dlaczego miałbym jej to okazać. Oprócz wzwodu w majtkach mam jeszcze umysł w czaszce. Jej partnerzy, tzn. dziewczyny, z którą wyjdę w noc, których zwykle zresztą znam, z którymi spotykam się również - nie zarzucają mi, że próbuję dobrać się do jej majtek. Nawet pomimo faktu, że w klubie, do którego przychodzę, mam opinię... ee... użyję eufemizmu: żygolaka ;p

PanPi użył argumentu, z którego wynika, że kontrolowanie żony jest niejako czynnością "dla jej dobra". To myślenie rodem z poradnika dla świeżo upieczonego rodzica niesfornego dziecka: "nie rozmawiaj z obcymi ludźmi, bo cię zabiorą". Nie chcę w żadnym wypadku obrażać PanaPi - którego posty na forum niezwykle zresztą lubię - ani tym bardziej jego żony - z którą być może chciałbym zapić do 5 rano w klubie - ale sądzę, że działanie "dla Twojego dobra" ma w sobie ciche, ukryte założenie dobra dla siebie samego. Tu nie chodzi o "oszczędzenie" żony przed niekomfortową sytuacją, tu chodzi o zapewnienie SOBIE komfortu. Trochę to niesmaczne, bo jeśli PanPi tak legitymizuje kontrolę, to po tyłach czaszki gdzieś pląta mnie się myśl, że PanPi swojej żony nie docenia, a i traktuję tak, jakby chciała przespać się z każdym kolegą PanaPi. Co już jest patologiczne.

A zwalanie "winy" na męskie czy kobiece instynkty, obarczanie winą biologii za czyny popełnione przez naszą kulturę jest dość słabe. Wolałbym pochylić się nad skądinąd chrześcijańską myślą: pieprzmy się, ale z umiarem. I przy poszanowaniu świata drugiej, a czasami i trzeciej osoby.

pasterka-> epic riposta :)

28.10.2013 12:11
Widzący
😁
46
odpowiedz
Widzący
178
Legend

Bez względu na to czy za zdradę zaszywają w worek i wrzucają do wody, czy lekko wzruszają ramionami, częstość zdrad we wszystkich kulturach jest zbliżona. Znaczy się że z tego jest jakaś populacyjna korzyść. I tyle.
Jakby się PanPi nie starał i nie naobracał, tak i dupa z tyłu zostanie.
Durne złudzenie "kontroli" i "panowania nad sytuacją", nic więcej tylko złudzenie, jak "wolność" i "wolna wola".

28.10.2013 12:17
MiniWm
😈
47
odpowiedz
MiniWm
178
PeaceMaker

Jak to dobrze miec staroswiecka druga polowke z lekka fobia spoleczna :)

28.10.2013 12:49
erton
48
odpowiedz
erton
63
Fink

reksio, chłopie, Ty masz jakieś rozdwojenie jaźni? Wiele razy twierdziłeś, że jesteś gejem.

28.10.2013 13:08
49
odpowiedz
krukilis
136
Generał

Vader i alpha --> Wy na prawdę uważacie, że jeśli kobiecie zabronicie spotkać się z tym czy z tamtym to jesteście "bezpieczni"? Naprawdę jesteście tak naiwni?

28.10.2013 13:12
50
odpowiedz
alpha_omega
53
Legend

My jesteśmy naiwni? Chyba odwrotnie. Ty jesteś skrajnie naiwny. My zdajemy sobie sprawę z tego jakie niebezpieczeństwa czyhają dookoła, a to co z tym robimy, to już nasza sprawa. Ja zresztą nic nie robię, bo żyję sam :P Przyglądam się innym.

28.10.2013 13:26
reksio
51
odpowiedz
reksio
170
Pies Pogrzebany

erton-> W poniedziałki i wtorki jestem hetero.

28.10.2013 13:28
52
odpowiedz
Lookash
154
Legend

reksio -- Ale się pikęnie pucujesz na forum, czyżby natura kazała ci budować sobie pozycję na foro dla graczy komputerowych? Co z tego, że ty tak masz? Co ty chcesz tutaj przekazać? Że da się? No co ty nie powiesz!

Poza tym mylisz się w tym, że w związku nie można mówić o "swoim". To jest MOJA kobieta, to jest MÓJ związek, to jest MOJA relacja. Jeżeli się koło "swojego" chodzi, to chodzi ni mniej ni więcej o SWÓJ interes, który ma na celu przebywanie z pewną osobą na wyłączność w różnych zakresach czasu i aktywności. Nie, żaden człowiek nie jest niczyją własnością rozumianą dosłownie, ale ty, taki filozof, chyba powinieneś rozróżniać odcienie szarości.

---

Takie tam gadanie, które niewiele dobra czyni, się tutaj odbywa, ale stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że zaufanie nie jest czynnikiem budującym związek, czytaj jego podstawą. Oczywiście, że jest. Dla kogoś ceniącego sobie lojalność i szczerość, jest to bardzo ważny element, który oczywiście nie jest nigdy nieobarczony ryzykiem, ale jednak z jakiegoś powodu nikt z was nie chciałby być z osiedlową/biurową/uliczną zdzirą, której nie miałby pewności "mieć" dla siebie.

28.10.2013 13:36
erton
53
odpowiedz
erton
63
Fink

reksio -> Tak, wiem, ja też na kacu staram się być lepszym człowiekiem i naprawiać swoje życie ;). A tak na serio to ok, nie wtrącam się, chociaż z drugiej strony to Ty latałeś i obnosiłeś się ze swoją orientacją jak królowa balu ;)

krukilis -> Z upilnowaniem to jest trochę tak jak z wychowaniem nastolatka. Każdy z nas miał znajomych z zaborczymi rodzicami - kontrola, wracanie na 21, jak wyczują piwo, albo papierosy to tragedia, wpadanie na domówki bo synek dwa razy nie podniósł telefonu itd. I chyba nie muszę mówić co się dzieje, jak ta smycz się na chwile poluzuje ;). No ale przynajmniej rodzice żyją w przeświadczeniu, że ich pociecha jest taka idealna ;)

28.10.2013 13:54
54
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

krukilis --> Jeżeli będzie bardzo mocno chciała - oczywiście, spotka się. Zrozumiała sprawa. Ale, jeżeli będę dawał temu przyzwolenie, pełną aprobatę - to nastąpi zjawisko systematycznego posuwania się o krok dalej oraz zwiększenie prawdopodobieństwa na to, że wejdzie z kimś w zbyt bliską relację.
Należy też o tym rozmawiać. I powiedzieć wprost partnerowi, wyjaśnić na spokojnie dlaczego uważa się, że spotkanie z tym czy innym na stopie prywatnej nie jest dobre, nie jest właściwe i tworzy niepotrzebne, trudne sytuacje.
Moje zdanie jest takie: jeżeli decyduje się z kimś być - to moja decyzja coś oznacza. To oznacza, że zobowiązuje się przestrzegać pewnych zasad, a nie podwalać do każdej ładne dupki jaka mi się nawinie, bo przecież "buzi buzi dupci to nie zdrada".
Człowiek rozumny, który ma choć odrobinę kultury, wychowania, dobrych obyczajów ma wyczucie pewnych granic. Jeżeli jest się z kimś w związku, to nie ma problemu z tym, by wyjść z grupą kolegów czy koleżanek na piwo bez partnera. Nie ma problemu, by jechać z kolegą w delegację służbową i inne, podobne sytuacje. Ale, jeżeli jest się z kimś w związku, a umawia się sam na sam, w knajpie, przy świecach, na winie, w celach towarzyskich - i jednocześnie się twierdzi, że "to tylko kolea/koleżanka" - to uważam, że jest się zwykłą łajzą bez zasad i w takiej sytuacji partner ma wszelkie prawo do zanegowania takiego postępowania.
Może jestem staroświecki, ale jak ktoś chce skakać z dupki na dupkę, czy z pręta na pręt - to nie wchodzi w stały związek, tylko wiedzie życie singla jak Barney Stinson ;-)

28.10.2013 14:00
Dryf Wiatrów Zachodnich
55
odpowiedz
Dryf Wiatrów Zachodnich
113
Generał

[15] Vader - popraw mnie prosze jesli zle cos zrozumialem. Chodzi Ci o to ze ludzie bedac "w zwiazku" zapominaja o tym ze to relacja jak kazda inna, mysla ze to cos nienaruszalnego i w zwiazku z tym przestaja pilnowac granic wchodzenia w inne relacje? Co w polaczeniu z kobieca potrzeba bycia adorowana skutkuje tym ze czasem moze sie nagle okazac ze ten "tylko kolega" stal sie nagle kims wazniejszym?
Jesli tak, to czy mozna powiedziec ze w takim przypadku zwiazki nie rozpadaja sie przez jakas celowa zla wole ktorejs ze stron ale przez to ze ktoras strona kompletnie nie umiala rozczytac wlasnych uczuc?

Btw, a propo "Mówi się czasem, że związki opierają się na zaufaniu. To największy slogan jaki istnieje. Związek opiera się na miłości, pożądaniu, na przywiązaniu, na współpracy, na wspólnym spędzaniu czasu - a później: na współtworzeniu rodziny. Na zaufaniu? Nigdy w życiu."
Wydaje mi sie ze to na czym opieraja sie zwiazki mozna zastapic krotkim "na milosci i KOMUNIKACJI" :P

[26] poza skrajnymi przypadkami, gdzie faktycznie bezspornie da się ocenić że kobieta wymienia w związku ciało za pieniądze, to najczęściej jest tak że ten arogancki, bezwzględny facet po prostu JEST ATRAKCYJNY dla kobiet.
Nieważne że później za to zainteresowanie kobieta musi emocjonalnie zapłacić, jak wiadomo pożądanie nie działa racjonalnie (no, chyba że spojrzymy na to z ewolucyjnego puntku widzenia - wtedy racjonalny sens jest).

Co do calej tej dyskusji o lobuzach - odnosze wrazenie ze czesc kobiet leci na takich glownie dlatego ze nie zdaja sobie sprawy ze pieniadze dostana, "sile przebicia" faceta tez, beda motylki w brzuchu i chec zmiany samca ale o stabilnosci, wsparciu emocjonalnym moga raczej zapomniec. Czyli innymi slowy - nie zdaja sobie sprawy ze zwiazek to nie spolka handlowa gdzie na partnera wybiera sie kogos najlepszego [by sie pod niego podpiac] i kompletnie ignoruja ta czesc z przywiazaniem, uczuciami...
No chyba ze oczekuja wlasnie takiej spolki a nie zwiazku partnerskiego, ale wtedy marudzenie ze on nie slucha, nie wspomaga, znika na cale noce jest troche nie na miejscu.

28.10.2013 14:12
56
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Zgadzam się całkowicie z Maziem [25] i reksiem [45].

Kiedyś byłem zdradzany przez kobietę. Po zakończeniu związku myślałem podobnie jak niektórzy tutaj. Pilnowanie kobiety, brak zaufania, kłębek negatywnych myśli - codzienność. Wynikało to ze strachu o możliwość ponownego zranienia. Poszedłem jednak po rozum do głowy i stwierdziłem, że nie każda kobieta zdradza. Efekty widać jak na dłoni. Jestem w kolejnym i na dodatek szczęśliwym związku, w którym darzymy siebie nawzajem zaufaniem.

Życzę pozostałym tego samego. A jak kobieta (mężczyzna) zdradzi? Trudno. Nie warto jednak z kimś takim tworzyć trwałych relacji. Gra rozpoczyna się od nowa.

28.10.2013 14:18
57
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Dryf Wiatrów Zachodnich --> Dokładnie to miałem na myśli. Myślę, że zła wola to przyczyna oczywista i ewidentna i temu w ogóle nie poświęcałem uwagi. Moje rozumowanie dotyczy właśnie tych przypadków kiedy nie ma złej woli, a jest nieostrożność i nieumiejętność przestrzegania pewnych granic przez partnerów

28.10.2013 14:38
Kyahn
58
odpowiedz
Kyahn
210
Rossonero

Jak ma zdradzić to i tak zdradzi i żadne pilnowanie czy ograniczanie tego nie zmieni.
Szkoda więc energii na takie działania.
Mam żonę, mam dzieci, oboje jesteśmy świadomi jakie konsekwencje niesie ze sobą zdrada.
Ani ja nie pilnuję jej, ani ona nie pilnuje mnie, a to że czasem pojawia się jakaś zazdrość, no cóż wydaje się, że to po prostu jest normalne.

28.10.2013 14:51
😉
59
odpowiedz
minus jeden
0
Konsul

"kontrola najwyższą formą zaufania"

staropolskie hasło ale polecam.
Baby są ogólnie miękkie i łatwo dają się omotać, szczególnie jak jakiś obszczymurek biega za nimi co drugi dzień z kwiatkami, a ty nie pamiętałeś (od 3 lat) o dniu kobiet.
Na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę i niszczyć pomysły rodzące się w głowie naszej połówki już w zarodku, bo czasami można sie obudzić z ręką w nocniku. Oczywiście nie twierdzę, że codziennie trzeba sie spowiadać z każdej minuty poza domem, ale warto się drugą połówką zainteresować, jakby trzeci dzień pod rząd nie wróciła prosto do domu wieczorem ;)

Facet to z kolei takie trochę bydle. Stara się wtedy kiedy kobietę zdobywa, gdy forteca zdobyta, minimalizuje wysiłki - podświadomie pewnie rozglądając się za innym wyzwaniem.

28.10.2013 14:57
Dryf Wiatrów Zachodnich
60
odpowiedz
Dryf Wiatrów Zachodnich
113
Generał

Vader --> Ok, rozumiem. Taki "grzech zaniedbania".
I tak sie zastanawiam - jak uswiadomic kogos do czego moze doprowadzic taka pewna bezmyslnosc w innych relacjach? Wiem ze bardzo wiele zalezy od formy przekazu, ale to i tak bedzie komunikat typu "uwazaj na to co robisz".
Moze wystarczy szczere gadania o uczuciach oraz emocjach + jasny komunikat jak sie skonczy zdrada typu "zdrada to koniec niezaleznie od tego czy bedzie uczucie, kredyt na 100 lat, dzieci, rak czy trzesienie ziemi"? :P

[58] Kyahn --> Chyba rozumiem co chcesz przekazac, ale zwroc uwage ze Ty i zona doskonale wiecie jak sie skonczy zdrada. A dyskusja dotyczy osob raczej mniej doswiadczonych, glownie w rozczytywaniu wlasnych emocji i przewidywaniu konsekwencji czynow. Kiedys myslalem podobnie jak Ty, ze zadne pilnowanie nie ma sensu bo nie na tym polega zwiazek oraz nie da sie kogos upilnowac tak do konca. Teraz to "ograniczanie" widze raczej jako ostrzezenie do czego moze jakies dzialanie doprowadzic.
Przyklad, nie zwiazany ze zwiazkami - impreza studentow, 1. pietro, dobre humory, alkohol, ktos sie wkrecil "a wyskocze z okna, o!", ktos go klepie w ramie i "co ty odwalasz? nogi polamiesz, w gipsie wyladujesz". Zadne to ograniczanie, chce to skoczy, ale ktos go ostrzegl jak to sie moze skonczyc i moze skoczkowi zatrybi cos w mozgu i stwierdzi "uch, jednak nie chce skakac, odpuszczam". Lapiesz roznice?

21.10.2015 15:41
61
odpowiedz
zaczarowanaa
14
Centurion

Coraz bardziej niepokoi mnie chorobliwa zazdrość mojego chłopaka – denerwuje się nawet na dźwięk imienia innego mężczyzny, robi mi często wyrzuty i okazuje swoje niezadowolenie, gdy wychodzę z domu bez niego. Co robić?

21.10.2015 15:47
Belert
62
odpowiedz
Belert
166
Legend

1.To raczej kobiety tak robia , szczegolnie po slubie :)
2.Sa widac takie ktorym to odpowiada, wiekszosc tego nie lubi :)
3.Zaufanie :)) piekne slowa szkoda ze niewiele maja wspolnego z zyciem.Szczegolnie na poczatku zwiazku.

krukilis : ile masz lat? Skonczyles choc 20?

Naiwny jestes, choc w sumei mowisz prawde ale jak to w zyciu jest prawda lezy posrodku.Jak bedziesz jej samej pozwalal chodzic na imprezy bo ty niebedziesz chcial to wczesniej czy pozniej wypadniesz gry.To taki przyklad.Zaufanie tak ale tez trzeba myslec.

21.10.2015 15:54
CheshireDog
63
odpowiedz
CheshireDog
77
Desk jockey

[61] [62] wątek jest z 2013 :)

ale co do świeżego pytania z postu [61]: ile ludzi tyle rozwiązań. Jednym wystarczy prosta szczera rozmowa w innym wypadku związek musi się zakończyć. Polecam zacząć od rozmowy i słuchać dalej głosu serca oraz własnego doświadczenia i rozumu, a na 100% nie szukać porad w necie.

21.10.2015 16:04
64
odpowiedz
zaczarowanaa
14
Centurion

No włąsnie nie chciałam zakładać nowego tematu tak wiec znalazłam ten.Probowałam z nim rozmawiać i on twierdzi,że nie jest zazdrosny. Jak grochem o ścianę.

21.10.2015 17:29
malyb89
65
odpowiedz
malyb89
152
Demigod

A czy wczesniej nie mialas miaety do kogos? Albo ten ktos do Ciebie?

09.11.2015 11:06
66
odpowiedz
mroczko35
24
Centurion

To dość często spotykana sytuacja. On jest zazdrosny, ona czuje się w związku źle i na końcu odchodzi. On nie wie co się dzieje. Na pewno nie powinnaś mu ulegać bo zobaczysz. W końcu ta zazdrość zniszczy Wasz związek.
Polecam podsunąć mu ten artykuł:
http://www.sensity.pl/czy-zazdrosc-utrudnia-ci-zycie-oto-5-krokow-aby-sobie-z-nia-poradzic/ - jest tam opisane kilka kroków radzenia sobie z zazdrością. Rozmowa jest najważniejsza. Powinien zrozumieć,ze to co robi jest złe.

12.11.2015 13:28
67
odpowiedz
mich83
121
Generał

Nikt z nas facetów nie jest idealny i każdego można zastąpić innym lepszym pod jakimś względem. W dzisiejszych czasach jest spora możliwość ,,prostego ,, zaimponowania dziewczynie. Garniturek,dobry samochód, super perfumy, szarmancka podstawa. Podczas gdy chłopak codziennie przychodzi z roboty z umorusanymi rękoma. Co bardziej podatne dziewczyny mogą ulec pokusie. I o ile trafi na podrywacza który myśli o niej poważnie to pół biedy, ale jesli trafi na bzykacza to szkoda związku gdzie inny facet traktował ja poważnie.

Nadmierna zazdrość bardzo często nie jest bez przyczyny. Każdy z nas zapewne znal jakąś dziewczynę z którą świrował mimo ze była w związku. Inna sprawa tylko czy to wszystko warte nerwów?

25.07.2016 22:26
68
odpowiedz
Anna4823
1
Junior

Drodzy Panowie, grunt to nie dać się złapać w sidła zazdrości. To chore i niemiłe uczucie, które w głębi wyrasta z kompleksów wewnętrznych i nie świadczy to dobrze o pewności siebie faceta.

Forum: Prawdziwa miłość nie zazdrości czyli o słowo o chorych relacjach w związku. Panowie opanujcie się!