Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

Forum: Jak daleko mogą sięgnąć macki szefa?

19.04.2013 08:33
Megera_
1
Megera_
98
Franca

Jak daleko mogą sięgnąć macki szefa?

Generalnie lubię rozwiązywać swoje życiowe problemy sama, ale jako że od dwóch tygodni dumam i żadnej decyzji nie podjęłam jeszcze, postanowiłam zbadać opinię publiczną. Nawet jeśli nikt nie miał podobnego problemu /a podejrzewam, że nikt nie miał :/ /, to może przynajmniej chciałoby się wam pogdybać na zasadzie "ja na twoim miejscu".

Sprawa tyczy ingerencji pracodawcy w moje życie osobiste/wywierania presji.

Zarys fabuły:
Skończyłam studia i zajęłam się szukaniem pracy, takim powiedzmy średnio intensywnym, aż tu nagle dzwoni dobra koleżanka ze studiów, że ona właśnie znalazła pracę i że w sumie to jej nowy szef ma jeszcze jeden wakat w swojej drugiej działalności, więc może bym była zainteresowana. Oczywiście, byłam, jako że praca w zawodzie /a o taką w moim fachu wcale nie łatwo/, no i miałabym z kim mieszkać, więc po parudniowym namyśle zapakowałam się w samochód i przejechałam 400km, by zamieszkać w miejscowości A.
Od listopada wygląda więc to tak, że wynajmujemy z kumpelą mieszkanie w miejscowości A /fajne, duże, centrum miasta/, ona pracuje w miejscowości A, ja dojeżdżam codziennie 35km /w jedną stronę/ do miejsca pracy w miejscowości B. Pracę mam świetną, w młodym zgranym zespole, wszystko się układa sielankowo i moimi największymi problemami to "co dzisiaj na obiad" oraz "kiedy wstawić pranie", aż tu nagle..

Nieoczekiwany zwrot akcji:
Koleżanka składa wypowiedzenie z jednoczesną informacją, że zakłada szefowi konkurencję w promieniu paruset metrów. Ogółem szok i fajerwerki, ale reakcja szefa była jeszcze bardziej zaskakująca. Nie muszę chyba mówić, co sądzi teraz o mojej koleżance i jej postępku, zaskoczyłam się tym, że to w sumie.. ja mam teraz problem, bo szef powiedział mi jasno, że powinnam się wyprowadzić, gdyż on nie wyobraża sobie, by jego pracownik mieszkał z jego bezpośrednim konkurentem pod jednym dachem.

Decyzja należy do Ciebie:
Pytanie zasadnicze, czy w ogóle jest sens rozmawiania i negocjacji, czy też twardo powinnam powiedzieć, że nie wyprowadzam się nigdzie, bo podpisywałam umowę o pracę a nie umowę o życie? Jak rozumiem, szef nie jest w stanie wypowiedzieć mi umowy w uzasadnieniu podając "bo nie mieszka tam, gdzie chcę" - ale warto nadmienić, że mój szef jest osobą porywczą i dość nieprzewidywalną, a bywa że i okrutną, więc jeśli nie ugnę się pod jego naporem, to będzie konsekwentnie niszczył mnie psychicznie, aż sama to wypowiedzenie złożę. Na dodatek sama też nie mam na niego żadnego haka - o mobingu możemy mówić dopiero po pół roku takich praktyk. ;)
Jeśli zdecyduję się wyprowadzić, każda z możliwości ma swoje plusy i minusy i niestety do żadnej nie jestem przekonana.
a) mogę zostać w miejscowości A i pracować w miejscowości B, a z szefem wynegocjować podwyżkę. Ze względów osobistych wolałabym zostać w miejscowości A, ale jest to wersja najmniej ekonomiczna. Mieszkanie to koszt ok 1100zł, do tego dojazdy zjadające mi 600zł, w sumie wychodzi na to, że na tzw. "życie" to mi nawet na waciki nie wystarczy..
b) mogę zostać w miejscowości A i przenieść się z pracą na wakat po koleżance - odpadają koszty dojazdów, ale zmienia się zespół w pracy i niestety wypada to bardzo, bardzo niekorzystnie.
c) mogę się przenieść do miejscowości B, znowu ogranicza mi to koszty dojazdu, ale szczerze mówiąc rynek nieruchomości jest w tych okolicach martwy, także wyprowadzka może nie byłaby takim problemem, ale po prostu nie ma GDZIE się wyprowadzić.
d) to właściwie modyfikacja c), jako że szef dysponuje własnym mieszkaniem /do wynajęcia/ nad moim miejscem pracy. Opcja turboekonomiczna, bo do pracy mogłabym schodzić "w kapciach za 5 ósma", ale też nieco.. śliska. Już pomijam fakt, że mieszkanie w miejscowości B z przyczyn osobistych jest dla mnie mniej korzystne, to jednak mam obawy, czy układ "wypłacam Ci pensję, a połowę od razu zabieram sobie" sprawdziłby się w praktyce. Z drugiej strony, miałabym 3pokojwe mieszkanie tylko dla siebie..
e) może w ogóle pieprznąć to wszystko i zacząć sobie szukać nowej pracy? :/

19.04.2013 08:40
2
odpowiedz
Pankracy Czartoryski
0
Pretorianin

szef nie jest w stanie wypowiedzieć mi umowy w uzasadnieniu podając "bo nie mieszka tam, gdzie chcę"

Owszem, ale może wypowiedzieć z powodu utraty zaufania do pracownika. Oczywiście z zachowaniem okresu wypowiedzenia.

19.04.2013 08:43
Lysack
3
odpowiedz
Lysack
68
Przyjaciel

Moim zdaniem w zachowaniu szefa nie ma nic dziwnego.

W umowie powinnaś mieć zapis o zakazie kontaktu z konkurencją, przynajmniej w większości normalnych umów coś takiego jest.
W zasadzie wystarczyłoby, żeby ktoś zrobił zdjęcie Tobie i koleżance (która już jest konkurencją) i można wylecieć z roboty dyscyplinarnie. Często przy tej okazji w umowie pojawia się zapis o karze finansowej za złamanie tej zasady.

Gdyby szef nałożył Ci taką karę, możesz zgłosić sprawę do sądu, ale to po Twojej stronie będzie udowodnienie, że nie rozmawiałaś z koleżanką na tematy służbowe.

19.04.2013 08:44
Orrin
4
odpowiedz
Orrin
192
Najemnik

Jeśli nie masz za wiele znajomych w miejscowości A to przeniósłbym się do B.

19.04.2013 08:45
nutkaaa
5
odpowiedz
nutkaaa
182
Panna B

Nie można powiedzieć, że koleżanka się wyprowadziła? Chyba Ci szef nie zrobi niezapowiedzianego wlotu na mieszkanie w celu kontroli z kim się zadajesz? ;)

19.04.2013 08:46
6
odpowiedz
zanonimizowany898256
8
Konsul

nutkaa - Nie może, ale krzywa sytuacja w pracy ciagnie się w cholerę.

Ja bym z miejsca zaczął myśleć o zmianie roboty, bo lepiej nie będzie.

19.04.2013 08:48
Megera_
7
odpowiedz
Megera_
98
Franca

Lysack
Szczerze mówiąc, ja też się szefowi nie dziwię, sporo o tym rozmawiamy i jestem w stanie zrozumieć jego punkt widzenia, na jego miejscu zresztą czułabym się podobnie. Ale jestem na swoim miejscu, a moje miejsce jest takie, że muszę ponieść konsekwencje nie swoich czynów i win. O co mam ogromny żal.. chyba do świata/losu.
Nie mam zawartej lojalki w umowie /na szczęście/.

nucia
Można, ale wtedy zacznie się wnikanie w stylu "jak to, i teraz sama opłacasz całe mieszkanie?" - to jest właśnie problem małych firm, jak szef jednocześnie chce być kolegą i rozmawia się "towarzysko" na sporo różnych tematów - on aktualnie jest w stanie odtworzyć sobie cały kosztorys mojego utrzymania..

19.04.2013 08:53
8
odpowiedz
zanonimizowany136591
54
Pretorianin

Dla świętego spokoju zmień pracę.
W Twojej sytuacji zawsze będziesz osobą niepewną bo w końcu Twoja koleżanka to konkurencja dla szefa.
W przypadku jakichkolwiek działań konkurencji dotyczących np. przejmowania dotychczasowych klientów itp to zawsze będziesz Ty podejrzana czy nie bierzesz w tym udziału czy nie przekazujesz jakiś informacji. Z czasem sytuacja może być dla Ciebie i szefa bardzo trudna.
Swoją drogą "fajną" masz koleżankę nieźle Cię urządziła ;)

19.04.2013 08:54
Bullzeye_NEO
📄
9
odpowiedz
Bullzeye_NEO
167
1977

a gdybys tak sprobowala nawiazac z szefem romans...???

19.04.2013 08:55
10
odpowiedz
puk puk
2
Chorąży

Ludzie! Przestancie zginąć kark i przyjmować poze niewolnika przed tymi małymi, nikczemnymi ludzikami.
Jak będziemy ulegli i pozwolimy na ingerencję w życie prywatne, to stajemy się jego własnością.
A co by było, jakby mąż pracownicy dostał pracę w konkurencji? Szef nakazałby rozwód? A jakby Twój syn pracował w konkurencji? Wyrzekniesz się?

Przecież takie metody to bolszewizm!

Jak ma chęć, to niech powołuje się na utratę zaufania. W sadzie pracy musi to udowodnić i przegra.

19.04.2013 08:58
11
odpowiedz
Child of Pain
129
Senator

[3]
Gdyby szef nałożył Ci taką karę, możesz zgłosić sprawę do sądu, ale to po Twojej stronie będzie udowodnienie, że nie rozmawiałaś z koleżanką na tematy służbowe.

WTF to zycia prywatnego nie mozna miec? TO chyba szef musi udowodnic, ze rozmawiala na tematy sluzbowe, domniemana niewinnosc.

19.04.2013 08:58
12
odpowiedz
Dessloch
208
Legend

ja bym odradzil punkt d) i zamieszkanie w mieszkaniu szefa. jest to podwojne zwiazanie sie i dodatkowy hak. Sama mowisz, ze jest do tego porywczy.

pytanie jak zadowolona z pracy jestes oraz z samych zarobkow.

nie latwiej jest po prostu przeprowadzic sie w okolice tej pracy, odejdzie ci koszt dojazdow oraz zaoszczedzisz czas.

co do mieszkania ze znajoma, to kwestia dogadania sie... jakby nie patrzec ta znajoma tez specjalnie nie postapila w porzadku, bo jak mowisz, zrobila to nagle...
ale bardziej patrzylbym na siebie i jesli zalezy na pracy to przy okazji mozesz przeprowadzic sie w lepsze miejsce gdzie komfort dojazdu bedzie wyzszy.

19.04.2013 09:02
Lysack
13
odpowiedz
Lysack
68
Przyjaciel

CoP -> jeśli w umowie jest zakaz kontaktów z konkurencją, to samo spotkanie jest już powodem do nałożenia kary. Nikogo nie będzie obchodziło w jakim celu było spotkanie - można się wtedy jedynie odwoływać.

Tutaj takiego zapisu nie ma, więc jest spokój, ale jak już ktoś wspomniał - w przypadku wycieku informacji poufnych, pierwsze podejrzenie padnie na Megerę. Nawet jeśli nie będzie w tym jej udziału, to nie widzę sensu, żeby ryzykować włóczenie się po sądach.

19.04.2013 09:07
Bucha
14
odpowiedz
Bucha
162
Hashish Air Kahn

W mojej ocenie wyprowadzenie się od koleżanki to będzie tymczasowe rozwiązanie. Co z tego, że nie będziecie miały codziennego kontaktu w miejscu w którym razem mieszkacie jeśli w każdej chwili możesz spotkać się z koleżanką poza mieszkaniem. Z jednej strony nie dziwię się Twojemu szefowi, z drugiej natomiast zmiana miejsca zamieszkania nie ograniczy kontaktów z koleżanką. Twoich relacji zmienić nie może i czuję że to i tak nie jest dla niego komfortowa sytuacja bez względu na to czy się wyprowadzisz czy nie. Ja w Twojej sytuacji zapytałbym szefa czy za jakiś czas nie zacznie mieć pretensji o to że spotykasz się z koleżanką jeśli nawet się wyprowadzisz. Sytuacja rzeczywiście nieciekawa ale czuję że jakoś można ją rozwiązać.

19.04.2013 09:10
davis
15
odpowiedz
davis
179

Jeśli ci zależy na zatrudnieniu w tej firmie to polecam przeprowadzkę w rejony miejsca pracy. Dojeżdżać 70km dziennie to trochę kasy kosztuje.

19.04.2013 09:12
16
odpowiedz
JÓZEK2
119
Generał

W dzisiejszych, zbójeckich czasach, wszystko jest możliwe. Szefom wiele wolno, robolom niemal nic. Pracuj i módl się. Dziwi mnie bardzo /ach! jak bardzo/ podejście szefa - durnia co do twoich kontaktów z koleżanką.
[3] Żyjemy jeszcze w państwie /powiedzmy/ praworządnym i nie wydaje mi się, żeby zdjęcie z koleżanką było dowodem na "zdradę stanu". To szef musi udowodnić, że działano na jego szkodę. Cóż, to tylko sugestie bo ten Pan i tak zrobi co zechce. Powodzenia :)

19.04.2013 09:18
17
odpowiedz
Thun
153
Senator

A ja mam pytanie z innej beczki:

A nie możesz razem ze znajomą wejść w ten "konkurencyjny" biznes? Chyba że koleżanka nawet nie rzuciła takiej propozycji i jednym słowem "wpuściła Cię" w przysłowiowe maliny.

Wtedy pozostaje tylko opcja przeniesienia się do miasta B, lub wynajęcia pokoju w mieście A. Bo nie wiem dlaczego od razu chcesz się porywać na samodzielne mieszkanie, skoro to są dużo większe koszty. Jasne, nie wiadomo na kogo się trafi, ale jeśli jesteś zadowolona z pracy to ja bym się nie zastanawiał.

Koleżanka, koleżanką - ale skoro nagle wywinęła Ci taki numer bez wcześniejszego poinformowania, to musisz też wziąć pod uwagę to że równie dobrze może Ci podziękować za mieszkanie tak czy inaczej bo "pewnie będziesz donosić dla szefa".

Ja bym szukał pokoju w miejscowości A, jeśli nie wyjdzie to wtedy mieszkanie w miejscowości B - przy czym w grę nie wchodzi mieszkanie "szefa". Bo i w firmie zaraz miałabyś "smrodek", że pewnie za darmo mieszkasz, d... dajesz i jeszcze donosisz na wszystkich dla szefa. Co też powinnaś powiedzieć w rozmowie z szefem - że nie możesz wynajmować mieszkania od niego bo to stworzyłoby niezdrowe plotki w miejscu pracy. A skoro masz wynajmować sama mieszkanie, to zwiększa koszty, tym bardziej że w miejscowości B nie ma wynajmu - to czy możesz liczyć na jakąś podwyżkę w związku z tym (tym bardziej jeśli jest zadowolony z Twojej pracy).

19.04.2013 09:19
18
odpowiedz
78
3 grosze

W zasadzie wystarczyłoby, żeby ktoś zrobił zdjęcie Tobie i koleżance (która już jest konkurencją) i można wylecieć z roboty dyscyplinarnie.

Nie przesadzaj, utrata zaufania do pracownika to jedno, a ograniczenie konstytucyjnych praw to drugie .. wylecieć można, ale takie uzasadnienie skończyłoby się w sądzie pracy (przywrócenie ze spłatą pensji) i sądzie cywilnym - odszkodowanie.

Gdyby to była "nowa koleżanka przypadkowo pracująca u konkurencji", to może chociaż byłyby podstawy do (nieudanej bez dowodów) próby skarżenia pracownika. Z całą pewnością pracownik dostałby "wilczy bilet" w okolicy - ale na skutek rozpowszechnionej opinii, a nie podstaw prawnych.

Pracodawca może dać "normalne" wypowiedzenie i oddając rzeczy w kartoniku powiedzieć, że nie musisz przychodzić więcej do pracy.

Odpowiadając Autorce - jeśli koleżanka nie zawiadomiła Cię o swoim ruchu, tzn. nie jest w porządku - spalić most można zawsze, przenieś się .. pogadaj z szefem (o ile się da rozmawiać i się nie wścieknie), że nie wiedziałaś o sytuacji i że potrzebujesz czasu na znalezienie lokalu. Ta sytuacja i tak doprowadzi prędzej czy później do eskalacji konfliktu - lepiej samodzielnie zaplanować "odwrót na z góry upatrzone pozycje".

przy czym w grę nie wchodzi mieszkanie "szefa" - popieram przedpiścę razem z uzasadnieniem!

19.04.2013 09:33
twostupiddogs
19
odpowiedz
twostupiddogs
189
Legend

Dokładnie tak. Ludziom już totalnie chyba mózg zlasowało. Oczywiście włóczenie się po sądach to nic przyjemnego, ale zwolnienie pracownika w tej sytuacji z uzasadnieniem utraty zaufania może się skończyć tylko w jeden sposób.

Natomiast ja w tej sytuacji porozmawiałbym z koleżanką, powiedziałbym jak jest (bez palenia mostów), a następnie zastosował się do tego co napisał Thun.

19.04.2013 09:48
20
odpowiedz
YogiYogi
127
Generał

Szukaj nowej pracy - dla świętego spokoju.
W tej i tak już straciłaś w oczach szefa bo ocenia Cię przez pryzmat koleżanki.

Jak już to ktoś napisał - będziesz podejrzana o bycie "kretem" i kwestią czasu jest, kiedy się rozstaniecie albo praca i atmosfera w tej firmie stanie się dla Ciebie nie do zniesienia.

Zapomnij o podwyżce "bo nie wiadomo przecież czy za chwilę nie zrezygnujesz i nie przejdziesz do konkurencji".
Zapomnij o premiach
Zapomnij o świętym spokoju.

Oczywiście może i być w drugą stronę - ale skoro szef zaczął od akcji "wyprowadzka" co w zasadzie przekłada się na "zerwij kontakt z tą suką" ... to bym sobie za wiele nie obiecywał.

Jeśli zostaniesz mimo to - to koleżanka też może zerwać z Tobą znajomość - nie będzie pewna czy nie zostałaś wysłana na przeszpiegi...

19.04.2013 09:51
Kanon
21
odpowiedz
Kanon
191
Befsztyk nie istnieje

Co to za branża ?

19.04.2013 10:00
22
odpowiedz
poltar
139
Generał

Zakaz kontaktów z bezpośrednią konkurencja to absolutnie normalny zapis w umowie o pracę. Nie wiem jak to może kogoś dziwić.

Postawcie sie na miejscu pracodawcy - chce zdobyc nowy rynek zbytu na swoje uslugi i ma na to pomysl i nisze. Rozpoczyna przygotowania, pracownicy robia kosztorysy, przygotowuja dokumentacje i nagle sie okazuje ze rynek zajety przez konkurencje tuz wczesniej. Przeciez w sytuacji kiedy jego pracownica mieszkalaby razem z owo konkurencja (jesli mozna sie tak wyrazic) to szlag by go trafil na miejscu. Oczywiscie osoba taka do zwolnienia i to bez udowadniania niczego, ale rynek i zyski tak czy siak stracone, a od tego moga zalezec losy innych pracownikow.

I nie musi to byc swiadome "szpiegostwo". Ale zawsze istnieje ryzyko wygadania sie czy chocby zlej woli tej kolezanki ktora w trosce o swoj byt bedzie miala pokuse pociagnac za jezyk wspolkokatorke.

Dlatego taki zapis chroni przed tymi sytuacjami.

Wszystko oczywiscie zalezy tez od samego szefa. W mojej miejscowosci sa dwie duze firmy sprzedajace uslugi i sprzet pomiarowy na potrzeby przemyslu ciezkiego. Jedna zatrudnia kilkaset osob (w tym w glownym oddziale ponad 100), druga troche mniej. Kazdy pracownik ma w umowie absolutny zakaz kontaktów z konkurencja branżową z rygorem natychmiastowego i dyscyplinarnego zwolnienia w przypadku złamania tego zapisu.

19.04.2013 10:00
Megera_
23
odpowiedz
Megera_
98
Franca

O matko, z tymi sądami i potencjalnym dowodzeniem własnej niewinności poczułam się jak w Orwellowskim "Roku 1984" ;) Ciężar dowodu leży po stronie twierdzącej, a nie zaprzeczającej, także jestem w miarę spokojna.

Co do mieszkania szefa, obawiam się po pierwsze zdzierstwa finansowego /choć domniemuję, że tutaj akurat skłonny będzie do negocjacji/, po drugie ewentualnych wypominek w stylu "ściana brudna, stół zarysowany". O samą atmosferę w pracy jestem spokojna - moja koleżanka-zmienniczka sama mieszkała u szefa przez dwa lata, nasza asystentka zaś aktualnie też nosi się z zamiarem wprowadzenia do tegoż przybytku /jako że szef de facto dysponuje 2 mieszkaniami/, a w przeszłości również inni pracownicy z tego udogodnienia korzystali, także plotek się nie boję, co najwyżej drobnego kwasu związanego z przychówkiem /;)/ - moja zmienniczka wyprowadzała się z mieszkania w atmosferze afery, bo szef nie zgodził się na wynajem mieszkania jej, psu i dwóm kotom. Z kolei nasza asystentka chce się wprowadzić do jego mieszkania z psem i szynszylami, ja mam kota - i teraz o dziwo szef jest w stanie nam to wybaczyć. O co, nie dziwię się, moja zmienniczka może mieć żal.
Generalnie na chwilę obecną jestem najbardziej skłonna zamieszkać u szefa "na przeczekanie" i dla świętego spokoju, a w międzyczasie rozglądać za innym mieszkaniem tudzież za inną pracą /z naciskiem na inną pracę, jako że docelowo i tak zamierzam wyprowadzić się w rejony swojej drugiej połówki/.

Mówiąc o poziomie zadowolenia z pracy - jestem bardzo zadowolona. Wynagrodzenie też mi odpowiada /a jeszcze jakby mi się udało zaoszczędzić te 600zł miesięcznie na dojazdy, to w ogóle bajka/.
Jeśli chodzi o mój kontakt z szefem, to jest dość.. ambiwalentny. Wiem, że jest to człowiek, który potrafi dopiec i totalnie zmieszać z błotem, mnie, szczęściem i nie zapeszając, udało się wytrwać praktycznie pół roku bez żadnej afery /jedynie kilka uwag i czepialstwo dla zasady, ale do przeżycia/. Z drugiej jednak strony wiem, że potrafi mi dupę obrobić za plecami na zasadzie prześmiewczej krytyki, i wiem też, że stara się wyłudzać różne informacje na mój temat od innych pracowników. Niemniej w bezpośrednim kontakcie jest w sumie ok, co prawda w świetle ostatnich wydarzeń trochę mi marudził, że nie wie, czy może mi ufać, ale ostatecznie przyznał, że bardzo sobie ceni współpracę i ma nadzieję, że będzie to współpraca długoletnia.

No i właśnie, tak jak napisał Bucha.. zawsze istnieje ryzyko, że nawet po wyprowadzce ta paranoja się nie skończy.

Co do samej koleżanki - początkowo traktowałam to dość lekko, ale teraz to w sumie mam ogromny żal. Postąpiła pochopnie i cóż, trochę nieuczciwie - konsekwencje jej decyzji ponoszą teraz WSZYSCY, w mniejszym czy większym stopniu, nie tylko ja - bo zły nastrój szefa daje się we znaki każdemu. Przepraszała mnie twierdząc, że nie spodziewała się takiej siły rażenia.. ale co mi teraz po jej przeprosinach. W każdym razie nie będę czuła żadnych skrupułów, by powiedzieć jej, że się wyprowadzam i mieszkanie zostaje na jej głowie.

Thun,
no właśnie nie padła żadna propozycja współpracy :) Na zatrudnienie u niej bym się z oczywistych względów nie zgodziła, mogłabym wejść z nią w spółkę, ale doszła do wniosku, że to by było zupełnie nieopłacalne i niedochodowe.

Kanon,
to jakoś zmienia postać rzeczy? Tzn. nie chciałam tego tak wprost rysować, ale z drugiej strony to chyba żadna tajemnica - usługi weterynaryjne.

19.04.2013 10:03
24
odpowiedz
Maziomir
39
Senator

Generalnie macki szefa mogą sięgnąć do zwolnienia z pracy. Od Ciebie zależy, czy chcesz walczyć. W większości wypadków walka z firmą kończy się utratą pracy. Jeśli nie teraz to później. Czasem można zacisnąć zęby, ale czasem lepiej przyśpieszyć nieuniknione. Najlepiej zobacz, czy masz jakąś alternatywę. Może koleżanka potrzebuje pomocy?

19.04.2013 10:06
25
odpowiedz
Fett
179
Avatar

1. Twój szef jest ch... i udowadnia to nie pierwszy raz
2. Jak to nie masz na niego haka jak masz? :D Mogę Ci przypomnieć :D
3. Istnieje opcja znalezienia pracy w zawodzie, gdzieś w okolicy?
4. Miałaś się odezwać :3

19.04.2013 10:07
26
odpowiedz
78
3 grosze

ale skoro szef zaczął od akcji "wyprowadzka" co w zasadzie przekłada się na "zerwij kontakt z tą suką"

Nie wiemy co zaszło - ja się nie dziwię żywiołowej reakcji. Buractwem byłoby zwolnienie za koleżankę .. o pracę trudno, a Autorka chyba jest zadowolona - niestety BEZ BÓLU SIĘ NIE OBEJDZIE - trzeba podjąć decyzję, ja raczej olałbym koleżankę, która nie powiedziała o swoich planach wcześniej i w planach uwzględniłbym załagodzenie konfliktu poprzez uwzględnienie "uwag" szefa (z dokładnością do [17]).

Wielokrotnie potwierdziłem przekonanie, że koleżeńska solidarność nie istnieje - przyjaciół szuka się długo i nieraz okazuje się, że nieskutecznie. Trzeba BARDZO ostrożnie dobierać tych, za których nadstawimy tyłek, a i tak się przejedziemy nie raz, nie dwa.

Oczywiście przygotowałbym plan B (inna praca) i wypytałbym koleżankę WTF się dzieje.

dopisek - nie zdążyłem przeczytać [23] ..

dopisek 2 - jestem najbardziej skłonna zamieszkać u szefa "na przeczekanie" i dla świętego spokoju
rada jest najgorszą rzeczą, którą można dać, ale skoro sama napisałaś - też bym tak zrobił.

19.04.2013 11:20
Dragon_666
27
odpowiedz
Dragon_666
67
Get Twiztid

bez przesady chyba nie pracujesz w coca-coli na stanowisku zastepcy glownego dyrektora, ktory zna pewne rzeczy ktorych nie powinna znac konkurencja. Szef tez czlowiek wiec pewnie chce sie odgryzc na kolezance twoim kosztem

19.04.2013 11:47
maviozo
28
odpowiedz
maviozo
170
Filozof Pierdoła

Na pewno odradzam mieszkanie szefa. Poza odpadnięciem kosztów dojazdu (co załatwiłaby również przeprowadzka) nie widzę plusów (może dlatego, że jestem raczej pesymistą/realistą):
1) mieszkanie w pracy - to tak, jakbyś z tej pracy nie wychodziła ("aaa, potrzebujemy pomocy, zejdź na dół")
2) całkowite uzależnienie od szefa - niby jakieś umowy są, ale ludzie nadal są tylko ludźmi. A to pod pretekstem "pracy" zapakuje Ci się do chałupy, a to mu się coś nie spodoba i tracisz i pracę i mieszkanie..
3) potrącanie wypłaty za mieszkanie - a bo gaz podrożał, a to bo rura pękła, a to bo cośtam.....

19.04.2013 11:50
29
odpowiedz
mich83
121
Generał

Ale co to zmienia czy mieszkasz czy niemieszkasz z koleżanką ? Gdybyś miała jej przekazac jakies wiadomości apropo konkurencji zawsze mozesz to przeciez zrobic w innym miejscu jak mieszkanie ! Rozumiem go bardzo dobrze i wcale mu sie z jednej strony niedziwie, jednak musiałby ci zakazac jakichkolwiek rozmów z kolezanka ( nawet telefonicznych ) aby miało to jakikolwiek sens, a tego chyba niemoze.

19.04.2013 11:54
Paudyn
30
odpowiedz
Paudyn
186
Kwisatz Haderach

Na te chwile wybralbym B lub D. Prace zmienic mozesz zawsze. Na razie po prostu sprobuj modyfikacji i zobacz, jak bedzie to fukcjonowac, skoro juz i tak jestes z niej zadowolona.

Jeszcze w kwestii C. Moze niezlym rozwiazaniem byloby poszukanie mieszkania po drugiej stronie granicy, jako ze tam czesto daja Polakom wiele upostow, z powodu checi jak najszybszego i efektywniejszego zapelnienia pustych mieszkan :) Bo mieszkanie u szefa przy jego charakterze moze nie byc najlepszym rozwiazaniem... :)

19.04.2013 12:14
31
odpowiedz
Zenzibar
17
Generał

O matko, z tymi sądami i potencjalnym dowodzeniem własnej niewinności poczułam się jak w Orwellowskim "Roku 1984" ;) Ciężar dowodu leży po stronie twierdzącej, a nie zaprzeczającej, także jestem w miarę spokojna.

Nie w procesach cywilnych...

19.04.2013 12:14
r_ADM
32
odpowiedz
r_ADM
195
Legend

W umowie powinnaś mieć zapis o zakazie kontaktu z konkurencją, przynajmniej w większości normalnych umów coś takiego jest.

Zakaz dzialanosci konkurencyjnej czy dzialania na szkode pracodawcy to rozumiem, ale kontaktu? To co, szukac innej pracy tez nie mozna bo to przeciez kontakt z konkurencja :)

19.04.2013 12:17
Sathorn
33
odpowiedz
Sathorn
56
Pretorianin

Na glowy poupadaliscie? Co wy jej proponujecie?
Twoj szef nie zawarl klauzuli w umowie z twoja kolezanka o niemoznosci otwarcia konkurencyjnej dzialanosci lub pracy u konkurencji to jego problem.
Jesli bedzie cie nachodzil to poinformuj go najlepiej mailem, zebys miala podkladke na przyszlosc ze nie zyczysz sobie ingerencji w swoje zycie prywatne. jesli od tego momentu zaczniesz byc w pracy ponizana, szykanowana lub nawet jesli twoj szef zrobi cokolwiek co moze byc uznane za szykanowanie - skladasz w sadzie sprawe o mobbing. A jednoczesnie szukasz sobie nowej pracy.

Jesli to do Ciebie nie trafia... coz. Twoje zycie.

19.04.2013 12:32
Regis
34
odpowiedz
Regis
133

W umowie powinnaś mieć zapis o zakazie kontaktu z konkurencją, przynajmniej w większości normalnych umów coś takiego jest.

Gdyby szef nałożył Ci taką karę, możesz zgłosić sprawę do sądu, ale to po Twojej stronie będzie udowodnienie, że nie rozmawiałaś z koleżanką na tematy służbowe.

Czy Ty żyjesz w jakiejś republice bananowej albo w Korei Północnej? W życiu nie spotkałem się z takim zapisem, a pracowałem w kilku miejscach i świadczyłem usługi kilkunastu innym firmom, wliczając w to duże korporacje. Zakaz konkurencji - owszem. Zakaz kontaktu? A potem udowadnianie, że się nie rozmawiało na tematy służbowe? Oszalałeś, albo korzystałeś ze "źródeł" wiedzy prawnej z czasów ZSRR ;-)

Megera --> Ogólnie jak czytam ten wątek, to mam wrażenie, że sytuacja na rynku pracy jest, jaka jest, bo ludzie są kompletnymi pierdołami. Nie wiem nad czym się tu rozwodzić - szef może sobie chcieć i mieć jakieś obiekcje, ale nic mu do tego z kim i gdzie mieszkasz. Rób swoje, a jak szef będzie próbował Cię "wykurzyć", to prawo jest po Twojej stronie, więc to olej, a w razie konieczności idź do sądu / sądu pracy. A drugiej pracy możesz zacząć szukać choćby teraz, żeby mieć "plecy". Mieszkanie u szefa to najgłupsza opcja jaką można sobie wyobrazić - nie dość, że jesteś zależna od kogoś finansowo, to jeszcze chciałabyś być zależna lokalowo? Niedorzeczne.

19.04.2013 12:40
35
odpowiedz
78
3 grosze
Wideo

[1] praca w zawodzie /a o taką w moim fachu wcale nie łatwo/

Na glowy poupadaliscie? Co wy jej proponujecie? [..] to poinformuj go najlepiej mailem, zebys miala podkladke na przyszlosc [..]

Kurcze - chyba nie oglądaliście:

http://www.youtube.com/watch?v=syLgUxdtPZA

istotna scenka od czasu 4:30
Oczywiście, że tak też można, wszyscy będą gratulować odwagi i obywatelskiej postawy.

19.04.2013 12:43
Paudyn
36
odpowiedz
Paudyn
186
Kwisatz Haderach

Mieszkanie u szefa to najgłupsza opcja jaką można sobie wyobrazić - nie dość, że jesteś zależna od kogoś finansowo, to jeszcze chciałabyś być zależna lokalowo? Niedorzeczne.

Korzystam chwilowo z takiej opcji i nie narzekam. Wszystko zalezy od ukladu i ludzi :) U Megery faktycznie moze nie byc to wlasciwe rozwiazanie :D

19.04.2013 12:46
Kanon
😊
37
odpowiedz
Kanon
191
Befsztyk nie istnieje

Megera_ ---> niezdrowa ciekawość zaowocowała tym pytaniem, i powiem szczerze w świetle odpowiedzi całość nabrała kształtu niezłego absurdu. Pomijając fakt, że ową decyzją szef ingeruje w Twoje prywatne życie, wyraźnie dyktując Ci z kim możesz a z kim nie możesz mieszkać, to wygląda to, na zwykły syndrom nadętego do granic możliwości weterynaryjnego ego. Nie widzę żadnych racjonalnych przesłanek do zmiany miejsca zamieszkania, poza urażoną dumą szefa. Nie wiązałbym przyszłości z kimś, kto prowadząc własny biznes, kieruje się taką filozofią.

19.04.2013 20:23
Megera_
38
odpowiedz
Megera_
98
Franca

Zenzibar,
podobno art. 6 KC mówi o ciężarze dowodu. Ja nie wiem, nie znam się, polegam na opinii wykształconych w tym temacie..

Regis,
ale ja o tym wszystkim wiem. Wiem też, jak się skończy takie upieranie się przy swoim - ustawiczne mnie nękanie, nadzorowanie, by odnotować każde potknięcie, a aby wykorzystać prawo /mam tutaj na myśli mobing/, to potrzebne mi będzie pół roku. Nie wiem, czy dałabym radę psychicznie. Ja po prostu chcę mieć święty spokój by jakoś się w tej firmie doturlać, dopóki nie znajdę żadnej lepszej oferty. Szlajanie się po sądach to jest coś, czego wolałabym uniknąć - nawet jeśli wiem, że moja racja jest mojsza. Z drugiej strony, szef mimo wszystko jest dość ostrożny - nie może sobie pozwolić, bym to ja odeszła, bo zwyczajnie nie wytrybi wtedy z etatami, poza tym wie, że adwokata mam praktycznie na wyciągnięcie ręki - więc też nie będzie próbował wyskakiwać z czymś głupio, bo jakby nie patrzeć zawsze będę o krok do przodu.

20.04.2013 00:11
Herr Pietrus
39
odpowiedz
Herr Pietrus
176
Ubecka Wdowa

Megera_ - no włąśnie, ale jak nic mi się nie miesza, choć to możliwe, to przecież zaskarżając wypowiedzenie stosunku rpacy np. z powodu braku przyczyny TY będziesz musiała udowodnić, ze ta przyczyna nie istnieje. Choc inną kwestią jest to, czy sąd, jak słusznie zauważono, przyjąłby argumentację szefa o kontaktach. W braku klauzuli umownej. I w świetle branży. Szef jakieś badania naukowe prowadzi nad leczeniem chomików? :P

Na pierwszy rzut oka to oczywiście przychylam się do postu 17...

20.04.2013 11:04
twostupiddogs
40
odpowiedz
twostupiddogs
189
Legend

"Megera_ - no włąśnie, ale jak nic mi się nie miesza, choć to możliwe, to przecież zaskarżając wypowiedzenie stosunku rpacy np. z powodu braku przyczyny TY będziesz musiała udowodnić, ze ta przyczyna nie istnieje. Choc inną kwestią jest to, czy sąd, jak słusznie zauważono, przyjąłby argumentację szefa o kontaktach. W braku klauzuli umownej. I w świetle branży. Szef jakieś badania naukowe prowadzi nad leczeniem chomików? :P"

Art. 30 § 4 kp
"W oświadczeniu pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę zawartej na czas nie określony lub o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinna być wskazana przyczyna uzasadniająca wypowiedzenie lub rozwiązanie umowy."
Co więcej przyczyna powinna być konkretna i prawdziwa. Oznacza to, że nie można np. przyjąć jako wystarczające uzasadnienie utraty zaufania i kropka. Trzeba dokładnie opisać na czym ta utrata zaufania polegała. Tak więc tak jak napisałem w tym zakresie życzę powodzenia pracodawcy. Inna sprawa, że zapewne lepiej przeczekać i szukać innej pracy w tym czasie.

01.05.2013 21:08
Megera_
41
odpowiedz
Megera_
98
Franca

Update, bo ta groteska osiągnęła już taki kunszt gatunku, że żal się nie podzielić. :)

Przeprowadziłam się do mieszkania szefa. Póki co jest miło, cicho, bez problemów, circa 70m2 tylko dla mnie i na dodatek wynegocjowałam podwyżkę. Radość moja trwała 1 /słownie: jeden/ dzień, gdyż dnia następnego dowiedziałam się od koleżanki, z którą aktualnie, niezmiennie pracuję, że przypadkiem i mimochodem odkryła.. ogłoszenie szefa - sprzedaż lub wynajem tejże działalności, w której aktualnie pracuję i w którą wdepnęłam jak w najgorsze gówno, wszak teraz zaraz może się okazać, że jestem i bez pracy, i bez domu. Oczywiście, nie muszę chyba mówić, że szef nie raczył nas poinformować o swoich zamiarach i do dziś milczy jak grób. Postawi nas pewnie przed faktem dokonanym.

A koleżanka, z którą mieszkałam i od której chyłkiem się wyprowadziłam, znalazła sobie nowych lokatorów. Dwóch. Czyli jeszcze na tym interesie zarobi i nikt po mnie płakać nie będzie. ;) Niektórym to się w życiu tak doskonale łatwo udaje..

Ogółem pozostaje mi się gorzko zaśmiać.

01.05.2013 21:22
Żymon
📄
42
odpowiedz
Żymon
0
Legionista

Zaradni wygrywają. Niezaradni wymierają. Tak działa wolny rynek.

01.05.2013 22:59
Herr Pietrus
43
odpowiedz
Herr Pietrus
176
Ubecka Wdowa

Niektórzy natomiast nie potrafię się ugryźć w język i wygłaszają filozoficzne mądrości tonem cokolwiek neiwłaściwym. Tak działa korwinizm.

02.05.2013 00:01
44
odpowiedz
Tomuslaw
139
Fascynat strategii

Zerwałbym kontakt z "koleżanką". Piszę poważnie.

Forum: Jak daleko mogą sięgnąć macki szefa?