Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

gameplay.pl Avengers czy Batman? Kto wygrał komiksową bitwę w multipleksach

10.08.2012 15:22
berial6
1
berial6
123
Ashen One

Nie oglądałem Avengersów, ale: Jeśli tam były dziury fabularne tak samo wielkie jak w Dak Knight Rises, to Avengers wygrywa. Czemu? Bo w avengers można się tego spodziewać. To film o wielkiej zielonej bestii i człowieku ze stali (Kto od kogo ściągał, he he) walczących z Lokim z kosmosu! A DKR to film poważny. przynajmniej miał być.

10.08.2012 15:33
sekret_mnicha
2
odpowiedz
sekret_mnicha
217
fsm

GRYOnline.plTeam

Rozumiem argumentację i po części się zgadzam, ale mimo wszystko uznaję Avengers za film lepszy od ostatniego Batmana. Wygrywa z nim niemal na każdym polu, choć z różnych względów.

Batman słabuje przez swoją powagę, realistyczność i siłowanie się na Coś Wielkiego. Avengersi mieli być popcornowym, maksymalnie efektownym filmem totalnym, zaś TDKR miał w wielkim stylu zakończyć "najlepszą współczesną trylogię". Nie udało się w 100% (choć widowisko było zacne tak czy siak). Jeśli chodzi o wrażenia wyniesione z kina tuż po seansie i moje generalnie olewactwo komiksowych pierwowzorów, to zdecydowanie bardziej usatysfakcjonowany byłem po Avengersach, niż po Batmanie. Kwestia przedpremierowych oczekiwań...

U mnie werdykty: 7,5 dla Nietoperza i 8,5 (a przy dobrych wiatrach nawet 9) dla Kolorowych.

10.08.2012 15:34
3
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

Stężenie DCfagii w artykule przekracza wielokrotnie dawkę dopuszczalną dla ludzkiego organizmu.

10.08.2012 15:38
CascadJazz
4
odpowiedz
CascadJazz
17
Pretorianin

@Mephistopheles - nie zgodzę się, w jednym akapicie oczywiście wylałem z siebie słabość do DC, reszta jednak uzasadnia dokładnie co i dlaczego uznaję za lepsze (co zauważył sekret_mnicha i za to szacun dla niego).

10.08.2012 16:03
Benitonater
5
odpowiedz
Benitonater
108
Generał

Nowy batman jest genialny. Ma sporo błędów ale mimo wszystko po wyjściu z kina tak samo jak autor tekstu, próbowałem poukładać w głowie wszystko to, co przed chwila ujrzalem. Genialne! Natomiast avengers stawia na efekty i akcje ale nic więcej.

10.08.2012 16:26
6
odpowiedz
Munchhausen
26
Centurion

Avengersi. Trylogia Nolana to chyba najbardziej przereklamowana rzecz ostatnich lat, zupełnie nie kumam tego fenomenu.

10.08.2012 16:39
smn
7
odpowiedz
smn
37
Centurion

Mój zmysł "Poszedłbym na to jeszcze raz" zdecydowanie mocniej wibrował po Avengersach. Ostatni raz zadziałał przy Incepcji, a jeszcze wcześniej przy Mrocznym Rycerzu, więc nie to że nie lubię Nolana. Nie wiem jak ważna jest Talia w komiksach, ale tu mi zepsuła zabawę.

10.08.2012 17:15
berial6
8
odpowiedz
berial6
123
Ashen One

Ważna. A jej motywacje były z goła odmienne.
P.S- RAS AL GHUL NIE MOŻE ZGINĄĆ. Jest nieśmiertelny!

10.08.2012 17:18
Mitsukai
😁
9
odpowiedz
Mitsukai
201
Internet is for Porn

A Robin nie nazywa sie Robin.

10.08.2012 17:45
berial6
10
odpowiedz
berial6
123
Ashen One

Dokładnie!

10.08.2012 19:59
11
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

[4]

A ja jednak z sobą się zgadzam, bo owe uzasadnienia mają niewiele wspólnego ze stanem faktycznym. Zarzucasz Marvelowi wady, które dzieli z DC, tak samo jak chwalisz to drugie wydawnictwo za zalety, które można znaleźć w komiksach sygnowanymi obydwoma markami. Kilka rzeczy z brzegu.

Marvel to śmieciowa fabryka, która bez dawnych przebłysków Stana Lee niewiele by zdziałała. Tworzą setki bohaterów, starają się robić uniwersa które padają, jedno po drugim, wojny domowe nic nie zmieniają, wieczne crossovery tylko psują jakikolwiek klucz przyczynowo-skutkowy i każdy kto szuka sensu go tutaj nie znajdzie. DC jest oszczędniejsze, tworzące bardziej niepokojące historie człowieka ze stali, Batmana, strażników spod szyldu Zielonej Latarni, Flasha i Ligi Sprawiedliwości. Tu wszystko trzyma się swego komiksowego toku bez akcji w stylu zabijanie Kapitana Ameryki i Spidermana tylko po to, by za chwilę zbudować cały świat od nowa.

Na tle całej działalności Marvela, to akurat zasługi Stana Lee są mocno przeceniane, ale mniejsza z tym.

Śmieciowe postaci masz u jednych i drugich, przy czym to właśnie Marvel rozpoczął trend "herosi jako zwykli ludzie", czego mocno się trzyma. DC przez długie lata miało z tym problemy i specjalnie doprowadziło do pierwszego Kryzysu, żeby rozpocząć wszystko od nowa. Wymieniony Superman to chyba najgorszy możliwy przykład (no dobra, jest jeszcze Captain Marvel). Green Lantern (Hal Jordan) przez długi czas był wyblakły jak kartka papieru, dlatego właśnie podjęto decyzję o utworzeniu duetu z Green Arrowem, którego główną zaletą był właśnie charakter.

Strzałem w stopę z armaty jest wspominanie o budowie universum i przyczynowo-skutkowości w przypadku wydawnictwa, którego skrót fani rozwijają złośliwie jako Ditch Continuity po wszystkich kolejnych, zupełnie niepotrzebnych Kryzysach. I to jeszcze teraz, kiedy wciąż pobrzmiewają echa Flashpointa, a New 52 nie sięgnęło jeszcze półmetka. Wspomnienie o alternatywnych światach też śmieszy, bo to właśnie Marvel kataloguje je niczym osiemdziesięcioletni filatelista z siedemdziesięcioletnim stażem, który w życiu nie dotknął kobiety. DC ze swoimi Elseworlds zrobiło taki rozpieprz, że nikt już nie wie co należy do kanonu, a co nie (po niedawnych wydarzeniach prawdopodobnie nic stamtąd nie jest już kanoniczne). Ile to universum ma w ogóle na chwilę obecną alternatywnych światów? Znowu jeden? Czy jednak 52? A może nieskończenie wiele? I jak to się ma do komiksów od Vertigo, w których Lucyfer stworzył własny wszechświat (potem na krótko powstał jeszcze jeden)? To, e akcja tej serii działa się w tym samym świecie, w którym Batman gania po mieście za Jokerem jest tyleż pewne, co i niedorzecne.

Crossovery - Marvel robi je ostatnimi czasy o wiele zbyt często i o wiele zbyt często zapowiada rewolucje, z których nic nie wychodzi, ale ze słabych Civil War i Secret Invasion udało im się zbudować całkiem niezły katalizator dla Dark Reign. W tym samym czasie postępowała izolacja X-Menów, którą można oceniać różnie, ale na pewno nie można powiedzieć, że nie przyniosła zmian. Inna sprawa, że w kontekście wszystkich wspomnianych Kryzysów, nie tak dawnej Blackest Night czy również wymienionego Flashpointa, ten zarzut wydaje się śmieszny.

Zabijanie bohaterów (na niby) - może prześledź historię i zobacz kto zapoczątkował tę kretyńską modę. Dobra, powiem. Death of Superman. Skrajnie idiotyczny motyw służący tylko chwilowemu napompowaniu porfteli. Zaraz potem wyszedł Knightfall, który, choć fajny, okazał się w rezultacie równie błahy i bezużyteczny jak DoS. Z Emerald Twilight przynajmniej udało im się zachować pozory nieco dłużej, ale na dłuższą metę i tak zachowano status quo. Tak jakby.
Co do przytoczonych przykładów - "śmierć" Capa sama w sobie nie była durna, ale jego zmartwychwstanie już tak. Zaletą było to, że przynajmniej przysłużyła się zakończeniu Civil War. I czemu nie dostrzegasz analogicznej sytuacji w "śmierci" Batmana z Final Crisis?
A jeśli chodzi o śmierć Parkera z E-1610, to możesz być spokojny. Wciąż nie żyje.

Btw, największą "zasługą" DC dla Watchmenów było bezpardonowe wypierdolenie ich ze świata DC, przez co Moore był zmuszony od nowa stworzyć własny. Późniejsze wymienianie ekranizacji tego komiksu jako wiekopomnego dorobku filmowego tego wydawnictwa też nie jest zbyt rozsądne.

Ja wiem, że to blog i w ogóle. Subiektywizm, bla, bla bla. Ale nie sil się na dogłębne analizowanie czegoś, czego nie znasz. W dodatku zestawiając dwa filmy, w którym jednemu wybaczasz wszystkie wady, a drugiemu wytykasz najmniejsze słabostki.

Żeby nie było - obecny trend w New 52 raczej mi się podoba. Z Marvelem bywa różnie. Póki co największym gównem, jakie zagraża obydwu wydawnictwom jest panosząca się wszędzie poprawność polityczna. Śmiejącym się z pół człowieka - pół pająka - pół murzyna - pół latynosa musiała nieźle zrzednąć mina, kiedy dowiedzieli się o tym, że stary-nowy Green Lantern jest homosiem. Mam nadzieję, że nie liczyli na pojawienie się Jade.

[8]

Ibn al Xu'ffasch zabił Ra'sa al Ghula. Skończ już.

10.08.2012 20:01
12
odpowiedz
Ivrox
2
Centurion

Po pierwsze - Avengers to głupia bajeczka, a Batman to film.

10.08.2012 20:46
13
odpowiedz
qweasdzxc654
9
Centurion

@Mephistopheles
Ibn al Xu'ffasch
Po co się popisujesz? też wiem, że to Damian. (poniekąd)
Ale kiedy go zabił? W którym tomie/numerze?
Aha, wiesz, że się napisałeś, a nikt tego nie przeczyta. Bo niewiele zrozumie, o co chodzi z np. New 52.
A superman też jest postacią ludzką. Chociażby widać to w Superman:Earth one

10.08.2012 21:01
14
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

[13]

Ale kiedy go zabił? W którym tomie/numerze?
Masz obok (swoją drogą, ciekawa wariacja na temat kazirodztwa). W świecie z Kingdom Come syn Bruce'a nie nazywał się Damian Wayne. Gdybym pisał o głównej linii fabularnej, nazwałbym go jego zachodnim imieniem.

Aha, wiesz, że się napisałeś, a nikt tego nie przeczyta
Trudno. Będę musiał z tym żyć. Poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że akurat autor wpisu to przeczyta.

A superman też jest postacią ludzką. Chociażby widać to w Superman:Earth one
A np. w All-Star Superman jest praktycznie bogiem. Co z tego? Niemal każda postać z nieco dłuższym stażem miała podobne momenty, ale Sups to chyba jeden z najgorszych możliwych przykładów, jeśli traktować historie z nim jako całość.

11.08.2012 12:41
😊
15
odpowiedz
Lans_Tartare
41
Pretorianin

Preferuję D.C. W Marvelu za dużo tego nraz - komisci, mutanci, wilkołaki, wampiry, pradawne byty, supermoce, co chwilę wojny, a wszystko i tak wraca do punktu wyjścia. Oczywiście Marvel ma swoje perełki, jednak jeżeli chodzi o główne, mainstreamowe komiksy wolę D.C, choćby dzięki Dark Knight od Millera (ale takim Wolverine Origins nie gardzę ;) )

11.08.2012 16:25
berial6
16
odpowiedz
berial6
123
Ashen One

W DC tego nie ma.
A Liga Sprawiedliwych to co? A to jak Batman spotyka się z Supermanem to co? A kryzysy to co?
A pradawne byty- a kim jest Martian Man Hunter?
A Bizarro? A Green Lantern? To WCALE NIE JEST postać z supermocami z KOSMOSU!

11.08.2012 16:48
NewGravedigger
17
odpowiedz
NewGravedigger
146
spokooj grabarza

DC ze swoimi Elseworlds zrobiło taki rozpieprz, że nikt już nie wie co należy do kanonu, a co nie (po niedawnych wydarzeniach prawdopodobnie nic stamtąd nie jest już kanoniczne)

można przybliżyć?

11.08.2012 17:24
18
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Elseworlds to serie komiksów, które bazują na głównym universum, ale w znaczący sposób odbiegają od niego. Czasem działają na zasadzie marvelowego What If (np. Kingdom Come albo Justice League: Nail), a kiedy indziej to zupełnie odrębne światy, które tylko wykorzystują mainstreamowe postacie (Batman: Red Rain, Gotham by Gaslight itd). Status tych wszystkich światów w ogólnym multiversum jest dość niepewny. U Marvela po prostu dodaliby im przypadkowe numerki, DC ma dość restrykcyjne (ale wciąż zmieniające się) zasady co do ilości alternatywnych światów. Dlatego też co jakiś czas autorzy stwierdzają, że te wydarzenia z Elseworlds faktycznie miały miejsce, ale inne już nie. Tego nawet najbardziej zjebane nerdy już nie ogarniają.

A jeśli chodzi o część w nawiasie - zobacz sobie czym był Flashpoint.

11.08.2012 17:28
rzaba89nae
19
odpowiedz
rzaba89nae
52
Aes Sedai

Aha, wiesz, że się napisałeś, a nikt tego nie przeczyta

Wszystkie posty Mephistopelesa dotyczące komiksów czytam (o ile je dostrzegam naturalnie), bo ten gość ma tak obszerną wiedzę, że szok i zawsze dowiem się czegoś ciekawego.

11.08.2012 18:14
20
odpowiedz
qweasdzxc654
9
Centurion

Żeczywiście- Mephistopheles ma szeeeeeeeeeeeeeroką wiedzę na temat komiksów. Nawet ja ledwo się w tym łapię

12.08.2012 13:11
Harry M
21
odpowiedz
Harry M
150
Master czaszka

Ja tam wolę zakończenie trylogii Batmana od Avengers'ów

12.08.2012 14:17
CascadJazz
22
odpowiedz
CascadJazz
17
Pretorianin

szkoda, że bardziej komentujemy tu fragment o komiksach niż tekst o porównaniu obu filmów ;) ale co jeszcze mogę dodać to, to że mój 'pogardliwy' stosunek do marvela tak tutaj wygląda ze względu na oszczędność formy. To nie miał być elaborat o podsumowaniu obu światów tylko krótkie przedstawienie tego, który i za co bardziej lubię. I nawet jeśli Mephistopheles faktycznie wkroczył tu ze swoimi przemysleniami na ten temat to wciąż pokazuje tylko ułamek problemu i przerzucanie się kolejnymi nazwami i wydarzeniami na niewiele się zdaje w tak pokręconym światku jak ten. Naprawdę, historie superbohaterów już od dawna zbyt mocno sobie zaprzeczają i zostaly rozciągnięte na takie ilości zeszytów, że nie sądzę by znalazł się ktoś kto z ręką na sercu powie, że faktycznie to wszystko ogarnia... Sytuacja prezentuje się jednak tak, że DC wykazuje się bardziej przejrzystym światem. Tak jak napisałem - mi odnalezienie się w ich zeszytach idzie dużo łatwiej niż w przypadku marvela, który samych xmenów ma już chyba dwustu, nie wspominając o reszcie wspaniale zmutowanych. to już jest przecież przesada przesady i nie widzę w tym nic zabawnego.

12.08.2012 14:38
23
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Ale to przecież właśnie budowa świata / wszechświata / wszechświatów w DC jest niesamowicie pokręcona i cały czas się zmienia, a mający wyjaśniać wszystko Hypertime tylko jeszcze bardziej ją komplikuje. Po to właśnie zrebootowali w zeszłum roku całe universum.

Btw, po akcji z House of M, mutantów w universum Marvela została naprawdę garstka.

12.08.2012 19:13
24
odpowiedz
LukopPL
6
Junior

Co to w ogóle rubryka "obiektywnie"? Przecież to wszystko subiektywna ocena autora. Jak dla mnie 3:2 dla Avengers.

Avengers
+ ikony
+ Marvel
+ takie kino

DK Rises
+ ikony
+ zły gość

PS. Gratuluję autorowi tekstu "układania sobie zdarzeń" w Batmanie 3. o_O

12.08.2012 19:54
25
odpowiedz
Malaga
97
ma laga

Avengers, zdecydowanie.

Film ma bawić, wzbudzać emocje i wywoływać ten efekt "wow". Tym właśnie jest Avengers.
Najnowszy Batman jest mocno średni, przegadany i przydługawy. Avengersów mógłbym obejrzeć ponownie i zapewne jeszcze kilka razy... do TDKR będę się zbierał co najmniej rok, w przeciwieństwie do świetnej drugiej części, którą pochłonąłem już wielokrotnie i za każdym razem bawię się świetnie.

gameplay.pl Avengers czy Batman? Kto wygrał komiksową bitwę w multipleksach